Studenckie wakacje




Gdańsk letnią porą
Skorzystaj z kulturalnej i sportowej oferty Stolicy Pomorza!
Za chwilę koniec sesji i egzaminów – wreszcie będzie można nacieszyć się wszystkimi urokami Gdańska. A latem miasto oferuje naprawdę wiele atrakcji.
Poczuj się turystą
Nawet jeśli w wakacje planujesz pracować dorywczo czy odbywać praktyki, nic nie stoi na przeszkodzie, by nacieszyć się Gdańskiem wieczorami i w weekendy.
Miłośnicy rowerów nie będą się nudzić – Gdańsk jest liderem pod względem długości profesjonalnych dróg rowerowych.
Warto skorzystać z miejskich plaż, by wypocząć i nacieszyć się słońcem czy pospacerować morskim brzegiem. Wielbiciele spacerów mogą też zanurzyć się w ulicach Starego Miasta, wtapiając w tłum turystów. W sierpniu koniecznie odwiedź też Jarmark św. Dominika, którego tra -
dycja sięga XIII wieku. Dziś Jarmark to nie tylko setki straganów, na których można wyszperać niepowtarzalną biżuterię, miłą pamiątkę w kramiku czy cenny staroć na pchlim targu, ale 3 tygodnie atrakcji łączących handlowy i kulinarny kiermasz z bogatym programem imprez kulturalnych i sportowych.
Letnie imprezy i wydarzenia
Ledwo ucichły dźwięki juwenaliów, a już możesz przygotowywać się na kolejne muzyczne i kulturalne wydarzenia. Co będzie się działo w Gdańsku tego lata? Wakacje upłyną pod znakiem festiwali.
Już na początku czerwca rusza Gdański Festiwal Tańca, który jest kontynuacją bogatej trójmiejskiej tradycji wydarzeń prezentujących lokalne środowisko taneczne. Festiwal jednoczy profesjonalnych tancerzy i choreografów oraz amatorów i entuzjastów tańca. W programie: warsztaty
taneczne, konferencje, przedstawienia w wykonaniu polskich i zagranicznych teatrów tańca, projekty twórcze i społeczne, konkursy i imprezy. W połowie lipca rusza z kolei Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA Małe scenki kuglarskie i większe widowiska, mimowie, szczudlarze i tancerze, opowieści z całego świata – tak wygląda bogaty pejzaż tego gdańskiego święta teatru plenerowego. Repertuar FETY obejmuje wiele atrakcyjnych spektakli, które gościły na znanych światowych scenach ulicznych.
Jeszcze w czerwcu rozpocznie się też festiwal muzyki kameralnej 6. Euro Chamber Music Festival Co ciekawe, festiwal powstał w 2012 roku w kontrze do piłkarskiego święta Euro Cup, z myślą o tych, którzy chcieliby nieco odpocząć od tematu stadionów i drużyn. Euro minęło, pozostały miłe wspomnienia i na szczęście festiwal również. Miłośnicy muzyki organowej ucieszą się z kolejnego Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej w Katedrze Oliwskiej, który jest najstarszym tego typu wydarzeniem muzycznym w Polsce. Na coroczne festiwale zjeżdżają wirtuozi z całego świata i tak samo będzie w tym roku.
Mniej więcej w tym samym czasie odbędzie się Festiwal Kultur Świata Okno na Świat, który jest cyklicznym wydarzeniem kulturalnym powołanym, by promować hasła tolerancji i dialogu międzykulturowego. Festiwal postawił na zderzanie gatunków muzycznych i zaskakiwanie nimi, w różnych twórczych kombinacjach, na mieszanie tradycji z nowoczesnością.
Pod koniec lipca będzie miał natomiast miejsce trzydniowy Festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę, na który składają się plenerowe warsztaty taneczne prowadzone przez znanych mistrzów oraz koncerty artystów z kraju i zagranicy. Zagrają m.in.: Bednarek, Grubson, Ten Typ Mes, Fisz Emade Tworzywo, Last of the Real, Organek oraz Kult. W sierpniu tradycyjnie odbędzie się też Solidarity of Arts, który podczas koncertu z cyklu „+” każdorazowo gromadzi w gdańskim amfiteatrze nad Motławą najlepszych światowych artystów jazzowych i ogromną widownię.
Na przełomie sierpnia i września Gdańsk gości z kolei Soundrive Festival, czyli jeden z najbardziej obiecujących festiwali prezentujących szeroko pojętą muzykę alternatywną. Wystąpią na nim głównie młode, obiecujące kapele zrzeszone przez portal Soundrive.pl, a każda edycja zwieńczona jest występem gwiazdy sceny alternatywnej. Jeśli chodzi o duże koncerty światowych artystów, to 20 czerwca na Stadionie Energa Gdańsk odbędzie się koncert Guns N'Roses, a 8 lipca
fot. Fundacja Gdańska


fot. Fundacja Gdańska
w Ergo Arenie koncert Jean-Michel Jarre Możesz też po sąsiedzku odwiedzić Gdynię i wziąć udział w koncertach na Open’erze.
Sportowe oblicze Gdańska
Bez wątpienia podczas wakacji w Gdańsku nie zabraknie też wrażeń sportowych.
Najważniejszą imprezą biegową jest odbywający się w sierpniu XXIII Maraton Solidarności. Bieg na pełnym dystansie maratońskim, tj. 42 195 metrów, będzie miał miejsce na trasie Gdańsk – Westerplatte – Gdynia. Dla mniej zaawansowanych biegaczy idealny będzie Bieg Westerplatte, który rozgrywany jest na dystansie 10 km. To jedna z najstarszych imprez biegowych w Polsce na stałe wpisana w kalendarz ważnych wydarzeń sportowych.
Coś dla siebie znajdą też fani pływania i jazdy na rowerze dzięki Triathlon Gdańsk, a także rolkarze, którzy mogą wziąć udział w Maratonie Sierpniowym im. Lecha Wałęsy Są to największe w Polsce zawody dla rolkarzy.
Gdańsk często jest gospodarzem imprez o światowej i europejskiej randze. W tym roku miasto będzie gościło siatkarzy i fanów tego pięknego sportu. Pod koniec sierpnia odbywają się bowiem Mistrzostwa Europy w Piłce Siatkowej Mężczyzn, a w Ergo Arenie swoje mecze rozegra grupa B, w której jest także Polska.
Dla wielbicieli mocniejszych wrażeń idealną rozrywką sportową będzie Baltic Games, czyli największy w Polsce festiwal sportów ekstremalnych. Nie mniej emocji dostarczy Reebok Spartan Race, który jest najlepszym biegiem przeszkodowym na świecie. Trasa wyścigu usiana jest różnymi przeszkodami: drutem kolczastym, ścianami, linami, ogniem i błotem. Gdańska edycja na plaży Stogi przewiduje start w formule SPRINT (5+ km, 20+ przeszkód) oraz SUPER (13+ km, 25+ przeszkód).
Na żagle!
Ale jak na nadmorskie miasto przystało, Gdańsk to także sporty wodne. Tego lata znów zawita tu międzynarodowy zlot żeglarski Baltic Sail. Na gdańską część tego święta żeglarzy, czyli Sail Gdańsk składają się regaty, parady i koncerty szantowe. Jest to też niepowtarzalna okazja do zwiedzania jachtów, kontaktu z żeglarzami, przyjrzenia się z bliska zwyczajom i bogatym tradycjom od wieków rządzącym surowym życiem pod żaglami.
Pod koniec lipca Gdańsk będzie zaś gościł Mistrzostwa Europy Jachtów Morskich ORC. Agata Blinkiewicz

WTrzymaj BALANS od początku!
ork/life balance, w skrócie nazywany też WLB, to rozwiązania sprzyjające zachowaniu równowagi między karierą zawodową a życiem prywatnym. – W najprostszym rozumieniu, chodzi o takie zarządzanie swoim czasem, aby móc spełniać wszystkie swoje obowiązki – czy to względem pracodawcy czy rodziny, ale także znaleźć czas dla samego/samej siebie. Można powiedzieć, że jest to sztuka świadomych wyborów, dzięki którym nasze życie jest kompletne, a nie poświęcone tylko jednej z tych sfer – tłumaczy Mikołaj Buzała z Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Choć może teraz wydaje Ci się to łatwe, dbanie o równowagę życiową w pierwszej pracy nie zawsze jest tak oczywiste. Czasami w grę wchodzi pracoholizm, innym razem chęć awansu lub potrzeba pieniędzy albo po prostu niezdrowe wymogi stawiane w firmie – i nim zauważysz, zabierasz komputer na weekendy, siedzisz w pracy do 22 i odbierasz maile w nocy. Od pracy pewnie nie uciekniesz i będzie to ważna część Twojego życia. Powinno być dla Ciebie jednak jasne, że o równowagę dbać należy i dla własnego dobra lepiej zacząć już od początku kariery zawodowej.
Dlaczego to takie ważne?
Kiedy będziesz miał już swoją rodzinę, wybór między skończeniem projektu dzień wcześniej a rodzinnym obiadem lub przeczytaniem
Koncepcja work/life balance może przydać Ci się także w pierwszej pracy zawodowej
Balans między pracą a życiem prywatnym powinien być ważny dla świeżo upieczonego absolwenta
dziecku bajki na dobranoc będzie oczywisty. Ale wcześniej – zaraz po studiach? Balans między pracą a życiem prywatnym powinien być równie ważny dla świeżo upieczonego absolwenta! – Im bardziej zadbamy wtedy o równowagę, tym łatwiej będzie nam wejść w nową rolę. Poza tym, to wtedy zaczyna się kształtować nasze podejście do pracy – przyznaje Buzała. To także właściwa droga, by uniknąć szybkiego wypalenia zawodowego, które dotyka obecnie nawet 30-latków. Zbytnie pochłonięcie pracą powoduje, że mamy mniej czasu na pasje, aktywność fizyczną i dla znajomych, a także funduje nam podwyższony poziom stresu, zmęczenie, niedojadanie. Cierpi więc na tym zwłaszcza zdrowie.
Zbyt długie siedzenie „po godzinach” prowadzić też może do przeróżnych schorzeń związanych z bólami głowy, oczu, pleców, a nawet do chorób nadgarstka od zbyt częstego używania myszki.
Jak to zrobić?
Bez wątpienia na początku kariery zawodowej warto pokazywać się od najlepszej strony. Ale powinieneś pamiętać, że nie we wszystkim musisz być perfekcyjny, a Twoje zaangażowanie i tak będzie docenione. Postaraj się pokazać także swoją asertywną stronę i nie bój się czasami powiedzieć nie lub nie odbierać e-maili i telefonów po pracy. A co z pracą po godzinach? Może lepiej być jednym z pierwszych w pracy (pokażesz też przy okazji swoje zaangażowanie), niż zostawać w niej do wieczora i tracić czas dla siebie? Przede wszystkim warto jednak dostosować rytm swojej pracy do pracy zespołu – wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że dostaniesz jakieś zadanie do wykonania po godzinach.
Nie do przecenienia jest też dobra organizacja czasu. Oczywiście wspólna kawa z zespołem czy mały small talk na korytarzu są zawsze mile widziane, ale lepiej nie zaczynać dnia od godzinnego wertowania facebooka, bo stracisz tylko czas.
Musisz być przygotowany, że na początku swojej kariery będziesz dostawał zadania od różnych osób z firmy, ale zawsze staraj się je priorytetyzować tak, by nie zabrakło Ci czasu na te najważniejsze. Co na to pracodawcy?
Choć pewnie nieraz byłeś straszony korporacyjnym wyścigiem szczurów, rzeczywistość na szczęście może zaskoczyć. Coraz więcej korporacji wprowadza do swoich polityk personalnych założenia work/life balance, więc to sama firma może Ci ułatwić godzenie życia zawodowego i prywatnego.
– Polskie firmy w większości jeszcze myślą o pracowniku tylko w kontekście obowiązków zawodowych, jednak duże przedsiębiorstwa, zaczynają dostrzegać, że życie prywatne pracowników i pracownic jest ważne także dla nich – potwierdza Mikołaj Buzała z FOB. – By ułatwić pracownikom utrzymanie równowagi, często wystarczą drobne działania firmy. Świetnym przykładem jest Danone, który umożliwia swoim pracownikom wysyłanie i odbieranie listów oraz przesyłek kurierskich w recepcji biura. Dzięki temu nie muszą się oni martwić czy zdążą do domu przed kurierem, ani czekać w kolejce na poczcie – dodaje. To tylko jeden z przykładów dobrych praktyk firm i choć może nie wszystkie będą od razu dla Ciebie motywujące (jak np. kwestie związane z polityką rodzinną czy wydarzenia w stylu „family day”), spróbuj znaleźć coś dla siebie.
Agata Blinkiewicz


Lato w zdrowej i pięknej Białowieży





Your perfect place on the famous Krk Island in the Adriatic Sea!

Natural beauty + Mediterranean climate + Great cultural herita ge = Luxurious va cation for ever ybody!
Z meet s highest ADAC st andards
Z spacious pitches
Z most of them right by the sea
Z water, electricit y and sewera ge for ea ch location
Z modern WC & shower facilities
Z all pitches are numbered – you have your own pla ce!
Z fully furnished & equipped (also kitchen)
Z air- conditioned, with towels & bed linen
Z most of them by the sea or around the pool
Z covered terrace and own parking pla ce
Z living room, bedrooms, bathrooms, kitchen Z electricit y, water, ga s, T V, WiFi
pebble bea ch – along the vivid Pušća Bay | Promena des along the sea – per fect for romantic strolls










Forget all your worries and spend the most enjoyable moments of your vacation…
Meet the charms of the island, visit the centuriesold monument s, museums and galleries, inhale and fill your lung s with health by walking on romantic promena des by the sea , enjoy the ma gical t a stes of Krk ’s cuisine and the subtle local wine Where vacation meets
Z Open Air Cinema Z Aqua - aerobic & Yoga Z Beach Volleyball tournament Z Live music Z Family Days
Tennis & Mini Golf
KALISTENIKA, czyli trenuj

Termin „kalistenika” wielu osobom nic nie mówi, nie wywołuje skojarzeń. Jednak każdy, kto uczęszczał na zajęcia z wychowania fizycznego, miał z nią do czynienia. Najprostsze ćwiczenia, takie jak przysiady, pompki czy podciąganie na drążku, zaliczane są właśnie do kalisteniki. Polega ona na wykorzystaniu masy własnego ciała podczas treningu. Na tej samej zasadzie opiera się widowiskowa gimnastyka sportowa. Kalistenika jest szczególnie popularna wśród żołnierzy, których praca wymaga jednocześnie dużej siły oraz sprawności ruchowej.
Piękno i siła
Początków kalisteniki możemy doszukiwać się już w starożytności. Stamtąd również wywodzi się jej nazwa, będąca połączeniem dwóch greckich słów: kallos (piękno) i sthenos (siła). Podobno wzmianki o niej znajdują się w świadectwach Herodota na temat przygotowań Spartan do bitwy z armią Kserksesa pod Termopilami. Ćwiczenia opierające się na tej formie rozwoju fizycznego wykonywali również rzymscy gladiatorzy. Właśnie ten rodzaj aktywności sprawił, że potrafili wykazywać niesamowitą siłę na arenie. Przez wieki metoda ćwiczeń oparta na wykorzystaniu masy ciała była wciąż uprawiana. Jednak jej wrogiem stała się… siłownia. Wynalezienie w XX w. przyrządów służących do budowania umięśnionej sylwetki sprawiło, że kalistenika przestała być wiodącą formą rozwoju fizycznego. Na szczęście dziś na nowo zyskuje coraz większą popularność.
Siła to nie wszystko
Kalistenika jest sposobem na rozwinięcie nie tylko siły ćwiczącego, ale głównie jego umiejętności. Pozwala na rozwój koordynacji ruchowej oraz równowagi. Treningi opierające się na kalistenice składają się z sześciu podstawowych ćwiczeń, które znane są nam już z zajęć wychowania fizycznego w szkole. Zalicza się do nich pompki, podciąganie na drążku, przysiady, unoszenie nóg, mostek oraz pompki w staniu na rękach. Można wykonywać je w różnych wariantach i kombinacjach, dostosowanych do poziomu ćwiczącego. Podczas tego typu treningu wykonuje się ruchy naturalne dla naszego ciała. Ma on prowadzić do rozwoju gibkości i zwinności, przygotowuje mięśnie do poruszania ciałem, a nie wyłącznie podnoszenia ciężarów. W przeciwieństwie do ćwiczeń kulturystycznych nie jest on także nastawiony na rozwój pojedynczych mięśni, ale całych ich grup. Ponad -
to uprawianie kalisteniki usprawnia stawy (szczególnie narażone na uszkodzenia podczas ćwiczeń siłowych) i ścięgna oraz poprawia pracę układu krwionośnego i nerwowego. Wszystko to składa się na zwiększenie siły ćwiczącego.
Im mniej, tym lepiej
Uprawianie kalisteniki nie łączy się z dużymi nakładami finansowymi –jej podstawową zaletą jest to, że nie wymaga żadnych specjalistycznych przyrządów. Jedynym niezbędnym sprzętem treningowym jest własne ciało. Stopniowo przystosowuje się je do coraz bardziej wymagających sekwencji ćwiczeń. Aby osiągnąć większą efektywność, można wykorzystać przedmioty, które każdy posiada w domu, takie jak piłka, krzesło czy butelka napełniona wodą. Rolę metalowych obciążników, linek, sztang i wielu innych przyrządów znanych z siłowni w kalistenice pełni… grawitacja. Właśnie ona zmusza ćwiczącego do panowania nad odpowiednimi ruchami mięśni. Sport ten trenować można w dowolnym miejscu i czasie – w domu, parku, podczas wakacji. Jest to dobra opcja dla osób, które zniechęca atmosfera panująca w siłowniach.
Zdrowe jest piękne
Starożytni Grecy wiedzieli, jak ważna jest równowaga przymiotów ciała i ducha. Dlatego poświęcali wiele czasu, aby wyglądać jak najlepiej. Ćwiczenia zaliczane do kalisteniki, oprócz rozwoju siły, pozwalają również budować piękną sylwetkę. Jeśli spojrzymy dziś na posągi antyczne, ukazujące wspaniale wyrzeźbione, muskularne ciała ówczesnych atletów, trudno kwestionować jej skuteczność.
Trenować każdy może
Brak specjalistycznego sprzętu oraz możliwość uprawiania tej aktywności w dowolnym miejscu sprawia, że prawie każdy, bez względu na wiek czy płeć, może zainteresować się kalisteniką. Ćwiczenia te nie wymagają dużych umiejętności od początkujących, co dodatkowo zwiększa ich atrakcyjność. Znamy to uczucie, kiedy po pierwszym treningu tracimy chęć na kolejny, ponieważ przerasta nas poziom jego trudności. Kalistenika przechodzi od bardzo łatwych sekwencji do coraz trudniejszych, co pozwala obserwować postępy. Anna Streczeń
POZNAJ TATRY OD NAJLEPSZEJ
REYMONTÓWKA
pensjonat w Kościelisku łączący klasyczny zakopiański styl z najnowszymi trendami
POŁOŻONA
na szlaku z Gubałówki do Czerwonych Wierchów, a jednocześnie blisko Krupówek
OFERUJEMY:
® 18 przestronnych pokoi z łazienkami, dostosowanych do turystów indywidualnych, par czy rodzin z dziećmi
® SzPAłas, czyli „Pierońsko gorącą izbę” - saunę dwuosobową infrared i „Sakramencko bystre bajoro” - jacuzzi trzyosobowe
® Masaże - zabiegi zarówno rehabilitacyjno-relaksacyjne, jak i zaawansowane seanse mikrokinezyterapii, NST oraz innych metod terapii namulanych
® Dla dzieci: bawialnię, konsolę do gier X-box z kinektem i 50’’ telewizorem; książeczki, gry planszowe; mini recepcję i, w wybranych terminach, animacje
® Posiłki w restauracji specjalizującej się w tradycyjnej kuchni domowej, z uwzględnieniem różnorodnych diet
http://reymontowka.pl
Dla czytelników Magazynu SEMESTR – 5% rabatu.





TWOJE PLANY
Ile razy w życiu mówiłeś sobie, że chcesz coś zrobisz, stawiałeś sobie pewne cele, ale nigdy ich nie zrealizowałeś? Pewnie było tak nie raz.

SKĄD TE PROBLEMY? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, nie zostały postawione konkretne cele („Nauczę się języka obcego”). Po drugie, zamierzenia nie były realne („W ciągu miesiąca zrobię kurs na prawo jazdy”). Po trzecie, nie został określony moment ich realizacji („Zapiszę się na kurs komputerowy”). Po czwarte, zostały sformułowane w sposób negatywny („Nie będę marnował czasu na oglądanie telewizji”). To najczęstsze błędy, jakie popełniamy.
WYZNACZENIE DROGI Weź kartkę, długopis i spisz wszystkie swoje cele. Podziel je na główne i poboczne. Działaj metodą małych kroczków. Realizacja konkretnych, codziennych zadań przybliży Cię do osiągnięcia sukcesu. Określając swoje plany, nie zapominaj, że muszą być one wyłącznie Twoje. Nie sugeruj się opiniami członków rodziny czy przyjaciół. Sam wiesz, czego tak naprawdę pragniesz.
MYŚL REALISTYCZNIE Postanowienie musi być realne. Ustal kolejność realizacji swoich założeń. Zastanów się, czego potrzebujesz do wykonania celu głównego. Może powinieneś zapisać się na dodatkowy kurs, poszerzyć swoją wiedzę, by łatwiej było Ci zrealizować plan? Podejdź do całego procesu ze spokojem i cierpliwością. Pamiętaj, że każdy dzień przybliża Cię do sukcesu.
USTAL KOŃCOWY TERMIN REALIZACJI Nie zapominaj o tym, że realizacja celu musi dać się określić według obiektywnych kryteriów. Określ, ile dajesz sobie czasu. Realizując swoje postanowienia, ustalaj tygodniowe zadania. Kontroluj i weryfikuj swoje osiągnięcia. Może się okazać, że ustawiłeś poprzeczkę zbyt wysoko. Zmniejsz limit, ale nie rezygnuj i konsekwentnie pracuj dalej.
Wiosna jest idealnym czasem, by doprowadzić do skutku wiecznie odkładane na przyszłość plany.
MYŚL POZYTYWNIE Nasz mózg nie odróżnia wyobrażeń od prawdziwych wydarzeń. Pozytywne myślenie o sukcesie i wiara w to, że uda się go zrealizować, dają duże szansę na to, że faktycznie tak się stanie. Nikt nie zagwarantuje, że na twojej drodze nie pojawi się żaden problem. Pojawi się, i to niejeden! Traktuj je jako wskazówkę, odnajdź przyczynę niepowodzenia i wyeliminuj ją. Spróbuj jeszcze raz, a potem ponownie. Próbuj do skutku, to zbuduje chęć do walki.
POMOCNA DŁOŃ W dążeniu do realizacji celu nieocenioną rolę odgrywają bliskie osoby, nie zapominaj o tym. Mów im o swoich planach, o tym, co chcesz osiągnąć, i proś o wsparcie, gdy będziesz go potrzebował. A może Twoi bliscy mają podobne plany? Połączcie siły i wspólnie wytrwale dążcie do ich realizacji. Razem wspaniale przeżywa się sukcesy, ale i lepiej znosi porażki.
KIESZONKOWA MOTYWACJA Spisz na kartce wszystkie swoje plany i miej ją w zasięgu ręki. Będziesz mógł kontrolować drogę, którą zmierzasz, sprawdzisz, gdzie jesteś, jaką odległość masz za sobą i co jeszcze Cię czeka. Za każdym razem, gdy będziesz ją przeglądać, przypomnisz sobie, do czego dążysz. Da Ci to siłę, by wytrwać w staraniach.
PODSUMOWUJĄC... Żeby żyć życiem, jakiego pragniesz, musisz wiedzieć, czego chcesz. Gdy już się tego dowiesz, staraj się to realizować. Dzięki ciężkiej pracy i konsekwencji będziesz mógł to osiągnąć. Uwierz, że dasz radę. Miej realną wizję, wracaj do niej w myślach, zobacz jakie korzyści czekają na Ciebie, gdy wytrwasz w swoim postanowieniu. Otaczaj się ludźmi, którzy będę Cię dopingować i wspierać. Ucz się na błędach. Koncentruj się na swoim zadaniu. Bądź cierpliwy i pamiętaj: „Nie nabędzie mądrości, kto nie ma cierpliwości”. Emilia Jędrzejczyk
Hotel VILLA ASTRA****


Experience the magic of Villa Astra, where every guest feels a unique transformation during the stay.
Just by the coast of the Adriatic, in wonderful surroundings of historic Lovran town – a quiet oasis of healthy living at the Opatija Riviera in the unique climate of Kvarner Bay.
Elegant and spacious hotel Villa Astra was built in 1905 by the architect Renato Renosco. It is a perfect example of early 20th century Venetian Gothic. The hotel is surrounded by lush, green gardens and has a direct access to the beautiful seaside promenade, 5 minutes walk from the centre of Lovran.
www.hotelvillaastra.com/en/ www.fb.com/villa.astra



W GÓRY, MIŁY BRACIE!
Pod wieloma względami wspinaczka jest niebezpieczna i pewnie dlatego fascynuje. Bardzo często ten sport wybierają młodzi ludzie. Być może dlatego, że jest jednym z niewielu, w których mogą dać pełny upust swej nieokiełzanej energii. Prawdziwego taternika z krwi i kości nie uświadczysz długo w jednym miejscu. Jeśli przypadkiem chciałbyś go spotkać w mieście, na płaskim terenie, to radzę szukać w sklepach sportowych z dobrym wyposażeniem. Tu, wśród profesjonalnych produktów sprawdzonych marek, uda Ci się z dużym prawdopodobieństwem zauważyć gościa kupującego czekany na zimę, uzupełniającego swoją kolekcję najlepszych na rynku karabinków lub rozprawiającego gorączkowo ze sprzedawcą na temat najbliższej dostawy nowych raków. Kwestia kosztów to oczywiście inna sprawa. Cena kompletu sprzętu do letniej wspinaczki górskiej jest astronomiczna (nie mówiąc już o zimowym wyposażeniu, w skład którego wchodzi m.in. śpiwór, w którym można prze -
trwać temperatury rzędu –20°, buty, raki, i czekany). Nie ma się jednak czym zniechęcać. W końcu nie od razu Kraków zbudowano.
Choćby jeden dzień
Zagorzały wspinacz jest w stanie zrezygnować z wszelkich przyjemności na rzecz wyjazdu w góry! Tu liczy się każdy dzień! Nieważne, że pociąg pokonuje odcinek 160 km przez ponad 5 godzin. Nie ma znaczenia, że czekasz na powrotny kurs następne 5 godzin na obskurnym dworcu. Nie liczy się, że jesteś cały dzień o jednym batoniku, że potłukłeś drugi bark w przeciągu 2 tygodni, bo miałeś 5-metrowy lot ze ściany, który nieoczekiwanie zafundował Ci rozkojarzony kolega, nie wykonując na czas komendy „blok”, że Twój partner zrzucił na Ciebie lawinę kamieni po tym, jak źle założył stanowisko, które po raz enty musiałeś po nim poprawić, że straciłeś w przepaści na Zadnim Kościelcu najlepszy karabinek oraz że wiał halny i zmokłeś do suchej nitki. Nie, to nie jest ważne. I tak wrócisz tam za tydzień, choćby tylko na jeden dzień.
Trud
Ze wspinaczką górską wiąże się wiele wartości. Bezpośredni kontakt ze skałą daje poczucie bliskości natury, jednoczy, uspokaja, uczy pokory, wycisza zmysły, wyrabia zdolność koncentracji, brania odpowiedzialności za

każdy ruch (nie dziwi więc fakt, że ten sport wykorzystywany jest w szerokim zakresie jako metoda psychoterapeutyczna). Zdobycie kolejnej drogi daje wrażenie nietzscheańskiej mocy, zwiększa poczucie własnej wartości, mobilizuje i zachęca do podejmowania kolejnych, coraz trudniejszych wyzwań. Być może dlatego skala, którą posługują się wspinacze dla określenia trudności drogi, jest otwarta – jej granice nie są ustalone. Początkującym, którzy zrobią na czysto drogę czwórkową (czyli bez żadnego trzymania się haków lub liny; jest to tzw. A-zerowanie), należą się gratulacje. Tylko wytrawni wspinacze międzynarodowi, dla których nawet amerykański El Capitan nie jest straszny, pokonują dziesiątki lub jedenastki.
Dla każdego
Ten sport przed nikim nie stawia ograniczeń – możesz śmiało próbować swoich sił niezależnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, po czterdziestce czy przed. Zachęcający dla pań i ciężki do strawienia dla mężczyzn jest fakt, że to kobiety są z natury lepszymi wspinaczami. Wynika to stąd, że potrafią z większą łatwością wykorzystać całe swoje ciało do balansowania, natomiast mężczyźni wspinają się siłowo i, mówiąc kolokwialnie, „biorą wszystko na łapy”.
Izabela Bargieła




Płazówka to przepiękna górska polana na południowym stoku Butorowego Wierchu, naprzeciwko łańcucha Tatr Zachodnich. Położona wśród świerkowych lasów osada jest jednym z ostatnich tego typu miejsc na Podhalu. – oferujemy piękny, zaciszny zakątek – pokoje wykonane w drewnie; 2, 3, 4-osobowe z łazienkami – widoki na góry, otoczenie lasu i rzeki – dom położony 2 km od wyciągów narciarskich, restauracji, Term Chochołowskich, wypożyczalni sprzętu
Płazówka 268B, Witów tel. 577 271 666 tel.
TWOJE MIEJSCE
w PIENINACH!
D.W. Szalay to kompleks
dwóch willi w reprezentacyjnej części uzdrowiskowej Szczawnicy – w sercu Parku Zdrojowego.
Niedaleko znajdują się:
– kryty basen
– promenada uzdrowiskowa
– liczne szlaki turystyczne
– pijalnia wód leczniczych
– Muzeum Historii Uzdrowiska
Serdecznie zapraszamy na:
– pobyty indywidualne
– pobyty grupowe (ośrodek idealny dla: grup studenckich, obozów, kursów, szkoleń, konferencji, spotkań)
– pobyty świąteczne, sylwestrowe, weekendowe


Noclegi już od 90 zł z dwoma posiłkami




WYCHOWAWCA KOLONIJNY – praca dla wybranych?
Wmyśl przepisów na stanowisku wychowawcy może pracować każdy, kto ukończył 18 lat, ma wykształcenie średnie i ukończony odpowiedni kurs. Wymogi te nie dotyczą nauczycieli i pedagogów. Na rynku jest dostępna szeroka oferta kursów na wychowawcę kolonijnego (również internetowych). Ich ceny są zróżnicowane i wahają się w granicach od 50 do nawet 250 zł. Kurs obejmuje zarówno zajęcia teoretyczne i praktyczne. Całość kończy się egzaminem. Jego zaliczenie jest potwierdzane dyplomem.
Gdzie szukać?
Nie ma reguły, w sumie zależy to od szczęścia. Oferty pracy najprościej wyszukiwać na portalach ogłoszeniowych typu tablica.pl, gumtree. pl itp. W ogłoszeniu zazwyczaj określony jest termin i miejsce wyjazdu. Na podany adres mailowy wysyłamy swoje CV, załączamy skan uprawnień i piszemy kilka słów od siebie. W mailu zwrotnym otrzymujemy informacje o stawce oraz indywidualnie ustalamy warunki zatrudnienia. Zawsze wymagane jest posiadanie książeczki do celów sanitarno-epidemiologicznych lub zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań do pracy z dziećmi i młodzieżą. Pracodawca ze swojej strony zapewnia zakwaterowanie i wyżywienie.

Za ile?
Jedziemy w jakieś piękne miejsce i jeszcze nam za to płacą. Czego chcieć więcej? Niestety, rzeczywistość nie jest aż tak kolorowa. Po pierwsze, zarobki nie są najczęściej adekwatne do obowiązków, a także odpowiedzialności, która spoczywa na wychowawcy. Odpowiadamy przecież za życie i zdrowie podopiecznych! Co więcej, wiele osób poszukuje pracy w tym charakterze, więc pracodawcy zatrudniają tych, które zgodzą się na najniższą stawkę. Mi -
nimum, z jakim się spotkałam, to 550 zł brutto za 2-tygodniowy turnus.
Turnusy mogą trwać od 1 do 3 tygodni. Do obowiązków wychowawcy należy opieka nad podopiecznymi, organizacja gier i zabaw, nocne dyżury, dbanie o bezpieczeństwo oraz higienę dzieci. Jest to praca 24 godziny na dobę, a w momencie, gdy coś się stanie, odpowiada wychowawca, który pełnił w tym czasie opiekę nad dziećmi.
Twoja kreatywność
Po drugie, organizatorzy kolonii/obozów dość często pragną zorganizować wypoczynek po jak najniższych kosztach. Trzeba wykazać się sporą kreatywnością, by zapewnić dzieciom zabawy i wypełnić czas, mając do dyspozycji niewiele akcesorii typu piłki, skakanki, bloki czy kredki. Należy być świadomym, że do zagospodarowania mamy prawie cały dzień, nie licząc posiłków oraz ciszy poobiedniej, o ile w programie nie ma wycieczek czy zajęć odpowiadających profilowi wypoczynku (np. żeglarstwo, jazda konna czy zajęcia taneczne pod okiem instruktora). Dzieci są wymagające i szybko się nudzą, dlatego zabawy muszą być dla nich atrakcyjne.
Marta Zajkowska

Zapraszamy na spędzenie wakacji na chorwackiej wyspie Pag. Oferujemy tanie zakwaterowanie na prywatnych kwaterach w miejscowości Pag. Dobry standard, blisko plaży i przystępne ceny.
Specjalna promocja cenowa na wrzesień – za podaniem hasła SEMESTR. Travel agency Perla Pag; kontakt: Beata Bukša; www.perla-pag.hr info@perla-pag.hr













Trenować - ale jak?
Termin „kalistenika” wielu osobom nic nie mówi, nie wywołuje skojarzeń. Jednak każdy, kto uczęszczał na zajęcia z wychowania fizycznego, miał z nią do czynienia. Najprostsze ćwiczenia, takie jak przysiady, pompki czy podciąganie na drążku, zaliczane są właśnie do kalisteniki. Polega ona na wykorzystaniu masy własnego ciała podczas treningu. Na tej samej zasadzie opiera się widowiskowa gimnastyka sportowa. Kalistenika jest szczególnie popularna wśród żołnierzy, których praca wymaga jednocześnie dużej siły oraz sprawności ruchowej.
Już starożytni...
Początków kalisteniki możemy doszukiwać się już w starożytności. Stamtąd również wywodzi się jej nazwa, będąca połączeniem dwóch greckich słów: kallos (piękno) i sthenos (siła). Podobno wzmianki o niej znajdują się w świadectwach Herodota na temat przygotowań Spartan do bitwy z armią Kserksesa pod Termopilami. Ćwiczenia opierające się na tej formie rozwoju fizycznego wykonywali również rzymscy gladiatorzy. Właśnie ten rodzaj aktywności sprawił, że potrafili wykazywać niesamowitą siłę na arenie. Przez wieki metoda ćwiczeń oparta na wykorzystaniu masy ciała była wciąż uprawiana. Jednak jej wrogiem stała się… siłownia. Wynalezienie w XX w. przyrządów służących do budowania umięśnionej sylwetki sprawiło, że kalistenika przestała być wiodącą formą rozwoju fizycznego. Na szczęście dziś na nowo zyskuje coraz większą popularność.
Wszechstronny rozwój
Kalistenika jest sposobem na rozwinięcie nie tylko siły ćwiczącego, ale głównie jego umiejętności. Pozwala na rozwój koordynacji ruchowej oraz równowagi. Treningi opierające się na kalistenice składają się z sześciu podstawowych ćwiczeń, które znane są nam już z zajęć wychowania fizycznego w szkole. Zalicza się do nich pompki, podciąganie na drążku, przysiady, unoszenie nóg, mostek oraz pompki w staniu na rękach. Można wykonywać je w różnych wariantach i kombinacjach, dostosowanych do poziomu ćwiczącego. Podczas tego typu treningu wykonuje się ruchy naturalne dla naszego ciała. Ma on prowadzić do rozwoju gibkości i zwinności, przygotowuje mięśnie do poruszania ciałem, a nie wyłącznie podnoszenia ciężarów. W przeciwieństwie do ćwiczeń kulturystycznych nie jest on także nastawiony na rozwój pojedynczych mięśni, ale całych ich grup. Ponad -
to uprawianie kalisteniki usprawnia stawy (szczególnie narażone na uszkodzenia podczas ćwiczeń siłowych) i ścięgna oraz poprawia pracę układu krwionośnego i nerwowego. Wszystko to składa się na zwiększenie siły ćwiczącego.
Dowolne miejsce i czas
Uprawianie kalisteniki nie łączy się z dużymi nakładami finansowymi – jej podstawową zaletą jest to, że nie wymaga żadnych specjalistycznych przyrządów. Jedynym niezbędnym sprzętem treningowym jest własne ciało. Stopniowo przystosowuje się je do coraz bardziej wymagających sekwencji ćwiczeń. Aby osiągnąć większą efektywność, można wykorzystać przedmioty, które każdy posiada w domu, takie jak piłka, krzesło czy butelka napełniona wodą. Rolę metalowych obciążników, linek, sztang i wielu innych przyrządów znanych z siłowni w kalistenice pełni… grawitacja. Właśnie ona zmusza ćwiczącego do panowania nad odpowiednimi ruchami mięśni. Sport ten trenować można w dowolnym miejscu i czasie – w domu, parku, podczas wakacji. Jest to dobra opcja dla osób, które zniechęca atmosfera panująca w siłowniach.
Twoja sylwetka
Starożytni Grecy wiedzieli, jak ważna jest równowaga przymiotów ciała i ducha. Dlatego poświęcali wiele czasu, aby wyglądać jak najlepiej. Ćwiczenia zaliczane do kalisteniki, oprócz rozwoju siły, pozwalają również budować piękną sylwetkę. Jeśli spojrzymy dziś na posągi antyczne, ukazujące wspaniale wyrzeźbione, muskularne ciała ówczesnych atletów, trudno kwestionować jej skuteczność.
Dla każdego
Brak specjalistycznego sprzętu oraz możliwość uprawiania tej aktywności w dowolnym miejscu sprawia, że prawie każdy, bez względu na wiek czy płeć, może zainteresować się kalisteniką. Ćwiczenia te nie wymagają dużych umiejętności od początkujących, co dodatkowo zwiększa ich atrakcyjność. Znamy to uczucie, kiedy po pierwszym treningu tracimy chęć na kolejny, ponieważ przerasta nas poziom jego trudności. Kalistenika przechodzi od bardzo łatwych sekwencji do coraz trudniejszych, co pozwala obserwować postępy. Anna Streczeń


GDY NIEMOŻLIWE STAJE SIĘ MOŻLIWE
„Nie jedź, to nieopłacalne”, „Nie jedź, to niebezpieczne”, „Nie wiadomo, na jakich ludzi trafisz” – rodzice bardzo „motywowali” mnie do podróży. Sama miałam w głowie milion znaków zapytania i wątpliwości. Mimo to postanowiłam spróbować – wyjazd od dawna był moim marzeniem.
Wiedziałam, że nie mogę liczyć na pomoc finansową ze strony rodziny, więc założyłam konto na allegro, sprzedałam pół szafy, znalazłam dwie prace dorywcze i w końcu się udało!
Wkrótce zobaczyłam upragniony placement! Czy było warto? Zdecydowanie tak!
Tańczyć salsę na dachu wieżowca w Chicago, oglądać delfiny pływające w Pacyfiku, poznać aktora komediowego w Hollywood i nawet iść na jego stand-up za darmo, spróbować nart wodnych na campie, przejść most w San Francisco – są rzeczy, których nie da się kupić ani wycenić. Ale zacznijmy od początku.
Ruszamy na camp
Zestaw ciuchów na trzy miesiące, przejściówka do gniazdka amerykańskiego, kilka gazet podróżniczych, przewodnik po Nowym Jorku, najtańsza walizka, całe mnóstwo planów i marzeń – tak właśnie zaczynała się moja upragniona podróż do USA. Miałam to szczęście, że już na lotnisku w Warszawie poznałam przyszłych współpracowników. Wtedy też poczułam, że będą to niezapomniane wakacje.
Zostaliśmy ulokowani w stanie Michigan na jednym z największych i najstarszych campów żydowskich w USA. Przed wyjazdem miałam wiele irracjonalnych obaw, ale była to tylko naturalna reakcja związana z wyprawą w nieznane. Po 9 tygodniach pracy żal było wyjeżdżać. Dyrektorzy organizowali nam przeróżne atrakcje: parki rozrywki, casino night, wypady na kręgle. Przykładowo pewnego razu przebraliśmy się w stroje z lat 70. i pojechaliśmy wspólnie na rolki. Prawie sto osób z międzynarodowego personelu, od Australii po Meksyk, przebranych za wokalistów
Abby czy The Beatles tworzyło kolorową i przykuwającą uwagę grupę.
Nigdy nie zapomnę życia na campie. Być może dlatego, że wiążę z nim tak pozytywne wspomnienia, a może dlatego, że.... wracam tam w tym roku!
Świat staje na głowie
Po campie nadszedł czas na podróże i świat stanął na głowie.
Wraz ze znajomymi odwiedziłam najważniejsze miasta USA: Chicago, Las Vegas, Los Angeles, San Francisco, Nowy Jork, Filadelfię, Waszyngton, plus oczywiście Wielki Kanion. Jedno jest pewne: oglądanie „Kryminalnych zagadek Las Vegas” czy „Kevina samego w Nowym Jorku” nabiera zupełnie innego wymiaru. To niesamowite uczucie, kiedy patrzysz, jak aktorzy w filmie wsiadają w te same linie metra, którymi się jeździło, siedzą na tej samej ławce w Central Parku czy robią zakupy w tych samych sklepach w Los Angeles. No właśnie – Los Angeles. Mówi się, że to miasto aniołów, a jeśli to prawda, to z pewnością są to anioły spełniające marzenia. Nigdy nie zapomnę kalifornijskiego słońca, pięknych plaż i tego uczucia, które towarzyszyło mi, gdy pojechaliśmy w nocy na wzgórza Hollywood i oglądaliśmy z góry tętniące życiem miasto, całe oświetlone i w ciągłym ruchu.
Jednak w USA najcudowniejsze jest to, że każde miejsce jest niepowtarzalne, zupełnie odmienne od wszystkich pozostałych. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie od tego, czy woli dziką przyrodę i parki narodowe, zwiedzanie muzeów (w Waszyngtonie wstęp do nich jest darmowy), imprezowe szaleństwa w Vegas czy energię wielkiego miasta, takiego jak Nowy Jork.
Spotkałyśmy na swojej drodze niesamowitych, bezinteresownych ludzi, którzy pomagali nam podczas podróży i dzięki którym zupełnie inaczej patrzę teraz na świat. Dzięki nim Stany Zjednoczone zawsze kojarzyć mi się będą z krainą optymizmu i zakręconych ludzi, gdzie aż chce się wracać. Tutaj nawet bezdomny uśmiechnie się i odpowie ci „God bless you”, kiedy odmówisz mu wrzucenia dolara do skarbonki.
Czas na ciebie
Jeśli to czytasz, to pewnie sam zastanawiasz się, czy jechać. Być może masz wątpliwości, czy dasz sobie radę, czy to na pewno dla Ciebie, czy nie będziesz żałować...
Powiem tylko, że wakacje z Camp America były jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Żałować można zaś tylko tego, czego się nie zrobiło. Melania Bzowska Melania jest autoryzowanym Konsultantem programu Camp America. Napisz do niej na adres melania.bzowska@campamerica.pl lub odwiedź stronę www.campamerica.pl







OPEN SPACE INACZEJ
CHRIS Turystyka i Rekreacja jest liderem w branży organizacji edukacyjnych obozów dla dzieci i młodzieży. Działamy i doskonalimy się od 1995 roku. Obecnie na nasze obozy i zielone szkoły wyjeżdża rocznie niemal 25 tys. młodych ludzi. W jednym sezonie zatrudniamy ponad 1.000 instruktorów i wychowawców.
Oferujemy Ci pracę w stabilnej strukturze, która uczy współpracy, a jednocześnie samodzielności, kreatywności i odpowiedzialności. Te wszystkie umiejętności zdobywasz pod okiem doświadczonych mentorów, korzystając z bogatego wyposażenia naszych campów, a wszystko to dzieje się w najpiękniejszych zakątkach Polski, wśród lasów i jezior. Co jednak najważniejsze, spełniasz marzenia wielu, możesz łączyć pracę ze swoją największą pasją – tańcem, żeglarstwem, jazdą konną czy fotografią. Każdy może znaleźć coś dla siebie, rozwijając dotychczasowe zainteresowania lub znajdując zupełnie nowe. Twoja praca w charakterze instruktora otrzymuje natychmiastowy i szczery feedback – uśmiech dzieci.
KIM JESTEŚ?
Czy zastanawiałeś się kiedyś, gdzie najszybciej i najlepiej sprawdzisz swoje predyspozycje zawodowe? Czy jesteś typem lidera czy może preferujesz wykonywać powierzone obowiązki? Czy lubisz pracować w zespole czy raczej stawiasz na indywidualizm? Czy czerpiesz satysfakcję z przekazywania swojej wiedzy i umiejętności innym? Czy robisz to w owocny sposób? Odpowiedzi na te pytania będziesz poznawał w trakcie całej swojej drogi zawodowej.
Z ludźmi i na łonie natury, w realu i detoksie od elektroniki!
Obozy letnie i zimowe, zielone szkoły – brzmi to pozornie skromniej, niż korporacja o zasięgu globalnym z biurem na wysokim piętrze wieżowca. Prawdopodobnie jednak nauczysz się tu o wiele więcej i szybciej o komunikacji z ludźmi, o relacjach, o współpracy czy strategii działania, także o Twoich własnych zdolnościach i deficytach, nad którymi możesz pracować.
JAKIE MASZ MOŻLIWOŚCI?
Nasi instruktorzy w trakcie pracy na campach nie tylko rozwijają swoje dotychczasowe – oczywiste dla nich – pasje. Często zdarza się, że instruktor tańca uwielbia gotować i zaraża tą pasją podopiecznych. Polonista-socjolog zatapia się z dziećmi w swój ulubiony świat gier planszowych, bitewniaków i LARP. Instruktor łucznictwa zaś zmienia się na okres wakacji w campowego fotoreportera. Słowem… prawie wszystko jest możliwe – nie tylko w dziedzinie sportów wodnych czy zimowych.
Wszystkie campy CHRIS zlokalizowane są w otoczeniu pięknej przyrody, w specjalnie wybranych miejscach, w strefach ciszy, wśród lasów i jezior, w bliskości Parków Narodowych – czy to właśnie nie jest prawdziwy open space?
JAKIE SĄ EFEKTY?
Wśród naszej kadry jest wiele osób, które zaczynały od stanowiska instruktora czy wychowawcy, a następnie zostawały kierownikami grup wiekowych, po niedługim zaś czasie kierownikami wielkich jednostek campowych

i ośrodków firmy CHRIS. Jest także część osób, która odnalazła swoją drogę zawodową dołączając do zespołu pracującego w biurze firmy i tu z powodzeniem wykorzystuje dotychczasową wiedzę i umiejętności nabyte w trakcie pracy na campach. To na tych campach właśnie, tworzymy takie miejsca dla dzieci, w których mogą bezpiecznie spędzać wakacje, zdobywając nie tylko nowe umiejętności sportowe i artystyczne. Tutaj również budują lub odbudowują wiarę w siebie, rozwijają bądź odnajdują swoje życiowe pasje. Zawsze duży nacisk kładziemy też na rozwój społeczny naszych podopiecznych. Niejednokrotnie ten krótki czas spędzony na obozie, zielonej szkole czy zimowisku przekłada się na ich codzienne życie i decyzje – i to właśnie Ty możesz mieć na to realny wpływ.
Serdecznie zapraszamy Cię do współpracy!
Dział rekrutacji firmy CHRIS www.chris.com.pl









ODPOCZNIJ NA PODHALU
Noclegi w spokojnej i cichej dzielnicy Zakopanego z możliwością całodniowego wyżywienia


Pensjonat Podhale***
ul. Mrowce 17 J, 34-500 Zakopane
GSM: 503 573 789
e-mail: rezerwacje@pensjonatpodhale.pl
Pensjonat Podhale to kameralne miejsce łączące w sobie luksus oraz tradycję Podhala.
Położenie w cichej, oraz spokojnej części Zakopanego jest gwarancją udanego wypoczynku.
Do dyspozycji naszych Gości przygotowaliśmy komfortowe, dobrze wyposażone pokoje, a na najmłodszych czeka plac zabaw oraz Ekologiczny Kącik Malucha, gdzie do dyspozycji dzieci są zabawki ,,bez chemii’’. Dla Gości strudzonych wycieczkami górskimi, lub spotkaniami biznesowymi przygotowaliśmy strefę Wellness&Spa
Dobre połączenie busami lub autobusami pozwala w ciągu kilku minut znaleźć się w sercu Zakopanego. Spacer do centrum zajmuje ok. 20 min. Olcza stanowi doskonałe miejsce wypadowe na górskie szlaki.
W naszej ofercie znajdziecie również noclegi dla grup zorganizowanych w wyjątkowo konkurencyjnych cenach.

Travel & learn


Szkoły językowe prześcigają się w ofertach dotyczących nauki języków obcych. Wystarczy wiedzieć, jakiego języka chcemy sie uczyć i jakie fundusze jesteśmy w stanie na ten cel przeznaczyć, a dana szkoła przygotuje nam propozycję dostosowaną do naszych potrzeb i możliwości.
Jeśli zatem np. mamy jakieś wymarzone miejsce, do którego chcemy pojechać, warto zastanowić się, czy nie połączyć wyjazdu z nauką. Szkoły językowe oferują wiele ciekawych zajęć dodatkowych, zapewniają transport, ubezpieczenia, zakwaterowanie. Chyba że chcemy je sobie zorganizować na własną rękę, bo np. mamy w danym mieście kogoś znajomego, u kogo możemy się zatrzymać.
Warto jednak wybierać oferty szkół językowych, które zapewniają zakwaterowanie u native spe akerów, gdyż w ten sposób mamy pewność, że przez cały okres pobytu będziemy mieli do czynienia z żywym językiem danego kraju. Będziemy niejako „zmuszeni” do komunikowania się za jego pomocą nie tylko podczas zajęć, ale i po nich, w tzw. czasie wolnym. Poza tym ludzie, którzy wychowali się w danym miejscu, są w stanie pokazać nam miasto i jego klimat od takiej strony, od jakiej nie pokaże nam go żaden przewodnik. Planując wakacyjny kurs językowy, warto poku sić się o zdanie sesji w terminie zerowym, wcze śniejsze zaliczenie praktyk itp., żeby móc wyjechać na jak najdłużej. Można oczywiście wybrać opcję dwu czy trzytygodniową, jednak optymalne są przynajmniej dwa albo trzy miesiące, a nawet pół roku. Musimy bowiem mieć czas na to, żeby się przestawić na inny sposób myślenia. Poprawne komunikowanie się w obcym języku właśnie tego od nas wymaga: myślenia nie po polsku i próby tłumaczenia zdań, gdyż taki sposób nigdy nie przynosi właściwych efektów, lecz nauczenia się postrzegania świata w danym języku. Tak jak postrzegają go mieszkający tam ludzie. A to po pewnym czasie przychodzi samo i potem łapiemy sie na tym, że nie za bardzo wiemy,
jak coś powiedzieć po polsku, bo w głowie układa nam sie np. angielska wersja.
Należy również przyjrzeć się ofertom różnych szkół i wybrać właściwą, czyli taką o odpowiedniej renomie. Nie chodzi bowiem o to, by zapłacić 200 zł mniej i w ostatecznym rozrachunku niczego się nie nauczyć. Jeśli już chcemy zainwestować w swoją wiedzę z zakresu znajomości języka obcego, zróbmy to z głową. I wybierajmy tak, jakbyśmy wybierali kierunek studiów i uczelnię.

Kursy zaczynają się zwykle w poniedziałki. Jeśli decydujemy się, by wybrana przez nas szkoła załatwiła za nas wszelkie formalności, łącznie w transferem, zakwaterowaniem itp., to musimy tylko spakować walizkę i z uśmiechem na twarzy stawić sie na lotnisku. Po przylocie odbiera nas kierowca, zawozi do miejscowej rodziny, gdzie zjadamy obiad albo kolację i spędzamy miły wieczór. Kolejnego dnia zaś ktoś z rodziny, u której mieszkamy, zawozi nas do szkoły, pokazuje, jak poruszać się po mieście. Pierwszego dnia w szkole zwykle trzeba napisać coś w rodzaju testu, by zostać zaklasyfikowanym do odpowiedniej grupy. Można również wybrać sobie dodatkowe zajęcia z interesujących nas tematów czy zapisać się na organizowane przez szkołę wycieczki. Nauka odbywa się w międzynarodowym towarzystwie, tak więc mamy również możliwość poznania nowych, ciekawych ludzi. Owocuje to później kolejnymi spotkaniami w różnych zakątkach świata, trzeba wszak podtrzymywać znajomości i wzajemnie się odwiedzać. Wakacje tuż-tuż i najwyższy czas zdecydować się, co zrobimy z wolnym czasem. Za dwa miesiące może już bowiem nie być żadnych ciekawych ofert, a jeśli rozejrzymy się dzisiaj, to kto wie... Może okazać się, że wakacje życia czekają za progiem... A wraz z nimi piękne miejsca, fantastyczni ludzie i wiedza, która na pewno zaowocuje w przyszłości. Marzena Majsan

Amazing place in the Alps – in the middle of the HIGH TAUERN National Park, surrounded by mountains reaching over 3,000 m
A variety of sports, leisure and relaxation:
l Swimming-pool, sauna, steam & infrared rooms
l 3 tennis courts, 1 squash court, garden
l Guided hiking tours, rafting, canyoning, climbing 3,000 m peaks
l Culinary variety of a premiere restaurant; “Glockner” bar
l open fire-place area
l WiFi, TV, billiards, darts, table tennis
l 51 km of ski pistes close by!
In the High Tauern National Park, among impressive alpine scenery, you will find:
l The highest mountain of Austria – Grossglockner (3,798 m)
l The longest glacier in the East Alps – Pasterze
l The highest surfaced road in Austria –Grossglockner High Alpine Road
l Waterfalls of immense heights
– Fallbach and Jungfernsprung
l Unique animals & flowers
l Long art & culture traditions of Carinthia






Zwiedzaj (prawie) za darmo!
W nieznane
Istnieją dwa sposoby na uskutecznienie taniego lotu. Albo czekamy, aż znajdziemy tani bilet w z góry upatrzone miejsce, albo jedziemy tam, gdzie akurat tanie bilety są. Drugi rodzaj podróży może się nawet okazać ciekawszy. Niezastąpioną pomocą przy wyszukiwaniu biletów jest Internet. Na portalach typu loter.pl, mlecznepodroze.pl, flyforfree.pl czy nawet stronach przewoźników możemy na bieżąco wyszukiwać interesujące nas oferty.
Całkiem za darmo

POD SNIEŻNIKIEM – STRONIE ŚLĄSKIE, OKOLICE CZARNEJ GÓRY



To metoda dla osób, które nie boją się wyzwań i nie wpadają w panikę, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. Orientacyjnie szacujemy czas podróży, pakujemy manatki i w drogę. Warto mieć ze sobą tekturki i mazaki, które przydadzą nam się w drodze do tworzenia nowych napisów, gdyż trzeba mieć wyjątkowe szczęście, by złapać stopa, który dowiezie nas od razu w docelowe miejsce. W planowaniu podróży z pomocą przychodzi nam strona autostopem-przez-zycie.pl, gdzie opisane są przykładowe podróże autostopem, a także zawarte są praktyczne wskazówki, np. skąd skutecznie łapać stopa. Pamiętajmy o tym, że nie mamy żadnych gwarancji co do bezinteresownych intencji podwożących, także warto od razu spytać: „Czy tu się płaci?”.
Noclegi
Noclegi w zagranicznych hostelach, mimo stosunkowo niskiej ceny, po przeliczeniu z euro na złotówki mogą być i tak dość drogie. Z pomocą przychodzi społeczność couchsurfing.org. Na jej stronie możemy bez problemu znaleźć darmowe lub prawie darmowe zakwaterowanie. Użytkownicy oferują nocleg we własnym mieszkaniu w różnych zakątkach świata. Każdy z nich tworzy swój profil, umieszcza w nim informacje o sobie (zainteresowania, znajomość języków, zdjęcia). Osoba poszukująca noclegu wyszukuje osobę, która może ją przyjąć w czasie wyjazdu, i kontaktuje się bezpośrednio z gospodarzem. W ofercie noclegu mamy zaznaczone, czy poza spaniem możemy liczyć na oprowadzenie po mieście, wyjście do pubu i co dana osoba chciałaby w zamian. Profile gości i gospodarzy oceniane są w komentarzach. Warto zagłębić się w nie przed podróżą.
Magiczne miejsca
Dobrze jest wcześniej przygotować sobie listę miejsc, obiektów do zobaczenia. Postarać się, by bagaż był jak najmniejszy. Potem, będąc na miejscu, warto wyjść poza utarte schematy i poczuć „prawdziwy” klimat miasta – czyli zobaczyć, jak żyją mieszkańcy nieturystycznych dzielnic. Czasami można odkryć miejsca, do których będzie się wracać przez całe życie. Marta Zajkowska

Nowy Wiśnicz: historia zapisana w krajobrazie
Teraz w Virtual Reality!
Nowy Wiśnicz to jeden z najcenniejszych w Polsce zespołów architektoniczno-urbanistyczno-przestrzennych, ukształtowany w XVII wieku, który bez większych zmian przetrwał do naszych czasów. Unikatowy krajobraz powstał dzięki Stanisławowi Lubomirskiemu, jednemu z najbardziej wpływowych ludzi swego czasu. Wchodząc przebojem do magnackiej elity Rzeczypospolitej, postanowił ten awans przypieczętować z barokowym rozmachem. Przebudo wał dawny zamek Kmitów w pyszną rezydencję, oddał chwałę Bogu, klasztor karmelitów, wreszcie kazał zbudować – za królewskim przyzwoleniem – miasto Nowy Wiśnicz. Zamek i klasztor w Nowym Wiśniczu należą do niejszych przykładów architektury obronnej w Polsce. Zamek jest doskonałym przykładem włoskiego wzoru rezydencji obronnej w typie palazzo in
Wtym roku na wiśnickim zamku otwarty został „Bastion VR”, atrakcja unikatowa w skali obiektów zamkowych w Europie. mogą wybrać się w podróż po wiśnickim zamku w scenerii XVII na najnowszych urządzeniach pozwalających na projekcję w technolo gii VR i dzięki specjalnie do tego stworzonej aplikacji multimedialnej. Chętni obejrzą podziemia zamku i zobaczą co się w nich znajdowało. Przez dziedziniec wewnętrzny i sień dostaną się do zamkowej kuchni, w której gotowano według przepisów Stanisława Czernieckiego, autora pierwszej polskiej książki kucharskiej. A skoro gotowano, to i jedzono – więc nie zabraknie na trasie przyjęcia wydanego dla gości Księcia Lubomirskiego. To wszystko mogą obserwować z pozycji lotu nietoperza, który jest jednym z symboli i atrakcji zamku do dzisiaj. Wzniosą się ponad malownicze wiśnickie wzgórza i zobaczą niezwykłą panoramę zamku, klasztoru i miasta sprzed 400 lat.
Nowy Wiśnicz to nie tylko zamek i jego atrakcje. W jego sąsiedztwie znajduje się drewniany dworek „Koryznówka” z połowy XIX wieku, a w nim muzeum pamiątek po Janie Matejce, który był częstym gościem Wiśnicza. Wśród zabytków Nowego Wiśnicza należy wymienić również wczesnobarokowy ratusz w centrum miasta, kościół parafialny będący jedną z cenniejszych w skali kraju realizacji w duchu włoskim z początków XVII w. i tzw. „dom ubogich”, który obecnie jest siedzibą Muzeum Ziemi Wiśnickiej. Wart odwiedzenia jest także gotycki kościół pw. św. Wojciecha w Sta rym Wiśniczu oraz XVII-wieczny drewniany kościół pw. Ducha Świętego w Chronowie. Nowy Wiśnicz to także trzy doroczne jarmarki, do organizacji których miasto otrzymało prawa wraz z aktem lokacji wydanym przez Zygmunta III Wazę w 1616 roku.
Nowy Wiśnicz to miejsce, które trzeba zobaczyć!


Bastion VR na Zamku w Wiśniczu – wyjątkowe miejsce w którym przenikają się wiek XVII z XXI
Bastion VR – pierwsza taka instalacja w technologii VR w Europie!




Angielski na rajskiej Malcie
Każdy, kto chciałby połączyć wyjazd językowy z wypoczynkiem pod palmami, będzie zachwycony Maltą
Ta rajska wyspa na Morzu Śródziemnym to wspaniały wypoczynek nad lazurowym morzem, ale przede wszystkim możliwość nauki wśród rodzimych użytkowników języka angielskiego.
Malta to idealnie miejsce na naukę angielskiego ze względu na jej bogatą historię. Przez 164 lata wyspa była brytyjską kolonią, co sprawiło, że angielski jest tu językiem urzędowym.
Na wyspie na każdym kroku odczuć można wpływy brytyjskie, nie tylko w postaci języka. Natknąć się można na charakterystyczne czerwone budki telefoniczne, a w każdej restauracji oferowane są angielskie śniadania. Warto jednak wspomnieć, ze Malta ma dużo bogatszą historię, co zapewnia każdemu podróżnikowi moc wrażeń i możliwości, jeżeli chodzi o zwiedzanie wyspy. Znaleźć tu można wpływy francuskie czy – wynikające z bliskości Sycylii – włoskie. Egzotyki nadają akcenty arabskie ujawniające się w języku maltańskim. Na wyspie odbywa się również wiele festiwali i wydarzeń kulturalnych, które zaspokoją gusta najbardziej wymagających uczestników.
Wakacje z angielskim
Wiadomo, że najskuteczniejszą metodą nauki języków obcych jest immersja. Jednak jeżeli otaczamy się angielskim, chcąc się go dobrze nauczyć, warto zrobić to z głową. Samo przebywanie w kraju anglojęzycznym nie wystarczy, żeby zautomatyzować i zrozumieć niuanse języka. Warto taki pobyt połączyć z dobrym kursem. A jak taki kurs znaleźć? Przede wszystkim warto znaleźć sprawdzoną szkołę, która oferuje kompleksową naukę, skupiającą się na rozwoju wszystkich umiejętności językowych. Na Malcie do wyboru jest blisko 50 szkół językowych, jednak wbrew pozorom wybór wartościowej nie jest taki trudny. Ważna jest informacja, czy szkoła ma odpowiednie akredytacje oraz jaką opinią cieszy się wśród byłych kursantów.
Na najwyższym poziomie – Maltalingua
Taką placówką jest właśnie brytyjska szkoła języka angielskiego Maltalingua. Jest prowadzona przez Brytyjczyków, ma nie tylko brytyjskiego właściciela, ale również brytyjską
dyrektor oraz brytyjskiego dyrektora akademickiego. Także nauczyciele pochodzą z Wielkiej Brytanii.
Najistotniejsze jest to, że Maltalingua posiada międzynarodową akredytację EAQUALS. Jest to certyfikat odnawiany co cztery lata, który potwierdza wysoką jakość nauczania. Maltalingua w chwili obecnej otrzymała 8 punktów doskonałości, co czyni ją jedną z najwyżej akredytowanych szkół na wyspie. Posiada również akredytację ELT Council, współpracuje z programem Erasmus+ oraz oferuje kursy przygotowujące do egzaminu IELTS Academic. Świetne warunki
Szkoła znajduje się w pięknie odnowionym, trzypoziomowym budynku w samym sercu tętniącego życiem St. Julian’s, a studenci mogą cieszyć się nauką w nowoczesnych, klimatyzowanych i jasnych salach. Wykorzystuje podczas zajęć nowoczesne technologie, co gwarantuje optymalne warunki do nauki. Brytyjscy nauczyciele, posiadający odpowiednie międzynarodowe certyfikaty i doświadczenie w nauczaniu, potrafią stworzyć na zajęciach niepowtarzalną atmosferę.
Ważne jest również, żeby język móc trenować w sytuacjach dnia codziennego, w prawdziwej komunikacji. Taką możliwość mają studenci Maltalingua nie tylko podczas pobytu w szkolnych apartamentach wraz z innymi kursantami z całej Europy, ale także podczas aktywności i wycieczek. Każdego tygodnia studenci mają do wyboru bogaty program wycieczek do historycznych miejsc Malty, jak i możliwości wyjść z nauczycielami i kursantami z różnych krajów.
Skorzystaj z pakietu!
Teraz studiowanie w Maltalingua jest jeszcze prostsze. Szkoła oferuje atrakcyjne pakiety na 2-, 4- lub 6-tygodniową naukę angielskiego na kursie standardowym lub intensywnym wraz z zakwaterowaniem w nowoczesnych, w pełni wyposażonych szkolnych apartamentach z darmową klimatyzacją w każdym pokoju oraz transferem lotniskowym. Wybór pakietu to przede wszystkim gwarancja oszczędności i pełen wachlarz usług dla każdego. Pakiety są dostępne na wybrane okresy przez cały rok. Wykupienie pakietu jest bardzo korzystnym rozwiązaniem, pozwalającym zaoszczędzić czas i pieniądze. Cena obejmuje również wszystkie materiały dydaktyczne oraz dostęp do dodatkowych udogodnień, jak studio internetowe, anglojęzyczna biblioteka książek i filmów czy dostęp do prywatnego basenu i kawiarni na dachu budynku.
Więcej informacji na: www.maltalingua.pl w zakładce pakiety






Learn
underEnglish the Sun!
w Wysokiej jakości nauka z wykwalifikowanymi native speakers
w Nowoczesne sale i metody nauczania
w Lokalizacja w pięknym St. Julian’s na Malcie
w Fascynujący program aktywności i wycieczek
w Atrakcyjne ceny i brak opłat rezerwacyjnych
w Prywatny basen na dachu
w Przyjazna obsługa i wspaniała atmosfera
Szkoła akredytowana przez:




Do you know what are actually the minimum requirements that every internship abroad program should meet?

Duties. (Maxim from Finland, 2013) As a fulltime psychology student, who has just finished bachelor, and a part time business administration student doing the GDBA, my primary goal was getting relevant experience in the field of my expertise. This involved creating a company workshop program aimed at facilitating organizational development and growth, and assisted the managing director through academic consultations on implementing various HR initiatives of the main company. The suggestions were based on questionaire data (provided by the staff), as well as an organizational analysis. I’ve also been involved in the marketing development of the newly started up subsidiary branch of villa rental.
Conditions. (Serafine from Austria, 2015) The hosting organization supported me in all things. They really try hard to make my stay as comfortable as possible. The accommodation is really nice. Additionally they provided us mineral water for free and lunch while on-duty. I also got a bike. I got 10 days holiday and the salary was paid always in the first week of the month.
Experience. (Mariusz from Poland 2014) I had never expected so warm and friendly welcome which I’ve got during my first day in Sumatra. Every day I gain new experiences. I’ve learnt how to provide excellent service in 5 stars hotel and manage restaurant. I met thousand guests and employees. Hotel staff helped me adapt
to the new environment. They were so happy to show me the city and they never said no when I asked them something. Indonesia is an amazing place with variety of culture and religions.
Environment. (Luke from the UK, 2012) Truly an amazing country Indonesia has it all. Unbelievable scenery, golden sands, spectacular food, diverse culture all over the country, great nightlife, fun mega-cities and fantastic people. The country is thriving at the minute creating a real buzz amongst the people. Almost every day you can see a new building or new road opening in the city. Indonesia is certainly the place to be.
Assistance. (Laura from the USA, 2013) Internship–Indonesia is a very helpful organization to get people matched with the internship that is right for them. They have been extremely helpful in getting all the proper documents organized for departure to Indonesia and they make sure you are getting your needs met during your stay. They have also been great at connecting people. I have made many new friends through this organization and for that I am very grateful.



Service. (Vasco from Portugal, 2014 ) I would describe it as a company that makes the dream of getting to know a wonderful country such as Indonesia come true, and does it in a way where prospective interns won’t feel like tourists but they will feel home away from home. www.internship-indonesia.com

Spacious romantic holiday house, with almost 100-year history!
Located in a small village of Raponji, near a medieval Svetvincenat town.
Just 15-minute drive from the sea and the beautiful Adriatic beaches of Rovinj!
• Three-floor historic house of 70 m2
• Comfortable antique furniture
• Suitable for 4 guests (2 bedrooms)
• Well-equipped kitchen, lounge area, attic
• Outdoor space with barbecue
• Free parking
• TV and fast WiFi
• Peaceful Adriatic countryside
Lovely place, excellent location! Stay there, buy local wine and forget whole world. OK, sometimes go to the beach.
(Mariusz from Gdańsk )
Everything was even prettier than depicted in pictures. I highly recommend!
(Svetlana from Belgrad) www.airbnb.pl/rooms/13430753





Studenckie Wakacje
Studenckie wakacje to dobra nazwa dla zorganizowanych wakacyjnych wyjazdów studenckich. Ale coraz częściej kilkumiesięczna przerwa nie jest tylko i wyłącznie czasem odpoczynku, lecz również zdobywania pierwszych doświadczeń zawodowych.


W kraju i za granicą
W okresie wakacyjnym łatwo o pracę dorywczą w gastronomii i handlu, zwłaszcza w miejscowościach obleganych przez turystów. Sprzedając lody czy serwując pizzę, może nie zdobędziesz gruntownej wiedzy potrzebnej w przyszłym zawodzie, ale np. obycie w obsłudze klienta i pewne podejście biznesowe już tak. Jest to także dobra okazja do zarobienia przysłowiowych paru groszy.
Do pracy zarobkowej możesz wyjechać też zagranicę. Przecież turyści są w wielu miejscach, a wszędzie tam w wakacje potrzeba więcej rąk do pracy. Oprócz pracy w gastronomii, możesz zatrudnić się np. jako animator w hotelu, gdzie zabawiać będziesz dzieci, ale też organizować wieczorne atrakcje dla wszystkich gości lub np. prowadzić zajęcia sportowe. Znajomość języka polskiego dla wielu zagranicznych obiektów w tym wypadku będzie atutem. Możesz też zdecydować się na udział w zorganizowanym programie wyjazdu do pracy, zwłaszcza jeśli myślisz o wyjeździe poza Europę. Przy okazji wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, ale też Kanady czy Australii, zdecyduj się na programy Work&Travel lub Work Camp. Przy tego typu wyjazdach zwykle przez 2-4 miesiące pracuje się u jednego pracodawcy, którego wybiera się samodzielnie spośród zaproponowanych przez firmę pośredniczącą, a około miesiąca można przeznaczyć na zwiedzanie.
W korporacji i nie tylko
Już od jakiegoś czasu największe międzynarodowe organizacje organizują specjalnie skrojone dla studentów programy i rekrutują młodych ludzi, którzy na okres wakacyjny zasilają ich szeregi jako stażyści i praktykanci. Jak wynika z raportu „Staż drogą do kariery”, opublikowanego przez Hays Poland, aż 87 proc. firm biorących udział w badaniu posiada doświadczenia w rekrutacji stażystów. Staż w dużej organizacji umożliwia zdobycie cennych umiejętności poszukiwanych na rynku pracy. Po odbyciu stażu łatwiej też odpowiesz sobie na pytania, do jakiego działu rekrutować i czy praca w międzynarodowej korporacji na pewno jest dla Ciebie. Jeśli jednak nie jesteś w gronie tegorocznych stażystów i praktykantów – nic straconego! Jeśli dobrze się postarasz, masz jeszcze szansę na znalezienie praktyki w mniejszej firmie, która nie organizuje specjalnego programu dla studentów.
Programy studenckie
Chcąc podjąć staż związany z kierunkiem studiów, możesz także wyjechać zagranicę. Tego typu wyjazdy ułatwiają programy międzynarodowej organizacji AIESEC, ale też praktyki Erasmus. W tym pierwszym przypadku, jeśli jesteś studentem studiów magisterskich lub masz za sobą pierwsze doświadczenia zawodowe w danym obszarze, możesz wziąć udział w płatnym wyjeździe stażowym, który pomogą Ci zorganizować członkowie AIESEC. Organizacja dysponuje bazą zagranicznych firm i konkretnych ofert praktyk. Do wyboru są trzy obszary praktyk: techniczny, edukacyjny i biznesowy. Wyjazd możesz zrealizować też często poza Europą! Z kolei, jeśli chcesz wyjechać w ramach programu Erasmus, najczęściej sam musisz wyszukać ofertę praktyk lub znaleźć pracodawcę chętnego do przyjęcia Cię na staż, a następnie dopełnić wszystkich formalności na uczelni. Pamiętaj, że formalnie praktyka powinna być związana z dziedziną, jaką studiujesz, więc jeśli nie jesteś studentem turystyki i rekreacji, praca jako pomoc kuchenna raczej nie zostanie zakwalifikowana jako praktyka. Za dzięki Erasmusowi na praktykę studencką możesz wyjechać nie tylko do zagranicznej firmy, ale też placówki naukowo-badawczej czy organizacji non-profit. Możliwości jest naprawdę wiele, a minimalny okres praktyk w programie 2 miesiące. Masz więc jeszcze szansę na zorganizowanie wyjazdu na koniec wakacji!
Agata


Blinkiewicz

OPEN SPACE INACZEJ
Z ludźmi i na łonie natury, w realu i detoksie od elektroniki!
Sprawdź się z nami!

W tej pracy dowiesz się bardzo wiele o sobie i innych w bardzo krótkim czasie, a umiejętności, które zdobędziesz, posłużą Ci w życiu zawodowym i prywatnym.
Studenci wszelkich kierunków nierzadko mają zainteresowania, pasje i umiejętności, których nie mają okazji wykorzystać szerzej, niż na własne potrzeby Rekrutując kadrę instruktorsko-wychowawczą na obozy i Campy CHRIS, spotykamy młode osoby o ogromnym potencjale i szerokim wachlarzu umiejętności. Student chemii jest jednocześnie ratownikiem WOPR, przyszły informatyk wolne chwile spędza majsterkując, wielu z Was uprawia różne sporty rekreacyjnie, ale zdobywa uprawnienia instruktorskie, żeby potwierdzić swoje umiejętności.
Jak to jest być instruktorem w praktyce? Na pewno warto sprawdzić się w różnych rolach, zanim podejmiesz decyzję i dokonasz wyboru swojej drogi zawodowej.
KIM JESTEM?
Czy zastanawiałeś się, gdzie najszybciej i najlepiej sprawdzisz się i dowiesz, czy rzeczywiście jesteś osobą, która chce i może zarządzać innymi? Czy dasz radę zorganizować event na 200 osób? Czy umiesz współdziałać w zespole? Jaką rolę wybierasz? Czy pasuje Ci rola lidera? A może jesteś artystą i znajdziesz radość w przekazywaniu swoich umiejętności plastycznych czy muzycznych i dzieleniu się swoją pasją? Obozy letnie i zimowe, zielone szkoły – brzmi to pozornie skromniej niż korporacja o zasięgu globalnym z biurami na wielu piętrach szklanych domów. Ale czy przypadkiem nie nauczysz się tu o wiele więcej? O ludziach, relacjach, współpracy, rolach zarządczych i podporządkowanych? O twoich własnych zdolnościach i deficytach, nad którymi można zawsze pracować? Pracując z dziećmi i młodzieżą, zawsze możesz liczyć na szczery feedback.

WIELE MOŻLIWOŚCI
Wśród naszych instruktorów zdarza się i tak, że fizyk latem może pracować jako instruktor gry na instrumentach perkusyjnych lub gitarze; polonista-socjolog zatapia się w swój ulubiony świat gier planszowych, bitewniaków i LARP lub zamienia się na okres wakacji w instruktora fotografii. Studenci szkoły filmowej mogą z uczestnikami obozu nadzorować realizację etiud filmowych od scenariusza po gotowy produkt. Pasjonatka mody i projektowania może przygotować ze swoimi podopiecznymi własny pokaz mody. Słowem… prawie wszystko jest możliwe – nie tylko w dziedzinie sportów wodnych i zimowych. Wszystkie Campy CHRIS zlokalizowane są w otoczeniu pięknej przyrody, w specjalnie wybranych miejscach, w strefach ciszy, wśród lasów i jezior, w bliskości Parków Narodowych – czy to właśnie nie jest prawdziwy open space?
REALNE EFEKTY
Nie tylko tworzymy dla dzieci miejsca, gdzie bezpiecznie mogą spędzać wakacje zdobywając nowe umiejętności sportowe i artystyczne, ale również staramy się stwarzać warunki, w których budują lub odbudowują wiarę w siebie, rozwijają bądź odnajdują swoje pasje sportowe, naukowe i artystyczne.
Zawsze duży nacisk kładziemy na rozwój społeczny naszych podopiecznych. Niejednokrotnie ten krótki czas spędzony przez dzieci na obozie, zielonej szkole czy zimowisku przekłada się na ich codzienne życie i decyzje, a to właśnie Ty masz na to realny wpływ.
Myślimy czasem, że jeszcze więcej niż uczestnicy zyskuje nasza kadra – studenci przeróżnych kierunków z uczelni z całej Polski. Są wśród nas osoby, które zaczynały w roli początkujących instruktorów, potem zostały kierownikami grup wiekowych, a po niedługim czasie – wielkich jednostek campowych i ośrodków firmy CHRIS. Są też osoby, które znalazły zatrudnienie w stale rosnącym biurze. Większość oczywiście podąża dalej swoją własną drogą zawodową, ale bogatsza o realne doświadczenia, które ceni i wykorzystuje. Takich osób wśród Was szukamy i takie serdecznie zapraszamy do współpracy.
Dział rekrutacji kadr firmy CHRIS www.chris.com.pl

Close to the beach and marina

Hotel & Restaurant Amfiteatar is an 18-room boutique hotel with excellent restaurant situated near the Arena, ancient amphitheatre from the 1st century, in Pula, on the magnificent Istria Peninsula in Croatia.

Our modern comfortable air-conditioned rooms are fully equipped with:
w Fast & free Wi-Fi
w TV with satellite programs
w Private bathroom
w Towel warmer
w Mini-bar

Enjoy your stay using our stylish:
w Restaurant with Mediterranean cuisine
w Hotel bar
w Buffet breakfast room
w Sunbathing terrace
w Massage center
w Private parking space
w Concierge services
w Daily housekeeping


The rich history of Istria (which goes back to the ancient times!) offers numerous worth-seeing gems – all in the vicinity of our hotel.
We will be glad to help you discover everything you want to visit during your vacation.

Stolica Austrii jest jedną z najbardziej niezwykłych, najpiękniejszych i najstarszych metropolii Europy. Warto tu zajrzeć choćby na 24 godziny.

VISIT AUSTRIA!
Pałac i ogrody Schönbrunn (Schloss Schönbrunn): Twój doskonały dzień w Wiedniu zacznij od porannego spaceru przez ogrody letniej rezydencji cesarskiej Habsburgów. Wejdź koniecznie na wzgórze Schönbrunn, na którego szczycie okazale prezentuje się Glorietta, budowla kolumnowa powstała za czasów panowania cesarzowej Marii Teresy. Delektując się w kawiarni „Gloriette” wiedeńską kawą melange, masz okazję podziwiać rozległe ogrody cesarskie, zachodnie dzielnice stolicy Austrii i część Lasu Wiedeńskiego – pasma górskiego opiewanego w wiedeńskich piosenkach. w www.schoenbrunn.at
Plac Karola (Karlsplatz): dosłownie kilka minut trwa przejazd metrem z Pałacu Schönbrunn w kierunku Placu Karola. Kiedy wędrujesz po tym magicznym miejscu, wokół Ciebie jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne ważne zabytki. Tym najbardziej imponującym jest kościół św. Karola Boromeusza, zbudowany na początku XVIII w. jako świątynia dziękczynna po epidemii dżumy. w www.karlskirche.at
Targowisko Naschmarkt: czas na drugie śniadanie. Od najbardziej znanego targowiska wiedeńskiego dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt metrów. To mekka kulinarna Wiednia, 120 stoisk i lokali oferujących przyprawy, owoce, warzywa i potrawy z niemal całego świata. Możliwości skomponowania wymarzonego śniadania są więc nieograniczone. w www.wienernaschmarkt.eu
Dzielnica Muzealna (Museums Quartier): przechodząc obok Pawilonu Secesji i Akademii Sztuk Pięknych, staniesz przed kompleksem zwanym w Wiedniu Dzielnicą Muzealna (MQ). To jakby miasto w mieście, eldorado dla spragnionych kontaktu ze sztuką i kulturą. Przechodząc przez kolejne dziedzińce dawnych cesarskich stajni, odkryjesz restauracje, kawiarnie, wystawy, muzea, sceny awangardowe, instalacje elektroniczne, księgarnie, hotel, a zimą taflę lodu do curlingu. w www.mqw.at
Pałac Hofburg: po wyjściu bramą główną z MQ staniesz prawie na wprost najsłynniejszej rezydencji w Austrii – Pałacu Hofburg. Pałac był budowany przez byla ponad siedem wieków. To tutaj zapadały decyzje dotyczące losów Europy. Stąd rządziła cesarzowa Maria Teresa, a w XIX w. właśnie w tym miejscu codziennie gimnastykowała się piękna cesarzowa Sisi, ukochana żona cesarza Franciszka Józefa. w www.hofburg-wien.at
Kawiarnia Demel: wychodząc z Hofburga bramą św. Michała, kierujesz się na Kohlmarkt – deptak uważany za jeden z najdroższych w Wiedniu. Na początku po lewej stronie znajdziesz słynną cukiernię i kawiarnię Demel. Można odnieść wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał. Na chwilę przenieś się w XIX w., daj się oczarować wystrojem i czekoladowo-kawowym zapachem wnętrza. w www.demel.com
Restauracja Zum Schwarzen Kameel: pora na szybki, wiedeński lunch. Historia tego sklepu z przyprawami i restauracji sięga pierwszej dekady XVII wieku. Zum Schwarzen Kameel to nie tylko restauracja, to instytucja kulinarno-kulturowa. Tutaj, rozkoszując się urodą i smakiem miniaturowych arcydzieł kanapkowych, elegancką lampką wina i wysublimowanymi deserami, spotykają się wiedeńczycy zakochani w swoim mieście oraz turyści, którzy im tego miasta zazdroszczą. w www.kameel.at
Katedra św. Szczepana (Stephansdom): przechodząc z Kohlmarkt przez Graben (kolejny znany deptak wiedeński), wręcz zderzamy się z zapierającą dech w piersiach gotycką świątynią. Katedra św. Szczepana należy do najokazalszych w Europie i jest symbolem stolicy Austrii. Jej wnętrze jest imponujące, jednak jeszcze większe wrażenie robi widok na Wiedeń, jaki rozpościera się z wieży południowej. w www.stephanskirche.at
Lodziarnia (Eis Greissler): po tak wzniosłym przeżyciu czeka na Ciebie bardziej przyziemna atrakcja. Podążając uliczką Rotenturmstrasse w kierunku Kanału, po prawej stronie natrafisz na najlepszą (według samych wiedeńczyków) lodziarnię w mieście. Oprócz tradycyjnych Eis Greissler oferuje lody wegetariańskie, a nawet wegańskie. w www.eis-greissler.at
Wzgórze Kahlenberg: ze Schwedenplatz (znajdującego się niedaleko Rotenturmstrasse) przejedź zieloną linią metra U4 w kierunku Heiligenstadt. Tam czeka Cię jeszcze przesiadka na autobus (linia 38A). Po chwili, po pokonaniu kilku niegroźnych serpentyn, zdobędziesz wzgórze Kahlenberg, jeden z najważniejszych punktów widokowych Wiednia. Dla chrześcijańskiej Europy jest to miejsce historyczne, upamiętniające drugą odsiecz wiedeńską. www.kahlenberg-wien.at
W drodze powrotnej spacerem przejdziesz przez malownicze winnice do romantycznej winiarni Sirbu, aby skosztować tzw. Achterl Grüner Veltliner, czy 1/8 litra młodego, orzeźwiającego wina wiedeńskiego. w www.sirbu.at
Przy odrobinie szczęścia dotrzesz nad Kanał Dunajski. Tam zakończ swój doskonały dzień w Wiedniu ekstrawagancką przejażdżką taxi-łódką. w www.bootstaxi.at
Anna Perlowska, www.przewodnicypoaustrii.at

In the heart of High Tauern!
Tuż za progiem naszego domu zaczynają się niezliczone piesze szlaki Parku Narodowego WYSOKIE TAURY – najwyższego alpejskiego masywu Austrii! Miłośnikom ROWERÓW wskażemy najwspanialsze ścieżki w Dolinie Gastein – od łatwych do ekstremalnych.
NASZYM GOŚCIOM proponujemy:
t pokoje i apartamenty z różnymi opcjami wyżywienia (lub bez posiłków)
t Gastein Card – ponad 200 rabatów na atrakcje!
t Słoneczny Ogród i Taras
t relaks w saunach: fińskiej i infrared
t siłownię
t pokój gier – z bilardem i piłkarzykami
t szybkie WiFi i duży płaski TV w każdym pokoju
t domową pizzę + samoobsługową kafeterię, także na kameralne spotkania...
W POBLIŻU:
t Wysokie Taury z Parkiem Narodowym
t Termy Skalne w Bad Gastein (3 km)
t „Jezioro Kąpieli” w Bad Bruck (9 km)
t Termy Alpejskie w Bad Hofgastein (12 km)
t „Kąpiele Słoneczne”w Dorfgastein (18 km)
Oraz... możliwość zabrania psa – oferujemy pełną nad nim opiekę, także podczas nieobecności właściciela: karmienie, wyprowadzanie, gry, spacery na łące nad strumieniem...
www.hundeurlaub.at


Residenz Gruber *** zaprasza na wypoczynek w słynnym alpejskim uzdrowisku Bad Gastein – perle austriackiej Ziemi Salzburskiej!
www.residenz-gruber.com


Góry wzywają latem i zimą
Pod wieloma względami wspinaczka jest niebezpieczna i pewnie dlatego fascynuje. Bardzo często ten sport wybierają młodzi ludzie. Być może dlatego, że jest jednym z niewielu, w których mogą dać pełny upust swej nieokiełzanej energii. Prawdziwego taternika z krwi i kości nie uświadczysz długo w jednym miejscu. Jeśli przypadkiem chciałbyś go spotkać w mieście, na płaskim terenie, to radzę szukać w sklepach sportowych z dobrym wyposażeniem. Tu, wśród profesjonalnych produktów sprawdzonych marek, uda Ci się z dużym prawdopodobieństwem zauważyć gościa kupującego czekany na zimę, uzupełniającego swoją ko -

Harenda w Zakopanem zaprasza - zimą i latem!

DOMKI SEBAHOUSE DLA KAŻDEGO:
l doskonałe warunki do aktywnego wypoczynku, w tym narciarstwa (150 m od wyciągu!) i turystyki pieszej
l WiFi, parking, TV, pełne zaplecze kuchenne
l niepowtarzalne połączenie tradycji z nowoczesnością
l u stóp Tatr - blisko Gubałówki, Krupówek i parku wodnego
lekcję najlepszych na rynku karabinków lub rozprawiającego gorączkowo ze sprzedawcą na temat najbliższej dostawy nowych raków. Kwestia kosztów to oczywiście inna sprawa. Cena kompletu sprzętu do letniej wspinaczki górskiej jest astronomiczna (nie mówiąc już o zimowym wyposażeniu, w skład którego wchodzi m.in. śpiwór, w którym można przetrwać temperatury rzędu –20°, buty, raki, i czekany). Nie ma się jednak czym zniechęcać. W końcu nie od razu Kraków zbudowano.
POŚWIĘCENIE
Zagorzały wspinacz jest w stanie zrezygnować z wszelkich przyjemności na rzecz wyjazdu w góry! Tu liczy się każdy dzień! Nieważne, że pociąg pokonuje odcinek 160 km przez ponad 5 godzin. Nie ma znaczenia, że czekasz na powrotny kurs następne 5 godzin na obskurnym dworcu. Nie liczy się, że jesteś cały dzień o jednym batoniku, że potłukłeś drugi bark w przeciągu 2 tygodni, bo miałeś 5-metrowy lot ze ściany, który nieoczekiwanie zafundował Ci rozkojarzony kolega, nie wykonując na czas komendy „blok”, że Twój partner zrzucił na Ciebie lawinę kamieni po tym, jak źle założył stanowisko, które po raz enty musiałeś po nim poprawić, że straciłeś w przepaści na Zadnim Kościelcu najlepszy karabinek oraz że wiał halny i zmokłeś do suchej nitki.

Nie, to nie jest ważne. I tak wrócisz tam za tydzień, choćby tylko na jeden dzień.
CEL
Ze wspinaczką górską wiąże się wiele wartości. Bezpośredni kontakt ze skałą daje poczucie bliskości natury, jednoczy, uspokaja, uczy pokory, wycisza zmysły, wyrabia zdolność koncentracji, brania odpowiedzialności za każdy ruch (nie dziwi więc fakt, że ten sport wykorzystywany jest w szerokim zakresie jako metoda psychoterapeutyczna). Zdobycie kolejnej drogi daje wrażenie nietzscheańskiej mocy, zwiększa poczucie własnej wartości, mobilizuje i zachęca do podejmowania kolejnych, coraz trudniejszych wyzwań. Być może dlatego skala, którą posługują się wspinacze dla określenia trudności drogi, jest otwarta – jej granice nie są ustalone. Początkującym, którzy zrobią na czysto drogę czwórkową (czyli bez żadnego trzymania się haków lub liny; jest to tzw. A-zerowanie), należą się gratulacje. Tylko wytrawni wspinacze międzynarodowi, dla których nawet amerykański El Capitan nie jest straszny, pokonują dziesiątki lub jedenastki.
RÓŻNICE
Ten sport przed nikim nie stawia ograniczeń – możesz śmiało próbować swoich sił nieza -
leżnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, po czterdziestce czy przed. Zachęcający dla pań i ciężki do strawienia dla mężczyzn jest fakt, że to kobiety są z natury lepszymi wspinaczami. Wynika to stąd, że potrafią z większą łatwością wykorzystać całe swoje ciało do balansowania, natomiast mężczyźni wspinają się siłowo i, mówiąc kolokwialnie, „biorą wszystko na łapy”.
PASJONACI
Mam kolegę taternika, dla którego rozmowa o wspinaczce to temat rzeka. Wspina się już dobre półtora roku, a im dłużej to robi, tym bardziej go to pasjonuje. Zaczął od kursu wspinaczki skałkowej koło Ogrodzieńca (gdzie kręcono „Zemstę” Andrzeja Wajdy). Obecnie kończy kolejny kurs, tym razem już w Tatrach Wysokich, oczywiście pod okiem wytrawnego instruktora międzynarodowego. Kiedy opowiada o zimowym zdobywaniu lodospadów, widzę w jego oczach błysk pragnienia szybkiej realizacji planów, których oczywiście wciąż przybywa. Już na wiosnę przyszłego roku organizuje wyprawę na Pik Lenina w Kazachstanie. Powiem szczerze – już mnie to nie dziwi. Ten sport po prostu wciąga.
Izabela Bargieła

Z PODHALAŃSKIM KLIMATEM...
Klimatyczna willa, otoczona dużą 1/2-ha działką, zapewni wytchnienie po górskich wędrówkach, piękny widok na góry i świeże powietrze (brak smogu!) oraz możliwość organizowania zajęć na zewnątrz.
Pokoje z łazienkami oraz studia o zróżnicowanym standardzie zadowolą każdego i pozwolą zasmakować niepowtarzalnej atmosfery, a gospodarze zapewnią prawdziwie domowe posiłki.
Willa LITKA, ul. Leśna 12 34-530 Bukowina Tatrzańska tel. 18 207 74 66, 607 744 976 www.litka.com.pl
We love travelling!

Do zwiedzania nowych miejsc nie trzeba mnie długo przekonywać. Gdy dostałam propozycję wyjazdu do Paryża, nie wahałam się ani chwili. Jedziesz? No jadę. I pojechałam. Dopiero w samolocie uświadomiłam sobie, co ja najlepszego robię, i że przecież będę tam zupełnie sama. Owszem, podróżowałam z koleżanką, ale ona jechała do Paryża w celach służbowych, a ja miałam zwiedzać go w pojedynkę.
Przygotowania
Lecąc do Paryża, bałam się głównie tego, że z nikim nie dogadam się po angielsku i wydam fortunę. Wbrew stereotypowi okazało się, że Francuzi chętnie mówią po angielsku. Mało tego, są niesamowicie życzliwi i pomocni w każdej sytuacji. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po zadaniu pytania o drogę do Panteonu zostałam odprowadzona pod samo wejście. Inna sprawa, że Paryż jest drogim miastem, jednak kupując w supermarketach, mieszkając w hostelu i lecąc do Paryża tanimi liniami, można zaoszczędzić sporo pieniędzy na zwiedzanie miasta i pamiątki. Cena hostelu uwarunkowana jest naszymi preferencjami. Ja wybrałam taki na obrzeżach miasta, zawsze to taniej. Za najpotrzebniejsze sprawunki na 4 dni zapłaciłam ok. 40 zł, jedzenie było co prawda „studenckie”, ale dało się na nim przeżyć.
Bonusy
wiem wszystko. Tą arterią dotarłam do Łuku Triumfalnego. Od wejścia na jego platformę szczytową może solidnie zakręcić się w głowie. Schody są kręte i liczne, liczenie zakończyłam na 205 stopniu. Spod Łuku ruszyłam prosto pod Wieżę Eiffla. Spacerując Polem Marsowym, doszłam do Pałacu Inwalidów. Muzeum to w całości poświęcone jest dziejom wojskowości. Dzień zakończyłam pod Operą Garnier (koszt wstępu okazał się zbyt wysoki, więc zwiedzanie zakończyłam pod, a nie w Operze).
Dzień drugi

Na zwiedzanie Paryża trzeba znaleźć sposób. Już przed wylotem doskonale wiedziałam, co chcę zobaczyć. Punktem obowiązkowym była Wieża Eiffla i Luwr. Do tego podstawowego zestawu dorzucałam sobie coś ekstra. Osoby, które nie mają ukończonych 24 lat, większość paryskich atrakcji zwiedzają za darmo. Wystarczy pokazać dowód osobisty. Równie dużym plusem Paryża jest komunikacja miejska. Do wyboru jest metro, pociągi, autobusy. W ścisłym centrum trudno jest spóźnić się na pociąg, bo ten kursuje co 2 minuty. Gdy ktoś planuje kilkudniowy pobyt, najlepiej kupić bilet strefowy, który obowiązuje na wszystkie środki transportu. Cena biletu jest zależna od okresu jego ważności.
Dzień pierwszy
Zwiedzanie rozpoczęłam od Luwru. Pech chciał, że akurat muzeum było zamknięte, jak się okazało – jak zwykle we wtorek. Przespacerowałam się przed słynnymi piramidami i brzegiem Sekwany udałam się w kierunku Pól Elizejskich, mijając po drodze liczne pałace i parki, których w Paryżu jest całe mnóstwo. Na Polach Elizejskich co krok natykałam się na coraz ekskluzywniejsze butiki. O modowych nowościach na ten sezon
Ponownie dzień zaczęłam od Luwru, tym razem udało mi się wejść do środka. Na zwiedzenie całej galerii potrzeba co najmniej 24 godzin. Ja poświęciłam jedynie trzy, odhaczając na mapie najważniejsze eksponaty. Z Luwru udałam się na Wzgórze Montmartre, położone w północnej części miasta, wcześniej zatrzymując się na Placu Blanche i Placu Pigalle. Muszę przyznać, że oba bardzo mnie rozczarowały. Plac Blanche ze słynnym wiatrakiem Moulin Rouge w rzeczywistości nie odznacza się niczym specjalnym, a Plac Pigalle jest pełny sklepów z erotycznym asortymentem. Kasztanów człowiek tam nie uświadczy. Rekompensatą za to wszystko była Bazylika Sacré-Cœur, aby do niej wejść trzeba było pokonać wiele schodów, ale widok z góry był przepiękny. Tego dnia zwiedziłam także Panteon, na którego ścianach wymalowana jest historia Francji, oraz Ogrody Luksemburskie, w których spotkać można wielu studentów z pobliskich uczelni. Wieczorem zaś za całe 13,5 euro wjechałam na sam szczyt Wieży Eiffla. Kwota może i spora, ale widok Paryża z góry – bezcenny.
Dzień trzeci
Na finał mojej paryskiej podróży zostawiłam sobie Wyspę Cite z katedrą Notre-Dame (niestety bez słynnego Dzwonnika oraz Conciergerie), słynną twierdzę, w której więziono Marię Antoninę. Wyspa jest niewielka, więc jej zwiedzenie nie zajęło mi wiele czasu. W południe wsiadłam w pociąg i wyruszyłam do Wersalu. Po niecałych 40 minutach moim oczom ukazał się wspaniały pałac. Do dziś zastanawiam się, jak żyjący tam ludzi mogli się w tym wszystkim odnaleźć. Tyle sal, korytarzy, schodów, zakamarków. Bez GPS ani rusz. Zwiedzenie pałacu i znajdujących się wokół niego ogrodów zajęło kilka godzin. Do Paryża wróciłam późnym popołudniem i znów udałam się pod Wieżę Eiffla, by pożegnać się z paryską damą. Niestety, następnego dnia rano moja przygoda z Paryżem miała dobiec końca. Do Polski wróciłam wykończona, ale nie żałuje żadnej spędzonej tam chwili. Wszystkich zachęcam do odwiedzenia Paryża i potwierdzam, że można to zrobić za naprawdę niewielkie pieniądze.
Emilia Jędrzejczyk
Alpine style, dreamy sight

Wolfgruber Alpenhotel Ozon



Paradise of Carinthia – Lavanttal Alps!
Our Koralpe area is 1,150 meters above the sea level, in the beautiful surroundings of spectacular Lavanttal Alps.
The hotel is a non-smoking, typical ALPINE INN, from which you can see the marvelous Lavant Valley, Karacankák and Julian Alps.
Our proposals and amenities:
l Skiing, Cycling and Hiking in the Alps
l Wellness, sauna, cardio machines
l Free Wi-Fi and TV in every room
l Our own à la carte restaurant!
l 20 rooms (most with balcony) + 4 family rooms
l Spoken languages: German, English, Hungarian, Italian
l Guaranteed confirmation within a workday!
Far away from stress and rush – in the Alps!
And only 45 km to famous Graz and its airport...









Śnieg – Stok – Przyjaciele

czyli: Historia
Nowicjusza…
Wskutek złych warunków atmosferycznych już w dniu przyjazdu, jak powiedzieli nam słowaccy tubylcy, orczyki przestały „fungować”. Nie zrażeni tym, pełni entuzjazmu, sami wnieśliśmy narty na szczyt zbocza i po dłuższej chwili łapania oddechu ogół towarzystwa ruszył w dół! Ogół, czyli nie ja. Ja narty miałam w rękach pierwszy raz w życiu i samo przypięcie ich do nóg okazało się nie lada wyczynem. Pominę nawet narciarskie buty, w których stawiasz trzy małe kroki zamiast jednego normalnego i nieustannie masz problem z wyprostowaniem kończyn w kolanach. To wszystko nic w porównaniu z wpięciem się w pożyczone narty. Pierwszy zjazd. Narty, ustawione do pozycji „pługa”, w ogóle nie zwalniają, a drzewa w bezpośrednim starciu są jeszcze twardsze, niż na to wyglądają. Jazda okazuje się jednak niebywałą frajdą.







Ośle łączki
Złapałam bakcyla i trzy tygodnie później potykałam się o pożyczoną „boazerię”, wysiadając z pociągu w Zakopanem. Muszę powiedzieć jedno: „Dzięki Wam, Boże oraz Juriju Franko za carvingi!”. Same skręcają, ładnie hamują i w ogóle jazda na nich to czysta przyjemność. Nawet buty jakieś wygodniejsze... Zaśnieżone Zakopane nie bez kozery nazywane jest zimową stolicą Polski. Wieczorem do Wierchów, rano na stok. To właśnie tam dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak ośle łączki. Korzystając z okazji, chciałabym serdecznie podziękować kolegom ze Słowacji za pominięcie w mojej narciarskiej edukacji tego etapu. Dzięki nim mogłam od razu dostąpić wyższego poziomu wtajemniczenia i trafić na oślą łączkę rozmiaru średniego. Nie dość, że byłam tam jedyną osobą powyżej 10 roku życia, to jeszcze nowe narty wkrótce okazały się dla mnie jednak trochę za szybkie...
Tyłem w dół
Wkrótce empirycznie odkryłam wyższość krzesełek nad zwykłym orczykiem, polegającą na tym, że z nich – poza tym, że czasem można nie zdążyć zsiąść – nie odjeżdża się nagle tyłem na dół, kosząc po drodze kolejnych amatorów białego szaleństwa, co już po dwóch dniach stało się moim znakiem rozpoznawczym.
Sam zjazd w moim wykonaniu także nie był tym, na co ogół ludzkości o słabych nerwach mógł spokojnie patrzeć. Średnio udawało mi się zrobić mniej więcej trzy skręty do pierwszego upadku, kiedy to oszałamiająca prędkość uniemożliwiała dalsze panowanie nad sprzętem, wypinającym się i krzywdzącym albo mnie, leżącą już w śniegu, albo niewinne, jeszcze utrzymujące się na nogach jednostki, które nie zdążyły uciec z mojego pola rażenia.
Chirurg
Gdy tylko udawało mi się podnieść i sprawdzić, czy nadal żyję oraz czy ruszam poszczególnymi kończynami bez bólu, odnaleźć wszystko, co zgubiłam po drodze (np. narty), za każdym razem stwierdzałam, że to rewelacyjny sport. Aż do czasu, gdy po którymś upadku, wykonując te rutynowe czynności, odkryłam nagle z nieskrywanym zdziwieniem, że moje kolano nie chce się wyprostować i, co gorsza, boli jak jeszcze nic nigdy mnie nie bolało. Na szczęście na stokach zapewniana jest opieka medyczna, dzięki temu natychmiast trafiłam do chirurga. Cieszę się tylko, że moje stawy odmówiły współpracy na oślej łączce, bo z tego co wiem, helikopterów ci u nas niekoniecznie dostatek. Przyznać należy, że i TOPR-owcy, i chirurdzy, mimo niewątpliwej monotonii zimowych urazów, są bardzo cierpliwi i mili. Jeśli ktoś wybiera się na narty – polecam!
Powroty...
Tamtej zimy niestety już nie wróciłam na stok. Właściwie z wielkim trudem wyjechałam do Warszawy. Niełatwo umiejscowić się w zatłoczonym do bólu (w moim przypadku dosłownie) pociągu z gigantycznym towarzyszem kolejnego miesiąca mojego życia, czyli... gipsem. Być może powinnam zacząć się bać. Być może należałoby znienawidzić góry, a przynajmniej narty. Być może. Będę miała dużo czasu, żeby o tym pomyśleć, bo do Zakopanego jedzie się jakieś siedem godzin, a ja właśnie wybieram się na kolejne zimowe szaleństwo.
Katarzyna Gorczyńska



wiosenny
ZŁAP RYTM!

CIESZ SIĘ WIOSNĄ
Zima wreszcie się skończyła, o sesji i ewentualnych egzaminach poprawkowych można już zapomnieć. Za to czas na nowe otwarcie i wiosenne przebudzenie! Złap pozytywną energię i wiosenny rytm – w życiu, na studiach, a może i w pracy lub na praktykach?
WIĘCEJ WIOSNY
Coraz dłuższe i cieplejsze dni sprzyjają spacerom i aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Może w tym roku pomyślisz o bardziej regularnym bieganiu lub jeździe na rowerze? Jeśli obowiązkowe zajęcia sportowe zaliczyłeś już kilka semestrów temu, tym bardziej zatroszcz się o formę. Nie trzeba dużo, żeby zacząć: jakieś buty i wygodne rzeczy na pewno znajdziesz, jeszcze słuchawki z ulubioną muzyką – i w drogę! Do biegania możesz zaprosić też znajomych, a będzie jeszcze fajniej.
Częstsze spotkania ze znajomymi to oczywiście także oznaka wiosny. Już niedługo będzie można posiedzieć w ogródkach zamiast w ciemnych pubach i barach lub pójść na koncert na świeżym powietrzu, o Juwenaliach nie wspominając. Będziecie mogli wybrać się na wycieczkę za miasto, piknik na kampusie lub po prostu posiedzieć na schodach uczelni i cieszyć się słońcem.
Jednak czasami, nawet wiosną, przepis na idealnie spędzony czas po uczelni to książka – nareszcie nie żadna naukowa tylko np. dobry kryminał – lub film i Nescafé w ulubionym kubku. Przyjemne spędzanie wolnych chwil w domu z pewnością pozytywnie nastroi Cię na resztę dnia.
ZAANGAŻUJ SIĘ NA UCZELNI
A jak poczuć wiosnę na uczelni? Mimo wszystko chodzić na zajęcia i przygotowywać się do ewentualnych wejściówek przecież wypada. Możesz jednak bardziej zaangażować się w życie uczelni i dołączyć do którejś z działających na niej organizacji studenckich lub zapisać się na wolontariat. Dzięki temu nawiążesz znajomości, nauczysz się nowych rzeczy i z pewnością miło i aktywnie spędzisz czas. Jeśli interesujesz się szczególnie którymś przedmiotem na studiach, pomyśl o dołączeniu do koła naukowego. Uwierz, że to nie tylko dobry pomysł dla naukowców ślęczących w książkach. Koła naukowe bywają nowoczesne, angażują się w ciekawe projekty i współpracę z firmami. Działalność w SKN-ie pozwoli Ci więc nie tylko poszerzyć wiedzę w konkretnej dziedzinie, ale też ułatwi znalezienie swojej specjalizacji, a może nawet przyszłej pracy.
WIOSENNE REKRUTACJE
Wiosna to także świetny czas, by pomyśleć o swojej karierze. To właśnie teraz w większych firmach zaczynają się rekrutacje na letnie praktyki i programy stażowe. Od marca do maja organizowanych jest wiele wydarzeń związanych z karierą – przede wszystkim targi pracy. Odwiedź je nie tylko po to, żeby pozbierać gratisowe długopisy i notesiki, ale porozmawiaj z przedstawicielami firm, popytaj o możliwości, wymagania, a może nawet złóż dokumenty aplikacyjne.
Jeśli uda Ci się jednak dostać pracę lub praktyki jeszcze w trakcie roku akademickiego, pamiętaj, żeby nie zaniedbywać studiów. Postaraj się tak zorganizować grafik w pracy, by nie kolidował z obowiązkowymi zajęciami na uczelni.
Pamiętaj też, żeby mieć nadal trochę czasu dla siebie i znajomych. Nie zapomnij też o Nescafé. Z odrobiną dobrej organizacji i ulubioną kawą z pewnością uda Ci się wszystko pogodzić. Powodzenia – i udanej wiosny!
Alicja Mrugał

Już po sesji. Jak żyć?

W Gdańsku się nie nudzimy…
Ozimowych egzaminach już zapomnieliśmy, dni są coraz dłuższe, za chwilę nastanie wiosna, a do kolejnej sesji jeszcze sporo czasu. Zaczął się najwspanialszy czas w całym roku akademickim! Spacery, wycieczki rowerowe, sport na plaży, koncerty, imprezy plenerowe… Zazdrościsz? Jeśli właśnie kończysz pisanie licencjatu, jest jeszcze szansa wybrać się na studia magisterskie do stolicy Pomorza. Sprawdź, co studentom – i nie tylko – może zaoferować Gdańsk.
Kultura wysoka...
W Gdańsku zawsze dużo się dzieje. W licznych obiektach sportowo-widowiskowych często odbywają się koncerty, wydarzenia i imprezy na dużą skalę. Już niedługo w Ergo Arenie odbędzie się wyjątkowe show taneczne Narodowego Baletu Gruzji „Sukhishvili”. W maju fani i fanki będą bawić się na koncercie Enrique Iglesiasa. Ale w zasadzie co weekend można uczestniczyć w jakimś wydarzeniu kulturalnym. Do odwiedzenia zachęcają teatry, muzea, wystawy i centra kulturalne, np. Europejskie Centrum Solidarności, Gdański Teatr Szekspirowski, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, Instytut Kultury Miejskiej czy Gdański Archipelag Kultury. Jako student masz specjalne ulgi i wiele kulturalnych atrakcji możesz odwiedzić dosłownie za grosze.
... i studencka
Na wiosnę rozkwita też kultura studencka. Maj upływa pod znakiem studenckiego karnawału, czyli juwenaliów, których tu nie brakuje: Neptunalia, Medykalia, Delfinalia, AWFalia i Technikalia już niedługo! Na studentów czekają też liczne puby i kluby rozsiane po starówce. – Gdańsk jest miastem młodym, nowoczesnym, więc nigdy nie mam problemu z podjęciem decyzji, jak ciekawie spędzić wolny czas – mówi Vladyslav, student turystyki i rekreacji.
Na sportowo
Miasto znane jest z organizacji dużych imprez sportowych, takich jak Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej UEFA 2012™, FIVB Mistrzostwa Świata
w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 czy Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej 2016. W tym roku czekają nas m.in. CEV Mistrzostwa Europy w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2017, Turniej finałowy Mistrzostw Polski Rugby 7, Mistrzostwa Europy Jachtów ORC, Międzynarodowe Motocrossowe Mistrzostwa Polski, Maraton Sierpniowy im. Lecha Wałęsy i Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Zygmunta Chychły. Nieustannie odbywają się tu także wydarzenia sportowe mniejszej rangi. Wybrać możesz się np. na stadion Energa na mecze Lechii Gdańsk, do Ergo Areny na mecze siatkarskie z udziałem Lotosu Trefl Gdańsk i piłkarzy ręcznych Wybrzeża Gdańsk. Zniżki studencie obowiązują także na wydarzenia sportowe! Mocnych wrażeń dostarczy z kolei największy w Polsce festiwal sportów ekstremalnych Baltic Games. Co roku odbywa się także unikalny w skali kraju zlot żeglarski Baltic Sail.
Aktywnie
Tylko gdańscy studenci mogą spacerować nad morzem zaraz po zajęciach...
Ale sport w Gdańsku to nie tylko imprezy sportowe, które można oglądać, lecz także wiele możliwości prowadzenia aktywnego trybu życia. Cyklicznie odbywają się tu triathlony i maratony oraz tradycyjny Bieg Westerplatte. 3 Gdański Maraton rusza już niedługo – 9 kwietnia. Bogatą ofertę sportową mają także uczelniane AZSy. Można trenować też mniej popularne dziedziny sportu, np. curling, hokej podwodny czy ultimate frisbee, a jak na miasto nadmorskie przystało, latem kwitną tu sporty wodne. W mieście działa aż siedem kąpielisk morskich: Molo Brzeźno, Sobieszewo, Stogi, Jelitkowo, Orle, Klipper Jelitkowo oraz Dom Zdrojowy Brzeźno, gdzie łatwo jest dojechać komunikacją miejską. Funkcjonuje również wiele siłowni, basenów, korty tenisowe, tory gokartowe i wrotkarskie – każdy może znaleźć więc aktywność dla siebie. A na co dzień gęsta sieć ścieżek rowerowych pozwala dotrzeć na dwóch kółkach w wiele miejsc, także na uczelnie.
Agata Blinkiewicz
Your unforgettable experience in the heart of the Zillertal Alps!

Directly on the slopes of the top ski resort
Hochzillertal – Höchfügen Skiing, Tobogganing, Hiking, wide Après-ski possibilities!
w Spacious apartments, cozy chalets
w Fully equipped
w Perfect valley views
w SKI-IN / SKI-OUT in the top ski resort
w Private SPA with outdoor hot tub
w Free WiFi & TV
w Ski depot with ski boot dryer
w Private parking
w Free ski bus and regio bus
w Ski pass service: get your ski pass at the reception!
Ideal base for a relaxing holiday, full of Tyrolean charm & comfort.
Wellness oasis: Finnish- & bio-sauna, rain fall shower, relaxation room with panoramic views.

Come to our paradise of the winter sports! For you, for your family, for your friends…


Z pamiętnika podróżnika
Do zwiedzania nowych miejsc nie trzeba mnie długo przekonywać. Gdy dostałam propozycję wyjazdu do Paryża, nie wahałam się ani chwili. Jedziesz? No jadę. I pojechałam. Dopiero w samolocie uświadomiłam sobie, co ja najlepszego robię, i że przecież będę tam zupełnie sama. Owszem, podróżowałam z koleżanką, ale ona jechała do Paryża w celach służbowych, a ja miałam zwiedzać go w pojedynkę.
Nie taki diabeł straszny
Lecąc do Paryża, bałam się głównie tego, że z nikim nie dogadam się po angielsku i wydam fortunę. Wbrew stereotypowi okazało się, że Francuzi chętnie mówią po angielsku. Mało tego, są niesamowicie życzliwi i pomocni w każdej sytuacji. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po zadaniu pytania o drogę do Panteonu zostałam odprowadzona pod samo wejście. Inna sprawa, że Paryż jest drogim miastem, jednak kupując w supermarketach, mieszkając w hostelu i lecąc do Paryża tanimi liniami, można zaoszczędzić sporo pieniędzy na zwiedzanie miasta i pamiątki. Cena hostelu uwarunkowana jest naszymi preferencjami. Ja wybrałam taki na obrzeżach miasta, zawsze to taniej. Za najpotrzebniejsze sprawunki na 4 dni zapłaciłam ok. 40 zł, jedzenie było co prawda „studenckie”, ale dało się na nim przeżyć.


Emilia Jędrzejczyk
fot.
Paris, Paris
Na zwiedzanie Paryża trzeba znaleźć sposób. Już przed wylotem doskonale wiedziałam, co chcę zobaczyć. Punktem obowiązkowym była Wieża Eiffla i Luwr. Do tego podstawowego zestawu dorzucałam sobie coś ekstra. Osoby, które nie mają ukończonych 24 lat, większość paryskich atrakcji zwiedzają za darmo. Wystarczy pokazać dowód osobisty. Równie dużym plusem Paryża jest komunikacja miejska. Do wyboru jest metro, pociągi, autobusy. W ścisłym centrum trudno jest spóźnić się na pociąg, bo ten kursuje co 2 minuty. Gdy ktoś planuje kilkudniowy pobyt, najlepiej kupić bilet strefowy, który obowiązuje na wszystkie środki transportu. Cena biletu jest zależna od okresu jego ważności.
Maraton zwiedzania – dzień pierwszy
Zwiedzanie rozpoczęłam od Luwru. Pech chciał, że akurat muzeum było zamknięte, jak się okazało – jak zwykle we wtorek. Przespacerowałam się przed słynnymi piramidami i brzegiem Sekwany udałam się w kierunku Pól Elizejskich, mijając po drodze liczne pałace i parki, których w Paryżu jest całe mnóstwo. Na Polach Elizejskich co krok natykałam się na coraz ekskluzywniejsze butiki. O modowych nowościach na ten sezon wiem wszystko. Tą arterią dotarłam do Łuku Triumfalnego. Od wejścia na jego platformę szczytową może solidnie zakręcić się w głowie. Schody są kręte i liczne, liczenie zakończyłam na 205 stopniu. Spod Łuku ruszyłam prosto pod Wieżę Eiffla. Spacerując Polem Marsowym, doszłam do Pałacu Inwalidów. Muzeum to w całości
poświęcone jest dziejom wojskowości. Dzień zakończyłam pod Operą Garnier (koszt wstępu okazał się zbyt wysoki, więc zwiedzanie zakończyłam pod, a nie w Operze).
Dzień drugi
Ponownie dzień zaczęłam od Luwru, tym razem udało mi się wejść do środka. Na zwiedzenie całej galerii potrzeba co najmniej 24 godzin. Ja poświęciłam jedynie trzy, odhaczając na mapie najważniejsze eksponaty. Z Luwru udałam się na Wzgórze Montmartre, położone w północnej części miasta, wcześniej zatrzymując się na Placu Blanche i Placu Pigalle. Muszę przyznać, że oba bardzo mnie rozczarowały. Plac Blanche ze słynnym wiatrakiem Moulin Rouge w rzeczywistości nie odznacza się niczym specjalnym, a Plac Pigalle jest pełny sklepów z erotycznym asortymentem. Kasztanów człowiek tam nie uświadczy. Rekompensatą za to wszystko była Bazylika Sacré-Cœur, aby do niej wejść trzeba było pokonać wiele schodów, ale widok z góry był przepiękny. Tego dnia zwiedziłam także Panteon, na którego ścianach wymalowana jest historia Francji, oraz Ogrody Luksemburskie, w których spotkać można wielu studentów z pobliskich uczelni. Wieczorem zaś za całe 13,5 euro wjechałam na sam szczyt Wieży Eiffla. Kwota może i spora, ale widok Paryża z góry – bezcenny.
Dzień trzeci
Na finał mojej paryskiej podróży zostawiłam sobie Wyspę Cite z katedrą Notre-Dame (niestety bez słynnego Dzwonnika oraz Conciergerie), słynną twierdzę, w której więziono Marię Antoninę. Wyspa jest niewielka, więc jej zwiedzenie nie zajęło mi wiele czasu. W południe wsiadłam w pociąg i wyruszyłam do Wersalu. Po niecałych 40 minutach moim oczom ukazał się wspaniały pałac. Do dziś zastanawiam się, jak żyjący tam ludzi mogli się w tym wszystkim odnaleźć. Tyle sal, korytarzy, schodów, zakamarków. Bez GPS ani rusz. Zwiedzenie pałacu i znajdujących się wokół niego ogrodów zajęło kilka godzin. Do Paryża wróciłam późnym popołudniem i znów udałam się pod Wieżę Eiffla, by pożegnać się z paryską damą. Niestety, następnego dnia rano moja przygoda z Paryżem miała dobiec końca. Do Polski wróciłam wykończona, ale nie żałuje żadnej spędzonej tam chwili. Wszystkich zachęcam do odwiedzenia Paryża i potwierdzam, że można to zrobić za naprawdę niewielkie pieniądze.
Emilia Jędrzejczyk


THE WAY TO HAPPINESS – IN THE HEART OF THE ALPS!
Happy Stubai Hotel
Wiesenweg 16 / 6167 Neustift / Austria +43 5226 2611 / info@happystubai.com
Enjoy the Happy Stubai hotel – at the footsteps of the biggest Austrian glacier ski arena: the Stubai Glacier. The Happy Stubai is ideal for those loving the Alps, Tyrol, skiing or snowboarding, and great moments of chill-out & nature after an energetic, sports-filled day! www.happystubai.com
Our unique sports and family hotel
– in a quiet, peaceful location – offers:
l Cosy, spacious rooms
l Swimming-pool
l Happy#3board: fitality breakfast, happy lunch snack, happy dine-in
l Ski-bus
l Ski storeroom & boot dryer
l Wellness area with Stubai Sauna, happy steam room, warming infrared cabin, chillax 365 conservatory
l Free Wi-Fi & TV
l Insider tips
l Bar, restaurant
l Happy Teens – playroom, garden, sundeck, library, billard table, pinball machine, table football, table tennis
The true Alpine vintage for young people and families


MEETING POINT OF THE ALPS


Porywające piękno wspinaczki górskiej
Pod wieloma względami jest niebezpieczna i pewnie dlatego fascynuje. Bardzo często ten sport wybierają młodzi ludzie. Być może dlatego, że jest jednym z niewielu, w których mogą dać pełny upust swej nieokiełzanej energii.
Prawdziwego taternika z krwi i kości nie uświadczysz długo w jednym miejscu. Jeśli przypadkiem chciałbyś go spotkać w mieście, na płaskim terenie, to radzę szukać w sklepach sportowych z dobrym wyposażeniem. Tu, wśród profesjonalnych produktów sprawdzonych marek, uda Ci się z dużym prawdopodobieństwem zauważyć gościa kupującego czekany na zimę, uzupełniającego swoją kolekcję najlepszych na rynku karabinków lub rozprawiającego gorączkowo ze sprzedawcą na temat najbliższej dostawy nowych raków. Kwestia kosztów to oczywiście inna sprawa. Cena kompletu sprzętu do letniej wspinaczki górskiej jest astronomiczna (nie mówiąc już o zimowym wyposażeniu, w skład którego wchodzi m.in. śpiwór, w którym można przetrwać temperatury rzędu –20°, buty, raki, i czekany). Nie ma się jednak czym zniechęcać. W końcu nie od razu Kraków zbudowano.
Czego się nie robi...
Zagorzały wspinacz jest w stanie zrezygnować z wszelkich przyjemności na rzecz wyjazdu w góry! Tu liczy się każdy dzień! Nieważne, że pociąg pokonuje odcinek 160 km przez ponad 5 godzin. Nie ma znaczenia, że czekasz na powrotny kurs następne 5 godzin na obskurnym dworcu. Nie liczy się, że jesteś cały dzień o jednym batoniku, że potłukłeś drugi bark w przeciągu 2 tygodni, bo miałeś 5-metrowy lot ze ściany, który nieoczekiwanie zafundował Ci rozkojarzony kolega, nie wykonując na czas komendy „blok”, że Twój partner zrzucił na Ciebie lawinę kamieni po tym, jak źle założył stanowisko, które po raz enty musiałeś po nim poprawić, że straciłeś w przepaści na Zadnim Kościelcu najlepszy karabinek oraz że wiał halny i zmokłeś do suchej nitki. Nie, to nie jest ważne.
I tak wrócisz tam za tydzień, choćby tylko na jeden dzień.
Po co to wszystko?
Ze wspinaczką górską wiąże się wiele wartości. Bezpośredni kontakt ze skałą daje poczucie bliskości natury, jednoczy, uspokaja, uczy pokory, wycisza zmysły, wyrabia zdolność koncentracji, brania odpowiedzialności za każdy ruch (nie
dziwi więc fakt, że ten sport wykorzystywany jest w szerokim zakresie jako metoda psychoterapeutyczna).
Zdobycie kolejnej drogi daje wrażenie nietzscheańskiej mocy, zwiększa poczucie własnej wartości, mobilizuje i zachęca do podejmowania kolejnych, coraz trudniejszych wyzwań. Być może dlatego skala, którą posługują się wspinacze dla określenia trudności drogi, jest otwarta – jej granice nie są ustalone. Początkującym, którzy zrobią na czysto drogę czwórkową (czyli bez żadnego trzymania się haków lub liny; jest to tzw. A-zerowanie), należą się gratulacje. Tylko wytrawni wspinacze międzynarodowi, dla których nawet amerykański El Capitan nie jest straszny, pokonują dziesiątki lub jedenastki.
Różnice gatunkowe?
Ten sport przed nikim nie stawia ograniczeń – możesz śmiało próbować swoich sił niezależnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, po czterdziestce czy przed. Zachęcający dla pań i ciężki do strawienia dla mężczyzn jest fakt, że to kobiety są z natury lepszymi wspinaczami. Wynika to stąd, że potrafią z większą łatwością wykorzystać całe swoje ciało do balansowania, natomiast mężczyźni wspinają się siłowo i, mówiąc kolokwialnie, „biorą wszystko na łapy”.
Napaleńcy są wśród nas
Mam kolegę taternika, dla którego rozmowa o wspinaczce to temat rzeka. Wspina się już dobre półtora roku, a im dłużej to robi, tym bardziej go to pasjonuje. Zaczął od kursu wspinaczki skałkowej koło Ogrodzieńca (gdzie kręcono „Zemstę” Andrzeja Wajdy). Obecnie kończy kolejny kurs, tym razem już w Tatrach Wysokich, oczywiście pod okiem wytrawnego instruktora międzynarodowego. Kiedy opowiada o zimowym zdobywaniu lodospadów, widzę w jego oczach błysk pragnienia szybkiej realizacji planów, których oczywiście wciąż przybywa. Już na wiosnę przyszłego roku organizuje wyprawę na Pik Lenina w Kazachstanie.
Powiem szczerze – już mnie to nie dziwi. Ten sport po prostu wciąga.
Izabela Bargieła




POP DOWN HOTEL
IN THE VERY CENTRE OF THE SKIING REGION ZILLERTALER ALPS
A REMARKABLE PLACE THAT CONNECTS OLD AND NEW, LEAVING SPACE FOR NOSTALGIA AND DREAMS FOR THE FUTURE…
TAKE A REST IN ONE OF OUR STYLISH ROOMS WITH BALCONY, SATELLITE TV AND FREE WIFI.
RELAX IN OUR ON-SITE SPA: AN INDOOR POOL, 2 SAUNA AREAS (INDOOR AND OUTDOOR), A STEAM ROOM, SOLARIUM AND INFRARED CABIN.
ENJOY OUR DAILY CHANGING MENU IN A UNIQUE RESTAURANT, AND A SPLENDID BAR WITH HOME-MADE AND REGIONAL PRODUCTS, COMPLETED WITH CRAFT BEER.
THEN TAKE A SKI BUS: FROM THE HOTEL TO THE FAMOUS KALTENBACH SKI AREA IN JUST 5 MINUTES! SPECIAL

Ruszaj na śnieg!
Świąteczna przerwa od zajęć już za chwilę, a parę tygodni później jeszcze ferie zimowe. Zdaną sesję warto uczcić, a po niezdanej wypada odpocząć. Jest to zatem świetna okazja dla wszystkich, żeby wyjechać w góry i poszusować na nartach lub snowboardzie. Zaproponuj wyjazd znajomym, rodzinie albo dołącz do studenckich obozów – z pewnością znajdziesz takie organizowane w Twoim mieście.
W góry!
O tym, że początkującym – i nie tylko – po pierwszym dniu doskwierają zakwasy, nie trzeba pisać, poczujesz to sam! Ale jakie inne problemy i niedogodności mogą pojawić się w górach?
Dla snowboardzistów, zwłaszcza początkujących, orczyk to zmora numer jeden. Trzeba





odpowiednio się ustawić i jechać w niewygodnej pozycji na sam szczyt. Szukaj więc ośrodków z krzesełkami.
Kolejki na wyciągi to numer dwa wśród narzekających. Jeśli jesteś na dłuższym wyjeździe lub masz zamiar spędzić na śniegu cały dzień, to może nie będzie Cię tak bardzo denerwowało kilkunasto- lub kilkudziesięciominutowe czekanie. Ale jeżeli akurat udało Ci się znaleźć wolną sobotę, a większość czasu tracisz na czekanie, z pewnością mogą puścić Ci nerwy. Rada: wybierz się na stok wcześnie i unikaj weekendów okołoświątecznych oraz czasu ferii zimowych z pobliskich województw, kiedy to w góry wyjeżdżają całe rodziny. Pamiętaj też, że czekanie zawsze możesz sobie umilić rozmową, wysłaniem pozdrowień znajomym i rodzinie albo słodką przekąską, którą zawsze warto mieć ze sobą.
Warunki
Inny problem to nieodpowiednie warunki na stoku, zwłaszcza związane z pogodą. Zbyt duża ilość śniegu, zacinające opady, silny wiatr – z pewnością zmniejszają frajdę z jazdy. Z kolei gdy wyjeżdżasz zbyt wcześnie lub już pod koniec sezonu i temperatura jest dodatnia, trudno o prawdziwy śnieg. Jazda na sztucznie naśnieżonym stoku nigdy nie będzie tak przyjemna jak na prawdziwym puchu, ale to jednak
zawsze coś! Jeśli planujesz spontaniczny wyjazd, sprawdź panujące w górach warunki. Pamiętaj też o dostosowaniu stroju do warunków atmosferycznych. Czasami pod kurtkę wystarczy założyć tylko bieliznę, ale przy dużych mrozach niezbędny będzie też polar. Podobnie może być z czapką pod kaskiem. Dylemat pojawi się też, co zrobić goglami przy intensywnie padającym śniegu. Sprawdź po prostu, jak Ci będzie najwygodniej. Jeśli wyjeżdżasz w nasłonecznione miejsce, nie zapomnij o kremie z filtrem.
Stoki
Lata, gdy w Polsce trasy były w większości źle przygotowane, a stoki zniechęcały zardzewiałymi orczykami i używanymi krzesełkami sprowadzonymi z Niemiec, mamy już za sobą. Istnieje przecież wiele ośrodków z nowoczesną infrastrukturą. Teraz nowe krzesełka, gondole, trasy na każdym poziomie zaawansowania znajdziesz nie tylko w Alpach. Pewnie słyszałeś np. o Białce Tatrzańskiej, Zieleńcu czy Czarnej Górze. Pozytywnie mogą zaskoczyć Cię też mniej znane, a świetne ośrodki narciarskie, jak np. Suche, Kasina, Grapa, Słotwiny, Czorsztyn Kluszkowce, Złoty Groń czy Lądek Zdrój. Miłośnicy długich zjazdów także znajdą coś dla siebie, mamy bowiem coraz więcej kilkukilo -


metrowych tras, np. Trasa Gąsienicowa w Tatrach: Kasprowy Wierch – Dolina Gąsienicowa – Kuźnice liczy ponad 8 km, a Skrzyczne – Czyrna w Szczyrku ponad 5 km. Jest w czym wybierać!
Après-ski
Zimowy wyjazd to oczywiście nie tylko same narty czy snowboard. Na stoku spędzasz kilka godzin w ciągu dnia, ale są jeszcze przecież wieczory, które idealnie sprzyjają studenckiej integracji. Bez względu na to, czy jedziesz w mniejszej lub większej ekipie, czy jesteś w Polsce czy zagranicą, na miejscu z pewnością znajdzie się ktoś, kto chętnie pogra w planszówki lub pośpiewa przy dźwiękach gitary i napije się grzanego wina. Ot, takie zimowe klimaty!
Możesz sprawdzić też kalendarz imprez odbywających się w miejscowości, do której się wybierasz. Zachęcić Cię może kibicowanie podczas Pucharu Świata w Skokach Narciarskich lub wzięcie udziału w Pucharze Zakopanego w Narciarstwie Alpejskim Amatorów. Ale nie tylko w Zakopanem, czyli tzw. zimowej stolicy Polski możesz liczyć na ciekawe atrakcje. W wielu kurortach narciarskich odbywają się koncerty czy imprezy sportowe, które mogą uatrakcyjnić Twój wyjazd.
Agata Rzeszuto



Chciałabym Was zachęcić do snowboardu. Nauka nie jest trudna, a postępy, przynajmniej na początku, są naprawdę duże. Nie trzeba przejmować się kiepską kondycją –każdy dopasowuje tempo do siebie. Oto kilka podstawowych wiadomości, które mogą przydać się nie tylko początkującym.
Twarda czy miękka?
Deski mogą być twarde lub miękkie. Twarde, przystosowane do typowych zjazdów i slalomów, są przeznaczone dla miłośników szybkości. Do twardej deski trzeba dobrać twarde wiązania i buty. Takie wiązania przytwierdzają nas do sprzętu „na sztywno”. Twarde buty snowboardowe niewiele różnią się od narciarskich (chyba że ceną), zresztą narciarskie też się nadają.
Miękkie dechy nie narzucają stylu jazdy, dają dużo możliwości. W zależności od rodzaju przystosowane są do skoków, jazdy po puchu, jazdy przodem i tyłem, przy odpowiednim poziomie zaawansowania i chęci można na nich wykonywać różne triki. Gdy używamy tego rodzaju deski, obowiązuje nas „miękki” osprzęt, dużo wygodniejszy po zejściu ze stoku, niż twardy. Miękkie buty przypominają trapery do chodzenia po górach.
Co wybrać?
l Big Mountain (BM) – do jazdy po dziewiczym terenie (poza trasami).
l Race i Freecarve (R, FC) – twarde, do szybkiej jazdy i ostrego skręcania, typowe deski zjazdowe i slalomowe, przód zaostrzony, lekko zadarty, tył ścięty.
l Board Cross (BX) – twarde, przystosowane do szybkiej jazdy połączonej ze skokami, najczęściej mają na środku paski tworzące strzałkę.
l Freestyle (FS) – miękkie, dowolny styl jazdy, przystosowane do skoków i akrobacji (jazdy w rynnie, tzw. half-pipie), przód deski jest identyczny lub bardzo podobny do tyłu, co umożliwia jazdę na switch, czyli tyłem.
l Freeride (FR) – miękkie, dowolny styl jazdy w każdych warunkach, przystosowane do jazdy po puchu, zaznaczony przód, większe wcięcie niż w desce freestyle; l Freestyle-freeride (FS/FR) – połączenie dwóch poprzednich kategorii, najczęściej używane.
Twój styl
Nie polecam kupowania najtańszego sprzętu z niepewnego źródła. Nie warto też wydawać dużych pieniędzy na sprzęt najwyższej klasy. Łatwo go zniszczyć podczas nauki, a na początku i tak nie wykorzysta się jego możliwości. Dobrym wyjściem jest kupno sprzętu na giełdzie sportowej lub po prostu wypożyczenie go.
Na początku ważne jest, by określić styl jazdy. Dla niezdecydowanych wymyślono deskę freeridową typu all around, która nadaje się do każdego stylu jazdy i nie zawiedzie w żadnych warunkach. W tym typie można zamontować i twarde, i miękkie wiązania. Pamiętajcie, że deski mają różne rozmiary. Standardowo deska ma nam sięgać do brody, jest na to nawet wzór: wzrost minus 20 cm. Różnie jednak bywa, wiele zależy bowiem od naszej wagi, czy rodzaju dechy.
Wiązania
Dwa najczęściej używane typy wiązań to strap i step-in. Strap to tradycyjne, miękkie wiązania freestylowe z paskami (stąd nazwa). Step to twardszy but i zatrzaski, które dają dużą kontrolę. Przy zakupie wiązań trzeba zwrócić uwagę na ich budowę – muszą pasować do deski. Często jest tak, że nie można dopasować do siebie sprzętu różnych firm, powodem jest np. odmienna liczba śrub lub otworów. Buty nie mogą być ani za małe, ani za duże, muszą leżeć jak ulał. Wkładka powinna być wyciągana (to ułatwia suszenie). Twarde buty powinny być zapinane na minimum trzy klamry.
Ubiór
Najważniejsza jest wygoda i luz. Charakterystyczną cechą ubioru snowboardzistów jest wielkość – wszystko ma być duże. Nie jest to jednak obowiązkowy trend, panuje pełna dowolność. Trzeba pamiętać o tym, by strój był nieprzemakalny. Obowiązkowe są rękawiczki ze specjalnymi usztywniaczami, które chronią dłonie i nadgarstki. Kiedy na stoku pada śnieg lub świeci słońce, warto mieć przy sobie gogle.






LODOWE WYŚCIGI
Prawy foka szot luz, lewy foka szot wybieraj! Latem można pożeglować, chwycić wiatr i złapać przygodę, a zimą? A zimą też! pod smerkami mod 1217_Layout 1 17-12-05 16:14 Page 1
Wystarczy bojer (tzw. ice boat), czyli żaglówka na płozach, i zamarznięte jezioro. I już można latać, bo na bojerach – co jasne – lata się, a nie pływa. I to z jaką prędkością! Bojery to najszybsze pojazdy na Ziemi napędzane siłą wiatru!

LATAĆ KAŻDY MOŻE
– W sprzyjających warunkach można się rozpędzić nawet do 140 km/h, a są zawodnicy, którzy twierdzą, że latali 160 km/h – mówi Tomasz Zakrzewski, bojerowiec z Floty Polskiej DN. –Jeśli ktoś kocha żagle, to na bojerach przeżyje je w zupełnie innym wymiarze. To są wrażenia, których nie da się opisać i nigdy się nie zapomni. Człowiek tęskni za nimi przez 8 miesięcy w roku – wyznaje.
Latać można zarówno w Polsce (głównie na Mazurach), jak i za granicą. – Żeglujemy w różnych częściach kraju i Europy: w Skandynawii, krajach nadbałtyckich, zdarzyło nam się nawet pojechać na Balaton – podkreśla Zakrzewski.
ZRÓB TO SAM?
Aby zacząć swoją przygodę z bojerami, można zdecydować się na tygodniowy kurs zakończony egzaminem na patent żeglarza lodowego (ośrodki oferujące takie kursy zlokalizowane są na Mazurach i w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego pod Warszawą) albo podejść do sprawy bardziej rekreacyjnie, wybierając jeden z ośrodków na Mazurach, oferujących wczasy z instruktażem wprowadzającym w teorię i praktykę bojerową. Koszty, jak na studencką kieszeń, są dość wysokie. – Tygodniowe wczasy o wysokim standardzie kosztują około 350-400 zł za dzień, opłata pokrywa zakwaterowanie, wyżywienie, sprzęt – szacuje Zakrzewski. Samo wypożyczenie sprzętu kosztuje około 50-60 zł za dzień. Co ciekawe, wcale nie trzeba wypożyczać bojera, można go po prostu zbudować. W Internecie bezpłatnie dostępne są plany budowy najbardziej popularnych obecnie bojerów klasy DN. – Założenie jest takie, żeby każdy, kto może utrzymać w ręku piłę, umie skleić dwie deski drewna i ma jakiś zmysł techniczny, był w stanie zbudować bojer, nawet w warunkach garażowych – mówi Zakrzewski. Czego potrzeba, aby zacząć latać? Oprócz bojera potrzebny jest strój odpowiedni do temperatury, kurtka, ciepłe spodnie i buty, rękawice i kask, który otrzymamy w wypożyczalni bojerów. Trzeba być przygotowanym zarówno na –10, jak i na +5 stopni oraz topniejący, mokry śnieg.
OD HISTORII...
Bojery powstały w XVII wieku jako bardzo duże konstrukcje służące do przewożenia ładunku po zamarzniętych kanałach w Holandii. Dopiero w XX wieku zaczyna się traktować je jako konstrukcje sportowe. Najbardziej popularna obecnie klasa DN powstała tuż przed II wojną światową. Wtedy uznano, że trzeba zbudować bojer trwały, tani w konstrukcji i dający się łatwo przewozić. W wyniku konkursu ogłoszonego przez amerykańską gazetę „Detroit News” powstał bojer i nazwana od jej tytułu klasa DN. Takie bojery pojawiły się w Polsce w połowie lat 60. Bojerowców (Flota Polska DN) jest w Polsce naprawdę sporo. – W sezonie mamy około 200 aktywnych zawodników. Żadna wodna klasa żeglarska, poza klasą Optymist (najpopularniejsza klasa żeglarska dla dzieci), nie posiada tylu aktywnych zawodników – mówi Zakrzewski.
…DO WSPÓŁCZESNOŚCI
Oszałamiające prędkości i lód na jeziorze –czy to bezpieczne? Przy prędkościach przekraczających 100 km/h wszystko dzieje się dużo szybciej niż w żeglarstwie wodnym. –Wypadki zdarzają się rzadko i w zdecydowanej większości są niegroźne. Ale jak w każdym




sporcie trzeba mieć dużo wyobraźni – zaznacza Zakrzewski. – Dreszczowe sytuacje zdarzają się na zatokach. Kiedyś zostawiliśmy sprzęt w zatoczce na noc – rano przychodzimy i okazuje się, że wiatr oderwał krę. Kiedyś, z tego samego powodu, bojerowców ściągał z lodu helikopter wojskowy. Zawodnicy odpłynęli daleko od brzegu, oderwała się kra i nie mogli wrócić – opowiada. Weźcie zatem ze sobą trochę wyobraźni i lećcie z wiatrem!

PODHALAŃSKA SZKOŁA NARCIARSKA
LICENCJA POLSKIEGO ZWIĄZKU NARCIARSKIEGO
ZAUFAJ PROFESJONALISTOM!
Kadra Podhalańskiej szkoły narciarskiej to wykwalifikowani trenerzy i instruktorzy z pasją oraz wieloletnim doświadczeniem.
Kierownik szkoły: Kazimierz Put
m Instruktor międzynarodowy, zawodowy ISIA
m Instruktor narciarstwa PZN
m Instruktor telemarku PZN
m Trener narciarstwa alpejskiego
Prowadzone szkolenia: szkolenie podstawowe, wyjazd weekendowy, obóz szkoleniowy dla dzieci i młodzieży, szkolenie snowboardowe, szkolenie telemarkowe organizacja i obsługa zawodów narciarskich, organizacja eventów.
Regiony: Beskid Wyspowy, Beskid Żywiecki, Gorce, Pieniny, Tatry i Podhale, Austria, Słowacja, Włochy
Podhalańska Szkoła Narciarska, licencja A 34-400 Nowy Targ, Podhalańska 2/58 kom. 605 892 605
http://narty-szkola.pl
DESKA NIEJEDNO MA IMIĘ

Chciałabym Was zachęcić do snowboardu. Nauka nie jest trudna, a postępy, przynajmniej na początku, są naprawdę duże. Nie trzeba przejmować się kiepską kondycją – każdy dopasowuje tempo do siebie. Oto kilka podstawowych wiadomości, które mogą przydać się nie tylko początkującym.
Do wyboru
Deski mogą być twarde lub miękkie. Twarde, przystosowane do typowych zjazdów i slalomów, są przeznaczone dla miłośników szybkości. Do twardej deski trzeba dobrać twarde wiązania i buty. Takie wiązania przytwierdzają nas do sprzętu „na sztywno”. Twarde buty snowboardowe niewiele różnią się od narciarskich (chyba że ceną), zresztą narciarskie też się nadają.
Miękkie dechy nie narzucają stylu jazdy, dają dużo możliwości. W zależności od rodzaju przystosowane są do skoków, jazdy po puchu, jazdy przodem i tyłem, przy odpowiednim poziomie zaawansowania i chęci można na nich wykonywać różne triki. Gdy używamy tego rodzaju deski, obowiązuje nas „miękki” osprzęt, dużo wygodniejszy po zejściu ze stoku, niż twardy. Miękkie buty przypominają trapery do chodzenia po górach.
Rodzaje
l Big Mountain (BM) – do jazdy po dziewiczym terenie (poza trasami).
l Race i Freecarve (R, FC) – twarde, do szybkiej jazdy i ostrego skręcania, typowe deski zjazdowe i slalomowe, przód zaostrzony, lekko zadarty, tył ścięty.
l Board Cross (BX) – twarde, przystosowane do szybkiej jazdy połączonej ze skokami, najczęściej mają na środku paski tworzące strzałkę.
l Freestyle (FS) – miękkie, dowolny styl jazdy, przystosowane do skoków i akrobacji (jazdy w rynnie, tzw. half-pipie), przód deski jest identyczny lub bardzo podobny do tyłu, co umożliwia jazdę na switch, czyli tyłem.
l Freeride (FR) – miękkie, dowolny styl jazdy w każdych warunkach, przystosowane do jazdy po puchu, zaznaczony przód, większe wcięcie niż w desce freestyle;
l Freestyle-freeride (FS/FR) – połączenie dwóch poprzednich kategorii, najczęściej używane.
Czym się kierować?
Nie polecam kupowania najtańszego sprzętu z niepewnego źródła. Nie warto też wydawać dużych pieniędzy na sprzęt najwyższej klasy. Łatwo go zniszczyć podczas nauki, a na początku i tak nie wykorzysta się jego możliwości. Dobrym wyjściem jest kupno sprzętu na giełdzie sportowej lub po prostu wypożyczenie go.
Na początku ważne jest, by określić styl jazdy. Dla niezdecydowanych wymyślono deskę freeridową typu all around, która nadaje się do każdego stylu jazdy i nie zawiedzie w żadnych warunkach. W tym typie można zamontować i twarde, i miękkie wiązania.
Pamiętajcie, że deski mają różne rozmiary. Standardowo deska ma nam sięgać do brody, jest na to nawet wzór: wzrost minus 20 cm. Różnie jednak bywa, wiele zależy bowiem od naszej wagi, czy rodzaju dechy.
Na dole
Dwa najczęściej używane typy wiązań to strap i step-in. Strap to tradycyjne, miękkie wiązania freestylowe z paskami (stąd nazwa). Step to twardszy but i zatrzaski, które dają dużą kontrolę. Przy zakupie wiązań trzeba zwrócić uwagę na ich budowę – muszą pasować do deski. Często jest tak, że nie można dopasować do siebie sprzętu różnych firm, powodem jest np. odmienna liczba śrub lub otworów. Buty nie mogą być ani za małe, ani za duże, muszą leżeć jak ulał. Wkładka powinna być wyciągana (to ułatwia suszenie). Twarde buty powinny być zapinane na minimum trzy klamry.
Na górze
Najważniejsza jest wygoda i luz. Charakterystyczną cechą ubioru snowboardzistów jest wielkość – wszystko ma być duże. Nie jest to jednak obowiązkowy trend, panuje pełna dowolność. Trzeba pamiętać o tym, by strój był nieprzemakalny. Obowiązkowe są rękawiczki ze specjalnymi usztywniaczami, które chronią dłonie i nadgarstki. Kiedy na stoku pada śnieg lub świeci słońce, warto mieć przy sobie gogle.
Emilia Kieliszewska
STUDENCKIE MAJÓWKI
Amerykańscy naukowcy udowodnili, że krótki, lecz aktywny wypoczynek podczas majówki ma wręcz zbawienny wpływ na wszystkie procesy zachodzące w organizmie studenta i doskonale przygotowuje go zarówno do zbliżających się trudów sesji, jak i do wakacyjnych szaleństw. Nasze doświadczenia potwierdzają wyniki tych badań. Właśnie dlatego przygotowaliśmy niezwykle atrakcyjną ofertę, w sam raz na studencką kieszeń.
>>> Imprezowiczom proponujemy wyjazd do Chorwacji na Riwierę Makarską. To właśnie tam zrealizowano program „Hot weekend”, który mogliście oglądać w 4funTV, więc chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że nasze wyjazdy z cyklu Party Week to prawdziwy hit. Dla chętnych organizujemy wycieczki do Dubrovnika czy Mostaru, rafting na Cetyni i imprezę na pokładzie statku, a w drodze powrotnej planujemy relaks w budapeszteńskich termach.
>>> Miłośników bałkańskiej muzyki i kuchni z pewnością zainteresuje wyjazd do stolic Serbii oraz Bośni i Hercegowiny, czyli oferta Balkan Trip. Jeśli macie ochotę wznieść toast rakiją w miejscach, na których historia odcisnęła swoje piętno, dołączcie do nas.
>>> Gorąco polecamy majówkę w pięknej i magicznej Pradze – zapewniamy zakwaterowanie w hostelu z basenem i możliwość odwiedzenia największej dyskoteki w Europie Środkowej. Zachęcamy też do odwiedzenia naszych nadbałtyckich sąsiadów. Dzięki udziałowi w wycieczce TransBaltica można zwiedzić Wilno, Rygę i Tallinn, a nawet popłynąć wodolotem do Helsinek.
>>> Jeśli masz ochotę za dnia delektować się doskonałym winem nad pięknym modrym Dunajem, a nocami nie schodzić z klubowego parkietu, zabierzemy Cię do Budapesztu i Wiednia. A może wolisz poszukać mocniejszych wrażeń i odwiedzić Amsterdam, Paryż i Berlin? Jeśli tak, to rekomendujemy Eurotrip, w trakcie którego odwiedzimy te trzy fantastyczne miasta.
Niezależnie od tego, na który z naszych studenckich wyjazdów się zdecydujecie, na pewno będziecie zadowoleni – taka już jest natura majówki! Wszystkie szczegóły dotyczące wycieczek są dostępne na stronie www.StudenckieWyjazdy.pl. Zapraszamy!
Przy okazji warto wspomnieć, że badania amerykańskich naukowców dowodzą, iż ponad 85% studentów czuje się bardziej komfortowo, kiedy może z dużym wyprzedzeniem planować, co zrobi z wolnym czasem po sesji. Jeżeli należysz do tej grupy, to specjalnie dla ciebie uchylimy rąbka tajemnicy i zdradzimy, co szykujemy na sierpień i wrzesień 2014.
Planujemy niesamowite przedsięwzięcie, czyli Eurotrip do Algarve w Portugalii, podczas którego przejedziemy przez praktycznie cały Stary Kontynent i zwiedzimy między innymi Barcelonę, Madryt i Niceę. Przygotowujemy też szalony wypad do Bułgarii, w którym weźmie udział 700 osób, superimprezowy pobyt w Chorwacji oraz boskie wczasy w Grecji. Przebojem lata będzie niezwykle atrakcyjny wyjazd do



imprezowego serca Hiszpanii, Lloret de Mar, gdzie wszystkim uczestnikom zapewniamy najtańsze karty klubowe. Szczegóły już wkrótce! Już dziś polub profil Studenckich Wyjazdów na Facebooku, żeby móc na bieżąco śledzić nasze działania i uczestniczyć w konkursach. Jeśli zbierzesz ekipę znajomych i zostaniesz jej liderem, możesz zgarnąć niesamowite zniżki!

Z wiatrem na fali
Do najbliższego portu 40 mil morskich, dookoła woda i niebo. Pokład delikatnie poddaje się fali. Ciepłe słońce zmusza do przymrużenia oczu młodą dziewczynę stojącą za sterem. Obok niej siedzi kilka osób. Jedni czytają, inni patrzą na morze. Spod pokładu dobiega kuszący zapach obiadu.
Płyną w stronę Bornholmu, powinni tam być jutro rano…
Ale o co chodzi?

fot. archiwum Agencji Żeglarskiej Kubryk
Jeśli tydzień na zatłoczonej plaży nie brzmi zachęcająco, jeżeli lubisz odwiedzać nowe miejsca i poznawać ciekawych ludzi, to rejs morski jest propozycją dla Ciebie. Wbrew pozorom i powszechnej opinii, żeglarstwo nie jest zarezerwowane dla regatowców i wilków morskich. Pływać może każdy – każdy, kto pragnie odpocząć od zwariowanej codzienności, każdy, kto czuje, że chce! Wcześniejsze doświadczenie żeglarskie nie jest wymagane, nie potrzebna jest też, tak często używana jako wymówka, umiejętność pływania. Morze jest otwarte dla wszystkich. Wystarczy chcieć przeżyć niezwykłą przygodę. Podczas rejsu morskiego załoga uczy się, jak sterować jachtem, poznaje podstawy nawigacji, przygotowuje posiłki i mieszka na łódce. Życie na małej przestrzeni ma swoją specyfikę i niepowtarzalny klimat. Uczy pokory, akceptacji, tolerancji i współpracy. Ludzie poznani podczas rejsu często zostają przyjaciółmi na całe życie.
Rejsy Statkami
Zapraszamy codziennie na rejsy statkami po Wrocławiu od 10:00 do 21:00 możliwość wynajęcia statków na imprezy okolicznościowe
tel.: (71) 328 36 18, 609 200 867, 605 221 220 www.statekpasazerski.pl

facebook.com/StatkiWroclaw

Popłynąć, ale gdzie, z kim i kiedy?
Firmy działające na polskim rynku oferują pełną gamę rejsów po niemal każdym akwenie świata. Na rejs możemy zapisać się indywidualnie lub z grupą znajomych. Jedyną barierą są pieniądze i czas. Gdy dysponujemy jednym i drugim w ograniczonym zakresie, możemy wybrać się na rejs po Adriatyku, Morzu Północnym czy Bałtyku – który jest najbliższy mojemu sercu. Jak w słowach szanty: „Hej, me Bałtyckie Morze, Wdzięczny Ci jestem bardzo, Toś Ty mnie wychowało, Toś Ty mnie wychowało, Szkołeś mi dało twardą”. Niestety Bałtyk, który cieszy się złą sławą, jest często pomijany przez początkujących żeglarzy. Przypisuje się mu sztormy, fale jak domy i przenikliwe zimno. Oczywiście, gdy popłyniemy w marcu lub listopadzie, to zapewne nie będzie nas oszczędzał. Jednak od maja do września jest to akwen, na którym nie raz będziemy wskakiwać do wody prosto z burty, aby się ochłodzić. Mamy też szansę spotkać skaczące przed dziobem morświny i ciekawie wyglądające nad powierzchnię wody foki. A w nocy rozgwieżdżone niebo, które wpada prosto do morza i otacza nas niczym kopuła. Zawinąć do portu Żeglarstwo to również niesamowita okazja do odwiedzenia ciekawych miejsc, nierzadko dostępnych tylko z morza. Bałtyk oferuje nam niepowtarzalny Bornholm z kolorowymi domami, wąskimi uliczkami i aromatycznym jedzeniem. Obowiązkowym punktem tygodniowego rejsu jest Kopenhaga – miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Ma ono swój niepowtarzalny klimat, który sprawia, że chce się tam wracać. Na uwagę zasługuje zbuntowana Chrystiania – prężny ośrodek ruchu hippisowskiego i szeroko rozumianej kultury alternatywnej. Wyspa Mon i białe klifowe brzegi, niezwykłe wrażenia ze spaceru wzdłuż plaż położonych tuż pod kilkusetmetrowej wysokości ścianami urwiska i regenerująca po trudach rejsu sauna w marinie.
Ale przecież choroba morska…
Kolejną wymówką jest sławna choroba morska. Co z nią? Ano jest. Jedni chorują bardziej, inni mniej, niektórzy wcale. Ma jedną wielką zaletę – mija. A to, co morze oferuje nam w zamian, po tym, jak zafunduje nam swoisty chrzest, jest warte naprawdę wiele.
Płyniemy i co dalej?
No dobrze, nie umiemy pływać, będziemy chorować, jesteśmy lekko przerażeni, ale w głębi duszy czujemy, że chcemy, że właśnie tam jest nasze miejsce. Jest decyzja – płynę! Warto wtedy zastanowić się nad wyborem organizatora. Co musimy sprawdzić przed zapisaniem się na rejs? 1. Gwarancja gwarancji. W pierwszej kolejności trzeba sprawdzić, czy organizator posiada wpis do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych oraz czy ma wykupioną gwarancję ubezpieczeniową.
2. Jak długo firma istnieje? Jaką ma renomę? Internet jest niezastąpiony. Trzeba jednak pamiętać, że ile osób, tyle opinii i mogą być one bardzo skrajne. Panuje powszechne przekonanie, że niezadowolony klient

zawsze coś napisze, ten zadowolony już rzadziej. Jest to już jednak dla nas jakiś sygnał i może dać pewien zarys tego, czego możemy się spodziewać. Nie zapominajmy też o znajomych żeglarzach. Ich opinie są bezcenne, bo nie są anonimowe.
3. Cena rejsu. Gdy już wybierzemy firmę, termin i trasę, musimy przyjrzeć się cenie rejsu. Firmy organizujące rejsy morskie podają koszty w różny sposób. Zazwyczaj albo cena zawiera wszystko, albo na rejsie zbierana jest tzw. kasa jachtowa. Tu wybór już nie jest tak bardzo istotny, ponieważ w ogólnym rozliczeniu zazwyczaj wychodzi podobnie. Trzeba jednak zwrócić uwagę na zapis: „cena zawiera”, „cena nie zawiera”, żeby oszczędzić sobie przykrych niespodzianek. Wybór rejsu, w którego opisie znajduje się informacja, że cena zawiera wszystko, oznacza, że mamy zagwarantowane miejsce na jachcie, usługi kapitana, wyżywienie, opłaty portowe i administracyjne, paliwo, gaz, ubezpieczenie i w zależności od trasy transport. Co nam to daje? Pewność, że płacąc za rejs określoną kwotę, nie będziemy musieli niczego dopłacać. 4. Na czym płyniemy. Spotkałam w życiu tak charyzmatycznych kapitanów, że popłynęłabym z nimi i na drzwiach od stodoły, ale przecież nie o to chodzi. Po pierwsze, należy zapytać o nazwę jachtu, na jakim płyniemy. Informacja, że jest to jacht typu Bavaria, może oznaczać, że popłyniemy na jachcie 20-letnim i mocno zużytym. Warto też poszukać opinii o jednostce. Ważne są konkrety: kiedy jacht został wyprodukowany, jakie ma wyposażenie, zarówno hotelowe, jak i nawigacyjne, jakie środki bezpieczeństwa znajdują się na pokładzie.
5. Umowa. Zawsze na samym końcu są formalności. Umowa uczestnictwa daje gwarancję, że organizator wywiąże się ze swojej powinności. Pamiętać jednak należy, że zobowiązuje ona także uczestnika rejsu.
Teraz już nie ma odwrotu, wiemy wszystko. Wystarczy wybrać termin i trasę. Namówić znajomych lub dać sobie szansę na poznanie nowych i pozwolić spełnić się marzeniom. Bo warto. Naprawdę warto! Magdalena Czerwińska-Matysiak


i konkurujesz ze znajomymi. Od dzisiaj cały świat jest Twoją planszą do gry! Włącz się już dziś.
Nowoczesne biuro podróży
Zastanów się, jak powinno wyglądać biuro podróży przyszłości. Powinno móc wysłać Cię gdziekolwiek tylko sobie zamarzysz. Być przy tym tak tanie, jak przy samodzielnej organizacji wyjazdu. Powinno być także tak proste i bezpieczne, jak przy wyborze oferty z katalogów touroperatorów. Musi też zadbać o Ciebie znacznie lepiej niż teraz.
Jest to ważne na każdym etapie współpracy. Przed podróżą powinieneś otrzymać tysiące pomysłów i inspiracji na to, jak zaplanować wyjazd, abyś niczego w nim nie żałował. W trakcie podróży ma nie tylko dbać o Twoje bezpieczeństwo, ale także inteligentnie zachęcać Cię do różnych aktywności (oczywiście
Podróżowanie z
Jeżeli kiedykolwiek odniosłeś wrażenie, że czasy prawdziwych zdobywców po utartych przez poprzedników ścieżkach, to jesteś w wielkim
TripGenerator.pl – najnowszy podróżniczy portal w Internecie – zamierza spowodować, że emocje pierwszych zdobywców powrócą na nowo. Nie da się oczywiście ponownie „pierwszy raz” wejść na szczyt góry czy być pierwszą osobą na północnym biegunie. Jednak to, co powodowało atrakcyjność tych dziewiczych zdobyczy, to duch rywalizacji. Zamierzamy tego ducha wzbudzić na nowo!
Czy podróżowanie może być jeszcze ciekawsze? TAK!
Dzięki serwisowi TripGenerator.pl Twoje podróżowanie już nigdy nie będzie takie samo. Od teraz spojrzysz na miejsce nie w kategorii, co można tam zobaczyć, ale co można tam interesującego przeżyć i zrobić!
TripGenerator.pl ma ambicje być największą i ciągle rozwijaną bazą podróżniczych wyzwań, które każdy z nas będzie mógł zrealizować w trakcie swoich wyjazdów. Zdobycie osiągnięcia zostanie nagrodzone w systemie odpowiednimi punktami i podniesieniem Twojego podróżniczego prestiżu. W dowolnym miejscu na świecie nasz system podpowie, jakie wyzwania stoją tam przed Tobą. Niezależnie od tego, czy Twoje wyzwania będą łatwe (zjedzenie ślimaków w paryskiej Dzielnicy Łacińskiej),
czy bardziej ambitne (nocny marsz na szczyt wulkanu) – serwis powie Ci, jak je osiągnąć oraz ile za nie zdobędziesz punktów.
Od dzisiaj cały świat staje się wielką planszą do gry! Gry, której potencjał dopiero zaczynamy odkrywać.
Jeżeli boisz się naszych wyzwań – mamy dla ciebie pomoc. Już niedługo TripGenerator.pl uruchomi szereg dodatkowych usług, które pozwolą zaplanować wyjazd w kilka chwil. Jakiekolwiek miejsce wskażesz na mapie, system pomoże znaleźć dogodny lot i hotel. Pozwoli też wykupić ubezpieczenie, a nawet opiekę sprawdzonych rezydentów! Na podróż zabierzesz specjalny – wygenerowany specjalnie dla Ciebie – interaktywny przewodnik. Dzięki temu podróżowanie będzie tak proste i bezpieczne, jak z tradycyjnym biurem podróży. Dzięki aplikacji mobilnej będziesz na bieżąco informowany o ewentualnych zmianach oraz otrzymasz mobilny plan i przewodnik Twej podróży. Będziesz mógł relacjonować swój wyjazd, wrzucać zdjęcia i ciekawostki z wyprawy. TripGenerator.pl zajmie się całą logistyką Twojej podróży. Tobie pozostaje spakować się i cieszyć wspaniałą wycieczką marzeń. Podroż z nami to także wielka gra, w której za Twe turystyczne osiągnięcia zdobywasz punkty
atrakcyjnych dla Ciebie). Musisz przecież mieć co wspominać! Koniec podróży także nie powinien kończyć waszej współpracy. Twoje przeżycia mogą przecież stanowić inspirację dla kolejnych podróżników.
Niektóre nowinki są tak oczywiste, że to zaskakujące, że nikt ich jeszcze nie zrealizował. Dlaczego dzisiaj nie możesz sam wybrać so -

bie rezydenta w oparciu o system rankingów i referencji? Takiego, który będzie najlepiej dostosowany do Twoich oczekiwań, niezależnie od tego, czy chciałbyś, aby był tylko „pod telefonem” w razie problemów, czy też pełnił role prywatnego przewodnika. Na szczęście takie poróżowanie przestało być tylko odległą przyszłością. TripGenerator.pl to pierwsze w Polsce w pełni automatyczne biuro podróży. Obiecuje spełnić wszystkie powyżej opisane obietnice, ale daje o wiele więcej. Pozwala ci nie tylko łatwo i szybko zorganizować sobie wspaniałą podróż, ale także podpowie, co ciekawego możesz tam zrobić. Dzięki nowatorskiemu systemowi osiągnięć i gromadzeniu za nie punktów, podróżowanie stanie się wielką grą, której planszą będzie cały świat! Dopiero odkrywamy potencjał, jaki daje tan pomysł. Otrzymasz także interaktywny prze -

TripGenerator.pl
zdobywców bezpowrotnie minęły, a dzisiejsze podróżowanie to tylko poruszanie się wielkim błędzie. Czasy wielkich zdobywców powracają!
wodnik dostosowany do osobistego planu podróży. Dzięki niemu będziesz mógł być także w stałym kontakcie z resztą użytkowników.
Znudzony rutyną?
Czy każdy wyjazd na wakacje jest dla Ciebie taki sam? Szukasz w internecie lub biurach podróży ciekawych, nieszablonowych ofert, ale

nic nie znajdujesz? W takim razie mamy dla Ciebie idealne rozwiązanie. Zainteresowany?
Na naszej prężnie rozwijającej się stronie www.TripGenerator.pl stworzyliśmy możliwość wyszukania miejsc i osiągnięć, które teoretycznie nie zostały jeszcze przez nikogo zdobyte. Wystarczy kilka kliknięć, aby wygenerować nowoczesny plan podróży z uwzględnieniem miejsc i osiągnięć, które z całą pewnością Cię zainteresują.
Jeśli zdarzyło się, że nie znalazłeś odpowiedniej dla siebie atrakcji – nic straconego! W takim przypadku to Ty stajesz się kierownikiem wyprawy, osobą, która wyznacza kierunek zdobywców. Jak to się dzieje?
Tylko tutaj masz możliwość stworzenia osiągnięć do realizacji dla przyszłych odkrywców. Powiedzmy, że wiesz, jak dostać się na jeden z piękniejszych wulkanów w okolicy – w takim
razie podpowiedz nam, jak tego dokonałeś, pokaż zdjęcia, pochwal się, określ poziom trudności.
W międzyczasie inni podróżnicy zrobią dla Ciebie to samo.
Pamiętaj, że liczy się każdy punkt, im więcej ich zdobędziesz, tym większy prestiż osiągniesz, a na równi z t ym wzmacnia się Twoja pozycja w serwisie jako topowego odkrywcy. Dowiedz się więcej i odwiedź stronę TripGenerator. Już teraz będziesz mógł stać się nowoczesnym zdobywcą i zagrać w wielką podróżniczą grę. Możesz także stać się współautorem serwisu, poprzez zgłaszanie propozycji nowych funkcjonalności bądź unowocześnień w już przygotowanych.
Justyna Gaj / Agencja JUSTA PR www.justapr.pl Zdjęcia: z archiwum autora


Spływy PrzełomemPontonoweBardzkim
STUDENT PO GODZINACH
Studia trwają zwykle 5–6 lat, chociaż – jeśli się uprzeć – może to być równie dobrze lat kilkanaście. Studiujemy na uczelniach państwowych lub prywatnych, na przeróżnych wydziałach i kierunkach. Jednak to, co studiujemy, ma najczęściej znaczenie drugorzędne w stosunku do tego, co dzieje się w naszym życiu po zajęciach. A dziać się może całkiem sporo… Młody wiek, ciekawość świata, otwartość na nowe doświadczenia, potencjał intelektualny i nierzadko dużo wolnego czasu – przecięatny student jest wręcz stworzony do angażowania się w przeróżne inicjatywy i działania.
PASJONACI
Zacznijmy od uczelnianego podwórka. Spójrzmy na uczelnię nie z perspektywy klienta, który korzysta – lub ostentacyjnie nie korzysta – ze składanej mu przez władze wydziałowe oferty edukacyjnej, ale z perspektywy jej aktywnego współtwórcy. Takie twórcze spojrzenie na środowisko uczelniane dają bez wątpienia koła naukowe i sportowe, a także organizacje studenckie.

Koła naukowe mogą kojarzyć się z grupą zapaleńców, którzy całymi dniami siedzą na uczelni i wkuwają dodatkowe porcje materiału, żeby zabłysnąć na zajęciach. Takie skojarzenia można oczywiście mieć, ale nie warto zanadto się do nich przywiązywać, bo nie ma w nich zbyt wiele prawdy. Właściwie prawdziwe jest tylko pierwsze stwierdzenie – w kołach naukowych można znaleźć prawdziwych napaleńców, pasjonatów gotowych zainwestować mnóstwo czasu i sił, żeby przeżyć intelektualną przygodę. Tak jak członkowie Wrocławskiego Koła Naukowego
Astronomów, którzy sami zorganizowali sobie wyjazd do Turcji, żeby na własne oczy obejrzeć zaćmienie Słońca (relację z ich wyprawy mogliście przeczytać w czerwcowym wydaniu SEMESTRu). Albo jak studenci z Koła Fizyków przy Politechnice Warszawskiej, którzy we współpracy z władzami uczelni zorganizowali w 2004 r. Festiwal Nauki, w czasie którego można było np. dowiedzieć się, jak zmierzyć prędkość światła przy pomocy czekolady i kuchenki mikrofalowej. Inną przestrzenią aktywności naukowej –a także towarzyskiej – mogą być ogólnopolskie lub międzynarodowe organizacje studenckie: NZS, AIESEC, ZSP, AEGEE. Jest ich w Polsce przynajmniej kilkanaście, a ich oddziały znaleźć można na niemal wszystkich większych uczelniach. Każda z nich ma nieco inne cele i inne sposoby działania (np. IFMSA zrzesza wyłącznie studentów medycyny, a BEST – studentów kierunków technicznych), jednak podstawową funkcją większości z nich jest umożliwianie i organizowanie międzynarodowych wymian studenckich oraz praktyk zawodowych za fot. Paweł Gajda
granicą. Szczegółowy opis wszystkich ważniejszych organizacji studenckich oraz realizowanych przez nich projektów znajdziecie w jednym z najbliższych wydaniu SEMESTRu. Ci, którzy lubią aktywność fizyczną i sport, znajdą w czasie studiów mnóstwo okazji do ruchu. Oprócz – ogólnodostępnych dla wszystkich studentów – biegów do tramwaju i tym podobnych wyczynów amatorskich istnieje szereg innych możliwości, jak uczelniane sekcje sportowe czy kluby sportowe przy AZS (począwszy od piłki nożnej i koszykówki, poprzez bowling i paralotniarstwo, aż po tak egzotyczne dyscypliny jak korfball czy curling).
JAK SIĘ WYRAŻAĆ

Sezon spływów pontonowych Przełomem Bardzkim na Nysie Kłodzkiej w sezonie 2014 w pełni. Firma Ski-Raft, organizator tej atrakcji, przygotowała wyjątkowo atrakcyjną ofertę specjalnie dla czytelników Semestru. Na hasło „SEMESTR” przysługuje 25% rabat na spływ dla studentów. Zbliżająca się wiosna jest doskonałym czasem na spędzenie weekendu na wodzie, w otoczeniu przyrody, na górskiej rzece płynącej między skałami i wśród dzikiej przyrody. Macie okazję zasmakować prawdziwej przygody! Spływ jest bardzo bezpieczną formą rekreacji, dostępną nawet dla ludzi bez doświadczenia. Oferujemy kajaki jedno- i dwuosobowe. Zapraszamy także rodziny z dziećmi. Poziom wody o tej porze roku to zaledwie ok. 50 cm, a więc wyjątkowo bezpieczny.
Przystań wodna znajduje się w Bardzie przy ulicy Skalnej, w tym miejscu spotykamy się z uczestnikami spływu. Przy przystani znajduje się parking, na
Studia to także świetna okazja do tego, żeby publicznie zabrać głos w ważnych dla siebie sprawach – za pośrednictwem środków masowego przekazu (nawet jeśli słowo masowe użyte jest tutaj nieco na wyrost). Nie ma chyba w Polsce takiej uczelni, w której – z większą lub mniejszą częstotliwością – nie ukazywałby się jakiś periodyk. Oprócz tego funkcjonuje mnóstwo innych formalnych i nieformalnych studenckich gazet, fanzinów, serwisów internetowych, rozgłośni radiowych, a nawet studenckich telewizji. I nie jest wcale konieczne studiowanie dziennikarstwa czy polonistyki – wystarczy bystre oko obserwatora i wartki język komentatora otaczającej nas rzeczywistości. Niezapomnianą przygodą czasu studiów może być również aktywność artystyczna, jak np.: kino amatorskie, fotografia czy grafika.

którym bez obaw można pozostawić auto lub motocykl (bezpłatnie), a jeśli dojedziecie pociągiem czy autobusem, przystanek jest zaledwie 200 m od przystani. Uczestnicy spływu kupują bilety w kasie i wsiadają do naszego autokaru. Po 20 minutach jazdy spotykamy się ponownie na Przystani Wodnej Ławica, tutaj czeka sprzęt (pontony lub kajaki, w zależności od rezerwacji) oraz wykwalifikowani instruktorzy, którzy przeprowadzają szkolenie z zakresu bezpieczeństwa na wodzie oraz pływania pontonami/kajakami.
Trasa spływu wiedzie przez jeden z najpiękniejszych przełomów rzecznych w naszym kraju, porównywalny do Przełomu Dunajca. Nasze spływy różnią się od tych z flisakami tym, że na Dunajcu jest się jedynie biernym uczestnikiem, a u nas każdy może poczuć się jak kapitan: to Wy decydujecie, gdzie i jak szybko ma płynąć ponton, gdzie się zatrzymać. Mijając kilkunastometrowe skały, możemy zwolnić i zrobić niezapomniane zdjęcia. Dopływając do Barda, będziecie mieli za sobą prawie 15 km. Czas spływu to ok. 2–3 godzin. Na naszej przystani znajduje się smażalnia pstrąga z naszych stawów, jest to nasza specjalność. Oprócz ryb serwujemy czeski ser smażony, dania z grilla i zapiekanki z pieca. Po jedzeniu można odpocząć w naszej strefie relaksu na leżakach plażowych z kuflem zimnego piwa. Położone w dolinie Nysy Bardo to nie tylko spływy, ale też warte zwiedzenia przepiękne miasteczko z bogatą historią. Na przystani znajduje się informacja turystyczna, a obsługa chętnie zaplanuje Wam wycieczkę po mieście i zaopatrzy w niezbędne materiały oraz mapy.
Informacja dotycząca spływów oraz rezerwacje są dostępne pod numerem telefonu 725 300 303
Nasza strona internetowa: www.ski-raft.pl
Cennik biletów: www.ski-raft.pl/cennik.html



Do you know what are actually the minimum requirements that every internship abroad program should meet?

Duties. (Maxim from Finland, 2013) As a fulltime psychology student, who has just finished bachelor, and a part time business administration student doing the GDBA, my primary goal was getting relevant experience in the field of my expertise. This involved creating a company workshop program aimed at facilitating organizational development and growth, and assisted the managing director through academic consultations on implementing various HR initiatives of the main company. The suggestions were based on questionaire data (provided by the staff), as well as an organizational analysis. I’ve also been involved in the marketing development of the newly started up subsidiary branch of villa rental.
Conditions. (Serafine from Austria, 2015) The hosting organization supported me in all things. They really try hard to make my stay as comfortable as possible. The accommodation is really nice. Additionally they provided us mineral water for free and lunch while on-duty. I also got a bike. I got 10 days holiday and the salary was paid always in the first week of the month.
Experience. (Mariusz from Poland 2014) I had never expected so warm and friendly welcome which I’ve got during my first day in Sumatra. Every day I gain new experiences. I’ve learnt how to provide excellent service in 5 stars hotel and manage restaurant. I met thousand guests and employees. Hotel staff helped me adapt
to the new environment. They were so happy to show me the city and they never said no when I asked them something. Indonesia is an amazing place with variety of culture and religions.
Environment. (Luke from the UK, 2012) Truly an amazing country Indonesia has it all. Unbelievable scenery, golden sands, spectacular food, diverse culture all over the country, great nightlife, fun mega-cities and fantastic people. The country is thriving at the minute creating a real buzz amongst the people. Almost every day you can see a new building or new road opening in the city. Indonesia is certainly the place to be.
Assistance. (Laura from the USA, 2013) Internship–Indonesia is a very helpful organization to get people matched with the internship that is right for them. They have been extremely helpful in getting all the proper documents organized for departure to Indonesia and they make sure you are getting your needs met during your stay. They have also been great at connecting people. I have made many new friends through this organization and for that I am very grateful.



Service. (Vasco from Portugal, 2014 ) I would describe it as a company that makes the dream of getting to know a wonderful country such as Indonesia come true, and does it in a way where prospective interns won’t feel like tourists but they will feel home away from home. www.internship-indonesia.com

Płynąc rzeką, nawet niekoniecznie głęboką, człowiek ma sporo czasu na wyciszenie się i skupienie. Ma też czas na myśli, niekoniecznie głębokie. Ostatecznie podczas wypoczynku można pozwolić sobie na rozluźnienie dyscypliny intelektualnej. Tak też i ja wpłynąłem na genialne odkrycie. Postanowiłem oderwać się od rzeczywistości i wyjechać na spływ kajakowy. Przekornie, bo spływów nie znoszę.
Otóż los kajaka (oraz siedzącego w nim osobnika) jest figurą losu człowieka. Kajak płynie przez wodę jak my przez życie. Czasem udaje mu się rozcinać fale, czasem unosić się na nich, a jeszcze kiedy indziej zalewa go woda. To ostatnie jest szczególnie niebezpieczne, gdy w pobliżu przepływa większa i szybsza jednostka (np. motorówka), która nie przejmuje się losem innych i znika po chwili w oddali, niemiłosiernie wzburzając taflę. Wtedy wszystko jest w rękach tego, kto siedzi w kajaku: od jego umiejętności i doświadczenia zależy, czy operacja zakończy się wywrotką, czy może odwrotnie – stawianie czoła fali będzie świetną zabawą.
Kajak przypomina także modelowy wzór osobowości: z pozoru delikatny, podatny na uszkodzenia, w praktyce okazuje się dość twardy i dzielnie znosi uderzenia innych podobnych jednostek pływających czy podwodnych korzeni. Oczywiście jeśli oberwie dostatecznie mocno, to może zrobić się w nim dziura. Czasem nie do załatania. I wtedy kajak umiera. Może też umrzeć śmiercią naturalną, kiedy już nie nadaje się do pływania.
Ludzie są różni i kajaki też są różne. Szybsze i wolniejsze, starsze i nowsze, drewniane, laminatowe, polietylenowe, składane i jednoczęściowe. Są kajaki rekreacyjne i turystyczne, są też sportowe. Każda kategoria dzieli się jeszcze na kolejne podkategorie. W sumie jestem pewien, że każdy, kto chce, znajdzie w końcu taką, która najlepiej go opisuje. A na dodatek – co też ma znaczenie – wszystkie te kajaki egzystują obok siebie we wspólnym kajakowym społeczeństwie, bez wzajemnych uraz czy zazdrości. Rzeka jest szeroka, wszystkich
pomieści, zarówno młodych warszawiaków w najnowszym modelu kajakowego ścigacza, jak i starego Niemca, którego kajak pamięta chyba jeszcze czasy, gdy tym szlakiem spływał Melchior Wańkowicz. W kajaku można polegać tylko na sobie. Coraz rzadziej zdarzają się kajaki z masztami do żagli, ale takiego z silnikiem nie widziałem nigdy. Zresztą nawet jeśli są i takie, to muszą wyglądać bardzo sztucznie – cechą kajaka jest to, że prowadzi się go tylko siłą mięśni, bez zewnętrznego napędu. Czasami przyprawić to może nawet o ciężką irytację, kiedy po całym dniu machania wiosłem trzeba przebijać się przez kolejne jezioro, które – jak na złość – zamiast się kończyć, rozwija się w najlepsze. I tak siedzi się na środku tego jeziora, ręce omdlewają, a zostać tam przecież nie można. Więc mimo wszystkich brzydkich myśli trzeba ponownie zacząć wiosłować, by w końcu dobić do brzegu. I wtedy człowiek docenia fakt, iż w kajaku można płynąć we dwoje. Bo choć czasem rodzi to niesnaski (o to, kto ma rację albo dlaczego trzeba wiosłować tak, a nie inaczej), to w chwilach słabości można liczyć na drugiego i wzajemnie się wspomagać. Tak jak w życiu – osobom samotnym, choćby nawet lubiły tę swoją samotność, najczęściej jest trudniej. Takie oto myśli przychodziły mi do głowy, gdy w przedłużony weekend spływałem z grupą moich przyjaciół jedną z rzek położonych na północy naszego kraju. I może faktycznie nie są to refleksje na wagę złota, ale z jakiegoś powodu podniosły mnie na duchu. A może to po prostu zbawienny wpływ przyrody? Nadchodzi czas wakacji, a z nim kolejne wyprawy. Zobaczymy, co jeszcze wylęgnie się w głowach. Tomasz Sulewski
Hej, wiosła w dłoń!





Radość przy wtórze saggatów
ERASMUS MA JUŻ 30 LAT!

śmieje się. – To także doskonały relaks po ciężkim kolokwium czy egzaminie. Czarne myśli uciekają, ciało rozluźnia się, wraca dobry humor i pogoda ducha – dodaje.
Nowy Erasmus+ to jeszcze więcej możliwości
Ania jest absolwentką filologii hiszpańskiej i studentką kosmetologii. O swojej przygodzie z tańcem towarzyskim opowiada tak: – To było moje życie. Codziennie trzygodzinny trening, w weekendy turnieje. Miałam tylko jeden kłopot: do tańca trzeba dwojga, a ja wciąż trafiałam na chłopaków, którzy woleli tańce łacińskie. Męczyłam się ja, męczyli się oni. W końcu zrezygnowałam – mówi z nutką żalu. Ciało domagało się jednak ruchu. Anię zainteresowało funky, z ciekawości poszła na zajęcia z tańca orientalnego. – To było to! Radość i swoboda! –opowiada teraz. – Taki cudowny luz po wystudiowanym, wystylizowanym tańcu towarzyskim. I niepotrzebny był partner! – dodaje ze śmiechem.
Mija 30 rocznica programu Erasmus. W ciągu tych lat ze wsparcia programu skorzystało ponad 5 milionów studentów, praktykantów i wolontariuszy. Wspierano także pracowników i wymianę młodzieży – ogółem udzielono pomocy ponad 9 mln osób.
Najwięcej studentów na Erasmusa wyjeżdża z Francji, Niemiec i Hiszpanii. Polska bierze udział w programie od 1998 roku, a zadowolonych uczestników wymiany wciąż przybywa. Może będziesz kolejnym z nich?
Za granicą nawet do 3 lat
– Taniec arabski pomaga polubić siebie, zaakceptować własne ciało, wyzbyć się kompleksów. Na zajęcia przychodzą młode dziewczyny, skulone, wstydzące się swoich kształtów. Wychodzą dumne ze swoich bioder czy brzucha – opowiada Ania. tańczącej dziewczynie wzrasta poczucie siły, własnej wartości, co przekłada się na wszystkie dziedziny życia – tak fenomen tańca brzucha tłumaczy z kolei Dorota. Często mylnie uważa się, że taniec brzucha jest związany wyłącznie z erotyką i uwodzeniem mężczyzn. Tymczasem tancerki arabskie podobno najpierw występowały wyłącznie dla kobiet i tańczyły w częściach domów zamkniętych dla mężczyzn. – Taniec arabski wyzwala kobiecość i pozwala się nią cieszyć – mówią zgodnie dziewczyny. – Nie rządzą nim ściśle skodyfikowane reguły i zasady. To w dużym stopniu improwizacja, dająca radość i pobudzająca fantazję. W krajach arabskich dźwięk saggatów, instrumentów towarzyszących tancerkom, odczytywany jest po prostu jako zaproszenie do zabawy.
W ramach programu możesz wyjechać do 33 państw, czyli wszystkich 28 państw członkowskich UE oraz Turcji, Macedonii, Norwegii, Islandii i Liechtensteinu. Wszystko zależy jednak od konkretnej oferty Twojej uczelni i kierunku.
Być kobietą
– W tańcu brzucha niebywałe jest to, że każda osoba wygląda dobrze – opowiada Dorota, koleżanka Ani. – I szczupła, i ta mająca kilka kilogramów więcej. W krajach arabskich za piękne uważa się nie kobiety-wieszaki, ale te zaokrąglone. Jednocześnie Arabkom trudno odmówić wdzięku, subtelności, kobiecości. Ćwicząc taniec brzucha, można nabrać tych cech – zachwala Dorota.
Trzeba też pamiętać, że za każdym razem musisz pomyślnie przejść rekrutację na wyjazd, a uczelnie często premiują studentów, którzy wyjeżdżają na Erasmusa po raz pierwszy. Co liczy się podczas rekrutacji? Na ogół średnia ocen oraz poziom znajomości języka obcego, potwierdzony egzaminem lub certyfikatem. Niekiedy uczelnie przyjmują też dodatkowe kryteria, jak udział w życiu uczelni, osiągnięcia naukowe, sportowe czy artystyczne. Zarówno na praktykach, jak i podczas wyjazdu na studia wysokość przyznanego stypendium zależy od kraju, do którego się wyjeżdża oraz sposobu podziału środków na danej uczelni. Zwykle pieniądze nie wystarczają na pokrycie wszystkich wydatków, ale przynajmniej uzupełniają studencki budżet o różnice wynikające z wyższych kosztów utrzymania za granicą.
są nieaktywne. Długo przyzwyczajałam się do specyficznego rodzaju ruchu, płynnego, minimalnego, pełnego niedopowiedzeń – wyznaje dziewczyna. Jednak Ania i Dorota zawzięły się. – Ćwiczyłyśmy wszędzie – opowiadają. – Mieszając zupę w garnku, robiłam falę brzuchem. Przechodząc z pokoju do pokoju, ćwiczyłam drobne kroczki i wężowe ruchy rąk – przyznaje się Ania. – Któregoś dnia wykładowca na uczelni zaczął dziwnie mi się przyglądać, jednocześnie popatrując pod moją ławkę. A ja pod pulpitem nieświadomie robiłam dłońmi kółka – śmieje się.
Błyszczący taniec
Praktyki i wolontariat zagraniczny
Erasmus to nie tylko studia. W ramach programu można wyjechać także na praktyki bądź wolontariat. Praktykę możesz odbyć w zagranicznej firmie, organizacji lub instytucji współpracującej z Twoją uczelnią. Zwykle uczelnie mają listę współpracujących jednostek i same publikują oferty od firm i organizacji. Miejsce praktyki możesz jednak również znaleźć i wybrać sobie sam, np. kontaktując się z zagranicznymi firmami i organizacjami i wysyłając CV. W ramach programu na praktykę możesz wyjechać też jako absolwent. Wyjazd tego typu musi się jednak odbyć w ciągu roku od ukończenia studiów, a rekrutacja ukończyć jeszcze podczas ostatniego roku studiów, czyli jeśli jesteś np. na drugim roku studiów magisterskich, masz jeszcze szansę na zrekrutowanie się i wyjazd na praktyki nawet w 2018 roku! Minimalny pobyt na praktyce w ramach wynosi 2 miesiące.
Shimmy przy zupie
Skorzystać z Erasmusa mogą zarówno studenci stacjonarni, jak i niestacjonarni, a także słuchacze studiów trzeciego stopnia. Program wprowadził też zmianę, dzięki której na wymianę można pojechać więcej, niż raz w życiu.
Na każdym poziomie studiów (czyli na studiach pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia) można łącznie przebywać za granicą w ramach wymian na studiach i praktykach do 12 miesięcy, czyli łącznie z doktoratem za granicą można spędzić aż 3 lata! Podobnie, studenci jednolitych studiów ciągłych (np. kierunków lekarskich) mogą łącznie przebywać na wymianach do 24 miesięcy. Minimalny czas pobytu na studiach za granicą wynosi za to 3 miesiące.
– Shimmy, czyli ruchy polegające na trzęsieniu poszczególnymi częściami ciała, na przykład barkami lub brzuchem, sprawiały mi na początku największą trudność. Jednocześnie najbardziej fascynowały. To ruch bardzo charakterystyczny dla tańca orientalnego. Bardzo chciałam się też nauczyć kręcenia ósemek biodrami – wspomina pierwsze lekcje Dorota. – Trudne okazały się również ruchy izolowane, na przykład kołysanie barkami przy nieruchomej reszcie ciała.
– Łatwo nie było – przyznaje Ania. – W tańcu orientalnym używa się mięśni, które na co dzień
REKLAMA

Ważnym elementem tańca orientalnego jest strój. – Moją uwagę zawsze przyciągały błyskotki, koraliki, frędzle – przyznaje Ania. – Trudno w tym chodzić na co dzień po ulicy, za to przygotowując strój do tańca, mogę popuścić wodze fantazji. Delikatne jak mgiełka woale, złoto-purpurowe szarawary, świecące bransoletki... – rozmarza się. – Postanowiłyśmy włączyć do naszej choreografii taniec z tak zwanymi skrzydłami Isis. Wyglądem przypominają skrzydła ogromnego motyla. Gdy je zobaczyłam, duże, błyszczące złotem i srebrem, stwierdziłam, że to po prostu cudo! – ekscytuje się Dorota. – Uwielbiam taniec ze skrzydłami, choć trzeba mieć do niego sporo siły i nieźle namachać się rękami – przyznaje.
Erasmusy w Polsce
– Pięć, sześć lat temu taniec brzucha był czymś niszowym, rzadko spotykanym. Teraz jest w modzie. Ale to fajnie, bo jest tego wart – twierdzi.
Jeśli nie jesteś jeszcze przekonany do wyjazdu na studia lub praktyki, poznaj klimat Erasmusa w Polsce. Uczelnie co semestr poszukują osób, które wykażą się gościnnością i zaopiekują się studentami przejeżdżającymi z za granicy podczas ich pierwszych dni w Polsce. Do obowiązków tzw. buddych należy m.in. odebranie z dworca czy lotniska, zaprowadzenie do akademika, oprowadzenie po uczelni i mieście, pomoc w zameldowaniu czy założeniu konta bankowego. Z czasem taka pomoc może przerodzić się też w znajomość trwającą dłużej niż jeden semestr.
Ania i Dorota są członkiniami grupy tańca orientalnego An-najma. Ania jest także instruktorką tańca arabskiego. – Dziewczyny przychodzą do nas, żeby poruszać się, poćwiczyć, poznać coś nowego, ale pod wpływem emocji wyzwalanych przez taniec zaczynają tworzyć wspólnotę. Zaprzyjaźniają się, umawiają się po zajęciach na pogaduszki. Wszystko dzięki tańcowi orientalnemu – podsumowuje Ania. Ilona Migacz


STUDENCKIE WYJAZDY
– Twoja najlepsza wakacyjna opcja
Studenckie wyjazdy organizują prawdziwi pasjonaci podróży i eksperci od niezapomnianych wrażeń. Wyjedź z nami, uwolnij się od stresów i codziennych zmartwień. Spełnij swoje marzenia o wakacjach życia i nie przepłacaj!
Zanieduże pieniądze w doborowym towarzystwie będziesz mógł do woli studiować piękno krajobrazów i architektury oraz poznawać uroki egzotycznych plaż i malowniczych miejsc. Nie może Cię zabraknąć na szalonych imprezach, które w zasadzie nigdy się nie kończą, ani na pełnych atrakcji objazdowych wycieczkach do Istambułu, Wenecji czy Rzymu. Studenckie wyjazdy to jest właśnie to, czego powinieneś doświadczyć!
Nie planuj wakacji tam, gdzie pogoda jest kapryśna. Wybierz miejsca, w których nie brakuje słońca – witamina D3 jest niezbędna dla wymęczonych sesją organizmów! Kup krem z mocnym filtrem, kolorowy ręcznik plażowy, odlotowe okulary i ruszaj po opaleniznę, której wszyscy będą Ci zazdrościć. Ulubione wakacyjne kierunki studenckich wyjazdów to Bułgaria, Hiszpania i Grecja, a w tym roku także gościnna Chorwacja. Specjalnie dla Ciebie znaleźliśmy takie miejsca, gdzie są wspaniałe plaże i można się świetnie zabawić i zrelaksować. W Słonecznym Brzegu doświadczysz prawdziwego luksusu po bardzo przystępnej cenie. W Lloret del Mar spotkasz najlepszych didżejów, odwiedzając tętniące życiem kluby, a na Riwierze Olimpijskiej poczujesz się po prostu jak młody bóg.
Pamiętaj, że wyjazd za granicę wcale nie musi być droższy niż wypad nad polskie morze czy do Zakopanego. Organizując studenckie wyjazdy, bierzemy pod uwagę zasobność przeciętnej kieszeni żaka, dlatego staramy się wybierać miejsca, w których nie wydasz fortuny, a ceny w sklepach będą zbliżone do cen w Polsce, a niekiedy nawet niższe – w Hiszpanii butelka przyzwoitego wina kosztuje 1–1,5 euro, a w Chorwacji litr domowej rakii to około 8 euro.
Zostań liderem ekipy i zgarnij wypasione bonusy Dobrze wiemy, że miarą naprawdę udanego studenckiego wyjazdu jest zadowolenie jego uczestników. Co zrobić, żeby to osiągnąć? Po pierwsze, zabrać ich


w piękne miejsce. Po drugie, zapewnić komfortowy pobyt obfitujący w rozmaite atrakcje. Po trzecie, stworzyć niezapomnianą studencką atmosferę. Jednak najważniejsze jest, żeby zrobić to wszystko za nieduże pieniądze. Do pełni szczęścia potrzebna jest tylko zgrana ekipa, bo przecież to oczywiste, że najfajniej wyjechać na wakacje marzeń razem z przyjaciółmi i znajomymi. Chcemy, żebyś podczas studenckiego wyjazdu bawił się w jak najlepszym towarzystwie, dlatego zapraszamy Cię do udziału w akcji BONUS ZA EKIPĘ! Jeśli jesteś aktywnym liderem, duszą towarzystwa, organizatorem, który potrafi zmotywować innych do wspólnego działania, i zbierzesz odpowiednio liczną ekipę na nasz wyjazd – zgarniesz wypasione bonusy.
Jak to działa? To proste: zbierasz ekipę, zostajesz jej liderem, a my Cię za to nagradzamy.
Na przykład za zebranie grupy 12 osób na imprezowy wyjazd do Lloret de Mar w Hiszpanii lider ekipy otrzyma MEGA BONUS, czyli pojedzie ZA DARMO. Za zebranie grupy 10 osób na sierpniowy wyjazd do Grecji lider ekipy otrzyma bonus w postaci 70% rabatu na wyjazd. Za zebranie grupy 8 osób na wyjazd do Bułgarii lider ekipy otrzyma bonus w postaci pakietu all inclusive.
Wszystkie szczegóły dotyczące akcji BONUS ZA EKIPĘ uzyskasz, pisząc na adres lider@studenckiewyjazdy.pl. Informacje o naszych wyjazdach znajdziesz na stronie www.studenckiewyjazdy.pl i na Facebooku.
Dołącz do załogi Udane studenckie wyjazdy wymagają odpowiedniej oprawy i bogatego programu. Współpracujemy z animatorami, didżejami i fotografami, bo wiemy, że podczas wakacji każdy chce się dobrze zabawić, a po powrocie – mieć co wspominać. Obudzimy w Tobie imprezową bestią, wkręcimy w konkursy, podniesiemy poziom adrenaliny i endorfin! Jeżeli okaże się, że taka zabawa to Twój żywioł i masz w tym kierunku predyspozycje, być może dołączysz do wyjątkowej załogi wyjazdowych zajawkowiczów i będziesz mógł zaskakiwać wszystkich swoimi talentami.

zwrócić szczególną uwagę. Decydując się na samotną podróż, zyskujemy niezależność. Indywidualnie dobieramy tempo jazdy, częstotliwość postojów czy długość odpoczynku, jednak w razie wypadku pozostajemy bezradni. Kosztem samotnej wyprawy jest więc mniejsze bezpieczeństwo. Dwójki nie są układem najlepszym. Trzeba się liczyć z kondycją i humorem partnera. Jeśli wszystko gra, wspólna podróż daje więcej satysfakcji. Jednak rozbieżność oczekiwań jest zagrożeniem dość realnym. Pod względem bezpieczeństwa optymalne są grupy trzyosobowe – jedna pozostaje przy poszkodowanym, druga szuka pomocy.
Świat na dwóch kółkach



Przygotowanie wyprawy rowerowej nie jest rzeczą łatwą. Ci, którzy decydują się na długą podróż, poznają jej przed smak już kilka miesięcy wcześniej. To właśnie odpowiednia organizacja jest największym wyzwaniem, z którym trzeba się zmierzyć. Potem pozostaje już tylko liczyć na swoje nogi i odrobinę szczęścia.
Po pierwsze: cel
Zapraszamy
nad
Aby dobrze przygotować się do wyprawy, należy przede wszystkim zdać sobie sprawę z rozmiarów przedsięwzięcia. Jedni wolą krótkie wyjazdy na wytrzymałość, inni są gotowi poświęcić kilkadziesiąt dni, by poczuć smak przygody. Podstawowa zasada: musimy mieć jasno określony cel. Wyprawy rowerowe nie są dynamiczne. Krajobraz zmienia się stopniowo, tak więc łatwo o znużenie. Jazda bez wytyczonej trasy szybko może stać się drogą przez mękę. Ale nie przesadzajmy. Opisywanie każdego dnia podróży jest nierealne i bezcelowe. Może jedynie wzmagać frustrację, gdy coś nie pójdzie po naszej myśli.
Po pierwsze: cel Aby dobrze przygotować się do wyprawy, należy przede wszystkim zdać sobie sprawę z rozmiarów przedsięwzięcia. Jedni wolą krótkie wyjazdy na wytrzymałość, inni są gotowi poświęcić kilkadziesiąt dni, by poczuć smak przygody. Podstawowa zasada: musimy mieć jasno określony cel. Wyprawy rowerowe nie są dynamiczne. Krajobraz zmienia się stopniowo, tak więc łatwo o znużenie. Jazda bez wytyczonej trasy szybko może stać się drogą przez mękę. Ale nie przesadzajmy. Opisywanie każdego dnia podróży jest nierealne i bezcelowe. Może jedynie wzmagać frustrację, gdy coś nie pójdzie po naszej myśli.
Wybór sprzętu to sprawa bardzo indywidualna. Warto jednak wiedzieć, jakim rowerem bez awarii przejedziemy kilka tysięcy kilometrów. Najważniejszym elementem jest rama, której geometria powinna zapewniać wygodną siedzącą pozycję. Obecnie standardem są ramy aluminiowe stopu 6061, praktycznie niezawodne. Rower wyprawowy charakteryzuje się kołami 28”, średnio wąskimi oponami o stosunkowo niewielkim oporze toczenia oraz pełnym wyposażeniem. Ze względu na obciążenie (do 35 kg bagażu) warto zainwestować w podwójne aluminiowe obręcze, które zapobiegają pękaniu szprych w czasie jazdy (choć nie zawsze). Należy również wziąć pod uwagę wymianę opon po przejechaniu ok. 3000 km. Są to standardy, które można oczywiście modyfikować w zależności od pocharakteru podróży.
Po drugie: z kim Jedno z najtrudniejszych pytań, na które trzeba sobie odpowiedzieć, dotyczy tego, czy jechać samemu, czy w grupie. Od odpowiedzi zależy bowiem powodzenie wyprawy. Nie ma rozwiązania idealnego. Kluczowy jest jednak stopień zgrania się uczestników i na to powinniśmy zwrócić szczególną uwagę. Decydując się na samotną podróż, zyskujemy niezależność. Indywidualnie dobieramy tempo jazdy, częstotliwość postojów czy długość odpoczynku, jednak w razie wypadku pozostajemy bezradni. Kosztem samotnej wyprawy jest więc mniejsze bezpieczeństwo.
Na wyposażenie roweru wyprawowego składają się błotniki zakrywające prawie połowę obwodu koła, oświetlenie i oczywiście bagażnik dodwóch wersjach: typowy bagażnik na tył i przedni low-rider. Jest on niezbędny do zamocowania sakw. Trzeba przy tym pamiętać równomiernym rozmieszczeniu obciążenia. W przeciwnym razie koła to nie oznacza przyjemnej jazdy. Jeśli rower wyposażony jest w amortyzowany przedni widelec, należy zwrócić się do specjalisty o pomoc w montażu low-ridera. Na rynku bowiem dostępne są jedynie wersje przeznaczone do widelców sztywnych.
zalew Topornia do komfortowego Ośrodka Wczasowego Marysieńka.
Po drugie: z kim
Jedno z najtrudniejszych pytań, na które trzeba sobie odpowiedzieć, dotyczy tego, czy jechać samemu, czy w grupie. Od odpowiedzi zależy bowiem powodzenie wyprawy. Nie ma rozwiązania idealnego. Kluczowy jest jednak stopień zgrania się uczestników i na to powinniśmy
Nasz Ośrodek posiada 185 miejsc noclegowych. W skład kompleksu hotelowego wchodzą domki letniskowe. Wszystkie oferowane miejsca są całoroczne oraz ogrzewane. Zapewniamy gościom szereg atrakcji w każdym sezonie: tej jesieni szczególnie polecamy imprezy tematyczne, ogniska i grille w specjalnie przygotowanych miejscach. Organizujemy wyjazdy integracyjne, konferencje i imprezy studenckie z dowolnym motywem przewodnim.
Nasz Ośrodek dostosowany jest do spełniania życzeń gości – nasze zaplecze techniczne pozwala nam zorganizować dowolna imprezę. Profesjonalne nagłośnienie, oświetlenie, projektor, bar, dostępna w całym Ośrodku sieć WiFi, komfortowe wyposażenie Ośrodka – to wszystko decyduje o naszej wyjątkowości.
Ostatnie wolne miejsca pod koniec sierpnia i we wrześniu! Zapraszamy!
Dla spragnionych kontaktu z naturą – niezwykłe położenie: Park Krajobrazowy i Puszcza u źródeł rzeki Radomki, Wzgórza Koneckie przednóżek Gór Świętokrzyskich gwarantuje naładowanie akumulatorów nawet podczas krótkiego wypoczynku.
DOM WSCHODNI 10-osobowy kuchnia, łazienka z natryskiem, salon z kominkiem; na górze 4 sypialnie
DOM ZACHODNI hol wypoczynkowy z wnęką kuchenną, 3 sypialnie z łazienkami

Dwójki nie są układem najlepszym. Trzeba się liczyć z kondycją i humorem partnera. Jeśli wszystko gra, wspólna podróż daje więcej satysfakcji. Jednak rozbieżność oczekiwań jest zagrożeniem dość realnym.
Pod względem bezpieczeństwa optymalne są grupy trzyosobowe – jedna pozostaje przy poszkodowanym, druga szuka pomocy.
Odpowiedni
Ryż i makaron to nie wszystko... W trakcie planowania wyprawy warto zastanowić się, jaki dystans dzienny chcielibyśmy pokonywać. Standard łatwy do osiągnięcia to ok. 100 km, jednak przy sprzyjającym wietrze, dobrych warunkach drogowych i kondycji można przejechać do 150 km, nie odczuwając zmęczenia. Warunkiem jest jednak odpowiednia wysokokaloryczna dieta. Dzienne zapotrzebowanie na energię w takich warunkach wynosi ok. 4–5 tys. kilokalorii, które pochodzą głównie z rozkładu węglowodanów, czyli cukrów. Stałym elementem diety są zatem słodycze (czekolady dodatkowo zawierają magnez wpływający pozytywnie na pracę mięśni). Około 25–30% dziennego zapotrzebowania na kalorie pokrywają tłuszcze (polecam płatki owsiane z olejem). W czasie długotrwałego wysiłku nie należy zapomnieć o białkach, które choć pełnią funkcję budulcową, dostarczają organizmowi 10–15% kalorii. Śniadanie musi być łatwo przyswajalne i energetyczne. Zjadamy kaszkę mleczno-ryżową wzbogaconą bakaliami i musli. Po ok. 3 godzinach jazdy czas na lunch – kanapki z dżemem, czekoladą lub masłem orzechowym. W międzyczasie pogryzamy suszone owoce, ciastka czy bułki. Dopiero w czasie wieczornego postoju przygotowujemy coś bardziej skomplikowanego: ryż, makaron, liofilizaty.

505 675 190 www.blizniak.nadmorzem.com

sprzęt Wybór sprzętu to sprawa bardzo indywidualna. Warto jednak wiedzieć, jakim rowerem bez awarii przejedziemy kilka tysięcy kilometrów. Najważniejszym elementem jest rama, której geometria powinna zapewniać wygodną siedzącą pozycję. Obecnie standardem są ramy aluminiowe stopu 6061, praktycznie niezawodne. Rower wyprawowy charakteryzuje się kołami 28”, średnio wąskimi oponami o stosunkowo niewielkim oporze toczenia oraz pełnym wyposażeniem. Ze względu na obciążenie (do 35 kg bagażu) warto zainwestować w podwójne aluminiowe obręcze, które zapobiegają pękaniu szprych w czasie jazdy (choć nie zawsze). Należy również wziąć pod uwagę wymianę opon po przejechaniu ok. 3000 km. Są to standardy, które można oczywiście modyfikować w zależności od potrzeb i charakteru podróży.
Trening czyni mistrza Dla rowerzysty ważniejsza jest wytrzymałość niż siła, dlatego należy zadbać o odpowiedni dobór ćwiczeń. Trenując bieganie interwałowe (spokojny trucht, mocny sprint), bardzo dobrze można przygotować się do trudnej technicznie wyprawy. Znakomitym rozwiązaniem jest możliwie najczęstsza jazda rowerem z obciążeniem – to jakby przedsmak prawdziwej podróży. Brak odpowiedniego fizycznego przygotowania bardzo często kończy się bolesnymi kontuzjami. Jeśli przetrwasz syndrom trzeciego dnia, możesz być pewny, że najgorsze masz już za sobą. Łukasz Król
Na wyposażenie roweru wyprawowego składają się błotniki zakrywające prawie połowę obwodu koła, oświetlenie i oczywiście bagażnik dostępny w dwóch wersjach: typowy bagażnik na tył i przedni low-rider. Jest on

Żeglarstwo – hobby dla każdego
towy to podstawowy patentem, który uprawnia do żeglowania bez ograniczeń po wodach śródlądowych. Warto zauważyć, że nie trzeba osobnego patentu (np. sternika motorowodnego) do pływania jachtem z silnikiem, bowiem ów silnik jest jedynie „napędem dodatkowym”.
w co najmniej dwóch rejsach). Ten stopień pozwala już na pływanie po morzach: do 20 mil morskich od stałego lądu (1 mila morska = 1,85 km), przy ożaglowaniu pomiarowym do 40 m2
Dalej są jeszcze: sternik morski, umożliwiający pływanie przy ożaglowaniu do 80 m2, oraz kapitan, uprawniający do żeglowania bez ograniczeń. Te dwa ostatnie stopnie wymagają pokaźnego stażu morskiego.
Drugim z kolei patentem jest sternik jachtowy. Zdobycie go wymaga już pewnego doświadczenia morskiego (przynajmniej 200 godzin na morzu w co najmniej dwóch rejsach). Ten stopień pozwala już na pływanie po morzach: do 20 mil morskich od stałego lądu (1 mila morska = 1,85 km), przy ożaglowaniu pomiarowym do 40 m2
Dalej są jeszcze: sternik morski, umożliwiający pływanie przy ożaglowaniu do 80 m2, oraz kapitan, uprawniający do żeglowania bez ograniczeń. Te dwa ostatnie stopnie wymagają pokaźnego stażu morskiego.
Czy można żeglować bez patentu? Owszem. Patent wymagany jest jedynie od prowadzącego jacht, a także od określonej liczby członków załogi (np. dowodzi sternik jachtowy, a prócz niego na pokładzie jest jeszcze żeglarz jachtowy). Pozostali członkowie załogi nie potrzebują żadnych kwalifikacji. Dlatego też bez problemu można uczestniczyć we wszelkich rejsach komercyjnych organizowanych przez zawodowych kapitanów. Ponadto bez patentu można pływać po wodach śródlądowych małą żaglówką (do 7 m2 żagla).
fot. Erdogan Ergun
Czy można żeglować bez patentu? Owszem. Patent wymagany jest jedynie od prowadzącego jacht, a także od określonej liczby członków załogi (np. dowodzi sternik jachtowy, a prócz niego na pokładzie jest jeszcze żeglarz jachtowy). Pozostali członkowie załogi nie potrzebują żadnych kwalifikacji. Dlatego też bez problemu można uczestniczyć we wszelkich rejsach komercyjnych organizowanych przez zawodowych kapitanów. Ponadto bez patentu można pływać po wodach śródlądowych małą żaglówką (do 7 m2 żagla).
Koszty Jakie są koszty żeglarstwa? Zrobienie patentu to koszt ok. 900 zł w przypadku kursów weekendowych lub ok. 1600 zł w przypadku dwutygodniowego obozu szkoleniowego w lecie. Jeśli chodzi o rejsy, wiele zależy od standardu. Tygodniowy rejs po Bałtyku można zorganizować nawet za 800 zł od osoby. Rejsy komercyjne są odpowiednio droższe i z reguły trwają dłużej. Wersję oszczędniejszą stanowią jeziora i zalewy – jest wiele wspaniałych miejsc, które warto odwiedzić. Zrobienie patentu to inwestycja na długie lata, ale żeglować można przecież całe życie. Gorąco zachęcam! Bartosz Ziemblicki
Żeglarstwo – hobby dla każdego
Żeglowanie bierze początek w prozaicznych potrzebach człowieka. Służyło do przemieszczania się, eksplorowania nowych lądów, handlu, transportu. Dziś żeglarstwo jest także sportem. Na całym świecie organizowane są wielkie i mniejsze regaty. Może też być fantastycznym hobby.
Amatorskie żeglarstwo nie polega na rywalizacji, lecz raczej na współpracy. Gdy grupa znajomych czarteruje wspólnie jacht na jeziorze, zalewie czy na morzu, każdy ma – a przynajmniej powinien mieć – coś do roboty. Zgrana załoga jest szczególnie ważna, wręcz niezbędna, przy rejsach morskich. Ludzie leniwi i niekoleżeńscy powinni zostać na stałym lądzie.. Przygody na morzach i jeziorach są wspaniałym przeżyciem, dlatego cieszą się coraz większą popularnością, co niewątpliwie da się zauważyć również w Polsce. Żeglowanie to sport niezwykle urokliwy i dający dużo satysfakcji – to jednoczesne obcowanie z naturą i z ludźmi. Pozwala zżyć się załodze przebywającej razem na małej przestrzeni jachtu i wielkiej przestrzeni wody.
Amatorskie żeglarstwo nie polega na rywalizacji, lecz raczej na współpracy. Gdy grupa znajomych czarteruje wspólnie jacht na jeziorze, zalewie czy na morzu, każdy ma – a przynajmniej powinien mieć – coś do roboty. Zgrana załoga jest szczególnie ważna, wręcz niezbędna, przy rejsach morskich. Ludzie leniwi i niekoleżeńscy powinni zostać na stałym lądzie.. Przygody na morzach i jeziorach są wspaniałym przeżyciem, dlatego cieszą się coraz większą popularnością, co niewątpliwie da się zauważyć również w Polsce. Żeglowanie to sport niezwykle urokliwy i dający dużo satysfakcji – to jednoczesne obcowanie z naturą i z ludźmi. Pozwala zżyć się załodze przebywającej razem na małej przestrzeni jachtu i wielkiej przestrzeni wody.
Dla młodych i bogatych? Niektórzy uważają, że żeglarstwo jest zajęciem dla ludzi młodych, silnych i bogatych. Nic bardziej błędnego. Oczywiście siłacz na pokładzie zawsze się przyda, ale pływać może każdy. Młodzi z przyjemnością zmierzą się z kapryśnym i chmurnym Bałtykiem (że o takich miejscach jak osławiony przylądek Horn nie wspomnę), emeryci chętniej wybiorą się na spokojny Adriatyk. Bogaty będzie pływać niemiecką Bavarią, a mniej zamożny wypożyczy choćby Cartera lub ograniczy się do pływania śródlądowego. Dla każdego znajdzie się coś na miarę jego możliwości i umiejętności.
Dla młodych i bogatych? Niektórzy uważają, że żeglarstwo jest zajęciem dla ludzi młodych, silnych i bogatych. Nic bardziej błędnego. Oczywiście siłacz na pokładzie zawsze się przyda, ale pływać może każdy. Młodzi z przyjemnością zmierzą się z kapryśnym i chmurnym Bałtykiem (że o takich miejscach jak osławiony przylądek Horn nie wspomnę), emeryci chętniej wybiorą się na spokojny Adriatyk. Bogaty będzie pływać niemiecką Bavarią, a mniej zamożny wypożyczy choćby Cartera lub ograniczy się do pływania śródlądowego. Dla każdego znajdzie się coś na miarę jego możliwości i umiejętności.
Wymagania Do samodzielnego pływania w Polsce potrzebne są uprawnienia (polskie patenty są uznawane także w innych krajach). Żeglarz jachtowy to podstawowy patentem, który uprawnia do żeglowania bez ograniczeń po wodach śródlądowych. Warto zauważyć, że nie trzeba osobnego patentu (np. sternika motorowodnego) do pływania jachtem z silnikiem, bowiem ów silnik jest jedynie „napędem dodatkowym”.
Wymagania Do samodzielnego pływania w Polsce potrzebne są uprawnienia (polskie patenty są uznawane także w innych krajach). Żeglarz jach-
Drugim z kolei patentem jest sternik jachtowy. Zdobycie go wymaga już pewnego doświadczenia morskiego (przynajmniej 200 godzin na morzu
Koszty Jakie są koszty żeglarstwa? Zrobienie patentu to koszt ok. 900 zł w przypadku kursów weekendowych lub ok. 1600 zł w przypadku dwutygodniowego obozu szkoleniowego w lecie. Jeśli chodzi o rejsy, wiele zależy od standardu. Tygodniowy rejs po Bałtyku można zorganizować nawet za 800 zł od osoby. Rejsy komercyjne są odpowiednio droższe i z reguły trwają dłużej. Wersję oszczędniejszą stanowią jeziora i zalewy – jest wiele wspaniałych miejsc, które warto odwiedzić. Zrobienie patentu to inwestycja na długie lata, ale żeglować można przecież całe życie. Gorąco zachęcam! Bartosz Ziemblicki
REKLAMA




Każdy może być
Supermanem!
WWKażdy może być Supermanem!
spółczesny człowiek na co dzień nie odczuwa niezwykle silnych emocji, które przed wiekami stale towarzyszyły naszym walczącym o przetrwanie przodkom. Prowadzimy siedzący tryb życia, sprzyjający otyłości i innym chorobom cywilizacyjnym. Życie większości z nas jest ustabilizowane i monotonne – doba podzielona jest na pracę, naukę, dom i odpoczynek. Zdobycze technologii sprawiły, że mamy znacznie więcej czasu wolnego niż nasi dziadkowie. Dlatego niektórzy szukają takich form aktywności, które oderwałyby ich od nudnej rzeczywistości i pozwoliły rozładować nagromadzoną energię. Ileż można siedzieć za biurkiem? Nasz organizm domaga się adrenaliny! Naukowcy potwierdzają, że działanie tego hormonu walki (lub ucieczki) powoduje, że człowiek w sytuacji stresowej staje się zdolny do większego wysiłku fizycznego i psychicznego. Adrenalina uzależnia i ten, kto raz jej zakosztuje, będzie chciał powtórzyć emocjonujące doświadczenia. Jaka aktywność fizyczna dostarczy nam niezapomnianych wrażeń? Sporty ekstremalne!
spółczesny człowiek na co dzień nie odczuwa niezwykle silnych emocji, które przed wiekami stale towarzyszyły naszym walczącym o przetrwanie przodkom. Prowadzimy siedzący tryb życia, sprzyjający otyłości i innym chorobom cywilizacyjnym. Życie większości z nas jest ustabilizowane i monotonne – doba podzielona jest na pracę, naukę, dom i odpoczynek. Zdobycze technologii sprawiły, że mamy znacznie więcej czasu wolnego niż nasi dziadkowie. Dlatego niektórzy szukają takich form aktywności, które oderwałyby ich od nudnej rzeczywistości i pozwoliły rozładować nagromadzoną energię. Ileż można siedzieć za biurkiem? Nasz organizm domaga się adrenaliny! Naukowcy potwierdzają, że działanie tego hormonu walki (lub ucieczki) powoduje, że człowiek w sytuacji stresowej staje się zdolny do większego wysiłku fizycznego i psychicznego. Adrenalina uzależnia i ten, kto raz jej zakosztuje, będzie chciał powtórzyć emocjonujące doświadczenia. Jaka aktywność fizyczna dostarczy nam niezapomnianych wrażeń? Sporty ekstremalne!
Bezpieczne ryzyko Przyjmuje się, że sporty ekstremalne to takie formy aktywności, z którymi wiąże się większe ryzyko niż z innymi dyscyplinami sportowymi. Czasem pociągają za sobą niebezpieczeństwo utraty zdrowia czy nawet życia, które rodzi bardzo silne doznania. Przeważnie wymagają wysokiej sprawności fizycznej i psychicznej, odpowiedniego sprzętu i przygotowania. Od „klasycznych” sportów odróżnia je ukierunkowanie na roz-
Bezpieczne ryzyko Przyjmuje się, że sporty ekstremalne to takie formy aktywności, z którymi wiąże się większe ryzyko niż z innymi dyscyplinami sportowymi. Czasem pociągają za sobą niebezpieczeństwo utraty zdrowia czy nawet życia, które rodzi bardzo silne doznania. Przeważnie wymagają wysokiej sprawności fizycznej i psychicznej, odpowiedniego sprzętu i przygotowania. Od „klasycznych” sportów odróżnia je ukierunkowanie na rozwój indywidualny, przekraczanie własnych granic, samodzielne ustanawianie i osiąganie celów.
Kiedy mowa jest o sportach ekstremalnych, często każdy ma na myśli coś innego. Inaczej będzie definiować je studentka polonistyki, jeszcze inaczej student AWF, a już całkiem odmienne podejście mogą mieć ich rodzice. To,
Nasz organizm domaga się adrenaliny! Aktywność fizyczna to nie tylko trening, wiąże się również z potrzebą rywalizacji i ryzyka. Studentom znudzonym książkami i przesiadywaniem przed komputerem nie wystarczy kopanie piłki przed akademikiem albo jogging. Młodzi i dynamiczni ludzie szukają rozrywek, dzięki którym choć przez chwilę będą mogli poczuć się jak człowiek ze stali.
wój indywidualny, przekraczanie własnych granic, samodzielne ustanawianie i osiąganie celów. Kiedy mowa jest o sportach ekstremalnych, często każdy ma na myśli coś innego. Inaczej będzie definiować je studentka polonistyki, jeszcze inaczej student AWF, a już całkiem odmienne podejście mogą mieć ich rodzice. To, co dla niektórych stanowi szczyt ich możliwości, dla innych jest dopiero początkiem długiej drogi. Jest wiele sportów ekstremalnych i wciąż powstają nowe dyscypliny, często bazujące na tych już znanych. Można je podzielić na trzy grupy, w zależności od środowiska, w którym są uprawiane: naziemne, wodne i powietrzne.
Ekstremalne przeżycia w kopalni soli
wciąż powstają nowe dyscypliny, często bazujące na tych już znanych. Można je podzielić na którym są uprawiane: naziemne,
aplikuj: rekrutacja@chris.com.pl

wych zapaleńców, na której czele stał Gary Fisher, postanowiła spróbować
czegoś innego, szybszego, bardziej ekstremalnego. Dziś uważa się ich za twórców downhillu, czyli zjazdu. Reguły są na pozór bardzo proste – należy zjechać na rowerze po zboczu góry w jak najkrótszym czasie. Od samego myślenia o jeździe w dół stromizny przez gęsty las można dostać gęsiej skórki. Downhillowcy potrafią pędzić z prędkością 80 km/h, nie zważając na kamienie i ryzyko upadku! W Polsce zainteresowanie tym sportem systematycznie rośnie. W 1999 r. downhill został wpisany na oficjalną listę dyscyplin kolarskich, dzięki czemu możliwe stało się rozgrywanie Mistrzostw Polski, które odbywają się w Szklarskiej Porębie. Czego potrzeba do jego uprawiania? Oczywiście roweru – na początek wystarczy „góral” z mocną ramą, amortyzatorem z przodu i dobrymi hamulcami. Jednak jeżeli myślimy o downhillu poważnie, niezbędna będzie specjalna maszyna z przednią i tylną amortyzacją, wzmacnianymi oponami i hamulcami oraz bardzo wytrzymałą ramą. Tu zaczynają się schody – porządny rower do downhillu kosztuje minimum kilkanaście tysięcy złotych. Co jeszcze? Ochrona: zgubnym skutkom upadku zapobiega kask, ochraniacze kolan i goleni, gogle, rękawiczki oraz zbroja, czyli specjalna koszulka ze wzmocnieniami osłaniającymi kręgosłup, łokcie, barki i klatkę piersiową.
Gdzie można uprawiać downhill?
Praktycznie w każdym miejscu, które gwarantuje szybki i stromy zjazd. Najpopularniejsza jest Szklarska Poręba, Zakopane, Szczyrk, Myślenice oraz Zieleniec. Ale czy tylko? Piotr Liber, student, mieszkaniec Bochni, zapalony rowerzysta-downhillowiec, wymyślił Solny Downhill, czyli zawody rowerowe 250 m pod ziemią. Prawda, że to ekstremalny pomysł?

