Page 1

East Midlands News

|

Free Monthly Newspaper

|

www.empp.co.uk

|

March 2014

|

No 83

Musisz zarobić £149 na tydzień Premier Cameron ogłosił, że europejscy imigranci będą kwalifikować się na otrzymywanie zasiłków w UK, jeśli wykażą dochód w wysokości co najmniej £149 na tydzień.przez okres trzech miesięcy. Beata Polanowska

P

róg dochodowy będzie obowiązywać od 1 marca br. Kwota £149 została wybrana dlatego, że jest to wysokość dochodów, od której brytyjski Urząd Skarbowy zaczyna pobierać od osób pracujących składki na ubezpieczenie. Osoby zarabiające poniżej tej sumy takich opłat nie

W tym wydaniu: Wiadomości regionalne Szkoła w Loughborough Heritage project Dzień kobiet Pierwsza pomoc Spotkanie z policją Jak założyłem pasiekę

odprowadzają. Nie uiszczają tym samym składek, które później są brane pod uwagę przy przyznawaniu bądź naliczaniu zasiłku dla bezrobotnych, rodzinnego, zapomogi ‘child tax credit’ oraz innych zasiłków. Osoby, których zarobki nie osiągną progu £149 na tydzień, zostaną poddane testowi, który wykaże, czy przyjechały do UK w celu podjęcia

str.2-5 str.6 str.8-11 str.10 str.12 str.13 str.14

pełnego zatrudnienia. Jeśli testu nie zaliczą, będą musiały czekać trzy miesiące, zanim będą mogły ubiegać się o zasiłek dla bezrobotnych. W roku finansowym 2014/15 wysokość progu dochodowego wzrośnie do £153 na tydzień. Decyzja o wprowadzeniu progu dochodowego dla imigrantów europejskich została podjęta w minionym roku. Jest to jeden z kolejnych kroków na ograniczenie dostępu do brytyjskich zasiłków imigrantom z krajów UE. Propozycje tej zmiany oraz zmian wprowadzonych wsześniej i dotyczących zasiłku dla bezrobotnych oraz dofnansowania ‘Housing Benefit’ poddawano intensywnym debatom w ostatnich miesiącach 2013r., kiedy to Brytyjczycy przygotowywali się na przyjazd Bułgarów i Rumunów. Zdaniem rządu Camerona obywa-

tele państw członkowskich UE mogą zbyt łatwo liczyć na wspacie brytyjskiego systemu socjalnego. Ministrowie podtrzymują, że prawo do wolnego przemieszczania się nie może oznaczać, że obywatele Europy posiadają automatyczne prawo do otrzymywania zasiłków w krajach UE, który sobie obiorą jako docelowy. Prawo unijne podaje, że pracownikiem jest osoba, która posiada ‘genuine and effective employment’ czyli prawdziwe i efektywne zatrudnienie. Zdaniem rządu brytyjskiego takie określenie jest za mało precyzyjne, dlatego też ministrowie zaadoptowali je do własnych potrzeb. Zapewniają, że wprowadzane zmiany nie mają na celu wygospodarowania oszczędności w brytyjskim skarbie państwa. Chodzi tu o ochronę dostępu do brytyjskich zasiłków oraz jednoczesne

ograniczenie napływu imigrantów do UK. Według informacji podanych przez BBC imigranci z UE stanowią tylko 2% osób pobierających zasiłek dla bezrobotnych w UK. Obserwacja ta skłania nas zatem do poszukiwania innych powodów wprowadzanych zmian. W maju br. mieszkańcy Wielkiej Brytanii ruszą do urn, by głosować na radnych do samorządów lokalnych oraz na posłów do europarlamentu. Partia Camerona, czyli Torysi, nie chcą stracić głosów na rzecz antyeuropejskiej i antyimigracyjnej UK Independency Party (UKip). Obywatele polscy mieszkający w Wielkiej Brytanii mogą wziąć udział w obu elekcjach po uprzednim wpisaniu się na rejestr wyborczy (electoral register). n


2

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

Plan zakazu palenia tytoniu w samochodach

REKLAMA

Radni urzędu hrabstwa Nottingham z zadowoleniem przyjęli propozycję zmian do proponowanej ustawy o rodzinach i dzieciach. Zmiana dotyczy palenia papierosów w samochodach, które z wejściem w życie ustawy, stałoby się przestępstwem. Radna urzędu hrabstwa Joyce Bosnjak, przewodnicząca komitetu do spraw zdrowia i dobrego samopo-

czucia, powiedziała, że wie, że większość rodziców nie pali w samochodzie przy dzieciach, ale zmiana ma pomóc tym dzieciom, których rodzice nie przykładają uwagi do zdrowia swoich pociech i palą tytoń w ich towarzystwie. Dodała: „Zagrożenie biernym paleniem jest powszechnie wiadome, ale warto wielokrotnie powtarzać,

że w tak małym, zamkniętym pomieszczeniu, jakim jest samochód, otwarcie okna nie wystarczy, aby pozbyć się szkodliwego dymu papierosowego. Zmiana prawa pomoże ochronić nasze dzieci przed skutkami biernego palenia i ograniczyć palenie na terenie Nottinghamshire.” n

które rozpoczęły się 15 lutego, nieznacznie wpływają na ruch na ulicy Mansfield Road, choć pasy ruchu zostały zredukowane. Pieniądze na sfinansowanie udoskonaleń dróg zostały częściowo przekazane Urzędowi Miasta Nottingham z Departamentu Transportu oraz Sustrans, organizacji charytatywnej, która ma za zadanie zachęcić i umożliwić obywatelom podróżowanie pieszo, rowerem czy transportem miejskim. Wjazd na

skrzyżowanie od strony Forest Road West i Mapperley Road jest przez okres robót niemożliwy. Roboty rozpoczęły się w czasie przerwy szkolnej, w czasie kiedy ruch uliczny jest mniejszy, aby remont miał jak najmniejszy wpływ na ruch uliczny. Prace renowacyjne odbywają się w godzinach od 9.3015.30 i ponownie od 18.30 do 23.00, czyli poza godzinami szczytu. n

Nottingham

Kluczowe skrzyżowanie w remoncie Zmiany mają nie tylko polepszyć nawierzchnię drogi, ale przede wszystkim znacznie ulepszyć poruszanie się rowerzystom jak i pieszym. Sześciotygodniowe prace,

Drodzy czytelnicy, Wiosnę już czuć w powietrzu. Wszyscy stajemy się radośniejsi, przygotowując się do zrzucenia ciepłych palt oraz do długich spacerów i zabaw na świeżym powietrzu. Z ulgą żegnamy deszczową zimę, ciesząc się, że w tym roku nie doświadczyliśmy tęgich mrozów, i że nie było opadów śniegu, zazwyczaj paraliżujących brytyjskie służby drogowe. Spokój w świecie przyrody nie przekłada się jednakże na spokój polityczny. Zakończyły się protesty w Kijowie. Ukraina przeżywa obecnie okres wielkich zmian. Jej przywódcy muszą podjąć decyzję o utrzymaniu kraju w całości lub też jego podziale na Ukrainę pro-zachodnią i na część pro-rosyjską. Muszą też poradzić sobie z napięciami społecznymi, jakie mogą się pojawić na kolejnym etapie wypracowywania nowego porządku. Z naszego polskiego doświadczenia wiemy, że pamięć o pomordowanych współrodakach nie przemija i jej ból sprawia, że trudno jest osiągnąć spokój i społeczne porozumienie. Na Wyspach Brytyjskich toczą się zawzięte debaty na temat odseparowania Szkocji od Wielkiej Brytanii w przededniu przygotowań do szkockego referendum. Premier UK David Cameron publicznie nawołuje, aby Szkocja się nie odłączała. Apeluje nie tylko do mieszkańców Szkocji ale i ich potomków mieszkających na całym świecie, aby namawiali swoich krewnych do głosowania za pozostaniem częścią Zjednoczonego Królestwa. Brytyjczycy nie kończą przedstawiać argumentów, które mogłyby nakłonić Szkotów do pozostania częścią UK, takich jak np. utrzymanie brytyjskiej waluty. Ich zdaniem jeśli Szkocja się odłączy, to nie powinna używać brytyjskiego funta. Podobnie z członkostwem w UE. Jeśli Szkoci nie pozostaną w The Signpost to Polish Success

East Midlands po Polsku Tennyson, Unit B, Forest Road West, Nottingham NG7 4EP 0115 97 81 396 info.empp@empp.co.uk www.empp.co.uk

UK, to nie powinni korzystać z brytyjskiego członkostwa w UE i muszą podjąć własne kroki, zmierzające do przyjęcia ich do Wspólnoty. Nawet gwiazdy estrady takie jak David Bowie biorą udział w obecnej kampanii. Jego słowa: „Szkocjo nie odłączaj się” zostały odczytane na scenie podczas ceremonii Brit Awards w Londonie. Szkoci w odpowiedzi na brytyjskie argumenty ripostują, że to oni zachowają dostęp do złożysk ropy naftowej oraz gazu, rozciągajcych się na północny wschód od ich wybrzeży pod dnem Morza Północengo. Alex Salmond, premier Szkocji, wychodzi z propozycją debaty z Davidem Cameronem, premierem UK, na co Cameron się nie zgadza. Opinia publiczna uważa, że obawia się przegranej. Obserwatorzy światowi obawiają się że odłączenie Szkocji może pociągnąć za sobą nasilenie ruchów separatystycznych w innych częściach świata, np. w Katalonii, stanowiącej integralną część Hiszpanii. W obecnym wydaniu zachęcamy do szczególnej lektury naszych artykułów historycznych, nawiązujących do wydarzeń wywołanych przez zawieruchę II Wojny Światowej. Nawiązujemy do czasów zsyłki na Sybir i wędrujemy z naszymi bohaterami po świecie, aż docieramy do Wielkiej Brytanii i tu śledzimy ich życie do czasów obecnych. Utrwalamy w ten sposób bardzo ważny wycinek historii, po to, by ocalała dla nas – najnowszej generacji Polaków, która od 2004r. współtworzy polską społeczność w Nottingham i East Midlands. Chętnych, którzy chą wiedzieć więcej o historii Polonii w Nottingham i East Midladns zapraszamy do odwiedzenia naszej wystawy w dniach 11.04.14. – 23.05.14r. w Bibilotece Głównej w Nottignham. Życzymy miłej lektury Beata Polanowska

EDITOR-IN-CHIEF: Dr Beata Polanowska, editor@empp.co.uk, tel. 0115 97 00 442. CONTENTS: Agnieszka Kloc (agnieszka.kloc@empp.co.uk)

Anna Maria Chmara (anna.chmara@empp.co.uk) Dorota Radzikowska (dorota.radzikowska@empp.co.uk Karolina Tomalik (karolina.tomalik@empp.co.uk), Piotr Domański (piotr.domanski@empp.co.uk), Peter Brown, Joanna Cox, Beata Gorzkiewicz, Przemek Hamala, Małgorzata Kaczorowska, Danuta Kantyka, Dariusz Misiołek, Teresa Nowicka, Marcin Orlecki, Julia Pomianowska, Monika Savage, Artur Sobczak, Edyta Szromnik, Małgorzata Twarowska, Marianna Wielgosz, Anna Zawisza, Barbara Żurawel ADVERTISING: Piotr Domański (adverts@empp.co.uk) tel. 0115 97 81 396 DTP: Piotr Domański (dtp@empp.co.uk)

BI UR O TH E SI GN P OST TO P OL I SH SUC CES S: P OR AD Y I I N F OR M ACJE

Agnieszka Kloc, Dorota Radzikowska info.sps@empp.co.uk, tel. 0115 97 00 446 W OLON TAR IAT

Karolina Tomalik volunteering@empp.co.uk Czynne: poniedziałek - czwartek

East Midlands po Polsku jest miesięcznikiem wydawanym przez organizację charytatywną na rzecz nowoprzybyłych Polaków

The Signpost to Polish Success Wszelkie prawa zastrzeżone. Redakcja zastrzega sobie prawo skracania, redagowania oraz publikowania na łamach nadesłanych materiałów. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych.


www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

3

Mansfield

Polscy uczniowie obchodzili Dzień Holocaustu Beata Gorzkiewicz

REKLAMA

Fot. Suzy Meeson

Fot. Nottingham Forest FC

P

od koniec stycznia br., w Nottinghamshire County Council w Nottingham, odbyła się uroczystość poświęcona wszystkim ofiarom Holocaustu. Spotkanie zostało zorganizowane w ramach ogólnokrajowego Dnia Holocaustu. Pośród wielu ważnych gości – ofiar holocaustu, radnych, nauczycieli, i wielu innych, znalazło się siedmioro uczniów St Philips Neri and Primary School z Mansfield. Dzieci zostały wybrane na reprezentantów szkoły na podstawie swoich prac semestralnych poświęconych II wojnie światowej. W tym zacnym gronie najlepszych znalazło się dwoje polskich uczniów – Zosia Gorzkiewicz i Krystian Zapal. Oboje włożyli mnóstwo czasu i pracy w swoje projekty, co zostało zauważone przez nauczycieli i dyrektora szkoły. Wielką niespodzianką dla dzieci był prywatny obiad z Przewodniczącym Rady Nottinghamshire County Council Johnem Allinem i jego żoną. Zarówno Zosia jak i Krystian zgodnie przyznali, że ten wyjazd był wyjątkowym przeżyciem. Są bardzo dumni z faktu, iż mogli

