September, 2026
Special
Białyorzel24.com
edition
Special Edition
2
September, 2026
WSTĘP
MARCIN BOLEC EDITOR-IN-CHIEF REDAKTOR NACZELNY
Dear Readers, For nearly 25 years, the Biały Orzeł – White Eagle newspaper has been serving Polish communities across the United States, from the East Coast all the way to its western shores. This year, however, marked an important new chapter in our quarter century history. In May, we made our Chicago debut with a special edition prepared for the Polish Constitution Day Parade. Chicago, often considered the heart of Polish America, welcomed us warmly. The response to that first edition exceeded our expectations, and the many positive comments and reactions we received were both encouraging and deeply appreciated. Most of all, they showed us that Chicago is a place we want to return to. And we are back. It is our pleasure to present another special edition, this time published for the upcoming Taste of Polonia festival, one of the largest Polish American events in the United States. I would like to extend my sincere congratulations to the management of the Copernicus Foundation, as well as to the festival’s organizers, staff and volunteers who make this event possible. A festival of this size requires an extraordinary amount of planning, coordination and hard work. Behind every one of the festival’s concerts, attractions or exhibit are countless people giving their time, energy and dedication to make each year’s festival even more memorable. An event such as the Taste of Polonia takes more than experience and good ideas. It takes passion, commitment and a willingness to roll up your sleeves and do the work. For that, everyone involved deserves a tremendous amount of gratitude and appreciation. We are proud that, through this special edition, our newspaper can this year become a small part of the continuing legacy of the Taste of Polonia. It is an honor for us, and we are truly grateful for the opportunity. We invite you to enjoy this special edition and to visit our booth at this year’s festival at the Copernicus Center. We will be there throughout all four days of the festival and would be delighted to meet you. See you at the Taste of Polonia! *** Drodzy Czytelnicy, od blisko 25 lat „Biały Orzeł” dociera do Polonii w różnych częściach Stanów Zjednoczonych, na Wschodnim Wybrzeżu i na zachodzie kraju. Jednak dopiero w maju tego roku zadebiutowaliśmy w Chicago, mieście, które można nazwać polonijną stolicą USA. Przygotowane przez nas specjalne wydanie z okazji Parady Dnia Konstytucji 3 Maja, po raz pierwszy skierowane do Polonii w Chicago, ku naszej ogromnej radości spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem, a ilość pozytywnych komentarzy i reakcji pozytywnie nas zaskoczyła. Pokazała nam też, że warto do Chicago wracać. Dlatego dziś z przyjemnością oddajemy w Państwa ręce kolejne wydanie specjalne — tym razem przygotowane z okazji Taste of Polonia, jednego z największych polonijnych festiwali w Stanach Zjednoczonych. Chciałbym w tym miejscu serdecznie pogratulować Zarządowi Fundacji Kopernikańskiej, organizatorom, pracownikom i wolontariuszom. Przygotowanie wydarzenia tej wielkości jest ogromnym wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym i opiera się na pracy i wysiłku wielu osób, które z wielkim zaangażowaniem starają się sprawić, żeby każdego roku festiwal jest jeszcze ciekawszy, jego program coraz bogatszy, a na uczestników czekały nowe atrakcje. Żeby stworzyć takie wydarzenie, trzeba mieć nie tylko doświadczenie i dobre pomysły, ale też wielkie serce i ręce gotowe do pracy. Dlatego w pełni szczerze jeszcze raz gratuluję i składam wyrazy uznania. Cieszę się, że dzięki temu wydaniu „Biały Orzeł” może choć w małym stopniu stać się częścią historii Taste of Polonia. To dla nas zaszczyt i jesteśmy wdzięczni za tę możliwość. Zapraszamy do lektury naszego specjalnego wydania, a także do odwiedzenia stoiska „Białego Orła” w Copernicus Center. Będziemy tam przez wszystkie cztery dni festiwalu. Do zobaczenia na Taste of Polonia!
White eagle Media, llc 55 Broad St. Suite 220, New Britain, CT 06053 Sales & Editorial: (860) 223-1150 Email: info@whiteeaglenews.com Toll Free: (800) 668-0667 www.whiteeaglenews.com www.Bialyorzel24.com
Facebook.com/Bialyorzel24
Managing partner & director of Sales Darek Barcikowski – publisher@whiteeaglenews.com Managing partner & editor-in-chief Marcin A. Bolec – editor@whiteeaglenews.com director of operations & associate editor: Joanna Szybiak – joanna.szybiak@whiteeaglenews.com Reporters: Barbara Bilińska Bolec, Edward Bolec, Halina Głowacka, Tomasz Ryzner, Marcin Żurawicz contributors: Tomasz Moczerniuk, Marek Kania, Sylwia Wadach Kloczkowska, Robert Iwanicki, o. Michał Czyżewski, Paweł Markiewicz editorial assistant & hR Manager: Alicja Dębek graphics: Tomasz Świętoniowski, Zbigniew Czeranowski, Dorota Strzelecka layout: michaldutka.com
Chicago Taste of Polonia Festival Special Edition is a publication of White Eagle Media LLC. The content of this publication may not be reprinted or re-transmitted in whole or in part without the expressed written consent of the publisher. White Eagle Media assumes no responsibility for advertising content or errors but will reprint whatever part of the advertisement needs corrections if written notice is submitted within a week of the date of publication.
Special Edition September, 2026
3
4
Special Edition September, 2026
Od Organizatorów W
imieniu Fundacji Kopernikowskiej oraz
Program filmowy w sali teatralnej obejmie pokazy wy-
Na uczestników czeka również bogata oferta kulinarna –
głównego sponsora wydarzenia – Polsko-
branych produkcji dokumentalnych, prezentujących historię,
od klasycznych dań kuchni polskiej po ulubione festiwalowe
Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej –
kulturę i życie codzienne Chicago.
serdecznie zapraszamy na kolejną edycję fes-
W strefach wystawowych znajdą się wyjątkowe ekspozycje
tiwalu Taste of Polonia, największego i najstarszego festiwalu
poświęcone kulturze, historii i sztuce – od projektów regio-
polskiej kultury w Chicago.
nalnych, przez wystawy edukacyjne, aż po prezentacje
Jak co roku, festiwal odbędzie się podczas weekendu Labor
młodych artystów. Dla miłośników gier, powraca kasyno.
Day w Copernicus Center. W tym roku od 4 do 7 września.
Na terenie festiwalu obecnych będzie również wielu wy-
Zapraszamy na cztery dni pełne muzyki na żywo, polskich
stawców z rękodziełem oraz wyjątkowymi propozycjami na
smaków, filmów, wystaw oraz atrakcji dla całych rodzin. To
upominki i pamiątki, idealne do zabrania ze sobą jako wspo-
niepowtarzalna okazja, aby spędzić długi weekend Labor Day
mnienie festiwalu.
w wyjątkowej, festiwalowej atmosferze.
Z kolei najmłodszych zapraszamy na Scenę Dziecięcą,
przysmaki, takie jak lody, gofry i wata cukrowa. Nie zabraknie również zimnego piwa, kolorowych drinków oraz napojów bezalkoholowych. Festiwal będzie czynny: piątek, 9/4: 5:00 PM – 10:30 PM (bramy od 4:30 PM) sobota, 9/5: 12:00 PM – 10:30 PM (bramy od 11:30 AM) niedziela, 9/6: 12:00 PM – 10:30 PM (bramy od 11:30 AM,
msza święta o 11:00 AM) poniedziałek, 9/7: 12:00 PM – 9:30 PM (bramy od 11:30
AM)
Na scenie Tribute Stage pojawią się genialne zespoły mu-
która jak co roku będzie pełna atrakcji, warsztatów i seansów
Bilety wstępu dostępne są w sprzedaży internetowej oraz
zyczne, zapewniając publiczności niezapomniane koncertowe
filmowych dla dzieci. Scena dziecięca stanie się również prze-
na miejscu. Dzieci poniżej 12. roku życia mają wstęp
emocje. W tym roku wystąpią m.in. Hi-Infidelity, The Phil
strzenią wielu kreatywnych zajęć – od warsztatów artystycz-
bezpłatny. Zachęcamy do wcześniejszego zakupu biletów,
Collins Experience, Slippery When Wet oraz Pink Talking Fish,
nych, przez pokazy iluzjonistyczne, aż po specjalne gry i za-
aby uniknąć kolejek przy wejściu.
z największymi przebojami Pink Floyd, Talking Heads oraz
bawy przygotowane z myślą o najmłodszych uczestnikach
Phish.
festiwalu.
Cały dochód z festiwalu przekazany zostanie na rzecz Fundacji Kopernikowskiej, która od lat wspiera działalność kulturalną i organizacje polonijne w metropolii chicagowskiej.
W sali teatralnej Copernicus Center wystąpią polscy artyści,
Nowością tegorocznej edycji będą pokazy motocyklowe w
w tym znane zespoły i wykonawcy, a także wyjątkowe kon-
wykonaniu Golden Riders Globe of Death, a także plenerowa
Serdecznie zapraszamy do wspólnego świętowania pod-
certy i wydarzenia specjalne. W tym roku zagrają m.in. Feel,
strefa gier i zabaw dla uczestników w każdym wieku. W strefie
czas Taste of Polonia – wydarzenia pełnego muzyki, kultury
Organek oraz Michał Wiśniewski w nowej, akustycznej
znajdą się m.in. mini golf, ping pong, szachy oraz warcaby.
i wyjątkowych chwil, które na długo pozostaną w pamięci.
odsłonie. Jak co roku na scenie zaprezentują się również lo-
Dla najmłodszych przygotowana zostanie również gra tere-
kalne zespoły, a także odbędą się występy zespołów ludowych,
nowa w formie podchodów, zapewniająca dodatkową dawkę
podkreślające bogactwo polskiej tradycji i kultury.
aktywnej zabawy.
Szczegóły i pełny program festiwalu dostępne są na stronie: www.TOPchicago.org.
Special Edition September, 2026
5
6
Special Edition September, 2026
A ChiCAgo TrAdiTion MorE ThAn Four dECAdES in ThE MAking
E
Taste of Polonia is here again
very Labor Day weekend, the grounds of the Copernicus Center in Chicago’s Jefferson Park neighborhood turn into one of the largest and oldest celebrations of Polish culture in the United States. For four days, Taste of Polonia brings together Polish food, contemporary music, folk traditions, exhibitions, family activities and tens of thousands of visitors – Polish, PolishAmerican and increasingly, simply Chicagoan. The festival was first held in 1980, but its roots reach back a decade further and are closely tied to the history of the Copernicus Foundation itself. In 1970, Chicago’s Polish community was asked to help fund a monument to Nicolaus Copernicus to mark the 500th anniversary of
the astronomer’s birth. More than $300,000 was raised, and the monument was dedicated outside the Adler Planetarium in 1973. The effort led to the creation of the nonprofit Copernicus Foundation in 1971, with a broader mission of serving Chicago through cultural, educational and community programs. The Foundation then set its sights on creating a permanent Polish cultural center. In 1979, it purchased the historic Gateway Theatre at Milwaukee and Lawrence avenues. The
facebook.com/TasteofPolonia
following year, the first Taste of Polonia was held. What began as another way for the Foundation to promote Polish culture and bring the community together became a permanent fixture of Chicago’s Labor Day weekend. The festival is organized by the Copernicus Foundation, and proceeds support its nonprofit cultural and community work.
The making of a festival Over the decades, Taste of Polonia has grown well beyond a single cultural program or food fair. Its identity today is built around several elements at once: concerts, Polish cuisine, folk dance and music, historical and cultural exhibits, vendors, children’s programming and performances by artists traveling from Poland.
The scale is considerable. According to the organizers, attendance typically reaches roughly 40,000 to 50,000 people over the four-day weekend, depending on the weather. Its audience has changed as well. Although the festival remains firmly rooted in Chicago’s Polish-American community, organizers emphasize that it attracts visitors from across the city and neighboring states, including many without Polish roots. That broader appeal is reflected in the programming. Polish folk ensembles and polka share the weekend with rock, pop, tribute bands, orchestral music and family entertainment. The result is a festival that preserves a clear
Polish identity without functioning as a closed community event. Food remains central to the experience – and to the festival’s name. Visitors can expect familiar staples such as pierogi, kielbasa, gołąbki, potato pancakes and other Polish dishes, alongside Polish beer and a wider selection of food and drinks. A marketplace brings together vendors, crafts, Polish products and community organizations.
This year’s lineup This year’s Taste of Polonia will take place September 4-7, 2026. The festival runs from Friday afternoon through Monday evening, with programming on the The-
Special Edition September, 2026
ater Stage, Tribute Stage and Kids Stage as well as attractions throughout the indoor and outdoor festival grounds. Organizers say the 2026 edition will feature more than 60 bands and artists. Some of the most anticipated ones will come to perform at the event from Poland. On Saturday, September 5, the Theater Stage will feature FEEL at 7 p.m. The Katowice pop-rock group was founded in 2005 by singer, guitarist and songwriter Piotr Kupicha and broke through nationally with the 2007 single “A gdy jest już ciemno.” The song won both the Amber Nightingale and the audience award at the Sopot Festival, while the group’s debut album eventually achieved diamond status in Poland. FEEL will be followed at 9 p.m. by Ørganek, the rock band led by Tomasz Organek. The group was formed in 2013 and released its debut album, Głupi, the following year. Ørganek returns for a second Taste of Polonia performance on Monday, September 7, at 8 p.m., closing the Theater Stage program that evening. Another major Polish name on the 2026 bill is Michał Wiśniewski, best known as the frontman of Ich Troje. His festival appearances are billed as “Michał Wiśniewski Akustycznie” and are scheduled for Sunday, September 6, at 9 p.m. and Monday, September 7, at 6 p.m. Ich Troje became one of Poland’s most recognizable pop groups around the turn of the century and represented Poland at the Eurovision Song Contest twice. In 2003, the group finished seventh in the Eurovision final with “Keine Grenzen – Żadnych granic.” The musical program is much broader than the headline concerts. Friday includes the Lincolnwood Chamber Orchestra performing Poland Remembered. The weekend also features the Chopin Choir, Polanie Song & Dance Ensemble, Wesoły Lud Polish Folk Dance Company, the Juchasi Highlander Dance Group, Polonijna Orkiestra Chicago, a tribute to Violetta Villas, and Chicago-based maritime folk band Młynn, which performs Polish-style sea shanties. Meanwhile, the outdoor Tribute Stage mixes polka with rock and tribute acts throughout the weekend.
opportunities to learn… and play One of the festival’s missions is to educate festivalgoers, especially those from beyond the Polish community, about Poland’s culture and heritage. Cultural programming remains an important part of the weekend. The 2026 exhibitions include “Chrobry. Life and Works,” marking the millennium of the Polish state and the coronations of Poland’s first kings. The
exhibit is provided by the Museum of the Origins of the Polish State in Gniezno, Poland. The local Polish newspaper Dziennik Zwiazkowy and the Illinois Division of the Polish American Congress will be showing an exhibit entitled “POLONIA in ILLINOIS: a Powerful Presence.” Another exhibition, entitled “Copernicus 550,” will feature competition posters created for the 550th anniversary of Copernicus’ birth. It is provided by Consulate General of the Republic of Poland in Chicago. Those traveling to Poland in the near future should definitely check out a presentation and exhibit by the Małopolska region of Poland, home to the medieval city and Poland’s former capital Krakow. The exhibit will focus on the region’s attractions ranging from historical sites to nature and wellness retreats. The festival exhibit spaces will also feature an exhibit called “Everyday Art” which will feature works by young artists from the Patricia Art Studio. Children have their own schedule of movies, workshops, games, dance activities and performances, Outdoor attractions at this year’s event will include mini golf, oversized games and the Golden Riders Globe of Death motorcy-
cle attraction. The traditional Sunday Catholic Mass will be celebrated on the Theater Stage at 11 a.m.
A Labor day tradition From the Copernicus Foundation’s early efforts to create a permanent cultural home for Chicago’s Polish community to a four-day festival drawing tens of thousands of visitors, Taste of Polonia has grown without losing the identity on which it was built. In a city famous for its ethnic festivals, that combination of continuity and change has made it one of Chicago Polonia’s most enduring Labor Day traditions. WEM
7
8
Special Edition September, 2026
2026 COMPLETE PROGRAM
Special Edition September, 2026
AVAILABLE ALL DAY/EVERY DAY (ANNEX): Patricia Art Studio, directed drawing, photo booth, puzzle station, origami, tic tac toe station, scavenger hunt DIY: Superhero masks, bracelets, fridge magnets, pinwheels, games & activities and much much more!!! ART EXHIBITS Copernicus 550 – Provided by the Consulate General of the Republic of Poland in Chicago Chrobry. Life and Works – Provided by the Museum of the Origins of the Polish State in Gniezno
Polonia In Illinois – a Powerful Presence – Provided by Polish Daily News and PAC-IL Visit Malopolska – Provided by Malopolska Tourism Organization Everyday Art – By young artists from the Patricia Art Studio MOTORCYCLE SHOWS: Golden Riders Globe of Death Fri: 6:10pm, 8:10pm Sat: 2:35pm, 4:20pm, 6:10pm, 8:10pm
Sun: 4:10pm, 5:50pm, 8pm Mon.: 3:10pm, 5:10pm, 7:10pm FREE OUTDOOR ATTRACTIONS: Mini Golf, Golden Riders Globe of Death, Chess, Checkers, Cornhole, Connect 4, Ping Pong, Ring Toss Game CASINO Sat.-Mon. 2pm – 8pm WE LOOK FORWAD TO SEEING YOU!
9
10
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
11
12
Special Edition September, 2026
Fenomen największego polonijnego święta w Chicago, jego przyszłość oraz tegoroczne atrakcje
„Więcej niż festiwal”
Archiwum K. Sumelka
Ponad 40 lat historii, tysiące uczestników i wyjątkowa atmosfera, która co roku przyciąga nie tylko Polonię, ale także mieszkańców całego Chicago. Taste of Polonia to dziś jedno z najważniejszych polonijnych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. o tegorocznej edycji, nowych atrakcjach, wyzwaniach organizacyjnych i roli festiwalu w budowaniu polskiej tożsamości rozmawiamy z kamilą Sumelką, dyrektor wykonawczą Copernicus Center i dyrektor festiwalu Taste of Polonia. „Biały orzeł”: Taste of Polonia od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polonijnych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Jak narodził się pomysł na ten festiwal i jak zmieniał się on na przestrzeni lat?
