Page 1

PA RT N E R S T R AT E G I C Z N Y:

heartsworldwide w w w. h e a r t s w o r l d w i d e . o r g PL 15 1240 1428 1111 0010 6693 6401


2015

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Koszalin 19-09-2015


CHATA ŚW. MIKOŁAJA W SIERAKOWIE SŁAWIEŃSKIM GRUDZIEŃ 2015


13.12.2015 r. odbyła się zabawa mikołajowa w Chacie Mikołaja w Sierakowie Sławieńskim 56 . Byli tam wszyscy podopieczni fundacji, ale zaprosiliśmy też innych gości. Dzieci miały okazję porozmawiać z Mikołajem (niejednym), zgadywać co pokazuje mim, a także rysować i kleić najdłuższy na Świecie łańcuch na choinkę -500 metrów. Było puszczanie gołębi, jeżdżenie na kucykach, obecne były również kózki. Dzięki wsparciu Cafe Mondo rozdaliśmy 210 paczek świątecznych z owocami i słodyczami oraz 500 pluszaków i innych zabawek.

DZIĘKUJEMY CAFE MONDO I POZOSTAŁYM SPONSOROM : • DAJAR • SPLAT WALDEMAR KARWAS • RANCZO MUSTAFA • HURTOWNI DEKO • HURTOWNI AGROL • HURTOWNI TOMPAK • GREEMART • DRUKARNI IGOMAR • PIEKARNI BAJGIEL • BALTIC NET

Serdeczne podziękowania dla GRUPY RATOWNICTWA PCK KOSZALIN


Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 10 grudnia 2015

//05

www.gk24.pl • www.gp24.pl • www.gs24.pl

Koszalin

Dyżur reportera Iwona Marciniak

94 354 50 80 (w godz. 8.30-16.00) iwona.marciniak@gk24.pl

Prezenty ofiarowane od serca A W Koszalinie działa Fundacja Hearts Worldwide. A Wczoraj zajechał tu samochód pełen prezentów. Zajmuje się m. in. dziećmi z porażeniem mózgowym Też chcecie pomóc? Można w każdej chwili Pomocna dłoń

Zaproszenie

Marzena Sutryk

Jedźcie do Mikołaja

b Prezenty dla fundacji przywiózł wczoraj mł. chor. Cezary Sierzputowski z Zakładu Karnego w Czarnem, który po raz kolejny zorganizował akcję na rzecz wsparcia organizacji. Brawa! na nowotwory w Koszalinie oraz dla Fundacji Hearts Worldwide. W 2016 roku będziemy spełniać marzenia podopiecznych obu placówek mówił wczoraj. Jakie niespodzianki dla dzieciaków szykuje ZK w Czarnem i OSW w Koszalinie w nadcho-

dzącym roku? - Chcemy tu przywieźć m.in. ekipę RMF 4 Racing Team Rafała Płuciennika, w którym zaczynał jeździć Adam Małysz. Przyłączy się prawdopodobnie do nas klub SCS ze Szczecinka, który driftuje. Chcemy zrobić całodzienny piknik dla dzieci z obu

placówek, aby m.in. dzieciaki mogły ubrać kaski, pojeździć samochodami rajdowymi. Natomiast wśród prezentów, które wczoraj trafiły do fundacji, znalazło się mnóstwo cennych drobiazgów, jak np. piłka czy koszulka z autografem Marcina Gortata.

Rok działalności prezydenta miasta i koalicji Koszalin Opozycja z Lepszego Koszalina krytycznie po roku od wyborów ocenia władze miasta. Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej - ripostuje prezydent. Marzena Sutryk marzena.sutryk@gk24.pl

Mija rok od wyborów samorządowych. To dobra okazja, by ocenić rządzących. Wczoraj w tej sprawie konferencję zwołali radni klubu Lepszy Koszalin. Co mówią? - Koszty życia wzrosły - podjęto decyzję o - tak naprawdę podwyżce opłat za odbiór śmieci - mówił Artur Wezgraj, szef klubu LK. - Podobnie w sprawie wzrostu cen za wodę i ścieki oraz wody opadowe. A budżet na kolejny rok jest tak skonstruowany, że mamy duży deficyt i jedocześnie nadal rosnące zadłużenie.

Opozycja policzyła też, że miasto straci z budżetu 25 milionów złotych. Skąd ta kwota? - W tym jest dofinansowanie Inteligentnego Systemu Transportowego, ale też pieniądze z racji rozliczenia dofinansowania np. budowy filharmonii, czy rewitalizacji parku - odpowiada Artur Wezgraj. - W tej kwocie jest także 10 - 11 milionów, które miasto straciło z tytułu rozliczenia kar naliczonych wykonawcom za opóźnione prace, np. za Rynek Staromiejski - kara miała być o wiele wyższa; albo sprawa pierwszego wykonawcy aquaparku - nie było od niego żadnej kwoty z tytułu kary - dodał. A co do ITS: - Rozmawialiśmy z wykonawcą PKP Informatyka, któremu miasto wypowiedziało umowę - mówi radny Wezgraj. - Według wykonawcy system jest gotowy, tylko wyłączony. Dostało się też prezydentowi za żłobki: - Miały być miejsca dla każdego - padło.

Prezydent Piotr Jedliński, którego zapytaliśmy o komentarz, wyjaśnia: - Stawki za śmieci nie wzrosły, tylko zmienił się system opłat, a to nie to samo, co podwyżka. Co więcej, stawka wyjściowa jest niższa niż była. Mniejsze koszty będą ponosić rodziny wielodzietne. Do tego w ramach opłat oferujemy dodatkowe usługi, m.in. odbiór odpadów zielonych z domków oraz 75 kilogramów gruzu z każdego gospodarstwa. Kolejna sprawa - opłaty za wodę i ścieki; taryfa zmieniła się po raz pierwszy od 3 lat, do tego ciągle należy do najniższych w kraju. Dla porównania w pobliskiej gm. Mielno stawki skoczyły aż o ponad 20 procent. Przypominam też, że nie zmieniły się stawki podatków, to samo czynsze w ZBM czy opłaty w MZK. Zadłużenie? - Ważne, że wskaźniki, z których jesteśmy rozliczani, są w normie - odpowiada prezydent. - Miasto jest

w dobrej kondycji finansowej, co więcej deficyt zmalał z 12 do 7,5 miliona. Utracone pieniądze? - Niektóre liczby, jak kwota dotycząca kar, są z kapelusza. Jeżeli chodzi o rozliczenie dofinansowania - to normalne, że tzw. instytucje wdrażające szukają później możliwości korekty rozliczenia, by zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy z dofinansowania. Przypomnę tu radnemu rozliczenie dofinansowania hali widowiskowo-sportowej Politechnika Koszalińska do tej pory nie ma zamkniętego tematu, sprawa jest w sądzie. To podobna sprawa. A co z ITS? - Taka jest forma obrony firmy, że wszystko zrobiła jak należy. W naszej ocenie system nie działa - mówi prezydent. - Poza tym, to nie my odbieramy dokumentację i inwestycję, a inżynier kontraktu. Do sprawy ITS i oświadczenia PKP Informatyka wrócimy. a

A Przyjdźcie do Cafe Mondo w Koszalinie (ul. Zwycięstwa 13) i odbierzcie zaproszenie na spotkanie z Mikołajem. A spotkanie będzie w nietypowej scenerii, bo w sąsiedztwie Wioski Hobbitów w Sierakowie Sławieńskim k. Sianowa. Tu 13 grudnia zostanie przygotowana chata świętego Mikołaja. Gwarantujemy moc atrakcji dla małych i dużych w godzinach 12 - 18 - mówi organizatorka Joanna Łysiak, prezeska Fundacji Hearts Worldwide. Ma być choinka, upominki, jarmark i poczęstunek. Ale musicie koniecznie zgłosić się wcześniej po zaproszenia. (MAS) - Mamy tu też strój reprezentacji Polski w kolarstwie. Jest m.in. koszulka z autografem mistrza świata Michała Kwiatkowskiego - to się zdarzyło raz w historii Polski, to bardzo wartościowa koszulka - mówi Cezary Sierzputowski. - Chcemy też w ten sposób pokazać,

Więcej w piątek

O działalności Fundacji Hearts Worldwide przeczytacie w piątek, w tygodniku „Głos Koszalina”

Baśniowe wspólne czytanie

FOT. RADOSŁAW BRZOSTEK

- Nadrzędnym celem fundacji jest stworzenie łańcucha serc i osób dobrej woli, które wyciągną rękę z pomocą i pozwolą zachować niepełnosprawnym równość szans oraz przywrócić im pożądaną jakość życia - mówi prezes fundacji Joanna Łysiak. To ona jest pomysłodawczynią i inicjatorką, która sprawiła, że fundacja działa w Koszalinie od lat, a od blisko roku przy ul. Andersa funkcjonuje Centrum Edukacji i Rehabilitacji. I tak naprawdę każdy może tu znaleźć pomoc. Z fundacją mocno współpracuje m.in. mł. chor. Cezary Sierzputowski z Zakładu Karnego w Czarnem. To on wczoraj zawitał przy ul. Andersa z prezentami od Mikołaja. - Podjęliśmy decyzję w Zakładzie Karnym w Czarnem oraz w Okręgowym Inspektoracie Służby Więziennej, że rok 2016 będzie rokiem Hospicjum dla małych dzieci i chorych

FOT. RADOSŁAW BRZOSTEK

marzena.sutryk@gk24.pl

że sportowcy także doznają kontuzji i wychodzą z tych kontuzji, tak samo wychodzą z ciężkich chorób, także z nowotworów. Choć nie zawsze wracają do sportu zawodowego, ale funkcjonują i pomagają innym. - Chwile takie, jak ta pokazują, że niemożliwe jest możliwe i że marzenia się spełniają, i to nie tylko chorych, naszych podopiecznych, ale też moje mówiła wczoraj Joanna Łysiak. - Nazwa fundacji może skomplikowana, ale w tłumaczeniu: serca dookoła świata; ta sytuacja udowadnia nam, że serduszka ludzi dobrej woli łączą się. I taka jest intencja fundacji. Dziękuję tu też pani Ani Gindzie, pełnomocnikowi prezydenta Koszalina ds. osób niepełnosprawnych - ta kobieta robi wiele dobrego. Dziękuję też Czarkowi. I dziękuję za wasze serca. Oboje dajecie nam wiele siły napędowej do dalszego działania na następne lata. a ¹

b „W krainie baśni” - to hasło wspólnej czytelniczej zabawy, do której wczoraj zaprosiły swoich gości maluchy z Przedszkola nr 12 w Koszalinie. Dzieci rozpoznawały tytuły popularnych bajek, układały bajkowe puzzle i rozwiązywały zagadki