Zosia (druga od prawej), Krystian (trzeci od lewej) reprezentują szkolę

Radek Majewski w SPS

wziąć udział w takim wydarzeniu i reprezentować swoją szkołę. „Poza tym, były tam pyszne ciastka!” dodaje Zosia. Suzy Meeson, przedstawicielka szkolnej rady rodziców, która wraz z dziećmi uczestniczyła w uroczystości, powiedziała, „Udział w

W lutym redakcję East Midlands Po Polsku odwiedził utalentowany piłkarz Radek Majewski. Grający w drużynie Nottingham Forest „Raddy” udzielił wywiadu w ramach projektu realizowanego przez The Signpost to Polish Success o polskim dziedzictwie kulturowym

takim wydarzeniu to wielki zaszczyt dla szkoły, a rodzice wyróżnionych uczniów mogą być z nich bardzo dumni. Dzieci zaprezentowały się w zabawny ale i wzruszający sposób.” n

w East Midlands „Our History – Our Story”. Radek Majewski przekazał na wystawę cenne eksponaty, które wraz z wieloma innymi przedmiotami będzie można obejrzeć podczas wystawy w bibliotece głównej w Nottingham już od 10 kwietnia. n


4 REKLAMA

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

Narodowy Tydzień Astronomii

Dorota Radzikowska

J

owisz (ang. Jupiter) to piąta w kolejności oddalenia od Słońca i największa planeta Układu Słonecznego. To zazwyczaj wszystko co wiemy na temat Jowisza – wiedza większości z nas ogranicza się do tej postawowej zdobytej w szkole. Każdego, kto chce wiedzieć więcej, zapraszamy do Sherwood Observatory na Open Evening. 8 marca od 18.45 do 23.00 pasjonaci astronomii będą mieli możliwość obserwacji planety na profesjonalnym sprzęcie. Open evening organizowany jest w ramach Narodowego Tygodnia Astronomii, któremu towarzyszy szereg imprez i spotkań. Tegoroczny tydzień astronomii skupia się na obserwacji planety Jowisz.

Program przewiduje wstępną prezentację o planecie a następnie obserwację i dalsze ciekawostki. Obserwatorium dysponuje dużym teleskopem oraz kilkoma mniejszymi, każdy więc będzie miał okazję poczuć się jak astronom. Obok Jowisza będzie można obejrzeć Księżyc oraz gwiazdozbiory, przy założeniu, że pogoda dopisze. Scott Creed z Mansfield and Sutton Astronomical Society mówi: „Będzie nam bardzo miło spotkać czytelników ‘East Midlands po Polsku’. Mamy wsród członków reprezentatntów wielu krajów, lecz żadnego Polaka. Mam nadzieję, że to się zmieni po 8 marca. Zapraszamy także na wieczór nauki obsługi teleskopów. Jeśli ktoś ma teleskop ale nie umie go ustawić, może był to prezent świąteczny

albo urodzinowy, możemy w tym pomóc 5 marca w godzinach 19.3021.30. Tego dnia wstęp do obserwatorium jest bezpłatny. 8 marca natomiast amatorzy astronomii dowiedzą się, jak za pomocą fal radiowych wykryć meteor, który przebił atmosferę, bedą mogli zadać pytania dotyczące układu słonecznego i tego co się znajduje poza nim, czy spytać o życie w kosmosie. Odpowiedzi mogą być zaskakujące.” Organizatorzy proszą, aby ciepło się ubrać. Wstęp na Open Evening 8 marca jest płatny – dzieci (do 16 lat) symboliczny funt, dorośli (powyżej 16 lat) 5 funtów. Przewidziany jest poczęstunek. Dokładny adres: Sherwood Observatory, Coxmoor Road, Sutton-in-Ashfield, Nottinghamshire, NG17 5LF. n

Metoda Callana w Leicester Izabela Stachnik

N

auka języka angielskiego metodą Callana polega na konwersacji. Nauczyciel zadaje pytania poszczególnym uczestnikom lekcji, a oni odpowiadają. Nauczyciel powtarza po uczniach każdą odpowiedź. Cała sekwencja ma przebiegać szybko. Jeśli uczeń nie nadąża - nie rozumie, nie pamięta lub nie potrafi skonstruować odpowiedzi odpo-

wiednio szybko, nauczyciel podpowiada mu kolejne frazy. Następnie odpowiedź jest kilkakrotnie powtarzana przez kolejnych studentów. Każda lekcja zaczyna się od powtórki. W zależności od stopnia przyswojenia materialu przez grupę, nauczyciel wprowadza odpowiednią ilość nowych zagadnień. Cały kurs jest podzielony na 11 etapów – tzw. stage. Każdy etap kończy się testem. Materiał jest bardzo sprytnie opracowany w taki sposób, że na kolejnych etapach nauki pojawiają się elementy z poprzednich faz rozbudowane o nowe słownictwo, dzięki czemu uczeń na okrągło poznaje nowe słowa i powtarza stare. Metoda Callana nastawiona jest na naukę języka poprzez konwersacje i wymaga systematyki w uczęszczaniu na zajęcia. Opuszczenie jednej czy dwóch lekcji pod rząd nie jest problemem, bo materiał jest powtarzany i można go nadrobić, ale więcej nieobecności stwarza zaległości. Niestety za pomocą tej metody nie nauczymy się sami tego, co może nam przekazać nauczyciel na lekcji. Jeśli nie chodzimy na zajęcia tracimy tak lekcję jak i pieniądze. Edu Owls Limited otworzył nową szkołę języka angielskiego dla dorosłych w Leicester. Szkoła prowa-

dzi kursy ESOL ucząc metodą Callana. Jest to jak na razie jedyna taka placówka w mieście. Zajęcia prowadzone są w Fullhurst Community College przy Imperial Avenue Road w tygodniu popołudniami i do południa w soboty. Nauka języka angielskiego metodą Callana pozwala w szybki sposób pokonać bariery komunikowania się w obcym języku i odnaleźć się w nowym środowisku. Jest to szczególnie ważne dla Polaków, którzy często przyjeżdżają do Anglii z bardzo słabą znajomością języka angielskiego, przez co jest im bardzo trudno samodzielnie znaleźć jakąkolwiek pracę i załatwić podstawowe sprawy urzędowe czy socjalne. Nowa placówka edukacyjna ma za zadanie spełnić oczekiwania lokalnej Polonii i w znaczny sposób pomóc jej się odnaleźć i usamodzielnić. Szczegóły oferty znajdują się na stronie www.eduowls.com n

Spotkanie z policją. Więcej informacji na stronie 13


www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

Trzymaj kciuki za polskich kandydatów Dziewięcioro Polaków pozytywnie przeszło pierwszy etap rekrutacji do pracy w policji. Bogusława Motylska

P

ierwszym etapem była rozmowa kwalifikacyjna. Zdawalność na tym poziomie według ogólnonarodowych statystyk wynosi 50%. Kandydaci polskiej narodowości w tegorocznej rekrutacji do Nottinghamshire Police poszczycić się mogę zdawalnością znacznie powyżej przeciętnej tj.75%. Na przełomie października i listopada ubiegłego roku Nottinghamshire Police rozpoczęła akcję zachęcania reprezentantów mniejszości etnicznych i narodowych do wzięcia udziału w rekrutacji. Zainteresowanych m.in. z Polski zaproszono na seminaria informacyjne, podczas których przyjmowano zapisy na bezpłatny program przygotowujący do procesu rekrutacyjnego do Policji w Wielkiej Brytanii. Informację o spotkaniu pomogli rozpowszechić The Signpost to Polish Success (SPS) i Polski Kościół p.w. Matki Bożej Częstochowskiej w Nottingham. Ksiądz proboszcz parafii, Krzysztof Kawczyński, umieścił szczegółowe informacje o seminarium w informatorze parafialnym. Główne spotkanie odbyło się w październiku, w God’s Yard Vineyard Church, Nottingham. Kościół pękał w szwach od potencjalnych kandydatów z różnych środowisk mniejszościowych. Po sukcesie pierwszego seminarium szybko zorganizowano kolejne, w listopadzie w Loxley House, Nottingham. Przedstawiciele różnych funkcji Nottinghamshire Police prezentowali wady i zalety swojego zawodu. John Hammond, odpowiedzialny za postępowanie sprawdzające i

ochronę informacji niejawnych, szczegółowo wyjaśnił proces, któremu standardowo poddawani są kandydaci. O swoich doświadczeniach opowiadali kandydaci, którym udało się pozytywnie przejść ostatnią rekrutację do Nottinghamshire Police. Chief Constable Chris Eyre osobiście zachęcał Polaków do wzięcia udziału w rekrutacji. Wiele osób miało wątpliwości, czy spełniają wymagane kryteria. Jeden z kandydatów zastanawiał się: „Nie jestem pewien, czy punkty na moim prawie jazdy, mimo że są już przedawnione, mają jakiś wpływ na odczyt przy rekrutacji.” Inny zadał pytanie o wymóg bycia rezydentem Wielkiej Brytanii przez co najmniej trzy lata, potrzebny do postępowania sprawdzającego kandydata: „Czy jest to organiczenie bezwzględne, czy raczej są możliwe wyjątki w uzasadnionych okolicznościach?” Niestety zdarzyły się przypadki, że kandydat z doborowymi referencjami, umiejętościami i doświadczeniem nie spełniał wymaganych kryteriów. Jan Dobrucki, który nie spełniał wymogu rezydencji w Wielkiej Brytanii przez co najmniej trzy lata, powiedział: „Mimo wszystko pójdę na spotkanie rekrutacyjne poznać osoby odpowiedzialne za rekrutację i choć bardzo bym chciał pracować w policji, to niestety wygląda na to, że na razie muszę swoje odczekać, pomimo referencji.” W większości przypadków jednak obawy okazywały się nieuzasadnione. Program przygotowawczy do rozmowy kwalifikacyjnej obejmował zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktykę. Potencjalni kandydaci brali udział w sesjach informacyj-

nych, zajęciach interaktywnych, praktykowaniu odpowiedzi na pytania rekrutacyjne przy użyciu preferowanej przez policję metodologii, dostępna była również pomoc z językiem angielskim i matematyką. Seminarium i proces przygotowawczy dla kandydatów koordynuje Joanne Ratchford. „Joanne traktuje sesje bardzo poważnie. Czułam się jak u dyrektora „na dywaniuku”, kiedy raz nie odrobiłam pracy domowej.” powiedziała jedna z kandydatek, Arleta Olejarz. Każdemu z kanydatów przydzielony został „mentor”, którego rolą było dostarczać wsparcie merytoryczne i emocjonalne kandydatom. Starali się oni jednocześnie motywować, nakierowywać oraz oferować konstruktywny krytycyzm. Łukasz Węgrzyn powiedział: „Mamy naprawdę duże wsparcie od Joanne i innych, w piątek poznam swojego mentora. To już ostatnie tygodnie przed moim interview. Mam jeszcze sporo rzeczy do utrwalenia i przygotowania, ale jestem dobrej myśli. Poza tym jestem pod wrażeniem, jak wiele dowiadujemy się na tych spotkaniach.” Praca Łukasza przyniosła pozytywne efekty i obecnie przygotowuje się on do kolejnego etapu rekrutacji. Rozmowy kwalifikacyjne odbyły się pod koniec stycznia w kwaterze głównej Nottinghamshire Police, Sherwood Lodge w Arnold. Joanne Ratchford podsumowała pierwszy etap przygotowań jako sukces. Dziewięcioro kandydatów z Polski ma już za sobą jeden z etapów. Trzymamy za nich kciuki i zachęcamy do dalszej pracy przy kolejnych etapach. n

5


6

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

Mała szkoła, duże możliwości

Fot. Karolina Tomalik

Pilna nauka pod okiem Anny Dubas Krasuskiej

Karolina Tomalik

S

zkoła w Loughborough powstała już w latach 50-tych, ale musiała ulec samoistnemu zamknięciu z powodu braku chętnych. Dopiero kiedy do miasta zaczęła przyjeżdżać nowa Polonia, ożył pomysł reaktywacji placówki. Być może do tej pory niewiele osób wiedziało o jej istnieniu, ale szkoła jest, działa i ma się świetnie. Jest w niej nawet miejsce na inicjatywy ze strony uczniów. Reaktywacja szkoły miała iście świąteczny charakter, jako że wszystko zaczęło się od jasełek.

Szkoła została ponownie otwarta pięć lat temu. Dyrektor Anna Rucka, która objęła wtedy stery, jest dziś dumna, że spontaniczna decyzja przyniosła tak dobre efekty: „Po jednej mszy pewna pani podeszła do mnie i zapytała, czy moje dzieci nie zechciałyby występować w jasełkach. Okazało się, że była to pani Bożena Adamek, żona prezesa Polskiego Klubu, która wcześniej prowadziła polską szkołę. Mimo że placówkę zamknięto, tradycja jasełek pozostała. Pamiętam, że bardzo ucieszyłam się z jej zapytania ponieważ bardzo chciałam żeby moi synowie kontynuowali naukę języka polskiego jak i tradycji.” Po uroczystości jasełek nawiązał się dialog na temat ponownego otwarcia szkoły. Lokal był, ten zapewniony przez Polski Klub, pomoc ze strony doświadczonych i życzliwych osób też była. W efekcie, szkoła zaczęła działać w lutym 2009, na próbę. Liczyła wtedy około 20 uczniów. „Chcieliśmy sprawdzić, czy podołamy wszystkim obowiązkom i czy będą chętni,” wspomina dyrektor. Ksiądz z kościoła w Loughborough pomagał ogłaszać, że szkoła jest i zaprasza wszystkich chętnych.

„Początki były dość ciężkie. Powoli stawialiśmy pierwsze kroki, aby wszystko było jak najlepiej zorganizowane,” mówi dyrektor Rucka. W czerwcu zorganizowali z sukcesem pierwszą imprezę, którą był dzień dziecka. Obecnie w szkole, która działa z ramienia Polskiej Macierzy Szkolnej, uczy czterech nauczycieli i są zorganizowane cztery klasy. Z roku na rok uczniów przybywa i dziś szkoła liczy ich 40. Najmłodsi mają cztery lata, a najstarsi to ci w wieku 11-12 lat. Szkoła przygotowuje także do egzaminów GCSE. Od otwarcia placówki zmienili się nauczyciele i przybyli nowi. W międzyczasie dyrektor Rucka, która przyjechała do UK w 2007r., zdobyła wykształcenie pedagogiczne i od czterech lat pracuje w angielskim przedszkolu. „Kiedy zaczynałam moją przygodę z polską szkołą nie miałam wykształcenia pedagogicznego, ale zawsze praca w przedszkolu była moim marzeniem.” Motywację i pasję czuć w powietrzu, a w sobotnie poranki budynek Polskiego Klubu tętni życiem. Po zajęciach w szkole działa sekcja karate i sekcja tańca. Natomiast w środy wieczorem o godz. 19.00 instruktorka tańca Magdalena Dąbrowska prowadzi zajęcia dla dorosłych. Jest też biblioteka, w której znajduje się wiele starszych, ale jakże przydatnych elementarzy. „Biblioteka jest naszym priorytetem. Mamy szczęście ponieważ znalazły się osoby spoza szkoły, które chętnie zajmują się jej rozwojem,. szukaniem kontaktów z bibliotekami w Polsce i sprowadzaniem nowych książek oraz katalogowaniem tego co posiadamy. Czekamy tylko, aż prezes klubu pomoże w zagospoda-

rowaniu pomieszczenia przeznaczonego na bibliotekę oraz wyposażenia go w półki i odpowiednie meble,” dodaje z nadzieją dyrektor. Nie tylko dorośli w Loughborough są pomysłowi, także uczniowie szkoły już zdradzają swój talent do nowych inicjatyw i realizują własne pomysły. Uczniowie najstarszej klasy prowadzą sklepik, którego pomysłodawcą był 11-letni Jakub Rucki. Obecnie uczniowie dzielą się pracą i co miesiąc inna osoba prowadzi sklepik. Jest to świetna lekcja odpowiedzialności. Uczniowie chętnie angażują się i znakomicie wywiązują z tego obowiązku, często jednak z pomocą rodziców. Uczniowie biorą także udział w Wierszowisku i dumnie reprezentują placówkę w konkursach pozaszkolnych. “Naszym celem jest nie tylko nauczanie dzieci. Chcielibyśmy stworzyć młodą Polonię tak samo silną, jak to było kiedyś, o czym wiele słyszałam z opowiadań. Tamci Polacy spotykali się, organizowali imprezy i wiele się działo. Cieszy mnie, że rada rodziców jest coraz bardziej liczna. Jestem szczęśliwa, że nawet osoby z zewnątrz chcą pomagać. Rozwijamy się malutkimi krokami. Czuję, że jesteśmy silniejsi jako Polonia,” stwierdza dyrektor szkoły. Pani Rucka jest zadowolona, że rodzice coraz bardziej angażują się w działanie szkoły i oni sami wystawiają placówce same piątki. Katarzyna Bogacz, mama 5-letniego Oliwera, potwierdza, że syn bardzo chętnie wstaje do szkoły w sobotnie poranki: “Zapisałam syna do polskiej szkoły żeby miał kontakt z Polonią, polskim językiem, z rówieśnikami, żeby nauczył się polskich piosenek.” Daria Medycka Pacucha, 30, jest bardzo zadowolona ze szkoły. “Za-

leży mi, żeby dzieci mówiły i czytały po polsku. Tu obchodzą polskie święta, uczą się o polskich tradycjach, biorą udział w uroczystościach, które zawsze będą pamiętały.” Mama 5-letniej Amelii i 4-letniego Dawida dodaje: “Chętnie wstają, bo wiedzą, że spotkają swoich kolegów, a na przerwach wspólnie się pobawią. Podziwiam nauczycieli tej szkoły.” Zarząd szkoły tworzą wszystkie nauczycielki. To one decydują o rodzaju podręczników wykorzystywanych podczas zajęć. Aby rozprawić się z funduszami szkoły z pomocą przychodzi księgowa. Finanse placówki to składki wpłacane przez rodziców i dochody z imprez. ,,Problemem jest to, że nie mamy funduszy, aby płacić nauczycielom. Oni pracują od serca, dają z siebie bardzo wiele, poświęcają swój czas i dużo pracy,” dodaje pani dyrektor. Anna Dubas Krasuska przyjechała do UK w marcu ubiegłego roku. Od września uczy w polskiej szkole, co stało się przez zupełny przypadek. Absolwentka historii Uniwersytetu Wrocławskiego pojawiła się w placówce, aby zapisać do niej swojego syna. Szybko okazało się, że będzie dla szkoły kolejną pomocną dłonią. Uczy języka polskiego dzieci w wieku 5-7. ,,Najtrudniejsze dla mnie jest to, aby zapanować nad tym, że jednak dzieci zaczynają myśleć po angielsku. Używają zwrotów angielskich, a czytanie niektórych liter sprawia im problem. Pracujemy nad wymową i polskim alfabetem. Frekwencja jest bardzo dobra,” stwierdza nauczycielka. Katarzyna Giedrojć ukończyła polonistykę i pedagogikę opiekunczowychowawczą. Zależy jej na ciągłości zawodu, więc od razu po przyjeździe do Anglii, dwa lata temu, szukała miejsca, w którym

mogłaby kontynuować swoją pasję, którą jest nauczanie. W pracę na rzecz szkoły zaangażowana jest od września 2012 roku. Jak twierdzi, uwielbia pracować z dziećmi: „Na co dzień nie pracuję w zawodzie nauczyciela a polska szkoła pozwala mi się rozwijać, daje mi doświadczenie. Szczerze popieram inicjatywę uczenia języka polskiego. Zupełnie inaczej uczy się polskie dzieci w Polsce a polskie dzieci na emigracji. Zmagamy się z innymi błędami językowymi. Ponieważ jest to szkoła sobotnia, staramy się jeszcze bardziej zachęcić do nauki polskiego.” Nie tylko polskie dzieci cieszą się możliwością nauki w polskiej szkole. Angielka Maria, która w soboty przyjeżdza z Whitwick, wioski oddalonej około 7 mil, potwierdza, że język polski do najłatwiejszych nie należy: ,,Chciałam się nauczyć polskiego ponieważ pracowałam w szkole gdzie uczyły się polskie dzieci. Pomyślałam, że dobrze by było, abym poznała chociaż kilka zwrotów. Uczę się bardzo powoli, ale potrafię już wymawiać cyfry i powiedzieć kilka zdań o sobie.” Dyrektor Rucka potwierdza, że prowadzenie szkoły to ogromna odpowiedzialność ale i przyjemność. Jest zadowolona z faktu, że szkoła mieści się właśnie w Polskim Klubie: „W tym klubie jest atmosfera, tu jest nasz polski dom. Nie chciałabym aby szkoła była w innym miejscu.” Dodaje: „Chciałbym, aby młoda Polonia jeszcze bardziej się zaangażowała. Chciałabym, abyśmy wspólnie zaczęli spędzać czas, bo przecież mamy często podobne problemy.” Polska Szkoła w Loughborough to doskonały przykład współpracy pomiędzy starszą i nową Polonią. Zdecydowanie godny do naśladowania. n


7

www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

REKLAMA

Fragment okładki książki ,,Żołnierze wyklęci. Niezłomni bohaterowie’’ Joanny Wieliczka-Szarkowej

Żołnierzy wyklętych pamiętamy Marcin Orlecki

P

ierwszego marca już po raz czwarty będziemy obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji w całej Polsce organizowane są liczne obchody. Zaplanowano uroczystości w miejscach upamiętniających żołnierzy wyklętych, połączone z apelami pamięci i składaniem kwiatów, msze, wystawy, promocje publikacji, wykłady, pokazy filmów czy inscenizacje historyczne. W tych dniach nie tylko Polacy w kraju będą przypominać o bohaterach wymazanych z kart historii Polski. Polonia mieszkająca w Wielkiej Brytanii 2 marca uczci ten dzień uroczystym marszem po ulicach Londynu. Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych rozpocznie się o godz. 14.00 na Trafalgar Square. Uczestnicy przejdą do Whithall (Parliament Street), gdzie zostaną wygłoszone okolicznościowe przemówienia. Organizatorzy zachęcają uczestników, by przynieśli transparenty z napisami w języku angielskim (Damned Soldiers lub Cursed Soldiers). Kim są „Ci wyklęci”? Dlaczego dopiero teraz się o nich dowiadujemy? Data Narodowego Dnia Pamięci, 1 marca, upamiętnia rocznicę stracenia z rąk funkcjona-

riuszy Urzędu Bezpieczeństwa kierownictwa IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. 1 marca 1951 r. szefowie IV Zarządu Głównego ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, por. Józef Rzepka, kpt. Franciszek Błażej, por. Józef Batory, Karol Chmiel i mjr Mieczysław Kawalec, ponieśli śmierć w stołecznym więzieniu na Rakowieckiej. Ta data jest tylko symbolem, dniem zamordowania dowódców. Patriotów, którzy nie zgadzali się na sowietyzację Polski było dużo więcej. Wielu z nich nie znamy z imienia i nazwiska. Większości nie znamy nawet miejsca zakopania zwłok. Komunistyczny aparat działał niezwykle skutecznie. Po II wojnie, stalinowski reżim przez wprowadzenie „sądów kiblowych” (gdzie rozprawy odbywały się w celach więziennych i wyroki były znane już przed rozpoczęciem wokandy), mordowały tysiące akowców. Tak naprawdę to były mordy sądowe popełniane na żołnierzach drugiej konspiracji. Nie sposób wspomnieć tutaj np. Witolda Pieleckiego, Danuty Siedzikównej (Inka), Józefa Kurasia (Ogień), Hieronima Dekutowskiego (Zapora) i wielu innych niezłomnych bohaterów walczących o wolną Polskę. Ostatni członek

ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” zginął w zasadzce osiemnaście lat po wojnie 21 października 1963r. Po latach prof. Ryszard Terlecki zdefiniował „wyklętych” mówiąc, że byli to ludzie, którzy „Walczyli na przekór jałtańskiej kapitulacji zachodnich aliantów. Walczyli o suwerenne państwo, o żołnierski honor, o prawo do normalnego życia. Walczyli z nadzieją, że sprawiedliwość zwycięży, a kara dosięgnie sowieckich okupantów i ich polskich kolaborantów. Chociaż dziś nazywamy ich żołnierzami wyklętymi, oni sami uważali się za żołnierzy słusznej sprawy. Wielu z nich walczyło do końca, do śmierci z rąk wroga. Byli sumieniem Polski i dla następnych pokoleń wysoko wyznaczyli miarę wierności Ojczyźnie.” Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych to dzień wszystkich Polaków. Jest także dniem hołdu dla licznych społeczności lokalnych, których patriotyzm i stała gotowość do poświęceń na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata. n

A new Opportunity Nottingham team of staff will be hosted by Framework. The service will work with beneficiaries from across Nottingham’s diverse communities offering culturally sensitive and culturally specific services and interventions. We are recruiting for the following roles: Job Title Team Leaders Responsible for Personal Development Coordinators Role Managing and supervising Personal Development Coordinators Supporting a limited caseload of beneficiaries Working Hours 37 Salary £25,335 Job Title Personal Development Coordinator Project Roles Coordinating delivery of services to individual beneficiaries Directly supporting a beneficiary caseload Working with beneficiaries to create Personal Development Plans Liaison with referring and partner provider agencies Knowledge of Polish language would be an advantage Working Hours 37 Salary £19,481 Job Title Administration Officer Project roles To co-ordinate the administrative processes and procedures critical to the success of Opportunity Nottingham. To offer administrative support to the Opportunity Nottingham staff Working hours 37 Salary £13,614 - £15,127 Job Title Administration Assistant Project Roles Provide support to the Administrative Officer Working Hours 37 Salary £12250 - £13612

Wieści z Facebooka Ostatnio natrafiłam na taką oto ciekawą informację o tym, że można za darmo u kogoś przenocować w zamian za nocleg u siebie innym razem. Na pewno nie jest to nowa inicjatywa, ale tym, którzy jej nie znają, warto przybliżyć zasady. Oto tekst: „Polonijna grupa „Udostępnię Darmowy Nocleg” powstała w celu zgromadzenia wszystkich chętnych ludzi polskiego pochodzenia, którzy mieszkają w różnych zakątkach świata, do wzajemnego udostępniania

Framework is acting as Lead Agency for a partnership which will deliver the Big Lottery Fund’s Fulfilling Lives: Supporting People with multiple needs programme in Nottingham. This exciting and innovative service will be known as Opportunity Nottingham and will deliver and improve services for people with multiple needs living within Nottingham City.

sobie darmowego noclegu (pokoju), podczas podróżowania. Zasada jest prosta: członkowie grupy udostępniają sobie nawzajem nocleg po wcześniejszym kontakcie i uzgodnieniu wszystkich szczegółów (oczywiście w każdej chwili można odmówić noclegu, jeżeli ktoś lub coś wam się nie spodoba). Działając w ten sposób, mamy okazję nawiązać nowe kontakty oraz zaoszczędzić pieniądze, które musielibyśmy wydać na noclegi w czasie wyjazdów.”

Tekst brzmi zachęcająco a sama idea jest naprawdę świetna. Wszyscy zainteresowani mogą znaleźć więcej informacji dołączając się do grupy „Udostępnię Darmowy Nocleg” na portalu Facebook. Hmmm... czy ktoś zaoferuje nam nocleg w Nowym Jorku w zamian za nocleg w Nottingham, Lincoln czy Leicester? Miłośnicy Robin Hooda czy króla Ryszarda III na pewno! n KT

For further details and an application form: telephone - (0115) 9709574 (answer phone service available), write to -Human Resources Manager, Framework, Val Roberts House, 25 Gregory Boulevard Nottingham, NG7 6NX, email - recruitment@frameworkha.org or visit the web site www.frameworkha.org CV’s will not be accepted. This post is subject to an Enhanced Disclosure & Barring Service check Closing date: 21st March 2014, Interviews to be held week commencing 24th March 2014 Registered Charity number - 1060941


8

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

Gwiazda piosenki na otwarciu polskiej wystawy

REKLAMA

Agnieszka Kloc

HERITAGE PROJECT PROJEKT O DZIEDZICTWIE KULTUROWYM Więcej informacji na stronach 9-11.

Fot. Prywatne zbiory

K

aty Carr urodzona w Nottingham Brytyjka polskiego pochodzenia to barwna postać z bardzo ciekawym życiorysem, zaangażowana w szerzenie historii Polski siegającej do czasów II wojny światowej. Jest wokalistką zespołu Katy Carr and the Aviators, a także pilotem RAFu. Sama wokalistka przyznaje, że swoją muzyką stara się nieść świadectwo, przywołuje historie ludzi wielkich, lecz niestety zapomnianych. ‘Kommander's Car’ z płyty ‘Coquette’ (2009) to jeden z jej najpopularniejszych singli. Inspiracją do nagrania go była osoba Kazimierza Piechowskiego, któremu udało się uciec z obozu koncentracyjnego Auschwitz w czerwcu 1942. Pomysł piosenki powstał w sierpniu 2009 podczas pracy nad ścieżką dźwiękową do 25 minutowego filmu dokumentalnego ‘Kazik and the Kommander's Car’ (‘Kazik i samochód komendanta’, w reżyserii Hannah Lovell, poświęconego słynnej ucieczce. Czwarta płyta wokalistki ‘Paszport’, została nagrana częściowo w języku polskim i zyskała znaczną popularność w naszym kraju. Cała płyta zainspirowana jest losem członków polskiego ruchu oporu z okresu II wojny światowej. W listopadzie 2011r. Katy została nominowana do London Music Awards obok takich osobistości

Katy Carr

jak, PJ Harvey, Arctic Monkeys czy Metronomy. Katy Carr wystąpi w Nottingham na otwarciu wystawy ‘Our History – Our Story’, w ramach projektu o polskim dziedzictwie kulturowym w East Midlands.

Otwarcie nastąpi 10 kwietnia w budynku Biblioteki Głównej w Nottingham. Wstęp na pierwszy dzień ekspozycji tylko z zaproszeniem, więcej informacji można uzyskać przez kontakt z redakcją ‘East Midlands po Polsku’. n

Galeria New Art Exchange zaprasza na spotkanie prowadzone w języku polskim podczas wystawy: AURA BOKSU Biało-czarne fotografie MAX KANDHOLA Niedziela 30 marca 14, godz. 12.00 W czasie spotkania polskojęzyczny przewodnik oprowadzi zainteresowanych po galerii i zprezentuje wystawę THE AURA OF BOXING 1 FEBRUARY 2014 - 21 APRIL 2014 MAIN GALLERY & MEZZANINE GALLERY

Fot. Bartosz Kali

Max Kandhola jest fotografem, który dokumentuje profesjonalne i osobiste życie bokserów od 1996r. Jego obecna wystawa prezentuje serię czarno-białych fotografii, które weszły w skład jego główej publikacji Aura of Boxing wydanej przez Dewi Lewis Publishing. Fotograf zajmuje się głównie opowiadaniem historii o pasji sportowej i życiu trzech brytyjskich bokserów Howarda Clarke, Juliusa Francis i Roberta McCracken. Specjalnie na wystawę w New Art Exchange przygotował serię fotografii prezentującą Carla Frocha, mieszkającego w Nottingham trzykrotnego Mistrza Świata Wagi ,,,, o polskich korzeniach. NEW ART EXCHANGE, 39 – 41 GREGOURY BOULEVARD, NOTTINGHAM NG7 6BE 0115 9248630 Po więcej informacji można zgłosić się do redakcji EMpP lub bezpośrednio do galerii NAE


9

www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

„Dziesiąty luty będziem pamiętali…”

T

o słowa z ballady anonimowego autora, która powstała w 1940r. jako świadectwo ekstremalnego doświadczenia zgotowanego naszym rodakom przez nieludzki system. 10 lutego 1940r. nastąpiła pierwsza z czterech masowych deportacji obywateli Rzeczypospolitej w głąb Związku Radzieckiego. Byli tam osadnicy wojskowi, osiedleni na Kresach po wojnie z bolszewikami, urzędnicy państwowi i samorządowi, ludzie uznani za niebezpiecznych dla Sowietów. Deportacja dotknęła również rodzinę pani Emilii Knapczyk-Nowickiej, która od 1953r. mieszka w Nottingham. W dniu 3 maja 1990r. odznaczona została przez władze Rzeczpospolitej Złotym Krzyżem Zasługi za Krzewienie Kultury Polskiej wśród Anglików. Jest współredaktorką książki „Niezwykła szkoła na wygnaniu 1941 – 1951” wydanej w Londynie w 2003r. Pani Emilia urodziła się w Nowosadach w powiecie Baranowicze. Jej rodzicami byli Jadwiga i Franciszek Knapczykowie. Ojciec został ranny w walce podczas I wojny światowej. Po wojnie „Naczelny Wódz Józef Piłsudski, dziękując w imieniu narodu żołnierzom za wielki wysiłek, wytrwałość i odwagę, zapewnił, że Ojczyzna o nich nie zapomni. ,,Zaproponowałem już rządowi, - napisał – by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją polską zrobili, uznoiwszy ją polską krwią i trudem niezmiernym. Ziemia ta, strudzona siewem krwawym wojny, czeka na siew pokoju, czeka na tych, co miecz na lemiesz zamienią, a chciałbym byście w tej pracy przyszłej tyleż zwycięstw pokojowych odnieśli, ileście ich mieli w pracy bojowej.” Ta propozycja Piłsudskiego weszła w

życie 17 grudnia 1920r., kiedy to Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawy o nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego oraz o przejęciu na własność państwa ziemi w niektórych powiatach RP (por.www.osen.pl). Ojciec pani Emilii otrzymał wówczas ziemię w województwie nowogródzkim. Niezwłocznie więc przeniósł się z okolic Wadowic na Kresy. Niedługo po osiedleniu poznał córkę miejscowego kowala – Jadwigę. Pobrali się około 1921r., po czym na świat przyszło siedmioro dzieci. Ojciec prowadził duże gospodarstwo rolne będąc jednocześnie sołtysem a później wójtem. Żyli dostatnio i szczęśliwie aż do roku 1939. Jak pani wspomina 10 lutego 1940r.? Co pozostało w pani pamięci mimo upływu czasu? Powstał kiedyś piękny wiersz mówiący o 10 lutego 40r., ale dziś pamiętam tylko kilka wersów „...dziesiątego lutego będziem pamiętali, gdy przyszli Sowieci, myśmy jeszcze spali.” Miałam wtedy sześć może siedem lat… nie wiadomo dokładnie, ponieważ nie znam dokładnej daty moich urodzin.

Sowieci przyszli niespodziewanie, w piękną księżycową noc, zima tego roku była bardzo mroźna i śnieżna, przyjechały sanie, usłyszeliśmy stukot do drzwi. W domu była moja matka i rodzeństwo, ojca z nami nie było, już jesienią 1939r. został zesłany w głąb Rosji. Otworzyli drzwi i poinformowali nas: „Macie dwie godziny, macie się zebrać, zabrać chleb, najbardziej potrzebne rzeczy… koce…

Pani Emilia Nowicki chętnie dzieli się polskimi tradycjami i historią

zawieziemy was do lepszego miejsca… ponieważ tutaj Niemcy….” Oczywiście to wszystko było wielkim kłamstwem. Po wyznaczonym czasie zabrano nas na sanie i z domu zawieziono do stacji Leśna oddalonej od naszego gospodarstwa o około 7 km. Stał tam olbrzymi pociąg. Zobaczyliśmy, że w to miejsce zwozili bardzo dużo ludzi. W końcu po trzech dniach oczekiwania pociąg ruszył. Jechał, jechał, jechał. Na wschód. Podczas podróży nie dawano nam nic do jedzenia, pamiętam tylko jak dawano nam kipiatok czyli gorącą wodę… W pewnym momencie pociąg dalej już nie mógł się przemieścić, ponieważ było za dużo śniegu. Wsadzili więc nas na sanki i sankami wieźli do wsi Kamionka, miejsca nad rzeką Dviną na północy, blisko Archangielska i tam nas osadzili w małe domki, które wcześniej były używane przez innych politycznych zesłańców.” Podobnie opowiada o tym dniu Henryk Kuczyński – Prezes Koła

Związku Sybiraków w Suwałkach: „W nocy z 10 na 11 lutego 1940r. wywieziono nawet do 220 tys. ludzi. Temperatura na zewnątrz dochodziła wówczas do -40oC. Zatrzymywano elitę - inteligencję, działaczy społecznych, politycznych, samorządowych, byłych wojskowych i policjantów. Zostały wywiezione pojedyncze osoby, całe rodziny, a nawet całe wsie. Do kategorii niebezpiecznych zaliczono także dzieci... Warunki w jakich przewożono ludzi były przerażające. Towarowe wagony z zakratowanymi oknami, po przynajmniej 50 osób w wagonie i podróż trwająca po kilka tygodni, tak wyglądała deportacja na Syberię, której wielu nie przeżyło. Ci którzy dotarli zastali niewolniczą pracę, głód i choroby. Spośród 140 tys. wg danych sowieckich, a 220 tysięcy według szacunkowych danych Rządu Polskiego na Uchodźstwie, wywiezionych w pierwszej deportacji, do połowy 1941r. zmarło około 12 tys. osób. Zatrudnieni byli przede wszystkim przy morderczym wyrębie lasów tajgi.” Pani Emilia kontynuując swoją opowieść uściśla: „Wtedy nie pojechała z nami moja siostra Marysia. Uniknęła zsyłki, ponieważ nasza matka posłała ją w nocy do wuja, żeby go poinformować, że nas zabierają. Ona tej nocy już nie wróciła. Spotkałam ją dopiero 20 lat później w Anglii”.

