Szczepionki.indd 2
2016-01-19 13:57:08
Izabela Filc-Redlińska
szczepionki
nie daj się
zwariować
k r a kó w 2 0 1 6
Szczepionki.indd 3
2016-01-19 13:57:08
Copyright © by Izabela Filc-Redlińska Opieka redakcyjna: Małgorzata Olszewska Redakcja tekstu: Joanna Mika Konsultacja merytoryczna: dr Paweł Grzesiowski, prof. Andrzej Radzikowski Opracowanie typograficzne książki: Andrzej Choczewski / Wydawnictwo JAK Adiustacja: Anna Kopeć-Śledzikowska / Wydawnictwo JAK Korekta: Maria Armata / Wydawnictwo JAK, Joanna Hołdys / Wydawnictwo JAK Łamanie: Andrzej Choczewski / Wydawnictwo JAK Projekt okładki oraz rysunki stetoskopu i plastra: Eliza Luty Rysunek strzykawki – © iStockphoto.com / FrankRamspott Fotografie na okładce: starsze dziecko – © iStockphoto.com / Jani Bryson, młodsze dziecko – © iStockphoto.com / SanneBerg Fotografia autorki: © Dominik Pisarek ISBN 978-83-7515-386-6
www.otwarte.eu Zamówienia: Dział Handlowy, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, tel. (12) 61 99 569 Zapraszamy do księgarni internetowej Wydawnictwa Znak, w której można kupić książki Wydawnictwa Otwartego: www.znak.com.pl
Szczepionki.indd 4
2016-01-20 18:49:08
WSTĘP
Jesteś za czy przeciw? – to pytanie padało najczęściej, kiedy przyznawałam się, że piszę książkę na temat szczepień. Zadał je mój dyrektor finansowy podczas spotkania, na którym tłumaczyłam, dlaczego chcę wziąć aż pięć miesięcy urlopu. Na sobotnim grillu zadał je sąsiad, który niedługo zostanie tatą. Zadał kolega radiowiec, uśmiechając się pod nosem, kiedy zaczęłam mu wyjaśniać, że mam zamiar zachować obiektywizm. Podejrzewam, że ten temat jest podobnie postrzegany przez wielu z was. Natomiast większość z pewnością dręczą wątpliwości dotyczące skuteczności, a przede wszystkim bezpieczeństwa szczepień: czy zamiast pomóc, nie zaszkodzą dziecku? Domyślam się, że wiele osób sięgnęło po tę książkę, aby uzys kać jednoznaczną odpowiedź na pytanie: „Szczepić czy nie szczepić?”. Mówiąc obrazowo: białe czy czarne? Hmm... Lepszym specjalistą od palety barw jest mój mąż malarz, ale jeśli musiałabym się zdecydować na kolor stosowny do odpowiedzi, byłaby to jasna gama: od bieli do szarości. Jestem zwolenniczką szczepień, ale mam świadomość związanych z nimi 7
Szczepionki.indd 7
2016-01-19 13:57:09
powikłań. Zdaję sobie sprawę z ogromnego wkładu medycyny w nasze życie, ale jednocześnie zastanawiam się, czy na pewno znamy już wszystkie konsekwencje jej ingerencji. Praca nad książką stała się dla mnie świetną okazją, aby uporządkować wiedzę i oddzielić ziarno od plew. Myślę, że na podstawie jej lektury łatwiej będzie wam podjąć świadomą decyzję, jak bezpiecznie szczepić. Przyznaję, że jeszcze niedawno mój stosunek do szczepień był bezkrytyczny. Aby wytłumaczyć, dlaczego się zmienił, powinnam napisać parę słów o sobie. Od piętnastu lat pracuję jako dziennikarz, od dziesięciu zajmuję się nauką. Owszem, jeszcze w trakcie studiów interesowałam się tematyką polityczną, chciałam być drugą Moniką Olejnik (o tym marzyła większość adeptek dziennikarstwa A.D. 2000). Na szczęście nie udało się. Trochę przypadkiem wciągnęło mnie pisanie o zdrowiu i medycynie. I dobrze! Zajmowanie się tak ważnymi tematami sprawia, że towarzyszy mi głębokie poczucie sensu mojej pracy. Nie mówiąc o tym, że dostarcza mi ona wiele przyjemności: mam dostęp do najnowszych badań, mogę rozmawiać z noblistami i uczestniczyć w międzynarodowych konferencjach. Zawsze postrzegałam siebie jako dziennikarza empatycznego, który nie ogląda świata jedynie przez pryzmat „szkiełka i oka”, ale zwraca uwagę na emocje. Artykuł, w którym z jakichś powodów (najczęściej ograniczenia miejsca w gazecie) nie mogłam pokazać problemu z punktu widzenia zwykłego człowieka, traktowałam jako porażkę. Opisanie czyichś doświadczeń, lęków i wątpliwości uważałam za cenne. A jednak w pewnych kwestiach byłam przysłowiowym „betonem”. Najlepszym przykładem są szczepienia. Uznawałam za bezdyskusyjny pewnik, że dzieci należy szczepić – tak przecież prawią nauka i lekarze. Pamiętam, że około 2010 roku pojawiły się 8
Szczepionki.indd 8
2016-01-19 13:57:09
pierwsze doniesienia o rodzicach, którzy nie chcą tego robić. Kompletnie nie rozumiałam ich stanowiska. Szczerze mówiąc, postrzegałam ich jako histeryków lekceważących rozwój medycyny. Dziwiłam się listom i mejlom, jakie otrzymywałam po swoich artykułach, napisanych oczywiście w duchu jednoznacznie proszczepionkowym. Nawet nie zajrzałam do książki o „złych szczepionkach”, którą po jednej z takich publikacji dostałam pocztą. Chyba od razu wylądowała w koszu... Zmiana przyszła nagle, pod koniec 2014 roku. Wtedy moja najmłodsza siostra Ewelina urodziła syna. Mały przyszedł na świat w Katanii na Sycylii. Po włoskim dziadku otrzymał nazwisko, po polskim zaś imię Karol, a dokładnie Carlo. Jak na ciotkę przystało, widząc go po raz pierwszy, poryczałam się ze wzruszenia i... zakochałam w nim bezkrytycznie. Bardzo się zdziwiłam, kiedy podczas rozmowy telefonicznej Ewelina poinformowała mnie, że nie chce małego szczepić. Chociaż słowo „zdziwienie” jest tutaj niewłaściwie – byłam zaskoczona i oburzona! Nie