Issuu on Google+

1 Błądzić jest rzeczą

Publikacja towarzyszy wystawie„Błądzić jest rzeczą” Biuro Wystaw Artystycznych w Tarnowie 6 grudnia 2013 – 26 stycznia 2014


Błądzić jest rzeczą

2


3

Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

4


5

Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

6


7

Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

8

Beton „Spółka z o.o.” str. 52

New Roman „Laboratorium błędu” str. 60

Janusz Łukowicz „Błąd pierworodny” str. 70

Aneta Nytko-Święcicka / Yeti „Nie pękaj” str. 76


9 Błądzić jest rzeczą

Agata Nowotny „Błąd zrównoważony” str. 14

Marek Krajewski „Trzecia droga przedmiotów” str. 24

Olaf Szewczyk „Zanurzyć się w nurcie błędu” str. 36

Katarzyna Miller „Jaką rzeczą jest błądzenie” str. 42


Błądzić jest rzeczą

10

Błądzić jest rzeczą

Projektowanie jest dynamicznym polem. Lubimy myśleć, że składa się z gotowych produktów i rozwiązań, ale to mikrokosmos złożonych procesów. To, co oglądamy w katalogach, książkach, mieszkaniach, parkach, na dworcach jako „dizajn” jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Tylko częścią procesu projektowego. Jak dostać się do tego, co znajduje się pod powierzchnią wody? Proponujemy, by dotrzeć tam przez opowieść o błędzie – kategorii splecionej z procesem projektowym. Błąd pojawia się na etapie prototypizacji, w starciu projektanta z materiałem. Bywa godnym przeciwnikiem, z którym dizajnerzy walczą, dochodząc do rewolucyjnych (czasem też błędnych) rozwiązań. Wymyka się obiektywnym kryteriom, często jest efektem naruszonego konwenansu – kulturowych oczekiwań w stosunku do formy i funkcji przedmiotu. Wyjątkowo frapujące jest to, co uznajemy za granice błędu. Czy kiedy przedmiot traci swoją funkcję i zyskuje nową, staje się błędem? Projektową aberracją? Czy to może los każdej rzeczy?


11

Sercem wystawy „Błądzić jest rzeczą” jest prezentacja dwóch projektów wyłonionych przez Czesławę Frejlich, Oskara Ziętę i Rene Wawrzkiewicza w konkursie na instalację komentującą kategorię błędu w projektowaniu. Zestawione razem projekty tworzą opowieść o codziennym obcowaniu z przedmiotami, wskazują, że projektowanie to nie tylko hermetyczna praca dizajnera w odległym studio, ale coś, co ma bezpośredni wpływ na kształt otaczającego świata. I co przejawia analogię do procesów znanych z natury. Wokół głównego tematu powstała dłuższa opowieść o tym, jak łatwo ikoniczne wzornictwo może podważyć czarno-białe postrzeganie błędów i jak – oscylując pomiędzy poprawnością a naruszonymi normami – otwiera przestrzeń na innowacje.

Katarzyna Białousz Anna Theiss

Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

12


13 Błądzić jest rzeczą


© Dyson

Błądzić jest rzeczą

14


15

Sir James Dyson, założyciel marki najlepszych na świecie odkurzaczy o innowacyjnej budowie i działaniu, z dumą podkreśla, że zanim zbudował model, którym podbił rynek, stworzył ponad pięć tysięcy nieudanych prototypów. Wielu z nas załamałoby się i poddało, nie dochodząc nawet do tysiąca!

Pięć lat badań, 5127 prototypów i już gotowe. Odkurzacz zainspirowany technologią cyklonów.

Błądzić jest rzeczą

We współczesnym świecie łatwiej jest popełnić błąd, niż osiągnąć sukces. może więc zamiast unikać błędów lepiej wypracować strategie, które pozwolą się na nich uczyć?


Projektanci często ponoszą porażki, ale zamiast, jak w szkolnej ławce, dostać za to minus, zdobywają doświadczenie, umiejętności, wiedzę 1 i inspiracje. Jak mówi jeden z bohaterów Re: Brief : „nie cenzurujemy, bo jedna głupia myśl może prowadzić do innej – bardzo ciekawej!”. Amerykański grafik John Bielenberg z dumą powtarza hasło, które stało się mottem założycielskim inicjatywy platformy kreatywnej wymiany M. Think wrong! Mówi: „myśl źle, myśl z błędem”. Tłumaczy: „nie myśl, jak powinno się myśleć, wychodź poza ramy i konfrontuj się”. „Jesteśmy kreatywnymi idiotami 2 – powtarza niedowierzającej publiczności” .

Foto: Adam Pluciński

Błądzić jest rzeczą

16

Wychodzenie poza ramy mody. Niestandardowy płaszcz, projekt: Maldoror.

1 www.rebrief.com - film dokumentujący przebieg eksperymentu przeprowadzonego przez zespół Google’a i twórców historycznych kampanii reklamowych. 2 Por.: http://vimeo.com/17494826


17

Szkoła, masa, maszyna Stosunek do błędów kształtuje się od samego początku procesu nauki. Przestrzeganie przed wychodzeniem za linię w dziecięcej kolorowance, stawianie minusów za złe odpowiedzi, karanie za błędne obliczenia – dobrze to znamy. System szkolnictwa przez wiele lat obowiązkowego nauczania zakorzenia w nas przekonanie, że na zadane pytania należy odpowiadać wtedy, gdy nie ma ryzyka popełnienia błędu. Zamiast zachęcać do przyglądania się światu z ciekawością, nagradza zachowania asekuracyjne. Edukacja publiczna przypomina znany z fabryk system masowej produkcji. Nowoczesne fabryki, zbudowane według zasad naukowego zarządzania, działają jak wielka maszyna, w której robotnicy są jedynie trybikami. Działają bezbłędnie, jeśli otaczające ich warunki są idealnie zaplanowane. Każde odstępstwo to błąd, który w konsekwencji obniża efektywność. Błąd nie istnieje sam w sobie, obiektywnie. Jest kulturową kategorią skonstruowaną na potrzeby regulacji społecznych działań, jest reprodukowany przez nas samych. W warunkach złożonych relacji i zależności, jakie cechują współczesny świat, możliwości trafnego przewidywania i precyzyjnego działania planistycznego maleją. Czy oznacza to więc, że jesteśmy skazani na błędy?