Kamila Sumelka: Taste of Polonia ma już ponad 40-letnią historię. Od początku ideą było stworzenie miejsca, w którym Polonia może spotkać się, być razem, celebrować swoją kulturę i tradycje, ale też pokazać je innym. Co bardzo ważne, od samego początku Taste of Polonia był i nadal jest jedynym wydarzeniem charytatywnym Fundacji Kopernikowskiej. Dochód z festiwalu znacząco wspiera działalność Fundacji i realizację jej misji. Przez te wszystkie lata festiwal bardzo się rozwinął. Dzisiaj to cztery dni koncertów, wydarzeń, atrakcji, wystaw, filmów i oczywiście polskiej kuchni. Poprzez zabawę staramy się również uczyć naszej historii i przybliżać polską kulturę kolejnym pokoleniom. Dla wielu osób Taste of Polonia stał się już rodzinną tradycją. Mieliśmy nawet parę, która poznała się właśnie na Taste of Polonia, a dzisiaj na festiwal przychodzą ich dzieci! Dla mnie takie historie są niesamowite i najlepiej obrazują, jak znaczące jest to wydarzenie. Zmienia się również sama publiczność. Festiwal stał się bardzo międzynarodowy i wraz z tym zmienia się nasz program. Obok polskich artystów i zespołów możemy zobaczyć na przykład Ballet Folklórico i poznawać także inne kultury. Nadal jesteśmy bardzo polskim festiwalem, ale jednocześnie wydarzeniem otwartym dla całego Chicago.
Co sprawia, że festiwal co roku przyciąga nie tylko Polonię, ale także osoby spoza polskiego środowiska, w tym Amerykanów? Myślę, że przede wszystkim atmosfera. Taste of Polonia jest polskim festiwalem, ale jest otwarty dla wszystkich. Nie trzeba mówić po polsku ani mieć polskich korzeni, żeby świetnie się u nas bawić. Mamy bardzo różnorodną muzykę, polskie jedzenie, filmy, wystawy, taniec i mnóstwo atrakcji. Z jednej strony można po prostu dobrze się bawić, a z drugiej – przy okazji poznać trochę naszej historii i kultury. To jest dla nas bardzo ważne. Coraz częściej widzimy też całe grupy znajomych, w których są Polacy, Amerykanie i osoby pochodzące z wielu innych krajów. Ktoś przychodzi pierwszy raz ze swoim polskim przyjacielem czy sąsiadem, a później wraca już co roku. I chyba właśnie o to chodzi.
Tegoroczna edycja zapowiada się bardzo ciekawie. Jakie wydarzenia i atrakcje będą największymi punktami programu? W tym roku naprawdę dużo będzie się działo. Mamy ponad 50 artystów na trzech scenach, a wśród największych gwiazd są Michał Wiśniewski, Ørganek i zespół FEEL. Ale Taste of Polonia to zdecydowanie nie tylko koncerty. Będą filmy, wystawy, atrakcje dla dzieci, nauka tańca ludowego z Oberek & Co. i wiele innych wydarzeń. Mamy też ponad 50 wystawców, od rękodzieła i lokalnych twórców po różnego rodzaju firmy i organizacje. Naprawdę jest
co oglądać, próbować i odkrywać, więc warto odwiedzić wszystkie zakamarki festiwalu, a nie tylko od sceny do sceny. Chicago Fire przygotowało dla naszych uczestników również świetne nagrody, w tym lożę na jeden z meczów! I co ważne – bawimy się niezależnie od pogody. Mamy zarówno sceny i atrakcje na zewnątrz, jak i bogaty program wewnątrz Copernicus Center, więc nawet jeśli pogoda nie dopisze, u nas cały czas będzie się coś działo.
Czym tegoroczna edycja będzie różnić się od poprzednich? Każdego roku staramy się coś zmieniać i dodawać, żeby nawet osoby, które odwiedzają nas od wielu lat, znalazły coś nowego. W tym roku zdecydowanie będzie w czym wybierać. Pojawią się między innymi podchody, minigolf i pokazy motocyklowe. Mamy również bardzo ciekawy projekt związany ze świętami Bożego Narodzenia – warsztaty tworzenia ozdób choinkowych inspirowanych Polską. Ozdoby przygotowane podczas festiwalu będą później częścią świątecznej ekspozycji na lotnisku O'Hare. Bardzo się cieszę z tego projektu, bo to kolejny sposób na pokazanie polskiej kultury znacznie szerszej publiczności. Wprowadzamy też zmiany organizacyjne. Poza punktami admissions Taste of Polonia będzie w tym roku wydarzeniem bezgotówkowym. Na terenie festiwalu za jedzenie i napoje płacimy kartą.
które koncerty lub wydarzenia kulturalne szczególnie poleciliby Państwo naszym czytelnikom?
Ciężko wybrać tylko kilka, bo program jest naprawdę ogromny i bardzo różnorodny. Oczywiście warto zobaczyć Michała Wiśniewskiego, Ørganka i FEEL, ale zachęcam, żeby spojrzeć na cały program, a nie tylko na główne koncerty. Bardzo polecam piątkowy koncert symfoniczny Lincolnwood Chamber Orchestra. Co więcej, będzie można również zobaczyć ich otwartą próbę, co daje publiczności możliwość zobaczenia orkiestry od trochę innej strony. Mamy świetne zespoły tribute, zespoły prezentujące taniec ludowy oraz bardzo bogaty program filmowy. Dla dzieci pokażemy między innymi „Elio”, „Hoppers”, „Super Mario”, „Zootopię” 1 i 2 oraz „SpongeBoba”. Dla dorosłych przygotowaliśmy natomiast opowieści o Chicago – o najlepszym jedzeniu, nawiedzonych miejscach oraz licznych tajemnicach i zagadkach naszego miasta. Naprawdę warto wcześniej sprawdzić cały program, bo na trzech scenach oraz wewnątrz budynku przez cztery dni praktycznie cały czas coś się dzieje.
kuchnia jest jednym z głównych atutów festiwalu. Jakie potrawy cieszą się największą popularnością? Czy w tym roku pojawią się nowe kulinarne atrakcje lub regionalne specjały? Jedzenie to zdecydowanie jedna z najważniejszych części Taste of Polonia. Pierogi, kiełbasa, placki ziemniaczane i inne tradycyjne polskie dania zawsze cieszą się ogromnym zainteresowaniem. I muszę powiedzieć, że Amerykanie naprawdę kochają nasze polskie jedzenie! Ale podobnie jak cały festiwal, nasza oferta kulinarna też
Special Edition September, 2026
staje się coraz bardziej różnorodna. Poza tradycyjną polską kuchnią będzie można spróbować również kuchni meksykańskiej. Oczywiście nie zabraknie też czegoś słodkiego, w tym lodów. Mamy wielu różnych wystawców, więc naprawdę będzie w czym wybierać. Zawsze mówię: na Taste of Polonia najlepiej przyjść głodnym.
Jakie atrakcje przygotowano dla dzieci i rodzin? Bardzo zależy nam na tym, żeby Taste of Polonia było wydarzeniem dla całych rodzin. I w tym roku dzieci naprawdę nie będą miały czasu się nudzić. Mamy specjalną strefę dla dzieci, minigolf, podchody, naukę tańca z Oberek & Co., warsztaty tworzenia ozdób choinkowych, filmy oraz całą masę konkursów z nagrodami i świetnych zabaw. Do tego przez cały weekend odbywają się różnego rodzaju pokazy i wydarzenia, które można oglądać wspólnie. Chcemy, żeby rodzina mogła przyjść rano i bez problemu spędzić z nami cały dzień – dzieci mają swoje atrakcje, rodzice koncerty, jedzenie i wydarzenia kulturalne, a bardzo wiele rzeczy można robić razem.
Czy zauważają Państwo zmiany w oczekiwaniach uczestników na przestrzeni ostatnich lat? Czego dzisiejsza Polonia szuka podczas takich wydarzeń? Zdecydowanie. Dzisiaj ludzie oczekują czegoś więcej niż tylko koncertu. Chcą całego doświadczenia – dobrej muzyki, jedzenia, atrakcji dla dzieci, miejsca na spotkanie ze znajomymi i po prostu dobrej atmosfery. Zmienia się też sama Polonia. Mamy osoby, które urodziły się w Polsce, ale mamy też drugie i trzecie pokolenie, które wychowało się już tutaj. Dla nich kontakt z polską kulturą wygląda trochę inaczej. Dlatego staramy się łączyć tradycję z tym, co współczesne.
Jaką rolę w sukcesie festiwalu odgrywają wolontariusze, sponsorzy oraz lokalne organizacje polonijne? Ogromną. Taste of Polonia nie byłby tym samym festiwalem bez ludzi i organizacji, które wspierają nas każdego roku. Nasi wolontariusze poświęcają swój czas i energię, często pracując przez cały długi weekend. Sponsorzy natomiast pozwalają nam rozwijać program, przygotowywać kolejne atrakcje i utrzymywać festiwal na poziomie, którego oczekują nasi goście. Szczególne miejsce zajmuje tutaj Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, która wspiera nas od wielu lat. Bez ich wieloletniego zaangażowania i wsparcia Taste of Polonia po prostu nie byłby taki sam. Ogromne znaczenie mają dla nas również partnerzy medialni. Radio Deon, Chicago Reader, Daily Herald i inne media pomagają nam dotrzeć daleko poza nasze najbliższe polonijne środowisko. Bez ich wsparcia nie bylibyśmy w stanie dotrzeć do aż tak wielu ludzi. Fundacja Kopernikowska jest organizatorem Taste of Polonia, ale na sukces festiwalu składa się tak naprawdę wspólna praca bardzo wielu osób, firm i organizacji.
Jak organizatorzy wyobrażają sobie Taste of Polonia za 10 lat? Mam nadzieję, że za 10 lat Taste of Polonia nadal będzie wydarzeniem, na które ludzie czekają przez cały rok i które kolejne pokolenia będą traktowały jako swoją rodzinną tradycję. Chciałabym, żeby nadal się rozwijał, zaskakiwał programem, przyciągał
Jakie są największe wyzwania związane z organizacją tak dużego wydarzenia? Jak to wygląda od kulis? Od kulis jest to ogromne przedsięwzięcie i praktycznie rok pracy. Kiedy kończy się jeden festiwal, właściwie od razu zaczynamy myśleć o kolejnym. Artyści, sceny, nagłośnienie, bezpieczeństwo, pozwolenia, vendorzy, sponsorzy, wolontariusze, logistyka, promocja – tych elementów są setki i wszystko musi zadziałać w odpowiednim momencie. Im bliżej festiwalu, tym więcej tych wszystkich małych elementów trzeba połączyć w jedną całość. Kiedy uczestnik wchodzi na teren Taste of Polonia, chcemy, żeby po prostu dobrze się bawił. Nie musi wiedzieć, ile telefonów, maili, spotkań i godzin pracy było potrzebnych, żeby wszystko było gotowe. I chyba właśnie o to chodzi.
Zarząd Fundacji kopernikowskiej
młodych ludzi i był jednym z tych wydarzeń, z których Polonia w Chicago jest naprawdę dumna. Jednocześnie bardzo ważne jest dla nas, żeby nie stracił swojego charakteru. Możemy się rozwijać i zmieniać, ale nadal ma to być Taste of Polonia – miejsce spotkania ludzi, kultury, muzyki i polskich tradycji.
Co daje Państwu największą satysfakcję jako organizatorom Taste of Polonia? Moment, kiedy festiwal już się zaczyna i widzimy cały teren pełen ludzi. Rodziny z dziećmi, grupy znajomych, osoby starsze i młodzież, Polaków i Amerykanów – wszystkich bawiących się razem. Po miesiącach przygotowań można wtedy na chwilę spojrzeć na to wszystko i pomyśleć: było warto. Szczególnie kiedy ktoś podchodzi i mówi, że przychodzi tutaj od lat albo że teraz przyprowadza już swoje dzieci. To chyba najlepszy dowód na to, że ten festiwal naprawdę ma znaczenie.
dlaczego Taste of Polonia to coś więcej niż festiwal i dlaczego Polonia powinna być jego częścią? Ponieważ to nie są tylko cztery dni koncertów i jedzenia. Taste of Polonia jest miejscem, gdzie spotykają się różne pokolenia naszej społeczności. Możemy mówić po polsku, po angielsku czy po hiszpańsku, urodzić się tutaj, w Polsce albo w zupełnie innym miejscu – przez te cztery dni wszyscy spotykamy się razem. Oczywiście celebrujemy nasze polskie korzenie, kulturę i tradycje, ale jedno-
13
cześnie dzielimy się nimi z innymi. Pokazujemy Chicago, że polska społeczność jest tutaj obecna, aktywna i dumna ze swojej kultury. Dlatego tak ważne jest, żeby Polonia przychodziła, przyprowadzała dzieci, znajomych, sąsiadów i swoich amerykańskich przyjaciół. Im więcej osób możemy zaprosić do poznania naszej kultury, tym lepiej.
na zakończenie: dlaczego warto odwiedzić Taste of Polonia 2026 i jakie przesłanie chcieliby Państwo przekazać naszym czytelnikom? Bo w tym roku naprawdę dużo będzie się działo! Cztery dni, trzy sceny, ponad 50 artystów, koncerty, filmy, wystawy, świetne jedzenie, atrakcje dla dzieci i całych rodzin, pokazy, konkursy i mnóstwo dodatkowych wydarzeń. Można przyjść na kilka godzin, ale jestem przekonana, że szybko okaże się, że jeden dzień to za mało. Ale przede wszystkim Taste of Polonia ma atmosferę, której nie da się do końca opisać – trzeba po prostu przyjść i ją poczuć. Zapraszamy wszystkich w Labor Day Weekend do Copernicus Center. Przyjdźcie z rodziną, ze znajomymi i zabierzcie swoich przyjaciół – niezależnie od tego, czy są Polakami, czy po prostu chcą razem z nami dobrze się bawić i poznać kawałek polskiej kultury. Bilety oraz pełny program festiwalu dostępne są na TOPchicago.org. Do zobaczenia na Taste of Polonia 2026! Rozmawiał Marcin BolEc
14
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
15
16
Special Edition September, 2026
Choć od spektakularnego debiutu minęło już niemal 20 lat, muzycy z FEEL nie zwalniają tempa
Materiały promocyjne zespołu Feel
„Energii nam nie brakuje!”
W rozmowie z „Białym orłem” lider zespołu Feel Piotr kupicha opowiada o fenomenie pierwszych przebojów, zmianach na rynku muzycznym, wytrwałości i szczególnej więzi z polonijną publicznością. Wokalista zdradza też, nad czym obecnie pracuje Feel i dlaczego nawet po dwóch dekadach na scenie nadal warto „robić swoje”.
Special Edition September, 2026
„Biały orzeł”: Minęło już prawie 20 lat od sukcesu waszych największych przebojów – „A gdy jest już ciemno” i „Jak anioła głos”, ale piosenki te nadal są lubiane i śpiewane przez publiczność. Jak to zrobiliście?
Piotr Kupicha: Nasza popularność była poniekąd efektem świeżości. Wchodziliśmy na rynek pełni nadziei, pełni wiary. I tutaj rzeczywiście nie tylko muzyka, ale też pewnie łut szczęścia i wiele innych okoliczności wpłynęło na to, że pojawiliśmy się na festiwalu w Sopocie. Teraz, kiedy rozmawiamy, akurat jesteśmy po próbach na tegoroczną edycję Top of the Top Sopot Festival. Właściwie od tego wydarzenia wszystko się zaczęło. Wysłaliśmy zgłoszenie i potem wzięliśmy udział w konkursie, który wygraliśmy. Fala popularności, która wówczas się pojawiła, była wręcz jak tsunami. Tak dużo się wtedy działo i graliśmy tak dużo koncertów, że „Feelomania” trwała praktycznie przez kilka dobrych lat.
Wysyłając zgłoszenie na festiwal w Sopocie, spodziewaliście się aż takiego sukcesu? Szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, bo to była wypadkowa wielu czynników. Popularność zawsze idzie w parze z tym, że każdy z nas w coś wierzy. Szczęście też nam sprzyjało. Myślę, że to są takie dwa czynniki, które spowodowały, że udało się nam wskoczyć na polski rynek muzyczny w sposób naprawdę spektakularny.
Czy dzisiaj dla Feel wyzwaniem jest pokazanie, że nie jesteście zespołem kojarzonym tylko z hitami sprzed lat, ale również z nowymi kompozycjami? Cały czas tworzymy i publikujemy nowe piosenki, z większym lub mniejszym efektem. Natomiast rzeczywiście ciężko nam teraz konkurować z hitami z początku kariery. Pamiętam, że kiedy zaczynaliśmy, ktoś wziął za nas odpowiedzialność i bardzo się tej odpowiedzialności bał, ale ostatecznie wszystko się udało. Pozycja zespołu Feel była efektem bardzo ciężkiej pracy wielu osób i czujemy, że zasłużyliśmy na sympatię, którą mimo upływu lat darzą nas fani.
Czy to, że publiczność nadal tak żywiołowo reaguje na starsze przeboje, jest teraz powodem do dumy? To jest przede wszystkim ogromny zaszczyt, bo my jako artyści z roku na rok nie stajemy się młodsi, a starsi, i bardziej doceniamy interakcje z fanami, które zdarzają się na koncertach. Nasze starsze piosenki są bardzo entuzjastycznie odbierane, praktycznie zawsze śpiewamy je wspólnie ze słuchaczami. Czasem, właśnie dzięki publiczności, mam wrażenie, jakbyśmy wydali te utwory wczoraj. Fani zespołu, którzy śledzą naszą karierę, wiedzą, że wydajemy również nowe utwory i kibicują nam. Dodatkowo, Polacy nadal tłumnie przychodzą na nasze koncerty, aby
posłuchać starszych hitów i myślę, że po latach czujemy się w swojej feelowej skórze bardzo dobrze.
Jak komponuje się utwór, który śpiewają kolejne pokolenia fanów? Myślę, że z kompozycjami jest bardzo różnie. Są piosenki bardziej przebojowe, są bardziej płaskie. W obecnych czasach nawet częściej pisze się płaskie piosenki niż hity. A my mamy w sobie cały czas potrzebę pisania takich utworów, które publiczność może zaśpiewać.
Co ma Pan na myśli, mówiąc o „płaskich” utworach? Współcześnie piosenki niekoniecznie mają powtarzalne refreny, niekoniecznie jest tam tak zwany szlagwort czy zaśpiewka, na której słuchacz może skupić uwagę. Rynek bardzo się zmienił od czasów naszego debiutu i wydania największych przebojów.
gdyby Feel debiutował dzisiaj, mielibyście szansę przebić się w świecie TikToka, streamingu i szybko zmieniających się trendów? Myślę, że tak. Na pewno jako młode osoby bylibyśmy bardziej świadomi tego, jak się poruszać po Instagramie, TikToku i tak dalej. Nie mówię, że mamy gorszą energię życiową od młodzieży, ale oni myślą dziś innymi kategoriami. Tymi jedynymi dla nich słusznymi. Młodzież powinna myśleć tak, jak myśli, czyli niekoniecznie oglądać się na innych. To jest bardzo pozytywne, bo pomaga osiągać swoje cele i nie zastanawiać się, czy coś jest wystarczająco dobre, czy się nie spodoba... Myślę, że młode osoby, pisząc piosenki, przede wszystkim skupiają się na swoich uczuciach. I to jest ważne. Wtedy taki utwór zaczyna działać i przykuwać uwagę innych osób – nie tylko ich rówieśników, ale również starszych czy młodszych odbiorców. My jesteśmy, można powiedzieć, takim trochę muzycznym weteranem, choć bardzo żywym. Wkładamy dużo energii i różnych przemyśleń w to, jak dziś działa nasz zespół i sądzę, że na tym etapie mamy się bardzo dobrze.
Czy z perspektywy artysty obecnego na scenie od dwóch dekad, trudniej jest zdobyć popularność, czy ją utrzymać? Myślę, że trudniej jest ją utrzymać. Zdobycie popularności może być impulsem, wypadkową wielu czynników. Spotykamy na naszej drodze kariery osoby, które wiedzą, co z danym utworem czy artystą zrobić. To nie jest takie oczywiste, że ktoś robi dobrą muzykę i bez odpowiedniego zaplecza się przebije. Sam artysta i jego pomysły nie mają takiej siły jak wpływy osób, które potrafią zarządzać muzyką i odpowiednio ją ukształtować czy przedstawić ludziom, żeby im się po prostu podobała.
Czy dzisiaj zaplecze promocyjne i marketingowe jest równie ważne, jak sama muzyka? Było i jest ważne. Jest dużo łatwiej, kiedy muzyk ma za sobą dużą wytwórnię, gdzie pracuje sztab ludzi i w grę wchodzą duże pieniądze, bo wtedy popełnia się mniej błędów. Jeśli artyści są bardzo świadomie prowadzeni, to myśli się bardziej długofalowo i można stworzyć strategię, która pomoże uzyskać konkretne efekty. Myślę, że artyści są bardziej osobami zachowawczymi i niekoniecznie mają takie marketingowe spojrzenie czy wiedzą od A do Z, jaki mają pomysł na siebie. Wiąże się to też z zasobami finansowymi. Można podać tutaj przykład K-popu, który zdobył ogromną popularność wśród młodzieży. Można też wspomnieć o artystach z rodzimego rynku. Dla niektórych artystów pisane są piosenki, na które potem dana wytwórnia stawia wszystkie karty i pracuje, aby dany produkt czy zespół przyniósł firmie przychód.
Przez dwie dekady obserwował Pan wiele zmian na polskim rynku muzycznym. Czego młode zespoły mogłyby się nauczyć od takich wykonawców jak Feel? Najważniejsze to robić swoje. Młode zespoły często nie mają żadnych kompleksów. Bardzo mi się to u nich podoba. Są bezpośredni i idą po swoje. Imponuje mi, że są tak zdeterminowani i pewni siebie. A czego mogą się nauczyć od starszych kolegów po fachu? Na pewno wytrwałości, operowania głosem, warsztatu scenicznego. A resztę robią tak, jak czują. Jest wielu artystów, którzy mają wspaniałe piosenki, którzy tworzą, wierzą, marzą. I ja za nich wszystkich bardzo trzymam kciuki, bo wiem, co to znaczy. Oni nieraz się spalają, myślą, planują, kombinują, tworzą, siedzą w studiu, a potem przed publicznością próbują te piosenki prezentować. Kluczem do sukcesu są niewątpliwie wytrwałość i konsekwencja.
Macie już za sobą wiele występów w Stanach Zjednoczonych. Czy jest jakieś szczególne wspomnienie związane z polonijną publicznością, które zostało z Panem na dłużej? Na pewno mogę powiedzieć o jednym wspomnieniu, które naprawdę robi na mnie ogromne wrażenie. Mamy piosenkę pod tytułem „Mój dom”. Wiem, że publiczność nie tylko w Stanach, ale też w Polsce bardzo tę piosenkę pokochała. Ten numer naprawdę działa na odbiorców, duża część publiczności płacze, gdy go wykonujemy. Piosenka uruchamia w słuchaczach jakąś tęsknotę, nostalgię, wspomnienia... Jako artysta cieszę się, że ludzie odnajdują w naszym utworze takie głębokie emocje.
Czy publiczność polonijna różni się od tej, dla której gracie w Polsce?
17
Myślę, że po 20 latach grania mogę spokojnie stwierdzić, że cudowni ludzie są wszędzie. Nasza publiczność, zarówno ta krajowa, jak i zagraniczna, jest bardzo wdzięczna, lubi polską muzykę i dobrze zna nasze przeboje. Mogę śmiało powiedzieć, że publiczność w Stanach jest wyjątkowa. To są wspaniali ludzie, którzy mają swoje osobowości i różne życiorysy, ale są bardzo podobni do Polaków mieszkających w kraju. Grając, staramy się przekazywać słuchaczom jak najbardziej pozytywne emocje. Myślę, że zespół Feel słynie z tego, że ma bliski kontakt ze swoimi fanami. A amerykańska Polonia, mimo upływu lat, ciągle przyjmuje nas bardzo ciepło.
Czego fani mogą spodziewać się od Feel w najbliższym czasie? Pracujemy cały czas. W ubiegłym roku wydaliśmy piosenkę „W blasku słońca”. W tym roku wypuściliśmy wakacyjny numer „Ze mną bądź”. Co roku staramy się czymś zaskoczyć naszych fanów. Skupiamy się teraz głównie na singlach. Regularnie przypominamy się słuchaczom nowymi utworami, żeby wiedzieli, że u nas wszystko jest w jak najlepszym porządku. Na koniec chciałbym zwrócić się bezpośrednio do naszych fanów w Chicago – jesteście po prostu the best! Czekamy na was na koncertowej scenie festiwalu Taste of Polonia!
dziękuję za rozmowę. Rozmawiała alicja DęBEk
Piotr Kupicha – wokalista, gitarzysta, tekściarz, aranżer, lider zespołu Feel. Jak sam o sobie mówi: Gdyby nie grał w Feel „pracował by gdzieś” i „prowadził nudne życie”, tak się jednak na szczęście nie stało. Przygoda Piotra z muzyką zaczęła się w 1995 roku, kiedy zakupił swoją pierwszą gitarę. Od tej pory świat nabrał dla niego innego wymiaru. W rok później założył swój pierwszy zespół Ragabash o rockowej stylistyce. Z biegiem lat zdobywał sceniczne i medialne doświadczenie w innych zespołach rockowo-popowych. Zagranie ponad 500 koncertów na dużej scenie pozwoliło mu się z nią oswoić. Zaczął coraz więcej śpiewać i mocno szlifować skalę wokalną. Praca i zdobyte umiejętności skłoniły go do poszukiwania swojej ścieżki muzycznej. W 2004 roku w sklepie muzycznym spotkał Łukasza Kożucha i wtedy też powstał pomysł założenia formacji FEEL. Piotr jest muzycznym samoukiem, co nadaje specyficznego „feelingu” jego grze i wyłącza go z grona akademickich rzemieślników. Jego inspiracje muzyczne oscylują wokół amerykańskiego grania lat 90.: Audioslave, Linkin Park, Alter Bridge i Pearl Jam, Nickelblack, 3 Doors Down. W wolnych chwilach Piotr poświęca dużo czasu na chodzenie po górach. Posiada kartę taternika. Lubi jazdę samochodem, motocyklem i na rowerze oraz filmy James Camerona. Jest miłośnikiem takich marek jak: Gibson i Harley Davidson.
18
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
19
ichtroje.pl
20
Special Edition September, 2026
Po ponad trzech dekadach na scenie MiChAł WiśniEWSki wciąż chce spełniać marzenia i cieszyć się tym, co przyniesie przyszłość
Brać z życia garściami
Od ponad trzech dekad jest obecny na polskiej scenie muzycznej, a największe przeboje Ich Troje wciąż śpiewają kolejne pokolenia słuchaczy. Michał Wiśniewski nie chce jednak żyć wyłącznie tym, co już było. W rozmowie z „Białym Orłem” opowiada o pozostawaniu wiernym sobie, piosenkach wyrastających z osobistych doświadczeń, zmieniającej się Polonii w Stanach Zjednoczonych i szczególnej atmosferze koncertów za oceanem. Mówi też o nowych projektach, powrocie do Mandaryny, swoim niespełnionym marzeniu z dzieciństwa i dystansie do plotek, które od lat towarzyszą jego popularności. „Biały orzeł”: od ponad trzech dekad jest Pan obecny na scenie muzycznej... Michał Wiśniewski: Wstyd się przyznać!
doświadczenie też może być zaletą. Co po 30 latach daje Panu największą satysfakcję z bycia muzykiem? Przede wszystkim identyfikacja ludzi ze słowami, które napisałem. Z klimatem, który przekazałem w trakcie śpiewania naszych utworów – czasami radosnym, czasami smutnym, ale wywołującym za każdym razem jakieś emocje.
Te emocje są obecne do tej pory, bo największe hity zespołu ich Troje do dziś są śpiewane przez publiczność... Oddziaływanie na emocje odbiorców to najważniejszy aspekt, który pcha ten nasz muzyczny pociąg do przodu.
Jak się Pan zmienił jako artysta przez te 30 lat – od czasów największej popularności ich Troje do teraz? Wie Pani, mężczyzna zawsze zostaje chłopcem.
To powiedzenie sprawdza się w Pana przypadku? Myślę, że w przypadku każdego. Można zdziadzieć i nie ma to nic wspól-
nego z wiekiem. Można zrezygnować z siebie, bo pod tym rozumiem tak zwane zdziadzenie. Uważamy, że wszystko, co najlepsze, już było i to już jest koniec. Wtedy stajemy się markotni, zrezygnowani, czego oczywiście nie polecam, bo żyje się do końca. Mamy jedno życie, nie da się go powtórzyć. A jeżeli cieszymy się z naszych dziecięcych marzeń, które spełniamy w trakcie swojego jestestwa, to nie będę oszukiwał – chcę pozostać chłopcem do końca.
Co Pan robi, żeby nie dotrzeć do tego momentu rezygnacji z siebie? Zdaję sobie sprawę z tego, że życia się nie da powtórzyć. W moim przypadku, przy takim bardzo intensywnym życiu, trzymają mnie przede wszystkim dzieciaki. Moje najmłodsze ma 3 lata, a najstarsze 24, więc nie mam po co się zestarzeć, nawet gdybym bardzo chciał. Dzieje się, jest co robić cały czas. Ale oczywiście nie trzeba mieć dzieci, żeby cieszyć się z życia. Absolutnie. To jest indywidualna kwestia. Czasami przychodzą w życiu sytuacje, które powodują, że rezygnujemy z siebie. Śmierć w rodzinie, utrata miłości, różne rzeczy. Ja jestem typem, który w takim przypadku otrzepuje się i bierze byka za rogi. Oczywiście nie po każdym trzeba tego oczekiwać. Były również w życiu trudniejsze momenty i dla mnie.
Special Edition September, 2026
21
Ma Pan wrażenie, że ludzie przychodzą dzisiaj na koncerty ich Troje przede wszystkim po największe hity, czy usłyszeć coś nowego? Prezentujemy każdą z tych opcji. Szczególnie podczas koncertów akustycznych, które odbędą się teraz w Chicago. To będą koncerty, podczas których na pewno zaśpiewamy wszystkie największe przeboje, bo nie da się inaczej. Ludzie przychodzą dla przebojów. Trzeba pamiętać, gdzie zaczynaliśmy, ale też pokazać ludziom, dokąd zmierzamy.
Jak udało wam się utrzymać na scenie tak długo i sprawić, że ludzie cały czas wracają do waszych przebojów? Jeżeli robimy to, co kochamy, to słuchacze wiedzą, że nasz przekaz jest prawdziwy. Szczerość i prawdziwość obronią się zawsze, nawet te czasami niewygodne.
A dziedzictwo ich Troje – przeboje i ogromna popularność zespołu – pomagało czy przeszkadzało Panu w karierze solowej? Ja nigdy nie traktowałem zespołu jako zespołu, a kariery solowej jako solowej, bo w tym wszystkim jestem ja. To może dla niektórych zabrzmieć trochę jak egoizm, czasami jak narcyzm, ale to jest nic bardziej mylnego. W tym wszystkim najważniejszy jestem ja, bo to jest moja historia. Chcę przez to powiedzieć, że dzięki temu to, co robię, jest prawdziwe. Nikogo nie oszukuję. Moja historia się nie będzie zmieniać za każdym razem. Ona pozostanie zawsze taka sama. Większość tych sytuacji opowiadam na kanwie własnych doświadczeń i spostrzeżeń, więc nikt nie będzie się specjalnie doszukiwał drugiego dna. O sobie mogę powiedzieć wszystko. Nikogo przez to nie dotknę, nie skrzywdzę. Staram się śpiewać rzeczy takie, z którymi w stu procentach się identyfikuję.
gdyby miał Pan wybrać jedną piosenkę, która najlepiej opowiada Pana osobistą historię, jaki byłby to utwór? Jest taki utwór pod tytułem „Moja opowieść”. To jest piosenka, która opowiada o moim rodzinnym mieście, które jest taką moją niewierną kochanką. Ja zawsze je hołubię, ale ono mi nigdy w życiu nic nie dało. Ale nadal je kocham.
któremu się wydawało, że jako młody człowiek z domu dziecka znajdzie miłość. A prawda jest taka, że te letnie miłości trwały tylko przez moment. Choć ta piosenka wydaje się prymitywna, to jest po prostu prawdziwa.
A czy jest jakaś Pana piosenka, która Pana „prześladuje”, którą nie do końca Pan lubi? Niejedna. Ale o tych, których nie lubię, nie będę opowiadał, bo nie będę dewaluował tego, co zrobiłem. Nie dlatego, że się tego wstydzę. Natomiast muszę przyznać, że czasami zdarzają mi się po prostu mniej trafione teksty. Bardziej jednak bezbarwne niż kiepskie.
Takie, w których nie do końca udało się w nich przekazać to, co Pan chciał? Coś chciałem przez nie powiedzieć, ale nie trafiłem w sedno i śpiewanie ich nie sprawia mi przyjemności.
Ma Pan trudną relację z tym miejscem?
gdyby nie muzyka, to co dzisiaj robiłby Michał Wiśniewski?
Tak. Oczywiście w żaden sposób nie narzekam, tylko stwierdzam fakt. To miasto zawsze będzie moim miastem, ale nie wystawiam mu laurki tylko dlatego, że jest moje. Oceniam je tak, jak ja je widzę. Ogólnie rzecz biorąc, wiele z moich utworów po prostu lubię. Przykładem jest nawet taka piosenka jak „Zawsze z tobą chciałbym być”. To utwór pisany z perspektywy czternastoletniego chłopca,
Zawsze chciałem być motorniczym i prowadzić tramwaj, ewentualnie pociąg. To by mi sprawiło bardzo dużo przyjemności. Zawsze o tym marzyłem, ale to się nigdy nie spełniło, bo to nie są najprostsze rzeczy, wbrew pozorom.
To było marzenie z dzieciństwa? Tak. Nawet się kiedyś włamałem na zajezdnię tramwajową. Może nie jestem z tego specjalnie dumny, ale tak było.
niejednokrotnie koncertowaliście już w Stanach Zjednoczonych. Ma pan jakieś szczególne wspomnienia z tych amerykańskich tras? Coś, co wydarzyło się tutaj, a nie wydarzyłoby się w Polsce? Proszę mi wierzyć, że coś się wydarza. Na przykład - Justyna odeszła z naszego zespołu w Stanach Zjednoczonych, przed koncertami w Nowym Jorku. Jest kilka rzeczy wspaniałych i mniej fajnych, które się wydarzyły. Kiedy przyjeżdżaliśmy do Stanów w 2001 czy 2002 roku, to był zupełnie inny kraj. To nie była starsza Polonia, która przyjechała w latach 80. Oni byli jeszcze polskojęzyczni. Teraz wiadomo – jedne dzieci Polonii mówią po polsku, a inne już nie. Rzadziej też szukają swoich
Polonia to jest państwo w państwie i bawi się na koncertach zupełnie inaczej. To jest absolutnie wyjątkowe. To jest tak, jak z tęsknotą. Jak Pani nie widzi swojego męża przez sześć miesięcy, to uścisk na powitanie będzie zupełnie inny.
polskich korzeni. Wiedzą, że mają polskie pochodzenie, ale są już sfiksowani na amerykańską kulturę, amerykańskich przyjaciół i znajomych. Proszę zauważyć, że nie ma już Greenpointu w takim typowo polskim znaczeniu, z którym zawsze byli kojarzeni Polacy. Zauważyliśmy to choćby po tym, że od strony finansowej nie opłaca się nam przyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych na koncerty. Przyjeżdżamy z sentymentu, ale nie dla pieniędzy. Są jednak plusy tej sytuacji - kiedy przyjeżdżamy do Stanów, to już nikt nas nie może posądzić o to, że jesteśmy tu dla zarobku. Kiedy mówimy, że szanujemy polonijną publiczność, to oni wiedzą, że to prawda, bo ze względów finansowych nie musimy tutaj przyjeżdżać.
Jak różni się publiczność polonijna od tej, dla której gracie w Polsce? Polonia to jest państwo w państwie i bawi się na koncertach zupełnie inaczej. To jest absolutnie wyjątkowe. To jest tak, jak z tęsknotą. Jak Pani nie widzi swojego męża przez sześć miesięcy, to uścisk na powitanie będzie zupełnie inny.
Zagraniczne występy są bardziej wyczekane? Są wyczekane i przede wszystkim o niebo cieplejsze. Tęsknota jest czymś wspaniałym.
łatwiej gra się dla publiczności polonijnej niż dla Polaków w kraju?
Ciąg dalszy str. 22
22
Special Edition September, 2026
dokończenie ze str. 21
cieszę, że będziemy mogli zagrać dla chicagowskiej publiczności nowy format.
Nie powiedziałbym, że łatwiej. Koncerty zagraniczne sprawiają nam bardzo dużą przyjemność. Ale przecież tutaj w Polsce też mamy swoją publiczność i byłoby grzechem, gdybym powiedział, że jest gorsza. Ona jest po prostu inna. Polonia wyróżnia się tęsknotą i tym, że na co dzień żyje w zupełnie innej rzeczywistości. Nie można tego porównywać. Stany są dla nich domem tak samo, jak Polska. Ojczyzna to są dla nich korzenie. Polskę zawsze noszą w sercu. Ale ich rzeczywistość jest w Stanach Zjednoczonych. Na Polonię składa się bardzo multikulturalna społeczność, której my tutaj w Polsce nie doświadczamy.
Cały czas. Raz do roku wydajemy jakiś materiał. Czwartego września w Amfiteatrze Tysiąclecia w Opolu będziemy mieć koncert, podczas którego zaprezentujemy nową płytę „Sweterek III, czyli rzeczywistość w krzywym zwierciadle”. A trzeciego września będzie miała premierę taka nasza mała kolaboracja z moją Mandarynką, w której opowiedzieliśmy, dlaczego zdecydowaliśmy się na powrót do siebie. Myślę, że cały czas coś się dzieje. Artysta nie zna przestoju.
Czego publiczność w Chicago może spodziewać się po nadchodzących koncertach ich Troje?
Sami jesteśmy siebie ciekawi, a co dopiero publiczność. Trudno wrócić do siebie po 20 latach. To duże wyzwanie.
Myślę, że akurat w naszym przypadku ważne jest to, że nigdy w Stanach Zjednoczonych nie graliśmy akustycznie. Więc to będzie bardzo intymne. To będzie piękne. To jest koncert na siedząco, zupełnie coś innego niż koncert rockowy. Koncerty w Chicago zawsze były ogromne. A tutaj stawiamy na intymność, na rozmowę ze słuchaczem.
Tym razem idziecie w stronę sentymentalną? Jak najbardziej. Oczywiście zagramy też wielkie przeboje, więc to nie jest tak, że nie będzie można się bawić. Będzie można, tylko w innym formacie. Na koncertach akustycznych publiczność bardziej słucha tekstu niż muzyki i ma bliższy kontakt z artystą. Na koncertach rockowych nie rozmawia się z publicznością. Mówi się dzień dobry, do widzenia i śpiewa się piosenki. A tutaj ten kontakt jest wzmożony. Te koncerty są dłuższe, mimo że utworów jest tyle samo. Tylko, że w międzyczasie opowiadamy, jak powstał dany utwór, z czym nam się kojarzy... Opowiadamy historie, na które podczas koncertów rockowych nie ma czasu ani przestrzeni. Bardzo się
Pracuje Pan teraz nad czymś nowym?
Fani na pewno są ciekawi państwa powrotu po 20 latach...
Często jest o Panu głośno nie tylko z powodu muzyki, ale również życia prywatnego. Jak radzi Pan sobie z tą plotkarską stroną popularności? To jest krzywe zwierciadło. Niespecjalnie się tym przejmuję.
Ma Pan do tych informacji dystans? Tak. Jeżeli człowiek ma poczucie własnej wartości, to raczej takie rzeczy nie robią na nim wrażenia.
Jaka jest najbardziej absurdalna plotka, którą kiedykolwiek Pan o sobie usłyszał? W przypadku osoby, która ma szóstkę potomstwa, chyba najbardziej absurdalne były głosy kobiet, które twierdziły, że są matkami moich dzieci. To nigdy nie mogło być prawdą, bo nie miałem skoków w bok. Co do tego mam absolutną pewność. Myślę, że to były po prostu żarty. Nigdy przecież nie było żadnego publicznego oskarżenia. Ja nawet sam czasami zamieniam to w żart i mówię na koncertach: „Nie rzucajcie we mnie pomidorami, bo nie wiecie, czy przypadkiem nie jesteście moimi dziećmi”.
dystans pomaga przetrwać? Pewnie. Dystans trzeba mieć przede wszystkim do siebie.
Michał Wiśniewski – wokalista, autor tekstów i lider zespołu Ich Troje. Urodził się 9 września 1972 roku w Łodzi. W połowie lat 90. wraz z Jackiem Łągwą rozpoczął muzyczną działalność, z której narodziło się Ich Troje. Charakterystyczny głos, wyrazisty wizerunek i bezpośredni kontakt z publicznością sprawiły, że stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Z Ich Troje stworzył takie przeboje jak „Powiedz”, „A wszystko to (bo Ciebie kocham)” czy „Zawsze z Tobą chciałbym być”. W 2003 roku zespół reprezentował Polskę na Eurowizji z utworem „Keine Grenzen – Żadnych granic”, zajmując 7. miejsce, a trzy lata później ponownie wystąpił w konkursie z piosenką „Follow My Heart”. W 2025 roku Ich Troje świętowało 30-lecie działalności.
Co chciałby Pan powiedzieć publiczności w Chicago przed waszymi koncertami? Życia się nie da powtórzyć, więc akustycznie może jesteśmy po raz ostatni w Stanach Zjednoczonych. Pierwszy i ostatni. Przeżyjcie to razem z nami, bo to, że macie coś ważniejszego tego dnia, nie spowoduje, że będziecie mieli okazję przeżyć to jeszcze raz. Jest bardzo dobre powiedzenie, które wszystko podsumowuje: lepiej żałować, że się było, niż żałować, że się nie było.
dziękuję za rozmowę. Rozmawiała alicja DęBEk
Special Edition September, 2026
23
24
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
25
26
Special Edition September, 2026
Między rock'n'rollem a opowieścią o Polsce. Tomasz organek rozmawia z „Białym orłem” o sztuce pisania, kondycji polskiego rocka, planach na przyszłość oraz pierwszym koncercie w Chicago
Zespół bardzo polski Materiały promocyjne
Jego teksty często są odbierane nie tylko jako piosenki, ale także jako komentarz do otaczającej rzeczywistości. Tomasz organek mówi o tym, dlaczego w swojej twórczości unika publicystyki, jak wygląda współczesna polska scena rockowa i dlaczego coraz trudniej dotrzeć do odbiorcy poszukującego w muzyce czegoś więcej niż rozrywki. Artysta opowiada także o pracy nad drugą książką oraz o przygotowaniach do pierwszego koncertu w Stanach Zjednoczonych, podczas którego spotka się z polonijną publicznością w Chicago.
„Biały orzeł”: Pana teksty często odbierane są nie tylko jako piosenki, ale też jako trafny komentarz do rzeczywistości. Pisząc, bardziej obserwuje Pan to, co dzieje się na świecie, czy samego siebie?
Tomasz Organek: Zarówno samego siebie, jak i to, co się dzieje w Polsce i na świecie oczywiście, bo wszystko to ma wpływ na mnie i na moje życie. Natomiast staram się nie pisać tekstów publicystycznych, czyli takich, które dotyczą konkretnych tematów, tylko bardziej wyłapywać trendy, idee i opisywać ogólny zarys rzeczywistości. Oczywiście czasami zdarza mi się coś wytknąć, ale to nigdy nie jest napisane wprost. Chodzi mi o to, żeby mój tekst był zapisem pewnego rodzaju komentarza do bliższej i dalszej rzeczywistości, która mnie otacza.
Jest pan muzykiem, autorem tekstów, ale też pisarzem. która z tych ról daje Panu obecnie największą wolność twórczą? W czym najbardziej się Pan spełnia? W pisaniu prozy. Właśnie jestem w trakcie pisania drugiej książki. Ale to się też łączy z muzyką. Właściwie zawsze mnie zajmowało pisanie. Muzyka i zespół rockowy były od początku takim nośnikiem treści. Jak Pani zauważyła, teksty mam o czymś. Zespół rockowy zawsze był mi potrzebny, oczywiście do grania rock’n’rolla, do zabawy i tak dalej, ale na pierwszym miejscu mojej twórczości jest opisywanie rzeczywistości i przekazywanie publiczności moich obserwacji.
Czyli zawsze najważniejsze było pisanie…
Tomasz organek – muzyk, wokalista, prozaik. Ukończył filologię angielską na UMK w Toruniu, studiował na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV oraz Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Lider i założyciel grupy ØRGANEK. Laureat czterech Fryderyków, laureat nagrody „Mistrz Mowy Polskiej VOX POPULI” oraz wielu prestiżowych nagród. Dyrektor muzyczny cyklu Męskie Granie w latach 2016, 2017. Autor tekstów piosenek, opowiadań, felietonów oraz powieści pt. Teoria Opanowywania Trwogi.
Tak. Pomysł na zespół wziął się od tego, żeby śpiewać po prostu polskie piosenki. Kiedyś graliśmy w innym zespole, gdzie śpiewaliśmy po angielsku. Była wówczas taka moda podpatrzona z Ameryki, na granie R&B i tym podobnych gatunków. Nie mówię przy tym, że nasz zespół jest wolny od wpływów amerykańskich, bo oczywiście nie jest. Wszelka muzyka współczesna jest wzięta z krajów anglosaskich, bo tam się narodziła. Tak samo rock’n’roll. Jakaś inspiracja Ameryką zawsze jest i to jest fajne, bo pozwala na zabawę formą i schematami, które międzynarodowo funkcjonują w kulturze. Szczególnie dzi-
Special Edition September, 2026
27
siaj, w XXI wieku i erze postmodernizmu, dużo korzystamy z tego, co już było. Ale zawsze na pierwszym miejscu jest jednak u mnie tekst.
nicą. Z opóźnieniem, ale zawsze docierają one też do Polski. To są jednak naturalne rzeczy, które przychodzą wraz z pieniędzmi.
Czy współczesna publiczność nadal szuka w muzyce rockowej czegoś więcej niż rozrywki?
Wspomniał Pan o festiwalach. Zespół Ørganek bardzo często występuje na letnich scenach. dlaczego właśnie taka forma spotkania z publicznością jest dla Was ważna?
Jest grupa odbiorców, która tego szuka, ale jest ona niestety coraz mniejsza, bo dzisiaj muzyka stała się wyłącznie rozrywką. Wpłynęło na to wiele czynników: masowość, duże firmy nagraniowe, streamingi, które faworyzują piosenki łatwe i przyjemne, aby jak najbardziej zwiększyć sprzedaż. Spotify i podobne serwisy spychają alternatywne utwory na dalszy plan. Duże wytwórnie największy cel mają w tym, żeby promować artystów w streamingach, bo często są w jakiś sposób powiązani. Uważam, że ludzie obecnie są źle przygotowani na odbiór bardziej wymagających tekstów, odczytywanie metafor i odniesień do kultury. Ludzie przestali czytać książki i to jest jeden z głównych problemów. Jak powiedziała Olga Tokarczuk, cierpimy na literalizm, czyli odbieranie wszystkiego dosłownie. Nie potrafimy się komunikować na bardziej abstrakcyjnym poziomie. Więc ta grupa odbiorców, która potrzebuje innych treści i ich szuka, jest coraz mniejsza, bo ludzie się zatopili w komórkach, które degradują wyobraźnię, kreatywność i krytyczne myślenie. Dzisiaj media społecznościowe przejęły rolę mediów tradycyjnych. Ludzie uczą się albo wyrażają swoje zdanie na wiele tematów, też polityki czy spraw społecznych, na podstawie rolek w internecie, podcastów i filmów nagrywanych przez youtuberów. Dlatego potrzeba obcowania z czymś więcej niż tylko z rozrywką jest w muzyce coraz mniejsza.
Jak w takim razie trafić do odbiorcy, który nadal poszukuje w utworach większego sensu? Nie poddawać się i robić swoje. To nie jest tak, że ja zupełnie zwątpiłem w odbiorcę i wydaje mi się, że już nikt tego nie potrzebuje i nikt tego nie chce, bo tak nie jest. Tylko coraz bardziej widzę, jak się te światy rozchodzą – świat komercyjny zajmuje coraz większą przestrzeń i bardzo rozwarstwia się z tym światem, który można uznać za kulturę, czyli poszukiwanie czegoś więcej, próbę opisu świata, zanurzenie się w ciekawych, bardziej zajmujących czy poważniejszych treściach wymagających refleksji. Świat kultury jest coraz mniejszy, jakby przeznaczony tylko dla ludzi przygotowanych. Oczywiście zawsze tak było, tylko, że kiedyś w telewizjach, szczególnie publicznych w Polsce, proponowano ludziom te treści. Dzisiaj telewizje i media głównego nurtu szukają konkurencyjności z prywatnymi stacjami, nie realizują misji. To dobrze, że do Jedynki wrócił chociaż Teatr
Bo festiwale to jest fajna rzecz. Można spotkać przede wszystkim innych artystów, bo nie widzimy się zbyt często. Festiwale służą też temu, żeby się co jakiś czas spotkać. Poza tym te wydarzenia najczęściej odbywają się latem. To są duże sceny, a koncerty są świetnie wyprodukowane. W Polsce festiwale są na bardzo wysokim poziomie, europejskim, solidnym. Są duże sceny, są wielkie produkcje, więc można tam zrealizować zupełnie inne rzeczy, które artystom chodzą po głowie.
Publiczność festiwalowa i klubowa mocno się od siebie różnią? ØrgAnEk – grupa powstała w 2013 roku z inicjatywy Tomasza Organka. Zespół ma na swoim koncie cztery albumy, z których dwa zyskały status platynowej płyty. Skład zespołu tworzą: Tomasz Organek (gitara, śpiew), Adam Staszewski (bas), Tomasz Lewandowski (instrumenty klawiszowe) oraz Robert Markiewicz (perkusja). Zespół regularnie występuje na największych polskich festiwalach, m.in. Pol’and’Rock Festival (dawniej Woodstock), Jarocin Festival, Open’er Festival, Orange Warsaw Festival, Męskie Granie, Europejski Stadion Kultury, Czad Festiwal, Sopot Top of the Top Festival, Kazimiernikejszyn czy Green Festival.
Telewizji, bo przez jakiś czas w ogóle go nie było. Ktoś w pewnym momencie uznał, że to jest niepotrzebne, bo teatr w tych czasach nie interesuje już odbiorców.
Jak w tym kontekście ocenia Pan dziś kondycję polskiego rocka? Bardzo mizernie. Jeżdżąc na koncerty i festiwale spotykam tylko właściwie starszych kolegów, z takiego pokolenia sześćdziesięcio- albo nawet już siedemdziesięciolatków. Jest kilka młodych, nowszych zespołów, ale ich twórczość nie jest wywrotowa. Większość z nich śpiewa, bo szukają popularności w dużych radiach. Nie ma w tej scenie nic takiego, co przykułoby moją uwagę i przywróciło wiarę w muzykę rockową, która ma do spełnienia jakąś misję. Uważam, że muzyka rockowa zawsze była platformą do opisu rzeczywistości i społeczeństwa. Czasami wchodziła też w politykę.
Czy uważa Pan, że komentarz artystów w sprawach politycznych i społecznych jest potrzebny? W Polsce podnoszą się wielkie pretensje, jak artysta się wypowie na tematy polityczne czy społeczne. Ludzie mówią do mnie czasami: „Organek, ty graj, a nie o polityce się wypowiadaj”. Uważam, że mam takie samo prawo do wypowiedzi jak krawcowa czy lekarz.
Sztuka jest nierozerwalnie związana z rzeczywistością. A czasem mam wrażenie, że ludzie by chcieli, żeby te dwie kwestie były zupełnie osobne. Tutaj sztuka, a społeczeństwo i polityka po drugiej stronie. Do Bruce’a Springsteena czy U2 nikt nie ma pretensji o to, że grają na wiecach wyborczych i konwencjach partii politycznych. W Stanach to wygląda zupełnie inaczej.
Czy Pana zdaniem to jest takie polskie podejście, że te dwie kwestie nie powinny się łączyć? Aktualnie tak, tylko proszę zauważyć, że w latach osiemdziesiątych, jak zespoły kontestowały komunę, to wszystko pasowało. Wtedy było fajnie, jak się ktoś wypowiadał o polityce na scenie. A dzisiaj to jest źle widziane. To jak, chcemy tego, czy nie chcemy?
Czy uważa Pan, że odzyskana wolność zmieniła publiczność i społeczeństwo? W Polsce żyje się coraz lepiej. Naprawdę jest nam tutaj dobrze. Ale doszły do nas te same zjawiska, które były już wcześniej obecne w krajach Zachodu. Czyli rozkład społeczny, nuda, konformizm, pieniądze i skrajna komercjalizacja. Wszystko można sprzedać, każdą reklamę, każdego artystę można kupić. Takie zjawiska już dawno zachodziły za gra-
Troszkę się różnią, bo w klubie mamy bliższy kontakt ze słuchaczem. Tam się widzi i czasami słyszy ludzi, jak rozmawiają między sobą czy śpiewają. Ten kontakt jest bardziej intymny. Natomiast na dużej scenie tych ludzi się prawie nie widzi, bo sceny są wielkie, wysokie, ludzie stoją dalej. Wtedy się zupełnie inaczej pracuje ze słuchaczem. Festiwale dają nam też więcej „wiatru w żagle”. Jak mamy przed sobą kilkadziesiąt tysięcy osób, które nam wiwatują, to artysta się zupełnie inaczej dostraja. Doznajemy innych emocji. I takie wsparcie jest bardzo przyjemne.
Jakie są kolejne muzyczne plany Waszego zespołu? Nie wydaliśmy nowej płyty od pięciu lat. Oczywiście był krążek „MTV Unplugged”, ale to było bardziej podsumowanie dziesięciolecia. W formule unplugged odbyliśmy też dwuletnią trasę koncertową. Planów na nową płytę na razie nie ma. Obecnie znajduję się w momencie swoistego zatrzymania i podsumowania działalności zespołu, bo to już dwanaście, a zaraz trzynaście lat, jak jesteśmy na scenie. I sporo nam się udało przez te lata zrobić. Teraz celowo wyhamowałem i nie gramy ani trasy letniej, ani jesiennej w Polsce, bo potrzebuję chwili zastanowienia przed kolejną płytą. Chcę, żeby to był kolejny, bardzo świadomy krok. To będzie na pewno trochę inna muzyka.
Wasze albumy za każdym razem się od siebie różnią. Skąd potrzeba ciągłego szukania czegoś nowego? Ja nie potrafię nagrywać takich samych płyt i cały czas stać w miejscu. Dla mnie to jest po prostu nudne i nieproduktywne. Cały czas szukam czegoś nowego.
Ciąg dalszy str. 28
28
Special Edition September, 2026
dokończenie ze str. 27 To wiąże się też z moim rozwojem osobistym. To, co mi się kiedyś podobało, dzisiaj już mi się może nie podobać. Obecnie zupełnie czym innym żyję, czego innego słucham, co innego chcę powiedzieć i zagrać. Dlatego nie widzę sensu, żeby wracać na przykład do płyty „Głupi”, którą uwielbiam, bo to był nasz debiut, najczęściej chyba wspominany, ale dzisiaj mam zupełnie inny pomysł na moją muzykę. Jesienią wracamy do pracy.
Przejdźmy do koncertu w Chicago. Był Pan już wcześniej w Stanach Zjednoczonych? Byłem turystycznie, między innymi w Nowym Jorku, Filadelfii i Waszyngtonie. Koncert dla Polonii będzie Waszym pierwszym za oceanem… W Chicago jeszcze nie byłem. Jestem bardzo, bardzo ciekawy i szczęśliwy, bo od początku działalności nie byliśmy jeszcze w Stanach. Występowaliśmy w różnych krajach, natomiast za oceanem jeszcze nie graliśmy. Festiwal w Chicago to nasza pierwsza okazja.
Czego spodziewa się Pan po tym spotkaniu z Polonią? Szczerze mówiąc nie wiem, czego się spodziewać. Czasem mi się wydaje, że
Ameryka jest tak daleko, to pewnie ludzie w ogóle nas nie znają. Ale to jest nieprawda, bo ludzie za granicą, szczególnie w dobie internetu, wszystko wiedzą i wszystko znają. To się tylko tak wydaje z perspektywy Polski wydaje, że ludzie za oceanem o nas nie wiedzą. Mam nadzieję, że trafimy na publiczność, która rzeczywiście nas tam chce, wyczekuje i kojarzy nasze piosenki. Reszta należy do nas, żeby ten koncert był energetyczny, żebyśmy wszyscy się dobrze bawili i trafili z naszym przekazem do ludzi.
nadchodzący koncert będzie starannie zaplanowanym show, czy zostawicie sobie przestrzeń, żeby dać się ponieść energii publiczności? Bardzo liczymy na publiczność. W przygotowaniu show jesteśmy troszkę ograniczeni w tym sensie, że nie jedziemy swoim busem. Cały sprzęt będziemy mieć wypożyczony, ponieważ nie jesteśmy w stanie go przewieźć z Polski. Szukamy więc sposobów, jak ten koncert wykonać jak najlepiej brzmieniowo i wizualnie, żeby było tak jak u nas, ale na innym sprzęcie. Liczę, że będzie to koncert bardziej klubowy, z możliwością bliskiego kontaktu z publicznością. Znamy i pamiętamy takie koncerty, gdzie pot się lał z sufitu. To jest zapomniane przeżycie, więc na coś takiego liczę.
gdyby miał Pan jednym zdaniem zaprosić Polonię na koncert w Chicago, co by Pan powiedział? Jesteśmy zespołem bardzo polskim, mimo że gramy anglosaską muzykę. Cała muzyka rozrywkowa właściwie jest anglosaska. Ale jesteśmy bardzo polscy w wydaniu tekstowym, bo wszystkie te moje teksty, tak jak rozmawialiśmy wcześniej, dotyczą Polski, spraw około Polski i Polaków. Sądzę, że jesteśmy zespołem, który może przybliżyć dzisiejszą Polskę ludziom za granicą. Ale nie tylko na poważnie, bo my lubimy rock’n’rolla i sama muzyka, rozrywka i zabawa też jest dla nas bardzo ważna.
Czy publiczność ma wpływ na to, co Pan tworzy? Zdarza się, że podczas spotkań z fanami słyszy Pan historię, która później inspiruje nowy utwór? Nie. Publiczność zwykle mówi mi o swoich odczuciach na temat piosenek, które już usłyszała. Ja piszę o rzeczach, które czuję i które przeżyłem. I to jest chyba najważniejsze. Dzięki temu mogę pisać naprawdę, czyli tak, jak rozumiem, czuję, widzę świat. Wtedy wiem, że nie oszukuję słuchacza.
Czy może Pan już coś zdradzić na temat nowej powieści? Właśnie dostałem bardzo dobre recenzje z wydawnictwa. Napisałem około jedną czwartą tej książki i mnie to bardzo mocno dopinguje do dalszego pisania. To
będzie opowieść o Polsce, o Polakach, o polskiej prowincji, bo ja stamtąd pochodzę i to najlepiej znam. Fabuła będzie toczyć się wokół historii z lat dziewięćdziesiątych. Na razie tyle mogę powiedzieć.
Czy jest coś jeszcze, co chciałby Pan przekazać publiczności w Chicago? Zapraszam na nasz koncert wszystkich rodaków, ale też ich znajomych i rodzinę. Mam nadzieję, że wśród publiczności będą również Amerykanie i rodziny mieszane. Chciałbym, aby nasz występ był okazją do świetnego spędzenia czasu w międzynarodowym gronie. Pokażmy, że mimo różnic jesteśmy podobni. Mamy w repertuarze także kilka utworów po angielsku. Skończyłem anglistykę, więc czasami pisuję teksty też w tym języku.
Czy w Chicago zabrzmią również te utwory po angielsku? Tak, będzie kilka piosenek. Specjalnie je zagramy, żeby Amerykanie mieli możliwość zrozumienia naszego przekazu. Mam nadzieję, że uda nam się trafić nie tylko do polonijnej, ale i międzynarodowej publiczności.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Mamy nadzieję, że Wasz pierwszy amerykański koncert okaże się sukcesem. Dziękuję i do zobaczenia w Chicago. Rozmawiała alicja DęBEk
Special Edition September, 2026
29
30
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
31
32
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
33
34
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
35
36
Special Edition September, 2026
Polskość trafiła do rolek, shortów i podcastów. i okazało się, że… całkiem dobrze sobie radzi!
Tradycja w internecie K
iedyś było tak: jeśli ktoś chciał mówić o tradycji, potrzebował sceny, stroju, akademii, muzealnej gabloty albo przynajmniej poważnego tonu. Dzisiaj wystarczy telefon, dobre światło, trzydzieści sekund nagrania i pomysł. Rosół, śląska godka, stary przepis, haft, historia miasta, zapomniane słowo po kaszubsku albo babciny sposób na kluski mogą trafić do tysięcy ludzi szybciej niż niejeden wykład. Internet nie wymyślił tradycji na nowo. Zmienił jednak sposób, w jaki się o niej mówi. Krócej. Prościej. Czasem zabawniej. Czasem z przesadą. Czasem bardzo mądrze. TikTok, Instagram i YouTube zabrały polskość z oficjalnej gabloty i przeniosły ją tam, gdzie ludzie naprawdę spędzają czas: do telefonu.
nie wykład, tylko rolka Największa zmiana dotyczy języka. W internecie nie ma cierpliwości do długich wstępów. Twórca ma kilka sekund, żeby zatrzymać widza. Dlatego tradycja musi zacząć mówić inaczej. Nie: „Dziedzictwo kulinarne regionu śląskiego stanowi ważny element niematerialnej kultury lokalnej”. Raczej: „To jadła moja oma. I zaraz pokażę wam, jak to zrobić”. Taka różnica jest ogromna. W pierwszym zdaniu słyszymy instytucję. W drugim – człowieka. A internet lubi ludzi bardziej niż instytucje. Dobrym przykładem jest Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, twórca znany z TikToka. W jego materiałach tradycyjna kuchnia, śląska gwara, domowe wnętrza i emocjonalna pamięć jedzenia tworzą całość, która działa nie dlatego, że jest „edukacyjna”, ale dlatego, że jest rozpoznawalna. Widz nie dostaje lekcji o dziedzictwie. Dostaje scenę z domu, smak dzieciństwa, słowo usłyszane kiedyś przy stole.
kuchnia ma zasięgi Kuchnia jest jednym z najmocniejszych nośników polskości w sieci. Nie trzeba tłumaczyć, czym jest sentyment do pierogów, rosołu, placków ziemniaczanych, ogórków małosolnych, drożdżowego ciasta czy kompotu. Wystarczy pokazać garnek, drewnianą łyżkę i ręce, które coś wyrabiają. Na TikToku i Instagramie przepisy działają jak małe wehikuły pamięci. Użytkownik nie tylko ogląda, jak ktoś gotuje. Często dopowiada własną historię: „u
YouTube
mnie w domu robiło się inaczej”, „moja babcia dodawała majeranek”, „na Podlasiu mówi się na to inaczej”, „u nas bez tego nie ma Wigilii”. Komentarze stają się drugim stołem. Przy nim siedzą ludzie z różnych regionów, rodzin i emigracyjnych doświadczeń. YouTube z kolei pozwala iść głębiej. Można tam znaleźć nie tylko przepisy, ale też opowieści o historii polskiej kuchni. Przykładem jest seria i podcasty Muzeum Historii Polski dotyczące kuchni staropolskiej, karczm czy sarmackiego stołu. To inny format niż rolka: wolniejszy, bardziej źródłowy, dla tych, którzy po pierwszym zaciekawieniu chcą wiedzieć więcej.
gwara bez wstydu Jeszcze niedawno gwara w wielu domach była czymś, co należało „poprawiać”. Dziecko miało mówić „ładnie”, czyli ogólnopolską polszczyzną. Regionalne słowa bywały traktowane jak błąd, znak prowincji albo coś nie do szkoły. Internet częściowo to odwrócił. Śląska godka, kaszubskie słowa, góralskie powiedzenia, podlaskie naleciałości czy lokalne nazwy potraw zaczęły pojawiać się w krótkich nagraniach jako powód do dumy, żartu i rozpoznania. Widzowie lubią treści, w których ktoś mówi „po swojemu”, bo brzmi to bardziej prawdziwie niż wygładzony język reklam i telewizji. Oczywiście jest też ryzyko. Gwara w internecie łatwo może stać się skeczem, uproszczeniem albo zestawem kilku zabawnych słów. Ale nawet wtedy wykonuje ważną pracę: przypomina, że polszczyzna nie jest jedna. Ma akcenty, melodie, lokalne słownictwo i rodzinne odcienie. Dla Polonii to może być szczególnie ciekawe. Osoba wychowana w Ameryce często zna polski z domu, ale ten domowy polski bywa mieszanką dawnej emigracyjnej polszczyzny, regionalizmów i angielskich wtrętów. Internet pokazuje, że język żywy zawsze jest trochę niejednolity. I właśnie dlatego jest ciekawy.
Wojciech drewniak na kanale „historia bez cenzury” opowiada o historii Polski bez patosu i z przymrużeniem oka
przykładów takiego stylu. Nie jest to muzealna narracja ani akademicki wykład. To historia opowiadana językiem popkultury, z mocnym prowadzącym, żartem, skrótem i wyrazistą pointą. Można dyskutować o tonie, uproszczeniach i granicach takiego formatu, ale trudno zaprzeczyć, że podobne kanały otworzyły historię dla odbiorców, którzy nie sięgnęliby po tradycyjny wykład. Obok nich istnieje drugi nurt: podcasty muzeów, filmy instytucji, kanały popularnonaukowe, archiwa cyfrowe, profile pokazujące stare fotografie, mapy, pocztówki i dokumenty. Tu tempo jest spokojniejsze, ale mechanizm podobny: historia musi wejść w format, który pasuje do współczesnego odbiorcy. Najciekawsze dzieje się wtedy, gdy oba światy się spotykają. Ktoś trafia na zabawny film o królu, powstaniu albo PRLu, a potem sam zaczyna szukać źródeł. Internet bywa płytki, ale potrafi też być bramą.
historia z memem w tle Historia też zmieniła opakowanie. Przez lata wielu uczniom kojarzyła się z datami, sprawdzianami i podręcznikiem. YouTube pokazał, że można mówić o niej inaczej: szybciej, ostrzej, z humorem, czasem prowokacyjnie. Kanał „Historia bez Cenzury” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych
Muzeum w kieszeni Instytucje kultury długo mówiły językiem plakatów, katalogów i opisów wystaw. Dzisiaj coraz częściej uczą się języka sieci. Muzea etnograficzne, biblioteki cyfrowe, archiwa, domy kultury i regionalne pracownie publikują zdjęcia obiektów, krótkie opowieści, kulisy pracy, nagrania z
warsztatów, detale strojów, stare fotografie i fragmenty dokumentów. To zmienia relację z odbiorcą. Dawniej trzeba było przyjść do muzeum. Dzisiaj muzeum może najpierw przyjść do użytkownika – w poście, rolce albo shortcie. Dopiero potem widz może zdecydować, czy chce zobaczyć więcej. Muzeum Etnograficzne w Krakowie od lat podkreśla, że etnografia dotyczy nie tylko przeszłości, ale też współczesnych zjawisk: rodzinnych fotografii, wesel, rzemiosła czy miejskich ogrodników. To bardzo internetowe podejście, nawet jeśli nie ogranicza się do internetu. Pokazuje, że tradycja nie jest zamrożona. Ona dzieje się dalej.
Wycinanka jako design Instagram szczególnie dobrze nadaje się do pokazywania wzorów. Haft kaszubski, ceramika z Bolesławca, łowickie wycinanki, koronka, len, drewno, stare makatki, regionalne stroje, ludowe kwiaty – wszystko to jest wizualne, kolorowe i łatwe do udostępnienia. Ale Instagram zmienił też sposób patrzenia na rękodzieło. Dawniej wiele osób widziało w nim pamiątkę albo coś „dla babci”. Dziś ręcznie robiona ceramika, haftowana bluza, lniany obrus, drewniana misa czy plakat inspirowany wycinanką mogą być częścią nowoczesnego stylu
Special Edition September, 2026
życia. Tradycja nie musi stać w kącie. Może leżeć na stole, wisieć na ścianie albo pojawić się w codziennym ubraniu. Tu również trzeba uważać. Internet kocha ładne obrazki, ale nie zawsze pyta o źródło wzoru. Łowickie, kaszubskie, kurpiowskie i podhalańskie motywy nie są jednym workiem z napisem „folk”. Każdy ma swoje miejsce i historię. Dobre profile edukacyjne robią więc coś więcej niż pokazują estetykę. Dopisują kontekst.
Polskość bez akademii Największa zmiana polega na tym, że internet odformalizował rozmowę o polskości. Nie trzeba zaczynać od wielkich słów: naród, dziedzictwo, obowiązek, ojczyzna. Można zacząć od zupy, gwary, rodzinnego zdjęcia, babcinego przepisu, starej piosenki, lokalnego święta, zapomnianej nazwy albo filmiku z potańcówki. Czy to spłyca tradycję? Czasem tak. Internet premiuje skrót, emocję i efekt. Nie wszystko da się opowiedzieć w trzydzieści sekund. Algorytm lubi uproszczenie, konflikt i wzruszenie. Łatwo pomylić wiedzę z nastrojem, a tradycję z dekoracją. Ale jest też druga strona. Nigdy wcześniej tak wiele małych tematów nie miało tak łatwej drogi do odbiorcy. Mała pracownia, regionalny przepis, lokalna gwara, rodzinne archiwum, stary zwy-
czaj z jednej wsi – wszystko to może znaleźć publiczność. Nie trzeba mieć anteny telewizyjnej ani dużego wydawnictwa. Wystarczy opowieść, która kogoś zatrzyma.
nowy stół Internet stał się nowym stołem. Ludzie siadają przy nim z różnych miejsc: z Polski, Chicago, Nowego Jorku, Londynu, Dublina, małych miasteczek i dużych osiedli. Jedni pamiętają smak dzieciństwa. Inni dopiero go odkrywają. Jedni poprawiają przepis. Inni pytają, co znaczy słowo z gwary. Ktoś dopowiada historię rodziny. Ktoś wysyła filmik mamie. Ktoś zapisuje rolkę, żeby ugotować w niedzielę. To nie zastąpi domu, rozmowy z dziadkami ani prawdziwego kontaktu z regionem. Ale może być początkiem. Może przywrócić ciekawość. A ciekawość jest dla tradycji ważniejsza niż sama nostalgia. Bo tradycja w internecie nie wygląda jak akademia ku czci. Bardziej jak kuchnia, komentarze pod filmem, krótki żart, rolka z przepisem, nagranie z muzeum, stara fotografia i ktoś, kto mówi: „U nas w domu było tak”. I właśnie w tym „u nas” zaczyna się najciekawsza rozmowa o polskości. WEM Instagram
Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, to chłopak, który podbił media społecznościowe, gotując jak za czasów naszych babć. Fartuszek, retro kuchnia i śląska godka to jego znaki rozpoznawcze
37
38
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
39
40
Special Edition September, 2026
Z PoLSki nA FLorydę: ceniona marka Aliness rozpoczyna swój amerykański rozdział
Czy polskie suplementy podbiją USA? P
o zdobyciu zaufania konsumentów w Polsce marka Aliness przenosi do Stanów Zjednoczonych swoją filozofię Clean Label, własną produkcję oraz przywiązanie do przejrzystości. Amerykańska siedziba tej wywodzącej się z niewielkiego podwarszawskiego miasteczka firmy mieści się dziś w Largo na Florydzie.
Zaufanie i jakość Dla wielu polskich rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych znalezienie na amerykańskiej półce znanego produktu z kraju przypomina odnalezienie małej cząstki Polski. To coś więcej niż etykieta. To wspomnienia, poczucie zaufania i cicha duma z tego, że polska firma odnosi sukces poza granicami kraju. Właśnie dlatego pojawienie się Aliness w Stanach Zjednoczonych ma tak wyjątkowe znaczenie. Nie jest to jedynie wprowadzenie na rynek kolejnej marki suplementów diety. To następny rozdział historii polskiej marki, która zdobyła już uznanie i zaufanie, a teraz buduje swoje miejsce w Ameryce.
15 lat doświadczenia Marka Aliness powstała w Polsce w 2011 roku w oparciu o proste przekonanie: każdy powinien dokładnie wiedzieć, co wybiera dla siebie i swojej rodziny. Z czasem stała się rozpoznawalna dzięki starannie opracowywanym suplementom diety, czytelnym informacjom o składnikach oraz podejściu Clean Label, które stawia na przemyślane formuły i – tam, gdzie jest to możliwe – rezygnację ze zbędnych dodatków. Dla polskich konsumentów, którzy już znają tę nazwę, wejście Aliness na rynek amerykański jest powodem do dumy. Dla osób w Stanach Zjednoczonych, które dopiero odkrywają markę, to okazja, aby poznać podejście do jakości, dzięki któremu Aliness zyskało w Polsce grono lojalnych klientów.
Sprawdzony skład Jednym z najważniejszych elementów historii Aliness jest miejsce i sposób powstawania produktów. Suplementy Aliness są produkowane przez firmę Medicaline we własnym zakładzie w Karczewie, niedaleko Warszawy. Własna produkcja, laboratorium oraz zaplecze badawczo-rozwojowe pozwalają firmie uczestniczyć w całym procesie - od opracowywania formuł i doboru składników po produkcję i nadzór nad jakością. Tak bezpośrednie zaangażowanie wyróżnia Aliness na zatłoczonym rynku suplementów. Marka nie opiera się na zakupie gotowego, anonimowego produktu i umieszczeniu na nim tylko własnej nazwy. Produkty marki Aliness powstają w jej własnym polskim zakładzie, gdzie łączą się wiedza, doświadczenie produkcyjne i dbałość o szczegóły, a także dzięki czemu zachowana jest pełna kontrola nad tym, co dokładnie zawierają poszczególne produkty. W ten sposób rozwija się marka oparta na przejrzystości, starannie przemyślanych formułach i długofalowym budowaniu zaufania konsumentów – nie tylko na przyciąganiu ich uwagi ładnym opakowaniem.
Z Polski do uSA Aliness otworzyło swoją amerykańską siedzibę w Largo na Florydzie, tworząc bezpośredni most pomiędzy polskimi korzeniami produkcyjnymi marki a rosnącą społecznością klientów w Stanach Zjednoczonych. Zespół w Largo ściśle współpracuje z producentem w Polsce i odpowiada za import, dystrybucję, relacje z partnerami handlowymi oraz obsługę klientów na rynku amerykańskim. Dla Polonii na Florydzie i w całym kraju jest to historia, którą warto wspólnie świętować: ceniona polska marka wnosi na rynek amerykański polską wiedzę, ambicję i przedsiębiorczość, nie tracąc przy tym więzi z miejscem, w którym wszystko się zaczęło.
Bogata oferta Aliness rozpoczyna działalność w Stanach Zjednoczonych z rosnącą ofertą suplementów diety. Klienci w całym kraju
mogą robić zakupy online na stronie Aliness.com, gdzie znajdują się wszystkie produkty dostępne obecnie na rynku amerykańskim. Kolejne produkty Aliness są regularnie sprowadzane z Polski, dzięki czemu oferta w USA będzie systematycznie się poszerzać. Firma ma również nadzieję, że produkty Aliness będą coraz łatwiej dostępne w polskich sklepach i lokalnych punktach handlowych w całych Stanach Zjednoczonych. Właściciele sklepów zainteresowani wprowadzeniem marki Aliness do swojej oferty są serdecznie zaproszeni do kontaktu z amerykańskim zespołem. Cel jest prosty: niezależnie od tego, czy ktoś odkryje Aliness w zaufanym polskim sklepie w swojej okolicy, czy zamówi produkty online z innego stanu, marka ma być dostępna i bliska społeczności, której służy.
dobre, bo polskie! Każda międzynarodowa ekspansja zaczyna się od pierwszej dostawy, pierwszego zamówienia i pierwszego klienta, który z otwartością wita znaną markę na nowym rynku. Dla Aliness te pierwsze chwile stają się już częścią większej historii – historii rozpoczętej w Polsce, która teraz rozwija się na Florydzie. Wspierając Aliness w Stanach Zjednoczonych, kibicujemy polskiej firmie, która odważnie wchodzi na większą scenę. Pomagamy marce budowanej przez lata w Polsce stać się częścią codziennego życia rodzin w Ameryce. Przede wszystkim pokazujemy, że ceniona polska nazwa może przekroczyć ocean, pozostać wierna swoim korzeniom i stworzyć w Stanach Zjednoczonych coś trwałego. •
Zamów już dziś na Aliness.com lub szukaj w lokalnych sklepach. Chcesz mieć produkty Aliness w swoim sklepie? Skontaktuj się z nami!
Special Edition September, 2026
41
42
Special Edition September, 2026
Poland launches a new tourism campaign courting women travelers
A Solo Trip to Poland P
oland is sending a clear message to women who travel alone: come, explore, and do it your way. With its new tourism campaign, “Her Way. Poland.”, the Polish National Tourist Office is reaching out to one of the fastest-growing and most influential groups in international travel — women who choose to see the world on their own terms. The campaign presents Poland as a destination that is safe, culturally rich, easy to navigate and full of experiences that can be shaped around a traveler’s own interests and pace.
More than a city break For years, Poland has been known internationally for places such as Kraków, Warsaw and Gdańsk — beautiful, historic cities that attract visitors with architecture, museums, food, nightlife and powerful stories. And a solo trip to Poland can mean walking through Warsaw’s rebuilt Old Town, exploring contemporary museums, taking a train to Kraków, tasting pierogi in a local restaurant, visiting the Baltic coast, discovering smaller towns, or spending time in nature. Poland offers historic streets and modern cafés, castles and national parks, lively food markets and quiet walking routes. That variety matters. Women traveling alone often look for destinations that are not only beautiful, but also practical. They want clear information, good public transportation, reliable accommodation, wal-
WEM archive
kable cities, interesting cultural options and places where it feels natural to spend time alone without feeling out of place. Poland has a strong argument to make here. Its major cities are well connected, many attractions are accessible by public transport, and travelers can combine urban culture with nature, history and local food without needing to plan an overly complicated trip.
The power of real stories The “Her Way. Poland.” campaign is not built only around traditional advertising. It relies on authentic storytelling, media outreach, digital content and the voices of female travel creators. That approach reflects how many people now choose where to travel. A glossy slogan is no longer enough. Travelers want to see what a destination looks like through someone’s real experience. They want to know how easy it is to get from the airport to the city center, whether public transportation is understandable, where to eat alone, what neighborhoods feel comfortable, how much things cost, and what to do in the evening. For women traveling solo, these details are especially important. Safety is not just a marketing word. It is something felt in practical ways: in street lighting, transportation options, language accessibility, clear signs, helpful information and the general ease of moving through a place independently.
A solo traveler enjoys a coffee break on kraków’s Main Market Square, one of the many places highlighted by Poland’s new “her Way. Poland” campaign
different rhythms One of the strongest parts of the campaign is its focus on flexibility. Solo travelers do not all want the same kind of trip. Some want museums and historic sites. Some want cafés, bookshops and slow mornings. Some want nature, walking routes and wellness. Others want food, photography, architecture, or a mix of everything.
Poland can offer all of that. For Polish Americans, the idea is even more personal. A trip to Poland may not be only a vacation. It may also be a return to family roots, names heard at home, foods remembered from childhood, places connected with grandparents, or a culture that feels both familiar and new. Solo travel can make that experience even more meaningful, because it allows a person to move at her own pace and follow her own questions.
Why this matters now
Poland’s Baltic coast offers solo travelers a relaxed summer escape, with wide beaches, seaside trails and room to explore at their own pace
The campaign also shows that Poland understands how tourism is changing. Travelers increasingly want destinations that feel authentic, affordable, culturally interesting and less overwhelming than some of Europe’s most crowded places. They want experiences that can be personalized rather than packaged.
At the same time, women are becoming an increasingly important force in the travel market. They plan trips, influence family travel decisions, create travel content, share recommendations and often look carefully for destinations that combine inspiration with practical comfort. Poland’s message fits this moment well. It is not trying to be only a postcard. It is presenting itself as a country to be experienced: through train rides, local meals, museums, parks, conversations, neighborhoods and everyday moments. That is exactly what many solo travelers are looking for — not just places to check off a list, but places where they can feel present.
her way. Poland The title of the campaign says a lot. “Her Way. Poland.” is not only about women traveling to Poland. It is about allowing each traveler to define the trip for herself. For Poland, the campaign is a chance to broaden its image abroad. For travelers, it is an invitation to see a country that is historic and modern, familiar and surprising, practical and full of personality. And for women who have been waiting for the right moment to take a solo trip, Poland’s message is simple: this could be your sign. WEM
Special Edition September, 2026
43
44
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
45
46
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
47
48
Special Edition September, 2026
Materiały promocyjne POT
Chopin kontra Lewandowski. ruszyła nowa kampania promująca Polskę na świecie
Kto gra lepiej?
Współcześni idole i postaci znane z historii spotykają się na jednym ekranie. XiX-wieczny kompozytor i pianista przysiada na jednej ławce z najlepszym polskim piłkarzem XXi wieku. o czym rozmawiają i czy udaje im się skutecznie zachęcić widzów do odwiedzenia Polski?
S
ztampa, banał, brak kreatywności – twierdzą jedni. Nowoczesne, ciekawe, przyciąga uwagę – uważają drudzy. Zainaugurowana 18 sierpnia nowa kampania „POLAND. More than you expected” mająca promować Polskę na świecie wywołała spore zainteresowanie… choć na razie raczej wśród rodaków w Polsce, a nie wśród potencjalnych turystów z zagranicy, do których jest skierowana. Premiera spotu zbiegła się w czasie z dymisją powołanej pierwszy raz w historii pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska, która pełniła tę funkcję zaledwie trzy tygodnie i wywołała debatę, co tak naprawdę dzisiaj oznacza Polska jako marka i jak ją promować.
mln zł. Punkt wyjścia jest prosty. Badania POT wskazują, że cudzoziemcy, którzy już odwiedzili Polskę, oceniają kraj znacznie lepiej niż osoby znające go jedynie z mediów, szkolnych skojarzeń czy stereoty-
pów. Polska ma więc zaskakiwać – nowoczesnością, bezpieczeństwem, kuchnią, kulturą, miastami, naturą i jakością turystycznej infrastruktury. Stąd „więcej, niż się spodziewasz”. Kampania ma prze-
Trzy miasta i gwiazdy
Chopin w parze z Lewandowskim Zacznijmy od spotu. Robert Lewandowski, Jesse Eisenberg, Anja Rubik, Maryla Rodowicz i Lech Wałęsa mają przekonać świat, że Polska oferuje więcej, niż obcokrajowcy się spodziewają. Kampania, za którą odpowiada Polska Organizacja Turystyczna realizująca ją na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki, jest skierowana przede wszystkim na pięć rynków: Niemcy, Wielką Brytanię, Włochy, Hiszpanię i Stany Zjednoczone. Budżet całego projektu wynosi około 7
sunąć obraz Polski z kraju kojarzonego przede wszystkim z historią, chłodniejszym klimatem czy Europą wschodnią w stronę wizerunku państwa nowoczesnego, bezpiecznego, różnorodnego, atrakcyjnego, autentycznego i pełnego życia. Grupą docelową są przede wszystkim potencjalni podróżni w wieku mniej więcej 18-45 lat, korzystający intensywnie z social mediów i zainteresowani city breakami, gastronomią, kulturą, naturą oraz lokalnymi doświadczeniami.
Akcja pierwszego z serii trzech klipów promocyjnych toczy się w Warszawie i występują w nim m.in. robert Lewandowski, Jesse Eisenberg i Anja rubik
Kampanię ma stanowić tryptyk trzech 30sekundowych spotów, których akcja toczy się odpowiednio w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Elementem łączącym są Robert Lewandowski i Jesse Eisenberg, którzy pojawiają się we wszystkich trzech klipach, oraz Nikodem Rozbicki wcielający się za każdym razem w inną historyczną postać: Fryderyka Chopina w Warszawie, Kazimierza Wielkiego w Krakowie i Mikołaja Kopernika w odsłonie pomorskiej. Historyczne postaci dzięki temu zabiegowi stają się przewodnikami po współczesnej Polsce. W pierwszym, warszawskim spocie Rozbicki jako współczesny, nieco ironiczny Chopin oprowadza odbiorcę po
Special Edition September, 2026
stolicy. Pada m.in. zdanie „Welcome to Warsaw, where my heart is” – oczywiste nawiązanie do serca Chopina, które spoczywa w warszawskim kościele Świętego Krzyża. W szybkim montażu widzimy m.in. Stare Miasto, Pałac Kultury i Nauki, Łazienki, Stadion Narodowy, wejścia do metra i nowoczesną Warszawę. Pojawiają się Anja Rubik i wspomniani wcześniej Jesse Eisenberg oraz Robert Lewandowski. Finał opiera się na grze słów związanej z muzyką: „So who plays better? Poland. More than you expected” („Kto gra lepiej? Polska. Więcej niż się spodziewasz”). W kolejnych odsłonach (dotychczas nieopublikowanych) pojawiają się pozostali. Maryla Rodowicz występuje w spocie krakowskim, a Lech Wałęsa w gdańskim. Dobór ambasadorów nie jest przypadkowy: zgodnie z zamierzeniem twórców kampanii Lewandowski ma dawać jej globalny zasięg jako rozpoznawalny na całym świecie sportowiec, Eisenberg wnosić blichtr Hollywood i osobisty związek z krajem swoich przodków, Rubik – nowoczesność i świat mody, Wałęsa – rozpoznawalność historyczną, a Rodowicz ma symbolizować polską kulturę popularną. Pomysł jest świadomie oparty na zestawieniu historycznej Polski z jej współczesnością – Chopin spotyka globalne gwiazdy, zabytki przeplatają się z nowoczesnym miastem, a całość ma tempo krótkich materiałów charakterystycznych dla mediów społecznościowych.
Jak wyszło? W Polsce pierwsza odsłona niemal natychmiast wywołała spór. Według opublikowanej tuż po premierze analizy Res Futura aż 85 proc. ocenianych reakcji internetowych miało charakter negatywny. Najczęściej powtarzane zarzuty są dość spójne: za dużo celebrytów, za mało samej Polski. Krytycy wskazywali też na szybki – za szybki ich zdaniem – montaż, ciemną kolorystykę, małą liczbę spektakularnych ujęć kraju i nadmiar znanych twarzy. Tomasz Bartnik z pracowni koncepcyjnej One Eleven ocenił, że produkcja jest profesjonalna, ale brakuje jej mocniejszej idei: „To się miło ogląda, tylko nic z tego nie wynika”. Znany z mediów społecznościowych prawnik i popularyzator technologii Maciej Kawecki uznał, że spot jest „bez pomysłu” i że publiczne środki wydano zbyt asekurancko. Z kolei Dawid Kaźmierczak z agencji Polot bronił kampanii, przekonując, że „dobór międzynarodowych polskich gwiazd jest w punkt”. Do kampanii odniósł się też premier Donald Tusk, który zapytany przez dziennikarzy bezpośrednio o spot, odpowiedział raczej z dystansem niż z entuzjazmem: „Niektóre pomysły fajne”, dodając, że „gdybym był [reżyserem] to bym pewnie może trochę inaczej ten scenariusz zbudował”. Nie ma jednak jeszcze danych ani informacji o reakcji docelowych odbiorców.
49
oraz wykorzystanie sztucznej inteligencji. Sama Mróz-Gorgoń przyznała, że materiał był wspomagany przez AI i określiła go jako „dokument roboczy”.
Więcej czy mniej niż można było się spodziewać?
robert Lewandowski, od niedawna mieszkający w Chicago, jest jedną z głównych gwiazd promujących Polskę w ramach nowej kampanii „PoLAnd. More than you expected”
Reżyser Dawid Wawrzyszyn zwraca na to uwagę, broniąc swojej produkcji i twierdząc, że ocenianie całej kampanii po jednym z trzech filmów jest przedwczesne, a właściwym testem będzie jej odbiór za granicą. Także eksperci zajmujący się marketingiem podkreślają, że klipy mają działać na osobę w Chicago, Madrycie, Londynie czy Berlinie, która o Polsce wie stosunkowo niewiele. Znane nazwisko może w takim przypadku zatrzymać uwagę skuteczniej niż kolejne efektowne zdjęcie rynku, zamku czy gór. Na razie jednak kampania, choć jest skierowana do Amerykanów, Brytyjczyków, Niemców, Hiszpanów i Włochów, największą burzę wywołała… wśród samych Polaków.
kampanię reklamową – także wydarzenia sportowe i działania klubów za granicą. Historia promowania Polski poprzez „pozytywne zaskoczenie” sięga jeszcze dalej. W 2001 roku przygotowywano koncepcję „Polska – Przygoda z happy endem”. Miały występować w niej hollywoodzkie gwiazdy, a zagraniczny turysta miał odkrywać kraj znacznie ciekawszy, niż zakładał przed podróżą. Projekt nie został ostatecznie zrealizowany w planowanej skali z powodu braku finansowania. Później były m.in. „Polska. Move Your Imagination”, kampanie związane z Euro 2012 oraz „Polska. Come and find your story”, wykorzystywana także podczas dużej promocji Polski w Chinach, Japonii i Indiach.
idea… nie taka nowa
Marka Polska
Największym zaskoczeniem dla wielu osób może być fakt, że samo hasło przedstawiane dziś często jako „nowa kampania” wcale nowe nie jest. POT uruchomiła kampanię „POLAND. More than you expected” już… w listopadzie 2021 roku. Działania promocyjne prowadzono wtedy głównie w krajach europejskich oraz w wybranych stanach USA, m.in. w Nowym Jorku, New Jersey, Illinois, na Florydzie i w Kalifornii. Ówczesny spot wykorzystywał konwencję „blind testu”: pokazywano widzom efektowne miejsca, które nie kojarzyły im się z Polską, a następnie ujawniano, że znajdują się właśnie nad Wisłą. Już wtedy POT zapowiadała, że z hasłem chce zostać na dłużej. W 2024 roku ideę rozbudowano o promocję Polski poprzez sport. Twarzami kampanii zostali m.in. gracz NBA Jeremy Sochan i zwyciężczyni Tour de France Femmes Katarzyna Niewiadoma. Na cały projekt promocji Polski przez sport przeznaczono wtedy 55 mln zł; obejmował on jednak znacznie więcej niż pojedynczą
Inauguracja tegorocznej kampanii przygotowanej przez POT zbiegła się w czasie z aferą wokół nowej – obecnie już byłej – pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. Barbara Mróz-Gorgoń została powołana na pierwszą w historii pełnomocniczkę rządu ds. promocji marki Polski pod koniec lipca. Jej zadanie było ambitne i znacznie szersze niż promocja turystyki – miała stworzyć spójną strategię wizerunkową całego kraju, łączącą turystykę, gospodarkę, kulturę, sport, inwestycje i dyplomację. 21 sierpnia jednak sama złożyła dymisję, zaledwie trzy tygodnie po nominacji. Podając swoją decyzję do wiadomości publicznej, napisała: „Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli”. Co wywołało tak emocjonalną reakcję polskiego społeczeństwa? Stworzony pod kierunkiem nowej pełnomocniczki raport „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”. Dokumentowi zarzucono liczne błędy, dziwne sformułowania
Zbieżność czasowa premiery spotu i afery dotyczącej raportu sprawiła, że opinia publiczna połączyła te dwa odrębne od siebie przedsięwzięcia w jeden temat. Niesłusznie, ale nie sposób nie zauważyć, że ideą powołania specjalnego pełnomocnika było właśnie to, żeby zakończyć rozproszenie promocji kraju i stworzyć jedną nadrzędną „Markę Polska”, trudno się więc dziwić, że przeciętny odbiorca gubi się w tym, kto i co dokładnie promuje. Pytanie, stawiane dziś przez wielu, też jest bardziej uniwersalne i brzmi: co właściwie Polska chce dziś znaczyć jako marka? Zmieniają się rządy, agencje, ambasadorzy i slogany, ale problem pozostaje zaskakująco podobny – jak w kilkudziesięciu sekundach opowiedzieć światu, czym jest dzisiejsza Polska? Obecna kampania stawia na rozpoznawalne nazwiska i przekonanie, że największym atutem kraju jest właśnie element zaskoczenia. Być może okaże się skuteczna – o tym zdecydują jednak nie komentarze Polaków na Facebooku czy X, lecz reakcje ludzi, do których naprawdę jest skierowana. Od ćwierć wieku staramy się pokazać zagranicznym odbiorcom, że Polska jest lepsza, ciekawsza i nowocześniejsza, niż im się wydaje. Wielu zagranicznych turystów odwiedzających Polskę po raz pierwszy czy osób nawiązujących kontakty biznesowe z Polską jest zaskoczonych wysoką jakością usług, coraz lepszą infrastrukturą, malowniczymi krajobrazami. Nieodmiennie zachwyca ich też oferta gastronomiczna, w tym polska kuchnia, zdobywająca coraz większe uznanie na świecie. Bo Polska naprawdę jest czymś „more than you expected” – czy jednak kampanii pod tym hasłem uda się to skutecznie przedstawić? jlS
50
Special Edition September, 2026 WEM archive
A JournEy Through PoLAnd’S unESCo WorLd hEriTAgE SiTES
Treasures of Poland
Poland is often introduced through familiar images: pierogi, folk costumes, Chopin, the white-and-red flag, family stories passed down across generations. But there is another way to understand the country – through the places the world has recognized as part of humanity’s shared heritage.
The old Town of Zamość is an outstanding example of renaissance architecture. known as an “ideal city,” it was designed by italian architect Bernardo Morando and has preserved its original urban layout and impressive fortifications
P
oland has 18 properties inscribed on the UNESCO World Heritage List: 16 cultural sites and 2 natural sites. Together, they tell a story much larger than any postcard. They show Poland as a land of royal cities, medieval towns, wooden churches, salt mines, forests, memory, architecture, faith, resilience and remarkable regional diversity.
historic cities For many travelers, the best place to begin is Kraków. Its historic center, one of the first sites ever placed on the UNESCO list in 1978, remains one of Europe’s great old cities. The Main Market Square, Wawel Castle, medieval streets, university tra-
ditions and churches create a city where Polish history feels close and alive. Kraków is not only beautiful; it is one of the cultural hearts of Poland. The country’s capital Warsaw, however, tells a different story. Its Historic Centre was almost completely destroyed during World War II, then rebuilt with extraordinary determination. Its UNESCO inscription honors not only architecture, but also the will of a nation to bring a city back to life. For visitors, the Old Town is both charming and deeply moving — a reminder that heritage is sometimes recovered through memory, documentation and collective effort. Toruń and Zamość further enrich Poland’s urban story. Toruń, the birthplace
of Nicolaus Copernicus, preserves the atmosphere of a medieval trading town on the Vistula River. Zamość, designed in the Renaissance as an “ideal city,” reflects the influence of Italian urban planning adapted to Central Europe. The newest chapter was added in 2026, when Gdynia’s Modernist City Centre, distinguished by its interwar architecture and urban planning, became Poland’s latest entry on the UNESCO World Heritage List. Together, these cities show how Poland has always been part of a wider European conversation.
underground wonders Some of Poland’s greatest treasures are hidden below ground. The Wieliczka and
Bochnia Royal Salt Mines are among the country’s most famous attractions. For centuries, salt was a source of wealth and power. Today, visitors walk through underground chambers, chapels, tunnels and sculptures carved from salt. The mines are both industrial monuments and works of human imagination. Another underground site, the Tarnowskie Góry Lead-Silver-Zinc Mine and its water management system, tells the story of mining, engineering and technical skill in Silesia. Krzemionki, a prehistoric striped flint mining region, reaches even farther back — to the Neolithic period. It reminds us that the story of human creativity on Polish lands began thousands of years before written history.
Special Edition September, 2026
These natural sites are especially important because they show a different side of the country. Poland is not only old towns and church towers. It is also forests, mountains, rivers, wildlife and protected landscapes — places where nature has its own history.
Castles, churches and faith The Castle of the Teutonic Order in Malbork is one of the most impressive medieval b castles in the world. Massive, dramatic and beautifully restored, it speaks of power, conflict and the complex history of the Baltic region. It is also one of those places that can immediately capture the imagination of younger visitors. Poland’s UNESCO list also includes extraordinary religious architecture. The Churches of Peace in Jawor and Świdnica, built after the Thirty Years’ War, are among the largest timber-framed religious buildings in Europe. The Wooden Churches of Southern Małopolska and the Wooden Tserkvas of the Carpathian Region in Poland and Ukraine show the beauty of regional craftsmanship, local faith and centuries-old traditions preserved in wood. Kalwaria Zebrzydowska offers yet another form of sacred heritage. Its Mannerist architectural and park landscape, with chapels and pilgrimage paths, reflects a deeply Polish connection between faith, landscape and community. For generations, pilgrimage has been one of the ways Poles expressed identity, devotion and continuity.
Much to discover
Primeval nature Poland’s heritage is not limited to buildings. Białowieża Forest, shared with Belarus, is one of Europe’s last and most important primeval forests and home to the European bison. It offers a glimpse of the natural world that once covered much of the continent. The Ancient and Primeval Beech Forests of the Carpathians and Other Regions of Europe, a large transnational UNESCO property that includes Polish areas, also highlights the ecological importance of Poland’s landscapes.
51
The Małopolska Wooden Architecture route is about 1,500 kilometers long and is known for more than 250 architectural treasures. Pictured: the Church of the Protection of the Mother of god in owczary
Malbork Castle is the most powerful fortress of medieval Europe. in 1997, it was inscribed on the prestigious unESCo World heritage List
For Polish Americans, these sites can be more than tourist destinations. They can become a way to reconnect with a country that may be known mostly through family stories. For Americans without Polish roots, they offer a fuller picture of Poland as a modern European country with deep cultural foundations and exceptional travel opportunities. What makes Poland’s UNESCO list so interesting is its range. It includes places of beauty, like Kraków and Zamość; places of engineering, like Wieliczka and Tarnowskie Góry; places of faith, like Kalwaria and the wooden churches; places of nature, like Białowieża; and places of difficult memory, like Auschwitz-Birkenau, the former German Nazi concentration and extermination camp. No honest story of Poland can avoid tragedy, but no full story of Poland ends there. Poland’s heritage is rich because the country’s history has been rich — shaped by kings and workers, builders and miners, priests and artists, scholars and soldiers, destruction and renewal. Visiting these places is to see a country that has preserved beauty, rebuilt what was lost and continued to share its treasures with the world. For anyone planning a trip to Poland, the UNESCO list is a perfect starting point. It is not just a checklist of monuments. It is a map of memory, creativity and identity — and an invitation to discover Poland beyond stereotypes, one remarkable place at a time. WEM
Białowieża Forest is a unique site — the last natural lowland forest in Europe, famous for having the world’s largest population of European bison
52
Special Edition September, 2026
Czy młode pokolenie Polaków interesuje się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Tak, ale…
Po swojemu C
zy młodzi Polacy interesują się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Odpowiedź nie jest prosta, bo samo słowo „tradycja” dla dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków znaczy coś innego niż dla ich rodziców czy dziadków. Rzadziej kojarzy się z obowiązkiem, uroczystą akademią albo patetycznym gestem. Częściej z wyborem: z podróżą do rodzinnej miejscowości, rozmową z babcią, przepisem zapisanym w telefonie, haftem na ubraniu, regionalnym daniem, lokalnym festiwalem, archiwalnym zdjęciem albo filmem znalezionym w internecie. Najnowsze badania CBOS, z czerwca 2025 r., o wartościach młodych Polaków pokazują, że pokolenia Z i Y nie odrzucają wszystkiego, co tradycyjne. Na czele ich hierarchii są rodzina, zdrowie, uczciwość, spokój, bezpieczeństwo finansowe, wolność i prywatność. Patriotyzm czy wiara nie należą do wartości najważniejszych dla wszystkich, a ich znaczenie jest wyraźnie większe u starszych millenialsów niż u najmłodszych dorosłych. To ważna różnica. Młodzi niekoniecznie mówią o tożsamości językiem wielkich deklaracji, ale często szukają jej w tym, co bliskie, osobiste i autentyczne.
Po swojemu Dawniej zainteresowanie tradycją często przechodziło przez szkołę, parafię, dom kultury, zespół pieśni i tańca albo rodzinny przekaz. Dzisiaj te drogi nadal istnieją, ale obok nich pojawiły się nowe: TikTok, Instagram, YouTube, podcasty, grupy genealogiczne, warsztaty kulinarne, targi rękodzieła, lokalne spacery historyczne, rekonstrukcje, potańcówki i małe festiwale. Młody człowiek może nie znać pełnej historii stroju łowickiego, ale może kupić torbę z motywem wycinanki, obejrzeć film o hafcie kaszubskim, pojechać na Podlasie, spróbować kartaczy i dopiero potem zacząć pytać, skąd to wszystko pochodzi. To bywa powierzchowne, ale nie musi takie zostać. Współczesne zainteresowanie tradycją często zaczyna się od estetyki. Najpierw jest kolor, smak, obraz, melodia albo ciekawy przedmiot. Dopiero później pojawia się wiedza. Właśnie dlatego tak ważne jest, by tradycja była dobrze opowiadana – bez moralizowania, ale też bez spłaszczania jej do dekoracji.
rodzina jako archiwum Jednym z najmocniejszych miejsc, w których młodzi Polacy szukają tożsamości, jest historia rodzinna. Widać to w popu-
larności poszukiwań genealogicznych, porządkowania starych zdjęć, nagrywania wspomnień seniorów, odtwarzania rodzinnych przepisów i zainteresowania miejscowościami, z których pochodzili dziadkowie. Ta potrzeba jest szczególnie zrozumiała w świecie ciągłej zmiany. Młodzi często migrują za pracą, studiami i lepszym życiem. Zmieniają miasta, mieszkania, środowiska. W takim świecie pytanie „skąd jestem?” nabiera nowego znaczenia. Nie zawsze chodzi o narodowe hasła. Czasem chodzi o bardzo konkretną odpowiedź: z jakiej wsi pochodziła prababcia, jak mówiło się w domu, dlaczego na święta gotowało się właśnie tę zupę, gdzie stał rodzinny dom, jak wyglądało życie przed wojną albo w czasach PRL.
stytucji, szkół i organizatorów wydarzeń. Jeśli kultura ludowa ma trafić do młodych, nie wystarczy pokazać im gabloty albo występu „na scenie”. Trzeba pozwolić im czegoś spróbować: zatańczyć, zaśpiewać, ulepić, ugotować, zaprojektować, nagrać, opowiedzieć własnym językiem. Tradycja zaczyna działać wtedy, gdy przestaje być eksponatem, a staje się praktyką. Dlatego powodzenie mają warsztaty rękodzieła, potańcówki, spacery z lokalnymi przewodnikami, spotkania z twórcami, kuchnia regionalna i projekty łączące archiwa z nowymi mediami. Młodzi chcą autentyczności, ale nie zawsze chcą formy odziedziczonej jeden do jednego. Często wolą dialog z przeszłością niż jej wierną rekonstrukcję.
kultura uczestnictwa
Między dumą a dystansem
Raporty Narodowego Centrum Kultury z 2024 r. pokazują, że młodsi i starsi odbiorcy różnią się podejściem do kultury. Starsze pokolenia częściej traktują uczestnictwo w kulturze jako wartość samą w sobie, coś społecznie pożądanego. Młodsi potrzebują często innego uzasadnienia: doświadczenia, emocji, wspólnoty, możliwości działania, a nie tylko biernego oglądania. To ważna wskazówka dla in-
Młode pokolenie ma też większą swobodę w zadawaniu pytań. Interesuje się tradycją, ale nie zawsze przyjmuje ją bezkrytycznie. Pyta o rolę kobiet, o wieś idealizowaną i wieś biedną, o historię mniejszości, o pamięć żydowską, ukraińską, białoruską, niemiecką, łemkowską czy tatarską. Dla części młodych tożsamość nie polega na prostym powtarzaniu, że „tak było zawsze”. Polega raczej na sprawdzaniu, co warto zachować, co trzeba opowiedzieć uczciwiej, a co można przetworzyć. To może budzić niepokój starszych pokoleń, ale nie musi oznaczać zerwania. Przeciwnie, może być szansą na dojrzalszą rozmowę o Polsce. Tradycja, która pozwala pytać, ma większą szansę przetrwać niż tradycja wymagająca tylko posłuszeństwa.
Archiwum WEM
nowa forma pamięci
Młode pokolenie sięga po tradycję na własnych zasadach — łącząc ludowe motywy, rodzinne dziedzictwo i historię z językiem współczesnej kultury
Młodzi Polacy nie rezygnują z tożsamości. Raczej układają ją z innych elementów. Ich polskość bywa mniej uroczysta, bardziej prywatna, czasem ironiczna, czasem estetyczna, czasem bardzo głęboka. Nie zawsze mieści się w dawnych definicjach patriotyzmu czy tradycji. Tradycja nie musi więc stać w sprzeczności z nowoczesnością. Dla młodych może być materiałem do własnej opowieści – pod warunkiem, że nie zostanie zamknięta w patosie, szkolnej formule albo pamiątkowym wzorze bez znaczenia. Najsilniej działa wtedy, gdy prowadzi do rozmowy: o rodzinie, miejscu, języku, pamięci i odpowiedzialności za to, co dziedziczymy. WEM
Special Edition September, 2026
53
54
Special Edition September, 2026
PoLAnd in 2026: A PLACE To viSiT And To WATCh
A nation on the move
WEM archive
Poland in 2026 is not the country many Americans still imagine through old family stories, Cold War memories or nostalgic images of villages, folk costumes and church bells. Those elements remain part of the national identity, but they tell only one part of a much larger story. Today’s Poland is a modern European country with a fast-growing economy, increasingly visible cities, a strong cultural brand and a growing reputation as one of the most dynamic destinations in Central Europe.
Special Edition September, 2026
Europe’s success story Economically, Poland remains one of Europe’s most closely watched success stories. The European Commission projects that Polish GDP will grow by 3.5 percent in 2026, supported in part by investment and the absorption of European Union funds. That is a strong figure in the European context, especially at a time when many larger economies on the continent are struggling with slower growth, high public spending and global uncertainty. This growth did not happen overnight. Since joining the European Union in 2004, Poland has modernized its infrastructure, expanded its middle class, strengthened its private sector and become an important manufacturing, logistics and services hub. International companies have invested in Polish cities not only because of lower costs, but also because of a well-educated workforce, good location and an improving business environment. Warsaw, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań and Katowice are no longer seen simply as regional centers. They are cities connected to global finance, technology, higher education, culture and tourism. Poland’s transformation is visible in everyday life: new highways and rail projects, modern airports, revitalized downtowns, growing university campuses, international business centers and a digital economy that has become part of the country’s new image. At the same time, Poland continues to deal with challenges familiar to many developed countries: rising costs, demographic pressure, housing needs, political polarization and the difficult task of balancing growth with social expectations.
Safe, but not isolated For travelers, Poland is widely regarded as a safe destination. The U.S. State De-
partment’s travel advisory for Poland is Level 1, which means visitors are advised to exercise normal precautions. That does not mean Poland is free of problems, but it does place the country among destinations where routine travel is considered generally safe. Security, however, has a broader meaning in Poland today. The country borders Ukraine and Belarus, and Russia’s war against Ukraine has shaped Polish politics, defense planning and public debate. Poland has become one of NATO’s most important eastern members and has significantly increased defense spending. This has strengthened its role in regional security, but it has also reminded Poles that geography still matters. For American visitors, this context is important. Poland is safe and open, but it is also a country living with a very real awareness of history and current geopolitical risk. That awareness does not make daily life tense or closed. On the contrary, Polish cities are lively, international and increasingly confident. But it does explain why issues such as national defense, energy independence, border security and support for Ukraine are central to public conversation.
A destination worth discovering Tourism is one of the clearest signs of Poland’s changing international image. In 2025, Poland recorded strong growth in tourism, with 58.9 million tourists staying in accommodation facilities and foreign arrivals reaching 15.2 million, according to figures reported from Poland’s Central Statistical Office. The appeal is easy to understand. Poland offers historic cities, mountains, lakes, Baltic beaches, castles, forests, religious sites, culinary traditions and a still relatively affordable travel experience
For American visitors, Poland is both a safe and increasingly modern destination, with major cities, airports and services connected to the wider world
compared with many Western European destinations. Kraków remains one of Europe’s great historic cities. Warsaw is a symbol of destruction, reconstruction and modern ambition. Gdańsk combines maritime history, Solidarity heritage and Baltic charm. Wrocław, Poznań, Lublin, Toruń and Łódź each offer a different version of Polish urban identity. Poland is also home to 17 UNESCO World Heritage sites, ranging from the Historic Centre of Kraków and the Wieliczka Salt Mine to Auschwitz-Birkenau, the Białowieża Forest and the medieval town of Toruń. These sites show the range of Poland’s story: royal, religious, Jewish, industrial, natural, tragic and resilient.
deep roots, modern energy
historic cities such as kraków remain among Poland’s most recognizable destinations, linking national heritage with today’s vibrant tourism
55
Polish culture remains one of the country’s strongest forms of soft power. The names of Chopin, Copernicus, Marie Skłodowska-Curie, Jan Paweł II, Wisława Szymborska and Andrzej Wajda are known far beyond Poland. But contemporary Polish culture is not limited to monuments and great names from the past. Polish cinema, literature, classical music, jazz, design, video games, theater and cuisine all play a role in shaping the country’s current image. Polish creators are increasingly visible abroad, while Polish cities host international festivals, film events, book fairs and music competitions. The country’s cultural identity is rooted in memory, but it is not frozen in nostalgia. Food is part of that story as well. Pierogi, kielbasa, żurek and pączki remain cultural ambassadors, especially in Polish communities abroad. But in Poland itself, the culinary scene has become much more diverse. Traditional restaurants
exist alongside modern Polish cuisine, regional food movements, craft bakeries, specialty coffee shops and international dining.
More than an ancestral homeland For Polish Americans, Poland in 2026 offers something especially meaningful. It is both the country of ancestors and a contemporary nation worth knowing on its own terms. Visiting Poland today is not only an act of memory. It is also a way to understand a modern society that has changed dramatically in one generation. This matters for younger generations of the diaspora. Many no longer speak Polish fluently. Some know Poland mainly through grandparents, family recipes, parish festivals or stories of emigration. A modern, confident Poland can help them see their heritage not as something distant, but as something alive. That is why events such as Polish festivals in the United States remain important. They preserve tradition, but they can also introduce a fuller image of today’s Poland: democratic, entrepreneurial, creative, secure, culturally rich and increasingly visible in the world. Poland in 2026 is not perfect, and it should not be presented as such. No country today is without problems. But Poland is a country with momentum — one that has turned difficult history into resilience, geography into strategic importance and culture into a bridge between generations. For visitors, investors, students, tourists and members of the Polish diaspora, Poland is no longer only a place to remember. It is a place to watch, to visit and to understand. WEM
56
Special Edition September, 2026
Przewodnik MiChELin 2026 pokazuje, że współczesna polska kuchnia ma smak, odwagę i coraz większe ambicje
Polska kuchnia na topie
FB/Beata Śniechowska
P
olska coraz mocniej zaznacza swoją obecność na kulinarnej mapie Europy. Najnowsza edycja przewodnika MICHELIN Polska 2026 przyniosła historyczną zmianę: po raz pierwszy inspektorzy objęli oceną cały kraj, a nie tylko wybrane miasta i regiony. W tegorocznym zestawieniu znalazło się 196 restauracji – od eleganckich lokali fine dining po miejsca bardziej swobodne, nowoczesne i przystępne. Dla Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych to ciekawy sygnał. Dzisiejsza Polska, którą warto odwiedzić nie tylko podczas wakacji, to już nie tylko kraj pierogów, żurku i schabowego. To także miejsce, gdzie młodzi i doświadczeni szefowie kuchni sięgają po lokalne produkty, wracają do regionalnych tradycji, ale podają je w zupełnie nowy sposób.
nowe gwiazdki W 2026 roku jedną Gwiazdką MICHELIN może pochwalić się w Polsce dziesięć restauracji. Cztery z nich otrzymały to wyróżnienie po raz pierwszy. To Steampunk w Pszczynie, Alon Omakase w Warszawie oraz dwie wrocławskie restauracje: BABA i Most. Steampunk w Pszczynie to jeden z najbardziej nieoczywistych adresów tegorocznego przewodnika. Restauracja mieści się na ósmym piętrze dawnej wieży ciśnień, a jej klimat łączy industrialną scenografię z dopracowaną, współczesną kuchnią. To przykład tego, że kulinarna Polska coraz częściej wychodzi poza największe miasta i zaprasza gości także do mniejszych, zaskakujących miejsc. Warszawski Alon Omakase zapisał się w historii jako pierwsza japońska restauracja w Polsce z Gwiazdką MICHELIN. Kameralna formuła omakase, w której gość oddaje wybór menu w ręce szefa, opiera się tu na precyzji, prostocie i jakości produktu. To zupełnie inna twarz polskiej sceny gastronomicznej – międzynarodowa, minimalistyczna i bardzo konsekwentna. Dużym wydarzeniem była także gwiazdka dla restauracji BABA we Wrocławiu, prowadzonej przez Beatę Śniechowską. To moment szczególny, bo Śniechowska została pierwszą kobietą w Polsce wyróżnioną Gwiazdką MICHELIN. Jej kuchnia pokazuje polską tradycję w lżejszej, współczesnej odsłonie. W menu pojawiają się znajome smaki, ale podane z pomysłem, wyczuciem i elegancją.
Beata śniechowska, szefowa kuchni i właścicielka restauracji BABA we Wrocławiu, została pierwszą kobietą w historii Polski, której restauracja otrzymała gwiazdkę MiChELin
Czwartym nowym lokalem z gwiazdką jest Most we Wrocławiu, kameralna restauracja ukryta w przestrzeni brasserie Między Mostami. To miejsce stawia na menu degustacyjne, sezonowe składniki i zaskoczenie. Wrocław, dzięki dwóm nowym gwiazdkom, stał się jednym z najważniejszych punktów tegorocznej kulinarnej mapy Polski.
Sprawdzone adresy Obok nowych wyróżnień są też lokale, które po raz kolejny potwierdziły swoją
klasę. Jedną Gwiazdkę MICHELIN utrzymały: Arco by Paco Pérez w Gdańsku, Giewont w Kościelisku, Muga w Poznaniu oraz trzy warszawskie restauracje – NUTA, hub.praga i Rozbrat 20. To bardzo różnorodna grupa. Gdańskie Arco by Paco Pérez przyciąga elegancją i śródziemnomorskim rozmachem. Giewont w Kościelisku pokazuje, że kuchnia Podhala może być czymś znacznie więcej niż regionalną ciekawostką dla turystów. Poznańska Muga od lat kojarzona jest z dopracowanym fine diningiem, a war-
szawskie restauracje NUTA, hub.praga i Rozbrat 20 potwierdzają, że stolica pozostaje jednym z najważniejszych centrów nowoczesnej gastronomii w Polsce. Na samym szczycie nadal znajduje się krakowska Bottiglieria 1881. Restauracja z szefem Przemysławem Klimą już czwarty rok z rzędu utrzymała dwie Gwiazdki MICHELIN i pozostaje jedynym lokalem w Polsce z takim wyróżnieniem. To miejsce eleganckie, ale nie sztywne; nowoczesne, ale mocno zakorzenione w polskich i małopolskich smakach. Dla
Special Edition September, 2026
wielu smakoszy jest dziś kulinarnym adresem numer jeden nad Wisłą.
nie tylko fine dining Przewodnik MICHELIN to jednak nie wyłącznie białe obrusy, długie menu degustacyjne i kolacje planowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Coraz większe znaczenie mają wyróżnienia Bib Gourmand, przyznawane restauracjom oferującym bardzo dobrą kuchnię w rozsądnej cenie. W 2026 roku w Polsce jest ich już 38, w tym 19 nowych. To ważna informacja dla podróżnych. Podczas wizyty w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Białymstoku, Katowicach, Kielcach, Toruniu, Rzeszowie, Łodzi czy Olsztynie można dziś znaleźć miejsca, które łączą świetny smak z luźniejszą atmosferą. Nie trzeba rezerwować całego wieczoru na formalną kolację, aby zjeść w Polsce ciekawie i na wysokim poziomie. Nowe Bib Gourmand pokazują też, jak różnorodna stała się polska gastronomia. Obok kuchni polskiej pojawiają się inspiracje azjatyckie, śródziemnomorskie, marokańskie, włoskie i autorskie. Polska scena kulinarna jest dziś bardziej otwarta, swobodna i miejska, ale jednocześnie coraz uważniej korzysta z lokalnych produktów.
Zielony akcent W tegorocznym przewodniku Zieloną Gwiazdkę MICHELIN utrzymała restauracja Eliksir w Gdańsku. To wyróżnienie przyznawane jest miejscom szczególnie zaangażowanym w zrównoważoną gastronomię. W praktyce oznacza to większą uważność na sezonowość, lokalnych dostawców, ograniczanie marnowania żywności i bardziej odpowiedzialne podejście do gotowania.
Ten kierunek dobrze wpisuje się w to, co dzieje się dziś w polskiej kuchni. Coraz więcej restauracji wraca do prostych składników, ale traktuje je z nowoczesną precyzją. Kasze, kiszonki, ryby, grzyby, dziczyzna, warzywa korzeniowe czy regionalne sery przestają być jedynie elementem domowego stołu. Trafiają do menu degustacyjnych, bistr i autorskich restauracji.
Smak podróży Dla osób odwiedzających Polskę z USA przewodnik MICHELIN 2026 może być dobrym pretekstem, aby zaplanować podróż trochę inaczej. Kraków, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań, Podhale czy Pszczyna mogą stać się nie tylko punktami na trasie rodzinnych spotkań i zwiedzania, ale też miejscami kulinarnych odkryć. Współczesna polska kuchnia nie odcina się od tradycji. Przeciwnie – bardzo często właśnie z niej czerpie. Różnica polega na tym, że dziś pierogi mogą być małym, eleganckim daniem degustacyjnym, podhalańskie inspiracje mogą trafić do restauracji z gwiazdką, a lokalny produkt może zostać podany z lekkością i wyobraźnią, której jeszcze kilkanaście lat temu w polskiej gastronomii szukano znacznie rzadziej. MICHELIN Guide Polska 2026 pokazuje kraj, który warto odkrywać także od kuchni. To Polska bardziej pewna siebie, ciekawa świata, ale nadal rozpoznawalna w smaku. Dla tych, którzy planują najbliższą podróż za ocean, może to być najlepsza zachęta: oprócz odwiedzin u rodziny, spacerów po starych miastach i powrotów do znanych miejsc, warto zarezerwować stolik i sprawdzić, jak dziś smakuje Polska. WEM Instagram/Przemysław Klima
Przemysław klima, właściciel restauracji Bottiglieria 1881 w krakowie, jedynej w Polsce z dwoma gwiazdkami MiChELin
57
58
Special Edition September, 2026
A quick festival guide to the symbols, sounds and flavors that help tell the Polish story
Poland in Five Images F
or many Americans, Polish culture first appears through food, music, family stories or festivals like the Little Poland Festival in New Britain, Connecticut. You may hear a few Polish words, see red and white flags, taste pierogi for the first time, or watch dancers in colorful folk costumes. Each of these moments offers a small window into a much bigger story. Poland’s history is long, complex and often difficult, but its culture is also warm, joyful and easy to share. Here are five simple images that help explain what
WEM archive
Polish identity means – not as a museum exhibit, but as something alive, visible and celebrated in communities like Little Poland.
The Polish flag The Polish flag is simple: white on top, red on the bottom. But behind that simplicity is a strong national symbol. The colors come from Poland’s coat of arms – a white eagle on a red background. Over time, white and red became the colors most closely associated with Polish identity, independence and pride.
dance is deeply rooted in Polish culture. Pictured: a couple performing the krakowiak in traditional regional costumes
Pierogi are one of the most recognizable Polish dishes in the world
You will see these colors at national celebrations, sports events, parades, schools, churches and Polish festivals around the world. For Polish Americans, the flag often connects two homes: the country where their families built a new life, and the country from which their parents, grandparents or great-grandparents came. At a festival, the flag is more than decoration. It says: we remember where we come from, and we are proud to share it.
The white eagle The white eagle is Poland’s national emblem and one of its oldest symbols. According to legend, Poland’s mythical founder, Lech, saw a white eagle against a red sky and took it as a sign to settle and build a homeland. Whether read as legend or as a cultural story, the image became deeply rooted in Polish identity. Today, the crowned white eagle appears on official documents, passports, government buildings and national sym-
Special Edition September, 2026
59
bols. It represents sovereignty, resilience and the long effort to preserve Polish identity even during times when Poland disappeared from the map of Europe. For children, the eagle is often one of the first national symbols they learn. For adults, it carries a deeper message: Poland has survived partitions, wars, occupation and political oppression – and still found a way to rise.
Folk dances Polish culture has always had a strong connection to music and dance. At festivals, one of the most recognizable sights is a group of dancers in traditional costumes: embroidered vests, colorful skirts, boots, ribbons, beads and hats decorated with flowers or feathers. Two dances often associated with Polish tradition are the krakowiak and the polonez. The krakowiak, with its quick rhythm and proud posture, comes from the Kraków region and is one of Poland’s national dances. The polonez, slower and more ceremonial, has long been connected with important celebrations and formal occasions. Both show that Polish dance can be lively, elegant and deeply tied to history. To someone watching for the first time, folk dance may simply look festive and fun. But it also carries regional history. Costumes, steps and music can show where a community came from and what traditions it preserved. On a festival stage, dance becomes a moving story – one that children can learn, families can celebrate and audiences can understand even without speaking Polish.
delicious pierogi Few Polish words are as widely recognized in America as pierogi. These filled dumplings are often the first Polish food
Polish communities often show their attachment to the national colors during Polish-American celebrations. Pictured: members of Polonia raising the Polish flag on the kosciuszko Bridge in new york during this year’s observances of Polish Flag day and Constitution day
people try, and for good reason: they are comforting, versatile and easy to love. Pierogi can be filled with potato and cheese, sauerkraut and mushrooms, meat, sweet cheese, fruit or other regional variations. They can be boiled, pan-fried, topped with onions, served with sour cream, or eaten straight from a festival
plate while standing in line for the next attraction. But pierogi are more than a popular dish. They represent the Polish approach to food: practical, hearty, family-centered and made to be shared. Many Polish Americans have memories of grandmothers, parents, parish volunteers or school communities making hundreds of pierogi before a holiday, fundraiser or festival. That is why pierogi taste like more than dough and filling. They often taste like family, work, patience and home.
church to be blessed, then shared during Easter breakfast. It is a beautiful tradition because it connects faith, family, food and memory in one simple gesture. For Polish Americans, these customs often remain strong even when language fades. A child may not speak Polish fluently, but may still recognize the opłatek, help decorate pisanki, or carry an Easter basket to church. In that way, tradition continues – sometimes quietly, but powerfully.
A living culture The holiday table
Poles are deeply attached to tradition. The blessing of Easter baskets is one of the customs passed down and practiced by generations
Polish tradition is especially strong around holidays. Two customs are particularly meaningful: Wigilia and święconka. Wigilia is the Christmas Eve supper, one of the most important family traditions in Poland. The meal is usually meatless and often includes dishes such as beet soup, pierogi, fish, cabbage with mushrooms and poppy seed desserts. Before dinner, families share opłatek, a thin Christmas wafer, and exchange wishes for health, peace and happiness. For many families, this is the most emotional moment of the year. Święconka is the blessing of Easter baskets on Holy Saturday. Families prepare baskets filled with symbolic foods: eggs, bread, salt, sausage, horseradish and sweets. The basket is brought to
Polish culture is not only something preserved in books, museums or old photographs. It lives in kitchens, churches, schools, dance groups, festivals and family stories. It lives when children learn a Polish song, when grandparents teach a recipe, when a flag is raised, when a dancer steps onto the stage, and when someone tries pierogi for the first time. That is what makes Polish festivals so special. They bring these images together in one place: the flag, the eagle, the music, the food and the traditions that have traveled across generations and oceans. You do not have to be Polish to enjoy them. But after a day in Little Poland, you may understand a little better why so many people are proud to keep them alive. WEM
60
Special Edition September, 2026
TAkE our ToTALLy unoFFiCiAL, SLighTLy SCiEnTiFiC PoLiSh-AMEriCAn QuiZ
How Polish are you? you may know how to pronounce pierogi. you may even own something with a white eagle on it. But how Polish are you really? Circle your answers, add up your points and discover where you fall on our highly unofficial Polishness scale. no citizenship test required. 1. Someone says, “Have some more food.” You are already completely full. What do you do?
9. What does a proper Polish wedding look like?
A. Politely say, “No, thank you.” B. Say no twice, then accept a small piece. C. Accept immediately. It would be rude not to. D. Ask, “Is there more pierogi?”
A. Dinner and dancing. B. A big party. C. Food, music, dancing and more food. D. You arrive on Saturday and begin wondering sometime Sunday morning whether the party is ever going to end.
1 point 2 points 3 points 4 points
2. How do you feel about pierogi? A. I’ve heard of them. B. I like them. C. I have strong opinions about the best filling. D. I know exactly whose pierogi are the best, and I’m prepared to defend that opinion.
1 point 2 points 3 points 4 points
3. What happens when someone enters your home? A. I say hello. B. I offer coffee. C. I offer coffee, cake and something to eat. D. Within five minutes, the table looks like I’m expecting 20 guests.
1 point 2 points 3 points
11. Poland is playing an important soccer match. How invested are you? 1 point 2 points 3 points
A. I might check the score later. B. I’ll watch if I have time. C. My schedule has been cleared. D. For 90 minutes, I become the coach, referee and national team strategist.
4 points
12. You’re at a Polish-American Festival. What’s your first stop?
10. You hear the first notes of a polka at a Polish festival. What happens? A. Nothing. B. I tap my foot. C. I start looking for a dance partner. D. Somehow I’m already on the dance floor.
1 point 2 points 3 points 4 points
A. I take a walk around and see what’s happening. B. The music stage. C. The Polish food stand. D. Food first, music second, another round of food third. This is called planning.
1 point 2 points 3 points 4 points
1 point 2 points 3 points 4 points
4 points
4. Someone says your last name is difficult to pronounce. Your reaction? A. “That’s OK.” 1 point B. I slowly pronounce it for them. 2 points C. I explain which letters they should completely ignore. 3 points D. I give them a full lesson involving “cz,” “sz,” “rz” and several sounds they did not know humans could make. 4 points
5. Which statement best describes your relationship with Polish food? A. I’ve tried kielbasa once. 1 point B. I enjoy Polish food at festivals and holidays. 2 points C. I know the difference between bigos, gołąbki and flaczki. 3 points D. I’m already wondering why this quiz hasn’t mentioned pączki yet. 4 points
6. It’s Fat Thursday. What are you doing? A. What’s Fat Thursday? B. Eating one pączek. C. Buying a box for the family. D. Counting pączki is unnecessary and possibly disrespectful to tradition.
1 point 2 points 3 points 4 points
A. No. B. Maybe later. C. Apparently, “yes.” D. It means a plate of food is already on its way.
1 point 2 points 3 points 4 points
8. How many Polish words do you know? A. “Dzień dobry.” B. Enough to order food. C. Enough to have a conversation. D. Enough to know that one Polish word can contain an alarming number of consonants.
1 point 2 points 3 points 4 points
This quiz is intended purely for fun and entertainment. It is not meant to offend, stereotype or exclude anyone, and the results should not be taken too seriously.
your rESuLTS
7. Your Polish grandmother, mother or aunt asks if you’re hungry. What does “no” mean? 12-20 points: Polish Curious You may be new to Polish culture, but you’re in the right place. Start with a plate of pierogi, learn how to say dziękuję and enjoy the festival. We’ll check on your progress next year.
31-40 points: very Polish You understand that guests must be fed, weddings require stamina and nobody makes that particular dish quite like someone in your family. Your Polish credentials are looking strong.
21-30 points: Polish at heart You know your pierogi from your pączki and probably have at least one Polish tradition in the family. A little more kielbasa and a few Polish language lessons, and you’ll be unstoppable.
41-48 points: 100% Polish – no Further Questions You didn’t need this quiz. You probably brought food with you, know where to find the best kielbasa and have already corrected someone’s pronunciation of “pierogi.” Please proceed directly to the dance floor.
Special Edition September, 2026
61
62
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
63
64
Special Edition September, 2026