Innym przykładem jest sposób prywatyzacji polskich cukrowni, w wyniku którego Polacy musieli jeździć do Niemiec po cukier, gdyż tam był tańszy. Jeśli przy prywatyzacji uwzględnia się jedynie cenę zakupu, to ogranicza się możliwość konkurowania polskim inwestorom, którzy nie dysponują takim kapitałem, jak zagraniczne firmy. Te zaś nie muszą na to zaciągać kredytów, jak polscy inwestorzy, gdyż mają wolne środki i nie muszą ponosić dodatkowego ryzyka związanego z kredytowaniem. Z procesem prywatyzacji wiąże się kwestia reformy polskiej służby zdrowia. Sprywatyzowanie opieki medycznej w Polsce zapewne podniosłoby jakość usług świadczonych w szpitalach, przychodniach i innych placówkach medycznych. Wówczas nie tylko Polacy mieliby dostęp do opieki lekarskiej na wysokim poziomie, ale także mieszkańcy bogatych europejskich krajów mogliby odpłatnie korzystać z polskich placówek medycznych. Z kolei wysoki poziom naszych szpitali i klinik przyciągnąłby z powrotem do naszego kraju polskich lekarzy, którzy obecnie rozwijają swoje umiejętności za granicą. Służba zdrowia to olbrzymia część gospodarki, na której państwo powinno zarabiać, a nie dopłacać do niej. Jej prywatyzacja wprowadziłaby do tej dziedziny konkurencję, która wymusiłaby obniżenie cen na usługi medyczne, podniosła ich jakość oraz dostępność, a przy tym zlikwidowała korupcję. Na tym wszystkim skorzystaliby pacjenci i cała nasza wspólnota ekonomiczna. Podobną sytuację można zaobserwować w przemyśle górniczym. Gdzie od kilkunastu lat, nie zostały przeprowadzone reformy służące polepszeniu sytuacji kopalń. Trudno dzisiaj zrozumieć próby blokowania przez Rząd, sprzedaży nierentownych kopalń. Prywatny inwestor z pewnością zrestrukturyzowałby daną kopalnie, obniżył koszty wydobycia aby kopalnia mogła przynosić zyski. A Państwo zamiast ciągle dopłacać do kopalń, mogłoby czerpać zyski z podatków CiT oraz PiT. Tworzenie dobrobytu wymaga także odpowiedniej świadomości i wiedzy. Jako kraj przeszliśmy przez
66
FUNDACJA POMYŚL O PRZYSZŁOŚCI
zasadnicze etapy transformacji: najpierw zupełnie sami, potem jako Członek Unii Europejskiej. Teraz weszliśmy w etap szczególny – skończyły się czasy, gdy popyt był wyższy od podaży w naszym kraju. Kilka lat temu weszliśmy w gospodarkę, w której nastąpiło nasycenie produktami – to włączyło nas w świat krajów, w których już się nie dostarcza produktu do klienta, ale trzeba mu ten produkt sprzedać w środowisku konkurencyjnym. Aby to robić – potrzebna jest wiedza i umiejętności – wtedy dołączymy do krajów wysoce konkurencyjnych. A to wymaga zmiany myślenia, działania oraz wiedzy i narzędzi, które trzeba zdobyć. I świadomości społeczeństwa w tym obszarze. To kolejny etap transformacji.