E kolog ia
Coraz bardziej złożona rzeczywistość Wojna, atak Rosji na Ukrainę, utrudniła radykalnie import z Ukrainy. Wprowadzone sankcje całkowicie zablokowały import drewna i biomasy drzewnej (trociny, zrębka) z Rosji i Białorusi. Szczególnie bolesny jest brak dostaw z Białorusi, z niej importowaliśmy najwięcej surowców drzewnych. Ponoć aż 80% surowca do produkcji płyt. Blokada importu powoduje, że duże ilości brykietów, pelletów i drewna kominkowego nie pojawią się na rynku. Te brakujące ilości tarcicy i biomasy duzi producenci starają się uzupełnić w zakupach na polskim rynku, nawet skupując gorsze asortymenty, podbierając wolumen tradycyjnie wykorzystywany przez producentów paliw drzewnych. Często także surowca do płynnej produkcji nie starcza, co skutkuje mniejszą ilością trocin, które są odpadem z głównej produkcji. Efekt to mniejsza ilość towaru dostępnego na rynku – mniejsza podaż, zgodnie z prawami ekonomii, podbija dodatkowo cenę. Rosną także koszty produkcji, szczególnie ceny prądu w firmach, stali (gwoździe do zbicia skrzyń i palet), tworzywa (siatki, taśmy), no i koszty wynagrodzeń, też spowodowane zmianami podatkowymi. To wszystko podbija cenę po stronie podaży. Żeby dopełnić obrazu, wspomnijmy o rosnącym popycie na paliwa drzewne jako alternatywę ogrzewania. A ten kształtują szalone ceny węgla, ekogroszku i podwyżki cen gazu. Na nich odbijają się blokady importu z Rosji. No i niepewność, czy gazu lub węgla starczy dla wszystkich na cały czas ogrzewania. Wychodzi na to, że ogrzewanie domu gazem czy węglem to będzie koszt od 13 tys. zł w górę (w zależności od wielkości domu i od klasy izolacji). Koło inflacyjne się zamyka i pędzi.
Dziwny jest ten świat Jeszcze niedawno żyliśmy pod presją unijnych i naszych ekologicznych biurokratów (jak się okazało, często podpłacanych przez Rosjan) i groził nam całkowity zakaz palenia drewnem.
Niestety, od pewnego czasu ceny paliw drzewnych poszybowały wysoko w górę. By zaoszczędzić, warto jak najszybciej zaopatrzyć się w pellety, brykiet czy drewno kominkowe
Teraz kwestia ekologii spalania zeszła na dalszy plan, a zaczęła się walka o zabezpieczenie paliwa do ogrzewania domu w następnym sezonie tak, by nie zrujnowały nas koszty. Co robić? Nie ma tu mądrych, trzeba płacić. Nie chcę tu podsycać nastrojów inflacyjnych, jednak nic nie wskazuje na to, że inflacja w nadchodzącym sezonie się zatrzyma. Będzie brakowało wszystkiego. Pellety – im szybciej kupicie tym taniej, tu często (przy kotłach tylko na pellety) nie ma alternatywy. Podobnie z zakupem brykietów do kominka. Radzę kupić choćby jedną paletę brykietów. Drewno kominkowe – ci, którzy mają kasę, powinni jak najszybciej kupić kilka skrzyń drewna, najlepiej suchego i ułożyć w drewutni jako rezerwę. Gazu nie zgromadzimy na zapas, a 7 skrzyń (po 1 mpu) suchego buka to odpowiednik 1000 m³ gazu. Ci, którzy chcą oszczędzić, ale nie narobić się, powinni kupić drewno świeże połupane
LACOZZA – FOTOLIA
i jak najszybciej ułożyć je w najbardziej przewiewnym, nasłonecznionym miejscu tak, by do sezonu wyschło. Z kolei do tych, którzy chcą bardzo oszczędzić i mają sporo czasu, rękę wyciągnęły Lasy Państwowe pod wpływem nacisków Rządu. Parę dni temu umożliwiły bowiem możliwość zakupów dla klientów indywidualnych gorszych asortymentów drewna S2AP i S4 (gałęziówki) za bardzo niskie ceny, bezpośrednio w lesie. To jest opcja dla zapobiegliwych, informacji powinien udzielać najbliższy w okolicy leśniczy. Opał w opałach, a więc jak najszybciej do lasu! Lech Kowalewski www.paliwadrzewne.pl
2/2022 (68) Świat Kominków 129