Nr
700
z tym numerem „znaku� spektakle i wystawy nawet
50 % taniej!
1 Dominika Kozłowska
Wykorzystane szanse
K
ażdą historię można jednocześnie opowiedzieć jako historię wykorzystanych możliwości i utraconych szans. Późna jesień czy nowe przedwiośnie? – tak Janusz Poniewierski zatytułował ostatnią jak dotąd spisaną część historii „Znaku”, podsumowującą dekadę szóstą, a zatem lata 1996–2006. Historia kolejnej, 2006–2016, wciąż się pisze, dziś więc za wcześnie na jakiekolwiek podsumowania. Z drugiej jednak strony, jubileusz wydania 700. numeru skłania do nazwania szans wykorzystanych. Nie po to by stawać się sędzią we własnej sprawie, lecz by wzmacniać świadomość tego, jak wiele rzeczy, mimo trapiącego nas wciąż kryzysu, udaje się nam budować.
1.
Wejście „Znaku” w epokę multimedialną: „Jeżeli »Znak« ma się rozwijać i szerzej oddziaływać, musi stać się pismem multimedialnym. Istota jego działalności powinna polegać na dialogu między fachowcami wysokiej klasy, naukowcami, intelektualistami oraz młodymi ludźmi, którzy wchodzą w życie i czegoś szukają. Jeżeli ten dialog się uda, to na pewno nie w tym klasycznym, papierowym wydaniu, ale właśnie w nowych formach medialnych” – podpowiadał kilkanaście lat temu (!) Stefan Wilkanowicz, poproszony o radę dla młodszych redaktorów miesięcznika. E- wydania, cyfrowe archiwum „Znaku”, nowa strona internetowa, internetowe transmisje debat, materiały wideo i wiele innych rozwiązań inspirowanych nowymi możliwościami technicznymi – okazało się, że nowatorskie formy realizacji misji spotkały się z żywym przyjęciem nie tylko ze strony młodszych czytelników.
2.
Trwałość treści i nowatorskość formy graficznej. Im bardziej otaczająca nas rzeczywistość jest płynna, tym większa potrzeba kontaktu z treściami znaczącymi. Trwałość treści może iść w parze z nowoczesnością formuły graficznej pisma i języka komunikacji. Nasze wysiłki są doceniane. W ostatnich dwóch latach miesięcznik był nagradzany w prestiżowych konkursach, np. organizowanych przez Klub Twórców Reklamy i wydawcę magazynu „Media i Marketing Polska”. Z kolei w najważniejszym konkursie dziennikarskim Grand Press tekst redaktorki „Znaku” został uznany za jeden z 7 najlepszych tekstów publicystycznych roku.
3.
Trudne tematy. Niektóre tematy w pamięci naszej i naszych czytelników wyryły trwały ślad. Zaliczyć do nich można np.: „Po co nam Gross?”, „Zmierzch religii smoleńskiej”, „Homoseksualista idzie do nieba”, „Kto się boi feministek?”, „Wszyscy jesteśmy chłopami”, „Jak przekłady zmieniają Biblię?” lub „Czy rodzice mogą być tej samej płci?”. Jedni nas za nie chwalili, inni ganili. Dla nas były trudne i kontrowersyjne w najbardziej podstawowym znaczeniu tego słowa: wywoływały różnicę zdań, rozbieżność sądów, również w samej redakcji. Czytelników nieraz skłaniały do polemik. Czy warto więc było po nie sięgać? Tak, mimo iż dziś niektóre przygotowalibyśmy nieco inaczej, praca nad nimi nauczyła nas mierzyć się z zagadnieniami zawładniętymi przez ideologiczny dyskurs i nie wpadać przy tym w pułapkę uproszczonego myślenia. Wierzymy, że rozwój intelektualny, emocjonalny, duchowy nie jest możliwy bez wysiłku.
4.
Budowanie środowiska. W 2012 r. w organizowanych przez nas debatach w sumie wzięło udział ponad 2000 osób, w konkursach – kilkaset, w mediach społecznościowych naszą aktywność komentuje kilka tysięcy internautów, a nasze filmy obejrzano w Interencie ponad 300 tys. razy! Systematycznie wzrasta także liczba prenumeratorów, co – jak wierzymy – świadczy o zaufaniu i przywiązaniu, którym nas Państwo obdarzacie.
50
Pamięć PRL-u
fot. Leszek Łożyński/Reporter
2 Wrzesień 2013 nr 700
EksperymenT: Drugie życie siedmiu pytań
PYTANIE 3: Czy inteligencji potrzebne jest ciało? 60 Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem, Jacek Dukaj 61 Przyszłość otwarta na dobre i na złe, Stanisław Lem PYTANIE 4: Czym jest cenzura? 84 Lepszego jutra nie będzie, Wojciech Orliński 85 Artykuły skonfiskowane PYTANIE 5: Czy inteligencji potrzebne jest ciało? 90 Nic nie oddzieli nas od natury, Z Aldo Vargas-Tetmajerem rozmawia Dominika Kozłowska 91 Inny w globalnej wiosce, Ryszard Kapuściński PYTANIE 6: Czy jest życie? 100 Medycyna jest nauką, leczenie – sztuką. Z Pawłem Łukowem rozmawia Dominika Kozłowska 101 Czy mówić choremu prawdę?, M.M. PYTANIE 7: Czym jest literatura? 108 Znaleźć zdanie, Z Wiesławem Myśliwskim rozmawia Bogdan Tosza 109 O literaturze, Joseph Conrad
60
Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem
100
Medycyna jest nauką, leczenie – sztuką
108
Znaleźć zdanie
fot. Joe Raedle/Getty/FPM
PYTANIE 2: PRL: dziedzictwo diabła? 50 Pamięć PRL-u, Norman Davies rozmawia z Nikołajem Iwanowem. Rozmowę prowadzi Adam Puchejda 51 Dziedzictwo diabła, Czesław Miłosz, ks. Józef Tischner
Fot. Andrzej Iwańczuk/Reporter
PYTANIE 1: Dlaczego ateizm jest nam do zbawienia koniecznie potrzebny? 9 Niewiara na łamach, Justyna Siemienowicz 14 Uczciwie wobec ateizmu, Karol Tarnowski 23 Podstawowa linia podziału, Jacek Filek 26 Sprzymierzeniec po przeciwnej stronie, Stanisław Obirek 33 Ateizm po przejściach. W stronę myśli niepewnej, Zbigniew Mikołejko 42 Darwin u progu Kościoła. Nowy ateizm i jego wyzwania, Aleksander Gomola 48 Inspiracje wiary-godne, Aleksander Gomola
3
Ilustracja: Tymoteusz Piotrowski
ul. Tadeusza Kościuszki 37, 30‒105 Kraków tel. (12) 61 99 530, fax (12) 61 99 502 www.miesiecznik.znak.com.pl e-mail: miesiecznik@znak.com.pl
Czytelnicy: opowiadają o sobie i o „Znaku” 120 „Na Okrągły Stół Frasyniuk jechał od nas”, Stanisława Augustynowicz 123 „Gdy byłam mała, bardzo chciałam zostać ministrantką”, Jolanta Prochowicz 126 „Jeśli chciałbym opisać 200 cmentarzy, miałbym 200 tygodni pracy”, Adam Zamojski 129 „Interesuje mnie, czy »tak miało być«, czy »Bóg tak chciał«”, Małgorzata Majewska 132 „Jestem takim dinozaurem, który się ostał i próbuje łączyć dawne z nowym”, bp Gerard Kusz 134 „Boję się, że jako wiernego czytelnika pismo mnie zawiedzie”, Krzysztof Ratnicyn 137 „Jako osobę niewierzącą ciekawi mnie, dlaczego ludzie wierzą”, Małgorzata Iwanek
STAŁE RUBRYKI 140 Jerzy Illg: Mój przyjaciel wiersz Dodatek specjalny: 116 Pożegnanie Tadeusza Jagodzińskiego
redakcja: Marta Duch-Dyngosz, Dominika Kozłowska (redaktor naczelna), Janusz Poniewierski, Justyna Siemienowicz, Marcin Sikorski, Krystyna Strączek, Karol Tarnowski, Magdalena Wojaczek (sekretarz redakcji), Henryk Woźniakowski, Marzena Zdanowska zespół: Wojciech Bonowicz, Bohdan Cywiński, Tomasz Fiałkowski, Tadeusz Gadacz, Jarosław Gowin, Stanisław Grygiel, ks. Michał Heller, Józefa Hennelowa, Wacław Hryniewicz OMI, Jerzy Illg, Piotr Kłodkowski, ks. Jan Kracik, Janina Ochojska-Okońska, bp Grzegorz Ryś, Marek Skwarnicki , Władysław Stróżewski, Stefan Wilkanowicz, Jacek Woźniakowski współpraca: Paulina Bulska, Piotr Cebo, Agnieszka Goławska, Elżbieta Kot, Cezary Kościelniak, Daniel Lis, Jolanta Prochowicz, Adam Puchejda, Miłosz Puczydłowski opieka artystyczna: Władysław Buchner projekt okładki: Władysław Buchner projekt graficzny pisma: Marek Zalejski/Studio Q korekta: Barbara Gąsiorowska druk: Drukarnia Colonel, Kraków, ul. Dąbrowskiego 16 reklama: Marcin Sikorski, tel. (12) 61 99 530, e-mail: sikorski@znak.com.pl prenumerata: Joanna Dyląg, tel. (12) 61 99 569, e-mail: dylag@znak.com.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo ich redagowania i skracania. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń. Rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów publicystycznych bez zgody wydawcy jest zabronione. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu operacyjnego „Promocja czytelnictwa. Rozwój czasopism kulturalnych”
700 numerów „Znaku”
1951 1950
ILUSTRACJE: Barbara Sadowska
OPRACOWAŁA: Agnieszka Goławska
Jan A. Kłoczowski OP
Maria Makuch
N
N
ie wiem, który numer był najbardziej przełomowy, ale najbardziej zapadły mi w pamięć te, które ukazały się po październiku 1956 r., czyli z czerwca (nr 36) oraz lipca i sierpnia (nr 37–38) 1957 r. To tak, jakby w murze pojawiła się szpara czy ucho igielne, przez które widać jakieś światełko.
Józefa Hennelowa
S
Od czasu kiedy w czerwcu 1946 r. ukazał się pierwszy numer „Znaku”, pismo współtworzyły całe pokolenia. Z okazji jubileuszu przedstawiamy numery, które z różnych względów były dla osób związanych ze „Znakiem” szczególnie ważne
zczególnie zapadły mi w pamięć dwa numery miesięcznika „Znak”: z lutego i kwietnia 1950 r. (nr 23), w którym ukazało się ABC tomizmu o. Bocheńskiego, oraz numer ze stycznia i lutego 1951 r. (nr 27) z tekstem Antoniego Gołubiewa pt. Dlaczego jestem katolikiem?. Obydwa numery pamiętam dobrze ze względu na szczególny ładunek duchowy, jaki niosły z sobą te teksty. Do dziś pamiętam także poczucie obdarowania, jakie dawał mi osobisty kontakt z tymi ludźmi, z ich niepospolitą duchowością. Dzięki tym tekstom mogłam lepiej ich zrozumieć, poznać na nowy sposób.
1957 1956
1978
ajważniejszy dla mnie numer „Znaku” to ten z marca 1981 r., kiedy redaktorem został słynny dalmatyńczyk imieniem Kadot (wcześniej należący do Róży Thun), który dbał o odpowiednią liczbę kropek w artykułach miesięcznika.
Wojciech Bonowicz
N
r 292–293 – pierwszy numer, jaki miałem w ręku. Ukazał się w listopadzie 1978 r., tematyka była niepodległościowa, były w nim też pierwsze wypowiedzi papieża Jana Pawła II po wyborze. Świetna ankieta o tym, jakie książki mówią najwięcej o polskiej drodze do niepodległości (23 uczestników, od Boleckiego, przez Janion, do Zagajewskiego). Przeczytałem ten numer od deski do deski, kiedy miałem mniej więcej 13, 14 lat.
1981
1981
Łukasz Tischner
Janusz Poniewierski
T
Z
ypuję numer: O kanonie kultury, nr 470, lipiec 1994. Dlaczego? Robi wrażenie nie tyle zestaw nazwisk: Ewa Bieńkowska, Paweł Hertz, Jerzy Jarzębski, Ireneusz Kania, Zygmunt Kubiak, Czesław Miłosz, Jerzy Nowosielski, Jerzy Szacki, co jakość tekstów – pisanych na długim oddechu, piękną polszczyzną, z odwagą ujawnienia pryncypiów, bez kokieterii. Wbrew pozorom, nie jest aż tak wielką sztuką zebrać w jednym numerze kilka tekstów intelektualnej „pierwszej ligi”, prawdziwym wyczynem jest wydobyć od nich oryginalne i ważne eseje, pisane na konkretne zamówienie. Do dziś nie było w Polsce dyskusji na ten zasadniczy temat, która osiągnęłaby podobne wyżyny myśli i smaku. Te teksty zupełnie się nie zestarzały.
Jerzy Illg
W
iele było numerów „Znaku” ważnych i ciekawych, ale największe znaczenie miał dla mnie numer, w którym nie opublikowałem swego tekstu. Był rok 1981, trwał radosny festiwal Solidarności, na Uniwersytecie Śląskim, gdzie wówczas pracowałem, zorganizowano sesję o języku nowomowy. Napisałem z tej sesji sprawozdanie, które przyjęte zostało do druku w miesięczniku „Znak”. Niestety, cenzura zmasakrowała je tak, że redakcja uznała, iż publikacja takich strzępów nie ma sensu (i przykładnie wypłaciła mi honorarium). Przyjechałem zatem do redakcji na Sienną, gdzie obiecano mi na pamiątkę szpalty pokreślone czerwonym flamastrem. To był mój pierwszy kontakt ze „Znakiem”. Gdy w niespełna rok później odstrzelony zostałem z uniwersytetu z wilczym biletem, nie byłem już w „Znaku” postacią całkiem anonimową i być może pośrednio dzięki temu nieopublikowanemu tekstowi pracuję już ponad 30 lat w Wydawnictwie Znak.
1994
2001
a jeden z najważniejszych zeszytów „Znaku” uważam nr 552 (z maja 2001) poświęcony Kościołowi po deklaracji Dominus Iesus, ogłoszonej przez watykańską Kongregację Nauki Wiary latem roku 2000. Jak wiadomo, dokument ten wywołał w Kościołach chrześcijańskich małe trzęsienie ziemi, a „Znak” – zgodnie ze swymi najlepszymi tradycjami – spróbował się temu przyjrzeć i rzetelnie to opisać. Dziś jeszcze robią wrażenie nazwiska teologów, których udało się wówczas namówić do zabrania głosu na ten temat. Byli wśród nich myśliciele światowej sławy, tacy jak: Olivier Clément, Wolfhart Pannenberg i Hans Waldenfels SJ, którzy napisali swoje teksty specjalnie dla „Znaku”, oraz polscy teologowie rzymskokatoliccy: Wacław Hryniewicz OMI, Jacek Salij OP, ks. Alfons Skowronek i ks. Tomasz Węcławski.
Marzena Zdanowska
P
ierwszy numer „Znaku”, jaki przeczytałam, nosił tytuł Postmodernizm kontra religia. Nowoczesność bez Boga? (nr 548, styczeń 2001). Możliwe, że odebrałam go nieco przekornie. Albo możliwe też, że ten numer został przewrotnie napisany. Po lekturze tekstu Richarda Rorty’ego Religia jako kres konwersacji nie odniosłam wcale wrażenia, że rozmowa między ludźmi wierzącymi i niewierzącymi jest niemożliwa. Przeciwnie, słowa o tym, że argumenty religijne i niereligijne nie mogą się spotkać na neutralnym gruncie „gdzieś pomiędzy”, stały się dla mnie wskazówką, że do porozumienia należy dochodzić innymi drogami. Jeśli religia ma coś ważnego do zaoferowania niewierzącym, da się to na pewno wyrazić językiem niereligijnym.
2001
6 siedem pytań ZNAK 09•2013
EkspErymEnt:
Drugie życie Pytania padły. Czas minął. Która z odpowiedzi oparła się jego próbie? Ile z nich po latach straciło sens? Z okazji jubileuszu wydania 700 numeru „Znaku” zadaliśmy raz jeszcze 7 pytań, które pojawiły się na naszych łamach na przestrzeni 67 lat. Wśród nich, na pierwszym miejscu i nie po raz pierwszy w roli „Tematu miesiąca” jedno z wielkich tzw. „znakowskich” pytań – o wiarę i niewiarę. Przypominamy oryginalne odpowiedzi sprzed lat i konfrontujemy je z tekstami współczesnych autorów. Które z odpowiedzi okażą się bliższe prawdy? Też pytanie
7
09•2013 ZNAK
siedmiu pytań Pytanie 1: Dlaczego ateizm jest nam dziś do zbawienia koniecznie potrzebny? Siemienowicz, Tarnowski, Filek, Obirek, Mikołejko, Gomola Pytanie 2: PRL: dziedzictwo diabła? Miłosz, Tischner (1993)– Davies, Iwanow Pytanie 3: Czy inteligencji potrzebne jest ciało? Lem (1995) – Dukaj Pytanie 4: Czym jest cenzura? Artykuły skonfiskowane (1989) – Orliński Pytanie 5: Inny czy obcy? Kapuściński (2004) – Vargas-Tetmajer Pytanie 6: Czyje jest życie? – Łuków Pytanie 7: Czym jest literatura? Conrad (1958) – Myśliwski
Ilustracja: tymoteusz PIotrowskI
9
09•2013 ZNAK
pytAnIE 1: Dlaczego ateizm jest nam dziś do zbawienia koniecznie potrzebny?
Niewiara na łamach Jest taki zbiór zagadnień, tematów, problemów, do których obok określeń, takich jak „ważne”, „trudne”, „mądre”, przylgnęło niczym stempel jeszcze jedno – co prawda, trochę z innej półki, a jednak bardzo dobrze się w towarzystwie tamtych czujące – mianowicie: „znakowskie”
t
emat ateizmu, czy szerzej i bardziej dialektycznie: wiary i niewiary, nie tylko należy do tej z różnych względów wyjątkowej kategorii, ale ją wręcz ustanawia. By się o tym przekonać, wystarczy zapuścić się, z którejkolwiek strony poczynając, w przepastne, acz nęcące umysł wieloma szczytnymi podnietami czeluście archiwum „Znaku”. Dla wątpią-
cych czy – nomen omen – niedowierzających poniżej bardzo wybiórcza i schematyczna mapa, na której mimo to roi się od X-ów, kryjących prawdziwe, a nieraz zapomniane już dawno skarby. zacznę od przywołania ostatniej bodaj obecności tematu na łamach „znaku”. Był to opublikowany w lutym 2013 r. dwugłos karola tarnowskiego (Z dziejów zachodniej kultury) i tomasza Polaka (Niewiara szukająca zrozumienia) o książce sabiny kruszyńskiej Zrozumieć niewiarę. choć dwugłos to niewielkich rozmiarów, to na różne sposoby znaczący (by pozwolić sobie na dalszą grę miesięcznikowym słowem): już to przez dobór autorów, już przez tytuły zarówno obu tekstów, jak i omawianej przez nie książki. Śledząc losy niewiary w „znaku”, począwszy od najstarszych jego łamów, napotyka się bowiem na powtarzane wytrwale, a przy tym podejmowane z coraz to innych stron próby uchwycenia ateizmu jako zjawiska w dziejach zachodniej kultury fundamentalnego. temu jednak „obiektywizującemu” ujęciu towarzyszą na każdym niemal kroku wysiłki, by nie tylko „na chłodno” poznać, ale też zrozumieć niewiarę, i to nieraz nie tylko tę „samą w sobie”, która stanowi przedmiot namysłu filozoficznego i teoretycznego, ale też tę najbardziej konkretną, osobistą, bo wpisaną w historię życia poszczególnych ludzi. wreszcie swoje stałe miejsce na tych łamach znalazła także mówiąca bezpośrednio o sobie
10 siedem pytań
ZNAK 09•2013
niewiara, poszukując zrozumienia. Podejmowany wielokrotnie przez „Znak” w dobie komunizmu dialog z niewiarą (i spojrzenie na ateizm jako na zjawisko domagające się przemyślenia go na nowo) był wydarzeniem bez precedensu, w jakimś sensie rozstrzygającym o kształcie i etosie środowiska skupionego wokół pisma. Na okładce podwójnego numeru 104‒105 „Znaku” (luty–marzec 1963 r.) widnieje hasło „Głos mają bezimienni”. Blisko 200 stron tego numeru zajmują poprzedzone krótkim wprowadzeniem i omówieniem wypowiedzi osób, które wzięły udział w przeprowadzonej przez „Tygodnik Powszechny” ankiecie Dlaczego wierzę? wątpię? odchodzę?. Na te trzy pytania redakcja otrzymała aż 862 odpowiedzi (niektóre z nich wielkości książek!) od kobiet i mężczyzn od wieku nastoletniego po 90 lat. Wśród nich znalazło się 19 osób niewierzących, które napisały o swoim odejściu od wiary. Wszystkie świadectwa są z różnych względów niezwykłe – przede wszystkim nieraz bardzo osobiste, odpowiadające na pytania ankietowe nie tyle uczoną dywagacją, ile życiem, które ówcześnie przecież w większości przypadków zostało naznaczone wojną i dla którego była ona wciąż bardzo realną perspektywą, a zarazem zaskakujące współczesnego czytelnika aktualnością poruszanych problemów i sposobu prowadzenia refleksji. Tylko jeden przykład takiego właśnie zaskakującego w trakcie lektury splotu tego, co minione, z tym, co na wskroś współczesne; tego, co do głębi osobiste, z tym, co w swej uniwersalności przybiera kształt toposu czy symbolu. „Ewa – matka dzieci” odpowiada na pytanie „dlaczego
wątpię?”: „Tym co wyzwoliło we mnie całą lawinę trudności jest obsesja wojny – i dzieci. (...) Nie mogłam pogodzić się z krzywdą, jaką Pan Bóg dopuszcza, aby wyrządzano dzieciom. (...) Nawet śmierć dziecka nie wydaje mi się takim złem, bo nie wiadomo, czy życie jest tak bardzo warte, żeby je przeżyć. (...) Więc nie o to chodzi, tylko o krzywdę, jaką dziecku wyrządzają ludzie” (s. 196). Numer 188‒189 z 1970 r. otwierają trzy teksty traktujące o ateizmie przede wszystkim w relacji do idei humanizmu. Pierwszy z nich pióra Stanisława Grygiela zatytułowany Człowiek czy Bóg? zaczyna się następującą konstatacją: „Ateizm stał się tak specyficznie ludzkim zjawiskiem, że potępianie go dotyka nas samych” (s. 145). Tekst ten stanowi dogłębną genealogię ateizmu. Pojawia się w nim kilka bardzo ważnych uwag, które dotykają podstawowych wymiarów, w jakich ateizm będzie na łamach „Znaku” wciąż na nowo rozważany przez kolejne zastępy autorów. Jedna z nich mówi o tym, że ateizm dotyczył najpierw sprzeciwu wobec bogów, a nie wobec Boga – św. Justyn nazywał ateuszami chrześcijan jako odrzucających bożków na rzecz prawdziwego Boga. To niepozorne historyczne przypomnienie pozwala spojrzeć na ateizm jako na pierwiastek oczyszczający religię z jej zabobonów. Uwaga zaś o tym, że Marks walczył na równi z teizmem, jak i z ateizmem, gdyż w obydwu widział coś religijnego i definiującego istotę ludzką w świetle czegoś poza nią samą, otwiera równie szeroki nurt wmyślania się w ateizm jako formację co prawda opozycyjną wobec religii, ale tak jak ona nadbudowującą się na bardziej od niej podstawowym wymiarze – duchowości. I tylko jeszcze jedna konstatacja, która wyznacza nie szlak nawet, co szeroki dukt myślenia o wierze i niewierze w perspektywie fundamentalnego sporu o źródła i uzasadnienie etyki: „Podczas gdy osiemnastowieczny ateizm głosił »że należy żyć tak, jakby
NIEWIARA NAJustyna ŁAMACH Siemienowicz
Bóg istniał, mimo że go nie ma«, to dzisiejszy odwrotnie: »Należy żyć tak, jakby Bóg nie istniał, nawet gdyby istniał«” (s. 150). Dwa pierwsze wątki podejmuje w drugim tekście numeru ks. Michał Heller, pisząc o Bogu fizyków i zgodnie z tym tytułem pokazując, że tzw. ateistyczny światopogląd naukowy nie zawsze jest wrogiem Boga, lecz wynika często z niemożności przyjęcia pewnych tradycyjnych Jego wyobrażeń. „Bóg jest zarówno niewyobrażalnie transcendentny, jak i przerażająco blisko immanentny” (s. 185‒186), my – przestrzega Heller – chwytamy jedynie fragment tej tajemnicy. Uchwycić tylko ten „materialny” aspekt Boga jest mniej dziwnym niż ten transcendentny, a być może w ostatecznym rachunku mniej niebezpiecznym wypaczeniem – przyznaje. Temat wieńczy tekst Jana A. Kłoczowskiego Humanizm a ateizm stanowiący systematyczny namysł filozoficzny nad relacjami między tymi dwoma ideami. Zaś w Zdarzeniach-Książkach-Ludziach we wdzięcznie zatytułowanym tekście Wszystko o ateizmie autor ten omawia pierwsze tomy przygotowywanej ówcześnie w Rzymie encyklopedii ateizmu! W rubryce „Jedenasta wieczorem” z listopada 1972 r. (nr 221) ukazał się krótki wybór rozważań Simone Weil, które otwiera fragment pt. Ateizm i wiara. Ponieważ tłumaczyć nic więcej nie trzeba, zacytuję tylko kilka zdań: „Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem”; „Z dwóch ludzi, którzy nie mają doznania Boga, ten, który przeczy jego istnieniu, jest być może najbliżej Boga”; „Degraduje się tajem-
nice wiary, czyniąc z nich przedmiot afirmacji czy negacji, podczas gdy powinny być one przedmiotem kontemplacji”. „Wiara i niewiara” jest jednym z dwóch głównych tematów podwójnego numeru 250‒251 (maj–kwiecień 1975 r.). Doświadczenie utraty wiary sugestywnie rysuje w opowiadaniu Niedziela Marek Skwarnicki: „Stało się to zupełnie niespodziewanie, tak cicho i niepostrzeżenie, jakby ktoś w dzień zdmuchnął świecę”. O doświadczeniu tym w niezwykłych, pełnych otwartości i zaufania rozmowach z ks. Janem Pałygą SAC mówią także same osoby niewierzące. Jest to druga z trzech części cyklu pt. Drogi niewiary, cyklu wyjątkowego ze względu na ujawniającą się w nim polifoniczność niewiary, której wybrzmieć było dane w najlepszy możliwy sposób, bo w uważnym dialogu. Wiele mówiące o autorze, jego pobudkach i perspektywie, która przyświecała mu przy pracy nad tym – jakbyśmy dziś powiedzieli – projektem, są ostatnie podsumowujące go zdania: „Rozmów z ludźmi, którzy deklarowali się jako niewierzący, przeprowadziłem kilkadziesiąt. Ani w jednym wypadku nie otrzymałem twierdzącej odpowiedzi na takie pytanie: czy po waszym zniknięciu z lekcji religii, z salek katechetycznych, z kościoła, ktoś się wami zainteresował, oczywiście z punktu widzenia spraw religijnych? Odpowiedź zawsze brzmiała »nie«. (...) Nie znaczy, żeby oni chcieli jakiegoś nawracania, to nie. Ale wielu chciałoby na te tematy porozmawiać, uporządkować. Niestety nikt się nimi nie zainteresował” (s. 528). Albert Görres w pomieszczonym w tym samym numerze tekście Wiara i niewiara w świetle psychoanalizy opowiada o duchowych rozterkach i zmaganiach osób, których terapię prowadził. Wśród nich – stwierdza – „największą grupę stanowią bezradni, którzy rozbili swoje namioty gdzieś między wiarą i niewiarą” (s. 466). Na podstawie praktyki terapeutycznej wypracowuje on własne rozumienie wiary jako
11
09•2013 ZNAK