04//tygodnik

NASZE SPRAWY

Głos Koszalina Piątek, 11 grudnia 2015

Fundacja, która robi dobrą robotę

A Joanna Łysiak od 8 lat prowadzi w Koszalinie Fundację Hearts Worldwide A Nadrzędnym celem jest stworzenie łańcucha serc i osób dobrej woli - mówi prezeska i zaprasza na... spotkanie z Mikołajem

Skąd pomysł na taką działalność? - Życie - odpowiada Joanna Łysiak. - Jestem matką młodego człowieka, który ma dzisiaj 28 lat. Mieszkaliśmy w Danii. Gdy syn miał się urodzić, to stwierdzono, że płód jest uszkodzony i z dziecka nic nie będzie, że lepiej dokonać aborcji. Zaparłam się i wierzyłam, że wszystko będzie dobrze. Syn pani Joanny urodził się w 28. tygodniu ciąży. Stwierdzono porażenie mózgowe i że dziecko na pewno nie będzie nigdy chodziło, chyba że o kulach. Albo będzie poruszać się na wózku. Co wtedy zrobiła? Jak sama mówi, przebranżowiła się z pedagoga na bizneswoman, zabrała się za zarabianie bardzo dużych pieniędzy, które były potrzebne na rehabilitację. - Wbrew wszystkim i wszystkiemu wierzyłam, że dziecko będzie zdrowe - dodaje. To było 12 lat bardzo ciężkiej pracy i wyrzeczeń. - Dzięki Bogu zarabiałam na tyle dużo, że stać mnie było na eksperymenty. Jeździłam po świecie. Często bywałam w Chinach, stamtąd m.in zaczerpnęłam mnóstwo wiedzy. Moje dziecko było „atakowane” wszelkimi możliwymi metodami. Ale przede wszystkim pozytywnym myśleniem. Gdy wrócili do Polski, syn pani Joanny miał 12 lat. To wtedy zaprzyjaźniony z rodziną doktor Maciej Nowak, który nadzorował leczenie chłopca, powiedział, że... 12-latek jest zdrowy. - Powiedział do mojego syna ze łżami w oczach: „jesteś

Rozmowa

Cuda naprawdę się zdarzają. Musimy w to wierzyć!

b Fundacja i jej podopieczni zostali obdarowani przed świętami przez służbę więzienną oraz przez koszaliński ratusz rehablitanci, specjaliści od medycyny emocjonalnej. Natalka powiedziała kiedyś, że ma trzy marzenia: żeby przestało boleć, żeby spotkać Adrzeja Wronę (słynnego siatkarza ze SKRY Bełchatów) i żeby kiedykolwiek mieć własny pokój. Jej rodzina jest bowiem w dość trudnej sytuacji, dużo

pieniędzy poszło na leczenie dziewczynki. - Pierwsze marzenie - udało się - mówi Joanna Łysiak. - Nasi specjaliści spowodowali, że bóle znacznie osłabły. Drugie marzenie - spełniło się dzięki Cezaremu Sierzputowskiemu z Zakładu Karnego w Czarnem, który zorganizował spotkanie z ze-

Z Joann ą Łysiak jeszcze o Fundacji Hearts Worldwide: Komu pomagacie? Jesteśmy otwarci na ludzi, którzy chcą tej pomocy. Człowiek musi mieć wolę i chęci zmian, bo to jest ciężka praca. Jeśli ma się fajnych ludzi wokół, to wszystko jest możliwe. Bo cuda istnieją, ale te cuda tworzymy my oraz chory i jego rodzina. Sama pigułka i sprzęt nie załatwią sprawy. Nic na siłę. A jeżeli ktoś chce zmian, to możemy mu pomóc. Mamy u nas w Centrum Edukacji i Rehabilitacji przy ul. Andersa 26 - wejście od Racławickiej szereg specjalistów, osteopatów, rehabilitantów, specjalistów od słynnych kombinezonów kosmicznych, ale też od medycyny ajurwedyjskiej, tybetańskiej, czy emocjonalnej. Edukujemy niepełnosprawnych i rodziny niepełnosprawnych , wskazujemy, jak sobie poradzić z problemem. Można do nas dzwonić, przyjść, dowiedzieć się, jak to wygląda. We wtorki zapraszamy na darmowe konsultacje - od 17 do 19 jesteśmy do dyspozycji. To nic nie kosztuje. Z czego się utrzymujecie? Szczerze, to przydałby się każdy grosz od ludzi dobrej woli. Przez

FOT. RADOSŁAW BRZOSTEK

Marzena Sutryk marzena.sutryk@gk24.pl

zdrowy, twój mózg zaczął kontrolować twoje nogi, twoje ciało, jesteś normalnym zdrowym facetem”. - Mój syn to dziś wykształcony młody człowiek z licencją pilota. Żyje, funkcjonuje i nikt nie jest w stanie zauważyć, że jako dziecko przeszedł tak wiele opowiada dalej Joanna Łysiak. Udało mi się z własnym dzieckiem przez to, że jestem silną kobietą, mam silną osobowość. Owszem, było po drodze wiele strat, m. in. pierwsze małżeństwo, bo mąż nie wytrzymał presji i żony wariatki, która wierzy i robi wszystko, by dziecko stanęło na nogi. Ale pomyślałam, że skoro udało mi się z własnym dzieckiem, to dlaczego nie miałabym pomóc innym, którzy są może bardziej słabi niż ja, którzy nie wiedzą, co robić. Choroba w rodzinie to tragedia chorego i całej jego rodziny. Lekarze mówią: nie ma szans, nie da rady. Rodzina płacze. Wszyscy żałują, ale do końca nie pomagają, wielu ludzi zadłuża się, bo jeździ po lekarzach, bioenergoterapeutach, wróżkach i innych. Szukają rozwiązań. Mnie się udało. Wiem, gdzie zapukać i przekazuję swoją wiedzę innym. Stąd osiem lat temu powstała fundacja. Wśród podopiecznych Fundacji jest m. in. 16-letnia Natalia. Młoda, dzielna dziewczyna, która walczy z bardzo rzadką chorobą genetyczną - jest zaledwie kilkanaście podobnych przypadków w Europie. - Trzynaście guzów w ciele, dwa w mózgu - mówi pani Joanna. Dziewczynka cierpi, a właściwie cierpiała na straszne bóle. Na to nie ma lekarstwa, tylko środki przeciwbólowe. Pracę z Natalią zaczęliśmy w kwietniu. Zaangażowali się w to nasi terapeuci,

FOT. RADOSŁAW BRZOSTEK

Pomocna dłoń

lata , razem ze znajomymi , utrzymywaliśmy Fundację z własnych pieniędzy. Wszystko było za darmo. Ale dłużej tak się nie da. Fundacja musi na siebie zarabiać. Dlatego wprowadziliśmy cennik, ale bardzo przyzwoity, naprawdę. Dla naszych podopiecznych stosujemy najniższe możliwe stawki. W najbliższą niedzielę organizujecie imprezę w Sierakowie Sławieńskim pod Koszalinem. Tak, 13 grudnia, po sąsiedzku słynnego Hobbitonu, organizujemy w skandynawskim stylu spotkanie z Mikołajem. Zapraszamy od 12 do 18. Będzie mnóstwo atrakcji i upominki dla dzieci. Trzeba tylko wcześniej zgłosić się po zaproszenie do Cafe Mondo koło katedry w Koszalinie. Zapraszamy! ROZMAWIAŁA MARZENA SUTRYK

społem SKRA Bełchatów i zaproszono nas na mecz, a Natalka spotkała się z całą ekipą. I gdy wróciłyśmy po tym spotkaniu, dwa, trzy dni później ona dzwoni do mnie i mówi: słuchaj, największy guz, który był na ręce (płat od nadgarstka aż do łokcia)... on prawie zniknął... Do zrealizowania zostało jesz-

cze trzecie marzenie, o własnym pokoju. - I jeszcze, żeby kilka guzów znikło - to będzie dla mnie bardzo dużo - dodaje Natalia. Nastolatka dodaje, że teraz to ona chce pomagać innym, chce prowadzić czat online, wspólnie ze specjalistami, by pomagać innym młodym, bardzo chorym ludziom. a ą

Gmina Mielno Pan Jerzy z Warszawy, który na jesienne wczasy przyjechał do Mielna, twierdzi, że gmina niewiele robi w sprawie bezdomnych psów i kotów. Inga Domurat inga.domurat@gk24.pl Wczasowicz tylko w centrum Mielna doliczył się 40 bezdomnych kotów. Sam kupił im kilka puszek karmy, bo wyglądały na głodne. Po jego interwencji z gminy na dwa tygodnie otrzy-

mał 11 puszek mokrej karmy, ale dla psów i dwie torebki suchej. Jego zdaniem, to mało, zwłaszcza, że jak ustalił, gmina na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami zarezerwowała w budżecie 27 tys. złotych. My sprawdziliśmy, ile pieniędzy już wydała na ten cel. Jak się okazuje sporo więcej, niż to było w planach, bo do listopada wydatki sięgnęły ponad 60 tys. złotych. Najwięcej, bo ponad 31 tys. zł, gmina zapłaciła za 12 psów wyłapanych i przewiezionych do schroniska. Chodzi o koszty przyjęcia, opiekę, zabiegi weterynaryjne

FOT. ARCHIWUM PRYWATNE

Miłośnik kotów kontra gmina. Gdzie jest kasa na bezdomne zwierzęta?

bWolno bytujące koty niedługo znajdą schronienie w domkach, które budować chcą uczniowie ZS

i utrzymania. 18 tys. zł gmina wydała na całodobową opiekę weterynaryjną zwierząt, które zostały poszkodowane w wypadkach drogowych czy innych zdarzeniach losowych. Takich było sześć w tym roku. Za zapewnienie miejsca w schronisku gmina płaci 3 tys. zł, sterylizacja 31 kotek kosztowała ją ponad 4 tys. zł, a kastracja 5 kocurów - 450 złotych. Za odłów dzikich zwierząt (trzech dzików i jednego lisa) trzeba było zapłacić ponad 1,8 tys. złotych. Na karmę dla kotów wydano prawie 350 zł, na eutanazję dzikich zwierząt - prawie 300. A


MARZENIE NATALKI – SPEŁNIENIE 23.10.2015

Dziękuję Wszystkim za umożliwienie spełnienia dwóch z trzech marzeń Natalki!!! Pierwsze – aby przestało boleć ( zostało spełnione w 50% ……dzięki Bogdan, dzięki Kamilko, dzięki Marianku, dzięki Edytko, thanks to Dr.Partap, dzięki Elu, dzięki Adrianie, dzięki Kacper, dzięki Halinko, dzięki Kasiu i Danusiu ) Drugie – spotkać Andrzeja Wronę ( spełnione dzisiaj w 100%...dzięki Czarku, dzięki Aniu, dzięki chłopaki ze Skry Bełchatów)) Trzecie – mieć kiedyś własny pokój ( do spełnienia….kto może pomóc w przekonaniu Burmistrza Darłowa …niech działa!!!!) Dziękuję Wszystkim ,ze jesteście i pomagacie. PS. W drodze powrotnej ze Szczecina Natalka powiedziała ,ze popr owadzi w Fundacji Klub ”Mam Marzenie” i teraz Ona będzie pomagała ( z naszą pomocą) innym podopiecznym realizować swoje marzenia.

