Goscinny
Sempé
Mikołajek Psze pani, on ściąga
kolekcja psot
i w ybryków
Wybór opowiadań z tomów: Histoires inédites du Petit Nicolas, 2004 i Histoires inédites du Petit Nicolas – Volume 2, 2006 (wyd. polskie Nowe przygody Mikołajka i Nowe przygody Mikołajka. Kolejna porcja) Mikołajek, postaci, przygody i charakterystyczne elementy świata Mikołajka są dziełem René Goscinny’ego i Jean-Jacques’a Sempégo. ©2004 IMAV éditions / Goscinny – Sempé Prawo rejestracji i korzystania z marek związanych ze światem Mikołajka zastrzeżone dla IMAV éditions. Le Petit Nicolas® jest znakiem zarejestrowanym. Wszelkie prawa do reprodukowania lub imitowania marki i wszelkich logotypów są zastrzeżone. www.petitnicolas.com Projekt okładki Maria Gromek Opieka redakcyjna Magdalena Kilian-Antoine Adiustacja Barbara Poźniak Korekta Barbara Gąsiorowska Barbara Poźniak Katarzyna Onderka Kamila Zimnicka-Warchoł Małgorzata Kłosowicz Łamanie Dawid Kwoka Copyright © for the translation by Barbara Grzegorzewska Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o. 2021 ISBN 978-83-240-7505-8
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2021 Druk i oprawa: OZGraf
Goscinny
Sempé
Mikołajek Psze pani, on ściąga
Przełożyła Barbara Grzegorzewska
Kraków 2021
Bum!
W CZWARTEK MUSIAŁEM PRZYJŚĆ DO SZKOŁY z powodu petardy. Siedzieliśmy spokojnie na lekcji i słuchaliśmy pani, która nam tłumaczyła, że Sekwana tworzy mnóstwo meandrów. I właśnie w chwili, kiedy pani odwróciła się do nas tyłem, żeby pokazać Sekwanę na mapie – bum! – wybuchła petarda. A potem otworzyły się drzwi i do klasy wszedł dyrektor. – Co się stało? – zapytał. – Któryś z uczniów odpalił petardę – odpowiedziała pani. – No tak – powiedział dyrektor. – A więc niech winny się przyzna, bo inaczej w czwartek cała klasa przyjdzie za karę do szkoły! 9
Psze pani, on ściąga
Dyrektor skrzyżował ręce na piersi i czekał, ale nikt się nie odezwał. A potem wstał z miejsca Rufus. – Psze pana – powiedział. – Słucham cię, mały – odpowiedział dyrektor. – To Gotfryd, psze pana – powiedział Rufus. – Co ty, chory? – zapytał Gotfryd. – Nie myślisz chyba, że będę odsiadywał karę, bo zachciało ci się bawić petardami! – krzyknął Rufus. No i się pobili. Zrobił się straszny hałas, bo wszyscy zaczęliśmy rozmawiać, a dyrektor walił pięścią w biurko naszej pani, krzycząc: „Cisza!”. – Skoro nikt – powiedział dyrektor – nie chce się przyznać, w czwartek cała klasa przyjdzie mi do szkoły! 10
Bum!
Dyrektor wyszedł, a Ananiasz, który jest pupilkiem naszej pani, zaczął się tarzać po ziemi, płacząc i krzycząc, że to niesprawiedliwe, że on ani myśli odbywać karę, że poskarży się swoim rodzicom i zmieni szkołę. Najlepsze, że nigdy się nie dowiedzieliśmy, kto podłożył petardę. W czwartek po południu, kiedy przyszliśmy do szkoły, nie było nam do śmiechu – szczególnie Ananiaszowi, który przedtem nigdy nie był karany. Płakał i miał czkawkę. Na dziedzińcu czekał na nas Rosół. Rosół to nasz opiekun. Nazywamy go tak, bo wciąż mówi: „Spójrzcie mi w oczy”, a na rosole są oka. Starsze chłopaki na to wpadły. – Parami, raz-dwa, raz-dwa! – powiedział Rosół. I poszliśmy za nim. Usiedliśmy w klasie i Rosół powiedział: 11
Bum!
– Spójrzcie mi wszyscy w oczy! Przez was zmuszony jestem tutaj dzisiaj siedzieć. Uprzedzam, że nie zniosę najmniejszego nieposłuszeństwa! Zrozumiano? Nic nie powiedzieliśmy, bo czuliśmy, że nie pora na żarty. Rosół mówił dalej: – Napiszecie mi trzysta razy: „Niedopuszczalne jest odpalać petardy na lekcji, a później nie przyznawać się do winy”. A potem wszyscy wstaliśmy, bo do klasy wszedł dyrektor. – Jak tam? – zapytał dyrektor. – Jak się mają nasi amatorzy materiałów wybuchowych? – W porządku, Panie Dyrektorze – odpowiedział Rosół. – Dałem im do napisania po trzysta linijek, tak jak pan postanowił. 13
Psze pani, on ściąga
– Doskonale – powiedział dyrektor. – Nikt stąd nie wyjdzie, dopóki nie napisze wszystkich linijek. To będzie dla nich nauczka. Dyrektor mrugnął do Rosoła i wyszedł. Rosół ciężko westchnął i wyjrzał przez okno. Świeciło niesamowite słońce. Ananiasz znowu zaczął płakać. Rosół się rozgniewał i powiedział Ananiaszowi, żeby skończył z tymi numerami, bo pożałuje. Wtedy Ananiasz zaczął się tarzać po ziemi, powiedział, że nikt go nie kocha, a potem twarz mu zsiniała i Rosół musiał wybiec z klasy z Ananiaszem pod pachą. Rosół dość długo nie wracał, więc Euzebiusz oznajmił: – Pójdę zobaczyć, co się dzieje. I wyszedł razem z Joachimem. 14
Bum!
Rosół wrócił z Ananiaszem. Ananiasz wyglądał na uspokojonego, od czasu do czasu pociągał nosem, ale bez słowa zaczął pisać linijki. A potem przyszli Euzebiusz i Joachim. – O, jest pan – powiedział Euzebiusz do Rosoła. – Wszędzie pana szukaliśmy. Rosół zrobił się cały czerwony. – Dosyć mam waszych błazeństw – krzyknął. – Słyszeliście, co powiedział Pan Dyrektor, więc piszcie szybko te linijki, bo inaczej zostaniemy tutaj na noc! – A co będzie z kolacją? – spytał Alcest, ten gruby kolega, który bardzo lubi jeść. – Moja mama nie pozwala mi wracać późno wieczorem – wyjaśniłem. 15
Psze pani, on ściąga
– Myślę, że gdybyśmy mieli mniej linijek, tobyśmy wcześniej skończyli – powiedział Joachim. – Albo gdyby słowa nie były takie długie – dodał Kleofas – bo ja nie umiem napisać „niedopuszczalne”. – Ja to piszę przez u zwykłe – powiedział Euzebiusz. I Rufus się roześmiał. Rozmawialiśmy wszyscy w najlepsze, kiedy Rosół zaczął walić pięścią w stół. – Zamiast marnować czas – krzyknął – lepiej pospieszcie się i skończcie pisać te linijki! Rosół był bardzo zniecierpliwiony, chodził po klasie, od czasu do czasu stawał przy oknie i ciężko wzdychał. – Psze pana! – powiedział Maksencjusz. – Cisza! – wrzasnął Rosół. – Żebym was więcej nie słyszał! Ani słowa! Sza! 16
Bum!
W klasie słychać już było tylko skrzypienie stalówek na papierze, westchnienia Rosoła i pociąganie nosem Ananiasza. Ananiasz pierwszy skończył pisać linijki i zaniósł je Rosołowi. Rosół bardzo się ucieszył. Poklepał po głowie Ananiasza i powiedział, że powinniśmy brać przykład z kolegi. Po kolei skończyliśmy pisać i daliśmy nasze linijki Rosołowi. Brakowało tylko Maksencjusza, który nie pisał. – Czekamy na ciebie, mój chłopcze! – krzyknął Rosół. – Czemu nie piszesz? – Skończył mi się atrament, psze pana – powiedział Maksencjusz. Rosół wytrzeszczył oczy. – Dlaczego mi nie powiedziałeś? – zapytał. 17
Psze pani, on ściąga
– Próbowałem, psze pana, ale kazał mi pan być cicho – odpowiedział Maksencjusz. Rosół przejechał sobie ręką po twarzy i powiedział, żeby dać Maksencjuszowi atrament. Maksencjusz zaczął starannie pisać. Jest bardzo dobry w kaligrafii. – Ile linijek napisałeś? – zapytał Rosół. – Dwadzieścia trzy, zaczynam dwudziestą czwartą – odpowiedział Maksencjusz. Rosół przez chwilę się wahał, a potem wziął od Maksencjusza kartkę, usiadł przy swoim stole, wyciągnął pióro i zaczął bardzo szybko pisać, a myśmy się przyglądali. Kiedy Rosół skończył, był bardzo zadowolony. – Ananiaszu – powiedział – idź powiedzieć Panu Dyrektorowi, że pańszczyzna została odrobiona. Dyrektor wszedł i Rosół dał mu kartki. 18
Bum!
– Świetnie – powiedział dyrektor. – Myślę, że to będzie dla was nauczką. Możecie wracać do domu. I właśnie w tym momencie – bum! – wybuchła w klasie petarda i za karę wszyscy mamy przyjść do szkoły w następny czwartek.
Kiedy w domu wydało się, że wypadłem najgorzej na klasówce z matematyki, zrobiła się straszna afera! Jakby to była moja wina, że Kleofas jest chory i nie było go na klasówce! No bo co w końcu, kurczę blade, ktoś musi być najgorszy, kiedy go nie ma!
wielka kolekcja najlepszych przygód Mikołajka wywoła uśmiech na twarzy czytelnika w każdym wieku.
bo psoty i wybryki wspoMina się najdłużej! przeczytaj o najśmieszniejszych szkolnych wygłupach Mikołajka i jego kumpli.
cena 34,99 zł