Nr 1 (61)/WIOSNA 2021
KWARTALNIK EDUKACYJNO-INFORMACYJNY OŚRODKA KULTURY LEŚNEJ W GOŁUCHOWIE
WYSTAWA CZASOWA
O Święcie Lasu
Z TARPANEM W TLE
Jaki jest konik polski CZŁOWIEK Z PASJĄ
Dłutem malowane
Z MUZEALNEJ KOLEKCJI
Jajo strusia z głową łosia TROCHĘ HISTORII
Pamiętniki gołuchowskiego ogrodnika 1
Dzień dobry! Mamy wiosnę. Dwudziesty pierwszy marca oraz przypadająca dzień wcześniej równonoc oznaczają jej kalendarzowy i astronomiczny początek. Przedwiośnie kusi ciepłymi promieniami słońca, nie zapominajmy jednak o powiedzeniu „W marcu jak w garncu”. Tak jak przed nadejściem wiosny, tak i po jej przyjściu bądźmy gotowi na zmiennoaść zjawisk pogodowych. Powitanie nowej pory roku idzie w parze z obchodami Międzynarodowego Dnia Lasów. Zatem, jeśli wiosna, to nieodzownie wiosenny spacer, a ten koniecznie do lasu lub parku. Właśnie w gołuchowskim parku-arboretum z okazji tego wyjątkowego dnia przygotowaliśmy terenową zabawę edukacyjną przeznaczoną dla grup rodzinnych. Z kolei w Muzeum Leśnictwa udostępniliśmy do zwiedzania czasową ekspozycję O Święcie Lasu – jedną z trzech wystaw zaplanowanych w pierwszym kwartale. W marcu uwagę kierujemy również w stronę sów i wieczornego nasłuchiwania ich głosów, a także oddajemy do użytkowania plenerowy kalendarz celtycki umieszczony w wiacie edukacyjnej nieopodal stawu.
Wiosna to czas rozwoju liści, kwitnienia runa i narodzin zwierząt. Zachęcam do przyrodniczych obserwacji i odwiedzania naszej zagrody. Oczekujemy na przychówek dzików, danieli, a w dalszej perspektywie – koników polskich i żubrzątek. Z końcem minionego roku do stada koników dołączyły dwa osobniki przywiezione z Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Siemianicach. O tej rodzimej rasie koni, będących potomkami tarpanów, można przeczytać na następnych stronach „Zagajnika”. W numerze polecam również wywiad z Janem Papiną, który opowiada o powstawaniu drewnianych gigantycznych płaskorzeźb, oraz kącik archiwum fotograficznego z wiodącym tematem drewna w kulturze. Szczególną uwagę proponuję zwrócić w stronę pewnego zdobnego jaja. Tuż przed Wielkanocą warto zatrzymać się na chwilę przy pisankach i zainspirować do własnej pracy twórczej. Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim radosnego i głębokiego przeżywania tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego – w miłości, pojednaniu i nadziei. Benedykt Roźmiarek Dyrektor Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie
CO W NUMERZE? Wstęp
Z muzealnej kolekcji
Słowo dyrektora OKL ........................................ 2
Jajo strusia z głową łosia ............................... 10
Wystawa czasowa
Archiwum fotograficzne OKL
O Święcie Lasu ................................................ 3
Materiał z duszą ............................................... 11
Z tarpanem w tle
Trochę historii
Jaki jest konik polski ...................................... 5
Pamiętniki gołuchowskiego ogrodnika ........... 13
Człowiek z pasją
Zapraszamy do udziału
Dłutem malowane ............................................ 8
Festiwal, przegląd, konkurs .............................. 15
Wydawca: Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie ul. Działyńskich 2, 63-322 Gołuchów tel.: 62 761-50-45 www.okl.lasy.gov.pl e-mail: okl@okl.lasy.gov.pl Redakcja: Alicja Antonowicz, Joanna Kostka, Rafał Kostka, Patryk Ortell, Karolina Ziółkowska
2
Okładka: fot. Rafał Sorek Korekta: Rafał Kostka Skład oraz druk: AWIR Kalisz Wydrukowano na papierze certyfikowanym Nakład: 1200 egz. ISSN 1897-3906
Dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu
Wystawa czasowa
O Święcie Lasu – nowa wystawa na wiosnę Po wielu miesiącach zamknięcia wymuszonego pandemią postanowiliśmy dać Państwu, i sobie, jakąś otuchę, powiew nadziei, przebudzenia, wiosny. Wystawa czasowa O Święcie Lasu to chęć przybliżenia pięknego, wiosennego święta, mającego bogatą, bo blisko 90-letnią, tradycję oraz odgrywającego niebagatelną rolę w historii Polski.
Akcja sadzenia drzew na hałdach górniczych w Jaworznie, kadr z filmu Dzień Lasu, 13.04.1949 r.
Ekspozycja składa się głównie – ale nie wyłącznie! – ze zbiorów własnych Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. Znajdują się na niej archiwalia, plakaty, fotografie, publikacje, czasopisma, broszury oraz eksponaty dotyczące Święta Lasu. Wiele z nich pochodzi z lat 30. i 40. XX wieku. Wystawa ułożona jest chronologicznie, by było można prześledzić historię święta. Przedstawia ludzi, dzięki którym zapoczątkowano wydarzenie. Spiritus movens był popularyzator leśnictwa, redaktor „Ech Leśnych” Leonard Chociłowski. On to pierwszy, w 1932 roku, na łamach swojego czasopisma wydał ode-
zwę, by na wiosnę 1933 roku odbyło się „wszechpolskie Święto Lasu”. W jednej z gablot prezentujemy „Echa Leśne” z wyżej wspomnianą odezwą. Chociłowski zdobył przychylność dyrektora naczelnego Lasów Państwowych Adama Loreta oraz prezydenta RP Ignacego Mościckiego, który został patronem wydarzenia. Natomiast jego organizacją zajął się Związek Zawodowy Leśników Polskich. Odtąd co roku, w ostatnią sobotę kwietnia, miało odbywać się ogólnokrajowe Święto Lasu. Główną ideą, jaka przyświecała organizatorom, był masowy udział społeczeństwa, szczególnie dzieci i młodzie-
ży, w szerokiej – i tak wówczas potrzebnej – akcji odnawiania lasów i zalesiania nowych terenów powojennej Polski. Na wystawie można zobaczyć zaaranżowane sadzenie drzewek, narzędzia służące do tego celu oraz fotografie z lat 30. XX wieku pokazujące krok po kroku prawidłowe sadzenie sosny przy pomocy kosturka czy też sposób sadzenia w szparę zalecany w 1939 roku przez Instytut Badawczy Lasów Państwowych. Sprawą kluczową była również szeroko pojęta edukacja, dzięki której młode pokolenie zrozumiałoby wartość i znaczenie lasu dla kraju i jego mieszkańców. W tym celu Główny Komitet Dnia Lasu wy-
fot. Rafał Sorek
3
Wystawa czasowa
Odezwa Adama Loreta, naczelnego dyrektora Lasów Państwowych, opublikowana w numerze specjalnym „Ech Leśnych” z 25.04.1936 r.
dawał broszury, publikacje edukacyjne i plakaty, z których część, zarówno te wydawane jeszcze przed wojną, jak i powojenne, można obejrzeć na wystawie. Tematem łączącym obchody święta przed i po wojnie jest jego oprawa muzyczna. Leonard Chociłowski dążył do tego, by już na pierwszym w Polsce Święcie Lasu, w 1933 roku, można było usłyszeć napisany specjalnie na tę okazję swoisty hymn, którego wykonania stanowiłyby „emocjonalne akcenty rozpoczynające i kończące programy obchodów”. Udało się to zrealizować dopiero po wojnie. W wyniku konkursu
zamkniętego przeprowadzonego w 1948 roku zaaprobowano dwa utwory: Hymn leśny z muzyką Tadeusza Wiszniewskiego do słów Leonarda Chociłowskiego oraz Hasło leśników z muzyką i słowami tego ostatniego. Na wystawie prezentujemy prawdziwe perełki: rękopisy partytur obu kompozycji! Warto tu dodać, że w 2000 roku dyrektor generalny Lasów Państwowych w drodze zarządzenia ustanowił Hymn leśny – Hymnem Leśników Polskich. Rarytasem na ekspozycji jest także fragment zarejestrowanego 13 kwietnia 1949 roku w Jaworznie filmu dokumen-
fot. Rafał Sorek
4
talnego Dzień Lasu, który wyprodukowało Przedsiębiorstwo Państwowe „Film Polski”. Co ciekawe, w zbiorach fotograficznych OKL znajduje się zdjęcie będące kadrem z tego filmu, i to właśnie dzięki tej fotografii film został wypożyczony do prezentacji w Gołuchowie. Bo oto nieruchomo pochylony chłopiec sadzący drzewko świerkowe na hałdzie kopalnianej – nagle ożywa, nagarnia ziemię, ubija ją. To jest magia nie tylko fotografii czy kina, ale także wystawy muzealnej! Ciekawym aspektem jest sama nazwa święta, bowiem przez lata bardzo się zmieniała. Pierwsza korekta nastąpiła już w 1936 roku. Nazwa „Święto Lasu” miała swoich przeciwników wśród duchowieństwa i prasy, dlatego postanowiono zmienić ją na „Dzień Lasu”. W późniejszych latach były to Dni Lasu, Dzień Lasu i Ochrony Przyrody, Tydzień Lasu, Dni Lasu i Zadrzewień, Dni Leśnika i Drzewiarza… Mijały lata, oprócz nazwy zmieniano też datę obchodów, obniżyła się ranga wydarzenia. Od 1993 roku następowały próby przywrócenia prestiżu tego święta. Natomiast od 2013 roku powrócono do pierwotnej nazwy oraz przedwojennej tradycji patronatu prezydenta RP. Na koniec wystawy czeka na Państwa ciekawostka: znaczenia powiedzenia „święto lasu” w życiu codziennym.
Wystawa czasowa / Z tarpanem w tle Każdy na pewno je sobie przypomni… A może dopiero się dowie? Kto wie? Tak trudny dla wszystkich rok 2020 spowodował odwołanie różnych wydarzeń. Nie odbyło się również Ogólnopolskie Święto Lasu. A co przyniesie przyszłość? Wystawa skłania do refleksji, zwraca uwagę na to, jak ważną rolę w życiu ludzi pełnią lasy, a nawet pojedyncze drzewa. Jak istotne jest to również teraz, w obliczu zmian klimatycznych. Początki Święta Lasu wiązały się z odbudową kraju po zniszczeniach wojennych. Dzisiaj, tocząc batalię o środowisko, hasła wypowiadane blisko 90 lat temu są wciąż aktualne. Zapraszamy Państwa do wspólnego świętowania. Mimo wszystko, a może właśnie dlatego! Tekst: Joanna Kostka
Święto Lasu w Nadleśnictwie Grabownica, 27.04.1935 r. (fot. archiwum OKL)
Co? – O Święcie Lasu – wystawa czasowa w Muzeum Leśnictwa w Gołuchowie Gdzie? – Oficyna, sala wystaw czasowych na II piętrze Kiedy? – od 1 marca do 31 sierpnia 2021 roku
JAKI JEST KONIK POLSKI Konik polski to jedyna rodzima rasa koni, która wywodzi się bezpośrednio od tarpanów. Historia tych ostatnich nie jest do końca wyjaśniona. Część badaczy twierdzi, że były one końmi wtórnie zdziczałymi, większość jest jednak przekonana o ich pierwotnej dzikości. Potwierdzać to mają zapiski i rysunki podróżnych pisarzy, którzy je widywali i nazywali Equii silvestris (konie leśne). Jedno z takich świadectw zostawił w XVII wieku Kajetan Koźmian: „Chowały się tam i mnożyły dzikie konie, które widziałem. Postać ich mała, jak koń włościański, lecz osiadłe, krępe i z grubą lecz gładką nogą, siły wielkiej, sierści jednakowej karo-myszatej”. Dawno temu
fot. Rafał Walendowski
Tarpany jeszcze w XVIII wieku można było spotkać w lasach Polski, Litwy i Prus. Na wolności utrzymały się najdłużej w okolicy Puszczy Białowieskiej. W drugiej połowie XVIII wieku odłowiono je i umieszczono w Zwierzyńcu, rezerwacie łowieckim hrabiego Zamoyskiego. Na początku XIX wieku tarpany – konie odporne na duży wysiłek fizyczny i surowy klimat, a z charakteru płochliwe i trudne do ujarzmienia – rozdano okolicznym chłopom, którzy skrzyżowali je z końmi domowymi. Sto lat później, po badaniach przeprowadzonych przez Jana Grabowskiego i Stanisława Schucha, okazało się, że w tamtych rejonach przetrwały konie przypominające wyglądem tarpany. W latach 20. XX wieku zaczął je badać profesor Tadeusz Vetulani. Był on zdania, że odmiana leśna tarpana wydzieliła się z koni zamieszkujących stepy wschodniej Europy i to od niej pocho-
5
Z tarpanem w tle
fot. Patryk Ortell
dzą dzisiejsze koniki polskie. To właśnie profesor Vetulani przyczynił się do wprowadzenia nazwy „konik polski” do literatury hipologicznej. Z jego inicjatywy w Białowieży w 1936 roku utworzono pierwszy rezerwat tych zwierząt. Eksperyment miał udowodnić, że pochodzą one od dzikiego tarpana leśnego. Koń, jaki jest… Jedną z najważniejszych cech koników polskich jest maść. Myszate zabarwienie z ciemną pręgą biegnącą wzdłuż grzbietu, a także małe pręgi na kończynach wyróżniają je wśród innych ras. Od początku hodowli prowadzona była selekcja mająca na celu ujednolicenie maści, by można było koniki identyfikować z tarpanami. Kolejnymi cechami charakterystycznymi dla tej rasy są niski wzrost (do 140 cm) i obfite owłosienie grzywy oraz ogona, gdzie dopuszcza się jasne zabarwienie.
6
Zachowania koników zależą od pór roku. Źrebaki przychodzą na świat wiosną, najczęściej w kwietniu, czasem wcześniej. Zaraz po urodzeniu chodzą za matką i poznają otaczające środowisko. Klacze chętnie jedzą świeżą trawę, potrzebną do produkcji mleka. Jest ono podstawą żywienia młodych przez 6 miesięcy. Pod koniec pierwszego roku życia źrebaki mogą ważyć nawet sześć razy więcej niż po narodzinach. Ogiery w wieku 1–2 lat są wypędzane przez ojca. W przypadku klaczy jest podobnie, choć zdarzają się sytuacje, w których młode są „porywane” z macierzystego tabunu za przyzwoleniem ojca. Takie wędrówki trwają od wiosny do połowy lata. Latem koniki zaczynają wypas w godzinach wieczornych, a kończą nad ranem. Powodem są nie tylko upały, ale także dokuczliwe owady. Za dnia zwierzęta kryją się w lesie i zacienionych, chłodniejszych miejscach, gdzie jest ich mniej. Każdy tabun na swoim terenie wykorzystuje na przemian kilka stano-
wisk postojowych, z reguły wybierając to, przy którym zakończył poranny wypas. Pod koniec lata zwierzęta przygotowują się do okresu zimowego. Na początku września zaczynają zmieniać szatę, która przed zimą staje się ciepłym, gęstym futrem. Jesienią koniki w regularnych odstępach czasu odpoczywają, żerują i przemieszczają się. O tej porze roku jest jeszcze dużo pożywienia, a mniej owadów, dzięki temu mogą poświęcić najwięcej czasu na jedzenie i dojść do odpowiedniej kondycji, by przetrwać zimę. Okres zimy, podczas której śnieg może spaść już w listopadzie i zalegać do wiosny, jest najtrudniejszym czasem dla wielu zwierząt, także dla koników polskich. Wprawdzie są one odporne na zimno dzięki futru, ale często doskwiera im głód i pragnienie. Gruba pokrywa śnieżna utrudnia znalezienie pożywienia, a mroźne zimy blokują dostęp do wody, która zamarza. Warstwa śniegu przeszkadza w przemieszczaniu, może
Z tarpanem w tle także ukrywać różne pułapki, jak bagna, doły i zbiorniki wodne z cienką warstwą lodu. W tym okresie ogiery w wieku 4–5 lat, które chodziły dotąd bez towarzystwa, zaczynają dojrzewać płciowo i toczą walki o klacze ze starszymi samcami. Nawet stare ogiery podejmują się walk w celu powiększenia swojego tabunu. Zima jest okresem, w którym samce próbują zapewnić sobie klacze do wiosennego okresu godowego. Koniki w rezerwatach Koniki hodowane w systemie rezerwatowym są nie do końca dzikie. Zasady prowadzenia rezerwatu ograniczają kontakt do minimum, jednak dokarmianie i odławianie w celu wymiany osobników przyzwyczajają je do widoku człowieka. Dlatego zabiegi te powinny być wykonywane rozsądnie, by nie pozbawiać zwierząt naturalnych instynktów. Innym zagrożeniem jest turystyka i ludzka chęć kontaktu z końmi, ich głaskania i dokarmiania. Zwierzęta szybko przyzwyczajają się do tego i kojarzą turystę z poży-
wieniem. Kiedy nie dostaną oczekiwanego przysmaku, potrafią być natrętne, a nawet agresywne. Co ciekawe, koniki polskie pomagają też w ochronie i przywracaniu w naszych lasach cennych siedlisk, jakimi są świetliste dąbrowy. Taki rodzaj lasu dębowego – z bujnym runem i skąpą warstwą krzewów w podszycie – powstał przez powtarzany setki lat wypas zwierząt gospodarskich. Ponieważ wypas w lasach nie jest już dozwolony, współcześnie to właśnie koniki pełnią dawną rolę bydła czy owiec i – wyjadając oraz wydeptując rośliny niepożądane, zagłuszające – przyczyniają się do zachowania wielu światłolubnych, a często rzadkich gatunków charakterystycznych dla świetlistych dąbrów. Tekst: Patryk Ortell Źródło: Z. Jaworski, Konik polski. Skarb polskiej przyrody, Agencja Orzeł, Warszawa 2008. fot. Rafał Walendowski
fot. Rafał Walendowski
7
Człowiek z pasją
DŁUTEM MALOWANE Z Janem Papiną, emerytowanym żołnierzem, rzeźbiarzem, autorem największej współcześnie wykonanej w Polsce płaskorzeźby, rozmawia Karolina Ziółkowska.
fot. Tomasz Dominiak
Jako uczeń technikum energetycznego był Pan członkiem chóru w Zespole Pieśni i Tańca „Wałbrzych”, podczas studiów w Wyższej Oficerskiej Szkole Wojsk Radiotechnicznych w Jeleniej Górze – chórzystą w zespole reprezentacyjnym tej uczelni, a w czasie pobytu w jednostce w Chorzowie – założycielem zespołu kabaretowo-teatralnego. Co w takim razie zapoczątkowało Pana przygodę z rzeźbiarstwem? Czy pamięta Pan swoją pierwszą rzeźbę? To wszystko prawda. Jak widać, zawsze ciągnęło mnie do kultury. Rysowałem, namalowałem też kilka obrazów, ale przypadek sprawił, że zacząłem coś robić w drewnie. Zostałem poproszony o wykonanie figury sakralnej do nowo otwieranej kaplicy przy szpitalu MSWiA w Zielonej Górze i podjąłem się tego zadania. Wymyśliłem sobie Matkę Boską wspierającą kalekich, chorych. Przywieziono mi surowy pień i przez pół roku tak „dziubałem”. Rzeźba do dziś stoi w tej kapliczce. Była to taka moja pierwsza praca, dzięki której zacząłem przygodę z drewnem. I pokochałem ten pachnący lasem materiał. Rzeźbienie sprawiało mi wiele satysfakcji. Robiłem to z przyjemnością, nie z myślą o zarobkach, ponieważ nie mam wykształcenia w tym kierunku. Tworzyłem, wprawiałem się, poznawałem tajniki tej sztuki.
8
Na własnych błędach uczyłem się tego wszystkiego i tak brnąłem w coraz to trudniejsze, większe rzeźby. Czyli tworzy Pan z potrzeby serca? Oczywiście, że tak. W mojej twórczości na palcach jednej ręki mógłbym wymienić utwory wykonane na tzw. zamówienie. Szczególne miejsce w moim sercu zajmują tematy związane z historią ojczyzny. A któż inny, jak nie mistrz Matejko, pisał tę historię – nie słowem, a pędzlem? Zważywszy na tę właśnie treść, pomyślałem sobie: a czemu by – poprzez utwory Matejki, jednak w innej, przestrzennej formie – nie przypomnieć, zwłaszcza młodym pokoleniom, świetności, ale i hańby Rzeczpospolitej? Moim marzeniem było wykonanie tych płaskorzeźb w skali 1 : 1 w stosunku do obrazu, co czyniło je monumentalnymi, przemawiającymi do widza jeżeli nie treścią, to ogromem pracy wykonanej przy ich powstawaniu. Odrębnym tematem są przygotowania, zbieranie środków finansowych, wykonanie ściany drewna. Zawsze głęboko wierzyłem, że znajdą się ludzie dobrej woli, którzy pomogą mi zrealizować moją pasję. Tak właśnie powstała pierwsza płaskorzeźba: Bitwa pod Grunwaldem.
Ta piętnastotonowa praca przyniosła Panu rozgłos. Stworzył ją Pan, żeby uczcić 600-lecie wiktorii wojsk polsko-litewskich nad zakonem krzyżackim. Jest to największa współcześnie wykonana płaskorzeźba w Polsce. W Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie, w sali wystaw czasowych w Powozowni, prezentowane jest inne dzieło Pana autorstwa: Batory pod Pskowem. Ile czasu zajęło wykonanie tej płaskorzeźby o nietuzinkowych wymiarach: wysokości 3 metrów, szerokości 6 metrów, grubości 40 centymetrów, wadze 3 ton? Czy przybliży Pan proces jej powstawania? Same prace rzeźbiarskie trwały trzy lata, natomiast cała procedura technologiczna przygotowania takiej ściany drewna, w której można pracować – kolejne dwa. Żeby obniżyć koszty, wybrałem odpowiednie drewno w Lasach Państwowych, zakupiłem je, przewiozłem do tartaku, gdzie było przecierane i suszone. Później stolarz prawie osiem miesięcy sklejał te bloki, bo klejenie bloku, który waży pół tony, to nie jest taka prosta rzecz. Było z tym wszystkim dość dużo pracy. Dzień w dzień pracowałem po osiem, nieraz więcej godzin. Zależało to od mojej kondycji fizycznej, gdyż postacie i elementy obrazu formowałem tylko przy pomocy dłut i pobijaka. Nie jest to pojedyncza figura, którą można sobie obrobić współczesnymi narzędziami typu piła, przynajmniej ja nie potrafię. Trzeba było
fot. Tomasz Dominiak
Człowiek z pasją to wszystko pomału, sukcesywnie wydobywać z tego drewna, żeby nie było jakichś przekłamań. Korzystałem z obrazu Matejki i w związku z tym starałem się te wszystkie elementy odpowiednio ująć. Ludzie przychodzą, oglądają, patrzą na obraz, szukają szczegółów, których nie ma na płaskorzeźbie. Nie da się odtworzyć wszystkiego, co jest na obrazie. Matejko bardzo bogato malował, przede wszystkim szaty. Nie wyrzeźbi się już takich ozdób na szatach, bo co innego kolor, a co innego przestrzeń, którą ja chcę wydobyć. Chodziło o to, żeby to przyciągało ludzi, przykuwało wzrok. Ale przede wszystkim, żeby przypominało historię. Czy trudno Panu rozstawać się ze swoimi dziełami? Nie powiem, że łatwo. Przyczyna jest jednak jedna – nie mając pieniędzy, nic się nie zrobi. Gdyby nie trafił się kupiec na moją Bitwę pod Grunwaldem i bym jej nie sprzedał, nie mógłbym wykonać innych. Ktoś, kto nie robi takich rzeczy, nie zdaje sobie sprawy, ile potrzeba środków finansowych, żeby przygotować taką rzeźbę, nie wspominając już o własnym wkładzie pracy. Bitwa pod Grunwaldem została sprzedana prywatnemu przedsiębiorcy z Podkarpacia, co pozwoliło mi uniezależnić się finansowo od osób trzecich. Dzięki temu mogłem wykonać następną płaskorzeźbę, którą był Rejtan – przestroga. Wie Pani, dzisiaj kupuje się zabytkowe, stare rzeczy, nie doceniając tego, co powstaje współcześnie. Ale tak to w sztuce jest. Wielu twór-
Batory pod Pskowem w Muzeum Leśnictwa Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie (fot. Konrad Bul)
ców, artystów umierało z głodu, a dzisiaj ich prace są docenione i sprzedaje się je za miliony. Niektórzy mieli szczęście, że to za ich życia jeszcze nastąpiło i mogli godnie żyć i tworzyć dalej. Mnie jakoś udaje się wszystko poukładać, również dzięki temu, że sprzedałem część swoich prac. Mogłem więc tworzyć następne, większe, i tak powstał Batory pod Pskowem. Trzydzieści lat wykonywania potężnych rzeźb, wysiłek, jaki musiałem temu poświęcić – to wszystko odbiło się na moim zdrowiu i ręce odmówiły mi posłuszeństwa. Jednak nie przerywam rzeźbienia.
Czy może Pan zdradzić, o kogo chodzi? O Jimiego Hendrixa, który zapoczątkował piękny okres w muzyce. On też był samoukiem z niesamowitą charyzmą. Wykonuję tę rzeźbę, aby oddać mu hołd. Zobaczymy, jak ona wyjdzie, czy wyjdzie. Robię to też po to, żeby trochę ręce rozruszać. Pracy przy dużych rzeźbach już się nie podejmę. Dziękuję za rozmowę, życzę zdrowia i niegasnącej inspiracji w tworzeniu kolejnych prac.
Nad czym obecnie Pan pracuje? Teraz wykonuję niewielką rzeźbę, podobiznę pewnego muzyka. Myślę, że mi się to uda.
fot. Tomasz Dominiak
9
Z muzealnej kolekcji
JAJO STRUSIA Z GŁOWĄ ŁOSIA Muzeum Leśnictwa Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie, aby ukazać, jak wszechstronne są związki lasu z kulturą, gromadzi zbiory z najróżniejszych dziedzin sztuki. Wśród muzealiów przykuwają uwagę jajka zdobione przez Dorotę Ścibut motywami związanymi z lasem. Eksponowane na wystawie stałej Kulturotwórcza rola lasu, cieszą oko, ale i przypominają o tradycjach Świąt Wielkanocnych.
Na ekspozycji prezentowanych jest dwadzieścia jeden wydmuszek z jaj gęsich i strusia. Dorota Ścibut, mieszkająca w Malicach artystka ludowa, ozdobiła je tradycyjną techniką kraszanki i skrobanki. Najbardziej przykuwa uwagę największe jajo – strusie, na którym, na większej powierzchni zdobniczej, wyobrażona jest głowa samca łosia ukazana z profilu. Na drugiej stronie, w owalnej jasnej ramce, przedstawiony został irys (kosaciec) na tle szablastych liści. Zarówno głowa łosia, jak i rysunek kwiatu są przedstawieniami bardzo realistycznymi. Kraszanka jest sygnowana inicjałami autorki: D.Ś. Każda z eksponowanych wydmuszek ma dwie niesymetryczne powierzchnie zdobnicze rozdzielone wąskim pasem z motywem roślinnym lub geometrycznym. Wszystkie zdobienia są w różnych odcieniach brązu. Piękny ciemnobrązowy kolor Ścibut uzyskuje, gotując jajka przez wiele godzin w wodzie z dużą ilością łupin od cebuli, do której dodaje także czosnek – dla lepszej przyczepności barwnika – i ocet – dla zachowania intensywności i utrwalenia koloru (taką
metodę, polegającą na gotowaniu w naturalnym barwniku roślinnym na jeden kolor, nazywano „kraszeniem”, od czego pochodzi określenie „kraszanka”). Im dłużej trwa gotowanie i im więcej doda się łupin, tym skorupka jest bardziej brązowa. Z zabarwionych i suchych wydmuszek autorka skalpelem chirurgicznym zeskrobuje barwnik, tworząc niesamowicie precyzyjne przedstawienia zwierząt i roślin. Skrobanie obrazka jest bardzo czasochłonne, wymaga niemałej cierpliwości i uważności. Do swoich małych dzieł sztuki autorka używa cebuli – barwnika brązowego. Dla uzyskania innego efektu można było jednak użyć innych roślin. Aby powstał kolor różowy, jajko gotowano w soku z buraków, czerwony – w odwarze z robaczków zwanych czerwcem polskim (barwnik powstawał po sproszkowaniu zebranych larw), żółty i pomarańczowy zawdzięczano płatkom nagietka, zielony uzyskiwano z pędów młodego żyta, niebieski – z czerwonej kapusty lub płatków kwiatu bławatka, fioletowy – z listków kwiatu ciemnej malwy, a czarny – z wywaru kory dębowej. Od pradawnych czasów jajko było w wielu kulturach symbolem płodności i budzącego się życia. Dawniej uważano, że zdobienie jaj warunkuje istnienie świata. Znaki na skorupkach miały charakter magiczny, chroniły przed chorobami, złymi urokami i duchami. Przyjmuje się, iż zwyczaj malowania jaj narodził się w Persji. Najstarsze pisanki znalezione na terenie Polski pochodzą z końca X wieku, z grodu słowiańskiego na opolskiej wyspie Ostrówek. W chrześcijaństwie jajko stało się metaforą zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, symbolem odnowy, odradzającego się życia, wieczności i nieśmiertelności.
fot. Rafał Sorek
Należy ono do podstawowych atrybutów Wielkanocy, jednego z najważniejszych świąt chrześcijańskich. Wśród tradycji z nim związanych jest zwyczaj dzielenia się święconym jajkiem, co ma zapewnić zdrowie i wszelką pomyślność. Jajko stanowi obowiązkowy element święconki wielkanocnej. Musi być oczywiście udekorowane. Zwyczaj barwienia jaj na Wielkanoc tradycja ludowa przypisuje św. Marii Magdalenie, w której domu, na wieść o zmartwychwstaniu Zbawiciela, wszystkie jajka zafarbowały się na czerwono. Takie też, głosząc nowinę o Zmartwychwstałym, rozdała ona apostołom. W ich rękach jajka zmieniły się w ptaki, co ma świadczyć, że tak samo ze śmierci Chrystusa zrodziło się wieczne życie dla ludzi. Tradycja ornamentowania jaj na święta jest nadal w naszym kraju żywa. Istnieje wiele technik zdobienia. Ze względu na sposób, w jaki się to robi, można wyróżnić kraszanki, malowanki, skrobanki, pisanki, wyklejanki, nalepianki. Tradycyjnie terminem „pisanka” określano wielobarwne jajko, które powstało przez rysowanie (dawniej: pisanie) na skorupce wzoru gorącym, roztopionym woskiem, a następnie zanurzanie w barwniku, aby wosk się rozpuścił i pozostał jaśniejszy wzór. Do nanoszenia znaków używano ostrego narzędzia: szpilek, igieł, kozików, szydeł, słomek czy drewienek. Współcześnie, dla uproszczenia, nazwę tę stosuje się do wszystkich rodzajów ozdobionych jaj lub ich wydmuszek. Tekst: Natalia Bednarska
Pisanki ze zbiorów Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie (fot. Mariusz Hertmann)
10
Archiwum fotograficzne OKL
DREWNO, CZ. 1 MATERIAŁ Z DUSZĄ Towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Jest surowcem w pełni ekologicznym i niewyczerpywalnym. Podobno ma ponad trzydzieści tysięcy zastosowań i nie jest chyba znany inny tak cenny i potrzebny materiał, który znalazłby równie powszechne zastosowanie w rozmaitych dziedzinach życia. To także tworzywo dla artystów, zwłaszcza rzeźbiarzy. Choć jest ono z natury mniej trwałe niż kamień, to wiele wykonanych z niego dzieł sztuki przetrwało do dziś, w dalszym ciągu budząc podziw swym pięknem. Drewno, ten wielozadaniowy i wspaniały surowiec, to doskonały materiał użytkowy, np. do budowy domów czy wytwarzania przedmiotów przydatnych w życiu codziennym. Wykorzystywane bywa także w transporcie, jako źródło energii. Kolega powiedział mi kiedyś o prostym ćwiczeniu uświadamiającym jego znaczenie w życiu: „Proszę zamknąć oczy i pomyśleć o swoim domu. Proszę teraz pomyśleć o drewnie znajdującym się w tym domu. Trochę tego będzie, prawda?”. Można by powiedzieć, że wręcz otaczamy się nim. I dobrze, bo przecież oprócz funkcjonalności drewno odznacza się bogactwem kolorów i faktur, jego słoje tworzą niepowtarzalne rysunki, ma też swoistą barwę, połysk, daje się zabarwiać, lakierować. Nic więc dziwnego, że walory tego tworzywa od wieków cenione są przez artystów. Drewno było jednym z pierwszych materiałów, z których powstawały obiekty sztuki religijnej oraz świeckiej, takie jak rzeźby, instrumenty muzyczne czy nawet zabawki. Dzięki swojej różnorodności i pięknu nie ma ono sobie równych
Stanisław Denkiewicz ze swoimi dziełami, 1981 r. (fot. Wojciech Stan, CAF)
nawet i dziś. Twórcy wykorzystują je jako materiał pomocniczy, np. do wykonania podłoża czy ram obrazów. Jednak kiedy myślimy o drewnie jako surowcu artystycznym, najbardziej kojarzy nam się tworzenie z niego rzeźb. Rzeźbiarstwo to ważny element dziedzictwa kulturowego. Mówi się, że to sztuka zaklęta w drewnie, a samo drewno ma bogaty wyraz plastyczny, ma duszę. W Polsce gatunkiem drewna najczęściej wykorzystywanym do rzeźbienia jest lipa. Jeżeli chodzi o temat prac, to przez wieki sięgano przede wszystkim po motywy sakralne, nie tylko w dziełach tworzonych przez wykształconych artystów, ale także w tradycyjnej rzeźbie ludowej. Dzieła twórców zdobią przydrożne kapliczki czy ołtarze kościołów. Nawiązywano do znanych motywów, takich jak pieta, Madonna z Dzieciątkiem, Chrystus Upadający pod Krzyżem czy też bardzo popularny Chrystus Frasobliwy – stały element pejzażu wiejskiego.
Chrystus Frasobliwy, fragment wystawy Tatrzański Park Narodowy – przyroda i ludzie, Muzeum Leśnictwa w Gołuchowie, 19.07.1996 r. (fot. Konrad Bul)
11
Archiwum fotograficzne OKL Jan Dobierała przygotowuje klawiaturę fortepianu „Calisia”, 1978 r. (fot. Andrzej Zbraniecki, CAF)
Dzięki swym niezwykłym właściwościom umożliwiającym wytwarzanie dźwięków (rezonans akustyczny) drewno jest także budulcem wielu instrumentów muzycznych. Wytwarza się je przede wszystkim z takich gatunków, jak: świerk, jodła, buk, klon jawor, klon pospolity, jesion. Rodzaj drewna użytego w produkcji ma wpływ na brzmienie nie tylko instrumentów akustycznych, ale nawet gitar elektrycznych. Lutnik
i muzyk „słyszą” drewno inaczej niż zwykły odbiorca. Wychwytują szczegóły sprawiające, że jedne instrumenty cenione są wyżej od innych. Niedościgłe pod względem barwy dźwięku są np. smyczkowe dzieła włoskich lutników. Z drewna powstają m.in. gitary, flety, fagoty, fortepiany, bałałajki, mandoliny, oboje, skrzypce, wiolonczele, kontrabasy, korpusy bębnów, pałeczki perkusyjne itp.
Drewno to również tworzywo królujące w Muzeum Leśnictwa Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie, zarówno na wystawach stałych, jak i czasowych. Bywały tu samodzielne ekspozycje rzeźb, płaskorzeźb czy też poświęcone intarsji – zwanej „sztuką malowania drewnem”. Wszystkie te drewniane wytwory ludzkich rąk można również zobaczyć na wystawach stałych. Tymczasowo w jednej z sal prezentowana jest monumentalna, kilkutonowa płaskorzeźba z drewna lipowego, o szerokości 6 i wysokości 3 metrów. Jej autor, Jan Papina, temat zapożyczył z obrazu Jana Matejki Batory pod Pskowem. W zbiorach fotograficznych Ośrodka znaleźć można kilkadziesiąt przykładów zdjęć dotyczących drewnianych wyrobów artystycznych. Prezentują one zarówno procesy ich powstawania, jak i same przedmioty, najczęściej na wystawach. Natomiast seria fotografii kupionych przez OKL jeszcze w latach 80. XX wieku z Centralnej Agencji Fotograficznej (CAF) pokazuje wyrób różnych instrumentów muzycznych. Dzięki tym zdjęciom można sobie po raz kolejny uświadomić, jak niebywałe właściwości ma drewno, jak niesamowite przedmioty, cieszące oko i ucho, z niego powstają i że dzięki temu znajduje ono godne miejsce w kulturze i sztuce. Tekst: Joanna Kostka Źródła:
Drewno w sztuce i codzienności, Cultural Capital Counts, http://www.culturalcapitalcounts.eu/index. php/pl/dziedzictwo-kultury-niematerialne j?area=8&category=0&country=0&sear ch_string=&sent=1&detail=97 [dostęp: 25.01.2021]. D.F. Giefing, W. Pazdrowski, Drewno rezonansowe, Encyklopedia leśna, https://www.encyklopedialesna.pl/haslo/ drewno-rezonansowe/ [dostęp: 27.01.2021]. M. Kupś, Dusza i dźwięk, „Echa Leśne” 2016, nr 4, s. 60–61. W. Milewski, Czas drewna, CILP, Multico Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2016.
Występ na ligawce, konkurs gry na instrumentach pasterskich w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu, lata 90. XX w.
12
Nadleśnictwo Kartuzy, Drewno to magiczny surowiec..., „Express Kaszubski” 10.08.2018, https://expresskaszubski.pl/ pl/656_lasy_zapraszaja/27289_drewnoto-magiczny-surowiec-wykorzystuje-si-jena-30-tys-sposob-w.html [dostęp: 25.01.2021].
Archiwum fotograficzne OKL / Trochę historii Wojtek, Drewno jako materia rzeźby, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku 12.7.2010, https://www.rzezba-oronsko.pl/index. php?aktualnosci,331,drewno_jako_ materia_rzezby____#prettyPhoto [dostęp: 25.01.2021].
Pokaz rzeźbienia pilarkami podczas Leśnego Festynu na Malcie w Poznaniu, 9.09.2000 r. (fot. Konrad Bul)
PAMIĘTNIKI GOŁUCHOWSKIEGO OGRODNIKA Wśród bogatych zbiorów biblioteki Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie, w której gromadzone są wydawnictwa z dziedziny leśnictwa i nauk przyrodniczych, znajdują się dziewiętnastowieczne pamiętniki pisane przez ogrodnika Izabeli i Jana Działyńskich – Adama Kubaszewskiego. Dwa egzemplarze przekazał na początku lat 80. XX wieku Jerzy Szpunt, ówczesny dyrektor Muzeum Regionalnego w Pleszewie. Kolejne cztery trafiły do Ośrodka w 1997 roku z rodzinnego zbioru Krzysztofa Kielińskiego, gdzie przechowywane były przez wiele lat. Pisanie notatek i dzienników było jednym z wielu wymogów stawianych przez właścicieli Gołuchowa kandydatowi na stanowisko głównego ogrodnika majątku. 1 października 1876 roku, po długich poszukiwaniach, funkcję tę objął, i piastował przez całe swoje życie, Adam Kubaszewski. W 1926 roku świętował jubileusz pięćdziesięciolecia pracy w Gołuchowie. Rok później, 5 lutego 1927 roku zmarł, przeżywszy 80 lat. Kubaszewski pozostawił po sobie rękopisy, które stanowią źródło cennej wiedzy na temat rezydencji oraz przebiegu prac wykonywanych w parku i w obrębie ogrodu owocowo-warzywnego, późniejszej szkółki drzew i krzewów ozdobnych. Notatki zawierają nie tylko opisy zakładania parku, ale też charakterystykę sadzonych roślin i miejsca ich pochodzenia. Odnoszą się również do życia społecznego Gołuchowa,
wizyt gości czy zagranicznych wyjazdów ogrodnika i jego chlebodawców. Warto na marginesie zauważyć, że Działyńscy dbali o rozwój swojego pracownika i ciągłe pogłębianie jego wiedzy. Ich znakomicie zaopatrzona biblioteka ułatwiała dostęp do fachowej
literatury, a podczas licznych podróży, które finansowali, ogrodnik zdobywał ogromne doświadczenie. Wykorzystał je, tworząc gołuchowski park. W dziennikach Kubaszewskiego znajdujemy zapisy jego obserwacji meteorologicznych, uwagi dotyczące pla-
Dziennik z lat 1854-1919 (fot. archiwum OKL)
13
Trochę historii
Skorowidz ilustrowany drzew i krzewów swojskich i zagranicznych przyswojonych do naszego klimatu (fot. archiwum OKL)
nowanych zmian w architekturze budynków czy własnoręcznie wykonane szkice nasadzeń i niektórych projektowanych obiektów ogrodowych. Z pamiętników dowiadujemy się, że ogrodnik sporządzał na każdy dzień plany działań w parku, a z wykonanych prac składał właścicielom sprawozdanie. Zbiór historycznych rękopisów składa się z sześciu zeszytów, które zachowały częściowo swoje oryginalne okładki.
Każdy z nich został współcześnie zaopatrzony w skórzaną oprawę. Na kolekcję składają się następujące tytuły: Pamiętnik zeszyt 1, Pamiętnik zeszyt 2 (1876– 1883), Park – opis położenia, prowadzonych prac, Dziennik z lat 1854–1919, Notatki z lat 1888–1903, Skorowidz ilustrowany drzew i krzewów swojskich i zagranicznych przyswojonych do naszego klimatu. W 2017 roku Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Ani-
macji Kultury w Poznaniu wykonała kopie cyfrowe rękopisów, które Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie udostępnia poprzez platformę issuu.com. Tekst: Romana Koch
Pamiętnik Adama Kubaszewskiego, zeszyt 1 (fot. archiwum OKL)
14
ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU! FESTIWAL 15 maja – VII Międzynarodowy Festiwal Kultury Leśnej i Łowieckiej Wydarzenie, na które składają się Konkurs Sygnalistów Myśliwskich i Konkurs Muzyki Myśliwskiej, pokazy ptaków łowczych, psów myśliwskich i wabienia zwierząt łownych, zabawy oraz quizy w ramach tematycznych stoisk edukacyjnych. Termin nadsyłania zgłoszeń do udziału w konkursach mija 13 maja.
KONKURS 27 i 28 maja – XIV Ogólnopolski Konkurs „Bajarze z Leśnej Polany” im. red. Andrzeja Zalewskiego Prezentacja gawęd o tematyce leśnej. Autorzy nietuzinkowych i inspirujących opowieści o przyrodniczym bogactwie naszego kraju staną w szranki o laur najlepszego bajarza. Konkurs skierowany do wszystkich miłośników lasu. Na zgłoszenia uczestników czekamy do 31 marca, a na filmy z wystąpieniami – do 30 kwietnia. W sytuacji obostrzeń pandemicznych uniemożliwiających przeprowadzenie konkursu w Ośrodku przewiduje się ocenę na podstawie przesłanych wystąpień.
PRZEGLĄD 30 września – finał XII Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Artystycznej Leśników OPTAL 2021 Prezentacja dorobku twórczego pracowników Lasów Państwowych, leśników czynnych zawodowo, emerytów, rencistów oraz członków rodzin braci leśnej. Prace podlegają ocenie konkursowej w kategoriach: malarstwo, tkanina artystyczna, rzeźba, fotografia, twórczość multimedialna oraz literatura. Przeglądowi towarzyszą wystawa prac w Muzeum Leśnictwa oraz katalog. Prace należy przesyłać do 15 lipca.
Zasady udziału w wydarzeniach publikujemy na stronie internetowej www.okl.lasy.gov.pl. Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody rzeczowe i finansowe. 15
Szukasz miejsca, by odetchnąć? Zapraszamy na spacery po parku-arboretum i do zagrody zwierząt! XIX-wieczny zespół zamkowo-parkowy Angielski park o powierzchni 160 ha Ponad 20 km tras spacerowych Kilkaset gatunków i odmian drzew oraz krzewów Hodowla żubrów, koników polskich, danieli i dzików
Do zobaczenia w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie!
16