Page 1

Office

& facility

8,99 zł (7% VAT)

listopad 2009 nr 9(9) ISSN 1899 - 8607


KONKURS:

MAŁE BIURO – BIURO RACHUNKOWE Tym konkursem miesięcznik Office & Facility rozpoczyna serię jedenastu konkurencji dla studentów oraz absolwentów ASP i wydziałów architektury. Od stycznia do grudnia 2010 roku będziemy co miesiąc prezentować wyniki coraz to innych przykładowych projektów małych biur. Rezultaty będą opisywane z dodatkowymi uwagami przez doświadczonych ekspertów tak, aby każdy czytelnik poszukujący inspiracji w tym zakresie mógł dowiedzieć się, jak uniknąć błędów przy projektowaniu lokum dla własnej firmy. Nasze konkursy będą miały również funkcję edukacyjną. Zważając na to, że na uczelniach wyższych brakuje zajęć dotyczących profesjonalnego projektowania wnętrz biurowych, postaramy się przekazać jak najwięcej teorii i kwestii praktycznych dotyczących tego zagadnienia. Dla autorów najlepszych pomysłów redakcja O&F przewidziała cenne nagrody. Istnieje możliwość, że zwycięski projekt zostanie również zrealizowany. Za każdym razem w naszych konkursach będziemy szukać właścicieli konkretnych małych biur tak, aby pokazać, że te projekty są możliwe do wykonania. Zaczynamy od BIURA RACHUNKOWEGO, a poniżej zamieszczamy wytyczne dotyczące projektu.

Czas trwania: 20 października - 20 grudnia 2009 Więcej informacji: www.officefacility.pl tel.: 22 390 45 88


Sieć IT w ścianach – nie preferuje się biurek na środku pomieszczeń

NAGRODA

Wykaz stanowisk pracy: - 4 księgowe + 2 dodatkowe zapasowe stanowiska; - jeden prawnik/doradca; - jedna recepcja/sekretarka/pomoc, poczta, łączenie rozmów, ale też pomoc księgowa – wprowadza dane (osoba do której idą kurierzy i listonosze); - szefowa księgowych, główna księgowa – pokój samodzielny; - prezes zarządu – doradca podatkowy, pokój samodzielny, ale może być malutki (prezes często jest na zewnątrz); - stół konferencyjny – może być w pokoju głównej księgowej (trwające kontrole skarbowe są wtedy pod jej kontrolą); - pokoje prezesa i głównej księgowej – po min. 2-3 miejsca siedzące (bez biurek) dla gości; - kuchenka ze zmywarką, lodówką i ekspresem do kawy. Dopuszcza się likwidację jednego wc i zagospodarowanie go np. na kuchenkę lub zmiana pomieszczenia kuchennego na biuro prezesa. Generalnie dopuszcza się zmiany w ścianach działowych; - serwer na przynajmniej 10 komputerów lokalnych – ustawiony optymalnie pod względem długości okablowania. Mała szafka serwerowa; - wspólna drukarka sieciowa i fax. Ustalić wygodne położenie dla wszystkich. Korytarz (?) - miejsce na składowanie makulatury (kilka pudeł miesięcznie) i zapasów wody, mat. biurowych. Poza wzrokiem. Pomieszczenie gospodarcze, „kanciapa”; - sieć IT – do każdego możliwego stanowiska, w korytkach ściennych, nawierzchniowych, przy podłodze, listwowe; - system alarmowy + monitoring na radio, klawiatura w przedsionku; - sufit standardowy, jak w mieszkaniach, bez sufitu podwieszanego. Wysokość: standard blokowy; - luksusowa podłoga z granitu w kolorze jasnego beżu + ewentualnie dywaniki z wykładzin.

Fotel zapewniający znakomity komfort cieplny, poprzez zastosowanie siatki na siedzisku i perforowaniu oparcia z elastomerów. W dużej części wykonany z najtrwalszych polimerów i aluminium. Rozwiązania konstrukcyjne dają możliwość wielu opcji kolorystycznych. 12 lat gwarancji producenta na konstrukcję. Projekt 2003 rok: Studio 7.5 Producent: Herman Miller Dealer-Partner w Polsce: K&R DESIGN Nagrodę ufundowała firma K&R Design. Fotel Mirra Herman Miller projekt Studio 7.5

Biuro na ul. Łukowskiej w Warszawie, VII piętro

Do biura przychodzą liczni kurierzy z dokumentami do księgowania. Po przyjęciu pliki dokumentów są składowane we wspólnej dużej szufladzie, skąd każda z księgowych pobiera dokumenty swoich klientów, a jeśli nie ma dokumentów dedykowanych dla niej, wtedy również pobiera papiery innych klientów i księguje (każda księgowa może i umie księgować wszystkich klientów – przypisanie księgowej do klienta nie jest rygorystycznie realizowane – gdy wpłynęło mało dokumentów od przydzielonych jej osób, pracownica zajmuje się innymi, itp.). Raczej nie preferujemy oddawania kopert wprost (bez składowania) do konkretnej księgowej. Po zaksięgowaniu chowa dokumenty do standardowych segregatorów danego klienta. Nie preferujemy szuflad przy biurkach księgowych ani wolnych półek, aby nie tworzyć miejsca na „leżakowanie” dokumentów/ spraw u księgowej. Dokumenty mają prawo być tylko w dwóch miejscach: w szufladzie (w oczekiwaniu) lub w segregatorze klienta. Nie ma innych stanów i stosów. Generalnie potrzebujemy ok. 7-8 m3 miejsca na segregatory. Oczekujemy szaf zasuwanych (niewidocznych dla klientów) z podwójną (!) głębokością półek, na 2 rzędy segregatorów. Szafy powinny być bardzo duże, najlepiej zajmujące całą ścianę od sufitu do podłogi. Poza segregatorami klientów (opisane nazwą i rodzajem dokumentów lub okresem) mamy ok. 70-100 segregatorów „prawniczych”, czyli zestaw najważniejszych dokumentów każdego stałego klienta. Te powinny być przy stanowisku prawnika/doradcy, ponieważ księgowe korzystają z nich sporadycznie.


Izabela Kamińska

Zajmuje się projektowaniem wnętrz i dziennikarstwem. Absolwentka Instytutu Sztuk Pięknych w Lublinie. Obecnie doktoryzuje się z zakresu historii sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Maciej Markowski

Redaktor prowadzący, pisarz. socjolog pracy.

Joanna Lenart

Absolwentka filologii angielskiej na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, nauczyciel, tłumacz, specjalista od j. angielskiego biznesowego, prawniczego i literatury brytyjskiej.

Magdalena Nawrocka

„Kreuje, nie stylizuje.”

Katarzyna Kowalska

Studentka polonistyki, bierna sportsmenka i mól książkowy z poczuciem misji. W wolnych chwilach myśli o tym, jak zrobić lepiej coś, co już zrobiła.

Przestrzeń z celem – stymulowanie, wspieranie i konkurencyjność Wiemy, że firmy będą chciały wprowadzić w życie nowe sposoby i warunki pracy. Przyszłość jest niepewna, a łatwość w przystosowywaniu się – kluczowa. Podczas gdy używamy terminu konkurencyjnego i zrównoważonego wzrostu, powinniśmy pomyśleć o lepszym terminie, takim jak odbojność (umiejętność naginania się do potrzeb). J. Casio mówi o tym, że przetrwanie zależy od cywilizacyjnej odbojności. Termin konkurencyjnego i zrównoważonego wzrostu jest stały, nie mówi o zachodzących zmianach, a środowisko, które tworzymy, musi być w stanie sprostać nieoczekiwanym zmianom, musi być różnorodne. Odbojność jest odpowiednim określeniem. Mówi o tym, że coś ulega zmianom. Jest połączeniem ludzi, procesu i miejsca, w celu dostarczenia ich organizacjom. Osiągnięty zamiar jest często nazywany efektywnością, ale bardziej wskazuje na wspieranie kultury, stymulowanie innowacji i dostarczanie odpowiedzialności. Miejsce ma do odegrania ważną rolę w kreowaniu odpowiedzialności pracowników. Z dziesięciu czynników zaangażowania, sześć, które ma wpływ na miejsce pracy to: poczucie jedności, wykorzystanie wiadomości i informacji, miejsca spotkań z kolegami, dostępność do kadry zarządzającej, posiadanie kontroli nad środowiskiem i najważniejsze – przynoszenie inspiracji. Te kwestie powinny być ułatwione organizacją przestrzeni. Dobre firmy to takie, które są tworzone przez ludzi napędzających się współpracą, dzielących pomysły i ciągle dążących do doskonałości. W kolejnych pokoleniach liderzy będą przekraczać granicę wydajności, łącząc ja z innowacjami, minimalizując demokrację i podejmując kreatywne ryzyko. Mówimy o przyszłej, młodej sile roboczej, ale w tym samym czasie większość z nas będzie pracować bez względu na cel zarobkowy lub na to, czy organizacja wyniesie wnioski z ekspertyz i wprowadzi je we własnych miejscach pracy. Badania potwierdzają fakt, że podczas typowego dnia pracy w jakimkolwiek sektorze, ludzie po prostu siedzą przy biurkach przez 35% czasu spędzanego w biurze, a w najlepszym przypadku spędzają w pracy 60% swojego dnia. Listopadowe wydanie O&F pokazuje, jak stworzyć miejsce pracy dla takich właśnie osób, pracujących w nowoczesnych, nie zawsze komfortowych, realiach. (fragment wykładu Despiny Katsikakis, z firmy DEGW)

Bogusz Parzyszek

5


Zapaść polskiego biura Wacław Szarejko Bogusz Parzyszek

Procent sprzedaży stanowiącej wyposażanie indywidualnych miejsc pracy (sprzedaż mebli gabinetowych):

Ok. 20 lat temu w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania mające na celu sprawdzić jak zaprojektowane są wnętrza biur 500 najbardziej dochodowych firm na świecie. Upraszczając, wyniki pozwoliły określić, jak wygląda model biura, do którego pracownik lubi wracać, oraz w którym ma komfortowe warunki zarówno do pracy wymagającej koncentracji, jak i kreatywnego myślenia. Biura z listy Fortune 500: - są efektywnym modelem biura typu „klub” (miejsca pracy bardzo autonomiczne i wysoce interaktywne, połączenie stref pracy, relaksu, kawiarni i budek telefonicznych). Model ten funkcjonował w tamtym czasie w ok. 17% firm i przewidywano, że w obecnie odsetek ten będzie bliski 40%; - posiadają pokoje jednoosobowe niesłużące do wyróżniania i hierarchizowania, a do pracy wymagającej skupienia i koncentracji;

bardzo rzadko rzadko często bardzo często

Problemem jest, że dla polskie firmy uważają biuro za koszt, a nie za inwestycję. My to ignorujemy – czy naprawdę stać nas na to? Firmy sprzedające meble biurowe wykazały, że ok. 25% całości sprzedaży ich asortymentu stanowią indywidualne miejsca pracy (gabinety). Jest to dowód na to, że w Polsce kadrę zarządzającą nadal awansuje się poprzez przydzielanie pokojów jednoosobowych. Nie byłoby w tym nic złego gdyby takie działanie miało na celu stworzenie warunków odpowiednich do pracy w stanie wysokiego skupienia, a nie pozbawianie kontaktu ze współpracownikami. Dane te oczywiście różnią się w poszczególnych miastach.

8

do 5% 5%-20% 20%-50% pow. 50%

INDYWIDUALNE MIEJSCA PRACY 39% 40% 30%

30%

25%

20%

6%

10% 0%

Bardzo rzadko (do 5%)

- mają przestrzeń typu open space zazwyczaj efektywnie podzieloną na zespoły do 12 osób. Większość firm z Fortune 500 pracuje w sposób nieznany przeciętnemu Polakowi. Dlaczego polskim biurom tak daleko do najlepszych firm świata? W tym roku redakcja miesięcznika Office & Facility, specjalizującego się w aranżacji, projektowaniu i wyposażeniu biur, wykonała podobne badania dotyczące polskich firm i wyniki okazały się niepokojąco słabe. Polskie badania wykazały, że od firm z listy Fortune 500 dzielą nas lata świetlne, albo jeszcze więcej… W skali ogólnopolskiej biuro typu „klub” funkcjonuje w zaledwie ok. 5% firm, z czego przede wszystkim Warszawa oraz Wrocław i Poznań zaczynają powoli rozumieć wartość takiego systemu pracy. Niewątpliwie stolica ma najwięcej powierzchni biurowych, bo ok. 3,5 mln m2. Międzynarodowe korporacje otwierają w tym mieście biura w pierwszej kolejności, a przy okazji wnoszą doświadczenia ze swoich krajów i central. Dla porównania kolejne miasto – Kraków – posiada ok. 450 tys. m2, a Wrocław ok. 370 tyś. m2 (wg Cushman & Wakefield).

- - - -

Rzadko (5%-20%)

50% 40%

45%

30% 21%

20% 10%

0,6%

0%

Bardzo rzadko (do 5%)

Rzadko (5%-20%)

28%


Polskie biuro jest odzwierciedleniem tego, jak słabo zorganizowane są krajowe firmy, jak wiele w nich trzeba zmienić, aby miały szansę stać się konkurencyjne na światowym rynku. Co z tego, że konsultanci restrukturyzują polskie firmy, stawiając na siłę teamów wdrażając zarządzanie przez projekty etc., jeżeli ludzie pracują w warunkach, w których po prostu nie da się efektywnie działać zespołowo? W naszym badaniu respondenci odpowiedzieli, że aż w 50% przypadków w Warszawie i ok. 30% przypadków w skali całego kraju sprzedaż często stanowią meble do tzw. „mrowisk”. W wielkich open space’ach siedzą nierzadko setki pracowników. Poumieszczani są w małych kubikach (biurkach z trzema akustycznymi ściankami wysokości ok. 50 cm) lub nawet twarzą w twarz, bez przegrody. Wykonują zazwyczaj pracę w słuchawkach w działach call center. Takie miejsca mają mało wspólnego z komfortem pracy, co może mieć kosztowne skutki. Już wykazano, że działy HR w takich biurach są zmuszone działać wyjątkowo prężnie. Pracownik zwalnia się z takiej pracy średnio co 3-12 miesięcy. Czy w takim razie ekonomiczne jest tworzenie wnętrz tego typu? Jak możliwa jest obsługa klienta na wysokim poziomie, gdy praca odbywa się w tak znacznym dla człowieka dyskomforcie, na który składa się brak prywatności i wygód? Kto ma tworzyć te biura? W Polsce nie ma szkoleń ani konferencji, które pomagają zrozumieć, jak w zasadzie powinno wyglądać efektywne biuro. Tylko nieliczne firmy (głównie produkujące meble biurowe) edukują klientów w tym zakresie. W naszym kraju nie respektuje się przepisów, które zostały ustanowione pod koniec lat 90., mówiących, że wszystkie biurka do pracy powinny mieć regulację wysokości. Czy przy biurku o uśrednionej wysokości może siedzieć tak samo wygodnie kobieta o wzroście 160 cm i mężczyzna mierzący 190 cm? Na jakiej wysokości ustawić krzesło biurowe, skoro nie możemy nawet dopasować do siebie biurka? „Biuro jest narzędziem wprowadzania zmian w firmie. Na Zachodzie zrozumiano to 25 lat temu i odjechali tak, że można tylko podziwiać.” Z naszych badań wynika, że stosunek „samodzielnych projektów”, które tworzą firmy sprzedające meble biurowe i ich klienci, do „gotowych projektów” od zleceniodawcy (przy współpracy z architektem) to: - 73,1% projektów od firm sprzedających meble biurowe; - 20,9% projektów przy współpracy pół na pół; - 3% to gotowe projekty od architekta. Badania te zostały przeprowadzone u dystrybutorów/sprzedawców mebli biurowych, którzy mają kontakt z większością firm w kraju. Na 249 salonów uzyskaliśmy odpowiedzi od 67. Ciekawostki: Na pytanie o procent sprzedaży stanowiącej wyposażanie indywidualnych miejsc pracy (sprzedaż mebli gabinetowych) w woj. dolnośląskim 60% ankietowanych odpowiedziało, że sprzedaż jest rzadka, i był to najniższy wynik w kraju. Podobne statystyki ma Kraków. W skali ogólnopolskiej (którą mocno zniekształca Warszawa, i należy patrzeć na nią osobno) ponad 70% respondentów odpowiedziało, że często wyposaża biura z pokojami do 10 osób. Wielkie open space’y najrzadziej występują na dolnym Śląsku i w woj. pomorskim, najczęściej – w małopolskim i mazowieckim. Biuro typu „klub” najsłabiej znane jest w woj. małopolskim, natomiast najszybciej adaptują je województwa dolnośląskie, wielkopolskie i mazowieckie.

50% 40% 30%

39% 31%

25%

20% 10%

0,6%

0% Bardzo rzadko) (do 5%)

50%

Rzadko (5%-20%)

49%

40%

37%

30% 20% 09%

10%

3%

0%

Bardzo rzadko (do 5%)

Rzadko (5%-20%)

PROJEKTY

80%

73%

60% 40% 20%

21%

3%

0% Projekty od architekta (gotowe) 9


10

0%

0%

wielkopolskie

20%

20%

40% 20% 0%

40%

20%

0%

mazowieckie

Rzadko (5%-20%)

60%

60%

Bardzo rzadko (do 5%)

80%

80%

100%

40%

40%

Rzadko (5%-20%)

60%

60%

Bardzo rzadko (do 5%)

80%

80%

INDYWIDUALNE MIEJSCA PRACY

pomorskie

Bardzo rzadko (do 5%)

Bardzo rzadko (do 5%)

Rzadko (5%-20%)

Rzadko (5%-20%)


11

60% 40% 20% 0%

30%

20%

10%

0%

10% 0%

10%

0%

mazowieckie

20%

20%

Polska

30%

30%

Rzadko (5%-20%)

40%

40%

Bardzo rzadko (do 5%)

50%

50%

Rzadko (5%-20%)

80%

40%

Bardzo rzadko (do 5%)

100%

50%

INDYWIDUALNE MIEJSCA PRACY

Bardzo rzadko (do 5%)

Bardzo rzadko (do 5%)

Rzadko (5%-20%)

Rzadko (5%-20%)


16


UKŁAD Z PERSPEKTYWĄ

JEMS Architekci to zespół osób, dla których praca jest prawdziwą pasją. Pracownia powstała w 1988 roku i swą nazwę przyjęła od pierwszych liter nazwisk jej założycieli: Olgierda Jagiełły, Macieja Miłobędzkiego i Jerzego Szczepanika-Dzikowskiego. Od tamtego czasu firma bardzo się rozwinęła, powiększyła grono wspólników i partnerów. Dziś zatrudnia ponad pięćdziesięciu architektów. Rozmawiała Izabela Kamińska 17


Zderzenie z rzeczywistością

Zderzenie z rzeczywistością

18

Zawód architekta jest trudny do zdefiniowania. Według opinii większości nasza praca jest czystą przyjemnością, która polega na kreowaniu, tworzeniu, wymyślaniu ciekawych form, przyjemnej zabawie przy stole projektowym z ołówkiem w ręku. Realia są trochę inne. Każdemu wyzwaniu projektowemu towarzyszy wiele bardzo trudnych, nudnych, męczących i denerwujących procesów, których rezultatów nie widać w efekcie końcowym. Mam tu na myśli dyskusje z administracją, regulacje, zapisy w planie, problemy z sąsiadami… To szalenie wielowątkowe zagadnienie. Sam proces projektowy w kuchni architektonicznej jest najprzyjemniejszy, jednak trwa krótko. Ważny jest też kontekst miejsca, w którym dana budowla powstaje. Wynika on z szacunku do tego, co dzieje się obok. Nie możemy demonstrować wyłącznie swojej indywidualności, musimy podporządkować się całości, a przede wszystkim temu, co wykształciła sama natura. Architekt nigdy nie może być zupełnie wolny. Pomysłów na przyszły budynek może być bardzo dużo. Zadaniem architekta jest stworzenie takiej struktury, która w określonym miejscu będzie tworzyć właściwą przestrzeń i architekturę, oraz w jak najlepszym stopniu spełni oczekiwania inwestora. Musimy również pamiętać o tym, że w pewnym stopniu swoją pracą służymy innym. Wybór zawodu w moim przypadku nie był planowany od dawna. Chciałem być trochę artystą, trochę inżynierem, rozpocząłem studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a parę lat później skończyłem warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Na Wydziale Architektury poznałem jednego z moich obecnych wspólników – Jerzego Szczepanika-Dzikowskiego, z którym później założyłem pracownię architektoniczną. Przez nasze biuro przechodzi wiele młodych, bardzo zdolnych ludzi. Niektórzy decydują się na rozpoczęcie samodzielnej pracy. To odważne decyzje, ponieważ zdobywanie pierwszych zleceń

nie jest łatwe. Rozumiem, że w życiu niektórych ludzi przychodzi jednak moment przejścia na swoje, bycia szefem. Dlatego cieszę się, kiedy widzę młodych architektów, którzy kiedyś u nas pracowali, a teraz świetnie radzą sobie w samodzielnych biurach. Udowadniają w ten sposób tezę, że konsekwencja i ciężka praca w przyszłości procentują! Do niedawna wydawało mi się, że profesjonalne podejście nie zawsze przekłada się na sukces marketingowy. Jednak obserwując działalność pracowni JEMS, nasze uporczywe trzymanie się reguł i niepisanych zasad, pozwala wysnuć wniosek, że ma to sens. Dziś klienci, przychodzą do JEMS głównie po jakość. Wiedzą, że nasze projekty są przemyślane, więc mogą liczyć na odpowiedni standard. Jestem usatysfakcjonowany tym, co robię. Uważam, że wspólnie udało nam się osiągnąć niemały sukces. Niewiele jest firm działających na zasadzie partnerstwa przez ponad dwadzieścia lat. Stawiamy na zaufanie i lojalność, nie obrażamy się za negatywne opinie kolegów dotyczące naszej pracy, ponieważ nam wszystkim zależy na jak najlepszym efekcie. Są u nas osoby ważne i ważniejsze, ale nikt nie próbuje wychodzić przed szereg. Osiągnięciem jest nasz budynek, w którym mieści się biuro JEMS. To taka nasza przestrzeń sprzyjająca pracy, spotkaniom i dyskusji. Czujemy się w niej naprawdę dobrze. Czekam jednak na moment, w którym architekci w naszym kraju zaczną być należycie doceniani. Pomimo wysokich kwalifikacji i rzetelnie wykonywanej pracy, wcale nie prosperują dobrze. Najszybciej udaje się wypływać tym, którzy swoją pracą schlebiają złym gustom. Taki panegiryzm jest zagładą dla naszego budownictwa. To mnie smuci, ale nie potrafię znaleźć rozsądnego sposobu na zaradzenie temu.

Mam żal do naszych mediów, że tak mało mówi się o architekturze, o problemie odbioru pejzażu. Cały świat uległ masowej komercjalizacji, reklama jest magicznym źródłem zarabiania pieniędzy i panoszy się wszędzie. Wdrapała się między innymi na architekturę i teraz trudno ją stamtąd ściągnąć. Zaśmiecamy kraj i nie potrafimy stworzyć żadnych regulacji prawnych, które by tego zabraniały. Problem tkwi w edukacji naszego społeczeństwa. Propagowane wzorce są tandetne – media pokazują kolorowe, cukierkowe życie, bez żadnych głębszych refleksji. Świadomość społeczeństwa przekłada się na współpracę architekta z klientem. Wszyscy musimy nauczyć się przewidywać pewne procesy. Czasem warto w coś zainwestować dziś, a zyski odebrać dopiero jutro. Projekt nie może być zorientowany tylko na sukces finansowy i na ilość metrów – ten problem w szczególności dotyczy budynków mieszkalnych, które nie tworzą miast tylko gigantyczne sypialnie. Kapitalizm, który nas tak zaskoczył, objawia się wszędzie. Powstaje również mnóstwo budynków biurowych, które nie służą ludziom, a kwotom. Mam nadzieję, że za jakiś czas budowanie „pod wymiar” nie będzie tak powszechne. Ewolucji nie upatruję w diametralnych przekształceniach przestrzeni biurowych, a w podnoszeniu standardu i komfortu pracy. Wierzę, że do lamusa przejdą biura, w których panują skomercjalizowane warunki pracy, a deweloperzy zaczną budować biurowce posiadające dużo przestrzeni dodatkowej, dające możliwość oddechu, w których znajdzie się miejsce na strefy relaksu. Uważam, że nasza świadomość, mimo wszystko, rośnie, i optymistycznie patrzę w przyszłość.

OLGIERD JAGIEŁŁO: architekt; urodził się w 1947 roku w Warszawie. W 1971 roku ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, a w 1979 Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. W latach 1984–1989 prowadził wspólnie z Jerzym Szczepanikiem -Dzikowskim pracownię autorską w ramach Spółdzielni Pracy Twórczej Architektów Plastyków. Razem z Maciejem Miłobędzkim i Jerzym Szczepanikiem-Dzikowskim założył w 1988 roku spółkę JEMS. Od tej pory cała jego działalność jest związana z pracownią. Laureat Honorowej Nagrody SARP z 2002 r.


Do przeszłości odnoszę się z atencją, i to nie tylko w kwestiach architektonicznych. Od kiedy w naszym życiu zaczęło dominować hasło „postęp i rozwój”, nastąpiło rozchwianie się różnych wartości. Przeszłość jest dla mnie stanem uporządkowanym społecznie i estetycznie. Współczesność zdaje się wymagać postępu i nie może się bez niego obejść. Ta potrzeba zbyt często przybiera zdegenerowaną postać propagowania nowości za wszelką cenę. Nowe z definicji zaczyna mieć zdecydowanie lepsze konotacje niż stare, bez względu na to, czy w istocie niesie za sobą postęp. Taka tendencja przejawia się w życiu codziennym, w sztuce, kulturze, a także w architekturze. Trwałość i rzetelność oraz wiedza i skromność były podstawowymi wartościami dawnego budownictwa, a dziś coraz trudniej dostrzec je w gąszczu bezładu, w częstym epatowaniu pustym ekscentryzmem i w walce o bycie zauważonym. Nie wszystko, co nowe jest oczywiście złe. Przyszłość i rozwój są nieuniknione, konieczne i jak najbardziej słuszne, dają niebywałe możliwości, fascynujące osiągnięcia, rozwiązania techniczne i technologiczne. Nie umiemy jednak czerpać z tego pozostawiając w spokoju to, co stare. Rujnujemy porządek przeszłości, nieumiejąc w tym miejscu wybudować porządku stosownego dla współczesnego rozwoju techniki. Przeszło sto lat temu podważany porządek społeczny zrodził potrzebę ustanowienia nowego kanonu w architekturze i w planowaniu miast. I kanon ten zbudowano. W ciągu ostatnich 30-40 lat, społeczeństwu doby rewolucji informatycznej zdaje się przyświecać potrzeba zrujnowania wszelkiego kanonu. I wszelki kanon już zrujnowano. Są jednak miejsca i budowle, które reprezentują doskonałą jakość i najlepsze wartości. Jestem pod wrażeniem architektury powstającej w Szwajcarii – jest prawdziwa, odwołuje się do najbardziej podstawowych sposobów pojmowania przestrzeni i materiału, traktowania rzeczy takimi, jakimi są. Popęd kreacji nie tworzy tam chorych

idei, których jedynym przesłaniem jest inność. Technika nie zagłusza pomysłu, lecz mu służy. To architektura kontekstu, mówiąca prawdę o miejscu, czasie, ludziach i o materiale. Architekci nie są jednak ludźmi, którzy tworzą architekturę dla siebie. My tworzymy ją dla ludzi. I nie jest naszym obowiązkiem kształcenie społeczeństwa pod względem estetycznym, tak jak nie jest obowiązkiem kucharzy uczenie nas jeść – trzeba już umieć jeść, żeby docenić wykwintne danie. Trzeba chcieć dobrej architektury, aby ją mieć. To wymaga pewnego poziomu kultury. Chciałoby się rzec, że każdy ma taką architekturę, na jaką zasługuje. Naszym zadaniem jest projektowanie dobrych, poprawnych rzeczy, ale nie jesteśmy odpowiedzialni za to, jak będą one odbierane. Wielu z nas pada pod tą presją. Jesteśmy narodem pełnym kompleksów. Brak nam pewności siebie i przekonania o własnej wartości. Posiadaniem rzeczy – samochodów i domów – udowadniamy znajomym, sąsiadom i całemu światu, że jesteśmy lepsi. W Danii, jadąc ulicą, nie wiemy, który dom należy do premiera lub do najbogatszego człowieka w państwie. Tam nikomu nie tylko nie zależy na wyróżnianiu się i podkreślaniu swojej pozycji społecznej, lecz także taka postawa nie jest społecznie akceptowana. Nie dziwi więc skromność i stosowność duńskiej architektury. Dzisiejsi młodzi ludzie tworzą zupełnie inny świat, niż ten, który budowało moje pokolenie. Są bardziej zaradni życiowo i techniczne sprawniejsi, a zarazem mniej dojrzali emocjonalnie i niepewni wartości, którymi chcieliby kierować się w życiu. Obecna generacja nie ma w sobie pokory, cierpliwości i determinacji. Najważniejsze stało się marzenie o karierze i pieniądzach.

Nigdy nie miałem takiej ambicji, aby być podziwianym, kimś, kto się wyróżnia. Dążenie do prestiżu jest mi zupełnie obce, co nie znaczy, że nie mam zawodowych ambicji. To, co osiągnąłem, w sensie uznania, jeśli czasem się z nim spotykam, przyszło bardzo naturalnie, w wyniku zawodowych zmagań, a nie jako efekt walki o autorytet. Nie czuję się wybitnie utalentowany, ale lubię solidnie wykonywać to, czym się zajmuję. Skoro już tak się stało, że jestem architektem, staram się być w tym dobry, tak jak dążyłbym do tego, gdyby przyszło mi wykonywać inny zawód. To kwestia postawy życiowej – to, co robię, jest dla mnie niezwykle ważne. Projektowanie daje mi przyjemność i satysfakcję. Chciałbym jeszcze wiele zrobić, mam różne marzenia projektowe, ale chyba brak mi siły, aby je zrealizować. Zawsze chciałem zaprojektować inżynierskie obiekty, most, stadion, obiekty, w których estetyka bardzo silnie sprzęga się z techniką. Moja praca to przede wszystkim ludzie i miejsca. JEMS to szczególne zjawisko. Ta firma jest dla mnie kloszem, pod którym kwitnie normalność – ludzie zachowują prawo do decyzji, a uznaniowość nie jest zakazana i zastępowana procedurą. Opiera się na zaufaniu i przeświadczeniu, że ludzie nie muszą ze sobą rywalizować i walczyć o swoją pozycję. Miewamy inne spojrzenie na architekturę i na życie, ale potrafimy osiągać kompromisy. Nie mamy żadnych procedur, które mają zastąpić ludzi. Podejmowanie decyzji jest prawem każdego człowieka (choć żadna dyrektywa go chroni), a istota każdego postanowienia to osobisty stosunek osoby do rzeczy, której dotyczy.

JERZY SZCZEPANIK-DZIKOWSKI: architekt; urodził się w 1945 roku w Lublinie. W 1972 ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. W latach 1984-1989 prowadził wspólnie z Olgierdem Jagiełło pracownię autorską w ramach Spółdzielni Pracy Twórczej Architektów Plastyków. W 1988 r. razem z Olgierdem Jagiełło i Maciejem Miłobędzkim założył spółkę JEMS. Od tej pory cała jego działalność jest związana z pracownią JEMS Architekci. Prezes OW SARP w latach 1984-1987, Sekretarz Krajowej Rady Izby Architektów, Laureat Honorowej Nagrody SARP – 2002.

Percepcja i kreacja

Percepcja i kreacja

19


CLUB OFFICE Tekst: Akihiro Kishimoto / Institute of Office Systems, KOKUYO Co., Ltd.

Massive Design


Massive Design

Jednym z wizerunków przyszłego biura jest coś na wzór klubu, oferującego udogodnienia i usługi wychodzące naprzeciw szczególnym potrzebom jego członków. Przykładem takiego modelu jest hotelowe centrum wspierania biznesu lub poczekalnia dla klientów linii lotniczych. Przestrzeń biura po prostu dopasowuje się do zmian organizacyjnych i nowinek technologicznych tak, aby oferować pracownikom

z odległych lokalizacji dostęp do różnych informacji i usług przez sieć. Biuro typu klub posiada niezwykłą zdolność do zapewniania różnego typu narzędzi i usług, z których pracownik może wybrać odpowiadający mu model. Biuro powinno być elastyczne w aranżowaniu, a przede wszystkim w zastępowaniu zmieniających się technologii informatycznych i udogodnień. Z zasady jest bezterytorialne,

z pracownikami nie przypisanymi na stałe do konkretnych biurek czy pokoi. Powinno zapewniać prywatne szafki i skrzynki pocztowe dla każdego pracownika. Ten typ biura pozwala każdemu na prywatność. To również miejsce, w którym pracownicy mogą korzystać ze specjalistycznego wyposażenia. Dostęp do niego powinien być możliwy po wcześniejszym zarezerwowaniu i w nagłych przypadkach.

Pomoc i wsparcie

Zaleca się, aby zaoferować kilka opcji sortowania i porządku, z których każdy może wybrać wedle własnego uznania. Pozostawia to pewne pole do indywidualnego, zgodnego z przyzwyczajeniami organizowania przestrzeni.

Wyposażenie współużytkowane

Osoby, które oferują różnorakie wsparcie członkom klubu, są pracownikami stacjonarnymi. Ważne, aby zapewnić pracownikom mobilnym maksymalne wsparcie – powinni wiedzieć, że zawsze mogą polegać na współpracownikach.

Przechowalnie osobiste

Przestrzeń służąca przechowywaniu, przyporządkowana poszczególnym osobom, jest również skrzynką pocztową.

CLUB OFFICE

Dodatkowe umeblowanie

Pracownicy powinni mieć dostęp do dodatkowych mebli, aby mogli samodzielnie aranżować przestrzeń do pracy. Powinny być proste i lekkie, nadające się do ustawienia w każdym miejscu.

Duże monitory są bardziej odpowiednie do pracy graficznej niż notebooki, dlatego też wysoko wyspecjalizowane miejsca pracy przeważnie nie są przystosowane do użytku mobilnego. Odpowiednio połączone wyposażenie elektroniczne może minimalizować tę niedogodność i umożliwiać korzystanie z niego kilku pracownikom jednocześnie.


Bóg stworzył świat, ale Holandię stworzyli Holendrzy Cyt. Andrew Marshall Tekst: Natalia Bursiewicz

Niestandardowo, odważnie, pomysłowo – tymi hasłami można opisać holenderskie realizacje w takich dziedzinach jak sztuka i architektura. Nie oznacza to jednak zerwania z tradycją. Holendrzy potrafią bowiem w niezwykle intrygujący i subtelny sposób połączyć stare z nowym. Są również w stanie zaszokować rozwiązaniami całkowicie odmiennymi od dotychczasowych, szablonowych metod projektowania. Eksperymentują, zestawiając ze sobą różnorodne formy i wykorzystując do tego nietypowe materiały. Dlatego też niejednokrotnie holenderskie budynki cechuje ciekawa architektura, a ich wnętrza – interesująca aranżacja. Odznaczają się one wysokim poziomem technicznym i estetycznym. Ich twórcy stają się pionierami nowego stylu, który chętnie jest przejmowany i stosowany w innych krajach.

32

&FACILITY

OFFICE


Nowoczesne tendencje w aranżacji wnętrz w Holandii przejawiają się m.in. w potrzebie wyjścia poza estetykę białych ścian i szklanych powierzchni oraz odejście od tradycyjnych podziałów przestrzennych. Już w latach osiemdziesiątych do coraz popularniejszych należał pogląd, zgodnie z którym organizacja i wystrój wnętrza powinny zależeć głównie od samych jego użytkowników. Holenderski architekt Aldo van Eyck (ur. 1918) skłaniał się ku poglądowi, iż użytkownicy powinni mieć wolną rękę w aranżacji pomieszczeń, w których pracują i mieszkają. Najważniejszym przykładem takiego podejścia w projektowaniu jest biurowiec dla Centraal Beheer w Apeldoorn wykonany w 1973 r. przez Hermana Hertzbergera (ur. 1932). Budynek składa się z modułowych segmentów tworzących w efekcie wiele niedużych pomieszczeń, które pracownicy mogą samodzielnie aranżować ustawiając meble oraz rzeczy osobiste według własnych upodobań. Architekt zastąpił koncepcję otwartego planu biura systemem „komórek” ukształtowany w zawiły, ciągle zmieniający się wzór. Dzięki temu został osiągnięty przyjazny nastrój, komfort i nowy porządek diametralnie inny od formalnego, panującego w innych wnętrzach biurowych. Od tego momentu dąży się ku realizacjom pozbawionym stałego uporządkowania i ograniczeń. Pojawiają się biura wypełnione wyszukanymi formami, oryginalną kolorystyką, z systemem swobodnie rozmieszczonych zespołów mebli, oraz plany o złożonych relacjach przestrzennych. W takim kontekście zasadne wydaje się prowokacyjne pytanie holenderskiego artysty Mauritsa Cornelisa Eschera: „Czy jesteś naprawdę przekonany, że podłoga nie może być sufitem?” Holendrzy bowiem wywracają wszystko do góry nogami. Igrają z widzem, bawią się schematami, zaskakują. Świadectwem tego jest biuro firmy Kessels Kramer w Amsterdamie działającej w branży reklamowej. Trzydzieści cztery osoby z ośmiu krajów tworzą zróżnicowany tygiel sugestii, wizji i upodobań. Dzięki temu udało im się pracować dla Diesla, Nike, czy MTV. Kessels Kramer zadziwia różnorodnością pomysłów i niebanalnym podejściem do zleceń klientów. Szokuje już sama lokalizacja biura w starym, dziewiętnastowiecznym kościele. Projekt przeobraża sakralne wnętrze w nowoczesne biuro prężnie rozwijającej się agencji reklamowej. Ściany kościoła pokryte są bielą. W niektórych oknach znajdują się witraże wpuszczające do środka kolorowe wiązki światła. Zachowano również elementy wystroju architektonicznego. Diametralnej zmianie uległo jednak całe wnętrze. Przypomina teraz olbrzymi, eklektyczny plac zabaw, czy też fantazyjne przedszkole rodem z Nibylandii. Budynek dzielą obiekty sporych rozmiarów, kojarzące się zwykle z przestrzenią otwartą: drewniany płot, wieża ratownicza, szopa. Zostały one zestawione z mniejszymi, jak stół piknikowy, różne meble i przedmioty zakupione na pchlich targach. Do elementów dekoracyjnych należą znaki drogowe, neony, okiennice, płotki, zdjęcia, plansze, obrazki święte i kolorowe poduszki. Podłogę i niektóre półki pokrywa imitacja soczystozielonej trawy. W takim otoczeniu mieszczą się biurka do pracy oraz ukryte pod nimi sprzęty biurowe. Niemniej jednak zatrudnione tam osoby dobrze wiedzą, że nie tylko samą pracą człowiek żyje.

Biuro KesselsKramer w Amsterdamie. zdj. Paul Barbera

Nie gaś swojej inspiracji oraz wyobraźni; nie bądź niewolnikiem jednego modelu. Vincent van Gogh

&FACILITY

OFFICE

33


34

&FACILITY

OFFICE


40


41


Projekt biura NORTH wykonała agencja designersko-architektoniczna Skylab Architecture Zdj. Jeremy Bittermann

42


54

pokój zielony KUCHNIA

Miejsce na naszą redakcję zostało wybrane w ciekawych okolicznościach. Mieliśmy już wybraną w miarę sensowną (jak nam się wydawało) lokalizację na biuro. Przy okazji jednego ze spotkań z projektantem Przemkiem Stopą z Massive Design nieśmiało pochwaliłem się, że znaleźliśmy miejsce na nowe biuro. Przemek zaproponował, że może podjechałby z nami na to miejsce jeden z jego pracowników i zrobił wstępną inwentaryzację, co zrobiliśmy jeszcze tego samego dnia. Architekt zrobił zdjęcia, pomierzył i obejrzał lokal, a następnie pojechał z powrotem do pracowni. Po godzinie zadzwonił telefon od Przemka. Był to pierwszy raz, gdy na własnej skórze przekonałem się, że bez architekta stracilibyśmy sporo czasu i pieniędzy. Biuro był dla nas trochę za małe i z perspektywą na to, że otoczenie zmieni się kiedyś na przyjemniejsze dla oka (budynek biurowy nie miał ustalonej jednolitej identyfikacji dla każdej firmy, co skutkowało dużą gama kolorów na szyldach, które w dodatku były w różnej wielkości i na różnych wysokościach). Za kryterium przy poszukiwaniu biura braliśmy dobrą uczelnię wyższą w okolicy, z której można przyszkolić kilka osób. Braliśmy pod uwagę również tańszy o 15% czynsz (biuro znajdowało się poza centrum). To jednak w centrum zazwyczaj najłatwiej spotykać się z klientem. Koszt dojazdów na spotkania wyszedłby nam na równi z różnicą w czynszu, a zaoszczędzony czas jak wiadomo jest dużo cenniejszy. Również dla pracowników centralna lokalizacja jest zazwyczaj dużo bardziej uniwersalna. Nasze właściwe biuro znaleźliśmy i wybraliśmy wspólnie z Massive Design w miejscu dużo przyjemniejszym. Budynek to bardzo stara kamienica, bo z 1907 roku, umiejscowiona naprzeciwko ambasady Wielkiej Brytanii. Okolica jest spokojna i blisko parku Łazienki Królewskie. Dojazd bardzo dobry zarówno samochodem jak i komunikacją miejską. Miejsce to jest również bardzo blisko naszego studia fotograficznego, co dodatkowo było na plus (ok. 500 m odległości).

HOL

Tekst: Bogusz Parzyszek

pokój pomarańczowy

GODNA REDAKCJA


Już sam hol wejściowy do budynku z dużym, jasnym dziedzińcem wprowadza w spokojny nastrój. Dodatkową zaletą jest również stosunkowo duża ilość małych kawiarni i restauracji w okolicy, co będzie sprzyjać rozwojowi dodatkowych kontaktów, a co za tym idzie nowych interakcji i pomysłów. No i bardzo blisko znajduje się wcześniej wspomniany piękny park łazienkowski. Budynek naszego biura z biegiem lat został lekko przerobiony i dorobił się windy. Nie ma jednak potrzeby korzystania z niej, bo od wejścia do drzwi wejściowych dzieli nas tylko jedno piętro. To miejsce ma klimat, który sprzyja powstawianiu i uzewnętrznianiu pomysłów. Całość wnętrz utrzymane jest w klasycznym stylu i tworzyliśmy projekt starając się zachować jego charakter, a zarazem zidentyfikować miejsce z samym miesięcznikiem. Prace projektowe trwały kilka tygodni. Udało się, redakcja miesięcznika Office & Facility wypracował sobie siedzibę, z której jesteśmy dumni i mocno się z nią utożsamiamy. Naszym celem było stworzenie miejsca pracy, do którego team będzie lubił wracać.

HOL

Wnętrza sprzyjają dobrym myślom

Klasyczny hol i trochę świeżości

W korytarzu na jednej ze ścian umieściliśmy wykładzinę firmy InterfaceFLOR z długim „włosem” imitująca trawę. Przytwierdziliśmy do niej podświetlany blat z lakierowanego MDF, dostarczony przez firmę Mebelux. Bardzo często omawia się projekty, dopija kawę i dogaduje różne sprawy właśnie w takich nieformalnych miejscach. Idealnie pasowały nam do tego miejsca hokery firmy Kinnarps. Na końcu korytarza, pod wielkim lustrem z rzeźbioną oprawą koloru złotego umieściliśmy stylowe krzesło. Na tym samym korytarzu, jak również i w innych pokojach znajduje się zawieszona na ścianie tablica do zapisywania wszystkiego, co istotne (cele, pomysły, bieżące słowa kluczowe ze spotkań). Na podłodze można zobaczyć wykładzinę w kolorze Leather, dostarczoną przez firmę Forbo-Floring.

55


KUCHNIA Kuchnia - naturalne miejsce spotkań

Na zdjęciach można zobaczyć, że w kuchni połączyliśmy funkcję socjalną i biznesową. Jest to pomieszczenie na tyle proste i eleganckie, że umożliwia spotkania z osobami z zewnątrz, a przy okazji idealnie pasuje do spotkań wewnętrznych. Jest to również idealne miejsce do spotkań z dziennikarzami, którzy zazwyczaj pracują w domu, lub w „terenie”. Używane naczynia znajdują się w zmywarce, a ekspres do kawy i mikrofalówka są funkcjonalnym akcentem nieszpecącym wnętrze. Zarówno szafki, jak i bardzo zgrabnie zabudowana lodówka tuż obok gabloty na miesięczniki została wykonana na zamówienie przez firmę Mebelux. Całość sali konferencyjno-socjalnej dopełnia telewizor, oryginalna lampa z firmy Euro-Light, oraz krzesełka G02 zakupione w firmie Sitag Formy Siedzenia. Aby podkreślić styl kamienicy i wnętrz, ściany zabudowaliśmy cegłówkami Retro firmy Incana w kolorze białym, a na pozostałą część połozylismy okleinę firmy Vescom. Jeśli chodzi o stół to zarówno gabarytowo, jak i wizualnie najbardziej pasował nam model I-meet z firmy Las Mobili. Nie wspomniałem jeszcze o jednej z rzeczy, która znajduje się w kuchni i bardzo przyciąga uwagę, to pas okładziny nad szafkami kuchennymi Abet Laminati, francuskiej firmy Marrote, który można zakupić w firmie Marro. W alternatywie mamy pomysł zastąpienia go biała Incaną Retro, na która przymocujemy mleczne szkło. Na podłodze położyliśmy drewnopodobną wykładzinę Forbo Allura, Plank Wood. Z kuchni bezpośrednio przechodzi się do pokoju zielonego.

56


POKÓJ ZIELONY Pokój zielony W tym pokoju pracuje osoba odpowiedzialna za sprzedaż reklamy do naszego miesięcznika, 2 osoby odpowiedzialne za organizację konferencji, prace marketingowe i dystrybucję miesięczników, a czwarte miejsce pełni funkcję hot-desku. W tym pokoju praca jest bardzo energiczna, ciągle coś się dzieje, odbywa się dużo rozmów, co oznacza, że i natężenie hałasu jest duże. W związku z tym każdy pracownik otrzymał wysokiej jakości słuchawki Plantronics umożliwiające swobodna rozmowę, nawet gdy 3 inne osoby z pokoju też z kimś konwersują. Aby nadać wnętrzu charakter bardziej domowy, oraz rozproszyć trochę dźwięk odbijający się od ścian, odseparowaliśmy biurka półprzezroczystymi, czerwonymi Algami z Vitry. Przez ściany przechodzi dłuższa wersja naszego logo, pomalowana szara farbą z obrysu. Pod ścianą postawiliśmy dwa bardzo wygodne fotele Oppo Large przypominające „ludki”, z szwedzkiej firmy Bla Station (ten fotel dalej niesamowity efekt relaksu i uczucie jakby siedziało się na silikonie) również zakupione również w firmie Marro. Na kolejnej ścianie postawione są 4 nietypowe półki Opus Incertum również produkcji Casamania od A&A Contracting. Aby ożywić trochę smutnawą podłogę, dodaliśmy punktowo zieloną wykładzinę z długim włosem z Interface FLOR (taka sama jak na ścianie w korytarzu). Większa część wykładziny na podłodze to Tessera Apex Smoke z Forbo Floring. Zegar na ścianie i pólki pod nim pochodzą z firmy Ikea. Oprawy oświetleniowe pochodzą również z firmy Euro Light, tak samo jak w pozostałych pomieszczeniach. Prawie zapomniałbym o najważniejszej części biura, czyli biurkach i krzesłach. Bardzo spodobał się nam solidny model miejsca pracy wg. pomysłu Claudio Belliniego (patrz nr 5/09) zaprojektowany dla Las Mobili, czyli Logic. Krzesła Salida z firmy Samas dobrali projektanci z Massive Design. Z pokoju zielonego drugie drzwi ponownie kierują nas na korytarz. 57


Wa by Piero Lissoni and Marc Krusin. Photography by Mario Carrieri

A Commitment to Modern Design

&FACILITY

OFFICE

Poszczególne elementy systemu jako bloki graficzne Podstawowe kształty geometryczne

Wizualna łączność między wszystkimi elementami systemu, blaty, szafki, panele stworzone by współpracować ze sobą z nieograniczoną modularnością System bez ograniczeń zastosowań, do użytku w biurach, przestrzeniach publicznych etc.

design

PREZENTACJE 64

Od chwili założenia firmy w 1938 roku, spójność wzornictwa jest główną wytyczną Knoll. Firma wierzy, że dobre wzornictwo to dobry biznes. Zobowiązanie wobec współczesnego designu zaowoowało wszechstronnym portfolio składającym się z mebli oraz tekstyliów, tworzonych by dostarczyć trwałych wartości i aby pomóc klientom ukształtować ich przestrzeń do pracy według ich wizji i wyobrażeń. Knoll jest postrzegany jako jeden z liderów swiatowego designu. Produkty firmy są wystawiane w większości muzeów sztuki na świecie oraz ponad 40 mebli na stałe jest obecnych w Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku.


Wa by Piero Lissoni and Marc Krusin. Photography by Mario Carrieri

Historia

Knoll Furniture Company została założona w roku 1938 w Nowym Jorku przez Hansa G. Knoll, niemieckiego emigranta . Wykształcony w Anglii i Szwajcarii, Hans Knoll był związany z Bauhaus oraz z wieloma ikonami designu i architektury lat dwudziestych , między innymi Walterem Gropius, Marcelem Breurem i Ludwigiem Mies vander Rohe. Jak wielu innych wizjonerów, jego kredo życiowe było bardzo proste: współcześni architekci będą potrzebowali współczesnych mebli.

Panele mieszczą w sobie pudełka na akcesoria i podręczne drobiazgi Wykonane z wytrzymałego laminatu o grubości 12 mm Akcesoria montowane po obu stronach paneli

Podczas Drugiej Wojny Światowej Hans Knoll poznał i zatrudnił Florance Shust, która miala imponujące referencje, m.in. ukończoną Akademię Cranbrook w Michigan. W roku 1946 wzieli ślub i utworzyli Knoll Associates. Od chwili założenia tej spółki, Florance odegrała główną rolę w rozwoju i ukierunkowaniu firmy. To ona uznała, że obiektem dążeń firmy będzie tworzenie mebli doskonałych, innowacyjnych technologicznie oraz przeznaczonych do masowej produkcji. Razem z Hansem poszukiwali i wychowywali utalentowanych designerów, co pozostało w tradycji firmy do dziś.

&FACILITY

OFFICE

lekkie panele

Knoll obserwuje jak rozwijają się nowoczesne biura, tworzy meble, które są odpowiedzią na ten rozwój i adaptują się do tych potrzeb. Firma zastanawia się nad pojawianiem się nowych klimatów w miejscach pracy, nad znaczeniem modeli planowania nowych powierzchni biurowych oraz nad tym jakie wytyczne ekologiczne skierowane są wobec ich produktów. Angażuje się w badania naukowe jak również prowadzi własne, niezależne badania związane z technologią, architekturą, wzornictwem, ale również w zakresie psychologii i zarządzania.

65


PRENUMERATA

Wybierz najlepszą ofertę dla siebie E-wydanie

PRENUMERATA Jednorazowa 1 numer (aktualny)

25 zł Półroczna 6 numerów 45 zł Roczna 11 numerów 85 zł Kwartalna 3 numery

8,90 zł

Jednorazowa 1 wydanie (pokazowe)

0 zł

9 zł Półroczna 6 wydań (pełne) 29 zł Roczna 11 wydań (pełne) 39 zł Kwartalna 3 wydania (pełne)

* W przypadku zakupu numerów archiwalnych prosimy o wpisanie informacji (nr magazynu) w komentarzu do zamówienia lub o kontakt indywidualny: pawel.l@officefacility.pl

Firma:........................................................................................................................ NIP (płatnicy VAT):................................................................................................ Imię i nazwisko:.................................................................................................... Adres:........................................................................................................................ Telefon:..................................................................................................................... Adres e-mail:.......................................................................................................... Podpis:...................................................................................................................... Wyrażam zgodę na przesyłanie mi przez wydawnictwo OFCO Sp. z o.o., ul. Flory 7/3, 00-586 Warszawa, czasopisma „Office & Facility” zawierającego materiały reklamowe i promocyjne. Oświadczam ponadto, że jestem pełnoletni oraz, że wyrażam zgodę na umieszczenie moich danych osobowych w bazie danych wydawnictwa OFCO Sp. z o.o., a także na korzystanie z nich i przetwarzanie dla celów marketingowych i promocyjnych. Wydawnictwo OFCO Sp. z o.o. informuje, że przysługuje Państwu prawo wglądu i poprawiania zgromadzonych danych zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych (Dz.U. 1997.133.833).

ZAMÓW PRENUMERATĘ: office@officefacility.pl, tel. 022 398 95 10 PRZELEWEM NA KONTO: MultiBank 08 1140 2017 0000 4102 0791 4882

NA STRONIE: OfficeFacility.pl/prenumerata.html

Listopad 2009  

Magazyn OFFICE