Skip to main content

Dzieci Hitlera

Page 1

Gerald Posner

JAK ŻYĆ Z PIĘTNEM OJCA NAZISTY

Przekład Elzbieta Janota

Znak Horyzont Kraków 2019


Tytuł oryginału Hitler’s Children Copyright © Gerald Posner 2017 Zdjęcia na pierwszej stronie okładki Getty Images Projekt okładki Marcin Słociński Opieka redakcyjna Natalia Gawron-Hońca Adiustacja Justyna Kukian Korekta Marta Hamera Joanna Kłos Weryfikacja merytoryczna Justyna Gruca Indeks Justyna Gruca Wybór zdjęć Natalia Gawron-Hońca Łamanie Katarzyna Leja

© Copyright for the translation by Elżbieta Janota Copyright © for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2019 ISBN 978-83-240-5481-7 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2019. Printed in EU


Spis treści

Przedmowa autora do nowego wydania  7

WSTĘP Zburzyć ścianę milczenia  17 TYSIĄC LAT WINY Hans Frank, generalny gubernator Polski, i jego synowie Niklas i Norman  29 SPRAWIEDLIWOŚĆ ZWYCIĘZCÓW Zastępca Hitlera Rudolf Hess i jego jedyny syn Wolf  73 GŁOŚNY DYKTATOR Zastępca ministra zbrojeń Karl Saur i jego najmłodsi synowie Klaus i Karl Junior  115 STARY CZARODZIEJ Prezes Reichsbanku Hjalmar Schacht i jego córka Cordula  149 ŻADNEJ SPRAWIEDLIWOŚCI, SAMI MŚCICIELE Doktor Josef Mengele z Auschwitz i jego jedyny syn Rolf  175 OSTATNI FÜHRER Wielki admirał Karl Dönitz i jego jedyna córka Ursula  209


OPERACJA „WALKIRIA” Pułkownik Claus von Stauffenberg i jego syn Franz Ludwig  245 PRAWDZIWY WYZNAWCA Wczesny członek partii nazistowskiej Ernst Mochar i jego córka Ingeborg  275 MAŁA KSIĘŻNICZKA Dowódca Luftwaffe Hermann Göring i jego jedyne dziecko Edda  291 ZDRADA Skazany zbrodniarz wojenny Max Drexel i jego córka Dagmar  313 PODSUMOWANIE Nazistowskie dziedzictwo   331

Podziękowania  339 Bibliografia  343 Indeks  347 Źródła ilustracji  351


TYSIĄC LAT WINY HANS FRANK, GENERALNY GUBERNATOR POLSKI, I JEGO SYNOWIE NIKLAS I NORMAN


H

ans Frank nie okazywał już zdenerwowania. Były generalny gubernator Polski w czasie procesu norymberskiego wykonywał rozgorączkowane ruchy, ale w noc egzekucji był spokojny. Kiedy strażnicy zjawili się w jego celi, by odprowadzić go na szafot, klęczał, pogrążony w modlitwie. Było kilka minut po pierwszej w nocy, 16 października 1945 roku, kiedy ruszył z dwoma komandosami i księdzem przez więzienne skrzydło i zaciemniony korytarz do hali sportowej. Ręce miał skute za plecami. Gdy wchodził na salę, mocne, jaskrawe światło sprawiło, że zamrugał oczyma, ale jako jedyny ze skazanych zdobył się na uśmiech. Jego spojrzenie natychmiast zatrzymało się na trzech ustawionych w rzędzie czarnych szubienicach. Alfred Rosenberg i Ernst Kaltenbrunner już wisieli, ale jeszcze nie umarli. Frank zerknął w stronę kilku stołów, przy których cisnęli się świadkowie, reporterzy i przedstawiciele alianckich władz. Wziął haust wilgotnego powietrza przesyconego dymem papierosowym i aromatem kawy i pośpiesznie pokonał trzynaście schodków. Żołnierz w randze podpułkownika poprosił go o podanie nazwiska, a potem poprowadził do środkowej szubienicy. Tam czekali oficjalny kat armii Stanów Zjednoczonych i dwaj ochotnicy. Zastąpili kajdanki czarnymi sznurowadłami i spytali Franka, czy chciałby coś powiedzieć. Poszedł za radą udzieloną mu przez księdza i wypowiedział zdania: „Proszę Boga, by zabrał moją duszę. Oby Pan przyjął mnie litościwie. Jestem wdzięczny za to, jak traktowano mnie w więzieniu”. Sierżant John Woods, gruby Teksańczyk z czerwoną twarzą, który w piętnastoletniej karierze powiesił trzystu czterdziestu siedmiu ludzi, postąpił krok naprzód i umieścił pętlę na szyi Franka. W tym samym czasie asystent związał kostki skazańca komandoskim paskiem, a na głowę opuszczono


32

Gerald Posner | dzieci hitlera

mu wielki czarny kaptur. Amerykański pułkownik wykonał dłonią szybki ruch, jakby coś przecinał, i Woods pociągnął za dźwignię. Frank krzyknął przez tkaninę: „Jezu, zlituj się!”, i w tej samej chwili zniknął, jakby go piekło wessało. Hans Frank miał czterdzieści sześć lat, kiedy go stracono. Był gruntownie wykształconym prokuratorem, człowiekiem dobrze wychowanym i odznaczającym się wysoką kulturą osobistą, ale to nie uchroniło go przed popełnieniem zbrodni przeciwko ludzkości. Jego wypowiedzi na temat eksterminacji

Spotkanie rodziny Franków w 1942 roku (jedna z córek nieobecna). Norman siedzi z lewej strony ojca, Niklas stoi z przodu. Jeszcze zanim zrobiono to zdjęcie, Frank zasłużył sobie na przydomek „Rzeźnik Polski”.


Tysiąc lat winy

33

Żydów i wykorzenienia polskiego społeczeństwa zaliczają się do najbrutalniejszych spośród wszystkich zanotowanych w czasie wojny. Jak ktoś tak wysublimowany mógł skończyć na szafocie, fascynowało historyków i gnębiło jego rodzinę. Frank miał pięcioro dzieci. Sigrid, najstarsza z nich, mieszkała w Afryce Południowej i przyjęła nazwisko męża. Brigitte, trzecia z kolei, zmarła w 1981 roku w wieku czterdziestu sześciu lat. Była chora na raka, lecz rodzina podejrzewa, że popełniła samobójstwo. Zawsze powtarzała, że nie będzie żyła dłużej niż ojciec. Michael, starszy od Brigitte, solidaryzował się z ojcem, wierząc, że wiele nazistowskich zbrodni zostało wyolbrzymionych. Z dwoma pozostałymi braćmi długo rozmawiałem o wielu sprawach. Niklas Frank, najmłodszy z całej piątki, urodził się 9 marca 1939 roku. Choć to człowiek towarzyski i ciepły, o ojcu wyrażał się jak najsurowiej. „Nie­ nawidzę go” – mówi. „Nie potrafi pan sobie nawet wyobrazić, jak bardzo go nienawidzę”. W 1987 roku Niklas opublikował książkę o swoim ojcu. Nosiła tytuł Mój ojciec Hans Frank. W Niemczech spotkała się z gwałtowną krytyką z powodu jawnego obrzydzenia, jakie Niklas deklarował wobec ojca. Nazywał go między innymi „słabą, próżną, pozbawioną charakteru, lichą kreaturą”, „tchórzliwą marionetką”, „oślizłym hipokrytą i głupcem” oraz „mordercą”. Niklas zastanawia się, czy ojciec był „ukrywającym swoją orientację homoseksualistą”, a także opisuje Hansa Franka jako „żałosnego lizusa”, „półgłówka” i „durnia”. Te emocjonalne wyznania, w połączeniu z szorstkim stylem Niklasa, narobiły sporo szumu. Autor snuł fantazje o ojcu uprawiającym seks z Hitlerem, streścił podniecające go sny o egzekucji Hansa Franka i żywo odmalował swoich rodziców w piekle. Wyszło na to, że nie cierpi matki tak samo mocno jak ojca, „z tym, że ona nie była równie zniewieściała jak on”. Ze wszystkich dzieci nazistów, z którymi rozmawiałem, jedynie Niklas darzył rodziców pogardą. Jako jedyny też bez wahania odpowiedział „tak” na pytanie, czy wydałby ojca, gdyby ten się ukrywał. Najstarszy syn Hansa Franka, Norman, urodził się 3 czerwca 1928 roku i był ulubieńcem ojca. To cichy i refleksyjny człowiek, fizycznie i emocjonalnie w niczym nieprzypominający towarzyskiego Niklasa. Był niższy od mierzącego sto osiemdziesiąt centymetrów brata. Ten wówczas szczupły


34

Gerald Posner | dzieci hitlera

sześćdziesięciodwulatek [Norman zmarł w 2007 roku – przyp. red.], nieco przygarbiony, cierpiący z powodu wrzodów i związanych z nimi dolegliwości, spędzał większość czasu w zaciemnionym gabinecie w swoim bawarskim domu, bo był bardzo wrażliwy na światło. Norman bardzo kochał swojego ojca. W trakcie wywiadu twierdził, że nadal go kocha, choć poczuł się zdradzony, gdy po zakończeniu wojny dowiedział się, co zrobił. „Wszystko zmieniło się, kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcia z Auschwitz i dotarło do mnie, co się naprawdę wydarzyło” – wspominał. Zdumiewało go, że ojciec był pełen sprzeczności. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, pokazał mi dwa zdjęcia: jedno idylliczne, przedstawiające całą rodzinę, a drugie ukazujące Hansa Franka w Norymberdze eskortowanego przez amerykańskiego komandosa w białym hełmie. Te dwie fotografie dowodzą, z czym zmagał się Norman. Pokazują różnicę pomiędzy kochającym i poważanym rodzicem a zbrodniarzem wojennym. Norman nie mógł przestać o tym myśleć. „Często płacze z powodu ojca” – mówiła jego żona Elizabeth. „On zrujnował mu życie. Uważa, że przez to, co zrobił Hans Frank, nie ma prawa do szczęścia”. „Myślę o nim każdego dnia” – przyznał Norman. „Ale nie mógłbym napisać książki jak Niklas. Cieszę się, że się tak z tym uporał, ale ja myślę o ojcu inaczej”. Ci niepodobni do siebie bracia zmagali się z tym samym dziedzictwem. Ich ojciec Hans Frank, drugi z trojga rodzeństwa, urodził się w katolickiej rodzinie z klasy średniej 23 maja 1900 roku w Karlsruhe. Był synem prawnika, którego pozbawiono uprawnień adwokackich, „słabeusza i kobieciarza”, jak mówił Norman. Niklas dodał, że był to człowiek podstępny. Matka porzuciła rodzinę, by zamieszkać z niemieckim profesorem w Pradze, i jako nastolatek Hans Frank kursował między rodzicami. Z powodu młodego wieku podczas pierwszej wojny światowej był w wojsku tylko rok i nigdy nie znalazł się na linii frontu. W 1919 roku, już jako student monachijskiego uniwersytetu, wstąpił do prawicowej Deutsche Arbeiterpartei (Niemieckiej Partii Robotników), a gdy w 1923 roku przekształciła się ona w partię nazistowską, automatycznie został szturmowcem. Jego dziennik z tamtego okresu dowodzi, że miał obsesję na punkcie niemieckości i postrzegał niemiecką naukę,


Tysiąc lat winy

35

literaturę i muzykę jako lepsze od wszystkich innych. Był zaciekłym nacjonalistą, pompatycznie komentującym upadek zachodniej cywilizacji i konieczność zbudowania silnych Niemiec. W tym czasie Hans Frank poznał też swoją żonę Brigitte, która pracowała jako stenotypistka w parlamencie Bawarii. Była od niego o pięć lat starsza. Pobrali się po ośmiu miesiącach znajomości. Niklas postrzegał matkę jako „podstępną diablicę, która wiedziała, czego chce, i zawsze to dostawała”. Nawet w podróż poślubną zabrała swojego kochanka (Frank nie wiedział o tym związku), syna hamburskiego potentata armatorskiego. Zachowały się ich wspólne fotografie z miesiąca miodowego Franków, które zrobił sam Hans, według Niklasa „pozbawiony charakteru kretyn”. Norman nie podzielał zdania brata na temat ich matki, nie uważał jej za manipulantkę. „Z upływem czasu kocham matkę coraz bardziej” – twierdził. „Rzeczywiście wiedziała, czego chce, ale musiała na to zapracować. Była bardzo silną kobietą, w tym małżeństwie to ona miała bez porównania silniejszą osobowość. Ojciec się jej bał, a ona jego nie”. Frank, który w trakcie wojny stoczył gorzką potyczkę rozwodową, podczas pobytu w Norymberdze napisał o niej w liście zaadresowanym do matki. Wyznał, że ożenił się z Brigitte wyłącznie pod wpływem „erotycznego upojenia” i że od tamtej pory nieustannie tkwił w „mentalnej niewoli”. List wysłano omyłkowo do Brigitte. Niklas pamiętał, że była wściekła i „chciała rozebrać mury Norymbergi, cegła po cegle, żeby się tam dostać”. Ojciec Sixtus O’Connor, katolicki kapelan więzienny, powiedział później Niklasowi: „Nawet w celi dalej obawiał się twojej matki”. Ale w końcówce lat 20. XX wieku problemy małżeńskie jeszcze się nie ujawniły. Franka pochłaniała kariera zawodowa. W 1927 roku, kilkanaście miesięcy po zdaniu egzaminu w niemieckiej adwokaturze, zobaczył w nazistowskiej gazecie ogłoszenie. Poszukiwano prawnika do obrony członków partii. Przyjął sprawę i uzyskał dla oskarżonych łagodne wyroki. Zagwarantowało mu to więcej pracy w charakterze prawnika nazistów, „odrażającego krzykacza”, jak to ujął Niklas. Hans Frank bronił setek nazistów, głównie w sprawach dotyczących pobicia komunistycznych rywali. Raz wezwał Hitlera na świadka. Przyszły Führer był pod wrażeniem retorycznych zdolności prawnika, choć jego zdaniem miał on trochę za wysoki głos. Hitler zatrudnił


Hans Frank na początku lat 30. XX wieku. To wtedy zaczynał piąć się po szczeblach nazistowskiej hierarchii.


