Issuu on Google+

Pa単stwowa ustawa niedzielna

1


2


Pañstwowa ustawa niedzielna Dokumenty Senatu Stanów Zjednoczonych

Nieustanna czujnoœæ jest cen¹ wolnoœci!

3


Tytu³ orygina³u: The National Sunday Law Pacific Press Publishing Co., Oakland, Calif., USA 1889

T³umaczy³: Tadeusz Fojcik Redaktor techniczny: Leszek Wierzbicki Wydawnictwo „Poselstwo Wyzwolenia” ul. Majowa 141 43-400 Cieszyn tel.033/8515653

4


Od wydawcy Niniejsza publikacja to zbiór dokumentów Komitetu Senatu Stanów Zjednoczonych obraduj¹cego nad wydaniem Ustawy Niedzielnej w latach 1888-1889. Jak wynika z treœci, jedyny sprzeciw w kwestii jej wydania nast¹pi³ ze strony koœcio³a Adwentystów Dnia Siódmego, reprezentowanego przez prof. A.T. Jones’a, o którym jest mowa w ksi¹¿ce E.G. White: „Œwiadectwa dla Kaznodziejów” na str.91-96.

Skróty: BT – Biblia Tysi¹clecia BG – Biblia Gdañska SK – Nowy Testament Seweryna Kowalskiego 5


Przedmowa Kiedy wydaje siê ksi¹¿kê na temat przebiegu obrad Komitetu Senatu Stanów Zjednocznych, w dodatku maj¹cych miejsce ponad sto lat temu, wtedy zachodzi potrzeba podania kilku wyjaœnieñ. Przede wszystkim chcemy okazaæ g³êboki szacunek wobec amerykañskiej Konstytucji. Amerykanie darz¹ ogromnym szacunkiem swoj¹ Konstytucjê. W ca³ej niemal prawicowej prasie pojawiaj¹ siê artyku³y na jej temat i prawie wszystkie gazety, zajmuj¹ce siê tym zagadnieniem, zgadzaj¹ siê z tym, ¿e chodzi tu o najwa¿niejszy politycznie Dokument, jaki kiedykolwiek zosta³ wydany w historii œwiata. Dlatego te¿ my, jako wydawcy, w pe³ni zgadzamy siê z nimi. Tacy prezydenci Stanów Zjednoczonych jak: John F. Kennedy, Abraham Lincoln, Jefferson, Madison, Benjamin Franklin i wielu innych, zastanawiaj¹c siê nad Konstytucj¹, stwierdzali, ¿e „Bill of Right” (projekty ustaw konstytucyjnych), takie, jakie znali i mi³owali, s¹ czymœ najbardziej wartoœciowym ze wszystkiego, co istnieje w Stanach Zjednoczonych. Ponadto, jako chrzeœcijanie, jesteœmy g³êboko wdziêczni za tê wolnoœæ, któr¹ Pan Bóg da³ nam w tej amerykañskiej Konstytucji – tak¿e i nam, Europejczykom – gdy¿ jest ona mniej lub wiêcej, wzorem czy modelem dla znanego nam obecnie zachodniego œwiata. Np. australijska Konstytucja jest prawie ¿e dos³ownym duplikatem amerykañskiej. Amerykañski historyk George Bancroft, w swoim dziele „Historia Stanów Zjednoczonych” wyjaœnia, dlaczego dla chrzeœcijan, zasady religijnej wolnoœci – takie, jak s¹ ustalone w amerykañskiej Konstytucji – s¹ tak bardzo wa¿ne. Bancroft pisze: „Na nic innego Konstytucja nie k³adzie tak zdecydowanego nacisku, jak na to, co jest ukierunkowane przeciwko równoœci i indywidualnoœci cz³owieka. Nie czyni ona ¿adnej ró¿nicy pomiêdzy pochodzeniem i zapatrywaniem; nie uwzglêdnia ¿adnych wyró¿niaj¹cych siê klas lub ustawowo ustalonych religii czy jakiejœ politycznej w³adzy zamo¿nych. Ona pozostawia ludzi w spokojnej egzystencji jednego cz³owieka obok drugiego. Tylko na bazie indywidualnoœci mo¿e powstaæ ów szczególny charakter narodowoœciowy, w którym istnieje nienaruszona wolnoœæ zapatrywañ, a ka¿da zdolnoœæ posiada niczym nieograniczane mo¿liwoœci do rozwoju i wzrostu... „Prawa osobowoœci zajmuj¹ w niej taki ogrom miejsca, jakiego przedtem nie by³o... Religia nie jest w niej uwa¿ana za wiarê kolektywu, lecz uznana za indywidualn¹ decyzjê jednostki. W najwczeœniejszych, historycznie znanych systemach w³adzy, rz¹d i religia by³y nierozdzielnie ze sob¹ powi¹zane. Ka¿de pañstwo mia³o swoje w³asne bo¿ki, które wraz z panuj¹cymi bywa³y obalane w wojnach i potem ju¿ o nich wiêcej nie s³yszano. Wojna peloponeska wybuch³a w wyniku sporu o bo¿ka Orakela. Rzym zmusza³ podbite i wcielone do swojego królestwa narody 6


do przyjêcia jego bo¿ków, co w tamtych czasach by³o rzecz¹ ca³kowicie zrozumia³¹. Nikt nie uwa¿a³ religii za woln¹ i s³uszn¹ decyzjê ludzkiego sumienia tak d³ugo, a¿ pewien G³os w Judei prze³ama³ epokê ludzkiego postêpowania i wprowadzi³ czyst¹, duchow¹ i wszystko ogarniaj¹c¹ religiê. I Ten G³os wypowiedzia³ znamienne s³owa, ¿e cesarzowi nale¿y oddawaæ tylko to, co cesarskie! Ta zasada by³a równie¿ przestrzegana w pocz¹tkach g³oszenia Ewangelii wszystkim ludziom. Jednak¿e, kiedy tylko w³adca Cesarstwa Rzymskiego przyzna³ siê do tej religii wolnoœci, jej wszystko ogarniaj¹cy charakter zosta³ ograniczony przez nieuœwiêcone i katastrofalne w skutkach po³¹czenie siê koœcio³a z pogañskim pañstwem. Ten stan istnia³ a¿ do czasu, kiedy podczas narodzin pañstwa Stanów Zjednoczonych, najbardziej oddani i szczerze wierz¹cy chrzeœcianie, nie wzbraniali siê przyj¹æ najwa¿niejszego dziedzictwa Reformacji w jej najczystszej formie i nie uznaæ religii jako czegoœ, co jest przyjête przez kolektyw albo okreœlone czy ustanowione przez monarchê lub ma powi¹zanie z pañstwem. „Dziêki temu, ¿e Konstytucja przyzna³a pojedynczemu cz³owiekowi wolnoœæ decydowania w sprawach religii, ta nowa ludzka generacja zdecydowa³a swój stosunek do Boga ukszta³towaæ na podwalinach, które w Judei zosta³y osobiœcie ustanowione przez Boga! Ona pozostawi³a uporz¹dkowanie doczesnych spraw, doczesnym w³adzom, jednak z woli ludu, niektóre Stany, na podstawie amerykañskiej Konstytucji, zabroni³y rz¹dowi St. Zjednoczonych ograniczania prawa do osobistych zapatrywañ, wdzierania siê do warowni sumienia i kaleczenia godnoœci duszy. To nie by³o im obojêtne, bowiem chodzi³o o to, aby Duch nieskoñczonej Prawdy móg³ dzia³aæ swobodnie, w oparciu o wolnoœæ, czystoœæ i moc” (George Bancroft, „Historia stanów Zjednoczonych” tom 8, str.443-444, 1888 rok). Z tym mo¿emy siê ca³kowicie zgodziæ. Zdecydowanie wierzymy, ¿e zasady wolnoœci – wolnoœci w sprawach wiary – zosta³y z³o¿one przez Chrystusa w rêce Jego wiernych naœladowców. Z tego te¿ powodu cieszymy siê, ¿e dla polskojêzycznej spo³ecznoœci mo¿emy przekazaæ ksi¹¿kê, zawieraj¹c¹ rz¹dowe dokumenty, pochodz¹ce z oficjalnych publikacji rz¹du Stanów Zjednoczonych. Po pierwsze, ksi¹¿ka ta zawiera sprawozdanie z zapisów amerykañskiego Kongresu, które zosta³o opublikowane w 1889 roku po tytu³em: „National Sunday Law” („Pañstwowa Ustawa Niedzielna”). Po drugie, w ksi¹¿ce tej podane zosta³o „Memorandum i Uci¹¿liwoœci” napisane przez James’a Madisona, który by³ nazwany „Ojcem Konstytucji”. By³ to czwarty z rzêdu prezydent Stanów Zjednoczonych. Po trzecie, w tej ksi¹¿ce znajduje siê rozdzia³ p.t. „W sprawie ustanowienia wolnoœci religijnej” autorstwa Thomasa Jefferson’a, trzeciego prezydenta St. Zjednoczonych. By³ on te¿ autorem Deklaracji Niepodlegoœci. Po czwarte, dwa sprawozdania Senatu o pracy poczty w niedzielê napisane przez Johnsona, wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. 7


Wszystkie te dokumenty rz¹dowe zosta³y wydane w nadziei, ¿e w sercach wielu zostanie zapalony p³omieñ wolnoœci religijnej, gdy¿ znaki czasu wskazuj¹ na to, ¿e wolnoœæ – a szczególnie wolnoœæ religijna – jest zagro¿ona. Jednak¿e wiadomo, ¿e Prawda mo¿e rozwijaæ siê tylko w wolnoœci. Dlatego bez zw³oki musimy broniæ siê przed pierwszymi próbami pozbawienia nas naszej wolnoœci. Zachowanie wolnoœci wymaga nieustannej czujnoœci. Abraham Lincoln – ów wielki prezydent St. Zjednoczonych, który zniós³ niewolnictwo – powiedzia³: „Co jest bastionem naszej wolnoœci i niezawis³oœci? To nie nasza militarna potêga, ani nie nasze oddalone wybrze¿a, ani nasza armia, ani te¿ nasza marynarka. To wszystko nie jest naszym zabezpieczeniem przeciwko tyranii, gdy¿ owe si³y mog¹ siê obróciæ przeciwko nam, nawet gdybyœmy w walce z nimi zostali os³abieni. Nasze bezpieczeñstwo opiera siê na mi³oœci do wolnoœci, któr¹ Pan Bóg w³o¿y³ do naszych serc. Nasz¹ obron¹ jest duch, który ceni wolnoœæ bêd¹c¹ dziedzictwem wszystkich ludzi we wszystkich krajach ziemi. Gdy zburzycie tego ducha, wówczas przed w³asnymi drzwiami posiejecie nasienie despotyzmu! Wtedy zapoznacie siê z ³añcuchami niewoli i przygotujecie swoje w³asne koñczyny na zakucie w dyby! Gdy tylko raz ulegniecie nawykowi deptania praw swoich bliŸnich, wówczas tak¿e utracicie poczucie w³asnej niepodleg³oœci i wpadniecie w niewolê pierwszego lepszego przebieg³ego tyrana, który wyniós³ siebie z waszych w³asnych szeregów i w nich siê zagnieŸdzi³.” (Przemowa, któr¹ wyg³osi³ prezydent w Edwardsville, Illinois, 13.09.1858, „Complete Works of Abraham Lincoln). Jednak ta wolnoœæ mo¿e byæ utrzymana tylko wtedy, gdy koœció³ i pañstwo pozostaj¹ oddzielone od siebie. Sam fakt, ¿e jakaœ religia czy nawet Sabat potrzebuje podparcia obywatelskimi prawami, aby zabezpieczyæ sobie istnienie, pokazuje nam, ¿e w takiej religii i w takim Sabacie nie mo¿e byæ zbawienia, bo je¿eli one nie mog¹ ostaæ siê bez pomocy pañstwa, wówczas te¿ na pewno nie s¹ zdolne przyczyniæ siê do przetrwania takiego pañstwa! Profesor Aleksander Vinet – wielki, europejski wojownik o wolnoœæ – wypowiedzia³ siê nastêpuj¹co: „Pañstwo, które usi³uje odebraæ mi moj¹ religiê, niepokoi mnie dalece mniej od pañstwa, które d¹¿y do ustanowienia swej w³asnej religii. Konstytucja, która czyni pañstwo pañstwem religijnym, czyni pojedynczego cz³owieka areligijnym ju¿ tylko przez to, ¿e on godzi siê na tak¹ konstytucjê. Nadaremnie bêdzie grzmia³ przeciwko ob³udzie, je¿eli w tym politycznym porz¹dku, do którego zreszt¹ nale¿y, zawarty jest zasadniczy fa³sz, którego staje siê wspólnikiem przez to, ¿e poddaje siê temu porz¹dkowi. Ponadto fa³sz ten nie zadowoli siê t¹ koncepcj¹. Ona bêdzie mia³a praktyczne nastêpstwa, które bêd¹ produkowaæ d³ug¹ seriê indywidualnych fa³szerstw. Kto siê temu podporz¹dkowuje, akceptuje w³adzê pañstwa, jako odpowiedzialnego w³adcê swego sumienia i bêdzie wymaga³ od 8


pañstwa, aby ono w tej religii dawa³o mu jakieœ przywileje” („The Conscience of State” [„Sumienie Pañstwa”], prof.A. Vinet,str.12, London; Arthur Miall, 1867). Naszym szczerym ¿yczeniem jest, aby p³omieñ tej wolnoœci zosta³ rozpalony w sercu ka¿dego czytelnika. S³owo Bo¿e wzywa nas do g³oszenia tej wolnoœci (3Moj.25,10), a Jezus osobiœcie mówi na temat swoich nauk: „A jeœliby kto s³ucha³ s³ów moich, a nie przestrzega³ ich, Ja go nie s¹dzê; nie przyszed³em bowiem s¹dziæ œwiata, ale œwiat zbawiæ” (Jan 12,47). Gdyby wszyscy chrzeœcijanie i wszystkie koœcio³y kierowa³y siê s³owami swego Pana i Mistrza, wówczas historia tego œwiata potoczy³aby siê zupe³nie inaczej. Zatem nasta³ czas, aby œwiadczyæ o tej wolnoœci. Nasta³ czas, aby objawiæ, na jakiej podwalinie mo¿e rozwijaæ siê owa wolnoœæ. Obecnie nie jest pora na polityczne czy religijne kompromisy, ale czas na ca³kowite i trwa³e oddzielenie koœcio³a od pañstwa. Wydawcy

9


10


Narodowa ustawa niedzielna Argumentacja Alonzo T. Jones’a przed Wychowawczo - Roboczym Komitetem Senatu Stanów Zjednoczonych maj¹cym swe posiedzenie w Washington D. C. 13 grudnia 1888 roku

11


Wprowadzenie Publikacja ta zawiera sprawozdanie na temat argumentacji, wystosowanej przeciwko projektowi uchwalenia pañstwowej ustawy niedzielnej, wniesionemu przez senatora Blair’a na 50-tym Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jednak nie jest to dok³adnie – s³owo w s³owo – ta argumentacja, jaka mia³a miejsce przed Komitetem Senatu, bowiem w trakcie moich przemówieñ tyle razy mi przerywano, ¿e nie by³o mo¿liwe przedstawienie dok³adnej argumentacji na temat chocia¿by jednego spornego punktu. Z powodu tych pytañ, w mojej argumentacji by³em zmuszony nie tylko siêgaæ do dalszych wyjaœnieñ, ni¿ zamierza³em, ale tak¿e nie mog³em przedstawiæ ich w takiej formie, jak to przewidywa³em. O ile ju¿ mówiê o tych przerywnikach i kontrargumentach, chcê podkreœliæ, ¿e nie dzia³o siê to w sensie za¿aleñ, lecz, aby wyjaœniæ trudnoœci z objaœnieniem argumentacji, zapisanej w tej broszurze. Jak wynika z oficjalnego sprawozdania Komitetu, podczas osiemnastu moich przemówieñ, wyg³oszonych w czasie trzech godzin, obecni cz³onkowie Komitetu przed³o¿yli mi ogó³em sto osiemdziesi¹t dziewiêæ pytañ i kontrargumentów, a sam przewodnicz¹cy przerywa³ moje wyst¹pienie sto szeœædziesi¹t dziewiêæ razy w ci¹gu dziewiêædziesiêciu minut. To s¹ fakty. (50-ty Kongres, drugie posiedzenie, poselstwa i dokumenty Nr.43,stronice 73-102). Niedzielna Ustawa Pañstwowa jest problemem o ogólnonarodowym znaczeniu i zainteresowaniu. Prawd¹ jest, ¿e projekt Ustawy Niedzielnej nie sta³ siê Ustaw¹, gdy¿ w czasie 50-go Kongresu, Komitet ustawodawczy zakoñczy³ swe obrady na samym projekcie; niemniej jednak ci, którzy d¹¿yli do uchwalenia takiej ustawy i pracowali nad jej projektem, bêd¹ czynili wszystko, aby podobny projekt Ustawy Niedzielnej wszed³ w ¿ycie na 51-szym Kongresie, a przy tym u¿yj¹ wszelkich si³ bêd¹cych do ich dyspozycji, aby ich projekt sta³ siê ustaw¹. Dany mi czas na odpowiadanie na zadawane pytania przez komitet Senatu, spowodowa³, ¿e temat ten zosta³ niemal w zupe³noœci przeze mnie omówiony. Pytania zadawane przez Senatorów St. Zjednoczonych – mê¿ów, w gestii których by³y sprawy ogólnonarodowe – pokaza³y, ¿e istnieje potrzeba szerszego i bardziej szczegó³owego upowszechnienia tego tematu. A temat ten wymaga od amerykañskiego narodu szczególnej uwagi. Zasady amerykañskiej Konstytucji, w³aœciwy stosunek pomiêdzy religi¹ a pañstwem, odró¿nienie moralnego prawa od praw obywatelskich, niezbywalne prawa obywatelskie i prawa religijne cz³owieka – oto kwestie, które w œwiadomoœci ka¿dego obywatela Stanów Zjednoczonych nieustannie powinny zajmowaæ pierwsze miejsce. Pewien powa¿any amerykañski prawnik s³usznie zauwa¿y³, ¿e w rz¹dach ludzi „nie ma bezpieczeñstwa, poza wyraŸnymi i otwartymi zapatrywaniami, bazuj¹cymi na pogl¹dach ka¿dego jednego cz³owieka”. Konstytucyjne zapisy 12


przeciwko wkraczaniu politycznej mocy w sferê religii s¹ tylko tak d³ugo zarz¹dzeniem ochronnym, jak d³ugo ludzie uwa¿aj¹ za prawdê to, ¿e nikt nie mo¿e zgadzaæ siê z wydaniem jakiejkolwiek ustawy w imiê religii lub ingeruj¹cej w zwyczaje religijne – w które osobiœcie wierzy – bez utraty swojej w³asnej religijnej wolnoœci. Trzeba podkreœliæ, ¿e temat, o który chodzi³o w czasie moich oficjalnych przemówieñ, a który wyczerpuj¹co przedstawi³em – jego znaczenie lub zawarta w nim myœl – nie zosta³ w sprawozdaniu w najmniejszym stopniu zmieniony. Argumentacja ta zosta³a przedstawiona amerykañskiemu narodowi w nadziei, ¿e szczerze zastanowi siê on nad zasadami, które s¹ w niej zawarte. Zajêcie stanowiska w tej sprawie mo¿e zostaæ poddane najbardziej szczegó³owemu badaniu, jednak ono zawsze wytrzyma ka¿d¹ formê sprawiedliwej krytyki. Projekt ustawy, zaproponowany przez senatora Blair’a, w wyniku którego pojawi³a siê moja argumentacja, brzmi nastêpuj¹co:

50. Kongres

pierwsze posiedzenie, str. 2983 „Do Senatu Stanów Zjednoczonych, dnia 21 maja 1888 roku, senator Blair wniós³ nastêpuj¹cy projekt ustawy niedzielnej, który by³ dwukrotnie odczytywany, a potem skierowany do Komitetu Naukowo-Roboczego. By³ to projekt ustawy, gwarantuj¹cej ludowi pierwszy dzieñ tygodnia – powszechnie nazywany Dniem Pañskim – jako dzieñ odpoczynku, a jego œwiêcenie, podniesione i poparte prawem jako dzieñ religijnej czci.

Paragraf 1:

Niniejszym wnosimy o wydanie przez Senat i Izbê Przedstawicieli Stanów Zjednoczonych Ameryki, zgromadzonych na Kongresie – Ustawy, na mocy której ¿adna osoba, zwi¹zek, jego przedstawiciel, urzêdnik, czy pracobiorca jakiejkolwiek osoby lub przedsiêbiorstwa, w jakiej b¹dŸ œwiatowej czynnoœci, pracy czy zawodzie, nie bêdzie wykonywaæ ¿adnej pracy, za wyj¹tkiem koniecznych s³u¿b mi³osierdzia i humanitaryzmu, a tak¿e, aby nikomu nie wolno by³o zajmowaæ siê jakimikolwiek zabawami, sportem, przyjemnoœciami, rekreacj¹, które by przeszkadza³y w œwiêceniu pierwszego dnia tygodnia, powszechnie znanego jako Dzieñ Pañski, lub te¿ w tym dniu pracowaæ – chocia¿by chwilowo – w jakiejœ innej dziedzinie administracyjnej, samochodwej, przemys³owej, wy³¹czaj¹c sprawy, podlegaj¹ce Stanom Zjednoczonym; nie powinno siê te¿ wykonywaæ ¿adnej pracy dla jakiejkolwiek osoby czy organizacji lub s³u¿by, za któr¹ otrzmywano by zap³atê, a która godzi³aby w ten paragraf.

13


Paragraf 2:

Wed³ug tego paragrafu, ¿adne przesy³ki pocztowe czy rzeczy zwi¹zane z poczt¹, nie œmi¹ byæ transportowane przez kraj, ani te¿ jakiekolwiek rzeczy zwi¹zane z sortowaniem, za³atwianiem lub dostarczaniem, nie œmi¹ byæ w ¿adnym czasie dostarczane w ci¹gu pierwszego dnia tygodnia. Gdy jednak jakiœ list dotyczy niezbêdnych czynnoœci w s³u¿bie mi³osierdzia, zdrowia, ¿ycia lub choroby jakiejœ osoby, a stan faktyczny jest wyraŸnie podany na przedniej stronie przesy³ki i zgadza siê z treœci¹ listu, wówczas pocztmistrz powinien zatroszczyæ siê o to, aby wymagania tego listu zosta³y spe³nione.

Paragraf 3:

Niniejszym zakazany jest ka¿dy handel pomiêdzy rz¹dem a plemionami Indian, który nie jest konieczny lub nie ma zwi¹zku ze s³u¿b¹ mi³osierdzia albo humanitaryzmu, a tak¿e transport osób po morzu lub w g³êbi kraju. Unikaæ nale¿y niepotrzebnej lub zysk przynosz¹cej pracy, przez któr¹ lud by³by wstrzymywany od ca³kowitego lub czêœciowego œwiêcenia pierwszego dnia odpoczynku, a tak¿e tego, co by uw³acza³o albo burzy³o oddawanie temu dniu religijnej czci. Ka¿da osoba lub korporacja albo jej przedstawiciel czy zatrudniony w niej, gdyby umyœlnie naruszy³ ten paragraf, powinien zostaæ ukarany grzywn¹ nie mniej jak 10, ale nie wiêcej jak 1000 dolarów i ka¿da us³uga, która bêdzie wykonywana pod tym zakazem, powinna byæ uwa¿ana za zgodn¹ z prawem, jednak z tego tytu³u nie mo¿e byæ op³acana.

Pragraf 4:

Wszelkie militarne æwiczenia, pokazy ¿o³nierzy lub jakiekolwiek przygotowania, marynarki, ¿eglarzy lub kadetów St. Zjednoczonych bêd¹cych poza aktywn¹ s³u¿b¹ lub bezpoœrednio przygotowuj¹cych siê do niej, nie mog¹ mieæ miejsca w pierwszym dniu tygodnia i wszystkie one – za wyj¹tkiem obowi¹zkowych zbiórek i dy¿urów s³u¿¹cych celom uczczenia religijnego œwiêta – s¹ zakazane w „Dniu Pañskim”; tak¿e w tym dniu nie ma prawa mieæ miejsca i nie powinna byæ dozwolona jakakolwiek niepotrzebna praca w l¹dowym wojsku i marynarce Stanów Zjednoczonych.

Paragraf 5:

Zakazuje siê tak¿e w jakiejkolwiek formie wyp³acania ¿o³du za wykonywan¹ s³u¿bê lub jakiejkolwiek zap³aty za wykonywan¹ pracê, za transport osób lub transport innych dóbr w celu zaopatrzenia; nie pozwala siê tak¿e przyjmowanie jakichkolwiek korzyœci za ewentualnie wykonan¹ pracê; gdyby jednak ktoœ przyj¹³ je, zostan¹ mu odebrane.

14


Pragraf 6:

Prace lub us³ugi, które bêd¹ wykonywane w pierwszym dniu tygodnia w wyniku wypadków, katastrof lub nieuniknionych opóŸnieñ w przebiegu regularnych po³¹czeñ i zobowi¹zañ poczty i transportu w celu ochrony uszkodzonych dóbr i dla regularnego oraz koniecznego transportu œrodków do ¿ycia, s³u¿¹cych zdrowiu, i transporty na krótkich odcinkach od jednego miasta do miasta, województwa czy na terytorium innego Stanu, województwa lub lokalnego terenu, uznane przez lokalne prawa jako konieczne dla dobra spo³eczeñstwa, nie powinny byæ uznane za z³amanie tej Ustawy, jednak powinny byæ tak wykonywane i tak podzielone, aby w pierwszym dniu tygodnia zapewnia³y ca³emu narodowi odpoczynek od pracy i zabezpieczy³y mu jego duchowe, kulturowe i religijne przestrzeganie „Sabatu”. Pan A.H. Lewis, D.D. – przedstawiciel Babtystów Dnia Siódmego w swej przemowie prosi³, aby do projektu ustawy dodaæ paragraf, na mocy którego, wobec œwiêc¹cych siódmy dzieñ tygodnia zajêto odrêbne stanowisko. Jednak odpowiedzi pana Lewisa, jakich w zwi¹zku ze swoim wnioskiem i stanowiskiem udzieli³ na pytania przewodnicz¹cemu Komitetu, zagrozi³y jego pozycji delegata. Wkrótce potem, Dr Herridz Johnson z Chicago w swojej przemowie nadmieni³, ¿e Dr Lewis „wyrzek³ siê swojej sprawy”. A poniewa¿ my (ADS) absolutnie nie zamierzamy „wyrzec siê swojej sprawy”, w³aœnie dlatego tak zdecydowanie podkreœlam to w mojej argumentacji! A.T. Jones

15


Pañstwowa ustawa niedzielna Argumentacja Alonzo T. Jones’a przed Komitetem Senatu Washington, D. C.

Senator Blair: S¹ tutaj osoby, które wnosz¹ sprzeciw wobec projektu ustawy niedzielnej i z tego powodu pragn¹ zostaæ wys³uchane. Profesor A.T. Jones z Battle Creek College, Michigan jest jednym z tych, który rozmawia³ ze mn¹ na ten temat. Zatem, Panie profesorze Jones, czy zechcia³by Pan przedstawiæ nam swoje ¿yczenia? Nie mam w¹tpliwoœci, ¿e w czasie naszego dzisiejszego posiedzenia otrzymamy na to zgodê od Senatu. Pragniemy kontynuowaæ i zakoñczyæ rozpatrywanie naszego projektu ustawy niedzielnej. Czy taki przebieg sprawy odpowiada Panu? Zatem najpierw proszê o podanie nam kogo Pan reprezentuje i powodów, dla których chce Pan zostaæ wys³uchany. Jones: Panie Przewodnicz¹cy. Reprezentujê spo³ecznoœæ, która jest znana pod nazw¹ Adwentyœci Dnia Siódmego. Prawdê mówi¹c jesteœmy ignorowani przez inne spo³ecznoœci religijne. Tej bardzo ma³ej „sekcie” – za jak¹ Pan uzna³ Babtystów Dnia Siódmego – zosta³ udzielony g³os. Jednak my jesteœmy od niej ponad trzykrotnie liczebniejsi i posiadamy o wiele wiêkszy dorobek zwi¹zany z nasz¹ dzia³alnoœci¹. Mamy zbory w ka¿dym stanie na terytorium ca³ej Unii. Posiadamy najwiêksz¹ drukarnie w stanie Michigan i na ca³ym pacyficznym wybrze¿u; najwiêksze Sanatorium na œwiecie; Akademiê w Massachusetts; drukarnie w Bazylei, w Szwajcarrii; drug¹ w Christiana w Norwegii; ponadto tak¿e w Melbourne w Australii. Nasze dzie³o misyjne rozszerzy³o siê prawie po ca³ej Europie, a w zasadzie rozprzestrzenia siê niemal po ca³ym œwiecie. Prosimy, aby Komitet Senatu wys³ucha³ naszych zastrze¿eñ. Senator Blair: Gdzie posiadacie swoj¹ siedzibê? Jones: Obecnie w Michigan. W ostatnich latach mieszka³em w Kalifornii. Teraz wyk³adam historiê na Battle-Creek College, w Michigan. Aby byæ szczerym wobec siebie i wobec spo³ecznoœci, któr¹ reprezentujê, muszê powiedzieæ, ¿e ca³kowicie ró¿nimy siê w zapatrywaniach, które wyrazili tu przedstawiciele Baptystów Dnia Siódmego. Stwierdzam, ¿e Dr Lewis, gdy przemawia³ tutaj w imieniu swojej spo³ecznoœci, w koñcu „wyrzek³ siê swojej sprawy”. Jednak my nie wyrzekamy siê naszej sprawy; panowie Senatorzy nawet nie oczekujcie, ¿e wyrzekniemy siê jej. Wrêcz przeciwnie, siêgniemy do jej sedna i to g³êbiej, ni¿ uczyni³ to ktokolwiek w tym Komitecie, i to zarówno w sprawach dotycz¹cych zasad i faktów, jak te¿ logiki tych¿e faktów. Senator Blair: Jak wiem, temat ten jest Panu dobrze znany. Jest Pan profesorem historii. Zatem, czy dzisiaj po po³udniu móg³by Pan przedstawiæ swoje uwagi? 16


Jones: Oczywiœcie, je¿eli tylko otrzymam trochê czasu na zebranie odpowiednich dokumentów, bowiem posiadam pewne notatki, których nie zabra³em teraz ze sob¹, a które chcia³bym po po³udniu przeczytaæ. Senator Blair: Bardzo dobrze.

Argumentacja Senator Blair: Panie profesorze, otrzymuje Pan jedn¹ godzinê na przedstawienie swojej argumentacji. Teraz jest godzina 13,30. Jones: W mojej argumentacji chcia³bym omówiæ trzy szczególne aspekty, a mianowicie: po pierwsze – zasady, na których siê opieramy; po drugie – historyczny pogl¹d; i po trzecie – praktyczny pogl¹d na to zagadnienie. Zasada, na której siê opieramy jest taka, ¿e rz¹dy œwieckie s¹ rz¹dami œwieckimi i w ¿adnym przypadku nie maj¹ nic wspólnego z religijnym ustawodawstwem oraz jego stosowaniem. Podstawê tej zasady mo¿na znaleŸæ w s³owach Jezusa Chrystusa, zapisanych w Ew. Mateusza 22,21. Gdy faryzeusze zapytali Go, czy nale¿y p³aciæ podatek cesarzowi, czy nie, wtedy odpowiedzia³: „Oddawajcie wiêc, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bo¿ego, Bogu”! W tej wypowiedzi Zbawiciel bezwarunkowo oddzieli³ to, co wchodzi w zakres kompetencji cesarza, od tego, co do dziedziny Boga! Zatem, nie mo¿emy oddawaæ Bogu tego, co nale¿y siê cesarzowi, ani te¿ nie mo¿emy oddawaæ cesarzowi tego, co nale¿y siê Bogu. Senator Blair: Czy nie mo¿na by oddaæ Bogu tak¿e tego, co nale¿y siê cesarzowi? Jones: Nie! Gdyby tak móg³o byæ, wówczas Zbawiciel w tym, co powiedzia³, da³by siê „z³apaæ we w³asne sid³a”, czyli dok³adnie tak, jak chcieli Go pogr¹¿yæ Jego przeciwnicy. Bowiem biblijny zapis mówi, ¿e oni: „naradzali siê miêdzy sob¹ nad sposobem, jak by go jego w³asnymi s³owy uwik³aæ w sid³a” (w.15 SK). Gdyby owa ró¿nica pomiêdzy tym, co nale¿y do cesarza, a tym, co nale¿y do Boga nie by³a prawd¹ i te rzeczy mog³yby byæ oddawane obydwom, to w tym przypadku Jezus „z³apa³by siê we w³asne sid³a”; i wówczas te¿, gdzie by³aby moc Jego s³ów, na podstawie których zaleca On nam oddawanie cesarzowi tego, co jest cesarskie, a co Bo¿ego, Bogu? Senator Blair: Czy¿ Pan Bóg nie zaleca nam, abyœmy dawali cesarzowi to, co nale¿y do cesarza? Jones: Tak. Senator Blair: Je¿eli cesarzem jest spo³eczeñstwo i [œwiêcenie] „Sabatu” nakazane jest dla dobra spo³eczeñstwa, to czy wówczas Pan Bóg nie wymaga od nas, abyœmy ustanowili „Sabat” dla dobra spo³eczeñstwa? Gdy wiêc spo³eczeñstwo uchwala stosown¹ do tego Ustawê, czy¿ wówczas nie jest ona wi¹¿¹c¹? 17


Jones: Ona s³u¿y³aby dobru spo³eczeñstwa, gdyby wszyscy ludzie byli chrzeœcijanami; jednak nie le¿y w kompetencji pañstwa i rz¹du czynienie ludzi chrzeœcijanami, bo je¿eli pañstwo podjê³oby siê tego, wówczas nie pos³u¿y³oby to dobru spo³eczeñstwa; czegoœ takiego nigdy nie by³o i nigdy nie mo¿e byæ! Senator Blair: Czy Pan nie wprowadza w to zagadnienie zamieszania? Przecie¿ mo¿e byæ coœ wymagane dla dobra spo³eczeñstwa i w³aœnie z tego powodu mo¿e siê to zgadzaæ z wol¹ i przykazaniami Bo¿ymi. Czy¿ Pan Bóg nie da³ Swoich przykazañ dla dobra spo³eczeñstwa? Pan Bóg nie da³ ¿adnych przykazañ, które nie mia³yby na celu dobra spo³eczeñstwa. Jones: Owszem, Jego przykazania s³u¿¹ dobru cz³owieka! Senator Blair: Cz³owiek to spo³eczeñstwo. Ono sk³ada siê z odrêbnych ludzi – jednostek. Jones: Jednak wœród tego, co Pan Bóg da³ cz³owiekowi dla dobra ludzi, s¹ tak¿e takie rzeczy, które dotycz¹ wy³¹cznie stosunku cz³owieka do jego Boga; da³ tak¿e i takie, które dotycz¹ stosunku cz³owieka do cz³owieka. I w³aœnie tylko z obowi¹zkami wobec naszych wspó³bliŸnich, œwieckie rz¹dy mog¹ mieæ cokolwiek do czynienia i powiedzenia. Senator Blair: Cz³owiek bêdzie pos³uszny Bogu, gdy bêdzie pos³uszny obywatelskim zarz¹dzeniom spo³eczeñstwa. Jones: Do tego punktu jeszcze wrócê. Jeœli chodzi o zakres naszych obowi¹zków wobec Boga, ka¿da osoba ma prawo s³u¿yæ Mu tak, jak jej dyktuje sumienie i tu spo³eczeñstwo nie ma nic do powiedzenia. Jednak wraz z uformowaniem siê spo³eczeñstw i ich praw obywatelskich, niektóre prawa jednostek poddane zosta³y prawom spo³ecznym, bez których spo³eczeñstwa nie mog³by zostaæ uformowane. Senator Blair: To nie mo¿e zostaæ uznane. Kiedy taka umowna nauka zostanie ustanowiona w spo³eczeñstwie? Przecie¿ to jest filozofia niewierz¹cego. Jones: Ona zostaje tam ustanowiona, gdzie pojawi siê grupa ludzi. Senator Blair: Czy kiedykolwiek zgadzaliœmy siê z tym ja i Pan? Czy coœ nas wi¹za³o, zanim staliœmy siê „compos mentis”? Jones: Na pewno. Przecie¿ rz¹dy obywatelskie s¹ zarz¹dzeniem Bo¿ym. Senator Blair: Wobec tego, czy w tych okolicznoœciach nie s¹ one niezbêdn¹ umow¹ pomiêdzy ludŸmi? Jones: Tak, proszê Pana, one wychodz¹ od ludu. Senator Blair: Dlatego, ¿e kwestie, o których tu mówimy, s¹ normami postêpowania w spo³eczeñstwie, nie dotycz¹ one spraw prywatnych i nie s¹ ugod¹ pomiêdzy indywidualnymi osobami. Spo³ecznoœæ jako taka egzystuje ca³kowicie niezale¿nie od woli tych, w których imieniu wystêpuje. Nie bêdê ju¿ wiêcej przerywa³ Panu; czyniê to tylko dlatego, ¿e w prywatnych rozmowach z Panem odnios³em wra¿enie, jakoby Pan w swoim dowodzeniu przedstawia³ fa³szywe pogl¹dy, które mog³yby siê ci¹gn¹æ przez ca³¹ Pañsk¹ argumentacjê. Po prostu chcia³em tylko zwróciæ na to uwagê i to jest wszystko z mojej strony. 18


Jones: Myœlê, ¿e nastêpuj¹ca wypowiedŸ odnoœnie Deklaracji Niepodleg³oœci bêdzie w³aœciwa: „Rz¹dy pos³uguj¹ siê œciœle swoj¹ w³adz¹ za przyzwoleniem zarz¹dzanych.” Senator Blair: Nie zaprzeczam temu. Jones: Z wszystkich ludzi na œwiecie, Amerykanie powinni byæ ostatnimi z tych, którzy by odmawiali uznania koncepcji spo³ecznych umów, dotycz¹cych kodeksu obywatelskiego. Na pok³adzie okrêtu „Mayflower”, zanim jeszcze pierwsi koloniœci postawili nogê na brzegu naszego kraju, zosta³o ju¿ zapisane: „W imiê Boga, Amen. My, których imiona s¹ tu zapisane, wierni poddani naszego monarchy, Lorda, Króla Jakuba, panuj¹cego z ³aski Boga nad Wielk¹ Brytani¹, Francj¹ i Irlandi¹, obroñcy wiary etc., podjêliœmy ku chwale Bo¿ej, dla rozwoju chrzeœcijañskiej wiary, ku chwale naszego króla i kraju tê podró¿, aby za³o¿yæ pierwsz¹ koloniê na pó³nocnych terenach Virginii; my, tutaj obecni, zobowi¹zujemy siê uroczyœcie, w obliczu Boga, wspólnie zwi¹zaæ umow¹ i zjednoczyæ siê razem w obywatelskie cia³o pañstwowe, dla naszego lepszego zorganizowania i ochrony oraz popierania celów wy¿ej wymienionych; na mocy niniejszego zarz¹dzenia, ustanowimy i utrwalimy takie sprawiedliwe i równe prawa, zarz¹dzenia, akty, konstytucje i czasowe zalecenia, które bêd¹ uznawane jako najbardziej sprawiedliwe i przydatne dla ogólnego dobra kolonii, a którym wszyscy przyrzekamy nale¿ne podporz¹dkowanie siê i pos³uszeñstwo. Jako œwiadkowie, podpisani tu imiennie w Cape Cod, dnia jedenastego listopada, za panowania naszego monarchy Lorda Króla Jakuba Anglii, Francji i Irlandii osiemnastego i Szkocji piêædziesi¹ttego czwartego, Anno Domini 1620.” Nastêpny dokument Amerykanów to zapis podstawowych zarz¹dzeñ stanu Connecticut, 1838-1839, a brzmi on nastêpuj¹co: „Dlatego, ¿e Wszechmocnemu Bogu upodoba³o siê na podstawie Jego Boskiej wiedzy m¹drze pokierowaæ i zadysponowaæ sprawami, my, mieszkaj¹cy w Windsorze, Harteford i Wethersfield, staliœmy siê wspó³mieszkañcami okolic nad rzek¹ Conectecotte i na terenach przyleg³ych. Dobrze wiemy, ¿e tam, gdzie siê zgromadza lud, S³owo Bo¿e wymaga, aby w celu zabezpieczenia pokoju i jednoœci dla zgromadzonego ludu, zosta³y ustanowione stosownie do Bo¿ych zaleceñ w³aœciwe i nieuci¹¿liwe zarz¹dzenia, które by przez wszystkie wieki wed³ug potrzeby sprawiedliwie zarz¹dza³y i decydowa³y o sprawach ludu. Dlatego wiêc po³¹czyliœmy i zwi¹zaliœmy siê w oficjalne pañstwo lub demokratyczn¹ wspólnotê, i uczyniliœmy to dla siebie i naszych potomnych oraz dla tych, którzy siê do nas przy³¹cz¹ i wejd¹ w jeden zwi¹zek i konfederacje ect.” Ponadto Panie senatorze Blair, pierwsza Konstytucja pañskiego stanu – 1784r. – w swoim dodatkowym artykule, oœwiadcza: „I. Wszyscy ludzie rodz¹ siê w równej wolnoœci i niezawis³oœci; dlatego wszelkie rz¹dy prawa wywodz¹ siê z ludu i s¹ przez niego wybierane oraz s¹ ustanawiane za zgod¹ ludu i s³u¿¹ powszechnemu dobru.” 19


„III. Je¿eli ludzie ukonstytuuj¹ siê w stan spo³ecznoœci, wówczas podporz¹dkuj¹ niektóre ze swoich praw prawom spo³eczeñstwa aby zapewniæ bezpieczeñstwo innym osobom; bez takiego równowa¿nika, tego rodzaju wyrzeczenie jest bezwartoœciowe.” „IV. Wœród naturalnych praw cz³owieka, niektóre s¹ w swej istocie niezbywalne, poniewa¿ nie mo¿na za nie przyj¹æ równowartoœciowego zamiennika. Do tego rodzaju zaliczane s¹ prawa sumienia.” Natomiast w 2-gim paragrafie tej samej Konstytucji, w czêœci drugiej, w rozdziale „Formy ustroju”, s¹ zapisane nastêpuj¹ce s³owa: „Ludnoœæ, która zamieszkuje prowincjê poprzednio zwan¹ New Hampshire, dosz³a t¹ drog¹ do uroczystego i wzajemnego porozumienia, aby ustanowiæ wolne, suwerenne i niezawis³e politycznie cia³o albo inaczej pañstwo, nadaj¹c mu nazwê »Stan New Hampshire«.” W Konstytucji stanu New Hampshire z roku 1792, te wszystkie artyku³y s¹ powtórzone s³owo w s³owo. One te¿ nadal pozosta³y – bez zmiany choæby jednej literki – przy ratyfikowaniu jej w 1852 r., a tak¿e przy zatwierdzaniu w 1877 roku. Stosownie do tego, Panie Blair, jest to ten sam stan, który wydelegowa³ Pana jako pos³a do tego Kongresu – ustanowionego dok³adnie na tej samej zasadzie, której Pan dzisiaj zaprzecza. To jest w³aœnie zasada Deklaracji Niezawis³oœci; to jest zasada Pisma Œwiêtego i dlatego trzymamy siê jej i uwa¿amy j¹ za wieczn¹ prawdê. To s¹ solidne i prawdziwie amerykañskie zasady; œwieckie rz¹dy opieraj¹ swoj¹ prawn¹ moc po prostu na akceptacji zarz¹dzanych (poddanych) i one nie mog¹ byæ przeniesione w obrêb praw sumienia; to s¹ tak¿e zasady, które s¹ zachowywane, g³oszone i bronione przez Adwentystów Dnia Siódmego! Senator Blair: Jednak za rz¹dem stoi spo³eczeñstwo, które go wybra³o. Jones: Oczywiœcie. Wszystkie obywatelskie rz¹dy wywodz¹ siê z ludu, bez wzglêdu na posiadane formy. Senator Blair: Z tym zgadzam siê ca³kowicie. Jones: Jednak¿e ludzie, bez wzglêdu na ich liczbê, nie maj¹ prawa wkraczaæ zarówno w Pañski, jak i mój stosunek do Boga. Jest to sprawa pozostaj¹ca miêdzy ka¿dym cz³owiekiem a Bogiem poprzez wiarê w Jezusie Chrystusie. A ¿e Zbawiciel wyraŸnie uczyni³ i podkreœli³ ró¿nicê pomiêdzy tym, co nale¿y do cesarza, a tym, co nale¿y do Boga, wiêc kiedy cesarz ¿¹da od ludzi tego, co winni s¹ Bogu, zajmuje niew³aœciwe stanowisko i na ile cz³owiek jest pos³uszny cesarzowi, na tyle zapiera siê Boga! Gdy cesarz – czyli rz¹dy obywatelskie – wymaga od ludzi tego, co jest Bo¿e, wówczas domaga siê tego, co nie nale¿y do niego; czyni¹c tak, cesarz przyw³aszcza sobie stanowisko i przywileje Boga, i ka¿dy cz³owiek, który uwa¿a i szanuje Boga oraz swoje prawa wobec Niego, zawsze zlekcewa¿y wszelkie tego typu zakusy cesarza do podobnych roszczeñ. Ten argument przytoczony przez Chrystusa jest potwierdzony przez komentarz apostolski: 20


„Ka¿dy cz³owiek niech siê poddaje w³adzom zwierzchnim; bo nie ma w³adzy, jak tylko od Boga, a te, które s¹, przez Boga s¹ ustanowione. Przeto kto siê przeciwstawia w³adzy, przeciwstawia siê Bo¿emu postanowieniu; a ci, którzy siê przeciwstawiaj¹, sami na siebie potêpienie œci¹gaj¹. Rz¹dz¹cy bowiem nie s¹ postrachem dla tych, którzy pe³ni¹ dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pe³ni¹ z³e. Chcesz siê nie baæ w³adzy? Czyñ dobrze, a bêdziesz mia³ od niej pochwa³ê; jest ona bowiem na s³u¿bie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeœli czynisz Ÿle, bój siê, bo nie na pró¿no miecz nosi, wszak jest s³ug¹ Boga, który odp³aca w gniewie temu, co czyni Ÿle. Przeto trzeba jej siê poddawaæ, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz tak¿e ze wzglêdu na sumienie. Dlatego te¿ i podatki p³acicie, gdy¿ s¹ s³ugami Bo¿ymi po to, aby tego w³aœnie strzegli. Oddwajcie ka¿demu to, co mu siê nale¿y; komu podatek, podatek; komu c³o, c³o; komu bojaŸñ, bojaŸñ; komu czeœæ, czeœæ. Nikomu nic winni nie b¹dŸcie prócz mi³oœci wzajemnej; kto bowiem mi³uje bliŸniego, zakon wype³ni³. Przykazania bowiem: Nie cudzo³ó¿, nie zabijaj, nie kradnij, nie po¿¹daj i wszelkie inne w tym s³owie siê streszczaj¹: Mi³uj bliŸniego swego jak siebie samego” (Rzym 13, 1-9). Nietrudno zauwa¿yæ, ¿e to stanowisko Pisma Œwiêtego jest niczym innym, jak w³aœnie wyjaœnieniem s³ów Chrystusa – „Oddawajcie wiêc co jest cesarskiego, cesarzowi”. W przykazaniu Zbawiciela nakazuj¹cym oddawanie cesarzowi tego, co jest cesarza, ³atwo zauwa¿yæ ewidentne i prawne uznanie obywatelskich rz¹dów oraz to, ¿e stawiaj¹ one wobec nas wymagania, które my obowi¹zkowo musimy uznaæ, a tak¿e i to, ¿e istniej¹ pewne warunki, które powinniœmy wobec nich spe³niaæ. Tekst Pisma Œwiêtego zapisany w Liœcie do Rzym.13r. mówi po prostu o tym samym, tylko innymi s³owami: „Ka¿dy cz³owiek niech poddaje siê w³adzom zwierzchnim; bo nie ma w³adzy, jak tylko od Boga, a te, które s¹, przez Boga s¹ ustanowione”. Mo¿e powtórzê: S³owa Zbawiciela by³y odpowiedzi¹ na pytanie dotycz¹ce podatku. Faryzeusze zapytali Go: „Powiedz nam przeto: Jak ci siê zdaje? Czy nale¿y p³aciæ podatek cesarzowi, czy nie?” (Mat.22,17). Tekst z Rzym.13,6 odnosi siê do tego samego problemu, bowiem mówi on: „Dlatego te¿ i podatki p³acicie, gdy¿ s¹ s³ugami Bo¿ymi po to, aby tego w³aœnie strzegli.” Jezus, odpowiadaj¹c na pytanie faryzeuszy odnosz¹ce siê do podatku, powiedzia³: „Oddawajcie wiêc, co jest cesarskiego, cesarzowi”. Natomiast tekst Rzym.13,7 mówi o tym samym: „Oddawajcie ka¿demu to, co mu siê nale¿y; komu podatek, podatek; komu c³o, c³o; komu bojaŸñ, bojaŸñ; komu czeœæ, czeœæ”. Te nakazy potwierdzaj¹ to, czego dowodzimy, ¿e to stanowisko Pisma Œwiêtego (Rzym.13,1-9) jest Boskim komentarzem do s³ów Chrystusa zawartych w Ew. Mat.22,17-21. Po pierwsze ów fragment wskazuje na obywatelskie rz¹dy – zwierzchnoœci, po prostu na istniej¹ce w³adze. Nastêpnie mówi on o „rz¹dz¹cych”, nosz¹cych miecz i zajmuj¹cych siê spraw¹ podatków. Dalej nakazuje on oddawaæ podatek temu, komu siê nale¿y, a potem mówi: „Nikomu nic winni nie b¹dŸcie prócz mi³oœci 21


wzajemnej; kto bowiem mi³uje bliŸniego, zakon wype³ni³”. Tak na marginesie: wskazuje tu na szóste, siódme, ósme, dziewi¹te i dziesi¹te przykazanie Bo¿e, oraz mówi te¿: „...i wszelkie inne w tym s³owie siê streszczaj¹: Mi³uj bliŸniego swego jak siebie samego”. S¹ te¿ i inne przykazania odnosz¹ce siê do tego samego Zakonu, na które wskazuje ap. Pawe³. To s¹ pierwsze cztery przykazania z pierwszej tablicy Zakonu – przykazania, które mówi¹: „Nie bêdziesz mia³ innych bogów obok mnie. Nie czyñ sobie podobizny rzeŸbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemi¹. Nie bêdziesz siê im k³ania³ i nie bêdziesz im s³u¿y³... Nie nadu¿ywaj imienia Pana, Boga twojego... Pamiêtaj o dniu sabatu, aby go œwiêciæ.” A potem jest jeszcze inne przykazanie, które w sposób zwiêz³y ³¹czy je wszystkie: „Bêdziesz mi³owa³ Pana, Boga swego, z ca³ego serca swego i z ca³ej duszy swojej, i z ca³ej myœli swojej” (Mat.22,37). Ap. Pawe³ zna³ bardzo dobrze to przykazanie, bo gdyby by³o inaczej, nie powiedzia³by: „...i wszelkie inne w tym s³owie siê streszczaj¹: Mi³uj bliŸniego swego jak siebie samego”. Powiedzia³ tak dlatego, ¿e pisze tu o zasadach, które przedstawi³ Zbawiciel, a one mówi¹ o naszych obowi¹zkach wzglêdem rz¹dów obywatelskich. Zobowi¹zania na³o¿one na nas przez w³adzê obywatelsk¹, dotycz¹ wy³¹cznie w³adzy i wspó³obywateli, poniewa¿ obywatelskie rz¹dy zajmuj¹ siê jedynie cz³owiekiem w jego relacjach jeden wzglêdem drugiego oraz wobec rz¹du. Jednak w tym samym temacie, s³owa Zbawiciela zdecydowanie i ca³kowicie od³¹czaj¹ to, co nale¿ne Bogu, od tego, co nale¿y do rz¹dów obywatelskich. Te rzeczy, które nale¿¹ siê Bogu, nie mog¹ byæ oddawane rz¹dom obywatelskim – czyli istniej¹cym w³adzom. Dlatego te¿ ap. Pawe³ – chocia¿ dobrze wiedzia³, ¿e istniej¹ inne przykazania – powiedzia³: „...i jeœli które insze jest przykazanie, w tym s³owie sumownie siê zamyka, mianowicie: Bêdziesz mi³owa³ bliŸniego twego, jako siebie samego” (Rzym.13,9 BG). A to oznacza, ¿e gdyby jakieœ inne przykazanie wprowadzono pomiêdzy cz³owieka a w³adzê obywatelsk¹ jest ono zawarte w tej wypowiedzi Zbawiciela, ¿e masz mi³owaæ bliŸniego swego jak siebie samego. Zatem, pokazuje nam to zdecydowanie, ¿e istniej¹ce w³adze lub rz¹dy, chocia¿ ustanowione przez Boga, maj¹ prawo li tylko wtr¹caæ siê w stosunki cz³owieka do jego wspó³obywateli. Dalej: aczkolwiek przykazania te obejmuj¹ wszystkie wymienione obowi¹zki cz³owieka wobec istniej¹cych w³adz, to jednak nie zawieraj¹ ¿adnej wzmianki odnosz¹cej siê do pierwszej tablicy Zakonu; a z tego wynika, ¿e istniej¹ce w³adze, chocia¿ ustanowione przez Boga, nie maj¹ nic wspólnego i nic do czynienia w relacjach cz³owieka z Bogiem. Dziesiêæ Przykazañ zawiera w sobie wszystkie powinnoœci cz³owieka i chocia¿ zosta³y wykazane tu obowi¹zki ludzi wobec istniej¹cych w³adz, to jednak w tych tu wymienionych, nie ma ¿adnej wzmianki na temat obowi¹zków zwi¹zanych 22


z pierwsz¹ tablic¹ Zakonu. Z tego wynika, ¿e powinnoœci zalecane cz³owiekowi przez pierwsz¹ tablicê Zakonu Bo¿ego, w ogóle nie zawieraj¹ ¿adnych zaleceñ dla cz³owieka w jego relacjach z istniej¹cymi w³adzami; a to znowu oznacza, ¿e istniej¹ce w³adze, aczkolwiek ustanowione przez Boga, w ogóle nie s¹ upowa¿nione przez Niego, aby w jakiejkolwiek sprawie ingerowa³y w sferê powinnoœci cz³owieka wobec chocia¿by jednego z pierwszych czterech Dziesiêciu Przykazañ. W nich s¹ wykazane obowi¹zki, jakie cz³owiek ma spe³niaæ wzglêdem Boga, a z nimi w³adza, choæ prawnie istniej¹ca, nie ma nic do czynienia, poniewa¿ Chrystus poleci³ oddawaæ Bogu – nie cesarzowi, ani przez cesarza – to, co jest Bo¿ego. Ap. Pawe³ w swoim komentarzu do zasad ustanowionych przez Chrystusa, nie wymieni³, a wrêcz opuœci³ pierwsze cztery przykazania dlatego, abyœmy raz na zawsze mogli odmówiæ prawa ka¿dej w³adzy obywatelskiej do wydawania jakichkolwiek ustaw dotycz¹cych obowi¹zków cz³owieka wobec Boga – zawartych w pierwszych czterech przykazaniach. Ten projekt Ustawy Niedzielnej ma wprowadziæ ustawê odnoœnie Dnia Pañskiego. Je¿eli jest to Dzieñ Pañski, wówczas naszym obowi¹zkiem jest oddanie tej sprawy w rêce Pana, a nie cesarza. Je¿eli bêdzie wymaga³ jej od nas cesarz, wówczas bêdzie wymaga³ od nas czegoœ, co nie jest w jego gestii, a tym samym bêdzie chcia³ wymóc na nas coœ, z czym w zasadzie w ogóle nie ma prawa mieæ nic do czynienia. Senator Blair: Czy w zwi¹zku z Pana sprzeciwem w tej kwestii, sprawy nie za³atwi zamiana s³ów i zamiast u¿ywaæ „Dzieñ Pañski” bêdziemy u¿ywaæ s³owa „Niedziela”? Jones: Nie, szanowny Panie, a to dlatego, ¿e ta podstawowa, acz ukryta zasada, owo jedyne pod³o¿e Niedzieli, jest koœcielne i wyznaniowe, a jako tego rodzaju ustawa, jest koœcielnym ustawodawstwem. Do tego pytania odniosê siê póŸniej bardziej szczegó³owo. W tej kwestii proszê nas nie zrozumieæ fa³szywie. Jesteœmy Adwentystami Dnia Siódmego i chocia¿by ten projekt ustawy mia³ s³u¿yæ do wymuszenia œwiêcenia i zachowywania siódmego dnia jako Dnia Pañskiego, wówczas przeciwstawimy siê mu dok³adnie z tak¹ stanowczoœci¹, jak to czynimy obecnie wobec proponowanej formy ustawy, a to po prostu z tego powodu, ¿e w³adze obywatelskie nie maj¹ ¿adnego prawa wtr¹cania siê w to, czy powinniœmy czy nie powinniœmy oddawaæ Bogu to, co nale¿ne Bogu, czy jesteœmy czy nie jesteœmy Mu cokolwiek winni lub co mamy, a czego nie mamy wype³niaæ wzglêdem Niego. Aby uwydatniæ tê kwestiê, proszê wybaczyæ, ¿e ponownie powo³am siê na s³owa Chrystusa. W tamtych czasach sprawa ta dotyczy³a kwestii – czy nale¿y, czy te¿ nie nale¿y p³aciæ podatek cesarzowi. W odpowiedzi na to pytanie, Chrystus poda³ nastêpuj¹c¹ zasadê: „Oddawajcie wiêc, co jest cesarskiego cesarzowi, a co jest Bo¿ego, Bogu” (Mat.22,17). Ta moneta podatkowa by³a cesarska; na niej by³a jego podobizna i jego napis; ona musia³a byæ oddawana jemu. A teraz przenieœmy to na pytanie dotycz¹ce przestrzegania Sabatu, a jest to absolutnie uzasadnione 23


i zupe³nie w³aœciwe pytanie, które teraz postawimy: Czy rzecz¹ zgodn¹ z prawem jest oddanie w rêce cesarza sprawy przestrzegania Dnia Pañskiego? Odpowiadaj¹c na nie, w³aœciwym bêdzie, gdy siê pos³u¿ymy sparafrazowanymi s³owami Chrystusa: Poka¿ mi Dzieñ Pañski; czyj¹ nosi podobiznê i czyj napis? Z ca³¹ pewnoœci Pana, Boga. A ten projekt ustawy, o którym tu dzisiaj dyskutujemy stwierdza jednoznacznie, ¿e jest to Dzieñ Pañski. Tak wiêc na tej podstawie do niego [dnia] odnosz¹ siê s³owa Chrystusa. A ¿e ten dzieñ nosi podobiznê i podpis Pana, oddawajcie wiêc Bogu, co Bo¿e, a cesarzowi, co cesarza. Ten dzieñ nie nosi podobizny ani podpisu cesarza; nie nale¿y wiêc do niego i te¿ nie mo¿e byæ oddawany w rêce cesarza! Jeszcze raz: proszê zastanówmy siê nad ustanowieniem Sabatu. Czy by³oby rzecz¹ s³uszn¹ czy te¿ nies³uszn¹ oddaæ w rêce cesarza kwestiê przestrzegania Sabatu? Poka¿ mi sobotê; czyj¹ nosi poddobiznê i podpis? Przykazanie Bo¿e mówi, ¿e jest to „...sabat Pana, Boga twego” (2Moj.20,10). On nosi Jego podobiznê, Jego podpis i tylko Jego, a zatem on ca³kowicie nale¿y do Niego; cesarz nie mo¿e mieæ nic do czynienia z nim! On nie nale¿y do cesarza; sprawa jego przestrzegania nie mo¿e byæ oddana w rêce cesarza, a tylko i jedynie tylko do r¹k Boga, gdy¿ przykazanie Bo¿e mówi: „Pamiêtaj o dniu Sabatu, aby go œwiêciæ.” Je¿eli Sabat nie jest przestrzegany jako dzieñ œwiêty, wówczas w ogóle nie jest przestrzegany. A dlatego, ¿e nale¿y do Boga i nosi Jego, a nie cesarza podpis, dlatego te¿ stosownie do polecenia Chrystusa nale¿y go oddawaæ tylko Bogu, gdy¿ mamy oddawaæ Bogu to, co Boskie, poniewa¿ Sabat jest „...sabatem, Pana, Boga” (2Moj.20,10). Z tego powodu przestrzeganie Sabatu albo przestrzeganie Dnia Pañskiego – jakkolwiek Pan go bêdzie zwa³ – nigdy nie mo¿e byæ oddane do r¹k cesarza. Zaœ cesarz w ¿adnym przypadku nie mo¿e roœciæ doñ pretensji, bez przyw³aszczenia sobie tego, co nale¿y do Boga lub umieszczenia siebie na miejscu Boga i uzurpowania sobie bycia Bogiem. Dlatego te¿ mówimy, ¿e je¿eli ten projekt ustawy mia³by byæ ustanowiony dla dobra prawdziwego Sabatu Pana – Sabatu siódmego dnia, którego przestrzegamy – gdyby ten projekt mia³ siê przyczyniaæ do jego przestrzegania lub zmusza³by ludzi, aby nie pracowali w tym dniu, wówczas sprzeciwilibyœmy siê temu tak samo zdecydowanie, jak to czynimy dzisiaj. Wówczas ja bêdê sta³ tutaj za t¹ mównic¹ i z równ¹ stanowczoœci¹ bêdê argumentowa³ przeciwko tej ustawie, powo³uj¹c siê na tê sam¹ zasadê – zasadê ustanowion¹ przez Jezusa Chrystusa – ¿e z tym, co nale¿y do Boga, w³adze i rz¹dy obywatelskie nigdy nie maj¹ prawa czegokolwiek czyniæ. Ta kwestia obowi¹zku przestrzegania Dnia Pañskiego, dotyczy wy³¹cznie relacji pomiêdzy cz³owiekiem a Bogiem. A je¿eli jakiœ cz³owiek nie wype³nia go wzglêdem Boga, jest za to odpowiedzialny wy³¹cznie przed Bogiem i za ten b³¹d czyli odmowê przestrzegania go nie jest odpowiedzialny przed jakimkolwiek cz³owiekiem, zgromadzeniem lub organizacj¹ ludzk¹. Ka¿da w³adza, która podejmuje siê karania takiego cz³owieka za jego b³¹d i odmowê oddawania Bogu tego, co Bo¿e, stawia siebie na miejscu 24


Boga. Ka¿da w³adza, która usi³uje to czyniæ, zajmuje stanowisko przeciwne s³owom Chrystusa i tym samym staje siê antychrzeœcijañsk¹. Proszê zauwa¿yæ, ¿e ten projekt ustawy niedzielnej akurat zmusza w³adzê do podjêcia dok³adnie takiego kroku i dlatego mówiê Wam – bez jakiejkolwiek chêci uw³aczenia autorowi tego projektu – ¿e ten projekt ustawy niedzielnej, nad którym dzisiaj tu dyskutujemy, jest antychrzeœcijañski! Jednak mówi¹c to, nie przedstawiam owej zamierzonej ustawy jako gorszej od wszelkich innych ustaw niedzielnych na œwiecie. Nie mo¿e byæ ¿adnej ustawy niedzielnej, która by nie by³a antychrzeœcijañsk¹ i dlatego, je¿eli jakakolwiek powstanie, zawsze bêdzie antychrzeœcijañska. Senator Blair: Zatem, Pan sprzeciwia siê wszelkim ustawom niedzielnym w kraju? Jones: Tak, proszê Pana! Senator Blair: Czyli, Pan jest przeciwny wszelkim ustawom niedzielnym? Jones: Tak, proszê Pana. My jesteœmy przeciwni wszelkim ustawom niedzielnym, jakie kiedykolwiek zosta³y i zostan¹ wydane, pocz¹wszy od tej pierwszej, która zosta³a ustanowiona przez Konstantyna a¿ do tej, która dzisiaj jest proponowana; i dok³adnie tak samo bêdziemy równie¿ przeciwni ustawie nakazuj¹cej œwiêcenie Soboty – gdyby tak¹ przewidywano ustanowiæ – bowiem ona by³aby tak¿e antychrzeœcijañsk¹! Senator Blair: Tak¿e bêdziecie przeciwni ustawie stanowej jak i narodowej? Jones: Tak, Panie – stanowej jak i ogólnonarodowej. Zaraz Panu przedstawiê historyczne uzasadnienia, a do tego i fakty, na których opieraj¹ siê te rzeczy, w nadziei, ¿e zostan¹ wziête pod uwagê. Wierzê, ¿e George Washington nadal cieszy siê u wielu wielkim powa¿aniem – a na pewno u Adwentystów Dnia Siódmego – i on powiedzia³: „Ka¿dy cz³owiek, zachowuj¹cy siê jak przysta³o na dobrego obywatela, w swojej religijnej wierze jest odpowiedzialny jedynie przed Bogiem i musi byæ chroniony w swoim czczeniu Boga, urzeczywistnianym tak, jak mu dyktuje sumienie”. Dlatego te¿ powinniœmy [ADS] byæ chronieni tak d³ugo, jak d³ugo jesteœmy prawomyœlnymi obywatelami. Wœród nas nie ma ani jednego w³aœciciela restauracji. Jesteœmy spo³ecznoœci¹ nie u¿ywaj¹c¹ alkoholu i skrupulatnie praktykujemy zasady chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci. Krótko mówi¹c, w tym kraju lub na ca³ym œwiecie nie znajdzie Pan ludzi, którzy by bardziej d¹¿yli do pokoju i prawomyœlnoœci, jak my. Uczymy ludzi na podstawie Biblii, aby byli poddani istniej¹cym w³adzom; uczymy ich, ¿e najwiêkszym obowi¹zkiem chrzeœcijanskich obywateli jest bycie pos³usznym prawu i to nie z obawy przed kar¹, ale z szacunku do autorytetu w³adzy, szacunku do Boga i w³asnego sumienia. Senator Blair: Taka jest powszechna argumentacja mormonów. Mormoni mówi¹, ¿e ich zwi¹zek jest spraw¹ religijnej wiary. Ka¿dy przyzna Panu prawo do przyjêcia mormonizmu, jednak gdy dojdzie do kwestii praktykowania go, czy wówczas nie bêdzie to zak³óceniem porz¹dku wobec innych? 25


Jones: Poruszy³bym tê sprawê nawet, gdyby Pan nie postawi³ tego pytania. Skoro jednak Pan poruszy³ tê kwestiê, omówiê j¹ teraz. Moim generalnym argumentem jest to, ¿e w³adze œwieckie nigdy nie mog¹ wtr¹caæ siê w sprawy obowi¹zków cz³owieka wobec pierwszych czterech – z dziesiêciu – przykazañ Bo¿ych; ten argument jest tak¿e umieszczony w s³owach Washingtona. Obowi¹zki te wchodz¹ w zakres dotycz¹cy wy³¹cznie Boga. Jednak poligamia jest cudzo³óstwem. A cudzo³óstwo w ¿adnym przypadku nie wchodzi w zakres obowi¹zków cz³owieka wobec Boga i nie jest ujawnione w pierwszych czterech z dziesiêciu przykazañ Bo¿ych. Zakaz ten pojawia siê dopiero na drugiej tablicy Zakonu Bo¿ego, która obejmuje obowi¹zki cz³owieka wobec jego bliŸnich. Natomiast to, w jaki sposób ludzie maj¹ siê zachowywaæ wzglêdem siebie – w odniesieniu do swoich bliŸnich – o tym musi decydowaæ w³adza œwiecka, bowiem to jest podstaw¹ ich egzystencji. Zatem, praktykowanie wielo¿eñstwa podlega ca³kowicie zakresowi drugiej tablicy i stosownie do tego s³usznie podlega jurysdykcji w³adzy œwieckiej. Moja argumentacja w najmniejszym stopniu nie popiera zasady mormonizmu, ani te¿, uczciwie rzecz bior¹c nie mo¿e byæ uwa¿ana za tak¹. Zdajê sobie sprawê z tego, ¿e zarzut ten zosta³ postawiony impulsywnie, jednak ci, którzy u¿ywaj¹ tego zarzutu i argumentu przeciwko zasadom, nad którymi siê zastawiamy, zaliczaj¹ cudzo³óstwo do praktyk religijnych. Jednak wbrew takim wszystkim zarzutom i argumentom, twierdzê, ¿e cudzo³óstwo w ¿adnym sensie nie wchodzi w zakres religijnych czynnoœci. Ono jest nie tylko wysoce antyreligijne, ale jest przede wszystkim niecywilizowane; a poniewa¿ jest niecywilizowane, w³adze œwieckie maj¹ prawo je usun¹æ i potraktowaæ oraz ukaraæ tak samo, jak mord, kradzie¿, krzywoprzysiêstwo czy jakikolwiek inny niecywilizowany czyn. Ponadto, protestujemy przeciwko przyrównywaniu rzetelnie przestrzeganego jakiegokolwiek dnia tygodnia w jakimkolwiek czasie, do cudzo³óstwa. S¹ tak¿e na œwiecie ludzie, którzy uwa¿aj¹ za s³uszne posiadanie wspólnej w³asnoœci. Za³ó¿my, ¿e bazuj¹c na swoich zasadach i przyk³adzie aposto³ów – wszystkie rzeczy posiadaj¹ wspólne. Zgoda, oni maj¹ prawo tak uczyniæ. Ka¿dy kto sprzeda swoj¹ w³asnoœæ i odda nale¿noœæ do wspólnej kasy, ma prawo postêpowaæ tak, jak zechce. Jednak przypuœæmy, ¿e owi ludzie postêpuj¹c wedle swoich zasad, uczyni¹ z tego religijny przepis, przejm¹ Pañskie lub moje dobra i bez Pana czy mojej zgody oddadz¹ je do kasy wspólnoty. Co wówczas? Pañstwo zakazuje takich praktyk. Ono nie zabrania wy¿ywania i praktykowania ich religii, ale ono chroni Pañskie i moje dobra i zakazuje wykorzystywania przywilejów religijnych do uprawiania kradzie¿y. A zakazuj¹c kradzie¿y pañstwo w ogóle nie pyta, czy owa kradzie¿ ma pod³o¿e religijne. Podobnie rzecz siê ma z wielo¿eñstwem, praktykowanym wœród Mormonów. Jednak rozwa¿my to jeszcze z innej strony. W naszym kraju czy w jakimœ innym, ka¿demu cz³owiekowi wolno wybraæ sobie bo¿ka w celu czczenia go. Ten bo¿ek ucieleœnia jego przekonanie i on mo¿e go czciæ tylko zgodnie ze swoim przekonaniem. Nie odgrywa tu ¿adnej roli forma 26


i kszta³t owego bo¿ka, bowiem on ma prawo czczenia go w ca³ym œwiecie, a tym samym i w Stanach Zjednoczonych. Lecz przypuœæmy, ¿e w zwi¹zku z czczeniem tego bo¿ka, bêdzie usi³owa³ odebraæ ¿ycie jednemu ze swoich bliŸnich i ofiarowaæ go bo¿kowi jako ludzk¹ ofiarê. W³adze œwieckie istniej¹ po to, aby chroniæ ludzkie ¿ycie, wolnoœæ, w³asnoœæ itd. i one musz¹ ukaraæ tego cz³owieka za zamach na ¿ycie bliŸniego. Prawo cywilne chroni ¿ycie ludzkie przed praktykami jakiejkolwiek religii, jednak karz¹c przestêpcê w najmniejszym stopniu nie wnika w jego religiê. Ono ukarze go tak samo, gdyby nawet nie mia³ owej religijnej wymówki. Ono go ukarze za jego niecywilizowany czyn, za jego morderstwo, a nie za jego bezbo¿noœæ czy antyreligijnoœæ. Jeszcze raz powtarzam, ¿e problem religii nie jest brany pod uwagê przez pañstwo, bowiem jedyn¹ kwesti¹ w tej sprawie jest to, czy ktoœ zagra¿a czy nie zagra¿a ¿yciu swoich bliŸnich. W³adze œwieckie s¹ zobowi¹zane do chronienia ¿ycia obywateli. To w³aœnie dok³adnie nale¿y do jurysdykcji cesarza i o tym mówi nam tak¿e Pismo Œwiête, ¿e to wchodzi w zakres naszych obowi¹zków wobec bliŸnich, a tym samym le¿y te¿ i w gestii cesarza. Dlatego te¿ prawd¹ jest, ¿e pañstwo nigdy nie mo¿e wydaæ ustawy prawnej w odniesieniu do wiary cz³owieka lub te¿ w odniesieniu do czegoœ, co jest zawarte w pierwszych czterech przykazaniach Dekalogu. Jednak o ile cz³owiek w praktykowaniu swoich przekonañ religijnych odnosz¹cych siê do pierwszych czterech przykazañ, narusza prawa swoich bliŸnich, jak np. ¿ycie, rodzinê, ich dobra lub charakter, wówczas w³adze œwieckie oœwiadczaj¹, ¿e jest to bezprawie. Dlaczego? Czy dlatego, ¿e jest to niereligijne – bezbo¿ne, czy te¿, ¿e jest to niemoralne? Nic z tych rzeczy, tylko dlatego, ¿e jest to czyn bezprawny (niecywilizowany) i jedynie tylko z tego powodu. Nigdy nie bêdzie dla w³adzy rzecz¹ w³aœciw¹ dopytywanie siê czy ów cz³owiek jest religijny (wierz¹cy), czy nie, lub te¿, czy jego postêpowanie ma pod³o¿e religijne (pobo¿ne) lub nie. Zatem jedyn¹ kwesti¹ w tej sprawie musi byæ to, czy jego postêpek jest zgodny z prawem, czy te¿ jest bezprawny. Senator Blair: Teraz, proszê, aby Pan zastosowa³ te prawne argumenty do zaprowadzenia soboty wœród ludzi i dla dobra ludzi! Jones: Bardzo dobrze – rozpatrzmy to. Tutaj s¹ osoby, które zachowuj¹ niedzielê. Ich prawem jest pracowanie w ka¿dym innym dniu tygodnia. Ale je¿eli zechc¹, maj¹ prawo pracowaæ tak¿e w tym dniu (w niedzielê); jednak¿e oni przestrzegaj¹ tego dnia i uznaj¹ go za Sabat – dzieñ Pañski. Czyni¹c tak – do czego zreszt¹ maj¹ prawo – widz¹, ¿e obok nich s¹ jeszcze inni ludzie, którzy œwiêc¹ sobotê, a jeszcze inni pi¹tek. Mahometanie œwiêc¹ pi¹tek. Jednak my chcemy zaj¹æ siê tylko tymi, którzy œwiêc¹ sobotê – siódmy dzieñ tygodnia – zwan¹ Sabatem. Ci, którzy œwiêc¹ niedzielê i domagaj¹ siê ustanowienia prawa dla tego dnia, wymagaj¹ przez to, aby innym ludziom, zakazano w niedzielê pracy, t³umacz¹c to tym, ¿e zajêcia tych ludzi zak³ócaj¹ ich odpoczynek, naruszaj¹ ich œwiêto itd., przy czym twierdz¹, ¿e ich prawa nie s¹ odpowiednio chronione. Czy oni naprawdê wierz¹, ¿e to jest zgodne z zasadami? PrzeœledŸmy to. Ci ludzie nigdy nie przy27


znaj¹ siê (bynajmniej ja jeszcze nie spotka³em nikogo spoœród nich, kto by to uzna³), ¿e ich praca w sobotê zak³óca i narusza odpoczynek czy œwiêtowanie tych, którzy œwiêc¹ sobotê. Je¿eli ich praca w sobotê nie zak³óca odpoczynku czy nabo¿eñstwa sobotniego tych, którzy œwiêc¹ sobotê, to na jakiej zasadzie nasza praca w niedzielê, zak³óca odpoczynek tych, którzy œwiêc¹ niedzielê? Nigdy nie spotka³em cz³owieka, który by uzna³ tê zasadê. Je¿eli ich praca nie narusza naszego odpoczynku, œwiêtowania czy nabo¿eñstwa, wówczas nasza praca te¿ nie mo¿e naruszaæ ich odpoczynku i ich œwiêtowania. Ma³o tego: by³em obecny na generalnym zebraniu w San Francisco, gdzie omawiano kwestiê Ustawy Niedzielnej, a pewna osoba przemawiaj¹c na ten temat, powiedzia³a: „W naszym Stanie jest pewna liczba dobrych ludzi, którzy nie s¹ przekonani co do ustanowienia Prawa Niedzielnego, a którzy œwiêc¹ sobotê jako Sabat Pañski, lecz (powiedzia³ on) – „wiêkszoœæ musi rz¹dziæ. Ogromna wiêkszoœæ ludzi œwiêci niedzielê; ich prawa musz¹ byæ respektowane i oni te¿ maj¹ prawo do wydawania ustaw”. Wówczas powsta³em i powiedzia³em: „Proszê za³o¿yæ, ¿e ta wiêkszoœæ bêdzie po stronie ludzi œwiêc¹cych siódmy dzieñ i oni pójd¹ do cia³a ustawodawczego, aby ono ustanowi³o prawo zmuszaj¹ce was do œwiêcenia soboty przez wzgl¹d na ich prawa. Czy uszanujecie takie prawo? Wówczas po ca³ej sali rozleg³ siê pomruk i us³ysza³em jednog³oœne »Nie«!”. Senator Blair: Z jakiego powodu powiedzieli „nie”? Jones: Tego te¿ chêtnie chcia³bym siê dowiedzieæ. Przecie¿ tu wykazali brak logiki. Ich odpowiedŸ pokaza³a, ¿e oni nie opierali siê ani na sprawiedliwoœci, ani na prawie, twierdz¹c, ¿e wiêkszoœæ ma dominowaæ w sprawach dotycz¹cych sumienia. Senator Blair: To nie wynika z tego, a przynajmniej ja nie dostrzegam takiej konkluzji. Wiêkszoœæ ma prawo stanowiæ o tym, co wchodzi w zakres uporz¹dkowania spraw spo³eczeñstwa i je¿eli cesarz zarz¹dza spo³eczeñstwem, wówczas w tym kraju wiêkszoœæ ma prawo do powiedzenia, co mamy oddawaæ cesarzowi. Jones: Bardzo dobrze, ale wiêkszoœæ nie ma prawa do decydowania, co my mamy oddawaæ Bogu, ani te¿ nie ma prawa do decydowania, ¿e to, co jest Bo¿e, nale¿y oddaæ cesarzowi. Je¿eli w Stanach Zjednoczonych, z tysi¹ca ludzi, dziewiêciuset dziewiêædziesiêciu dziewiêciu bêdzie œwiêciæ siódmy dzieñ – tzn. sobotê, a ja bêdê uwa¿a³ i upiera³ siê przy tym, ¿e mam prawo do œwiêcenia i obrania sobie niedzieli, wówczas oni wszyscy razem nie maj¹ prawa do zmuszania mnie, abym œwiêci³ sobotê. Senator Blair: Innymi s³owy, Pan reprezentuje zasadê, ¿e dla dobra spo³eczeñstwa, bez wzglêdu na religijny aspekt tego zagadnienia, dla Pana dobra, nie wolno wymagaæ od Pana, aby Pan nie pracowa³ w sobotê, chocia¿ to bêdzie przeszkadzaæ innym? Jones: Jeœli chodzi o przeszkadzanie innym, ju¿ wczeœniej udowodni³em, ¿e spo³eczeñstwo nie ma prawa tak postêpowaæ. Natomiast istota Pana pytania, dok³adnie popiera moje stanowisko. 28


Senator Blair: Jest Pan w pe³ni logiczny, ¿e nie nale¿y ustanawiaæ prawa Sabatu. Dosz³o do moich uszu nastêpuj¹ce pytanie: „Czy mówca jest w ogóle przeciwny wszelkim ustawom, które odnosz¹ siê do bluŸnierstwa (uw³aczania Bogu)”? Jones: Tak, proszê Pana. Lecz nie dlatego, ¿e bluŸnierstwo jest z³¹ rzecz¹, ale dlatego, ¿e w³adze œwieckie nie mog¹ okreœlaæ, co jest bluŸnierstwem, ani te¿ nie mog¹ za to karaæ. BluŸnierstwo (uw³aczanie Bogu) dotyczy Boga, jest wykroczeniem przeciwko Bogu i grzechem przeciwko Niemu. Senator Blair: Czy zak³ada Pan, ¿e takie postêpowanie (bluŸnienie) w spo³eczeñstwie mo¿e byæ szkodliwe dla spo³eczeñstwa? Jones: Proszê to wyraŸniej okreœliæ. Jak dalece jest ono szkodliwe dla spo³eczeñstwa? Senator Blair: Przyjmijmy, ¿e ono bêdzie w nastêpuj¹cy sposób szkodliwe: wiara w istnienie Boga, czeœæ oddawana Stwórcy i pielêgnowanie tego pogl¹du w spo³eczeñstwie s³u¿y dobru spo³eczeñstwa; w zasadzie jest to podstaw¹ ka¿dego prawa i wszelkich ograniczeñ. Je¿eli Wszechmog¹cy – który wszystko wie, wszystkiego siê domyœla i ma wszelk¹ moc – nie mia³by mieæ prawa powstrzmywania i ograniczania nas, wówczas trudno dostrzec, jak my wzajemnie mo¿emy utrzymaæ siebie w ryzach. Jones: On ma prawo powstrzmywania nas, co te¿ czyni. Senator Blair: Powszechnie przyjête bluŸnierstwo, wyszydzanie i lekcewa¿enie Wszechmog¹cego prowadzi do tego, ¿e nasze dzieci, które wkrótce stan¹ siê obywatelami pañstwa, bêd¹ wychowywane w ca³kowitym braku poszanowania wobec Niego i Jego autorytetu. BluŸnierstwo – tak, jak ja je rozumiem – to w rzeczywistoœci okazywanie lekcewa¿enia Bogu oraz drwienie z Boga wœród Jego stworzeñ. Jones: To, co u nas uwa¿a siê za bluŸnierstwo, nie jest bluŸnierstwem w Chinach i w wielu innych krajach. Senator Blair: Nie zajmujemy siê teraz pogañskimi spo³eczeñstwami. Przepisy obowi¹zuj¹ce w pogañskim spo³eczeñstwie mog¹ byæ dla niego obowi¹zuj¹ce, jednak nie bêd¹ odpowiedzi¹ dla ludzi w chrzeœcijañskiej spo³ecznoœci. Czy Pan uwa¿a, ¿e nie ma czegoœ takiego jak bluŸnierstwo? Jones: Nie; w to nie wierzê. Senator Blair: Chiñczyk w ogóle nie wierzy w coœ takiego jak Bóg, a przynajmniej w takiego Boga, jak my. Je¿eli Pan wierzy w naszego Boga i w nasze chrzeœcijañskie zarz¹dzenia, co Pan rozumie pod s³owem bluŸnierstwo? Jones: Istnieje wiele rzeczy, uwa¿anych przez Pismo Œwiête za bluŸnierstwo. Senator Blair: Autorytet prawa w ró¿nych Stanach podj¹³ siê okreœlenia rzeczy, które s¹ bluŸnierstwem. Jones: W³aœnie tak siê rzecz ma. Jednak je¿eli prawo ma zamiar okreœlaæ co jest bluŸnierstwem i karaæ je, wówczas dlaczego nie wchodzi g³êbiej w te sprawy i nie okreœla wszystkiego oraz nie karze za wszystko? 29


Senator Blair: Byæ mo¿e nie potrafi tak daleko siêgaæ jak powinno. Czy powiedzia³ Pan, ¿e jest Pan przeciwko wszelkim prawom, które s¹ ukierunkowane na bluŸnierstwa, z³orzeczenia i przeklinania? Jones: W powi¹zaniu z ka¿dym z czterech pierwszych przykazañ. Senator Palmer: Je¿eli za³o¿y Pan, ¿e to, co zosta³o zdefiniowane w prawach ró¿nych Stanów jest okreœlane jako bluŸnierstwo i przynosi ujmê wartoœci i przestrzeganiu tego prawa, to czy nadal bêdzie Pan uwa¿a³ takie prawa za niew³aœciwe i niestosowne? Jones: Na podstawie zasad, które s¹ przedstawione w Piœmie Œwiêtym, ¿adne ustawodawstwo, w ¿aden sposób nie mo¿e byæ w³aœciwe i stosowane w odniesieniu do pierwszych czterech przykazañ. Co prawda, w wielu przypadkach w³adzom œwieckim mo¿e siê wydawaæ, ¿e uczynienie tego czy owego w tej kwestii bêdzie naprawdê w³aœciwe i dobre, ale je¿eli raz wkrocz¹ one na takie tereny ustawodawstwa, to co je mo¿e powstrzymaæ przed wydaniem ró¿nych innych? Senator Palmer: Powstrzymanie siê przed bluŸnieniem przeciwko Bogu jest czêœci¹ wychowania m³odzie¿y w tym kraju. Jones: To jest prawd¹. Gdy m³odzie¿ jest w³aœciwie wychowana, nigdy nie bêdzie bluŸniæ. Senator Palmer: Wydajemy prawa wychowacze dla m³odzie¿y. Pytaniem jest, czy zakaz bluŸnierstwa mo¿na w³¹czyæ w zakres wychowania? Proszê spojrzeæ na to z tego punktu widzenia. Jones: Ba³wochwalstwo (a chciwoœæ jest ba³wochwalstwem) nie jest niczym innym, jak pogwa³ceniem jednego z pierwszych czterech przykazañ. „Nie bêdziesz mia³ innych bogów obok mnie” i je¿eli rz¹d mo¿e zakazaæ przestêpowania trzeciego i czwartego przykazania, to dlaczego nie móg³by zakazaæ przestêpowania pierwszego oraz drugiego i w tym przypadku od razu zaj¹æ stanowisko Boga i ustanowiæ ziemsk¹ teokracjê? Taki w³aœnie bêdzie tego logiczny rezultat. Senator Blair: Chciwoœæ jest stanem umys³u, ale gdy praktycznie ujawni siê ono w kradzie¿y, wówczas wkracza tu prawo. Jones: To jest oczywiste. Senator Palmer: BluŸnierstwo lub chciwoœæ s¹ zaraŸliwe. Gdy np. chciwy cz³owiek zarazi chciwoœci¹ ca³e swoje s¹siedztwo i wszyscy stan¹ siê z³odziejami, to wtedy chciwoœæ stanie siê stosownym tematem ustawodawstwa. Jones: Nigdy! Ono (prawo) zakazuje kradzie¿y, a nie chciwoœci. Nie mo¿ecie wedrzeæ siê w sferê umys³u (duszy), w której mieszka chciwoœæ. Senator Blair: Nie mówimy, ¿e musimy wdzieraæ siê w sferê umys³u, ale spo³eczeñstwo ma prawo do wydania zarz¹dzeñ, gdy¿ ustawy te s¹ istotne dla dobra spo³eczeñstwa. Spo³eczeñstwo, z uwagi na wiêkszoœæ g³osów, ma prawo do ustanawiania zarz¹dzeñ i mamy byæ pos³uszni temu, co ustali³a wiêkszoœæ. Jones: W jaki sposób mo¿na ustaliæ, co jest bluŸnierstwem, jeœli jest to przestêpstwo tylko przeciwko Bogu? W purytañskiej teokracji Nowej Funlandii nasz 30


historyk Bancroft, powiedzia³: „najwiêkszym wykroczeniem na tej liœcie przestêpstw by³o bluŸnierstwo – czyli to, co s¹d przysiêg³ych nazwa³ bluŸnierstwem”. Senator Blair: Jednak za tym s¹dem przysiêg³ych sta³o prawo i ono orzeka³o, ¿e takie praktyki maj¹ byæ karane. Je¿eli s¹d, sk³adaj¹cy siê z dwunastu osób mówi, ¿e ktoœ pope³ni³ jawne z³o, to taki powinien byæ ukarany. To wiêkszoœæ ustanowi³a takie prawo, a s¹d przysiêg³ych zajmowa³ siê tylko problemem faktycznego czynu, który spowodowa³ naruszenie danego prawa. S¹d przysiêg³ych nie ustanowi³ prawa. Jest to problem dotycz¹cy ustanowienia prawa. Jones: W ogóle nie jest to problem dotycz¹cy tylko ustanowienia prawa. Problemem jest, czy to prawo jest s³uszne i w³aœciwe, gdy zostaje ustanowione. Jest pewna granica postawiona w³adzom ustawodawczym, a t¹ granic¹ jest zakres, podany przez Jezusa Chrystusa. Rz¹d w ¿adnym przypadku nie ma prawa do ustanawiania jakichkolwiek praw, dotycz¹cych spraw zwi¹zanych z Bogiem, lub wystêpuj¹cych przeciwko Bogu albo religii. Rz¹dowi nie wolno w ogóle wkraczaæ na teren religii. „BluŸnierstwo” – wed³ug sêdziego Colley’a, w jego „Constitutional Limitations” (Ograniczenia Konstytucji) – s¹ to: „s³owa, które s¹ celowo u¿ywane i rozmyœlnie wymawiane wobec Najwy¿szej Istoty, aby os³abiæ i zniszczyæ czeœæ, powa¿anie i zaufanie do Tego, który jest rozumnym Stwórc¹, W³adc¹ i Sêdzi¹ œwiata... przy tym musi istnieæ z³y motyw; musi tu te¿ mieæ miejsce rozmyœlne, podstêpne dzia³anie w celu zani¿enia szacunku ludzi wobec Bóstwa lub wobec przyjêcia religii.” Od razu mo¿na poznaæ, ¿e pochodzi to ze staroangielskiego systemu ustaw, które reguluj¹ „wykroczenia przeciwko Bogu i religii”. Dok³adnie tutaj jest ów statut umieszczany w ka¿dym systemie praw œwieckich i te¿ nigdzie indziej nie mo¿e byæ umieszczony jak tylko tu. Jednak¿e za wykroczenie przeciwko Bogu mo¿na odpowiadaæ tylko przed Bo¿ym trybuna³em, a w³adze œwieckie nie maj¹ nic do czynienia z religi¹ lub wykroczeniami przeciwko niej. Jest to wypaczenie funkcji w³adzy œwieckiej, bowiem czyni ona z siebie stronê zajmuj¹c¹ siê religijnymi sporami. Chce ona poszerzyæ swoj¹ w³adzê i jurysdykcjê, aby utrzymaæ religijnych przeciwników, jak i innych obywateli w ryzach oraz byæ nadzorc¹ w dogmatach wiary, przy czym jednak nie okazaæ siê stronnicz¹ w religijnych sprzeczkach. Jednak wed³ug definicji sêdziego Cooley’a, bluŸnierstwo jest ludzkim uw³aczaniem nie tylko Bogu, ale tak¿e „...uznanej powszechnie religii”. Ale ka¿dy cz³owiek na tym szerokim œwiecie, ma prawo poddaæ w w¹tpliwoœæ ludzk¹ czeœæ dla powszechnie uznanej religii, je¿eli uwa¿a, ¿e ta religia jest fa³szywa. Zatem – jak ju¿ przed chwil¹ powiedzia³em – to, co u nas bêdzie uwa¿ane za bluŸnierstwo, w Chinach nie bêdzie uwa¿ane za bluŸnierstwo; natomiast to, co u nas jest œciœle zgodne ze S³owem Bo¿ym i wiar¹ Jezusa Chrystusa, musi z koniecznoœci – na mocy tej samej definicji – byæ bluŸnierstwem w Chinach, Turcji czy w Rosji. Wed³ug tej definicji, cz³owiek, który w Chinach bêdzie g³osi³ ewangeliê Chrystusa, pope³nia bluŸnierstwo, poniewa¿, podejmuje rozmyœlne dzia³ania, aby lu31


dzie porzucili szacunek dla swej przyjêtej religii oraz dla uznanych bo¿ków w ich religii. Lecz proszê zauwa¿yæ, ¿e on musi tak postêpowaæ, je¿eli w ogóle chce ich pozyskaæ dla wiary w Chrystusa i religii chrzeœcijañskiej. Zanim ludzie mogliby przyj¹æ religiê Chrystusa, trzeba ich doprowadziæ do takiego stanu, aby wyzbyli siê szacunku i czci dla swoich bo¿ków lub dla swojej poprzednio przyjêtej religii. To samo dotyczy Turcji, czy jakiegokolwiek innego mahometañskiego lub pogañskiego kraju. Wed³ug tej definicji, gdziekolwiek by nie by³a g³oszona ewangelia Chrystusa – czy to w mahometañskim czy innym pogañskim kraju – bêdzie ona tam bluŸnierstwem, poniewa¿ jej celem jest nie tylko pozbawienie tych ludzi szacunku dla ich bo¿ków i dotychczas uznawanej religii, lecz tak¿e ca³kowite odwrócenie ich od niej i je¿eli to mo¿liwe, gruntowne wymazanie jej z ich umys³ów. Podobnie rzecz siê ma i w Rosji. Ka¿dy, kto tam cokolwiek mówi przeciwko ich uznanej religii, œwiêtym czy œwiêtym obrazom, zostaje uznany za bluŸniercê, poddany karze za bluŸnierstwo i skazany na do¿ywotne wygnanie na Syberiê. Je¿eli jednak bluŸnierstwo, za spraw¹ w³adzy œwieckiej ma byæ objête prawem, je¿eli s³uszn¹ rzecz¹ by³oby, ¿eby w³adza œwiecka uczyni³a siebie „obroñc¹ wiary”, wówczas te¿ ca³kowicie s³uszn¹ rzecz¹ bêdzie, jeœli w Chinach zostanie wydane prawo zakazuj¹ce na terenie ca³ego kraju g³oszenia ewangelii Jezusa Chrystusa pod dowoln¹ kar¹, gdy¿ jej skutkiem jest umniejszenie i w ogóle usuniêcie czci cz³owieka do uznanych bo¿ków i przyjêtej w Chinach religii. To samo dotyczy innych wymienionych tu krajów. W takim te¿ przypadku, przeœladowania nie bêd¹ mia³y pod³o¿a religijnego. Jedyne przeœladowania, jakie kiedykolwiek mia³y miejsce, rodzi³y siê z tego powodu, ¿e ludzie wypowiadali siê przeciwko powszechnie uznanej religii. Je¿eli ta zasada (omawiana powy¿ej) by³aby prawid³owa, wówczas Rzymskie Imperium postêpowa³o s³usznie, zakazuj¹c pod kar¹ œmierci g³oszenia religii Jezusa Chrystusa. Ilekroæ ap. Pawe³, czy któryœ z jego braci na terenie Rzymskiego Imperium otworzy³ usta, wówczas bluŸni³ przeciwko rzymskiemu prawu. Dlatego te¿ zostali oni uznani za bluŸnierców i skazani na œmieræ na mocy identycznie zdefiniowanej zasady, jaka jest zawarta w statucie St. Zjednoczonych wypowiadaj¹cym siê na temat bluŸnierstwa. Chrzeœcijanie mieli powiedzieæ Rzymianom, ¿e ich rzymskie bo¿ki nie s¹ bogami. Oni musieli przekazaæ Rzymskiemu Imperium, ¿e rzymski duch wraz z systemem, który twierdzi³, ¿e ich bo¿ki odgrywaj¹ nadrzêdn¹ rolê, nie jest w³aœciwy; musieli im powiedzieæ tak¿e, ¿e jest to ni¿szy i podporz¹dkowany system, oraz ¿e istnieje wy¿sza idea o Bogu i o Prawie, o czym nie ma pojêcia zarówno Rzym jak i rzymskie prawa. W przemyœlany sposób wypowiadali siê przeciwko g³ównym, jak i pomniejszym bo¿kom Rzymu. A czynili to w celu zburzenia szacunku i czci wobec nich i przyjêtej religii. Rzym skazywa³ ich za to na œmieræ. Tak wiêc powtarzam: Je¿eli owa zasada Amerykañskiej Ustawy dotycz¹ca bluŸnierstwa jest prawid³owa, wówczas Rzym postêpowa³ s³usznie i w³aœciwie. Aby to jeszcze wyraŸniej przedstawiæ, zacytujê fragment postanowienia Najwy¿szego S¹du Pensylwanii, broni¹cego tej zasady i mówi¹cego na ten istotny 32


temat. Ono brzmi: „Zabranianie jawnego, publicznego i formalnego odrzucania powszechnie przyjêtej religii kraju jest koniecznym œrodkiem zaradczym do zabezpieczenia spokoju rz¹du.” Dok³adnie tak samo czyni³o Rzymskie Imperium. Chrzeœcijañstwo jawnie, publicznie i wyraŸnie odrzuca³o powszechnie uznan¹ religiê tego kraju, a czyni³o to w intencji zburzenia ludzkiej czci do bo¿ków i religii tego kraju. Rzym zakaza³ im tego, a w œwietle prawa wydanego przez Najwy¿szy S¹d Pensylwanii, bêd¹cego tak¿e prawn¹ zasad¹ St. Zjedn. na temat bluŸnierstwa – Rzym postêpowa³ w³aœciwie, a chrzeœcijañstwo by³o bluŸniercz¹ religi¹. Tak wiêc zasadnoœæ takiego postanowienia okazuje siê byæ po stronie tych, którzy reprezentuj¹ popularn¹ religiê danego kraju, a z kolei oni maj¹ tak mizerne pojêcie o rzeczywistej wartoœci tej religii, któr¹ wyznaj¹, ¿e je¿eli ktokolwiek wypowie coœ przeciwko niej, to od razu wznieca ich wojownicze nastawienie, bowiem taka wypowiedŸ [w ich mniemaniu] jest w wysokim stopniu niebezpieczna dla publicznego spokoju. Dlatego te¿, aby zachowaæ porz¹dek i utrzymaæ w ryzach przedstawicieli popularnych religii, rz¹d musi zakazaæ nieuznawania ich religii – (czyli tzw. „herezji”). To postanowienie Najwy¿szego S¹du Pensylwanii jest jednym z wa¿niejszych orzeczeñ s¹dowych, gdy¿ nastaj¹ce po niej m³odsze Stany, w uchwalaniu swoich ustaw, posz³y za jej przyk³adem. Œladami tej uchwa³y poszed³ jeden z g³ównych sêdziów Kentu Najwy¿szego S¹du Nowego Yorku w 1811 roku, który ustanowi³ te same zasady. Nastêpuj¹cymi argumentami broni³ prawa Pañstwa do karania tych, którzy wystêpuj¹ przeciwko – jak to nazwa³ – chrzeœcijañskiemu ludowi, co nie oznacza, ¿e w równej mierze nale¿y karaæ tych, którzy s¹ przeciwko danej religii innych ludzi w tym kraju: „Nie jesteœmy zwi¹zani jakimikolwiek wypowiedziami Konstytucji – jak to niektórzy w dziwny sposób zak³adaj¹ – ¿e na tej zasadzie nie nale¿y karaæ wszystkich lub nie przebieraj¹c, karaæ podobne ataki wobec religii islamskiej czy przeciwko Wielkiemu Lamie i to z tego powodu, ¿e jesteœmy chrzeœcijañskim narodem i moralnoœæ jest mocno zakorzeniona w tym ludzie, a nie w naukach czy nabo¿eñstwach tych szarlatanów.” To jest tylko jeden z argumentów za tym, ¿e je¿eli moralnoœæ bêdzie wszczepiona w religiê islamu lub w Wielkiego Lamê, a chrzeœcijanie bêd¹ siê wypowiadali przeciwko niej i odrzucali tê uznan¹ religiê, wówczas rz¹d powinien za takie postêpowanie karaæ chrzeœcijan. Je¿eli ta zasada jest w³aœciwa, wówczas kraje islamskie na swoim terenie maj¹ prawo zakazaæ g³oszenia ewangelii Jezusa Chrystusa. Na bazie takich postanowieñ, Luter i wspó³czeœni mu reformatorzy stali siê bluŸniercami, a kar¹ za to by³a w wielu przypadkach œmieræ na stosie; ma³o tego, na mocy tych zasad, pañstwo postêpowa³o s³usznie zabijaj¹c ich, bo na to pozwala³o prawo – tym bardziej, ¿e oni z ca³¹ stanowczoœci¹ otwarcie i zdecydowanie odrzucali religiê powszechnie przyjêt¹ w europejskich krajach, w których ¿yli. I gdyby dzisiaj, w jakimkolwiek katolickim kraju u¿yto s³ów Lutra, wówczas potraktowa33


no by to jako bluŸnierstwo i rozmyœlne oraz z³oœliwe l¿enie powszechnie przyjêtej religii. Reformatorzy wyœmiewali i pogardzali powszechnie uznan¹ religi¹ ca³ej Europy. Czyni¹c tak, postêpowali s³usznie; a kiedy w³adze kara³y ich za to, korzysta³o z zasad, które minister sprawiedliwoœci Kentu i Najwy¿szy S¹d Pensylwanii oraz wszystkie pozosta³e stany ustanowi³y w sprawach religii. Jak ju¿ poprzednio przedstawi³em, dok³adnie na tej samej zasadzie Imperium Rzymskie zakaza³o g³oszenia ewangelii Chrystusa. Ono tylko zakaza³o jawnego i wyraŸnego wystêpowania przeciwko powszechnie przyjêtej religii swego kraju, ale na mocy tego werdyktu, zakazywa³o tak¿e g³oszenia ewangelii Chrystusa. Jednak, jak wiemy, Chrystus wys³a³ Swoich uczniów, aby g³osili ewangeliê ka¿demu stworzeniu i oni czynili to w obliczu rzymskiego prawa i wbrew ca³ej potêdze Rzymskiego Imperium. Natomiast ka¿dy cz³owiek w ca³ym œwiecie ma niezaprzeczalne prawo do swobodnego, jawnego i zdecydowanego odrzucenia powszechnie uznanej religii swego czy jakiegokolwiek innego kraju, je¿eli uwa¿a, ¿e dana religia jest fa³szywa. Zasady tych postanowieñ oraz œwieckie ustawy zakazuj¹ce „bluŸnierstwa” s¹ w istocie rzeczy pogañskimi, a nie chrzeœcijañskimi zasadami. S¹ one szczególnie dobrane, poniewa¿ minister sprawiedliwoœci Kentu podkreœla nie tylko nadrzêdnoœæ zasad Koœcio³a i Pañstwa w koloniach oraz w czasach brytyjskiego panowania, lecz tak¿e powo³uje siê na pogañskie staro¿ytne rz¹dy i papieskie postanowienia nowoczesnej Europy, jako podstawê swoich zarz¹dzeñ. Faktem jest, ¿e owe wszystkie narody ustanowi³y siebie szczególnymi stró¿ami swoich bo¿ków i zabroni³y oraz przeœladowa³y wszystkich tych, którzy odrzucali ich religie. Tak samo jest faktem, ¿e wszystkie owe narody, w miarê up³ywu czasu, stawia³y opór wobec jakichkolwiek kroków zmierzaj¹cych do oœwiecenia i postêpu. Ka¿dy postêp w sprawach religii, oœwiecenia i uœwiadomienia, bezwzglêdnie napotyka³ na nieunikniony sprzeciw narodów i imperiów. Jednak zasady Amerykañskiej Konstytucji nie s¹ ani pogañskie, ani te¿ papieskie. Zasady Amerykañskiej Konstytucji, zabraniaj¹cej ustanawiania praw w sprawach religii, s¹ chrzeœcijañskimi zasadami. A szczególnie dotyczy to Najwy¿szych S¹dów [St. Zjedn.], które che³pi¹ siê tym, ¿e ustanawiaj¹ prawa w chrzeœcijañskiej religii, opieraj¹c je jakoby na czymœ innym, ni¿ to czyni³y pogañskie rz¹dy w staro¿ytnych czasach lub papieskie instytucje w nowo¿ytnej Europie. [Rz¹dy] zajmuj¹ce siê tym tematem, powinny dobrze przeœledziæ nauki oraz zasady Autora chrzeœcijañstwa; jednak dziwnym sposobem nigdy tego wystarczaj¹co nie uczyni³y, ani te¿ nie mog³y tego czyniæ, gdy¿ nauki Jezusa Chrystusa stoj¹ zdecydowanie w opozycji do nich. Jego s³owo zakazuje œwieckim rz¹dom zajmowania siê wszelkimi sprawami nale¿¹cymi do Boga. Dlatego te¿ Jezus, zamiast uczyæ Swoich uczniów, aby wstêpowali na drogê s¹dow¹, by na mocy praw œwieckich karano tych, którzy ich przeœladuj¹ lub wypowiadaj¹ siê przeciwko nim albo ich religii, powiedzia³ im: „Mi³ujcie nieprzyjació³ waszych, dobrze czyñcie tym, 34


którzy was nienawidz¹, b³ogos³awcie tym, którzy was przeklinaj¹, módlcie siê za tych, którzy was krzywdz¹; abyœcie byli synami Ojca waszego, który jest w niebie” (£uk.6,27-28; Mat.5,45). Czy ludzie mog¹ okazywaæ Bogu lub Jezusowi szacunek i powa¿anie przez wymuszanie drog¹ ustanawiania praw œwieckich, na mocy których bêdzie siê ich karaæ fizycznie i maj¹tkowo? Jak mo¿na respektowaæ religiê ludzi, gotowych przeœladowaæ i zamykaæ do wiêzienia? Ka¿da zasada w tej kwestii jest przeciwna zarówno duchowi jak i literze chrzeœcijañstwa. Religia Jezusa Chrystusa, w³aœciwie praktykowana w codziennym ¿yciu tych, którzy siê do niej przyznaj¹, jest najlepszym argumentem i najmocniejsz¹ broni¹ przeciwko bluŸnierstwu zdefiniowanemu zarówno w Piœmie Œwiêtym, jak i w œwieckich ustawach! Dlatego te¿ prawa zakazuj¹ce tego, co s¹dy nazywaj¹ „bluŸnierstwem” s¹ pogañskie, a nie chrzeœcijañskie. Postanowienia Najwy¿szego S¹du Nowego Yorku i Pensylwanii w tej kwestii s¹ postanowieniami pogañskmi, a nie chrzeœcijañskimi, bowiem one opieraj¹ siê na pogañskich postanowieniach, a nie na chrzeœcijañskich. Michael Servetus zosta³ spalony na stosie za „bluŸnierstwo”. Jedynym „po¿ytkiem” takich ustaw by³o i jest to, ¿e w ka¿dym kraju zawsze prowadzi³y one do pojawienia siê religijnych fanatyków, którzy mianuj¹c siebie obroñcami powszechnie uznanej religii, tylko szukali okazji do wylania swego gniewu przeciwko tym osobom, które nie zgadza³y siê z ich pogl¹dami. Ka¿dy cz³owiek, który autentycznie przyj¹³ religiê Chrystusa, posiada te¿ wystarczaj¹co ³aski Bo¿ej, aby spokojnie znosiæ publiczne wyst¹pienia przeciwko jego religii. Dlatego te¿ oœwiadczam, ¿e jesteœmy przeciwni wszelkim ustawom dotycz¹cym „bluŸnierstwa” wydawanym przez rz¹dy œwieckie – nie dlatego, ¿e bluŸnierstwo nie jest z³em, ale dlatego, ¿e œwieckie ustawodawstwo nie ma do tego ¿adnego prawa i dlatego te¿ w tej kwestii opieramy siê ca³kowicie na chrzeœcijañskich zasadach. Zajmujemy dok³adnie takie same stanowisko jak pierwsi chrzeœcijanie, gdy¿ – a powtórzê to jeszcze raz – ap. Pawe³ g³osz¹c ewangeliê w Rzymskim Imperium, bluŸni³ przeciwko ich bogom i zgodnie z ich prawem zosta³ uznany za bluŸniercê i ateistê, i jako taki zosta³ os¹dzony na œmieræ i to na podstawie tych samych zasad, na których opieraj¹ siê amerykañskie prawa odnoœnie bluŸnierstwa. Senator Blair: Pan powiedzia³, ¿e to prawo jest fa³szywe? Jones: Bezwarunkowo tak, ono jest z³e i fa³szywe. Rzymskie prawo mówi³o, ¿e ¿adnemu cz³owiekowi nie wolno posiadaæ w³asnych (prywatnych) bo¿ków – bo¿ków, które nie s¹ uznane przez rzymskie prawo. Senator Blair: Czy takie prawo nie s³u¿y dobru spo³eczeñstwa? Jones: Nie, Panie – nie s³u¿y. Senator Blair: Na pewno nie. Zatem, takie prawo nale¿a³oby uniewa¿niæ albo byæ mu pos³usznym. Jones: Ono musi zostaæ uniewa¿nione. Senator Blair: Przez osiemnaœcie wieków udawa³o nam siê uniewa¿niaæ to prawo. Jednak teraz pojawia siê rozumny lud, który rozwin¹³ siê na przestrzeni 35


tysi¹ca lub nawet tysi¹ca piêæset lat historii i miêdzy innymi kwestiami, ustanowi³ chrzeœcijañski sabat [niedzielê] przez wpisanie go do ustaw ka¿dego Stanu naszego kraju, tak, ¿e ca³y amerykañski naród – sk³adaj¹cy siê ze spo³ecznoœci lub Stanów – postanowi³ uchwaliæ tê zasadê w postaci prawa. Jones: Ta sama zasada jest zawarta w projektcie ustawy, który le¿y przed Waszym komitetem. W nim s¹ zawarte dok³adnie te same zasady. Je¿eli mo¿naby wydaæ ustawê odnoœnie Sabatu [Niedzieli], wówczas mo¿na te¿ wydaæ ustawê przeciwko bluŸnierstwu, przeciwko ba³wowchwalstwu i te¿ przeciwko ka¿dej innej rzeczy wystêpuj¹cej przeciwko Bogu, jak to zreszt¹ uczyni³a zarówno purytañska, jak i papieska teokracja. Senator Blair: Czyli innymi s³owy, Pan jest przeciwny racji wiêkszoœci, chc¹cej wydaæ prawo stosowne do tego, co wiêkszoœæ ma wykonywaæ w spo³eczeñstwie? Jones: Sprzeciwiam siê wydawaniu ustaw przez jakikolwiek rz¹d œwiecki, które by dotyczy³y zwi¹zku cz³owieka z jego Bogiem w zakresie pierwszych czterech przykazañ Dekalogu. Chcia³bym w tej kwestii jeszcze wiêcej wykazaæ, a mianowicie, ¿e nie jest to tylko zasada s³ów Jezusa Chrystusa, ale tak¿e amerykañskiej Konstytucji. Zanim œwiatu by³o g³oszone chrzeœcijañstwo, w kodeksie ustaw Imperium Rzymskiego by³y ju¿ nastêpuj¹ce ustawy: 1. „¯adnemu cz³owiekowi nie wolno posiadaæ prywatnie jakichkolwiek szczególnych bogów; ¿adnemu cz³owiekowi nie wolno samodzielnie czciæ nowych albo obcych bogów, chyba, ¿e s¹ one uznane przez powszechnie istniej¹ce prawo.” 2. „Czcijcie bogów z ca³ym uszanowaniem, stosownie do praw waszego kraju i przymuszajcie wszystkich do czynienia tego samego. Ale nienawidŸcie i karzcie tych, którzy chc¹ wprowadzaæ coœ, co szczególnie jest obce naszym zwyczajom.” 3. „Ka¿dego, kto wprowadza now¹ religiê, której tendencje i charakter s¹ nieznane, burz¹c w ten sposób i niepokoj¹c umys³y ludu, nale¿y – je¿eli pochodzi z wy¿szych warstw spo³ecznych – skazaæ na wygnanie, a je¿eli pochodzi z ni¿szej klasy spo³ecznej, nale¿y go skazaæ na œmieræ.” Chrzeœcijanie posiadali swojego szczególnego Boga, absolutnie nie uznanego przez rzymskie prawo. Oni wprowadzali now¹ religiê. Rzymskie Imperium zmusza³o do przestrzegania swojego prawa i z tego te¿ powodu chrzeœcijanie byli skazywani na œmieræ. Gdy wiêc sprawy, bêd¹ce w gestii Boga, staj¹ siê przedmiotem ustawodawstwa rz¹dów œwieckich, to nigdy ¿aden chrzeœcijanin nie powinien byæ przeœladowany i te¿ nigdy nie powinno zaistnieæ przeœladowanie na œwiecie. Ca³a dzia³alnoœæ Imperium Rzymskiego ³¹cznie z zabijaniem chrzeœcijan, polega³a na wymuszaniu pos³uszeñstwa wobec prawa. Zatem pytanie w odniesieniu do chrzeœcijan tamtych czasów oraz w odniesieniu do nas zawiera siê w tym: „Czy to prawo jest z³e”? Czy 36


w takiej sytuacji chrzeœcijanie nie mieli prawa ostro protestowaæ przeciwko niemu? Dok³adnie to w³aœnie czynili! Gdy chrzeœcijanin zosta³ doprowadzony przed sêdziego, nastêpowa³ dialog, który mniej wiêcej brzmia³ nastêpuj¹co: Sêdzia: „Czy posiadasz jakiegoœ szczególnego Boga – Boga, który nie jest uznany przez rzymskie prawo? Chrzeœcijanin: „Tak”. Sêdzia: „Czy wiesz, ¿e prawo jest przeciwko niemu”? Chrzeœcijanin: „Tak”. Sêdzia: „Czy przez to nie wprowadzasz nowej religii”? Chrzeœcijanin: „Wprowadzam”. Sêdzia: „Czy nie wiedzia³eœ, ¿e prawo jest przeciwko temu”? Chrzeœcijanin: „Wiedzia³em”. Sêdzia: „Czy wiesz, ¿e dopuszczenie siê takiego uchybienia jest karane œmierci¹”? Chrzeœcijanin: „Wiem”. Sêdzia: „Nale¿ysz do ni¿szych warstw spo³ecznych”? Chrzeœcijanin: „Tak”. Sêdzia: „Wprowadzi³eœ now¹ religiê”? Chrzeœcijanin: „Tak”. Sêdzia: „Czy posiadasz w³asnego Boga”? Chrzeœcijanin: „Tak” Sêdzia: „Jaka jest za to kara”? Chrzeœcijanin: „Œmieræ”. To by³o wszystko. W pocz¹tkach chrzeœcijañstwa Rzymianie zmuszali chrzeœcijan do respektowania ich prawa; jednak nie jest to przeœladowaniem gdy uznawana jest zasada, ¿e œwieckie rz¹dy maj¹ prawo do wydawania ustaw w sprawach religii. Rzymskie Imperium by³o tu w korzystnej sytuacji, gdy¿ takie prawo ju¿ egzystowa³o, zanim w ogóle chrzeœcijañstwo zaczê³o byæ znane w œwiecie. Chrzeœcijañstwo jawi³o siê Rzymianom jako bunt przeciwko cesarskiej w³adzy. Prawa istniej¹ po to, aby zmusza³y do pos³uszeñstwa. A wymuszanie pos³uszeñstwa by³o tym, czego zawsze dopuszcza³o siê Imperium Rzymskie, czy to za czasów Konstantyna, czy te¿ w jakichkolwiek innych czasach. W istocie rzeczy wszystko, co czyni³o papiestwo w œredniowieczu, polega³o na tym, aby cesarze wymuszali przestrzeganie prawa. Dzisiaj znajdujemy siê w tej samej sytuacji, w której kiedyœ znajdowali siê chrzeœcijanie; dochodzimy do sedna tych samych rzeczy i dlatego sprzeciwiamy siê ustanawianiu przez œwieckie rz¹dy jakichkolwiek ustaw, które ingeruj¹ w zakres naszych obowi¹zków wzglêdem Boga w obrêbie pierwszych czterech przykazañ Dekalogu, twierdz¹c przy tym, ¿e s¹ one oparte na chrzeœcijañskich i amerykañskich zasadach, i¿ ka¿dy cz³owiek ma prawo do czczenia Boga zgodnie z jego w³asnym sumieniem. Zasada, któr¹ kierowali siê chrzeœcijanie polega³a na tym, aby oddawaæ cesarzowi co cesarskie, a odmawiaæ cesarzowi prawa do roszczeñ i dopominania siê 37


jakichkolwiek rzeczy bêd¹cych w gestii Boga. Trwaj¹c przy tych zasadach, chrzeœcijanie tracili swe ¿ycie, postêpuj¹c wbrew prawom Rzymskiego Cesarstwa i protestuj¹c przeciw istnieniu takiego Cesarstwa Rzymskiego. Zasada ta domaga³a siê uznania i by³a broniona tak d³ugo, a¿ zmusi³a Imperium Rzymskie wraz z ca³¹ jego w³adz¹ i potêg¹, aby uzna³o prawa ka¿dego cz³owieka do posiadania swojego szczególnego Boga i czczenia go wed³ug w³asnego wyboru. W dniach Konstantyna i Liciniusa, Rzymskie Imperium pojê³o istotê tych rzeczy. Po œmierci Galeriusa zosta³ wydany edykt mediolañski przez cesarzy Konstantyna i Liciniusa, na mocy którego ka¿dy cz³owiek mia³ wolnoœæ w wyborze ulubionego boga i czczenia go wed³ug swego upodobania. Jednak pamiêtajmy, ¿e to chrzeœcijañska zasada stawi³a czo³a wszystkim prawom Rzymskiego Imperium i jego odwiecznym zarz¹dzeniom, oraz zmusi³a, aby ono wreszcie dosz³o do tego zrozumienia. W nasz¹ narodow¹ Konstytucjê jest w³¹czona owa og³oszona przez Jezusa Chrystusa zasada, ¿e œwiecka w³adza nie ma nic wspólnego z religi¹ ani z tym, co nale¿y do Boga i ¿e to wszystko pozostawia siê w gestii sumienia cz³owieka i jego Boga. Tak d³ugo, jak d³ugo ktoœ jest dobrym obywatelem, rz¹d bêdzie go chroni³ i dawa³ mu pe³n¹ swobodê do czczenia kogo chce, kiedy chce i jak chce, lub nikogo, je¿eli taka jest jego wola. W VI-tym artykule Konstytucji Stanów Zjednoczonych, naród wypowiada siê, ¿e „...nie wolno przeprowadzaæ ¿adnego œledztwa w sprawie przynale¿noœci religijnej, maj¹cej wp³yw na kwalifikacje danego obywatela, gdy chodzi o objêcie przez niego jakiegoœ urzêdu lub stanowiska w Stanach Zjednoczonych”. W dodatkowym artykule, który jeszcze bardziej potwierdza tê zasadê, w pierwszej poprawce do Konstytucji jest nastêpuj¹ce oœwiadczenie: „Kongresowi nie wolno ustanawiaæ ¿adnych praw odnoœnie religii lub zakazywaæ jej swobodnego uprawiania”. Ta pierwsza poprawka zosta³a przyjêta na pierwszym Kongresie w 1789 roku i na zawsze zosta³a umieszczona w Konstytucji. W roku 1796, w Tripoli zosta³ zawarty uk³ad, w którym oœwiadczono (artyku³ II), ¿e: „Rz¹d St. Zjedn. Ameryki w ¿adnym sensie nie jest oparty na religii”. Treœæ tego uk³adu zosta³a u³o¿ona przez ekskongregacjonalistycznego pastora i zosta³a podpisana przez prezydenta Washingtona. Tê klauzulê umieszczono w Konstytucji nie z powodu braku szacunku do religii lub chrzeœcijañstwa, ale wrêcz przeciwnie, jest ona obliczona wy³¹cznie na uczczenie religii, a w szczególnoœci religii chrzeœcijañskiej, jako ¿e stoi ona ponad kompetencjami œwieckiego rz¹du, bowiem wchodzi w zakres sumienia i jest spraw¹, która dotyczy wy³¹cznie pojedynczego cz³owieka i jego Boga. Fakt ten jest potwierdzony przez Pana Bancrofta w jego „History of the Constitution of the United States”, we fragmencie, który tu chcê przytoczyæ: „W pierwszych pañstwach, jakie zna historia, rz¹dy i religie by³y niepodzielnie po³¹czone ze sob¹. Ka¿de pañstwo mia³o swoje specjalne bo¿ki i czêsto siê zdarza³o, ¿e ich opiekunowie jeden po drugim, byli pokonywani w walkach, aby ju¿ nigdy nie powstaæ. Wojna peloponeska wybuch³a w wyniku sporu o bo¿ka Orake38


la. Rzym postêpowa³ podobnie, z tym, ¿e gdy podbi³ jakiœ naród, narzuca³ mu swoje obywatelstwo i na tamte czasy, logicznie rzecz bior¹c, zgadza³ siê czciæ ich bo¿ki. Nikt nie dochodzi³ tego, ¿e religia jest spraw¹ sumienia ka¿dego cz³owieka i to tak d³ugo, a¿ pewien G³os z Judei obali³ ten pogl¹d i dokona³ epokowej zmiany w ¿yciu ludzkoœci, ustanawiaj¹c dla niej czyst¹, duchow¹ i ogólnoœwiatow¹ religiê, nakazuj¹c, aby oddawano cesarzowi tylko to, co jest cesarskie. Ten nakaz zosta³ ustanowiony w pocz¹tkach g³oszenia Ewangelii dla wszystkich ludzi. Ledwo zosta³a przyjêta ta religia, a ju¿ przywódca Imperium Rzymskiego pozbawi³ j¹ jej œwiêtego i wszechogarniaj¹cego charakteru, wchodz¹c w bezbo¿ne zwi¹zki z bezbo¿nymi pañstwami, i taka sytuacja pozosta³a a¿ do czasów, kiedy powsta³o nowe pañstwo – USA. Ono, uwa¿aj¹c siebie za g³ównego spadkobiercê Reformacji w jej najczystszej formie, nie zwa¿a³o na drwiny wierz¹cych wœród wszystkich narodów powszechnego chrzeœcijañstwa osiemnastego wieku i gdy przysz³o do ustanowienia rz¹du dla Stanów Zjednoczonych, odrzuci³o potraktowanie wiary jako czegoœ, co ma byæ regulowane przez grupê ludzi czy ludzkie zwierzchnictwo w formie monarchy lub aparatu pañstwa. „Co do dochodzenia osobistych praw w religii i to przede wszystkim w religii – zw³aszcza w jej relacji do Boga – postanowiono uznaæ zasadê, któr¹ Bóg w przepiêkny sposób og³osi³ w Judei. Ta zasada pozostawia zarz¹dzanie œwieckimi sprawami w rêkach œwieckiej w³adzy; jednak¿e amerykañska Konstytucja – w harmonii z narodem – zabrania poszczególnym stanom w³¹cznie z Federalnym Rz¹dem, naruszania i ingerowania we wnêtrze rozumu, w cytadelê sumienia, w œwi¹tyniê duszy i to nie dlatego, ¿e jest to jakoby b³ah¹ spraw¹, lecz dlatego, aby nieograniczony Duch wiecznej Prawdy móg³ w nich przebywaæ w Swojej wolnoœci, czystoœci i mocy” (ostatni rozdzia³). W tym miejscu mojej argumentacji, chcia³bym przejœæ do drugiej zasady, na której opieramy nasz sprzeciw wobec ustanowienia dekretu o niedzieli lub jakiejkolwiek innej formy religijnego ustawodawstwa, a jest ni¹ zasada Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Na mocy tej zasady, twierdzê, ¿e ów proponowany projekt Ustawy Niedzielnej jest niezgodny z Konstytucj¹. Sedno tego projektu Ustawy Niedzielnej jest ca³kowicie religijne. Ostatni paragraf tego ca³ego projektu pokazuje, jaki jest jego cel, a jest nim: „...zabezpieczenie ca³emu narodowi odpoczynku... i religijnego przestrzegania »dnia Sabatu« [czyli niedzieli]”. Dlatego te¿, niechaj nikt nie usi³uje obejœæ zarzutu przeciwko temu projektowi Ustawy Niedzielnej, ¿e nie chodzi tu o wymuszenie zabezpieczenia dla religijnego przestrzegania tego dnia, a tylko o nakaz œwieckiego przestrzegania dnia odpoczynku, gdy¿ w tym projekcie widaæ wyraŸnie, ¿e nie tylko zapewnia on narodowi odpoczynek, ale ¿e powinien tak¿e zabezpieczyæ narodowi œwiêcenie „dnia Sabatu”. W tym projekcie nie ma ¿adnej wzmianki odnoœnie œwieckiego przestrzegania tego dnia. W ogóle nie u¿ywa siê w nim s³owa „œwieckie”. Tytu³ tego projektu œwiadczy o tym, ¿e jego celem jest zapewnienie narodowi korzysta39


nia z prawa œwiêcenia dnia Pañskiego jako dnia odpoczynku, poniewa¿ „promuje on przestrzeganie tego dnia, jako dnia odprawiania religijnych nabo¿eñstw”. Pierwszy paragraf definiuje dzieñ Pañski; drugi pragraf odnosi siê do tego dnia jako dnia czci i odpoczynku; trzeci paragraf nazywa go dniem odprawiania religijnych nabo¿eñstw; czwarty paragraf nadaje mu godnoœæ dnia œwiêtego; a szósty paragraf wyraŸnie oœwiadcza, ¿e celem projektu [Ustawy Niedzielnej] jest „zabezpieczenie ca³emu narodowi odpoczynku... i religijnego przestrzegania «dnia Sabatu»” – w pierwszym dniu tygodnia. Tak wiêc chodzi tu o religijne przestrzeganie tego dnia i po wszystkie krañce naszego kraju jest ono oczkiem w g³owie jego projektodawców. Tak¿e w tym mieœcie, w czasie posiedzenia tego Komitetu, wœród tych, którzy pracuj¹ nad tym projektem, nie dalej jak wczoraj, senator Dr Craft powiedzia³: „Je¿eli temu dniu odbiera siê jego religijne znaczenie, pozbawia siê go [prawa do bycia dniem] odpoczynku”. W „Boston Monday Lectures” z 1887 roku, Joseph Cook, prowadz¹c wyk³ady na temat Ustawy Niedzielnej powiedzia³: „Doœwiadczenia minionych wieków pokazuj¹ jednak, ¿e daremne s¹ wysi³ki utrzymania niedzieli jako dnia odpoczynku, je¿eli nie uznaje siê go jako dnia religijnych nabo¿eñstw. Jeœli œwiêcenie »Sabatu« [czytaj niedzieli] nie bêdzie mia³o religijnego pod³o¿a, wówczas nie bêdzie mo¿na utrzymaæ go na wysokim poziomie, a tylko na ekonomicznej, fizjologicznej i politycznej bazie.” Zaœ na niedzielnym zgromadzeniu Stanu Illinois odbytym w Elgin 8.11.1887r. Dr.W.W. Everts og³osi³ niedzielê „sprawdzianem wszystkich religii”. Zatem niedziela jest ca³kowicie religijnym zarz¹dzeniem; Ustawa Niedzielna – gdziekolwiek by siê nie znajdowa³a – jest wy³¹cznie religijn¹ ustaw¹ i ten projekt Ustawy Niedzielnej w swoim okreœleniu nie mo¿e mieæ innego znaczenia jak tylko religijne. Tak wiêc bêd¹c faktycznie ustaw¹ religijn¹, jest ewidentnie niezgodna z Konstytucj¹. Na dowód tego proszê wzi¹æ pod uwagê nastêpuj¹ce fakty: Wszelkie pe³nomocnictwa Kongresu s¹ udzielanymi pe³nomocnictwami. Kongres nie posiada ¿adnych innych pe³nomocnictw; mo¿e on tylko pos³ugiwaæ siê innymi. Artyku³ X jako poprawka do Konstytucji wyraŸnie oœwiadcza: „Pe³nomocnictwa, które nie s¹ udzielone Stanom Zjednoczonym przez Konstytucjê lub które przez ni¹ s¹ zakazane Stanom, s¹ analogicznie równie¿ zabronione Stanom lub ludowi.” Przy wszelkich pe³nomocnictwach, które s¹ udzielone Kongresowi, nie ma ¿adnej wzmianki o tym, ¿e mo¿e on wydawaæ ustawy dotycz¹ce spraw religijnych lub spraw przestrzegania jakichœ religijnych nakazów czy obrz¹dków. Dlatego, ¿e projekt Ustawy Niedzielnej jest projektem o charakterze religijnym, jest wiêc sprzeczny z Konstytucj¹; i dlatego te¿ jakiekolwiek ustawy zwi¹zane z religi¹ s¹ sprzeczne z Konstytucj¹. A ¿e istot¹ niedzieli jest jej religijne znaczenie, wiêc jakakolwiek ustawa wydana przez Kongres w odniesieniu do przestrzegania niedzieli jest 40


sprzeczna z Konstytucj¹ i to tak d³ugo, jak d³ugo Konstytucja Stanów Zjednoczonych pozostanie tak¹, jak¹ jest. Jednak to jeszcze nie wszystko! Aby naród nie mia³ jakichkolwiek w¹tpliwoœci w tej sprawie lub niew³aœciwie pojmowa³ pe³nomocnictwa i intencje delegatów, pierwsza poprawka do Konstytucji oœwiadcza, ¿e: „Kongresowi nie wolno ustanawiaæ praw dotycz¹cych religii pañstwowej lub zakazywania swobodnego jej praktykowania”. To nam wyraŸnie pokazuje, ¿e stanowczo zabronione jest Kongresowi wtr¹canie siê w jakiekolwiek sprawy religijne. Zatem niemo¿liwoœci¹ jest ustanowienie jakiegokolwiek prawa w kwestiach religii, które by nie kolidowa³o ze swobodnym praktykowaniem religii. Dlatego te¿ pierwsza poprawka do Konstytucji bezwzglêdnie zakazuje Kongresowi wydawania jakichkolwiek ustaw odnoœnie religii, czy celebracji jakichkolwiek religijnych obrzêdów lub zarz¹dzeñ. Ponadto National Reform Association (Stowarzyszenie Reform Narodowych) wie i przez dwadzieœcia piêæ lat g³osi³o, ¿e Kongresowi nie wolno ustanawiaæ ¿adnych ustaw niedzielnych, bowiem s¹ one sprzeczne z Konstytucj¹. Jednak¿e obecnie National Reform Association jest jedn¹ z czo³owych si³, d¹¿¹cych do jak najszybszego zatwierdzenia tego projektu, a sekretarz tego Stowarzyszenia, siedz¹cy tu dzisiaj przy stole, obstaje za tym, aby on przeszed³. I to pokazuje nam, ¿e N.R.A jest gotowe do œwiadomego pos³u¿enia siê wszelkimi œrodkami sprzecznymi z Konstytucj¹, aby tylko zabezpieczyæ sobie ow¹ po¿¹dan¹ w³adzê w celu realizacji w³asnych zamiarów. Co siê tyczy Dra Crafta i jego wspó³pracowników, nie mo¿emy powiedzieæ, czy oni wiedz¹ czy nie wiedz¹ o tym, ¿e ten projekt jest sprzeczny z Konstytucj¹. Na zapowiedzianym Zjezdzie odnoœnie Narodowej Ustawy Niedzielnej (11-13 grudnia 1888r), który odbywa siê w tym mieœcie, zosta³o og³oszone, ¿e koœció³, w którym ma siê odbyæ to zgromadzenie, jest reprezentowany przez szeœæ milionów zwolenników; jednak ju¿ w pierwszym dniu rozpoczêcia posiedzenia stwierdzono, ¿e by³o ich ok. 14 milionów. Zadano pytanie, jak to siê sta³o, ¿e ta liczba tak drastycznie wzros³a? Wówczas poproszono na mównicê pani¹ Bateham, aby odpowiedzia³a na to pytanie. Odpowiadaj¹c na nie, oœwiadczy³a, ¿e przyczyn¹ takiego nag³ego wzrostu liczebnoœci osób popieraj¹cych, jest napisanie przez kardyna³a Gibbonsa listu, w którym popiera on projekt Ustawy Niedzielnej i to wy³¹cznie ze wzglêdu na autorytet jego imienia, zgromadzi³o siê siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików, aby poprzeæ ten projekt. To jednak nie by³a kompletna odpowiedŸ na to pytanie, bowiem list kardyna³a Gibbons’a nie wzywa³ do zgromadzenia siê takiej iloœci ludzi, ani te¿ nie zosta³ podany do publicznej wiadomoœci. Nie zosta³ te¿ odczytany w ca³oœci, bo jak powiedzia³ Dr Craft, by³ on skierowany do Komitetu Senatu. Ten list le¿y dzisiaj tu na stole. Z niego dowiadujemy siê, ¿e odnosi siê on do dzia³alnoœci Baltimore Council (Rady Baltimore) i zaleca surowsze przestrzeganie niedzieli. Oto, co w nim czytamy: „Jestem szczêœliwy, ¿e mogê moje nazwisko do³¹czyæ do milionów tych, którzy w tak chwalebny sposób walcz¹ przeciwko naruszaniu chrzeœcijañskiej »soboty«, 41


zakazuj¹c wykonywania niepotrzebnej pracy i którzy poprzez rozumne ustawy usi³uj¹ rozs¹dnie i zdecydowanie popieraæ przestrzeganie jej.” To w³aœnie nale¿a³o do treœci listu. Kardyna³ Gibbons powiedzia³: „Jestem szczêœliwy, ¿e mogê do³¹czyæ moje nazwisko...” itd. On nie powiedzia³, ¿e dodatkowo do³¹cza swoje nazwisko albo, ¿e je chce do³¹czyæ do owych siedmiu milionów dwustu tysiêcy innych; a jednak tak siê sta³o. To jednak nie by³o nad wyraz zdumiewaj¹ce, poniewa¿ dzia³a tu ta sama zasada, stosowana w ca³ym kraju, ¿e je¿eli ze stu mo¿na by³o uczyniæ piêciuset zwolenników, a z dwustu czterdziestu – dwieœcie czterdzieœci tysiêcy, to logicznie rzecz bior¹c w bardzo ³atwy sposób mo¿na by³o te¿ uczyniæ z jednego – siedem milionów dwieœcie tysiêcy zwolenników. Patrz¹c na tê zasadê z innego punktu widzenia, by³a ona tak¿e logiczn¹. Wniosek brzmia³: „My, ni¿ej podpisani, doroœli mieszkañcy Stanów Zjedn. – w wieku od 21 lat wzwy¿ – t¹ drog¹ popieramy...” itd. Doliczywszy siê w ten sposób owych siedmiu milionów dwustu tysiêcy popieraj¹cych Ustawê Niedzieln¹, stwierdzili, ¿e oni wszyscy byli katolikami „w wieku od 21 lat wzwy¿”. Jednak szkopu³ w tym, ¿e nie by³o ani jednego mê¿czyzny na zgromadzeniu [Narodowej Ustawy Niedzielnej] i ani jednej niewiasty w „Woman’s Christian Temperance Union”, którzy by nie wiedzieli, ¿e we wszystkich Stanach Zjednoczonych nie ma tylu katolików „w wieku od 21 lat wzwy¿”! W rzeczywistoœci stwierdzili, ¿e ci wszyscy katolicy w Stanach Zjednoczonych od 21 lat wzwy¿ – w imieniu których siê wyraŸnie wypowiedzieli, wszyscy oni s¹ „rzymsko-katolikami” i wszyscy popieraj¹ Ustawê Niedzieln¹. Jednak¿e, czy w tak samo wyraŸny sposób protestanckie koœcio³y nie mog³y oœwiadczyæ, ¿e ta akcja objê³a ca³y kraj i ¿e w ten sam sposób zwerbowano wszystkich „rzymsko-katolików”? Mogli dok³adnie i szczerze tak samo post¹piæ jak inni. Je¿eli mê¿czyzni i kobiety, uwa¿aj¹cy siê za protestanckich chrzeœcijan chc¹ czyniæ to samo i zaanga¿owaæ w to np. koœcio³ katolicki, wówczas nie nale¿y siê dziwiæ, ¿e i oni pos³u¿yliby siê tym samym œrodkiem – sprzecznym z Konstytucj¹ – aby wykazaæ siê religijn¹ gorliwoœci¹ w ustanawianiu narodowych praw. Senator Blair: Z tego wynika, ¿e Pan zak³ada, i¿ projekt ten i wszystkie ustawy niedzielne odnosz¹ siê do relacji cz³owieka wzglêdem Boga, a nie cz³owieka wzglêdem cz³owieka? Jones: Tak, Panie, to jest zasada, przy której obstajemy. Senator Blair: W³aœnie tutaj znajdujê b³¹d w Pañskim twierdzeniu. Zanim Pan zaatakowa³ podstawy ustaw niedzielnych, dowodzi³ Pan, ¿e niedzielne ustawy nie s³u¿¹ dobru cesarza – tzn. nie s³u¿¹ dobru spo³eczeñstwa. Jones: Jak dot¹d nie dano mi czasu na udowodnienie tego. Jednak w pe³ni udowodniê, ¿e ustawy niedzielne nie s³u¿¹ niczyjemu dobru. Senator Blair: Zatem, proszê, aby Pan jak najszybciej wyjaœni³ ten problem. To jest g³ównym punktem w kwestii, któr¹ Pan podkreœla w odniesieniu do proponowanej ustawy. 42


Jones: Dobrze. Pañstwo, które zmusza ludzi, aby nie pracowali, wymusza bezczynnoœæ, lenistwo i pró¿nowanie. Bezczynnoœæ jest Ÿród³em bezgranicznego z³a. Znane przys³owie mówi – a przecie¿ ju¿ w dzieciñstwie uczono nas o tym – ¿e: „Szatan zawsze znajdzie pracê dla bezczynnych r¹k”. Gdy ludzie na œwiecie zostan¹ zmuszeni do bezczynnoœci, bêdzie to jednoznaczne z wystawianiem na ró¿ne wp³ywy i pokusy, a taki kierunek, na mocy prawdziwej natury tych rzeczy, mo¿e zakoñczyæ siê tylko z³em. Jest powszechnie znan¹ rzecz¹ i jednym z g³ównych powodów ubolewania tych, którzy pracuj¹ nad wydaniem ustaw niedzielnych, ¿e niedziela – z wszystkich dni tygodnia – jest dniem najwiêkszej bezbo¿noœci, a liczba zbrodni i gwa³tów dokonywanych w niedzielê wysoce przewy¿sza przestêpczoœæ dokonywan¹ w innych dniach tygodnia, szczególnie w wielkich miastach. Dr Craft stale zwraca uwagê na Londyn, jako na wzorcowe miasto w kwestii wymuszania praw niedzielnych. Jednak na pocz¹tku tego roku [1888], cz³onek obraduj¹cego tu Komitetu – senator Payne – stwierdzi³ autorytatywnie, ¿e w ostatnich czasach „Londyn w dni niedzielne jest najbardziej rozpustnym i hulaszczym miastem na œwiecie”. Jak do tego dosz³o? Argumentowano to tym, ¿e wszystkie salony rozrywkowe i inne, s¹ otwarte w niedzielê. Jednak te wszystkie salony s¹ równie¿ otwarte w inne dni tygodnia. Je¿eli wiêc owe salony s¹ otwarte nie tylko w niedzielê, ale i w inne dni tygodnia, to dlaczego akurat w niedzielê jest o wiele wiêksza przestêpczoœæ ni¿ w pozosta³e dni tygodnia? Jest tak dlatego, ¿e w niedzielê jest o wiele wiêcej bezczynnych ludzi. W tej kwestii zacytujê fragment artyku³u z „Cincinnati Commercial Gazette” z dnia 10.03.1888r.: „Oni oœwiadczyli, ¿e niedziela jest moraln¹ ruin¹ ludu. Powo³ywali siê przy tym na dane statystyczne z procesów s¹dowych, które stwierdza³y, ¿e kryminalna przestêpczoœæ jest w wiêkszoœci dokonywana w niedzielê, a nie w pozosta³e dni tygodnia. Dlaczego tak siê rzecz ma? Czy dlatego, ¿e to w owym dniu s¹ otwarte salony rozrywek? Przecie¿ one s¹ tak¿e otwarte w inne dni. Tak wiêc doszli do jedynego s³usznego wniosku, ¿e taki stan utrzymuje siê dlatego, ¿e dzieñ ten jest dniem, w którym siê nie pracuje. „Ich argumentacja jest ca³kowicie zgubna w odniesienu do dobrego zwyczaju odpoczywania w dniu odpoczynku. Stale uwa¿aj¹, ¿e dzieñ »Sabatu« [czytaj niedziela] jest prawdziw¹ podstaw¹ religii, moralnoœci i spotkañ towarzyskich, a przy tym wci¹¿ dowodz¹, ¿e zwyczaj odpoczywania od pracy w niedzielê, w miastach, sprowadzi³ j¹ do dnia moralnej ruiny. W tej sytuacji do czego uciekaj¹ siê, by usun¹æ ów rujnuj¹cy stan, który cechuje ów dzieñ bezczynnoœci? Do wydawania jeszcze bardziej rygorystycznych ustaw, które wymuszaj¹ bezczynnoœæ. Dowodz¹c, ¿e bezczynnoœæ w tym dniu prowadzi ludzkoœæ do moralnego upadku, równoczeœnie domagaj¹ siê bardziej surowego wprowadzania w ¿ycie ustaw zakazuj¹cych pracy w ten dzieñ, aby w ten sposób skierowaæ ludzkoœæ na drogê zbawienia. „Zatem koniecznie nale¿y zrewidowaæ ich zapêdy, zanim bêd¹ mogli podj¹æ rozs¹dne kroki w wydawaniu ustaw. Zakup piwa w niedzielê nie jest wiêkszym prze43


stêpstwem od zakupienia go w innym dniu tygodnia. Przyczyna, dla której w niedzielê jest wiêksza kryminalna przestêpczoœæ ani¿eli w innych dniach – a to jest faktem – nie le¿y w tym, ¿e otwarte s¹ lokale rozrywkowe, lecz w ludzkiej bezczynnoœci. Dobro dnia odpoczynku dla ciê¿ko pracuj¹cych musi byæ rozpatrywane wraz z aspektem nieuniknionego z³a, które wynika z bezczynnoœci i oddawania siê nieograniczonym ¿¹dzom. A powodem tego jest powstrzymywanie od pracy.” Ta argumentacja jest ca³kiem logiczna. Ka¿dy, rozs¹dnie myœl¹cy cz³owiek, sam dojdzie do wniosku, ¿e lepiej jest pozwoliæ ludziom na wykonywanie uczciwej pracy w niedziele – tak, jak j¹ wykonuj¹ w inne dni tygodnia – ani¿eli zmuszaæ ich do bezczynnoœci, a przez to sprowadzaæ ich na drogê wszelkich ¿¹dz i z³a, które tak bardzo atakuj¹ ludzi w tym œwiecie. Dlatego te¿ ¿adne pañstwo, dla w³asnego dobra, nie mo¿e sobie pozwoliæ na wydawanie ustaw wymuszaj¹cych bezczynnoœæ, czemu w³aœnie s³u¿¹ ustawy niedzielne. Ponadto, rz¹d zakazuj¹c ludziom pod rygorem kary pieniê¿nej czy kary wiêzienia wykonywania uczciwej pracy w niedzielê, si³¹ rzeczy skieruje ich na drogê przestêpczoœci, a na dodatek spowoduje to upowszechnienie bezczynnoœci i niekontrolowanego postêpowania. Wiadomo dok³adnie, ¿e je¿eli cz³owiek chce pró¿niaczo spêdzaæ niedzielê, ³atwo mo¿e wpaœæ w przeró¿ne nikczemne hulanki, podczas których – za wyj¹tkiem otwartej przemocy – w ogóle nie musi siê obawiaæ ani dochodzenia s¹dowego, ani jakiegokolwiek rodzaju kary. Lecz kiedy spokojny i pracowity obywatel zajmie siê uczciwym zajêciem w swoim zak³adzie lub na w³asnym polu w niedzielê, zostanie oskar¿ony i ukarany wysok¹ grzywn¹ pieniê¿n¹, a byæ mo¿e i wtr¹cony do wiêzienia. To wszystko jest niczym innym jak przyczyn¹ popadania w bezbo¿noœæ. ¯adne pañstwo nie mo¿e sobie pozwoliæ na traktowanie uczciwego zajêcia jako zbrodni. ¯adne pañstwo nie mo¿e pozwoliæ sobie na zachêcanie do pró¿niactwa i towarzysz¹cemu temu z³a. Wszystkie te powody uskar¿ania siê na z³o, przemoc i bezbo¿noœæ, dokonywane w niedzielê, zostan¹ pomno¿one przez ludzi, którzy domagaj¹ siê wydania Ustaw Niedzielnych. To w³aœnie oni otwarcie przyznaj¹, ¿e bezbo¿noœæ jest wynikiem wymuszonej bezczynnoœci i w³aœnie to jest najmocniejszym argumentem, jaki mo¿e byæ przytoczony w kwestiach, przeciwko którym wystêpujemy. W ostatnich latach w tej dziedzinie Stany w Unii posia³y wiatr i teraz musz¹ zbieraæ burzê. A najgorsz¹ rzecz¹ z tego wszystkiego jest to, ¿e usi³uj¹c naprawiæ z³o wynikaj¹ce z owej wymuszonej bezczynnoœci, usi³uj¹ tego dokonaæ wewn¹trz ca³ego narodu przez zastosowanie jeszcze wiêkszego przymusu za pomoc¹ w³adzy pañstwa. Mo¿na by tu nadmieniæ, ¿e to m¹droœæ Bo¿a ustali³a pewien dzieñ odpoczynku; jednak tak siê rzecz nie mia³a. Pan Bóg ustanowi³ Sabat w szczególnym celu – a tym celem jest to, aby cz³owiek pamiêta³ o Nim w Jego dziele stwarzania i wielbi³ Go jako Stwórcê. Intencj¹ Przykazañ jest œwiêcenie dnia Sabatu, oddawanie czci Bogu i uwielbianie Go jako Stwórcy. To uwielbianie i owe religijne nakazy, które Pan Bóg po44


wi¹za³ z Sabatem, s¹ sednem, zawsze strzeg¹cym ów dzieñ, przed staniem siê dniem bezczynnoœci dla tych, którzy pos³usznie zachowuj¹ Sabat; w³aœnie to czczenie Boga i owe religijne nakazy, które Bóg powi¹za³ z Sabatem, s¹ jedynymi rzeczami, zawsze ochroniaj¹cymi Sabat, aby nie sta³ siê dniem bezczynnoœci. Ci, którzy popieraj¹ omawiany tu projekt Ustawy Niedzielnej, dobrze o tym wiedz¹. Ca³a ta zasada jest umieszczona w oœwiadczeniu Dra Crafta skierowanym do „Knights of Labor” i brzmi: „jeœli od tego dnia odejmie siê jego religijnoœæ, ograbia siê go z odpoczynku”. Ta sama zasada pojawia siê tak¿e w s³owach Joseph’a Cook’a – które ju¿ wczeœniej przytacza³em – ¿e daremne bêd¹ nasze usi³owania ustanowienia dnia odpoczynku, jeœli nie narzuci mu siê religijnego znaczenia. I tak d³ugo, jak d³ugo nie opiera siê on na religijnych zasadach, nie utrzyma siê jako dzieñ odpoczynku. I tym sposobem, ci panowie, sami przyznaj¹ siê do tego – co ju¿ tu wielokrotnie podkreœla³em – ¿e tylko religijne nakazy i religijna czeœæ mog¹ ustrzec dzieñ odpoczynku przed faktem stania siê dniem bezczynnoœci, a w konsekwencji dniem bezbo¿noœci. Jednak tu z ca³¹ stanowczoœci¹ podkreœlam, ¿e jedynie Bóg mo¿e wydawaæ takie nakazy – a nigdy pañstwowa w³adza! Dlatego wiêc nastêpnym krokiem tych, którzy domagaj¹ siê tych ustaw, bêd¹ starania, aby rz¹d wyda³ nakazy, dotycz¹ce dnia odpoczynku, bo jedynie one mog¹ zapobiec procesowi stania siê dniem bezczynnoœci, a tym samym i dniem z³a. Jednak wiedz¹ oni, ¿e rz¹d nie mo¿e wydawaæ takich religijnych nakazów; wiedz¹ te¿, ¿e jedynie koœció³ mo¿e dostarczyæ pañstwu takich nakazów i dlatego koœció³ na mocy swojej w³adzy, wezwie rz¹d, aby wymusi³ to na obywatelach. Dok³adnie to zawiera wasz projekt. Pastor Sam Small w kazaniu wyg³oszonym ostatniej zimy w Kansas City, wyrazi³ siê na ten temat o wiele wyraŸniej, mówi¹c: „Pragn¹³bym zobaczyæ ten nadchodz¹cy dzieñ, kiedy koœció³ zacznie arbitralnie narzucaæ wszelkie prawodawstwa pañstwowe, narodowe i samorz¹dowe oraz kiedy najwiêksze koœcio³y w kraju zbior¹ siê w najlepszej zgodzie i wspólnie poddadz¹ pod rozwagê proponowany przez siebie dekret, a w³adze ustawodawcze uszanuj¹ go i wydadz¹ jako prawn¹ ustawê.” Jednak¿e jakiekolwiek zmuszanie do przestrzegania obrzêdów religijnych, jest tylko narzucaniem hipokryzji oraz pomna¿aniem grzechu, gdy¿ to jedynie mi³oœæ do Boga odgrywa istotn¹ rolê w spe³nianiu ka¿dego religijnego obowi¹zku. Poniewa¿ cz³owiek okazuj¹cy Bogu pos³uszeñstwo i czeœæ, gdy nie posiada w sercu mi³oœci do Niego, zniewa¿a Go tylko i gwa³ci swoj¹ naturê, gdy¿ ka¿dy, kto z egoistycznych pobudek s³u¿y Bogu lub praktykuje jakieœ obrzêdy religijne – grzeszy. Gdy wiêc pañstwo poprzez stosowanie w³adzy wywiera presjê na ludzi, zmuszaj¹c ich do przestrzegania religijnych obrzêdów i okazywania Bogu czci – gdy oni nie maj¹ w sercu mi³oœci do Boga – zmusza ich tylko do ob³udy, a to z kolei zniewala ich do pomna¿ania grzechu. Zatem si³¹ rzeczy, takie wymuszanie, stosowane przez w³adzê œwieck¹ koñczy siê totaln¹ ruin¹ i to bardzo szybko. 45


W tej kwestii wyrazi³ siê bardzo dosadnie pan Buckle, cytujê: „Gdy w ten sposób ludzie zostan¹ zmuszeni do ukrycia swoich myœli pod mask¹ pozorów, wyniknie z tego nawyk, ¿e bezpieczeñstwo mo¿na sobie zapewniæ przez k³amstwo, a kary unikn¹æ w oszukañczy sposób. W ten sposób oszustwo stanie siê ¿yciow¹ koniecznoœci¹, nieszczeroœæ codziennym nawykiem; atmosfera postêpowania spo³eczeñstw zostanie wypaczona, a przestêpczoœæ i fa³sz ogromnie wzrosn¹.” Dlatego te¿ pañstwo mo¿e tylko na w³asne ryzyko wymuszaæ przestrzeganie dnia odpoczynku. Ma³o tego, gdy rz¹d pozwoli sobie narzucaæ wydawanie praw przez koœció³ – jak to proponuje pan Small – wówczas dowodzi tego, ¿e koœció³ stoi ponad œwieck¹ w³adz¹, a to skoñczy siê niczym innym, jak religijnym despotyzmem, który jest najgorsz¹ ze wszystkich wyobra¿alnych tyranii. Tak wiêc z ka¿dego dowodu wyprowadzonego w tej kwestii, wynika jasno, ¿e je¿eli rz¹d prawnie ustali i wymusi jakiœ dzieñ odpoczynku, skoñczy siê to jedynie z³em. Dlatego te¿ twierdzê, ¿e ustawy niedzielne nie pos³u¿¹ niczyjemu dobru. Co wiêcej: To, ¿e dzieñ odpoczynku ma byæ ob³o¿ony religijnymi sankcjami, by zapobiec staniu siê przezeñ dniem bezczynnoœci, a wskutek tego dniem przestêpczoœci i ¿e tylko Pan Bóg mo¿e wydawaæ takie sankcje, wynika z faktu, ¿e wy³¹cznie Pan Bóg mo¿e wydaæ nakaz przestrzegania dnia Sabatu. Jedynie On mo¿e wypowiedzieæ takie polecenie; tylko On mo¿e siê tego domagaæ i tylko On mo¿e poczyniæ zabezpieczenia w tej kwestii. A ¿e te wymagania s¹ obowi¹zkiem wobec Boga, ponownie sprowadza nas to bezpoœrednio do nakazu Jezusa Chrystusa, mówi¹cego, ¿e mamy oddawaæ Bogu – a nie cesarzowi – co Boskie i ta zasada ewidentnie zabrania w³adzy œwieckiej mieæ cokolwiek do czynienia z przestrzeganiem Sabatu. Ten ca³y ³añcuch argumentacji jest w ca³oœci dok³adnie oparty na samym przykazaniu o Sabacie zawartym w Dekalogu. To przykazanie mówi: „Pamiêtaj o dniu sabatu, aby go œwiêciæ. Szeœæ dni bêdziesz pracowa³ i wykonywa³ wszelk¹ twoj¹ pracê, ale dnia siódmego jest sabat Pana Boga twego: Nie bêdziesz wykonywa³ ¿adnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój s³uga, ani twoja s³u¿ebnica, ani twoje byd³o, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach. Gdy¿ w szeœciu dniach uczyni³ Pan niebo i ziemiê, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpocz¹³. Dlatego Pan pob³ogos³awi³ dzieñ sabatu i poœwiêci³ go” (2Moj.20,8-11 NP). Oto powody, dlaczego nale¿y tak czyniæ: po pierwsze – Bóg odpocz¹³ siódmego dnia; po drugie – On pob³ogos³awi³ go i poœwiêci³. Proszê zwróæcie uwagê, ¿e to nie zmêczenie by³o powodem niepracowania w siódmym dniu. Pan Bóg nie powiedzia³, ¿e w siódmym dniu nie powinieneœ pracowaæ, bo bêdziesz przemêczony lub za³amie siê twój fizyczny system. Nic takiego! W tym przykazaniu nie s¹ omawiane fizyczne potrzeby ludzi. W nim jest powiedziane: pracuj szeœæ dni, poniewa¿ Pan pracowa³ szeœæ dni; odpoczywaj w siódmym dniu, bo Pan odpocz¹³ w siódmym dniu; zachowuj siódmy dzieñ, bo Pan pob³ogos³awi³ go i poœwiêci³. To Pan jest tym, którego ca³y czas mamy mieæ w polu widzenia. To Pan ma byæ 46


czczony i wywy¿szany. Dlatego w³aœnie nakazy czwartego przykazania i jego zobowi¹zañ dotycz¹ wy³¹cznie obowi¹zków cz³owieka wobec Boga. To nie fizyczne a duchowe potrzeby cz³owieka s¹ zawarte w przykazaniu o Sabacie. Nadano go w tym celu, aby by³ dniem, w którym ma byæ uwielbiany Bóg – aby by³ dniem œwiêtego rozmyœlania i pamiêci o Bogu oraz medytacji o Jego dziele stworzenia. Dzieñ ten powinien byæ przestrzegany jako œwiêty. Je¿eli nie jest przestrzegany jako dzieñ œwiêty, wówczas w ogóle nie jest przestrzegany. Je¿eli wiêc rz¹d podejmuje siê nakazaæ przestrzeganie Sabatu czyli Dnia Pañskiego, wymaga od ludzi czegoœ, co nie jest w jego gestii, a tylko w gestii Boga. Gdy w³adze œwieckie podejmuj¹ siê zabezpieczenia œwiêcenia Sabatu wówczas podejmuj¹ siê zadania niemo¿liwego do wykonania, poniewa¿ œwiêtoœæ nie le¿y w gestii œwieckiego rz¹du, ani te¿ rz¹d nie ma mocy, ani uwierzytelnienia do promowania œwiêtoœci. I jak ju¿ zosta³o wykazane, przez takie d¹¿enia mo¿e w efekcie wymusiæ pomno¿enie siê bezczynnoœci i niedba³oœci, na co nigdy nie powinno pozwoliæ sobie ¿adne pañstwo. Je¿eli rz¹d podejmie siê ustanowienia jakichkolwiek religijnych sankcji – bez wzglêdu za czyj¹ sugesti¹ – aby przeciwdzia³aæ grzesznej grzesznej bezczynnoœci w tym dniu, wówczas wprowadzi powszechn¹ hipokryzjê i wzrost z³a. Dlatego powtarzam ponownie, ¿e rozwa¿aj¹c tê kwestiê z ka¿dego logicznego punktu, stwierdzam, ¿e ustawy niedzielne nie s³u¿¹ dobru jakiegokolwiek cz³owieka ani jakiejkolwiek rzeczy. Senator Blair: Czy Pan uwa¿a, ¿e ten projekt prowadzi do znies³awienia Boga? Jones: Tak, proszê Pana; tak twierdzê i udowodniê to na bazie wypowiedzi osób, które tutaj siedz¹ na sali. Ale zanim to uczyniê, chcia³bym najpierw omówiæ jeszcze inne punkty. W tym celu przed³o¿ê moj¹ historyczn¹ argumentacjê. Wszyscy powinniœcie wiedzieæ, w jaki sposób powsta³o w IV-tym stuleciu papiestwo. Wszystko, co w tej kwestii chcia³bym przeczytaæ, pochodzi z „Church History” tom 2, autorstwa Neandera, a wydanej przez prof. Torrey’a, Boston 1852. (Odnoszê siê tylko do zapisu stronic tej ksi¹¿ki). Jak ju¿ powiedzia³em, Rzymskie Imperium dziêki chrzeœcijanskim zasadom zosta³o zmuszone uznanæ prawo ka¿dego cz³owieka do swobodnego czczenia, wybranego przez siebie Boga. Prawo to zosta³o zatwierdzone edyktem mediolañskim w 312r. po Chrystusie. Jednak ta wolnoœæ sumienia by³a uznawana tylko przez krótki czas. Potem, biskupstwo, ogarniête duchem d¹¿enia do wybicia siê i w³adzy – z czego narodzi³o siê papiestwo – wziê³o wszystko w swoje rêce i pokierowa³o spraw¹ tak, ¿e skoñczy³o siê to w³adczym despotyzmem na przestrzeni ca³ego œredniowiecza. Pragnê, abyœcie zauwa¿yli, jak do tego dosz³o, a wówczas nie bêdziecie mieli ¿adnych trudnoœci ze zrozumieniem kierunku, w jaki zmierza prezentowany przez was obecnie ruch ustanowienia prawa niedzielnego. Neander mówi: „Rzeczywiœcie, w koœciele powsta³a fa³szywa koncepcja teokracji, nie maj¹ca swojego Ÿród³a w zasadach Ewangelii, lecz w pomieszaniu ustanowieñ Starego 47


i Nowego Testamentu, które... wprowadzi³y niechrzeœcijañsk¹ opozycjê duchownych przeciwko œwieckiej w³adzy i oni z ³atwoœci¹ uformowali siê w stan kap³añski, podporz¹dkowuj¹c sobie w fa³szywy i widoczny sposób œwieck¹ w³adzê” (s.132). System rz¹dów teokracji zmierza w kierunku podporz¹dkowania sobie œwieckiej w³adzy. Innymi s³owy, koœció³ d¹¿y do ustanowienia klerykalnej w³adzy, która ma panowaæ nad œwieckim rz¹dem. Teokratycznie nastawieni biskupi uwa¿ali za niezbêdne zwróciæ siê osobiœcie ze swoj¹ w³adz¹ do Konstantyna by mu zaoferowaæ poparcie. Aby zabezpieczyæ sobie to ich poparcie, cesarz z politycznych wzglêdów przyj¹³ zewnêtrzne formy chrzeœcijañstwa i podniós³ je do rangi powszechnie uznanej religii pañstwowej, gdy¿ Neander mówi: „Ta koncepcja ustanowienia teokracji powszechnie panoszy³a siê ju¿ w czasach Konstantyna; i... biskupi w swoich walkach o ni¹, dobrowolnie uzale¿nili siê od niego i z determinacj¹ postanowili u¿yæ w³adzy rz¹dowej dla osi¹gniêcia swoich celów” (tam¿e). Z tej koncepcji teokratycznego rz¹dzenia powsta³o papiestwo, które podporz¹dkowa³o œwieck¹ w³adzê w³adzy duchowej i przed owym duchem musimy dzisiaj strzec siê tak samo w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych krajach. Chcia³bym wam wyraŸnie pokazaæ, ¿e ca³y ten system stanowi podstawê koncepcji teokratycznego rz¹dzenia. Pani Bateham powiedzia³a, ¿e „Woman’s Christian Temperance Union” („Zwi¹zek WstrzemiêŸliwoœci Kobiet Chrzeœcijañskich”) powsta³ niedawno i ¿e ona pracowa³a przy jego za³o¿eniu. Jakie s¹ jej zamiary w stosunku do rz¹du? Zacytujê go z miesiêcznika „Woman’s Christian Temperance Union” z wrzeœnia 1886 roku – jest to miesiêcznik dla lokalnych Unii naszego kraju. Czytam: „Prawdziwa teokracja jeszcze nadejdzie, a z ni¹ intronizacja Chrystusa w Zakonie i jako Zakonodawcy. Dlatego gorliwie modlê siê jako chrzeœcijañska patriotka o to, aby tajne g³osowanie dosta³o siê w rêce kobiet i cieszê siê, ¿e „National Woman’s Christian Temperance Union” ju¿ tak d³ugo walczy o tê sprawê.” Jak widzicie, za tym ruchem stoi koncepcja teokracji, która ponownie chce wtr¹caæ siê w œwieckie sprawy, aby ustanowiæ teokracjê, maj¹c¹ w koñcu podporz¹dkowaæ w³adzê pañstwa w³adzy koœcielnej. Senator Blair: Czy jest Pan pewny tego, ¿e danie kobietom mo¿liwoœci tajnego g³osowania jest kwesti¹ religijn¹? Jones: Nie. Czyta³em to tylko po to, aby daæ dowód na to, ¿e jest tu ukryta koncepcja teokracji, taka sama, jak ta w IV-tym wieku i pokazaæ jej analogiczny zwi¹zek. Senator Blair: Jednak, czy ten analogiczny zwi¹zek nie pokazuje tak¿e, i¿ za Boskim zrz¹dzeniem rozci¹ga siê on na prawo kobiet do g³osowania i jest za wprowadzeniem teokratycznej formy zarz¹dzania? Jones: Tak; udzielaj¹c kobietom prawa do g³osowania chce Pan pomóc, aby zwyciê¿y³a teokracja. 48


Senator Blair: Czy dlatego chce Pan odmówiæ kobietom prawa g³osowania? Jones: Jestem przeciwko prawu g³osowania kobiet i innych osób w kwestii ustanowienia teokracji. Senator Blair: Nie to jest tutaj kwesti¹. Byæ mo¿e, ¿e kobiety Ÿle przedstawi³y tutaj swoje zamiary. Jones: Nie, bo posiadam jeszcze inne dowody. Niech Pan pozwoli, ¿e je przeczytam. Senator Palmer: Czy Pan zak³ada, ¿e one umyœlnie chc¹ wprowadziæ praktyczn¹ teokracjê? Jones: Tak, proszê Pana; jednak proszê pozwoliæ mi na przeczytanie dowodów, a wówczas Pan us³yszy swoje w³asne s³owa. Senator Blair: Je¿eli te kobiety bêd¹ chcia³y znieœæ postanowienia naszego kraju i ustanowiæ ustrój kap³añski, wówczas musielibyœmy o tym wiedzieæ. Jones: To prawda i to w³aœnie jest kwesti¹, o której tu mówiê; o tym chcemy powiadomiæ naród. Senator Blair: Przyznajê, ¿e zamiarom tych kobiet musimy siê bli¿ej przyjrzeæ. Jones: W tej kwestii na pewno, jednak jest wielu mê¿czyzn, którzy d¹¿¹ do tego samego, co one. Senator Blair: Poza tym, nie by³oby to tak bardzo niebezpieczne. Jones: Mimo wszystko, to jest niebezpieczne. Koncepcja teokratycznego panowania jest wszêdzie i zawsze bardzo niebezpieczna. Senator Blair: Czy Pan wierzy, ¿e rz¹dy nieba s¹ teokratyczne? Jones: Tak, ale œwieckie rz¹dy – rz¹dy na ziemi – nie. Senator Blair: Na czym polega to niebezpieczeñstwo? Jones: Ziemskie rz¹dy nie s¹ niebezpieczne, gdy s¹ w³aœciwie kontrolowane. Senator Blair: Mówi Pan, ¿e prawdziwa teokracja nadejdzie; ma nadejœæ Milenium; byæ mo¿e odnosi Pan to do Milenium, które jeszcze siê nie rozpoczê³o i musimy poczekaæ parê lat, zanim ono nadejdzie. Jones: Pozwólcie, ¿e zaraz przeczytam, jakiego rodzaju prawa chc¹ kobiety ustanowiæ i wprowadziæ w owo Milenium. Senator Blair: W odczytanym dzisiaj materiale, nie dotkn¹³ Pan tej kwestii, gdy¿ mówi Pan, ¿e prawdziwa teokracja dopiero nadejdzie i wydaje siê, ¿e Pan czeka na nadejœcie Nowego Jeruzalemu, w którym to czasie nastanie nowa teokracja. Jones: Nie, poniewa¿ prawdziwa teokracja nie mo¿e nigdy powstaæ za spraw¹ œwieckich praw, albo przez polityczne lub te¿ tajne g³osowanie. Senator Blair: Tego nie jestem tak bardzo pewny. Jones: O tym mówi Biblia. Senator Blair: Tego siê nie doczyta³em, mimo, ¿e wiele razy przeczyta³em Bibliê. Jednak proszê kontynuowaæ. Jones: Rz¹dy w Izraelu by³y prawdziw¹ teokracj¹. To by³y naprawdê RZ¥DY BOGA. Przy gorej¹cym krzaku, Pan Bóg osobiœcie upowa¿ni³ Moj¿esza do kiero49


wania Jego ludem podczas wyprowadzania go z Egiptu. Poprzez znaki, cuda oraz wielokrotne potê¿ne wydarzenia, Pan Bóg wyzwoli³ lud Izraela z Egiptu, potem prowadzi³ go przez pustyniê, aby w koñcu wprowadziæ do Ziemi Obiecanej. Tam sprawowa³ rz¹dy nad nimi poprzez sêdziów, „a¿ do proroka Samuela” (Dz.Ap.13,20), do którego Bóg przemawia³, gdy on jeszcze by³ dzieciêciem i przez niego objawia³ swoj¹ wolê. Za czasów Samuela, naród za¿¹da³ króla, a kiedy otrzymali zezwolenie, Pan Bóg obra³ im Saula, a Samuel pomaza³ go na monarchê. Jednak Saul zawiód³ w spe³nianiu woli Bo¿ej, a gdy nie zastosowa³ siê do S³owa Bo¿ego, Pan odrzuci³ go jako króla i pos³a³ Samuela, aby pomaza³ Dawida i wtedy jego tron Bóg ustanowi³ na wieki. Gdy Salomon obj¹³ królestwo swego ojca Dawida, zosta³o zapisane: „Potem zasiad³ Salomon na TRONIE PANA jako król zamiast Dawida, swego ojca” (1Kron.29,23). Tron Dawida by³ TRONEM PANA, tak wiêc Salomon zasiad³ na TRONIE PANA jako król nad ziemskim królestwem Bo¿ym. Sukcesja tronu Dawida przechodzi³a kolejno z Dawida a¿ na Sedekiasza, który zosta³ ustanowiony królem przez w³adcê Babilonu i uroczyœcie przyrzek³ przed Bogiem, ¿e bêdzie wiernym poddanym króla Babilonu. Jednak, gdy Sedekiasz z³ama³ to przymierze, wtedy Pan powiedzia³ do niego: „Lecz o tobie, bezecny bezbo¿niku, ksi¹¿ê izraelski, którego dzieñ nadszed³ w czasie, gdy wina dojdzie do swojego kresu – tak mówi Wszechmocny Pan: Precz z diademem, precz z koron¹; nic nie pozostanie tak, jak jest. To, co niskie, bêdzie wywy¿szone, a co wysokie, bêdzie poni¿one. W gruzy, w gruzy, w gruzy obrócê je. Tak¿e ono nie pozostanie tak, a¿ przyjdzie ten, który ma do niego prawo; jemu je dam” (Ezech.21,30-31; patrz roz.17,1-21). Tak wiêc królestwo przesz³o na Babilon. Gdy Babilon upad³ i nasta³a MedoPersja, nasta³ pierwszy upadek „w gruzy”. Kiedy upad³a Medo-Persja, spuœcizna przesz³a na Grecjê i wtedy nast¹pi³ drugi upadek „w gruzy”. A gdy upad³o imperium greckie i otworzy³o drogê dla Rzymu, nast¹pi³ trzeci upadek „w gruzy”. Potem Pismo Œwiête mówi „...a¿ przyjdzie ten, który ma do niego prawo; jemu je dam”. Kto to jest ten, kto ma do niego prawo i któremu ma byæ dane? „...i nadasz mu imiê Jezus. Ten bêdzie wielki i bêdzie nazwany Synem Najwy¿szego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I bêdzie królowa³ nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie bêdzie koñca” (£uk.1,31-33). A gdy ju¿ tutaj siê pojawi³ – by³ „prorokiem” (Jan 6,14; Dz.Ap.3,23), „mê¿em boleœci, doœwiadczonym w cierpieniu” – osobiœcie og³osi³ owej nocy, kiedy zosta³ zdradzony, ¿e „Królestwo moje nie jest z tego œwiata”. W ten sposób Tron Pana zosta³ zabrany z tego œwiata i nie pojawi siê wiêcej, „...a¿ przyjdzie ten, który ma do niego prawo; jemu je dam”. A ten moment czasowy jest koñcem tego œwiata i pocz¹tkiem „œwiata, który ma przyjœæ” (Hebr.2,5). Dlatego te¿ w tym œwiecie – tak d³ugo, jak on istnieæ bêdzie – nigdy nie mo¿e byæ prawdziwej teokracji. W skutek tego od œmierci Chrystusa a¿ do koñca tego œwiata, ka¿da koncepcja i idea ziemskiej teokracji jest fa³szyw¹ koncepcj¹; wszelkie aspiracje w tym kierunku s¹ nieprawdziwymi aspiracjami; a kto50


kolwiek i kiedykolwiek wysuwa roszczenia do ustanowienia teokracji lub jej broni – czy to w czasach Rzymu w IV-tym wieku, czy tutaj w dziewiêtnastym wieku – obci¹¿a siebie tym wszystkim, czym jest papiestwo lub czym ono zawsze siê chlubi³o, czyli stawia siebie na miejscu Boga! Teraz chcia³bym jeszcze przeczytaæ pewn¹ wypowiedŸ odnoœnie zamiarów „Woman’s Christian Temperance Union”. WypowiedŸ ta pochodzi z corocznego przemówienia prezydenta „National Union” na zgromadzeniu, które odby³o siê w Nashville, 1887r. Brzmi ona nastêpuj¹co: „Lokalne, stanowe, narodowe i miêdzynarodowe „Woman’s Christian Temperance Union” maj¹ jedyn¹ ¿yciowo wa¿n¹ i usystematyzowan¹ ideê, jeden wszechogarniaj¹cy zamiar i jedn¹ nieœmierteln¹ pasjê, a mianowicie: »Chrystus powinien byæ królem tego œwiata«.” Senator Blair: „Powinien byæ”. Jones: „...powinien byæ królem tego œwiata”. Senator Blair: Jednak Pan jest duchownym i Pan czyta nam z Biblii. Jones: Do tego punktu zaraz odczytam pewien urywek tekstu. Senator Blair: Czy w tej samej Biblii nie jest napisane, ¿e czas, w którym Chrystus zostanie królem, jest obecnym czasem? Jones: Odczytam pewien fragment z Biblii w powi¹zaniu z tym tematem. Jednak proszê, pozwólcie mi najpierw dokoñczyæ poprzednio czytany cytat: „Lokalne, stanowe, narodowe i miêdzynarodowe „Woman’s Christian Temperance Union” maj¹ jedynie ¿yciowo wa¿n¹ i usytematyzowan¹ ideê, jeden wszechogarniaj¹cy zamiar i jedn¹ nieœmierteln¹ pasjê, a mianowicie: »Chrystus powinien byæ królem tego œwiata« – tak, naprawdê królem tego œwiata w jego [œwiatowym] królestwie, królem jego [œwiatowych] pa³aców, jego [œwiatowych] obozów, jego [œwiatowego] handlu, królem jego uniwersytetów i klasztorów, królem jego moralnoœci i ustrojów... Królestwo Chrystusa musi znaleŸæ wejœcie do sfery prawa przez bramê polityki.” Cytat ten wyraŸnie preferuje Jezusa, jako „króla tego œwiata”. Natomiast osobiœcie Jezus Chrystus powiedzia³: „Królestwo moje nie jest z tego œwiata”! Tak wiêc „Woman’s Christian Temperance Union” zajmuje zdecydowanie przeciwne stanowisko wobec s³ów Jezusa Chrystusa, gdy mówi, ¿e On „powinien byæ królem tego œwiata” i ¿e „królestwo Chrystusa musi znaleŸæ wejœcie do sfer prawa przez bramê polityki”. Jezus Chrystus znajduje wejœcie do wszystkich sfer – tych, które Go przyjmuj¹ – przez bramê Ewangelii, a nie przez politykê. Te zamiary nie koñcz¹ siê w Nashville na zgromadzeniach „Woman’s Christian Temperance Union”. Te same plany zosta³y powtórzone ostatniego lata na zgromadzeniu narodowym w Nowym Yorku, gdzie podjêto nastêpuj¹c¹ uchwa³ê: „Postanawiamy, ¿e Chrystus i Jego ewangelia jako wszechogarniaj¹cy król wraz z Jego Kodeksem, powinien zostaæ uznany jako W³adca w naszym rz¹dzie i politycznych przedsiêwziêciach.” 51


Dobrze, spróbujmy zatem zastosowaæ ow¹ rezolucjê. Za³ó¿my, ¿e ewangelia zostanie przyjêta przez rz¹d jako kodeks. Obowi¹zkiem ka¿dego s¹du jest dok³adne postêpowanie wed³ug kodeksu. Ale w tym Bo¿ym Kodeksie jest pewna ustawa, która mówi: „Jeœliby zgrzeszy³ twój brat, strofuj go, a jeœli siê upamiêta, odpuœæ mu. A jeœliby siedemkroæ na dzieñ zgrzeszy³ przeciwko tobie, i siedemkroæ zwróci³ siê do ciebie, mówi¹c: ¯a³ujê tego, odpuœæ mu.” Za³ó¿my, ¿e cz³owiek ten ukrad³ konia. Zosta³ aresztowany, postawiony przed s¹dem i uznany za winnego. Ale na s¹dzie on powiedzia³: „¯a³ujê tego”. W tej sytuacji, Kodeks domaga siê, aby mu „odpuszczono”, a rz¹d musi postêpowaæ zgodnie z Kodeksem. Zatem zostaje uwolniony; jednak on powtarza ten czyn, na nowo jest aresztowany i uznany za winnego. Lecz on znowu mówi: „¯a³ujê tego”. Wobec tego nale¿y mu „odpuœciæ”, gdy¿ tak mówi Kodeks. A gdy on powtórzy siedem razy jednego dnia owo przestêpstwo i siedem razy stanie przed s¹dem i za ka¿dym razem powie „¯a³ujê”, wówczas rz¹d musi mu przebaczyæ, gdy¿ tego domaga siê to, co „Woman’s Christian Temperance Union” postanowi³o odnoœnie rz¹dowego Kodeksu. Ka¿dy tego rodzaju system zniszczy œwiecki rz¹d w ci¹gu dwudziestu czterech godzin. To oczywiœcie w ¿adnej mierze nie opowiada siê przeciwko Biblii ani jej zasadom. Jest to tylko zilustrowanie absurdu w zastosowaniu jego wypaczonych zasad przez tych ludzi, którzy tutaj chc¹ ustanowiæ system religijnych ustaw. Bo¿y rz¹d ma sens moralny i przez przebaczanie przestêpstw, zabezpieczy³ trwa³oœæ swoich rz¹dów. Jednak takiego zabezpieczenia nie ustanowi³ dla œwieckich rz¹dów. A w rzeczy samej, takiego zabezpieczenia nie mo¿na ustanowiæ dla œwieckich rz¹dów. Biblia pokazuje Bo¿e metody ratowania tych, którzy zgrzeszyli przeciwko Jego moralnym rz¹dom. Œwieckie rz¹dy to ludzkie metody zabezpieczenia porz¹dku i one nie maj¹ w ogóle nic wspólnego z grzechem ani te¿ z ratowaniem grzesznika. Je¿eli œwieckie rz¹dy aresztuj¹ z³odzieja czy mordercê i stwierdz¹ jego winê, musi nast¹piæ kara, nawet gdyby mu Pan przebaczy³. Wydaje siê, ¿e omawiana tu koncepcja ustanowienia teokracji przeniknê³a ca³¹ organizacjê „Woman’s Christian Temperance Union”, bowiem jej ósmy okrêg, reprezentowany przez piêtnaœcie hrabstw, wyda³ w dniach od 2-4 paŸdziernika 1888 roku nastêpuj¹ce postanowienie: „Zwa¿ywszy, ¿e Pan Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie czcili Syna tak, jak oni czcz¹ Ojca; i – „Zwa¿ywszy, ¿e œwieckie prawo, które Chrystus poda³ na Synaju jest jedynym doskona³ym prawem i ¿e tylko ono zabezpiecza prawa wszystkich klas; dlatego – „Postanawiamy, ¿e œwiecki rz¹d powinien uznaæ Chrystusa za moralnego W³adcê i Jego prawo powinno byæ standardem ustawodawstwa.” Prawo, które Chrystus da³ na Synaju nie jest œwieckim prawem – to jest moralne prawo. Jednak gdyby ono mia³o byæ œwieckim prawem, a ten obecny rz¹d jest œwieckim rz¹dem, to wówczas co by w ca³ym œwiecie móg³ pocz¹æ œwiecki rz¹d 52


z moralnym W³adc¹? Te szanowne damy powinny zostaæ poinformowane o tym, ¿e œwieckie rz¹dy s¹ oparte na œwieckim prawie i posiadaj¹ jedynie œwieckiego w³adcê. Moralne rz¹dy s¹ ugruntowane na moralnym prawie i posiadaj¹ tylko moralnego W³adcê. Tak pogmatwana ka¿da koncepcja rz¹dzenia jest koncepcj¹ ustanowienia teokratycznych rz¹dów i taka dok³adnie jest koncepcj¹ rz¹dzenia „Woman’s Christian Temperance Union”, jak to zosta³o przed chwil¹ wykazane i udowodnione. Tak wiêc ka¿da koncepcja teokratycznych rz¹dów od czasów œmierci Chrystusa, jest teori¹ papiesk¹, d¹¿¹c¹ do ustanowienia papiestwa. Przytaczane tu cytaty o zamiarach „Woman’s Christian Temperance Union” wskazuj¹ na ustanowienie „praktycznej teokracji”. Proszê, nie zrozumcie mnie fa³szywie. Nie ma tu nikogo, kto by posiada³ wiêcej ni¿ my szacunku dla „Woman’s Christian Temperance Union” i te¿ ¿yczymy im wiele sukcesów w kwestii ich prawnej dzia³alnoœci. Jesteœmy szczerze przychylni tej „Unii”; „Unii wstrzemiêŸliwoœci”; „Unii chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci” i w ogóle tej „Kobiecej unii chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci”, jednak my nie darzymy przychylnoœci¹ ¿adnego rodzaju politycznie nastawionej „Unii chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci”, ani te¿ „Unii teokratycznej wstrzemiêŸliwoœci”. Szczerze pragniemy, aby „Woman’s Christian Temperance Union” œciœle trzyma³a siê nazwy swego Zwi¹zku i pracowa³a dla chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci za poœrednictwem chrzeœcijañskich œrodków – a nie pracowa³a dla chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci za poœrednictwem politycznych œrodków, ani dla politycznej wstrzemiêŸliwoœci za poœrednictwem teokratycznych œrodków. Ja wierzê w chrzeœcijañsk¹ wstrzemiêŸliwoœæ. Ja nie tylko wierzê w ni¹, lecz praktykujê j¹! Praktykujê chrzeœcijañsk¹ wstrzemiêŸliwoœæ œciœlej, ni¿ g³osi o niej „Woman’s Christian Temperance Union”. Jednak niezale¿nie od tego, jak bardzo by³bym przekonany do niej i zgodnie z tym przekonaniem, jak bardzo wysila³bym siê, aby j¹ praktykowaæ i to tak œciœle jak w ni¹ wierzê, to jednak nigdy nie podniós³bym mojej rêki, ani te¿ nie otworzy³bym moich ust, aby ZMUSZAÆ ludzi do praktykowania chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci, w któr¹ tak bardzo wierzê i któr¹ praktykujê! Chrzeœcijañstwo przekonuje ludzi, a nie zmusza! Przez czystoœæ i mi³oœæ Chrystusa chrzeœcijañstwo bardziej przyci¹ga ludzi ni¿ przez popêdzanie ich. To nie przez œwieckie rz¹dy lecz przez moc Ducha Œwiêtego chrzeœcijañstwo gwarantuje pos³uszeñstwo ludzi i praktykowanie ich chrzeœcijañskiej wstrzemiêŸliwoœci. Ustanowienie teokracji jest najwa¿niejszym celem inicjatorów ruchu Ustawy Niedzielnej i ona te¿ by³a celem przywódców koœcielnych w IV wieku. A co w tamtym czasie powsta³o z tego ruchu? Pozwólcie, ¿e ponownie zwrócê siê do historii i przeczytam: „Ta koncepcja ustanowienia teokracji panoszy³a siê powszechnie ju¿ za czasów Konstantyna; i ...w swoich walkach o ni¹ biskupi dobrowolnie uzale¿nili siê od cesarza i z determinacj¹ postanowili u¿yæ w³adzy pañstwa dla osi¹gniêcia swoich celów” (Neander str.132). 53


Je¿eli to by³a ich koncepcja i wynik³a ona ze zdecydowanych „postanowieñ u¿ycia w³adzy pañstwa dla osi¹gniêcia swoich celów”, wówczas pojawia siê pytanie: jakich dziœ u¿yj¹ œrodków aby sobie zabezpieczyæ mo¿liwoœæ posiadania w³adzy? OdpowiedŸ brzmi: uczyni¹ to za pomoc¹ uchwalenia Ustaw Niedzielnych. W tamtym czasie pierwszym i najwiêkszym celem przywódców politycznie nastawionego koœcio³a by³o wywy¿szenie samych siebie, a dopiero drugim celem by³o wywy¿szenie niedzieli. Te dwie idee by³y g³ównym celem biskupów Rzymu przez ponad sto lat – a¿ do momentu, gdy Konstantyn da³ im okazjê do zrealizowania swoich celów z pomoc¹ w³adzy pañstwa. Owe aroganckie roszczenia biskupa Rzymu zabezpieczenia sobie w³adzy nad ca³ym koœcio³em, by³y po raz pierwszy wysuwane poprzez ustanowienie niedzieli przez Viktora – biskupa Rzymu od 193 do 202 roku. „Napisa³ on do pra³atów Ma³ej Azji w³adczy list, w którym nakazuje im naœladowanie zachodnich chrzeœcijan w obchodzeniu œwi¹t Wielkanocy we w³aœciwym czasie [tzn. nakaza³ im œwiêciæ je w niedzielê]. Ci odpowiedzieli na jego wielkopañski nakaz... z wielk¹ odwag¹ i stanowczoœci¹, ¿e w ¿adnym przypadku nie odst¹pi¹ od zwyczaju, przekazanego im przez ich przodków. W wyniku tego nasta³y grzmoty ekskomuniki. Viktor rozgniewany t¹ stanowcz¹ odpowiedzi¹ azjatyckich biskupów zerwa³ z nimi wszelk¹ ³¹cznoœæ, og³osi³ ich jako niegodnych noszenia imienia jego braci i wy³¹czy³ ze wspólnoty oraz pozbawi³ wszelkich kontaktów z koœcio³em w Rzymie” (Mosheim, r.4, par.11). Jednym ze œrodków, które sobie zagwarantowali przywódcy koœcielni u Konstantyna by³o stosowanie w³adzy pañstwa – tak powsta³ s³awny edykt, zakazuj¹cy wszelkiego rodzaju pracy w „czcigodnym dniu S³oñca”. Brzmia³ on nastêpuj¹co: „Wszyscy sêdziowie, urzêdnicy miejscy oraz rzemieœlnicy wszelkich rzemios³ maj¹ odpoczywaæ w czcigodnym dniu S³oñca; jednak rolnicy mog¹ swobodnie i bez ograniczeñ wykonywaæ swoje prace w rolnictwie, poniewa¿ czêsto bywa tak, ¿e ¿aden inny dzieñ nie jest tak sprzyjaj¹cy sianiu ziarnia i sadzeniu wina; zatem ludzie nie powinni byæ pozbawieni tej decyduj¹cej chwili, a przez to nara¿eni na utratê œrodków do ¿ycia, których niebo im u¿ycza.” Ten edykt zosta³ wydany dnia 7 marca 321 r. po Chr. Tylko sêdziowie, urzêdnicy miejscy, rzemieœlnicy mieli odpoczywaæ w niedzielê. Natomiast rolnikom dano pe³n¹ swobodê do pracy. Jednak nie na d³ugo to satysfakcjonowa³o politycznie nastawionych przywódców koœcio³ów. „Celem pierwszych ustaw niedzielnych by³o” – mówi Sozomen – „aby dzieñ ten by³ jak najmniej zak³ócany, a poœwiêcany nabo¿eñstwom i mod³om”. A ¿e rz¹dy by³y rz¹dami teokratycznymi, bardzo ³atwo by³o wymagaæ od ludu religijnoœci. Stosownie do tego zosta³a wydana dodatkowa ustawa niedzielna, zakazuj¹ca wszystkim ludziom pracowania w niedzielê: „Do ustawy wydanej w 386 roku, oprócz dawnych zmian – autorstwa cesarza Konstantyna – zosta³y dodane bardziej rygorystyczne wymogi i w niedzielê zosta54


³y surowo zakazane wszelkiego rodzaju powszechne i obywatelskie prace. Ka¿dy, kto przest¹pi³ tê ustawê by³ uznany winnym œwiêtokradztwa” (Neander s.300). Dlatego, ¿e zabroniono wykonywania jakiejkolwiek pracy, ludzie zapragnêli rozrywek i w konsekwencji tego w ca³ym cesarstwie, w ka¿d¹ niedzielê t³umy ludzi spêdza³y czas w teatrach i cyrkach. Ale, zarówno pierwsze ustawy, jak i te ostatnie mia³y na celu, aby dzieñ ten by³ dniem nabo¿nego spêdzania czasu i lud mia³ chodziæ do koœcio³a. Jednak, aby ten cel osi¹gn¹æ musia³ byæ podjêty jeszcze jeden krok i taki te¿ zosta³ uczyniony. Na jednym z koœcielnych synodów, który odby³ siê w Kartaginie, w 401r., biskupi wydali uchwa³ê, aby wys³aæ do cesarza petycjê nastêpuj¹cej treœci: „¯eby publiczne pokazy i rozrywki zosta³y przeniesione z niedzieli chrzeœcijan i dni œwi¹tecznych na inne dni tygodnia” (tam¿e). Historia nie podaje, czy proœba ta zawiera³a podpisy czternastu milionów petentów, lub czy przez ogromn¹ wiêkszoœæ z nich w ogóle nie zosta³a podpisana. Historia tak¿e milczy o tym, czy owa proœba zosta³a poparta przez chocia¿by jednego cz³owieka, do którego mo¿naby do³¹czyæ poparcie siedmiu milionów dwustu tysiêcy ludzi. Jednak historia nie milczy o tym, dlaczego koniecznie trzeba by³o wys³aæ tak¹ petycjê. Sami petenci podali powód jej wys³ania, a brzmia³ on nastêpuj¹co: „Wiêksza czêœæ ludu uczêszcza³a raczej do cyrku ni¿ do koœcio³a” (tam¿e, uwaga 5). W cyrkach i teatrach by³a zatrudniona wielka liczba ludzi, z których wiêkszoœæ by³a cz³onkami koœcio³a. Jednak oni woleli pracowaæ w niedzielê ni¿ porzuciæ swe zajêcie. Biskupi uskar¿ali siê, ¿e ludzie ci byli zmuszani do pracy, dlatego te¿ twierdzili, ¿e jest to przeœladowaniem i stosownie do tego prosili o wydanie ustawy, która by chroni³a te osoby przed „takim przeœladowaniem”. Koœció³ zajmowa³ siê rzesz¹ nienawróconych ludzi, którzy bardziej interesowali siê œwiatowymi sprawami i przyjemnoœciami, ni¿ religi¹. A ¿e rz¹d nie by³ rz¹dem Bo¿ym, tego rodzaju nastawienie by³o w³aœciwe, aby u¿yæ w³adzy pañstwa do zmuszenia wszystkich, aby okazywali szacunek Bogu bez wzglêdu na to czy nale¿¹ do koœcio³a i czy w ogóle maj¹ szacunek dla Boga. Lud, któremu zabroniono pracowania w niedzielê, masowo uczêszcza³ do cyrków i teatrów. Nie chcia³ siê uœwiêcaæ, a poniewa¿ zmuszono go do bezczynnoœci, w konsekwencji nast¹pi³ zalew rozpusty i wszelkiego z³a. Neander pisze: „W tych czasach, z powodu powszechnie panuj¹cego zepsucia – szczególnie w wielkich miastach – które wdziera³o siê do ró¿nych publicznych widowisk, zdarza³o siê, ¿e owe spektakle przypada³y na te same dni, które koœció³ poœwiêci³ na religijne œwiêta i to okazywa³o siê ogromn¹ przeszkod¹ dla chrzeœcijan w celebrowaniu pobo¿noœci, a przede wszystkim u tych, których chrzeœcijañstwo w ogóle nie interesowa³o” (tam¿e). I dalej: „Koœcielni nauczyciele... czêsto uskar¿ali siê, ¿e we wspó³zawodnictwie z teatrem i cyrkiem przegrywali, bowiem ogromna wiêkszoœæ ludzi odwiedza³a teatry, a w ogóle nie chodzi³a do koœcio³a” (tam¿e). 55


Jednak¿e koœció³ nie móg³ znieœæ tego wspó³zawodnictwa; on domaga³ siê monopolu. W koñcu go zdoby³. Owa petycja synodu w Kartaginie nie mog³a byæ od razu spe³niona, jednak w 425r. ta upragniona ustawa zosta³a uchwalona. Tak¿e do jej wydania pos³u¿ono siê tymi samymi powodami, które zosta³y podane przy pierwszej Ustawie Niedzielnej, a brzmia³y one nastêpuj¹co: „Aby nabo¿eñstwa wierz¹cych odbywa³y siê bez zak³óceñ...” (tam¿e 301). Jednak stale pamiêtajmy, ¿e jedyn¹ rzecz¹, która w jakikolwiek sposób zak³óca³a „odprawianie nabo¿eñstw wierz¹cych” by³o to, ¿e cyrk lub teatr by³ otwarty w tym samym czasie, co koœció³, a „wierz¹cy” woleli pójœæ do cyrku czy teatru zamiast do koœcio³a i to w³aœnie dlatego ich „nabo¿eñstwa” by³y „zak³ócane”. Oczywiœcie, w tym uk³adzie uwolnienie „nabo¿eñstw” takich „wiernych” od wszelkich zak³óceñ mog³o zaistnieæ tylko w jeden sposób, a mianowicie, ¿e zamknie siê wszystkie cyrki i teatry w dniu, w którym odbywaj¹ siê nabo¿eñstwa. W ten sposób pozbawi siê ludzi wszelkich przeszkód bycia pobo¿nymi. W nastêpnym akapicie Neander mówi: „W ten sposób koœció³ otrzyma³ pomoc od pañstwa do realizowania swoich celów.” Ta wypowiedŸ jest prawd¹ i jest wielce wymowna. Konstantyn uczyni³ wiele istotnych rzeczy dla biskupów. Da³ im pieni¹dze i polityczne przywileje. Podniós³ ich decyzje do wysokiej rangi, jakby by³y decyzjami Jezusa Chrystusa. Da³ im w³adzê nad ludŸmi, którzy nie nale¿eli do koœcio³a, by ich zmusiæ do niepracowania, (co i tak ju¿ czynili), a da³ im j¹ przez wydanie Ustawy Niedzielnej. Ich postanowienia, które dla nich usankcjonowa³, by³y nieodwo³alne i wi¹¿¹ce tylko dla tych – a nie dotyczy³y nikogo innego – którzy dobrowolnie zgadzali siê na s¹d. Przed wydaniem tych ustaw, je¿eli ktoœ by³ wezwany przed trybuna³ biskupów i nie by³ zadowolony z ich decyzji, móg³ siê odwo³aæ do s¹du œwieckiego. Ta ustawa usunê³a mo¿liwoœæ odwo³ania siê, jednak dotyczy³a ona tylko tych, którzy dobrowolnie podlegali pod s¹d biskupów. Ale przez Ustawê Niedzieln¹ koœcio³owi dano w³adzê do przymuszania tak¿e tych, którzy nie nale¿eli do koœcio³a i którzy nie podlegali jurysdykcji koœcio³a, aby móc ich zmuszaæ do pos³uszeñstwa nakazom koœcielnym. Przez wydanie Ustawy Niedzielnej, koœcio³owi dano tak¿e w³adzê zwierzchni¹ – wykonawcz¹, aby móg³ wywieraæ presjê tak¿e na tych, którzy nie nale¿eli do koœcio³a, by postêpowali tak, jakby do niego nale¿eli. Mo¿na gruntownie przeœledziæ historiê czasów Konstantyna i oka¿e siê, ¿e on nigdy nie udzieli³ koœcio³owi jakiejkolwiek innej w³adzy, z wyj¹tkiem tej jednej jedynej – Ustawy Niedzielnej. Tak wiêc stwierdzenie Neander’a jest absolutnie dos³owne, gdy mówi, ¿e „w ten sposób koœció³ otrzyma³ pomoc od pañstwa do realizacji swoich celów”. Jednak¿e dzie³o to nie by³o jeszcze zakoñczone. Co prawda biskupi zapewnili sobie pomoc w³adzy pañstwa w kwestii odebrania ludziom wszelkich wymówek bycia niereligijnymi, mimo, ¿e od samego pocz¹tku, owi ludzie naprawdê nie chcieli byæ religijnymi. Oni nie posiadali tej wewnêtrznej pobo¿noœci i mimo, ¿e pañstwo 56


zabroni³o im pracy w niedzielê, a tak¿e w ten dzieñ zamknê³o cyrki i teatry, to nadal ludzie ci nie chcieli byæ religijnymi. Dlatego nastêpnym, logicznym krokiem w tej sprawie by³o zmuszenie ich do tego i tu biskupi stanêli na wysokoœci zadania. W tym celu mieli ju¿ przygotowan¹ naukê, która dok³adnie odpowiada³a temu wymogowi. Wielki ojciec koœcio³a katolickiego i katolicki œwiêty – Augustyn, by³ ojcem tej katolickiej, uœwiêconej nauki. On napisa³: „Naprawdê o wiele lepiej jest, gdy ludzie zostaj¹ doprowadzeni do s³u¿enia Bogu przez pouczenia, ni¿ z obawy przed kar¹ lub przez zadawanie cierpieñ. Jednak¿e te ostatnie œrodki nie powinny byæ lekcewa¿one tylko dlatego, ¿e te pierwsze s¹ lepsze... Czêsto wielu musi zostaæ doprowadzonych do Pana – niczym ów z³y s³uga – przez rózgê okresowych cierpieñ, zanim osi¹gn¹ najwy¿szy stopieñ religijnego rozwoju” (Schaff, „Church History”, t.2,sec.27). Na temat tej teorii wypowiada siê Neander: „To przez Augustyna zosta³a wymyœlona i podana teoria, która... zawiera³a w sobie zarodek ca³ego systemu duchowego despotyzmu, nietolerancji i przeœladowania, koñcz¹cy siê przed trybuna³ami inkwizycji” („Church History” s.217). Historia inkwizycji jest li tylko histori¹ wprowadzenia w ¿ycie tej haniebnej nauki Augustyna. Jednak ta historia jest jedynie logicznym nastêpstwem ca³ego szeregu wydanych ustaw niedzielnych. Dla swojego dobra, koœció³ nak³oni³ pañstwo, aby przez wydanie ustawy zmusi³o wszystkich obywateli do niepracowania [w niedzielê]. Wkrótce stwierdzono, ¿e to doprowadza do rozplenienia siê z³a. Wtedy, aby odci¹gn¹æ ich od diab³a, postanowiono zmusiæ wszystkich do pójœcia w kierunku nieba. W zasadzie dzie³o Inkwizycji zawsze opiera³o siê na „mi³oœci do ludzi” i na tym, aby uchroniæ ich od piek³a! Proszê, pozwólcie, abym podsumowa³ wypowiedzi Neander’a: On powiedzia³, ¿e ci biskupi, którzy wprowadzili w ¿ycie tê koncepcjê teokracji, u¿ale¿nili siê od Konstantyna przez spory o w³adzê i przez to, ¿e „z determinacj¹ postanowili u¿yæ w³adzy pañstwa do osi¹gniêcia swoich celów”. Potem przytacza wydanie przez Konstantyna pierwszej i drugiej ustawy niedzielnej – Ustawê Niedzieln¹ z roku 386, postanowienie dot. petycji na odbytym synodzie biskupów w Kartaginie w 401 roku i w odpowiedzi na tê petycjê wydanie Ustawy Niedzielnej w 425 roku; a potem nie przerywaj¹c, w bezpoœrednim odniesieniu siê do tych Ustaw Niedzielnych, mówi: „W taki sposób koœció³ otrzyma³ pomoc od pañstwa do realizowania swoich celów”. Koœció³ od samego pocz¹tku z determinacj¹ d¹¿y³ do tego; on doprowadzi³ do tego i „w taki sposób” dzia³a. A kiedy ju¿ zapewni³ sobie dysponowanie w³adz¹ pañstwa, wtedy u¿ywa³ jej do realizacji swoich celów i to na swój despotyczny sposób tak, jak to zosta³o zapowiedziane w inkwizytorskiej nauce Augustyna. Pierwszy krok logicznie i nieuchronnie zmierza³ do ostatniego, a przywódcy ruchu teokracji, posiadali tê okrutn¹ odwagê pójœcia t¹ drog¹ od jej pierwszego a¿ do ostatniego kroku, wed³ug koncepcji u³o¿onej przez Augustyna, jak to zreszt¹ zosta³o wykazane w historii Inkwizycji. 57


To jest ten system, z którym s¹ powi¹zane ustawy niedzielne. To jest ta teoria, na której one bazuj¹. Dok³adnie taki jest ich fundament. Pan Elliot, który tutaj przemawia³ za wydaniem tej ustawy dobrze wie, ¿e w Biblii nie ma ¿adnego przykazania, które by nakazywa³o œwiêcenie pierwszego dnia tygodnia. Mogê tu przeczytaæ fragment z napisanej przez niego ksi¹¿ki – „The Abiding Sabbath” – ze str.184, w której przyznaje, ¿e: „Nowy Testament ca³kowicie milczy, jeœli chodzi o formalne przykazanie dotycz¹ce »Sabatu« [czytaj »niedzieli«] lub o dok³adne zarz¹dzenie odnosz¹ce siê do przestrzegania go”. I ka¿dy z was wie, ¿e Stary Testament w ogóle nie mówi o przestrzeganiu pierwszego dnia tygodnia jako Sabatu. Podobnie te¿ ka¿dy wie, ¿e Stary Testament nie mówi niczego, ani te¿ nie daje podstawy do zachowywania pierwszego dnia tygodnia jako dnia zmartwychwstania Zbawiciela czy z jakiegokolwiek innego powodu. Dr Johnson i inni obecni tutaj, mówili dzisiaj rano, ¿e pierwszy dzieñ tygodnia zosta³ po to wybrany, bo jest pami¹tk¹ zmartwychwstania Zbawiciela. Nowy Testament mówi nam o zmartwychwstaniu Zbawiciela. To jest oczywistem faktem. Dr Elliot przyznaje, a opublikowane to jest w „American Tract Society”, ¿e w kwestii tej zamiany „Nowy Testament milczy”. Zatem, jakie posiadacie prawo w³¹czenia niedzieli w ustawê, aby potem na podstawie œwieckiego prawa zmuszaæ wszystkich ludzi do zachowywania jej jako „dnia Pañskiego”, skoro nie ma na to ¿adnego biblijnego dowodu? Proszê, pozwólcie, abym przeczyta³ fragment z innej ksi¹¿ki, która zosta³a wydana przez „American Sunday-School Union”. Na str.186, na temat „Dnia Pañskiego”, pan A. E. Waffle napisa³ nastêpuj¹ce s³owa: „A¿ do œmierci Chrystusa nie zosta³a uczyniona ¿adna zmiana dotycz¹ca tego dnia. Upowa¿nienia do tego musimy szukaæ w s³owach lub przyk³adzie natchnionych aposto³ów.” Potem na nastêpnej stronie mówi: „Tak dalece, jak nam pokazuj¹ zapisy, nie podaj¹ nam oni [aposto³owie] ¿adnego wyraŸnego polecenia, ¿e nale¿y zrezygnowaæ z przestrzegania Sabatu siódmego dnia na rzecz pierwszego dnia tygodnia.” Dr. Schaff, w „Schaff Herzog Cyclopedia” mówi: „W Nowym Testamencie nie ma podanych ¿adnych zarz¹dzeñ odnoœnie przestrzegania niedzieli, naprawdê ani jednego nakazu” (w artykule „Niedziela”). Tak wiêc, je¿eli oni przyznaj¹, ¿e Chrystus nie da³ ¿adnego przykazania odnoœnie zachowywania tego dnia [niedzieli], to dlaczego wy chcecie zmuszaæ ludzi do przestrzegania go? Jakie prawo posiadacie do zmuszania kogokolwiek do zachowania go? Wnoszê sprzeciw wobec waszego prawa, które zmusza mnie czy kogokolwiek innego do czynienia czegoœ, czego nigdy nikomu nie nakaza³ Jezus Chrystus. Senator Blair: Czy Pan przyznaje, ¿e Sabat by³ ju¿ przed przyjœciem Chrystusa? Jones: Oczywiœcie! Senator Blair: I to, ¿e On powiedzia³, i¿ nie przyszed³, aby burzyæ, ale wype³niæ? Jones: Oczywiœcie. 58


Senator Blair: Czy w Nowym Testamencie jest coœ takiego, co zburzy³o istniej¹cy Sabat? Jones: Nie, proszê Pana. Senator Blair: Zatem dlaczego nie istnieje on nadal? Jones: Ale¿ on istnieje i my przestrzegamy tego przykazania, które stanowi o Sabacie. Senator Blair: Tak wiêc twierdzi Pan, ¿e uznany Sabat istnieje i ¿e zosta³ on ponownie poœwiadczony przez Chrystusa? Jones: Oczywiœcie. Senator Blair: Nie widzê w Pana wypowiedzi niczego innego jak tylko to, ¿e Chrystus uzna³ istniej¹cy zakon i ¿e on nadal funkcjonuje w obecnym czasie. Pan twierdzi, ¿e jest to ten dzieñ, a inni twierdz¹, ¿e jest to inny dzieñ. Jones: Jednak jesteœcie tutaj zebrani z powodu ustawy, która ma wymusiæ przestrzeganie pierwszego dnia tygodnia jako dnia Pañskiego, przy czym sami przyznajecie, ¿e Bóg nigdy nie da³ ¿adnego przykazania w odniesieniu do tego dnia. To przykazanie, które da³ Pan Bóg, mówi, ¿e: „siódmy dzieñ jest Sabatem”. Senator Blair: Jest to stale ten sam Sabat? Jones: Oczywiœcie i my zachowujemy go; jednak sprzeciwiamy siê prawu ka¿dej w³adzy pañstwowej do zmuszania jakiegokolwiek cz³owieka do jego zachowywania czy niezachowywania. Senator Blair: Czy w³adze œwieckie ¯ydów zmusza³y do zachowywania go? Jones: To by³a teokracja. Senator Blair: Je¿eli jedyn¹ form¹ rz¹du jest teokracja i ona obejmuje wszystko, co nale¿y do rz¹du, to czy inna forma rz¹du, która niekoniecznie jest teokratyczna, nie mo¿e obejmowaæ tych samych kompetencji, jakie posiada teokracja? Je¿eli kompetencje teokratycznej, monarchistycznej lub republikañskiej formy rz¹du nie s¹ tymi samymi, aby zaprowadziæ dobry i w³aœciwy porz¹dek w spo³eczeñstwie, wówczas – proszê powiedzieæ – czym one s¹? Mówimy – a taka jest forma naszego rz¹du – ¿e lud powinien wprowadzaæ ustawodawstwo, ustanawiaæ prawa i egzekwowaæ je. W starotestamentowej teokracji, Pan Bóg ustanawia³ prawa, On je wydawa³ i On je egzekwowa³ przy pomocy swoich poœredników. I oto my czynimy z woli ludu dok³adnie to samo, co w innej formie by³o czynione pod rz¹dami teokracji. Zatem, je¿eli „Sabat” jest nieodzowny dla powszechnego dobra spo³eczeñstwa, wówczas republikañska forma w³adzy musi zarz¹dziæ i wymusiæ przestrzeganie „Sabatu” dok³adnie tak samo, jak to czyni³a teokracja. Wydaje siê – przynajmniej tak ja to widzê – ¿e Pan cierpi z powodu wra¿enia, jakoby rz¹d nie móg³ uczniæ niczego dla dobra ludu przez nasz¹ republikañsk¹ formê rz¹du, a zw³aszcza tego, co czyni³a teokratyczna forma rz¹du wtedy, kiedy by³a jedyn¹ form¹ rz¹du. One maj¹ z koniecznoœci te same kompetencje, to znaczy: zwierzchnictwo, postêp ekonomiczny; maj¹ na celu dobro i zdrowie spo³eczeñstwa; dlatego te¿ nie ma ró¿nicy pomiêdzy tymi formami rz¹du. 59


Jones: Rz¹d teokratyczny to rz¹d Boga. Senator Blair: W ten sposób istniej¹ te¿ rz¹dy, które s¹ ustanowione przez Boga. Jones: Takie rz¹dy nie s¹ rz¹dami Boga. Senator Blair: Czy Pan uwa¿a, ¿e rz¹d Stanów Zjednoczonych nie istnieje zgodnie z wol¹ Boga? Jones: Zgadza siê, lecz to nie jest rz¹d Boga. Rz¹dy Boga s¹ moralnymi rz¹dami. A to jest rz¹d pañstwowy – œwiecki. Senator Blair: Teokracja jest œwieckim rz¹dem, który obejmuje zarówno sprawy cywilne jak i duchowe, moralne i religijne. Jones: Oczywiœcie – Bóg zarz¹dza nimi i nic innego jak tylko teokracja mo¿e domagaæ siê tych spraw, które odnosz¹ siê do relacji cz³owieka z Bogiem wed³ug pierwszych czterech przykazañ Dekalogu. Senator Blair: Jednak to proponowane wydanie ustawy jest poza udzia³em teokracji. Jones: Wcale nie, gdy¿ ona pod rygorem kary domaga siê przestrzegania dnia Pañskiego, podczas gdy nikt inny nie mo¿e siê tego domagaæ, jak tylko rz¹d Boga. To w³aœnie jest sedno tej sprawy, któr¹ stale tu przedstawiam, poniewa¿, je¿eli Wy dopuœcicie siê wydania tej ustawy, wówczas doprowadzi to do ustanowienia nowej teokracji i to na wzór papieski. Ponadto œwiecki rz¹d nie ma nic do czynienia z religijnymi sprawami. Wasz projekt ustawy ma ca³kowicie religijny charakter i je¿eli przyjmiecie ten kurs religijnego ustawodawstwa, na pewno skoñczycie na teokracji – teokracji jednego cz³owieka – a to bêdzie ponowieniem systemu papiestwa. Senator Blair: Przecie¿ w naszym kraju ustawy niedzielne mamy ju¿ od trzystu lat. W tym czasie s¹ one nieustannie coraz bardziej liberalizowane. Czy s³ysza³ Pan kiedy o przypadku – chocia¿ ogólne zapatrywania odnoœnie ¿yczliwoœci dla Sabatu wydaj¹ siê byæ coraz silniejsze – ¿e w jakimœ Stanie naszej Unii zosta³o podjête ustanowienie prawa, które by nak³ada³o na ka¿dego cz³owieka obowi¹zek chodzenia do koœcio³a, co by mia³o œwiadczyæ, ¿e obawy, które Pan przewiduje, s¹ uzasadnione? Jones: Na razie nie. Pan zajmuje siê teraz pierwsz¹ ustaw¹ [ustaw¹ o niedzieli]. Jednak to dzia³anie poprowadzi do nastêpnego. Ustawa Konstantyna zosta³a wydana w 321 roku i najpierw zakazywa³a ona ludziom z miast i rzemieœlnikom pracy w niedzielê oraz nakazywa³a pobo¿noœæ. Pocz¹tkowo nie wymagano od nich zbyt wiele. Na spotkaniu kaznodziejów w San Diego, Cal., które odby³o siê oko³o dwa miesi¹ce temu, powiedziano: „W tej sprawie nie wymagano od nich zbyt wiele. Wymagano od nich tylko tyle, ile mog³a znieœæ powszechna opinia, ale gdy ju¿ to otrzymano, wtedy domagano siê od nich wiêcej”. A co na temat tego projektu ustawy powiedzia³ dr Craft w siedzibie Kongresu? – „Przyjmiemy jedn¹ czwart¹ tych niepracuj¹cych [„loaf” – wa³koñ], po³owê niepracuj¹cych lub wszyskich niepracuj¹cych. Gdy rz¹d nie potrafi uczyniæ nic wiê60


cej, jak tylko zakazaæ otwarcia urzêdów pocztowych w czasie godzin nabo¿eñstw koœcielnych, wówczas czyni to w uznaniu wartoœci religii, a to prowadzi do czegoœ wielce zadowalaj¹cego.” Wyjaœniaj¹c, co ma na myœli mówi¹c „wielce zadowalaj¹cego”, powiedzia³: „Ustawa ta zezwala miejscowemu naczelnikowi poczty – je¿eli zechce (a niektórzy chcieli) – otwieraæ urz¹d pocztowy akurat w godzinach nabo¿eñstw w koœciele, a to powodowa³o, ¿e urz¹d pocztowy sta³ siê konkurentem koœcio³a.” W toku tej samej przemowy, Pan Craft odnosz¹c siê do proponowanej ustawy, mówi, ¿e ta ustawa „chroni nabo¿eñstwa koœcielne przed konkurencj¹ urzêdów pocztowych”. A wyjaœniaj¹c, jak to mo¿e wygl¹daæ w praktyce, powiedzia³: „A osi¹gniemy to przez ustanowienie prawa zakazuj¹cego otwierania urzêdów pocztowych [w niedzielê] w godzinach miêdzy dziesi¹t¹ i dwunast¹, co bêdzie lepsz¹ spraw¹ ni¿ nic; jednak my chcemy wiêcej!” I dalej: „Ustawa zakazuj¹ca jakiejkolwiek dzia³alnoœci poczty w niedzielê w tych godzinach, w których przeszkadza³oby to obecnoœci chocia¿by czêœci pracowników w koœcio³ach jest lepsza ni¿ nic; jednak my chcemy wiêcej, ni¿ to!” Kontynuuj¹c, mówi: „Lokalne prawa wyboru, który urz¹d pocztowy ma byæ w ogóle otwarty w niedzielê powinniœmy uwa¿aæ za coœ lepszego, ni¿ gdyby niczego nie uczyniono w tej sprawie; ... jednak my chcemy wiêcej ni¿ to!” Ile wiêcej? „Ustawa, która by zakazywa³a wysy³ania wszelkich przesy³ek pocztowych w niedzielê by³aby lepsz¹ ni¿ nic; jednak my chcemy wiêcej, ni¿ to!” Czy kiedyœ w koñcu bêd¹ usatysfakcjonowani i powiedz¹, ¿e teraz doœæ ju¿ na tym? To jest dok³adnie to samo, co by³o kiedyœ, gdy cesarz Konstantyn zakaza³ sêdziom, urzêdnikom miejskim i rzemieœlnikom pracowaæ w niedzielê. To by³o cesarskie uznanie „wartoœci religijnych” i prowadzi³o „do czegoœ wielce zadowalaj¹cego” – bo zadowala³o przywódców koœcielnych. Senator Blair: Czy s³ysza³ Pan kiedyœ o propozycjach wysuwanych przez jakieœ cia³o ustawodawcze, celem wydania ustaw zakazuj¹cych komukolwiek chodzenia do koœcio³a w niedzielê? Jones: Propozycje te zmierzaj¹ dok³adnie do tego celu, aby w niedzielê nie jeŸdzi³y poci¹gi, by³y zamkniête kioski z gazetami niedzielnymi – krótko mówi¹c, zakazania wszelkiej pracy, aby lud móg³ chodziæ do koœcio³a. Senator Blair: Jednak ci ludzie przychodz¹ do nas i mówi¹, ¿e tego w ogóle nie chc¹, ¿e czyni¹ to ju¿ od setek lat, nawet w czasach kolonialnych. Czy kiedykolwiek, na amerykañskim kontynencie, w obrêbie terytorium obecnych Stanów Zjednoczonych, s³ysza³ Pan o propozycji lub sugestii ze strony cia³a ustawodawczego zakazuj¹cej komukolwiek chodzenia do koœcio³a? Jones: Nie w gremiach ustawodawczych, ale gremiach koœcielnych. 61


Senator Blair: Koœcielne gremia nie wydaj¹ ustaw. Kongres nie jest koœcielnym gremium. Jones: Jednak koœcielne gremium d¹¿y do zabezpieczenia sobie takiej ustawy i wymuszenia jej wydania – w³aœnie takiej, jak to czyni teokracja w Nowej Anglii, gdzie za „nie interesowanie siê »s³u¿b¹ s³owa« (kazanianiami), karze siê grzywn¹”. Gdy na skutek zapowiedzi takiej kary, lud jest zmuszany do chodzenia do koœcio³a, aby wys³uchiwaæ g³oszonych tam kazañ, wówczas takie kazania s¹ – jak powiedzia³a jedna z ofiar tych kazañ – „jedzeniem z pustego talerza”. To nie ogranicza³o siê tylko do czasów kolonialnych, ani te¿ do Nowej Anglii, bo skoro tylko Kolonie sta³y siê Stanami, Pó³nocna Karolina posiada³a ju¿ Ustawê Niedzieln¹ – a je¿eli siê nie mylê, posiada j¹ do dziœ – z której czytam nastêpuj¹cy fragment: „Niniejszym wydajemy dekret... aby ka¿da osoba lub osoby, w dniu Pañskim, powszechnie zwanym niedziel¹, skrupulatnie stosowa³a siê do obowi¹zków religijnych i pobo¿noœci.” W 1803 roku Tennessee wyda³ Ustawê o tym samym brzmieniu. Jednak Po³udniowa Karolina i Georgia posunê³y siê jeszcze dalej; Po³udniowa Karolina wyda³a zarz¹dzenie: „Wszyscy razem i ka¿dy z osobna, powinni przestrzegaæ »Dnia Pañskiego« przez to, ¿e w tym dniu bêd¹ publicznie i prywatnie wype³niaæ wiernie obowi¹zki religijne i nabo¿ne; je¿eli nie maj¹ uzasadnionych lub prawnych usprawiedliwieñ, powinni w ka¿dym dniu Pañskim braæ udzia³ w nabo¿eñstwach miejscowego koœcio³a lub koœcio³a w innej parafii, albo te¿ w nabo¿eñstwach jakiegokolwiek innego zgromadzenia czy zebrania.” Podobnie w 1803 roku Georgia wyda³a tak¿e Ustawê Niedzieln¹, której pierwszy artyku³ nakazywa³ wszystkim osobom branie udzia³u w publicznych nabo¿eñstwach. W 1821 Stan Connecticut, wniós³ poprawki do swoich ustaw i w wydanej przez siebie Ustawie Niedzielnej dokona³ zmiany, gdzie pierwszy pragraf brzmi nastêpuj¹co: „Do obowi¹zków ka¿dego obywatela naszego Stanu nale¿y uczêszczanie na publiczne nabo¿eñstwa w »Dniu Pañskim«.” Dok³adnie taki jest kierunek postêpowania mê¿czyzn i kobiet, którzy obecnie zajmuj¹ siê projektem Ustawy Niedzielnej. To jest pierwszy krok w tym kierunku. A cel, którym siê zajmuj¹ – czyli powstrzymanie ludzi od pracy w niedzielê – jest identyczny z tym, który przyœwieca³ niektórym ludziom w IV-tym wieku, a mianowicie, ¿e ludzie powinni byæ wierni i uczêszczaæ do koœcio³a. Tak wiêc prawdziwe intencje osób pragn¹cych wydaæ tê ustawê, wyros³y na gruncie religijnym. Teraz chcia³bym zwróciæ Pana uwagê na wypowiedzi tych osób, które dzisiaj przed po³udniem, w tym pomieszczeniu, wstawa³y i argumentowa³y za zrealizowaniem projektu ustawy niedzielnej. Dr W.W. Everts z Chicago na jednym ze zgromadzeñ w sprawie ustawy niedzielnej, które odby³o siê w Illinois, dn.8.11.1887 62


roku, oœwiadczy³, ¿e niedziela bêdzie „testem wszystkich religii”. Na podstawie jego s³ów, có¿ innego mo¿e zostaæ narzucone, aby by³o „testem dla wszystkich religii”? Dr Craft, autorytet w tej kwestii, powiedzia³ do „Knights of Labor” w Indiannapolis – jego wypowiedŸ ju¿ tu cytowa³em, a powtórzy³ j¹ wczorajszego wieczoru: „Jeœli temu dniu odbierze siê jego religijne znaczenie, wówczas przestaje byæ dniem odpoczynku.” To stwierdzenie zosta³o podane jako odpowiedŸ na pytanie – czy w zabezpieczeniu robotnikom dnia odpoczynku nie mo¿na by z niego wy³¹czyæ religijnego podtekstu. Tak wiêc rozpatruj¹c wypowiedŸ Dra Crafta, wyci¹gamy wniosek, ¿e egzystencja tego dnia odpoczynku ca³kowicie zale¿y od tego, czy jest do niego w³¹czony, czy te¿ nie, jego religijny podtekst, bowiem je¿eli zostanie on pozbawiony religijnego znaczenia, wówczas jest te¿ pozbawiony „odpoczynku”. Tak wiêc Dr Craft, jak i inni mówcy, domagaj¹ siê prawa, które by wymusza³o odpoczynek. A ¿e religia mieœci siê w odpoczynku, a odpoczynek w pe³ni zale¿y od faktu, aby w nim mieœci³a siê religia, pokazuje to, ¿e ich [mówców] wysi³ki nieuchronnie zmierzaj¹ do wydania prawa, zmuszaj¹cego wszystkich do odpoczywania w niedzielê, a to prowadzi nieuchronnie do wydania ustawy wymuszaj¹cej obchodzenie religijnych œwi¹t. Pozwólcie, ¿e powtórzê: W „Boston Monday” w 1887 roku, Joseph Cook powiedzia³: „Doœwiadczenia wieków pokazuj¹, ¿e daremne s¹ d¹¿enia zachowywania niedzieli jako dnia odpoczynku, je¿eli nie zachowuje siê jej jako dnia nabo¿eñstw.” Nastêpnie: Dr Everts na zgromadzeniu w Elgin powiedzia³: „Klasa robotnicza ma sk³onnoœci do póŸnego wstawania w niedzielê, do czytania prasy niedzielnej i do zaniedbywania godzin przeznaczonych na nabo¿eñstwa.” A w Chicago, trzy tygodnie temu, Dr Herrick mówi¹c o tym, czym przepe³niona jest prasa niedzielna, stwierdzi³, ¿e s¹ to: przestêpstwa, skandale, plotki, nowoœci, polityka, a w koñcu wrêcz wykrzykn¹³: „Co za mieszanina! Có¿ za »pó³misek« stawia siê przed cz³owiekiem przy i po œniadaniu, aby w ten sposób »przygotowaæ« go na wys³uchanie S³owa Bo¿ego! To podwójnie utrudnia dotarcie S³owa do tych, którzy id¹ do œwi¹tyni, a ponadto powstrzymuje wielu przed pójœciem do domu nabo¿eñstw.” Nastêpnie dr Everts kontynuuj¹c swoj¹ przemowê na zgromadzeniu w Elgin, powiedzia³: „Poci¹gi kursuj¹ce w niedzielê maj¹ w sobie jeszcze inne wielkie z³o. Kolej nie mog¹c sobie pozwoliæ na uruchomienie poci¹gu bez wystarczaj¹cej iloœci pasa¿erów, po prostu si³¹ rzeczy ma wp³yw na znaczne zmniejszanie siê iloœci odbywanych zgromadzeñ religijnych. W ten sposób niedzielna kolej wraz ze swoimi pasa¿erami w szybkim tempie zmierza ku zginieniu. Có¿ za okrucieñstwo, ¿e taka »kolej« cywilizacji niszczy »Sabat« chrzeœcijan!” Przy tej okazji chcia³bym podaæ jeszcze parê innych wypowiedzi, które niejako podsumuj¹ tê ca³¹ tematykê. Na zgromadzeniu z okazji uuchwalenia ustaw nie63


dzielnych w Hamilton Hall, Oakland, Cal., w styczniu 1887 roku, wielebny Dr Briggs, z Napa Cal., powiedzia³ do rz¹du: „Przenosicie na koœció³ obowi¹zek moralnego kszta³cenia ludu, a pozwalacie ludziom czyniæ w niedzielê tego, co tylko im siê pododoba, przez co w ogóle nie mo¿emy do nich dotrzeæ.” Jednym s³owem oni [duchowieñstwo] chc¹, aby pañstwo (rz¹d) zapêdzi³o lud do koœcio³ów, dziêki czemu kaznodzieje mogliby do nich dotrzeæ. Jest jeszcze wiele tego rodzaju wypowiedzi, ale te wystarcz¹. Przemówienia, kazania i wysi³ki orêdowników wydania ustaw niedzielnych, wszystkie one zmierzaj¹ w tym samym kierunku i brzmi¹ w tym samym tonie. Wszystkie razem wziête, pokazuj¹ jednoznacznie, ¿e sekretny i prawdziwy cel ca³ego ruchu niedzielnego tkwi w tym, aby ludzie chodzili do koœcio³a. Poci¹gi w niedzielê musz¹ zostaæ zatrzymane, poniewa¿ cz³onkowie zamiast pójœæ do koœcio³a, podró¿uj¹ sobie. Wydawanie gazet niedzielnych musi zostaæ wstrzymane, poniewa¿ lud zabawia siê czytaniem zamiast pójœæ do koœcio³a, a kiedy ju¿ ci, co je czytaj¹ id¹ do koœcio³a, wówczas i tak nie s¹ wystarczaj¹co przygotowani na odbiór wyg³aszanych kazañ. Dok³adnie ta sama sytuacja mia³a miejsce w IV-tym wieku, gdy chodzi³o o niedzielne wystêpy w teatrach i cyrkach. Ludzie, a nawet sami cz³onkowie koœcio³a woleli odwiedzaæ cyrki i teatry, ni¿ pójœæ do koœcio³a; a gdy ju¿ ktoœ odwiedza³ i koœció³ i teatr – to trzeba tu uczciwie podaæ – otrzymywa³ wtedy w rzymskich teatrach lub cyrkach na „pó³misku” „tak¹ mieszaninê”, która na pewno nie przygotowywa³a cz³owieka na s³uchanie S³owa Bo¿ego. Aby op³aca³y siê niedzielne wystêpy teatralne i cyrkowe, musia³y one posiadaæ wielk¹ iloœæ widzów, co oczywiœcie prowadzi³o do wielkiej absencji na zgromadzeniach koœcielnych. Dlatego, ¿e te niedzielne teatry i cyrki doprowadza³y widzów do duchowej ruiny, musia³y zostaæ zamkniête w niedzielê, aby „wiêksz¹ liczbê uczestników nabo¿eñstw koœcielnych” ustrzec przed wiecznym potêpieniem. Trudno doszukaæ siê tego, w jaki sposób niedzielne wystêpy cyrkowe w IV-tym wieku, mog³y doprowadzaæ kogoœ – zw³aszcza tego, kto w ogóle tam nie uczêszcza³ – do wiecznego potêpienia, albo, jak kolej czynna w niedzielê, w XIX-tym wieku, w szybkim tempie doprowadzi tych, którzy jej nie u¿ywaj¹, równie¿ do potêpienia. A je¿eli ju¿ ktoœ z powodu tych zostanie potêpiony, to komu przypisaæ winê – niedzielnemu poci¹gowi, czy te¿ temu, kto nim podró¿uje?! Dr Johnson narzeka na wyœwiechtan¹ jakoœæ treœci gazet niedzielnych. Gdy taka gazeta dotrze do jakiegoœ domu, to kto jest winny potêpienia: gazeta, czy ten, kto j¹ bierze do rêki i czyta?! Dok³adnie tutaj tkwi tajemnica wszelkiego z³a i to zarówno w naszym jak i w IV-tym wieku. Wini siê ka¿dego i wszystko, nawet martwe rzeczy i wszystkim przypisuje siê bezbo¿noœæ, niewiarê oraz grzech le¿¹cy w ich w³asnym sercu. Gdy za³o¿ymy, ¿e religijno-polityczni przywódcy zaka¿¹ wszelkiej pracy w niedziele, wstrzymaj¹ wszystkie poci¹gi kursuj¹ce w tym dniu i wszelk¹ prasê niedzieln¹, aby tylko ludzie chodzili do koœcio³a i zajmowali siê Boskimi sprawami – 64


wtedy jawi siê pytanie, czy na tym poprzestan¹ owi polityczno-religijni przywódcy? Je¿eli uczynili wszystko, by ludzi doprowadziæ do poddania siê religii, to czy wówczas bêd¹ tolerowaæ, jeœli ich dobre zamiary zostan¹ zlekcewa¿one, a ich wysi³ki czynienia dobra niedocenione? Czy wtedy nie podejm¹ nastêpnego, logicznego kroku – tego kroku, który ju¿ zosta³ podjêty w IV-tym wieku – by zmusiæ ludzi do zajmowania siê „Boskimi” sprawami? Je¿eli ju¿ przetem uczynili w tej sprawie tyle kroków, to czy nie podejm¹ tego ostatecznego kroku? Je¿eli zmusili ludzi do odpoczywania w niedzielê, to czy wówczas nie wysil¹ siê, aby ustanowiæ religijne sankcje, za pomoc¹ których mo¿na ustanowiæ dzieñ wymuszonej bezczynnoœci, wymuszonego pró¿niactwa, a w konsekwencji narastaj¹cego z³a? Jak widzimy, wy¿ej wymienione fakty wskazuj¹ na to, ¿e jest to wierne odwzorowanie tego, co ju¿ mia³o miejsce w IV-tym wieku – czyli, jest to koncepcja ustanowienia teokracji. Cytowa³em zamiary „Woman’s Christian Temperance Union” zmierzaj¹ce do ustanowienia teokracji. Sekretarz „National Reform Association”, który dzisiaj sta³ tu za mównic¹, aby wstawiaæ siê za przyjêciem projektu ustawy niedzielnej, d¹¿y³ wprost do ustanowienia teokracji w tym rz¹dzie. Dos³ownie proponowa³, aby z tej Republiki (cytujê): „...uczyniæ rzeczywist¹ i prawdziw¹ teokracjê, jaka panowa³a kiedyœ w pañstwie Izraela”. Tak¿e „Sunday -law Association” przedstawia³ tê sam¹ koncepcjê. Na zgromadzeniu w Elgin, gdzie omawiano „Ustawy niedzielne”, Dr Mandeville z Chicago powiedzia³: „Handlarze z Tyru uporczywie d¹¿yli do tego, aby w Sabat, w pobli¿u œwi¹tyni, sprzedawaæ swe towary. Jednak Nehemiasz zmusi³ urzêdników stoj¹cych na stra¿y prawa, aby spe³nili swój obowi¹zek i zakazali tych czynnoœci. My, dok³adnie tak samo mo¿emy zmusiæ naszych urzêdników do spe³niania swoich obowi¹zków.” Nehemiasz zarz¹dza³ w prawdziwej teokracji pod rz¹dami Boga. Zakon Bo¿y by³ prawem narodu, a wola Boga by³a oznajmiana przez zapisane S³owo i przez proroków. Jeœli w ogóle argumentacja Dra Mandeville jest przekonywuj¹ca, to wynika z niej, ¿e domaga siê on ustanowienia teokracji. Z t¹ ide¹ ca³kowicie zgadza siê Dr Craft – generalny sekretarz „National Sunday-law Union”. Jego ¿¹dania brzmi¹ nastêpuj¹co, cytujê: „Kaznodzieje s¹ nastêpcami proroków” („Christian Statesman”, 5.07.1888). Zatem podsumujmy te wypowiedzi. Rz¹dy Izraela by³y teokracj¹. Wola Bo¿a by³a og³aszana zarz¹dzaj¹cym przez proroków; zarz¹dzaj¹cy zmuszali urzêdników prawa, aby ci interweniowali, gdy bezbo¿ni sprzedawali swoje towary w Sabat. St¹d wniosek, ¿e nasz rz¹d powinien zostaæ przekszta³cony w teokracjê; kaznodzieje s¹ nastêpcami proroków i oni powinni zmuszaæ urzêdników prawa, aby ci zapobiegli sprzedawaniu wszelkich dóbr i wykonywaniu wszelkiej pracy w niedzielê. To z kolei zdecydowanie pokazuje nam, ¿e owi kaznodzieje d¹¿¹ do zagar65


niêcia w swoje rêce supremacji, jako ¿e oni z urzêdu og³aszaj¹ wolê Bo¿¹, zmuszaj¹c przez to wszystkich ludzi, aby stosowali siê do ich nakazów. Tego rodzaju idea zosta³a poparta przez prof. Blancharda na zgromadzeniu w Elgin nastêpuj¹c¹ wypowiedzi¹: „Dziêki tego rodzaju wysi³kom dzia³amy na rzecz »Sabatu«, bowiem jesteœmy przedstawicielami Boga.” A naczelny przywódca tych¿e „przedstawicieli Boga” bêdzie niczym innym, jak nastêpnym papie¿em, gdy¿ je¿eli kaznodzieje maj¹ sterowaæ w³adz¹ œwieck¹ jako „przedstawiciele Boga”, wówczas pojawienie siê papie¿a jest nieuniknione! Wszystkie przytoczone tu wypowiedzi ukazuj¹ bardzo jasno, ¿e ca³a koncepcja, na której opiera siê ów polityczno-religijny ruch, jest identyczna z t¹ z IV-go wieku, która ustanowi³a papiestwo. Wypowiedzi te pokazuj¹ te¿ wyraŸnie, ¿e przez pos³ugiwanie siê w tej sprawie takim œrodkiem jak ustawy niedzielne, osi¹ga siê kontrolê nad w³adz¹ pañstwow¹ i owe bezbo¿ne koncepcje s¹ identyczne z tymi œrodkami, którymi pos³ugiwano siê w IV-tym wieku dla osi¹gniêcia tych samych celów. Tu pojawia siê nastêpna kwestia: Czy oni wprowadz¹ w ¿ycie ow¹ koncepcjê tak, jak to mia³o miejsce w IV-tym wieku i póŸniej? Innymi s³owy: je¿eli otrzymaj¹ tak¹ mo¿liwoœæ ciemiê¿enia i przemocy, to czy wówczas u¿yj¹ jej? Jedyn¹ zadowalaj¹c¹ odpowiedzi¹ na to pytanie, jest nastêpuj¹ca konkluzja: Je¿eli nie mieliby zamiaru skorzystania z tej otrzymanej w³adzy, wówczas po co w ogóle z tak ogromnym zaanga¿owaniem i wysi³kiem d¹¿¹ do uzyskania jej? Zatem, je¿eli Kongres da im tak¹ w³adzê, wówczas na pewno jej u¿yj¹. Ludzka natura jest dzisiaj taka sama jak w IV-tym wieku. Polityka jest dzisiaj taka sama jak dawniej. Religijna zajad³oœæ i fanatyzm nie znaj¹ czasowych granic; one nie znaj¹ takich pojêæ jak postêp czy oœwiecenie; zawsze s¹ niezmienne. A kontrola nad œwieckim rz¹dem koñczy siê zawsze takimi samymi okrucieñstwami [jak to mia³o miejsce w œredniowieczu]. Dlatego te¿, jak wielce wymownym faktem jest tutaj popieranie przez kardyna³a Gibbons’a narodowych ustaw niedzielnych! Jak¿e zrozumia³¹ rzecz¹ jest to, ¿e swoje imiê z radoœci¹ mo¿e do³¹czyæ do liczby wnioskodawców, d¹¿¹cych do ustanowienia praw w interesie koœcio³a! On dobrze wie, jak jego bracia w IV-tym wieku opracowywali ten sam system; doskonale rozumie, co wyniknie z istniej¹cego dzisiaj ruchu; on dobrze zna rezultat ówczesnych d¹¿eñ i te¿ dok³adnie zdaje sobie sprawê z tego, co wyniknie z dzisiejszych d¹¿eñ. Wie dobrze, ��e pod³o¿e koncepcji dzisiejszego ruchu jest identyczne z tym z IV-go wieku. Wie, ¿e dzisiejsze metody postêpowania s¹ takie same, jakie by³y dawniej. Wie, ¿e œrodki stosowane dzisiaj w celu zabezpieczenia sobie kontroli nad w³adz¹ pañstwa, s¹ tymi samymi, co stosowane dawniej i te¿ doskonale zdaje sobie sprawê, ¿e rezultat musi byæ taki sam. On wie, ¿e jeœli religia zostanie w³¹czona jako fundamentalny element do ustawodawstwa dzisiejszego rz¹du, wówczas doœwiadczenia pamiêtnych XV-stu 66


wieków œredniowiecza nie pójd¹ na marne, ani te¿ „pomys³owoœæ oraz troskliwa starannoœæ” piêædziesiêciu pokoleñ mê¿ów stanu nie zostanie zmarnowana w wysi³kach poddania wszystkich i wszystkiego tu, dzisiaj, pod papiesk¹ supremacjê tak, jak to dawniej tam, mia³o miejsce. A przy stosowaniu wskazañ papie¿a Leona XIII, ¿e „wszyscy katolicy powinni do³o¿yæ wszelkich starañ, aby konstytucje i ustawodawstwa pañstwowe by³y kszta³towane zgodnie z zasadami prawdziwego koœcio³a”, kardyna³ na pewno cieszy siê, ¿e ma okazjê do³¹czyæ swoje nazwisko do tych „wiêcej ni¿ szeœciu milionów protestantów”, którzy d¹¿¹ do zrealizowania tego samego zadania. Tym protestantom, którym w³¹czenie religii do ustawodawstwa wydaje siê byæ wskazane, tym te¿ wydawaæ siê bêdzie, ¿e bardzo przyjemn¹ rzecz¹ bêdzie zawarcie sojuszu z papiestwem. Gdy ju¿ dokonaj¹ tego wyczynu i stwierdz¹, ¿e znaleŸli siê w œrodku politycznego zawirowania, nieustannych walk i sprzeczek z papiestwem i to nie tylko o supremacjê, ale i o egzystencjê, wówczas sojusz ten nie bêdzie ju¿ wcale taki atrakcyjny, jak to jawi siê im obecnie, gdy s¹ oœlepieni pragnieniem zdobycia bezprawnej w³adzy. Kiedy ju¿ stwierdz¹, ¿e s¹ zmuszeni p³aciæ wiêcej ni¿ zak³adali, wówczas winê za to, bêd¹ musieli przypisaæ sobie, gdy¿ skoro religiê uczynili podmiotem ustawodawstwa, tym samym uznali, ¿e poddaj¹ siê pod rz¹dy wiêkszoœci. A ¿e koœció³ rzymski posiada niepodwa¿aln¹ wiêkszoœæ, pewne jest, ¿e zmusi protestantów do poddania siê katolickim formom i rytua³om i wówczas protestanci w ogóle nie bêd¹ mogli wnosiæ jakichkolwiek zastrze¿eñ. My (ADS) znamy ju¿ od dawna tego rodzaju ruchy spo³eczne i dlatego zdecydowanie protestujemy przeciwko wszelkim takim d¹¿eniom i koncepcjom. Senator Blair: Pañska argumentacja jest w pe³ni logiczna, poniewa¿ mówi Pan, ¿e nie powinna byæ wydawana ustawa niedzielna ani przez rz¹d ani przez naród. Jones: Tak, w ca³ym wywodzie jest logiczna. Chcia³bym wykazaæ wam niegodziwe zasady, na których oparty jest ca³y ten system i przyczyny dla których to czyniê, gdy¿ ostatni krok w tym systemie wkomponowany jest ju¿ w jego pierwszym etapie. Je¿eli dopuœcicie do tego, aby ten system i ten ruch uczyni³ pierwszy krok, to wtedy ci, którym uda siê zdobyæ w³adzê, zobacz¹, ¿e w koñcu uda siê im wykonaæ tak¿e i ten ostatni krok. W tym le¿y ogromne niebezpieczeñstwo. Przecie¿ widzi Pan, ¿e w IV-tym wieku tego rodzaju logika doprowadzi³a do inkwizycji. Senator Blair: Czy nie wydanie Ustawy Niedzielnej zapobiegnie powstaniu inkwizycji? Jones: Nie. Wrêcz przeciwnie! Jej zasady zostan¹ uprawomocnione przez wydanie Ustawy Niedzielnej. Senator Blair: Jeœli jednak inkwizycja zostanie ustanowiona na mocy Ustawy Niedzielnej, to czy mo¿e ona byæ zniesiona inaczej, jak tylko przez zniesienie Sabatu? W jaki inny sposób mo¿e Pan usun¹æ jakiekolwiek dzia³anie, jak nie przez usuniêcie jego przyczyny? 67


Jones: Ustawy niedzielne nigdy nie zosta³y usuniête. Senator Blair: Zatem ustawy niedzielne nie mog¹ te¿ byæ przyczyn¹ powstania inkwizycji. Jones: W³adza, której uosobieniem jest inkwizycja nadal istnieje, a jej wys³annicy byli w naszym kraju, aby broniæ inkwizycji. Ta sama moc siêga teraz po kontrolê nad cywilnym prawem i te same przyczyny zazwyczaj wywo³uj¹ te same skutki. Senator Blair: I usuniêcie tych przyczyn, usuwa wraz z nimi i skutki. Jones: Niekiedy. Senator Blair: Dlatego te¿ ustawy niedzielne nie s¹ przyczyn¹ inkwizycji, bo inkwizycja nadal istnieje. Jones: Nie, ustawy niedzielne nie s¹ przyczyn¹ inkwizycji. Senator Blair: Tak zrozumia³em Pana wypowiedzi. Jones: Powiedzia³em, ¿e przez to, i¿ koœció³ otrzyma³ w³adzê, potrafi³ wprowadziæ w ¿ycie zasady i dzie³o inkwizycji. Pewien rodzaj pos³ugiwania siê w³adz¹ mo¿e byæ zakazany, a jednak mo¿e byæ i tak, ¿e œrodki, za pomoc¹ których zdobyto w³adzê, mog¹ nie byæ zakazane. Innymi s³owy: w³adza, któr¹ uzyskano przez podstêpne ustawy niedzielne, mo¿e w wielu wypadkach byæ zakazana, a jednak w wielu innych dopuszczana. Senator Blair: Jezus ustanowi³ Sabat i rz¹dzi³ ¯ydami przez prawie trzy tysi¹ce lat w³¹cznie z Sabatem. Jak Pan wierzy, czy Sabat zosta³ ustanowiony dla dobra ¿ydowskiego narodu, czy te¿ dla jego szkody? Jones: On zosta³ ustanowiony dla dobra ca³ego rodzaju ludzkiego. Senator Blair: W³¹cznie z narodem ¿ydowskim? Jones: Tak, proszê Pana. Senator Blair: Zatem on (Sabat) zosta³ ustanowiony jako czêœæ cywilnego sprawowania rz¹dów. Jones: Jednak wówczas koœció³ i pañstwo stanowili jedno. Senator Blair: Dlatego te¿, gdy powo³aliœmy cywiln¹ administracjê, by³a w ni¹ w³¹czona i teokracja. Jones: Koœció³ i pañstwo byli jedno. One by³y ze sob¹ z³¹czone i w nich by³a teokracja. Senator Blair: Je¿eli ustanowienie Sabatu s³u¿y³o przez trzy tysi¹ce lat dla dobra ¯ydów i rasy ludzkiej, to dlaczegó¿ by Sabat nie pos³u¿y³ dobru ¯ydom i rasy ludzkiej po czasach Chrystusa równie dobrze, jak przedtem? Jones: On jest dany dla dobra ca³ej ludzkoœci. Senator Blair: Cywilne prawa musz¹ nim zarz¹dzaæ, je¿eli zosta³ ustanowiony. Zatem, Sabat nie mo¿e le¿eæ w gestii w³adzy rz¹du, chyba, ¿e jest uznany i popierany poprzez pañstwowy autorytet? Jones: Oczywiœcie, ¿e mamy Sabat. Senator Blair: Pan proponuje, aby w tych nowoczesnych czasach wy³¹czyæ „Sabat” z Konstytucji i ze spo³eczeñstwa? 68


Jones: Nie, proszê Pana. Senator Blair: Pewnie na tyle, na ile dotyczy to jego istnienia, jego w³¹czenia do ustawy oraz jego wymuszania przez ustawê. Jones: Tak, przez pañstwow¹ ustawê. Senator Blair: On by³ wymuszany przez to, co my nazywamy obywatelskim zachowywaniem siê ludzi pod teokratyczn¹ form¹ zarz¹dzania, która trwa³a co najmniej trzy tysi¹ce lat. Jones: Na pewno. Senator Blair: Zatem, zachowywanie Sabatu zale¿y od przymusowego przestrzegania prawa. Jones: Absolutnie nie! Senator Blair: Przecie¿ Zakon Bo¿y, je¿eli ludzie go przest¹pili, nakazywa³ karanie ich œmierci¹ przez kamienowanie. Dzieñ Sabatu posiadamy tylko na gruncie tego, co nazywamy prawem cywilnym, a ono jest tak samo czêœci¹ Zakonu Bo¿ego. Jones: Ten rz¹d nie zosta³ zorganizowany specjalnie po to, aby wymuszaæ Sabat. Senator Blair: Przecie¿ oni kamienowali ludzi, którzy przestêpowali Zakon. Jones: Oczywiœcie, ale tak samo przestêpców innych przykazañ. Senator Blair: Czyli innymi s³owy, Pan Bóg wymusza³ go za pomoc¹ ludzkich œrodków. Jones: Oczywiœcie; jednak moj¹ odpowiedzi¹ na to wszystko jest, ¿e to by³a teokracja – jednoœæ koœcio³a i pañstwa. Koœció³ by³ pañstwem, a pañstwo by³o koñcio³em. Senator Blair: Czy przez to chce Pan powiedzieæ, ¿e obecnie nie ma pañstwa, które mog³oby wymuszaæ [œwiêcenie] Sabatu? Jones: Stale mówiê, ¿e ¿aden rz¹d nie mo¿e wymuszaæ [przestrzegania] Sabatu lub innych rzeczy, które nale¿¹ do Boga, za wyj¹tkiem teokratycznego rz¹du, czyli rz¹du, w którym koœció³ i pañstwo stnowi¹ jedno. Dlatego te¿ mówiê, ¿e gdy ustanowicie tak¹ ustawê, jak¹ tu proponujecie, bêdzie to zmierza³o bezpoœrednio do zjednoczenia siê koœcio³a z pañstwem. To nam podpowiada logika tego problemu, ¿e to wszystko zakoñczy siê po³¹czeniem koœcio³a z pañstwem, poniewa¿ prawo nie mo¿e w inny sposób wymuszaæ przestrzegania. Obecni tu panowie mówi¹, ¿e nie chc¹ zwi¹zku koœcio³a z pañstwem. To, co oni maj¹ na myœli jako koœció³ i pañstwo, to jest wyselekcjonowane przez pañstwo pewne szczególne wyznanie, które cieszy siê wiêkszymi wzglêdami od pozosta³ych wyznañ. To, wedle ich wyobra¿eñ jest po³¹czeniem koœcio³a z pañstwem. Jednak po³¹czenie koœcio³a z pañstwem zosta³o dokonane przez Konstantyna, kiedy uzna³ chrzeœcijañstwo za religiê rzymskiego Imperium. Ka¿dy wie, ¿e by³o to po³¹czenie koœcio³a z pañstwem i ¿e zakoñczy³o siê na papiestwie. Tego rodzaju po³¹czenie koœcio³a z pañstwem, prowadzi do tego, ¿e w³adza koœcielna kontroluje cywiln¹ w³adzê pañstwa i u¿ywa tej cywilnej w³adzy do swoich interesów. 69


Dok³adnie tak skoñcz¹ siê zamierzenia obecnie istniej¹cego ruchu i to jest powodem, dlaczego przeciwko temu protestujemy. Senator Blair: Czy Pan che powiedzieæ, ¿e koœció³ i pañstwo, gdy s¹ rozdzielone dzia³aj¹ inaczej, ni¿ gdy s¹ z³¹czone w teokracji? Jones: Nie, proszê Pana. Senator Blair: Zatem, dlaczego mówi Pan, ¿e pañstwo... Jones: Ja nie chcê przez to zaprzeczyæ Pañskiemu twierdzeniu. Myœlê, ¿e wiem, dlaczego Pan oczekuje abym odpowiedzia³ „tak”, poniewa¿ ja naprawdê twierdzê, ¿e koœció³ i pañstwo, nawet gdy s¹ rozdzielone, uczyni¹ dok³adnie to, co sobie zaplanowali tak, jak gdyby byli z³¹czeni teokracj¹. Senator Blair: Je¿eli Pan chce przy oddzieleniu w³adzy koœcielnej od pañstwowej wy³¹czyæ z gestii w³adzy koœcielnej utwierdzanie, wymuszanie i nakazywanie Sabatu, to dlaczego nie chce Pan poddaæ go pod kontrolê w³adzy pañstwa – zw³asza, gdy Sabat jest dobr¹ rzecz¹? Jones: Dlatego, ¿e jeœli koœció³ go nie chce uznaæ i zachowywaæ, wówczas pañstwo nie mo¿e zmuszaæ ludzi do czynienia tego. Pañstwo, które siê tego podejmuje, zmierza do upadku. Senator Blair: Wówczas si³¹ rzeczy daje Pan do zrozumienia, ¿e Bóg postêpowa³ niew³aœciwie, gdy przez trzy tysi¹ce lat wymusza³ œwiêcenie Sabatu gdy rz¹dy sprawowane by³y zarówno przez koœció³ jak i przez pañstwo. Jones: Nie, proszê Pana. Gdyby Pan Bóg osobiœcie zjawi³ siê tu, aby rz¹dziæ i uczyni³ siebie Regentem – jak to mia³o miejsce w Izraelu – wówczas mog³by wymuszaæ stosowanie siê do prawa. Lecz gdyby nawet tak uczyni³ Bóg, to jednak zdecydowanie sprzeciwiamy siê, gdyby tego chcia³ podj¹æ siê koœció³ lub ktokolwiek inny. Seanator Blair: Nawet, gdyby s³u¿y³ on dobru spo³eczeñstwa? Jones: To, co uwa¿a Pan, ¿e bêdzie s³u¿y³o dobru spo³eczeñstwa, w rzeczywistoœci pos³u¿y do jego ruiny. Senator Blair: Wedle Pana zrozumienia, kto wydaje te ustawy – koœció³ czy pañstwo? Jones: To pañstwo wydaje te ustawy, jak to zreszt¹ uczyni³ Konstantyn, aby zadowoliæ koœció³. Senator Blair: To mog³o albo i nie mog³o zadowoliæ koœció³. Koœcio³y podaj¹ tutaj swoje powody – mog¹ce byæ s³uszne albo i z³e – w celu ustanowienia Sabatu, czyli ustawy niedzielnej we wszystkich Stanach. Pañstwo, czyli ca³y naród wydaje ustawy. Pan mówi, ¿e ca³y naród nie mo¿e wydaæ dobrych ustaw, poniewa¿ to koœció³ domaga siê ich. Jones: Ja mówiê, ¿e ca³y naród nie powienien wydawaæ z³ych praw, nawet, gdy siê ich domaga koœció³, gdy¿ jakiekolwiek cywilne prawo, gdy dotyczy ono Boga, jest z³ym prawem. Senator Blair: Zatem, czy to, co Pan Bóg czyni³ przez trzy tysi¹ce lat dla dobra ¯ydów i rasy ludzkiej by³o z³e? 70


Jones: Nie, proszê Pana; by³o dobre. Senator Blair: To dlaczego nie kontynuowaæ tego dalej? Jones: Poniewa¿ tego rodzaju rz¹dy usta³y. Senator Blair: Przecie¿ my nie uczyniliœmy niczego w œwiecie, aby w³adze rz¹dów rozdzieliæ od koœcio³a i od pañstwa. Jones: Na pewno. Senator Blair: Tu w Stanach usi³ujemy wrêcz wszystko czyniæ, aby szanowano obywatelskie obowi¹zki. Czêœciowo to my przejêliœmy jurysdykcjê, podczas gdy Pan Bóg posiada ca³¹ jurysdykcjê odnoœnie koœcio³a i pañstwa w cywilnych stosunkach miêdzyludzkich. Tak czyni¹ wszystkie spo³eczeñstwa. Ka¿demu – za wyj¹tkiem kobiet – dajemy do r¹k jego suwerennoœæ, a niektórzy z nas czyni¹ to z pe³nym zaanga¿owaniem. Kieruje nami ten sam motyw – wzi¹æ pod nasz¹ kontrolê dobro spo³eczeñstwa tak, jak to ongiœ mia³o miejsce pod rz¹dami teokracji zjednoczonego koœcio³a z pañstwem. Je¿eli wy nie chcecie, aby pañstwo nadal sprawowa³o to, co dawniej by³o – a tak¿e teraz jest – istotne dla spo³eczeñstwa, wtedy uderzacie w ów wielki cel istnienia rz¹du. Jones: Nie i to absolutnie nie, gdy¿ to Pan Bóg przerwa³ istnienie tego rodzaju rz¹dów. Senator Blair: Jednak przez to nie przerwa³ koniecznoœci istnienia praw w celu kierowania spo³eczeñstwem. Jones: Jednak w taki sposób – tak. Senator Blair: Nie, gdy¿ dzisiaj tak samo wa¿n¹ spraw¹ jest, aby by³ Sabat dla dobra cz³owieka, jak to mia³o miejsce wówczas, gdy Pan Bóg domaga³ siê tego przez prawo, bezpoœrednio nadzoruj¹c to za poœrednictwem teokracji. Jones: Przestrzegania takich praw mo¿na domagaæ siê tylko przez teokracjê a nie przez rz¹dy. Senator Blair: Zatem, skoro nie mamy teokracji, nie mamy tak¿e Sabatu. Jones: Nie mamy mieæ praw, które by ustala³y i kierowa³y Sabatem. Senator Blair: Przecie¿ Sabat nie przyszed³ do ¯ydów i do ca³ej ludzkoœci, powniewa¿ wœród ¯ydów istnia³a teokratyczna forma rz¹dów. Zatem, jak ogólnie ludzkoœæ otrzyma³a Sabat, skoro nie by³o teokratycznych formów rz¹dzenia? Jones: Owa ludzkoœæ, czyli wszystkie narody nigdy nie przestrzega³y Sabatu, tylko ¯ydzi. Senator Blair: Jednak one mog³y go przestrzegaæ; przecie¿ Pan powiedzia³, ¿e Sabat istnia³ dla wszystkich; nie tylko dla ¯ydów, ale dla ca³ego rodzaju ludzkiego. Jones: Oczywiœcie! Jednak, je¿eli go nie przestrzega³y, wówczas nie korzysta³y z jego dobra. Senator Blair: Czy on nie istnia³ dla ich dobra? Jones: Oczywiœcie, ¿e tak. Mog¹ istnieæ rzeczy dla mojego dobra, a ja mogê odrzucaæ korzystanie z nich tak, jak to uczyni³y miliony ze zbawieniem Chrystusa. 71


Senator Blair: Uwa¿am Pañsk¹ wypowiedŸ za s³uszn¹, ¿e Sabat s³u¿y³ dla dobra wszystkich, a nie tylko dla dobra ¯ydów. Jones: Ja powiedzia³em, ¿e s³u¿y on dla dobra cz³owieka. Pan Bóg powiedzia³, ¿e s³u¿y on dla dobra cz³owieka. Zbawiciel umar³ dla dobra cz³owieka. Senator Blair: Tak czy owak, czy Pan chce usun¹æ Sabat? Jones: Tak, z cywilnego prawa. Senator Blair: Zatem, Pan bêdzie odrzuca³ ka¿de przestrzeganie Sabatu przez ludzi, je¿eli bêdzie ustanawiany w formie jakiegokolwiek prawa, mimo, ¿e tu i tam niektórzy bêd¹ usi³owali go przestrzegaæ? Jones: Oczywiœcie. Przecie¿ to jest sprawa miêdzy cz³owiekim a jego Bogiem. Senator Blair: Pañski czas up³yn¹³. Dlatego, ¿e przez stawianie pytañ zaj¹³em Pañski czas, ma Pan jeszcze piêæ minut do swojej dyspozycji. By³y to pytania dotycz¹ce mojego osobistego nastawienia do tego tematu. Jones: Oczywiœcie, jednak¿e proszê, aby mi udzielono conajmniej godzinê, w czasie której mog³bym bez przeszkód omówiæ pewne punkty w tym temacie. Senator Blair: Wys³uchuj¹c Pañskich argumentów, mamy trudnoœci ze zrozumieniem ich z uwagi na nasze pogl¹dy w tej kwestii, dlatego myœlê, ¿e godzina i dziesiêæ minut wystarcz¹, a gdy zajdzie potrzeba, otrzyma Pan jeszcze dodatkowe dziesiêæ minut. Jones: Dobrze. Panie Przewodnicz¹cy, wykaza³em tu, ¿e w IV-tym wieku ten sam ruch wytworzy³ teokracjê, a przez to papiestwo, religijny despotyzm i niewolê sumienia. Teraz bêdê chcia³ wykazaæ przynajmniej czêœciowo prawdziwy sens obecnie tu prezentowanego ruchu. W imienu tego ruchu i proponowanego projektu ustawy niedzielnej przemawia³ tu przedstawiciel „National Reform Association”. To ugrupowanie domaga siê takiej ustawy i d¹¿y do przeforsowani takiej poprawki do Konstytucji, jak¹ Pan [senatorze Blair] proponowa³ w zwi¹zku z chrzeœcijañsk¹ religi¹ w niezale¿nych szko³ach publicznych. Z zadowoleniem orêdowa³ Pan zarówno za tym, jak i za proponowan¹ ustaw¹ niedzieln¹. Senator Blair: Proszê, aby Pan w swoich uwagach przedstawi³ tê proponowan¹ poprawkê do Konstytucji. Jones: Dobrze, oto ona:

„50-ty Kongres 1.Posiedzenie

„Wspólna uchwa³a, proponuj¹ca dodatek do Konstytucji Stanów Zjednoczonych w sprawie ustanawiania religii w ogóle oraz religii w niezale¿nych szko³ach publicznych. „Senat i Izba Reprezentantów Zjednoczonych Stanów Ameryki, zgromadzonych na Kongresie postanawia (ka¿dorazowo w wiêkszoœci dwóch trzecich), ¿e 72


nastêpuj¹ca poprawka ma byæ dokonana w Konstytucji Stanów Zjednoczonych i niniejszym proponujemy Stanom, aby otrzyma³y j¹ prawnie zatwierdzon¹ przez cia³o ustawodawcze trzech czwartych Stanów, jak przewidziano w Konstytucji, co nastêpuje: „Paragraf „Ustêp 1: ¯aden Stan nie powinien ustanawiaæ jakiegokolwiek prawa, które by narzuca³o religiê lub zakazywa³o jej swobodnego praktykowania. „Ustêp 2: Ka¿dy Stan Unii powinien ustanawiaæ i popieraæ system niezale¿nych szkó³ publicznych, do których uczêszcza³yby dzieci w wieku od szóstego do szesnastego roku ¿ycia, kszta³c¹c je wszystkie w powszechnych bran¿ach wiedzy, wychowuj¹c w prawoœci, moralnoœci i zasadach chrzeœcijañskiej religii. Jednak potrzebne na ten cel jakiekolwiek pieni¹dze nie maj¹ byæ ustawowo opodatkowane, ani posiad³oœci, kredyty zwi¹zane z zarz¹dowymi czy urzêdowymi organizacjami, nale¿¹cymi do Stanów czy Unii Stanów; one te¿ nie mog¹ byæ przeznaczone, zastosowane lub przekazane szkole, instytucji, korporacji lub osobie, które by naucza³y lub szkoli³y w naukach, zasadach, dogmatach, punktach wiary i ceremoniach lub nakazywa³y przestrzegania dziwnych obrzêdów jakichœ sekt, wyznañ, organizacji czy towarzystw, osób, przypisuj¹cych sobie religijny charakter; tak¿e tego rodzaju dziwne nauki, dogmaty, punkty wiary, ceremonie, czy obrzêdy nie powinni byæ nauczane, czy wpajane w niezale¿nych szko³ach publicznych. „Ustêp 3: Przez to ka¿dy Stan USA i jego ca³y naród oraz rz¹d powinien posiadaæ i chroniæ formy republikañskich rz¹dów, a Unie Stanów powinny zagwarantowaæ ka¿demu Stanowi, ludowi ka¿dego Stanu i Unii Stanowej poparcie i pomoc w utrzymaniu takiego systemu niezale¿nych szkó³ publicznych, jakie s¹ tutaj postanowione. „Ustêp 4: Jeœli zajdzie taka potrzeba, Kongres powinien ten Paragraf wymusiæ przez ustawê.” Co zamierzaj¹ ci ludzieo, gdy dostan¹ do rêki tak¹ cywiln¹ w³adzê, której bêd¹ mogli u¿yæ wedle swojej woli? „Christain Statesman” jest czasopimem „National Reform Association” i w tej kwestii gazeta ta, z dn.2.10.1884 wypowiada siê nasêpuj¹co: „Dajcie wszystkim ludziom do zrozumienia, ¿e s¹ narodem chrzeœcijan i ¿e maj¹ wierzyæ, i¿ bez chrzeœcijañstwa zginiemy. Dlatego wszelkimi œrodkami musimy strzec naszego chrzeœcijañskiego charakteru. Wpisz ten charakter do naszej Konstytucji. Zmuœ wszystkich tych, którzy przyjd¹ do nas, do przestrzegania praw chrzeœcijañskiej moralnoœci.” Zmuszanie ludzi do przestrzegania praw chrzeœcijañskiej moralnoœci oznacza nic innego, jak usi³owanie zmuszenia ich do stania siê chrzeœcijanami, a to w istocie rzeczy jest zmuszaniem ich do bycia ob³udnikami. W tym przypadku od razu mo¿na zauwa¿yæ, ¿e to wszystko zmierza do zamachu na prawa sumienia i w tym duchu oœwiadcza vi-ce prezydent „Association”, ¿e w³adza cywilna ma prawo to 73


uczyniæ. Natomiast wielebny David Gregg, D.D. obecnie pastor „Park Street Curch, Boston, vi-ce prezydent „National Reform Association” wyraŸnie oœwiadcza w gazecie „Christian Statesman” z dnia 5.06.1884, ¿e cywilna w³adza „...posiada prawo do panowania nad ludzkimi sumieniami”. Wielebny M.A. Gault, okrêgowy sekretarz i czo³owy przywódca „Association”, powiedzia³: „Naszym jedynym œrodkiem przeciwko tym zgubnym wp³ywom jest posiadanie takiego rz¹du, który by po prostu ustanowi³ moralne prawo – jako ¿e stoi za tym Bo¿y autorytet – oraz po³o¿y³ rêkê na ka¿dej religii, która by nie chcia³a zastosowaæ siê do niego.” Je¿eli rz¹d posiada mo¿liwoœæ k³adzenia r¹k na inaczej wierz¹cych, to czego mo¿na siê spodziewaæ po nim? Wielebny E.B. Graham, tak¿e vi-ce prezydent „Association” powiedzia³ w swym przemówieniu w Yorku, Neb. a zapisane w „Christian Statesman” z dn.21.05.1885 nastêpuj¹co: „Mo¿emy z ca³¹ sprawiedliwoœci¹ dodaæ, ¿e jeœli oponenci Biblii i naszego rz¹du, cechuj¹cego siê chrzeœcijañskimi znamionami, nie bêd¹ zgadzaæ siê z nim, to niech wyprowadz¹ siê do jakiegoœ dzikiego, odosobnionego kraju i w imiê oraz dla dobra diab³a niech sobie za³o¿¹ rz¹d wed³ug swoich niewiernych i ateistycznych idei. Je¿eli tam wytrzymaj¹, to niech tam pozostan¹ a¿ do œmierci.” Oto mamy to, co chc¹ uczyniæ. To jest gorsze od tego, co siê dzieje w Rosji. W kwietniowym wydaniu „Century” 1888 roku, Pan Kennan poda³ informacjê, jakie ustawy zosta³y wydane w Rosji przeciwko inaczej wierz¹cym. Potem cytuje jedn¹ ustawê za drug¹, wed³ug których, ka¿dy kto odrzuca chrzeœcijañsk¹ wiarê, lub ortodoksyjny koœció³, czy Pismo Œwiête, czy œwiête sakramenty, czy œwiêtych, czy ich obrazy, czy te¿ pannê Mariê czy Chrystusa lub Boga, ten zostanie pozbawiony wszelkich praw cywilnych i zes³any do najdalszych krañców Syberii. Taki w³aœnie system panuje w Rosji i on bezpoœrednio obrazuje to, czego pragnie „National Reform Association”. Jednak to jeszcze nie wszystko. Wielebny Jonathan Edwards, D.D. – inny vi-ce prezydent tej „Association” – czyni ateistami wszystkich inaczej wierz¹cych. Do ateistów zalicza: Deistów, ¯ydów i Babtystów Dnia Siódmego; ich wszystkich stawia na równi z ateistami. Przeczytam kilka jego zdañ: „Oni wszyscy podpadaj¹ pod omawiany punkt tak dalece, jak to dotyczy naszej poprawki do Konstytucji, czyli nale¿¹ do jednej grupy. Oni stosuj¹ przeciwko nam te same argumenty i tê sam¹ taktykê. Z ubolewaniem stwierdzamy, ¿e musimy zaliczyæ ich do »jednego worka«, jednak nie mo¿emy im pomóc. Pierwsza z wymienionych grup – ateiœci – odgrywa wiod¹c¹ rolê w niezadowoleniu i najg³oœniej to okazuje; dla nich cz³owiek jest najwy¿szym i najœwiêtszym bytem, oraz to, ¿e wszystko koñczy siê w grobie. Oni przewodz¹ tej grupie. Jej d¹¿enia s¹ ukierunkowane na propagowanie swoich interesów; sukcesy w³asnej dzia³alnoœci uwa¿aj¹ wrêcz za triumf. Pozosta³e grupy s¹ pomocnikami w ich dzia³aniu i powinni byæ 74


nazwani tym samym imieniem oraz musz¹ byæ traktowani w tej kwestii, jako ta sama partia.” Tak wiêc, jak widzimy, zostaliœmy zaklasyfikowani do grupy ateistów i wraz z nimi wszystkimi zostaliœmy potêpieni, a wy d¹¿ycie do tego, aby daæ im w³adzê. Proszê, pamiêtajcie, ¿e takie s¹ zapatrywania cz³onków „National Reform Association”, a ich sekretarz, dzisiaj rano, sta³ tutaj przy tym stole (przewodnicz¹cego senatu) i domaga³ siê Ustawy Niedzielnej. Cytowane fragmenty jego przemówieñ pokazuj¹ na czym polegaj¹ jego idee i jaki chce zrobiæ z nich u¿ytek. Dr Everts z Chicago, który tak¿e sta³ na tym miejscu, oœwiadczy³ ostatniego miesi¹ca w Chicago – w mojej obecnoœci – w kwestii ustaw niedzielnych, ¿e albo „ateizm, albo »Sabat«„, a potem kontynuuj¹c, powiedzia³: „Jakie prawa posiada ateista? Bêdê go tolerowa³ tak, jak siê toleruje nêdznego ob³¹kañca, gdy¿ w moim odczuciu jego umys³ jest niepoczytalny. Tak d³ugo dopóki nie odchodzi od zmys³ów i jak d³ugo nie jest niebezpieczny, ja mogê go tolerowaæ. Bêdê go tolerowa³ jako spiskowca. Ateista to niebezpieczny cz³owiek. Tak wiêc tylko w tej mierze – nie wiêcej – bêdê tolerowa³ ateistê. Dlaczego nie wiêcej? Bo ateista nie bêdzie mnie tolerowa³. On nienawidzi mojej wiary i tak¿e nienawidzi mnie z powodu mojej wiary... Mogê tolerowaæ ró¿nice pogl¹dów i dyskusje; mogê mogê tolerowaæ herezjê i fa³szywe religie; mogê debatowaæ nad wprowdazeniem religii do naszych szkó³; nad opodatkowaniem dóbr koœcielnych, nad przyzwoitoœci¹ kap³añstwa i nad innymi podobnymi sprawami, ale s¹ pewne kwestie pozadyskusyjne. Jednak Panowie, tolerowanie ateizmu? Nie ma niczego, poza piek³em, czego bym nie móg³ tolerowaæ. Jak ju¿ mówi³em, ateista niech sobie ¿yje, jednak niech nam Pan Bóg pomo¿e, aby takie zepsucie, wraz z jego zgubnymi naukami, nie zanieczyœci³o jakichkolwiek cywilnych instytucji naszego wspania³ego kraju! Powtarzam: ateizm i chrzeœcijañstwo s¹ przeciwstawnymi pojêciami. S¹ to nie do pogodzenia systemy. One nie mog¹ obok siebie istnieæ na tym samym kontynencie!” Senator Blair: Wielu ateistów opowiada siê za ustawami niedzielnymi. Jones: Pozostawmy ich w spokoju, je¿eli taki jest ich wybór; jednak zdecydowanie protestujê przeciwko temu, aby ludzie ci bezprawnie mówili o mnie, ¿e ja jestem ateist¹ po prostu dlatego, bo ja nie wierzê, ¿e nale¿y œwiêciæ niedzielê. Senator Blair: Pan przyszed³ tutaj i podnosi tu bardzo wa¿kie argumenty przeciwko tym osobom, poniewa¿ oni i ateiœci wzajemnie siê oczerniaj¹. Co my mamy z tym wspólnego? Oni wzajemnie obrzucaj¹ siê obelgami. W przypadku chrzeœcijan jest to bardziej niew³aœciwe ni¿ w przypadku ateistów, gdy¿ chrzeœcijanin jest zwi¹zany pewn¹ etyk¹ chrzeœcjañsk¹, której ateista nie posiada. W takich zachowaniach na pewno u¿ywane s¹ pewne niew³aœciwe, mocne s³owa. Zarówno ateista jak i chrzeœcijanin mo¿e siê o nie potkn¹æ. Nie wiem w jaki sposób temu zaradziæ. Jednak, jeœli Pan chce argumentowaæ przeciwko proponowanemu projektowi ustaw niedzielnych dlatego, ¿e wymienieni przez Pana ludzie l¿¹ ateistów, to odpowia75


dam, ¿e wielu ateistów jest za tym projektem tak, jak tamte osoby. Oni po³¹czyli siê w popieraniu tego projektu ustw niedzielnych i dlatego te¿ wzajemne obwinianie siê nie ma tu znaczenia. Jones: Jednak owo nie maj¹ce znaczenia wzajemne obwinianie siê, chocia¿ teraz ten spór ogranicza siê do wypowiadanych s³ów... Senator Blair: Nie uwa¿am, aby Pan przez swoj¹ argumentacjê, chcia³ marnowaæ swój i nasz drogocenny czas na pokazanie nam, jak te osoby wzajemnie l¿¹ siebie. Jones: Chcê jedynie przez to ukazaæ, ¿e teraz u¿ywaj¹ wobec siebie tylko obraŸliwych s³ów. Jednak, gdy otrzymaj¹ prawo, wówczas u¿yj¹ przeciwko sobie wiêcej ni¿ tylko s³owa. Osoby te chc¹ z pañstwa uczyniæ partiê w swoich religijnych sporach. Oni chc¹ prawa, na mocy którego pragn¹ zobowi¹zaæ naród do obrony religijnych przepisów, aby potem mogli u¿yæ w³adzy pañstwa do poparcia swojego stanowiska i do »piek³a« lub na jakieœ inne diabielskie miejsce wys³aæ tych, którzy nawet przypadkowo nie zgadzaj¹ siê z nimi. Jednak pañstwu nie wolno dopuœciæ do tego, aby sta³o siê stron¹ w jakichkolwiek religijnych sporach. To by³o przyczyn¹ upadku ka¿dego narodu, za wyj¹tkiem naszego i Bóg zabrania, aby rz¹d szarga³ swój autorytet i zni¿a³ siê do roli narzêdzia niew³aœciwych pasji religijnych partii. Pañstwo oka¿e swoj¹ prawowit¹ dzia³alnoœæ w czuwaniu nad tym, aby partie te trzyma³y swoje rêce z daleka jedna od drugiej, i aby wybuchy ich religijnych emocji utrzymaæ w ryzach uprzejmoœci. Niebezpieczn¹ rzecz¹ jest dawanie cywilnej w³adzy w rêce takich osób, jak te. Dok³adnie takie skutki wywo³a ów projekt ustawy niedzielnej je¿eli przejdzie. Senator Blair: Ateista jest za t¹ proponowan¹ ustaw¹. St¹d mo¿na wnioskowaæ, logicznie rzecz bior¹c, ¿e nie pójdzie on, aby poprzeæ jak¹kolwiek ustawê, która by da³a ludziom mo¿liwoœæ zaprowadzenia go do spalenia na stosie. Jones: Wiem tylko tyle, logicznie rzecz bior¹c, ¿e nie bêdzie chcia³ on pójœæ na stos. Senator Blair: On musi byæ dok³adnie tak logiczny, jak owe osoby. Pan Hume by³ bardzo inteligentnym cz³owiekiem; takim te¿ by³ Voltaire i takim te¿ by³ Franklin – zak³adaj¹c, ¿e Franklin by³ ateist¹, a dok³adniej mówi¹c, Franklin by³ deist¹. Jones: Mo¿na z ca³¹ pewnoœci¹ powiedzieæ, ¿e co dziesi¹ta osoba, która podpisa³a siê pod wydaniem ustawy niedzielnej, w ogóle nie wie do czego ona zmierza i jaki u¿ytek uczyni¹ z niej ludzie, gdy j¹ otrzymaj¹. Senator Blair: Wtedy w³aœnie ta czêœæ, która j¹ podpisa³a wyka¿e siê brakiem logiki. Jones: Znam ludzi, którzy choæ podpisali ten projekt ustawy, to obecnie s¹ tak bardzo dalecy od podpisania go, jak ja. Senator Blair: Tylko z tego powodu, ¿e Pan im powiedzia³ o okropnych konskwencjach, o których nawet nie pomyœleli. Wiêkszoœæ ludzi nie wierzy, ¿eby chrzeœcijanie tego kraju zjednoczyli siê w jakimkolwiek Stanie naszej Unii z takimi zamiarami. 76


Jones: Oto Ÿród³o tego: jest tutaj szeœæ milionów protestantów i siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików... Senator Blair: Kardyna³ Gibbons napisa³ list pod publicznoœæ. On bardzo sprzyja wydaniu tej ustawy, a ogromna wiêkszoœæ katolików tak¿e. Jednak z tego nie wynika, ¿e katolicy s¹ po prostu „za”, bo kardyna³ Gibbons napisa³ taki list. Oni byli „za”, zanim kardyna³ Gibbons napisa³ ów list. Proszê zapamiêtaæ, ¿e katolicy w tym kraju s¹ dok³adnie tak samo logiczni, jak my, i te¿ niektórzy z nich s¹ równie nieœwiadomi tych spraw, jak niektórzy z nas. Jones: W³aœnie tutaj tkwi przyczyna. Ludzie ci skar¿¹ siê na niedzielê, jaka ona jest na naszym Kontynencie... Senator Blair: Oni uskar¿aj¹ siê nie dlatego, ¿e ona jest katolicka; oni skar¿¹ siê na ni¹, bo ona nie jest tak dobra dla ludu, jak nasza forma niedzieli. Jones: Oczywiœcie. Dlatego te¿ mówi¹, ¿e w tym »ruchu« ta niedziela przysz³a od purytan, a ci ludzie wiedz¹... Senator Blair: Czy Pan argumentuje przeciwko niej dlatego, ¿e ona przysz³a od purytan czy te¿ dlatego, ¿e przysz³a od katolików? Pewnie Pan powie, ¿e ona przysz³a od obu, a my mówimy, ¿e ona s³u¿y dobru spo³eczeñstwa i ¿e za ni¹ stoi Bóg, poniewa¿ ona jest dla dobra cz³owieka. Jones: Proszê, niech Pan pozwoli, ¿e przedstawiê do koñca sedno tego zagadnienia: uwa¿am, ¿e ka¿dy wie, i¿ ona ca³kowicie polega na katolickim œwiêceniu Niedzieli, bowiem katolik rano idzie do koœcio³a, a jeœli chce, to jeszcze i po po³udniu. Natomiast osoby na tym zebraniu Komitetu wypowiadaj¹ siê przeciwko kontynentalnej niedzieli i przeciwko jej wprowadzeniu. Ka¿dy wie, ¿e kontynentalna Niedziela jest rzymsko-katolick¹ Niedziel¹. Jednak¿e te osoby, które oskar¿aj¹ kontynentaln¹ niedzielê, ³¹cz¹ siê z katolikami, aby sobie zapewniæ wydanie tej ustawy niedzielnej. Doliczyli siê, ¿e maj¹ tutaj szeœæ milionów protestantów i siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików. Za³ó¿my, ¿e ta ustawa wyjdzie jako odpowiedŸ na sk³adane obecnie petycje, wówczas zachodzi pytanie, czy bêd¹ mieli purytañski Sabat czy te¿ kontynentaln¹ niedzielê? Innymi s³owy: czy szeœæ milionów protestatntów zmusi siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików do zachowywania niedzieli wed³ug purytan czy nawet protestantów i siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików nie bêdzie ju¿ czyni³o tego, co zwykle z upodobaniem czynili w niedzielê i protestanci bêd¹ czekaæ, „a¿ ich ogarnie duch purytan” – jak siê zaklina dr Herrick Johnson? Ponadto, gdyby przy tym chcieli ich do tego zmusiæ, to czy wówczas siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików nie oka¿e siê silniejszymi od szeœciu milionów protestantów? Senator Blair: Ja przeszed³em wszystko, co przechodz¹ robotnicy. Jako dziecko g³odowa³em. Pierwsz¹ rzecz¹, któr¹ mogê sobie przypomnieæ, to poczucie g³odu. Wiem z doœwiadczenia jak siê czuje lud pracy. Jakoœ prze¿ywa³em ca³y tydzieñ i w sobotê wieczorem by³em ca³kowicie wyczerpany. Gdyby nie by³o prawa w tej kwestii, musia³bym pracowaæ a¿ do poniedzia³ku. Nie mia³bym ¿adnej szan77


sy na 24-ro godzinny odpoczynek w niedzielê, gdyby nie by³o ustawy niedzielnej. By³a to cywilna ustawa, na mocy której mia³em zapewniony odpoczynek. Masy robotników w tym kraju nigdy nie otrzyma³yby 24-ro godzinnego odpoczynku, gdyby nie by³o ustaw pañstwowych, które da³o nam pañstwo. Tak praktycznie wygl¹da ów fakt i my walczymy przeciwko takiemu stanowi rzeczy. Zmêczeni i g³odni mê¿owie, kobiety i dzieci w tym kraju chc¹ mieæ szanse po³o¿enia siê i 24-ro gdzinnego odpoczynku w ci¹gu siedmiu dni. Jones: I ja tak samo ciê¿ko prze¿ywa³em to wszystko, co prze¿ywaj¹ robotnicy. Ca³y dzieñ dŸwiga³em na ramieniu skrzyniê murarsk¹ do przenoszenia zaprawy i cegie³. Tak¿e ca³ymi dniami ku³em m³otem lub pracowa³em strugiem. Nawet dziœ nadal jestem robotnikiem, aczkolwiek niezupe³nie w pe³nym tego s³owa znaczeniu i nie zawsze udaje mi siê skorzystaæ z owego prawa do 24-ro godzinnego odpoczynku. Nie ma te¿ za wielu tych, którzy mogliby korzystaæ z dobrodziejstw tej ustawy, jak to twierdz¹ powszechnie uznani jej obroñcy. Dr. Craft powiedzia³ wczorajszego wieczoru na tutejszym zebraniu, ¿e na ca³ym œwiecie – za wyj¹tkiem dwóch krajów – posiada kontakty z ludŸmi i: „W ca³ym œwiecie nie mog³em znaleŸæ cz³owieka, który by dozna³ finansowego uszczerbku z powodu odmowy pracy w niedzielê. Jednak wielu zyskiwa³o przez takie skrupulatne wyrzeczenia.” Minionego miesi¹ca, wiele osób zaœwiadczy³o na zgromadzeniu w Chicago odnoœnie tego fenomenu; a na zgromadzeniu, które odbywa siê teraz w tym mieœcie, wczoraj wieczorem „Honourable” (czcigodny) Pan Dingley, cz³onek Kongresu z Maine, powiedzia³, ¿e amerykañscy robotnicy zajmuj¹ obojêtne stanowisko wobec wysi³ków zmierzaj¹cych w kierunku wydania ustawy. Senator Blair: W tym siê myli. Pan Dingley nie wie o czym mówi, gdy to wypowiada. Jones: On powiedzia³, ¿e bada³ tê sprawê. Senator Blair: To ja j¹ bada³em i twierdzê, ¿e Pan Dingley po prostu pracowa³ na b³êdnych za³o¿eniach. Jones: Dr Craft w swej porannej przemowie powiedzia³, ¿e na zgromadzeniu w Indianapolis rozmawia³ z robotnikami i odpowiada³ na ich pytania, a¿ w koñcu po dwóch godzinach zaaprobowali ten ruch [wydania ustawy niedzielnej]. Jeœli oni rzeczywiœcie pragnêli tej ustawy, jeœli dla niej wyrywali sobie w³osy z g³owy, to dlaczego musia³ z nimi rozmawiaæ a¿ dwie godziny, aby ich przekonaæ do tej ustawy? Senator Blair: Je¿eli ju¿ Pan cytuje jego wypowiedŸ, to proszê przytoczyæ j¹ w ca³oœci. On powiedzia³, ¿e oni wrêcz krzyczeli o ni¹. Jones: Dlaczego wiêc a¿ dwie godziny musia³ z nimi rozmawiaæ? Senator Blair: Czy Pan po prostu chce powiedzieæ, ¿e on nie powiedzia³ prawdy? Czy Pan w¹tpi w prawdziwoœæ jego wypowiedzi? Jones: Tak. 78


Senator Blair: Pan mówi, ¿e byæ mo¿e on nie powiedzia³ prawdy. Jednak ja myœlê, ¿e on mówi³ prawdê. Jones: Jednak obie te wypowiedzi nie pasuj¹ do siebie. Gdyby oni tak g³oœno wo³ali o ni¹, wówczas nie trzeba by by³o dwóch godzin do przekonywania ich o niej. Faktem jest, ¿e robotnicy w ogóle nie domagali siê jej. Jak widaæ, czynione s¹ wielkie wysi³ki, aby zatuszowaæ prawdê. Jednak partia „Knights of Labor” nigdy nie podjê³a ¿adnego kroku w tym kierunku, za wyj¹tkiem d¹¿eñ dr Crafta. Ten projekt ustawy zosta³ z pewnymi k³opotami przed³o¿ony wiosn¹ minionego roku i to zanim dr Craft podj¹³ siê wyjazdu do Chicago i innych miast, aby ubiegaæ siê o poparcie idei „Knights of Labor”. [Robotnicy] zamiast sami wyst¹piæ z petycj¹ o wydanie ustawy niedzielnej, musieli byæ najpierw poproszeni, aby o ni¹ poprosili; najpierw musia³ byæ im przedstawiony cel tej ustawy, nastêpnie nastêpowa³y odpowiedzi na stawiane przez nich zarzuty w tej kwestii i dopiero potem zostali doprowadzeni do paprcia jej. O co w ogóle chodzi³o przy poparciu owego projektu ustawy niedzielnej, to wyjaœnia³ dr Craft partii „Central of Labor Union” w Nowym Yorku i dopiero potem uzyska³ jej poparcie. „Central of Labor Union” obejmuje wielk¹ liczbê organizacji robotniczych, a „Christian Union” oœwiadczy³a, ¿e jest to „z gruntu socjalistyczna” organizacja. To samo w sobie nie by³oby godne uwagi, gdyby nie fakt, ¿e argumenty, które dr Craft przedstawia³ tym organizacjom, aby zdobyæ ich poparcie, nie by³y na wskroœ socjalistyczne. A to nie ogranicza siê tylko do dr Crafta. Inni przywódcy tego ruchu broni¹ tych samych socjalistycznych zasad. W ostatnim miesi¹cu, Dr Craft pojecha³ na Generalne Zgromadzenie partii „Knights of Labor” odbyte w Indianapolis, aby tam przekonaæ delegatów do poparcia projektu ustaw niedzielnych. W swojej przemowie przedstawi³ to samo, o czym dzisiaj rano mówi³ tutaj, to jest powtórzy³ wam z niej fragment, który porusza³ na zgromadzeniu mechaników kolejowych. Sprawozdanie z jego przemowy w Indianapolis jest umieszczone w „Journal of United Labor”, oficjalnym dzienniku „Knights of Labor of America”, czwartek, 29.11.1888. W nim jest zapisane: „Gdy ju¿ wam skrupulatnie i wielokrotnie przeczyta³em wasz¹ »deklaracjê zasad« i wasz¹ »konstytucjê« i z uwa¿nym zainteresowaniem œledzi³em wasze odwa¿ne, konserwatywne »pociski wybuchowe« (Powderly), wasze niepohamowanie i inne wielkie z³o, wówczas odnalaz³em w tym siebie i to tak dok³adnie, ¿e omal sam nie zdecydowa³em siê staæ „Knight of Labor” (rycerzem – obroñc¹). Je¿eli jednak tego nie uczyni³em, to tylko dlatego, ¿e wierzê, i¿ jako stoj¹cy z boku, mogê lepiej forsowaæ wasze »zasady«.” Odnoœnie tej wypowiedzi, zosta³o zadane nastêpuj¹ce pytanie przez jednego z „Knights” – „rycerzy”: „A mo¿e lepiej by³oby, gdyby rz¹d wstrzyma³ poci¹gi je¿d¿¹ce w niedzielê, przej¹³ wszystkie linie kolejowe i obj¹³ nad nimi ca³kowit¹ kontrolê, ni¿ mieliby orêdowaæ za tym „Knights”? 79


Na to odpowiedzia³ dr Craft: „W to wierzê. Byæ mo¿e najlepszym sposobem bêdzie, gdy debaty nad przejêciem przez rz¹d kontroli nad kolejnictwem przez siedem dni w tygodniu rozpoczniemy od dyskutowania nad projektem ustawy niedzielnej, przy której rz¹d przejmowa³by kontrolê tylko nad jednym dniem tygodnia. Je¿eli linie kolejowe odrzuc¹ tê nasz¹ ma³¹ proœbê, o której teraz tu mówimy, to wówczas lud bêdzie lepiej przygotowany na przejêcie w swoje rêce ca³ej kontroli.” „Knights Labor” broni¹ zasady, aby rz¹d przej¹³ kontrolê w kraju nad wszystkimi liniami kolejowymi, najmowa³ bezrobotnych ludzi w kraju do pracy na kolei za chocia¿by minimaln¹ p³acê, aby zarz¹dza³ podró¿ami tak, jak to czyni Departament Urzêdu Pocztowego, bez dopytywania siê, czy postêpowanie rz¹du w tej kwestii jest sensowne czy nie jest. To by³o przyczyn¹ postawienia tego w/w pytania. Dr Craft chytrze daje im do rêki »zajêcie«, prosz¹c ich, aby poparli jego sprawê. Przecie¿, je¿eli robotnicy pracuj¹cy w niedzielê popr¹ to, aby rz¹d przej¹³ kontrolê nad liniami kolejowymi tylko w jednym dniu tygodnia, wówczas robotnicy pracuj¹cy w niedzielê w rzeczywistoœci popr¹ „Knights”, aby rz¹d przej¹³ kontrolê nad ka¿dym dniem tygodnia. By³o tam, jak i na owym zgromadzeniu mechaników w Richmond, Va, dyskutowane jeszcze inne pytanie, a ono brzmi nastêpuj¹co: „Czy zaprzestanie pracy w jednym dniu tygodnia nie bêdzie oznacza³o zmniejszenie pensji o 1/7-¹?” OdpowiedŸ na to brzmia³a: „Tyle pracy, ile wykonuje siê na kolei przez siedem dni, mo¿e byæ wykonane w ci¹gu szeœciu dni i to lepiej, poniewa¿ robotnicy bêd¹ w lepszej kondycji. Na tej podstawie mechanicy bêd¹ nieprzerwanie domagaæ siê a nieraz i przymuszaæ Spó³kê Kolejow¹ do dopasowania programu p³acy, aby robotnicy otrzymali tak¹ p³acê jak¹ przedtem otrzymywali.” To oznacza, ¿e dr Craft i projektanci ustaw niedzielnych maj¹ zamiar wraz z robotnikami zmusiæ pracodawców do wyp³acania siedmiodniowej pensji za szeœæ dni pracy. A potwierdzone to jest przez wniesienie do ustawodawstwa rz¹dowego nastêpuj¹cej petycji, która wszêdzie kr¹¿y jako proœba o poparcie projektu ustaw niedzielnych. Ja otrzyma³em j¹, bêd¹c na owym zgromadzeniu w Chicago. Dr Craft rozpowszechnia ca³¹ masê tych petycji zarówno tam jak i tutaj na zgromadzeniu, odbywaj¹cym siê w tym mieœcie, a ona zawiera nastêpuj¹c¹ treœæ: „Do Senatu Rz¹du [Stanów Zjednoczonych]: „Ni¿ej podpisani prosz¹ powa¿nie Wasz Zwi¹zek o przyjêcie projektu ustawy, zakazuj¹cego ka¿demu najemcy przyjmowania ludzi do pracy na d³u¿ej ni¿ szeœæ dni w tygodniu oraz przyjmowania ludzi do pracy w niedzielê – za wyj¹tkiem pos³ugi domowej i opieki nad chorymi – przy czym, je¿eli Ustawa zezwala im na pracê w niedzielê, to maj¹ ustawowo otrzymaæ ekwiwalent w postaci odpoczynku w innym dniu tygodnia, a ponadto tym, którzy pracuj¹ przez szeœæ dni, ustawa ta zapewnia wysokoœæ ca³otygodniowej p³acy.” 80


Jednak tydzieñ sk³ada siê z siedmiu dni. Tygodniowa p³aca za pracê w szeœciu dniach ma siê równaæ p³acy za siedem dni pracy, mimo, ¿e pracuje siê tylko szeœæ dni. Ta petycja domaga siê od ustawodawców wszystkich Stanów wydania ustawy, która by zabezpiecza³a pracobiorcom prawo do otrzymywania ca³otygodniowej p³acy za szeœæ dni pracy w tygodniu. ¯aden cz³owiek na œwiecie nie ma prawa do otrzymywania tygodniowej p³acy za szeœæ dni pracy w tygodniu. Je¿eli otrzyma prawo do pobierania siedmiodniowej p³acy za szeœæ dni pracy, wówczas te¿ ma prawo do otrzymywania szeœciodniowej p³acy za piêæ dni pracy i stosownie do tej ustawy, ma prawo do otrzmywania piêciodniowej p³acy za cztery dni pracy, a id¹c dalej tokiem tej ustawy, prawo to kolejno zapewnia mu trzydniow¹ p³acê za dwa dni pracy, dwudniow¹ p³acê za jeden dzieñ pracy. Dok³adnie do tego zmierza owa proponowana ustawa. W tej petycji, ¿¹daj¹cej ca³otygodniowej zap³aty za szeœæ dni pracy jest ukryty wymóg p³acenia za jeden dzieñ bez pracy. Je¿eli wiêc cz³owiek zostaje upowa¿niony do otrzymywania p³acy za jeden nieprzepracowany dzieñ, to jawi siê problem, dlaczego mielibyœmy na tym poprzestaæ. A dlaczego nie móg³by byæ zap³acony nastêpny nieprzepracowany dzieñ. Mo¿e ktoœ pomyœleæ, ¿e niew³aœciwie interpretujê intencje owej petycji, ¿e jej wymagania wcale nie zezwalaj¹ na p³acenie za dowoln¹ iloœæ przepracowanych dni, czyli, ¿e dotyczy to wy³¹cznie siedmiotygodniowej p³acy za szeœæ dni pracy. Jednak nie taki jest cel tej petycji. Nie to jest intencj¹ tych, którzy d¹¿¹ do tego, aby poparto wymys³ „Knights of Labor” w puszczonej w obieg petycji. Dr George Elliott, pastor „Foundry Methodist Church”, koœcio³a w tym mieœcie, w którym odbywa siê wasze National Sunday Convention” (Komitet Zgromadzenia Narodowej Ustawy) – pastor tego koœcio³a, który ozdobiony jest 14 milionami popieraj¹cych omawian¹ tu petycjê, której w ogóle nie otrzymali; popierany conajmniej czêœciowo jednym kardyna³em wraz z siedmiu milionami dwustu tysi¹cami jego zwolenników – ten dr Elliott, przemawiaj¹c dzisiaj przed po³udniem na rzecz tego projektu ustawy, zosta³ zapytany przez senatora Call w nastêpuj¹cej sprawie: „Czy chce pan powiedzieæ, ¿e Kongres powinien te¿ wydaæ zarz¹dzenie, ¿eby urzêdnicy rz¹dowi, których biura s¹ w niedzielê zamkniête, otrzymywali zap³atê za „pracê” w niedzielê?” Na to pan Elliott odpowiedzia³: »Pan Elliott: Oczekujê, ¿e zostanie im zagwarantowane stosowne wyrównanie.« Tu wniós³ uwagê senator Call: »Senator Call: Czy pan proponuje, aby urzêdnicy otrzymywali p³acê siedmiodniow¹ za szeœæ pracy?«„ »Pan Elliott: Tak i to dlatego, ¿e wierzymy, i¿ pracownicy mog¹ wykonaæ ca³¹ tê pracê w szeœciu dniach pracy. A je¿eli wykonaj¹ ca³¹ pracê w szeœciu dniach wówczas maj¹ prawo do siedmiodniowej p³acy.« Z tych s³ów wynika jasno i niedwuznacznie, ¿e planuje siê pañstwowe i ogólnonarodowe prawa, maj¹ce zmusiæ pracodowców do wyp³acania siedmiodniowej 81


p³acy za szeœæ dni pracy. To jest po prostu socjalizm; to jest sednem socjlizmu. ¯aden to dziw, ¿e zyskaliœcie jednog³oœne poparcie „Zgromadzenia Knights of Labor”, „in¿ynierów i mechaników kolei” i „Socilistic Labor Union of New York City”, proponuj¹c im dobr¹ p³acê za nie pracowanie. Tu przyznajê siê, ¿e i ja jestem gotów poprzeæ taki projekt ustawy, pod warunkiem, ¿e za nim nie kryje siê nic innego, jak tylko pieni¹dze. Jednak to jeszcze nie wszystko. Partia „Knights Laobr” nie tylko akceptuje tê propozycjê, ale wrêcz domaga siê wiêcej. Od pewnego czasu „Knights Labor” domaga siê, aby dziesiêciogodzinna p³aca by³a wyp³acana za osiem godzin pracy, czyli p³acy za nie przepracowane dwie godziny. Partia „Christian Union” i „Catholic Review” oœwiadczy³y, ¿e popr¹ ich wniosek o ustanowienie prawa do oœmiogodzinnej pracy, ale w zamian za to, ¿e z kolei robotnicy popr¹ wydanie prawa do szeœciodniowej pracy w tygodniu, z tym, ¿e mia³oby siê to odbyæ na zasadzie ustawy zakazuj¹cej wszelkiej pracy w niedzielê. Dr Craft i dr Elliott poszli jeszcze jeden krok dalej, aby sobie zabezpieczyæ poparcie robotników przez wydanie praw zmuszaj¹cych pracodawców do p³acenia pe³nej p³acy za nie pracowanie w niedzielê. Na tym jednak nie zatrzyma³o siê „Knights Labor”. To samo wydanie gazety „Journal of United Labor”, w której ukaza³a siê przemowa Dra Crafta, zamieœci³o artyku³ dotycz¹cy poruszanego tu tematu, o nastêpuj¹cej treœci: „Dlaczego nie mia³oby zostaæ wydane w tej kwestii prawo? Przecie¿ ca³otygodniowa praca mo¿e zostaæ wykonana w piêciu oœmiogodzinnych dniach pracy, je¿eli tylko zatrudni siê odpowiedni¹ iloœæ bezrobotnych pracowników, wa³êsaj¹cych siê po ulicach.” Przestêpstwem jest, gdy pewn¹ czêœæ spo³eczeñstwa przeci¹¿a siê prac¹, podczas gdy pozosta³a czêœæ tych samych ludzi cierpi niedostatek i g³ód z powodu braku pracy. Przemowa dra Crafta, opublikowana tak¿e w innych czasopismach, dostarcza obfitych argumentów, dla wprowadzania takich ustaw w ¿ycie. Tak wiêc, jeœli rzecznicy Ustawy Niedzielnej proponuj¹ p³acenie ca³otygodniowej p³acy za szeœæ oœmiogodzinnych dni pracy, poniewa¿ ca³a ta praca – która teraz jest wykonywana w siedmiu dniach – mo¿e zostaæ wykonana w szeœciu dniach, to wtedy „Knights Labor” zaproponuj¹ p³acê tygodniow¹ za piêæ dni pracy, poniewa¿, zatrudniwszy bezrobotnych, praca, która teraz jest wykonywana w ci¹gu siedmiu dni, mo¿e zostaæ wykonana w ci¹gu piêciu dni. Wtedy te¿ bêdzie tak, jak powiedzia³ dr Elliott: „Je¿eli oni wykonaj¹ wszystk¹ pracê, wówczas nale¿y siê im za to pe³na p³aca.” Je¿eli jednak tygodniowa p³aca musi byæ wydana za piêæ dni pracy po osiem godzin, to mo¿naby powiedzieæ, ¿e za dwa nieprzepracowane dni nale¿a³oby równie¿ zap³aciæ i wtedy mo¿na zapytaæ, dok¹d to wszystko zmierza?; gdzie s¹ tego granice? Je¿eli rz¹d ma w ka¿dym czasie kontrolowaæ pracê kolei, aby zgodnie z zarz¹dzeniem kolej wyp³aca³a wynagrodzenie za dwa dni bez pracy i jeœli Stany maj¹ ustanawiaæ prawa zmuszaj¹ce p³acodawców do p³acenia za dwa nieprzepracowane dni, to dlaczego rz¹dy – zarówno Stanów jak i pañstwa – nie mia³yby w³¹czyæ wszystkiego pod w³asny zarz¹d i p³aciæ robotnikom pe³n¹ pensjê 82


za nie pracowanie? Je¿eli wiêc cz³owiek ma prawo do otrzymywania zap³aty za jeden nieprzepracowany dzieñ, to gdzie w tej kwestii le¿y granica roszczeñ prawnych? Prawda jest taka, ¿e nie ma tu granicy. Je¿eli ktoœ ma prawo do otrzymywania p³acy za jak¹œ czêœæ nieprzepracowanego czasu, wówczas ma prawo do otrzymywania p³acy za ca³y nieprzepracowany czas. A zasada, na podstawie której dr Craft i jego „ustawo-niedzielni” koledzy domagaj¹ siê poparcia ze strony robotników dla swego projektu ustawy niedzielnej jest niczym innym jak jawn¹ zasad¹ socjalizmu. Dok³adnie w tym miejscu znajduje siê pewien prawny punkt, nad którym powinni powa¿nie zastanowiæ siê robotnicy. Robotnicy pracuj¹cy w niedzielê okazuj¹ wielk¹ sympatiê pracownikom zmagaj¹cym siê z drêcz¹cymi ich monopolami, którzy oœwiadczaj¹, ¿e ustawy niedzielne wyzwol¹ ich spod w³adzy tych monopoli. Jednak w miejsce tych wszystkich monopoli, ustanawiaj¹ im inny monopol, a mianowicie monopol religii, a nieustanne korzystanie z niego ma im zabezpieczyæ rz¹d. Oni mog¹ mówiæ ile tylko im siê podoba o ich (monopolów) zach³annoœci, ucisku i wszelkiego rodzaju wyzysku i to jest prawd¹, ale z tych wszystkich najbardziej chciwych, uciskaj¹cych, despotycznych i pozbawionych skrupu³ów monopoli, jakie ktokolwiek widzia³ albo jakie mog¹ byæ widziane przez œwiat, to najgorszym jest monopol religijny. Je¿eli ci orêdownicy ustaw niedzielnych wyzwol¹ robotników spod w³adzy tamtych monopoli – zak³adaj¹c, ¿e to im siê uda – wówczas pojawia siê bardzo powa¿ne pytanie: Kto wyzwoli robotników spod w³adzy religijnego monopolu?! Senator Blair: Usuñ Pan prawo do odpoczynku, odbierz Pan go pracuj¹cemu ludowi i daj Pan spó³kom i zak³adom ca³kowit¹, niczym nieograniczon¹ swobodê do zburzenia prawa do 24-ro godzinnego odpoczynku, wówczas odrazu stwierdzimy czy to lud domagaæ siê bêdzie takich ustaw i praw, czy te¿ ustawodawcy.” Jones: Istnieje ca³a masa mo¿liwoœci, w jaki sposób pomóc robotnikom, bez ustanawiania religijnych monopoli i wymuszania na wszystkich przestrzegania religijnych przepisów. Tutaj jest jeszcze inny punkt, o którym warto wspomnieæ. Akurat ci, którzy domagaj¹ siê tych ustaw i ci którzy pracuj¹ nad ich ustanowieniem, zmuszaj¹ lud do pracy w niedzielê. W Stanie Illionis, minionego miesi¹ca, na „Convention Sunday” w pierwszym przemówieniu na tym Zgromadzeniu, zosta³o powiedziane: „Przypominamy o tym, jak robotnicy s¹ zmuszani do profanowania »Sabatu« przez wielkie corporacje.” A zaraz nastêpne zdanie brzmi: „Przypominamy te¿ o tym, ¿e akcjonariusze posiadaczy linii kolejowych, bêd¹cy cz³onkami koœcio³a siedz¹ na krzes³ach i w »sabat« pochylaj¹ swoje czo³a w domu Bo¿ym.” Senator Blair: To nam jedynie mówi, ¿e na œwiecie jest wielu ob³udników. Co to ma wspólnego z proponowan¹ ustaw¹? Jones: Do tego w³aœnie zmierzam. Ma to bardzo wiele wspólnego z omawian¹ tu kwesti¹. Owi akcjonariusze, którzy zarz¹dzaj¹ kolejami, to oni tak powiedzieli, (a to zosta³o na tym Zgromadzeniu poœwiadczone przez pewnego pastora, któremu 83


powiedzia³ prezydent spó³ki linii kolejowych), ¿e petycje o ustawy niedzielne wychodz¹ czêœciej ze strony pastorów, ni¿ od innych grup spo³ecznych. Senator Blair: To tylko dowodzi, ¿e wœród pastorów jest wielu ob³udników. Jones: Dok³adnie tak jest; ale to Pan tak powiedzia³. Tu przyznajê, ¿e osobiœcie nie s³ysza³em owej dyskusji. Senator Blair: Jeœli chodzi o tê wypowiedŸ, to nie znajdujê w niej ¿adnego b³êdu. Je¿eli jest ona prawd¹, to wcale nie godzi w omawian¹ tu kwestiê. Jones: Je¿eli owi pastorzy i cz³onkowie koœcio³ów nie chc¹ zachowywaæ »Sabatu« i byæ pos³uszni przykazaniu, które wypowiedzia³ Bóg, to czy bêd¹ pos³uszni przykazaniu, które wypowiedzia³o pañstwo? Senator Blair: Na pewno ciê¿ko pracuj¹cy cz³owiek potrzebuje odpoczynku. Pastorzy, cz³onkowie koœcio³ów i miliony innych mog¹ czyniæ, co im siê podoba. Przedstawiliœmy projekt ustawy i on mówi nam, ¿e rz¹d pañstwa, uczestnicz¹c czêœciowo w jurysdykcji cywilnego rz¹du Stanów Zjednoczonych ma przyzwolenie udzielone mu przez Stany do kontrolowania miêdzystanowego handlu, interesów pocztowych urzêdów, armii, marynarki i Stany uprawni³y g³ówny rz¹d do rozstrzygania spornych spraw. Jednak rz¹d nie podejmie ¿adnych kroków zmierzaj¹cych do zburzenia „Sabatu” w pañstwie. To w³aœnie jest celem tego ustawodawstwa i to jest wszystko, czego tu siê podejmujemy. Jest to po prostu propozycja ustanowienia kompetentnej ustawy odpoczynku niedzielnego w pañstwie i nic wiêcej. Jones: Jednak te ustawy musz¹ mieæ tak¹ si³ê wymuszaj¹c¹ – je¿eli w ogóle przez nie zostanie to wymuszone – aby mog³y dzia³aæ dla dobra ludzi. Senator Blair: Nie przez pañstwo. Czy ci ludzie domagaj¹ siê ich, czy nie, czy je naruszaj¹, czy nie, to ju¿ inna sprawa. Cz³owiek mo¿e opowiadaæ siê za jakimœ prawem, mimo, ¿e je przestêpuje. Wiele zdecydowanie wstrzemiêŸliwych ludzi na œwiecie u¿ywa napojów alkoholowych. Co prawda uznawaj¹ z³o, jakie w tym tkwi, ale popieraj¹ wydanie prawa têpi¹cego owe z³o. Najbardziej gorliwi obroñcy praw wstrzemiêŸliwoœci – jakich kiedykolwiek widzia³em – to ludzie, którzy uœwiadomili sobie, ¿e to w³aœnie przed nimi otwiera siê grób. Sami nie mog¹ oprzeæ siê apetytowi, jednak prosz¹ rz¹d, aby wyda³ prawa, w celu ratowania ich ch³opców. Jones: To wszystko jest w porz¹dku. Ja sam jestem zdecydowanie za takim zakazem, ale nie za prawem zakazuj¹cym czy nakazuj¹cym œwiêcenie niedzieli. Senator Blair: Nie mo¿e Pan przytaczaæ ludzkich praktyk, jako odpowiedŸ czy argument na problem dotycz¹cy dobra publicznego. Nie mo¿e uniewa¿niæ ludzkich zasad cz³owiek, który sam nie ¿yje wed³ug nich. Jones: Jednak ca³a tajemnica tej sprawy jest nastêpuj¹ca: owe osoby argumentuj¹ wydanie Ustawy Niedzielnej tym, ¿e w³aœciciele wielkich korporacji linii kolejowych profanuj¹ „Sabat” przez stale kursuj¹ce poci¹gi w niedzielê, czym kolej zmusza ludzi do pracy w tym dniu, a tym samym do profanowania go. W tym samym czasie twierdz¹, ¿e ci w³aœciciele linii kolejowych s¹ cz³onkami koœcio³a. 84


Je¿eli wiêc faktem jest, ¿e kolej zmusza ludzi do profanowania tego dnia, a w³aœciciele linii kolejowych s¹ cz³onkami koœcio³a, to czy¿ to nie cz³onkowie koœcio³a zmuszaj¹ tych ludzi do profanowania niedzieli? Co wiêcej, w Chicago pewien prezydent linii kolejowych przytoczy³ cytowan¹ ju¿ poprzednio wypowiedŸ, ¿e kolej otrzymuje wiele petycji odnoœnie ustawy niedzielnej od pastorów i podpisanych „przez pastorów” a nie od innych ludzi. Tak wiêc, je¿eli cz³onkowie koœcio³a s¹ posiadaczami linii kolejowych i pastorzy prosz¹ ich, aby poci¹gi przesta³y kursowaæ w niedzielê, to wówczas kogo nale¿y potêpiæ za „profanowanie” tego dnia jak nie pastorów i cz³onków ich koœcio³a? Czy pastorzy mog¹ dopiero wtedy wstrzymaæ kursowanie poci¹gów w niedzielê, gdy do tego zmusi ich cywilne prawo? Ostatniego miesi¹ca, na zgromadzeniu w Chicago, odbywanego w dniach 20-21 Listopada, dr Knowles, sekretarz „National Sunday-law” – popierany przez Williama E. Dodge – powiedzia³ ju¿ po jego œmierci, ¿e „Delaware & Lackwanna Railroad Company” ma siê sprzeciwiæ temu, aby poci¹gi kursowa³y w niedzielê. Akurat w niedzielê, piêciuset pastorów mia³o konferencjê w Nowym Yorku i aby dojechaæ do celu, skorzysta³o z konkurencyjnej linii kolejowej, czym zosta³y zwi¹zane rêce Komitetowi do spraw przestrzegania niedzieli. PóŸniej, kiedy zarz¹dzaj¹cy „Delaware & Lackwanna” byli proszeni, aby w niedzielê nie kursowa³y ich poci¹gi, odpowiedzieli: „Jak mo¿ecie do nas przychodziæ i prosiæ nas, abyœmy wstrzymali kursowanie poci¹gów w niedzielê, gdy setki waszych pastorów korzysta³o w niedzielê z konkurencyjnej firmy, której poci¹gi kursuj¹ w niedzielê. Je¿eli wasi pastorzy je¿d¿¹ kolej¹ w niedzielê, to dlaczego nie mog³yby to czyniæ inne osoby i w niedzielê podró¿owaæ naszymi kolejami. Je¿eli inne linie kolejowe maj¹ prawo kursowaæ w niedzielê – a na pewno s³udzy ewangelii nie pojechaliby kolej¹ w niedzielê, je¿eli by³oby to niegodziw¹ rzecz¹ – to nie widzimy powodu, dlaczego mia³oby byæ wielce zdro¿n¹ rzecz¹ dla nas, ¿e nasze poci¹gi kursuj¹ w niedzielê.” To jest bardzo celna odpowiedŸ. Nic wiêc dziwnego, ¿e rêce Komitetu do spraw niedzieli zosta³y przez to zwi¹zane. A mimo to, w³aœnie ta Konferencja piêciuset pastorów, zebranych minionego lata w Nowym Yorku, podjê³a pierwszy zdecydowany krok w kierunku zorganizowania „National Sunday Association”, którego osobiœcie dr. Knowles jest sekretarzem. Z tych wszystkich faktów, wy³ania siê nastêpuj¹cy obraz: 1. Cz³onkowie koœcio³a s¹ w³aœcicielami linii kolejowych 2. Pastorzy podpisuj¹ petycje odnoœnie kursowania poci¹gów w niedzielê 3. Cz³onkowie koœcio³ów udzielaj¹ poparcia petycji pastorów odnoœnie kursowania poci¹gów w niedzielê; pastorzy je¿d¿¹ w niedzielê poci¹gami, a pozostali cz³onkowie koœcio³ów je¿d¿¹ w niedzielê na wycieczki 4. A potem to ca³e towarzystwo – pastorzy i cz³onkowie koœcio³a – wspólnie wysy³aj¹ petycjê do Kongresu i Pañstwowej Komisji Ustawodawczej, aby wydali ustawê, która by zatrzyma³a kursowanie wszystkich poci¹gów w niedzielê! 85


To oznacza, ¿e oni chc¹, aby w³adza ustawodawcza, zarówno pañstwowa jak i narodowa zmusi³a posiadaczy linii kolejowych, bêd¹cych akurat cz³onkami ich koœcio³ów, do zastosowania siê do ich w³asnej petycji i zakaza³a kursowania poci¹gów w niedzielê. Innymi s³owy: cywilna w³adza powinna ich wszystkich – pastorów i cz³onków koœcio³a – zmusiæ do takiego postêpowania, (jak zreszt¹ sami przyznaj¹) jakie powinno cechowaæ chrzeœcijan. A przy tym uporczywie domagaj¹ siê – cytuj¹c ca³y czas przykazanie Bo¿e – „Pamiêtaj o dniu Sabatu, aby go œwiêciæ”. Jednak, jeœli nie chc¹ byæ pos³uszni przykazaniu Bo¿emu, które uznawaj¹ i cytuj¹, to jakie mamy zapewnienie, ¿e bêd¹ pos³uszni ustawie Kongresu czy rz¹dowemu ustawodawstwu, a szczególnie wtedy, kiedy sami domagaj¹ siê jego przestrzegania? Czy przez cywilne prawo zmusz¹ samych siebie do tego, czego sk¹din¹d nie czyni¹? Podsumowuj¹c tê kwestiê, mo¿na w paru s³owach powiedzieæ, ¿e oni chc¹ poprzez cywiln¹ w³adzê wymusiæ koœcieln¹ dyscyplinê i to nie tylko w stosunku do samych siebie, ale tak¿e odnieœæ j¹ do wszystkich ludzi. Ten ca³y system i wszystkie te aspiracje domagania siê ustaw niedzielnych s¹ oszukañcze. Zaœ co siê tyczy narzucenia ustawy, ona odpowiada tym, którzy pracuj¹ nad jej wydaniem, poniewa¿ na pewno ci, którzy nie chc¹ jej, ci te¿ nie bêd¹ siê jej domagaæ, a ustawodawcom nie wolno ustanawiaæ praw, które nie s¹ popierane przez publiczn¹ opiniê. Udowodnione to jest przez fakt, ¿e Stan Illinois i miasto Chicago posiadaj¹ obecnie ustawy niedzielne, które powinny satysfakcjonowaæ ka¿d¹ rozs¹dn¹ osobê, chocia¿ ¿adnej z nich nie domagano siê. Pastorzy Stanów i miast w tych Stanach zamiast d¹¿yæ do wymuszania ich, zwo³uj¹ zgromadzenie za zgromadzeniem, na których pracuj¹ nad wydawaniem coraz wiêcej ustaw niedzielnych – zarówno pañstwowych jak i narodowych. Jaki bêdzie nastêpny krok? Uczynienie z nich kwestii politycznej zarówno w pañstwie jak i w narodzie oraz uczynienie z nich dekretu i wymuszaj¹cej Ustawy Niedzielnej dzia³aj¹cej tak¿e na korzyœæ partii politycznych przy wyborach. To jest potwierdzone przez nastêpuj¹c¹ zbiorow¹ uchwa³ê podjêt¹ na zgromadzeniu „Elgin Sunday-laws: „Postanawiamy – gdy¿ patrzymy ze wstydem i smutkiem na nie œwiêcenie »Sabatu« przez wielu chrzeœcijan i to tak dalece, ¿e rozwin¹³ siê wœród nich zwyczaj kupowania w »Sabat« gazet, zajmowania siê w »Sabat« handlem, podró¿owaniem i w wielu przypadkach oddawania siê przeró¿nym przyjemnoœciom i pob³a¿aniom sobie, a przez lekcewa¿enie i obojêtnoœæ oddalaj¹ od siebie powa¿ne obowi¹zki i przywileje, jakie przynosi im ten Bo¿y dzieñ. „Postanawiamy – ¿e wszyscy oddajemy nasze g³osy i wsparcie tym kandydatom czy politycznym urzêdnikom, którzy zobowi¹zuj¹ siê poprzeæ wydanie i wprowadzenie w ¿ycie ustawy na rzecz obywatelskiego »Sabatu«.” Tego rodzaju uchwa³a mo¿e funkcjonowaæ w Illinois, chocia¿ i tu nasuwa ona w¹tpliwoœci. Jednak ta uchwa³a, bêd¹ca echem wypowiedzi osób obecnych na owym zgromadzeniu, nigdy nie mo¿e funkcjonowaæ w obliczu Konstytucji Stanów Zjed86


noczonych. Zebrani na owym zgromadzeniu ustalaj¹, ¿e »Sabat« jest „testem wszystkich religii”. Zaœ wymaganie od kandydatów czy urzêdników pañstwowych, aby zobowi¹zali siê do g³osowania za wydaniem i wprowadzeniem w ¿ycie ustawy na rzecz „Sabatu” jest religijnym testem przydatnoœci w³adzy. Narodowa Konstytucja oœwiadcza, ¿e „nigdy nie mo¿e byæ wprowadzany ¿aden religijny test okreœlaj¹cy przydatnoœæ czy to urzêdu czy publicznego stanowiska za panowania tego rz¹du”. Stosownie do tego ¿aden Sabat i ¿adna Ustawa Niedzielna nigdy nie mo¿e byæ testem sprawdzaj¹cym przydatnoœæ jakiegokolwiek kandydata na jakiekolwiek stanowisko w pañstwowym czy publicznym urzêdzie. Prawd¹ jest, ¿e w w/w „Postanowieniu” zosta³o u¿yte s³owo „obywatelski”, jednak ono odpowiada wielu znaczeniom w pracach owego zgromadzenia. Nie mo¿e byæ i te¿ nie ma czegoœ takiego jak „obywatelski Sabat”. Sabat jest ca³kowicie religijny i ka¿dy o tym wie. Ogólnie we wszystkich dyskusjach nad owym „postanowieniem” i nad tematyk¹ ustawodawcz¹ poruszan¹ na tym „Zgromadzeniu” chodzi³o o religijne kwestie i tylko o nie. Senator Blair: Czy chce Pan jeszcze coœ innego przedstawiæ? Jones: Tak. Jest tutaj jeszcze jedna kwestia do podkreœlenia, a mianowicie: my bêdziemy cierpieæ jeœli przejdzie ta ustawa. Co prawda planuje siê wprowadzenie paragrafu uwzglêdniaj¹cego wyj¹tki. Niektórzy s¹ za ustanowieniem paragrafu uwzglêdniaj¹cego wyj¹tki, jednak to w najmniejszym stopniu nie umniejszy naszego sprzeciwu wobec tej ustawy, nawet gdyby ustanowiono ich czterdzieœci, chyba, ¿e umieœci siê klauzulê, na mocy której, ka¿dy, kto nie chce przestrzegaæ owej ustawy, bêdzie od niej zwolniony. W tym przypadku, nie bêdziemy podnosiæ wielkiego protestu. Senator Blair: Czy Panu jest obojêtne, czy owe klauzule bêd¹ wprowadzone czy te¿ nie? Jones: Prawnie rzecz bior¹c nie wolno takiej klauzuli wstawiaæ do ustawodawstwa i my nigdy nie uznamy takiej klauzuli do ustawy jako ekwiwalentu za zaniechanie protestu wobec niej. Nie jesteœmy przeciwko tej ustawie dlatego, ¿e chcemy uzyskaæ dla siebie jakieœ ulgi. Nasze sprzeciwy s¹ ukierunkowane przeciwko zasadzie dotycz¹cej ca³okszta³tu ustawodawstwa w tym temacie i taka klauzula nie z³agodzi naszego sprzeciwu. Senator Blair: Czy wy ró¿nicie siê od [pogl¹dów] dra Lewisa? Jones: Tak, proszê Pana. Nigdy nie uznamy wyj¹tkowych klauzul, które by mia³y zmieniæ nasz sprzeciw wobec tej ustawy. Po prostu my zdecydowanie odmawiamy pañstwu prawa do wydawania w tej kwestii ustaw, bez wzglêdu na to czy s¹ one z klauzulami te¿ bez. Senator Blair: Czy jest to prawd¹, ¿e wasza spo³ecznoœæ religijna posiada trzy razy wiêcej cz³onków [ni¿ spo³ecznoœæ religijna, w której cz³onkiem jest dr Lewis]? Jones: Tak. Jest nas prawie trzydzieœci tysiêcy i nie prosimy o ¿adne zwalniaj¹ce klauzule. W tej kwestii rozchodzi siê nam tylko o zasadê. Przy rzetelnie u³o¿o87


nym prawie nie mo¿e byæ ¿adnych zwalniaj¹cych klauzul. Je¿eli prawo jest w³aœciwe, wówczas z³¹ rzecz¹ jest ok³adaæ je klauzulami. W 1887 roku pani Bateham napisa³a i wyda³a „Listy do wierz¹cych siódmego dnia”, w których g³ównie porusza³a nastêpuj¹c¹ kwestiê: „Je¿eli bêdziemy pomagaæ we wprowadzeniu Ustawy Niedzielnej, wówczas musimy domagaæ siê klauzuli zwalniaj¹cej od zawartej w niej karze”. Wówczas na to daliœmy odpowiedŸ, któr¹ stale powtarzamy, ¿e nie pomo¿emy wam narzucaæ komuœ tego, czego sami nie chcemy, aby by³o nam narzucone. Senator Blair: Czy Pan wnosi sprzeciw w tej kwestii? Jones: Sprzeciwiamy siê ca³ej zasadzie proponowanej Ustawy. Siêgamy tu do jej korzeni i odmawiamy Kongresowi prawa do ustanowienia jej. Senator Blair: Czy to oznacza, ¿e przewidziana w niej wyj¹tkowa klauzula zwalniaj¹ca od kary nie polepsza jej? Jones: Nie, nawet o odrobinê, gdy¿ jeœli tê ustawê zalegalizuje siê, wówczas na tej zasadzie i my przyznamy wiêkszoœci racjê do ustanowienia tego czy owego dnia jako „Sabat Pañski”, który ma byæ przestrzegany. Tylko, ¿e jeœli zmieni siê wiêkszoœæ w cywilnym rz¹dzie – a to mo¿e siê zdarzyæ z up³ywem paru lat i prawdê mówi¹c zdarza siê prawie przy ka¿dych wyborach – wówczas lud mo¿e wybraæ siódmy dzieñ tygodnia i powiedzieæ, ¿e w³aœnie ten dzieñ musi byæ przestrzegany albo i nie przestrzegany. Je¿eli uznajemy, ¿e mamy prawo do ustawodawstwa, wówczas musimy te¿ uznaæ prawo do uchwalenia, ¿e jakiœ dzieñ nie jest œwiêty, ¿e nie trzeba go przestrzegaæ i tym sposobem ka¿da niedziela mo¿e byæ przez ludzi œwiêcona lub te¿ mo¿e byæ przez ludzi uczyniona np. dniem pi³karskich rozgrywek. Taki te¿ by³ kurs religijnych ustaw od czasu powstania papiestwa i ten kurs pozostanie a¿ do koñca, przy wydawaniu wszelkiego rodzaju religijnych ustaw. Senator Blair: Czy Pan nie wierzy, ¿e jest pewna ró¿nica miêdzy wiêkszoœci¹ pod monarchistycznymi rz¹dami a wiêkszoœci¹ pod republikañskimi rz¹dami? Pod rz¹dami monarchii wiêkszoœæ to po prostu jeden cz³owiek posiadaj¹cy w³adzê. Jones: Gdy omawian¹ przez nas kwestiê narzuci siê administracji cywilnopañstwowej, wówczas rzeczywiœcie czyni to ogromn¹ ró¿nicê. Dlatego te¿ jesteœmy tak¿e przeciwko temu, ¿eby wysz³o prawo zmuszaj¹ce do przestrzegania tego dnia, który my œwiêcimy, jak te¿ jesteœmy przeciwko uchwalaniu klauzul. Gdyby tak nie by³o, wtedy zaprzeczalibyœmy sami sobie. Pozwólcie proszê, ¿e przedstawiê to na pewnym przyk³adzie: by³ czas, kiedy nie œwiêciliœmy siódmego dnia jako Sabatu. W tym czasie mieliœmy prawo do nie przestrzegania go. Potem doszliœmy do przekonania, ¿e powinniœmy go przestrzegaæ i te¿ od razu zaczêliœmy to czyniæ. Tak¿e i w tym przypadku mieliœmy prawo do przestrzegania go. Ma³o tego, mieliœmy tak¿e prawo do ponownego nie przestrzegania go, je¿eli tak¹ podjêliœmy decyzjê. Je¿eli wiêc œwiêc¹c Sobotê, pozwolimy pañstwu przyw³aszczyæ sobie w³adzê do zmuszania nas do czegoœ, 88


czemu mamy prawo sprzeciwiæ siê i zaniechamy tego, wówczas wyrzekniemy siê naszej wolnoœci religijnej, naszej wiary i naszych nabo¿eñstw. Je¿eli tylko ten lud zastanowi siê nad t¹ kwesti¹, wówczas zobacz¹, ¿e nie mog¹ zgodziæ siê z tak¹ ustaw¹, a tym bardziej pozwoliæ na jej wydanie. ¯aden cz³owiek nie mo¿e beztrosko pozwalaæ na wydanie ustaw popieraj¹cych jak¹kolwiek formê wiary, chwalenia Boga lub czegokolwiek, co sam wyznaje. Gdyby jednak zgodzi³ siê na to, wówczas pozbawia siebie samego prawa do wyznawania innej formy wiary, gdy dojdzie do przekonania, ¿e ta inna forma wiary jest bli¿sza Prawdy od dotychczas przez niego wyznawanej. On w rzeczwistoœci rezygnuje z w³asnego prawa do swobodnego myœlenia, do zastanawiania siê nad kwesti¹ obchodzenia religijnych œwi¹t i odt¹d musi przyj¹æ religijn¹ formê nabo¿eñstw, przygotowan¹ dla niego przez w³adzê ustawodawcz¹, a to oznacza, ¿e musi zastosowaæ siê do tego, co wiêkszoœæ dyktuje. Je¿eli tak chc¹, to w ten sam sposób ci, którzy przestrzegaj¹ niedzielê, wyrzekn¹ siê tak¿e swojej wolnoœci religijnej. Jednak jeœli chodzi o nas, nie mamy takiego zamiaru. My domagamy siê, a nie wyrzekamy swoich praw. A gdyby ktoœ z nas wyrzek³ siê ich, wówczas pójdziemy do niego i bêdziemy usi³owali przekonaæ go o jego prawach, aby ponownie powróci³ do nich. Jest jeszcze jedna kwestia godna podkreœlenia: zwalniaj¹ca klauzula jest tylko tolerancyjn¹ klauzul¹, ukryt¹ pod p³aszczykiem cnoty. Dla nas przyjêcie jej bêdzie oznacza³o, ¿e wszystkie religijne prawa s¹ w gestii wiêkszoœci i ¿e my jesteœmy sk³onni przyj¹æ od niej [od wiêkszoœci], tak¹ wolnoœæ religijn¹, jak¹ oni maj¹ na myœli. Jednak na takie ustêpstwa nigdy nie pójdziemy. Z takim rozwi¹zaniem sprawy nigdy nie zgodzimy siê i te¿ nigdy mu siê nie poddamy. Jesteœmy amerykanami i obywatelami Stanów Zjednoczonych, dlatego domagamy siê wszystkich praw przys³uguj¹cych obywatelom Ameryki. S³ownik amerykañskich pojêæ nie zna takiego s³owa jak „tolerancja”. On opiera siê na prawach. To, co przed szeœædziesiêciu laty, dok³adnie przekaza³ na ten temat Komitet Senatu, brzmi nastêpuj¹co: „To, co inne narody nazywaj¹ religijn¹ tolerancj¹, my nazywamy religijnymi prawami. One nie spe³niaj¹ swojej funkcji na mocy pob³a¿liwoœci lub folgowania ze strony rz¹du, ale s¹ prawami, których rz¹d w ¿adnym przypadku nie mo¿e pozbawiæ swoich obywateli – nawet w najmniejszej czêœci, bez wzglêdu na to, jak nieznaczn¹ by ona by³a.” Jednak to jeszcze nie wszystko, co jest do powiedzenia w tej sprawie. Do tego nale¿y jeszcze jedna zasada. Je¿eli nawet przyjêlibyœmy tê klauzulê, to w ogóle nie pomo¿emy tej sprawie. Przedstawiê to jak najkrócej. Za³ó¿my, ¿e zostanie uchwalona taka klauzula. Za³o¿my, ¿e s¹ ludzie, twierdz¹cy, i¿ s¹ Adwentystami Dnia Siódmego i oni oœwiadczaj¹, ¿e maj¹ zamiar otworzyæ w niedzielê salon gry czy te¿ jakiœ dom handlowy. W tym przypadku wiêkszoœæ, w obronie swoich przekonañ natychmiast musi uchyliæ tê zwalniaj¹c¹ klauzulê. Senator Blair: Czy Pan powiedzia³ o tym pani Bateham? 89


Jones: Proszê, niech Pan pozwoli, ¿e powtórzê. Je¿eli wydacie klauzulê zwalniaj¹c¹ – a takie próby by³y czynione – to wówczas pojawi¹ siê ludzie, którzy dobrze wiedz¹, ¿e w niedzielê mog¹ mieæ wy¿sze dochody ni¿ w sobotê, wtedy od razu bêd¹ podawaæ siê za Adwentystów Dnia Siódmego, twierdz¹c przy tym, ¿e œwiêc¹ Sobotê. Pan nie mo¿e „przeszkodziæ ich nawróceniu siê”, Pan nie mo¿e wejrzeæ w ich serce, ¿eby poznaæ ich intencje i motywy, aby byæ pewnym, czy ich wyznanie jest szczere czy nie. Oni okreœl¹ siebie jako œwiêc¹cych Sobotê i dlatego oni chc¹ mieæ otwart¹ swoj¹ dzia³alnoœæ handlow¹ w niedzielê. Wówczas wy, natychmiast musicie zareagowaæ na to i odwo³aæ ow¹ klauzulê zwalniaj¹c¹. Tak wiêc owa klauzula bêdzie arcykrótko funkcjonowaæ. Senator Blair: W tym zgadzam siê z Panem. Jones: Z tego w³aœnie powodu osoby te nie mog¹ ustanawiaæ klauzul zwalniaj¹cych i z tego te¿ powodu, ¿e one umo¿liwiaj¹ wiêkszoœci panowanie nad naszym sumieniem, my odmawiamy prawa podejmowania tego rodzaju uchwa³. Dlatego proszê zebranych tu przedstawicieli ró¿nych organizacji – kiedy zakoñczy siê wys³uchanie mej interpelacji – aby siê nad tym zastanowi³y. Senator Blair: Chêtnie kierujê uwagê obecnych tu cz³onków na tê kwestiê. Je¿eli chcecie wydaæ tego rodzaju ustawê, dobrze bêdzie, gdy bêdziecie d¹¿yæ do wydania takiej ustawy, która spe³ni wasze cele. Powinniœcie byæ ostro¿ni, aby przy swoich wysi³kach poparcia przeciwnych wam partii, w ustawach nie nadali im takiego sensu lub nie umieœcili czegoœ, co by akurat pomog³o uzyskaæ im to, do czego d¹¿yli. Jones: Tak, Panie, akurat o to siê rozchodzi. Aby pokazaæ dzia³anie tej zasady, podajê tu, ¿e w 1885 roku Stan Arkansas posiada³ w swojej Ustawie Niedzielnej tak¹ w³aœnie klauzulê zwalniaj¹c¹. Tê klauzulê zwalniaj¹ca wykorzysta³o wielu posiadaczy salonów handlowych i otwar³o je w niedzielê. Wówczas natychmiast wybrano delegacjê, która uda³a siê do ustawodawców w Arkansas, aby odwo³ano ow¹ klauzulê i zamkniêto salony w niedzielê. Ustawodawcy uczynili to natychmiast. Gdyby skoñczy³o siê to na zamkniêciu salonów w niedzielê, by³oby to w miarê dobr¹ rzecz¹. Jednak na tym siê nie skoñczy³o! Z powodu odwo³ania tej klauzuli, nie zosta³ zaaresztowany ani jeden posiadacz salonu. Na mocy odwo³ania tej klauzuli zosta³o natomiast zaaresztowanych tylko dwóch i to nie dlatego, ¿e nie œwiêcili siódmego dnia; ¿aden cz³owiek nie by³ oskar¿ony z tytu³u nie œwiêcenia siódmego dnia. Wœród tych dwóch oskar¿onych i ukaranych, jeden by³ Babtyst¹ Dnia Siódmego, a drugi Adwentyst¹ Dnia Siódmego, cz³owiek biedny, niczym Job po utracie wszystkiego. Temu cz³owiekowi zabrano jedynego konia i krowê. Jego bracia zebrali pieni¹dze i zap³acili za niego grzywnê, aby go uratowaæ przed wiêzieniem. Tacy ludzie byli od czasu do czasu s¹downie karani, a obroñcy tego Stanu, pod przewodnictwem senatora Crocketta osi¹gnêli swój cel w przeforsowaniu ustawy przeciwko tym, którzy sprzeciwiali siê koœcielnemu kierownictwu, przy czym póŸniej podali projekt ustawy, 90


która ponownie przywraca³a klauzulê zwalniaj¹c¹, aby tych biednych i niewinnych ludzi uwolniæ od nieustannego przeœladowania. * Senator Blair: Cieszê siê, ¿e Pan przedstawi³ te fakty, poniewa¿ coœ takiego rzeczywiœcie siê wydarzy³o. Jones: Chêtnie przeczytam wypowiedŸ senatora Crocketta, któr¹ poda³ w Arkansas cia³u ustawodawczemu: „Panowie, proszê pozwólcie, ¿e dla zobrazowania dzia³ania omawianego tu prawa, podam jeden lub dwa przyk³ady: „Pan Swearigen przyby³ do nas z pó³nocnego Stanu i osiedli³ siê na pewnej farmie w hrabstwie... Jego farma by³a oddalona 4 mile od miasta i jeszcze dalej od domu nabo¿eñstw. By³ on cz³onkiem koœcio³a Adwentystów Dnia Siódmego i stosownie do swego wyznania œwiêci³ Sobotê przez wstrzymywanie siê od powszechnej pracy w tym dniu. Natomiast w pierwszym dniu tygodnia on i jego 17-to letni syn udawali siê do swoich codziennych zajêæ. Nikomu przez to nie przeszkadzali, ani te¿ nie naruszali niczyjego prawa. Jednak byli podgl¹dani; uczyniono donos na nich do „Grand Jury” („Wielkiego S¹du”), zostali oskar¿eni, aresztowani i przez s¹d ukarani grzywn¹. A ¿e nie mieli pieniêdzy do zap³acenia grzywny, zosta³ ów moralnie bez zarzutu chrzeœcijanin, obywatel Arkansas wtr¹cony do wiêzienia i przez 25 dni traktowany jak zbrodniarz – za co? Za to, ¿e w tym tzw. kraju wolnoœci, w 1887 roku odwa¿y³ siê s³u¿yæ swojemu Panu, Bogu. „Czy to by³ koniec tej historii? Niestety nie! Zosta³ zwolniony z wiêzienia; koñ tego starego cz³owieka, który mu s³u¿y³ jako jedyny œrodek do zarobienia na ¿ycie rodziny zosta³ zajêty i sprzedany na licytacji za 27 dolarów, aby zap³aciæ grzywnê. Parê dni póŸniej ponownie przyszed³ szeryf i za¿¹da³ 36 dolarów; 11 dolarów za koszty s¹dowe, a 25 dolarów za koszty utrzymania jego i jego syna w wiêzieniu. A gdy ów biedny, stary cz³owiek – proszê pamiêtaæ, ¿e chrzeœcijanin – ze ³zami w oczach powiedzia³, ¿e nie ma pieniêdzy, natychmiast zaj¹³ jego jedyn¹ krowê; jednak zosta³ uproszony, aby wstrzyma³ siê parê dni i jego przyjaciele – tego samego wyznania – z³o¿yli siê i zap³acili za niego grzywnê. Panowie, moje serce przepe³nione jest oburzeniem, gdy muszê powtarzaæ wam tê haniebn¹ historiê. „Zanim skoñczê, przytoczê jeszcze jedn¹ historiê. Panowie, wy i senatorzy, proszê wierzcie mi, to nie s¹ ani zmyœlone, ani przesadzone opisy zdarzeñ. Przed piêcioma laty, pewien cz³owiek, œwie¿o o¿eniony przeprowadzi³ siê do pewnego miasta w Ohio. On i jego ¿ona byli Babtystami Siódmego Dnia. Owa m³oda dziew* Jednak¿e koœcielni przywódcy przy nastêpnym posiedzeniu cia³a ustawodawczego, w 1889 roku, czynili wszytko, aby na nowo przywróciæ klauzule zwalniaj¹ce. Wówczas odkryto, ¿e do cia³a ustawodawczego wybrali oni takie osoby, które zobowi¹za³y siê do przywrócenia ustaw zwalniaj¹cych. Ten projekt przeszed³ w Senacie jednak zosta³ odrzucony przez Parlament. To udowadnia mój punkt widzenia, ¿e w klauzulach zwalniaj¹cych nie ma wolnoœci.

91


czyna pozostawi³a ojca, matkê, rodzeñstwo oraz towarzyszy z dzieciñstwa i wyemigrowa³a wraz z mê¿em do owej – jak s¹dzi³a – ziemi obiecanej. Mi³oœæ tryska³a z oczu tej m³odej ma³¿onki. By³a ³adn¹, m³od¹ dziewczyn¹, a jej g³os brzmia³ niczym s³odka muzyka w uszach jej ma³¿onka. Kupili ma³¹ farmê i wkrótce, dziêki niestrudzonej pracowitoœci i oszczêdnoœci ich farma zakwit³a niczym kwiat na pustyni. Nied³ugo póŸniej urodzi³o im siê dziecko, które jeszcze bardziej upiêkszy³o i uszczêliwi³o ich po¿ycie rodzinne. Byli szczêœliwi; cieszyli siê sob¹ i mi³oœci¹ do dziecka. »Wszystko uk³ada³o siê ku dobremu«. Z pokor¹ i zaufaniem s³u¿yli Bogu i mi³owali swoich bliŸnich. „Przed dwoma laty – w czasie, gdy wzrasta³o ich szczêœcie i dobrobyt – zosta³a powo³ana do ¿ycia ustawa. Przeklêty niechaj bêdzie dzieñ, w którym zosta³a wprowadzona tak odra¿aj¹ca plama do naszego nieskalanego, chlubnego Stanu! Do ich ¿ycia wtargnê³a gwa³towna, wszystko rujnuj¹ca zmiana, niczym orkan, która nagle i bezlitosnie zniszczy³a ich wszelkie kwitn¹ce nadzieje. Na mocy tej przywo³anej do ¿ycia ustawy, zawis³y nad nimi najgorszego rodzaju formy przeœladowania. Bohater mojego opowiadania by³ obserwowany podczas pracy w niedzielê przez zawistnego i zazdrosnego s¹siada – wierzy³, ¿e Bóg tego nie zakaza³. S¹siad doniós³ o tym tej inkwizytorskiej pozosta³oœci po barbarzyñstwie – »Grand Jury« i wtedy nasz bohater zosta³ oskar¿ony, postawiony przed s¹d, os¹dzony i zamkniêty do wiêzienia, bo jego sumienie nie zezwala³o mu na zap³acenie grzywny. „Up³ywa³ tydzieñ za tygodniem; dzieñ w dzieñ oczekiwa³a owa m³oda ¿ona z dzieckim w ramionach na przyjœcie swojego mê¿a i jak powiedzia³a poetka Marianna Tennyson: »¯ycie moje staje siê ponure – On nie przychodzi – Przejmuje mnie groza, coraz wiêksza groza – Lepiej, ¿ebym umar³a.« „Wkrótce zachorowa³o i zmar³o dziecko. Oczy tej m³odej kobiety zala³y siê ³zami. Jej srebrzysty uœmiech zamieni³ siê w szloch i lament. Cierpienie zrujnowa³o jej wygl¹d. Panowie, jak mam to inaczej okreœliæ? W koñcu sta³o siê zadoœæ temu okrutnemu prawu i ów niewinny obywatel (poza tym, ¿e mi³owa³ Boga i chcia³ Mu byæ pos³uszny) zosta³ wypuszczony z wiêzienia i zmêczonym krokiem zmierza³ do swego szczêliwego domu, który opuœci³ przed paroma tygodniami. Przed bram¹ w³asnego zabudowania spotka³ s¹siadów, jak wynosili trumnê. Nie stawia³ ¿adnych pytañ, jego serce wszystko mu powiedzia³o. Lecz nie! Nie wszystko! On nie wiedzia³ – bo nie móg³ wiedzieæ – o samotnie spêdzonych godzinach ¿ony w oczekiwaniu na niego, o jej ³zach, o wo³aniu do Boga gdy prosi³a o zdrowie dziecka, o jej cierpieniach dla Boga. O tym nie móg³ wiedzieæ. Szed³ w milczeniu na miejsce odpoczynku i tam, obok wykopanego grobu zobaczy³ ma³y kopczyk uzyspany ze œwie¿ej ziemi. Wówczas zrozumia³, ¿e utraci³ dwie najbardziej umi³o92


wane istoty w swoim ¿yciu; pozosta³ sam. Jego rozpacz by³a zbyt wielka, aby móg³ to okazaæ wylaniem ³ez. Struchla³ym wzrokiem patrzy³, jak cia³o jego ¿ony sk³adaj¹ do grobu. S³ysza³ odg³os spadaj¹cej ziemi na trumnê; ka¿da gruda ziemi jakby uderza³a w jego zbola³e serce. Gdy grób zosta³ zasypany i ludzie pozostawili go samego z jego zmar³ymi, rzuci³ siê na ziemiê miêdzy oba groby, obj¹³ je rêkami i dopiero teraz jego serce za³a³ama³o siê i zacz¹³ p³akaæ. Powsta³ i z zalanymi ³zami oczami opuœci³ umi³owanych swojego ¿ycia i wraz z setkami innych – ju¿ przygotowanych na to – opuœci³ Arkansas na zawsze, bo „Generalne Zgromadzenie” nie chroni³o ich praw, zgodnie z Konstytucj¹ Stanów Zjednoczonych. „W nastêpny poniedzia³ek, w Malvern, szeœciu uczciwych, dobrych i prawych obywateli Arkansas, zosta³o niczym zbrodniarze, postawionych przed s¹d, bo odwa¿yli siê s³u¿yæ Bogu tak, jak im dyktuje sumienie. Oczywiœcie, w œwietle Konstytucji, tamtejszy rz¹d nie mia³ prawa zabraniaæ im tego. Panowie, proszê w imieniu sprawiedliwoœci, proszê w imieniu naszych republikañskich zarz¹dzeñ, w imiê tych niewinnych, Boga boj¹cych siê i Bogu s³u¿¹cych ludzi, w imiê wspó³obywateli i w koñcu, w imiê Stanu Arkansas, proszê, aby ta odra¿aj¹ca plama zosta³a usuniêta z naszego dobrego imienia naszej s³awnej Republiki.” Tu trzeba dodaæ, ¿e Arkansas nie by³ jedynym Stanem, w którym dzia³y siê takie rzeczy; chocia¿ w nim by³y one bardziej drastyczne, ni¿ w pozosta³ych Stanach. Osobiœcie, wraz z innymi braæmi w Kalifornii wysy³aliœmy setki dolarów do Tennesse, aby tam wspomóc wspó³wierz¹ce rodziny, gdy ich ma³¿onkowie i ojcowie przebywali w wiêzieniu za to, ¿e zgodnie ze swoim sumieniem œwiêcili Sabat, a w niedzielê pracowali na utrzymanie swoich rodzin. Panie przewodnicz¹cy, takie rzeczy dziej¹ siê w Stanach Zjednoczonych. W taki sposób obecne tutaj osoby i inne na podobnych posiedzeniach troszcz¹ siê o pracuj¹cych ludzi! Senator Blair: Czy na podstawie tych przyk³adów, uwa¿a Pan, ¿e w ogóle nie powinno ustanawiaæ siê ¿adnych ustaw niedzielnych? Jones: Je¿eli ju¿ dopuœcicie do wydania Ustawy Niedzielnej, wtedy musicie ustaliæ jej zasiêg. Potem musi byæ stosowana. To, co dzia³o siê w Arkansas, by³o po prostu stosowaniem prawa, podobnie, jak to mia³o miejsce w rzymskim cesarstwie, gdzie wymuszano stosowanie siê wobec prawa i przez nie skazywano ludzi na œmieræ. To prawo by³o po prostu stosowane, jednak ono by³o z³e i krzywdz¹ce. Ka¿dego rodzaju prawo, które dopuszcza do takich rzeczy jak te w/w, ma w sobie fa³szywe za³o¿enia. Senator Blair: Ten projekt ustawy mo¿e byæ wprowadzony w ¿ycie, bowiem zak³ada, ¿e nie wolno wykonywaæ pracy, która by zak³óca³a czyjœ spokój. Ta praca by³a zak³ócaniem spokoju. Jones: Wiem, ¿e ten projekt narodowej ustawy niedzielnej przewiduje, ¿e nie wolno wykonywaæ pracy, która by „zak³óca³a spokój innych” i w³aœnie tym jego brzmieniu jest zawarta jedna z jego najgorszych cech. Projekt ów oœwiadcza, ¿e nikt nie powinien wykonywaæ ¿adnej pracy, czy „anga¿owaæ siê w jakiekolwiek 93


gry, rozrywki czy zabawy, które by zak³óca³y spokój innych w pierwszym dniu tygodnia, powszechnie uznanym za dzieñ Pañski”. I w³aœnie w tym sformu³owaniu daje siê ka¿demu ca³kowite i dowolne uznanie i oœwiadczenie, co mu przeszkadza i zak³óca jego spokój. To po prostu oznacza, ¿e jakakolwiek czynnoœæ cz³owieka w niedzielê uzale¿niona jest od fantazji i kaprysu w³asnego s¹siada. A ka¿dy z nas wie, ¿e wystarczy jakaœ drobna, nic nieznacz¹ca rzecz, aby przeszkadza³a komuœ, kto chowa urazê lub ma uprzedzenie do kogoœ. W Stanie Illinois, na Konferencji omawiaj¹cej Ustawy Niedzielne, odbytej ostatniego miesi¹ca (20-21.11 br.), dr R.O. Post mia³ przemowê na temat „Odpoczynku niedzielnego” i podsumowuj¹c swój temat, powiedzia³: „Nie ma ¿adnego w³aœciwego i po¿ytecznego odpocznienia w niedzielê, poza odpoczynkiem w domu rodzinnym lub w œwi¹tyni [koœciele].” Proszê, wprowadŸcie w ¿ycie tak¹ ustawê, jak¹ tu proponujecie i dajcie j¹ tam, gdzie ¿yje dr. R.O. Post, a wszelkiego rodzaju odpoczynek, poza przebywaniem w domu rodzinnym lub w koœciele na pewno bêdzie zak³óca³ jego spokój i stosownie do tego, kto odpoczywa niezgodnie z jego pogl¹dem, zostanie aresztowany i postawiony przed s¹d. Byæ mo¿e, powiecie, ¿e ¿aden sêdzia, czy s¹d nie zastosuje takich restrykcji. Jednak to wcale nie jest takie pewne, jak to zaraz zobaczymy. Jednak, pomin¹wszy czy to jest pewne czy te¿ nie, je¿eli ten wasz s¹siad powie, i¿ to, co czynicie zak³óca jego spokój, to na mocy tej Ustawy mo¿ecie byæ aresztowani i nara¿eni na powa¿ne k³opoty i koszty, broni¹c siebie przed s¹dem. W San Francisco, w 1887 roku wydano rozporz¹dzenie dotycz¹ce innego zastrze¿enia, okreœlaj¹cego te same zasady klauzuli w projekcie ustawy niedzielnej. Ono brzmi: „¯adna osoba, na ¿adnym miejscu nie powinna siê tak zachowywaæ, aby zak³óca³a spokój przechodz¹cym obok lub poruszaj¹cym siê po drogach publicznych, lub bêd¹cym na przyleg³ych nieruchomoœciach.” Nietrudno zauwa¿yæ, ¿e zasada tego rozporz¹dzenia jest identyczna z klauzul¹ zawart¹ w pierwszym paragrafie waszego projektu Ustawy Niedzielnej zakazuj¹cej tego wszystkiego, co „zak³óca spokój innych”. Gdy rozporz¹dzenie z San Francisco ju¿ obowi¹zywa³o, pewien cz³owiek, nazwiskiem Ferdynand Pape rozpowszechnia³ na ulicy okólnik, nie tylko w sposób naprzykrzaj¹cy siê, ale rzeczywiœcie „irytowa³” pewnego biznesmena maj¹cego biuro na drugiej stronie ulicy. Pape zosta³ aresztowany. Odwo³a³ siê do Najwy¿szego S¹du w „sprawie zasz³ego przestêpstwa” twierdz¹c, ¿e oskar¿enie przeciwko niemu jest bezzasadne, bo nie nosi w sobie cech przestêpstwa i ¿e to rozporz¹dzenie, które zabrania takiej dzia³alnoœci jest niewa¿ne i bezprawne, poniewa¿ jest niedorzeczne i w¹tpliwe. OdpowiedŸ w tej sprawie by³a nastêpuj¹ca: „Odwo³anie to przed³o¿ono sêdziemu Sullivan i w imieniu zaaresztowanego przestêpcy bronione by³o przez Henry Huttona. Sêdzia rozpatruj¹c tê sporn¹ kwestiê napisa³ bardzo rozwlek³e uzasadnienie, w którym poniek¹d ostro skrytykowa³ owe absurdalne rozporz¹dzenie i zwolni³ Pape’go z wiêzienia. Sêdzia powiedzia³: 94


„»Je¿eli prawo to domaga siê grzywny lub wiêzienia, wtedy to przestêpstwo nale¿y tak potraktowaæ, jak gdyby nie mia³o w sobie takich cech, by³o znikome i nie by³o jego celem zak³ócanie spokoju innych osób... Mo¿na podaæ niezliczon¹ iloœæ przyk³adów, w których niewinne i niezamierzone postêpowanie osób, mo¿e byæ powodem do zak³ócenia spokoju innych. Je¿eli terminologia tego rozporz¹dzenia definiuje czyn przestêpczy, wówczas musi te¿ ustalaæ wysokoœæ surowej kary pozbawienia wolnoœci czy te¿ wysokoœæ grzywny za czyny, które nosz¹ w sobie elementy przestêpstwa. „»Jednak mo¿e te¿ byæ i tak, ¿e s¹d i ³awa przysiêg³ych nie skorzysta z poœrednictwa tej terminologii, aby Bogu ducha winnych obywateli potêpiæ, niesprawiedliwie, pozbawiæ ich wolnoœci, oraz napiêtnowaæ jak przestêpców. Prawo nie zezwala na tak niebezpieczne doktryny, ani nie popiera takich wywrotowych zasad, przy rozpatrywaniu których ¿ycie lub wolnoœæ obywateli jest zale¿na od fantazji czy kaprysu sêdziego lub ³awy przysiêg³ych i na mocy których mog¹ oni dowolnie oceniaæ i ustalaæ czy w jakimœ zachowaniu jest albo nie jest przestêpcze postêpowanie. Prawo powinno byæ tak wyraŸnie i dobitnie wyryte na tablicy ustawodawczej, aby mog³o byæ rozpoznane przez ka¿dego obywatela Republiki, czy to sêdziego przy stole sêdziowskim, czy przysiêg³ych zasiadaj¹cych na ³awie przysiêg³ych, czy te¿ przez wiêŸnia za kratkami. Ka¿de tego rodzaju prawo, które przy badaniu przestêpczoœci jest uzale¿nione od fantazji czy kaprysu sêdziego lub ³awy przysiêg³ych nosi w sobie posmak tyranii. Wymowa i s³ownictwo s¹ wystarczaj¹co obszerne, aby nale¿ycie i trafnie sformu³owaæ czyjeœ zachowanie w ramach konstytucyjnych praw obywateli. Natomiast omawiane tu rozporz¹dzenie, nie wytycza wyraŸnie granic pomiêdzy przestêpczym, a nieprzestêpczym postêpowaniem. Jego okreœlenia s¹ zbyt niejasne i niekonkretne, aby na jego [rozporz¹dzenia] podstawie móc ustaliæ, jaki to by³ rodzaj postêpowania. Stosownie do tego, orzekam, ¿e zas¹dzony wyrok na podstawie owego rozporz¹dzenia jest niew³aœciwy i horrendalny, a zatem niewa¿ny.«„ Ta decyzja ma pe³ne zastosowanie do proponowanej Ustawy Niedzielnej. Bowiem wedle tego prawa, ka¿dy kto w niedzielê weŸmie udzia³ w jakiejœ zabawie, grze, czy innego rodzaju odpoczynku, staje siê przestêpc¹ i podlega karze, poniewa¿ owi narodowi reformatorzy s¹ dok³adnie takimi samymi zwolennikami ustaw niedzielnych jak wszyscy inni. Jest wiele takich nieugiêtych narodowych reformatorów, którym bêd¹ bardzo „przeszkadzaæ” rozrywki czy zabawy, bez wzglêdu na to, jak bardzo bêd¹ niewinne same w sobie, a które przewa¿nie maj¹ miejsce w niedzielê. I te¿ os¹d tego zale¿eæ bêdzie ca³kowicie od fantazji lub kaprysu sêdziów i ³awy przysiêg³ych, którzy orzekn¹, które z tych postêpowañ rzeczywiœcie zak³óca³o czy nie zak³óca³o ich spokoju. Decyzja Najwy¿szego S¹du Kalifornii potwierdzi³a, ¿e takie rozporz¹dzenie „musi ustalaæ wysokoœæ surowej kary wiêzienia czy te¿ wysokoœæ grzywny, za czyny, które nios¹ w sobie elementy przestêpstwa”. S¹d w Kalifornii stwierdzi³, 95


¿e: „Prawo nie zezwala na tak niebezpieczne doktryny, ani nie popiera takich wywrotowych teorii”, które godz¹ w wolnoœæ i „maj¹ posmak tyranii”, jakie s¹ tak¿e zawarte w s³owach proponowanego przez was projektu ustawy. To nie ogranicza siê do tego szczególnego pragrafu. Te same zasady znajduj¹ siê w paragrafie 5-tym. Ten pragraf przewiduje, ¿e jeœli jakaœ osoba pracuje dla kogoœ w niedzielê i w jakimkolwiek czasie bêdzie za to op³acana, to ka¿dy na tym szerokim œwiecie, który siê o tym dowie – za wyj¹tkiem uczestnicz¹cego w niej – mo¿e j¹ zaskar¿yæ i odebraæ jej pieni¹dze. Je¿eli np. w niedzielê ty pracujesz dla mnie, a ja tobie zap³acê za tê pracê, to wówczas ten, który pierwszy to odkryje, mo¿e ciebie zaskar¿yæ i otrzymaæ te pieni¹dze. Dok³adnie o tym mówi ten projekt ustawy niedzielnej. Je¿eli praca w niedzielê zostanie zap³acona, to bez wzglêdu na to „czy przy rozpoczêciu, czy po jej zakoñczeniu, ktokolwiek to pierwszy zauwa¿y³, mo¿e pracownika zaskar¿yæ i domagaæ siê tych pieniêdzy”. „Ktokolwiek” jest bardzo ogólnym pojêciem. Dlatego te¿ ten projekt ustawy rozmyœlnie oœwiadcza, ¿e jeœli jakaœ osoba podlega wy³¹cznie s¹downictwu Stanów Zjednoczonych i przyjmuje zap³atê za pracê w niedzielê – za wyj¹tkiem pracy koniecznej i dobroczynnej – wówczas mo¿e zostaæ zaskar¿ona przez byle kogo, w ka¿dym razie przez tego, który to pierwszy zauwa¿y³ i ta osoba otrzyma owe pieni¹dze. Tyle co do owej proponowanej ustawy i jej brzmienia. A teraz mo¿e parê s³ów odnoœnie pracy wykonywanej w niedzielê przez tych, którzy œwiêc¹ siódmy dzieñ, a za któr¹ byli w Arkansas s¹downie œcigani. To nie by³a praca zak³ócaj¹ca spokój postronnym osobom. Proszê, pozwólcie mi przedstawiæ niektóre fakty, których autentyczne zapisy posiadam. Jednak s¹ one zbyt obszerne, aby je szczegó³owo przedstawiæ. Z wyj¹tkiem dwóch przypadków, wszystkie aresztowania i oskar¿enia dotyczy³y osób, które œwiêc¹ siódmy dzieñ tygodnia jako Sabat Pañski. W tych dwóch wyj¹tkowych przypadkach, owi oskar¿eni byli zatrzymani bez mo¿liwoœci zap³acenia za nich kaucji, po prostu na podstawie ich przyznania siê do winy. I mimo ich jednoznacznego i pozytywnego przyznania siê, sêdziowie zgodnie postanowili, aby nie dochodziæ ich winy. W ten sposób oba te przypadki zosta³y przez s¹d oddalone. Jednak w ka¿dym z pozosta³ych przypadków – jednego z Adwentystów Dnia Siódmego ukarano najmniejsz¹ grzywn¹ w wysokoœci $110, wiêkszoœæ pozosta³ych adwentystów karano grzywn¹ w wysokoœci $250, a niektórych z nich nawet grzywn¹ po $500. Ani jeden z tych przypadków nie zosta³ oddalony i we wszystkich tych przypadkach nie oskar¿ano ich za zak³ócanie nabo¿eñstw lub spokoju kogokolwiek. Oskar¿enie zawsze dotyczy³o przestêpowania „Sabatu” przez wykonywanie pracy w niedzielê. W tamtym czasie Ustawa Stanu Arkansas brzmia³a nastêpuj¹co: „Paragraf 1883: Ka¿da osoba, która zostanie przy³apana na pracy w „Sabat” czyli w niedzielê albo bêdzie zmuszaæ swojego ucznia czy s³u¿¹cego do innej pracy czy s³u¿by – poza zwyczajnymi, codziennymi obowi¹zkami domowymi, opiek¹, 96


dobroczynnoœci¹, czynnoœciami s¹dowymi – bêdzie karana grzywn¹ w wysokoœci jednego dolara za ka¿dorazowe wykroczenie. „Paragraf 1884: Je¿eli czeladnik lub s³uga zostanie zmuszony do pracy w niedzielê, to winê przypisze siê majstrowi. Paragraf 1885: Postanowienia tego rozporz¹dzenia nie dotycz¹ okrêtów parowych czy innych okrêtów, poruszaj¹cych siê po wodach Stanowych, ani te¿ nie dotycz¹ fabryk i przedsiêbiorstw, które musz¹ byæ utrzymane w ruchu.” W przypadku pana Swearingena, wymienionego przez senatora Crocketta, jego oskar¿enie oparte by³o tylko na jednym œwiadku, który zezna³ pod przysiêg¹, ¿e praca, z powodu której go os¹dzono, wykonywana by³a na siedem dni przed wejœciem w ¿ycie ustawy, czyli ustawa wysz³a dopiero po fakcie dokonanego „przestêpstwa”. Konstytucja Stanów Zjednoczonych zabrania ustanawiania praw „ex post facto”. Je¿eli jednak prawo nie ma w sobie „ex post facto” i nie wesz³o w ¿ycie na tej zasadzie, to nadszed³ czas, by z t¹ spraw¹ zapoznawano sêdziów oraz cz³onków ³awy przysiêg³ych; z tak¹ niew³aœciw¹ procedur¹, nawet, gdyby do Konstytucji St. Zjednoczonych dodano poprawkê, która by przewidywa³a, ¿e nie nale¿y wydawaæ praw „ex post facto”, które by coœ wymusza³y. Z drugiej zaœ strony, w kilku przypadkach s¹d os¹dza³ i kara³ osoby wedle prawa, które zosta³o ju¿ zniesione, chocia¿ za pracê, która by³a poprzednio wykonywana. Niemal we wszystkich przypadkach donosiciel lub œwiadek oskar¿aj¹cy – a czasami obaj – pracowali w tym samym dniu wraz z oskar¿onymi. Ten cz³owiek, który œwiêci³ siódmy dzieñ, zawsze bywa³ os¹dzony, podczas gdy inny, który nie œwiêci³ siódmego dnia, mimo, ¿e pracowa³ razem z tym, który œwiêci³ siódmy dzieñ nie by³ oskar¿ony. Jego zeznanie by³o przyjmowane przez s¹d i do³¹czane do akt oskar¿onego. Oto parê faktów: 1. Cz³owiek nazwiskiem Millard Courtney bêd¹cy oskar¿aj¹cym œwiadkiem przeciwko dwom osobom, a to Armstronga i Elmora, zabra³ ze sob¹ œwiadka na miejsce, na którym pracowali owi dwaj robotnicy, by zawrzeæ tam z nimi kontrakt na zadaszenie budynku szkolnego. Oczywiœcie na podstawie donosu Courtney’a, ci dwaj mê¿czyŸni zostali skazani za przest¹pienie „Sabatu”, a dok³adnie za pracê w tym dniu, w którym zawiera³ on z nimi kontrakt. 2. J.L. Shockey zosta³ skazany w wyniku donosu cz³owieka o nazwisku Hammond, który przyszed³ do niego w niedzielê, aby zawrzeæ z nim umowê dotycz¹c¹ pracy w Plymouth Rock-Han. 3. J.L.James, który w niedzielê, w czasie padaj¹cego deszczu, remontuj¹c za darmo budynek pewnej biednej wdowy (cz³onkimi innego koœcio³a) zosta³ skazany za przest¹pienie „Sabatu”, na podstawie oskar¿enia œwiadka, który w tym samym czasie wycina³ drzewa z pobliskiego lasku. 4. Pan La Fevers i jego ¿ona poszli w niedzielê odwiedziæ Allena Meeks. Zastali go na roli, sadz¹cego ziemniaki. Meeks przerwa³ pracê i pozosta³y czas 97


spêdzi³ z goœæmi. Meeks zosta³ skazany za przest¹pienie „Sabatu” na podstawie oskar¿enia go przez La Feversa. 5. Drugi przypadek z Allenem Meeks. Riley Warren odwiedzi³ go w niedzielê i zasta³ go przy rozmowie z pewnym nauczycielem. W czasie towarzyskiej, miêdzys¹siedzkiej rozmowy, Meeks mimochodem nadmieni³, ¿e rano naprawi³ z³amane ko³o u wozu. W wyniku doniesienia przez tego w³aœnie Riley Warrena, zosta³ skazany za przest¹pienie „Sabatu”. W ten sposób Meeks praktycznie zosta³ zmuszony do bycia œwiadkiem we w³asnej sprawie, co jest ewidentnym pogwa³ceniem zarówno Konstytucji Stanu jak i Konstytucji St. Zjednoczonych. 6. Synowie pana Reeves w niedzielê wynosili drzewo z lasu. W lesie spotkali innego ch³opca – Adwentystê Dnia Siódmego, Johna Meeks – jak polowa³ na wiewiórki. Oni pomogli mu w tym polowaniu, naganiaj¹c zwierzêta do odstrza³u. Potem podzielono miêdzy siebie upolowane wiewiórki. A potem John Meeks zosta³ oskar¿ony i ukarany za przest¹pienie „Sabatu” na podstawie donosu przez ojca tych ch³opców, którzy wynosili drzewo z lasu i pomagali mu w polowaniu na wiewiórki. 7. James M. Pool zosta³ skazany za przestêpowanie „Sabatu” na podstawie donosu i poœwiadczenia przez „œwiêtego” cz³onka koœcio³a, za to, ¿e w niedzielê plewi³ chwasty w swoim ogródku. Ten cz³owiek przyszed³ w niedzielê do domu Poola’a, aby kupiæ tabakê. Pozwólcie, ¿e wypowiem siê na temat takich metod postêpowania s¹dowego. W przypadku pana Scole, J.A. Armstrong zosta³ wezwany przed Wielki S¹d. Po wielokrotnych odpowiedziach na zadawane pytanie odnoœnie wykonywanej pracy w niedzielê przez ró¿ne grupy ludzi w ró¿nych przedsiêbiorstwach i w spó³kach transportowych, zosta³o mu zadane bezpoœrednie pytanie: czy wie o jakichœ Adwentystach Dnia Siódmego, którzy pracowali w niedzielê? Bêd¹c szczerym cz³owiekiem i nie zastanawiaj¹c siê wiele, poda³ twierdz¹c¹ odpowiedŸ. Ka¿dy wymieniony przez niego Adwentysta Dnia Siódmego zosta³ oskar¿ony i ukarany, natomiast ani jeden cz³owiek z pozosta³ych spo³ecznoœci czy grup. Drugi przypadek. James A. Armstrong, zosta³ aresztowany na skutek interwencji burmistrza. Gdy zapytano burmistrza, dlaczego Armstrong zosta³ aresztowany, odpowiedzia³, ¿e A.J. Vaughn doniós³, jakoby Armstrong pracowa³ w niedzielê. Ponoæ mia³ mu powiedzieæ: „Teraz proszê spe³niæ swój obowi¹zek”, mimo, ¿e na s¹dzie, Vaughn zezna³ pod przysiêg¹, ¿e w tym krytycznym dniu, za który by³ s¹dzony Armstrong, w ogóle go nie widzia³. Armstrong nie tylko zosta³ aresztowany na ¿¹danie burmistrza, ale tak¿e by³ przez niego s¹dzony, przy czym burmistrz zajmowa³ w tym czasie tak¿e urz¹d Sêdziego Pokoju. Gdy Vaughn zezna³, ¿e w tym krytycznym dniu w ogóle nie widzia³ Armstronga, to burmistrz uczyni³ siebie praktycznie zarówno oskar¿aj¹cym œwiadkiem jak i sêdzi¹. Pytania, które 98


stawia³ na rozprawie s¹dowej, dowodz¹ tego wyraŸnie – „Co panu wiadomo o pracy pana Armstronga w niedzielê dnia 27 czerwca br.? To pytanie zawiera w sobie wszystko, czego potrzeba do skazania. Myœlê, ¿e to wystarcza, aby ukazaæ dzia³anie takich ustaw niedzielnych, jakie mieszcz¹ siê w proponowanej tu ustawie przez obecny Komitet Senatu. Móg³bym jeszcze przytoczyæ wiele innych, podobnych przypadków; one wszystkie œwiadcz¹ o takim samym toku postêpowania. I na tej obszernej liœcie podobnych przypadków, znajduje siê tylko jeden dokument, stwierdzaj¹cy, ¿e ludzie, wykonuj¹c uczciw¹ pracê na swojej roli, chocia¿ przy tym w ¿aden sposób nie przeszkadzali jakiejkolwiek duszy na ziemi, mimo to zostali zaskar¿eni, os¹dzeni i ukarani przez osoby, które by³y bardziej skorumpowane, ni¿ ci os¹dzeni. ¯adne religijne przeœladowanie nie mo¿e byæ lepiej i wyraŸniej przedstawione i s¹dzê, ¿e lepszego przyk³adu nie zobaczymy, jak ten, który teraz wam przytoczê. Mo¿e ktoœ zapytaæ, dlaczego w przytoczonych powy¿ej przypadkach nie wniesiono odwo³ania? W pierwszym przytoczonym przeze mnie przypadku, takie odwo³anie zosta³o wniesione do Najwy¿szego S¹du Stanowego. Wyrok tego S¹du w tej sprawie zosta³ opublikowany w orzeczeniu s¹dowym i brzmia³ nastêpuj¹co: „Argumantacja wnosz¹cego apelacjê zosta³a w nastêpuj¹cy sposób uproszczona: poniewa¿ zas¹dzony jest przekonany o tym, ¿e na podstawie Zakonu Bo¿ego jest mu dozwolone pracowaæ w niedzielê, myœli, ¿e mo¿e bezkarnie naruszaæ ustawy, które prawnie zakazuj¹ tak czyniæ. Jednak religijna wiara cz³owieka nie mo¿e usprawiedliwiaæ jego jawnie pope³nianych czynów, które s¹ uwa¿ane przez prawa pañstwowe za przestêpstwo. Je¿eli to prawo jest za surowe, jak to ma miejsce u wielu praw, aby temu zaradziæ, mo¿na takie prawo zmieniæ przez odpowiednie cia³o ustawodawcze. Nie le¿y w kompetencji s¹du oceniaæ sentencji lub wartoœci ustawodawstwa. Nale¿y to do kompetencji cz³onków cia³a ustawodawczego, a z kolei ono mo¿e zostaæ odwo³ane przez wyborców podczas wyborów.” Ta decyzja S¹du Najwy¿szego pasuje dok³adnie do zaskar¿eñ s¹dowych, procesów i wyroków prawnie uzasadnionych lecz niesprawiedliwych. Ona daje cia³u ustawodawczemu wszelk¹ w³adzê, na wzór Brytyjskiego Parlamentu, czyli znosi wszelkie artyku³y Konstytucji. Decyzja, która opiera siê wy³¹cznie na tej jedynej zasadzie, jest nie amerykañska. ¯adne cia³o ustawodawcze w naszym kraju nie jest ukszta³towane wed³ug modelu Brytyjskiego Parlamentu w aspekcie sprawowania w³adzy. W naszym kraju w³adze ka¿dego cia³a ustawodawczego s¹ definiowane i ograniczane przez Konstytucjê. Wy³¹cznym prawem Najwy¿szego S¹du jest okreœlanie znaczenia Konstytucji i rozstrzygania, czy dana ustawa cia³a ustawodawczego jest zgodna czy nie jest zgodna z Konstytucj¹. Je¿eli jest zgodna, wówczas musi siê ostaæ bez wzglêdu na to, jakie poci¹ga za sob¹ skutki. S¹d Najwy¿szy jest cia³em, które ustala konstytucyjnoœæ lub niekonstytucyjnoœæ danej ustawy. Jednak, jeœli ta decyzja [S¹du Najwy¿szego] poœwiadcza, ¿e cia³o ustawodawcze jest wszechw³adne i to, czego ono dokonuje musi byæ uwa¿ane za prawne, 99


wówczas jego zastosowanie jest poza Konstytucj¹. „Jednym z celów, dla których zosta³ ustanowiony departament s¹downiczy, jest ochrona konstytucyjnych praw obywateli.” Tak d³ugo, jak nad cia³em ustawodawczym stoi Konstytucja, która okreœla i ogranicza jego w³adzê oraz chroni i czuwa nad prawami obywateli, tak d³ugo zakres Najwy¿szego S¹du w kwestii wyrokowania jest zgodny z ustawami cia³a ustawodawczego. W tym przypadku S¹d Najwy¿szy w Arkansas ewidentnie wyrzek³ siê tej istotnej funkcji, dla której zosta³ powo³any i wypaczy³ Konstytucjê Stanu Arkansas. W obu przypadkach nada³ cia³u ustawodawczenu wszechw³adzê, jak¹ posiada brytyjski parlament, co jest sprzeczne z ka¿d¹ zasad¹ amerykañskiej Konstytucji. Tak¿e rz¹d Arkansas nie jest wyj¹tkiem w tej kwestii, gdy¿ taki jest normalny tok postêpowania S¹du Najwy¿szego, gdy zostan¹ przyjête i uznane ustawy niedzielne, a one nie mog¹ zostaæ uznane i przyjête przez ¿adne amerykañskie zasady. Dlatego te¿, ka¿dy taki przypadek nale¿y dok³adnie przeœledziæ gdy¿ bez wyj¹tku oba przypadki bêd¹ oparte albo na zasadach wszechw³adnego zarz¹dzania brytyjskiego po³¹czenia koœcio³a z pañstwem albo na brytyjskiej wszechw³adzy cia³a ustawodawczego. Jednak amerykañskie zasady s¹ dalece wy¿sze i bardziej postêpowe od zasad brytyjskich rz¹dów i one uznaj¹ i stosuj¹ ograniczenia konstytucyjne wobec w³adzy ustawodawczej, oraz nie zezwalaj¹ na ³¹czenie siê koœcio³a z pañstwem. Stosownie do tego ustawy niedzielne nigdy nie bêd¹ i nie mog¹ byæ zaliczane do amerykañskich zasad. A, ¿e ta ostra krytyka Najwy¿szego S¹du Arkansas nie jest bezpodstawna, mamy na to bezsporny dowód. Ci trzej sêdziowie, którzy wchodzili w sk³ad S¹du Najwy¿szego, wszyscy byli cz³onkami „Bar Association” Stanu Arkansas. Nie dalej, jak trzy miesi¹ce po wydaniu w/w wyroku, „Bar Association” przes³a³ do rz¹du jednog³oœnie uchwalon¹ rezolucjê, odnoœnie „praw i reform prawa”, której kopiê posiadam. W tej rezolucji pod nag³ówkiem „Ustawy Niedzielne” s¹ nastêpuj¹ce zapisy: „Nasze prawo – tak, jak jest zapisane w »Mansfield’s Digest« – zastrzega sobie, ¿e: »osoby, które s¹ cz³onkami jakiejkolwiek spo³ecznoœci religijnej, œwiêc¹ce Sabat czy inny dzieñ tygodnia jako chrzeœcijañski Sabat lub niedzielê, nie mog¹ byæ poddane karze na mocy tej ustawy [Ustawy Niedzielnej], z powodu tego, ¿e œwiêc¹ jakiœ jeden z siedmiu dni tygodnia, zgodny z wiar¹ i praktykowaniem ich koœcio³a czy spo³ecznoœci«„ („Mans.Dig”., par.1886). To prawo mia³o sw¹ wa¿noœæ od czasu uformowania siê Rz¹du Stanowego. Jednak na nieszczêœcie zosta³o uniewa¿nione na mocy uchwa³y z dn.3.03.1885r. (Uchwa³a 1885, s.37). „Podczas gdy ¯ydzi stosuj¹ siê do litery pierwotnego przykazania, pamiêtaj¹c o siódmym dniu tygodnia, w naszym Stanie znajduje siê tak¿e ma³a, ale godna szacunku grupa chrzeœcijan, która zdecydowanie wierzy, ¿e siódmy dzieñ tygodnia jest tym w³aœciwym dniem, który nale¿y œwiêciæ. I tak w przypadku Scolesa, 100


w sprawie którego S¹d Najwy¿szy naszego Stanu by³ zmuszony zatwierdziæ wyrok przeciwko temu cz³onkowi jednego z takich koœcio³ów, który czci³ Boga zgodnie z tym, jak mu dyktuje jego sumienie, mimo, ¿e ten popiera³ to (jak uwa¿a³) dobrymi teologicznymi argumentami. Jest rzecz¹ ewidentn¹, ¿e obecnie istniej¹cy ustrój [na mocy prawa] ma zdecydowany posmak religijnego przeœladowania z czasów œredniowiecza, kiedy uwa¿ano, ¿e ludzi mo¿na uczyniæ prawowiernymi na podstawie ustaw kolegialnych. Nawet w Massachusetts, gdzie „Sabatystyczne” [czytaj niedzielne] prawa zawsze by³y niezwykle rygorystycznie wymuszane, by³y czynione wyj¹tki wobec osób, które z religijnych powodów œwiêci³y inny dzieñ, ni¿ niedzielê. Wierzymy, ¿e to prawo, które dzia³a³o w „Mansfield’s Digest” powinno byæ przywrócone, z poprawk¹ zakazuj¹c¹ sprzeda¿y alkoholu w Niedzielê, co prawdopodobnie by³o celem zniesienia w/w pragrafu.” Natomiast Konstytucja Arkansasu mówi: „Wszyscy ludzie maj¹ swobodne i nienaruszalne prawo do uwielbiania Wszechmocnego Boga zgodnie z tym, jak im dyktuje ich sumienie. ¯aden cz³owiek nie mo¿e byæ prawnie zmuszany do odwiedzania czy popierania jakiegoœ miejsca nabo¿eñstw, czy zmuszany do s³u¿enia tam bez jego zgody. W ¿adnym przypadku i w jakikolwiek sposób, ¿aden ludzki autorytet nie mo¿e kontrolowaæ lub wtr¹caæ siê w prawa sumienia. Nigdy te¿ nie mog¹ byæ wydawane jakiekolwiek prawne przywileje dla jakiejkolwiek religijnej spo³ecznoœci, denominacji, lub zwyczajowi odbywania nabo¿eñstw.” Ta rezolucja „Bar Association” mówi te¿: „W przypadku pana Scoles’a i jego odwo³ania siê, nasz Najwy¿szy S¹d by³ zmuszony zatwierdziæ wyrok s¹du z pierwszej instancji, przeciwko cz³onkowi jednego z takich koœcio³ów, za czczenie Boga zgodnie z tym, jak mu dyktowa³o jego sumienie.” Cz³onkowie tego Najwy¿szego S¹du s¹ cz³onkami „Bar Association” i w swej rezolucji przyznaj¹ siê do zatwierdzenia wyroku s¹du pierwszej instancji wobec cz³owieka, za to, ¿e on stosuje siê do Konstytucji, która wyraŸnie oœwiadcza, ¿e wszyscy ludzie maj¹ swobodne i nienaruszalne prawo do takiego postêpowania jakie okaza³. Senator Blair: Je¿eli wiêc ma siê tak¹ ustawê jak ta, wówczas na mocy tej z³ej ustawy zostaje siê skazanym, podobnie, jak to niekiedy bywa³o, ¿e powieszono sprawiedliwego cz³owieka. Myœlê jednak, ¿e na tej podstawie nie wyci¹ga pan wniosku, ¿e nie powinno byæ prawa przeciwko mordercom, dlatego, ¿e czasami zostaje wykonany wyrok na niewinnym cz³owieku. Zatem, nie mo¿e pan wyci¹gaæ wniosku, ¿e nie powinno byæ ¿adnego prawa. Jones: Gdyby by³y aresztowania innych ludzi, którzy tak¿e pracowali w niedzielê na równi z liczb¹ tych, którzy œwiêcili siódmy dzieñ tygodnia, oraz gdyby to krytyczne prawo by³o stosowane jednakowo wobec wszystkich, wtedy ta niesprawiedliwoœæ nie by³aby tak oczywista. Ponadto, gdyby ci aresztowani, którzy nie œwiêc¹ dnia siódmego, tak¿e zostali skazani, wówczas nie mo¿na by potraktowaæ 101


tych przypadków jako wyraŸne przeœladowanie [religijne]. Jednak jeœli na podstawie wszystkich protoko³ów s¹dowych z dwuletniego okresu istnienia ustawy w tej formie, nie zosta³ ukarany ani jeden posiadacz zak³adu czy restauracji nie bêd¹cy zachowawc¹ siódmego dnia tygodnia – poza dwoma w/w wyj¹tkami – to wówczas nie mo¿na ju¿ podaæ bardziej wyraŸniejszego dowodu na to, ¿e ustawa ta u¿ywana jest tylko jako œrodek daj¹cy upust religijnemu wy¿ywaniu siê na pewnej grupie obywateli, którzy nie pope³nili niczego z³ego, poza tym, ¿e przyznaj¹ siê do religii innej ni¿ ta, któr¹ wyznaje wiêkszoœæ. Faktem w tej sprawie jest to – a ca³a historia postêpowañ s¹dowych to potwierdza – ¿e od pocz¹tku do koñca te oskar¿enia s¹dowe s¹ tylko przeœladowaniem, duchem nietolerancji, które zawsze objawiaj¹ siê tam, gdzie jakaœ grupa gorliwców religijnych mo¿e wywieraæ wp³yw na w³adze œwieckie. Donosy, na których opiera³y siê owe oskar¿enia, by³y perfidne i przedstawiane w duchu inkwizycyjnym. Zaœ same oskar¿enia by³y parodi¹ prawnych form i znies³awianiem sprawiedliwoœci. Zasady takiego postêpowania by³y bardziej typowe dla czasów ciemnego œredniowiecza ni¿ dla jakichkolwiek cywilizowanych narodów czy wspó³czesnych czasów, a decyzje S¹du Najwy¿szego, potwierdzaj¹ce wyroki z pierwszej instancji, s¹ sprzeczne z podstawowymi zasadami konstytucyjnych praw lub konstytucyjnych traktatów. Je¿eli Kongres aprobuje takie religijne ustawy i popiera wydanie tego istniej¹cego projektu narodowej ustawy niedzielnej, a jego zasady maj¹ byæ wprowadzone w ¿ycie we wszystkich Stanach, wtedy w ca³ym narodzie powtórzy siê historia Arkansas z lat 1885-1887. Mogê to wykazaæ przynajmniej w takim zakresie, w jakim siêgaj¹ intencje tych, którzy aktywnie przyczyniaj¹ siê do tego, aby zosta³y wydane. Pastor D. Mc Allister jest jedn¹ z najwa¿niejszych osób „National Reform Association”. To stowarzyszenie oraz „Woman’s Christian Temperance Union” zwo³a³o wspólne zgromadzenie w Lakeside, Ohio, w lipcu 1887 roku. Na tym zgromadzeniu by³y omawiane sprawy Narodowej Ustawy Niedzielnej i Dr Mc Allister przemawiaj¹c tam, powiedzia³: „Bez wzglêdu na to, kim cz³owiek jest – ¯ydem, zachowawc¹ siódmego dnia, cz³onkiem jakiegoœ innego wyznania lub kimœ, kto nie wierzy w chrzeœcijañski Sabat – Ustawa ta ma mieæ zastosowanie wobec ka¿dego, aby nie mia³o miejsca publiczne profanowanie pierwszego dnia tygodnia, czyli chrzeœcijañskiego Sabatu jako dnia narodowego odpoczynku. Osoby te mog¹ œwiêciæ i zachowywaæ jakiœ inny dzieñ tygodnia, jednak dzieñ, który jest ustanowiony dla narodu jako wielki, szczególny dzieñ, nie œmie byæ przez nikogo profanowany, czy to przez urzêdnika rz¹dowego, czy przez zwyk³ego lub wybitnego obywatela – biednego czy bogatego.” Wówczas jeden z grona s³uchaczy wniós³ uwagê: „W Stanie Arkansas istnieje prawo, które zmusza lud do œwiêcenia niedzieli, w wyniku czego nie tylko wielu dobrych ludzi zostaje uwiêzionych, ale pozbawionych mienia, a nawet ¿ycia.” 102


Na co pan Mc Allister z zimn¹ krwi¹ odpowiedzia³: „Lepsz¹ rzecz¹ jest, aby parê osób cierpia³o, ni¿ ca³y naród mia³by byæ pozbawiony swojego sabatu” Ten argument – na którego w dniach Chrystusa powo³ali siê faryzeusze, aby usprawiedliwiæ siebie, gdy postanowili Go zabiæ – jest identyczny z tym, który jest zapisany w Ew. Jana 11,50 wg SK: „...jest dla nas korzystniej, aby jeden cz³owiek umar³ za naród, a nie zgin¹³ ca³y naród”. Nastêpny zapis w tej sprawie brzmi: „Od tego te¿ dnia naradzali siê aby Go zabiæ” (w.53). Zatem wobec zasad, do których w tak bezwstydny sposób przyznaje siê osoba pe³ni¹ca kierownicz¹ rolê w wydaniu narodowej ustawy niedzielnej, zw³aszcza znaj¹c praktyczny skutek takich praw obowi¹zuj¹cych w Arkansas, Tennessee i w pewnej mierze w Pensylwanii – a wiêc w wyniku tych zajœæ, o których Wam, panowie senatorowie Senatu Stanów Zjednoczonych mówimy – nie mo¿ecie daæ takiej w³adzy do r¹k tym osobom, które d¹¿¹ do wydania proponowanej Ustawy Niedzielnej. W cytowanym przeze mnie przemówieniu senatora Crockett’a, które by³o wyg³oszone na zgromadzeniu cia³a ustawodawczego w Arkansas, wstawia³ siê on za przywróceniem zwalniaj¹cej klauzuli – co de facto by³o apelowaniem o stosowanie tolerancji. Senator Blair: Wie Pan, czy ów m³ody cz³owiek mia³ pieni¹dze lub przyjació³, od których móg³by je po¿yczyæ? Jones: Doktorze Lewis, czy mo¿e Pan poœwiadczyæ, ¿e ów cz³owiek posiada³ pieni¹dze? Dr. Lewis: Ten przypadek nie by³ przedstawiany w innych zborach w celu uzyskania dla niego zapomogi. Ja nie posiadam ¿adnej wiedzy na temat jego stanu posiadania. Senator Blair: Czy nie uwa¿a Pan, ¿e by³ to dziwny cz³owiek, jako ¿e pozwoli³, aby zmar³o jego dziecko i zmar³a jego ¿ona? Dr. Lewis: O tym przypadku nie sprawozdano naszym zborom na pó³nocy. Jones: Na temat tego „dziwnego” przypadku, nadmieniê tylko, ¿e John Bunyan spêdzi³ dwanaœcie lat w wiêzieniu w Bedford, a móg³ zostaæ z niego zwolniony, gdyby tylko wypowiedzia³ jedno ma³e s³ówko „tak” i przez to zgodzi³ siê na niewyg³aszanie kazañ. Senator Blair: Jest zupe³nie inn¹ rzecz¹, gdy ktoœ jest przymuszany do oœwiadczenia, ¿e powstrzyma siê od spe³niania œwiêtych obowi¹zków w swoim koœciele. On g³osi³ Ewangeliê i nie chcia³ zgodziæ siê na zaprzestanie jej g³oszenia. Jednak tutaj chodzi o cz³owieka, który raczej zgadza³ siê na œmieræ swojego dziecka i ¿ony, ni¿ na zap³acenie 25-ciu czy 50-tu dolarów, aby przez to byæ zwolnionym z wiêzienia i mieæ mo¿liwoœæ zapracowania na nich. Jones: Co to jest za rodzaj prawa, które zmusza sumienie cz³owieka do wybierania pomiêdzy ¿on¹ i dzieckiem, a zap³aceniem kary 25-ciu czy 50-ciu dolarów? 103


Jednak za³ó¿my, ¿e on zap³aci tê karê, zostanie zwolniony z wiêzienia i zacznie pracowaæ na rodzinê; jak d³ugo bêdzie móg³ pracowaæ? Gdy nadejdzie nastêpna niedziela, jego obowi¹zek pracowania na utrzymanie ¿ony i dziecka nie skoñczy siê. Wtedy na nowo pojawi siê problem, czy pójœæ do pracy w niedzielê i naraziæ siê na kolejne przeœladowanie oraz na nieustanne p³acenie kary 25-ciu czy 50-ciu dolarów? Jak d³ugo ma to wszystko trwaæ? Niewielu biednym farmerom udaje siê w ci¹gu ka¿dego tygodnia – po pokryciu wszystkich kosztów utrzymania – uzyskaæ zysk 25 czy 50 dolarów na p³acenie regularnych kar, by móc poœwiêciæ siê godziwej pracy na swojej roli. Mo¿na jednak powiedzieæ: „Je¿eli nie bêdzie pracowa³ w niedzielê, wówczas nie bêdzie musia³ p³aciæ kar.” Owszem, tylko ¿e kiedy zgodzi siê niepracowaæ w niedzielê, wówczas zgadza siê na pozbawianie siebie jednej szóstej czasu, który w uczciwy sposób mo¿e poœwiêciæ na utrzymanie swojej ¿ony i dziecka. W tym przypadku, dok³adnie to czyni rz¹d – po prostu okrada go z jednej szóstej czasu. Czyli innymi s³owy, jest to albo zwyczajna konfiskata, albo konfiskata pod pretekstem nak³adanych na niego kar, za jego nie wyra¿enie zgody na okradanie siebie z przys³uguj¹cej mu jednej szóstej czasu. Zatem, krótko mówi¹c, w ten sposób jest zmuszany do porzucenia prawa s³u¿enia Bogu wed³ug swego sumienia i wed³ug S³owa Bo¿ego, a przez to zmusza siê go do ca³kowitego wyrzeczenia siê swoich praw wolnoœci sumienia. Tak wiêc, z tego wynika ewidentnie, ¿e owe Ustawy Niedzielne s¹ bezpoœrednim atakiem na prawa wolnoœci sumienia. Ponadto owe Ustawy Niedzielne nie tylko, ¿e godz¹ bezpoœrednio w prawa konstytucyjne, ale tak¿e w nieprzenoœne prawa w³asnoœci, posiad³oœci i ochrony nieruchomoœci. Tu pos³u¿ê siê wypowiedzi¹ Najwy¿szego S¹du w Kalifornii – s³owami, którym nigdy nie da siê zaprzeczyæ ani je zmieniæ: „Prawa w³asnoœci oraz posiad³oœci nie mog¹ byæ wyraŸniej i zrozumialej chronione przez Konstytucje, jak prawem nabywczym. Prawo do nabycia musi obejmowaæ prawa do u¿ywania nabytych œrodków. Prawo to bêdzie bezsilne, gdy bêdzie pozbawione mo¿liwoœci u¿ywania tych niezbêdnych œrodków. Je¿eli cia³o ustawodawcze posiada moc do ustanowienia czasu przymusowego odpoczynku... jest ono poza ograniczeniami i mo¿e rozci¹gaæ siê na zakazanie wszelkich zajêæ w ka¿dym czasie... Gdy¿, jeœli Konstytucja ustanawia niezbywalne prawo, a w tym samym czasie cia³u ustawodawczemu pozostawia siê nieograniczon¹ w³adzê nad nim, wówczas staje siê to sprzecznoœci¹, bezwartoœciowym zarz¹dzeniem, a Konstytucja staje siê wy³¹cznie zbiorem niew³aœciwych, zwodz¹cych, nierealnych zarz¹dzeñ, nie mog¹cych chroniæ obywatela. Praktycznym nastêpstwem tego bêdzie zburzenie, a nie umocnienie praw, które s³u¿¹ do ochrony. Dlatego cia³o ustawodawcze nie mo¿e zakazywaæ u¿ywania nabytych œrodków, z wyj¹tkiem, gdy wymaga tego pokój i bezpieczeñstwo pañstwa” („Ex parte Newman”, 9 Cal.,pp.517,510). Jednak czy w tym przypadku, który tu rozwa¿amy, jest zagro¿ony pokój lub bezpieczeñstwo pañstwa? Czy kiedykolwiek zagro¿ony jest pokój i bezpieczeñ104


stwo pañstwa, jeœli jakiœ cz³owiek oddaje siê uczciwemu, usankcjonowanemu oraz godnemu pochwa³y zajêciu? Przecie¿ zakazywanie tego, wrêcz godzi w pokój i bezpieczeñstwo pañstwa! Tote¿ – jak ju¿ to przedtem wystarczaj¹co udowodni³em – je¿eli rz¹d wyda takie zarz¹dzenie, wówczas wstawia uczciwe zajêcia do katalogu czynów karygodnych; stawia spokojnych i pracowitych obywateli na równi z przestêpcami oraz popiera lenistwo i nieróbstwo. A to w³aœnie na pewno godzi w pokój i bezpieczeñstwo ka¿dego pañstwa. Dlatego te¿ dowiedzione jest, ¿e Ustawy Niedzielne s¹ zamachem na niezbywalne prawa dotycz¹ce œrodków nabywczych, w³asnoœciowych, oraz posiad³oœci i gdy ów cz³owiek z Arkansas by³by pos³uszny temu prawu, wyrzek³by siê przys³uguj¹cego mu niezbywalnego prawa. Jeszcze raz: Poniewa¿ w prawo nabywania w³asnoœci jest w³¹czone prawo u¿ywania nabytych œrodków – wszak w tym celu zosta³y nabyte – i jako takie mia³oby zezwalaæ na okradanie cz³owieka z u¿ywania tych œrodków w zakresie jednej szóstej czasu, wówczas ono by³oby pogwa³ceniem zarz¹dzenia czternastej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która oœwiadcza, ¿e: „¿adnemu Stanowi nie wolno pozbawiaæ obywatela ¿ycia, wolnoœci oraz w³asnoœci, bez stosownego postêpowania s¹dowego”. Panowie, przy tym wszystkim zachodzi pytanie, czy ów cz³owiek ma uznawaæ takie prawo tak dalece, ¿e bêdzie p³aci³ te kary? Je¿eli tak, wówczas wynika z tego ewidentnie, ¿e ca³a jego w³asnoœæ zostanie zu¿yta na p³acenie kar, albo te¿ musi podj¹æ decyzjê i wybraæ pomiêdzy zrezygnacj¹ z przys³uguj¹cych mu praw wolnoœci sumienia, albo zgodza siê na zabieranie mu jednej szóstej czasu, co oznacza pozbawienie siebie swojej w³asnoœci, poniewa¿ dla pracowitego obywatela – czas to pieni¹dz. Je¿eli wiêc pañstwu przez Ustawê Niedzieln¹ czy przez jak¹œ inn¹ mo¿liwoœæ, wolno odbieraæ jak¹kolwiek czêœæ czyjejœ w³asnoœci, wówczas wolno mu wszystko odebraæ. W tej sytuacji, gdzie i kiedy powinnien rozpocz¹æ siê sprzeciw przeciwko takiemu uciskowi? Odpowiadam – zaraz przy jego pojawieniu siê. Pod p³aszczykiem s³ówka „po¿yczyæ” [przytoczonego w wypowiedzi senatora Blair], Karol I zaj¹³ ma³¹ kwotê pieniêdzy od ka¿dej w³asnoœci, ka¿dego obywatela Anglii. Tu kwota John’a Hampden’a wynosi³a oko³o 7 dolarów i 75 centów. By³ on bogatym cz³owiekiem, jednak odmówi³ zap³acenia jej, a odmowa zap³acenia tej b³ahej kwoty, spowodowa³a, ¿e ca³a Anglia popad³a w chaos i w wojnê domow¹. Króla kosztowa³o to g³owê. John Hampden utraci³ ¿ycie i to tylko dlatego, ¿e wola³ raczej dopuœciæ do tego, ani¿eli zap³aciæ wrêcz b³ah¹ kwotê 7-miu dolarów i 75 centów! – daleko mniejsz¹ od jednej trzeciej na³o¿onej kary na owego cz³owieka, który sprzeciw³ siê odebraniu sobie, prawnie nale¿¹cej mu jednej szóstej swojej w³asnoœci. Jednak¿e odmowa zap³acenia tej sumy przez John’a Hampden’a spowodowa³a ustanowienie konstytucyjnej zasady, na mocy której ka¿dy cz³owiek ma niezbywalne prawo do nabywania w³asnoœci, posiad³oœci i chronienia ich – prawo, które w omawianym przez nas przypadku zosta³o naruszone. Zatem, ju¿ na podstawie jedynie tej zasady, cz³owiek ten by³ ca³kowicie usprawiedli105


wiony co do odmowy zap³acenia kary na³o¿onej na niego z tytu³u Ustawy Niedzielnej. Jednak dlatego, ¿e w to prawo jest w³¹czone niezbywalne prawo wolnoœci sumienia, by³ podwójnie usprawiedliwiony, ¿e odmówi³ pos³uszeñstwa tej Ustawie lub nie uzna³ jej zasad. Senator Blair: Za³ó¿my, ¿e by³ on winowajc¹. Za³ó¿my, ¿e nie wierzy³, i¿ kradzie¿ jest przestêpstwem i jego sumienie nie oskar¿a go o to, ¿e odbiera innym rzeczy. Na mocy prawa zosta³ ukarany grzywn¹ 25-ciu dolarów. Czy w tej sytuacji ma postawiæ swoje prawa sumienia na szali przeciwko wymogom wobec ¿ony i dziecka, i przeciwko orzeczeniu spo³eczeñstwa oraz pañstwa, w którym ¿yje i którym zawdziêcza wszystkie prawa w³asnoœci i pozosta³e inne prawa? W tym przypadku mamy cz³owieka, który raczej dopuszcza, aby spad³y na niego te wszystkie cierpienia, ni¿ mia³by zap³aciæ 25 czy 50 dolarów, przy czym twierdzi, ¿e czyni to wszystko z uwagi na swoje sumienie. Jones: Przytoczone przez Pana przyk³ady nie mog¹ byæ w ¿adnym przypadku porównywalne, bowiem jak mo¿na stawiaæ przestêpstwo – jakim jest kradzie¿ – na równi z uczciw¹ prac¹ cz³owieka? A dok³adnie to czyni¹ niedzielne ustawy – jak to ju¿ tu udowodniliœmy. Dlatego stale bêdziemy protestowaæ przeciwko temu, aby uczciw¹ pracê stawiano na równi z kradzie¿¹. Cz³owiek, który kradnie, odbiera drugiemu jego w³asnoœæ, szkodzi mu i nie pyta, czy ma do tego prawo. Oto teraz mamy pañstwo, które odbiera cz³owiekowi jego w³asnoœæ lub jego czas, przy czym szkodzi mu, a w dodatku on w ogóle nie mo¿e domagaæ siê sprawiedliwoœci. Jednak w przypadku kogoœ, kto pracuje w niedzielê, to w najmniejszym stopniu nie godzi w prawa cz³owieka, w ¿aden sposób nie odbiera nikomu jego w³asnoœci, ani jego czasu, ani ju¿ w ogóle nikomu nie szkodzi. Sprawiedliw¹ rzecz¹ jest, gdy pañstwo karze z³odzieja. Jednak szczytow¹ niesprawiedliwoœci¹ jest, gdy pañstwo karze pracowitego obywatela. Tak na marginesie, s³ysza³ Pan kiedykolwiek o cz³owieku, któremu sumienie podpowiada, ¿e kradzie¿ jest praw¹ rzecz¹, i ¿e sumienie go przekonuje, aby krad³? Senator Blair: S³ysza³em o wielu przypadkach, w których cz³owiek œwiadomie przekracza³ prawo, zdaj¹c sobie dobrze sprawê z tego, ¿e bêdzie karany. Jones: Dok³adnie tak by³o; w³aœnie z powodu takiego przekraczania prawa, chrzeœcijanie w Cesarstwie Rzymskim byli skazywani na œmieræ. Senator Blair: Jednak to nie jest odpowiedzi¹ na moje pytanie, ani te¿ nie jest koniecznym odpowiadanie na nie. Jones: Dla ka¿dego cz³owieka w³aœciw¹ rzecz¹ jest przekraczanie takich praw, które naruszaj¹ jego prawa konstytucyjne. W zwi¹zku z tym, ma on prawo do œwiadomego naruszania ka¿dego prawa, które godzi w prawa sumienia. Bóg oœwiadczy³, ¿e cz³owiek jest niewinny, gdy przest¹pi prawo, które narusza jego stosunek do Boga – prawo, które gwa³ci prawa sumienia. Proszê zwróciæ uwagê na przypadki: „pañstwo wobec Szadracha, Meszacha i Abed-Nega” oraz „pañstwo wobec Daniela”, opisane w Ksiêdze Daniela w 3 i 6 rozdziale. 106


Przypadek maj¹cy miejsce w Arkansas – jak sprawozdaje nam senator Crockett – kosztowa³ tego biednego cz³owieka ¿ycie ¿ony i dziecka. Senator Blair: Co siê sta³o z tym cz³owiekiem? Jones: Opuœci³ ów Stan. Senator Blair: Powiedzia³bym, ¿e on powinien go opuœciæ. Jones: Tak¿e tak bym powiedzia³. Jednak, jak wtedy w takim kraju mo¿na w ogóle dyskutowaæ o wolnoœci, gdy dziej¹ siê w nim takie rzeczy? A to dotyczy tak¿e pozosta³ych szeœciu osób, które posz³y za g³osem w³asnego sumienia – dobrych, uczciwych, prawych obywateli, jacy ¿yj¹ w Arkansas. Senator Blair: W kwestii nakazów g³osu sumienia zachodzi wiele oszustw. Je¿eli jakiœ cz³owiek powo³uje siê na sumienie, aby byæ w zgodzie z prawem i wype³niaæ swoje obowi¹zki wobec spo³eczeñstwa, wówczas maj¹c wypaczone sumienie, mo¿e zburzyæ ca³e spo³eczeñstwo. Zatem nie zawsze jest to kwesti¹ sumienia. Jones: Proszê wybaczyæ Panie, ale prawa sumienia s¹ wieczne i œwiête. Sumienie nie odnosi siê do rz¹du czy pañstwa; sumienie ma do czynienia z Bogiem i z Jego nakazami, a cz³owiek mo¿e przeczytaæ w Biblii, co Pan Bóg nakaza³. Pozwolê sobie tutaj na przytoczenie s³ów obecnie ustanowionego sêdziego Najwy¿szego S¹du Stanów Zjednoczonych, Stanley’a Matthews’a, z jego przemowy, jak¹ wyg³osi³ w zwi¹zku Cincinnati School Board przeciwko karceniu m³odzie¿y i innych. On powiedzia³: „Je¿eli chcemy, mo¿emy je nazwaæ dziwactwem sumienia, czy kaprysem, jednak w sprawach religii nie mamy prawa ich lekcewa¿yæ lub pogardzaæ nimi, bez wzglêdu na to, jak bardzo wydaj¹ siê nam one b³ahe i absurdalne. W pocz¹tkach ery chrzeœcijañstwa, gdy byli torturowani mêczennicy, rzymscy liktorzy [wykonawcy wyroków] i ¿o³nierze pogardzali i drwili z fanatyzmu tych, którzy wzbraniali siê okazaæ swoje uznanie przez z³o¿enie chocia¿by najmniejszej szczypty kadzid³a na o³tarzu zbudowanym ku czci cesarza, przypisuj¹cego sobie tytu³ i czeœæ bosk¹ w pogañskim kulcie. Historia jest przepe³niona opisami krwawych ofiar œwiêtych ludzi, którzy bardziej bali siê Boga, ni¿ ludzi i od odmowy okazania choæby najmniejszego uznania nie powstrzyma³y ich najbardziej okrutne przeœladowania... „Sumienie – proszê zwróæcie uwagê szanowni panowie – jest wra¿liw¹ rzecz¹ i musi byæ traktowane z najwiêksz¹ delikatnoœci¹; i w tej samej mierze, w jakiej ka¿dy cz³owiek uznaje swoj¹ w³asn¹, moraln¹ nienaruszalnoœæ – czyli pozwala œwieciæ w sobie œwiat³u sumienia tak, aby chwa³a Bo¿a odkrywa³a mu Prawdê – tak te¿ powinien traktowaæ sumienie ka¿dego innego cz³owieka i w praktyce stosowaæ fundamentalne zasady chrzeœcijañskiego ¿ycia. »Cokolwiek wiêc chcecie, aby wam ludzie czynili, czyñcie im tak¿e« (Mat.7,12 SK)”. Senator Blair: Czy tym, którym sumienie pozwala na uprawianie wolnej mi³oœci, mo¿na na to pozwoliæ? Jones: To nie ma nic wspólnego z omawin¹ przez nas kwesti¹. Proszê pokazaæ mi, co wspólnego ma sumienie z przekonaniem o uprawianiu wolnej mi³oœci? Ja nie zauwa¿am tu zwi¹zku. Nie ma tu miejsca na czegoœ takiego. 107


Senator Blair: Jednak musz¹ byæ ustanowione prawa, które by zakazywa³y niemoralnoœci. Jones: Proszê o podanie mi definicji na to, co to jest niemoralnoœæ, a potem odpowiem na Pañskie pytanie. Senator Blair: Je¿eli Pan nie wie, co oznacza to wyra¿enie, wówczas nie podejmujê siê na wyjaœnienie tego Panu. Jones: Ja wiem, co ono oznacza. Senator Blair: Dlaczego zatem wymaga Pan ode mnie okreœlenia tej definicji i czym ona jest? Dlaczego Pan sam nie odpowie sobie na to? Jones: Poniewa¿ temu s³owu przypisuje siê ró¿ne znaczenie, zw³aszcza w odniesieniu do kary. Niemoralnoœæ sama w sobie odnosi siê do naruszenia Zakonu Bo¿ego, natomiast obywatelskie rz¹dy nie maj¹ prawa karania jakiegokolwiek cz³owieka za naruszanie Praw Bo¿ych jako takich. Dlatego twierdzê, ¿e to, co uwa¿ane jest za wysoce niemoralne, nie mo¿e byæ zakazane przez cywilne prawo i stosownie do tego, nie ma [takiego cywilnego] prawa, które by mog³o pokusiæ siê o to. Moralnoœæ jest zdefiniowana nastêpuj¹cymi s³owy: „»Moralnoœæ«: To przestrzeganie albo nieprzestrzeganie prawdziwego, moralnego standardu lub prawa... Przestrzeganie uchwa³ Bo¿ego Prawa.” Poniewa¿ moralnoœæ to przestrzeganie uchwa³ Boskiego Prawa, wynika z tego jasno, ¿e moralnoœæ wchodzi w zakres stosunku cz³owieka do Boga i ¿e obywatelski rz¹d, nie ma z ni¹ nic wspólnego. Dalej, moralnoœæ jest nastêpuj¹co definiowana: „Wola Bo¿a – Najwy¿szego, Moralnego W³adcy – dotyczy charakteru i postêpowania wszystkich odpowiedzialnych istot; normy postêpowania obowi¹zuj¹ sumienie lub moraln¹ naturê.” „Prawo moralne jest streszczone w Dekalogu, zapisane palcem Bo¿ym na dwóch kamiennych tablicach i przekazane Moj¿eszowi na Górze Synaj.” Te definicje ca³kowicie zgadzaj¹ siê z Pismem Œwiêtym, a ono pokazuje nam wyraŸnie, ¿e dziesiêæ przykazañ jest Prawem Bo¿ym, wyra¿eniem woli Bo¿ej; ¿e odnosz¹ siê do sumienia i dotycz¹ myœli i intencji serca. Zaœ pos³uszeñstwo tym przykazaniom jest obowi¹zkiem, który cz³owiek jest winny Bogu. Pismo Œwiête mówi: „Bój siê Boga i przestrzegaj Jego przykazañ, bo to jest obowi¹zek ka¿dego cz³owieka” (Kazn.12,13). Natomiast Zbawiciel powiedzia³: „S³yszeliœcie, ¿e powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by siê dopuœci³ zabójstwa, podlega s¹dowi. A Ja wam powiadam: Ka¿dy, kto siê gniewa na swego brata, podlega s¹dowi. A kto by rzek³ swemu bratu Raka [dos³.»pusta g³owo« lub »cz³owieku godny pogardy«], podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzek³ »Bezbo¿niku«, podlega karze piek³a ognistego” (Mat.5,21-22 BT). Aposto³ Jan mówi¹c o tej samej kwestii, powiedzia³: „Ka¿dy, kto nienawidzi brata swego, morderc¹ jest” (1Jan 3,15 SK). 108


Natomiast Zbawiciel ponownie mówi: „S³yszeliœcie, ¿e powiedziano: Nie cudzo³ó¿! A Ja wam powiadam: Ka¿dy kto po¿¹dliwie patrzy na kobietê, ju¿ siê w swoim sercu dopuœci³ z ni¹ cudzo³óstwa” (Mat.5,27-28 BT). Mo¿naby przytoczyæ jeszcze inne przyk³ady, ale te wystarcz¹, aby pokazaæ, ¿e pos³uszeñstwo moralnemu Prawu oznacza moralnoœæ; ¿e moralne Prawo odnosi siê do myœli i motywów serca, i dlatego te¿ zgodnie z charakterem tych rzeczy, le¿y ona [moralnoœæ] poza zasiêgiem i kontrol¹ w³adzy obywatelskiej. Nienawiœæ oznacza mord; chciwoœæ jest ba³wochwalstwem; po¿¹dliwe patrzenie na kobietê jest cudzo³óstwem. Te wszystkie rzeczy zaliczaj¹ siê do niemoralnoœci i naruszaj¹ prawo moralne. Jednak ¿aden obywatelski rz¹d nie karze za nie. Jakaœ osoba mo¿e przez ca³e swoje ¿ycie nienawidzieæ swojego s¹siada, mo¿e byæ chciwa wszystkiego, co na œwiecie, mo¿e patrzeæ po¿¹dliwie na ka¿d¹ napotkan¹ kobietê – to wszystko mo¿e czyniæ przez ca³e swoje ¿ycie, ale jak d³ugo te rzeczy pozostan¹ w sferze jej umys³u, tak d³ugo obywatelskie w³adze nie mog¹ jej nawet tkn¹æ. Aczkolwiek trudno bêdzie sobie wyobraziæ bardziej niemoralnego cz³owieka, jak z w/w przyk³adu, to jednak w³adze cywilne nie mog¹ go ukaraæ; ba, nawet nie mog¹ podj¹æ jakichkolwiek wysi³ków w tym kierunku. To znowu pokazuje nam, ¿e w³adze cywilne nie maj¹ nic do czynienia z niemoralnoœci¹. PrzejdŸmy do nastêpnej kwestii: je¿eli nienawiœæ tej osoby doprowadzi j¹ do skrzywdzenia swego s¹siada czy to s³owem czy czynem, wówczas odpowiednie w³adze j¹ ukarz¹. Je¿eli jej chciwoœæ spowoduje, ¿e zabierze coœ, co nie jest jej, czyli gdy coœ ukradnie, wówczas w³adza j¹ ukarze. Je¿eli jej nieczyste myœli popchn¹ j¹ do fizycznego gwa³tu, wówczas w³adze cywilne j¹ ukarz¹. Jednak proszê zwróciæ uwagê, ¿e nawet wówczas w³adza nie ukarze tej osoby za jej niemoralne postêpowanie, lecz za jej postêpowanie niezgodne z prawem. Niemoralnoœæ, to coœ, co tkwi w sercu i mo¿e byæ os¹dzona tylko przez Boga. Œwieckie w³adze nie karz¹ cz³owieka za to, ¿e jest niemoralny. Dopiero czyn okreœla nienawidz¹cego cz³owieka jako mordercê, chciwego jako z³odzieja, po¿¹dliwie patrz¹cego na kobietê jako gwa³ciciela i dopiero cz³owiek realizuj¹cy ukryte, niemoralne myœli jest karany. Z tego wynika ewidentnie, ¿e w³adza nie mo¿e karaæ ¿adnego cz³owieka za to, ¿e on jest niemoralny, ale dlatego, ¿e postêpuje bezprawnie. Ona nie mo¿e karaæ niemoralnoœci; ona musi karaæ postêpowanie, niew³aœciwe zachowanie siê. Ró¿nicê tê mo¿na wyraŸnie widzieæ w samym pojêciu „W³adza” lub „Pañstwowy Rz¹d” – inaczej nazwany „cywilnym rz¹dem”. ¯adnej osobie, poza teokrat¹, nawet nie przyjdzie na myœl, aby go nazwaæ „rz¹dem moralnym”. To rz¹d Boga jest wy³¹cznie rz¹dem moralnym. Jedynie Bóg jest moralnym w³adc¹. Jedynie Bo¿e Prawo jest moralnym prawem. Jedynie Bóg mo¿e okreœliæ wysokoœæ kary za niemoralnoœæ, która jest przest¹pieniem moralnego Zakonu. Rz¹dy ludzi s¹ rz¹dami œwieckimi, a nie moralnymi. Prawa pañstwa i narodów s¹ prawami cywilnymi, a nie moralnymi. W³adze rz¹dów œwieckich karz¹ za nieprawe postêpowanie, któ109


re jest przest¹pieniem praw cywilnych. Do nich nie nale¿y karanie niemoralnoœci. To nale¿y wy³¹cznie do Autora moralnego Zakonu, moralnej etyki, bowiem jedynie On jest Sêdzi¹ ludzkiej moralnoœci. To wszystko musi byæ oczywiste dla ka¿dego, kto rzetelnie i bezstronnie chce siê zastanawiaæ nad t¹ kwesti¹, a to te¿ potwierdzone jest przez definicjê s³owa „cywilny”, która brzmi nastêpuj¹co: „»Cywilny«: odnosi siê do miasta albo pañstwa, albo te¿ do »obywatelski« w odniesieniu do wspó³obywateli lub rz¹du.” Z tego wynika wyraŸnie, ¿e Cesarzowi (cywilnemu rz¹dowi) jesteœmy winni tylko to, co siê tyczy spraw obywatelskich, natomiast Bogu jesteœmy winni to wszystko, co ma zwi¹zek z moralnoœci¹ lub religi¹; i stosownie do tego, ¿aden cz³owiek, ¿adne zgromadzenie czy organizacja ludzi nie ma jakiegokolwiek prawa do karania niemoralnoœci. Tam gdzie jednak ma to miejsce, jest to przyw³aszczenie sobie wy³¹cznego prawa i stanowiska Boga. Inkwizycja jest nieuchronnym i logicznym skutkiem wszelkich roszczeñ jakichkolwiek zgromadzeñ ludzi w celu karania niemoralnoœci, poniewa¿ karanie niemoralnoœci w pewnym stopniu musi dotykaæ wszelkich myœli i zamiarów serca. Papiestwo twierdz¹c, ¿e ma prawo zmuszaæ ludzi do moralnoœci oraz karaæ ich za niemoralnoœæ, wykaza³o okrutn¹ odwagê w przeprowadzaniu tej fatalnej w skutkach zasady, która prowadzi³a do logicznych konsekwencji. Przy stosowaniu tych zasad, stwierdzono, ¿e niezbêdn¹ rzecz¹ jest tutaj zg³êbienie tajemnic ludzkiego serca. Przy tym stwierdzono, ¿e najokrutniejsze stosowanie tortur, w wielu wypadkach wydoby³o na jaw przyznanie siê do najskrytszych tajemnic ich serc. Skutkiem tego zosta³a ustanowiona inkwizycja, jako najlepszy œrodek do osi¹gniêcia upragnionego celu. Tak d³ugo, jak ludzie uznawali, ¿e do kompetencji cywilnej w³adzy nale¿y wymuszanie moralnoœci, zachodzi³a znikoma szansa, ¿e bêdzie siê potêpiaæ inkwizycjê, gdy¿ s¹d jest tylko logicznym wynikiem tej kompetencji. Tyle na temat moralnoœci i w³adzy, gdy chodzi o prawdziwe i niek³amane znaczenie i sens s³owa „moralnoœæ”. Jednak¿e, jak ju¿ powiedzia³em na pocz¹tku, u¿ywaj¹c tego s³owa, mo¿na mu nadaæ odmienny sens. W tej sytuacji, powo³uj¹c siê na stosunki cz³owieka wobec wspó³obywatela i w odniesieniu do takiego pogl¹du na moralnoœæ, czasami twierdzi siê, ¿e w³adza pañstwowa na bazie cywilnej w³adzy, jest zobowi¹zana do wymuszania moralnoœci. Jednak moralnoœæ oparta na œwieckiej w³adzy jest tylko ucywilizowan¹ uprzejmoœci¹, a wymuszanie moralnoœci na bazie ucywilizowanej grzecznoœci, jest niczym innym, jak tylko wymuszaniem cywilizowanego postêpowania. Dlatego bez inkwizycji i œwieckiej w³adzy jest prawie ¿e niemo¿liwe przeprowadzenie przynale¿nego jej s¹dowego postêpowania; mo¿e ona zaskar¿aæ cywilne zasz³oœci lub wymuszaæ li tylko niecywilizowane postêpowanie. Mo¿na by zapytaæ, czy cywilna w³adza nie wymusza przestrzegania przykazania Bo¿ego: „Nie bêdziesz krad³”, „Nie bêdziesz zabija³”, „Nie bêdziesz cudzo³o¿y³” oraz „Nie bêdziesz mówi³ przeciw bliŸniemu twemu k³amstwa jako œwia110


dek”? Czy w³adza cywilna nie karze przestêpowanie tych przykazañ Bo¿ych? Odpowiadam: W³adza cywilna ani nie wymusza ich, ani nie karze przestêpowania ich, jako przykazañ Bo¿ych. Pañstwo zakazuje mordowania, kradzie¿y, krzywoprzysiêstwa, a niektóre Stany zakazuj¹ nawet cudzo³óstwa, ale tego wszystkiego zakazuje nie w œwietle przykazañ Bo¿ych. Od niepamiêtnych czasów, rz¹dy, które w ogóle niczego nie wiedzia³y o Bogu, zabrania³ych tych rzeczy. Gdyby rz¹d chcia³ wymuszaæ te rzeczy jako pos³uszeñstwo przykazaniom Bo¿ym, musia³by znaæ myœli i intencje serca; jednak to nie le¿y w zakresie mo¿liwoœci jakiejkolwiek ziemskiej w³adzy. Na bazie tych wszystkich oczywistych dowodów, jest rzecz¹ ewidentnie zrozumia³¹, a potwierdzaj¹ to powszechnie znane zasady, ¿e w zakres w³adzy cywilnej wchodzi tylko to, co zawiera w sobie okreœlenie – cywilny. Zamierzenia i postanowienia cywilnych rz¹dów s¹ cywilnego rodzaju a nie moralnego. Ich zadaniem jest utrzymanie porz¹dku w spo³eczeñstwie i zabezpieczenie wszystkim obywatelom spokoju i ochrony przed wszelkim niecywilizowanym postêpowaniem. Moralnoœæ przynale¿y Bogu; cywilizowane postêpowanie pañstwu. Moralne postêpowanie winno byæ oddawane Bogu, a œwieckie – pañstwu. Niemoralnoœæ mo¿e byæ karana tylko przez Boga. Niecywilizowane postêpowanie mo¿e byæ karane tylko przez w³adze œwieckie. Koñcz¹c moje uwagi w tej kwestii, ponownie dochodzimy do tej jednoznacznej i odwiecznej zasady, któr¹ przytoczy³em ju¿ na samym pocz¹tku mojej obecnoœci tutaj – na której siê opieramy i mam nadziejê, ¿e zawsze bêdziemy siê opieraæ – zasady, wcielonej do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, zakazuj¹cej przeprowadzania religijnych sprawdzianów, jak te¿ zakazuj¹cej Kongresowi wydawania jakichkolwiek ustaw ograniczaj¹cych swobodne praktykowania religii – zasady, ustanowionej przez Chrystusa, ¿e: „Oddawajcie wiêc, co jest CESARSKIEGO, CESARZOWI, a co BO¯EGO, BOGU.” Uwagi przedstawione przez wielebnego A.H. Lewis’a, doktora teologii. Dr Levis: Panie Przewodnicz¹cy! Sprzeciw zg³oszony przez prof. Jones’a odnoœnie zwolnienia przestrzegaj¹cych sobotê wydaje mi siê w pe³ni iluzoryczny. Co siê tyczy Babtystów Dnia Siódmego, wiem, ¿e nikt z nich nie mo¿e otworzyæ restauracjê w niedzielê, usprawiedliwiaj¹c siê tym, ¿e jest Babtyst¹ Siódmego Dnia. W czasie wiêcej ni¿ dwustuletniej historii ich istnienia, nie by³o ani jednego Babtysty Dnia Siódmego, który by posiada³ restauracjê. Taka osoba, która posiada restauracjê, nie móg³aby byæ cz³onkiem jakiejkolwiek Babtystytcznej spo³ecznoœci czy koœcio³a Batystów Dnia Siódmego. Na podstawie tego, co wiem, tak¿e ¿aden Adwentysta Dnia Siódmego nie znajdzie siê w tej grupie ludzi. Zatem, aby unikn¹æ fa³szywych zachowañ i w¹tpliwoœci w omawianej przez nas kwestii, wystarczy, aby ka¿dy, kto zachowuje siódmy dzieñ, posiada³ oficjalny dokument, 111


stwierdzaj¹cy jego przynale¿noœæ do Koœcio³a, œwiêc¹cego Sabat, czyli siódmy dzieñ tygodnia. Taka klauzula po³o¿y kres wszelkim trudnoœciom w tej sprawie. Sprzeciw! Jones: Panie Przewodnicz¹cy! Rzecz to pewna, ¿e wœród Babtystów Dnia Siódmego nie ma ani jednego posiadacza restauracji, a tak samo wœród Adwentystów Dnia Siódmego. Jednak¿e, jeœli bêd¹ narzucane ustawy niedzielne, z klauzulami na korzyœæ tych, którzy œwiêc¹ siódmy dzieñ, wkrótce pojawi¹ siê tacy (Babt.Dn.S. lub ADS), którzy bêd¹ chcieli to wykorzystaæ. Tak¿e prawd¹ jest, ¿e cz³owiek posiadaj¹cy restauracjê nie mo¿e byæ cz³onkiem ani koœcio³a Babtystów Dnia Siódmego, ani Adwentystów Dnia Siódmego. Jednak, co mo¿e powstrzymaæ posiadaczy restauracji przed za³o¿eniem koœcio³a Babtystów Dnia Siódmego lub Adwentystów Dnia Siódmego? Co ich, lub innych przedsiêbiorców powstrzyma przed za³o¿eniem w³asnego koœcio³a, wybraniem w³asnych urzêdników koœcielnych, a nawet wyœwiêceniem swoich w³asnych pastorów i nazwaniem siebie Babtystami Siódmego Dnia lub Adwentystami Dnia Siódmego? Nic nie bêdzie mog³o powstrzymaæ ich przed tym, chyba, ¿e pañstwo przejmie nadzór nad wszystkimi koœcio³ami œwiêc¹cymi siódmy dzieñ, nad ich naukami, nad ich organizacj¹ i przyjmowaniem cz³onków. Dok³adnie to mia³o ju¿ miejsce. W dniach teokracji panuj¹cej w Nowej Anglii, Stan Massachusetts wyda³ nastêpuj¹c¹ ustawê: „W przysz³oœci nikt nie powinien mieæ wolnego dostêpu do politycznych organizacji jak tylko ci, którzy s¹ cz³onkami niektórych koœcio³ów, w obrêbie na³o¿onych przez nich ograniczeñ.” Jest spora liczba ludzi, którzy nie s¹ cz³onkami ¿adnych koœcio³ów ani te¿ nie mog¹ nimi byæ, gdy¿ nie s¹ chrzeœcijanami. Ci ludzie postanawiaj¹ przy³¹czyæ siê, wed³ug swego uznania, do jakiegokolwiek koœcio³a. Wtedy nastêpnym krokiem podjêtym przez w³adzê, by³o uchwalenie nastêpuj¹cej ustawy: „Poniewa¿ w wyniku godnych po¿a³owania doœwiadczeñ okaza³o siê, ¿e wiele k³opotów i niepokojów dotycz¹cych zarówno pañstwa jak i koœcio³a, jest spowodowanych przez urzêdników i cz³onków niektórych koœcio³ów, które... w niedopuszczalny sposób nagromadzi³y siê... zarz¹dza siê... ¿e S¹d tego Stanu, ani teraz, ani w przysz³oœci, nie bêdzie uznawa³ zawi¹zania siê jakichkolwiek zrzeszeñ ludzi, którzy by udawali, ¿e s¹ koœcieln¹ spo³ecznoœci¹, bez uprzedniego zawiadomienia S¹du i starszych wiêkszoœci koœcio³ów tego obszaru s¹dowego, o swoich zamiarach i otrzymania ich zgody” („Emancipation of Massachusetts” pp.28-30). W zwi¹zku z powy¿szym, panowie, mo¿ecie zobaczyæ, ¿e ustanawianie tej ustawy niedzielnej – mimo, ¿e jest ona pierwszym krokiem, to jednak w ¿adnym przypadku nie pozostanie ostatnim – pojawi siê w wielu formach, a nie tylko w jednej. Propozycja o ustanowieniu zwalniaj¹cej klauzuli jest mimowolnym przyznaniem siê, ¿e narzucenie tej ustawy jest niesprawiedliwe. Gdyby jednak owa zwalniaj¹ca 112


klauzula zosta³a wprowadzona w ¿ycie, wówczas pañstwo nieuchronnie wykracza poza swoje uprawnienia – poza swoj¹ jurysdykcjê. Jeœli zaœ ta zwalniaj¹ca klauzula zostanie wprowadzona w ¿ycie i surowo przestrzegana, wówczas ta ca³a ustawa zostanie pozbawiona znaczenia. Dlatego dobr¹ spraw¹ bêdzie dla Kongresu, gdy siê zastanowi nad tym projektem i zdecydowanie odrzuci wszystko, co jest zwi¹zane z tym zagadnieniem. Ta ca³a sprawa le¿y w gestii cywilnej w³adzy i dla niej bêdzie dobrze, gdy siê ca³kowicie od niej od³¹czy. Tu Dr Lewis proponuje, ¿e aby ustrzec siê przed wszelakimi problemami w tej kwestii, nale¿y „wymagaæ” od ka¿dej osoby œwiêc¹cej siódmy dzieñ tygodnia oficjalnego poœwiadczenia o jego zwi¹zku z przestrzegaj¹cym sobotê koœcio³em. To jednak nie zakoñczy problemu, gdy¿, jak ju¿ wykaza³em, to niechybnie zrzuci na pañstwo obowi¹zek decydowania, który koœció³, przestrzegaj¹cy siódmy dzieñ, jest prawdziwy. Ale to jeszcze nie jest najgorsz¹ rzecz¹ w tej propozycji. Jeœli Dr Lewis, oficjalnie reprezentuj¹cy wyznanie Babtystów Dnia Siódmego i dla tego wyznania, dla siebie i swojego ludu oœwiadcza, ¿e dobrowolnie zgadza poddaæ siê „warunkowej klauzuli”, to ja nie mam przeciwko temu ¿adnych zastrzeñ; to jest ich sprawa. Co prawda wydaje mi siê to bardzo dziwn¹ i wspania³omyœln¹ rzecz¹, je¿eli nie nadzwyczajnym postêpowaniem. Podkreœlam, je¿eli tak chc¹, mog¹ tak uczyniæ, to jest ich w³asny wybór. Jednak jeœli chodzi o mnie i ogólnie o Adwentystów Dnia Siódmego, to nie tylko jako chrzeœcijanie, ale jako obywatele Stanów Zjedn., odrzucamy z pogard¹ takie zasady i stanowczo nie przyjmujemy wszelkiego tego rodzaju propozycji. Jako obywatele Stanów Zjednocznych i jako chrzeœcijanie zadecydowanie i na zawsze odrzucamy tego rodzaju proponowan¹ „warunkow¹ klauzulê”. Uwaga: To, ¿e mój argument nie by³ pozbawiony uzasadnienia oraz nie by³ „w pe³ni iluzoryczny”, jak to okreœli³ Dr Lewis, zosta³o w przekonywuj¹cy sposób udowodnione jemu samemu ju¿ w czasie maj¹cego miejsce posiedzenia Komitetu Senatu. Gazeta „Pearl of Days”, w rubryce „New York Mail and Express” – oficjalny organ „American Sunday Union” – w Marcu 1889 roku, w Plainfeld [N.J.], Times [bez daty], poda³a nastêpuj¹ce sprawozdanie: „Na ogó³ miasto Painfeld N.J. w niedzielê jest bardzo spokojnym miastem. Sklepy z alkoholem, œrodkami ¿ywnoœciowymi i papierosami, na mocy rozporz¹dzenia miasta s¹ zamkniête. Je¿eli mieszkaniec tego miasta pragnie kupiæ cygaro, musi zwróciæ siê do jednego z wielu aptekarzy – którzy jednak odmawiaj¹ sprzeda¿y w niedzielê – lub do jednego z dwu handlarzy, którym pozwolono na otwarcie sklepu w niedzielê, poniewa¿ oni œwiêcili sobotê jako swój Sabat. Od pewnego czasu, katolik, który chcia³ mieæ otwarty sklep w niedzielê, zacz¹³ regularnie odwiedzaæ koœció³ Babtystów Dnia Siódmego. W koñcu poprosi³ o przyjêcie na cz³onka koœcio³a. Pewien cz³onek oficjalnego komitetu Koœcio³a, zosta³ poinformowany, ¿e ów kandydat na cz³onka czyni to wszystko z powodów handlowych. W tej 113


sytuacji zosta³ on poddany dociekliwemu przes³uchaniu i w koñcu przyna³ siê, ¿e chce otworzyæ sklep z papierosami i w niedzielê handlowaæ. W taki wyrachowany sposób usi³owa³ siê wzbogaciæ. Nie zosta³ przyjêty na cz³onka.” Wygl¹da to wrêcz na „ironiê losu”, ¿e akurat ten przydadek wydarzy³ siê tym ludziom, których reprezentuje Dr Lewis, a w dodatku w tym mieœcie, w którym sam mieszka. Uwagi Pani J.C. Bateham Pani Bateham: Proszê o to, aby argument przytoczony przez „Woman’s Christian Temperance Union” zosta³ dok³adnie rozwa¿ony, gdy¿ dostrzegamy tu pewne niebezpieczeñstwo. Chcemy tu byæ nadzwyczaj fair. Omówi³am tê kwestiê z dziewiêciu osobami ró¿nych ugrupowañ œwiêc¹cych siódmy dzieñ tygodnia, aby dowiedzieæ siê, czy one pragn¹ takiej klauzuli zwalniaj¹cej i czy bêd¹ usatysfakcjonowane tak¹ propozycj¹. Na to odpowiedzieli, ¿e ta propozycja zyska ich aprobatê. Dlatego uwa¿amy, ¿e w taki sposób mo¿na by dla nich uczyniæ wyj¹tek, tym bardziej, ¿e oni twierdzili, i¿ jest on konieczny. Senator Blair: Chcê Pani postawiæ parê pytañ, aby zorientowaæ siê, czy „Woman’s Christian Temperance Union” w pe³ni rozumie relacje, jakie s¹ proponowane w wydaniu tej ustawy. Projekt tej ustawy ma zwi¹zek z miêdzystanowym handlem, z funkcjonowaniem pracy poczty, z armi¹ l¹dow¹ i marynark¹. Odnosi siê do spraw, które s¹ ca³kowicie od³¹czone od niezawis³oœci, w pe³ni podleg³e s¹downictwu; dawniej by³y podleg³e w³adzy poszczególnych Stanów, a teraz przekszta³ci³y siê w generalny rz¹d. Przytoczone przeze mnie instytucje, wszystkie one maj¹ publiczny charakter. Aby ich dzia³alnoœæ mog³a funkcjonowaæ, pañstwo powinno mieæ mo¿liwoœæ ingerencji w prawo do odpoczywania w sobotê w ka¿dym Stanie i to w taki sposób, aby zosta³y uniewa¿nione. Funkcjonowanie pañstwa, jako ca³oœci, nie mo¿e byæ ograniczane przez jakiekolwiek prawo dotycz¹ce niedzieli. Je¿eli s³u¿ba poczty chce pracy w niedzielê, mo¿e j¹ wykonywaæ w ogromnym zakresie, w ró¿ny sposób i te¿ j¹ wykonuje w coraz wiêkszym i wiêkszym zakresie. To samo dotyczy wewn¹trzstanowego handlu, wojska i marynarki. Teraz np. idzie Pani do naszych przyjació³ Babtystów Dnia Siódmego lub Adwentystów Dnia Siódmego, proponuj¹c im wprowadzenie zasady, na mocy której poczty (obs³ugiwane przez nich) mog¹ pracowaæ w niedzielê i to w takim stopniu, w jakim im odpowiada. Innymi s³owy, pani proponuje zwolnienie ich od stosowania prawa w zakresie pracy s³u¿by pocztowej w niedzielê. Przypuœæmy, ¿e Pani listonosz jest Babtyst¹ Dnia Siódmego; ¿e Pani obsadzi ka¿dy urz¹d pocztowy w kraju Babtystami Dnia Siódmego. Na mocy tej klauzuli zwalniaj¹cej, ka¿dy urz¹d pocztowy bêdzie móg³ pracowaæ w niedzielê. Je¿eli teraz bêdzie Pani chcia³a ten projekt ustawy ograniczyæ i powiedzieæ, ¿e on nie dotyczy adwentystów lub innych, to akurat to przewiduje ju¿ proponowana ustawa. 114


Pani Bateham: Je¿eli przy tym ma Pan na myœli klauzulê zwalniaj¹c¹, to nie proponujemy zarz¹dzenia, które by umo¿liwia³o im wykonywanie tej pracy, ale ¿eby byli zwolnieni od kar. Tu nie chodzi o pozwalanie im na wykonywanie pracy, ale o to, aby nie byli za ni¹ karani. Dlatego nie mog¹ pracowaæ np. w urzêdach pocztowych czy w jakiejœ innej ga³êzi pracy, dopóki nie udowodni¹, ¿e ich praca przeszkadza innym ludziom. Senator Blair: Czy to nie oznacza, ¿e jeœli nie bêdzie przeciwko nim stosowana kara, wówczas dla nich nie istnieje prawo? Przecie¿ prawo, które nie potrafi egzekwowaæ kary, jest po prostu tylko opini¹ – nie jest prawem. Pani Bateham: Ustawa ta przewiduje, ¿e np. oni nie maj¹ otwieraæ urzêdów pocztowych lub domów handlowych i gdy nak³adano na nich kary, wówczas byli zmuszani do zamkniêcia w niedzielê tych miejsc pracy. Oczywiœcie to by³a tylko podana przez nas propozycja i jeœli ona przejdzie, wówczas w tym projekcie ustawy bêdziemy mieli tak¹ klauzulê zwalniaj¹c¹. Jesteœmy zadowoleni, ¿e lud domaga siê takiej ustawy i gdy ona w Waszej m¹droœci zostanie u³o¿ona z tak¹ klauzul¹, wówczas bêdziemy j¹ popieraæ; inaczej bêdziemy przeciwko niej. Myœlê, ¿e wszyscy jesteœmy zadowoleni, i¿ ci Panowie nie bêd¹ przeciwko takiej klauzuli zwalniaj¹cej, gdy¿ w przeciwnym przypadku, to doprowadzi³oby nas do pierwotnego stanowiska. Senator Blair: To nie jest powszechna ustawa niedzielna. Ci wszyscy ludzie mieszkaj¹ w Stanach i oni mog¹ pracowaæ w swoich prywatnych zawodach w ramach poprawki do Ustawy wszystkich Stanów – je¿eli rz¹d uzna za stosowne wprowadziæ tak¹ poprawkê. Prof. Jones powiedzia³, ¿e w Arkansas, wynik³y z tego powodu przykre nastêpstwa i na podstawie jego opisu tych przypadków, wierzê, ¿e tak by³o. Jednak to, czym siê tutaj zajmujemy, to dotyczy publicznych stanowisk, czyli powszechnych urzêdów, z którymi na codzieñ mamy do czynienia; np. wewn¹trzstanowy handel, który jest powi¹zany z wielkimi korporacjami, z publicznymi instytucjami, z transportem, jednym s³owem z funkcjonowaniem wszelkich ogromnych, publicznych instytucji i urzêdów, rozsianych po ca³ym kraju. Ta proponowana ustawa doprowadzi do anulowania w Stanach wszystkich ustaw o niedzielnym odpoczynku, z zastrze¿eniem, ¿e wewn¹trzstanowy handel nie narusza prawa niedzielnego i dlatego mo¿e byæ wykonywany. Natomiast, co siê tyczy prywatnych zajêæ, te s¹ regulowane przez rz¹dy Stanów i gdy one pozwol¹ Babtystom Dnia Siódmego na pracê w niedzielê w prywatnych firmach, farmach, sklepach, fabrykach, wówczas ta klauzula zwalniaj¹ca nie koliduje z t¹ ogóln¹. Pani Bateham: Akurat nie mam przed sob¹ tego zapisu, ale mam wra¿enie, ¿e w projekcie ustawy jest klauzula, która pozwala w³adzy s¹dowej Kongresu, do orzekania w tej sprawie ponad tym obszarem. Coœ w tym rodzaju mieœci siê w tym projekcie ustawy i ta proponowana klauzula by³a raczej podana w celu za³atwiania tych przypadków i nie zwracania siê do postêpowania procesowego naczelnego rz¹du. 115


Senator Blair: Czy Pani s¹dzi, ¿e taka klauzula zwalniaj¹ca mo¿e zostaæ wydana i zalecona na terytorium ca³ego kraju? Pani Bateham: Tak. O to w³aœnie chodzi³o nam w naszej ogólnej akcji w tej kwestii. Nie mam przed sob¹ odpisu projektu ustawy niedzielnej, jednak wiem, ¿e posiada w sobie pewien rodzaj tego, co mamy na myœli. Chcê jeszcze dodaæ, ¿e nasze „National Woman’s Christian Union” prosi o zmianê s³owa „popiera” w tytule „projektu ustawy niedzielnej” na „chroni”, aby nie posiada³ on pozoru po³¹czenia koœcio³a z pañstwem, czemu od razu sprzeciwiliby siê wszyscy Amerykanie. Ta poprawka by³a proponowana i zosta³a przyjêta przez organizacjê „American Sabbath Union”, maj¹c¹ akurat swe posiedzenie w tym mieœcie. Senator Blair: Czy Pani s¹dzi, i¿ s³owo „ochrona” zawiera w sobie moc do nakazywania czy zakazywania? Chroniæ mo¿e armia. Pani Bateham: Tak. Wszystkie nasze prawa chroni¹ nas, czy¿ nie tak? Senator Blair: Pani chce ustanowiæ takie prawo? Pani Bateham: Proponujê, aby na podstawie projektu ustawy niedzielnej zosta³o ustanowione prawo, które chroni³oby cywilny „sabat” [niedzielê], a nie popiera³o religijnego nabo¿eñstwa. Aby chroni³o ten dzieñ, jako dzieñ odpoczynku i jako dzieñ religijnego nabo¿eñstwa. Senator Blar: Wydaje mi siê, ¿e s³owo „chroniæ” jest silniejszym i g³êbiej siêgaj¹cym s³owem ani¿eli s³owo „popieraæ”. Jednakowó¿ te wszystkie sugestie s¹ wa¿ne. Sprzeciw! Jones: Panie Przewodnicz¹cy! Pani Bateham, dzisiaj, w swojej porannej przemowie powiedzia³a, ¿e przypuszcza, i¿ „ogromna wiêkszoœæ ludu opowiada siê za tak¹ ustaw¹”. Natomiast do przeciwników tej ustawy, zaliczy³a tylko: „wydawców prasy”, „zarz¹d kolei”, „zarz¹dy spó³ek statków parowych”, „posiadaczy restauracji”, „grupê cudzoziemców, która domaga siê kontynentalnej ustawy niedzielnej” oraz „bardzo ma³¹ sektê Babtystów Dnia Siódmego”. Szanowny G.P. Lord nadmieni³, ¿e „nie wiêcej, jak trzy miliony naszej ludnoœci... pracuje w Sabat [niedzielê], a wiêkszoœæ z nich czyni to z koniecznoœci”. Dalej powiedzia³, ¿e „...pozostali, to jest ponad 75 milionów naszej ludnoœci, powstrzymuje siê od pracy w Sabat [niedzielê]”. Przyjmuj¹c te wypowiedzi za prawdziwe, stwierdzamy, ¿e ogromna wiêkszoœæ amerykañskiej ludnoœci, nie tylko ¿e jest za ustaw¹ niedzieln¹, ale tak¿e faktycznie zachowuje ten dzieñ, jako dzieñ odpoczynku. Tak wiêc Panowie, czy¿ nie jest to dziwne i czy nie jest to ca³kowicie nowy, niespotykany dot¹d pogl¹d we w³adzach ludu, ¿e „wiêkszoœæ” musi byæ „chroniona”? Przed kim musi byæ chroniona? Najprawdopodobniej sama przed sob¹, jako ¿e w izbie ma ona tak ogromnie przewa¿aj¹ca iloœæ reprezentantów, ¿e wrêcz niemo¿liw¹ rzecz¹ jest, aby by³a uciskana przez kogokolwiek innego. Lecz, jak we 116


w³adzach ludu, w których wiêkszoœæ uciska sama siebie, mo¿na temu zapobiec, skoro takie chroni¹ce ich prawo mo¿e byæ ustanowione tylko przez wiêkszoœæ, czyli przez tych w³aœnie, którzy wywo³uj¹ ów ucisk? Je¿eli moja argumentacja wydaje siê im nieprzekonywuj¹ca, to dla ich po¿ytku zacytujê wypowiedŸ Najwy¿szego S¹du w Ohio, która mówi, ¿e s³owo „ochrona” u¿yte w klauzuli do naszej Konstytucji gwarantuje „...ochronê mniejszoœci; wiêkszoœæ mo¿e chroniæ sama siebie; konstytucje s¹ ustanawiane dla ochrony s³abszych przed mocniejszymi – mniejszoœci przed wiêkszoœci¹”. Taka jest logika i w pe³ni w³aœciwe znaczenie tego konstytucyjnego prawa. Teraz za³ó¿my, ¿e w zgodzie z t¹ logiczn¹, konstytucyjn¹ zasad¹ i pod ochron¹ ich (tej wiêkszoœci) w³asnych oœwiadczeñ, my, zachowuj¹cy i œwiêc¹cy siódmy dzieñ – a o nas powiedzia³a ta wiêkszoœæ, ¿e jesteœmy nic nie znacz¹c¹ mniejszoœci¹, ledwo zauwa¿aln¹, nie wart¹ wiêkszego zainteresowania – przyjmijmy, ¿e przyjdziemy do Kongresu z proœb¹ o ochronê (a jak ju¿ moja argumentacja wykaza³a, ¿e jeœli ktokolwiek potrzebuje w tej kwestii ochrony, to w³aœnie my), i przyjmijmy, ¿e przychodzimy do Kongresu i bêdziemy w taki sam sposób prosiæ o ochronê, jak to czyni¹ oni (wiêkszoœæ) i bêdziemy prosiæ Kongres, aby wyda³ ustawê, która by zmusza³a wszystkich ludzi do nie pracowania w Sobotê, abyœmy byli chronieni w naszym prawie do œwiêcenia Soboty – to, co byœcie pomyœleli o tym? Co pomyœla³by o tym lud? Czy¿ nie pomyœli o tym ka¿dy, ¿e jest to niczym innym, jak nieusprawiedliwionym rozszczeniem do siêgania po w³adzê w celu zmuszenia innych do przyjêcia i stosowania naszych religijnych pogl¹dów? To wszystko by³oby ca³kowicie nie do przyjêcia. Nie ryzykujê niczego, gdy powiem, ¿e ci sami ludzie, a tak¿e wszyscy inni powiedz¹, ¿e jest to nieuzsadnione i niesprawiedliwe. Jeœli jednak uznajemy, ¿e s³uszn¹ rzecz¹ jest, gdy taka kwestia pojawia siê w przypadku mniejszoœci, która naprawdê potrzebuje ochrony, to, w ¿adnym przypadku nie mo¿na tego powiedzieæ o ludziach, którzy uwa¿aj¹, ¿e s¹ w ogromnej wiêkszoœci i oni dzisiaj przychodz¹ do Kongresu, aby wymusiæ dla swojej ochrony, by ka¿dy odpoczywa³ w niedzielê. Panowie, to czego siê domagacie, to nie ochrony, ale w³adzy! Zastrze¿enie Pana Johna B. Wood’a Pan Wood: Panie Przewodnicz¹cy! Jako cz³onek „Spo³ecznoœci Przyjació³”, jako Kwakier, chcia³bym powiedzieæ parê s³ów. Mam wiele sympatii do ludzi, którzy mówi¹ na temat praw sumienia. Nie wierzê, aby Rz¹d Stanów Zjednoczonych mia³ prawo do panowania nad sumieniem. My, jako „Przyjaciele”, odmawiamy prawa do w³adania naszymi sumieniami, gdy postêpujemy zgodnie z objawion¹ w Biblii wol¹ Bo¿¹. Patrz¹c na ów problem Ustawy Niedzielnej, nie znajdujê niczego w Biblii – nawet jednego s³owa – które by mówi³o nam, ¿e mamy pracowaæ w pierwszym 117


dniu tygodnia. Dlatego nie wierzê, ¿e Babtyœci Dnia Siódmego maj¹ prawo do sprzeciwiania siê proponowanemu ustawodawstwu. Jedyn¹ rzecz, któr¹ utrac¹, to dodatkowy dzieñ pracy w tygodniu. „Spo³ecznoœæ Przyjació³” zawsze odrzuca prawo do walki. W wyniku tego, nikt z nich nie utraci³ ¿ycia w Stanach Zjednoczonych, nawet w czasie ostatniej wojny. Pan Jezus zawsze ich ochrania³. Wierzê, ¿e ka¿dy Babtysta Dnia Siódmego, który szczerze wierzy, ¿e Sabatem jest sobota, mo¿e polegaæ na tym, ¿e Pan Bóg zaopatrzy go w ci¹gu piêciu dni tygodnia dok³adnie tak, jak gdyby pracowa³ przez szeœæ dni, a w dodatku bêdzie posiada³ dwie niedziele w miejsce jednej, a przez to bêdzie mia³ siê tylko lepiej. Replika! Jones: Odpowiadaj¹c na kwestie poruszane przez Pana Wooda, ¿e przekonane sumienie nie domaga siê od nas, abyœmy pracowali w pierwszym dniu tygodnia – jednym z szeœciu dni pracy – pragnê powiedzieæ: Po pierwsze, odmawiamy Panu Woodowi prawa – a tak¿e Pañstwu – przyw³aszczania sobie przywileju decydowania za nas, czego naucza Biblia oraz o czym przekonuje, czy nie przekonuje nas nasze sumienie. Po drugie, odmawiamy Pañstwu prawa do zabierania nam ca³ego czy czêœci dnia roboczego z ka¿dego tygodnia. Przy tej okazji stawiam Panu Wood to samo pytanie, które stawia³em ju¿ innym osobom: Dlaczegó¿ nie mo¿emy mieæ tego samego prawa domagania siê ustawy, która by zmusza³a innych do odpoczywania w tym dniu, który my œwiêcimy, podobnie, jak oni chc¹ nas zmusiæ do odpoczywania w tym dniu, który oni œwiêc¹? Przecie¿ „jedyn¹ rzecz, jak¹ utrac¹, to dodatkowy dzieñ pracy w tygodniu!” A nastêpnie „bêd¹ mieli dwie niedziele, zamiast jednej”, a „przez to bêd¹ siê mieli tylko lepiej”. Dlaczegó¿ by to, co dla nas jest dobre, nie mia³o byæ i dla nich dobre? A mo¿e to dobro jest przewidziane wy³¹cznie dla tych, którzy nie œwiêc¹ niedzieli? Ju¿ wypowiada³em siê, czy jest to zgodne z Konstytucj¹, gdy siê nas pozbawia prawa nabywania i posiadania. Po trzecie, do tego zagadnienia chcia³bym przytoczyæ stanowisko Sêdziego Cooley’a: Pan Wood: Ja przytacza³em Bibliê. Jones: Biblia mówi: „Szeœæ dni bêdziesz pracowa³.” Podczas gdy nie upieram siê, ¿e to jest absolutny nakaz pracowania przez szeœæ dni w ci¹gu tygodnia, to jednak podkreœlam zdecydowanie, ¿e jest to przez Boga dane pozwolenie, a tym samym dane przez Boga prawo do pracowania przez szeœæ dni w ka¿dym tygodniu. Dlatego te¿ zawsze bêdziemy odmawiaæ Pañstwu prawa do zakazywania nam czynienia tego, co Pan Bóg pozwoli³ nam czyniæ, przez podanie nam w tej kwestii wyraŸnie sprecyzowanego prawa. A ¿e jest to istot¹ ustawodawstwa, a przez to prawa, opinia sêdziego Cooley’a ma w tej kwestii donios³e znaczenie. On powiedzia³: 118


„¯yd (a tak samo ka¿dy chrzeœcijanin œwiêc¹cy siódmy dzieñ), który jest zmuszany do œwiêcenia pierwszego dnia tygodnia, mimo, ¿e jego sumienie nakazuje mu œwiêcenie siódmego dnia tygodnia, mo¿e mieæ wiarygodne powody do twierdzenia, ¿e ta ustawa dyskryminuje jego religiê i przez niesprawiedliwe zmuszanie go do przestrzegania drugiego Sabatu (niedzieli) w ka¿dym tygodniu, karze go za jego wiarê.” Wykaza³em... Senator Blair: On powiedzia³ „wiarygodne”. To s³owo „wiarygodne” wskazuje na to, ¿e mo¿e to oznaczaæ tak¿e „prawdopodobnie” lub wrêcz mieæ pozory prawdopodobieñstwa. Jones: Aby dok³adnie okreœliæ, w jakim sensie zosta³o u¿yte to s³owo „wiarygodne”, nie mo¿emy tego uczyniæ bez konsultacji z panem Cooleyem. Nie rozumiem jednak, dlaczego k³adziemy taki nacisk na to s³owo, zw³aszcza, ¿e zaraz po tym, mówi wyraŸnie, i¿ argument œwiêc¹cych siódmy dzieñ jest nie do obalenia. Jestem sk³onny przyj¹æ, ¿e sêdzia u¿y³ tego s³owa w sensie „uczciwie”, „s³usznie”. Dalej mówi on: „Ustawy, które zakazuj¹ zwyczajnej pracy w niedzielê, z tych samych powodów karz¹ te¿ bezbo¿noœæ albo ustalaj¹ przepisy, reguluj¹ce zasady zdrowia maj¹ce na uwadze odpoczynek, dowodz¹c przy tym, ¿e jeden z siedmiu dni tygodnia, ma s³u¿yæ do regeneracji si³ cia³a i ducha.” To jest jeden z podanych powodów, dla ustanowienia proponowanej narodowej ustawy niedzielnej. Jednak odpowiedŸ Najwy¿szego S¹du Kalifornii odnoœnie tego projektu brzmi: „Ten argument opiera siê na za³o¿eniu, ¿e ludzkoœæ posiada nawyk do nadmiernej pracy i skutkiem tego wprowadza do spo³eczeñstwa z³o i ¿e bez przymusu nie bêdzie d¹¿yæ do koniecznego odpoczynku, którego domaga siê jej wyczerpany organizm. To jest dla nas nowa teoria i jest sprzeczna z minion¹ histori¹ i spostrze¿eniami obecnej rzeczywistoœci. Przez ca³e wieki s³yszeliœmy przemówienia i zarzuty przeciwko wystêpkom wynikaj¹cym z pró¿niactwa. Jednak najpierw musimy siê przekonaæ, czy jest jakieœ istotne za¿alenie na nieumiarkowan¹, wystêpn¹ lub chorobliw¹ pracowitoœæ. Wrêcz przeciwnie wiemy, ¿e ludzie przy naturalnym insytnkcie samozachowawczym, d¹¿¹ do nie zaharowania siê, podobnie jak d¹¿¹ do snu, unikniêcia bólu, do zdobycia po¿ywienia, aby zaspokoiæ g³ód... Je¿eli nie mo¿emy w dobrej wierze przyj¹æ, ¿e pracuj¹cy nie mo¿e sam sobie roz³o¿yæ pracy, swojego czasu i iloœci pracy, wówczas te¿ trudno bêdzie nam polegaæ na tym, ¿e on w ogóle mo¿e rozs¹dnie podj¹æ jakiekolwiek inne postanowienia. Je¿eli w³adza ustawodawcza narzuci mu jakikolwiek dzieñ odpoczynku, wówczas nale¿y siê spodziewaæ, ¿e te¿ mo¿e mu narzuciæ godziny pracy, odpoczynku i jedzenia” („Ex parte Newman, 9 Cal.509,518). A odpowiedŸ Sêdziego Cooley’a na to, brzmi: „S¹d Najwy¿szy Pensylvanii, broni¹c tej ustawy, przyzna³ pierwszeñstwo raczej jej drugiemu uzasadnieniu ni¿ pierwszemu; jednak wydaje siê nam, ¿e w tym 119


przypadku, w którym ma siê na wzglêdzie dobro cz³owieka, argument godz¹cy w tê ustawê, który mo¿e on przedstawiæ, i¿ ju¿ przestrzega siódmy dzieñ tygodnia, jest nie do obalenia.” Senator Blair: Jednak on twierdzi, ¿e dla powszechnego i publicznego dobra, ustawy niedzielne s¹ zgodne z postanowieniami Konstytucji. Jones: Tak, ale on te¿ twierdzi, ¿e one opieraj¹ siê na w³adzy, gdy¿ nastêpne zdanie mówi: „Patrz¹c jednak na inne uzasadnienie, wynika z niego jasno, ¿e ustawy te opieraj¹ siê na mocy w³adzy. Jednak¿e sprawiaj¹ one k³opot tym, których religijne zapatrywania nie uznaj¹ œwiêtego charakteru pierwszego dnia tygodnia.” Jest czymœ niezwyk³ym, gdy ktoœ usi³uje przeciwstawiæ siê niezaprzeczalnemu argumentowi. Jednak sêdzia Cooley u¿ywa tutaj jedynego œrodka, z pomoc¹ którego niezaprzeczalnemu argumentu mo¿na w ogóle zaprzeczyæ, a tym jest: „na mocy w³adzy”. To jest droga, na któr¹ wkroczy³o papiestwo i to przez papie¿a Zocimusa w 418 roku, który zapytany o powody swoich niektórych butnych postêpowañ, wykrzykn¹³: „Bo tego ¿yczy sobie stolica apostolska!” To by³a wystarczaj¹ca odpowiedŸ na wszelkie pojawiaj¹ce siê pytania, a tak¿e na niezaprzeczalne argumenty. Anglia narzuci³a amerykañskim koloniom Ustawy Stemplowe. Nasi ojcowie przedstawili przeciwko nim niezaprzeczalne argumenty; jednak te Ustawy – podobnie jak konstytucyjne ustawy niedzielne sêdziego Coolea – opiera³y siê na „mocy w³adzy” i to wystarcza³o. Anglia chcia³a je wymusiæ, jednak nasi rewolucyjni ojcowie odrzucili je i nie wyrazili zgody na stosowanie takich metod wobec niezaprzeczalnych argumentów. Dok³adnie tak samo my odrzucamy i nie wyra¿amy zgody na to, co osobiœcie sêdzia Cooley uwa¿a za niezaprzeczalny argument. Senator Blair: Zak³adam, ¿e nie ma niezaprzeczalnego argumentu w celu poparcia ustaw niedzielnych. Jones: Owszem jest – „moc w³adzy”. Senator Blair: Jest w³adza popieraj¹ca ustawy niedzielne, a to, ¿e ustawy niedzielne s¹ popierane przez w³adzê (pañstwa) nie oznacza, ¿e nie ma wystarczaj¹cego argumentu, na którym mo¿naby siê opieraæ. Jones: Zatem, na jakim autorytecie opieraj¹ siê ustawy niedzielne? Senator Blair: Przecie¿ tê kwestiê Pan wyjaœnia³. Twierdzi³ Pan, ¿e poniewa¿ ustawy niedzielne opieraj¹ siê na autorytecie „mocy w³adzy”, zaistnia³ jedyny argument za z³ym prawem w tym, ¿e dla jego zaistnienia pojawi³ siê autorytet. Jednak mo¿e te¿ byæ pozytywny autorytet dla ustaw niedzielnych. Jones: Dok³adnie to zosta³o tu wykazane, ¿e nie ma dobrego albo pozytywnego autorytetu dla popierania praw, które nies³usznie i niesprawiedliwie karz¹ cz³owieka za jego wiarê. Nie mo¿e istnieæ ¿adna dobra w³adza, która by nies³usznie i niesprawiedliwie kara³a jakiegokolwiek cz³owieka za coœ, co le¿y w gestii jego woli, a dotyczy jego wiary. 120


Senator Blair: On nie powiedzia³, ¿e ono jest z³e. Jones: A jednak, ono jest z³e. Czy w ogóle istnieje jakakolwiek mo¿liwoœæ zaprzeczenia czy obalenia niezbitego argumentu? Proponujê, abyœmy przekonali siê, jaki autorytet istnieje dla powo³ania ustaw niedzielnych. Nim powo³a³em siê na decyzjê S¹du Najwy¿szego Arkansas, ju¿ wykaza³em na podstawie oœwiadczenia Komitetu „prawa i reform prawnych”, którego cz³onkowie s¹ równoczeœnie cz³onkami S¹du Najwy¿szego, ¿e jego [S¹du] postanowienia s¹ niezgodne z Konstytucj¹. Wykaza³em wyraŸnie, ¿e zasady, na których opiera³y siê ich decyzje, polega³y na wszechmocy parlamentu. I w tym, Stan Arkansas tylko naœladowa³ decyzje innych Stanów. W 1858 roku Konstytucja Stanu Kalifornii, w paragrafie 4-tym mówi: „Swobodne praktykowanie i celebrowanie religijnego wyznania oraz nabo¿eñstwa, bez dyskryminowania jak i uprzywilejowania, powinno byæ na zawsze uznane w tym Stanie”. Istnia³a ju¿ ustawa, wydana przez pewne cia³o ustawodawcze, wymuszaj¹ca œwiêcenie „chrzeœcijañskiego sabatu” w pierwszym dniu tygodnia. W Sacramento, pewien ¯yd otworzy³ swój sklep w niedzielê. Za to zosta³ aresztowany, os¹dzony i osadzony w wiêzieniu. Od tego wyroku odwo³a³ siê, uzasadniaj¹c to „bezprawnym uwiêzieniem, sprzecznym z prawem konstytucyjnym”. W oddzielnych pismach, wiêkszoœæ s¹dów uzna³a owo odwo³anie, stwierdzaj¹c, ¿e zasady zgodne z Konstytucj¹ jak i niektóre zasady wymiaru sprawiedliwoœci nigdy nie mog¹ byæ skutecznie zakwestionowane. Pan Stephen J. Field, obecnie sêdzia S¹du Najwy¿szego Stanów Zjedn., a wówczas cz³onek Kalifornijskiego S¹du, zaj¹³ to same stanowisko, co Najwy¿szy S¹d w Arkansas odnoœnie wszechmocy w³adzy ustawodawczej i rzeczowo udowadnia³, ¿e okreœlenie „chrzeœcijañski sabat” u¿yte w Ustawie nie dyskryminuje ani te¿ nie daje przywilejów ¿adnemu religijnemu wyznaniu dla celebrowania nabo¿eñstw. Oœwiadczy³, ¿e „moraliœci jak i urzêdnicy pañstwowi”, „naukowcy, s³awni filozofowie” opowiadaj¹ siê za zasad¹, ¿e dla naszej rasy musi byæ ustanowiony „jeden dzieñ odpoczynku z siedmiu”, „ugruntowany na prawie”. Zapomnia³ jednak powiedzieæ, za jakim prawem wypowiadaj¹ siê owi moraliœci, urzêdnicy pañstwowi, naukowcy i s³awni filozofowie – prawem, które ma regulowaæ dwa dni odpoczynku z siedmiu, na wypadek, gdyby jakiœ cz³owiek zdecydowa³ siê odpoczywaæ w innym dniu, ani¿eli w niedzielê! W napisanej przez siebie opinii, Pan Field poda³, ¿e znalaz³ 25 Stanów Unii, w których ustawy niedzielne uwa¿ane s¹ za zgodne z Konstytucj¹. ¯e tak siê rzecz ma, w to nie mo¿na w¹tpiæ. Co siê tyczy tego zagadnienia jak i bluŸnierstwa – o których ju¿ mówi³em – w zakresie ustanawiania praw oraz wyroków s¹dowych, m³odsze Stany posz³y drog¹ starszych Stanów. One naœladowa³y przyk³ad starszych Stanów, a te starsze naœladowa³y przyk³ad ustanawiania ustaw Kolonii, a ka¿da z Kolonii, posiada³a ustawê niedzieln¹, poniewa¿ ka¿da z nich ju¿ posiada³a 121


ustalon¹ religiê. Te z kolei naœladowa³y ju¿ ustalony system Anglii, który by³ na wskroœ koœcielno-pañstwowym systemem. Zaœ ów koœcielno-pañstwowy system Anglii od³¹czy³ siê od papieskiego panowania, kiedy Henryk VIII wypowiedzia³ poddañstwo papie¿owi i sam siebie ustanowi³ g³ow¹ koœcio³a Anglii w miejsce papie¿a. W tym czasie brytyjski system by³ papieskim sytemem. Zaœ papieski system zosta³ wprowadzony przez obustronn¹ przebieg³oœæ, schlebianie sobie i politykê cesarza Konstantyna oraz ¿¹dnych w³adzy ówczesnych biskupów, akurat w tym czasie, kiedy zosta³a ustanowiona pierwsza ustawa niedzielna. Taka jest – opisana w paru s³owach – genealogia ustaw niedzielnych Stanów Zjednoczonych. Ich fundamentem jest religia koœcio³a po³¹czonego z pañstwem. I tak w naszym kraju opieraj¹ siê one – niemal wszystkie – albo na zasadzie wszechmocy brytyjskiego parlamentu, albo na koœcielno-pañstwowych zasadach Kolonii rz¹dów brytyjskich i papieskich. Prawo Pensylwanii, na podstawie którego by³y podjête wyroki, a na które wskazywa³em cytuj¹c wypowiedzi sêdziego Cooleya, by³o w rzeczywistoœci prawem kolonialnym, a ono by³o czêœci¹ systemu, w którym nikt nie móg³ byæ obywatelem pañstwa, kto „nie wyznawa³ i uznawa³, ¿e Wszechmog¹cy Bóg jest Stwórc¹ i utrzymuj¹cym w³adc¹ œwiata”. Najwy¿szy S¹d Nowego Yorku opar³ ustawy niedzielne na natychmiastowym og³oszeniu, ¿e chrzeœcijañstwo jest ustanowion¹ religi¹ pañstwa. To mia³o swe pod³o¿e w decyzji Najwy¿szego S¹du Kentu – ju¿ poprzednio cytowanej przeze mnie – który powo³uje siê na prawo Kolonii, w którym oœwiadczono, ¿e: „profanacja dnia Pañskiego by³a »wielk¹ obraz¹ chrzeœcijañskiej wiary«„. Ta decyzja sêdziów Kentu, nada³a chrzeœcijañstwu status powszechnie panuj¹cej religii Stanu Nowy York, podczas ustanawiania której, by³y cytowane wczeœniejsze papieskie zarz¹dzenia nowoczesnej Europy i staro¿ytnych narodów pogañskich. A to ponownie dowodzi, ¿e ustawy niedzielne w powi¹zaniu z pañstwow¹ religi¹ oraz w po³¹czeniu siê koœcio³a z pañstwem, maj¹ swe pod³o¿e w papieskich i pogañskich zarz¹dzeniach. Z ma³ymi wyj¹tkami, w ka¿dym Kodeksie Stanów Zjednoczonych znajduj¹ siê ustawy niedzielne, których naczeln¹ zasad¹ jest: „Wykroczenie przeciwko religii” lub „Wykroczenie przeciwko Bogu i religii”. Rzecz jasna, pochodzi to od kolonialnego ustawodawstwa, gdzie ka¿da Kolonia uwa¿a³a siebie za specjalnego stró¿a Bo¿ego niektórych szczególnych form religii. Jednak wed³ug s³ów samego Chrystusa, w³adza pañstwowa nie ma nic do czynienia ani z Bogiem, ani z religi¹, ani te¿ z wykroczeniami przeciwko Bogu czy religii. S³ownik Webstera definiuje religiê jako „uznawanie Boga za postaæ godn¹ uwielbienia, mi³oœci i pos³uszeñstwa.” Inna definicja podana przez „National Reform Association” mówi, ¿e religia to „osobisty stosunek wiary i pos³uszeñstwa cz³owieka do Boga”. W³adze pañstwowe nie maj¹ nic do czynienia z osobist¹ wiar¹ i pos³uszeñstwem cz³owieka wobec Boga. Je¿eli wiêc cz³owiek jest w ogóle niewierz¹cy i nie 122


okazuje ¿adnego pos³uszeñstwa wobec Boga, wówczas nie ma to ¿adnego znaczenia dla rz¹du pañstwa tak d³ugo, jak d³ugo cz³owiek ten zachowuje siê w³aœciwie wobec cywilnego prawa. W³adze pañstwowe nie maj¹ ¿adnego regresu do wykroczeñ przeciwko Bogu. O to mo¿e zatroszczyæ siê tylko sam Bóg. Za wszelkie pope³nione wykroczenia przeciwko Bogu, cz³owiek jest odpowiedzialny jedynie przed Bogiem. Nie le¿y w kompetencjach rz¹du pañstwa, aby ustanawiaæ religiê, a potem wykroczenia przeciwko niej okreœlaæ i karaæ jako zbrodniê. Tak¿e nie nale¿y do rz¹du zajmowanie stanowiska Boga i pozwalanie sobie na to, ¿eby oœwiadczaæ, i¿ wykroczenie przeciwko rz¹dowej idei o Bogu, jest wykroczeniem przeciwko Bogu. Sk¹d obywatelska w³adza mo¿e wiedzieæ, co jest, a co nie jest wykroczeniem przeciwko Bogu? Faktem w tej sprawie jest to, i¿ ustawy niedzielne szybko mo¿na przeœledziæ i stwierdziæ w œwietle S³owa Prawdy, sprawiedliwoœci czy prawa, ¿e one s¹ œciœle zwi¹zane z tak ustanowion¹ religi¹ i towarzysz¹ nieod³¹cznie unii koœcio³a z pañstwem. Bardzo wyraŸnie to dostrze¿emy, gdy tylko rzucimy okiem na system brytyjski, opisany przez Blackstone’a, w rozdziale pt. „Wykroczenia przeciwko Bogu i religii”. W nim „profanacja dnia Pañskiego” jest postawiona na równi z takimi rzeczami jak: „odszczepieñstwo”, „herezja”, „zniewa¿anie lub lekcewa¿enie zarz¹dzeñ koœcielnych”, „odstêpstwo od obrz¹dków i doktryn koœcio³a”, „czary”, „magia”, „rzucanie uroków”, „religijne oszustwa, takie, jak fa³szywe roszczenie sobie pretensji do otrzymywania z nieba ró¿nych poleceñ”, „duchowe cudzo³óstwo, jako wyst¹pienie przeciwko duchowieñstwu i nie poddanie siê s¹dowi duchownych”, oraz ró¿nego rodzaju pomieszanie pojêæ obywatelskich z koœcielnymi, a dotycz¹cych karania za pijañstwo jako wykroczenia przeciwko Bogu i religii. To wszystko zosta³o zaszeregowane do ustaw niedzielnych. Na pierwszym miejscu wymieniona kara za odszczepieñstwo – to œmieræ przez spalenie na stosie, (co prawda ona chwilowo zosta³a zawieszona). Nastêpne zarz¹dzone karanie to: „pierwsze wykroczenie przestêpcy nale¿y karaæ pozbawieniem go urzêdu czy zajmowanego odpowiedzialnego stanowiska”. Takim ustawowym nonsensom zada³a cios Konstytucja Stanów Zjednoczonych w klazuli, która mówi, ¿e „¿adna religijna przynale¿noœæ nie mo¿e byæ testem kwalifikuj¹cym do zajêcia stanowiska w urzêdzie czy jakiegokolwiek innego stanowiska obywatelskiego pod panowaniem tego rz¹du”. Przez tê pierwsz¹ poprawkê do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, ten rz¹d zostaje ca³kowicie od³¹czony od systemu wykroczeñ przeciwko Bogu i religii, który tak d³ugo jest utrzymywany i popierany przez brytyjskie w³adze, przez Kolonie, a nawet przez wiele Stanów. To jest charakterystyczne dla wszystkich rz¹dów, w których koœció³ jest po³¹czony z pañstwem – rz¹dów z ustanowion¹ religi¹, oœwiadczaj¹cych, ¿e „Kongres nie mo¿e ustanawiaæ ¿adnych praw, które by dotyczy³y ustalonej religii, czy te¿ zakazywa³y swobodnego praktykowania jej.” To jest zdrowa, amerykañska zasada, zgodna ze s³owami Jezusa Chrystusa! Dlatego te¿ w ca³ym naszym narodzie powinny byæ poczynione powa¿ne wysi³ki, 123


aby konstytucje, ustawodawstwa, prawodawstwa Stanów, podnieœæ do poziomu Narodowej Konstytucji. Jednak zamiast podj¹æ siê tego – przez co ca³y naród uczyni³by gremialny marsz w kierunku wolnoœci, oœwiecenia i postêpu – lud ten cofa siê, zani¿aj¹c nasz narodowy system konsytucyjny i prawny do poziomu kolonialnego, do poziomu brytyjskiego systemu, do poziomu papiestwa, poziomu pogañstwa, a to wszystko dzieje siê pod p³aszczykiem, który ma imiê – chrzeœcijañstwo. Dzisiaj Dr Elliot cytowa³ tutaj Edgara, Athelstana i Alfreda w celu poparcia ustaw niedzielnych, aby uzyskaæ pewnoœæ co do ich wa¿noœci! Z równ¹ moc¹ mo¿e cytowaæ te i wiele innych osób ciemnego œredniowiecza w celu poparcia oddawania dziesiêciny dla kleru, poparcia zwierzchniej roli mnichów w urzêdach cywilnych, „œwiêtego namaszczania” królów przez papie¿y i tego wszystkiego, co ma zwi¹zek z papieskim sytemem. Mo¿e on cofaæ siê w historiê i przytaczaæ dawne ustawy niedzielne, mo¿e cofaæ siê do czasów Teodozjusza i Konstantyna. On – a tak¿e ka¿dy inny – mo¿e twierdziæ, ¿e Konstantyn jako Pontifex Maximus starego, pogañskiego systemu „posiada³ nieograniczon¹ w³adzê do ustanawiania œwiêtych dni”. Mo¿e te¿ stwierdziæ, ¿e na mocy swojej w³adzy, Konstantyn ustanowi³ pierwsz¹ i dla wszystkich czasów niedzieln¹ ustawê, ku uwielbianiu „czcigodnego boga s³oñca”, którego by³ szczególnie oddanym czcicielem. Do tego dochodzi jeszcze to, ¿e jako „nadzwyczajny biskup” nowego pogañskiego i papieskiego systemu, którego urz¹d przyj¹³ na siebie przez polityczne nawrócenie siê do politycznego chrzeœcijañstwa jego czasów, wykorzysta³ sytuacjê i schlebiaj¹c ¿¹dnym w³adzy biskupom, da³ im ustawê niedzieln¹, po¿¹dan¹ w celu „u¿ywania mocy pañstwa dla poparcia ich d¹¿eñ”, aby mogli zmuszaæ lud do uznawania ich zarz¹dzeñ i podporz¹dkowywania siê dyktatowi koœcio³a. On (Elliot) i wszyscy inni stwierdz¹, ¿e jest to absolutna prawda o pocz¹tkach ustaw niedzielnych. To wszystko jest poœwiadczone powa¿n¹ iloœci¹ dowodów podanych przez niepodwa¿alne autorytety. Tak wybitny duchowny, jakim jest Dean Stanley, oœwiadczy³ wyraŸnie, ¿e zatrzymanie sobie owej staro-pogañskiej nazwy „dies solis” lub inaczej niedzieli dla ustanowionego tygodniowego chrzeœcijañskiego œwiêta, jest „wynikiem po³¹czenia pogañskich i chrzeœcijañskich zapatrywañ, i tak pierwszy dzieñ tygodnia by³ zalecany przez Konstantyna zarówno poganom jak i chrzeœcijanom, jako »czcigodny dzieñ s³oñca«... To odpowiada³o jego metodzie postêpowania i aby doprowadziæ w cesarstwie do pojednania dwóch sprzecznych ze sob¹ religii, ustanowi³ dla nich jedno powszechne œwiêto”. Ta sama metoda postêpowania Konstantyna, maj¹ca na celu po³¹czenie pogañstwa z chrzeœcijañstwem, zosta³a uwidoczniona na wydanych przez niego cesarskich monetach, gdzie na jednej stronie by³o wygrawerowane imiê Chrystusa, a na drugiej postaæ boga s³oñca z napisem „nieprzezwyciê¿one s³oñce”. Ta mieszanina idei oraz praktyk pogañstwa i chrzeœcijañstwa, doprowadzi³a do powstania papiestwa, do po³¹czenia siê koœcio³a z pañstwem i do pomieszania pañstwowych i religijnych spraw, z których narody – za wyj¹tkiem rz¹du Stanów Zjednoczonych – 124


dot¹d siê nie wyzwoli³y. Panowie, takie jest Ÿród³o i jedyny powód dla ustanawiania praw niedzielnych. Niedziela nie posiada jakichkolwiek podstaw do zaistnienia jako cywilne œwiêto i te¿ nigdy ich nie mia³a. Jedyn¹ podstaw¹ do zaistnienia jak¹ ma i mia³a jest religijne upowa¿nienie i ona zaistnia³a w wyniku pomieszania pogañstwa z chrzeœcijañstwem, którego dokona³o papiestwo z tym wszystkim, czym jest, lub czym by³o. Aby nadaæ niedzieli autorytet i podstawê prawodawcz¹, dzisiaj Dr Johnson powo³a³ siê tutaj na czwarte przykazanie. Zwi¹zek „American Sabbath Union”, który teraz w tym mieœcie odbywa swoje posiedzenie, zabiegaj¹c o wejœcie w ¿ycie projektu tej ustawy, równie¿ oœwiadcza, ¿e podstaw¹ ich dzia³alnoœci jest czwarte przykazanie. Zatem, pojawia siê pytanie: jakie upowa¿nienie jest zawarte w czwartym przykazaniu dla powstania ustaw niedzielnych? A ¿e jest to pytanie dotycz¹ce ustawodawstwa i prawa, bêdê je rozpatrywa³ z pozycji prawa. Za³ó¿my, ¿e projekt tej ustawy stanie siê ustaw¹, a s¹dy przy prawnej interpretacji tej ustawy opr¹ siê na czwartym przykazaniu. S¹dy musz¹ siê kierowaæ œciœle ustalonymi zasadami przy interpretacji praw. Stosownie do tych zasad, jaki bêdzie rezultat prawnej interpretacji tej ustawy, opartej na czwartym przykazaniu? 1. „S¹d musi odczytaæ to prawo tak, jak ono jest zapisane.” A zapisane czwarte przykazanie brzmi nastêpuj¹co: „Pamiêtaj o dniu sabatu, aby go œwiêciæ. Szeœæ dni bêdziesz pracowa³ i wykonywa³ wszelk¹ swoj¹ pracê, ale dnia siódmego jest sabat Pana, Boga twego: Nie bêdziesz wykonywa³ ¿adnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój s³uga, ani twoja s³u¿ebnica, ani twoje byd³o, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach. Gdy¿ w szeœciu dniach uczyni³ Pan niebo i ziemiê, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpocz¹³. Dlatego Pan pob³ogos³awi³ dzieñ sabatu i poœwiêci³ go” (2Moj.20,8-11). To przkazanie – tak, jak ono jest zapisane – mówi, ¿e „siódmy dzieñ jest sabatem”. Zatem ju¿ zaraz na pocz¹tku interpretacji tej ustawy, zostanie zdecydowanie odrzucony pierwszy dzieñ tygodnia w proponowanym projekcie ustawy niedzielnej, a którego te¿ domaga siê lud. Je¿eli jednak ktoœ z braku wiedzy, zapyta – który to jest siódmy dzieñ? Wówczas samo to przykazanie podaje dobitn¹ odpowiedŸ, ¿e jest to dzieñ, w którym Pan odpocz¹³ od dzie³a stwarzania. Dzie³o stwarzania obejmowa³o szeœæ dni pracy, a siódmego On odpocz¹³ i tylko to – jak powiedzia³ dr Johnson – stanowi³o o czasowym podziale tygodnia. A ¿e te siedem dni pierwszego tygodnia spowodowa³y jego podzia³ czasowy, mo¿na na podstawie przykazania zdecydowanie okreœliæ, który dzieñ jest siódmym dniem tygodnia. On te¿ jest udokomentowany i potwierdzony w ca³ym Piœmie Œwiêtym. Nowy Testament oœwiadcza wyraŸnie, ¿e skoro min¹³ Sabat, nasta³ pierwszy dzieñ tygodnia. Ewangelia Marka 16,1-2, mówi: 125


„A gdy min¹³ sabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Salome nakupi³y wonnoœci, aby pójœæ i namaœciæ go. I bardzo rano, skoro wzesz³o s³oñce, pierwszego dnia tygodnia, przysz³y do grobu.” Osoby wymienione w Piœmie Œwiêtym, przysz³y wczesnym rankiem pierwszego dnia tygodnia do grobu, gdy min¹³ ju¿ sabat. Narodowy projekt ustawy niedzielnej, nad którym tu dyskutujemy, przewiduje religijne œwiêcenie Sabatu w pierwszym dniu tygodnia. Jednak czegoœ takiego nie mo¿na przeprowadziæ, poniewa¿ wg Pisma Œwiêtego sabat min¹³, a dopiero potem nasta³ pierwszy dzieñ tygodnia. Nie ma ¿adnego znaczenia jak wczeœnie te osoby przysz³y w pierwszym dniu tygodnia, aby go potem zacz¹æ œwiêciæ; i tak przysz³y za póŸno, aby zastaæ Sabat Pañski, bowiem wg s³ów Pana, on min¹³, a nasta³ pierwszy dzieñ tygodnia. Jeszcze bardziej stanowczo jest to podkreœlone w Ew. £ukasza 23,54 i 24,1, gdzie jest napisane: „Powróciwszy zaœ przygotowa³y wonnoœci i maœci. Przez sabat zaœ odpoczywa³y wed³ug przykazania. A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem przysz³y do grobu, nios¹c wonnoœci, które przygotowa³y.” Tutaj oœwiadczono, ¿e pewne osoby „odpoczywa³y wed³ug przykazania”, a dopiero „pierwszego dnia tygodnia” uczyni³y to, czego nie chcia³y czyniæ w dniu sabatu. To w przekonywuj¹cy sposób dowodzi, ¿e to dzieñ sobotni jest dniem zgodnym z przykazaniem, na który powo³uj¹ siê ci ludzie, i na to przykazanie musz¹ powo³ywaæ siê s¹dy, gdy otrzymaj¹ ustawê [niedzieln¹]; a ono stwierdza, ¿e dzieñ sobotni jest dniem istniej¹cym tu¿ przed pierwszym dniem tygodnia. To nam te¿ wyraŸnie pokazuje, ¿e siódmy dzieñ wymieniony w przykazniu jest niczym innym jak siódmym dniem tygodnia. Dlatego te¿ s¹dy, przy interpretacji tego przykazania, tak, jak ono jest zapisane i wyraŸnie okreœlone przez S³owo Pana, je¿eli na nim ma siê oprzeæ ustawa niedzielna, wówczas musz¹ oœwiadczyæ, ¿e to siódmy dzieñ tygodnia jest Sabatem, a nie niedziela. 2. „W ka¿dym przypadku ustanawiania praw, musi byæ przestrzegana intencja ustawodawcy.” Zatem, co by³o intencj¹ Ustawodawcy, gdy zosta³o podane czwarte przykazanie? Czy Ustawodawca oœwiadczy³ lub pokaza³ tu w jakikolwiek sposób swoj¹ intencjê? Tak, uczyni³ to! Gdy Pan Bóg podawa³ owe Prawo na Synaju, nie pozostawi³ ludowi wyjaœnianie go na ich w³asny, pasuj¹cy im sposób, czy te¿ nie da³ im mo¿liwoœci na jakiekolwiek interpretowanie go przez nich. Przez trzy szczególne dzia³ania, które by³y nieprzerwanie kontynuowane przez prawie czterdzieœci lat, ukazywa³ On w ka¿dym tygodniu swoje intencje ugruntowane w tym prawie. Przez czterdzieœci lat wêdrówki, lud by³ codziennie karmiony mann¹. Jednak siódmego dnia tygodnia, ani razu nie pada³a manna. Szóstego dnia tygodnia pada³a podwójna porcja manny i to, co zosta³o zebrane w tym dniu, zachowa³o siê nie zepsute przez ca³y siódmy dzieñ, co z kolei nie mia³o miejsca w ¿adnym innym czasie lub innym dniu tygodnia. 126


W ten sposób Ustawodawca pokaza³ donios³oœæ Swojej intencji, odnoœnie przestrzegania tego dnia, wymienionego w Jego prawie. A ¿e przez tak d³ugi czas nieprzerwanie by³a ona [intencja] demonstrowana, pokaza³ tym samym, ¿e Jego zamiar nie móg³ i nie mo¿e byæ b³êdnie t³umaczony. Dlatego te¿, je¿eli s¹dy Stanów Zjednoczonych kiedykolwiek przy orzeczeniach prawnych powo³aj¹ siê na owo czwarte przykazanie, jako na fundament i autorytet przestrzegania go przez lud, to wed³ug tej zasady ma byæ og³oszone, ¿e to siódmy dzieñ tygodnia, a nie pierwszy jest Sabatem! 3. „Gdy s³owa zapisane w prawie s¹ wyraŸne i zrozumia³e, wówczas jest to koniec wszelkich interpretacji – one musz¹ byæ stosowane.” Zatem, czy s³owa zawarte w czwartym przykazaniu s¹ jasno wyra¿one? Oczywiœcie, ¿e tak! W tym przykazaniu nie ma ani jednego, niewyraŸnego czy dwuznacznego s³owa! Zatem, stosownie do tej zasady, je¿eli kiedykolwiek pojawi siê ta kwestia na wokandzie s¹dów Stanów Zjednoczonych, wtedy musi byæ oœwiadczone, ¿e siódmym dniem tygodnia – a nie pierwszym – jest sobota. To jest wszystko, co w tej kwestii mog¹ oœwiadczyæ i powinny oznajmiæ s¹dy. Tak wiêc jak dot¹d, w ca³ej tej kwestii, mo¿e powstaæ tylko nastêpuj¹ca konkluzja: Je¿eli nasze s¹dy chc¹ pozostaæ s¹dami prawa i maj¹ siê kierowaæ ustanowionymi zasadami przy interpretowaniu praw, nigdy nie mog¹ staæ na stra¿y jakiegokolwiek prawa, które by wymusza³o przestrzeganie Sabatu czy Dnia Pañskiego, w pierwszym dniu tygodnia. Ponadto, wkrada siê do s¹dów jeszcze inny element, a mianowicie – teologiczny. Teologowie wtr¹caj¹ siê do prawa, oœwiadczaj¹c, ¿e intencja czwartego przykazania zmieni³a siê i ¿e ono teraz w miejsce œwiêcenia siódmego dnia tygodnia, jako pami¹tki stworzenia, nakazuje œwiêcenie pierwszego dnia tygodnia, jako pami¹tki zmartwychwstania Chrystusa. Rozwijaj¹c tê kwestiê, przede wszystkim oœwiadczyli, ¿e wyra¿enie „siódmy dzieñ” zawarte w przykazaniu, nie jest precyzyjne i ¿e ono nie nakazuje œwiêcenia jakiegoœ szczególnego dnia, lecz tylko jednego dnia z siedmiu dni tygodnia. Jednak taka interpretacja jest nie tylko ewidentnym przestêpstwem zdecydowanie ustalonych zasad wyk³adania prawa, lecz tak¿e jest porywaniem siê na przyw³aszczenie sobie w³adzy, do której nigdy nie wolno dopuœciæ. Je¿eli pozwoli siê na tak¹ argumentacjê, ¿e owo wyra¿enie w przykazaniu jest nieprecyzyjne, wówczas uznaæ trzeba, ¿e to Pan Jezus, kiedy nakaza³ zapisaæ te s³owa, umyœlnie nieprecyzyjnie siê tu wyrazi³, bowiem Pismo Œwiête mówi, ¿e kiedy wypowiada³ te s³owa, nie doda³ do nich ¿adnych innych okreœleñ – po prostu niczego wiêcej nie mia³ do powiedzenia na ten temat. To, co wypowiedzia³ na ten temat by³o ostateczne. Tak wiêc, je¿eli ta wypowiedŸ jest nieprecyzyjna, wówczas uczyni³ to umyœlnie i nikt inny, jak tylko Pan mo¿e i ma prawo do precyzyjnego okreœlenia jej. Jednak wtedy teologowie – tak szybko, jak okreœlili j¹ jako 127


nieprecyzyjn¹ – aby unikn¹æ obowi¹zku przestrzegania siódmego dnia, dok³adnie sprecyzowali i poparli teoriê, ¿e nale¿y œwiêciæ pierwszy dzieñ tygodnia. Wskutek tego, precyzuj¹c j¹ po tym, jak oœwiadczyli, ¿e Pan nieprecyzyjnie wyrazi³ siê na jej temat, przyw³aszczyli sobie w³adzê i wy³¹czne prawo do uczynienia tego, czego Pan celowo nie uczyni³. Przez to wynieœli siebie ponad Boga! Tyle, co siê tyczy teologicznej uzurpacji i zarozumia³oœci. Tego rodzaju postêpowanie jest nie tylko teologicznym przyw³aszczeniem sobie wszelkiej w³adzy, ale zwa¿ywszy na podwaliny prawa jest tak¿e pogwa³ceniem zasad, które stwierdzaj¹, ¿e: 4. „Nie wolno nadawaæ brzmieniu s³ów ¿adnego wymuszanego czy nienaturalnego znaczenia przy wyk³adaniu prawa.” Je¿eli wyra¿enie „siódmy dzieñ”, zawarte w przykazaniu, okreœli siê jako niesprecyzowane i oœwiadczy, ¿e chodzi tu o jeden z siedmiu dni tygodnia, a nie, ¿e jest to siódmy dzieñ tygodnia, wówczas ma miejsce w³aœnie fakt, ¿e s³owom i ich brzmieniu nadaje siê wymuszone lub nienaturalne znaczenie i to nie tylko samemu przykazaniu jako takiemu, ale ca³emu brzmieniu Pisma Œwiêtego, które mówi na temat przykazañ. Ponadto, jeœli przez to przykazanie popiera siê œwiêcenie pierwszego dnia tygodnia ku pamiêci zmartwychwstania, wówczas nadaje siê mu nie tylko wymuszone i nieprecyzyjne znaczenie, ale jest to bezpoœrednim pogwa³ceniem zasad, dotycz¹cych wyk³adu innych praw, bowiem jest powiedziane: 5. „Konstytucja [albo ustawa] nie mo¿e zostaæ skonstruowana w taki sposób, aby jej zamierzenie w jednym czasie mia³o inne znaczenie, a w póŸniejszym czasie, kiedy zmieni¹ siê okolicznoœci, mo¿naby jej nadaæ inne znaczenie... Znaczenie Konstytucji [czy ustawy] jest niezmienne w czasie gdy jest przyjêta i jest te¿ niezmienne w czasie póŸniejszym, kiedy s¹dy korzystaj¹ z niej przy wydawaniu wyroków.” Jak ju¿ jasno wykaza³em, znaczenie czwartego przykazania, wtedy kiedy zosta³o dane, mówi³o, ¿e nale¿y œwiêciæ siódmy dzieñ tygodnia i to dlatego, ¿e w tym dniu Pan Bóg odpocz¹³ od swojego dzie³a stwarzania, pob³ogos³awi³ ten dzieñ i poœwiêci³ go. A Sabat zosta³ ustanowiony zanim cz³owiek zgrzeszy³ i zanim w ogóle zasz³a koniecznoœæ zmartwychwstania Chrystusa. Gdyby cz³owiek nie zgrzeszy³ to i tak nadal œwiêconoby ten dzieñ na pami¹tkê odpocznienia Stwórcy od swego dzie³a stwarzania. Takie by³o znaczenie tego przykazania wtedy, kiedy by³o ono dane i to znaczenie musi pozostaæ tak d³ugo, dopóki to przykazanie istnieæ bêdzie. Zgodnie z t¹ zasad¹ jego znaczenie nigdy nie mo¿e byæ zmienione, nawet wtedy, gdyby zmiany znaczenia tego przykazania ¿yczyli sobie teolodzy z uwagi na okolicznoœæ zmartwychwstania Chrystusa. W zwi¹zku z tym pojawia siê bardzo istotne pytanie: czy Kongres i S¹dy Stanów Zjednoczonych mog¹ akceptowaæ ¿yczenia teologów i naruszaæ zasady pra128


wa, nadaj¹c prawu Bo¿emu znaczenie, którego nigdy nie zawiera³o? Rozwa¿aj¹c to ¿¹danie, obecnie wysuwane tu przez teologów, niech Kongres zwróci uwagê na s³owa sêdziego Cooleya zapisane w „Constitutional Limitations” („Konstytucyjne Ograniczenia”) str. 67. On mówi: „S¹d lub cia³o ustawodawcze, które pozwala wp³ywaæ na siebie publicznym opiniom, aby dokonaæ poprawki w zapisanej Konstytucji i zmieniaæ jej fundament oraz znaczenie, jakie nadali jej za³o¿yciele, czyni siebie odpowiedzialnym za lekkomyœlne lekcewa¿enie urzêdowej przysiêgi i publicznych obowi¹zków.” Teolodzy nadali czwartemu przykazaniu takie znaczenie, które w ¿adnym przypadku nie odpowiada intencji Autora tego przykazania. Oni przyszli do narodowego cia³a ustawodawczego i przez swoje teologiczne opinie wywieraj¹ wp³yw na nie, aby nada³o wydanej Konstytucji, w kwestii dotycz¹cej w³adzy Bo¿ej takie znaczenie, które nie odpowiada intencji wydawcy Konstytucji. Sêdzia Cooley mówi, ¿e gdy tego rodzaju wysi³ki s¹ czynione wobec ludzkiej Konstytucji i ziemskiego prawa, ma to byæ uwa¿ane za lekkomyœlne lekcewa¿enie urzêdowej przysiêgi i publicznych obowi¹zków. Je¿eli takie wysi³ki s¹ kierowane wobec ludzkich i ziemskich zarz¹dzeñ, to co nale¿y s¹dziæ o tego rodzaju dzia³aniach wymierzonych przeciwko Boskiej Konstytucji i niebiañskiemu Prawu? Czy narodowe cia³o ustawodawcze dopuœci do manipulowania sob¹ przez te teologiczne opinie i zapatrywania, a wobec Konstytucji i Praw ¿ywego Boga poczyni kroki, które wobec ludzkich praw s¹ lekkomyœlnym lekcewa¿eniem urzêdowej przysiêgi i publicznych praw? Nie tylko zapytujê, czy narodowe cia³o ustawodawcze jest gotowe do uczynienia tego kroku, ale tak¿e pytam, czy ono powa¿y siê, aby zmuszaæ S¹dy Stanów Zjednoczonych do formalnego naruszania prostych zasad wszelkich prawide³ i norm interpretacji prawa? Czy narodowe cia³o ustawodawcze odwa¿y siê na krok zamiany naszych S¹dów prawa na s¹dy teologiczne? To doprowadzi do wydania takiego prawa, jakiego domagaj¹ siê teologowie, poniewa¿, gdy takie prawo bêdzie interpretowane przez S¹dy na tej bazie, na jakiej zosta³o wydane, wówczas pierwszy dzieñ tygodnia uwa¿any za Sabat nigdy nie znajdzie poparcia w zasadach i normach prawa lub w zasadach interpretacji zawartych w prawie. Jedyny sposób, w jaki zawsze mo¿e byæ popierane, to przez zasady ustanowione przez tegologów i przez teologiczn¹ sofistykê, która ca³kowicie lekcewa¿y regu³y i przepisy prawa, a konsekwencj¹ tego bêdzie nic innego, jak przekszta³cenie naszych s¹dów prawa w s¹dy teologii. Ponadto Pismo Œwiête pokazuje wyraŸnie i logicznie, ¿e to siódmy dzieñ tygodnia jest dniem Pañskim. Tu u¿ywane wyra¿enie „dzieñ Pañski” jest tylko raz u¿yte w Biblii, a to w Obj.1,10, gdzie jest napisane: „W dzieñ Pañski popad³em w zachwycenie...”. Jednak¿e tekst ten nie mówi, który dzieñ jest dniem Pañskim. Jednak inne teksty Biblii w logiczny sposób podaj¹, który dzieñ okreœla wyra¿enie „dzieñ Pañski”. Przecie¿ osobiœcie Jezus powiedzia³: „Tak wiêc Syn Cz³owieczy jest Panem Sabatu” (Mar.2,28). 129


Tak wiêc Pan powiedzia³: „Siódmy dzieñ jest Sabatem.” Zatem, mamy tu dwa wyraŸne œwiadectwa Pisma Œwiêtego, które pomog¹ nam dojœæ do rozumnego wniosku, a mianowicie: 1. Po pierwsze: Syn Cz³owieczy jest Panem Sabatu. 2. Po drugie: siódmy dzieñ to Sabat. Tak wiêc jedynym wnioskiem, który zawsze powinien byæ wyci¹gniêty z tych za³o¿eñ jest to, ¿e: Syn Cz³owieczy jest Panem siódmego dnia. Ta konkluzja jest tak rzetelna i solidna, jak te dwa œwiadectwa Biblii w tej kwestii – s¹ jasne i zrozumia³e. Je¿eli zaœ chcemy wyci¹gn¹æ wniosek z tej wy¿ej przytoczonej drugiej konkluzji, wówczas dochodzimy do zrozumienia, ¿e: 1. Wniosek pierwszy: Dzieñ, którego Panem jest Syn Cz³owieczy, to dzieñ Pañski. 2. Wniosek nastêpny: Syn Cz³owieczy jest Panem siódmego dnia. Dlatego te¿ dzieñ Pañski to siódmy dzieñ. Ta logika jest bezsporna. Konkluzja ta jest dok³adnie tak uzasadniona i sprawiedliwa jak samo Pismo Œwiête. Dlatego te¿ S¹dy podejmuj¹c siê interpretacji ka¿dej ustawy wymuszaj¹cej œwiêcenie dnia Pañskiego, si³¹ rzeczy musz¹ podj¹æ siê zbadania, który to dzieñ jest dniem Pañskim i przy tym w logiczny sposób spotkaj¹ siê twarz¹ w twarz z faktem, który jest oznajmiony przez samego Pana, ¿e to siódmy dzieñ tygodnia, a nie pierwszy, jest dniem Pañskim. Jednak byæ mo¿e, i¿ tu zostanie wniesione zastrze¿enie, ¿e S¹dy nie bêd¹ siê pos³ugiwa³y wyk³adem Pisma Œwiêtego; one musz¹ pos³ugiwaæ siê interpretacj¹ prawa i to tak, jak ono zosta³o wydane i zapisane. A wydane prawo mówi, ¿e pierwszy dzieñ tygodnia jest dniem Pañskim; to te¿ dok³adnie w tym obszarze S¹dy mog¹ siê tym zajmowaæ. Za³ó¿my, ¿e jednak mog¹ pójœæ dalej. Wówczas rz¹d Stanów Zjednoczonych stawia siebie na miejscu, które jest zastrze¿one dla Pana, wymuszaj¹c œwiêcenie dnia, którego nie tylko, ¿e nie ustanowi³ Pan, ale który jest wrêcz przeciwny wyraŸnemu s³owu Pana, wypowiedzianemu w kwestii jego ustanowienia i œwiêcenia. Z ca³¹ pewnoœci¹ tê albo inn¹ alternatywê musi przyj¹æ rz¹d Stanów Zjednoczonych, je¿eli ten projekt ustawy lub jakiœ inny, mu podobny, stanie siê prawem. Rz¹d, albo musi byæ autorytatywnym interpretatorem Pisma Œwiêtego dla wszystkich obywateli, albo musi postawiæ siebie na miejscu Boga i autorytatywnie oœwiadczyæ, ¿e œwiêcenie tego dnia zosta³o ustanowione przez pañstwo i ¿e ten dzieñ, który nazwali dniem Pañskim, jest rzeczywistym dniem Pañskim, mimo, ¿e S³owo Bo¿e wyra¿a siê wrêcz przeciwnie na jego temat. Czy rz¹d Stanów Zjednoczonych jest gotów do przyjêcia jednego z tych dwóch stanowisk? Czy Kongres Stanów Zjednoczonych jest przygotowany do zmuszenia rz¹du Stanów Zjednoczonych aby przyj¹³ jedn¹ z tych dwóch alternatyw i stosownie do tego, zaj¹³ takie stanowisko? Je¿eli rz¹d przyjmie jedno z tych stanowisk, to oznacza to dla tego œwiat³ego narodu, w tym 19-tym wieku, zajêcie stanowiska w³adzy i przywilejów rz¹dów 130


panuj¹cych w ciemnym œredniowieczu, które wymusza³y ró¿ne dogmaty i narzuca³y pogl¹dy teologów oraz wykonywa³y samowoln¹ i despotyczn¹ wolê koœcio³a. Z jakiego by punktu widzenia nie spojrzeæ na kwestiê ustaw niedzielnych, widaæ wyraŸnie, ¿e poza papiestwem, nie ma ¿adnej innej w³adzy, która by d¹¿y³a do powo³ania ustaw niedzielnych i do œwiêcenia niedzieli, oraz, ¿e jedynym rezultatem, jakie poci¹gn¹ za sob¹ narodowe ustawy niedzielne, bêd¹ tylko nieustanne nieszczêœcia i z³o. Oby Kongres, teraz i zawsze by³ przeciwko nim, oraz zdecydowanie i bezwzglêdnie wystrzega³ siê jakichkolwiek zwi¹zków z ich wydaniem; niech wszyscy wyborcy, zamiast sankcjonowaæ ruchy zmierzaj¹ce do wydania przez rz¹dy ustaw niedzielnych, poczyni¹ powa¿ne wysi³ki, aby cia³a ustawodawcze Stanów w tym zakresie by³y tak ograniczone, jak ograniczone s¹ w³adze Kongresów oœwiadczeniami narodowej Konstytucji, która mówi, ¿e „nie ma byæ ustanawiane ¿adne prawo, które by dotyczy³o jakiejœ ustanowionej religii lub zabrania³o swobodnego praktykowania jej”. Teraz – w imieniu konstytucyjnego, ustawowego, moralnego i obywatelskiego prawa, w imiê oœwiecenia i postêpu, w imiê racji i objawienia Jezusa Chrystusa – pytam z ca³¹ powag¹: Dlaczego od ludnoœci takie kraju jak ten, ¿yj¹cej pod tak¹ Konstyucj¹, jak¹ jest nasza narodowa Konstytucja wymagane jest, aby powróci³a do papieskiego systemu ciemnego œredniowiecza, którego nieodzownymi, fatalnymi w skutkach intrygami w dniach Konstantyna by³o pojawienie siê z³a – „cz³owieka grzechu” czyli inaczej mówi¹c „tajemnicy grzechu”? Dlaczego taki lud jak ten – ¿yj¹cy pod prawami najlepszej Konstytucji i pod najbardziej œwiat³ym wp³ywem wszystkich wieków – ma byæ nak³aniany ku temu, aby powróci³ do najbardziej niegodziwego systemu, cechuj¹cego ciemne œredniowiecze? Nie panowie! Najbardziej szlachetni mê¿owie poœwiêcili swoje ¿ycie, szczêœcie i honor, wprowadzaj¹c nasz¹ Konstytucjê, aby po wsze czasy odseperowaæ ten naród od wszelkich niegodziwych wp³ywów koœcielno-pañstwowych, systemów kolonialnych Anglii i wszystkich innych narodów. Pod t¹ Konstytucj¹, w prawdziwej wolnoœci obywatelskiej i religijnej, w dobie autentycznego oœwiecenia i postêpu, przez 100 lat s³usznie sta³ ten naród niczym œwiat³o ostrzegawcze dla œwiata. Niechaj ten znakomity naród nadal patrzy w przód a nie w ty³; oby zawsze zajmowa³ przed narodami swoje zaszczytne stanowisko. I niech Bóg broni, aby przez obecnie czynione wysi³ki w kierunku ustanowienia ustawy niedzielnej, ten chlubny naród zst¹pi³ ze swego zaszczytnego stanowiska i poszed³ w œlady papiestwa. Panowie! Nie trzeba dalszych argumentów, aby wyraŸnie pokazaæ, ¿e ustawy niedzielne wszystkich Stanów jak i ustanowione zasady postanowieñ Najwy¿szych S¹dów s¹ absolutnie z³e, bowiem wywodz¹ siê z papieskiego systemu po³¹czenia koœcio³a z pañstwem i s¹ popierane przez nie amerykañskie zasady wszechw³adnego cia³a ustawodawczego. One s¹ ca³kowicie wywrotowe w stosunku do amerykañskich zasad. Pamiêtajcie, ¿e ustawy niedzielne nigdy nie mog¹ i nie bêd¹ opiera³y siê na jakichkolwiek innych zasadach jak powy¿sze. Tak wiêc reasumuj¹c 131


wszystkie nasze tu dyskusje, pozosta³o do powiedzenia: W sprawiedliwoœci, w prawie czy nawet w praktycznej celowoœci nie ma ¿adnych podstaw dla jakichkolwiek ustaw niedzielnych lub praw odnoœnie „dnia Pañskiego”, czy praw odnoœnie „Sabatu” W JAKIMKOLWIEK RZ¥DZIE NA TYM ŒWIECIE. Zwi¹zek „American Sabbath Union” w swoim czasopiœmie „Monthly Documents” usi³owa³ stworzyæ pogl¹d, jakobym w mojej argumentacji przed Komitetem Senatu uznawa³ prawo rz¹du do wydawania ustaw niedzielnych s³u¿¹cych dla dobra spo³eczeñstwa. Te usi³owania by³y przedstawiane nie tylko w czasopismach w³asnego stowarzyszenia lecz owa dokumentacja i moje oœwiadczenia by³y tak¿e przedrukowane w czasopiœmie „Our Day”. Przeciwdzia³aj¹c temu w celu wyjaœnienia mojego stanowiska w tej kwestii jak najlepiej, oraz aby obna¿yæ metody dzia³ania tych, którzy domagaj¹ siê wydania ustaw niedzielnych i przez które usi³uj¹ zabezpieczyæ sobie poparcie dla w³asnych wysi³ków, podajê co nastêpuje: List Otwarty do szanownego pastora J.H. Knowlesa, sekretarza „American Sabbath Union” Szanowny Panie! W miesiêczniku „American Sunday Association”, który jest wydawany przez Was, przypisujecie mi nieprawdziwe wypowiedzi. Ponadto usi³ujecie stworzyæ wra¿enie, jakobym ja „uznawa³ wszystko to, do czego powszechnie zmierzaj¹ zwolennicy prawa do odpoczynku w niedzielê – to jest do uznania prawa rz¹du do wydania ustawy niedzielnej dla dobra spo³eczeñstwa”. Przekrêciliœcie niektóre z moich wypowiedzi przed Komitetem Senatu na temat ustaw niedzielnych, jak te¿ podkreœliliœcie kursyw¹ niektóre s³owa i zdania, aby stworzyæ pogl¹d, ¿e ja uznajê prawo rz¹du do wydania ustaw niedzielnych dla dobra spo³eczeñstwa. W moim przemówieniu u¿yliœcie niektórych moich zdañ, nadaj¹c im nastêpuj¹cy sens: „Je¿eli œwiecki rz¹d podejmuje siê wymuszenia czegokolwiek w odniesieniu do jednego z pierwszych czterech przykazañ, wówczas zajmuje stanowisko Boga i wtedy nie nale¿y okazywaæ mu pos³uszeñstwa (ja nie mówiê: „nale¿y mu siê sprzeciwiæ”, lecz „nie nale¿y byæ mu pos³usznym”). „...Rz¹d, ustanawiaj¹c prawa, nigdy nie mo¿e ustanowiæ w³aœciwych praw w odniesieniu do jakiejkolwiek ludzkiej, religijnej wiary czy w odniesieniu do któregokolwiek z pierwszych czterech przykazañ Dekalogu. Je¿eli jednak ktoœ podczas wykonywania praktyk religijnych, zwi¹zanych z pierwszymi czterema przykazaniami, narusza prawa swoich s¹siadów, wówczas œwiecki rz¹d uwa¿a to za niedozwolony czyn. Dlaczego? Czy dlatego, ¿e jest to niereligijne postêpowanie czy te¿ niemoralne? ¯adne z nich; dlatego, ¿e jest niew³aœciwe, ¿e jest wystêpkiem aspo³ecznym – tylko z tego powodu” (podkreœlenia wydawcy). 132


W tych podkreœlonych kursyw¹ s³owach s¹ zawarte Wasze usi³owania przypisania mi tego, czemu ja stale i konsekwentnie zaprzeczam przed Komitetem oraz na innych miejscach. Do powy¿szego cytatu wstawiliœcie trzy zdania i napomknêliœcie, ¿e jedno zdanie zosta³o opuszczone. Wie Pan bardzo dobrze, ¿e w tej czêœci, która zosta³a opuszczona, znajduje siê nastêpuj¹ca myœl: „Senator Blair: »Zatem, Pan sprzeciwia siê wszelkim ustawom niedzielnym w kraju?« „Jones: »Tak, Panie!« „Senator Blair: »Czyli, Pan jest przeciwny wszelkim ustawom niedzielnym? „Jones: Tak, proszê Pana. My jesteœmy przeciwni wszelkim ustawom niedzielnym, jakie kiedykolwiek zosta³y i zostan¹ wydane, pocz¹wszy od tej pierwszej, która zosta³a ustanowiona przez Konstantyna a¿ do tej, która dzisiaj jest proponowana;« „Senator Blair: »Tak¿e bêdziecie przeciwni ustawie stanowej jak i narodowej?« „Jones: » Tak, Panie – stanowej jak i ogólnonarodowej«„ (str. 25) Lecz nie tylko te s³owa by³y tam umieszczone, ale tak¿e i te: „...i dok³adnie tak samo bêdziemy równie¿ przeciwni ustawie nakazuj¹cej œwiêcenie Soboty – gdyby tak¹ przewidywano ustanowiæ – bowiem ona by³aby tak¿e antychrzeœcijañsk¹”. Ponadto w czêœci, któr¹ wydrukowaliœcie i podkreœliliœcie kursyw¹, zosta³o przez Pana wydrukowane moje wyraŸne zaprzeczenie prawa, jakoby dziewiêciuset dziewiêdziesiêciu dziewiêciu z tysi¹ca, powinno zmusiæ tego tysiêcznego cz³owieka do œwiêcenia tego dnia, który œwiêci wiêkszoœæ – podczas, gdy moje s³owa brzmia³y nastêpuj¹co: „Senator Blair: ...»Wiêkszoœæ ma prawo stanowiæ o tym, co wchodzi w zakres uporz¹dkowania spraw spo³eczeñstwa i je¿eli cesarz zarz¹dza spo³eczeñstwem, wówczas w tym kraju wiêkszoœæ ma prawo do powiedzenia, co mamy oddawaæ cesarzowi.« „Jones: ...»Je¿eli w Stanach Zjednoczonych, z tysi¹ca ludzi, dziewiêciuset dziewiêædziesiêciu dziewiêciu bêdzie œwiêciæ siódmy dzieñ – tzn. sobotê, a ja bêdê uwa¿a³ i upiera³ siê przy tym, ¿e mam prawo do obrania i œwiêcenia sobie niedzieli, wówczas oni wszyscy razem nie maj¹ prawa do zmuszania mnie, abym œwiêci³ sobotê.« „Senator Blair: »Innymi s³owy, Pan reprezentuje zasadê, ¿e dla dobra spo³eczeñstwa, bez wzglêdu na religijny aspekt tego zagadnienia, dla Pana dobra nie wolno wymagaæ od Pana, aby Pan nie pracowa³ w «Sabat», chocia¿ to bêdzie przeszkadzaæ innym?« „Jones: »Nie, Panie.« „Senator Blair: »Jest Pan w pe³ni logiczny, ¿e nie nale¿y ustanawiaæ prawa «Sabatu»«„ (patrz str. 29).

133


Przytoczona przez Was, jakoby moja w³asna odpowiedŸ „Nie, Panie”, zgadza siê i powinna siê zgadzaæ ze zdaniem pytaj¹cym senatora Blaira, w którym stwierdza on, ¿e wg mego pojêcia, spo³eczeñstwo nie ma prawa zakazywaæ pracy w sobotê. Mojej odpowiedzi – je¿eli naprawdê zosta³a wypowiedziana – ma siê nadaæ nastêpuj¹ce znaczenie: spo³eczeñstwu nie wolno zakazywaæ pracy! Jeœli chodzi o kwestiê przeszkadzania, to ju¿ jasno wykaza³em, ¿e powszechne obowi¹zki ludzi, którzy chc¹ pracowaæ w niedzielê lub w innym dniu, nie przeszkadzaj¹ i nie mog¹ przeszkadzaæ pozosta³ej wiêkszoœci, która w tych dniach chce odpoczywaæ. Równie¿ chcia³bym zwróciæ uwagê, ¿e w dalszej czêœci Waszego pisma s¹ mi przypisane nastêpuj¹ce s³owa: „Senator Blair: »Zatem, Pan bêdzie negowa³ ka¿dy Sabat w ludzkich praktykach, je¿eli bêdzie ustanawiony w formie ludzkiego prawa, mimo, ¿e tu i tam jednostki bêd¹ go [z tego tytu³u] przestrzegaæ? „Jones: »Oczywiœcie, przecie¿ to jest sprawa tylko miêdzy cz³owiekiem a jego Bogiem«.” Teraz chcia³bym wykazaæ, w jaki sposób chce mi Pan za pomoc¹ tego krytycznego artyku³u, umieszczonego w miesiêczniku „Monthly Documents”, u¿ywaj¹c mniej lub bardziej uczciwych sposobów, przypisaæ, akceptacjê prawa rz¹du do wydawania ustaw niedzielnych dla dobra spo³eczeñstwa. Pan dobrze wie, ¿e w moich przemowach wyraŸnie udowadniam, ¿e jakiekolwiek ludzkie prawa, wymuszaj¹ce œwiêcenie »Sabatu« nie s³u¿¹ dobru spo³eczeñstwa lecz jego ruinie. Ponadto Pan wie, bo napisa³ Pan w jednym ze swoich, wydanych przez siebie artyku³ów, ¿e senator Blair powiedzia³ do mnie: „Jest Pan w pe³ni logiczny, ¿e nie nale¿y ustanawiaæ prawa Sabatu”. Pan wie, ¿e na innym miejscu powiedzia³ on: „Pañska argumentacja jest w pe³ni logiczna, poniewa¿ mówi Pan, ¿e nie powinna byæ wydawana ustawa niedzielna ani przez rz¹d, ani przez naród”. Tak wiêc powtarzam: przypisa³ mi Pan nieszczeroœæ. Ktoœ, kto stawia taki zarzut, sam powinien byæ szczery i prawdomówny. Czy w zwi¹zku z tym, mo¿e Pan wyjaœniæ, na jakiej podstawie uwa¿a siê Pan w tej kwestii za szczerego i prawdomównego cz³owieka, je¿eli w aspekcie tych kategorycznych i wyraŸnych wypowiedzi, które s¹ zaprzeczeniem w tej kwestii, usi³uje Pan przez wypowiedzi senatora Blaira umyœlnie i przemoc¹ nadaæ moim s³owom takie znaczenie, którego nigdy nie mia³y i nigdy mieæ nie bêd¹? Czy mo¿na postêpowaæ w tak niew³aœciwy sposób? Ponadto ma³o prawdopobnym jest, ¿eby senator Blair by³ zadowolony z tego i potraktowa³ to jako komplement, ¿e Pan jego dwukrotnie trafnym wypowiedziom – i¿ w moich s³owach jestem „logiczny” – nada³ sens, który zaprzecza logice jego i moich wypowiedzi. Nie mam nic przeciwko temu, ¿e Pan przedrukowa³ moje s³owa tak, jak zosta³y wypowiedziane. Jednak mam zastrze¿enia, co do nadania im przez Pana sensu, który jest wprost przeciwny temu, jaki one zawieraj¹. Zatem protestujê przeciwko wypaczaniu sensu moich s³ów i nadawaniu im fa³szywego znaczenia. 134


W mojej przemowie poda³em tak¿e przyk³ad, ¿e jeœli w tym kraju jakiœ ba³wochwalca chcia³by z³o¿yæ ofiarê z ludzi, wówczas rz¹d powinien chroniæ ¿ycie swoich obywateli przed tak¹ „ludzk¹” religi¹. Ów ba³wochwalca ma prawo czciæ bo¿ka, którego sobie obra³, jednak nie ma prawa w ramach tej czci pope³niaæ mordu. Prawo pañstwowe zakazuje mordowania bez wzglêdu na to, czy ktokolwiek czyni to z religijnych i kultowych powodów czy nie, przy czym, nie mo¿na siê tu powo³ywaæ na przykazanie zakazuj¹ce oddawania czci ba³wanom, ani te¿ nie mo¿na zakazywaæ oddawania im czci. Powiedzia³em tak¿e, i¿ jeœliby ktoœ powo³ywa³ siê na przyk³ad aposto³ów i ustali³by, ¿e wszystkie dobra s¹ w³asnoœci¹ wspólnoty i na tej podstawie zaj¹³by Pana lub moje posiad³oœci bez uzyskania na to naszej zgody, wówczas pañstwo potraktuje to jako kradzie¿, bez wzglêdu na jego i danej spo³ecznoœci przekonania religijne. Pan dobrze wie, ¿e te przyk³ady zosta³y podane w zwi¹zku ze s³owami, które Pan podkreœli³ kursyw¹. W moich wypowiedziach podkreœla³em dosadnie, ¿e pañstwo nie ma ¿adnego prawa wydawania ustaw, w odniesieniu do pierwszych czterech przykazañ Dekalogu. Gdyby jednak jakiœ cz³owiek, korzystaj¹c ze swego przywileju, w zakresie pierwszych czterech przykazañ – a w tym przypadku dotyczy to czwartego przykazania – narusza³ prawa s¹siada, (jak to ju¿ wyrazi³em) przez nara¿enie na szwank jego ¿ycia, wolnoœci, w³asnoœci czy osobowoœci, lub w jakikolwiek inny sposób jego przywileje, wówczas z powodu jego niew³aœciwej postawy, pañstwo ma prawo mu tego zabroniæ. Przy tym jednak nie chodzi tu o to, czy ów cz³owiek jest religijny czy niereligijny, ani te¿ o zakazanie cz³owiekowi swobodnego korzystania przys³uguj¹cego mu prawa do pracy w tym, czy w innych dniach pracy, które sobie dowolnie obierze. A w³aœnie tego zakaza³y wszystkie stany unijne przez poprzednio wydane ustawy, które karz¹ zak³ócanie religijnych nabo¿eñstw, religijnych zgromadzeñ czy wszelkiego rodzaju nabo¿nych zebrañ. Jednak zachodzi tu ogromna ró¿nica pomiêdzy takimi ustawami jak powy¿sze, a t¹, któr¹ wy popieracie. To s¹ œciœle œwieckie zarz¹dzenia, zakazuj¹ce niew³aœciwego zachowania siê i s¹ dalekie od wszelkiego rodzaju wymuszañ stosowania siê do religijnych praktyk. Domagaj¹cy siê ustaw niedzielnych uskar¿aj¹ siê na zak³ócanie ich nabo¿eñstw w niedzielê. Je¿eli s¹ w tym szczerzy, to dlaczego nie korzystaj¹ z ustaw, które ju¿ s¹ zawarte w kodeksie i zakazuj¹ zak³ócania nabo¿eñstw? Np. stan Kalifornii zakaza³ zak³ócania nabo¿eñstw pod kar¹ 500 dolarów i szeœciu miesiêcy wiêzienia. Jednak¿e Wy, zamiast zadowoliæ siê tymi, prawnie ju¿ uzasadnionymi i wymuszaj¹cymi ustawami, proponujecie, aby zak³ócanie waszych nabo¿eñstw w niedzielê rozwi¹zaæ przez zmuszenie ka¿dego do œwiêcenia niedzieli. Wedle tej samej zasady – na Wasze ¿yczenie – chcecie, aby rz¹d zakaza³ ba³wochwalcy sk³adanie ofiar z ludzi, przez zmuszenie go do stosowania siê do drugiego przykazania. Krótko mówi¹c, wedle Waszej zasady domagacie siê, aby rz¹d zakaza³ bezbo¿noœci przez zmuszenie ka¿dego do bycia religijnym. Jesteœcie tak bardzo zachwyceni t¹ Wasz¹ wypaczon¹ ide¹, ¿e poprzez podkreœlenie kursyw¹ moich wypowiedzi, chcecie 135


mnie zmusiæ do usankcjonowania Waszych niew³aœciwych zasad. Na to jednak nie pójdê. Stale powtarzam, ¿e jeœli Wasze nabo¿eñstwa w niedzielê czy w inny dzieñ s¹ zak³ócane, wówczas odpowiednie w³adze powinny karaæ dan¹ osobê czy osoby, które s¹ winne tych zak³óceñ, ale powinny karaæ na podstawie œciœle ustalonych ju¿ praw, jakie w³adza posiada w tej kwestii. Jednak w³adzy pañstwa nigdy nie wolno zakazywaæ ludziom zak³ócania nabo¿eñstw poprzez zmuszanie ich do udzia³u w nabo¿eñstwach lub zakazywania im bezbo¿noœci przez wymuszanie na nich stosowania siê do religijnych praktyk. To mia³em na myœli i taki sens nada³em moim s³owom, które zaznaczyliœcie kursyw¹. To wszystko te¿ podkreœli³em wyraŸnie w mojej argumentacji, która bezpoœrednio jest zawarta w s³owach, przez Was zaznaczonych, a w których udowodni³em, ¿e ludzie pracuj¹cy w niedzielê, w ¿adnym wypadku nie zak³ócaj¹ spokoju ani nabo¿eñstw tym, którzy œwiêc¹ niedzielê. Z tego jasno wynika, ¿e w tym zakresie nie istniej¹ podstawy dla ustaw niedzielnych. Dowodem jest fakt, ¿e ludzie, którzy domagaj¹ siê ustaw niedzielynch, nawet przez moment nie zastanawiaj¹ siê nad tym, ¿e pracuj¹c w sobotê, zak³ócaj¹ spokój czy nabo¿eñstwo tym, którzy œwiêc¹ sobotê. Wykazujê tu, ¿e jeœli Wasza praca nie zak³óca mojego odpoczynku i nabo¿eñstwa w sobotê, to moja praca w niedzielê te¿ nie mo¿e zak³ócaæ Waszego odpoczynku czy nabo¿eñstwa w niedzielê. Nie podnoszê tej argumentacji z powodu ustalonych zasad, lecz w wyniku moich aktualnych doœwiadczeñ. Wiem z piêtnastoletniego doœwiadczenia, ¿e ludzie pracuj¹cy w sobotê w ogóle nie zak³ócaj¹ mojego odpoczynku, ani mojego nabo¿eñstwa, odbywaj¹cego siê w tym dniu. W ka¿dym pañstwie, na jego obszerze – czy to w Kanadzie, czy w ka¿dym kraju Europy, na ró¿nych wyspach, w Po³udn. Afryce, w Australii, Po³udn. Ameryce, Chinach i na innych miejscach s¹ Adwentyœci Dnia Siódmego i oni wszyscy œwiêc¹ ka¿d¹ sobotê, zgodnie z poleceniem Pana. Jednak nikt nigdy nie s³ysza³ o jakimœ Adwentyœcie Dnia Siódmego, uskar¿aj¹cym siê, ¿e jego odpoczynek w sobotê by³ zak³ócany przez ludzk¹ pracê. Ale nie tylko to! Prawie we wszystkich stanach ca³ego terytorium Unii, Adwentyœci Dnia Siódmego za³o¿yli koœcio³y. Te koœcio³y mo¿na znaleŸæ w ró¿nych okrêgach kraju – we wsiach i miastach. Zborownicy spotykaj¹ siê na nabo¿eñstwa w ka¿d¹ sobotê i chocia¿ ka¿dy wie, ¿e sobota jest dniem powszechnej pracy, oraz, ¿e takie miasta, jak Chicago, Denver, San Francisco, Minneapolis i Kansas City, s¹ najbardziej uprzemys³owionymi miastami, w których kwitnie handel i praca, to jednak adwentyœci spotykaj¹ siê w nich na regularne nabo¿eñstwa. A jednak ani jedna osoba nie s³ysza³a, aby chocia¿ jeden Adwentysta Siódmego Dnia uskar¿a³ siê, ¿e jego nabo¿eñstwo w tym dniu jest zak³ócane przez pracê, handel czy cokolwiek innego. Faktem niezaprzeczalnym jest, ¿e nasze nabo¿eñstwa nie s¹ zak³ócane przez te rzeczy. Tak wiêc panowie, je¿eli ten ca³y ruch uliczny, wszelka praca, handel i interesy wykonywane w sobotê – a wszyscy wiedz¹, ¿e jest to najbardziej ruchliwy dzieñ 136


tygodnia – je¿eli to wszystko w takich miastach, jak wy¿ej wymieni³em, nie zak³óca naszego odpoczynku i naszych nabo¿eñstw, to czy mo¿ecie mi wyjaœniæ, w jaki sposób Wasz odpoczynek i Wasze nabo¿eñstwa s¹ zak³ócane w niedzielê, w którym to dniu nie ma miejsca nawet jedna tysiêczna czêœæ tej pracy, handlu i interesów, jakie maj¹ miejsce w sobotê? Szanowny panie, to znowu jest tylko jeszcze jednym, dodatkowym argumentem, który œwiadczy na korzyœæ adwentystów i na którym opiera siê ¿ywe doœwiadczenie tysiêcy ludzi ka¿dego siódmego dnia tygodnia. On te¿ ewidentnie ukazuje, ¿e ta ca³a Wasza teoria i domaganie siê ustaw niedzielnych ulega ca³kowitej ruinie w ka¿dym punkcie. Alonzo T. Jones

137


Suplement B W przedstawionym tu liœcie kardyna³a Gibbonsa do Pana D.E. Lindseya w Baltimore, kardyna³ wyraŸnie zaznacza, ¿e liczba wszystkich rzymsko-katolików w kraju, maj¹cych poprzeæ ustawê niedzieln¹ – na któr¹, za wypowiedzi¹ kardyna³a, powo³ali siê Dr Craft i „Woman’s Christian Temperance Union” – by³a ca³kowicie nieuzasadniona. Akurat tê iloœæ katolików zakwestionowa³em przed Komitetem Senatu i stale j¹ kwestionujemy. Nigdy nie winiliœmy kardyna³a Gibbonsa za to, co przypisali mu Dr Craft i „Woman’s Christian Temperance Union”. Kardynalska Rezydencja 408 North Charles St. Baltimore, Md.

27.02.1889r.

Do D.E. Lindsey Esq. 708 Rayner Avenue, Baltimore Md. „Szanowny Panie! „W odpowiedzi na Pañskie pismo z dnia 25.02.1889r., jego Eminencja Kardyna³ Gibbons, ¿yczy sobie, abym Panu poda³ do wiadomoœci, ¿e Jego Eminencja, gdy siê wypowiada³ w celu poparcia ustawy niedzielnej, nie mia³ ku temu ani upowa¿nienia, ani te¿ zamiaru, aby w to w³¹czaæ arcybiskupów, biskupów jak i laikatu. Jego Eminencja prosi mnie, abym Panu powiedzia³, ¿e zosta³ nak³oniony do napisania listu, popieraj¹cego wydanie projektu ustawy niedzielnej, która zabezpiecza³aby odpoczynek naszych biednych i przeci¹¿onych obywateli oraz, aby zabezpiecza³a im godne i nabo¿ne œwiêcenie niedzieli. „Mylnie przyjêto wypowiedŸ senatora Blaira, jakoby Jego Eminencja w swoim liœcie mia³a powiedzieæ, ¿e »...zgromadzi³o siê siedem milionów dwieœcie tysiêcy katolików, aby poprzeæ ten projekt«„. Z wyrazami szacunku i powa¿ania, oddany J.P. Donahue (sekretarz)

138


139


140


Państwowa Ustawa Niedzielna