SŁODKA ZEMSTA
TŁUMACZENIE MATYLDA BIERNACKA
K R A KÓ W 2O16
Tytuł oryginału: Seven Minutes in Heaven. A Lying Game Novel Copyright © 2013 by Alloy Entertainment and Sara Shepard. Published by arrangement with Rights People, London
Produced by Alloy Entertainment, LCC Copyright © for the translation by Matylda Biernacka Projekt okładki: Aleksandra Szmak Adaptacja okładki na potrzeby wydania: Andrzej Sierak Fotografie na okładce: dziewczyna – © Agnieszka Wojtuń / Green Carrot, tło – © Mario 7 / Shutterstock.com Napis Pretty Little Liars na okładce: Hand Lettering by Peter Horridge Fotografia autorki: © Daniel Snyder Opieka redakcyjna: Agnieszka Urbanowska Opracowanie typograficzne książki: Irena Jagocha Ozdobnik we wnętrzu książki: © iStockphoto.com / Olha Shvachych Adiustacja: Anna Brynkus-Weber / d2d.pl Korekta: Sandra Trela / d2d.pl, Anna Woś / d2d.pl Łamanie: Agnieszka Frysztak / d2d.pl ISBN 978-83-7515-398-9
www.moondrive.pl
Zamówienia: Dział Handlowy, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, tel. (12) 61 99 569 Zapraszamy do księgarni internetowej Wydawnictwa Znak, w której można kupić książki Wydawnictwa Otwartego: www.znak.com.pl
„Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą”. Helen Gurley Brown
Prolog
Posiadanie garderoby to marzenie każdej dziewczyny. Drewnianą podłogę pokrywał puszysty różowy dywan, idealny dla bosych stóp z samego rana. Wzdłuż ścian stały półki i regały pełne markowych torebek i biżuterii oraz dziesiątek par butów. Luksusowe ubrania w kolorach tęczy wisiały w schludnych rzędach: bluzki i spódnice z jedwabiu, kaszmiru, bawełny. Większość dziewczyn byłaby w niebie. Dla mnie stanowiło to jedynie przypomnienie, że w niebie z całą pewnością nie jestem. Niedaleko w wąskim przejściu moja siostra bliźniaczka Emma Paxton dotykała kosztownych tkanin moich ubrań, a serce ściskało się jej z bólu. Ma takie same jak ja kasztanowe włosy i długie nogi, identyczne morskie oczy w oprawie ciemnych rzęs. W końcu jest moją bliźniaczką. Ale mimo
7
że stałam tuż koło niej, tylko jej odbicie widniało w potrójnym lustrze na końcu garderoby. Od kiedy umarłam, stałam się niewidzialna. Ale z jakiegoś powodu pozostałam wśród żywych, przywiązana niezrozumiałą dla mnie siłą do zaginionej siostry, której nie dane mi było poznać. Siostry zmuszonej przez mojego zabójcę do zajęcia mojego miejsca. Gdy umarłam, Emma wmówiła moim przyjaciołom i rodzinie, że jest mną, Sutton Mercer. Zaciekle starała się odkryć, co zaszło w noc mojej śmierci i udało jej się skreślić rodzinę i najlepsze przyjaciółki z listy podejrzanych. Tropów jednak szybko ubywało, a wskazówki się wyczerpywały. Zabójca zaś, skryty w cieniu, nie spuszczał jej z oczu, pilnując, by nie wypadła z roli. Teraz Emma stała w skarpetkach i bieliźnie i wpatrywała się z otępiałą miną w moje ubrania. Absurdalne, że po wszystkim, co się wydarzyło – stratach, jakie ją dotknęły, lęku, w jakim żyła – prosta czynność mogła być tak przytłaczająca. A może to właśnie z p o w o d u strat, z powodu lęku najprostsze decyzje skomplikowały się w jej wzburzonym umyśle. Dotychczas Emma nigdy nie miała takiej garderoby. Umieszczana w rodzinach zastępczych w Las Vegas po tym, jak nasza matka Becky ją porzuciła, tułała się od domu do domu z workiem marynarskim pełnym T-shirtów z second-handów. Ja miałam tak wiele ubrań, tak dużo sukienek: krótkich i obcisłych albo długich i powiewnych, w jaskrawe dzikie wzory albo gładkich i jednobarwnych, z cekinami, marszczeniami i koronkami. Oczywiście ponad pół tuzina do wyboru w samej czerni. Nagle Emma zadrżała. Osunęła się na dywan, objęła ramionami kolana, a po jej policzkach popłynęły łzy.
8
– Co ci się stało, Nisho? – wyszeptała. – Co próbowałaś mi powiedzieć? Minęły niemal dwa tygodnie, od kiedy Nishę Banerjee, moją dawną rywalkę, znaleziono twarzą w dół w jej basenie. Wiadomość o tym wstrząsnęła szkołą. Nisha angażowała się w dziesiątki działań i choć nie była królową jak ja, wszyscy ją znali. Fala plotek uderzyła prawie natychmiast. Nisha była wysportowana i świetnie pływała – pół szkoły choć raz brało udział w jej basenowych imprezach. Jak mogła utonąć? Czy to był dziwaczny wypadek? Czy coś mroczniejszego? Przedawkowanie leków? S a m o b ó j s t w o? Ale Emma i ja nie dałyśmy się zwieść. W dniu śmierci Nisha rozpaczliwie usiłowała skontaktować się z Emmą, wielokrotnie do niej dzwoniła. Emma z początku nie oddzwaniała, bo była zajęta moim potajemnym chłopakiem Thayerem Vegą, który twierdził, że coś z nią jest nie tak i ma zamiar dowiedzieć się co. Kiedy w końcu moja siostra oddzwoniła, Nisha była już martwa. Emma miała przeczucie, że to nie zbieg okoliczności. Jeśli miała rację, jeśli Nisha natknęła się na jakąś informację na temat mojej śmierci, to była najnowszą ofiarą w zabójczej grze mojego mordercy. Ktokolwiek mnie zabił, wciąż pozostawał na wolności – i nie wahał się przed kolejnym zabójstwem, by jego lub jej sekret nie ujrzał światła dziennego. W końcu Emma podniosła się, ocierając łzy ze zniecierpliwieniem. Żałoba po Nishy to luksus, na który nie mogła sobie pozwolić. Musiała się dowiedzieć, co zaszło w noc mojej śmierci, zanim następna z bliskich jej osób zapłaci życiem – i zanim morderca pozbędzie się także jej.
1 W sieci kłamstw
– Niespełna dwa tygodnie temu miejscową dziewczynę znaleziono martwą w jej własnym basenie – recytowała monotonnie w późnolistopadową sobotę prezenterka, a zdjęcie Nishy wypełniło ekran. Emma stała przed biurkiem Sutton, oglądając online lokalne wiadomości o Nishy i jednocześnie ubierając się na jej pogrzeb. Nie była pewna, czemu je ogląda – znała już szczegóły. Może, jeśli wysłucha ich wystarczająco wiele razy, w końcu uwierzy, że to prawda – Nisha rzeczywiście nie żyła. Prezenterka, szczupła Latynoska w fioletoworóżowej marynarce, stała przed nowoczesnym, doskonale Emmie znanym budynkiem w stylu ranczerskim. To w domu Nishy po raz pierwszy Emma wystąpiła w roli Sutton, w wieczór, gdy Madeline Vega i Twitterowe Bliźniaczki Lilianna i Gabriella Fiorello „porwały” ją z parkowej ławki, gdzie czekała
11
na pierwsze spotkanie ze swoją siostrą. Pamiętała, jak bardzo poirytowana zdawała się Nisha, kiedy pojawiła się na imprezie – Nisha i Sutton od dawna ze sobą rywalizowały. Ale w ciągu ostatnich miesięcy Emma zaczęła zawiązywać cienką nić przyjaźni ze współkapitanką drużyny tenisowej. – Dziewczynę znalazł ojciec tuż po ósmej wieczorem w zeszły poniedziałek. Według oficjalnego oświadczenia policja Tucson ustaliła, że nie znaleziono dowodów przestępstwa i tę śmierć traktuje się jako wypadek. Wciąż pozostaje jednak wiele pytań. W następnym ujęciu kamera pokazała Clarę, dziewczynę znaną Emmie ze szkolnej drużyny tenisowej. Jej oczy były szeroko otwarte i wyrażały szok, a twarz pobladła. KOLEŻANKA NISHY pojawiło się na dole ekranu. – Wiele osób mówi, że to mogło być… mogło być celowe. Bo Nisha była taka ambitna. Ile człowiek może wytrzymać, zanim… pęknie? – Do oczu Clary napłynęły łzy. Ujęcie ponownie się zmieniło i na miejscu Clary pojawił się nastoletni chłopak. Emma nie mogła uwierzyć własnym oczom. To był jej chłopak, Ethan Landry. SĄSIAD NISHY głosił napis poniżej jego twarzy. Miał na sobie czarną koszulę i czarny krawat, było widać, że idzie na pogrzeb. Na jego widok pod Emmą ugięły się kolana. – Nie znałem jej zbyt dobrze – powiedział. Jego ciemno niebieskie oczy spoglądały z powagą. – Zawsze sprawiała na mnie wrażenie pozbieranej. Ale jak widać, nigdy nie wiadomo, kto co ukrywa. Kamera znów pokazywała prezenterkę. – Pogrzeb odbędzie się dziś po południu w All Faiths Memorial Park. Rodzina poprosiła, by zamiast kwiatów
12
składać darowizny dla Szpitala Uniwersytetu Arizona. Żegna się z państwem Tricia Melendez. Emma zatrzasnęła laptop i wróciła do garderoby. Trajkoczącą prezenterkę zastąpiła głęboka, grobowa cisza. Emma nigdy nie była na pogrzebie. W odróżnieniu od większości dzieciaków w jej wieku, które straciły dziadków czy przyjaciół rodziny, nie miała nikogo, kogo mog łaby stracić. Wzięła głęboki oddech i zaczęła przeglądać czarne sukienki Sutton, usiłując zdecydować, która będzie stosowna. Nie mogłam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek miałam powód, by nosić żałobną czerń. Moja pośmiertna pamięć była przygnębiająco wybiórcza. Pamiętałam mgliście ogólne związki – z domem, z rodzicami – ale bardzo niewiele konkretnych wydarzeń. Od czasu do czasu jakieś wspomnienie wracało do mnie w przebłysku nagłych szczegółów, ale nie udało mi się odkryć, jak je przewidzieć, nie mówiąc już o przywołaniu. Usiłowałam przypomnieć sobie pogrzeb mojego dziadka, kiedy miałyśmy z Laurel sześć czy siedem lat. Czy trzymałyśmy się za ręce, kiedy podchodziłyśmy do trumny? Emma zdecydowała się w końcu na swetrową sukienkę z kaszmiru, zdjęła ją delikatnie z wieszaka i wciągnęła przez głowę. Była nieco obcisła, ale prosta w kroju. Kiedy wygładzała dzianinę na biodrach, brzmiały jej w uszach słowa Clary: „To mogło być… celowe”. W czwartek obchodzili Święto Dziękczynienia i choć było ponuro, Emma czuła się przynajmniej wdzięczna za kilka dni z dala od szkoły i dzikich spekulacji na temat Nishy. Nie znosiła plotek. Poprzedni weekend spędziła
13
z Nishą i dziewczyna w najmniejszym stopniu nie sprawiała wrażenia przygnębionej. Wszelkie nieporozumienia między nią a Sutton w końcu chyba zniknęły, z niewielką pomocą życzliwości Emmy. Nisha pomogła nawet Emmie włamać się do szpitalnych akt oddziału psychiatrycznego, by odkryć prawdę o przeszłości Becky. Przez dwa koszmarne tygodnie Emma wierzyła, że to Becky zamordowała Sutton – chciała sprawdzić akta matki, by dowiedzieć się, czy kiedykolwiek przejawiała skłonności do agresji. Emma wzięła do ręki telefon Sutton i przewinęła wiadomości. Rankiem w dniu swojej śmierci Nisha dzwoniła do Emmy kilkanaście razy, w końcu wysłała jej krótką wiadomość: ZADZWOŃ JAK NAJSZYBCIEJ. MUSZĘ CI COŚ POWIEDZIEĆ. Nie nagrała się na pocztę głosową i niczego więcej nie wyjaśniła. Parę godzin później utonęła. „To może być zbieg okoliczności – pomyślała Emma, wsuwając telefon razem z portfelem do czarno-białej kopertówki. – Nie wiadomo na pewno, że ktoś zabił Nishę albo że jej śmierć ma coś wspólnego ze mną”. Jednak w chwili, kiedy przyszło jej to do głowy, ponura pewność przysłoniła wątpliwości i ból wypełniające jej serce. Nie mogła sobie więcej pozwolić na wiarę w zbiegi okoliczności. W końcu jak wiele nieprawdopodobnych zdarzeń ją tu przywiodło? Travis, naćpany brat z rodziny zastępczej, p r z e z p r z y p a d e k natknął się na nagranie udawanego morderstwa Sutton, którą wziął za Emmę. N i b y p r z y p a d k i e m przyjechała do Tucson dzień po śmierci sios try, spędziwszy osiemnaście lat w zupełnej niewiedzy, że w ogólema rodzeństwo. A teraz Nisha umarła chwilę po tym, jak natychmiast m u s i a ł a porozmawiać z Emmą?
14
Nie, to wszystko nie mogło być przypadkowe. Emma czuła się jak pionek w niewidzialnej dłoni, przestawiany bezwolnie na szachownicy w grze, z której mało co rozumiała. I nie mogła wyzbyć się uczucia, że Nisha padła ofiarą tej samej gry. Patrzyłam, jak siostra szarpie się z kilkoma wsuwkami, usiłując ułożyć włosy we francuski kok. Emma była beznadziejna w upinaniu włosów do góry – właściwie szczytem jej możliwości był kucyk. Żałowałam, że nie mogę stanąć za jej plecami i pomóc. Że nie możemy wspólnie się szykować i że nie mogę trzymać jej za rękę podczas pogrzebu. Bardzo chciałam powiedzieć siostrze, że jestem przy niej, kiedy czuje się tak strasznie samotna. Rozległo się łagodne pukanie do drzwi. Emma wypluła wsuwkę i podniosła wzrok. – Proszę. Drzwi otwarł pan Mercer ubrany w skrojony na miarę czarny garnitur i niebiesko-bordowy krawat. Siwe pasma włosów były wyraźniejsze niż zazwyczaj. Ostatnio wiele musiał utrzymywać w tajemnicy. Emma dopiero co dowiedziała się od niego, że Becky była córką Mercerów – co oznaczało, że Emma jest ich biologiczną wnuczką. Wiedząc to, zaczęła dostrzegać podobieństwa. Miała prosty nos i wyraziste usta pana Mercera. Pan Mercer nie zdradził jednak informacji o ponownym pojawieniu się Becky ani swojej żonie, ani siostrze Sutton Laurel. – Cześć, mała! – Posłał jej nieśmiały uśmiech. – Jak się trzymasz? Emma otwarła usta, by powiedzieć „dobrze”, ale po chwili zamknęła je i wzruszyła ramionami. Nie wiedziała,
15
co odpowiedzieć na to pytanie, jednak z pewnością nie czuła się dobrze. Pan Mercer skinął głową, po czym ciężko westchnął. – Tyle przeszłaś. Mówił nie tylko o Nishy. Jakby śmierć przyjaciółki nie była wystarczająca, Emma spotkała niedawno po raz pierwszy od trzynastu lat swoją matkę. Udało jej się udowodnić, że Becky nie jest winna śmierci Sutton, ale obraz rodzicielki przywiązanej do szpitalnego łóżka, toczącej pianę z ust, wciąż prześladował ją w snach. Przez tyle lat rozmyślała, co się z nią stało, ale nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo chora była Becky. Jak bardzo niezrównoważona. Wzięła niewielką czarno-białą kopertówkę pełną chusteczek. – Jestem gotowa. Dziadek skinął głową. – Zejdź najpierw do salonu, dobrze? Chyba pora na rodzinne zebranie. – Rodzinne zebranie? Pan Mercer przytaknął. – Laurel i mama już czekają. Emma przygryzła wargi. Nigdy dotąd nie brała udziału w czymś takim jak rodzinne zebranie, więc nie wiedziała, czego się spodziewać. Podniosła się chwiejnie na czarnych koturnach Sutton i poszła za panem Mercerem w dół schodami i przez jasny hol. Jaskrawe wczesnopopołudniowe światło wlewało się przez wysoko umieszczone okno. Salon Mercerów urządzono w luksusowym, południowo ‑zachodnim kolorycie – mnóstwo brudnej czerwieni
16
i jasnych brązów z dobranymi wzorami Nawaho. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające pustynne kwiaty, a pod jednym z okien lśnił fortepian Steinway. Pani Mercer i Laurel już tam siedziały, tuż obok siebie, na szerokiej skórzanej kanapie. Teraz, kiedy Emma wiedziała, że to możliwe, dostrzegała swoje podobieństwo do babci, podobnie jak do pana Mercera. Miały takie same morskie oczy, taką samą szczupłą sylwetkę. Pani Mercer sprawiała wrażenie zdenerwowanej. Szminka wytarła jej się w miejscach, gdzie przygryzała wargę. Obok niej siedziała Laurel z nogą założoną na nogę i kiwała ze zniecierpliwieniem stopą. Miodowe włosy upięła dokładnie w taki kok, w jaki Emma próbowała się uczesać. Na dzisiejszą okazję wybrała czarną ołówkową spódnicę i koszulową bluzkę, miała też na ręce malutką złotą bransoletkę z breloczkiem w kształcie rakiety tenisowej. Pod jasnymi piegami na nosie jej skóra była blada. Emma usiadła ostrożnie na szwedzkim fotelu typu uszak naprzeciw Laurel i babci. W holu rozległo się pojedyncze donośne uderzenie zegara. – Pogrzeb zaczyna się za godzinę – odezwała się Laurel. – Nie powinniśmy się zbierać? – Owszem, za moment – odparł pan Mercer. – Wasza matka i ja chcemy z wami najpierw porozmawiać. – Odchrząknął. – Śmierć Nishy przypomina nam, co w życiu tak naprawdę się liczy. Wy, dziewczynki, jesteście dla nas najważniejsze. – Głos mu się załamał, przerwał więc na chwilę, by odzyskać panowanie nad sobą. Laurel podniosła wzrok na pana Mercera i zmarszczyła brwi.
17
– Wiemy, tato. Nie musisz nam tego mówić. Potrząsnął głową. – Ja i mama nie zawsze byliśmy z wami szczerzy, Laurel, i skrzywdziliśmy tym naszą rodzinę. Chcemy powiedzieć wam prawdę. Tajemnice tylko nas od siebie oddalają. Emma nagle zdała sobie sprawę, o czym on mówi. Ani pani Mercer, ani Laurel nie miały pojęcia, że razem z panem Mercerem utrzymywali kontakt z Becky. Laurel nie wiedziała nawet o istnieniu Becky. Wiedziała tylko, że Sutton została adoptowana od anonimowej, nieznanej im kobiety. Pani Mercer wyrzuciła matkę Emmy z domu lata temu. Emma zerknęła spłoszona na pana Mercera. Kurczowo chwycił oparcie krzesła, jakby zbierał się w sobie. Pani Mercer zdawała się zauważać niepokój Emmy i uśmiechnęła się do niej słabo. – W porządku, kochanie. Rozmawialiśmy z ojcem. Wiem o wszystkim. Nie będziesz miała kłopotów. Laurel rzuciła matce ostre spojrzenie. – O czym wy mówicie? – Jej wzrok przeniósł się na pana Mercera. – Czy tylko ja nie wiem, co się tu dzieje? W pokoju zapadła niezręczna cisza. Pani Mercer spuściła wzrok na kolana, a pan Mercer poprawił z zażenowaniem krawat. Emma głośno przełknęła ślinę, spoglądając Laurel prosto w oczy. – Poznałam w końcu swoją biologiczną matkę. Laurel opadła szczęka, a szyja ze zdumienia wyciągnęła się do przodu. – Co? Fantastycznie!
18
– Ale to nie wszystko – wtrącił pan Mercer. Kąciki jego ust opadły ze smutkiem. – Laurel, kochanie, prawda jest taka, że Sutton to nasza biologiczna wnuczka. Laurel na moment zamarła. Potem powoli pokręciła głową, patrząc na ojca. – Nie rozumiem. To niemożliwe. Jak może być waszą…? – Jej mama, Becky, jest naszą córką – ciągnął pan Mercer. – Urodziła się, kiedy byliśmy bardzo młodzi. Opuściła dom, zanim przyszłaś na świat, Laurel. – Ale… jak mogliście zataić przede mną coś takiego? – Ze złości na policzkach Laurel wykwitły różowe plamy. – To jest chore. – Tak mi przykro, kochanie, że nie powiedzieliśmy ci o tym wcześniej. – W głosie pana Mercera pobrzmiewały żałosne nuty. – Wydawało nam się, że podejmujemy właściwą decyzję. Chcieliśmy chronić was, dziewczynki, przed naszymi błędami. – Ona jest moją siostrą! – przerwała mu ostro Laurel. Przez chwilę Emma myślała, że Laurel mówi o Sutton, ale potem zdała sobie sprawę, że ma na myśli Becky. – Ukrywaliście przede mną moją siostrę! Palce Emmy zacisnęły się na sukience, a knykcie pobielały. Po wszystkim, co przeszła, zdumiało ją, że wciąż obawia się temperamentu Laurel. Nie mogła jednak winić jej za taką reakcję. Emma przez tak długi czas myślała o Becky jako o swojej zaginionej matce, że niemal zapomniała, iż Becky i Laurel są siostrami. Laurel miała rację – to nie było w porządku, że nigdy nie miała szansy jej poznać.
19
– Gdzie mieszka? Jaka jest? – domagała się wyjaśnień Laurel. Emma otwarła usta, żeby odpowiedzieć, ale uprzedziła ją pani Mercer. – Chora. To jedno łagodne słowo zdawało się wypełniać pokój. Wszyscy spojrzeli na panią Mercer, która z ręką na ustach cicho płakała. Widok cierpienia matki wyciszył złość Lau rel. Przygryzła wargę, a wzrok jej złagodniał. Pani Mercer mówiła dalej, przyciskając dłoń do serca. Głos miała cichy i drżący, niewiele głośniejszy od szeptu. – Becky bardzo zraniła waszego ojca i mnie, Laurel. Trudno się nią opiekować. Uznaliśmy, że będzie dla nas wszystkich lepiej, jeśli zerwiemy z nią kontakt. Narobiła w tej rodzinie przez lata mnóstwo szkód. – Wina nie leży wyłącznie po stronie Becky – wtrącił pan Mercer, pochylając się. – Jest chora psychicznie, Laurel, a wasza mama i ja tak naprawdę nie wiedzieliśmy, jak sobie z tym radzić, kiedy dorastała. Laurel znów spojrzała na Emmę. Wydawała się bardziej zraniona niż zła. – Od jak dawna t y o tym wiedziałaś? Emma odetchnęła głęboko. Wzięła frędzlastą poduszkę z krzesła obok i przytuliła ją do piersi niczym pluszaka, zastanawiając się, jak brzmiałaby odpowiedź S u t t o n na to pytanie. – Spotkałam ją tamtej nocy w kanionie Sabino. Podczas piżamowej imprezy u Nishy. Emma robiła, co mogła, by poskładać wydarzenia tej nocy, której umarłam. Ja też odzyskałam fragmenty
20
wspomnień. Widziałam się tego wieczoru z Laurel: zadzwoniłam do niej, żeby przyjechała po Thayera Vegę, mojego sekretnego chłopaka i obiekt jej odwiecznych westchnień, i zabrała go do szpitala po tym, jak ktoś – zapewne mój morderca – usiłował potrącić go moim samochodem. Dostrzegłam po minie Laurel, że też sobie przypomina. Oczy zrobiły jej się wielkie, w miarę jak kojarzyła ze sobą fakty. – Przepraszam, że ukrywałam to przed tobą. – Emma skrzywiła się na myśl o wszystkich pozostałych wielkich tajemnicach, które skrywała przed Mercerami. – To było naprawdę bolesne i nie czułam się jeszcze gotowa o tym rozmawiać. Laurel powoli pokiwała głową. Bawiła się breloczkiem na bransoletce, a przez twarz przemykały jej sprzeczne emocje. Emma wiedziała, co czuje Laurel – odkrycia, jakie poczyniła na temat Becky i Mercerów, również dla niej wciąż były świeże. W pokoju panowała taka cisza, że docierał do nich oddech Drake’a, ich doga niemieckiego, który chrapał na olbrzymim posłaniu obok kominka. Pan Mercer spoglądał przez szybę na parkę strzyży kaktusowych pracowicie budujących gniazdo w rosnącej za oknem pustynnej wierzbie. Po długiej chwili Laurel roześmiała się cicho. – Co? – spytała Emma, unosząc głowę. – Właśnie coś do mnie dotarło – odparła z krzywym półuśmieszkiem. – To oznacza, że jesteś moją siostrzenicą, prawda? Emma też się łagodnie zaśmiała. – Na to wygląda.
21
– Technicznie rzecz biorąc, tak – dodał pan Mercer. Rozpinał i zapinał marynarkę od garnituru, z widoczną ulgą przyjmując ich śmiech. – Ale ponieważ oficjalnie adoptowaliśmy Sutton, z prawnego punktu widzenia jest twoją siostrą. Laurel znów przeniosła wzrok na Emmę i choć uśmiech był nieco wymuszony, z jej oczu biło ciepło. – To wszystko jest kompletnie zwariowane… ale całkiem fajnie, że jesteśmy spokrewnione. Biologicznie, znaczy się. Wiesz, że zawsze byłaś moją siostrą. Ale cieszę się, że łączą nas też więzy krwi. Moją głowę wypełniły krótkie przebłyski wspomnień z czasów naszego dzieciństwa. Laurel miała rację. B y ł y ś m y siostrami. Kłóciłyśmy się jak siostry, ale też opiekowałyśmy się sobą nawzajem jak na siostry przystało. Pan Mercer odchrząknął, pocierając ręką brodę. – Jest coś jeszcze – powiedział. Emma utkwiła w niego oczy. Jeszcze? – Zanim Becky odeszła, powiedziała mi dziwną rzecz. Trudno wyczuć, w co wierzyć, a w co nie. Becky nie zawsze jest… wiarygodna. Ale z jakiegoś powodu intuicja podpowiada mi, że tym razem mogła mówić prawdę. Twierdzi, że ma jeszcze jedną córkę. Że Sutton miała siostrę bliźniaczkę. Emmie serce boleśnie zamarło w piersi. Na długą chwilę jej wzrok stracił ostrość, przeobrażając salon Mercerów w rozmazany krajobraz à la Dalí. Nadal nie znali całej prawdy. W szpitalnych papierach, jak Emma przeczytała dwa tygodnie wcześniej, napisano, że Becky miała jeszcze jedną córkę, dwunastolatkę, która według słów pacjentki mieszkała z ojcem w Kalifornii.
22
– Bliźniaczkę? – pisnęła Laurel. – Nie wiem, czy to prawda. – Pan Mercer spojrzał w dół na Emmę z nieodgadnioną miną. – Nie wyglądało na to, żeby Becky wiedziała, gdzie jest teraz twoja siostra, twoja bliźniaczka, Sutton. Ale ma na imię Emma. – Emma? – Laurel spojrzała na Emmę z niedowierzaniem. – Czy nie tak przedstawiłaś się przy śniadaniu pierwszego dnia szkoły? Emma skubała nitkę zadartą na sukience Sutton, grając na zwłokę. Pan Mercer odezwał się ponownie, oszczędzając jej konieczności odpowiedzi. – Becky powiedziała ci o niej, prawda? – spytał łagodnie. – Tej nocy w Sabino? Skołowana Emma zdołała przytaknąć, wdzięczna, że pan Mercer dostarczył wyjaśnienia. To było bardzo prawdo podobne. Kiedy rozmawiała z Becky w zeszłym tygodniu, ta mówiła o Emmie tak, jakby już kiedyś mówiła o niej Sutton. Tak czy inaczej, Emma wiedziała, że musi postępować bardzo ostrożnie. – Zdradziła mi tylko jej imię – przyznała cicho. – Powinnam wam powiedzieć. Ale byłam taka wściekła. Próbowałam wybadać, czy też o niej wiedzieliście, jak zareagujecie na jej imię. Pomyślałam, że jeśli wywołam kłótnię, będziecie musieli mi powiedzieć. Po raz kolejny pokój zatonął w pełnym napięcia milczeniu. Emma kątem oka widziała, jak Drake podnosi łeb i się rozgląda, machając nieśmiało ogonem. Słychać było sekundnik w zegarku od Cartiera pana Mercera. Czas zdawał się wlec jak ślimak w porównaniu do tłukącego się serca Emmy.
23
W końcu ciszę przerwała pani Mercer. – Przepraszam, że cię okłamaliśmy, Sutton. Że obie was okłamaliśmy. Macie pełne prawo do złości. Pozostaje mi nadzieja, że pewnego dnia zrozumiecie, a może nawet nam wybaczycie. Serce bolało mnie na widok cierpienia malującego się na twarzy mojej matki. Oczywiście, że jej wybaczyłam, choć nie będę mogła nigdy jej tego powiedzieć. Miałam jedynie nadzieję, że zdoła wybaczyć sama sobie, kiedy cała prawda wyjdzie na jaw, kiedy zorientuje się, ile kosztowały naszą rodzinę te wszystkie tajemnice. Że ktoś wykorzystał je przeciw nam – przeciw mnie – zmuszając Emmę, by po mojej śmierci zajęła moje miejsce. – I co teraz? – spytała Laurel, wpatrując się w Emmę. Zacisnęła stanowczo zęby. – Musimy znaleźć tę Emmę, prawda? W końcu to nasza siostra. Nasza siostrzenica. Nasza… a, nieważne. Pani Mercer skinęła zdecydowanie głową. – Spróbujemy ją odszukać. Chcielibyśmy ją przynajmniej poznać, upewnić się, że jest bezpieczna i szczęśliwa tam, gdzie jest. A może przyjąć ją do naszej rodziny, jeśli będzie chciała. – Przechyliła pytająco głowę w stronę Emmy. – Czy Becky powiedziała ci coś jeszcze, Sutton? Gdzie Emma może być albo jakie nosi nazwisko? Emma mocno zagryzła wnętrze policzka, żeby powstrzymać łzy. To było takie niesprawiedliwe – chcieli jej szukać, zapewnić jej bezpieczeństwo, a ona była pod ich nosem w takim niebezpieczeństwie, jakiego nigdy nie doświadczyła. – Nie – wyszeptała. – Niczego więcej mi nie powiedziała.
24
Pan Mercer westchnął, po czym pochylił się, żeby pocałować Emmę w czubek głowy. – Nie martw się – odparł. – Tak czy inaczej, znajdziemy ją. A tymczasem obiecuję, że od tej pory będziemy ze sobą szczerzy. Przez krótką rozpaczliwą chwilę Emma rozważała, czy się nie ujawnić. Sama myśl o tym ją przerażała – byliby zdruzgotani. Musiałaby im powiedzieć, że dziewczyna, którą wychowali jak własną córkę, nie żyje – i że ona sama pomogła to zatuszować. Ale poczułaby też ulgę. Pomogliby jej w śledztwie, może nawet by ją ochronili. Spadłby z niej ciężar, który przygniatał ją od pierwszego poranka, kiedy obudziła się w Tucson. Wtedy jednak pomyślała o mordercy, który stale ją obserwował – zostawiał liściki w samochodzie, dusił ją w domu Charlotte, zrzucał reflektory z pomostu w szkolnym teatrze. Pomyślała o Nishy, która wielokrotnie do niej wydzwaniała, po czym ot tak… umarła. Nie mogła narażać swojej rodziny na takie niebezpieczeństwo. Nie mogła podjąć takiego ryzyka. Pani Mercer odchrząknęła. – Wiem, dziewczynki, że będziecie chciały powiedzieć o tym przyjaciółkom, ale na razie byłabym wdzięczna, gdybyśmy mogli zachować tę wiadomość dla siebie. Wciąż rozważamy z waszym ojcem, jak najlepiej zabrać się do poszukiwania Emmy i… nadal mamy wiele do omó wienia. Szczęka Laurel zacisnęła się na moment wojowniczo i Emma była pewna, że dziewczyna zaoponuje. Ta jednak ścisnęła dłoń pani Mercer.
25
– Jasne, mamo – powiedziała łagodnie. – Umiemy dotrzymać tajemnicy. Zegar w holu wybił kwadrans po pierwszej. – Pora jechać – zauważył cicho pan Mercer. – Spóźnimy się. – Muszę skoczyć do łazienki – rzuciła Emma. Potrzebowała chwili, żeby się pozbierać. Złapała kopertówkę i pobiegła przez hol. Gdy tylko została sama, oparła się o umywalkę. W lustrze jej skóra wyglądała na mlecznobladą, niebieskie oczy były jaśniejsze niż zwykle. „Postępuję właściwie”, powiedziała sobie. Bez względu na wszystko musiała chronić bliskich. Cieszyłam się, że Emma dba o moją rodzinę. Ale wpatrując się w jej twarz, boleśnie przypominającą moją własną, mogłam się jedynie zastanawiać: Kto ochroni Emmę?