Tysiąc lat winy

37

go jako osobistego adwokata i Frank reprezentował nazistowskiego przywódcę podczas ponad stu pięćdziesięciu procesów. Jemu też powierzono zadanie delikatnej natury. Miał obalić szerzone przez przeciwników plotki, jakoby Hitler miał żydowskich przodków. „Mój ojciec do samego końca był głupio dumny z tych prawniczych osiągnięć” – mówił Niklas. Za lojalną służbę nagradzano Franka szybkimi awansami. W 1939 roku był już Reichsleiterem (naczelnikiem) partii nazistowskiej. W ciągu trzech lat po tym, jak Hitler został kanclerzem, Frank otrzymał całe mnóstwo ważnych stanowisk. Został między innymi przewodniczącym Akademii Prawa Niemieckiego (którą założył) oraz Międzynarodowej Izby Prawnej, mianowano go też ministrem sprawiedliwości w Bawarii. W 1925 roku Frank wszedł w związek małżeński, a dwa lata później urodziło się jego pierwsze dziecko, Sigrid. Norman, który przyszedł na świat rok później, sięgał pamięcią do roku 1932, gdy miał cztery lata, a partia nazistów zyskała przewagę w niemieckim parlamencie. „Moje najwcześniejsze wspomnienie dotyczące rodziny jest takie, że miałem tylko matkę” – opowiada. „Ojciec był zawsze zajęty. Później dowiedziałem się, że był to czas wielu politycznych starć. Należeliśmy zdecydowanie do wyższej klasy średniej, nasz dom był bardzo duży, z wielkimi, ładnie urządzonymi pokojami. Zarówno moja siostra, jak i ja mieliśmy nianie, ale nie pamiętam żadnej z nich, tylko matkę”. Norman poszedł do szkoły w Monachium w 1934 roku, w wieku sześciu lat. Ten rok okazał się nadzwyczaj ważny dla jego ojca. W czerwcu Hitler postanowił dokonać czystki wśród przywódców Oddziałów Szturmowych NSDAP (oryg. SA), organizacji zrzeszającej dwa i pół miliona członków. Kazał aresztować Ernsta Röhma, swojego długoletniego przyjaciela i poplecznika, a także setki innych oficjeli. Hitler przyleciał z Bonn do Monachium 30 czerwca, by osobiście nadzorować zatrzymanie Röhma. Wszyscy aresztowani przywódcy zostali zabrani do monachijskiego więzienia Stadelheim podlegającego jurysdykcji Franka. Sześcioletni wówczas Norman zapamiętał ten dzień tak: „W «noc długich noży» [nazwa nadana czystce] siedziałem z ojcem w prowadzonym przez szofera mercedesie, na drodze niedaleko Monachium. Hitler podszedł do auta, wsunął głowę przez okno i coś do niego powiedział”.


38

Gerald Posner | dzieci hitlera

Sprawa osiągnęła punkt krytyczny, kiedy dwa dni później Hitler wysłał do więzienia Stadelheim oddziały SS, żeby przeprowadziły egzekucję niektórych przywódców SA, mimo że nie postawiono im żadnych zarzutów. Przejęty Frank zadzwonił do Hitlera, a następnie do Hessa. Jako minister sprawiedliwości i zarządzający więzieniem zaprotestował przeciwko wykonywaniu takich wyroków bez procesu. Hitler nie chciał go słuchać. ­Podniesionym głosem wyjaśniał, dlaczego więźniowie przebywają w Stadelheim: „nie znalazłem innego odpowiedniego miejsca, w którym mógłbym ich umieścić. Są jedynie twoimi gośćmi. Ja i Rzesza mamy nad nimi pełną władzę, nie Bawaria”. Frank się wycofał i przekazał dziewiętnastu mężczyzn katom z SS. Röhma zamordowano w jego celi następnego dnia. To, co Norman zobaczył w samochodzie dwa dni wcześniej, to był początek morderczej działalności ojca. „To był moment, w którym ojciec się sprzedał” – powiedział. „Moment całkowitej deprawacji, kiedy padł na kolana przed Hitlerem. Od tamtej chwili wszystko kręciło się wokół pieniędzy i władzy, a on nie był już prawnikiem. Wiem, że żałował tej decyzji. Wiem tak, jak tylko syn może to wiedzieć. Mój ojciec cierpiał, ponieważ był za słaby. Nie umiał się sprzeciwić Hitlerowi”. Niklas całkowicie zgadza się w tej sprawie z bratem, ale jest oczywiście surowszy w ocenie. „Kompletnie zignorował prawo, choć – co jest tym bardziej hańbiące – doskonale je znał. Od tamtej pory był jednym z nich, miał krew w gardle, na rękach, w duszy i na sumieniu”. Choć Frank przystał na czystkę w SA, jego początkowe wahanie rozczarowało Hitlera. W styczniu następnego roku Führer mianował go ministrem Rzeszy, ale bez teki. Było to prestiżowe stanowisko, choć praktycznie niezwiązane z rządzeniem. Tym niemniej wymagało przeprowadzki do Berlina. Norman, wówczas siedmioletni, ma wyraźne wspomnienia z kolejnych czterech lat spędzonych w stolicy. „Ojciec wciąż piął się w górę. Wiedziałem, że jest ważny. Musiałem wiedzieć. Mieliśmy trzy duże limuzyny z szoferami, adiutantów i tym podobne udogodnienia. Nawet z rejestracji samochodów wynikało, że ojciec jest kimś szczególnym. Mieliśmy też bardzo dużą willę z wielkim ogrodem, ale obok nas nikt nie mieszkał. Musiałem się bawić z szoferami. Podczas przerw uczyli mnie boksować i palić papierosy. Grałem też


Tysiąc lat winy

39

w tenisa, sam ze sobą, odbijając piłeczkę od ściany. Ojciec był stale w rozjazdach, a matkę pamiętam albo w ciąży, albo podczas pobytów w szpitalu. A nawet gdy przebywała w domu, miała mnóstwo obowiązków jako żona ministra. Jej także nie widywałem zbyt często. Nie miałem żadnych kolegów ze szkoły, bo nasza willa znajdowała się na uboczu i nikt mnie nigdy nie odwiedzał. Trzymałem ze starszą siostrą, ale ona była bardziej towarzyska ode mnie, miała wielu przyjaciół i często wychodziła. W Berlinie było bardzo miło, bardzo spokojnie, ale też czułem się bardzo samotnie”. Norman uciekał w książki. Jego ojciec również był zapalonym czytelnikiem, lubił dzieła historyczne, filozoficzne i beletrystykę. „W tamtym czasie najważniejszymi książkami, jakie przeczytałem, były Przygody Tomka ­Sawyera i Przygody Hucka Finna, wydane w jednym tomie” – wspomina Norman. „Od tej pory byłem stracony dla Trzeciej Rzeszy. Myślami uciekałem do Jima, nad rzekę Missisipi. To było dla mnie zupełnie wyjątkowe doświadczenie, miało na mnie ogromny wpływ. Ten świat tak bardzo różnił się od tego, który znałem. Indianie, po prostu wszystko. Wydawało mi się to dziwne, ale wspaniałe. Przeczytałem tę książkę w wieku dziewięciu lat i wciąż doskonale ją pamiętam. Miałem rozwiniętą wyobraźnię i bardzo wyraźnie widziałem wszystkie sceny. Wolałbym być tam niż w Berlinie”. Norman uważał świat stworzony przez Marka Twaina za cudowny i nie zdawał sobie sprawy, że jego własne dzieciństwo również było dość niezwykłe. Ze względu na swoją pozycję rodzice często przyjmowali ważnych nazistów. Norman poznał Goebbelsa w Ministerstwie Propagandy i Oświecenia Publicznego, a Göringa podczas monachijskiego karnawału. Himmlera też spotkał w Monachium. Mussolini, bliski przyjaciel ojca, odwiedził ich berliński dom. „Mussolini to jedyny znajomy ojca, którego nie polubiłem. Wszyscy inni byli dla mnie bardzo mili. Göring zawsze robił na mnie wrażenie bardzo błyskotliwego, bardzo inteligentnego. Ale nie znosiłem tych spotkań. Nienawidziłem ich. Zazwyczaj byłem zażenowany, bo rozlewałem gorącą czekoladę albo robiłem coś w tym rodzaju. Nauczono mnie, żebym siedział cicho, zachowywał się poprawnie, prezentował nienaganne maniery, ale zawsze się bałem, że zrobię coś nie tak. Podczas tych wieczorów, gdy zjawiało się sześćdziesięcioro lub więcej gości, musiałem stać razem z rodziną


40

Gerald Posner | dzieci hitlera

w rzędzie i ze wszystkimi się witać. To było okropne. Często chciałem uciec do kuchni i przebywać z obsługą. Byłem bardzo zamkniętą osobą w bardzo otwartym domu”. Po latach Norman ciągle czuł zawstydzenie, gdy przypominał sobie, jak wybrano go, by wręczył Mussoliniemu bukiet kwiatów na dworcu. Setki partyjnych dygnitarzy wyczekiwały Il Duce, a on był przerażony, że popełni jakiś błąd, którym zhańbi zarówno siebie, jak i ojca. „Powiedziałem matce, że wolałbym zjeść zgniłe brzoskwinie niż wręczać kwiatki Mussoliniemu” – wspominał. Pozwoliła mu zrezygnować z tego wątpliwego zaszczytu. W tych krótkich chwilach, gdy widywał rodziców, Norman zdołał wyrobić sobie zdanie na ich temat. Pamiętał, że oboje byli wybuchowi, ale p­ otrafili się kontrolować i rzadko się przy nim kłócili. Uczucia i religia nie zajmowały w domu ważnego miejsca. „Mój ojciec był bardzo inteligentny, bardzo dowcipny, lepiej wykształcony niż matka, ale ona okazała się od niego sprytniejsza w codziennym życiu i znała się na ludziach” – mówił. „Bardzo się od siebie różnili. On był prawnikiem, pianistą, pisarzem, koneserem sztuk pięknych. Każdego dnia grał klasyczne utwory na fortepianie lub organach. Potrafił zagrać wszystko po jednokrotnym wysłuchaniu”. „Ojciec nie bujał w obłokach. Był bardzo praktyczny, pamiętam, że na początku rozprawiał o polityce nawet przy kolacji. Był nierozważny i mówił o rzeczach, których nie powinien zdradzać. Zawsze czułem, że nie jest przekonany o zwycięstwie Niemiec. Sądzę, że od początku miał wątpliwości. Zrobił, co musiał, co do niego należało, ale nie sądzę, by wierzył w ostateczną wygraną”. Norman jest jedynym członkiem rodziny, który odniósł wrażenie, że ojciec od początku miał chwile zawahania. Berlińscy koledzy Hansa Franka twierdzą, że podchodził do swojej pracy gorliwie i był oddanym zwolennikiem narodowego socjalizmu, a Hitlerowi okazywał niewolnicze przywiązanie. W 1936 roku Hans Frank i Norman wzięli udział w ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Ojciec miał tak napięty grafik, że na rozgrywki zabierał ośmiolatka adiutant. „Moim ulubieńcem był Jesse Owens, bo zdobył trzy złote medale. W tamtym czasie nie wiedziałem, że nazistowscy hierarchowie są niechętni czarnoskóremu Owensowi. Nie dotyczyło to zwykłych


Tysiąc lat winy

41

Niemców, wszyscy go lubili. Tylko jego pamiętam z tamtej olimpiady. Zapomniałem nawet, jak wyglądała ceremonia otwarcia, choć podobno była spektakularna”. Norman twierdzi, że w szkole pozycja ojca nie zapewniała mu specjalnego traktowania. „Chłopiec siedzący obok w ławce był Żydem. Wiedziałem o tym, bo ja jako katolik, a on jako Żyd nie mogliśmy chodzić razem na lekcje religii. Urządzaliśmy sobie zatem długie spacery. Lubiliśmy się. W 1938 zniknął. Nie dowiedziałem się wtedy dlaczego. Nikt o nic nie pytał ani nic nie powiedział. Ale nie sądziłem, że to niezwykłe, bo w szkole uczyło się wiele dzieci dyplomatów i ludzi, którzy często przyjeżdżali i wyjeżdżali”. Rok 1938 był także rokiem nocy kryształowej, aktu terroru, podczas którego bandy nazistów zniszczyły tysiące synagog i żydowskich przedsiębiorstw. Norman pamiętał również to listopadowe wydarzenie i reakcję swojego ojca. „Ojciec przyleciał z Monachium, a ja pojechałem z matką autem, żeby go odebrać. Gdy do nas podszedł, matka od razu spytała: «Hans, czy miałeś z tym coś wspólnego?». On odparł szybko: «Nie, przysięgam ci, że nie mam z tym nic wspólnego». Moja matka, jak każdy przyzwoity Niemiec, była tym zszokowana. Ludzie nie akceptowali takiego wandalizmu. Ale ze strony Hitlera było to bardzo sprytne posunięcie, bo w tamtym czasie nikt z nas nie wiedział, że to on za tym stoi. Sądziliśmy, że to Goebbels. Od tamtego momentu to nie była już prawdziwa Trzecia Rzesza. Rozpoczęła się wojna przeciwko licznym środowiskom i pojedynczym ludziom”. Norman i Niklas nie są zgodni co do tego, czy ich rodzice lubili berlińskie życie na świeczniku w otoczeniu nazistów. Norman opierał swoje przypuszczenia na obserwacjach z okresu, kiedy z nimi mieszkał. Niklas czytał zapiski rodziców, wysłuchał licznych świadków i przestudiował setki dokumentów z tamtych czasów. Norman wierzył, że rodzice mieli „obowiązek angażować się w życie publiczne, ale woleliby zachować prywatność. Ojciec chętniej by czytał, niż zabawiał gości. Matka wolałaby, gdyby jej mąż wciąż miał małą kancelarię w małym mieście. Tego właśnie chciała i to by ją uszczęśliwiło. Oczywiście każda kobieta jest dumna, kiedy jej mąż robi taką karierę, ale nie było to jej pragnieniem. Obserwowałem i słyszałem różne rzeczy w naszym domu. Wiem, że mam rację”. Norman twierdzi, że ojciec zmienił się


