Issuu on Google+

Michael Walzer

Moralne maksimum, moralne minimum przełożyła Joanna Erbel wstęp Sławomir Sierakowski

Wydawnictwo Krytyki Politycznej WARSZAWA 2012


Michael Walzer, Moralne maksimum, moralne minimum Warszawa 2012 Tytuł oryginału: Thick and Thin. Moral Argument at Home and Abroad Copyright © by University of Notre Dame Press, 1994. All Right Reserved Copyright © for this edition by Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2012 Copyright © for the foreword by Sławomir Sierakowski, 2012 Wydanie pierwsze ISBN 978-83-62467-53-2

Supported by a grant from the Open Society Foundations. Książka ukazuje się przy wsparciu Open Society Foundations. Wydawnictwo Krytyki Politycznej Seria Idee  34


Sławomir Sierakowski Wstęp

Szczupła książka Michaela Walzera Moralne maksimum, moralne minimum mówi nam o tym, że by przekroczyć granicę między jedną a drugą kulturą, a nawet między mną a tobą, Czytelniku, należy zeszczupleć. Wcześniej jednak należy przestać bać się własnej wagi. Historia liberalizmu w amerykańskim znaczeniu tego słowa, a więc pogrubionym o socjaldemokratyczne idee, to zdaniem Michaela Walzera historia odchudzania się na siłę. Przynajmniej od Immanuela Kanta aż po Johna Rawlsa filozofowie próbowali za pomocą hipotetycznych eksperymentów (imperatyw kategoryczny Kanta lub zasłona niewiedzy u Rawlsa) wymyślić zasadę sprawiedliwości, która uwolni nas od ciężaru własnych partykularyzmów i połączy jedną, choćby szczupłą, ideą uniwersalną. Intuicyjnie sądzimy przecież, że warunkiem sprawiedliwości, a przynajmniej bezstronności, jest „widok znikąd” (określenie Thomasa Nagela) na wszystkich. Michael Walzer sądzi, że taka perspektywa nie istnieje. Wcale nie znaczy to, żeby widok taki mu się nie podobał. Liberalne czy socjaldemokratyczne wartości są mu bliskie, jest jednak zbyt skromny, żeby uważać je za uniwersalne lub neutralne. Owszem, lubiłby pewnie, aby były podzielane powszechnie, ale nie jest pewien, czy nawet najlepiej skonstruowany abstrakcyjny dowód filozoficzny może być czymś więcej niż zaproszeniem do rozmowy. Pewnie obawiałby się, czy jest to na pewno zaproszenie szczere i sympatyczne. Udowadnianie komuś, że kultura lub tradycja, w której się wychowaliśmy, ma charakter uniwersalny, brzmi raczej zniechęcająco. Póki ludzkość ma jedynie wspólną historię, a nie ma przecież wspólnej tradycji, a tym bardziej pamięci, nawet najtęższa głowa nie wymyśli żadnego moralnego esperanto, które posłuży wszystkim za zasadę sprawiedliwości.


6

sławomir sierakowski

Autor książki w ogóle nie bardzo ufa abstrakcjom. Trudno mu utożsamić system demokratyczny, w którym się wychował, z zestawem procedur. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jego poprzednicy i współcześni mu filozofowie anglosascy cenią sobie skuteczność w działaniu, precyzję argumentacji, ścisłość używanych pojęć, ekonomicznie zarządzają słowami i czynami, sam też tej tradycji stara się być wierny. Ostrożnie jednak podchodzi do wszelkich redukcji. Uważa, że jeśli etyka lub demokracja oparte na procedurach mogą skutecznie funkcjonować, to dzięki nieredukowalnemu naddatkowi kulturowemu. Z tego samego powodu nie mogą zapewne funkcjonować tak samo lub podobnie gdzie indziej. To właśnie ten naddatek odróżnia tytułowe moralne maksimum od moralnego minimum. Czasem Walzer nazywa to duchem, czasem zestawem praktyk społecznych, a czasem po prostu tradycją. Naddatek ten nie poddaje się żadnym arytmetycznym działaniom. Moralne minimum nie jest częścią wspólną ani fundamentem różnych moralnych maksimów, złożonych z rzeczywistych doświadczeń, tradycji, kulturowego ukształtowania. Pierwsze nie istnieje w takim samym sensie jak to drugie. Moralne minimum wydobywamy, a raczej odcedzamy z drugiego na specjalne okazje. Taką okazją jest spotkanie z innym. Zatem to raczej moralne maksimum poprzedza moralne minimum, które powstaje w działaniu, a nie w jakiejkolwiek mądrej głowie. W innych książkach Walzer pisze, że rodzi się w rozmowie albo po prostu w praktyce. Dyskutując z Rawlsem lub z Habermasem, przypomina, że jesteśmy tworami historii, a nie hipotetycznych eksperymentów filozoficznych – człowiek nie wyskakuje z głowy filozofa jak Atena z głowy Zeusa. Minęły już dekady od sporów Walzera i innych komunitarian z liberałami – na czele z Johnem Rawlsem – i lata, od kiedy tłumaczono i dyskutowano je w Polsce. Nie jestem pewien, czy wówczas pojawiły się w najbardziej sprzyjającym kontekście. U nas zwolennicy demokracji „zimnej”, czyli opartej na procedurach, bronili państwa neutralnego światopoglądowo, dyskutując ze zwolennikami demokracji „ciepłej”, czyli zanurzonej w tradycji. Mówiąc o niesprzyjającym kontekście, mam na myśli to, że jako jedynego naturalnego kandydata do „ocieplenia” demokratycznych procedur widziano wartości katolicko-narodowe. Choć istnieją różne tradycje w naszej – polskiej czy wschodnioeuropejskiej – kulturze, a te katolicko-narodowe są stosunkowo świeżej daty (przypadają na czasy za-


wstęp  7

borów i nigdy nie były dominujące), to innym tradycjom zabrakło dostatecznie silnych obrońców. Potencjalnie najsilniejsi stanęli raczej po stronie demokracji rozumianej proceduralnie, podobnej do wolnego rynku idei i partii. Niekoniecznie dlatego, że nie dostrzegali znaczenia kultury albo nie znali innych niż katolicko-narodowe tradycji w polskiej historii. Powodem mogła być zawiniona lub nie dewaluacja innych tradycji – inteligencji zaangażowanej i jej altruistycznego etosu lub tradycji demokratycznego socjalizmu. Innym powodem mógł być po prostu pragmatyczny wybór, gdy na horyzoncie był tylko Bóg albo rynek, jak celnie już w 1989 roku spostrzegła Kinga Dunin. Michael Walzer rozpoczyna swoją książkę od przywołania wspomnienia, gdy w telewizji obserwował aksamitną rewolucję w Pradze w 1989 roku. Hasła „prawdy” i „sprawiedliwości” przemówiły do niego natychmiast, mimo że wychował się w innym społeczeństwie i w innej kulturze. Jest pewien, że od razu wiedział, o co chodziło uczestnikom praskiego wiecu, choć zdaje sobie sprawę, że gdyby przyszło do konkretów, jest bardzo prawdopodobne, że rozumiałby je zupełnie inaczej. Stwierdza, że „Powinniśmy dołączyć do demonstrantów w Pradze, ale jak już to zrobimy, możemy swobodnie spierać się o cokolwiek, co pasuje do naszego szerszego pojęcia moralności”. Słowa te nabierają dodatkowego znaczenia, gdy zdamy sobie sprawę, jak bardzo sami pragnęliśmy w Polsce po 1989 roku przetransformować się w Amerykę, słusznie lub nie, wątpiąc, czy mamy dostatecznie wiele własnego kapitału, także kulturowego. Nie tu jednak szukać powinniśmy aktualności pism Walzera. Podzielam sceptycyzm amerykańskiego filozofa w siłę wszelkich abstrakcyjnych teorii politycznych. Wobec głębokiej dezintegracji społecznej, wynikającej z procesów sekularyzacji, indywidualizacji i merkantylizacji niemal wszystkich sfer życia człowieka ze sferą publiczną na czele, żadna opowieść o świecie nie jest już w stanie skutecznie połączyć ludzi, tak by potrafili na chwilę zapomnieć o własnym interesie i zaufać sobie na tyle, żeby zaangażować się w zmianę społeczną. Tu – najogólniej rzecz biorąc – należy upatrywać kryzysu polityczności w dzisiejszych demokracjach liberalnych. Nikt nic nie zaryzykuje, gdy boi się o swój los albo karierę, jeśli nie ufa, że drugi zrobi to samo. Gwarantem nie jest już żadna religijna lub świecka argumentacja.


8

sławomir sierakowski

To, co potrafi łączyć ludzi, to spotkanie, wspólne doświadczenie, a więc raczej wspólna aktywność niż abstrakcyjna teoria. Własny partykularyzm przekracza się we wspólnym działaniu, wspólnym doświadczeniu, wspólnej pamięci. W naszej tradycji mamy tu sporo kulturowych zasobów, choćby w pismach i praktyce działania takich postaci jak Jacek Kuroń czy Vaclav Havel. Książka amerykańskiego filozofa jest jedną z trzech, które ukazują się w związku z dziesiątymi urodzinami pisma „Krytyka Polityczna”. Pozostałe także należą do redaktorów pisma „Dissent”, którego redaktorem naczelnym jest Michael Walzer. Całą trójkę zaprosiliśmy na drugą połowę maja z okazji urodzin naszego pisma do Polski, Ukrainy i Rosji, gdzie funkcjonują pisma i instytucje „Krytyki”. „Dissent” od prawie sześciu dekad jest ważnym punktem odniesienia dla każdego na lewicy, kto zakłada nowe pismo. Ukazujące się od ponad pół wieku jest jednym z najlepszych na świecie periodyków lewicowych. Powstało ze sprzeciwu wobec uwikłania lewicy, także amerykańskiej, w stalinizm, a także antykomunistycznych wariactw senatora MacCarthy’ego oraz konformizmu większości pozostałych elit. We wstępniaku do pierwszego numeru pisali redaktorzy „Dissent”: „Radykalne pisma są jak miłosne romanse, łatwiej je rozpocząć niż utrzymać”. Amerykański magazyn utrzymuje się z powodzeniem od ponad pół wieku, my ledwie od dekady. Pragnęliśmy odbudować niepostkomunistyczną lewicę w Polsce. Gdy udało się wraz z innymi środowiskami do sfery publicznej wprowadzić nowy lewicowy język, przypomnieć zapomniane tradycje, zbudować nowe instytucje, okazało się, że aby odbudować lewicę, należy odbudować w ogóle polityczność. Dziś przekonujemy się, że aby odbudować polityczność, należy odbudować społeczeństwo. Wystarczy pracy na pięć kolejnych dekad.


SPIS TREŚCI

Sławomir Sierakowski  Wstęp

5

wprowadzenie

11

rozdział pierwszy Minimalizm moralny

15

rozdział drugi Sprawiedliwość dystrybucyjna jako moralność maksymalistyczna

31

rozdział trzeci Maksymalizm i krytyka społeczna

49

rozdział czwarty Sprawiedliwość a trybalizm: moralność minimalna w polityce międzynarodowej

67

rozdział piąty Podzielone „ja”

85

podziękowania

103

indeks

105


Tłumaczenie: Joanna Erbel Redakcja: Jolanta Maria Sheybal Korekta: Magdalena Szroeder Projekt okładki: Hanna Gill Piątek, Tomasz Piątek na podstawie koncepcji graficznej grupy Twożywo Układ typograficzny, skład: manufaktura Druk i oprawa:

www.opolgraf.com.pl

Wydawnictwo Krytyki Politycznej ul. Nowy Świat 63 00-042 Warszawa redakcja@krytykapolityczna.pl www.krytykapolityczna.pl Książki Wydawnictwa Krytyki Politycznej dostępne są w promocyjnej cenie w CK Nowy Wspaniały Świat (Nowy Świat 63, Warszawa), Świetlicy KP w Łodzi (ul. Piotrkowska 101, Łódź), Świetlicy KP w Trójmieście (Nowe Ogrody 35, Gdańsk) oraz księgarni internetowej KP (www.sklep.krytykapolityczna.pl), a także w sieci Empik i dobrych księgarniach na terenie całej Polski.


Michael Walzer, Moralne maksimum, moralne minimum