Skip to main content

Express Powiatu Wejherowskiego nr 194

Page 7

www.expresspowiatu.pl

REGION

1 kwietnia 2011 r. czytelnicy@expresspowiatu.pl

Lichwiarski biznes? Halina Chamerke (l. 53) z Gdyni zmuszona trudną sytuacją finansową zdecydowała się pożyczyć 23 tys. zł zastawiając w zamian warte kilkanaście razy więcej mieszkanie. Kilka dni temu pożyczkodawca bezwzględnie wyegzekwował dług, przejmując ponad 63 metrowe lokum przy ul. Berberysowej. Odebrał bezradnej kobiecie dorobek życia. Andrzej J. Gojke a.gojke@expresspowiatu.pl

W mieszkaniu na Pustkach Cisowskich w Gdyni Halina Chamerke mieszkała od urodzenia. Należało kiedyś do jej dziadków, którzy wychowywali kobietę od 3 roku życia, kiedy to zostawiła ją matka. W połowie lat dziewięćdziesiątych dziadkowie zmarli i pani Halina po załatwieniu spraw spadkowych stała się główną lokatorką. Zamieszkiwała tam razem z wujkiem. W 2008 roku krewny ciężko zachorował. Po badaniach okazało się, że to rak. Pani Halina - by opiekować się chorym - zrezygnowała z pracy. Po śmierci wujka kobieta nie mogła się pozbierać, tym bardziej, że była bez pracy i środków do życia. Wówczas wpadła jej do rąk gazeta z ogłoszeniem

„Pożyczki pod zastaw nieruchomości”. Po kilku dniach zdesperowana kobieta postanowiła zadzwonić. - Telefon odebrał mężczyzna –

relacjonuje pani Halina. - Kiedy zapytałam o warunki usłyszałam, że minimalna kwota to 20 tys. zł. Powiedział, że mogę otrzymać pieniądze po tym jak obejrzy mieszkanie i sprawdzi jego księgę wieczystą. Pojawił się następnego dnia. Stwierdził, że może pieniądze pożyczyć. Powiedział pani Halinie, że musi jedynie załatwić wypis z księgi wieczystej. Kilka dni później - 20 września 2009 oboje spotkali się u notariusza, gdzie dopełnili formalności. Dla „równego rachunku” ustalili, że kwota pożyczki wyniesie 23.000 zł. Za rok kobieta miała oddać... 50.600! Na taką też kwotę został wystawiony weksel. Notariusz sporządził także akt notarialny - „ofertę sprzedaży” - umożliwiający Michałowi Cz. przejęcie mieszkania w przypadku nie wykupienia przez kobietę weksla w terminie. Znalazł się w nim także zapis, że wartość mieszkania Halina Chamerka oszacowała na ćwierć miliona złotych. Po złożeniu stosownych podpisów Michał Cz. wypłacił kobiecie pieniądze, z których musiała od razu zapłacić ponad 650 zł no-

tariuszowi. - Pan Michał powiedział, że najlepiej jak pieniądze oddam po roku – dodaje pani Chamerke. - Wiedział, że jestem bezrobotna i twierdził, że będzie mi na pewno wygodniej oddać całą sumę, niż spłacać w miesięcznych ratach.

Zgodziłam się na to. Z pożyczki kobieta postawiła pomnik wujkowi, a także wyremontowała pomniki dziadków. Ciągle nie mogła znaleźć pracy, więc pozostała kwota z miesiąca na miesiąc topniała. Czas mijał jednak nieubłaganie i 20 września 2010 zbliżał się nieuchronnie. Pożyczkodawca zadzwonił na dzień przed jej upływem. - Zapytał czy mam pieniądze – mówi Halina Chamerke. - Odpowiedziałam, że jutro nie będę ich jeszcze miała, ale mam kupca na mieszkanie, który da mi pieniądze na wykupienie weksla w ciągu dwóch dni. Michał Cz. stwierdził, że dla niego będzie nawet wygodniej spotkać się u notariusza 24 września. Na ten dzień się umówiliśmy. Kiedy wraz z chętnym na kupno mieszkania mężczy-