spodziewałam się, że moja wykształcona siostra i jej obyty w świecie mąż podejmą tego rodzaju decyzję. Nie sądziłam, że z takim problemem będę miała do czynienia we własnej rodzinie. Oczyma wyobraźni widziałam Carla konającego z powodu jakiejś błahej infekcji... Kompletnie nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Pouczając siostrę, czułam się jak własna matka, która prawiła mi kazania, a ja i tak robiłam swoje. Szukałam pomocy u znajomych. Umieściłam wpis na Face booku: „Mądre głowy, poradźcie, jak przekonać młodą mamę do szczepień”. Mimo że było jakoś przed sylwestrem, rozpętała się burzliwa dyskusja. I znowu zaskoczenie! Trudno było mi uwierzyć, że w gronie bliskich mi osób jest tylu sceptyków i przeciwników szczepień. Kuzynka mieszkająca w Wielkiej 9
Szczepionki.indd 9
2016-01-19 13:57:10
Brytanii napisała: „Szczepienia to trucizna. Ja przestałam szczepić Pawełka, odkąd skończył sześć miesięcy”. Dobra koleżanka, tłumaczka: „Ze szczepionkami ostrożnie. Jak się posłucha relacji rodziców, których zupełnie zdrowe dziecko trafiło po szczepionce do szpitala, to aż ciarki przechodzą”. Obawy przeciwników były mi znane. Dokładnie takie same wymieniała zresztą moja siostra: że szczepionki zawierają trującą rtęć, że mogą wywołać autyzm, że dzisiaj nie ma wokół nas groźnych chorób, więc po co szczepić i niepotrzebnie ryzykować. Powtórzyła je także mama dziecka z hospicjum, w którym wolontariuszem jest mój mąż. Poruszyło mnie to, że nawet tej mądrej kobiecie, zawodowej niani, szczepionki kojarzyły się przede wszystkim z zagrożeniami. Powoli zaczęłam myśleć, że może coś jest jednak na rzeczy. Niemożliwe, żeby tylu ludzi się myliło! Owszem, byli wśród sceptyków skrajni demagodzy, ale wielu wyrażało swoje poglądy w spokojny, rzeczowy i przekonywający sposób. Do tego te makabryczne historie... „Rzeczpospolita” zastanawiała się, czy Basię z Kutna zabiła szczepionka, a Elżbieta Jaworowicz w Sprawie dla reportera roztrząsała sprawę nastolatka, który zmarł dobę po zaszczepieniu. Chcąc nie chcąc, z przerażeniem wyobrażałam sobie, że ich bohaterem mógłby być Carlo. Coraz intensywniej szukałam informacji i próbowałam je weryfikować. Namawiałam też do tego siostrę. „Musisz być dociekliwa, jesteś to winna swojemu synkowi”, tłumaczyłam. „Wiesz, jakie to jest trudne!? – słyszałam w odpowiedzi. – W internecie znajdziesz dowody, na co tylko chcesz. Zarówno na to, że szczepienia są dobre, jak i że są złe. Skąd mogę wiedzieć, które są prawdziwe?” Postanowiłam więc wyszukać i podarować jej książkę, której autor w obiektywny i klarowny sposób tłumaczy, czym są szczepienia, odpowiada na najważniejsze pytania i tym 10
Szczepionki.indd 10
2016-01-19 13:57:10
samym pomaga podjąć świadomą decyzję: szczepić czy nie. Zawsze tak robiłam: zarówno wtedy, gdy u mojej siostry zdiagnozowano celiakię i w związku z tym musiała przejść na dietę bezglutenową, jak i wówczas, kiedy planowała zajść w ciążę. Zajrzałam do Empiku, przeszukałam Allegro oraz stronę Biblioteki Narodowej... i klops! Owszem, książek na temat szczepień nie brakowało. Były to jednak głównie pozycje napisane przez lekarzy dla lekarzy językiem, którego Ewelina na pewno by nie zrozumiała. Natomiast te przystępniejsze, dla zwykłych zjadaczy chleba, miały jednoznaczną tezę: szczepienia są złe, koniec kropka. Bardziej neutralna była zaledwie jedna książka, przetłumaczona z angielskiego, ale podejrzewałam, że rzeczywistość opisana przez amerykańskich lekarzy może jednak odbiegać od europejskiej. „Skoro takiej książki brakuje, to ją napisz – namawiał mnie mąż. – Kto jak kto, ale ty masz dostęp do lekarzy, ekspertów, badań. Powinnaś tę możliwość wykorzystać”. Dałam się namówić i dzięki temu trzymacie w rękach Szczepionki. Nie daj się zwariować. Książka powstała na podstawie solidnego researchu. Spotkałam się i rozmawiałam z dziesiątkami rodziców i lekarzy – zarówno zwolennikami, jak i przeciwnikami szczepień. Przeczytałam lub przejrzałam kilkadziesiąt książek i setki artykułów. Zapoznałam się z wynikami wielu badań, a także uczestniczyłam w kilku konferencjach i sympozjach, które odbyły się w Warszawie, m.in. z okazji Europejskiego Tygodnia Szczepień. Odwiedziłam parę dziecięcych szpitali i instytutów naukowych oraz Sejm. Korespondowałam z producentem szczepionek i prokuraturą. Przekopałam się przez dziesiątki stron w internecie – prowadzonych przez polskie i międzynarodowe instytucje państwowe, ośrodki badawcze, stowarzyszenia. Przez kilka miesięcy żyłam niemal wyłącznie 11
Szczepionki.indd 11
2016-01-19 13:57:10
