Skip to main content

Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?

Page 1

Jacek Giedrojć

Pułapka

Dl aczego ekonomiczne my śle nie blokuj e innowac j e i p ostęp ?

Wy d a w n i c t w o Z n a k Kraków 2019


Projekt okładki Adam Gutkowski Fotografia autora fot. Warsaw Equity Management S.A. Opieka redakcyjna Marta Anna Zabłocka Redakcja merytoryczna Piotr Wójcik Adiustacja Bogumiła Ziembla Korekta Barbara Gąsiorowska Indeks Artur Czesak Łamanie Dariusz Ziach

Copyright © by Jacek Giedrojć © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2019 ISBN 978-83-240-5528-9

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2019. Printed in EU


ROZDZIAŁ PIERWSZY

MYŚLENIE EKONOMICZNE. REKONSTRUKCJA PARADYGMATU

W gruncie rzeczy doszedłem do wniosku, że podejście ekonomiczne jest podejściem najszerszym, dającym się zastosować do wszystkich zachowań ludzkich… Gary Becker1

Rdzeniem współczesnych nauk ekonomicznych jest tak zwana ekonomia neoklasyczna albo ekonomia głównego nurtu. Ten paradygmat wywiera największy wpływ na społeczne wyobrażenia. Lansują go kursy uniwersyteckie, propaguje przygniatająca większość prac popularyzujących ekonomię. Tutaj właśnie należy szukać źródeł ekonomicznego myślenia. U podstaw neoklasycznego paradygmatu leżą dwie grupy założeń. Pierwsza dotyczy natury ludzkiej i dobra jednostkowego, druga zaś charakteru dobra wspólnego. Podstawowym założeniem teorii neoklasycznej ekonomii co do natury ludzkiej jest racjonalność. Ludzie są racjonalni, ponieważ zwykle potrafią podać racje, dla których dokonują takich, a nie innych wyborów. Działając, obywatele, pracownicy czy konsumenci 1

G.S. Becker, The economic approach to human behavior, Chicago 1976, s. 8.


38

Rozdział PIERWSZY

zaspokajają swoje potrzeby, które z kolei wynikają z ich wiedzy i przekonań. Racjonalność sama w sobie nie przesądza o celach, czyli treściach preferencji (o tym więcej poniżej). Co do zasady ludzie mogliby być zarówno racjonalnymi egoistami, jak i racjonalnymi altruistami. W ekonomicznym sensie racjonalność sprowadza się do realizacji własnych preferencji, a także do tego, że spełniają one pewne warunki racjonalności. Mianowicie muszą być przechodnie i kompletne. Przechodnie – to znaczy, że jeśli aktor woli jabłka od pomarańczy i pomarańcze od winogron, to musi również woleć jabłka od winogron. Kompletność preferencji oznacza, że aktor potrafi określić swoje preferencje co do każdej pary opcji. Postawiony wobec dowolnego wyboru, potrafi powiedzieć „wolę A” albo „wolę B”, albo: „jest mi to obojętne”. Nigdy nie odpowie, że nie wie. Jeśli ludzie są racjonalni w opisany sposób, można uszeregować wszystkie dostępne im wybory w kolejności od najbardziej do najmniej lubianych. Jest to tak zwana funkcja użyteczności, która każdemu możliwemu wyborowi przypisuje numer określający jego kolejność w porządku preferencji danego człowieka. Funkcja ta nie wartościuje wyborów, tylko je porządkuje. Nie mówi ona zatem, jak bardzo zdecydowanie ktoś woli jabłka od pomarańczy, tylko że woli (albo że jest mu obojętne). Na podstawie samego założenia racjonalności ludzi nie dałoby się przewidzieć ich działań. Racjonalność ma czysto formalny charakter. Żeby sformułować teorie zachowania osób, ekonomia neoklasyczna przyjmuje kolejne założenie: ludzie wolą więcej materialnych dóbr niż mniej. Opierając się na tak zdefiniowanej ludzkiej naturze, ekonomia neoklasyczna może formułować hipotezy co do zachowań ludzi w różnych warunkach.


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

39

Odpierając zarzuty o wulgarny materializm, niektórzy ekonomiści utrzymują, że interes własny może być bardzo szeroko rozumiany. W skrajnych wersjach mógłby nawet zawierać dobro innych. Jednakże takie rozszerzenie rozumienia interesu własnego szybko zbliża się do tautologii: ludzie preferują to, co preferują. Żeby teoria mogła formułować hipotezy co do zachowań aktorów, musi postulować jakieś treści ich preferencji. Dwa powyższe założenia – racjonalność i dbanie o interes własny – są fundamentalne dla neoklasycznego rozumienia natury ludzkiej. Kolejne założenia mają pomocniczy, choć jak się okaże, brzemienny w skutki charakter. Jak pamiętamy, preferencje ludzi wynikają z ich przekonań, w tym z ich wiedzy o nich samych i otaczającym ich świecie. Neoklasyczna teoria ekonomii przyjmuje, że ta wiedza jest, z grubsza rzecz biorąc, poprawna. A zatem założenia każdego człowieka co do możliwości oraz konsekwencji własnych wyborów są trafne. Powiedzmy, że chcę kupić piękny, położony w ustronnym miejscu domek w Karkonoszach. W myśl tego założenia już w chwili zakupu poprawnie przewiduję wszystkie jego konsekwencje. Teoria nie dopuszcza przyszłych rozczarowań wynikających na przykład z uciążliwości odśnieżania czy długich dojazdów. Ekonomiści zakładają, że wszystkie dobra są doskonale policzalne i podzielne. Dalej postulują tak zwane malejące marginalne stopy substytucji dóbr. W uproszczeniu oznacza to, że gdy ktoś posiada coraz więcej danego dobra, to każda kolejna jego jednostka jest przez niego mniej ceniona. Na przykład, jeśli pierwszy posiadany samochód będzie postrzegany jako bardzo użyteczny, to już drugi i następne coraz mniej. Te założenia wydają się zdroworozsądkowe. Co więcej, pozwalają one ekonomistom na próby przewidywania, jak poszczególni ludzie będą się zachowywać w różnych sytuacjach rynkowych.


40

Rozdział PIERWSZY

W szczególności pozwalają tworzyć modele matematyczne, które wyróżniają teorię ekonomii wśród innych nauk społecznych. Jak już było powiedziane, funkcje użyteczności tylko porządkują preferencje, natomiast nic nie mówią o ich relatywnej sile. Na przykład, jeśli wolę jabłka niż gruszki, a gruszki niż pomarańcze, to moja funkcja użyteczności mogłaby wyglądać następująco: jabłka – 10, gruszki – 5, pomarańcze – 1. Ale mogłaby i tak: jabłka – 1000, gruszki – 999, pomarańcze – 10. Te dwie funkcje przybierają zupełnie inne wartości, lecz opisują dokładnie te same preferencje. Dlatego różnice między różnymi wartościami, jakie funkcja przyjmuje nawet dla jednego aktora, w sensie dosłownym nie mają znaczenia. Tym bardziej nie ma sensu porównywać czy sumować wartości, jakie przybierają funkcje użyteczności różnych aktorów. Przejdźmy do neoklasycznego kryterium dobra wspólne2 go . Według klasycznych utylitarystów dobre są takie rozwiązania społeczne, które maksymalizują sumę szczęścia wszystkich 2  Podstawowym zagadnieniem ekonomii politycznej zawsze było skonstruowanie teorii porządku harmonizującego indywidualne działania w gospodarce w pożądany rezultat. W średniowieczu wyobrażano sobie taki ład jako gwarantowany przez Boga. W nowożytności można wskazać na trzy ważne podejścia. Merkantylizm utożsamiał dobro wspólne z dobrem suwerena, upatrywał więc gwaranta porządku w suwerenie (ale to oczywiście przenosi metafizyczne uzasadnienie na boskie źródła władzy monarszej). Według Adama Smitha gwarantem jest system – wzajemna równowaga interesów (tutaj metafizyka jest na poziomie niewidzialnej ręki rynku). Dla Smitha rynek jest sposobem na oddolne niepolityczne formowanie społeczeństwa na podstawie spontanicznej samoorganizacji, modelem porządku społecznego alternatywnym wobec ładu absolutystycznego, umowy społecznej czy woli ludu Rousseau. Wreszcie w neoklasycznej teorii ekonomii podstawą ładu gospodarczego jest nie swobodna interakcja wolnych ludzi, lecz specyficzny rachunek utylitarny. Wierząc w możliwość nau­ kowego zrozumienia i zarządzania społeczeństwem, teoria neoklasyczna więcej wzięła z Jeremy’ego Benthama i francuskich pozytywistów, takich jak Claude Henri Saint-Simon i Auguste Comte, niż ze Smitha. P. Ulrlich, Towards an ethically based conception of socio-economic rationality. From the social contract theory to dis­ course ethics as the normative foundation of political economy, New Brunswick 1996.


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

41

ludzi. Ponieważ w teorii neoklasycznej sumowanie użyteczności nie ma sensu, ekonomiści musieli znaleźć inne kryterium dobrego podziału dóbr między jednostki. W neoklasycznej ekonomii jest to wspomniane kryterium Pareto. W myśl tego kryterium alokacja jest optymalna wówczas, gdy nie można dokonać żadnej zmiany, która poprawiłaby stan posiadania jakiegoś podmiotu, nie pogarszając jednocześnie stanu posiadania innego. Jakakolwiek by była sytuacja wyjściowa, możemy ją poprawić wyłącznie w taki sposób, aby niczyja sytuacja się nie pogorszyła, a sytuacja jednego lub więcej aktorów się poprawiła. Weźmy na przykład polską wieś, na której każdy gospodarz ma kilka nieprzylegających do siebie poletek. To rozdrobnienie powstało przez pokolenia dziedziczenia, małżeństw i awersji do sprzedaży ojcowizny. Gospodarze mogą poprawić wydajność, zamieniając się działkami, tak aby stopniowo scalać swoje pola. Każda taka dobrowolna wymiana działek jest poprawą w sensie Pareto. Optimum Pareto nastąpi, kiedy wyczerpane zostaną wszystkie możliwe obopólnie korzystne wymiany. Ekonomiści uważają, że kryterium Pareto to sposób myślenia o dystrybucji zasobów wolny od wartościowania. Posługując się nim, nie oceniamy niczyich potrzeb jako ważniejszych czy mniej ważnych, lepszych czy gorszych. Wszystkie traktujemy tak samo. Na końcu opisanego procesu żaden gospodarz nie będzie mniej zadowolony niż w sytuacji wyjściowej. Ważnym nurtem współczesnej ekonomii jest ekonomia dobrobytu (welfare economics), której wielkie osiągnięcie teoretyczne stanowią dwa tak zwane fundamentalne twierdzenia ekonomii dobrobytu. Według pierwszego doskonale konkurencyjny rynek prowadzi do stanu równowagi, który jest sytuacją optymalną w sensie Pareto. To znaczy, że dystrybucja dóbr powstała w wyniku swobodnej wymiany prowadzi do stanu równowagi


42

Rozdział PIERWSZY

i jest efektywna – co za tym idzie, niemożliwe są dalsze korzystne dla uczestników transakcje3. Drugie twierdzenie mówi, że dowolna efektywna alokacja może zostać osiągnięta w wyniku działania systemu czystej wymiany, pod warunkiem właściwej pierwotnej alokacji. Twierdzenia ekonomii dobrobytu mają charakter logicznej konieczności. Wynikają wprost z przyjętych założeń. Nie mają nic wspólnego z żadnymi badaniami nad realnymi gos­po­ darkami. Niemniej jednak twierdzenia te stanowią doniosłe osiągnięcie teoretyczne. Pierwsze twierdzenie pokazuje, że przy­­ najmniej potencjalnie system wymiany rynkowej może doprowadzić do najlepszego możliwego wykorzystania dóbr. Przywołuje się je jako logiczne potwierdzenie skuteczności niewidzialnej ręki rynku. W jego myśl wystarczy zostawić ludzi i firmy w spokoju i nie przeszkadzać im w osiąganiu własnych celów, żeby osiągnąć optymalny stan równowagi. Jednak większość ekonomistów przyznaje, że kryterium Pare­to nie wytrzymuje konfrontacji z naszymi podstawowymi intuicjami moralnymi. W szczególności nie sposób obronić tezy, jakoby każde, nawet najdrobniejsze, zmniejszenie stanu posiadania jakiegoś podmiotu było dostatecznym powodem do tego, by zablokować realokację prowadzącą do zaspokojenia potrzeb 3  To może wydawać się intuicyjnie oczywiste, że skoro aktorzy wchodzą w dobrowolne wymiany, to w końcu wszystkie wymiany zostaną dokonane, a ponieważ żadne dalsze nie będą miały sensu, nastąpi stan równowagi, który okaże się Pareto efektywny. W gospodarce z wieloma rynkami wcale nie jest to takie proste. Na przykład, kiedy zmieniają się preferencje konsumpcji chleba, ma to wpływ na płace piekarzy. Z kolei ich zmodyfikowane zakupy wpływają na ceny konsumowanych przez nich dóbr, a te zmiany wpływają na płace w innych branżach, na popyt na kredyt itd., co w następstwie znów doprowadza do zmiany preferencji co do konsumpcji chleba. Z łatwością można sobie wyobrazić, że ten proces zapętla się i nigdy się nie kończy. Zatem dowód istnienia stanu równowagi był istotnym teoretycznym osiągnięciem.


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

43

kogoś innego, nawet gdyby to miało na przykład uratować mu życie4. Inaczej można tę trudność przedstawić przez analogię do liberum veto. Kryterium Pareto odrzuciłoby propozycję zmiany leżącej w interesie wszystkich członków społeczeństwa z wyjątkiem jednego. Zadziałałoby tak nawet wtedy, gdyby pogorszenie pozycji tego jednego miało się okazać minimalne. Odpowiedzią na takie paradoksy jest wspomniane drugie fundamentalne twierdzenie ekonomii dobrobytu. Zgodnie z nim dowolną pożądaną dystrybucję można osiągnąć jako opty­ malny rezultat swobodnej gry rynkowej poprzez zmianę sytua­ cji pierwotnej za pomocą transferów szczególnego rodzaju, tak zwanych lump sum payments5. Gdyby się okazało, że to, co uważaliśmy za pożądaną dystrybucję, nie było optymalne, to zastosowanie kryterium Pareto skutkowałoby dystrybucją jeszcze lepszą. Nikt bowiem by nie stracił, a ktoś by zyskał. Przed wojną problemem polskiej wsi obok rozdrobnienia była nadmierna koncentracja własności ziemi w rękach obszarników. 4  W praktyce kryterium Pareto zapewnia tylko, że żadne zasoby nie są marnowane. Żeby to zrozumieć, wystarczy sobie uświadomić, jak ono działa. Na przykład, kiedy mamy podzielić 60 jednostek jakiegoś dobra między troje ludzi, to zarówno dystrybucja, w której jeden człowiek dostanie wszystkie 60 jednostek, a pozostali dwaj ani jednej (60, 0, 0), jak i dystrybucja, w której wszyscy dostają po 20 jednostek (20, 20, 20), jest Pareto optymalna. Według kryterium Pareto te dwie dystrybucje są równorzędne. Ale już dystrybucja (19, 19, 19) nie jest Pareto optymalna, ponieważ 3 jednostki się marnują. Dystrybucja (25, 18, 17) jest Pare­ to optymalna, ale nie jest poprawą w sensie Pareto w stosunku do dystrybucji (26, 10, 10), która nie jest Pareto optymalna, ponieważ jeden aktor traci. To skutek odrzucenia międzyjednostkowych porównań użyteczności. Kryterium Pareto jest zorientowane na efektywność, niemarnowanie zasobów. Jednak nawet radykalna poprawa efektywności, ograniczenie marnotrawstwa, nie może być poprawą w sensie Pareto, jeśli powoduje choćby minimalne pogorszenie alokacji któregoś z aktorów. 5  W pewnym uproszczeniu transfery te muszą być jednorazowe, a ich wysokość musi być poza jakimkolwiek wpływem aktorów (aby nie mogli działać strategicznie w celu uzyskania transferów).


44

Rozdział PIERWSZY

Powiedzmy, że w jakimś powiecie praktycznie cała ziemia znajdowała się w rękach jednej rodziny. W takiej niesprawiedliwej i blokującej rozwój sytuacji rynek był bezradny, ponieważ bezrolni chłopi nie mieli niczego do zaoferowania obszarnikowi w zamian za jego ziemię. W myśl drugiego twierdzenia rozwiązaniem była reforma rolna, czyli odebranie części ziemi obszarnikowi i podzielenie jej między bezrolnych chłopów. Taka przymusowa redystrybucja załatwiała kwestię sprawiedliwości, jednak niekoniecznie prowadziła do stanu optymalnego. Na przykład niektórzy nowo uwłaszczeni gospodarze mogliby chcieć sprzedać część uzyskanej ziemi, po to by zainwestować w intensywną gospodarkę ogrodniczą. Drugie twierdzenie dopuszcza zatem i pomaga osiągać różne cele, a nie tylko efektywność. W naszym przykładzie docelowa alokacja ziemi (po reformie i swobodnych wymianach między gospodarzami) będzie efektywna, ponieważ – jak wiemy z pierwszego twierdzenia – jest ona optimum Pareto. Można zatem zaprowadzać sprawiedliwość, nie rezygnując z efektywności. Innymi słowy, kwestie efektywności można oddzielić od osiągania innych celów. To rozdzielenie jest jednym z ważnych wątków teorii neoklasycznej. Jednakże drugie twierdzenie nie było do końca satysfakcjonujące, zwłaszcza z praktycznego punktu widzenia. Pierwotna alokacja narzucona w myśl drugiego twierdzenia opiera się na nieekonomicznych kryteriach, zewnętrznych wobec analizy ekonomicznej. Punktem wyjścia pozostaje etyka. Co gorsza, w myśl drugiego twierdzenia jedyna dopuszczalna ingerencja jest jednorazowa – to zmiana sytuacji pierwotnej. Taki utopijny postulat jednorazowej radykalnej zmiany i ustanowienia nowego, doskonałego porządku społecznego, przypominający wysiłki Platona w Państwie albo Prawach, jest niesatysfakcjonujący. W praktyce politykę gospodarczą zmienia się często,


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

45

a interwencje mają charakter cząstkowy. Radykalna jednorazowa interwencja wymagałaby powszechnej zgody opartej na nieekono­micznych podstawach. Dlatego teoretycy neoklasyczni zrobili kolejny, kluczowy krok. Mowa o mechanizmie kompensaty, którego najbardziej znanym przykładem jest kryterium Kaldora-Hicksa. Idea jest następująca: trudnością w zastosowaniu kryterium Pareto jest wymóg jednomyślności, ponieważ nikt nie może stracić w wyniku wprowadzonej zmiany. Jak to zostało pokazane wcześniej, nawet wielka poprawa sytuacji większości może zostać zawetowana przez marginalną mniejszość, której straty są znikome. Można więc sobie wyobrazić mechanizm kompensaty. Jeśli zyski tych, którzy korzystają na zmianie, są wystarczające, aby zrekompensować straty tych, którzy tracą, to zmianę można wprowadzić, nawet jeśli nie będzie ona poprawą w rozumieniu Pareto. Niech nasza wieś z rozdrobnioną strukturą rolną będzie położona w górach, gdzie są dobre warunki do uprawiania narciarstwa. Żeby przyciągnąć narciarzy, trzeba zbudować wyciągi i wytyczyć trasy zjazdowe. Bez dalszej konsolidacji działek, chociażby w formie długoterminowych umów dzierżawy, żaden przedsiębiorca nie zainwestuje w niezbędną infrastrukturę. Może się jednak zdarzyć, że jeden czy kilku właścicieli nawet niewielkich działek nie zechce ich sprzedać ani wydzierżawić, blokując w ten sposób powstanie ośrodka, który przynosiłby korzyści całej społeczności. Według kryterium Kaldora-Hicksa, jeśli korzyści hotelarzy, restauratorów itp. są większe niż straty właścicieli działek, to można tych drugich wywłaszczyć. Jak widać, kryterium Kaldora-Hicksa daje ekonomistom teoretyczne podstawy do poprawy rezultatów wymiany rynkowej. Ale nie tylko. Stworzenie tego konstruktu to kolejny krok w kierunku oddzielenia efektywności od innych względów,


46

Rozdział PIERWSZY

takich jak sprawiedliwość. Otwiera tym samym drogę do analizy kosztów i korzyści (AKK). Opierając się na założeniach rozumowania Kaldora-Hicksa, można oceniać efektywność posunięć planowanych w polityce gospodarczej czy społecznej. Jeśli suma korzyści jest większa od sumy kosztów, to dane posunięcie ocenia się jako efektywne, zwiększające ilość zasobów do podziału, jakkolwiek miałyby one być dzielone. Warto zauważyć, że ta ocena jest w zasadzie niezależna od tego, czy do rekompensaty dla tych, którzy tracą, faktycznie dojdzie. Rolą analizy ekonomicznej jest tylko ocena efektywności, wielkości puli do podziału. Ewentualne rekompensaty to już sprawa poli­tyki. Jeśli zmiana spełnia kryterium efektywności, to stwarza możliwość takiej rekompensaty. Czy ta możliwość zostanie wykorzystana, to już pozostaje poza sferą zainteresowania ekonomii. Teoria ekonomii dobrobytu jest pewnie najważniejszym powodem, dla którego ekonomiści zabierają głos i są uważnie słuchani w praktycznie każdej debacie politycznej czy społecznej. Dzięki niej mogą utrzymywać, że istnieje specy­ficznie ekonomiczna sfera, aspekt dobra wspólnego, którą można analizować niezależnie od innych względów, na przykład wolności czy sprawiedliwości. Innymi słowy, niezależnie od tego, jakie inne cele – oprócz efektywności – mogą nam przyświecać, każdy dylemat można analizować z ekonomicznego punktu widzenia. Sięgając po nieco szokujący przykład, według niektórych ekonomistów ograniczenia dotyczące palenia tytoniu, wprowadzane przez różne kraje, są ekonomicznie nieefektywne. Stosując analizę kosztów i korzyści, dowodzą oni, że koszty leczenia palaczy są niższe niż oszczędności na ich emeryturach spowodowane tym, że szybciej umierają6. 6  Zob. np. W.K. Viscusi, Cigarette taxation and the social consequences of smoking, „Tax Policy and the Economy” 1995, nr 9, s. 51–101.


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

47

Rekonstrukcja myślenia ekonomicznego przeprowadzona dotychczas w tym rozdziale nastąpiła w kilku punktach. Po pierwsze, mamy definicję natury ludzkiej jako racjonalnej, czyli reali­ zującej własne preferencje, których kluczowym elementem jest chęć posiadania jak największej ilości dóbr materialnych. Po drugie, mamy kryterium Pareto, które formułuje swoistą definicję społecznego optimum bez międzyjednostkowego porównywania użyteczności. Wreszcie mamy pierwsze twierdzenie, łączące optimum Pareto z rezultatem rynkowej konkurencji, oraz drugie twierdzenie pokazujące, jak dowolną społecznie pożądaną dystrybucję można efektywnie osiągnąć w rezultacie rynkowej konkurencji i właściwej alokacji pierwotnej. W końcu kryterium Kaldora-Hicksa daje narzędzie do porównywania korzyści i strat różnych podmiotów. Zrekonstruowany tok myślenia ma charakter aprioryczny. Zaczynamy od postulowanej natury ludzkiej, a następnie konstruujemy modele pokazujące, że interakcje takich ludzi prowadziłyby do stanu równowagi. W tym punkcie ekonomiści zwykle wykonują jeszcze jedno ważne posunięcie. Przyjmują mianowicie, że co do zasady realne gospodarki znajdują się w stanie takiej równowagi7. W ten sposób uzyskują potężne narzędzie analityczne. Już przy pierwszej pobieżnej analizie gos­ podarki, nawet bez żadnych empirycznych obserwacji, z góry wiedzą o niej całkiem sporo. Jednakże zjawiska takie jak uporczywie utrzymujące się bezrobocie zachwiały wiarą, że rynki zawsze prowadzą do efektywnych, czyli pożądanych przez aktorów, rezultatów. Trudno Ekonomiczne myślenie wpisuje się w długą tradycję intelektualną sięgającą co najmniej Platona, według której obserwowana rzeczywistość jest tylko nie­doskonałym odzwierciedleniem idealnej, ale bardziej realnej rzeczywistości niepo­znawalnej empirycznie. To tak zwany esencjalizm poznawczy. 7


48

Rozdział PIERWSZY

utrzymywać, że w czasach wielkiego kryzysu masy ludzi naprawdę nie chciały pracować i świadomie realizowały preferencje wykorzystania czasu wolnego. Zatem makroekonomiści w większym stopniu niż teoretycy ekonomii dobrobytu są skłonni uznać, że albo często mamy do czynienia z długo utrzymującymi się stanami nierównowagi, albo obserwowane stany równowagi niekoniecznie spełniają kryterium Pareto. Akceptacja któregoś z tych poglądów naturalnie stanowiłaby poważny cios dla neoklasycznego paradygmatu. Zakwestionowany zostałby sens budowania dedukcyjnych modeli matematycznych, a nawet ciężar gatunkowy osiągnięć ekonomii dobrobytu. Sytuację, w której swobodne wymiany między aktorami nie prowadzą do optimum Pareto, określa się jako zawodność rynku. Dochodzi do niej, kiedy rynki nie są konkurencyjne, występują tak zwane koszty zewnętrzne albo kiedy ludzie lub organizacje mają błędną czy niepełną wiedzę (przykładem są pacjenci domagający się leku, który im szkodzi). Brak konkurencji ma miejsce, gdy monopolista, na przykład Poczta Polska, narzuca ceny wyższe niż te, które ukształtowałyby się, gdyby dostawców było wielu. Klasycznym przykładem kosztu zewnętrznego jest zanieczyszczenie rzeki przez fabrykę. Producent odnosi korzyści, realizuje zyski, a koszty wynikające z zanieczyszczenia ponoszą ludzie zamieszkujący tereny nad rzeką w jej biegu poniżej fabryki. Jest tak dlatego, że producent nie płaci żadnej ceny za niedogodności, jakich przysparza innym (dlatego mówimy o kosztach zewnętrznych – zewnętrznych wobec kontraktów i kalkulacji opartych na cenach rynkowych). Dzisiaj w rozwiniętych krajach obowiązują regulacje ograniczające praktyki monopolistyczne i bezkarne zatruwanie środowiska naturalnego. Są jednak wyjątki. Weźmy Facebook. Firma ta ma dominującą pozycję wśród mediów społecznościowych.


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

49

Co prawda, nie pobiera opłat od swoich użytkowników, ale narzuca im drakońskie regulaminy i niemal bezkarnie handluje ich prywatnością. Wybierając najbardziej szokujące informacje, przyciąga uwagę i sprzedaje ją reklamodawcom. Wypierając rzetelne dziennikarstwo, segmentując użytkowników i zamykając ich we własnych komorach pogłosowych, zniekształca (zanieczyszcza?) publiczną debatę ze szkodą dla demokracji. Korzyści są prywatne – mimo afer i kar Facebook jest wart ponad 500 miliardów dolarów. Szkody są publiczne. Według neoklasycznej teorii wspólnym mianownikiem różnych przejawów zawodności rynku jest to, że w ich następstwie kształtują się ceny inne niż na rynku doskonałym. To z kolei oznacza, że podmioty rynkowe produkują i konsumują inne ilości dóbr, niż gdyby zachodziło optimum Pareto. Powstaje wówczas miejsce dla interwencji państwa. Z perspektywy ekonomii neoklasycznej celem takiej interwencji jest doprowadzenie do tego, aby ceny były optymalne. Można to osiągnąć na różne sposoby. Czasami rynek zawodzi z powodu odziedziczonych tradycji albo przywilejów różnych grup społecznych. Wtedy można pozbyć się szkodliwych regulacji i rynek zacznie działać. Koszty zewnętrzne można zneutralizować poprzez optymalny poziom podatków i subsydiów. Jeszcze lepiej jest ustanowić brakujący rynek. W naszym przykładzie z fabrykantem trucicielem można przyznać mieszkańcom prawo do czystej rzeki i pozwolić im sprzedawać fabrykantowi certyfikaty uprawniające do emitowania zanieczyszczeń. Takie rozwiązanie według neoklasycznych ekonomistów winno doprowadzić do optymalnego poziomu zanieczyszczenia rzeki8. 8  Ktoś mógłby się obruszyć na przypisywanie ekonomistom takiej bezduszności. Należy jednak pamiętać, że w neoklasycznym paradygmacie realizacja jednostkowych preferencji stanowi jedyne źródło wartości. Krystalicznie czysta


50

Rozdział PIERWSZY

W stanie równowagi cena certyfikatów ukształtuje się na takim poziomie, że marginalna korzyść fabrykanta będzie równa marginalnemu kosztowi mieszkańców. Warto zwrócić uwagę, że równie efektywny rezultat można osiągnąć, dając fabrykantowi prawo do nieograniczonej emisji zanieczyszczeń i pozwalając mieszkańcom płacić mu za ich zmniejszenie9. Oba rezultaty są efektywne, choć naturalnie różne alokacje pierwotne (czyli to, czy komuś wydano zakaz zanieczyszczania bez rekompensaty czy przyznano prawo do niego) prowadzą do różnych alokacji końcowych. Lecz w obu wypadkach, jeśli istnieje rynek zanieczyszczeń, to fabrykant albo mieszkańcy mają bodziec ekonomiczny, a zatem pójdą na ustępstwa. Wszystkie te zabiegi mają wspólną podstawę. Chodzi o założenie, że wszystko, co ma wartość, winno mieć cenę, oraz że ceny te muszą być na właściwym poziomie, czyli takim, jaki panowałby w optimum Pareto. Wtedy i tylko wtedy egoistyczni rzeka nie ma żadnej samoistnej wartości. Zatem dla konsekwentnego ekonomisty stanowi marnotrawstwo, jeśli zanieczyszczając ją trochę, można zwiększyć materialny dobrostan (na przykład, gdyby mieszkańcy zaakceptowali pewien poziom zanieczyszczeń w zamian za rekompensatę od fabrykanta). Larry Summers, znany ekonomista, były rektor Uniwersytetu Harvarda oraz sekretarz skarbu w admi­nistracji Billa Clintona, kiedy był głównym ekonomistą Banku Światowego, napisał notatkę, w której argumentował, że globalny dobrobyt można poprawić, przenosząc toksyczne odpady z krajów bogatych do biednych; zob. D.M. Hausman, M.S. McPherson, The philosophical foundations of mainstream normative economics, w: The philosophy of economics, red. D.M. Hausman, Cambridge (MA) 2008. Ponieważ siła nabywcza w biednych krajach jest niska, bogate kraje z łatwością mogłyby zrekompensować im tę niedogodność. W efekcie wszyscy powinni być zadowoleni. Przykład ten zgrabnie ilustruje stosunek paradygmatu neoklasycznego do środowiska naturalnego oraz wpływ pierwotnej alokacji na to, jakie realokacje będą uważane za efektywne w świetle kryterium Kaldora-Hicksa. 9  Do tego w istocie sprowadza się twierdzenie Coase’a (więcej o Ronaldzie Coasie w rozdziale piątym).


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

51

i wyrachowani ludzie będą realizować dobro wspólne rozumiane tak, jak jest ono definiowane w paradygmacie, czyli spontanicznie doprowadzą do optymalnej alokacji dóbr. Stąd wynikają ważne zalecenia neoklasycznej ekonomii: potrzeba kompletnych rynków, deregulacja, a w ostateczności wyszukany system podatków i subsydiów zapewniający optymalny zestaw cen10. Rozpoznanie, nazwanie i zbadanie zawodności rynku jest wielkim osiągnięciem neoklasycznych ekonomistów, które odróżnia ich od zwolenników laissez-faire. Jednak to, że rynki są ułomne, bynajmniej nie zdeprymowało ekonomistów. Wprost przeciwnie: skłoniło ich do przyjęcia aktywnej roli inżynierów społecznych, technokratów. Paradoksalnie, nie osłabiło też ich entuzjazmu dla rynku. Skoro realne rynki są zawodne, to ekonomiści uznali za swoje zadanie zapewnienie rezultatów nieodbiegających od tych, jakie dałyby rynki doskonałe. Stąd wynika kolejne dążenie ekonomiczne, które wielokrotnie napotkamy w kolejnych rozdziałach: dążenie do oceny wszystkich zwyczajów, instytucji i mechanizmów społecznych przez pryzmat dosko­nałego rynku. Proponowane przez ekonomistów rozwiązania polegają na ustanowieniu przez regulatora (państwo) systemu bodźców 10  Kompletne rynki na swój sposób realizują złotą zasadę: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Ponieważ każda szkoda, jaką się wyrządza, ma cenę, aktor nie wyrządzi szkody nikomu, chyba że jego korzyść byłaby jeszcze większa. W obecności kompletnych rynków prywatna korzyść każdego aktora jest identyczna z korzyścią społeczną, działanie motywowane interesem własnym siłą rzeczy prowadzi do społecznie optymalnych rezultatów. Zatem egoistyczni akto­ rzy zachowują się tak, jakby byli dobrymi obywatelami, a nawet lepiej. Dobry obywatel mógłby błądzić przez ignorancję. Postawiony wobec odpowiedniego zestawu bodźców, czyli w obecności kompletnych rynków, doskonały samolub będzie czynił samo dobro (tak jak postrzega go neoklasyczny paradygmat). Kompletne rynki dzięki informacyjnym i motywacyjnym działaniom cen gwarantują zatem moralny rezultat bez moralnych motywacji aktorów.


52

Rozdział PIERWSZY

materialnych, tak aby działania egoistów, mimo występowania zawodności rynku, w ostatecznym rozrachunku prowadziły do dobra wspólnego. Badania tego zagadnienia stanowią ważną poddziedzinę ekonomii, nazywaną projektowaniem mechanizmów rynkowych (mechanism design). Sukces tej poddziedziny byłby osiągnięciem na miarę pierwszego twierdzenia ekonomii dobrobytu. Niestety, ambicji tych nie udało się zrealizować. Nawet w teorii nie jest możliwe neutralizowanie zawodności rynku (doprowadzenie do optimum Pareto) za pomocą systemu bodźców. Za udowodnienie tego Leonid Hurwicz, zresztą absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, otrzymał Nagrodę Nobla w 2007 roku (wraz z Erikiem S. Maskinem i Rogerem Myersonem). Nawet teoretycznie nie da się zaprojektować mechanizmów rynkowych, które prowadzą do optimum Pareto, bez niespełnienia co najmniej jednego z dwóch warunków. Pierwszy to neutralność regulatora wobec preferencji obywateli czy przedsiębiorstw. Drugi to prawo osób żyjących pod daną jurysdykcją do uchylenia się od udziału w wymianach. Hurwicz udowodnił, że osiągnięcie optimum Pareto w społeczeństwie złożonym z homo oeconomicus wymaga albo zmuszenia ludzi do uczestnic­ twa w rządowych programach, albo narzucenia przez rząd preferencji aktorom (tworzenie nowego człowieka). Naturalnie, narzucanie przez państwo preferencji aktorom albo ograniczanie swobody wymiany są nie do zaakceptowania w ramach neoklasycznego paradygmatu. W efekcie ekonomiści trzymający się neoklasycznych założeń co do natury ludzkiej zostali zmuszeni do porzucenia optimum Pareto, obniżenia poziomu aspiracji i poszukiwania rozwiązań o charakterze mniejszego zła. Innym wyjściem byłoby uelastycznienie pojmowania natury człowieka, jako niekierującego się wyłącznie egoizmem, oraz


Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu

53

nowe spojrzenie na rolę kultury, tradycji, norm społecznych, socjalizacji itp. Ten ostatni kierunek nie mieści się jednak w ekonomicznym myśleniu i prowadzi nas do krytyki paradygmatu, co jest przedmiotem następnego rozdziału. Podsumujmy najistotniejsze zasady neoklasycznego paradygmatu. Naturę ludzką postrzega się jako egoistyczną i materialistyczną. Dobro jednostkowe jest rozumiane jako realizacja preferencji, a dobre życie polega na maksymalizacji indeksu użyteczności. Dobro wspólne jest definiowane poprzez kryteria efektywności: Pareto oraz Kaldora-Hicksa. Neoklasyczni ekonomiści udowodnili matematycznie, że przy zachowaniu pewnych warunków, w szczególności kiedy rynki są kompletne, system swobodnej wymiany między aktorami maksymalizującymi własne indeksy użyteczności prowadzi do optymalnej w sensie Pareto alokacji zasobów. Neoklasyczny paradygmat utożsamia następnie realne rynki z idealnymi systemami wymiany, co pozwala stosować wnioski z dedukcyjnych modeli matematycznych do analizowania i rozwiązywania problemów realnego świata. Jeśli rynek zawodzi, ekonomiści radzą, aby państwo narzucało system bodźców, pod wpływem którego maksymalizujący jednostkowy dobrobyt aktorzy będą działać tak, jak by działali, gdyby rynek nie zawodził. Obok zmiany bodźców drugą preferowaną neoklasyczną metodą poprawiania efektywności alokacji jest redystrybucja zasobów w duchu kryterium Kaldora-Hicksa.


SPIS TREŚCI

Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

5

Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

9

Rozdział 1. Myślenie ekonomiczne. Rekonstrukcja paradygmatu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 Rozdział 2. W których miejscach są pułapki? Krytyka paradygmatu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 54 Rozdział 3. Czy paradygmat jest do obrony? Cztery możliwe stanowiska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 Rozdział 4. Finansjalizacja, czyli rynki finansowe przed gospodarką . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Rozdział 5. Prymat akcjonariuszy. Jak paradygmat psuje korporacje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 188 Rozdział 6. Racjonalne oszczędności czy odważne innowacje? Jak paradygmat prowadzi do stagnacji . . . . . . . . . . . . . . . . . 241 Rozdział 7. Konsekwencje ekonomicznego myślenia. Problemy społeczne, instytucjonalne i prawne . . . . . . . . . . . . . 299 Zakończenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 351 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 373 Indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 387


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp? by SIW Znak - Issuu