Issuu on Google+

M

MALARZ SCENOGRAF TWÓRCA INSTALACJI


MAREK MARKUS DURCZEWSKI

MALARZ SCENOGRAF TWÓRCA INSTALACJI


MAREK MARKUS DURCZEWSKI MALARZ SCENOGRAF TWÓRCA INSTALACJI © 2013, Wydawnictwo “NAZWA” S.A. ul. Kościuszki Ic, 82-808 Gdańsk, tel. 32 231 23 23, e-mail: biuro@nazwa.pl, www.nazwa.pl Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książekę zajrzyj na naszą stronę. Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję.

4


SPIS TREŚCI

4

O SOBIE Marek Durczewski – o sobie

11 SKONCENTROWANE STUDIUM DETALU Marianne Holm – recenzja 1996 21

EKSPANSYWNY TEMPERAMENT Helmer Lang – recenzja 1997

25

CZAS ZATRZYMANY Barbara Świąder – recenzja 1998

28

NIESPOKOJNIE, NERWOWO I ENERGICZNIE Marianne Holm – recenzja 1999

36

SZTUKA JEST ODBICIEM DOJRZAŁOŚCI ARTYSTY I DROGI, KTÓRĄ PRZEMIERZAŁ Janusz Jankowski – wywiad 2009

47

MALARSTWO MARKA DURCZEWSKIEGO Anna Bem-Borucka – o Durczewskim


O SOBIE

NOC I DZIEŃ 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

Nie łatwo zgadnąć po czasie które ze zdarzeń było bardziej a które mniej ważne w naszym życiu. Co wywarło większy wpływ na to że właśnie tak postrzegamy świat, a nie inaczej. Czy ważne jest to że urodziłem się właśnie w czwartek? Pewnie ważne jest to, że urodziłem się w nocy i że pod znakiem Raka. Myślę że te dwa ostatnie fakty nie pozostają bez wpływu na moje życie. Lubię bardzo noce. Pracuję prawie wyłącznie w nocy, ze znaku zodiaku wypożyczyłem „umiejętność wycofywania” i tak zaraz po ukończeniu Wydziału Rzeźby w gdańskiej PWSSP w 1968 roku wycofałem się ze świata „form konkretnych” w świat złudy, kolorów sztucznego światła – w świat scenografii teatralnej. Pracowałem w teatrach Gdańska, Torunia, Wrocławia, Olsztyna. Do roku 1980 wykonałem około 40 projektów scenograficznych. W roku 1981 wyjechałem do Niemiec. W tym czasie była to podróż w inny świat. Nowe konfrontacje, nowe radości, nowe problemy. Zaczynam pracę w teatrach Hamburga, Monachium, Frankfurtu, a także w teatrach szwedzkich: Malmö, Göteborg, Halmstad. Praca w teatrze w nowych warunkach zdaje mi się być coraz częściej działaniem na zamówienie, często ograniczonym jedynie do bezimiennej dekoracji wnętrza. Próbuję więc stworzyć „własną przestrzeń – instalację” między innymi:

1985

Nora Port

Halmstad

1986

Det Jńtestora Rummet

Halmstad

1987

Draken

Göteborg

1989

Rum-A Picture

1990

Kunst Auf Zeit

1991

Under Jordiska Labirynt

Lund Graz Kalmar

6


7


NOCNA PODRÓŻ 2008 technika własna 100 cm × 100 cm

8


WINNICA 2012 technika własna 100 cm × 100 cm

9


Następne zdarzenie, które jakby wycofało mnie z dotychczasowych torów to wy-

ARGENTYKA

jazd do Ameryki Południowej (1991-1992). Po powrocie do Europy zabrakło mi

1995

kolorów. Musiałem je sobie sam stworzyć.

technika własna 100 cm × 130 cm

1994

Galeria Kram

Halmstad

1995

Hóstsalongen Muzeum

Halmstad

1996

Gertaldo

1998

Galeria C. Hjarne

1998

Galeria Sfinks

Toskana Helsingborg Sopot

AUTOPORTRET 2010 technika własna 60 cm × 80 cm

10


NIELOTY 2000 technika własna 100 cm × 70 cm


H2O 2007 technika własna 100 cm × 100 cm

EMILIA 2012 technika własna 60 cm × 80 cm

12


SKONCENTROWANE STUDIUM DETALU Ponad dziesięć lat temu odbyła się wystawa pt. „Olbrzymia przestrzeń” w prze-

MARIANNE HOLM

znaczonym do wyburzenia budynku dawnej fabryki, tam gdzie obecnie wznosi się

Hallandsposten

osiedle mieszkaniowe dzielnicy Klotet. Wciąż jeszcze żywe wspomnienie tamtej

6 kwietnia 1996

wystawy, kiedy to wielu różnych artystów z okolicy zebrało się pod wspólnym

Halmstad, Szwecja

dachem wykorzystując możliwości tamtej przestrzeni. Artystą szczególnie dobrze potrafiącym kreować przestrzeń jest malarz i scenograf Marek Markus Durczewski. Brał udział w tamtej wystawie i teraz ma swoją pierwszą indywidualną wystawę w Halmstad w Galerii Kram Markus Durczewski przedstawia się jako Marek. Swoje artystyczne wykształcenie otrzymał w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Od 1970 roku stworzył dziesiątki scenografii dla telewizji i teatrów w Niemczech, Polsce i Szwecji – m.in. w teatrach miejskich w Uppsali i Malmo. Mieszka w dawnej szkole Drared w Oskarstrom, ale obecnie pracuje w Hamburgu jako scenograf. Marek wystawia 20 obrazów malowanych akrylem, jak collage, wzmocnionych niekiedy pastelami olejowymi i grafitem. Markus Durczewski zwraca naszą uwagę na znajome motywy, takie jak księga psalmów w kościele, parking, krata na „przyłbicy” hokeisty czy książka pełna znaków, tj. liter. Ukazuje poszczególne motywy osobno, jakby wydobywał je z całości, odwracał, przekręcał i pozwalał nam odkrywać je poprzez swoje malarstwo. Większość obiektów jest przedstawiona, acz nie dosłownie odtworzona. Dominują kolory ziemi, ochry i brązy. Przedstawiane przez niego motywy nie zawsze umieszczone są w swoim kontekście, lecz jakby z niego wyjęte i ułożone na jednobarwnym, najczęściej ciemnym tle. Obraz pt. „Psalm” pokazujący numery psalmów w złocie na czarnej tablicy jest wielokrotnym ich powtórzeniem. Podobnie w obrazie „Parking” utworzonym z mnogości sąsiadujących ze sobą pól. W „Skrzyżowaniu ulic” linie środkowe kładą się poprzecznie na tle czarnego asfaltu. „Trakcja elektryczna” to ogromne przewody elektryczne z izolatorami stwarzające graficzny efekt spojrzenia pod światło; i tutaj powtarzają się formy. Innymi słowy, motywy w tych obrazach pojawiają się rytmicznie i łatwo za tym rytmem podążać. Nieco bardziej rozproszony rytm pojawia się, gdy artysta zwraca się ku przestrzeni kosmicznej ukazując meteor w czterech wersjach. Kilka z nich przywodzi mi na myśl aktualnie pojawiającą się kometę Hyakutake, choć wolę raczej podziwiać kosmiczne zakłócenia w galerii, niż próbować dojrzeć je przez lornetkę. W jakiś sposób wygląda to konkretniej zobrazowane akrylem na papierze. 13