42

Gerald Posner | dzieci hitlera

dopiero po 1940 roku. „W Polsce gromadzenie władzy i bogactwa stało się dla niego ważne, ale wcześniej było inaczej”. Niklas uważa, że jego rodzicom od zawsze na tym zależało. „Matka kochała władzę, stanowiska, pieniądze i swoją pozycję” – twierdził. „Uwielbiała też to, że może rządzić ojcem, służbą, Żydami w getcie”. Syn potępiał oboje za „dorobienie się na łupach” w czasie, gdy ojciec był generalnym gubernatorem, a ona pierwszą damą podbitej Polski. „Zgromadziła tam cały magazyn futer” – twierdził Niklas. „Kazała się nazywać «Frau Minister». Ale łatwo potrafię sobie wyobrazić, jak w latach 1933–1939 zabiega o kolejne dobra, kupuje suknie, pije herbatkę w Carltonie i jeździ z przyjaciółkami wielkim mercedesem”. Jeśli chodzi o ojca, Niklas nie ma wątpliwości, że umiłowanie prestiżu i władzy kompletnie go zdeprawowało. „Zaprzedał duszę, żeby znów stać się ważny. Przed mianowaniem na generalnego gubernatora był politycznym trupem. Zabiegał o takie stanowisko, kiedy przebywał w Berlinie”. Punkt kulminacyjny kariery Hansa Franka przypadł na 26 września 1939 roku, zaledwie siedem miesięcy po narodzinach Niklasa. Hitler mianował go generalnym gubernatorem okupowanej Polski. Ukląkł wtedy w Berlinie przed żoną na jedno kolano i powiedział: „Brigitte, będziesz królową Polski”. Ona wraz z dziećmi wróciła do domu w południowej Bawarii, znajdującego się nieopodal przepięknego jeziora i górskiego miasteczka Schliersee, a jej mąż udał się na wschód, do Krakowa. Trzydziestodziewięcioletni generalny gubernator ustanowił swoją kwaterę na Wawelu. Zamek, pełen antyków i cennych dzieł sztuki, uważano za miejsce święte. We wcześniejszych wiekach w jego murach odbywały się koronacje polskich królów, były tam ich groby, którymi się z czcią opiekowano. Urządzając się w budynku z widokiem na Kraków, ale też polską prowincję, Frank zaczął wzorować swoje nowe królestwo na państwie nazistowskim. Wkrótce po przybyciu ustanowił swoje zasady: „Polska powinna być traktowana jak kolonia; Polacy Główną siedzibą generalnego gubernatora ustanowiono Wawel. Na górze zdjęcie przedstawiające uroczystości z okazji przeniesienia dowództwa wojskowego GG do Krakowa, na dole gabinet Hansa Franka na Wawelu.


TysiÄ…c lat winy

43


44

Gerald Posner | dzieci hitlera

powinni być niewolnikami wielkiego imperium niemieckiego”1. W czasie niemal sześcioletnich rządów Hans Frank zniszczył doszczętnie państwowość Polski, wykorzystywał jej obywateli i zrujnował ją materialnie. Ogłosił niemiecki językiem urzędowym, przywłaszczył sobie liczne dzieła sztuki uznawane za narodowe skarby i postarał się, by do jego domu w Schliersee wysyłano ogromne ­ilości jedzenia, w tym prawdziwych przysmaków, podczas gdy niemal cała Europa głodowała. Polskich robotników przymusowo wywożono statkami do Niemiec, by zaangażowali się w pracę na rzecz działań zbrojnych. Ogromną część zbiorów naziści też wysłali do siebie, podczas gdy przeciętnemu Polakowi musiało wystarczyć sześćset kalorii dziennie. Frank usiłował zmienić Kościół katolicki w nazistowski organ. Twierdził, że „księża będą głosić, cokolwiek sobie zażyczymy, a z każdym księdzem, który postąpi inaczej, prędko się rozprawimy. Zadaniem księży jest sprawić, by Polacy siedzieli cicho i pozostali głupi i nierozgarnięci”. Aresztowano wówczas tysiące ­polskich księży, a ośmiuset piętnastu zginęło w Dachau. Bezduszny ton Franka trafiał do największych sadystów w SS i policji. Gubernator oświadczył pewnego razu: „Jeżeli o mnie chodzi, po wojnie możecie zrobić z Polaków, Ukraińców i wszystkich, którzy się tu jeszcze kręcą, mielonkę”. Chwalił się berlińskiemu dziennikarzowi: „Gdybym chciał ­w ydrukować plakat o zamiarze rozstrzelania każdej siódemki Polaków, w ­Polsce nie wystarczyłoby drzew na wyprodukowanie papieru”. Szczególnie brutalnie wprowadzał w życie hitlerowską politykę wobec Żydów. Na wiosnę 1940 roku na spotkaniu dowódców oddziałów oznajmił, że „nasi generałowie nie mogą dłużej znosić mieszkania w domach, gdzie jedynymi lokatorami poza nimi są ludzkie szkodniki, czyli Żydzi”. Obiecał oczyścić Kraków z Żydów, zdezynfekować getto i zbudować dla Niemców lokale mieszkalne, w których będzie można oddychać „dobrym, niemieckim powietrzem”. W ciągu kilku następnych lat zawsze pilnował, by wobec Żydów stosowano wszystkie najsurowsze nazistowskie metody. W pierwszą rocznicę przejęcia władzy w Polsce przekonywał swoich oficerów, że ich rodziny w Niemczech nie powinny się o nich niepokoić. 1

G.M. Gilbert, Dziennik norymberski, dz. cyt., s. 88 (przyp. tłum.).


Tysiąc lat winy

45

Warunki bardzo się poprawiły, odkąd tak wiele „wszy i Żydów” zostało zlikwidowanych. To doniosłe oświadczenie padło podczas posiedzenia rządu na Wawelu. W zagrzewającej do walki przemowie Frank mówił: „A co do Żydów, to mówię zupełnie otwarcie, że trzeba z nimi skończyć, w taki czy inny sposób. Jeśli więc chodzi o Żydów, będę się od tej pory kierował jedną tylko wytyczną: założeniem, że muszą zniknąć […]. Musimy unicestwiać Żydów, gdziekolwiek ich znajdziemy i gdzie jest to możliwe […]. Nie możemy zastrzelić trzech i pół miliona Żydów, nie możemy ich otruć, ale możemy poczynić konieczne kroki, które w ten czy inny sposób doprowadzą do ich całkowitej eksterminacji”. Do grudnia 1942 roku osiemdziesiąt pięć procent polskich Żydów zostało przetransportowanych do obozów koncentracyjnych, z których większość podlegała pod jurysdykcję Franka. Niklasowi najtrudniej żyje się właśnie z tymi wypowiedziami ojca. „Nie sądzę nawet, żeby był antysemitą” – mówi Niklas. „Tego po nim oczekiwano, więc natychmiast się nim stał. W tym czasie był oportunistą, człowiekiem bardzo słabym. Chciał grać wielkiego twardziela przed Hitlerem i resztą. Trudno mi czytać te oświadczenia, bo czuję wtedy złość i gorzki wstyd, a jednak wciąż do nich wracam. To niewiarygodne, że osoba, która kochała Chopina, Beethovena, była przyjacielem Richarda Straussa, miała łzy w oczach przy czytaniu bożonarodzeniowych opowieści, mogła wypowiedzieć te słowa. Dla mnie te stwierdzenia są równie złe jak morderstwa popełnione przez SS”. Norman nie może się pozbyć wrażenia, że te przemowy musiał wygłosić ktoś inny. „Nigdy nie mówił tak przy rodzinie. Nie wychowywałem się w atmosferze antysemityzmu, nie chcieli tego ani rodzice, ani nikt inny. W domu nie rozmawialiśmy o Żydach, ale w oficjalnych mediach bardzo dużo się o tym mówiło. W młodym wieku człowiek nie interesuje się takimi rzeczami. Te antysemickie uprzedzenia i wyidealizowana wizja eksterminacji Żydów, o której ojciec niejednokrotnie opowiadał, ale zawsze tylko przed dużą publiką, nie pochodziły z jego wnętrza. Były raczej wynikiem jego zaangażowania w oficjalną politykę, dzięki temu mógł być postrzegany jako narodowy socjalista. Nienawiść do Żydów stała się substytutem programu politycznego”.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Dzieci Hitlera by SIW Znak - Issuu