Skip to main content

Dzieci wygnane. Tułacze losy małych Polaków w czasie II wojny światowej

Page 1

W serii Pr awdziwe Historie dotychczas ukazały się:

Dzieci dyktatorów Jean-Christophe Brisard, Claude Quétel Najpiękniejsze. Kobiety z obrazów Małgorzata Czyńska Kobiety dyktatorów Diane Ducret Kobiety dyktatorów 2 Diane Ducret Kobiety mafii Diane Ducret Ostatnie dni dyktatorów Diane Ducret Dziewczyny ocalałe Anna Herbich Dziewczyny Sprawiedliwe Anna Herbich Dziewczyny z Powstania Anna Herbich Dziewczyny z Solidarności Anna Herbich Dziewczyny z Syberii Anna Herbich Dziewczyny z Wołynia Anna Herbich Damy polskiego imperium Kamil Janicki Damy przeklęte Kamil Janicki Damy ze skazą Kamil Janicki Damy złotego wieku Kamil Janicki Niepokorne damy Kamil Janicki Pierwsze damy II Rzeczypospolitej Kamil Janicki Upadłe damy II Rzeczypospolitej Kamil Janicki Żelazne damy Kamil Janicki Powstańcy Magda Łucyan Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię Marek Łuszczyna Niegrzeczne księżniczki Rodriguez McRobbie Dziewczyny wojenne Łukasz Modelski Dzieci rewolucji przemysłowej Katarzyna Nowak Dzieci Hitlera Gerald Posner Żona wyklęta Anna Śnieżko W przygotowaniu:

Dziewczyny na skrzydłach Anna Rudnicka-Litwinek


Monika Odrobińska

TUŁACZE LOSY MAŁYCH POLAKÓW W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ

Znak Horyzont Kraków 2020


Projekt okładki Marcin Słociński Fotografia na pierwszej stronie okładki The New York Public Library Fotografia na czwartej stronie okładki Archiwum Moniki Odrobińskiej Opieka redakcyjna Krzysztof Chaba Wybór ilustracji Monika Odrobińska Krzysztof Chaba Adiustacja Ilona Turowska Korekta Grażyna Rompel Marta Hamera Łamanie Edycja Copyright © by Monika Odrobińska © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2020 ISBN 978-83-240-7877-6 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2020. Printed in EU


Spis treści

Wstęp  7 1. OD GŁODU DO GŁODU – Rafała Wróblewska   13 2. WOJENNE ELDORADO – Mirosław Popławski  31 3. MATKA SIEROT – Aleksandra Kulak-Wawryka  83 4. INŻYNIER Z POSIOŁKA – Mieczysław Pogodziński  141 5. BYŁAM OŚMIOLETNIM TATĄ – Maria Gordziejko  187 6. INDIE TYSIĄCA I JEDNEJ NOCY – Roman Gutowski  231 7. WSZYSTKIE DZIECI ANDERSA  285   SMOCZKI GENERAŁA – Helena Kurzak  287   SŁONECZNY CHŁOPAK – Andrzej Rutkowski  313 8. ODROCZONA SYBERIA  331   W WALONKACH, ALE U SIEBIE – Alfreda Styczyńska  333   Z KAROLEM MAYEM W TAJDZE – Andrzej Styczyński  347 Bibliografia  363 Źródła ilustracji  365


RAFAŁA OD GŁODU DO GŁODU


Rafała Wróblewska z siostrzenicą w Kołybajowce


B

ez rąk to ja się już niczego nie bałam. Osiem razy jeździłam do Moskwy o kościół dla Kamieńca Podolskiego walczyć. Waliłam im tymi rękami po biurku, że inwalida wojenna, to mi się od państwa należy. I wywalczyłam. I kościół, i katedrę. F1 WAKAT Czy z rękami, czy bez, przed Bogiem stanąć to mi żadna różnica. Na początku trudno było, ale przywykłam. Najpierw z mamą, a potem, jak umarła, to sama gospodarstwo prowadziłam. I w kościele porządki robiłam. Ale nie mnie najgorsze spotkało – ja bez rąk, ale żywa, a inne umierały. I milicję tymi rękami straszyłam – jak przyjechali, jak ja im ręki pokazała, zaraz odjeżdżali. Ale jak wszystkich bili, kiedy my kościoła bronili, to i mnie się dostało. *

