Skip to main content

Magazyn Niebiescy

Page 1

MAGAZYN

NIEBIESCY

OFICJALNY

MIESIECZNIK

K.S.

RUCH

CHORZÓW

Nr 00 (01) CZERWIEC 2005 C E N A 3 , 9 0 z ³ ( v t y m 7 % vat )

Krzysztof Warzycha

ostatni mecz

9 771734 554503

0 0>

[ponadto] kristof król aten wielcy snajperzy ruchu fornalak rozmowa bara¿e coraz bli¿ej plakat

ISSN 1734-5545 Nr Ind. 123456

MIODEK

KUCZOK

PIECHNICZEK

KALUS

ŒRUTWA


SPIS TREŒCI

MAGAZYN

NIEBIESCY

OFICJALNY

MIESIECZNIK

K.S.

RUCH

CHORZÓW

ukazywaæ siê bêdzie co miesi¹c. Od bie¿¹cego numeru dostêpny jest w kioskach Ruchu na terenie Œl¹ska oraz salonach Empik w ca³ym kraju.

6 7

Kuczok felieton

Ruch vs Panathinaikos po¿egnanie "Gucia"

8

14

Warzycha wywiad Legenda Ruchu. Wspó³twórca ostatniego wielkiego sukcesu "Niebieskich", pamiêtnego Mistrzostwa Polski w 1989 roku. "Gucio" opowiada o tym, co zrobi³ z pierwszymi zarobionymi w Ruchu pieniêdzmi, dlaczego nie trafi³ do Legii Warszawa i dlaczego nie zamieszka³ w domu obok Karl-Heinze'a Rumennigge. Wyjawi te¿ sposób na pi³karsk¹ d³ugowiecznoœæ.

Snajperzy Ruchu Chorzowski klub zawsze s³yn¹³ ze znakomitych napastników. Tradycje Wilimowskiego i Peterka kontynuowa³ Cieœlik. Po nim bramki dla "Niebieskich" strzelali Faber, Lerch i Marx. W latach osiemdziesi¹tych zachwycaliœmy siê gr¹ Benigiera i rzecz jasna Warzychy. Ostatnim w tej dynastii jest Mariusz Œrutwa. Kto bêdzie nastêpny?

8

16

Miodek, Piechniczek „Niebieska kolumna”

21 22

Kalus, Œrutwa subiektywnie

Niezapomniany Kristof Gdy po raz pierwszy przylatywa³ do Aten, wita³o go tylko paru dzia³aczy Panathinaikosu. Ma³o kto wierzy³, ¿e 26-letni Polak odegra wiêksz¹ rolê w dru¿ynie "Koniczynek". Dziœ Kristof, jak nazywaj¹ go Grecy, jest pi³karskim bo¿yszczem, jednym z najwiêkszych pi³karzy, jacy kiedykolwiek grali w greckiej esktraklasie.

14

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 00 (01)

28 30

22

34

Fornalak rozmowa Czy Ruch uniknie jeszcze bara¿y? W jaki sposób ma tego dokonaæ?

Drugoligowy raport Zaledwie cztery punkty w szeœciu meczach z KSZO, Piastem Be³chatowem, Radomskiem, Zag³êbiem i M³aw¹.

Miesi¹c w liczbach statystyki

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 3


Wojciech Kuczok

Wspomnienia i nadzieje P

rzez ostatnich szesnaœcie lat wszyscyœmy mieli nadziejê, ¿e Gucio przywdzieje koszulkê Niebieskich na wiêcej ni¿ jeden mecz, ¿e jeszcze dopisze bramki do statystyk, bêdzie tworzy³ wspó³czesnoœæ Ruchu. Niestety, Krzysztofa Warzychê ¿egnamy nieodwo³alnie jako ostatniego z wielkich, którzy zdobywali dla Chorzowa najwy¿sze laury. Gucia nie ma ju¿ w Ruchu wystarczaj¹co d³ugo, by dojrza³o nowe pokolenie kibiców, które o mistrzowskim futbolu na Œl¹sku s³yszy ju¿ tylko legendy. Pokolenie, które jest œwiadkiem najwiêkszych klêsk i upokorzeñ w historii naszego klubu. Gor¹co wspó³czujê tym dzisiejszym nastolatkom, którzy za Ruchowsk¹ codziennoœæ maj¹ do³owanie w drugoligowej tabeli i nieustanny lêk przed upadkiem. Dla mnie czas siê zatrzyma³, kiedy Wis³a, Legia, czy Górnik przyje¿d¿a³y na Cich¹ marz¹c o remisie, a o wielkiej pi³ce w miasteczkach typu Wronki, czy Grodzisk nie myœleli nawet najciê¿si paranoicy. Wolê wci¹¿ prze¿ywaæ te chwile, kiedy na Ruch przychodzi³o po 20 tysiêcy ludzi, nie zadaj¹cych sobie pytania, czy Niebiescy wygraj¹, tylko jak wysoko. Czasy, w których op³aca³o siê wracaj¹c z dalekiej podró¿y wpaœæ na ostatnich kilkanaœcie minut na stadion, ¿eby zobaczyæ w akcji dru¿ynê, która nie odpuszcza³a nikomu do koñca. Popatrzeæ na ekipê, która mia³a STYL dzisiaj w polskim futbolu pojêcie niemal abstrakcyjne. Mieliœmy zawodników, którzy szybkoœci¹ i technik¹ „zaje¿d¿ali” rywali na œmieræ: taki by³ Józef Nowak, Miros³aw Mosór, Miros³aw B¹k, czy w³aœnie Gucio Warzycha ¿aden z nich przecie¿ atletyczn¹ postur¹ nikogo by nie wystraszy³. Chorzowski futbol z tamtych lat opiera³ siê w³aœnie na morderczym tempie akcji, wykañczanych z mistrzowsk¹ precyzj¹ przez gwiazdy napadu. Swoich fanów mia³o te¿ s³ynne uderzenie Mieczys³awa Szewczyka, który trafia³ rzadziej, ale zawsze by³y to gole wyj¹tkowej urody, z daleka, z wolnych, nie do obrony. Ach, jak ta dru¿yna by³a pouk³adana… W ataku szala³ duet B¹k Warzycha, Szewczyk rz¹dzi³ i dzieli³ w œrodku pola, a u jego boku zaczyna³a jaœnieæ przysz³a gwiazda Dariusza Gêsiora. W ty³ach mieliœmy wiêcej ni¿ solidn¹ obronê pod dyrekcj¹ pary Fornalak Fornalik, zaœ w bramce nudzi³ siê zwykle Ryszard Ko³odziejczyk, choæ kiedy by³o trzeba, obroni³ karnego w decyduj¹cym pojedynku na boisku Górnika. Oby fakt, ¿e zobaczymy jeszcze raz ten zespó³ w³aœnie teraz, kiedy Ruch jest na zakrêcie, mia³ znaczenie tyle¿ symboliczne, co prze³omowe. Tamta dru¿yna w ci¹gu dwóch lat przesz³a niezwyk³¹ metamorfozê od bolesnego, fatalnego, pierwszego w dziejach klubu spadku do II ligi po wspania³e mistrzostwo Polski w roli beniaminka ekstraklasy. Kiedy wiosn¹ 1986 Ruch z Guciem Warzych¹ i Miros³awem B¹kiem w napadzie nie potrafi³ zdobyæ bramki w dziesiêciu kolejnych spotkaniach, kiedy rok póŸniej ta sama dru¿yna w ca³ym sezonie wygra³a trzy mecze, a w bara¿ach zosta³a pogr¹¿ona kuriozalnym samobójem przez w³asnego bramkarza wszyscy myœleliœmy, ¿e to ju¿ koniec. Przeszliœmy drogê przez mêkê po to, by wróciæ na szczyty. Tym razem mêka trwa niepokoj¹co d³ugo, ale mo¿e dziêki temu w przysz³oœci równie¿ na szczytach zadomowimy siê na d³u¿ej…

6 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005


BENEFIS

Chorzów, 1.VI.2005, godz. 18.00 Chorzów, 1.VI.2005 RUCH CHORZÓW

PANATHINAIKOS ATENY

Bramkarze: Ryszard Ko³odziejczyk, ur. 11.05.1965 r. Piotr Lech, ur. 18.06.1968 r. Andrzej Kie³bus, ur. 09.12.1969 r.

Bramkarze: Józef Wandzik, ur. 13.08.1963 r. Stefanos Kotsolis, ur. 05.06.1979 r. Obroñcy: Efstratos Apostolakis, ur. 11.05.1964 r. Giorgos S. Georgiadis, ur. 08.03.1972 r. Jannis Kalitzakis, ur. 10.02.1966 r. Giorgos Kapouranis, 20.05.1966 r. Tsanasis Kolitsidakis, ur. 21.11.1966 r. Marinos Ouzounidis, ur. 10.10.1968 r.

Obroñcy: Jacek Chorzewski, ur. 16.06.1962 r. Dariusz Fornalak, ur. 15.10.1965 r. Miros³aw Jaworski, ur. 15.11.1965 r. Grzegorz Wagner, 16.01.1966 r. Waldemar Waleszczyk, 01.05.1958 r. Leszek Wrona, ur. 20.09.1955 r. Waldemar Fornalik, ur. 11.04.1963 r. Pomocnicy: Stanis³aw Gawenda, ur. 10.02.1969 r. Dariusz Gêsior, ur. 09.10.1969 r. Damian £ukasik II, ur. 25.061969 r. Miros³aw Mosór, ur. 25.02.1968 r. Józef Nowak, 18.03.1958 r. Mieczys³aw Szewczyk, 11.09.1962 r. Krystian Szuster, 06.03.1963 r. Albin Wira, 19.12.1953 r. Napastnicy: Miros³aw B¹k, ur. 23.11.1961 r. Grzegorz Kapica, ur. 03.07.1959 r. Piotr Boncol, ur. 05.04.1970 r. Krzysztof Warzycha, ur. 17.11.1964 r. Trenerzy: Jerzy Wyrobek Henryk Wieczorek Kierownik dru¿yny: Bernard Bem Masa¿ysta: Kurt Kicik

Pomocnicy: Juan Jose Borelli, ur. 08.11.1970 r. Spiros Marangos, ur. 20.02.1967 r. Dimitris Markos, ur. 30.01.1971 r. Nikos Nioblias, ur. 17.01.1966 r.

Po¿egnanie „Gucia” W 1989 roku Krzysztof Warzycha zdoby³ Mistrzostwo Polski z chorzowskim Ruchem. Siedem lat póŸniej wywalczy³ tytu³ Mistrza Grecji z Panathinaikosem Ateny. W œrodê, 1 czerwca o godz. 18.00 oba „z³ote” zespo³y spotkaj¹ siê na stadionie przy ul. Cichej. Na po¿egnalnym meczu „Gucia” znów do ostatniego miejsca wype³ni¹ siê chorzowskie trybuny. Ca³y dochód z biletów zostanie przekazany na szkolenie m³odzie¿y w Ruchu. Bezpoœredni¹ transmisjê z benefisu przeprowadzi Polsat Sport. Honorowy patronat nad uroczystym pojedynkiem obj¹³ trener Kazimierz Górski, który z sukcesami pracowa³ w Panathinaikosie pod koniec lat siedemdziesi¹tych. Warzycha wybiegnie na boisko w barwach „Niebieskich”, w koszulce z numerem 7, który tak czêsto ogl¹dali rywale w polskiej ekstraklasie, gdy nie nad¹¿ali za nim w obronie. Po przerwie „Gucio” za³o¿y zielony strój Panathinaikosu ze s³ynn¹ „dziewi¹tk¹” na plecach. – Kto jest faworytem? Grecy maj¹ dru¿ynê o kilka lat m³odsz¹ od Ruchu, dlatego to oni mog¹ mieæ przewagê, Wynik na pewno jest jednak spraw¹ otwart¹ – podkreœla bohater wieczoru. Oprócz Warzychy, kibice „Niebieskich” znów zobacz¹ w akcji takich zawodników, jak Józef Nowak, Ryszard Ko³odziejczyk, Dariusz Fornalak, Krystian Szuster i Albin Wira. Naprzeciwko nim stanie miêdzy innymi Jó¿ef Wandzik, by³y bramkarz Ruchu. W dru¿ynie „Zielonych Koniczynek” zabraknie jedynie Antonisa Nikopolidisa, Louisa Christodoulu, Giorgosa Georgiadisa oraz Jannisa Goumasa, którzy zostali powo³ani na eliminacyjny mecz do Mistrzostw Œwiata z Turcj¹.

Napastnicy: Alexis Alexoudis, ur. 20.01.1972 r. Giorgos Donis, 29.10.1969 r. Andreas Lagonikakis, ur. 04.06.1972 r. Krzysztof Warzycha, ur. 17.11.1964 r. Trenerzy: Rotsa Galakos Avakian Garbis Fizjolog: Jorgos Vamrakos Masa¿ysta: Vasilis Ikonomidis Nieobecni: Antonis Nikopolidis, Louis Christodoulu, Giorgos Ch. Georgiadis, Jannis Goumas.

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 7


Krzysztof Warzycha

Król Gucio ROZMAWIA: marcin orze³ | ZDJÊCIA: andrzej skomorowski

Podobno to w³aœnie w tym pokoju dzia³acze Ruchu œwiêtowali kolejne sukcesy i to w nim zapada³y strategiczne decyzje dotycz¹ce „Niebieskich”. Podwójne drzwi skutecznie wyciszaj¹ jego wnêtrze. – Mówi¹ dlatego na niego „pentagon” – ujawnia Krzysztof Warzycha. W jedno z majowych popo³udni razem z „Guciem” siadamy wiêc w „pentagonie”. Pewni, ¿e za œcianê nie przeœlizgnie siê ani s³owo...

8 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005


Krzysztof Warzycha

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 9


Krzysztof Warzycha

– Panie Krzysztofie, przecie¿ ostatni sezon mia³ byæ w Ruchu... – Rzeczywiœcie, mia³em takie marzenie. Chcia³em zagraæ przynajmniej jeden mecz w barwach „Niebieskich”, ale wszystko jakoœ pouk³ada³o siê inaczej. Mam nadziejê, ¿e kibicom wynagrodzê to po¿egnalnym spotkaniem z Panathinaikosem. – Decyzja o koñcu kariery jest ostateczna? – Tak. Wybra³em do tego najlepszy z mo¿liwych momentów. Rok temu z Panathinaikosem siêgnêliœmy po Mistrzostwo i Puchar Grecji. Przyszed³ czas, by siê po¿egnaæ. Planowa³em to od kilku lat – przez piêæ ostatnich sezonów przed³u¿a³em kontrakt z klubem z roku na rok. Z prezesem Panathinaikosu mia³em taki uk³ad, ¿e sam mia³em zdecydowaæ, kiedy odejœæ. – Gdyby chcia³ pan graæ do piêædziesi¹tki, pewnie te¿ by nie odmówi³. – Bez przesady (œmiech). Nie mo¿e siê cz³owiek wyg³upiaæ. Mimo to myœlê, ¿e ze dwa lata móg³bym jeszcze pograæ w jakimœ zespole ze œrodka tabeli greckiej ekstraklasy. Ostatecznie jednak postanowi³em inaczej. Na pewno by³o mi ¿al odchodziæ, ale lata lec¹ i tak samo, jak ka¿da kariera ma swój pocz¹tek, to i ma swój koniec. – „Koniczynki” bez Warzychy nie obroni³y mistrzostwa. – Tak te¿ bywa. Teraz na szczycie jest Olympiakos. Szanse na tytu³ zaprzepaœciliœmy w przedostatniej kolejce remisuj¹c u siebie z AEK Ateny. Po tym meczu by³o praktycznie po zabawie. – Trener Wyrobek zarzeka siê, ¿e jeszcze namówi pana na krótki, po¿egnalny epizod w Ruchu. – Nie ukrywam, ¿e to dla mnie trudny moment. Kiedy zawodnik mówi „doœæ”, wszystko wydaje siê proste. Ale gdy przychodzi czas treningów, przygotowañ, meczów, a on siedzi na trybunach albo w domu, to po prostu nie ma co ze sob¹ zrobiæ. Pocz¹tkowo trudno zape³niæ tê pustkê. W moim przypadku tak to siê szczêœliwie z³o¿y³o, ¿e w lecie zajê³y mnie igrzyska i zamiast uczêszczaæ na trening, chodzi³em ogl¹daæ zawody olimpijskie. Dziêki temu nie odczuwa³em tak braku pi³ki. Czy zagram jeszcze w Ruchu? To raczej niemo¿liwe, choæ z drugiej strony, chcia³oby siê spróbowaæ przepracowaæ przynajmniej jeden okres przygotowawczy z dru¿yn¹, zagraæ dwa, trzy sparingi i sprawdziæ, czy jeszcze siê nadajê. Rok przerwy to w moim wieku jednak bardzo du¿o. Tak jak powiedzia³em, z Ruchem ¿egnam siê w po¿egnalnym spotkaniu z Panathinaikosem. – Jak teraz zape³nia pan czas wolny od futbolu? – Prowadzê w Atenach prywatn¹ szkó³kê pi³karsk¹ dla dzieci od szeœciu do szesnastu lat. Codziennie od czwartej do siódmej po po³udniu przyje¿d¿am do niej na zajêcia. Bardzo polubi³em tê pracê. Poza tym, myœlê o swojej karierze trenerskiej. – A jak prosperuje restauracja? – To ju¿ historia. Po prostu nie mia³em na ni¹ czasu. W Grecji knajpy otwiera siê o dziesi¹tej wieczorem, a zamyka o pi¹tej, szóstej nad ranem. Nie by³em w stanie dogl¹daæ takiego interesu. Da³em sobie z tym spokój. – Podobno przymierza siê pan do zakupu akcji Ruchu. – To za du¿o powiedziane. By³a taka propozycja ze strony pana Klimka, ale temat jest jeszcze do przemyœlenia. Zdajê sobie sprawê z tego, ¿e Ruch potrzebuje pomocy. – Zanosi siê na to, ¿e „Niebiescy” znów bêd¹ walczyæ o drugoligowy byt w bara¿ach. Jeszcze kilka lat temu wydawa³o siê to nie do pomyœlenia. Gdzie wed³ug pana pope³niono b³¹d? – Taki klub, jak Ruch powinien bazowaæ na w³asnych wychowankach, ludziach st¹d. Tymczasem, obecnie wiêkszoœæ zawodników tej dru¿yny to ludzie z ró¿nych stron Polski, najemnicy. Trenerzy powinni czêœciej stawiaæ na w³asnych pi³karzy, tak, jak postawiono na mnie i wielu innych, którzy odp³acili siê potem dobr¹ gr¹. Gdy ja wchodzi³em do zespo³u, mia³em osiemnaœcie lat, a w ataku Ruchu grali wtedy Albin Mikulski i Jasiu Benigier. Trener Orest Lenczyk odwa¿nie wprowadza³ jednak do zespo³u m³odzie¿: Waldka Fornalika, Mirka Jaworskiego i mnie. Bez odpowiedniej pracy z wychowankami Ruch nigdy nie wyjdzie z kryzysu.

10 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005


Krzysztof Warzycha

– Pamiêta pan swój pierwszoligowy debiut? – Graliœmy u siebie z Górnikiem Zabrze. Daty ju¿ nie pamiêtam [sezon 1982/83 – przyp. aut.]. Wiem, ¿e prowadzi³ nas wtedy trener Lenczyk. Na dwanaœcie minut przed koñcem gry wszed³em na boisko za Jasia Benigiera. By³o chyba 1:1 [Ruch zremisowa³ 1:1 po bramce Romana Grzybowskiego – przyp. aut.]. – Podobno by³ pan najtañszym pi³karzem naszej ligi. – Tak? Nawet nie wiem. Nigdy nie porusza³em takich kwestii publicznie, dlatego nie wiem, sk¹d pojawia³y siê tym podobne przecieki. Z prezesami zawsze mia³em tak¹ umowê, ¿e o moich zarobkach wiem tylko ja i oni. Có¿, mo¿e czasem któryœ z prezesów jednak „puszcza³ farbê”... (œmiech). Dobrze, ¿e chocia¿ nie poda³ kwoty... (œmiech). – Co zrobi³ pan z pierwszymi pieniêdzmi zarobionymi w Ruchu? – Posz³y do kasy rodzinnej. Dysponowa³a nimi mama. – S³ysza³em, ¿e pañskim wiernym kibicem by³a babcia. – Babcia to pocz¹tkowo obawia³a siê, ¿e bêdê jeŸdzi³ trzy przystanki tramwajem z domu w Œwiêtoch³owicach na trening do Chorzowa. Ostrzega³a mnie, ¿e... to zbyt daleko. I pomyœleæ, ¿e tê odleg³oœæ mo¿na pokonaæ piechot¹ w piêtnaœcie minut! Kilka razy musia³em babciê ok³amaæ, gdy wymyka³em siê na mecze Ruchu w Chorzowie. – Kiedyœ przyzna³ pan, ¿e najwiêkszym komplementem, jaki us³ysza³ o swojej grze by³y s³owa babci: „Aleœ siê synku naloto³”. – (œmiech). Tak by³o. Tak naprawdê, babcia nie by³a na ani jednym meczu Ruchu. Wszystkie moje wystêpy ogl¹da³a jednak w telewizji. Œledzi³a je bacznie. – Legenda Cieœlika elektryzowa³a m³odego ch³opaka?

– Oczywiœcie. W m³odoœci najwiêkszym zaszczytem by³o dla mnie zagranie Gerarda Cieœlika w filmie o nim, który krêci³a telewizja. To wielka postaæ dla ca³ego Chorzowa. – Mówi siê, ¿e m³odym pi³karzom brakuje dziœ autorytetów. – Ja myœlê, ¿e w ka¿dym dobrze pouk³adanym klubie wszystko powinno zaczynaæ siê od prezesa, a potem od trenera. Ka¿dy cz³onek klubu, poczynaj¹c od zawodników powinien znaæ swoje miejsce w szeregu i swoje obowi¹zki. Autorytetem dla pi³karzy powinien byæ trener. Nie mo¿e dojœæ do sytuacji, w której pi³karze nie czuj¹ respektu do swojego szkoleniowca. Sam mia³em tak¹ k³opotliw¹ sytuacjê w Panathinaikosie, gdy dru¿ynê obj¹³ mój by³y partner z boiska, Rotsa Galakos. Mimo, ¿e byliœmy kolegami, w szatni rozmawialiœmy ze sob¹ jak trener z zawodnikiem, tak samo jak reszta zespo³u. Pomiêdzy szkoleniowcem i pi³karzami musi byæ pewien dystans. Nie mo¿e byæ tak, ¿e to pi³karze rz¹dz¹ dru¿yn¹. To trener ustawia zawodników, a nie oni jego. – Czy w³aœnie to nie by³o jednym z powodów spadku Ruchu do drugiej ligi w 1987 roku? – W zespole by³o sporo niesnasek, o czym wiedzieli wszyscy dziennikarze. Dru¿yna by³a podzielona na grupy i grupki. Efekt tego widzieliœmy na boisku. Jeœli pi³karz patrzy na pi³karza bykiem w szatni, to nie ma mowy o dobrej atmosferze. Niestety, o naszym spadku decydowa³y g³ównie sprawy pozaboiskowe. Mieliœmy przecie¿ dobr¹ dru¿ynê, która nie powinna nawet walczyæ o utrzymanie, nie mówi¹c ju¿ o spadku. Trochê smutno, ¿e Ruch z nami w sk³adzie po raz pierwszy w historii klubu znalaz³ siê w drugiej lidze. – Historia z zapa³kami w zamku auta by³a prawdziwa? – Tak, choæ by³o to chyba najmniejsze z³o. Wychodzê rano z domu, chcê jechaæ na trening, a tu nie mogê otworzyæ samochodu. I tak dobrze, ¿e kibice ca³kowicie go nie zniszczyli.


Krzysztof Warzycha

– Pogodzi³ siê Pan z Januszem Jojk¹? – W ogóle siê nie widujemy. Nie mam ju¿ jednak do niego ¿alu. Na gor¹co go obwinia³em, jednak dziœ uwa¿am, ¿e nie puœci³ tej bramki specjalnie. To by³ po prostu gol-kuriozum. Takie te¿ padaj¹. Gdyby ktoœ chcia³ sprzedaæ tamten mecz, zrobi³ by to inaczej, nie w tak ewidentny sposób. – Po spadku chcia³a pana Legia Warszawa. Mia³ pan graæ w ataku z Dariuszem Dziekanowskim. – By³em wtedy w wieku poborowym. Zg³osi³y siê i Legia i Œl¹sk Wroc³aw. Szybko siê o¿eni³em, poszed³em na studia, dziêki czemu unikn¹³em powo³ania. Propozycja z Legii mo¿e i by³a kusz¹ca, ale ja wola³em zostaæ na Œl¹sku, gdzie czu³em siê najlepiej. Mam ju¿ taki charakter, ¿e nie lubiê zmian. Gdy patrzê na to wszystko po latach, dochodzê do wniosku, ¿e post¹pi³em s³usznie zostaj¹c w Ruchu. – Jakim cudem tak szybko pozbieraliœcie siê z klêski, jak¹ by³ spadek? – Przede wszystkim, nie doznaliœmy zbyt wielu strat personalnych. W zwi¹zku z zakazem transferów, który na³o¿y³ na nas PZPN, zawodnicy nie mogli wyje¿d¿aæ zagranicê. Dziêki temu utrzymaliœmy najwa¿niejszych pi³karzy. Od startu do koñca rozgrywek czuliœmy ogromn¹ sportow¹ z³oœæ i wielki wstyd. Nigdy nie zapomnê, jak po jednym z ostatnich meczów tamtego feralnego sezonu, a dok³adnie po wyjazdowej pora¿ce z Legi¹ Warszawa, w autokarze rozp³aka³ siê nasz kierownik dru¿yny, legendarny Bernard Bem. Czuliœmy siê fatalnie. Trzeba by³o koniecznie siê zrehabilitowaæ. – Wspomnienia z drugiej ligi ma pan raczej przyjemne. – Jak najbardziej. Przeszliœmy tamten sezon niemal spacerkiem, wygrywaj¹c wiêkszoœæ meczów. – Co nowego wniós³ wtedy do dru¿yny trener Wyrobek? – Pouk³ada³ nasz zespó³ od nowa, tchn¹³ w niego nowego ducha. Tego by³o nam potrzeba. – Mistrzostwo zdobyte przez beniaminka do dziœ jest wydarzeniem bez precedensu. – Nie przypominam sobie podobnego wydarzenia w historii polskiej pi³ki. Ten tytu³ to wielka radoœæ i ukoronowanie naszej ciê¿kiej pracy. Po sezonie w drugiej lidze, który przeszliœmy spacerkiem, okrzepliœmy, nabraliœmy pewnoœci. A pamiêtajmy, ¿e mieliœmy wtedy bardzo m³ody zespó³ – wiêkszoœæ zawodników mia³a po dwadzieœcia kilka lat. Naszym wielkim atutem by³a œwietna atmosfera w szatni. Rozgrywki rozpoczêliœmy znakomicie, jednak tytu³ przypieczêtowaliœmy dopiero w samej koñcówce wygrywaj¹c wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Zabrze. – O tamtej mistrzowskiej dru¿ynie mówi³o siê, ¿e oprócz Warzychy praktycznie nie mia³a gwiazd. – Si³a Ruchu tkwi³a w kolektywie. Zawsze wygrywa³ zespó³. Byliœmy zgrani i zdeterminowani w ka¿dym meczu. Wa¿ne by³o równie¿, ¿e tamt¹ dru¿ynê tworzyli ch³opcy ze Œl¹ska. Oni wiedzieli, o co walcz¹ i dla kogo wygraj¹. To równie¿ kolejny przyk³ad na to, ¿e w naszym regionie nie brakuje zdolnych wychowanków. Trzeba wyci¹gn¹æ z tego wnioski. A czy byliœmy zespo³em bez gwiazd? Powiem tak: faktem jest, ¿e selekcjonerzy reprezentacji nie byli specjalnie przekonani do zawodników Ruchu. Kilka epizodów w kadrze zaliczyli wtedy tylko Mirek B¹k, Darek Fornalak i Mietek Szewczyk. – Po zdobyciu tytu³u nagrody posypa³y siê na was jak z rogu obfitoœci.

12 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

Nie zabrak³o te¿ nagród rzeczowych... – Podstawowi zawodnicy dostali telewizory i magnetowidy. Ci, którzy grali mniej otrzymali albo telewizor, albo magnetowid. Dziœ brzmi to trochê œmiesznie... – Radoœæ z mistrzostwa zm¹ci³a pucharowa klêska w Sofii. – Byliœmy po prostu gorszym zespo³em. W dru¿ynie rywali gra³y takie gwiazdy, jak Penew, Stoiczkow i Kostadinow. Dobrze, ¿e chocia¿ w rewan¿u uda³o nam siê z nimi zremisowaæ, bo byli od nas du¿o silniejsi. My przystêpowaliœmy do tych rozgrywek praktycznie bez ¿adnych wzmocnieñ. – To wtedy rozpoczê³o siê sprzedawanie Warzychy zagranicê? Podobno jeden z mened¿erów nak³ania³ pana do zerwania kontraktu z Ruchem. Obiecywa³ ponoæ dom... ko³o Rumennigge. – Mened¿erów zje¿d¿a³o siê sporo, ale z ¿adnym z nich nie mia³em umowy i z ¿adnym nic nie ustala³em. Fakt, jeden z nich oferowa³ mi dom we W³oszech ko³o Rumennigge i prywatnego trenera na czas karencji za zerwanie kontraktu. Nie traktowa³em powa¿nie ani tego, ani wielu innych spekulacji. Przedstawiciel zagranicznego klubu musia³ najpierw dogadaæ siê z Ruchem, a potem rozmawiaæ ze mn¹. Jedyna konkretna oferta nadesz³a z Aten. Panathinaikos szuka³ napastnika po tym, jak kontuzji dozna³ Saravakos. Grecy skontaktowali siê z nami przez ambasadê w Warszawie. Po kilku spotkaniach obie strony dosz³y do porozumienia. Runda jesienna w Polsce skoñczy³a siê w po³owie listopada, a ju¿ w grudniu gra³em pierwszy mecz w Grecji. – Podobno do Panathinaikosu rekomendowali ciê trenerzy Kazimierz Górski i Jacek Gmoch. – ¯aden klub nie kupi zawodnika w ciemno. Trenerzy Górski i Gmoch pracowali z sukcesami w Grecji, mieli tam dobr¹ markê, wiêc zapytano ich o swoje opinie. Obaj polecili mnie Grekom. – Jak wygl¹da³y pocz¹tki w nowym kraju? – Mia³em sporo obaw. Nie zna³em greckiego, z angielskim te¿ by³em na bakier. Na szczêœcie, szybko zaaklimatyzowa³em siê w zespole, strzeli³em kilka bramek i jakoœ siê to wszystko pouk³ada³o. – Grecki okaza³ siê ³atwiejszy, ni¿ pan przypuszcza³? – Wrêcz przeciwnie! To bardzo trudny jêzyk. Ciê¿ko by³o go opanowaæ. A alfabetu greckiego do dziœ nie umiem. Nawet siê za niego nie zabiera³em (œmiech). – Czym zaskoczyli pana Grecy? – Nigdy im siê nie spieszy. Wszystko odk³adaj¹ na jutro. Jeœli chce siê za³atwiæ szybko jak¹œ sprawê urzêdow¹, trzeba uzbroiæ siê w cierpliwoœæ. Grecy nie stresuj¹ siê nadmiernym poœpiechem i nadmiarem obowi¹zków. „Jutro” mo¿na zrobiæ praktycznie wszystko (œmiech). Coœ takiego jak punktualnoœæ praktycznie nie istnieje. Grecy, gdy siê spóŸniaj¹, t³umacz¹ zwykle, ¿e stali w gigantycznym korku. Inna sprawa, ¿e greckie ulice to wielki chaos – ka¿dy jeŸdzi jak chce. Trudno siê do tego wszystkiego przyzwyczaiæ. – Znakomita gra w Panathinaikosie mog³a byæ odskoczni¹ do jeszcze silniejszej ligi. Mia³ pan oferty przejœcia do innego kraju?


Krzysztof Warzycha

– Tego typu sprawy zawsze przechodzi³y przez biurko prezesa. S³ysza³em o kilku ofertach, jednak ka¿da z nich natychmiast l¹dowa³a w koszu. Prezes nie chcia³ s³yszeæ o sprzedaniu mnie do innego klubu.

i upar³ siê, ¿e chcê graæ na swojej pozycji, by³oby inaczej. Ja wychodzi³em jednak z za³o¿enia, ¿e przede wszystkim chcê graæ w kadrze, niewa¿ne w jakiej roli. Taki ju¿ jednak mam charakter.

– Ajax nie proponowa³ panu kontraktu po piêknym golu w Lidze Mistrzów? Holendrom strzeli³ pan jedn¹ ze swoich najbardziej znanych bramek w karierze. – Szkoda tylko, ¿e na wiele siê ta bramka nie zda³a. W rewan¿u zaprzepaœciliœmy szanse na awans. A o zainteresowaniu Ajaxu nic nie s³ysza³em.

– Jaka jest pañska recepta na pi³karsk¹ d³ugowiecznoœæ? – Nie piæ, nie paliæ... (œmiech). A tak powa¿nie, to trzeba mieæ du¿o samozaparcia w sobie. W juniorach by³o wielu zawodników lepszych ode mnie. Z regu³y jednak ci, którzy mieli du¿e mo¿liwoœci, bazowali tylko na talencie. Naprawdê ciê¿ko by³o ich zagoniæ do roboty. Ze mn¹ by³o odwrotnie – ja postanowi³em, ¿e przynajmniej dorównam im wszystkim, dogoniê lepszych od siebie. Efekt by³ taki, ¿e z tamtej grupy czterdziestu ch³opców, tylko kilku pi³karzy trafi³o do ekstraklasy – Krzysiu Walczak, Waldek Fornalik, Mirek Jaworski i ja. Druga sprawa dotyczy pokus, jakie otwieraj¹ siê przed m³odym zawodnikiem w wieku, powiedzmy osiemnastu lat. Pi³karze poznaj¹ wtedy pierwsze uroki nocnego ¿ycia, zarabiaj¹ pierwsze pieni¹dze, zaczynaj¹ graæ w znanym klubie. Nie ka¿dy sobie z tym radzi. Ch³opak, który przychodzi do Ruchu nagle stwierdza, ¿e w kilka tygodni przyby³o mu kilkudziesiêciu przyjació³, a ka¿dy z nich chêtnie postawi³by piwo, albo coœ wiêcej. Jeœli ktoœ nad tym nie zapanuje, mo¿e mieæ problem. We wszystkim nale¿y bowiem zachowaæ odpowiednie proporcje. Jest czas na piwo, czasem nawet na kieliszek i zabawê, ale trzeba tego próbowaæ z g³ow¹. My te¿ hucznie œwiêtowaliœmy z zespo³em nasze sukcesy. Hucznie, ale z rozwag¹. Niejeden pi³karz, który œwietnie siê zapowiada³, po prostu przepi³ swoj¹ karierê. Pójœcie w ich œlady by³oby zwyczajn¹ g³upot¹...

– Dla Greków jest pan ju¿ Grekiem. Trochê to dziwne, jeœli w obcym kraju doceniaj¹ pana bardziej, ni¿ w ojczyŸnie. – Taka jest rzeczywistoœæ i nic na to nie poradzê. Opinia ta nie dotyczy mojego Chorzowa, w którym zawsze czujê siê bardzo dobrze. Jednak w Atenach zainteresowanie futbolem jest ogromne. Cz³owiek nie mo¿e schowaæ siê przed fanami. Gdy tu przejdê ulic¹ Wolnoœci mam spokój. W Atenach na ka¿dym kroku spotykam ³owców autografów i kibiców. Czasem przyda³by mi siê kapelusz, okulary i maska... (œmiech). Przyznam, ¿e pocz¹tkowo onieœmiela³y mnie takie zdarzenia. Na przyk³ad siedzê z rodzin¹ w knajpie, a tu co kilka minut ktoœ podchodzi do naszego stolika z proœb¹ o autograf. W Grecji jest to na porz¹dku dziennym. Przyzwyczai³em siê. – Reprezentacja Polski. Niedosyt? – Pozosta³ do dziœ. Sam nie wiem, dlaczego trenerzy wiedz¹c, ¿e jestem typowym napastnikiem, wystawiali mnie gdzieœ na lewej, czy prawej pomocy. Byæ mo¿e trochê w tym mojej winy – gdybym uderzy³ piêœci¹ w stó³

A

R

T

Y

K

U

£

S

P

O

N

S

O

R

O

W

A

N

Y

GWIAZDA REPREZENTACJI ANGLII I REALU MADRYT - DAVID BECKHAM, DZIELI SIÊ Z WAMI SEKRETAMI SWOICH FUTBOLOWYCH UMIEJÊTNOŒCI. Zobaczcie pierwszy i jedyny film o technice pi³karskiej z udzia³em Davida Beckhama. W „Zagraj jak Beckham” zobaczycie z bliska jak jeden z najs³ynniejszych pi³karzy œwiata prowadzi grupê obiecuj¹cych m³odych zawodników i zawodniczek, przez 8 zatwierdzonych przez UEFA etapów treningu pi³karskiego. Film pozwoli wam wejrzeæ w œwiat Davida Beckhama, poznaæ tajniki jego rzutów wolnych, jego tricki, techniki treningowe i dowiedzieæ siê co trzeba zrobiæ by znaleŸæ siê w pi³karskiej elicie œwiata. Programy treningowe zawarte na tej p³ycie obejmuj¹, kontrolê, walkê o przestrzeñ na boisku, przechwytywanie, grê ofensywn¹, podania, krycie i obronê, a tak¿e wykañczanie akcji i wykonywanie rzutów wolnych.

CONTROL

www.beckham.pl DEFENDING

FREE KICK

Nagrywane w najwiêkszym madryckim studiu filmowym „Zagraj jak Beckham” ustanawia nowy standard w dziedzinie sportowych produkcji telewizyjnych. Beckham samodzielnie wybra³ do wspó³pracy re¿ysera Russela Thomasa pracuj¹cego z takimi s³awami jak Robbie Williams, Kylie Minogue czy Red Hot Chilli Peppers. Razem z nim stworzyli niezwyk³y klimat tego DVD. Nagrywany w wysokiej jakoœci program, dziêki Thomasowi nabra³ Hollywoodzkiego stylu, wykorzystuj¹c najnowsze technologie filmowe (znane z filmu Matrix) a tak¿e z humorem ukazuj¹c w najmniejszych szczegó³ach sekrety techniki Beckhama. W filmie ewidentnie widaæ potrzebê i pasjê Beckhama do dzielenia siê swoimi umiejêtnoœciami z nastêpnym pokoleniem pi³karzy. Produkcja jest owocem jego d³ugotrwa³ego marzenia o stworzeniu programu treningowego, który nie tylko pomo¿e dzieciom i m³odzie¿y zainteresowaæ siê gr¹ i rozwin¹æ ich umiejêtnoœci, ale tak¿e pozwoli im uwierzyæ w siebie i w³asny talent. Beckham sam w m³odoœci czêsto ogl¹da³ nagrania swoich ulubionych pi³karzy, raz po raz odtwarzaj¹c najlepsze akcje i ucz¹c siê na tej podstawie ich stylu gry. Dziœ z pomoc¹ zaawansowanej technologii, Fremantle Home Entertainment udostêpnia t¹ mo¿liwoœæ wspó³czesnym m³odym fanom. DVD nie tylko oferuje fantastyczne niemal niewyczerpane Ÿród³o inspiracji, ale te¿ pozwala widzom na ³atw¹ nawigacjê i dostêp do dowolnie przez nich wybranych elementów.

CLOSING DOWN

PASSING

FINISHING

Inne dodatkowe materia³y na p³ycie to: najlepsze zagrania Davida Beckhama, jego akcje w meczu z Argentyn¹, Finlandi¹, Grecja i s³ynna bramka zdobyta ze sporej odleg³oœci w meczu Manchester United - Wimbledon. Oprócz tego wiele materia³ów zakulisowych i mecz rozgrywany przez m³odych pi³karzy, a sêdziowany przez Davida Beckhama. Oprócz tego na p³ycie specjalny pakiet efektów specjalnych, w tym miêdzy innymi materia³y nagrywane z 3 ró¿nych k¹tów. Dodatkowo p³yta zawiera informacje w formacie DVD-ROM - gotowy do wydruku plan treningowy stworzony przez trenera klasy „A” UEFA - przydatny dla pi³karzy w ka¿dym wieku.

Director: Russell Thomas Programme Copyright 2004 Footwork Productions Ltd, SFX Sports Group Europe Ltd.

SPACE MAKING


RETRO

Ruch

strzelców

R

uch zawsze s³yn¹³ z klasowych napastników. Jeszcze przed wojn¹ wspania³¹ dynastiê snajperów „Niebieskich” za³o¿y³o „Trzech Króli” – Ernest Wilimowski, Teodor Peterek i Gerard Wo-

darz. Po nich nasta³a era Gerarda Cieœlika, którego tradycje kontynuowali inni ³owcy goli – Eugeniuszowie: Lerch, Faber oraz Joachim Marx i Edward Herman. W latach osiemdziesi¹tych zachwycaliœmy siê

GERARD WODARZ Fotografia: EDYTOR.NET/Roman Koszowski

51 goli w ekstraklasie, lata 1926-39 i 1946-47. Z Peterkiem i Wilimowskim stworzy³ prawdziwy atak marzeñ. O tym tercecie mówiono „Trzej Królowie”. Wielu ekspertów uznaje Wodarza za najwybitniejszego lewoskrzyd³owego w dziejach polskiego futbolu. B³yskawicznie szybki, œwietny technik. Na igrzyskach w Berlinie strzeli³ reprezentacji Wielkiej Brytanii trzy gole w... dziewiêæ minut. O jego precyzyjnych, miêkkich doœrodkowaniach w pole karne do dziœ kr¹¿¹ legendy.

KRZYSZTOF WARZYCHA 67 goli w 167 meczach w polskiej ekstraklasie, lata 198387 i 1989-90; w greckiej lidze „Gucio” strzeli³ dok³adnie 244 bramki w 369 meczach w latach 1990-2004

14 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

TEODOR PETEREK 154 gole w ekstraklasie, lata 1927-39 i 48 Choæ tylko dwa razy siêga³ po koronê króla strzelców ekstraklasy, bez w¹tpienia nale¿y do œcis³ej czo³ówki najznakomitszych polskich œrodkowych napastników. Wspaniale gra³ g³ow¹, znakomicie egzekwowa³ rzuty karne. Zarzucano mu, ¿e by³ wolny i dysponowa³ kiepsk¹ technik¹, jednak ma³o kto tak jak on potrafi³ zachowaæ zimn¹ krew pod bramk¹ przeciwnika. Znakomicie wykorzystywa³ swoje warunki fizyczne. Na boisku s³yn¹³ z wielkiej zaciêtoœci i niesamowitego serca do walki.

bramkami Jana Benigiera, zaœ od pocz¹tku poprzedniej dekady ogl¹damy popisy Mariusza Œrutwy. Pomiêdzy Benigierem i Œrutw¹ by³ jeszcze jeden s³ynny strzelec. Krzysztof Warzycha. „Gucio”.

ERNEST WILIMOWSKI 112 goli w ekstraklasie, lata 1934-39 Fenomen na skalê œwiatow¹. W 86 meczach ligowych zdoby³ 112 bramek! Statystycy obliczyli, ¿e w oficjalnych meczach w ci¹gu ca³ej swojej kariery zdoby³ w sumie... 1185 goli! Dla porównania, Pele ma na swoim koncie 1300 trafieñ. Najwybitniejszy polski pi³karz w okresie miêdzywojennym, jeden z najwiêkszych futbolistów w dziejach krajowej pi³ki, trzykrotny król strzelców. Po strzelonym golu nierzadko wyœmiewa³ siê z pokonanego bramkarza, co doprowadza³o rywali do pasji.

GERARD CIEŒLIK 167 goli w ekstraklasie, lata 1948-1959 Prawdziwy symbol, ikona Ruchu, jeden z najwiêkszych pi³karzy w historii polskiego futbolu. Wspania³y technik i wyj¹tkowy strzelec, obdarzony groŸnym, niesygnalizowanym strza³em. Zdobywa³ bramki z najtrudniejszych pozycji, w sposób niezwykle widowiskowy. Jego specjalnoœci¹ sta³y siê gole strzelane przewrotk¹ i no¿ycami, choæ tak naprawdê ¿adna technika nie by³a mu obca. Wyró¿nia³ siê równie¿ umiejêtnoœci¹ wypracowania okazji bramkowej kolegom. W 1957 roku dwukrotnie pokona³ Lwa Jaszyna i w eliminacyjnym meczu do Mistrzostw Œwiata Polska niespodziewanie pokona³a w Chorzowie Zwi¹zek Radziecki. Trzykrotny król strzelców ekstraklasy.


RETRO

Gerard Cieœlik dla „Magazynu Niebiescy” – W m³odoœci podziwia³em Ernesta Wilimowskiego – fenomenalnego technika i prawdziwego ³owcê bramek. Ernest gra³ kiedyœ w hokeja i to w³aœnie z tej dyscypliny sportu zaczerpn¹³ swoje s³ynne zwody, którymi oœmiesza³ obroñców. Muszê powiedzieæ jeszcze jedno – dziœ wszyscy zachwycaj¹ siê osi¹gniêciami napastników sprzed lat, jednak za naszych czasów ¿aden z pi³karzy nie liczy³ swoich strzelonych goli. Ja sam nie wiedzia³em, ile bramek zdoby³em w trakcie swojej kariery. Dopiero potem ktoœ to wszystko obliczy³.

EUGENIUSZ LERCH 106 goli w ekstraklasie, lata 1957-75 Niewysoki, ale przy tym niezwykle szybki, skoczny i ruchliwy. Niezbyt imponuj¹ce warunki fizyczne nie przeszkodzi³y mu w trafieniu do ekskluzywnego klubu snajperów, którzy zdobyli co najmniej sto goli w meczach ekstraklasy. Imponowa³ sprytem i wyrachowaniem nawet w najtrudniejszych sytuacjach podbramkowych. Przez dziesiêæ lat by³ etatowym napastnikiem Ruchu. Ostatnie osiem lat kariery spêdzi³ w Rybniku, gdzie jeszcze powiêkszy³ swój snajperski dorobek. Co ciekawe, nigdy nie by³ królem strzelców ekstraklasy!

JOACHIM MARX 102 gole w ekstraklasie, lata 1963-75 Prawdziwa gwiazda i to nie tylko ze wzglêdu na pi³karskie umiejêtnoœci. Wysoki, przystojny – to dla niego na stadion przychodzi³y kobiety. Na boisku zachwyca³ wrodzonym snajperskim instynktem. Dynamiczny, waleczny, gra³ twardo i nieustêpliwie. Ma³o kto potrafi³ tak znakomicie zastawiæ siê w polu karnym. Pocz¹tkowo mia³ byæ stoperem, póŸniej jeszcze jako junior gra³ w ataku Soœnicy Gliwice z W³odzimierzem Lubañskim. Niewiele brakowa³o, a spotka³by siê z nim w Górniku Zabrze. Bitwê o niego wygra³ jednak Ruch.

EDWARD HERMAN 75 goli w ekstraklasie, lata 1965-1975 Do Ruchu trafi³ póŸno, bo w wieku 28 lat. Nie przeszkodzi³o mu to jednak w zaprezentowaniu swoich niema³ych umiejêtnoœci snajperskich. Typowy ³owca goli, przebojowy i widowiskowy. S³yn¹³ z niezwyk³ej walecznoœci - do upad³ego toczy³ boje z obroñcami dru¿yn przeciwnych, a tak¿e ogromnego sprytu. Jego firmowym zagraniem by³o zamarkowanie faulu w polu karnym, po którym sêdziowie zwykle bez wahania dyktowali „jedenastki”. Potem Herman zamienia³ je na bramki.

Eugeniusz Lerch dla „Magazynu Niebiescy” – Moim pierwszym idolem by³ Cieœlik – pi³karz b³yskotliwy, szybki i niesamowicie skuteczny. Strzela³ fantastyczne bramki, ale oprócz tego potrafi³ te¿ znakomicie obs³u¿yæ podaniem kolegê. Jego tradycjê kontynuowali Herman, Marx i Faber, kolejni wspaniali napastnicy. Warzychê obserwowa³em od juniora. To by³ doskona³y pi³karz. Warto tu równie¿ wspomnieæ o Gilewiczu, który po krótkiej przygodzie z Ruchem zrobi³ du¿¹ karierê miêdzynarodow¹. Œrutwa móg³by osi¹gn¹æ znacznie wiêcej, gdyby na boisku nie wdawa³ siê w niepotrzebne pyskówki z sêdziami. Mam nadziejê, ¿e kolejni œwietni snajperzy wyrosn¹ z naszej m³odzie¿y. Æwielong i Janoszka maj¹ zadatki na klasowych napastników. Ca³y czas musz¹ jednak ciê¿ko nad sob¹ pracowaæ.

RADOS£AW GILEWICZ 15 goli w ekstraklasie, lata 1992-93 „Radogol” spêdzi³ w Chorzowie tylko jeden rok, po którym wyjecha³ do szwajcarskiego St. Gallen. Po debiutanckim i jedynym sezonie w polskiej ekstraklasie, okrzykniêto go objawieniem rozgrywek. Szybki, skuteczny strzelec. Swoje umiejêtnoœci potwierdzi³ w lidze austriackiej.

MARIUSZ ŒRUTWA 103 gole w ekstraklasie, lata 1991-95 i 1996-2002 Na razie ostatni w dynastii wielkich snajperów „Niebieskich”. Dysponuj¹cy bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Œwietnie gra g³ow¹, potrafi zastawiæ siê w polu karnym i z zimn¹ krwi¹ wykorzystaæ ka¿dy b³¹d defensywy. Dobrze wyszkolony technicznie, obdarzony snajperskim instynktem. Na boisku waleczny, nieustêpliwy i zadziorny, czasem nawet daj¹cy ponosiæ siê pi³karskim emocjom. Przez niemal ca³¹ karierê wierny Ruchowi, prawdziwy lider zespo³u.

KTO NASTÊPNY JAN BENIGIER 78 goli w ekstraklasie, lata 1972-80 i 82-83 Gra³ niezwykle widowiskowo i finezyjnie. Najwiêksz¹ radoœæ sprawia³y mu jednak nie bramki, lecz zwody, po których oœmiesza³ obroñców rywali. Za to podziwiali go kibice. Strzelaæ gole te¿ jednak potrafi³, czego dowodem by³ pamiêtny mecz z Ark¹ Gdynia (zwyciêstwo Ruchu 6:0) w listopadzie 1974 roku, kiedy po czterech trafieniach otrzyma³ drug¹ dziesi¹tkê w historii „Z³otych Butów” katowickiego „Sportu”. Œwietnie wspó³pracowa³ w ataku z Joachimem Marxem. Wypracowywa³ sporo bramek kolegom.

Piotr Æwielong 19 lat M³ody, utalentowany i przede wszystkim, bardzo szybki - du¿a nadzieja Ruchu. W tym sezonie ma ju¿ na swoim koncie szeœæ bramek zdobytych na drugoligowych boiskach.

Jan Benigier dla „Magazynu Niebiescy”

EUGENIUSZ FABER 104 gole w ekstraklasie, lata 1959 – 1972 Po Cieœliku szybko sta³ siê najpopularniejszym pi³karzem „Niebieskich”. Kibice uwielbiali go za wspania³e snajperskie umiejêtnoœci, które demonstrowa³ praktycznie ju¿ od pierwszego meczu w barwach Ruchu. W klubie gra³ jako lewoskrzyd³owy, ale dziêki swej wszechstronnoœci w reprezentacji ustawiano go równie¿ na prawej stronie. Œwietny technik – równie dobrze panowa³ nad pi³k¹ obiema nogami. Na boisku d¿entelmen – zawsze s³yn¹³ z czystej, eleganckiej gry.

– Trudno zliczyæ tych wszystkich wspania³ych strzelców. Tak klasowa dru¿yna, jak Ruch Chorzów zawsze mog³a pochwaliæ siê dwójk¹ lub nawet trójk¹ doskona³ych napastników. Który z nich by³ najlepszy? Ka¿dy mia³ swoje zalety, jednak z najwiêkszym uznaniem mówi siê o Wilimowskim i Cieœliku. Ka¿dy pi³karz Ruchu chcia³ graæ tak, jak oni. Mi œwietnie wspó³pracowa³o siê w ataku z Joachimem Marxem. Trener Michal Vican mawia³ do mnie ¿artem, ¿e jak jego strza³ obroni bramkarz, to „ty Janiczku za³atwisz go dobitk¹”. Tak wiêc Marx „t³uk³” na bramkê, a ja dope³nia³em dzie³a. W ten sposób wygraliœmy niejeden mecz.

£ukasz Janoszka 18 lat Kontynuuje tradycje ojca, który gra³ w ekstraklasie w barwach GKS-u Katowice i Ruchu Radzionków. Janoszka junior coraz czêœciej dostaje okazjê gry w pierwszej dru¿ynie "Niebieskich". Czekamy na jego pierwszego gola w lidze.

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 15


NIEBIESKA KOLUMNA

Jan Miodek Krzyœ, Krzysio, nie Krzysiu

M

oje najsilniejsze i najczulsze zarazem wspomnienie dotycz¹ce Krzysia Warzychy zwi¹zane jest z ostatnim Mistrzostwem Polski wywalczonym przez Ruch w roku 1989. To by³ niezwyk³y sezon. Po rocznej karencji w gronie drugoligowców, „Niebiescy” w wielkim stylu powrócili do ekstraklasy i od razu siêgnêli po tytu³ mistrzowski. „Gucio” by³ wtedy prawdziw¹ gwiazd¹ tej dru¿yny, jej najlepszym strzelcem i liderem. Warzycha potrafi³ wygraæ mecz niemal¿e w pojedynkê. Pamiêtam taki mecz Ruchu z Zag³êbiem Lubin w rundzie wiosennej sezonu 1989/90. Graj¹cy u siebie lubinianie gnietli przez ca³e 90 minut, ale to „Niebiescy” zeszli z boiska zwyciêzcy. Przes¹dzi³y o tym dwa rzuty karne skutecznie egzekwowane w³aœnie przez „Gucia” Warzychê. Szkoda tylko, ¿e po jego wyjeŸdzie do Grecji Ruch nigdy nie nawi¹za³ do tamtych sukcesów. A od ostatniego mistrzostwa „Niebieskich” minie w tym roku szesnaœcie lat... W tym wspomnieniu nie mo¿e oczywiœcie zabrakn¹æ ma³ego w¹tku jêzykoznawczego. Otó¿ ilekroæ mówi³em o Warzysze, u¿ywa³em pieszczotliwych zdrobnieñ: „Krzyœ” i „Krzysio”. Dziennikarze nierzadko przekrêcali moje s³owa i nies³usznie poprawiali mnie pisz¹c „Krzysiu Warzycha”. Tymczasem jest to forma b³êdna, niew³aœciwa. Podobnie rzecz tyczy siê pseudonimu Krzysia. Jego poprawna forma brzmi: „Gucio”, nie „Guciu”. To taka moja maleñka ³y¿ka dziegciu. Oczywiœcie nie by³oby mistrzostwa Ruchu w 1989 roku, gdyby nie œwietna dru¿yna, która wspaniale wspó³pracowa³a ze swoim liderem. Nie wyobra¿am sobie tamtego zespo³u bez takich pi³karzy, jak Wira, Szewczyk, Szuster, œwietni obroñcy: Fornalik i Fornalak, czy dwaj równorzêdni bramkarze: Lech i Ko³odziejczyk. Warzycha to fenomen, szanowany i uwielbiany w obu klubach, których barw broni³ przez ca³¹ swoj¹ bogat¹ karierê. A ja lubiê ludzi wiernych. Sam jestem z „Niebieskimi” od lat piêædziesi¹tych i jak dziœ pamiêtam sk³ad legendarnej dru¿yny z sezonu 1952/53. Nazwiska Wyrobek, Gebur, Bartyla, Bomba, Suszczyk, Pieda, Przecherka, Breiter, Alszer, Cieœlik i Kubicki tkwi¹ w mojej pamiêci równie mocno, jak „Litwo, Ojczyzno moja...”. Tamten sezon przeszed³ do historii z powodu przygniataj¹cej przewagi Ruchu na finiszu rozgrywek. Drugi w tabeli OWKS Kraków (póŸniejszy Wawel) straci³ do „Niebieskich” a¿ dziesiêæ punktów. Na Ruch nie by³o mocnych, a zwyciêstwa takie, jak z Wis³¹ 4:0 najlepiej dowodzi³y potêgi chorzowskiego klubu. Z tych wszystkich powodów nie potrafiê sobie wyobraziæ, ¿e Chorzów jest miastem pi³karsko skoñczonym. Wci¹¿ pok³adam nadzieje w Œrutwie i Bizackim, którzy wsparci m³odym Æwielongiem musz¹ uratowaæ dla Ruchu drug¹ ligê. Inne rozwi¹zanie po prostu nie wchodzi w grê. Ja nadal liczê, ¿e jeszcze doczekam przy Cichej piêtnastego, jubileuszowego tytu³u Mistrza Polski.

K

rzysztof Warzycha rozpoczyna³ i koñczy³ reprezentacyjn¹ karierê w prowadzonej przeze mnie kadrze narodowej. Pamiêtam, jak debiutowa³ w bia³o-czerwonych barwach w meczu ze Szwajcari¹ rozegranym w Zurychu. W drugiej po³owie na murawie zast¹pi³ wtedy znakomitego W³odzimierza Smolarka. Krzysiek by³ wtedy nasz¹ wschodz¹c¹ gwiazd¹. Mówi siê jednak, ¿e wbrew wczeœniejszym nadziejom, reprezentacja nigdy nie mia³a z niego spodziewanego po¿ytku. Dlaczego? Po pierwsze, dla naszej kadry przychodzi³y chude lata. Musieliœmy prze³kn¹æ gorzk¹ pigu³kê po sukcesach w latach siedemdziesi¹tych i osiemdziesi¹tych. Po drugie i najwa¿niejsze, nie wszyscy trenerzy rozumieli, ¿e Warzycha to typowy snajper, rasowy napastnik, a nie prawy, czy lewy pomocnik. Byæ mo¿e nie dosz³oby do tego, gdyby nie charakter Krzyœka, który nie protestowa³, gdy ustawiano go w drugiej linii. Nie pamiêtano o jego bramkach w lidze greckiej, które strzela³ niemal jak na zawo³anie. Paradoksalnie, nie do koñca doceniono go w naszym kraju. Wydaje mi siê, ¿e znacznie bardziej szanuj¹ go Grecy. Tam Warzycha jest bo¿yszczem. Nie bez powodu. Ruch Chorzów, a potem Panathinaikos Ateny – Krzysiek trafi³ chyba najlepiej, jak móg³. Gra³ w dwóch legendarnych, wyj¹tkowych klubach. Co najwa¿niejsze, w obu by³ prawdziw¹ gwiazd¹. Prawdê mówi¹c, obserwowa³em go w Chorzowie jeszcze jako juniora. Wiedzia³em, ¿e jest to materia³ na klasowego pi³karza, ¿e drzemie w nim spory potencja³. Mia³em nosa, podobnie zreszt¹, jak w przypadku Jerzego Dudka, którego wzi¹³em do kadry po zaledwie trzech meczach ligowych w Sokole Tychy. Zauwa¿am tak¹ prawid³owoœæ wœród polskich zawodników wyje¿d¿aj¹cych zagranicê. Ci naprawdê dobrzy, zwykle zostaj¹ na obczyŸnie i nie wracaj¹ do kraju. Wracaj¹ g³ównie ci s³abi. Dobrzy pi³karze nie musz¹ nic udowadniaæ, nie musz¹ „odbudowywaæ siê” w polskiej lidze, bo radz¹ sobie wystarczaj¹co dobrze w zagranicznych klubach. Po zakoñczeniu kariery zwykle zostaj¹ w kraju, w którym grali. Najlepszym przyk³adem jest tu oczywiœcie Warzycha, ale na poparcie tej tezy mo¿na by wymieniæ rzeszê innych, miêdzy innymi: Boñka, Smolarka, Matysika, Urbana, Wandzika, czy Lubañskiego. Smuci mnie i bulwersuje, ¿e dziœ na nasz¹ pi³kê musimy patrzeæ przez pryzmat ostanich przekrêtów i dziwnych pomys³ów. Mam nadziejê, ¿e ostatnie wydarzenia doprowadz¹ w koñcu do uzdrowienia chorej sytuacji w polskim futbolu. Czasem wydaje mi siê, ¿e gorzej ju¿ byæ nie mo¿e. Niech ktoœ w koñcu skoñczy z tym kabaretem.

Antoni Piechniczek Warzycha niedoceniony

16 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005


MIESIECZNIK

K.S.

FOTOGRAF: andrzej skomorowski

OFICJALNY

RUCH

CHORZÓW

NIEBIESCY

MAGAZYN


MAGAZYN

NIEBIESCY

OFICJALNY

MIESIECZNIK

K.S.

RUCH

CHORZÓW


SUBIEKTYWNIE

Bogdan Kalus Zosta³em zaproszony przez ten nowy miesiêcznik do wspó³pracy, a poniewa¿ wiêkszoœæ tych, którym le¿y na sercu dobro Ruchu wie, i¿ mnie równie¿ nieobojêtne s¹ losy „Niebieskich”, zgodzi³em siê bez wahania. Ostatnie lata dzia³alnoœci naszego ukochanego klubu przypominaj¹ mi jak ¿ywo karierê Andrzeja Go³oty. Pewnie zapytacie Drodzy Czytelnicy dlaczego? Spieszê wyjaœniæ o które fakty z historii obu podmiotów mi chodzi. Andrzej Go³ota oko³o dziesiêæ lat temu wszed³ jak burza na ring zawodowy i sta³o siê to mniej wiêcej w tym samym czasie kiedy „Niebiescy” zdobyli Puchar Polski oraz awans do ekstraklasy po drugim pobycie szczebel ni¿ej. Ju¿ pierwsze walki Go³oty z Riddickiem Bowe pokaza³y, ¿e niez³y z niego bokser z tym, ¿e zbyt czêsto uderza poni¿ej pasa. Dok³adnie tak samo jak Ruch, dru¿yna niez³a, ale nie do koñca spe³nia³a pok³adane w niej nadzieje. Klêska Andrew z Lennoxem Lewisem równie¿ zbieg³a siê z klêsk¹ organizacyjn¹ naszego klubu. Fatalne b³êdy transferowe (przypomnê tylko Olisadebe czy braci Arwe³adze) oraz sprowadzanie „gwiazdorów” za ciê¿kie pieni¹dze, którzy w wiêkszoœci przychodzili tylko po to aby trochê zarobiæ, a nie oddaæ serce temu klubowi, doprowadzi³y do upadku przede wszystkim finansowego Ruchu. Czyja to wina? Moim zdaniem nale¿y jej szukaæ w zbyt licznie rozbudowanym zarz¹dzie, w którym i tak zasiada³o parê osób, które nie zna³y siê na pi³ce. Ma³o tego, nie znali oni nawet nazwisk zawodników graj¹cych wtedy w ekstraklasie. Obiecywanie gruszek na wierzbie zawodnikom œredniej klasy by³o równoznaczne z niewykonaniem tych obietnic, bo z pustego nawet Salomonowi siê nie uda³o nalaæ. Przy ca³ym szacunku i sympatii do ówczesnego prezesa stwierdzam, ¿e niestety zagubi³ siê w nieprzejrzystoœci i do tego otoczy³ siê niew³aœciwymi ludŸmi (z nielicznymi wyj¹tkami). Kiedy ju¿ wydawa³o siê, ¿e i Ruch i Go³ota stan¹ na nogi, przysz³y dwie walki odbyte na ringu, nies³usznie przegrana z Johnem Ruizem i zremisowana (!) z Chrisem Byrdem. Dok³adnie wtedy Ruch spada³ do drugiej ligi po nies³usznie przegranych (sêdziowie) i zremisowanych w dziwnych okolicznoœciach meczach. Nadzieja na to, ¿e bêdzie lepiej przysz³a w momencie za³o¿enia Sportowej Spó³ki Akcyjnej w Ruchu oraz zmiany trenera Andrzeja G. Andrzej po 53 sekundach walki z Lamonem Brewsterem po raz kolejny i chyba ostatni pad³ na deski, a ja ¿yczê sobie i Pañstwu aby w tym momencie podobieñstwa siê skoñczy³y. Póki co, bêdziemy ogl¹daæ benefis „Gucia” Warzychy i przypomnimy sobie jak to by³o kiedyœ. Niestety chyba do koñca bêdziemy siê denerwowaæ o to, czy w Chorzowie bêd¹ bara¿e, czy nie. Poza tym dlaczego frekwencja na naszym stadionie nie mo¿e byæ zawsze taka jak 1 czerwca? Z tym pytaniem zostawiam Pañstwa do nastêpnego felietonu, który mam nadziejê ju¿ za miesi¹c.

Nikt z nas nie przypuszcza³, ¿e bêdzie a¿ tak Ÿle. To jeden z najgorszych sezonów Ruchu, jaki pamiêtam. A przecie¿ zim¹ mieliœmy zupe³nie inne aspiracje. Wydawa³o siê, ¿e po wzmocnieniu sk³adu bêdziemy w stanie powalczyæ o miejsce w górnej czêœci tabeli. Niestety, ¿ycie brutalnie zweryfikowa³o te plany. Mimo wszystko, ja ca³y czas liczê, ¿e tegoroczny sezon skoñczy siê dobrze i utrzymamy siê w drugiej lidze bez bara¿y. Có¿, pozosta³a nam wiara i nadzieja. Nad przyczynami obecnej sytuacji na pewno zastanowimy siê po zakoñczeniu rozgrywek. Ju¿ teraz mogê jednak powiedzieæ, ¿e nasz problem zacz¹³ siê rodziæ w pierwszych, przegranych przez nas meczach rundy wiosennej. Potem z ka¿dym spotkaniem sz³o nam coraz gorzej. Nie wszyscy potrafili udŸwign¹æ presjê, która zaczyna³a coraz mocniej ci¹¿yæ nad nami. Kiedy zespó³ wygrywa, trudnych meczów jakby ubywa, gra siê ³atwiej, bez obci¹¿eñ. Tymczasem w naszej sytuacji ka¿dy mecz jest walk¹ o ¿ycie. Na koniec sezonu czekaj¹ nas bardzo ciê¿kie pojedynki z Kujawiakiem W³oc³awek, Ark¹ Gdynia i Koron¹ Kielce. Nie mamy wyboru – musimy zdobyæ w nich mo¿liwie najwiêksz¹ iloœæ punktów. Pozytywem, o który warto wspomnieæ jest oczywiœcie d³ugo oczekiwany debiut oficjalnego miesiêcznika naszego klubu. Taka firma, jak Ruch Chorzów ju¿ dawno powinna dysponowaæ takim magazynem. Bardzo d³ugo upominali siê o niego kibice, d³ugo nie mieliœmy siê jednak czym pochwaliæ. Tym bardziej cieszê siê z pierwszego numeru „Magazynu Niebiescy”. Liczê przy tym, ¿e w nastêpnym miesi¹cu bêdziemy mieli wiêcej powodów do radoœci i w lipcowym numerze bêdziemy z optymizmem spogl¹daæ w kierunku kolejnego sezonu.

Mariusz Œrutwa

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 21


REPORTER

Krzysztof Warzycha przychodzi³ do Panathinaikosu jako bli¿ej nieznany Polak. Piêtnaœcie lat póŸniej by³ ju¿ prawdziw¹ legend¹ „Wszechateñskich”, najlepszym strzelcem w ich d³ugoletniej historii i najlepszym obcokrajowcem, jaki kiedykolwiek biega³ po greckich boiskach .

Wielki Kristof TEKST: Maciej Frycz

Wacika! Wacika! Goooooool! – krzycza³ komentator w s³ynnej grze komputerowej FIFA 98. Na myœli mia³ oczywiœcie Krzysztofa Warzychê, którego nazwisko wymawia³ z doœæ osobliwym zniekszta³ceniem. W wirtualnej reprezentacji Polski grali wtedy miêdzy innymi Kosecki, Juskowiak i Kowalczyk, ale ¿aden z nich nie wywo³ywa³ u komputerowego komentatora takich spazmów, co b³yskotliwy „Wacika”. Z równie du¿ym entuzjazmem wyczyny „Gucia” komentowano w Gre-

Marcin Baszczyñski obroñca Wis³y Kraków, reprezentant Polski, wychowanek Ruchu Odk¹d pamiêtam, Krzysztof Warzycha by³ wielkim wzorem dla wszystkich m³odych pi³karzy. Ka¿dy chcia³ byæ jak on, podczas podwórkowych gierek ka¿dy chcia³ byæ „Guciem”. Jego legenda kr¹¿y³a wœród nas, zachwycaliœmy siê jego gr¹ i marzyliœmy, by mu dorównaæ. Sezon, w którym Ruch z Warzych¹ siêgn¹³ po Mistrzostwo Polski przeszed³ do historii. To by³a wielka dru¿yna. Kilka lat temu wielk¹ radoœæ sprawi³o mi zainteresowanie mn¹ Panathinaikosu Ateny. By³em dumny na sam¹ myœl o tym, ¿e móg³bym graæ z Krzysiem w jednym zespole. Uwa¿nie œledzi³em jego popisy w Lidze Mistrzów. Pamiêtam s³ynny gol z Ajaxem Amsterdam, o którym mówi³o siê w ca³ej Europie. Niewielu polskich pi³karzy mo¿e porównaæ siê podobnymi osi¹gniêciami.

22 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

cji. Warzycha sta³ siê ¿yw¹ legend¹ Panathinaikosu jeszcze zanim zakoñczy³ swoj¹ bogat¹ karierê. Symptomatyczne jest to, ¿e bodaj ¿aden inny polski pi³karz nie zyska³ takiego uznania w zagranicznym klubie. Jeœli dodamy do tego wspania³e wspomnienia, jakie zosta³y po Warzysze w Chorzowie, mamy pe³ny obraz pi³karza jak najbardziej wyj¹tkowego. Co dziwne i trochê wstydliwe dla Polaków, znacznie bardziej przekonani o jego fenomenie s¹ Grecy. – Trudno wyraziæ s³owami jego zas³ugi dla naszego klubu – mówi Kostas, 35-letni kibic Panathinaikosu. – Przyszed³ do nas jako nieznany szerzej pi³karz z Polski. Szukaliœmy wtedy klasowego napastnika, który wspomóg³by znakomitego Dimitrisa Saravakosa. Gdy Warzycha podpisa³ kontrakt, ma³o kto liczy³, ¿e bêdzie to jeden z najlepszych transferów w historii PAO. Ma³o kto spodziewa³ siê cudów po 26-letnim, anonimowym dla nas Polaku. Pamiêtam, ¿e gdy przylecia³ do Aten, na lotnisku witali go tylko klubowi dzia³acze. Prawdê powiedziawszy, sam nie wierzy³em, ¿e bêdzie to udane poci¹gniêcie.

„BIERZCIE GO, NIE PO¯A£UJECIE!” Giorgos Vardinogiannis, ówczesny w³aœciciel Panathinaikosu nawet radzi³ siê w tej sprawie Kazimierza Górskiego, polskiego trenera wszechczasów, który poprowadzi³ „Koniczynki” do Mistrzostwa Grecji w sezonie 1976/77. Pan Kazimierz mia³ powiedzieæ Vardinogiannisowi: „Bierzcie Warzychê. Nie po¿a³ujecie tego”. – W Grecji mówi siê, ¿e ¿aden inny atak PAO

nie zachwyca³ tak, jak ten z Warzych¹, Saravakosem i Juanem Jose Borellim, a ¿aden inny pi³karz swoimi zagraniami nie podnosi³ kibiców z miejsc równie czêsto, jak Warzycha – dodaje Kostas. „Gucio” debiutowa³ w zielonych barwach w derbowym meczu z AEK-iem Ateny. Wszed³ na boisko w drugiej po³owie, jednak swojej gry nie ukoronowa³ bramk¹. Spotkanie zakoñczy³o siê

Mariusz Œrutwa król strzelców z 1998 roku, jeden z najlepszych strzelców w historii Ruchu, zdobywca 103 bramek w ekstraklasie Zawsze bêdê pamiêta³ o s³ynnym tytule Mistrza Polski, który „Gucio” zdoby³ z Ruchem w 1989 roku. Nie zapomnê równie¿, ¿e jeszcze rok wczeœniej „Niebiescy” grali w drugiej lidze. To mistrzostwo jest szczególne z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, ¿e by³ to ostatni tytu³ zdobyty przez œl¹sk¹ dru¿ynê. Jej liderem i gwiazd¹ by³ Krzysztof Warzycha, wielki pi³karz i wielka osobowoœæ. Niestety, w Polsce próbujemy szukaæ wzorców gdzieœ daleko, a przecie¿ nie brakuje ich tu, na miejscu. W sklepach mo¿na kupiæ koszulki wielu pi³karzy, ale o takich zawodnikach, jak Warzycha siê nie pamiêta. Z przyjació³mi, by³ymi pi³karzami Ruchu wielokrotnie wspominamy historie i opowieœci zwi¹zane z „Guciem” i jego dru¿yn¹. O takich rzeczach siê nie zapomina.


REPORTER

doskonale pamiêtam sk³ady obu dru¿yn z tamtego spotkania – mówi Giorgos, m³odszy brat Kostasa. – W Ajaxie gra³y takie gwiazdy, jak Kanu, Kluivert, de Boer, Reizinger, Litmanen i Finidi, ale my mieliœmy naszego Kristofa. A w bramce doskonale spisywa³ siê drugi z Polaków, Josef Wandzik. Przez prawie dziewiêædziesi¹t minut przewa¿ali Holendrzy, jednak nasz zespó³ gra³ fantastycznie w obronie. Swoich si³ szukaliœmy w kontrach i po jednej z takich akcji zdobyliœmy zwyciêskiego gola. W bodaj osiemdziesi¹tej szóstej minucie wspania³ym rajdem popisa³ siê Giorgos Donis [zobaczymy go po¿egnalnym meczu Warzychy w Chorzowie – przyp. aut.]. W ostatniej chwili wy³o¿y³ pi³kê Kristofowi, który fenomenalnym strza³em pokona³ van der Saara. Muszê przyznaæ, ¿e nigdy wczeœniej, ani nigdy póŸ-

GOL „GUCIA” W 134 KRAJACH ŒWIATA Kostas zapytany o apogeum formy „Gucia” bez wahania wspomina o sezonie 1995/ /96, w którym „Wszechateñscy” zdobyli drugie z rzêdu mistrzostwo i w œwietnym stylu awansowali do Ligi Mistrzów. Tam dotarli a¿ do pó³fina³u, w którym po za¿artej walce ulegli Ajaxowi Amsterdam, obroñcy trofeum. W pierwszym meczu na koñcz¹cym swoj¹ karierê Stadionie Olimpijskim w holenderskiej stolicy (kilka miesiêcy póŸniej Ajax przeniós³ siê do ultranowoczesnej Areny), Panathinaikos pokona³ wy¿ej notowanego rywala 1:0. Zdjêcie Warzychy pokonuj¹cego Edwina van der Saara obieg³o ca³y œwiat. Telewizje w kó³ko powtarza³y gola strzelonego przez „Gucia”. Podobno pokazano go w 134 krajach ca³ego œwiata. Nic dziwnego, ¿e wielu kibiców „Koniczynek” do dziœ uznaje tamten mecz za najlepszy w wykonaniu ich zespo³u w ca³ej historii wystêpów w europejskich pucharach. – Wed³ug mnie by³ to najpiêkniejszy moment w ca³ej historii greckiej pi³ki klubowej. Do dziœ

niej nie prze¿y³em równie ekscytuj¹cego zwyciêstwa PAO. Do dziœ widzê, jak po ostatnim gwizdku sêdziego kibice Ajaxu w milczeniu siedzieli na swoich miejscach. Ma³o kto wierzy³, ¿e wygramy w Amsterdamie. Nigdy tego nie zapomnê. Przez wiêkszoœæ gry to my modliliœmy siê, ¿eby czas ucieka³ szybciej, bo bezbramkowy remis by³ dla nas rezultatem wymarzonym. Szkoda tylko, ¿e szanse na awans do fina³u zaprzepaœciliœmy w rewan¿u. Gdyby w PAO gra³o wtedy 10 Kristofów i jeden Josef [Wandzik – przyp. aut.], wygralibyœmy ca³¹ Ligê Mistrzów. – W tamtej edycji „Champions League” Warzycha strzeli³ w sumie szeœæ bramek. W sumie w ci¹gu ca³ej kariery w Grecji doliczy³em siê jego dwudziestu dziewiêciu goli w meczach pu-

charowych – wylicza Kostas. – Wielu napastników jest gwiazdami w swojej lidze, ale gdy przychodzi spotkanie z silnym europejskim klubem, przestaj¹ istnieæ. Z Warzych¹ by³o inaczej. On w ka¿dym pojedynku potwierdza³ swoj¹ klasê.

„JAK JESTEŒ DOBRY, TO JESTEŒ DOBRY” Przez ca³¹ swoj¹ karierê a¿ do dziœ, „Gucio” cieszy³ siê nieustaj¹cym uwielbieniem kibiców „Wszechateñskich”. Co ciekawe i godne uwagi, pochwa³ i s³ów uznania nie szczêdzili mu równie¿ fani dru¿yn przeciwnych! Takie obrazki rzadko ogl¹da siê na boiskach greckiej ekstraklasy. – Kilkakrotnie sam by³em œwiadkiem owacji na stoj¹co dla Warzychy, gdy opuszcza³ boisko w meczu z Olympiakosem. Najbardziej niesamowite by³o to, ¿e na jego czeœæ wiwatowali te¿ kibice z Pireusu! Czegoœ takiego jeszcze nie widzia³em! Podobnie by³o w kilku meczach z AEK Ateny. Pamiêtam taki mecz w sezonie 1997/98, kiedy to na stadionie Nikosa Goumasa œci¹gniêtemu z boiska Kristofowi towarzyszy³y huczne oklaski przede wszystkim od... kibiców AEK-u! Do dziœ jestem pod wra¿eniem tamtej sytuacji – przyznaje Kostas. – Nie tylko moim zdaniem, Warzycha by³ jednym z najlepszych pi³karzy, jacy kiedykolwiek grali w greckiej lidze. Na pewno by³ te¿ najlepszym obcokrajowcem, jaki przyjecha³ graæ do naszego kraju. Dziêki jego znakomitej postawie, polscy pi³karze maj¹ w Grecji bardzo dobr¹ markê. Gdyby nie on, w PAO nie graliby pewnie Bykowski i Manolis [czyli „Mesjasz”, tak w Grecji nazywany jest Emmanuel Olisadebe – przyp. aut.]. Zawsze bêdziemy pamiêtaæ i uwielbiaæ naszego Kristofa. O profesjonalizmie Warzychy do dziœ kr¹¿¹ legendy. Jedn¹ z ciekawszych anegdot na ten temat opowiedzia³ nam Eugeniusz Lerch, w przesz³oœci znakomity strzelec Ruchu, jeden z najwiêkszych snajperów w historii „Niebieskich”, który od 1994 roku by³ asystentem trenera w chorzowskim klubie. – Krzysztof przyje¿d¿a³ do Chorzowa w czasie ka¿dej d³u¿szej przerwy w rozgrywkach. Mimo, ¿e by³ na urlopie, przychodzi³ do Ruchu na treningi. I proszê mi wierzyæ, ¿e nie truchta³ sobie wokó³ boiska. Co robi³? Normalnie biega³ z zawodnikami od pocz¹tku do koñca zajêæ! Bez szemrania wykonywa³ wszystkie æwiczenia. Widzia³em, ¿e czasem wrêcz „umiera³” po tych tre-

Fotografia: Roman Hurkowski (1)

bezbramkowym remisem. To, co nie uda³o siê z AEK-iem powetowa³ sobie w kolejnym spotkaniu z Apollem Ateny. Jego gol da³ „Koniczynkom” trzy punkty. Osiem lat póŸniej, na tym samym stadionie w Rizoupoli Warzycha bi³ strzelecki rekord wszechczasów Panathinaikosu, który od lat siedemdziesi¹tych nale¿a³ do Antonisa Antoniadisa. Antoniadis zakoñczy³ karierê ze 180 bramkami dla „Wszechateñskich”. Tamtego wieczoru „Gucio” zanotowa³ gola numer 181. – Przeszed³ do historii. Na dobre zdaliœmy sobie sprawê, ¿e ogl¹damy narodziny jednej z najwiêkszych legend PAO – opowiada Kostas. Do koñca kariery Warzycha wyœrubowa³ swój snajperski wynik do 244 bramek dla Panathinaikosu w 397 ligowych spotkaniach! Ten rekord mo¿e nigdy nie zostaæ pobity. Co ciekawe, wychowankowi Ruchu zabrak³o zaledwie szesnaœcie goli do pobicia niezwyk³ego osi¹gniêcia napastnika AEK-u Ateny, Thomasa Mavrosa, który strzeli³ a¿ 260 goli w greckiej ekstraklasie. Na liœcie snajperów wszechczasów „Gucio” zajmuje wiêc drugie miejsce. – Dla mnie to i tak osi¹gniêcie wiêkszej rangi, bo przecie¿ Warzycha przychodzi³ do nas w wieku dwudziestu szeœciu lat. Gdyby dzia³acze PAO sprowadzili go do Aten choæby rok wczeœniej, Mavros poszed³by w niepamiêæ – podkreœla Kostas.

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 23


Fotografia: Roman Hurkowski

REPORTER

Grzegorz Kapica król strzelców ekstraklasy w roku 1982, cz³onek mistrzowskiej dru¿yny z 1989 roku Warzycha to fenomen. Pi³karz o wielkich umiejêtnoœciach, które potrafi³ znakomicie „sprzedaæ” na boisku. By³ profesjonalist¹ w ka¿dym calu. Wielu jego rówieœników pokazywa³o swój potencja³ w knajpie. On by³ inny, wiedzia³, ¿e sam talent nie wystarczy i trzeba poprzeæ go ciê¿k¹ prac¹. Szkoda tylko, ¿e nie do koñca doceniono go w naszym kraju. Gdyby „Gucio” gra³ w Legii Warszawa, by³by pewnie noszony na rêkach. Œl¹sk zawsze by³ trochê na uboczu, traktowano go niejako z dystansem. Co innego w Grecji – tam Warzycha traktowany jest jak rodowity Grek. To niesamowite, jak szybko zaaklimatyzowa³ siê i jak znakomicie poradzi³ sobie w nowym otoczeniu. Kto wie, mo¿e by³ Grekiem w poprzednim wcieleniu? Co do jego przygody z reprezentacj¹, powiem tylko tyle – z napastnika nigdy nie bêdzie pomocnika. Trenerzy próbowali ustawiaæ go na pozycjach, które nie by³y dla niego optymalne. To by³ typowy snajper. Jego miejsce by³o w ataku.

24 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

ningach, ale nigdy nie rezygnowa³. A przecie¿ by³ wtedy na urlopie! Taki pi³karz w zespole to skarb – podkreœla pan Eugeniusz. „Jak jesteœ dobry, to jesteœ dobry” – mawia³ ojciec s³ynnego koszykarza, Larry’ego Birda i s³owa te jak ula³ pasuj¹ do Warzychy. Œwietny w Ruchu i znakomity w Panathinaikosie, a pewnie, gdyby los rzuci³ go do ligi hiszpañskiej, czy francuskiej, te¿ by sobie poradzi³. Nie inaczej by³o w Polsce. By³ taki mecz w jego pamiêtnym, z³otym sezonie w barwach „Niebieskich”. W Zabrzu podopieczni trenera Jerzego Wyrobka zmierzyli siê z Górnikiem. Nikt nie dopuszcza³ wtedy mo¿liwoœci pora¿ki gospodarzy, którzy uchodzili za zdecydowanych faworytów do tytu³u mistrzowskiego. Podobnie myœleli te¿ dziennikarze z Telewizji Polskiej, którzy nawet zrezygnowali z transmisji z tego spotkania. Ku zaskoczeniu wszystkich, Ruch dowodzony przez wspaniale graj¹cego Warzychê pokona³ Górnika 2:1, czym praktycznie przypieczêtowa³ swój sukces na koniec rozgrywek. Gol „Gucia” tylko pogr¹¿y³ pewnych siebie zabrzan. I marne by³o pocieszenie, ¿e za³atwi³ ich cz³owiek, przed którym kilka lat póŸniej dr¿eli wszyscy bramkarze greckiej ekstraklasy.

Dariusz Gêsior wychowanek Ruchu, wicemistrz olimpijski z Barcelony z 1992 roku, cz³onek mistrzowskiej dru¿yny z 1989 roku Gdy ja zaczyna³em przygodê z doros³¹ pi³k¹, on by³ pierwszoplanow¹ postaci¹ naszego zespo³u. Pamiêtam, ¿e by³ to czerwiec 1987 roku. Graliœmy wtedy w drugiej lidze, a ja by³em najm³odszym pi³karzem w Ruchu. Do tamtego sezonu przystêpowaliœmy z myœl¹ o natychmiastowym powrocie do ekstraklasy. Krzysztof by³ naszym liderem, to na nim spoczywa³a najwiêksza odpowiedzialnoœæ za wyniki dru¿yny i ka¿dy z pi³karzy musia³ liczyæ siê z jego zdaniem. O jego umiejêtnoœciach dobrze wiedzieli te¿ nasi rywale – w ka¿dym meczu przydzielano mu indywidualne krycie. Nie by³o to nic dziwnego, bo „Gucio” potrafi³ oszukaæ ka¿dego obroñcê. Przeciwnicy utrudniali mu ¿ycie jak tylko mogli, bo najczêœciej jedynym sposobem na powstrzymanie go by³ faul. Zwykle i tak niewiele to dawa³o. Z Ruchu móg³ odejœæ do wielu klubów, ale swoj¹ decyzjê podj¹³ na spokojnie, rozwa¿nie. Jak siê szybko okaza³o, trafi³ idealnie. „Gucio” by³ profesjonalist¹ w ka¿dym calu. Bardzo powa¿nie podchodzi³ do ka¿dego jednego meczu i treningu. To wzór do naœladowania.


REPORTER

Jerzy Wyrobek

Albin Wira

trzykrotny Mistrz Polski z Ruchem jako zawodnik, trener mistrzowskiej dru¿yny z 1989 roku

wychowanek Ruchu, cz³onek mistrzowskiej dru¿yny z 1989 roku

Po spadku do drugiej ligi obj¹³em Ruch po Jacku Machciñskim. Wtedy te¿ po raz pierwszy spotka³em „Gucia”. Natychmiast pokaza³ siê ze znakomitej strony – sta³ siê liderem, przywódc¹ tej dru¿yny. Znakomicie uk³ada³a siê jego wspó³praca z innymi kluczowymi zawodnikami Ruchu – Leszkiem Wron¹, czy Albinem Wir¹. Krzysiu wiedzia³ czego chce w pi³ce i wiedzia³, co musi robiæ, by zrealizowaæ swój talent. Bardzo ciê¿ko pracowa³ na swoj¹ pozycjê i za to od pocz¹tku szanowano go w Chorzowie i Atenach. Jest wychowankiem naszego klubu, z¿ytym z Ruchem. Nigdy nie zapomnia³ o tym, gdzie dorasta³. Jako napastnik potrafi³ niemal wszystko – umia³ znaleŸæ siê w polu karnym i z zimn¹ krwi¹ zdobyæ bramkê. Œwietnie operowa³ zarówno praw¹, jak i lew¹ nog¹, groŸnie strzela³ z obu nóg. Choæ nie dysponowa³ olœniewaj¹cymi warunkami fizycznymi, znakomicie gra³ g³ow¹. Potrafi³ graæ w sytuacji „jeden na jeden”. To by³ egzekutor, który jednak równie œwietnie wypracowywa³ okazje strzeleckie kolegom. Nie chcia³bym tu nikogo obra¿aæ, jednak z perspektywy czasu muszê przyznaæ, ¿e trenerzy reprezentacji narodowej nigdy nie potrafili wykorzystaæ jego potencja³u. To by³ snajper, nie pomocnik. W Panathinaikosie osi¹gn¹³ apogeum swoich mo¿liwoœci. Dziœ jest legend¹ greckiego klubu, bo¿yszczem. Sam mog³em siê o tym przekonaæ, gdy kilka lat temu, razem z klubow¹ delegacj¹ pojecha³em odwiedziæ Krzysia w Grecji. Gdy na granicy zapytani o cel wizyty odpowiedzieliœmy, ¿e jedziemy spotkaæ siê z „Guciem”, celnik natychmiast przepuœci³ nas z uœmiechem i ¿yczy³ mi³ej podró¿y. W Atenach co chwilê ktoœ podchodzi³ do Krzysia i prosi³ o autograf. Nigdy wczeœniej nie widzia³em, ¿eby polski pi³karz cieszy³ siê tak ogromn¹ popularnoœci¹.

„Gucia” po raz pierwszy zobaczy³em w akcji podczas meczu, w którym my, pierwsza dru¿yna Ruchu zagraliœmy z juniorami naszego klubu. Trenerzy postanowili urz¹dziæ taki pojedynek z dwóch powodów. Po pierwsze, w lidze sz³o nam wtedy niespecjalnie, wiêc wygrane wysoko spotkanie z juniorami mia³o nas jakoœ podbudowaæ. Z drugiej strony, dla naszej m³odzie¿y by³a to nie lada atrakcja – mo¿liwoœæ zagrania przeciwko pierwszoligowcom. O ile pamiêtam, wcale nie rozgromiliœmy dru¿yny juniorów, a na dodatek sporo problemów naszej obronie sprawia³ pewien kilkunastoletni ch³opak. Ju¿ wtedy by³o widaæ, ¿e mo¿e wyrosn¹æ z niego wielki pi³karz. Gdy wróci³em do Chorzowa po piêciu latach gry w Niemczech, „Gucio” by³ ju¿ pierwszoplanow¹ postaci¹ w Ruchu. Niestety w tamtym sezonie, nie uchroniliœmy siê przed spadkiem, jednak dwa lata póŸniej byliœmy ju¿ Mistrzami Polski. To rzecz niebywa³a, ale w pi³ce nie takie cuda siê zdarzaj¹. Krzysiek by³ motorem napêdowym tamtego zespo³u, kapitanem i egzekutorem. Wa¿ne by³o równie¿ to, ¿e na boisku tworzyliœmy kolektyw, a Warzycha zawsze mia³ obok siebie dziesiêciu naprawdê dobrych pi³karzy. Przez kilkanaœcie lat gry w Grecji „Gucio” by³ znakomitym ambasadorem polskiego futbolu. Nie za bardzo zdajemy sobie z tego sprawê. Zrobi³ niesamowit¹ karierê, któr¹ niemal po równo podzieli³ pomiêdzy Ruch i Panathinaikos.

Piotr Æwielong

Z wypiekami na twarzy œledzi³em jego mecze w Lidze Mistrzów. Nigdy nie zapomnê s³ynnego spotkania z Ajaxem Amsterdam, w którym „Gucio” strzeli³ zwyciêskiego gola dla Panathinaikosu. Dziœ ka¿dy m³ody pi³karz Ruchu chcia³by mu choæ trochê dorównaæ. A zagraæ z nim w jednym zespole – to moje wielkie marzenie. D³ugo nie bêdziemy mieli takiego zawodnika.

26 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

Fotografia: Roman Hurkowski

20-letni napastnik Ruchu, wielka nadzieja „Niebieskich”


DARIUSZ

Szko³a ¿

Przed pi³karzami Ruchu ciê¿ka walka o unikniêcie bara¿y. Trener „Niebieskich” ma prost¹ receptê na pewne utrzymanie siê w drugiej lidze - trzeba zdobyæ punkty w trzech arcytrudnych meczach z Kujawiakiem, Ark¹ i Koron¹. – Panie trenerze, proszê powiedzieæ, ¿e Ruch utrzyma siê w lidze bez bara¿y. – Czy tak bêdzie? Bardzo bym chcia³ znaæ odpowiedŸ na to pytanie. Mogê obiecaæ, ¿e zrobimy wszystko, ¿eby w tych bara¿ach nie zagraæ. Ró¿nice punktowe pomiêdzy zespo³ami w dolnej czêœci tabeli nadal s¹ niewielkie. W ka¿dej kolejce mo¿e siê coœ zmieniæ. Co trzeba zrobiæ, ¿eby unikn¹æ bara¿y? OdpowiedŸ jest prosta – trzeba wygrywaæ. Nie ma innej mo¿liwoœci. – Na koniec sezonu zosta³y wam trzy bardzo trudne mecze. Najpierw Kujawiak W³oc³awek, potem Arka Gdynia i w ostatniej kolejce Korona Kielce. Terminarz nie móg³ siê gorzej u³o¿yæ. – Wychodzê z za³o¿enia, ¿e ka¿dy mecz jest do wygrania. Paradoksalnie, to w³aœnie w meczach z dru¿ynami z drugoligowej czo³ówki gramy znacznie lepiej, ni¿ przeciwko teoretycznym s³abeuszom. Przyk³adem tego s¹ chocia¿by remisy z Podbeskidziem Bielsko Bia³a i GKS-em Be³chatów. W meczu z Zag³êbiem Sosnowiec te¿ nie byliœmy gorszym zespo³em. Przed ostatnimi spotkaniami jestem wiêc optymist¹ – staæ nas na zdobycie w nich punktów. – Jak to mo¿liwe, ¿e tydzieñ po remisie z praktycznie pierwszoligowym ju¿ Be³chatowem w kiepskim stylu przegrywacie ze s³abym Piastem Gliwice? – Prawdê mówi¹c, sam siê nad tym zastanawiam. Ca³y czas szukam przyczyny takiego zjawiska. Po zakoñczeniu sezonu przyjdzie czas na szczegó³ow¹ analizê postawy naszego zespo³u i wtedy wyci¹gniemy wnioski na przysz³oœæ. Ju¿ jednak mo¿na powiedzieæ, ¿e straciliœmy mnóstwo g³upich punktów w meczach, które nie powinniœmy przegraæ lub remisowaæ. W wyniku tego naszym celem sta³o siê utrzymanie w drugiej lidze, coœ, czego zupe³nie siê nie spodziewaliœmy. – Co jest powodem takiej sytuacji? Brak motywacji wœród pi³karzy? Byæ mo¿e nie wszyscy zdaj¹ sobie sprawê z powagi sytuacji. – Na pewno z dnia na dzieñ nie staliœmy siê s³ab¹ dru¿yn¹. Z mobilizacj¹ te¿ raczej nie ma proble-

28 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

mów. Faktem jest jednak, ¿e po remisie z Be³chatowem, postawa kilku zawodników w meczu z Piastem by³a daleka od naszych oczekiwañ. To by³a katastrofa. Potem z kolei zagraliœmy dobry mecz z Zag³êbiem Sosnowiec. Jestem pewien, ¿e gdybyœmy dotrwali do koñca meczu w komplecie, nie zeszlibyœmy z boiska pokonani. – Ma pan jeszcze pretensje do Leszka Pok³adowskiego? – Od pocz¹tku nie mia³em. To by³ mecz derbowy, a jak wiadomo, takie pojedynki zawsze wyzwalaj¹ u zawodników dodatkowe emocje. Arbiter musi o tym pamiêtaæ, musi wyczuæ pewne rzeczy, lepiej czytaæ sytuacje boiskowe, które w tym przypadku s¹ zgo³a inne, ni¿ w normalnych ligowych spotkaniach. Uwa¿am, ¿e wyrzucaj¹c Leszka z boiska sêdzia podj¹³ zbyt pochopn¹ decyzjê, w wyniku której szanse na zwyciêstwo sta³y siê nierówne. Kosztowa³o nas to utratê trzech punktów. – Mecze derbowe nie s¹ w tym sezonie wasz¹ specjalnoœci¹. Z oœmiu spotkañ z dru¿ynami „zza miedzy” wygraliœcie tylko jedno. To grubo poni¿ej oczekiwañ. – Zgadza siê. Dlaczego tak siê dzieje? Na mecze z nami wszyscy rywale s¹ podwójnie zmobilizowani. Ruch to wielka marka, klub znany i szanowany. Z drugiej strony, nie jest to ten sam Ruch, co w latach siedemdziesi¹tych, czy osiemdziesi¹tych. Rzeczywistoœæ jest zupe³nie inna, a umiejêtnoœci pi³karzy znacznie mniejsze. Ta sama jest za to presja kibiców, œrodowiska i niestety nie wszyscy potrafi¹ sobie z ni¹ poradziæ. Byæ mo¿e w³aœnie z tego powodu w presti¿owych meczach derbowych zawodnicy nie staj¹ na wysokoœci zadania. Efekt tego jest wszystkim znany. Pocieszam siê tym, ¿e w meczu z Zag³êbiem dostrzeg³em symptom czegoœ pozytywnego. Zagraliœmy dobry mecz. Szkoda tylko, ¿e zostaliœmy bez punktów. – Pozostaj¹c przy meczu z Zag³êbiem – po raz kolejny pierwsi strzeliliœcie bramkê, ale znów nie wygraliœcie meczu. To bodaj pi¹ty taki przypadek w tej rundzie.


FORNALAK Spó³ka Doradztwa Podatkowego Biuro Rachunkowe

a ¿ycia – To prawda. To nasz kolejny problem. Po zdobyciu gola, zamiast pójœæ za ciosem zadowalamy siê prowadzeniem, osiadamy na laurach. Kiedy czujemy siê pewnie, pope³niamy b³êdy. Najbardziej paradoksalne jest to, ¿e do najgroŸniejszych sytuacji pod bramk¹ dochodzi na przyk³ad po... rzutach ro¿nych na po³owie przeciwnika. Tracimy pi³kê, rywale wyprowadzaj¹ kontrê i ju¿ pachnie stracon¹ bramk¹. Naprawdê trudno to wyt³umaczyæ. – Wygl¹da na to, ¿e defensywa nie jest mocn¹ stron¹ Ruchu. – Rzeczywiœcie, mamy sporo problemów w formacjach obronnych. Mnóstwo goli, które tracimy pada po prostych b³êdach, wiêkszoœæ po sta³ych fragmentach gry. To niedopuszczalne. Z drugiej strony, jeœli nasza si³a ofensywna opiera siê na trzech zawodnikach, to te¿ nie jest w porz¹dku. Co z tego, ¿e mamy pi³karzy, którzy potrafi¹ uderzyæ z dystansu, skoro tych strza³ów nie oddajemy. B³a¿ejewski, Smarzyñski, czy Bartos dysponuj¹ dobrym uderzeniem zza pola karnego, jednak zupe³nie nie wykorzystuj¹ tego na boisku. A jeœli nie strzela siê w kierunku bramki, nie zdobywa siê goli. Inn¹ spraw¹ jest postawa naszej m³odzie¿y. Na ich grze jeszcze bardziej odbija siê presja, dobre mecze przeplataj¹ s³abymi. M³odzi nie potrafi¹ jeszcze graæ z „no¿em na gardle”, nie mo¿na opieraæ na nich naszej taktyki. Mog¹ byæ uzupe³nieniem sk³adu, ale wci¹¿ musz¹ siê od kogoœ uczyæ. Doœwiadczeni zawodnicy nie zawsze daj¹ im dobry przyk³ad. W wielu meczach brakuje nam zawodnika, który wzi¹³by na siebie ciê¿ar gry. – Teoretycznie potencja³ ofensywny pañskiego zespo³u jest niema³y. Œrutwa, Æwielong, Bizacki... O takim ataku marzy niejeden trener w drugiej lidze. – W porz¹dku, za³ó¿my, ¿e Œrutwa, czy Æwielong strzeli gola. Za moment jednak prowadzenie przechodzi w rêce rywali. Decyduj¹ o tym proste b³êdy. Po nich wszystko siê sypie.

sp. z o.o.

– Z doœwiadczenia wiem, ¿e przedsezonowe sparingi i treningi nie s¹ wyk³adni¹ formy w meczach ligowych. Teoretyczne wzmocnienia nie zawsze okazuj¹ siê rzeczywistymi wzmocnieniami. Spotkania o punkty weryfikuj¹ wszystko. – Który z nowych zawodników okaza³ siê tylko teoretycznym wzmocnieniem? – Przede wszystkim Eddie Stanford. Po sparingach odda³bym wszystko za to, ¿e bêdzie on wa¿nym ogniwem naszej dru¿yny. Tymczasem w tej chwili nawet na treningach Eddie nie prezentuje dziesiêciu procent swoich umiejêtnoœci. Có¿, ma dopiero dwadzieœcia lat, liga go przeros³a. Du¿o wiêcej oczekiwaliœmy od Maæka Kaczorowskiego i £ukasza Adamskiego. Niestety obaj nie pokazali nic wielkiego. Pawe³ Sibik mia³ byæ liderem drugiej linii, ale okaza³o siê, ¿e ka¿de przesuniêcie go do przodu jest z³¹ decyzj¹. Na szczêœcie, jest przydatny w obronie. W tej chwili to jedyna pozycja, na której mo¿e graæ. – Jesieni¹ Ruch nadal gra w drugiej lidze, a jego trenerem jest Dariusz Fornalak. Mo¿liwe? – Nie do mnie to pytanie. Dla mnie osobiœcie praca w tym klubie jest ogromnym zaszczytem i wyró¿nieniem. Spêdzi³em tu wiele lat, jako pi³karz, a teraz jako trener przechodzê prawdziw¹ szko³ê ¿ycia. W zesz³ym roku pracowaliœmy tu wszyscy praktycznie za darmo i to przez piêtnaœcie miesiêcy. Prze¿yliœmy z trenerem Jerzym Wyrobkiem bara¿e o utrzymanie w drugiej lidze, które kosztowa³y nas mnóstwo nerwów. Zdobywa³em z Ruchem Mistrzostwo i Puchar Polski, spada³em z ligi i awansowa³em, ale nigdy wczeœniej nie prze¿y³em czegoœ podobnego do tamtych meczów ze Stal¹ Rzeszów. Teraz warunki w klubie znacznie siê poprawi³y, ale nadal nie ma wyników. Tak, jak mówi³em, dla mnie to szko³a ¿ycia. Dyplomem jej zdania bêdzie dla mnie utrzymanie siê w gronie drugoligowców. rozmawia³: (nd)

– Przed startem rundy wiosennej mówi³o siê, ¿e przystêpujecie do niej znacznie silniejsi. Dlaczego zatem walczycie o utrzymanie?

Oferujemy: - prowadzenie ksi¹g handlowych - prowadzenie podatkowej ksiêgi przychodów i rozchodów - obs³uga kadr i p³ac - sporz¹dzanie sprawozdañ podatkowych

Posiadamy polisê ubezpieczeniow¹ OC - kontraktow¹ - deliktow¹

Tarnowskie Góry ul. Wyszyñskiego 9 tel. 32 381 38 10 tel./fax 32 285 62 56 e-mail: biurofk@pn.pl http://www.biurofk.pn.pl

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 29


MAJOWY RAPORT

W SKRÓCIE...

KSZO Celsa Ostrowiec Œwiêtokrzyski 3 Ruch Chorzów 1

BOHATER MECZU Jacek Berensztajn – Takiego pi³karza brakowa³o w Ruchu.

Foto: EDYTOR.NET / Pawe³ Bonk

Miejsce: Ostrowiec Œwiêtokrzyski | Data: 30-04-2005 |Sêdziowa³: Adam Konarski (Poznañ) | Widzów: 3000.

Dariusz Fornalak Urodzi³ siê 15 paŸdziernika 1965 r. w Katowicach. Pi³karsk¹ karierê rozpoczyna³ w Stadionie Œl¹ski Chorzów. W wieku 18 lat przeszed³ do Ruchu, w którym gra³ w sumie przez czternaœcie sezonów. W 1989 roku siêgn¹³ z „Niebieskimi” po Mistrzostwo Polski. Piêæ lat póŸniej zdoby³ Puchar Polski. W 1997 roku odszed³ do Soko³a Tychy. Potem gra³ jeszcze w Polonii/Szombierkach Bytom, Pogoni Szczecin oraz w Arce Gdynia. Ostatnio pracowa³ jako asystent trenera Jerzego Wyrobka.

30 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

Nowak Pok³adowski (80. Balul) Kuczma Sibik Unierzyski Smarzyñski Stanford (46. Molek) Kaczorowski (59. Musia³) Œrutwa Janoszka Æwielong Trener: Wyrobek

Ósmy mecz bez zwyciêstwa Zagubiony, bezradny, nieskuteczny – tak wygl¹da³ Ruch w pierwszej po³owie meczu z KSZO Ostrowiec Œwiêtokrzyski. Niemal ka¿de doœrodkowanie w pole karne „Niebieskich” pachnia³o golem. Mno¿y³y siê straty i niecelne podania. Trzy bramki stracone do przerwy sprawi³y, ¿e w drugiej po³owie chorzowianie grali tylko o honor. Uratowa³ go najlepszy w szeregach Ruchu Piotr Æwielong. Jesieni¹ w Chorzowie w pojedynku

z KSZO „Niebiescy” równie¿ stracili trzy gole. Wtedy jednak odpowiedzieli na nie nie jednym, lecz trzema trafieniami. Tym razem szczytem mo¿liwoœci napastników Ruchu by³ ledwie gol honorowy. To za ma³o, by liczyæ choæby na jeden punkt w meczu z nieŸle graj¹cym rywalem. Osiem spotkañ bez zwyciêstwa – nie takiej wiosny oczekiwano przy Cichej. Mecz z KSZO tylko pog³êbi³ tê frustracjê. Znów zawiód³ Eddie Stanford, zawodnik, który mia³ byæ motorem napêdowym „Niebieskich”. W pierwszej po³owie nie wniós³

Ruch Chorzów 1 GKS Be³chatów 1

nic do gry swojego zespo³u. W dodatku po jego faulu drugiego gola dla KSZO zdoby³ z rzutu karnego Berensztajn. Tre-

ner Wyrobek zostawi³ Stanforda w szatni. Trudno siê dziwiæ, wszak Anglik by³ najs³abszym punktem s³abo graj¹cego Ruchu.

TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 ‘9 – Lewym skrzyd³em przedar³ siê Boguœ. Spod linii koñcowej doœrodkowa³ prosto pod nogi Podstawka, który ³adnym wolejem pokona³ Nowaka. 2:0 ’18 – Po faulu Eddiego Stanforda na Tomaszu Feliksiaku, rzut karny zamieni³ na bramkê Jacek Berensztajn.

3:0 ’34 – Akcjê rozpoczyna doœrodkowanie Berensztajna. W polu karnym do pi³ki doszed³ Feliksiak, który trafi³ do siatki z najbli¿szej odleg³oœci. 3:1 ’58 – Precyzyjnym podaniem z prawej strony popisa³ siê Smarzyñski. Z piêciu metrów Æwielong zdoby³ honorowego gola dla Ruchu.

BOHATER MECZU Piotr Æwielong – Przy bramce by³ tam, gdzie powinien byæ napastnik. Swoj¹ gr¹ sprawi³ sporo problemów obroñcom Be³chatowa.

Miejsce: Chorzów | Data: 4-05-2005 |Sêdziowa³: Janusz Oparcik (Radom) | Widzów: 1000. RUCH

BE£CHATÓW

Nowak Kuczma Sibik Unierzyski (46. Balul) Kaczorowski (67. Foszmañczyk) Bartos Wawrzyñczok Bizacki Smarzyñski Æwielong (74. Adamski) Œrutwa Trener: Wyrobek

Ptak Pietrasiak Koœciuk Cecot Hinc Pawlusiñski (66. Wiechowski) Kuranty Gargu³a Górski Matusiak (78. Gierczak) Król (65. Chmiest) Trener: Kuras

Remis dobry Dymisja trenera Jerzego Wyrobka by³a o tyle zaskakuj¹ca, ¿e zosta³a z³o¿ona po meczu, w którym „Niebiescy” zremisowali z najlepsz¹ dru¿yn¹ w drugoligowej stawce. Wynik meczu z GKS-em Be³chatów nie zmieni³ jednak decyzji szkoleniowca. Poniedzia³kowy trening poprowadzi³ jego dotychczasowy asystent, Dariusz Fornalak. Co dla Ruchu oznacza zmiana na tym stanowisku dos³ownie na finiszu rozgrywek? Przede wszystkim, jest to prawdziwy

Foto: EDYTOR.NET / Pawe³ Bonk

Foto: EDYTOR.NET / Aleksander Wink

Po meczu z GKS-em Be³chatów, zremisowanym przez Ruch 1:1, do dymisji poda³ siê trener „Niebieskich” Jerzy Wyrobek. Na stanowisku pierwszego szkoleniowca zast¹pi³ go jego dotychczasowy asystent i by³y pi³karz chorzowskiego klubu, Dariusz Fornalak. Funkcjê asystenta z obowi¹zkami kierownika dru¿yny ³¹czyæ bêdzie Miros³aw Mosór. – Tê decyzjê podj¹³em znacznie wczeœniej i wp³ywu na ni¹ nie mia³ wynik meczu z Be³chatowem – podkreœli³ trener Wyrobek – Postanowi³em, ¿e ju¿ wiêcej nie zasi¹dê na ³awce trenerskiej. Koñczê z prac¹ szkoleniowca, ale wcale nie zamierzam ¿egnaæ siê z Ruchem. Nadal mam tu wielu przyjació³, poza tym praca tu sprawia mi ogromn¹ przyjemnoœæ. Moim zadaniem bêdzie teraz wyszukiwanie nowych, utalentowanych zawodników, którzy mogliby niebawem wzmocniæ nasz¹ dru¿ynê. Trenerski debiut Fornalaka nie wypad³ zbyt okazale. „Niebiescy” z najwy¿szym trudem pokonali najs³absz¹ dru¿ynê rozgrywek, RKS Radomsko. Cel, jaki postawili przed nim jego pracodawcy jest jednoznaczny – Ruch musi utrzymaæ siê w drugiej lidze bez koniecznoœci gry w bara¿ach. Jeœli Fornalak sprawdzi siê na stanowisku, zostanie na nim d³u¿ej ni¿ do czerwca. – Jeœli trenera bêd¹ broniæ wyniki, nie bêdzie problemu. Ca³y czas jestem przekonany, ¿e uda nam siê zachowaæ drugoligowy byt. Nie chcemy znów stresowaæ kibiców.

RUCH

Sarnat Wróbel Czerbniak Boguœ Preis (90. Stefañczyk) Stolarz Miklosik (62. Sojka) Berensztajn Kaczmarek Feliksiak Podstawek (84. ¯elazowski) Trener: Jojko

Foto: Marcin Miler

Fornalak zast¹pi³ Wyrobka

KSZO

chrzest bojowy dla Fornalaka, który samodzieln¹ karierê trenersk¹ rozpoczyna w niezbyt komfortowych okolicznoœciach. Miejmy nadziejê, ¿e nowy szkoleniowiec „Niebieskich” pójdzie w œlady swojego kolegi z dru¿yny, Marka Wlecia³owskiego, który mimo braku doœwiadczenia œwietnie radzi sobie w Górniku Zabrze. Ruch pod wodz¹ Fornalaka nie zmieni swojego oblicza z dnia na dzieñ. Na razie pewnie niewiele bêdzie siê ró¿ni³ od Ruchu Wyrobka. Nie w tym

jednak rzecz, bo znacznie wa¿niejsza od poczynañ trenera bêdzie postawa pi³karzy. To oni, na boisku zadecyduj¹ o wynikach swojego zespo³u. A te albo obroni¹, albo zdyskwalifikuj¹ nowego szkoleniowca. Mecz z Be³chatowem? Tak naprawdê, Grzegorz Król móg³ w nim ustrzeliæ hat-tricka. Niech to wystarczy za komentarz. Trzeba cieszyæ siê z tego remisu.

TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 ’56 – Dawid Bartos doœrodkowa³ w pole karne, gdzie do pi³ki nie doszed³ Mariusz Œrutwa. Doskoczy³ do niej jednak Piotr Æwielong i korzystaj¹c z b³êdu obroñców wpakowa³ j¹ do siatki. 1:1 ’58 – Z rzutu wolnego silnie zacentrowa³ Robert Górski. Pi³kê g³ow¹ musn¹³ jeszcze Grzegorz Król i pokona³ rozpaczliwie interweniuj¹cego Sebastiana Nowaka.


majowy raport

Ruch Chorzów 1 RKS Radomsko 0

W SKRÓCIE...

BOHATER MECZU Sebastian Nowak – Gdyby nie jego znakomite interwencje, Ruch nie wygra³by z drugoligowym outsiderem.

Warzycha honorowym chorzowianinem

Miejsce: Chorzów | Data: 7-05-2005 |Sêdziowa³: Grzegorz Gromek (Warszawa) | Widzów: 1500.

Mañka Bugajski Kowalski S³upecki Dopiera³a Majak Michalski Marcioch Szymañski (71. Wróbel) Bajdziak (61. Walioszczyk) Kowalczyk Trener: Palik

Wymêczyli... Jeœli w meczu ze zdegradowanym ju¿ do trzeciej ligi s³abeuszem najlepszym zawodnikiem w zwyciêskiej dru¿ynie jest bramkarz, to, oglêdnie mówi¹c, nie ma siê czym chwaliæ. Przeciwko Radomsku Sebastian Nowak rozegra³ jedn¹ z najlepszych partii w tym sezonie. Miejscami broni³ jak w transie chroni¹c swój zespó³ przed prawdziw¹ klêsk¹, jak¹ by³aby strata punktów w tym spotkaniu. A przecie¿ to nie tak mia³o byæ. W swo-

Od ostatniego poniedzia³ku maja Krzysztof Warzycha jest honorowym obywatelem Chorzowa. Tytu³ ten zosta³ mu nadany podczas uroczystej sesji Rady Miejskiej. Jeden z najs³ynniejszych wychowanków "Niebieskich" jest drugim chorzowskim sportowcem uhonorowanym w ten sposób. Pierwszy by³ legendarny Gerard Cieœlik. – To dla mnie ogromne wyró¿nienie i nagroda. W tym mieœcie siê wychowa³em i odnosi³em pierwsze sportowe sukcesy – powiedzia³ „Gucio”.

im trenerskim debiucie Dariusz Fornalak liczy³ zapewne na efektowne zwyciêstwo, które wydatnie poprawi³oby minorowe nastroje przy Cichej. Zamiast tego by³o zwyciêstwo wymêczone, w którym chorzowianie zademonstrowali prawdziwy pokaz nieskutecznoœci. Doprawdy trudno dziwiæ siê kibicom, którzy gwizdami po raz kolejny daj¹ upust swojej frustracji. Mecz móg³ siê potoczyæ zupe³nie inaczej, gdyby na pocz¹tku drugiej po³owy drugiego gola dla „Niebieskich” strzeli³ Mar-

iusz Œrutwa. „Supermario” nie wykorzysta³ jednak rzutu karnego, czym najwyraŸniej zmobilizowa³ radomszczan, którzy przypuœcili kilka groŸnych ataków na bramkê Ruchu. Poniewa¿ obroñcy Ruchu (s³aby mecz Paw³a Sibika) nie ustrzegli siê kilku karygodnych b³êdów, stoj¹cy miêdzy s³upkami Nowak mia³ rêce pe³ne roboty. Jedyne, z czego nale¿y cieszyæ siê po tym meczu to trzy punkty, dopiero pierwsze zdobyte tej wiosny przez „Niebieskich”. Ca³a reszta nie napawa niestety opty-

Piast Gliwice 3 Ruch Chorzów 1

mizmem przed kluczowymi pojedynkami sezonu. Gra, która wystarczy³a do pokonania Radomska nie da punktów w starciu z ¿adnym innym rywalem na drugoligowym froncie. TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 ’15 – Krzysztof Bizacki obs³u¿y³ prostopad³ym podaniem Mariusza Œrutwê, który w sytuacji sam na sam z Marcinem Mañk¹ precyzyjnym strza³em w lewy róg umieœci³ pi³kê w siatce goœci.

BOHATER MECZU Niestety w tym meczu nikt nie zas³u¿y³ na wyró¿nienie.

Miejsce: Gliwice | Data: 12-05-2005 |Sêdziowa³: Artur Radziszewski (Warszawa) | Widzów: 1000. RUCH Nowak Kuczma Sibik Mosór Foszmañczyk Barto Bizacki (66. Adamski) B³a¿ejewski (75. Wawrzyñczok) Smarzyñski (46. Molek gol) Œrutwa Æwielong Trener: Fornalak

Mog³o byæ jeszcze gorzej... „Niebiescy” przegrali z Piastem równie niespodziewanie, co zas³u¿enie. A¿ strach pomyœleæ, jakim wynikiem zakoñczy³oby siê to spotkanie, gdyby gospodarze nie stracili g³owy w kilku bardzo dogodnych sytuacjach bramkowych. Honor Ruchu uratowa³ Marcin Molek, jednak akurat jego gol, choæ efektowny, zmienia tak naprawdê bardzo niewiele. Bo tak naprawdê, chorzowianie nie mieli prawa wygraæ tego meczu. I to jest

TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 '8 — Po doœrodkowaniu z rzutu ro¿nego k³opoty ze z³apaniem pi³ki mia³ Sebastian Nowak. Jego b³¹d wykorzysta³ Piotr Uss, który obs³u¿y³ podaniem Paw³a Gamlê, a ten z ³atwoœci¹ trafi³ do siatki. Foto: Tomasz Wantu³a

PIAST Gorczyca Michniewicz Piekarski Szmatiuk Zadylak Kaszowski Gamla Kêdziora (58. Karwan) Pa³kus (46. Kupis) Uss (73. Podgórski) Wróbel ¿ Trener: Zieliñski

w tym wypadku najbardziej niepokoj¹ce. Na tle s³abego w tym sezonie Piasta „Niebiescy” zaprezentowali siê mizernie - bez ³adu i sk³adu, bez koncepcji na grê.. Gospodarze przewy¿szali ich pod ka¿dym wzglêdem. To nie by³ Ruch, który walczy o ¿ycie. Jeœli chorzowscy pi³karze oczekiwali, ¿e w Gliwicach rywale padn¹ przed nimi na kolana i poprosz¹ o ³agodny wymiar kary, prze¿yli bolesn¹ pomy³kê. Piast wyci¹gn¹³ wnioski z przegranego kilka dni wczeœniej spotkania w Radomiu. Tego samego dnia Ruch wymêczy³ wygran¹ z RKS-em Radomsko. Jak widaæ,

2:0 '40 — Nowak obroni³ strza³ z 7 metrów Stanis³awa Wróbla, jednak by³ bezradny wobec jego dobitki, po której pi³ka odbi³a siê jeszcze od Aleksandra Kuczmy. Zaskoczony bramkarz by³ bez szans.

styl, w jakim zosta³a ona odniesiona nie by³ przypadkowy. „Niebiescy” graj¹ ostatnio tak, jakby byli œwiêcie przekonani, ¿e pi³karski mecz wygrywa zespó³, który jako pierwszy strzeli gola. Wystarczy, ¿e rywale wyjd¹ na prowadzenie, a z zawodników Ruchu po prostu uchodzi powietrze. Coœ takiego nie powinno nawet przytrafiaæ siê profesjonalnym pi³karzom! Tegoroczny fina³ Ligi Mistrzów pokaza³, ¿e futbol bywa nieprzewidywalny, zaœ jego rozstrzygniêcia wymykaj¹ siê wszelkim prognozom. Statystycy obliczyli, ¿e Piast wygra³ z Ruchem po

3:0 '86 — Pi³ka odbita od s³upka po strzale Roberta Sierki trafi³a pod nogi zamykaj¹cemu akcjê Tomaszowi Podgórskiemu, który po raz trzeci pokona³ Nowaka. 3:1 '87 — Na strza³ zza pola karnego zdecydowa³ siê wprowadzony na boisko w przerwie Marcin Molek. Pi³ka wpad³a do siatki tu¿ przy s³upku bramki Piasta.

raz pierwszy od siedemnastu lat. By³o to najwy¿sze zwyciêstwo gliwiczan w historii pojedynków obu dru¿yn.

Foto: EDYTOR.NET / Adam Bruno

RADOMSKO

Foto: Marcin Miler

RUCH Nowak Kuczma ¿ Sibik (82. Molek) Pok³adowski Foszmañczyk (61. Kaczorowski) B³a¿ejewski Bizacki Wawrzyñczok (61. Mosór) Smarzyñski Œrutwa Æwielong Trener: Fornalak

Œrutwa trenuje w Wawelu Mariusz Œrutwa zosta³... trenerem m³odzie¿y Wawelu Wirek! Na szczêœcie, tylko na dwie godziny. Kapitan Ruchu przyjecha³ do Wawelu w ramach akcji rudzkiego klubu, który zaprasza na zajêcia z juniorami znanych œl¹skich pi³karzy. Przed nim z podobnego zaproszenia korzystali pi³karze Górnika Zabrze, miêdzy innymi: Micha³ Probierz, Adam Kompa³a, Tomasz Prasnal. – Pan Mariusz to idol dla wiêkszoœci tych ch³opaków. Sto bramek strzelonych w ekstraklasie robi wra¿enie – podkreœli³ Piotr Buchcik, prezes Wawelu. Trening Œrutwy rozpocz¹³ siê od kilkunastominutowej pogadanki. Po niej rozpocz¹³ normalne zajêcia. Mobilizowa³ m³odych pi³karzy, którzy nie radzili sobie z niektórymi æwiczeniami. – Nie ka¿dy uczy siê równie szybko, dlatego istotne jest tu odpowiednie podejœcie do tych pi³karzy – wyjaœni³ Œrutwa. – To doœwiadczenie by³o równie ciekawe zarówno dla tych dzieciaków, jak i mnie samego.

Rezerwy graj¹ dalej Los graj¹cych w pi¹tej lidze rezerw Ruchu zawis³ na w³osku. Mecz z Podlesiank¹ Katowice w ogóle siê nie odby³, bo trener Miros³aw Jaworski nie mia³ do dyspozycji nawet jedenastu pi³karzy. Pod znakiem zapytania stanê³o te¿ kolejne spotkanie Ruchu II z Wawelem Wirek. Ostatecznie uda³o siê zebraæ a¿ czternastu zawodników. Niestety nie wp³ynê³o to na wynik zespo³u. Rezerwy „Niebieskich” uleg³y Wawelowi a¿ 1:7. – Kilku ch³opaków dosz³o do nas po spontanicznym naborze, jaki szybko zorganizowaliœmy w klubie. Dziêki temu dogramy sezon do koñca i przysz³oroczne rozgrywki rozpoczniemy od A klasy. Gdybyœmy siê wycofali w trakcie sezonu, spadlibyœmy do klasy ni¿ej – wyjaœnia

MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005 | 31


MAJOWY RAPORT

r

e

k

l

a

m

a

Ruch Chorzów 1 Zag³êbie Sosnowiec 2

ANTYBOHATER MECZU Leszek Pok³adowski - jego dwa faule i dwie ¿ó³te, a w konsekwencji czerwona kartka os³abi³y dru¿ynê. Gdyby nie to, Ruch prawdopodobnie by tego spotkania nie przegra³.

Miejsce: Chorzów | Data: 21-05-2005 |Sêdziowa³: Artur Szyd³owski (Kraków) | Widzów: 3000. ZAG£EBIE

Nowak Kuczma Sibik Pok³adowski Foszmañczyk (46. Wawrzyñczok) Bartos B³a¿ejewski (76. Molek) Bizacki Smarzyñski Œrutwa Æwielong (68. Janoszka) Trener: Fornalak

Bêben Warakomski (56. Wolañski) Hosiæ Treœciñski Ad¿em K³oda Morawski (84. Malinowski) £uczywek Ma³ocha Ujek Chwalibogowski (56. Paczkowski) Trener: Tochel

Im trudniej, tym lepiej Po kompromituj¹cej pora¿ce z Piastem Gliwice, w meczu z Zag³êbiem mo¿na by³o spodziewaæ siê najgorszego. Po raz kolejny potwierdzi³o siê jednak, ¿e Ruch jaki znamy z meczów z rywalami teoretycznie silniejszymi zupe³nie inaczej (gorzej) prezentuje siê na tle dru¿yn teoretycznie s³abszych. Mo¿na nawet zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e gdyby w drugiej lidze nie gra³y zespo³y typu Radomsko, M³a-

Foto: EDYTOR.NET / Aleksander Wink

W zwi¹zku z meczem wieñcz¹cym pi³karsk¹ karierê Krzysztofa Warzychy, powsta³a poœwiêcona mu ksi¹¿ka. Autor, Roman Hurkowski, tê swoist¹ biografiê „Gucia” podzieli³ na cztery rozdzia³y: Ruch Chorzów, Reprezentacja Polski, Panathinaikos Ateny, Legenda polsko-grecka. Ca³oœæ jest ozdobiona mnóstwem atrakcyjnych zdjêæ.

RUCH

wa, czy Radomiak, „Niebiescy” nie pa³êtaliby siê w ogonie tabeli. Z Zag³êbiem Ruch przegra³, to fakt, ale przynajmniej swojej gry nie musia³ siê wstydziæ. Szkoda tylko, ¿e o pora¿ce znów zadecydowa³y fatalne b³êdy w defensywie. Mo¿na narzekaæ na sêdziego, który byæ mo¿e zbyt pochopnie wyrzuci³ z boiska Leszka Pok³adowskiego, jednak o jednym trzeba pamiêtaæ - tak doœwiadczony pi³karz nie mo¿e pozwoliæ sobie na podobn¹ niefrasobliwoœæ. Maj¹c ju¿ na koncie ¿ó³t¹ kartkê nie mo¿e graæ na granicy ryzyka otrzymania

MKS M³awa 1 Ruch Chorzów 0

kolejnego upomnienia. Tym bardziej, jeœli jego faule s¹ niepotrzebne, pope³niane na œrodku boiska. Paradoksalnie, nawet pomimo os³abienia Ruch móg³ ten mecz wygraæ. Po objêciu prowadzenia, zwyciêstwo „Niebieskich” mogli przypieczêtowaæ Krzysztof Bizacki i strzelec gola Mariusz Œrutwa. Obaj solidarnie jednak pud³owali. Skutecznoœci zabrak³o te¿ w samej koñcówce meczu. Zamiast zas³u¿onego remisu, chorzowianie znów obeszli siê smakiem...

TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 '49 - W pole karne doœrodkowa³ B³a¿ejewski. Do pi³ki wyskoczy³ Œrutwa. Jego lob zaskoczy³ Bêbna. 1:1 '57 - Po centrze z rzutu wolnego £uczywka, pi³kê przed³u¿a g³ow¹ Ma³ocha. Ta trafia do Hosicia, który z bliska doprowadzi³ do wyrównania. 1:2 '63 - Obroñcy Ruchu tylko patrzyli, jak po kilku podaniach Ujek wychodzi na czyst¹ pozycjê i pokonuje Nowaka.

BOHATER MECZU Robert Romanowski, bramkarz M³awy – Dwa obronione rzuty karne. Niech to wystarczy za komentarz.

Miejsce: M³awa | Data: 27-05-2005 |Sêdziowa³: Janusz Oparcik (Radom) | Widzów: 1000.

Wydawca: Ksiêgarnia œw. Jacka (Katowice).

e

Nowak Kuczma (64. Janoszka) Sibik Mosór (46. Pok³adowski) Bartos Smarzyñski B³a¿ejewski Foszmañczyk (47. Wawrzyñczok) Æwielong Œrutwa Bizacki Trener: Fornalak

Bara¿e coraz bli¿ej

Cena 25 zl

r

RUCH

Romanowski Król Rogoziñski WoŸniczka Wróblewski (60. Osiecki) Butryn (61 Mik³owski) Nawrot Lubasiñski (71. Brzozowski). Kalu Rogalski Trener: Kurowski

k

l

a

m

a

32 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

Szok. Pi³karze Ruchu przegrali z amatorami z M³awy. Gorzej ju¿ byæ nie mo¿e. „Niebiescy” myœlami s¹ ju¿ chyba w bara¿ach o utrzymanie w drugiej lidze. Graj¹c w takim stylu, mog¹ jednak zapomnieæ o wygraniu ich. A wtedy dopiero bêdzie katastrofa. W M³awie Ruch znów razi³ nieskutecznoœci¹, tym razem nie potrafi³ choæby raz trafiæ do siatki zespo³u, dla pi³karzy którego sezon w drugiej lidze jest przygod¹ ¿ycia. Najgorsze jest to, ¿e w tym

Foto: Tomasz Wantu³a

Jest to ponad 100 stron, ponad 150 zdjec, tekst, wypowiedzi, zestawienia i z tego powstal album dokumentujacy jedna z efektowniejszych polskich karier.

M£AWA

przypadku wystarczy³o tylko wykorzystaæ prezenty, które „Niebieskim” wrêczyli gospodarze. Dwa rzuty karne w takim meczu to jak uœmiech losu. Zawodnicy Ruchu odwzajemnili ten uœmiech zezem. A przecie¿ w bramce MKS-u M³awa nie sta³ Jerzy Dudek, tylko niejaki Robert Romanowski, który do tego meczu przepuœci³ 44 gole w tegorocznych rozgrywkach. Nie licz¹c dokonañ absolutnego outsidera z Radomska, to najgorszy wynik w drugiej lidze. Martin Palermo, argentyñski „gwiazdor” nie strzeli³

kiedyœ trzech karnych w jednym meczu. Najlepsze jest to, ¿e po zejœciu do szatni oœwiadczy³ dziennikarzom, ¿e nadal bêdzie wykonywa³ „jedenastki”. A¿ strach pomyœleæ, co by by³o, gdyby w M³awie sêdzia podyktowa³ trzeci rzut karny dla Ruchu. „Niebiescy” wygrali tej wiosny jedno spotkanie. W³aœciwie wymêczyli wygran¹, bo trudno inaczej nazwaæ zwyciêstwo z dramatycznie s³abym Radomskiem. Pora¿ka w M³awie to siêgniêcie dna. A po tym mo¿e byæ ju¿ tylko lepiej.

TAK PADA£Y BRAMKI 1:0 ’20 – Po doœæ przypadkowej akcji Paw³a Lubasiñskiego pi³ka trafi³a w polu karnym do Macieja Rogalskiego, który z bliska pokona³ Sebastiana Nowaka

TAK NIE PADA£Y BRAMKI '25 - Do pi³ki ustawionej na 11. metrze podchodzi Œrutwa. Romanowski broni po raz pierwszy. '80 - Po faulu na Œrutwie egzekutorem rzutu karnego jest tym razem Bartos. Romanowski znów jest jednak gór¹.


LICZBY

Nazwa

RAZEM M Pkt Z R P Bramki Z

DOM WYJAZD R P Bramki Z R P Bramki

1. Korona Kielce 2. GKS Be³chatów 3. Arka Gdynia 4. Widzew £ódŸ 5. Podbeskidzie Bielsko-Bia³a 6. Zag³êbie Sosnowiec 7. Kujawiak W³oc³awek 8. Jagiellonia Bia³ystok 9. Œwit Nowy Dwór Mazowieci 10. £ódzki KS 11. KSZO Ostrowiec Œwiêtokrzyski 12. Ruch Chorzów 13. Górnik Polkowice 14. Szczakowianka Jaworzno 15. Piast Gliwice 16. Radomiak Radom 17. MKS M³awa 18. RKS Radomsko

30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30 30

4 0 2 0 2 0 3 3 3 2 2 6 5 1 7 1 7 0 7 1 3 3 6 4 5 4 3 5 5 4 1 7 1 9 2 11

61 61 58 51 49 48 48 47 45 44 44 31 31 30 30 29 24 11

17 18 17 14 14 15 13 12 12 11 12 7 7 8 8 8 6 3

10 7 7 9 7 3 9 11 9 11 8 10 10 6 6 5 6 2

3 5 6 7 9 12 8 7 9 8 10 13 13 16 16 17 18 25

46-29 53-30 41-22 41-25 33-30 43-40 41-31 41-27 32-24 42-35 41-38 28-42 24-41 35-35 20-33 29-41 24-44 27-74

11 13 14 9 10 7 9 7 8 7 9 5 6 7 6 6 5 2

24-10 39-11 29-7 24-11 20-8 20-18 27-11 28-12 19-4 27-15 26-19 19-18 15-10 28-11 13-11 16-17 13-16 16-29

6 5 3 5 4 8 4 5 4 4 3 2 1 1 2 2 1 1

6 5 5 6 4 1 4 4 2 4 5 4 5 3 1 4 5 0

3 5 6 4 7 6 7 6 9 7 7 9 9 11 12 10 9 14

22-19 14-19 12-15 17-14 13-22 23-22 14-20 13-15 13-20 15-20 15-19 9-24 9-31 7-24 7-22 13-24 11-28 11-45

MECZE RUCHU 30.IV.2005 KSZO Ostrowiec Œw. – Ruch Chorzów 3:1 (Grzegorz Podstawek 9., Jacek Berensztajn 18. – karny, Tomasz Feliksiak 34 – Piotr Æwielong 58)

4.V.2005 Ruch Chorzów – GKS Be³chatów 1:1 (Piotr Æwielong 56. – Grzegorz Król 58.)

7.V.2005 Ruch Chorzów – RKS Radomsko 1:0 (Mariusz Œrutwa 15.)

12.V.2005 Piast Gliwice – Ruch Chorzów 3:1 (Pawe³ Gamla 8., Aleksander Kuczma 40. – samob., Tomasz Podgórski 86. – Marcin Molek 87.)

21.V.2005 Ruch Chorzów – Zag³êbie Sosnowiec 1:2 (Mariusz Œrutwa 49. – D¿enan Hosiæ 57., Mariusz Ujek 63.)

27.V.2005 MKS M³awa – Ruch Chorzów 1:0 (Maciej Rogalski 20.)

SNAJPERZY

SNAJPERZY

16 goli Grzegorz Król (GKS Be³chatów) 15 – Grzegorz Piechna (Korona Kielce) 14 – Rafa³ Pawlak (Widzew £ódŸ) 13 – Rafa³ Ni¿nik (£KS £ódŸ) 10 – Jakub Grzegorzewski (Korona) 9 – Jacek Berensztajn (RKS Radomsko, KSZO Ostrowiec Œwiêtokrzyski), Adam Czerkas (Œwit Nowy Dwór Mazowiecki, Korona), Marcin Kaczmarek (KSZO), Marcin Klatt (Kujawiak W³oc³awek), Dariusz Solnica (Szczakowianka Jaworzno), Mariusz Œrutwa (Ruch) 8 – Krzysztof Bizacki (Ruch Chorzów), Wojciech Kobeszko (Jagiellonia Bia³ystok), Marcin Lachowski (Zag³êbie Sosnowiec), Marcin Rogalski (MKS M³awa), Mariusz Ujek (Zag³êbie). 7 – £ukasz Gargu³a (Be³chatów), Bartosz £awa (Arka Gdynia), Rados³aw Matusiak (Be³chatów), Abel Salami (Radomiak Radom). 6 – Piotr Æwielong 2 – Rafa³ Wawrzyñczok 1 – Dawid Bartos, Marcin Molek, Micha³ Smarzyñski. NAJBLI¯SZE MECZE RUCHU

ŒL¥SKA LIGA JUNIORÓW

5.06.2005 godz. 17.00 W³oc³awek Kujawiak W³oc³awek – Ruch Chorzów 8.06.2005 godz. 17.30 Chorzów Ruch Chorzów – Arka Gdynia 11.06.2005 godz. 17.00 Kielce Korona Kielce – Ruch Chorzów

Rezerwy

1.V.2005 Ruch Chorzów – Górnik Zabrze 0:5 5.V.2005 Gwarek Zabrze – Ruch Chorzów 3:0 8.V.2005 Ruch Chorzów – Ruch Radzionków 1:1 12.V.2005 GKS Katowice – Ruch Chorzów 1:0 15.V.2005 Victoria Jaworzno – Ruch Chorzów 1:1 19.V.2005 Ruch Chorzów – Unia Racibórz 1:1

¯Ó£TE KARTKI 11 – Dawid Bartos 10 – Pawe³ Sibik, Leszek Pok³adowski 9 – Mariusz Œrutwa 7 – Krzysztof Bizacki 5 – Artur B³a¿ejewski, Micha³ Smarzyñski, Piotr Mosór 4 – Marcin Molek, Rafa³ Wawrzyñczok, Dariusz Mrózek, Aleksandr Kuczma. CZERWONE KARTKI 2 – Rafa³ Wawrzyñczok 1 – Mariusz Œrutwa, Leszek Pok³adowski, Micha³ Smarzyñski.

Wydawca: SPIKA 42-600 Tarnowskie Góry Skrytka poczt. 37

Nazwa

RAZEM M Pkt Z R P Bramki

1. Górnik Weso³a (Mys³owice) 2. Wawel Wirek (Ruda Œl¹ska) 3. AKS Górnik Niwka Sosnowiec 4. Milenium Wojkowice 5. Andaluzja Brz.-Kam. (Piekary Œl.) 6. B³êkitni Sarnów 7. Szczakowianka II Jaworzno 8. Górnik Jaworzno 9. MKS Siemianowice Œl¹skie 10. Kolejarz 24 Katowice 11. Podlesianka Katowice 12. Unia D¹browa Górnicza 13. Zapora Przeczyce 14. Unia Z¹bkowice (D. Górnicza) 15. Ruch II Chorzów

25 25 25 25 25 25 26 25 25 25 25 25 25 26 26

34 | MAGAZYN NIEBIESCY | CZERWIEC 2005

6 asyst – Artur B³a¿ejewski 5 – Mariusz Œrutwa, Krzysztof Bizacki 4 – Micha³ Smarzyñski 3 – Dawid Bartos 2 – Artur Toborek 1 – Piotr Æwielong, Marcin Molek

60 51 50 45 43 37 35 34 32 30 29 25 25 24 3

19 16 15 12 13 10 9 9 8 7 9 7 6 5 0

3 3 5 9 4 7 8 7 8 9 2 4 7 9 3

3 6 5 4 8 8 9 9 9 9 14 14 12 12 23

65-18 75-28 60-31 41-21 46-25 36-30 33-31 32-39 29-37 28-36 25-39 32-48 31-62 30-41 9-86

NAJBLI¯SZE MECZE RUCHU II 4.06.2005 Ruch II Chorzów – Szczakowianka II Jaworzno 11.06.2005 Ruch II Chorzów – MKS Siemianowice Œl¹skie w ostatniej kolejce Ruch II pauzuje MECZE RUCHU II 30.IV.2005 Kolejarz Katowice – Ruch II Chorzów 4:1 8.V.2005 Ruch II Chorzów – B³êkitni Sarnów 1:3 14.V.2005 Unia D¹browa Górnicza – Ruch II Chorzów 7:0 21.V.2005 Ruch II Chorzów – Wawel Wirek 1:7

REDAKCJA: Maciej Frycz Marcin Orze³ Dawid Ni¿nik Studio graficzne Andrzej Skomorowski Fotografia Andrzej Skomorowski Redakcja nie zwraca materia³ów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótów i redakcyjnego opracowania tekstów przyjêtych do druku. Za treœæ reklam i og³oszeñ regakcja nie odpowiada. ¯adna czêœæ niniejszej publikacji nie mo¿e byæ reprodukowana lub przedrukowana bez pisemnej zgody wydawnictwa SPIKA.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Magazyn Niebiescy by Andrzej Skomorowski - Issuu