Skip to main content

Magiczne Drzewo. Cień smoka

Page 1

CIEŃ SMOK A


CIEŃ SMOK A

ilust r acj e

andrzej maleszk a

KR AKÓW 2020


Projekt okładki i ilustracje Andrzej Maleszka Copyright © by Andrzej Maleszka, 2014 Fotografia na 4. stronie okładki Archiwum autora Opieka redakcyjna Maria Makuch Adiustacja Anna Szulczyńska Korekta Katarzyna Mach, Anna Szulczyńska, Dorota Zańko Projekt typograficzny PARASTUDIO Łamanie Irena Jagocha Na okładce i w ilustracjach wykorzystano fotografie bohaterów autorstwa Macieja Mańkowskiego i Moniki Lisieckiej oraz elementy zdjęć autorstwa: © Andrzej Maleszka © Paweł Mazur © Vitalij Geraskin/dreamstime © Citalliance/dreamstime © defun/istock © aquafun/123rf Wykonanie modelu robota 3D Piotr Budzowski ISBN 978-83-240-5239-4 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie II, Kraków 2020 Printed in EU


W

dwutysięcznym roku nad doliną Warty przeszła straszliwa burza. Trwała bez przerwy przez trzy dni i trzy noce. Przerażone zwierzęta kryły się w najgłębszych norach. Małe dzieci chowały głowy pod poduszki, by nie słyszeć nieustającego huku grzmotów. W wielu domach zgasło światło, a dachy porwała wichura. Trzeciego dnia piorun uderzył w olbrzymi stary dąb rosnący na wzgórzu. Drzewo pękło i runęło na ziemię. Zadrżały domy w całej dolinie, a burza natychmiast ustała. Nie był to zwyczajny dąb. Było to Magiczne Drzewo. Miało w sobie ogromną, cudowną moc, lecz wtedy nikt o tym nie wiedział. Ludzie zawieźli je do tartaku i pocięli na deski. Z drewna zrobiono setki różnych przedmiotów, a w każdym przedmiocie została cząstka magicznej mocy. W zwyczajnych rzeczach ukryła się siła, jakiej nie znał dotąd świat. Wysłano je do sklepów i od tego dnia na całym świecie zaczęły się niesamowite zdarzenia.


CIEŃ SMOKA


S

mok wynurzył się z morza. Woda się kłębiła. Huczały wielkie bębny. Na plaży ludzie krzyczeli i uciekali. Tylko dziewczynka z rudymi włosami stała nieruchomo, patrząc bez strachu na olbrzyma. Smok machnął potężnym ogonem. Fale uniosły się pod niebo. Bębny zagrały głośniej i straszliwy stwór ruszył na brzeg. Maszerował w rytm muzyki, a ogromne łapy uderzały w ziemię jak tarany. Plaża drżała. Runęło drewniane molo i wieże ratowników. Smok wyszedł z morza, woda ściekała z ogromnego cielska. Na plaży było pusto. Wszyscy uciekli, tylko samotne dziecko wciąż tam stało. Bębny zagrały szybciej. Smok ruszył… – Wyłączcie to! – krzyknęła Gabi. – Czemu? – zdziwił się Blubek. – To superteledysk! Dragon Shade. – Nie mogę się skupić w takim hałasie. Poza tym nienawidzę tej piosenki! Idę do domu! – Gabi, zaczekaj! – zawołał Kuki. – Już to wyłączamy. Wcisnął stop na tablecie. Smok zniknął z ekranu, bębny przestały łomotać. 9


10


– Dobra, Gabi – zaśmiał się Blubek. – Nie będę tego puszczać, jak mi powiesz, co to znaczy Dragon Shade. – Cień smoka – mruknęła Gabi. – Jakbyś się uczył, tobyś wiedział. Spojrzała rozłoszczona na Blubka i Kukiego. – Wiecie co? Wy obaj oblejecie test. Na sto procent! Jutro Gabi, Kuki i Blubek mieli zdawać w szkole testy końcowe. Uczyli się razem od tygodnia. To znaczy uczyła się głównie Gabi, bo Kuki i Blubek zajmowali się ciekawszymi rzeczami. Na przykład puszczali teledyski i słuchali muzyki. – Obaj oblejecie test – powtórzyła ponuro Gabi. – Wręcz przeciwnie – zaśmiał się Blubek. – Zdamy na szóstkę. – Ciekawe, jakim cudem, jeśli się kompletnie nie uczycie? – Gabi… My mamy plan – powiedział Kuki. – Jaki plan? – Blubek, powiedz jej. 11


– No… Chcemy użyć magii i zwiększyć swoją wiedzę – powiedział Blubek. – To znaczy, chcemy się zmienić w geniuszów. Na kilka godzin. – Jak? – Zrobimy czar. Kuki rzuci kostką i rozkaże, żeby nasze mózgi stały się supermądre. – Co!? – krzyknęła Gabi. – Wyście chyba zwariowali! – Dlaczego? – To jest niebezpieczne! Jak wypadnie jedynka, to się zmienicie w totalnych głupków. Kuki miał kostkę obdarzoną magiczną mocą. Gdy wypadała szóstka, spełniało się życzenie. Ale gdy wypadła jedynka, działo się coś dokładnie odwrotnego. – Nie pozwolę wam tego zrobić! – zawołała Gabi. – Mózgi wam wyparują albo zmienią się w hamburgery! Nie chcę mieć przyjaciół bez mózgu! – Gabi, to się na pewno uda – powiedział Kuki. – Nie zgadzam się! Jak coś pójdzie nie tak, nic was nie uratuje. Nic! Gabi była naprawdę zdenerwowana. 12


– Zrozum… – jęknął Blubek. – Jak zawalimy test, będziemy mieć poprawkę. Całe lato będziemy siedzieć w domu i zakuwać. A mieliśmy lecieć dra-kulą na ekstrawakacje. Takie chyba były plany, nie? – Mogliście się uczyć! – Ale… – Nie zgadzam się, żebyście sobie… grzebali w mózgach. Nie pozwolę wam tego zrobić! Nigdy! Gabi skoczyła, złapała pudełko leżące na stole. I wybiegła z pokoju. – Oddawaj kostkę! – krzyknął Kuki. Gabi nie odpowiedziała. Trzasnęły wejściowe drzwi. Kuki chciał rzucić się w pogoń, Blubek go zatrzymał. – Czekaj… – Ale Gabi zabrała kostkę! – Niezupełnie. Blubek sięgnął do kieszeni bluzy. Ostrożnie wyciągnął mały przedmiot. Błysnęło szkarłatne 13


światło. Na dłoni Blubka leżała czerwona kostka do gry. – Wiedziałem, że Gabi będzie kombinować – zaśmiał się Blubek. – Więc na wszelki wypadek wyjąłem ją z pudełka. Kuki chwycił kostkę. Poczuł, że jest ciepła, prawie gorąca. – To co? – mruknął Blubek. – Realizujemy nasz plan? – Teraz? – spytał niepewnie Kuki. – Lepiej jutro… Zrobimy czar minutę przed testem. Tak będzie bezpieczniej. – Dobra… – powiedział Kuki. – To może teraz trochę się pouczymy? – Po co? – zaśmiał się Blubek. – Jutro i tak będziemy geniuszami! Teraz możemy się wyluzować. Wcisnął play w tablecie. Znów zabrzmiał Dragon Shade, ulubiony numer Blubka. Zahuczały bębny i na ekranie pojawił się cień wielkiego smoka.

14


Następnego dnia dokładnie o ósmej rano woźna otworzyła drzwi szkoły. Do wnętrza wlał się tłum uczniów z klas piątych i szóstych. Wchodzili bez zwykłych krzyków i śmiechów. Wszyscy byli zdenerwowani czekającym ich testem. Blubek i Kuki weszli do szkoły ostatni. Blubek szepnął: – Kuki, chodź do stołówki. – Po co? – Tam jest pusto… Nikt nie będzie przeszkadzać w wykonaniu akcji. Kuki spojrzał niepewnie na przyjaciela. – Blubek… – Co? – A może Gabi ma rację? Bo to faktycznie jest niebezpieczne… – Boisz się? – Nie… Ale jak wypadnie jedynka, będą megakłopoty. 15


– Nie panikuj. Ostatnio raczej masz szczęście. – Blubek pociągnął Kukiego za rękę. – Chodź… Pobiegli w stronę stołówki. Musieli się przepychać między uczniami w odświętnych strojach. Jedni nerwowo powtarzali wiadomości. Inni wchodzili już do auli, gdzie za kwadrans miał się zacząć test. Atmosfera była napięta. Kuki i Blubek przebili się przez tłum i otworzyli oszklone drzwi stołówki. – Okej! Nie ma nikogo! – szepnął Blubek. Wtedy usłyszeli dziwny skrzeczący głos: – Kraje Europy, powtórz! Głos dochodził zza filara. Zajrzeli ostrożnie. Za filarem siedział Nikodem, z powodu bladości zwany Trupkiem. W dłoni miał coś błyszczącego. Kiedy podeszli bliżej, zobaczyli, że trzyma metalowego skorpiona. To był minirobot Korto. Kiedyś należał do armii klona, ale potem przeszedł na ich stronę. Gdy pokonali klona, podarowali skorpiona Nikodemowi. Robot gadał piskliwie: – Powtórz jeszcze raz! Kraje Europy! 16


Nikodem zaczął szybko recytować: – Czechy, Grecja, Hiszpania, Portu… – Trupek, co ty robisz!? – zawołał Kuki. Chłopak się odwrócił. Patrzył niepewnie. – Ja…? Powtarzam geografię. Korto mnie przepytuje. On ma dużą bazę danych w komputerze. A wy jesteście dobrze przygotowani do testu? – Raczej nie – mruknął Blubek. – I właśnie chcemy się przygotować. – Jak? – Mamy swoje sposoby. Ale to niebezpieczne, więc lepiej stąd idź. Kiedy Trupek usłyszał o niebezpieczeństwie, od razu wstał i pobiegł do drzwi, podejrzliwie się oglądając. Robot w jego dłoni skrzeczał: – Nie róbcie nic głupiego. Nic głupiego! Stuknęły drzwi. Trupek wyszedł. Przyjaciele usiedli przy stoliku. Kuki wyjął kostkę. – Zaczynaj akcję – powiedział Blubek. – Dobra. Ale jakie życzenie mam powiedzieć? 17


– No, żebyśmy przez dwie godziny byli supermądrzy. – A jak wypadnie jedynka? – spytał niepewnie Kuki. – Staniemy się supergłupi. Mózgi nam się skurczą albo wyparują. – To rzucisz kostką jeszcze raz i zmądrzejemy – powiedział Blubek. – A jeśli tak zgłupieję, że nie będę mógł rzucać? A poza tym… – Co? – Czar działa na to, co widać. A naszych mózgów nie widać… Przecież nie przetniemy sobie głów. – Fakt… Zamilkli, wpatrując się niepewnie w czerwoną kostkę. Dobrze wiedzieli, jakie kłopoty potrafi wywołać, gdy wypadnie jedynka. Kiedyś zamiast jedzenia wyczarowali Zjadacza. Drapieżną lodówkę, która omal ich nie pożarła. Nagle Blubek zawołał: – Już wiem! Poproś o płyn mądrości! Rozumiesz? Mądrość w płynie! Jak wypadnie szóstka, to go wypijemy i zmądrzejemy. 18


– Jak wypadnie jedynka, wyjdzie płyn głupoty. – To go nie wypijemy. I będziesz rzucać dalej, do skutku. – Okej. To dobry pomysł. – Tylko się pospiesz. – Blubek spojrzał nerwowo na zegarek. – Test się zaczyna za pięć minut! Kuki uniósł dłoń z kostką i powiedział uroczyście: – Chcemy dostać płyn, od którego człowiek robi się supermądry. I rzucił kostką. Potoczyła się jakoś dziwnie. Kręciła się raz w jedną, raz w drugą stronę. Podskakiwała jak zwariowana. W końcu kostka się zatrzymała na krawędzi stołu. Chwiała się niepewnie. Nagle spadła z głośnym trzaskiem. Rzucili się na podłogę. – Jedynka! – jęknął Blubek. – Wypadła jedynka! – Wiedziałem – westchnął Kuki. – Jak nie ma Gabi, zawsze mam pecha… TRACH! Otworzyło się okno. Rozległ się świst i do stołówki wleciał… czajnik! Był błyszczący i wielki. Leciał jak rakieta bojowa. 19


20


Padli plackiem na podłogę. Czajnik, przeraźliwie gwiżdżąc, przemknął nad nimi. Pofrunął do otwartych drzwi szkolnej kuchni. Kuki i Blubek popędzili za nim. Czajnik wylądował na kuchence. Pogwizdywał dziwną melodyjkę. W jego wnętrzu coś bulgotało… Podeszli ostrożnie. Blubek chciał unieść pokrywkę czajnika, ale Kuki chwycił go za rękę. – Nie dotykaj! To jest niebezpieczne! – Czemu? – Nie rozumiesz? To płyn głupoty! Kto wypije kroplę, zgłupieje na wieki. Chcesz być skończonym kretynem? – Fakt. Trzeba to wylać… – Zwariowałeś!? – zawołał Kuki. – Nie można tego wylać! – Czemu? – Bo popłynie do rzeki. Zatrujemy wodę głupotą. Dostanie się do wodociągu i wszyscy ludzie zgłupieją. Całe miasto! To jest najgorsza trucizna świata, rozumiesz? Blubek patrzył niepewnie na czajnik. 21


– To co zrobić z tym świństwem? – Na razie trzeba to ukryć. Potem… TRACH! Stuknęły drzwi do kuchni. – Kuki, Blubek! Odwrócili się. Za nimi stała nauczycielka, pani Szulc. – Czy wyście oszaleli!? – krzyknęła. – Wszyscy na was czekają. Nie możemy przez was zacząć testu… Natychmiast do sali! – Ale… – Żadne ale. Idziemy! Już… Nauczycielka złapała Kukiego i Blubka za ręce, jakby byli przedszkolakami, i pociągnęła do drzwi. Naczynie z najgorszą trucizną świata zostało w kuchni.

W auli stoliki były ustawione w czterech rzędach. Po prawej stronie siedzieli uczniowie z klas szóstych, a po lewej ci z piątych. Na scenie były fotele dla nauczycieli i transparent: ŻYCZYMY MĄDRYCH ODPOWIEDZI. 22


Obok wisiał wielki gong. To była tradycja ich szkoły, że na początek egzaminu uderzano w gong. Dyrektor trzymał już mosiężny młotek i patrzył srogim wzrokiem na spóźnialskich, Kukiego i Blubka. Pani Szulc zaprowadziła ich do ostatnich wolnych stolików. Inni uczniowie zerkali na nich niechętnie. Z powodu ich spóźnienia nie mogli zacząć testu. Gabi siedziała przed Kukim. Zerknęła na niego podejrzliwie. – Co wy kombinujecie? Kuki nie zdążył odpowiedzieć, bo dyrektor szkoły zawołał: – Zaczynamy test! Macie dwie godziny. Czas, start! Uderzył w gong. Zabrzmiało długie ponure BUUUUMMM! Potem rozległ się dźwięk dartego papieru. Uczniowie otwierali koperty i wyjmowali kartki z testem. Kuki omal nie przedarł swojej koperty na pół. Był bardzo zdenerwowany. Zaczął czytać 23


pierwsze zadanie: „Dioda przewodzi prąd w jednym kierunku. Odpowiedz, czy to zjawisko jest związane z…”. Litery skakały Kukiemu przed oczami. Nie mógł się skupić. Wciąż myślał o straszliwym płynie głupoty. Co będzie, jak ktoś niechcący go wypije? Jedyna nadzieja, że stołówka jest dziś nieczynna…

Dzyń, dzyń. Kubki dzwoniły na tacy jak dziwny instrument. Kucharka pchała metalowy wózek z naczyniami. Miała zły humor, bo dyrektor kazał jej przygotować sto herbat dla uczestników testu. – Co za głupota! – mruczała kucharka. – Sto herbat! Jakby smarkacze nie mogli przynieść z domu termosów. Ale w tym roku zabroniono przynoszenia napojów, bo uczniowie przemycali ściągi w naczyniach. Kucharka musiała przygotować dla wszystkich herbatę. 24


Pchnęła drzwi kuchni i wtoczyła wózek. Zobaczyła czajnik stojący na kuchence. – A to co takiego? Podeszła bliżej. W czajniku bulgotało, a pokrywka podskakiwała. – Ktoś już ugotował wodę na herbatę…? – mruknęła zdziwiona.

25


Powieść z bestsellerowego cyklu Magiczne Drzewo Nieostrożny czar wywołuje z głębin morza smoka wraz z armią olbrzy­ mich stworów. Bohaterowie muszą stoczyć z nimi walkę, by smok nie rzucił na świat swego cienia. Pokonać go można tylko dzięki figurce z Magicznego Drzewa. Figurka zmienia się w istotę obdarzoną niezwy­ kłą mocą. Ale ma ona też niebezpieczne cechy... Kuki, Gabi i Blubek wyruszają do podwodnego świata na najtrudniejszą ze swych wypraw. Opowieści Magicznego Drzewa są podstawą znanego na świecie cyklu filmowego, nagrodzonego Emmy – telewizyjnym Oscarem – za wyobraźnię, mądrość i humor. Andrzej Maleszka, reżyser filmowy, autor powieści i scenariuszy. Jest zdobywcą wielu nagród na międzynarodowych festiwalach. Jego filmy i powieści są pełne fantastycznych przygód. A jedno­ cześnie opowiadają o ważnych sprawach.

Każdą powieść można czytać niezależnie, nie znając innych części.

Cena 39,99 zł


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Magiczne Drzewo. Cień smoka by SIW Znak - Issuu