Issuu on Google+


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

recenzja


tekst + foto

Sonic Niedoszły informatyk, amator fotografowania i grafiki. Na polu głowa rodziny PB Lovers. Aktywista Częstochowskiej Piechoty Paintballowej i społeczności www.paint.czest.pl.

24. luty 2008 - wschodzące słońce z nutką atmosfery wojennej - główna hala budynku.

25 7


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

Jednym z najczęściej spotykanych problemów w światku paintballowej braci jest kwestia „gdzie pograć?” Zapewne od czasu, gdy powstała żelatynowa kulka, fanów zabawy w malowanie przybywało zarówno tak szybko jak i jej wrogów. Zwykle tam, gdzie pojawią się gracze paintballowi, znajduje się stosunkowo szybko osoba, która tą grę chce utrudnić lub całkowicie jej zabronić. Z tym problemem zapewne borykają się wszyscy miłośnicy strzelania ów kulkami do ludzi. Nie inaczej było i u nas, w Częstochowie. Przez szereg lat, gdy formowała się zgrana i coraz liczniejsza grupa miłośników żelatynowej farby, przed każdym spotkaniem myśleliśmy, gdzie się strzelać aby nie spotkać w lesie zdenerwowanego leśniczego, abyśmy nie byli zmuszeni wysłuchiwać lamentów starszej pani oraz nie zastanawiać się, czy któraś z naszych kul nie trafi kogoś z nas stojącego bez maski. Jak większość graczy zaczynaliśmy w lesie, narastająca nuda wyprowadziła nas jednak na jego skraj gdzie mogliśmy znaleźć odrobinę osamotnionego pustaka czy cegły. Gra nabierała coraz to większego kolorytu, jednak w dalszym ciągu czegoś brakowało. Przenieśliśmy swoje rozgrywki na mniejsze pole zapełnione beczkami z piachem, licznymi oponami oraz kilkoma rowami imitujących okopy. Mijał czas, a miejscówki wciąż się zmieniały, wszystkie one miały jedną rzecz wspólną – każda szybko się nudziła. Nie potrafiliśmy pograć na żadnej z nich chociażby kilka weekendów pod rząd nie nudząc się. Liniowość rozgrywki sprawiała, że rozgrywaliśmy za każdym razem te same, utarte schematy, a wszystko co nie sprzyja uruchomieniu szarych komó-

recenzja

rek podczas gry powoduje, że człowiek rozgląda się za innym potencjalnym miejscem do gry. Na nasze wybawienie przychodzi nam meritum mojej wypowiedzi. Powstaje w Częstochowie nowe pole paintballowe, które napawa nas wszystkich optymizmem. Światek braci paintballowej dostrzegając potencjał nowego miejsca na nowo odżywa, wielu ludzi pomaga w przygotowaniach nowego miejsca firmie dzierżawiącej pole. Efektem współpracy ów firmy oraz napaleńców z markerami staje się „FORESTCAMP – Centrum Działań Taktycznych”. Nowa miejscówka szybko staje się ulubionym miejscem wielu graczy, pole nabiera coraz to lepszej formy, pojawia się więcej przeszkód, teren gry staje się coraz bardziej bezpieczniejszy. Na sukces CDT (Centrum Działań Taktycznych) składa się połączenie wielu rodzajów rozgrywki w jednym miejscu. Choć pole nie jest gigantycznych rozmiarów każdy znajdzie tu coś dla siebie. Najbardziej zagorzali leśnicy mogą przedzierać się przez gęste lasy, chwilę później biegać pośród rzadziej rosnącymi krzewami. Skrytobójcy i tajniacy mogą cicho przemieszczać się terenem porośniętym mchem. Strzelcy wyborowi osadzą się na dachu, skąd panorama na pole wyśmienita. Speedowcy mogą tulić się do opon i snapować każdego wroga. Miłośnicy CQB przemierzą labirynt korytarzy w budynku, a do opanowania aż dwa poziomy. Tudzież nocne marki przyczają się w pokoju spowitym ciemnością, żeby zdjąć przeciwnika magicznym hasłem „dostałeś”. Aby nie przeciągać dłużej powiem tylko tyle, że to pole jest po prostu dla wszystkich. Jeżeli już Wam to


22. lipiec 2007 - chwila ostoi w centrum przedpola

259


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

miejsce przypadło do gustu to oznacza, że i Wy poszukujecie w dalszym ciągu dobrego miejsca do gry. Tyle słowem długiego wstępu, ale pora o konkretach. Cały ośrodek ma wielkość około 2 hektarów (jak donosi oficjalna strona) z czego połowa jest przeznaczona tylko i wyłącznie do gry. Aby dobrze opisać cały kompleks zacznę od „otoczki”, poprzez strefę dla graczy, miejsce dla obsługi, catering, wieńcząc wszystko dokładnym opisem pola gry. Dojazd na miejsce. Pod tym względem niestety CDT nie wypada najlepiej. Pole jest umiejscowione dość głęboko w lesie i osoby pierwszy raz tu przyjeżdżające mają często problem z trafieniem. Przede wszystkim po drodze nie ma żadnego oznaczenia dojazdu na miejsce, brak „wskazówek” oraz innych podpowiedzi; dodatkowo jadąc od strony Częstochowy po drodze można ujrzeć plakat reklamowy innego pola, który często myli ludzi. Wszystko to sprawia nie lada kłopot, w którym nawet nawigacja satelitarna nie pomoże. Ulokowanie ośrodka z jednej strony może stwarzać kłopoty z dojazdem, z drugiej natomiast spokojna okolica okazuje się bardzo dobrym miejscem na mile spędzony weekend. Zarówno dla tych, którym okolica przypadnie do gustu, jak i np. dla zawodników, którzy rozgrywają wcześnie rano swój pierwszy mecz podczas turnieju na terenie ośrodka, w bardzo bliskiej odległości znajduje się bogata baza noclegowa.

recenzja

Gdy już dojedziemy. ForestCamp jest obiektem zamkniętym, od jakiegoś czasu jest też monitorowany ze względu na nasilającą się „życzliwość” osób trzecich. Zarówno przed, jak i zaraz po wjechaniu na teren ośrodka znajduje się parking dla samochodów. Nie jest to może jakiś wybrukowany plac hotelu z pięcioma gwiazdkami, ale jak nazwa obiektu wskazuje jest on po prostu „leśny”, niemniej spełnia bardzo dobrze swoje zadanie i miejsca na swój pojazd nigdy nie brakuje. Po przyjeździe na miejsce każdy kieruje się już wg tabliczek wskazujących „kierunek do obozu”; jako, że miejsce dla graczy jest umiejscowione po przeciwnej stronie pola gry, droga ta została poprowadzona tak aby nie zmuszać odwiedzających do przechodzenia pomiędzy świszczącymi kulkami.


Strefa dla graczy. Tu znajduje się miejscem do spoczynku oraz przygotowań. Do naszej dyspozycji jest drewniana wiata mieszcząca ok. 40 osób. Jest to miejsce, w którym każdy gracz rozkłada swoje torby ze sprzętem, może spokojnie posilić się w przerwie, porozmawiać z innymi graczami, omówić taktykę następnej potyczki… i wszystko inne na co najdzie go ochota. Do dyspozycji graczy są ręczniki papierowe oraz woda, przygotowane przez obsługę pola. Dla osób, które nie przyjechały w celu gry w paintball lub tych, którym ta gra dziś nie wychodzi i mają ochotę porobić coś innego, zostało przygotowane pole do plażowej piłki siatkowej. Jeżeli jednak planujemy rozegrać jakiś mecz, warto pamiętać o zabraniu piłki siatkowej z domu, ponieważ ta nie zawsze jest dostępna :)

Obsługa graczy. Miejscem dla pracowników, stanowiącym jednocześnie magazyn kulek, gazu, sprzętu itp. jest wojskowy namiot umieszczony tuż przy wiacie dla graczy. Jako, że pole funkcjonuje cały rok (gdy tylko znajdzie się grupa chętna do gry) namiot jest ogrzewany, co niewątpliwie pomaga w „polowym” przetrzymywaniu kulek zimą. Do dyspozycji graczy jest chronometr, pracownicy w miarę możliwości i wiedzy pomagają również w przypadku awarii markera i nie tylko. Można tu również wypożyczyć sprzęt niezbędny do gry, jeżeli nie posiadamy jeszcze własnego; znajdzie się również jakieś umundurowanie jeżeli nie przygotowaliśmy stosownego ubioru.

30. wrzesień 2007 - strefa dla graczy

26 1


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

recenzja

13. kwiecień 2008 - strefa dla graczy Catering. Aby nie brakło nam sił do czytania dalszej części artykułu pora wrzucić coś na ruszt. A tu możliwości mamy kilka. W samym centrum obozu znajduje się odpowiednio przygotowane i zabezpieczone miejsce na ognisko. Jego nieocenioną wartość można docenić zarówno latem, gdy mamy ochotę coś zjeść, jak i zimą gdy temperatura nie jest zbyt rozpieszczająca. Jednak gdy aura nam sprzyja zapewne większość z nas woli skorzystać z grilla, którego obsługa nam bez problemu użyczy ze swojego namiotu. Dla prawdziwych smakoszy polowego jedzenia zdecydowanie najlepszą opcją będzie kuchnia polowa, z której serwowane potrawy zawsze smakują wyśmienicie. Niestety ta nie zawsze jest dostępna, zwykle możemy zasmakować z niej potraw wtedy gdy rozgrywa się jakiś scenariusz lub inna większa impreza. Brak kuchni polowej czasami może jednak

zastąpić kociołek zawieszony nad ogniskiem, a tu również smaki są niezapomniane. Podsumowując ForestCamp od tej strony wypada bardzo pozytywnie i każdy zawsze chętnie pisał się na potrawy serwowane dla graczy. Strefa gry. Nim przejdziemy do pola gry samego w sobie, należałoby wspomnieć jeszcze o innym miejscu, a mianowicie „strefa chrono”. Przez nią prowadzi droga na pole, jest właściwie oznakowana tabliczkami i w całości przypomina „klatkę” zabudowaną siatką. Jest to ostatnie miejsce gdzie możemy jeszcze chwilę porozmawiać bez maski i ustawić marker do obowiązujących 300 FPS. Włóż maskę! Taką właśnie treść widzimy przed przejściem ze strefy chrono do miejsca przeznaczonego na grę. Nim gra się rozpocznie warto więc wspomnieć o kilku


żelaznych zasadach panujących na tym terenie. Zawsze jeżeli są nowicjusze, rozumiani jako osoby nie uczestniczące jeszcze nigdy w grze paintballowej lub w rozgrywkach na terenie CDT, na początku dnia odbywa się „szkolenie” mówiące o panujących zasadach w tym że miejscu. Usłyszymy na nim zarówno o nieprzekraczalnej granicy prędkości wylotowej, a z nią związanymi „outami”, „outami na jeden dzień” oraz ostrzegawczy na odpowiednią ilość czasu aby przemyśleć swoje poczynania, wszystko to oczywiście zależnie od stopnia „rozgrzania klamki”. Gracze sami zadecydowali w otwartym głosowaniu o tym żeby restrykcyjnie przestrzegać zasad szanowania swojego zdrowia nawzajem. Bezpieczeństwo w tym miejscu każdy stawia na pierwszym miejscu zatem obowiązek noszenia maski po drugiej stronie siatki nikogo miejscowego już nie dziwi. Poza

bezpieczeństwem nowicjusze poznają też „zasady dobrego zachowania” na polu, po to aby nie zdziwić się gdy ktoś nie toleruje kulki na plecach wystrzelonej z bliskiej odległości. Gdyby ktoś jednak zapomniał, że schodzimy po rozbitej kulce, której nie wolno nam wycierać w trakcie trwania gry przypomni nam o tym sędzia przemierzający pole. Osobnicy w kurtkach z biało-czarnymi pionowymi paskami to już niemal krajobraz podczas gier na terenie ForestCampu. Tyle ogólnego rysu panujących zasad wśród graczy i tego obiektu, przejdźmy zatem do terenu samej rozgrywki.

2 63


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

recenzja

08. lipiec 2007 - zapora na przedpole - wschodni okop


2 65


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

Pole walki. Cały obszar przeznaczony do malowania jest jawnie wytyczony, ograniczony i zabezpieczony siatką wyłapującą kulki, całą potyczkę można więc bez przeszkód obserwować z zewnątrz nie obawiając się o to, że ktoś trafi nas kulką. Na terenie rozgrywki znajduje się centralnie położony budynek o powierzchni 1600m2 (dane z oficjalnej strony ośrodka), który niemal w całości jest włączony do gry – nie można chodzić po niektórych

recenzja

fragmentach dachu ze względów bezpieczeństwa oraz dla zrównoważenia sił. W bliskim sąsiedztwie budynku znajdują się jeszcze dwa mniejsze obiekty, w tym jeden wyłączony z gry i przeznaczony do rozbiórki. Cała reszta pola uczestniczy w zabawie więc nie musimy się już obawiać, że przypadkiem wejdziemy w obszar, w którym nie rozgrywa się potyczka. Na polu możemy wyróżnić 3-4 strefy, które najczęściej są oblegane przez zawodników.


22. lipiec 2007 - punkt widokowy na całe przedpole - centralny okop

Pierwszą z nich niemal nie sposób przeoczyć, jest to tzw. „przedpole”. Licznie osadzone okopy oraz przeszkody utworzone głównie z opon, palet drzwi itp. pozwalają na szybką grę, bardziej kontaktową i nawiązującą może trochę do speedballa w jego leśnej formie - choć i balony również od jakiegoś czasu pojawiają się na „przedpolu” właśnie, a to sprawia, że rozgrywka staje się tutaj jeszcze bardziej dynamiczna. Drugim wyróżniającym się obszarem,

które ma również wielu miłośników jest przylegający las pozwalający na obejście zawodników grających na przedpolu. Sam w sobie również stwarza dobre warunki do przyczajenia się, znalezienia kryjówki czy też jest dobrą bazą wypadową, skąd pod osłoną drzew możemy podejść do budynku. Od niedawna pojawił się też tutaj centralnie umieszczony bunkier będący pozostałością po scenariuszu, jednak przeszkoda okazała się tak przydatna, że postanowiono ją pozosta-

2 67


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

Trzecim charakterystycznym miejscem gry jest oczywiście budynek. Można go podzielić na trzy główne rejony. Wąska odnoga bogata w liczne zacienione pomieszczenia, niczym w biurowcu, z dobrym widokiem na zewnętrzną część pola stanowi spore zagrożenie dla osób grających na otwartym powietrzu. Prowadzą do niej cztery klatki schodowe oraz otwarte okna. Przemierzając dalej budynek dochodzimy do części stanowiącej trzy średniej wielkości hale zastawione

recenzja

rzadko oponami. Jest to niewątpliwie bardzo wymagająca część budynku, w której chwila nieuwagi kończy się trafieniem ze strony przeciwnika. Hale stanowią doskonałą zaporę na przeciwników nadchodzących z zewnątrz budynku jednak jednocześnie sprawiają, że znajdujemy się na otwartej przestrzeni wewnątrz, a tu skomplikowane korytarze z łatwością skryją nadchodzącego wroga. Niewątpliwie decydując się na grę w budynku musimy mieć bardzo zgrany zespół lub


07. październik 2007 - chwila nieuwagi i przeciwnik ma nas w garści - wschodnia hala budynku.

bardzo uważnie obserwować oraz nasłuchiwać otoczenie. Jeżeli naszym zadaniem jest obrona jakiegoś celu najlepszym sposobem na powstrzymanie przeciwnika będzie osadzenie się na klatce schodowej oraz piętrze. Jest to miejsce do którego jest najtrudniej się dostać, a na pewno wymaga to czasu. Znajomość terenu jednak jest ogromnym atutem jeżeli zamierzamy kogoś z ów piętra wyciągnąć, ponieważ droga na wyższy poziom nie zawsze musi

prowadzić schodami. Do wyboru mamy drabinę wmurowaną w ścianę, „drabinę” dla spostrzegawczych oraz specjalnie wyciosaną ścianę po której z łatwością dostaniemy się na dach. Tak osaczony przeciwnik jest zwykle kwestią wyczekania odpowiedniego momentu i zgrania drużyny odbijającej „klatkę”. Ostatnim już obszarem terenu gry wyróżniającym się spośród reszty jest „forteca” oraz teren jej przyległy. Fortecę stanowi mały budynek wolnostojący,

2 69


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

który niegdyś pełnił zapewne rolę stróżówki. Z jego wnętrza można doskonale obserwować balkon oraz dach budynku. Dobrze obstawiony stanowi poważny problem dla strony przeciwnej. Wszystko to sprawia, że gra w tym miejscu nie nudzi się tak szybko. Do każdego miejsca można dojść co najmniej na kilka lub kilkanaście różnych sposobów co zupełnie eliminuje liniowość rozgrywek. Nie ma tu mowy o utartych schematach ponieważ akcja potrafi się zmienić bardzo szybko, a szale zwycięstwa wahają się do ostatniego gwizdka. Grałem w wielu miejscach, wiele było bardzo ciekawych, jednak w żadnym nie grałem tyle razy w dalszym ciągu chętnie tam jeżdżąc. Jest to niewątpliwie miejsce, w którym każdy paintballista powinien zagrać, ma ono w sobie wszystko to co „leśne” pole mieć powinno. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak wyglądałby

recenzja

rozwój paintballa w Częstochowie i okolicy gdyby nie ForestCamp; prawdopodobnie do dziś dnia włóczylibyśmy się po lasach lub bylibyśmy zmuszeni jeździć do sąsiednich miast, choć i teraz odwiedzamy sąsiadów, jeszcze nigdy inne miejsce nie wywarło na mnie tak pozytywnego wrażenia. Często gdy znajdzie się jakieś dobre miejsce do gry, brakuje poczucia bezpieczeństwa, ponieważ gracze sami nie potrafią o nie zadbać, a jako że paintball ma być formą zabawy to ten aspekt powinien być dla graczy bardzo ważny – tu, w Centrum Działań Taktycznych FORESTCAMP bez wątpienia bezpieczeństwo stoi na bardzo wysokim poziomie i za to cenie ten ośrodek i mogę szczerze polecić grę w tym miejscu każdemu kto jeszcze nie znalazł miejsca dla siebie.


08. marzec 2009 - Scenariusz „Gwiezdne Wojny” - odprawa

22. lipiec 2007 - w budynku najważniejsza jest gra zespołowa

271


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

recenzja

22. lipiec 2007 - nawet dach stwarza możliwości aby wtopić się w roślinność


22. lipiec 2007 - balkon przy klatce schodowej - zachodnia strona budynku

27 3


CDT Fo restc amp pole

las

budynki

recenzja

Kilka informacji w pigułce: - na miejscu możemy zaopatrzyć się w „wiatr” (HP, CO2 – uprzednio informując organizatora o rodzaju zasilania jakie jest nam potrzebne), - w dniu rozgrywek dostępne są zwykle co najmniej dwa rodzaje kulek w przystępnych cenach, - osoby bez sprzętu mogą wypożyczyć go u organizatora, w tym i odzież, - pomoc techniczna i merytoryczna, zarówno ze strony miejscowych graczy jak i organizatora, - do dyspozycji graczy mamy wodę, ręczniki papierowe, chrono oraz wiatę z ławkami, - na terenie ośrodka znajduje się WC, parking, plażowe boisko do piłki siatkowej, miejsce na ognisko, grill - w bliskim sąsiedztwie ośrodka bogata baza noclegowa.


22. lipiec 2007 - przeprawa przez przedpole pod osłoną dymu

05. kwiecień 2009 - centrum kulinarne ośrodka - strefa dla graczy

27 5


277


D a n g e r o u s P o we r : R e v -i klamka

test


Na

relacja

początku czerwca dostałem propozycję przetestowania totalnie nieznanego mi markera. Po krótkim namyśle zgodziłem się - zawsze coś nowego się przewinie przez ręce. Obiektem testów i oceny był Dangerous Power REV-i. Na PLP w Krakowie chłopaki z Salamandry podrzucają mi towar więc 3,2,1 - zaczynamy!

Skaut Ściemniam. Oszukuję. Wycieram się. Tak. Jestem frontem Warsaw United.

27 9


D a n g e r o u s P o we r : R e v -i klamka

test

Marker opakowany jest w dość sporą walizkę, co jak się potem okaże spowodowane jest jej zawartością. Okazuje się bowiem, że producent zaopatruje nas w zestaw luf składający się z 3 backów i 2 frontów (14’ i 16’ cali). Do tego marker, instrukcja, zestaw klucz, barrel itd. czyli jednym słowem standard. Fajnie, że walizka wykonana jest z grubego tworzywa. Naprawdę można nie martwić się o zawartość. Sam marker jak dla mnie dość dziwny. W body wkomponowane przezroczyste elementy przez które widać bolt, manometr zamontowany w bolcie (!). Asa on/off znana z poprzednich modeli DP, wyświetlacz OLED. Klamot trochę waży ale nie odczuwa się jakoś specjalnie by był dużo cięższy niż konkurencja. Do strzelania użyjemy 2 rodzajów kulek turniejowych Draxxus Gold oraz Tomahawk Competition. Rotor, Stako, REV-i i pierwsze strzelanie na chrono. Epizod pierwszy - Więcej możliwości niż w nokii Na płytce mamy 2 przyciski. Górnym odpalamy marker, dolnym jak szybko wywnioskowałem wyłą-

czamy oczy. Po odpaleniu płytki marker automatycznie ustawiony jest na 15 bps. Za dużo jak na rozgrywki ligowe. Po wyłączeniu oka drugim przyciskiem okazuje się, że teraz marker strzela już 10 bps. Pierwsze zdziwienie, że można tak łatwo zmieniać szybkostrzelność markera. Kolejne pojawia się już za chwilę. Chciałem sprawdzić czy wyłączamy marker pojedyńczym kliknięciem przycisku on/off czy trzeba go przytrzymać. Okazało się, że to 2 opcja wyłącza REV-i ale pierwsza ma też swoje zastosowanie. Krótkie klikniecie przycisku sprawia, że.... zmieniamy tryby w markerze! I tak oto w ułamku sekundy z semi auto mam marker strzelający w trybach full auto, psp, millenium, burst i wszystko to z prędkością 15 bps. Jeżeli chcę szybko zmienić ilość kulek wyłączam po prostu oczy i już mam 10 bps. Byłem naprawdę mocno zaskoczony, że można tak ingerować w ustawienia markera tak naprawdę podczas gry. Z tego co pamiętałem każdy marker paintballowy użytkowany na turniejach nie może mieć możliwości zmienia trybów podczas gry. W takim razie czy ten marker jest legalny turniejowo?


281


D a n g e r o u s P o we r : R e v -i klamka

test


Epizod drugi - Coś mi odpadło?! Marker ustawiony mam na tryb PSP i 15 bps. Pierwsze 3 strzały na chrono i wyniki 265;280;275. Trochę porozrzucane ale nie dobierałem luf do kulek więc bez stresu. Odczuwam jednak, że marker dość mocno kopie. Seria i utwierdzam się, że trzeba będzie mocno trzymać REV-i na polu. Parę serii, przerwa, znów parę serii i nagle z tyłu markera zaczyna mi uciekać powietrze, a manometr jest obrócony do góry nogami. Okazało się, że przy szybkim strzelaniu wykręcił mi się bolt. Cóż może to przypadek więc dokręcam bolt (trzeba to zrobić specjalnym kluczem, który wkładamy przez lufę) i kolejne kilka serii. Niestety problem pojawia się ponownie. Pomogło dopiero kiedy we 2 dokręciliśmy feralny bolt. Sprawdzamy strzelając czy wszystko jest ok i..... odpada nam śrubka od spustu. Na szczęście jesteśmy w strefie chrono więc szybko ją znaleźliśmy ale zaczynamy mieć obawy co nam może jeszcze odpaść. Koniec tych testów na sucho, zabieramy giwerę na pole.

283


D a n g e r o u s P o we r : R e v -i klamka

test

Epizod trzeci - Co mówisz? Nic nie słyszę! Po pierwszych 15 sekundach strzelania wiedziałem jedno - nic nie usłyszę na polu po za REV-i. Marker jest naprawdę głośny. Niestety „kopanie” które zauważyłem na chrono też jest mocno odczuwalne przez co trzeba się przyzwyczaić do strzelania REV-i. Co do celności muszę przyznać, że byłem miło zaskoczony. Kulki lecą ładnie jak po sznurku. Zarówno Draxxus Gold jak i Tomahawk Competition zachowywały się poprawnie i tutaj duży plus dla REV-i. Niestety po 3 meczach znów pojawił sie problem z syczeniem z pod bolta więc marker wylądował w torbie, a turniej kończyłem już na swojej klamce.

Ogólnie marker robi fajne wrażenie wizualne i na pewno dostajemy wszystko co będzie nam potrzebne. Patent z pełnym zestawem luf jest miłym zaskoczeniem i z pewnością zadowoli nawet tych najbardziej wymagających. Kiedy przejdziemy do strzelania pojawia się sporo problemów, które być może są do wyeliminowania ale przy krótkich testach dały mi w kość. Wykręcający się bolt, odpadająca śrubka od spusty czy zmienność trybów bez jakichkolwiek ograniczeń mocno mnie zszokowały. Niestety nie pozytywnie. Bardzo miło mi było kiedy chodziło o celność strzelania. Tutaj zero zastrzeżeń. Podsumowując mnie REV-i do siebie nie przekonało. Na pewno ma sporo innowacji ale ktoś musi mieć dużo cierpliwości jeżeli chce cieszyć się grą. Mi tej cierpliwości zabrakło i u mnie DP REV-i dostało 3 na koniec testów.


285


GT WARSAW speedball

fotorelacja

turniej


GT WARSAW

fotorelacja

speedball

fotorelacja

Yuurei Drużyna Templars. Niedoszły student informatyki rozmiłowany w fotografii, muzyce, rowerach i kinie.

turniej


289


291


293


295


29 7


299


301


303


305


3 07


309


311


313


315


3 17


319


321


323


Ples zewo - Cegielnia odmalowana relacja

las

scenariusz

relacja

Wizard Szczęśliwy mąż i (pseudo)dziennikarz, ale także gracz. Poza tym gram na Xbox’ie 360, w Runebound, badmintona i na nerwach mojej żony.

Deszcz, zimno, wiatr. Tak było 15 marca w Wielkopolskim Prokopowie. Małej wiosce blisko równie małego Pleszewa. Wszystko zmieniło się jednak w przeciągu godziny gdy na opuszczonej Cegielni zjawiło się 174 żądnych farby paintballowców. Zła pogoda przestraszyła się żelowych pocisków i uciekła robiąc miejsce znakomitej zabawie. Potrzebujemy farby… dużo farby Zazwyczaj rano przed imprezą dajemy 3 sygnały ostrzegawcze syreną aby schowali się w bunkrach – pisali przed imprezą w żartach organizatorzy widząc ilość chętnych do gry osób. Jeszcze kilka dni wcześniej nikt nie przypuszczał, że otwarcie wielkopolskiego sezonu na Cegielnie będzie wymagało ustanowienia limitu gości. Szybko okazało się jednak, że to co miało być zwykłą, niedzielną imprezą, zamieniło się w regularną wojnę. Lista chętnych rosła z prędkością kilku graczy na godzinę. PLECHA, http://www.paintballpleszew.pl/ organizatorzy zabawy, ograniczyli liczbę miejsc z powodów organizacyjnych. Osobiście przypuszczam, że niemniejsze znaczenie miała też ludność Prokopowa. Strzał z kulki z bliskiej odległości boli. Dźgnięcie widłami zabija.

Tak czy inaczej w niedzielę o godzinie, po której jeszcze długo każdy normalny Polak przewraca się na drugi bok słychać było pierwsze strzały. 174 lufy wystrzeliły zamieniając szare niebo w kolorową zawartość puszki z farbą. Zaczęło się.

Organizacja to podstawa Teren Cegielni nadaje się idealnie do zabaw w dużym gronie. Kilka dużych budynków z licznymi większymi i mniejszymi pomieszczeniami, pobliskie pola i oddalony o jakieś 100 metrów domek do obrony/zdobycia. Sęk w tym, że gdyby zabrakło organizacji, to mogłoby być kiepsko. Jeden zbudzony z zimowego snu paintballowiec to ból głowy. 174 to oddział intensywnej terapii. Rok temu na tym samym terenie pod opieką tych samych organizatorów sam widziałem zmazywanie splatów w ciemnych korytarzach i podkręcanie klamek po wejściu na pole. Polacy to, jak wiadomo, naród bardzo uczciwy, ale zazwyczaj wtedy gdy ktoś ich pilnuje. Jesteśmy mistrzami kombinowania, które trzeba powstrzymywać metodami nie zawsze kulturalnymi. Dlatego z dziką satysfakcją przywitałem 15 marca 2009 kolegów z obsługi sprawdzających chrono na polu. Nie małą radość sprawiło


325


Ples zewo - Cegielnia odmalowana relacja

las

scenariusz

też trzymanie graczy (włącznie z piszącym te słowa) za nabiał. I to w bardzo silnym uścisku. Dzięki temu jedyne na co w można było po wszystkim narzekać to kilka przypadków zdjęcia zabezpieczenia lufy w strefie startowej (jeden marker nawet wystrzelił, na szczęście w nogę, nie w oko). Poza tą niechlubną wpadką towarzystwo, chcąc czy nie, bawiło się grzecznie jak dzieci w piaskownicy. Tylko z pistoletami zamiast grabek i łopatki. Strzelajmy zanim się ściemni Znakomita organizacja PLECH-menów sprawiła też, że wataha graczy nie cierpiała z powodu zbyt długich przerw. Kompresory do HP nie przestawały działać nawet na minutę, herbata z prądem (tym razem w zasadzie prąd z odrobiną herbaty) dymił od początku do końca, jedzenie witało uczestników pachnącym ukojeniem postrzelonego ego. A zawodnicy? Cóż. Oni po prostu grali. Najdłuższa przerwa obiadowa trwała raptem pół godziny. I bardzo dobrze! Przy takiej ilości uczestników nie trudno było o splata na czole. Jeśli ktoś zszedł na początku mógłby stracić zapał czekając na „respawn” godzinę. Na szczęście nie musiał.

Udane było też rozłożenie scenariuszy w taki sposób by nie siedzieć zbyt długo w „jednym dole”. Po kilku pierwszych meczach pobawiliśmy się w Waterloo gdzie drużyna żółtych stanęła w jednym rzędzie naprzeciwko drużyny czerwonych. Na komendę oddawano jeden strzał po czym podchodzono o krok modląc się by i tym razem kulka przeleciała kilka centymetrów od ucha. Zabawa prosta i w teorii nudna okazała się niezwykle wciągająca. Szczególnie z tak bolesnym zakończeniem, w którym jeden przedstawiciel żółtych został ostrzelany przez kilkunastu czerwonych. Auć!


3 27


Ples zewo - Cegielnia odmalowana relacja

las

scenariusz

Sezon uważamy za otwarty! W trakcie pisania tego artykułu drugą ręką czyszczę marker w przygotowaniach na 17 maja kiedy to Wielkopolanie powrócą pod skrzydłami PLECHY na Prokopowską Cegielnię. Powiem krótko. Jeśli i ta impreza będzie tak udana jak otwarcie sezonu z 15 marca, to ostrzegam, że w następnym numerze magazynu może zobaczycie zdjęcia siniaków na moim ciele. Wiem, że lepsza byłaby seksowna modelka, ale chyba nie będę umiał powstrzymać się przed zwariowaną zabawą bez hamulców. A jeśli znowu pojawi się deszcz, wiatr i zimno, to niech lepiej ma się na baczności!


329


Ples zewo - Cegielnia odmalowana relacja

las

scenariusz


331


Weso ł a Str ike : RWANDA

fotorelacja

relacja

las

scenariusz

Yuurei Drużyna Templars. Niedoszły student informatyki rozmiłowany w fotografii, muzyce, rowerach i kinie.


333


Weso ł a Str ike : RWANDA relacja

las

scenariusz

ONZ - relacja medyka. Dzień nie zapowiadał się najlepiej. Mimo wczesnej pory z nieba już lał się żar i czuć było, że coś wisi w powietrzu. Potwierdzały to rozkazy: zająć i utrzymać składy broni Hutu; zapewnić bezpieczeństwo prezydentowi przed zamachem ze strony Tutsi. To musiało oznaczać coś ale nie mieliśmy czasu by się nad tym zastanawiać. Wymaszerowaliśmy o 10. Większy oddział udał się do Stolicy Hutu zapewnić bezpieczeństwo prezydentowi my zostaliśmy skierowani do przejęcia magazynów. Oddział nie był duży. Dowództwo nie spodziewało się większych problemów przy tym zadaniu. Dodatkowo większą część oddziału stanowili młokosi, którzy jeszcze mieli farbę pod nosem. Miało to być ich pierwsze zadanie w warunkach bojowych. Nie udało nam się podejść obrony magazynu. Ci czarnoskórzy mają dobry wzrok. Dostrzegli nas z daleka i zasypali gradem kul. Okazało się, że magazyn jest broniony przez znacznie większe siły niż spodziewało się dowództwo. Żadna nowość w sumie. Pojawili się pierwsi ranni. Tych ranionych lżej leczyliśmy na miejscu, tych z poważniejszymi ranami odesłaliśmy do szpitala. Walka o magazyny była zacięta. Hutu nie zamierzali łatwo odpuścić zapasów amunicji, jednak dzięki mądremu dowodzeniu i zaciekłości młodego wojska ustąpili. Zabezpieczyliśmy składy gotowi w każdym momencie odeprzeć kontratak Hutu. Ten jednak nie nastąpił. Nastąpił natomiast okres nudy. Słyszeliśmy odgłosy walk dochodzące ze Stolicy Tutsi. Przez radio docierały komunikaty o przejęciu prezydenta. Postanowiliśmy odesłać cześć żołnierzy by wspomogły nasze wojska przy konwojowaniu głowy państwa a sami zajęliśmy się transportem zapasów broni i

amunicji do naszego sztabu. Sielanka nie trwała jednak długo. Nieszczęścia chodzą parami jak mawiają i coś w tym jest. Przez radio dowiedzieliśmy się, że prezydent Hutu nie żyje - Tutsi go dorwało. Konwój nie dowiózł go bezpiecznie do miejsca przeznaczenia. W tym samym momencie zaatakowali nas Hutu. Osłabieni i zaskoczeni daliśmy się zepchnąć ze wzgórza, na którym umiejscowione były magazyny. To jednak nie wystarczyło czarnoskórym. Podbudowani naszą porażką atakowali dalej. Próbowaliśmy się bronić, ale nasza pozycja nie była dogodna. Mówię Wam nie jest łatwo leczyć pod obstrzalem wroga. Sygnał do wycofania się do sztabu był jak błogosławienie dla tych, którzy przeżyli. Wróciliśmy do kwatery głównej by się przegrupować, uzupełnić zapasy i dowiedzieć się co też zaplanowały mózgi ze sztabu generalnego. Kolejne rozkazy brzmiały lepiej. Nie mieszać się do walk, wspomóc Tutsi w ewakuacji ludności cywilnej. Niestety brzmiało to dobrze tylko na papierze. Wojsko Tutsi wspomagane przez nas sprawnie uporało się z ewakuacją cywili. Wojska Hutu nie sprawiały większej trudności i bez trudu odpieraliśmy ich ataki. Wydawało się, że konflikt zmierza w dobrym kierunku. Skończyliśmy odprawiać ostatni konwój i wtedy rozpętało się piekło. Widziałem to dobrze. Akurat zostałem nieco z tyłu opatrując kilku naszych żołnierzy. W jednej chwili sojusz z Tutsi przemienił się w masakrę naszych chłopców. Tutsi strzelali do nich jak do tarcz na strzelnicy. Kompletnie zaskoczeni ginęli od zdradzieckiego strzału w plecy. Razem z kilkoma rannymi próbowaliśmy się wycofać bliżej naszego sztabu ale byliśmy w potrzasku. Ci, których nie dawno opatrywałem zginęli strzałem z kilku metrów. Sam zostałem postrzelony


w udo jednak szcześliwie udało mi się wyczołgać poza obszar masakry i dotrzeć do naszej jednostki. Po zdaniu raportu z tego zajścia dowództwo było w szoku. Skontaktowaliśmy się ze sztabem Hutu. Wspólnie uzgodniliśmy plan ataku na Tutsi. Pominę fakt, że ktoś nawalił podczas tłumaczenia i część oddziałów Hutu podeszła aż pod nasz sztab. Na szczęście mieliśmy kogoś kto znał ich język i udało się ich przekonać, że teraz walczymy wspólnie przeciw Tutsi i wspólnie wyruszyliśmy do już walczących oddziałów. Dawno nie widziałem takiej zaciętości u naszych ludzi. Chcieli pewnie odegrać się za zdradę. Doszło do pogromu wojsk. Tutsi próbowali się później pozbierać i dokonać kontruderzenia jednak straty jakie ponieśli były zbyt duże i raz jeszcze spadła na nich klęska. Radość ze zwycięstwa zepsuł powrót do sztabu. Okazało się, że przymierze z Hutu nie było pozbawione nutki zdrady. Podczas, gdy my atakowaliśmy wspólnie wojska Tutsi kilku żołnierzy wdarło się do pozostawionego bez opieki sztabu rozkradając pozostawiony tam sprzęt i dokumenty...

335


Weso ł a Str ike : RWANDA

fotorelacja

fotorelacja

las

scenariusz

Jędrzej Łopacki Dziennikarz / fotoreporter w New Light Times. Paintball jest jego planowanym hobby.

Zasadzka i wyczekiwanie na konwój z prezydentem (1 scenariusz)


Nie udana pr贸ba szturmu na budynek (1 scenariusz)

337


Miszka (Friendly Fire) Jedna z nie wielu osób, które starały sie prowadzić innych


339


atak Hutu na konwuj ONZ (2 scenariusz)

3 41


PoczÄ…tek szturmu sprzymierzonych ONZ i Hutu na Tutsi (3 scenariusz)

3 43


Pierwsze ofiary jednostek sprzymierzonych Hutu i ONZ podczas ostatniego ataku na Tutsi (3 scenariusz)


Wyczekiwanie na odwet jednostek Tutsi po udanym ataku ONZ i Hutu

3 45


Weso ł a Str ike : RWANDA

fotorelacja

fotorelacja

las

Drewno Paintballowy lunatyk internetowy. Poszukiwacz rozwiązań i ciekawostek.

scenariusz


3 47


3 49


351


353


355


357


359


A n k i e t a : P o r t r e t P ol s k i e g o Pai n t b al l i s t y braterstwo

ankieta

felietonista

paintball

Macław Kapitan XIII Plutonu. Wyśmienity kompan i bimbrownik

Czy możesz pochwalić się wyższym wykształceniem? Twoje obecne dochody pozwalają Ci wkroczyć w dorosłe życie? .... Zbliżasz się już do 30-tki? Nadal jesteś kawalerem? Przeznaczasz nieracjonalnie duże sumy pieniędzy na zabawkowe „pistolety”? Wszyscy z wyrozumiałym uśmiechem mówią Ci, że w bieganiu po lesie i strzelaniu farbą do innych dorosłych mężczyzn nie ma nic dziwnego? W takim razie prawdopodobnie czytasz ten artykuł.


Z badania przeprowadzonego przez WBSS (Wydział Badań Społecznych Salamandry) w trakcie scenariusza Wesoła Strike 2009 Rwanda wynika, że takie cechy prezentuje typowy paintballista. W trudzie i pocie, z oporną współpracą udało nam się uzyskać blisko 100 zeznań. Po wielu godzinach wnikliwej analizy doszliśmy do porażającej prawdy: większość z tych rzeczy już dawno wiedzieliśmy. Co prawda niektóre fakty zaskoczyły nawet najstarszych górali, wróżbitów i meteorologów więc trud nie poszedł na marne. Więc kim jest typowy paintballista? Niestety nasze grono jest zdominowane przez osobników płci brzydkiej. Często widzimy i słyszymy że coraz więcej dziewczyn gra w painta, ale nie znajduje to potwierdzenia w naszym badaniu (możliwe że naszym zimnym profesjonalizmem odstraszyliśmy wszystkie panie za co przepraszamy). Średni wiek wojaka to szacowne 27 lat. Przy czym najmłodszy z badanych miał zaledwie 15 wiosen (przypomnienie dla panów od cateringu, sprawdzać dowodziki przy wydawaniu browarka) a najstarszy patriarcha liczył 41 zim. Nadal jesteśmy środowiskiem młodym, co najprawdopodobniej wynika z dość krótkiej historii painta w Polsce. Co ciekawe niezależnie od wieku, typowy paintballista jest tak samo zaangażowany w swoje hobby, więc przewidujemy że większość osób dzisiaj grających w paintball, za 10 lat nadal będzie aktywnymi członkami braci. Większość paintballowców nadal cieszy się sta-

nem wolnym, choć dość istotna część naszych towarzyszy jest już szczęśliwie zaślubiona, i ni deszcz, ni śnieg, ni płaczące dzieci nie powstrzymają ich od dalszego wymiatania na polu. W zasadzie, to Ci odpowiedzialni ojcowie są często najgroźniejszymi przeciwnikami, których można spotkać w trakcie gry, z racji swego imponującego stażu, i żelaznych nerwów, zahartowanych nieprzespanymi nocami czuwania nad potomnymi. Paintball rozwijał się na początku w dużych miastach, dlatego nie dziwi, że właśnie tam znajdziemy najwięcej ludzi o dużym stażu. Udziały w turniejach i nierzadko duże wydatki na hobby to dla nich chleb powszedni. Oznacza to również że typowy paintballista to osoba o dość rozsądnych zarobkach. Warto zauważyć, że wydatki typowego paintballisty nie są silnie związane z zasobnością portfela. Co to oznacza? Niezależnie od dochodów każdy paintballista poświęca podobną ilość pieniędzy na to cudowne hobby. Wiekszość z nas sprzęt potrzebny do gry kupuje osobiście w sklepach. Często korzystamy z usług sklepów internetowych. Najmniejszym zainteresowaniem cieszy się rynek wtórny, co dziwi z racji tego, że większość z nas uważa, że właśnie ceny sprzętu w znacznym stopniu hamują rozwój painta w Polsce. Z drugiej strony zakupy w sklepach gwarantują posiadanie nowego w pełni sprawnego sprzętu, jak i darmowego serwisu co jest istotne dla większości graczy.

361


A n k i e t a : P o r t r e t P ol s k i e g o Pai n t b al l i s t y paintball

braterstwo

ankieta


Z ankiety wynika że osoby aktywnie trenujące, uczestniczące w turniejach przeznaczają najwięcej pieniędzy na swoje hobby. Udział w turniejach jak i treningi wiążą się z ogromnym zużyciem kulek które jak wiemy stanowią główny wydatek. Treningi na halach z użyciem Reballi zmniejszają co prawda koszty, ale nie są w stanie w pełni oddać wszystkich niuansów gry. Postrzegane osiągnięcia, rosną wraz z ilością treningów i turnieji, które mamy za sobą. Osoby zaangażowane w zorganizowaną rywalizację na arenie paintballowej są jednocześnie jednymi z bardziej aktywnych w środowisku, niezależnie od formy preferowaniej rozgrywek, choć większość deklaruje chęć gry w lesie i na scenariuszach.

żonki, że ciężko zarobione pieniądze powinny zostać wydane na nowe Ego czy Luxa, zamiast na remont kuchni, a wolny weekend majowy zamiast z rodziną na mazurach należy spędzić na turnieju w Krakowie. Narzuca się tu jedno pytanie: Dlaczego osoby ustatkowane tworzą najbardziej elitarno-hardcorową grupę paintballowców? Oczywistym, lecz nie jedynym, wytłumaczeniem jest fakt że są to osoby o dużym stażu w paintaballu. W gruncie rzeczy paintball zapewnia chwilowe oderwanie od rzeczywistości w gronie znajomych o podobnych zainteresowaniach i odstresowywuje po tygodniu pracy.

Z analizy ankiet zdołaliśmy wyodrębnić 4 typy graczy: Paintballista z krwi i kości – jest to starsza część braci. Grupa ta zawiera w sobie osoby będące członkami drużyn paintballowych, niezależnie czy to speed czy las. Porównując do reszty grup poświęcają najwięcej czasu i funduszy na painta. Uczestniczą w turniejach paintballowych oraz aktywnie się do nich przygotowują. Udzielają się na forach, dzieląc się swoim doświadczeniem. Często można ich zobaczyć na polu paintballowym. Dziwi troche fakt, że rzadko uprawiają inne sporty poza paintem. Wytłumaczenie jest jednak proste, duża część jest już szcześliwie żonata i posiada dzieci. Wystarczająco ciężkim wyzwaniem jest przekonanie mał-

363


A n k i e t a : P o r t r e t P ol s k i e g o Pai n t b al l i s t y paintball

braterstwo

ankieta


Niedzielny paintballista – spora część graczy traktuje paintball po prostu, jak przyjemną rozrywkę i warstwa sportowo-rywalizacyjna nie za bardzo ich interesuje. Jest to grupa pochodząca z dużych miast dobrze zarabiająca, co bynajmniej nie przekłada się na wydatki na painta, wręcz przeciwnie zdają się być wręcz wyjątkowo utalentowani do minimalizacji kosztów zwiazanych z grą. Często pożyczają sprzęt od znajomych (wkońcu te dodatkowe markery i maski paintballistów nie powinny się marnować). Pomimo braku treningów uważają, że ich forma i osiągnięcia na arenie paintballowej trzymają dość wysoki poziom (w końcu byli w stronie wygrywającej na ostatniej wesołej i dniu niepodległości). Mimo wszystko są to osoby które czerpią bardzo dużo radości z gry i to właśnie oni będą potem opowiadać z wypiekami na twarzy swoim kolegom o tym co się działo na polu. Są pod wpływem magii painta, nie spaczonej jeszcze trikami i elektroklamkami. Gra nie stała się jeszcze dla nich pewnego rodzaju rutyną. Dzięki czemu spełniają bardzo ważne zadania propagowania paintballa w naszym ekostytemie :) Grupa przejściowa do prawdziwych pasjonatów.

365


A n k i e t a : P o r t r e t P ol s k i e g o Pai n t b al l i s t y paintball

braterstwo

ankieta


Mr. eXtreeme – czy skakałeś już na spadochonie? Ten typ ma to w małym palcu tak, jak tygodniowy survival w puszczy i treking w Czeczenii. Oni niczego się nie boją i chcą wszystkiego spróbować. Dla ludzi należących do tej grupy paintball jest jedną z wielu aktywności, na które przeznaczają czas i pieniądze, prawdopodobnie znajdującą się gdzieś pomiędzy ASG, wyczynową jazdą na rowerze i polowaniem na tygrysy. Środowiskiem naturalnym dla przedstawicieli tej grupy jest aktywna drużyna paintballowa (jak wiemy, Mr. Extreeme jest zwierzęciem stadnym). Osoby te nie szczędzą wydatków na swe hobby, kupująć sprzęt głównie od znajomych, może się to wiązać z zamiłowaniem do elektroklamek i zasypek zdolnych skosić małe drzewka. A teraz trochę na poważnie. Grupa ta składa się z osób zainteresowanych szeroko pojętą aktywnością fizyczną, więc nie dziwi fakt, że pośród ich zainteresowań jest paintball czy ASG. Im więcej adrenaliny daje dany sport, tym lepiej :)

3 67


A n k i e t a : P o r t r e t P ol s k i e g o Pai n t b al l i s t y paintball

braterstwo

ankieta


Komercja – jednoczęściowy kombinezon w kamuflażu fecktarn czy moro. Tipmann w dłoni, czarna maska, a za nią wytrzeszczone oczy pełne przerażenia. Mityczna grupa obwiniana za wszystko co źle pójdzie na polu. Nie wiele wiemy o przedstawicielach tej jakże nieuchwytnej grupy. Kontakty z nią są dodatkowo utrudnione poprzez małomówność wywołaną natualnymi mechanizmami obronnymi, nakazującymi nie wybijać się na tle większych i bardziej wprawionych w boju członków stada. Zwykle osoby z dobrym wykształceniem i rozsądymi dochodami, które eksperymentują szukając ciekawego hobby. Może z czasem awansować na niedzielnego paintbalistę. Jednak to właśnie dzięki ich obecności istnieje większość pól paintballowych i dużych scenariuszy. Każdy z nas zaczynał właśnie w tej grupie. Duża część tej grupy traktuje wyjście na painta jako wieczór spędzony w kinie, przy czym hardcorowi paintballowcy są dla nich zupełnie obcą i nieprzystępną społecznością. Kiedy w przyszłości zaczniesz wyklinać kogoś z tej grupy, że przez przypadek strzelił Ci w plecy, bądź zdradził pozycję całej waszej ekipy, weź pod uwagę, że bez ich obecności rozwijająca się scena paintballowa nie miała by racji bytu.

Więc kim jest typowy paintballista? Na bazie naszego badania możemy powiedzieć, że nie ma kogoś takiego, jak typowy paintballista. Rozrywka ta jest różnorodna i nie ogranicza się tylko do samej gry, więc jest wiele podejść do painta. Jedni traktują go jako tymczasowy relaks, mile spędzony czas, niewiążący się z żadnymi zobowiązaniami. Inni czerpią przyjemność z gry w środowisku znajomych ciągle eksperymentując z nowymi formami rozgrywki. Dla innych intesywność rozgrywki paintballowej jest czymś najbliższym prawdziwej walce (szybko lecząc ich z tęsknoty za wojną, gdy dowiadują się jak łatwo oberwać). Jeszcze inni traktują PB jako dynamiczny i wymagający sport i czerpią wielką przyjemność ze zmierzenia się z innymi profesjonalnymi drużynami…

Pomoc merytoryczna: Marek Zdjęcia i grafika: Amarant

369


GT WARSAW speedball

fotorelacja

turniej


fotorelacja

Paweł “Fotograf dla którego hobby to mazanie się farbą. Fotografia sportowa a w szczególności sprawia mu wiele satysfakcji.”