Fot. Prywatne zbiory

Witold Wybult

Fot. Anna Maria Chmara

Część I – Archangielsk

Jak wyglądał dzień w miejscu pani zsyłki? Ja tylko pamiętam zimę. Żeby rano otworzyć drzwi, aby chociażby pójść po jedzenie, trzeba było wyjść przez okno i odkopać wejście. Powtarzam, że ja tylko śnieg pamiętam… Tam chodziłam do mojej pierwszej szkoły, coś w rodzaju przedszkola, w wiosce rosyjskiej po

drugiej stronie jeziora, które niemal cały rok było zamarznięte. Tylko dwa miesiące w ciągu roku lód rozmarzał/roztapiał się. Pamiętam, że dano nam walonki, takie buty, które nie były zabezpieczone od wilgoci w żaden sposób, ale tam było tak sucho, bo wszystko było tak zamarznięte, że to nie stanowiło żadnego problemu. Jak wspomina pani tamtejsze warunki życiowe? Było prawdziwie trudno, przede wszystkim nie było jedzenia. Stosowano podstawową zasadę „kto nie rabotajet ten nie kuszajet”. Moja mama miała małe dzieci na wychowaniu, wiec trudno jej było pracować. Ojca nie było. Siostra i brat pracowali przy wyrębie. Ona ścinała, on zajmował się spławianiem drewna. Nie pamiętam co nam dawano do jedzenia, gotowano coś we wspólnej kuchni, ale co to było, nie jestem już w stanie sobie przypomnieć. Pamiętam, że był głód… i to, że my w tym naszym baraku mieliśmy prycze, po jednej stronie dwie, po drugiej stronie jedna…. no i było ciepło… tam był duży piec… był tak duży, że mogliśmy na nim spać. Byliśmy tam przez dwa lata. Po dwóch latach ogłosili amnestię. Po niej staliśmy się ludźmi wolnymi. Wiedzieliśmy, że do Polski nie ma po co wracać ponieważ tam, w naszych domach, mieszkali przecież Rosjanie, którzy zabrali wszystko, co mieliśmy. Zagarnięto bezpowrotnie całe nasze mienie. To potwierdziła później moja siostra, która została u wujka. Zresztą mówiono, że jak wrócimy, to nas wszystkich zamkną w więzieniach, więc nikt nie wrócił…n Druga część historii ukaże się w wydaniu kwietniowym. Pani Emilia Nowicki będzie jedną z bohaterek wystawy Our history Our story.


10

East EastMidlands Midlandspo poPolsku Polsku | | No No82 83| | February March 2014 2014

Na dzień kobiet – sylwetka Wandy Szuwalskiej Po ataku III Rzeszy na Francję do Anglii przedostało się ok. 30 tysięcy żołnierzy polskich oraz trzy tysiące cywilów. W następnych latach przybywały kolejne tysiące. Docierali z okupowanej Francji, krajów Beneluksu, Hiszpanii, Portugalii, terenów Afryki czy Azjii. Koleje losu sprawiły, że pośród nich znalazła się niepozorna blondynka, a w rzeczywistości odważna i mężna kobieta. Wanda Szuwalska, bo o niej mowa, na ochotnika przyjechała do Wielkiej Brytanii aby zostać członkiem sił lotniczych – Airforce.

W listopadzie 1944 r. pani Wanda została przeniesiona do Bentley Priory koło Londynu do sztabu Fighter Command (brytyjskie dowództwo lotnictwa myśliwskiego). W kwietniu 1945 r. wyszła za mąż za Jana Gawła, plutonowego radiotelegrafistę z 300 dywizjonu. Już wtedy pani Wanda wykazywała się nieprzeciętnością, biorąc ślub ubrana w mundur Airforce. Doczekali się dwóch córek, Jadwigi i Alicji. Parę miesięcy po zakończeniu wojny – 3 września 1945 r. – pani Wanda zwolniła się z wojska w stopniu ochotniczki (brytyjskim Leading Aircraftwoman). Za wojenną służbę została odznaczona medalami pamiątkowymi. Po wojnie jedyną opcją jaka stała przed Polakami mieszkającymi w Wielkiej było osiedlenie się i adaptacja do panujących tu warunków – powrót do Polski groził aresztowaniem i więzieniem. Pozostawieni samym sobie Polacy mieszkali w obozach pozostałych po lotnikach i

wojsku. Pani Wanda wraz z córką po wojnie zamieszkała na dziś nieistniejącej już farmie pod Lincoln, tam urodziła się druga córka. Po demobilizacji męża w 1948r. państwo Gaweł podjęli decyzję o kupnie domu w Nottingham. Decyzję swą motywowali dobrą lokalizacją, obfitością pracy oraz tym, że już wtedy mieszkała tu duża grupa Polaków. Każdy członek służb lotniczych za zdanie munduru dostawał 50 funtów. Pan Jan oraz trzech kolegów zrzuciło się po 50 funtów i tak uzbierali 200 na depozyt. Dom kupiony był na pana Jana Gawła, gdyż był on jedynym żonatym meżczyzną w tym gronie, co ułatwiło zdobycie kredytu. Przez rok mieszkali razem – pani Wanda wraz z mężem i dwiema córkami oraz trzech kolegów. Pani Wanda wychowywała córki, dbała o dom oraz gotowała dla czterech mężczyzn i dzieci. Ten okres wspomina jako Pierwszy rząd, trzecia od lewej Wanda Szuwalska bardzo trudny – zarówno finansowo jak i organizacyjnie. Za stół i krze- pracowitości. Pod koniec kariery nych w Wielkiej Brytanii w latach sła służyły im skrzynki po poma- zawodowej miała pod sobą 250 1940-1947”. rańczach, pięć dorosłych osób i podwładnych. W latach powojennych niewiele dwoje dzieci dzieliło dom z trzema To tam pani Wanda nauczyła się było okoliczności sprzyjających odsypialniami. Było ciasno, ale jakoś fachu i jako zaangażowany w czuwaniu dumy narodowej, podkredali radę. Przez rok panowie płacili sprawy Polonii społecznik, szyła ślaniu swej narodowej tożsamości, 1 funta za łóżko i jedzenie – w tam- dziesiątki flag na różne uroczysto- czy dających poczucie wspólnoty. tym czasie za takie warunki płaciło ści czy manifestacje, w których na- Emigranci starali się mimo to zorsię 2 funty. Koledzy płacąc połowę stępnie dumnie brała udział. Przez ganizować życie w nowym miejscu tego, po roku mieli zwróconą swoją wszystkie lata powojenne angażo- tak, by starannie pielęgnować paczęść depozytu. Po roku wyprowa- wała się społecznie w życie polo- mięć o własnych korzeniach. Pani dzili się, a w życiu pani Wandy na nijne w Wielkiej Brytanii. Przez 39 Wanda wraz z innymi Polakami nowo nastał spokój, mimo iż trudy lat, począwszy od 1951 r., praco- zbierała pieniądze na kupno lokum, codziennego życia pozostały. wała w Komitecie Szkolnym Koła które stałoby się polskim ośrodW tamtym okresie wybór był jeden Przyjaciół Harcerstwa, organizując kiem. Wspólnymi siłami udało się – pracować, aby wyrwać się ze polskie szkoły, gdzie naukę rozpo- zebrać odpowiednią kwotę i jeden z strasznej biedy. Bez dobrej jeszcze czynały 5-letnie dzieci. Udzielała pierwszych polskich ośrodek/ów w t e d y powstał 1953r. znajomoprzy ulicy Sherści języka wood Rise: „W kształcetamtym okresie nie się chęć budowania było bari podtrzymywad z o nia polskości trudne, była tak duża, wręcz że w samym niemożNottingham liwe, istniało ponad ale jak 19 organizacji. wspoKlub na Shermina wood Rise był Pamiętnik pani Wandy Szuwalskiej założony w 1938 roku będzie można obejrzeć p a n i na wystawie ,,Our History - Our Story” w Bibliotece Głównej w Nottingham miejscem spoWanda: tkań Polaków, „Po wojnie pracy było bardzo dużo się także w zespołach wokalno-ta- tam jedliśmy, tańczyliśmy, rozmai mało kto chciał wracać do Polski, necznych, starając się wpoić no- wialiśmy.” Kolejnym, oczywistym która nie była wolna. Więc praco- wemu pokoleniu Polaków język, i naturalnym dla Polonii krokiem waliśmy.” kulturę i tradycję ich przodków. Do była budowa polskiego kościoła. W wieku 28 lat pani Wanda podjęła dziś jest częstym gościem polskiej Zaprojektowany, zbudowany i sfipracę w fabryce produkującej wy- szkoły w Nottingham jako świadek nansowany przez Polaków kościół sokiej klasy odzież damską. Zaczy- wydarzeń wojennych i powojen- stał się centrum polskości i tradycji. nała jako krawcowa. Pierwszego nych. Była aktywna w sekcji PLSK Imponująca jest postawa pani dnia pracy nie wiedziała jak obsłu- Koła Kobiet Żołnierzy, Polsko-An- Wandy przez wszystkie te lata – giwać maszynę, a mimo to dzięki gielskim Kole Pań, a także w Sto- matki, działaczki, społecznika, kozaangażowaniu, pracowitości i de- warzyszeniu Lotników Polskich biety, która odniosła zawodowy terminacji, z czasem awansowała (działa w nim do dziś), należąc do sukces – a także wiek do którego do funkcji konsultantki a następnie zarządów tych organizacji lub pracowała – przeszła na emeryturę kierownika produkcji i manangera będąc członkiem wspierającym. w wieku 73 lat. Jej Młodość przyzakładu. Umożliwoło to pani Wan- Współpracowała przy zbieraniu da- padła na jeden z najtrudniejszych dzie/jej rekrutację innych Polek, nych do pracy Tadeusza Krzystka okresów w historii nowożytnej które znane były z dokładności i „Personel Polskich Sił Powietrz- świata – II wojnę światową. PrzeFot. Prywatne zbiory

P

ani Wanda z przymróżeniem oka mówi, że motywacją były mundury: „Członkowie sił powietrznych w Wielkiej Brytanii nosili niebieskie mundury, dużo ładniejsze od zielonych czy szarych.” Był rok 1943. Pani Wanda jako jedyna z rodziny zdecydowała się na ten odważny krok – jej bliscy pozostali w Afryce. Z czasem rodzina przyjechała na Wyspy, ale był to tylko przystanek w dalszej podróży. Rodzeństwo oraz rodzice pani Wandy z czasem wyemigrowali do Kanady, ona natomiast zapuściła korzenie w Anglii. Ale po kolei... Pod koniec 1943r. pani Wanda w odpowiedzi na prowadzoną w Drugim Korpusie Polskim rekrutację do Pomocniczej Lotniczej Służby Kobiet (polską sekcję brytyjskiej Women's Auxilliary Air Force) zgłosiła się do służby w lotnictwie. W styczniu 1944 r. z grupą innych ochotniczek wyruszyła z Bliskiego Wschodu statkiem do Aleksandrii, aby tam przesiąść się na okręt wojenny. Po rejsie przez Morze Śródziemne, Cieśninę Gibraltarską i Atlantyk na początku lutego 1944r. dotarła do Liverpoolu. Po dwumiesięcznym kursie przydzielona została do 300 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Mazowieckiej” na stacji RAF Faldingworth. Tam rozpoczęła służbę na wieży kontrolnej, zajmując się polskimi załogami latającymi na czterosilnikowych Lancasterach. Do jej obowiązków należało informowanie powracających z lotów bojowych załóg o widoczności i kierunku wiatru oraz podawanie numerów pasów startowych i miejsc postojowych. Pracowała także w kancelarii, przygotowując odpowiednie raporty.