ZA CHIŃSKIM MUREM 1996 technika własna 120 cm × 120 cm

HOKEIŚCI 1999 technika własna 124 cm × 100 cm

14


ULICA 1995 technika własna 60 cm × 85 cm


4688 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

Pierwszy obraz, na który natykamy się na wystawie, nosi tytuł „Chinatown” i ukazuje krajobraz miejski, urbanistyczny z zastygłymi sylwetkami domów. Ostatni zaś nazywa się „Afryka” i po wędrówce przez światy artysty zakotwiczone w rzeczywistości, obraz ten rozkwita nasyconymi kolorami tworząc portret gorącego kontynentu. Ponad dziesięć lat temu odbyła się wystawa pt. „Olbrzymia przestrzeń” w przeznaczonym do wyburzenia budynku dawnej fabryki, tam gdzie obecnie wznosi się osiedle mieszkaniowe dzielnicy Klotet. Wciąż jeszcze żywe wspomnienie tamtej wystawy, kiedy to wielu różnych artystów z okolicy zebrało się pod wspólnym dachem wykorzystując możliwości tamtej przestrzeni. Artystą szczególnie dobrze potrafiącym kreować przestrzeń jest malarz i scenograf Marek Markus Durczewski. Brał udział w tamtej wystawie i teraz ma swoją pierwszą indywidualną wystawę w Halmstad w Galerii Kram.

16


HH – 1942 2002 technika własna 120 cm × 100 cm


36 URODZINY 1998 technika własna 100 cm × 132 cm

18


METALOWA KONSTRUKCJA 2012 technika własna 100 cm × 100 cm

19


4645 2009 technika własna 100 cm × 100 cm 20


OBCY 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

TOSKANIA 2006 technika własna 100 cm × 100 cm


EKSPANSYWNY TEMPERAMENT wyrażony obrazami Marka Markusa Durczewskiego podziwiać możemy w ga-

HELMER LANG

lerii C Hjarne. Mowa tu zaledwie o 10 – 11 obrazach, umieszczonych w roz-

Skanska Dagbladet Magazinet – Kultur

ległej przestrzeni, co zdaje się zabiegiem potrzebnym, ponieważ zważywszy

18 października 1997

na mocne kolory i ekspansywne formy, bardziej zagęszczone umieszczenie

Helsingborg, Szwecja

obrazów mogłoby zakłócić ich odbiór. W kilku obrazach Durczewski skłania się ku tradycji „Liturgia” z jej inskrypcjami jak ze świętych obrazów, „Sen o Egipcie” i wspaniały „Mar(r)akesh”, który abstrahując od wpływów z wewnątrz, skłania odbiorcę do szukania podobieństw w kolorystyce z malarstwem Lennarta Rosensohn. Najwięcej jednak przeżyć dostarczają dramatyczne obrazy Durczewskiego ukazujące miasto z perspektywy lotu ptaka, co sugeruje wręcz tytuł jednego z nich – „Położenie pionowe”. Mimo woli myślę o poecie Arturze Rimbaud i jego symbolicznych i surrealistycznych obrazach „Miast”, gdzie obrazy rzeczywistości krzyżują się z odległymi liniami horyzontalnymi. „Podróż balonem”, „Golden Gate, San Francisco” i „Most nad Elbą” są typowymi, jakże imponującymi przykładami tej ekspresyjnej sztuki symbolicznej. Kolory – mieszana technika akrylu z elementami tempery – są, jak już wspomniałem, mocne, często w postaci abstrakcyjnych tafli zakrywających cały główny motyw obrazu; artysta operuje w sposób wyrafinowany odcieniami lazuru. Wyczuwa się setki innych możliwości za głównym motywem obrazu. To bardzo stymulujące expose dynamicznego, wybuchowego temperamentu.


LOTNISKO 1999 technika własna 60 cm × 85 cm

AUTOPORTRET 1985 technika własna 90 cm × 70 cm


CZĄSTKI ELEMENTARNE 1 2008 technika własna 100 cm × 100 cm

LOFT 2011 technika własna 100 cm × 100 cm


OBCY 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

×

EMILA 1999 technika własna 100 cm x 130 cm

25


4684 2006 technika własna 100 cm × 100 cm

4651 2006 technika własna 100 cm × 100 cm

26


CZAS ZATRZYMANY

Marek Durczewski, jak sam mówi, urodził się w czwartek pod znakiem Raka.

BARBARA ŚWIĄDER

Jest absolwentem PWSSP w Gdańsku. W połowie lat 50. ukończył tu wydział

Gazeta Wyborcza

rzeźby – dyplom u prof. Horno – Popławskiego. Po studiach rozpoczął pracę

15 września 1998

w teatrze Wybrzeże w Gdańsku jako asystent Mariana Kołodzieja. Potem pracował już jako samodzielny scenograf, pierwszą jego realizacją była kontrowersyjna scenografia do „Wilków w nocy” Rittnera. Pracował jako scenograf także w teatrach Wrocławia, Torunia, Grudziądza i Olsztyna. W 1980 roku wyjechał do Niemiec, gdzie mieszka do dzisiaj. Po 2 latach pobytu na Zachodzie zaczął realizować scenografie, głównie w Hamburgu i w południowej Szwecji. Durczewski od początku tworzył instalacje, od 6 lat jednak wyłącznie maluje. W sopockim Sfinksie artysta po raz pierwszy pokazał w Polsce swoje obrazy. Malowane gęsto na papierze pakowym (malarz często maluje nowe obrazy na starych lub poprawia je) akwarele Durczewskiego pokazują rzeczywistość cywilizacji w perspektywie wertykalnej, z lotu ptaka. Widziane z góry miasta (praca zainspirowane lotem balonem), mosty (słynny most w San Francisco), rusztowania, drabiny, przeróżne konstrukcje tworzą zamknięty, zurbanizowany świat bez człowieka. Jak sam mówi, nie dojrzał jeszcze do malowania człowieka, nie znalazł dla niego odpowiednika graficznego, ekwiwalentu „konstrukcyjnego”. Pionowe, poziome i ukośne linie tną gęsto obrazy, tworząc rodzaj siatki. Poprzez zamykanie rzeczywistości w tych „klatkach” artysta próbuje uporządkować, ogarnąć chaos, który kłębi się w jego głowie. Geometryczne kształty inkrustowane są często cyframi (tworzy to efekt gry w kółko i krzyżyk), literami lub schematami pisma (często hebrajskiego). Krzyżówki urbanistyczne Durczewskiego zatrzymują, utrwalają czas. W jego twórczości czas odgrywa bowiem ogromną rolę. − Czas jest bardzo ważny, zanotowanie mijającej chwili − mówi Durczewski. − Wynika to prawdopodobnie z mojej wiary w krótkie życie.

27


ROZEPNIJ MNIE 2009 technika własna 100 cm × 100 cm 28


CZĄSTKI ELEMENTARNE 3 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

CZĄSTKI ELEMENTARNE 2 2008 technika własna 100 cm × 100 cm


NIESPOKOJNIE, NERWOWO I ENERGICZNIE Minęło już kilka lat od czasu, kiedy Marek Durczewski miał swoją pierwszą wystawę

MARIANNE HOLM

autorską w Galerii Kram w Halmstad w 1996 roku. Tymczasem rozwija on swą dzia-

Hallandsposten

łalność w Niemczech, gdzie pracuje jako scenograf dla telewizji i teatru…

1999

W Galerii Kram pokazywany jest właśnie cykl obrazów w akrylu na papierze. Gęste, splecione ze sobą obrazy, w których różne warstwy koloru dają głębię, posiadają jednocześnie wyraźny plan pierwszy. Skala barw zdominowana jest przez ziemiste, czerwono − brunatne niuanse, czerń i biel. Powściągliwość złamana zostaje czasem przez czyste, zimne odcienie. Struktura papieru i jego zniekształcenie przez farbę daje życie współgrające z powtarzalnością i gęstymi splotami form powracających w obrazach. W tych wielkich obrazach jest powaga i duma, za pomocą których Marek Durczewski przekazuje swoje treści z przekonywającą konsekwencją. „Wielkie miasto” , podobnie jak symbol , ma charakter wertykalny. Bryły budynków wznoszą się wysoko i gęsto w swoich schematycznych formach. Szyldy reklamowe wtapiają się w otoczenie i pomagają uchwycić znaki rozpoznawcze środowiska miejskiego. Obraz podkreśla charakterystyczne interpretacje, poczynione z perspektywy człowieka. Wściekłe pomarańczowe struktury rozpościerają swoje długie macki w uścisku dookoła rojących się małych form. W walce pomiędzy barwą i formą istnieje ciągłe napięcie. Niepokój przekonuje o tym, że w obrazie tkwi dynamika. Wystawa przeniknięta jest przez temperament pełen energii i działania. To imponujące, zobaczyć jak artysta uchwycił i wzmocnił odcień znamienny dla stanu ducha, wydarzenia, czy środowiska. Prawdopodobnie można tu dostrzec związek z pracą scenografa.

MOST 1998 technika własna 100 cm × 100 cm


31


BAUSTELLE 2011 technika własna 100 cm × 100 cm 32


ZIMA 2008 technika własna 95 cm × 70 cm

KONSTRUKCJA 2012 technika własna 100 cm × 100 cm


4682 2008 technika własna 95 cm × 70 cm

34


4682 2008 technika własna 95 cm × 70 cm

„Bracia” to według mnie suwerenny obraz abstrakcyjnej plątaniny metalowych wiader, które unoszą się, by podtrzymać swoje ciężkie konstrukcje. Dokładne kalkulacje obrazują chaos, systematycznie skonstruowany ze szkieletu stalowego. Doświadczamy tego chaosu, kiedy przestajemy skupiać się na całości. Jeśli nerwy i energia dominują na całej wystawie, to jest jeden wyjątek – „Liturgia”, w której stała forma jest przewidywalna dzięki powtarzającym się, dyskretnym wzorom, budującym strukturę, w której można wypocząć. Miejsce, w którym można spojrzeć w samego siebie i zyskać spokój.

„Malarstwo Marka nie jest kokieteryjne. Pokazuje uczciwość i powagę wyrażoną z temperamentem zdającym się pulsować z nadmiaru energii”.


SZTUKA JEST ODBICIEM DOJRZAŁOŚCI ARTYSTY I DROGI, KTÓRĄ PRZEMIERZAŁ

Janusz Janowski: Od ostatniej twojej wystawy w naszej galerii minęło kilka lat.

Z tej perspektywy można dostrzec w obrębie języku formalnego najnowszych obrazów pewne zmiany. Harmonia jest w nich nadrzędną porządkującą wizję wartością, osiąganą głównie chromatycznym zestrojeni. Pojawiły się formy przedstawiające, głównie kubiczne, o dużym ładunku geometrycznym. Prosiłbym, byś odniósł się do tych konstatacji.

Marek Durczewski: Zdaje się, że od ostatniej wystawy minęło już pięć czy sześć lat − to dość długi okres dla człowieka, dlatego też gdybym się nie zmieniał, byłoby, jak sądzę, źle. W związku z tym dobrze, że się zmieniłem, z drugiej strony trochę żałuję tych „dzikich” prac, w których forma i kolor były zdecydowanie żywsze. Generalnie jest to sprawa ogólnego rozwoju. Można powiedzieć, że to nie ja opuściłem tamte lata, tylko one opuściły mnie... Taka jest kolej rzeczy – wszystko płynie w jedną stronę.

ROZMOWA JANUSZA JANOWSKIEGO, PREZESA ZARZĄDU ODDZIAŁU GDAŃSKIEGO ZPAP Z MARKIEM DURCZEWSKIM 27 stycznia 2009 . przedruk z książki: Janusz Janowski, Kazimierz Nowosielski, „Poza ramami. rozmowy z artystami” wyd. Bernardinum, 2011

36


GRA 1999 technika własna 90 cm × 115 cm


AKCELERATOR 2009 technika własna 100 cm × 100 cm

BERLIN 2011 technika własna 100 cm × 100 cm

38


Janusz Janowski: Chciałbym spytać o te, z punktu widzenia analizy obrazu, najistotniejsze zmiany dotyczące podstawowego statusu wyrazowego twojego malarstwa. Co legło u podstaw artystycznej decyzji zmiany dotąd abstrakcyjnego formalnego języka na semifiguratywny i wykorzystywanie w najnowszych obrazach kształtów przedstawiających? Marek Durczewski: Także w tych dawnych moich obrazach bywało coś z przedstawiającej formy, tyle że wówczas koncentrowałem się na jej fragmentach, nie na całości. Inspiracją mógł być dla mnie przykładowo fragment czyjegoś swetra. W sumie dosyć często sięgałem po elementy rzeczywistości. Malując tamte obrazy koncentrowałem się na elemencie konstrukcyjnym, porządkującym, wyrażanym zdecydowaną linią, choć to, co działo się o obszarze tej gęstej siatki, było swobodne, można powiedzieć „pływające”. Na pytania o swoje obrazy odpowiadałem wówczas, że te surowe podziały wynikają z wpływów kultury Zachodu, pełnej dyscypliny i porządku, natomiast to, co poza nimi wypełnia kompozycje, jest rezultatem wpływu Wschodu, jego swobody i fantazji. Obecne zmiany są z kolei pewnie efektem przyzwyczajenia do patrzenia na świat. Większe uporządkowanie jest także w jakimś sensie równoległe do zmiany trybu życia. Inne towarzystwo, wątroba już nie taka jak przed laty, rzadziej odwiedzam SPATiF, jednym słowem – przygasłem.

Janusz Janowski: Zmiany, o których mówimy, rozpatruję niejako utratę, tylko jako afirmację nowej energii. Dostrzegam wplecione w subtelne tonalne rozgrywki, bliskie malarstwu monochromatycznemu, kształty rzeczywiste, zaprezentowane nie jakoś bezceremonialnie, lecz wnikające w strukturę malarską i głęboko z nią powiązane, choć nie tracące swojej figuratywnej tożsamości. Marek Durczewski: Być może jest to rezultatem większej uwagi, jaką obecnie przywiązuję do jakości obrazów, nie ich ilości. Dzięki temu najnowsze obrazy są bardziej dopracowane i nieco głębiej wynikają „z mózgu”, w odróżnieniu od dawniejszych płynących zdecydowanie „z serca”. To jeden z powodów, inny to fakt, że ciągle podróżuję, oglądam świat i on na mnie wpływa, oczarowując swoimi barwami.

39


GOLDEN GATE BRIDGE 1999 technika własna 124 cm × 100 cm

BROWAR 2004 technika własna 70 cm × 100 cm


CYRYLICA 1997 technika własna 90 cm x 115 cm

MINOTAUR 2000 technika własna 95 cm × 80 cm


MOST 2011 technika własna 100 cm × 100 cm

42


Janusz Janowski: Z racji wieku możesz spojrzeć na sztukę i wszelkie jej przeobrażenia dokonujące się w ostatnich dziesiątkach lat z pewnej perspektywy. Możesz także znacznie trafniej niż młody człowiek ocenić je i poddać głębszej refleksji. Korzystając z możliwości chciałbym zatem spytać, jakie wartości sztuki są, twoim zdaniem, nieprzemijające i skutecznie poddają się upływowi czasu oraz dyktaturze przemijających artystycznych mód? Marek Durczewski: Swoistym szokiem było dla mnie przeczytanie w niemieckiej prasie artykułu dotyczącego muzeum sztuki współczesnej w Hamburgu, które próbowało sprzedać kilka prac ze swoich zbiorów dzieł Beuysa. Było to już dziesięć lat po śmierci artysty, który – mówiąc na marginesie – bardzo mi się podobał, zwłaszcza jego teorie na temat antyestetyki, usiłujące przekonać ludzi o tym, że sztuka nie musi być estetyczna. Chciał także w swoich artystycznych realizacjach uniknąć opowiadania, ale ono było tam w gruncie rzeczy mocno zawarte. Okazało się, że muzeum tych prac nie mogło sprzedać nawet za połowę ceny... Wszyscy, którzy znają twórczość Beuysa wiedzą, jaki miała wpływ zwłaszcza na środkowoeuropejską kulturę, wiedzą także jakich używał „przaśnych” materiałów – szare koce, łój, filc, kawały drewna. Wybrałem się, żeby jeszcze raz obejrzeć jego prace i uderzyło mnie, że mają coś ze smutku prac z lat siedemdziesiątych minionego stulecia. Były takie szare. Stało się wówczas dla mnie jasne, że kiedy już ten wielki dla mnie artysta odszedł – także i jego sztuka jakby trochę umarła. Pomyślałem sobie, że i ja nie chcę już malować obrazów „dzikim” kolorem, że trwać przy nich to trochę tak, jak bym się nadal ubierał w mundurek ucznia, a już dawno nim nie jestem. Uznałem, że warto głębiej wejrzeć w malarską materię, a nie skupiać się na ilości namalowanych płócien. Ponadto przed laty koncentrowałem się na jakimś jednym zdecydowanym ruchu, wyrazistej artystycznej decyzji, gwałtownym kolorze, który można było w każdej chwili zamienić na inny, równie dynamiczny, a dzisiaj sądzę, że trudniej jest malować obrazy stonowane czy wprost monochromatyczne. Być może zatem podwyższyłem sobie poprzeczkę?

Janusz Janowski: Z tego, co mówisz wyłania się przekonanie, że obiekt sztuki jest swoisty m odbiciem człowieka - twórcy. Czy tak? Marek Durczewski: Jest odbiciem jego dojrzałości, drogi, którą przemierzał.


Janusz Janowski: A jak zależność ta przebiega w kontekście doboru metody twór-

PORTRET MATKI

czej, czyli ostatecznie artystycznej konwencji?

2007 technika własna

Marek Durczewski: Ciężko jest wartościować coś, co było ważne przed chwilą.

60 cm × 80 cm

O tym musi wydać opinię czas. Z drugiej strony ulegać pokusie pójścia z innymi ze względu na modę nie ma sensu. Należy w którymś momencie pójść własną drogą, trzeba także obserwować świat i nie zamykać się wyłącznie w obszarze własnej sztuki. Był czas lat osiemdziesiątych, w którym wybuchła moda na realizację instalacji. Także i ja zacząłem je robić. Jak wiesz, ukończyłem akademię na wydziale rzeźby, pracowałem również jako scenograf teatralny, dlatego też ustawianie form w przestrzeni zamkniętej czy otwartej nie sprawiało mi trudności. Żywot tych realizacji był niezwykle krótki, poza zdjęciami nic z nich nie zostawało. Oczywiście sztuka może być ulotna, tak jak chociażby realizacje na papierze, które po skończeniu można spalić i też będzie to wydarzeniem sztuki. Trochę jednak szkoda, że taka realizacja tak szybko ginie i nie zostaje nawet w pamięci. Powracając do głównego wątku instalacji – tendencja ta dość szybko się zdewaluowała. Przeznaczona była zawsze do ściśle określonej przestrzeni i nie można jej właściwie w innej powtórzyć. Te moje zaś przestrzenne realizacje były dla mnie właściwie rzeźbami. Pasowały także do innych miejsc. Właściwie nie była to jakaś osobna sztuka, tylko jakaś moda na konkretną jej formę. Tak przynajmniej ja to odbierałem.

Janusz Janowski: Zaakcentowałeś kwestię nietrwałości instalacji jako formy sztuki, czy zatem można uznać trwałość za istotną, konstytutywną cechę sztuki, a w konsekwencji kultury ludzkiej jako takiej?

Marek Durczewski: Tak się mówi, choć nie wiem, czy ja w to wierzę. Na pewno dobrze, że dzieła pozostają, bo chroni nas to przed ciągłym odkrywaniem wszystkiego na nowo. Mówienie o upływającym czasie prowokuje mnie do osobistych refleksji. Jestem starszy od ciebie i choć nie chcę powiedzieć, że się we mnie coś zdecydowanie zmieniło, jednak zauważyłem, że otoczenie inaczej mnie już postrzega. Nie jest to powód, bym miał się lękać, ani też obawiać koloru i formy, czy braku zrozumienia, ale warto sobie to uświadomić.

44


KLATKA 2010 technika własna 100 cm × 100 cm

45


KATEDRA 2002 technika własna 75 cm × 100 cm

LAS 2006 technika własna 100 cm × 100 cm


Katedra | 2002 | 75cm x 100cm | technika własna

DESZCZOWA ULICA 2012 technika własna 100 cm × 100 cm 47


PORTRET OJCA 2008 technika własna 60 cm x 80 cm

NY 2001 2001 technika własna 100 cm x 100 cm


MALARSTWO MARKA DURCZEWSKIEGO posiada własną logikę, ład i konsekwencję. Widzimy proste, ascetyczne formy

ANNA BEM - BORUCKA

mocno działające kolorem, teksturą, warstwy ochry mieszają się z czerwieniami,

2012

brązami nierzadko z przebłyskiem błękitu. Powtarzalne, nawarstwione, nachodzące na siebie struktury, sploty czy konstrukcje zdają się tworzyć fragmenty symbolicznej, większej całości. Geometryczne nie do końca czytelne bryły budynków tworzących abstrakcyjne, industrialne pejzaże miejskie, wszystko na granicy przywołań, odniesień, wyobrażeń, owiane tajemnicą, wykreowane na nowo w wyobraźni artysty. Zadziwiające wyczucie koloru i formy, to malarstwo tworzone oszczędnymi środkami posiada swój ciężar, pulsuje i drga zawłaszczając wiele planów w tej z pozoru powierzchownej warstwie, wszystko jest czytelne; zwielokrotnione, przecinające się linie stworzonych przez siebie struktur, ornamenty działające jak archetypiczne pismo budują własną rzeczywistość splecioną z okruchami pamięci, z tym co potrafimy przywołać, z jakąś ulotnością, metaforą, iluzorycznością. Zaczynamy się zastanawiać, co jest prawdą a co ułudą, czy to co widzimy jest li tylko iluzją, bo przecież to co widzialne postrzegamy zmysłami.

Jung za prawdziwe uważał to co skryte, dla Bachelarda najważniejsze były marzenia, dlatego zajmował go nie sen lecz marzenia. Ten filozof wyobraźni pisał iż: „pokrewieństwo człowieka i świata nie jest ani pełne, ani – tym bardziej – dane. Może się dopiero uwyraźnić, dotworzyć, dopełnić dzięki pracom wyobraźni”. Sztuka Marka Durczewskiego mówi o tym co dla nas ważne, jest opowieścią o ludzkim bytowaniu, opowieścią artysty, który ma oczy szeroko otwarte na świat.

49


Bachelard „W samotnym marzeniu wszystko możemy sobie powiedzieć”

DESTRUKCJA 2011 technika własna 100 cm × 100 cm

50


51


W 1967 uzyskał dyplom na PWSSP w Gdańsku, kierunek rzeźba, specjalność scenografia. Od 1968 do 1981 stworzył prace scenograficzne i projekty kostiumów do około 40 inscenizacji teatralnych i telewizyjnych. Otrzymał kilka nagród za inscenizacje. W 1981 wyjechał z Polski do Niemiec, gdzie realizował prace scenograficzne. W tym czasie współpracował również z teatrami ze Szwecji, brał udział w happeningach i tworzył instalacje przestrzenne. Od 1994 zajmuje się głównie malarstwem.

52


book design