373


375


377


379


381


383


385


387


389


391


393


395


397


399


401


40 3


40 5


407


305


J a k t o z S al t u s a mi b ył o ...

opowiedział

las

milsim

Spidi Kapitan SKUP MOSKITO. Nie omija Saltusów.

historie


411


J a k t o z S al t u s a mi b ył o ... las

milsim

historie


Historia Polskich manewrów Paintballowych zaczęła się w maju 2006 r. kiedy to warszawska drużyna „Pretorians” zorganizowała 24 godz. grę terenową w lasach puszczy Bolimowskiej. Trudne było to zadanie lecz dla chcącego nie ma nic trudnego. Pierwsza edycja była zabawą na 102 gdyż właśnie tylu zawodników zgromadziła. Teren przewidziany na grę nie był przesadnie wyszukany i urozmaicony lecz to nie przeszkodziło w dobrej zabawie i niejako pomogło w stworzeniu odpowiedniej atmosfery i standardów panujących w późniejszych edycjach manewrów. Saltus w tamtych czasach odznaczał się bardzo prostymi i przejrzystymi zasadami, które owocowały płynną oraz bez konfliktową grą (co w miarę rozwoju regulaminu i dodawania nowych elementów na kolejnych imprezach jest coraz trudniejsze do osiągnięcia). Zadania przewidziane dla zawodników nie były wyszukane i wymagające, gdyż polegały głównie na obronie swoich oraz zdobywaniu baz przeciwników. Istniała już wtedy możliwość brania jeńców, co było bardzo emocjonujące, lecz słabo punktowane przez organizatorów. Miejscem „leczenia” wyeliminowanych zawodników były zorganizowane po przeciwnych stronach bazy HQ które z racji położenia poza polem gry dawały strudzonym

zawodnikom chwilę wytchnienia w morderczych zmaganiach. Możliwość „leczenia” była tylko w tych miejscach więc po „śmiertelnym” trafieniu zawodnika czekał nawet 2-3 km marsz, co skutecznie osłabiało jego morale, pozbawiało sił oraz eliminowało na jakiś czas z gry, a tym samym dawało czas drużynie przeciwnej na skuteczny kontratak (co jest coraz trudniejsze do osiągnięcia w nowszych edycjach). Wszyscy dopiero „uczyli” się walczyć w tym konflikcie więc owocowało to wieloma interesującymi sytuacjami, które na długo zapadały w pamięci uczestniczących w nich graczom. Do historii przeszło odbijanie utraconej pod wieczór bazy południa którą okupowały duże siły armii północ dowodzone przez Pretorians. Wtedy właśnie w bólach rodziła się taktyka walki w nocy oraz nabywano umiejętności, które później okazały się bardzo przydatne w grach. Najskuteczniejszą taktyką okazało się ciągłe nękanie obrońców, aby nie mieli chwili wytchnienia, a w odpowiednim momencie użycie podstępu lub mniej subtelny atak całymi dostępnymi siłami i przelanie się takiej fali przez wszystkie wrogie bazy. Kolejne edycje nauczyły także zawodników, że walczy się do ostatnich minut bo nawet na kwadrans przed końcem gry można stracić 41 3


J a k t o z S al t u s a mi b ył o ... las

milsim

historie

przewagę punktową, którą w takim bólu i trudzie się wywalczyło. Pierwsze kroki stawiali także snajperzy paintballowi, którzy w miarę ewolucji gier leśnych stali się skuteczną bronią w rękach każdej armii. Obecnie ci zawodnicy wychodzą niezauważeni w teren gry i przez cały czas zmagań przesyłają drogą radiową bezcenne informację dotyczące lokalizacji baz przeciwników oraz ruchu ich oddziałów. Niecodzienne sytuacje zdarzały się w momentach, w których nikt by się nawet nie spodziewał… np. przy rannej „toalecie” kiedy to jedna z zawodniczek nie zauważyła leżącego pięć metrów od niej w borówkach gracza drużyny przeciwnej szykującego się właśnie do ataku na jej bazę. Sytuacja dość zabawna, gdyż nigdy nie widziałem aby ktoś zrobił takie duże zdziwione oczy które wypełniły całą szybkę w masce. Z mojego punktu widzenia cała ta sytuacja była również zaskoczeniem, ale zadziałała lepiej niż mocna kawa. Po tamtej przygodzie wielokrotnie spotykałem się w polu z tą zawodniczką, w nieco bardziej dla niej komfortowych sytuacjach... Saltus byłby nieudany jeśli nasze ścieżki, gdzieś by się nie spotykały.

Krążyły nawet powiedzonka że …”góra z górą się nie zejdzie a ja z nią zawsze”… Pozostali zawodnicy uczyli się, jak dobrać niezbędny ekwipunek do przeżycia w lesie, tak, aby można było samemu wnieść go na teren gry. Ja pierwszy raz biorąc udział w takiej grze zabrałem ekwipunek, który potem okazał się do niczego nie przydatny i po pierwszym patrolu „odchudziłem’’ sprzęt noszony przy sobie co dało mi dodatkowe siły na dalszą walkę. Więc jeśli interesuje Cię przygoda Twojego życia w doborowym towarzystwie, to w kalendarzu imprez nie może zabraknąć weekendu przeznaczonego na wyjazd na Saltusa.

Saltusowe A,B,C … ...czyli co warto zabrać, a co będzie tylko niepotrzebnym balastem. Jeśli ktoś choć raz był na wycieczce w lesie to sam nabrał pewnego doświadczenia, jednak ja za każdym razem uczę się czegoś nowego. Staram się nie popełniać tych samych błędów, a i tak Saltus zaskakuje mnie za każdym razem bo takie jest po prostu prawdziwe życie.


41 5


J a k t o z S al t u s a mi b ył o ... las

milsim

historie

Podstawowym wyposażeniem nie jest, jak każdemu się wydaje, marker z dużą ilością amunicji, lecz dobre buty oraz dostateczna ilość wody ( którą tak jak i pozostałe wyposażenie niezbędne do przeżycia przedmioty trzeba wnieść na teren gry na własnych plecach). Założenie jest bardzo proste i według mnie sprawiedliwe, gdyż w realnym konflikcie „operatorzy” także muszą nosić wszystko samemu. Organizator nie nakłada żadnych ograniczeń w ilości amunicji i innych ułatwiających wygraną „gadżetów” pod warunkiem, że zostaną przez graczy dostarczone na teren gry bez użycia pojazdów. Każdy może zabrać tyle „nie potrzebnego sprzętu” ile zdoła unieść jednak nikogo nie interesuje, co będzie jadł i pił przez te 24 h spędzone w lesie. Osobiście sugerował bym dobrze przemyśleć co zabrać i czy to na pewno będzie potrzebne, następnie cały ten sprzęt ubrać na siebie (łącznie z równoważnikiem kilowym prowiantu), a potem sprawdzić czy będziemy w stanie samemu się z tym wszystkim poruszać. Oto kilka przedmiotów bez których nie wyobrażam sobie udziału w tej grze. Na pewno przydadzą się dodatkowe skarpety, talk do stóp, środek przeciw komarom oraz podstawowe środki opatrunkowe. Niezbęd-

ne jest zabranie około 5 l wody, którą należy mądrze gospodarować, gdyż musi nam wystarczyć do picia, mycia i przygotowywania sobie posiłku. Na posiłki starajmy się w miarę możliwości przygotować coś ciepłego, bo to podnosi morale i daje energię na dalszą walkę. Dobrze jest posiadać też coś co zabezpieczy nas przed opadami deszczu w razie potrzeby zatrzyma ciepło i uniemożliwi wychłodzenie organizmu. Poza tym przyda się wszystko co pozwoli nam bezpiecznie poruszać się po nieznanym terenie także w nocy czyli kompas (może być nawet z chrupek bo i takie tam widywałem) oraz dobrą latarkę bo diodowa zapalniczka nie zdaje tam egzaminu. Podsumowując, szczerze polecam Saltusa ludziom, którzy pragną przeżyć niezapomniane przygody w nieznanym terenie, oraz potrafią wygrać ze swoimi słabościami, bo to z nimi toczy się walka od pierwszej godziny manewrów...


Fo restc amp czyli jak im si ę to udał o ?

fotorelacja

las

budynki

pole

wywiad

organizacja

Amarant Tworzy za pomocą Photoshopa, czasem zrobi zdjęcia na TDL’u. Od miesiąca żonaty.

Centrum Działań Taktycznych - Forestcamp. Chwalone przez drużyny TDL’owe. Jedno z bardziej urozmaiconych, z lasem, budynkiem, okopami. Czym sobie zasłużyło na tak liczne pozytywne opinie? Odpowiedzą nam organizatorzy pola.

Ile czasu trwało dostosowanie miejscówki, na potrzeby grywalnego pola do painta? 3 miesiące, po wstępnym ustaleniu co i gdzie, konkretnych pomiarach. Pomagało nam ok. 15 osób z naszego podwórka czyli Częstochowska Piechota Paintballowa, jak i również koledzy z ASG szczególnie grupa BlackWater Jak długo funkcjonuje Wasze pole i czy wobec tego od zawsze jest jakie jest, czy przechodziło zasadnicze metamorfozy? Można powiedzieć że od listopada 2006, ale tak naprawdę to rozdziewiczył je TDL czyli Turniej Drużyn Leśnych 2 czerwca 2007. Co do samej metamorfozy to oczywiście że ewoluowało z czasem. Najpierw graliśmy bez żadnego przygotowania terenu bo każdy był ciekaw, jak to wszystko działa… Pamiętam nawet, jak w grudniu 2006 przy minusowych temperaturach koczowaliśmy pod NSem aby nie tracić czasu na dojazdy tylko jak najwięcej zrobić… 1. najpierw zaczęliśmy od budynku (1600m2)bo on był najniebezpieczniejszy ze względu na okna i szyby, to chyba nam zajęło najwięcej czasu, demontaż okien, potem sprzątanie samych hal, pokoi i korytarzy z gruzu, potrzaskanych butelek itp.,


2. kolejnym etapem było ogrodzenie pola siatką tymczasową i wyznaczenie konkretnego terenu samej gry, gdzie wkopaliśmy ok. 30 słupów i na nich powiesiliśmy siatkę chroniącą przed kulkami, 3. następny etap to kopanie okopów, wypełnianie worków piaskiem, zwożenie i ustawianie opon a potem przyszedł czas na budowę wiaty dla 60 osób, ław, miejsca na ognisko itd. Teraz np. korzystamy czasami również z balonów które udostępnia nam drużyna PB Lovers Jakie są reakcje sąsiadów w okolicy na ‘posykiwanie’ markerów i ‘farbę’? Czy mieliście ostrzejsze konflikty i jak z nich wychodziliście? Ogólnie nie prowadzimy żadnych regularnych wojen z sąsiadami za wyjątkiem jednego najbardziej zajadłego, który pisze skargi na nas, gdzie się da. Począwszy od ochrony środowiska kończąc na prokuraturze. Naszą receptą na takie sytuacje jest w pełni legalna działalność: umowa o wywóz śmieci, ubezpieczenie OC, sanitariaty itp. Jak na razie wszelkie konflikty zarówno w sądzie, jak i w wyżej wymienionych instytucjach po przedłożeniu wyjaśnień kończyły się na naszą korzyść. Niebawem przenosimy ośrodek w bardziej wyludnione miejsce, mając nadzieję że tam nikomu nie będziemy przeszkadzać, nic na siłę :) Jeśli mielibyście możliwość zmienić coś w wyglądzie pola (gdybamy sobie), czym to coś by było? Wymiana siatki z białej budowlanej i zielonej cieniującej na siatkę paintballową. W moich planach było zbudowanie w 4 miejscach bunkrów, które wystają ponad ziemię tylko 50 cm cóż chyba się już nie uda na tym Ośrodku, ale co się odwlecze to nie uciecze, bo mamy już nowy teren, na którym będzie można się znowu popisać projektowaniem poligonu PB... cóż czas pokaże. Pierwsze tegoroczne rozgrywki Turnieju Drużyn Leśnych (TDL) odbyły się w ForestCamp. Zawodnicy zarówno drużyn-weteranów, jak i świeżaków były bardzo zadowolone nie tylko z organizacji, ale głównie z pola gry. Jak sądzicie jakim czynnikom ForestCamp zaskarbiło sobie sympatie i uznanie graczy? Moim skromnym zdaniem to CDT ForestCamp jest stworzony do organizowania stricte turniejów gdzie w pojedynku staje np. 20 graczy, mają ograniczony czas, zadanie do wykonania, czyli nieduży teren hahaha 1,5ha zurbanizowany (budynek) dość trudny do przejścia pierwszy raz ale z wieloma możliwościami wejścia i wyjścia, urozmaicone przedpole z okopami i oponami do tego te choinki ;) za którymi wszyscy gracze leśni marzą no i do tego sama otoczka czyli bezpieczeństwo bo mamy konkretnie oznaczoną strefę dla graczy czyli miejsce bezpieczne, potem w całym ciągu miejsce na chrono a na sam koniec teren gry.