życia te tylko wzmocniły ją i ukształtowały silną a jednocześnie charyzmatyczną osobowość. Pani Wanda stała się wyemancypowaną kobietą, sama wychowując córki gdy te wchodziły w wiek nastoletni. W okresie, gdy kobiety funkcjonowały głównie w domu, a ich role społeczne były rozpisane na opiekę nad dziećmi i domem, pani Wanda realizowała się zarównio zawodowo jak i jako matka. Potrafiła z powodzeniem pogodzić dom z pracą zawodową i społeczną. Za te drugą została odznaczona Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta), a także licznymi medalami pamiątkowymi i odznakami honorowymi. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej rozpoczął się nowy rozdział w historii polskiej emigracji na terenie Wielkiej Brytanii. Według różnych szacunków na Wyspy wyemigrowało kilkaset tysięcy polskich obywateli. Trudno jednak porównywać ze sobą „starą” i „nową” emigrację. Zupełnie inne są ich przyczyny, cele i charakter. Rozbieżność tych wartości może zdumiewać, zważywszy, że oba te zjawiska dzieli zaledwie 70 lat. Różni je bowiem coś więcej niż czas i motywy. Są to emigracje zmierzające co prawda w to samo miejsce, ale wyjeżdżające z dwóch, kompletnie innych światów. Tekst został napisany na podstawie wywiadu udzielonego przez panią Wandę Szuwalską w ramach projektu o polskim dziedzictwie kulturowym w East Midlands. n


www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

11


12

East Midlands po Polsku

Czy chorujesz na cukrzycę typu 2? Czy wiesz co powinieneś jeść i pić? Czy wiesz jak działają twoje tabletki? Czy chcesz wiedzieć więcej na temat testów robionych przez lekarzy? Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o cukrzycy, przyjdź na sesje Juggle. Edukacyjny program na temat cukrzycy o nazwie Juggle został stworzony z myślą o ludziach cierpiących na cukrzycę typu 2, którzy nie biorą insuliny i chcą wiedzieć więcej o tym, jak dbać o siebie w czasie choroby. Po wielkim sukcesie naszego programu, który zrealizowaliśmy w organizacji The Signpost to Polish Success (SPS), zamierzamy dostarczyć kolejny program w marcu 2014r. Program pięciu sesji edukacyjnych, będzie zawierał informację o tym, czym jest cukrzyca, jak działają twoje leki, jakie jedzenie ma wpły na poziom cholesterolu we krwi, co jeść, aby utrzymywać własciwy poziom cukru we krwi oraz jak zapobiegać komplikacjom związanym z chorobą. Program jest przyjazny, ciekawy oraz interaktywny. Możesz uczestniczyć w nim wraz z osobą towarzyszącą. Aby wziąć udział w szkoleniu i dowiedzieć się więcej o innych organizowanych przez nas wydarzeniach, należy zadzwonić pod numer 0300 300 0045 (rozmowa w języku angielskim). Jeśli nie mówisz po angielsku, poproś członka rodziny lub znajomego, aby zrobił to w twoim imieniu. Możesz również zadzwonić i podać po angielsku swój numer telefonu, nazwisko oraz poprosić o to, aby polski tłumacz oddzwonił do ciebie (Polish interpreter please). Twój lekarz rodzinny lub pielęgniarka mogą również skierować cię na to szkolenie. Komentarze uczestników poprzedniego kursu: „Kurs był wspaniały.” „Naprawde się cieszę, bo dowiedziałem się bardzo wielu ważnych i nowych rzeczy.” „Dokonałem sporych zmian w moim życiu.”

|

No 83 | March 2014

Pierwsza pomoc nie bójmy się pomagać! Zakrztuszenia – cz.1 Joanna Feliszek

W

lutym w siedzibie SPS odbył się kurs pierwszej pomocy poprowadzony przez Brytyjski Czerwony Krzyż. Podczas kursu uczestnicy poznawali zasady postępowania w różnych wypadkach takich jak: zakrztuszenie, krwotoki, oparzenia, omdlenia, zawał serca, wylew czy też atak epilepsji. Warto wiedzieć, że np. w Polsce obowiązek niesienia pomocy jest jasno określony przez prawo. Konsekwencje nieudzielenia pomocy podane zostały w art. 162 kodeksu karnego: „Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.” Żeby uratować czyjeś życie liczy się każda sekunda dlatego pomoc przedmedyczna jest bardzo ważnym ogniwem w ratowaniu poszkodowanego. Już samo wykonanie telefonu na pogotowie jest uzna-

wane za udzielenie pierwszej pomocy. Jednak przy odrobinie podstawowej wiedzy można poszkodowanemu pomóc jeszcze bardziej. Zakrztuszenia są jednym z najgroźniejszych wypadków, jakim ulegają nie tylko dzieci ale i dorośli. Oto co należy zrobić, aby nie stały się przyczyną śmierci. Pomoc dla niemowlaka Niemowlę połóż na brzuszku, na swoim przedramieniu, tak aby główka znalazła się poniżej jego tułowia i byśmy mogli dłonią podtrzymywać klatkę piersiową. Drugą, otwartą dłonią poklep dziecko między łopatkami, zdecydowanie, ale nie za mocno. Jeśli to nie pomoże, pięć razy uciśnij dwoma palcami górną część brzuszka (centymetr pod sutkami). Pomoc dla starszego dziecka i osoby dorosłej Pochyl poszkodowanego do przodu iwykonaj pięć uderzeń w okolicę międzyłopatkową. Jeśli poszkodowany nie może wykrztusić „przeszkody” lub też traci oddech czy przytomność - natychmiast wzywaj pogotowie. Dzwoń pod 999 lub 112 z telefonu komórkowego. Natomiast jeśli oddycha ale jest nieprzytomny, ułóż poszkodowanego na boku i poczekaj na przyjazd pogotowia. n

Byłeś świadkiem przestępstwa ale obawiasz się zgłosić to policji? Agnieszka Kloc

T

o łatwy, szybki i anonimowy sposób na informowanie odpowiednich służb o wykroczeniach. Ze względu na opory świadków nielegalnych procederów, przed jawnym zeznawaniem czy wskazywaniem sprawców przestępstw, charytatywna organizacja Crimestoppers tworzy bazę danych o przestępstwach na podstawie zeznań anonimowych informatorów. Każdy, kto chciałby poinformować odpowiednie organy o niepokojących zjawiskach, może poprzez stronę internetową Crimestoppersuk.org wypełnić anonimowy kwestionariusz, w którym podaje rodzaj przestępstwa (zakres jest bardzo szeroki, od prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, włamań, drobnych kradzieży, posiadania broni po morderstwa a także terroryzm), czas i miejsce zdarzenia oraz informacje o przestępcy, jeśli takowe posiadamy. Każda osoba zgłaszająca przestępstwo otrzymuje swój numer referencyjny, który może posłużyć w

dalszym toku postępowania. Świadkowie posługujący się nim mogą przekazywać dodatkowe informacje konsultantom Crimestoppers oraz uzyskać nagrodę pieniężną w kwocie nawet do 50 tys. funtów. Statystyki Crimestoppers wykazują skuteczność działania organizacji, gdyż około 20 osób dziennie jest aresztowanych bądź sądzonych dzięki informatorom organizacji. O przestępstwie możemy również informować drogą telefoniczną pod nr tel 0800 555 111. Jak to działa? Po wykonaniu telefonu konsultanci na linii tworzą bazę danych, w której umieszcza się wszystkie informacje na temat danej sprawy. Pracownicy są zobowiązani sprawdzić ,czy w raporcie, który stworzyli, nie ma żadnych informacji, które mogłyby posłużyć w identyfikacji osoby dzwoniącej. Nikt nie ma prawa pytać informatorów o dane personalne a połączenia przychodzące są niemożliwe do zidentyfikowania. Gotowy już raport zostaje wysłany do odpowiednich

służb, może to być komisariat policji, UK Border Agency czy HM Revenue and Customs. Policja oraz inne organy nie mogą dać gwarancji aresztowania osoby, na którą wpłynął raport na podstawie tylko i wyłącznie owych anonimowych informacji. Jednakże wszystkie te instytucje mają prawo wszcząć odpowiednie dochodzenie, jeśli zaistnieją poważne przesłanki jakoby ewentualny sprawca przestępstwa działał poza granicami prawa. Chciałbyś poinformować o przestępstwie ale nie mówisz po angielsku? Żaden problem. Na stronie internetowej Crimestoppers można znaleźć informacje w języku polskim, a przy połączeniu telefonicznym dostępny jest polski tłumacz. Zaraz po odebraniu telefonu przez osobę mówiącą w języku angielskim należy podać nazwę języka, w którym chce się przeprowadzić rozmowę, następnie nastąpi automatyczne przekierowanie do tłumacza, co może jednak zająć kilka minut, dlatego też pracownicy Crimestoppers apelują o cierpliwość. n

Fot. tecknare

Zostań anonimowym informatorem Crimestoppers - wypełnił formularz albo zadzwoń.

Mów po angielsku i zdobądź przyjaciół

B

iblioteki w Nottingham zapraszają do udziału w grupach konwersacyjnych podczas których można praktykować język angielski, poznać nowych ludzi, dzielić się doświadczeniami i świetnie się bawić. Biblioteka w dzielnicy Hyson Green na konwersacje zaprasza w piątki od godz. 10.30 do 12.00, biblioteka w centum Nottingham w czwartki o godz. 15.30 do 17.30, St Ann’s w środy o d 13.00 do 14.45, Meadows we wtorki od godz. 11.00 do 12.45. Aby dołaczyć do grup, wystarczy przyjść do wybranej biblioteki we wskazanych powyżej godzinach. n

Kafejka językowa w SPS Zapraszamy w każdy wtorek od godz. 18.00 do 19.30 Adres biura SPS 

Tennyson Hall, Unit B, Forest Road West NG7 4EP


www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

13

Czy zadowolenie z pracy jest konieczne? Sebastian Sęk

G

lobalna firma konsultingowa Gallup Inc. mieszcząca się w Waszyngtonie, w Stanach Zjednoczonych, opublikowała w listopadzie zeszłego roku obszerny raport na temat satysfakcji i zadowolenia pracowników z warunków pracy. Informacje były zebrane ze 142 krajów na podstawie ankiet przeprowadzonych z 230 tysiącami pracowników. Wyniki tego raportu są jak najbardziej aktualne i zarazem przerażające. Tylko 13% pracowników czuło pasję do swojej pracy i głęboką przynależność emocjonalną do swojego pracodawcy, które zazwyczaj owocują ciągłym polepszaniem swoich umiejętności zawodowych jak również w pełnym zaangażowaniem w dalszy rozwój firm. Większość ankietowanych, bo aż 63% czuło się niezaangażowanych i ogólnie nieszczęśliwych w pracy, spędzając większość czasu na ‘przebrnięciu’ przez dzień bez większego wysiłku. W tym samym czasie angielski rząd ogłosił obniżenie stopy bezrobocia do 7,6%, najniższej od trzech lat i

ogólną poprawę sytuacji w sferze zatrudnienia. W czasie recesji finansowej na świecie, można by było powiedzieć, że bycie zatrudnionym jest przywilejem, niezależnie od poziomu naszej osobistej satysfakcji. Ale czy na pewno? Niezadowolenie z pracy ma szczególny wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Osoby, które nie odczuwają pozytywnych emocji w pracy są szczególnie podatne na wyczerpanie nerwowe, depresję i stany lekowe. Dwa ostatnie są jednymi z najczęstszych przyczyn długotrwałych zwolnień lekarskich, nawet częstszymi niż inne powszechne dolegliwości. Brak zadowolenia w pracy ma ogromny wpływ na nasze życie osobiste i rodzinne. Peter Butterworth z Australijskiego Uniwersytetu Badawczego otwarcie twierdzi,

że osoby, które nie lubią swojej pracy, mają takie same szanse na rozwinięcie chorób na podłożu emocjonalnych co bezrobotni. Zachęca on do poszukiwania zawodów, które będą odpowiadały naszym umiejętnościom, pasjom i zainteresowaniom. Najszybszą drogą do osiągnięcia tego celu jest wsłuchanie się w siebie i rozpoczęcie głębszych poszukiwań ze szczególnym zwróceniem uwagi na nasze wartości, marzenia, zainteresowania, wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Każdy z nas ma gdzieś w głębi siebie ukryte cele życiowe, które chciałby zrealizować, włączenie ich w przyszłe plany zawodowe może przynieść niesamowite uczucie spełnienia i zadowolenia z siebie, tak rzadko dzisiaj spotykanego w środowiskach pracy. n

Teresa Nowicka

N

a pytanie „dlaczego w Polsce jeździmy po prawej stronie jezdni?” prawdopodobnie każdy z nas odpowie niemal automatycznie, iż jest to przecież oczywiste, że ruch prawostronny obowiązuje prawie na całym świecie. Gdybyśmy jednak zaczęli dociekać, skąd w ogóle wzięła się idea poruszania po prawej stronie, okaże się, że całkiem spora część Europy podróżowała po przeciwnej – lewej stronie. Mitem jest zatem przekonanie żywione przez naszych rodaków, że Anglicy dlatego jeżdżą po przeciwnej stronie, gdyż zawsze wszystko robią na przekór. Obecnie około ¼ świata jeździ po lewej stronie jezdni. W większości są to kraje niegdyś zależne od Wielkiej Brytanii lub też dawne brytyjskie kolonie (Indie, Australia, państwa płd-wsch Afryki). Jednak ruch lewostronny obowiązuje także w Japonii. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż owo „dziwactwo” wprawia w zakłopotanie resztę ludzkości, w tym nas Polaków, kiedy pierwszy raz przyjeżdżamy na Wyspy. Nie każdy wie jednak, że niemal do końca XVI wieku każdy podróżował po lewej stronie drogi. Ruch lewostronny był bardziej naturalny z powodu korzyści jakie ze sobą

niósł, przez co stał się powszechny w całej średniowiecznej Europie. W Średniowieczu podróżujący pielgrzymi mieli wręcz nakaz poruszania się lewą stroną. Największą korzyścią wynikającą z ruchu lewostronnego był fakt łatwiejszego zdobycia i posługiwania się bronią ręczną. Większość społeczeństwa, tak jak i teraz, byli to ludzie praworęczni, więc wszelka broń była dopasowana do nich. I tak np. kiedy przechodził obok jakiś nieznajomy, łatwiej było iść po lewej stronie drogi, zapewniając sobie skuteczniejszą możliwość obrony przed ewentualnym atakiem. Ruch lewostronny był również wygodniejszy dla wozów. Kiedy woźnica siedział po prawej stronie wozu, mógł lepiej kontrolować to, co działo się na drodze. Zwyczajowy sposób poruszania, zaszczepiony wieki wcześniej przez Rzymian, znalazł swe prawne usankcjonowanie w brytyjskim prawie drogowym z 1756 roku. Wszystko zmieniło się od czasów rewolucyjnej Francji, według jednej z teorii – głównie za sprawą Napoleona. Ustawiał on swe armie do przemarszów po prawej stronie, a nie jak inni po lewej. Napoleon miał w ten sposób celowo wywoływać zamęt w oddziałach wojskowych wroga, który był przygotowany do walki z żołnierzami poruszającymi się (tak jak

wszyscy do tej pory) lewą stroną. Według innej opinii prześladowani francuscy arystokraci w czasie Rewolucji zaczęli poruszać się prawą stroną dróg, podobnie jak chłopi, by być mniej widocznymi. Przejmując ten zwyczaj, wojska Napoleona zaczęły się poruszać właśnie w taki sposób, podbijając sporą część Europy. Cokolwiek spowodowało zmianę, była ona na tyle silna, że rozprzestrzeniła się na całą kontynentalną Europę. Wskutek tego prócz Francji również Hiszpania, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Włochy, Rosja i Polska przyjęły prawostronną regułę ruchu na drogach. Natomiast kraje, które oparły się Napoleonowi (Austro-Węgry, Wielka Brytania, Irlandia, Portugalia i Skandynawia) pozostają przy ruchu lewostronnym. Po 1814 r. Europa podzielona została na dwie części, jeżdżące po różnych stronach. Polska też nie była wyjątkiem. Ruch lewostronny panował tu aż do czasów zaborów. Najszybciej zniesiono go w zaborze pruskim i rosyjskim, najdłużej, bo do 1918 roku utrzymał się w Galicji. W Wielkiej Brytanii rozważano zmianę ruchu na prawostronny w latach 60-tych, ale pomysł upadł. Brytyjczycy jak wiadomo bardzo są jednak przywiązani do tradycji. Na zmianę ruchu z prawostronnego

Fot. Wikipedia

Dlaczego w Wielkiej Brytanii jeździmy lewą stroną?

na lewostronny dość późno, bo w 1967r., zdecydowała się Szwecja oraz Islandia rok później. Także w USA ruch prawostronny wprowadzono dopiero w XX wieku. Od roku 1908 zaczęto produkować samochody z kierownicą po lewej stronie. W Japonii zasada ruchu lewostronnego została wprowadzona przez cesarza na początku XVII wieku. Była ona podyktowana faktem, że pomiędzy samurajami, którzy poruszali się po wąskich uliczkach japońskich miast, dochodziło często do zwad i bijatyk o ustąpienie pierwszeństwa na drodze. Ciekawostką jest, że Samoa od

września 2009 r. przerzuciła się na lewą stronę. Głównym powodem jest to, że są tam w przeważającym użyciu auta z kierownicami po prawej stronie, sprowadzane z Japonii i Nowej Zelandii, gdzie jest właśnie ruch lewostronny. Zasada ruchu prawostronnego obowiązuje dziś w większości krajów świata: w całej kontynentalnej Europie, prawie całej kontynentalnej Azji (prócz Indii, Pakistanu i Bangladeszu), w obu Amerykach (prócz Gujany i Surinamu). Obecnie ok. 66% kierowców na świecie jeździ po prawej, a 34% po lewej stronie. n


14

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

Mariusz Chudy

O

d kiedy sięgam pamięcią zawsze interesowałem sie przyrodą, a pszczoły były dla mnie czymś tajemniczym. W 1994 roku kupiłem pierwszy ul z rodziną pszczelą i wtedy wszystko się zaczęło. Wiedziałem, że pszczoły dają miód i żądlą, wiedziałem też, że w roju jest królowa i to chyba wszystko... Z roku na rok moja pasieka powiększała się o kolejne ule jak zresztą grono chętnych na miód od moich pszczółek. Po kilku latach, wielu porażkach i sukcesach, rozbudowałem pasiekę do stanu 180 uli, zdobyłem doświadczenie i wykształcenie dające mi prawo używania tytułu mistrza pszczelarstwa oraz unijne certyfikaty na hodowlę matek pszczelich i tworzenie odkładów czyli nowych rodzin. *** Nadeszła kolejna zima, pszczoły zostały zazimowane, a ja postanowiłem dorobić sobie kilka funtów. Znalazłem w internecie ofertę pracy w Penzance. Praca na farmie, na świeżym powietrzu a zakwaterowanie w kempingach z aneksem kuchennym. Praca oczywiście na ‘biało’, wypłata raz w tygodniu - ale tylko w teorii. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że kwatery to stare, brudne i śmierdzące przyczepy kempingowe, a ludzie tam pracujący opowiadali tak różne dziwne historie , że nawet powtarzać mi się nie chce. Za to wątek pracy za pieniądze, które gdzieś tam w przyszłości zostaną zwrócone, nad wyraz często się powtarzał. Dlatego po tygodniu brodzenia w kalafiorach i wyrywaniu żółtej ognichy namówiłem trzech chłopaków do drastycznego kroku ucieczki z obozu pracy - do Nottingham, gdzie kuzyn jednego z nich

załatwił nam mieszkanie i obiecał pomóc. Należę do tych ludzi, którzy potrafią zrobić trochę więcej od przeciętnego Polaka, więc ze znalezieniem pracy nie miałem problemu. Oczywiście największy problem był z językiem, bo w szkole jedynie rosyjski i niemiecki próbowano mi wpoić. Determinacja, upór i świadomość swojej wartości były mi wtedy bardzo pomocne. Na pierwszy ogień poszły słówka i zwroty potrzebne w szukaniu pracy i wizyty w agencjach zatrudnienia. Praca na taśmie przy marchewkach, potem recykling, praca na wózkach widłowych, naprawa komputerów, kierowca vana czyli Polak potrafi, normalne szukanie czegoś lepszego, łatwiejszego. Jednak jest to już temat na inną historię… Oczywiście ciągle myślałem, jak mogę powrócić do pszczelarstwa ale nie było to łatwe. Pierwszy problem to miejsce. Ale udało mi się takie znaleźć gdzie pośród sadu, winnicy i pól z rzepakiem teraz stoją moje ule. Dzierżawię ten kawałek ziemi, jest to miejsce dla hodowli matek pszczelich i uli w czasie postoju na wywózkę na inne plantacje. Drugi problem to pieniądze. Z tym również sobie poradziłem. Sprowadziłem z Polski mój cały osprzęt pasieki, kupiłem tutaj trzy kontenery i oczywiście najważniejsze sprowadziłem pszczoły z Polski. Dlaczego z Polski? Bo dzięki temu kilka tysięcy funtów mi zostało w kieszeni, a po drugie mam sprawdzoną rasę, którą mogę ciągle doskonalić, co w przypadku najczęściej tutaj występującego Buckfasta (rasa pszczoły miodnej) jest już prawie niemożliwe. Oczywiście sam przewóz pszczół nie był łatwy. Masa zaświadczeń, kwarantanna i podróż

Fot. Prywatne zbiory

Jak założyłem pasiekę w Anglii

Własna pasieka: spełnienie pasji i pomysł na biznes w czasach boomu na organiczne jedzenie

z milionem pszczół w aucie osobowym, gdzie co jakiś czas w sposób niekontrolowany kilkanaście się uwalniało, nie należało do łatwych, przyjemnych i bezpiecznych przeżyć. Chodzi mi oczywiście o stan mojego kolegi, który mi towarzyszył, bo na mnie 40 użądleń dziennie nie robi już wrażenia. Również miny celników po zjeździe z promu, gdy nas zaproszono do kontroli, były ’bezcenne’. Obecnie moja pasieka to zaledwie 25 zasiedlonych uli stojących w East Bridgford koło Nottingham. ‘Zaledwie’ ponieważ w cztery lata mam w planie powrócić do stanu z Polski czyli 180 uli i zbudować miejsce, gdzie wszyscy zainteresowani będą mogli poznać dokładnie życie pszczół i ich role w ekosystemie. Miejsce gdzie będzie można leczyć powietrzem z ula problemy płucne ale przede wszystkim mile spędzić czas z całą rodziną. Na to oczywiście są mi potrzebne środki, które będę miał jak sprze-

dam dom w Polsce albo pojawi się ktoś, kto będzie chciał w ten biznes zainwestować, gdyż ja jestem otwarty na konkretne, poważne propozycje. Pszczoły trzeba kochać a nie tylko widzieć w tym biznes. To jest pasja. Kocham to co robię i staram się to robić maksymalnie w zgodzie z naturą. W pasiece nie używam chemii, jedynie zioła i naturalne metody walki z warrozą (pasożytnicza choroba pszczół), energię czerpię z własnoręcznie stworzonej elektrowni słonecznowiatrowej, więc jestem niezależny energetycznie. Osobiście będę prowadził pasiekę wędrowną więc moje ule będą gotowe w każdej chwili zmienić miejsce postoju, zapylając okoliczne rośliny w promieniu trzech kilometrów od miejsca postoju. Oczywiście są różnice w sposobie prowadzenia pasieki w Polsce i tutaj w Anglii. Okres wegetacji roślin jest inny, lepszy w moim rozumieniu. Zimowe pokolenie pszczół ma więcej czasu na zagospodaro-

wanie i łagodniejsze zimowanie. Latem natomiast pożytki są bogatsze i obfitsze. Minusami są wszechobecna wilgoć i konie, które spotkać można tutaj prawie wszędzie. Niestety pszczoły nie tolerują ich potu i trzeba uważać aby nie narobić sobie kłopotu. Częstotliwość wizyt czy też prac w pasiece jest zróżnicowana. Zależy to od pory roku, aktualnej sytuacji pogodowej jak i prac, które musimy wykonać. Jeśli ktoś myśli, że postawi ul i będzie miał miód, to niestety się myli. Co do miodu to jak do tej pory sprzedaję go we własnym domu, moim sklepie online www.goldendrops.co.uk oraz poprzez reklamę szeptaną. Gdy rozeznawałem rynek, w kilku farm shopach i polskich sklepach moje produkty wzbudziły szczere zainteresowanie i z góry złożono mi ofertę zakupu, ale nie miałem czasu ostatecznie do nich dotrzeć. Na to przyjdzie jeszcze odpowiedni czas. n

Pszczelarskie fakty i mity 1. Miód skrystalizowany jest miodem fałszywym bo jest z cukru. Oczywiście to nieprawda bo tylko czysty, naturalny miód krystalizuje. 2. Istnienie pszczół nie ma dla mnie znaczenia. To również nie jest prawdą, bo jak powiedział kiedyś Einstein ,,Kiedy wyginie pszczoła, rodzajowi ludzkiemu pozostaną już tylko cztery lata.” Są to jedyne zapylacze, które zimują w gromadzie i wiosną ich liczebność jest taka sama jak pod koniec lata. Oprócz pszczół w przyrodzie zapylaczami są też inne owady jak osy, motyle czy też trzmiele. Jednak wszystkie one zimują odmiennie od pszczół. Zimują w pojedynkę. Zapłodnione samice, które na wiosnę dają początek nowej kolonii, wykonują wszystkie prace samodzielnie do momentu aż ilość robotnic pozwoli na to aby przejąć jej obowiązki. Dopiero na koniec lata taka rodzina jest w kwiecie rozwoju a ostatnie pokolenie np. os to są właśnie zapłodnione królowe, które hibernują i tak w następnym roku cykl się powtarza. Pszczoły natomiast aby przetrwać zimę muszą zimować gromadnie. Kilka tysięcy pszczół zbija się w kłąb który dba o utrzymanie temperatury i kondycje królowej co na wiosnę przy tej ilości daje możliwość maksymalnego startu. W takiej kondycji i ilości niejedno gniazdo czy tez kolonia innych zapylaczy nie będzie nigdy im dorównywało a dla pszczół to przecież dopiero początek sezonu. 3. Miód to miód więc cena jest najważniejsza podczas wyboru. I tu kolejna mit. Miód powinien pochodzić z rejonu zamieszkania. To rośliny, które wytwarzają nektar, dostosowały się do warunków danego obszaru dlatego jest on inny. Dobry, naturalny produkt kosztuje. 4. Pszczoły żądlą i są bardzo niebezpieczne. Tak, ale same pierwsze nigdy nie atakują. W sezonie jedna rodzina to około 120 tysięcy pszczół, które codziennie się rozlatują, szukając nektaru a nie ...kłopotów. Naturalne jest, że w sytuacji zagrożenia każde zwierzę się broni. Tak jest też i w tym przypadku. 5. Postawię ul i będę miał miód. Rzeczywistość niestety jest inna. Gdyby nie to, że pszczoły żądlą, zimują i chorują, to byłaby to może i prawda. Doświadczenie i wiedzę, które można zdobyć na różnego rodzaju kursach lub z innych źródeł to dwa różne światy. 6. Pszczoły zapylają, dają miód i to wszystko. Zapominamy o pyłku pszczelim czyli bombie witaminowo- proteinowej, propolisie czyli naturalnym antybiotyku, wosku pszczelim, który działa leczniczo na górne drogi oddechowe oraz mleczku pszczelim czyli słynnym eliksirze młodości. www.goldendrops.co.uk


www.empp.co.uk | info.empp@empp.co.uk

15

PREMIERA KSIĄŻKI Wojciech Filaber „Sekretna hawajska metoda przebaczania i akceptacji: Huna i Ho’oponopono.” Huna to starożytna nauka kultywowana przez Hawajczyków, której część stanowi Ho'oponopono. Poznanie i zastosowanie tej tradycyjnej metody skutkuje osiągnięciem wewnętrznej harmonii. Ta książka pozwoli Ci zapoznać się z tajnikami owej sekretnej metody. Dowiesz się także jak ją stosować w życiu, aby uzyskać stan wewnętrznej harmonii i bogactwa. Książka do nabycia w ksiegarni www.polbook.co.uk n