3 Np. Petrosky, Henry (2012) To Forgive Design: Understandind Failure i Heller, Steven (2009) Design Desisters. Great Designers, Fabulous Failures 4 http://www.ted.com/talks/kathryn_schulz_on_being_wrong.html

Błądzić jest rzeczą

Kto z nas chciałby się z taką dumą chwalić własnymi błędami? Okazuje się, że chętnych jest wielu – o błędach i porażkach powstają książ3 ki opisujące je tak, by można było z nich wyciągać pożyteczne wnioski. Pojawiają się charyzmatyczni mówcy i nauczyciele zachęcający do konstruktywnego popełniania błędów i uczenia się na nich. Jest nawet profesjonalna błędolożka (wrongologist) – specjalistka od tego, co nie wychodzi – Kathryn 4 Schultz , która przekonuje, że to nie błędy czynią nas nieszczęśliwymi, ale świadomość kształtowana przez kulturę. W nowym podejściu do błędu zachęca się do konstruktywnego działania. Poza tym, że poprzez błąd można zdobyć nowe doświadczenia i wiedzę, zyskać pewność, jak czegoś nie należy robić, zminimalizować ryzyko porażki na późniejszym etapie procesu, można także zdobyć inspiracje i ciekawe, nieprzewidywalne efekty.


Błądzić jest rzeczą

18

Nieoczekiwany przebłysk błędu. Jedwabny płaszcz z fioletowymi poliestrowymi elementami. Projekt: Maldoror.


19

Z pewnością w dzisiejszym złożonym świecie ryzyko błędu jest większe niż szansa na sukces. Błąd jest na stałe wpisany w wiele procesów – zarówno w życie osobiste i związane z nim relacje, jak i w procesy zawodowe, twórcze i intelektualne.

Fot. Olga Skoczylas

Skoro błąd jest niezbywalny w procesie tworzenia, warto zastanowić się jak zminimalizować jego negatywny wpływ. Zamiast budować utopie mogące sprawdzić się jedynie przy założeniu idealnych warunków, (które oczywiście nigdy nie występują) i myśleniu jak powinno być, warto błąd potraktować jako stały element otoczenia. Nauczyć się go wykorzystywać i przetwarzać tak, aby móc uzyskać możliwie jak najwięcej dobrych rezultatów. Potrzebujemy błędów zrównoważonych – takich, które nie zachwieją systemem, ale przyczynią się do stabilnego rozwoju. To oznacza, że współczesny człowiek musi nabyć nowe kompetencje – radzenia sobie z błędami. Potrzebna jest świadomość procesu, którego jest częścią, i świadomość siebie w procesie. To podejście różni się od modernistycznego planowania. Uważność wobec procesu pozwala jednocześnie działać celowo (nie tracić z oczu celów), jak i elastycznie (dostosowując się do zmiennych warunków). Ta wyjątkowa umiejętność adaptacji do zmiennych okoliczności, przy utrzymaniu pierwotnie założonych rezultatów, jest cechą charakterystyczną projektowania.

Błądzić jest rzeczą

Byle elastycznie


Błądzić jest rzeczą

20

Zrób ten prototyp jeszcze raz, Sam Nieustanne pytanie o to jak zbudować „coś”, żeby „to” dobrze działało, przyświeca jednak nie tylko projektantom. To pytanie adekwatne w wielu dziedzinach, od życia prywatnego, przez biznes, po naukę i politykę. Charakterystyczne dla dizajnerów tworzenie prototypów staje się obecnie popularnym modelem działania. Przygotowanie prototypu to faza w procesie projektowym, kiedy dizajner daje sobie przyzwolenie na błędy i porażki po to, by nauczyć się technologii i materiału. Projekt nie powstaje wyłącznie w głowie i na papierze, nie wystarczy wykoncypować rozwiązania, ponieważ rzeczywistość potrafi brutalnie je weryfikować. Budowanie prostych i tanich – choć dalekich od ostatecznej formy – prototypów pozwala projektantom uczyć się na błędach. Jednocześnie oszczędza pieniądze, ponieważ minimalizuje ryzyko porażki w finalnej fazie wdrożenia projektu. Projektanci pracują z różnego rodzaju materiałami i technologiami. To stopień perfekcji ich opanowania pozwala na uzyskanie zadowalających efektów. Model ten klasycznie zakłada doskonałe poznanie właściwości materiału i sposobu jego obróbki (technologii), co sprawia, że materiał staje się niemal całkowicie poddany człowiekowi. Co jednak stanie się, jeśli ta relacja się odwróci lub zmieni? Co, jeśli to człowiek będzie podążał za materiałem – wsłuchiwał się, wpatrywał i wczuwał tak, by stworzyć w harmonii coś, co niemal naturalnie z danego materiału wynika? Takie podejście ilustruje projekt serii obiektów – wazonów i mis „Pressed”. Holenderski projektant Floris Wubben stosuje prostą maszynę opartą na mechanizmie tłoka oraz materiał, jakim jest mieszanka epoksydu i gliny. Przepuszczając mieszankę przez ekstruder za pomocą tłoka, otrzymuje w efekcie naczynie o nieregularnych ściankach. Mimo zastosowania mechanicznej, niemal seryjnej produkcji, każdy z obiektów ma niepowtarzalny rys. Niedoskonałości powstałe w procesie wyciskania stają się wartością dodaną i znakiem wyjątkowości. Błąd w tym wypadku jest integralną częścią projektu i procesu (jako wynik zastosowanej technologii). Błędy często działają też jako znaczniki – nie zauważamy działania rzeczy, dopóki się nie popsują. To, co nazywamy błędem systemu (niezależnie czy w odniesieniu do komputera czy w przenośni, jako oznaczenie jakiegokolwiek innego systemu), pozwala w ogóle ten system zobaczyć. Błąd może zatem działać jak papierek lakmusowy, który wskazuje zachodzeniedanej reakcji i mieć przez to ogromny walor poznawczy.


21

© Floris Wubben www.floriswubben.nl

Błądzić jest rzeczą

Maszynowo tłoczone unikaty. Ceramika „Pressed" Florisa Wubbena


Błądzić jest rzeczą

22

Sukcesy z próbówki Coraz więcej firm, instytucji czy inicjatyw stwarza swoim zespołom bezpieczne warunki popełniania błędów. Model laboratorium, kiedyś zastrzeżony dla nauk ścisłych, dzisiaj stał się popularnym wzorem działania w innych obszarach: społecznych, kulturalnych, edukacyjnych i biznesowych.

© Zietaprozessdesign, fot. Dominik Herman

Laboratoria – nie tylko w dziedzinie nauk ścisłych – to kulturowa odpowiedź na potrzeby stworzenia komfortowej strefy testów. Laboratoria naukowe, technologiczne fab-laby i media-laby, laboratoria kulturalne – to miejsca, w których próby, testy, wersje beta i wszystko to, co pozostaje niedokończone, ma rację bytu. Przyświeca im logika prototypu, która z rosnącym powodzeniem zastępuje logikę instrukcji obsługi – opartą na sztywnych algorytmach i zasadach. Rosnąca akceptacja błędów świadczy o tym, że zmienia się na naszych oczach paradygmat działania. Modernistyczna pewność narzucająca naukowe racje i miary rzeczywistości, nakładająca na rzeczywistość reżim planistyczny, odchodzi do lamusa. Ustępuje jej miejsca myślenie połączone ze specyficznym działaniem. Okazuje się, że na wielu polach, najbardziej skuteczne są strategie oddolne, elastyczne, umożliwiające szybką adaptację do zmiany, nastawione na relacje i proces. Ważniejsze dzisiaj jest testowanie, błądzenie i wyciąganie wniosków, niż planowanie i kończenie.


23 Błądzić jest rzeczą

Stołek Plopp. Stal nadmuchana, ale nie poskromiona. Projekt: Oskar Zięta.


Błądzić jest rzeczą

24


25

Doniczka „Piano” © Tymoteusz Piotrowski

Przez większą część historii człowieka trwałość rzeczy zazębiała się z tym, czego od nich oczekiwał. A oczekiwał przede wszystkim tego, by stabilizowały jego rozchwianą egzystencję, by leczyły go z niepewności, by dawały oparcie. To dzięki nim człowiek orientował się w przestrzeni, to one sprawiały, że pojęcia porządkujące rzeczywistość (takie jak: lekkie, dużo, stare, nowość, przeszłość itd.) nabierały sensu i stawały się obiektywne. To one podpowiadały, że czas płynie (przedmioty się zużywają), ale też, że można powstrzymać jego upływ (stawiając pomniki i nagrobki, robiąc zdjęcia i malując portrety, montując protezy i implanty w miejsce tego, co nadgryzione przez czas). Dzięki nim ludzie mieli gdzie wracać i wiedzieli, co powinni i mogą zrobić. Czasami oczywiście chodziło też o kwestie na pozór prozaiczne – by mieć na czym usiąść, gdzie się położyć, by nie padało na głowę, ale ważne dla poczucia realności.

Zmiana funkcji przedmiotu to jeden z patentów na to, jak przedłużyć życie rzeczy, kiedy coś przestanie grać.

Błądzić jest rzeczą

Przedmioty mają być trwałe. Oczywistość? Tak, ale już niekoniecznie dziś, bo zbyt wiele się zmieniło.


Błądzić jest rzeczą

26

Gen nietrwałości Wszystko płynie, a przedmioty po prostu są? Zgodzi się z tym każdy, kto dostrzeże, jak ogromnych trudności przysparza nam wymyślanie innowacyjnych, bezprecedensowych przedmiotów. Stworzenie nowej rzeczy wymaga zapomnienia tego wszystkiego, co wiemy o świecie i tego, co wiemy o samych sobie, zakwestionowania nie tylko informacji, jakimi dysponujemy, ale też tego wszystkiego, co pamięta nasze ciało. Wymaga więc czegoś, co prawie niemożliwe. Niemożliwe jednak stało się realne wraz ze społeczną modernizacją. To wówczas, w czasie kompletnej rekonstrukcji tego, co przez tysiąclecia traktowano jako normalne, powstała większość obiektów i technologicznych rozwiązań, na których temat dzisiejsze nowości są tylko wariacją: samojezdne pojazdy, syntetyki, urządzenia umożliwiające porozumiewanie się na odległość i te, dzięki którym możemy świat utrwalać w różnych typach maszynowych reprezentacji, pierwsze automaty i maszyny korzystające ze sztucznej energii i wiele innych. To wówczas również pojawiła się idea nieobecna nigdy wcześniej – by uczynić przedmioty nietrwałymi. Wymyślono ją po to, by okiełznać nieprzewidywalność konsumentów, tak uciążliwą dla producentów. Ponieważ ci ostatni mają ograniczony wpływ na decyzje podejmowane przez tych pierwszych, to mogą przynajmniej się starać, by użytkownicy ich wytworów systematycznie sięgali po nowe przedmioty. To zaś jest możliwe tylko wówczas, gdy przedmioty uczyni się nietrwałymi. Można tego dokonać na przynajmniej kilka sposobów: projektując obiekty materialne na podstawie zasady planowanego zużycia (producent zakłada, że telewizor będzie działał przez trzy lata, ale nie informuje o tym nabywcy; naprawa zepsutego telewizora po zakończeniu okresu gwarancyjnego przekracza aktualną wartość tego urządzenia na rynku); prowadząc do ich zużywania się w sensie technologicznym (nowe urządzenia niekompatybilne ze starymi) lub psychologicznym (używanie dwuletniego laptopa powoduje dyskomfort i to pomimo, że działa on bez zarzutu)1, fetyszyzując to, co nowe (aktualny model jest z definicji lepszy od swojego poprzednika) i wyposażając przedmioty w nowe możliwości, z których i tak nikt nie korzysta, ale które uzasadniają pozbycie się tych dotychczas posiadanych rzeczy; wytwarzając dobra, które z zasady mają mieć krótki żywot, bo są jednorazowe itd. 1 Na temat różnych modeli programowania nietrwałości przedmiotów zob. Slade G. Made to Break: Technology and Obsolescence in America, Cambridge, 2007


27

Taboret „Hockenheimer“ © njustudio http://njustudio.com/

Błądzić jest rzeczą

Co jeśli nie makulatura? Studio nju proponuje gazetowy taboret z poduszką – mądre i miękkie rozwiązanie błędu nietrwałości.


Tonący przedmiotu się chwyta Każda z tych strategii wzmacnia przekonanie, że nietrwałość to norma i to nie tylko w tym sensie, że wyznacza ona standardy produkcji dóbr konsumpcyjnych, ale też w tym, że zaczynamy ją uznawać za zwyczajną, powszechną, spodziewaną, a więc też normalną własność przedmiotów. To zaś oznacza, że znaczącym zmianom ulegają nasze oczekiwania wobec rzeczy – nie mają one być już dla nas oparciem, ale raczej medium, dzięki któremu trzymamy się na powierzchni zmian, trzymamy rękę na pulsie, podążamy z nurtem. Ta przemiana ról odgrywanych przez dobra materialne jest z kolei doskonałym wskaźnikiem tego, jak bardzo zmieniły się nasz świat i codzienność. W ich centrum nie znajduje się już powtarzalność, rutyna, stabilność i pragnienie nieśmiertelności, ale paniczna próba utrzymania się na powierzchni, obawa, by nie wypaść z obiegu, by nie przestać odczuwać pulsu zmiany. Nieprzypadkowo więc, współcześnie, trwałość rzeczy należy uznać za błąd popełniony przy ich projektowaniu i produkcji, za usterkę i odstępstwo od normy. Niech was nie zwiodą luksusowe towary promowane dożywotnią gwarancją czy solidność jako slogan reklamowy – wszyscy wiedzą, że sezon później zastąpią je nowe, niezniszczalne obiekty. Niech was nie wprowadzi w błąd powszechność muzealizowania wszystkiego, co istnieje – nie chodzi tu przecież o powstrzymywanie zmiany, ale o zademonstrowanie, że jest ona wszechobecna. Niech was nie zmyli moda na vintage, serwisy aukcyjne i second handy – drugie życie rzeczy2 jest równie krótkie jak to pierwsze, gdy były one nowością. Upcycling?3 Cóż z tego, że ożywia się tu to, co skazane na śmietnik, skoro w efekcie powstają rzeczy nietrwałe. Nie może być inaczej – po co dziś komu trwałe przedmioty, na całe życie? Już samo powiedzenie, że coś ma być na zawsze, brzmi dziś raczej jak groźba, a nie obietnica. Jak zapowiedź unieruchomienia, uwięzienia i skrępowania, a nie emancypacji i prawa do samodecydowania. Kiedy wszystko wokół się zmienia, to, co trwałe działa jak niepotrzebny balast utrudniający nadążanie, pogoń za uciekającą do przodu rzeczywistością.

2 Skowrońska M., Drugie życie przedmiotów. Second hand jako zjawisko społeczne, Poznań, 2009 3 zob. np. re.architecture/re.architektura, Olszewski L., Klein L. (red.), wyd. Fundacja SPOT, Poznań, 2010

Krzesło „Lounge Chair”, nowy i klasyczny rozmiar, Projekt: Charles & Ray Eames © Tymoteusz Piotrowski

Błądzić jest rzeczą

28


29 Błądzić jest rzeczą

Nie zawsze nietrwałość przedmiotu to przebiegły plan lub błąd producentów. Ikoniczny fotel zaprojektowany ponad 50 lat temu z czasem stał się po prostu zbyt mały. Dziś oferowany jest w dwóch rozmiarach.


Błądzić jest rzeczą

30

Drugie życie musztardówki

Kultura oboczna jest więc niezwykle interesującym przykładem trzeciej możliwości postrzegania przedmiotów. Drogi, w której nie fetyszyzuje się ani ich trwałości, ani szybkiego zużywania się, ale aktualizuje się nieco zapomnianą dziś wartość – użyteczność. W jej przypominaniu tkwi nadzieja na zmianę, nie tylko na spowolnienie, ale też na jakiś cel na horyzoncie.

4 Podgórski M., O ekonomii i reklamie handmade oraz towarzyszącym im porządkom społecznym. Kontury kultury obocznej. (w:) Niewidzialne miasto, Krajewski M. (red.), Warszawa, 2012

Szklanka „Herbata po obiedzie” © Tymoteusz Piotrowski

Dlatego też status subwersji uzyskuje dziś to, co Michał Podgórski określił mianem kultury obocznej4 . Jej podstawową cechą nie jest bezruch, ale włączanie tego, co nowe w tradycyjne wzory adaptacji. Przejawia się ona poprzez naprawy, przeróbki i modyfikacje; w niepoprawnej angielszczyźnie szyldów sklepowych i reklam; w tunigowaniu pojazdów, które powinny zostać zezłomowane; w traktowaniu opakowań jako elementu wystroju mieszkań lub ogrodowej ozdoby; w wielokrotnym wykorzystywaniu jednorazowych przedmiotów („musztardówka”, puszka po mielonce jako popielniczka, butelka PET jako strach na wróble itd.) i w wielu innych obiektach i działaniach. Ważne, by dostrzec, iż opisywane tu formy unieśmiertelniania przedmiotów nie kontestują samej idei nietrwałości czy jednorazowości, nie proponują też powrotu do tradycyjnych, trwalszych materiałów. Są one raczej praktykowaniem zasady, iż wszystko, co istnieje – istnieje po coś oraz wyrazem pozbawionej sentymentalizmu troski o przedmioty.


31 Błądzić jest rzeczą

1001 zastosowań musztardówki. Kultura oboczna ma w Polsce długą i bogatą tradycję.


Błądzić jest rzeczą

32


33

Czesława Frejlich

Błądzić jest rzeczą

„Często tak bywa, że na ekranie projekt wygląda świetnie, drukujesz – a tu na papierze do niczego.”


Błądzić jest rzeczą

34


35 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

36


Błąd jest kluczowym elementem poznania, zdobywania doświadczenia, ergo – nieodzownym warunkiem rozwoju. Na przykład fabuły gry komputerowej. Media tradycyjne, pasywne – czyli takie, które oferują przekaz jednokierunkowy, nie pozwalając odbiorcy na interwencję – jak literatura czy film, próbują uczyć nas na cudzych błędach. Pokazują ich konsekwencje, ważą czyny, intencje, rezultaty. To cenne lekcje, ale nie zastąpią osobistych doświadczeń. Ocenianie innych z bezpiecznej pozycji widza, który za nic nie odpowiada, nie może równać się z koniecznością dokonania wyboru. Chodzi o to, by wykopać spod widza krzesło i wepchnąć go na scenę, w nurt przedstawianych wydarzeń. Takie możliwości daje medium interaktywne, jak gry wideo. Dokonać wyboru między jednym a drugim złem, by ujrzeć z całą jaskrawością niemożność niewinności; by ujrzeć konsekwencje swoich czynów, zmierzyć się z nimi – cóż za doświadczenie! Zburzyć czwartą ścianę tak skutecznie, by zanikła różnica między sceną a widownią. Między protagonistą powieści a czytelnikiem. Niejeden dramaturg i pisarz oddałby za to duszę. W interaktywnym wideo taki cud jest możliwy. To główna przewaga omawianego medium. I jego największy magnes.

Nie zaśniesz spokojnie Rozważmy taką scenę: esesman każe wybrać matce, które z dwojga jej dzieci przeżyje. Kobieta nie może uniknąć decyzji – jeśli odmówi udziału w tej makabrycznej selekcji, esesman zabije wszystkich. Scena ta budzi naszą grozę, gdy o niej czytamy lub oglądamy ją w kinie. To jednak nie to samo, co wcielić się w tę przypartą do muru kobietę w interaktywnej inscenizacji dającej – wymuszającej! – wybór. Owszem, interaktywne wideo to nie to samo, co prawdziwe życie, ale różnica doświadczenia w porównaniu z lekturą (jak każde inne pasywne medium gwarantującą komfort większego dystansu) jest kolosalna. Zwłaszcza, że medium owo, jak żadne inne, sprzyja immersji, czyli głębokiemu zanurzeniu się w prezentowanej fikcyjnej rzeczywistości, przy zaburzeniu lub utracie poczucia upływu czasu i zapomnieniu o świecie rzeczywistym. Wybierz więc. I nie licz na to, że tamta chwila nie wróci w snach. Zrozumiesz, że dowiedziałaś/-eś się czegoś o sobie i prawdopodobnie będzie ci trudno żyć z tą wiedzą. Choć może właśnie dzięki takiemu doświadczeniu staniesz się kimś innym?

Błądzić jest rzeczą

Mighty Jill Off © Dessgeega

37


Błądzić jest rzeczą

38

Błąd w grach wideo ma różną rangę, ale zawsze jest istotny. Powyżej padł przykład z górnej półki, aby unaocznić niezwykły potencjał tego medium. Ale błąd pełni też inne funkcje. Na przykład pozwala doświadczać satysfakcji dzięki płynącej z niego nauce, gdy gracz udowodni, że wyciągnął wnioski. W grach „Demon’s Souls” i „Dark Souls” japońskiego studia From Software, zapraszających do paraśredniowiecznego świata w konwencji dark fantasy, gracz jest nieustannie prowokowany do popełniania błędów, za które karą jest śmierć awatara. Obie gry słyną z tego, że umiera się w nich nieustannie – aż do momentu, gdy ucząc się na błędnych decyzjach, zaczniemy odnosić sukcesy. W tym wypadku wysoki próg trudności daje wysoki poziom satysfakcji, gdy już uda się pokonać przeszkody.

© Dessgeega

Przyjemność z doskonalenia umiejętności i pogłębiania zrozumienia – czyli uczenia się na błędach – na co dowodem jest przejście do kolejnego etapu, to najpowszechniejsza z nagród, które oferują odbiorcom twórcy gier. Bywa jednak i tak, że konfrontowanie gracza z konsekwencjami popełnianych przezeń błędów jest źródłem przyjemności dla twórcy. Transseksualna artystka Anna Anthropy, która urodziła się jako mężczyzna i, co chętnie podkreśla, pozostaje w relacji sado-maso ze swoją dziewczyną Daphny, w tworzonych przez siebie grach zdaje się prowadzić perwersyjną, sadystyczną zabawę z odbiorcą. Konfrontuje go z wysokim poziomem trudności i ciężko karze za popełnione błędy. W „Mighty Jill Off”, która wykorzystuje mechanikę klasycznej gry „Jack Bomb”, fetyszyzująca buty bohaterka została srogo ukarana za polizanie, bez pozwolenia, kozaczka swojej dominy („Ty chciwa dziwko! Na to trzeba zasłużyć!”). Droga powrotna na szczyt wieży do ukochanej okrutnej królowej to istne piekło dla wygnanej protagonistki – ale i dla graczy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka także nas, odbiorców, wciągnęła w sadomasochistyczną relację.


39 Błądzić jest rzeczą

Uczenie się na błędach z „Mighty Jill Off”


The Last of Us © Naughtydog

Błądzić jest rzeczą

40

Bohater „The Last of Us”. Czy popełnił błąd?


41

Zdarza się, że interaktywne wideo wykonuje gambit – w kluczowym momencie prezentuje czyn protagonisty, nad którym dotąd mieliśmy kontrolę, w formie pasywnej, jako scenę filmową. To my musimy ocenić, czy dokonany wybór był błędem, spróbować przewidzieć konsekwencje. Przez to, że zżyliśmy się z prowadzoną postacią, dokonany przez nią wybór dotyka nas bardziej, skuteczniej nakłania do zajęcia stanowiska, niż w przypadku losów bohaterów powieści i filmów. Taka sytuacja występuje choćby w znakomitej grze „The Last of Us” studia Naughty Dog. Jej finał robi wstrząsające wrażenie, zmuszając do oceny kluczowej, kontrowersyjnej decyzji bohatera, z którym zdążyliśmy się zidentyfikować. Czy popełnił błąd? Czy powodowała nim miłość czy egoizm? Czy miał prawo? Czy cena nie była zbyt wysoka? Komu, jako istota ludzka, winni jesteśmy lojalność? Zdarza się również, że błąd jest doświadczeniem nie odbiorcy, lecz twórcy. Wykreowany przez niego świat okazuje się ułomny, niespójny, ale powstałe w nim pęknięcie może być przejściem do innego wymiaru. Gracze chętnie bawią się błędami twórców, wykorzystują je na najróżniejsze sposoby. Naginają lub wręcz wetują zasady rozgrywki: wbrew intencjom projektantów zyskują nadnaturalną przewagę, przenikają ciała stałe niczym duchy, zaglądają w obszary, których nie mieli prawa dojrzeć. Ekscytuje ich świadomość, że dzięki pomyłce demiurga powstało uniwersum niejako samorodne, którego nikt nie przewidział. Spontaniczna mutacja wirtualnego wszechświata. W grach zdarza się, że popełniamy błąd i przegrywamy – to cenna lekcja. Zdarza się i tak, że nie zauważamy popełnianych błędów, a przegrywamy. Rodzące się wtedy pytania, czy tak musiało się stać, czy przegrana zależała od nas – to lekcja jeszcze cenniejsza. A najważniejsze, że przytrafia się to wszystko nam. Aktorom w spektaklu, którego przebieg w jakiejś mierze zależy także i od nas.

Błądzić jest rzeczą

Epicki błąd


Błądzić jest rzeczą

42


43 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

44

OCZYWISTĄ – Tobie też zdarza się robić błędy, prawda? Oczywiście! Nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że nie błądzą! Nikt nie wierzy. To zwyczajnie, niemożliwe! LUDZKĄ – Nie ma na świecie, ani w historii ludzkości człowieka, który by się nigdy nie pomylił, zagapił, zapomniał, spóźnił, zgubił, dał się okraść, oszukać itp… itd. WSTYDLIWĄ? – Czemu się wypieramy, ukrywamy z naszymi błędami? Czy naprawdę iluzja doskonałości, idealności kogokolwiek da się obronić? Jest taki czas w życiu niektórych ludzi, nawet większości ludzi – bo większość ma dzieci – kiedy jesteśmy BOGAMI. Nasze słowo jest prawem, nasze istnienie jest gwarancją bezpieczeństwa, jesteśmy uwielbiani i słuchani absolutnie. I wtedy możemy sobie poużywać na błędach naszych dzieci tak, jak nasi rodzice, nasi BYLI bogowie, poużywali sobie na nas. Bo błądzić jest rzeczą. DZIECKA – Niczego się nie uczymy bez błędów. Dziecko wszystko robi po raz pierwszy. Dorosły wie, że trzeba się nauczyć jeździć samochodem i że dość długo będzie robił błędy, ale dziecku nie daje prawa do uczenia się. Chce je mieć GOTOWE, nie chce mieć „kłopotów”, nie chce mu się towarzyszyć dziecku, bo jemu też nie towarzyszono. Czy wiecie, że dziecko, żeby nauczyć się trafiać łyżeczką do ust, musi uruchomić tyle połączeń nerwowych, ile musiałby dorosły, żeby się nauczyć chodzić po linie? CZĘSTĄ – Robimy błędy co chwilę, co minutę, co godzinę, codziennie, na okrągło! Cha, cha i przez CAŁE życie. Są to między innymi tak zwane błędy młodości, traktowane raczej pobłażliwie, szczególnie kiedy młodość już minęła. I są błędy dojrzałości, które się trudniej darowuje, bo więcej się od człowieka wymaga, a potem znów błędy wieku podeszłego, które nikogo nie dziwią, oprócz tych, którzy je popełniają.


45

STAŁĄ – I znowu zapomniałeś, że trzeba w końcu kupić papier toaletowy? Ile razy mam prosić?! PRZEWIDYWALNĄ I PEWNĄ – Mamy to jak w banku! Czemu by nie zacząć czerpać z tego poczucia bezpieczeństwa? Zabierając się do czegoś obawiamy się, a nawet straszymy: „żebym się tylko nie pomyliła!”. Dajmy sobie spokojnie do tego prawo: „na pewno zrobię jakiś błąd, potem go znajdę i poprawię”. Minimalizujmy koszty. Wiem, boimy się, że nie zauważymy błędu, ktoś inny go odkryje i nas za to skrytykuje, ukarze. No i się wyda, że nie jesteśmy doskonali i nieomylni. A można z góry powiedzieć: „będę ci wdzięczny za każdy znaleziony błąd!”. PRZYJEMNĄ – Miło jest bujać w obłokach, błądzić myślami, myśleć o niebieskich migdałach…. Nie być w marzeniach ograniczonym do realności… Przekraczać oczywistość... Byle nie popełnić błędu pozostania w świecie wirtualnym. ZDROWĄ – Najzdrowiej włączyć błędy do „życia w ogóle” jako nierozerwalną jego część, niezbywalną, nie do uniknięcia. I cieszyć się nimi. Pamiętacie „Greka Zorbę”? Jaka piękna katastrofa! NIEBEZPIECZNĄ – Niemiło jest błądzić po ciemku lub zbłądzić na bagnach. Niebezpiecznie ciągle pożyczać pieniądze komuś kto nie oddaje, lub brać przykład z nieszczęśliwych.

Błądzić jest rzeczą

POWTARZALNĄ – Czasem popełniamy wielokrotnie te same błędy. Z nieuwagi, z trudności przedmiotu do nauczenia, z lekceważenia, ze złości, ze zmęczenia, ze zbyt wielkiego napięcia i ambicji, żeby nie robić błędów!


Błądzić jest rzeczą

46

WIELOZNACZNĄ – Błądzimy po nocy. We mgle. Na manowce. Robimy błędy w rachunkach, ortografii, w życiu. Podejmujemy błędne decyzje. „Ten ślub to był mój życiowy błąd.” Jeszcze większym błędem jest tkwienie w popełnionym i rozeznanym błędzie. SKUTECZNĄ – „Ooo, już za trzecim podejściem się udało!”. KARALNĄ – „Bardzo przepraszam, panie władzo, naprawdę nie zauważyłam tej ciągłej linii!”. SEKSOWNĄ – „Zbłądziłam, bo mnie kompletnie oszołomił! Bo ona była taka piękna!”. SŁODKĄ – „Wiem, mamusiu, miałem nie ruszać tych konfitur, ale wyglądały tak pokuśnie i nie mogłem się powstrzymać!”. DYSKRETNĄ – „Proszę cię, wyjdź bardzo cichutko, żeby nikt cię nie usłyszał i nie zobaczył…”. SYMPATYCZNĄ – „Och, ty, taka zawsze akuratna i idealna, też się pomyliłaś, jaka to ulga!”. NUDNĄ – Nudne są szczególnie cudze błędy. „No ile razy mam ci taką prostą rzecz powtarzać?!”. Lubimy „zapomnieć”, że to, co teraz jest dla nas proste, kiedyś wcale takie nie było. TRUDNĄ – Jeśli nas nauczono, że nam nie wolno się mylić i źle się z tego powodu czujemy. NORMALNĄ – Jeśli nam pozwolono się mylić i czujemy dogłębnie, że mamy do tego prawo.


47

ZŁORZECZONĄ INNYM – „Skuś baba na dziada!”, „A niech jej się nie uda!”, „A niechby się potknął i wywalił!”. NATURALNĄ – Od niepamiętnych czasów pokazywano tak zwane dziwy czyli błędy natury na przykład cielę o dwóch głowach lub siostry syjamskie, i to zanim wdała się w cokolwiek nauka. TWÓRCZĄ – Najwspanialszymi twórcami najbardziej twórczych błędów są dzieci i artyści. Dzieci przez sam fakt rozwoju tworzą najwięcej. Czasem zostaje to zapisane w cudownych rodzinnych anegdotach. Mały Krzyś się modli: „I nie wódź nas na pokruszenie…”. Na rysunku Ani ulica z jezdnią, na której widać jakiś szary kłąb. „Co to jest Aniu?” „A to przechodzi ludzkie pojęcie…”. ARTYSTYCZNĄ – Błędy artystów wskazują nowe kierunki w sztuce i w rozwoju ludzkości! WSKAZANĄ – Popełniajmy błędy z miłością do siebie i do wszelkiej rzeczy przez nas robionej czymkolwiek by była. MĄDRĄ – Szanujmy błędy nasze własne i cudze. Doceniajmy ich wagę i niezbędność. Zachwycajmy się nimi. Przestańmy być stereotypowi. Stereotyp jest jedynym błędem nie do wybaczenia, bo powstrzymuje wątpliwość, zmianę i rozwój.

Błądzić jest rzeczą

BOLESNĄ – Jeśli bezlitośnie jesteśmy rozliczani z każdego, najmniejszego potknięcia. Takimi akcjami szczycą się patologiczni rodzice i szefowie.


Błądzić jest rzeczą

48


49 Błądzić jest rzeczą

„Znajdujemy błąd i go naprawiamy. Tak to działa, że człowiekowi na widok ewidentnego błędu włącza się instynkt naprawiania.” Rene Wawrzkiewicz


Błądzić jest rzeczą

50


51 Błądzić jest rzeczą


© BETON Marta Rowińska Lech Rowiński

Błądzić jest rzeczą

52

„Kukułka”, element instalacji „Spółka z o.o.”


53

Dlatego w studiu projektowym, które prowadzi razem z Martą Rowińską, zajmują się architekturą, dizajnem, scenografią teatralną, grafiką użytkową, typografią, animacją, projektowaniem ubrań. Na wystawie „Błądzić jest rzeczą” postanowili pokazać dość nietypowe projekty i wskazać dizajnerskie błędy matki natury. Sylwia Kawalerowicz: W pierwszej chwili może się wydawać, że wasz projekt jest bardziej pomysłem na wystawę w muzeum przyrodniczym, a nie w galerii. Lech Rowiński: To klątwa, która ciąży nad projektowaniem – zawęża się je do stereotypowych wyobrażeń – dizajn to coś, co dotyczy krzesła albo stołu. My chcieliśmy pokazać, że myślenie o projektowaniu powinno obejmować wszystko. Wskazujemy błędy w zaprojektowaniu żywych istot. To rzecz niemal teologiczna. Pomysł wynika z rozczarowania światem, tym jak to wszystko jest urządzone. Świat naszym zdaniem jest bublem, nie działa tak, jak powinien, choruje. Albatros choć świetnie lata i wydaje się przystosowany do warunków życia, nie potrafi wylądować, nie robiąc sobie krzywdy. Tysiące ptaków giną starając się wylądować na skałach, po to, by rozpocząć gody. To totalne nieporozumienie. Ewolucja powinna coś z tym zrobić. Jak trafiliście na historię albatrosa? Projekt zainspirowany został filmem, który nasz znajomy pokazał nam jakiś czas temu. Podczas wizyty w Nowej Zelandii sfilmował latające nad morzem ptaki. Na jednym z fragmentów widać, jak dziesiątki albatrosów lecą na skałę i się na niej rozbijają próbując wylądować. To było makabryczne, bardzo poruszające. Zostało w naszych głowach i kiedy pojawił się temat konkursu, przypomnieliśmy sobie tę sytuację. Postanowiliśmy poszukać podobnych przykładów. Wertowaliśmy stare encyklopedie Larousse’a szukając tego typu historii. Podobnych usterek natury odkryliśmy zadziwiająco wiele. Znaleźliśmy kilkanaście zwierząt, które choć wydają się idealnie przystosowane do warunków, w których żyją, mają jakąś „konstrukcyjną” wadę, która zagraża ich istnieniu.

Błądzić jest rzeczą

Lech Rowiński ze studia projektowego BETON nie lubi zamykania definicji DIZAJNU w wąskich ramach stereotypowego myślenia o tej dziedzinie.


Błądzić jest rzeczą

54


55 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

56

„Weźmy takie zdjęcie królika, któremu sponad trawy wystają uszy. Można się zapytać – czy to błąd ewolucji, bo można go łatwiej dostrzec i upolować? Czy jednak ma to sens, bo dzięki temu on lepiej słyszy?”. Oskar Zięta


57 Błądzić jest rzeczą

Zazwyczaj uważa się, że w naturze wszystko ma swoje uzasadnienie i nic nie dzieje się przypadkowo. My się z tym nie zgadzamy. Nauka stara się znaleźć przyczyny istniejącego stanu rzeczy. My stawiamy pytanie, czy to jest dobre. Czy błędy popełnione przy projektowaniu mogą być inspirujące? I w naturze i w klasycznym projektowaniu cały proces jest ciągłym naprawianiem czegoś. Alternatywnym pomysłem na pracę konkursową była retrospektywa naszej działalności. Bo wszystkie nasze projekty zawierają jakieś błędy. Projektowanie jest ciągłym procesem doskonalenia. Za każdym razem można przygotować coś lepiej. I na tym polega ten fach. Dotarcie do ideału byłoby końcem wszystkiego. Pamiętasz jakieś spektakularne porażki? Raz robiliśmy dość skomplikowaną przestrzenną strukturę. Z braku czasu nie sprawdziliśmy jej w trójwymiarze i puściliśmy do produkcji. Kiedy dostaliśmy gotowe materiały, okazało się, że nie zamykają się do figury, jaką zaplanowaliśmy. Zostaliśmy z kilkoma paletami elementów, które były bezużyteczne. Musieliśmy wymyślić od nowa projekt wykorzystując to, co mieliśmy. Ale dzięki temu nauczyliśmy się, że trzeba sprawdzać projekt sto razy i nie ufać swojej ocenie do końca. Czasami projektując staracie się naprawić projektowe błędy innych. Rzeczywiście. Najlepszym przykładem takiego działania były „ściemniacze” czyli miękkie pokrowce na krzesła, które zaprojektowaliśmy jakiś czas temu. Kolorowe, miękkie, piankowe tuby można założyć na nieatrakcyjne krzesła i zamienić je w wygodne dizajnerskie fotele. Projekt przygotowaliśmy dla warszawskiego Centrum Sztuki Współczesnej – dzięki temu armia szpetnych krzeseł, z których każde było inne, zamieniła się w spójną wizualnie widownię.


Błądzić jest rzeczą

58


59 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

60


61 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

62

Nasza praca została przygotowana w oparciu o wizyty studyjne w Laboratorium Tworzyw Sztucznych Zakładów Azotowych SA w Tarnowie-Mościcach. Laboratorium przeprowadza testy na produkowanych tam tworzywach sztucznych. Na własne potrzeby wytwarza z nich tzw. „kształtki”. To elementy, które nie posiadają konkretnych właściwości użytkowych, wytapiane są jedynie po to, aby poddać je szeregowi procesów mających zbadać właściwości materiału, z którego zostały wykonane. „Kształtki” są między innymi zgniatane, rozciągane, przypalane, poddawane sztucznemu lub naturalnemu procesowi postarzania, a każda ze zmian zachodząca w trakcie tych procesów jest skrupulatnie odnotowywana i analizowana przez pracowników laboratorium. Kiedy przyglądaliśmy się pracy laborantów uderzyło nas, w jaki sposób błąd został przez nich oswojony i poddany całkowitej kontroli. Wywoływany przy użyciu specjalnie do tego zaprojektowanych urządzeń stał się pewnym sensie czymś pożądanym. Nasza praca składa się z dwóch części. Pierwsza to krótki film nakręcony w laboratorium, na którym zarejestrowany został test lepkości tworzywa sztucznego. Ta krótka sekwencja przedstawiająca „produkcję” abstrakcyjnej formy w naszych oczach nabiera wartości plastycznych (rysunku, modelu, rzeźby). Uzupełnieniem projekcji jest pokaz slajdów (projektor 35 mm). Przygotowane przez nas statyczne obrazy inspirowane są wizualną stroną laboratorium, w którym świat high-tech miesza się ze analogowością i sferą natury.


63 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

64


65 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

66


67 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

68


69 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

70


71

Dopiero rzut oka na inne dzieła artysty upewnia w tym, że ironia to odpowiedni trop do interpretacji tej pracy. Łukowicz lubi stawiać nonsensowne pytania, kreować absurdalne sytuacje. Tym razem trochę sobie żartuje z nas, trochę z dizajnu. Podczas rozmowy trudno z niego wyciągnąć coś bardzo serio, choć cały czas jest absolutnie poważny. Jest dokładnie taki, jak jego prace. Sylwia Kawalerowicz: Pański projekt prezentuje dość nietypo- we spojrzenie na dizajn przedmiotów codziennego użytku. Skąd to prześmiewcze podejście do projektowania? Janusz Łukowicz: Przedmioty codziennego użytku od dawna znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Borykam się z nimi codziennie. Stają na mojej drodze i stanowią dla mnie rodzaj toru przeszkód. Przy okazji tego projektu rozglądałem się wokół, by znaleźć, trochę na siłę, usterki i błędy w przedmiotach, które tak długo funkcjonują w naszym otoczeniu, że nie zauważamy już ich niedoskonałości. Nie chodziło mi o błędy w dizajnie rozumianym potocznie – jako projektowanie ładnych rzeczy, tylko o dizajn bardziej pierwotny. Moja żartobliwa krytyka zawarta w pracy odnosi się do błędu w dizajnie rozumianym jako proces myślenia o przedmiocie od samego początku. Wskazuję na błąd „pierworodny”, powstały na samym początku myślenia: jak tu sobie urządzić wygodnie wszystko dookoła. Nieporozumieniem jest to, że łopata czy grabie wymagają od nas wydatkowania mnóstwa tak ciężko zgromadzonej energii po to, żeby dało się zrobić z nich użytek. Nie godzę się też na proporcje kartki A4, tak samo, jak nie zgadzam się na proporcje tygodnia pracy. Pięć dni pracy, dwa dni wypoczynku – to wyraźna dysproporcja. Na to, że nie można zapakować pianki do golenia czy pasty do zębów z powrotem do tubki, jeśli wyciśniemy zbyt wiele.

Błądzić jest rzeczą

Pierwsze zetknięcie z projektem Janusza Łukowicza zbija z tropu. Jaki błąd można dostrzec w kartce formatu A4? Co jest nie tak z patyczkiem do czyszczenia uszu?


Błądzić jest rzeczą

72


73

To był błąd. Z żalem zauważyłem, że buty po ogoleniu sztucznego, różowego futra, które wcześniej kłuło mnie w oczy, straciły fason. Nigdy ich nie założę. Co do innych „poprawionych” przeze mnie przedmiotów to pewności nie mam. Ceramiczna waza, która w moim mniemaniu była zbyt pstrokata, po zamalowaniu większości ozdób, nie wygląda lepiej. Na końcu moje przeróbki każą mi zrewidować moje myślenie o tym, co jest, a co nie jest błędem. Wydaje się, że błąd to zagadnienie, które szczególnie zaprząta pana uwagę jako artysty i dizajnera? Błędy są wpisane w życie każdego. Lawirowanie w celu ich uniknięcia wymaga dużo wysiłku, a i tak często nie wiadomo, co jest słusznym wyborem. Dlatego lepiej przemilczeć, że okulary to przykład banalnej symetrii. I lepiej szybko pogodzić się ze stratą ulubionego kubka wykonanego z nietrwałego materiału. Błędem jest to, że godzimy się na życie wśród błędów i nie nazywamy ich po imieniu. Różne rodzaje niedoskonałości są często tematami moich prac. Zwykle biorę je za dobrą monetę, multiplikuję je, powielam. Zdarza się, że otrzymuję dzięki temu bardziej zrozumiały dla mnie obraz. Jedną z takich prac, którą oparłem, dosłownie, na błędnym fundamencie jest „Rozbudowa”. Przez kilka kolejnych dni rozbudowywałem niekształtną bryłę betonu będącą pozostałością fundamentów jakiegoś obiektu. Codziennie domurowywałem pustak, cegłę czy inny kawałek betonu. Tak powstał swego rodzaju pomnik porażki. Często używa pan w pracach rzeczy codziennego użytku. Denerwują pana? Intrygują? Budzą sympatię? Ostateczny kształt przedmiotów to efekt kompromisu między formą, a funkcją. Wiara, że ich wygląd może nie być groteskowy to czysta utopia. Uważam, że przez tę wewnętrzną sprzeczność zasługują na uwagę i zrozumienie. Dobrze wiem, co to znaczy starać się być miłym i uśmiechniętym w zatłoczonym tramwaju. Traktuję rzeczy z pobłażliwością i trochę się z nich naśmiewam.

Błądzić jest rzeczą

Niektóre błędy starał się pan naprawić. Czy ostrzyżone bambosze sprawdzały się lepiej niż długowłose?


Błądzić jest rzeczą

74


75 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

76


77 Błądzić jest rzeczą

Na niewielkim wyrywku przestrzeni wystawienniczej pokazuję błąd technologiczny i jego konsekwencje dla materiału. Błędem jest brak relaksacji pleksi w procesie obróbki termicznej, a jego wizualnym efektem pękanie krawędzi po zetknięciu z alkoholem lub innym rozpuszczalnikiem organicznym. W roli głównej Yetik – pleksiana istota przeznaczona do doświadczania i zabierania. Na tym jednym prostym przykładzie błędu i jego skutku chcę pokazać rolę znajomości technologii i materiału w procesie projektowym, która pozwala zapobiegać niepożądanym efektom bądź świadomie i twórczo z nich korzystać.


Błądzić jest rzeczą

78


79 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

80


81

Oskar Zięta

Błądzić jest rzeczą

„Weźmy przykład berlińskiej wieży telewizyjnej. Jest bardzo błyszcząca i daje odbłysk w kształcie krzyża. Przez całe lata partia komunistyczna nie mogła znieść tego, że powstała architektura, która jest tak wysoko i błyszczy w formie krzyża. To jest błąd, którego nikt nie zaprojektował.”


Błądzić jest rzeczą

82

Wystawa Błądzić jest rzeczą 6.12.2013-26.01.2014

Biuro Wystaw Artystycznych w Tarnowie Instytucja Kultury Miasta Tarnowa ul. Słowackiego 1 33-100 Tarnów www.bwa.tarnow.pl

Artyści: Studio Beton, Charles & Ray Eames, Fontarte, Janusz Łukowicz, Maldoror, Karina Marusińska, Mood Design – Dorota Kuć i Karina Snuszka, New Roman, Oskar Zięta, Yeti Jury konkursu towarzyszącego wystawie: Czesława Frejlich, Rene Wawrzkiewicz, Oskar Zięta Kuratorki: Katarzyna Białousz, Anna Theiss Opracowanie graficzne Magdalena Burdzyńska Projekt architektoniczny Mood Design – Dorota Kuć i Karina Snuszka Grafiki lightboxów Tymoteusz Piotrowski, Magdalena Burdzyńska Realizacja / zespół BWA w Tarnowie Magdalena Burdzyńska, Jolanta Dymon, Piotr Kukla, Miłosz Onak oraz Elżbieta Biesiadecka, Ewa Gębala, Katarzyna Górowska, Wioletta Rękas, Urszula Samel Dyrektor BWA w Tarnowie Ewa Łączyńska-Widz Wystawa jest częścią 10. Festiwalu Sztuki ArtFest im. Bogusława Wojtowicza


83

Redakcja Anna Theiss Teksty Sylwia Kawalerowicz, Marek Krajewski, Katarzyna Miller, New Roman, Agata Nowotny, Aneta Nytko-Święcicka / Yeti, Olaf Szewczyk Korekta Katarzyna Szaniawska Oprawa graficzna i skład Magdalena Burdzyńska © BWA w Tarnowie, Tarnów 2013

Główny partner

Mecenasi i sponsorzy

Partnerzy

Partner wernisażu

Patroni medialni

Błądzić jest rzeczą

Katalog


Błądzić jest rzeczą

84


85 Błądzić jest rzeczą


Błądzić jest rzeczą

86


Katalog "Błądzić jest rzeczą"