41 9


Fo restc amp czyli jak im si ę to udał o ? las

budynki

pole

wywiad

organizacja

Jak wielu niekomercyjnych graczy i drużyn odwiedza Wasze pole w ciągu weekendu w sezonie i w tzw. miesiącach mniej aktywnych? Dużo, ale też sporo tracimy, bo nie możemy korzystać z środków pozoracji pola ;P Ogólnie w sezonie organizujemy 2-3 imprezy tygodniowo plus gry klubowe CPP. Dla ilu graczy - optymalnie - jest to pole? Dla 70 osób. Tyle gra w naszych scenariuszach i taki też wprowadziliśmy limit, zapraszamy na śląskie forum tam są opisane nasze sceno. Jakie są wrażenia komercyjnych graczy tj. firm? Wow buahahahahahaha, a ja myślałem, że paintball nie może być fajny. Ogólnie prezentujemy zupełnie inny poziom i podejście do gier komercyjnych, nie strzelamy się bez sensu u nas zawsze jest do wypełnienia jakaś mniej lub bardziej skomplikowana misja :) sekretem są też rekwizyty np. prawdziwe wojskowe radiostacje itp Z pewnością w związku z komercyjnymi graczami mieliście różne sytuacje. Czy jakaś wyjątkowo zapadła Wam w pamięci? Po zbudowaniu wiaty mieliśmy grupę strażaków, którzy na koniec mieli rozpalić sobie ognisko, cóż było ognisko i to jakie..., przywieźli cały wóz drewna, które starczyło nam jeszcze na połowę sezonu „baliśmy się żeby nam wiaty nie schajcowali, ale oni twierdzili, że to oni są strażakami i będzie dobrze” no i tak też było, ogień był wysoki, taki jak dach wiaty. Czy planujecie zmienić wygląd pola? Zwiększyć/zmienić/zmniejszyć liczbę przeszkód? Chciałbym bardzo, ale się nie opłaca bo kończy nam się umowa dzierżawy, za to będzie powstawał nowy Ośrodek CDT ForestCamp II, nad którym już pracujemy i mam nadzieję, że również wszystkim graczom, którzy nas odwiedzą przypadnie do gustu. Na otwarcie naszego nowego ośrodka zaprosimy redakcję Salamandry! Na koniec - kilka rad dla osób chcących założyć własne pole do pb. Na pierwszym etapie jak już mamy kawałek terenu trzeba: - Bardzo mocno zwrócić uwagę na bezpieczeństwo czyli konkretna, bezpieczna strefa dla graczy aby kulaski nam nad głowami nie świstały, - Może nie jest to cool i spoko, ale radzimy także ustawić masę tabliczek informacyjnych najlepiej wraz z piktogramami bo niektórym trudno jest czasem czytać, - Wyznaczyć strefę chrono w bliskiej odległości od wejścia na teren gry, - No i samo grodzenie siatką pola, - Reszta to odrębny temat i w znacznym stopniu zależy od inwencji budowniczych, użytych materiałów, topografii pola itp. Na pytania odpowiadali Gori i SAdam


421


P L P Wa r s z a wa PLP

fotorelacja

turniej


fotorelacja

Paweł “Fotograf dla którego hobby to mazanie się farbą. Fotografia sportowa a w szczególności sprawia mu wiele satysfakcji.”

42 3


42 5


427


42 9


43 1


43 3


43 5


43 7


43 9


441


443


445


447


449


45 1


45 3


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady


45 5


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

Rozmowę z drużyną Aliens poprowadził Amarant.

Salamandra: Na Grand Tour w Amateur Dev daliście całkiem niezły popis umiejętności, w stosunku do Centurio z zeszłego roku, zajeliście w Warszawie 3 miejsce na 20 drużyn... Czy możemy się spodziewać dalej podobnego poziomu? Aliens: Zdecydowanie. W obecnym sezonie mamy równy, ograny skład, także w każdym kolejnym turnieju będziemy mocno walczyć o wejście do finałów. S: Rok temu na Centurio byliście daleko za Grim Reapers i CGS. Co przez ten rok wydarzyło sie takiego, że 16-17 maja zdobyliście 3 miejsce? A: Przede wszystkim mocno wzięliśmy się do roboty! Całą zimę mocno trenowaliśmy na reballach, a od początku wiosny graliśmy sporo sparingów i turniejów. Doświadczenie x-ballowe zdobyte w zeszłym sezonie i tegorocznych turniejach, musiało wreszcie zaprocentować. Dodatkowo na warszawskim turnieju GT wspomógł nas Jura Carek z czeskiej drużyny Troja. S: Jakie plany odnośnie tego i przyszłego sezonu jeśli chodzi o GT? A: W tym roku chcemy wygrać dywizję Amateur, tak by w kolejnym z powodzeniem grać w dywizji Masters. S: Czy macie obecnie ustablizowany 1 skład? Co możecie na jego temat powiedzieć? A: Tak, w tym roku mamy mocny, wyrównany pierwszy skład. Dużym atutem naszych zawodników jest fakt, że są wszechstronni - nie ma problemu z tym, aby jedna osoba grała w meczu fronta, a w następnym covera. Generalnie podzieliliśmy drużynę na 3 grupy: graczy od strony węża, od strony piramid, i grających na back center. Dzięki czemu, każdy koncentruje się na swojej stronie pola i udoskonala umiejętności pod tym kątem.


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

S: Jak oceniacie organizatora GT w Polsce? A: Niestety - przyznajmy to szczerze - organizacja tegorocznego GT była o wiele gorsza od warszawskich edycji Centurio z lat poprzednich. Przede wszystkim organizator nie zapewnił tak podstawowych kwestii, jak zadaszone miejsce dla drużyn, które czekają na swoje mecze. Konsekwencją tego był fakt, że w sobotę musieliśmy stać i moknąć w niezłym deszczu. S: Pogadajmy o polskim speedballu. Czy Waszym zdaniem będzie się on jeszcze bardziej rozwijał? A: Na pewno. W każdym roku powstaje coraz więcej drużyn, a co lepsze - startują w polskich ligach. Szczególną popularnością cieszy się liga PLP3, a to dobrze bo ludzie nabierają doświadczenia dużo mniejszym kosztem niż w piątkach. Dodatkowo mimo, że szaleje kryzys, to jednak koszt gry jest o wiele mniejszy niż np. 3-4 lata temu, dzięki czemu więcej ludzi decyduje się na granie w speedball - gdzie jak wiemy - sypie się dużą ilością kul, oraz trzeba się zaopatrzyć w sprzęt najwyższej jakości. Powstają nowe pola do gry, paintball jest coraz bardziej kojarzony jako sport, aniżeli zabawa w wojnę, także wszystko idzie w dobrym kierunku. S: Czego Wam w nim najbardziej brakuje? A: Sponsorów spoza branży paintballowej. S: Czy i komu dopingujecie w GT i Millenium? A: Każdej polskiej drużynie startującej w ligach europejskich. S: Co możecie powiedzieć o CGS i GR? Jak wygladają Wasze stosunki po za polem? A: Z obiema drużynami znamy się już parę ładnych lat i bardzo się przyjaźnimy. Od początku tego roku, połączyliśmy siły z CGS, czego konsekwencją są wspólne treningi, wymiana doświadczeń oraz wzajemna pomoc na turniejach. Po wynikach widać, że ta


współpraca jest owocna dla obu drużyn, gdyż zarówno Aliens, jak i CGS są wysoko w rankingu Grand Tour. Jeżeli chodzi o Grim Reapers, to mniej więcej od 3 lat mocno rywalizujemy między sobą na Centurio, a teraz na Grand Tour. Raz my jesteśmy górą, raz oni. Fajne jest to, że niezależnie od bezpośrednich meczy naszych drużyn, zawsze są między nami bardzo przyjacielskie stosunki. S: Czy w Waszej opinni w polskiej przestrzeni paintballowej panują animozje? Jeśli tak, co jest ich przyczyną i kto czarnym charakterem? A: Na pewno jest mały spór między WU i 2easy, a Rangerem, o to kto jest najlepszą polską drużyną. Jako, że w poprzednich latach nie było u nas ligi skupiającej topowe polskie zespoły, za najlepszą uznawano drużynę, która uzyskała najlepszy rezultat w lidze Centurio. Na szczęście w tym roku reaktywowała się liga PLP - w końcu zostaną rozwiane wszelkie wątpliwości, co do tego kto jest najlepszy w Polsce. S: Jak oceniacie poziom, organizacje, i typy rozgrywek PLP w Polsce? A: Poziom organizacji warszawskiej edycji PLP był bardzo wysoki - tak naprawdę wszystko było jak należy, czyli: pole Millennium, wykładzina, profesjonalne sędziowanie, zadaszone pity dla drużyn oraz miejsce dla drużyn oczekujących na swoje mecze. Jeżeli edycje w Krakowie i Poznaniu utrzymajπą taki poziom, to liga PLP będzie dużym sukcesem polskiego paintballa. Jednak najważniejszą rzeczą jest to, że wreszcie topowe polskie zespoły mają szansę na wspólną rywalizację, dzięki czemu każda drużyna podniesie swój poziom gry i zostanie wyłoniony jedyny słuszny Mistrza Polski A.D. 2009. Według drużyny Aliens polski paintball kwitnie i zyskuje lepszy poziom. Animozje wyłącznie na tle rywalizacji, czyli zdrowo. Najbardziej potrzebnym elemetem w speedzie są sponsorzy… ciężko się z tym nie zgodzić. www drużyny: http://www.team-aliens.pl

45 9


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

Z Kapitanem Czarnej Roty rozmawiał Amarant. Salamandra: W Częstochowie i w Wesołej na TDL’u pokazaliście wysoki poziom gry. W Zalesiu poszło Wam znacznie słabiej. Czy to chwilowy spadek formy, słabszy skład, czy po prostu przeciwnicy podciągnęli poziom? Czarna Rota: Nie wchodząc w szczegóły - cała drużyna dała ciała. Zaczynając od tego, że kilku czołowych zawodników spóźniło się na turniej i zmuszeni byliśmy grać w rezerwowym składzie, poprzez bardzo niefrasobliwe zachowanie w trakcie turnieju, na zapominaniu wtykania flagi we własnych bazach kończąc. Innymi słowy - palma uderzyła nam do głów i takie były efekty. S: Smoku pytanie do Ciebie, jako do kapitana Czarnej Roty. Tajemnica tegorocznych TDLowych sukcesow tkwi w....? CzR: Nie ma żadnych tajemnic - trening i gra z lepszymi zespołami - oto klucz. S: Jedni stosują okrzyk przed grą, inni spędzają wspólnie mocno zakrapiany wieczór na dzień przed grą, jeszcze inni nieustannie trenują. Jaki jest Wasz przepis na wygrywanie? CzR: Niestety wciąż - mocno zakrapiamy - i przed i w trakcie. Do tego trochę trenujemy. S: Jak Waszym zdaniem będzie wyglądać ostateczny ranking TDL’a 09? CzR: Nie mam pojęcia. S: Czy 10 drużyn na turniej to optymalna liczba, czy może to jednak ciut za mało? CzR: Oczywiście - im więcej drużyn, tym lepiej - poziom rośnie. Dziesięć drużyn to trochę za mało. Chociaż dobrze, że w ogóle są nowe drużyny. S: Jak widzicie przyszłość polskiego pb? CzR: Sądzimy, że będzie się rozwijał bardzo prężnie - graczy jest coraz więcej, powstają nowe drużyny, sprzęt jest coraz bardziej dostępny. Wszystko wskazuje na dynamiczny rozwój tego sportu. Smoku z Czarnej Roty wyraźnie dał nam odczuć, że nie zdradzi za dużo. Może kolejnym razem uda się CzR przyprzeć nieco mocniej do muru… TDL pokarze. Drużyna nie ukrywa, że liczy na dalszy wzrost popularności painta, a według wypowiedzi Smoka – można uznać, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Korzystając z okazji zapraszamy do startu w TDL’u.


forum druĹźyny: http://www.snooker.webd.pl

461


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

Z Kapitanem Czerwonych Diabłów – Rybką – rozmawiał Amarant. Salamandra: Jesteście jednymi w wytrwalszych weteranów polskiego pb. Skąd siły do gry, do saltusów, do scenariuszy i TDL’a? Czerwone Diabły: Wytrzymałości to już nam od dawna brakuje, 50% składu gra okazjonalnie, a na imprezy typu Saltus czy TDL ledwo udaje nam się zebrać skład. Ale są młodzi, którzy mają większą motywacje i tych staramy się zainteresować naszą drużyną. W drużynie są speedballowcy, którzy nie grają w lesie, są typowi milsimowcy oraz miłośnicy TDL i manewrów. Stanowimy mieszankę, z którą się bardzo trudno spotkać w 100% składzie, gdziekolwiek. Jesteśmy chyba obecnie najstarszą drużyną leśną i przekłada się to na naszą aktywność, niestety trudno czasem pogodzić życie rodzinne z wyjazdami. Ale jest to też chyba tajemnicą, tego, że wciąż jesteśmy drużyną, nie wypalamy się, rzadziej gramy i dlatego paintball cały czas nas fascynuje tym bardziej, że przybywa imprez z ciekawymi pomysłami. S: Nie brakuje Wam świeżej krwi? CzD: Brakuje, w przeciągu ostatnich 2 lat przyjęliśmy w swoje szeregi 7 osób, z czego trzem już opadły skrzydła i praktycznie nie grają z powodu różnych przyczyn losowych. W tym miesiącu przyjmujemy kolejnych 4 kadetów, więc siłę bojową utrzymamy. S: Na początku tego sezonu, na Wesołej, widziałem, jak napełnialiście plastikową torebkę (tzw. samarkę) obrączkami. Było ich spokojnie 6-7 sztuk. To stały rytuał? :) CzD: Nie, odkąd jeden z naszych kolegów przy zdejmowaniu rękawic zgubił obrączkę już ich na imprezy nie zabieramy. S: Co na temat painta myślą Wasze żony? CzD: Ja z Gantzem akurat nie jesteśmy reprezentatywni, bo zajmujemy się również organizacją gier, więc nasze żony rozumieją, że nie można robić dobrze, czegoś, czego się nie czuje. Organizujemy gry dla innych graczy w taki sposób jaki chcilibyśmy aby organizowano je dla nas. Wiekszość naszych żon czy narzeczonych zna się i z reguły akceptują to co robią ich faceci, a jak nas nie ma w domu to mogą sobie wspólnie ponarzekać.:)


S: Gantz kilka miesięcy temu został szczęśliwym tatą, Rybka, Ty masz 2 pociechy, Marchewa z koleii na TDLu w Częstochowie niecierpliwie czekał na wiadomość, czy to JUŻ i ma Was zostawić w 9ciu. W Waszych rozmowach z pewnością pojawiają się wątki przyszłych pokoleń, małych czerwonych diabłów... Traktujecie to poważnie? CzD: Między sobą raczej żartujemy sobie, że z młodzieży moglibyśmy utworzyć sporą drużynę bo mamy 20 dzieci w różnym wieku, a nie jest to jeszcze nasze ostatnie słowo. Dzieci same zaczynają się interesować paintballem, na razie na topie są różnokolorowe kuleczki które można rozgnieść, ale niektóre maluchy już strzelają, podpatrują jaki sprzęt ma tata i wujkowie, znają nazwy markerów i masek, czy będą same grały zobaczymy, na razie mój czteroletni syn Antoś pomagał mi się pakować na Saltusa i rozpaczał, że nie może ze mną jechać.. S: Rybka, Ty na Saltusie 7 dowodziłeś AHLAMABADEM. Jak poszło? Jesteś zadowlony ze swoich podwładnych? CzD: Jestem pod wrażeniem tego, co pokazały drużyny, którymi miałem zaszczyt dowodzić, nigdy w życiu jeszcze nie byłem na imprezie gdzie tak dobrze udało się skoordynować działania kilku grup bojowych, wszyscy wykonywali zadania, które ustaliliśmy przed grą od początku do końca. Było dużo dyscypliny i karności, nikt nie przemieszczał się bez wyraźnego rozkazu, czasami Grupa czekała nawet kilka godzin bezczynnie tylko po to aby przemieścić się kilkaset metrów dalej i zalec. Zadania były najważniejsze i mimo zniecierpliwienia brakiem akcji każdy pozostawał na powierzonym odcinku. Z pozycji generała mogłem obserwować jak układają się wszystkie działania, z jakim zaangażowaniem pracują dowódcy poszczególnych pododdziałów oraz radiooperatorzy. Najciekawsze jest jednak to że drużyny z różnych miejsc w Polsce, na co dzień ze sobą nie grające tak szybko umiały się porozumieć i wspólnie działać. Jestem naprawdę pod

46 3


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

dużym wrażeniem. Strona przeciwna z założenia miała mieć więcej graczy, nie znaliśmy dokładnie liczebności ale atmosfera przytłaczającej przewagi sprawiła, że działaliśmy bardzo ostrożnie, a każda akcja była dokładnie przemyślana. Było fantastycznie. Ahlamabad wygrał, ale wynik jest tu najmniej ważny. S: Jaka Waszym zdaniem maluje się przyszłości polskiego pb? CzD: Trudno mi mówić o speedballu bo nie interesuje się balonami, ale woodsball jest niezwykle popularny, kiedyś w Polsce były w roku 3-4 imprezy na które jeździli wszyscy, teraz imprez jest tyle, że nie starczyłoby weekendów żeby we wszystkich wziąć udział. I to jest niezmiernie fajne, są różni organizatorzy z ciekawymi pomysłami, więc każdy z nas może wybrać taki format gry jaki najbardziej mu pasuje. Jest coraz więcej gier scenariuszowych, milsimowych, Turniej Drużyn Leśnych w tym roku to cztery konfernecje regionalne i kilka turniejów ogólnopolskich. Paintball w Polsce żyje, rozwija się i z roku na rok jest coraz więcej graczy. S: Kto stanie na najwyższym podium TDL w tym sezonie, a kto zaraz za? CzD: Według mnie w tym roku Korone zdobędą Krejsersi, stawka jest bardzo wyrównana więc tuż za nimi widzę Madwolfs, Templars, Czarną Rotę i Wikingów. W przyszłym sezonie stawiam w ciemno na Madwolfs pod dowództwem Rogasia. A za kilka lat jak zbierzemy siły widzę znowu CzD...:):) S: I tym optymstycznym akcentem kończymy wywiad. Dzięki za wyczerpującą i ciekawą rozmowę. www drużyny: http://czerwonediably.com/


Karty na stó ł . .. sezon 09

wywiady

Z Piro z Wikingów rozmawiał Amarant. Salamandra: Bierzecie udział w wielu imprezach. Nie omijacie scenariuszy, gracie w TDLu z niezłymi wynikami. Nie mniej rzadko udzielacie się w dyskusjach, dla przykładu na PSI. Medialnie jesteście wyciszeni. To brak czasu i poświęcenie samej grze? Wikingowie: Nie wszystkie dyskusje na PSI wymagają komentowania bądź zasługują na udział w nich :) jest wielu aktywnych użytkowników, którzy wyrażą swoje zdanie lub zadadzą odpowiednie pytania, więc nie trzeba nic więcej mówić. Jeśli chodzi o śledzenie PSI to przeglądamy głównie tematy związane z turniejami, inne podfora są przynajmniej przez zemnie omijane :). Z Wikingów 2-3 użytkowników ma „aktywne” konta na PSI :).

S: Gracie głównie dla frajdy, czy jednak dla wyników? Na polu widać, źe dajecie z siebie bardzo dużo. W: Gramy zdecydowanie dla Frajdy, ale jak wiadomo frajda z I miejsca jest większa niż z ostatniego, ale... nic na siłę. Nie czujemy jakiegoś nadzwyczajnego parcia na wynik szczególnie jeśli wynik miałby pozbawić nas radochy bo chociaż 1 miejsce lepsze niż ostatnie. to nie przepadamy za kłotniami na polu, walką z sędziami i organizatorami bo „coś tam” [czyżby ostatnie TDL’e dały się we znaki co poniektórym? – Redakcja].


S: Kto stworzył wzór na Wasze koszulki? Przyznam, że jest to jeden z ciekawszych brandów paintballowych w Polsce. W: Logo samego Wikinga to dawna praca wykonana przez człowieka, którego nie znam :) Sam wzór koszulek zarówno leśnych (zielone) i speedowych (czerwone) to praca mojego brata bliźniaka Suriva, nad których stałem i nadzorowałem jego pracę, więc w skrócie dla potrzeby mediów i prasy można powiedzieć, że to MOJA zasługa ;D S: Ile treningów miesięcznie odbywacie? I na jakie elementy kładziecie nacisk? W: Najważniejszy w treningach Wikingów jest girll u Kalabara tuż po… i na to kładziemy największy nacisk! Treningi odbywają się średnio, od zgadania do zgadania... S: Wasz bojowy okrzyk to? W: … [cisza jest znakiem, że zbliża się Wikin - dop. Amarant] S: Piro jako kapitan, powiedz coś o powstaniu drużyny. W: Jako nie kapitan coś tam powiem, ale głównie nie na temat. Wikingowie jako tacy to pomysł Papy Johnego który bodajże w 2006 roku na 6-7 piętrze (już nie pamiętam dokładnie które to piętro było w tej fabryce na przeciwko muzeum powstania warszawkiego) powiedział mi i Surivowi, że coś takiego jak Wikingowie chce stworzyć ze znajomymi. I od tego się zaczęło. Zebrało się 10 osób, które poznały się na turnieju TDL w Zalesiu w 2007 roku i tam nam się fajnie grało i tak zostało. Jeśli chodzi o dzisiejszy obraz drużyny to gramy głównie w TDL i mamy sporo chętnych ludzi na speedball :D. Głównym trzonem na dzień dzisiejszy jest Kalabar i jego firma Impresariat Karlsbad, który jest naszym głównym „ogarniającym”, jak i sponsorem. Jeśli chodzi o informowanie drużyny to głównie ja jak i Majkel ogarniamy formu PSI i wszelakie nowości, a później resztę emailowo informujemy. To tak po krótce nie na temat ;D S: Dzięki za krótką rozmowę nie na temat. Życze ostrych sparingów na grillu u Kalabara.

467


Karty na stó ł . .. speedball

N

wywiady

„ ie gramy po to, aby zrobić komuś krzywdę, poniżyć kogoś, wyładować na kimś swoje kompleksy. A tak niestety to na naszym podwórku wygląda.”


2Easy: Co według Was jest istotniejsze - doświadczenie czy wyszkolenie techniczne oraz kondycyjne? Ranger: Uważamy, że zawodnik z małym doświadczeniem, a tylko dobrze wyszkolony technicznie, stoi na straconej pozycji wobec osoby z dużym doświadczeniem. Jest ono znacznie cenniejsze niż wysoka sprawność fizyczna, gdy mówimy o początkowym i średnim poziomie rywalizacji. Zasada ta

no technicznie jak i fizycznie – dużo uwagi przykładamy do dobrej kondycji, aby w decydującym momencie nawet po 8 punktach z rzędu zagrać, tak jakby to był początek a nie agonalny koniec meczu. Czasem dopiero wtedy wychodzi, która drużyna jest lepsza, a nikt nie lubi, gdy litry przelanego potu idą na marne. Zgodnie z dewizą “Chcesz być najlepszy, wygrywaj najtrudniejsze punkty”. Obecnie gra się w różnych warunkach atmosferycznych i czasami na różnych nawierzchniach, dlatego coraz bardziej kluczowe wydaje się przygotowanie fizyczne, bez niego nie można dobrze zagrać technicznie czy taktycznie, bo najzwyczajniej nie masz siły. 2Easy: Czy zamysł sprowadzania gracza ze Stanów jest uprzedzony tylko wolą zwycięstwa?

obowiązuje do momentu, gdy wchodzimy na najwyższy poziom gry, w którym trzeba być nie tylko bardzo doświadczonym ale i sprawnym, a braki w którejkolwiek z tych dziedzin wykorzystywane są bezlitośnie przez przeciwników. Dlatego jeżeli chcesz grać na najwyższym poziomie to nie zastanawiaj się co jest ważniejsze, tylko pracuj nad każdym aspektem. I dlatego też nasza drużyna dba o przygotowanie się na możliwie wielu płaszczyznach. Trenujemy zarów-

Ranger: Oczywiście, że nie. A jednocześnie, oczywiście że tak. Glenn gra z nami od kilku lat i jest integralną częścią zespołu. Gramy z Glennem dlatego, że jego obecność podnosi wartość drużyny, oraz dlatego że dobrze się razem czujemy i stał się naszym przyjacielem. I tak, mamy go po to by wygrywać, jak każdego innego w składzie. Poza wsparciem swoimi umiejętnościami w grze, jego nieocenionym wkładem w drużynę jest wiedza i doświadczenie, które wnosi. Czerpiemy ją zarówno w trakcie gier, jak i rozmów w hotelu po turnieju, czy podczas wspólnych pogaduszek przy piwie.. Ale zwrócę Twoją i Czytelników uwagę na SPL czy CPL w Millennium, gdzie większość składów gra zasilana

46 9


Karty na stó ł . .. speedball

wywiady

zawodnikami zza oceanu. Spójrzcie na Syndicate, Bullets, SK Moscow, Chilli Peppers, London Nexus, TonTons, Copenhagen Ducks i innych ; lub na SPL i takie składy jak Lisbon Benfica, Consilium Dei, Disruption i wiele wiele innych. A przecież w Grand Tour drużyny grające w wszystkich dywizjach korzystają też z wsparcia zawodników ”Pro”. Możemy też zajrzeć na nasze podwórko, gdzie Warsaw United gra z Magnusem z Joy Division, a i inne drużyny sięgają po lepszych zagranicznych graczy jak m.in. 2easy, Grim Reapers i inne. Zmierzam do tego, iż stało się powszechną praktyką, że drużyny korzystają ze wsparcia bardziej doświadczonych zawodników. Oprócz tego Glenn przez te lata stał się naszym przyjacielem i mamy ogromną przyjemność, kiedy możemy razem zagrać jakiś turniej i spędzić wspólnie trochę czasu. Żałujemy, że Glenn gra z nami tylko niektóre turnieje Grand Tour. 2Easy: Jak długa powinna być według Was ławka drużyny x-ballowej? Ranger: Jeżeli chodzi jednorazowo na turnieju to gra-

my 7-ką, plus coach, oraz 2-3 osoby w Pit-Stopie. Jeżeli chodzi o ławkę na cały sezon to bardziej skomplikowany temat. Ranger gra równocześnie dwie ligi międzynarodowe: Millennium i Grand Tour. Oprócz tego gramy PLP Superligę, gdzie mieszamy podstawowy skład z Ranger Kids. Nasze doświadczenie wskazuje, że w takiej sytuacji drużyna powinna posiadać minimum dwunastu zaangażowanych, w pełni przygotowanych do sezonu, zawodników. Oczywiście najlepiej byłoby grać wszędzie tą samą siódemką, ale jest to po prostu, z wielu względów, niemożliwe. Dlatego też stawiamy na równą, długą ławkę, którą tworzą zaangażowani zawodnicy cały czas rywalizujący o grę w pierwszym składzie na najbliższym turnieju. Nie należy zapominać też o zapleczu naszej drużyny, czyli o Ranger Kids, którzy grają z nami na PLP Superliga, oraz pomagają na turniejach Grand Tour i Millennium. 2Easy: Czy macie jakaś drużynę, którą szczególnie lubicie oglądać; na której się wzorujecie?


Ranger: Jako drużyna, raczej nie. Każdy z naszych zawodników reprezentuje nieco inny styl gry, dlatego każdy ma swojego własnego faworyta. Często oglądane przez nas drużyny to: Joy Division i Dynasty (za całokształt :o)); Icon (za ofensywny styl gry); Bullets (Ollie Lang to marka której nie trzeba reklamować); SK Moscow i Chilli Peppers (bo to drużyny nowe w CPL i bliskie nam o tyle, że z nimi rywalizujemy, a niejednokrotnie wygrywamy, w Grand Tour). 2Easy: Jak z waszej perspektywy wygląda polska scena paintballa sportowego Ranger: Naszym zdaniem polska scena paintballowa jest nadmiernie podzielona. Za duża jest liczba utworzonych lig. W USA jest oczywiście dużo więcej graczy niż u nas, a mają dwie ligi wiodące (tyle co my). Drużyny powinny być skupione w jednej lidze x-ballowej, z kolejnymi dywizjami, oraz w drugiej lidze dla początkujących w formacie 3-osobowym. To by było zdrowe i rozsądne dla finansów graczy, oraz czytelne dla kibiców, sponsorów i mediów. Jeśli chodzi o wymiar ludzki, a nie kwestie techniczne, to nasze podwórko charakteryzuje zawiść i wrogość (oczywiście są wyjątki). Może to trochę zbyt mocne słowa, ale myślę, że warto ten temat wreszcie poru-

szyć. Gram od początków polskiego paintballa i w pierwszych latach, oraz potem dopóki istniało PLP, gra w paintballa to była wielka przyjemność i możliwość przebywania w środowisku fantastycznych ludzi. Wszyscy chcieli wygrywać, aby zyskać szacunek i podziw tego środowiska, bo przecież ta gra to hobby i zabawa. I to czym jest paintball się nie zmieniło. Nie gramy po to, aby zrobić komuś krzywdę, poniżyć kogoś, wyładować na kimś swoje kompleksy. A tak niestety to na naszym podwórku wygląda. Częste są zachowania, które powinny być karane długotrwałymi wykluczeniami i publicznie piętnowane. Przed tym sezonem nie chcieliśmy grać w Polsce. Gdyby nie inicjatywa naszego głównego sponsora, aby wskrzesić dawne PLP, to byśmy nie grali, tak jak nie graliśmy w 2008 roku. Rywalizowalibyśmy, jak w poprzednim sezonie, tylko w Millennium i GT. Oczywiście, od tego co napisałem wyżej, jest wiele wyjątków – mamy przyjaciół wśród innych zawodników i innych drużyn, ale niestety tendencja rozwoju naszego sportu w Polsce jest niepokojąca. To czego naszemu środowisku coraz bardziej brakuje to kultura, wzajemny szacunek dla osób, które kochają to co my, oraz wspólna duma z osiągnięć naszych drużyn w Europie.

47 1


Karty na stó ł . .. speedball

wywiady

2Easy: Plany na ten sezon. Ranger: Nasze plany na 2009 to gra w Millenium Series w Dywizji 1, oraz Grand Tour w dywizji Pro. Oprócz tego gramy w Superlidze PLP. Naszym priorytetowym celem w tym sezonie było i jest Millenium Series, gdzie próbujemy zrobić pierwsze poważne podejście do awansu do SPL, co byłoby dla nas osiągnięciem ponad wszystko. W zeszłym sezonie poznawaliśmy ligę, ludzi, reguły, badaliśmy teren. To była bardzo bolesna lekcja. Tym razem wracamy umotywowani do walki o najwyższe lokaty. Dotychczas uplasowaliśmy się na 9 i 4 miejscu co daje nam w generalnym rankingu obiecującą 7 lokatę; szczególnie, że przed nami sędziowanie. Awansują na koniec cztery ekipy – będzie ciężko, ale jest szansa. Jak nie w tym roku, to spróbujemy w następnym. Liga Grand Tour jest na drugim planie, ale z kolei tutaj mamy możliwość grać z topowymi drużynami Europy. Z tymi samymi które walczą w CPL i SPL ligi Millennium. Poza tym, w tej właśnie lidze mamy możliwość, na niektórych turniejach, grać z Glennem Takemoto. Nasze plany nie stawiały tej ligi na głównym miejscu, więc trzecia lokata w połowie rozgrywek jest dla nas ogromnym zaskoczeniem, bo oznacza to że stoimy między europejskimi potęgami rodem z CPL, wyprzedzając drużyny SPL, o którą w Millennium

dopiero zaczęliśmy walczyć. Jest to dla nas powód do dumy i dowód na to, że dobrze i konsekwentnie budowana drużyna ma szanse na rywalizację na najwyższym poziomie. Bardzo ważna jest gra z Glennem, a poza tym mamy gdzie się uczyć i grać z lepszymi – do tego zwycięstwa w GT dają nam pewność psychiczną potrzebną nam do dobrej gry w Millennium, co procentuje na turniejach w tym sezonie. PLP Superliga, w wymiarze sportowym, to dla nas trochę poligon doświadczalny. Tu najczęściej grają zawodnicy aspirujący do gry w pierwszym składzie, wspierani przez zawodników Ranger Kids. Nasza pozycja w rankingu, po dwóch edycjach, jest bardzo dobra. Liczymy, że poznańska edycja też będzie udana dla Rangera i że cały cykl będzie sukcesem. 2Easy: Jak wygląda wasz trening, jak powinien wg was wyglądać trening. Ranger: W trakcie sezonu trenujemy grę na farbie na ustawieniu pola, na którym przyjdzie nam grać najbliższy turniej skupiając się na taktyce, rozbiegu i strzelaniu na rozbiegu. Trenujemy też zachowania w poszczególnych fazach meczów, oraz elementy gry na danym fragmencie pola. Trenujemy też grę 1vs1, 2vs2; zadaniową grę dwójkami, oraz indywidu-


alne zadania danego zawodnika na danym fragmencie pola. Duży nacisk kładziemy na szeroko pojęty rozbieg, oraz na rozwijanie tzw. „czytania gry”, oraz myślenia w trakcie gry, o co zwykle najciężej :) Poza sezonem oraz w trakcie sezonu, gdy pozwoli czas, trenujemy też klasyczne elementy techniki gry, czyli: snapy, strzelanie i bieganie, rozbieg, rozbieg ze strzelaniem, ciągłość strzelania, celność, ładowanie się w trakcie strzelania itd. Oprócz powyższego, także poza sezonem, trenujemy fizycznie na hali całą drużyną, aby być przygotowanym do sezonu. Poza tym każdy zawodnik indywidualnie musi dbać o swoje przygotowanie ogólne oraz kondycję. Od tego jak się przygotuje, zależy czy dostanie szansę reprezentowania Rangera na turniejach G r a n d Tour czy Millennium. Niezbędne, g d y mówimy o

treningu, oczywiście są reballe, które są niezastąpione w zimie, w pierwszych fazach nauki gry, oraz przy treningu indywidualnych umiejętności gracza, gdzie wystrzeliwuje się tysiące kul. Całą zimę trenujemy na reballach. A drużynom, które ze względów finansowych nie są w stanie trenować wiosną i latem na farbie, gorąco polecamy też reballe gdy jest ciepło. Na pewno dla początkujących i średnio zaawansowanych graczy, reballe są idealne przez cały rok. Co , jak wyżej napisałem, nie znaczy, że najlepsze drużyny korzystają z nich tylko zimą. 2Easy: Dzięki za wywiad. Ranger: My też dziękujemy i do zobaczenia na polu...


47 5


47 7


47 9


48 1


483 48


Zi e l o n a t a k t y k a - c z 2 . las

milsim

toturial

Maskowanie naszego munduru może oszukać oko obserwatora poprzez odpowiednie zestawienie kolorów, nasz cień jednak zawsze pozostanie cieniem, należy unikać poruszania się w terenie w którym rzucamy cień [...]


48 5


Zi e l o n a t a k t y k a - c z 2 . las

milsim

toturial

„Poprzez góry, poprzez łąki, poprzez leśne ścieżki wąskie …” Po poprzednim artykule jesteśmy już wyekwipowani, a nogi same rwą się w teren w takt wspomnianej piosenki. Musimy jednak pamiętać o maskowaniu by celny strzał przeciwnika z tej drogi nas nie zawrócił. W celu uniknięcia wykrycia należy zapamiętać zasadę 5 x S.

Zasada 5 S: silhouette – sylwetka – Ludzkie oko bez problemu rozpoznaje sylwetkę innego człowieka, należy „złamać” swoją sylwetkę poprzez odpowiednie maskowanie osobiste spacing – odstępy – W przyrodzie nie zdarza się by przedmioty znajdowały się obok siebie w stałych odstępach. shape – kształt – w przyrodzie nie istnieją idealnie zakrzywione, symetryczne kształty, należy odpowiednio maskować przedmioty o nienaturalnych kształtach (hełm, broń itp.) shine – błysk – błysk może nas zdradzić nawet z wielkiej odległości, należy zabezpieczyć przed błyszczeniem całe swoje wyposażenie i oporządzenie shadow – cień – maskowanie naszego munduru może oszukać oko obserwatora poprzez odpowiednie zestawienie kolorów, nasz cień jednak zawsze pozostanie cieniem, należy unikać poruszania się w terenie w którym rzucamy cień, najlepiej poruszać się w cieniu innych przedmiotów (drzew, skał itd.)


toturial

HOHOL Dowódca 8 KPG – Grupa paramilitarna

Zdjęcia : Marcin „Młody” Wojtaszczyk, Raffi Zdjęcia pochodzą z treningów 8 KPG.

48 7


Zi e l o n a t a k t y k a - c z 2 . las

milsim

toturial


Pamiętając powyższa zasadę zacznijmy od zmiany naszej sylwetki. Podstawa to mundur w odpowiednim maskowaniu (dobrany pod względem pory roku i terenu działania). Prostym sposobem złamania sylwetki jest również narzucenie na głowę siatki maskującej tzw. szalu komandosa.

Szal komandosa sprawdza się też świetnie przy przygotowywaniu zamaskowanej pozycji strzeleckiej. Zarzucamy go na siebie a druga osoba przygotowuje nam dodatkowe maskowanie złożone z elementów otoczenia. Na 2 zdjęciu od lewej, na prawo od moich stóp znajduje się zamaskowana pozycja ogniowa broni wsparcia.

48 9


Zi e l o n a t a k t y k a - c z 2 . las

milsim

toturial

Druga sprawa to maskowanie twarzy. Człowiek od urodzenia uczy się rozpoznawać twarz dlatego niezbędne jest odpowiednie jej zamaskowanie. Maskowanie indywidualne twarzy ma na celu optyczne pozbawienie twarzy cech trójwymiarowości, a co za tym idzie utrudnienie rozpoznania jej przez ludzki mózg. Jednolite maskowanie (pomalowanie całej twarzy jednym kolorem) nie zmienia tych cech, więc nie spełnia warunków maskowania. Obok przykład jak można oszukać ludzki mózg. Patrzcie na środek rysunku. Bez problemu kątem oka rozpoznajecie plamę twarzy z lewej strony natomiast z prawej już nie. Najprostsza zasada maskowania twarzy zakłada iż części twarzy naturalnie ciemne (oczodoły, szyja, warga pod nosem) malujemy na kolory jasne, natomiast części naturalnie jasne (czoło, nos, kości policzkowe) malujemy na ciemny kolor. Ważne jest by pomalować dokładnie całą powierzchnię skóry tak by nie odbijała światła. Nie można zapominać o płatkach uszu i karminowych ustach.

Pozostaje nam jeszcze zamaskować broń. Do tego celu możemy użyć specjalnych farb do maskowania w sprayu lub szalu komandosa. Szal komandosa tniemy na paski o szerokości 5cm. Następnie owijamy nim broń tak by nie zakryć ruchomych części karabinka (zamek, wyrzutnik łusek itp.). Przez oczka w siatce przeciągamy gumki recepturki i do tak stworzonych oczek mocujemy otaczająca nas roślinność. Ważne by maskowanie nie zasłaniało nam przyrządów celowniczych. Jeżeli zastosujemy powyższe wskazówki to jesteśmy już gotowi do działania w terenie.


49 1


49 4 93


M

O

D

E

L

K

A

:

M Z

:

K

IA

IS

C

L

D

D

O

Z

A

A M A R A N T


495 49


KONIEC...

śledźcie newslettera...



#2B Salamandra Magazine