Skip to main content

Kwiatkowska. Żarty się skończyły

Page 1

Marcin Wilk

Kwiatkowska Żarty się skończyły

Wydawnictwo Znak KRAKÓW 2019


* * * Najlepiej będzie słychać z kuchni. Ale najpierw pani domu poczęstuje zziajanego gościa obiadem. Co innego zrobić, gdy wchodzi i mówi: „Chciałbym cokolwiek, byle coś ciepłego”. A kiedy już się posili, idzie z mężem gospodyni po schodach do pokoju na górze. Tam są już sami i biorą się do roboty. W ten oto sposób w domu Bożeny i Krzysztofa Teodora Toeplitzów powstają kolejne odcinki Czterdziestolatka.

Jerzy Gruza nie wpada regularnie, o jednej stałej wyznaczonej porze. Po prostu dzwoni wcześniej i jest. Sceny piszą na bieżąco. To znaczy pisze Toeplitz, bo Gruza głównie kręci. KTT błyszczy inteligencją, jest skrupulatny, operuje konkretami, ma wiedzę. Gruza poza inteligencją ma błysk, zmysł kojarzenia, jest kreatywny, bywa emocjonalnie przenikliwy. Są różni, idealnie się więc uzupełniają. Tworzą mocny team.  – Miałam wrażenie, że to nie jest praca, wszystko jakby wytrząsali z rękawa. Słuchałam i płakałam ze śmiechu – mówi Bożena Toeplitz. Gdy wszystko wydaje się wymyślone i odcinek jest gotów, następuje zderzenie z rzeczywistością. Scenariusz jedzie do Ireny Kwiatkowskiej, ta czyta i od razu widzi niedociągnięcia. Najpierw nanosi oczywiste uwagi, potem się rozkręca. Zdarza jej się przepisać swoją scenę na nowo. Nie ma litości dla roli. 7


Jest znana z perfekcjonizmu, więc czas na jej propozycje zmian wlicza się do czasu produkcyjnego. Lepiej jej się nie narażać. Potrafi być nieprzyjemna i zawsze ma rację. Kto zna Kwiatkowską, kto z nią pracuje, ten wie, że trzeba przestrzegać kilku bezwzględnych reguł. Witać się zdecydowanym uściskiem dłoni (aktorka ceni mocne charaktery), nie spóźniać się (szacunek do cudzego czasu to podstawa), no i najważniejsze – być solidnym, rzetelnym i mieć maksymalną wiedzę o tym, co się robi. Dziś rzeklibyśmy – najważniejszy jest profesjonalizm.  – Jak nie wie, to po co przychodzi?! – prycha pod nosem w stronę dziennikarza, który chce coś o niej napisać. – Niech doczyta. Pod koniec jej życia raz po raz pojawiają się tacy, którzy chcieliby wyrwać jakieś informacje. Dopuszcza nielicznych.  – Ten jest mądry! – wskaże kiedyś, przeglądając kolorowe czasopismo, na kogoś, kto mówi, że Kwiatkowska nic w wywiadach nie powie i wszystko weźmie do grobu. Rozmawiając z prasą, aktorka często zmienia słowa, koloryzuje, myli tropy i dodaje zmyślone puenty. Naprawdę szczera – tak jak w pisanym przez lata pamiętniku – bywa rzadko.