Czym różni się kolarstwo ekstremalne od zwykłej jazdy na rowerze? W latach 70. w Kalifornii grupa rowerowych zapaleńców, na której czele stał Gary Fisher, postanowiła spróbować czegoś innego, szybszego, bardziej ekstremalnego. Dziś uważa się ich za twórców downhillu, czyli zjazdu. Reguły są na pozór bardzo proste – należy zjechać na rowerze po zboczu góry w jak najkrótszym czasie. Od samego myślenia o jeździe w dół stromizny przez gęsty las można dostać gęsiej skórki. Downhillowcy potrafią pędzić z prędkością 80 km/h, nie zważając na kamienie i ryzyko upadku! W Polsce zainteresowanie tym sportem systematycznie rośnie. W 1999 r. downhill został wpisany na oficjalną listę dyscyplin kolarskich, dzięki czemu możliwe stało się rozgrywanie Mistrzostw Polski, które odbywają się w Szklarskiej Porębie. Czego potrzeba do jego uprawiania? Oczywiście roweru – na początek wystarczy „góral” z mocną ramą, amortyzatorem z przodu i dobrymi hamulcami. Jednak jeżeli myślimy o downhillu poważnie, niezbędna będzie specjalna maszyna z przednią i tylną amortyzacją, wzmacnianymi oponami i hamulcami oraz bardzo wytrzymałą ramą. Tu zaczynają się schody – porządny rower do downhillu kosztuje minimum kilkanaście tysięcy złotych. Co jeszcze? Ochrona: zgubnym skutkom upadku zapobiega kask, ochraniacze kolan i goleni, gogle, rękawiczki oraz zbroja, czyli specjalna koszulka ze wzmocnieniami osłaniającymi kręgosłup, łokcie, barki i klatkę piersiową. fot. Troy N
Zorbing, czyli tocz się, kulo, tocz! Co zrobić, jeżeli jesteśmy w górach, ale rower nas nie przekonuje? Może zorbing? Nazwa brzmi egzotycznie i niewiele mówi. Zorbing polega na staczaniu się ze zbocza wewnątrz wielkiej kuli. Ta popularna na całym świecie zabawa, którą wymyślono w Nowej Zelandii, dotarła również do Polski. Kula wykonana jest z przezroczystego, wytrzymałego PCV. Składa się z dwóch sfer, zewnętrznej i wewnętrznej, w której znajduje się człowiek. Średnice sfer wynoszą odpowiednio 3,5 m


oraz 2 m. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniona jest powietrzem. Do wnętrza kuli prowadzi rękaw o średnicy 60 cm, który umożliwia wejście do środka. Tam możemy albo poruszać się swobodnie, albo zapiąć się bezpiecznie w uprząż. Kulą można bawić się w różnych miejscach, jednak najlepszy jest trawiasty, specjalnie przygotowany tor. Z pasażerem w środku kula toczy się w dół z prędkością dochodzącą nawet do 50 km/h. Do jej obsługi niezbędny jest wykwalifikowany personel, który czuwa nad bezpieczeństwem zabawy.
Gdzie można uprawiać downhill? Praktycznie w każdym miejscu, które gwarantuje szybki i stromy zjazd. Najpopularniejsza jest Szklarska Poręba, Zakopane, Szczyrk, Myślenice oraz Zieleniec. Ale czy tylko? Piotr Liber, student, mieszkaniec Bochni, zapalony rowerzysta-downhillowiec, wymyślił Solny Downhill, czyli zawody rowerowe 250 m pod ziemią. Prawda, że to ekstremalny pomysł?
Zorbing, czyli tocz się, kulo,
tocz!
Co zrobić, jeżeli jesteśmy w górach, ale rower nas nie przekonuje? Może zorbing? Nazwa brzmi egzotycznie i niewiele mówi. Zorbing polega na staczaniu się ze zbocza wewnątrz wielkiej kuli. Ta popularna na całym świecie zabawa, którą wymyślono w Nowej Zelandii, dotarła również do Polski. Kula wykonana jest z przezroczystego, wytrzymałego PCV. Składa się z dwóch sfer, zewnętrznej i wewnętrznej, w której znajduje się człowiek. Średnice sfer wynoszą odpowiednio 3,5 m oraz 2 m. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniona jest powietrzem. Do wnętrza kuli prowadzi rękaw o średnicy 60 cm, który umożliwia wejście do środka. Tam możemy albo poruszać się swobodnie, albo zapiąć się bezpiecznie w uprząż. Kulą można bawić się w różnych miejscach, jednak najlepszy jest trawiasty, specjalnie przygotowany tor. Z pasażerem w środku kula toczy się w dół z prędkością dochodzącą nawet do 50 km/h. Do jej obsługi niezbędny jest wykwalifikowany personel, który czuwa nad bezpieczeństwem zabawy.
Le parkour – i miasto przestaje ograniczać
Nie masz ochoty wydawać całego stypendium na chwilę frajdy, jesteś odważny i masz dobrą kondycję? Powinieneś spróbować le parkour (ang. free running). Jest to pochodząca z Francji sztuka przemieszczania polegająca na pokonywaniu przeszkód w jak najszybszy i najbardziej efektowny sposób. Może być to niekonwencjonalna metoda poruszania się po mieście, jak również po każdym innym terenie. Upraszczając, można powiedzieć, że le parkour polega na wskakiwaniu, przeskakiwaniu czy wspinaniu się na wszystkie możliwe przeszkody. Każdy pokonuje własną trasę, wybiera przeszkody, rywalizuje z samym sobą. Czym jest parkour dla jego młodych entuzjastów? Maciek, użytkownik forum poświęconego tej dyscyplinie, pisze: „Jeśli chodzi o mnie, jest to sport w czystej formie, nie przykładam do tego jakiejś filozofii czy zasad, bo to by oznaczało, że jestem ograniczony, a ten sport ma na celu nas nie ograniczać (…). Z pewnością jest to też, jak dla mnie, sport ekstremalny, sport, dzięki któremu mogę się wykazać i poczuć wolność”.
Le parkour – i miasto przestaje ograniczać
Rafting – górski prysznic gwarantowany Może lepiej czujesz się w wodzie? Świetnie pływasz i chcesz się sprawdzić w zmaganiach z rwącą rzeką? Potrzebujesz adrenaliny i dużej ilości wody? Rafting i hydrospeed to coś dla Ciebie!
Rafting to pływanie po górskich rzekach pontonem. Może mieć wiele odmian i poziomów trudności, począwszy od najmniej niebezpiecznych spływów turystycznych z praktycznie pełną obsługą, aż po mrożącą krew w żyłach walkę z żywiołem na wąskich, wzburzonych górskich rzekach. Pokonuje się nawet wodospady! Pewne jest jedno: z tej zabawy nikt nie wyjdzie suchy. Woda jest zimna, ale widoki cudowne. Uczestnicy wyposażeni są w kamizelki ratunkowe, kaski i wiosła. W Europie najciekawsze miejsca do uprawiania raftingu znajdują się na Słowenii, we Francji, Szwajcarii oraz w Chorwacji. W Polsce spływy organizuje się na Dunajcu i Białce. Zbyt mało ekstremalne? To może hydrospeed? Od raftingu różni się tym, że po rwącej górskiej rzece spływamy nie pontonem, a na plastikowej desce. Ubrani w piankę, kamizelkę ratunkową i kask, czasem również płetwy, trzymamy się uchwytów i… płyniemy z prądem! Wymaga to nie lada odwagi
i siły fizycznej, szczególnie jeżeli chcemy zakończyć zabawę z niewielką liczbą siniaków. Hydrospeed można uprawiać w Europie we wszystkich krajach alpejskich. W Polsce nie ma rzek, które byłyby idealne do uprawiania tej dyscypliny, ale są szaleńcy, którzy próbują swoich sił np. na Dunajcu. Trzy, dwa, jeden, zero… jump! Nie umiesz pływać? Może nie lubisz moknąć? Nie masz lęku wysokości? Być może bardziej zainteresują Cię dające poczucie nieograniczonej wolności sporty uprawiane w powietrzu. Chyba najpopularniejszą dyscypliną ekstremalną są skoki na bungee, tzw. bungee jumping. Sprawa jest prosta: skaczemy z dużej wysokości na długiej, elastycznej linie. Tu nie trzeba mieć żelaznej kondycji, choć na pewno przyda się mocna psychika. Uznaje się, że pierwszymi skoczkami byli rdzenni mieszkańcy wysp Pentecost na Pacyfiku. Młodzi mężczyźni skakali z bambusowych wież z przywiązanymi do kostek lianami, aby udowodnić swoją męskość. Prawdziwy bungee jumpingu narodził się w 1979 r., kiedy wykonano serię skoków z mostu Clifton w Bristolu i nieco później z wieży Eiffla w Paryżu. Od tej pory sport ten zyskał wielką popularność. Skoki oddawane są głównie z dźwigów i specjalnie przystosowanych w tym celu wież. Atrakcją jest również skakanie z obiektów mających nieco inne przeznaczenie: wiaduktów, mostów czy skał. Stajemy na górze, zapinamy uprząż, do nóg mocujemy grubą linę. Reszta zależy już tylko od nas. Wrażenia są podobno niesamowite. Relacjonuje Agnieszka już po oddanym skoku: „Przypomina mi się cały czas ten moment, jak wyskakuję, i to uczucie przerażenia, kiedy zaczynam spadać. Zaczyna brakować mi powietrza, czuję szok, bo jestem pewna, że zaraz będzie koniec wszystkiego, paniczny strach paraliżuje mnie całą, nagle lina ciągnie mnie za nogi i czuję, że jednak jestem ocalona, jeszcze żyję! Uff! W tym momencie, jak na złość tej myśli, czuję, że lecę dalej, i co gorsza nie wiem, w którym kierunku! Świat wiruje, nie czuję liny. Jest cudownie! Krzyczę na całe gardło, bo wreszcie mogę coś wydusić z siebie! Dla takich chwil warto żyć!”. Urszula Sabat
rzeką? Potrzebujesz adrenaliny i dużej ilości wody? Rafting i hydrospeed to coś dla Ciebie!
Rafting to pływanie po górskich rzekach pontonem. Może mieć wiele odmian i poziomów trudności, począwszy od najmniej niebezpiecznych spływów turystycznych z praktycznie pełną obsługą, aż po mrożącą krew w żyłach walkę z żywiołem na wąskich, wzburzonych górskich rzekach. Pokonuje się nawet wodospady! Pewne jest jedno: z tej zabawy nikt nie wyjdzie suchy. Woda jest zimna, ale widoki cudowne. Uczestnicy wyposażeni są w kamizelki ratunkowe, kaski i wiosła. W Europie najciekawsze miejsca do uprawiania raftingu znajdują się na Słowenii, we Francji, Szwajcarii oraz w Chorwacji. W Polsce spływy organizuje się na Dunajcu i Białce.
Zbyt mało ekstremalne? To może hydrospeed? Od raftingu różni się tym, że po rwącej górskiej rzece spływamy nie pontonem, a na plastikowej desce. Ubrani w piankę, kamizelkę ratunkową i kask, czasem również płetwy, trzymamy się uchwytów i… płyniemy z prądem! Wymaga to nie lada odwagi i siły fizycznej, szczególnie jeżeli chcemy zakończyć zabawę z niewielką liczbą siniaków. Hydrospeed można uprawiać w Europie we wszystkich krajach alpejskich. W Polsce nie ma rzek, które byłyby idealne do uprawiania tej dyscypliny, ale są szaleńcy, którzy próbują swoich sił np. na Dunajcu.
Trzy, dwa, jeden, zero… jump! Nie umiesz pływać? Może nie lubisz moknąć? Nie masz lęku wysokości? Być może bardziej zainteresują Cię dające poczucie nieograniczonej wolności sporty uprawiane w powietrzu. Chyba najpopularniejszą dyscypliną ekstremalną są skoki na bungee, tzw. bungee jumping. Sprawa jest prosta: skaczemy z dużej wysokości na długiej, elastycznej linie. Tu nie trzeba mieć żelaznej kondycji, choć na pewno przyda się mocna psychika. Uznaje się, że pierwszymi skoczkami byli rdzenni mieszkańcy wysp Pentecost na Pacyfiku. Młodzi mężczyźni skakali z bambusowych wież z przywiązanymi do kostek lianami, aby udowodnić swoją męskość. Prawdziwy bungee jumpingu narodził się w 1979 r., kiedy wykonano serię skoków z mostu Clifton w Bristolu i nieco później z wieży Eiffla

Nie masz ochoty wydawać całego stypendium na chwilę frajdy, jesteś odważny i masz dobrą kondycję? Powinieneś spróbować le parkour (ang. free running). Jest to pochodząca z Francji sztuka przemieszczania polegająca na pokonywaniu przeszkód w jak najszybszy i najbardziej efektowny sposób. Może być to niekonwencjonalna metoda poruszania się po mieście, jak również po każdym innym terenie. Upraszczając, można powiedzieć, że le parkour polega na wskakiwaniu, przeskakiwaniu czy wspinaniu się na wszystkie możliwe przeszkody. Każdy pokonuje własną trasę, wybiera przeszkody, rywalizuje z samym sobą. Czym jest parkour dla jego młodych entuzjastów? Maciek, użytkownik forum poświęconego tej dyscyplinie, pisze: „Jeśli chodzi o mnie, jest to sport w czystej formie, nie przykładam do tego jakiejś filozofii czy zasad, bo to by oznaczało, że jestem ograniczony, a ten sport ma na celu nas nie ograniczać (…). Z pewnością jest to też, jak dla mnie, sport ekstremalny, sport, dzięki któremu mogę się wykazać i poczuć wolność”.
Rafting – górski prysznic gwarantowany
Może lepiej czujesz się w wodzie? Świetnie pływasz i chcesz się sprawdzić w zmaganiach z rwącą

www.park-przygody-gubalowka.pl www.facebook.com/adventureparkprzygody
www.park-przygody-gubalowka.pl www.facebook.com/adventureparkprzygody


Rzecz o szlakach turystycznych w Polsce
Cudze chwalicie, swego nie znacie – to powiedzenie świetnie ilustruje plany wakacyjnych wyjazdów. Postanowiliśmy zatem pokazać Wam, że w Polsce, nawet w regionach, w których zupełnie się tego nie spodziewacie, są szlaki turystyczne warte zwiedzenia. Przedstawiamy tylko niewielką część spośród wielu, ale może skłoni Was to do bliższego poznania swego kraju.
Szlaki turystyczne
Województwo kujawsko-pomorskie
Województwo kujawsko-pomorskie
Województwo kujawsko-pomorskie
SZLAK IM. STANISŁAWA NOAKOWSKIEGO
SZLAK IM. STANISŁAWA NOAKOWSKIEGO
SZLAK IM. STANISŁAWA NOAKOWSKIEGO
Rodzaj szlaku: pieszy lub rowerowy
Rodzaj szlaku: pieszy lub rowerowy
Rodzaj szlaku: pieszy lub rowerowy
Naszą wędrówkę przez województwo kujawsko-pomorskie rozpoczynamy w Toruniu – mieście Kopernika. Warto jednak pamiętać, że dzieje tego regionu to nie tylko historia wielkiego astronoma, ale także wielokulturowy tygiel i arena bohaterskich walk.
Naszą wędrówkę przez województwo kujawsko-pomorskie rozpoczynamy w Toruniu – mieście Kopernika. Warto jednak pamiętać, że dzieje tego regionu to nie tylko historia wielkiego astronoma, ale także wielokulturowy tygiel i arena bohaterskich walk.
Naszą wędrówkę przez województwo kujawsko-pomorskie rozpoczynamy w Toruniu – mieście Kopernika. Warto jednak pamiętać, że dzieje tego regionu to nie tylko historia wielkiego astronoma, ale także wielokulturowy tygiel i arena bohaterskich walk.
Czerwony szlak im. Stanisława Noakowskiego rozpoczyna się na Placu Rapackiego w stolicy województwa. Stamtąd biegnie do dawnej wsi Rudak (obecnie dzielnicy Torunia), na terenie której występowały duże pokłady iłów stanowiących materiał do wyrobu ceramiki. Następnie wiedzie do kolejnej osady włączonej dziś w granice Torunia-Czerniawce. Znajdują się tam odkryte w XIX w. źródła wód mineralnych. Kolejnym ciekawym miejscem na szlaku jest wieś Brzoza Toruńska. To w jej pobliżu w 1980 r. wydarzyła się największa w kraju katastrofa kolejowa. W miejscu tragedii stanął pomnik z symbolicznym odcinkiem toru kolejowego i nazwiskami ofiar.
Następnie szlak dociera do Ciechocinka – słynnego uzdrowiska, wzmiankowanego już w XV w. Wody mineralne zaczęto eksploatować tam pod koniec XVIII w. Do największych zabytków miasta należą m.in.: zespół tężni, neogotycki kościół oraz tzw. Grzyb z 1926 r. stanowiący obudowę jednego ze źródeł.
Pierwszy etap trasy biegnie pomiędzy Kraśnikiem a Zwierzyńcem. Pokonując go, podziwiać można efektowne, malownicze sieci wąwozów. Długość etapu wynosi 100 km, odznacza się on średnim stopniem trudności. Drugi etap rozciąga się między Zwierzyńcem a Tomaszowem Lubelskim. Charakterystyczną cechą tego obszaru są liczne wzgórza ostańcowe. Natomiast w korytarzach rzek płynących na krawędziowej części Roztocza Środkowego i Równiny Biłgorajskiej wytworzyły się kaskady wodospadów, zwanych potocznie szumami. Szlak ten ma długość 86 km, prowadzi głównie przez utwardzone drogi, lecz zdarzają się także odcinki piaszczyste. Trzeci etap prowadzi przez ukraińskie Roztocze Wschodnie, od przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, przez Potylicz, Krechów, Iwano-Frankowsk
Czerwony szlak im. Stanisława Noakowskiego rozpoczyna się na Placu Rapackiego w stolicy województwa. Stamtąd biegnie do dawnej wsi Rudak (obecnie dzielnicy Torunia), na terenie której występowały duże pokłady iłów stanowiących materiał do wyrobu ceramiki. Następnie wiedzie do kolejnej osady włączonej dziś w granice Torunia-Czerniawce. Znajdują się tam odkryte w XIX w. źródła wód mineralnych. Kolejnym ciekawym miejscem na szlaku jest wieś Brzoza Toruńska. To w jej pobliżu w 1980 r. wydarzyła się największa w kraju katastrofa kolejowa. W miejscu tragedii stanął pomnik z symbolicznym odcinkiem toru kolejowego i nazwiskami ofiar.
Następnie szlak dociera do Ciechocinka – słynnego uzdrowiska, wzmiankowanego już w XV w. Wody mineralne zaczęto eksploatować tam pod koniec XVIII w. Do największych zabytków miasta należą m.in.: zespół tężni, neogotycki kościół oraz tzw. Grzyb z 1926 r. stanowiący obudowę jednego ze źródeł.
Czerwony szlak im. Stanisława Noakowskiego rozpoczyna się na Placu Rapackiego w stolicy województwa. Stamtąd biegnie do dawnej wsi Rudak (obecnie dzielnicy Torunia), na terenie której występowały duże pokłady iłów stanowiących materiał do wyrobu ceramiki. Następnie wiedzie do kolejnej osady włączonej dziś w granice Torunia-Czerniawce. Znajdują się tam odkryte w XIX w. źródła wód mineralnych. Kolejnym ciekawym miejscem na szlaku jest wieś Brzoza Toruńska. To w jej pobliżu w 1980 r. wydarzyła się największa w kraju katastrofa kolejowa. W miejscu tragedii stanął pomnik z symbolicznym odcinkiem toru kolejowego i nazwiskami ofiar. Następnie szlak dociera do Ciechocinka – słynnego uzdrowiska, wzmiankowanego już w XV w. Wody mineralne zaczęto eksploatować tam pod koniec XVIII w. Do największych zabytków miasta należą m.in.: zespół tężni, neogotycki kościół oraz tzw. Grzyb z 1926 r. stanowiący obudowę jednego ze źródeł.
Z Ciechocinka trasa biegnie poprzez kilka mniejszych wsi, m.in. Raciążek, znany już w XI w., aż dociera do celu naszej wyprawy – Nieszawy. To ponad pięćsetletnie miasto wita nas licznymi zabytkami – ratuszem i plebanią z XIX w., gotyckim kościołem oraz klasztorem franciszkańskim z XVII stulecia. Tutaj też znajduje się Muzeum Stanisława Noakowskiego – rysownika, malarz i architekta.
Z Ciechocinka trasa biegnie poprzez kilka mniejszych wsi, m.in. Raciążek, znany już w XI w., aż dociera do celu naszej wyprawy – Nieszawy. To ponad pięćsetletnie miasto wita nas licznymi zabytkami – ratuszem i plebanią z XIX w., gotyckim kościołem oraz klasztorem franciszkańskim z XVII stulecia. Tutaj też znajduje się Muzeum Stanisława Noakowskiego – rysownika, malarz i architekta.
Z Ciechocinka trasa biegnie poprzez kilka mniejszych wsi, m.in. Raciążek, znany już w XI w., aż dociera do celu naszej wyprawy – Nieszawy. To ponad pięćsetletnie miasto wita nas licznymi zabytkami – ratuszem i plebanią z XIX w., gotyckim kościołem oraz klasztorem franciszkańskim z XVII stulecia. Tutaj też znajduje się Muzeum Stanisława Noakowskiego – rysownika, malarz i architekta.
Idąc tym szlakiem, przekonujemy się, że ziemie toruńskie to przede wszystkim miejsce bogatej historii oraz zdrowego wypoczynku. Pomniki dziejowych wydarzeń stoją tuż obok źródeł o leczniczych właściwościach.
Idąc tym szlakiem, przekonujemy się, że ziemie toruńskie to przede wszystkim miejsce bogatej historii oraz zdrowego wypoczynku. Pomniki dziejowych wydarzeń stoją tuż obok źródeł o leczniczych właściwościach.
Województwo lubelskie
Idąc tym szlakiem, przekonujemy się, że ziemie toruńskie to przede wszystkim miejsce bogatej historii oraz zdrowego wypoczynku. Pomniki dziejowych wydarzeń stoją tuż obok źródeł o leczniczych właściwościach.
CENTRALNY SZLAK ROWEROWY ROZTOCZA
Rodzaj szlaku: rowerowy
Województwo lubelskie
CENTRALNY SZLAK ROWEROWY
Województwo lubelskie
ROZTOCZA
Szlak prowadzi przez zdecydowanie najciekawsze miejsca regionu. Roztocze położone jest między Wyżyną Lubelską a Kotliną Sandomierską. Ciągle jest aktywne geologicznie – podnosi się około 2 mm w ciągu roku. Pierwszy etap trasy biegnie pomiędzy Kraśnikiem a Zwierzyńcem. Pokonując go, podziwiać można efektowne, malownicze sieci wąwozów. Dłu-
Rodzaj szlaku: rowerowy
CENTRALNY SZLAK ROWEROWY ROZTOCZA
Szlak prowadzi przez zdecydowanie najciekawsze miejsca regionu. Roztocze położone jest między Wyżyną Lubelską a Kotliną Sandomierską. Ciągle jest aktywne geologicznie – podnosi się około 2 mm w ciągu roku.
Rodzaj szlaku: rowerowy Szlak prowadzi przez zdecydowanie najciekawsze miejsca regionu. Roztocze położone jest między Wyżyną Lubelską a Kotliną Sandomierską. Ciągle jest aktywne geologicznie – podnosi się około 2 mm w ciągu roku.


gość etapu wynosi 100 km, odznacza się on średnim stopniem trudności. Drugi etap rozciąga się między Zwierzyńcem a Tomaszowem Lubelskim. Charakterystyczną cechą tego obszaru są liczne wzgórza ostańcowe. Natomiast w korytarzach rzek płynących na krawędziowej części Roztocza Środkowego i Równiny Biłgorajskiej wytworzyły się kaskady wodospadów, zwanych potocznie szumami. Szlak ten ma długość 86 km, prowadzi głównie przez utwardzone drogi, lecz zdarzają się także odcinki piaszczyste.
Trzeci etap prowadzi przez ukraińskie Roztocze Wschodnie, od przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, przez Potylicz, Krechów, Iwano-Frankowsk do Brzuchowic – dzielnicy Lwowa. Na szlaku znajdują się liczne wy-
Pierwszy etap trasy biegnie pomiędzy Kraśnikiem a Zwierzyńcem. Pokonując go, podziwiać można efektowne, malownicze sieci wąwozów. Długość etapu wynosi 100 km, odznacza się on średnim stopniem trudności. Drugi etap rozciąga się między Zwierzyńcem a Tomaszowem Lubelskim. Charakterystyczną cechą tego obszaru są liczne wzgórza ostańcowe. Natomiast w korytarzach rzek płynących na krawędziowej części Roztocza Środkowego i Równiny Biłgorajskiej wytworzyły się kaskady wodospadów, zwanych potocznie szumami. Szlak ten ma długość 86 km, prowadzi głównie przez utwardzone drogi, lecz zdarzają się także odcinki piaszczyste. Trzeci etap prowadzi przez ukraińskie Roztocze Wschodnie, od przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, przez Potylicz, Krechów, Iwano-Frankowsk

chodnie skalne, a także kamieniołomy. Ten etap ma długość 80 km, a trasa prowadzi przez malownicze wsie i miasteczka, w większości drogi są asfaltowe.
do Brzuchowic – dzielnicy Lwowa. Na szlaku znajdują się liczne wychodnie skalne, a także kamieniołomy. Ten etap ma długość 80 km, a trasa prowadzi przez malownicze wsie i miasteczka, w większości drogi są asfaltowe.
do Brzuchowic – dzielnicy Lwowa. Na szlaku znajdują się liczne wychodnie skalne, a także kamieniołomy. Ten etap ma długość 80 km, a trasa prowadzi przez malownicze wsie i miasteczka, w większości drogi są asfaltowe.
Województwo śląskie
SZLAK ZABYTKÓW TECHNIKI
Województwo śląskie
Rodzaj szlaku: samochodowy lub rowerowy
Województwo śląskie
SZLAK ZABYTKÓW TECHNIKI
SZLAK ZABYTKÓW TECHNIKI
Śląski Szlak Zabytków Techniki obejmuje 31 obiektów położonych na terenie województwa śląskiego, które są świadectwem i dziedzictwem industrialnego charakteru tego regionu. Obiekty leżące na szlaku związane są z górnictwem, hutnictwem, kolejnictwem, energetyką i łącznością. Trasa została tak wytyczona, by połączyć kilkadziesiąt miejsc i obiektów, pokazując w ten sposób specyfikę regionu. Spośród przebogatej oferty szczególną uwagę zwrócić należy na Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu. Możemy tam zjechać 170 m pod ziemię, by w prawdziwych
Rodzaj szlaku: samochodowy lub rowerowy Śląski Szlak Zabytków Techniki obejmuje 31 obiektów położonych na terenie województwa śląskiego, które są świadectwem i dziedzictwem industrialnego charakteru tego regionu. Obiekty leżące na szlaku związane są z górnictwem, hutnictwem, kolejnictwem, energetyką i łącznością. Trasa została tak wytyczona, by połączyć kilkadziesiąt miejsc i obiektów, pokazując w ten sposób specyfikę regionu. Spośród przebogatej oferty szczególną uwagę zwrócić należy na Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu. Możemy tam zjechać 170 m pod ziemię, by w prawdziwych wy-
REKLAMA
Rodzaj szlaku: samochodowy lub rowerowy Śląski Szlak Zabytków Techniki obejmuje 31 obiektów położonych na terenie województwa śląskiego, które są świadectwem i dziedzictwem industrialnego charakteru tego regionu. Obiekty leżące na szlaku związane są z górnictwem, hutnictwem, kolejnictwem, energetyką i łącznością. Trasa została tak wytyczona, by połączyć kilkadziesiąt miejsc i obiektów, pokazując w ten sposób specyfikę regionu. Spośród przebogatej oferty szczególną uwagę zwrócić należy na Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu. Możemy tam zjechać 170 m pod ziemię, by w prawdziwych wy-
Jaki powinien być idealny cukierek owocowy?

Smak owocowy to drugi (po miętowym) najpopularniejszy smak cukierków. Perfekcyjny cukierek owocowy powinien mieć kilka cech. Dla oka ważny jest przyjemny, naturalny kolor. Kształt oraz faktura powinny być natomiast naturalnie smukłe i zachęcające do degustacji. Najważniejszy jest smak. Najlepsze cukierki charakteryzują się pobudzającym wyobraźnię intensywnym smakiem dobrze nam znanych owoców. Przykładem słodkości spełniającej wszystkie te założenia jest linia cukierków Frutis. Frutis FUN to intensywne owocowe smaki (pomarańcza, cytryna, jabłko), wyjątkowy kształt owocowych ćwiartek i delikatny długo rozpływający się w ustach karmel. Frutis CREAM to delikatny smak, gładki karmel z dodatkiem śmietanki i soku truskawkowego, charakterystyczny dwukolorowy, zakręcony wzór oraz kształt przyjazny dla podniebienia.







robiskach, chodnikach i komorach zobaczyć narzędzia i maszyny używane przez górników i poczuć atmosferę pracy pod ziemią. W Zabrzu warto odwiedzić również Muzeum Górnictwa oraz Skansen Górniczy Królowa Luiza.
Kolejnym obowiązkowym przystankiem na szlaku są zabytkowe osiedla górnicze Nikiszowiec i Giszowiec w Katowicach. Pierwsze jest przykładem osiedla robotniczego, unikatowego pod względem koncepcji i formy architektonicznej. Drugie, będące pierwszą w kraju realizacją idei miasta-ogrodu, zamieszkiwane było przez kadrę zarządzającą.
Nie sposób przejechać całego szlaku na raz. Duża liczba obiektów i ich rozrzucenie na terenie całego województwa powodują, że najlepiej zwiedza się go etapami. Wszelkie informacje znaleźć można na http://turystyka.silesia-region.pl/szt/.
Województwo lubuskie
SZLAK DOLINĄ SZYSZYNY
Rodzaj szlaku: pieszy Lubuskie to kraina lasów i łąk, to także miejsce, w którym rodziła się polska historia. Tutaj dzieje naszego kraju objawiają się w średniowiecznych kościołach i ruinach zamków; są także ślady osadnictwa łużyckiego oraz pozostałości słowiańskich grodów z czasów plemiennych. Na niezwykłą wyprawę w głąb historii państwa i przyrody zaprasza nas jedna z żarskich ścieżek dydaktycznych. Trakt rozpoczyna się tuż za Bieniowem i wiedzie przez las. Podczas wędrówki na wzniesieniu dostrzec można wyraźny wał ziemny – pozostałość grodziska z VIII w. Dalej ścieżka biegnie przez tereny, gdzie można podziwiać bujną przyrodę – różne gatunki ptactwa, urozmaicony drzewostan; zwiedzający mają także rzadką okazję obejrzeć bagienną roślinność. Trasa przez las prowadzi wzdłuż wąwozu rzeki Szyszyny, stwarzając okazję do podziwiania licznych meandrów i naturalnej działalności wody żłobiącej miękkie podłoże.



Następnym przystankiem na trasie są Biedrzychowice. To osada, której początki sięgają zarania polskiej państwowości. Wieś wspominana była już w połowie XIV w. Szlak prowadzi do zabytkowego parku. Choć ze stojącego w nim pałacu pozostały jedynie fundamenty, nadal można podziwiać pomniki przyrody, m.in. ogromny dąb oraz stary kamienny krąg. W samej wsi wart uwagi jest romański kościół, zabudowania z XVIII w. oraz pomnik poległych w czasie I wojny światowej.
Spacer starannie przygotowaną ścieżką dydaktyczną pozwala nie tylko podziwiać turystyczne walory ziemi lubuskiej, daje także niepowtarzalną szansę spotkania z historią, o której większość z nas niewiele wie.
Województwo łódzkie SZLAK JURY WIELUŃSKIEJ
Rodzaj szlaku: pieszy, rowerowy
Szlak Jury Wieluńskiej jest częścią Szlaku Orlich Gniazd. Na terenie województwa łódzkiego przebiega 45 ze 113 km trasy.
REKLAMA
Szlak rozpoczyna się w Wieluniu, który zachował charakterystyczny dla średniowiecznych miast układ urbanistyczny. Dodatkowo dookoła rynku można obejrzeć dobrze zachowane resztki murów obronnych wraz z basztami. Wyjątkową atrakcją miasta jest zabytkowy kościół z 1350 r. pod wezwaniem Bożego Ciała i Nawiedzenia NMP, w którym można zobaczyć obraz Madonny z XVI w. Trasa wiedzie także przez miejscowość Rudy, gdzie warto zwiedzić kościół św. Wojciecha z 1142 r. – najstarszy na tych terenach zabytek architektury sakralnej. Szlak Jury Wieluńskiej obejmuje także fragment Załęczańskiego Parku Krajobrazowego (który sam w sobie jest wart większej uwagi). Tutaj, dla odmiany, można podziwiać wnętrza licznych jaskiń i szczeliny. Następnie trasa biegnie przez Kępowiznę, gdzie można obejrzeć zabytkowy drewniany młyn. Kończy się w Działoszynie, gdzie warto zwiedzić pałac, w którym przebywał Stanisław August Poniatowski. / górskie szlaki wędrówkowe




Województwo kujawsko-pomorskie
SZLAK IM. STANISŁAWA NOAKOWSKIEGO
Rodzaj szlaku: pieszy lub rowerowy Naszą wędrówkę przez województwo kujawsko-pomorskie rozpoczynamy w Toruniu – mieście Kopernika. Warto jednak pamiętać, że dzieje tego regionu to nie tylko historia wielkiego astronoma, ale także wielokulturowy tygiel i arena bohaterskich walk.

Czerwony szlak im. Stanisława Noakowskiego rozpoczyna się na Placu Rapackiego w stolicy województwa. Stamtąd biegnie do dawnej wsi Rudak (obecnie dzielnicy Torunia), na terenie której występowały duże pokłady iłów stanowiących materiał do wyrobu ceramiki. Następnie wiedzie do kolejnej osady włączonej dziś w granice Torunia-Czerniawce. Znajdują się tam odkryte w XIX w. źródła wód mineralnych. Kolejnym ciekawym miejscem na szlaku jest wieś Brzoza Toruńska. To w jej pobliżu w 1980 r. wydarzyła się największa w kraju katastrofa kolejowa. W miejscu tragedii stanął pomnik z symbolicznym odcinkiem toru kolejowego i nazwiskami ofiar. Następnie szlak dociera do Ciechocinka – słynnego uzdrowiska, wzmiankowanego już w XV w. Wody mineralne zaczęto eksploatować tam pod koniec XVIII w. Do największych zabytków miasta należą m.in.: zespół tężni, neogotycki kościół oraz tzw. Grzyb z 1926 r. stanowiący obudowę jednego ze źródeł.

Województwo małopolskie
SZLAK ARCHITEKTURY DREWNIANEJ
Rodzaj szlaku: samochodowy lub rowerowy
Szlak Architektury Drewnianej w województwie małopolskim ma długość 150 km. Obejmuje 237 zespołów architektonicznych, w skład których wchodzą kościoły, cerkwie, kaplice, dzwonnice, spichlerze, wiejskie chałupy oraz rozległe szlacheckie dwory. Wszystkie obiekty są dobrze oznakowane. Do największych skarbów regionu należy Skansen w Zubrzycy Górnej w gminie Jabłonka. Na jego obszarze znajdują się nie tylko domy, dzwonnice, karczmy oraz dwór, lecz także liczne wiejskie warsztaty rzemieślnicze, na przykład olejarnia, tartak i folusz. Szczególnie godna uwagi jest chałupa w Jabłonce z roku 1843, w której przedstawione zostało dawne tkactwo orawskie. Warto zwrócić także uwagę na skansen w Sidzinie w powiecie suskim, gdzie w jednym ze spichlerzy znajduje się wystawa poświęcona okresowi II wojny światowej. Obejrzeć tam można m.in. mundury, broń, a także fotografie z akcji partyzanckich. W ramach projektu „Muzyka zaklęta w drewnie” w okresie letnim organizowane są na terenie zabytków znajdujących się na szlaku koncerty muzyki poważnej. Wstęp jest bezpłatny.
Z Ciechocinka trasa biegnie poprzez kilka mniejszych wsi, m.in. Raciążek, znany już w XI w., aż dociera do celu naszej wyprawy – Nieszawy. To ponad pięćsetletnie miasto wita nas licznymi zabytkami – ratuszem i plebanią z XIX w., gotyckim kościołem oraz klasztorem franciszkańskim z XVII stulecia. Tutaj też znajduje się Muzeum Stanisława Noakowskiego – rysownika, malarz i architekta.
Województwo mazowieckie
Idąc tym szlakiem, przekonujemy się, że ziemie toruńskie to przede wszystkim miejsce bogatej historii oraz zdrowego wypoczynku. Pomniki dziejowych wydarzeń stoją tuż obok źródeł o leczniczych właściwościach.
GŁÓWNY SZLAK PUSZCZY KAMPINOSKIEJ
Rodzaj: szlak pieszy, rowerowy
Województwo
lubelskie
CENTRALNY SZLAK ROWEROWY ROZTOCZA
Rodzaj szlaku: rowerowy
Pierwszy etap trasy biegnie pomiędzy Kraśnikiem a Zwierzyńcem. Pokonując go, podziwiać można efektowne, malownicze sieci wąwozów. Długość etapu wynosi 100 km, odznacza się on średnim stopniem trudności. Drugi etap rozciąga się między Zwierzyńcem a Tomaszowem Lubelskim. Charakterystyczną cechą tego obszaru są liczne wzgórza ostańcowe. Natomiast w korytarzach rzek płynących na krawędziowej części Roztocza Środkowego i Równiny Biłgorajskiej wytworzyły się kaskady wodospadów, zwanych potocznie szumami. Szlak ten ma długość 86 km, prowadzi głównie przez utwardzone drogi, lecz zdarzają się także odcinki piaszczyste. Trzeci etap prowadzi przez ukraińskie Roztocze Wschodnie, od przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, przez Potylicz, Krechów, Iwano-Frankowsk

i pół wieku lipę Annę. To pod tym drzewem, jak głosi jedna z legend, księżniczka po raz pierwszy ujrzała swojego przyszłego męża. Szlak prowadzi następnie przez niezaludniony obszar Puszczy Goleniowskiej, a za nią przez miejscowość Sowna, gdzie znajduje się neogotycki kościół z XIX w. oraz domy o konstrukcji ryglowej. Atrakcją dla geologów może być Równina Pyrzycko-Stargardzka – największe w Europie skupisko drumlin, tj. owalnych polodowcowych pagórów. Ogromną gratkę dla miłośników historii może stanowić wieś Grzędzice. Znajduje się tutaj gotycki kościół z XV w. z cennym wyposażeniem, na które składają się m.in. polichromia z XV w., krucyfiks oraz średniowieczna chrzcielnica. Szlak został sklasyfikowany jako pieszy, jednak ze względu na znaczną długość trasy wynoszącej ponad 35 km z powodzeniem może być potraktowany jako rowerowy. Drobnym utrudnieniem dla cyklistów mogą być piaszczyste drogi w Puszczy Goleniowskiej oraz na Równinie Goleniowskiej.
Opracowanie: Anna Seweryn, Mikołaj Niedbała, Tomasz Zdunek, Andrzej Zowada fotografie: Mirosław Bachorz, Wojtek Miatkowski
do Brzuchowic – dzielnicy Lwowa. Na szlaku znajdują się liczne wychodnie skalne, a także kamieniołomy. Ten etap ma długość 80 km, a trasa prowadzi przez malownicze wsie i miasteczka, w większości drogi są asfaltowe.
Województwo śląskie
SZLAK ZABYTKÓW TECHNIKI
Jest to jeden z podstawowych i sztandarowych szlaków na Mazowszu. Puszcza Kampinoska, jako jedno z nielicznych takich miejsc w centrum Polski, posiada wiele własnych szlaków turystycznych. Główna trasa przebiega przez cały Kampinoski Park Narodowy ze wschodu na zachód. Podczas wędrówki można zobaczyć liczne wydmy i bagna. Choć coraz mniej osób znajduje czas na wycieczki po Kampinosie, to i demu dobrze znane są jego turystyczne atrakcje. Już na początku należy wymienić miejsca wycieczek „pierwszaków”, jak choćby wczesnośrednio wieczne grodzisko książąt mazowieckich Zamczysko i Profesora Kobendzy. Dla nieco starszych też znajdzie się kilka atrakcji, na przykład dobrze znana Sosna Powstańców 1863 r. czy pochodzący z II wojny światowej cmentarz w Palmirach, zwany warszawskim Katyniem. Na trasie można również zwiedzić obronny kościół renesansowy z XVI w., w którym chrzczony był Fryderyk Chopin, oraz szlachecki dwór klasycystyczny z 1800 r. w Tułowicach.


Szlak prowadzi przez zdecydowanie najciekawsze miejsca regionu. Roztocze położone jest między Wyżyną Lubelską a Kotliną Sandomierską. Ciągle jest aktywne geologicznie – podnosi się około 2 mm w ciągu roku.
Rodzaj szlaku: samochodowy lub rowerowy Śląski Szlak Zabytków Techniki obejmuje 31 obiektów położonych na terenie województwa śląskiego, które są świadectwem i dziedzictwem industrialnego charakteru tego regionu. Obiekty leżące na szlaku związane są z górnictwem, hutnictwem, kolejnictwem, energetyką i łącznością. Trasa została tak wytyczona, by połączyć kilkadziesiąt miejsc i obiektów, pokazując w ten sposób specyfikę regionu. Spośród przebogatej oferty szczególną uwagę zwrócić należy na Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu. Możemy tam zjechać 170 m pod ziemię, by w prawdziwych wy-
REKLAMA


Województwo zachodniopomorskie
SZLAK
ANNY JAGIELLONKI
Rodzaj szlaku: pieszy lub rowerowy
Trasa tego niebieskiego szlaku rozpoczyna się w dzielnicy Szczecina – na Załomiu, a kończy w Stargardzie. Swoją nazwę zawdzięcza Annie Jagiellonce, córce Kazimierza Jagiellończyka. W dniu 2 lutego 1491 r. ze Stargardu wyruszył orszak prowadzący księżniczkę do Szczecina, gdzie poślubiła księcia Bogusława X. Pierwszym przystankiem jest osada Pucko, gdzie warto zobaczyć salę wystawową w budynku nadleśnictwa Kliniska oraz liczącą sobie około cztery



Kalabria
Kalabria kraina
szczęśliwych biedaków

CCiepłe promienie słońca, malownicze zatoki, złoty piasek, krystaliczna woda i przyjemny szum wiatru. Wydawać by się mogło, że tak jest tylko w raju, a tymczasem wszystko to znajdziemy w Kalabrii, w południowej części Włoch.
iepłe promienie słońca, malownicze zatoki, złoty piasek, krystaliczna woda i przyjemny szum wiatru. Wydawać by się mogło, że tak jest tylko w raju, a tymczasem wszystko to znajdziemy w Kalabrii, w południowej części Włoch.
Region ten nie jest jeszcze popularny wśród turystów. Przyjeżdżają tu na wypoczynek mieszkańcy północnych Włoch, dlatego w większości hoteli można porozumieć się jedynie w ich ojczystym języku. Ta mała niedogodność nie powinna Wam jednak przesłonić uroku tego miejsca.
Region ten nie jest jeszcze popularny wśród turystów. Przyjeżdżają tu na wypoczynek mieszkańcy północnych Włoch, dlatego w większości hoteli można porozumieć się jedynie w ich ojczystym języku. Ta mała niedogodność nie powinna Wam jednak przesłonić uroku tego miejsca.
Kalabrię najlepiej jest zwiedzać samochodem. Można wtedy dotrzeć do wielu zabytkowych miasteczek i sanktuariów położonych wśród górskich szczytów. Ten sposób podróżowania ma jeszcze jedną ważną zaletę – pozwala dokładnie poznać mentalność i zwyczaje tubylców. Nie sprawi Wam to większego problemu, nawet jeśli nie znacie włoskiego. Wystarczy odrobina zmysłu obserwacji, aby przekonać się, jak niezwykli są ludzie zamieszkujący te tereny.
Kalabrię najlepiej jest zwiedzać samochodem. Można wtedy dotrzeć do wielu zabytkowych miasteczek i sanktuariów położonych wśród górskich szczytów. Ten sposób podróżowania ma jeszcze jedną ważną zaletę – pozwala dokładnie poznać mentalność i zwyczaje tubylców. Nie sprawi Wam to większego problemu, nawet jeśli nie znacie włoskiego. Wystarczy odrobina zmysłu obserwacji, aby przekonać się, jak niezwykli są ludzie zamieszkujący te tereny.
Kalabryjska życzliwość
Kalabryjska życzliwość
Podczas mojej wycieczki do Bratico, urokliwej osady rybackiej, poznałam chyba najpiękniejszą cechę ludności kalabryjskiej – umiejętność cieszenia się życiem. Bardzo zaskoczyło mnie, że mieszkańcy jednego z najuboższych regionów Włoch potrafią tak bardzo radować się każdym dniem spędzonym w gronie najbliższych. W Tropei natomiast, cudownym mieście nad Morzem Tyrreńskim, przekonałam się, jak ważne jest dla nich pielęgnowanie więzi rodzinnych. Bardzo spodobało mi się, że na codziennych rodzinnych kolacjach w restauracjach spotyka się cała rodzina, bliższa i dalsza. Biesiady trwają do późnych godzin wieczornych. Nikt się nie nudzi, nie spieszy i nie próbuje unikać tych spotkań. To niesamowite, że w dobie ciągłego pośpie-
Podczas mojej wycieczki do Bratico, urokliwej osady rybackiej, poznałam chyba najpiękniejszą cechę ludności kalabryjskiej – umiejętność cieszenia się życiem. Bardzo zaskoczyło mnie, że mieszkańcy jednego z najuboższych regionów Włoch potrafią tak bardzo radować się każdym dniem spędzonym w gronie najbliższych. W Tropei natomiast, cudownym mieście nad Morzem Tyrreńskim, przekonałam się, jak ważne jest dla nich pielęgnowanie więzi rodzinnych. Bardzo spodobało mi się, że na codziennych rodzinnych kolacjach w restauracjach spotyka się cała rodzina, bliższa i dalsza. Biesiady trwają do późnych godzin wieczornych. Nikt się nie nudzi, nie spieszy i nie próbuje unikać tych spotkań. To niesamowite, że w dobie ciągłego pośpiechu ludzie potrafią do tego stopnia zatracić się w rozmowie, że wręcz zapominają o wszystkim dookoła.
REKLAMA
Zwiedzając Kalabrię, nie sposób nie doświadczyć gościnności i serdeczności tubylców. Podróżnicy traktowani są prawie jak członkowie rodziny i na każdym kroku doświadczają oznak bezinteresownej życzliwości.

chu ludzie potrafią do tego stopnia zatracić się w rozmowie, że wręcz zapominają o wszystkim dookoła.
Zwiedzając Kalabrię, nie sposób nie doświadczyć gościnności i serdeczności tubylców. Podróżnicy traktowani są prawie jak członkowie rodziny i na każdym kroku doświadczają oznak bezinteresownej życzliwości.
To przemiłe zachowanie kalabryjczyków sprawiło, że nabrałam jeszcze większej ochoty na dalsze podróżowanie. Wybrałam się więc w rejs wokół Wysp Liparyjskich (Eolskich) i muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nasz prom krążył między tymi siedemnastoma wysepkami przez cały dzień, zatrzymując się w co ciekawszych portach. Dodatkową atrakcję stanowiły dwa czynne wulkany, Stromboli i Vulcano, oraz gorące źródła z błotem siarkowym, a także tajemnicze groty i urokliwe zatoczki ze złocistymi plażami.
Jeśli zamierzacie wybrać się do Kalabrii, musicie też koniecznie zobaczyć przylądek Capo Vaticano. Przy dobrej widoczności można dostrzec stamtąd Sycylię oraz drogę z Mesyny.
Kalabryjskie specjały
To przemiłe zachowanie kalabryjczyków sprawiło, że nabrałam jeszcze większej ochoty na dalsze podróżowanie. Wybrałam się więc w rejs wokół Wysp Liparyjskich (Eolskich) i muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nasz prom krążył między tymi siedemnastoma wysepkami przez cały dzień, zatrzymując się w co ciekawszych portach. Dodatkową atrakcję stanowiły dwa czynne wulkany, Stromboli i Vulcano, oraz gorące źródła z błotem siarkowym, a także tajemnicze groty i urokliwe zatoczki ze złocistymi plażami.
Jeśli zamierzacie wybrać się do Kalabrii, musicie też koniecznie zobaczyć przylądek Capo Vaticano. Przy dobrej widoczności można dostrzec stamtąd Sycylię oraz drogę z Mesyny.
Kalabryjskie specjały
Podobnie jak większość włoskich regionów, Kalabria ma kilka swoich specjałów kulinarnych. Jednym z nich jest oczywiście wino – delikatne białe cirro. Na szczególną uwagę zasługują jednak lody tartuffo, z których słynie przepiękna zabytkowa miejscowość Pizzo. Deser ten ma formę czekoladowo-śmietankowej kuli posypanej kakao, wypełnionej płynną czekoladą lub likierem. Mniam! Wielu smakoszy uznaje tartuffo za najlepsze lody świata, a ja nie zamierzam się z tym sprzeczać. Ciekawym przysmakiem kalabryjskim jest również dżem ze specjalnej czerwonej cebuli o lekko podłużnym kształcie. Podobno jest to rzecz pyszna i słodziutka, nie odważyłam się jednak spróbować tego dziwacznego wyrobu.
W całej Kalabrii w małych urokliwych sklepikach można znaleźć wiele rodzajów kolorowego makaronu o fantazyjnych kształtach, sznury ostrej papryczki i wspomnianej wcześniej cebuli, a także wiele odmian win, serów oraz marynowanych grzybów i innych warzyw.
Podobnie jak większość włoskich regionów, Kalabria ma kilka swoich specjałów kulinarnych. Jednym z nich jest oczywiście wino – delikatne białe cirro. Na szczególną uwagę zasługują jednak lody tartuffo, z których słynie przepiękna zabytkowa miejscowość Pizzo. Deser ten ma formę czekoladowo-śmietankowej kuli posypanej kakao, wypełnionej płynną czekoladą lub likierem. Mniam! Wielu smakoszy uznaje tartuffo za najlepsze lody świata, a ja nie zamierzam się z tym sprzeczać. Ciekawym przysmakiem kalabryjskim jest również dżem ze specjalnej czerwonej cebuli o lekko podłużnym kształcie. Podobno jest to rzecz pyszna i słodziutka, nie odważyłam się jednak spróbować tego dziwacznego wyrobu.
Gorąco polecam ten region Włoch podróżnikom, których nie stać na wakacje w bardziej popularnych częściach tego wspaniałego kraju, chcącym dobrze zjeść oraz przeżyć niezapomniane chwile.
Kaja Pietrasik
W całej Kalabrii w małych urokliwych sklepikach można znaleźć wiele rodzajów kolorowego makaronu o fantazyjnych kształtach, sznury ostrej papryczki i wspomnianej wcześniej cebuli, a także wiele odmian win, serów oraz marynowanych grzybów i innych warzyw.
Gorąco polecam ten region Włoch podróżnikom, których nie stać na wa kacje w bardziej popularnych częściach tego wspaniałego kraju, chcącym dobrze zjeść oraz przeżyć niezapomniane chwile.






„Wybierz Kalisz na weekend” to znakomita oferta dla turystów, którzy chcieliby poznać najstarsze miasto w Polsce, wyśmienicie się przy tym bawiąc. W ramach tej akcji przygotowaliśmy dla Państwa rejsy łodzią Calisia, zwiedzanie miasta zabytkowym autobusem, przejażdżki bryczką i wyjątkowe wizyty na wieży ratuszowej.
Każda propozycja dostarczy innych wrażeń – zachęcamy, aby skusić się na wszystkie.
Rejs łodzią Calisia
Pełen niecodziennych wrażeń rejs łodzią Calisia po rzece Prośnie zabierze Państwa w czasy wczesnego średniowiecza, kiedy Kalisz był jeszcze niewielkim drewnianym grodziskiem. Wyprawa łączy cechy typowej wycieczki z bajkową podróżą do przeszłości. Piękna przyroda, plusk wody i ciekawe opowieści o historii miasta pozwolą oderwać się od codzienności.
Zwiedzanie miasta zabytkowym autobusem
Wyjątkowe wrażenia i mnóstwo śmiechu zapewni przejazd ulicami miasta zabytkowym autobusem, wyjętym wprost z lat 70. W tym przypadku brak klimatyzacji i głośny warkot silnika to dodatkowe atrakcje. Każdy kurs odbywa się z udziałem przewodników, którzy odkrywają przed pasażerami tajemnice Kalisza, nie szczędząc przy tym rozmaitych ciekawostek. Taka przejażdżka to frajda zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
Zwiedzanie wieży kaliskiego ratusza z przewodnikiem
Wejście na wieżę ratusza z przewodnikiem to znakomite urozmaicenie spaceru po kaliskim rynku. Pokonywanie kolejnych kondygnacji umilają pełne ciekawych anegdot opowieści o historii miasta. Najwspanialsza niespodzianka czeka jednak na tarasie widokowym – jest nią przepiękna panorama miasta.
Przejażdżki bryczką
Nic dodać, nic ująć. To miła i bardzo atrakcyjna forma spędzenia czasu w centrum miasta, wprost idealna dla osób, które chcą nasycić się widokiem pięknych kamieniczek, zabytkowych kościołów i gmachów reprezentujących rozmaite style architektoniczne. Jej zaletą jest również to, że o długości trasy można zdecydować samodzielnie.
Dla każdego coś pysznego!
Każdy, kto przepłynie się łodzią, zwiedzi Kalisz autobusem lub dorożką albo wejdzie na wieżę ratusza może liczyć na kulinarną niespodziankę przygotowaną przez kaliskie lokale gastronomiczne. Trzeba tylko zachować zużyte bilety wstępu na powyższe atrakcje. Zachęcamy więc, by po miłej wycieczce udać się do wybranej kawiarni lub restauracji i oddać wykorzystany wcześniej bilet, aby zasmakować w tym, co w Kaliszu najlepsze.
Szczegóły na stronie www.kalisz.pl
Wyjedź do USA!

Camp America to najsłynniejszy na świecie międzynarodowy program studenckiej wymiany kulturalnej. Łączy przygodę i wakacje w USA z pracą na młodzieżowych obozach letnich lub w rodzinnych ośrodkach wypoczynkowych.
Program Camp America organizowany jest już od ponad 40 lat przez Amerykański Instytut Studiów Zagranicznych, mający swoje główne siedziby w Wielkiej Brytanii (Londyn) i USA (Stamford w stanie Connecticut). Biuro polskiego przedstawicielstwa AIFS Inc. znajduje się w Warszawie. W programach Instytutu wzięło udział już ponad 1 200 000 studentów!
Wyprawa na dno Kanionu
Jest godzina 16.00. Trzynaście dni temu wynajęliśmy w Los Angeles Pontiaca Sunfire i ruszyliśmy przez 6 stanów: Kalifornię, Arizonę, Nowy Meksyk, Teksas, Kolorado i Utah, aż dotarliśmy do południowej krawędzi Wielkiego Kanionu.
CIdeą przewodnią Camp America jest umożliwienie studentom z całego świata swobodnego zwiedzania USA oraz poznania codziennego życia Amerykanów, poprzez spędzenie wakacji wśród nich. Pobyt i praca w USA w środowisku Camp America to rzeczywista wymiana kulturalna, zapoznawanie się z wartościami i poglądami amerykańskich rówieśników, a co za tym idzie – wzrost wzajemnego zrozumienia. Taki rodzaj kontaktu możliwy jest wyłącznie w warunkach zbliżonych do życia codziennego, przy wypełnianiu wspólnych zadań. Camp America łączy w sobie wykonywanie różnego rodzaju obowiązków zależnych od typu programu, dzięki czemu student spoza USA ma nie tylko możliwość poznania amerykańskiego etosu życia i pracy, ale i utrzymania się w Stanach Zjednoczonych przez kilka miesięcy pobytu, tak jak na programie typu Work & Travel. Studenci mogą pomagać w opiece nad dziećmi na koloniach letnich (program Counsellor), bądź asystować przy prowadzeniu kolonijnej kuchni, piekarni lub sprzątaniu (program Campower), ewentualnie pomagać przy opiece nad osobami niepełnosprawnymi (program Special Needs). Wszystkie zaś opcje dają niepowtarzalną możliwość osobistego poznania Ameryki, poszerzenia horyzontów i nadania dynamiki własnej karierze. Udział w programie Camp America jest mocnym, oryginalnym punktem w studenckim CV.
Camp America to tzw. „bezpieczna opcja work & travel”. Jeżeli jedziesz do USA pierwszy raz, jest to po prostu najlepszy wybór.
W „bezpiecznej opcji work and travel”, jaką jest Camp America, uczestnik pozostaje pod ścisłą opieką organizatora od chwili zgłoszenia się w Polsce do momentu zakończenia pracy na campie. Miejsce pracy, wypłata, bezpłatne utrzymanie i wyżywienie gwarantowane są kontraktem z organizatorem i nie zależą bezpośrednio od amerykańskiego pracodawcy. Niski wkład własny sprawia ponadto, że ryzyko finansowe praktycznie nie istnieje. Uczestnik ma zapewnione podwójne „Orientation”: w Polsce i w USA, a Amerykański Instytut Studiów Zagranicznych zapewnia środki na pomoc i obsługę uczestników.
Work and TRAVEL
Otrzymałeś kieszonkowe, znasz już Amerykę, czujesz się pewnie i masz wielu nowych przyjaciół, wspólnie z którymi możesz podróżować. Twoi amerykańscy koledzy mogą się tu okazać nieocenioną pomocą. Po zakończeniu pracy na campie cały pozostały Ci czas możesz przeznaczyć na podróże! (CA)

hcemy zejść na dno do rzeki Kolorado i wrócić tego samego dnia na górę. Znajdujemy miejsce na kempingu i idziemy na „rozeznanie terenu”. Rozmowy z napotkanymi turystami i pracownikami parku nie napawają optymizmem. Wszyscy odradzają wycieczkę w obie strony w jeden dzień, głównie z powodu upału. Zbliża się pora zachodu słońca. Jedziemy do Hoopi Point, skąd podobno kula słońca chowająca się za krawędzią kanionu robi największe wrażenie. Nie dzisiaj. Mgła zepsuła widowisko. Wracamy do auta, rozkładamy fotele i zasypiamy. Tak głęboko spaliśmy, że przegapiliśmy dźwięk budzika. Zamiast o 4, dopiero o 5.30 stajemy na początku szlaku. Żeby odrobić stracony czas, niemal biegniemy ścieżką wijącą się w dół kanionu. Pomimo kilku litrów wody i prowiantu w plecakach, a także aparatów fotograficznych na szyi, mamy całkiem niezłe tempo. Po około godzinie marszu doganiamy piechurów, którzy wyszli o 4 rano, przed nimi już nikogo nie widać. Nagle na ścieżkę wychodzi młody jeleń, przygląda się nam i zaczyna nas prowadzić. Co kilka kroków spogląda do tyłu, jakby patrząc, czy za nim nadążamy. Po kilkuset metrach nasze drogi się rozeszły. Pamiętamy o regularnych postojach na „coś na ząb” i łyk wody. Robi się coraz cieplej. Przed sobą widzimy skupisko drzew – to Indian Gardens. Tutaj można uzupełnić zapas wody.
Przydrożny
Witold
fot.
Samotnie i w tłumie
Po krótkim płaskim odcinku znów ścieżka stromo schodzi w dół. Wreszcie zza zakrętu wyłania się szeroka rzeka Kolorado – jesteśmy na dnie. Patrzymy na zegarek – 8.30. Robimy półgodzinny postój. Czujemy się jak u podnóża gór, a nie jak w szczelinie kanionu. Jesteśmy nieco rozczarowani. Ruszamy do góry. Nie zwalniamy, bo pamiętamy o ostrzeżeniach, że pomiędzy 10 a 16 nie da się maszerować z powodu upału. Dochodzimy do Indian Gardens i spoglądamy na ustawiony tam termometr. Rzeczywiście jest całkiem ciepło: 40 stopni. Nie zraża nas to jednak, idziemy dalej. Mijamy sapiącą z wysiłku grupę turystów. Okazuje się, że rano wyruszyli z Phantom Ranch na dnie kanionu. Mijamy grupę jadącą na mułach. Już tylko kilka kilometrów dzieli nas od krawędzi. Robimy kolejny postój, na którym towarzyszy nam wiewiórka ze srebrną kitą. Im bliżej krawędzi, tym więcej ludzi. Większość z milionów turystów przyjeżdżających podziwiać Wielki Kanion woli nie oddalać się od auta czy autobusu. Tylko na dole można poczuć się jak odkrywca i w samotności kontemplować widoki. Wychodzimy na brzeg i od razu toniemy w morzu turystów spacerujących między hotelami, kawiarniami, restauracjami i punktami z pamiątkami. Wsiadamy do auta i ruszamy w dalszą drogę. Obaj stwierdzamy, że Wielki Kanion jest
Czy to w roli menedżera, czy też członka zespołu, pracując z pasją potrafimy afirmować wizję, przez co dużo łatwiej jest dążyć do celu – o czym doskonale wiedzą pracodawcy. Jest to jedna z wielu zalet łączenia profilu zawodowego ze swoimi głównymi zainteresowaniami, które warto rozwijać i w które warto inwestować.
Zmotywujmy siebie i innych
Motywacja przychodzi falami i przypomina sinusoidę: jej poziom na przemian wznosi się i opada. Jeśli w dążeniu do określonego celu kierujemy się pasją, droga do jego osiągnięcia nie jest specjalnie wyboista. Przy codziennych działaniach i stawianiu sobie nowych wyzwań początkowy entuzjazm systematycznie spada, a cel zanika. Dlaczego jednym udaje się coś zmienić, podczas gdy inni odpadają w przedbiegach? Przyczyny niepowodzeń są różne, ale istnieją pewne techniki, które wspomagają dążenia do określonego celu: • na sam początek musimy subiektywnie określić, czy cel, którego realizację sobie założyliśmy, jest w ogóle wykonalny. Bardzo często zbyt drastycznie czy też ambitnie planujemy pewne działania. Musimy na wstępie zaplanować cały proces tak, aby progresyw-
nie przybliżać się do sfinalizowania go w pożądany przez nas sposób; • aby w trakcie nie tracić naszej motywacji, powinniśmy określić kolejne etapy, których realizacja stanie się naszym małym sukcesem; • do równie ważnych czynników należą odpowiednia afirmacja i wizualizacja oraz przywoływanie pozytywnych doświadczeń. Zmiana podejścia z „muszę” na „chcę i mogę” to podstawa, natomiast wspomaganie naszych zamierzeń odpowiednią wizualizacją prowadzi do swego rodzaju zaprogramowania naszych umysłów i zmiany nawyków myślowych. Niezależnie od wyznaczonego celu musimy uwierzyć w jego wykonalność, a droga do jego realizacji powinna być zgodna z naszymi przekonaniami.
Nie ma jednego sposobu na motywację, tak jak nie ma dróg na skróty. We wszystko, co robimy, jeśli mamy to robić dobrze i osiągać satysfakcjonujące wyniki, musimy zaangażować się całym sobą. Warto znaleźć własne sposoby na dodawanie sobie siły do działania, dzielić się pasją z innymi i przede wszystkim wziąć ją pod uwagę, planując wyzwania zawodowe.
Robert Nawrocki
Ty też możesz zostać wynalazcą!
Konkurs na Pomysł jest ogólnopolskim wydarzeniem, organizowanym od 2009 r. przez Kancelarię Prawno-Patentową Jarzynka i Wspólnicy.
Celem Konkursu jest zachęcenie młodych ludzi do realizacji i zabezpieczenia prawnego własnych pomysłów. Przeszkodą, która często stoi na drodze do osiągnięcia tego celu, są wysokie koszty związane z prawnym zabezpieczeniem projektu. Autorowi najciekawszego pomysłu kancelaria oferuje bezpłatną obsługę prawną, w tym prawne sfinalizowanie pomysłu, czyli uzyskanie patentu na wynalazek lub prawa ochronnego na wzór użytkowy oraz pokrycie kosztów związanych z uzyskaniem ochrony. Dla finalistów organizowane jest szkolenie z zakresu ochrony własności intelektualnej i komercjalizacji własnych projektów, przygotowane przy współpracy z Fundacją Polski Instytut Badań i Rozwoju. Honorowym patronem konkursu jest Minister Gospodarki. Zainteresowane osoby powinny do 30 kwietnia 2014 r. wypełnić formularz znajdujący się na stronie internetowej www.konkursnapomysl.pl.


praca - nauka - podró¿e


Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę piękny rejs
Rejsy Statkami Zapraszamy codziennie na rejsy statkami po Wrocławiu od 10:00 do 21:00 możliwość wynajęcia statków na imprezy okolicznościowe tel.: (71) 328 36 18, 609 200 867, 605 221 220 www.statekpasazerski.pl




Jak wyjechać do raju?
Indonezja to kraj pocztówkowych krajobrazów, tysięcy wysp i kulturowej różnorodności. Artyści odnajdują tu inspirację, a amatorzy surfingu trenują na największych na świecie falach.

W Indonezji, czyli gdzie?
Indonezja jest położona w Azji Południowo-Wschodniej na archipelagu składającym się z ponad 17 tys. wysp. Jawa i Bali funkcjonują jako ośrodki życia biznesowego, usługowego i turystycznego, choć każda wyspa ujmuje swoją odmiennością. „Jedność w różnorodności” to narodowe motto Indonezji, niezwykle trafnie oddające specyfikę tego kraju, w którym spotykają się odmienne grupy etniczne i religijne (ze znaczną dominacją wyznawców islamu), obok oficjalnego języka występuje ponad 250 lokalnych dialektów, a wszystkie te elementy tworząc barwną mozaikę na styku kultur. Republika Indonezji jest obecnie czwartą populacją świata z ponad 240 milionami mieszkańców. Historia tego kraju sięga ponad milion lat wstecz, co sprawia, że monumentalne pamiątki z antycznej przeszłości, jak choćby buddyjska świątynia Borobudur czy hinduistyczny kompleks Prambanan na wyspie Jawa, sąsiadują z nowoczesnymi metropoliami, np. stolicą kraju Jakartą czy Bandungiem, znaczącym ośrodkiem akademickim.
Egzotyka życia na fali
Z uwagi na różnorodność kulturową Indonezji obrzędowość oraz tradycje celebrowane przez mieszkańców kraju odznaczają się synkretyzmem, a ich mnogość sprawia, że praktycznie każdego dnia odbywa się tutaj święto, ceremonia lub festiwal. Indonezyjczycy cechują się serdecznością, otwartością i ogromną gościnnością. Słyną także z opanowania i nieokazywania emocji — zasada „zachowania twarzy”
jest priorytetem w kontaktach z drugim człowiekiem, co jest szczególnie widoczne podczas prowadzenia negocjacji i zawierania umów biznesowych. Indonezyjczycy są ogromnie dumni ze swojego kraju, co wcale nie dziwi w kontekście unikalnego piękna lokalnych krajobrazów. Indonezja jest mikrokosmosem, urzekającym malowniczymi plażami, tropikalną dżunglą, majestatycznymi szczytami gór, a także doskonale zachowanymi rafami koralowymi.
Biznes po indonezyjsku
Choć Indonezja jest zazwyczaj postrzegana jako cel wakacyjnych podróży, jej dynamiczny rozwój w sektorze biznesowo-usługowym oraz otwarcie na zagraniczne inwestycje oraz partnerów biznesowych sprawiają, że kraj ten jest także idealnym miejscem zdobywania nowych umiejętności zawodowych oraz doskonalenia profesjonalnego warsztatu w międzynarodowym środowisku. Indonezyjskie firmy oraz operujące w kraju globalne korporacje są otwarte na młodych ludzi, prowadząc nabór na praktyki zawodowe, które mogą stać się doskonałą przepustką do dalszej kariery. Jeśli sądzisz, że nawiązanie kontaktu z firmą w Indonezji, a następnie wyjazd na praktyki w dowolnie wybranym przez Ciebie sektorze, dopasowanym do indywidualnych kwalifikacji, potrzeb i zainteresowań, leży poza granicami Twoich możliwości, mamy dla ciebie dobre wieści! Firma Internship Indonesia, działająca już od kilkunastu lat na tamtejszym rynku, jest profesjonalną platformą łączącą poszukujących praktyk młodych ludzi z całego
świata ze starannie wyselekcjonowanymi firmami i instytucjami z Indonezji, będącymi liderami w swoich branżach. Dzięki rozbudowanej sieci partnerów, a także konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju, Internship Indonesia oferuje praktyki w wielu dziedzinach, takich jak zarządzanie, media, promocja i marekting, turystyka i hotelarstwo, edukacja, biznes, logistyka i wielu innych. Jako miejsce realizacji praktyk można wybrać najpiękniejsze i najbardziej atrakcyjne wyspy: Jawę lub Bali. Zwolennicy „życia na krańcu świata” w dosłownym znaczeniu tego słowa mogą skorzystać z oferty na wyspie Nowa Gwinea, w Papui Zachodniej, skąd jest już tylko krok do Nowej Zelandii i Australii. Praktyki z Internship Indonesia Jeśli interesuje Cię wyjazd na przygodę życia i zdobywanie cennego doświadczenia w niesamowitym miejscu, nazywanym przez wielu rajem na ziemi, oferta Internship Indonesia jest skierowana właśnie do Ciebie! Wystarczy tylko komunikatywna znajomość języka angielskiego (w którym odbywają się wszystkie praktyki) oraz dobry stan zdrowia. Praktyki trwają zwykle od jednego do kilku miesięcy (z możliwością ich przedłużenia do nawet kilkunastu). Rekrutacja prowadzona jest przez cały rok. Wystarczy wejść na stronę internetową Internship Indonesia www.internship-indonesia.com/ applynow.php, wypełnić formularz zgłoszeniowy i zaakceptować warunki uczestnictwa. Kolejnym krokiem jest rozmowa online (czat telefoniczny lub wideo) z konsultantem, która powoli poznać preferencje i oczekiwania kandydata wobec programu. Na podstawie rozmowy przygotowywane są propozycje konkretnych praktyk, aż do momentu znalezienia najbardziej satysfakcjonującej oferty. Internship Indonesia pośredniczy w komunikacji na linii firma — praktykant, dostarczając praktycznych informacji na temat miejsca odbycia praktyki oraz wskazówek dotyczących życia w Indonezji. Wszystkie praktyki są płatne. Dodatkowo praktykanci otrzymują pomoc w znalezieniu zakwaterowania i w organizacji transportu. Proces rekrutacji do programu trwa zwykle około 2—3 tygodni. Czas rozpoczęcia praktyk jest uzależniony od dyspozycyjności kandydata.
Więcej informacji o programie i ciekawostek na temat Indonezji znajdziesz na stronie http://www.internship-indonesia.com


Wakacyjne oblicze Gdańska
Gdańsk to świetny kierunek na lato: na staż, do pracy sezonowej czy na wypoczynek!
Już za chwilę rozpoczną się wakacje. Co zrobić z tymi cudownymi trzema miesiącami wolnego? Wybrać się na wczasy, plażować i wsłuchiwać się w szum fal?
A może podjąć dorywczą pracę sezonową albo w ogóle spróbować załapać się jeszcze na staż last minute?
Najlepiej maksymalnie zwiększyć szanse i wybrać się do Gdańska, gdzie czeka na Ciebie wiele, a w zasadzie: morze możliwości – na te i na kolejne wakacje.
STAŻ NAD MORZEM
Lato to dobry czas na zdobycie doświadczenia zawodowego. W grodzie Neptuna zlokalizowanych jest wiele dużych firm, które chętnie za -
trudniają młode osoby i oferują letnie staże. Wystarczy przeszukać strony z ofertami pracy, a jeszcze można natknąć się na ogłoszenia przygotowane dla studentów i absolwentów na najbliższe miesiące.
A jeśli nie uda Ci się załapać na staż w Gdańsku jeszcze w tym roku, pomyśl o nim w kolejne wakacje. Znalezienie odpowiedniego pracodawcy ułatwia samo miasto, np. dzięki projektowi „Wakacyjny Staż 2016” skierowanemu do wszystkich studentów i absolwentów. Fundatorami staży są znane firmy – między innymi: Amazon, Bayer, Bauhaus, BCC, Comarch, ING, Lotos, Orange, PwC czy Trefl. Tegoroczne oferty pracy dla blisko 340 stażystów są więc zróżnicowane i z pewnością studenci różnych specjalności mogą znaleźć coś dla siebie. Staże w ramach akcji trwają mini -
mum miesiąc – w okresie od lipca do końca września. Ich termin ustala się indywidualnie z fundatorem stażu, a wynagrodzenie za miesiąc pracy wynosi minimum 1100 zł brutto. Jeśli zaś chciałbyś pozostać tu na dłużej, w mieście funkcjonuje program zawodowych staży całorocznych „Wypracuj Przyszłość”. Z ofertami wychodzą też nieustannie sami trójmiejscy pracodawcy, którzy ciągle poszukują młodych, ambitnych studentów.
SEZON NA PRACĘ
Miesiące wakacyjne to również odpowiedni czas na dorobienie paru groszy i podjęcie pracy sezonowej przez studentów studiów dziennych.
Najłatwiej pracę znaleźć tam, gdzie są turyści, czyli np. na Wybrzeżu. W Gdańsku możesz szukać jej poprzez Centrum Pracy Krótkoterminowej prowadzone przez Urząd Pracy, ale z pewnością nie zawiodą Cię też wyszukiwarki internetowe.
Możesz podjąć sezonową pracę np. jako pomoc kuchenna, kelner, barman, pokojówka, sprzedawca w budce z jedzeniem czy sprzedawca pamiątek. A jeśli masz już jakieś doświadczenie i odpowiednie uprawnienia, możesz też znaleźć zatrudnienie jako animator, wychowawca lub trener na półkoloniach czy ratownik wodny.

Być może nie każda praca sezonowa jest bardzo ambitna, ale z pewnością oprócz zarobienia pieniędzy wiele z nich pozwoli Ci się rozwijać, poznać swoje upodobania i możliwości oraz nowe ciekawe osoby. Twojemu przyszłemu pracodawcy pokaże to z kolei, że jesteś pracowity i zaangażowany.
CZAS NA ROZWÓJ
Jeśli nie chcesz pracować czy odbywać praktyk, pamiętaj, że lato to także dobry czas na rozwój i naukę – choć niekoniecznie o przygotowywanie do wrześniowych poprawek tu chodzi. Możesz za to skorzystać z wakacyjnych kursów związanych z Twoim hobby, np. projektowaniem, śpiewem, szyciem czy fotografią, które z pewnością miło jest ćwiczyć wśród nadmorskich pejzaży.
Możesz też wykorzystać te trzy miesiące wolnego na podniesienie swoich umiejętności językowych lub wziąć udział w kursach biznesowych. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o rozwój osobisty poprzez zaangażowanie się w działania wolontariackie.
MORZA SZUM
Kocyk, plaża i fale – do morza chyba nie trzeba Cię przekonywać. Nawet jeśli Twoim celem w Gdańsku jest praca sezonowa lub staż, są
przecież jeszcze weekendy i możliwość niezliczonych wieczornych spacerów z szumem Bałtyku w tle. Albo home-office na plaży? Zwłaszcza, że ze strefy darmowego internetu można skorzystać np. przy kąpielisku Stogi oraz przy Molo.
W samej tylko stolicy Pomorza do wyboru jest aż siedem miejskich plaż strzeżonych (Molo Brzeźno, Sobieszewo, Stogi, Orle, Jelitkowo, Klipper Jelitkowo, Dom Zdrojowy Brzeźno), na których czekają różne dodatkowe atrakcje, takie jak boiska do gry w piłkę czy nadmorskie siłownie.
Na kąpielisku w Brzeźnie można skorzystać też z wypożyczalni skuterów wodnych i przejażdżki bananem, a w Jelitkowie – z kuli wodnych. Przy wszystkich kąpieliskach funkcjonują też wypożyczalnie parasoli, leżaków i oczywiście… parawanów.
Dotarcie na każdą z tych plaż komunikacją publiczną nie powinno być problemem. Dojechać tam można nawet tramwajem, ale jeszcze ciekawszym pomysłem będzie rower, gdyż na kąpieliska prowadzą liczne ścieżki rowerowe, a przy plażach ulokowane są stojaki.
KULTURA & SPORT
Ledwo co w grodzie Neptuna ucichły dźwięki studenckich Juwenaliów, a już czekają kolejne koncerty, kabarety i inne wydarzenia kulturalne.
Wśród koncertów można wymienić lipcowe widowisko Avicii. Warto też wspomnieć o uroczym Jarmarku św. Dominika, który na stałe wpisał się w sezon letnich imprez. Setki straganów, 23 dni atrakcji, podczas których można wyszukać pamiątki, posłuchać muzyki i posmakować regionalnych potraw. Po zamknięciu straganów na studentów będą czekać zlokalizowane na Starówce puby i kluby studenckie.
Nie zapomnij też, że będąc w Gdańsku z powodzeniem możesz korzystać z licznych atrakcji, jakie oferują okoliczne Sopot i Gdynia. Letnie festiwale i koncerty są przecież wizytówką tych miast, a będąc w Gdańsku nie sposób przecież pominąć Open’era.
Nie zabraknie też wrażeń sportowych, wśród których warto wyróżnić Triathlon Gdańsk, rozpoczynający się i kończący w urokliwej scenerii na Molo w Brzeźnie, czy odbywający się 15 sierpnia XXII Maraton Solidarności.
Na co dzień można również korzystać z licznych siłowni, basenów i klubów sportowych. A jeśli chcesz wypróbować czegoś nowego, zajdź do przystani, i podziwiaj Gdańsk z perspektywy kajaka.
Udanego wyjazdu!
Agata Blinkiewicz




Azjatycki tygrys
O tym, jak wolontariat w Malezji dał drugie życie start-upowi
Polacy coraz częściej decydują się na założenie swojego biznesu. Powody są różne, ale trudności w każdym przypadku podobne: brak doświadczenia, funduszy, czasami motywacji. Tak było w przypadku dwudziestoparoletniego Piotrka, który swój startup – Wandertrvl – założył z czystej pasji do podróżowania. Niestety, coś nie wyszło. Nieco zdemotywowany Piotrek postanowił wyjechać na wolontariat zagraniczny do Malezji. I to okazało się dla jego biznesu lekiem na całe zło. Program? Nie, przygoda!
Możliwość wyjazdu Piotrek dostał dzięki programowi Global Citizen, organizowanemu przez największą międzynarodową organizację studencką AIESEC. Jednym z krajów uczestniczących w programie była właśnie Malezja. Co więc tam robił? – Pracowałem w małej organizacji pozarządowej o nazwie „Lariche Community” zlokalizowanej w ścisłym centrum Kuala Lumpur, największym mieście i siedzibie króla Malezji. Projekt, w którym brał udział Piotrek, polegał na organizowaniu szkoleń i warsztatów dla grup młodzieżowych i osób niepełnosprawnych, rdzennych mieszkańców Malezji, firm oraz innych organizacji pozarządowych. Wszystko w celu ułatwienia współpracy między różnymi sektorami i rozwoju społeczności.
– Moim zadaniem było uczestnictwo oraz pomoc w prowadzeniu tego typu eventów, udział w spotkaniach networkingowych różnych środowisk w Kuala Lumpur oraz, w największym stopniu, dbanie o marketing, a także praca nad stroną internetową. Nigdy się nie nudziłem.
Salemat pagi, czyli dzień dobry – Największym problemem było dla mnie to, że po prostu nie miałem praktycznie wiedzy na żaden z tych tematów! Na szczęście mogłem

wtedy liczyć na wsparcie innych osób z mojej organizacji, więc szybko nadrobiłem „różnice programowe”. Po ok. 2 tygodniach mogłem już spokojnie rozmawiać z nowo poznanymi biznesmenami czy też pracownikami rządowymi o ważnych dla nich kwestiach. Wiedza o metodach

współpracy rządu Malezji z ONZ i ich wspólnych przedsięwzięciach? Praktyczne doświadczenie w organizacji eventów networkingowych oraz marketingu NGO? Propozycje pracy w środowisku azjatyckich organizacji pozarządowych? Tego nie nauczysz się w szkole. Kolejną dobrą stroną wyjazdu na wolontariat do Azji była możliwość podróżowania. A jeśli Piotrek ma okazję wyjazdu, nigdy się nad nią długo nie zastanawia. – Po wolontariacie wybrałem się w 3-tygodniową podróż po Tajwanie, Filipinach, Singapurze, Tajlandii i Kambodży. Po drodze miałem przyjemność poznać mnóstwo świetnych ludzi oraz zobaczyć tak fantastyczne miejsca jak Angkor Wat w Kambodży, Marina Bay w Singapurze czy białe plaże na filipińskiej wyspie Boracay. Ta wyprawa, oprócz motywacji do dalszych wyjazdów, dała mi dużo przemyśleń co do własnej działalności biznesowej. Poznałem mnóstwo ludzi, z którymi mogłem podzielić się moim doświadczeniem w tworzeniu startupów.
Echa wyjazdu
Wielka azjatycka przygoda Piotrka w końcu dobiegła końca. Nie oznaczało to jednak dla niego końca samego projektu. Doświadczenie, jakie zdobył podczas wolontariatu, okazało się bardzo przydatne w jego obecnym życiu zawodowym. Zmotywowany doświadczeniem, które uzyskał podczas pracy na malezyjskim rynku przedsiębiorstw i NGO-sów, Piotrek z nową energią wrócił do swojego Wandertrvl. –Z powodu początkowych niepowodzeń i braku wiedzy w dziedzinach marketingu czy budowania stron internetowych nie byłem w stanie rozwinąć Wandertvl tak, jakbym sobie życzył. W końcu w pewnym stopniu zawiesiłem działalność. Dopiero wyjazd do Malezji i zdobyta tam wiedza oraz możliwość przetestowania jej (z sukcesem!) na świetnie prosperującej firmie sprawiły, że postanowiłem dać mojemu startupowi jeszcze jedną szansę.
Już w 2 tygodnie po powrocie z Azji Piotrek uruchomił nową stronę i rozpoczął realizowanie strategii marketingowej. – Dzięki wyjazdowi i rozmowom z poznanymi w Azji osobami mam też mnóstwo innych pomysłów na rozwój firmy oraz inne inicjatywy, w które chciałbym się zaangażować. Wyjazd dał mi także ogromną dawkę motywacji do ciągłego poszerzania wiedzy i zdobywania nowych doświadczeń. Spontaniczny wyjazd do Malezji na wolontariat zapoczątkował więc serię nieprzewidzianych, ale niezwykle pozytywnych w skutkach zdarzeń. Przyjaźnie na całe życie, unikalna wiedza i doświadczenie w pracy na azjatyckim rynku, podróż po zachwycającej Azji czy wreszcie – nowa energia w starych przedsięwzięciach. To dość nietypowy sposób na odświeżenia swojego startupu. Ale kto powiedział, że biznes musi być schematyczny? Piotrek zrobił to po swojemu. A przy okazji zwiedził kawał świata! Może teraz czas na ciebie? Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, gdy wyjedziesz na wolontariat zagraniczny. Chcesz spróbować? Wystarczy wysłać zgłoszenie na www.globalcitizen.pl. Rekrutacja do programu jest ciągła. Karolina Waligóra



Tanie podróżowanie

Tanie loty
Istnieją dwa sposoby na uskutecznienie taniego lotu. Albo czekamy, aż znajdziemy tani bilet w z góry upatrzone miejsce, albo jedziemy tam, gdzie akurat tanie bilety są. Drugi rodzaj podróży może się nawet okazać ciekawszy. Niezastąpioną pomocą przy wyszukiwaniu biletów jest Internet. Na portalach typu loter.pl, mlecznepodroze.pl, flyforfree.pl czy nawet stronach przewoźników możemy na bieżąco wyszukiwać interesujące nas oferty.
Autostopem przez świat
To metoda dla osób, które nie boją się wyzwań i nie wpadają w panikę, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. Orientacyjnie szacujemy czas podróży, pakujemy manatki i w drogę. Warto mieć ze sobą tekturki i mazaki, które przydadzą nam się w drodze do tworzenia nowych napisów, gdyż trzeba mieć wyjątkowe szczęście, by złapać stopa, który dowiezie
nas od razu w docelowe miejsce. W planowaniu podróży z pomocą przychodzi nam strona autostopem-przez-zycie.pl, gdzie opisane są przykładowe podróże autostopem, a także zawarte są praktyczne wskazówki, np. skąd skutecznie łapać stopa. Pamiętajmy o tym, że nie mamy żadnych gwarancji co do bezinteresownych intencji podwożących, także warto od razu spytać: „Czy tu się płaci?”.
Couchsurfing
Noclegi w zagranicznych hostelach, mimo stosunkowo niskiej ceny, po przeliczeniu z euro na złotówki mogą być i tak dość drogie. Z pomocą przychodzi społeczność couchsurfing.org. Na jej stronie możemy bez problemu znaleźć darmowe lub prawie darmowe zakwaterowanie. Użytkownicy oferują nocleg we własnym mieszkaniu w różnych zakątkach świata. Każdy z nich tworzy swój profil, umieszcza w nim informacje o sobie (zainteresowania, znajomość języków, zdjęcia). Osoba poszukująca noclegu wyszukuje osobę, która może ją przyjąć w czasie wyjazdu, i kontaktuje się bezpośrednio z gospodarzem. W ofercie noclegu mamy zaznaczone, czy poza spaniem możemy liczyć na oprowadzenie po mieście, wyjście do pubu i co dana osoba chciałaby w zamian. Profile gości i gospodarzy oceniane są w komentarzach. Warto zagłębić się w nie przed podróżą.
O czym nie warto zapomnieć w podróży?
Dobrze jest wcześniej przygotować sobie listę miejsc, obiektów do zobaczenia. Postarać się, by bagaż był jak najmniejszy. Potem, będąc na miejscu, warto wyjść poza utarte schematy i poczuć „prawdziwy” klimat miasta – czyli zobaczyć, jak żyją mieszkańcy nieturystycznych dzielnic. Czasami można odkryć miejsca, do których będzie się wracać przez całe życie. Marta Zajkowska



















































































Azjatyckie miasto dla Europejczyka DUBAJ
Pierwszy nasz taki długi lot, pierwszy raz poza Europą, duże oczekiwania i pytania: Jaki będzie Dubaj? Czym nas zaskoczy? Teraz już wiemy, jest on niesamowitą mieszanką nowoczesności, tradycji, plażowania, zwiedzania i... luksusu.
Pierwsze wrażenia Po wylądowaniu musimy czekać ponad godzinę, by poczuć dubajskie ciepłe powietrze. Bezpośrednio z samolotu rękawem przechodzi się do terminalu dla przylatujących, gdzie czeka nas kontrola paszportowa. Dalej prosto z terminala udajemy się do metra, które jest tu naprawdę długie – linia z lotniska ciągnie się przez całe miasto na długości 50 km. Po 40-minutowej podróży autonomicznym pojazdem (bez maszynisty!), wychłodzonym przez

klimatyzację, idziemy kolejne 15 minut – znów klimatyzowanym – tunelem, by w końcu zaczerpnąć powietrza i móc zdjąć bluzy. Pierwsze wrażenia? Letnia bryza i cudowny zapach w powietrzu, jak gdyby ktoś właśnie rozpylił odświeżacz powietrza. A może są to perfumy nadmiernie używane przez Dubajczyków? Te zapachowe wrażenia pozostały z nami do końca wyjazdu, a ich zagadka nie została rozwiązana.

Wszystko „naj”
Zgodnie z oczekiwaniami wszelkie oznaki przepychu są w mieście widoczne gołym okiem. Tak jakby Dubaj rywalizował (i wygrywał!) z całym światem w kategoriach: największe, najlepsze, najszybsze, najdroższe, rozpoczynając od najwyższego budynku świata – Burj Khalifa,
przez największe tańczące fontanny, a na największym centrum handlowym świata – Dubai Mall – kończąc.
Jedną z wizytówek miasta jest też słynna Dubai Marina, gdzie mieliśmy okazję mieszkać. Wybierając się na wieczorny spacer, nie trudno tam o zawrót głowy spowodowany z jednej strony lśniącymi jachtami, a z drugiej – oświetlonymi drapaczami chmur. Odwiedzając kolejne miejsca, zastanawialiśmy się, w jakiej kategorii to miasto nie ma sobie równych. A za kilka lat pewnie będzie przodować w kolejnych rankingach, gdyż cały czas się rozwija. Powstają nowe sztuczne wyspy, kolejne wieże i stacje metra. Symbolem zamożności są też samochody. Pojedynczy egzotyczny samochód nie robi już nawet większego wrażenia. Emocje wzbudzają






dopiero np. trzy Rolls-Royce’y przejeżdżające jeden za drugim. A najlepiej, gdy mają złoty lakier! Znacie Ubera? W Dubaju przyjedzie po was biały Lexus, a jeśli to nie wystarcza, można też zamówić helikopter.
I ta pustynia...
Żeby poczuć trochę inny azjatycki klimat, wybieramy się na pustynne safari. Ekspedycje zaczynają się zawsze około godziny 15 w Dubaju, potem odbywa się przejazd samochodem na pustynię i tam zaczyna się przygoda, czyli jazda szczytami i skarpami wydm w otoczeniu kilkudziesięciu innych olbrzymich białych jeepów Toyota Land Cruiser. Miłośnikom mocnych wrażeń polecamy. Dobra rada: nie warto wcześniej się objadać.
Na szczęście po przejażdżce przez pustynię drugą częścią wycieczki jest kolacja w wiosce beduińskiej pełnej atrakcji. Czekają tam wielbłądy, są też tańce beduińskie i taniec
brzucha, tatuaże z henny, tradycyjne stroje i shisha.
Egzotyczna kultura
W Dubaju można poczuć się prawie jak w europejskim mieście. Oczywiście wszędzie przechadzają się Emiratsi ubrani w tradycyjne białe, a w przypadku kobiet – czarne abaje i czasami nikab (chusta zakrywająca twarz), w sklepach nie można kupić alkoholu, a w knajpach jest on bardzo drogi, ale nie ma tu mowy o jakimś zacofaniu kulturowym czy nieodpowiednim traktowaniu kobiet. Są po prostu różnice kulturowe, które budziły zresztą naszą ciekawość. W miejscach publicznych kobiety powinny mieć zakryte kolana i ramiona – w centrach handlowych przy wejściu są przypominające o tym znaki. Szybko zauważyliśmy jednak, że w owładniętym przez przyjezdnych mieście krótkie spodenki są dozwolone. Na plaży i basenie obowiązują podobne standardy jak

w Europie – nie można pływać nago. Zdziwiło kacji miejskiej nie wet żuć gumy. Zaskoczeniem wagony dla kobiet w autobusach i tramwajach. jeździć w strefach nich lub ogólnodostępnych, mają wstępu do Jeśli chodzi o relacje czątku obawialiśmy rękę”. Słyszeliśmy niezamężna kobieta samochodem z obcym bem pary nie mogą oznaki czułości w miejscach jednak problemem. W tym odmiennym uszanować najważniejsze i bez obaw można Tekst i zdjęcia: Agata Blinkiewicz i



A może Australia?


Gdy studia zaczynają nużyć, a pogoda w Polsce staje się nie do wytrzymania, w głowie rodzi się zwariowany pomysł: a może zrobić sobie małą przerwę i wyjechać gdzieś daleko? Tam, gdzie jest ciepło i słonecznie, a ludzie są zawsze uśmiechnięci…
Pomysł kiełkuje, myśl o podróży pojawia się coraz częściej. Rozpoczynają się poszukiwania dostępnych opcji wyjazdu. To typowy scenariusz i historia wielu osób, które trafiają do Australii.
Zrelaksowani na antypodach
Australia słynie z pięknej pogody, wysokiego poziomu życia, braku stresu oraz niezwykłego środowiska naturalnego. Dlatego tak często staje się marzeniem i celem dla podróżników oraz ludzi poszukujących dla sie -

bie idealnego miejsca. Każdy z nich chciałby choć na chwilę skosztować życia w Down Under i zafundować sobie niezapomnianą przygodę. Australia oferuje ogromną różnorodność – suchy i pustynny Outback (centralna Australia), wysokie płaskowyże Wielkich Gór Wododziałowych, lasy deszczowe Tasmanii, rafy koralowe na tropikalnej północy i ponad 10 tys. plaż! Podobną różnorodność oferują miasta – Sydney jest miejscem bardziej biznesowym, ale znanym również z luźnego i sportowego stylu życia oraz z dziesiątek
pięknych plaż. Melbourne to miasto kultury, idealne dla osób, których pasją są kulinaria, moda i sztuka.
Dostępne opcje wyjazdu
Aby spróbować życia w Australii, możesz skorzystać z kilku opcji krótkoterminowego wyjazdu: wizy turystycznej (przyznawanej na okres 3 miesięcy), wizy Work and Holiday (do 1 roku) lub wizy studenckiej (od 3 miesięcy do 3 lat).
Wiza turystyczna, jak sama nazwa wskazuje, wydawana jest osobom, które chcą po Australii tylko podróżować. Nie upoważnia do podjęcia pracy.
Drugą opcją jest roczna wiza Work and Holiday, od sierpnia 2014 r. dostępna również dla Polaków. Ten dokument pozwala na zwiedzanie oraz podjęcie pracy w pełnym wymiarze czasu, ale z ograniczeniem – nie dłużej niż 6 miesięcy u jednego pracodawcy. Podstawowe warunki, jakie trzeba spełnić, aby móc się o nią ubiegać, to: wiek pomiędzy 18.

a 31. rokiem życia, potwierdzona egzaminem dobra znajomość języka angielskiego, ukończony co najmniej drugi rok studiów, dobra kondycja zdrowotna oraz środki wystarczające na początkowe utrzymanie (minimum 5 tys. dolarów australijskich). Należy też dostarczyć letter of support z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Liczba miejsc dostępnych w tym programie to 200 rocznie. Kolejną opcją wyjazdu jest wiza studencka. Aby ją otrzymać, trzeba podjąć naukę w szkole językowej, college’u lub na uniwersytecie. W przypadku tej wizy nie ma już ograniczeń wiekowych, nie ma też limitu miejsc. Można wysłać aplikację na półroczny, roczny lub dłuższy kurs językowy albo na jeden z kierunków zawodowych, związanych np. z marketingiem, biznesem międzynarodowym, księgowością, zarządzaniem, sportem i fitnessem, a nawet surfowaniem. Wiza studencka umożliwia pracę w wymiarze 40 godzin w rozliczeniu dwutygodniowym w trakcie trwania kursu i w pełnym wymiarze w czasie wakacji. Korzystają z niej głównie osoby, które myśląc o przyszłości zawodowej, chcą podszkolić język angielski, zdobyć międzynarodowy dyplom, dodatkowe kwalifikacje oraz referencje od australijskich pracodawców.

Podobnie jak w przypadku wizy Work and Holiday, od aplikanta wymaga się znajomości języka angielskiego na odpowiednim poziomie (oczywiście nie przy zapisie na kurs językowy), dobrej kondycji zdrowotnej, udokumentowanych środków finansowych oraz wcześniejszego wykształcenia –ewentualne wymagania zależą od tego, jaką szkołę wybierze kandydat.
Praca i codzienne życie
Szukanie pracy w Australii nie stanowi większego problemu. Studenci czy osoby na wizie Work and Holiday pierwsze płatne zajęcie znajdują zazwyczaj w ciągu 2–4 tygodni po przyjeździe. Na początek są to zazwyczaj prace dorywcze, np. posada w restauracji czy pubie, sklepie, opieka nad dziećmi, pomoc w pracach domowych czy drobnych pracach budowlanych, promocje itd. Zarobki wahają się na poziomie 15–30 dolarów na godzinę. Oczywiście każdy ma szansę na znalezienie pracy w swoim zawodzie – sukces uzależniony jest od znajomości języka, wcześniejszego doświadczenia, umiejętności, motywacji i odrobiny szczęścia. Istotną kwestią są oczywiście koszty utrzymania. W Sydney, które uznawane jest za najdroższe miasto Australii, na przyzwoitym,

ale skromnym poziomie można się utrzymać za mniej więcej 350 dolarów australijskich tygodniowo, wliczając w to wynajem mieszkania, wyżywienie i transport. Osoby podejmujące naukę muszą dodatkowo opłacić szkołę – należy liczyć się z kosztami na poziomie 170–220 dolarów na tydzień za kurs języka angielskiego oraz ok. 2500–3000 dolarów za półroczny semestr w college’u.
Zostać na dłużej
Często się zdarza, że na skosztowaniu życia na antypodach się nie kończy. Wielu z tych, którzy przyjechali na chwilę, poszukuje sposobu, aby zostać na zawsze. Oczywiście istnieje i taka możliwość. Jeżeli masz wykształcenie i doświadczenie poszukiwane w Australii – jesteś inżynierem, programistą, pielęgniarką, architektem, księgowym albo hydraulikiem – możesz ubiegać się o stałą wizę pobytową (lista zawodów jest znacznie dłuższa). W czasie samego pobytu możesz też znaleźć pracodawcę, który zdecyduje się na „sponsorowanie” i zatrzyma Cię na dłużej. Możliwości i dróg jest wiele, ale to już zupełnie inny temat.
Monika Szybowska Open Conexus


Twój doskonały dzień w Wiedniu
Wiedeń jest jedną z najbardziej niezwykłych, najpiękniejszych i najstarszych metropolii Europy. Warto tu zajrzeć choćby na 24 godziny.
Pałac i ogrody Schönbrunn (Schloss Schönbrunn): Twój doskonały dzień w Wiedniu zacznij od porannego spaceru przez ogrody letniej rezydencji cesarskiej Habsburgów. Wejdź koniecznie na wzgórze Schönbrunn, na którego szczycie okazale prezentuje się Glorietta, budowla kolumnowa powstała za czasów panowania cesarzowej Marii Teresy. Delektując się w kawiarni „Gloriette” wiedeńską kawą melange, masz okazję podziwiać rozległe ogrody cesarskie, zachodnie dzielnice stolicy Austrii i część Lasu Wiedeńskiego – pasma górskiego opiewanego w wiedeńskich piosenkach. www.schoenbrunn.at
Plac Karola (Karlsplatz): dosłownie kilka minut trwa przejazd metrem z Pałacu Schönbrunn w kierunku Placu Karola. Kiedy wędrujesz po tym magicznym miejscu, wokół Ciebie jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne ważne zabytki. Tym najbardziej imponującym jest kościół św. Karola Boromeusza, zbudowany na początku XVIII w. jako świątynia dziękczynna po epidemii dżumy. www.karlskirche.at
Targowisko Naschmarkt: czas na drugie śniadanie. Od najbardziej znanego targowiska wiedeńskiego dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt metrów. To mekka kulinarna Wiednia, 120 stoisk i lokali oferujących przyprawy, owoce, warzywa i potrawy z niemal całego świata. Możliwości skomponowania wymarzonego śniadania są więc nieograniczone. www.wienernaschmarkt.eu
Dzielnica Muzealna (MuseumsQuartier): przechodząc obok Pawilonu Secesji i Akademii Sztuk Pięknych, staniesz przed kompleksem zwanym w Wiedniu Dzielnicą Muzealna (MQ). To jakby miasto w mieście, eldorado dla spragnionych kontaktu ze sztuką i kulturą. Przechodząc przez kolejne dziedzińce dawnych cesarskich stajni, odkryjesz restauracje, kawiarnie, wystawy, muzea, sceny awangardowe, instalacje elektroniczne, księgarnie, hotel, a zimą taflę lodu do curlingu. www.mqw.at
Pałac Hofburg: po wyjściu bramą główną z MQ staniesz prawie na wprost najsłynniejszej rezydencji w Austrii – Pałacu Hofburg. Pałac był budowany przez byla ponad siedem wieków. To tutaj zapadały decyzje dotyczące losów Europy. Stąd rządziła cesarzowa Maria Teresa, a w XIX w. właśnie w tym miejscu codziennie gimnastykowała się pięk-


na cesarzowa Sisi, ukochana żona cesarza Franciszka Józefa. www.hofburg-wien.at
Kawiarnia Demel: wychodząc z Hofburga bramą św. Michała, kierujesz się na Kohlmarkt – deptak uważany za jeden z najdroższych w Wiedniu. Na początku po lewej stronie znajdziesz słynną cukiernię i kawiarnię Demel. Można odnieść wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał. Na chwilę przenieś się w XIX w., daj się oczarować wystrojem i czekoladowo-kawowym zapachem wnętrza. www.demel.com
Restauracja Zum Schwarzen Kameel: pora na szybki, wiedeński lunch. Historia tego sklepu z przyprawami i restauracji sięga pierwszej dekady XVII wieku. Zum Schwarzen Kameel to nie tylko restauracja, to instytucja kulinarno-kulturowa. Tutaj, rozkoszując się urodą i smakiem miniaturowych arcydzieł kanapkowych, elegancką lampką wina i wysublimowanymi deserami, spotykają się wiedeńczycy zakochani w swoim mieście oraz turyści, którzy im tego miasta zazdroszczą. www.kameel.at
Katedra św. Szczepana (Stephansdom): przechodząc z Kohlmarkt przez Graben (kolejny znany deptak wiedeński), wręcz zderzamy się z zapierającą dech w piersiach gotycką świątynią. Katedra św. Szczepana należy do najokazalszych w Europie i jest symbolem stolicy Austrii. Jej wnętrze jest imponujące, jednak jeszcze większe wrażenie robi widok na Wiedeń, jaki rozpościera się z wieży południowej.
www.stephanskirche.at
Lodziarnia (Eis Greissler): po tak wzniosłym przeżyciu czeka na Ciebie bardziej przyziemna atrakcja. Podążając uliczką Rotenturmstrasse w kierunku Kanału, po prawej stronie natrafisz na najlepszą (według samych wiedeńczyków) lodziarnię w mieście. Oprócz tradycyjnych Eis Greissler oferuje lody wegetariańskie, a nawet wegańskie.
www.eis-greissler.at
Wzgórze Kahlenberg: ze Schwedenplatz (znajdującego się niedaleko Rotenturmstrasse) przejedź zieloną linią metra U4 w kierunku Heiligenstadt. Tam czeka Cię jeszcze przesiadka na autobus (linia 38A). Po chwili, po pokonaniu kilku niegroźnych serpentyn, zdobędziesz wzgórze Kahlenberg, jeden z najważniejszych punktów widokowych Wiednia. Dla chrześcijańskiej Europy jest to miejsce historyczne, upamiętniające drugą odsiecz wiedeńską. www.kahlenberg-wien.at
W drodze powrotnej spacerem przejdziesz przez malownicze winnice do romantycznej winiarni Sirbu, aby skosztować tzw. Achterl Grüner Veltliner, czy 1/8 litra młodego, orzeźwiającego wina wiedeńskiego. www.sirbu.at
Przy odrobinie szczęścia dotrzesz nad Kanał Dunajski. Tam zakończ swój doskonały dzień w Wiedniu ekstrawagancką przejażdżką taxi-łódką. www.bootstaxi.at
Anna Perlowska www.przewodnicypoaustrii.at

ZEGAREK NAJNOWSZEJ GENERACJI
Zastanawiałam się ostatnio, co kupić bratu na urodziny. Przeglądając różne gadżety, szukając nowinek technicznych, trafiłam na inteligentny zegarek Casio z serii G-Shock GB. Zainteresował mnie, bo sama już od wielu lat mam zegarek tej firmy. Wprawdzie nie żaden „smart”, ale prawie go nie ściągam i uważam, że był to świetny zakup.
Zegarek + smartfon
Casio G-Shock to znana seria. Wykonane z wysokiej jakości tworzywa sztucznego i szkła mineralnego czasomierze są niemal nie do zdarcia. Można w nich nurkować na głębokość do 200 m.
Nowa generacja G-Shock GB jest wyposażona w Bluetooth 4.0 i za pomocą bezpłatnej aplikacji – dostępnej zarówno w Google Play, jak i w App Store – może komunikować się bezprzewodowo ze smartfonami. Producent deklaruje pełną zgodność zegarków z Apple iPhone 4S, iPhone 5, Samsung Galaxy S4 i Galaxy Note 3. Są one dostępne w sześciu różnych kolorach, a ważą jedynie 65 g.
GPS + muzyka
G-Shock GB korzysta z ustawień czasu połączonego z nim smartfona. Oznacza to, że w jakiejkolwiek strefie czasowej się nie znajdziemy, zegarek będzie o tym wiedział i odpowiednio zmieni godzinę. Może też określać naszą chwilową prędkość na podstawie sygnału GPS i wyświetlać ją na swoim ekranie. Za pomocą odpowiedniej aplikacji poinformuje nas o otrzymanym emailu, SMS-ie, połączeniu telefonicznym czy wiadomości z Twittera czy Facebooka. Sami decydujemy, w jaki sposób chcemy być informowani o każdym z tych zdarzeń (wibracja, konkretny sygnał dźwiękowy, ikona itp.). Z poziomu smartfona możemy natomiast ustawić w zegarku większość funkcji, takich jak np. alarmy, przypomnienia, czasy podświetlania tarczy czy minutnik. Jest to bardzo wygodne.
Bardzo przydatna jest również możliwość sterowania z zegarka muzyką odtwarzaną ze smartfona. Za jego pomocą zmienimy głośność dźwięku, ale również wybierzemy utwory.
Kalendarz + lokalizacja
G-Shock GB przypomni nam też o wydarzeniach wpisanych do kalendarza Google albo kalendarza smartfona. Poinformuje nas również, jeśli odległość pomiędzy nim a telefonem będzie zbyt duża. Funkcja ta jest w stanie nie tylko szybko wychwycić kradzież, ale również zapobiec naszej nieuwadze, dzięki czemu nie zgubimy telefonu ani nie zapomnimy zabrać go ze sobą z domu czy z pracy.
Jeśli zaś telefon jednak gdzieś nam się zapodzieje, nie musimy już przekopywać całego domu, aby go odnaleźć: możemy go wywołać za pomocą zegarka. G-Shock znajdzie go za nas. Dla mnie to super sprawa. Gdyby tak jeszcze wyszukiwał klucze, byłby idealny i stałby się moim absolutnym numerem jeden na liście must-have. Ale póki tego nie robi, będę musiała zadowolić się tym, że dostanie go brat.

Marzena Majsan




Moda na studiach
Modnie i wygodnie
Wygodna moda
Nadchodzący sezon przedstawia się niezwykle ciekawie. Do łask wracają płaskie i bardzo wygodne buty. Jeśli wierzyć projektantom, obok wiecznie żywych szpilek pojawią się botki, czółenka, sandały, japonki, a nawet luksusowa wersja basenowych klapek. Najmodniejsze będą buty inspirowane męskim stylem. Projektanci bardzo płynnie przenieśli fascynacje męskimi krojami z damskich ubrań na buty. Pojawią się botki z wyciętymi noskami i rozciętą z obu stron cholewką, broguesy, oxfordy, derby, trapery czy mokasyny – to absolutny must have tego sezonu. Powraca też moda na ostro zakończone noski oraz słupkowe obcasy z lat 70-tych, które są o wiele wygodniejsze i stabilniejsze od cienkich szpilek. Są one dowodem na to, że moda może iść w parze z wygodą.

Torebka czy plecak W ramach wiosennego odświeżania garderoby nie może zabraknąć odpowiedniej torebki. W obecnym sezonie odkładamy na bok wielkie torby typu shopper. Pewnie jeszcze kiedyś wrócą do łask, ale póki co stawiamy na wersję midi lub wręcz mini. Jedyny wyjątek stanowi duży oldschoolowy plecak (zaprojektowany przez Karla Lagerfelda), który pojawił się m.in. w kolekcji Chanel. W kwestii kolorystyki mamy bardzo szeroki wybór: od klasycznej czerni i minimalistycznej bieli, poprzez jaskrawe, neonowe kolory, skóry węża, aż po torebki przypominające układanki z klocków lego. Każdy znajdzie coś dla siebie, bez obawy, że coś jest passe.


Kolorystyka i zdobienia
Wśród zdobień królować będą rozmaite rzemyczki, łańcuszki, brokat, nity, dekoracyjne sprzączki, a także fantazyjne skórzane paski. Jeśli chodzi o buty, to znajdziemy je zarówno w lordsach, balerinkach, jak i czółenkach, a nawet w japonkach.
A kolory? Nie zabraknie subtelnej bieli, beżu, nude, kości słoniowej, odcieni szarości, jak również złota, srebra, miedzi i ich metalicznych odcieni.

Sportowy luz i elegancja
Wśród sportowych butów na wiosnę 2014 nie będzie można obejść się bez modowego numeru jeden – sneakersów. Dostępne będą m.in. w jaskrawych barwach, z artystycznymi nadrukami oraz wzorami graficznymi. Pojawią się również fasony w kolorze śnieżnobiałym, niepowtarzalnie łącząc sportowy luz z elegancją.


Niedawno zakończył się nowojorski Fashion Week. Wiemy już, co będzie modne wiosną i latem 2014. Przyjrzyjmy się więc tegorocznym trendom

Street fashion
Moda z wybiegów nie zawsze trafia na podatny grunt w tzw. modzie ulicznej. Jednak w dobie Internetu i blogerek modowych, które już zdążyły przygotować pierwsze stylizacje wpisujące się w nowe trendy, nie ma na co czekać i trzeba się jak najszybciej zaopatrzyć w sneakersy, złote baleriny czy basenowe klapki casual. A do tego koniecznie dobrać oldschoolowy plecak albo maleńką kopertówkę!
Marta Doboń


fotografie na stronie: Deichmann

OPEN SPACE INACZEJ
Z ludźmi i na łonie natury, w realu i detoksie od elektroniki!
Sprawdź się z nami!

W tej pracy dowiesz się bardzo wiele o sobie i innych w bardzo krótkim czasie, a umiejętności, które zdobędziesz, posłużą Ci w życiu zawodowym i prywatnym.
Studenci wszelkich kierunków nierzadko mają zainteresowania, pasje i umiejętności, których nie mają okazji wykorzystać szerzej, niż na własne potrzeby Rekrutując kadrę instruktorsko-wychowawczą na obozy i Campy CHRIS, spotykamy młode osoby o ogromnym potencjale i szerokim wachlarzu umiejętności. Student chemii jest jednocześnie ratownikiem WOPR, przyszły informatyk wolne chwile spędza majsterkując, wielu z Was uprawia różne sporty rekreacyjnie, ale zdobywa uprawnienia instruktorskie, żeby potwierdzić swoje umiejętności.
Jak to jest być instruktorem w praktyce? Na pewno warto sprawdzić się w różnych rolach, zanim podejmiesz decyzję i dokonasz wyboru swojej drogi zawodowej.
KIM JESTEM?
Czy zastanawiałeś się, gdzie najszybciej i najlepiej sprawdzisz się i dowiesz, czy rzeczywiście jesteś osobą, która chce i może zarządzać innymi? Czy dasz radę zorganizować event na 200 osób? Czy umiesz współdziałać w zespole? Jaką rolę wybierasz? Czy pasuje Ci rola lidera? A może jesteś artystą i znajdziesz radość w przekazywaniu swoich umiejętności plastycznych czy muzycznych i dzieleniu się swoją pasją? Obozy letnie i zimowe, zielone szkoły – brzmi to pozornie skromniej niż korporacja o zasięgu globalnym z biurami na wielu piętrach szklanych domów. Ale czy przypadkiem nie nauczysz się tu o wiele więcej? O ludziach, relacjach, współpracy, rolach zarządczych i podporządkowanych? O twoich własnych zdolnościach i deficytach, nad którymi można zawsze pracować? Pracując z dziećmi i młodzieżą, zawsze możesz liczyć na szczery feedback.

WIELE MOŻLIWOŚCI
Wśród naszych instruktorów zdarza się i tak, że fizyk latem może pracować jako instruktor gry na instrumentach perkusyjnych lub gitarze; polonista-socjolog zatapia się w swój ulubiony świat gier planszowych, bitewniaków i LARP lub zamienia się na okres wakacji w instruktora fotografii. Studenci szkoły filmowej mogą z uczestnikami obozu nadzorować realizację etiud filmowych od scenariusza po gotowy produkt. Pasjonatka mody i projektowania może przygotować ze swoimi podopiecznymi własny pokaz mody. Słowem… prawie wszystko jest możliwe – nie tylko w dziedzinie sportów wodnych i zimowych. Wszystkie Campy CHRIS zlokalizowane są w otoczeniu pięknej przyrody, w specjalnie wybranych miejscach, w strefach ciszy, wśród lasów i jezior, w bliskości Parków Narodowych – czy to właśnie nie jest prawdziwy open space?
REALNE EFEKTY
Nie tylko tworzymy dla dzieci miejsca, gdzie bezpiecznie mogą spędzać wakacje zdobywając nowe umiejętności sportowe i artystyczne, ale również staramy się stwarzać warunki, w których budują lub odbudowują wiarę w siebie, rozwijają bądź odnajdują swoje pasje sportowe, naukowe i artystyczne.
Zawsze duży nacisk kładziemy na rozwój społeczny naszych podopiecznych. Niejednokrotnie ten krótki czas spędzony przez dzieci na obozie, zielonej szkole czy zimowisku przekłada się na ich codzienne życie i decyzje, a to właśnie Ty masz na to realny wpływ.
Myślimy czasem, że jeszcze więcej niż uczestnicy zyskuje nasza kadra – studenci przeróżnych kierunków z uczelni z całej Polski. Są wśród nas osoby, które zaczynały w roli początkujących instruktorów, potem zostały kierownikami grup wiekowych, a po niedługim czasie – wielkich jednostek campowych i ośrodków firmy CHRIS. Są też osoby, które znalazły zatrudnienie w stale rosnącym biurze. Większość oczywiście podąża dalej swoją własną drogą zawodową, ale bogatsza o realne doświadczenia, które ceni i wykorzystuje. Takich osób wśród Was szukamy i takie serdecznie zapraszamy do współpracy.
Dział rekrutacji kadr firmy CHRIS www.chris.com.pl


Już po sesji.
Jak żyć?

W Gdańsku się nie nudzimy…
Ozimowych egzaminach już zapomnieliśmy, dni są coraz dłuższe, za chwilę nastanie wiosna, a do kolejnej sesji jeszcze sporo czasu. Zaczął się najwspanialszy czas w całym roku akademickim! Spacery, wycieczki rowerowe, sport na plaży, koncerty, imprezy plenerowe… Zazdrościsz? Jeśli właśnie kończysz pisanie licencjatu, jest jeszcze szansa wybrać się na studia magisterskie do stolicy Pomorza. Sprawdź, co studentom – i nie tylko – może zaoferować Gdańsk.
Kultura wysoka...
W Gdańsku zawsze dużo się dzieje. W licznych obiektach sportowo-widowiskowych często odbywają się koncerty, wydarzenia i imprezy na dużą skalę. Już niedługo w Ergo Arenie odbędzie się wyjątkowe show taneczne Narodowego Baletu Gruzji „Sukhishvili”. W maju fani i fanki będą bawić się na koncercie Enrique Iglesiasa. Ale w zasadzie co weekend można uczestniczyć w jakimś wydarzeniu kulturalnym. Do odwiedzenia zachęcają teatry, muzea, wystawy i centra kulturalne, np. Europejskie Centrum Solidarności, Gdański Teatr Szekspirowski, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, Instytut Kultury Miejskiej czy Gdański Archipelag Kultury. Jako student masz specjalne ulgi i wiele kulturalnych atrakcji możesz odwiedzić dosłownie za grosze.
... i studencka
Na wiosnę rozkwita też kultura studencka. Maj upływa pod znakiem studenckiego karnawału, czyli juwenaliów, których tu nie brakuje: Neptunalia, Medykalia, Delfinalia, AWFalia i Technikalia już niedługo! Na studentów czekają też liczne puby i kluby rozsiane po starówce. – Gdańsk jest miastem młodym, nowoczesnym, więc nigdy nie mam problemu z podjęciem decyzji, jak ciekawie spędzić wolny czas – mówi Vladyslav, student turystyki i rekreacji.
Warto pomyśleć o studiach w stolicy Pomorza
Na sportowo
Miasto znane jest z organizacji dużych imprez sportowych, takich jak Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej UEFA 2012™, FIVB Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014 czy Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej 2016. W tym roku czekają nas m.in. CEV Mistrzostwa Europy w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2017, Turniej finałowy Mistrzostw Polski Rugby 7, Mistrzostwa Europy Jachtów ORC, Międzynarodowe Motocrossowe Mistrzostwa Polski, Maraton Sierpniowy im. Lecha Wałęsy i Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Zygmunta Chychły. Nieustannie odbywają się tu także wydarzenia sportowe mniejszej rangi. Wybrać możesz się np. na stadion Energa na mecze Lechii Gdańsk,
Krzysztof Kornacki
fot.

do Ergo Areny na mecze siatkarskie z udziałem Lotosu Trefl Gdańsk i piłkarzy ręcznych Wybrzeża Gdańsk. Zniżki studencie obowiązują także na wydarzenia sportowe! Mocnych wrażeń dostarczy z kolei największy w Polsce festiwal sportów ekstremalnych Baltic Games. Co roku odbywa się także unikalny w skali kraju zlot żeglarski Baltic Sail.
Aktywnie
Ale sport w Gdańsku to nie tylko imprezy sportowe, które można oglądać, lecz także wiele możliwości prowadzenia aktywnego trybu życia. Cyklicznie odbywają się tu triathlony i maratony oraz tradycyjny Bieg Westerplatte. 3 Gdański Maraton rusza już niedługo – 9 kwietnia. Bogatą ofertę sportową mają także uczelniane AZSy. Można trenować też mniej popularne dziedziny sportu, np. curling, hokej podwodny czy ultimate frisbee, a jak na miasto nadmorskie przystało, latem kwitną tu sporty wodne. W mieście działa aż siedem kąpielisk morskich: Molo Brzeźno, Sobieszewo, Stogi, Jelitkowo, Orle, Klipper Jelitkowo oraz Dom Zdrojowy Brzeźno, gdzie łatwo jest dojechać komunikacją miejską. Funkcjonuje również wiele siłowni, basenów, korty tenisowe, tory gokartowe i wrotkarskie – każdy może znaleźć więc aktywność dla siebie. A na co dzień gęsta sieć ścieżek rowerowych pozwala dotrzeć na dwóch kółkach w wiele miejsc, także na uczelnie.
Weź głęboki oddech…
Stolica Pomorza z pewnością sprzyja spacerom. Można się zagubić w urokliwych uliczkach na Starym Mieście, wtapiając w tłum na ulicy Długiej. Można też spojrzeć na miasto z góry – np. wspinając się na wieżę bazyliki Mariackiej lub wybierając się na Biskupią Górkę. Przynajmniej raz w roku warto odwiedzić też ogród zoologiczny w Gdańsku-Oliwie. To przepięknie położone na terenie Parku Krajobrazowego zoo podoba się nie tylko dzieciakom!


Wycieczki dalsze i bliższe
Jeśli znudzą Cię spacery na Starym Mieście, w parkach i nad morzem, zawsze możesz skoczyć do pobliskiego Sopotu lub Gdyni – tam też się dużo dzieje. Ale w okolicy Trójmiasta znajdziesz również mniejsze kaszubskie miejscowości warte uwagi, gdzie możesz wyjechać np. na weekend. Ciekawe są okolice Szymbarka leżącego w tzw. Szwajcarii Kaszubskiej. Można tam zwiedzić m.in. Dom do Góry Nogami! Pozytywny zawrót głowy gwarantowany. Więcej o Kaszubach dowiesz się też, odwiedzając skansen we Wdzydzach Kiszewskich. Interesującą wycieczką będzie zwiedzanie półwyspu Helskiego i odwiedzenie fokarium – jeśli nie pociągiem, autobusem lub samochodem, to na sam Hel dotrzesz też statkiem.
Tylko gdańscy studenci mogą spacerować nad morzem zaraz po zajęciach...
– Wolny czas często spędzam na spacerach po mieście. Zakładam słuchawki, idę, robię zdjęcia i odpoczywam. Z moją przyjaciółką lubimy też spacerować nad morzem. Bałtyk jest piękny, plaże czyste. Słone morskie powietrze pomaga odstresować się po nauce – opowiada Karina, studentka Politechniki Gdańskiej. Tego gdańskim studentom może pozazdrościć reszta kraju – spacerów nad morzem zaraz po zajęciach na uczelni!
Międzynarodowo
Gdańsk to także świetny punkt wypadowy na dalsze wyprawy. W mieście działa przecież międzynarodowy port lotniczy, który obsługuje zarówno loty krajowe, jak i zagraniczne. Dzięki tanim przewoźnikom za niewielkie pieniądze zorganizujesz wycieczkę do Norwegii, Szwecji, Danii, Włoch, czy Hiszpanii, podczas gdy studenci z innych części Polski o takim budżetowym wyjeździe mogą tylko pomarzyć.
A jeśli marzy Ci się dalsza morska przygoda, możesz wyruszyć w rejs promem z samego Gdańska lub z Gdyni. Agata Blinkiewicz

Językowa oryginalność
– to się opłaca
Znajomość angielskiego nie jest dziś atutem, a wręcz podstawowym wymogiem stawianym przez większość pracodawców. Władanie mniej popularnym językiem może być naszym asem w rękawie.
Językowe nowe horyzonty
Umiejętność posługiwania się językami obcymi może okazać się dziś cenniejsza niż dyplom wyższej uczelni, ponieważ łatwiej przeszkolić pracownika z zadania, które ma wykonywać, niż szybko nauczyć języka.
Znajomość nietypowych języków jest szczególnie ważna w instytucjach finansowych i dużych korporacjach. Azjatyckie firmy uruchamiają swoje siedziby w Polsce, dlatego znajomość japońskiego, chińskiego czy koreańskiego może wiązać się z szybkim znalezieniem pracy i dobrymi zarobkami. Na rynku europejskim rośnie zapotrzebowanie zwłaszcza na sinologów. Konkurencja w tej dziedzinie nie jest zbyt duża, ponieważ ze względu na stopień skomplikowania tego języka na jego naukę decydują się nieliczni. Przekłada się to na spore zarobki. Sinolodzy mogą zyskać przewagę, szukając zatrudnienia na stanowiskach związanych z handlem. Dotyczy to również arabskiego czy tureckiego. Rośnie również zapotrzebowanie na osoby posługujące się czeskim. Wynika to z otwierania się polskiego rynku na naszych sąsiadów. Z kolei inwestycje firm skandynawskich zwiększyły zainteresowanie nauką fińskiego, norweskiego czy szwedzkiego. Pracodawcy chętnie zatrudniają osoby znające niderlandzki na stanowiska związane z obsługą klienta, księgowością, działem zakupów lub doradztwem Help Desk. Z kolei znajomość litewskiego, duńskiego czy węgierskiego wykorzystywana jest do pracy w centrach outsourcingowych i w centrach usług wspólnych.
Znajomość mniej popularnych języków może być dużym atutem osób pracujących w branży technicznej czy IT. Informatycy, którzy wdrażają za granicą stworzone przez siebie systemy, przebywają tam nawet przez kilka miesięcy. Podobnie jest w przypadku inżynierów realizujących projekty poza krajem.
Osoby znające języki obce mogą starać się również o pracę tłumacza. Poszukują ich duże firmy i korporacje do tłumaczeń symultanicznych podczas spotkań. Zatrudnienia mogą również szukać jako tłumacze przysięgli czy w kulturze.
Gdzie się uczyć?
Polskie uczelnie oferują wiele kierunków filologicznych, co oprócz nauki języka daje wiedzę o kulturze kraju. Na uniwersytetach możemy wybrać spośród języków europejskich: czeskiego, serbskiego, chorwackiego, ukraińskiego, greckiego, języków skandynawskich, niderlandzkiego, łotewskiego czy węgierskiego. Do wyboru mamy również opcje azjatyckie: filologię turecką, irańską, japońską, chińską, koreańską lub wietnamską.
Inny sposób to znalezienie kursu językowego, który nas interesuje. Niestety, im mniej popularny język, tym droższe są lekcje. Płatność za semestr nauki może przekroczyć wówczas 1000 zł. Trudno również o podręcznik, a w mniejszych miejscowościach również o lektorów. Na szczęście Internet daje nam wiele możliwości kształcenia się: dodatkowe materiały, kursy online, czaty. Przy sporej samodyscyplinie można nauczyć się języka bez regularnych zajęć z nauczycielem. Najważniejsze jest odpowiednie zaplanowanie nauki. Aby kurs językowy przyniósł spodziewane efekty, zajęcia powinny odbywać się co najmniej w wymiarze 3 godzin w tygodniu. Warto przemyśleć, czy lepiej pracowałoby się nam w grupie, czy indywidualnie. Lekcje z lektorem są jednak jedynie wstępem do samodzielnej pracy, którą musimy wykonać. Warto zastanowić się, ile czasu możemy poświęcić na odrabianie zadań gramatycznych, przyswajanie słówek, słuchanie audycji radiowych, muzyki, oglądanie filmów w obcym języku. Ideałem byłoby poświęcanie każdego dnia co najmniej godziny na naukę. W przeciwnym razie możemy poczuć znużenie brakiem efektów i zniechęcić się do pracy.
Oryginalny język – unikalne możliwości
Poznając język danego narodu, poznajemy również jego kulturę, ponieważ często trafiamy na teksty, które odwołują się do tradycji i historii kraju. W mowie, jaką posługuje się dana narodowość, odbijają się jej charakterystyczne cechy. Język jest więc sposobem na zrozumienie mentalności i kulturowych różnic pomiędzy ludźmi z różnych stron świata, co bardzo ułatwia kontakty w pracy.
W mowie, jaką posługuje się dana narodowość, odbijają się jej charakterystyczne cechy
Kolejną zaletą jest znaczne ułatwienie podróżowania. Ze znajomością języka używanego w kraju, do którego jedziemy, czujemy się znacznie pewniej. W przypadku wyjazdów służbowych pomocą służy tłumacz, jednak możliwość samodzielnego prowadzenia konwersacji usprawnia komunikację.
Znajomość języka to również dostęp do lokalnej kultury i informacji, co znacznie poszerza horyzonty. Daje to również możliwość zapoznania się z najnowszymi publikacjami naukowymi czy literackimi zaraz po ich wydaniu, bez czekania na tłumaczenie.
Anna Streczeń


Porywające piękno wspinaczki górskiej
Pod wieloma względami jest niebezpieczna i pewnie dlatego fascynuje. Bardzo często ten sport wybierają młodzi ludzie. Być może dlatego, że jest jednym z niewielu, w których mogą dać pełny upust swej nieokiełzanej energii.

Prawdziwego taternika z krwi i kości nie uświadczysz długo w jednym miejscu. Jeśli przypadkiem chciałbyś go spotkać w mieście, na płaskim terenie, to radzę szukać w sklepach sportowych z dobrym wyposażeniem. Tu, wśród profesjonalnych produktów sprawdzonych marek, uda Ci się z dużym prawdopodobieństwem zauważyć gościa kupującego czekany na zimę, uzupełniającego swoją kolekcję najlepszych na rynku karabinków lub rozprawiającego gorączkowo ze sprzedawcą na temat najbliższej dostawy nowych raków. Kwestia kosztów to oczywiście inna sprawa. Cena kompletu sprzętu do letniej wspinaczki górskiej jest astronomiczna (nie mówiąc już o zimowym wyposażeniu, w skład którego wchodzi m.in. śpiwór, w którym można przetrwać temperatury rzędu –20°, buty, raki, i czekany). Nie ma się jednak czym zniechęcać. W końcu nie od razu Kraków zbudowano.
Czego się nie robi...
Zagorzały wspinacz jest w stanie zrezygnować z wszelkich przyjemności na rzecz wyjazdu w góry! Tu liczy się każdy dzień! Nieważne, że pociąg pokonuje odcinek 160 km przez ponad 5 godzin. Nie ma znaczenia, że czekasz na powrotny kurs następne 5 godzin na obskurnym dworcu. Nie liczy się, że jesteś cały dzień o jednym batoniku, że potłukłeś drugi bark w przeciągu 2 tygodni, bo miałeś 5-metrowy lot ze ściany, który nieoczekiwanie zafundował Ci rozkojarzony kolega, nie wykonując na czas komendy „blok”, że Twój partner zrzucił na Ciebie lawinę kamieni po tym, jak źle założył stanowisko, które po raz enty musiałeś po nim poprawić, że straciłeś w przepaści na Zadnim Kościelcu najlepszy karabinek oraz że wiał halny i zmokłeś do suchej nitki. Nie, to nie jest ważne. I tak wrócisz tam za tydzień, choćby tylko na jeden dzień.
Po co to wszystko?
Ze wspinaczką górską wiąże się wiele wartości. Bezpośredni kontakt ze skałą daje poczucie bliskości natury, jednoczy, uspokaja, uczy pokory, wycisza zmysły, wyrabia zdolność koncentracji, brania odpowiedzialności za każdy ruch (nie
dziwi więc fakt, że ten sport wykorzystywany jest w szerokim zakresie jako metoda psychoterapeutyczna).
Zdobycie kolejnej drogi daje wrażenie nietzscheańskiej mocy, zwiększa poczucie własnej wartości, mobilizuje i zachęca do podejmowania kolejnych, coraz trudniejszych wyzwań. Być może dlatego skala, którą posługują się wspinacze dla określenia trudności drogi, jest otwarta – jej granice nie są ustalone. Początkującym, którzy zrobią na czysto drogę czwórkową (czyli bez żadnego trzymania się haków lub liny; jest to tzw. A-zerowanie), należą się gratulacje. Tylko wytrawni wspinacze międzynarodowi, dla których nawet amerykański El Capitan nie jest straszny, pokonują dziesiątki lub jedenastki. Różnice gatunkowe?
Ten sport przed nikim nie stawia ograniczeń – możesz śmiało próbować swoich sił niezależnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, po czterdziestce czy przed. Zachęcający dla pań i ciężki do strawienia dla mężczyzn jest fakt, że to kobiety są z natury lepszymi wspinaczami. Wynika to stąd, że potrafią z większą łatwością wykorzystać całe swoje ciało do balansowania, natomiast mężczyźni wspinają się siłowo i, mówiąc kolokwialnie, „biorą wszystko na łapy”.
Napaleńcy są wśród nas
Mam kolegę taternika, dla którego rozmowa o wspinaczce to temat rzeka. Wspina się już dobre półtora roku, a im dłużej to robi, tym bardziej go to pasjonuje. Zaczął od kursu wspinaczki skałkowej koło Ogrodzieńca (gdzie kręcono „Zemstę” Andrzeja Wajdy). Obecnie kończy kolejny kurs, tym razem już w Tatrach Wysokich, oczywiście pod okiem wytrawnego instruktora międzynarodowego. Kiedy opowiada o zimowym zdobywaniu lodospadów, widzę w jego oczach błysk pragnienia szybkiej realizacji planów, których oczywiście wciąż przybywa. Już na wiosnę przyszłego roku organizuje wyprawę na Pik Lenina w Kazachstanie.
Powiem szczerze – już mnie to nie dziwi. Ten sport po prostu wciąga.
Izabela Bargieła


Bezpieczeństwo wodne
Wybierz studia praktyczne
Zdobądź konkretne uprawnienia i kilka zawodów








Dla chętnych praca od pierwszego roku studiów!
Praktyki w grupach interwencyjnych oraz w działaniach profilaktycznych w kraju i za granicą. Innowacje sprzętowe (drony, poduszkowiec, symulator tonącego samochodu, poligon podwodny, echosondy, centrum symulacji ratowniczej, sprzęt przeciwpowodziowy, kamery do wideoanalizy).



REKRUTACJA
Wydział Nauk o Ziemi ul. Mickiewicza 16 , 70-383 Szczecin +48 91 444 25 13, fax. +48 91 444 25 17



Jak wyjechać do raju?
Indonezja to kraj pocztówkowych krajobrazów, tysięcy wysp i kulturowej różnorodności. Artyści odnajdują tu inspirację, a amatorzy surfingu trenują na największych na świecie falach.

W Indonezji, czyli gdzie?
Indonezja jest położona w Azji Południowo-Wschodniej na archipelagu składającym się z ponad 17 tys. wysp. Jawa i Bali funkcjonują jako ośrodki życia biznesowego, usługowego i turystycznego, choć każda wyspa ujmuje swoją odmiennością. „Jedność w różnorodności” to narodowe motto Indonezji, niezwykle trafnie oddające specyfikę tego kraju, w którym spotykają się odmienne grupy etniczne i religijne (ze znaczną dominacją wyznawców islamu), obok oficjalnego języka występuje ponad 250 lokalnych dialektów, a wszystkie te elementy tworząc barwną mozaikę na styku kultur. Republika Indonezji jest obecnie czwartą populacją świata z ponad 240 milionami mieszkańców. Historia tego kraju sięga ponad milion lat wstecz, co sprawia, że monumentalne pamiątki z antycznej przeszłości, jak choćby buddyjska świątynia Borobudur czy hinduistyczny kompleks Prambanan na wyspie Jawa, sąsiadują z nowoczesnymi metropoliami, np. stolicą kraju Jakartą czy Bandungiem, znaczącym ośrodkiem akademickim.
Egzotyka życia na fali
Z uwagi na różnorodność kulturową Indonezji obrzędowość oraz tradycje celebrowane przez mieszkańców kraju odznaczają się synkretyzmem, a ich mnogość sprawia, że praktycznie każdego dnia odbywa się tutaj święto, ceremonia lub festiwal. Indonezyjczycy cechują się serdecznością, otwartością i ogromną gościnnością. Słyną także z opanowania i nieokazywania emocji — zasada „zachowania twarzy”
jest priorytetem w kontaktach z drugim człowiekiem, co jest szczególnie widoczne podczas prowadzenia negocjacji i zawierania umów biznesowych. Indonezyjczycy są ogromnie dumni ze swojego kraju, co wcale nie dziwi w kontekście unikalnego piękna lokalnych krajobrazów. Indonezja jest mikrokosmosem, urzekającym malowniczymi plażami, tropikalną dżunglą, majestatycznymi szczytami gór, a także doskonale zachowanymi rafami koralowymi.
Biznes po indonezyjsku
Choć Indonezja jest zazwyczaj postrzegana jako cel wakacyjnych podróży, jej dynamiczny rozwój w sektorze biznesowo-usługowym oraz otwarcie na zagraniczne inwestycje oraz partnerów biznesowych sprawiają, że kraj ten jest także idealnym miejscem zdobywania nowych umiejętności zawodowych oraz doskonalenia profesjonalnego warsztatu w międzynarodowym środowisku. Indonezyjskie firmy oraz operujące w kraju globalne korporacje są otwarte na młodych ludzi, prowadząc nabór na praktyki zawodowe, które mogą stać się doskonałą przepustką do dalszej kariery. Jeśli sądzisz, że nawiązanie kontaktu z firmą w Indonezji, a następnie wyjazd na praktyki w dowolnie wybranym przez Ciebie sektorze, dopasowanym do indywidualnych kwalifikacji, potrzeb i zainteresowań, leży poza granicami Twoich możliwości, mamy dla ciebie dobre wieści! Firma Internship Indonesia, działająca już od kilkunastu lat na tamtejszym rynku, jest profesjonalną platformą łączącą poszukujących praktyk młodych ludzi z całego
świata ze starannie wyselekcjonowanymi firmami i instytucjami z Indonezji, będącymi liderami w swoich branżach. Dzięki rozbudowanej sieci partnerów, a także konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju, Internship Indonesia oferuje praktyki w wielu dziedzinach, takich jak zarządzanie, media, promocja i marekting, turystyka i hotelarstwo, edukacja, biznes, logistyka i wielu innych. Jako miejsce realizacji praktyk można wybrać najpiękniejsze i najbardziej atrakcyjne wyspy: Jawę lub Bali. Zwolennicy „życia na krańcu świata” w dosłownym znaczeniu tego słowa mogą skorzystać z oferty na wyspie Nowa Gwinea, w Papui Zachodniej, skąd jest już tylko krok do Nowej Zelandii i Australii. Praktyki z Internship Indonesia Jeśli interesuje Cię wyjazd na przygodę życia i zdobywanie cennego doświadczenia w niesamowitym miejscu, nazywanym przez wielu rajem na ziemi, oferta Internship Indonesia jest skierowana właśnie do Ciebie! Wystarczy tylko komunikatywna znajomość języka angielskiego (w którym odbywają się wszystkie praktyki) oraz dobry stan zdrowia. Praktyki trwają zwykle od jednego do kilku miesięcy (z możliwością ich przedłużenia do nawet kilkunastu). Rekrutacja prowadzona jest przez cały rok. Wystarczy wejść na stronę internetową Internship Indonesia www.internship-indonesia.com/ applynow.php, wypełnić formularz zgłoszeniowy i zaakceptować warunki uczestnictwa. Kolejnym krokiem jest rozmowa online (czat telefoniczny lub wideo) z konsultantem, która powoli poznać preferencje i oczekiwania kandydata wobec programu. Na podstawie rozmowy przygotowywane są propozycje konkretnych praktyk, aż do momentu znalezienia najbardziej satysfakcjonującej oferty. Internship Indonesia pośredniczy w komunikacji na linii firma — praktykant, dostarczając praktycznych informacji na temat miejsca odbycia praktyki oraz wskazówek dotyczących życia w Indonezji. Wszystkie praktyki są płatne. Dodatkowo praktykanci otrzymują pomoc w znalezieniu zakwaterowania i w organizacji transportu. Proces rekrutacji do programu trwa zwykle około 2—3 tygodni. Czas rozpoczęcia praktyk jest uzależniony od dyspozycyjności kandydata.
Więcej informacji o programie i ciekawostek na temat Indonezji znajdziesz na stronie http://www.internship-indonesia.com
Podróż za złotówkę


Podróż złotówkę

Loty Istnieją dwa sposoby na uskutecznienie taniego lotu. Albo czeka my, aż znajdziemy tani bilet w z góry upatrzone miejsce, albo jedziemy tam, gdzie akurat tanie bilety są. Drugi rodzaj podróży może się nawet okazać ciekawszy. Niezastąpioną pomocą przy wyszukiwaniu biletów jest Inter net. Na portalach typu loter.pl, mlecznepodroze.pl, flyforfree.pl czy nawet stronach przewoźników możemy na bieżąco wyszukiwać interesujące nas oferty.
Autostop
To metoda dla osób, które nie boją się wyzwań i wpadają w panikę, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. Orientacyjnie szacujemy czas podróży, pakujemy manatki i w drogę. Warto mieć ze sobą tekturki i mazaki, które przydadzą nam się w drodze do tworze nia nowych napisów, gdyż trzeba mieć wyjątkowe szczęście, by złapać stopa, który dowiezie nas od razu w docelowe miejsce. W planowaniu podróży z pomocą przychodzi nam strona autostopem-przez-zycie.pl, gdzie opisane są przykładowe podróże autostopem, a także zawarte są praktyczne wskazówki, np. skąd skutecznie łapać stopa. Pamiętajmy o tym, że nie mamy żadnych gwarancji co do bezinteresownych intencji podwożących, także warto od razu spytać: „Czy tu się płaci?”.
Couchsurfing Noclegi w zagranicznych hostelach, mimo stosunko wo niskiej ceny, po przeliczeniu z euro na złotówki mogą być i drogie. Z pomocą przychodzi społeczność couchsurfing.org. Na jej stro nie możemy bez problemu znaleźć darmowe lub prawie darmowe zakwa terowanie. Użytkownicy oferują nocleg we własnym mieszkaniu w nych zakątkach świata. Każdy z nich tworzy swój profil, umieszcza w informacje o sobie (zainteresowania, znajomość języków, zdjęcia). Osoba poszukująca noclegu wyszukuje osobę, która może ją przyjąć w wyjazdu, i kontaktuje się bezpośrednio z gospodarzem. W ofercie nocle gu mamy zaznaczone, czy poza spaniem możemy liczyć na oprowadzenie po mieście, wyjście do pubu i co dana osoba chciałaby w zamian. Profile gości i gospodarzy oceniane są w komentarzach. Warto zagłębić się w nie przed podróżą.
Marta Zajkowska


TU Bergakademie Freiberg: international university with a tradition
Try studying one of 8 Masters programs in English!

Agata Blinkiewicz: TU Bergakademie Freiberg is a research university, but with a strong focus on specific subjects. Can you list them?
Torsten Mayer, International Centre, TU Freiberg: It’s my pleasure! We have 64 degree courses in four areas: 1. Mathematics, Computer Science and Natural Sciences; 2. Geoscience, Geoengineering and Mining; 3. Engineering; 4. Economics.
HISTORIC
What is the most characteristic of your university? Definitely it’s our long mining tradition. The Bergakademie Freiberg is the world’s oldest higher school of mining, founded in 1765. It has even served as a model for other schools of mining in Russia and Latin America. Today

you can see the signs of that great heritage everywhere in Freiberg and on the campus.
How does the university cooperate with industry and region?
In third-party research funding we rank among the top 10 universities in Germany. Which means: not only a lot of companies cooperate with us, but they also pay a lot to receive the best for their research projects. Also the students of engineering degree courses have to take several internships and field trips in order to graduate. This requires a large pool of cooperative companies and contacts, which our institutes and professors have. What is more, PhD students can finance their studies with a position in a company (so-called industrial doctorate).
INNOVATIVE
Who are the most famous researches that worked at TU Freiberg?
Freiberg has had a number of great scientists. Among them are: Alexander von Humboldt, the world-famous naturalist, who studied mining engineering in Freiberg, and Clemens Winkler who discovered the chemical element germanium (order number 32 in the periodic table of elements). In 1811 the chemist Wilhelm August Lampadius introduced the first gaslight in the European mainland.
That’s really impressing. And what are your current initiatives for young researchers?
We have ProRat – a board for all our PhD candidates. It has been founded to represent all PhD students of the university. It works as a political agent that attempts to influence the higher education policies.
Another example might be the financial support for female students to complete their PhD, which comes from the funds of the Rectorate's Commission for Gender Issues.
The "YoungGEOMATENUM international" program offers scholarships for the international mobility of young researchers.
Our Scientific Diving Centre teaches and trains young researchers in under-water techniques. This applies then to research in various fields, such as: hydrogeology, hydrochemistry, geoecology, (micro)biology and also engineering. At the end of the training, the participants receive a certificate of European Scientific Diver (ESD).
INTERNATIONAL
Do you have an offer with programs taught in English?
Yes, we have currently 8 degree courses in English. All of them are Master’s. The most popular is the MBA course "International Management of Resources & Environment" and also "Computational Materials Science" (Engineering sciences) as well as "Sustainable Mining and Remediation Management" (Mining and Geosciences). Every year, they attract students from all parts of the world. For a complete list of our courses, please visit our website: http://tu-freiberg.de/en/studies.
TU Bergakademie Freiberg is truly an international university. How many of your students come from abroad?
Currently 24% of our students are the international ones. The top 10 countries of origin are: China, Iran, India, Mongolia, Russia, Pakistan, Vietnam, Ukraine, Poland and Chile/Cameroon/Colombia/Turkey.
FRIENDLY
Is there any kind of a buddy program for the international students?
Yes, we have a buddy program for the international students, especially for the new ones. The buddy usually helps with the flat, with formalities after the arrival and often guides the new student through the town and the campus.

And how about student life? Is there any international office that organizes social events and helps students from abroad to integrate?
There is an international office which is also a service partner for the international students. But the most social events for the students from abroad are organized by the very dedicated group of students called AKAS. During the semester they organize parties, excursions and evening events during which students can present their home country.
Last but not least: is studying at TU Freiberg tuition-free?
Yes, it is! German students as well as the international students don’t have to pay for their studies in Freiberg.

NOWOCZESNE STUDENCKIE MIASTO

O Akademii we Freibergu opowiada Anna Kowalska, od 2015 roku studiująca na TU Freiberg materiałoznawstwo w ramach programu kończącego się podwójnym dyplomem z Politechniką Śląską
STUDIA
Agata Blinkiewicz: Dlaczego podjęłaś studia akurat na tej uczelni?
Anna Kowalska: Zdecydowałam się na studia na TU Bergakademie we Freibergu ze względu na współpracę pomiędzy tą uczelnią i moją macierzystą Politechniką Śląską, dającą mi możliwość uzyskania podwójnego dyplomu po zakończeniu studiów.
Co najbardziej podoba Ci się na niemieckiej uczelni?
Zdecydowanie nastawienie uczelni do studentów, tzn. wszelkiego rodzaju pomoc studentom mającym problem z danym przedmiotem, darmowe kursy języków obcych oraz szeroka oferta zajęć sportowych za niewielkie pieniądze.
MIASTO
A co sądzisz o samym Freibergu? Lubisz to miasto? Freiberg jest fantastycznym studenckim ośrodkiem, oferującym bardzo dużo aktywności i wydarzeń skierowanych przede wszystkim do studentów. Jest to nieduże miasto, więc odpada problem wysokich kosztów oraz poruszania się komunikacją miejską, co również wiąże się z kosztami oraz czasem. Wszędzie bez problemu można dostać się pieszo lub rowerem.
Opowiesz, jak studenci spędzają we Freibergu swój czas wolny? Jakie są możliwości?
W zimie można iść do kina, do teatru, zapisać się na zajęcia sportowe organizowane przez uczelnię. W lecie tych opcji jest zdecydowanie więcej, można grillować na kampusie studenckim, wybrać się na koncerty organizowane przez miasto albo uczelnię.
PRACA
Skoro już o możliwościach mowa, czy studentom we Freibergu jest łatwo znaleźć pracę dorywczą podczas studiów?
Jak najbardziej, ze względu na dużą liczbę restauracji i kawiarni, które chętnie zatrudniają studentów. Najważniejszym kryterium jest znajomość języka niemieckiego, przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Dodatkową opcją jest praca na uczelni, w zależności od zajęcia może to być 10, 20 albo nawet 40 godzin w miesiącu. Taka praca w zupełności nie koliduje ze studiami i jest bardzo elastyczna pod względem godzinowym. Polecam z własnego doświadczenia!
Jak Twoim zdaniem jest z pracą zawodową po ukończeniu TU Bergakademie Freiberg? Czy absolwenci łatwo znajdują zatrudnienie? Patrząc po znajomych, którzy ukończyli tę uczelnię, myślę że nikt nie powinien mieć większego problemu ze znalezieniem pracy. Dużym plusem jest pomoc ze strony biura karier, które regularnie organizuje targi pracy oraz spotkania związane z doradztwem zawodowym.
DLACZEGO FREIBERG?
A gdybyś miała wymienić trzy najważniejsze dla Ciebie zalety uczelni i miasta, co by to było? Przyjazna atmosfera. Nowoczesne podejście. Możliwości.
Jak do studiowania na TU Bergakademie we Freibergu przekonałabyś polskich studentów? Każdemu, kto rozważa taką opcję, nie jest pewien i jest pełen obaw, mogę śmiało powiedzieć, że warto! Freiberg jest studenckim miastem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.


Ponegocjujmy


KONKURSY


Wydawnictwo MARINA ma dla Was prezenty w postaci trzech egzemplarzy poradnika „Sztuka skutecznego prowadzenia mediacji i negocjacji. Zagadnienia psychologiczne i komunikacyjne”. Książka przedstawia negocjacje w kontekście relacji międzyludzkich, konfliktów oraz pracy zawodowej. Autorzy skoncentrowali się na zaprezentowaniu praktycznych wskazówek. Jest tyle sytuacji, w których można wykorzystać wiedzę w nich zawartą, że aż ciężko wszystkie wymienić –jak wynegocjować trójkę, jak mediować między współlokatorkami. Ok, w tej drugiej kwestii nie warto żartować. Nawet mając pod ręką książkę, którą chcemy Wam ofiarować; to nie skończy się dobrze. Aby wygrać jeden z egzemplarzy, wystarczy wysłać maila na adres konkurs@semestr.pl , w temacie wpisując „Wydawnictwo MARINA”, w treści podając swoje dane adresowe i telefon. Tym razem bezwiednie wynegocjowaliście brak pytań, wystarczy polubić nas na Facebooku – www.facebook.pl/MagazynSemestr.
Ogród Kamili


Dla naszych czytelniczek, a kto wie, czy też nie czytelników, wspólnie ze Społecznym Instytutem Wydawniczym Znak przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania jest pięć egzemplarzy książki „Ogród Kamili". Jest to pierwsza powieść z „kwiatowej serii” bestsellerowej autorki prozy obyczajowej, fantasy i problemowej Katarzyny Michalak, która podbiła serca tysięcy polskich czytelniczek. Już niedługo przeczytacie kolejne piękne historie o przyjaźni, miłości i wybaczeniu: „Zacisze Gosi” i „Przystań Julii”. Pytanie konkursowe: kim jest z wykształcenia Katarzyna Michalak? Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres konkurs@semestr.pl. Wiadomość należy zatytułować „Wydawnictwo Znak”, w treści prosimy podać odpowiedź na pytanie oraz dane kontaktowe – adres oraz numer telefonu. Powodzenia!
Mózgi!!!







Wraz z firmą Techland chcielibyśmy uprzyjemnić Wam oczekiwanie na sesję. Proponu jemy Wam w związku z tym relaksujący odpoczynek na wirtualnej wyspie. A że wyspa pełna jest żywych trupów, które tylko czekają na to, by Cię zjeść – tym lepiej. Dead Island Zombie Paradise to wyjątkowy zestaw obu części gry Dead Island ze wszystkimi dostępnymi dodatkami, plus koszulka. Z gry oprócz masy przyjemności można wynieść kilka lekcji przydatnych w czasie sesji: 1) albo przetrwasz, albo zostaniesz zjedzony; 2) strach nie pomaga, a czasem zabija; 3) Twój mózg jest ważny. Aby zdobyć jeden z trzech zestawów, wystarczy polubić nas na Facebooku – www.facebook.pl/ MagazynSemestr oraz odpowiedzieć na pytanie: nad jaką grą dla miłośników kontaktów z nieumartymi obecnie pracuje Techland?” Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres konkurs@semestr.pl. Tytuł maila powinien brzmieć „Dead Island”, w treści należy umieścić odpowiedź, adres oraz numer telefonu. Nie ma się czego bać, my nie gryziemy.
Pirackie skarby

Debiutancka płyta Heroes Get Remembered





Dwa lata temu Heroesi dali się poznać w programie Must Be The Music jako mocny, rockowy zespół zapewniający słuchaczom ogromną dawką energii, za co zbierali same pozytywne oceny widzów i jurorów. W tym roku wrócili z nowym repertuarem i w lekko zmienionym składzie – 4 listopada Wytwórnia Muzyczna MTJ wydała ich debiutancki krążek zatytułowany „Lies”. Zespół porusza się w klimatach amerykańskiego rocka i post-hardcore’u, czasem robiąc wycieczki w nieco lżejsze rejony. Jednocześnie cały czas konsekwentnie kształtuje swój własny styl, który cechuje niesamowita energia i melodyjność kompozycji. Dzięki uprzejmości Wytwórni MJT rozdajemy pięć egzemplarzy tej płyty. Pytanie konkursowe: jaki jest tytuł trzeciego utworu na płycie „Lies”? Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres konkurs@ semestr.pl. Wiadomość należy zatytułować „MTJ”, w treści prosimy podać odpowiedź oraz dane adresowe i numer telefonu.









Wydawca gry Assasin's Creed IV: Black Flag, firma Ubisoft, przekazała naszej redakcji worek pełen skarbów. Znalazły się w nim gadżety związane z grą – świece w kształcie czaszki, pirackie bluzy i koszulki. Najnowsza odsłona cyklu spotkała się z uznaniem krytyków oraz graczy. Zdecydowanie polecamy ją na długie zimowe wieczory. Nie będziemy zakopywać tych kosztowności na bezludnej wyspie. Możecie wygrać je w naszym konkursie. Będzie tak jak z poszukiwaniem skarbu – kto pierwszy, ten lepszy. Polub nasz profil na Facebooku: www.facebook.pl/MagazynSemestr, a na adres konkurs@semestr.pl wyślij maila zatytułowanego „Assasin's Creed 4”. W treści wpisz swoje dane kontaktowe (imię, nazwisko, adres, telefon) i, jeśli szczęście Ci dopisuje, czekaj na przesyłkę. Arrrrrr!




Kryptonim Garbo
adres,


Najskuteczniejszy podwójny agent drugiej wojny światowej, znany aliantom jako Garbo, Niemcom zaś jako Arabel. Jego „siatkę szpiegowską” w Wielkiej Brytanii doceniono tak bardzo, że został odznaczony… przez obie strony konfliktu. W trakcie wojny Garbo przekazywał Niemcom informacje zebrane przez dwudziestu czterech agentów. Wszyscy byli wytworem jego wyobraźni, czego nigdy nie odkryli najlepsi szpiedzy Hitlera. Nawet nie podejrzewali podwójnej gry. Razem z Wydawnictwem RM przygotowaliśmy dla Was konkurs. Do wygrania jest pięć egzemplarzy książki „Kryptonim Garbo”. Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie – jak brzmiało prawdziwe imię i nazwisko agenta Garbo? Odpowiedzi należy przesłać na adres konkurs@semestr.pl. Wiadomość prosimy zatytułować „Kryptonim Garbo”, w treści należy podać imię i nazwisko, adres oraz numer telefonu.


Opracował Piotr Sepski

STUDENCKI SPOSÓB NA GORĄCĄ ZIMĘ

Gdzie spędzisz Sylwestra?
Dokąd pojedziesz na narty?
Gdzie odpoczniesz po sesji? Nie wiesz? My wiemy!
Nowy rok możesz przywitać w zamczysku w czeskim Libercu albo na Chopoku na Słowacji. Jeśli wolisz romantyczną scenerię – zabierzemy Cię do Paryża.
Na ferie polecamy znakomicie przygotowane stacje narciarskie we Francji i Włoszech, gdzie na pewno nie zabraknie śniegu i słońca. Możesz skosztować wyrafinowanej francuskiej kuchni i mieć do dyspozycji 650 km tras lub wybrać się na pizzę w towarzystwie serdecznych Włochów po szaleństwach w doskonale wyposażonym snow parku.
Przebojem studenckich wyjazdów są marcowe imprezy na zakończenie sezonu. Tegoroczna ósma edycja FreeSki zapowiada się na największą z dotychczasowych – już zapisało się na nią 200 osób. Bombardino na stoku nigdy nie smakuje lepiej! Przekonaj się sam.
Studenckie wyjazdy to świetnie wybrane lokalizacje, rozsądne ceny, szalone przygody i niezapomniane imprezy. Mamy wieloletnie doświadczenie w organizacji wyjazdów, co sezon jeździ z nami niemal 2000 osób, więc możesz nam zaufać. Zobacz szczegóły ofert na www.StudenckieWyjazdy.pl, obejrzyj filmy na naszym kanale YouTube i zdjęcia na Facebooku.
Zarezerwuj wyjazd i baw się dobrze, baw się z nami!






Zabawa na desce
Chciałabym Was zachęcić do snowboardu. Nauka nie jest trudna, a postępy, przynajmniej na początku, są naprawdę duże. Nie trzeba przejmować się swoją kiepską kondycją – każdy dopasowuje tempo do siebie. Oto kilka podstawowych wiadomości, które mogą przydać się nie tylko początkującym.
Deski mogą być twarde lub miękkie Twarde, przystosowane do typowych zjazdów i slalomów, są przeznaczone dla miłośników szybkości. Do twardej deski trzeba dobrać twarde wiązania i buty. Takie wiązania przytwierdzają nas do deski „na sztywno”. Twarde buty snowboardowe niewiele różnią się od narciarskich (chyba że ceną), zresztą narciarskie też się nadają. Miękkie dechy nie narzucają stylu jazdy, dają dużo możliwości. W zależności od rodzaju przystosowane są do skoków, jazdy po puchu, jazdy przodem i tyłem, przy odpowiednim poziomie zaawansowania i chęci można na nich wykonywać różne triki. Gdy używamy tego rodzaju deski, obowiązuje nas „miękki” osprzęt, dużo wygodniejszy po zejściu ze stoku niż twardy. Miękkie buty przypominają trapery do chodzenia po górach. Rodzaje desek – Big Mountain (BM) – do jazdy po dziewiczym terenie (poza trasami);
– Race i Freecarve (R, FC) – twarde, do szybkiej jazdy i ostrego skręcania, typowe deski zjazdowe i slalomowe, przód zaostrzony, lekko zadarty, tył ścięty;
– Board Cross (BX) – twarde, przystosowane do szybkiej jazdy połączonej ze skokami, najczęściej mają na środku paski tworzące strzałkę;
– Freestyle (FS) – miękkie, dowolny styl jazdy, przystosowane do skoków i akrobacji (jazdy w rynnie, tzw. half-pipie), przód deski jest identyczny lub bardzo podobny do tyłu, co umożliwia jazdę na switch, czyli tyłem. – Freeride (FR) – miękkie, dowolny styl jazdy w każdych warunkach, przystosowane do jazdy po puchu, zaznaczony przód, większe wcięcie niż w desce freestyle; – Freestyle-freeride (FS/FR) – połączenie dwóch poprzednich kategorii, najczęściej używane. Jak dobrać deskę? Nie polecam kupowania najtańszego sprzętu z niepewnego źródła. Nie warto też wydawać dużych pieniędzy na sprzęt najwyższej klasy. Łatwo go zniszczyć podczas nauki, poza tym na początku i tak nie wykorzysta się jego możliwości. Dobrym wyjściem jest kupno sprzętu na giełdzie sportowej lub po prostu wypożyczenie go. Na początku ważne jest, by określić styl jazdy. Dla niezdecydowanych wymyślono deskę freeridową typu all around, która nadaje się do każdego stylu jazdy i nie zawiedzie w żadnych warunkach. W tym typie można zamontować i twarde, i miękkie wiązania. Pamiętajcie, że deski mają różne rozmiary. Standardowo deska ma nam sięgać do brody, jest na to nawet wzór: wzrost – 20 cm. Różnie jednak bywa, wiele zależy bowiem od naszej wagi, czy rodzaju dechy.
Wiązania i buty Dwa najczęściej używane typy wiązań to strap i step-in. Strap to tradycyjne, miękkie wiązania freestylowe z paskami (stąd nazwa). Step to twardszy but i zatrzaski, które dają dużą kontrolę. Przy zakupie wiązań trzeba zwrócić uwagę na ich budowę – muszą pasować do deski. Często jest tak, że nie można dopasować do siebie sprzętu różnych firm, powodem jest np. odmienna liczba śrub lub otworów. Buty nie mogą być ani za małe, ani za duże, muszą leżeć jak ulał. Wkładka powinna być wyciągana (to ułatwia suszenie). Twarde buty powinny być zapinane na minimum trzy klamry.
Strój Najważniejsza jest wygoda i luz. Charakterystyczną cechą ubioru snowboardzistów jest wielkość – wszystko ma być duże. Nie jest to jednak obowiązkowy trend, panuje pełna dowolność. Trzeba pamiętać o tym, by strój był nieprzemakalny. Obowiązkowe są rękawiczki ze specjalnymi usztywniaczami, które chronią dłonie i nadgarstki. Kiedy na stoku pada śnieg lub świeci słońce, warto mieć przy sobie gogle.
Emilia Kieliszewska



Czy metoda Relax & Learn jest dla Ciebie?

Być może znasz to uczucie, gdy ktoś oczekuje od Ciebie entuzjazmu wobec wykładów, które do Ciebie nie trafiają, a w głowie niewiele Ci zostaje? Właściwie nie wiesz dlaczego… bo przecież ich temat jest Ci bliski. Zawód nauczyciela jak żaden inny wymaga wiedzy psychologicznej, empatii oraz bardzo wysokiego poziomu kompetencji interpersonalnych Dopiero połączenie tych cech umożliwia skuteczne przekazywanie wiedzy. Mamy coraz większą świadomość, że są to kluczowe umiejętności. Równie ważne są Twoje własne przekonania, styl nauki i upodobania sensoryczne. Jeśli do tej pory kilkakrotnie próbowałaś/eś nauczyć się języka obcego i nie przyniosło to skutku – zastanów się, dlaczego tak było. Proponujemy Ci skuteczną metodę, która pozwoli zlikwidować opory i przełamać wewnętrzne bariery. Każdy z nas może odnieść sukces. Również Ty. Każdy z nas ma prawo do własnego tempa nauki. Jest informacja zwrotna, nie ma porażki.
Cechuje nas holistyczne podejście do człowieka. Rozumiemy, że aby nauczyć się czegoś, potrzebujemy poczuć się komfortowo. Stawiamy na indywidualizm. Nauczyciel VSchool to przewodnik, coach, partner interesujących dyskusji i słuchacz. Z nim sięgniesz do nieokiełznanych zasobów swojego mózgu. Zajęcia odbywają się bez podręczników i dotyczą tematów, które Cię interesują. Obecny jest element tajemniczości i zaskoczenia. Jednak zawsze to Ty jesteś w centrum naszego zainteresowania.
Kurs języka Metodą Relax & Learn to idealne rozwiązanie dla osób, które nie chcą tracić czasu na żmudną i monotonną naukę niedostosowaną do swojego stylu, temperamentu i potrzeb. Nowoczesne metody nauczania i nauka pod czujnym okiem profesjonalistów pozwolą Ci szybko przyswoić wiedzę w efektywny sposób.
Czy nie warto spróbować?




Duolingo to zupełnie darmowa strona e-learnigowa. Najprościej rzecz ujmując, Duolingo to nauka poprzez tłumaczenie zdań z języka nam znanego na ten, którego chcemy się nauczyć, i na odwrót. Dodatkowo zabawa polega na wpisywaniu treści ze słuchu i podpisywaniu obrazków. Celowo użyłam słowa „zabawa”, bowiem Duolingo bardziej przypomina grę niż monotonną naukę. Materiał podzielony jest na działy (np. zwierzęta, kolory, zagadnienia gramatyczne), a działy na lekcje – ich liczba waha się od dwóch do ośmiu. Aby zakończyć naukę danego zagadnienia, należy rozwiązać 20 zadań, nie myląc się więcej niż trzy razy (jak w grze komputerowej, mamy tylko trzy „życia”). Aby wprowadzić element rywalizacji, do zabawy można zaprosić znajomych. Z gier zaczerpnięto też zbieranie punktów, które zdobywa się po ukończeniu danej lekcji i działu. Za wytrwałość otrzymuje się również wirtualną monetę, którą można wykorzystać w sklepie, kupując dodatkowe życie do wykorzystania podczas lekcji lub np. dzień lenistwa. Ważnym elementem nauki jest powtarzanie. Zaraz po ukończeniu nauki określonego zagadnienia jego ikonka mieni się w kolorze złotym, jednak z upływem czasu zmienia barwę, co oznacza, że należy skorzystać z przycisku odświeżenia zagadnienia – repetitio est mater studiorum, jak mawiali starożytni. Urocza
Sposoby na języki
szata graficzna sprawia, że po prostu chce się wykonać kolejną lekcję i zdobyć wyższy poziom. Wystarczy 15 minut dziennie.
Aplikacje
Innym wyjściem dla samouków jest aplikacja Anki, czyli system nauki języka za pomocą fiszek. Ze strony www.ankisrs.net wystarczy ściągnąć program, a następnie wybrać pakiet słówek, których chcesz się nauczyć – określając język, poziom i zakres, bowiem możliwa jest także nauka słownictwa specjalistycznego. Jeżeli zadeklarujesz dobrą znajomość danej fiszki, program wrzuci ją do rotacji dopiero za cztery dni. Jeżeli zaznaczysz, że słówko sprawia Ci trudność, zobaczysz je za minutę. To kolejny system, który opiera się na ciągłym powtarzaniu – jest to szalenie skuteczny sposób na poszerzenie swojego słownictwa. Sam ustalasz, ile słówek dziennie chcesz się nauczyć: 10, 20, a może 50? W każdym razie – do dzieła!
Rozrywkowo
A gdyby tak zacząć oglądać swoje ulubione seriale w oryginale z napisami angielskimi? Wszyscy zachwycamy się „Sherlockiem Holmesem”, „Breaking Bad”, „Californication” czy „Game of Thrones”. Są to pozycje, które na ogół ogląda się z napisami polskimi. Gdyby jednak dokonać szybkiej zamiany napisów na angielski? Jeżeli choć trochę znasz ten język i podczas oglądania danego odcinka skupisz się i użyjesz kilka razy internetowego słownika, nie będziesz miał problemów ze zrozumieniem treści. Po kilku takich seansach zaczniesz odczuwać przyjemność płynącą z oglądania połączoną z satysfakcją związaną z samokształceniem. Zagłębiając się w serial mocno osadzony we współczesności, będziesz mógł podszkolić się w języku użytkowym, prosto z londyńskiej czy nowojorskiej ulicy, a jest to bardzo cenna lek-
cja, o którą niezwykle ciężko w polskich szkołach. Przekąski i kanapa potrzebne od zaraz!
Świetnym sposobem na naukę języka jest czytanie książek. Nie musisz od razu rozumieć oryginalnych tekstów, wydawane są bowiem książki z ograniczonym zasobem słownictwa, dostosowane do konkretnych poziomów. Seria „Penguin Reading”, dostępna w wielu bibliotekach, to uproszczone klasyki języka angielskiego – Charles Dickens, Jane Austen i wiele innych. Na końcu każdej książki zamieszczony jest słowniczek oraz ćwiczenia, które pomagają w zrozumieniu tekstu. Jest to pierwszy krok do czytania ze zrozumieniem utworów w oryginale. Można też spróbować znaleźć ciekawe darmowe pozycje książkowe na Google Play. Bez opłat można przeczytać m.in. „Alicję w Krainie Czarów” czy „Lorda Jima”.
Telewizyjnie
Popularną pomocą w e-nauce języka angielskiego jest strona www.bbc.co.uk, na której znajdziesz zakładkę „Learning English”. Znajdziesz tam ogromną liczbę filmików i plików audio. Wszystko pomyślane tak, abyś już po pięciu minutach nauki zapamiętał kilka słówek. Przykładowo pod zakładką „The Teacher” ujrzysz niezwykle zabawnego lektora, który używając najdziwniejszych rekwizytów, w każdym odcinku przedstawia trzy nowe wyrażenia idiomatyczne, a pod „Face Up to Pharsals” znajdziesz dowcipne dialogi przybliżające jeden z czasowników frazowych. Wszyscy lektorzy mówią piękną angielszczyzną, z perfekcyjnym akcentem, o którym każdy marzy. Jednak najtrudniejsze w tych metodach są mobilizacja i samozaparcie. Trzymamy kciuki!
Paulina Trofimiec
LODOWIEC STUBAI
PEŁNIA NARCIARSKIEJ RADOŚCI – W NAJWIĘKSZYM AUSTRIACKIM
OŚRODKU NARCIARSKIM NA LODOWCU. KOMFORT I GWARANCJA ŚNIEGU!
KONKURS!
DO WYGRANIA SKI-PASSY NA LODOWCU
Jak nazywa się największy w Austrii ośrodek narciarski na lodowcu?
Do wygrania: trzy 3-dniowe ski-passy!!!
Odpowiedzi: na adres konkurs@semestr.pl lub na: www.facebook.com/MagazynSemestr

Stubaier Gletscher
Tel. 0043 5226 8141
info@stubaier-gletscher.com
stubaier-gletscher.com
Ze względu na położenie stoków, dochodzące do 3000 m n.p.m., śnieg jest tutaj gwarantowany aż do czerwca. I to jedynie 45 minut samochodem z Innsbrucka. 35 idealnie przygotowanych tras narciarskich o wszystkich stopniach trudności gwarantuje najlepszą zabawę na lodowcu Stubai.
Nowoczesna gondola 3S Eisgratbahn w zaledwie 12 minut wywozi miłośników zimowego szaleństwa do królestwa śniegu. Najdłuższa trzylinowa gondola tego typu w Alpach ujmuje designem oraz techniką. Wi-Fi oraz fantastyczny widok gratis. A drenalina i akcja – tego mogą spodziewać się fani głębokiego śniegu w części lodowca Stubai zwanej „Powder Department”. 13 freeride’owych zjazdów, check pointy oraz urządzania do treningu z detektorami lawinowymi gwarantują najlepsze warunki podczas freeride’u. Miejscem spotkań elity snowboardowej oraz freeski jest codziennie świeżo przygotowywany snowpark Stubai Zoo. Z trasami o różnym stopniu trudności, zalicza się do najlepszych snowparków świata. Czynny jest do połowy maja. 22.4.2017 odbędzie się tu topowa impreza Spring Sessions.
Kolejna atrakcja lodowca Stubai znajduje się 30 m pod stokami narciarskimi. Podczas 200-metrowej wyprawy po jaskini lodowej Eisgrotte dowiedzieć się można wielu ciekawostek na temat lodu.
Zimą studenci się nudzą

Ach lato… Wtedy to człowiek może poszaleć. Surfing, kajaki, biegi przełajowe, lotnie i paralotnie, rower i taplanie się w ciepłym morzu. A zimą? Jak sama nazwa wskazuje: zimno, mokro, lód i zawieje, a w dodatku z nieba pada coś ładnego, co zamienia się niestety na jezdniach i chodnikach w paskudną breję.
Nic, tylko zasiąść w wygodnym fotelu, zrobić sobie gorącą herbatę z cytryną i przesiedzieć tak zimowe miesiące, nie wynurzając nosa z domu. No bo cóż można robić zimą – tylko leniuchować. Nic bardziej mylnego – zima to sezon na sporty – jest biało do szaleństwa, więc można szaleć na całego. Tylko zimą jest śnieg i tylko zimą jest lód. Nie przegapcie tego!
Latać każdy może
Prawy foka szot luz, lewy foka szot wybieraj! Latem można pożeglować, chwycić wiatr i złapać przygodę, a zimą? A zimą też! Wystarczy bojer (tzw. ice boat), czyli żaglówka na płozach, i zamarznięte jezioro. I już można latać, bo na bojerach – co jasne – lata się, a nie pływa. I to z jaką prędkością! Bojery to najszybsze pojazdy na Ziemi napędzane siłą wiatru!
– W sprzyjających warunkach można się rozpędzić nawet do 140 km/h, a są zawodnicy, którzy twierdzą, że latali 160 km/h – mówi Tomasz Zakrzewski, bojerowiec z Floty Polskiej DN. – Jeśli ktoś kocha żagle, to na bojerach przeżyje żagle w zupełnie innym wymiarze. To są wrażenia, których nie da się opisać i nigdy się nie zapomni. Człowiek tęskni za nimi przez 8 miesięcy w roku – wyznaje Zakrzewski.
Latać można zarówno w Polsce (głównie na Mazurach), jak i za granicą. – Żeglujemy w różnych częściach kraju i Europy: w Skandynawii, krajach nadbałtyckich, zdarzyło nam się nawet pojechać na Balaton – mówi Zakrzewski.
Aby zacząć swoją przygodę z bojerami, można zdecydować się na tygodniowy kurs zakończony egzaminem na patent żeglarza lodowego (ośrodki oferujące takie kursy zlokalizowane są na Mazurach i w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego pod Warszawą) albo podejść do sprawy bardziej rekreacyjnie, wybierając jeden z ośrodków na Mazurach, oferujących wczasy z instruktażem wprowadzającym w teorię i praktykę bojerową. Koszty, jak na studencką kieszeń, są dość wysokie. – Tygodniowe
wczasy o wysokim standardzie kosztują około 350–400 zł za dzień, opłata pokrywa zakwaterowanie, wyżywienie, sprzęt – szacuje Zakrzewski. Samo wypożyczenie sprzętu kosztuje około 50–60 zł za dzień. Co ciekawe, wcale nie trzeba wypożyczać bojera, można go po prostu zbudować. W Internecie bezpłatnie dostępne są plany budowy najbardziej popularnych obecnie bojerów klasy DN. – Założenie jest takie, żeby każdy, kto może utrzymać w ręku piłę, umie skleić dwie deski drewna i ma jakiś zmysł techniczny, był w stanie zbudować bojer, nawet w warunkach garażowych – mówi Zakrzewski. Czego potrzeba, aby zacząć latać? Oprócz bojera potrzebny jest strój odpowiedni do temperatury, kurtka, ciepłe spodnie i buty, rękawice i kask, który otrzymamy w wypożyczalni bojerów. – Trzeba być przygotowanym zarówno na –10, jak i na +5 stopni oraz topniejący, mokry śnieg. Bojery powstały w XVII wieku jako bardzo duże konstrukcje służące do przewożenia ładunku po zamarzniętych kanałach w Holandii. Dopiero w XX wieku zaczyna się traktować je jako konstrukcje sportowe. Najbardziej popularna obecnie klasa DN powstała tuż przed II wojną światową. Wtedy uznano, że trzeba zbudować bojer trwały, tani w konstrukcji i dający się łatwo przewozić. W wyniku konkursu ogłoszonego przez amerykańską gazetę „Detroit News” powstał bojer i nazwana od jej tytułu klasa DN. Takie bojery pojawiły się w Polsce w połowie lat 60. Bojerowców (Flota Polska DN) jest w Polsce naprawdę sporo. – W sezonie mamy około 200 aktywnych zawodników. Żadna wodna klasa żeglarska, poza klasą Optymist (najpopularniejsza klasa żeglarska dla dzieci), nie posiada tylu aktywnych zawodników – mówi Zakrzewski. Oszałamiające prędkości i lód na jeziorze – czy to bezpieczne? Przy prędkościach przekraczających 100 km/h wszystko dzieje się dużo szybciej niż w żeglarstwie wodnym.
– Wypadki zdarzają się rzadko i w zdecydowanej większości są niegroźne. Ale jak w każdym sporcie trzeba mieć dużo wyobraźni – mówi Zakrzewski.
– Dreszczowe sytuacje zdarzają się na zatokach. Kiedyś zostawiliśmy sprzęt w zatoczce na noc – rano przychodzimy i okazuje się, że

Numer bonu:

Bon jest ważny do 30.04.2014 i może być wykorzystany podczas rezerwacji wycieczki na stronie SnowTrex, której cena przekracza 1.850,- zł za rezerwację i nie może być połączony z innymi akcjami rabatowymi (za wyjątkiem ofert last minute). Wypłata w gotówce nie jest możliwa. Jeden bon można wykorzystać na jedną rezerwację. Zastrzegamy, iż publikacja numeru bonu jest niedozwolona.

Zimowe Sporty
Narty czy deska?
Nie ma oczywiście standardowej rady, co jest lepsze. Często bywa tak, że początki narciarstwa są dość szybkie i łatwe, ale później jest już ciężej przejść do poprawnej, stylowej jazdy. Za to z deską jest odwrotnie – trochę czasu zajmie Ci przyzwyczajenie się do unieruchomionych nóg i opanowanie jazdy, ale szybciej przejdziesz potem do przyzwoitego poziomu. Jeśli wcześniej jeździłeś na deskorolce lub pływałeś na desce surfingowej, z pewnością takie doświadczenie będzie przydatne, więc możesz rozważyć wybór tego sportu. Koszty uprawiania jazdy na nartach i snowboardzie są podobne – zawsze musisz wykupić karnet na stok, wypożyczyć lub kupić swój sprzęt, no i zadbać o odpowiedni strój.
Jak się ubrać?
Na początek, przygotowując się do wyjazdu, zadbaj o odpowiedni strój. Jeśli dopiero kompletujesz wyposażenie na stok, przygotuj się na spory wydatek, ale pamiętaj, że może być to inwestycja na lata. Niezbędna jest odpowiednia bielizna termiczna, w tym grube, długie skarpety, legginsy i koszulka. Dziewczyny powinny pamiętać też o niekrępującym ruchów staniku sportowym. Na wierzch należy włożyć nieprzemakalną odzież ze specjalnego materiału, chroniącą również przed wiatrem – spodnie, kurtkę, rękawice. Te elementy możesz również wypożyczyć. Przyda się też sportowy szalik i kominiarka. Na głowę koniecznie załóż kask. Możesz mieć gogle, które, podobnie jak kask, z łatwością wypożyczysz już na stoku.
Kupić czy wypożyczyć?
A jak ze sprzętem? Warto wszystko kupować czy lepiej wypożyczyć?
Z pewnością, jeśli wyjeżdżasz po raz pierwszy, nie kupuj nart czy deski. Najpierw sprawdź, czy rzeczywiście połkniesz bakcyla do tego sportu. Osoby początkujące zwykle próbują swoich sił na nieco krótszych nartach niż zaawansowani, dlatego nie warto się kupować ich na początku. Wypożyczenie pozwala też zapoznać się z różnymi modelami i markami. Jeśli zaś pałasz już miłością do sportów zimowych, odpowiedz sobie na pytanie o częstotliwość wyjazdów. Jeżeli mieszkasz blisko gór i w sezonie jesteś w stanie wyjechać nawet kilka razy, rzeczywiście pomyśl o zainwestowaniu w swój własny sprzęt. Rozważ kupienie dobrego używanego sprzętu, który sprawdzi się lepiej niż nowy, ale słabszej jakości.
Natomiast jeżeli jeździsz rzadko na krótkie wypady, może się okazać, że bardziej opłaca się narty lub deskę wypożyczać. Zwłaszcza, że kupione buty i deskę lub narty trzeba gdzieś trzymać, a w akademiku czy studenckim mieszkaniu może nie być wystarczająco dużo miejsca.
Wypożyczenie sprzętu w lokalnej wypożyczalni daje też pewność, że jest on odpowiednio przygotowany do danego stoku – a przecież w Alpach panują nieco inne warunki, niż w Polsce. A jeśli lubisz być na czasie z wszystkimi nowinkami, pamiętaj, że rozwój zimowych technologii odbywa się naprawdę szybko i możesz nie nadążyć z kupowaniem...
Świetna terapia
Jazda na nartach i snowboardzie jak każdy sport ma wiele zalet. I nie chodzi tu tylko o emocje, z którymi stok się zwykle kojarzy, ale także korzyści dla ciała. Narty i deska pomagają wzmocnić mięśnie, nawet takie, o istnieniu których zapominasz w lecie.
To także świetna okazja, by poprawić swoją równowagę, podkręcić metabolizm i co za tym idzie… schudnąć. Tak, tak – jazda na nartach czy snowboardzie pozwala zgubić sporo zbędnych kalorii. Dziennie możesz spalić nawet ponad 1000 kalorii! Schudniesz jednak tylko pod warunkiem, że wieczorami nie będziesz się nadmiernie objadać i zbyt dużo pić. Niezależnie od stopnia zaawansowania, spędzając dziennie kilka godzin na stoku, z pewnością też się dotlenisz, zażywając dostatecznie dużo świeżego górskiego powietrza.
Agata Rzeszuto


ZILLERTAL



Experience the real Winter Paradise in the world’s largest skiing valley!
Have you ever dreamt of perfect Winter Holidays in a wonderful Alpine valley? Try the Austrian Zillertal in Tyrol
This unique place offers you guaranteed snow with:
– 535 km of optimally groomed pistes & 180 state-of-the-art lifts
– 11 Funlines and 8 adrenaline-filled Fun Parks
– 460 km of hiking trails
– several freeride routes
– 125 km of cross-country skiing trails
– 45 km of toboggan runs
Want to rest after your perfect powder day? Try our other options:
– 400 km of hiking trails, also for snowshoe hikes
– ice skating & ice climbing
– snowtubing
– paragliding
– curling
– horse & sleigh riding

With our Zillertal Superskipass you will have free access to 4 extensive skiing areas in the Zillertal Alps:
– Hochzillertal – Hochfügen – Spieljoch. First in the valley, cozy and crowd-free.
– Zillertal Arena. The largest skiing area, where everyone can find their own perfect place.
– Mayrhofner Bergbahnen. From gentle family slopes to the extreme Harakiri piste (with a gradient reaching 78%!)
And last but not least:
– Ski- & Gletscherwelt Zillertal 3000. Including the only Austrian all year round skiing area on the famous HINTERTUX GLACIER that offers you perfectly groomed slopes 365 days of the year, reliable snow conditions with natural snow and 60 km of pistes of all difficulty levels, at the altitudes from 1,500 to 3,250 m. Not to mention the spectacular Ice Palace!
With over 65 freeride runs, Zillertal is one of the biggest deep-snow paradises in the Alps. Experience lots of exciting runs and deep-snow slopes with between 1,000 and 2,000 meters of elevation difference. And in Hochfügen try our latest special: in the early morning we'll take you up to the summit on a snowcat. Then you can enjoy the "first line" experience in the fresh powder snow – the true "feeling of Canada" in the Zillertal valley!
Later, after your active day, you will find delicious Tyrolean food (try chilled Zillertal beer!) in one of 80 mountain huts. And over 50,000 beds in family-owned accommodations of all types will allow you for a perfect rest at affordable prices, for everyone’s budget. An evening visit to a sauna is another great way to relax.




The Dream Valley for all skiers, snowboarders and hikers
Couchsurfing – inne
Jak na nowo odkryć podróżowanie?

Pewnie słyszałeś, że wyjeżdżając na weekend czy wakacje za granicę, nie trzeba płacić za miejsce w hostelu, bo można przenocować u obcych ludzi. I to za darmo! Wiele osób właśnie w taki sposób myśli o couchsurfingu –jako o sposobie na tanie podróżowanie. Ale ci naprawdę uzależnieni wiedzą, że to znacznie, znacznie więcej.
O co w tym chodzi?
Couchsurfing.com (w wolnym tłumaczeniu – szukanie kanapy) to portal, który powstał w 2002 r. Od tego czasu ewaluował i choć wiele osób twierdzi, że się skomercjalizował, idea pozostała ta sama. Chodzi o korzystanie z gościnności innych użytkowników i zatrzymywanie się podczas wyjazdów u nieznanych wcześniej osób, które zgodziły się przyjąć Cię u siebie w domu. Tak po prostu, a nie za pieniądze. Chciałoby się napisać, że idea couchsurfingu to realizacja biblijnej zasady „Podróżnych w dom przyjąć”. Każdy użytkownik portalu tworzy swój profil, w którym podaje informacje o sobie: wiek, zawód, pochodzenie, miejsca, w których się było i mieszkało, ale także opisuje zainteresowania, wymienia języki, którymi się posługuje, określa swoje podejście do couchsurfingu i dotychczasowe doświadczenia. Większość użytkowników wkleja również swoje zdjęcia. Ci, którzy chcą gościć innych podróżników, opisują miejsce, które oferują. Pewnym sposobem weryfikacji uczciwości użytkownika są dodani przez niego znajomi, zaglądając na ich profile potwierdzimy, że są prawdziwymi ludźmi, a dzięki temu, że użytkownik nie jest fikcyjny.
Ale najważniejsze są recenzje innych użytkowników. Zarówno goszczeni, jak i goszczący, czyli hości, mają możliwość wystawienia komentarza osobie, z którą się spotkali.
podejście do
Couchsurfing to świetna idea, ale wiąże się z pewnym ryzykiem. Zawsze trzeba być ostrożnym i dokładnie sprawdzić profil osoby, u której chcemy się zatrzymać. Nie warto wybierać osoby z nieuzupełnionym profilem, bez imienia i nazwiska, czy otwarcie oferującej oprócz noclegu propozycje matrymonialne. Bo i takie się zdarzają. Obowiązkowe jest także sprawdzenie referencji danego użytkownika – kilkadziesiąt pozytywnych opinii, świadczy o tym, że nasz host często gości podróżnych, jest osobą z krwi i kości i raczej można mu zaufać. Będąc samotną podróżniczką, nigdy nie zdecydowałabym się na nocleg u osoby bez referencji –przecież nie warto kusić losu. A że ostrożności nigdy za wiele, nawet jeśli Twój host wydaje się godny zaufania, zawsze warto zostawić komuś namiary na nasze miejsce pobytu.
Grozi... nowymi przyjaźniami
Odpowiedni wybór hosta gwarantuje udany pobyt w wybranym przez nas miejscu, a być może również nową przyjaźń. Znasz to uczucie, kiedy w zasadzie poznałeś kogoś kilka godzin temu, a czujesz, że macie tyle wspólnych tematów, jakbyście znali się od dawna? Podczas korzystania z couchsurfingu zdarza się to bardzo często – po prostu siadacie, zaczynacie rozmowę, a tematy same przychodzą do głowy. Można nawet zaprzyjaźnić się tak bardzo, że na jednym spotkaniu się nie kończy, a Twój host przyjeżdża z rewizytą i znów wspólnie możecie odkrywać kolejne miasto. – Niektórzy couchsurferzy poznani podczas podroży to materiał na przyjaciół. Podróże to pasja, która łączy na długo, dlatego z większością poznanych za pomocą portalu znajo -
mych nadal utrzymuję kontakt – potwierdza Agnieszka Nowak, która z couchsurfingu korzystała już nie raz.
Ta przygoda na ogół zaczyna się podczas studiów, ale wcale nie znaczy to, że na nich się kończy. Couchsurfing bywa uzależniający i nawet jeśli już pracujesz i stać Cię na drogie hotele, nadal chcesz korzystać z tej formy podróżowania. Można nawet usłyszeć o couchsurferach po 60-tce, a nawet 70-tce. Tu nie ma ograniczeń wiekowych!
Zwiedzanie inaczej
– Idea couchsurfingu może wydawać się dziwna wszystkim tym, którzy pierwszy raz dowiadują się, o co w tym chodzi. Jednak to coś więcej niż możliwość darmowego noclegu, to społeczność, którą tworzą ludzie o podobnym światopoglądzie – opowiada Agnieszka Nowak. Couchsurfing to poznawanie innych kultur i nowych ludzi, którzy tak jak Ty uwielbiają podróżować, uczą się języków i są otwarci na nowe. Często host staje się przewodnikiem – i to najlepszym, jakiego można sobie wymarzyć. Bo czy ktoś opowie Ci ciekawej o danym mieście, niż jego mieszkaniec? Tzw. localsi pokażą Ci też miejsca nieopisane w przewodnikach, zabiorą do mniej znanych restauracji i swoich ulubionych knajpek. Wtedy możesz naprawdę poczuć ducha miasta. Zdarza się też, że Twoim hostem jest osoba mieszkająca w danym mieście, ale pochodząca z innego kraju, a nawet kontynentu! Może też być tak, że nie tylko Ty będziesz gościł w mieszkaniu hosta, ale spotkasz też innych couchsurferów. Dzięki temu masz także okazję posłuchać historii o najlepszych afrykańskich potrawach, surfowaniu w Australii czy o leczniczych właściwościach ziół znanych wśród plemion Ameryki Południowej… Agata Blinkiewicz







Wakacyjna przygoda JĘZYKOWA
Lato to świetny czas na naukę. Polecam język obcy – najlepiej w obcym kraju.
Mind the gap
W przypadku angielskiego pierwsze skojarzenia są bardzo proste: Wielka Brytania albo USA. Ale angielskiego możemy uczyć się nie tylko tam. Równie dobrym wyborem będzie Australia, Irlandia, Malta czy Kanada.
Najpopularniejsza jest oczywiście Anglia, a konkretnie Londyn, wszak to stolica i tam powinno się mówić najbardziej „czystym” angielskim i takiego języka uczyć. Popularnymi ośrodkami są również Oxford i Cambridge. Dużym plusem nauki języka w Anglii jest nie tylko wysoce wyspecjalizowana kadra, ale i bogata oferta połączeń lotniczych z tym krajem. Jeśli odpowiednio wcześnie poszuka się biletu, można kupić go w naprawdę okazyjnej cenie. To jednak daje sporą różnicę w kosztach, choćby w porównaniu z Australią, gdzie za sam bilet lotniczy trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych. Inna sprawa, że wiele osób chętnie odwiedziłoby odległą i bardzo atrakcyjną pod każdym względem krainę kangurów.
Twój dom w sercu Wiednia!
Wakacyjne mieszkanie – przytulne i wygodne.
Apartamenty z duszą w historycznej dzielnicy tylko 10 minut od centrum
l Pokój dzienny, sypialnia, przedpokój, kuchnia
l Duża łazienka z wanną i prysznicem, oddzielne WC
l Historyczny dom z epoki wilhelmińskiej
l W pełni umeblowany i wyposażony, Wi-Fi, TV
Do tego:
l ekskluzywne położenie gwarantujące dobry wypoczynek
l wyśmienita infrastruktura miejska w zasięgu ręki
l domowa atmosfera i wspaniały wystrój



www.apartmentsinwien.at/pl www.fb.com/apartmentsinwien

Podobnie rzecz ma się z USA i Kanadą. O ile bilety do Stanów Zjednoczonych coraz częściej znaleźć można w naprawdę atrakcyjnych cenach, to przeszkodą, czasem nie do pokonania, są ograniczenia wizowe. Nawet jeśli ma się wizę, to nie warto wybierać się tam na krócej niż dwa czy trzy miesiące, gdyż w dwa tygodnie nie tylko niewiele się nauczymy, ale i niewiele – jak na tak wielki kraj – będziemy w stanie zobaczyć. Planując kurs językowy w Kanadzie, warto z kolei zastanowić się nad porą roku, gdyż zima trwa tam nawet pięć miesięcy. O ile więc nie jesteśmy fanami sportów zimowych, trzeba wziąć to pod rozwagę i wybrać termin, który pozwoli nam podziwiać piękno tamtejszego krajobrazu pozbawionego grubej warstwy śniegu. Nie najgorszym rozwiązaniem jest Irlandia, choć tamtejsze ceny nie należą do najkorzystniejszych. Kraj jest piękny, z pogodą bywa jednak różnie. Być może jest to jeden z powodów, dla których ludzie coraz częściej zamiast zielonej Irlandii wybierają słoneczną Maltę. Na wyspę można dotrzeć tanimi liniami lotniczymi. Język angielski na Malcie ma status oficjalnego, tak więc można się go uczyć niemal tak jak w Wielkiej Brytanii. Chodząc na kursy, rozmawiając z mieszkańcami, a przy okazji podziwiając piękno tej malowniczej wysepki i rozkoszując się maltańskim słońcem.
Szkocki hodowca owiec
Wybierając konkretną lokację, trzeba pamiętać o jeszcze jednej kwestii. W każdym z wyżej wymienionych miejsc język będzie inny. Musimy podjąć decyzję, jakiej wersji tego języka tak naprawdę chcemy się nauczyć. Trzeba mieć świadomość, że Brytyjczyk wprawdzie zrozumie Amerykanina, ale ich wymowa poszczególnych słów będzie różna jak ogień i woda. Przykładowo jeden o pracy powie „dżob”, a drugi „dżab”, i dla każdego z nich to słowo będzie poprawne w jego wersji. W samej

Wielkiej Brytanii, w zależności od regionu, znajdziemy wiele różnych „odmian” języka. Z tą znaną z BBC spotkamy się głownie wśród klasy wyższej, osób wykształconych. Ludzie z tzw. niższych sfer będą mówili zupełnie inaczej, używając innego słownictwa, czasem gwary. W Szkocji zderzenie z tamtejszą wersją angielskiego przynosi skojarzenia, że to może jakaś odmiana holenderskiego, ale na pewno nie angielskiego. Dopiero z czasem można oswoić się z tamtejszymi naleciałościami. Szkot na przykład nie powie, że coś jest „small”, tylko że jest „wee”. Nie tylko lingua franca
Letnie kursy języka niemieckiego odbywają sie w Niemczech oraz Austrii. Z kolei w celu nauki języka hiszpańskiego warto wybrać się do Ameryki Łacińskiej lub do Hiszpanii. Różnice w kosztach są odczuwalne, na co wpływ mają oczywiście choćby ceny biletów lotniczych. Kilkaset złotych lub kilka tysięcy... Języka Napoleona i Woltera poza Francją można uczyć się ewentualnie w Belgii. Jeśli jednak ktoś chciałby udać w bardziej egzotyczne miejsce, może wybrać któryś z francuskojęzycznych krajów afrykańskich (np. Kamerun) albo dwujęzyczną Kanadę.
Wakacje w mieście
Praca czy obowiązki nie pozwalają Ci opuścić ojczyzny na dłużej? Nic straconego. Krajowe szkoły językowe oferują szeroką ofertę wakacyjnych kursów. Mamy w nich tak jak w szkołach zagranicznych dostęp do native speakerów. Jeśli natomiast tak jak za granicą chcemy wsiąknąć w język obcy również poza zajęciami, w miastach akademickich są i na to sposoby – wielu zagranicznych studentów zostaje na wakacje w Polsce i bardzo łatwo można nawiązać z nimi kontakt.
Marzena Majsan
LEARNING GERMAN IN MUNICH
Our program
▪ Intensi ve courses at all levels (A1-C1)
▪ Test center for DSH and TestDaF
▪ Exam preparation cour ses
▪ German during your studies
▪ German for work
▪ Summer cour ses
▪ Cultural program
Our strong points
▪ Many years of experience since 1952
▪ Cour ses on behalf of the LMU and in cooperation with Munich universities
▪ Highly qualified teachers
▪ T ightly organized study program
▪ Modern teaching technology
▪ ECTS-credits
Dense curriculum and rapid progression – your key to success: From level A1 to C1 in only 900 lessons!










Gdańsk w filmowym kadrze
W tym roku odbyły się dwie premiery kinowe, których akcje rozgrywają się w Gdańsku, ale filmowa historia miasta sięga już 100 lat!
Gdańsk to jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów polskich miast. Równie pięknie, jak w obiektywie aparatów, stolica Pomorza wypada w filmowym kadrze. Miasto ma za sobą już 100-letnią historię filmową, a i współcześnie jest wybierane jako miejsce fabuły czołowych polskich produkcji. Było niedawno obecne np. w cieszących się wielką popularnością serialach TVN – „Prawo Agaty” i „Diagnoza”. W ubiegłym roku Gdańsk pojawił się również w fabularyzowanym dokumencie „Habit i zbroja”, opowiadającym o trudnej historii Polski, Litwy i zakonu krzyżackiego, a w tym roku miały miejsce premiery dwóch filmów, których akacja dzieje się w Trójmieście.
„Kamerdyner”
We wrześniu stolica Pomorza pojawiła się na ekranach kin w filmie „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona i z doborową obsadą: Sebastian Fabijański, Marianna Zydek, Zbigniew Gajos, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Borys Szyc, Kamila Baar.
Film jest inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami i zrealizowaną z wielkim rozmachem opowieścią o losach Polaków, Kaszubów i Niemców, których historie łączyły się i przeplatały na ziemiach pomorskich przez pierwszą połowę XX wieku. – Być może dzieło stanie się przyczynkiem do dyskusji o współczesnym świecie, o budowaniu relacji w wielokulturowym tyglu, o postawach obywatelskich w czasach zdominowanych nieufnością? Na taką debatę nie ma lepszego miejsca niż Gdańsk –zauważa Marek Bonisławski, dyrektor Biura Prezydenta ds. Komunikacji i Marki Miasta.
„Miłość
jest wszystkim”
„Miłość jest wszystkim” to z kolei nowa komedia, której akcja dzieje się w Gdańsku w czasie grudniowych przygotowań do Świąt. Reżyserem jest Michał Kwieciński, a w rolach głównych występują: Olaf Lubaszenko, Agnieszka Grochowska, Jan Englert, Eryk Lubos, Joanna Kulig, Mateusz Damięcki, Maciej Musiał, Leszek Lichota, Aleksandra Adam -
ska, Julia Wyszyńska, Marcin Korcz i Joanna Balasz. Opowiada piękną historię „ku pokrzepieniu serc” i uspokojeniu świątecznych nerwów. Jest więc świetną propozycją dla każdego, kto w świątecznym czasie wariuje z nadmiaru obowiązków i zastanawia się, jak przetrwać ten czas. – Nasz produkcja opowiada o tym, co najważniejsze, czyli o uczuciach i relacjach między ludźmi, o tym, co nas łączy, a nie dzieli i o świątecznym czasie, kiedy najbardziej uświadamiamy sobie, ile znaczy wybaczenie. To zupełnie nowa komedia świąteczna – ciepła, wzruszająca i pełna humoru opowieść, jak nie oszaleć w święta i poddać się miłości – zapewnia Dorota Chamczyk, producent TVN. W tle filmowych perypetii na szklanym ekranie zobaczymy też Gdańsk, który – nie tylko w świątecznej aurze – prezentuje się wyjątkowo uroczo.
Filmowa historia Gdańska
Miasto już dawno ma za sobą debiut na szklanym ekranie. Jeszcze na początku XX w. premierę miał pierwszy film fabularny tutaj nakręcony, pt. „Jeźdźcy z trupią czaszką”, a właściwie „Totenkopfreiter”. Także po 1945 roku Trójmiasto przyciągało filmowców – i to z wielu powodów: historycznych, ikonograficznych, politycznych, ideologicznych. Powstało około 100 filmów dokumentalnych, turystycznych, edukacyjnych oraz 70 filmów fabularnych i seriali. Można powiedzieć, że są dwa wielkie nazwiska, którym gdańskie kino zawdzięcza swoje najbardziej znane dzieła: Günter Grass i Andrzej Wajda. Na podstawie twórczości tego pierwszego powstały znakomite produkcje: „Kot i Mysz” (1967), nagrodzony Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny i Złotą Palmą w Cannes „Blaszany Bębenek” (1979) oraz „Wróżby Kumaka” (2005). Andrzej Wajda to z kolei niezapomniany „Człowiek z Marmuru” (1976) oraz jego kontynuacja i laureat Złotej Palmy „Człowiek z Żelaza” (1981), a także zamknięcie tryptyku – „Wałęsa. Człowiek z nadziei” (2013).
– Skoro jednak już mowa o nazwiskach, to nie sposób nie przywołać jeszcze jednego – Zbyszka Cybulskiego, który od 1959 roku zamieszkiwał przy ul. Straganiarskiej i był chyba najbardziej „gdańskim” z aktorów. Jemu właśnie zawdzięczamy wyjątkowy obraz miasta końca lat 50. z filmu „Do widzenia, do jutra” w reżyserii debiutującego wówczas Janusza Morgensterna i opartego na nowelce samego Cybulskiego pod tym samym tytułem.
Zdjęcia z filmu „Miłość jest wszystkim".
Prod. Akson Studio, TVN. Dystr. Kino Świat

Kino artystyczne
Co ciekawe, w swojej historii Gdańsk miał także krótki romans z kinem niszowym, surrealistycznym, gdy na miejsce akcji wybrał go Alejandro Jodorovsky – chilijski artysta i reżyser, którego dzieła są często kontrowersyjne i zaskakujące. Można powiedzieć, że jego „Złodziej tęczy” (1990) miał trzech wielkich aktorów: Omar Sharif (laureat Złotego Globu za tytułową rolę w Doktorze Żywago), Peter O’Toole (niezapomniany Lawrence z Arabii i zdobywca Oscara za całokształt twórczości) i… Gdańsk, tym razem w roli bliżej nieokreślonego europejskiego miasta, które zagrał pierwszorzędnie. Choć sam film nie okazał się spektakularnym sukcesem, to nietypowe kadry Długiego Pobrzeża, Mariackiej czy Św. Ducha są czymś w rodzaju sentymentalnej pocztówki Gdańska lat 90. W dodatku to pocztówka ciągle żywa – przez plan przewinęło się mnóstwo gdańszczan w roli statystów.
Śladem filmowych atrakcji
Miasto nie jest jednak tylko biernym członkiem filmowego świata, ale aktywnie w nim uczestniczy – np. w celach promocyjnych i wizerunkowych. – Możemy się pochwalić, że nasz ubiegłoroczny spot promocyjny zebrał (i wciąż zbiera) nagrody na międzynarodowych festiwalach filmowych. Mamy też za sobą niezłą historię takich produkcji – opowiada Monika Zdroik z Referatu Marki Miasta.
Pierwszy film reklamowy Gdańska powstał już w 1934. Wówczas to Senat Wolnego Miasta zamówił film o kąpieliskach w Jelitkowie, Brzeźnie, na Stogach i w Sopocie w celu wyświetlania go w zagranicznych kinach i zachęcania turystów do przyjazdu.
Obecnie turystów do Gdańska nie trzeba przekonywać. Miasto jest chętnie przez nich odwiedzane przez cały rok. Może to więc dobry pomysł, by przyjechać tu w przerwie świątecznej lub w ferie i przejść się śladami bohaterów komedii „Miłość jest wszystkim”, na nowo odkrywając miejscowe atrakcje? Zadbane uliczki Starówki, bulwar nad Motławą czy miejskie plaże z pewnością nie zawiodą i Was. A może staną się pięknym tłem do pamiątkowych filmików?
Agata Rzeszuto



Zacznij przygodę na śniegu!
Decyzja zapadła – wyjeżdżasz na stok po raz pierwszy, ale jak się przygotować i co ze sobą zabrać? Przede wszystkim zdecyduj, czy będziesz próbować swoich sił na nartach czy snowboardzie.
Jaki
sport wybrać?
Nie ma oczywiście standardowej rady, co jest lepsze. Często bywa tak, że początki narciarstwa są dość szybkie i łatwe, ale później jest już ciężej przejść do poprawnej, stylowej jazdy.
Za to z deską jest odwrotnie – trochę czasu zajmie Ci przyzwyczajenie się do unieruchomionych nóg i opanowanie jazdy, ale szybciej przejdziesz potem do przyzwoitego poziomu. Jeśli wcześniej jeździłeś na deskorolce lub pływałeś na desce surfingowej, z pewnością takie doświadczenie będzie przydatne, więc możesz rozważyć wybór tego sportu.
Koszty uprawiania jazdy na nartach i snowboardzie są podobne –zawsze musisz wykupić karnet na stok, wypożyczyć lub kupić swój sprzęt, no i zadbać o odpowiedni strój.
Strój
Na początek, przygotowując się do wyjazdu, zadbaj o odpowiedni strój. Jeśli dopiero kompletujesz wyposażenie na stok, przygotuj się na spory wydatek, ale pamiętaj, że może być to inwestycja na lata. Niezbędna jest odpowiednia bielizna termiczna, w tym grube, długie skarpety, legginsy i koszulka. Dziewczyny powinny pamiętać też o niekrępującym ruchów staniku sportowym. Na wierzch należy włożyć nieprzemakalną odzież ze specjalnego materiału, chroniącą również przed wiatrem – spodnie, kurtkę, rękawice. Te elementy możesz również wypożyczyć. Przyda się też sportowy szalik i kominiarka. Na głowę koniecznie załóż kask. Możesz mieć gogle, które, podobnie jak kask, z łatwością wypożyczysz już na stoku. Sprzęt
A jak ze sprzętem? Warto wszystko kupować czy lepiej wypożyczyć? Z pewnością, jeśli wyjeżdżasz po raz pierwszy, nie kupuj nart czy deski. Najpierw sprawdź, czy rzeczywiście połkniesz bakcyla do tego sportu. Osoby początkujące zwykle próbują swoich sił na nieco krót-

szych nartach niż zaawansowani, dlatego nie warto się kupować ich na początku. Wypożyczenie pozwala też zapoznać się z różnymi modelami i markami.
Jeśli zaś pałasz już miłością do sportów zimowych, odpowiedz sobie na pytanie o częstotliwość wyjazdów. Jeżeli mieszkasz blisko gór i w sezonie jesteś w stanie wyjechać nawet kilka razy, rzeczywiście pomyśl o zainwestowaniu w swój własny sprzęt. Rozważ kupienie dobrego używanego sprzętu, który sprawdzi się lepiej niż nowy, ale słabszej jakości. Natomiast jeżeli jeździsz rzadko na krótkie wypady, może się okazać, że bardziej opłaca się narty lub deskę wypożyczać. Zwłaszcza, że kupione buty i deskę lub narty trzeba gdzieś trzymać, a w akademiku czy studenckim mieszkaniu może nie być wystarczająco dużo miejsca. Wypożyczenie sprzętu w lokalnej wypożyczalni daje też pewność, że jest on odpowiednio przygotowany do danego stoku – a przecież w Alpach panują nieco inne warunki, niż w Polsce. A jeśli lubisz być na czasie z wszystkimi nowinkami, pamiętaj, że rozwój zimowych technologii odbywa się naprawdę szybko i możesz nie nadążyć z kupowaniem... Warto? Warto!
Jazda na nartach i snowboardzie jak każdy sport ma wiele zalet. I nie chodzi tu tylko o emocje, z którymi stok się zwykle kojarzy, ale także korzyści dla ciała. Narty i deska pomagają wzmocnić mięśnie, nawet takie, o istnieniu których zapominasz w lecie.
To także świetna okazja, by poprawić swoją równowagę, podkręcić metabolizm i co za tym idzie… schudnąć. Tak, tak – jazda na nartach czy snowboardzie pozwala zgubić sporo zbędnych kalorii. Dziennie możesz spalić nawet ponad 1000 kalorii! Schudniesz jednak tylko pod warunkiem, że wieczorami nie będziesz się nadmiernie objadać i zbyt dużo pić. Niezależnie od stopnia zaawansowania, spędzając dziennie kilka godzin na stoku, z pewnością też się dotlenisz, zażywając dostatecznie dużo świeżego górskiego powietrza.
Agata Rzeszuto
Sport i zabawa w Dolinie Stubai!


Austriacka Dolina Stubai to cztery ośrodki narciarskie, które wspólnie oferują wiele możliwości aktywnego spędzenia urlopu. Czekają tu doskonałe warunki śniegowe oraz niezapomniane wydarzenia. Do niewątpliwych atrakcji zaliczyć należy m.in. FIS Freeski World Cup Stubai, efektowne widowiska narciarskie, festiwal saneczkarski, nocne wędrówki oraz muzyczne imprezy plenerowe.
Tyrolski Stubai jest miejscem szczególnie przyjaznym rodzinom. Liczne atrakcje i udogodnienia na najwyższym poziomie znajdą tu zarówno wytrawni narciarze czy snowboardziści, jak i ich dzieci.
Sezon zimowy na Lodowcu rozpoczyna tak znamienite wydarzenie, jak Puchar Świata w narciarstwie dowolnym – FIS Freeski World Cup oraz oficjalne otwarcie popularnego Snowparku Stubai Zoo. 35 nartostrad i 13 tras freeride’owych robi ogromne wrażenie!
Centrum narciarskie Schlick 2000 przy Fulpmes rozpocznie sezon zimowy imprezą Winter Warm-up 8 grudnia, od 26 grudnia na stokach stacji pośredniej Froneben ponownie zrobi się wesoło i kolorowo. W wybrane środy o godzinie 20:30 odbędą się nocne widowiska
„Night of Colours”, składające się z popisów narciarskich instruktorów szkoły Schischule Stubai oraz Skizentrum Schlick 2000, pokazy świetlne w wykonaniu czeskich artystów, brawurowe popisy motocyklistów motocrossowych oraz „taniec” ratraków.
Ośrodki Elfer i Serles skuszą szczególnie miłośników sanek. Czekają na nich: czwarty festiwal saneczkarski – Rodeltestival (12 stycznia), a przede wszystkim bardzo długie, naturalne tory zjazdowe (nawet 8 km, niektóre czynne nawet w nocy).




CHESS ON ICE
Lodowa precyzja
– Curling przedstawiany jest często jako zabawna dyscyplina sportu, w której pojawiają się dziwne „czajniki”, a zawodnicy śmiesznie poruszają się po lodzie, wymachując szczotami – żali się Paweł Kubik, wiceprezes Polskiego Związku Curlingu.
Tymczasem curling często bywa nazywany szachami na lodzie. Dlaczego? – W tym sporcie jest ponoć więcej możliwości zagrywek, niż przy grze w szachy – mówi Andrzej Smak, trener w warszawskim City Curling Club. – Od każdego gracza wymaga zarówno myślenia, jak i aktywności fizycznej. Poznaje się wielu ludzi z różnych stron i środowisk. Po meczu dyskutujemy o grze i życiu, spędzamy ze sobą czas – dodaje.
Dla gentelmanów?
O wyjątkowości curlingu mówi też Paweł Kubik: – To jedna z nielicznych zimowych dyscyplin, która ma charakter zespołowy. Curling nazywany jest też sportem dla gentlemanów. – Oprócz zasad gry istnieje też swoisty kod etyczny podkreślający wzajemny szacunek zawodników – mówi Kubik. – Jeśli zawodnik popełni błąd, to sam się do niego przyznaje, nie czeka na reakcję drużyny przeciwnej, a tym bardziej sędziego – zauważa Andrzej Smak.
Curling to też styl spędzania wolnego czasu. Związana jest z nim jedna bardzo ważna zasada – po meczu zwycięzcy zapraszają przegranych na drinka. – To jest reguła niepisana, ale obowiązująca, bez względu na rangę zawofot. Wikipedia / Feddar
dów, niezależnie, czy są to turnieje otwarte, czysto rekreacyjne, czy igrzyska olimpijskie – mówi Kubik.
– Czego potrzebuję, aby zacząć grać w curling? – pytam Pawła Kubika. – Chęci i entuzjazmu! Poza tym do gry potrzebne są dwie czteroosobowe drużyny, specjalne kamienie z rączką (żartobliwie zwane ze względu na swój wygląd „czajnikami”), szczotki i specjalne obuwie albo nakładki na zwykłe buty sportowe. Sprzęt można bezproblemowo wypożyczyć w klubie. Niezbędne jest też lodowisko z torem o długości 44,5 metra.
Zasady
Na czym polega gra? – W wielkim skrócie: dwie drużyny na zmianę puszczają po tafli lodu po 8 kamieni. Wygrywa ta, która ma więcej kamieni bliżej środka tarczy namalowanej na lodzie, zwanej domem – mówi Paweł Kubik. Zawodnik zagrywający wypuszcza kamień w określony sposób i z odpowiednią siłą. Dwóch zawodników ze szczotkami, intensywnie „szczotkując”, koryguje tor kamienia tak, aby dotarł najbliżej celu.
– W curlingu fascynująca jest też jego długa tradycja, która sięga XVI w., a wyrosła z wiejskiej zabawy – mówi Kubik. Wspomina też, że w tej materii istnieje pewien spór. Co prawda Szkoci uważają się za twórców curlingu, jednak gra pojawia się też na obrazach flamandzkich malarzy z XVI w. (np. u Petera Bruegla). Jako oficjalna dyscyplina na zimowej olimpiadzie curling zadebiutował w 1998 roku w Nagano.
W Polsce pojawił się niedawno. „Przywędrował” z Czech, gdzie rozwijał się już od jakiegoś czasu. Pierwszy klub zarejestrowano oficjalnie w 2002 roku na Dolnym Śląsku. Dyscyplina rozwija się dość prężnie, chociaż pewnym ograniczeniem jest dostęp do odpowiednich krytych lodowisk. Według Pawła Kubika w Polsce jest około 230 graczy mających licencję Polskiego Związku Curlingu i około 400 osób grających okazjonalnie. Przekonałam Cię? Spróbujesz?
Anna Paluch


STACJA NARCIARSKA GRAPASKI

Stacja narciarska GrapaSki w Czarnej Górze to jeden z najnowocześniejszych kompleksów tego typu na Podhalu. Szeroki stok, profesjonalni instruktorzy i bezpieczne wyciągi dają idealne warunki na rodzinne wypady na narty. Położenie na zboczu znanej Litwinki pozwala cieszyć się niezapomnianymi widokami, zarówno podczas jazdy, jak i w trakcie posiłków w naszej karczmie.
Jednym z naszych głównych atutów są wyciągi i kolej. Nowoczesna, szybka, a przede wszystkim bezpieczna kolej wyprzęgana wyróżnia się zwalnianiem na każdym peronie do bardzo małej prędkości, która pozwala nawet dzieciom spokojnie zająć miejsce na krzesełku.


Na narty,

kiedy to w góry wyjeżdżają całe rodziny. Pamiętaj też, że czekanie zawsze możesz sobie umilić rozmową, wysłaniem pozdrowień znajomym i rodzinie albo słodką przekąską, którą zawsze warto mieć ze sobą. Jak?
Inny problem to nieodpowiednie warunki na stoku, zwłaszcza związane z pogodą. Zbyt duża ilość śniegu, zacinające opady, silny wiatr – z pewnością zmniejszają frajdę z jazdy. Z kolei gdy wyjeżdżasz zbyt wcześnie lub już pod koniec sezonu i temperatura jest dodatnia, trudno o prawdziwy śnieg. Jazda na sztucznie naśnieżonym stoku nigdy nie będzie tak przyjemna jak na prawdziwym puchu, ale to jednak zawsze coś! Jeśli planujesz spontaniczny wyjazd, sprawdź panujące w górach warunki. Pamiętaj też o dostosowaniu stroju do warunków atmosferycznych. Czasami pod kurtkę wystarczy założyć tylko bieliznę, ale przy dużych mrozach niezbędny będzie też polar. Podobnie może być z czapką pod kaskiem. Dylemat pojawi się też, co zrobić goglami przy intensywnie padającym śniegu. Sprawdź po prostu, jak Ci będzie najwygodniej. Jeśli wyjeżdżasz w nasłonecznione miejsce, nie zapomnij o kremie z filtrem.
Gdzie?
Lata, gdy w Polsce trasy były w większości źle przygotowane, a stoki zniechęcały zardzewiałymi orczykami i używanymi krzesełkami sprowadzonymi z Niemiec, mamy już za sobą. Istnieje przecież wiele ośrodków z nowoczesną infrastrukturą. Teraz nowe krzesełka, gondole, tra -
na snowboard
Ś wiąteczna przerwa od zajęć już za chwilę, a parę tygodni później jeszcze ferie zimowe. Zdaną sesję warto uczcić, a po niezdanej wypada odpocząć.
Jest to zatem świetna okazja dla wszystkich, żeby wyjechać w góry i poszusować na nartach lub snowboardzie. Zaproponuj wyjazd znajomym, rodzinie albo dołącz do studenckich obozów – z pewnością znajdziesz takie organizowane w Twoim mieście.
Kiedy?
O tym, że początkującym – i nie tylko – po pierwszym dniu doskwierają zakwasy, nie trzeba pisać, poczujesz to sam! Ale jakie inne problemy i niedogodności mogą pojawić się w górach?
Dla snowboardzistów, zwłaszcza początkujących, orczyk to zmora numer jeden. Trzeba odpowiednio się ustawić i jechać w niewygodnej pozycji na sam szczyt. Szukaj więc ośrodków z krzesełkami. Kolejki na wyciągi to numer dwa wśród narzekających. Jeśli jesteś na dłuższym wyjeździe lub masz zamiar spędzić na śniegu cały dzień, to może nie będzie Cię tak bardzo denerwowało kilkunasto- lub kilkudziesięciominutowe czekanie. Ale jeżeli akurat udało Ci się znaleźć wolną sobotę, a większość czasu tracisz na czekanie, z pewnością mogą puścić Ci nerwy. Rada: wybierz się na stok wcześnie i unikaj weekendów okołoświątecznych oraz czasu ferii zimowych z pobliskich województw,
sy na każdym poziomie zaawansowania znajdziesz nie tylko w Alpach. Pewnie słyszałeś np. o Białce Tatrzańskiej, Zieleńcu czy Czarnej Górze. Pozytywnie mogą zaskoczyć Cię też mniej znane, a świetne ośrodki narciarskie, jak np. Suche, Kasina, Grapa, Słotwiny, Czorsztyn Kluszkowce, Złoty Groń czy Lądek Zdrój. Miłośnicy długich zjazdów także znajdą coś dla siebie, mamy bowiem coraz więcej kilkukilometrowych tras, np. Trasa Gąsienicowa w Tatrach: Kasprowy Wierch – Dolina Gąsienicowa – Kuźnice liczy ponad 8 km, a Skrzyczne – Czyrna w Szczyrku ponad 5 km. Jest w czym wybierać!
A wieczorem...
Zimowy wyjazd to oczywiście nie tylko same narty czy snowboard. Na stoku spędzasz kilka godzin w ciągu dnia, ale są jeszcze przecież wieczory, które idealnie sprzyjają studenckiej integracji. Bez względu na to, czy jedziesz w mniejszej lub większej ekipie, czy jesteś w Polsce czy zagranicą, na miejscu z pewnością znajdzie się ktoś, kto chętnie pogra w planszówki lub pośpiewa przy dźwiękach gitary i napije się grzanego wina. Ot, takie zimowe klimaty!
Możesz sprawdzić też kalendarz imprez odbywających się w miejscowości, do której się wybierasz. Zachęcić Cię może kibicowanie podczas Pucharu Świata w Skokach Narciarskich lub wzięcie udziału w Pucharze Zakopanego w Narciarstwie Alpejskim Amatorów. Ale nie tylko w Zakopanem, czyli tzw. zimowej stolicy Polski możesz liczyć na ciekawe atrakcje. W wielu kurortach narciarskich odbywają się koncerty czy imprezy sportowe, które mogą uatrakcyjnić Twój wyjazd. Agata Rzeszuto


FREE SKI
Nic, tylko zasiąść w wygodnym fotelu, zrobić sobie gorącą herbatę z cytryną i przesiedzieć tak zimowe miesiące, nie wynurzając nosa z domu. No bo cóż można robić zimą – tylko leniuchować. Nic bardziej mylnego: zima to sezon na sporty – jest biało do szaleństwa, więc można szaleć na całego!
Bez ograniczeń
Umówmy się: narty to frajda. Ale ileż razy można zjeżdżać: góra – dół –kooooolejka do wyciągu – wyciąg? No dobra, wiem, że wiele razy. Ale… może tchnąć w to wszystko trochę wolności, uwolnić narciarskiego ducha i spróbować freeskiingu? – Freeskiing to sposób, żeby się wyrwać z ograniczeń, także na stoku. Nie ma określonych reguł, każdy może wyrazić siebie. Człowiek świetnie się bawi i odnajduje coś nowego w narciarstwie – mówi Jacek Będkowski, freeskier z Polskiego Stowarzyszenia Freeskiingu. Ale o co chodzi? Freeskiing to wyczynowa jazda na nartach. Składa się na niego freestyle i freeride. Freestyle to wykonywanie ewolucji: w wydaniu big air ewolucje (salta, obroty) wykonuje się podczas skoku ze skoczni. Oprócz big aira jest jeszcze jibbing, w którym ewolucje wykonuje się podczas jazdy po poręczach, murkach, boxach. Jakieś reguły? – Nie ma! To jest freestyle! Każdy robi to, co uważa za fajne – podkreśla Będkowski. Na zawodach bierze się oczywiście pod uwagę liczbę i rodzaj obrotów. Najważniejszy jest jednak styl, a styl to między innymi „graby”, czyli łapanie i przytrzymywanie krawędzi nart w czasie lotu i obrotów. W Polsce zimą zwykle powstaje kilka snowparków – wymarzonych miejsc dla freeskierów – np. w Zieleńcu czy w Szczyrku. Jednak prawdziwy raj dla narciarzy (i snowboardzistów!) oferują zagraniczne ośrodki, np. słynne STUBAI ZOO na lodowcu Stubai w austriackim Tyrolu.
Jakie narty?
Czego trzeba, żeby zacząć „freestylować”? Specjalnych nart, tzw. twin tipów, o identycznie zakończonych, zagiętych dziobach i piętkach, które umożliwiają jeżdżenie, wybijanie się ze skoczni i lądowanie zarówno przodem, jak i tyłem. – Takie narty zwykle zdobi grafika projektowana przez artystów, co jest nawiązaniem do źródeł tego sportu w snowboardzie czy deskorolkach, gdzie zawsze przykładano wagę do kwestii estetycznych – zauważa Będkowski. Freeskierzy potrzebują jeszcze kijków i butów trochę bardziej elastycznych niż zwykłe buty narciarskie. Strój? Kolorowy, czasem dość szeroki, ale bywają różne mody. – Freeskierów łatwo poznać na stoku, tworzą bardzo kolorowy światek – mówi Będkowski.
A gdzie się tego nauczyć? Polskie Stowarzyszenie Freeskiingu i największy portal freeskiingowy ski2die organizują szkolenia i wyjazdy szkoleniowe. Dat i miejsc można szukać na ich stronach internetowych (www. psfree.pl, www.skie2die.pl).
Dla wytrwałych
A gdyby tak zostawić na śniegu pierwszy ślad? Od tego jest freeride, czyli jazda w wysokich górach, w puchu, po jeszcze niewytyczonych szlakach, dziewiczych stokach. – W Polsce zabronione jest co prawda poruszanie się poza szlakami, można jednak jeździć w pobliżu szlaków, na przykład w okolicach Kasprowego i Pilska (Korbielów) – radzi Będkowski. Również i w tym przypadku prawdziwej „uwolnionej jazdy” można zaznać np. na lodowcach, jak choćby na wspomnianym już Lodowcu Stubai w Austrii.
Uprawiając freeskiing, trzeba pamiętać o niebezpieczeństwach, jak np. zejście lawiny, duże prawdopodobieństwo urazów. Ale każdy porządny freeskier myśli o tym, zanim ruszy na stok.
Czy przekonaliście się, jak wiele niezwykłych sportowych wrażeń można doznać zimą? Tymczasem przepraszam, muszę odejść od monitora, bo zima czeka!
Anna Paluch


Ruszaj na stok!
Ośrodek narciarski Czorsztyn-ski
...jest położony na stokach góry Wdżar – nazywanej przez miejscowych wygasłym wulkanem – w małopolskiej miejscowości Kluszkowce. Największym atutem kompleksu jest to, iż położony jest z dala od zgiełku miasta, a ze szczytu roztaczają się piękne widoki na Jezioro Czorsztyńskie, Tatry, Pieniny i Gorce. Do ON Czorsztyn-ski należy 8 wyciągów (w tym dwie koleje linowe) oraz 9 różnorodnych tras (od tras dla początkujących po trasy czerwone), serwisu i wypożyczalni sprzętu narciarskiego oraz szkółki z licencją SITN PZN. Ofertę uzupełniają 3 regionalne karczmy, hotel *** „Pod Wulkanem” wraz ze SPA, bezpłatny parking. Jest to miejsce idealne dla całych rodzin, ponieważ mimo kameralności ośrodka każdy znajdzie stok odpowiadający jego umiejętnościom. W pobliżu znajduję się również dużo niebagatelnych atrakcji turystycznych takich jak: zamki w Niedzicy i Czorsztynie, drewniany kościółek w Dębnie czy miejscowość uzdrowiskowa Szczawnica. Ośrodek współpracuje z siecią innych wyciągów pod wspólna kartą Tatry-ski, dzięki czemu można na jednym karnecie korzystać z 7 różnych kompleksów.
Czorsztyn-ski Sp. z o.o.
Kamieniarska 30a, 34–440 Kluszkowce www.czorsztyn-ski.com.pl bok@czorsztynski.com


Jak wyjechałam do Stanów
Wywiad z uczestniczką programu Camp America – Katarzyną Majczak


– Może zacznijmy od pytania, dlaczego właśnie Camp America?
Katarzyna: Z dwóch powodów. Po pierwsze – jako osoba niemogąca wysiedzieć w jednym miejscu dłużej niż kilka godzin – około trzy lata temu buszowałam po stronach internetowych w poszukiwaniu jakiejś ciekawej, wakacyjnej opcji dla studentów. Padło na Camp America (przypadek… a może jednak przeznaczenie?:). Po drugie – gdy poczęłam zgłębiać tajniki programu oraz czytać opinie byłych uczestników, w mig poczułam, że to coś dla mnie. I złożyłam aplikację… ze skutkiem pozytywnym! – Na czym polega taki wyjazd?
Katarzyna: Można powiedzieć, że udział w programie składa się z dwóch etapów. Pierwszym z nich jest praca na tzw. campie, czyli letnim obozie dla dzieci, czy to w charakterze opiekuna, instruktora, czy przykładowo pomocnika kucharza. Po około dwóch miesiącach (tyle mniej więcej trwają kontrakty uczestników) następuje etap najważniejszy (bo najbardziej wyczekiwany!) i najbardziej ekscytujący, czyli wielka podróż po USA – już na własną rękę, przy odrobinie zaradności, najczęściej
z grupą kolegów lub koleżanek. Tutaj opcje są różne. Do wyboru do koloru. Ja wybrałam w tym roku Hawaje
Wszystko to składa się na całość wymiany kulturalnej, jaką bez wątpienia jest wyjazd z Camp America. Nie chodzi w nim jedynie o pracę lub zwiedzanie. Myślę, że głównym celem udziału w programie jest poznanie Amerykanów, ich kultury, a także rozbrat z nabytymi dotychczas stereotypami.
– Czy to jest wyjazd dla każdego?
Katarzyna: Tak. Dla każdego… pozytywnie do świata nastawionego! Generalnie uważam, że jest to wyjazd dla osób otwartych, w miarę komunikatywnych i niebojących się wyzwań, jakimi bez wątpienia są: konfrontacja z odmienną kulturą oraz praca za Oceanem.
– Czy to się opłaca?
Katarzyna: Zdecydowanie tak. Moim zdaniem jest to wyjazd na miarę studenckiego budżetu. Cena programu (szczególnie, jeśli porównamy ją z cenami innych tego typu przedsięwzięć) nie jest wygórowana. Poza tym, dzięki wyjazdowi nie tylko możemy spełnić nasze prywatny „American Dream”, ale przede wszystkim po-
Katarzyna Majczak – studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, wielokrotna uczestniczka programu i obecnie konsultantka Camp America. Napisz do niej! katarzyna.majczak@campamerica.pl lub odwiedź jej blog http://notes-uczestnika-campamerica.blogspot.com/
znać fantastycznych ludzi, zdobyć niepowtarzalne doświadczenie (zarówno zawodowe, jak i życiowe), a także przeżyć przygodę swojego życia. A jeśli nie życia to przynajmniej młodości. – Co mam zagwarantowane, decydując się na Camp America?
Katarzyna: Jeśli chodzi o kwestie materialne i przyziemne – uczestnik ma zagwarantowany bilet lotniczy w obie strony, ubezpieczenie medyczne, wyżywienie oraz zakwaterowanie na okres pracy plus kieszonkowe. Z kolei biorąc pod uwagę wszystko to, czego nie można przeliczyć na bilon, udział w Camp America zapewnia masę atrakcji (nie tylko amerykańskich) i absolutnie niezapomnianych chwil.

Śnieżna frajda w Dolinie Stubai





Doskonałe warunki śniegowe i niezapomniane wrażenia czekają na tych, którzy odwiedzą cztery ośrodki narciarskie w Dolinie Stubai. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Na Lodowcu Stubai (wjazd nowoczesną gondolą 3S Eisgratbahn, WiFi) jest 35 nartostrad o różnym poziomie trudności, 13 tras freerideowych oraz Snowpark Stubai Zoo, często odwiedzany przez profesjonalnych freeriderów. Na Schlick 2000 odbywają się widowiskowe pokazy narciarskie „Night of Colours”. Stąd też (oraz z Elfer) można wzbić się w powietrze na paralotni. Natomiast ośrodki Elfer i Serles kuszą długimi, naturalnymi torami saneczkarskim (nawet ok. 8 km, część z nich jest czynna w nocy), łatwymi trasami zjazdowymi oraz śnieżnym puchem idealnym na zimowe wędrówki.


KALISTENIKA, czyli trenuj jak heros

Termin „kalistenika” wielu osobom nic nie mówi, nie wywołuje skojarzeń. Jednak każdy, kto uczęszczał na zajęcia z wychowania fizycznego, miał z nią do czynienia. Najprostsze ćwiczenia, takie jak przysiady, pompki czy podciąganie na drążku, zaliczane są właśnie do kalisteniki. Polega ona na wykorzystaniu masy własnego ciała podczas treningu. Na tej samej zasadzie opiera się widowiskowa gimnastyka sportowa. Kalistenika jest szczególnie popularna wśród żołnierzy, których praca wymaga jednocześnie dużej siły oraz sprawności ruchowej.
Piękno i siła
Początków kalisteniki możemy doszukiwać się już w starożytności. Stamtąd również wywodzi się jej nazwa, będąca połączeniem dwóch greckich słów: kallos (piękno) i sthenos (siła). Podobno wzmianki o niej znajdują się w świadectwach Herodota na temat przygotowań Spartan do bitwy z armią Kserksesa pod Termopilami. Ćwiczenia opierające się na tej formie rozwoju fizycznego wykonywali również rzymscy gladiatorzy. Właśnie ten rodzaj aktywności sprawił, że potrafili wykazywać niesamowitą siłę na arenie. Przez wieki metoda ćwiczeń oparta na wykorzystaniu masy ciała była wciąż uprawiana. Jednak jej wrogiem stała się… siłownia. Wynalezienie w XX w. przyrządów służących do budowania umięśnionej sylwetki sprawiło, że kalistenika przestała być wiodącą formą rozwoju fizycznego. Na szczęście dziś na nowo zyskuje coraz większą popularność. Siła to nie wszystko
Kalistenika jest sposobem na rozwinięcie nie tylko siły ćwiczącego, ale głównie jego umiejętności. Pozwala na rozwój koordynacji ruchowej oraz równowagi. Treningi opierające się na kalistenice składają się z sześciu podstawowych ćwiczeń, które znane są nam już z zajęć wychowania fizycznego w szkole. Zalicza się do nich pompki, podciąganie na drążku, przysiady, unoszenie nóg, mostek oraz pompki w staniu na rękach. Można wykonywać je w różnych wariantach i kombinacjach, dostosowanych do poziomu ćwiczącego. Podczas tego typu treningu wykonuje się ruchy naturalne dla naszego ciała. Ma on prowadzić do rozwoju gibkości i zwinności, przygotowuje mięśnie do poruszania ciałem, a nie wyłącznie podnoszenia ciężarów. W przeciwieństwie do ćwiczeń kulturystycznych nie jest on także nastawiony na rozwój pojedynczych mięśni, ale całych ich grup. Ponad -
to uprawianie kalisteniki usprawnia stawy (szczególnie narażone na uszkodzenia podczas ćwiczeń siłowych) i ścięgna oraz poprawia pracę układu krwionośnego i nerwowego. Wszystko to składa się na zwiększenie siły ćwiczącego.
Im mniej, tym lepiej
Uprawianie kalisteniki nie łączy się z dużymi nakładami finansowymi –jej podstawową zaletą jest to, że nie wymaga żadnych specjalistycznych przyrządów. Jedynym niezbędnym sprzętem treningowym jest własne ciało. Stopniowo przystosowuje się je do coraz bardziej wymagających sekwencji ćwiczeń. Aby osiągnąć większą efektywność, można wykorzystać przedmioty, które każdy posiada w domu, takie jak piłka, krzesło czy butelka napełniona wodą. Rolę metalowych obciążników, linek, sztang i wielu innych przyrządów znanych z siłowni w kalistenice pełni… grawitacja. Właśnie ona zmusza ćwiczącego do panowania nad odpowiednimi ruchami mięśni. Sport ten trenować można w dowolnym miejscu i czasie – w domu, parku, podczas wakacji. Jest to dobra opcja dla osób, które zniechęca atmosfera panująca w siłowniach.
Zdrowe jest piękne
Starożytni Grecy wiedzieli, jak ważna jest równowaga przymiotów ciała i ducha. Dlatego poświęcali wiele czasu, aby wyglądać jak najlepiej. Ćwiczenia zaliczane do kalisteniki, oprócz rozwoju siły, pozwalają również budować piękną sylwetkę. Jeśli spojrzymy dziś na posągi antyczne, ukazujące wspaniale wyrzeźbione, muskularne ciała ówczesnych atletów, trudno kwestionować jej skuteczność.
Trenować każdy może
Brak specjalistycznego sprzętu oraz możliwość uprawiania tej aktywności w dowolnym miejscu sprawia, że prawie każdy, bez względu na wiek czy płeć, może zainteresować się kalisteniką. Ćwiczenia te nie wymagają dużych umiejętności od początkujących, co dodatkowo zwiększa ich atrakcyjność. Znamy to uczucie, kiedy po pierwszym treningu tracimy chęć na kolejny, ponieważ przerasta nas poziom jego trudności. Kalistenika przechodzi od bardzo łatwych sekwencji do coraz trudniejszych, co pozwala obserwować postępy. Anna Streczeń

REYMONTÓWKA
pensjonat w Kościelisku łączący klasyczny zakopiański styl z najnowszymi trendami
POŁOŻONA
na szlaku z Gubałówki do Czerwonych Wierchów, a jednocześnie blisko Krupówek
OFERUJEMY: ® 16 przestronnych pokoi z łazienkami, dostosowanych do turystów indywidualnych, par czy rodzin z dziećmi
® SzPAłas, czyli „Pierońsko gorącą izbę” - saunę dwuosobową infrared i „Sakramencko bystre bajoro” - jacuzzi trzyosobowe
® Masaże - zabiegi zarówno rehabilitacyjno-relaksacyjne, jak i zaawansowane seanse mikrokinezyterapii, NST oraz innych metod terapii namulanych

® Dla dzieci: bawialnię, konsolę do gier X-box z kinektem i 50’’ telewizorem; książeczki, gry planszowe; mini recepcję i, w wybranych terminach, animacje
® Posiłki w restauracji specjalizującej się w tradycyjnej kuchni domowej, z uwzględnieniem różnorodnych diet


http://reymontowka.pl





