HURA!!! pierwszy z 13 guzów praktycznie zaniknął, teraz pora na resztę.

Spotkanie z Idolami PGE Skra Bełchatów przed meczem z Galatasaray Stambuł


PZU DLAFUNDACJI FUNDACJI -–MARATON MARATON W W SZCZECINIE SZCZECINIE 19.09.2015 PZU DLA 19.09.2015 KONFERENCJA PRASOWA W URZĘDIE MIASTA KOSZALIN 21.02.2015 KONFERENCJA PRASOWA W URZEDZIE MIASTA KOSZALIN 21.02.2015


OTWARCIE CENTRUM REHABILITACJI FUNDACJI HEARTS WORLDWIDE OTWARCIEEDUKACJI CENTRUMIEDUKACJI I REHABILITACJI FUNDACJI HEARTS WORLDWIDE KOSZALIN KOSZALIN09.02.2015 09.02.2015


MINITURNUSY


AJURWEDA W BOBOLINIE RANCZO MUSTAFA 2015-06 DR PARTAP CHAUCHAN-JIVA EDYTA SICIŃSKA – ATMA ELA ŻUK WIDMAŃSKA


KONFERENCJE WYKŁADY SZKOLENIA

KACPER HEFTA : PODOPIECZNY I WOLONTARIUSZ FUNDACJI, WYKŁADOWCA, TRENER, KIEROWNIK KLUBU „REMONT” AUTOR KSIĄZKI„ ANDERSTEND”


CZY MOŻEMY ZMIENIĆ NASZ ŻYCIE?

„Czy możemy zmienić nasze życie?”- Marian Kołpak, trener rozwoju osobistego w naszej Fundacji HeartsWorldWide, twierdzi, że tak. Podczas Konferencji w sposób naukowy i poprzez życiowe przykłady wyjaśnione zostaną między innymi takie zagadnienia jak: autokreacja, prawo przyciągania, Matryca. Jak wyjaśnia Marian Kolpak: „fizyka kwantowa poddaje silnej próbie stare naukowe paradygmaty oparte na redukcjonistycznej teorii niutonowskiej. Najnowsze odkrycia otwierają inne, holistyczne wrota zrozumienia. Rozumienia nas samych nie tylko jako ciała, ale także jako świadomej energii. Współczesna nauka odkrywa przed nami nieograniczone możliwości. Max Plank jeden z odkrywców fizyki kwantowej nazwał to „Matrycą”. Ta nieprzeciętnie inteligentna energia leży u podstawy wszystkiego, a zarazem jest w stałej korelacji ze wszystkim, również naszymi emocjami. Będąc doskonale zintegrowaną częścią tego systemu nie możemy przejść obojętnie wobec odkryć Masaru Emoto, Nassima Haramein czy Bruca Liptona. Odkrycia te mówią nam, że poprzez to jak postrzegamy i rozumiemy świat, oraz jakie towarzyszą temu emocje, zmieniamy nie tylko biologię i genetykę swojego ciała, ale również kreujemy świat wokół siebie. Teraz łatwo zrozumieć, dlaczego nasz umysł potrafi odmienić stan naszego zdrowia na lepszy lub gorszy (efekt placebo, nocebo). Kolejnym elementem potrzebnym do świadomego kreowania rzeczywistości jest zrozumienie koncepcji Frouda i Junga dotyczącej kluczowej roli podświadomości w tym procesie.To właśnie tam ukryte są zarówno twórcze jak i destrukcyjne uczucia i emocje nad którymi przeważnie nie mamy świadomej kontroli. Te odkrycia dają nam do ręki niesamowite narzędzie: współczesnego „Grala” - możliwość kreacji własnego życia. Naszą rolą jest nauczyć jak kontrolować i zmieniać emocje, negatywne nastawienie oraz programy zakodowane w naszej podświadomości. To pozwala inaczej widzieć otaczający nas świata. Co z kolei zmienia nasze życie.” Kacper Hefta, młody człowiek kierujący w Fundacji HeartsWorldWide grupą Remont, a jednocześnie zmagający się z chorobą powodującą konieczność poruszania się na wózku inwalidzkim, wyjaśnia te zagadnienia bardziej obrazowo: „Każdy żyjący i funkcjonujący organizm na planecie Ziemia posiada mózg i serce. Te dwa organy to najbardziej znaczące „domki” ludzkiej percepcji. Człowiek posiada takie możliwości, które pozwalają mu na kierowanie nimi za pomocą kierownicy o nazwie świadomość. I nie ma znaczenia w jakim stanie jest nasze ciało. Czy jesteśmy zdrowi, piękni, seksowni, otyli, sparaliżowani, na wózku czy nawet w trudnym stanie zespołu Parkinsona. Ponieważ każdy ma takie same narzędzia do wpływania na świat taki, jakim chcemy go widzieć.”. „Wiem – mówi Kacper- brzmi jak bajka, ale to wszystko, to zjawiska niematerialne, czyli nie można ich złapać, zobaczyć czy pomuskać. Zatem trzeba w nie uwierzyć, a jeśli w coś się uwierzy, to nada się temu sens. Kiedy się nada sens, wtedy możemy poznać prawdę wszystkiego”. Fundacja HeartsWorldWide działa od 2007 roku, aktualnie z siedzibą w Koszalinie przy ul. Andersa 26. Skupia się na pomocy głównie osobom z chorobami narządów ruchu, po wypadkach, w stanach śpiączek. Wokół założycielki Fundacji prezes Joanny Łysiak, osoby o wielkim sercu, skupiają się specjaliści, osoby udzielające potrzebującym pomocy psychologicznej, pedagodzy, logopedzi, rehabilitanci, lekarze medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej, masażyści i trenerzy rozwoju osobistego.


16 | Reportaż

14 – 20 sierpnia 2015

„Anderstend”, żeby zrozumieli Kiedy na człowieka spada nieszczęście, na przykład ciężka choroba, cały

sklepie (…) napotykam małe, załóżmy 3–letnie dziecko i rodzica. Kiedy się zbliżam, taki rodzic energicznie i trochę głośniej mówi do swojego dziecka – uważaj!, chodź tu!,

Kacper dużo podróżuje. Widzi, jak przygotowane są środki komunikacji, miasta i miasteczka na ludzi na wóz-

kach – głupie zdanie? Niestety nie. Bo ludzie wsadzili ten temat do jakiejś kwarantanny i ogrodzili pastuchem, na który się nawet nie sika, bo to boli (…).” „(…) niepełni myślą o niepełnosprawności jak o jakiejś klątwie, męczeństwie i wszyscy wokoło powinni takiego niepełnego traktować jak jakiegoś wybrańca narodu. (…) Są absolutnie przekonani, że

zejdź panu z drogi!, po czym łapie je za rączkę, odciąga to dziecko tak daleko, że robi mi przejazd o szerokości trzech metrów (…). Często czuję się jak biblijny Mojżesz, któremu rozstępuje się morze.” Rodzic daje dziecku sygnał taki, jak wtedy, kiedy przechodzą przez ulicę. Dziecko zapamięta: ten na wózku jest niebezpieczny. Są też teksty: nie patrz na tego pana. To boli, ale najbardziej Kacpra boli, że tak nauczone dzieci będą kiepskimi dorosłymi. Co jeszcze robimy źle w kontakcie z człowiekiem na wózku? Głaskamy go po głowie, bo przecież ma wzrost 10–, 11–latka. Roz-

kach. Raz lepiej, raz gorzej. Kiedy go coś wkurza, mówi to. Szuka wyjścia. Chce zaradzić. Jednego nie robi – nie utyskuje, nie skarży się, że jest źle. I namawia do tego innych. Także tych, jeżdżących na wózkach. – Mogą mnie krytykować, ale twierdzę, że każdy człowiek powinien nad sobą pracować. Robić tak, żeby być jak najbardziej niezależny. Spotykam się z „niepełnymi” i widzę, że są nastawieni na branie. Myślą: jeżdżę na wózku, niech mi wszystko dadzą. Czekają na pomoc zamiast coś robić. „Człowiek na wózku to to samo, co człowiek na nóż-

trzeba im bić brawo choćby dlatego, albo tylko dlatego, że żyją z tym ( …). Nie będę ukrywał, że kiedyś ja też tak funkcjonowałem, aż w końcu zrozumiałem, że takie marnotrawstwo życia do niczego nie prowadzi.” Już nie marnuje życia. Ćwiczy na siłowni do bólu, bo jak boli, to wiadomo, że się żyje. Wprowadził sobie dietę – je mięso i warzywa. – Mam wrażenie, że mój mózg lepiej pracuje, a przecież żeby coś zmienić, trzeba najpierw to coś zrozumieć. Rozwija się więc, czyta, uczy. Jest didżejem, bo kocha muzykę, działa w fundacji „Hearts WorldWide”, zamie-

czy o przenoszeniu gór. Człowiek skupia się na zdrowiu. Lekarze, leczenie, leki, kuracje te mniej i bardziej wiarygodne – od nowinek medycznych do znachorskich tradycji. Człowiek tak robi, chyba że jest Kacprem…

„Mam na imię Kacper. netyczna o nazwie Ataxia Friedreicha. Tylko nazwa jest ładna, taka profesjonalna (zawsze jestem dziwnie dumny za każdym razem, kiedy ją wymawiam). Cierpi na nią około 20 osób w Polsce. Polega na stopniowym hamowaniu produkcji cząsteczek energii w organizmie”. Tak Kacper Hefta zaczyna swoją opowieść w niedawno wydanej książce. Ale kto spodziewa się ckliwej historii chłopaka na wózku, którego choroba pokonała, szczerze się zdziwi. To książka o tym, z czym jeżdżący na wózku od kilku lat młody człowiek się nie zgadza. O traktowaniu „niepełnych” przez „pełnych”, o niepotrzebnej litości, wreszcie o „niepełnych”, któświatu nie dają. Bo Kacper, jako jeden z niewielu pewnie, nie pyta, co da mu świat, pyta, co on może podarować światu. I – jak się okazuje – może naprawdę wiele.