Na początku to był głód1. Jeden strach. Wody gorącej napić się i w okno patrzeć, czy mama wraca z pracy, może suchara przyniesie. Chodziła po ludziach, podłogi myła, bieliznę bieliła, farbowała, to przeżyliśmy – oprócz brata Adolfa i siostry Cezary, co zmarli od 1

Wielki Głód (ukr. Hołodomor) – sztucznie wywołana przez ZSRR klęska głodu w latach 1932–1933. Była odpowiedzią władz na odmowę ludności co do kolektywizacji ziem. Dotknęła głównie teren dzisiejszej wschodniej i centralnej Ukrainy, do której należy także Kamieniec Podolski i okolice. Wielki Głód pochłonął 4–10 milionów ofiar. Wszystkie przypisy pochodzą od autorki.


16

monika odrobińska | dzieci wygnane

Siostra Rafały Wróblewskiej Longina (Lonia), ok. 1939 roku

choroby i głodu. I nas wtedy piątka mamie została: Michał i Lonia – chociaż oni najstarsi, to na swoje już poszli; Stanisław, Józefa i ja, najmłodsza. Dziewięć lat miałam2. I mama nas wszystkich wykarmić musiała, a zabierali wszystko, do ostatniego kłosa. F2 Ojca na Sybir w trzydziestym wysłali. Joachim mu było. On bogaty gospodarz był – w czasie wojny mikołajewskiej trzech jego braci Rafała Wróblewska urodziła się 6 listopada 1923 roku, zmarła 24 listopada 2019 roku. Rozmowa, której udzieliła do tej książki, była jej przedostatnią.

2


Rafała. OD GŁODU DO GŁODU

17

Ojciec pani Rafały – Joachim, Kamieniec Podolski, początek XX w.

zginęło, to całą ojcowiznę dostał. Ale nie pomarnował – w polu robił, i gospodarstwo miał, i buty klecił, to je potem na targ woził. Wóz miał po stryjach, co to takie wozy robili. Pola miał sześć hektarów, to mu kołchoz wszystko zabrał. Nie chciał oddać, to go na Sybir posłali, a nas na głód skazali. Mama jeszcze rok ziemię potrzymała, a potem zabrali wszystko, to poszła do tego kołchozu. Na tej Syberii tata umarł. F3 I chleb nam zabierali. Po trzech, czterech z bronią z miasta przyjeżdżali i szukali w mieszkaniach. Wymiatali wszystko, do ziarenka,


18

monika odrobińska | dzieci wygnane

i do miasta wywozili. Jak kto co zakopał, to miał. Maszynka – taka mięsna – u nas była. Ziarno tam mieliliśmy. Więzienie za to było. Albo rozstrzelanie, to po kryjomu trzeba było. Rawscy tacy byli – matka, syn i córka – u nich w garnuszku ziarna znaleźli, trzy lata więzienia dostali. Syn i córka pomarły. Z więzienia to już ludzie nie wracały. Baliśmy się. I tamtych, i tego głodu. To była żywa śmierć, w oczach ją było ludziom widać. Ludzie takie słabe były, że na drogę wychodziły ratunku szukać, siadały, przewracały się i tak umierały. Z głodu puchły. W każdej chacie padało dwoje, troje. A najwięcej to dzieci umierali. Jak oni płakali: „Mama, daj”. A co ta mama da? Jak kawałek chleba znalazła i dziecku do buzi wkładała, to z ręką gryźli. A żeby rodzinę wykarmić, to i trupy jedli, i jedno drugie zabijało i jadło. Kłoski zbierałam, jak nikt nie widział. Jak kury u sąsiadki z głodu padli, a Wielkanoc szła, to sąsiadka biadała: „Jajek na święta nie będzie”. Zmarłych w lesie chowali, jamy kopali. Oni tam do dzisiaj. Czasem krzyż ktoś postawił. Za ogrodem kanał płynął, cały trupami zawalony. Na nich z czasem drzewa porosły, ale owoców z nich nie zrywaliśmy. Raz jak nazbieraliśmy wiśni, to pierogi z tymi wiśniami trupem pachnieli. Po głodzie, jak już było co jeść, to po kieszeniach kromki chleba chowaliśmy. Co było, to było, i niech nie wraca, a Bogu dziękować, że przeżyliśmy. * We wsi to same Polaki były. Po głodzie pół wsi zostało, i te pół do Kazachstanu zesłali. Bo to wtedy wszystkich Polaków wyganiali3. 3

Operacja polska NKWD trwała w latach 1937–1938, ale represje wobec Polaków trwały przez całe lata trzydzieste XX wieku. Rodzina Rafały Wróblewskiej w ramach tych represji została zesłana do Kazachstanu we wrześniu 1936 roku.


Rafała. OD GŁODU DO GŁODU

19

Rafała Wróblewska jeszcze przed zsyłką na Sybir

Naszej wsi Janczyki było. Ale to przed wojną, bo potem inaczej. I do tych Janczyków w trzydziestym szóstym przychodzą i mówią: –    Sobirajsia. –   A co zabierać? – pyta mama. –   Sobirajsia, w Kazachstan was wygruzajem. Paszporty nasze, metryki i inne dokumenty zabrali. Co mieliśmy, to mama zapakowała. U kogo krowa była, to mleko można było kupić, ale jedną szklankę, a nas troje było, mama czwarta. Do Kamieńca nas powieźli i w wagony zapakowali. Towarowe takie, z małym okienkiem. Nary takie po bokach tego wagonu, kto miał


20

monika odrobińska | dzieci wygnane

kołdrę, poduszkę, to tak jechał, a kto nie, to na gołej desce. Jedni tu, drugie tam, z dziećmi małymi, starcy, różne ludzie. Drzwi pozamykali, stali z milicji dookoła, żeby nikt nie uciekł, tym okienkiem nie wyskoczył. A na wagonie napisali: „dobrowolcy”. F4 A to zima już, mróz, choć dopiero na Matki Boskiej Narodzenia 4 szło . Osiemnaście dni wieźli. Ludzie z głodu umierały. Najpierw tośmy chleb ze smalcem jedli i wodą popijali, potem to już tylko chleb, a na sam koniec nic już do jedzenia nie było. Mama już nie płakała nawet. Piosenki do Matki Bożej ludzie śpiewali, a jak wyjeżdżali, to tak krzyczeli, że trudno ścierpieć: że już domu więcej nie zobaczymy. W drodze tak dużo poumierali, że mało nas zostało. Na stacji w śnieg nas wyrzucili. Zimno, mróz. Dzieci płaczą. Podjechały Kozaki, na sanie wsadziły i zapędziły 100 kilometrów w głuchy step. Dwadzieścia osób, nie więcej, w wiosce Woronicz mieszkało. Powiat akmoliński. Miejscowi i Polacy, co ich kiedyś też jak zbójców zesłali. W chatach mieszkaliśmy – nas z trzema innymi wdowami zakwaterowali; ich sześć było, nas cztery, ciasnota. A to ziemianki, bez dachu były, po prostu ziemia nasypana. I tam ludzie i zwierzęta, i co kto miał. Na ziemi spaliśmy. „Jak mam być w więzieniu, to i tutaj też więzienie dla mnie” – mówi mama. 180 rubli za to zapłaciliśmy, za jedną izbę, co to jakiś szofer zbudował i rok w niej wytrzymał. Ale naokoło ludzie dobre, pomagały nam, choć same biedne. Słomę paliliśmy, a zimą lód łamaliśmy i topiliśmy do picia. Bo to stepy, to co tam? A do lasu nie dawali podejść. U mamy chustki, sukienki byli – wszystko na jedzenie zamieniła. Jak to straszno głodnemu być. Gorącej wody tylko dali. Jeden strach. Na Staszku 4

Święto Narodzenia Najświętszej Marii Panny przypada 8 września, rodzinę Rafały Wróblewskiej wywieziono 6 września.


Ciocia Adela (siostra mamy) z mężem Michałem i córkami Lusią i Marceliną na zsyłce w Kazachstanie


22

monika odrobińska | dzieci wygnane

nowa koszula, mama z niego ściągnęła, to na miseczkę ziarna było. I tak ani my się nie najedli, ani koszuli nie było. „Umrzemy, jak inni tu pomarli” – myśleliśmy. F5 Zimą to takie burany5 byli, że świata nie widać. Jak kura wyleci, to już nie wróci. A śniegu na cztery, pięć metrów waliło. Twardy był, tunele w nim robiliśmy – schody i tunele. Na wiosnę 1937 ludzie zaczęli uciekać. Z nami był brat mamy z córką. Chcieli wziąć naszego Staszka i uciec. Mama mówi: –   Poduszki sprzedam, to wyjedziemy wszyscy. A Józka na to: –   Chociaż mnie poduszki zostaw. –   Dziecko, z głodu umieramy – odpowiada mama. Na wyjazd nie uzbieraliśmy i tak zostaliśmy. Ludzie pracowali w głodzie, chłodzie. Umierali. Kto wie, gdzie jego dzieci, gdzie jego rodzice? Pomarli gdzieś na drodze, wilki ciało roznieśli. Ja pojechała do Kazachstanu dzieckiem, za mała na pracę byłam, ale: „Kto nie rabotajet, tot nie kuszajet”, to i do roboty trza było iść. Przy traktorze mnie postawili, filtry czyściłam. Raz jak ręce ubrudziłam smarem, to wodą obmyłam, a tam mróz. Ty wiesz, co to mały mróz? To – 35, – 40 stopni. Duży to – 50, – 60. I ten mróz mi pod skórę zaszedł. Ręki zamarzli, odmrozili się. Skóra gniła, kości odpadali. Wojna była, ratunku znikąd, nie było czym posmarować. I te żywe ręce nie lekarz, nie pielęgniarka, tylko siostra mi odcinała. Ale nie padłam. Umierać dzisiaj czy jutro, wszystko jedno. Czy z rękami czy bez, przed Bogiem stanąć to mi żadna różnica. Ale nie mnie najgorsze spotkało – ja bez rąk, ale żywa, a inne umierały. Lenę, przyjaciółkę, mama miała. Za chlebem poszła, umarła. Dwoje dzieci zostawiła. Inna troje. I te dzieci też umierali, bo kto ich wykarmi? Połowa nas z Janczyków została. Jeden strach. 5

Burze śnieżne.


Rafała. OD GŁODU DO GŁODU

23

* W czterdziestym pierwszym brat do Wojska Polskiego poszedł, do Berlinga. Trzy razy był raniony, ale wrócił. „Kto służył w wojsku, gdzie chce, może jechać. A kto nie służył, tu zostanie” – mówili nam. Tyle z tej wojaczki Staszka, że do domu mogliśmy wrócić. Ale w 1948 roku to już nie Janczyki byli, tylko Kołybajowka. Chaty te same, co zostawiliśmy, ale już nie Polaki w nich mieszkały, tylko Ukraińcy. Szyby powybijane, poniszczone wszystko. –    Dwanaście lat was nie było, to nie wasze teraz – usłyszeliśmy od tych, co w naszej chacie byli. A naczelnik do mnie: –   Na jednym miejscu w Kazachstanie mieszkaliście?  –  Tak – mówię. –   To chyba dobrze było. Nasza izba w Kazachstanie już ciekła, waliła się. Pośrodku słup zrobiliśmy, a i tak się zawaliła. Tak zostawiliśmy. Jakaś Niemka z dzieckiem została tam wysłana, chłopczyk ze dwa lata miał. –   Idź do naszej chałupy – mówimy – ona pusta, my do siebie wracamy. Bo Niemców też do Kazachstanu wysyłali. Ta bez męża była – umarł. Po reformie wszystkie pieniądze przepadli. Z kozą żyliśmy w tej Kołybajowce, to mleko było. Do cioci chodziliśmy, bo kukurydzy miała, to my przeżyli. Ciocia też na cudzym żyła, bo jej chata zawaliła się. Do Stalina pisałyśmy z mamą, że brat i siostra na wojnie pomarli, drugie brat i siostra żyć nie mają z czego, a ja bez rąk i z matką starą, gdzie głowę skłonić mamy? Trzy lata czekaliśmy i za 13 tysięcy rubli chatę my odkupili. Te 13 tysięcy to za zsyłkę do Kazachstanu dostaliśmy.


24

monika odrobińska | dzieci wygnane

Potem braty, siostry zmarli, w 1974 roku matka też, to ja sama została. Bez tych rąk. Łopatę pod pachę ja brała i tymi rękami kopała, sadziła, pieliła. Kartofli dużych strugać sobie ja nie mogła, to sąsiady pomagały. A co, z głodu miałam umierać? F6 * Polskiego w domu ja się nauczyła, rodzice po polsku mówili. Jeszcze w Janczykach przed wojną Michał i Lonia to do szkoły chodziły, ja za mała była. W Woroniczu w Kazachstanie szkoła w chacie była, taka stara nauczycielka uczyła. Mówili, że córka popa, na dziesięć lat zasądzona. Uczyłam się mówić i czytać po rosyjsku, więcej nic. Po ukraińsku do dziś czytać nie mogę przywyknąć. I po polsku do mnie trzeba mówić. Bo my tam wszędzie po polsku do siebie mówili. Polską mową się modlili. Gdyby nie polska mowa, polska modlitwa, co one nas trzymali, to my by nie przetrwali. Książeczki po ojcu zostali, mama jeszcze jedną dostała, to my jeszcze przed Wielkim Głodem śpiewali litanie, godzinki, pasje w post, krzyżową drogę. Kolędy lubiliśmy. Mało nas było, ale to do jednej chaty się zbieraliśmy, to do drugiej, bo kościółki już wszystkie pozamykane, w magazyny przerobione albo zburzone. I w Woroniczu, i w Kołybajowce to samo. Po chatach chodziliśmy i się modliliśmy, żeby dzieci wiedzieli, jaka polska mowa i wiara. Dlatego wszystko się trzymało. –   Co wy robicie? – pytały enkawudzisty. –   Za zmarłych modlimy się, za tych, co ich pogrzebali. To już nawet naczelnik nic nie mówił. Ja uczyła katechezy, modlitwy pisaliśmy, na ukraiński tłumaczyli, żeby dzieci rozumieli. I kościół chcieliśmy mieć swój, żeby w nim po polsku było. Pięć kilometrów jest z Kołybajowki do Kamieńca Podolskiego, a tam kościół kiedyś stał. W siedemdziesiątym ósmym do Moskwy pojechałam. Po wojnie Rafała Wróblewska sama uprawiała ogródek i dbała o gospodarstwo


Rafała. OD GŁODU DO GŁODU

25


Katedra św. Piotra i Pawła w Kamieńcu Podolskim, którą dla katolików odzyskiwała m.in. Rafała Wróblewska


Rafała. OD GŁODU DO GŁODU

27

–   Jedź ty – mówią mi sąsiedzi – bo ty inwalida wojenna, od państwa ci się należy. Tobie nie odmówią. I tak osiem razy do tej Moskwy jeździłam. Bez rąk to ja się już niczego nie bała. Waliłam im tymi rękami po biurku, i kościół wywalczyłam. Chcieliśmy go wyremontować. Ziemię kopaliśmy, kamienie nosiliśmy – od starego do małego. Kiedy skończyliśmy, ksiądz poświęcił. Teraz tam piękne sanktuarium6. F7 Katedry7 też zrazu oddać nie chcieli. Jak przed wojną w kościele służbę odprawialiśmy, to oni drzwi zamknęli i otworzyli dopiero, jak tam muzeum zrobili8. Jak z Kazachstanu wróciłam, to tam dla wiernych miejsca nie było. Ale walczyliśmy i wywalczyliśmy. W dziewięćdziesiątym katedrę nam oddali. Bo to głód był, pani, głód wiary. A ja bez rąk, ale i do Krakowa pojechałam, bo grób św. Stanisława chciałam zobaczyć, co to tylko o nim czytałam. I u papieża byłam9, i w Ziemi Świętej, jak tam ciepło. I dzięki Ci, Panie Boże, za to10. Rafała Wróblewska Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kamieńcu Podolskim, prowadzone przez chrystusowców, otwarto w 2016 roku. Mieści się w budynku, który remontowała – wraz z innymi wiernymi – Rafała Wróblewska, co uwieczniają zdjęcia na tablicy w kościele. 7 Katedra Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kamieńcu Podolskim. 8 W 1936 roku władze urządziły w katedrze muzeum, od 1946 do 1990 – muzeum ateizmu. 9 Rafała Wróblewska była na audiencji u papieża Benedykta XVI. 10 W 2017 roku Rafała Wróblewska w Kołybajowce z rąk prezydenckiego ministra Adama Kwiatkowskiego otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, „za wybitne zasługi w krzewieniu polskości i za działalność na rzecz zachowania polskiego dziedzictwa na Ukrainie”. W marcu 2019 roku uległa wypadkowi, przez osiem miesięcy przebywała w domu starości w Smotryczu k. Kamieńca Podolskiego. Tam zmarła w święto Chrystusa Króla, o którego królowanie walczyła w Kamieńcu Podolskim. 6


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook