September, 2026
Special
Białyorzel24.com
edition
Special Edition
2
September, 2026
WSTĘP
MARCIN BOLEC EDITOR-IN-CHIEF REDAKTOR NACZELNY
Dear Readers, It is with great joy and pride that we welcome you to this special bilingual edition of White Eagle, prepared in celebration of the 60th Annual Polish American Family Festival & Country Fair at the National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Doylestown. For six decades, this remarkable gathering has brought generations together in the spirit of faith, family, friendship, and Polish-American pride. It is a place where traditions are not only remembered, but lived – through music and dance, food and fellowship, language, history, and the joy of being together as a community. Events such as this festival play an essential role in preserving our culture and heritage. They help us pass on to our children and grandchildren the values, customs, stories, and identity that connect us to Poland while celebrating the Polish-American experience here in the United States. In a changing world, these moments remind us where we come from and strengthen the bonds that carry our heritage into the future. On behalf of White Eagle Media, I extend heartfelt congratulations to the organizers, volunteers, clergy, performers, sponsors, vendors, and supporters whose dedication has made this 60th anniversary possible. For our publication, it is a true honor to participate in this historic celebration for the first time with a special edition created especially for the Festival. We are grateful for the opportunity to be here, meet our readers, and become part of a tradition that has meant so much to the Polish-American community. May this anniversary be filled with joyful memories, great music, delicious food, and lasting friendships. We wish everyone a beautiful and unforgettable Festival. Congratulations on 60 years – and here’s to many more! *** Drodzy Czytelnicy, Z wielką radością i dumą oddajemy w Państwa ręce to specjalne, dwujęzyczne wydanie „Białego Orła”, przygotowane z okazji 60. PolskoAmerykańskiego Festiwalu w Amerykańskiej Częstochowie. Od sześciu dekad to wyjątkowe wydarzenie łączy kolejne pokolenia w duchu wiary, rodziny, przyjaźni oraz dumy z polsko-amerykańskich korzeni. To miejsce, w którym tradycja nie jest jedynie wspomnieniem, lecz żywą częścią naszej codzienności – obecną w muzyce i tańcu, kuchni, języku, historii i przede wszystkim w radości wspólnego świętowania. Takie wydarzenia mają ogromne znaczenie dla zachowania naszej kultury i dziedzictwa. Pomagają przekazywać dzieciom i wnukom wartości, zwyczaje, opowieści i poczucie tożsamości, które łączą nas z Polską, a jednocześnie są ważną częścią polsko-amerykańskiego doświadczenia w Stanach Zjednoczonych. W zmieniającym się świecie przypominają nam, skąd pochodzimy i wzmacniają więzi, dzięki którym nasze dziedzictwo będzie trwać przez kolejne pokolenia. W imieniu całej naszej redakcji składam serdeczne gratulacje organizatorom, wolontariuszom, duchowieństwu, artystom, sponsorom, wystawcom i wszystkim osobom, których zaangażowanie pozwoliło stworzyć tę jubileuszową, 60. edycję. Dla naszej redakcji to prawdziwy zaszczyt, że po raz pierwszy możemy uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu ze specjalnym wydaniem przygotowanym właśnie z myślą o Festiwalu. Cieszymy się, że możemy być tutaj, spotkać się z naszymi Czytelnikami i stać się częścią tradycji tak ważnej dla polsko-amerykańskiej społeczności. Życzymy wszystkim wspaniałej zabawy, pięknych wspomnień, dobrej muzyki, pysznego jedzenia i wielu serdecznych spotkań. Gratulujemy 60 lat wspaniałej tradycji – i życzymy wielu kolejnych dekad sukcesów!
White eagle Media, llc 55 Broad St. Suite 220, New Britain, CT 06053 Sales & Editorial: (860) 223-1150 Email: info@whiteeaglenews.com Toll Free: (800) 668-0667 www.whiteeaglenews.com www.Bialyorzel24.com
Facebook.com/Bialyorzel24
Managing partner & director of Sales Darek Barcikowski – publisher@whiteeaglenews.com Managing partner & editor-in-chief Marcin A. Bolec – editor@whiteeaglenews.com director of operations & associate editor: Joanna Szybiak – joanna.szybiak@whiteeaglenews.com Reporters: Barbara Bilińska Bolec, Edward Bolec, Halina Głowacka, Tomasz Ryzner, Marcin Żurawicz contributors: Tomasz Moczerniuk, Marek Kania, Sylwia Wadach Kloczkowska, Robert Iwanicki, o. Michał Czyżewski, Paweł Markiewicz editorial assistant & hR Manager: Alicja Dębek graphics: Tomasz Świętoniowski, Zbigniew Czeranowski, Dorota Strzelecka layout: michaldutka.com
PA Polish American Festival Special Edition is a publication of White Eagle Media LLC. The content of this publication may not be reprinted or re-transmitted in whole or in part without the expressed written consent of the publisher. White Eagle Media assumes no responsibility for advertising content or errors but will reprint whatever part of the advertisement needs corrections if written notice is submitted within a week of the date of publication.
Special Edition September, 2026
3
4
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
5
6
Special Edition September, 2026
Muzyka, polska kuchnia, folklor i tysiące gości wracają do Amerykańskiej Częstochowy
Moc atrakcji!
czestochowa.us
P
rzez dwa wrześniowe weekendy teren wokół Narodowego Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown zmienia się w jedno z największych polonijnych miejsc spotkań na Wschodnim Wybrzeżu. Polish American Family Festival & Country Fair od sześćdziesięciu lat łączy polską kulturę, muzykę, kuchnię i rodzinny festyn. Z wydarzenia, które zaczynało się jako skromny piknik, wyrósł wielodniowy festiwal przyciągający dziś dziesiątki tysięcy osób.
Skromne początki Początki imprezy sięgają 1966 roku, kiedy w roku poświęcenia sanktuarium zorganizowano prosty piknik dla wolontariuszy, ich rodzin i przyjaciół. Pomysłodawcami byli dr Raymond Chase z żoną Virginią oraz o. Michael Zembrzuski, założyciel sanktuarium. Chcieli połączyć polskie święto etniczne z tradycyjnym amerykańskim country fair. Pierwsza edycja przerosła oczekiwania – przyjechały tysiące ludzi, tworząc wielokilometrowe korki, a organizatorzy ledwo nadążali z wydawaniem kanapek z kiełbasą. Z czasem wydarzenie przeniesiono na większy teren, wydłużono do dwóch weekendów i rozbudowano jego program. Dziś festiwal jest jedną z największych tego typu imprez polonijnych w regionie. Zainteresowanie nadal rośnie. Według organizatorów ubiegłoroczna edycja zgromadziła około 37 tysięcy osób, co miało być najlepszym wynikiem w historii wydarzenia. Na festiwal przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy Pensylwanii i sąsiednich stanów, ale także goście z dalszych części USA, a nawet z Kanady.
Jubileuszowa edycja Tegoroczna, jubileuszowa 60. edycja odbędzie się 5, 6 i 7 oraz 12 i 13 września, codziennie od południa do godz. 20:00. Organizatorzy ponownie stawiają na formułę, która od lat działa: dużo muzyki, jedzenia, atrakcji dla dzieci i okazji do spotkania się w polonijnym gronie. Przez wszystkie pięć dni program będzie prowadzony równolegle na dwóch scenach. Na Pavilion Stage pojawią się m.in. Heroes featuring Eddie Biegaj, Dennis Polisky & The Maestro’s Men, DynaBrass, Eddie Forman Orchestra, T.K.O., Polka Family, MonValley Push, Rick Anton’s Jersey Polka Company oraz Robbie Lawrence &
Liczne atrakcje przyciągają do Doylestown całe rodziny, które spędzają na festiwalu nawet po kilka dni
The Steelworkers. Na Village Stage wystąpią m.in. Adam Chrola, John Gora & Gorale, Top Dance, Windstar i Blue Sky. Nie zabraknie też DJ-a Grzegorza. Szczególnym punktem drugiej niedzieli będzie występ Polish American String Band, od lat związanej z festiwalem i prezentującej się w barwnych kostiumach tradycji Mummers. W programie są także polskie zespoły folklorystyczne: PKM z Filadelfii, Janosik z Filadelfii, Galopka z Passaic w New Jersey i Wiślanie z Baltimore. Towarzyszyć im będą Jelski Family Ensemble oraz The Little Circus. Festiwal od lat stara się pokazywać polską kulturę w możliwie szeroki sposób – obok koncertów są więc pokazy tańca, rekonstruktorzy historyczni,
prezentacje tradycji oraz wioska rzemieślników i sprzedawców.
