Granice rekonstrukcji Małgorzata Omilanowska
R
ekonstrukcja to zjawisko immanentnie związane z wszelkimi działaniami konserwatorskimi przy dziełach sztuki, zwłaszcza przy zabytkach architektury. Praktycznie nie ma przykładu prac konserwatorskich, którym poddano dzieło architektury, gdzie nie pojawiłby się element rekonstrukcji. Jest tylko pytanie, jaki jest procentowy udział rekonstrukcji w ochronie oryginalnej substancji zabytkowej. Niedawno miałam okazję współuczestniczyć w bardzo interesującym wydarzeniu, mianowicie oddania do użytku muzealnego dwóch baraków z bloku A obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie za środki europejskie dokonano konserwacji tych budynków. Jest to przykład skrajnie purystycznej konserwacji, starającej się w żaden sposób nie zakłócić substancji zabytkowej i w żaden sposób jej nie utracić, ponieważ, jak wszyscy wiemy, tego rodzaju obiekty niosą swoją wartość nie w walorach estetycznych czy użytkowych, ale oczywiście przede wszystkim historycznych. Dokonywano przy nich zabiegów, które normalnie nie są stosowane w procedurach konserwatorskich, podklejano np. siedem warstw łuszczącej się olejnej lamperii z XX w., czego nie robi nikt na świecie, a w obozie w Auschwitz to zrobiono. Ale nawet tam jeden z pieców wymagał zrekonstruowania dwóch kafli, więc wprawdzie w minimalnym stopniu zabieg rekonstrukcji też musiał być użyty. Ważne jest tylko, aby nie przekraczać pewnych granic. Rekonstrukcja towarzyszy całej nowoczesnej konserwacji zabytków
4
| Spotkania z Zabytkami
i była oczywistym zabiegiem dziewiętnastowiecznym, stosowanym od pierwszej wielkiej realizacji konserwatorskiej w Europie, czyli restauracji zamku malborskiego, gdzie bardzo duże partie zostały uzupełnione, dobudowane, przekształcone. Cały XIX w. to fala konserwacji rekonstrukcyjnych; czasami rekonstruowano 20, 40 lub 50% obiektu. Chyba jednak pierwszą budowlą poddaną pełnej rekonstrukcji – a w każdym razie jako taka przeszła do literatury – była kampanila, czyli dzwonnica w Wenecji na placu św. Marka, która 14 lipca 1902 r. posypała się i zamieniła w kupę malowniczych ruin. Dyskusja była krótka i burzliwa, zdecydowano, że Piazza San Marco bez kampanili to jak twarz bez nosa i w związku z tym przyjęto, że trzeba obiekt ten odbudować. Oczywistość tej decyzji opierała się m.in. także na fakcie, że wszyscy doskonale wiedzieli, jak on wyglądał, oraz była jego dokumentacja, także fotograficzna. Katastrofa związana z kampanilą okazała się jednym z kamieni lawiny, która doprowadziła do wykrystalizowania się w środowisku wiedeńskim − w kręgu Maxa Dvořaka i Aloi sa Riegla − bardzo purystycznej doktryny konserwatorskiej, zakładającej konserwowanie, a nie restaurowanie, nie uzupełnianie zabytków. Tyle tylko, że po pierwszej wojnie światowej doktryna ta przestała kogokolwiek interesować, bardzo szybko się zdewaluowała wobec ogromu zniszczeń, jakie Europa poniosła w wyniku bombardowań, ostrzeliwań frontu i pożarów. Trzeba było wówczas podjąć decyzję, co dalej i wiele krajów zadecydowało, 1-2 2014
że to, co utraciliśmy, trzeba zrekonstruować, ponieważ jest nam to niezbędne do życia. Na przykład sukiennice w Ypres, które poza wieżą runęły w całości, zostały po pierwszej wojnie światowej zrekonstruowane. Dotknęło to także bardzo zniszczonych miast Prus Wschodnich i oczywiście zabytków polskich.
1 Pojedyncze obiekty odbudowywano z wielką starannością, rekonstruując ich formę sprzed zniszczenia, natomiast w przypadku miast i zabudowy śródmiejskiej przyjęto formułę pozwalającą na odbudowę, czyniącą je piękniejszymi niż były pierwotnie. Jeszcze w czasie wojny powstały pierwsze projekty odbudowy zrównanego niemal z ziemią przez wielki pożar Kalisza. Drugim takim przykładem, też powszechnie pokazywanym, jest odbudowa rynku Kazimierza nad Wisłą, gdzie rzeczywiście po odbudowie po pierwszej wojnie