Issuu on Google+

bezcenny

kultura

wydarzenia

bary i restauracje

moda

zdrowie i uroda

design

technolounge

www.loungemagazyn.pl

marzec'12 ISSN 1899-1262

y t u a e B


REDAKCJA

IMPREZY I OTWARCIA

OKIEM KIELMUCHA

KALENDARIUM RECENZJE MUZYCZNE CARRION - WYWIAD SZMINKĄ I CIENIEM - SZYMON ZIAREK SŁOWEM PISANE NAJBARDZIEJ OCZEKIWANE GRY 2012 JEDNYM ZDANIEM PIĘKNO NIEJEDNO MA OBLICZE

BARWY KUCHNI - ANNA STARMACH

NEWSY HER SHINE - WYWIAD Z TERESĄ ROSATI ARCHETYPE (edytorial) MODELKA MIESIĄCA COLOR ME BAD (edytorial) WYDARZENIA TRENDY

NEWSY CERA PERFEKCYJNA? KAMIENIU, BĄDŹ SZLACHETNY MAKEUP TRENDY W POSZUKIWANIU PIĘKNA NOS DO PERFUM PIĘKNIE CZYNIĆ DOBRO PIĘKNO Z SASZETKI

GADŻETY

WNĘTRZA - NOVA ARTERIA

POZA TYM - O PIĘKNIE SPONTANICZNOŚCI

foto: Ausra Osipaviciute 4

lounge ...bo jakość ma znaczenie


www.multibrandfashionstore.pl

Galeria Kazimierz ul. Podgórska 34 1 piętro tel. 12 422 18 05 e-mail: multibrand@interia.pl znajdź nas na fb

15% rabatu dla klientów z Magazynem Lounge


REDAKCJA:

grafika

Asia Roman joanna.roman@loungemagazyn.pl reklama

reklama michalina.cebo@loungemagazyn.pl

Monika Gąsiorek - Mosiołek

Joanna Jawor Szymek -

Chochlik Redakcyjny

WSPÓŁPRACA: Joanna Belowska, Małgorzata Bieniek, Andrzej Ciochoń, Jagoda Gawle, Wojtek Klęczar, Krzysztof Koczorowski, Magda Merta - Mączyńska, Katarzyna Sacha, Małgorzata Pawłowska, Kamila Poznańska, Adrian Suszczyński, Marta Szczepanik, Agnieszka Żelazko

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (012) 633 77 33

OKŁADKA I ZDJĘCIE PO LEWEJ I NA STR. 4: foto: Ausra Osipaviciute | www.aography.com modelka: Ieva P | IMG models fryzury i makijaż: Giedre Jarockaite projekty i stylizacje: Ieva Daugirdaite cała sesja: str.: 44 - 49

6

lounge ...bo jakość ma znaczenie


LOZA

. Nowe oblicze LOZY. Nowy design Koktajli. Rynek Główny 41, Open from 9.00 - 24.00

Old Fashioned

Bourbon w połączeniu z brązowym syropem cukrowym, kroplą gorzkiej Angostury, oprawiony aromatami palonej skórki pomarańczowej... Męska rzecz... Bourbon in a mix of brown sugar syrup, drop of Angostura Bitters, covered by a flame of orange zest... Men’s Thing... 5,50 € 19, 00 zł

Long Island Ice Tea

Tom Collins

Wódka, Rum, Gin, Tequila oraz Likier Cointreau z sokiem z cytryny, syropem cukrowym dopełnione Coca Colą.

Gin, sok z cytryny, syrop cukrowy, dopełniony wodą gazowaną. Dla leniwych... z dodatkiem świeżego musu truskawkowego lub malinowego.

Vodka, Rum, Gin, Tequila and Cointreau Liqueur mix with lemon juice and sugar, toped up by Coca Cola.

Gin, lemon juice, sugar syrup filled by sparkling water. For lazy guys served with strawberry or raspberry mousse. 5,50 € 19, 00 zł

7, 00 € 24,00 zł

LUNCH MENU

Lunch I

Lunch II

Lunch III

• Zupa dnia • Soup of the day • Pierogi • Dumplings • Porcja sernika • Piece of cheese-cake • Kawa lub herbata • Coffee or tea

• Zupa dnia • Soup of the day • Łosoś z frytkami • Salmon with french fries • Porcja sernika • Piece of cheese-cake • Kawa lub herbata • Coffee or tea

• Zupa dnia • Soup of the day • Kotleciki jagnięce • Lamb cutlets • Tarta jabłkowa • Piece of apple pie • Kawa lub herbata • Coffee or tea

40 pln / 11,5 €

45 pln / 13 €

75 pln / 21 €

Nowe oblicze Loży. Wyśmienita kawa. Doskonały serwis. Niepowtarzalna atmosfera. LOŻA Klub Aktora Restauracja, tel.: 12 429 29 62, www.loza.pl

Herbata + porcja Sernika Tea+ piece of Cheese cake

Kawa + porcja Tiramisu Coffee + piece of Tiramisu

5,50 € 19, 00 zł

5,50 € 19, 00 zł

Zapraszamy do naszej restauracji w Zakopanem Krupówki 24, tel.: 18 201 20 22


zdjęcia: Marta Szczepanik / lounge

imprezy i otwarcia

IDEA ART FEST Atrakcją spotkania był pokaz damskiej kolekcji ubrań Wojtka Haratyka i biżuterii Agaty Bieleń. Poprzez cykl takich spotkań Idea Fix chce przybliżyć swoim klientom twórczość polskich artystów, pokazać jak wiele do zaoferowania maja

polscy projektanci,wspólnie podziwiać sztukę i bawić się modą. Idea Fix to koncept sklepu i butiku, zgromadzenie życzliwych i kreatywnych ludzi z profesjonalną instytucją, dzięki której pasjonaci mogą zaprezentować swoje pomysły.

zdjęcia: Marta Szczepanik / lounge

Cykl wydarzeń pod nazwa Idea Art Fest rozpoczął się od wystawy prac Łukasza Bilińskiego - studenta krakowskiej ASP, stypendysty Programu Erasmus w Berlinie. Jego prace pokazywane były na wystawach indywidualnych i zbiorowych m.in. w Nowym Jorku czy w Berlinie.

ŚLUBNIE W GOŚCIŃCU Parom Młodym jak zorganizować, uatrakcyjnić wesele, zaskoczyć swoich gości niekonwencjonalnymi rozwiązaniami, dekoracjami, jak dobrać buty ślubne, makijaż i fryzurę. Swoje oferty prezentowali m.in. firmy cukiernicze, fotografowie ślubni, salon mody ślubnej, wizażyści, floryści.

W trakcie trwania imprezy można było oglądnąć dekoracje ślubne przygotowane przez Elegant Element Studio Projektów Ślubnych, zobaczyć pokaz mody ślubnej, jak i wziąć udział w losowaniu szeregu fantastycznych nagród.

temu goście mogli wczuć się w klimat łączący historię klubu z Reymonta 22 z teraźniejszością. W samej strefie na klientów biznesowych czekały dania z różnych stron świata, podawane bezpośrednio przez kucharzy. Dodatkowo lożę Gold i Silver odwiedzili m.in. Radosław Sobolewski, Gordan Bunoza, legenda klubu Adam Musiał czy nowy Ambasador Wisły Kraków, Maciej Żurawski, którzy mieli okazję poznać znane osobistości ze świata sztuki czy biznesu.Takie spotkania nie będą jednorazowe. Na

każdym meczu rundy wiosennej, która zaczyna się dla Wisły już w najbliższą niedzielę, lożę Gold i Silver odwiedzą byli i obecni zawodnicy Białej Gwiazdy. Klub zaprasza również do skorzystania z oferty wynajmu Skyboxów, z których kilka już zostało wybranych przez klientów, dzięki czemu mogą oni w komfortowych warunkach oglądać na żywo mecze Wisły Kraków i prowadzić spotkania biznesowe. Więcej o ofercie można przeczytać na www.wisla.krakow.pl

zdjęcia: Wisła Kraków

5 lutego w Gościńcu Branickim odbyła się kolejna impreza z cyklu Mini Targi Ślubne. Już po raz drugi organizatorzy Elegant Element Studio Projektów Ślubnych oraz Gościniec Branicki zaprosili najlepsze krakowskie firmy, które w kameralnej atmosferze podpowiadały przybyłym

STREFA VIP NA WIŚLE JUŻ OTWARTA Wiślacka strefa VIP ma już za sobą swój debiut. W połowie lutego kilkuset gości, którzy zakupili bilety vipowskie, mogło się przekonać, jak urządzone zostały wnętrza trybuny zachodniej, przeznaczone właśnie dla nich. W porównaniu z poprzednim sezonem strefa VIP zmieniła się nie do poznania: począwszy od wystroju wnętrz, na menu skończywszy. Ściany trybuny wyklejono czarno-białymi fototapetami, przedstawiającymi zawodników Wisły Kraków, zarówno tych byłych, jak i obecnych. Dzięki

8

lounge ...bo jakość ma znaczenie


zdjęcia: Robert Bednarczyk / lounge

imprezy i otwarcia

KUCHENNE INSPIRACJE W COOKING STORE. prezentacje na temat kuchenek, ceramiki oraz krzeseł czeskiej firmy TON . Zaproszenie goście mogli zapoznać się z możliwością aranżacji kuchenek wolnostojących w dużych, jak również małych kuchniach. Kolejnym punktem programu był występ mistrza świata w Monin Cup  Wojciecha Urbańskiego, który przygotował

uczestnikom niesamowite drinki. Przyjrzeliśmy się się z bliska produktom oferowanym przez salon i spróbowaliśmy koktajli. Wieczór, mimo, że deszczowy natchnął nas wiosenne i już zaczęliśmy planować poważne zmiany w naszych kuchniach.

tajniki zachowania pięknego wyglądu oraz wziąć udział w masażach. Spotkania networkingowe w ramach Areny Biznesu organizowane są, aby ułatwić przedsiębiorcom nawiązywanie kontaktów biznesowych.

Podczas kolejnych spotkań uczestnicy będą mogli uczyć się tańca na rurze, wezmą udział w pokazach fitness oraz nauce gry w golfa. Aby wziąć udział w spotkaniu wystarczy zapisać się na: www.arenabiznesu.pl/meetings

zgromadzonych gości. Pomimo minusowych temperatur za oknem, uczestnicy spotkania w gorącej atmosferze podziwiali pokaz mody projektantów Krakowskiej Szkoły Artystycznej. Podczas bankietu wszyscy mieli niepowtarzalną okazję rozmowy z projektantami oraz podziwiania kreacji z bliska.

Istotnym elementem była prezentacja stylowej biżuterii Anima, która cieszyła się dużą popularnością. Dodatkową atrakcją okazała się obecność wizażystek Sephory, które doskonale doradzały zaproszonym Paniom, jak podkreślić urodę eleganckim, wieczorowym makijażem.  

zdjęcia: Marcin Lewicki / lounge

1 marca w salonie Cooking Store mieszczącym się przy stadionie Cracovii odbyło się drugie spotkanie z cyklu Warsztaty Kitchen Inspirations, dla architektów i projektantów wnętrz z całej małopolski. Gościem specjalnym była Olimpia Ajakaiye, która poprowadziła część spotkania, jak również przedstawiła bardzo interesującą

Podczas ostatniego spotkania Areny Biznesu, które odbyło się 15 lutego w krakowskim Salonie i Gabinecie ROMAN, przy ul. Gołębiej w Krakowie, mieliśmy okazję edukować się z kreowania wizerunku w biznesie, poznać

zdjęcia: Wisła Kraków

ARENA BIZNESU

MAŁA CZARNA W HOTELU NOVOTEL Dział sprzedaży hotelu Novotel Kraków Centrum po raz szósty zorganizował dla swoich klientów warsztaty tematyczne z cyklu: Szkoła Stylu. Spotkanie, inspirowane tematem Mała Czarna, zostało otwarte przez Sabinę Bartyzel – dyrektor hotelu oraz Kaję Wachowską – kierownika sprzedaży, które powitały licznie

10

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Rodzinna destylarnia Z. Kozuba i Synowie przedstawia: „Przepraszam, czy tu Pin-up” Paparazi - Warszawa 2.03 fot: Robert Bednarczyk | lounge

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 11

lounge ...bo jakość ma znaczenie


kafeteria

OKIEM KIELMUCHA Spisał MATEUSZ DYKIER

Jeśli napiszę, że się tego spodziewałem, to i tak mi nie uwierzycie. A jednak! Na moją pocztę mailową wpłynęło tyle maili, że Google musiało mi powiększać skrzynkę. Na szczęście z ich pracownikami mam świetne kontakty od kiedy byłem z nimi na piwie i dałem im łapówkę, którą ukradłem Naczelnemu (chyba chciał kupić jakieś prezenty rodzinie). Zanim jednak przejdę do tego, co was najbardziej interesuje – a jednocześnie mnie najmniej, to parę nowości. Znów wszedłem na stronę Krakowa i paczę, i czytam, i paczę, i oczom nie wierzę. Takich przechwałek to ja dawno nie słyszałem. Ostatni raz przed lustrem dzisiaj rano albo na exposé premiera, kiedy chwalił się, że będzie tutaj druga Irlandia albo i Grecja. Zanim nie splajtowały. Pierwsza informacja dotyczy pewnego siódmego cudu. Jakaś dziwna organizacja robi spis najpiękniejszych miast na świecie. Z Polski wytypowano jedenaście takich miejsc. Nie wymienię pozostałych, bo w nich nie byłem i nigdy nie będę. Leżą dalej niż Afryka i kogo obchodzi jakiś Wrocław. Połowa Polaków nawet nie wie, gdzie on leży. Typowany jest również Kraków. Nie chcę mi się tego komentować, ale Kraków to cudowne miasto. Ma Rynek, ma mnie, ma też Jędrzeja. Jak każde wielkie europejskie miasto, ma również swoje peryferia – Ruczaj i Borek Fałęcki. Słyszałem, że specjalnie na czas głosowania odłączą te dwa niechlubne miejsca w Krakowie od miasta, żebyśmy mieli większe szanse. Myślę, że jak odłączą jeszcze Bronowice, to przebijemy nawet Paryż! A skoro przy Ruczaju jesteśmy, to wiem, obiecałem, że nie będę się z niego śmiał. I naprawdę próbowałem. Ale czytając informację, że Urząd Miasta planuje przetarg na kolejne autobusy, to aż ciśnie mi się na myśl, że 128 w końcu dojedzie i na Ruczaj. Tyle, że wtedy mogą znów odebrać wam tramwaje. Tylko kogo to obchodzi? Krakowski hotel o dziwnej nazwie Gródek albo coś, znalazł się wśród najbardziej romantycznych hoteli w Europie. Sporządziła tę listę Szwecja, czyli kraj, gdzie kręcili Millenium. Szwecja jest znana z dwóch rzeczy. Morderstw i dziwnego języka. To prawie zupełnie jak Ruczaj. Ale Szwecja jest od Ruczaju mniejsza i ma jakąś konstytucję. Ruczaj ma pola, lasy i tramwaj. Jeden. Czasami dwa. A hotel mieści się pewnie gdzieś, gdzie jest romantycznie. Obstawiałbym Nową Hutę. Klienci na pewno chętnie wracają.

Tyle o Krakowie, bo aż mnie nos swędzi, czytając więcej o tym mieście. Jest najpiękniejsze, najbardziej romantyczne, najfajniejsze, ma super ministrów i tylko tramwaje się ostatnio spóźniają. Niech nam wybudują kolejną galerię, bo ta stara już mi się nudzi. A do Bonarki nie pojadę, bo to dalej niż Japonia. Proponuję Podgórze, najlepiej pod moją kamienicą. W redakcji cisza i spokój. Dostałem ochrzan za konkurs, bo powiedzieli, że nie stać nas na nagrody, dlatego sam będę fundował piwo. Nie zdziwcie się jak wygra osoba, która pije najmniej. Tak też może być, szczególnie odkąd Jędrzej przestał do domu przynosić wypłatę. Naczelny mnie ostatnio rozbawił. Powiedział, że za mało bywam na salonach i ludzie mnie nie znają. Podobno dostaje listy, że nikt nie wie jak naprawdę wyglądam. Odpowiedziałem mu, że aktor taki jak ja, ma wiele twarzy i żadna nie jest prawdziwa. Oprócz tej przed lustrem. A przy okazji pozdrawiam Graficznego, Artystycznego i Technicznego. Namnożyło się ostatnio tych redaktorów, tylko nie ma kto pisać, bo oni wszyscy zajmują się stroną artystyczną i kreatywną. A potem sobie gratulują pisma. No bo pudelek o nas pisał. Kolejna sesja ma być gejowska, żeby o nas znowu napisali. Sex się sprzedaje. Lesbijska zgarnęła nagrody za najlepszą sesję w darmowym magazynie. Podobno przygotowujemy się teraz do Telekamer, bo chcemy wypuścić filmik Making Off. Powiedziałem, że to bez sensu, bo telekamerę zgarnie Rysio z Klanu za najlepszą śmierć w polskim serialu. O jeden głos pobił Hankę i jej kartony. Wydaje mi się, że sam na siebie głosował. Albo głosowała Grażynka – mają liczniejszą rodzinę. W Polsce nie dzieje się absolutnie nic. Zostały wręczone Comety polskim wykonawcom, Doda chodziła w chuście, udając Jacksona, Farna tańczyła na rurze, a niejaka Honey prężyła się w różowej sukience. Normalnie jakbym widział imprezę organizowaną przez Longera. Tyle, że u nas najczęściej to robią faceci. Bez sukienek. Bez spodni również. No może z – czasami. A przy okazji, bardzo podoba mi się ustawa, że ma być coraz więcej polskich piosenek puszczanych w radiu. Podobno powstają nowe wytwórnie, które będą promować artystów. Po miesiącu puszczania utworów, zabrakło ich, bo okazuje się, że za mało nagrywany. Ale nie ma tego złego przecież. Jak ktoś tam kiedyś śpiewał, cieszmy się z małych rzeczy.

A teraz najważniejsze – konkurs. Żadne z was nie pomyślało o najważniejszym. O zdjęciach! Czy wy myślicie, że ja będę się domyślał, jak wy wyglądacie? Może źle określiłem warunki konkursu, ale czytając między wierszami, chyba wiadomo było o co chodzi! Nieważne. Wasze maile chętnie bym przeczytał, gdybym tylko umiał czytać. Na szczęście zrobił to Kreatywny za mnie. I powiedział, że jest nieźle. Trzymacie poziom. Szczególnie wyróżniły się trzy uczestniczki. Niejaka adelajda07@buziaczek i inne amorki.pl, Olga jakaś tam i Kasia jakaś tam o nazwisku znanego piłkarza, który już jest mniej znany. Dziewczyny! Każda z was do zadania podeszła inaczej. Najlepiej zrobiła to Olga, gdyż napisała co jej się we mnie podoba. Właśnie o to chodziło! Wiadomo, że jestem idealny, najlepszy, najwspanialszy i jedyny. Cała reszta za mną. Kielmuch i długo, długo nic. Potem ewentualnie Naczelny i jego uśmiech. Adelajda miała ciekawy sposób, zaprosiła mnie do siebie do mieszkania i przygotowała obiad. Nie uwierzycie, ale mieszka na Ruczaju. Prawie go polubiłem, bo teraz myśląc o tej dziczy, czuję zapach schabowego w coca coli. Katarzyna napisała co ją autentycznie wkurza we mnie. Poza tym była na Ruczaju tylko raz. W 97 roku. To wtedy kiedy po Ruczaju chodziły jeszcze dinozaury, a smok wawelski pił wodę z Wisły. Prace stały na wysokim poziomie. Ciężko mi było je jednoznacznie ocenić. Za przekupstwo, ale jakie, Adelajda otrzymuje uścisk dłoni prezesa, zestaw kosmetyków od Jędrzeja (on używa tylko szarego mydła) i karnet na basen, na Zakrzówek, będzie miała niedaleko swojego miejsca zamieszkania. Za zajęcie drugiego miejsca Katarzyna otrzymuje pisemne gratulacje i prośbę, żeby następnym razem napisała co we mnie jednak uwielbia. W konkursach, droga Kasiu, trzeba być kreatywnym. Pierwsze miejsce, piwo ze mną i podróż na Ruczaj, nowoczesnym trolejbusem wygrywa Olga, która podobno jest blondynką. Kolor włosów przesądził o wszystkim. Ja, gdybym je miał, również byłbym blondynem. Tylko trochę rudym. Szczegóły spotkania z Kielmuchem na mailu. Aż chce mi się ogłosić kolejny konkurs, ale nie mam na to pomysłu. Zamiast tego cieszę się zwycięstwem Internautów nad ACTA. I premierem, który znowu obiecuje. Niech nam obiecuje jak najwięcej. Tylko lepiej żeby te obietnice spełniał ktoś inny.

www.krakowski-artysta.pl

12

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Š MAGGIE PIU

wydarzenia | muzyka | sztuka | literatura | film | gry


wydarzenia

THE QEMISTS

9 marca | Klub Urban Garden, Warszawa 10 marca | Klub Fabryka, Kraków (w ramach Absurdaliów) Ci, którzy podczas ostatniego festiwalu Audioriver dali się porwać granemu na żywo przez The Qemists drum and bassowi, wiedzą już, że porównywanie rangi tego brytyjskiego składu do Prodigy nie jest przesadzone. Ewolucja Qemistsów do zgrabnego mieszania ostrych gitarowych riffów z ciężkimi drum and bassowymi bitami nie była jednak prędka, choć niektórzy mogliby stwierdzić, że oczywista – zespół rozpoczął bowiem swoją przygodę z elektroniką wraz z rozpowszechnianiem się muzycznej mody na połamane dźwięki na wyspach. Dziś należy do gwiazd osławionej wytwórni Ninja Tune, w której nie ma przecież anonimowych artystów. Są za to same gwiazdy. 9 marca warszawski Klub Urban Garden otworzy swe podwoje dla miłośników mocnej elektroniki, w ramach imprezy inaugurującej portal Break.fm. Gwiazdą wieczoru będzie The Qemists, których wesprą polscy adepci mocnego elektronicznego uderzenia: WaxVax & K-size, Acid & Blizzard i Mc Yogoorth oraz przedstawiciele Broken Music: Bartech i Playaman. Całość wizualami okrasi Igornia.

RESONANCE Maciej Maleńczuk i Psychodancing 11 marca, godz. 17 i 20 Kijów Centrum, Kraków

Maciej Maleńczuk – wokalista, instrumentalista, poeta, kompozytor, autor tekstów, aktor - artysta, o którym słyszał prawie każdy. Jeden z najbardziej charyzmatycznych wokalistów na polskiej scenie. Były lider Homo Twist i Püdelsów, od pięciu lat występuje z zespołem Psychodancing, z którym nagrał dwie płyty, zawierające autorski materiał, jak i znane polskie utwory, utrzywane w dancingowej stylistyce. Bilety w cenie 80 zł do nabycia w kasie kina.

14 marca, godz. 20 | Klub Fabyka, Kraków Przygotowany, skomponowany i zaaranżowany przez Kena Vandermarka projekt z całą pewnością będzie jednym z najważniejszych wydarzeń z zakresie szeroko rozumianej muzyki improwizowanej roku 2012 w Europie. Grono dziesięciu wybitnych muzyków z kilku krajów przygotowywać będzie specjalnie na tę okazję napisane utwory, by w finałowych koncertach zaprezentować całość programu. Będzie to unikatowe w całej historii polskiego jazzu przedsięwzięcie, które pozwoli muzykom i publiczności doskonale zapoznać się z procesem tworzenia muzyki pod kierunkiem jednego z najwybitniejszych przedstawicieli amerykańskiej sceny jazzowej. Resonance, to projekt promujący 7 edycję Festiwalu Krakowska Jesień Jazzowa. Bilety: 50 zł /przedsprzedaż 70 zł /w dniu koncertu Punkty sprzedaży: Klub Alchemia, www.alchemia. com.pl , sieć EKOBILET

Bilety w cenie 29 PLN (39 PLN w dniu imprezy) do nabycia w Ticketpro.pl, empikach i sieci Media Markt, także sklepie SideOne (ul. Chmielna 21) od 22 lutego. Dzień później, 10 marca, The Qemists będą gwiazdą krakowskich Absurdaliów – cyklicznej imprezy, która już 9 rok z rzędu promuje połamane bity, sprowadzając najlepsze nazwiska szeroko pojętej sceny elektronicznej. W tym roku Absurdalia odbędą się w największym krakowskim klubie – Fabryce. Prócz The Qemists wystąpią na nich: High Rankin (Ninja Tune), Dave Tarrida (Tresor), Sterling Moss (SUF Collective), Dave The Drummer (SUF Collective). Zagranicznych artystów wspierać będą członkowie duetu NeverAfter – Waxvax & K-Size oraz kolektywów Absurd Squad (Dusha, Matt Resort feat. Guarana, Matteq, Pisar, Fukktry, Bartech, Kazus, Blizzard) i Autonoma (Wojti). Za oprawę wizualną odpowiadają: Temporary Space Design, EleKTro mOOn i Axis Mundi & Egodrop. Bilety w cenie 45 PLN (w dniu imprezy – 55 PLN) do nabycia w Ticketpro.pl, empikach i sieci Media Markt oraz w Ekobilet.pl i krakowskich klubach Alchemia i Bunkier Sztuki. Sponsorem obu imprez jest marka Sizeer.

FASHION GAMES - wystawa

15 - 21 marca | DORUM ART Galeria Czajka, Warszawa Od 15 do 21 marca, w warszawskej Galerii Czajka DORUM ART będzie można oglądać obrazy naszej redakcyjnej koleżanki - Maggie Piu. Seria 30 kolorowych obrazów z nowego cyklu FASHION GAMES,inspirowanych światem mody, tatuażami i folkiem. Wystawa, po krótkiej wizycie w Warszawie, wróci na dłuższą wystawę do Krakowa w Idea fix. Aktualne informacje na www.piufiuboom.blogspot.com 14

lounge ...bo jakość ma znaczenie


wydarzenia

QUEEN SYMFONICZNIE W ŁAŹNI NOWEJ 25 marca, godz. 19.00 | Teatr Łaźnia Nowa, Kraków

Występem w krakowskim teatrze Łaźnia Nowa rozpocznie tegoroczne koncerty wyjątkowy projekt - QUEEN SYMFONICZNIE. Muzyka zespołu QUEEN symfonicznie w wykonaniu Alla Vienna i chóru Vivid Singers to jedyny w swoim rodzaju projekt z pogranicza gatunków, łączący symfoniczne pierwiastki muzyki zespołu Queen z rockowym potencjałem orkiestry salonowej i majestatycznego, 19-osobowego chóru. W pierwszej, klasycznej, części koncertu zabrzmią utwory zróżnicowane stylistycznie, w wybiórczy sposób odzwierciedlające dyskografię zespołu - od pierwszych płyt z lat siedemdziesiątych aż po utwór Let Me Live z płyty wydanej w 1995 roku. Będą to premierowe opracowania, stworzone specjalnie na tę okazję przez Jana Niedźwieckiego, lidera zespołu Alla Vienna, na co dzień kontrabasistę Filharmonii Łódzkiej. Wszystko to w towarzystwie nastrojowego światła i klasycznego nagłośnienia. Druga część koncertu to istny show w stylu zespołu Queen. Największe hity grupy zabrzmią w rockowych aranżacjach: gitara basowa zamiast kontrabasu, dynamiczne nagłośnienie, kolorowe światła... Bilety 50/60 zł.

12. TYDZIEŃ KINA HISZPAŃSKIEGO 24-30 marca | Kino Pod Baranami, Kraków

Wraz z nadejściem wiosny zapraszamy na prawdziwą ucztę dla kinomanów zakochanych nie tylko w Hiszpanii, ale również w podróżach, południowym stylu życia, dobrym jedzeniu i nowych doznaniach. Już od 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia kina hiszpańskiego, czyli największy na świecie przegląd hiszpańskiej kinematografii poza granicami Hiszpanii. Festiwal potrwa do 30 marca i zapewni niezapomniane wrażenia wszystkim miłośnikom kultury iberyjskiej.

Masz talent do tworzenia niezwykłych graffiti? Chcesz być krakowskim Banksy’m? Jeśli tak, wyślij swoje prace (fot.), a może to Ty bedziesz miał okazję pozostawić ślad we wnętrzach Rotundy!  Zgłoszenia należy przesyłać do 30 kwietnia na email:  marketing@rotunda.pl

REKLAMA

BĄDŹ JAK BANKSY


muzyka

RECENZJE NOWOŚCI PŁYTOWYCH Z KRAJU I ZE ŚWIATA słowa: ANDRZEJ CIOCHOŃ

Sinead O’Connor How About I Be Me (And You Be You)?

Carrion Sarita

Bubble Pie Bathroom Stories

O Sinead jest ostatnio ponownie bardzo głośno, dzięki jej poszukiwaniom partnera przez internet (z dokładną listą wymagań) i innymi wypowiedziami dotyczącymi np. depresji. Nie są to bynajmniej nastawione na promocję nowego krążka wynurzenia podstarzałej artystki, która miała swoje 5 minut dwie dekady temu dzięki jednemu mega-hitowi. Wystarczy posłuchać jej najnowszego, dziewiątego (sic!) już albumu How About I Be Me, by się o tym przekonać.

Radomski Carrion powstał na początku 2003 roku i zanim nagrał swoją debiutancką płytę, zdążył zdobyć wiele nagród (m.in. 1 miejsce na Morrock’06 czy Małopolskim Festiwalu Rockowym). Potem była Metalmania 2008 i ogólnopolska trasa koncertowa. Ale dopiero nagrana z gościnnym udziałem oboisty Tytusa Wojnowicza piosenka Nie do Wiary z kolejnego krążka El Meddah zapewniła im znaczną rozpoznawalność. W podsumowaniach za 2010 rok Carrion zgarnął parę ważnych wyróżnień i nie inaczej powinno być ich z najnowszym materiałem – Sarita. To zdecydowanie najlepszy album zespołu – najlepiej wyprodukowany, zagrany i napisany.

Debiut krakowskiego tria, to niezależny gitarowy materiał, zainspirowany muzyką alternatywną, z naciskiem na modny post – rock. O ile jednak nowoczesny post-rock oznacza najczęściej wielowarstwową, instrumentalną ścianę dźwięku, to Bubble Pie często opiera swoje piosenki na wokalu. Przy braku wyrazistości, nie można odmówić mu melodyjności (Away, Kennedy, świetny na zakończenie Like A Sun), przez co całość jest bardziej przyswajalna, piosenkowa.

Irlandka, z bagażem doświadczeń, wróciła po prostu do korzeni. Taka była od zawsze - pogmatwana, kontrowersyjna, siłująca się ze swoimi słabościami i lękami, osobista, zaangażowana w tekstach i śpiewie. Od początku kariery dawała temu wyraz w swoich publicznych wypowiedziach i postawie, która zrewolucjonizowała postrzeganie kobiet w kulturze. Jej najnowsze nagrania - Old Lady, Queen Of Denmark czy Take Off Your Shoes mają w sobie siłę i świeżość, znaną z pierwszych wydawnictw. Jednocześnie Reason With Me, jedna z najpiękniejszych piosenek, jakie napisała, czerpie z natchnionych pieśni z okresu Theology. Ta płyta jest tak wspaniała właśnie dzięki temu, że Sinead jest, jaka jest.

Nasze oceny:

MJM Music

Muzykę wykonywaną przez Radomian można określić jako mocne, rockowe, energetyczne granie z melodyjnym wokalem. Jest ostro, do przodu, a klawisze świetnie wypełniają brzmienie pełne ciętych riffów gitarowych i rozpędzonej perkusji. Nie jest to twórczość wybitna i zróżnicowana, więc jej duża dawka może nużyć, ale jeśli ktoś lubi w muzyce ciężar i kopa połączonego z melodią, to się na pewno nie zawiedzie.

- szkoda czasu

- cienki bolek - ukryty smok 16

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Oczywiście nie są to utwory w tradycyjnym słowa znaczeniu i raczej nie o zawody w komponowaniu hitów tutaj idzie. Bubble Pie daje popis z innej strony. Po mistrzowsku prowadzone napięcie i przemyślane w szczegółach aranżacyjne rozwiązania w Squeeze, rozmarzonym Arizona Boy czy Swing zdradzają nieprzeciętną inteligencję twórców. Na pierwszy rzut ucha ta muzyka to nic nadzwyczajnego, lecz wnikliwym słuchaczom odwdzięczy się z nawiązką, nieraz wgniatając w fotel z wrażenia! (kawałek Bubble Pie, senne, chropawe All About). Polecamy!

- średnio na jeża - killer

- przyczajony tygrys


muzyka

NA POLSKIEJ SCENIE MUZYCZNEJ ZAISTNIELI DZIĘKI NIESAMOWITEMU COVEROWI UTWORU WONDERFUL LIFE. WŁAŚNIE RUSZYLI W TRASĘ PROMUJĄCĄ ICH NAJNOWSZĄ PŁYTĘ SARITA. W LOUNGE’U OPOWIADAJĄ O BRAKU CIŚNIENIA, NIEJEDNOZNACZNOŚCI I O TYM, CO DLA NICH OZNACZA TWORZENIE MUZYKI. Zauważyłem, patrząc na wasze inne wywiady, że chyba nie traktujecie ich serio… - [śmiech] Staramy się traktować je poważnie. Może trochę się stresujemy… Nie no, żartujemy! W czym rzecz? Zepsuliście mi pytanie, bo chciałem zacząć, że jesteście pięcioma facetami, którzy grają rocka, a tu… - No i wszystko padło!

18

Właśnie, bo teraz macie w składzie kobietę. Nie szukaliście kolejnego faceta? - Stary, szukaliśmy i to jeszcze jak! Uwierz, że z całej siły szukaliśmy faceta (śmiech). Ale potem okazało się, że musimy znieść brak tego mężczyzny, bo Zocha jest tym kimś kogo potrzebujemy. To właśnie ta osoba, która wniosła dużo energii i świeżości do zespołu. Spokoju również, może nawet przede wszystkim spokoju.

lounge ...bo jakość ma znaczenie


muzyka

Jeśli chodzi o ten pseudo-mainstream, to wszystko jest spełnione. Mamy wytwórnię, mamy budżet, jakieś tam historie. Nagrywamy płyty. Ale z drugiej strony mamy swoje rodziny, swoje prace i nie musimy się spinać Jak powstaje właściwie wasza muzyka? Kulavik pisze teksty, a reszta? Macie podobny gust muzyczny? - Oczywiście, że słuchamy innej muzyki. Weźmy na przykład mnie (Kulavik - red.). O siódmej rano bawię się przy Timberlake’u, ale na przykład wieczorem Deicide. Zocha lubi Progress, Vikol słucha rzeczy typu Periphery, a Adi czegoś jeszcze innego. Potem to mieszamy, szukamy consensusu, bez żadnej spiny, bawimy się i jest dobrze! Później sprawdzamy, czy nasza fantazja komuś odpowiada. A macie w sobie takiego pierdolca, jak na przykład Tyler, który jak grało mu w głowie, to musiał od razu wstawać, niezależnie od pory nocy i pisać tekst? Kulavik: - Ja tak czasami mam, że zamykam się na dwa dni w studiu i piszę wszystkie teksty. Muszę to z siebie wygarnąć, wyrzucić. Inaczej by się chyba nie dało. Przy Saricie ostatnio pękło to w dwa dni, czyli się da.

średnich sformułowań daje wolność słuchaczom, do zorganizowania swojej własnej przestrzeni podczas słuchania płyty. Tworzycie po polsku. Nie boicie się, że was to, w pewien sposób, ograniczy tylko do polskiej sceny muzycznej? - Tak naprawdę, to trochę jest beka z tego powodu. Od pierwszej płyty krążył gdzieś pomysł, żeby materiał nagrywać też w języku angielskim, ale jakoś tak zawsze ten temat przepadał. Mimo to byliśmy na koncertach w Stanach, w Europie. Wszędzie gramy w języku polskim. Jeśli zaś przyjdzie moment, że powiedzą nam, żebyśmy nagrali płytę po angielsku, bo będzie to potrzebne, to może tak zrobimy. Teraz nam się nie spieszy. A jakie plany na przyszłość? Ruszacie ostro z trasą koncertową. Co dalej? - Każda płyta to tak naprawdę początek drogi. Z naszej strony wygląda to zawsze tak samo. Po każdym materiale ktoś dzwoni, pyta się, czy powiemy kilka słów, no to mówimy. Czy zagramy, no to gramy. Jedynie nazwy mediów się zmieniają, robią się coraz bardziej mainstreamowe, coraz większe miejscowości koncertowe. Natomiast nie ma planów takich stricte. Nie myślimy, że teraz nagramy to, a potem tamto, a następnie po angielsku. Po prostu dobrze się bawimy. Zupełnie nie mamy parcia. Macie już pomysł na następna płytę? - Tak, mamy już dwa numery nawet. Będzie śmiesznie. Możliwe, że nawet nie będziemy musieli czekać na nią dwa lata, jakby nie patrzeć, to częstotliwość się zwiększa. Najpierw trzy lata, potem dwa. Teraz może rok. (śmiech).

Skoro już przy tekstach jesteśmy, to właściwie jak je piszesz? Dla przykładu, Kupicha z Feel je sobie spisuje na karteczkach, potem łączy. A ty? - Zacznijmy od tego, że dla mnie Feel jest wyznacznikiem genialności. Umówmy się, to co zrobił Kupicha i sprzedał to, jest genialne! Sam fakt ile tego sprzedał jest genialny. (śmiech) Natomiast jeżeli chodzi o nasze teksty, to jest trochę inaczej. Nie zbieram karteczek, ani żadnych takich. Przy pierwszej płycie i drugiej długo się zastanawiałem nad tekstami, natomiast przy trzeciej miałem weekend na zrobienie wszystkiego, więc nie zastanawiałem się nad żadnym słowem. One same przyszły, muzyka bardzo mi przy tym pomogła. Wydaje mi się, że dzięki temu, że się nad tym nie zastanawiałem, jest to szczere. Nie ma tam kalkulacji, ściemniania, oporów. Jest po prostu czysta szczerość. Wszystko co od razu napisałem, pojawiło się na płycie. Mam nadzieję, że jest to na tyle proste i zrozumiałe, że ktoś odnajdzie tam coś dla siebie.

Muszę o to zapytać, choć pytają o to wszyscy. Naprawdę nazwę Carrion wzięliście z nazwiska? - Tak (śmiech). Czemu mielibyśmy się nazywać „padlina”? Carrion to hiszpańskie nazwisko gościa, który wszedł do doliny, gdzie wszyscy umierali, a on akurat przeżył. Chodziło przede wszystkim o ten kontrast, podobnie jak w tekstach, że z jednej strony Carrion to padlina, a z drugiej strony nazwisko osoby, które dało ludziom nadzieję, możliwość przeżycia. To słowo jest niesamowicie dwuznaczne, podobnie jak nasza muzyka. Takie spoiwo kontrastu. Z jednej strony złe, z drugiej dobre, z jednej ostro, z drugiej elektronicznie, dosadnie i lirycznie.

Utwory są niewątpliwie spójne, opowiadają jakąś historię. No i pada sławetne słowo klucz: cienie. - Tak, te cienie się przejawiają, ale to dlatego, że popatrz, budzisz się codziennie rano i masz tę samą historię, jedno życie. Swoje problemy, swoje radości, ale nieważne jak bardzo się odizolujesz od wszystkiego, to i tak cieniem na ciebie padnie to przytłaczające coś, co jest. To mogą być różne rzeczy: brak pomocy komuś, brak kasy, brak marzeń. Cień na pewno jest słowem kluczem. Cień nie jest bytem realnym, to jakaś siła wyższa, która cię ściska, przytłacza. Poza tym wszystko zależy też od wyznania. Dla jednego będzie to byt wyższy, dla kogoś innego coś denerwującego, co szepce do ucha, siedząc na ramieniu.

W was też jest pewien kontrast. Patrzę na was, słucham utworów i myślę sobie, że jesteście już częścią mainstreamu, a z drugiej strony cały czas mówicie, że nie ma ciśnienia, robicie swoje, tak jakbyście nie kalkulowali niczego. - Możemy sobie na to pozwolić. Na tym właśnie polega cały żart. Jeśli chodzi o ten pseudo-mainstream, no to wszystko jest spełnione. Mamy wytwórnię, mamy budżet, jakieś tam historie. Nagrywamy płyty. Ale z drugiej strony mamy swoje rodziny, swoje prace i nie musimy się spinać, nie musimy być codziennie w telewizji, nie musimy traktować muzyki jako jedynego źródła zarobku. Oczywiście, jaramy się jak małe dzieci, gdy nagle okazuje się, że ruszamy w trasę, mamy te dwadzieścia koncertów w Polsce, plus jeszcze lecimy do Anglii. To genialne, przecież ktoś chce nas słuchać! Ale jeżeli nagle się to skończy, to nie umrzemy. Będziemy nam smutno, no bo jak to tak, że koniec, ale nie będzie z tego powodu tragedii. Nie musimy się pchać, dobijać do radia, żeby nas ciągle grali. Nie jest to nam potrzebne. Może z tego wynika to, jacy jesteśmy. Może ludzie łapią tę naszą szczerość. Oczywiście, są ludzie, którzy się tylko z tego utrzymują, ale my możemy to robić na luzie. Dobrze się bawić. Najważniejsze, że fun jest cały czas na tym samym poziomie.

Teksty przez to stają się uniwersalne, każdy coś tam dla siebie odnajdzie… - Próbowałem kiedyś coś podać na talerzu, ale i tak każdy odczytywał to inaczej. Chyba taka moja droga, żeby używać metaforyki, nie podawać wszystkiego w sposób jasny, na raz. Możliwe, że powinienem pisać coś, co dla mnie jest proste i zrozumiałe, ale niech każdy odbierze to jak chce. Takie Trudno uwierzyć nie jest ani numerem o miłości, ani numerem o odnajdywaniu siebie. Jest naprawdę o chorobie psychicznej, ale sam widzisz, ktoś znajduje w nim temat dla siebie, zastanawia się nad tym. Dla mnie jest to sukces. Unikanie bezpo19

Ten kontrast pojawia się także w tytułach płyt… - Nie wiem jak odpowiedzieć tak naprawdę na to pytanie. Ale tak, masz rację, trochę lubimy szokować. Zarówno El Meddah, jak i Sarita są dwuznacznie tytułowo. Uwielbiam takie rzeczy. Można zrozumieć to tak, ale można też inaczej.

Rozmawiał MATEUSZ DYKIER

lounge ...bo jakość ma znaczenie


sztuka

SZMINKĄ i CIENIEM

CZYLI O ARTYSTACH I GALERIACH MNIEJ ZNANYCH

SZYMON

ZIAREK

Urodziłem się po to, by malarstwem zgwałcić wszystko co niepotrzebne CZY SZTUKA MUSI BYĆ PIĘKNA? CZY ARTYSTA POWINIEN BYĆ WARIATEM? CZY SAMOUK MOŻE BYĆ GENIUSZEM? OTO WYWIAD Z ARTYSTĄ, KTÓREGO SZTUKĘ POKOCHA CAŁA POLSKA. Szymon, gdy zobaczyłam Twoje obrazy po raz pierwszy olśnił mnie kunszt malarski i oryginalność. Kiedy przysłałeś do mnie maila, wpisując w temacie „samouk”, pomyślałam: jest tak szczery, czy tak przewrotnie pewny siebie? Pozwól, że rozwinę moją myśl: „samouk” to osoba, która nie pobrała nauk w danej dziedzinie, kojarzy się więc z amatorstwem, a to z kolei kojarzy się raczej pejoratywnie, a w przypadku Twojej pracy to wyjątek, który nie potwierdza tej reguły. Powiedz, czy to taka Twoja gra, przekora, bo i tak doskonale wiesz, że jesteś bardzo profesjonalny i świetny w tym co robisz?

- Samouctwo w historii sztuki zapisywało się na różne skale, od cichej wewnętrznej potrzeby tworzenia, po egotyzm twórczy. Te obie wartości różniły się świadomym lub też nie, arywizmem, w którym rzadko zapisywane były zasady moralne. Bowiem według mnie, te dwie rzeczy się wykluczają - chęć rozrostu nazwiska i moralny debet wykonawczy. Ponoć tylko artysta nie ma prawa rozumieć, po co nim został. Tezę o profesjonalizmie konstatuję swym malarstwem. Brakuje mi obiektywizmu do metkowania mej sztuki na przydatną-nieprzydatną, profesjonalną-nieprofesjonalną.

20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jedyne co wiem, to to, że geniuszu nie czuje się permanentnie, jedynie można go odczuwać. Idąc dalej tym tropem, sądzę, że brakuje mi jeszcze kilkudziesięciu lat przed sztalugą, by mi ktoś potwierdził, to co ja wiem na temat mojego geniuszu teraz. Czyż to nie Pycha? Nie, nie jestem pyszny, stanowię tylko zaszczutą prawdę. Skoro sam jesteś sobie sterem i żeglarzem, to w jaki sposób dochodziłeś do tak sprawnego warsztatu? Jak długo malujesz? I czy nie studiując na ASP myślisz, że coś straciłeś? - Rysuję odkąd kompensowałem wczesną młodość samotnymi spacerami z notesem. Już w wieku 8 lat znikałem na całe popołudnia. Jako raczkujący twórca „przespałem się” z różnymi mediami, od węgla po spray, najpełniej jednak odnalazłem się nago przed sztalugą i bawełnianym płótnem w 2008 roku. Od tamtego


sztuka

(...) sztuka istnieje dla trzech rzeczy: dla piękna, dla piękna i jeszcze raz dla pieniędzy.

na lewej str. KOMPOZYCJA POPĘDU, 100cm x 100cm | u góry: IPSACJA ZASPANA BEZ RĄK, 100cm x 100cm

Nie chcę malować z myślą, że dzielę tylko kunszt czegoś, co już istniało. Mam 26 lat, od 4 lat jestem samoukiem na płótnie. Niczym się nie różnię od ludzi. Jedynie jak tworzę, jestem nago i trzymając się zawsze bezwarunkowo za penisa, przeżuwam wyczerpany katalog wartości. Znudzony histerią wykładni świata, pozyskuję przyjemności osobiste za zamkniętymi powiekami. Jestem Szymon, wielorako uwikłany w całość, która istnieje tylko po to, by nie mieć znaczenia. Nie zasłaniam się intelektem. Urodziłem się po to, by malarstwem zgwałcić wszystko co niepotrzebne.

czasu pozostaję wierny tej technice. Dla mnie malarstwo bardzo szybko przestało być pasją, stało się narzuconym wyrokiem. Nieodebrana edukacja w akademii specjalnie mnie nie przygnębia. Metodą kontrastu w adaptacji mej osoby w sztukę, nie dałbym się oceniać, tudzież pozwolić na ingerencję. O wiele wygodniej biegać w aksamitnej żeńskiej koszuli nocnej, jako czysty dziwak, twórca bez smyczy, po trawie zardzewiałej od schematów podróży po własnej karierze, aniżeli z profesorem na barana, który mi nie imponuje na płótnie. To nie moja wina, że malować potrafię i nie mam kompleksów, by je wyleczyć w progach akademii. Te obrazy kojarzą mi się ze zdjęciami rentgenowskimi, kilkakrotnie nałożonymi na siebie. Jak wpadłeś na pomysł takiego postrzegania świata? - Swoje prędkości pędzla pojmuję jako przymusowość. Mnie i malarstwo połączyła neurotyczna miłość bez seksu, który zastępujemy wyrzucaniem intuicji z mego wezgłowia. Bowiem tylko ona wyznacza mi moje obrazy. Intelekt i wiedza jest niczym w porównaniu do zastruganej intuicji, której nie można zdobyć i nie można wejść w jej władanie. Nie wiem dlaczego maluję, wiem jednak, że to nie potrzeba a cecha osobowości. Chyba to dla Ciebie zbyt banalne pytanie, ale gdzie szukasz inspiracji? Na Twojej stronie posiadasz istne zoo. Lubisz zwierzęta, czy to jakiś chwilowy cykl, cyrk? Może masz już pomysły na nową tematykę? - Moje umeblowanie psychiczne chce się doprowadzać do sytości wyłącznie sprzecznościami.

Sens łączenia kangura ze słoniem uważam za bezsens, więc go maluję. Tak samo istotnym zapisem jest interpretacja kompozycji popędu jako wielogatunkowy bukiet z ptaków w szarym wazonie. Dla mnie wspaniała jest zarozumiałość oraz bezczelność usiłowania stworzenia osobnego porządku mego malarstwa, omijając te dwa przymioty w wymowie oczywiście. Uzasadnienie celowości zapełniania płótna i montaż przyszłych wizji na chwilę obecną jest nieosiągalne. Dlatego na mnie zawieszenie pomiędzy niewiedzą a pewnością działa wręcz podniecająco. To, że nie znam siebie w ogóle struga właśnie wcześniej wspomnianą intuicję. Mogę być kształtny lub też nie, mogę być klęczący lub też nie, wystarczy by dziś namalować zwierzę, jutro linię, za tydzień postaci. Wszystko to, beze mnie, jest bez znaczenia. Więc wypieram się znajomości ze sobą na poczet przypadku w mej sztuce. Kim właściwie jesteś? Młodym zbuntowanym artystą? Poszukiwaczem nowych malarskich lądów? Łaknącym sławy wariatem, bawiącym się pędzlem? A może zupełnie zwykłym facetem o totalnie niezwykłym talencie? I czy Twoja twórczość ma dla nas jakieś przesłanie, ukrytą symbolikę? - Aktualnie tworzę siebie, bo jestem rozczarowany światem sztuki. Są wielcy, jednak ich omijam, bowiem wszystko co się w sztuce wydarzyło dużego i mniejszego, winno egzystować raz tylko w jednym zamkniętym nurcie. Póki co, uprawiam obelgi, bo odczuwam wpływy, przy czym w ogóle nie zerkam na boki. To mnie przeraża z siłą równą mej determinacji. Bo jak udowodnić, że nie jesteś zwykły innemu niezwykłemu? Błędne koło. 21

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jak postrzegasz innych artystów? Masz jakiegoś mistrza? Oczywiście zrobię to czego artyści nienawidzą, czyli porównam Twoje malarstwo do innego artysty. Widzę tu nić porozumienia z Beksińskim... Słusznie? - Beksiński, jako jeden z niewielu, zdołał pogłaskać mą estetykę w bardzo dorosły i bezpośredni sposób. Warsztatowo jest wielki. Tak samo przysłania mnie jego niebezpieczna i wytrawna wyobraźnia. Wyraźna intensyfikacja dociekań nad jego srogimi wizjami i ich jawieniem się, doprowadziły do naszego rozpadu. Widza i osoby częstującej. Nie obserwuję go. Przestałem. Zaszczyciłem się postem i przestałem obserwować jego jak zarówno innych. Im wcześniej, tym lepiej. Na Twojej stronie jest napisane: Budzi niesmak poprzez doskonałe maniery w warsztacie i ostentacyjne, nieraz pogardliwe garście tytułów swych prac. Twórczość pełna potencjału krytycznego z zachowaniem grzeczności dla konsumenta. Proszę o rozwinięcie... - W swym malarstwie częstuję widza przemądrzałą, lecz znośną manierą, która szczegółowo nieokreślona polega na ujawnianiu stopniowego jałowienia dotychczasowej twórczości, drapiąc słaby jeszcze naskórek nieudanych konsekwencji. Obraz to dla mnie metafizyczna akceptacja rozwoju nieprzemyślanego. Moja sztuka nie ma kierunku. Dlatego ją krytykuję. Wierzę w jej nonsensowność. Jeżeli osiągnie niskie ceny lub też w tak cudownym poklasku, aż niemożliwym do zniesienia, gdy me płótno przekroczy mój zarysowany próg. Z zachowaniem grzeczności dla konsumenta, nigdy nie polewam go werniksem, nie będąc zadowolony z niego. Prace potrzebują tytułów, tak jak pytania odpowiedzi. Moje malarstwo pyta o to, co myślisz na mój temat. Ja tytułami odpowiadam sprzecznie


sztuka

Nie boję się tych cen, jak i nie będę bał się ich wielokrotności jutro, czy też za 30 lat. Związek pomiędzy ceną, a obrazem nie jest jednoznaczny, toteż bez zmrużenia oka mogę poprowadzić na smyczy tezę, że sztuka istnieje dla trzech rzeczy: dla piękna, dla piękna i jeszcze raz dla pieniędzy. Głaszcząc chciwość pod włos. Niewiele osób jednak wie, że artyści przy stole zjadają tylko przekąski . Jakie masz plany? Marzenia te osobiste i te zawodowe? Kiedy wyjazd do centrum sztuki współczesnej? Chyba NY czeka? - Być samoukiem osobnym większym i nigdy nie odnaleźć znaczenia. Przeżyć życie jako samouk niewielki, mając wielkie znaczenie po obiedzie. (* niepotrzebne skreślić)

WSTYDZDROWY, 100cm x 100cm

Co dla Ciebie znaczy „piękno”? Twoje obrazy są piękne, chociaż nie w klasycznym znaczeniu tego słowa. Co myślisz na temat brzydoty sztuki współczesnej? - Piękno to dla mnie paradoks szklanki wody. W połowie jest pusta i tym samym w połowie pełna. Według mnie, piękno nigdy nie pojawiło się skoncentrowane, jako monizm absolutu w całej estetyce. Nie istnieje piękno bez kompromisu. Należy przełknąć trafne wyważenie, które nigdy się nie odbywa przy użyciu rąk. Przeciwwaga emocji i egoizmu. W pięknie dopełnia się dorosłość naszej nieumiejętności wyrażania się. Dopuśćmy bezdech do uzyskania interpretacji. Sztuka współczesna została Brzydka na własną potrzebę prędkości. Mam objawy zatrucia wzrokowego, jak widzę obraz namalowany w przypływie domniemanej weny, malowany przez dwie puste godziny lub też niżej... Zawsze w ramach takiej oznaki łączę łokcie przy klatce piersiowej i kręcę sumiennie głową tylko w prawo, blokując szyję od naturalnych dyspozycji. Nie pytaj mnie o brzydotę, proszę, nie wiem do końca. Dla mnie nie ma sztuki ani pięknej, ani brzydkiej, chyba mogę być egoistą na własne hermetyczne życzenie? Sztuka jest moja! Czy za malarstwem nie stoi tylko i wyłącznie słowo: odpierdolcie się ode mnie? To jest mój ukryty symbolizm. Temu stwierdzeniu warto otworzyć okno. Tytuł mojego cyklu to Szminką i cieniem, takie luźne skojarzenie z Piórkiem i węglem (kiedyś to był znany program o sztuce). Powiedz, jakie Ty masz luźne skojarzenia ze szminką? - Szminka zawsze kojarzy mi się z mocno bladą cerą, żaden kolor aniżeli czerwień krwi cukrzyka. Moja szminka zawsze jest bezwstydna i spotyka się ze mną wzrokiem. Ta szminka obejmuje świadomość, i przytula, użyteczną projekcją. Szminka nie ma w sobie za nic erotyzmu. Ma za to uprzejmość zamykania dostatku i łakomstwa idiotyzmu, przy chęci określenia statusu chwili. Szminka to policzalna emisja rozczarowania. No bo po co mi ją przypomniałaś? Jakie są „cienie” bycia artystą w obecnych czasach, z Twojego punktu widzenia? - Cieni nie ma, istnieje tylko skala zgorzknienia. Twórcy bez wiary zawsze będą bez twórczości.

DYSPAREUNIA , 92cm x 73cm

z istotą obrazu, wprowadzając celowo w błąd oczy cudze. Mozolne i wieloaspektowe pojmowanie przedmiotu i natury mej twórczości jest wynikiem dwu odmiennych stylów myślenia, które doprowadzają mnie do osobliwej defragmentacji poczucia jaźni. Muszę, bo nie mogę. Chyba wkrótce zrobi się o Tobie głośno. Przygarnęło Cię pod swoje skrzydła Abbey House. Nie zapytam o korzyści finansowe, bo to pewnie tajemnica zawodowa, ale jak czuje się młody artysta, którego obrazy wyceniają na aukcji za tak wysokie sumy? - Przypadł Ziarkowi udział ominięcia zgorzknienia, poprzez aktualne turlanie jego talentem po chodniku aktualnej konsumpcji. Jest wiele poprawności w tym, że łącznie z rosnącą dokładnością i dbałością o szacunek do siebie Artysta nie może być dla wszystkich, więc nie musi być drogi, a jego obrazy tanie (odwrotnie także czytaj).

22

Już na koniec: jakie pytanie chciałbyś usłyszeć, a którego nikt Ci jeszcze nie zadał? - „Po co jest u ciebie ręcznik w pracowni”? Sądząc po wcześniejszych odpowiedziach, ta pewnie również byłaby niebanalna. Zastawmy to sobie na przyszłość, dzięki :) rozmawiała MAGGIE PIU strona artysty: www.szymonziarek.pl

JEŻELI TWORZYSZ - CZEKAM NA INFO OD CIEBIE, KONIECZNIE ZE ZDJĘCIEM TEGO, CO ROBISZ. KAŻDEGO PRZEDSTAWIĘ NA SWOIM ART-BLOGU WWW.PIUFIUBOOM. BLOGSPOT.COM, A WYBRANYCH ZAPROSZĘ TU, DO LOUNGE... maggie@loungemagazyn.pl

lounge ...bo jakość ma znaczenie


felieton

Wąż w tyłku

i kilogramów jakby mniej. Spogląda na mnie z okładki – aktorka, która ostatni raz główną rolę zagrała w czasach poprzedniego ustroju politycznego. Uśmiecha się i widzę nie ją, a Photoshopa, nie zmarszczki, a skórę nastolatki. Wszystko to okraszone brokatem, złotem, mieni się, natomiast ona nie do poznania. Dobrze, że ludzie nadal pamiętają występy w telewizji, a obecnie w programach śniadaniowych, gdzie gotuje wegańskie potrawy, które odmłodziły ją o swój własny wiek i jeszcze trochę. Panie z telewizji żywią się często własnymi sokami żołądkowymi, a poza ustami, twarze mają zamrożone. Gdy do mnie mówią, gdy wyłączę dźwięk, nie jestem w stanie wyczytać nic z mimiki. Pojawiają się od czasu do czasu w programach różnych stacji, aby zarobić na waciki. Pieniądze na życie dostają od byłych mężów, konkubentów i kochanków. Pachną perfumami za tysiąc pięćset z dodatkiem prawdziwego piżma. Na zakupy wychodzą w grubym futrze z norek, zupełnie nie zważając na porę roku. Ciemne okulary w warzywniaku, a najlepiej zakupy z dostawą do domu. Dzisiaj każdy może być piękny na żywo lub piękny wirtualnie. W pierwszym przypadku wystarczy udać się do jednego z tysięcy chirurgów plastycznych, który ponaciąga, poprzycina, zszyje i odessie tam, gdzie za dużo, za wiele. Co chwila pojawiają się nowe zabiegi, które wspomagają walkę z kilogramami i pojawiającym się w różnych partiach ciała tłuszczem. Można pokusić się o lewatywę, cykliczne płukanie okrężnicy. Ostatnio coraz bardziej popularne jest po prostu ćpanie, które przy odpowiednim dawkowaniu konkretnych środków nie tylko zwiększa wydajność intelektualną, ale też skutecznie odchudza. Wirtualne piękno wymaga jedynie sprawnej ręki i wyczucia dobrego grafika, aby ze stukilogramowej, leciwej już diwy nie zrobić anorektycznego chuchra, z zapadniętymi policzkami, które każdej nocy skutecznie podduszają rzeczoną bohaterkę. Tymczasem wystarczy przejść się do kiosku, by zobaczyć spoglądające na nas z okładek pism kobiecych gwiazdy. Jeżeli nie przyjrzysz się dobrze, możesz pomylić jedną z kolejną. Piosenkarki, aktorki, celebrytki – wszystkie wyglądają tak samo, rozmiar 32, napompowane policzki, usta gigantyczne, jakby miały za chwilę wybuchnąć z impetem. Do tego skóra bez żadnego defektu, nos jakby krótszy, cycki większe, tuż pod nimi talia osy. Jestem estetą i lubię ładne rzeczy. W przypadku ludzi zazwyczaj bardziej interesujący wydają mi się ci brzydcy, charakterystyczni, którzy niekoniecznie wpisują się w istniejące kanony piękna, urody. Najważniejsze jest to, co ktoś ma w głowie – inteligencja, wiedza, kreatywność, doświadczenie. Uroda bowiem przemija – banał straszny, ale jakże prawdziwy. Tymczasem w mediach trwa pogoń za ideałem rodem z modowego katalogu. Od czasu do czasu na okładce pokaże się ktoś w rozmiarze XXL. Wtedy możecie być pewni, że ma naprawdę dużo kasy na koncie albo znajomego, który właśnie otrzymał stanowisko redaktora naczelnego.

KRZYSZTOF KOCZOROWSKI

REKLAMA

Smutne, że niektórzy za wszelką cenę starają się zatrzymać młodość wierząc, że zewnętrzna powłoka gwarantuje długie, zdrowe i beztroskie życie. Tymczasem często to nasze wnętrze jest spróchniałe i potrzebuje renowacji o wiele szybciej niżeli to, co widzą inni. Na szczęście nie wszyscy ludzie chcą na siłę poprawiać swój image. Są jeszcze aktorki, które kojarzymy ze świetnych filmów i piosenkarki śpiewające, niekoniecznie wyginając się przy tym na tanecznym parkiecie. Mamy gwiazdy, które błyszczą światłem swoim, a nie odbitym od innych. To jest najpiękniejsze.


gry

NAJBARDZIEJ OCZEKIWANE GRY W 2012 ROKU W marcu zeszłego roku pisaliśmy o premierach, które nas czekały. Rok 2012 na pewno nie będzie pod tym względem gorszy, choć już widać, że pewne rzeczy się zmieniają. Możliwe, że to ostatni rok tej generacji konsol. Po cichu mówi się już o następnej generacji i następcach Xboxa360 oraz PS3. Niektóre media bez ogródek mówią, że kolejna generacja może być ostatnia, a potem czeka nas wielka chmura i gry wykorzystujące serwisy społecznościowe. Hardkorowi gracze nie powinni się jednak obawiać, to oni często napędzają samą sprzedaż. W tym roku nie będziemy jeszcze mówić o PS Vicie, która już miała swoją premierę w Japonii. Nie wspomnimy także o grach, które zaliczyły małą obsuwę: Mass Effect 3 oraz Diablo III. Chociaż ME3 na pewno zrecenzujemy. Nie wspomnimy także o GTAV, bo premiera tego dużego tytułu jest na razie wielką niewiadomą. Nie powiemy także ani słowa o konsolowym Wiedźminie 2, bo premiera PC’towa już za nami i byłaby to powtórka z rozrywki. Wiele za to gier, które opisaliśmy w zeszłym roku, już za nami i zebrały naprawdę wysokie noty. Część z nich zagościła również na łamach Lounge. W tym roku wytypujemy kilka faworytów i gier, w które niewątpliwie trzeba zagrać. No to zaczynamy!

BIOSHOCK INFINITE Bioshock, to już trzecia część sławnej serii. A właściwie trzecia odsłona, gdyż nie jest to żadna kontynuacja, a zupełnie nowa historia. Co czeka nas w Infinite? Nowe miasto, nowa fabuła, nowi bohaterowie i możliwe powiązania z wcześniejszymi częściami. Tym razem przyjdzie nam wcielić się w detektywa Bookera DeWitta, który trafia do Columbii – podniebnej Utopii. Albo i Antyutopii, o czym szybko się przekonamy. Spotkamy tutaj Elizabeth, dziewczynę trzymaną w wieży. Jaką skrywa tajemnicę? Dowiemy się z samej produkcji. Dość powiedzieć tylko, że grafika już powala na kolana, gameplay jak zwykle będzie stał na najwyższym poziomie, a zachowania i mimika twarzy Elizabeth, to mistrzostwo świata. Czekamy!

sze tytuł: padło na DMC. Potem gameplay i na końcu wygląd bohatera. Dante jako Emo-młodzieniec średnio się sprawdził, o czym huczeli rozżaleni Internauci. Na szczęście postanowiono lekko usprawnić design protagonisty i mamy już po prostu zbuntowanego nastolatka. A kiedy wpadnie w furię, widzimy charakterystyczny czerwony płaszcz i białe włosy! Będzie w co grać!

Davida Batesona jako głosu Hitmana. A tak poza tym, to jesteśmy spokojni. Zapowiada się hit.

TOMB RAIDER Crystal Dynamics mieli łatwą i przyjemną robotę. Po naprawdę słabym Aniele Ciemności ze stajni oryginalnych twórców Lary Croft, przejęli schedę i robili własne części. Oczywiście z szacunkiem do oryginału (a szczególnie pierwszych trzech części). Niestety i oni w pewnym momencie zaczęli zjadać własny ogon, widząc, że forma rozgrywki nie sprawdza się. Co więc postanowili zrobić? Oczywiście – reboot! Jako, że czeka nas nowy Superman, niedawno w kinie mieliśmy Batmana, teraz na horyzoncie majaczy Spiderman, tak i gry zaliczają swoję rebooty. Wspomniany już DMC, teraz czas na Tomb Raidera. I o ile DMC będzie w miarę przypominać swój pierwowzór, tak Tomb Raider, to już inna para kaloszy. Nowa, młodsza Lara Croft, wreszcie z naturalnym (aczkolwiek nadal apetycznym) wyglądem i zupełnie inne podejście do rozgrywki. Tym razem postawiono na survival. Przeżycie to istny motyw przewodni: samodzielne tworzenie broni, łatwa możliwość śmierci, czynniki pogodowe, głód, zmęczenie to chleb powszedni bohaterki. I właśnie na to czekamy, Lara!

THE LAST OF US A na sam koniec prawdziwa perełka. Zupełnie nowe IP! I to od panów, tworzących gry przełomowe dla danych konsoli. Mowa o Naughty Dog, twórców między innymi genialnego Uncharted. Właściciele Niegrzecznego Psa przygotowali dla nas survival horror). Fabuła kształtuje się na coś pomiędzy Jestem legendą, a wszystkimi innymi post-apokaliptycznymi wizjami, jakimi raczeni jesteśmy w kinie i książkach. Ostatni z nas opowiadać będzie o dwóch bohaterach: Ellie i Joelu. Nie są to ani ojciec, ani córka. Zupełnie obcy sobie ludzie, choć ze sporą różnicą wieku. Rodząca się między nimi więź ma stanowić główny trzon fabularny. Najważniejsze oczywiście będzie przetrwanie, wzajemna pomoc i uczucie beznadziejności wraz z wyobcowaniem. Pojawią się także stwory. Gra ma na nowo zdefiniować pojęcie elektronicznej rozgrywki, opowiedzieć historię i stać się swoistym medium pomiędzy przeżyciami emocjonalnymi, a rozrywką elektroniczną. Jednego możemy być pewni – Naughty Dog wycisną ostatnie soki z obecnej generacji konsol.

I jeszcze więcej sequelów…

DEVIL MAY CRY

HITMAN: ABSOLUTION

Co zrobić, gdy dochodzi się do takiego punktu, że dalej można już tylko popaść w śmieszność? Taka przyszłość czekała jedną z najbardziej znanych serii gier prosto z Kraju Kwitnącej Wiśni. Mowa oczywiście o Devil May Cry, który przestarzałą formą rozgrywki, trącącej nieco myszką, bohaterem popadającym w coraz większą autokarykaturę i nieco zbyt wyeksploatowanym tematem, zbliżał się do ściany. Na szczęście Japończycy zareagowali bardzo szybko i przekazali serię… Europejczykom! Tak, panowie z Capcomu postanowili przekazać swoją flagową serię Anglikom. Na co wyszło? Och, na zmiany. Ninja Theory (znani z niezłego Heavenly Sword i całkiem ciekawego Enslaved) postanowili zmienić niemal wszystko. Po pierw-

Na najnowsze przygody najsławniejszego łysola w światku gier, przyszło nam czekać spory kawał czasu. Na szczęście po ostatnich Krwawych Pieniądzach, panowie z IO Interactive postanowili wskrzesić swojego ulubionego bohatera. Na co możemy liczyć? Na większą interaktywność, bardziej otwarty świat (choć mapy misji i tak były całkiem niezłe), więcej sposobów zabijania, większa analiza zachowań przeciwników, ulepszona sztuczna inteligencja (ponoć każda postać ma mieć swój własny charakter i cechy osobowości) i przede wszystkim fabuła, opowiadająca o zemście Agenta 47. Czego możemy się obawiać? Brak Jaspera Kyda jako kompozytora muzyki i brak charyzmatycznego

24

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Na koniec mała ściągawka, co jeszcze czeka nas w 2012 roku. Oprócz wspominanych już Mass Effect 3 i najpewniej Diablo III, są to wciąż: kolejny rozdział Starcraft 2: Heart of Swarm. Do tego oczywiście GTA 5, jeśli tylko wyjdzie w czasie. Polacy szykują nam kolejnego Snipera, a Ubisoft trzyma asa w rękawie, czyli Assassin’s Creed 3 (wciąż jednak nie znamy daty premiery, ale znając Ubisoft, to będzie to właśnie ten rok). Co jeszcze? Far Cry3, do tego Darksiders2 i remake Syndicate, w konwencji FPP. Zapowiada się naprawdę dobry rok! MATEUSZ DYKIER


felieton

Jakie to wszystko jest piękne…

Sklep internetowy tel.: +48 606 836 656

Ostatnio w telewizji leciał film pt. Next; pamiętam, że jak go kilka lat temu w kinie widziałem, był całkiem, całkiem, ale akurat oglądając go w lutowy, chyba był to wtorkowy, wieczór, zwróciłem uwagę na cytat, którym grany przez Cage’a główny bohater opisał swoją filmową partnerkę (cholera, znowu użyłem tego słowa) Jessicę Biel mniej więcej tymi słowami: pewien włoski malarz nazwiskiem Carlotti zdefiniował kiedyś piękno, stwierdzając, że jest to idealny zbiór elementów, które współgrają ze sobą tak doskonale, że nie można niczego dodać ani niczego ująć…

kasia@sonikk.pl www.sonikk.pl www.facebook.com/sonikk.bransoletki

ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski (UWAGA! nowy adres): adrian.suszczynski@gmail.com 25

lounge ...bo jakość ma znaczenie

REKLAMA

albo jakoś tak; w każdym razie jest to dość ładniej powiedziane znane nam wszystkim „nic dodać – nic ująć” (no a Polak-Włoch dwa bratanki, to pewnie się to jakoś łączy); nieważne, niestety nawet najciekawsza definicja piękna nie pomaga rozwiązać odwiecznego problemu, jakim jest kwestia, że o gustach się nie dyskutuje, a co za tym idzie, coś co dla jednego jest piękne, dla innego, jest ohydne, odrażające, albo po prostu słabe; kiedyś dawno temu kanony piękna były wyznaczane przez starożytnych mistrzów rzeźby, średniowiecznych malarzy, w epoce oświecenia ludzi takich jak Leonardo da Vinci, chociaż osobiście od Mony Lisy czy Damy z Łasiczką (bądź innym wypłoszem) zdecydowanie wolę Nenufary, czy Katedrę w Rouen Claude’a Moneta - zdecydowanie lubię obrazy impresjonistyczne; dla mnie piękny jest Barbakan o szóstej rano, gdy przez delikatną mgiełkę porannej rosy przebijają się promienie czerwcowego słońca, które ożywiają zimne ceglane mury, piękne są Planty w lutowy wieczór całe białe, pokryte śniegiem, czyste w świetle latarni, choć przecież każdy wie, że pod warstwą śniegu oprócz trawy, liści i stokrotek jest też cała masa psich kup i to w ogóle nie jest piękne; tak samo jak fontanna na Rynku Głównym, która wygląda „prawie” jak piramida przed Luwrem, a jak wiemy, „prawie” robi ogromną różnicę; a skoro już od Barbakanu przez Planty dotarliśmy do Rynku, to idąc dalej, dojdziemy do Kościoła Św. Franciszka z Asyżu przy ul. Franciszkańskiej (to raczej nie jest przypadek, w przeciwieństwie do Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, które w Krakowie jest na ulicy… Rzeźniczej - i to też jest piękne), a we wspomnianym Kościele Franciszkanów jest najwspanialszy na świecie witraż Bóg Ojciec Stanisława Wyspiańskiego i jest to absolutnie moje subiektywne odczucie; byłem w życiu w kilku katedrach m. in. w Notre-Dame, Leon, Burgos, Santiago de Compostella, Norymberdze i jeszcze kilku innych, więc mam jakieś tam porównanie (oczywiście jak ktoś uważa inaczej, to nie będę się z nim kłócił); dla mnie za każdym razem, gdy na niego patrzę, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie, mam dokładnie to odczucie, jakie opisał wspomniany włoski malarz – obcowania z doskonałością; a propos doskonałości, to przypomniał mi się jeszcze jeden film – również żaden wybitny (co gorsza gra w nim Tom Cruise), który nosi tytuł Ostatni Samuraj; co z kolei w tym filmie warte jest uwagi, to filozofia życia samurajów – każdy dzień poświęcali doskonaleniu robienia tego, co potrafią robić najlepiej i dążeniu do perfekcji – kwintesencją tej filozofii jest proces tworzenia samurajskiego miecza; nie będę się tutaj nad tym rozwodził, zainteresowanych odsyłam do niezawodnego Wujka Gugla – gdyby każdy człowiek wstawał rano i szedł do pracy z nastawieniem, że zamiast myśleć o tym jak „dociągnąć do końca dnia” skupił się na tym, by powierzoną pracę wykonać w sposób najlepszy na jaki go stać, a następnego dnia jeszcze lepiej… zbyt piękne by to było prawdziwe, w dodatku brzmi jak jakaś totalna utopia i idealizm, ale co ciekawe, obecny jest też w najpopularniejszych w europie religiach, czyli chrześcijańskiej i muzułmańskiej – słynny Dżihad, którego boją się wszyscy pasażerowie linii lotniczych i Metra w Madrycie i Londynie, wg założeń Koranu jest „walką wewnętrzną” każdego człowieka z jego własnymi słabościami, jest drogą do samodoskonalenia, a nie wysadzania w powietrze złych imperialistów ze zgniłego Zachodu, a Św. Paweł w Liście do Koryntian pisze: Czy więc jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na Chwałę Boga (1 Kor 10, 31); niestety pięknie nie jest i nie będzie, bo żeby robić rzeczy piękne, trzeba to piękno wydobyć z siebie, a żeby mieć je w sobie, trzeba je otrzymać ze źródła - i tu się zaczynają kolejne schody; fakt faktem, że dzisiaj skupiamy się na tym co zewnętrzne, współczesne „piękno”, czyli to co jest w galeriach (no i teraz powinienem poświęcić kilka linijek na wyjaśniając co mam na myśli używając słowa „galeria”, ale akurat tu i teraz ta dwuznaczność jest jak najbardziej na miejscu) i to co jest kanonem, pochodzi najczęściej z operacji plastycznych, solarium i anorektycznych modelek, które na plakatach i billboardach są tak wyretuszowane przez grafików komputerowych, że dopóki nie odszyfrujemy nazwiska, nie wiadomo kto jest na tym plakacie (ostatnio miałem tak z Dereszowską, dopiero jak zobaczyłem reklamę w TV zorientowałem się, że na billboardzie, który codziennie mijam w drodze do pracy, a reklamującym szampon, czy coś tam, jest właśnie Dereszowska; i nie jest też to tak jak na obrazie Pocałunek Gustava Klimta, że w pierwszej chwili widzimy mozaikę barw, a sam obraz kobiety i mężczyzny widać dopiero po chwili, bez wątpienia przedstawia piękno łączące dwoje ludzi, piękne jest to co ludzi łączy, a nie dzieli, ale też piękne jest to, że każdy jest inny; problem w tym, żeby pomimo różnic znaleźć nić porozumienia; więc różnijmy się pięknie.


lifestyle

niejedno ma oblicze TO, CO UWAŻANE JEST ZA PIĘKNE, ZAWSZE BYŁO ZALEŻNE OD SZEROKOŚCI GEOGRAFICZNEJ, OBOWIĄZUJĄCYCH AKTUALNIE WZORCÓW KULTUROWYCH I PO PROSTU SPECYFIKI CZASU. DLATEGO TEŻ TO, CO KIEDYŚ BYŁO UWAŻANE ZA ATRAKCYJNE, Z DZISIEJSZEJ PERSPEKTYWY WYDAJE SIĘ ZUPEŁNIE NIEZROZUMIALE. JEDNA RZECZ NIE ULEGA ZMIANIE: PRAGNIENIE DOSTOSOWANIA SIĘ DO OBOWIĄZUJĄCEGO WZORCA URODY I TEGO, CO AKTUALNIE POŻĄDANE. Pierwszy ideał piękna liczy sobie ponad 20 tysięcy lat: to Wenus z Willendorfu, mała statuetka przedstawiająca kobiecą sylwetkę, datowana na okres paleolitu. Piękno Wenus dziś zostałoby uznane za, delikatnie mówiąc, dyskusyjne – jej gigantyczne, rozłożyste biodra i wielkie piersi wówczas kojarzące się ze zdrowiem (i gwarancją donoszenia ciąży), zdecydowanie nie zmieściłyby się w dzisiejszych kanonach urody, w których dominuje szczupła i smukła sylwetka. Ani chybił, Wenus, zamiast wyniesiona na piedestał, zostałaby skierowana prosto do dietetyka i klubu fitness. Obfite kształty piękności z Willendorfu dają jednak wyobrażenie, jak pojmowanie atrakcyjności zmieniało się na przestrzeni wieków. Starożytni Egipcjanie za szczególnie atrakcyjne uważali kobiety o sporych, mocno podkreślonych makijażem oczach i mających długie, dzisiaj uważane za zdecydowanie za duże, nosy. Uosobieniem tego ideału była Nefretete, żona faraona Echnatona, której legendarna uroda jest sławna po dzień dzisiejszy. Rzymianom natomiast podobały się przedstawicielki płci pięknej, mające szerokie ramiona i obfite biodra oraz malutkie piersi. Również i Grecy mieli swój kanon damskiej urody: ma niezbyt duży, jędrny biust, jest szczupła, acz nie chuda, apetycznie zaokrąglona w biodrach, a rysy twarzy ideału kobiety miały być łagodne. Tak właśnie wygląda Wenus z Milo, wyrzeźbiona przez anonimowego artystę. W średniowieczu następuje spadek zainteresowania pięknem fizycznym; ciało kojarzy się z grzechem i rozpustą, toteż niewiasty, niemające na głowie problemu dostosowania się do obowiązującego wzorca atrakcyjności, mogły swą energię spożytkować na doskonalenie duchowe. Jednak w okresie gotyku, u schyłku średniowiecza, po raz pierwszy w historii

ludzkości, atrakcyjna zaczęła być chuda, wiotka sylwetka z malutkim biustem. Idealny wizerunek średniowiecznej damy dopełniała obowiązkowa bladość lica, włosy rude lub blond oraz … wysokie czoło. Kobiety, którym natura poskąpiła takowego, regularnie depilowały włosy nad czołem, linię włosów przesuwając nawet do połowy głowy. Epoka renesansu postawiła paniom wymagania, którym znacznie trudniej było sprostać: ideał piękna winien mieć dużą głowę i strome czoło, pokaźny, orli nos (dziś przecież nie do pomyślenia), bujne i gęste włosy oraz oczy swym kształtem przypominające migdały. Prawdziwą pięknością swego czasu była więc Mona Liza, która dzisiaj zostałaby uznana za dziewczynę o przeciętnej i mało wyszukanej urodzie: pucułowata buzia, za wysokie czoło, małe oczy i jeszcze do tego uśmiech jakiś taki niemrawy... Wraz z nastaniem baroku, epoki bujności form, bogactwa i przepychu w sztuce i życiu codziennym, zmienił się również pogląd na to, co atrakcyjne. Kanon piękna stanął na głowie do tego stopnia, iż chuda i eteryczna niewiasta, rozchwytywana w średniowieczu, w baroku najpewniej nie mogłaby znaleźć męża. Ideałem urody stała się kobieta rubensowska, pulchna, o obfitych kształtach, z cellulitem na udach (który, w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, nie stanowił poważnego mankamentu, wręcz przeciwnie) i przyodziana w wielkie i pompatyczne stroje, dla podkreślenia swoich pokaźnych rozmiarów. O ile każdy okres w historii miał swój jeden, stosunkowo niezmienny kanon piękna, tak wraz z nadejściem XX wieku i narodzinami bezwzględnych wyroczni atrakcyjnego typu urody: najpierw kina, później telewizji i Internetu, pogląd na to, co piękne i godne naśladowania, 26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

zmienia się niczym sinusoida, niemal co dekadę. Kobieta idealna, na zmianę, ma być delikatną i subtelną dziewczyną o wiotkiej i szczupłej sylwetce,by kilka lat później przemienić się w krągłą, ponętną seks bombę i wreszcie, pod koniec wieku, mieć najszczuplejszą figurę, jakakolwiek była pożądana w historii ludzkości. Początek wieku zastaje kobiety zafascynowane nienaturalną talią osy, którą uzyskiwały nosząc gorsety. To zaś wiązało się ze sporymi wyrzeczeniami i niedogodnościami w życiu codziennym: damy, wychodząc z domu, nosiły w torebce sole trzeźwiące, gdyż ucisk gorsetu powodował regularne omdlenia. Co gorsza, gorset noszony latami, był przyczyną poważnych zmian anatomicznych: zaginał do środka żebra, deformował narządy wewnętrzne i doprowadzał częstokroć do krwotoków i w konsekwencji do śmierci. To wbrew pozorom nie zniechęcało kobiet do noszenia gorsetów. Ich kres nadszedł dopiero wraz z falą emancypacji, ta jednak nie przyniosła ze sobą łatwiejszego do naśladowania kanonu sylwetki. W drugiej dekadzie XX wieku w modzie

Marlene Dietrich


lifestyle

był typ szczupłej, wiotkiej chłopczycy ostrzyżonej na krótko i niemal całkowicie pozbawionej biustu. I ta moda szybko mija, gdy dekadę później nastaje kult urody Marleny Dietrich, a w kilka lat po wojnie obowiązujący staje się bodaj jeden z najpopularniejszych i najlepiej rozpoznawalnych kanonów piękna w historii, budzący emocje i zachwyt do dziś: Marylin Monroe, typ seksownej blondynki. Dzisiaj boska MM należałaby zapewne do tych gwiazd, które, wykazując się wyjątkową asertywnością w show biznesie, z odwagą zapewniają w wywiadach o zadowoleniu ze swojej figury i odmawiają poddania się trendowi na odchudzanie. Obok kina i gwiazd muzyki popularnej, to świat mody dyktuje obowiązującą definicję piękna. Od lat 60., kiedy to pięknością była Twiggy o figurze tyczki, moda kreuje bardzo specyficzny typ urody. Kandydatka na gwiazdę wybiegów i okładek, obok chudej, całkowicie pozbawionej jakichkolwiek krągłości sylwetki, musi mieć to niedefiniowalne, fotogeniczne „coś” - iskrę, boską właściwość, która przeciętną dziewczynę o pozornie pospolitej urodzie, przemieni na zdjęciu w prawdziwą piękność. Świat mody stawia jeszcze jeden, surowy warunek: wysoki wzrost (minium 175 cm) i od tej reguły praktycznie nie robi wyjątków. Zrobił jeden, dla dziewczyny, która stała się ikoną piękna schyłku XX wieku. Kate Moss: dziewczęcy typ urody, maleńkie piersi, chuda, niemal chłopięca sylwetka i to spojrzenie, podszyte odrobiną perwersji. Świat zyskał nowy kanon – heroin chic - który będzie obowiązywał przez prawie dwie następne dekady. Kate, płaska jak deska, niska (przeciętne 170 cm), posiadaczka bodaj najbardziej krzywych nóg w świecie mody, stała się objawieniem, które sprawiło, że modelki o kobiecych kształtach – Naomi Campbell, Claudia Shiffer, Cindy Crawford, królujące w latach 80., stały się wspomnieniem. Nawet dzisiaj, choć jej gwiazda przybladła już nieco po nagłym ożywieniu po kokainowym skandalu sprzed kilku lat, wciąż występuje w sesjach, pojawia się na kolejnych okładkach brukowców i najważniejszych modowych magazynów. Jednak czasy obowiązywania kanonu heroin chic powoli dobiegają końca, a przynajmniej zdają się ustępować miejsca innemu trendowi: naturalnej zmysłowości i kobiecości, nawet w modelingu. Mowa o Larze Stone, wyjątkowej Holenderce, robiącej oszałamiającą karierę i zajmującą zaszczytne pierwsze miejsce na prestiżowej liście topowych modelek, układanej przez portal models.com. Ta dziewczyna jest prawdziwym ewenementem w świecie mody, rządzącym się swoimi specyficznymi regułami. Stone bezczelnie łamie je niemal wszystkie: zdecydowanie nie mieści się w rozmiarze zero, posiada piękne piersi o imponującym rozmiarze (70 D), uroczą diastemę i niezaprzeczalny seksapil. Lara jednocześnie uosabia wszystkie wyobrażenia o pięknej dziewczynie: jest szczupła i apetyczna, acz nie chorobliwie chuda, a jej ponętne usta i pożądliwe spojrzenie przywodzi wspomnienie o cudownej Brigitte Bardot, bogini przełomu lat 50. i 60.

Kraków, ul. Józefa 24, t: +48 12 432 50 10

Tradycyjna kuchnia polska z elementami kuchni hiszpańskiej TRADITIONAL POLISH AND SPANISH CUISINE

Polecamy z naszej karty Polskiej… WE RECOMENND POLISH DISHES...

• cielęcina z rusztu w sosie kurkowym • • maczanka po krakowsku • • krem pomidorowo-pomarańczowy • • ciasto czekoladowe z sosem malinowym •

Trend ten, przywracający do łask naturalny seksapil oraz kobiece kształty, zaczyna coraz śmielej i odważniej dominować w kulturze popularnej, ku zadowoleniu zwykłych kobiet. Scarlett Johannson, której typ urody przywodzi wspomnienie o piękności w stylu retro, Kate Winslet o wdzięku angielskiej róży, Monica Bellucci, przez wielu postrzegana jako najpiękniejsza kobieta świata czy wreszcie Adele, która odniosła spektakularny sukces bez względu na swoje obfite kształty – to tylko niektóre z przykładów na to, jak postrzeganie piękna ponownie ulega zmianie na naszych oczach. Świat show biznesu zaczyna się opamiętywać i obok bezwzględnego rozmiaru zero, po raz pierwszy od dwóch dekad, znalazło się również miejsce dla pięknej, naturalnej i kobiecej figury.

Polecamy z naszej karty hiszPańskiej…

REKLAMA

Małgorzata Pawłowska

• ROASTED VEAL IN MUSHROOM SAUCE • • TOMATO-ORANGE CREAM SOUP • • CRACOVIAN STYLE “MACZANKA” SPECIAL PORK STEW • • CHOCOLATE CAKE WITH RASPBERRIES AND RASPBERRY SAUSE •

27

lounge ...bo jakość ma znaczenie

• EMPANADILLAS CON ESPINACAS • • EL CORDERO ASADO A LA MOSTAZA PICANTE CON ESPINACAS • • CREMA CATALANA • Dla czytelników lounge – 10% zniżki


twarze

Reality Shopka Szoł | 11.02 | Teatr Groteska

przy barze

fot: Marta Szczepanik

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 28

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Galeria Krakowska I pietro; ul. Pawia 5, 31-154 Krak贸w tel. 12 628 72 52

REKLAMA


rozmowy kulinarne

„GOTOWANIE JEST SZTUKĄ, NIE ZAWSZE TRUDNĄ” z Anią Starmach, absolwentką słynnej Le Cordon Bleu, której pomysły kulinarne możemy oglądać między innymi na łamach Dzień Dobry TVN - rozmawia Joanna Belowska Jak się zaczęła Twoja przygoda z kuchnią i telewizją? - Z kuchnią zaczęło się dość prozaicznie, studiowałam historię sztuki i po pierwszym roku wyjechałam do Francji podszkolić język. Znalazłam się w arystokratycznej francuskiej rodzinie i przez trzy miesiące przygotowywałam skomplikowane menu dla 30 osób. Korzystałam przy tym ze starych francuskich książek kucharskich, sama jeździłam na targ wybierać składniki; była to dla mnie poniekąd szkoła życia. Potem kontynuowałam studia, a w międzyczasie praktykowałam w kilku krakowskich restauracjach, żeby sprawdzić czy gotowanie jest na pewno tym, co chcę robić. Ponieważ po roku mój zapał nie ostygł, wyjechałam kształcić swoje kulinarne umiejętności do jednej z najlepszych szkół na świecie - paryskiej Le Cordon 30

Bleu. Zbiegiem okoliczności, świeżo po moim powrocie do Polski, usłyszałam o konkursie dla gotujących kobiet, organizowanym przez TVN, który po kilku miesiącach ciężkiej pracy udało mi się wygrać i w ten sposób już od prawie dwóch lat gotuję na antenie Dzień Dobry TVN. Często zdarza Ci się łączyć sztukę z gotowaniem? Widziałam jak przygotowujesz potrawy przy zdjęciach Davida La Chapelle w tle... Czy patrzysz na kuchnię przez pryzmat sztuki, łącząc jedno i drugie? - Istnieje taki slogan, że gotowanie jest sztuką. Uważam, że dobry kucharz jest artystą, tak samo jak dobry malarz czy rzeźbiarz. A co

lounge ...bo jakość ma znaczenie


rozmowy kulinarne

ciekawe, odkrywam sama przed sobą oraz przed widzami DD TVN, że wielu artystów inspirowało się nie tylko jedzeniem, ale całą kulturą kulinarną. Gotowanie to nie tylko pichcenie w kuchni, ale także prezentacja dania i wtedy, do przybrania talerza, artyści okazują się bardzo pomocni. Może brzmi to absurdalnie, ale uważam że te dwie dziedziny mają ze sobą dużo wspólnego. Zresztą, marzę o posiadaniu kiedyś własnej restauracji, gdzie będzie można nie tylko dobrze zjeść, ale także miło spędzić czas w otoczeniu wspaniałych dzieł sztuki. Inspirujesz się czymś jeszcze oprócz sztuki? Od czego zależy wygląd Twojego obiadu? Nastrój, pogoda? - To jest taki sam mechanizm, jak to, od czego zależy w co danego dnia się ubierzesz. W bardzo dużym stopniu humor, potem pora roku, co można dostać w sklepach, czy co powinno się jeść w danym miesiącu. Przy czym zawsze staram się być na bieżąco jeśli chodzi o wydarzenia kulinarne. Ulubiona kuchnia? - Gotowania uczyli mnie francuzi, więc uważam i nie jest to tylko moje zdanie, że są oni autorami podwalin całej kuchni europejskiej, w związku z czym to jest kuchnia, którą najbardziej cenię. Na bazie tego, z włoskimi i polskimi akcentami, staram się tworzyć coś swojego, sama kuchnia polska mi nie wystarcza, dlatego lubię mieszać.

A jak według ciebie Polacy są nastawieni do indyjskich, tajlandzkich, azjatyckich potraw? - Generalnie uważam, że edukacja kulinarna Polaków zmierza w dobrym kierunku, coraz bardziej się otwieramy. Obserwuję to na przykładzie firmy, którą teraz prowadzę (menudomowe.pl). Klienci zamawiają u nas przepisy, które mogą później zrobić w domu, z dostarczonych przez nas produktów. Nie muszą się zastanawiać co ugotować, czy 31

lounge ...bo jakość ma znaczenie

REKLAMA

Odwiedziłaś niedawno Indie, przywiozłaś stamtąd nowe ciekawe przepisy? Odkryłaś jakieś nowe smaki które teraz wykorzystujesz? - Zawsze częścią pracy kucharza jest odkrywanie nowych smaków, inspiracji. Niestety, trzeba sobie powiedzieć wprost, że nie da się odtworzyć typowych dań kuchni indyjskiej w warunkach polskich. Składniki nigdy nie będą tak samo dobre i świeże, a Indie są trochę dalej niż Włochy czy Francja, skąd jeszcze można sprowadzać dobre produkty. Jednak Indie to również, a może przede wszystkim, potęga kolorów, smaków i zapachów. Tam nikt się nie stara, żeby talerz wyglądał ładnie, ale przez niesamowitą ilość kolorowych przypraw i składników te dania zawsze wyglądają wspaniale. Tego im zazdroszczę, mają przyprawy najlepsze jakich próbowałam. Od tamtej pory jestem uzależniona od imbiru, ale wiadomo, że imbir w Polsce to niestety nie jest to samo.


rozmowy kulinarne

jakie składniki kupić. Gdy do przepisów, które przygotowuję, zaczęłam wprowadzać akcenty azjatyckie. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem, bo klienci chcą to jeść, tylko nie do końca wiedzą jak to ugotować. Nie boją się już pójść do azjatyckiej restauracji, ale boją się przygotować takie danie w domu. W tej kuchni stosuje się zupełnie inne zasady gotowania, więc wiadomo, nie można przełożyć gotowania mamy na gotowanie przy pomocy woka, ktoś musi ci to wytłumaczyć. Ale ogólnie Polacy są otwarci na smaki i odkrywanie nowych rzeczy, z czego bardzo się cieszę. Przykre jest tylko to, że poznają na przykład kuchnię japońską poprzez marne sushi, a to w naszych restauracjach niewiele ma wspólnego z prawdziwą kuchnią japońską. To jest smutne, ale wiadomo że lepsze to niż nic. Masz jakieś ulubione miejsce w Krakowie, może nie najbardziej wykwintne, ale z niepowtarzalnym charakterem? - Tak, w ogóle cieszę się, że w Krakowie otwiera się bardzo dużo nowych miejsc, które bardzo szybko zdobywają sobie klientelę. Jednym z takich miejsc jest np. Yellow Dog, kuchnia trochę orientalna, gdzie można poeksperymentować, popróbować nowych smaków. Jeśli chodzi o atmosferę to moim absolutnym faworytem jest Mamma Mia, bo dziwna lokalizacja, wcale nie jakiś super lokal, a jednak ludzie się tam świetnie czują i trzeba się starać o rezerwacje nawet w tygodniu. To jest chyba marzenie każdego restauratora, nic nie smuci bardziej niż pusta restauracja. A jeśli chodzi o słodkości to jestem fanką Galerii Tortów Artystycznych na Kazimierzu, bo robią naprawdę znakomite wypieki. Słyszałam głosy, że zostałaś okrzyknięta polską Nigellą Lawson? - To jest miłe na pewno, ale strasznie nie lubię takich porównań. Bo po co? Nie można nas porównywać, bo jesteśmy zupełnie inne z charakteru. Myślę, że mi jeszcze do Nigelli dużo brakuje. Bardzo ją lubię i cenię, aczkolwiek nie jestem wielką fanką jej przepisów. Za to jestem fanką jej osobowości, bo wspaniale sobie radzi na ekranie. Ona sprawiła, że ludzie, którzy nie lubią gotować, zaczęli oglądać programy kulinarne, co jest wielkim sukcesem. Podobnie jak jej książka. A propos książki, masz może w planie wydanie swojej, autorskiej książki? Np. „Kuchnia Ani Starmach”? - Ciągle słyszę to pytanie i na początku się wzbraniałam, ale słysząc je po raz setny, myślę że tak, bo proponuję gotowanie proste i zdrowe, a na takie jest teraz zapotrzebowanie. Niestety, nie mamy czasu, więc nie gotujemy, tylko chodzimy do miasta, albo w ogóle nie jemy - co jest tragiczne dla zdrowia i funkcjonowania organizmu. Dlatego: tak, planuję wydać książkę kucharską z prostymi przepisami, które każdy będzie potrafił zrobić. Swoje przepisy testuję na absolutnych antytalenciach, mam takich kilka w rodzinie <śmiech>. Książka będzie ze zdjęciami autorstwa mojego chłopaka, Maćka Lercela (autora zdjęć do wywiadu – przyp. red.), ponieważ tworzymy razem taki duet i szkolimy się w fotografii jedzenia, co jest w ogóle wspaniałym rozdziałem. To jest niesamowite jak nas oszukują w książkach kucharskich. Co masz na myśli? - Okazuje się, że przeglądając książki kucharskie zwykle obok przepisu natrafiamy na wspaniałe arcydzieła, piękne zdjęcia, że aż ślinka cieknie. Natomiast później okazuje się, że czekolada to tak naprawdę olej silnikowy, sałata jest z bibuły, a lasagna jest naszpikowana wykałaczkami, które trzymają całą konstrukcję. Prawda jest taka, że uwielbiam piękne zdjęcia kulinarne, ale to jest oszukiwanie czytelnika. A przecież można podać ładne danie, które równocześnie jest prosto wyciągnięte z pieca, a nie pospreyowane lakierem do włosów, nie ma w sobie silikonu ani sztucznych dodatków i tego całego syfu. I tak właśnie fotografujemy. Czyli nie robicie swoim daniom makijażu, jaki nakładają w sklepach na stare mięso. - Dokładnie tak, bo to oszukiwanie jest trochę nie fair. Potem jest rozczarowanie na twarzy kobiety, która gotuje z przepisu, a wychodzi jej zupełnie coś innego. Ona myśli, że to danie źle odtworzyła, a tak naprawdę to ją oszukano. I dlatego mało kto korzysta z książek kucharskich, bo przepisy są trudne, a zdjęcia oszukane. Chcę stworzyć jakąś alternatywę. Na koniec, podpowiedz nam jakieś smaki na wiosnę, bo wszyscy mamy nadzieję że ta zima już się skończy. - Powiem tak: oczywiście że wszyscy pragniemy nowalijek i pierwszych świeżych warzyw, ale niestety jednocześnie oprócz tego, że one są piękne, nie są tak do końca zdrowe. Dlatego jestem za wprowadzaniem wiosny na talerz, poprzez dobór kolorów. Używajmy wielu przypraw, niech nasza kuchnia będzie kolorowa i przez to wprowadzimy wiosnę na talerze. Do prawdziwej wiosny musimy jeszcze trochę poczekać ;-) Rozmawiała JOANNA BELOWSKA zdjęcia: Maciek Lercel 32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

II EDYCJA BEST HOTEL AWARD 2012

Już od 6 lutego, na stronie www.besthotelaward.pl można głosować na najlepsze polskie hotele 2012 roku. Głosowanie w II edycji Best Hotel Award 2012 trwać będzie na stronie www.besthotelaward.pl do 6 listopada 2012 r. Uprawnieni do głosowania są Klienci serwisów rezerwuje.pl i rezerwuje.com, którzy już dokonali rezerwacji (głosowanie za pomocą formularzy na stronie www.besthotelaward. pl), jak również osoby będące np. bezpośrednimi Klientami hoteli - mogący oddać swój głos za pośrednictwem płatnych SMSów. Tak jak w roku ubiegłym jedna osoba będzie mogła oddać jeden głos w danej kategorii. Każdy, kto weźmie udział w głosowaniu, oprócz szansy na wylosowanie atrakcyjnych nagród rzeczowych i pobytów weekendowych w hotelach, otrzyma bon rabatowy rezerwuje.pl o wartości 20 zł do wykorzystania przy rezerwacji hoteli w Polsce lub na świecie, na stronach Organizatora Konkursu. Ogłoszenie wyników głosowania i przyznanie nagród nastąpi 15 listopada. II edycja to także sporo zmian w porównaniu z rokiem poprzednim. W każdej z kategorii znajduje się 8 obiektów, nominowanych przez Kapitułę Nagrody (która wybrała po 5 hoteli w każdej kategorii) oraz społeczność Facebooka (3 pozostałe obiekty), spośród propozycji przygotowanych przez Organizatora. Powiększeniu uległa także liczba kategorii Nagród Best Hotel Award 2012. Nagrody dla hoteli zostaną w tym roku przyznane w 46 kategoriach, regionalnych (np. dla hoteli z poszczególnych głównych miast) oraz ogólnopolskich (np za najlepsze spa, gastronomię, obsługę), nagrodzona zostanie także najlepsza sieć hotelowa w Polsce. Na stronie www.besthotelaward.pl będą też publikowane raz w miesiącu wyniki cząstkowe głosowania. Patronat honorowy nad Best Hotel Award 2012 objął Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej. Przypomnijmy, że w głosowaniu w I edycji Konkursu w 2011 roku udział wzięło 11437 osób, które oddały łącznie 17854 ważnych głosów. Najwięcej statuetek Best Hotel Award 2011, bo aż 3, otrzymał Hilton Warsaw Hotel & Convention Centre, a po 2 statuetki otrzymały hotele: Villa Baltica w Sopocie, Hilton Gdańsk oraz hotel Gołębiewski w Mikołajkach.


restaurant review

Česká Chodba

praskie klimaty nad Wisłą

W tym numerze Lounge piszemy o wszystkim, co kojarzy nam się z pięknem. Dla mnie jednym z najpiękniejszych filmów o miłości są Samotáři Davida Ondříčka. Pełna magii, wcale nie najweselsza historia grupki młodych mieszkańców Pragi borykających się ze swoją samotnością. 7 pokręconych życiorysów przedstawionych na tle pięknej Pragi. Wisienką na torcie jest fenomenalna muzyka. Film już nie młody, bo z 2001 roku, a mimo to wciąż wzbudzający te same emocje. Wróciły do mnie te obrazy i dźwięki właśnie teraz i nie bez przyczyny. Wszystkiemu winne moje ulubione piwo Staropramen, którym miałam przyjemność się delektować kilka dni temu w jedynej, znanej mi czeskiej restauracji w Krakowie. Česká Chodba mieści się zaledwie kilkaset metrów od Wawelu, przy ulicy Zwierzynieckiej 30. A tego wieczoru nakarmiła i napoiła mnie i moich znajomych z iście czeską gościnnością. Może, zanim zacznę dzielić się wrażeniami z tego wieczoru, kilka słów o knedlikach, czyli prawdy i mity na temat kuchni czeskiej. Faktem jest, że większość potraw składa się z mięsa, ryby lub drobiu i ziemniaków, a ulubioną jarzyną Czechów jest duszona kapusta. To prawda, że narodowym deserem naszych sąsiadów jest jabłkowy strudel. Fakt, że od wieków warzą najlepsze piwa w Europie, a ich Absynt i Becherovka nie mają sobie, póki co, równych, że nie wspomnę o nieodzownym trunku fanów sportów zimowych, czyli Slivovicy. To wszystko

prawda, nie zgadzam się natomiast, że Czesi nie mają dobrych win, a ich potrawy zawsze muszą być ciężkie i kaloryczne. Te mity obaliła Česká Chodba w zaledwie dwie godziny. Postanowiliśmy nie oszczędzać żołądków zamawiając przystawkę, danie i główne i deser.  Szaleć to szaleć! Zuřit! Oczywiście suto zakrapialiśmy. Znajomi - morawskim winem czerwonym, ciekawym w smaku, ostrym i wytrawnym, a ja wierna tradycji- czeskim piwem. Restauracja mile nas zaskoczyła, właśnie tym, że w menu zawarła tzw. „Inspiracje”. W karcie dań głównych, mamy trzy opcje: czeskie tradycje, polskie tradycje i nasze inspiracje. Można więc samemu wybrać ilość kalorii, ponieważ te ostatnie właśnie stanowią nieco lżejsze menu. Jasno i przejrzyście, żaden czeski film. W przystawkach figuruje grillowany camembert, nie mylić z smaženym syrem. Spróbowaliśmy, polecamy. Tu serwowany jest z owocami: śliwką, gruszką i żurawiną. Ja skusiłam się na grzankę z kozim serem, podaną z malinowym vinaigrette i pistacjami. Bardzo ciekawe zestawienie smaków, smakował mi  zwłaszcza sos. Podobnie było w przypadku dania głównego. Skorzystałam z opcji „nasze inspiracje“: zamówiłam grillowany filet z kurczaka na szparagach z dzikim ryżem. Pierwsze skrzypce zagrał fenomenalny sos limonkowy. Godne polecenia są również żeberka w marynacie musztardowo-miodowej z polskiego menu. Oczywiście nie omieszkaliśmy skosztować tradycyjnego czeskiego gulaszu wołowego z knedlikami.

Kiedy przyszła pora na nasze desery, patrzyliśmy z niedowierzaniem na nasze bachory, jak uda nam się coś jeszcze zmieścić. Niewtajemniczonym szybko tłumaczę: bachor to po czesku: brzuch. My zaś daliśmy radę i deserom. Zamówiłam orzeźwiającą biało-zieloną fantazję. Był to deser o smaku kiwi z miętą serwowany z maślaną kruszonką, którą uwielbiam. Przypomniały mi się babcine szarlotki. Kończyłam swoje piwo rozglądając się po restauracji. Przytulne wnętrza, mimo że piwniczne, robią bardzo miłe wrażenie. Ludzi w sam raz by było gwarno, ale nie tłoczno. Jeżeli ktoś kiedyś był w oryginalnej praskiej restauracji zauważy na pewno pewne podobieństwa. Nie byłabym jednak rodowitą krakuską, gdybym nie dodała, że cieszę się, że to nie Praga, a Kraków. I że mogę tu wpaść w każdej chwili, by po pracy zrelaksować się z moim poczciwym Staropramenem, jagodową Modrą Luną lub miodowym Kvasarem. Co to takiego? Nie zdradzę, ale wiem, że kto raz zasmakuje- polubi. Osobiście polecam. Myślę, że każdy znajdzie w menu coś dla siebie. Ja znalazłam. Czeskie przysłowie mówi: prawdziwy Czech śpiewa, gdy sobie podje. Gdyby zawitał do naszej krakowskiej Českiej Chodby- pośpiewałby jak z nut.

Anna Strugalska

Kraków, ul. Zwierzyniecka 30 / 12 421 05 62

34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ARTYKUŁ SPONSOROWANY


restaurant review

MIEJSKI LOUNGE BAR z klasyczną elegancją

S

pacerując po zimnym Krakowie często marzymy o tym, aby przenieść się do jakiegoś ciepłego kraju. Hiszpania, Grecja, Bułgaria, Włochy... Tęsknimy za latem, podczas którego wszyscy ludzie wydają się weselsi. Namiastkę włoskiego słońca oferuje nam na szczęście restauracja Via Otta, znajdująca się tuż pod Wzgórzem Wawelskim, przy al. Krasińskiego 8. W poniedziałkowy wieczór w damskim gronie postanowiłyśmy z tych gorących klimatów

odpowiedniego smaku był nie lada wyzwaniem. Naszą kolację rozpoczęłyśmy, jak nakazuje obyczaj, od przystawki. Wybór wcale nie był łatwy, ponieważ wiele pozycji z menu brzmi bardzo kusząco. Spośród propozycji restauracji, najbardziej zachęciły mnie Krewetki delikatnie smażone z masłem czosnkowym podane z pastą pomidorową. Po raz pierwszy w życiu jadłam krewetki w całości – i nie zawiodłam się. Były doskonale wysmażone i smakowały wyśmienicie. Całe danie zostało podane na kolorowych liściach sałaty

i białego wina. Była to zatem mieszanka bardzo zdecydowanych smaków, eksplodujących wręcz intensywnymi doznaniami. Uwieńczeniem tego wieczoru był Mus z białej czekolady z pomarańczą. Miałam wrażenie, że deser był robiony przez Szefa Kuchni z myślą o łasuchach, którym niestety jestem. Tutaj wszystko było na najwyższym poziomie, począwszy od najintensywniejszej pomarańczowej podstawy, poprzez delikatny lekki mus z białej czekolady, aż do cieniutkiej warstewki gorzkiej

skorzystać - i na kolację wybrałyśmy się właśnie do Via Otta. Lokal przywitał nas przestronnością oraz ciekawą różnorodnością aranżacji wnętrza. Nowoczesny styl umeblowania oraz surowe, ceglaste ściany dają efekt połączenia „miejskiego lounge baru i klasycznej elegancji”- jak możemy przeczytać na pierwszych stronach menu Via Otta. Smak wybranych przez nas potraw miał zostać uwydatniony przez idealnie dobrane wino. Przed tą decyzją postawiłyśmy naszą redakcyjną koleżankę, słynącą z doskonałego gustu w tej dziedzinie. Bogata Karta Win oferuje podróż przez wszystkie winne regiony Włoch, więc wybór

polanych delikatnym sosem pomidorowym. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że od dzisiejszej kolacji krewetki staną się moim przysmakiem numer jeden. Kolejnym punktem programu były dania główne. Mój wybór padł na Salti in Bocca - cielęcinę z szynką parmeńską, szałwią, w sosie maślanym na białym winie, podawana z grillowanymi warzywami. Dwa solidne plastry cielęciny, którą mi podano grzechem byłoby tylko zjeść, należało wąchać, obserwować, podziwiać, smakować, zajadać i delektować. Delikatna w smaku, doskonale upieczona z chrupiącą skórką z przyjemnie lekko wyczuwanym smakiem szałwii

czekolad okalającej całość, która powstać musiała dzięki tajemnym kucharskim trikom. Wszystko razem stworzyło pasjonującą i urzekającą całość, którą polecić mogę wszystkim, bez wyjątku. Najedzona i szczęśliwa opuściłam piękną restaurację Via Otta przy Moście Dębnickim. Doskonałe jedzenie, miła i pomocna obsługa, a także urzekające wnętrze – to wszystko sprawiło, że lokal zyskał moją szczerą sympatię. Jestem pewna, że już niebawem zapragnę tam wrócić.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

35

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Marta Szczepanik


twarze

PRL party | 17.02 | le Scandale Garden

przy barze

fot: Marta Szczepanik

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 36

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lounge moda

NOWY ADRES:

Ul. Krzywa 8 (przecznica ul. DĹ&#x201A;ugiej), tel. 12 292 03 03


newsy

LA MANIA La Mania na czele z Joanną Przetakiewicz, wzięła udział w projekcie International Fashion Showcase organizowanym przez British Council i British Fashion Council w ramach London Fashion Week w lutym 2012. Marka zaprezentowała swoją kolekcję Jesień-zima  2012/13 podczas dwutygodniowej wystawy pod patronatem Polskiego Instytutu Kultury w Londynie oraz honorowym patronatem Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie.

20-LECIE LOUBOUTINA

Ulubiony szewc gwiazd, Christian Louboutin, obchodzi w tym roku 20-lecie swojej pracy. Już w marcu, do wszystkich butików Laboutina trafi mini kolekcja, złożona z 20 modeli butów i 6 modeli torebek. Jak zapowiada projektant, stanowi ona kwintesencję jego całej twórczości. /ks/

Impreza inauguracyjna odbyła się 16 i 17 lutego 2012, w Royal Academy of Arts, gdzie przez dwa dni można było obejrzeć specjalną ekspozycję kolekcji La Mania. Wydarzenie nosiło nazwę Fairy Tale Mania i była manifestem wyjątkowego połączenia świata mody ze światem sztuki. /mgm/

TWIGGY FOR M&S

Ikona mody, Twiggy, zaprojektuje dla Marks & Spencer’s kolekcję składającą się z 43 elementów. W kolekcji będą dominować spodnie i marynarki - ukochane części garderoby Twiggy. Podobno była modelka ma się zaangażować w realizację projektu osobiście, ponieważ również jest wykwalifikowaną krawcową. Ceny będą się wahać od 15 do 80 funtów. /ks/

JESIENNY RALPH

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a projektanci już myślą o zimowych kolekcjach. Bardzo interesująco zapowiada się kolekcja Ralpha Laurena jesień zima 2012/2013, która została przedstawiona na New York Fashion Week. Inspirowana serialem Downton Abbey, w której dominują dopasowane sukienki, długie płaszcze, meloniki, krawaty, kolekcja wzbudziła zachwyt znawców świata mody. /ks/

ALMODOVAR & MISSONI Angela Missoni, właścicielka marki Missoni, namówiła do współpracy wielkiego reżysera, a prywatnie swojego przyjaciela - Pedro Almodovara. Wraz z Almodovarem, w projekcie wzięły udział Bianca Suarez i Rossy de Palmie - powszechnie znane z filmów mistrza. Zdjęcia trafią na bilboardy w marcu. /ks/

COS W POLSCE

Collection Of Style - w skrócie COS - ma otworzyć swój pierwszy sklep w Polsce. Cechami charakterystycznymi dla COS są: minimalistyczne formy, wysokiej jakości tkaniny, ponadczasowość. A wszystko w przystępnych cenach. Dokładna lokalizacja i data otwarcia nie są jeszcze znane, wiadomo jednak, że siostra słynnej na całej świecie marki H&M na swój debiut wybierze Warszawę. /ks/ Oprac: Katarzyna Sacha oraz Monika Gąsiorek-Mosiołek

38

lounge ...bo jakość ma znaczenie

zdjęcia: materiały promocyjne


newsy

Newsletter Galerii Kazimierz Zapraszamy Cię do czytania naszego Newslettera. Co miesiąc znajdziesz w nim informacje o nowościach Galerii Kazimierz oraz najciekawszych wydarzeniach z życia Krakowa. Dzięki niemu zawsze będziesz na czasie z najnowszymi trendami, a za sprawą rad naszej stylistki Moniki Gąsiorek-Mosiołek idealnie dopasujesz swoją garderobę do sylwetki. Każdego miesiąca, specjalnie dla Ciebie, przygotowujemy pakiet atrakcyjnych bonów zniżkowych, które sprawią Ci jeszcze większą przyjemność z robienia zakupów. Serdecznie zapraszamy do subskrypcji naszego Newslettera.

HELENA CHRISTENSEN W POLSCE

22 lutego światowej sławy top modela Helena Christensen zagościła w Polsce, z okazji premiery nowej kolekcji Triumph, której jest ambasadorką i jednocześnie autorką trzech modeli bielizny z luksusowej linii Triumph Essence. W kolekcji znalazły się seksowne stringi, koronkowy biustonosz oraz pół halka o delikatnych właściwościach modelujących. Świadczą one o tym, że Helena doskonale wie, co jest istotą bielizny. Jako projektantka i modelka chce podarować kobietom to, czego naprawdę pragną. /mgm/

LOTERIA URODZINOWA GALERII KAZIMIERZ

1 marca rozpoczynamy loterię urodzinową Galerii Kazimierz, która potrwa do 31 marca i zakończy się Imprezą Urodzinową. Aby wziąć udział w loterii wystarczy zrobić zakupy za 50 zł i zarejestrować je w stoisku usytuowanym na poziomie 0, w okolicy sklepu H&M.

MULTIBRAND FASHION STORE

Multibrand Fashion Store, umiejscowiony na I piętrze Galerii Kazimierz, oferuje Państwu najnowsze kolekcje dwóch ekskluzywnych marek: Deréon oraz Miss Sixty. Deréon to dom mody, założony przez wokalistkę i aktorkę Beyoncé Knowles oraz jej matkę i stylistkę Tinę Knowles. Styl oraz koncepcja ubrań inspirowana jest trzema pokoleniami kobiet w ich rodzinie, zaś część nazwy – „Deréon”, stanowi hołd wobec babci Knowles, Agnèz Deréon. Ubrania mieszają styl hip-hopowy, w tym wykorzystanie jeansu, z motywami kobiecymi, takimi jak hafty oraz marszczenia.

LOFT37.PL NA WIOSĘ

Propozycje duetu LOFT37.PL nieustannie zaskakują oryginalnymi modelami, niestandardowymi zestawieniami skór oraz odważną paletą barw. W najnowszej kolekcji Tutti Frutti projektantki Joanna Trepka i Paulina Ada Kalińska, lansują kolorowe i szalone trendy na wiosnę-lato 2012. Inspiracją przy tworzeniu tej wyjątkowo kobiecej linii, stały się egzotyczne owoce, przyzywające na myśl upalne i beztroskie dni nadchodzącego sezonu. /mgm/

PRETTY ONE

Kolekcja Pretty One wiosna-lato 2012 jest jak kobieca doskonałość. Wyjątkowo klasyczna i zaskakująco nowoczesna. Podkreśla kształty. Intryguje. Imponuje odwagą i zaskakuje oryginalnymi dodatkami. Pretty One ubiera wiosnę i lato 2012 w sukces!

ALMA

W marcu moc atrakcji w Delikatesach Alma w Galerii Kazimierz. Dla poszukiwaczy nowych smaków przygotowaliśmy wyjątkowe promocje cenowe na wybrane produkty oraz liczne degustacje. Polecamy niezbędnik kibica, a studentów zapraszamy na czwartkowe zakupy.

Diane von Furstenberg zszokowała świat swoją najnowszą reklamą. Na spocie reklamowym widzimy modelkę bez twarzy. Inspiracją były dzieła Salvadora Dali, którego projektantka znała osobiście. Czyżby czekała nas kolejna rewolucja w świecie mody? /ks/

39

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

MODA BEZ TWARZY

Więcej informacji znajdziesz w Newsletterze Galerii Kazimierz - www.galeriakazimierz.pl/newsy Serdecznie zapraszamy!


wywiad

TERESA

ROSATI

DO TEGO BARDZO PRZYJEMNEGO SPOTKANIA DOSZŁO KILKA DNI PO JEJ POWROCIE Z NOWEGO JORKU, GDZIE JAKO JEDYNA POLSKA PROJEKTANTKA, ZOSTAŁA ZAPROSZONA DO ZAPREZENTOWANIA SWOJEJ NAJNOWSZEJ KOLEKCJI PT. HER SHINE. POKAZ ODBYŁ SIĘ W RAMACH NOLCHA NEW YORK FASHION WEEK 2012, W AILEY AMERICAN DANCE THEATER. O KULISACH NOWOJORSKIEGO TYGODNIA MODY, ORGANIZACJI POKAZÓW, POCZĄTKACH PROJEKTOWANIA I INSPIRACJI KOBIECYM WNĘTRZEM ROZMAWIAM Z PANIĄ TERESĄ ROSATI. Gratuluję pokazu najnowszej kolekcji na New York Fashion Week. - To był tylko fragment. Cała taka autorska kolekcja zawiera u mnie minimum 50 modeli. Tam było tylko kilkanaście. Takie są wymogi pokazów, w których bierze udział kilku projektantów. Jak to się stało, że pojawiła się Pani na Fashion Week’u? - Po prostu, dostałam zaproszenie od organizatorów, konkretnie od Nolcha Fashion Week, w ramach New York Fashion Week. Nolcha Fashion Week jest, obok Mercedes Benz Fashion Week, najbardziej uznanym i prestiżowym pokazem. Chętnie z tego zaproszenia skorzystałam. Było

to konsekwencją wcześniejszych pokazów. Okazało się, że pierwszy pokaz w Los Angeles był jednym z najważniejszych. Zaistnienie na nim, jak również relacja w NBC News, dały bardzo dużo. Mogę nieskromnie powiedzieć, że NBC News reklamowało Beverly Hills Fashion Festival wywiadem z moją osobą, a w jego zwiastunie pojawiła się nawet modelka w sukience z mojej kolekcji (śmiech). Pokaz w Los Angeles, jak i ten kolejny, w New Jersey, miały charakter czysto charytatywny. Wszystkie miejsca były płatne, a cena była niebagatelna. Gdy usłyszałam kwotę, to wpadłam w panikę myśląc, kto w ogóle przyjdzie i zapłaci tyle

40

lounge ...bo jakość ma znaczenie

pieniędzy za jedno miejsce siedzące. Okazało się, że było bardzo dużo osób. Może Pani zdradzić, jaka to była kwota? - 250-300 dolarów za jedno miejsce w pierwszym rzędzie. Było to organizowane na terenie Beverly Hills Hotel Hilton. Sala była bardzo duża, mieszcząca około 600 osób. Na szczęście przed samym pokazem osoba odpowiedzialna za PR całego wydarzenia uspokoiła mnie, mówiąc: Teresa, nie martw się, jest pełna sala (śmiech). To był ten niepokój. Oczywiście ludzie przyszli nie tylko na Teresę Rosati, tylko w ogóle, na ten festiwal. Wśród gości pojawiło się wiele gwiazd filmu, m.in. Mischa Barton, Carey Mulligan, jak


wywiad

również znane osobowości ze świata mody. O zwiastunie w NBC News dowiedziałam się od kolegów projektantów, co szczególnie podkreślam - atmosfera tam panująca była niebywała. Nie czuło się niemiłej rywalizacji. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam model ze swojej kolekcji w zwiastunie. Gratulowali mi. To było bardzo miłe. Następnie w różnych pismach modowych były relacje z tego wydarzenia, było dużo zdjęć mojej kolekcji. Tak to się zaczęło. Potem przyszło kolejne zaproszenie z New Jersey, na początku października ubiegłego roku, no i teraz, na Fashion Week do Nowego Jorku. Tempo było zawrotne, było mało czasu na zorganizowanie tego wyjazdu. Przygotowanie kolekcji było dużym wyzwaniem, a tempo ekspresowe. Pani najnowsza kolekcja, która została pokazana w Nowym Jorku, nosi nazwę Her Shine. Skąd pomysł na taką nazwę? - Chodziło mi o blask wewnętrzny kobiety, ale nie tylko. W tej kolekcji użyłam wielu połyskujących tkanin. Mam tu na myśli cekiny ukryte pod mgiełką organdyny czy tiulu, jak również pewne dodatki, upiększające sukienkę w postaci kamieni. Pod uwagę wzięłam również oczekiwania amerykańskiego rynku. Amerykanki lubią blask. Mało tam się widzi rzeczy zupełnie minimalistycznych, takich bardzo prostych w formie i tkaninie. Dlatego wybrałam tendencję do blasku, który bije z wnętrza, czyli z osobowości. Zawsze największą inspiracją dla mnie była kobieta, niezależnie od miejsca na kuli ziemskiej. Każda z nas jest inna, ale jest wiele wspólnych cech, które nas łączą - to umiłowanie do piękna, do mody i chęć podobania się, błyszczenia. Czyli kobieta spełniona. - Tak. Kobieta usatysfakcjonowana swoją pozycją, swoim życiem, pewna swojej wartości, szczęśliwa i spełniona. To wszystko składa się na ten blask, który bije od kobiety z jej wnętrza. Pokaz kolekcji Her Shine Teresy Rosati, na NOLCHA 2012 New York Fashion Week

W Pani kolekcjach często pojawiały się żywe kolory, takie jak amarant, żółć, czerwień. Ale tym razem, w kolekcji Her Shine, bardzo nas Pani zaskoczyła - pojawiła się suknia w kolorze intensywnego oranżu. - Tak, wściekle pomarańczowa, niezwykle odważna (śmiech). Na początku stycznia byłam w Los Angeles i tam miałam okazję zobaczyć najnowsze kolekcje wielkich kreatorów. To był kolor dominujący w bardzo wielu kolekcjach, jak również w wielu magazynach modowych. Dosłownie można było ujrzeć szaleństwo tego odważnego koloru. Ten pomarańcz jest taki bardziej drapieżny. Rzeczywiście, nigdy wcześniej nie pokazałam tak agresywnego koloru w swojej kolekcji. Mam przeczucie, że ta sukienka stanie się znakiem rozpoznawczym Pani i Pani kolekcji. - Ona składa się z kilku zupełnie innych części, z króciutkiej minispódniczki w tym samym kolorze i z niezupełnie gołych pleców. Jedynym akcentem jest ozdoba z kamieni Swarovskiego, idącą przez środek pleców.

41

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Co zainspirowało Panią do stworzenia tej kolekcji. Jest ona skierowana raczej do młodszych kobiet. - Trudno mi było pokazać na kilkunastu modelach dwie linie, które tworzę od paru lat, dla bardzo młodych kobiet, ale na szczególne okazje. Nazwałam ją imieniem Weroniki – For Weronika. Trudno jest pokazać w kilkunastu modelach obie: klasyczną, bardziej stonowaną oraz tą super mini z dekoltami, przepastnymi rozcięciami. U mnie zawsze bardzo silne są wpływy światowego kina z przeszłości. Moda cały czas zatacza koło. Są inspiracje latami 60-tymi, teraz 80-tymi. Ci, którzy czerpią z lat 50-tych wzorują się z kolei na 30-stych. Wspomniała Pani, że odwiedziła w styczniu Los Angeles i oglądała kreacje wielkich projektantów. Czy ma Pani swojego mentora, kogoś z wielkiego świata mody, na kim się wzoruje i czerpie inspiracje? - W styczniu byłam w Los Angeles na Golden Globes, które mają tak naprawdę wiele wspólnego ze światem mody. Oczywiście, te wielkie kreacje widziałam z bliska, co dla mnie jest nieprawdopodobnym przeżyciem i inspiracją, ale przede wszystkim doświadczeniem. Widzę, jak wygląda dana tkanina, kreacja, fason na żywo, a jak wygląda potem na zdjęciach, które obiegają cały świat. To nie zawsze idzie w parze. To są te doświadczenia, które zdobywa się w czasie takich sytuacji. Coś, co wygląda na żywo nie tak ekscytująco, powiedziałabym nawet bez jakichś „ochów i achów”, na zdjęciu wygląda fenomenalnie lub na odwrót: na żywo pięknie, wspaniale, a na zdjęciach dużo gorzej. To jest sztuka, którą projektując kreacje trzeba mieć na uwadze. Jeśli chodzi o mentora, nie mam jednej takiej osoby. Bardzo cenię Armaniego za jego żakiety. Jego styl jest klasyczny, bardzo elegancki, a jednocześnie z odrobiną fantazji. Lubię również Balmain i Jean Paul Gaultier. Mam również idoli z lat dwudziestych, trzydziestych - to wpływ mojej córki oczywiście (śmiech), którzy projektowali dla wielkich studiów filmowych jak na przykład Adrian. Wtedy każde studio zatrudniało projektanta, który tworzył kreacje dla określonej aktorki. Wróćmy może do korzeni. Jak to się stało, że wzorowa studentka handlu zagranicznego zaczęła projektować stroje, zaczęła ubierać kobiety? - Wrócimy do jeszcze bardziej odległej przeszłości (śmiech). Faktycznie byłam wzorową, pilną studentką, bo rzeczywiście przeszłam przez studia bez żadnej dwójki. Ekonomia nie była moją pasją, ale byłam bardzo obowiązkowa. Był to okres intensywnego szycia i projektowania dla samej siebie. Nie było wtedy możliwości, żeby kupić coś w sklepach, były jedynie komisy, sklepy Pewexu. Był słaby kontakt ze światem. Tak naprawdę projektowałam od dwunastego roku życia. Nauczyłam się szyć na lekcjach robótek ręcznych w liceum i to był mój pierwszy kontakt z modą. Całe liceum i studia projektowałam. Najważniejsza dla mnie była i jest tkanina. To jest dla mnie największe źródło inspiracji. Czas studiów był czasem największej liczby prywatek i różnych


wywiad

Pokaz kolekcji Her Shine Teresy Rosati, na NOLCHA 2012 New York Fashion Week

imprez, a ja, jak każda dziewczyna w moim wieku, chciałam mieć coś innego. Na szczęście były sklepy z tkaninami, były inne rzeczy, które można było rozpruwać i przerabiać, co nie ukrywam, uruchamiało wyobraźnię. Projektowałam i szyłam praktycznie cały czas. Modą w sposób profesjonalny zajęłam się bardzo późno. Nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że mając wykształcenie ekonomiczne mogę powiedzieć: „Od teraz jestem projektantką”. Tutaj impuls wyszedł od mojego męża. Niestety, nie mogłam wykonywać pracy w swoim wyuczonym zawodzie z przyczyn ode mnie niezależnych. Kończyłam handel zagraniczny, a to był stary system, kiedy pewne reguły obowiązywały odnośnie tego, kto mógł pracować w handlu zagranicznym i mieć styczność z zagranicą. Nie miałam doświadczenia w tym zawodzie. Mój mąż powiedział: - Rób to, co kochasz najbardziej. Niezmiennie jest on moim najwierniejszym fanem. Przygotowałam pierwszą kolekcję w 1998 roku i zorganizowałam pokaz pozyskując sponsorów. Zaprosiłam media i tak to się zaczęło. Czy uważa Pani, że bycie żoną dyplomaty pomogło Pani w karierze projektantki? - Może powiem o tych pozytywnych stronach. Mój mąż jest przede wszystkim naukowcem, jest wykładowcą na uczelniach, miał dyplomatyczny moment, teraz jest politykiem (śmiech), ale przede wszystkim jest ekonomistą. To pomogło. Podróże przy boku męża, przebywanie w takich gronach ludzi, pomogło w sensie inspiracji. Stąd moje zainteresowanie modą koktajlową i wizytową, ponieważ, po pierwsze, znam reguły i zasady protokołu dyplomatycznego, bo miałam je na studiach, a następnie w praktyce i doświadczeniu. Zauważyłam, że kobiety czują się zagubione w tym temacie. Miałam możliwość obcowania w świecie kobiet z różnych krajów, o różnych kulturach, osobowościach... Negatywne - to co odczułam – byłam, szczególnie na początku jakby obcym ciałem w polskim świecie mody. Może dlatego, że startowałam jako żona byłego ministra, co już na starcie było minusem w środowisku mody. W niektórych mediach zostało to odebrane bardziej jako mój kaprys (śmiech). Nagle wszyscy zaczęli się zastanawiać: o co chodzi? Nagle została projektantką?

42

(śmiech). Mimo to, od bardzo dawna mówię w wywiadach, że nie był to kaprys, tylko autentyczna pasja towarzysząca mi od wczesnych lat. Jest Pani zapraszana na zagraniczne pokazy. Brała Pani również udział w polskich. Jak postrzega Pani różnicę miedzy tymi dwoma światami? - W Polsce organizuję pokazy autorskie, do których właściwie sama zatrudniam wszystkich choreografów, reżyserów, wybieram modelki. Oczywiście ekipy realizujące moje autorskie pokazy reprezentują najwyższy poziom profesjonalizmu. W Stanach wszystko wygląda trochę inaczej. Jest ogromne tempo, jest wielu projektantów, a kolekcje idą jedna za drugą. W grę wchodzą również koszta. Żeby zorganizować autorski pokaz w Polsce, to jest to moja kilkumiesięczna, ciężka praca. Natomiast tam za symboliczną kwotę całą organizacją pokazu zajmują się już inni. W zagranicznych tygodniach mody biorą udział potężni sponsorzy, więc odpada cała praca organizacyjna. W Polsce projektant musi zajmować się wszystkim i w końcu niewiele czasu pozostaje mu na zaprojektowanie kolekcji (śmiech). Gdzie w najbliższym czasie będziemy mogli podziwiać Pani kolekcję? - Aktualnie przygotowuję się do pokazu, który odbędzie się w połowie kwietnia w Warszawie, ponownie w Arkadach Kubickiego. W dniu pokazu w Nowym Jorku przyszło bardzo ciekawe zaproszenie, tym razem z Vancouver Fashion Week.Tam mnie jeszcze nie było (śmiech).

Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK zdjęcia: Archiwum Teresy Rosati

lounge ...bo jakość ma znaczenie


MISS SIXTY +48 12 617 02 20 Rynek Główny 12 -13 PASAŻ 13


Model: Ieva P | IMG models

Fashion design: Ieva Daugirdaite

Hair and make-up: Giedre Jarockaite

Photo: Ausra Osipaviciute | www.aography.com Taken at PIX studio | www.pixstudija.lt

44

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


45

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


46

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


47

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


48

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


49

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


profile

KAROLINA BIEŃ Wiek: 17 lat Wzrost: 174 cm Agencja: MOYE Management Pracowała m.in. dla: La Mania, Nikon, Milk

fot. Maciej Bernas 50

lounge ...bo jakość ma znaczenie


modelka miesiąca

Jak zaczeła się Twoja przygoda z modelingiem? - Nie zaczęła się zbyt oryginalnie, nikt nie zauważył mnie na ulicy czy lotnisku. Nigdy też nie myślałam o karierze modelki. Po prostu pewnego dnia Beata Gładysz znalazła moje zdjęcia na jednym z portali społecznościowych i namówiła mnie na spotkanie. Przyjechałam razem z Tatą do Krakowa i wzięłam udział w pierwszej sesji zdjęciowej. Całkiem mi się spodobało, bo razem z fotografem -Michałem Puchałą, spędziliśmy prawie cały dzień robiąc zdjęcia w urokliwych miejsach Starego Miasta i Kazimierza. Beacie spodobała się moja uroda i zaproponowała, abyśmy zaczęły współpracować. Podpisałam kontrakt i tak wszystko nabrało tempa. Opisz proszę, jak wygląda dzień pracy modelki? - Praca modelki to nie tylko sesje zdjęfot. Maciej Bernas ciowe, ale również castingi i przygotowania do tego, by ten casting wygrać. Dlatego naprawdę różnie to wygląda. Jeśli mam sesję zdjęciową, to wstaję rano i jadę na przygotowania. Zanim zaczną się zdjęcia, trzeba zrobić włosy i makijaż, co często zajmuje ok. 3 godzin. Później zaczynamy robić zdjęcia – zmieniamy stylizacje, czasem także miejsca, staramy się z całą ekipą stworzyć jak najlepszy obraz. Często zajmuje to wiele godzin... Dlatego naprawdę bardzo ważne jest to z kim pracujesz. Jeśli masz wokół fajnych ludzi, to wtedy ta pozytywna energia pozwala osiągnąć najlepsze efekty, może Cię nawet ogrzać, kiedy już prawie zamarzasz ubrana w letnie ubrania na sesji plenerowej w listopadzie, albo dodać energii, by dać z siebie wszystko na dziewiątej godzinie zdjęć! Nie mówię, że zawsze jest ciężko, bo często jest bardzo przyjemnie i pracuję w fajnych warunkach, ale czasem ta praca wymaga poświęceń. Wtedy, po godzinach spędzonych na planie, ciepłe i wygodne łóżko to jedyna rzecz o jakiej marzę. Praca modelki wiąże się też z wieloma podróżami. Dzięki temu mogłam zwiedzić na przykład Tokio, do którego pewnie nie pojechałabym sobie szybko na wakacje ;) Właśnie odpowiadając Ci na pytania, zdaję sobie sprawę, że to jest również praca, która naprawdę uczy samodzielności. Myślę, że dzięki temu trochę szybciej dorosłam. Wyjazdy za granicę, rozmowy po angielsku, dyscyplina jeśli chodzi o dietę i naukę - to wszystko składa się na sukces, nad którym ciągle pracujesz. Dzięki tej pracy poznaję wielu ciekawych ludzi, zawieram nowe znajomości, poznaję różne kultury. To bardzo rozwija i pozwala widzieć więcej, otwierać się na sztukę. W kampanii jakiego domu mody/projektanta chciałabyś wziąć udział i dlaczego? - Nigdy o tym nie myślałam. Każdy projektant i dom mody ma coś w sobie, ma swoją energię i charakter. Dlatego jest wyjątkowy. Bardzo cenię subtelną i minimalistyczną elegancję Chanel. Zarówno sama Coco jak i Karl Lagerfeld to niesamowite postacie. Bardzo podoba mi się przywiązanie do tradycyjnych form i dbałość o klasę. Dzięki temu dom mody Chanel stał się ikoną stylu, który jest ponadczasowy i myślę, że jest inspiracją dla wielu projektantów i miłośników mody. Hm… tak, chciałabym wziąć udział w kampanii Chanel! Czy w rygorystyczny sposób dbasz o sylwetkę? - Nie, absolutnie nie dbam w rygorystyczny sposób o sylwetkę. Dużo ćwiczę oraz, owszem, staram się ograniczać w jedzeniu rzeczy, które mogłyby zaszkodzić mojemu wyglądowi. Jednak przede wszystkim dbam o swoją figurę dbając o zdrowie.

Jakie są Twoje plany zawodowe na najbliższą przyszłość? - Obecnie pracuję na sesji do Revlon Style Master, a w najbliższych dniach mam do zrobienia kilka sesji dla magazynów w Polsce. Będę mieć przyjemność pracować m.in. z Marysią Eriksson, duetem Kar&Piórko i Maciejem Bernasem. Na początku marca lecę na kontrakt do Grecji, do agencji ACE, tak więc już niedługo poczuję prawdziwą, ciepłą wiosnę! Rozmawiała Monika Gąsiorek-Mosiołek 51

lounge ...bo jakość ma znaczenie

REKLAMA

Wiążesz swoją przyszłość z przemysłem mody? - Na pewno wiążę moją przyszłość z karierą modelki. Miejmy nadzieję, że sie to uda!

Kraków, Starowiślna 29 tel.: 12 346 30 60 Dla czytelników Lounge 15% rabatu.


model: SYLWIA BŁASZCZYK | agencja FASHION COLOR make-up: MONIKA KOŁODZIEJ | www.artmo.pl foto: ANNA CIUPRYK | www.anionam.com lokalizacja: FASHION COLOR Studio | www.fashioncolor.pl

52

lounge ...bo jakość ma znaczenie


53

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


54

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


55

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


56

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


57

lounge ...bo jakoĹ&#x203A;Ä&#x2021; ma znaczenie


JESTEŚ FOTOGRAFEM MODY I SZUKASZ MOŻLIWOŚCI PUBLIKACJI? - PRZYŚLIJ NAM SWOJE ZDJĘCIA! JESTEŚ PROJEKTANTEM, STYLISTĄ LUB PROWADZISZ MODOWEGO BLOGA? A MOŻE PO PROSTU MASZ CIEKAWE POMYSŁY I CHCIAŁ(A)BYŚ ZAISTNIEĆ W KTÓRYMŚ Z PRZYSZŁYCH WYDAŃ LOUNGE? - ODEZWIJ SIĘ DO NAS! info@loungemagazyn.pl

/maile powinny zawierać przykłady tego co robisz lub linka do twojego portwolio on-line/

fot. FILIP ŁYSZCZEK [lounge], modelka: OLA PODGÓRSKA [moye models], makijaż: BEATA GŁADYSZ [moye/make up forever], włosy: AGA ŁATKA [avant apres] stylizacja: MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK [lounge], kostium i opaska na oko: KAMILA GWROŃSKA-KASPERSKA [www.kamilagawronska.com]


wydarzenia

CRACOW BUSINESS & LUXURY LIFE

Atrakcje modowe i kosmetyczne, dobre alkohole i znane marki. Niepowtarzalni ludzie. A wszystko to w jednym miejscu – podczas wyjątkowych imprez z cyklu Cracow Business & Luxury Life, w skład których wchodzą dwa ekskluzywne przyjęcia, ze szczególnym przeznaczeniem dla Pań (Femme Fatale) i Panów (Great Zero Association).

SILESIA FASHION DAY Edycja I

22 marca | Katowice, Rondo Sztuki – Oko Miasta Silesia Fashion Day to niebanalne wydarzenie kulturalno - modowe, którego pierwsza edycja odbędzie się 22 marca br. w samym sercu Katowic - w Rondzie Sztuki, Oku Miasta. SFD chce na stałe wpisać się w eventowy krajobraz Katowic i stać się imprezą cykliczną. Intencją organizatora imprezy - agencji eventowej JC Academy - jest wykreowanie wielkiego wydarzenia w Metropolii Śląskiej, które połączy sztukę, kulturę i modę. Wydarzenie ma promować modę rozumianą szeroko - jako styl bycia człowieka w mieście. To nasz styl myślenia, sposób bycia, ubiór kreuje i zmienia rzeczywistość. Katowice szybko zmieniają oblicze – dotąd były kojarzone z górnictwem i przemysłem ciężkim. Dziś, zwłaszcza wśród ludzi młodych w Polsce i zagranicą, są synonimem miasta, gdzie organizuje się wielkie wydarzenia: Off Festival, Tauron Nova Muzyka, Rawa Blues. Jednak wciąż potrzebują ludzi, którzy swoim sposobem życia i energią wykreują WIELKOMIEJSKI STYL. 22 marca Rondo Sztuki stanie się centrum życia kulturalnego w regionie. Imprezę poprowadzi Krzysztof Ibisz, a choreografię do pokazów mody stworzy Iwona Radwan-Sado. Oprócz pokazów mody wielkich światowych marek, Goście będą mieli okazję obejrzeć wystawę malarstwa prof. Ireneusz Walczaka oraz posłuchać recitali Absolwentów Akademii Muzycznej w Katowicach.

Diamenty, złoto, pokaz mody, uroda, wino i przede wszystkim mnóstwo prezentów i nagród – to atrakcje, które czekały na Panie w pierwszej edycji eventu. Tym razem Go2Events planuje równie spektakularny wieczór. 19 marca w Hotelu Grand w Krakowie zaprezentują się firmy, które gościły w poprzedniej edycji, a także marki, które zaprezentują się przybyłym po raz pierwszy. Równie ciekawy wieczór zapowiada się 26 marca. Tym razem jednak Go2Events zajmie się rozpieszczaniem Panów. Z myślą o nich przygotowano prezentację typowo męskich marek. Przy lampce wina i eleganckim bufecie, Goście będą mieli również okazję nawiązać relacje biznesowe i wziąć udział w luksusowych atrakcjach przygotowanych przez Organizatorów. Ideą obu eventów jest połączenie wystawców dóbr luksusowych oraz odbiorców tych dóbr – osoby zamożne, wpływowe, przedsiębiorcze, ceniące jakość oraz dobry produkt. Oczywiście Lounge Magazyn patronuje obu tym imprezom i wszystkich zaiteresowanych otrzymaniem zaproszeń na te dwa wieczory zachęcamy do śledzenia naszego fanpage’a na facebook.com/loungemagazyn. Więcej informacji znajdziecie na: www.businessluxury.pl

Podczas wydarzenia zostaną przyznane specjalne honorowe nagrody Fashion Point w trzech kategoriach - Life style, Clubbing, Idea. Nagrody Fashion Point mają promować modne miejsca w regionie, które posiadają pozytywną miejską energię. Lounge Magazyn jest patronem medialnym tego wydarzenia i wszystkich którzy są zainteresowani otrzymaniem wejściówek na ten wyjątkowy dzień, zapraszamy do śledzenia naszego fanpage’a na facebook.com/loungemagazyn

FASHION WEEK POLAND

W kwietniu rusza kolejna edycja Fashion Week Poland. Podczas tygodnia mody będziemy mogli zobaczyć pokazy z cyklu OFF Out Schedule, którego zadaniem jest przedstawienie nie tylko projektantów awangardowych i nieznanych szerszej publice, ale także promocja młodych, dobrze zapowiadających się talentów. Każda kolekcja oceniana jest również pod względem potencjalnego zainteresowania rynków zachodnich. OFF to platforma przenikania różnych dziedzin sztuki, takich jak fotografia, muzyka, sztuki wizualne czy taniec. To wizytówka polskiej awangardy mody.

59

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot. Filip Łyszczek / lounge

wydarzenia

GORĄCE SERCA W MROŹNY WIECZÓR

Prapremiera Kalendarza JOOST 2012/2013 dla Fundacji Podziel się Sercem

w piękną suknię Plicha wraz z prowadzącym dokonała oświetlenia 17 metrowej ściany fantastycznych zdjęć. Na każdej z kart mogliśmy podziwiać projektanta/projektantów z Magdą w ich kreacjach.

W deszczu białego confetti firmy efektyFX, modelki z agencji Rores – najstarszej agencji modelek w Krakowie - prezentowały również biżuterię marki Anima. Na głodnych przybyłych czekało sushi przyrządzone przez Musso Sushi. A dla spragnionych, Ceska Chobda przygotowała piwne niespodzianki. Goście mogli również spróbować wódkę Baczewski – wielki come back na polskim rynku, oraz Rum Dictador, który raczył przybyłych 15 – to letnim rumem. Atmosferę w Hotelu podgrzał występ Victora Febo – iluzjonisty, którego pokaz poprzedził koncert Julii Miesiączek – znanej z telewizji, półfinalistki Must be the music oraz uczestniczki Bitwy na głosy. Na skrzypcach lirycznie zabrzmieli

Jessica Konopka oraz Kamil Skicki a temperaturę spotkania podnieśli tancerze z Międzynarodowej Szkoły Tańca Arthura Murray. Spotkanie nie mogłoby obejść się bez prezentacji typowo męskich gadżetów. Harleya Davidsona i kabiny dla palaczy Kaso – Cases. Nie zapomniano również o Paniach. Dla nich przygotowano atrakcje kosmetyczne firmy La Premier oraz ekskluzywną bieliznę firmy Wolford. Całość dopełniły dekoracje kwiatowe przygotowane przez studio Floress. Great Zero Association to nie tylko wyjątkowy event. To przede wszystkim szansa na zawarcie kontaktów i relacji biznesowych.

Wkrótce odbędą się licytacje Kalendarzy z autografami wszystkich projektantów. Już dziś można zobaczyć i kupić ten wyjątkowy kalendarz rozpoczynający się od 1 czerwca 2012 roku klikając na baner „kup/licytuj” na stronie: www.joost-agency.com/pl-pl/LICYTUJ.html Bądź modny i podaruj serce na rzecz Fundacji!

fot. Aleksandra Zegarowska

Pomimo siarczystego mrozu, 3 lutego we wnętrzach klimatycznie wystylizowanej hali SOHO Factory, odbyła się prapremiera Kalendarza JOOST 2012/2013 dla Fundacji: Podziel się sercem. Przybyli na prapremierę goście przywitani zostali przez ubrane w kreacje Michała Starosta przedstawicielki organizatora. Przygotowana specjalnie na ten event muzyka Bartosza Dziadosza-Pleq, w doskonały sposób dopełniała backstage’owy klimat z sesji zdjęciowych Kalen-

darza. Nieoświetlone jeszcze 13 dwumetrowych kart w tajemniczy sposób zdobiły całą ścianę. Zieleń i kwiaty FABRICA de PASJONE, nastrojowe oświetlenie oraz wspaniały poczęstunek „Catering Feel the taste” dopełniały całości. Przedstawicielka Fundacji Lidia Skuza podziękowała projektantom oraz realizatorowi pomysłu Agencji JOOST. Zasłużone gromkie brawa za serce włożone przy realizacji zdjęć otrzymali: fotograf Bartek Sejwa, wizażystka Ewa Krajewska-Wojtulewicz oraz fryzjerka Ewa Pieczarka. Poproszona na scenę muza Kalendarza Magda Panasiuk/JOOST Agency, ubrana

GREAT ZERO ASSOCIATION

w ramach Cracow Business&Luxury Life Z myślą o mężczyznach, firma go2events przygotowała pierwszą tego typu imprezę – Great Zero Association w ramach Cracow Business&Luxury Life. Przybyli do posiadającego długoletnie tradycje Hotelu Grand w Krakowie, zostali przywitani lampką wyjątkowego szampana. Diamentowego. Na szczęśliwca, który go znalazł czekała cenna nagroda. Jedna z wielu podczas tego wieczoru. Ponieważ już od dawna wiadomo, że Panowie wiedzą jak zadbać o swoje towarzyszki, przygotowano dla nich pokaz mody marki Aryton.

Więcej informacji na: www.businessluxury.pl

P&B w LOUVE

3 marca, w krakowskim butiku LOUVE, miała miejsce prezentacja najnowszej, wiosenno–letniej kolekcji duetu Paprocki&Brzozowski. Zaprezentowane modele zachwycały bogatą paletą kolorów i fasonów. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło Marcina Paprockiego i Mariusza Brzozowskiego, jak również Oli Kwaśniewskiej i Edyty Herbuś. Tego marcowego wieczoru butik LOUVE zamienił się w najmodniejsze miejsce w Krakowie. fot. Kamila Poznańska / lounge 60

lounge ...bo jakość ma znaczenie


trendy

Malene Birger

Połączenie bieli z beżem zawsze kojarzy się z naturalnym i promiennym wyglądem. Zestawienie to, świetnie sprawdza się w codziennych stylizacjach nie wymagających większych przygotowań. Warto jednak zadbać o urozmaicenie i nadanie strojowi charakteru, stosując dodatki w mocnych odcieniach brązu i złota. Dzięki temu nie będziesz wyglądać nudno i pospolicie. Postaw także na seksowne i kobiece fasony, aby wyróżniać się z tłumu. Katarzyna Sacha 61

lounge ...bo jakość ma znaczenie


twarze przy barze

Move Showroom | 23. 02. 2012 | Baroque fot. Kamila Poznańska - Lounge

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 62

lounge ...bo jakość ma znaczenie


zdrowie i uroda lounge

REKLAMA


newsy

BB REWOLUCJA

Już w tym miesiącu marka Estee Lauder poszerzy linię DayWear o rewolucyjne osiągnięcie jakim jest Beauty Benefit Cream zawierający SPF 35. Krem jest dzienny, nowy, wielozadaniowy. Upiększa jednocześnie chroniąc i nawilżając skórę. Działa kompleksowo, zawiera utleniacze zapewniając przy tym skórze piękny, wyrównany kolor. Dostępny w dwóch odcieniach, charakterystycznie pachnący ogórkiem – DAYWEAR ANTI-OXIDANT BB CREME SPF 35.

FIRANKI RZĘS WIATRAKI I TULIPANY

Kwitnące kwiaty jak nic innego kojarzą się z nadejściem wiosny i ciepłych dni. Nic nie ma takiego uroku i nie dodaje energii tak jak właśnie kolorowe, świeże bukiety po długiej i męczącej zimie. Tej wiosny kolor we wszystkich wiosennych odcieniach wkrada się na paznokcie. Kolekcja Holland by OPI inspirowana krajem, który tonie w kwiatach przyciąga uwagę intensywnymi, bardzo energetycznymi barwami. Dla równowagi znalazły się w niej również kolory stonowane kojarzące się z błękitem nieba, czy wtopionymi w krajobraz wiatrakami.

PROFESJONALNIE

Na polski rynek wkroczyła kolejna marka posiadająca w swojej ofercie profesjonalne produkty do makijażu. MUD czyli Make Up Designory to lata doświadczeń na planach filmowych, niezawodna jakość, niezwykłe nasycenie pigmentami, czego skutkiem jest bardzo duża wydajność. Oprócz wyróżniającej MUD jakości kosmetyków, zaletą jest również stała obecność makijażystów w salonach marki. Pierwszy salon stacjonarny otwarty został w Łodzi, w planach są kolejne w innych miastach. Kosmetyki marki dostępne są również w sklepie online.

Do rodziny maskar Diorshow dołączył kolejny tusz - Diorshow New Look. Nowość łączy w sobie zalety tuszu oraz serum, które dzięki swej wyjątkowej formule natychmiast pogrubia, wydłuża i poprawia kondycję rzęs, tak by z każdym dniem stawały się mocniejsze i bardziej spektakularne. Maskara wyposażona jest w innowacyjną szczoteczkę, która powala osiągnąć niezwykle precyzyjny efekt. Rzęsy są pełne objętości i blasku.

AROMATERAPIA W KRAKOWIE

AromatherapyBAR Naturalne Kosmetyki to nowy sklep na mapie Krakowa. Mieści się w samym centrum Rynku przy ul. Siennej 17. Ten nieduży acz urokliwy sklepik przyciąga nie tylko bogatą ofertą rodzimych, naturalnych kosmetyków, wspaniałą wonią i miłym wystrojem, ale przede wszystkim fachową obsługą oraz atrakcyjnymi cenami kosmetyków bez prabenów. Sklep AromatherapyBAR jest kontynuacją sklepu znanego w Krakowie od 2000 r. pod szyldem Mydło i Pachnidło. Kto pamięta urokliwy, pachnący sklepik przy Gertrudy ten z pewnością zakocha się w nowym asortymencie AromatherapyBAR! Ogromne, musujące kule do kąpieli wystarczają na dwie kąpiele – cena jak za 1 małą w innych sklepach. W ofercie bogactwo kosmetyków do pielęgnacji ciala: balsamy, masła, sruby, olejki pielęgnacyjne i eteryczne a także ciekawe artykuły dekoracyjne: ceramika i tekstylia. Oferta specjalna na marzec tylko dla naszych czytelników: Z tym egzemplarzem Magazynu Lounge – 15% rabatu przez cały marzec na olej arganowy z kolekcji ARABIAN NIGHT 65 ml – tylko 49,50 pln. Nie przegap!

64

Newsy opracowały: Magda Merta-Mączyńska / www.smokyeveningeyes.blogspot.com oraz Joanna Jawor lounge ...bo jakość ma znaczenie


newsy

DR. HOUSE

Najnowszą twarzą kampanii l’Oreal został znany z serialu Dr. House aktor, Hugh Laurie. Nieco cyniczny, nazbyt szczery i jak wiadomo trochę brutalny House nie podbijał serc widzów swoją urodą. A jednak marka postanowiła podpisać z nim kontrakt. Co było powodem? Kampania reklamowa ma tym razem opowiadać historię o osobowości i indywidualizmie. Dla marki jest to niezaprzeczalnie nowy rodzaj reklamy. Każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny, najważniejsze, aby zawsze być sobą. Bycie wyjątkowym nie oznacza bycia idealnym. Linia, którą promuje Lourie to Loreal Paris Men Expert.

N zdjęcia: mat. promocyjne

BRODKA I BRAUNEK DLA AA

W lutym tego roku na rynek wkroczyła nowa linia kosmetyków firmy AA Technologia Wieku. Skierowana jest ona do sześciu grup wiekowych: 18+, 30+, 40+, 50+, 60+ oraz 70+. Jako ambasadorki marki AA - Małgorzata Braunek będzie wspierała linie 50+, 60+ i 70+, natomiast Monika Brodka linie 18+, 30+ i 40+. Na pytania o wybór właśnie tych dwóch kobiet, przedstawiciele marki odpowiadają tak: Monika Brodka, piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów, to od kilku lat jedna z najbardziej oryginalnych artystek polskiej sceny muzycznej. (...). Natomiast Małgorzata Braunek, to z kolei jedna z najbardziej znanych polskich aktorek filmowych i teatralnych, od lat także nauczycielka Zen. Zagrała w przeszło 20 filmach (…), była też związana z Teatrem Narodowym w Warszawie. Jak widać firma AA w nowej linii stawia na autorytet.

Wiosną na urodowej mapie Krakowa na nowo rozkwitnie znane miejsce profesjonalnej pielęgnacji skóry i ciała. Już wkrótce najlepsi eksperci kosmetologi, medycyny estetycznej i laseroterapii przedstawią odmienione oblicze wyjątkowych rozwiązań służących zachowaniu doskonałego wyglądu i świetnego samopoczucia. Mamy dla Was zdjęcie zwiastujące tę przemianę – w kolejnym numerze przedstawimy natomiast wszystkie szczegóły... Zapraszmy do śledzenia kolejnych wydan Lounge.

REKLAMA

mat. promocyjny

PIĘKNA OD-NOWA

AILSTUDIO


pielęgnacja

CERA

słowa: JOANNA JAWOR

PERFEKCYJNA?

fot. 123rf.com

Oglądamy piękne zdjęcia w magazynach i zachwycamy się idealnym makijażem modelek, aktorek i celebrytek. Równocześnie jesteśmy świadome, że wiele w nich zasługi Photoshopa. Ale często mijamy również na ulicy kobiety o nieskazitelnych cerach. Jak one to robią? I dlaczego innym kobietom makijaż utrzymuje się na przyjęciu do samego rana, a nasz już po paru godzinach schodzi? Pierwszym krokiem do uzyskania perfekcyjnego wyglądu cery o każdej porze dnia jest jej oczyszczenie. Możemy naturalnie zacząć od zabiegów u kosmetyczki, takich jak peeling kawitacyjny czy mikrodermabrazja. Dają świetne efekty, ale kosztują około 150 zł za wizytę. Możemy również mniej intensywne zabiegi wykonać w domu, dzięki zastosowaniu maseczek oczyszczających, czy peelingów dostępnych w drogeriach. Po pierwsze i najważniejsze – nie myć skóry twarzy mydłem. Jeśli posiadasz cerę z problemami, używaj żeli czyszczących, natomiast jeśli masz tendencje do błyszczenia się skóry twarzy - używaj płynu micelarnego. Kosmetyków dostępnych na rynku jest całe mnóstwo. Grunt, to odpowiednia pielęgnacja rano i wieczorem: demakijaż, tonik i peeling raz w tygodniu. Kolejny krok, to odpowiednie dla naszej cery nawilżenie. Każda twarz ma inne potrzeby, dlatego trzeba jej starannie wysłuchać. Najlepiej przy najbliższej wizycie u kosmetyczki poprosić o wykonanie testu, który określi poziom nawilżenia skóry. Jest to o tyle istotne, że cera otrzymując dokładnie to czego potrzebuje będzie zdrowsza, a makijaż utrzyma się znacznie dłużej. Nie używaj do zbyt błyszczącej skóry tłustego kremu, a jednocześnie pamiętaj, że tłusty nie oznacza „nawilżający”.

66

Krok trzeci to zmatowienie, ponieważ żaden podkład nie utrzyma ciężaru tłustej skóry. W pierwszej kolejności, możesz sięgnąć po kremy matujące. Jednak jeśli Twoja cera jest mieszana – jak u większości Polek – szukaj w ich składzie takich specyfików jak: cynk, retinol, witamina B6, arniki czy krzemionki. Przed wielkim wyjściem, nałóż koniecznie pod makijaż bazę pod podkład, w zależności od rodzaju cery – matującą lub nawilżającą. Dzięki temu twarz z większym prawdopodobieństwem nie będzie się świecić. Ostatni krok – podkład! Przede wszystkim powinien być odpowiedni dla naszej skóry. Nie powinnyśmy sugerować się tym, że u naszej koleżanki świetnie leży produkt danej firmy. Niekoniecznie tak będzie w naszym przypadku. I parę podstawowych zasad: staraj się nakładać jak najmniej podkładu. Maski są mocno passe. Teraz grunt to naturalne pokrycie. Ale uwaga – naturalne, nie oznacza brak pokrycia – twarz nie wygląda elegancko, kiedy nie pojawi się na niech choćby lekki podkład. Ponadto, zbyt duża ilość pudru obciąża skórę i po paru godzinach nasza twarz może być mocno zmęczona. Z niedoskonałościami, z jakimi nie poradzi sobie fluid, z całą pewnością poradzi sobie korektor. Na koniec, za pomocą pędzla typu Kabuki, przyprósz twarz odpowiednim pudrem sypkim lub w kompakcie. Po przejściu tych czterech kroków, które swoją drogą nie zabierają wiele czasu, twarz będzie wyglądała idealnie. Tylko nie pomiń żadnego z nich, zwłaszcza kiedy wracasz z imprezy, zmyj makijaż i pozwól skórze oddychać, by zawsze wyglądała zdrowo i świeżo!

lounge ...bo jakość ma znaczenie


AUTORSKA PRACOWNIA MAGDALENY SZYMKAT Kraków, ul. Poznańska 5, tel.: 12 311 74 78

Biżuteria z duszą Kolorowe i błyszczące – kolie, bransolety, kolczyki… To bajkowy świat ANIMY. I choć biżuteria z pracowni Magdaleny Szymkat pojawiła się w Krakowie stosunkowo niedawno, to już zdążyła sobie zapewnić wierne grono odbiorczyń, które szukają dla siebie rzeczy stylowych i niepowtarzalnych. Postanowiłam odwiedzić projektantkę w jej pracowni. Od progu czuć tutaj ciepłą atmosferę – miejsce jest bardzo przytulne, przypomina trochę kawiarnię. Jest stolik, fotele, można napić się dobrej kawy… To, co jednak najbardziej przykuwa moją uwagę to feria barw mieniących się dookoła kamieni. Każdy naszyjnik czy bransoleta są wyjątkowe, inne, trudno oderwać od nich wzrok. Są jak skończone obrazy, małe dzieła sztuki. Widać, że pani Magda kocha swoją pracę i wkłada w nią duszę, bo ANIMA to po łacinie właśnie dusza.

Miejsce, w którym znajduje się pracownia jest spokojne i blisko centrum – Poznańska to mała ulica, przecznica Wrocławskiej. Pani Magda jest w ANIMIE 3 dni w tygodniu, od wtorku do czwartku. Jak mówi, zaprasza wszystkie Panie, która tak jak ona wierzą w światło, które płynie z wnętrza kamieni i w magiczny sposób podkreśla naszą kobiecą urodę.

„Najbardziej lubię oglądać moje prace i pokazywać je klientkom w świetle słońca. Efekt jest niesamowity” – uśmiecha się projektantka. Dodaje też, że ilość wzorów i kolorów pozwala na idealne dobranie kolii do typu urody i upodobań osoby, która będzie ją nosić. Przychodząc do pracowni można również dopasować naszyjnik czy bransoletę (skrócić, przedłużyć) lub zamówić coś do konkretnego ubioru. Ponadto, wszystko w ANIMIE wykonane jest z surowców naturalnych, głównie kamieni szlachetnych i półszlachetnych.

Więcej informacji o pracowni biżuterii ANIMA można znaleźć na stronie www.anima.krakow.pl

ARTYKUŁ PROMOCYJNY


świecidełka

KAMIENIU

fot. 123rf.com

bądź

szlachetny! MÓWI SIĘ, ŻE KOBIETY KOCHAJĄ BRYLANTY, SZAFIRY, RUBINY, DŁUGIE SZNURY PEREŁ. ICH POSIADANIE DODAJE UROKU I… PEWNOŚCI SIEBIE, BOWIEM HORRENDALNIE DROGIE, SĄ ZAZWYCZAJ SYGNAŁEM WYSOKIEJ POZYCJI MATERIALNEJ. PODOBNO MĄŻ LIZ TAYLOR, WRĘCZAJĄC JEJ JEDNĄ Z NAJSŁYNNIEJSZYCH KOLII W KSZTAŁCIE SERCA, ZWANĄ TAJ MAHAL, POWIEDZIAŁ, ŻE NA PAŁAC – NIESTETY – GO NIE STAĆ. SPRAWDZILIŚMY W CZYM TKWI TAJEMNICA KAMIENI SZLACHETNYCH, WSZAK DIAMENT TO „TYLKO” CZYSTY WĘGIEL. Największą fanką diamentów, obok wspomnianej Elizabeth Taylor, była Marilyn Monroe. Mawiała ona, że brylanty to najlepsi przyjaciele kobiety i nie mijała się z prawdą. O pięknie, blasku i ich fascynującej mocy napisano już wiele. W rzeczywistości diament to czysty węgiel. W czym tkwi jego siła? Być może w niedostępności. Gdyby nie żmudne i czasochłonne wydobycie, a później długa obróbka, diamenty nie byłyby tak pożądane i drogie. Czas jednak, który należy poświęcić na ich zdobycie, potęguje żądzę. Poza tym mówi się, że przynoszą radość, szczęście i miłość.

Jeden na milion Jeśli o niedostępności mowa, na świecie króluje pod tym względem tanzanit. Ten fioletowo –niebieski kamień wydobywa się tylko w jednym miejscu na kuli ziemskiej, w północnej Tanzanii, u podnóża Kilimandżaro. Jego występowanie jest tysiąc razy mniejsze, aniżeli diamentu, a prawdopodobieństwo znalezienia złóż - jedno na milion. Kamień znalazł, pod koniec lat sześćdziesiątych, jeden z członków plemienia zamieszku-

jącego obszar Kilimandżaro. Sadząc, iż jest to szafir, zaniósł go do gemmologa. Tam okazało się, że znalezisko ma inne właściwości chemiczne i odmienną kolorystykę. Nazwę tanzanit otrzymał niejako od „wujka chrzestnego”, czyli Tiffaniego. To on rozsławił kamień na światowym rynku jubilerskim. Mówi się nawet, że tanzanity to najpiękniejsze kamienie szlachetne znalezione w ciągu ostatnich lat. Nic dziwnego, że ich wartość wciąż rośnie.

Zasada 4C Wartość i jakość diamentów – podobnie jak tanzanitów - określa się według zasady 4C. Nazwa pochodzi od pierwszych liter słów: colour, clarity, cut, carat - czyli odpowiednio: barwa, czystość, szlif i masa. Diament to brat grafitu, czysty węgiel. Oszlifowany, nazywamy brylantem. Jest najtrwalszym i najtwardszym z kamieni szlachetnych. „Niezniszczalny” - mawiają o nim sławni i bogaci. Nie rozpuszcza się nawet w mocnych kwasach, ale przepuszcza promienie rentgenowskie. Jest bardzo dobrym przewodnikiem ciepła, a przede wszystkim – pięknie załamuje światło. Choć światowe zasoby 68

lounge ...bo jakość ma znaczenie

złóż diamentów szacuje się na 400 ton, coraz częściej produkuje się diamenty syntetyczne. Czasy, gdy wydobywano je metodą płukania, charakterystyczną dla „gorączki złota”, odchodzą do lamusa. Niegdyś jedyne znane złoża (dziś już prawie wyczerpane) znajdowały się w Indiach. Gdybyście jednak chcieli sami poszukać, można próbować w dalekiej Rosji (Jakucji albo górach Ural), Australii, Afryce. Karbonado, czyli czarne diamenty, królują w Brazylii.

Miłość, szmaragd i krokodyl Pamiętacie film sensacyjny pod tym tytułem, w którym Michael Douglas i Katherine Turner (później do akcji przyłączył się Danny Devito) tłukąc się po dżungli, uciekając opryszkom,


świecidełka

złodziejaszkom i… krokodylom, poszukują wielkiego szmaragdu? Tyle poświęceń dla jednego kamienia? A jednak warto, odpowiedzieliby fascynaci. Piękne, zielone szmaragdy są jednymi z najbardziej pożądanych kamieni szlachetnych. Za ich niecodzienną, zieloną barwę odpowiada tlenek chromu. Mają też właściwości lecznicze, które cenił ponoć sam Cezar. Dziś produkuje się je syntetycznie, albo wygrzewa w olejach, by ukryć skazy, rysy i pęknięcia. W skarbcu wiedeńskim znajduje się dzbanek, o wysokości 12 cm, w całości wyrzeźbiony z jednego kryształu szmaragdu. Dobrze, że Michael i Katherine o tym nie wiedzieli…

Krew matki ziemi Blue Belle of Asia to jeden z najpopularniejszych szafirów na świecie – ma 400 karatów. Choć na pewno nie przebija tego, który odnaleziono na Madagaskarze - ważył ponad 17 kilogramów. Co ciekawe, intensywnie niebieskie szafiry i czerwone rubiny nazywane „kroplą krwi matki ziemi” pochodzą z jednej rodziny i są odmianą korundu. To właśnie na ich temat powstało najwięcej legend, przepowiedni i wierzeń. Jeszcze w starożytnym Egipcie i Rzymie uważano, że szafir oznacza prawdę i sprawiedliwość, być może dlatego – wiele lat później - uwielbiało go duchowieństwo. Jeden z papieży nakazał nawet noszenie szafirowego pierścienia wszystkim biskupom. Mieli zakładać go na prawą, błogosławioną dłoń. Rubin z kolei symbolizuje miłość i jak tu się nie zakochać?

Perfect Ladies

Perły

AGNIESZKA ŻELAZKO

REKLAMA

Choć pereł nie wydobywa się z ziemi kopiąc w pocie czoła i rozłupując skały, postanowiliśmy dodać je do naszego zestawienia. Te wspaniałe klejnoty wytwarzają małże i stąd najprawdopodobniej (bo nie ma stuprocentowej pewności) pochodzi ich nazwa. Białe łzy, jak zwykło się mawiać o perłach, choć mają miliony innych nazw, są znane od ponad trzech tysięcy lat. To wtedy zaczęto używać ich do produkcji przedmiotów ozdobnych – na początku miały znaczenie obrzędowe i kultowe. Mogą mieć różne kolory: biały, różowy, niebieski, fioletowy, szary i czarny. Występują też żółte, czerwone lub brunatne. Są bohaterkami wielu wierzeń i przepowiedni. Jedna z nich mówi, że przynoszą łzy i cierpienie, zwłaszcza nałożone na ceremonię ślubną. Chyba jednak niewiele osób w to wierzy, ich powodzenie nie słabnie od wielu lat.


makeup trendy

CZERWONE POMADKI I EYE LINER TO NARZĘDZIA UWODZICIELEK! 

NAJBARDZIEJ CHARAKTERYSTYCZNY KOLOR SZMINKI, W TYM SEZONIE ZOSTAŁ ODKRYTY NA NOWO, UDOWADNIAJĄC, ŻE ISTNIEJĄ NIEZLICZONE SPOSOBY, ABY NOSIĆ CZERWIEŃ. Soczyste usta kuszą jaskrawymi kolorami i sa widoczne z daleka. Powinny być dominujące. Wiosenne looki bardzo podkreślają kobiecość, przykuwają uwagę i ...kuszą ! Na światowych wybiegach pojawiło się wiele ciekawych propozycji: od Pop-Artowych ekspresji Jasona Wu, do eksperymentów w stylu Art Deco u Ricka Owensa i pełnej klasy elegancji Diora. Rick Owens inspirowany Vintage, podkreślił usta pięknym, soczystym vermilionem. Ten czerwony pigment jest wręcz hipnotyzujący, podobny do szkarłatu, ale bardziej pomarańczowy i naprawdę intensywny. Anna Sui zaproponowała bardzo kobiecy i sexowny look, podkreślając usta i policzki. Lekkości dodały romantyczna stylizacja fryzury oraz delikatny róż nałożony na policzki i powieki. To zestawienie daje niezwykle subtelny efekt.  Pełen energii jest kolor proponowany przez Nicole Farhi - ta matowa fuksja jest jednym z moich ulubionych. Feeria intensywnych, soczystych barw to wiosenne szaleństwo, które szybko podgrzewa atmosferę. Makijaż naszej modelki łączy kilka obowiązujących trendów. Vermilion przyciąga uwagę, a soczystość koloru dodaje wiele wiosennej energii.

Kolor nałożony jest na nawilżone usta, ale nie jest pokryty błyszczykiem. Dzięki temu jest również bardziej trwały. Należy pamiętać, by właściwie podkreślić makijaż ust, dbając o nieskazitelną cerę. Najważniejsza jest naturalność - nie powinniśmy używać bardzo kryjących produktów w nadmiarze. Warto dobrać odpowiednie kosmetyki i dbać o dobrą kondycję skóry, ponieważ właściwy zestaw podkładu, korektora i pudru pozwoli uzyskać bardzo naturalny efekt. Podkład ukryje drobne niedoskonałości i wyrówna kolor skóry, a korektor odświeży spojrzenie.  Na światowych wybiegach pokazów na Wiosnę 2012, można zauważyć również wiele ciekawych propozycji kresek eye linerem. Spośród nich dla naszej modelki wybraliśmy propozcyję z pokazu Dolce&Gabbana, w której pojawiły się podwójne kreski na zewnętrznej części oka. Kocie spojrzenie dodaje uroku! Kształt linii jest perfekcyjnie wyrysowany i klasycznie podkręcony do góry. Poniżej właściwej, grubszej kreski znajduje się delikatniejsza o brązowym odcieniu. To pomysłowe zestawienie daje nieco figlarny efekt .

Makijaż wykonano kosmetykami MAC COSMETICS: baza: Prep + Prime Skin, podkład: Pro Longwear SPF 10 Foundation - NC 15, NW 20, puder: Studio Careblend / Pressed Powder - light, róż: Shop MAC Cremeblend Blush - Optimistic orange, Restores Dazzle!, baza pod cienie: Prep + Prime Eye cienie: Vanilla, Crystal Avalanche, naked Lunch, Brown Scrip, maskara: Opulash, eye liner: Fluidline - Blacktrack, Dipdownbrwi: Brow Set - Beguile baza pod pomadkę: Prep + Prime Lip, pomadka: Morange, Scarlet Ibis 70

lounge ...bo jakość ma znaczenie


makeup trendy

Wciąż nas inspirują, żywe legendy, ikony lat ‘70, ‘80 i ‘90.

IKONY PIĘKNA Do makijaży jakie noszono w minionych dziesięcioleciach nie rzadko powracają najwięksi projektanci i współczesne kobiety. Często usilne poszukiwania nowości oraz chęć tworzenia nowych trendów nie popłaca. Istnieją utarte od lat szablony, które stały się niezastąpione i zawsze idealnie pasujące do okazji: czerwone usta, ciemne oczy i makeUp no makeUp.

BRIGITTE BARDOT

Najbardziej wyrazisty akcent w tym makijażu przypada na oko. Aby przyciągnąć spojrzeniem jak Brigitte, mocno je podkreśl, zaczynając od łuku brwiowego. W tym celu wystarczy użyć czarnej kredki. Na powiekę nałóż beżowy lub brązowy cień, najlepiej w odcieniu Twojej cery lub niewiele od niej ciemniejszy. Następnie przy użyciu eyelinera, nanieś ciemną kreskę na górną i dolną powiekę oka oraz w wewnętrzną krawędź dolnej powieki. Linię wyprowadź w kształt migdała, ku górze. Uważaj, aby były równe i idealnie dopracowane – to zagwarantuje magiczne spojrzenie i wspaniały efekt. Usta lekko podkreśl beżową pomadką, a policzki jasnym różem wyłącznie po to, aby uwypuklić kości. Nie chcemy jednak, aby jakikolwiek niepotrzebny kolor na twarzy odciągał wzrok od hipnotyzującego spojrzenia.

JERRY HALL

W tym makijażu podstawę stanowi gładka, prawie jednolita cera oraz podkreślone czerwoną szminką usta. Te, od wielu lat, wciąż są bardzo modne! Można je nosić przy każdej okazji, do pracy, na zakupy i tam gdzie lubiane są najbardziej – na każdy czerwony dywan. Aby uzyskać makijaż podobny do tego, który nosiła Jerry Hall, pomaluj twarz podkładem (lepiej o ton jaśniejszym, niż ciemniejszym). Następnie kontur ust zaznacz kredką podobną w odcieniu do szminki, którą dalej wypełnij całą powierzchnię warg. Dobrze jest odcisnąć czerwony pocałunek na chusteczce, aby nadmiar szminki nie pojawił się nieszczęśliwie na zębach. W makijażu oczu bądź minimalistką. Tutaj wzrok przyciągają Twoje usta. Pamiętajcie jednak, że taki kolor na ustach lubi je pomniejszać, więc osoby o małych wargach niekoniecznie powinny go używać (lepiej wybrać odcienie pomarańczy, a na środek warg nałożyć błyszczyk).

KATE MOSS

Lata ’90, to przede wszystkim czasy „dziewczyny z sąsiedztwa”. MakeUp no makeUp królował tak na salonach jak i na ulicy. W dodatku jest bardzo łatwy w wykonania. Najistotniejszym punktem jest dobór odpowiedniej kolorystyki kosmetyków w taki sposób, aby pasowały do karnacji. Zacznij od nałożenia podkładu, który w żadnym wypadku nie powinien być ciemniejszy od Twojej skóry oraz powinien mieć odcień bliższy beżom niż różom. Następnie poniżej kości policzkowych nanieś bronzer (to sprawi, że kości się uwypuklą) oraz delikatny róż powyżej. Na górną powiekę nanieś neutralny cień, najlepiej matowy. Rozprowadź tusz do rzęs, możesz nim również delikatnie podkreślić brwi (lub użyć w tym celu żelu do brwi). Wykończ makijaż lekkim matującym pudrem, najlepiej mineralnym. tekst: JOANNA JAWOR

71

lounge ...bo jakość ma znaczenie


foto: 123rf.com

chirurgia plastyczna

W poszukiwaniu CZY WIESZ JAK WYGLĄDA TWARZ IDEALNA?

LICZBA PHI TO JEJ TAJEMNICA ORAZ NIEODŁĄCZNY ELEMENT CHIRURGII PLASTYCZNEJ. Od niepamiętnych czasów fascynuje nas piękno, przyciąga wzrok, oszałamia, wzbudza zachwyt i pożądanie. Piękni ludzie, piękne przedmioty. Jednak zbyt regularne twarze, zbyt dopieszczone zwracają uwagę na krótko, szybko się nudzą. Osoby, postrzegane jako piękne, często wcale nie mają idealnych rysów, ale mają to coś, co pozostaje niezdefiniowane i trudne do określenia. Ważne jest osiągnięcie pewnej harmonii, którą trudno określić matematycznie, choć wielu próbowało. Już w starożytności szukano reguł matematycznych wyznaczających „złote proporcje”, opisujące ciało idealne. Według kanonu Polikleta, głowa mieści się w wysokości człowieka siedem razy, natomiast według teorii Lizypa - aż osiem. Najsłynniejszy jest oczywiście Człowiek Witruwiański Leonarda Da Vinci – męska postać wpisana w kwadrat i okrąg – szczególny przykład idealnych proporcji.

zbudowany z trójkątów, których długość boków pozostaje w stosunku 1:1,168. Obraz ten zwany maską Marquardta (Phi mask) zdaje się potwierdzać istniejący w naturze wzorzec proporcji. Według doktora, najpełniej wpisują się w ten wzorzec twarze Angeliny Jolie i Elizabeth Hurley. Na stronie www.beautyanalysis.com znajdziecie instrukcje w jaki sposób nałożyć maskę Marquardta na własną, sfotografowaną twarz, a na YouTube możecie obejrzeć, jak zmienia się wizerunek dziewczyny poddany „obróbce” zgodnie z naniesioną maską. Czy jest piękniejsza? Tak więc liczba φ rządzi światem. Światem piękna. Najwspanialsze dzieła malarskie opierają się na idei złotego podziału, podobnie jak słynne budowle architektoniczne, nawet utwory muzyczne. A czy wiecie, że stosunek boków kart kredytowych to… 1,618?

Słyszeliście o niezwykle tajemniczej liczbie φ (phi)? Jej wartość - 1,618 – odzwierciedla stosunek długości dwóch odcinków. Przez stulecia stosunek 1:1,618 był postrzegany jako kwintesencja tzw. „złotego podziału”. Podobno ta matematyczna zasada rządzi naszym odczuwaniem proporcji i sugeruje, czy daną osobę lub przedmiot odbieramy jako piękne. Według Stephena Marquardta, chirurga z Kalifornii, pięknem twarzy również rządzi liczba φ. Opracował on dwuwymiarowy obraz twarzy 72

lounge ...bo jakość ma znaczenie


chirurgia plastyczna

CELEBRYCI IDEALNI W 2008 roku na zlecenie prestiżowej organizacji International Society of Aesthetic Plastic Surgery, wśród 20 000 chirurgów plastycznych z 84 krajów przeprowadzono ankietę, na jakie osoby ze świata celebrytów najczęściej powołują się pacjentki i pacjenci w gabinetach chirurgii plastycznej. Dominują tu oczywiście gwiazdy filmu, ale też pojawiają się modelki, gwiazdy sportu i estrady.

USTA – w tej kategorii absolutnym faworytem jest wspomniana Angelina Jolie, na drugim miejscu pojawia się Julia Roberts. Mężczyźni powołują się zwykle na Georga Clooneya, Brada Pitta i Antonio Banderasa.

NOS – znaczące zwycięstwo przypadło Nicole Kidman, za nią pojawiły się: Julia Roberts, Jennifer Aniston oraz nieżyjąca już Grace Kelly. Wśród panów w tej kategorii prowadzi Brad Pitt, tuż za nim George Clooney.

OCZY – Angelina Jolie znów wygrywa w tej kategorii, tuż za nią Catherine Zeta-Jones, Demi Moore, Michelle Pfeiffer i Salma Hayek. Wśród gwiazd poprzedniego pokolenia królują Sophia Loren, Elizabeth Taylor, Catherine Deneuve. Dominują trzej panowie George Clooney, Brad Pitt i Ben Affleck.

POLICZKI – najczęściej pojawiały się: Sophia Loren, Michelle Pfeiffer, Nicole Kidman, Angeline Jolie i Marilyn Monroe. U panów znów powtarzają się nazwiska Pitt, Clooney oraz Tom Cruise.

BRÓDKA – to kategoria głównie męska: kto? Oczywiście Pitt i Clooney, ale też Kirk Douglas, Ricky Martin i Antonio Banderas. Wśród kobiet nie ma tu zdecydowanej faworytki; najczęściej pojawiały się Sonia Braga, Nicole Kidman, Julia Roberts i Charlize Theron.

CZOŁO - Nicole Kidman, Madonna, Elizabeth Taylor. Mężczyźni: Tom Cruise i Brad Pitt.

NOGI – prowadzi Tina Turner, dalej Sharon Stone, Cameron Diaz i Jennifer Lopez. U mężczyzn ta kategoria jest w znacznej mniejszości, najczęściej słyszy się o nogach Davida Beckhama.

WŁOSY – Gisele Bundchen, Jennifer Aniston i Julia Roberts. Mężczyźni najczęściej powołują się na Toma Cruisea I Davida Beckhama.

POŚLADKI – wśród kobiet niezaprzeczalnie prowadzi Jennifer Lopez, dalej znalazły się Halle Berry i Sandra Bullock. Męskie kanony to Brad Pitt, Mel Gibson, Ricky Martin.

BRZUCH – kobiety na całym świecie wybrały brzuch Giselle Bundchen, ale też Shakiry, Demi Moore, Britney Spears (z wczesnych lat). Wśród mężczyzn Brada Pitta pobił Matthew McConaughey. Znane są też torsy Arnolda Schwarzeneggera i Davida Beckhama. MAŁGORZATA KELLER-SKOMSKA* www.doktorkeller.pl * autorka jest członkiem International Society of Aesthetic Plastic

REKLAMA

Surgery


zapachy

Ile zapachów jest w stanie rozpoznać przeciętny człowiek? Czy to prawda, że jedna kompozycja może powstawać przez kilka lat? Czy jest jakaś szkoła, która kształci fachowców? Zawód zwany „nosem” jest coraz bardziej popularny, nie tylko we Francji, skąd się wywodzi. Co dziwne, większość „nosów” stanowią panowie. Jeszcze dziwniejsze: by zostać „nosem”, wcale nie trzeba mieć wyjątkowego węchu. W jednym z francuskich filmów, Alain Chabat, który wciela się w rolę „nosa” (jakkolwiek to nie zabrzmi), wpada w furię, gdy perfumy, które przygotowywał od roku, nie podobają się odbiorcom. Na spotkaniu biznesowym, zamawiająca tłumaczy mgliście: Stawiamy na ciepły zapach skóry, ambry i… jakąś zwierzęcą nutę bazową, a nasz bohater zaciska szczęki, złorzecząc na prawo i lewo. Właśnie takie perfumy stworzył! W rezultacie powstaje idealna mieszanka, której bazą jest terpentyna (prawda, że zwierzęca?). Choć oglądamy Alaina Chabata z przymrużeniem oka – ten film uświadamia nam jak trudna i żmudna jest to praca. Wymagania sformułowane tak, że trudno je zrozumieć, marketingowcy i sprzedażowcy czekający w pogotowiu, milionowe zyski – tak wyobrażamy sobie dzisiejszy przemysł zapachowy. A jednak jest w nim coś z perfekcji – jeden zapach powstaje z reguły dwa lata. Pierwszy rok to budowanie kompozycji, drugi – produkcja. Czasem proces trwa dłużej. Mówi się, że Jacques Polges, „nos” domu perfumeryjnego Chanel, pracował nad zapachem Allure dwanaście lat.

Mieszanka zapachów Okazuje się, że przeciętny człowiek rozpoznaje ponad dziesięć tysięcy zapachów. Co ciekawe, większość z nich kojarzy nam się z czymś szczególnym. Ponoć odruchowo przypisujemy np. woń wanilii do konkretnej sytuacji, a później określamy w mózgu statusem „lubię” lub fot. 123rf.com

74

nie. Niemalże jak na Facebooku. To dlatego aromaterapia jest ogromną gałęzią przemysłu zapachowego. Jej przeciwnicy mogą skandować, że leżenie w chmurze wonnych olejków niewiele daje, zwłaszcza z medycznego punktu widzenia. Bardzo możliwe, że tak jest. Jednak skojarzenia, które wiążemy z wonią kwiatów, lawendy lub czekolady, wprowadzają nas w dobry nastrój. To podstawowa zasada działania aromaterapii. Z perfumami jest podobnie. Trudno określić dlaczego jedni wybierają te cytrusowe, podczas gdy inni wolą słodkie i ciężkie. Dzisiejsze perfumy to nie tylko naturalne olejki eteryczne. To także cały szereg substancji syntetycznych, wytwarzanych chociażby w laboratoriach. Czy wiecie ile perfum nie zostało dopuszczonych do sprzedaży z powodu jednego – zakazanego – składnika? Bardzo dużo.

Być perfumiarzem Kolebką perfumiarstwa jest francuskie miasto Grasse. Początkowo był to zawód rodzinny, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Zapachy tworzyli też kapłani, aptekarze i perfumiarze - rzemieślnicy. Dziś we Francji istnieje kilka szkół, które kształcą fachowców. Zazwyczaj na roku jest kilka osób, które po trzy - lub czteroletniej nauce, odbywają praktyki u „nosa” z wieloletnim doświadczeniem. Zasada przyuczania przez starszych wciąż jest zatem żywa. Podobno, by zostać „nosem” wcale nie trzeba mieć dużych zdolności sensorycznych. Raczej chodzi o… dobrą pamięć. Ważna jest

lounge ...bo jakość ma znaczenie


zapachy

wytrwałość i kreatywność - okazuje się bowiem, że młodzi adepci tej sztuki, po miesiącu nauki i ćwiczeń, powinni być w stanie nazwać około dwustu aromatycznych substancji. Kolejny etap to nauka rozkładania na czynniki pierwsze gotowych perfum. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale ponoć dopiero po dziesięciu latach pracy w zawodzie, adepci potrafią nazwać zawartość każdej zapachowej kompozycji.

Ród Farina Najstarszą na świecie fabrykę perfum założył w 1709 roku nikt inny, jak sam twórca wody kolońskiej (jej nazwa pochodzi od miejsca produkcji – Eau de Cologne) - Johann Maria Farina. Ten Włoch z pochodzenia założył swój biznes w Niemczech, zaopatrując w perfumy wszystkie europejskie dwory panujących ówcześnie królów. Jego wody kolońskiej używali też Wolter, Goethe, Balzak i wielu innych. Może wydawać nam się, że w tamtych czasach interes kwitł w najlepsze, a sami twórcy perfum, wolni od nacisków marketingowców i sprzedażowców, skupiali się tylko na przyjemnej części pracy. Nic bardziej mylnego. Przedsiębiorstwo Fariny przez ponad trzysta lat borykało się z problemami… nieuczciwej konkurencji. Wielu było bowiem takich, którzy nielegalnie wykorzy-

stywali nazwę głównego produktu i nazwisko Johanna. Założyciele firmy, a później ich następcy przeprowadzili tysiące spraw sądowych przeciwko producentom tanich zamienników; dopiero później pojawiło się znane nam określenie „znak towarowy”.

Proszek do prania też pachnie Zawód „nosa” staje się coraz bardziej popularny, nie tylko we Francji. Ponoć w Polsce szkołę perfumiarzy prowadzi Pollena-Aroma. Jednak tylko kilka domów mody zatrudnia swoje „nosy” na stałe (Chanel, Guerlain, Patou). Reszta to wolni strzelcy, którzy tworzą na zamówienie. Mówi się, że niewielki procent „nosów” zajmuje się kompozycjami perfum. Wielu z nich kreuje zapachy na potrzeby przemysłu spożywczego i chemii gospodarczej. Ileż jest chociażby aromatów tworzonych do perfumowania przedmiotów codziennego użytku: proszków do prania, mydeł i szamponów. Ich rola jest podwójna – mają mieć nie tylko zapach, który jest ładny, ale również taki, który zabija woń chemikaliów, użytych do produkcji. Ja chyba jednak wolę perfumy. AGNIESZKA ŻELAZKO

CIEKAWOSTKI… W nabłonku nosa człowieka znajduje się około 5 milionów komórek węchowych Psy, które mają węch o wiele lepszy niż ludzie, potrafią wywąchać emocje, np. strach Nasz węch jest zależny od stanu zdrowia organizmu oraz od hormonów – kobiety w ciąży są kilka razy bardziej wrażliwe na zapachy Jeden z najsłynniejszych zapachów - Joy, powstał w 1930 roku. Stworzył go Henri Almeras dla ratowania bogatych klientów firmy (i jej właściciela) przed depresją związaną z kryzysem finansowym

.

Piekna Twarz bez skalpela - Sculptra najskuteczniejszy lifting ,


Zrób prezent swojej kobiecie na Dzień Kobiet -

zadbaj o siebie! Jaki prezent dla żony, dziewczyny, partnerki na Dzień Kobiet? Dylemat wprawie każdego mężczyzny- bo decyzja niełatwa. Cokolwiek kupisz, zawsze może obrócić się przeciwko Tobie…Może ulec jej wiecznym błaganiom i zrobić w końcu porządek ze swoją zaniedbaną cerą, ciągle przerzedzającymi się włosami, tatuażem zrobionym w młodości, podwójnym podbródkiem, który ciągle nam wypomina, wystającym brzuchem, bruzdami i zmarszczkami na twarzy… Można wymieniać bez końca nasze zaniedbania… Zróbmy jej wymarzony prezent i zadbajmy w końcu o siebie- niech się chwalą nami przed swoimi koleżankami. Kobiety lubią zadbanych mężczyzn. A zabiegów dla Panów w gabinetach medycyny estetycznej ciągle przybywa. I dobrze. Bo zadbany mężczyzna to interesujący mężczyzna, świadomy, męski i seksowny. Usuwanie blizn, przebarwień - laserem Blizny potrądzikowe, przebarwienia to często pamiątki po okresie dojrzewania i problem spędzający sen z powiek wielu panów. Ale problem z którym laseroterapia świetnie radzi sobie już od dawna. Efektem zastosowania lasera MixTo SX jest wygładzenie, wyraźna poprawa wyglądu zmienionej na skutek trądziku skóry, spłycenie głębokich blizn, poprawa napięcia i kolorytu skóry. Sculptra - modelowanie twarzy Drobne zmarszczki, zaznaczone bruzdy nosowo-wargowe, linie między brwiami w rezultacie dają zmęczony wygląd twarzy. Doskonałym rozwiązaniem jest podanie Sculptry, dzięki czemu nadamy twarzy bardziej wyraziste rysy, podkreślimy linię brody czy przywrócimy objętość policzków

a jednocześnie poprawimy kondycję skóry. Spłycenia zmarszczek dokonuje się za pomocą iniekcji bardzo cienką igłą. Zabieg jest prawie bezbolesny a efekty są niesamowite - odmłodzenie gwarantowane. Mezoterapia - profilaktyka i leczenie wypadania włosów Zabieg mezoterapii nie tylko doskonale zatrzymuje proces utraty włosów, ale pomaga także odrosnąć włosom. Mezoterapia opiera się na podskórnym ostrzykiwaniu skóry głowy specjalnymi koktajlami leczniczymi. Poprzez liczne wstrzyknięcia z podaną częstotliwością – jeden zabieg raz na tydzień przez okres 1-2 miesięcy, możliwe jest w ciągu 4 miesięcy pomniejszenie łysienia nawet o 70 procent. Usuwanie tatuaży Laserowe usuwanie jest bardzo skuteczne przy większości typów tatuażu. Generalnie tatuaż może zostać całkowicie usunięty podczas zabiegów laserowych chyba, że znajduje się w warstwie podstawnej skóry lub w bliźnie. Po zabiegu w miejscu usuwanego barwnika pojawia się zaczerwienienie, swędzenie a czasami strupki. Jest to normalny proces, podczas którego barwnik jest eliminowany. New Midas - szybkie odchudzanie Odpowiednia dieta i ruch to dla wielu osób metoda niewystarczająca. Warto wtedy poddać się zabiegom urządzeniem New Midas. Panowie z lokalnymi otłuszczeniami w okolicach brzucha i podbródka zaledwie po kilku zabiegach tym urządzeniem widzą niesamowite efekty. Zabieg polega na silnym podgrzaniu tkanki tłuszczowej przyspieszającym metabolizm komórek i rozpuszczeniu zgromadzonego w nich tłuszczu. Opłaca się być zadbanym facetem - kobiety to uwielbiają!

W tym numerze publikujemy pytanie p. Ani- gratulujemy i zapraszamy na zabieg laserem MixTo CO2. „ Pani Doktor, Mam 36 lat. Między brwiami pojawiła mi się bruzda, powodując posępny wyraz twarzy. Słyszałam, że bez problemu można ją usunąć. Czy to prawda? Jeśli tak, to w jaki sposób i czy jest on bezpieczny? Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję. ” (Ania) Pani Aniu, Tak, to prawda. Taką bruzdę można usunąć bez problemu. Najlepszym sposobem na jej pozbycie się- będzie wypełnienie kwasem hialuronowym dobranym w zależności od stopnia głębokości zmiany. Jednak w pierwszej kolejności musimy unieruchomić mięśnie, które odpowiadają za powstanie bruzdy. Botoks jest absolutnie bezpieczny i skuteczny. Nie powoduje blizn, miejsce iniekcji jest niewidoczne, a ryzyko działań niepożądanych przy profesjonalnie wykonanym zabiegu jest bardzo niskie. Pozdrawiam serdecznie

Rozdajemy nagrody! Bardzo chętnie odpowiem na wszystkie Państwa pytania i wątpliwości związane z medycyną estetyczną. Najciekawsze pytanie zostanie nagrodzone zabiegiem wypełnienia

kwasem hialuronowym.

Piszcie na: roma.zielińska@magnopere.pl

Dr Roma Zielińska jest lekarzem chorób wewnętrznych z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Od ponad 9 lat zgłębia i propaguje zasady, jakimi kieruje się światowa medycyna estetyczna. Jest ona bardzo prężnie rozwijającą się gałęzią medycyny dzięki naszej stale rosnącej świadomości i aktywności zawodowej, a także dzięki chęci zachowania nie tylko dobrego zdrowia psychofizycznego, ale również atrakcyjnego wyglądu. Stanowi pewnego rodzaju „pomost” między kosmetyką a chirurgią plastyczną, i mimo iż kładzie główny nacisk na skórę, zajmuje się całym organizmem człowieka. W roku 1996 uzyskała dyplom lekarza medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego a od roku 2000 posiada specjalizację w zakresie Chorób Wewnętrznych. Od roku 2002 prowadzi własną praktykę internistyczną i medycyny estetycznej MAGNOPERE oraz jest trenerem technik mezoterapii oraz zastosowań peelingów dla lekarzy. Na bieżąco uczestniczy w kursach i szkoleniach z zakresu medycyny estetycznej, Międzynarodowych Kongresach Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Kongresach Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Doświadczenie internistyczne i praktyka lekarza medycyny estetycznej, dają jej możliwość spojrzenia na całego pacjenta, co ma ogromne znaczenie przy wyborze metody leczenia i znacząco wpływa na skuteczność efektów terapeutycznych. Jej życiu, pracy oraz etyce zawodowej towarzyszy nie starzejące się powiedzenie - Nihil nisi bene (Nic, jeśli nie dobrze).

MAGNOPERE Roma Zielińska Medycyna Estetyczna Wiślane Tarasy, ul. Grzegórzecka 67D/102 (klatkaD), Kraków, tel.: 509 604 440, (12) 353 72 27 - roma.zielinska@magnopere.pl 76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ARTYKUŁ PROMOCYJNY

Magnopere Roma Zielińska


fot. mat. promocyjne

Odnowa

po zimie Wraz z wiosną rozkwitają w naszym kraju dwie naprawdę piękne i ważne kampanie. Obydwie opierają się na współpracy marek kosmetycznych z fundacjami mającymi na celu poprawę warunków życia tych, którzy najbardziej tego potrzebują. Każda w inny sposób i w innym zakresie, ale każda daje to, co najważniejsze – nadzieję. Marka MAC w marcu rozpoczyna kolejną edycję VIVA Glam. Tegoroczna kampania ma na celu przede wszystkim propagowanie wśród młodych ludzi wiedzy i działań pozwalających na pohamowanie rozprzestrzeniającej się epidemii AIDS/ HIV. Rzecznikami tej edycji kampanii zostali Nicky Minaj oraz Ricky Martin. Jednym z najważniejszych aspektów kampanii VIVAGlam jest fakt, że całość dochodu (z wyłączeniem podatku VAT) trafia do fundacji.

Wszyscy z utęsknieniem wypatrujemy końca tej zimy, która dała się we znaki zarówno na polu ducha jak i ciała. Aby chociaż trochę przybliżyć wiosenną aurę, poddałam się zabiegowi odżywczo-relaksacyjnemu w Vanilla Spa. Każdy z nas ma czasami stresujące dni, niektóre bardziej, niektóre mniej. Wtedy z pomocą może przyjść właśnie Vanilla Spa. Zlokalizowane w samym centrum miasta, w malowniczej dzielnicy Salwator, co widać będzie szczególnie teraz - wiosną, Vanilla Spa sprawi, że Twój dzień będzie przyjemniejszy, a na pewno relaksujący. Przywitała mnie miła, w pełni profesjonalna obsługa SALONU spa, chętna do umilenia każdej chwili, którą tam spędzasz. Od razu dobrze poczułam się w wypełnionych relaksacyjnym zapachem, przytulnych i znakomicie urządzonych wnętrzach. Zabieg, któremu się poddałam, wyznaczył zupełnie nową jakość masażu, relaksu i odnowy ciała, dosłownie i w przenośni. Na początku wykonano peeling, później nałożono specjalną odżywczo-nawilżającą maskę na całe ciało, po czym zakosztowałam przyjemności sauny parowej, którą rozlożono wokoło mnie, aby maska dobrze się wchłonęła. Na zakończenie zrobiono mi odprężający masaż, a całe ciało posmarowano głęboko nawilżającym mleczkiem. W Vanilla Spa jest też znakomita strefa relaksu, gdzie po skończonym zabiegu można usiąść, wypocząć, czy wypić zimny (lub nie:-) napój, przygotowany przez obsługę. Na efekty tego zabiegu nie trzeba było długo czekać. Już na drugi dzień zauważyłam, że moja skóra jest wyraźnie gładsza, odżywiona i nawilżona, a przede wszystkim bardzo miła w dotyku. Co więcej, efekt ten nie zniknął, tylko utrzymywał się przez dobre kilka dni po zabiegu. Zwieńczeniem tego wszystkiego był dobry nastrój i wewnętrzny spokój, który także utrzymywał się długo po mojej wizycie. To niesamowite miejsce pozwoliło mi na odprężenie i prawdziwy relaks, mimo zimy i nawału obowiązków, przez ten krótki czas zapomniałam o problemach dnia codziennego. Do Vanilla Spa z całą pewnością jeszcze wrócę, a wszystkim spragnionym chwili wytchnienia bardzo to miejsce polecam.

Od momentu powstania MAC Aids Fund w 1994 roku, fundacja zgromadziła ponad 224 miliony dolarów i przekazała je potrzebującym. Na rynek wprowadzone zostało 7 linii pomadek i błyszczyków, każdej towarzyszyła kampania reklamowa z udziałem gwiazd – m.in. Lil’ Kim, Sir Elton John, Mary J. Blige, Shirley Manson, Linda Evangelista, Boy George, Christina Aguilera, Missy Elliott, Pamela Anderson, Lisa Marie Presley, Debbie Harry, Eve, Dita Von Teese, Fergie, Cyndi Lauper, czy Lady Gaga. Jedną z piękniejszych inicjatyw fundacji jest Kids Helping Kids – linia świątecznych kartek zaprojektowanych przez dzieci dotknięte chorobą, bądź wirusem. Cały dochód z ich sprzedaży przekazywany jest organizacjom zajmującym się wspieraniem najmłodszych dotkniętych HIV/AIDS. W marcu na rynek wchodzi również nowy zapach z linii PureDKNY – Drop of Werbena, który jest uhonorowaniem kolejnej współpracy marki z organizacją humanitarną CARE. Współpraca polega na zabezpieczaniu finansowej przyszłości kobiet z najuboższych rejonów świata. Poprzednia kampania, której zwieńczeniem było wprowadzenie w 2010 roku zapachu Vanilla, pozwoliła pomóc kobietom w Ugandzie. Drop of Werbena przenosi nas do Togo. Sercem zapachu jest zioło – werbena bazyliowa. Marka PureDKNY zakupuje ja od miejscowych rolników, w przeważającej części kobiet, co pozwala im godnie żyć i zabezpieczyć przyszłość ich dzieci, leczyć je, czy posyłać do szkoły. Całość zapachu łącznie z jego opakowaniem jest odzwierciedleniem prostoty i czystości. Buteleczka, stworzona ze biodegradowalnego szkła, zainspirowana została przejrzystością i kształtem kropli deszczu. Kartonik pozbawiony jest zbędnych elementów i podobnie jak butelka, korek i folia zabezpieczająca ulega całkowitemu rozkładowi. Zapach jest tak czysty jak intencje i pomaga zmieniać świat.

Joanna Belowska

Magda Merta-Mączyńska www.smokyeveningeyes.blogspot.com

REKLAMA

Każda taka akcja i kampania jest dowodem na to, że w tym świecie, w którym pozornie króluje jedynie blichtr, efekt i glamour piękno jest nie tylko fasadą, ale także przemawia w ważnej sprawie.


kosmetyki

PIĘKNO JEDNORAZOWE, BĄDŹ PRZEZNACZONE NA DWIE APLIKACJE. ZAWIERAJĄCE JEDEN RODZAJ PRODUKT, BĄDŹ TEŻ OFEROWANE JAKO ZESTAWY DWÓCH LUB TRZECH UZUPEŁNIAJĄCYCH SIĘ ZABIEGÓW. IDEALNE ZARÓWNO NA WYJAZD, JAK I W PIELĘGNACJI DOMOWEJ. HIGIENICZNE, EKONOMICZNE I CORAZ BARDZIEJ RÓŻNORODNE – KOSMETYKI

W SASZETKACH.

Kiedyś saszetki wypełnione produktem do pielęgnacji kojarzyły się głównie z próbkami dołączanymi do czasopism, bądź otrzymywanymi w perfumeriach. W chwili obecnej w tej formie dostępne są już niemalże wszystkie kosmetyki. Saszetki możemy nie tylko wziąć ze sobą w podróż, ale z powodzeniem korzystać z nich podczas codziennych zabiegów pielęgnacyjnych. Poręczne opakowania, małe pojemności – idealne na jedno lub dwa zastosowania, przystępna cena, a także rozszerzająca się stale oferta rodzajów i marek sprawiają, że sięgamy po nie coraz chętniej. Na rynku dostępne są już nie tylko maseczki odpowiednie dla wszystkich rodzajów cery i będące w stanie zaspokoić najróżniejsze ich potrzeby, ale także peelingi, płaty kolagenowe, płatki i maseczki pod oczy, maski żelowe, czy płatki pomagające uporać się z problemem zaskórników. Coraz częściej spotkać można również produkty przeznaczone do pielęgnacji dłoni, czy stóp – peelingi, maski intensywnie regenerujące, bądź też przynoszące ulgę po ciężkim dniu. Jedną z kluczowych zalet tego typu produktów jest świeżość i higiena jakie gwarantuje rodzaj opakowań. Saszetki są jednorazowe, a produkt w nich zamknięty aplikowany na twarz, bądź inną część ciała natychmiast po otwarciu opakowania. Nie istnieje problem z przechowywaniem, nie musimy obawiać się dostępu bakterii, czy tego, że maseczka zepsuje się, czy zanieczyści. Plusem jest również niewielka pojemność, ponieważ nawet jeśli produkt pod jakimś względem nie będzie spełniał naszych oczekiwań, lub nie będzie odpowiedni dla naszej skóry nie pozostajemy z pełnowymiarowym słoikiem dla którego trzeba wymyślić zastosowanie. Wystarczy jedynie unikać tego produktu w przyszłości. Pojemność saszetki ma również tą zaletę, że nie sposób znudzić się danym rodzajem maseczki lub peelingu – można wypróbować wiele różnych i stosować je naprzemiennie w zależności od aktualnego zapotrzebowania naszej cery.

78

Produktem, który wśród tych kosmetyków zasługuje na szczególne uznanie i uwagę są płaty kolagenowe i maski algowe. Mają one niespotykane właściwości nawilżające, rewelacyjnie poprawiają stan skóry przed ważnym dniem, takim jak na przykład ślub, czy wielkie wyjście. Płaty kolagenowe regenerują skórę, regulują wydzielanie serum, przywracają skórze jędrność i odpowiedni poziom nawilżenia a także wspomagają działanie innych zabiegów stosowanych na twarz. Maski kolagenowe mogą być wzbogacone różnymi komponentami jak witaminy, arnika, kawa, wyciągi z owoców. Wspomaga to dodatkowo ich działanie w zależności od rodzaju dodatków. Poza saszetkami zawierającymi maski, czy peelingi do twarzy warto zwrócić uwagę również na produkty do pielęgnacji dłoni i stóp, które kilka polskich marek wprowadziło jakiś czas temu do swojej oferty. Bardzo wygodne i poręczne zestawy skrub plus maska świetnie sprawdzają się w pielęgnacji pomiędzy wizytami w salonie i pomagają zadbać o piękny wygląd skóry. Są też idealne, by zadbać o stopy, czy dłonie podczas wyjazdu. Jeżeli do tej pory nie miałyście okazji, by wypróbować kosmetyki w saszetkach, warto przyjrzeć się im bliżej podczas kolejnej wizyty w drogerii. Asortyment jest naprawdę bardzo bogaty, a marki, zwłaszcza polskie, wprowadzając coraz więcej bardzo ciekawych pozycji – możemy wybierać spośród masek przeznaczonych do codziennej pielęgnacji, maseczek randkowych, mających zapewnić nam olśniewający wygląd tuż przed ważnym dla nas wyjściem, czy nawet saszetek z produktami pod oczy, które poratuj�� nasze spojrzenie po nieprzespanej nocy. Dermika, Tołpa, Perfecta, czy Bielenda to tylko niektóre z propozycji.

Magda Merta-Mączyńska www.smokyeveningeyes.blogspot.com

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Zawalcz o urodę zadbaj o…

…zdrowie

B

yłoby wspaniale, gdyby nasze sylwetki atrakcyjnością nie ustępowały figurom gwiazd z kolorowych magazynów. Niestety, w życiu nie ma tak łatwo. O urodę i zdrowie należy i warto walczyć, ponieważ nikt nie rodzi się idealnie zadbany. Przymierzasz strój kąpielowy lub krótką spódniczkę i ku swojemu przerażeniu stwierdzasz, że Twoja skóra przypomina pomarańcz ! Znasz ten koszmar? Cellulit (lipodystrofia) jest defektem kosmetycznym, z którym boryka się około 90% kobiet. Najczęściej pojawia w okolicach ud i pośladków i jest konsekwencją niedostatecznego wydalania końcowych produktów przemiany materii. Samotna walka z pomarańczową skórką bywa, trudna i męcząca, ale nie musi być syzyfowym wysiłkiem. Kluczowym narzędziem w batalii o jędrną skórę jest dobór skutecznej i potwierdzonej naukowo metody, która daje optymalne efekty. Ze względu na złożoność problemu konieczne jest zróżnicowane i wielostronne działanie. Zintegrowana terapia antycellulitowa to gwałtowny i kompleksowy atak na wroga każdej kobiety, składający się z kilku, elementów, z których każdy jest ze sobą sprzężony i niezbędny do osiągnięcia sukcesu. Pierwszy krok w kierunku gładkiego ciała to uwolnienie grudek tłuszczowych z tkanki podskórnej. Następnie wykonuje się dwa masaże- odchudzający i bańką chińską, mające na celu ujędrnienie skóry, zwiększenie metabolizmu tkanek i tym samym spalenie wcześniej uwolnionych grudek. Istotnym elementem całości terapii jest opracowanie specjalnego programu treningowego, dostosowanego do indywidualnych upodobań i możliwości, który pomoże spalić komórki tłuszczowe. Zwieńczeniem

www.c-zdrowia.pl ARTYKUŁ PROMOCYJNY

ataku na celullit jest zastosowanie tzw. kinesiotapingu, polegającego na oklejaniu dotkniętych cellulitem miejsc taśmami, co zapewnia stały drenaż chłonki. Wszyscy chcielibyśmy się czuć tak jak wyglądamy, często zapominając o tym, że wszelkie działania zmierzające do poprawy kondycji oraz urody muszą być poprzedzone pielęgnacją od wewnątrz. Nasze jelita, będące kanalizacją całego organizmu potrzebują regularnego czyszczenia, podobnie jak samochód, który wymaga przeglądu i regularnej wymiany oleju. Hydrokolonoterapia czyli tzw. irygacja (płukanie) jelita grubego to najbardziej skuteczny, naturalny i nowoczesny program do oczyszczania organizmu z zatruwających go złogów i toksyn. Uczucie lekkości, świeżości, przypływ energii i sił witalnych, na dobre możemy zapomnieć o uczuciach wzdęcia czy zaparcia. – oto co zyskujemy dzięki cudownemu oczyszczaniu. Doskonałym uzupełnieniem serii zabiegów detoksykacyjnych jest ozonoterapia, na całym świecie stosowana w urologii, dermatologii, ginekologii, położnictwie oraz onkologii. Ten niezwykły pierwiastek posiada ogromną zdolność przenikania przez skórę wykazując przy tym silne właściwości bakteriobójcze oraz grzybobójcze, podnosi wydolność organizmu, zwiększa zakres ruchomości stawów i siłę mięśniową. Zadbaj o siebie już dziś i odwiedź Centrum Zdrowia. Jesteśmy prywatną, nowoczesną i ekskluzywną kliniką na terenie województwa małopolskiego mieszczącą się ul. Grzegórzeckiej 67C/U2 w Krakowie., której wykwalifikowany personel medyczny codziennie pomaga w dążeniu do osiągania harmonii i dobrego samopoczucia.

Dbaj o zdrowie dziś, aby nie marzyć o nim w przyszłości USŁUGI: · hydrokolonoterapia · ozonoterapia · rehabilitacja · fizykoterapia · masaż · ozonoterapia · terapia mora · konsultacje lekarskie

Centrum Zdrowia ul. Grzegórzecka 67C/U2 31-559 Kraków tel: +48 12 353 07 70 tel. kom: 783 530 770 e-mail: kontakt@c-zdrowia.pl CZYNNE: pn 10:00 - 18:00 wt - pt 8 - 19 sob 8 - 13


Krakowska Loża Gentlemanów | Baroque Kazimierz - 2. 03 fot: Marta Szczepanik | lounge

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 80

lounge ...bo jakość ma znaczenie


d

gadĹźety | motolounge | dom i wnÄ&#x2122;trza |

design lounge


gadżety

SPOSÓB NA ZAKORKOWANE ULICE

KAMERA, APARAT I DRUKARKA W JEDNYM

Polaroid Z340 to połączenie aparatu, kamery wideo, drukarki fotograficznej i designu przypominającego faks. Obraz rejestrowany jest przez 14-megapikselowy sensor CCD formatu 4:3 i wysyłany na kartę SD(HC) lub do wbudowanej pamięci. Stamtąd można wydrukować go na specjalnym papierze fotograficznym, używając wbudowanej w korpus drukarki termicznej. Według zapewnień producenta druk trwa niecałą minutę. Rozmiar zdjęcia drukowanego przez aparat to 3 x 4” (7,62 x 10,08 cm), a zastosowana technologia to termiczny druk bezatramentowy na papierze ZINK Zero Ink. Cena: ok. 1200 złotych.

Firma BOXX przedstawiła rozwiązanie, które ma pomóc poruszanie się po zatłoczonych miastach. Stworzyła ona miniaturowy pojazd, który ma być nie tylko szybki i wygodny, ale sprofilowany tak, by kierowca z łatwością ominął zakorkowane ulice. Pojazd mierzy zaledwie metr długości i mimo niewielkich rozmiarów oferuje przyzwoite osiągi, bo zasięg prawie 130 kilometrów przy prędkości maksymalnej 56 km/h w mieście powinien w zupełności wystarczyć. Egzemplarze z pierwszej, krótkiej serii produkcyjnej, dostępne w 2012 roku kosztują 3995 dolarów, czyli ponad 12 tys. złotych.

FUTURYSTYCZNA PRALKA

Choć pralka The Orbit jest na razie tylko koncepcją, to osoby, dla których pranie jest zmorą pewnie i tak będą zachwycone. Pranie lewituje wewnątrz zasilanego bateriami pierścienia. Brudne pranie wrzuca się do zbudowanej z podwójnej warstwy specjalnego szkła kuli, którą umieszcza się w pierścieniu. Następnie pod wysokim ciśnieniem jest czyszczone suchym lodem i suszone. Wygląd pralki jest maksymalnie minimalistyczny. Po krótkim oczekiwaniu pranie jest gotowe.

Oczywiście pralka obsługiwania jest za pomocą ekranu dotykowego.

SZKLANE EKRANY OD CORNING

Corning to firma stojąca za niezwykle wytrzymałym szkłem Gorilla, skutecznie chroniącym fronty wielu urządzeń mobilnych. Pracujący w niej inżynierowie twierdzą, że naszą, nie tak odległą przyszłość, zdominują szklane ekrany dotykowe, które zastąpią kuchenne blaty, łazienkowe lustra, czy okienne szyby i chcą stworzyć świat ze szkła, którego powierzchnia będzie ekranem dotykowym zdolnym do komunikacji z urządzeniami przenośnymi typu tablet i smartfon. Według Corning, tablet stanie się cienkim urządzeniem składającym się głównie ze szkła i wyspecjalizowanej optyki, które będzie w stanie komunikować się z dużymi ekranami, czyli oknami, lustrami, stołami, tablicami, a nawet samochodowymi pulpitami. To wizja odległa, ale bardzo kusząca i nie nierealna.

Więcej ciekawostek ze świata internetu i nowych technologii znajdziesz na kanale Pro lifestyle’owej telewizji internetowej ISTV. 

Cotygodniowe odcinki programów rozrywkowych i tematycznych, to istna dawka humoru, inspiracji, ciekawostek i wiedzy. Wśród kanałów Fun, Glam i Pro każdy znajdzie program odpowiedni dla siebie. Oglądaj na www.istv.pl!

82

lounge ...bo jakość ma znaczenie


gadżety

Paweł Warzecha

FUJITSU LIFEBOOK 2013

Fujitsu Lifebook 2013 to koncepcyjny laptop o modułowej budowie, w którego skład wchodzą aparatem fotograficzny, tablet i telefon. Na pierwszy rzut oka laptop wyróżnia się sporą grubością i masywną klapa matrycy. Dlaczego producent zdecydował się na takie gabaryty? Laptop to w rzeczywistości kilka oddzielnych urządzeń. Z klapy matrycy można wyjąć aparat fotograficzny, zamiast klawiatury jest wyciągany tablet i dołączany niczym karta rozszerzeń smart fon, a każdego z urządzeń można używać niezależnie.

STANOWISKO DLA EKSTREMALNYCH GRACZY

Jeśli komputerowe wyścigi to dla Ciebie coś więcej niż tylko sporadyczna rozrywka, warto rozejrzeć się za sprzętem, który zbliży grę komputerową do realiów tak bardzo, jak to tylko możliwe w domowych warunkach. Może się to udać na przykład dzięki proponowanemu przez Vesaro stanowisku dla graczy. Stanowisko Vesaro to sprzęt, który producent pozwala konfigurować zgodnie z preferencjami klienta, który sam dobiera liczbę i rodzaj elementów składowych. Najprostszy zestaw kosztuje ok. 999 funtów, a kolejne można dokupywać stopniowo.

ELEKTRYCZNE RĘKAWICE

Zimą na pewno zdarzają się takie sytuacje, kiedy zwykłe, nawet dość solidnie ocieplane zimowe rękawice nie wystarczają, by odpowiednio uchronić przed mrozem. Dobrym rozwiązaniem na ekstremalnie mroźne dni mogą okazać się elektryczne rękawice VentureHeat, które dzięki litowo-jonowym bateriom ogrzewają dłonie nawet do 8 godzin. Zasilające akumulatory są lekkie i schowane w bocznych kieszeniach, aby nie utrudniać noszenia rękawic. Na zewnętrznej powierzchni rękawicy znajduje się włącznik, który jest też 4-stopniowym regulatorem mocy ogrzewania. Ciepło rozchodzi się głównie w rejon palców i śródręcza. Cena: ok. 180 dolarów.

zdjęcia: mat. promocyjne 83

lounge ...bo jakość ma znaczenie

NOKIA LUMIA 800

Lumia 800 to wykonany z jednego kawałka poliwęglanu bestseller od Nokii, który mogę polecić, zwłaszcza fanom niebanalnego designu, bo telefon wśród innych dostępnych na rynku po prostu się wyróżnia. Telefon jest masywny, ale wytrzymały, a front jest chroniony taflą odpornego szkła Gorilla. Ekran ma 3,7 cala i jest lekko wypukły, dzięki czemu obsługa jest wygodniejsza. Rozdzielczość 480x800 pixeli zapewni świetną czytelność oraz ostrość. Lumia 800 pracuje na systemie Windows Phone 7.5, który obsługuje się przez kafelki, czyli skróty do aplikacji. Odtwarzacz muzyki w telefonie jest ładny i prosty w obsłudze, jednak brakuje w nim equalizera, a jakość odtwarzania dźwięku nie jest najlepsza. Aparat z optyką Carl Zeiss robi zdjęcia w rozdzielczości 8 MPx. Pozytywną cechą jest darmowa nawigacji Drive. Telefon nie jest tani, ale wszystkim, którzy cenią dobry design i nie zniechęcają się systemem od Microsoftu, można go polecić.


Concept Store - design, rzemiosło, sztuka po polsku - kreatywna przestrzeń dla miłośników niebanalnych przedmiotów, sztuki i rodzimych marek. Ale, o co chodzi z tym polskim designem? - czyli krótka opowieść o kreatywnych rozwiązaniach. Wszystko zaczęło się od pomysłu na stworzenie miejsca, które połączy rożne dziedziny sztuki: wzornictwo, malarstwo, fotografię, grafikę, rękodzieło. Potem długie i żmudne poszukiwania odpowiedniego lokalu - preferowany styl loftowy. Szybko okazało się, że w Krakowie- mieście małych, przytulnych kawiarenek, ukrytych w stylowych kamieniczkach, to nie będzie takie łatwe. Dla chcącego nie ma przeszkód, są tylko wyzwania. W końcu udało się znaleźć odpowiednie lokum w budynku Factory Park na ul. Fabrycznej i prawie bezboleśnie przebrnąć przez konieczny remont. Sufit 5 metrów nad podłogą, duże okna, beton zamiast nieśmiertelnych płytek - Nova Arteria zaczęła nabierać konkretnych kształtów w surowych wnętrzach. Dla designu to wymarzone otoczenie. O polskim designie napisano już wiele i to bardzo pochlebnie. Młodzi zdolni, zdobywają nagrody krajowe i międzynarodowe, wystawiają swoje prace w galeriach designu na całym świecie, czemu więc nie zaprosić ich do Krakowa? Jak pomyślałyśmy , tak zrobiłyśmy ! W Novej Arterii można zobaczyć produkty zarówno uznanych polskich projektantów, jak również tych, którzy dopiero zaczynają. Dajemy szansę młodym na zaprezentowanie swoich prac w showroomie, jeśli mają ciekawy pomysł, wspieramy

jego realizację. Aze Design, Design Box, Ceramika Budzowscy, Dingflux, Fawory, Fivetimesone, Glasswork Wrześniak, Kafti, Malafor, Mebilo, Nagi, Sztuka Beskidzka, Tabanda, Twopeople, to tylko niektóre marki z jakimi współpracujemy. Ciągle też przybywają nowe. Wełniane poduszki i pufy do złudzenia przypominają kamienne otoczaki prosto z Raby, a jednocześnie są lekkie jak piórko. Siedzisko stworzone z jednego kawałka dębowego drewna zostało ubrane w polerowaną lustrzaną blachę, a pompowane fotele, w płótno żaglowe odporne na warunki atmosferyczne.

niejsi w swoich decyzjach, dotyczących tworzenia własnej przestrzeni mieszkalnej i życiowej. Często jeden mały detal, pozornie zupełnie z innej bajki, potrafi zmienić charakter całego wnętrza. Nie trzeba wiec wydawać fortuny, aby się wyróżnić. W dzisiejszym świecie masowej konsumpcji podkreślenie własnego, indywidualnego stylu, daje dużo satysfakcji. Warto docenić głęboko zakorzenione tradycje rękodzieła.

Dzbanek do herbaty wygląda jak ekskluzywna torba na prezenty, inspirowane folklorem dywany to zmaksymalizowane filcowe wycinanki, a krzesełka i fotele z lat 50-tych, po transformacji dostają nowe wypełnienie w postaci splotów z nowoczesnych, przemysłowych materiałów. Kreatywność wyzwolona! Teraz i w naszym mieście można zobaczyć te wszystkie ciekawostki, dotknąć, usiąść, zainspirować się i rozsmakować w dobrym designie. Showroom daje te wszystkie możliwości, a dla wygody klientów powstaje również sklep internetowy. Chciałybyśmy, żeby ludzie byli trochę odważ-

ARTYKUŁ PROMOCYJNY 84

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Nova Arteria współpracuje wyłącznie z polskimi artystami. Warto docenić głęboko zakorzenione tradycje rękodzieła. Nova Arteria współpracuje wyłącznie z polskimi artystami. Ceramiczne patery, misy wypalane w piecach, rzeźby, szklane świeczniki, kielichy, wazony, karafki produkowane tradycyjnymi metodami, oraz tekstylia urzekają formą, kolorami, jakością wykonania i są idealnym prezentem na każdą okazję.

Współpraca: Zapraszamy do współpracy designerów, projektantów, malarzy, fotografów i grafików oraz wszystkich mających kreatywne propozycje i odwagę aby je zaprezentować światu:) Dajcie się poznać !

Nie zapominajmy jednak że prawdziwym dopełnieniem każdego wnętrza jest sztuka. Warto zainwestować w obraz, grafikę, czy fotografie ulubionego artysty by przekonać się, jak bardzo zmieni to wygląd mieszkania. W Novej Arterii, kilkadziesiąt metrów kwadratowych między podłogą i sufitem zarezerwowano dla artystów. Można zaprezentować swoje prace, urządzić wernisaż, zaprosić przyjaciół i w miłej atmosferze z lampką wina zanurzyć się w twórcze rozważania. Na neutralnym tle szaro - białych ścian, w otoczeniu designu - sztuka prezentuje się wyjątkowo dobrze. Zapraszamy po inspiracje do Novej Arterii, miejsca tętniącego życiem i kolorami. Bądźcie kreatywni ! Dominika & Karolina założycielki Novej Arterii

ARTYKUŁ PROMOCYJNY 85

lounge ...bo jakość ma znaczenie


pasaż

Piesku czytales? Maja czynne

w niedziele

Fryzura Twoich marzeń w zasięgu naszych nożyczek! ul. Racławicka 26 tel: 12 357 73 57

Nowy! ul. Kupa 5 (na Kazimierzu)

www.avantapres.pl salon@avantapres.pl

86

lounge ...bo jakość ma znaczenie


pasaż

...bo jakość ma znaczenie

najwygodniejszym miejscem dla Twojej reklamy! chcesz wiedziec więcej zadzwoń lub napisz tel.: (12) 633 77 33 info@loungemagazyn.pl

lounge (012) 633 77 33 info@loungemagazyn.pl


na koniec

O pięknie spontaniczności JAK NIE PRZENIKLIWY MRÓZ, TO PRZESZYWAJĄCY WIATR. JAK NIE ŚNIEG, TO DESZCZ. ZIMA ZMIENIŁA SIĘ NAM W JESIEŃ, SZYBKO I NIEPOSTRZEŻENIE, A DO LATA, TEJ NAJPIĘKNIEJSZEJ PORY ROKU, DALEKO JAK STĄD DO HONOLULU. O takiej aurze zazwyczaj mówi się: pogoda barowa. Wolałbym inne określenie, może np. filmowa albo lekturowa, ale cóż, jest jak jest, zbitka się utarła. Ktoś pewnie wpadł na nią w przypływie melancholii i tak już zostało. Sam zresztą wyszedłbym do knajpy, bo nastrój mój też barowy, może nie nieprzysiadalny, aż tak to nie, ale barowy na pewno. Po pierwsze jednak, jest na to zdecydowanie za wcześnie, a po drugie - muszę napisać felieton. O pięknie. Wychodzę kupić coś na śniadanie. Chodnik krzywy niemiłosiernie, współczuję kobietom, że muszą po czymś takim chodzić w szpilkach. Ulica nie lepsza - podziurawiona bardziej niż szwajcarski ser, w każdej dziurze kałuża, a jedna z nich tak wielka, że rozlewa się na całą ulicę; współczuję kierowcom, że muszą po czymś takim jeździć. Po prawej mijam budynek szkoły, technikum – ohydne wielkie szare pudełko od zapałek, współczuję uczniom, że muszą się uczyć w czymś tak brzydkim. Niedaleko mojego mieszkania wybudowano luksusowe apartamentowce, w cholerę chcą za metr. Ohydne akwaria podzielone na mniejsze akwaria, z widokiem na stację benzynową i ruchliwą ulicę. Żeromski przewróciłby się w grobie - sądzę, że jemu nie tylko o szkło samo w sobie chodziło, ale też o przynajmniej jakieś minimum estetyki. Współczuję tym, którzy w czymś takim mieszkają, zwłaszcza w tym jednym z tych budynków tuż koło stacji, nad nią niemal, choć może akurat w tym wypadku moje współczucie jest na wyrost, bo przecież sami chcieli. Bądźmy szczerzy: Polska tylko bywa piękna. I to dość rzadko. Muszę napisać felieton o pięknie. Włączam muzykę. Adele, lubię ją, niektórzy mówią, że

to komercja, ale mnie mało to obchodzi, niech sobie będzie komercyjne, skoro ładne. Zresztą gros tych zarzucających komerchę to hipokryci, sami chcieliby zarabiać kupę kasy. Poza tym, jak tak spojrzeć obiektywnie, zazwyczaj słuchałem muzyki komercyjnej, undergroundowych zespołów praktycznie nie znałem, chyba że tych kilka, w których grali moi koledzy. Ale oni zazwyczaj zapodawali covery.

pozbawiony gorsetu konwenansów czy balastu subkulturowego dziedzictwa. I to właśnie jest piękne, nie chodzi oczywiście tylko o muzykę, to jedynie przykład. Piękne jest to poczucie, że można robić, myśleć, czuć co się chce, a nie tylko funkcjonować w jakichś narzuconych ci społecznie schematach. Że można jednak w tym świecie być sobą, rzecz jasna nie zawsze, ale przynajmniej czasami.

W ogóle jestem raczej mało muzyczny, słuchu nie mam, jak usłyszałem singiel Gotye, to byłem przekonany, że to jakaś nowa piosenka Stinga, głosu nie posiadam tym bardziej, nawet na

Wielu, coraz więcej moich znajomych tego nie potrafi. Chyba za bardzo wsiąkli w rolę: menedżera, statecznego ojca, odpowiedzialnej matki. Za bardzo przejmują się społecznymi dogmatami. Za bardzo martwią się tym, że ktoś mógłby ich wyśmiać, kiedy będą głupawo pląsać na dyskotece. Trochę jak Miłosz, który tworzył limeryki, ale nikomu ich nie ujawniał, sądząc, że mu nie wypada. Szymborska nie miała z tym problemów, a przecież i ona, i on jechali na tym samym wózku – wózku szacownych i szanowanych poetów, wielkich noblistów.

Bądźmy szczerzy: Polska tylko bywa piękna.

I to dość rzadko. balangach nigdy nie śpiewałem. A jak trzeba wyśpiewać: Sto lat!, to zazwyczaj tylko ruszam ustami, słowa na szczęście znam. Na chyba najczęściej zadawane wśród młodzieży pytanie: czego słuchasz? - odpowiadałem zazwyczaj zgodnie z prawdą, że wszystkiego po trochu. Nigdy nie należałem też do żadnej muzycznej subkultury, nie byłem ani metalem, ani depeszem*, ani np. hip-hopowcem.

Co tam znajomi, co tam Miłosz, sam niestety nieraz przyłapuje się na tym, że czegoś nie robię, bo boję się śmieszności. Na tym, że niepotrzebnie narzucam sobie ograniczenia. A przecież chyba w każdym z nas tkwi trochę dziecka, wołającego o nieco więcej luzu. Bo spontaniczność jest piękna. Jak lato, jak poezja Szymborskiej, jak muzyka Adele.

WOJCIECH KLĘCZAR

Być może dlatego, jeśli już coś gdzieś usłyszę, mogę chłonąć muzykę bez żadnego skrępowania. Nie muszę udawać, że coś mi się nie podoba, bo komercyjne, bo nie z mojego gatunku, bo czegoś takiego słuchać nie powinienem. Słowem: w odbiorze muzyki jestem naturalny,

* w trosce o czytelników urodzonych na przełomie millenium (i młodszych) napiszemy, iż subkultura depeszy /całkiem spora, na przełomie lat 80. i 90./ skupiała fanów nie tyle jakiegoś stylu muzycznego, co po prostu jednej grupy - Depeche Mode /przyp. red./

w kwietniu:

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia w tym temacie, dysponujesz ciekawym materiałem lub chcesz zaprezentować swoją firmę - odezwij się do nas! Na materiały czekamy do 20 marca

ta zielona, jak i betonowa 88

lounge ...bo jakość ma znaczenie



lounge | No 39 | marzec'12