GRZYBOWSKA 29

Dom, w którym się urodziła, jest szary i zwyczajny. Rodzina Kwiatkowskich zajmuje mieszkanie na pierwszym piętrze czteropiętrowej kamienicy. Warszawa, ulica Grzybowska 29, numer 18. Pomieszczenia, do których przeprowadzili się z początkiem XX wieku, wynajmują. „Ooo, pan Kwiatkowski to jest lokator!” – powtarza z uznaniem żydowski właściciel. Ceni najemcę, bo ten płaci na czas, nie robi awantur, prowadzi zwykłe, spokojne, rodzinne życie. Jest tutaj jedynym nieżydowskim mieszkańcem. Mieszkanie składa się z salonu, pokoików, kuchenki i łazienki. Siostrzeniec Ireny Kwiatkowskiej Włodzimierz Baytel zapamiętał, że aby dostać się do głównego pomieszczenia, trzeba było przejść przez klatkę schodową, a potem prześliznąć się przez kuchenkę. Z kuchni z kolei dawało się wyskoczyć na podwórko – zabetonowaną przestrzeń wewnątrz kamienicznego kloca. Stamtąd dopiero można było czmychnąć bramami do innych klatek schodowych. Kiedy otworzy się u Kwiatkowskich okna, dochodzi z ulicy gwar, to raczej głośna dzielnica i z każdym rokiem coraz głośniejsza. Choć Grzybowska nie znajduje się w ścisłym centrum, to jest na tyle wrośnięta w miasto, że można z jej perspektywy obserwować, jak rozrasta się stolica. A ta pęcznieje. Na początku 9


XX wieku jest tu około pół miliona mieszkańców, ledwie trzydzieści lat później – już ponad milion2. Do wybuchu wojny Warszawa stanie się jedną z najludniejszych stolic europejskich, największą metropolią w tej części kontynentu. Poza gwarem przy Grzybowskiej zmysły drażnią też zapachy. Docierają z okolicznych fabryczek; drobna przedsiębiorczość w tym rejonie kwitnie. We znaki daje się zwłaszcza woń ryb. Okazjonalni przyjezdni pewnie od razu ją poczują, ale mieszkańcy dawno już przywykli. Dla kogoś ceniącego miejskie życie to dobry adres. Wszędzie można dojść pieszo. Niedaleko do Elektoralnej, dosłownie rzut beretem na plac Mirowski, gdzie można dostać świeże pomidory i dojrzałe jabłka. Wzdłuż Wolskiej i Chłodnej ciągnie się linia tramwajowa, ale na dobrą sprawę wystarczy kilkanaście minut, by dojść do Starego Miasta czy na Dworzec Główny. Mieszkanie jest wystarczające, nawet w pewnym momencie pomieszkuje tam w sumie dziewięć osób. Niemal cała rodzina Kwiatkowskich. 2 3

* * *

Wcześniej, przed Grzybowską, mieszkali przy Chłodnej. Tam przyszły na świat dwie starsze siostry Ireny Kwiatkowskiej: Franciszka Martyna (urodzona w 1900, zmarła przed ukończeniem dwudziestego roku życia) i Jadwiga Teresa. Ta druga jest bardzo podobna do matki. I na podobną chorobę – złe krążenie w nogach – cierpieć będzie całe życie. Wyjdzie za zamożnego szklarza Zygmunta Baytla i obejmie urząd na poczcie. To bardzo dobra posada. Pierwszy syn Kwiatkowskich, Jan Jerzy, rodzi się w 1906 roku, już na Grzybowskiej. Wyrośnie z niego przystojny, wysoki 10


Trzyletnia Irenka, 1915

Siedmioletnia Irena Kwiatkowska z ojcem Kryspinem Stanisławem, bratem Jerzym i siostrą Jadwigą. Warszawa, 1919

11


mężczyzna z aktorskimi uzdolnieniami i smykałką techniczną, z zawodu – szlifierz. Czwarte dziecko Kwiatkowskich przychodzi na świat 17 września 1912 roku, a dwa miesiące później w parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Warszawie otrzymuje na chrzcie imię Irena. Wedle greckiego źródłosłowu „Irena” to ktoś „wyjątkowo spokojny”.

* * *

Na jednej z niewielu zachowanych fotografii ojciec aktorki Kryspin Stanisław Kwiatkowski ma delikatne rysy i wygląda, jakby mężczyzną się nigdy nie stał – raczej na całe życie pozostał chłopcem. Czy to rzeczywiście prawdziwy wizerunek ojca Kwiatkowskiej? Nie potwierdza tego siostrzeniec aktorki, który zapamiętał dziadka jako rosłego faceta z wąsem.

* * *

Kryspin Stanisław, urodzony w 1876 roku, mógł się czuć jak jedynak. Jego starszy brat umarł tuż po narodzinach. Jedyne dziecko w rodzinie było chowane z troskliwością. Ojciec Kryspina Stanisława tak pisał:

12

Kochany Stasiu, Dziękuję ci, że zbirasz dla ojca piniędze na ubranie, bo tesz ojcu potrzeba. A jeżeli ojciec zarobi tutaj więcej pieniędzy, to za tamte dla ciebie co kupi. Napisz mi Kochany Stasiu, czy słuchasz się Mamy i czy się uczysz. Bo ojciec tutaj bardzo


myśli o tem, żebyś ty Mamy nie martwił i żebyś się uczył dobrze i paciorek w dzień mówił i nie sprzeczał z Mamą, tylko wszystko, co Mama każe, żebyś wypełniał, a ojciec cię będzie za to kochać i będziem chodzić na spacer jak Bozia da ojcu szczęśliwie przyjechać, a teraz cię całuję serdecznie mój synu, Twój Ojciec, Marcelli*.

Dziadek Kwiatkowskiej Marceli Tadeusz, mąż Marii Antoniny Osińskiej, był czeladnikiem złotniczym, a jej pradziadek Maxymilian Kwiatkowski, urodzony około 1815 roku, piastował funkcję gubernialnego sekretarza Wydziału Kontroli Służących przy Zarządzie Policmajstra. Pewnie miał posłuch, skoro zajmował się bezpieczeństwem publicznym i porządkiem w mieście. W praktyce taki funkcjonariusz często musiał jednak rozwiązywać prozaiczne problemy uchodźców czy zezwalać na grzebanie zwłok.

* * *

O młodzieńczym okresie życia ojca Kwiatkowskiej wiadomo tylko tyle, że dość kiepsko radził sobie z arytmetyką. Po ocenie na jednym ze świadectw szkolnych wystawionych w roku 1890 widać, że ledwie się z niej wybronił (trzy na szynach). Stanowczo lepiej mu szło z językiem polskim (mocna czwórka). To ciekawe, bo Kwiatkowska w szkole również będzie słaba z arytmetyki i mocna z polskiego. Odziedziczy po ojcu także charakter pisma. * W cytatach z korespondencji bohaterów, jak również z pamiętników Ireny Kwiatkowskiej, zachowano pisownię oryginalną (przyp. red.). 13


* * * O Mariannie z domu Barabasz, matce Kwiatkowskiej, z zachowanych dokumentów wiadomo mniej. Na podstawie kenkarty z roku 1942 można jednak określić datę i miejsce urodzenia – 7 sierpnia 1877 roku w Zameczku niedaleko Opoczna. Z tego samego dokumentu wynika, że nigdzie nie pracowała. W rubryce „zawód wykonywany” wpisano „przy mężu”. Ale to oficjalny stan rzeczy. Z przekazów rodzinnych i innych dokumentów wynika, że Marianna Kwiatkowska harowała jak wół, zajmując się całym domem. Jej paszport wydany w 1916 roku informuje, że miała figurę „średnią”, włosy „ciemny blond”, oczy „brązowe”. Z załączonego zdjęcia spogląda kobieta o okrągłej twarzy, wąskich ustach, trochę jakby zamyślona. 4

* * *

Nie wiadomo, jak się poznali rodzice Kwiatkowskiej. Pewne jest, że stworzyli dom raczej tradycyjny, w którym to mąż, z zawodu zecer, przynosił pieniądze. W domu zawsze było mnóstwo książek, choć ojciec – jak wspominała potem Kwiatkowska – nie lubił ich pożyczać. Potrafił za to wydać na nie nieprzyzwoicie dużo pieniędzy. „Biały kruk, biały kruk! – krzyczała mama Kwiatkowskiej3. – A ja nie mam na buty dla dzieci na jesień”. Każdy z tomów był nie tylko trzymany w kurzoodpornej, przeszklonej, zamykanej na klucz4 szafce, ale również opatrzony stosownym exlibrisem. To, jak bardzo się troszczył o swoje książki

14


Marianna i Kryspin Stanisław Kwiatkowscy – rodzice Ireny Kwiatkowskiej, 1900


Grube ryby Michała Bałuckiego, exlibris księgozbioru Kryspina Stanisława Kwiatkowskiego  – ojca Ireny Kwiatkowskiej


Kryspin Stanisław Kwiatkowski, zapamięta także siostrzeniec Ireny, który odwiedzał dziadka chętnie, zwłaszcza dla pewnej książki o wynalazkach:  – Cudny foliał! Gruby, w pięknej oprawie, z wytłoczeniami i wspaniałymi ilustracjami. Dziadek się bał o tę książkę, jak o wszystkie inne zresztą, ale w końcu siadał przy biurku i z uwagą przewracał ze mną jej karty. 5 6 Większość książek Kryspina Stanisława Kwiatkowskiego przetrwała kolejne zawieruchy dziejowe. Odziedziczył je najpierw młodszy o osiem lat brat Ireny Edward, a następnie jego córka, Krystyna Kwiatkowska-Jabłońska.

* * *

Kwiatkowska wspominała dom – jeśli w ogóle – dyskretnie. W wywiadach najczęściej odskakiwała w anegdotę. Żeby opowiedzieć o początkach mojej przygody aktorskiej, muszę cofnąć się nieomal do zamierzchłych czasów, gdy chodziłam jeszcze do ochronki, teraz mówi się do przedszkola, bo tam właśnie rozpoczęła się moja kariera artystyczna. Niefortunnie, muszę przyznać… Kiedy robiliśmy przedstawienie jasełkowe, gdzie był Aniołek i Diabełek, ja – traktując rzecz bardzo poważnie – marzyłam, by zagrać Aniołka. Niestety, grałam Diabełka… Pół nocy nie przespałam ze zmartwienia5 .

Romanowi Dziewońskiemu wyznała jedynie, że zapamiętała zapachy ulicy i z domu. A w jednym z wywiadów opowiadała: „Jak mówi Boy w jednym ze swych wierszy: »Urodziłam się z ojca i matki w cichej sypialni. Fakt, jak państwo widzicie, nierzadki, trudno banalniej«”6.


SPIS TREŚCI

* * * / 7 Grzybowska 29 / 9 Próżniak i arytmetyka / 19 Była to już panienka! / 31 Dziś smutek, jutro radość / 49 Moje nazwisko – pierwsze / 65 Trochę beczę / 79 Zmęczenie wszystkim / 95 Pierwsza strona nowej książki / 119 3 razy miau / 141 Bolek / 157 Kobieta pracująca / 167 Kwaśne pomarańcze / 181 Teczka Bolka / 193 Jezdnie gładkie bez wyrw / 205 Wojna domowa / 229 Odprawić tę parę pociągów to żadna fatyga / 245 Żadnej pracy się nie boi / 263 Życie światowe / 277 Ósme niebo / 297 Skreślić order, usiąść na ławeczce / 311 Nieprzyjaciółka / 321 Do zobaczenia w Skolimowie / 339

393


Szubiela / 353 Podziękowania / 369 Przypisy / 371 Bibliografia i dokumentacja / 379 Indeks osób / 383 Spis ilustracji / 391


Projekt okładki Paweł Panczakiewicz PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN www.panczakiewicz.pl

Fotografia na okładce TVP/PAP/Zygmunt Januszewski Redakcja Dorota Gruszka

Opieka redakcyjna Daniel Lis Kamila Piechota Fotoedycja Kamila Piechota Pola Starczyńska

Adiustacja Ewdokia Cydejko

Korekta Małgorzata Biernacka Katarzyna Węglarczyk Indeks Urszula Horecka Skład i łamanie Edycja

Konsultacja, fragmenty pamiętnika i fotografie rodzinne: Krystyna Kwiatkowska-Jabłońska, bratanica Ireny Kwiatkowskiej, prezes Fundacji im. Ireny Kwiatkowskiej – www.irenakwiatkowska.com

Copyright © by Marcin Wilk © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o. o., 2019 ISBN 978-83-240-5566-1

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2019. Printed in EU


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kwiatkowska. Żarty się skończyły by SIW Znak - Issuu