ZOOM nr 36 2023

Page 1

Nr 36 – marzec 2023 ISSN 2451-0408

MAGAZYN SOKOŁOWSKIEJ KULTURY wydawnictwo bezpłatne

REDAKTOR NACZELNY

Marcin Celiński

REDAKTOR PROWADZĄCY

Justyna Filipek

TEKSTY

Joanna Błońska, Joanna Borowy, Marcin Celiński, Justyna Filipek, Grzegorz Gil, Piotr Jankowski, Grzegorz Jędrek, Urszula Kosieradzka, Anna Kuryłek, Piotr Marciniak, Maja Rybak, Magdalena Sawicka

KOREKTA

Justyna Filipek

SKŁAD Szymon Grochowski

ZDJĘCIA I ILUSTRACJE

Joanna Borowy, Marcin Celiński, Julia Denisiuk, Paweł Kryszczuk, Andrzej Markusz, Justyna Orzechowska-Janicka, Jan Pędich, Rafał Skomorucha, Fundacja „Orla Straż”

OKŁADKA

DRUK Efekt Studio

WYDAWCA

Sokołowski Ośrodek Kultury ul. Wolności 27 08-300 Sokołów Podlaski tel/fax: 25 787 24 38 sekretariat@sokolowskakultura.pl www.sokolowskakultura.pl facebook.com/sokolowski.osrodek.kultury facebook.com/sokol.kino

ZOOM 36 - MARZEC 2023 2
Marcin Celiński Mur jerozolimski z gołębiem, fotografia, 2023 r.

Krzyż nie jest celem samym w sobie: wznosi się wzwyż i wskazuje drogę.

Odnalezienia własnej drogi i pokoju serca

życzy zespół Sokołowskiego Ośrodka Kultury

św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein)

na dzień dobry:

Marzenia do spełnienia

JUSTYNA FILIPEK: Za nami pierwszy kwartał nowego roku, poprzednio rozmawialiśmy o wyzwaniach, które na nas czekają - dzisiaj w trakcie realizacji wielu z nich, poruszmy inną kwestię. Porozmawiajmy o tym, o czym raczej się nie rozmawia, czyli o pieniądzach oczywiście. Bo przecież fundusze na funkcjonowanie SOK nie wpadają same...

MARCIN CELIŃSKI: Każda działalność, również ta w sferze kultury, wymaga środków finansowych, które umożliwią jej rozwój i prawidłowe funkcjonowanie. Głównym mecenasem Sokołowskiego Ośrodka Kultury jest oczywiście Miasto Sokołów Podlaski, ale przekazywane przez nie środki stanowią tylko część naszego budżetu. Jednak ogromna część naszego budżetu opiera się głównie na naszej działalności, na naszym własnym pozyskiwaniu środków z rozmaitych źródeł. Głównie są to fundusze pozyskiwane od różnych instytucji, przede wszystkich od Ministerstwa Kultury i wszystkich jego agend, tj. Narodowego Centrum Kultury, czy Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej i wiele innych. Dzięki tym dofinansowaniom możemy realizować bardzo wiele różnorodnych projektów.

Gratuluję kolejnego sukcesu!

Sokołowska Kultura na... wysokim poziomie!

Cieszę się bardzo! Podziwiam!

Jak pięknie!

JUSTYNA: Finał jednego z nich, już lada dzień. Niedawno był jedynie marzeniem, a już możemy wchodzić po schodach i dosłownie poczuć jego spełnienie, prawda?

MARCIN: Tak, to zdecydowanie największy, obecnie realizowany przez nas projekt budowy na poddaszu nowej sali tanecznej i przebudowy dachu budynku w części południowej, co pozwoli nam w przyszłości na stworzenie kolejnych sal i pracowni artystycznych.

JUSTYNA: Gdy wchodzimy do budynku Ośrodka, wydawać by się mogło, że miejsca jest pod dostatkiem. Jednak prawda jest zupełnie inna, stąd te wszystkie remonty i starania.

MARCIN: Oczywiście, jednym z głównych problemów z jakim musimy się zmagać jest brak miejsc. Kompletnie nie mieścimy się w tym budynku. Sekcje edukacyjne są bardzo rozbudowane, codziennie nasze progi odwiedzają setki uczestników, co jest naszą wielką dumą. Niestety z powodu ograniczeń lokalowych zmuszeni jesteśmy do korzystania z udostępnianych nam sal w zaprzyjaźnionych szkołach na terenie miasta. Mocno wierzymy w to, że uda nam się dokończyć tę rozbudowę, w końcu jeszcze dosłownie przed chwilą, remont poddasza też był tylko marzeniem.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 4
fot. Marcin Celiński

JUSTYNA: Remont faktycznie jest ogromnym wyzwaniem, ale to nie jest jedyny projekt, który realizujemy dzięki pozyskanym środkom zewnętrznym. Być może nasi czytelnicy nawet nie zdają sobie sprawy jak „gorący” był dla nas początek nowego roku...

MARCIN: Śmiem twierdzić, że z roku na rok bijemy własne rekordy w pisaniu wniosków grantowych, które składamy w różnych instytucjach. Bardzo intensywnie staramy się pozyskać środki na organizowanie rozmaitych form naszej działalności – edukację, czy organizację wydarzeń artystycznych czy animacyjnych. Tylko w tym roku złożyliśmy kilkanaście projektów, które następnie zostały złożone w różnych instytucjach.

JUSTYNA: Na rozpatrzenie tych wniosków zazwyczaj trzeba poczekać, ale dzisiaj już wiemy, że kilka z nich zostało rozpatrzonych pozytywnie.

MARCIN: Tak! Konkurs organizowany przez Biuro Programu „Niepodległa” już został rozstrzygnięty. Dotyczy on upamiętnienia Powstania Styczniowego 1863 r. Nasz projekt nosi tytuł „Pro fide et patria – Powstanie Styczniowe na ziemi sokołowskiej” i niemal natychmiast przystąpiliśmy do jego realizacji wraz z naszym głównym partnerem, którym jest Miejska Biblioteka Publiczna w Sokołowie Podlaskim.

JUSTYNA: Skąd wzięła się nazwa tego projektu? Wydaje się nie być przypadkowa.

MARCIN: Jest to hasło ze sztandaru powstańczego, oddziału, w którym walczył również ksiądz Stanisław Brzóska.

JUSTYNA: Ten projekt już dzisiaj możemy nazwać wielkim sukcesem, został pozytywnie oceniony przez komisję, ale również dlatego, że jego uczestnikami jest między innymi młodzież uczęszczająca do sokołowskich szkół, prawda?

Pięknie wyszło. Brawo dla wszystkich, którzy się do tego przyczynili...

MARCIN: Nasz wniosek uzyskał drugi wynik w Polsce. Do zwycięzcy zabrakło nam jedynie 0,33 punktu. W tej chwili mamy już za sobą kilka przedsięwzięć uwzględnionych w projekcie, a niebawem przechodzimy do kolejnych jego punktów, jak chociażby przygotowania wystawy plenerowej i publikacji na temat Powstania Styczniowego na ziemi sokołowskiej.

JUSTYNA: Być może niewiele osób wie, że szereg wydarzeń kulturalnych, które już na stałe wpisały się w nasz kalendarz imprez odbywa się właśnie dzięki pozyskanym środkom zewnętrznym.

MARCIN: Oczywiście! W tym roku również złożyliśmy wnioski, które pozwolą nam na zorganizowanie takich wydarzeń jak: Nadbużańskie Spotkania Folklorystyczne, Dziecięce Spotkania z Kulturą, Sokołowskie Spotkania Chóralne i wiele innych przedsięwzięć. Co roku ubiegamy się również o środki z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, które wspierają organizację Trawnika Coolturalnego, czy SokoLove Film Festival. Liczymy na to, że będzie to dobry rok dla Sokołowskiej Kultury!

JUSTYNA: Mocno wierzymy, że nasze starania przyniosą oczekiwany skutek, a już dzisiaj serdecznie dziękujemy wszystkim osobom obserwującym nasze profile w mediach społecznościowych – za wsparcie i nieustanną wiarę w nasze możliwości. Państwa pozytywne komentarze są dla nas niezwykle cenne i motywujące. Dziękujemy za każde dobre słowo!

Świetny pomysł, wspaniała robota!

Po tylu latach! Gratuluję!

BRAWO SOK! Dziękujemy, to dla nas i naszych dzieci, SUPER! Wooow!

fot. Marcin Celiński

Przygotowania do świąt, czyli doroczny Jarmark

W świętach najważniejsze jest to, aby spędzić je w spokoju i rodzinnym gronie. Jednak każdy z nas lubi mieć przygotowane tradycyjne pyszności na tę okoliczność, prawda? Dlatego serdecznie zapraszamy na coroczny Jarmark Wielkanocny, który odbędzie się w niedzielę 2 kwietnia na placu przed Sokołowskim Ośrodkiem Kultury. Zapewniamy, że świątecznych dekoracji i pyszności nie zabraknie! Start: godz. 10:00.

Najnowszy projekt uwielbianego przez sokołowską publiczność zespołu Voci Cantati będzie miał swoją premierę już 16 kwietnia. Tym razem grupa wzięła na tapet utwory lat 60. i 70. Bilety już wkrótce będą dostępne online oraz w punkcie informacji. Bądźcie czujni!

ZOOM 36 - MARZEC 2023 6 wiosną 02/04 16/04
jutro,
Voci Cantati!
Wielkanocny Dzisiaj,
zawsze

Wiosna w Uniwersytecie

Wszystkich słuchaczy Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku serdecznie zapraszamy na nadchodzące spotkania:

• 19 kwietnia odbędzie się wykład dietetyka Olgi Mrawiec, który będzie kontynuacją zagadnienia o problemach układu pokarmowego u seniorów.

• 26 kwietnia wykład pt. „Polscy odkrywcy Syberii” wygłosi dr hab. Hanna Krajewska.

• 28 kwietnia organizowany jest wyjazd do Teatru Syrena na spektakl muzyczny pt. „Czarny Szekspir”.

• 2 czerwca zapraszamy na wycieczkę do Łomży.

Szczegółowych informacji na temat działalności SUTW szukajcie w naszych mediach społecznościowych!

szczegóły dotyczące nadchodzących wydarzeń:

sokolowskakultura.pl

Przed nami kolejna edycja muzycznego festiwalu dedykowanego artystom w wieku 60+. Senior Show to idealna okazja do tego, aby muzyczny talent seniorów ujrzał światło dzienne. I chociaż nasza scena nie jest tą największą w kraju, to zapewniamy, że właśnie u nas znajduje się najgorętsza publiczność w regionie! Gwarantujemy nie tylko doskonałą zabawę, ale również okazję do poznania opinii profesjonalnego jury. W tym roku na tapet bierzemy twórczość Agnieszki Osieckiej. To utwory z jej repertuaru będą wykonywać artyści biorący udział w rywalizacji. Zainteresowani szczegółami? Koniecznie zajrzycie na naszą stronę internetową gdzie czeka na Was regulamin, oraz karta zgłoszenia. Występy sceniczne to nie Wasza bajka? Śledźcie nasze media społecznościowe, bo niebawem pojawi się informacja o tym, gdzie i kiedy dostępne będą wejściówki na Senior Show!

oprac. Justyna Filipek

ZOOM 36 - MARZEC 2023 7
11/06
kwi-cze
Show nie tylko dla seniorów

Kolejny sukces BCDS!

Jeszcze przed chwilą uroczyście obchodzili swoje dziesiąte urodziny. Nie zabrakło uroczystego koncertu, premierowych choreografii, wspomnień, łez szczęścia i wzruszenia oraz obietnic, że z wielką dumą wkroczą w kolejne dziesięciolecie.

Na ich spełnienie nie trzeba było długo czekać, ponieważ już w marcu zespół Black Code Dance Studio wziął udział w Ogólnopolskich Spotkaniach Tanecznych (RE)AKCJE w Bełchatowie, gdzie zajął III miejsce!

BCDS zaprezentował etiudę pt. „Tuesday”. Warto podkreślić, że był to pierwszy konkurs choreograficzny dla zespołu, w którym wykonali dłuższą formę taneczną.

W (RE)AKCJACH wystąpiło 14 teatrów tańca z całej Polski.

Gratulujemy tancerkom oraz szefowej zespołu Justynie Orzechowskiej-Janickiej i czekamy na więcej!

ZOOM 36 - MARZEC 2023 8
fot. Justyna Orzechowska-Janicka

„Rodzimie i klasycznie” –marcowe koncerty ZPiT „Sokołowianie”

O wielkiej niespodziance, nad którą od miesięcy ciężko pracują członkowie Zespołu Pieśni i Tańca „Sokołowianie” mówiliśmy już jakiś czas temu. Teraz nadszedł czas, aby zdradzić jej szczegóły.

Podczas marcowych koncertów pt. „Rodzimie i klasycznie” tancerze zaprezentowali wyjątkowe, premierowe choreografie tańców narodowych z elementami tańca klasycznego tj. zamojskiego, podlaskiego oraz tańców huculskich. Podczas trzech koncertów na widowni zasiadła młodzież z sokołowskich szkół, a wieczorem pozostali mieszkańcy miasta. Sala widowiskowa jak zwykle wypełniona była po brzegi, bo sokołowska publiczność nigdy nie zawodzi!

Na scenie wystąpiły wszystkie grupy zespołu – od najmłodszych tancerzy po rodziców. Nowe stroje, premierowy repertuar i piękna muzyka to wszystko jest tylko namiastką tego, co mogliśmy zobaczyć. Ze sceny przede wszystkim biła miłość do tańca, pasja oraz profesjonalizm doskonalony latami. Emocje, które zafundowali nam „Sokołowianie” były niezwykle poruszające – śmiech, zachwyt oraz wzruszenie. Najlepsze jednak pozostawili na koniec. Grupa reprezentacyjna wykonała etiudę taneczną do „Fantazji” Ignacego Jana Paderewskiego! Właśnie z tym programem oraz „Albumem Tatrzańskie” Paderewskiego zespół wystąpi w Chicago podczas obchodów Roku Kopernika w Copernicus Center. Wielka podróż za ocean odbędzie się na początku maja. Już dzisiaj trzymamy za nich kciuki!

ZOOM 36 - MARZEC 2023 9
Justyna Filipek fot. Paweł Kryszczuk

Teatralne nawijanie

Festiwal Teatrów Amatorskich „Szpulka” z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. W przeddzień kolejnej edycji publikujemy krótką rozmowę z organizatorką tego wydarzenia – Urszulą Kosieradzką, przeprowadzoną przez uczennice I LO, Maję Rybak i Magdalenę Sawicką.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Skąd pomysł na „Szpulkę”? Skąd wzięła się nazwa festiwalu?

URSZULA KOSIERADZKA: Grupa „Preteksty” długo zastanawiała się, w którą stronę pójść, szukając nazwy festiwalu. Słowa: „nawijamy teatralnie”, nitki, szpulka precyzyjnie wyraziły nasze oczekiwania. Pomysł jest spełnieniem naszych Pretekstowych marzeń. „Preteksty” od początku swej działalności jeździły na różnego rodzaju festiwale. Największe wrażenie zrobiły na nas dwa: „Galimatias” w Teresinie i „Coś” w Żninie. Stwierdziliśmy, że dwa ośrodki nie mają lepszej przestrzeni niż Sokołowski Ośrodek Kultury. Pojawiła się potrzeba, aby nasza społeczność także mogła oglądać naprawdę dobre teatry. Gdy dyrektorem SOK został pan Marcin Celiński, temat powrócił. Przestrzeń w sali widowiskowej jest bardzo duża. Jest wyposażenie wspomagające wszelkie realizacje sceniczne. Postanowiliśmy zaprosić zespoły znane nam z festiwali. Wiele teatrów odpowiedziało pozytywnie i przysłały karty zgłoszeniowe.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Czym w takim razie kieruje się Pani, wybierając spektakle i zespoły biorące udział w festiwalu?

URSZULA KOSIERADZKA: Do pierwszej edycji zaprosiłam przede wszystkim zespoły, które znałam. Natomiast ogłoszenie o przeglądzie pojawiło się również w telewizji i na stronach internetowych. Zgłosiły się też teatry, które pierwszy raz zawitały w naszym regionie i miałam przyjemność dopiero wtedy je poznać. Sympatyczne jest to, że do nas wracają. To jest już trzecia edycja, więc widocznie podoba im się nasz przegląd teatralny. Nie napisaliśmy regulaminu, który stawia duże ograniczenia. Myślę, że właśnie to zachęca. Przyjmujemy monodramy i teatry ruchu, podążamy w stronę pantomimy, teatru słowa. Mamy też na festiwalu bardziej klasyczne formy, nie tylko eksperymentalne. Od początku postawiliśmy na bardzo dobrych jurorów. To oni prowadzą warsztaty. Na „Szpulce” można z komisją porozmawiać, ale i skorzystać z wiedzy jej członków, podczas otwartych zajęć. To na pewno jeden z powodów powracania grup teatralnych w kolejnych edycjach.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 10
Urszula Kosieradzka, fot. Rafał Skomorucha

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Jakie znaczenie dla miasta ma „Szpulka”?

URSZULA KOSIERADZKA: Dla mnie jest ogromnie ważne, że w społeczności lokalnej zaczyna pojawiać się myślenie o teatrze. Była luka, której długo nikt nie wypełniał. Festiwal teatralny nagle uświadomił, że przede wszystkim można przyjść zobaczyć bardzo dobry spektakl. Na wszystkie przedstawienia mamy wstęp wolny. Można wybrać tę pozycję z programu, która najbardziej interesuje odbiorcę. Zauważyłam, że rozmowa o teatrze intensyfikuje się wtedy, gdy „Szpulka” się zbliża. Pojawia się w rozmowach mieszkańców. To znaczy, że też już zaczęli razem z nami żyć teatrem. „Szpulka” wciąga młodzież. Dla mnie duże znaczenie ma to, że na widowni i wśród wolontariuszy pojawiły się osoby z moich pierwszych składów „Pretekstów”, a prowadzę „Preteksty” już dwadzieścia trzy lata. W tej chwili tą są dorośli ludzie, którzy na nasze wydarzenia przyprowadzają swoje rodziny. Zasiadają jako widzowie, włączają się w działania wolontariuszy. Niektórzy są w młodzieżowym jury, dbają o obsługę fotograficzną całego festiwalu zupełnie za darmo. To ważny czynnik, wpływający na życie społeczności lokalnej, ponieważ to ludzie stąd, którzy wracają, chcą z nami być i inspirują młodszych.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Czy uważa Pani, że festiwal teatrów amatorskich jest już perfekcyjny?

URSZULA KOSIERADZKA: Nawet nie chcę, by był perfekcyjny. To forma pozostawiająca miejsce na improwizację. Bardzo nudno jest, jeżeli wszystko jest przewidywalne. Najtrudniej jest zawsze dopiąć program, zadbać o to, by czas płynął w sposób nieuciążliwy dla jurorów, widzów, zespołów. Jednak uczestnicy wypełniają życiem i energią cały festiwal. Wiele ciekawych wydarzeń pojawia się na korytarzach, zakulisowo. Poziom przygotowań uważam za dobry. Zawsze będzie trzeba oczywiście dążyć do usprawniania wielu działań. To na pewno będzie naszym celem. Natomiast byłabym bardzo zaniepokojona tym, że działamy rutynowo.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Jaki teatr lubi Pani i  czy często pozwala sobie na wyjście do teatru?

URSZULA KOSIERADZKA: Jeszcze rok temu powiedziałabym, że bardzo często, ponieważ uwielbiam projekt naszej szkoły: „Akustyka teatru”. Zawsze byłam pierwszą osobą

wpisaną na listę. Teraz obowiązki spowodowały, że nie w pełni mogę z niego korzystać. Na pewno do tego wrócę. Nie mogę powiedzieć, że lubię jakąś konkretną formę teatru. „Pretekstom” w tej chwili najbliżej jest do teatru ruchu, ponieważ współpracujemy z Mazowieckim Instytutem Kultury. Mamy za sobą warsztaty „Inspiracje” i korzystamy z wiedzy Bartłomieja Ostapczuka oraz Magdaleny Chabros. Niesamowite, czego się można nauczyć. Uczę się nie tylko ja, ale również uczniowie. Żyjemy teatrem. Cenimy także teatr słowa. Z przyjemnością oglądam wszystkie formy teatralne. Jeżeli one mnie poruszają, rodzą we mnie jakieś pytania, to jest to dobry teatr – nie zamykałabym się na żadną formę.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Czy miała Pani szansę zagrać w jakimś spektaklu?

URSZULA KOSIERADZKA: Gdy byłam uczennicą, tak. Gdy chodziłam do liceum (a jestem absolwentką I LO), w szkole nie było grupy teatralnej. Natomiast byłam uczennicą uczęszczającą na zajęcia kółka żywego słowa prowadzonego przez panią Marylę Banaśkiewicz w Sokołowskim Ośrodku Kultury. To była przede wszystkim praca nad recytacją. Brałam udział w konkursach recytatorskich i to była droga, która mnie inspirowała. Później brałam udział w inicjatywach studenckich.

MAJA RYBAK I MAGDALENA SAWICKA: Od zawsze teatr był Pani życiem.

URSZULA KOSIERADZKA: Tak, ale zawsze sądziłam, że będę raczej widzem niż uczestnikiem. Gdy zaczęłam prowadzić grupę teatralną, wiele mnie zaskoczyło. Młodzież przychodziła i… nie zaczęliśmy w ogóle od teatru, tylko od audycji szkolnych. Nagrywaliśmy słuchowiska emitowane podczas długiej przerwy. Był podział na role, bawiliśmy się głosem, dźwiękiem. Natomiast forma sceniczna przyszła później, zrodziła się z potrzeby stworzenia scenek kabaretowych na szkolną uroczystość. Była to spontaniczna inicjatywa. Później pojawiło się pierwsze zgłoszenie przysłane do szkoły na „Srebrną Maskę”. Od 2000 roku wiedzieliśmy, że wszystko będzie miało formę grupy teatralnej, a nie tylko recytatorskiej. Zostałam wówczas instruktorem teatralnym.

Dziękujemy za rozmowę.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 11

Święta pełne tradycji

Przed nami najważniejsze i najpiękniejsze

święta w roku. Okolice Wielkanocy to okres, który jest oczekiwaniem na nadejście

Zbawiciela, ale również moment, w którym do życia budzi się cała, jeszcze przed chwilą śpiąca, przyroda. I chociaż święta te mają bardzo rozbudowane obrzędy liturgiczne to nie możemy zapomnieć również o tym, że są nierozerwalnie związane z tradycją ludową.

Jednym z najpopularniejszych zwyczajów wielkanocnych jest święcenie palm w niedzielę poprzedzającą święta. Tego dnia wierni w kościołach święcą wcześniej przygotowane różnobarwne gałązki, nazywane również palmami, które są symbolem odradzającego się życia. Niemal każdy region naszego kraju ma swoje tradycje związane z ozdabianiem i dekorowaniem palm, do najpopularniejszych należą palmy: góralskie, podhalańskie czy kurpiowskie. Nasze miasto również ma swoje tradycje związane z tym dniem – co roku odbywa się wtedy Jarmark Wielkanocny!

W Wielką Sobotę wierni przychodzą do kościołów święcić pokarmy, które wcześniej umieścili w koszyczkach wielkanocnych potocznie nazywanych święconkami. Wśród nich zazwyczaj znajdują się: jajka, chleb, kiełbasa, babka wielkanocna, sól i niewielki, cukrowy baranek. Koszyczki wielkanocne zazwyczaj wykonane są z wikliny i udekoro-

wane bukszpanem – symbolem życia wiecznego. Dawniej koszyczki wyłożone były białą, często ręcznie haftowaną lub koronkową serwetką, w wielu domach ten zwyczaj nadal jest kontynuowany.

Chyba jednym z najpopularniejszych i najbardziej cieszącym dzieci zwyczajem jest przygotowywanie kolorowych pisanek. Ozdabianie jajek, które symbolizują nowe życie.

W zależności od regionu można wyróżnić:

• pisanki dekorowane własnoręcznie za pomocą barwników, naklejek i innych różnobarwnych malowideł,

• drapanki, czyli jajka barwione z wydrapanym motywem dekoracyjnym,

• kraszanki, czyli jednobarwne jaja tradycyjnie gotowane w naturalnych wywarach z roślin,

• nalepianki, czyli jajka dekorowane wycinkami z papieru, charakterystyczne dla okolic Łowicza,

• ażurki, czyli wydmuszki, w których wykonuje się dekoracyjne nawiercenia.

Kolejnym zwyczajem cieszącym nie tylko najmłodszych, ale też młodzież jest oczywiście śmigus-dyngus, czyli oblewany poniedziałek! To słowiański zwyczaj świętowania przesilenia wiosennego i celebracja budzącej się do życia przyrody. Mamy nadzieję, że tegoroczny poniedziałek wielkanocny pozwoli nam cieszyć się piękną pogodą i celebrować to święto, a nie ześle nam wody z nieba...

Radosnych i spokojnych świąt!

Powstań, Ty, który już straciłeś nadzieję. Powstań, Ty, który cierpisz.

Powstań, ponieważ Chrystus objawił Ci swoją miłość i przechowuj

dla Ciebie nieoczekiwaną możliwość realizacji.

Jan Paweł II

ZOOM 36 - MARZEC 2023 12

Historia nie musi być nudna

Opałka ludowa, cep, niecka, maglownica, kijanka – brzmi znajomo? Jeśli nie, to zapraszamy do Muzeum Wielkiego Gościńca Litewskiego, w którym wszystko się wyjaśni.

Jesteśmy placówką edukacyjno-historyczno-kulturalną, która za pomocą zgromadzonych zbiorów tj. obrazów, kronik, multimediów pozwala poznać dziedzictwo Sokołowa Podlaskiego w kontekście historii szlaku Wielkiego Gościńca Litewskiego. Kiedy to w XV wieku nastąpiła żywiołowa kolonizacja Podlasia nasz Sokołów stał się jednym z ważniejszych przystanków na gościńcu. Niewątpliwie przyczyniły się do tego najzamożniejsze rody Wielkiego Księstwa Litewskiego, a mianowicie Kiszkowie i Radziwiłłowie.

Teraz, w czasach współczesnych to nasza Stacja Sokołów stara się, aby Sokołów Podlaski stał się miastem widocznym i rozpoznawalnym. Dlatego swoją ofertę staramy się projektować tak, aby zachęcić wszystkich do zawitania w naszych progach. Szczególnie dbamy o to, aby młodsze pokolenia – dzieci i młodzież, poznały historię miejsca, z którego się wywodzą.

W poprzednim wydaniu naszego magazynu opowiadaliśmy o złożoności całego projektu jakim jest Muzeum WGL –Stacja Sokołów. Dziś, w szczególny sposób chcemy przybliżyć jego misję. Naszym głównym celem jest edukacja - przypomnienie historii naszego miasta i legend z nim związanych. Mało kto pamięta jaka legenda kryje się chociażby za jego powstaniem oraz za nazwą rzeki, która płynie przez Sokołów. Staramy się pokazać również jak dawniej wyglądało codzienne życie: z jakich przedmiotów korzystano i w jaki sposób je tworzono. Przy okazji opowiadania historii dawnych stacji pocztowych, opowiadamy o  zwyczaju pisania listów. Dlatego też stworzyliśmy specjalną ofertę edukacyjną dla przedszkoli i szkół. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w warsztatach z kaligrafii, bowiem jest

to nie tylko dawka wiedzy, ale również jedyna okazja aby odtworzyć chociażby kawałek listu Georga Forstera, który w 1784 roku zawitał do Sokołowa Podlaskiego, zatrzymał się w karczmie i dokładnie ją opisał. Nikogo nie odstraszają takie zabawy z atramentem, wręcz przeciwnie jest to jedna z największych atrakcji tego miejsca!

A czy wiecie, że w Muzeum WGL mamy również pająki?

Spokojnie, one nie są żadnym zagrożeniem. Jednak nie wierzcie nam na słowo – wybierzcie się do nas, a przekonacie się czy mówimy prawdę!

ZOOM 36 - MARZEC 2023 13
fot. Joanna Borowy

na kulturę

Internet –nowa przestrzeń do animacji kultury

O tym, że ostatnie lata, przynajmniej częściowo, przeniosły kulturę do sieci przekonaliśmy się na własnej skórze. Podobnie jak o tym, że gdy nagle znika to bardzo nam jej brakuje… O tym jaką transformację przechodzi kultura we współczesnym świecie, jak wiele się kryje pod tym pojęciem i o zupełnie nowych standardach pracy w kulturze rozmawiamy z Grzegorzem Jędrkiem – autorem bloga wniedoczasie.pl.

JUSTYNA: Czy uważasz, że kultura jest potrzebna w życiu każdego człowieka? Do czego jej potrzebujemy?

GRZEGORZ: Tak, kultura jest potrzebna w życiu każdego człowieka, ale tak naprawdę ona jest nieustannie obecna w życiu każdego z nas. Kultura to seriale, sposób w jaki się witamy z innymi, sposoby w jaki szukamy sensu w życiu, gry w które gramy (te karciane i te wideo), to wszystko składa się na kulturę. To też nasze posty w mediach społecznościowych i zdjęcia rodzinne.

I ta kultura jest ułożona wokół wartości, które są dla nas ważne: to jest to wszystko, czego nas nauczyli rodzice, to co sami przyjęliśmy, wszystkie nasze praktyki religijne, elementy państwowej edukacji. Wszystko to jest kulturą.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 14
(...) Kultura jest potrzebna w życiu każdego człowieka, ale tak naprawdę ona jest nieustannie obecna w życiu każdego z nas (...)
ZOOM 36 - MARZEC 2023 15
Autoportret – Julia Denisiuk, Studio graficzne „Kropkomat”

A jeśli chodzi o wszelkie dzieła kultury i wydarzenia kulturalne, to są one sposobem wyrażenia siebie, naszych wartości, tego, co dla nas ważne. To także lekcja empatii i zrozumienia pomiędzy ludźmi. Wielkie dzieła kultury pozwalają nam przemyśleć nasze światopoglądy, wprowadzić zmiany lub utrwalić coś ważnego.

Weźmy literaturę: pochodzi z niej mnóstwo powiedzeń, dzięki którym możemy lepiej nazwać to, co sami przeżywamy w życiu. My się po części składamy z dzieł kultury. Mamy swoich ukochanych bohaterów, którzy są naszymi definicjami moralności, mamy wiersze, które mówią o naszej miłości, one wszystkie składają się na nas, a my się składamy z nich.

JUSTYNA: Postrzeganie kultury przez odbiorców zmieniło się w okresie pandemii. To oczywiste. Jakie jest teraz? Czy ukształtowały się nowe trendy, normy, zwyczaje z tym związane? Zdradź proszę jakie są Twoje obserwacje w tym temacie.

GRZEGORZ: Przede wszystkim pandemia i wojna w Ukrainie sprawiły, że jeszcze bardziej cenimy swoje życie. I w tym sensie kultura to teraz dla mnie olbrzymia sfera dostarczania dla ludzi znaczących i wartościowych przeżyć. My jesteśmy bardzo, bardzo głodni kontaktu z innymi, współprzeżywania, wyjątkowości.

My mamy olbrzymi dostęp do kultury, taki jak chyba żadne inne pokolenie wcześniej i dużo ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie: co wybrać, czego doświadczyć, co obejrzeć, w czym uczestniczyć?

Uważam też, że to świetny czas dla wszelkich typów kultury opartej na współdoświadczaniu i na budowaniu wspólnoty komunikacyjnej: jam session, klub książkowy, slam poetycki, próby chóru, warsztat. Paradoksalnie: im świat jest większy i bardziej staje otworem, tym bardziej doceniamy naszą lokalną społeczność.

Kultura pełni też teraz olbrzymią rolę w odreagowywaniu i tworzeniu bezpiecznej przestrzeni dla nas, w której odpoczywamy od wszystkich trudnych wydarzeń świata.

Mamy też teraz w kulturze ważny trend uczenia się, że jesteśmy elementem społeczności, w której to, co dzieje się w jednym miejscu globu jest momentalnie zauważane w innym miejscu. Okala nas coraz szybsza sieć wzajemnych powiązań. I kultura to też świetna lekcja zrozumienia ludzi z całego świata, których teraz spotykamy.

Natomiast my jesteśmy też od dawna ludźmi wielu społeczności: można być jednocześnie lokalną patriotką, rowerzystką, aktywistką klimatyczną, chustomatką, fanką fantastyki i członkinią grupy włosing. I w każdej z tych naszych aktywności możemy bardziej lub mniej przynależeć do jakiejś grupy. Są społeczności, które tworzymy na żywo i jednocześnie społeczności online, bardzo międzynarodowe czy choćby międzyobszarowe.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 16
My jesteśmy bardzo, bardzo głodni kontaktu z innymi, współprzeżywania, wyjątkowości.

JUSTYNA: Dlaczego ludzie szukają doświadczeń kulturalnych w sieci? Czy są one w stanie zastąpić, te które odczuwamy biorąc udział w wydarzeniach offline?

GRZEGORZ: I tak i nie. Są to innego typu doświadczenia i one w świecie idealnym powinny się uzupełniać. Ale ponieważ nie żyjemy w świecie idealnym obie te przestrzenie są elementem wymiany towarów i usług. Kultura w sieci może być fantastyczna: możemy obejrzeć film czy przeczytać (lub przesłuchać książkę), która inaczej nie byłaby dla nas zupełnie dostępna. Możemy porozmawiać na Zoom czy na chacie z człowiekiem, który nigdy nie mógłby do nas przyjechać. Możemy też stworzyć coś, co będą podziwiali ludzie w różnych miejscach świata.

Natomiast kultura na żywo to bardzo fizyczne doświadczenie wspólnoty z innymi ludźmi. To wydarzenia, na których czujemy, że są z nami inne osoby, które przeżywają właśnie coś podobnego do nas. I to wspólne przeżycie jest czymś w życiu człowieka bardzo ważnym.

Jeśli szukam indywidualnej ucieczki i eskapizmu, to często wybiorę kulturę online. Ale nic mi nie zastąpi wspólnego wyjścia ze znajomymi czy wspólnego czytania komiksu z moim sześcioletnim synem. Są też takie dzieła kultury i wydarzenia kulturalne, które są zaprojektowane jako doświadczenia na żywo. I tak po prostu najlepiej je doświadczać: razem z innymi lub twarzą w twarz.

JUSTYNA: W jednym z wpisów na Twoim blogu – wniedoczasie.pl – padło stwierdzenie, że praca animatorów kultury/zespołów promocji kultury, nie jest mniej ważna niż praca przedsiębiorcy czy dyrektora banku. Możesz wyjaśnić skąd taka teoria?

GRZEGORZ: Jestem też odrobinę teoretykiem kultury i mój zestaw poglądów określam jako konstruktywizm utopijny. Dla mnie wszyscy pełnimy ważne role społeczne i w tym sensie nie warto rozróżniać naszej pracy inaczej niż poprzez szacunek do wykonywanego zawodu. Pracowałem w przetwórni czy w przeprowadzkach. Uważam, że powinniśmy szanować kuriera czy pielęgniarkę dokładnie tak samo jak prawniczkę, bizneswoman czy bibliotekarkę. I warto, żebyśmy wspólnie śnili o idealnym społeczeństwie i ten sen realizowali.

I jest jeszcze coś: wyobraźmy sobie, że kultury nie ma. Wyobraźmy sobie, że po pracy nie mamy gdzie się spotkać, że żaden autor czy autorka nie opisuje naszego regionu, że nie ma wierszy, nie ma warsztatów dla naszych dzieci, nie ma filmów w kinie. Jest tylko codzienna praca, jedzenie, picie i spanie. Kto chciałby tak żyć? Nie da się usunąć kultury z naszego życia.

Animatorzy mogą być fantastycznymi ludźmi od spajania społeczności razem, budowania wspólnego zestawu wartości, uzgadniania ludzi ze sobą. Przepływ idei i wartości jest równie ważny, co przepływ pieniędzy. Jedno i drugie coś w naszym życiu komunikuje. A jeśli chodzi o osoby od promocji kultury: cóż, to jest ten rodzaj cichej roli, która sprawia, że na jednym wernisażu spotyka się dwójka ludzi z zupełnie innej bajki i mogą przegadać ze sobą cały wieczór. Jest coś bardzo istotnego w tym, że ktoś nas potrafi przekonać do dzieła czy wydarzenia, którego inaczej byśmy może nie spróbowali doświadczyć. I to jedna z wielu ważnych ról osób od marketingu kultury.

JUSTYNA: Wielkie dzięki za poświęcony czas, mam nadzieję, że ta krótka rozmowa będzie wartościowym materiałem dla naszych czytelników i jednocześnie dawką wiedzy na temat pracy w marketingu kultury...

rozmawiała Justyna Filipek

ZOOM 36 - MARZEC 2023 17
Kultura pełni teraz olbrzymią
rolę w odreagowywaniu
i tworzeniu bezpiecznej
przestrzeni dla nas, w której
odpoczywamy od wszystkich
trudnych wydarzeń świata.

Nowy poziom sokołowskiej kultury

Nie od dziś wiadomo, że sekcje artystyczno-edukacyjne działające pod dachem SOK, z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością wśród mieszkańców Sokołowa Podlaskiego, co napawa nas – organizatorów, ogromną dumą i radością.

Jednak, aby program edukacyjny mógł być w pełni realizowany niezbędne są do tego odpowiednie warunki do pracy, nauki czy prób. Dlatego od wielu lat marzyliśmy o zwiększeniu powierzchni użytkowej, a mianowicie zagospodarowaniu przestrzeni na kolejną salę taneczną. Realizacja tego celu zapewni komfortowe warunki do pracy setkom młodych tancerzy, którzy do tej pory swoje treningi odbywali w różnych szkołach na terenie miasta.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że remont takiego pomieszczenia to nie tylko ogrom pracy, ale również olbrzymi wydatek, na który nie mogliśmy sobie pozwolić. Po latach starań, marzenie o nowej sali stało się możliwe do spełnienia dzięki ministerialnym środkom pozyskanym z programu „Infrastruktura Domów Kultury 2022”, zarządzanego przez Narodowe Centrum Kultur, oraz dzięki wsparciu władz miejskich.

Już dzisiaj z przyjemnością informujemy, że budowa nowej sali treningowej na poddaszu dobiega końca i pomieszczenie niebawem zostanie oddane do użytku!

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 18
fot. Marcin Celiński

Powstanie ciągle żywe

W roku bieżącym przypada 160. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Ten jeden z największych zrywów narodowych dokonał się 22 stycznia 1863 roku i był jakże istotny w dalszych dążeniach niepodległościowych. Jego etos po dziś dzień stanowi żywy element tożsamości narodowej Polaków. Sokołowski

Ośrodek Kultury pragnąc włączyć się w rocznicowe obchody tego wydarzenia wziął udział w Programie Dotacyjnym „Powstanie

Styczniowe 1863-1864”, w ramach którego powstał projekt „Pro fide et Patria – Powstanie Styczniowe na ziemi sokołowskiej”.

Ideą projektu jest przybliżenie mieszkańcom Sokołowa Podlaskiego i okolic przebiegu powstania na naszych ziemiach ze szczególnym uwzględnieniem lokalnych bohaterów, którzy poświecili swoje życie dla niepodległej Rzeczypospolitej.

Razem z naszym głównym partnerem w realizacji tego zadania – Miejską Biblioteką Publiczną w Sokołowie Podlaskim przewidzieliśmy szereg działań o charakterze artystyczno-edukacyjnym. Pierwszym z nich była konferencja historyczna popularyzująca wiedzę na temat działań powstańczych w regionie. Następnie odbył się cykl warsztatów edukacyjnych przeznaczonych dla dzieci i młodzieży z sokołowskich szkół oraz dla wszystkich chętnych seniorów. Zaproponowaliśmy warsztaty artystyczne, podczas których uczestnicy

tworzyli prace związane i zainspirowane tematyką powstańczą. Oprócz tego dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty o charakterze edukacyjnym. Uczniowie Zespołu Szkół Salezjańskich „Lux Sapientiae” w Sokołowie Podlaskim oraz I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Sokołowie Podlaskim uczestniczyli w wyjazdowych warsztatach w Muzeum Zbrojowni na Zamku w Liwie, gdzie zapoznali się z militariami używanymi przez powstańców oraz w  wyjazdowych warsztatach w Centrum Dialogu Kultur w Węgrowie, podczas których wysłuchali wykładu na temat przebiegu bitwy pod Węgrowem – największej bitwy powstania w naszym regionie. Uczniowie Zespołu Szkół nr 1 w Sokołowie Podlaskim złożyli wizytę w Archiwum Państwowym w Siedlcach, gdzie zapoznali się ze specyfiką pracy z materiałami archiwalnymi oraz analizując historyczne dokumenty śledzili losy powstańców działających na terenie Sokołowa Podlaskiego i okolic. Kulminacyjnymi punktami w realizacji projektu będzie konkurs filmowy mający na celu przedstawić twórcze ukazanie tematyki etosu Powstania Styczniowego oraz wystawa historyczna składająca się z części plenerowej oraz wewnętrznej.

Cieszymy się, że nasza propozycja do wzięcia udziału w projekcie spotkała się z tak dużą aprobatą ze strony sokołowskiej młodzieży. Mamy nadzieję, że ta praktyczna lekcja historii przyczyni się do uczczenia pamięci lokalnych bohaterów powstańczych.

Dofinansowano ze środków Biura „Niepodległa” w ramach Programu Dotacyjnego „Powstanie Styczniowe 1863-1864”

Grzegorz Gil

ZOOM 36 - MARZEC 2023 19
fot. Jan Pędich

Dla par, kobiet i innych miłośników

Maratony filmowe, które regularnie organizowane są w Kinie „Sokół” za każdym razem przyciągają rzesze widzów. Mają swoich stałych bywalców, ale również zwracają uwagę nowych odbiorców. I chociaż zazwyczaj każdy z nich ma swój motyw przewodni – Walentynki lub Dzień Kobiet, to za każdym razem miejsce znajdzie się dla wszystkich chętnych kinomaniaków.

W tym roku również nie zabrakło maratonowych seansów, a wraz z nimi okazji do znakomitej zabawy i wzięcia udziału w konkursach z nagrodami. Zabawa była przednia o czym świadczą nie tylko uśmiechnięte twarze na pamiątkowych zdjęciach, ale również pozytywne komentarze płynące od uradowanej publiczności, za które serdecznie dziękujemy i zapraszamy do śledzenia aktualności na Facebookowym profilu naszego sokołowskiego kina!

20
się, że hej! Uwielbiam! Był the best :)
Ubawiłam
fot. Paweł Kryszczuk

Obrazy, o których nie sposób zapomnieć

Od 27 marca do 27 kwietnia 2023 r. można obejrzeć dwie wystawy fotografii przygotowane przez Fundację Orla Straż, która zajmuje się pomocą humanitarną dla uchodźców.

Pierwsza z nich udostępniona jest na dolnym holu Sokołowskiego Ośrodka Kultury i przedstawia fotografie twarzy dzieci oraz osób dorosłych, mieszkańców obozu, ofiar terroryzmu na Bliskim Wschodzie. Obóz znajduje się w irackim Kurdystanie.

Druga ustawiona jest przed Ośrodkiem Kultury. Są to niezwykle poruszające obrazy zniszczeń, tragedii tysięcy ludzi i terroryzmu na Bliskim Wschodzie. Wśród nich znajdują się również fotografie przedstawiające pomoc niesioną poszkodowanym przez pracowników fundacji.

Fundacja Orla Straż została założona w marcu 2016 r. przez kmdr ppor. rez. Bartosza Rutkowskiego. W tym czasie, w Iraku i Syrii tzw. Państwo Islamskie wciąż dokonywało licznych zbrodni na ludności cywilnej, które rozpoczęło w 2014 roku. Ludzie, którzy musieli uciekać z podbitych przez terrorystów miast, potrzebowali pilnej pomocy w obozach dla przesiedleńców. Trwał kryzys humanitarny, a wojska koalicji antyterrorystycznej dopiero formowały swoje szeregi.

Przed założeniem fundacji Bartosz Rutkowski pełnił funkcję szefa szkolenia Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni. 7 października 2015 roku o godz. 7:15, na kwadrans przed przystąpieniem do codziennych zajęć przeczytał artykuł o torturowaniu i ukrzyżowaniu 12-letniego chłopca w Syrii. Pomyślał o swoich synach, z których starszy był rówieśnikiem zamordowanego. Po szybkiej refleksji czy jest w stanie uratować choćby jedno dziecko przed podobną tragedią, podjął znamienną dla swojego życia decyzję. Postanowił odejść na emeryturę i wyjechać na Bliski Wschód do Irackiego Kurdystanu. Pod koniec 2015 roku złożył wypowiedzenie ze służby wojskowej, a trzy miesiące później był już w drodze do Iraku.

Misją Fundacji Orla Straż jest pomoc ofiarom terroryzmu na Bliskim Wschodzie. Wspierają rodziny, które straciły bliskich, Dom oraz dorobek całego życia w wyniku najazdu terrorystów z ISIS. Pomagają im w powrocie do życia, jakie wiedli przed wojną, wywołaną przez islamskich fundamentalistów. Realizują swoje działania m.in. przez odbudowę zniszczonych miejsc pracy, wspieranie edukacji wdów i sierot oraz pomoc rozwojową udzielaną w bardzo szerokim zakresie. Nie mają jednej, ustalonej dziedziny, w której się specjalizują, ponieważ dostosowują swoje działania do aktualnych potrzeb poszkodowanych społeczności.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 22
z archiwum Fundacji „Orla Straż”

Profilaktyka w plastyce

Konkurs plastyczny “Alkoholowi mówię nie” był organizowany przez Sokołowski Ośrodek

Kultury i Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Sokołowie Podlaskim. Uczestnicy mieli za zadanie przygotować plakat promujący zdrowy styl życia oraz życie bez nałogów.

Konkurs kładł szczególny nacisk na promocję zdrowego stylu życia wolnego od nałogów oraz upowszechnianie właściwych wzorców i postaw prozdrowotnych. Skierowany był do dzieci i młodzieży szkół podstawowych oraz średnich, osób dorosłych i seniorów. Uczestnicy rywalizowali w pięciu kategoriach: 7 – 10 lat, 11 – 14 lat, 15 – 18 lat oraz osób dorosłych i seniorów.

Na konkurs wpłynęło 98 prac, spośród których laureatów wyłoniła komisja w składzie:

Joanna Błońska – artysta plastyk

Elżbieta Miłobędzka – plastyk

Szymon Grochowski – grafik SOK

Grzegorz Gil – kierownik ds. edukacji SOK

Nagrodzeni zostali:

kategoria wiekowa 7-10:

I miejsce – Adam Kiryluk, Aleksandra Jeżowska

II miejsce – Aleksandra Rydzewska

III miejsce – Lena Mystkowska

wyróżnienia: Aleksandra Zawadzka, Maja Gromek, Wiktoria

Gromek, Tadeusz Iwanowicz, Maria Maja Brzozowska, Alicja Jabłońska, Magda Kołodziejczuk, Aleksandra Czarnocka, Gabriela Iwanowska, Krzysztof Kulik

kategoria wiekowa 11-14:

I miejsce – Wiktoria Wesołowska

II miejsce – Zuzanna Marchel, Karolina Rowicka

III miejsce – Małgorzata Stokowska

wyróżnienia: Mateusz Borysiak, Weronika Szczęśniak, Tomasz Skibniewski, Dominika Cymborowska, Diana Zielonka, Julia Matusik

kategoria wiekowa 15-18:

I miejsce – Amelia Trzcińska

II miejsce – Gabriela Bujalska

III miejsce – Laura Stańska

wyróżnienie: Oliwia Rozbicka

kategoria wiekowa dorośli:

I miejsce – Monika Pajka

II miejsce – Magdalena Kwasik

III miejsce – Izabela Stokowska

kategoria wiekowa seniorzy:

I miejsce – Jolanta Kuc

II miejsce – Janina Jarosz

III miejsce – Marta Różańska, Krystyna Kuc, Helena Romańska wyróżnienia: Luiza Borkowska, Alicja Kryszczuk

Fundatorem nagród był Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Sokołowie Podlaskim. Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 23
Piotr Marciniak prace wygrane w konkursie

Andrzej Markusz –Wspomnienie

Na początku lutego w Galerii Dom odbyło się otwarcie wystawy grafiki Andrzeja Markusza połączona z promocją albumu „Wspomnienie” wydanego w 5. rocznicę śmierci sokołowskiego artysty. Kilka słów wspomnień na temat jego życia i twórczości spisał jego wieloletni przyjaciel.

Andrzej Markusz urodził się w Opolu w rodzinie dziennikarskiej. Żył i wychowywał się w środowisku ludzi pióra i sztuki. Od dziecka pięknie rysował, malował, a jak tylko posiadł sztukę pisania, pisał opowiadania. Jedno z jego pierwszych opowiadań, wydrukowane zresztą w opolskiej gazecie, było o odkurzaczu, który rządził mieszkaniem. W innym opowiadaniu już prawie kryminalnym napisał, że na schodach popełniono mordunek. Oczywiście chodził do ogniska plastycznego. W szkole współtworzył gazetkę, w której za „podszczypywanie” nauczycieli dostał w rewanżu dwóję z chemii, ale za to piątkę z plusem z polskiego. Portret patrona szkoły Mikołaja Kopernika jego autorstwa zawisł w holu głównym liceum. Szykował się wtedy do porządnego zawodu inżyniera lub architekta, ale maturę zdawał z historii sztuki.

Spełniło się jego marzenie i dostał się na wydział grafiki ASP w Krakowie z siedzibą w Katowicach. Miał stypendium naukowe. Po studiach już jako dyplomowany artysta grafik przyjechał do Sokołowa i zamieszkał w domu swojej babci Marii Kruszewskiej nad rzeczką przy Lipowej, dokąd lubił przyjeżdżać z rodzicami jako dziecko. Wspominając swoją drogę po studiach do Sokołowa w jednym z wywiadów prasowych powiedział tak: „W Katowicach i na Śląsku w owym czasie było okropnie czarno, a w Sokołowie zielono. Podobało mi się tu.”

Zawsze podkreślał, że lubi to miasto, że tu spotkał najlepszych ludzi i czuje się sokołowianinem. Z Sokołowem i jego mieszkańcami zżył się na stałe i już nigdy stąd nie wyjechał.

W czasach Solidarności był współtwórcą i redaktorem naczelnym pierwszej niezależnej sokołowskiej Gazety Powiatowej, wtedy jednej z pierwszych w Polsce, której premierowy numer ukazał się z datą 1 stycznia 1990 roku. To u niego w domu całe noce składano jej pierwsze wydania. Jego przygoda dziennikarska trwała kilkanaście lat.

Andrzej zajmował się też malarstwem, rzeźbą i fotografią, tworzył strony internetowe. Robił metaloryty, linoryty. Był autorem niezliczonych projektów graficznych takich jak: plakaty, foldery, prospekty, znaki firmowe, etykiety produktów spożywczych i przemysłowych, wizytówki, zaproszenia, ekslibrisy, winiety gazet regionalnych, okładki książek i płyt. Spod jego ołówka wyszła seria grafik z najsłynniejszymi zabytkami województwa siedleckiego. Często zadajemy pytanie – dlaczego tu jesteśmy? Andrzej wiedział dlaczego – żył, by tworzyć.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 24

W roku 1986 na pierwszej swojej wystawie indywidualnej w Sokołowie w Ośrodku Kultury zaprezentował około 200 prac: były to obrazy olejne, akwarele i grafiki. Kolejne trzy nieco mniejsze wystawy indywidualne jego portretów i rysunków satyrycznych miały miejsce w latach 2001-2004. Na każdej z nich znalazło się ok. 30 prac. Brał udział w wielu zbiorowych wystawach poplenerowych. Był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków.

Andrzej był prawdziwym artystą. Prawdziwym, bo nigdy nie pracował u nikogo na etacie. Żył tylko z pracy własnych rąk i niepowtarzalnego talentu. Jego dziełem są, albo były logotypy i kompletna oprawa, reklama graficzna wielu sokołowskich i okolicznych firm - wymienię te najbardziej znane: Młyn Braci Górskich, Delikatesy i restauracja Gama, Biuro Podróży Glob, Telefony Podlaskie, Sokołowskie Zakłady Mięsne, Bumar, Mostostal. Mało kto wie, że to Andrzej jest autorem obecnego herbu Sokołowa Podlaskiego i flagi miasta, zatwierdzonych na sesji Rady Miejskiej w 1990 roku.

Jego satyryczne rysunki były wystawiane m.in. w warszawskim Muzeum Karykatury.

W Internecie pojawiło się wiele wspomnień o Markuszu. Byli właściciele kafejki, która znajdowała się niedaleko miejsca zamieszkania Andrzeja, a w której był stałym bywalcem, napisali, że bez niego lokal nie byłby takim miejscem jakim był. On do życia nie tylko tej kawiarni, ale i każdego towarzystwa, w którym się znalazł wnosił zawsze uśmiech, wielką kulturę i mądrą refleksję. Był wyjątkowy i miał wielkie serce. Mistrz dla wielu młodych sokołowskich plastyków, którzy rozwijali się artystycznie pod jego okiem. Nigdy nie szczędził nikomu pochwał nawet za te na pozór drobne rzeczy. Był nie tylko znakomitym rozmówcą, ale przede wszystkim umiał słuchać i obserwować. Działo się tak dlatego, że Andrzej kochał życie, kochał ludzi tak po prostu, bezinteresownie.

Facebook to było miejsce, w którym dzielił się ze światem własnymi odczuciami, emocjami, opiniami, komentarzami, bardzo racjonalnym spojrzeniem na świat i miał tam ponad 700 znajomych, z którymi nieraz prowadził świetne dyskusje, obserwowane przez kolejne setki internautów. Prowadził interesujące dyskusje, bo pisał niebanalne teksty, miał lekkie pióro. Piórem i ołówkiem posługiwał się wszechstronnie. Był mistrzem kreski. Spod pióra w jego ręku wychodziły piękne grafiki, portrety, rysunki satyryczne, którymi przez lata bawił czytelników. Bawił bo miał niespotykane poczucie humoru. Pędzel w jego dłoni czarował realistyczne i bajkowe obrazy, pod którymi podpisywał się - jak zawsze mówił – swoimi przednimi łapami.

Dzień po tym jak odszedł na tzw. trawniku kulturalnym przed SOK zebrało się ponad 200 osób, by uczcić pamięć o nim na specjalnym koncercie zaprzyjaźnionego zespołu „Trochę Jazzu” z przyjaciółmi, który poprzedzony był licznymi wspomnieniami.

W naturalny sposób, aż ciśnie się na usta łacińska sentencja „non omnis moriar”, czyli nie wszystek umrę, bo Andrzej będzie żył w swoich dziełach, w setkach projektów graficznych otaczających nas na co dzień, w tysiącach wpisów i rysunków pozostawionych w Internecie.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 25
Piotr Jankowski Autoportret – Andrzej Markusz

Nietypowa wystawa w Galerii Dom

Wystawa pt. „Błogosławieni” autorstwa

Sylwii Walani – Telegi została zrealizowana w ramach II edycji Międzynarodowego

Konkursu i Wystawy Sztuki Współczesnej Quadriennale Betesda 2021. Indywidualna wystawa artystki była nagrodą za zdobycie

Grand Prix w konkursie i odbyła się w Oddziale

Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie. W kwietniu gości w Galerii Dom.

Wystawa składa się głównie z rzeźb i instalacji artystycznych. Każda z prezentowanych prac opowiada o jednym z ośmiu błogosławieństw z Ewangelii.

Praca nad wystawą, jak twierdzi artystka, była poszukiwaniem samej siebie, swego miejsca i odpowiedzi na pytanie: kim jest?

Uroczyste otwarcie wystawy odbyło się 13 marca, wtedy też w progach Galerii Dom gościliśmy nie tylko autorkę prac, ale również Grzegorza Polaka, zastępcę dyrektora Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie oraz Tomasza Motykę, kierownika Działu Zbiorów i Inwentarzy w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie, kuratora wystawy. Wydarzenie to było okazją do osobistej rozmowy z autorką z której skorzystało wielu miłośników sztuki przybyłych na wernisaż. Ku naszej ogromnej uciesze wystawa cieszy się dużym zainteresowaniem nie tylko stałych bywalców, ale również młodzieży czego dowodem są liczne odwiedziny Galerii Dom.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 26
Joanna Błońska fot. Paweł Kryszczuk

Pasja, a może sposób na życie?

O tej grupie, która od ponad dziesięciu lat prężnie działa w naszym mieście i uświetnia wiele wydarzeń kulturalnych, słyszeli już niemal wszyscy. Jubileuszowy koncert był wielkim sukcesem, a bilety rozeszły się w mgnieniu oka. Złote Lata, bo o tym zespole mowa, nieustannie się rozwija i pozytywnie zaskakuje, ale czy zastanawialiście się na czym polega fenomen tej grupy? O swoich początkach, historii i o tym co tu i teraz opowiedziały nam członkinie zespołu, które od lat doskonalą w nim swój warsztat wokalny.

Emilia: Warto przesadzać stare drzewa

Muzyka towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Mój tatuś grał na bajanie, mamusia śpiewała cudownym altem, siostra z kolei sopranem, a ja śpiewałam po swojemu. Po przejściu na emeryturę straciłam chęci do życia. Zaczęłam się zamykać w sobie. Dzięki namowom córki zdecydowałam się na to, żeby wybrać się do Domu Kultury w Mrągowie. Okazało się, że w tym terminie odbywał się bal emeryta, czego się zupełnie nie spodziewałam! Na szczęście bardzo szybko odnalazłam się w tym towarzystwie, zarówno dzięki uprzejmości stałych bywalców, jak i tego, że nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. W Mrągowie należałam do Klubu Seniora - dzięki temu odzyskałam chęci do życia, siły witalne, poczułam drugą młodość! Spotkania zaczęły wyznaczać mój cykl życia. I chociaż bawiłam się świetnie zaczęłam myśleć o przeprowadzce. Od córki dzieliły mnie setki kilometrów, wnuczka rosła, obowiązków przybywało, a co za tym idzie nasze spotkania też były coraz rzadsze. Ja jednak bałam się tego, co pomyśli moja rodzina, tego że pomysł na przeprowadzkę do Sokołowa, po trzydziestu latach życia w Mrągowie wyda im się zwyczajną głupotą. Jednak samotne życie z dala od bliskich to jest coś strasznego. Być może jest to wygodne, bo każdy ma już swoje przyzwyczajenia, ale jest też ogromnym obciążeniem dla zdrowia psychicznego. Zdarzały mi się takie chwile, że czułam się na tyle samotna, że chodziłam na pobliski przystanek autobusowy, po to tylko aby chociaż chwilę pobyć między ludźmi. Dzisiaj już widzę jak bardzo było to żałosne. Gdy się odważyłam na przeprowadzkę to wszystko nabrało tempa. Na 60-te urodziny dostałam od córki komputer, zięć założył mi konto na profilu randkowym i w ten sposób poznałam rówieśników z Sokołowa Podlaskiego. Po przeprowadzce, zupełnie przypadkiem, spotkałam ich w sklepie, jednak wtedy nie miałam czasu na nowe znajomości, bo zajęta byłam urządzaniem swojego nowego mieszkania. Jednak po jakimś czasie odebrałam telefon i zostałam zaproszona do integracji z zespołem Złote Lata. I tak zostałam. Mój pierwszy występ publiczny był dla mnie ogromnym stresem, wielkim wyzwaniem. Później już się to ustabilizowało. Moje dzieci, zawsze mocno mnie wspierały. Nigdy nie byłam tak obarczona obowiązkami, żebym musiała rezygnować z siebie. Miałam i nadal mam chęć, czas i możliwość realizowania swoich pasji. Mówi się, że starych drzew się nie przesadza. To nieprawda.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 28 seniorzy

Marta: Rozwój pasji, czyli codzienność

Ja zawsze bardzo lubiłam śpiewać, moje dzieci też. Miałam kilka trudnych przejść zanim wstąpiłam do zespołu. Po pierwszej rozmowie obawiałam się, że się nie nadaję, wycofałam się. Jednak po pewnym czasie, zachęcona namowami, postanowiłam spróbować. Przyszłam do Ośrodka Kultury na próbę, musiałam wziąć udział w przesłuchaniu. Razem ze mną była jeszcze jedna kandydatka, która się nie zakwalifikowała. I tak jestem w zespole już kilka ładnych lat. Jak już wspomniałam miałam wielkie wsparcie ze strony moich córek. One zawsze namawiały mnie do tego, żeby żyć pełnią życia – znaleźć przestrzeń tylko dla siebie. Na początku faktycznie, nie było łatwo, ale teraz nabrałam pewności siebie – wiatru w żagle jak to się potocznie mówi. Z dumą i śmiałością mogę stać na scenie w pierwszym rzędzie, a jeszcze przed chwilą nawet nie mogłam sobie tego wyobrazić. Poza zespołem uczęszczam również na zajęcia plastyczne i każde z tych działań jest dla mnie bardzo ważne. Przedłużam swoją młodość, mam cel i nie zamierzam przestać go realizować.

Agnieszka: 10 burzliwych, wyjątkowych lat

Ja z kolei śpiewałam od dziecka. Mój tatuś był organistą w Skibniewie dlatego też uważam, że muzykę miałam we krwi. Po przeprowadzce do Sokołowa, jak już założyłam własną rodzinę, śpiewałam w chórze konkatedralnym. Po kilku latach, znajoma zaprosiła mnie na próbę zespołu, który dopiero zaczynał się tworzyć. I chociaż w domu miałam dużo różnych obowiązków, zawsze znalazłam czas, żeby na te próby przychodzić. Doskonale pamiętam początki naszego zespołu, to jak wybieraliśmy dla niego nazwę, zmieniali się prowadzący, zmieniały się miejsca prób. Koncert jubileuszowy był dla mnie wielkim przeżyciem –

nie z powodu tremy, ale dlatego, że wróciły wszystkie wspomnienia. Z powodu choroby miałam dwuletnią przerwę. Nie śpiewałam tylko skupiłam się na leczeniu. Był to też czas, w którym zginął mój syn. Doszła jeszcze śmierć naszej koleżanki z zespołu. Ogromnie się załamałam, wówczas byłam przekonana, że już nie wrócę w szeregi tej grupy, że pozostał mi tylko płacz, tęsknota i ból. Na szczęście tak się nie stało. Koleżanki nie pozwoliły mi zatracić się w tej rozpaczy. Po dwóch latach wyszłam z domu, wróciłam do zespołu. Dzisiaj korzystam z życia, często wyjeżdżam na różne koncerty, kocham piłkę nożną – swoimi pasjami zarażam też wnuki.

Pelagia: Pasja to nie wszystko

Zanim trafiliśmy pod dach Sokołowskiego Ośrodka Kultury musieliśmy szukać swojego miejsca. I chociaż pomysł stworzenia zespołu był ważny dla wielu osób, to musieliśmy pokonać sporo przeszkód. Najważniejsze dla grupy jest posiadanie miejsca do prób i odpowiedniego instruktora. My mieliśmy ich kilku, ale każdy z nich przekazał nam coś ważnego, nauczył czegoś od siebie. Kiedyś musiałam zmierzyć się ze złośliwymi uwagami sąsiadek, koleżanek, że w głowie mi tylko wygłupy, ale teraz jest inaczej. Bardzo się rozwinęliśmy, zrobiliśmy postępy, wyjeżdżamy, koncertujemy w różnych miejscach – rozwijamy się i nawiązujemy nowe znajomości. Zespół to coś więcej niż wspólne śpiewanie – my wiemy, że w trudnych, życiowych chwilach możemy na siebie liczyć.

Serdecznie zapraszamy osoby w wieku 60+ na zapoznanie się z ofertą kulturalną kierowaną do osób w tym wieku. Liczymy, że historie naszych Pań przekonają Was do tego, że nadal możecie rozwijać i odkrywać swoje pasje!

rozmawiała Justyna Filipek

ZOOM 36 - MARZEC 2023 29
fot. Paweł Kryszczuk

na kulturę 2023 – Rok Maurycego Mochnackiego, symboliczna puenta

Wiadomości podręcznikowe (z ostatnich pięćdziesięciu lat) odnoszą Mochnackiego do frazy „walka klasyków z romantykami” czy, ambitniej, do filozofii politycznej. Dlatego też Mochnacki nie intryguje jak Norwid czy Chopin, choć w równie wielkim stopniu przyczynił się do wielkości polskiego romantyzmu. Sam pisał, że jego biografia była jak zawikłana akcja hiszpańskiej tragedii.

Żył intensywnie, gwałtownie, bardzo krótko, trzydzieści jeden lat. Gdy miał lat dwadzieścia dwa, był osobą popularną i – zgodnie z kanonem biografii romantyka –wielce kontrowersyjną, bardzo radykalną. Skłonność do ryzyka, podejmowania działań najbardziej niebezpiecznych odziedziczył po ojcu, powstańcu styczniowym, i dzielił ją z braćmi.1 Wszyscy trzej byli wśród atakujących Belweder, podczas słynnej nocy listopadowej, z 29 na 30 listopada, w Łazienkach.

Kamil walczył dłużej niż bracia, między innymi pod Liwem.2 Przyznano mu Virtuti Militari. Tymoleon nie przeszedł całej kampanii 1831 roku jak Kamil. Po latach nie przystąpił do nowego, styczniowego już powstania. Zajął się, na wzór ojca prawnika i w duchu nowej epoki, pozytywizmu, działalnością samorządową, rolnictwem i przemysłem Galicji. Kamil i Maurycy opuścili Polskę na zawsze; jako emigranci zamieszkali we Francji. Kamil pisał „Pamiętniki Polskich Podchorążych”, które nie zostały wydane. Rękopisy zaginęły, tak jak pamięć o autorze.

Los Kamila i Maurycego wiąże się z dwiema złożonymi etycznie sprawami. W powstańczej Warszawie (w czerwcu 1831), Kamil – jako członek Sądu Wojennego Nadzwyczajnego – pracował nad sprawą generała Antoniego Jankowskiego, oskarżonego o zdradę stanu. Jankowski był wiernym szwoleżerem Napoleona, na szlaku wojennym w Hiszpanii, w Austrii, pod Moskwą. W maju 1831, dowodząc powstańcami listopadowymi na Lubelszczyźnie, był człowiekiem sparaliżowanym. Nie poprowadził więc ku zwycięstwu.3 Sąd Wojenny oczyścił go

1 Były jeszcze dwie siostry, Olimpia i Klementyna.

2 Bitwa o Liwskie Mosty, przy przeprawie na Liwcu.

3 Razem z Jankowskim ofiarami tłumu zostały 34 osoby (między innymi generał napoleoński Hurtig bezpodstawnie posądzony o działania na szkodę powstania, odznaczeni przez Napoleona Legią Honorową generał Bukowski i generał Sałacki). Rzeczywistym agentem rosyjskim był student medycyny Macrott i kupiec Birnbaum).

ZOOM 36 - MARZEC 2023 30

z zarzutów, jednak w sierpniu 1831 tłum ludzi żądnych nie sprawiedliwości, lecz zemsty, napadł na celę w Zamku Królewskim, dokonał bardzo brutalnego samosądu. Po długotrwałych mękach Jankowski zmarł. Najwyższy Sąd Kryminalny w Polsce polistopadowej wydał na Kamila Mochnackiego wyrok śmierci.

Maurycy Mochnacki został nazwany zdrajcą. Do dziś to dość powszechna opinia.

Zaczęło się od studiów. Miał lat 19. Należał do tajnego Związku Braci Wolnych Polaków.4 Tuz przed egzaminem wieńczącym naukę prawa na Uniwersytecie Warszawskim, napadł go policjant. Bronił się, a funkcja napastnika sprawiła, że Maurycy jako główny agresor znalazł się w więzieniu. Książę Konstanty osobiście wykreślił go z listy studentów i zakazał pracy urzędniczej. By zarobić, Mochnacki zgodził się na zapisanie uwag zniechęcających do polskich dążeń niepodległościowych w oświacie.5 Podjął dwuletnią pracę cenzorską. Nie przyczynił się jednak do aresztowania, skazania choćby jednej osoby.6 Analiza literacka wskazuje też na autodemaskację autora (zastosowanie persyflażu, ironię). Mochnacki nie wskazał nowych zasad walki z polskością w edukacji, lecz napisał parodię, kpinę istniejących zasad rosyjskich. Dla oskarżających go wykształconych Polaków, posiadających majątki i tytuły, styl pisania był czytelną wskazówką patriotycznego mimo wszystko podejścia do pracy cenzorskiej, jednak w pełni zignorowaną.7 Lud Warszawy nigdy nie oskarżył Mochnackiego. Nie czytał jego pism, oceniał czyny; a te były w najwyższym stopniu patriotyczne, rewolucyjne, ryzykowne, altruistyczne.

Gdy Maurycy zarabiał jako cenzor, nie rezygnował z działalności konspiracyjnej. W 1829 należał z braćmi do Sprzysiężenia Piotra Wysockiego. Był to elitarny związek zaledwie kilkunastu osób, z jasnym celem wywołania powstania zbrojnego. Radykalizm podchorążych i opór politycznych konserwatystów opisał w „Kordianie” Juliusz Słowacki, w słynnej scenie spisku koronacyjnego oraz scenie przygotowań do koronacji Mikołaja I na króla Polski.

Maurycy Mochnacki nalegał na stworzenie planów dalekosiężnych. Bezskutecznie. Jak wiemy z lekcji historii, z lektury „Kordiana”, Chłopicki, Niemcewicz, Potocki doprowadzili dzieło rewolucyjne, powstańcze do klęski. Chłopicki zmarł w Krakowie, w blasku chwały. Niemcewicz w Paryżu, jako wpływowy publicysta. Tymczasem Maurycy Mochnacki –siedmiokrotnie ranny, odznaczony Virtuti Militari żołnierz spod Olszynki Grochowskiej, Okuniewa, Wawra, Długosiod-

ła nad Liwcem, Ostrołęki – funkcjonuje do dziś jako zdrajca, konfident. Rok 2023 niech przywróci godność jego imieniu. W listopadzie 2021 kości Maurycego Mochnackiego zostały przywiezione z Auxerre na warszawskie Powązki.

Początki długotrwałej nienawiści wobec Mochnackiego opisał w powieści „Koniec świata szwoleżerów” Marian Brandys. Barwnie nakreślił, jak to Maurycy w czarnej, rozwianej pelerynie nawołuje mieszkańców Powiśla i Starego Miasta do ataku na Belweder. Biedni podchwycili patriotyczne i społeczne hasła równościowe, a posiadacze majątków i tytułów (w tym minister skarbu książę Franciszek Drucki-Lubecki) zobaczyli w nim wręcz diabła, szalonego agitatora, polskiego Robespierre’a. Postawy ugodowe zwyciężyły. Zdrada, denuncjacja zostały wybaczone Heltmanowi, gdyż nie miał decydującego wpływu na kształtowanie świaDomości, światopoglądów; nie był graczem wagi ciężkiej. Tymczasem Mochnacki reprezentował inną moralność niż współcześni mu polscy decydenci. Ci, w przededniu powstania, wydobyli stary dokument z czasu pracy cenzorskiej Mochnackiego; wytoczyli ciężkie działa oskarżenia, by neutralizować nastroje powstańcze.

Mochnacki wcześniej niż inni Polacy (ale nie książę Konstanty) zauważył mechanizm przekształcania rewolucji w kontrrewolucję, ostateczną dekonstrukcję sprawy polskiej. Walka polityczna jest w pewnym sensie zrozumiała (reakcje konserwatywnych przywódców powstania). Psychologiczną zagadką pozostaje to, że nie chcieli zrozumieć go ludzie z liberalnego, najbliższego mu otoczenia. Na emigracji Mochnacki z goryczą pisał, że chwile zgody są wyjątkowe krótkie. Proponował walkę polityczną i program, a nie samą walkę. Umiał właściwie oddzielić zasługi od przewin (cenił Adama Jerzego Czartoryskiego jako duchowego przywódcę emigracji, a gardził nim jako przywódcą powstania), zmienić taktykę (z rewolucyjnej w dyplomatyczną, publicystyczną). Wiedział, że historia Powstania Listopadowego będzie zakłamana przez tych, którzy przeżyją w niebohaterskich okolicznościach. Był przeciwnikiem kunktatorstwa, zwolennikiem bezpośredniej konfrontacji.

Przyznajemy mu rację, za późno. Opinia publiczna nie dotrzymywała kroku wizjonerowi Maurycemu Mochnackiego. Miała dla niego cztery wyroki śmierci (od Chłopickiego, od Szyrmana broniącego Chłopickiego, od księdza Pułaskiego8, od Krukowieckiego i Chrzanowskiego).

Krewna Marta Ławacz (piąte pokolenie po Tymoleonie Mochnackim) zapowiedziała publikację nieznanych listów Mochnackiego.

4 Związek liczył niewiele osób, około czterdziestu. Propagował walkę z Rosją i społeczny liberalizm (na przykład wobec chłopów).

5 Oryginał pisma nie jest znany. Być może mamy ostatecznie mamy do czynienia z falsyfikatem, antypolskim konstruktem rosyjskim.

6 W przeciwieństwie do Wiktora Heltmana, który podał Rosjanom wiele nazwisk działaczy konspiracyjnych (należał z Mochnackim do Związku Braci Wolnych Polaków).

7 Pozostał zapis księcia Konstantego świadczący o jego znajomości gry podjętej przez Mochnackiego.

ZOOM 36 - MARZEC 2023 31
Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.