zną pojawili się w umówionym czasie u notariusza, urzędnika nie było. - Spóźnił się prawie półtory godziny i kiedy dowiedział się, że mamy pieniądze na wykup weksla, ale chcemy by przygotował umowę przedwstępną sprzedaży mieszkania bardzo się zirytował i powiedział, że nie będzie to tego dnia możliwe, bo nie jest przygotowany. Ustaliliśmy w końcu, że spotkamy się ponownie 29 września. Ale tego dnia notariusz oznajmił, że w dniu kiedy byli tu poprzednio Michał Cz. pozostał i notarialnie przejął ofertę sprzedaży!

- Nogi mi się ugięły, bo przeraziłam się, że mogłam zostać oszukana - załamuje ręce kobieta. - O przestępstwie na moją szkodę postanowiłam powiadomić prokuraturę. Ta nie dopatrzyła się jednak znamion działań nie zgodnych z prawem i odmówiła wszczęcia dochodzenia. Na to postanowienie Halina Chamerke odwołała się do Sądu Rejonowego w Gdyni. Ten nie dopatrzył się nieprawidłowości w odmowie.

W minionym tygodniu z kategorycznym żądaniem opuszczenia mieszkania pojawił się Michał Cz. Zaproponował, że opłaci kobiecie wynajęcie innego pod warunkiem, że wymelduje się. Kobieta, która radziła się prawników mieszkania opuścić nie chciała. Dwa dni później w klatce bloku pojawili się obcy mężczyźni. Dobijali się, grozili rozwierceniem zamków. Weszli w końcu do środka oznajmiając, że są zameldowani. Kiedy właścicielka wróciła, zamki były już wymienione, a nowi lokatorzy zadomowieni. Przenieśli jej wszystkie rzeczy do jednego pokoju. Wrzucono je tak, że nie było możliwości zamknięcia drzwi, a nowi lokatorzy panoszyli się po mieszkaniu. Następnego dnia ponownie pojawił się Cz. Nalegał by się wymeldowała. Poczuła się bardzo źle. - Serce waliło mi jak młotem – relacjonuje. - Machał Cz. stwierdził, że najpierw pojedziemy do Urzędu Miasta i jak się wymelduję, to zawiezie mnie do lekarza. W końcu chyba się jednak przestraszył i zawiózł omdlałą kobietę do ośrodka zdrowia. Stamtąd

7 wezwano karetkę, która zabrała ją do szpitala w Gdyni Redłowie. Spędziła kilka godzin i otrzymała kilka kroplówek. Kiedy powróciła na Berberysową musiała dłuższą chwilę pukać, by w ogóle dostać się do środka. W miniony piątek kobieta pod presją opuściła mieszkanie i zamieszkała, że znajomym kilka ulic dalej. W sprawie bardzo dziwi fakt sposobu przejęcia mieszkania przez Michała Cz.

Prawo nie zezwala bowiem na samowolne wymierzanie sprawiedliwości i nawet jeżeli ktoś jest właścicielem mieszkania, które zajmuje inna osoba, to nie może samodzielnie tego mieszkania odebrać. - Powinien wystąpić do sądu z pozwem o eksmisję – wyjaśnia radca prawny Radosław Skwarło. - Jeżeli ktoś siłą odbiera innej osobie jakąkolwiek rzecz, to ta może skorzystać z prawnej ochrony posiadania i po samowolnym naruszeniu przywrócić własnym działaniem stan poprzedni. Niezależnie od prawa cywilnego, nienaruszalność mieszkania chroni prawo karne. „Express” próbował kilkakrotnie porozmawiać z pożyczkodawcą, jednak okazało się to niemożliwe. Kiedy dziennikarz zadzwonił pod jeden telefonów mężczyzny i się przedstawił pytając czy rozmawia z Michałem Cz. usłyszał, że to pomyłka. Pod drugim numerem telefonu potwierdził tożsamość, ale kiedy dziennikarz przedstawił się usłyszał z kolei - „tak, tak dziękuję” i rozmówca się rozłączył.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook