Page 1

lounge magazyn

28 bezcenny

moda

kultura

muzyka

wydarzenia

film

uroda

kariera

podr贸偶e

krak贸w

www.loungemagazyn.pl

luty 2011 ISSN 1899-1262


Komfortowe wnętrza, relaks i spokój.

Najn ow s z e , i n n owa c y jn e u r z ą d z e n i a .

Lumenis ONE IPL

LightSheer DUET

Zamykanie naczyń krwionośnych na twarzy i na nogach Fotoodmładzanie Usuwanie przebarwień

Najkrótszy czas. Depilacja nóg w 20 minut! Bezboleśnie Bezpiecznie

ul. Pilotów 2 | w budynku ETIUDA |

PARKING | tel: 12-290-32-00 | www.magnoliamed.pl DLA KLIENTÓW SALONU

www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl | www.magnoliamed.pl


...because quality matters lounge magazyn

1


redakcja

28

Redakcja:

luty 2011

Szymek -

Chochlik Redakcyjny

Współpraca: Joanna Belowska, Joanna Zajączkowska, Wirginia Bryll, Adam Grzanka, Asia Jawor, Wojtek Klęczar, Asia Oparcik, Asia Roman, Małgorzata Pawłowska, Adrian Suszczyński, Bartosz Walat, Szymon Wróbel Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl tel. (012) 633 77 33

www.loungemagazyn.pl Okładka i zdjęcie po lewej: fot. Bartek Radwan / WinnowPhoto modelka: Noelia Nabar / Number7mm Barcelona Stylizacja: Paola Mai / WinnowPhoto Make-up: Silvia Candame Fryzury: Akademia Stylizacji M.P. Babicz Retusz : Pixelwizard Okładka: sukienka: MarcCain, bizuteria: Dsquared Po lewej: T-shirt: Max Mara, getry: Sass&Bide, biżuteria: Iza Ziółkowska Kreatura, buty: Hilfiger Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem. Jeśli nadal wytrzeszczasz oczy na ten malutki tekst to znaczy ze potrzebujesz odrobiny relaksu i musisz szybko przejść do działu kafeteria lub po prostu weź zimny prysznic.

2

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


P

o świątecznym okresie obdarowywania bliskich prezentami, nastał okres walentynkowy, potem będzie dzień kobiet, dzień dziecka itd. A my właśnie teraz, po świętach, przed walentynkami i całą resztą, dzięki uprzejmości naszych partnerów i zaprzyjaźnionych klubów chcemy Was obdarować prezentami. Wystarczy odpowiedzieć poprawnie na pytania, odpowiedzi wysłać na nasz adres konkursowy: konkurs@loungemagazy.pl, a w temacie wpisać nazwę firmy, o której fant walczycie. Na odpowiedzi czekamy do 20 lutego.

Dwugodzinny masaż gorącymi kamieniami

Zgadujcie, szukajcie, wygrywajcie!

Terapia wyszczuplająca

Możesz wygrać Ultra-skuteczną terapię wyszczuplającą: Trening wibracyjny Fit Vibe pod okiem trenera personalnego + lipomasaż próżniowy bańką chińską, o wartości 195 zł, jeżeli odpowiesz na pytanie: czy lipomasaż bańką chińską skutecznie redukuje cellulit i tkankę tłuszczową? 25 mail wygrywa!

Masz ochotę na dwugodzinny masaż gorącymi kamieniami, który wprowadzi Cię w stan głębokiego relaksu? Wystarczy, że odpowiesz na pytanie: Ile rodzajów masaży jest aktualnie w ofercie Lokomocjon? 10 mail łapie się na masaż Rock to sleep!

Abonament na Spinning i Body&Mind

Do wygrania 1 miesięczny Abonament na Spinning i Body&Mind. Jeżeli wiesz, które urodziny obchodził Flex Sport&Health Club dnia 10.01.2011, jeżeli uważnie czytasz Lounge Magazyn, odpowiedź znajdziesz w tym numerze. 20 mail wygrywa!

2 karnety do solarium

Do wygrania 2 karnety do Solarium Platinium każdy o wartości 100 zł. Wiesz ile punktów Solarium Platinium znajduje się obecnie w Małopolsce? 15 i 30 mail wygrywa.

Torebka od Me&Bags

Marzy Ci się torebka z kolekcji me&BAGS? Podaj minimum 2 miejsca, gdzie można kupić torebki me&BAGS, podpowiedzi szukaj na stronie www.mebags.pl . 15 mail wygrywa! ...because quality matters lounge magazyn

3


zdjęcia: Michalina Cebo / lounge

filtr miejski

imprezy i otwarcia_

Pierwsze urodziny Flex’a zajęcia, szkolenia dietetyczne, prezentacje, masaże i darmowe konsultacje. 13 stycznia swych sił można było spróbować w pięciogodzinnym maratonie spinningowym. Niektórzy z nas zdążyli przez ten czas uzależnić się od spinningu,

wszyscy chętnie skorzystali z zaproszenia na after party, które odbyło się 14 stycznia w Drukarni. Podobała nam się impreza! Podoba nam się moda na zdrowie.

zdjęcia: Jacek Wejster / mat. org.

10 stycznia Flex Club świętował swoje pierwsze urodziny. Lounge Magazyn towarzyszył klubowi przez cały ten rok obserwując i wspierając we wszystkich poczynaniach. Przez 5 dni trwały w klubie dodatkowe

GDZIEINDZIEJ by Mulholland Drive & L.Fantazja znaleźć to prawdziwa gratka dla koneserow takich przedmiotów. Mulholland Drive własnie rozpoczął współpracę z młodą projektantką - Leną Fantazją, która tworzy na granicy sztuki i użytku. Jej ubrania pełne kolorow i życia, każą zapomnieć o szarej rzeczywistosci i przenoszą nas w swiat marzen i surrealizmu. Moda jest tu ogniwem łączącym ze światem realnym. Własnie w takiej konwencji realizmu magiczego zostały zorganizowane Urodziny

Mulholland Drive, gdzie czekało na nas wiele zdarzeń artystycznych, takich jak Wystawa Grafik Niny Gregier czy performance art Leszlo Peruny. Stroną muzyczną imprezy zajęli się Dj’e : Polardroidz, Con. crate i Indecorum. Jak zapowiadaja organizatorzy projekt Gdzieindziej Mulholland Drive & Lena Fantazja się nie konczy, w najblizszym czasie planowany jest pokaz oraz premiera filmu modowego.

de to wyjątkowy projekt – efekt współpracy pana Tomasza Orłowskiego, Ambasadora RP w Paryżu oraz jego żony Aleksandry z polskimi twórcami: fotografem Piotrem Stokłosą, stylistką Paulą Maj oraz Akademią Stylizacji Małgorzaty Babicz a także projektantami mody: PLICH’em, Gosią Baczyńską, Violą Śpiechowicz, Maciejem Zieniem, Ewą Minge. W roli modelek wystąpiły utalentowane aktorki młodego pokolenia: : Ania Cieślak, Urszula Grabowska oraz

Dominika Figurska. Projekt ma na celu promowanie polskich artystów, ich twórczości oraz wyjątkowych polskich produktów we Francji, lecz również wśród międzynarodowych odbiorców. Tematem przewodnim tegorocznych fotografii jest nawiązanie do filmu i teatru w połączeniu z najciekawszymi projektami polskich kreatorów mody.

zdjęcia: mat. organizatora

8 stycznia odbyły się pierwsze Urodziny sklepu Mulholland Drive, połączone z otwarciem showroomu projektantki Leny Fantazji. Mulholland Drive jest wyjatkowym sklepem vintage. Zdecydowanie wyróżnia się oryginalnym zasobem wyselekcjonowanych ubran i akcesoriów, które emanują historią - jak np. mundur francuski z 1914 roku, bądź pochądzący z jednego ze skeczy Monthy Pythona - krawat. Rzeczy, które można tu

Les secrets de l’Ambassade 4 stycznia w galerii Pauza w Krakowie odbył się wernisaż fotografii w ramach projektu Les secrets de l’Ambassade. W wernisażu udział wzięli twórcy kalendarza: aktorki Anna Cieślak i Urszula Grabowska, fotograf Piotr Stokłosa, stylistka Małgorzata Babicz oraz projektant mody PLICH. Podczas wernisażu zaprezentowano także impresję filmową autorstwa Michała Grzywacza, którą wykonano podczas sesji. Les secrets de l’Ambassa4

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Więcej na: www.les-secrets-de-lambassade.eu


...because quality matters lounge magazyn

5


kafeteria

PEREŁKI Z INTERNETU, Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Edukacyjna IKEA Już chcieliśmy wykrzyknąć, że Polak potrafi, ale z pomocą przychodzą nam tym razem Szwedzi. Ikea postanowiła wypuścić nowy model naczyń – plastikowe kieliszki. Wszystko w cenie 9,99 zł. Do czego służą? Producent reklamuje: Zabawka zachęca do odgrywania scenek; imitując zachowanie dorosłych, dzieci rozwijają umiejętności społeczne i same wymyślają swoje role do odegrania. (...) Zalecane dla dzieci od 3 lat. My dobrze wiemy do o jakie role chodzi i popieramy! Niech od małego dzieciaki uczą się co ich czeka.

wskutek picia benzyny iloraz inteligencji ich dziecka drastycznie spadł. Podobno w tej chwili nie potrafi nawet podać wyniku najprostszego dodawania. Szkoda, że Transformersi wpływają w ten sposób na młode umysły, ale ciekawe, że przez pięć lat rodzice nie byli w stanie nic poradzić na szkodliwy nawyk syna.

Putin dowcipniś Widzieliśmy już wiele obliczy rosyjskiego premiera, ale żartów to on jeszcze nie opowiadał. Tym razem postanowił się zrehabilitować i takim oto dowcipem zilustrował rosyjską biurokrację:

Rumunia opodatkuje czarownice Lisi myśliwi z Białorusi Polowanie w Białorusi może być niebezpieczne. Przekonał się o tym pewien 40-letni myśliwy, który wypatrzył w lesie lisa. Oddał strzał i zadowolony podszedł do leżącego zwierzaka. Żeby nie ryzykować, chciał uderzyć go kolbą broni. Miał jednak pecha, bo lis w tym momencie się ocknął, a jego łapa przypadkowo trafiła na spust. Postrzelonego w nogę myśliwego odwieziono do szpitala, lisa do dzisiaj nie znaleziono. Liczymy na list gończy.

Przynajmniej będzie próbowała. Od 1 stycznia 2011 w Rumunii wpisano czarownice i astrologów na listę oficjalnych zawodów. Tym samym zostaną one opodatkowane. Nie zgadzają się z tym jednak sami pokrzywdzeni. Czarownice wymyśliły nawet sposób jak przekonać rząd do zmian. Żadnych strajków głodowych, ani pikiet przed sejmem jednak nie będzie. Zamiast tego rzucą klątwę na obecnego prezydenta i jego gabinet. Podobno każda ma swój własny sposób: skomplikowane magiczne formułki, wywary przygotowywane w kociołkach, kurze łapki itp. Przypominamy, że nasi wróżbici od 2009 roku są w oficjalnym spisie zawodów. Że też im jeszcze do głowy nie wpadło jak wymigać się od podatków.

Imperialistyczny szpieg zgłosił się na Łubiankę, aby oddać się w ręce Rosjan. Urzędnik pyta go: - Z jakiego pan jest kraju? - Z Ameryki. - To zgłosi się pan do pokoju numer 5. Szpieg wchodzi do pokoju numer 5 i tam urzędnik pyta: - Co, amerykański szpieg? Ma pan broń? - Mam. - To do pokoju numer 7. Szpieg wchodzi do siódemki i urzędnik pyta: - Amerykański szpieg z bronią? A ma pan radiostację? - Mam. - To do pokoju 20. W dwudziestce urzędnik pyta szpiega: - Amerykański szpieg z bronią i radiostacją? A pan specjalne zadanie do wykonania? - Mam. - To idź pan je wykonać, a nie będziesz pan ludziom przeszkadzać w pracy!

Sposób na ominięcie regulaminu Unii Europejskiej

Młody Transformer Kiedy Superman wchodził na ekrany kin, dzieci skakały z dachów myśląc, że mogą wcielić się w Kal-Ela. Jak widać, prize te wszystkie lata niewiele się zmieniło i dzieci dalej usiłują naśladować filmowych super bohaterów. 14-letni fan Transformersów z miasta Yibin w chińskiej prowincji Syczuan przez pięć lat pił paliwo do zapalniczek i benzynę motocyklową, aby „pozyskać energię” i stać się silnym jak Transformers. Jego rodzice twierdzą, że 6

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Unia Europejska ma bardzo rygorystyczne zasady, dotyczące większości sfer gospodarczych. Na szczęście są sposoby na ich ominięcie. Oto przykłady:

Kraków – stolica krasnali ogrodowych Wybory w Krakowie zawsze dostarczają niezapomnianych wrażeń. Nawet te uzupełniające. Jeden z radnych postanowił obiecać mieszkańcom zakup 20 tysięcy krasnali ogrodowych i wypchanych sów. Dodatkowo należy naszpikować je aparatami fotograficznymi na podczerwień. Przez 24-godziny będą one śledzić mieszkańców, a w razie popełnienia przestępstwa, sfotografują sprawcę. Oczywiście kandydat wygrał i został radnym.

- Marchewka to owoc. Dzięki temu producenci mogą sprzedawać konfitury z marchewki. - Ślimak to ryba słodkowodna. Dzięki temu Francja może uzyskać dopłaty do hodowli ślimaków winniczków. - Żarówka to obecnie „małe urządzenie grzewcze”. Dzięki temu niemiecki producent może produkować żarówki o mocy powyżej 60 KW, które są niezgodne z proekologicznymi wymogami UE.


...because quality matters lounge magazyn

7


mniej lub bardziej poważnie_

kafeteria

Okiem Kielmucha grudzień - styczeń 2010/2011

S

tało się! Ostatnio jak myślałem ile razy i w jaki sposób rozpoczynałem tekst, to pomyślałem, że najczęściej od słów: stało się! Przeanalizowałem to bardzo dogłębnie, w czym pomógł mi bimber dyrektora artystycznego albo kreatywnego (nadal ich mylę) i doszedłem do wniosku, że się powtarzam. W ten sposób niedaleka już była droga (choć zależy jak na to spojrzeć, bo opróżnienie dziesięciu butelek trochę trwa), żeby dojść do wniosku, że jednak w pewien sposób skończyłem się.Wypaliłem. Opróżniłem. Zmęczyłem. I pozamiatałem. Czas młodych jest tuż, tuż. Redakcja myśli o zmianach personalnych. W internecie aż kipi od ogłoszeń, że szukamy nowego Kielmucha, który poprowadzi wiadomy kącik w wiadomym magazynie. Piszę o tym, bo to bardzo ważne. Na górze widnieje już nowy tytuł, więc wyjaśnię wam dlaczego. Wszystko zaczęło się od słów Naczelnego, który powiedział mi to z wiadomym uśmiechem. - Kielmuch, to już koniec. - Dziękuję za informację. Ale koniec czego? - Ciebie, Kielmuch. To już koniec naszej współpracy. - Aha, czyli nici z podwyżki? - Nici z pisania. Skończyłeś się, nikogo już nie bawisz. Nawet pan Władysław już do nas nie pisze, on ostatni cię czytał. - A te wszystkie listy od fanek? - Ania je pisała żeby ci smutno nie było. - A te, z którymi się spotykałem? Te ładne? - Nie wiemy, ale te brzydkie wynajmowaliśmy. Te ładne widoczne z kimś cię myliły. - To nie dobrze. Bardzo nie dobrze. Bo wiszę im pieniądze. - Za drinki? - Żeby tylko… Zapłacicie za mnie? - Nie. To koniec. Pakuj się. Formuła się wyczerpała, czas wymyślić coś nowego. - Ja wymyślę… - Longer, jak sama nazwa wskazuje, jest długi i się rozwija. Ty już niestety w redakcji nie jesteś „any longer”. To się popisał znajomością języków obcych. Nie to nie! - krzyknąłem i poszedłem. Longer do szczęścia potrzebny mi nie jest. Ale, że nawet pan Władysław przestał mnie czytać… Coś musiało być nie tak. On czytał mnie zawsze. Wróciłem do apartamentu na Podgórzu i zacząłem się zastanawiać co poszło nie tak. Co by można było zmienić, żeby kącik odzyskał swoją dawną chwałę i blask. I wymyśliłem. Wy 8

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

nie chcecie czytać o mnie – to znaczy, chcecie, ale jeszcze o tym nie wiecie. Wasze życie jest wystarczająco szare i nie potrzebujecie czytać o ludziach, którym się powiodło i którym się nadal powodzi. Takie rewelacje znajdujecie na Pudelku. A tam nie ma Kielmucha. Jeszcze. Dlatego postanowiłem zmienić mój kącik z pamiętnikiem. Czas pisać prawdziwe felietony. Obserwować życie, bo nikt inny nie potrafi tego robić. Obserwować społeczeństwo, nawet te mieszkające na końcu świata. Czas ruszać dalej! Pomysł w redakcji się spodobał, to co napisałem, wkleję pod spodem i zobaczycie z czym będziecie mieli do czynienia w najbliższym czasie, co miesiąc. Oczywiście klasyczny pamiętnik nie zniknie. Wpisy dotyczące mojego życia będą się pojawiać na moim profilu na Facebooku, który stał się teraz oficjalnym profilem Kielmucha. Dodatkowo znajdziecie tam stronę – z Pamiętnika Krakowskiego Artysty. Dodajcie do ulubionych, mnie do znajomych, bo jak przekroczę milion przyjaciół, to nazwę swojego pierworodnego jakimś dziwnym imieniem. Możliwe, że Megatron albo Borek Fałęcki. Najważniejsze żeby mieć milion znajomych, reprodukcją będziemy martwić się później. Casting na kandydatki do rodzenia i opiekunki przyszłego Megatrona Kielmucha odbędzie się po całej akcji. Zaprosimy TVN i zrobimy drugie Mam Talent. A ja tymczasem się z Wami żegnam i przedstawiam pierwszy oficjalny odcinek Okiem Kielmucha. Przy okazji. Jeżeli macie ciekawszy pomysł na mój kącik, to przysyłajcie listy i maile. Wszystkie przeczytam, na żadne (bez zdjęcia) nie odpiszę, o wszystkich ciepło pomyślę, gdy będę nimi palił w kominku. Tak, ciągle brakuje mi na opał. Takie już życie artysty. Oj działo się na przełomie grudnia i stycznia w Krakowie i Polsce. Działo! Najpierw w Sylwestra mieliśmy zmasowany atak Azjatów, którzy nie obchodzą Nowego Roku i była to okazja do robienia zdjęć, a dla nas na popatrzenie jak przegryza się chińską zupkę bez popitki. Potem przez dwa tygodnie rozkładano scenę z okazji uczczenia roku 2010/2011. Dwa tygodnie na rozkładanie sceny i dwa tygodnie na składanie sceny. Nieźle. Cała zabawa trwała 5 godzin. Z Sylwestrem wiąże się niezła historia. Wystąpiła niejaka Kelis. W Polsce znana z tego, że wystąpiła w tym roku w Krakowie, w Stanach Zjednoczonych znana z tego, że jest byłą żoną rapera Nasa, który nie jest w ogóle znany. Przyjechała do nas, jako atrakcja wieczoru i istotnie atrakcją była. Miała na sobie futro ze stu lisów i norek, co oburzyło najbardziej znaną modelkę,

zwyciężczynię Tap Madl, niejaką Dżoanę Krupę (tak, tak, to ona najwięcej wygrała w programie). Ta się obraziła, rzuciła urok i odwróciła się plecami, plując na boki - oczywiście z wdziękiem. Kelis tłumaczyła się, że interesuje ją los dzieci z Afryki, ale lisów już nie. Mnie osobiście lisy też nie interesują, niech sobie mieszkają w Borku Fałęckim, w rezerwacie. Z wieści gminnych. Prezydent Krakowa po ostatnich wydarzeniach na Kurdwanowie, stwierdził, że mieszkańcy miasta nie mają co się obawiać o swoje bezpieczeństwo. Wytłumaczę wam: nie ma co się dziwić. Kurdwanów to nie Kraków, leży na końcu świata, dalej to już są tylko Himalaje. Dlatego nie obawiajcie się i nie lękajcie. W razie czego odłączymy tramwaj numer 50 i nie będzie jak dojechać. Kraków się rozwija. Po otwarciu kładki, łączącej jeden brzeg z drugim i wyprzedzeniu Warszawy, która nadal ma jeden most, postanowiono rozwinąć dworzec kolejowy. Ma obsługiwać jeszcze więcej pociągów, które nie przyjadą, bo tną koszta i odwołują kolejne połączenia. Ale prestiż będzie, a co! Na razie postanowiono postawić tabliczkę, zamknąć jedno przejście i postawić Kazika na straży, który informuje, że rozbudowują dworzec. Planowany termin realizacji? Rok 2013. Bo jak obwieszcza plakat: Kolej na kolej 2012. No to będą musieli zmienić plakaty… Na koniec coś co powinno znaleźć się w dziale absurdów, ale jakimś tam sposobem się nie znalazło. Sonda dostępna na stronie miasta Kraków, dotycząca najważniejszych wydarzeń dekady. Wydarzenia wskazywali sami Internauci. Rada Miasta po raz kolejny udowodniła, że zna się na wybieraniu, jak Kazik na dojeniu kozy. Oto propozycje: zadbane Planty, Pogrzeb pary prezydenckiej, żałoba po śmierci Jana Pawła II, Otwarcie Muzeum pod płytą Rynku Głównego. I jak tu zagłosować? Na Plantach nic nie robiono, od kiedy Kazik jako dziecko wyciął serduszko na jednym z drzewek. Pogrzeb pary prezydenckiej kojarzy mi się z plakatem: Ożyj i zwyciężaj! Żałoba mówi sama za siebie, a Muzeum to taki potworek, że powinni je zasypać. Albo i nie, bo pasjonaci teorii spiskowych i fani Dana Browna już dawno odkryli, że Marię Magdalenę przenieśli z piramidy w Paryżu do piramidy w Krakowie. I to na Rynku! Idźmy się pomodlić, załatwimy kilka intencji na raz!

www.krakowski-artysta.pl


lounge

COOLTURKA //


Popkulturawliczbach Wirginia Bryll

coolturka

Brangelina

10 na Jolie ła Angeli y b o d z ez t głosów conej prz u - procen wej ankiecie zle m te i k Dzię eto w 2009r. w intern ir tą a F ie y b it o n k Va zą magaz yn rana najpiękniejs yb w ła ta s zo świata.

11

12 000 000 10

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

11


coolturka

wydarzenia_

wybrane WYDARZENIA - FESTIWALE - TEATR - OPERA - WYSTAWY - KONCERTY WYSTAWA dla głęboko indywidualnej, twórczej wizji reżyserki.

Three Crosses Square - Przestrzeń Fashion do 20 lutego 2011

Galeria Kazimierz (na parterze koło Salonu Venezia) ul. Podgórska 34

Nie od dziś wiadomo, że architektura i moda są ściśle ze sobą związane. Moda czerpie z architektury pełnymi garściami, wykorzystując na swój użytek przestrzenność konstrukcje i idealnie wyważone proporcje, ta natomiast odwdzięcza się jej tworząc fascynująca oprawę dla ekskluzywnych ubrań. Mając na uwadze nową estetykę przestrzeni miejskiej, salon multibrandowy Three Crosses Square zaproponował zorganizowanie konkursu Three Crosses Square - Przestrzeń Fashion, do udziału którego zaprosił studentów Szkoły Kreatywnej Fotografii. Ich zadaniem miało być ukazanie na fotografiach wzajemnego przenikania się architektury i mody, ich koegzystencji w nowoczesnym mieście. Aby dodatkowo utrudnić zadanie, pomysłodawca konkursu narzucił miejsce wykonania fotografii, którym był Plac Trzech Krzyży w Warszawie. Prace zarówno laureatów jak i niektórych pozostałych uczestników będzie można oglądać do 20 lutego w Galerii Kazimierz (na parterze koło Salonu Venezia), ul. Podgórska 34 w Krakowie.

12

Rafał Łukawiecki - (Be)Longing do 6 marca 2011 Muzeum Witrażu

Wystawa (Be)Longing stanowi debiut Rafała Łukawieckiego, artysty fotografii pejzażu, specjalizującego się w tradycyjnej technice srebro-żelatyny. Na ekspozycji zaprezentowane zostaną dwadzieścia cztery ręcznie stworzone czarno-białe srebro-żelatynowe fotografie amerykańskiego południozachodu. Kluczowym tematem cyklu jest poczucie tęsknoty wynikające z potrzeby bycia częścią piękna i pokoju krajobrazów, które są dla człowieka niegościnne, pustynne, dziwne. Kontrast niebezpieczeństwa, pustki i abstrakcji z pokojem, bogactwem i organiczną energią jest źródłem kreatywnego konfliktu, który stał się inspiracją dla wielu jego fotografii. W swojej pracy Rafał głównie posługuje się aparatem wielkoformatowym. Sam ręcznie wywołuje swoje fotografie korzystając z technik, które się nie zmieniły się w ostatnim stuleciu.

Mechaniczna Pomarańcza 18 lutego (premiera) Teatr Ludowy

Wszystkich fanów twórczości Stanleya Kubricka ucieszy fakt, że jeden z jego najbardziej znanych filmów, oparty na prozie Anthony’ego Burgessa, zostanie wystawiony na scenie Teatru Ludowego. Mechaniczna pomarańcza to historia czternastoletniego Alexa, chłopaka z tzw. dobrej rodziny, rozsmakowanego w muzyce Beethovena, który jest jednocześnie liderem bandy nastoletnich przestępców. Ich codzienną rozrywkę stanowią rozboje i napady. Któraś z ich nocnych eskapad kończy się śmiercią niewinnej kobiety, wtedy zdradzony przez kolegów Alex trafia do więzienia. Tutaj otrzymuje szansę zamiany wyroku na udział w eksperymentalnej terapii, która ma go zresocjalizować. Muzykę do przedstawienia skomponował Janusz Grzywacz.

TEATR

Spektakl będzie można zobaczyć także 19, 20, 22 oraz 23 lutego.

Ojciec 19-20 lutego

KINO

Teatr im. J. Słowackiego

Przed kamerą - Krystyna Janda 10 - 13 lutego 2011

Ojciec to spektakl oparty na motywach opowiadania Oskara Tauschinskiego. Za reżyserię, scenariusz, a także scenografię odpowiada Agata Duda-Gracz. Przedstawienie porusza temat sztuki i życia, sacrum oraz profanum i staje się punktem wyjścia

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

czyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Rok później zadebiutowała na deskach Teatru Ateneum w inscenizacji Ślubów panieńskich Aleksandra Fredry. W filmie wystąpiła po raz pierwszy w słynnym obrazie Andrzeja Wajdy Człowiek z marmuru. Rolą tą zwróciła na siebie uwagę za równo krytyków jak i publiczności. Ma na swoim koncie wiele doskonałych kreacji, które na stałe zapadły w pamięci widzów. 10 lutego - Człowiek z marmuru reż. Andrzej Wajda Agnieszka, dyplomantka szkoły filmowej postanawia zrobić film o przodowniku pracy z lat powojennych Mateuszu Birkucie, którego błyskotliwa kariera skończyła się gdzieś koło 1952 roku. Rozpoczyna prywatne „śledztwo”, mające ustalić przyczyny sukcesu i upadku Birkuta. 11 lutego - Przesłuchanie reż. Ryszard Bugajski Antonina Dziwisz młoda piosenkarka kabaretowa zostaje aresztowana przez SB, która torturami nakłania ją do złożenia fałszywych zeznań. Tonia dzielnie stawia opór prześladowcom. 12 lutego - Parę osób, mały czas reż. Andrzej Barański Jadwiga Stańczakowa jest niewidoma. Mieszka z apodyktycznym ojcem, którego nadopiekuńczość sprawiła, że jest osobą niesamodzielną. Przyjaźń z Mironem Białoszewskim, człowiekiem nieco ekscentrycznym, poetą i oryginalnym prozaikiem całkowicie odmienia jej życie. 13 lutego - Tatarak reż. Andrzej Wajda

Kino Agrafka

Początek lutego to doskonała okazja na zapoznanie się z dorobkiem jednej z najwybitniejszych polskich aktorek – Krystyny Jandy. Artystka w 1975 r. ukoń-

Opowieść o starzejącej się, doświadczonej życiem, schorowanej kobiecie, która boryka się z nudą i samotnością u boku wiecznie zapracowanego męża lekarza.


wydarzenia_

Hard Rock Cafe Kraków, pl.Mariacki 9 Granie Na Żywo to 3-miesięczna seria koncertów, które w każdą środę odbywać się będą w Hard Rock Cafe Kraków. Pierwszy koncert z cycle odbył się 2 lutego, a gwiazdą wieczoru był Muniek Staszczyk, który wystąpił w ramach swojego nowego, solowego projektu. Jednak był to dopiero początek, w dalszej kolejności wystąpią:

Deriglasoff, którego jest założycielem, producentem oraz kompozytorem utworów. Grupa Deriglasoff ma na koncie 2 płyty - „Produkt” oraz „Noże”. Aktualny skład zespołu tworzą Olaf Deriglasoff, Andrzej Niski, Robert „Misiek” Szymański, Wojtek „Puzon” Kuzyk i Andrzej „Szaja” Szajewski.

coolturka

Granie na Żywo

Indigo Tree

23 lutego 2011, godz. 21

TTR

9 lutego 2011, godz. 21 TTR2 to instrumentalne trio jazzowo-rockowe działające od 2004 roku. Formację tworzy trzech wybitnych instrumentalistów: Wojtek Pilichowski (basista, kompozytor, uznany muzyk sesyjny), Marek Raduli (gitarzysta, kompozytor, muzyk sesyjny) oraz Tomek Łosowski (perkusista, kompozytor). Zespół powstał w wyniku przyjaźni oraz fascynacji wzajemną twórczością. W 2005 roku grupa nagrała album pt. Transporter, który zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji. Następstwem debiutanckiego krążka, a także wielu tras koncertowych zagranych przez zespół (ponad 200 koncertów od 2004 roku) był dwukrotny udział w „Przystanku Woodstock” - zarówno w charakterze wykładowców Akademii Sztuk Przepięknych, jak i zespołu występującego na głównej scenie. W 2008 roku grupa wydała kolejny, studyjny album pt. Time 52, który błyskawicznie stał się „białym krukiem” na polskim rynku fonograficznym. Wydanie albumu zbiegło się z trasą koncertową promującą to wydawnictwo. Grupa zagrała wtedy 30 koncertów w ciągu dwóch miesięcy.

Trzon Indigo Tree stanowią Filip Zawada (wcześniej m.in. Pustki i AGD) oraz Peve Lety (gitarowy bard). Spotkali się, aby stworzyć muzykę filmową, która ostatecznie jeszcze nie powstała. Zamiast tego nagrali urokliwe, akustyczne piosenki, które złożyły się na krążek pt. Lullabies Of Love And Death. Według słów wydawcy ich debiutanckiego materiału, słychać w nich avant-folkowe echa niesione od Appalachów w stronę Karpat, melancholijnego bluesa północnych wiatrów i słonecznie obłąkany słowiański liryzm, piękne popowe harmonie o zapachu truskawkowych pól i magiczną aurę księżycowych pełni w czasie żniw. Bilety na wszystkie koncerty do nabycia na eventim.pl, ticketpro.pl oraz w Hard Rock Cafe Kraków w dniu koncertu od godziny 20.

Olaf Deriglasoff

16 lutego 2011, godz. 21 Olaf Deriglasoff to muzyk, kompozytor, autor tekstów oraz producent muzyczny. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął na początku lat osiemdziesiątych zakładając zespół o nazwie Dzieci Kpt. Klossa. Po jego rozpadzie przeniósł się do Berlina, gdzie grał w wielu formacjach. W 1994 roku wrócił do kraju, by przyłączyć się do zespołu Apteka. Dwa lata później sprzymierzył swoje siły z Maćkiem Maleńczukiem, czego owocem była współpraca przy projektach Homo Twist oraz Pudelsi. Pod koniec lat 90 wspólnie z Tymonem Tymańskim wziął udział przy komponowaniu i tworzeniu płyty zespołu Kury pt. Polowirus. Kolejnym etapem w życiu Olafa był autorski projekt o nazwie Yugoton. W 2001 roku zaczął współpracę z zespołem Kazik Na Żywo. Obecnie Olaf gra w zespole

Kampania wspierana ze środków Unii Europejskiej. Za treści odpowiada wyłącznie Polska Zielona Sieć.

...because quality matters lounge magazyn

13


coolturka

wydarzenia_

Spójrz głębiej! Ogólnopolski Studencki Konkurs Fotograficzny 24 stycznia ruszył Ogólnopolski Studencki Konkurs Fotograficzny GŁĘBIA SPOJRZENIA, organizowany przez Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ. Prace można nadsyłać do 15 marca.

30 - lecie Perfect

20 lutego 2011 / Auditorium Maximum Już 20 lutego w Auditiorium Maximum wystąpi zespół Perfect. Będzie to koncert jubileuszowy, z okazji 30-lecia istnienia zespołu. Perfect to jeden z najbardziej znanych polskich zespołów rockowych, założony w 1977 roku. Największa popularność przypada na lata 77-83, kiedy to powstały największe przeboje grupy: Autobiografia, Ale wkoło jest wesoło, Niewiele ci mogę dać, czy Chcemy być sobą. W 1993 roku zespół postanowił się reaktywować, ale bez lidera i autora większości kompozycji Zbigniewa Hołdysa. Bilety: 158 zł, 128 zł, 98 zł

Myślą przewodnią konkursu są słowa Karla Pawka: Umiejętność patrzenia jest najważniejszym trikiem współczesnej fotografii. Zdjęcia będą oceniane w trzech kategoriach: Z prędkością światła (fotografia newsowa), Subiektywnie w obiektywie (fotografia publicystyczna), oraz Jak malowane (fotografia artystyczna). W jury konkursu zasiądą między innymi takie osobistości jak Tomasz Wiech, jeden z laureatów World Press Photo 2009, Tomasz Woźny, współpracownik Polskiej Agencji Fotografów FORUM, laureat Grand Press Photo 2010 i BZ WBK Photo 2010 oraz prof. UJ dr hab. Kazimierz Wolny-Zmorzyński, medioznawca i literaturoznawca, specjalista z zakresu fotograficznych gatunków dziennikarskich.

The National, Sharon Van Etten (support) 22 lutego 2011 / Klub Studio

Obecnie jeden z najpopularniejszych zespołów w USA. Wpływy, które można usłyszeć w muzyce The National, rozciągają się od Waitsa po Springsteena, porównywani są do Tindersticks i Joy Division. Z powodzeniem rywalizują, a dzięki dokonaniom z ubiegłego roku, wręcz deklasują kolegów z tego samego podwórka – The Editors czy Interpol. Awans do pierwszej ligi zespołów zapewnił im zrealizowany w 2008 roku album Boxer, wzbogacony o aranżacje na smyczki i sekcję dętą. W 2008 roku odbyli wspólną trasę z R.E.M. W zeszłym roku wydali swój najnowszy album High Violet, który zarejestrowany został w ich prywatnym studiu na Brooklynie. Garażowe warunki pracy zwróciły ich w kierunku bardziej brudnych, surowych brzmień i rytmów, otworzyły pole do nieograniczonych eksperymentów, a jednocześnie pozwoliły na dopracowanie jej w najdrobniejszych szczegółach. Jako support wystąpi Sharon Van Etten, której muzyka to piękne folkowo-popowe melodie okraszone zmysłowym, przepełnionym emocjami głosem. Jej obydwa albumy dostały bardzo wysokie noty w prestiżowym magazynie muzycznym Pitchfork. // Bilety: 99 zł, 110 zł. - szczegóły: www.fabrykaproductions.com

Apocalyptica

24 lutego / Łaźnia Nowa Apocalyptica to fińska formacja, grająca muzykę heavy metalową na wiolonczelach. Zespół w 1993 roku założyło czterech absolwentów prestiżowej Akademii Sibeliusa. Debiutancki album Plays Metallica by Four Cellos z 1996 roku zawierał interpretacje utworów z repertuaru Metalliki i został sprzedany w nakładzie ponad miliona egzemplarzy na całym świecie. Krakowski koncert w Łaźni Nowej jest częścią trasy promującej najnowsze, siódme wydawnictwo grupy zatytułowane 7th Symphony. Ceny biletów: 115zł (przedsprzedaż) i 130zł (w dniu koncertu 14

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Nagrody dla laureatów konkursu ufundowała księgarnia House of Albums z Krakowa. Zwycięskie fotografie zostaną opublikowane w Gazecie Krakowskiej. Wydrukowane prace konkursowe, płytę CD wraz z elektroniczną wersją fotografii oraz własnoręcznie wypełnioną i podpisaną przez uczestnika Kartą Zgłoszeniową należy przesłać pocztą lub dostarczyć osobiście na adres: Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ, Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, ul. Prof. Stanisława Łojasiewicza 4, 30-348 Kraków. Konkurs zakończy się na początku kwietnia uroczystym wręczeniem nagród i wernisażem w krakowskim klubie Błędne Koło przy ulicy Brackiej 11. Patronat nad wydarzeniem objęli: Gazeta Krakowska, Lounge, redakcja Wrota Małopolski, Fotopolis.pl, WUJ – Wiadomości Uniwersytetu Jagiellońskiego, KULTURAtka, pismo studenckie PDF, Radiofonia, radio17, Przystanek Student, oraz portale studente.pl i dla studenta.pl. Pełny regulamin konkursu można znaleźć na stronie www.knsd.pl oraz na Facebooku (profil Głębia Spojrzenia).


LUSTRO - premiera płyty Druga płyta radomskiego zespołu Lustro - Spokojnie, to tylko wojna, ukaże się 7 marca 2011 roku. Znajdzie się na niej 12 melodyjnych, rockowych numerów wyróżniających się oryginalnym brzmieniem i niekonwencjonalną aranżacją (instrumenty smyczkowe, fortepian, chór dziecięcy), opowiadających o życiu wypełnionym walką z otaczającymi problemami i tą najtrudniejszą - z własnymi słabościami. Motto płyty zaczerpnięte od Miguela de Cervantesa brzmi: Najgroźniejsi wrogowie, z którymi musimy walczyć są w nas. Pierwszy singiel z nadchodzącego albumu - Niedokończony film trafił do rozgłośni radiowych jesienią 2010 roku. Został bardzo dobrze przyjęty o czym świadczyła obecność piosenki na wielu playlistach oraz listach przebojów. Kolejna propozycja singlowa pojawiła się pod koniec stycznia i jest nią ballada Spokojnie. Piosence towarzyszy klip, który można zobaczyć w internecie oraz telewizjach muzycznych w całej Polsce. Początki zespołu Lustro sięgają 2003 roku. Po kilku roszadach skład ustabilizował się rok później. Formację tworzą dziś wokalista Konrad Przerwa, gitarzyści Grzegorz Kowalczyk i Jacek Falkiewicz, basista Artur Rudnicki oraz perkusista Artur Sulikowski. Jeszcze w 2004 roku formacja zadebiutowała piosenką Ja, twój cień, wydaną na składance Rock Atak. Jednak o Lustrze zrobiło się głośno dopiero w 2007 roku. Kapela zgłosiła się do udziału w festiwalu Jarocin 2007. Muzycy wrócili stamtąd ze statuetką „złotego kameleona”, przyznaną przez jarocińską publiczność. Piosenka Tak jak ty na tyle spodobała się Piotrowi Kaczkowskiemu, że trafiła na przygotowywaną przez niego kompilację Minimax pl Jarocin 2007. Formacja wystąpiła na przeglądzie Mayday Festiwal w Głogowie, także na Jeleniogórskiej Lidze Rocka. 16 marca 2008 w rodzinnym Radomiu miał miejsce koncert z okazji pięciolecia działalności Lustra. Niedługo potem do zespołu zgłosili się przedstawiciele firmy MJM Music PL. Pod koniec maja grupa miała już podpisany kontrakt fonograficzny, którego owocem jest pierwsza płyta - Po drugiej stronie. Więcej o zespole na: www.lustro.art.pl ...because quality matters lounge magazyn

15


muzyka | nowości_

coolturka

Recenzje nowości ze świata, kraju i Krakowa słowa: Andrzej Ciochoń

Robyn Body Talk

Smolik 4

Kamil (PRJ) Rap Młodego Pokolenia

Robyn to szwedzka wokalistka, która w połowie lat 90. zaczynała jako słodka gwiazdka pop. Z czasem jej muzyka nabrała charakteru, artystka założyła własną wytwórnię Konichiwa i wydała świetną płytę Robyn z 2005 r. Świeżo potraktowane trendy zmieszane z chwytliwymi melodiami, zainspirowanymi choćby Madonną dały nową jakość. Niebanalny styl samej Robyn, elektro-popowe, a niekiedy i drum’n’ bassowe brzmienia znalazły swoje rozwinięcie w muzycznej trylogii, Body Talk Part 1/Body Talk Part 2, gdzie słychać bonusy w postaci akustycznych wersji kilku numerów. Zwieńczeniem obydwu części jest całościowe Body Talk. Zebrano tutaj najlepsze momenty z dwóch poprzednich wydawnictw. Teksty mogą wydawać się banalne, ale w takim okraszeniu dają murowaną gwarancję na hity (Dancing on My Own, Hang With Me).

Czwarty solowy album znanego producenta i muzyka kontynuuje sprawdzoną formułę poprzednich trzech wydawnictw.

Pochodzący z Ustrzyk Dolnych raper zaczynał ze składem PRJ w 2005 r. Trzy lata później zadebiutował solowym materiałem, sporo w międzyczasie koncertując. Mająca właśnie swoją premierę druga płyta Kamila zaczyna się sunącym wolno, potężnym beatem tytułowego numeru, który ma potwierdzić, że jest to naprawdę Rap Młodego Pokolenia. Napędzane trąbkami Prędko rozrusza ciężką atmosferę, a Inwestycje zaskakują zapętlonym basem na pierwszym planie i dobrym, luźnym tekstem. Zaraz potem lądujemy w samym środku rozhuśtanej imprezy (Energia). Z klubu wypadamy na mroczne, niebezpieczne Ulice…

Konichiwa

Kayax

Niekiedy słodka, a zarazem pikantna (U Should Know Better w duecie ze Snoop Doggiem), tajemnicza wokalistka poza nagrywaniem niebanalnego dance’u daje też świetne koncerty na żywo. Ostatnio można było ją zobaczyć w Warszawie na festiwalu Free Form.

Nasze oceny:

- szkoda czasu

Zion Records

To wciąż te same senne, relaksujące downtempo ze skrzypcami czy dęciakami i ładnymi melodiami. Jednak większość piosenek znacznie odstaje poziomem od otwierającej 4 S.O.S. Songs w wykonaniu Gaby Kulki. O klasie numeru świadczy świetnie zbalansowane momenty napięcia i luzu. I oczywiście śpiew Gaby. Ponadto samemu Smolikowi zabrakło odwagi, bądź wyobraźni w odejściu od sprawdzonych patentów. Najlepiej słychać to w śpiewanym przez Victora Daviesa, bardziej soulowym V Girl, który udanie ożywia atmosferę po wokalnej „ekwilibrystyce” Emmanuelle Seigner w Forgive Me Not. Warte odnotowania ze względu na dobry wokal jest jeszcze Pirat Song z gościnnym udziałem Sqbassa. Reszta to nic specjalnego - A Fotografika, czy typowe dla Smolika Fades Away nie umywa się do czegokolwiek z twórczości Zero 7 czy choćby Air.

- cienki bolek - ukryty smok

16

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Na pewno nie jest to album zrobiony „na jedno kopyto”. W On ze mną wkradło się nawet reggae. Jak przystało na współczesne produkcje hip-hopowe, sporo tutaj zasłużonych dla gatunku gości (m.in. Arczi z Szajki, Stamir z Departamentu, Fuzja z JKP). Męskie towarzystwo godzi z niezłym skutkiem niejaka Marta Sz. (Zostawić stres). Skreczami i efektami zajęli się: DJ Żusto%, Szyman Selekta oraz Yaman Selekta. Jednym słowem - Kamil się rozwija i z powodzeniem walczy o swoje na trudnym rynku hip-hopowym.

- średnio na jeża - killer

- przyczajony tygrys


muzyka | lokalnie_

coolturka

Jahbestin Jahbestin to coraz bardziej znana w regionie małopolskim kapela łącząca hip-hop z reggae. Warto wybrać się na ich żywiołowe, naładowane dobrą energią koncerty, ale to zbliżająca się premiera nowej składanki - Zion SquaDzik, okazała się dobrą okazją do pogadania z członkami kapeli – rodzonymi braćmi – Websterem i Ras’em P! Niedługo wychodzi wasza nowa składanka. Powiedzcie kogo na niej usłyszymy, czego możemy się spodziewać? Ras P: Na krążku będzie można usłyszeć zarówno głos młodego pokolenia, jak i starą gwardię. Pojawią się dobrze już znani ABRADAB, Żusto%, Jaroz czy Junior Stress. Zion SquaDzik w tej chwili promują dwa single. Pierwszy z nich to Lato, ze skreczami Jaroza, drugi W to mi graj, gdzie popis wokalny daje Machajus. Pod koniec lutego planujemy wypuścić kolejny singiel pt. Po swojemu i właśnie do tego numeru zostanie nakręcony teledysk. Webster: Na płycie będzie można usłyszeć mocne utwory rapowe, jak i melodyjne, wesołe reggae. Brzmieniowo, jak to niektórzy mówią: „Od razu słychać że to Webstera riddimy” - o muzyce ciężko się mówi, znacznie lepiej się jej słucha. Gdzie nagrywaliście materiał? Ras P.: Nagranie całego materiału i skompletowanie squadu zajęło ponad rok. Płytka w całości została nagrana, zmiksowana i zmasterowana w Zion Studio. To przy okazji powiedzcie coś o swoim Zion Studio, bo wiem, że całkiem nieźle prosperujecie jako studio nagraniowe? Webster: Studio oprócz tego, że jest jednym ze źródeł dochodów, jest także mekką dla artystów z całej Polski. Zion jest miejscem naładowanym twórczą energią, która pomogła w nagraniu wielu ponadczasowych utworów. W Zionie przenikają się różne nurty muzyczne, dzięki pozytywnej atmosferze tworzą się nietypowe kooperacje artystyczne, czego efektem jest Zion SquaDzik. Dla nas jako dla zespołu własne studio nagrań jest idealnym rozwiązaniem.

Jesteście już długo związani z krakowską sceną klubową. Gdzie Wam się najlepiej koncertuje? Macie z pewnością jakieś ulubione miejsca? Ras P.: Tak, to prawda. Już ponad 3 lata dość intensywnie koncertujemy w Krakowie. Jak do tej pory najlepsze imprezki i koncerty odbywają się w Błędnym Kole. Kolejne miejsce w Krakowie, które tworzy fajną atmosferę i gdzie chce nam się często wracać to klub Krzysztofory, Fabryka, Jazzrock czy Rotunda. Wiadomo, wszędzie gdzie pojawiają się ludzie, którzy bawią się razem z nami… wszędzie tam jest zajebiście. Grunt to atmosfera! Webster.: Nie ważne jest miejsce, a ludzie którzy do niego przybędą. A czy dziś Kraków, region i w ogóle Polska to dobre miejsce na jamajskie brzmienia? Czy może tutaj szczególnie ciężko jest się wybić? Ras P.: Uważam, że Polska, w tym też i Kraków to najlepszy region dla jamajskich brzmień. Ten kraj jest tak bardzo zamulony, ludzie zabiegani, że dawka takiej nuty obudzi to społeczeństwo! Webster.: Moim zdaniem Kraków to rockowe miasto, jest garstka artystów hip-hopowych czy reggae’owych, których fani zapełniają większe kluby krakowskie takie jak Studio, Rotunda czy Fabryka. Mimo to scena reggae rozwija się. Uważam, że polska to podatny grunt dla jamajskich rytmów, ale dopóki media będą okupowane przez bezduszną, płaską popową papkę, dopóty reggae będzie muzyką niszową. Co Was inspiruje, jaką płytę można znaleźć w Waszych odtwarzaczach? Kogo cenicie ze składów, które znacie? Ras P.: Ostatnimi czasy posłuchuję wspólnych poczynań Nas’ a i Damiana Marleya Distant

Relatives - całkiem fajna płyta. Duży wpływ na to, co sam robię ma Anthony B, Alborosie. Z polskich wykonawców to na pewno solowy album Korzenie i Kultura Bas Tajpan - wysoki lot. Niedawno pojawiła się też epka Machajusa. Z ręką na sercu, polecam! Webster.: Bardzo lubię Cypress Hill, Speach, Arrested Development, Spearhead. Mam wiele ulubionych zespołów z różnych styli muzycznych - od jazzu przez trip hop, skończywszy na ciężkim graniu. Z polskich wykonawców słucham i doceniam twórczość Juniora Stressa, Grubsona, Abradaba, Wysokiego Lotu… Opowiedzcie jeszcze może o swoich najbliższych planach - koncertowych i wydawniczych? Ras P.: Jak wspomniałem, już na początku marca 2011 chcemy wypuścić Zion SquaDzik. Nie obeszło się przy tym wydawnictwie bez komplikacji, a w tym momencie szukamy propozycji wydawniczej. Ktoś chętny?! Wraz z końcem sierpnia , jeśli wszystko oczywiście pójdzie dobrze, światło dzienne ujrzy nasza pierwsza płyta LP. Co do planów koncertowych, to zaplanowane mamy cztery sztuki na luty i marzec . Również w marcu szykujemy w Wielkiej Brytanii koncert z cyklu Zion Days. No i co najważniejsze, wiosną, rusza trasa koncertowa związana z w/w składanką Zion SquaDzik, odwiedzimy 14 miast! Zapraszamy serdecznie!!! Rozmawiał Andrzej Ciochoń

www.myspace .com/jahbestin Info w sprawie wydania płyty Zion SquaDzik 792 651 715, zionstudio@op.pl ...because quality matters lounge magazyn

17


coolturka

wywiad_

fot. Bartosz Maz

L.U.C CZŁOWIEK ORKIESTRA, PRAWDZIWA POSTAĆ RENESANSU. MUZYK, RAPER, PRODUCENT, REŻYSER, KOMPOZYTOR, A DODATKOWO Z WYKSZTAŁCENIA - PRAWNIK. LAUREAT PASZPORTU POLITYKI. LOUNGE’OWI OPOWIADA O POCZĄTKACH, MUZYCE I KOMERCJI.

Z

acznijmy może od twojego epizodu, jakim jest prawo. Jest to chyba jedna z ostatnich rzeczy jaka może się kojarzyć z muzyką jaką tworzysz. Co Cię pociągnęło w stronę prawa? - Nie chciałbym Cię poprawiać, ale właściwym pytaniem byłoby: co mnie skłoniło do prawa? (śmiech) Bo kompletnie mnie w nim nic nie pociągało. Żartobliwie mówiąc przejście tych okropnie ciężkich studiów to był chyba mój pierwszy performance. Oczywiście śmieję się tak dzisiaj, ale w rzeczywistości wynikało to z tchórzostwa. Rodzice zawsze chcą żebyś miał zawód, żebyś był wykształcony. Ja zostałem w to wciągnięty. Mój ojciec jest prawnikiem, dodatkowo lubiłem historię, więc prędzej czy później musiało się tak potoczyć. A w duchu chciałem iść do łódzkiej filmówki. Aż pewnego dnia… - Obudziłem się zniszczony, pogubiony jak żul na przystanku i powiedziałem sobie: ja jebię, co ja tu robię? (śmiech) Postanowiłem wszystko zmienić. Pamiętam ten dzień, gdy dotarło do mnie w jak bardzo niewłaściwym miejscu jestem - pamiętam ten dół. To był drugi rok studiów. Chwilę później, na skutek sumy wielu ekstremalnych problemów osobistych eksplodowałem i zmieniłem wcielenie. To było dziwne. Przyszło z kosmosu. Reinstalacja systemu przez Boga. Dlaczego tworzysz muzykę? - To jest proces, który jest samoistny. Pojawił się nagle jak chińska moda na Bayer Full. Coś we mnie 18

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

pękło… Wiesz, to jest niesamowite. Kiedyś byłem nieśmiały, brzdąkałem coś tam sobie na gitarze, aż postanowiłem to zmienić. Jak już mówiłem, to samoistny proces. Zawsze kochałem dźwięki połączone z obrazem i słowem. Ale nigdy w siebie nie wierzyłem. Nagle odważyłem się coś napisać. Stwierdziłem, że spróbuję z tym wyjść do innych i na szczęście otrzymałem wsparcie bo miałem wokół wspaniałych ludzi. Dostałeś Paszport Polityki, jedną z najbardziej prestiżowych nagród. W uzasadnieniu możemy przeczytać, że za niezwykłą zdolność łączenia różnych rodzajów muzyki. - Tak, tak, ale to wiąże się z tym, że od zawsze słuchałem przeróżnej muzyki. Nie zamykałem się w żadnej subkulturze. Nawet będąc skatem słuchałem np. oprócz THE ROOTS, także Radiohead, Amona Tobina czy The Doors. A może chwytasz się wszystkiego żeby szukać swojego stylu? Jak nie Jazz, to Hip Hop, jak nie to, to Rock. Znasz swoje ograniczenia? - Nie tyle szukam swego stylu co po prostu podróżuję po gatunkach jak bar. Znam swoje ograniczenia. Moim jedynym ograniczeniem jest to co mi się nie podoba lub co kogoś niesprawiedliwie krzywdzi. Nie jestem pewny, czy nie nagram kiedyś czegoś mocniejszego. Rage Against the Machine też był wyznacznikiem mojego stylu. Wiele rzeczy mnie fascynuje. Zawsze mam plan na kolejną płytę, czasem nawet na kilka do przodu. Więcej jednak wymyślam, niż jestem w stanie zrobić. Empiki nie nadążają z moimi premiera-

mi (śmiech). Myślę, że jest się tym co się w życiu poznało. Stąd różne style? - Tak. Jak kolory na polskich blokowiskach, gdzie Pan Józek chce seledyn, a Pani Zenona Róż, a potem mamy kazachstańską cepeliadę na osiedlach. Mam nadzieje tylko, że moja twórczość nie jest tak traumatyczna... (śmiech). A jak na to wszystko patrzą rodzice, wracając do dzieciństwa? Prawnikiem nie jesteś, ale spełniasz się w innych dziedzinach. - Z ojcem było ciężko. Nie do końca rozumiał stylistykę tego co tworzę. Matka to matka, jeżeli wiesz o czym mówię (śmiech). Ale pewnego dnia nastąpiło coś niesamowitego. Ojciec od zawsze czytał Politykę i nagle zostaję nagrodzony ich nagrodą. Szczególnie, że ja nie mam żadnych układów, nie pochodzę z artystycznej rodziny. Bardzo to docenił i zaczął się przekonywać. Nie tworzysz nic komercyjnego… - Raczej nie. Ale nie mi to oceniac Czym więc jest ta komercja? - Moja definicja komercji: twórczość bezwględnie ukierunkowana na zysk, a zatem na panującą modę i średniość umożliwiającą dotarcie do jak największej grupy. Im bardziej coś jest jakieś, tym mniej dla każdego. Wyznacznikiem komercji bywa dla mnie czasem fakt: czy robisz coś dla kasy, czy dlatego, że to kochasz? Jeśli znajdziesz mi gościa, który robi gównianą radiową muzykę, totalne Disco Polo, ale to kocha, jara się tym, to mogę uznać, że to nie jest komercja. Tu zaczyna się zabawa. I rodzi się pytanie. Czy da się z nie uprawiania komercji wyżyć? To pytanie jest dziwne i zależy od tego, kto jakie ma oczekiwania i potrzeby życiowe. Ja ze swoim poczuciem estetyki i dążeniem do ideału na pewno mam większe wymagania, bo nie czuję się za dobrze w wysmarowanej kupą windzie albo obsikanych klatkach schodowych. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem i mogę z tego wyżyć, ale muszę podkreślić, że dzieje się to ogromnym kosztem moich przyjaciół, dziewczyny, bliskich mi osób. Zapierdalam jak tłoki w formułce Kubicy, robię po cztery projekty naraz i to powoduje, że daję radę. Ale żeby godnie wyżyć musisz zrobić albo straszne gówno, albo wiele ciekawych rzeczy naraz. Już na sam koniec. Jak ci się grało w Krakowie, w Pauzie? Kraków to wspaniałe miejsce, tutaj się niesamowicie gra. Ciesze się z każdego kolejnego miasta, gdzie są ludzie, którzy mnie słuchają, ale Kraków jest na jednym z pierwszych miejsc w Polsce. Tutejsi odbiorcy potrafią niemalże rozsadzić moje bębenki swoją energią i okrzykiem. Może to przez kibicowskie tradycje :) Rozmawiał: Mateusz Dykier


cywilizacja_

coolturka

Walentynkowym śladem po świecie

W XI Reality Shopka Szoł Teatru Groteska

MYŚLI NESFORNE – WIECZÓR SENTYMENTALNY 19 lutego 2011 r. o godz. 20.00

Tradycja realizowanej w Teatrze GROTESKA politycznej shopki już na trwałe wpisała się w krajobraz nie tylko krakowskich, ale i ogólnopolskich wydarzeń. Nic dziwnego, jest to bowiem okazja do spotkania polityków różnych opcji w niecodziennym otoczeniu i atmosferze. XI Reality Shopka Szoł MYŚLI NESFORNE – WIECZÓR SENTYMENTALNY odbędzie się podobnie jak w ubiegłych latach, na scenie Teatru GROTESKA, gdzie wystąpią znane postaci sceny politycznej w Polsce. Udział w XI Reality Shopka Szoł potwierdziło 25 polityków: Bartosz Arłukowicz, Stanisław Bisztyga, Krzysztof Cugowski, Bronisław Cieślak, Zbigniew Ćwiąkalski, Tadeusz Cymański, Kazimierz Czekaj, Andrzej Dera, Elżbieta Jakubiak, Beata Kempa, Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal, Jacek Kurski, Jacek Majchrowski, Katarzyna Matusik-Lipiec, Marek Migalski, Joanna Mucha, Katarzyna Piekarska, Paweł Poncyljusz, Elżbieta Radziszewska, Ireneusz Raś, Joanna Senyszyn, Róża Thun, Jerzy Wenderlich, Janusz Wojciechowski. Każdego roku koncepcja artystyczna Shopki różni się od poprzednich. Pomyśl, zanim pomyślisz! – w tym roku ze sceny usłyszymy refleksyjno-poetyckie aforyzmy – Myśli nieuczesane Stanisława Jerzego Leca. I dla widzów, i dla wykonawców będzie to okazja do zadumy na temat ludzkiej natury, społeczeństwa, życia, absurdów współczesności… XI Reality Shopka Szoł Teatru GROTESKA to niepowtarzalny spektakl, podczas którego zobaczymy niezwykłe projekcje multimedialne, zawodowych tancerzy, profesjonalny zespół muzyczny i wyśmienitych wykonawców – aktorów polskiej sceny politycznej. Adolf Weltschek – reżyser widowiska oraz dyrektor GROTESKI postanowił stworzyć listę przebojów, evergreenów muzyki rozrywkowej. Wicemarszałek Sejmu – poseł SLD – Jerzy Wenderlich wykona zatem Libertango Astora Piazzolli; Jaka róża taki cierń – jeden z przebojów Edyty Geppert – zaśpiewa Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia PO; Joanna Mucha wykona inny utwór tej artystki, Zamiast. Niewątpliwym hitem będzie występ duetu Stanisław Bisztyga i Krzysztof Cugowski, którzy zinterpretują Time to Say Goodbye Andrea Bocelli i Sarah Brightman; Beata Kempa, wykonując Dziesięć przykazań Bajmu potwierdzi po raz kolejny swój wokalny talent. Z niecierpliwością czekamy też na występy debiutantów – posłów z Polska Jest Najważniejsza: Elżbiety Jakubiak, Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza. Ze sceny teatralnej rozbrzmiewać będą także inne niezapomniane przeboje: Thank You for the Music ABBY, What a Wonderful World Louisa Armstronga czy Och życie, kocham cię nad życie Edyty Geppert. Politycy wystąpią w fantastycznych i jak zwykle pomysłowych kostiumach autorstwa Małgorzaty Zwolińskiej. Scenografię XI Reality Shopka Show zainspiruje twórczość belgijskiego surrealisty René Magritte’a.

ielu z nas myśli, że to Amerykanie są ojcami Walentynek. A to błąd! Zwyczaj ten narodził się na Wyspach Brytyjskich, a stamtąd, wraz z osadnikami, trafił do Ameryki, gdzie stał się szczególnie popularny. Obecnie świętujemy Dzień Zakochanych na całym świecie! Jak? Krok po kroku przyjrzyjmy się interesującym zwyczajom w różnych zakątkach naszej planety. Zaczynając od Wielkiej Brytanii! Mimo rozszerzającej się tam komercyjnej tendencji istnieje sporo ciekawych zwyczajów lokalnych, i nie tylko pary mają z tytułu tego święta zabawę. W Anglii dzieci często przebierają się za dorosłych, a głównie w hrabstwie Norfolk - dostają prezenty od tajemniczej postaci zwanej Jack Valentine Wśród prezentów prym wiodą kartonowe serca z wizerunkami Romeo i Julii. Jednak dla dorosłych również pojawiły się interesujące propozycje upominkowe w 2005 roku międzynarodowa organizacja planowania rodziny zaproponowała angielskim parom zniżki na sterylizację mężczyzn z okazji Walentynek! W Walii święto obchodzone jest 25- tego stycznia. Prezentem z tej okazji musi być drewniana łyżeczka, zdobiona serduszkami, kluczami i kłódeczkami - symbolizująca otwartość na uczucie! Dla Niemców symbolem Walentynek pozostają czerwone róże, świadczące o wiecznej świeżości uczucia oraz czekoladowe lub piernikowe słodycze w kształcie serca. Restauracje są przepełnione od par zakochanych, dlatego panowie rezerwują stolik już z miesięcznym wyprzedzeniem, by zasiąść do romantycznej kolacji, bez której Niemcy Walentynki uważają za nieudane. Po austriackich miastach zaś odbywają się pochody uliczne, którym towarzyszy dęta orkiestra! W zwyczaju Włochów leży głównie sprezentowanie sobie nawzajem odzieży w kolorze czerwonym! Włosi potrafią zostawić majątek w centrach z ubraniami, a seksowna bielizna w kolorze czerwieni schodzi najszybciej! A co na to Hiszpanie? Dostają bardzo praktyczne prezenty! Panie - sprzęty AGD (lodówki, pralki itp.), a panowie sprzęt komputerowy, dvd, odtwarzacze, gry itp. W tym kraju na czekoladki bądź kwiaty nie ma raczej co liczyć. We Francji obchodzi się Walentynki jak święto narodowe, a ukochanej osobie przesyła się (koniecznie do domu) bukiet kwiatów z liścikiem, w którym najczęściej jest zaproszenie do teatru. Poza francuzami to Czesi są jednymi z największych entuzjastów miłości! Dzień Zakochanych obchodzą aż dwa razy w roku- 14 lutego i 1 maja! A co poza Europą? Nie będzie niespodzianką fakt, iż największymi fanami Walentynek są Amerykanie. W Stanach Zjednoczonych święto ma najbardziej komercyjny charakter. Ulice i witryny sklepów wypełnione są dekoracjami, stacje radiowe oraz telewizja oferują program przesycony romantyzmem, a kina organizują specjalne pokazy dla par. Drobne prezenciki, czerwone róże oraz kartki walentynkowe to ulubione podarki Amerykanów, które trafiają nie tylko do ukochanej osoby, a także do koleżanek, kolegów z pracy, rodziny czy sąsiadów To właśnie Amerykanka Esther Howland z Worcester w 1848 roku założyła firmę produkującą kartki walentynkowe, które po dziś dzień cieszą się taką popularnością. Święto w USA jest tak popularne, że do szkół wprowadzono specjalne walentynkowe lekcje! Od kilku lat w Malezji z okazji dnia miłości furorę robi impreza pt. Więźniowie miłości. Para zdecydowanych kochanków zakuwana jest w kajdany na cały tydzień! Jeśli wytrzymają siedem dni czeka na nich wysoka nagroda pieniężna. W Japonii przyjął się zwyczaj, że w tym dniu to kobiety obdarowują mężczyzn. Prezentami są głównie czekoladki, a daje się je nie tylko ukochanym, ale wolnym i żonatym znajomym. Czekoladki dzieli się na dwa rodzaje: giri-choko, czyli czekoladki dawane z obowiązku oraz honmei-choko (ciastka w kształcie serca z czekoladowym nadzieniem wykonane własnoręcznie!) - dla ukochanego. Trzynastego marca, w tzw. Biały Dzień panowie rewanżują się kobietom, do słodyczy dołączając bieliznę. Ale co ciekawe, istnieje również Czarny Dzień dla tych, którzy nic nie dostali od sympatii. Samotne osoby dostają zniżki idąc do restauracji, zazwyczaj na czarny makaron, i rozmyślając o swojej samotności W Tajlandii 14 lutego stał się ulubionym dniem zawierania małżeństw. A jedno z największych biur turystycznych organizuje już od kilku lat Dzień Zakochanych Słoni! Podczas ceremonii w Ayutthayi, 14 lutego odbywa się ceremonia „zaślubienia” par słoni. Tak więc każdy pomysł jest dobry, nie tylko by uczcić uczucie, ale by dobrze zarobić. Filipińczycy namiętnie urządzają coroczny maraton pocałunku, a Meksykanie przygotowania do Walentynek zaczynają już po Bożym Narodzeniu. Wszystkie możliwe gadżety mają wtedy kształt serca. W Umbrii zaś w niedzielę poprzedzającą Święto Zakochanych odbywa się Święto Zaręczyn. Setki par z całego świata gromadzą się przy grobie św. Walentego i ślubują sobie miłość. W Chinach w ten dzień łagodzone są przepisy i wyjątkowo pary nie będące w związku małżeńskim mogą wynająć pokój w hotelu na wspólną noc. Co lubią Polacy? Trwa spór o potrzebę obchodzenia Walentynek. Przeciwnicy irytują się na szerzący się z każdym rokiem komercyjny wydźwięk święta zakochanych. A zwolennicy kupują czerwone gadżety, najchętniej jednak róże i kartki. W Krakowie i Warszawie tramwaje obwożą zakochanych po ładniejszych zakątkach miasta. Cukiernie i sklepy z bielizną przygotowują specjalne promocje dla par. Popularnością u nas cieszą się coraz bardziej Walentynki w sieci: wyznania w elektronicznej formie, ”miejsca spotkań dla zakochanych na chacie” czy nawet wirtualne pocałunki. Sporo różności, ale jak to mówią - co kraj to obyczaj, a do miłych gestów słabość mamy wszyscy.

Wirginia Bryll ...because quality matters lounge magazyn

19


coolturka

popkultura_

Erotyczne (?) wydanie Barbie

D

wóch studentów z Buenos Aires - Breno Cosa i Guilherme Souza pokusiło się o pokazanie całemu świat, co Barbie ma pod spódnicą. Na łamach ich kalendarza, co miesiąc w innej pozie prezentują swoje wdzięki nagie lalki. Pierwotnie miał to być pomysł na oryginalną kampanię reklamową firmy Matchbox, bo jak mówią twórcy: seks jest używany do sprzedaży wszystkiego w społeczeństwie. Szkoda tylko, że rzecznik firmy Mattel, któremu powierzono ochronę wizerunku lalek nie jest tak entuzjastycznie nastawiony do idei Barbie lesbijki. Pomysłowych twórców czeka teraz proces, bo firma postanowiła stanąć po stronie dobrego imienia Barbie.  Mattel też została pozwana. Przez internautów, do wyjaśnień, dlaczego lalki nie są anatomicznie poprawne, oraz dlaczego tylko biała ma teksturę imitującą bieliznę. Rzecz w tym, że Barbie, która w 2009 roku obchodziła pięćdziesiąte urodzny, jest już ikoną. Była i będzie kopiowana i parodiowana przez kulturę masową jeszcze niezliczoną ilość razy, tym bardziej że raczej trudno pominąć fakt jej seksualności. Kalendarz Pirelli na pewno to nie jest, ale doceniamy chęci. W 2012 roku liczymy na wydanie z Kenem.  20 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Girls on the Board

I

le wspólnego może mieć skateboarding i moda z najwyższej półki? Okazuje się, że całkiem sporo, szczególnie gdy ogniwem łączącym są zupełnie nagie topmodelki. Tył deski skateboardowej zawsze był polem do popisu dla grafików (im lepsza grafika tym większy lans), ale tym razem na to pole zostały zaproszone ikony światowego modelingu, wśród których znalazła się między innymi Anja Rubik. Seria firmy doodah daje do wyboru osiem pięknych kobiet, których zdjęcia wyszły spod obiektywu znanych fotografów mody - Claudi Knoepfel i Stefana Indelkofera (pracujących między innymi dla francuskiego Vogue.) Ci, którzy na deskorolce jeździć nie chcą lub nie potrafią zawsze mogą powiesić ją na ścianie. Girls on the board, zalecam skupienie podczas jazdy.


prasowanie na żądanie

Trash-art.

D

obremu artyście do stworzenia dobrego dzieła wystarczy to, co może znaleźć we własnym śmietniku. Przykładem takiego artysty jest Bernard Pras i jego kolekcja portretów. Jeśli przyjrzymy się dokładniej konstrukcji Marylin Monroe, znajdziemy etykietę wody mineralnej, głowy rozczłonkowanych lalek czy rękawiczki. Ten francuski artysta reprezentuje mało popularny w Polsce kierunek nazywany trash-artem. Podkładem dla jego pracy jest fotografia lub płótno, potem uzupełnia to starymi, przypadkowymi podczas selekcji przedmiotami i nadaje swoim portretom oryginalnego, niepowtarzalnego charakteru. Oczywiście, takie prace otwierają drzwi do polemiki o to, co jest sztuką, nawet tą w obrębie popkultury, a co zwykłym śmieciem i czy można nazywać artystą kogoś kto inspiracji szuka na wysypisku. Trash-art jest jednak przykładem na to, jak daleko wybiega ludzka chęć do tworzenia czegoś nowego, w tym wypadku zupełnie z niczego. Więcej na: www.bernardpras.fr

Pech chciał, i twój dotychczas niezawodny budzik nie zadzwonił dzisiaj! Zrywasz się zlany potem, biegniesz do łazienki, z łazienki do kuchni, w panice rozglądasz się po mieszkaniu w poszukiwaniu kluczyków. Nie zdążyłeś się ogolić, nie zjadłeś śniadania, nie mówiąc już o wyprasowaniu koszuli. Wpadasz do biura spóźniony, głodny, niedogolony i co najgorsze wymięty. Taksówka już czeka przed twoim domem, za pół godziny masz ważne spotkanie, telefon się urywa, a Ty właśnie spaliłaś żelazkiem nową, piekielnie drogą sukienkę. Kreacja nadaje się do kosza, podobnie jak twoje żelazko. Na spotkanie docierasz oczywiście spóźniona, zła i w zwykłych dżinsach, bo tylko one nie wymagały prasowania po wyciągnięciu z szafy. To nie scenariusze czarnych komedii. Takie sytuacje zdarzają nam się bardzo często. Jesteśmy wiecznie zabiegani. Zaabsorbowani pracą i rodzinnymi obowiązkami zapominamy o najprostszych rzeczach. Ciągle brakuje nam wolnego czasu, a przecież możemy go sobie kupić i to za nieduże pieniądze. Prasologia to jedyna firma w Krakowie, która oferuje usługi prasowania wraz z transportem. Wygoda nie musi być luksusem - to jedno z głównych założeń projektu. Oferta skierowana jest nie tylko do pracowników biur i firm wymagających pracowniczych uniformów. Punkty Prasologii znaleźć będzie można w największych krakowskich centrach biurowych, ale usłu-

gę prasowania może zamówić sobie każdy i to z transportem do domu. Firma korzysta z profesjonalnego sprzętu i gwarantuje doskonałą jakość usług. Oddane przez Ciebie rzeczy, wyprasowane i zapakowane w folię trafiają wprost do Twojej szafy, w ciągu 24 godzin. Zamiast męczyć się z żelazkiem, skontaktuj się z Prasologią, a czas, który zazwyczaj tracisz na prasowanie - poświęć czemuś, co naprawdę lubisz.

www.prasologia.pl Tel 509 725 835

...because quality matters lounge magazyn

21


coolturka

film_

Czarny łabędź Darren Aronofsky jest jednym z najoryginalniejszych współczesnych reżyserów amerykańskich. Nie ustępuje w poszukiwaniu unikalnej drogi indywidualnej ekspresji, czego efektem jest jego najnowsze dzieło: Czarny łabędź, szturmem zdobywający polskie kina i mocny kandydat w tegorocznym wyścigu po Oscara. Główną bohaterką Czarnego łabędzia jest Nina Sayers, cicha, wycofana balerina jednego z najlepszych zespołów baletowych w Nowym Jorku. Nieoczekiwanie staje przed nią niezwykle trudne zadanie: we współczesnej aranżacji Jeziora Łabędziego dostaje główną rolę niewinnego Białego Łabędzia. Jednak decyzją dyrektora zespołu (Vincent Cassel), partie wyzywającego, zmysłowego Czarnego Łabędzia ma zatańczyć ta sama tancerka. I temu Nina, zamknięta w sobie, tłamszona przez zaborczą matkę, nie potrafi sprostać. Sytuacja komplikuje się tym bardziej, gdyż w zespole pojawia się nowa baletnica Lily (Mila Kunis), odważna i nieskrępowana, która nie ukrywa swoich ambicji. Nina rozpoczyna więc rywalizację nie tylko z Lily, lecz także z samą sobą. Czarny łabędź to zręczna gra z konwencją klasycznego kina grozy, thrillera i filmu psychologicznego. Aronofsky w pełni wyzyskuje potencjał znaczeniowy baletu, nadając mu nie tylko głęboki, psychologiczny rys, lecz także ukazując w estetyce na opak. W warstwie wizualnej filmu, podobnie jak w te22 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

matycznej, zachodzi pewna schizofreniczna dwoistość: obraz jest stonowany, klasyczny i elegancki w wyważonej grze pudrowego różu, szarości, bieli i czerni, ale i epatujący brzydotą i brutalnością, w natrętnych zbliżeniach obcinanych paznokci, niezdrowo wychudzonych ramion, przekrwionych szaleństwem oczu. Efemeryczność, delikatność tancerki baletowej to wizerunek, pod którym skrywa się fizyczne wyczerpanie, pierwsze oznaki obłędu. Aronofsky nie estetyzuje przesadnie tancerek. Wręcz przeciwnie. Kamera z premedytacją i chłodem obserwuje wychudzoną sylwetkę Niny, kadrując w zbliżeniu poranione stopy, pot spływający po karku, zadrapania, będące pierwszymi zwiastunami nieuniknionego szaleństwa. Ponad wątkami, które udało się reżyserowi zamknąć w filmie, na plan pierwszy wysuwa się następująca kwestia: czym jest taniec jako sztuka? Czy jest tylko tymi kilkunastoma minutami występu na scenie? Czy jest tylko dzianiem się w tej krótkiej, ulotnej chwili?

Aronofsky udziela odpowiedzi, jakiej nie udzieliło kino do tej pory: balet (i taniec w ogóle) jako sztuka, nie kończy się wraz z zejściem ze sceny. Osiągnąć geniusz zdolny porwać publiczność to niebezpiecznie zbliżyć się do granicy obłędu i z gracją na niej balansować en pointe. Tym właśnie jest artyzm według reżysera – chirurgiczna precyzja ruchu i techniczna doskonałość to zbyt mało. Scenie i tańcu trzeba się oddać bezkompromisowo, całkowicie, bez reszty. Otrzeć się o szaleństwo i przy odrobinie szczęścia wyjść z tego cało. Dopiero wówczas publiczność, poruszona do głębi, poderwie się z krzeseł, by dać owacje na stojąco. Małgorzata Pawłowska

Czarny łabędź /oryg. Black swan/ reż Darren Aranofsky wyst. Natalie Portman, Mila Kunis, Vincent Cassel, Winona Ryder gat. dramat psycholigiczny, thriller


...because quality matters lounge magazyn

23


coolturka

recenzje kontrolowane_

GRZANKA WRÓBLEM Wróbel: Nie sądzisz Adaś, że ten czas strasznie szybko biegnie? Spotkaliśmy się tutaj ostatni raz w 2010 roku, a już mamy luty 2011! Za nami tyle wydarzeń, że trudno było by zdecydować, od czego zacząć, gdyby nie Sylwester na krakowskim rynku. A za oknem szaro, weny coraz mniej … Byle do wiosny! Grzanka: Zgodnie z rodzinną przepowiednią: Zobaczysz młody, po 25-ce to Ci z górki pójdzie i zaiste idzie, a odkąd jest Facebook to i zaiwania wręcz ten czas wstrętny. Ale w moim odczuciu rok rozpędza się powoli, mam nadzieję, że skutecznie.

Sieci neuronowe, terminator i cyberwrożka

Sylwester w mieście kultury Moja miłość do Krakowa, tak jak do moich rodzinnych górskich stron jest bezgraniczna. Mówi się często, że to miasto ma „niepowtarzalny klimat”, że tutaj rodzą się artyści, a w Warszawie prezenterki, że czas płynie tu inaczej. Tych sloganów wychwalających Kraków jest sporo i można je długo wymieniać. Pewnie ze zdecydowaną większością byłbym w stanie się zgodzić, zwłaszcza z tym, że Kraków to polska stolica kultury. Kultury, którą przez pokolenia tworzyły wybitne postacie tworzące i działające w tym mieście. Więc jakie było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że w tym roku Sylwester na krakowskim rynku znowu nie ma nic ciekawego do zaoferowania ludziom, którzy ukończyli gimnazjum, a już zwłaszcza LO. Komercja w kiepskim wydaniu. W dodatku jeszcze posylwestrowe echo, że niektórzy artyści najprawdopodobniej grali z playbacku... Smutno. Szkoda. Oby teraz było tylko lepiej, bo czy może być gorzej w mieście kultury?

Grzanka: Na szczęście Sylwestra spędziłem gdzie indziej, ale słuchy doszły. Sam już nie wiem, co myśleć o tego typu spędach, ale w tym wypadku już nazwa mnie irytuje i chyba muszę się do niej przyzwyczaić albo tolerować na plakatach.

Paszporty SZ!tuki W połowie stycznia po raz kolejny z uwagą obserwowałem rozdanie Paszportów Polityki. Obserwowałem, słuchałem, entuzjastycznie klaskałem, uśmiechałem się, ale przede wszystkim myślałem o tym jak dobrze, że ktoś docenia ludzi, którzy nie pojawiają się na pudelku, a robią fantastyczną sztukę przez duże SZ. Gratuluje tegorocznym laureatkom, nominowanym i już czekam na kolejne rozdanie za rok.

Grzanka: Gale do mnie nie przemawiają, bo czy to rozdanie tabloidowych wyróżnień, czy te górnolotne, niby kończą się tym samym kacem. Cieszę się, że są sytuacje, w których promuje się i nagradza myślenie, ale pamiętajmy Chylińska też dostała paszport, a teraz to by się i wiza przydała.

Talenty Debiutancka płyta Kamila Bednarka, finalisty trzeciej edycji Mam Talent i lidera zespołu Star Guard Muffin osiągnęła status „Złotej”. Płyta Marcina Wyrostka, zwycięzcy 2 edycji Mam Talent z zespołem Tango Corazon Quintet, osiągnęła statut podwójnej platyny. Jedną i drugą płytę kilka razy przesłuchałem. Polecam. Ale te przykłady pokazują, że co by nie mówić o tym komercyjnym programie, to w niektórych przypadkach otwiera on oczy ludziom nastawionym na radiowe hity. Może pokazać taki instrument jak akordeon, czy zainteresować muzyką reggae. Jestem za wprowadzeniem do szkół edukacji muzycznej! :)

Grzanka: Czasem mam wrażenie, że priorytetem tego typu programów jest błyszczenie jurorów, a niektóre z wylansowanych gwiazd uprawiają artystyczny Dyzming. Mam nadzieję, że w tym wypadku mamy do czynienia z brylancikiem i że da on sobie radę, kiedy opadnie sadza związana z wiadomym programem. Ha, w sumie i to i to węgiel, ale inna odmiana alotropowa.

24 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

To, co powstanie, pewnie ciężko recenzją nazwać, podobnie jak powstawanie tego, co chcę opisać, ciężko jakkolwiek nazwać. Powszechne mniemanie o sieciach neuronowych (o ile cokolwiek w tej dziedzinie można uznać za powszechne) jest takie, że aby stworzyć sztuczną inteligencję, należy stworzyć sztuczny neuron a następnie go zmultiplikować - i ciach, mamy cybergeniusza. Po co? Pewnie po to żeby wieczorem samotny informatyk miał, z kim pogadać. Replikanci Pana Boga męczą się i zipią, żeby efekt był zadowalający, a sieć żenująco neuronowa po miesiącu analizy jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, co się stanie z człowiekiem, kiedy wypije 6 piw. Człowiek przykładowy wypije piw 100, zanim sieć problem przeanalizuje. Bo i analiza problemu zawiła, od podstaw. Co w piwie, co w człowieku, co w zetknięciu piwa z komórką taką i taką, setki innych parametrów, a czas leci i sieć zipie. Taki schemat sieci i stworzenia sztucznej inteligencji jest nierealny, pojedynczy neuron bije na głowę nie wiadomo, jakie pentium – pamiętajcie alkohol zabija szare komórki. Nie mówi się o tym głośno, a i w sieci mało na ten temat. Heh, ciekawe czemu, ale lada moment zostaniemy otoczeni przez coś, co można nazwać softem behawioralnym. Nazwa groźna zjawisko jeszcze bardziej. Jak wiemy, wirtualny świat tonie w danych i problemem jest ich odpowiednie przetworzenie. Wyobraźmy sobie program, który niczym wirus zostanie rozsiany po tysiącach komputerów, by przetwarzać zgromadzone w nich dane. Program ma budowę segmentowa, więc ilość rozsiań tylko zwiększa jego wydajność. Być może słyszeliście o idei dzierżawienia części mocy komputera do szukania lekarstwa na raka czy nowych gwiazd? Zasada podobna - superkomputer rozproszony. Analiza faceta po piwie... hm... behawioralne prosta, program odwołuje się do tysięcy takich przypadków i odpowiedź momentalnie jest, wiadomo jaka. Mam nadzieje, że sprawę wyjaśniłem jakoś. /Tiaaa.... - przyp. red./ Programy, które się same ulepszają są faktem, a co będzie, kiedy coś, co nazwałem GODWARE stanie się faktem codziennym? Pojawią się wirtualni przyjaciele, wróżki, naukowcy, ale co gorsza, program będzie w stanie manipulować człowiekiem, wpływać na wyniki giełdy, dzięki czemu pozyskiwać ogromne fundusze, będzie mógł nawet wywoływać wojny. Może być wesoło, gdyż nikt do końca nie wie, jaką ma naturę program i czy apokaliptyczna wizja maszyny buntującej się przeciw człowiekowi nie jest za rogiem? Kliknijmy i pokłońmy się Panu, a imię jego Godware. P.S. Jeśli kogoś sprawa zainteresuje służę pomocą, przy pomocy, fejsbukowej strony Godware. A może to nie ja tylko On.

Wróbel: Zaskoczyłeś mnie tą informacją. Skomentuje ją jak tylko się otrząsnę …

Krótko i na temat Niedawno pomstowałem, że nie gra się autorskiej muzyki, że wszędzie didżeje albo coverbandy. Odszczekuję, ale tylko trochę. Gra się! Na szczęście Kraków jeszcze całkiem nie poległ w tej


dziedzinie. Koncert, pisałem o tym wiele razy, to sacrum, czy to w ciasnej piwnicy czy na stadionie - to zawsze jest to coś niezapomnianego. Jest kilka klubów, w których niczym członkowie ruchu oporu zbierają się Ci, którzy generują, i Ci, którzy stają się hostami dla muzyki. Podaje kilka takich, co to namierzyłem, a Wy sprawdźcie koniecznie i dawajcie znać o innych. Alchemia - wiadomo, Kazamaty - różniasto, U Louisa – dynamicznie rozwijająca się scena z okolic prog rocka, ale i nie tylko; Kawiarnia Naukowa, Kombinator, Bomba, Ptasiek - miłe miejsce, koncerty, a w środę jam sessions; Kryjówka, PiecArt – niezłe dżezy, Harris, Imbir, Zaścianek i kilka innych, które pewnie pominąłem, ale obiecuję, że temat wróci.

Wróbel: „Nie poległ całkowicie”? Powiedziałbym, że na tle innych miast ma się coraz lepiej! Klub „Studio” - dziękujemy, dalej róbcie swoje!

Łaźnia Łaźnia Nowa to miejsce, z którym w przemiły sposób związany jestem od kilku lat i to wielowymiarowo, bo to i adres zamieszkania mamy podobny i nawet kilka razy współpracowaliśmy - za przeproszeniem - artystycznie, co zresztą zacnie wspominam. Łaźnia nowa to miejsce, które od lat konsekwentnie buduje markę, bardzo związaną z domniemanym klimatem naszej ukochanej dzielni. Nawet, jeśli szukać wspólnego mianownika spektakli w okolicach blokerskich, to ja to bardzo kupuje. Właściwie już sam gmach łaźniowy swoim klimatem warunkuje to, co powinno się dziać w środku - a dzieje się i to wiele, czasem to aż skreczuje mózgiem. Nie będę opisywał konkretnego spektaklu ani wydarzenia, bardziej chcę Was zachęcić do samodzielnego zapoznania się ze zjawiskiem. Pozytywną hubą, która wyrosła na sokach łaźni jest Klub Kombinator - knajpa, ale i dużo więcej. Odbywa się tu cała masa koncertów i innych działań, tak zwanych „fajnych”. Ciekawe jest to, że kilka razy idąc na klasyczne jedno piwo (wzrastające do 4), spotkałem w Kombinatorze miłą zgraje artystów dzielnicowych, którzy to, moim zdaniem, dynamiką i świeżością działań biją na głowę tak zwanych „artystów z Pięknego Psa” - jak śpiewa Wu -Hae. Kiedyś więcej o tym napiszę! Tymczasem dbajcie o higienę myślenia!

Wróbel: Adaś związany jest z Łaźnią, bo kiedyś po awarii w swojej łazience musiał znaleźć jakąś alternatywę… Adaś, jesteśmy z Tobą! :)

Adam Grzanka – Wulkan energii z Nowej Huty! Aktor kabaretowy, członek krakowskiej Formacji Chatelet. Prowadził Maraton Uśmiechu w TVN oraz reality game show Hole in the Wall w TV4. Konferansjer i satyryk, wielokrotny laureat festiwali kabaretowych i artystycznych. Muzyk (jako DJ Mazut), twórca projektu Nowa Huta Gangsta, ostatnio możecie go usłyszeć na falach AntyRadia. Multiinstrumentalista i kompozytor, a także twórca instalacji multimedialnych. Felietonista i współtwórca kabaretonów i koncertów multimedialnych. Prywatnie fan mocnych brzmień i wojennych rekonstrukcji.

Szymon J. Wróbel – Góral spod Żywca. Dziennikarz, na co dzień związany z Dziennikiem Polskim, w czwartki prowadzi dwie swoje rubryki. Dla platformy Orange współtworzy program Czego słuchają gwiazdy?. W TVP3 pracował przy takich programach jak Pokolenie UE i Kraków dla pocztujących. Twórca charytatywnych imprez Przyjaciele Clubbingu. Ostatnio zdobywał szlify przy programie Mam Talent. Można usłyszeć go na MieścieMuzyki RMF, jak również zobaczyć na malopolskatv.pl, gdzie prowadzi swój program Płyta na gramofon.

Serdecznie zapraszamy na znakomite potrawy kuchni włoskiej przygotowywane zgodnie z oryginalnymi tradycyjnymi recepturami. Od poniedziałku do czwartku od 12.00 do 15.00 wszystkie dania z karty - 20% Restauracja Delecta Kraków, ul. Limanowskiego 11 tel: +48 12 656 55 41, www.restauracja-delecta.pl


felieton_

coolturka

Nowy Rok!

Będzie drożej, ale za to szybciej!

N

owy rok charakteryzują dwie rzeczy. Pierwsza to przemiana wewnętrzna, czyli tzw. postanowienia noworoczne - mniej więcej co roku te same, takie jak to, że się schudnie, rzuci palenie, zacznie prowadzić zdrowy tryb życia, będzie miłym dla sąsiada i/lub kolegi w pracy, mniej się będzie piło i więcej dobra czyniło. Z postanowieniami noworocznymi jak jest wszyscy wiemy – jakieś 99% przetrwa tydzień, no może miesiąc. Druga przemiana, jaka zachodzi w pierwszych dniach stycznia, to przemiana ustrojowo - kieszeniowa, czyli podwyżki cen paliw, alkoholu, papierosów, prądu, gazu i innych rzeczy, które mniej lub bardziej do życia są potrzebne. W tym roku mamy jeszcze na dobitkę podwyżkę podatku VAT. Ale na otarcie łez jaśnie panujące nam władze państwowe postanowiły zrobić noworoczny prezent. Żeby jednak obywatele nie popadli w przesadną euforię, postanowiono, że nie można zrobić czegoś co ucieszy wszystkich i wybrano, nie wiedzieć czemu, kierowców. I nie, nie będzie nowych lepszych dróg, wręcz przeciwnie. Z uwagi na gigantyczną dziurę budżetową trzeba gdzieś szukać oszczędności i plan rozbudowy dróg, w tym tych najbardziej potrzebnych, czyli ekspresowych i autostrad, na rok 2011 został obcięty prawie do zera. Dzięki temu między innymi Kraków na 99% nie będzie miał obwodnicy północnej, która miała powstać przed rokiem 2012 – za to mamy stadiony na Euro 2012, którego mieć nie będziemy. Wielkie gratulacje należą się szczególnie nowo wybranemu, ale bardzo staremu już Prezydentowi Miasta Krakowa – stadiony świetnie prezentowały się na plakatach wyborczych. No ale nie o tym, nie o tym. Ponieważ drogi mamy kiepskie i czas podróży z dowolnie wybranego na terenie kraju punktu A, do w ten sam sposób wybranego - punktu B jest długi albo bardzo długi. No, może wyjątkiem regułę potwierdzającym jest odcinek autostrady A4 Kraków - Wrocław, oczywiście pod warunkiem, że akurat jest dobra pogoda i ruch niewielki, czyli w okresie od maja do sierpnia w godz. 2:00 - 4:00 nad ranem (nie dotyczy sezonu powodziowego, bo wtedy 26 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

autostrada w promieniu 100 km od Opola znajduje się pod wodą). Otóż nasi genialni, w demokratycznych wyborach wybrani rządzący postanowili, że będziemy mogli po naszych, jak już wspomniałem doskonałych drogach, od 31.12. 2010 jeździć szybciej. Dokładnie o 10 km/h szybciej, czyli 120 km/h po drogach ekspresowych dwupasmowych(!). Przypominam w związku z tym, że po m. in. obwodnicy Kielc, która jest w ok. 70% jednopasmowa, jeździmy 100 km/h, chociaż średnia (zaobserwowana przeze mnie „na oko”) prędkość najlepszej i najszybszej w Polsce marki, czyli „samochód-z-kratką”, na tym odcinku to jakieś 160 km/h. Jak już jesteśmy przy tej najdoskonalszej formie motoryzacji, to jadąc sobie kiedyś spokojnie po autostradzie z prędkością ok. 150 km/h – było „z góry”, no i wyprzedzałem TIR-a, który jechał „prawie” 90 km/h (w tym przypadku „prawie” robi różnicę, która wynosiła jakieś +20 km/h). No więc, ponieważ mam zwyczaj patrzeć w lusterka, zauważyłem bardzo szybko zbliżający się obiekt. Zjechałem więc (oczywiście jak już TIR-a wyprzedziłem) na pas prawy i ku mojemu zdziwieniu ujrzałem Fiata Pandę (oczywiście z kratką) oraz dużym logo producenta soków z Wadowic. Muszę przyznać, że byłem pełen podziwu dla ułańskiej fantazji oraz kompletnego braku wyobraźni przedstawiciela handlowego siedzącego za kółkiem - no ale cóż, Polak potrafi. Wracając do autostrad, których mamy w tej chwili sztuk 3 (słownie: trzy), to możemy poruszać się po nich z prędkością 140 km/h, zamiast dotychczasowych 130. Jest to najwyższy limit prędkości na autostradach w Europie (nie licząc oczywiście bezlimitowych odcinków autostrad niemieckich). Lubię szybko jeździć, nie tylko samochodem, ale mam bardzo mieszane uczucia co do tej decyzji. System szkolenia kierowców w Kraju nad Wisłą jest, delikatnie mówiąc, słaby; raczej i pomimo niedawnego zwiększenia obowiązkowej liczby godzin „jazdy” do 30. Rozszerzenie tejże o obszar niezabudowany także nie wystarcza do tego, żeby osobę, która egzamin teoretyczny i praktyczny zdawszy, uznać za gotowego do poruszania się po drogach. Ale taki mistrz kierownicy może już popędzić do korporacji, która wyposaży go w laptopa, telefon i auto z kratką, dzięki któremu będzie mógł siać postrach na drogach. To, że przepisy ruchu drogowego nie są kierowcom absolutnie znane nie

dziwi, ponieważ w testach na prawo jazdy pytania dotyczą np. tego, co należy zrobić jeśli zgubi się prawo jazdy będąc w Holandii. Faktycznie, jest to jedna z tych rzeczy, która na pewno poprawi poziom bezpieczeństwa na drogach. W takiej Norwegii, żeby móc samodzielnie jeździć po drogach publicznych trzeba w szkole i na kursach spędzić w sumie trzy lata, zaczynając w wieku 16 lat od wstępnych kursów i jazdy wyłącznie pod nadzorem rodziców, poprzez szkolenia z jazdy na lodzie, różnego rodzaju torach przeszkód, macie poślizgowej itp. W Polsce na upartego kurs można zrobić w trzy dni (każdego dnia zaliczając 10h jazdy i 10h teorii). W Skandynawii mandaty za przekroczenie prędkości są dotkliwe i liczone proporcjonalnie do zarobków, a za znaczne przekroczenie ograniczenia można trafić za kratki. U nas obojętne czy masz kaszlaka czy ferrari, maksymalnie za przekroczenie dozwolonej prędkości możesz dostać 500 zł. Tyle mniej więcej spala Porsche czy Hummer na trasie z domu do biura albo na zakupy, nie mówiąc o tym, że żona właściciela takiego auta więcej wydaje na waciki. No tak, są jeszcze punkty, ale jak kogoś stać na jeżdżenie samochodem za 300, 400 czy 700 000 zł, to punkty weźmie na siebie guwernantka, lokaj albo odźwierny. Prawda jest taka, że odkąd zostałem ojcem podejście do wielu spraw w życiu zmieniło się w moim przypadku dość diametralnie - m. in. jeżdżenie samochodem zyskało zupełnie nowy wymiar. Po pierwsze uważam, że najlepszym środkiem poruszania się po drogach jest wóz opancerzony albo czołg. Po drugie przekroczenie dozwolonej prędkości w zasadzie nie jest możliwe, bo na widok dziury zwalniam do prędkości 0,5 km/h, a na wypadek że może mi się zdarzyć gwałtowne hamowanie na wszelki wypadek nie przekraczam 40 km/h i zachowuję minimum kilometr odstępu od auta przede mną. Na zakończenie wypada przytoczyć starą dobrą mądrość ludową, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a jak siedzisz za kierownicą i w lusterku widzisz śpiące w foteliku dziecko, a przed sobą 20 000 dziur na odcinku 100 metrów, z czego najmniejsza jest rozmiarów Madagaskaru, to jakoś te podniesione limity prędkości wcale nie cieszą. Adrian Suszczyński Skargi i wnioski: bonga@wp.pl


lifestyle_

coolturka

NAWET NA PLACU WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH NIE DOSTANIESZ ROZGRZESZENIA, GDY O PORANKU WYJDZIESZ Z TOALETY Z BRZYDKĄ NIEWIASTĄ. ALE PARADOKSALNIE WCALE NIE O ROZGRZESZENIE TU CHODZI!

.gęba

Czas karnawału to koszmar. Kilkadziesiąt poranków przepełnionych żółcią, która z organów trawiennych najpierw przelewa się przez naszą duszę, a dopiero potem udaje się do wyjścia. Godziny rozpasanego świętowania, które wymykają się spod kontroli, a my tłumaczymy sobie, że więcej się to nie powtórzy. Scenki rodzajowe przy barze i masa przypadkowych zapachów i smaków, jakie po nieprzespanej nocy zlewają się w smak trucizny. Egzystencjonalna breja. Kac moralny, jako wyzwanie dla magnezu z dodatkiem B6. Znaczenie tego koszmaru jest o tyle ważne, że to właśnie on stymuluje kulturę istnienia. I nie będę teraz przytaczał nazwisk i pojęć udokumentowanych w podręcznikach. Powiem wprost. Musisz się człowieku czasami upodlić, by przez wyrzuty sumienia, podbudować w sobie znaczenie norm moralnych. I może niedowiarki będą kręcić nosem, a i niektórzy zechcą zbagatelizować te tłumaczenia, ale uwierzcie, że uszanowanie wartości powszechnie uznanych może funkcjonować tylko wtedy, gdy jesteście w stanie przyjąć na swoją psychikę wykroczenia haniebne. Reset. Bez resetu grozi wam nerwica, depresja, dla bardziej upartych - psychiatryk. W tym momencie powinienem prawić o roli maski, jako drugiej natury człowieka itede itepe, ale nie jestem zwolennikiem bezpośredniego przenoszenia teorii na praktykę, a w szczególności na praktykę, która więcej ma wspólnego z anarchizowaniem niż z nauką pospolitą.

Głupi kapelusik, pretensjonalny szaliczek, spodenki w kratę i rama. Zestawienie, które jako jedyne wyratowało mnie spod pręgierza kacora moralnego. A testowałem różne. To jednak ma w sobie coś z prześmiewczości. To jakoś tak bardziej oddziela ciało od duszy, umieszczając między nimi ten gombrowiczowski śmiech, o którym pisałem ostatnio. To i tak duży postęp, że obecnie taka stylizacja może dać wymierne efekty, bo historia kultury odnosi te wszystkie przekroczenia do plemion, gdzie tym – oczyszczeniem, umocnieniem wartości – były akty gwałtów, morderstw i kradzieży. Teraz wystarczają pomniejsze występki. Współcześnie wszystko ma swoje odnośniki, bo chyba najbardziej powszechną cechą staje się dar kamuflowania, odwieczne dążenie do gloryfikacji swojej postawy. Pointa. Jeżeli w jeden z piątków styczniowych widzieliście gościa ze zdjęcia. Jeżeli denerwowała Was jego arogancja i hałaśliwy sposób bycia. Jeżeli przystawiał Wam ramę do głowy, a Wy stukaliście się po czole. Skakał sobie. Machał sobie. Śledził Was i bawił się tym, to Wasze żale i bolączki odrzućcie w niepamięć. Tego gościa już nie ma. Już wyprałem ciuchy, wyrzuciłem ramę. Karnawał oddał już swojego niewolnika, który zowie się. Bartosz Walat

...because quality matters lounge magazyn

27


Jak nie wylecieć z hukiem z nietrafionym prezentem? Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby! Klara z komedii Fredry, doskonale wiedziała, jaki prezent chce dostać od swego ukochanego, czym wbrew pozorom, ułatwiła mu zadanie. Dziś co prawda, nikt nie prosi o kilkumetrowego gada, ale co jeśli nie mamy bladego pojęcia, jaki prezent kupić drugiej połowie. Jaki podarunek w pełni odzwierciedli nasze uczucie? Panowie stają przed pytaniem: czekoladki czy wibrator? Panie: zegarek czy viagrę? Szukając pomysłów na walentynkowe zakupy, zaglądamy na specjalne portale lub wertujemy damskie czasopisma. Co tam znajdujemy? Damskie seks gadżety. Pomysł dobry i na topie, ale zanim kupisz swojej ukochanej, zastanów się, czy oby na pewno chciałbyś zrobić sobie gumową konkurencję? Męskie bokserki. Kupuj tylko jeżeli, znajdziesz jakieś naprawdę oryginalne, ale to tak oklepany prezent, że warto się trochę bardziej wysilić, przecież nie chcesz, żeby facet pomyślał, że brak Ci polotu? Perfumy. Uwaga! Duże ryzyko, chyba, że doskonale znamy gusty naszych partnerów. I pamiętajmy stare nie znaczy vintage, zapomnijcie o Pani Walewskiej i Old Spice. Kwiaty? Nie zawsze. Kobiety uwielbiają piękne bukiety. Faceci niekoniecznie, chyba, że kaktusa, bo tylko tego nie da się sp..., ususzyć. Czekoladki? 100 gramów czekolady zawiera około 700 kcal, więc taki prezent wręczamy na własne ryzyko. U mnie mieści się w kategorii: wylot z hukiem. Po krótkim wprowadzeniu, przedstawiamy inne, oryginalne i bezpieczne naszym zdaniem pomysły na walentynkowe świętowanie. Pamiętajmy, że oczywiście najważniejsza w tym wszystkim jest miłość, ale... Udanych zakupów!

www.cascada-spa.com

Obdaruj ukochaną osobę chwilą luksusu i relaksu! Bony upominkowe. Pakiety dla dwojga! Kraków, ul. Szuwarowa 1 tel.: 12 262 48 48, kom.: 664 089 539 www.cascada-spa.com

28 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Torebki ekologiczne z papierków po cukierkach: mała 85 zł, średnia 185 zł i duża 340 zł / Świeca „LOVE”: 140 zł Chic design Kraków, ul .Św. Gertrudy 19 tel. 783-900-968

Zegarki LEXON:

Zapraszamy od poniedziałku do piątku 10.00-19.00, w sobotę 11.00-16.00

Zapraszamy od poniedziałku do piątku 10.00-19.00, w sobotę 11.00-16.00

Grande Grill kocha wszystkich! Ogród pełen gorących emocji w środku mroźnej zimy! W dniach 11-14.02 na hasło „Lounge” 30% rabatu lub butelka wina musującego w prezencie do każdego zamówienia za 100 zł.

GRILL GRANDE Steakhouse&Bar

Grande grill, Rynek Główny 16 12.00 -23.00, tel. 728 871 971 www.grandegrill.pl

z kolorowym wyświetlaczem 490 zł, z białą tarczą 260 zł

Chic design Kraków, ul .Św. Gertrudy 19 tel. 783-900-968

W walentynkowy weekend na hasło “Lounge” otrzymasz w Café Wierzynek rozpalające zmysły „Menu dla Zakochanych”, z koktailem„Pierwszy Raz”. Zrób prezent ukochanej osobie! Cena 150 zł od pary. Café Wierzynek, Rynek Główny 15, 9.00 -22.00 tel. 728 873 473, 728 871 800, www.wierzynek.pl

Co Hai & Bauty

Walentynkowe zestawy: dla Niej: manicure+upięcie+makijaż - dla Niego: masaż twarzy+strzyżenie razem - 280 zł dla DWOJGA: zabieg regenerujący na twarz+maska algowa+mycie głowy z modelowaniem dla pań i mycie głowy z masażem dla panów, razem - 200 zł

CoffeeHair & Beauty ul. Królowej Jadwigi 135 tel: +48 12 661 81 70 www.coffeehair.com

YESforLOV - Ciało i zmysły, zaproszenie do miłości. Odkrywajcie nawzajem swoje ciała. Eksplorujcie ich bogactwo w podniecającej podróży! Skóra, która budzi pożądanie od pierwszego spojrzenia! YESforLOV Zestaw Weekendowy 132 zł. Zestaw zawiera: Olej do podniecającego masażu (30ml) Bezwstydny pisak wiśniowy do ciała / Satynowa opaska (1szt) / Nawilżający żel intymny (saszetka 5ml) / Żel podniecający dla kobiet (saszetka 3gr) Perfumeria Lu’Lua ul. Józefa 22 (Krakowski Kazimierz) tel.(12) 430 02 75, www.lulua.pl

...because quality matters lounge magazyn

29


Twarze Przy Barze

Prapremiera filmu “Och Karol 2” CinemaCity Bonarka 16 stycznia 2011

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 30 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

BARY I RESTAURACJE //

...because quality matters lounge magazyn

31


bary i restauracje

ciekawostki_

ne do szklanki, pomogą utrzymać whiskey w odpowiedniej temperaturze przez długi czas. Nie zmienią smaku drinka i nie rozpuszczą się, więc woda nie zmiesza się z trunkiem, tak jak w przypadku zwykłych kostek lodu. Wystarczy je włożyć na pięć minut do zamrażarki i twoja whiskey będzie schłodzona przez długi czas.

sprawdza się nie tylko jako alkohol do picia, ale jako dodatek do gotowania. Gdy przy pieczeniu ciast, naleśników czy robieniu konfitur dodasz odrobinę tego alkoholu desery wzbogacą się nutką pomarańczy i zapachem koniaku, co nada im zupełnie nowy smak. Oczywiście, jeśli oryginalny Grand Marnier jest nie do zdobycia zawsze możesz użyć innego likieru z aromatem pomarańczy.

Soy mamelle

O dietetycznych własciwosciach mleka sojowego, a także o jego innych zaletach, np. obniżaniu cholesterolu napisano już dużo, ale jeszcze nigdy nie przedstawiono go w tak atrakcyjny sposób. Rosyjska marka KIAN zaprojektowała i wprowadziła na rynek mleko sojowe w butelkach o kształcie krowich wymion. Przekaz jest prosty - mleko Soy Mamelle niczym nie odstępuje krowiemu, a zielone kolory przypominają o naturalnym, roślinnym pochodzeniu.

Najwyższa restauracja świata

Tytułem najwyżej położonej na świecie może pochwalić się restauracja otwarta w Dubaju na 122 piętrze drapacza chmur, ponad 400 metrów nad ziemią. Wysoko, elegancko i luksusowo - taka jest dewiza miejsca usytuowanego w najwyższym budynku na kuli ziemskiej. Posiłek wśród chmur kosztuje między 50-90 dolarów, piękne widoki i panorama Dubaju gratis.

Chili – pierwsi jego właściwości odkryli Aztekowie, stosowali je przez kilka tysięcy lat, aby dodać odwagi, uwieżyć w siebie i wzmocnić popęd seksualny. Gałka muszkatołowa – jeden z najsilniejszych naturalnych afrodyzjaków, trzeba jednak uważać, bo spożyta w większej ilości działa psychoaktywnie. Żeń-szeń - chińska przyprawa, która dodaje energii i podnosi libido.

Teroforma Whisky Stones Ciekawą altermatywę dla zwykłych kostek lodu zaproponowała firma Teroforma. Sześć kostek z kamienia o nazwie steatyt wrzuco32 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Zrobić dobre sushi to sztuka, dlatego z pomocą przy rolowaniu idealnych kawałków przychodzi Perfect Roll Maker. Dzięki temu kuchennemu gadżetowi, dostępnemu do kupienia na amazon.de przygotowywanie sushi staje się dziecinnie proste. Wystarczy ułożyć składniki w środku i zrolować.) Bez niepotrzebnego wysiłku i brudzenia rąk.

Mity kulinarne

Afrodyzjaki

Czym przyprawić walentynkowy obiad? Najlepiej użyć jednego z wielu naturalnie występujących afrodyzjaków.

Perfect Roll Maker

Taco z lwim mięsem

Jedna z restauracji w Arizonie wprowadziła do swojego menu ciekawą propozycję dla fanów meksykańskiej kuchni - Taco z mięsem afrykańskich lwów. Jedna porcja kosztuje tylko 8,75 dolara, więc cena nie jest wygórowana. Takie urozmaicenia to specjalność tej restauracji, w przeszłości serwowano meksykańskie dania z mięsem innych afrykańskich zwierząt, takich jak aligator, pyton czy grzechotnik.

Gotuj z Grand Marnier

Francuski likier owocowy, którego receptura została opracowana w 1880 roku, robiony z koniaku i gorzkich pomarańczy, doskonale

Jajek wzajemne odziałowywanie? Mit! Jedzenie jajek wcale nie poprawia potencji. Jajka zawierają dużo wartości odżywczych. Jedno żółtko zawiera około 6 gram tłuszczu. Tłuszcz osłabia potencję… jak wiadomo! Marchew + tłuszcz= sokoli wzrok? I tak i nie! To witamina A wspomaga ostrość widzenia. Marchewka zawiera beta karoten, a ten z kolei jest źródłem witaminy A. Uwaga: tylko w połączeniu z tłuszczem jest przyswajana przez organizm. Po piwie rosną piersi? Tak! 100 gram piwa zawiera tylko około 40 kcal, to dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że piwo to również estrogeny, które wspomagają odkładnie się tkanki tłuszczowej. Efektem jest nie tylko „brzuch piwny”, ale i powiększone piersi! U pań pojawia się teraz dylemat: pić, albo nie pić? Wątroba lubi trening, jak każdy inny mięsień? Prawda! Wątroba rozkłada jedną jednostkę alkoholu (pół kufla piwa) w ciągu godziny. Jeśli więc zaczniesz od czterech kufli, a potem będziesz pić mniej niż pół kufla na godzinę, Twoja wątroba zacznie w końcu rozkładać więcej alkoholu niż go dostarczasz.


Garden le Scandale

SCANDALE ROYAL w Krakowie

Zapraszaj¹ P.T. Goœci do

SALI LUSTRZANEJ przy Placu Szczepañskim 2

1 stycznia uruchomiliœmy system profesjonalnego ogrzewania ogrodu, który znakomicie sprawdza siê nawet gdy na zewn¹trz jest syberyjski mróz. Zapraszamy serdecznie do przetestowania osobiœcie, bo co mo¿e byæ przyjemniejszego ni¿ usi¹œæ w œrodku zimy w ciep³ym ogrodzie, w gronie bliskich…

W PROGRAMIE organizacja urodzin, imienin, rocznic, komunii œw., chrztów, zjazdów rodzinnych DODATKOWO szkolenia dla firm, konferencje, kursy (posiadamy nowoczesne zaplecze multimedialne) WYDARZENIA SPECJALNE pokazy gotowania, kolacje z producentami win, degustacje i wiele innych

PLAC NOWY 9, KRAKÓW tel: 12 430 68 55

Zapewniamy pe³n¹ obs³ugê i doradztwo w przygotowaniu imprez do 40 osób. Nasz Executive Chef Fabrice Boulahouache pomo¿e stworzyæ menu Waszych marzeñ. Prosimy o kontakt pod numerami 501 301 104 / 501 577 146 / 505 222 236 lub email: biuro@scandale.pl ...because quality matters lounge magazyn

33


„Jestem zadowolony,

bo cały czas jesteśmy na szczycie

O biznesie hotelarskim, kryzysie i Polakach rozmawiamy z dyrektorem sieci Starwood Hotels & Resorts na Polskę - Thomasem Schoenem Jaki był miniony rok dla branży hotelarskiej? Czy mógłbyś go krótko podsumować? - Rok 2010 był lepszy niż się spodziewaliśmy. Nie wiedzieliśmy, że druga połowa 2010 roku przyniesie tak zwaną odwilż. Wyraźnie obłożenie hoteli wróciło do poziomu, który był na początku 2008 roku. Ludzie zaczęli znowu podróżować. To był dobry rok, bo dla mnie definicją dobrego roku jest „lepszy niż się spodziewano”. Czy to znaczy ze kryzys finansowy jest za nami? Moim zdaniem, na takie stwierdzenie jest jeszcze za wcześnie. Widzimy, że niektóre elementy kryzysu wydają się zanikać, ale również niepokoi nas sytuacja niektórych państw europejskich, która wydaje się niestabilna. Wystarczy tylko spojrzeć na ekonomię Grecji, Irlandii czy nawet Włoch. Wiele firm poradziło sobie z kryzysem, ale wciąż prewencyjnie utrzymują w mocy restrykcje dotyczące wydatków. Na szczęście polska sytuacja ekonomiczna jest stabilna, co dla nas jest bardzo istotne, gdyż polscy klienci są dla nas najliczniejsi. Tak naprawdę to czy kryzys mamy już za sobą będziemy w stanie stwierdzić po trzecim kwartale tego roku. Jakimi sposobami obcinaliście wydatki w 2010 roku? I jakie macie pomysły na oszczędności w 2011? - Najpierw musimy rozróżnić dwie rzeczy. Pierwsza to ograniczenie wydatków na utrzymanie hotelu. To wcale nie znaczy, że płacimy ludziom mniej, ale że zwiększyliśmy nasz poziom wydajności. Szkolimy pracowników na różnych polach, tak żeby mogli dzielić się swoimi obowiązkami, zwiększając tym samym swoją wydajność. Z drugiej strony będziemy zwiększać wydatki na produkty. Jeśli popatrzymy na nasze nieruchomości, zainwestowaliśmy w 2010 roku ponad 27 milionów. Wierzę, że to jest dobry czas na inwestycje. Jeśli chodzi o oszczędności w 2011 roku, nie sądzę że teraz będziemy chcieli drastycznie obcinać wydatki. Jednym z sukcesów minionego roku jest to, że staliśmy się numerem jeden na wszystkich rynkach na których pracujemy. 34 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Czy grupa Starwood ma plany związane z otwarciem nowego hotelu w Krakowie? - Zawsze planujemy. Ostatnio spotkałem się z moim znajomym z Hilton Garden Inn i on zadał mi to samo pytanie. Odpowiedziałem: - Tak, zamierzamy otworzyć hotel zaraz koło Twojego. Był lekko zszokowany (śmiech). Teraz poważnie, jeśli chodzi o Kraków, wierzę, że mamy tutaj świetny produkt jakim jest Hotel Sheraton. Jeśli chcielibyśmy otworzyć drugi hotel (czego nie można wykluczyć), to i tak wszystko zależeć będzie od atrakcyjnej lokalizacji oraz marki. Kraków posiada różnego rodzaju miejsca, a my posiadamy różne marki. Możliwe są więc dwa kierunki. Nie sądzę, żebyśmy mieli otworzyć hotel podobny do Sheratona, ale może mały butikowy hotel lub coś w drugą stronę, np. hotel trzy, czterogwiazdkowy. To naprawdę wszystko zależeć będzie od lokalizacji takiego przedsięwzięcia Nie boisz się, że nadciąga nowa, poważna konkurencja? Mam na myśli Hilton Garden Inn. - Myślę, że konkurencja to nie jest dobre słowo. W każdej branży, włączając w to nas, konkurowanie ze sobą to nic niezwykłego, to napędza zmiany. Konkurencja nigdy nie jest negatywna, popycha do działania. My traktujemy każdego konkurenta bardzo poważnie. To trochę jak zawody sportowe (śmiech). Osobiście uważam, że nasz plus to utrzymywanie naszych produktów na wysokim poziomie, ciągłe inwestycje w proponowanie nowych usług. To na pewno podejście, które wyróżnia nas na tle konkurencji. Nadal głównymi klientami są Amerykanie i Brytyjczycy, ale czy Polacy zaczynają częściej korzystać z noclegów w Sheratonie? - Ten rynek to jest polski rynek, więc naszymi głównymi gośćmi są Polacy. Jakie są więc Twoje pomysły, aby przyciągać ich coraz więcej? - - Myślę, że pracujemy bardzo ciężko, żeby zwiększyć obłożenie w każdym naszym hotelu. Nawiązujemy współpracę z różnymi partnerami,

z biurami podróży czy portalami internetowymi. Muszę przyznać, że jesteśmy aktywni na tym polu. Kolejną rzeczą jest PR, to bardzo ważne, aby budować i umacniać wizerunek marki. Dobra reputacja, odpowiedzialność społeczna, to droga dzięki której możemy budować zaufanie do marki Sheraton nie tylko wśród polskich turystów. Na koniec, jakie masz zdanie na temat Polaków pracujących w branży hotelarskiej? - W Polsce jestem już trzy i pół roku, i to na co zwróciłem uwagę, to młodzi ludzie, którzy są bardzo zainteresowani wszystkimi nowościami, bardzo otwarci. Na innych rynkach pracy widzę, że ludzie stają się jakby lekko znużeni swoimi obowiązkami, szczególnie kiedy wprowadzamy nowe rozwiązania. Tutaj ludzie są bardziej gotowi do zmian i elastyczni, podekscytowani tym co niesie ze sobą przyszłość. W naszej firmie skrupulatnie badamy poziom satysfakcji klienta. Robimy to w każdym z naszych hoteli na całym świecie. I musze się pochwalić, że Polska plasuje się na szczycie tych rankingów. W regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu posiadamy ponad 280 hoteli, a nasze polskie obiekty, których posiadamy 6, znajdują się w ścisłej czołówce – na miejscach od 1-15. Kiedy goście wypowiadają się na temat polskich hoteli, przede wszystkim mówią o życzliwości i kompetencjach naszej obsługi. I to jest odpowiedzią na pytanie, jak dobrymi pracownikami są Polacy. Myślę, że gościnność jest zdecydowanie cechą narodową Polaków. W ubiegłym roku zainicjowaliśmy cykl warsztatów poświęconych brandingowi Polski. Uczestniczyli w nich eksperci od marketingu, PR, reklamy, przedstawiciele branży turystycznej, media i wszyscy zgodnie ustaliliśmy, że jedną z kluczowych wartości marki Polska powinna być gościnność. I w naszych polskich obiektach jest to zdecydowanie widoczne. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z Polakami i tego, że cały czas jesteśmy na szczycie. Rozmawiał Marcin Lewicki

fot. Filip Łyszczek / lounge

bary i restauracje

wywiad_


...because quality matters lounge magazyn

35


na widelcu_

bary i restauracje

GORĄCY MUS CZEKOLADOWY Z CHILLI I GRANATEM Składniki: 225g gorzkiej czekolady (najlepiej 70%) 2 łyżki rumu lub czegoś podobnego wedle uznania 4 łyżki wody 30g miękkiego masła 3 duże jajka, osobno białka i żółtka 40g drobnego cukru ½ łyżeczki chilli (ewentualnie można pominąć) 125ml śmietany kremówki (30% lub 36%) pestki z małego, dojrzałego owocu granatu

Pikantny Prezent

Przygotowanie: W małym garnuszku umieszczamy czekoladę, alkohol, wodę, chilli i rozpuszczamy w kąpieli wodnej aż masa będzie gładka i błyszcząca. Po całkowitym rozpuszczeniu i lekkim przestudzeniu miksujemy na gładko z masłem (w wersji nemo można ostrożnie posilić się mikrofalówką zamiast kąpieli wodnej). W międzyczasie ubijamy na sztywno białka, pod koniec ubijania dodając cukier. Do masy czekoladowej po kolei wbijamy żółtka, miksując. Dodajemy połowę ubitej piany z białek. Ubijamy na sztywno kremówkę. Dodajemy do masy czekoladowej, dokładnie mieszamy. Na koniec dodajemy resztę ubitych białek i delikatnie mieszamy. Gotową masę nakładamy do 6 małych miseczek, każdą porcję posypujemy pestkami granatu. Nakrywamy folią i wstawiamy do lodówki na przynajmniej 3 godziny przed podaniem.

P

owrót do rzeczywistości, po całym tym grudniowym maratonie obżarstwa, może być naprawdę stresujący. Myśleć się nie chce, a co dopiero siedzieć w kuchni i gotować. W takim momencie zostaje nam tylko rozczulenie się nad sobą i otworzenie, teatralnym gestem, tak ciężkich nagle drzwi lodówki. A z jej czeluści wyciągnąć, zostawione tam, resztki minionych (wigilijnych) uczt. W kwestii ekonomicznego wykorzystania owych resztek mistrzami są Anglicy. Ich liczne zapiekanki pasterskie „paje”, wszelkie odmiany chilli czy puddingi to nic innego jak zmieszane, odgrzane, przypieczone i przykryte wspomnienia sutych obiadów. Łapiemy więc trochę mieszanych mięs, warzyw, dodajemy ziemniaki (względnie makaron albo ciasto francuskie) i buch do pieca. Zero zamieszania, a obiad jak malowany. Kiedy jednak nasze żołądki powrócą już do trybu „smakosz-obżartuch”, czas pomyśleć nie tylko o sobie, ale i o innych. Bowiem w lutym wielkimi różano-czerwonymi krokami zbliżają się Walentynki. 36 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Hucznie obchodzone przez jednych, ostentacyjnie ignorowane przez innych, na dobre zagościły w naszym kalendarzu. Odrzucając ideologiczne spory, wykorzystajmy to, dość mocno już skomercjalizowane święto, jako pretekst do ugoszczenia osób nam najbliższych. Niekoniecznie muszą to być nasze romantyczne połówki, w końcu święto miłości powinno dotyczyć nas wszystkich. Jednak, pomimo wszystko, ten przepis kieruję głównie do niegotujących panów. Bowiem w panice, na progu Walentynek, wpadają na pomysł zaskoczenia i zachwycenia swoich partnerek jakimś pysznym daniem. Szybko okazuje się, że ostatnią potrawą jaką ugotowali była zupka błyskawiczna lub jajko na twardo. Jak niektórzy mówią – po pierwsze brak armat. Jednak, miło by było, gdyby takie zrywy nie były jednorazowe i jednoroczne. A więc mała rada – postawcie na pewniaki. Po pierwsze czekolada – nie znam

kobiety, która by jej nie kochała, po drugie – minimum wysiłku, maksimum efektu – skorzystajcie z półproduktów, aby uniknąć wpadki, po trzecie – trochę dystansu. Nawet jeśli wasze danie nie do końca będzie jadalne, na pewno zostaniecie docenieni za starania.

Z polecenia: Mamy już w Krakowie uroczy sklep ze specjałami włoskimi, który usadowił się na ulicy Szpitalnej. Teraz czas na drugą, wielką kuchnię europejską – kuchnię francuską. Na dniach, pod numerem Sławkowska 11, powstały piękne delikatesy Rendez vous en France. Miejsce wita nas francuską muzyką, pięknie odnowionym wnętrzem i, co przecież najważniejsze, doskonałym (choć jeszcze nieco skromnym) asortymentem. Świetne miejsce na uzupełnienie naszego deseru jakimś francuskim smakołykiem. Tekst, przepis i zdjęcie: Asia Oparcik


bary i restauracje

gotuj z najlepszymi_

Walentynkowy Afrodyzjak

Niektóre składniki właściwe zestawione i wykwintnie podane rozbudzają prawdziwy wulkan zmysłów. Afrodyzjaki wzmagają ochotę na miłość i wzajemne porządanie.

Zbliżają się Walentynki, a nic tak nie działa na ukochaną osobę, jak osobiście przygotowana romantyczna kolacja. Ale co tutaj przyrządzić, skoro w głowie brak pomysłów, a i doświadczenie kuchenne niezbyt wielkie? O pomoc zwróciliśmy się do Krzysztofa Jaśko - szefa kuchni restauracji Leonardo. Zaproponowany przez niego Talerz Afrodyty, to wyśmienite i łatwe w przygotowaniu danie z owoców morza, które jak wiadomo od dawna, są znakomitym afrodyzjakiem, potrafiącym podsycić atmosferę każdej kolacji... składniki: - krewetka 16/20 ogon 3 szt. - małże 3 szt. - łosoś filet 15 dag. - mango, awokado po 1 plasterku - pomidor 1 szt. - cukinia 1 szt. - rucola 10 szt. - orzeszki pinoli 10 szt. - czosnek ząbek 5 szt. - oliwa z oliwek 30 ml. - wino białe wytrawne 50 ml. - przyprawy : imbir, bazylia, chilli, pieprz cytrynowy, sól, słodki sos balsamiczny Wszystkie produkty dostępne są w dużych supermarketach

fot. Roman Ball

Talerz Afrodyty przygotowanie (czas: 20 minut): Łososia przyprawić solą i pieprzem cytrynowym. Owoce pokroić w drobną kostkę, cukinię na trzy grube kawałki około 3 cm i wydrążyć środki. Na rozgrzanej patelni podsmażamy krewetki i małże, podlewamy białym winem, dodajemy pokrojone mango, awokado i tarty imbir, przyprawiamy solą i pieprzem cytrynowym i chilli, dusimy przez około 3 minuty. Filet z łososia kroimy na trzy kawałki, podsmażamy z pomidorkami, czosnkiem i bazylią, doprawiamy do smaku. Cukinię pieczemy w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez około 5-7 minut. Następnie faszerujemy mango krewetkami i awokado. Na rucoli układamy małże, łososia podajemy z pomidorkami i orzeszkami pinoli. Całość dekorujemy sosem balsamicznym.

LEONARDO RISTORANTE - KRAKÓW, UL. SZPITALNA 20-22 TEL.: +48 12 429 68 50 - WWW.LEONARDO.COM.PL ...because quality matters lounge magazyn

37


bary i restauracje

restaurant review_

Opera Cafe Pub Restaurant, ul. św. Jana 10, tel. (12) 422 02 01, www.operakrakow.com.pl

Krakowska szkoła uwodzenia... smakiem.

O

statnio w redakcji zrobiliśmy ranking najlepszych deserów, jakie do tej pory jedliśmy. Wygrało ciasto czekoladowe z sorbetem wiśniowym, które jadłam w Operze, nowej restauracji na św. Jana. Był to majstersztyk pod względem smakowym, a wizualnie - dzieło sztuki. Długo będę wspominać ten deser, polecam na wszelkie zimowe przesilenia, depresje itp. Co prawda czekolada niekoniecznie idzie w parze z noworocznym postanowieniem: po piąte - żadnych słodyczy; ale warto zgrzeszyć w Operze! Dlatego postanowiłam napisać dziś o tym właśnie miejscu. Opera Cafe Pub Restaurant to lokal łączący miły klimat kawiarni - pubu z dobrą kawą i wymyślnymi drinkami z restauracją, w której serwowane posiłki są na najwyższym poziomie. Możemy to poświadczyć ! Na początek kilka słów o samym wystroju. Po pierwsze informacja ważna dla wszystkich palących: Opera posiada osobną salę dla Was. Przestronny, dwupoziomowy lokal z bardzo przyjemnym wystrojem. Klimat romantycznej i przytulnej restauracji połączony z odważnymi designerskimi wykończeniami. Otoczenie sprzyja zarówno spotkaniom towarzyskim przy drinku jak i biznesowym szybkim lunchom. Idealne na walentynkową kolację. Zatrzymajmy się dłużej nad menu. Dowcipnie nazwane tu Zimowym Repertuarem Operowym, sugeruje nam, że wkrótce spodziewać się możemy zmian, wszak podobno wiosna idzie, mimo, że aura za oknem 38 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

uparcie zimowa. Repertuary Opera zaoferuje nam w tym roku, aż cztery. To wystarczający powód, żeby tu wracać, choćby z ciekawości. Kartkujemy menu, i czytamy po kolei: zestawy lunchowe, sandwicze i sałatki, tylko trzy startery, ale próbowaliśmy wszystkich i są bardzo dobre, gorąco polecamy smażone kalmary! Serwowane tu z chipsami ze słodkich ziemniaków, pycha! Próbowaliśmy przyrządzić je w domu, niestety nieudanie! Dość obszerny wybór makaronów wyglądał zachęcająco, więc skosztowaliśmy spaghetti z cielęciną, suszonymi pomidorami i szpinakiem. Danie smaczne i syte. Menu główne, podobnie jak starterowe krótkie, ale treściwe. Ryba, kurczak i stek do wyboru. Oczywiście, wybraliśmy to ostatnie. Stek cielęcy po prowansalsku, z zapiekanką ziemniaczaną i pieczonymi warzywami, zaserwowany był po mistrzowsku: ziemniaki zapiekane w formie torcika graten, warzywa podane w czerwonej cebuli, stek w małych kawałkach w sosie, chyba pieprzowym, w każdym razie wyśmienitym. Cena 42 zł, więc nie najdroższy stek w Krakowie, a wart wycieczki na ulicę Św. Jana. Nie bylibyśmy sobą, nie zamawiając czerwonego wina do kolacji. Wybraliśmy Milton Park Shiraz z 2008, australijskie, pikantne, niezbyt mocne. Zostaliśmy przy tym samym winie cały wieczór, mimo, że wiemy, że w Operze można skosztować dużo lepszych win np. włoskiego Amarone Della Valpolicella Classico DOC 2006. Koneserzy z pewnością docenią wybór, smakosze- aromat czereśni i migdałów, a my po prostu mamy zamiar wrócić do

Opery właśnie dla tego wina. Karta drinków zaskoczyła nas jednak czymś innym, po pierwsze naprawdę spory wybór whisky, whiskey i burbonów, po drugie specjalne koktajle. W Operze możemy skosztować min. drinka o nazwie Carmen, Madama Butterfly czy Don Giovanni, lub groźnie brzmiącego Rigoletto, postanowiliśmy jednak pozostać przy winach. Oczywiście nie oparliśmy się deserom, na całe szczęście, bo czekała nas istna symfonia. Pierwsze miejsce: moje wyżej wspomniane ciasto czekoladowe, zaraz za nim plasował się pudding daktylowy z sosem toffi. Desery w Operze wyglądają jak małe dzieła sztuki i nie są drogie, średnio 14 zł. Moje ciasto czekoladowe ozdobione było złocista kulą cukrowa, w której znajdował się sorbet wiśniowy, wszystko ozdobione miętą i sosem wiśniowym, nawet teraz moje kubki smakowe „wariują”. Istotą OPERY, jako gatunku muzycznego jest połączenie słowa, muzyki, plastyki, ruchu, gestu oraz gry aktorskiej. Krakowska Opera Cafe Pub Restaurant to synteza dobrego smaku, pięknego wykonania, przyjemnej scenografii i kosmoplitycznego klimatu. Odrobina prawdziwej sztuki na małym talerzu, w samym środku Krakowa. Ania Strugalska


lounge

MODA //

...because quality matters lounge magazyn

39


moda

Newsy Oprac. Asia Oparcik / www.poliszfaszyn.blogspot.com się pozytywnie. Personalizację osiąga się poprzez możliwość grawerowania zasadniczo każdego przesłania na medalikach, ale także poprzez kolor sznurka, który można wybrać z szerokiego wachlarza barw. Tak wykonana bransoletka często staje się dla osoby obdarowanej talizmanem i cenną pamiątką. Wszystkie modele wykonane są ze srebra (próba 925) lub pozłacane.

Moda z odzysku

Kolejna nowość i znów od marki H&M. Po niedawnym sukcesie limitowanej kolekcji Lanvin for H&M, marka zaskakuje nietypowym podejściem do recyclingu.

Chodaki na wiosnę od H&M

Marka H&M po raz kolejny postanowiła zaskoczyć swoich oddanych fanów i w wiosenno-letnim sezonie 2011, zaprasza wszystkich do podróży śladem tradycyjnego szwedzkiego rzemiosła. W wyniku współpracy z firmą Swedish Hasbeens, wypuści na rynek trzy modele drewnianych chodaków, nawiązujących do klasycznych wzorów skandynawskiej marki. Każdy z nich będzie dostępny w kilku wariacjach kolorystycznych, z palety dość spokojnych i neutralnych barw. Tym samym powinny trafić w gusta większości klientów i zapewnić szwedzkiemu gigantowi kolejny sukces komercyjny. Projekty stylistyką nawiązują do lat 70., idealnie wpisując się w zaproponowaną przez H&M letnią kolekcję. Według informacji prasowych sprzedaż kolekcji powinna zacząć się 20 kwietnia, w ponad 150 sklepach marki.

Pierwszy salon Lilou w Krakowie

Kolejna znana i lubiana marka wylądowała w Krakowie. Lilou, twórcy pięknych zawieszek z przesłaniem, otworzyli swój pierwszy krakowski salon przy ulicy Św. Tomasza. Lilou powstała z myślą o tych wszystkich, którzy chcieliby sprezentować swoim bliskim coś specjalnego, a jednocześnie kojarzącego

40 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Ubrania zaprojektowane w listopadzie, przez głównego projektanta Lanvin – Alberta Elbaza – nadawały się głównie na imprezę. Szereg sukienek, męskich garniturów, eleganckich butów i innych akcesoriów składał się bardziej na szafę odpowiednią na wielkie wyjście, niż na co dzień. Teraz, niejako w kontrze do tego, sieciówka wypuszcza specyficzną kolekcję pt. Waste Collection. Cóż oznacza tajemnicza nazwa? Otóż nic innego jak ubrania z resztek. I nie ma tu żadnej przenośni. Do stworzenia tych kolorowych strojów posłużyły ścinki materiałów, które wykorzystano do listopadowej kolekcji. Same wzory to pudełkowe kształty, inspirowane latami 60., luźne i nadające się na weekend.

Wiosenna współpraca Vivienne Westwood & Lee

Najpierw był udany poprzedni sezon, a później pokaz, który odbył się 20 czerwca 2010 roku, podczas Mediolańskiego Tygodnia Mody. Teraz możemy podziwiać to, co znana marka jeansów przygotowała z kontrowersyjną, angielską projektantką na wiosnę/ lato 2011. Źródłem inspiracji dla męskiej kolekcji byli niepokorni mężczyźni – rockmani, motocykliści czy nawet młodzi bywalcy festiwali. Składają się na nią 4 rodzaje koszul i t-shirtów, a także 6 modeli jeansów. Ciekawie zapowiadają się luźne jeansy „Mechanic”, dopasowane „Mayfair” czy Bondage. Wszystkie, zgodnie ze stylem Westwood są lekko podniszczone, w stylu vintage. Kolekcja damska to głównie jeansy – 8 modeli, często w mocnych, wręcz fluorescencyjnych kolorach, inspirowanych okresem dominacji punk rocka w muzyce. Wśród nich znajdziemy zarówno klasyczne już jeansy typu skinny czy slim, ale także nowe modele z efektem holograficznym czy model typu

unisex „Authentik”. Ciekawym dodatkiem do tej kolekcji są krótkie szorty i rybaczki. Ceny poszczególnych męskich i damskich modeli będą wahać się od 100 do 220 euro.


Newsy

Ręcznie malowane buty

Małgorzata Kożuchowska w poszukiwaniu modowych talentów

  Do 25 lutego br. młodzi zdolni projektanci mogą nadsyłać swoje prace do konkursu Fashion Designer Awards 2011. Trzecia edycja tego międzynarodowego konkursu wystartowała w grudniu ub. roku. Ich pomysły oceni profesjonalne jury a wśród nich m. in. Maciej Zień, Joanna Klimas czy Lidia Popiel. Jedną z jurorek będzie również Małgorzata Kożuchowska, od lat uznawana za jedną z najlepiej ubranych Polek.   - Wierzę, że kolejna edycja wyłoni nowe talenty, a młodzi zdolni zachwycą nas kolekcjami, które otworzą im bramy modowego świata - mówi organizatorka konkursu Joanna Sokołowska-Pronobis. Zapytana, dlaczego zaprosiła do jury Małgorzatę Kożuchowską odpowiada: - Można odpowiedzieć pytaniem: dlaczego dopiero teraz? Małgosia jest po prostu ikoną mody i stylu. Od lat zachwyca nas swoim wyglądem i zaskakuje tym jak świetnie wyczuwa trendy w modzie. Nie mogło jej zabraknąć wśród naszych jurorów.   Udział Małgorzaty Kożuchowskiej w każdym modowym wydarzeniu podnosi jego rangę, a ona sama od zawsze wspiera utalentowanych polskich projektantów. Współpracuje z Gosią Baczyńską, Maciejem Zieniem czy Dawidem Wolińskim. - Uważam, że mamy naprawdę świetnych projektantów, tworzących własne, niepowtarzalne kolekcje niczym nie odbiegające od tych, które ogląda się na światowych wybiegach - mówi. Aktorka przyznaje, że chętnie zobaczy co do zaproponowania mają młodzi projektanci: - Kto wie, może odkryjemy wspólnie jakiś wielki talent?   W konkursie Fashion Designer Awards uczestnicy walczą o 10 tysięcy złotych oraz stypendia naukowe i staże w atelier projektowania w Polsce i zagranicą oraz praktyki w firmach odzieżowych i redakcjach pism modowych.

Projektantka marki Quicksilver, Taylor Reeve, postanowiła otworzyć autorską sieć butików oferującą ręcznie malowane buty. Pierwsza, od razu mocno wyrazista kolekcja, to głównie rysunki motyli, komiksowych postaci czy czaszek. Pokryte są nią tenisówki jak i szpilki. Te drugie pasują jednak wyłącznie kobietą z ogromnym poczuciem humoru, chcącym przyciągnąć uwagę oraz z dużym dystansem do życia.

Dolce & Gabbana bez Madonny

Nie jest do końca wiadome, co było powodem zakończenia współpracy między Madonną a firmą Dolce & Gabbana. Jak można się domyślać, udział celebrytów w kampaniach reklamowych jest niejednokrotnie znacznie droższy aniżeli udział najbardziej prestiżowych modelek. W wiosennej kampanii właściciele postanowili zaangażować Alessandrę Ambrosio, Isabeli Fontanę, Marynę Linchuk i Izabel Goulart. Na trzech kolejnych billboardach zobaczymy modelki opowiadające nam pełną ekspresji historię. Kampania pozbawiona kolorów nie wszystkim jednak przypadła do gustu. Można się spierać między panującym na zdjęciach chaosem, który odciąga uwagę od sedna zdjęć, a przyciągającą uwagę opowieścią, która jest artystycznym dziełem Stevena Kleina.

Diamenty -50% ?

Cool Diamonds, czyli internetowy outlet z biżuterią. W dodatku żadna zakupiona piękność nie jest wysyłana bez certyfikatu

moda

Oprac. Asia Jawor / www.styleworkshop.pl i odpowiednich dokumentów potwierdzających autentyczność pochodzenia przedmiotu. Sklep rozprowadza takie marki jak Versace, Jasper Conran Vivienne Westwood czy Amelie O.B.E. Dodatkowo odwiedzając witrynę możemy dowiedzieć się wiele o kamieniach szlachetnych, ich kolorach, kształtach czy rozmiarach. Co najważniejsze – od niedawna realizowane są również przesyłki do Polski, dające nam 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy w razie braku dostawy.

Męskie buty Jimmi Choo

Ponieważ marka posiada znaczne grono fanek, które za każdą parę butów płacą od $500 wzwyż, Choo postanowił zadbać o podobny entuzjazm wśród panów. Tym samym już na jesień 2011 będzie można zakupić pierwszą parę obuwia męskiego. Kolekcję charakteryzować będzie nowoczesny brytyjski szyk połączony z ekskluzywnym rzemiosłem. Poza eleganckimi modelami panowie znajdą coś awangardowego z dodatkiem ekstrawaganckich akcentów z lat 60. Kolekcja obejmie obuwie od codziennych, po mokasyny, tenisówki a nawet pantofle.

Rozbawiona PRADA

Kolekcja domu mody PRADA postanowiła spuścić nieco z tonu swojemu wizerunkowi. Kampania stworzona dla kolekcji PRADA SS wiosna-lato 2011 jest pełna barw, kolorowych pasków i komicznych okularów w dużym rozmiarze. Tego typu wystrój, połączony został z prostym tłem, tworząc idealne zestawienie. Jak wiadomo marka ta lubuje się w czystej formie i klasyce, połączonej ze stonowanymi, zwłaszcza ciemnymi kolorami. Zaskakujący, zabawny wizerunek, który oglądamy w spocie reklamowym, po raz kolejny pozwolił marce uplasować się w samej czołówce.

...because quality matters lounge magazyn

41


moda

profil projektanta_

Joanna Hawrot Zaklinaczka strojów Jej praca to wypadkowa wielu, nieprzypadkowych, życiowych zdarzeń. Projektuje, fotografuje i zmienia kształt mody. O sztuce, projektach i planach na przyszłość rozmawiam z Joanną Hawrot, indywidualistką krakowskiego rynku mody.

S

kończyłaś prawo. Skąd pomysł, by zacząć projektować modę? - Było to spowodowane długim procesem, który miał miejsce kilka lat temu. Bardzo powoli i harmonijnie budował się on we mnie. Po prostu zaczęłam materializować swoje myśli. Odkryłam, że jest to mój sposób ekspresji. Metoda na wyrażenie myśli, samej siebie. Znaczący był dla mnie rok 2006. Właśnie wtedy dostałam propozycje z Galerii nr. 1 w Lublinie, żeby zaprezentować autorską instalację z żywych postaci. To był ten moment aktywnego wejścia, w sferę mody i sztuki. Czym jest dla Ciebie projektowanie? - Projektowanie ubioru wiąże się dla mnie z ubieraniem konkretnej postaci, sformułowaniem jej na własny sposób. Tworzeniem kreacji, która żyje, chodzi po ulicach i jest żywą treścią. Gdy po raz pierwszy zdałam sobie z tego sprawę, doceniłam wartość ubioru. Jesteś osobą bardzo ekspresyjną i chcesz pokazywać siebie i swój światopogląd poprzez sztukę. Widzę jednak duży rozstrzał pomiędzy radiem, czyli mediami, performancem, fotografią i instalacjami. Skąd pomysł na to, żeby projektować ubiory i sztukę użytkową. - Staram się nie zamykać w konkretnej dziedzinie sztuki. Korzystam z możliwości przemieszczania się między przestrzeniami, które mnie witalizują. Niezwykle ważne jest, by deklaracjami nie zamykać sobie drogi... Wszystko to, co sprawia mi przyjemność w danym momencie jest dla mnie silną inicjatywą, którą podejmuję. Ważne, żeby dawać sobie i innym energię, realizować swoje wewnętrzne ochoty. Praca w mediach bardzo mnie pociągała. Miałam silną potrzebę adrenaliny, spotykania się, narażania siebie na wciąż nowe rzeczy. Zajmowałam się branżą kulturalną, więc działałam w takiej materii, która była mi bliska. Podczas pracy przed mikrofonem przełamywałam swoje wewnętrzne obawy. Teraz bardzo mi to pomaga. Projektowania ubioru natomiast, nie traktuję jako formy wyrażania swojego światopoglądu. Jest to forma kreacji, pełnoprawna dziedzina sztuki. 42 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Oglądając Twoją kolekcją zauważyłam, że projekty są bardzo geometryczne. Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły na tego typu tworzenie. - Za każdym razem z czegoś innego. Świadomie narażam się na różne doznania, poddaje bodźcom, którym pozwalam sobą kierować. To ciekawy i skuteczny zabieg popychania umysłu do tworzenia. Najnowsza kolekcja korzysta ze stylistyki street art’u. Łączy tym samym bardzo współczesne elementy, jak T-shirty, nadruki ze stylizowaną historyczną formą. Kolekcja postała na potrzeby berlińskiego Fashion Week i właśnie w Berlinie będzie miała swoją premierę. Biorąc udział w berlińskim Fashion Week starasz się podbić rynek naszych zagranicznych sąsiadów? - Na Berlin Fashion Week dostałam zaproszenie do jednego z Showroomów. Zostało zaproszonych kilkunastu projektantów z całej Europy, którzy reprezentują bardzo alternatywny modowy kształt. Są to twórcy, którzy nie śledzą modowych trendów, nie tworzą kolekcji sezonowych. Swoimi realizacjami natomiast starają się skrócić dystans między modą a sztuką współczesną. Czy w swoich projektach podążasz za trendami, wyznaczanymi przez światowej rangi projektantów i domy mody? - Zdecydowanie nie. Jeśli mi się to zdaża, to raczej jest to działanie nieświadome. A inspirujesz się nimi? - Na pewno na mnie oddziaływują. Wśród światowych projektantów są wizjonerzy, artyści totalni. Ignorancją byłoby nie znać i nie doceniać ich prac. Jak określiłabyś profil swojej klientki? Dla kogo projektujesz? - Najczęściej są to bardzo wrażliwe i wymagające kobiety, mające silną potrzebę zmiany. Przychodzą do mnie po ubrania szczególne, projektowane specjalnie dla nich, uwzględniające ich cechy charakteru i aktualny nastrój. Takie spotkania są dla mnie szczególnie ważne, bardzo je doceniam. Wielu projektantów inspiruje się postami na blogach o tematyce mody. Jak to jest w Twoim przypadku? Czy Ty czytujesz blogi o tej tematyce? - Tak, czytuję. Nawet blisko znam się z Jagną Jaworowską, która była jedną z pierwszych blogerek w Polsce – prowadzi Banana Blox. Jest moją klientką. Profil jej blogu jest mi niezykle bliski. Ona w tej gęstej modowej materii wyławia prawdziwe smakołyki... Czy edukowałaś się w rysunku i projektowaniu? - Uczyłam się rysunku. Historię mody, konstrukcję i technologię projektowania

od kilku lat praktykuje w swojej pracowni. Intensywnie pracuję z krawcową, co szalenie przyspiesza proces nauki… Dlaczego zdecydowałaś się na Kraków? - Kierowałam się pewnym przeczuciem. Postanowiłam być mu posłuszna. Mam szaloną intuicję, która pomaga mi wybierać. W Krakowie czuję się dobrze, mam wrażenie sporej osobistej misji do wypełnienia właśnie w tym mieście. Chciałabym tu zrealizować trochę pomysłów. To miasto jest dla mnie ciekawą twórczą przestrzenią i mam ogromną ochotę w niej zadziałać. Kiedy możemy spodziewać się nowej kolekcji i czym ona nas zaskoczy? - Nowa kolekcja właśnie powstaje. Jest już pierwszych dziesięć egzemplarzy. Będzie to trzydziestoosobowa instalacja postaciowa. Pierwsze dziesięć projektów będzie Street Art’owych, bardzo nowoczesnych, zderzeniowych. Kolejne dwadzieścia dopiero się kształtuje. W najbliższych miesiącach mam zamiar zorganizować dużą instalację. Jest propozycja, żeby zrealizować ją w Warszawie. Mamy mnóstwo planów związanych z nową kolekcją... Z początkiem wiosny rozpoczynamy nowe akcje performatywne w butiku na Sławkowskiej. Będzie się dużo i ciekawie u nas działo… Rozmawiała Monika Gąsiorek Zdjęcia: Krzysztof Hawrot www.joannahawrot.com


partner strategiczny

partnerzy

patroni medialni

...because quality matters lounge magazyn

43


moda

światowa moda_

Koniec dekady K

iedy, z początkiem grudnia, świat mody obiegła wiadomość o rezygnacji ze stanowiska szefowej francuskiego Vogue, wielu było zaskoczonych.Wielu zastanawiało się także skąd ta decyzja i co ona oznacza dla przyszłości francuskiej edycji biblii mody. Jednak najważniejszym pytaniem było – co teraz zrobi Carine Roitfeld? Informacja zelektryzowała wszystkich. Najpierw nie dowierzano, później część fanów wprowadziła swoistą żałobę, w końcu zaczęto zastanawiać się „co teraz?”. Na pocieszenie otrzymaliśmy informację, że Roitfeld wyda jeszcze z magazynem trzy numery. Marcowy będzie tym ostatnim. Jakkolwiek dziesięć lat to sporo czasu, to warto pamiętać, że Roitfeld nie zawsze była szefową French Vogue. Urodzona w 1954 roku, Francuzka zaczynała od modelingu. - Nie byłam gwiazdą – wspominała po latach ten okres. Głównie pojawiała się w magazynach dla młodzieży. Ten początek, choć nigdy nie została supermodelką czy choćby znaną w środowisku twarzą, dał jej podstawy – znajomość branży i pierwsze kontakty. Niedługo potem zaczęła pracować jako felietonistka dla uznanej, francuskiej edycji magazynu Elle, a także zajęła się stylizacją, pracując na własny rachunek. I to właśnie praca stylistki pozwoliła jej dużo później na osiągnięcie tak ważnej pozycji. W latach 90. nastąpił przełom. Podczas sesji fotogrficznej swojej córeczki Julii, poznała słynnego fotografa Mario Testino, z którym do dziś jest w bliskiej przyjaźni. Znajomość ta zaowocowała szeregiem doskonałych publikacji w magazynach mody.

„Nie lubię wygody” Ale ostatecznie to nie Testino był tym mężczyzną, który odcisnął największy ślad na jej pracy. Ważniejsze okazało się poznanie, młodego wówczas, amerykańskiego projektanta z Teksasu – Toma Forda. To właśnie on wciągnął ją, razem z Testino, do współpracy dla domu mody Gucci w latach 90. Na początku ani ona, ani słynny fotograf nie byli chętni. Gucci w tym czasie jawił się jako dobra, ale bezpieczna marka. A Carine zawsze mawiała: Nie lubię wygody i nie chodziło tu o jej niesamowicie wysokie szpilki, jedyny model jaki ma w szafie. Później była jeszcze ważniejsza, wspólna praca dla YSL w 2000 roku. 44 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Tę współpracę szybko przerwało niespodziewane objęcie przez Carine posady naczelnej w 2001 roku. Na zawsze została jednak jego ukochaną przyjaciółką i muzą. Mówi się nawet, że to powrót Forda do wielkiej mody był jedną z przyczyn tegorocznego odejścia Roitfeld.

„Vogue nie jest dla każdego” Carine pytana kim jest dla niej czytelniczka francuskiego Vogue i co to w ogóle znaczy być Vogue według niej, podkreślała, że pismo przez nią tworzone to nie tylko moda. Każdy redagowany przez nią numer, to lekcja historii filmu, teatru czy sztuki. Niejednokrotnie sesje nawiązywały do znanych zdjęć czy obrazów, jednak osadzone we współczesnych realiach zmieniały swój wydźwięk. - Wszystko, co robimy, jest jak chodzenie po lodzie w wysokich obcasach - tak o zmaganiach z polityczną poprawnością, mówiła w niedawnym wywiadzie dla NY Timesa. Bowiem, zawsze jej praca dla pisma była uosobieniem tego, jak pracowała od początku swojej kariery. Tego w co wierzyła, jaką estetykę wyznawała, jakich fotografów uwielbiała. Zasłynęła z bardzo kontrowersyjnego podejścia do pokazywania mody, nigdy nie unikała trudnych tematów, co więcej – często je prowokowała. Z drugiej strony, nigdy taka prowokacja nie służyła tylko szokowaniu. Często prowokacyjny, nigdy wulgarny – taki był Paris Vogue pod jej rządami.

„Być może mam talent” Jednak Roitfeld nie zasłynęła tylko doskonałym poziomem, tworzonych pod jej nadzorem sesji mody czy celnymi artykułami. Równie ważne dla każdego naczelnego są finanse. Można być świetną stylistką, utalentowaną dziennikarką, ale beznadziejną naczelną. Umiejętność przyciągnięcia reklamodawców jest niezwykle ważna dla przyszłości magazynu. Jeśli otworzyć dziś największe pisma branży – co druga strona to reklama. I to nie byle jaka. Chanel, Donna Karan, Bally, YSL – każda wielka marka wykupuje reklamy w najważniejszych tytułach prasowych. Jednak to pod rządami Carine liczba reklamodawców francuskiej edycji przekroczyła znacznie dotychczasowy poziom. Statystyki mówią same za siebie, choć wciąż daleko im do poziomu amerykańskiej wersji w tym względzie... Znane są też sytuacje, kiedy kreatorzy marek osobiście projektowali reklamy, tylko po to, aby pasowały do wizji jaką Carine Roitfeld wybrała do danego numeru.

„Nie lubię amerykańskiego kina” Prawie od razu, po przyjęciu posady w „Paryskim Piśmie”, zaczęto spekulować czy, a raczej kiedy,

obejmie stanowisko po wpływowej naczelnej amerykańskiego Vogue – Annie Wintour. Z każdym rokiem te pytania padały częściej i częściej. Jednak Carine była nieprzejednana. - Jej praca wiąże się z wielką władzą, dużo większą od mojej. Jednak to by było jakbym, będąc francuską aktorką, dostała propozycję wyjazdu do Hollywood. A ja nie lubię amerykańskiego kina. - w ten żartobliwy sposób ucinała wszelkie spekulacje krążące wokół niej. Nic dziwnego – podczas gdy większość amerykańskich magazynów, z tamtejszą edycja Vogue’a na czele, prezentuje modę ready-to-wear, stylizacje, które nie zszokują zbytnio nikogo, to Carine nigdy na tym nie zależało. Tworzenie mody „do noszenia” nigdy nie było jej celem. Z tego powodu często opisuje się francuskiego Vogue’a jako pismo haute couture. Ma inspirować, poruszać wyobraźnię, niekiedy edukować, ale nigdy nie dawać gotowych rozwiązań.

Długa prosta Rok 2010 zamknęła doskonałą publikacją na 90-lecie pisma. Ten jubileuszowy, monumentalny numer – liczący sobie zawrotne 620 stron – zawierał wszystko to, czym „jej” Vogue był przez ostatnie 10 lat. Wspaniałe sesje, kontrowersyjne tematy, bliska znajomość, a czasem i przyjaźń z najważniejszymi projektantami, w końcu doskonała oprawa graficzna. Do kompletu Roitfeld zorganizowała wielka maskaradę, pod jakże tajemniczym tytułem Oczy szeroko zamknięte, na której każdy kto się obecnie liczy, musiał być. Jej odejście z pisma było zaskoczeniem, ale nie szokiem. Bowiem, jeśli przeanalizować bliżej jej 10 lat w magazynie to można zauważyć, że w przeciwieństwie do wielu innych naczelnych, nigdy nie porzuciła pracy stylistki. Nawet będąc na szczycie, musiała mieć kontakt z tym zajęciem. I to był prawdopodobnie powód jej rezygnacji. Być może brakowało jej tego, od czego zaczynała. Na pożegnanie powiedziała: - Przez 10 lat byłam szefową [Vogue], myślę, że czas zrobić coś innego. Miałam wolność robienia cokolwiek chciałam. Zrobiłam chyba dobra robotę. Tak, zdecydowanie zrobiła dobrą robotę. Asia Oparcik www.poliszfaszyn.blogspot.com /Śródtytuły są cytatami z wypowiedzi Carine Roitfeld./


lounge final.pdf 1 2011-01-26 11:58:39

-80% do

...because quality matters lounge magazyn

45


moda

wywiad_

Dziewczyna z Telewizji

fot. Aldona Karczmarczyk

S

ympatyczna, piękna i bardzo inteligentna. Tak w skrócie mogę opisać Anię Piszczałkę, dziewczynę, która z pewnością zawojuje świat mody. Spotkałyśmy się w jednej z krakowskich restauracji, by porozmawiać o… modzie, sukcesie, życiu przed kamerami i ciężkiej pracy modelki. Co Cię skłoniło, by wziąć udział w programie Top Model? - Jestem odważną dziewczyną i lubię doświadczać nowych doznań. Tak naprawdę szukałam tego, co będzie mnie naprawdę interesować i satysfakcjonować. Od trzech lat próbowałam swoich sił w modelingu, chodziłam na castingi, wysyłałam zgłoszenia do różnych agencji. Niestety, skutek był zawsze negatywny. Pewnego dnia dostałam informację, że we Wrocławiu odbędzie się casting do polskiej edycji Top Model. Oglądałam wersję amerykańską, dlatego wiedziałam mniej więcej, jak to będzie wyglądać. Pomyślałam, kurcze może to jest właśnie to! Porozmawiałam z rodziną: tato nie był do końca przekonany do mojego pomysłu, ale mama zgodziła się i tym samym przekona46 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

ła tatę. Moi bracia natomiast od razu byli podekscytowani i nawet mówili mi, że mnie zawiozą. To także było dla mnie bardzo motywujące. Pojechaliśmy, wypełniłam zgłoszenie i udało się! Czy przed programem interesowałaś się światem mody, trendami? - Oczywiście, że tak! Przeglądałam czasopisma, wpatrywałam się w sesje zdjęciowe i oglądałam pokazy mody w telewizji. Patrząc na to wszystko myślałam sobie, że fajnie byłoby chodzić tak po wybiegu i mieć takie zdjęcia. Jak wygląda program za kulisami? - Tak naprawdę jest to bardzo ciężka praca. Wbrew pozorom i temu, co było wyemito-

wane w telewizji, to wszystko nie jest takie pięknie. Spałyśmy po trzy, cztery godziny dziennie, więc było zmęczenie, niewyspanie i nerwy. Nigdy nie wiedziałyśmy co nas czeka. Wsiadałyśmy w busa, jechałyśmy na plan i tam dopiero dowiadywałyśmy się, czy będzie to sesja zdjęciowa, a jeśli tak, to jaka, czy może jakieś zadanie. Towarzyszyła nam ciągła niepewność. Jak to jest mieszkać z samymi dziewczynami i przebywać z nimi 24 godziny na dobę? - Nie znałyśmy się wcześniej i tak naprawdę w programie nie było czasu dobrze się poznać. Przyszło nam mieszkać ze sobą 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodni, przy czym my cały czas rywalizowałyśmy ze sobą.


moda

zdjęcia od lewej: Wojtek Wojtczak (1), Fulvio Maiani (2), TVN (3)

To było bardzo niewygodne. Chodziłyśmy spać z kamerą, wstawałyśmy z kamerą. To było całkiem inne życie. W domu są rodzice, szkoła, a tu nagle kamery i cały czas ktoś Cię obserwuje i nagrywa. Jak wyglądały relacje między uczestniczkami programu, a jury? - Było bardzo dobrze. Sama się tego nie spodziewałam. Poza kamerami jurorzy podchodzili do nas i normalnie z nami rozmawiali. Co prawda, nie trwało to długo, ale zawsze, jak tylko mieli chwilkę, to podchodzili i rozmawiali z nami. Czy odczuwałaś faworyzacje niektórych uczestniczek? - Hmm… odczułam, że Kasia była faworyzowana i to ona była tzw. czarnym koniem programu. Tak mi się wydawało. Gdy odpadła, bardzo się dziwiłam. Czułam, że jest moją największą rywalką. Teraz życzę jej jak najlepiej. Jak odbierałaś niepochlebne, a czasem nawet obraźliwe komentarze jurorów wobec uczestniczek programu? - Cóż, jest to branża o określonych wzorcach i stereotypach. Musimy być odporne na takie komentarze. Jest to zawód wymagający i trzeba sprostać stawianym nam wymaganiom. Wiadomo, nie jest to przyjemnie, gdy ktoś mówi Ci prosto w twarz, co mu się w Tobie nie podoba i jest to dodatkowo opatrzone komentarzem. Jest to przykre, ale nie można się od razu załamywać. Należy pracować nad sobą. Gdy osobiście słyszałam jakieś niepochlebne komentarze na mój temat, starałam się następnym razem nie popełniać już tych błędów, poprawić się. Mnie to raczej motywowało, niż zniechęcało. Jaki jest Twój stosunek do tego, że jednak nie Ty zwyciężyłaś ten program i nie zajęłaś pierwszego miejsca na podium? Jak sobie z tym poradziłaś? - Jestem z siebie bardzo dumna. Dla mnie ogromnym sukcesem było dostanie się do programu i wzięcie w nim udziału. Zostać wybraną spośród tylu dziewczyn to naprawdę wspaniałe uczucie, a tym bardziej być w finale, dojść tak daleko. Zajęłam trzecie miejsce i nie mam z tym problemu. Wiadomo, każdy by chciał wygrać. Nie zajęłam tego pierwszego miejsca, ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolona. Na pewno nie czuje się przegraną, tym bardziej, że teraz pracuję jako

modelka. Mam już za sobą kilka pokazów i sesji zdjęciowych. Twoja kariera modelki nadal się toczy i to w dobrym kierunku. Myślisz o wyjeździe za granicę? - Oczywiście, chciałabym wyjechać za granicę. Mam na razie kilka opcji, ale nie chcę zapeszać. Jednego jestem pewna: jestem już gotowa na tak poważny krok. Wcześniej bałam się podejmować tego typu wyzwania. Teraz po programie, gdzie dużo się nauczyłam, jestem zdecydowana. Nie czarujmy się - tylko za granicą można zrobić prawdziwą karierę. W jednym z końcowych odcinków programu zostałyście wysłane do Mediolanu i tam wygrałaś casting do pokazu mody. Jak wspominasz te chwile i swój pierwszy, zagraniczny wybieg? - Wszystko, co wydarzyło się w Mediolanie, było urzeczywistnieniem moich marzeń. Począwszy od bardzo udanej sesji zdjęciowej, przez casting i pokaz, co w ogóle mi się nie śniło. Nigdy nawet nie pomyślałam, że mój pierwszy w życiu pokaz będzie miał miejsce podczas Tygodnia Mody w Mediolanie. Byłam zaskoczona i nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę. Z jednej strony czułam nerwy, bo tak naprawdę byłam nowicjuszką i pomyślałam sobie: jejku, jak zawalę, to koniec, ale z drugiej strony było podniecenie i radość, że dostałam taką szansę. Dostać się na tego typu pokaz jest bardzo ciężko. Na casting przyjeżdżają dziewczyny z całego świata. Jak wspominasz współpracę z jury: Dawidem Wolińskim, Marcinem Tyszką, Joanną Krupą czy Anją Rubik? - Osobiście Dawida bardzo lubię. Jest on bardzo sympatyczną osobą. Jego uśmiech epatuje ogromnym ciepłem. Nawet gdy krytykował dziewczyny, robił to z troską na twarzy. Sama nigdy nie usłyszałam z jego ust krytyki. Myślę, że w jakiś sposób był za mną. Jeśli chodzi o Asię, to muszę przyznać, że nie miałam z nią dobrego kontaktu. Lepiej rozumiałam się z Anją. Była dla mnie dużym wsparciem. Jest niesamowicie mądrą i otwartą osobą. Mogłam z nią porozmawiać o wszystkim i spędzałyśmy razem więcej czasu poza kamerami. Jeśli chodzi o Marcina Tyszkę, to ma on specyficzne poczucie humoru. Był bardzo surowy i wymagający. Dopiero kiedy pracowałam

z nim na sesji okładkowej dla Glamour, bardzo mnie zaskoczył. Był bardzo energiczny, żywiołowy, wręcz krzyczał na nas. Na pewno jest bardzo pewnym siebie fotografem, o bogatym i prestiżowym doświadczeniu. Ty Aniu nie miałaś problemów ze wzrostem i wymiarami, ale niektóre z Was miały. Powiedz mi proszę, jak dziewczyny radziły sobie z krytyką w tym temacie? - Niektórym dziewczynom było bardzo ciężko sprostać wymaganiom odnośnie sylwetki. Nie było za dużo czasu na ćwiczenia. Niektóre z nas z tego powodu ubolewały, gdyż bardzo chciały zrzucić zbędne centymetry i popracować nad sobą. Jak wygląda zwykły dzień uczestniczki programu? - Cały dzień wypełniony jest pracą. Wstawałyśmy najczęściej o siódmej, następnie szybka toaleta, błyskawiczne śniadanie i wyjście z domu. Jechałyśmy na plan, gdzie dowiadywałyśmy się, co nas czeka. Przeważającą czynnością było czekanie. Gdy była sesja zdjęciowa pierwsza dziewczyna była malowana lub czesana, później następna, natomiast reszta dziewczyn czekała. Było to bardzo męczące. Przy takiej ilości dziewczyn sesja trwała od rana do wieczora, a w międzyczasie były nagrywane tzw. setki i mini wywiady, podczas których mówiłyśmy o naszych uczuciach, humorach, jak przeżywamy zadanie, sesje zdjęciowe, pokazy. Poza kamerami często odbywały się rozmowy z Michałem Pirógiem oraz Magdą Mielcarz. Mieszkałyśmy w domu poza Warszawą, a dojazd zajmował sporo czasu. Po powrocie następowało podsumowanie dnia i kolejne nagrywanie setek. Następnie robiłyśmy sobie kolację. Miałyśmy dwie łazienki, z których korzystało trzynaście dziewczyn. To również zajmowało sporo czasu, aż przejdzie kolejka. Niektóre dziewczyny starały się wykorzystać ten czas na ćwiczenia w siłowni lub pływanie w basenie. W końcu, około godziny trzeciej nad ranem, przychodził czas na spanie. Jakie wskazówki masz dla dziewczyn, które chcą pójść w Twoje ślady i wziąć udział w programie? - To, że naprawdę warto. Ja osobiście bardzo dużo się nauczyłam. Naprawdę warto próbować i podejmować wyzwania. Rozmawiała Monika Gąsiorek ...because quality matters lounge magazyn

47


fotograf: Tomek Słupski / www.tomekslupski.com autorka kolekcji Metropolis: Kamila Gawrońska-Kasperska / www.kamilagawronska.com modelki: Marta Marchewka i Gabriela Papińska makijaż: Kasia Sujka Sesję zrealizowano dzięki pomocy Muzeum Gazownictwa w Warszawie.

48 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

49


50 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

51


52 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

53


trendy damskie_

moda

1.

2.

3. 4.

6.

7.

5.

8. 9.

M

oje Drogie, zbliża się wiosna, a zimowe wyprzedaże gdzieniegdzie wciąż jeszcze trwają. Warto więc wykorzystać tę sytuację i zdobyć ubrania, które posłużą Wam w podbojach wiosennych ulic, w dodatku w niesamowitych cenach. Jednymi z dominujących trendów będą okulary z lat 50., sukienki z mocno podkreśloną talią nawołujące do lat 60. i wciąż beże. Nie zabraknie jednak mocnego, męskiego akcentu dominującego w szerokich, prostych spodniach czy luźnych kamizelkach, marynarkach i kapeluszach – byle elegancko. Wielbicielki bardziej stanowczych klimatów powinny odnaleźć się w stylu rockowym, czyli dużo skóry, frędzli, zamków i jeansu. Nie zapominajcie upolować garść mocnych, srebrnych gadżetów – kończąc wiosenne wyprzedaże możemy znaleźć ich w sklepach naprawdę wiele. Asia Jawor / www.styleworkshop.pl 1. Malene Birger 2. Just Cavalli 8. Oliver Peoples 9. DKNY

3. J Brand

54 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

4. Splendid

5. Gucci

6. Narciso Rodriguez 7. Diane von Furstenberg


...because quality matters lounge magazyn

55


trendy męskie_

moda

1.

2.

3.

6.

5.

4.

7.

8.

9.

S

ezon wiosenny 2011 za pasem. Jednak, zanim w panice rzucicie się cucić garderobę nowymi zakupami, spójrzmy co z zimowych przecen możemy przenieść do wiosenno-letniej męskiej szafy. Stawiamy na kolor – wiele sklepów w sezonie zimowym miało w swoim asortymencie kolorowe swetry, warto więc skorzystać z okazji – na wiosnę będą idealne. Dla tych bardziej odważnych „damskie” mocne kolory: oranże, róże czy nasycone zielenie. Po drugie parka. Lub trencz. Raczej w klasycznym kolorze, ale za to możesz poszaleć z tkaninami. Z nowych kolekcji wybierz spodnie „woda w piwnicy”, fajne okulary i jesteś gotowy na przyjście wiosny. Asia Oparcik / www.poliszfaszyn.blogspot.com 1. H&M

2. Burberry

3. Mr Start

4. B Store

56 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

5. Topman

6. Ray Ban 7. Steve Mono

8. Natalia Brilli

9. Illesteva


METAMORFOZY

- Akademia Stylizacji M.P. Babicz

Kraków, ul. Borsucza 20 tel. 500 000 157 / 500 000 457 www.akademiastylizacji.pl

Fryzury: Paweł Babicz Make-up i stylizacja: Paula Maj Zdjęcia: Bartek Radwan / WinnowPhoto Model: Tymoteusz Ley

...because quality matters lounge magazyn

57


Twarze Przy Barze

Sylwester 2010/11 lata 20’ - 30’

foto: Jakub ‘Mr Q’ Gil

Baroque

58 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


lounge

ZDROWIE I URODA //

...because quality matters lounge magazyn

59


zdrowie i uroda

kosmetyki_

Newsy Oprac. Asia Jawor / www.styleworkshop.pl oraz Asia Belowska wagę złota. Proto-col Instant Manicure wygładza i odżywia ręce w 60 sekund, a jego skład wzbogacono o sól z Morza Martwego, antyoksydanty i olejki eteryczne. Dodatkowym plusem jest wydajność słoiczek o pojemności 250 ml według producenta starczy na ponad 60 aplikacji.

Błękitny lakier

Do wiosny jeszcze daleko, ale Chanel w nowej kolekcji proponuje lakier do paznokci, którzy może to oczekiwanie umilić. Delikatna, błękitna barwa przypomina nieco klimat lat 70-tych i na pewno doda każdej właścicielce nutkę wiosennej świeżości.

Nowa linia MAC - Spring 2011

Marka MAC we współpracy z Mickey Contractor wypuściła na rynek linię kosmetyków dla pań o śniadej karnacji z ciemną oprawą oczu, charakterystycznej dla kobiet pochodzących z Indii czy Hiszpanii. W podkładach oraz korektorach dominującą barwą jest kolor żółty. Nie jest to często spotykany w Polsce odcień karnacji, jednak w nowej kolekcji można również odnaleźć paletę cieni i pomadek, które idealnie współgrają z ciemną oprawą oczu, a więc takie, których poszukują szatynki w całej Polsce.

Karnawał z MAC

Szampańskie kolory, dużo złota i różu, tak prezentuje się karnawałowa kolekcja kosmetyków MAC Cham Pale. Ulubiona przez stylistów i makijażystów marka, znana ze świetnej jakości kosmetyków gwarantuje nienaganny i trwały makijaż podczas szampańskich zabaw do samego rana. Dostępne od początku roku we wszystkich salonach MAC

Nowa generacja szczotki do włosów

Katy Perry dla OPI W zimię, gdy nasze ręce narażone są na działanie mrozu i innych niekorzystnych czynników, dobry peeling do rąk jest na 60 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Milly for Clinique

Projektantka marki Milly – Michelle Smith przy współpracy z Clinique stworzyła piękną, limitowaną serie kosmetyków do makijażu. Zestaw jaki nam zaproponowano, to paleta odcieni współgrających z trendami na sezon wiosna/ lato 2011. Mieszczą się w nim między innymi: cienie do oczu, róże do policzków oraz balsamicznych szminek do ust. Dodatkowo w zestawie znajduje się błyszczyk Long Last Glosswear oraz tusz do rzęs High Impact Mascara. Zestaw możemy zakupić w wybranych drogeriach z dołączonym stylowym etui.

Wella przeciw zniszczonym końcówkom

Ponieważ nasze włosy narażone są na szkodliwe działania środowiska, firma Braun wyszła naprzeciw naszym problemom tworząc szczotkę z systemem IONTEC. Oparty jest on na przepływie jonów, które mają wygładzać włosy, zapobiegać ich elektryzowaniu oraz chronić przed łamliwością i utratą naturalnego blasku. Naciskając umieszczony na szczotce przycisk uwalniasz jony, które przenikają do włókien włosa. Dodatkowo system umieszczony w Braun Satin Hair Brush ma na celu ułatwianie rozczesywania.

Gładkie dłonie

współpracy z artystką. W kolekcji sygnowanej nazwiskiem Katy zaproponowano cztery klasyczne odcienie, które pokryte piątym lakierem – czarnym, dają efekt marmurowego paznokcia. Co prawda nie jest to innowacyjna koncepcja, te jednak mają specyficzną barwę kolorystyczną opartą na wyrazistości – co zresztą jest atrybutem piosenkarki. Kolekcję lakierów można nabyć w wybranych drogeriach.

Znamy i uwielbiamy lakiery firmy OPI, które świetnie trzymają się na naszych paznokciach. A tych którzy cenią sobie również muzykę Katy Perry ucieszy nowy produkt jaki firma wypuściła na rynek we

Wella wypuściła na rynek nową serię kosmetyków, które ułatwić nam mają stylizację i utrwalanie fryzury. Formuła zaproponowana przez firmę ma chronić nasze włosy przed szkodliwym oddziaływaniem takich urządzeń jak suszarki, prostownice czy lokówki. Produkty Wellaflex Stylizacja na Gorąco swoim działaniem otaczają włosy mikroskopijną warstwą polimerów. Te z kolei z jednej strony zapewniają utrwalenie fryzury, z drugiej chronią włosy przed niszczącym wpływem temperatury. Owe polimery znajdziemy w piance oraz kremie prostującym.


Nowości

Zestawy prezentowe Pupa Kits:

Na okres karnawałowy firma Pupa Milano przygotowała kilka zestawów makijażowych, które sprawdzą się również idealnie jako upominki, chociażby z okazji Walentynek. W skład wchodzą m.in.:

Miss Butterfly

Pupa Miss Butterfly to limitowana edycja 6 zestawów kosmetyków do makijażu w kształcie kolorowych motylków. Każdy zawiera 2 prasowane cienie do powiek oraz 2 połyskujace błyszczyki do ust. Zestawy posiadają 3 różne kształty skrzydełek oraz 6 różnych zestawień kolorystycznych. Cena: 59 zł

Pupa Rose

To zestaw kosmetyków do makijażu zamkniety w eleganckiej kasetce. Zestaw zawiera 2 prasowane cienie do powiek, 2 kremowe pomadki do ust, 2 błyszczyki do ust, róż do policzków oraz aplikator do cieni. Zestaw jest dostepny w dwóch wariantach kolorystycznych: chłodne odcienie brązu i różu oraz chłodne odcienie fioletu i różu. Cena: 79 zł.

Helene D’Arcy

Rossmann, również z myślą o zakochanych przygotował kosmetyki z serii Helene D’Arcy, które uwodzą niesamowitym zapachem Orientu. W skład zestawu wchodzi woda toaletowa o pojemności 50 ml (19,99 zł) i 10 ml (9,99 zł), o zapachu cedru, piżma, drzewa sandałowego i wanilii oraz żel pod prysznic (5,39 zł /200 ml). Kosmetyki dostępne są w drogeriach Rossmann.

Smashbox Photo Finish Luminizing Primer To najnowsza, rozświetlająca baza pod podkład, która wygładza skórę oraz przedłuża trwałość makijażu. Baza minimalizuje widoczność drobnych zmarszczek i rozszerzonych porów oraz sprawia, że cera wygląda zdrowo i promiennie. Składniki aktywne: zielona herbata – naturalny antyoksydant, działa łagodząco, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, wyciąg z pestek winogron – chroni skórę przed działaniem wolnych rodników oraz przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, nawilża, wzmacnia, poprawia elastyczność naskórka, a także witamina A, witamina C oraz witamina E. Cena: 195 zł

...because quality matters lounge magazyn

61


zdrowie i uroda

kosmetyki_

7

Sprawdzona Kolejne 15 minut stracone rano w łazience? Posklejane rzęsy dały Ci w kość, a popołudniu cały tusz znalazłaś na swoich policzkach? Koszmar! Koniec z tym!

W

iele zabieganych Polek nie ma czasu, aby rano wykonać kompletny makijaż twarzy. Z cała pewnością też nie ma takiej potrzeby, ponieważ najlepsze upiększenie daje nam kilka podstawowych i sprawdzonych trików. Dlatego też znaczna ilość kobiet sięga rano wyłącznie po ulubiony podkład, korektor i dobry tusz do rzęs, który szybko, skutecznie, bez sklejania i z długotrwałym efektem podkreśli oczy. Ale czy mamy ten ulubiony i doskonały w swojej kosmetyczce? Postanowiłam przeprowadzić małą sondę, a jednocześnie podzielić się z Wami moim sporym doświadczeniem w zawodzie wizażystki. Na wstępie należy zauważyć, że każda z nas ma inny rodzaj rzęs. Często o tym zapominamy. Dlatego też niejednokrotnie tusze, które wygrywają w różnorakich rankingach mogą być dla innych nieodpowiednie. Zwróć więc w pierwszej kolejności uwagę na to, czy masz długie czy krótkie rzęsy, czy są one z natury wywinięte do góry, czy może gęste i skierowane mocno w dół. Bywa i tak, że końcówki odwijają się, a w wewnętrzne części opadają w dół. Po takiej analizie jesteśmy w stanie odnaleźć odpowiedni dla siebie tusz. Oto kilka moich propozycji:

62 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Lancome Hypnose

To tusz, który ma sprawić by nasze oko wyglądało uwodzicielsko i było mocno podkreślone. Wedle opinii producenta tusz podkręca, pogrubia, wydłuża i nie skleja. Wedle mojej również. Dodatkowo naprawdę wygodna szczoteczka nie brudzi okolic oka tak przy długich, krótkich, prostych i wywiniętych rzęsach. Dodatkową zaletą jest, że tusz nie starzeje się po trzech tygodniach. Cena w porównaniu do jakości nie jest wygórowana.

Maybelline The Colossal Volum Express Swego czasu był to jeden z lepszych tuszów z niższej półki. Niestety, parę miesięcy temu wraz ze spadkiem ceny stracił również na wartości. Bardzo szybko się kończy i nawet ten o barwie extra czarnej nie daje już tak mocnego efektu podkreślenia oka. Ma za to wygodną szczoteczkę, za dużą jednak dla bardzo krótkich rzęs. Nie skleja, a po nałożeniu paru warstw daje mocne zagęszczenie.

Yves Saint Laurent Volume Effet Faux Cils Mascara Daje bardzo mocny makijaż oka, wystarczy parę pociągnięć szczoteczką a efekt utrzymuje się co do samego wieczora. Szczoteczka dopasowująca się prawie do każdego rodzaju rzęs. W dodatku pięknie pachnie. Uwaga – ma bardzo mocny ciemny kolor, co sprawia, że u kobiet o jasnej oprawie oczu może wyglądać zbyt nienaturalnie. Ma też inną wadę – bardzo szybko się starzeje. Z początku zakochana


zdrowie i uroda

w tym produkcie dawałam mu kolejne szanse i nabywałam go kilkakrotnie, jednak zawsze jeszcze przed wyczerpaniem produkt przestawał nadawać się do użycia.

Max Factor 2000 Calorie Szczoteczka bardzo wygodna, tusz nie da jednak efektu sztucznych rzęs. Sprawdza się w codziennych, niezbyt mocnych makijażach. Nie skleja, ale i nie podkręca łatwo rzęs (konieczność użycia zalotki), co oznacza, że rzęsy krótkie i proste mogą mieć mało widoczny efekt. Jest to jednak tusz, który stale plasuje się na początkowych pozycjach sprzedajności na świecie.

Christian Dior DiorShow Mascara Klasyczny, nieśmiertelny kosmetyk Diora. Tusz charakteryzuje ogromna szczoteczka, na którą pozwolić mogą sobie wyłącznie kobiety o idealnych rzęsach – w takim wypadku wystarczą trzy pociągnięcia i efekt gwarantowany. W przeciwnym razie łatwo pobrudzić górną lub dolną powiekę oka, gdyż włoski na szczoteczce jak i sama jej końcówka są długie i dość niewygodne. Tusz daje efekt sztucznych rzęs, wydłuża, pogrubia i łatwo podkręca rzęsy.

Piękno bez ryzyka Zdrowie bez eksperymentów zaprasza do nowo otwartego

L’Oreal Volume Collagene - Extra Volume Mascara To jeden z nowszych produktów L’Oreal. I ostatnio jeden z moich ulubionych. Przy wprawnej ręce wystarczy parę pociągnięć, a rzęsy są odpowiednio podkreślone, nie nazbyt sztuczne i nie posklejane. Tusz się nie kruszy i łatwo podkręca rzęsy. Nie otrzymamy efektu dwunastokrotnego pogrubienia rzęs, jak obiecał producent, ale wszystkie Panie z pewnością będą zadowolone z tuszu. Dodatkowo ładnie pachnie i jest w przystępnej cenie.

Givenchy Phenomen’eyes Miniaturowe szczoteczki, jak w tuszu Givenchy to idealne rozwiązanie dla krótkich lub nieokrzesanych rzęs. Kiedy w kącikach oka mamy wywinięte włoski, możemy łatwiej i szybciej do nich dotrzeć. Tusz nie sypie się i zapewnia długotrwały efekt. Jednak przy klasycznych, dłuższych i równych rzęsach, współpraca z nim może być naprawdę czasochłonna. Jeszcze jedna ważna zasada przy zakupie tuszu: producenci zapewniają, że po otwarciu jego termin ważności to dwa lata. Jest to niestety praktycznie niemożliwe, ponieważ wiele substancji zawartych w produkcie bardzo łatwo zasycha i szybko się starzeje. Faktem jest jednak, że termin ważności rozpoczyna się od daty otwarcia. Należy więc uważać, aby nie kupić wcześniej otwieranego produktu. Łatwo to rozpoznasz – odkręcając tusz pierwszy raz w domu usłyszysz cichy „klik”. Powodzenia w poszukiwaniu swojego ulubieńca! Asia Jawor / www.styleworkshop.pl

EUROPEJSKIE CENTRUM ZDROWIA I URODY ARTCLINIQUE UL. KRAKOWSKA 39, 31-062 KRAKÓW, WWW.ARTCLINIQUE.PL

TEL. 012 422 10 53


zdrowie i uroda

makeup trendy_

kolekcja na wiosnę 2011 Ponieważ za oknami wciąż zima, MAC przygotował dla nas świetny prezent – tętniącą życiem kolekcję w której przepiękne pawie stały się symbolem ekstremalnego piękna! Bez wątpienia dzięki Peacocky możemy stworzyć niesamowicie seksowny opalizujący look! To intensywne zestawienia kolorów na usta i oczy. SKÓRA Bazą makijażu zawsze powinna być nieskazitelna skóra, dlatego musimy znaleźć produkt, który daje nam odpowiednie krycie. Tym razem proponujemy użyć delikatne, ale bardzo trwałe podkłady, które pozwolą wymodelować twarz i rewelacyjnie stopią się ze skórą, niewidocznie ją otulając. My użyliśmy podkładu face and body, który jest wodoodporny i niezwykle odporny na ścieranie. Kości policzkowe zostały podkreślone bronzerem, nad który wprowadziliśmy ocieplający skórę i dodający uroku brzoskwiniowy róż! USTA Kochamy podkreślać usta, dlatego bardzo nas cieszy niezwykle piękna paleta kolorystyczna Kissable! Produkty te łączą w sobie średnie krycie, kremowy komfort pomadki oraz spektakularny połysk błyszczyka. Ta lekka i wygodna formuła jest zrobiona z super zmiękczających składników, które zapewniają niezwykle długie nawilżenie i uczucie jakby usta były delikatnymi, miękkimi poduszkami. Kolor płynie jak jedwab, obejmując je w kremowym, soczystym blasku. 64 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Dla podkreślenia ust naszej modelki wybraliśmy pobudzający i sexowny Strut Your Stuff! OCZY Cienie z kolekcji Peacocky prezentują kolory egzotyczne i wyrafinowane z hipnotyzującym metalicznym połyskiem. To 15 odcieni o zupełnie nowej formule. Są jakby trochę kremowe, ale mają bardzo gładka, pudrową konsystencję. Niezwykle odbijają światło i pięknie się mienią. Bardzo łatwo się nimi pracuje, można więc łączyć kolory i odważnie cieniować oko! Długo nie mogliśmy się zdecydować, aby wybrać kolor do naszego makijażu, ponieważ Mega Metal daje naprawdę spektakularny efekt. Srebrzysta lawenda Prance jest wspaniała, Tweet Me to niesamowicie aksamitny brąz ze słonecznym złotem, koralowy Exxxhibitionist w czerwonym odcieniu również nas zachwycił! Na uwagę niewątpliwie zasługuje także Odalisque - głęboki niebiesko-zielony ze złotym połyskiem oraz Danzinette – piękny granat denim blue ze srebrna perłą! Finalnie opruszyliśmy powieki bardzo delikatnym Peek At You o odcieniu szampańskiego beżu, aby dać pierwszeństwo mocnej czerwieni ust. fot. Łukasz Dziewic, modelka: Ola Podgórska wizaż i włosy: Beata Gładysz, stylizacja: Wojciech Szymański Do metamorfozy wykorzystano kosmetyki firmy MAC Cosmetics: baza: Paint Pot: Chilled on Ice (Cham Pale - kolekcja limitowana) podkład: Face and Body N2, C3, korektor: Select Moisturecover NW 20 puder: Mineralize Skinfinish Natural - Medium, bronzer: Matte Bronze róż: Tweet Me, cień: Peek At You (kolekcja limitowana), usta: Strut Your Stuff


...because quality matters lounge magazyn

65


zdrowie i uroda

spa_

ZADBAJ O DŁONIE I STOPY Już niedługo schowamy rękawiczki i ocieplane obuwia do szaf. Przygotujmy zatem dłonie i stopy na wiosenne wyeksponowanie.

C

zy nie macie poczucia, że zimowa aura poza zmianą nastrojów, pozbawiła naszą skórę blasku i nawilżenia? Najmocniejsze efekty uboczne zauważyć można między innymi na skórze dłoni i stóp. Mimo ciągłej pielęgnacji i ogromu nawilżających maseczek oraz peelingów, stopy w ciężkim obuwiu nie są w stanie zachować swojego piękna, podobnie dłonie chowane w syntetycznych materiałach przed zimnem. Przyjrzałam się ostatnio zabiegom na dłonie i stopy, jakie oferują nam instytuty SPA. Wszystkie mają na celu poprawę kondycji skóry, tak aby odzyskała blask i miękkość. Oto wybrane z nich: Zabiegi pielęgnacyjne W niemal każdym salonie znajdziemy pod tym hasłem działania opierające się na dogłębnym odżywieniu i wygładzeniu naskórka. Najczęściej zabieg rozpoczyna masaż peelingujący, który ściera naskórek. Następnie wcierana jest odżywka, która najprawdopodobniej zawierała będzie witaminę A i E, a jej ilość nałożenia zależna jest od potrzeb klienta. Na koniec wcierany jest preparat 66 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

ochronny, który ma na celu zapobiegać powstawianiu problemów skórnych. Po takich zabiegach dłonie i stopy są odżywione i odpowiednio nawilżone. Kąpiel parafinowa Parafina to węglowodór nienasycony, który można uzyskać w procesie destylacji ropy naftowej. Ma postać krystalicznego wosku, który nie jest rozpuszczany w wodzie ani alkoholu. Dzięki tej postaci zawiera wiele substancji nawilżających, które po rozgrzaniu do odpowiedniej temperatury wygładzają i ujędrniają skórę. Podstawą udanego zabiegu jest jednak jego prawidłowe wykonanie, ponieważ to przed kąpielą parafinową powinny zostać nałożone odpowiednie preparaty. Zabieg rozpoczyna naturalnie dezynfekcja dłoni lub stóp, następnie wykonuje się peeling oraz masaż skóry. Po tym procesie nakładane są odżywcze maseczki, które zanurza się kolejno 2-4 razy w ciepłej parafinie. Następnie skóra owijana jest folią i ciepłym, frotowym materiałem, gdzie pod wpływem temperatury preparat lepiej się wchłania. Po takim zabiegu skóra jest maksymalnie odżywiona i gładka. Morska regeneracja Jest to zabieg proponowany w salonach SPA pod różnymi nazwami. Polecany

jest zwłaszcza po okresie zimowym. Rozpoczyna się od kąpieli w solach mineralnych, po której wykonywany jest peeling z użyciem wysoko jodowanej soli morskiej. Następnie nakładana jest maska, która w składzie posiada ekstrakt z żywokostu o właściwościach nawilżających i zmiękczających, a dodatkowo ułatwiających gojenie się ewentualnych ran. Żywokost działa również wybielająco. Taką maskę rozgrzewamy pod ciepłym okryciem przez 20-30 minut. Na zakończenie w dłonie i stopy wmasowane zostaje mocno nawilżające masło. Naturalnie każdy z nas może sam aplikować w domowym zaciszu ekskluzywne kremy i maski dostępne w wielu drogeriach, gdzie ceny miniaturowych opakowań wahają się nawet w granicach paruset złotych. Lecz w dobrym SPA tego typu zabieg ma dodatkową funkcję – wprawne kosmetyczki znają się na refleksologii, a więc masażu działającym na cały organizm. Poprzez drobne uciski w konkretnych miejscach dłoni i stóp mogą zapewnić rozluźnienie, zlikwidować ból i pobudzić siły witalne, których z pewnością po okresie zimowym może nam brakować. Asia Jawor www.styleworkshop.pl


miczny e h c g n peeli ja rmabraz e d a r d y h

- 20Ko%nt.our ipo NNM L - 30 %.

Całe mieszkanie tonęło w kurzu. Słabe promienie styczniowego słońca bezskutecznie próbowały przebić się przez wirujące w powietrzu drobinki gipsu. - Że też mi się remontu zachciało – mruknęła Ewa. - Już prawie koniec – rzuciłam pocieszająco. – Jeszcze tylko posprzątamy i będzie super. Nie wierzyłam, że nam się uda to ogarnąć, bo od ilości zakurzonych podłóg i mebli dostawałam oczopląsu, nie mogłam jednak załamywać koleżanki. Zakasałam rękawy i w spodniach dresowych w malownicze ciapki z różnokolorowych farb zaczęłam szorować podłogi. Tkwiłyśmy tak, w pozycji na kolanach, tępo wpatrzone w podłogę przez kilka godzin całkowicie tracąc poczucie czasu. Tą właśnie malowniczą scenkę zastał mąż Ewy, który późnym wieczorem wkroczył do mieszkania – wcześniej, jak typowy facet, wycofał się rakiem zanim na dobre rozpoczęły się prace. - Wstańcie już z tych kolan, dość tego sprzątania – powiedział niczym faraon pod niedokończoną piramidą. Ewka poprawiła strzępek materiału na czole, który na czas remontu przyjął funkcje opaski. - Rozumiem, że ty dokończysz? – zapytała nieufnie, rzucając w stronę męża kilka wzrokowych błyskawic, gdy tymczasem do hallu wężykiem wtoczyło się kilku facetów w strojach roboczych. - To jest Heniek, Józek i Zenek – łaskawy mąż dokonał introdukcji kolegów. – Skończymy już te porządki, a wy idźcie się zrelaksować. O mały włos nie wyskoczyłam z moich fantazyjnych spodni . Przez moją świadomość przetoczył się w tej chwili ogromny, pulsująca myśl: TAKI MĄŻ TO SKARB!!! Miejsce błyskawic w oczach Ewy zajęło anielskie rozczulenie. - Jesteś cudowny! – na policzku męża wylądował zakurzony całus. - Zrywamy się Agata – wrzasnęła radośnie, a mnie nie trzeba było dwa razy powtarzać. Postanowiłyśmy spędzić ten wieczór miło, ale i pożytecznie. Niezbędny był relaks i „odkurzanie” twarzy. - Jest tylko jedno miejsce, gdzie jest wszystko, czego potrzebujemy – przyjaciółka zawiesiła na mnie porozumiewawcze spojrzenie. - FEMMALIUM! – doskonale wiedziałam o co jej chodzi, przecież to miejsce, w którym zawsze wracamy do równowagi po wyczerpujących i trudnych sytuacjach. W drodze na Poznańska układałyśmy plan działania: - Na początek peeling migdałowy, bo na wszystkie chemiczne jest teraz promocja 20 proc – postanowiłam. - A ja wolę hydradermabrazję – odpaliła podekscytowana Ewka. - Jest taki sam rabat jak na peelingi, a ja lubię właśnie ten zabieg. - Ale na NNM LipoKontour idziemy razem – ustaliłyśmy. -Jasne – zgodziłam się. - Nasze uda muszą zrzucić trochę tłuszczyku, w dodatku z rabatem 30 proc. – Ewka uśmiechnęła się do swoich myśli. Wiedziałam, że w nagrodę po ciężkiej pracy zafundujemy sobie jeszcze aromatyczny masaż relaksacyjny. Zaparkowałam auto pod salonem i kozim truchcikiem wbiegłyśmy do środka. - Czym mogę służyć? – zapytała jak zwykle miła i uśmiechnięta pani Ola z recepcji…

...because quality matters lounge magazyn

67


UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57

Bądź „lejbel”! – wielokulturowy, uniwersalny styl łączący współczesne, globalne społeczeństwo. Styl zawierający angielską elegancję i młodzieńczą awangardę, styl stworzony przez baronów salonowej stylizacji Tony&Guy oraz Artistic Team opierających się jedynie na naturze… …tyle w wielkim skrócie z tego, co przedstawiłem Państwu w listopadowym numerze magazynu lounge zachęcając jednocześnie do wypatrywania kontinuum, w którym postaram się przybliżyć zalety poszczególnych etapów serii 4C label.m stosowanej w naszym salonie Gwarancja Marka label.m charakteryzuje się energią i świeżym wyglądem - rzec by można, puste słowa - jednak zapewniam Państwa, iż cały sukces, faktycznie wysoka jakość i idealne efekty pielęgnacji u naszych klientów są zasługą niczego innego jak trafnego połączenia poszczególnych składników naturalnych. 4 razy „C” Cleanse – (ocz yszczanie) Oczyszcza i przygotowuje do stylizacji . Wszystkie szampony oczyszczające i odżywki label.m są stworzone na bazie naturalnych olejków i wód kwiatowych. Specjalny proces Cold Water Extraction, który opisywałem poprzednim razem (listopad 2010, s.76) zapewnia najwyższą jakość oraz wyodrębnienie składników pozwalających Twoim włosom odczuć wyraźną różnicę. Condition – (odżywianie) Odżywia i zabezpiecza włosy. W większości odżywek label.m został wykorzystany system Hair Repair stworzony na podstawie rewolucyjnego procesu odbudowy i wzmocnienia włosów - Soy-Oat-Amino-Complex. Potrójna siła dociera do każdej z trzech warstw włosa, dzięki czemu dodaje mu masy, wewnętrznej siły oraz dodaje blasku suchym i zniszczonym włosom. Cleanse+Repair System jest idealnym rozwiązaniem dla włosów zniszczonych codziennym prostowaniem i modelowaniem. Naturalnie suche włosy zostaną intensywnie nawilżone i wzmocnione. 68 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Create – (układanie) Tworzy fryzurę zgodnie z życzeniem. Complete – (wykończenie) Utrwala fryzurę. Kosmetyki do stylizacji zawierają kompleks Enviroshield. To unikalny, stworzony specjalnie dla marki label.m, skoncentrowany czynnik blokujący promienie UV. Zawiera komplet składników ochronnych, dzięki którym włos chroniony jest przed słońcem czy wiatrem, zabezpieczony jest przed szkodliwym działaniem ciepła przy stylizacji (suszarki, prostownice), dzięki niemu też włos nie ulega skołtunieniu oraz blaknięciu, a naturalny blask jest zwielokrotniony. To naprawdę esencja jedynie jaką jestem Państwu w stanie zaprezentować z czterech etapów tworzenia fryzury, pozwalających dopracować efekt końcowy w najdrobniejszych szczegółach. Cieszące się największym uznaniem stylistów oraz zaufaniem naszych klientów poszczególne zestawy kosmetyków label.m zaprezentuję Państwu już w kolejnym numerze lounge magazyn. Tymczasem serdecznie zapraszam na darmowe konsultacje w . Bądź LEJBEL!!

Tomasz Marut

- kreator moderator, stylista salonu Avant Apres w Krakowie.


UL. RACŁAWICKA 26 TEL. 12 357 73 57

Foto: f4Studio make-up i stylizacja: Jakub Ziemirski

Stylistów fryzjerów - młodych, przebojowych, kreatywnych, otwartych na nowe trendy i doświadczonych w klasyce cięcia, odważnych i chętnych realizować swe marzenia zawodowe wśród podobnych sobie osób w nowym medialnym salonie stylizacji. Jeśli jesteś pasjonatem tej sztuki i chciał(a) byś brać udział w profesjonalnych sesjach zdjęciowych oraz szkoleniach w kraju i za granicą… Pisz: avant_apres@wp.pl w temacie: STYLISTA lub dzwoń: 728 93 63 81

...because quality matters lounge magazyn

69


Piękny brzuch na Walentynki!

Trener Personalny – Bartłomiej Stanek Student fizjoterapii. Wieloletni sportowiec z pasją. Twórca autorskich programów treningowych wraz z fachową poradą z zakresu suplementacji i dietetyki. Z zamiłowania kulturysta. Trener i założyciel szkółki boksu. Zawodnik hiszpańskiego klubu Gino Boxing Team Ibiza. Reprezentant małopolski w Mistrzostwach Bawarii w 2005 r. A już wkrótce – Twój trener personalny.

Święto miłości się zbliża. Co za tym idzie, wspólne wypady weekendowe na narty, kolacje przy świecach. A co jeśli Wasza walentynka zechce sprezentować Wam wspólny wieczór w Spa? Co jeśli po romantycznej kolacji zażąda deseru, hmm...erotycznie podanego? Trzeba będzie zrzucić szatki, pokazać klatę i wychodowany przez święta „kaloryfer”. Panowie! Do roboty, do 14 lutego mało czasu. Ćwiczcie! Niech Wasze wybranki padną z wrażenia.

• Rosyjskie skręty

- ćwiczenie na mięśnie: proste brzucha, skośne brzucha. Wspomagają mięśnie lędźwiowe. Pozycja wyjściowa – leżenie tyłem, nogi zgięte oparte o podłoże. Ramiona uniesione na wysokości barków. Ćwiczenie główne – skłony z jednoczesnym skrętem naprzemiennie w lewo i w prawo. Uwagi do ćwiczenia – dla ułatwienia można zablokować stopy i wykonywać same skręty w pozycji siedzącej. Wykonujemy 3 serie po 10-12 powtórzeń na każdą stronę.

• Rowerek

- ćwiczenie na mięśnie: proste brzucha, skośne brzucha. Pozycja wyjściowa – leżenie tyłem, nogi uniesione. Zginamy podudzia w stawie kolanowym do kąta prostego. Ramiona skrzyżowane i oparte o tył karku. Ćwiczenie główne – wykonujemy skłony skręcając tułów i dotykając prawym, a następnie lewym łokciem do przeciwległego kolana, naprzemiennie. Uwagi do ćwiczenia – głowa powinna być pochylona pod kątem 45 stopni, łokcie muszą być ustawione do boku. Wykonujemy po 15 powtórzeń na każdą nogę. 3-4 serie.

• Skręty z obciążeniem

- ćwiczenie na mięśnie: skośne brzucha. Stabilizują mięśnie biodrowo lędźwiowe. Poprzez uniesienie nóg nieznaczna praca mięśni prostych brzucha.

NAJWYŻSZE STANDARDY W NAJLEPSZEJ CENIE. euroGYM Rekreacja & Fitness ul. Sołtysa Dytmara 3 (Salwator Tower) tel.: 12 383 41 05 70 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Pozycja wyjściowa – siedząca, nogi uniesione i delikatnie zgięte w stawie kolanowym. Trzymamy obciążenie na wysokości klatki lub brzucha. Łokcie nisko. Ćwiczenie główne – skręty naprzemienne w lewo i w prawo z obciążeniem. Podczas wykonywania ćwiczenia skręcamy także nogi w stronę przeciwległą do ramion. Uwagi do ćwiczenia – pochylamy głowę delikatnie w dół w stronę wykonywanego ruchu. Zalecam stosowanie 4 serii po 12-15 powtórzeń na każdą stronę.


Zapraszamy, spełniamy marzenia!

Stomatologia

Dlaczego Stomatologia Cichoń? • jeden lekarz prowadzący- nadzoruje przebieg Twojego leczenia • dogodna lokalizacja kliniki- w samym centrum Krakowa • parking dla pacjentów niepełnosprawnych • wykwalifikowany personel medyczny, stale podnoszący kwalifikacje • najnowocześniejszy sprzęt diagnostyczny • najlepsze, dostępne na rynku materiały stomatologiczne • elastyczność czasowa lekarzy • telefoniczna linia ambulatoryjna (wyłącznie dla osób, które są już pacjentami kliniki) 24 godziny na dobę / 7 dni w tygodniu • miła atmosfera • punktualność w przyjmowaniu pacjentów • przypominamy pacjentom o umówionej wizycie • życzliwy personel Wejdź na naszą nową stronę www.stomatologiacichon.pl i zapisz się do Newslettera. Odszukaj nas na Facebook i sprawdź jaką ofertę przygotowaliśmy właśnie dla Ciebie.

Stomatologia CICHOŃ ul. Borelowskiego-Lelewela 13, 30-108 Kraków tel: 12 421 07 43, www.stomatologiacichon.pl


Twarze Przy Barze

ZBLIŻENIA 5 URODZINY 21 stycznia 2011

72 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn


// // // // //

lounge

DESIGN DOM I WNĘTRZA MOTOLOUNGE TECHNOLOUNGE CLUBBING

...because quality matters lounge magazyn

73


technolounge

gadżety_

Telefon i konsola w jednym Trochę netbook, trochę tablet Acer Iconia jest nietypowy z tego względu, że łączy w sobie zalety tradycyjnego netbooka i tabletu. Urządzenie wyposażone zostało w dwa 14-calowe ekrany dotykowe, w ramach których możemy korzystać z jednej aplikacji. Kiedy użytkownik zechce przełączyć się w tryb pisania odręcznego, na jednym z wyświetlaczy pojawi się wirtualna, dotykowa klawiatura. Cena: ok 1500$.

Wszystko wskazuje na to, że długo zapowiadany smartfon od Sony Ericssona, łączący w sobie funkcjonalność tradycyjnego telefonu z konsolą do gier, już niedługo pojawi się w sprzedaży. W obudowie, pod dużym 4-calowym wyświetlaczem, ukryty jest wysuwany pad. Zamiast klasycznej klawiatury typu QWERTY posiada on przyciski dobrze znane posiadaczom konsol do gier. Cena urządzenia nie jest jeszcze znana.

Zewnętrzne głośniki do laptopa Nie da się ukryć, że tradycyjny laptop, bez dodatkowych głośników z jakością dźwięku nie radzi sobie najlepiej. Problem ten mogą rozwiązać zewnętrzne głośniki Logitech Z305, mające formę jednolitej, podłużnej tuby. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie ograniczy mobilność przenośnego komputera, jednak producent reklamuje głośniki jako przenośne i dołącza do zestawu eleganckie etui. Cena: ok. 150zł.

HTC Desire Z Desire Z to kolejny świetny smartfon od HTC. Jego charakterystycznym elementem jest wysuwana klawiatura QWERTY, która usprawni korzystanie z Internetu i pisanie wiadomości. Telefon wykonany jest solidnie i elegancko, a jak na urządzenie z wysuwaną klawiaturą jest także dość cienki ma 14,2 mm grubości. Cena: ok. 2000zł.

Laptop specjalnie dla graczy Dell Alienware M17x to laptop stworzony specjalnie dla graczy. Producent przekonuje, że to najwydajniejszy przenośny 17-calowy komputer na rynku. Alienware pracuje pod kontrolą wydajnych procesorów Intela, wykorzystuje moc dwóch kart graficznych i pozwala na zmagazynowanie do 1 TB danych. Sprzęt oferuje także podświetlaną klawiaturę. Cena: ok. 8000zł.

Kontroler ruchu Microsoft Kinect Wielbiciele konsoli Xbox 360 powinni być zachwyceni dodatkiem, jaki proponuje dla nich Microsoft. Kinect to kontroler, który śledząc ruchy osób znajdujących się w jego pobliżu, pozwala w czasie rzeczywistym wpływać na losy bohaterów gier. Kinect nie tylko jest obowiązkowym dodatkiem dla wszystkich graczy, ale może także stać się świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu w rodzinnym gronie. Cena: ok. 650zł.

Więcej na temat gadżetów i nowych technologii zobaczysz na www.webshake.tv Webshake.tv to nowa telewizja internetowa o internecie i gadżetach. Oglądaj odcinki, bierz udział w konkursach i wygrywaj super nagrody! www.webshake.tv www.facebook.com/webshaketv 74 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


design

made in poland_

Variety, proj. Paweł Grobelny

Moda na made in Poland

S

ą młodzi, kreatywni, odważni i bez kompleksów zdobywają świat. Ciężko pracują nad rozpoznawalnością swojego nazwiska oraz nad tym by design, architektura, czy grafika „made in Poland”, kojarzyły się z jakością i sztuką na najwyższym poziomie. Sukcesy na tym polu mają coraz większe, a świat coraz bardziej docenia ich wkład w sztukę. Mają zwykle powyżej 30 lat. Z jednej strony doskonale pamiętają czasy szarego PRL-u, pozbawionego kolorytu i różnorodności, z drugiej strony ich młodość przypadła na moment, w którym Polska otwierała się na świat i wychodziła zza Żelaznej Kurtyny. Choć w większości byli jeszcze dziećmi, to na własne oczy widzieli zachodzące w kraju zmiany i obserwowali rewolucję społeczno – kulturalną. Takie doświadczenie nie mogło przejść bez echa. Inspirująca transformacja W latach 90-tych nagle okazało się, że nie trzeba tworzyć zgodnie ze sztywnymi zasadami socrealizmu, a swoich inspiracji nie należy szukać za wschodnią granicą. Pozwoliło to na liberalne podejście do tematu szeroko rozumianej sztuki. Nie trzeba więc już było tworzyć zgodnie z wytycznymi władzy. Jednocześnie można było czerpać z minionego 50-lecia, które – w porównaniu do krajów Europy Zachodniej – było dość oryginalne. W ten sposób narodziły się ciekawe formy. Z jednej strony zbudowane na wolności i czasem inspirowane pomysłami z Zachodu, z drugiej urozmaicone o nasz polski folklor. Nie wszyscy ówcześni twórcy potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Tak naprawdę najlepiej poradziło sobie z tym pokolenie obecnych trzydziestolatków, którzy sprawnie zaczęli poruszać się w polskiej artystycznej przestrzeni. Globalny zasięg polskiej kreski Młodzi Polacy od lat działają bez jakichkolwiek kompromisów i kompleksów. Pracują w imię sztuki, piękna, poszukiwania nowych form oraz rozwiązań. Ambicja nie pozwala im wyłącznie podpatrywać obowiązujących trendów. Zamiast tego chcą brać czynny udział w ich tworzeniu. Stają się rozpoznawalni, stawiając wysoko poprzeczkę swoim młodszym kolegom, którzy dopiero rozpoczynają pracę nad swoim stylem i nazwiskiem. W ten sposób trzydziestolatkowie

przecierają indywidualne szlaki, sprawiając, że Polska w Europie zaczyna być postrzegana jako mekka kreatywnych artystów. Najbardziej znanym przykładem młodego, zdolnego twórcy pokolenia 1970+, którego pomysłowość i umiejętności zostały docenione na całym świecie, jest Tomek Bagiński (rocznik 1976) ze studia Platige Image. Jego nietypowe podejście do tematu i charakterystyczna kreska stanowią wzór dla wielu grafików i animatorów z całego globu. Ciężka praca Bagińskiego zaowocowała dwukrotnym przyznaniem mu nagrody na festiwalu SIGGRAPH oraz nominacją do Oskara za film Katedra. Cały świat gra w Wiedźmina W sprawach nowych technologii Polacy także mogą stanąć w szranki z najlepszymi. Początek boomu komputerowego przypada mniej więcej na okres, w którym Polska przechodziła transformację. Dla przykładu wrocławskie CD Projekt Red Studio stworzyło i wydało grę Wiedźmin. Doceniają ją miliony graczy na całym świecie i obecnie przygotowywana jest druga część tej gry. Ale nasza kreatywność idzie dużo dalej i wychodzi znacznie poza grafikę i technologię komputerową. Polacy są coraz częściej kojarzeni z dziedzinami, które do tej pory łączono głównie z elitarnością, ekskluzywnością i dominacją innych krajów. Popularność zyskuje sobie polskie wzornictwo przemysłowe, które staje się towarem eksportowym. Polska aspiruje do tego, aby design znad Wisły odgrywał coraz większą rolę. Powoli tworzy się społeczność profesjonalistów, pojawiają się pierwsze konkursy i targi. Klasyka przyszłości wg Comforty Na początku listopada dobiegł końca pierwszy w Polsce prestiżowy, międzynarodowy, zamknięty konkurs projektowy Future Classics organizowany przez Comforty. Zaproszeni do wzięcia udziału w rywalizacji młodzi, ale uznani już na świecie projektanci mieli opracować koncepcję mebla, który wyznaczy przyszłe trendy, stając się tym samym klasykiem przyszłości. Konkurs wygrał francuski projektant – Phillipe Nigro, a wyróżnienie przypadło młodemu i zdolnemu designerowi z Poznania, Pawłowi Grobelnemu (ur. w 1979 r.). Temu konkursowi przypatrywał się cały designerski świat. Zachód od lat czekał na nowoczesny, pozbawiony cepelii, innowacyjny design. Dostał go właśnie w Warszawie. W temacie designu, nie sposób pominąć Tomasza Rygalika (ur. w 1976 r.), który również brał udział we wspomnianej rywalizacji. Choć

nie zdobył nagrody, to od lat należy do grona najpopularniejszych designerów naszego kraju. Jest laureatem kilkunastu nagród projektowych, m.in. Rosenthal Design Award (2004), BSI Enviromental Design Award (2005), British Council Design Award (2005). Łódź mekką dizajnu Warto wspomnieć, że coraz większą popularnością cieszy się zorganizowany już czterokrotnie Łódź Design Festival. W tym roku zorganizowano tam ponad 40 wystaw. Poza tym organizatorzy nie zapomnieli o warsztatach, wykładach, dyskusjach i przeglądzie specjalistycznych szkół zakładanych w Polsce przez tuzów światowego design. Tego typu spotkania oraz powstające nowe placówki edukacyjne świadczą o niezwykle pozytywnej tendencji w rozwoju rodzimego designu. Kto wie czy już wkrótce polskie wzornictwo przemysłowe nie będzie liczyło się tak samo jak brytyjskie, francuskie, czy włoskie, stając się tak rozpoznawalne poza granicami kraju jak polski plakat. „Renoma” polskiej architektury Bardzo dobrze na międzynarodowym tle prezentują się także młodzi polscy architekci. Po dziesiątkach lat trzymania architektów w szklanej kuli socrealizmu, kreatywność architektów wypływa nie tylko na polskie ulice, ale także niesiona wartkim nurtem, dociera do zachodnich ekspertów, doceniających pomysły powstające nad Wisłą. W tym roku projekt modernizacji wrocławskiego centrum handlowego „Renoma”, autorstwa Pracowni Maćków, został nominowany do Building of the year 2010 organizowanego przez World Architecture Festival. Większość architektów Pracowni nie ukończyła jeszcze 35 roku życia. Od początku swojej kariery ograniczeni są tylko budżetem i własną wyobraźnią. Nie martwią się o konwenanse, mając za partnera tylko swoją kreatywność, która w najmniejszym stopniu nie ustępuje talentowi światowych architektów. Reasumując, mamy się czym pochwalić. Młodzi i zdolni coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność za granicą. Pamiętajmy, że Polacy odnoszą sukces nie tylko w zakresie designu czy grafiki, lecz również na polu nauki, mody, sztuki i wielu innych dziedzin, w których wykształciliśmy spore grono ekspertów. Oby tak dalej! /AP/ ...because quality matters lounge magazyn

75


design

sztuka użytkowa_

1.

2.

3.

4.

W

alentynki to czas sprzyjający bacznemu śledzeniu trendów sypialnianych - zdecydowanie bardziej niż zazwyczaj. Biorąc pod uwagę fakt, iż łóżko doczekało się poematów, pieśni i peanów na swoją cześć, pozwalamy sobie pokazać naszą selekcję tego zacnego i jakże ważnego w naszym życiu elementu. Ważny jest nie tylko aspekt wy-

poczynku, ale również funkcjonalności w każdym aspekcie. Wciąż zmieniające się społeczeństwo i jego potrzeby w znaczny sposób wpłynęło na to jak obecnie wyglądają łóżka i do czego służą. Zatem polecamy wygodne łóżko właśnie i lekturę w dłoń! Walentynki można przecież urozmaicić ciekawą lekturą. Agata Kukułka / Prodesigne.com.pl

1. Lewitujące nad ziemią łóżko, za jedyne 1,6 miliona dolarów? Proszę uprzejmie. To projekt Holendra, Janjaapa Ruijssenaarsa, który przez 6 lat wraz z firmą Bakker Magnetics pracował nad technologią tego bardzo drogiego mebla. Dzięki wykorzystaniu magnesów, łóżko utrzymuje się 40 cm nad podłogą i jest w stanie udźwignąć ok 900 kg. Jak mówi projektant, podobną technologię można zastosować w stolikach kawowych czy sofach. Czekamy na lewitujące schody - to znaczne ułatwi wejście na lewitujące łóżko. Wrażenia - nieziemskie...

3. Dla tych, którym bliżej do kameralnych sypialni i kameralnej atmosfery, polecamy tradycyjne łóżka sypialniane, czy wygodne kanapy. Spolegliwe polegiwanie z lampką wina, dobrą książką i wyjątkowo mruczącym kotem lub partnerem mogą mieć miejsce również na tak uroczych wypoczynkach jak te prezentowane na zdjęciu. Łóżko firmy PIANCA w futrze i Kartell’owej iluminacji. Pełen luksus!

2. Gdy dość już nieziemskich wrażeń, polecamy miłe zapakowanie w „the Ferrari of beds” - HI - CAN, łóżko zaprojektowane przez Edoardo Carlino. Samowystarczalny kokon z roletami, wentylacją, systemem hi-fi, ekranem i odtwarzaczem DVD oraz dostępem do Internetu. Ponadto wyposażone w regulację temperatury i oświetlenia. Ciekawe, czy przytula? 76 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

4. Gdy już jednak wylegiwanie się wpłynie znacząco na nasz stan zmęczenia, polecamy serdecznie zmianę środka nośności - oraz kierunek - z horyzontalnego na pionowy bardziej zdecydowanie. Szezlong - to dawno zapomniane słowo a idealnie wpisujące się w buduarową nomenklaturę. Na zdjęciu gustowny i spektakularny szezlong firmy SICIS Next Art. Projektantka Carla Tolomeo stworzyła niezwykłą, limitowaną edycję mebli wypoczynkowych. - niewiarygodne połączenie sztuki i funkcjonalności...


PRODESIGNE SELECTIONS lampa ARTICHOKE

Kolekcje tapet OMEXCO są dostępne w salonach PARA I DEKORIAN

lampa Collage 600 Floor

dostępne w Prodesigne

dostępne w Prodesigne

rekomendowane przez Prodesigne

www.prodesigne.com.pl Showroom - Galeria Kazimierz - budynki historyczne - ul. Podgórska 34, Kraków

...because quality matters lounge magazyn

77


design

sztuka użytkowa_

„Chciałbym się zmierzyć z wielką industrialną przestrzenią.” z krakowskim architektem wnętrz - Mariuszem Wdowiakiem rozmawiają: Olimpia Ajakaiye i Monika Błażewicz

OA: Zacznę dość trywialnie: czy pamiętasz moment, kiedy postanowiłeś zostać projektantem? - Projektantem? Co to znaczy? Nie lubię tego słowa. Chciałem być architektem. Los sprawił, że wybrałem Akademię Sztuk Pięknych. Mogłem studiować również Architekturę na Politechnice. OA: Skończyłeś Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie - Wydział Architektury

78 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Wnętrz. Jak po latach oceniasz, co otrzymałeś od tej uczelni. - Nie jest łatwo dostać się na ASP. Ostra selekcja przy egzaminie wstępnym na tą uczelnię daje możliwość przebywania w ekskluzywnym gronie ludzi o wysoko rozwiniętym poczuciu estetyki, obdarzonych szczególnymi zdolnościami. Na wydziale panuje miła, twórcza atmosfera. Istotne jest to, że studiowałem malarstwo i rzeźbę. Miałem kontakt z kilkoma naprawdę wspaniałymi ludźmi, np. profesorem Kędzierskim, profesorem Wajdą. Uważam, że kształtowanie ogólnych, plastycznych umiejętności jest podstawą każdego dojrzałego procesu twórczego. MB: Projektujesz wiele lokali użytkowych i miejsc nocnej rozrywki - czy ma to przełożenie na Twoje życie. ? - Projektuję knajpy bo spędziłem w nich kawał życia, niemal jak Charles Bukowsky. Nikt lepiej ode mnie nie wie gdzie postawić

sofę, żeby można się było na niej wygodnie przespać. MB: Projektowałeś bardzo znanego przez wiele lat Prozaca. Jak powstawał ten projekt? - Właściwie nie było projektu, tylko ogólny zarys funkcji. Całość powstawała ad hoc. Wszystko wykonywałem we własnym warsztacie. Pewne rzeczy wychodziły spontanicznie. MB: Jaka jest różnica między projektowaniem klubów nocnych, a np. gabinetów medycznych? - Podstawowa różnica jest taka, że we wnętrzach z przeznaczeniem na np. gabinety lekarskie najistotniejsza jest funkcja, a nie nastrój. W zależności od charakteru usług medycznych, większą lub mniejszą rolę może odegrać stworzenie pozytywnej aury, dobór kolorów. Istnieje dziedzina nauki zajmująca się wpływem koloru na psychikę człowieka


i tak np. zielenie działają uspokajająco - tonują czerwień krwi, błękity sprawiają złudzenie oddalenia, żółcienie pobudzają do radości, etc, etc. Muszę poruszyć ważną kwestię - zaśmiecania rynku przez tak zwanych „zakręconych w szaliczki” projektantów po pseudo szkołach .Od kilku lat obserwuję ich wysyp. Bez kwalifikacji i bez talentu, a z olbrzymimi aspiracjami, są oni wszechobecni. Chciałbym mieć możliwość sezonowego odstrzału wyżej wymienionych.Jeżeli istnieje opatrzność, fatum, Bóg - to za moje dotychczasowe działania na polu designu o to jedno tylko proszę (śmiech…). OA: Od lat projektujesz meble – jesteś mistrzem żywicy syntetycznej - dlaczego lubisz ten materiał i jakie on daje możliwości? - Technologię opartą o żywice syntetyczne wprowadziłem w meblarstwie jako pierwszy. Sam opracowałem technologie na podstawie wielu lat eksperymentów. OA: Co w procesie projektowania jest dla Ciebie najbardziej fascynujące i skąd czerpiesz inspiracje. - Trudno powiedzieć, chyba własna przestrzeń, niezależność… Taki sposób pracy najbardziej odpowiada mojemu charakterowi. Jestem niespokojnym duchem. Kobiety

zarzucają mi często, że się zawieszam. Właśnie tak naprawdę wygląda proces projektowania. Za kierownicą, w urzędzie… MB: Co w takim razie Twoim zdaniem gwarantuje sukces? Kiedy jest szansa na powstanie naprawdę dobrego wnętrza czy możesz podać receptę? - Po pierwsze: wola, drugie: budżet, trzecie: atmosfera. A najważniejsze: właściwy wybór osoby projektującej, doświadczonej, bez lęku. Problem jest szerszy - klient zwracając się po usługę jest zdezorientowany niezliczoną ofertą barwnych reklam firm, prezentujących się jako wysokiej klasy specjaliści w dziedzinie projektowania wnętrz. W przypadku architektury, rynek chroniony jest uprawnieniami. W przypadku projektowania wnętrz, w roli designera może się produkować kucharka z Kondratowej. Nie uchybiając gustom Polaków, jestem przekonany, że znalazłaby się grupa osób, która zachwyciłaby się twórczością artystyczną owej Pani. Inna grupa zapewne zagłosowałaby za wyborem jej na prezydenta, sportowca roku i do nagrody Nike… MB: Czy są jakieś tematy, które chciałbyś zrealizować – co byłoby dla Ciebie wyzwaniem?

- Chciałbym się zmierzyć z wielką indrustrialną przestrzenią. OA: A tak na koniec: czy zdarzyło Ci się dedykować swoją pracę jakiejś kobiecie? I co to było? - Być może w ten sposób , że po opuszczeniu ciepłego łóżka brałem się do projektowania…

Mariusz Wdowiak – MWdesign, projektant wnętrz, grafik, rzeźbiarz. Absolwent Wydziału Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom w pracowni prof. L. Wajdy 1997 r.). Zajmuje się aranżacją wnętrz, projektowaniem i realizacją mebli artystycznych. Charakterystyczna dla jego rozwiazań jest łatwość łączenia różnych i nietypowych materiałów, a znakiem rozpoznawczym oryginalne formy architektoniczne, wykonane według autorskiej technologii - z żywicy syntetycznej łączonej z elementami drewna, metalu i szkła. W 2004 tygodnik Newsweek przyznał wyróżnienie za najlepszy wystrój i klimat dla klubu Prozak jego autorstwa. Więcej na: www.mwdesign.pl

Mieszkania w Budynku 6 - już wkrótce w sprzedaży

design

sztuka użytkowa_


clubbing

kalendarium_

26 lutego - Fabryka 11 lutego - Pauza

Mop Mop Andrea Benini MOP MOP – dj/live set ANDREA BENINI – adaptery, efekty, instrumenty perkusyjne PASQUALE MIRRA – wibrafon KUKI MONSTAH & PIĘKNY CHŁOPIEC - adaptery Andrea Benini to muzyk, dj i producent. Twórca projektu Mop Mop. Na imprezie w Pauzie Mop Mop wystąpią w wersji dwuosobowej – wraz z Pasqualle Mirra, grającym na wibrafonie. Jego muzyka była wydawana w Sony/BMG, Universal, Wagram, Infracom, Freestyle, P-Vine. Grał z takimi sławami jak Gilles Peterson, Toshio Matsuura, Michael Ruetten, Pete Isaac czy Simon Harrison. Pierwszy singiel Mop Mop został wydany w Deja Vu records w 2006 roku ze świetnym remixem Gerardo Frisiny. Wydaniem debiutanckiego albumu 11th Pill zajął się zaś label Tam Tam studio. Mop Mop będzie jak zawsze wspierany selekcją Kuki Monstera – gospodarza cyklu oraz Pieknego Chłopca.

18 lutego - Cień

4 Elements – Zibi B-Day Party ZIBI (4 Elements/Krk) SKY (Krk), LEE WAY (Krk), BART aka FLASH (Cień Klub/Krk) ROBERT MOON (Magnetide rec. /Jaworzno), IAN (3 points / Cień Klub/Kr), DOLBY S. (3 points / Cień Klub/Krk), LUX (Cień Klub/Krk), MR ONE (Krk), CRUZZ (Night Effect/Krk), GRYMEK PIOTR (Krk), ORIANNE (Krk), PAPI (Krk), AFTER SKY (Sunset People/Krk), SENSUALISTIKZ (Krk), LIVE ACT: Skrzypce – Agnieszka Matusik, Saksofon – Grzegorz Piwowoński 80 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Chase and Status CHASE AND STATUS DJ + MC AD Support: TOM ENCORE, PLAYAMAN, K1LLA Chase & Status to formacja drum & bass’owa składająca się z dwóch panów: Saula Miltona i Willa Kennarda. W krótkim czasie, bo w ciągu zaledwie 5 lat zdążyli zyskać poparcie takich muzyków jak Jay Z, Snoop Dogg, Pharell, Andy C, Hype, Pendulum, N-Type oraz Skream.  Pierwszy album More Than Alot wydali z Ram Records w 2009 roku. Obecnie pracują nad nowym albumem, czego pierwszym owocem jest powstały we współpracy z Plan B smasher End Credits czy kolejne mega produkcje jak Hypest Hype, LetYou Go, Blind Faith. BILETY Cena biletu: 35zł w przedsprzedaży / 40zł w dniu imprezy  punkty sprzedaży: salony Empik , MediaMarkt, Saturn i inne punkty Ticketpro w całej Polsce oraz klub w dniu imprezy. sprzedaż internetowa: www.ticketpro.pl oraz www.muno.pl Więcej informacji /organizator : ILLEGALBREAKS oraz HOUSE www.illegalbreaks.com oraz www.house.pl

Ta edycja imprezy 4 Elements poświęcona będzie celebracji urodzin rezydenta i twórcy cyklu 4 Elements – DJ Zibiego. Z tej okazji za konsoletą pojawią się jego przyjaciele i znajomi, łącznie kilkunastu przedstawicieli krakowskiej sceny klubowej. Oprócz tego swymi instrumentami wsparcie zapewnią Agnieszka Matusik na skrzypcach oraz Grzegorz Piwowoński na saksofonie. To będą niewątpliwie huczne urodziny, na których nie może zabraknąć i Ciebie


Twarze Przy Barze

The Best Of

Dżojn our Fan page na Facebooku. Wygrywaj wejściówki na najciekawsze imprezy w mieście, zdobywaj płyty z ulubioną muzyką, poznawaj nowych ludzi. Zostań częścią Lounge Magazyn na www.facebook.com/loungemagazyn 82 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


pasaż

przewodnik po dobrych firmach_

Wyszukane i zróżnicowane menu naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości składników i jest efektem współpracy z doświadczonym japońskim szefem - Iwasaki Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi - Robertem Jelonkiem

Twoja odnowa biologiczna Twoja rehabilitacja domowa Twój rozwój

ul. Pawia 5 (Galeria Krakowska) tel. (012) 628 72 52 ul. Kamieńskiego 11 (Bonarka City Center) tel. (012) 298 62 61 restauracja@miyakosushi.pl

www.miyakosushi.pl

STOMATOLOGIA Wykreuj z nami swój uśmiech KOMPLEKSOWE USŁUGI W ZAKRESIE STOMATOLOGII

Tel. 602-588-859 www.lokomocjon.com

• • • •

pielęgnacja twarzy i ciała relaksujące kąpiele i masaże zabiegi na dłonie i stopy basen, jacuzzi, sauny

tel. 12 261 86 00 www.krysztalowespa.pl

Implantologia-przełom w implantologii- implant Nobel Active Protetyka- PROCERA system Stomatologia estetyczna Znieczulenie komputerowe The Wand Wypełnienie światłoutwardzalne Licówki Wybielanie natychmiastowe BEYOND Ozonoterpia Higienizacja Ortodoncja Chirurgia stomatologiczna

rabat 20%* na hasło LOUNGE MAGAZYN

ul. Lelewela 13 tel: +48 12 421 07 43

www.stomatologiacichon.pl

najwygodniejszym miejscem dla Twojej reklamy! chcesz wiedzieć więcej zadzwoń lub napisz tel.: 12 633 77 33 / mob.: 513 333 887 ania@loungemagazyn.pl

ul. Mogilska 65 31-545 Kraków www.ksiegowosc-polska.pl biuro@kp.biz.pl tel. +48 (12) 686 37 70

...because quality matters lounge magazyn

reklama w lounge - (012) 633 77 33 - info@loungemagazyn.pl

*rabat nie dotyczy pakietów i akcji promocyjnych

83


ostatnia strona_

Pozatym O sile motywacji Naukowcy nie przestają mnie zadziwiać. Ostatnio odkryli, że dla zdrowia (i figury) korzystniejsze jest wypicie jednego piwa niż kilku. A na zagrychę lepsze są tapasy aniżeli kiełbaska z frytkami.

T

ego epokowego odkrycia dokonały połączone siły przedstawicieli nauki i środowiska lekarskiego z uniwersytetu w Barcelonie, szpitala w tym samym mieście oraz madryckiego instytutu zdrowia. W efekcie badań, w których wzięło udział ponad tysiąc dwieście osób, wiemy już, że szkodzi nie piwo samo w sobie, tylko jego nadmiar. I że mniej kalorii i tłuszczu to lepiej niż więcej kalorii i tłuszczu. No i jeszcze – co również odkryto – że dla zdrowia (i figury) dobry jest… no co, jak myślicie? Podpowiem, że to trochę podchwytliwe pytanie, więc nie chodzi o seks. Otóż z badań hiszpańskich naukowców wynika ponadto niezbicie, że dla zdrowia (i figury) dobry jest ruch. Radzą oni wręcz, by picie piwa połączyć ze zdrową dietą śródziemnomorską i ćwiczeniami fizycznymi. O ewentualnym ryzyku wypadku podczas robienia szpagatu po pijaku nic jednak nie wspominają. Tego, jak długo trwały te badania, ile kosztowały i kto za nie zapłacił (może któryś z browarów?) – prasa nie podała. Nie napisała też, co na temat tych rewelacji sądzą polscy specjaliści w dziedzinie browarologii. Nie wypowiedział się w tej kwestii ani jeden socjolog. Ani lekarz. Ani polityk. Ku jeszcze większemu memu zdziwieniu, nikt nie spytał o zdanie żadnego piosenkarza, aktora czy innego celebrytę. A przecież jest w naszym kraju przynajmniej jeden w tej kwestii ekspert idealny! Były poseł Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, celebryta i autor książki o tym, jak dbać o formę w jednym - Krzysiek I. Co do mnie, to uważam – choć na pierwszy rzut oka może to brzmieć dziwnie, a według niektórych pewnie nawet niedorzecznie - że już sam przedmiot badań jest dla nas dosyć egzotyczny. W naszym pięknym kraju trudno jest bowiem kupić piwo. To znaczy to prawdziwe. W większości sprzedawanych w sklepach i serwowanych w knajpach napojach zwanych szumnie piwami chmielu jest mniej

84 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

więcej tyle, ile w parówkach mięsa. Polacy nałogowo piją chemiczne napoje piwopodobne, zazwyczaj nawet o tym nie wiedząc. (Na szczęście sytuacja od jakichś mniej więcej dwóch lat zmienia się na lepsze. W coraz większej liczbie sklepów można nabyć piwo prawdziwe. Powstają też knajpy je serwujące, przynajmniej w Krakowie jest ich już trochę. Do zadowalającego stanu w tej dziedzinie jednak jeszcze hen daleko. No, ale to wątek na inny tekst.)

Otóż z badań hiszpańskich naukowców wynika ponadto niezbicie, że dla zdrowia (i figury) dobry jest ruch. Radzą oni wręcz, by picie piwa połączyć ze zdrową dietą śródziemnomorską i ćwiczeniami fizycznymi. O ewentualnym ryzyku wypadku podczas robienia szpagatu po pijaku nic jednak nie wspominają Po drugie – wcale nie tak łatwo znaleźć w naszym pięknym kraju miejsce, gdzie serwuje się potrawy kuchni śródziemnomorskiej. Zwłaszcza w mniejszym mieście. I zwłaszcza otwartą po północy. Tu uwaga dla czepialskich – pizzy nie zaliczamy do tzw. zdrowej kuchni śródziemnomorskiej. I wreszcie po trzecie - kto u nas pije jedno piwo???? Nie bez kozery jedną z popularniejszych grup na fejsie jest: Jedno piwo jako zapowiedź zbliżającej się całonocnej libacji. Każdy wie, że tradycyjna dieta polskiego imprezowicza to – szacując bardzo ostrożnie – cztery piwa plus kebab.

I klops, skoro już o mięsie mowa, bo w tej kwestii badań brak. Można by wprawdzie przyjąć, że kiełbaska i frytki są podobnie tuczące i niezdrowe jak kebab - ale czy na pewno? I czy dla diety lepszy ów kebab czy kiełbaska pod Halą Targową? Polscy naukowcy, obudźcie się! Wy, którzy mało co robicie. Którzy jesteście czterokrotnie rzadziej niż Wasi zachodni koledzy cytowani w naukowych pismach. Przydajcie się wreszcie do czegoś! Zróbcie coś pożytecznego. Dla kraju. Dla każdego z nas. Nie macie środków na badania? Grant da wam Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na tak ważny i rewolucyjny projekt badawczy z pewnością pieniądze się znajdą. W ostateczności zlikwiduje się stypendia dla najzdolniejszych studentów. Po co dawać im kasę, skoro oni i tak – jakże niewdzięczni - po studiach zwiewają za granicę? A póki co – skąd czerpać mamy wiedzę o tym, jak pić i jeść, by nie przytyć? Lub nawet - by schudnąć? No cóż, możemy chyba odwołać się do tzw. mądrości ludowej. Na przykład tej zaklętej w takim oto dowcipie: Mężczyznę skazano na karę śmierci. Okazało się jednak, że jest tak gruby, iż nie mieści się na krześle elektrycznym. Zarządzono więc specjalną dietę - tylko chleb i woda. Po tygodniu okazało się, że facet nie tylko nie schudł, ale jeszcze przytył dziesięć kilo. Postanowiono więc, że od teraz skazaniec będzie otrzymywał jedynie wodę. Tydzień później był grubszy o kolejne dziesięć kilo. Cóż zrobić? „Od tej pory nie dostanie nic do jedzenia” - zdecydowano. Po tygodniu mężczyzna ważył o kolejne dziesięć kilogramów więcej. - Czemu nie chudniesz???? – pytają. – No dlaczego? - Ech, cholera, jakoś nie mam motywacji. Zaiste, wielka jest siła motywacji. Nie dajmy się zatem nikomu zdemotywować. Nawet hiszpańskim naukowcom. Wojciech Klęczar


Model No P15056BT, 1 tanzanit o szlifie brylantowym 0,28ct,10 diamentów o szlifie brylantowym ~0,18ct czystość Vs, barwa H

Przykuwająca wzrok barwa, niepowtarzalny blask i unikatowe wzory biżuterii. Eksperci salonu jubilerskiego i pracowni projektowej Diamond Sky pomogą sprawić, aby Twoje walentynki były naprawdę wyjątkowe.


Lounge Magazyn | No 27 | luty 2011  
Lounge Magazyn | No 27 | luty 2011  

Wysokiej jakości bezpłatny magazyn lifestyle'owy

Advertisement