Fot. Marta Tomalik

Pokaż mi co czytasz, a powiem ci kim jesteś

Karolina Tomalik

A

lbert Einstein powiedział kiedyś, że jeśli che się mieć inteligentne dziecko, powinno mu się czytać, a jeśli chce się mieć jeszcze bardziej inteligentne dziecko, powinno mu się czytać jeszcze więcej. Brytyjski dziennik The Telegraph donosi jednak, że czytanie nie jest już popularną formą spędzania wolnego czasu, a nawet, że w ogóle zanika jako nawyk. Dlaczego czytamy mniej? Niektórzy obwiniają wszędobylski Internet, gry komputerowe a inni ceny książek. Skoro profil społecznościowy Facebook ma już tylu użytkowników co Chiny mieszkańców, co jest dowodem na posiadanie wolnego czasu, a dostęp do książek, szczególnie w Anglii jest łatwy, ponieważ biblioteki są na każdym kroku, dlaczego czytelnictwo kuleje? Według danych Biblioteki Narodowej z 2010r. 56% Polaków przez cały rok nie przeczytało ani jednej książki. Natomiast we Francji osoby, które nie czytają stanowią 31% a w Czechach tylko 12%. Zatrważające jest, że wśród unikających czytania byli studenci i uczniowie, i było ich aż 33%. Mało tego, 27% ankietowanych nie przeczytało tekstu dłuższego niż trzy strony. Niestety liczba osób, które przez rok nie wzięły do ręki żadnej książki, wzrosła przez ostatnie 12 lat dość znacznie. Statystyki z 2002 pokazują, że nie czytało wtenczas 44% Polaków. Można by pomyśleć, że przecież rozwój technologii umożliwia i rozwija inne formy czytania. Tak, w 2012r. wzrosła

liczba osób czytających teksty o długości do trzech stron, ponieważ mogły być przeczytane w Internecie. Jednakże tylko 2% z osób, które w ogóle nie czytają, sięgnęło po e-book czyli elektroniczną wersję książki. Może mieć to związek z cenami, ponieważ książki w Polsce są drogie. Średnia cena za nowość to 35-40zł. Za to urząd hrabstwa Nottingham donosi, że w zeszłym roku biblioteki w Nottinghamshire wypożyczyły swoim użytkownikom aż 3,534,984 książek. Wydaje się, że to duża liczba. Według Brytyjskiej Agencji Czytelnictwa (TRA), czytanie dla przyjemności u dzieci ma większe znaczenie jako znaczący czynnik w odniesieniu sukcesu w szkole niż dobrobyt czy klasa społeczna. Ewidencja wskazuje na to, że czytanie odgrywa bardzo ważną rolę w kreowaniu życiowych szans, zdobywaniu zatrudnienia a także samorozwoju. U dorosłych natomiast poprawia zadowolenie z życia, pewność siebie jak i motywację. Statystyki czytelnictwa w Wielkiej Brytanii też nie napawają nadzieją. Brytyjczyków, którzy nie czytają dla przyjemności jest aż 35%, jak podaja TRA. W UK niestety tylko jeden rodzic na pięć czyta dziecku. Badania instytutu edukacji, przeprowadzone w zeszłym roku, dowodzą, że dzieci, które czytają dla przyjemności, mają lepsze wyniki w nauce. Polska książka w East Midlands Zbiory w bibliotekach w Derby liczą dokładnie 650 książek w ję-

zyku polskim. Biblioteka kupuje książki każdego roku poprzez firmę Star Books, jednego z przodujących dostawców książek obcojęzycznych na rynek brytyjski. Biblioteka ma wielu polskich członków, ale jeszcze nie otrzymuje książkowych datków od Polonii. Zaskakująco bogatym zbiorem polskich książek mogą pochwalić się biblioteki w Leicester. Ich zbiory to imponująca liczba dwóch tysięcy pozycji, a kolejne tysiąc będzie zakupione do końca tego roku. Dostawcą wydawnictw jest firma Grant & Cutler z Londynu, która zatrudnia personel z różnych krajów, który to wybiera i kataloguje książki dla biblioteki. Mimo że biblioteka posiada dostawcę, jest otwarta na pomysły osób, które chciałyby doradzić wybór pozycji wydawniczych. Christine Hodgson, menadżer ds. zbiorów i promocji czytelnictwa z biblioteki w Leicester potwierdza, że zapotrzebowanie na polskie książki stale rośnie. Najpopularniejsze są zbiory biblioteki głównej i Westcotes. „Kupujemy nowe książki co kwartał. Dużą popularnością cieszą się także książki dwujęzyczne angielsko-polskie, które rodzice mogą czytać z dziećmi.” Także od niedawna zgłaszają się do biblioteki osoby, które chętnie oddają książki w formie darowizny. Główny bibliotekarz ds. zasobów bibliotek hrabstwa Nottingham Fiona Littlewood potwierdza, że biblioteki kupują polskie książki i odświeżają kolekcję dwa razy do roku dla bibliotek w Newark, Mansfield, Worksop, West Bridgford, Arnold i Beeston. Większe kolekcje obejmują około 80 tytułów, a te mniejsze czyli np. w Beeston czy Arnold to 40. Książki selekcjonuje i dostracza, tak jak w przypadku bibliotek w Leicester, firma Grant & Cutler. Fiona mówi: „Właśnie czekamy na nową dostawę książek po polsku. Zachęcamy wszystkich do korzystania z naszych zbiorów.” Zasoby bibliotek w Lincolnshire przez pewien czas były wypoży-

czane z Polskiej Biblioteki w Londynie, ale zarząd biblioteki zdecydował się na zakup książek ponieważ była to tańsza i zdecydowania lepsza opcja w punktu widzenia zarządzania zasobami. Obecnie półki bibliotek hrabstwa uginają się pod prawie 1,2 tysiącem książek po polsku. Biblioteki odwiedza aż 2854 Polaków i w zeszłym roku wypożyczyli oni aż 5168 książek. Biblioteki Lincolnshire przyjmują dużo datków w postaci książek od lokalnej Polonii. 6 marca przypada Międzynarodowy Dzień Książki Nasi czytelnicy także czytają książki a ich domowe półki często uginają się pod wieloma ciekawymi tytułami. „Córka konkubiny” autorstwa Pat Kit Fai to poruszająca opowieść przeczytana ostatnio przez Joannę Krzyżanowską. Czytanie od zawsze było pasją Joanny, która na co dzień jest pracownikiem socjalnym. Rodzice nigdy nie musieli jej zachęcać do lektury: „W szkole podstawowej wygrywałam różne

nie nudziłam. Czytam około dwóch książek na miesiąc, które przeważnie mają ok. 500 stron, po cieńsze sięgam bardzo rzadko.” „Kwiat pustyni” Waries Dirie i „Zakazana żona” Vereny Wermuth, to ostatnie pozycje przeczytane przez Violettę Rezaey. Ta mieszkanka Nottingham czyta dla relaksu a także z chęci dowiedzenia się czegoś nowego. Rocznie czyta około 30 książek: „Bardzo lubię czytać prawdziwe ludzkie historie. Często czytam o związkach mieszanych, dlatego że sama w takim związku jestem. Czytam też książki psychologiczne. Moja ostatnia książka z tej dziedziny traktowała o asertywności. To w sumie od książki psychologicznej zrodziła się moja miłość do czytania.” Wśród pozycji książkowych wymienionych przez naszych czytelników pojawiły się jeszcze nastepujące tytuły: „Zahir” Paulo Coelho, „Sekretny dziennik Laury Palmer” autorstwa Jennifer Lynch, książki Kurta Vonneguta, Tolkiena, Dana Browna, Ryszarda Kapuścińskiego, Doroty Masłowskiej a także

Zbiory Biblioteki Głównej Nottingham

konkursy czytelnicze i zawsze liczba dodatkowych lektur do przeczytania była dla mnie przyjemnością a nie karą. Książki, które wybieram, są przeważnie bardzo dobrych autorów, ewentualnie mają ciekawe streszczenia na okładce. Moją ulubioną pisarką jest Jodi Picoult. Przy żadnej z jej książek się

książki podróżnicze i kulinarne. Brytyjski pisarz i dziennikarz Matt Heig powiedział, że jeśli otaczasz się czekoladą, będziesz jadł czekoladę, a jeśli otaczasz się książkami, będziesz czytał więcej książek. Przepis jest prosty. Marsz do biblioteki! n


16

East Midlands po Polsku

|

No 83 | March 2014

SPS is recruiting for a trustee

JAK WYSŁAĆ OGŁOSZENIE

Do you have a few hours a week to help a local charity? Do you like working in a team of enthusiastic, friendly people? Each trustee is expected to have: Good independent judgement and an open-minded approach to new ideas Understanding of the voluntary sector Commitment to the organisation and willingness to devote the required time and effort To represent SPS as necessary To develop and approve the organisation’s vision and value To be an active board member, helping to give the organisation strategic direction To actively contribute at board meetings and help to monitor the implementation of decisions taken at meetings

K AT E G O R I A U S Ł U G I

More information on www.empp.co.uk If you are interested in becoming a trustee, please contact project coordinator Beata Polanowska by sending email to jobs@empp.co.uk

Wyślij SMS na numer 81616

Cena za SMS wynosi £5 + standardowa opłata operatora za SMS.

W treść SMS-a należy wpisać: SERVICE (spacja) treść ogłoszenia Przykładowe ogłoszenie:

SERVICE Transport na lotniska ... Tel. 07817....

P O Z O S TA Ł E K AT E G O R I E KODY RUBRYK OGŁOSZENIOWYCH 01 PRACA | 02 MIESZKANIA | 03 SPRZEDAM 04 KUPIĘ | 05 TOWARZYSKIE

Wyślij SMS na numer 81616

Cena za SMS wynosi £3 + standardowa opłata operatora za SMS.

W treść SMS-a należy wpisać: EMPP (spacja) kod rubryki (spacja) treść ogłoszenia Przykładowe ogłoszenie:

EMPP 01 Poszukuję pracy jako ... Tel. 07817.... OGŁOSZENIA NIE MOGĄ POSIADAĆ CHARAKTERU USŁUGI Prosimy o prawidłowe podawanie kategorii ogłoszenia. Redakcja zastrzega sobie prawo do nieopublikowania ogłoszeń o charakterze usługi przesłanych na jedną z powyższych kategorii. REDAKCJA NIE ZWRACA PONIESIONYCH KOSZTÓW Po wysłaniu SMS-a otrzymasz potwierdzenie. Treść SMS-a powinna zawierać do 160 znaków, włącznie ze spacjami, interpunkcją i numerem telefonu. Prosimy o nadsyłanie ogłoszeń pisanych małymi literami oprócz słów rozpoczynających nowe zdania. Pozwoli to na sprawne redagowanie treści ogłoszeń i uniknięcie błędów merytorycznych. Redakcja zastrzega sobie prawo do zmiany formy i uproszczenia treści ogłoszenia. Opłata za ogłoszenie nie podlega zwrotowi.

Infolinia: 020 8497 4622 Kolejne wydanie EMpP ukaże się w kwietniu. Termin nadsyłania ogłoszeń upływa 20 marca o północy.

East Midlands po Polsku nr 83  

Wydanie marcowe miesięcznika East Midlands po Polsku.