szczepieniami – nawet podczas spotkań towarzyskich drążyłam temat, by zdobyć nowe, interesujące przyszłych czytelników informacje. Moja książka jest adresowana zarówno do osób z podstawową, jak i zaawansowaną wiedzą na temat szczepień. Podczas rozmów z rodzicami zauważyłam bowiem, że nawet bardzo świadome i poszukujące mamy mają poglądy wyrobione na podstawie niepełnych informacji. Do lektury zachęcam również ojców, którzy mogą się czuć bezsilni w trakcie dziewięciu miesięcy ciąży. Niech ta książka stanie się pomocna w trosce o zdrowie ich potomstwa. Przydatne informacje znajdą tu również dziadkowie i ciocie. Stosunek do szczepień często dzieli pokolenia i staje się tematem zapalnym przy imieninowym stole. Mam nadzieję, że z pomocą Szczepionki. Nie daj się zwariować spór zamieni się w dialog, a przeczucia w wiedzę. Znajdziecie tu wiele praktycznych rad, na przykład kiedy przesunąć szczepienie, a kiedy z niego zrezygnować, jak wybrać szczepionkę i w jaki sposób zmniejszyć odczuwanie przez dziecko bólu przy podaniu zastrzyku. Dużo miejsca poświęciłam też zagadnieniom, które budzą największe wątpliwości i kontrowersje. Mam tu na myśli skład szczepionek (w tym obecność substancji dodatkowych), związek szczepień z autyzmem oraz ich wpływ na rozwój odporności dziecka. To wokół nich toczą się spory między przeciwnikami a zwolennikami szczepień. Tych pierwszych w Polsce przybywa. Dowodem jest liczba niewykonanych szczepień, która od kilku lat bezustannie rośnie: od 3 tys. w 2010 roku do ponad 15 tys. cztery lata później (dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego). Moda na nieszczepienie przyszła do nas z krajów zachodniej Europy i USA. Epidemiolodzy ostrzegają, że może ona doprowadzić do powrotu zapomnianych chorób. Według nich takie zagrożenie już się pojawiło w wypadku 12
Szczepionki.indd 12
2016-01-19 13:57:10
odry. Dlatego tak głośnym echem odbiła się śmierć nieszczepionego dziecka, które na początku 2015 roku zmarło w berlińskim szpitalu. Kolega z serwisu Crazy Nauka osobiście zadzwonił do niemieckiej placówki, aby poznać szczegóły. Usłyszał, że chłopczyk miał wrodzoną wadę serca, ale bezpośrednią przyczyną jego śmierci była odra. Podczas mojej pracy nad książką podobna tragedia wydarzyła się w Hiszpanii: nieszczepiony sześciolatek zmarł na błonicę. Historia była głośna między innymi dlatego, że tej choroby nie odnotowano na Półwyspie Iberyjskim od prawie 30 lat. Cierpienie i śmierć każdego dziecka są trudne do zaakceptowania. Czy jednak na podstawie pojedynczych tragedii system ochrony zdrowia ma prawo narzucać swoje procedury wszystkim rodzicom? Czy nie wyolbrzymia się zagrożenia z pobudek komercyjnych? Do tych pytań odnoszę się w swojej książce. Opisuję również zmiany, jakie nas czekają w związku z uchwaleniem przez polski parlament i podpisaniem przez prezydenta (latem 2015 roku) ustawy umożliwiającej finansowanie szczepień przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Poruszam także temat konsekwencji nieszczepienia. W połowie 2015 roku co rusz pojawiały się w mediach informacje o nowych pomysłach lokalnych władz na karanie rodziców, którzy odmawiają szczepienia dzieci. Grzywna i zakaz wstępu ich latorośli do żłobka oraz przedszkola to najpopularniejsze rozwiązania (jesienią jeden z wojewódzkich sądów administracyjnych uznał, że zaszczepienie [lub jego brak] dziecka nie może być brane pod uwagę przy rekrutacji). Co ciekawe, nawet wśród zwolenników szczepień, z którymi rozmawiałam, te kontrowersyjne pomysły nie zawsze spotykają się z akceptacją. Wielu z nich obawia się, że efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Karanie rodziców nie wpłynie na zmianę ich poglądów, a z pewnością zwiększy wrogość wobec systemu ochrony 13
Szczepionki.indd 13
2016-01-19 13:57:10
zdrowia. Wszyscy natomiast zgodnie przyznają, że najbardziej brakuje dzisiaj rzetelnej informacji i edukacji. Dlatego w październiku 2015 roku ruszyła w Polsce kampania informacyjna „Zaszczep się wiedzą” – jej celem jest prostowanie mitów na temat szczepień. Przyznaję, że jest ich sporo, a wielu rodziców może mieć problem z ich weryfikacją. To kolejny powód, dla którego zdecydowałam się napisać tę książkę. Jej układ został tak pomyślany, aby był przyjazny dla czytelnika, można ją czytać fragmentami, niekoniecznie po kolei. Pamiętajcie, że jest to jedynie poradnik i jego lektura nie zastąpi konsultacji lekarskiej. Ale na pewno przyczyni się do uzupełnienia i pogłębienia wiedzy na temat szczepień. Mam też nadzieję, że pomoże dokonać świadomego wyboru nie tylko mojej siostrze, ale i innym rodzicom. To ważne. Chodzi przecież o życie i zdrowie człowieka, którego z całą pewnością kochacie najbardziej na świecie!
Szczepionki.indd 14
2016-01-19 13:57:10
Rozdział 1
ZACZNIJMY OD PODSTAW
1. JAK DZIAŁA SZCZEPIONKA Jeśli nie wiem, to pytam – taką mam zasadę. W tym wypadku wiedziałam. Zbierając materiały do książki, naczytałam się na temat szczepień niemiłosiernie dużo. Przyznaję, zadałam pytanie o to, jak działają szczepionki, bo chciałam sprawdzić swoją siostrę: czy się w tym orientuje. „Wstrzykujemy do organizmu nieaktywnego wirusa, żeby powstały przeciwciała, które będą chronić przed chorobą”, wyrecytowała z łatwością Ewelina. Nawet ucieszyłam się, że wie, z czym walczy. Ba, korciło mnie, żeby drążyć temat i spytać, czy na przykład zdaje sobie sprawę, że w szczepionce zamiast wirusa może się znajdować bakteria, a zamiast martwego zarazka żywy. I jaki ma to związek z faktem, że pewne szczepienia trzeba powtarzać i dlaczego niektóre mogą być boleśniejsze w skutkach od innych. Na szczęście ugryzłam się w język – przecież nikt nie chce być egzaminowany we własnym domu.
