Nada Loffredi
Sztuka kochania po włosku Jak czerpać przyjemność z seksu
Tłumaczenie Anna Osmólska-Mętrak Natalia Mętrak-Ruda
Wydawnictwo Znak Kraków 2022
Tytuł oryginału Le dimensioni non contano. Dizionario pop dei luoghi comuni sul sesso per lui e per lei Copyright © 2020 by Giunti Editore S.p.A., Firenze-Milano www.giunti.it Realizzazione editoriale a cura di: Salvatore Vitellino e Marilena Giammarrusti Projekt okładki i stron tytułowych Joanna Ambroz www.joannaambroz.pl Fotografia na skrzydełku archiwum prywatne autorki Redakcja merytoryczna dr Agata Loewe-Kurilla Redaktorka prowadząca Sylwia Ciuła Opieka redakcyjna Katarzyna Mach Adiustacja Bogusława Wójcikowska Korekta Barbara Gąsiorowska Łamanie Dariusz Ziach Copyright © for the translation by Anna Osmólska-Mętrak & Natalia Mętrak-Ruda Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2022 ISBN 978-83-240-6385-7 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2022. Printed in EU
SPIS TREŚCI
Niestereotypowy wstęp
7
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, czyli LĘK PRZED ZBLIŻENIEM 13 B jak BACIO, czyli POCAŁUNEK 43 C jak COITO, czyli WSPÓŁŻYCIE 63 D jak DESIDERIO, czyli POŻĄDANIE 89 E jak EIACULAZIONE, czyli EJAKULACJA 115 F jak FRIGIDITÀ, czyli OZIĘBŁOŚĆ 137 G jak GENDER, czyli PŁEĆ SPOŁECZNO-KULTUROWA
163
H jak HANDICAP, czyli NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ 193 I jak IMPOTENZA, czyli IMPOTENCJA 211 L jak LIBIDO, czyli POPĘD SEKSUALNY 239 M jak MASTURBAZIONE, czyli MASTURBACJA 261 N jak NINFOMANIA, czyli NIMFOMANIA
289
O jak ORGASMO, czyli ORGAZM
313
P jak PERVERSIONI, czyli PERWERSJE
341
Q Jak QUATTRINI E SESSO, czyli PIENIĄDZE I SEKS
369
R jak ROMANTICISMO, czyli ROMANTYZM
391
S jak SESSO, SOCIAL E SCOPAMICI, czyli SEKS, MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE I FRIENDS WITH BENEFITS
417
5
SPIS TREŚCI
T jak TRADIMENTO, czyli ZDRADA
439
U jak UOMO VERO, czyli PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA
459
V jak VERGINITÀ, czyli DZIEWICTWO
481
Z jak ZONE EROGENE, czyli STREFY EROGENNE
501
Bibliografia 519 Nietypowe podziękowania 523
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
Zawsze próbowałam trzymać się z dala od stereotypów, szczególnie tych dotyczących seksualności. Stereotypy upraszczają, banalizują i rozleniwiają mózg. A czasem wręcz usprawiedliwiają zachowania nieprzystające do życia w związku. Jednak stereotypy, podobnie jak vox populi, jeśli się rodzą, mają zawsze rację bytu, a te odnoszące się do seksualności mają ją w dwójnasób: po pierwsze, uwypuklają często występujące wśród ludzi zachowania; po drugie, w nieuchronny sposób włączają nas w błędne koło, seksualność bowiem sięga korzeni kultury, poprzez którą się wyraża, a która pozostaje pod wpływem wszystkich samoafirmujących się i potwierdzających stereotypów, z rzadka poddawanych procesom krytycznym. Należy również zauważyć, że mimo zastosowania mniej lub bardziej naukowych metod stereotypy znajdują też oparcie w statystykach. Niemniej jednak słynne pojęcie średniej statystycznej, zgodnie z którym jeśli jedna osoba zjada całego kurczaka, a druga nie je go wcale, to 7
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
każda z nich zjadła po połowie, nie oddaje sprawiedliwości ani temu, kto zjadł dwa kurczaki, ani temu, kto nie zjadł nawet ćwiartki. Innymi słowy, opisywanie ludzkich zachowań, w tym seksualnych, przy użyciu terminologii statystycznej oznacza brak możliwości szczegółowego wyjaśnienia licznych indywidualnych różnic w naszym funkcjonowaniu. Pamiętam dobrze jeden z pierwszych tekstów z psychologii osobowości czytanych na studiach, zatytułowany właśnie Trattato di psicologia della personalità e delle differenze individuali (Traktat o psychologii osobowości i o indywidualnych różnicach), autorstwa Alda Carotenuta*. Już na wstępie zaciekawiły mnie powody, które skłoniły autora do uwypuklenia w tytule, czyniąc go przez to zbyt długim, owych „indywidualnych różnic”. Tekst ten niezwykle mnie zafascynował, przede wszystkim z uwagi na podstawowe założenie, zgodnie z którym mogłoby istnieć tak wiele różnych osobowości, jak wielu jest ludzi zamieszkujących naszą planetę, a zatem tyleż samo sposobów myślenia i przeżywania świata. Lecz również dlatego, że pozwolił mi zrozumieć, iż indywidualne różnice dotyczą integralności człowieka, niemożliwości podzielenia go na kategorie i podkategorie, jeśli nie chce się utracić wyjątkowości każdej osoby. Dlatego też w mojej pracy klinicznej szukam bardziej różnic niż podobieństw między jednostkami, przede * Aldo Carotenuto (1933–2005) – włoski psychoanalityk, pisarz i wykładowca akademicki, jeden z najważniejszych przedstawicieli jungowskiej szkoły psychoanalizy. (Wszystkie przypisy – jeśli nie zaznaczono inaczej – pochodzą od tłumaczek). 8
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
wszystkim w sferze seksualnej, choćby miały ten sam problem lub należały do tej samej typologii osobowościowej. Poczyniwszy ten wstęp do wstępu, czuję się w obowiązku odpowiedzieć czytelniczkom i czytelnikom na następujące pytania: Czemu ma zatem dziś służyć słownik stereotypów? I jaką powinien mieć formę? Pierwsza kwestia jest prosta: Czy w epoce Tindera, YouPorn, viagry i różnych odcieni szarości mamy jakieś jaśniejsze pojęcie o seksie w porównaniu z naszymi rodzicami czy dziadkami? Niestety, rosnąca złożoność społeczeństwa, zanikanie wzorców i punktów odniesienia dla osób w wieku dorastania, nadmiar informacji czynią nas niepewnymi i bardziej wrażliwymi. Kobiety stały się bardziej niezależne i asertywne, ale nie wiedzą, czy pragną „księcia z bajki”, czy „prawdziwego mężczyzny”. A tymczasem związki się rozpadają z powodu braku komunikacji, błędnego rozumienia własnej roli, co jest wynikiem funkcjonowania stereotypów na temat dziewictwa, orgaz mu, perwersji, zdrady czy strachu przed utratą partnera. Dlatego też, również opierając się na moich doświadczeniach klinicznych, wykorzystanych w tej książce w formie przywołanych przykładów, uznałam, że przyda się sprofilowany słownik, który odpowiedziałby na owe niewyartykułowane pytania – powstałe na bazie stereotypów – jakie wciąż jeszcze dręczą młodych, pary w średnim lub starszym wieku, singli, osoby niepełnosprawne, osoby o najróżniejszych orientacjach seksualnych, a także romantyków i erotomanów. Jaką zatem powinien mieć formę? Wybrałam podróż po wyobrażonym świecie popkultury i kina naszych czasów właśnie dlatego, że żaden środek 9
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
artystycznego wyrazu nie odzwierciedla i nie opisuje zbiorowych odczuć lepiej niż kino, które się nimi żywi i które samo z kolei tworzy różne klisze i stereotypy dotyczące stosunków między kobietami i mężczyznami. Uzgodniłam też z wydawcą możliwość omówienia tych samych tematów, ale w dwóch oddzielnych częściach: z punktu widzenia jej i jego, wykorzystując jako wprowadzenie do każdej z tych części analizę jakiegoś znanego filmu zwracającego uwagę na wiele aspektów, nad którymi warto się zastanowić. Dwadzieścia jeden wielkich tematów – tyle, ile liter włosk iego alfabetu – odmienianych w rodzaju żeńskim i męskim, wyodrębnionych zostało przeze mnie w kluczu jak najbardziej uniwersalnych stereotypów. Stereotypów, które zostają rozłożone na czynniki pierwsze, poddane dyskusji, a czasem potwierdzone dzięki przywołaniu rzeczywistych przypadków (z którymi można się utożsamić) oraz naukowej argumentacji, pomagającej zrozumieć fizyczną, psychiczną i kulturową naturę ewentualnego problemu. Ufam, że czytelniczki i czytelnicy, podobnie jak ja, będą zafascynowani tą podróżą w głąb kultury przynależności, bliskiej i dalekiej. Chciałabym, żeby na koniec czytelnicy zrozumieli, że mężczyźni i kobiety pod względem ściśle fizycznym i rozumianym seksualnie aż tak bardzo się nie różnią. Różnice płci, które uznajemy i które wydają się nam ogromne, są zasadniczo różnicami kulturowymi. Kultura przynależności formuje jednostkę, żywi ją i warunkuje, czasem bardzo mocno w opiniach i wyborach, również tych seksualnych. To wtedy właśnie rodzą się stereotypy. 10
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
Gdy prześledzicie stereotypy, odkryjecie, że niektóre z nich są nowe – jak te z portali społecznościowych czy dotyczące pornografii w wydaniu kobiecym – inne zaś stare i nieśmiertelne – jak te dotyczące orgazmu i oziębłości, ejakulacji i masturbacji. Wszystkie jednak są osadzone na naszej sferze seksualnej i uczuciowej i często nie pozwalają realizować się w niej w sposób harmonijny oraz satysfakcjonujący. A dzieje się tak, gdyż stereotypy – co musimy przyznać – są powszechne, dlatego że częste odwoływanie się do nich uwiarygodnia je, a przynajmniej czyni bezkrytycznie akceptowanymi, zamieniając je nierzadko we wstęp do rozważań, które w końcu je potwierdzają i podnoszą do rangi „fundamentów powszechnego myślenia”. W gruncie rzeczy stereotypy, na równi z przesądami, oszczędzają wysiłku krytycznego myślenia i stwarzają złudne poczucie oszczędności czasu. Tymczasem zapewniam was, że zabawne i stymulujące jest przejście odwrotnej drogi, to znaczy poszukanie korzeni stereotypów, zrozumienie, w jaki sposób kultura ukształtowała te męskie i żeńskie schematy, i sprawdzenie, czy są one przydatne w naszym poszukiwaniu prawdy (przynajmniej tej części, którą będziemy w stanie odkryć) i szczęścia (też tej części, którą dane nam było osiągnąć). Aby przejść tę drogę, poza odwołaniami do filmu i popkultury, będę też celowo używać zwykłego języka, to znaczy terminów odrzuconych przez świat akademicki, na które moi koledzy po fachu będą kręcić nosem, ale którymi ludzie wciąż powszechnie się posługują. Przepraszam czytelniczki i czytelników mojego bloga na D.Repubblica.it, a także moje pacjentki i moich pacjentów, że nie mogłam ich zacytować w końcowej bibliografii 11
NIESTEREOTYPOWY WSTĘP
książki, mimo że to właśnie oni są najważniejszymi autorami mojej pracy. Jednak wymagają tego oczywiste przepisy dotyczące prywatności. Pragnę ponadto podziękować mojemu niezwykle cennemu konsultantowi wydawniczemu Salvatoremu Vitellinowi, bez którego zachęty nigdy nie zaczęłabym pisać tej książki, a bez jego pamięci filmowej nie potrafiłabym zrekonstruować odniesień do cytowanych obrazów. Być może właśnie dzięki jego celnym cytatom filmowym odkryjemy w końcu – jak Bridget Jones – iż to nieprawda, że grzeczni chłopcy nie umieją całować ani że kobiety muszą koniecznie zakochiwać się od pierwszego wejrzenia.
A jak
ANSIA DA PRESTAZIONE,
czyli LĘK PRZED ZBLIŻENIEM
13
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE,
dla niego – Mhm! – Masz benzynę? – Mhm! – Oddech, jaki masz oddech? – Jest okej, wziąłem miętówki. – Dobra, jesteś prawie gotowy. Teraz idź odetkać rurkę i do dzieła! – Co? – pyta niepewnie absztyfikant. – Idź odetkać rurkę. – Co to znaczy: idź odetkać rurkę? Przyjaciel podchodzi bliżej. – Trzeba pomasować szyję kurczaka przed ważną randką… no nie? Chłopak jest zakłopotany. – Powiedz, że dusisz węgorza przed ważną randką. No powiedz… Chłopak rozkłada ręce. – O mój Boże, ten nie chłoszcze węża przed ważną randką! – wybucha przyjaciel. – Czyś ty oszalał?! To tak, jakbyś chodził po mieście z nabitą bronią! No jasne, właśnie dlatego jesteś niespokojny! Większość kinomanów rozpoznała zapewne w tym dialogu scenę z przezabawnej komedii Sposób na blondynkę z 1998 roku. Film zamieszkał w wyobraźni całego pokolenia z powodu pikantnych tekstów i szalonego komizmu. Następna scena – w której bardzo zdenerwowany Ben Stiller „rozładowuje swój pistolet”, 14
czyli lęk przed zbliżeniem
ale nie znajduje galaretowatego i białawego „naboju”, który zwisa mu z ucha, a Cameron Diaz bierze go za żel do włosów – jest jedną z najlepszych w całym filmie. Lecz dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że obraz ten doprowadza do przesady jeden z najbardziej uniwersalnych w męskim kręgu stereotypów: poprzedzający zbliżenie strach przed nim. Wiadomo, że niektórzy mężczyźni obawiają się porażki przed spotkaniem seksualnym, ale niepokój, jak zobaczymy, jest odczuwany przed stosunkiem seksualnym, podczas niego, a także po nim. Podobnie jak lampka kontrolna w samochodzie ostrzega nas, że brakuje oleju, także niepokój ostrzega, że czegoś brakuje: ale czego? Ogólnie rzecz ujmując, lęk przed zbliżeniem może być uznany za nieświadomą strategię unikania, którą jednostka uruchamia, by nie musieć konfrontować się z dużo poważniejszymi niepokojami. W tym rozdziale zobaczymy, jakie one są i w jaki sposób się z nimi mierzyć. CZY „ROZŁADOWANIE PISTOLETU” POMAGA
Rada, jaka została udzielona Benowi Stillerowi przed spotkaniem z Mary, wiele mówi na temat forteli stosowanych przez mężczyzn, gdy mają w planach miłosne spotkanie i obawiają się, że mogą nie stanąć na wysokości zadania. W mojej praktyce klinicznej słyszałam o wielu „chybionych rozwiązaniach” tego problemu, które prowadzą do kolejnych trudności. Są mężczyźni, którzy przez kilka dni przed planowanym spotkaniem praktykują przymusową abstynencję, 15
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, sądząc niesłusznie, że jeśli nie „wyładują” podniecenia, to się skumuluje i pojawi we właściwym momencie. Są też tacy, którzy przestają wręcz pragnąć czegoś, co nigdy nie nadchodzi, sprowadzając problem na poziom obniż enia libido. W tym momencie sytuacja staje się poważniejsza, bo jeśli nie działa centrum dowodzenia, sam start okaże się trudny albo wręcz niemożliwy. W każdym razie odczarujmy natychmiast pierwszy stereotyp: „rozładowanie pistoletu”, by natychmiast nie eksplodować, niczemu nie służy, bo problem znajduje się w głowie. Kłopot w tym, że nie jest wcale łatwo z mężczyzną o tym rozmawiać. A że jest to trudne, mówi mi osoba, którą mam przed sobą i którą pytam, dlaczego nigdy z nikim o tym nie porozmawiała. W rzeczywistości stereotyp ten opiera się na pewnej prawdzie: o seksualności trzeba umieć rozmawiać, ale uświadamia też, że dziś mówi się o tym bardzo dużo, za dużo, a jednak problemy się nie zmniejszają. Odczuwanie lęku przed zbliżeniem traktowane jest jako wstydliwe, jako oznaka niezdolności sprostania standardom, które społeczeństwo narzuca od zawsze, a dziś bardziej niż kiedykolwiek. Właśnie tak jak w filmie Piękny Antonio z Marcellem Mastroiannim – obrazie, w którym bohater, aby bronić honoru swojego i rodziny, ukrywa przed wszystkimi swój problem, aż w końcu rok po nieskonsumowanym małżeństwie zmuszony jest zwierzyć się kuzynowi – dziś wciąż jeszcze cierpienie z powodu lęku przed zbliżeniem nie jest tematem, którym można się podzielić. Żaden potencjalny 16
czyli lęk przed zbliżeniem
pacjent nie pyta swoich przyjaciół, czy znają dobrego seksuologa, jak byłoby to w przypadku na przykład bólu zębów. Kultura przynależności zawsze miała i wciąż ma potężną moc determinowania lub zaostrzania negatywnych przekonań psychologicznych ludzi na temat samych siebie. Dlatego kiedy jakiś mężczyzna zaczyna przyznawać sam przed sobą, że problem istnieje, jest to bardzo ważny moment – chwila, w której postanowił spojrzeć w twarz temu potworowi, powodującemu, że czuje się niewystarczający najpierw w środku, a dopiero potem na zewnątrz. Następnym krokiem jest uwierzenie w to, że problem może leżeć tylko w głowie, i zrozumienie, iż emocja tak abstrakcyjna jak lęk może wpłynąć w sposób bardzo wyraźny na konkretne zjawisko, jakim jest erekcja. Większość mężczyzn pojawia się u mnie w rozpaczy i dopiero wtedy, gdy – po skrupulatnym i obsesyjnym kontrolowaniu trwania i częstotliwości występowania świądu albo bólu narządów płciowych – zmuszeni zostali do przyznania, że nie mają problemu fizycznego. Uczucie, jakby własny penis odłączony był od ciała i niezdolny do reakcji na żadną stymulację, uświadomienie sobie, że wszystko dzieje się bez możliwości najmniejszej kontroli, jest formą impotencji równie frustrującą jak niemoc płciowa. Mężczyznom jest zazwyczaj bardzo trudno zrozumieć, że w rzeczywistości penis odpowiada na inne rodzaje negatywnych bodźców, które docierają z najgłębszych i niedostępnych dla rozumu obszarów, również dlatego, że większość z nich ma trudności z odczytywaniem i rozumieniem własnych emocji. 17
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, LĘK PRZED ZBLIŻENIEM JEST ZAWSZE WROGIEM
Mówiliśmy, że lęk jest niczym kontrolka na desce rozdzielczej wskazująca na jakieś wyparcie. No dobrze, ale kontrolka pomaga nam zapobiec uszkodzeniu auta. A zatem również lęk może być uznany za nieocenioną korzyść dla kogoś, kto go odczuwa, jako że zazwyczaj jest bodźcem do prawdziwej zmiany dla mężczyzn, którzy postanawiają się z nim zmierzyć. Nie jest to oczywiście łatwe. Lęk przed zbliżeniem uznawany jest za wroga numer jeden męskiej seksualności, bo w konsekwencji wywołuje nieuchronne problemy z erekcją. Jeszcze nie tak dawno – jak zobaczymy w rozdziale o impotencji – w samej terminologii medycznej następstwo lęku przed zbliżeniem nazywano impotencją, dopiero później zaczęto używać pojęcia „zaburzenia erekcji”. Nie chodzi tu tylko o kwestię elegancji, lecz o istotę rzeczy. Dla osoby odczuwającej lęk przed zbliżeniem określenie siebie jako impotenta oznacza ucieleśnienie wszystkich przeżyć towarzyszących temu niedostatkowi na każdym poziomie. Na poziomie osobistej tożsamości ten, kto cierpi na lęk przed zbliżeniem, nie czuje się „prawdziwym mężczyzną”, jego samoocena jest zagrożona, bo myśli, że nie jest wystarczająco wartościowy. W związkach obawia się porzucenia i odnosi wrażenie, że jest oskarżany i upominany, a na samą myśl, iż mógłby zostać zdemaskowany, czuje głęboki wstyd przed rodziną, z której pochodzi, i przed społeczeństwem w szerszym rozumieniu. 18
czyli lęk przed zbliżeniem
W rzeczywistości najczęściej nie istnieje żaden związek między lękiem przed stosunkami seksualnymi a powodzeniem w życiu. Jak zobaczymy w rozdziale na temat pieniędzy i seksu, istnieją również takie przypadki mężczyzn posiadających władzę, którzy w obliczu niemożności zaakceptowania braku kontroli nad własnym członkiem uciekają się do innych form władzy, chociażby do płatnych stosunków pozamałżeńskich, w nadziei, że w taki sposób rozwiążą problem. We wszystkich przypadkach lęk może stać się swois tym przyjacielem, bo pozwala oświetlić ukryte do tej pory miejsce, gdzie mężczyzna opancerzył (to znaczy myśli, że tak zrobił) wszystkie swoje obawy, jak na przykład strach przed odepchnięciem, posądzeniem go o brak doświadczenia albo niezręczność, porzuceniem lub przeciwnie – przed uczuciowym przywiązaniem. Przypadek Giovanniego znakomicie unaocznia wszystkie wymienione dotąd aspekty. Związany uczuciowo, a także prawnie z kobietą ciepiącą na pochwicę*, przez około dziesięć lat nie miał stosunków seksualnych, bo w sposób uzasadniony myślał, że u podstaw problemu niemożliwej penetracji leży upośledzona seksualność. * Pochwica – problem seksualny polegający na niezależnym od woli skurczu mięśni wokół wejścia do pochwy, który może powodować zamknięcie wejścia i niemożność penetracji, gdyż powoduje silny ból przy próbach wprowadzania do pochwy penisa, palca albo przedmiotu (przyp. red. meryt.). 19
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, Jak można było przewidzieć, gdy rozwiązany został problem jego żony, z którą miał potem dwoje wspaniałych dzieci, musiał się zmierzyć bezpośrednio z wielką trudnością. Problem erekcji ujawnił się z pełną mocą i dopiero po terapii zrozumiał, jak bardzo dolegliwość jego żony służyła ukryciu i zamaskowaniu jego przypadłości. Byle tylko jego bolączka nie wyszła na jaw w miejs cowości, w której mieszka, Giovanni schował się za parawanem związku z „niesprawną” seksualnie kobietą, z miłości do której od lat znosił białe małżeństwo. W ten sposób uniknął większych lęków, kryjąc się za murem wstydu. Wolał przywdziać maskę męża męczennika, niż zmierzyć się ze strachem, że nie jest „prawdziwym mężczyzną”. Jest to skrajny przypadek „strategii unikania”: gdyby Giovanni nie zdecydował się „poznać” natury swojego strachu, to znaczy, gdyby kontynuował wojnę przeciwko niemu, nigdy nie zdołałby zrzucić pancerza osłaniającego wszystkie jego stare lęki związane z relacją z narcystyczną matką, uznającą go za godnego uczucia tylko pod określonymi warunkami. Narcystyczna matka nie potrafi w istocie kochać w sposób bezwarunkowy i nieuchronnie buduje we własnym synu wyobrażenie, że „nie jest on nigdy wystarczający”. Przy takiej postawie nie jest w stanie dać swoim dzieciom poczucia bezpieczeństwa, traktując je jako przedmioty zadowalające jej własne ja. W konsekwencji Giovanni musiał zawsze ukrywać swoje niedoskonałości, by go akceptowano i kochano, lecz przede wszystkim musiał za prawdziwą zbroją ukrywać swój głęboki brak pewności siebie. 20
czyli lęk przed zbliżeniem
BRZYDKI MĘŻCZYZNA MA SILNIEJSZY LĘK PRZED ZBLIŻENIEM
Do tej pory zajmowaliśmy się problemem lęku przed zbliżeniem, który charakteryzuje pierwsze podejście do seksu. Jednak wielu mężczyzn przeżywa podobny lęk także w sytuacji, kiedy nie są w stanie mieć drugiej albo trzeciej erekcji po ejakulacji. A to dlatego, że wielu z nich nie bierze pod uwagę okresu odprężenia (refrakcji)* i traktuje go jak kurtynę, która opada po przedstawieniu, a nie jak zjawisko całkowicie fizjologiczne. Erekcja – ten dziwny odruch występujący tylko u zwierząt, którego jedyną funkcją jest umożliwienie stosunku penetracyjnego i zapłodnienie samicy i który kiedyś miał taki sam cel u naszych przodków – dziś jest obciążona całą serią innych kwestii społecznych i zbiorowych wyobrażeń, które ukształtowały osobiste przeżycie. Dziś penis w stanie erekcji uznawany jest za totem, dla wielu kobiet jedyny sposób na osiągnięcie przyjemności – choć, jak zobaczymy w dalszej części, jest to warunek bezpodstawny! – lub bożka, którego można sfotografować i wysłać przez WhatsAppa z dedykacją albo bez niej. Penis jest także termometrem miłości, ceną katalogową mężczyzny. Powiedziałabym, że wszystkie te obciążenia są wystarczające, by żaden ptak nie wzbił się do lotu… * Refrakcja – jedna z faz modelu cyklu reakcji seksualnych człowieka stworzonego przez badaczy W. Mastersa i V. Johnson w 1966 r. Oznacza fizjologiczną sekwencję pojawiania się różnych reakcji seksualnych podczas interakcji seksualnej. Klasyczny schemat obejmuje fazę pożądania – podniecenia – orgazmu – odprężenia (refrakcji) (przyp. red. meryt.). 21
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, Istnieje jeszcze inny stereotyp, który należałoby obalić, a mianowicie dotyczący tego, jak bardzo nad naszymi lękami ciąży wygląd fizyczny. Prawdą jest, że aspekt este tyczny liczy się zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, ale równie prawdziwe jest to, że zdolność wyrażenia siebie poprzez seks oraz przyjemność z niego czerpana nie są pozytywnie powiązane z estetyką ani dla mężczyzn, ani dla kobiet. A to dlatego, że w rzeczywistości lęk nie zależy od urody, lecz od świadomego poczucia własnej wartości oraz od ideału, jaki według danej osoby powinna ona osiągnąć. Są mężczyźni estetycznie nieskazitelni, którzy pragną jednak niemożliwego ideału, a zatem nigdy nie czują się na właś ciwym poziomie. I vice versa: niezbyt urodziwi mężczyźni potrafią, ze świadomością i ironią, nadać dużą wartość swoim cechom fizycznym i psychologicznym. W mojej praktyce klinicznej, i nie tylko, zauważałam często, że bardzo atrakcyjne kobiety, mające za sobą wiele doświadczeń z równie atrakcyjnymi mężczyznami, nierzadko przeżywają orgazm z mężczyznami, którzy pod względem fizycznym nie mają w sobie nic specjalnie pociągającego. Bardzo prawdopodobne, że zjawisko to zdeterminowane jest przez dwa zasadnicze czynniki: jego „kompleks niższości” i jej podniesienie fizycznej samooceny. Świadomość braku atrakcyjności może pchnąć z czasem pewnych mężczyzn do kompensowania tego, co uważają za niedostatek, poprzez doskonalenie pewnych zwycięskich zalet w relacji seksualnej, jak na przykład lepszą znajomość – w połączeniu ze zręcznością manualną – żeńskich genitaliów, większą seksualną pomysłowość i pewną 22
czyli lęk przed zbliżeniem
„zwierzęcość”, która prowadzi stosunek seksualny bez nadmiaru zbędnych dodatków. Z kolei kobieta nie czuje się oceniana fizycznie przez nieatrakcyjnego mężczyznę, a to powoduje, że nie przytłacza jej skłonność do samoobserwacji, która pojawia się w innych przypadkach. KOBIETY BUDZĄ LĘK… MOŻE…
No cóż, kobiety odgrywają poważną rolę w budowaniu lęku przed zbliżeniem u dzisiejszych mężczyzn. Najczęś ciej, kiedy lęk się objawia i powoduje niewydolność, kobieta natychmiast jest skłonna myśleć, że partner nie czuje do niej fizycznego pociągu. Od reakcji kobiety zależy też bardzo reakcja mężczyzny. Panie proszone są o przeczytanie dotyczącego ich fragmentu tekstu. Wróćmy do początku rozdziału. Pomysł, by „wyładować pistolet”, zmniejszając tym samym napięcie, opiera się na przekonaniu wielu mężczyzn, że jeśli unika się nadmiernego myślenia o problemie, członek spełni swój obowiązek. To sposób, aby nie zgłębić problemu, gdy tymczasem, jeśli niewydolność nie jest okazjonalna, należałoby dociec źródła lęku. Jeżeli konsekwencje takiego lęku powtarzają się wielo krotnie w ramach stałego związku, uznanie przez mężczyznę, że problem jest całkowicie osobisty i nie ma nic wspólnego z relacją, może być bardzo niebezpieczne. Prob lem staje się jeszcze poważniejszy, jeśli partnerka takiego mężczyzny myśli w ten sam sposób, komunikat bowiem, jaki mu wysyła, brzmi następująco: „To jest twój problem, 23
A jak ANSIA DA PRESTAZIONE, mój drogi, a więc się lecz”. Wysyłanie partnera na terapię przekłada się wtedy na zdjęcie odpowiedzialności z kobiety. Sytuacja staje się krytyczna, gdy kobieta reaguje rozczarowaniem, frustracją albo gniewem. W ten sposób niszczy i tak już niską samoocenę partnera, jej postawa jest formą negatywnego egocentryzmu, który nie pozwala jej zastanowić się głębiej nad tym, że problem nie dotyczy jej, ale przeżyć i poprzednich doświadczeń mężczyzny. Jeśli do tego kobieta jest bardzo pociągająca w oczach partnera, sprawa jeszcze się komplikuje. U mężczyzny, który jest niepewny albo po prostu doświadczył w przeszłości problemów z wydolnością, wywołanych zmęczeniem lub nadmiarem alkoholu, przy kobiecie, którą uważa za bardzo piękną, jego lęk się potęguje, ponieważ przyjmuje za oczywiste odrzucenie, z góry wyobrażając sobie rozczarowanie oraz mając poczucie własnej niższości. W ten sposób tworzy się doskonałe błędne koło. Nieuzasadniony lęk przed zbliżeniem ma korzenie w stereotypowym modelu samca, do którego wielu mężczyzn w swoim wyobrażeniu nie dorasta. Jest to wzorzec, który w sposób ambiwalentny odrzucany zostaje jako agresywny przez kobiety nieceniące mężczyzn egoistycznych, nieokrzesanych i zachowujących się w łóżku trochę jak małpiszony. Ambiwalentny, bo same kobiety oczekują, że „zostaną przyparte do muru” z wielkim zapałem, i noszą w sobie złość i żal, jeśli tak się nie dzieje z powodu lęku partnera. W praktyce klinicznej poznałam o wiele więcej kobiet sfrustrowanych i wściekłych w obliczu problemu lęku mężczyzny niż kobiet kochających i wyrozumiałych. Rodzi się jednak podejrzenie, że ich agresywność nie jest 24
czyli lęk przed zbliżeniem
przyczyną męskiego lęku, lecz raczej skutkiem, i – choć może się wydawać, że są antypatyczne, a ich postawa ma działanie blokujące i kastrujące – należałoby je zrozumieć. W istocie bowiem lęk przed zbliżeniem skłania mężczyzn do reagowania równie agresywnie na kobiecą odpowiedź: buntują się przeciw domyślnemu szantażowi kobiet, które oczekują (albo wymagają?) współżycia z pozycji biernej, nie podejmując najmniejszego wysiłku, by przejąć inicjatywę, obarczając partnera zadaniem doprowadzenia do rozkoszy, czasem przy całkowitej nieznajomości funkcjonowania własnego ciała, w tym narządów płciowych. Takie kobiety przeżywają seksualność „przez pełnomocnika”, być może nigdy się nie masturbowały, bo – jak często twierdzą – „nigdy nie czuły takiej potrzeby”. Nie uważają tego za problem, bo „w przypadku kobiety jest inaczej niż u mężczyzny” i tak dalej – stereotyp na stereotypie i stereotypem pogania… Powiedzmy sobie zatem, że lęk przed zbliżeniem jest bardziej wrogiem kobiet niż mężczyzn, a mężczyzna znajduje w nim nieświadomie broń, by uderzyć w kobietę. Czy nie lepiej by było uprawiać miłość, a nie wojnę? W JAKI SPOSÓB ZMIERZYĆ SIĘ Z LĘKIEM PRZED ZBLIŻENIEM U MĘŻCZYZNY Kiedy nie było wyjścia, wobec mężczyzny z lękiem przed zbliżeniem, niezdolnym w konsekwencji do erekcji, stosowano środki fantazyjne, ale też drastyczne. Poczynając od modlitw kobiety skierowanych do Isztar (bogini miłości i płodności u Babi lończyków), po używanie w średniowieczu cuchnących maści,
25