Skip to main content

Zagajnik 2 (62) lato 2021

Page 1

Nr 2 (62)/LATO 2021

KWARTALNIK EDUKACYJNO-INFORMACYJNY OŚRODKA KULTURY LEŚNEJ W GOŁUCHOWIE

MUZYCZNE SPOTKANIE

Gołuchowski festiwal w nowej odsłonie

BAJARZE Z LEŚNEJ POLANY

Las malowany słowem CZŁOWIEK Z PASJĄ

Ogniem w drewnie

PRZYRODA OBOK NAS

Bogactwo doliny rzeki Ciemnej Z MUZEALNEJ KOLEKCJI

Nowe prace Łandy w zbiorach Ośrodka


Dzień dobry! Cóż piękniejszego niż poczucie wolności, które towarzyszy nam w pierwszych dniach wakacji! To, co musimy teraz zrobić, to jedynie wybrać miejsce wypoczynku, zaplanować dojazd

i nocleg, a dalej – już tylko odkrywanie nieznanego oraz gromadzenie niezapomnianych wrażeń. Przepisy na ekscytujący i zdrowy wypoczynek proponują polskie lasy, a wiele zielonych miejsc ciągle czeka na odkrycie. Tych, którzy jeszcze nie poznali Gołuchowa, i tych, którzy już gościli w naszym Ośrodku, zapraszam do leśnej krainy, w której nic nie jest oczywiste i w której ciągle coś się zmienia. Serwujemy kąpiel w zieleni, podróż w czasie i odkrywanie drugiej strony medalu. Jeżeli hubę do tej pory kojarzyliście jedynie z pasożytem drzew i trwaliście w przekonaniu, że ogień i drewno mogą spotkać się tylko w palenisku, zapraszam do Muzeum Leśnictwa. Tutaj, na wystawach, odkryjecie sposoby artystycznego doświadczania lasu i wykorzystania w twórczości nieoczywistych materiałów. Spragnionym obcowania z naturą polecam spacery w Obszarze Chronionego Krajobrazu „Dolina Rzeki Ciemnej”. Park-arboretum, będący jego przyrodniczą dominantą, daje wielu gatunkom zwierząt, w tym rzadkim i chronionym, miejsce do życia, rozrodu, schronienia,

jak również chwilowego odpoczynku. Park to też tysiące drzew, wśród nich te najnowsze, posadzone wiosną, jak metasekwoja chińska, drzewo z niezwykłym rodowodem, oraz tulipanowiec amerykański, który będzie przypominał tegoroczne obchody Dnia Ziemi. Gołuchów to miejsce spotkań z artystami, przestrzeń dla rozwoju talentów literackich i muzycznych. W maju, w formule stacjonarnej i on-line, gościliśmy leśnych bajarzy oraz osoby muzykujące na rogach, a na początku czerwca – przyrodników-fotografów z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu we Fryburgu, we współpracy z którymi przygotowaliśmy plenerową wystawę W poszukiwaniu dendrologicznych skarbów. Zachęcam do lektury „Zagajnika”. W artykułach przybliżamy także kulisy wydarzeń kulturalnych oraz sięgamy do archiwum fotograficznego po zdjęcia z drewnem w roli głównej. Miłej lektury i do zobaczenia w Gołuchowie! Benedykt Roźmiarek Dyrektor Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie

CO W NUMERZE?

Z muzealnej kolekcji

Wstęp

Przyroda obok nas

Słowo dyrektora OKL ............................................... 2

Bogactwo doliny rzeki Ciemnej .............................. 10

Muzyczne spotkanie

Wystawa czasowa

Gołuchowski festiwal w nowej odsłonie .................. 3

Dendrologiczne skarby w plenerze ........................ 11

Bajarze z Leśnej Polany

Archiwum fotograficzne OKL

Las malowany słowem ............................................ 5

Drewno, cz. 2. Materiał użytkowy ............................ 13

Człowiek z pasją

Wydarzenia w parku

Ogniem w drewnie ................................................... 6

Warsztaty bartnicze ............................................... 15

Wydawca: Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie ul. Działyńskich 2, 63-322 Gołuchów tel.: 62 761-50-45 www.okl.lasy.gov.pl e-mail: okl@okl.lasy.gov.pl Redakcja: Alicja Antonowicz, Joanna Kostka, Rafał Kostka, Patryk Ortell, Karolina Ziółkowska

2

Nowe prace Łandy w zbiorach Ośrodka .................. 8

Okładka: fot. Thomas B. z Pixabay Korekta: Rafał Kostka Skład oraz druk: AWIR Kalisz Wydrukowano na papierze certyfikowanym Nakład: 1200 egz. ISSN 1897-3906

Dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu


MUZYCZNE SPOTKANIE

GOŁUCHOWSKI FESTIWAL W NOWEJ ODSŁONIE

Przesłuchania uczestników (fot. Mateusz Modrzejewski)

Siódma edycja organizowanego w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie Międzynarodowego Festiwalu Kultury Leśnej i Łowieckiej odbyła się 15 maja 2021 roku. W ramach wydarzenia przeprowadzono VII Gołuchowski Konkurs Sygnalistów Myśliwskich oraz VII Gołuchowski Konkurs Muzyki Myśliwskiej. Z uwagi na panującą sytuację epidemiczną przybrały one nową, zdalną formę – z sygnalistami łączyliśmy się poprzez komunikator internetowy. Festiwal w formie spotkania on-line odbył się w budynku konferencyjno- edukacyjnym Obora. Rozpoczął go oficjalnie dyrektor Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie Benedykt Roźmiarek. Kilka słów do uczestników skierowała również Joanna Kostka, członkini zespołu organizacyjnego. Następnie rozpoczęły się zmagania konkursowe. Wzięło w nich udział trzydziestu jeden sygnalistów, w tym dwudziestu dwóch solistów i cztery zespoły. Jury, w składzie którego zasiedli Krzysztof Kadlec (przewodniczący), Agnieszka Rybicka i Andrzej Kulka, w ocenie wystąpień brało pod uwagę zgodność z zapisem nutowym, brzmienie dźwięków, intonacje, a także postawę przybieraną przez grającego. Wykonawcy musieli wykazać się jak największym poczuciem rytmu, muzykalnością i wyczuciem wysokości dźwięku. Grand Prix Festiwalu i statuetkę żubra za najlepsze i niepowtarzalne wy-

Zwycięzcy konkursów (miejsca 1–3 w każdej klasie)

KONKURS SYGNALISTÓW – SOLO KLASA D: 1. Adam Goluch (Koło Łowieckie „Leśnik”, Górowo Iławeckie) 2. Barbara Szyszko (Stowarzyszenie „Derkacz”) KLASA C: 1. Klaudia Stupienko (Wojskowe Koło Łowieckie „Jeleń”, Lidzbark Warmiński) 2. Tomasz Bieniek (Technikum Leśne w Brynku) 3. Krzysztof Goj (Koło Łowieckie „Leśnik”, Górowo Iławeckie)

KLASA B: 1. Diana Fiedorowicz (Zespół Szkół Leśnych w Rogozińcu) 2. Maria Stupienko (Wojskowe Koło Łowieckie „Jeleń”, Lidzbark Warmiński) 3. Nikodem Korkiewicz (Technikum Leśne w Starościnie) 3


MUZYCZNE SPOTKANIE konanie utworów w konkursie muzyki myśliwskiej przyznano Zespołowi Trębaczy Leśnych „Bór”, który zwyciężył także w kategorii zespołowej konkursu sygnalistów. Natomiast kierownik tego zespołu, Błażej Chmielewski, triumfował w kategorii solowej konkursu sygnalistów. Za zwycięstwo w najbardziej prestiżowej klasie A otrzymał m.in. sygnałówkę ufundowaną przez Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Kaliszu. Wymuszona przez epidemię nowa formuła Festiwalu sprawdziła się, a konkursy przebiegły sprawnie. Dzięki platformie internetowej sygnaliści z różnych zakątków Polski zaprezentowali swoje muzyczne talenty. Wszystkim uczestnikom gratulujemy występów oraz podjęcia wyzwania w nietypowych warunkach. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli spotkać się już na żywo! Choć tegoroczny Festiwal z konieczności ograniczony był jedynie do konkursów, to w trakcie ich trwania, korzystając z pięknej, słonecznej soboty, turyści z przyjemnością zwiedzali wystawy Muzeum Leśnictwa, a także spacerowali po 160-hektarowym parku. Festiwal został zorganizowany przez Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie przy współudziale samorządu województwa wielkopolskiego, Starostwa Powiatowego w Pleszewie, Urzędu Gminy w Gołuchowie, nadleśnictw: Antonin,

KLASA A: 1. Błażej Chmielewski (Stowarzyszenie Zespół Trębaczy Leśnych „Bór”) 2. Marta Prądzińska (Zespół Muzyki Myśliwskiej „Hubertus”, Kwidzyn) 3. Dyonizy Sadurski (Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Lublinie)

KONKURS SYGNALISTÓW – ZESPOŁOWO KLASA C: 1. Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Derkacz”

KLASA B: 1. Zespół Sygnalistów Myśliwskich Technikum Leśnego w Brynku

KLASA G: 1. Zespół Trębaczy Leśnych „Bór” 2. Zespół ZO Polskiego Związku Łowieckiego w Lublinie „Nigdy nie zagaśnie”

KONKURS MUZYKI MYŚLIWSKIEJ KLASA MB: 1. Zespół Trębaczy Leśnych „Bór” 2. Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Derkacz” Kalisz, Krotoszyn, Piaski, Przedborów, Syców i Taczanów, a także Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Rychtalskie”, Leśnego Zakładu Doświadczal-

nego w Siemianicach i Okręgowej Rady Łowieckiej w Kaliszu. Tekst: Małgorzata Pisarek

Zespół Trębaczy Leśnych „Bór” (fot. archiwum OKL)

4


BAJARZE Z LEŚNEJ POLANY

LAS MALOWANY SŁOWEM Czterdzieści zdań. Tyle średnio mieści się w siedmiominutowej gawędzie opowiadanej przez bajarza w krasomówczym konkursie. Jak dobrać słowa i żonglować frazami, by oczarować słuchaczy? W jaki sposób bajać przed… okiem kamery? Przed trudnym zadaniem stanęli uczestnicy Ogólnopolskiego Konkursu „Bajarze z Leśnej Polany” im. redaktora Andrzeja Zalewskiego zorganizowanego po raz czternasty w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie. W teatrze światła oślepiające aktora sprawiają, że oglądający są dla niego prawie niewidoczni. Może on jednak poczuć ich obecność, usłyszeć reakcję. A jak mówić, kiedy słuchacza możemy sobie tylko wyobrazić? Bajania o lesie w takich nietypowych warunkach (tym razem wystąpienie należało zarejestrować w miejscu zamieszkania i do konkursu zgłosić film z nagraniem) podjęło się szesnastu gawędziarzy

z całej Polski. Byli wśród nich uczniowie pięciu techników leśnych, pracownicy nadleśnictw, parku narodowego, centrum edukacji regionalnej i przyrodniczej oraz osoby niezwiązane zawodowo z lasem. Teksty konkursowe można było zaczerpnąć z literatury lub napisać samodzielnie. I właśnie te drugie, nacechowane osobistymi przeżyciami, tworzone z potrzeby serca, na jury wywarły szczególne wrażenie. „Temat na gawędę przychodził w najmniej oczekiwanych momentach, więc czym prędzej musiałam zapisywać to, co wpadło mi do głowy, by nie zapomnieć” – mówi Joanna Bartczak, zwyciężczyni konkursu. „Były to chwile przed zaśnięciem, w trakcie pracy w lesie czy podczas jazdy samochodem”. Zapytana o plan na zaprezentowanie opowieści, której nadała tytuł Coś więcej niż las, odpowiada, że działo się to spontanicznie i jeszcze podczas ostatnich prób przed nagraniem robiła poprawki, zmieniała oraz dopisywała tekst. Pytanie o to, czy łatwiej napisać, czy też wystąpić, bez wahania kwituje:

„Zdecydowanie wystąpić. Uwielbiam publiczność, dreszczyk przed wejściem na scenę. To mnie napędza do działania, nawet wtedy gdy widzów trzeba sobie wyobrazić”. O lesie napisano i powiedziano już wiele. Na samej tylko gołuchowskiej scenie podczas poprzednich trzynastu edycji konkursu można było usłyszeć ponad trzysta bajań. A jednak za każdym razem brzmiały one inaczej. Mamy przecież do czynienia z bezmiarem inspiracji, o czym świadczą choćby tytuły tegorocznych gawęd, niektóre sugestywne (Świadek minionych wieków, Byłem, jestem i zawsze będę), inne intrygujące (Zły omen, Włochate wspomnienia, Jelenia tyka szybko z lasu znika). Z umownej leśnej polany płynęły opowieści o grzybach, nietoperzach, żurawiach, a nawet chwastach. Las malowany rosą i muskany promykami słońca roztaczał swoje piękno w wyobraźni słuchaczy. Czy w dialogu z niewidocznym odbiorcą można próbować zmienić jego przekonanie, nastawienie? Porwać w leśny taniec i spowodować, że zanuci z szumem liści przesłanie lasu, zrozumie sens jego trwałości, wymiany pokoleń? „Myślę, że tak” – mówi Benedykt Roźmiarek, dyrektor Ośrodka Kultury Leśnej i członek jury. „Konkurs przybliża do lasu. Ucieczka w las przynosi ukojenie, a świadome korzystanie z jego darów – satysfakcję. Robimy to więc i dla lasu, i dla siebie. Przywołując wspomnienia, stawiając pytania, wcielając się w różne role, bajarze dzielili się swoimi doświadczeniami. Namawiali do spojrzenia na las z innej perspektywy i, co szczególnie ważne, operowali słowem w piękny sposób, z troską o język ojczysty”. Chociaż bajanie może kojarzyć się z opowiadaniem niestworzonych rzeczy, to gołuchowskie opowieści silnie osadzone są w realnym, majestatycznym tworze natury. Zachęcamy do szukania w nim inspiracji. Kolejny konkurs leśnych gawęd już za rok. Tekst: Alicja Antonowicz

Nagrodzeni i wyróżnieni w konkursie. W dolnym rzędzie, od lewej: Bernadeta Sroczyńska (III miejsce), Joanna Bartczak (I miejsce), Natalia Muchowska (II miejsce). W górnym rzędzie, od lewej: Weronika Wróblewska, Karolina Nosal, Anna Jarząbska, Katarzyna Jaworska, Łukasz Cieplicki, (fot. Patryk Ortell) 5


CZŁOWIEK Z PASJĄ

OGNIEM W DREWNIE

Drewno dębowe wypalone pirografem (fot. Julia Nicer)

Z Julią Nicer, absolwentką leśnictwa, autorką obrazów tworzonych techniką pirografii, które wiosną tego roku można było oglądać na wystawie czasowej Muzeum Leśnictwa w Oficynie, rozmawia Karolina Ziółkowska. Na co dzień jest Pani leśniczym szkółkarzem w Nadleśnictwie Dobieszyn, a w wolnym czasie tworzy niecodzienne rękodzieło. Skąd wzięła się ta pasja? Początki zawdzięczam emerytowanemu nadleśniczemu Nadleśnictwa Dobieszyn, Janowi Chryzostomowi Czachowskiemu, który pewnego dnia odkrył, że jestem w stanie za pomocą lutownicy nanieść wzór na drewnianą kapliczkę wiszącą w Krwawych Dołach na terenie Chodkowa. To była dla mnie pierwsza lekcja. Dalej, małymi krokami, rozwijałam się, testując nowe gatunki drewna, sklejkę, a nawet wyroby ze skóry. Jestem mocno związana z lasem i surowym życiem wśród natury. Codzienność, emocje, energię – przekładam na materiał, w którym tworzę, dzięki czemu uwalniam napięcia i relaksuję się, odrzucając troski. Czym jest pirografia? Czy może nam Pani przybliżyć proces powstawania obrazu? To niecodzienna, nietuzinkowa sztuka prostego uchwycenia obrazu najprymitywniejszymi sposobami. Moja pirografia to trzy podstawowe czynniki: żywe, suche i dobrze wyszlifowane drewno, temperatura około 550–750°C oraz za-

6

bezpieczenie, np. olejem lnianym lub lakierem bezbarwnym, przed utlenieniem. Każdy gatunek ma inne wymagania co do temperatury, np. lipa wypala się już przy 550°C, a dąb tylu stopni nawet nie odczuje. Struktura usłojenia powierzchni może mocno wpływać na wizualne aspekty, więc dobór gatunku do danej koncepcji jest niezwykle ważny. Biorąc pod uwagę zamierzone oczekiwania, z pewnością będę unikała pewnych rodzajów drewna, np. dębowego przy paleniu portretu. Niektóre deski, mimo że są idealne, mogą mieć wady techniczne, które je zdyskwalifikują lub wręcz przeciwnie – sprawią, że staną się niezwykłe. Niedoskonałość bywa więc zaletą i w połączeniu z odpowiednim wzorem można, nawet minimalistycznie, bez większego nakładu, uzyskać kapitalny efekt. Wypalaniu w drewnie towarzyszy dym. Czy jest on mniejszy, czy większy, zależy od wysokości temperatury, twardości materiału i od tego, czy dany kawałek pochodzi z drzewa iglastego czy liściastego. Zapach wydobywający się pod wpływem ciepła jest sprawą indywidualną każ-

dego gatunku, a nawet danego kawałka tego samego gatunku. Bardzo dużo zależy od miejsca wzrostu, zdrowotności, usłojenia. Tak jak las unosi wyjątkowy, niepowtarzalny zapach, chwilę, tak deski palone potrafią przywracać wspomnienia. To właśnie jest magia pirografii! Zdradzam sekrety.

Drewno jaworowe wypalone ręcznie (fot. Julia Nicer)


CZŁOWIEK Z PASJĄ ram przed zakupem. Potem zostaje ono przewiezione do tartaku, a następnie kilka lat schnie w mojej stodole, zanim trafi do stolarza, aby tam uzyskać ostateczną formę, kształt, wymiary. Jak dużo czasu poświęca Pani na tworzenie? Do każdej pracy podchodzę indywidualnie. Związane jest to z oczekiwaniami zamawiającego, tematem, techniką, wielkością obrazu i wieloma innymi ważnymi czynnikami, które decydują o pracochłonności. Portret jednej osoby, wielkości kartki A4, wykonuję około dwóch dni, gdyż dopiero świeżym okiem, po upływie doby, nanoszę poprawki. Następnie nakładam olej i czekam, aż wyschnie. Większe prace pochłaniają nawet miesiąc życia. Nie tworzę tzw. masówki, więc czas oczekiwania na rezultat końcowy jest naprawdę różny. Co poradziłaby Pani osobie rozpoczynającej przygodę z pirografią?

Autorka z deską lipową przeznaczoną na cel charytatywny (fot. Marek Witczak)

Skoro wybór drewna jest tak ważny, to które gatunki według Pani są najlepsze? Drewno lipowe, czyli miękkie, pod wpływem palenia nabierze struktury wgłębień, natomiast jaworowe – śliskości i wygładzenia powierzchni. Z kolei dąb palony przy wysokiej temperaturze osiągnie, ze względu na twardziel, strukturę pasków. Osoba doświadczona w wypalaniu wzorów może dopasować rodzaj pirografu do gatunku drewna. Tak! Są różne wypalarki: z wkręcanym grotem, z nagrzewającym drucikiem i regulacją temperatury oraz gazowe, na płomień duży i mały. Znajduje Pani przyjemność w obcowaniu z naturą. Czy to jedyny temat Pani twórczości? Jestem w ciągłym rozwoju, mam nowe pomysły, które chcą wyjść na światło dzienne. Oprócz obrazów malowanych

ogniem, o rozległej tematyce, tworzę także zegary, zarówno stojące, jak i wiszące, oraz inne przedmioty z drewna, na których wypalam wzory, a potem zalewam żywicą epoksydową. Wykonuję deski do serwowania dań, barki imitujące budki lęgowe dla ptaków, medale z gałęzi. Wypalam także na skórzanych torbach i wielu innych przedmiotach codziennego użytku. Albert Einstein twierdził: „Tylko głupiec oczekuje różnych rezultatów tych samych działań”. Idąc za tą myślą: trzeba być plastycznym, elastycznym, czasem zainwestować pomimo niepowodzenia. Nie byłoby wystawy moich prac w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie, gdyby nie wieczna inwestycja. Jestem samoukiem. Wszystko to, co do tej pory osiągnęłam, było rezultatem prób i błędów, więc proszę sobie wyobrazić, jak kolosalny nakład pracy fizycznej i jak wysoki koszt finansowy złożyły się na ten poziom doświadczenia. Drewno, które wypalam, najpierw sama wybie-

Pirografia jest sztuką nie dla każdego. Można się nią zachwycić lub przeciwnie – naprawdę zniechęcić. Czasem trzeba przełamać słomiany zapał i próbować, mimo niezliczonych porażek. Drewno jest bardzo kapryśne, to żywy materiał, który potrafi obnażyć wszystkie mankamenty tej techniki. Wiele desek odkładam, a gdy pojawi się konkretny pomysł, staram się subtelnie połączyć piękno tworzenia z założonym wzorem palenia. Poza tym w twórczości trzeba czuć komfort. Mój kolega, wybitny tatuażysta, po wypaleniu pierwszych obrazów podziękował, mówiąc: „Nigdy więcej!”. Wiele osób uważa, że z kolei ja, skoro wypalam w drewnie, mogę wykonywać również tatuaże. Ja natomiast – choć nie przeszkadza mi dym wydobywający się z deski, wręcz go lubię – nie podjęłabym się pracy z ludzkim ciałem. Tworzywo powoduje diametralną różnicę. Jednak zachęcam wszystkich do zakupu niedrogiego urządzenia na wymienny grot i poświęcenia deszczowego dnia na ozdobienie materiałów codziennego użytku: drewnianej łyżki czy deski do krojenia. To naprawdę świetna zabawa i ogromna satysfakcja. Dziękuję za rozmowę.

7


Z MUZEALNEJ KOLEKCJI

NOWE PRACE ŁANDY W ZBIORACH OŚRODKA Pod koniec 2020 roku Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie wzbogacił się o kolejne prace Mieczysława Łandy. Dzięki bratanicy artysty, Barbarze Dzikowskiej-Łando, do zbiorów muzealnych trafiły dwadzieścia trzy kompozycje wykonane z owocników hub i innych naturalnych elementów.

Od lat 80. XX wieku (pierwsze zakupiono w 1983 roku) kilkadziesiąt prac tego autora Muzeum Leśnictwa OKL eksponuje w Oficynie, na wystawie stałej Kulturotwórcza rola lasu. Przez wszystkie te lata figurki niezmiennie zachwycają zwiedzających swoją oryginalnością i niezwykłym wykorzystaniem darów lasu, bowiem artysta bazował na naturalnym kształcie owocników hub, łączył ze sobą różne gatunki. By dodać wyrazu kompozycjom, wzbogacał je wiórami drzewnymi, korą, szyszkami, mchem oraz innymi elementami. Tworzył przede wszystkim sylwetki kobiece w pięknych futrach i kapeluszach, wąsatych mężczyzn, przedstawicieli innych kultur oraz postacie z bajek i legend. Wykonywał przedstawienia całofigurowe, popiersia, portrety i głowy ludzkie, nierzadko w ujęciu satyrycznym.

Nowy fartuszek (fot. Rafał Sorek)

8

Według Łandy przyroda jest promotorem wszystkich doznań człowieka w dziedzinie sztuk pięknych. Poszukując owocników hub, które natchnęłyby go do tworzenia, wędrował po lasach prawie całej Polski. Wykorzystywał korpus i hymenofor [część owocnika, na której występuje warstwa zarodnikująca – przyp. red.] owocników. W wielu kompozycjach odwrócony korpus przemieniał się w głowę pięknej damy w kapeluszu, a niekiedy stawał dwoma przytulonymi do siebie twarzami. Wśród zeszłorocznych nabytków Ośrodka uwagę przykuwa figura mężczyzny w stroju meksykańskim – sombrero i ponczo w żółte i czerwone paski. Mężczyzna ma w ustach fajkę. Pod jego szyją widoczna jest chusta z kory brzozy. Na pomarszczonej twarzy wzrok przyciągają czarne, krzaczaste brwi, wydatny nos i ciemne, zamyślone oczy. Owocnik huby zainspirował twórcę swym kształtem i fakturą. Autor dostrzegł w nim twarz niemłodego już mężczyzny i przy pomocy kolejnych owocników stworzył popiersie w zarzuconym przez ramię ponczo. Każda z kompozycji wykonanych przez Mieczysława Łandę jest inna. Autor pragnął przy tym maksymalnie utrzymać naturalne piękno huby i wiórów drzewnych, nie chciał zbyt mocno ingerować, poprawiać natury. Przeciętny człowiek przechodzi obojętnie obok narośli drzewnych, a on oczami wyobraźni widział w nich dystyngowaną damę, tancerkę czy leśnego bożka. Istotą tej twórczości jest odczytanie utajonych kształtów i uwypuklenie treści zawartych w naturalnych tworach z lasu. Własną działalność artystyczną Łando opisał w 1968 roku w notatkach pt. Restplastycyzm – nowa pozycja wyrazu artystycz-

Ruda Mańka (fot. Rafał Sorek)

nego w realizmie sztuki; twórczość plastyczna w zakresie malarstwa na owocnikach huby (Polyporus) oraz wiórach drzewnych. Twierdził, że jego twórczość z pogranicza malarstwa i rzeźby wypełnia lukę pomiędzy tymi dyscyplinami sztuki. Mieczysław Łando (ur. 10.02.1911, Kowel, zm. 24.04.1982, Warszawa) nie miał łatwego życia. Tworzył od czasu gimnazjum w Skarżysku-Kamiennej.


Z MUZEALNEJ KOLEKCJI Swój talent malarski chciał rozwinąć w Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa w Warszawie, do której wstąpił w roku 1931. Z przyczyn finansowych jednak jej nie ukończył. Aby zarobić na życie, pracował na kolei. W 1942 roku Łando został aresztowany przez Gestapo za działalność konspiracyjną. Był wówczas komendantem placówki kolejowej w Radomiu oraz kapitanem w ruchu oporu. Został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, a potem do Mauthausen-Gusen, gdzie jako więzień nr 11027 poddawano go pseudomedycznym eksperymentom. Tworzenia nie przerwał nawet w obozie. Pracował tam przy wyrobie ceramiki artystycznej, dzięki której udawało mu się uzyskać dla głodujących więźniów chleb, margarynę, a nawet marmoladę. W tym okresie powstały też karykatury i rysunki, niektóre zachowane do dzisiaj. Mówił, że po okropnościach, które przeżył, chciał dać ludziom pogodę, uśmiech, poczucie radości. Po wojnie był represjonowany przez Urząd Bezpieczeństwa i, 22 lutego 1952 roku, osadzony w więzieniu, w którym spędził trzy miesiące. Twórczość była dla niego ucieczką, wytchnieniem, pomogła przeżyć w najcięższych okresach życia. Możliwość całkowitego poświęcenia się swojej pasji twórczej Mieczysław Łando miał dopiero na emeryturze. Tworzył akwarele, obrazy olejne, pastele,

Bez tytułu (fot. Rafał Sorek)

rysunki i karykatury. Hubę jako tworzywo plastyczne odkrył w latach 60.

(pierwsze prace powstały w lipcu 1968 roku) i od tej pory stała się jego główną formą wyrazu. W przeznaczonym na pracownię pokoju w warszawskim mieszkaniu artysty, na półkach, ustawione były gotowe już figurki z hub. Stworzył ich ok. trzystu, z czego znaczna część znajduje się w zbiorach Muzeum Leśnictwa. Pozostałe są w rękach członków rodziny i znajomych. Jedną swoją pracę, pt. Lulajże Jezuniu, 11 grudnia 1978 roku ofiarował papieżowi Janowi Pawłowi II, za co otrzymał podziękowanie sekretariatu stanu wraz z błogosławieństwem apostolskim Ojca Świętego. Mieczysław Łando miał wyjątkowy talent. Był prekursorem twórczości z wykorzystaniem owocników hub. Choć nie skończył żadnej szkoły artystycznej, w 1972 roku ministerstwo kultury i sztuki przyznało mu uprawnienia artysty plastyka i uhonorowało Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Tekst: Natalia Bednarska

Ukochany ojciec (fot. Rafał Sorek)

9


PRZYRODA OBOK NAS

BOGACTWO DOLINY RZEKI CIEMNEJ Zakole rzeki w parku-arboretum (fot. Maksymilian Grzegorek)

Na terenie gminy Gołuchów, obejmując swym zasięgiem doliny Ciemnej i Giszki oraz lewy brzeg Prosny, położony jest Obszar Chronionego Krajobrazu (OChK) „Dolina Rzeki Ciemnej”. Zajmuje on powierzchnię 3,5 tysiąca hektarów, z czego połowę stanowią grunty orne, a dużą część – lasy. Poza rzekami znajdują się tutaj również, powstałe w wyniku spiętrzenia wód Ciemnej, stawy widokowe położone na obszarze parku oraz zbiornik retencyjny. Dolina Ciemnej tą jedną z form ochrony została objęta w 1990 roku decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Kaliszu, a zadecydowały względy przyrodnicze i turystyczne. Znajduje się tutaj wiele zabytków architektury i budownictwa, takich jak pałace, dwory czy kościoły. Sam Gołuchów słynie z jednego z największych w Polsce arboretów. Na jego terenie zlokalizowany jest renesansowy zamek oraz obiekty muzealne Ośrodka Kultury Leśnej. W kompleksie leśnym przylegającym do parku Lasy Państwowe zbudowały Pokazową Zagrodę Zwierząt, w której żyją żubry, koniki polskie, daniele i dziki. W dokumentach powołujących OChK podkreślono bogactwo fauny, w szczególności ptaków i ssaków, oraz istnienie zbiornika retencyjnego na Ciemnej, położonego w otoczeniu zwartego kompleksu leśnego. W lesie tym znajduje się głaz narzutowy – pomnik przyrody nieożywionej, monumentalna pozostałość po epoce lodowcowej. Tereny OChK „Dolina Rzeki Ciemnej” to jedno z głównych miejsc rekreacyjnych dla mieszkańców Kalisza i Pleszewa, atrakcyjne z punktu widzenia tworzenia tras turystycznych i wycieczkowych. Dzięki działalności Ośrodka Kultury Leśnej spełniana jest również funkcja dydaktyczno-naukowa. W ramach omawianego OChK mamy do czynienia z dużym zróżnicowaniem roślinności na stosunkowo małym

10

obszarze. Spotkamy tu zbiorowiska leśne, wodne i bagienne, użytki zielone, murawy czy wrzosowiska, a w strefach przejściowych, wytyczających granicę między lasem a polem bądź łąką – roślinność okrajkową. Wiele z tych zbiorowisk ma charakter naturalny lub bliski naturalnemu. Terenem najbardziej interesującym przyrodniczo jest park-arboretum. Na powierzchni około 160 hektarów rośnie ponad 85 tysięcy drzew. Wśród nich wymienić należy 23 pomniki przyrody i 235 drzew o wymiarach pomnikowych – przedstawicieli 35 gatunków. Najliczniej reprezentowane są dęby szypułkowe, żywotniki olbrzymie, olsze czarne, klony polne i jesiony wyniosłe. Drzewa można podziwiać w alejach, w grupach czy też jako solitery, czyli rosnące samotnie w otwartej przestrzeni, często odznaczające się wyjątkowymi pokrojami lub innymi cechami. Do najstarszych drzew w parku należą dęby szypułkowe, wśród nich okaz oszacowany w 2015 roku na 350 lat. Najgrubsza z kolei jest topola kanadyjska (odmiana „Marilandica”), której obwód wynosi blisko 6 metrów. Rekordzistkami wysokości są blisko 40-metrowe daglezje. W parku-arboretum występuje wiele gatunków roślin rzadkich zarówno w skali kraju, jak i Europy. Z objętych ochroną ścisłą rośnie tu brzoza niska, jarząb szwedzki oraz jarząb brekinia, a z mniejszych – gnieźnik leśny, lilia zło-

togłów oraz obrazki plamiste. Natomiast objęte ochroną częściową są: cis pospolity, sosna górska i sosna limba, śnieżyczka przebiśnieg, centuria pospolita, orlik pospolity, kukułka plamista, naparstnica zwyczajna i wilżyna ciernista. Nie można też nie wspomnieć o czterech gatunkach mchów: bielistce siwej, widłozębie kędzierzawym, dzióbkowcu bruzdowanym oraz mokradłoszce zaostrzonej. Dzięki bogactwu szaty roślinnej również fauna parku-arboretum (i całego OChK) jest bardzo zróżnicowana. Teren zamieszkuje 28 dziko żyjących ssaków, z których wyróżnić można bobra europejskiego, wydrę europejską oraz aż 13 gatunków nietoperzy, chętnie przybywających tu z dalszej okolicy. Istotną dla bioróżnorodności rolę pełnią stawy oraz znajdujący się poza parkiem zbiornik retencyjny, dzięki którym w samym tylko arboretum zaobserwować można 78 gatunków ptaków (74 objęte ochroną ścisłą, a 2 – częściową). Owady „Doliny Rzeki Ciemnej” nie są do końca zbadane. Do tej pory stwierdzono obecność przedstawicieli 13 rzędów, w tym ponad tysiąc gatunków chrząszczy (część z nich jest zagrożona wyginięciem). Na wzmiankę zasługuje objęta dyrektywą siedliskową UE pachnica dębowa, która wymaga ochrony ścisłej. Na obszarze tym oznaczono również ponad setkę gatunków motyli, choć przypuszczalnie jest ich dużo więcej. Z 2 tysięcy gatunków roztoczy występują-


PRZYRODA OBOK NAS / WYSTAWA CZASOWA cych na terenie parku-arboretum część to gatunki rzadkie. W badaniach przeprowadzonych w 2015 roku zaobserwowano obecność 60 gatunków grzybów wielkoowocnikowych, wśród nich ozorka dębowego, znajdującego się na czerwonej liście roślin i grzybów Polski. Na terenie OChK występuje również 77 gatunków porostów, z których 42 żyją na korze, 23 – na skałach, a 2 – na drewnie. Dolina rzeki Ciemnej jest bardzo zróżnicowana i bogata pod względem przyrodniczym i kulturowym. Celem utworzenia na tym terenie obszaru chronionego krajobrazu było utrzymanie jej w formie zbliżonej do naturalnej, ochrona zasobów przyrodniczych i kulturowych oraz zapewnienie społeczeństwu warunków korzystnych dla rozwoju turystyki i rekreacji, które to założenia są skutecznie realizowane. Tekst: Maksymilian Grzegorek

Fragment rzeki w parku-arboretum (fot. Maksymilian Grzegorek)

DENDROLOGICZNE SKARBY W PLENERZE W poszukiwaniu dendrologicznych skarbów to tytuł wystawy przygotowanej przez Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie, której autorami są Evelyne i Gregor Kozlowski. Z uwagi na wyjątkowość składających się na nią fotogramów prezentowana jest w plenerze, w bezpośrednim sąsiedztwie Powozowni. Dzięki temu ekspozycję, otwartą 4 czerwca br., można podziwiać codziennie od świtu do zmierzchu, a więc także poza godzinami otwarcia muzeum. Ponadto gołuchowski park, na skraju którego została zamontowana, stanowi dla niej znakomity kontekst. Wyjątkowość wystawy związana jest zarówno z jej tematem, jak i z miejscem powstania dwudziestu pięciu składających się na nią fotogramów. Każdy z nich opowiada o jednym gatunku drzewa występującym w jednym z dwunastu miejsc na świecie (lokalizacje te przedstawia mapka na planszy tytułowej). Każdy też został opatrzony autorskimi komentarzami, które wyjaśniają specyfikę sportretowanych gatunków oraz terenów, na których występują. Te pierwsze, jakże odmienne od powszechnie spotykanych, to prawdziwe dendrologiczne skarby, z których część w dodatku występuje endemicznie, a wszystkie leżą, bezpośrednio lub pośrednio, w sferze zainteresowań badawczych Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu we Fryburgu (Szwajcaria).

Prezentowana wystawa i załączony do niej katalog to efekt ogromnej wiedzy przyrodniczej, samozaparcia i doświadczenia, jakimi może się poszczycić spółka autorska, którą tworzą Evelyne i Gregor Kozlowski. Prywatnie małżonkowie, od wielu lat wspólnie przemierzają najdalsze zakątki świata w poszukiwaniu wyjątkowych, często niezauważanych przez miejscowych, przyrodniczych rarytasów – drzew najrozmaitszych rozmiarów, wśród których są zarówno widoczne z daleka giganty, jak i niewielkie roślinki ukryte pomiędzy skałami niemalże wiecznie zamarzniętej gleby wysp Arktyki. We wstępie do wydawnictwa towarzyszącego wystawie profesor Dariusz Gwiazdowicz pisze: „Dla przyrodnika naukowca, tak samo jak dla przyrodnika

Zagrożony wyginięciem daktylowiec kreteński, Preveli na Krecie (fot. Evelyne Kozlowski)

11


WYSTAWA CZASOWA

Evelyne i Gregor Kozlowski w Hyrkańskim Parku Narodowym w Azerbejdżanie (fot. Salvatore Pasta)

pasjonata amatora, istotą sprawy jest poznawanie świata przyrody, odkrywanie tajemnic, jakie on skrywa, zrozumienie praw, jakimi się kieruje. Niezmiernie ważną rolę w osiągnięciu tych celów odgrywa wnikliwa obserwacja tego, co nas otacza, ale trzeba mieć także wiedzę, aby zrozumieć to, co się zobaczyło. Nieraz przyrodnik obserwuje wyjątkowość obiektu badań z okna swojego domu czy mieszkania, a nieraz trzeba wybrać się w daleką podróż”.

Oreomunnea mexicana w Parku Narodowhym Tapanti w Kostaryce (fot. Gregor Kozlowski)

Prezentowane na wystawie plansze z fotogramami to właśnie relacja z dalekiej i bardzo długiej podróży, rozpoczynającej się – jak pisze z kolei w przedmowie do publikacji jej współautor, profesor Gregor Kozlowski – „[…] od

12

limby w Alpach Fryburskich, która jest reliktem epoki lodowcowej. Następny przystanek to Morze Śródziemne (Sycylia, Wyspy Liparyjskie i Kreta), gdzie rosną m.in. słynna brzostownica sycylijska i brzostownica kreteńska. Następnie Czytelnik przeniesie się na Zakaukazie (Gruzja i Azerbejdżan), gdzie nasz zespół od lat prowadzi badania nad zagrożonymi drzewami reliktowymi. Kolejne regiony przedstawione w książce [oraz na wystawie – przyp. aut.] leżą w Azji Wschodniej (Chiny, Tajwan, Wietnam i Japonia). Przedostatnim przystankiem jest Kostaryka, z jej rzadkimi przedstawicielami rodzin orzechowatych i bukowatych rosnącymi w Ameryce Środkowej. Na końcu przedstawione zostało »najmniejsze drzewo świata« – wierzba polarna ze Spitsbergenu. Podróż zakończy się więc podobnie, jak się zaczęła: gatunkami arktycznymi i borealnymi”. Obszerny katalog, wydany przez OKL jako uzupełnienie wystawy, zawiera – oprócz fotogramów wybranych na plansze ekspozycyjne – liczne inne zdjęcia, znacznie rozszerzające przedstawiane zagadnienia. Również w komentarzach znaleźć można wiele ciekawostek związanych z danym drzewem, miejscem jego występowania czy okolicznościami wykonania fotografii. Evelyne Kozlowski przez kilka lat pracowała jako fotograf w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu we Fryburgu. Obecnie jest specjalistą mikroskopii w Instytucie Farmakologicznym Uniwersytetu w Bernie. Zamieszczone na wystawie i w publikacji zdjęcia jej autorstwa powstawały, przy wykorzystaniu różnego sprzętu, w przeciągu po-

nad dziesięciu lat. Podstawowym celem autorki było zarejestrowanie danego drzewa, uchwycenie jego charakterystycznych cech, piękna i unikatowości. Pracy towarzyszyły często trudne warunki terenowe i klimatyczne, oddalenie od cywilizacji, a niekiedy nieustanne zagrożenie ze strony miejscowych, często niebezpiecznych zwierząt. Gregor Kozlowski jest dyrektorem Ogrodu Botanicznego oraz profesorem Uniwersytetu we Fryburgu. Zajmuje się reliktowymi gatunkami drzew, które przetrwały do naszych czasów w różnych, często bardzo niedostępnych zakątkach Ziemi. W ramach swoich zainteresowań oraz prac prowadzonych przez uczelnię realizuje tematy badawcze i projekty ochrony rzadkich gatunków na kilku kontynentach, praktycznie we wszystkich strefach klimatycznych. Jest z pochodzenia Wielkopolaninem, stąd jego kontakty z naukowcami przyrodnikami z Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk w Kórniku oraz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jego obecność w gołuchowskim Ośrodku, który opiekuje się największym parkiem dendrologicznym w Wielkopolsce i współpracuje w wielu dziedzinach z wyżej wymienionymi instytucjami naukowymi, nie jest więc przypadkowa. Prezentowana wystawa to okazja do nawiązania przez OKL współpracy również z Ogrodem Botanicznym i Uniwersytetem we Fryburgu. Miejmy nadzieję, że powyższa wspólna inicjatywa w dziedzinie kulturalnej, muzealnej i edukacyjnej będzie jej pierwszym etapem. Tekst: Konrad Bul

Brzoza etneńska na zboczach wulkanu Etna w zachodniej Sycylii (fot. Evelyne Kozlowski)


ARCHIWUM FOTOGRAFICZNE OKL

DREWNO, CZ. 2 MATERIAŁ UŻYTKOWY W miarę rozwoju cywilizacji pojawiały się coraz bardziej skomplikowane narzędzia oraz wytwarzane przy ich pomocy produkty: od drobnych przyborów użytku codziennego, po domy i całe miasta. Oprócz kamienia surowcem powszechnie wykorzystywanym – bo znajdującym się na wyciągnięcie ręki – było drewno. Sprawdzało się doskonale jako opał czy broń. Stawiano z niego pierwsze mosty, budowano łodzie i inne środki transportu. Dzięki swym niepowtarzalnym właściwościom jest to tworzywo wytrzymałe, relatywnie lekkie, elastyczne, izolujące ciepło oraz dźwięki. Przystosowuje się do wilgotności otoczenia, po obróbce odpowiednimi substancjami staje się niepalne, a w sprzyjających warunkach – może przetrwać stulecia. Pozyskanie drewna, surowca odnawialnego, nie powoduje głębokich przemian środowiskowych. W przypadku niektórych gatunków cykl odbudowy zasobów można mierzyć długością życia człowieka. To wartościowe tworzywo powstaje dzięki naturalnemu procesowi, który nie wymaga nakładów, a wręcz generuje wartości dodatkowe. Jego zamienniki zawsze pozostaną tworem sztucznym, do produkcji którego trzeba ponadto kosztownej energii i wody, co obarcza środowisko. Z drewna wytwarza się kartony, na które jest szczególnie duży popyt w dobie popularności przesyłek kurierskich,

Kostrzyńskie Zakłady Papiernicze, 1974 r. (fot. Witold Rozmysłowicz)

Produkcja gontu, 1. poł. XX w.

13


ARCHIWUM FOTOGRAFICZNE OKL

Drewniany kościół w Sękowej, 1966 r. (fot. Damazy Kwiatkowski)

papier oraz tekturę. Odpady po jego obróbce, w postaci wiórów i trocin, wykorzystywane są jako surowiec energetyczny. Drewno to idealny materiał meblarski i podłogowy. Znajdowało także szerokie zastosowanie w rzemiosłach

tradycyjnych, przy czym przeznaczenie przedmiotu determinowało wykorzystanie odpowiednich sortymentów i technik obróbki, np. beczki zbijano z klepek, a chochle czy łyżki żłobiono z całych kawałków.

Powojenna odbudowa Warszawy – drewniane rusztowania w Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, 1952 r. (fot. Jan Tymiński)

14

W zbiorach Ośrodka Kultury Leśnej można znaleźć wiele ciekawych fotografii ilustrujących zastosowanie drewna jako materiału użytkowego. Znajdziemy tu urokliwe domy, jak gajówka z Dawidgródka z drewnianym żurawiem do wyciągania wody ze studni, drewnianym płotem oraz stojącą przed nim drewnianą – a jakże! – ławką; budynki sakralne, na czele z XVI-wiecznym kościołem w Sękowej wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO; ciekawe drewniane mostki i mosty, jak ten z gołuchowskiego parku-arboretum, zwany Białym ze względu na to, że wykonany jest z drewna brzozowego. Niektóre ze zdjęć są prawdziwą rzadkością, jak te przedstawiające wypał węgla drzewnego w mielerzach czy dawną produkcję gontu. Fotografie obrazowo dowodzą, że drewno miało również duże znaczenie w odbudowie powojennej Warszawy, i to zarówno jako element konstrukcji głównych, jak i pomocniczych – rusztowań wykorzystywanych przez budowniczych. Na archiwalnych fotografiach doskonale widać mnogość zastosowań tego supersurowca i jego rolę w życiu naszych przodków, co ma niebagatelny wpływ również na nasze, współczesne życie. Tekst: Joanna Kostka


WYDARZENIA W PARKU

WARSZTATY BARTNICZE W dniach 21–23 maja 2021 roku na terenie Ośrodka Kultury Leśnej odbyły się warsztaty bartnicze przygotowane wspólnie z Bractwem Bartnym z okolic Augustowa. Było to pierwsze tego typu wydarzenie zorganizowane w centralnej Polsce. Gościliśmy jedenastu uczestników, m.in. leśnika, dwójkę pszczelarzy, arborystę, rolnika, ale też fizykoterapeutę, informatyka, człowieka budującego ekodomy, a nawet konserwatora dzieł sztuki. W zdecydowanej większości były to osoby dopiero planujące rozpoczęcie swojej przygody z pszczołami. Zajęcia prowadzili bartnicy z Bractwa Bartnego – Piotr Piłasiewicz i Rafał Liśkiewicz, którzy w części teoretycznej przekazali wiedzę na temat historii bartnictwa oraz jego różnych aspektów kulturowych. Podczas trzydniowych zajęć każdy uczestnik wykonywał swoją kłodę bartną. Dzianie, czyli drążenie kłody, we wstępnej fazie odbywało się za pomocą znacznie ułatwiających pracę pilarek spalinowych, których używano do wykonania głównego otworu bartnego. Po jego wycięciu używano już tradycyjnych narzędzi bartniczych. Piesznią wyłupywano i wybijano drewno wzdłuż nacięć, a także obtrącano sęki. Cieśliczką wygładzano plecy barci i usuwano rzazy po pile. Na końcu skobliczką równano ściany, a dłutem lub siekierką obrabiano krawędzie otworu. Kolejnym etapem było przyszykowanie zatworu, czyli grubej deski możliwie dokładnie wpasowanej w otwór w taki sposób, by

Wciąganie kłody bartnej na drzewo (fot. Patryk Ortell)

w miarę ściśle do niego przylegała i jednocześnie pasowała do powierzchni kłody. Następnie pracowano nad przygotowaniem wlotek dla pszczół. W tym celu w bocznej powierzchni kłody wycinano oko w kształcie kwadratu, w którym osadzano klin zwany oczkasem, zapierający się końcem o wewnętrzną ścianę komory. W bocznych powierzchniach oczkasu wyrabiano dłutem wgłębienia, czyli wlotki dla pszczół. Ostatnim elementem wyposażenia kłody było wykonanie i umieszczenie we wnętrzu kilku snóz,

czyli poprzeczek (gałązek) umocowanych w ścianach i służących do podtrzymywania plastrów. W trakcie warsztatów na jednym z parkowych drzew prowadzący zajęcia zbudowali rampę, na którą przy pomocy lin, wspólnymi siłami wciągnięto kłodę i umieszczono ją w pozycji pionowej – tzw. stojak. Natomiast na inne drzewo wspólnie podciągnięto linami i ułożono na konarach poziomą kłodę – tzw. leżak. W sumie w gołuchowskim parku zawieszonych na drzewach jest już osiem kłód bartnych, wydziana jest też jedna barć. Tekst: Jerzy Adamczewski

Interesuje Was życie pszczół? Chcielibyście mieć własną pasiekę, ale nie wiecie, jak zacząć? A może chcecie zaopatrzyć się w najlepszej jakości miody i inne produkty pszczele?

Kłody bartne (fot. Patryk Ortell)

Już 8 sierpnia zapraszamy Was na Wielki Dzień Pszczół! Przewidujemy wykłady pszczelarskie i bartnicze, kiermasz miodów, a także warsztaty dla najmłodszych. Więcej dowiecie się na naszej stronie oraz fanpage’u na FB! 15


Zapraszamy do zwiedzania Muzeum Leśnictwa! Wystawy stałe: „Spotkanie z lasem – przyrodnicze podstawy leśnictwa” „Spotkanie z lasem – ochrona przyrody” „Technika leśna” „Kulturotwórcza rola lasu” „Dzieje leśnictwa w Polsce” „Ochrona lasu” „Kancelaria leśniczego” „Pszczelarstwo i pasiecznictwo”

Wystawy czasowe: „O Święcie Lasu” do 31 sierpnia 2021

„Margonińczyk – to brzmi dumnie! W stulecie powstania Państwowej Szkoły dla Leśniczych w Margoninie” od 7 września 2021

„Trzy pasje Marty Baranowskiej” wystawa fotograficzna – do 31 sierpnia 2021

„Przestrzenie własne. Z kręgu Galerii 33” do 31 sierpnia 2021

„Batory pod Pskowem” płaskorzeźba – do 31 sierpnia 2021

„W poszukiwaniu dendrologicznych skarbów” wystawa plenerowa – do 31 sierpnia 2021


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Zagajnik 2 (62) lato 2021 by Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie - Issuu