LIFESTYLE / www.expressbiznesu.pl
brze się nawodnić, dobrze się schłodzić bo to jest najważniejsze podczas takich zawodów, myślę też żeby nie przekraczać zakresów, które mam ustalone przed wyścigiem. Patrzę na prędkość na pływaniu i na biegu żeby balansować w tych granicach, które są wytrenowane, a na rowerze korzystam z miernika mocy i patrzę na generowaną moc żeby jej nie przekroczyć i na tym skupiam swoją uwagę. Interesuje mnie tylko zegarek i te cyferki – za ile mam zjeść, za ile mam się napić, za ile mam się oblać wodą i patrzę na to żeby nie przekroczyć
tych wartości, na które się przygotowałem także nie docierają do mnie inne myśli z zewnątrz i nie myśli się o niczym. W ogóle szybko to mija, chyba że się pomyśli ile zostało jeszcze do mety – to jest największy błąd, bo to może złamać psychicznie każdego. Od której z części triathlonu zaczęła się Pana przygoda z tym sportem? Od pływania, kilka lat pływałem, nie lubiłem tego, nie chodziłem na treningi także to było takie trenowanie w kratkę. Teraz jestem kompletnym zawodnikiem, nie mam tak że wychodzę na którymś z treningów gorzej bo mi się nie chce, wszędzie chce mi się równo rozwijać, po prostu dojrzałem do sportu. Co sprawiło, że „nie zadowolił” się Pan klasycznym triathlonem i wszedł na tak ekstremalny poziom? To nie to że mnie coś nie zadowoliło, to brak finansów na tamten moment. Żeby się ścigać na Ironmanie na mistrzostwach świata potrzebowałem 5 wyścigów na świecie również w okresie zimowym także gdzieś w Australii, Nowej Zelandii itd. więc było to niemożliwe ponieważ koszt jednego takiego wyścigu to około 20000 zł. Finanse sprawiły to że szukałem tytułu mistrza świata gdzieś indziej, a że zawsze mierzyłem wysoko i nie chciałem wygrywać zwykłych zawodów więc zobaczyłem że wyścigi ultra odbywają się w europie i że wystarczy jeden wyścig, żeby zdobyć mistrza świata a teraz wracam na Ironmanna bo juz mam taką możliwość. Jakie są Pana kolejne plany? Kwalifikacje na mistrzostwa świata na Hawaje – najbardziej prestiżowy wyścig. Kiedy? Zobaczymy po pierwszych sesjach treningowych, bo nie wiem jak moje stawy się będą zachowywać, ponieważ za trzy dni planuję pierwsze treningi i jeżeli będzie wszystko ok, to wystartuję jak najszybciej a jeżeli nie, to w przyszłym roku Musimy jeszcze zapytać o dietę podczas przygotowań do tak morderczego wyścigu? W diecie wspierał mnie catering dietetyczny Food and Fit, starałem się jeść dobrze zbilansowaną dietę z pudełek na poziomie 3000 kcal. Resztę dojadałem tym, na co miałem ochotę, bo całe życie tak pracowałem. Według mnie w sporcie wytrzymałościowym najważniejsza jest głowa i jeżeli masz ochotę na batona, to nie możesz go sobie odmówić, także u mnie w tym roku było to tak że połowa była zdrowo, połowa niekoniecznie ale też nie mogę powiedzieć że reszta jedzenia była śmieciowa, także myślę, że około 6000 kcal spalałem, czyli taki balans zachowałem między dobrą złą dietą.
72