– Bolek. Bolek! BOLEK! – Mmm? – Wstawaj! No, rusz się! Bolek zupełnie nie rozumiał, co się dzieje. Dlaczego ktoś skacze po jego łóżku? Dlaczego go budzi? Przecież dopiero co przyjechali do Krakowa na wakacje... – ...oka! Cóż zrobić. Otworzył oko pierwsze, przetarł dłonią drugie i zobaczył młodszego brata podrygującego na materacu. Jego własnym, Bolkowym materacu! – Lolek, o czym ty mówisz? Jakie oka? W rosole…? – Sam jesteś oka, w ogóle mnie nie słuchasz! Nie pamiętasz? Obiecałeś, że pójdziemy spotkać najprawdziwszego SMOKA!
Bolek zerwał się z łóżka. Faktycznie! Wyczekiwał tego, odkąd tylko rodzice oznajmili, gdzie wszyscy razem spędzą tegoroczne wakacje. Kraków, Planty, zamek, migotliwa wstęga Wisły – a nade wszystko on. Wawelski Smok. W całym swoim smoczym majestacie. Nie było na co czekać. Bracia szybko zmienili swoje kraciaste piżamy na ubrania i pognali do kuchni. Smok nie smok, śniadanie zjeść trzeba. Z pustym żołądkiem nie ma co liczyć na przygody. Złapali leżące na stole kanapki i już dobiegali do drzwi… – Chłopcy, gdzie tak pędzicie? – Tata aż zatoczył się od pędu powietrza. Lolek złapał oddech i przedstawił powagę sprawy: – Na Wawel! Zobaczyć smoka! Tata uśmiechnął się pod nosem. Kraków, smok… Ech, dawne dzieje. – Lećcie. Pozdrówcie go ode mnie.
Bolek i Lolek maszerowali przez miasto. – Daleko jeszcze? – zadźwięczało Bolkowi w uszach. Dziesiąty raz. Młodsi bracia… – Niedaleko, Lolek. Widzisz wieże na wzgórzu? Wawel był imponujący… choć tak szczerze mówiąc, to nie przyglądali mu się zbyt dokładnie. Szukali smoka. W końcu wypatrzyli ziejącą ogniem postać. Podbiegli... i stanęli przed czymś, co okazało się pomnikiem smoka. – Co za oszukaństwo! Gdzie ten prawdziwy? – głos Lolka zadrżał. Bolek też posmutniał. W wyobraźni już rozmawiał ze smokiem i przybijał mu piątkę. To miały być takie fajne wakacje! Zasępieni, przycupnęli przy figurze. Po przygodzie. Beznadzieja. Teraz to równie dobrze mogliby wrócić do domu... – Ej, Bolek, co tam wystaje? To jakiś papier?
– To mapa! I patrz, podpis: „Tu byłem. Wawelski”. Bracia popatrzyli po sobie. Był tu. Ale co dalej? Na mapie nie było zaznaczonej żadnej trasy. Mógł być wszędzie, w caaałej Polsce! – Bolek, a smoki to lubią takie ciemne tunele, co nie? – Podziemia. No tak. Mogą tam siedzieć i pilnować skarbów. A co? – No bo mapa mówi, że tu niedaleko jest Wieliczka i kopalnia soli… – Lolek! Jesteś geniuszem!
– Ale tu dziwnie! Ciemno, chłodnawo… Słonawo… – Faktysnie, fłonawo! – jęknął Bolek. Zachciało mu się sprawdzać, czy w kopalni soli ściany też będą słone... A teraz utknął z językiem przyklejonym do ściany. Lolek roześmiał się tak mocno, że aż rozbolał go brzuch. – Co tam, cwaniaku? Wymyśliłeś coś oprócz rechotu? – Jakiego re… che… che… chotu? – złapał oddech Lolek. – Ja na nic nie wpadłem, ale patrz, może oni coś nam doradzą? W oddali, w tunelowych głębinach pobłyskiwało światełko, które powoli się zbliżało. Latarni towarzyszyły dwie postacie. Wkrótce stanęli przed nimi wysoki, brodaty starzec w zabawnej czapeczce i dostojna kobieta ubrana w średniowieczne szaty oraz koronę! – Witajcie! Nazywam się Kinga, a to jest Skarbnik. Jak możemy wam pomóc? – Próbujemy znaleźć Smoka Wawelskiego. – Idźcie na Śląsk! Tam go widzieli… Wypatrujcie mojego pierścienia, a dotrzecie do Katowic. Powodzenia!
Uwaga! szukiwany. o p i k ls e w a W . Smok wie, gdzie jest ie n t ik n i u m Wyszedł z do ali plecaki. w o k a sp ż ju k ka. Bolek i Lole ukiwanie Smo sz o p a n sz u r wy ! Razem z nimi was po drodze ją a k e z c y d o g przy Kto wie, jakie ajki anej polskiej b n z j ie z d r a jb a terowie n Kultowi boha Wawelskiego. a k o m S ie p o ! na tr iem i Lolkiem lk o B z ę k ls o P Zwiedzaj