Stanisล aw Jaromi OFMConv
Wydawnictwo Znak Krakรณw 2019
Projekt okładki i ilustracje Adam Gutkowski Opieka redakcyjna i adiustacja Katarzyna Węglarczyk Korekta Ewdokia Cydejko Łamanie Dariusz Ziach
Copyright © by Stanisław Jaromi © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2019
ISBN 978-83-240-5898-3
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2019. Printed in EU
ROZDZIAŁ 1 Czyńcie sobie ziemię kochaną!
H
asło „Czyńcie sobie ziemię kochaną!” wymyśliłem gdzieś w 2010 roku, gdy na warsztatach Ruchu Ekologicznego Świętego Franciszka z Asyżu (REFA) po raz kolejny musiałem tłumaczyć, co znaczy biblijny nakaz czynienia sobie ziemi poddaną. Na kolejnych kartach tej książki znajdziemy kilka wyjaśnień, tu tylko zaznaczę, że moją intencją była próba przywrócenia właściwych priorytetów. Jeśli Biblia odkrywa przed nami Boży plan miłości i ukazuje rzeczywistość prześwietloną miłością Ojca, a Jezus Chrystus jako najważniejsze ogłosił przykazanie miłości, to takie ujęcie jest uprawnione. Konsultowałem je z kilkoma kolegami teologami i biblistami. Nie oznacza to, że zmieniam słowa zapisane w Biblii (w Rdz 1, 28). Jest to raczej próba nowej, pełniejszej i prowokującej do refleksji interpretacji tych słów, uwzględniającej współczesne wyzwania i rozwój teologii. Później przeczytałem, że i papież wie, iż czasami chrześcijanie błędnie interpretowali Pismo Święte. „(…) musimy dziś stanowczo stwierdzić, iż z faktu bycia stworzonymi na Boży obraz i nakazu czynienia sobie ziemi poddaną nie można wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami. 14
Ważne jest odczytywanie tekstów biblijnych w ich kontekście (…) i przypominanie, że zachęcają nas one do »uprawiania i doglądania« ogrodu świata (por. Rdz 2, 15)” – napisał Franciszek (LS 67)*. Wyruszmy więc na poszukiwanie nowej, współczesnej relacji ze stworzeniem.
* W książce używam następujących skrótów tytułów dokumentów kościelnych: CA – encyklika Centesimus annus Ojca Świętego Jana Pawła II w setną rocznicę ency kliki Rerum novarum z 1 maja 1991 roku; CiV – encyklika Caritas in veritate Ojca Świętego Benedykta XVI o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie z 29 czerwca 2009 roku; LS – encyklika Laudato si’ Ojca Świętego Franciszka poświęcona trosce o wspólny dom z 24 maja 2015 roku; RH – encyklika Redemptor hominis Ojca Świętego Jana Pawła II z 4 marca 1979 roku; SRS – encyklika Sollicitudo rei socialis Ojca Świętego Jana Pawła II o społecznej trosce Kościoła o autentyczny rozwój człowieka i społeczeństwa z 30 grudnia 1987 roku; korzystam z oficjalnych tłumaczeń dostępnych na portalu internetowym Stolicy Apostolskiej w2.vatican.va.
1.1. C hrześcijanin we współczesnym świecie
Eden już nie istnieje – ogłosił David Attenborough w Davos na Światowym Forum Ekonomicznym w 2019 roku, mówiąc, że w czasie jego życia wszystko się zmieniło i zaczęła się zła era człowieka. Wezwał do nowego planu, ale nie chciał powiedzieć, dlaczego jego generacja, żyjąca w tak wspaniałym, bogatym świecie, tak go zniszczyła i zostawia teraz z tak licznymi problemami. I dlaczego dziś, wobec tylu globalnych wyzwań, Brytyjczycy wolą się zajmować głównie samymi sobą… Bardzo lubię filmy i opowieści sir Attenborough o przyrodzie w różnych miejscach świata, ale patrząc na poszczególne gatunki i ekosystemy, muszę myśleć o całości, o świecie, w którym jestem jednym z mieszkańców. Nie rozstrzygnę wielu globalnych problemów, ale pisząc te słowa, mogę pomóc czytelnikom zmierzyć się z kilkoma ważnymi tematami. Powiem zatem uczciwie, że moje myślenie o przyrodzie i ekologii jest kształtowane przez kilka perspektyw: po pierwsze, 16
z szacunkiem i poważnie traktuję zarówno dane naukowe, jak i przesłanki religijne (nazwijmy to perspektywą fides et ratio, wiary i rozumu); po drugie, ważna jest dla mnie myśl franciszkańska, budująca specyficzną radykalną wrażliwość na świat przyrody; i po trzecie, biorę pod uwagę perspektywę etyczno-społeczną, w której człowiek nie boi się głębokich pytań i kwestionowania swoich roszczeń (nawet tych najbardziej słusznych) wobec innych mieszkańców jednej, wspólnej planety. To myślenie jest wsparte nauczaniem społecznym Kościoła katolickiego oraz świadectwem ludzi, którzy poświęcają swój czas, siły i zdolności dla obrony Bożego stworzenia i naturalnego środowiska życia swojego i innych mieszkańców planety – naszego jedynego domu. Męczennicy Ziemi Są i tacy, którzy dla tych wartości oddali życie. Ktoś już ich nazwał męczennikami Ziemi, zabijanymi w imię Laudato si’. Są to ofiary ukrytej wojny, prowadzonej w różnych zakątkach świata, która w samym tylko 2017 roku przyniosła sto dziewięćdziesiąt siedem ofiar. Jak pisał Gaetano Vallini w edytorialu „L’Osservatore Romano”*: „Jest to wojna krwawa, dla większości nieznana – a zabijani są prawie zawsze chłopi, ludność tubylcza, zwykli aktywiści, sprzeciwiający się niekontrolowanemu wyzyskiwaniu terytorium”. Za raportem organizacji pozarządowej Global Witness Vallini wymienia kilka imion. Na tej tragicznej liście jest Amerykanin Esmond Bradley Martin, siedemdziesięciosześcioletni geograf, były wysłannik specjalny Organizacji Narodów Zjednoczonych * Nr 2/1018.
17
do spraw ochrony nosorożców, który blisko trzydzieści lat mieszkał w Kenii, walcząc z działalnością przemytników; zginął w czasie napadu 4 lutego 2018 roku w swoim domu w Nairobi. Jest też Berta Cáceres, honduraska aktywistka zamordowana 3 marca 2016 roku. Półtora roku wcześniej, 28 października 2014 roku, uczestniczyła w Watykanie w spotkaniu ruchów ludowych i słuchała papieża, który mówił o trzech ważnych „t”: tierra, techo, trabajo (hiszp. ziemia, dom, praca). Watykański redaktor zauważa, że od 2002 roku co tydzień giną na świecie dwie osoby zaangażowane w ochronę środowiska. Ostatnio ta średnia wzrosła jednak dwukrotnie, a w 2016 roku osiągnięty został tragiczny rekord: dwieście ofiar śmiertelnych. Ta prawdziwa masakra zbiera swe żniwo przede wszystkim w Ameryce Łacińskiej, a zwłaszcza w Amazonii, gdzie krzyżują się silne interesy związane z rolOd 2002 roku co tydzień nictwem i wydobyciem minerałów. giną na świecie dwie Najwięcej ofiar jest wśród ludności tubylczej. Dane za 2017 rok, które osoby zaangażowane przytacza Vallini, są dramatyczne: w ochronę środowiska. czterdzieści sześć osób zabitych w Brazylii, trzydzieści dwie w Kolumbii, piętnaście w Meksyku. Ofiary śmiertelne są też w Gwatemali, Nikaragui, Hondurasie i Peru, ale także w Azji i Afryce. Na przykład na Filipinach zostało zabitych czterdzieści jeden osób, a w Demokratycznej Republice Konga doszło do trzynastu zabójstw, głównie strażników obszarów chronionych. Czy to, co piszę, z polskiego punktu widzenia wydaje się niewyobrażalne? Czy to są przypadki „ekologicznego męczeństwa”? Poznajmy jeszcze historię siostry Dorothy Mae Stang. 18
Siostra Dorothy od 1948 roku należała do zgromadzenia sióstr od Najświętszej Marii Panny z Namur, pracując głównie jako szkolna nauczycielka i katechetka. Do Brazylii z rodzinnego Ohio przybyła, mając trzydzieści pięć lat, w sierpniu 1966 roku. Mieszkała w zachodniej części stanu Pará, w regionie lasów tropikalnych na północy Brazylii, zajmowała się projektami socjalnymi, walcząc o prawa dla rolników i reformy rolne. Zasłynęła z obrony praw rdzennych mieszkańców Amazonii i walki o ocalenie dżungli przed rabunkowym wyrębem. Chociaż grożono jej śmiercią, nie opuściła swej placówki. Po ponad trzydziestu ośmiu latach misyjnej służby 12 lutego 2005 roku została zamordowana w Anapu w Amazonii. Miała wtedy siedemdziesiąt cztery lata. Za swoją działalność na rzecz praw człowieka i ochrony środowiska w lasach Amazonii misjonarka ta wielokrotnie otrzymywała międzynarodowe nagrody. Została też uhonorowana pośmiertnie przez Izbę Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych. „Przeżyła swe życie zgodnie z Ewangelią, trwała w modlitwie i oddaniu wspólnocie. Głosiła Bożą dobroć i miłość biednym, wstawiała się za nimi, a szczególnie za kobietami i dziećmi w najbardziej opuszczonych miejscach” – czytamy w rezolucji Izby Reprezentantów. Podróżując przed dziesięciu laty po Amazonii, w wielu miejscach widziałem plakaty z portretem siostry Dorothy; zdobiły one biura zarówno katolickich parafii, jak i stowarzyszeń ekologiczno-obywatelskich. W Polsce ukazała się jej biografia autor stwa Binki le Breton pod tytułem W dżungli zabija się anioły*. * Binka le Breton, W dżungli zabija się anioły. Opowieść o siostrze Dorothy Stang, tłum. Violetta Reder, Kraków 2010.
19
Siostra Stang w swych wspomnieniach podkreśla znaczenie kilku ważnych momentów w życiu. Po pierwsze, było to zamieszkanie wśród ludzi skrajnie biednych i upośledzonych społecznie. Starając się być „Kościołem ubogich”, siostry nie tylko pracowały z ubogimi, ale też same żyły ubogo. Poznając w podstawowych wspólnotach parafialnych codzienność mieszkańców, zaczynały wiązać treści biblijne z praktycznymi interpretacjami sprawiedliwości społecznej i uświadamiać sobie prawo tych osób do czystej wody, opieki zdrowotnej, edukacji i ziemi. Po drugie, było to spotkanie z przemocą reprezentowaną zarówno przez wielkich właścicieli ziemskich, zagraniczne korporacje, agencje rządowe, wojsko, jak i przez biedaków przybywających do Amazonii za pracą i chlebem, którzy zaborczo karczowali dziewiczy las. Wreszcie po trzecie, istotna była dla niej duchowa refleksja nad poznaną rzeczywistością. Dokonywała się ona stopniowo w ramach spotkań grup i organizacji kościelnych pracujących na rzecz sprawiedliwości i pokoju oraz podczas zakonnych spotkań formacyjnych. Jak mówiła sama misjonarka, kluczowy okazał się półroczny kurs duchowości na Uniwersytecie Najświętszego Imienia w Kalifornii, który przeszła na przełomie lat 1991 i 1992. Zastanawiano się tam nad Bożym stworzeniem w całej jego obfitości: ludźmi, roślinami, zwierzętami, wodą, powietrzem i ziemią. Wzmocniło to przekonanie siostry Dorothy, że jedynie głęboka przemiana naszego sposobu życia, naszych wartości i postaw może przynieść światu nowe życie, a naszej planecie – ocalenie. Idee te głosiła wkrótce na tak zwanym szczycie Ziemi w Rio de Janeiro, wspierając uchwaloną tam Kartę Ziemi. 20
Po powrocie do swej misji siostra Dorothy zaczęła przekonywać osadników do zachowania naturalnego środowiska i ochrony lasów skazywanych na wycinkę. Walczyła o zmianę ich mentalności, tłumaczyła działanie ekosystemu lasów tropikalnych i promowała ideę ekorozwoju; pokazywała, że zamiana lasów na pastwiska nie jest jedyną drogą sukcesu ekonomicznego, projektowała rezerwaty leśne. Niestety naraziła się tym miejscowym władzom i okolicznym właścicielom ziemskim. Jeden z nich, któremu siostra Stang zarzucała wykorzystywanie ludzi do niewolniczej pracy oraz nielegalny wyręb lasów tropikalnych, wynajął płatnych zabójców. Żadna z osób zamieszanych w zabójstwo siostry Dorothy nie przypuszczała jednak, że ta śmierć będzie tak naprawdę zwycięstwem misjonarki i głoszonych przez nią idei, że stanie się ona symbolem walki o sprawiedliwość, pokój i ochronę przyrody w Amazonii i ważnym światłem rozświetlającym mroki przemocy i bezwzględnej eksploatacji. Syndrom deficytu natury Warto się tu zatrzymać i zastanowić: co ja na to? Człowiek i przyroda – razem czy osobno? W zgodzie, obojętności czy nienawiści? Moje myślenie jest ważne, gdyż wokół takiej refleksji brakuje. Spora część Polaków wybiera konsumpcyjny styl życia z modą na weekendowy shopping i grillowanie, kontrolowany i uporządkowany kontakt z przyrodą, którego symbolami są wygolony trawnik i „nieśmiecące” rośliny, a ekologiczną wrażliwość redukuje do segregacji śmieci i używania energooszczędnych żarówek. Sprzyjają temu trendy urbanistyczne w mieście i na wsi, gdzie ważniejsze są drogi i parkingi 21
niż przyroda i przestrzeń spotkania mieszkańców. Sprzyja poli tyka rolna, zgodnie z którą tradycyjne uprawy są wypierane przez produkt globalny, a agrokultura zdominowana jest przez agrobiznes, w tym coraz częściej przez korporacyjne molochy z technologią GMO i mocną kontrolą swoich praw wobec producentów i konsumentów. Możemy dodać do tego obsesję na punkcie bezpieczeństwa, sprawiającą, że każdy produkt rolno-spożywczy pozostaje pod skomplikowaną kontrolą urzędniczą, a administratorzy terenów zielonych zmuszeni są do niszczenia przyrody potencjalnie zagrażającej odwiedzającym. Ta ostatnia kwestia szczególnie trudna jest dla zarządców cmentarzy ze starymi drzewami. Historia z 1997 roku z Dalikowa w województwie łódzkim, gdzie licytowano majątek parafii, by wypłacić odszkodowanie ofierze nieszczęśliwego wypadku na cmentarzu (w czasie wichury konar akacji przygniótł czternastoletnią dziewczynę), wywołała prewencyjną masakrę starych drzew w wielu podobnych miejscach. Muszą się z tym zmagać nawet zarządy naszych parków narodowych powołanych przecież dla ochrony najcenniejszych ekosystemów. Jak trudny to temat, zobaczyliśmy ponownie w 2014 roku, gdy na wycieczce w Ojcowskim Parku Narodowym pod spadającym drzewem nieszczęśliwie zginęła trzynastoletnia uczennica, a matka wniosła do sądu sprawę o wysokie odszkodowanie zarówno od parku, jak i od jego dyrektora. W efekcie mamy świat, w którym rośnie nasza wiedza biologiczno-przyrodnicza i prawne regulacje, ale brakuje bezpośredniego kontaktu z dziką przyrodą. Generuje to wiele lęków, a nawet postawę, którą można nazwać biofobią, gdy nie rozumiejąc zachodzących w naturze zjawisk i procesów, unikamy 22
z nią kontaktu. Nawet znane regeneracyjne i terapeutyczne oddziaływanie przyrody próbujemy wykorzystywać poprzez wizyty w parku czy ogrodzie botanicznym, gdzie nasze bezpieczeństwo jest non stop monitorowane. Coraz trudniejsze staje się zorganizowanie zwykłej wycieczki z młodzieżą do lasu, w góry czy nad rzekę. Rośnie nasza wiedza Należę do pokolenia, które ważną część formacji chrześcijańskiej biologiczno-przyrodnicza, otrzymywało w czasie różnych raj- ale brakuje bezpośredniego dów, górskich wypraw czy spływów kontaktu z dziką przyrodą. kajakowych. Sam je wielokrotnie Generuje to postawę, którą organizowałem. I przestałem orga można nazwać biofobią. nizować, gdy rodzice pełnoletnich uczestników chcieli kontrolować każdy dzień programu i domagali się spełnienia nierealnych żądań. Pojawiło się nawet pojęcie „syndromu deficytu natury” sformułowane przez Richarda Louva w jego książce Ostatnie dziecko lasu*. Chodzi o deficyty rozwojowe u dzieci wynikające z braku regularnego kontaktu z przyrodą. Spotykamy zatem kilkunastoletnie dzieci, które znają ginące gatunki i zagrożenia lasów tropikalnych, ale nigdy nie były w pobliskim zagajniku. Mamy rodziców przerażonych wilgocią, wiatrem, brudem i komarami oraz zdumionych postawą swych dzieci z fascynacją i pasją zdobywających kolejne obszary na łące, miejskim nieużytku, w ogrodzie czy lesie. Znamy też jednak dorosłych narzekających, że ich ulubione drzewo zostało właśnie wycięte, a ukochana łąka i staw zniknęły na rzecz nowego sklepu i parkingu. * Richard Louv, Ostatnie dziecko lasu, tłum. Anna Rogozińska, Warszawa 2014.
23
Są wreszcie duzi i mali, którzy gdziekolwiek są, mają przed oczami swój smartfon, a przyrodę traktują jak nudną scenerię, gdzie może wylądować niepotrzebna puszka po przesłodzonym napoju czy jednorazowy kubek po czymś kawopodobnym… Może dojrzejemy i do tego, że dziedzictwo przyrodnicze w miastach będziemy odpowiednio zabezpieczać, rozwijać i udostępniać? Możemy przecież mieć – oprócz już istniejących wypielęgnowanych parków, sterylnych pod względem biologicznym i wymagających dużych nakładów finansowych – nowe kategorie parków, projektowane tak, aby były dzikie, a jednocześnie bezpieczne, przybliżające bioróżnorodność rozmaitych siedlisk, także tych słabo przez człowieka poznanych, na przykład podmokłych. Kiedyś postawiłem tezę, że lęki dzieci i rodziców przed naturalnym światem skutkują brakiem społecznego wsparcia dla nowych parków narodowych czy obszarów ścisłej ochrony przyrody oraz żądaniem, aby te istniejące były łatwo dostępne, z infrastrukturą dostosowaną do oczekiwań wygodnickiego turysty. Politycy, śledząc owe społeczne potrzeby, od wielu lat osłabiają status naszych parków narodowych i krajobrazowych, czyniąc z nich przede wszystkim centra rekreacji i edukacji. Zatem jeśli chcemy ocalić naturalny ekosystem Tatr, Mazur, Puszczy Białowieskiej i innych cennych terenów, musimy najpierw ocalić, udostępnić, przybliżyć ludziom owe „małe Puszcze Białowieskie”, „miejskie Amazonki” czy kaniony w granicach terenów zurbanizowanych. I przestać traktować nieużytki i żyjącą tam przyrodę jako rezerwę pod inwestycje, lecz spojrzeć na nie jako na obszary cenne przyrodniczo i potencjalne nowe ekoparki z przestrzeniami edukacyjnymi dla dzieci i dorosłych. 24
A może warto do naszych życiowych celów dodać: zwiększanie różnorodności roślin i zwierząt wokół nas; naprawę zarządzania lasami, rolnictwem i hodowlą; troskę o zasoby wodne i ich jakość zarówno dla ekosystemów, jak i ludzi; redukcję spożycia mięsa i emisji CO2; inwestycje zarówno w bezpieczeństwo ekologiczne, jak i samowystarczalność; ograniczenie zbędnego transportu i preferencje dla lokalności w każdym wymiarze…? Niestety idą zmiany klimatyczne, które mogą być trudne nie tylko dla ludzi. A my tymczasem codziennie świadomie i dobrowolnie działamy na rzecz katastrofy dla siebie i świata całego...
SPIS TREŚCI WstĘp O świecie gościnnym dla wszystkich . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Rozdział 1 Czyńcie sobie ziemię kochaną!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 1.1. Chrześcijanin we współczesnym świecie . . . . . . . . . . . . . . . 16 1.2. Chrześcijanin we współczesnym Kościele. . . . . . . . . . . . . . . 26 1.3. Chrześcijanin we współczesnym ruchu ekologicznym . . . . 38 Rozdział 2 Wędrując z Franciszkiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Rozdział 3 Katoekoporadnik . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 3.1. Brat Wilk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 84 3.2. Brat Słońce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 90 3.3. Brat Wicher, siostra Klimat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 94 3.4. Siostra Woda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 102 3.5. Matka Ziemia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 3.6. Brat i bliźni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 122
Rozdział 4 Inspiracje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 4.1. Laudato si’ – „zielona encyklika” (cztery ulubione myśli). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 133 4.2. Papież o naprawie zrujnowanej planety (osiem innych ważnych ekotekstów Franciszka). . . . . . . . . 139 4.3. Pasterz, a nie eksploatator (pięć ekotekstów Jana Pawła II). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 4.4. „ Jeśli chcesz krzewić pokój, strzeż dzieła stworzenia” (cztery ekoteksty Benedykta XVI) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168 4.5. Stosunek do przyrody stosunkiem do ludzi (pięć ekotekstów Kościołów lokalnych). . . . . . . . . . . . . . . . 176 4.6. Co na to Kościół polski? (pięć ważnych ekowypowiedzi). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185 4.7. Razem dla Ziemi (pięć cytatów ekumenicznych). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 194 ZakoŃczenie Jaki może być „zielony Kościół?”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .205