Skip to main content

Stulecie detektywów. Drogi i przygody kryminalistyki

Page 1

JĂźrgen


Tytuł oryginału Das Jahrhundert der Detektive by Jürgen Thorwald © 1980 Droemersche Verlagsanstalt Th. Knaur Nachf. GmbH & Co. KG, München. All rights reserved by Verlagsgruppe Droemer Knaur GmbH Co. KG, München. Projekt okładki Michał Pawłowski www.kreskaikropka.pl Opracowanie graficzne Kuba Sowiński Zdjęcie na okładce Photo by: Universal History Archive/UIG via Getty Images Opieka redakcyjna Damian Warszawski Korekta MELES-DESIGN Łamanie MELES-DESIGN Copyright © for the translation by the Estate of Karol Busch © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2019 Every eff ort has been made to contact copyright holders of the Polish translation before going to press. However, the publisher will be happy to rectify any errors or omissions in future editions. Wydawca dołożył wszelkich starań, by skontaktować się z właścicielami praw autorskich do polskiego przekładu przed oddaniem książki do druku. Ponadto wydawca uzupełni wszelkie braki i poprawi ewentualne błędy w kolejnych wydaniach. ISBN 978-83-240-5844-0

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie II (V), Kraków 2019. Printed in EU


Spis treści Rozdział 1 Niewymazalna pieczęć, czyli Przygody z identyfikacją 1. Paryż, rok 1879: sława i słabość francuskiej policji kryminalnej. Historia Sûreté od Eugène’a François Vidocqa do Gustave’a Macé. W cieniu Vidoc­ qa. Tysiące policyjnych szpiclów, miliony opisów zbrodniarzy, setki tysięcy fotografii zbrodniarzy, a mimo to nierozwiązany problem niezawodnej identyfikacji kryminalistów — 25 2. Bertillon – pisarz pomocniczy w kartotece policyjnej. „Niewymownie kiepski charakter” — 28 3. Burzliwa epoka nauk przyrodniczych. Lombroso i początek naukowego badania świata zbrodni. Nauka Quételeta o niejednakowości wszystkich wymia­ rów ciała. Narodziny pewnej idei. Bertillon proponuje pomiary kryminalistów i ich rejestrację według wymiarów ciała. Nauka po raz pierwszy przed bramami policji kryminalnej. Andrieux, prefekt policji paryskiej, i Macé, szef Sûreté, odrzucają propozycję Bertillona — 32 4. Światło ze Wschodu. Bengal, rok 1877. William Herschel. Chińska pieczęć. Długoletnie doświadczenia Herschela z odciskami poczernionych pal­ców. Misterium linii papilarnych; Herschel używa odcisków palców do rejestracji hinduskich więźniów. Generalny inspektor bengalskich więzień odrzuca tę metodę. Herschel załamuje się — 38 5. Tokio, rok 1879. Lekarz misyjny dr Henry Faulds obserwuje odciski palców na starych garnkach glinianych. Pomysł Fauldsa: badanie przestępców za pomocą odcisków palców na miejscu przestępstwa. Faulds kieruje swoje propozycje do policji londyńskiej i prefektury policji w Paryżu. Milczenie — 43 — 5 —


Stulecie detektywów

6. Paryż, rok 1881, nowy prefekt: Camecasse. Historyczna szansa Alphonse’a Bertillona. Zaczynają się pomiary. Drwiny i opory. W trzecim miesiącu sukces. Sprawa Duponta. Śmiech milknie. Amélie Notar. Znalezione znamię Kaina. Bertillon zdąża ku sławie. Pierwsza policyjna służba identyfikacyjna świata na poddaszu gmachu paryskiej prefektury. Rozwój fotografii policyjnej. Pierwsze laboratorium policyjne — 47 7. Rok 1892. Paryscy anarchiści. Bertillon identyfikuje Ravachola. U progu światowej sławy — 56 8. Londyn, rok 1884. Francis Galton – dzieje i przygody burzliwego życia. Dziedziczenie cech u człowieka. Galton wykonuje pomiary osób zwiedzających Wystawę — 62 9. Historyczny rozwój Scotland Yardu. Od thief-takerów do Bow-Street-runnersów. Jonathan Wild. Fielding. Townsend. Ideał wolności obywatelskiej i rozwój zbrodniczości. Londyn – najmniej bezpieczne miasto świata. Tanner i sprawa Müllera. Droga do CID. Korupcja w Scotland Yardzie. Porażki. Kuba Rozpruwacz morduje. Nowe porażki — 67 10. W Londynie także: fotografie, parady identyfikacyjne, „fotograficzne mózgi” policjantów, ale nierozwiązany problem identyfikacji. Scotland Yard ogląda się na Paryż. 1888: decydujące spotkanie Francisa Galtona z Williamem Herschelem. Galton odkrywa odciski palca. Szansa, że dwóch ludzi posiada takie same odciski palców, ma się jak 1: 64 000 000 000. Poszukiwanie możliwości skatalogowania odbitek daktyloskopijnych. Łuki, koła, pętlice. Scot­land Yard jedzie do Paryża. Melville Macnaghten. Lépin. Garkuchnia Gorona. Bertillon i Anglicy. Galton daremnie usiłuje udowodnić możliwość rejestracji odbitek daktyloskopijnych. 1894: komisja Troupa podejmuje decyzję: proceder z odciskami palców jest znacznie prostszy od bertillonage’u, ale rozbija się o niemożliwość sklasyfikowania odcisków. Wprowadzenie metody Bertillona w Londynie. 1895: szefowie policji krajów europej— 6 —


Spis treści

skich jeżdżą do Paryża. Mekka policji. Bertillonage w Petersburgu, Brukseli, Madrycie, Rzymie, Dreźnie, Berlinie. Molkenmarkt i Alexanderplatz. Niemiecka policja kryminalna. Światło w Berlinie szybko przygasa: dr Wilhelm Eber. Hans Gross w Grazu. Prorok naukowej ery w kryminalistyce. Bertillonage w Austrii — 78 11. Bertillonage w Argentynie. Wielka zapora. Juan Vucetich, funk­cjonariusz policji w La Plata, rozwiązuje problem klasyfikacji odbitek palców. Sprawa Franciski Rojas. Pierwsza kartoteka odbitek daktyloskopijnych w świecie. Intrygi i tragedie. Europa nie dostrzega Vuceticha — 89 12. „Światło przychodzi ze Wschodu”. 1896: Edward Henry, generalny inspektor prowincji Bengal, rozwiązuje również problem klasyfikacji odcisków palców. 1897: bertillonage ustępuje w Indiach miejsca daktyloskopii. 1898: Morderstwo w Dżalpajguri. Z Kalkuty do Londynu. Scotland Yard bada system Henry’ego. Koniec bertillonage’u. 1901: Henry – p.o. prezydenta policji w Londynie. Inspektor Collins. Pierwsze sukcesy na terenie wyścigów kon­nych. Włamanie w Denmark Hill. Odciski palców włamywacza Jacksona. Richard Muir — 97 13. Pouczająca tragedia: sprawa Adolpha Becka — 107 14. 1905: morderstwo w Deptford. Odciski palców po raz pierwszy jako dowód w procesie o zabójstwo. Bracia Stratton. Dr Faulds albo rywalizacja i nieufność. Skazanie Strattonów. System odbitek daktyloskopijnych rozpow­ szechnia się — 119 15. Paryż, 19o6: sława Bertillona gaśnie. Belgia, Holandia, Austria, Niemcy, Węgry, Hiszpania, Włochy zaprzestają bertillonage’u. Tragikome­dia sprawy Scheffera. Bertillon buntuje się przeciw losowi. 1911: kradzież Mony Lizy. Złodziej pozostawia odciski palców, ale Bertillon nie potrafi ich znaleźć. 1913: Vucetich w Paryżu. W bezsilnej nienawiści Bertillon wyrzuca go za — 7 —


Stulecie detektywów

drzwi. Śmierć Bertillona i koniec procedury pomiarowej także we Francji. Odbitki palców w drodze do Nowego Świata — 129 16. George W. Walling i chaos policyjny w Nowym Jorku. Kryminalna policja nowojorska przykładem stosunków policyjnych w Stanach Zjednoczonych. Korupcja szerzy się. Zazdrość poszczególnych stanów. Bezsilność Waszyng­tonu. Allan Pinkerton i jego synowie. „Oko”. Przygody i metody zwalczania przestępstw na Zachodzie. Bandyci kolejowi Reno. Jesse James. Kartoteka Pinkertona. Wystawa odbitek palców w Saint Louis. Wcześni amerykańscy pionierzy daktyloskopii. Marka Twaine’a Życie na Missisipi. Sing-Sing. Wię­zienie Laevenworth. Przygody bertillonage’u w Nowym Świecie. Sprawa dwóch więźniów nazwiskiem Will West. Wiara w Bertillona załamuje się. Legendy o inspektorze Byrnesie. „Ma” Mandelbaum. High Constable Hays, bohater detektywów. Album zbrodniarzy i metody identyfikacyjne Byrnesa. Podróż nowojorskiego sierżanta zwiadowcy, Josepha A. Faurota, do Scotland Yardu. 1906. pierwsza sprawa Faurota. Dowiedzenie winy złodziejowi hotelo­ wemu. 1908. wyświetlenie morderstwa na Nelly Quinn. Rzut oka wstecz na sprawę o zabójstwo Nathana. 1911: sprawa Caesara Celli. Daktyloskopia w Sing-Sing. Trudna walka z nieudolnością i korupcją. Droga do FBI. Początki w r. 1907. Awanturnicy: William J. Burns i Gaston B. Means. J. Edgar Hoo­ver. Zbiór odbitek daktyloskopijnych w Waszyngtonie. Największa centrala iden­tyfikacyjna świata — 142 17. 1924–1936: wielki egzamin daktyloskopii. Bunt przestępczości. 1926: 12 000 morderstw, w roku 1833: 1 300 000 ciężkich zbrodni. Od Al Capone’a do Dillingera. Walka zbrodniarzy z niewymazalną pieczęcią. 1934: alarmujące odkrycie – palce zastrzelonego gangstera Klutasa nie dają odbitek. Dzieło nieznanego chirurga. Dr Joseph P. Moran. Dillinger; lekarze: Loeser i Cassidy i próby plastycznych operacji. Sprawa Gusa Winklera. Ekspertyzy dr. Updegraffa. 1941: Pitts albo „człowiek bez odcisków palców”. 10 blizn po transplantacji na piersi zdradza Pittsa. Dr Brandenburg. Zwycięstwo linii papilarnych. 1956: 141 231 713 kart z odciskami palców w Waszyngtonie. Na drodze do rejestracji nie tylko przestępców, lecz całej ludności. Rozsądek przeciw liberalizmowi — 164 — 8 —


Spis treści

18. Przykład angielski przestrzega. Uprowadzenie June Anne Devaney ze szpitala dziecięcego w Blackburn i jej zamordowanie. Morderca zostawia odciski palców. Daremne poszukiwania od maja do sierpnia 1948. Historyczna decyzja: zdjęcie odcisków palców całej ludności Blackburn. 11 sierpnia: wykrycie sprawcy. Peter Griffiths. Niezniszczalny fundament — 175

Rozdział 2 Co opowiadają umarli, czyli Kamienie milowe medycyny sądowej 1. Paryż, 1889: sprawa Gouffégo. Widowiskowy początek francuskiej medycyny sądowej. Zniknięcie komornika sądowego Gouffégo. Goron prowadzi śledztwo. 13 sierpnia 1889 i odkrycie „zwłok z Millery”. Kostnica w Lyonie. Pierwsza autopsja. Błędne drogi. Kufer z Paryża i druga autopsja „zwłok z Millery”. 12 listopada 1889. Lacassagne — 183 2. Rozwój medycyny sądowej do roku 1889. Niewystarczające przykłady starej Grecji i Rzymu. Xi Yuan Ji Lu. Bamberski Kodeks Gardłowy i Constitutio Criminalis Carolina. Fidelis i Zacchia. Motywy przewodnie. Spekulacje a rze­czywistość. Wiek XVII i XVIII. Foderé. Pionierzy z początków wieku XIX: Bernt, Orfila, Devergie, Casper — 190 3. Udział Lacassagne’a w zasadniczych problemach medycyny sądowej. Niezapomniane chwile jego życia w listopadzie 1889. Rollet. Osteologia sądowa a zidentyfikowanie Gouffégo — 197 4. Tryumf w Paryżu. Na tropach morderców Gouffégo: Michel Eyraud i Gabrielle Bompard. Francuska medycyna sądowa przedmiotem narodowej dumy i głębokiej wiary w nieomylność nauki — 204 5. 1882/83:Tisza-Eszlár na Węgrzech. Zniknięcie Eszter Solymosi 1 kwietnia 1882. Oskarżenie żydowskiej gminy we wsi o „mord rytualny” na chrześcijańskiej — 9 —


Stulecie detektywów

dziewczynie. Aresztowanie Salomona Schwarza, Abraháma Buxbauma, Leopolda Brauna, Hermanna Wollnera, Józsefa Scharfa. Podział Austro -Węgier na dwa obozy. 18 czerwca 1882: odkrycie nieznanej topielicy­na brzegu Cisy. Rozstrzygające pytanie: czy są to zwłoki Eszter? 19 i 20 czerwca lekarze Trajtler, Kiss i Horvath dokonują pierwszej sekcji. Profesorowie Szenthauer, Mihálkovits i Belky dokonują ekshumacji i autopsji 7 grudnia 1882 — 212 6. Opinia profesora Hofmanna z Wiednia. Droga Eduarda von Hofmann. Tisza-Eszlár i austro-węgierska medycyna sądowa. Wiedeń, Praga, Innsbruck, Graz. Testament Hofmanna — 220 7. Greifswald 1901. Paul Uhlenhuth i odkrycie możliwości rozróżniania krwi ludzkiej i zwierzęcej. Rozwój sądowego badania krwi do roku 1901. 1856: próba heminy Ludwika Teichmanna z Krakowa. 1861: Holender van Deen i próba gwajakolowa. 1863: Schönbein i nadtlenek wodoru. Analiza spektralna Kirchhoffa i Bunsena oraz jej znaczenie dla wykazywania obecności krwi. Daremna walka o rozróżnianie krwi ludzkiej i zwierzęcej. Barruel i analizy sądowe z r. 1829. Niepowodzenie mikroskopii. Roberto Magnanini — 225 8. Uhlenhuth, badanie surowicy i decydujące odkrycie — 231 9. Sprawa mordercy seksualnego Tessnowa i zastosowanie testów precypitynowych Uhlenhutha. Bodziec dla niemieckiej medycyny sądowej — 237 10. Alarmująca mowa profesora Ungara w r. 1888. Liman i stosunki w Berlinie. Przemiana i wzlot nowej generacji. Fritz Strassmann, Adolf Lesser, Ernst Ziemke, Richard Kockel, Ernst Giese, Georg Puppe — 242 11. Paryż 1905. Jeanne Weber i śmierć dzieci w Goutte d’Or. Sprawa Suzanne, Georgette, Germaine i Maurice’a Weberów. Atak duszności Maurice’a Webera i badanie w szpitalu Bretonneau. Dr Saillant. Dr Sevestre. Aresztowanie Jeanne Weber. Podejrzenie zadławienia — 246 — 10 —


Spis treści

12. Brouardel, Thoinot i sława paryskiej szkoły medycyny sądowej. Pro­blem uduszenia w rozwoju medycyny sądowej. Thoinot odrzuca możliwo­ści zadławienia. Proces Jeanne Weber. Wyrok uniewinniający 30 stycznia 1906 — 252 13. Chambon w kwietniu 1907. Śmierć dziecka, Augusta Bavouzeta. Dr Audiat i dr Bruneau dokonują autopsji. Stwierdzają uduszenie. Kochanka Bavouzeta zdemaskowana jako Jeanne Weber. Thoinot chce zachować rację i odrzuca na „podstawie naukowej” tezę o uduszeniu. Jeanne Weber powtórnie uniewinniona — 261 14. 9 maja 1908: zamordowanie dziecka w Commercy. Jeanne Weber schwytana na nowym przestępstwie. Skandal. Konsekwencje sprawy Jeanne Weber dla medycyny sądowej. Dalszy rozwój badań problemu udu­szenia — 267 15. Londyn 1910: początek sprawy Crippena. Znalezisko w piwnicy przy Hilldrop Crescent. Dr August Pepper. Sytuacja medycyny sądowej w Anglii. Jej początki w Edynburgu. 1807: Duncanowie. 1834: Alfred Swaine Taylor. System koronerów, jego historyczny rozwój i rola jako przeszkody w rozwoju medycyny sądowej. Scotland Yard i patologowie Home Office. Konstelacja trzech „gwiazd”: Pepper, Luff, Willcox. Walka o zidentyfikowanie Cory Crippen. Blizna pooperacyjna. Pierwsze wystąpienie Bernarda Spilsbury’ego. Nowa era brytyjskiej medycyny sądowej — 272 16. Londyn, styczeń 1913. Arthur Fowler Neil i wyświetlenie sprawy Johna George’a Smitha. Medyczno-sądowa problematyka śmierci w wodzie. Metody jej stwierdzania do pierwszej wojny światowej. 13 lipca 1911: śmierć Bessie Williams w kąpieli. 12 grudnia 1913: śmierć Alice Smith w kąpieli. 18 grudnia 1914: śmierć Margaret Elizabeth Lloyd w kąpieli. Aresztowanie Smitha. Spilsbury, ekshumacja zmarłych. Problem: śmierć przez utopienie bez oznak użycia przemocy. Spilsbury rozwiązuje problem. Eksperymenty Neila z pływaczkami. Smith skazany na śmierć. Dalszy rozwój sądowego dochodzenia w wypadkach topielców i utopionych. — 11 —


Stulecie detektywów

Wykazanie planktonu i badanie krwi serca. Alexander O. Gettler, czyli głos z Nowego Świata — 288 17. New Brunswick w New Jersey, 1922. Sprawa Hall/Mills jako przykład sy­ tuacji medycyny sądowej w Stanach Zjednoczonych. Wielebny Edward Whee­ ler Hall i Eleanor Mills. Morderstwo w De Russey’s Lane. Koroner, przedsiębiorca pogrzebowy i lekarz – pierwsza faza dochodzenia. Klan Stevensów. Autopsje dzięki prokuratorskiej żądzy władzy. Dr Hegemann i dr Smith. Ekshumacja z 29 września i 5 października. Naiwność i brak doświad­czenia. Oskarżenie przeciw Frances Noel Stevens i jej braciom przed Grand Jury w listopadzie 1922. Odrzucenie skargi. Prasa nowojorska i ponowne podjęcie śledztwa w lipcu/sierpniu 1926. Druga ekshumacja w październiku 1926. Dr Otto H. Schultze. Zniknięcie narządów gardła. Pobieżna sekcja lekarzy w roku 1922. Naiwne nadzieje. Uwięzienie Stevensów i wyrok uniewinniający w grudniu 1926 — 305 18. System koronerów w Stanach Zjednoczonych. Przeszkoda na drodze rozwoju medycyny sądowej. Zniesienie urzędu koronerów w Bostonie w 1877. Medical examiners. Dr Burgess Magrath – oryginał i pionier. Reforma w Nowym Jorku 1915–1918. Dr Charles Norris. Dr Alexander O. Gettler. Sprawa Travia. Chief medical examiner z Nowego Jorku. Pierwsze próby kształcenia uniwersyteckiego. Wizje Norrisa. Gonzales, Helpern, Vance, Mar­ten, Umberger — 318 19. Edynburg 1926. Afera Berthy i Donalda Merrettów. Rzekome samobójst­ wo Berthy Merrett. Sądowo-lekarskie zbadanie ran postrzałowych. Problem strzałów z bliska i z daleka w r. 1926. Stara i nowa broń. Bezdymny proch. Śmierć Berthy Merrett w Szpitalu Królewskim. Materiał obciążający jej syna Donalda jako zabójcę. Donald fałszuje czeki — 325 20. Hiszpański pistolet i brak oznak strzału w ranie Berthy Merrett. Rozstrzygające pytanie pod adresem medycyny sądowej. Harvey Littlejohn i Sydney Smith. Próby Littlejohna z pistoletem Merretta. Strzały do ludzkiej skóry. — 12 —


Spis treści

John Glaister z Glasgow. Samobójstwo Berthy Merrett wydaje się wykluczone. Oskarżenie Donalda Merretta. Spilsbury jako rzeczoznawca obro­ny. Sprawa Thorne’a w r. 1924 i atak na reputację Spilsbury’ego jako nieomylnego. Eksperyment Spilsbury’ego w sprawie Merretta, jego błąd: użycie innej amunicji i innego pistoletu. Legendarna sława Spilsbury’ego zwycięża Littlejohna. Luty 1927. Uniewinnienie Donalda Merretta. Spoj­rzenie w przeszłość: dalsza kryminalna kariera Merretta. Zamordowanie żony i teściowej w r. 1954. Samobójstwo Merretta i przyznanie się do zabójstwa matki w r. 1927. Droga życiowa Spilsbury’ego. Jego samobójstwo w r. 1947. Dalszy rozwój sądowych badań ran postrzałowych. Rola chemii. Droga w nie­znane — 329 21. Lipsk 1929. Sprawa oszusta ubezpieczeniowego Tetznera. Proble­matyka śmierci przez spalenie oraz oznaki obrażeń za życia. Richard Kockel i autopsja Tetznera. Przykład Alberdinga. Sądowo-medyczne wyświet­lenie morderstwa popełnionego dla zdobycia sumy ubezpieczeniowej. Pro­blem embolii tłuszczowej. Kockel i bezpośrednia współpraca z policją. Strauch i Weimann. Gennat. Medycyna sądowa obejmuje również technikę kryminalną — 346 22. Aberdeen 1934. Sprawa Jeannie Donald jako przykład encyklopedycz­nego rozwoju medycyny sądowej. Zniknięcie Helen Priestly. Odkrycie zwłok dziec­ka. Dr Richard i dr Shennan dokonują pierwszej autopsji. Upozorowane zgwałcenie. Jeannie Donald podejrzana o morderstwo. Syd­ney Smith przejmuje prowadzenie dochodzenia sądowo-medycznego. Współ­praca dziedzin specjalnych: badanie włosów, analiza krwi, badanie włó­kien, analiza pyłu, porównanie kultur bakteryjnych. Thomas Jones Mackie. Bakteriologia udowadnia winę Jeannie Donald. Wyrok śmierci w lipcu 1934. Sydney Smith i problem dalszego rozwoju medycyny sądowej. Specjali­zacja i koordynacja. Wzrost rozeznania, a zarazem narastanie otwartych problemów — 361 23. Październik 1949. Odkrycie tułowia w żuławach Esseksu. Początek sprawy Setty/Hume. Londyńscy następcy Spilsbury’ego: Keith Simpson, Donald R. Teare, Francis E. Camps. Na podstawie sekcji Camps przyjmuje, że tułów zrzucono z samolotu do kanału La Manche. Droga do Donalda Hume’a. — 13 —


Stulecie detektywów

Fantastyczne wyjaśnienia Hume’a. Camps, Holden oraz rewizja w mieszkaniu Hume’a w poszukiwaniu krwi. Ślady i eksperymenty. Zeznania Hume’a i serologia. Wielki problem krzepnięcia krwi po śmierci. Od Brouardela do Jidina,­MacFarlane’a, Schleyera i Berga. Radzieckie doświadczenia przy transfuzji krwi i badaniach krwi zmarłych. Nowe rozeznanie, nowe zagadki. Wersja Campsa o przebiegu zbrodni w domu Hume’a. Niemożność udowodnienia przebiegu zbrodni za pomocą serologii. 29 stycznia 1950 Hume zostaje uniewinniony z zarzutu zabójstwa. Sensacyjne i cyniczne przyznanie się Hume’a do zabójstwa w „Sunday Pictorial”. Sprawa Hume’a jako przykład problemów medycyny sądowej w połowie XX wieku — 377 24. Medycyna sądowa w świecie — 398

Rozdział 3 Wydobądźcie truciznę z ukrycia, czyli Drogi i bezdroża toksykologii sądowej 1. 1840: Marie Cappelle-Lafarge, czyli inauguracyjne przedstawienie tok­sy­ kologii. Początki epokowego otrucia. Le Glandier, arszenik i śmierć Charles’a Lafarge’a — 405 2. Sytuacja toksykologii w r. 1840. Mathieu Joseph Bonaventure Orfila w Pary­ żu. James Marsh. Sprawa morderstwa Dodle’a i wynalazek aparatu Marsha do wykrywania arsenu — 412 3. Pierwszy akt sprawy Lafarge: lekarze i chemicy z Brive szukają w zamordowanym trucizny. Aresztowanie Marie Lafarge. Sensacyjny proces w Tulle. Akt drugi: maître Paillet dowodzi, że biegli nie znali metody Marsha. Nowe badania trucizny przez chemików z Limoges. Aparat Marsha rzekomo nie wykazuje śladów trucizny. Akt trzeci: oskarżyciel Decous powoduje przeprowadzenie wspólnej analizy trucizny ze zwłok przez lekarzy i chemików z Brive i Limoges. Wynik: znowu nie ma arszeniku. Radość lafargistów. — 14 —


Spis treści

Ostatni wybieg: rozstrzygnie Orfila z Paryża. 13 września: przybycie „króla toksykologii”. Zbiegowisko na ulicach Tulle. Orfila wykrywa truciznę także w zwłokach i wykazuje lekarzom i chemikom z Brive i Limoges podstawowe błędy w zastosowaniu aparatu Marsha. Ostatnia próba obrony: czy arszenik pochodzi z otaczającej zwłoki gleby cmentarnej? Orfila nie znajduje w glebie arszeniku. 19 września 1840: orzeczenie o winie Marie Lafarge. Olbrzymie oddziaływanie procesu w całej Europie. Namiętne spory o wartość nowej nauki o truciznach — 422 4. Walka o wykrywanie trucizn metaliczno-mineralnych i odkrycie trujących alkaloidów. Od morfiny do atropiny. 1823: sprawa Castainga w Paryżu, czyli pierwsze otrucie morfiną. Całkowita bezradność lekarzy sądowych i chemików. Jeszcze w r. 1849 Orfila oświadcza, że wykrycie w człowieku trucizny roślinnej jest niemożliwe — 437 5. 1850: sprawa morderstwa dokonanego przez małżonków Bocarmé i od­krycie metody wykrywania alkaloidów roślinnych. Hrabia i hrabina Bocarmé na zamku Bitremont w Belgii. 21 listopada 1850: upiorne okoliczności śmierci Gustave’a Fougnies. Heughebaert, sędzia śledczy z Mons, podróżuje z „głową, żołądkiem, jelitami, wątrobą, płucami i pęcherzem Gustave’a Foug­nies” do Brukseli. Jean Servais Stas. Laboratorium przy rue de Champs. Grudzień 1850 do lutego 1851: Stas odkrywa metodę wyosobnienia alkaloidów z narządów ludzkich i zwierzęcych. Sensacja roku 1851: Stas dowodzi, że Gustave Fougnies zabity został alkaloidem roślinnym – nikotyną. 2 maja 1851: sensacyjny proces Bocarmé. Przyznanie się i wyrok — 442 6. 1850 do 1880: walka o rozróżnienie poszczególnych alkaloidów. Odkrycie gry barw, którymi zdradzają się poszczególne alkaloidy. Dragendorff, Fröhde, Marquis, Mandelin i Pellagri. Brak dowodu na alkaloidy, które nie wywołują typowej gry barw. 1863: sprawa morderstwa de la Pommerais. Zagadkowa śmierć młodej wdowy de Pauw. Anonimowe listy do szefa Sûreté, Oaude’a. Wczesne przerzucenie pomostu między dochodzeniami policyjno-kryminalnymi a toksykologią. Ambroise Tardieu. Daremne przebadanie — 15 —


Stulecie detektywów

zwłok na truciznę. Tylko gorycz wyciągu uzyskanego „metodą Stasa” pozwala Tardieu przypuszczać, że istnieje trucizna roślinna, dla której nie znano reakcji barwnej. Wypróbowanie na zwierzętach alkaloidów, dla których brak reakcji barwnych. Wstrzyknięcie uzyskanego wyciągu psom i innym zwierzętom. Zwierzęta giną w ten sam sposób jak wdowa de Pauw. Odkrycie: digitalina oddziałuje na zwierzęta dokładnie tak jak wyciągi. Śmiertelna trucizna – digitalina. Zasądze­nie de la Pommerais’go i jego koniec. Dalszy rozwój „fizjologicznego wy­krywania” trucizn roślinnych. Trucicielka Becker w Brukseli morduje digitali­ną. U celu: wykazanie wszystkich alkaloidów wydaje się możliwe. Groźne chmury na nieboskłonie — 455 7. Marzec 1822: sprawa morderstwa przez dr. George’a Henry’ego Lamsona w Londynie. Oskarżenie: otrucie ułomnego szwagra Percy’ego Johna roślinnym alkaloidem – akonityną. Dr Thomas Stevenson, przodujący toksykolog w Ang­lii, i wykazanie akonityny. Dramatyczne wystąpienie obrońcy, Montagu Williamsa: kto się odważy stwierdzić obecność alkaloidu roślinnego, jeśli nie daje się go odróżnić od alkaloidu trupiego? Przyznanie się Lamsona. Walka toksykologów z upiorem alkaloidów trupich. 1878: Francesco Selmi w Bolonii oznajmia: zwłoki, które nigdy nie miały styczności z trucizną roś­ linną, same wytwarzają alkaloidy gnilne, dające te same reakcje barwne co trucizny roślinne. Śmierć włoskiego generała Gibbone. Sprawa morderstwa Sonzogno w Cremonie. Pomylenie alkaloidu trupiego z morfiną. Czy gmach wykrywania alkaloidów roślinnych zawali się? — 467 8. Nowy Jork 1892/93: truciciele Carlyle Harris i dr Robert W. Buchanan. Rudolph Witthaus – pionier toksykologii w Nowym Jorku. Koniec Harrisa i droga dr. Buchanana do morderstwa. Śmierć Annie Buchanan 23 kwietnia 1892. Witthaus stwierdza w zwłokach Annie Buchanan morfinę, a w jej oczach atropinę. Na czele jego dowodzenia: test Pellagriego. Pojedynek Witthausa z obrońcą Buchanana O’Sullivanem. Zaskakujący cios O’Sullivana: profesor Victor C. Vaughan oświadcza: odczyn Pellagriego reaguje także na alkaloidy trupie. Pokaz w sali sądowej. Gra barw przed oczyma przysięgłych. Nowy Jork wstrzymuje oddech. Ale Witthaus wykazuje, że eksperymenty Vaughana były lekkomyślną szarlatanerią. Stracenie Buchanana 2 lipca 1895 — 478 — 16 —


Spis treści

9. Toksykologia zbiera siły do ostatecznego wyjaśnienia. 20 października 1910: William Henry Willcox i wykazanie trucizny roślinnej – hioscyny – w sprawie dr. Crippena. Kres niepewności. Kryształy i punkty topnienia. 1939: farmakologowie Eisleb i Schaumann wykrywają dolantynę. Zaczyna się nowy akt dramatu: wytworzenie sztucznych alkaloidów. Antyhistamina. Sztuczne alkaloidy – leki, a zarazem trucizny. Przemysł farmaceutyczny zalewa świat truciznami. Wyścig toksykologii z truciznami. Nowe metody wykrywania: 0,05 ml wystarczy do pięciuset prób. Analiza widmowa. Laue, W.L. Bragg, W.H. Bragg, Debye, Scherrer i analiza strukturalna promieniami rentgenowskimi. Rosjanin Cwiet i historia chromatografii bibułowej. Wykrywanie alkaloidów przy końcu pierwszego stulecia swej dramatycznej historii. Mimo to nie więcej niż część całej przebytej drogi toksykologii. Wykrycie talu: gaz świetlny jako często spotykana trucizna samobójcza. A potem: no­wy akt dramatu. Nie wystarczy wykazać istnienie trucizny, trzeba też znać jej ilość — 493 10. 4 grudnia 1911 w Londynie: aresztowanie inspektora ubezpieczeniowe­go, Fredericka Henry’ego Seddona, z powodu otrucia Elizy Barrow. Rozwój badań arszeniku od czasów sprawy Marie Lafarge. Możliwości omyłek. 1859: Alfred Swaine Taylor i pomyłka w sprawie Smethursta. 1875: Franz Leopold Sonnenschein i pomyłka w sprawie Speicherta. Problematyka arsenu w glebie cmentarnej. Eduard Schiff, czyli włosy ludzkie i arsen. Arsen czyha wszędzie; chodzi o rozróżnienie trujących i nietrujących ilości. W procesie Seddona Willcox usiłuje wykryć ilość arsenu w zamordowanym. 131,57 mg arsenu. Burzliwa debata z obrońcą Marshallem Hallem. Seddon zasądzony na śmierć. Dalszy rozwój oznaczania ilościowego trucizn. Kolorymetria. Od elektroanalizy do fotometru widmowego. Postęp w kierunku tego, co pozornie nieważkie. Konkluzja na podstawie jednego stulecia: arsen w glebie jest praktycznie nierozpuszczalny, jego przedostanie się z zewnątrz do zwłok w dużych ilościach – niemożliwe. Arsen we włosach pochodzący z zewnątrz da się wymyć; arsen, który przeniknął do włosów ze zwłok otrutego, nie da się zmyć i w większych ilościach dowodzi otrucia. Badania atomowe i pomiar radioaktywności w ludzkich włosach — 501 — 17 —


Stulecie detektywów

11. 1949 do 1961: monstrualna sprawa Marie Besnard i „toksykologiczne trzęsienie ziemi” w Poitiers i Bordeaux. Historia „czarnej wdowy z Loudun”. Trzynaście wypadków śmierci od 1927 do 1949. Ekshumacja Léona Besnarda. Przesłanie części zwłok do badania do Marsylii. Dr Georges Béroud. Jego stwierdzenia: 19 do 58 mg arszeniku na 1 kg wagi ciała. 21 lipca 1949: aresztowanie Marie Besnard. Ekshumacja śmiertelnych szczątków dalszych jedenastu zmarłych. Béroud znajduje, z jednym wyjątkiem, śmiertelne ilości arszeniku. 20 lutego 1952: pierwszy proces Besnard. Punkt szczytowy: pojedy­nek między mecenasem Gautratem a dr. Béroudem. Zwycięstwo trików sądowych. Podważenie zaufania do Bérouda jako toksykologa. Niepodważony pozostaje fakt niezwykłych znalezisk trucizny. Nowi biegli. Piédelièvre, Fabre, Kohn-Abrest, Griffon. Nowe ekshumacje. Potwierdzenie śmiertelnych ilości trucizny. Griffon i radiologiczne wykrywanie trucizny we włosach niebosz­czyków. 1954: drugi proces Besnard. Gautrat i błędy Henriego Griffona. Obecności pewnych ilości trucizny nie da się jednak podważyć debatami. Wielki tryumf Gautrata: „konkluzje toksykologii odnośnie do nierozpuszczalności arsenu w glebie i niemożliwości przewędrowania arsenu z gleby do włosów są wynikiem błędu. Trucizna w zwłokach ofiar Marie Besnard pochodzi z cmentarza w Loudun. Ollivier, Lepeintre, Keilling, Truffert. Nowe rozpoznanie: mikroby rozpuszczają arsen ziemny i wprowadzają niezwykle duże jego ilości do zwłok. Niepewność wśród bieg­ łych oskarżenia. 31 marca 1954: koniec drugiego procesu Besnard. Trzecia grupa biegłych: Joliot-Curie, Savel, Demolon, Lemoigne, Truhaut. Siedem lat poszukiwania prawdy. 21 listopada 1961: trzeci proces Besnard. Mikroby rozpuszczające arsen w glebie istnieją faktycznie. Marie Besnard uniewinniona z braku dowodów — 518 12. Czego uczy ten proces: uznanie granic toksykologii. Trucizny syntetycz­ne przypuszczają atak. Niezrównany przykład: barbiturany. Zalew środków nasennych od weronalu do seconalu. Barbiturany jako trucizny samobójcze. 22 lipca 1955: w Gosport umiera dziecko. Sprawa Armstronga. Wilcza jagoda czy środek nasenny? Nickolls i metody wykrywania: odczyny barwne, punkt topnienia i oznaczanie kryształów, rentgenowska analiza struktury, — 18 —


Spis treści

chromato­grafia bibułowa. Wykazanie seconalu w przypadku Armstronga. Duże luki i niespodzianki — 556 13. 16 lutego 1954: sprawa Christy Lehmann w Wormacji. Pierwsze morderstwo za pomocą E 605. Niespodziana sytuacja dla toksykologów. Kurt Wagner i wykazanie E 605 w zwłokach z Wormacji. Epidemia samobójstw za pomocą E 605. Walka o definitywne metody wykrywania trucizn. Schmidt, Schwerd, Völksen, Vogel, Averell, Norris. Sukces, ale nie spoczynek. Nieroz­ łączne powiązanie toksykologii z kryminalistyką. Historia chemiczno-technicznych laboratoriów politycznych — 571 14. 1906: Rudolph Archibald Reiss w Lozannie. 1910: Edmond Locard w Lyonie. Van Ledden Hulsebosch w Amsterdamie. Paul Jeserich w Berlinie. Georg Popp we Frankfurcie. Charaktery i historyjki. Robert Heindl i idea centralnych laboratoriów policyjnych. 1919: projekt ustawy kryminalnopolicyjnej Rzeszy i pierwsze plany centralnego laboratorium policyjnego w Ber­linie. Niepowodzenie planów. August Brüning. Era narodowosocjalistyczna, Arthur­Nebe i Urząd Policyjny Rzeszy na Werderscher Markt. Walther Hees. Upadek Niemiec i powojenny rozwój. Laboratoria krajów zachodnioniemieckich i Federalny Urząd Kryminalny. Rozwój kryminalistyki w Anglii. 1935: lord Trenchard, Arthur Dixon i założenie Forensic Science Laboratories (Laboratoria Medyczno-Sądowe). Rozwój kryminalistyki w Stanach Zjed­noczonych. August Vollmer, Edward Oscar Heinrich, Berkeley. Droga od pierwszych pionierów do laboratoriów FBI. Rozproszenie i zrozumienie. Stosunek między laboratoriami policyjnymi a naukowym rozwojem toksykolo­gii. Cel: wspólne zmagania z wciąż nowymi problemami — 587 15. 4 maja 1957: wielki przykład sukcesu wspólnych zmagań. Sprawa Kennetha Barlowa w Bradford. Trup w wannie. Wielka zagadka: czy to była trucizna? Forensic Science Laboratory w Harrogate. Price, Curry, Wright, Birkenshaw, Gurd, Randall, czyli idealna współpraca. Sensacyjny wynik: insulina – nie tylko lek, lecz także trucizna. Barlow – pierwszy morderca przy użyciu in— 19 —


Stulecie detektywów

suliny w historii kryminalnej. Grudzień 1957: wykrycie insuliny i zasądzenie Barlowa — 620 16. Rzut oka w przeszłość i przyszłość. Prawo rozwoju — 632

Rozdział 4 Ballada o morderczej kuli, czyli Droga do balistyki sądowej 1. Wielki prolog. 1835: Henry Goddard i znak na morderczej kuli. 1860: Richardson, broń ładowana od przodu i przybitka. 1879: epizod amerykański. 1889: dr Lacassagne i „osobliwe linie” na dowodowej kuli. (Paul Jeserich fotografuje „osobliwe linie”). Bruzdy, gwinty i pola. Hans Gross o broni palnej. 1902: sędzia Oliver Wendell Holmes z Massachusetts a rusznikarz. Porównawcze pociski z podejrzanej broni. Porównania z kulą dowodową. 1905: płyty woskowe profesora Kockla z Lipska. 1913: profesor Balthazard z Paryża. Ślady na łusce naboju. 1914: w Europie gaśnie światło. Ameryka podejmuje inicjatywę. Złote czasy szarlatanów. „Kup sobie szkło powiększające i zostań ekspertem od strzelania: pięćdziesiąt dolarów dziennie zapewnione!” — 637 2. 21 marca 1915: podwójne morderstwo na farmie Phelpsa w Nowym Jorku. Rewolwer Charlesa Stielowa. „Doktor” Hamilton ze sprzedawcy paten­ towanych leków staje się biegłym w zakresie broni. „Kula wyszła z rewolweru Stielowa i nie mogła wyjść z żadnej innej broni”. Wyrok śmierci i walka o życie. Charles Waite wychodzi na scenę. Awanturnik i balistyk z zamiłowania. Ułaskawienie Stielowa i potępienie Hamiltona — 643 3. 1919: Waite w poszukiwaniu niezawodnej metody wykrywania, która kula z której broni pochodzi. Największy zbiór broni Nowego Świata. Rozczarowa­ nie przed osiągnięciem celu. Podróż do Europy. Nowa broń. Odkrycie wielkiej tajemnicy: każda broń palna wyciska na swych pociskach niezatartą pie— 20 —


Spis treści

częć. Rozstrzygający krok: Gravelle buduje mikroskop porównawczy. Calvin God­dard. U celu ruchliwego życia — 652 4. 1921: Boston, czyli sensacyjny proces przeciw Sacco i Vanzettiemu. Czy Sacco wystrzelił morderczą kulę? 1921–1926: wystąpienia biegłych balistycz­ nych. Proctor – amator, van Amburgh – debiutant. „Doktor” Hamilton – człowiek bez sumienia. Błąd i oszustwo. Fale wzburzenia od Moskwy do Szanghaju, od Paryża do Rio — 661 5. 1927: Calvin Goddard dostarcza pewności. Stracenie — 676 6. 1929: masakra w dniu św. Walentego w Chicago. Goddard odnajduje morderczą broń. Pierwsze kryminalistyczne laboratorium naukowe Ameryki — 680 7. Zwycięski pochód mikroskopu porównawczego. Europejskie intermezzo. De Rechter i Mage w Brukseli. Francuzi Balthazard i Locard. Szwed Söderman. Niemcy: Brüning, Mezger, Hees, Kraft. Atlas pistoletów. Mikro­skop porównawczy przebywa Atlantyk. Pośrednia stacja – Kair. 19 listopada 1924: profesor Sydney Smith i zamordowanie sir Lee Stacka Paszy. Sześć kul i sześć łusek. Zdemaskowanie morderców za pomocą mikroskopu porównaw­czego. Jeszcze raz dyskusja biegłych — 683 8. Robert Churchill, czyli blaski i cienie rusznikarza. Błąd i wyrok uniewinniający mordercę. 1927: sprawa Browna i Kennedy’ego. Brytyjska uwertura do mikroskopu porównawczego — 689 9. Ostateczna droga do wiedzy — 695 Posłowie autora — 697


Rozdział 1 Niewymazalna pieczęć, czyli Przygody z identyfikacją


1.

Kiedy w roku 1879 Alphonse Bertillon, siła pomocnicza w I Wydziale Paryskiej Prefektury Policji, rozpoczął chlubną karierę, dając na arenie historii bodziec do rozwoju nowoczesnej kryminalistyki, liczył lat dwadzieścia sześć, fran­cuska policja kryminalna zaś okrągło siedemdziesiąt. Sûreté, jak zwała się francuska policja kryminalna, miała w owych czasach opinię najstarszej w świecie i najbogatszej w tradycje i uchodziła w ogóle za kolebkę policji kryminalnej. Jej siedemdziesięcioletnie dzieje sięgały wstecz do epoki Napoleona. Jeśli wcześniej istniała już we Francji jakaś władza policyjna, służyła ona raczej szpiclowaniu i więzieniu politycznych przeciw­ników ówczesnych królów francuskich niż wyświetlaniu przestępstw krymi­nalnych. Również w drugiej połowie ery napoleońskiej szef i Wydziału Prefektury Paryskiej, utworzonego dla zwalczania zbrodniczości, Henri, był panem tylko 28 sędziów pokoju oraz kilku inspektorów. Ulice Paryża były wdzięcznym terenem operacyjnym dla całych band zbójów i złodziei. Dopiero w roku 1810, gdy w następstwie wojen napoleońskich rozluźniły się wszystkie więzy społeczne i fala przestępczości groziła Paryżowi zalewem, wybiła godzina narodzin Sûreté, a wraz z nią godzina przeznaczenia jej założyciela – którego cień obecnie, po siedemdziesięciu latach, w zarówno pozytyw­nym, jak i negatywnym sensie, unosił się jeszcze nad Sûreté – Eugène’a François Vidocqa. Do lat trzydziestu pięciu życie Vidocqa było burzliwym pasmem awan­turniczych wydarzeń. Syn piekarza z Arras, przedsiębiorca widowiskowy, żołnierz, marynarz, aktor w teatrze marionetek, więziony za pobicie oficera (który uwiódł jedną z jego kochanek) i uciekinier z więzienia. Raz wymknął się w skradzionym mundurze żandarma, innym razem rzucił się z zawrotnej wysokości wieży więziennej w płynącą na dole rzekę. Za każdym razem na nowo chwytany, został w końcu skazany na ciężkie roboty na galerach i przykuty do łańcucha. Całe lata żył w kaźni, ramię w ramię z najstraszniejszymi zbrodniarzami owych czasów, między innymi z członkami osławionego rodu morderców Cornu, w którym już dzieci zaprawiano do mordów i – dla przyzwyczajenia – dawano im do zabawy ludzkie czaszki. W roku 1799 udała mu się trzecia, tym razem — 25 —


Stulecie detektywów

pozornie ostateczna ucieczka. Przez dziesięć lat mieszkał w Paryżu jako handlarz ubrań. Ale przez tych dziesięć lat byli współwięźniowie grozili mu ustawicznie, aż w końcu, przejęty wstrętem i nienawiścią do dawnych towarzyszy, uczynił decydujący krok – zgłosił się w prefekturze policji w Paryżu i zaoferował władzom policyjnym swoje usługi oraz przez tyle lat zdobywaną znajomość świata przestępców, jeśli oszczędzą mu więzienia. Wówczas, po siedemdziesięciu latach, niektórzy przedstawiciele Sûreté czuli pewne zażenowanie, gdy była mowa o Vidocqu i narodzinach Sûreté. W końcu bowiem historia życia Vidocqa do roku 1810 była przeciwieństwem wszystkich wyobrażeń lat siedemdziesiątych o pochodzeniu i trybie życia funkcjonariusza policji, nie mówiąc już o szefie policji kryminalnej. Zapom­niano, w jak trudnej sytuacji znajdował się Henri i urzędujący w roku 1810 prefekt policji paryskiej baron Pasquier, kiedy podjęto jedyną w swym rodzaju decyzję, aby powierzyć Vidocqowi główną rolę w zwalczaniu przestępczości. By zamaskować ową rolę przed światem podziemia, zaaresz­towano go dla pozoru, a jego uwolnienie odbyło się pod zwodniczym płasz­czykiem szczęśliwej ucieczki. W pobliżu prefektury policji, w posępnym gmachu przy Petite rue Sainte-Anne, założył Vidocq swą kwaterę główną. Współpracowników dobierał sobie wedle zasady, że „jedynie zbrodniarze mogą zwalczać zbrodnię”. Zatrudniał najpierw czterech, potem dwunastu, następnie dwudziestu byłych więźniów, płacąc im z potajemnych funduszów i trzymając ich w żelaznej dyscyplinie. W jednym tylko roku z pomocą zaledwie dwunastu ludzi ujął 812 morderców, złodziei, włamywaczy, zbój­ców oraz oszustów i wyczyścił meliny przestępców, w których nigdy przedtem nie postała noga inspektora policji czy sędziego pokoju. Po krótkim czasie jego organizacja otrzymała nazwę Sûreté* i w ciągu dwudziestu lat, wbrew wszelkim wrogim poczynaniom, rozwinęła się w zalą­żek policji kryminalnej. Tysiączne przebrania i maski, potajemne pobyty w dzielnicach zbrodniarzy, pozorne uwięzienia, przemycanie swych ludzi do więzień i ich rzekome ucieczki lub nawet sfingowana * Bezpieczeństwo (przyp. tłum.). — 26 —


Niewymazalna pieczęć, czyli Przygody z identyfikacją

śmierć, gdy spełnili swoje zadanie – wszystko to zapewniało Vidocqowi nieprzerwany strumień informacji. Dokładna znajomość świata przestępczego i jego członków, zwyczajów i metod, cierpliwość oraz zdolność wczucia się; osobisty wkład w utrzymanie stałego kontaktu z „obliczem zbrodni”, jedyna w swoim rodzaju fotograficz­na pamięć oraz archiwum, w którym gromadził notatki o znanych mu zbrodniarzach, ich wyglądzie i metodach pracy – to wszystko stanowiło fundament jego pracy. Kiedy nie dało się już dłużej ukrywać jego roli jako szefa Sûreté, Vidocq zjawiał się regularnie w więzieniach, aby zaznajomić się z twarzami kryminalistów. Ustąpił dopiero w roku 1833, ponieważ nowy prefekt policji Henri Gisquet nie godził się dłużej na to, aby cała paryska policja kryminalna składała się z byłych przestępców. Jako właściciel prywatnej agencji detek­tywistycznej (prawdopodobnie pierwszej w świecie), zamożny człowiek interesu oraz dostarczyciel pomysłów do powieści wielkiego francuskiego twórcy Balzaka, Vidocq spędził w dostatku zmierzch życia, nim umarł w roku 1857. Mieszczańscy szefowie Sûreté przejęli spadek po Vidocqu. Oto ich nazwiska: Allard, Canler, Claude, lub wówczas, w roku 1879, Gustave Macé. Sûreté przetrwała cztery przewroty polityczne we Francji: od Napoleona do Burbona, od Burbona do monarchii lipcowej Ludwika Filipa Orleańskiego, od monarchii lipcowej do cesarstwa Napoleona III i od Napoleona III do Trzeciej Republiki. Z dawnego posępnego domu przy Petite rue Sainte-Anne, gdzie urzędował Vidocq, przeniosła się do tak samo niemal ponurego budynku przy Quai de l’Horloges, a w końcu do gmachu prefektury przy Quai d’Orfèvres. W miejsce dwudziestu ośmiu podwładnych Vidocqua Sûreté zatrudniła obecnie paruset inspektorów; funkcjonariusze z kryminalną prze­szłością ustąpili miejsca mniej lub bardziej czcigodnym obywatelom, ale ani Allard, ani Canler, ani Claude czy Macé nigdy w rzeczywistości nie porzucili metod pracy ustanowionych przez Vidocqua, nie przestali zatrudniać i opła­cać sporej, co więcej, stale rosnącej liczby recydywistów w charakterze szpiclów i współpracowników. Wydaleni z Paryża i potajemnie wracający kryminaliści stawali w obliczu — 27 —


Stulecie detektywów

ponownego aresztowania przed wyborem: albo będą pracować dla Sûreté, albo znikną w więzieniach. Nigdy też Sûreté nie przestała wprowadzać do cel więziennych agentów-prowokatorów (prze­zwanych moutons*), którzy mieli się wkradać w łaski współwięźniów i pozyskiwać w ten sposób informacje. W regularnych odstępach czasu sami inspektorowie zjawiali się na dziedzińcach więzień, każąc aresztantom defilować przed nimi, aby za przykładem Vidocqa ćwiczyć i wpisać w ten sposób w swoją „fotograficzną pamięć” twarze przestępców. „Parada więź­niów” była najszerzej stosowaną metodą służącą do rozpoznawania więźniów uprzednio już karanych lub też do identyfikowania tych, którzy przypadkiem dostali się do więzienia, a poszukiwani byli za inne zbrodnie. Archiwum Vidocqa rozrosło się w olbrzymi aparat biurokratyczny; góry papierów zalegały wysokie, niemiłe, zakurzone, oświetlone gazem sale prefektury. Tutaj każdy znany przestępca miał swoją kartę, na której zapisane było jego nazwisko, przewinienia i kary oraz opisany był jego wygląd – razem prawie pięć milionów kart. A wciąż przybywały nowe, gdyż wszystkie hotele i oberże, wszyscy obcy znajdowali się pod kontrolą. Odkąd w jednym z więzień brukselskich zastosowano po raz pierwszy w latach czterdziestych wynalezioną niedawno fotografię do utrwalania twarzy prze­stępcy, Paryż przejął również i tę nową metodę rejestracji i identyfikacji; w paryskiej prefekturze zgromadzono okrągłą liczbę 80 000 zdjęć. Ale chociaż zagraniczni goście dziwili się, jak prędko zatrzymuje się niekiedy w Paryżu przestępców, którzy z ich kraju uciekli do tego miasta, i chociaż owo zdziwienie dało asumpt do legendarnej renomy policji paryskiej – w rzeczy­wistości Sûreté przeżywała w roku 1879 głęboko trawiący ją kryzys.

2.

Reguły i miary, według których historia wybiera swych pionierów i bohaterów, należą do jej wielkich tajemnic. Kiedy wybrała Alphonse’a Bertillona, aby wśród tego na zewnątrz ukryte­go jeszcze kryzysu zapoczątkował nową erę kryminalistyki, posłużyła się – jeś­li

* Barany (przyp. tłum.). — 28 —


Niewymazalna pieczęć, czyli Przygody z identyfikacją

chodzi o pozory – chwytem więcej niż dziwnym. Alphonse Bertillon był młodym człowiekiem o bladej szczupłej twarzy, smutnej i chłodnej, o ruchach powolnych i głosie bez wyrazu. Cierpiał na dolegliwości przewodu pokarmowego, na krwawienie z nosa i straszliwe ataki migreny, a był tak skryty i nieudolny w nawiązywaniu wszelkich kontaktów, że sprawiał wrażenie wręcz odpychające. Jego skrytość szła w parze z nieufnością, sarkazmem, wybuchami wściekłości, nużącą pedanterią oraz brakiem wszelkich odczuć estetycznych. Był tak dalece niemuzykalny, że podczas służby wojskowej musiał odliczać pojedyncze tony, by sygnał trąbki na pobudkę odróżnić od sygnału na apel. Nawet jeden z jego nielicznych przyjaciół potwierdził potem „jego niewymownie przykry charakter”. Pewien gość prefektury, któremu wiosną roku 1879 powiedziano, że ów Bertillon jest synem poważnego lekarza, statystyka i wiceprzewod­niczącego paryskiego Towarzystwa Antropologicznego, doktora Adolphe’a Ber­tillona, oraz wnukiem przyrodnika i matematyka Achillese’a Guillarda, wybu­chnął niedowierzającym śmiechem. Wydawało się istotnie trudno zrozumia­łe, że ów syn i wnuk ludzi tak wybitnych musiał z powodu kiepskich not i bezprzykładnego zachowania się trzykrotnie opuszczać najlepsze szkoły Francji; że jako praktykant biurowy już po paru tygodniach nauki został zwolniony, w Anglii jako nauczyciel domowy nie zyskał wcale miru, aż w końcu, wyłącznie dzięki stosunkom ojca, wylądował jako pomocnicza siła biurowa w prefekturze policji. Miejsce pracy Bertillona znajdowało się w kącie jednej z dużych sal, w których piętrzyły się kartoteki kryminalistów francuskich. Latem panował w tym kącie upał nie do wytrzymania, zimą zaś taki mróz, że podczas pracy konieczne były rękawiczki, a nogi wręcz kostniały. Tam więc siedział mniej lub bardziej unikany przez innych pracowników Bertillon i schematycznie nanosił na karty kartoteki dane personalne, zanotowane przez funkcjonariu­szy policji w czasie aresztowań i śledztwa. Zimną wiosną 1879 kopiował zdrętwiałymi palcami opisy osób, które w rękach zrutynizowanych inspektorów zastygały w bezprzykładną jednostajność. Figurowało tutaj: „wysoki”, „niski”, „średni”; twarz: — 29 —


Stulecie detektywów

„przeciętna”,­„znaków szczególnych nie ma” – określenia odnoszące się do tysięcy osób. Na kartkach widniały zdjęcia zrobione przez fotografów, którzy uważali się za artystów. W związku z tym zdjęcia były raczej „artystyczne” niż wyraźne, poza tym często zniekształcone, ponieważ aresztanci bronili się przed fotografowaniem. Wszystko jednak, co przechodziło przez ręce Bertillona, stanowiło lekcję poglądową na temat nurtującego kryzysu, w jakim znalazła się Sûreté. Od czasu wielkiego tryumfu Vidocqa, od czasu powstania jego metod, świat zmienił się, społeczeństwo się zmieniło, a wraz z nim uległy zmianie oblicze i istota przestępczości. Te zmiany nie przeniknęły jednak do świadomości opinii publicznej. Do roku 1879 tylko niewielu ludzi podjęło poważne próby wniknięcia w socjologiczne, biologiczne i psychologiczne tło świata zbrodni i jego rozwoju. Do nich należał na przykład belgijski astronom i statystyk Adolph Quételet, który w ostatnich dziesiątkach lat usiłował ująć statystycznie przestępczość i obliczyć procent kryminalistów w ludzkiej społeczności. Z drugiej strony włoski psychiatra Cesare Lombroso przedsięwziął rozległe studia celem wyjaśnienia fizjologii i psychologii zbrodni. W więzieniach i w domach obłąkanych w Pawii mierzył czaszki wielu kryminalistów i doszedł do wniosku, że każdego zbrodniarza cechuje pewna anomalia kształtu głowy, która zbliża go do zwierzęcia bardziej niż innych ludzi. Zbrodniarz – wnioskował dalej Lombroso – jest zjawiskiem atawistycznym, jest – żeby tak rzec – nawrotem do poprzednich form w rozwoju człowieka; zbrodniarzem człowiek jest już od urodzenia. Od roku 1876, a więc dopiero od lat trzech, książka Lombrosa L’uomo delinquente in rapporto all’antropologia, alla giurisprudenza e alle discipline cercerarie* wywołała także poza Włochami pewną sensację i przynajmniej zwróciła uwagę paru uczonych na fenomen zbrodniczości. Poza tym jednak przestępczość stano­wiła świat całkowicie niezbadany, przyjmowany po prostu jako fakt i zwalczany karami. Nie można było jedynie przeoczać tego, że owa przestępczość wygląda* Wydanie polskie: Człowiek-zbrodniarz w stosunku do antropologii, jurysprudencyi i dyscypliny więziennej. Zbrodniarz urodzony, obłąkaniec zmysłu moralnego, tłum. J.L. Popławski, t. 1–3, Warszawa 1891–1892. — 30 —


Niewymazalna pieczęć, czyli Przygody z identyfikacją

ła w roku 1879 inaczej niż z początkiem stulecia. A już najtrudniej było nie dostrzec, że liczba kryminalistów wzrastała stale wraz z liczbą ludnoś­ ci i rosnącym uprzemysłowieniem. Fenomenalna pamięć Vidocqua, jeśli idzie o twarze przestępców, była czymś niepowtarzalnym; ale nawet stu Vidocqów nie starczyłoby teraz do zapamiętania bezliku twarzy, które w ósmym dziesiątku lat XIX wieku wychynęły z wciąż rozprzestrzeniającego się trzęsawiska zbrodni wszystkich stopni, zarówno wielkich, jak i małych. Wraz z podnoszeniem się ogólnego poziomu inteligencji i wykształcenia rósł także stopień inteligencji kryminali­stów. Chociaż tylu było moutons w więzieniach, nie potrafili przechytrzyć i wybadać wszystkich współwięźniów, którzy zmieniali nazwiska i wygląd, by zataić poprzednie karty. Kryminaliści rzadko już tylko dawali się zaskoczyć prowokującym trikom inspektorów, którzy na przykład witali prezentowa­nych jako rzekomo dawnych znajomych. W końcu, jeśli chodzi o premie wyznaczone za zidentyfikowanych recydywistów, prowadziły one w coraz większej mierze do tego, że inspektorzy porozumiewali się z łapczywymi na pieniądze aresztantami i wbrew prawdzie przysięgali, że ten lub ów więzień jest identyczny z poszukiwanym zbrodniarzem, po czym inspektor dzielił się premią ze swym wspólnikiem. Obok sukcesów było mnóstwo niepewności, niedociągnięć, złudzeń i brzemiennych w skutki omyłek. To, co dla Vidocqa oznaczało tylko pomoc pamięci – kartoteka – stało się obecnie z konieczności głównym środkiem identyfikacji. Ale kartoteka rozrosła się ponad wszelką miarę. Dawno już zatraciła swą przejrzystość. Uporządkowanie według nazwisk nie miało sensu, skoro złodzieje, włamywa­cze, fałszerze, oszuści i mordercy zmieniali nazwiska. Podział według wieku, sposobów czy metod kryminalistów już nie wystarczał do tworzenia mniej­szych, łatwiejszych do przejrzenia grup w ramach kartotek. Fotografia przestała być skuteczna; 80 000 fotografii była to ilość uniemożliwiająca porównanie zdjęć osób nowo aresztowanych ze zdjęciami uprzednio karanych. Indeks nazwisk był tu tak samo bezsensowny, jak w registraturze opisów osób. W ważnych przypadkach inspektorzy i pisarze szukali nieraz całymi dniami w zbiorze fotografii, by wyłowić w nim jednego jedynego recydywistę. — 31 —


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Stulecie detektywów. Drogi i przygody kryminalistyki by SIW Znak - Issuu