Skip to main content

Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?

Page 1

CIEKAWOSTKI HISTORYCZNE.PL Krakรณw 2017


Projekt okładki Mariusz Banachowicz Ilustracja na pierwszej stronie okładki © Hulton-Deutsch Collection/CORBIS/Corbis via Getty Images Opiekun serii Kamil Janicki Opieka redakcyjna Natalia Gawron Wybór ilustracji Natalia Gawron Mateusz Świercz Ilustracje na stronach tytułowych Anna Pietrzyk Opracowanie ilustracji MELES-DESIGN Adiustacja Aleksandra Ptasznik Korekta Agnieszka Kochanowska-Sabljak Grażyna Rompel Indeks Rafał Kuzak Opracowanie typograficzne i łamanie MELES-DESIGN Copyright © by Dariusz Kaliński © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2017 ISBN 978-83-240-4194-7 Seria wydawnicza Ciekawostki Historyczne.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2017. Printed in EU


Spis treści

I / ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ / „Radości i łzom nie było końca”  9 II / RABUNEK I BANDYTYZM / „Wyjął z kabury rewolwer, wycelował w moją głowę i pociągnął za spust”  43 III / PRZEMOC SEKSUALNA / „Gwałcił ją każdy, kto chciał, na zdjętych od stodoły drzwiach”  81 IV / DEMONTAŻ PRZEMYSŁU I GRABIEŻ WSI / „Oddamy wam tylko mury i pustą ziemię”  121 V / WALKA Z POLSKIM PODZIEMIEM / „Pod sąd morderców z NSZ i AK – pomocników Hitlera”   155 VI / EGZEKUCJE I DEPORTACJE / „Ewakuowano nas, abyśmy mogli pracą przyczyniać się do zwycięstwa”  195 VII / SOWIECKIE AUSCHWITZ / Nowe obozy i nowa okupacja  231 EPILOG  259 ANEKS / Wkroczenie Armii Czerwonej w opowieściach naszych Czytelników  263 PRZYPISY  275 INDEKS NAZWISK   285 BIBLIOGRAFIA   291 ŹRÓDŁA ILUSTRACJI  299 PODZIĘKOWANIA  300


I / Armia Czerwona wkracza do Rzeczpospolitej „Radości i łzom nie było końca”


Armia Czerwona przekroczyła dawną polsko-sowiecką granicę w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 roku w rejonie miasteczka Rokitno w dawnym województwie wołyńskim. Były to oddziały 1. Frontu Ukraińskiego generała Nikołaja Watutina przeprowadzające wówczas operację rówieńsko-łucką. Równe i Łuck padły 5 lutego 1944 roku. W pierwszych dniach marca wojska sowieckie weszły na teren dawnego województwa tarnopolskiego. Rankiem 22 czerwca 1944 roku ruszyła potężna sowiec­ ka ofensywa o kryptonimie „Bagration”. Przeprowadzona z ogromnym rozmachem i charakteryzująca się wysokim tempem działań operacja przyczyniła się do odbicia dużych połaci Rzeczpospolitej z rąk Niemców. 8 lipca Armia Czerwona zajęła Baranowicze, 9 lipca – Lidę. 13 lipca krasnoarmiejcy przy wsparciu żołnierzy naszej Armii Krajowej zdobyli Wilno. Polskie oddziały partyzanckie, realizujące wytyczne do akcji „Burza”, miały wystąpić w roli gospodarzy wobec wkraczających czerwonoarmistów. Tego samego dnia, kiedy odbito Wilno, na południu wojska 1. Frontu Ukraińskiego rozpoczęły operację lwowsko-sandomierską. Dziesięć dni później sowieckie czołgi, ponownie przy 11


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

wsparciu polskich żołnierzy Armii Krajowej, walczyły o Lwów. Miasto do 28 lipca zostało całkowicie oczyszczone z oddziałów niemieckich. 18 lipca 1944 roku Armia Czerwona sforsowała Bug i nacierała dalej w kierunku Warszawy. 22 lipca zdobyła Chełm. Dzień później moskiewskie radio podało, że w wyzwolonym mieście został przygotowany i ogłoszony Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – zależnego od Stalina marionetkowego rządu Polski. Sowiecki dyktator miał teraz w swoim ręku narzędzie, dzięki któremu mógł, pod pozorem legalności, kontrolować sytuację na uwalnianych od Niemców terenach Polski. W nocy z 22 na 23 lipca 1944 roku jednostki sowieckiej 2. Armii Pancernej 1. Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego uderzyły na Lublin. Miasto po ciężkich walkach zostało oczyszczone z sił niemieckich do godzin porannych 25 lipca. W walkach wojska czerwonych były aktywnie wspierane przez polskie odziały z Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej. Ponieważ Lublin przewidziany był na siedzibę Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Stawka, czyli sowieckie naczelne dowództwo, „kierując się interesami narodu polskiego”1, zmieniło pierwotny kierunek uderzenia frontu. Zamiast na Siedlce sołdaci ruszyli właśnie na Lublin. W pobliżu miasta natrafiono również na pierwszą z hitlerowskich „fabryk śmierci” – obóz koncentracyjny na Majdanku. Pod koniec lipca Armia Czerwona stanęła na północy u granic Prus Wschodnich, a na środkowym odcinku frontu pod Warszawą. Po 1 sierpnia, kiedy w Warszawie wybuchło Powstanie, sowieckie armie przez półtora miesiąca tkwiły bezczynnie 12


Armia Czerwona po kolei odbijała polskie miasta z rąk Niemców. Na zdjęciu krasno­ armiejec przed siedzibą władz PKWN w Lublinie.


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

dosłownie na rogatkach miasta, rzekomo z powodu „przemęczenia wojsk”2. Dopiero w dniach 10–15 września, gdy los narodowego zrywu był przesądzony, została zajęta prawobrzeżna część polskiej stolicy.

Zimowy marsz Kolejna ofensywa ruszyła 12 stycznia 1945 roku. Tego dnia, po wielogodzinnym przygotowaniu artyleryjskim, wojska 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa wyprowadziły uderzenie z przyczółka baranowsko-sandomierskiego i przełamały niemiecką obronę na południe od Warszawy. 13 stycznia do ofensywy przeszedł również 1. Front Białoruski pod dowództwem marszałka Georgija Żukowa. W jego składzie znajdowały się jed­ nostki 1. Armii Wojska Polskiego, uderzające bezpośrednio na Warszawę. Ruiny polskiej stolicy zostały zajęte 17 stycznia. Również 13 stycznia 3. Front Białoruski, dowodzony przez generała Iwana Czerniachowskiego, rozpoczął ofensywę na Prusy Wschodnie. Dzień później wojska 2. Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego wyruszyły z przyczółka nad Narwią na Elbląg. Sowiecka ofensywa była zaskoczeniem dla dowództwa Wehr­ machtu. Podobnie jak podczas operacji „Bagration” oddziały sowieckie posuwały się w zawrotnym tempie. Wydatnie pomagały im w tym skuty mrozem grunt, małe opady śniegu oraz pokrywa lodowa na rzekach, dzięki której można było bez większych przeszkód przeprawiać przez nie piechotę i lżejsze działa oraz pojazdy. 14


I. ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ

19 stycznia 5. Gwardyjska Armia Pancerna zajęła Mławę, a 8. Gwardyjska Armia – Łódź. Tego dnia Niemcy opuścili zagrożony okrążeniem Kraków. Trzy dni później niespodziewanym manewrem zdobyty został Olsztyn, a Bydgoszcz otoczona przez oddziały sowieckiej 3. Armii Uderzeniowej. W międzyczasie sowieckie czołówki dotarły aż nad Odrę i błyskawicznie zdobyły przyczółek. Rzeka została sforsowana w okolicach Gubina przed oddziały 4. Armii Pancernej. Najpiękniejsze miasto Prus Wschodnich, Elbląg, padło 24 stycznia. Sowieckie czołgi stanęły nad brzegiem skutego lodem Zalewu Wiślanego. Dwa dni później zdobyto znaczną część niedalekiego Malborka. Niemiecka załoga obsadzająca starą krzyżacką twierdzę skapitulowała jednak dopiero w połowie marca. Na południu padły Gliwice. Zamieniony w twierdzę Poznań okrążyły oddziały 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Zdobyto też Bydgoszcz. Do końca stycznia Armia Czerwona opanowała również praktycznie cały Górny Śląsk. 7 lutego 1945 roku wydzielone armie 1. Frontu Białoruskiego oraz cały 2. Front Białoruski, łącznie 920 tysięcy żołnierzy, runęły na niemiecką Grupę Armii „Wisła” dowodzoną przez samego Reichsführera-SS Heinricha Himmlera. Linie obronne zostały przerwane. W tym czasie również odziały 1. Frontu Ukraińskiego wkroczyły na Dolny Śląsk, obchodząc od południa i północy silnie ufortyfikowany Wrocław. Początkowo natarcie szło dość opornie, działania czołgów i piechoty były mocno utrudnione ze względu na roztopy, niemniej jednak doszło do przełamania frontu pod Ścinawą. 14 lutego sowieckie jednostki połączyły się, zamykając w okrążonym Wrocławiu 80 tysięcy osób cywilnych 15


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

i 35 tysięcy żołnierzy. 23 lutego skapitulowały resztki żołnierzy niemieckich w Poznaniu. Walki na Pomorzu to ostatnie akordy działań na obecnych ziemiach polskich. 24 lutego wojska 2. Frontu Białoruskiego Konstantego Rokossowskiego przełamały niemieckie linie obronne i parły z rejonu Człuchowa w kierunku Koszalina, a dalej w stronę Morza Bałtyckiego. 5 marca Koszalin był już opanowany. 18 marca po zaciętych walkach zdobyty został przez żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego Kołobrzeg. 13 marca na przedpola Trójmiasta dotarły wojska Rokossowskiego. Gdynię zdobyto 28 marca. Gdańsk padł dwa dni później. W walkach o obydwa portowe miasta brała udział polska 1. Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte. 26 kwietnia przed oddziałami 65. Armii skapitulował Szczecin, 5 maja zostało zdobyte Świnoujście. Dzień później, po jedenastu tygodniach walk, skapitulowała w końcu Twierdza Wrocław. Ostatnim polskim miastem oswobodzonym spod niemieckiej okupacji był Hel. Doszło do tego w dniach 9–10 maja 1945 roku. Polska była wolna. A przynajmniej tak twierdziła sowiecka propaganda.

Euforia narodu Czołgi wjechały na wieś zupełnie opustoszałą i dopiero po dłuższej chwili, gdy ktoś schowany w kryjówce usłyszał rosyjska mowę, wypadł z radosnym okrzykiem: witajcie wybawcy. Na ten okrzyk droga zaroiła się 16


I. ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ

Czerwonoarmiści mieli na swoich bagnetach nieść wolność dla umęczone wojną Polski. Przynajmniej w teorii. Na zdjęciu Sowieci na tle Wawelu.

dziećmi i starszymi, którzy lecieli witać i gościć wybawców. W parę minut czołgi w liczbie 16 zostały zablokowane przez naszych, a dzieci zaczęły się wdrapywać po gąsienicach. Z czołgów zaczęli wychodzić żołnierze zakurzeni, zmęczeni, ale z uśmiechem, ze słowami „Zdrastwujtie”. Wnet poczęli wracać ludziska do chat, niosąc co kto miał pod ręką najlepszego: jedni chleb, pierogi, mleko, a niektórzy i bimbru buteleczkę i począł się pierwszy przyjacielski poczęstunek, jakiego nie notowała historia. Jednakże to miłe zjawisko trwało krótko, ledwie że parę minut, bo na rozkaz dowódcy czołgi ruszyły, bryzgając błotem, a w zamian obsypane kwiatami, w dalszą drogę na zachód, do Berlina. Niejedna łza pokryła powiekę, że tak długo oczekiwano wybawienia i wybawiciele tak szybko odjeżdżają 3. 17


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

Taką, iście sielankową atmosferę w momencie wkroczenia czerwonoarmistów do podlubelskiej wsi opisywał anonimowy chłop. Nie sposób dziś stwierdzić, czy mamy do czynienia z propagandową „wrzutką”, jakich pełno było w historycznych opracowaniach z czasów Polski Ludowej, czy z relacją z autentycznych wydarzeń. Nawet jeśli ta jedna historia została zmyślona, to niemożliwe, by sfabrykowano tysiące opowieści. Polacy, zdruzgotani latami niemieckiej okupacji, wyczekiwali wolności. Strachu nie dało się zupełnie zagłuszyć. O przyszłość kraju, o zaborcze pragnienia wyzwolicieli, o majątek czy wreszcie – o żołnierzy podziemia. Przeważało jednak poczucie ogromnej ulgi, że koszmar się skończył. I nadziei, że tak będzie w istocie. Z Buska-Zdroju Niemcy wycofali się w nocy z 4 na 5 sierpnia 1944 roku. W ciągu dnia w mieście pojawiły się oddziały sowieckie. Radości mieszkańców wprost nie dało się opisać. Jeden z nich wspominał: Na rynku opuszczonego przez Niemców miasta i u wlotu w ul. Stopnicką zebrały się tłumy z naręczami kwiatów. W oczach podniecone oczekiwanie. Idą! Idą! – leci wśród tłumu. Kompania dziarskich żołnierzy w spłowiałej zieleni mundurów. No i te erkaemy, pepesze! A gdzieś tam od tyłu dochodzi warkot czołgów. Już je widać! Prowadzący kompanię oficer wznosi po polsku gromki okrzyk: „Niech żyje Polska!”. Szał radości. Po pięciu latach zamkniętych brutalnie ust nagle taki okrzyk – tak śmiało, tak głośno, na ulicy! Kwiaty przykryły żołnierzy i czołgi. Brudnymi pięściami rozmazują na policzkach łzy. Chłopaki na czołgach. Rany Boskie! Drapię się i ja. Nikt nie broni 4. 18


I. ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ

Rodzina Magdaleny Majsak sowieckich żołnierzy spotkała we wsi Olbierzowice w Świętokrzyskiem. Był upalny sierpień 1944 roku. Majsakowie, którzy stracili własny dom we wsi Pełczyce, wyruszyli szukać schronienia u kuzynostwa, właśnie w Olbierzowicach. Po drodze musieli przejść przez pole bitwy. Okolica wyglądała iście apokaliptycznie. Czuć było fetor rozkładających się trupów. Wszędzie walał się spalony, przemieszany z ludzkimi szczątkami sprzęt wojskowy. Mała Magdalena nie mogła znieść tego makabrycznego widoku. Kiedy przybyli na miejsce, okazało się, że w gospodarstwie krewnych stacjonują już wojska sowiec­k ie. Wszyscy zareagowali niezwykle żywiołowo: Radości i uściskom nie było końca, płacząc i śmiejąc się na zmianę, wszyscy byliśmy szczęśliwi, że nic złego już nas nie spotka. Dowództwo radzieckie zlokalizowane u kuzynek serdecznie nas przyjęło. Zostaliśmy gościnnie uraczeni wojskową grochówką z wojskowej menażki, pajdą żołnierskiego chleba z konserwą „swinaja tuszonka”, co było dla nas, wygłodniałych, prawdziwym rajem5.

Trzeba dodać, że wujem Magdaleny Majsak był Adam Bień, jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, sądzony później w procesie szesnastu w Moskwie i więziony na Łubiance. Upływający czas i krzywdy rodziny nie zatarły jednak w kobiecie głębokiej wdzięczności dla Armii Czerwonej za uwolnienie spod niemieckiej okupacji. A przede wszystkim – nie przykryły wspomnień o niezwykłej radości z wyzwolenia. Na warszawską Pragę sowieckie wojska wkroczyły w połowie września 1944 roku. Mieszkańcy prawobrzeżnej Warszawy 19


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

Polskie kobiety witały czerwonoarmistów ze łzami w oczach. Koszmar niemieckiej okupacji się skończył, a ulga i wdzięczność ludności były ogromne.

witali je owacyjnie, kwiatami. Halina Fonfarska przez lata nie mogła zapomnieć 15 września 1944 roku, kiedy to radzieccy żołnierze dzielili się z Polakami posiłkiem: Weszli Rosjanie z kuchnią polową. Ruski żołnierz wyciągnął zza cholewy drewnianą łyżkę: „Na, grażdanka, pokuszaj” – a było to po trzech dniach, gdy gryźliśmy skórki od chleba, a w ustach brakowało nam śliny 6 .

Radośnie było w Grodzisku Mazowieckim oswobodzonym 17 stycznia 1945 roku przez oddziały 397. Dywizji Strzeleckiej: 20


I. ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ

W połowie stycznia wkroczyło wojsko radzieckie, wielka, ogromna to była radość, jak się mówiło, że ruskie wkroczyli do Warszawy, że ruskie gnają Niemców na Berlin, że Hitler skończony. Pamiętam dzień, w którym radzieckie wojsko na czołgach jechało naszą ulicą – szosą na Błonie, młodzi chłopcy, którym moja matka, moje siostry, moi sąsiedzi wynosili jakieś kanapki i rzucaliśmy na te czołgi i cieszyli się ci żołnierze, uśmiechali się, a my posyłaliśmy im całusy, krzycząc „spasiba”, machaliśmy do nich szalikami, chusteczkami, czapkami 7.

Do Brwinowa czerwonoarmiści zawitali tego samego dnia. Maria Kapuścińska, warszawianka, która po upadku Powstania zamieszkała tam u rodziny, tak zapamiętała przejmujące chwile: Na olbrzymich czołgach, w grubych, niezgrabnych waciakach i czapkach uszankach jechali żołnierze Armii Czerwonej. (…) Witaliśmy ich – udręczeni nad miarę okupacją, przeżyciami Powstania i popowstaniową tułaczką – jak wyzwolicieli! (…) Kwaterujący w kuchni żołnierze byli przyjaźni, współczujący i obiecywali „bić su… syna Germańca” za naszą krzywdę i dobić go w Berlinie. Słuchałam tego z prawdziwym zachwytem 8.

18 stycznia 1945 roku wojska sowieckie wkroczyły do opuszczonego w pośpiechu przez Niemców Ozorkowa. „Radosnych powitań nie sposób opisać. Całe miasto wyległo w Aleje Piłsudskiego. Wiwatom i powitalnym okrzykom nie było końca” – relacjonował jeden z mieszkańców 9. Stanisław Waligóra ze wsi Orzechowo w powiecie wrześnieńskim zapamiętał niezwykłe podniecenie wśród miejscowych, gdy tylko pojawili się czerwono­armiści: 21


DARIUSZ KALIŃSKI  /  CZERWONA ZARAZA

Radości, powitaniom i łzom nie było końca. Rosjanie rozdawali nam cukierki, których od dawna nie mieliśmy w ustach. Ktoś wyniósł na ulicę portret Hitlera, spuścił spodnie i zrobił kupę. Oklaski. Radowali się wszyscy do późnej nocy. Goszczono Rosjan gorzałką10.

Kiedy 20 stycznia 1945 roku czołgiści 65. Brygady Pancernej pułkownika Iwana Potapowa oswobodzili Włocławek, jego mieszkańców ogarnęła prawdziwa euforia: Kobiety i mężczyźni płaczą z radości, wzruszenia, wymieniają serdeczne uściski z przybywającymi, co własną krwią nieśli nam ocalenie i wyzwolenie od hitleryzmu. Nam, chłopcom, także udziela się ów nastrój uniesienia, krzyczymy obydwaj głośno z radości, całujemy się bratersko, wszak przeżyliśmy wojnę. Słowa są zbędne i póki życia starczy, jestem pewien, nikt z tych wiwatujących na cześć zwycięzców owych chwil nie zapomni 11.

Piszący te słowa Zdzisław Taźbierski wspomina dalej: Wojska radzieckie (…) rozbiły w ten mroźny, chociaż słoneczny dzień rodzaj obozu z komendanturą. Z jego kuchni polowych rozdawano naszym dzieciom, nastolatkom, kobietom mleko, chleb, suchary, kaszę, groch, grudy cukru. Nam najbardziej smakowała żołnierska grochówka. Gwar, rozmowy, mieszanina cywilów z wojskowymi – dopełniały obraz tej mozaiki odprężenia, radości, śmiechu, a nawet pieśni. Niech nikt już mi nie plecie, iż przybyły dziś do Włocławka „diabły z Azji”…12.

5 kwietnia 1945 roku żołnierzy sowieckich przejeżdżających przez wieś Radziechowy koło Żywca 22


I. ARMIA CZERWONA WKRACZA DO RZECZPOSPOLITEJ

Witały (…) polskie flagi, wykonane z prześcieradeł i wsyp oraz kwiaty z doniczek. Odezwał się dzwon w kościele, a na wysokości dawnego posterunku niemieckiej policji stała brama powitalna: „Niech żyje Rzeczpospolita Polska. Niech żyje Marszałek Józef Stalin” 13.

Tomasz Jan Szczepański, będący świadkiem przemarszu wojsk sowieckich i polskich przez Świdnik, stwierdził, że nic nie jest w stanie oddać atmosfery tamtych chwil: „to była euforia narodu”14 . Do wzruszających scen doszło także w Skoczowie opanowanym przez wojska sowieckie 1 maja 1945 roku. Rodzina Stefanii Kozłowskiej ukrywała się wówczas w piwnicy miejscowej szkoły i tam odkryli ich radzieccy żołnierze: Weszli. Dwóch umundurowanych żołnierzy radzieckich, zmęczonych, spoconych. Jednemu z nich z czoła spływała strużka krwi. Matka rzuciła się jednemu z nich na szyję, płakała i dziękowała im, że przyszli. Wszyscy cieszyliśmy się. (…) To byli nasi bohaterowie z pierwszej linii. Podano im do picia koziego mleka, a pani tercjanka obmyła rankę na głowie żołnierza i zabandażowała mu czoło. Mówili – nie bójcie się, za nami idzie potęga militarna oraz wasze polskie wojsko. My już germańców tu nie puścimy. Idziemy się bić aż do Berlina – i poszli 15.

W relacjach z Sosnowca powtarza się znany już motyw. Sołdaci dzielili się z Polakami racjami żywnościowymi, często wręcz ratowali ich od głodu. Gdy rodzinie Macieja Dobrzyckiego – podczas trwających około tygodnia walk – zaczęło brakować żywności, 23


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook