ks. Pasquale Rea
Ksiądz Dolindo na Górze Błogosławieństw przełożyła Gabriela Rogowska
Wydawnictwo Esprit
Originally published under the title Don Dolindo sulle alture delle beatitudini Copyright © by Don Pasquale Rea 2020 Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo Esprit 2020 All rights reserved Na okładce: © Kevin Carden/ Lightstock, Ensuper/ Shutterstock Redakcja: Lidia Kozłowska Korekta: Justyna Jakubczyk ISBN 978-83-66407-61-9 Wydanie I, Kraków 2020 Druk i oprawa: Abedik Wydawnictwo Esprit sp. z o.o. ul. Władysława Siwka 27 A, 31-588 Kraków tel./fax 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19 e‑mail: sprzedaz@esprit.com.pl ksiegarnia@esprit.com.pl biuro@wydawnictwoesprit.com.pl Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl
Pamięci księdza Dolindo
Wstęp
Niech pamięć trwa! Sądzę, że zamiarem księdza Pasqualego Rei, doświadczonego proboszcza z Neapo lu, było stawienie czoła wyzwaniu. Pragnął on ofiarować tym, którzy poznali sługę Bożego księdza Dolindo Ruotolo (1882–1970), skuteczną pomoc w rozważaniach. Książeczka nie ma charakteru egzegetyczno-biblijnego, ale doskonale nadaje się do tego, by duchowo towarzyszyć osobom noszącym w pamięci świętego kapłana z Neapolu, a także tym, które potrafią docenić świadectwo życia człowieka działającego pośród ludzi i z ludźmi w dzielnicach robotniczych wielkiego miasta. To doskonała intuicja, pokazująca, że najpiękniejszą egzegezę błogosławieństw oferują ci, którzy potrafią opowiedzieć o nich swoim życiem. A ksiądz Dolindo jest bez wątpienia jedną z takich osób.
7
Tekst jest nie tylko rezultatem dokładnego i pełnego pasji studium. Charakteryzuje się także płomienną narracją i zaangażowaniem ze strony tego, który opiekując się w swojej parafii kultem doczesnych szczątków Sługi Bożego, pragnie wskazać wiernym konkretne świadectwo kapłaństwa. Dziś ma ono wciąż wiele do zaoferowania społeczeństwu często obojętnemu na podobne przykłady świętości. Odczytywanie życia kapłana w świetle błogosławieństw jest bez wątpienia pięknym darem dla wiernych, a także dla współczesnych gnostyków, którzy nie zaprzestają swoich poszukiwań. Ta ciekawa perspektywa ukazuje piękno życia kapłańskiego. Przeniknięta jest łaską, która wynosi na najwyższe poziomy świętości. W świetle błogosławieństw widzimy postać księdza Dolindo, kapłana wszechstronnego, który uczynił relację z Panem swoją siłą, choć życie nie szczędziło mu ciężkich prób. Cierpienie, które zawiera się w znaczeniu jego imienia, odsyła do świadect wa życia kapłana z Neapolu. Życia, które łączyło działalność duszpasterską i duchowe towarzyszenie z kontemplacją tajemnicy Ojca i miłością do Najświętszej Dziewicy Maryi. Czytelnik tej książeczki, która ukazuje bogatą osobowość księdza Dolindo w świetle przesłania płynącego z błogosławieństw, odniesie z jej lektury
8
wiele korzyści. Jest to z całą pewnością wzniosłe przesłanie, dla wielu wręcz przesłanie doskonałości, które w neapolitańskim księdzu znajduje konkretne spełnienie. Dziełko księdza Rei, bogate w tematy do przemyśleń i refleksje samego księdza Dolindo, jawi się jako wspaniała mozaika, znakomicie oddająca duchowe bogactwo kapłana żyjącego Ewangelią błogosławieństw na co dzień. Życie kapłana opowiedziane przez drugiego kapłana – oto na czym polega siła tego tekstu. Chociaż nie wpisuje się on w klasyczny styl hagiograficzny, zostanie doceniony przez tych, którzy lubią odkrywać postaci kapłanów świecących przykładem. Ta wzorcowość kapłańskiego życia w niczym nie przeczy istnieniu autentycznego człowieka, który w swoim ciele nosi ślady cierpienia. Lekturę książki ułatwia jej prosta konstrukcja, co stanowi zachętę do dogłębnego poznania życia i dzieła księdza Dolindo. Ze względu na rodzaj duchowości kapłan z Neapolu zostaje przyrównany do Świętego Pio z Pietrelciny, doświadczającego śladów męki Jezusa na swoim ciele. Ksiądz Dolindo to nauczyciel życia duchowego, który głęboką znajomość Pisma Świętego łączy ze świadectwem prostego i ubogiego życia, co czyni go wiernym sługą lub, jak się zwykło o nim mówić, nicością nicości w Bogu i wszystkim, co Boże w człowieku.
9
Tolle, lege – bierz, czytaj (św. Augustyn). Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do lektury. Z pewnością czytelnicy znajdą na stronach tej książeczki bogaty materiał do duchowej refleksji. Błogosławieństwa mogą być drogą uświęcenia, nie tylko w przypadku księdza Dolindo, lecz także każdego, kto zechce dać się porwać pragnieniu rzeczywistości niebios. bp Francesco Oliva
W drodze do świętości
Drogi czytelniku, który teraz rozpoczynasz lekturę tej książeczki, serdecznie Cię pozdrawiam. Mam nadzieję, że Ci się ona spodoba i że za pośrednictwem świadectwa życia księdza Dolindo stanie się drogowskazem na Twojej chrześcijańskiej drodze. Wśród zgiełku świata, hałaśliwych tłumów, które nas otaczają, szaleństwa naszej tułaczki zanurz się w ciszy swojego serca, aby odkryć, że Pan wzywa Ciebie, mnie i wiele innych osób do życia Jego nauczaniem. Wsłuchajmy się w nie uważnie. I nawet jeśli jesteś pośród anonimowych ludzi, pogrążony w zalewie swoich myśli, znajdź w sobie stanowczość, by nie dać się rozproszyć. Krocz jedyną drogą, która prowadzi do Pana. Pozwólmy się poprowadzić razem za rękę przez świat błogosławieństw, by na nowo odkryć prawdziwość ewangelicznego przesłania i urzeczywistnić je w naszym życiu, tak jak robił to ksiądz
11
Dolindo, który dzisiaj jako orędownik u Pana Jezusa i wzorowy świadek wiary w dalszym ciągu prowadzi nas w naszej ziemskiej wędrówce w stronę ostatecznego celu, jakim jest królestwo niebieskie. Chcąc towarzyszyć Ci na tej drodze, zacznę od opowiedzenia o tym, jak ksiądz Dolindo pojawił się w moim życiu i jak rozważałem jego świadectwo w kontekście ewangelicznych błogosławieństw. Wszystko zaczęło się w trakcie Wielkiego Jubileuszu roku dwutysięcznego, kiedy jako proboszcz neapolitańskiego kościoła Świętego Józefa i NMP z Lourdes, w którym znajduje się grób księdza Dolindo, odprawiłem po raz pierwszy Mszę Świętą w jego intencji. Była to środa, 19 stycznia – pamiętna data, która naznaczyła moją kapłańską posługę. Kościół parafialny był wypełniony wiernymi, wielu z nich było czcicielami księdza Dolindo, którzy przybywali nieraz z bardzo daleka. Od tamtego dnia nieustannie zastanawiałem się, kim był ten neapolitański kapłan, tak bardzo kochany przez lud. W tym samym roku, starając się lepiej zapoznać z postacią księdza Dolindo, pojechałem na pielgrzymkę do Jerozolimy. Zabrałem ze sobą jego auto biografię. Jerozolima jest miastem, które zawsze mnie fascynowało, ponieważ to w nim Pan Jezus spędził ostatnie chwile swojego życia. Podczas pielgrzymki
12
zachwyciły mnie i zauroczyły odwiedzane miejsca, ale tym, co najbardziej zapamiętałem z tamtych dni, było poczucie spokoju, które przenikało całą moją istotę. Nigdy nawet sobie nie wyobrażałem, że mogę coś takiego odczuć. Pewnego dnia znalazłem się na Górze Błogosławieństw, wzniesieniu, z którego, jak wiemy, Jezus mówił do serc zgromadzonego tłumu o królestwie niebieskim. W tym miejscu przepełnionym spokojem czułem, jakbym się niemal unosił, lekki niczym bryza, w oczekiwaniu na niespodziewane wydarzenie, które spotkało mnie niedługo potem… Umysł zaczął błądzić w wyobraźni. Pamiętam dobrze, że usiadłem, a promień słońca oświecił moją twarz, zamknąłem oczy i wpadłem w ekstazę. Wyobraziłem sobie tłum, który otaczał Jezusa, podczas gdy ja stałem w pewnym oddaleniu, będąc przez nikogo niezauważonym widzem. Czułem, jak w moim sercu rozbrzmiewają piękne nauki Mistrza na temat błogosławieństw. Nagle z bezimiennego tłumu wyłoniła się postać niskiego mężczyzny, który wpatrywał się we mnie dużymi, czarnymi i przenikliwymi oczami. Zdawało się, że czyta w najbardziej intymnej części mojej duszy. Z perspektywy czasu zrozumiałem, że człowiekiem tym był właśnie ksiądz Dolindo, który swoją obecnością już wtedy pomagał mi na mojej kapłańskiej drodze śladami Pana.
13
Po tej chwili ekstatycznej kontemplacji, którą przeżyłem na Górze Błogosławieństw, wróciłem do pokoju hotelowego. Poczułem silne pragnienie kontynuowania lektury autobiografii księdza Dolindo, tak jakby pomiędzy nami nawiązywała się bardzo intensywna więź, wspólnota duchowa, która wstrząsnęła moją duszą. Chciałem móc go zapytać: „Czego ode mnie chcesz? Dlaczego tak silnie doświadczam Twojej obecności?”. Od tamtego momentu tę skrytą i milczącą obecność czułem już zawsze. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że jako proboszcz zbierałem owoce jego cennego dziedzictwa, jego pasji głoszenia i świadczenia o Ewangelii na terenie mojej parafii. Uświadomiłem sobie, że poprzez posługę kapłańską księdza Dolindo, który teraz podtrzymywał moją posługę, otrzymałem od Pana szczególną łaskę. Od tego niezwykłego doświadczenia, które przeżyłem w Jerozolimie, minęło dwadzieścia lat. Teraz, w roku przygotowań do pięćdziesiątej rocznicy narodzin dla nieba kapłana z Neapolu, czuję potrzebę podzielenia się, niczym okruchami wspomnień, tymi skarbami łask. Sprawiły one, że dzięki duchowemu towarzyszeniu księdza Dolindo w moim życiu rozbłysło piękno błogosławieństw. Sądzę, że ten neapolitański kapłan wcielił w życie i dał świadectwo Ewangelii błogosławieństw w sposób
14
tak autentyczny i nowatorski, że jeszcze dziś zbieramy owoce jego pokornej i niestrudzonej posługi apostolskiej. Podsumowując, chciałbym przywołać tutaj kilka faktów z biografii księdza Dolindo. Był człowiekiem, jakich wielu w naszych czasach. Piątym z jedenaściorga rodzeństwa. Jego ojciec, Raffaele, był inżynierem i matematykiem. Matka, Silvia Valle, pochodziła ze szlacheckiej, choć niezamożnej rodziny. Dolindo od najmłodszych lat miał słabe zdrowie. Od czasu, gdy wraz z bratem Eliem zaczął uczęszczać do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy, ofiarował się Panu, najpierw poprzez śluby zakonne (1 czerwca 1901 roku), a następnie święcenia kapłańskie (24 czerwca 1905 roku). Większość swojego życia spędził w Neapolu. Nie zamierzam przedstawiać szczegółowej biografii księdza Dolindo, zostało już to wyczerpująco uczynione przez innych. Żywię natomiast gorące pragnienie opowiedzenia jego historii wiary, jego sequela Christi – kroczenia za Chrystusem, miłości do Kościoła oraz najistotniejszych cech jego apostolatu, w ramach którego w przykładny sposób wcielił w życie Ewangelię błogosławieństw [por. Mt 5, 1–12]. Uważam, że każdy z nas powinien dbać o głoszenie Dobrej Nowiny, ukazując jej aktualność i skuteczność, żyjąc błogosławieństwami, tak jak robił
15
to ksiądz Dolindo. Z tego powodu uznałem za stosowne w każdym rozdziale tej książki skupić się na konkretnym błogosławieństwie. Najpierw ujmuję je w perspektywie teologiczno‑duchowej, a następnie rozważam, w jaki sposób doskonale urzeczywistnia się ono w życiu neapolitańskiego kapłana. Ponadto każdy rozdział – począwszy od następnego, w którym pochylam się nad ogólnym znaczeniem błogosławieństw – opatrzony jest zdaniem zaczerpniętym z komentarza księdza Dolindo do Ewangelii według Świętego Mateusza 5, 1–12*.
* Por. D. Ruotolo, La Sacra Scrittura, I quattro Vangeli, Casa Mariana Editrice, Napoli 2005, s. 108–131.
Przeżywać błogosławieństwa w doskonałej radości
Człowiek dąży do błogostanu, do pełni szczęścia, do radości, ponieważ został stworzony przez Boga, aby wiecznie się radować. ks. Dolindo
Dlaczego głosząc dzisiaj Ewangelię, warto mówić o błogosławieństwach? Przede wszystkim dlatego, że mówi o nich sam Jezus zarówno w Ewangelii według Świętego Mateusza [por. Mt 5, 1–12], jak i w Ewangelii według Świętego Łukasza [por. Łk 6, 20–26]. Jezus mówi do słuchającego Go tłumu, zauroczonego pełnymi charyzmy słowami, które zostają wyryte w sercu każdej osoby. Powód jest prosty, a jednocześnie bardzo głęboki: błogosławieństwa zawierają isto tę Ewangelii, ucieleśnioną przez Jezusa Chrystusa,
17
który, jak czytamy w Ewangelii według Świętego Mateusza [por. Mt 4, 19], wzywa nas do pójścia za Nim. Błogosławieństwa są najbardziej wymownym sposobem wcielania w życie słowa, które Jezus głosił i o którym dawał świadectwo. Nie sprowadzają się one po prostu do zbioru zasad, które należy stosować, jak się zdarza w przypadku prób interpretacji dziesięciu przykazań, czy też dziesięciu słów. Przykazania stanowią filar nauczania Prawa, które Pan powierzył ludowi Izraela [por. Wj 20, 1–17, Pwt 5, 1–22]. Odnoszą się one z jednej strony do relacji do Boga Ojca (trzy pierwsze przykazania), a z drugiej – do relacji z bliźnim (od czwartego przykazania). Zostały sformułowane zasadniczo jako zakazy. Jako całość tworzą jasny przekaz, że aby pójść za Panem, należy unikać pokus. Wiemy, że grzech zanieczyszcza ludzkie serce aż do głębi jego istoty, zarówno w wymiarze poznawczym, jak i praktycznym. Nie przypadkiem podczas Mszy Świętej w Confiteor [spowiedzi powszechnej – przyp. tłum.] prosimy Pana nie tylko o przebaczenie grzechów myśli, lecz także mowy (wymiar poznawczy), uczynków i zaniedbań (wymiar działania). Czy jednak do życia Bożą miłością wystarczy się wysilić, by nie grzeszyć? Czy chodzi o unikanie pokus, czy o coś innego? Moim zdaniem głoszenie Ewangelii wzywa nas do wykroczenia daleko poza zwykłe przestrzeganie przykazań. Widać to właśnie w świadectwie,
18
jakie dał nam Jezus, który ucieleśnia miłość Ojca i żyje w komunii z Nim i z Duchem Świętym – dawcą życia. Nowe życie w Chrystusie wymaga z pewnością wyzbycia się starego człowieka, obciążonego grzechem, by pójść za naszym Panem i Mistrzem. To kroczenie za Nim i z Nim oznacza przyjęcie Boga‑miłości, który okazuje się poznaniem i działaniem, który odmienia nasz sposób widzenia świata, odnoszenia się do innych, podejmowania decyzji. Zaczynamy stawiać wszystko na jedną kartę, w imię czegoś, co jest tego warte. Postępujemy tak, by cokolwiek robimy, stało się okazją do łaski, czasem uwielbienia imienia Boga. „Miłość, która nie zna granic” to kryterium‑przewodnik każdej naszej myśli, każdego pragnienia, decyzji i działania. Możemy naprawdę kroczyć za Jezusem codziennie, czyniąc z naszego istnienia miłą Panu ofiarę miłości poprzez życie błogosławieństwami. Nie chodzi tu zatem przede wszystkim o niew ykraczanie przeciwko poszczególnym przykazaniom, które przekładają się na konkretne nauki, lecz jest to raczej kwestia przeży wania w pełni każdego zdarzenia, sytuacji, relacji, poruszenia duszy, wyboru życiowego. W błogosławieństwach mowa jest także o strapionych, uciśnionych, tych, którzy mierzą się z cierpieniem, z trudnościami wewnętrznymi. Błogosławieństwa uczą bowiem, że Pan wzywa nas do życia w każdych okolicznościach, także do ofiary „krzyża”,
19
dając nam siebie samego za wzór myślenia i działania. Nieraz radykalność Ewangelii prowadzi nas do przyjęcia „krzyża” – krzyża odpowiedzialności, poświęcenia, daru z siebie, ufnego rzucenia się w ramiona Boga. W takiej postawie wyraźnie słychać echo słów Jezusa: Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajd zie cie u kojen ie d la dusz wa sz ych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie [Mt 11, 29–30]*.
Ludzie, którzy żyli w sposób święty, to właśnie ci, którzy w całości zawierzyli się Panu, idąc śladami Jezusa Chrystusa i czyniąc to w sposób najbardziej osobisty, ponieważ każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny (na szczęście!). Kto wie, ile osób, które poznaliśmy bardzo powierzchownie, żyło w świętości, każdego dnia pokornie krocząc za Chrystusem. Niektóre z nich stanowią jednak jeszcze węższe grono osób wybranych przez Pana, by nawracały serca ludzi do Jezusa Chrystusa. * Wszystkie cytaty biblijne podano za: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. V, Poznań 2000 [przyp. tłum.].
20
Sądzę, że ksiądz Dolindo zalicza się do tego grona. Czytając między wierszami jego niezliczonych pism, nie tylko komentarzy do Pisma Świętego, lecz także tekstów o charakterze autobiograficznym, oraz czerpiąc z licznych świadectw jego czcicieli, dowiedziałem się o wielu wydarzeniach, publicznych i osobistych sytuacjach, wewnętrznych przemyśleniach. Przeżywał je, upodabniając się do Jezusa i sam stając się Ewangelią błogosławieńst w. Nie ma w spisie przedstawionym w Ewangelii według Świętego Mateusza takiego błogosławieństwa, które nie znalazłoby odbicia i urzeczywistnienia w życiu kapłana z Neapolu. Nie było też takiej sytuacji egzystencjalnej, której by ksiądz Dolindo nie przeżywał, czyniąc z niej przedmiot ewangelicznego błogosławieństwa. Wiele osób wie, że znał się on z ojcem Pio z Pietrelciny i że ten ostatni, zwracając się do niektórych wiernych z Neapolu, przybyłych do San Giovanni Rotondo, by się z nim spotkać, mówił: „Dlaczego przyjeżdżacie tutaj, macie swojego świętego w Neapolu: księdza Dolindo Ruotolo!”. Ksiądz Dolindo został tercjarzem franciszkańskim, dlatego chętnie podkreślam pewien aspekt, który go upodabnia do Świętego Franciszka. Biedaczyna z Asyżu żył i mówił o doskonałej radości, której sens sprowadza się do istoty błogosławieństw, to jest przeżywania w pełni i w wierze każdego wydarzenia.
21
By lepiej zrozumieć znaczenie doskonałej radości, przywołam krótki fragment z Kwiatków św. Franciszka. Te słowa Biedaczyna z Asyżu kieruje do swojego przyjaciela, brata Leona, gdy pewnego mroźnego zimowego dnia przemierzali pieszo drogę z Perugii do Santa Maria degli Angeli: Kiedy staniemy u Panny Maryi Anielskiej deszczem zmoczeni, zlodowaciali od zimna, błotem ochlapani i zgnębieni głodem i zapukamy do bramy klasztoru, a odźwierny wyjdzie gniewny i rzeknie: „Coście za jedni?” – a my powiemy: „Jesteśmy dwaj z braci waszej” – a on powie: „Kłamiecie, wyście raczej dwaj łotrzykowie, którzy włóczą się, świat oszukując, i okradacie biednych z jałmużny, precz stąd” – i nie otworzy nam, i każe stać na śniegu i deszczu, zziębniętym i głodnym, aż do nocy; wówczas, jeśli takie obelgi i taką srogość, i taką odprawę zniesiemy cierpliwie, bez oburzenia i szemrania […], o bracie Leonie, zapisz, że to jest radość doskonała. I jeśli mimo to, uciśnieni głodem i zimnem, i nocą, dalej pukać będziemy i wołać, i prosić, płacząc rzewnie, by dla miłości Boga otwarli nam chociaż i wpuścili do sieni, a ów, jeszcze wścieklejszy, powie: „A to bezwstydne hultaje; dam ja im, jak na to zasługują” – i wyjdzie z kijem sękatym, chwyci nas za kaptur i ciśnie o ziemię, i wytarza w śniegu, i będzie bić
22
raz po raz tym kijem – jeśli to wszystko zniesiemy pogodnie, myśląc o mękach Chrystusa błogosławionego, które winniśmy ścierpieć dla miłości Jego, o bracie Leonie, zapisz, że to jest radość doskonała*.
Życie księdza Dolindo, podobnie jak Świętego Franciszka, naznaczone było doskonałą radością, spokojnym biciem serca, które ożywiało jego pragnienie służenia Panu za wszelką cenę. Sądzę, że kapłan z Nea polu zaświadczył o Bogu, starając się ze wszystkich sił i w doskonałej radości przeżywać każdą życiową sytuację. Czerpiąc inspirację od serafickiego ojca Franciszka, ksiądz Dolindo uważał, że żaden człowiek, bez względu na to, jak był wykształcony, szanowany i bogaty, nie mógł choćby przez godzinę czuć tej niewypowiedzianej radości, jakiej doświadczył Biedaczyna z Asyżu, kiedy zrzuciwszy swoje szaty, ubrał się we włosiennicę, wystawiając na pośmiewisko. W tamtej chwili Franciszek miał przedsmak królestwa niebies kiego, zażyłej przyjaźni z Bogiem, duchowego bogac twa łaski i obfitej radości pokoju serca. Na podstawie tego, co przed chwilą zostało powiedziane, sądzę, że odczytanie ewangelicznych błogosławieństw w kontekście życia księdza Dolindo może * Św. Franciszek z Asyżu, Kwiatki św. Franciszka, przeł. L. Staff, Warszawa 2000, s. 30.
23
być wiarygodnym świadectwem Ewangelii, które zachęci każdego z nas do podjęcia drogi prawdziwego nawrócenia. Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy przykładów ludzi, którzy nie tylko ustami, lecz także codziennym zachowaniem świadczą o miłości Boga. Każda dusza w sposób zawoalowany lub całkiem świadomy usiłuje ugasić pragnienie Bożej miłości, tak jak tego pragnął każdy, kto znajdował się w tłumie naprzeciw Jezusa na Górze Błogosławieństw. Ksiądz Dolindo mówił, że człowiek ma do wyboru jedną z dwóch przeciwstawnych ścieżek: pierwsza to droga ziemskich aspiracji dyktowana ludzkimi pasjami, zmysłowością, brutalną siłą, uciskiem, pychą i słabością. Wszystkie te rzeczy sprzyjają wyłącznie wygodnictwu i konformizmom, dając człowiekowi złudzenie osiągnięcia celu, jakim jest szczęście. W rzeczywistości prawdziwe szczęście jest czymś zupełnie innym. Człowiek, który żyje tylko po to, by realizować ziemskie aspiracje, choćby osiągał największe sukcesy i odczuwał satysfakcję ze swojego sposobu postępowania, jeśli nie kocha i nie jest kochany, u kresu życia pozostaje z pustymi rękami. Według księdza Dolindo oczywiste było, że Jezus Chrystus usiłował przeciwstawić tym złudzeniom ducha światła Bożej łaski, nadając drodze człowieka, który poszukuje Boga, większą stałość, tak by przezwyciężając pokusy, nie pogrążył się on w otchłani nieszczęścia.
24
Drugą drogą jest podążanie za niebiańskim natchnieniem (serce człowieka pragnie go bardziej niż czegokolwiek innego na świecie), a więc drogą, którą Jezus wskazał za pośrednictwem błogosławieństw. Życie błogosławieństwami staje się więc przedsmakiem i przygotowaniem do błogosławionej wieczności. Oferuje już teraz wolność i pokój serca, choć musimy być świadomi, że na tym świecie jesteśmy wystawieni na nieustanną próbę, mimo że nieprzerwanie poszukujemy Boga, chcemy Go poznać i odczytać Jego wolę. Jezus, przyglądając się poszczególnym ludziom z tłumu, których oblicza były smutne, a serca pełne goryczy, w yszedł na górę. Znalazłszy się w miejscu pełnym pokoju, zatrzymał się i usiadł, by być dla nich niczym ojciec i by poprzez błogosławieństwa zachęcić ich do odkrywania prawdziwego życia. Mistrz dostrzegał bowiem piękno drogi doczesnego życia, która prowadzi do jeszcze piękniejszej i bogatszej drogi: wspaniałości życia wiecznego. Jego królowanie nie mogło być i nie było zgodne z ludzką logiką, podążającą za ziemską chwałą – jak chcieliby ludzie wszystkich czasów, ale opierało się na Bożej miłości, na pragnieniu dóbr wiecznych, co zakłada odrzucenie ulotnych i przemijających tęsknot naszego codziennego życia. Kiedy już, jak tamten tłum, zajmiemy miejsce u stóp Pana i usuniemy wszelkie źródła ziemskich
25
rozproszeń, Jezus zanuci w naszym sercu słodką pieśń błogosławieństw. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami [Mt 5, 3–12].
Spis treści 7 Wstęp (bp Francesco Oliva) 11 W drodze do świętości 17 Przeżywać błogosławieństwa w doskonałej radości 27 Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie 37 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni 51 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię 61 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni 75 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią 87 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą 97 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi 109 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie 117 Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie 123 Pozdrowienia końcowe
Żyj błogosławieństwami jak ks. Dolindo Ksiądz Pasquale Rea, proboszcz neapolitańskiego kościoła, w którym znajduje się grób ks. Dolindo, podczas swojej posługi duszpasterskiej nawiązał z autorem modlitwy Jezu, Ty się tym zajmij! osobistą i głęboką więź. Ta relacja nie tylko buduje jego kapłańskie życie, lecz także pomaga troszczyć się o zachowanie pamięci o świętym kapłanie z Neapolu. W książce Ksiądz Dolindo na Górze Błogosławieństw autor szczególną uwagę poświęca ośmiu błogosławieństwom, które komentuje w odniesieniu do życia i nauczania ks. Dolindo. W tym kontekście opisuje duchowość ks. Dolindo i jego życie, pełne prób, cierpień, a także wielkiej ufności i miłości do Boga i bliźnich. To wiarygodne świadectwo Ewangelii, które zachęci każdego z nas do podjęcia drogi prawdziwego nawrócenia i codziennego życia błogosławieństwami.
ISBN 978-83-66407-61-9
9
788366 407619
Cena 24,90 zł (5% VAT) www.esprit.com.pl