15
Szczepionki.indd 15
2016-01-19 13:57:10
Na dzień dobry rozwinę powyższe kwestie. Uważam, że wiedza na ich temat jest niezbędna, aby móc dyskutować o skuteczności, bezpieczeństwie i wreszcie potrzebie stosowania szczepionek. Szczepienie jest treningiem naszego układu odpornościowego. A używając terminologii militarnej, manewrami na wypadek ataku nieprzyjaciela. O ile w trakcie prawdziwej wojny (infekcji) szturm przypuszczają realni wrogowie (dzikie zarazki), o tyle w wypadku szczepienia mamy do czynienia z oswojonymi w laboratorium napastnikami lub ich fragmentami. Mimo to takie pozorowane natarcie wystarczy, aby doszło do prawdziwej mobilizacji. W węzłach chłonnych rusza produkcja różnego rodzaju komórek wytwarzających przeciwciała zdolne do zniszczenia wroga. Co ważniejsze, jednocześnie powstają siły specjalne (komórki pamięci immunologicznej). O ile wyprodukowane w pierwszej kolejności komórki żyją krótko, a przeciwciała mają różną skuteczność i – jak przystało na nietrwałe związki białkowe – z czasem zanikają, o tyle komórki pamięci utrzymują się w organizmie przez dziesiątki lat. W tym czasie ich rola przypomina pracę policyjnego wydziału śledczego. Przechowują portrety pamięciowe wrogów (zarazków), które już kiedyś pojawiły się w okolicy. Kiedy więc dojdzie do ponownego, tym razem prawdziwego ataku, komórki pamięci będą w stanie wyprodukować przeciwciała zaprojektowane precyzyjnie przeciw konkretnemu napastnikowi. Mało tego, produkcja zostanie wznowiona w zaledwie kilka godzin, co naturalnie zwiększy szanse na odparcie ataku. Jak natomiast broni się organizm nieuodporniony? W odpowiedzi na realny atak oczywiście również produkuje amunicję, a więc przeciwciała. Jednak ponieważ nie zna wroga, wysyła słabsze pociski, bo tylko takie ma do dyspozycji. Dopiero 16
Szczepionki.indd 16
2016-01-19 13:57:10
po kilku dniach, a czasem nawet tygodniach, tworzą się wyspecjalizowane oddziały oraz wydział śledczy (komórki pamięci), które wytwarzają precyzyjną broń – przeciwciała skierowane przeciw atakującemu napastnikowi (zarazkowi). Ten czas przeszeregowania sił działa naturalnie na korzyść mikroba, bo pozwala mu wniknąć do organizmu i zwiększyć ryzyko rozwinięcia się choroby.
PRZEBYCIE CHOROBY NIE ZAWSZE DAJE ODPORNOŚĆ Nie dzieje się tak u osób, które przeszły zakażenie bakteriami otoczkowymi, tj. pneumokokami, meningokokami, pałeczką okrężnicy czy Haemophilus influenzae typu b ( Hib). Przyczyna? Otoczki chroniące bakterie są nierozpoznawalne przez ludzki układ odporności, dlatego nie potrafi on „nauczyć się”, w jaki sposób ma się przed nimi bronić. Długotrwałej odporności nie daje również przechorowanie krztuśca – pod wpływem infekcji powstają tylko nietrwałe z natury przeciwciała, nie tworzą się natomiast długo żyjące komórki pamięci.
Sztuczne uodpornienie za pomocą szczepionki różni się od uodpornienia naturalnego, które zdobywamy, chorując (co ciekawe, można uodpornić się także przez zakażenie bezobjawowe – kiedy mimo kontaktu z zarazkiem choroba się nie rozwija). Jednak dotyczy tylko wirusów, po przechorowaniu zakażeń bakteryjnych nie powstaje trwała pamięć immunologiczna. Na czym polega ta różnica? Zakres odporności zdobytej naturalnie jest zwykle szerszy, mówiąc wprost – lepszy niż uzyskany w wyniku szczepienia (chociaż zasada ta odnosi się tylko do szczepionek zawierających fragmenty wirusów, a nie całe ich cząstki, które silniej pobudzają układ odporności do aktywności). Aby wytłumaczyć, dlaczego tak 17
Szczepionki.indd 17
2016-01-19 13:57:11
się dzieje, wrócę do terminologii wojennej. Żołnierze uczestniczący w prawdziwej bitwie zdobywają więcej umiejętności niż podczas treningów z fantomem. Wystawieni są na większą liczbę bodźców niż w warunkach kontrolowanych, w których trudno przećwiczyć każdy możliwy scenariusz. Podobnie jest z komórkami naszego układu odpornościowego. Walcząc z prawdziwym patogenem, uczą się więcej niż podczas symulacji z osłabionym i podanym w szczepionce. Ale ma to też minusy. Wojna nie jest sprawiedliwa. Wygrywa silniejszy. Czasami zwycięzcą może być drobnoustrój. Z takim ryzykiem zawsze trzeba się liczyć.
2. CO JEST W STRZYKAWCE Założę się, że na hasło „szczepionka” w wyobraźni wielu z was pojawia się obraz pulchnego niemowlaka z wycelowaną w niego igłą strzykawki. I nic dziwnego, bo 99,9 proc. artykułów w gazetach i książek poświęconych tematowi szczepień jest ilustrowanych właśnie w taki sposób. Dziecko na zdjęciu ma najczęściej lekki grymas bólu lub uczucie strachu na twarzy. Swego czasu lekarze nawet protestowali przeciwko podobnemu przedstawianiu sprawy. Tłumaczyli, że niepotrzebnie utrwala złe skojarzenia. Najważniejsze nie jest bowiem samo podanie szczepionki, ale jej skład. A tu możliwości jest naprawdę sporo... Podobnie jak w każdym leku – bo szczepionka jest lekiem szczególnego rodzaju – najbardziej istotna jest tak zwana substancja czynna, a więc odpowiednio zmodyfikowana cząsteczka danego drobnoustroju, przeciwko któremu chcemy wytrenować układ odpornościowy. Jej naukowa nazwa to antygen – warto ją zapamiętać, bo jeszcze nieraz pojawi się 18
Szczepionki.indd 18
2016-01-19 13:57:11
w książce. To właśnie na obecność antygenu reagują naturalne siły obronne, uruchamiając produkcję przeciwciał i wspomnianych wcześniej komórek pamięci. Ze względu na rodzaje antygenów szczepionki dzielimy na: • Szczepionki żywe – zawierają żywe drobnoustroje, które choć mogą się namnażać, to nie są zdolne do wywołania choroby u osoby zdrowej. Dzieje się tak dlatego, że zostały osłabione (w przypadku wirusów np. poprzez zmianę planu ich budowy, czyli genomu). Zaliczamy do nich np. szczepionki przeciwko wirusom odry, świnki, różyczki, wirusowi ospy wietrznej, rotawirusom, doustną szczepionkę przeciw polio, szczepionkę przeciwko bakteriom, m.in. gruźlicy. • Szczepionki nieżywe (zabite) – zawierają drobnoustroje, które zostały inaktywowane przy użyciu substancji chemicznych, temperatury lub promieniowania, dlatego nie są w stanie się namnażać. Mogą zawierać: –– całe komórki – tak jest np. ze szczepionką przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu A, szczepionką przeciw polio w zastrzyku, pełnokomórkową szczepionką przeciwko bakterii krztuśca czy duru brzusznego, –– fragmenty białek osłaniających wirusa – jako przykład można podać szczepionkę przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu B, grypy czy brodawczaka ludzkiego, –– toksyny produkowane przez bakterie – są np. w szczepionce przeciw błonicy czy tężcowi. • Szczepionki polisacharydowe – zawierają fragmenty pochodzące ze ścian komórkowych bakterii otoczkowych. Ściany te są zbudowane z wielocukrów (polisacharydów), stąd nazwa. Są to np. szczepionki przeciwko pneumokokom, meningokokom, Haemophilus influenzae typu b. Z punktu widzenia rodziców najistotniejszy jest podział na szczepionki żywe i zabite. Dlaczego? Użycie pierwszych z nich 19
Szczepionki.indd 19
2016-01-19 13:57:11
wiąże się z większym ryzykiem wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych, tak zwanych NOP-ów. Dlatego w pewnych sytuacjach u niektórych dzieci nie powinny być stosowane (więcej na ten temat piszę w rozdziale 5). Przyczyną jest oczywiście postać zawartego w nich drobnoustroju. Szczepionki żywe mają jednak zasadniczą przewagę nad zabitymi: silniej mobilizują układ odpornościowy do treningu. Dlatego aby zadziałały, wystarczy podać tylko jedną lub dwie dawki. Przykładem jest szczepionka przeciwko gruźlicy – jedno wkłucie uodparnia na mniej więcej 15 lat – lub przeciwko śwince, odrze i różyczce, których dwa wkłucia uodparniają właściwie do końca życia. Szczepionki z zabitym drobnoustrojem z natury działają łagodniej. Dzięki temu są bezpieczniejsze, ale ceną jest konieczność częstszego ich powtarzania. Na przykład zastrzyk przeciw wirusowi zapalenia wątroby typu B wykonuje się trzy razy, a przeciwko polio nawet cztery. Z początku trudno było mi zrozumieć, dlaczego szczepienia tak często się ponawia. Spotkałam się z opinią, że wynika to z nacisku firm farmaceutycznych, dla których częstsze szczepienia bez wątpienia oznaczają większe zyski. Ale liczba dawek jest ściśle określona w badaniach przed rejestracją każdego preparatu, a przede wszystkim ponawiania szczepień wymaga nasza odporność. Jej budowanie przypomina lepienie śnieżnej kuli. Rozpoczyna się na małą skalę i stopniowo nabiera tempa. Punktem startowym jest pierwsza dawka szczepionki. Podanie kolejnej w niedalekim czasie nie pozwala obumrzeć nowo powstałym komórkom pamięci, które stanowią fundament dalszej budowy. Schemat szczepień składa się z części podstawowej (np. szczepionkę przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi podaje 20
Szczepionki.indd 20
2016-01-19 13:57:11
się w trzech dawkach początkowych – od drugiego do szóstego miesiąca życia oraz w jednej dawce uzupełniającej, kiedy dziecko ma półtora roku) i szczepień przypominających (w wypadku błonicy, tężca, krztuśca w wieku 6 i 14 lat). Proces budowy odporności jest dość długi, dlatego aby odświeżyć pamięć sił obronnych organizmu, podaje się szczepienia przypominające. Niektóre szczepienia (np. przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu B) składają się tylko z dawek podstawowych. Schemat ten nie jest ustalony raz na zawsze. Może się zmienić, kiedy zmniejszy się ryzyko zachorowania na daną chorobę albo pojawią się nowe badania dotyczące skuteczności szczepionki. Przykładowo, jeszcze do 2006 roku polskie dzieci otrzymywały kilka dawek szczepień przypominających przeciwko gruźlicy – dzisiaj jest tylko pojedyncze szczepienie podstawowe. Mniej więcej w tym samym czasie została również wprowadzona zmiana w schemacie szczepienia przeciwko odrze, śwince i różyczce, a mianowicie dodano drugą dawkę. Powodów było kilka. Chodziło między innymi o ochronę młodych dorosłych w okresie zakładania rodziny oraz o te dzieci, u których po jednej dawce nie pojawiała się odporność przeciwko odrze.
RODZAJE SZCZEPIONEK Podział szczepionek na żywe i zabite jest najważniejszy. Jednak podczas wizyty w gabinecie lekarskim można usłyszeć wiele innych tajemniczych nazw, takich jak szczepionka poliwalentna, skojarzona czy skoniugowana. Co dokładnie się pod nimi kryje, wyjaśniam w dodatku na końcu książki zatytułowanym Szczepionka niejedno ma imię.
21
Szczepionki.indd 21
2016-01-19 13:57:12
3. CZY TO W OGÓLE POMAGA? „Przecież szczepionki nie działają! – w jednej z telefonicznych rozmów niemal wykrzyczała mi siostra. – Żyjemy dłużej dzięki poprawie higieny, piciu czystej wody i lepszej diecie”. No tak, znałam ten argument. Przypomniałam sobie telewizyjny wywiad z lekarzem, zagorzałym przeciwnikiem szczepień, który widział sprawę w ten sam sposób. Pokazywał wykresy, które miały dowodzić, że spadek zachorowalności wcale nie pokrywał się z wprowadzeniem masowych szczepień. Do tego, że wzrost higieny był kamieniem milowym w rozwoju cywilizacji, nikt nie musi mnie przekonywać. Pamiętam, z jakim przerażeniem czytałam historię odkrycia, którego w połowie XIX wieku dokonał Ignaz Semmelweis. Na oddziale położniczym wiedeńskiego szpitala, gdzie ten lekarz pracował, szalała tzw. gorączka połogowa, podobnie zresztą jak we wszystkich szpitalach Europy. Masowo zabijała świeżo upieczone matki. Doktor Semmelweis przez długi czas bezskutecznie próbował ustalić, co jest przyczyną gorączki. Im staranniej badał swoje pacjentki, tym więcej ich umierało... W końcu wpadł na to, że to sami lekarze przyczyniają się do śmierci kobiet, wykonując badania zaraz po wyjściu z... prosektorium. Semmelweis nakazał więc, aby przed każdym badaniem pacjentki myć ręce. Przestrzegał zarządzenia z taką determinacją, że zaczęto uważać go za wariata. Nikt wtedy jeszcze nie słyszał o istnieniu drobnoustrojów, a pojawienie się gorączki połogowej wiązano z „miazmatami szpitalnymi” (miazmaty to inaczej niezdrowe powietrze). Poczucie winy i bezsilności sprawiło, że Ignaz Semmelweis trafił w końcu do zakładu dla obłąkanych. Zmarł w wieku 47 lat z powodu zakażenia, jakiego nabawił się podczas jednej z ostatnich operacji lub sekcji zwłok. 22
Szczepionki.indd 22
2016-01-19 13:57:12
W tamtym czasie w szpitalu rodziły tylko ubogie kobiety, bogate mogły liczyć na opiekę osobistego lekarza pod własnym dachem. Zależność zdrowia od zasobności portfela była znacznie większa niż dzisiaj. Najzamożniejszym nie brakowało dobrego jedzenia i higienicznych, jak na owe czasy, warunków życia. Tylko skoro to sytuacja materialna, za którą szły lepsze warunki życia, a nie szczepienia, miałaby nas uwolnić od chorób, to dlaczego dawniej chorowali również królowie? Zaczęłam sobie zadawać to pytanie, kiedy zobaczyłam listę ofiar ospy sprzed ery szczepień: faraon Ramzes V (zmarł w 1156 r. p.n.e., z charakterystycznymi zmianami na skórze), królowa Anglii Maria II (zmarła w 1694 r.), cesarz Austrii Józef I (w 1711 r.), francuski król Ludwik XV (w 1774 r.). Przeglądając raporty dotyczące aktualnej sytuacji epidemiologicznej w Polsce, odkryłam interesującą prawidłowość. Moją uwagę przykuły statystyki zachorowalności na odrę i ospę. O ile pierwsza z tych chorób dopada co roku zaledwie od kilkunastu do stu paru osób, o tyle przypadków drugiej notuje się od 150 do ponad 200 tys. Przyznacie, że to kolosalna różnica! Zaczęłam się zastanawiać, skąd taki wynik. Obie choroby przecież wiele łączy. Pojawiają się najczęściej w wieku dziecięcym, dają objawy skórne, a wywołujące je wirusy roznoszą się drogą kropelkową – w kapkach śliny i wydzieliny z nosa rozpylanych podczas kaszlu, kichania czy mówienia. Byłam zaskoczona, że rozwiązanie jest tak banalnie proste. Otóż od kilkudziesięciu lat wszystkie dzieci w Polsce są szczepione przeciwko odrze, natomiast szczepionkę przeciwko ospie otrzymuje zaledwie kilka procent, nie jest bowiem obowiązkowa. Wirus może więc sobie spokojnie krążyć wśród ludzi. W efekcie z powodu powikłań po ospie co roku do szpitala trafia ponad tysiąc osób. Z jednej strony rozmowy z moją siostrą na temat szczepień kosztowały mnie dużo energii. Z drugiej – były niezwykle 23
Szczepionki.indd 23
2016-01-19 13:57:12
inspirujące. W pewnym momencie zauważyłam, że właściwie każde jej stwierdzenie rozbieram na czynniki pierwsze. Pewnego dnia, dowodząc, że szczepionki nie są potrzebne, wspomniała o własnych doświadczeniach. Jako dziecko przeszła ospę i świnkę. Przecież te choroby jej nie zabiły, wręcz przeciwnie – dzisiaj ma znakomitą odporność i właściwie nie pamięta, kiedy ostatni raz dokuczało jej coś poważnego. Przyznam, że nie kojarzę, kiedy chorowała na ospę, ale świnki nigdy nie zapomnę. To jedno z bardziej traumatycznych wspomnień związanych z Eweliną. Miała wtedy 6 lat, ja 15 (szczepienia przeciwko śwince nie były jeszcze obowiązkowe). Wylądowała w rejonowym szpitalu. Była tak słaba, że kiedy przyszłyśmy z mamą do jej izolatki, ledwo mogła podnieść głowę. Była bardzo blada. Zawsze kiedy wracam myślami do tej chwili, ściska mnie w dołku... Po tych odwiedzinach nie mogłam w nocy spać, bałam się, że rano zadzwoni telefon ze szpitala ze złą informacją. Stan Ewelinki był tak poważny, że została przewieziona do szpitala wojewódzkiego. Tam okazało się, że ma trzy choroby jednocześnie: świnkę, zapalenie opon mózgowych i zapalenie wyrostka. Tak przynajmniej sądziłam przez te wszystkie lata. Pracując nad książką, zrozumiałam, że musiało się zacząć od świnki. Zapalenie opon mózgowych jest bowiem dość często spotykanym powikłaniem tej choroby (występuje u jednego chorego na dziesięciu). Mało tego, dowiedziałam się również, że świnka może prowadzić do zapalenia innych narządów: jajników, jąder, trzustki, tarczycy, stawów, serca. A czy również wyrostka, którego zapalenie pojawiło się u mojej siostry? Spytałam o to dr. Pawła Grzesiowskiego z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie. Przyznał, że to możliwe. Wytłumaczył mi, że świnka jest chorobą 24
Szczepionki.indd 24
2016-01-19 13:57:12
gruczołów ślinowych, które są zbudowane z tkanki limfatycznej, skupiska komórek odpornościowych. Duża koncentracja tej tkanki znajduje się również w wyrostku robaczkowym. U chorych na świnkę może dojść do jej pobudzenia w całym organizmie, w efekcie również do zapalenia wyrostka. Oczywiście jest to przypuszczenie. O tyle jednak ważne, że tamto zdarzenie dało prawdopodobnie początek kolejnej chorobie mojej siostry – celiakii. Objawy pojawiły się jakiś czas po jej wyjściu ze szpitala. Cierpiała na bóle brzucha, wzdęcia i częste biegunki, w końcu zapadła na anemię. Kiedy wreszcie po kilku latach męczarni została zdiagnozowana, obowiązkowo musiała przejść na dietę bezglutenową. Jej przestrzeganie jest jedynym sposobem leczenia celiakii. Ewelina powoli przyzwyczajała się do nowego reżimu, a ja wciąż szukałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego zachorowała. Wiedziałam już, że celiakia jest chorobą autoimmunologiczną, a więc związaną z zaburzeniem pracy systemu odpornościowego. W Polskim Stowarzyszeniu Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, do którego dołączyłam, usłyszałam, że potencjał celiakii drzemie w genach, a czynnikiem wyzwalającym są zdarzenia stresowe dla organizmu, np. ciąża, wypadek albo poważna choroba. Myślę, że u mojej siostry przyczyniła się do tego świnka. Zresztą nie tylko Ewelina wtedy zachorowała. Do szpitala z powikłaniami po śwince trafiła również jej koleżanka z klasy. Dzisiaj wiem, że ta choroba szalała wówczas w całym kraju. Podczas warszawskiego XXXIII Sympozjum „Szczepienia ochronne” prof. Teresa Jackowska, ordynator Oddziału Pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie, mówiła: „Przed wprowadzeniem w Polsce w 2004 roku obowiązkowych szczepień przeciwko odrze, śwince, różyczce mieliśmy w szpitalach całe oddziały, na których leżały dzieci ze świnkowym 25
Szczepionki.indd 25
2016-01-19 13:57:13
zapaleniem opon mózgowych. Była to najczęstsza przyczyna głuchoty. Dzisiaj takich oddziałów już nie ma, bo dzięki szczepieniom dzieci przestały masowo chorować na świnkę”. Podobne doświadczenia ma również dr Ryszard Konior, który od lat 70. pracuje w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II. Był częstym gościem programu telewizyjnego Bez recepty, który prowadziłam. Okazuje się, że jakieś 20 lat temu – mniej więcej w tym samym czasie, kiedy na świnkę zachorowała moja siostra – rocznie do tego szpitala trafiało mniej więcej 1000 dzieci z groźnymi infekcjami układu nerwowego, będącymi powikłaniami po przebytych chorobach. Były to m.in. świnkowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie mózgu wywołane ospą wietrzną, gruźlicze zapalenie opon mózgowych, odrowe zapalenie mózgu i zapalenie wywołane przez bakterię Hib. Tylko w tym szpitalu co roku wymienione choroby zabijały około 50 małych pacjentów! Wielu pozostało okaleczonych – wracali do domu z padaczką, niedowładem, ropniami mózgu...
O co pytają rodzice CZY JEST ALTERNATYWA DLA SZCZEPIONEK? Innym sposobem ochrony przed chorobami zakaźnymi jest stosowanie preparatów zawierających immunoglobuliny, czyli gotowe przeciwciała ludzkie lub zwierzęce. Podaje się je w postaci wlewów dożylnych lub zastrzyków. Ich plusem jest szybkie uzyskanie odporności. Ewidentnym minusem – krótki okres działania (przeciwciała utrzymują się zaledwie kilka tygodni). W praktyce są używane po narażeniu na zakażenie wścieklizną, tężcem albo wirusowym zapaleniem wątroby typu B lub przed prawdopodobnym kontaktem z drobnoustrojem w bliskiej przyszłości, kiedy jest za mało czasu na wytworzenie własnych przeciwciał po podaniu szczepionki (np. przed wyjazdem do krajów tropikalnych).
26
Szczepionki.indd 26
2016-01-19 13:57:13
Na szczęście dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Z południowej Polski na ten sam oddział trafia rocznie zaledwie 100–150 dzieci. Dr Konior nie ma najmniejszych wątpliwości, że za tą ogromną zmianą stoją właśnie szczepienia, bo przez ostatnie 20 lat nie zmieniło się nic w stanie higieny ani w dostępie do czystej wody. Wiem, że zabrzmi to okrutnie, ale cieszę się, że Ewelina miała więcej szczęścia niż pacjenci dr. Koniora czy prof. Jackowskiej. Między innymi dzięki temu na świat przyszedł Carlo...
4. OD CZEGO SIĘ TO ZACZĘŁO I DO CZEGO ZMIERZA Jesteśmy na ścieżce wojennej z groźnymi zarazkami od początku istnienia naszego gatunku. Przez ponad 100 tys. lat udało się wymyślić wiele narzędzi, dzięki którym odnieśliśmy na tym froncie względny sukces. Z pewnością do najważniejszych należy odkrycie stosunkowo niedawne, czyli antybiotyki. Tylko pomyśleć, że przyczyniło się do niego zwykłe roztargnienie! Szkocki bakteriolog Alexander Fleming po zakończonej pracy nie wyczyścił wszystkich laboratoryjnych naczyń. Gdy wrócił z urlopu, okazało się, że w jednym z nich rozwinęła się pleśń, która zniszczyła bakterię. Tak w 1928 roku została odkryta penicylina. Ponad 50 lat wcześniej, w drugiej połowie XIX wieku, narodziła się antyseptyka – metoda odkażania ran. Wcześniej zakażenia pooperacyjne zabijały co drugiego pacjenta, który szedł pod nóż chirurgiczny! Z ojcem antyseptyki Josephem Listerem niektórzy poniekąd mają codziennie do czynienia – od jego nazwiska pochodzi nazwa popularnego dzisiaj płynu do płukania ust Listerine. Aby poznać jeszcze starsze narzędzie pomocne w walce z zarazkami, trzeba się cofnąć do 1800 roku. Wtedy rozpoczęły się 27
Szczepionki.indd 27
2016-01-19 13:57:13
pierwsze masowe szczepienia przeciwko ospie prawdziwej. Zaszczepiono 100 tys. osób spośród jednego miliarda żyjących w tamtym czasie na Ziemi.
CZYM OSPA PRAWDZIWA (CZARNA) RÓŻNI SIĘ OD OSPY WIETRZNEJ? Obie choroby przenoszą się z człowieka na człowieka, ale są wywoływane przez inne wirusy. Nieco inaczej się rozprzestrzeniają: ospą wietrzną można się zarazić przed pojawieniem się wysypki, ospą prawdziwą – po. Wysypka po „wiatrówce” jest koloru czerwonego, w drugiej ospie – czarnego (stąd nazwa choroby). Na ospę prawdziwą umierał nawet co trzeci chory. Dlatego według starego porzekadła o tym, że jest się rodzicem, można było mówić dopiero wtedy, gdy dziecko przeżyło ospę. Szczepiono wszystkich jednolatków. Po wyplenieniu tej choroby rutynowe szczepienia zostały wycofane (z USA w 1971, z Polski w 1980 r.). Charakterystyczny wygląd blizny po podaniu szczepionki wynika ze sposobu jej podawania: kroplę preparatu umieszczano na ramieniu, a następnie wszczepiano ją, nakłuwając skórę około 30 razy.
Dlaczego w swojej opowieści tak daleko cofnęłam się w czasie? Chciałam pokazać, jak starym wynalazkiem w porównaniu z innymi użytecznymi odkryciami są szczepionki. Minitest z wiedzy na ich temat zrobiłam swojemu mężowi. Mimo że jest on wiernym czytelnikiem książek Jürgena Thorwalda o historii medycyny, był zaskoczony, że szczepienia są stosowane już tak długo. Myślę, że nie on jeden. Z rozmów z rodzicami wiem, że wielu z nich postrzega szczepionki jako stosunkowo nowy, a więc w gruncie rzeczy niezbadany wynalazek. Tymczasem ma on już ponad 200 lat. Były także wcześniejsze pojedyncze próby wzmacniania odporności. Za ich pionierkę uchodzi lady Mary Wortley Montagu, żona angielskiego ambasadora w Konstantynopolu. Była 28
Szczepionki.indd 28
2016-01-19 13:57:13
prawdziwą damą, niestety z twarzą trwale oszpeconą bliznami po ospie. Nie wiadomo, czy był to jedyny ślad pozostawiony przez chorobę, w każdym razie lady Mary chciała oszczędzić podobnego doświadczenia swoim dzieciom. Dlatego poddała je zabiegowi, który był dawniej praktykowany na dworze otomańskim. Kazała zebrać ropę z krost człowieka chorującego na łagodną postać ospy prawdziwej i przenieść ją w nacięcia zrobione na skórze syna (w 1718 roku), a potem córki (w 1721). Ponoć przyjaciółki lady Mary były tą wiadomością wstrząśnięte – niebezpodstawnie, gdyż pani ambasadorowa dużo ryzykowała. Zdarzało się, że osoby poddane takiej procedurze zapadały na ciężką postać choroby, a nawet umierały. Dzisiaj wiemy, że były w jakimś sensie uczestnikami loterii: ich los zależał od zjadliwości wirusa zawartego w przeniesionym na skórę materiale. Zauważyli to również ówcześni, dlatego stosowali okrutne praktyki i nierzadko testowali preparaty na więźniach. Skorzystały na tym między innymi dzieci brytyjskiej rodziny królewskiej. Zabieg ich uodpornienia poprzedzono próbą przeprowadzoną na sześciu skazańcach. Historia szczepień jest więc jednocześnie historią ich ofiar. Stosowanie szczepionek na szeroką skalę rozpoczęło się od odkrycia Edwarda Jennera. Prowincjonalny lekarz angielski w 1796 roku ustalił, że zakażenie ludzi łagodnym wirusem ospy krowiej (krowianką) chroni przed zachorowaniem na groźną ospę prawdziwą. Z początku niewielu chciało mu wierzyć. Prestiżowe towarzystwo naukowe Royal Society odrzuciło jego doniesienie, upominając go, by „nie szerzył takich szalonych idei, jeśli nie chce stracić reputacji”. Wystarczyło jednak kilka lat, aby jego odkrycie zostało potwierdzone i środowisko zmieniło zdanie. Tym samym krowa weszła na stałe do historii medycyny. Jenner nazwał bowiem zastosowaną 29
Szczepionki.indd 29
2016-01-19 13:57:14
przez siebie metodę wakcynacją (od łacińskiego słowa vacca – krowa). Stąd angielskie vaccines (szczepionki) i polska wakcynologia (dziedzina zajmująca się szczepieniami). Od tamtej pory naukowcy oraz lekarze nie próżnowali i prowadzili kolejne badania nad udoskonalaniem metod uodparniania. Wiedzieli już, że umyślne zakażanie żywym drobnoustrojem jest dość ryzykowne, szukali więc bezpieczniejszego rozwiązania. „Eureka!” – mógłby krzyknąć Louis Pasteur. Francuski chemik odkrył, że równie dobrze można uzyskać odporność, podając osłabione zarazki, które nie są w stanie wywołać choroby. Wciąż jednak szczepionki powodowały wiele niepożądanych efektów ubocznych. Rozwiązanie tego problemu przyszło wraz z kolejną innowacją, jaką było umieszczenie w preparacie zabitego drobnoustroju. Niedługo później okazało się, że do wzbudzenia odporności można wykorzystać zaledwie jego fragment – samo białko z powierzchni wirusa lub część otoczki bakterii. To tak, jakby użyć jedynie kawałka łupiny orzecha, pod którą znajduje się właściwa treść, a więc pestka – w przypadku zarazków geny. W ten sposób powstało wiele współczesnych szczepionek. Pod koniec XX wieku, kiedy naukowcy opanowali trudną sztukę „grzebania” w DNA, pojawiły się szczepionki rekombinowane. Wytwarza się je, stosując tę samą technologię co przy insulinie, którą kilka razy dziennie na całym świecie wstrzykują sobie dziesiątki milionów cukrzyków. Trzeba wyciąć fragment genomu drobnoustroju i wprowadzić do innych komórek (np. drożdży), które zaczną produkować pożądane białko, czyli drobinę wspomnianej wcześniej łupiny orzecha. W ten oto zawiły sposób otrzymujemy materiał, który mobilizuje układ odpornościowy do treningu.
30
Szczepionki.indd 30
2016-01-19 13:57:14
Naukowcy zajmujący się rozwojem szczepionek od początku zmierzali w kierunku zmniejszenia liczby zawartych w nich antygenów. Powodem były względy bezpieczeństwa. Więcej antygenów oznacza lepszą odporność, ale jednocześnie więcej efektów ubocznych. Dzisiaj sytuacja wygląda pod tym względem zupełnie inaczej. Choć liczba szczepionek jest dużo większa niż dawniej (zob. tabelę poniżej), to w sumie znajduje się w nich mniej antygenów.
JAK ZMIENIAŁY SIĘ SZCZEPIONKI (CHOROBA, ROK I LICZBA ANTYGENÓW) Szczepionka
1960 r.
1980 r.
2000 r.
200
–*
–
błonica
1
1
1
tężec
1
1
1
ok. 3000
ok. 3000**
2–5***
polio
15
15
15
odra
–
10
10
świnka
–
9
9
różyczka
–
5
5
Hib
–
–
2
ospa wietrzna
–
–
69
pneumokoki
–
–
8
3217
3041
123–126
ospa prawdziwa
krztusiec
razem
* Nie istnieje. ** Szczepionka pełnokomórkowa, a więc zawierająca całe osłabione komórki pałeczek krztuśca.
*** Szczepionka bezkomórkowa, zawierająca tylko fragmenty bakterii krztuśca.
31
Szczepionki.indd 31
2016-01-19 13:57:14