Tischner ks. Jรณzef
Nadzieja mimo wszystko Wybรณr i opracowanie Wojciech Bonowicz
Wydawnictwo Znak Krakรณw 2020
Spis treści
Koń na biegunach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii . . . 17 Refleksje o istocie sumienia . . . . . . . . . . . 37 Niepokój wolności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 Wolność jako wartość . . . . . . . . . . . . . . . . 63 Wybór Polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79 Ojczyzna – o co tutaj chodzi? . . . . . . . . . 87 Przed wyborami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101 Spór o religię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 „Z kim trzymasz?”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 117 Początek wszelkiego zła. . . . . . . . . . . . . . 123 O sztuce streszczania . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Siła słowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Śmierć i słowo. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 151 Pytanie o sens . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167 „Ludzie ludziom zgotowali ten los” . . . . 171 O piekle . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185 Myśmy tej śmierci nie przemyśleli . . . . . 189 Nawrócenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 199 4
S PIS TREŚCI
Ojcostwo. O Antonim Kępińskim . . . . . 205 Odziedziczyć nadzieję . . . . . . . . . . . . . . . 225 Tak niewiele potrzeba. . . . . . . . . . . . . . . . 233 Posłowie – Wojciech Bonowicz . . . . . . . . . . 239 Źródła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 249 Źródła ilustracji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 251
5
Skąd się bierze moja nadzieja? Doprawdy nie bardzo wiadomo. Jasne jest, że nie mogę wskazać konkretnej przyczyny nadziei; nadzieja nie jest jednym z ogniw w łańcuchu przyczynowości sprawczej. Nie mogę powiedzieć: „zrób to, a będziesz miał nadzieję”. Nie mogę też powiedzieć, że nadzieja bierze się „ze mnie” – nie jestem sprawcą mojej nadziei. Franz Rosenzweig powiada, że nadzieja rodzi się „w śpiewie”. Kto chce odzyskać nadzieję, niech się przyłączy do śpiewu. Nadzieja, jak iskra, przeskakuje od śpiewającego do śpiewającego. Rosenzweig o tyle ma rację, że zasadą nadziei jest jakieś uczestnictwo. Uczestniczymy w śpiewie, w tańcu, we wspólnej modlitwie… Nasza nadzieja jest taka, jakie jest nasze uczestnictwo. Gdy „wypadamy” z uczestnictwa, tracimy nadzieję. ks. Józef Tischner, Podglądanie Pana Boga
Koń na biegunach
Mam nadzieję, że w noc wigilijną przyjdą na pasterkę nawet ci, którzy przez cały rok są daleko od kościoła*. Wtedy tradycyjnie wyjdę na ambonę w kościele Klarysek w Starym Sączu i będę się starał rzucić na tych ludzi trochę światła, które zapłonęło w stajence betlejemskiej. Będę mówił, aby starali się przede wszystkim zrozumieć siebie, tak jak ja na nowo usiłuję to czynić w tym dniu. Potem będzie następny kościół – w górach, bliżej Tatr – oraz inni ludzie. Ludzie, którzy zachowali poczucie wolności i nie dali się zsowietyzować. Do nich będę mówił o czymś zupełnie innym: o tym, co czuli w sobie od dawna – o wielkim darze wolności, za którą * Wypowiedź
dla miesięcznika „Wprost” nagrana z okazji świąt Bożego Narodzenia w 1992 roku (wszystkie przypisy pochodzą od redakcji). 10
Koń na biegunach
Gdy słucham można oddać życie i którą należy góralskich śpiewów w dniu Bożego Narodzenia wyśpiei patrzę, jak wać Panu Bogu. Gdy słucham gómłodzi tańczą, ralskich śpiewów i patrzę, jak młodzi uczę się „wolności tańczą, uczę się „wolności z obserz obserwacji”. wacji”. Za taki jeden taniec chętnie bym czasem i duszę oddał, bo daje on świadectwo wolności. Tacy ludzie są samym sercem Polski. Jest ich wielu, choć może mniej ich słychać, bo nie lubią rozgłosu. Ale są i trwają, a przede wszystkim zarażają innych swoim poczuciem wewnętrznej wolności – wolności pełnej sensu, nie tej, która jest swawolą, a więc w gruncie rzeczy inną formą niewoli. Ci, którzy naprawdę się zmienili, najmniej krzyczą. Manifestacyjne zmiany i przełomy są dość podejrzane. Bardzo często bywa bowiem tak jak w góralskim przysłowiu: „Wypił ćwiartkę, a śpiewał za pół litra”. Wszyscy „uczymy się” nowych czasów, Kościół również. Obserwuję często, że ludzie zachowują w sercu religijność i wiarę, nie mogą się jedObserwuję często, nak porozumieć z instytucją. Z druże ludzie zachowują giej strony, jest w Kościele wiele iniw sercu religijność cjatyw skierowanych właśnie do tych i wiarę, nie mogą się ludzi, które wykraczają poza normaljednak porozumieć ne granice duszpasterstwa. W gruncie z instytucją. rzeczy mamy bardzo pluralistyczny 11
Koń na biegunach
Kościół – przecież jest to ogromna „menażeria”, jak betlejemska szopka, w której zebrały się rozmaite istoty. Mam nadzieję, że jedni i drudzy się spotkają. Czasy minione były czasami monologu. Do prawdy dochodzi się jednak przez różne punkty widzenia – jeśli nie będzie się umiało ich znaleźć, łatwo można się stać ofiarą własnych przesądów. Dialog jest potrzebny przede wszystkim do pozbycia się własnych ograniczeń i przesądów, bo chociaż byłyby one najpiękniejsze i nie wiem jak święte, zawsze mogą być osobiDo prawdy dochodzi stym złudzeniem. Dlatego trzeba się przez różne wchodzić w rozmowę z różniącymi punkty widzenia – się od nas, prowadzić dialog z Kośjeśli nie będzie się ciołem, wskazującym na zobow ią umiało ich znaleźć, zania absolutne, dzięki którym odłatwo można się najdujemy sens swojej wolności. stać ofiarą własnych Wolność jest w tym sensie absoprzesądów. lutna, że bez niej nie istnieje moralność i etyka, bez niej nie można nic ludzkiego zrobić. Sam „błądzę” wokół mowy Wielkiego Inkwizytora z Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego. To niesłychany tekst, do którego trzeba powrócić, na nowo go odczytać i przemyśleć. Kiedy Polacy w przyszłym roku usiądą przy wigilijnym stole i przypomną sobie to, co zostało za nimi – dzisiejsze zmartwienia i kłopoty – spojrzą na to tak, jak dorosły człowiek ogląda swoje dziecinne zabawki. 14
Koń na biegunach
Kiedyś wydawało się, że bez misia i konia na biegunach nie sposób żyć, potem jednak okazało się, że koń zawędrował na strych bez bólu. Mam nadzieję, że gdy spojrzą wstecz, potraktują swoje dzisiejsze zmartwienia jak jednego z koni na biegunach minionego już dzieciństwa.
Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii
Truizmem jest powiedzenie, że w świecie współczesnym toczy się pewien spór o człowieka*. Mimo że jest to truizm, odsłania on jednak głęboką prawdę. Mieliśmy kiedyś epoki sporu o istnienie świata zewnętrznego, mieliśmy także epokę sporu o istnienie Boga. We współczesnej filozofii spór zaostrzył się. Nie chodzi już o świat, nie chodzi już o Boga – chodzi o człowieka. Dzisiejsze pytanie jest samo w sobie tragiczne. Czy człowiek jest możliwy? Człowiek utracił pierwotny kontakt ze światem go otaczającym. Pomiędzy nim a światem stanął świat techniki jako bariera oddzielająca go od tego świata. Człowiek utracił zdolność do nawiązywania osobistego kontaktu z Bogiem. Dzisiaj ten * Konferencja wygłoszona w ramach spotkań poświęconych filozofii przy kolegiacie Świętej Anny w Krakowie w roku akademic kim 1972/1973. 18
Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii
człowiek staje wobec problemu jeszcze bardziej bezpośredniego. Grozi mu utrata samego siebie. W tej sytua cji wypada nam postawić pytanie syntetyczne, idące w głąb. Jesteśmy chrześcijanami, znajdujemy się tutaj jako ludzie związani z Ewangelią. Stąd rodzi się pytanie dla nas, pytanie czasu, w którym żyjemy, pytanie o to, czy w świecie współczesnym możliwy jest taki chrześcijanin. Jest to pytanie o to, czy do współczesnego człowieka, do jego wnętrza, do miejsca, gdzie on jest zarazem sobą, jak i tajemnicą, chrześcijaństwo może docierać ze swoim chrztem. Kiedyś w starożytności [w pierwszych wiekach po Chrystusie] mówiono, że dusza człowieka jest z natury chrześcijańska. Dzisiaj stawiamy pytanie, czy to jest prawda. Czy dusza człowieka jest z natury chrześcijańska? Nie chodzi zatem o spór o Boga, Jego istnienie, nie chodzi o spór o świat zewnętrzny, chodzi o coś bardziej bezpośredniego – o możliwość chrześcijanina w człowieku. Pytanie to jest pytaniem syntetyzującym. Odpowiedź nie wypadnie jednak prosto. Jesteśmy dzisiaj świadkami narodzin jakiegoś nowego człowieka. Nie umiemy go jeszcze nazwać. Nie umiemy go bliżej określić. Zapytajmy, z czyjego ducha się rodzi, kto jest jego „matką”, kto jest jego „ojcem”. Karol Marks, Fryderyk Nietzsche, Georg W.F. Hegel czy może ktoś inny? I zapytajmy także, jaki jest stosunek tego nowo narodzonego do Ewangelii. 19
Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii
Ale jaki punkt wyjścia w naszych rozważaniach trzeba przyjąć? Wydaje mi się, że trzeba przyjąć za punkt wyjścia pewien fakt. Jest jakiś fakt, który wszyscy obserwujemy i który na swój sposób Człowiek dzisiejszy dotyczy każdego z nas. Fakt, który szuka miejsca dla jest faktem każdego człowieka, zawłasnego heroizmu. równo intelektualisty, jak człowieka Zarówno ten, który z ulicy. Może to zawsze było prawbetonuje drogę, jak dą, ale w takim razie trzeba będzie i ten, który pisze powiedzieć, że szczególnie stało się dzieła naukowe. prawdą dziś. Otóż ten człowiek dzisiejszy jest człowiekiem, który szuka miejsca dla własnego heroizmu. Możemy zapytać tak: czym człowiek jest w swoim człowieczeństwie dzisiaj? Odpowiedź brzmiałaby prosto: człowiek dzisiejszy jest człowiekiem, który chce być jakoś gdzieś heroiczny. Nie bardzo wie w czym, nie bardzo wie jak, ale heroizmu szuka w małych i dużych sprawach codzienności. Człowiek chce być na swój sposób heroiczny. Zarówno ten, który betonuje drogę, jak i ten, który pisze dzieła naukowe. Każdy szuka miejsca dla swojego heroizmu. Powiedziałbym nawet, że także ten, który zażywa narkotyki, także ten, który nadużywa alkoholu, poszukuje miejsca dla swojego heroizmu. Bo zarówno w narkotyku, jak i w alkoholu leży jakiś bunt, jakiś protest, a w buncie, proteście, odwadze podnoszenia tego protestu leży właśnie ziarno 20
Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii
jakiegoś heroizmu. Przyjmijmy ten punkt wyjścia jako aksjomat. A zatem przyjrzyjmy się różnym aspektom owego heroizmu. Żeby ten heroizm uchwycić w sposób możliwie wyraźny, przyjrzyjmy się na moment problemowi śmierci, bo w obliczu śmierci odsłania się heroizm najbardziej jednoznacznie. We współczesnej myśli problem śmierci nie jest zbyt często stawiany, niemniej jest stawiany, i to w sposób niezwykle znamienny. Człowiekowi współczesnemu nie jest obcy fakt śmierci. Człowiek współczesny wie, że umiera. Ale mu to nie wystarczy. Człowiek współczesny chce umierać z sensem. Chce wybrać jakąś postać własnej śmierci. Tych postaci śmierci może być wiele. Nietzsche radził człowiekowi, aby wybierał śmierć dokonania. Wypełniłeś dzieło życiowe, napisałeś tę swoją książkę, swą „komedię ludzką”, zrobiłeś to, co było do zrobienia, powinieneś odejść, aby nie ciąW obliczu śmierci żyć społeczeństwu. Śmierć dokoodsłania się nania. Ktoś inny proponuje śmierć heroizm najbardziej bohaterską. Idź na ulice miasta, objednoznacznie. lej się benzyną i zaprotestuj w ten sposób przeciw temu, co się dzieje. Śmierć bohaterska. Ktoś inny wybiera śmierć sankcyjną. Chce przez swoją śmierć ukarać otoczenie. Popełnia samobójstwo, aby w ten sposób pokazać, że 21
Nadzieje świata a nadzieja Ewangelii
Projekt okładki Adam Gutkowski goodkowskydesign.com Redaktor prowadzący Kinga Janas Opieka redakcyjna Katarzyna Węglarczyk Wybór zdjęć Kinga Janas Korekta Barbara Gąsiorowska Katarzyna Węglarczyk Łamanie Irena Jagocha
Copyright © by Kazimierz Tischner, Marian Tischner Copyright © for the selection by Wojciech Bonowicz © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2020
ISBN 978-83-240-6108-2
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2020. Printed in EU