Na siedząco

Rzecz stała się 15 lat temu. Nastolatek zaczął się dziwnie zachowywać. – Przez dwa-trzy lata jeździłem do lekarzy do Trójmiasta. Szukali, szukali i nie mogli znaleźć. Podejrzenia były różne: że to stwardnienie rozsiane, że zanik mięśni, że Parkinson. Diagnozę postawiła pani genetyk, która zobaczyła mnie na korytarzu. Dzięki lekarce, która już wcześniej zetknęła się z tą nietypową chorobą, pobrali Kacprowi krew i wysłali ją do badań do Australii: – Byłem dumny, że moja krew zwiedziła drugą stronę globu – śmieje się Kacper. Diagnoza to dużo, ale najgorsze było przed nim. Nie chciał siąść na wózek, udawał, że jakoś sobie radzi, a w rzeczywistości przeszedł drogę przez mękę. – Kiedy już zacząłem chodzić na kostkach, bo stopy były wiotkie, i kiedy żeby zrobić krok, musieli za ramiona podtrzymywać mnie koledzy, poddałem się i siadłem na wózek. Nie dlatego, że bolało. Dlatego, że widziałem zmęczenie przyjaciół.

– Wstydziłem się wózka, nie godziłem się na niego. Nienawidziłem go. Ale z pozycji wózka zacząłem oglądać świat i ten świat mi się nie spodobał. Konsekwencją tego jest książka. Ale zanim ona powstała, zaczęło się życie niepełnego. Kacper zaczął studia na Politechnice Koszalińskiej, zamieszkał w akademiku i starał się, jak mógł, prowadzić studenckie życie. – Byłem lubiany, zapraszany na imprezy. Jeśli biba odbywała się gdzieś na wysokości, koledzy wnosili mnie z wózkiem. Piliśmy, gadaliśmy, ale z biegiem czasu zaczął się robić dystans. Moja choroba oddzielała mnie od nich coraz wyraźniej. Byłem wściekły. Na nią, na siebie. Każdy, w chwili zwątpienia, zadaje sobie pytanie: dlaczego ja? Kacper też je sobie zadawał, odpowiedzi nie otrzymywał, dlatego coraz częściej sięgał po alkohol. Jak to często bywa u młodych ludzi, alkohol przestał mu wystarczać. Już nie uspokajał, nie ratował, kiedy było źle. I wtedy przyszło zastanowienie – co robić?

Nie narzekać. Zmieniać

Umysły w klatkach

– Zacząłem interesować się ludzkim umysłem, czytałem wszystko o mózgu, jego działaniu, o świadomości i podświadomości, wreszcie łem temat i zastanawiałem się coraz bardziej. No i zacząłem się zmieniać. Choroba postępuje wolniej, kiedy ciało jest silne. Kacper zaczął jeździć na siłownię, zmienił dietę, kontrolował wszystko, co mogło wpływać na ciało i umysł. Zainteresował się autohipnozą i nauczył prowadzać w ten stan. – Wyszedłem z klatki stereotypów. Zmieniłem podejście. Nie mówiłem, że jestem biedny, nie biadoliłem. Zastanawiałem się, jak mogę się ulepszyć. Ulepszywszy siebie, zaczął ulepszać innych. Wtedy pojawił się pomysł napisania książki. Żeby wyjąć ludzkie umysły z ciasnych klatek. A że my, pełni, siedzimy w nich, można się przekonać, czytając Kacpra, który nie bawi się w konwenanse i wali między oczy: „jadąc na wózku po jakimś

Fot. Mariusz Czajkowski

Joanna Wyrzykowska

mawiamy, stojąc, a on musi zadzierać głowę. Tą pozycją wskazujemy – jesteśmy lepsi. Dorosłego faceta traktujemy jak biednego chłopca. Mówimy na ty. Traktujemy go infantylnie.

rza napisać drugą książkę, a ponad wszystko – chce pomagać innym. I to takim, którzy na pierwszy rzut oka nie zdają sobie sprawy, że potrzebują tej pomocy.

Uleczyć duszę

Kacper chce rozmawiać. Z każdym, kto ma w sobie jakieś pytania. Wie, że jest w stanie pomóc poukładać w głowie wiele. Każdemu, kto byłby chętny. Tym, którzy biadolą i narzekają, że pogoda, że praca, że mąż czy rodzic nie taki, a dzieci wredne chce pokazać, że mogą odnaleźć siebie w tym zgiełku. Pomóc znaleźć cel. Receptę na rozwój, a zarazem na szczęście. – Ludzie często nie wiedzą, ile dobrego w sobie mają. Marnują się, postępując wbrew logice. Zamykają w przekonaniu: nie dam rady, nie umiem, nie mogę. A mogą. I umieją. Trzeba tylko trochę pogrzebać w ich umysłach – śmieje się. Coś w tym jest, bo kiedy poprzebywa się z Kacprem trochę czasu, pojawia się sporo spraw do przemyślenia. Czy mogę zrobić coś, żeby moje życie było szczęśliwsze? Co mogę zrobić dla siebie? A może warto zastanowić się nad zmianą? Może przemyśleć, gdzie popełniam błąd? Pytania pojawiają się same, a Kacper radzi: – Dobrze nauczyć się autohipnozy. Wtedy wyłącza się mózg, który nie zajmuje się głupimi, mało ważnymi myślami. Odpoczywa, regeneruje się, przygotowuje na nowe wyzwania. – Wiesz, z czego bierze się depresja? – pyta Kacper przekornie. – Z czego? – Z pozytywnego myślenia. Unoszę brwi w niedowierzaniu: – Tak. Pomyśl, kiedy ktoś ci wmawia: zobacz, jaki świat piękny, tu zwierzaczki, tak kwiatuszki, słonko świeci, bądź szczęśliwa. A potem włączasz telewizor i widzisz te wszystkie nieszczęścia – depresja murowana. – Trzeba mieć świadomość, że świat jest różny i w sobie, a nie w nim szukać wyjścia. I jeszcze ci powiem, że niepełni są szczęśliwsi niż pełni. Ci ostatni zajmują sobie głowę pierdołami, że boli głowa albo brzuch, że pracować się nie chce, że kawa niedobra. Niepełny cieszy się, kiedomie. I to jest szczęście. • PS Sformułowania „pełni” i „niepełni” należą do Kacpra. Tłumaczy, że niepełnosprawny to wadliwy. A on wadliwy z pewnością nie jest.


60 SPOŁECZEŃSTWO

Fot. Archiwum Fundacji HWW

Fundacja Hearts World Wide SPISANy NA STRATy ADRIAN WRACA DO ZDROWIA

Rehabilitantka Agata Zioło i Adrian. Pierwsze ćwiczenia oznaczały dla obojga wielki wysiłek; dla Adriana także ból fizyczny przykurczonych mięśni.

Adrian po 6 tygodniach w Białogardzie i setkach godzin ćwiczeń

Adrian, leżąc po wypadku w koszalińskim szpitalu, schudł z 75 do 43 kilogramów. Uznany za „beznadziejny przypadek”, miał w końcu trafić do ośrodka opiekuńczego, gdzie ludzie przewlekle chorzy dobiegają swoich dni. Dzisiaj można z całą pewnością powiedzieć, że miał dużo szczęścia, bo zainteresowała się nim Fundacja Hearts World Wide.

a

AUTOR: ANDRZeJ MIeLCAReK

drian był po wypadku motocyklowym nieprzytomny. Trafił na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. Leżał tam kilka tygodni. Jego stan się nie poprawiał, więc 19-latek został przeniesiony na Oddział Zakaźny, gdzie są łóżka dla pacjentów z OIOM-u nie rokujących powrotu do zdrowia. Ostatecznie uznany za osobę w śpiączce i przypadek beznadziejny miał decyzją dyrektora szpitala zostać przetransportowany do ośrodka opiekuńczego w Tucznie. To finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia miejsce przeznaczone dla ludzi wymagających stałej opieki, ale nie ukierunkowane na rehabilitację pacjentów. Rodzina była temu przeciwna. Zaczęła szukać pomocy, gdzie się dało, nie chcąc, by chłopak opuścił koszaliński szpital. Sygnał o tej dramatycznej sytuacji trafił 7 stycznia br. do Fundacji Hearts World Wide. Joanna Łysiak, szefowa Fundacji, interweniowała w szpitalu, prosząc o odroczenie wykonania decyzji o przeniesieniu chorego do Tuczna. Chodziło zaledwie o kilka dni, bo tyle czasu było potrzeba na znalezienie miejsca w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym. Andrzej Kondaszewski, dyrektor szpitala, był nieugięty. Adriana przetransportowano do Tuczna. Fundacja jednak nie ustępowała. Ostatecznie znalazło się dla niego miejsce w Zakładzie Opiekuńczo-Pielęgnacyjnym Corda, który działa w ramach Szpitala Powiatowego w Białogardzie. Chłopak trafił tam 15 stycznia br. Prezes Joanna Łysiak mówi: – Jesteśmy ogromnie wdzięczni za pomoc władzom Koszalina i Białogardu, które udzieliły nam pomocy i pokazały, że w ważnych sprawach można znaleźć dobre rozwiązanie. Szczególnie serdecznie chcemy

podziękować zastępcy prezydenta Koszalina Tomaszowi Sobierajowi, który bardzo się zaangażował w sprawę i okazał dużo serca. Jak podkreśla Joanna Łysiak, słowa najwyższego uznania należą się pracownikom Cordy, którzy z oddaniem opiekują się Adrianem. Każdego dnia zapewniają mu dwie godziny zajęć rehabilitacyjnych. Kolejne zabiegi wykonują przy nim wolontariusze Fundacji (Kristoffer Kłoczko i Agnieszka Oleszkiewicz – codziennie po kilka godzin). Konsultacji specjalistycznych udzielają na zasadzie wolontariatu rehabilitanci Agata i Bartosz Zioło (przyjeżdżają z Kościerzyny), Bogusław Sokołowski (z Darłowa) oraz Mateusz Malinowski, który dotychczas czterokrotnie przyjeżdżał do Adriana aż z Ustronia k. Wisły, pokonał więc łącznie autem dystans 6400 km. Dzięki ich pracy chłopak wraca do sił. Już się komunikuje z otoczeniem. Ale potrzeba jeszcze przynajmniej pół roku, żeby stanął na własnych nogach. Joanna Łysiak komentuje: – Historia Adriana to dowód na to, że w naszym systemie ochrony zdrowia często zbyt wcześnie uznaje się, że nie można już nic zrobić, że sytuacja jest beznadziejna. Tymczasem niestandardowe podejście, energia, praca i serce wkładane w rehabilitację przynoszą efekty. Adrian wróci do aktywności. Oczywiście to kosztuje, w każdym znaczeniu. Potrzebne są pieniądze, czas, cierpliwość i ogromny wysiłek. Ale przede wszystkim serce! Koszty leczenia i rehabilitacji Adriana są duże. Pokrywają je prywatni darczyńcy wspierający Fundację, bo Adrian nie ma żadnych świadczeń społecznych, a sytuacja materialna jego rodziny, mieszkającej na wsi pod Sławnem, jest dramatyczna. Fundacja przyjmie z wdzięcznością każdą pomoc. Kto z Państwa chciałby wesprzeć ją finansowo, może zrobić to poprzez wpłatę na konto: 39 1020 4681 0000 1602 0053 1574.

Fundacja HeartsWorldWide www.heartsworldwide.org • e-mail: j.lysiak@heartsworldwide.org

numer konta: BPKOPLPW PL 39 1020 4681 0000 1602 0053 1574


WYDARZENIA

8

FUNDACJA HEARTS WORLD WIDE w mieleńskim ośrodku Syrena trwa drugi turnus edukacyjno-rehabilitacyjny zorganizowany przez Fundację Hearts world wide. Uczestniczy w nim 20 rodzin z dziećmi i nastolatkami dotkniętymi daleko posuniętymi porażeniami i innymi dysfunkcjami neurologiczno-ruchowymi. ekipa medyczna i rehabilitacyjna liczy tym razem 25 osób.

Fot. Annna Burzyńska

AUTOR: ANDRZEJ MIELCAREK

Przeprowadzenie turnusu było możliwe dzięki wsparciu sponsorów i oddaniu kilkudziesięciu wolontariuszy. Tradycją turnusów (na początku i końcu) jest wspólne, „rodzinne” zdjęcie wszystkich uczestników.

p

raca podczas turnusu dotyczy nie tylko pacjentów, ale także ich rodzin. Fundacja przyjęła bowiem założenie, wyróżniające ją spośród większości organizatorów podobnych działań, że celem są nie tylko zabiegi rehabilitacyjne i dwutygodniowe usprawnianie podopiecznych. Równie ważne jest to, co dzieje się z rodzicami i opiekunami. Dostają oni instruktaż, jak samodzielnie, w warunkach domowych dalej prowadzić ćwiczenia. Wszystko po to, by podtrzymać efekt intensywnego dwutygodniowego wysiłku. Gotowość do samodzielnego prowadzenia żmudnej rehabilitacji dziecka i determinacja są istotnymi kryteriami kwalifikującymi do udziału w turnusach fundacji. Mieleński turnus poprzedziły konsultacje medyczne, prowadzone m.in przez dr Garimę Khazanchi, lekarkę z Indii, specjalistkę medycyny ajurwedyjskiej, która pracowała także podczas poprzedniego turnusu w Dąbkach. Jednym z poddanych konsultacjom pacjentów był Kacper Hefta, student Politechniki Koszalińskiej. Kacper Hefta cierpi na bardzo rzadką, ale nieuleczalną chorobę genetyczną (ataxia Friedreicha), która prowadzi do postępującego zwyrodnienia niektórych części układu nerwowego, a także mięśnia sercowego. Naukowcy wciąż nie wynaleźli na nią skutecznego leku. Kacper Hefta jest niezwykle dzielnym młodym człowiekiem. Funkcjonuje jak jego rówieśnicy – uczestniczy w zajęciach, udziela się społecznie. Korzysta z każdej szansy zajęć rehabilitacyjnych, aby nie tracić resztek sprawności.

Jednym z pacjentów konsultowanych przez dr Garimę Khazanchi był koszaliński student, Kacper Hefta.

Fundacja HeartsWorldWide www.heartsworldwide.org • e-mail: j.lysiak@heartsworldwide.org

numer konta: BPKOPLPW PL 39 1020 4681 0000 1602 0053 1574


5858 SPOŁECZEŃSTWO SPOŁECZEŃSTWO

Fundacja FundacjaHearTs HearTsworld worldwide wide UCZYMY UCZYMYSIę SIęNAWZAJEM NAWZAJEM

Delegacja Fundacji została zaproszona na tradycyjne wesele jednego z krewnych dra dra Partapa Chauhana Delegacja Fundacji została zaproszona na tradycyjne wesele jednego z krewnych Partapa Chauhana Niedawna wizyta przedstawicieli Fundacji Hearts World Wide w Indiach (jej(jej koszty pokryNiedawna wizyta przedstawicieli Fundacji Hearts World Wide w Indiach koszty pokryli uczestnicy wyjazdu z prywatnych kieszeni), przyniosła konkretne efekty. Turnusy rehabili uczestnicy wyjazdu z prywatnych kieszeni), przyniosła konkretne efekty. Turnusy rehabilitacyjne fundacji wspierać będą specjaliści z ośrodka Center w New Dehli. Rozpolitacyjne fundacji wspierać będą specjaliści z ośrodkaJiva Jiva Center w New Dehli. Rozpoczyna się również systematyczna wymiana wiedzy na temat rehabilitacji między Fundacją czyna się również systematyczna wymiana wiedzy na temat rehabilitacji między Fundacją a Jiva Center. a Jiva Center.

w

AUTOR: ANDRZEJ MIELCAREK AUTOR: ANDRZEJ MIELCAREK

– konsultanci i wolontariusze Fundacji. Zaprezentowali łaściciel JivaJiva Center, dr Partap Chauz Ustronia) – konsultanci i wolontariusze Fundacji. Zaprezentowali łaściciel Center, dr Partap Chau-z Ustronia) stosowane przez Fundację metody pracy. Szczególne zainteresohan,han, ponad rok przyglądał się dziazainteresoponad rok przyglądał się dzia- stosowane przez Fundację metody pracy. Szczególne gospodarzy wzbudziły polskie doświadczenia w zakresie łalności Fundacji Hearts World Wide wanie gospodarzy wzbudziły polskie doświadczenia w zakresie łalności Fundacji Hearts World Widewanie osób znajdujących się się długo w śpiączce (metoda i badał jej wiarygodność. Chodziło wybudzania osób znajdujących długo w śpiączce (metoda i badał jej wiarygodność. Chodziłowybudzania Talara) i usprawniania osób dotkniętych różnymi deficytami szczególnie o stwierdzenie, czy czy nie nieprof.prof. Talara) i usprawniania osób dotkniętych różnymi deficytami szczególnie o stwierdzenie, Ostatecznie ustalono, że podczas turnusów rehama ma do czynienia z organizacją nastaneurologicznymi. Ostatecznie ustalono, że podczas turnusów rehado czynienia z organizacją nasta-neurologicznymi. organizowanych przez Fundację Hearts World Wide wioną na zysk. Ostatecznie stwierdził, bilitacyjnych organizowanych przez Fundację Hearts World Wide wioną na zysk. Ostatecznie stwierdził,bilitacyjnych konsultantami będą lekarze z Jiva Center, a z kolei wypracowane że jest zainteresowany współpracą i wymianą doświadczeń. konsultantami będą lekarze z Jiva Center, a z kolei wypracowane że jest zainteresowany współpracą i wymianą doświadczeń. fundację know howhow stanie się standardem w pracy dwóch Doktor Chauhan jest jest człowiekiem, prowadzącym rozległe inte-inte-przez przez fundację know stanie się standardem w pracy dwóch Doktor Chauhan człowiekiem, prowadzącym rozległe ośrodków rehabilitacyjno-edukacyjnych, jakie mają powstać rów-rówresy.resy. Samo jego Jiva Center zatrudnia ponad 200 lekarzy, specjaSamo jego Jiva Center zatrudnia ponad 200 lekarzy, specja- ośrodków rehabilitacyjno-edukacyjnych, jakie mają powstać w Polsce (najprawdopodobniej w Sierakowie Sławieńskim) listów medycyny ajurwedyjskiej. Dlaczego więcwięc tak tak istotne byłobyłonolegle nolegle w Polsce (najprawdopodobniej w Sierakowie Sławieńskim) listów medycyny ajurwedyjskiej. Dlaczego istotne i w Dehli. stwierdzenie, że fundacja jest organizacją non profit? Otóż ma to stwierdzenie, że fundacja jest organizacją non profit? Otóż ma to i w Dehli. poboczną korzyścią z pobytu delegacji Fundacji związek z zasadami, jakimi w życiu kieruje się dr Z jedNieoczekiwanie poboczną korzyścią z pobytu delegacji Fundacji związek z zasadami, jakimi w życiu kieruje się Chauhan. dr Chauhan. Z jed- Nieoczekiwanie w Indiach było poznanie oryginalnej metody edukacyjnej stosonej nej strony zarabia m.in. na prowadzeniu ośrodków medycznych stosostrony zarabia m.in. na prowadzeniu ośrodków medycznych w Indiach było poznanie oryginalnej metody edukacyjnej w publicznej szkole prowadzonej przez rodzinę Chauhana. i produkcji leków, a z adrugiej ludzie, których nie nie staćstać na leczenie, wanej w publicznej szkole prowadzonej przez rodzinę Chauhana. i produkcji leków, z drugiej ludzie, których na leczenie,wanej metody jest jest sprawujący funkcję dyrektora szkoły Ameryotrzymują od niego pomoc za darmo. Jak Jak to możliwe? – Doktor Par-Par-Autorem Autorem metody sprawujący funkcję dyrektora szkoły Ameryotrzymują od niego pomoc za darmo. to możliwe? – Doktor Steven Rudolph. Do Do szkoły uczęszczają dzieci od 3. tap tap wyjaśniał namnam to wtoten sposób: „w naszej części świata ludzie kanin Steven Rudolph. szkoły uczęszczają dzieci oddo 3. 18. do 18. wyjaśniał w ten sposób: „w naszej części świata ludziekanin życiażycia (1200 osób). Program nauczania jest jest tak skonstruowany, zamożni płacą za leki i leczenie dużo więcej niż są warte i stąd (1200 osób). Program nauczania tak skonstruowany, zamożni płacą za leki i leczenie dużo więcej niżone są one warte i stądrokuroku w wieku 12 lat świadomie wybrać dalszy profil biorą się potrzebne fundusze; jeślijeśli działa się zsięsercem, pieniądze by uczeń w wieku 12był lat w byłstanie w stanie świadomie wybrać dalszy profil biorą się potrzebne fundusze; działa z sercem, pieniądzeby uczeń kształcenia (szerzej na ten temat napiszemy w kolejnym wydaniu zawsze się znajdą” – relacjonuje Joanna Łysiak, prezes Fundacji Hezawsze się znajdą” – relacjonuje Joanna Łysiak, prezes Fundacji He- kształcenia (szerzej na ten temat napiszemy w kolejnym wydaniu „Prestiżu”). Najprawdopodobniej Fundacja zorganizuje latem obóz artsarts World Wide. „Prestiżu”). Najprawdopodobniej Fundacja zorganizuje latem obóz World Wide. młodzieżowy, podczas którego polscy pedagodzy będą mogli się Do Jiva Center pojechali także dr Andrzej Żytkowski z Łodzi (neuDo Jiva Center pojechali także dr Andrzej Żytkowski z Łodzi (neu- młodzieżowy, podczas którego polscy pedagodzy będą mogli się przyjrzeć metodzie opracowanej przez Stevena Rudolpha. rolog, rehabilitant, anestezjolog) i Mateusz Malinowski (rehabilitant rolog, rehabilitant, anestezjolog) i Mateusz Malinowski (rehabilitant przyjrzeć metodzie opracowanej przez Stevena Rudolpha.


SPOŁECZEŃSTWO 59 Medycyna ajurwedyjska Od końca lat 70. XX wieku jest oficjalnie uznana przez Światową Organizację Zdrowia. Jej korzenie tkwią w starożytnej tradycji hinduskiej, według której człowiek jest jednością ciała, umysłu i ducha; dlatego lecząc go, trzeba brać pod uwagę wszystkie te trzy wymiary (podejście holistyczne). System ajurwedyjski praktykowany jest współcześnie głównie w Indiach i na Sri Lance. Łączy elementy diety, detoksykacji, ćwiczeń fizycznych, praktyki leczenia psychiki i stanu emocjonalnego oraz ziołolecznictwa. Sam system należy praktykować ciągle, a nie tylko się nim leczyć.

Mateusz Malinowski, dr Andrzej Żytkowski i prezes Joanna Łysiak prezentują dr Partapowi Chauhanowi kombinezon stosowany w Polsce do rehabilitacji osób z porażeniami neurologicznymi Turnus w Mielnie Dyrektor Steven Rudolph

Dyrektor Steven Rudolph

W dniach od 20 kwietnia do 5 maja br. w ośrodku Syrena w Mielnie Fundacja Hearts World Wide organizuje kolejny turnus rehabilitacyjno-edukacyjny. Będzie w nim uczestniczyło 20 rodzin z dziećmi i nastolatkami dotkniętymi daleko posuniętymi porażeniami. Ekipa medyczna i rehabilitacyjna liczy tym razem 25 osób. Praca podczas turnusu dotyczy będzie nie tylko pacjentów, ale także ich rodzin. Fundacja przyjęła Dr Garima Khazanchi bowiem założenie, wyróżniające ją spośród większości organizatorów podobnych działań, że celem są nie tylko zabiegi rehabilitacyjne i dwutygodniowe usprawnianie podopiecznych. Równie ważne jest to, co dzieje się z rodzicami i opiekunami. Dostają oni instruktaż, jak samodzielnie, w warunkach domowych dalej prowadzić ćwiczenia. Wszystko po to, by podtrzymać efekt intensywnego dwutygodniowego wysiłku. Gotowość do samodzielnego prowadzenia żmudnej rehabilitacji dziecka i determinacja są istotnymi kryteriami kwalifikującymi do udziału w turnusach fundacji. Podczas mieleńskiego turnusu konsultacji udzielać będzie m.in dr Garima Khazanchi, hinduska lekarka, specjalistka medycyny ajurwedyjskiej, która pracowała także podczas poprzedniego turnusu w Dąbkach. Tym razem dr Khazanchi oraz szef rehabilitacji Fundacji Mateusz Malinowski mają propozycję dla osób wspierających Fundację. W przeddzień turnusu (19 kwietnia br.) będą udzielać bezpłatnych konsultacji w gabinecie rehabilitacji i masażu leczniczego PHYSIS pani Agnieszki Jachowskiej, który mieści się w Domu Lekarza (ul. Piłsudskiego 45). Bliższe informacje można uzyskać pod nr tel. 512 108 288.


UDANY PIERWSZY TURNUS

R

E

K

L

A

M

A

Rehabilitant Mateusz Malinowski instruował mamy, jak powinny wykonywać ćwiczenia ze swymi dziećmi. Później powtarzały zabiegi już samodzielnie.

Specjalne uprzęże rehabilitacyjne mają zastosowanie w usprawnianiu ruchowym osób po porażeniu mózgowym.

turnusu była również hinduska specjalistka medycyny ajurwedyjskiej.

w w w. b r i l l a n t p a r t n e r. c o m


Wydarzenia

Udany pierwszy turnus Tu sukces nie mieści się w żadnych zwyczajnych ramach. Jest wielki, jeśli ktoś zrobi pierwszy samodzielny krok. Jest duży, jeśli dziecko jest w stanie przekręcić się na bok albo przez kilka chwil utrzymaćtywno sz głowę. I nic tu nie przychodzi samo.

Moment podziękowania. Nie wszyscy sponsorzy mogli tego wieczoru przyjechać do Dąbek.

N

14 | PRESTIŻ | GRUDZIEŃ 2012

arodziny dziecka z niepełnosprawnością, zwłaszcza głęboką, całkowicie zmieniają życie rodziny. Najpierw jest szok i bunt: dlaczego my, dlaczego nasze dziecko? Potem strach: czy sobie poradzimy, czy udźwigniemy ten ciężar? Później przychodzi świadomość, że całe życie będzie odtąd koncentrować się wokół istoty całkowicie od nas zależnej i że w gruncie rzeczy my stajemy się również zależni od niej. Psychologowie podkreślają, że to próba ekstremalna. Nie powinno więc dziwić, że rodzice reagują na nią rozmaicie. Bywa, że szybko odnajdują się w nowych realiach, podejmując trud opieki i rehabilitacji dziecka. Bywa jednak również tak, że frustracja przeradza się w rezygnację albo ucieczkę od problemu – związki się rozpadają (najczęściej odchodzą mężczyźni), pojawia się alkohol jako sposób rozładowania napięcia, to „inne” dziecko jest izolowane od otoczenia. Najgorzej, kiedy towarzyszy temu jeszcze brak wiedzy, bieda i odrzucenie przez środowisko. Tylko przyglądając się z bliska rodzinom, w których są dotknięte niepełnosprawnością dzieci można zrozumieć, ile męstwa trzeba, by zaakceptować sytuację i odnaleźć na nowo radość życia. Tym bardziej, że zinstytucjonalizowany system opieki medycznej i społecznej oferuje tym rodzinom niewiele. Przede wszystkim nie zapewnia dostępu do rehabilitacji w takim stopniu, jaki byłby on potrzebny. Często rodzice sami docierają do wiedzy, jak można pomóc dziecku, ale nie są w stanie tej pomocy zapewnić, bo nie mogą liczyć na jej opłacenie w ramach ubezpieczenia a nie stać ich na Pukają więc wszędzie. Do stowarzyszeń i fundacji. Samodzielnie organizują zbiórki pieniężne. Łapią się każdej iskierki nadziei.

takiej właśnie chęci dzielenia się doświadczeniem wyrosła, kierowana przez koszaliniankę, Joannę Łysiak, fundacja Hearts WorldWide (http:// www.heartsworldwide.org/). Pani Joanna sama poznała, co to znaczy być rodzicem dziecka z porażeniem. Zderzyła się również z murem tradycyjnego podejścia do tego problemu. Lekarze, choć działo się to w bardziej niż Polska zaawansowanej cywilizacyjnie Danii, nie dawali jej synowi szans na uzyskanie sprawności. Ona się jednak zaparła, szukała różnych form terapii, ale przede wszystkim włożyła w rehabilitację Martina ogrom zaangażowania i pracy. I osiągnęła to, czego chciała: jej syn stał się w pełni sprawnym człowiekiem, samodzielnie radzącym sobie w życiu. Podczas listopadowego turnusu edukacyjno-rehabilitacyjnego fundacji HeartsWorldWide, jaki odbył się w Dąbkach w ośrodku GeoVita, pracę z czternaściorgiem podopiecznych z całej Polski prowadziła ponad dwudziestoosobowa ekipa rehabilitantów i wolontariuszy. Chociaż należałoby raczej napisać, że praca dotyczyła i podopiecznych, i ich rodziców. Fundacja przyjęła bowiem założenie, wyróżniające ją spośród większości organizatorów podobnych działań, że celem są nie tylko zabiegi rehabilitacyjne i dwutygodniowe usprawnianie dzieci. Równie ważne jest to, co dzieje się z rodzicami i opiekunami. Dostają oni instruktaż, jak samodzielnie, w warunkach domowych dalej prowadzić ćwiczenia. Wszystko po to, by podtrzymać efekt intensywnej dwutygodniowej pracy. Już po turnusie docierają do Fundacji sygnały, że jego efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Rodzice niespełna rocznej Ani piszą, że ich dziecko, któremu specjaliści w Centrum Zdrowia

Fundacja HeartsWorldWide www.heartsworldwide.org• e-mail: j.lysiak@heartsworldwide.org

numer konta: BPKOPLPW PL 39 1020 4681 0000 1602 0053 1574


Wydarzenia

„Rodzinne” zdjęcie kadry i uczestników turnusy (brakuje części rehabilitantów i usprawnianych przez nich dzieci, bo w innej sali trwały w tym czasie zajęcia)

16 | PRESTIŻ | GRUDZIEŃ 2012

Dziecka nie dawali szans na normalny rozwój a jednocześnie nie umieli wskazać przyczyny problemów, umie się samodzielnie przekręcać z pleców na brzuszek, a jego mięśnie stają coraz mocniejsze. Kilkulatek, który nigdy nie stał samodzielnie, opanował tę umiejętność i jak tak dalej pójdzie, to kiedy zrobi samodzielnie pierwsze kroki dostanie od Fundacji w formie przyrzeczonej nagrody pierwszy rowerek. ich rodzinom dzięki darowiznom i innym formom wsparcia od ludzi dobrego serca (w przypadku wspominanego tu turnusu z 14 rodzin tylko trzy były w stanie samodzielnie opłacił koszty, za resztę zapłaciła Hearts WorldWide). Nic więc dziwnego, że na zakończenie pracy w ośrodku GeoVita fundacja i jej podopieczni podziękowali

Przed przystąpieniem do zabiegów rehabilitacyjnych każdy uczestnik turnusu przechodził dokładne badania lekarskie. Wykonywali je m.in. dr Marek Kużel (neurolog dziecięcy z Gdańska) i dr Andrzej Żytkowski (specjalista rehabilitacji i anestezjolog z Łodzi)

sponsorom. Nie wszyscy zaproszeni mogli przyjechać, ale wśród obecnych ze szczególnymi słowami wdzięczności spotkali się: państwo Emilia i (Viva Italia sp. z branEdyta i Włodzimierz Kosińscy (ranczo Mustafa w Bobolinie). Sercem” odebrał wielki przyjaciel fundacji – Stein Christian Knutsen (Firmus Group). Fundacja przygotowuje się do kolejnego turnusu edukacyjno-rehabilitacyjnego. Wciąż zbiera fundusze na realizację swojej misji. Przyjmuje z wdzięcznością każdą formę wsparcia. Także Państwo mogą przyczynić się do tego, by łańcuch dobrych serc stawał się coraz dłuższy i silniejszy.

Stein Christian Knutsen, wypróbowany przyjaciel Fundacji,


D

Ludzie

Cuda się zdarzają

Miałam szczęście – w tej walce o rza rodzinnego, który zaszczepił we mnie wiarę w potęgę medycyny naturalnej, stosowanej oczywiście jako uzupełnienie tradycyjnego leczenia. Dzięki częstym zawodowym wyjazdom do Chin nauczyłam się akupresury, nowego sposobu żywienia, medytacji. Znajomi i rodzina patrzyli na mnie jak na osobę szaloną. W tamtych czasach to wszystko było nowością. Wiele rzeczy robiłam intuicyjnie, eksperymentowałam. Stawiałam przed synem nowe zadania. Na przykład zapisałam go na tenis. Trener powiedział, że Martin nie będzie grał, nie da sobie rady, a on dał. Na korcie poruszał się nieporadnie, ale grał. Dzięki temu czuł się „pełnowartościowy”. Momenty zwątpienia? Były nie raz. Nie dość, że walczysz o dziecko, musisz jeszcze się zmagać z nietolerancją. Pewnego dnia syn wrócił ze szkoły z płaczem: „mamo, czemu mi nie powiedziałaś, że jestem kaleką?”. Nie mogłam tego tak zostawić. To był czas, gdy Martin jeszcze chodził koślawo, na palcach. Na najbliższej wywiadówce poprosiłam rodziców, aby wytłumaczyli swoim dzieciom, jaki problem ma Martin, ale oni stwierdzili, że to nie ich sprawa. Poszłam więc do szkoły, spotkałam się z kolegami syna. Opowiedziałam im o jego operacjach, codziennych ciężkich ćwiczeniach, i że jeśli mu pomogą, któregoś dnia będzie chodził tak jak oni. Udało się. Koledzy zaproponowali mu nawet stanie na bramce, co wcześniej było poza jego zasięgiem. Finał? Po wielu latach wytężonej rehabilitacji, którą często sama prowadziłam w domu, ale także dzięki pomocy cudownych ludzi i metod syn stał się sprawnym, wspaniałym mężczyzną. Dziś jest zdrowy, szczęśliwy. Ma 25 lat, pracuje i studiuje. Jest dowodem na to, że niemożliwe jest możliwe.

Tuż po studiach pedagogicznych, z mężem ekonomistą, wyjechała do Danii. – Kiedy opuszczaliśmy kraj, byłam w ciąży. Ania urodziła się w Danii. Dość szybko zaszłam w kolejną ciążę i wtedy zaczęły się problemy – wspomina. Lekarze po zrobieniu badań twierdzili, że ciążę trzeba usunąć, bo istnieje zagrożenie, że urodzi się dziecko niepełnosprawne. „Ma pani przecież jedno zdrowe, po co pani niepełnosprawne?” Trzykrotnie zachęcano ją do aborcji, ale Joanna się nie zgodziła. – Bardzo chciałam tego dziecka. Wiedziałam, że będzie syn. Martin. Rozmawiałam z nim, kiedy był jeszcze w brzuchu: „Nie martw się, synku, zagramy wszystkim na nosie”. Nadzieję dali mi przyjaciele, dziś słynni profesorowie onkologii z Gdańska. Mieszkali u nas, gdy brali udział w kongresie w Kopenhadze. Zerknęli w dokumentację Powrót do Koszalina medyczną ciąży i orzekli: wyniki wynikami, ale cuda się zdarzają. Radość z wyzdrowienia syna Martin urodził się w 28. tygozbiegła się z rozpadem małżeńdniu ciąży, ważył niewiele ponad Jako szefowa fundacji wydeptuje ścieżki do wszelkich miejsc, stwa Joanny. Wróciła do rodzinkilogram. Lekarze zdiagnozowali skąd może pochodzić wsparcie dla jej podopiecznych. Tutaj z prof. nego Koszalina bez majątku, bez u niego porażenie mózgowe, nie Jerzym Buzkiem podczas niedawnego spotkania w Sopocie pracy. – Kilka dni po rozwodzie dawali szans na prawidłowy rozsiedziałam w domu przerażowój. – System duński oferował mi sprzęt do opieki nad niepełnosprawnym synem, lecz pomocy w zna- na nowymi realiami. Ktoś puka, otwieram, a to bezdomny Zyga, na lezieniu metody na usprawnienie go – już nie. A ja się uparłam, że rauszu: „Szanowna pani, za parę groszy wysprzątam obejście”. A ja Martin będzie sprawny. Chciałam go rehabilitować, ale wiedziałam, w szloch, przecież nie miałam pieniędzy. Zyga natychmiast wytrzeźże moja skromna pensja pedagoga nie wystarczy. Postanowiłam, że wiał, stanął na baczność i zaproponował: „Będę pani pomagał za darmo”. I tak bezdomny zaczął wspierać dawną bogaczkę. Była to lekcja muszę zostać kobietą bogatą. siły człowieka, który nie mając nic, dał z siebie wszystko. Kolejnym moim aniołem okazała się córka Ania, wtedy piętnastoWszystko dla syna letnia. Nauczyła mnie oszczędzać, kupować w lumpeksie. Ubłagała, Niebawem tak się stało. Joanna pięła się po szczeblach kariery. bym nie wracała do wielkiego biznesu; zaczęłam pracować jako konPracowała jako tłumacz, handlowiec, a po trzech miesiącach została dyrektorem koncernu produkującego odzież na rynki Europy, Azji chunki wystarczało. i krajów arabskich. – To było wyzwanie, ale zawzięłam się, że dam Los można odmienić łam. Wszystko dla syna – podkreśla. – Codziennie pracowali z nim Joanna postanowiła, że rozpocznie nowe życie. takie, w którym terapeuci, rehabilitanci. Psychicznie rozwijał się świetnie, ale miał kłopoty z siadaniem, chodzeniem. Nosił kask, bo często upadał. Le- spełni swe marzenie o pomaganiu innym. – Nie mogłam bezczynkarze sugerowali wózek inwalidzki, nie zgodziłam się. Potem w doku- nie patrzeć na cierpienie rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci, na mentacji wydanej przez Królewski Szpital w Kopenhadze znalazłam które lekarze wydali wyrok. Wiedziałam, że ich los można odmienić! adnotację: „Matka jest niezrównoważona, ponieważ uważa, że jej Jeździłam po całej Polsce do dzieci potrzebujących pomocy, ściągałam do nich najlepszych terapeutów, lekarzy medycyny tradycyjnej dziecko będzie zdrowe”.

15 | PRESTIŻ | PAŹDZIERNIK/LISTOPAD 2012

om Joanny Łysiak w Koszalinie. Istny zwierzyniec: dwa psy – Zuzia i Antoś, trzy koty – Filemon, Bonifacy, Tygrys, trzy żółwie, królik Harry, rybki, gadająca papuga Fredek. A do tego – piękny ogród (Joanna uważa, że czarodziejski), otwarte serca gospodarzy, uśmiech, gościnność. Tu zawsze jest czas dla potrzebujących. – Nie trzeba mieć worka pieniędzy, aby przytulić drugiego człowieka, szepnąć mu parę miłych słów, dodać wiary i nauczyć go radzić sobie z problemami – uważa Joanna. Była jedynaczką, córką znanego architekta. Rozpieszczoną, zarozumiałą, ale o wrażliwym sercu. Rozdawała swoje zabawki, dzieliła się śniadaniem w szkole, broniła słabszych i nie rozumiała, dlaczego jedni mają, a drudzy nie.


Ludzie

Ludzie

i niekonwencjonalnej. Cieszyłam się, że z czasem ich stan się poprawia. Tym żyłam. – Miłość? Nie myślałam, że jeszcze ją spotkam. Aż po roku zobaczyłam u kolegi zdjęcie Roberta. Powiedziałam, że to mój przyszły mąż. Po prostu wiedziałam, czułam, że to ten. Kolega przyjechał do mnie w odwiedziny z Robertem, a już od następnego dnia postanowiliśmy być razem. Obydwoje byliśmy po rozwodzie, po czterdziestce. On bez wahania zrezygnował z pracy w Szczecinie, gdzie zajmował poważne stanowisko. Wolał żyć skromniej, ale ze mną, w Koszalinie. Ślub miał być taki „po naszemu”. Znajoma działająca w grupie rekonstrukcyjnej pożyczyła nam stroje z epoki Napoleona. Ceremonia odbyła się w starej kuźni w Sierakowie Sławieńskim. Nie bez powodu. W tej wsi miesiącami charytatywnie uczyłam angielskiego, żeby ludzie umieli się dogadać z zagranicznymi turystami. A jeszcze wcześniej – pomogłam szesnastoletniej Ani. Historia Ani

Fundacja W czym tkwi tajemnica odwróconego losu? Trzeba wiele miłości i ogromu pracy. Joanna uważa, że dziecko ma szansę, gdy wie, że jest kochane i ktoś o nie walczy. Już nawet nie jest w stanie zliczyć, ile razy walczyła o takie dusze jak Ania. Jednak pięć lat temu doszła do wniosku, że to za mało. – Trzeba pomagać nie setkom, a tysiącom dzieci. Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie – uznała. Tak w 2007 roku powstała fundacja HeartsWorldWide (ang. serca dookoła świata). – Udało mi się „uzbierać” wiele takich serc, bezinteresownych ludzi dobrej woli, którzy pomagają innym. porażeniem mózgowym, wodogłowiem, w śpiączce spowodowanej urazem mózgu. Każdy „przypadek” jest traktowany indywidualnie, a efekty terapii graniczą z cudem. Psychoterapeuci, psycholodzy, logopedzi, rehabilitanci, neurolodzy, którzy współpracują z fundacją, są najlepszymi specjalistami na świecie w swoich dziedzinach. Tak jak profesor Jan Talar, specjalista od wybudzania ze śpiączki wegetatywnej. To on uratował Darię z Katowic, która po wypadku przez wiele miesięcy pozostawała w śpiączce. Rodzice otrzymali w szpitalu informację, że dziewczynka ma martwy pień mózgu i nic z niej nie będzie. W ostatniej chwili dowiedzieli się o istnieniu fundacji Joanny. – Wezwałam na pomoc profesora Talara. Ten ściągnął Darię helikopterem do swej kliniki w Bydgoszczy i w ciągu kilku dni wybudził

16 | PRESTIŻ | PAŹDZIERNIK/LIST OPAD 2012

– Było tak. Zobaczyłam ją przypadkiem, w sklepie. Siedziała na wózku inwalidzkim. Nasze oczy spotkały się, więc się przedstawiłam: „Jestem Asia, a ty?”. „Ania”. „O, tak jak moja córka” – ucieszyłam się. Zaczął się dialog: „Aniu, masz porażenie mózgowe?”. „Tak”. „Mój syn też miał, a jednak chodzi”. Na to ona: „Chciałabym chodzić, ale przecież to niemożliwe”. „Udowodnię ci, że możliwe”. I zaczęło się. Wizyty u zaprzyjaźnionych lekarzy, terapeutów, dobieranie najskuteczniejszych metod rehabilitacji. Ania dostała sprzęt po moim synu, często też mieszkała u nas w domu, dużo z nią pracowaliśmy. Kiedyś nie umiała zawiązać sznurowadeł, jadła ręką zamiast sztućcami, przy wstawaniu z wózka pomagały jej dwie osoby. Była „zagłaskana” przez rodzinę. U nas spotkała się z konsekwencją. Chcesz chodzić – ćwicz. Chcesz się kiedyś umawiać na randki, a nie możesz sama stać? – nie

bój się, że upadniesz, próbuj utrzymać się w pionie. Po kilku latach systematycznej pracy Ania wstała z wózka! Dziś chodzi o kulach. Tylko dlatego, że za mało ćwiczy. Jeśli bardziej się postara, może wyrzucić te kule. Ale to jej wybór. Natomiast dojrzała, jest samodzielna, marzy o studiach. Znając Anię, wiem, że da radę. A przecież kiedyś – zdaniem lekarzy – nadawała się tylko do szkoły specjalnej.

- W Robercie znalazłam partnera i przyjaciela, który wspiera i akceptuje moją misję. Bez niego nie dałabym rady – mówi Joanna.


Ludzie

Wśród współpracowników

Ślub z Robertem

ją ze śpiączki. Potem dziewczynka przeszła wiele operacji, rehabilitacja była trudna, ale przyniosła efekt. Daria skończyła gimnazjum ze świadectwem z czerwonym paskiem! A miała nie żyć.

18 | PRESTIŻ | PAŹDZIERNIK/LISTOPAD 2012

Przyszywane dzieci

i małym dzieckiem z akademika, bo nie płacił. Zmarł mu ojciec, który przysyłał pieniądze. Podjechałam pod akademik: „Pakujcie się, jedziecie do mnie”. Mieszkali z nami dwa lata, aż Noro znalazł pracę. – Co na to mąż? Żartuje, że w naszym domu ruch jak na autostradzie. Aby ograniczyć koszty, biuro fundacji też mieści się w domu, prowadzi je moja przyjaciółka Czarna Kaśka, jest jeszcze Ruda Kaśka, która pomieszkuje tu po ciężkich przejściach i poważnej chorobie. Często wpada też Kamil, fotograf który od początku towarzyszy z aparatem wszystkim działaniom fundacji – mówi Joanna. – Skąd mamy pieniądze na działalność? Poszukując wsparcia, tra-

Uratowanych dzieci przybywało nie tylko na koncie fundacji, ale także w prywatnym życiu Joanny. – To los rzucał nam je w ramiona – uważa Joanna. – Znajomy lekarz zapytał, czy mogłabym zatrudnić w zakładzie, którym zarządzałam, dziewiętnastoletnią Ewelinę. Miała trudne życie. Dzieciństwo spędziła na ucieczkach z patologicznego własnych kieszeni, domu, by uniknąć awantur, poniżania, bicia. Straciła dwa lata szkoły, lekarzy i a teraz nie miała pracy i dachu nad głową. Zaprosiłam Ewelinę do sporadycznie wspierają nas sponsorzy, ale potrzeby podopiecznych moje dwa przerastają nasze możliwości. Gdy na jakiś czas zrezygnowałam psy położyły łapy na jej ramionach. I spojrzały mi głęboko w oczy. Już z pracy, by zająć się wyłącznie fundacją, cała pensja Roberta szła na wiedziałam, że Ewelina u nas zostanie. Zapytałam ją, o czym marzy. Odpowiedziała cichutko, że chciałaby zdać maturę i pójść na studia. Rozpłakałam się, przeraziłam, że to koniec. Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do gościnnego pokoju: „Od dziDobro wraca siaj to jest twój pokój, jesteś na prawach córki, której zadaniem jest spełniać swoje marzenia”. O naszych problemach dowiedzieli się mieszkańcy Sierakowa SłaPo tygodniu Ewelina zapytała, czy może odwiedzić ją brat. No i następny strzał w serce – Tobiasz. Zastraszony, nieufny, zaniedbany. wieńskiego. Któregoś dnia przyjechała do nas – pożyczonym autem Potrzebowaliśmy czasu, aby nam zaufał. Był nieletni, więc nie mógł – Krysia, mama Ani, tej, którą postawiliśmy na nogi. Przywiozła jajka, chleb, ziemniaki, kury, chciaz nami zamieszkać. Po szkole ła zostawić pieniądze. Ludzie, przychodził do nas, jadł, odrabiał którzy utrzymują ze skromnego lekcje, a na noc musiał, niestety, gospodarstwa, dzielili się tym, co wracać do „domu”. Aż napisał do Pomagamy dzieciom uwierzyć, że świat jest piękny – oto mają! To wystarczyło, abym znów siostry SMS-a, że w pokoju jest 5 misja fundacji Hearts WorldWide. nabrała siły. Zwłaszcza że kolejny stopni, a dzień wcześniej został Fundacja organizuje m.in. turnusy rehabilitacyjne, na -któ szlachetny człowiek okazał nam poturbowany. Nie wytrzymałam, rych bliscy i opiekunowie dzieci dotkniętych porażeniem serce. Zaoferował nam swoją zabrałam go do nas. Szybko rozmózgowym lub z innego powodu niesamodzielnych uczą działkę, całe dwanaście hektarów. poczęliśmy starania, by zostać się, jak można prowadzić intensywną rehabilitację w- wa Zastrzegłam: „Nie mam z czego rodziny zastępczą. Udało się. runkach domowych. Według Joanny Łysiak maksymalne zapłacić”. Usłyszałam: „Pani Asiu, Dziś jesteśmy dumni z naszych zaangażowanie bliskich, ich ciężka codzienna praca z dzieć niech pani dalej robi te dobre rzedzieci. Tobiasz dostał się do techmi wsparta wiedzą specjalistów może przynieść rezultaty, czy”. l jak tu nic przeznaczyć tego nikum informatycznego. Ewelina które z punktu widzenia tradycyjnej medycyny wydają się miejsca na czynienie dobra? Za zamierza studiować architekturę. nie do osiągnięcia. trzy lata postanie tam HolistyczKolejnym „przyszywanym” Nie wszystkie rodziny stać na udział w turnusach szkole ne Centrum Edukacji i Rehabidzieckiem Joanny został Noro, niowych. Z myślą o nich fundacja zbiera fundusze od spon litacji. Dla wszystkich potrzebustudent z Maroka. – Poznałam sorów. W zamian ofiarne firmy otrzymują od Hearts Worl jących dzieci na świecie. Są tacy, go, gdy tłumaczył coś dla nas na dWide honorowy certyfikat „Biznes z Sercem”. którzy nie dowierzają. Mam to arabski. Po miesiącu przypadgdzieś. W to, że Martin wyzdrokiem się spotkaliśmy, byt załamawieje, też nie wierzyli. I co? ny. Właśnie wyrzucono go z żoną Fundacja HeartsWorldWide www.heartsworldwide.org• e-mail: j.lysiak@heartsworldwide.org

numer konta: BPKOPLPW PL 39 1020 4681 0000 1602 0053 1574 Tekst ukazała się również na łamach miesięcznika „Claudia”

Katalog hww cały  
Katalog hww cały  
Advertisement