Moc atrakcji Dla rodzin jednym z największych magnesów pozostaje wesołe miasteczko z licznymi urządzeniami i atrakcjami. Dzieci mogą więc spędzić kilka godzin na karuzelach i innych rozrywkach, podczas gdy dorośli słuchają muzyki, zaglądają do stoisk albo odpoczywają w polskiej wiosce. I oczywiście jest kuchnia. Dla wielu gości trudno wyobrazić sobie festiwal bez grillowanej i wędzonej kiełbasy, pierogów, placków ziemniaczanych, gołąbków i polskich wypieków. Do tego dochodzi polskie piwo oraz inne typowo festynowe przysmaki. To właśnie zapach jedzenia, mu-
zyka dobiegająca z dwóch scen i tłum ludzi mówiących po polsku i angielsku tworzą atmosferę, dzięki której wydarzenie od lat ma wierną publiczność. Polsko-Amerykański Festiwal w Doylestown nie jest jednak wyłącznie rozrywką. Jest organizowany przez wolontariuszy, a dochód wspiera funkcjonowanie Narodowego Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Przede wszystkim pozostaje jednak miejscem spotkania – starszych i młodszych, osób urodzonych w Polsce i kolejnych pokoleń Polonii. I właśnie ta mieszanka tradycji, rodzinnej atmosfery i zwyczajnej dobrej zabawy sprawia, że po sześćdziesięciu latach impreza nie tylko trwa, ale wciąż przyciąga nowych uczestników. WEM
Special Edition September, 2026
7
8
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
9
10
Special Edition September, 2026
Two September weekends of live music, folk dancing and Polish food have drawn generations of visitors since 1966
F
Polish Festival Marks 60 Years
or two September weekends, the grounds of the National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Doylestown will once again fill with polka music, folk costumes, the aroma of pierogi and kielbasa, amusement rides and thousands of visitors. This year’s Polish American Family Festival & Country Fair is a special one: the beloved gathering is celebrating its 60th anniversary. The 60th Annual Polish American Family Festival & Country Fair will take place on September 5, 6 and 7, and continue the following weekend on September 12 and 13, at the National Shrine of Our Lady of Czestochowa, 654 Ferry Road in Doylestown, Pennsylvania. The festival will be open each day from noon until 8 p.m., with admission set at $15 per person. The festival today is one of the bestknown and largest Polish American celebrations on the East Coast. But its beginnings were much more modest.
A family picnic The story of the festival goes back to 1966, the year the Shrine was dedicated. The first gathering was a simple picnic orga-
Reagan Library – YouTube
nized for volunteers, who contributed to establishing the Shrine, their families and friends. The gathering proved so enjoyable that organizers decided to continue and expand it the following year. The festival that followed was the brainchild of Dr. Raymond Chase and his wife, Virginia, together with Father Michael Zembruski, founder of the Shrine. Their goal was to combine an ethnic celebration of Polish heritage with the atmosphere of an old-fashioned American country fair. The community’s response exceeded expectations. Thousands of visitors descended on what was then a relatively little-known shrine. Pennsylvania State Police had to help manage miles-long traffic jams as food volunteers struggled to keep up with the demand for kielbasa sandwiches. That first festival that was open to the general public combined culture, food and entertainment. There was a professional exhibition of Polish art inside a historic Bucks County barn as Chopin’s music played in the background and aviation pioneer Frank Piasecki provided helicopter rides over the festival grounds. The Polish Ame czestochowa.us
President Ronald Reagan enjoys a potato pancake at the 1984 festival
rican String Band also performed during the early days and has for years remained one of the event’s longstanding traditions. The festival changed names and grew along with its audience. It began as the Annual Festival and Country Fair, became the Polish Festival and Country Fair in its second year and was later expanded to a second weekend to accommodate increasing attendance. In 2010, organizers adopted the current name, Polish American Family Festival and Country Fair, emphasizing both its Polish American identity and its family-oriented character.
A special guest and volunteers
Reagan’s visit was commemorated by a statue unveiled in 2006 on the shrine grounds
On September 9, 1984, the festival hosted a very special guest who to this day ranks among the most notable visitors in the festival’s history. That day, President Ronald Reagan attended the festival in Doylestown and enjoyed a plate of Polish potato pancakes. The historic visit is commemorated on the Shrine’s grounds with a bronze statue of the former President eating… what else but a potato pancake. The statue, unveiled in 2006, also features the host of the 1984 festival Jen-
nie Gowaty who accompanies the President at the table. An important part of the festival’s story is the people who make it happen. The event is a nonprofit initiative and is staffed by volunteers, some of whom are now second- and third-generation participants continuing a family tradition. Each year, the proceeds from the festival help cover expenses and support the operation of the National Shrine of Our Lady of Czestochowa. In 2025 alone, the festival attracted more than 36,000 visitors, according to organizers. Yet despite its tremendous popularity and growth, the basic idea has remained remarkably consistent: offer families an affordable day out while introducing visitors to Polish culture, history, food and traditions.
Jam packed entertainment The 2026 anniversary program will feature continuous entertainment on two outdoor stages. On Saturday, September 5, the Pavilion Stage will feature Heroes featuring Eddie Biegaj from noon to 4 p.m., followed by
Special Edition September, 2026
czestochowa.us
czestochowa.us
The festival’s origins date to 1966
Dennis Polisky & The Maestro’s Men from 4 to 8 p.m. On the Village Stage, Polish musical artist Adam Chrola will perform during the first half of the day, followed by DJ Grzegorz. On Sunday, September 6, festivalgoers can hear DynaBrass and the Eddie Forman Orchestra on the Pavilion Stage. The Village Stage will feature DJ Grzegorz and later John Gora & Gorale. Labor Day Monday, September 7, will bring T.K.O. and Polka Family to the Pavilion Stage, while John Gora & Gorale and the Blue Sky featuring Nick & The City Slicks will entertain crowds on the Village Stage. The second weekend begins on Saturday, September 12, with MonValley Push and Rick Anton’s Jersey Polka Company on the Pavilion Stage. The Village Stage lineup includes Top Dance and Windstar. The final day, Sunday, September 13, will feature one of the festival’s signature attractions: the Polish American String Band, appearing in colorful Mummers costumes. Later that afternoon, Robbie Lawrence & The Steelworkers will take over the Pavilion Stage. Windstar and Blue Sky will perform on the Village Stage. Throughout the festival, visitors will also see the Jelski Family Ensemble, The Little Circus, and Polish folk-dance gro-
11
Polish folk dancers entertain festivalgoers at last year’s event
ups including PKM and Janosik of Philadelphia, Galopka of Passaic, New Jersey, and Wislanie of Baltimore.
Something for everyone The festival is designed as a full-day family event. In addition to live music and folk dancing, visitors can enjoy amusement rides, children’s attractions, the Little Circus, a crafters’ village and demonstrations by historical reenactors. Among them are groups portraying the 17th-century Polish-Lithuanian Commonwealth, including the Banner of Jasna Gora, as well as a World War II living history group. Polish traditions and customs are also presented throughout the weekend. As is often the case with Polish festivals, food remains one of the event’s biggest attractions. Festival favorites include smoked and grilled kielbasa, pierogi, potato pancakes, stuffed cabbage rolls, Polish pastries and Polish beer. American fair staples are also available, while a Polish vodka tasting experience, introduced several years ago, has become another feature of the event.
Walk away with 10 grand Another of the festival’s long-standing traditions is the sweepstakes, which return this year as well. The 2026 grand prize is a
whopping $10,000, followed by smaller prizes of $2,500, $1,000, $500 and $250. The drawing will take place at 7:30 p.m. on Sunday, September 13, in the Pavilion. For six decades, the Polish American Family Festival & Country Fair has provided generations of Polish Americans with a place to celebrate their heritage while welcoming visitors of every background. Some come for the polka bands, others for the folk dancers or historical displays. Many come for the pierogi, kielbasa and placki. Children remember the rides, while
longtime visitors return year after year to reconnect with friends and family. What began as a small gathering of Shrine volunteers in 1966 has grown into a five-day celebration attracting tens of thousands of people. Yet its character remains rooted in the same simple idea: bringing people together to celebrate Polish culture, family and community and to pass these values to the next generations. The 2026 festival with be an opportunity to do just that. WEM
12
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
13
14
Special Edition September, 2026
„Biały Orzeł” rozmawia z TERESą WóJCik – dyrektorem Polsko-Amerykańskiego Festiwalu w Amerykańskiej Częstochowie
Zaczęło się od karuzeli Archiwum Teresy Wójcik
Teresa G. Wójcik jest profesorem nadzwyczajnym na Uniwersytecie Villanova, gdzie pełni również funkcję kierownika katedry Edukacji i Poradnictwa
Polsko-Amerykański Festiwal w Amerykańskiej Częstochowie to jedno z największych i najstarszych polonijnych wydarzeń w całych USA. Historia Polish American Festival & Country Fair sięga sześciu dekad wstecz, a doroczna impreza w niektórych lokalnych rodzinach stała się ponadpokoleniowa tradycja. Tak właśnie było w przypadku Teresy Wójcik, dla której kręcące się festiwalowe karuzele to część jej dziecięcych wspomnień. Dziś jest dyrektorem i głównym koordynatorem festiwalu, który co roku do Doylestown przyciąga kilkadziesiąt tysięcy osób. O zmianach i przygotowaniach do tegorocznej edycji opowiada w wywiadzie udzielonym „Białemu Orłowi”.
„Biały Orzeł”: Na początku warto wspomnieć, że urodziła się Pani w USA, a jednak jest Pani niesamowicie aktywna nie tylko przy organizacji samego festiwalu w Amerykańskiej Częstochowie, ale też przy innych polonijnych inicjatywach…
Teresa Wójcik: Urodziłam się w Filadelfii, mój tato, Walter, był Amerykaninem o polskich korzeniach, jego dziadkowie przyjechali z Polski. Natomiast mama, Teresa, wyemigrowała z Polski w 1966 roku ze swoją rodziną, pochodzi z okolic Grudziądza. Dorastałam w polskoamerykańskiej rodzinie, z mamą i babcią rozmawiałam po polsku, obchodziliśmy wszystkie polskie święta, pielęgnowaliśmy polskie tradycje. Rodzice wpoili mi przywiązanie do wartości, które odzwierciedla hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Amerykańską Częstochowę kojarzę jeszcze z dzieciństwa, często odwiedzaliśmy tę duchową stolicę Polonii. Moje pierwsze wspomnienia z tego miejsca związane są właśnie z festiwalem, pamiętam przejażdżki karuzelą jako mała dziewczynka. To miejsce zawsze było bliskie mojemu sercu.
A dziś jest Pani dyrektorem całego festiwalu. Jak do tego doszło? Rolę dyrektora festiwalu pełnię już od 10 lat, ale jestem zaangażowania w jego organizację o wiele dłużej. Początkowo zostałam poproszona o pomoc z marketingiem i PR-em, głównie dlatego, że prowadzę program radiowy i mam w tej dziedzinie doświadczenie. W taki sposób stałam się członkiem komitetu, a później powierzono mi rolę jego dyrektora.
Festiwal w Amerykańskiej Częstochowie jest dziś jednym z największych polonijnych wydarzeń na wschodnim wybrzeżu USA. Jak się zmieniał przez te ostatnie 10 lat, od kiedy została Pani jego koordynatorem? Zmieniło się bardzo dużo, ale chciałabym podkreślić, że te zmiany czy sam rozwój festiwalu nie są tylko moją zasługą, pracuje nad tym cały nasz komitet. W jego skład wchodzi około 15 osób, od wielu lat związanych z festiwalem, a w przypadku niektórych nawet od pokoleń. Dużo zmian, które wprowadziliśmy w ostatnich latach, związanych jest z technologią, tak jak przykład płatności kartą
Special Edition September, 2026
jak The Intelligencer, radio WRDV zawsze nadaje na żywo audycję z pierwszego dnia festiwalu. Media interesują się festiwalem, bo jest to ogromne wydarzenie i przyciąga wiele osób, również spoza Polonii. Wstęp na festiwal kosztuje tylko $15, a w cenę wliczone jest całe wesołe miasteczko i karuzele dla dzieci. To niesamowicie atrakcyjna propozycja dla rodzin. W zeszłym roku w ciągu 5 dni festiwalu wzięło w nim udział 37 tys. osób.
kredytową bądź debetową na festiwalu. To dla naszch uczestników stanowi dużą wygodę, ale nam też pomaga obsłużyć festiwal. Korzystamy też w o wiele większym niż kiedyś zakresie z mediów społecznościowych, szczególnie żeby dotrzeć do osób spoza polskiego środowiska. Jesteśmy o wiele bardziej obecni na Facebooku, na Instagramie. Myślę, że zwiększyły się też ilość i rodzaj festiwalowych atrakcji. Od kilku lat przyjeżdża mały cyrk dla dzieci, jest pokaz owczarków podhalańskich organizowany przez Polish Tatra Sheepdog Club, organizujemy degustację wódek prowadzoną przez konesera. Od niedawna organizujemy również warsztaty tańca polki. Nowości można doszukać się też w ofercie kulinarnej – w tym roku na festiwalu po raz pierwszy pojawią się polskie zapiekanki i gofry!
Czy to była rekordowa frekwencja? Tak, w zeszłym roku pobiliśmy rekord!
Czy na festiwal przyjeżdżają też osoby z daleka, z innych części kraju? Tak, często spotykam osoby, które pokonały sporą odległość, aby uczestniczyć w naszym festiwalu. Myślę, że promocja w mediach społecznościowych też odgrywa tu ważną rolę. Przyjeżdża wiele osób z sąsiednich stanów jak New Jersey czy z Nowego Jorku, ale też z Nowej Anglii – z Connecticut, z Massachusetts, z Maryland, z Virginii, Waszyngtonu. Każdego roku na cały festiwal przyjeżdża też rodzina woluntariuszy z Północnej Karoliny. Są też osoby, które kiedyś mieszkały w Pensylwanii, a teraz przeprowadziły się do innych części kraju, ale tak koordynują swoje wizyty w Pensylwanii, odwiedziny u bliskich, aby wziąć udział w festiwalu.
Często w organizacjach społecznych ciężko wprowadza się zmiany. Ludzie są na ogół przyzwyczajeni do tego, jak coś jest robione niejako „od zawsze” i boją się zmian… Jak się Pani zatem udaje je wprowadzać? Niemal cale życie jestem zaangażowana w polonijne środowisko, w różne organizacje i inicjatywy, i myślę, że to doświadczenie dużo mnie nauczyło odnośnie do dynamiki tego typu organizacji oraz tego, jak z ludźmi pracować. Jeżeli chodzi o festiwal, mam bardzo dużo szacunku do ludzi, którzy go zaczynali i budowali przez tyle lat. Ogólnie uważam siebie za osobę bardzo otwartą na nowe pomysły. Często sama o nie pytam, a później na spotkaniach komitetu je wspólnie omawiamy, patrzymy na plusy, na minusy, na ryzyka związane z ich wdrażaniem. Kluczowe jest to, że zawsze sobie zostawiamy otwartą furtkę do ich wspólnej ewaluacji, spojrzenia na to, co zdało egzamin, a co nie, co można jeszcze usprawnić, a z czego zrezygnować. Bardzo szanuję tych ludzi, którzy oddali temu festiwalowi tyle życia i serca, ale musimy też patrzeć w przyszłość i się zmieniać, iść z duchem czasu, aby utrzymać zarówno festiwal, jak sanktuarium, bo cały dochód z festiwalu przeznaczany jest na jego utrzymanie. Jestem przekonana, że ten festiwal i to, co tu robimy, jest dzięki błogosławieństwu Matki Boskiej Częstochowskiej.
Bardzo szanuję tych ludzi, którzy oddali temu festiwalowi tyle życia i serca, ale musimy też patrzeć w przyszłość i się zmieniać, iść z duchem czasu.
15
Jak dwie krople wody: „córka Teresa” i „mama Teresa” tworzą wspierający się nawzajem duet, nie tylko w życiu osobistym, ale również przy organizacji festiwalu
ile osób pracuje nad przygotowaniem festiwalu i z jakim wyprzedzeniem rozpoczynają się prace nad jego kolejną edycją? Kiedyś spotkania komitetu odbywały się raz w miesiącu od stycznia, ale teraz spotkamy się przez cały rok. Nasz komitet festiwalowy liczy od 15 do 18 członków, ale nad festiwalem pracują też setki woluntariuszy, którzy już od początku sierpnia planują logistykę związaną z festiwalem, obsługują stoiska na festiwalu i po nim sprzątają. Za tym wszystkim stoją ludzie! W Amerykańskiej Częstochowie działa wiele organizacji i grup, nie tylko polskich, które też odgrywają tutaj bardzo ważną rolę, takie jak Mary, Joseph and Jesus Homeschool Community czy Czestochowa Young Adults Group. Chciałabym też wspomnieć o mojej mamie, która pomimo swoich 77 lat wciąż bardzo aktywnie pomaga w organizacji festiwalu, mogę liczyć na bardzo duże wsparcie z jej strony. Mama też ma na imię Teresa, więc w gronie festiwalowych wolontariuszy mówią na nas „matka Teresa” i „córka Teresa”.
W 1984 roku w festiwalu wziął udział ówczesny prezydent USA Ronald Reagan. Czy do dziś pojawiają się na nim tak znane postaci? Bardzo często w festiwalu biorą udział przedstawiciele władz lokalnych. Pamię-
tam też, że spore zainteresowanie wzbudzili kiedyś polscy bokserzy Andrzej Gołota czy Tomasz Adamek. Często w festiwalu biorą udział goście z Polski, przedstawiciele władz czy kościoła.
Ronald Reagan podczas swojej wizyty na festiwalu zachwycał się polskimi plackami ziemniaczanymi. Na tyle, że dziś na terenie świątyni stoi pomnik upamiętniający ten moment. Przedstawia on byłego prezydenta przy stole z talerzem festiwalowych placków. Czy one do dziś cieszą się takim powodzeniem ze względu na tę historie czy to już trochę zostało zapomniane? Do dziś serwujemy placki ziemniaczane na festiwalu, są wciąż bardzo smaczne i lubiane, jest nimi spore zainteresowanie.
Ale ludzie nie pytają o Placki Reagańskie bądź Reagana? Nie, nie spotkałam się z takim nazewnictwem.
Wspomniała Pani, że w festiwalu biorą udział lokalni politycy. A czy pojawiają się również amerykańskie media? Tak, festiwal wzbudza każdego roku spore zainteresowanie. Co roku przyjeżdża telewizja ABC, czyli kanał 6, czasami FOX – kanał 29, pojawia się lokalna prasa tak
Jeżeli ktoś nigdy nie był na festiwalu, co by Pani powiedziała, aby zachęcić takie osoby do wybrania się w pierwsze dwa weekendy września do Doylestown? Nasz festiwal daje uczestnikom tyle radości! Jest tu mnóstwo atrakcji dla każdego. Na dwóch scenach przez 8 godzin każdego dnia realizowany jest program rozrywkowy z muzyką na żywo, do tańca, do słuchania, od muzyki amerykańskiej po polskie disco polo. Jest cała strefa dla dzieci łącznie z wesołym miasteczkiem. Ogromnym zainteresowaniem zawsze cieszy się polskie jedzenie, w tym roku uruchamiamy drugą budkę z pierogami, ponieważ cieszą się one największym zainteresowaniem, są gołąbki, kiełbaski, placki ziemniaczane… słodycze, lody. Mamy co roku też sporo wystawców z rękodziełem, lokalne firmy, w tym roku będzie chyba aż 50 takich stoisk. Ważnym elementem są też żywe lekcje historii pokazywane w namiocie Polish Living History przez rekonstruktorów odtwarzających czasy Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Chcemy, aby poza rozrywką, jedzeniem i kuflem piwa festiwal ten przybliżał ludziom polską historię, kulturę i wartości – te wartości, które tu, w tej naszej świątyni na wzgórzu Beacon Hill w Doylestown, kultywujemy i zaszczepiamy w następnych pokoleniach na co dzień.
Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał DarEk BarcikoWski
16
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
17
18
Special Edition September, 2026 czestochowa.us
CzęSTOCHOWA: Poland’s and Polonia’s Spiritual Capitals
One Icon, Two Shrines
czestochowa.us
To understand Częstochowa, it helps to know that it is more than simply a city in southern Poland. For millions of Poles, its name immediately evokes pilgrimage, prayer and the Black Madonna. The city’s history reaches back to the Middle Ages, but its national importance grew predominantly because of Jasna Góra, the hilltop Pauline monastery that became one of the great pilgrimage centers of the Christian world.
A painting of the revered Black Madonna adorns the main altar at the National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Doylestown, Pennsylvania
Special Edition September, 2026
Faith and History The Pauline Fathers arrived at Jasna Góra in 1382, invited by Duke Władysław Opolczyk. The monastery was established around an older church on a fortified hill overlooking Częstochowa, and the icon of the Virgin Mary with the Christ Child was entrusted to the monks. By the fifteenth century, pilgrims were already arriving from different parts of Central Europe, and over time Jasna Góra became the most important Marian sanctuary in Poland. At the heart of the monastery is the image known as Our Lady of Częstochowa, the Black Madonna or the Jasna Góra Icon. Its precise origins remain uncertain. Tradition once attributed it to St. Luke the Evangelist, but historians treat that as legend. The image belongs to the Hodegetria tradition: Mary holds the Child Jesus on her left arm and points toward Him with her right hand, presenting Christ as the way to salvation.
and Polish communities far beyond the country’s borders. That is why, in Polish tradition, the road to Jasna Góra can be almost as important as the destination itself. Walking pilgrimages to Częstochowa remain one of the most characteristic expressions of Polish Catholic life. Groups travel for days, sometimes covering hundreds of kilometers, praying, singing and carrying personal intentions. For believers, the journey is an act of faith. But even for those who approach it primarily as a cultural tradition, it offers a very direct encounter with a custom that has linked generations of Poles for centuries. Częstochowa itself has grown into a major urban center, but Jasna Góra still defines its image in Poland and abroad. The monastery, with its basilica, chapels, treasury, fortifications and collections of votive offerings, is both an active religious center and a repository of national memory. People arrive there for very different reasons: to ask for help, to give thanks, to mark an important moment in life or simply to stand for a few minutes before an image that has accompanied Polish history for more than six centuries.
TOP: The National Shrine of Our Lady of Czestochowa dominates the skyline of Czestochowa, Poland BOTTOM: Some 4 million pilgrims from across Poland and around the world visited the National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Poland in 2025
The Black Madonna The image is striking even to someone who knows little about religious art. Mary’s face is dark, solemn and almost austere, with large eyes directed toward the viewer. Two distinctive scars run across her right cheek, and another mark appears near her nose. The scars are associated with the violent attack on Jasna Góra in 1430, when the icon was damaged and later restored. The Christ Child raises His right hand in blessing and holds a book in His left. Over the centuries, other renderings of the image have often been covered with richly decorated robes and crowned with elaborate crowns, but its dark face and characteristic scars remain instantly recognizable. The importance of the Black Madonna, however, cannot be explained by art alone. The icon became deeply woven into Polish history. One of the defining moments came during the Swedish invasion of the Polish-Lithuanian Commonwealth. In 1655 Jasna Góra resisted a Swedish siege, an episode that became a powerful symbol of national resistance. The following year King John II Casimir proclaimed the Virgin Mary Queen of the Polish Crown. In 1717 the image was ceremonially crowned with papal approval, further strengthening the sanctuary’s special status.
Pilgrimage to Jasna Góra From then on, Jasna Góra was not only a religious destination but also a place where faith and national identity met. During the partitions, when Poland disappeared from the map of Europe, pilgrimages to Częstochowa helped preserve a sense of shared identity. In the twentieth century the shrine again played a special role, first during war and occupation and later under communist rule. The Black Madonna was present not only in churches, but also in homes, roadside shrines
19
American Czestochowa
JasnaGora.pl
Across the Atlantic, that tradition has its own American counterpart. The National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Doylestown, Pennsylvania, widely known as American Czestochowa, grew from the vision of Pauline Father Michael Zembrzuski. He came to the United States in 1951 hoping to create a Marian shrine modeled on Jasna Góra. Permission to establish the monastery and shrine followed in 1953, and on June 26, 1955, the first Mass was celebrated in a small wooden barn converted into a chapel. That date is regarded as the beginning of the shrine’s ministry in Doylestown. As the number of pilgrims increased, a much larger church was built on Beacon Hill. It was solemnly dedicated on October 16, 1966, in the presence of Archbishop John Krol, President Lyndon B. Johnson and thousands of pilgrims. Cardinal Karol Wojtyła visited American Czestochowa before becoming Pope John Paul II, and in 1980, already as pope, he blessed and signed the copy of the Częstochowa icon now kept in the shrine’s lower church. In 2009 the sanctuary received the official designation of National Shrine. For generations of Polish Americans, Doylestown has become a kind of spiritual sister of Częstochowa in Poland – a place where religious devotion and Polish identity could take root far from the old country. The two shrines are separated by an ocean, but they remain connected by the same image: the dark, scarred face of the Black Madonna, one of the most enduring symbols of Polish faith, history and memory. WEM
20
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
21
22
Special Edition September, 2026
Dwa sanktuaria, jedna duchowa tradycja: od jasnogórskiego wzgórza w Częstochowie po duchową stolicę amerykańskiej Polonii w Doylestown
Dwie Częstochowy J
asna Góra w Polsce i Amerykańska Częstochowa w Doylestown w Pensylwanii dzielą ocean, ale łączy je ten sam znak: wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Wspólne dla obu miejsc są też duchowość paulińska i doświadczenie pielgrzymowania. Jedno miejsce przez wieki kształtowało religijną wyobraźnię Polaków w kraju, drugie stało się jej ważnym przedłużeniem na emigracji. Jasna Góra jest jednym z najważniejszych miejsc religijnych, historycznych i symbolicznych w Polsce. Dla wierzących to przede wszystkim sanktuarium maryjne i cel pielgrzymek. Dla historyków – miejsce związane z dziejami państwa, wojnami, ślubami królewskimi, kulturą religijną i narodową pamięcią. Dla wielu Polaków, także tych mieszkających daleko od kraju, to punkt odniesienia znacznie szerszy niż zabytkowy klasztor w Częstochowie. Amerykańska Częstochowa w Doylestown w Pensylwanii powstała wiele stuleci później, ale z podobnej potrzeby: aby stworzyć miejsce modlitwy, pielgrzymowania i spotkania pod znakiem Czarnej Madonny. Dla Polonii stała się jednym z najważniejszych sanktuariów w Stanach Zjednoczonych. Nie jest kopią Jasnej Góry w sensie dosłownym, lecz świadomym nawiązaniem do jej duchowego i narodowego znaczenia.
czestochowa.us
Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii, nazywane Amerykańską Częstochową, jest jednym z najważniejszych miejsc religijnych Polonii w Stanach zjednoczonych
Jasna Góra Początki Jasnej Góry sięgają XIV wieku. W 1382 roku książę Władysław Opolczyk sprowadził do Częstochowy paulinów z Węgier i przekazał im klasztor na wzgórzu. To właśnie paulini – Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika – do dziś są gospodarzami sanktuarium. Najważniejszym skarbem tego miejsca stał się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, nazywany dziś Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej albo Czarną Madonną. Wokół obrazu przez wieki narastała tradycja religijna. Według dawnych przekazów ikona miała bardzo starą historię i była otaczana czcią jeszcze zanim trafiła Jasna Góra
Od wieków Jasna Góra pozostaje jednym z najważniejszych miejsc modlitwy, pielgrzymowania i duchowej pamięci Polaków
do Polski. Historycy ostrożnie podchodzą do legend, ale nie ma wątpliwości, że od późnego średniowiecza wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej stał się jednym z najważniejszych obrazów religijnych na ziemiach polskich. Dramatycznym momentem w historii sanktuarium był napad rabunkowy w 1430 roku, podczas którego obraz został uszkodzony. Pamiątką po tym wydarzeniu są charakterystyczne rysy na policzku Maryi. Z czasem stały się one jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów wizerunku. Nie osłabiły kultu obrazu, przeciwnie – wpisały się w jego duchową symbolikę.
Maryjna twierdza Jasna Góra była nie tylko klasztorem i miejscem modlitwy. W XVII wieku nabrała także znaczenia obronnego. Najsłynniejszym wydarzeniem była obrona klasztoru podczas potopu szwedzkiego w 1655 roku. Choć historycy różnie oceniają militarne znaczenie tego epizodu w skali całej wojny, jego wymowa symboliczna była ogromna. Obrona Jasnej Góry stała się znakiem oporu, nadziei i duchowej mobilizacji. Rok później, w 1656 roku, król Jan Kazimierz złożył we Lwowie śluby, oddając Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Bożej i nazywając ją Królową Korony Polskiej. Od tego czasu związki Jasnej Góry z polską historią i tożsamością narodową stały się jeszcze silniejsze. Sanktuarium zaczęło być postrzegane nie tylko jako miejsce religijne, ale także jako duchowa stolica narodu. Przez kolejne stulecia na Jasną Górę pielgrzymowali królowie, hetmani, żołnierze, chłopi, mieszczanie, ludzie kul-
tury, duchowni i zwykłe rodziny. W czasach zaborów sanktuarium miało szczególne znaczenie, ponieważ przypominało o wspólnocie, która przetrwała mimo braku własnego państwa. W XX wieku Jasna Góra była ważnym miejscem modlitwy podczas wojen, okupacji, komunizmu i przemian społecznych.
Droga pielgrzymów Jednym z najbardziej charakterystycznych wymiarów Jasnej Góry są pielgrzymki. Do Częstochowy od wieków przychodzą ludzie z różnych regionów Polski. Część z nich dociera autokarami, samochodami albo pociągami, ale szczególne miejsce zajmują piesze pielgrzymki. Ich uczestnicy idą przez kilka, kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt dni. Pielgrzymowanie na Jasną Górę ma wymiar religijny, ale także wspólnotowy. To droga modlitwy, wyrzeczenia, spotkania i rozmowy. Wiele osób niesie na Jasną Górę osobiste intencje: prośby, podziękowania, pamięć o bliskich, sprawy rodzinne i narodowe. Dlatego sanktuarium jest miejscem, do którego wraca się nie tylko jako turysta, ale jako człowiek z własną historią. Jasna Góra to także kompleks zabytków, dzieł sztuki i pamiątek historycznych. W klasztorze znajdują się m.in. bazylika, kaplica Cudownego Obrazu, skarbiec, arsenał, biblioteka i wały obronne. Przestrzeń sanktuarium łączy modlitwę z pamięcią historyczną. To właśnie sprawia, że trudno opisać Jasną Górę tylko jednym słowem. Jest klasztorem, sanktuarium, zabytkiem, miejscem narodowej pamięci i żywym centrum pielgrzymkowym.
Special Edition September, 2026
Amerykańska Częstochowa, czyli Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii, powstała w XX wieku. Jej założycielem był paulin – ojciec Michał Zembrzuski. Przyjechał do Stanów Zjednoczonych z pragnieniem stworzenia miejsca, które połączy polskich emigrantów i ich potomków z duchowym dziedzictwem Jasnej Góry. W 1953 roku ojciec Zembrzuski uzyskał zgodę na utworzenie klasztoru i sanktuarium na ziemi zakupionej w Doylestown. Pierwsza kaplica była bardzo skromna – mieściła się w zaadaptowanej drewnianej stodole. 26 czerwca 1955 roku odprawiono tam pierwszą mszę i poświęcono kaplicę Matce Bożej Częstochowskiej. Ten dzień uznaje się za początek sanktuarium. Z czasem mała kaplica okazała się niewystarczająca. Przybywało pielgrzymów, zwłaszcza Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia. W latach 60. podjęto budowę większego sanktuarium na Beacon Hill, jednym z najwyżej położonych miejsc w hrabstwie Bucks. Nową świątynię poświęcono 16 października 1966 roku, w roku obchodów milenium chrztu Polski. W uroczystości uczestniczył m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Lyndon B. Johnson wraz z rodziną.
Miejsce Polonii Amerykańska Częstochowa szybko stała się jednym z najważniejszych miejsc polonijnych w USA. Jej znaczenie nie ograniczało się do liturgii. Sanktuarium było przestrzenią, w której emigranci mogli spotkać się z językiem polskim, polską religijnością, historią i kulturą. Dla wielu rodzin była to namiastka duchowego domu – miejsce, gdzie można było przekazać dzieciom i wnukom opowieść o Polsce. W Doylestown znajduje się kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Szcze Archiwum WEM
czestochowa.us
Częstochowa za oceanem
ska Częstochowa powstała w XX wieku, w realiach emigracji i życia Polonii w Stanach Zjednoczonych. Jasna Góra była świadkiem wojen, ślubów królewskich, zaborów, powstań, okupacji i komunizmu. Amerykańska Częstochowa wyrosła z potrzeby zachowania więzi z Polską poza jej granicami. Jedno miejsce mówi o trwaniu narodu na własnej ziemi, drugie – o zachowaniu tożsamości na obczyźnie. Dla ludzi, którzy nie mogą często jeździć do Polski, Amerykańska Częstochowa staje się miejscem szczególnie bliskim. Można tam modlić się przed wizerunkiem Czarnej Madonny, uczestniczyć w polskich uroczystościach, usłyszeć język przodków i spotkać innych, dla których polskość nadal ma znaczenie.
Jedna tradycja
Jan Paweł ii pobłogosławił kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej przeznaczoną dla Amerykańskiej Częstochowy. Wizerunek, namalowany przez Wandę zagórską, papież podpisał w Castel Gandolfo w sierpniu 1980 roku
gólne znaczenie ma także dolny kościół, którego wystrój nawiązuje do kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze. To nie jest przypadkowy zabieg architektoniczny, lecz świadome stworzenie duchowego pomostu między Polską a Ameryką. Sanktuarium odwiedzały ważne postacie życia religijnego i publicznego. Kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II, był tam dwukrotnie: w 1969 i 1976 roku. W 1980 roku Jan Paweł II pobłogosławił i podpisał ikonę Matki Bożej Częstochowskiej, która znajduje się w dolnym kościele sanktuarium. W dziejach Amerykańskiej Częstochowy zapisały się również wizyty osób ze świata polityki, w tym prezydentów i przywódców Polski oraz Stanów Zjednoczonych.
Cmentarz i pamięć
kaplica Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown (na zdj.) wystrojem przypomina kaplicę Cudownego Obrazu na Jasnej Górze
23
Doylestown to także miejsce pamięci narodowej. Przy sanktuarium znajduje się polsko-amerykański cmentarz. Spoczywają tam duchowni, osoby zasłużone dla Polonii, weterani i przedstawiciele kolejnych fal emigracji. Na terenie sanktuarium znajdują się również pomniki i upamiętnienia związane z polską historią, m.in. z ofiarami Katynia, żołnierzami, bohaterami narodowymi i doświadczeniem walki o wolność. To ważna różnica i zarazem podobieństwo wobec Jasnej Góry. Polska Jasna Góra przechowuje pamiątki związane z historią narodu w kraju. Amerykańska Częstochowa gromadzi pamięć Polonii – ludzi, którzy wyjechali, ale nie chcieli utracić więzi z ojczyzną przodków. W obu miejscach religia i historia przenikają się bardzo mocno. Sanktuarium w Doylestown pełni też funkcję żywego centrum duszpasterskiego. Odbywają się tam msze, rekolekcje, pielgrzymki, nabożeństwa, spotkania
grup religijnych i wydarzenia polonijne. Ważnym elementem jest Polish-American Festival, który od lat przyciąga rodziny i gości zainteresowanych polską kulturą, kuchnią, muzyką i tradycją.
W domu Matki Najważniejszym podobieństwem Jasnej Góry i Amerykańskiej Częstochowy jest duchowe centrum obu miejsc: Matka Boża Częstochowska. W Polsce wierni modlą się przed oryginalnym Cudownym Obrazem, w Doylestown – przed jego wierną kopią. W obu miejscach obraz jest nie tylko dziełem sztuki religijnej, ale znakiem opieki, pamięci i przynależności. Ważną rolę w obu tych miejscach odgrywają paulini. Ten sam zakon opiekuje się Jasną Górą i Amerykańską Częstochową. Dzięki temu Doylestown nie jest przypadkowym sanktuarium nazwanym na cześć polskiego miejsca, ale przestrzenią wyrastającą z tej samej tradycji duchowej. Również pielgrzymowanie jest czymś, co stanowi ważny element religijnego kultu w obu Częstochowach. Do tej w Polsce przychodzą pielgrzymi z całego kraju i świata. Do Doylestown przyjeżdżają wierni z różnych stanów USA, a także grupy polonijne, parafialne i rodzinne. Kolejne podobieństwo dotyczy roli narodowej pamięci. Jasna Góra w Polsce przez wieki była miejscem, gdzie splatały się wiara i historia. Amerykańska Częstochowa pełni podobną funkcję dla Polonii: przypomina o korzeniach, przechowuje symbole, gromadzi pamiątki, łączy religijność z polską tożsamością. Różnica jest jednak zasadnicza. Jasna Góra w Częstochowie jest miejscem o średniowiecznych korzeniach, związanym z historią państwa polskiego od XIV wieku. Amerykań-
Historia Jasnej Góry i Amerykańskiej Częstochowy pokazuje, że sanktuarium może być czymś więcej niż miejscem kultu. Może stać się centrum pamięci, wspólnoty i ciągłości. W Częstochowie ta ciągłość trwa od ponad sześciu wieków. W Doylestown budowana jest przez kolejne pokolenia Polonii. Oba miejsca łączy wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej – ten sam, choć obecny w różny sposób. Łączy je zakon paulinów, tradycja pielgrzymowania, nabożeństwo do Maryi i przekonanie, że wiara może podtrzymywać tożsamość także wtedy, gdy zmieniają się granice, języki i miejsca zamieszkania. Jasna Góra jest dla Polski duchową stolicą i jednym z najważniejszych symboli narodowej historii. Amerykańska Częstochowa jest dla Polonii miejscem, w którym ta historia znajduje swoje odbicie za oceanem. Razem pokazują, że tradycja nie musi być zamknięta w jednym kraju. Może podróżować z ludźmi – w modlitwie, obrazie, pieśni, języku i pamięci. WEM
Jasna Góra została założona w 1382 roku przez paulinów sprowadzonych przez Władysława Opolczyka; w 1655 roku klasztor obronił się podczas potopu szwedzkiego, a w 1656 roku Jan Kazimierz złożył śluby lwowskie. Oficjalna strona sanktuarium w Doylestown podaje, że o. Michał Zembrzuski przywiózł do USA kopię ikony, w 1953 roku uzyskał zgodę na założenie klasztoru i sanktuarium, 26 czerwca 1955 roku poświęcono pierwszą kaplicę, a nową świątynię poświęcono 16 października 1966 roku z udziałem prezydenta Lyndona B. Johnsona. Oficjalna strona Amerykańskiej Częstochowy opisuje sanktuarium jako polsko-amerykańskie rzymskokatolickie miejsce pielgrzymkowe, ustanowione w 1955 roku i otwarte dla pielgrzymów różnych narodowości.
24
Special Edition September, 2026
Obraz, przed którym od wieków klękają Polacy
Czarna Madonna D
la jednych jest jednym z najważniejszych symboli polskiego katolicyzmu, dla innych także częścią narodowej historii i kultury. Obraz Matki Bożej Częstochowskiej, nazywany Ikoną Jasnogórską lub Czarną Madonną, od ponad sześciu stuleci pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych wizerunków religijnych w Polsce. Znajduje się w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze w Częstochowie, dokąd od pokoleń przybywają pielgrzymi z kraju i zagranicy.
Dzieło św. Łukasza? Nie wiadomo dokładnie, kiedy i gdzie obraz powstał. To jedna z największych zagadek związanych z jasnogórską ikoną. Dawna tradycja przypisywała jej autorstwo św. Łukaszowi Ewangeliście i głosiła, że wizerunek miał zostać namalowany na desce ze stołu używanego w domu Świętej Rodziny. To jednak legenda, której nie potwierdzają badania historyczne. Historycy sztuki są zgodni przede wszystkim co do tego, że obraz należy do bizantyjskiego typu ikonograficznego Hodegetria – przedstawienia Maryi jako tej, która wskazuje drogę do Chrystusa. W kwestii wieku i miejsca jego powstania opinie badaczy wciąż się różnią. W jego obecnym wyglądzie dostrzega się zarówno wpływy sztuki wschodniej, jak i zachodnioeuropejskiego malarstwa średniowiecznego. Pewniejsze informacje pojawiają się dopiero w XIV wieku. Według tradycji utrwalonej w dawnych źródłach obraz sprowadził do Polski książę Władysław Opolczyk. Miał przywieźć go z Bełza na Rusi i przekazać paulinom na Jasnej Górze około 1382 roku, kiedy powstawał tam klasztor. Już wkrótce wizerunek zaczął przyciągać pielgrzymów i był otaczany opinią cudownego.
Atak na ikonę Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii obrazu był napad na Jasną Górę w 1430 roku. Rabusie splądrowali klasztor i uszkodzili ikonę. Według przekazów tablica została rozbita, a twarz Maryi przecięta ostrym narzędziem. Obraz przewieziono następnie do Krakowa, gdzie został naprawiony i częściowo przemalowany. Widoczne do dziś rysy na prawym policzku Matki Bożej stały się jednym z jego najbardziej charakterystycznych elementów. Sama ikona ma surową, niezwykle wyrazistą kompozycję. Maryja ukazana jest w półpostaci, niemal frontalnie, z Dzie-
ciątkiem Jezus na lewym ramieniu. Jej duże, ciemne oczy skierowane są na patrzącego. Twarz jest spokojna, poważna i lekko melancholijna. Prawą dłonią Maryja wskazuje na Chrystusa – nie zatrzymuje uwagi na sobie, lecz wskazuje na syna jako drogę zbawienia. Jezus trzyma w lewej dłoni księgę, a prawą unosi w geście błogosławieństwa. Maryja ma na sobie ciemnogranatowy płaszcz ozdobiony złotymi motywami, w tym charakterystycznymi liliami. Nad jej czołem znajduje się gwiazda. Wizerunki matki i syna otaczają złote nimby. Ciemna karnacja obu postaci, spotęgowana przez kolorystykę malowidła, sprawiła, że obraz zyskał popularne określenie „Czarna Madonna”.
Patronka Polski Znaczenie jasnogórskiego wizerunku wykracza jednak daleko poza historię sztuki. Przez wieki obraz coraz mocniej splatał się z dziejami Polski. Szczególne znaczenie miała obrona Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego w 1655 roku. Choć militarny wymiar oblężenia został z czasem obudowany legendą, samo wydarzenie miało ogromną siłę symboliczną. Rok później król Jan Kazimierz złożył we Lwowie śluby, w których obrał Maryję za Królową Korony Polskiej. W 1717 roku obraz został uroczyście ukoronowany koronami papieskimi. Była to pierwsza taka koronacja cudownego wizerunku dokonana poza granicami Włoch. Od tego czasu Jasna Góra utrwaliła swoją pozycję jako jedno z najważniejszych miejsc religijnych i symbolicznych dla Polaków. Pielgrzymowali tam królowie, żołnierze, chłopi, robotnicy i całe rodziny. W okresie zaborów sanktuarium przypominało o wspólnocie narodu, który zniknął z mapy Europy, ale nie przestał istnieć. W XX wieku, podczas okupacji i później w czasach komunizmu, kult Matki Bożej Częstochowskiej również miał wymiar nie tylko religijny, ale i tożsamościowy.
Siła płynąca z wiary Szczególną rolę odegrał w tym kardynał Stefan Wyszyński. W 1956 roku, w trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza, na Jasnej Górze złożono Jasnogórskie Śluby Narodu, których tekst Prymas Tysiąclecia napisał podczas internowania w Komańczy. Rok później rozpoczęła się peregrynacja kopii ikony po polskich parafiach. Władze komunistyczne szybko dostrzegły, że wędrówka obrazu staje się potężną ma-
nifestacją wiary i jedności. W 1966 roku milicja zatrzymała kopię i nakazała przewiezienie jej na Jasną Górę, gdzie przez kolejne lata pozostawała pod kontrolą władz. Kościół nie przerwał jednak peregrynacji. Od 1966 do 1972 roku po Polsce wędrowały puste ramy obrazu, którym towarzyszyły Ewangeliarz i zapalona świeca. Nieobecność ikony stała się jeszcze mocniejszym symbolem. Dla wierzących obraz pozostaje jednak przede wszystkim wizerunkiem matki i orędowniczki. Przed Czarną Madonną ludzie modlą się o zdrowie, rodzinę, pomoc w trudnych decyzjach, dziękują za otrzymane łaski i przynoszą osobiste intencje. Przez stulecia wokół ikony gromadziły się wota – zarówno kosztowne dary, jak i przedmioty o wartości przede wszystkim osobistej. Pielgrzymowanie do Częstochowy stało się jedną z najbardziej charakterystycznych polskich tradycji religijnych.
Jestem, pamiętam, czuwam… Ale znaczenie Czarnej Madonny nie ogranicza się tylko do religii. Jej wizerunek towarzyszył Polakom w momentach zwycięstw i klęsk, w czasie wojen, zaborów, emigracji i politycznego zniewolenia. Trafiał do żołnierskich plecaków, rodzinnych domów, przydrożnych kapliczek i polskich kościołów budowanych daleko od ojczyzny. Dla kolejnych pokoleń emigrantów był czymś więcej niż obrazem – stawał się znakiem miejsca, z którego pochodzili, i świata wartości wyniesionego z rodzinnego domu. Dlatego także dzisiaj dla wielu Polaków, również tych żyjących daleko od kraju, sam widok jasnogórskiej ikony natychmiast przywołuje Częstochowę, pielgrzymki, rodzinne tradycje i słowa Apelu Jasnogórskiego. W niewielkim obrazie przechowywanym w klasztornej kaplicy spotkały się bowiem religia, historia i pamięć całych pokoleń. I być może właśnie dlatego Czarna Madonna pozostała jednym z tych symboli, które rozpoznajemy bez względu na to, gdzie mieszkamy. Kopia jasnogórskiej ikony znajduje się również w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii, znanym jako Amerykańska Częstochowa. Tamtejszy wizerunek, będący reprodukcją oryginału z Jasnej Góry, został pobłogosławiony i podpisany przez św. Jana Pawła II, a w 2019 roku uroczyście ukoronowany. WEM
„Czarna Madonna” Jest zakątek na tej ziemi, Gdzie powracać każdy chce, Gdzie króluje Jej oblicze, Na nim cięte rysy dwie. Wzrok ma smutny, zatroskany, Jakby chciała prosić Cię, Byś w matczyną Jej opiekę oddał się. Madonno, Czarna Madonno, Jak dobrze Twym dzieckiem być! O pozwól, Czarna Madonno, W ramiona Twoje się skryć. W Jej ramionach znajdziesz spokój, I uchronisz się od zła, Bo dla wszystkich swoich dzieci, Ona serce czułe ma. I opieką Cię otoczy, Gdy Jej serce oddasz swe, Gdy powtórzysz Jej z radością słowa te: Madonno, Czarna Madonno... Dziś, gdy wokół nas niepokój, Gdzie się człowiek schronić ma, Gdzie ma pójść, jak nie do Matki, Która ukojenie da. Więc błagamy, o Madonno, Skieruj wzrok na dzieci swe, I wysłuchaj, jak śpiewamy, prosząc Cię: Madonno, Czarna Madonno… *Pieśń „Czarna Madonna” powstała w 1971 roku. Autorką zarówno słów, jak i melodii jest Alicja Gołaszewska, późniejsza wieloletnia organistka na Jasnej Górze, która napisała utwór z myślą o pielgrzymach zmierzających do Częstochowy. Pieśń szybko zdobyła ogromną popularność i do dziś należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich pieśni maryjnych.
Special Edition September, 2026
25
26
Special Edition September, 2026
Wizyta w Amerykańskiej Częstochowie to dobra okazja, by odkryć uroki Doylestown
Doylestown na weekend
VisitBucksCounty.com
W
ielu Polakom mieszkającym na Wschodnim Wybrzeżu USA Doylestown kojarzy się przede wszystkim z Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Od dziesięcioleci Amerykańska Częstochowa jest ważnym punktem na polonijnej mapie – miejscem pielgrzymek, uroczystości religijnych i spotkań. Można tu jednak przyjechać nie tylko przy okazji dużych wydarzeń. Sanktuarium jest otwarte dla wiernych przez cały rok, a msze święte i spowiedź celebrowane są również w języku polskim. Warto przy tym zarezerwować na wizytę w okolicy nieco więcej czasu. Zaledwie kilka minut jazdy dzieli sanktuarium od centrum Doylestown, które jest równie ciekawym celem weekendowej wycieczki. Niewielkie miasto, będące siedzibą Bucks County, ma zaskakująco bogatą ofertę kulturalną. Są tu muzea i galerie, oryginalna architektura, klimatyczne sklepy, restauracje i kawiarnie, a większość atrakcji znajduje się w zasięgu przyjemnego spaceru.
Miasto z historią Historia Doylestown sięga XVIII wieku, kiedy okolica zaczęła rozwijać się przy szlakach łączących ważniejsze ośrodki Pensylwanii. Z czasem miejscowość stała się administracyjnym centrum Bucks County, ale mimo postępu zachowała urok małego miasta. Dziś to umiejętne połączenie przeszłości ze współczesnością
Spacer po centrum Doylestown to okazja, by zajrzeć do lokalnych sklepów, księgarń, kawiarni i restauracji. Na zdj. Main Street
jest jedną z głównych atrakcji dla zwiedzających. W centrum miasta uwagę przyciągają zabytkowe domy, niewielkie uliczki i bu-
dynki reprezentujące kolejne etapy rozwoju amerykańskiej architektury. Obok nich funkcjonują restauracje, kawiarnie, galerie i małe sklepy. Main Street, State Street i Oakland Avenue tworzą zwarte śródmieście, które można poznawać bez szczegółowego planu, zaglądając po drodze do lokali, księgarń czy butików. W Doylestown wyraźnie czuć także dziedzictwo amerykańskiej kultury. Z okolicą związani byli m.in. pisarz James A. Michener, noblistka Pearl S. Buck oraz Oscar Hammerstein II, jeden z najważniejszych twórców w historii amerykańskiego musicalu.
Świat Mercera
zabytkowy County Theater od 1938 roku jest jednym z charakterystycznych miejsc w centrum Doylestown
Trudno jednak opowiadać o Doylestown bez Henry’ego Chapmana Mercera. Archeolog, historyk, kolekcjoner, rzemieślnik i architekt pozostawił po sobie budowle, dzięki którym miasto wyróżnia się na tle podobnych miejscowości w Pensylwanii. Najbardziej baśniową z nich jest Fonthill Castle – dawny dom Mercera, wzniesiony na początku XX wieku. Monumentalna rezydencja pełna jest wieżyczek,
balkonów, wąskich przejść i schodów. Wewnątrz znajdują się 44 pomieszczenia, a ściany i sufity zdobią setki ceramicznych płytek, zarówno tych wykonanych w warsztacie Mercera, jak i sprowadzanych z różnych stron świata. W zamyśle dom miał być przede wszystkim przestrzenią dopasowaną do potrzeb właściciela i jego kolekcji, dlatego jego wnętrze wymyka się typowym schematom architektonicznym. Tuż obok znajduje się Moravian Pottery & Tile Works Museum. Założona przez Mercera pracownia do dziś podtrzymuje tradycyjne metody wytwarzania ceramicznych płytek. Powstają one przy użyciu historycznych technik i oryginalnych form, dzięki czemu miejsce funkcjonuje jednocześnie jako muzeum i pracownia rzemieślnicza. Trzecią część tego niezwykłego dziedzictwa stanowi Mercer Museum, które powstało po to, by pomieścić gromadzoną przez Mercera kolekcję przedmiotów związanych z codziennym życiem i pracą w Ameryce przed epoką masowej mechanizacji. Narzędzia rzemieślników, pojazdy, wyposażenie gospodarstw i przedmioty codziennego użytku tworzą dziś
Special Edition September, 2026
kids Castle w Central Park to jedna z najpopularniejszych atrakcji Doylestown dla rodzin z dziećmi
Michener Art Museum słynie m.in. z kolekcji malarstwa pensylwańskich impresjonistów
rozbudowaną opowieść o świecie, który Mercer obserwował w momencie jego przemiany.
rok odbywają się wystawy, koncerty i wydarzenia plenerowe. Sztuka nie jest tutaj wyłącznie propozycją dla turystów, a częścią codziennego życia mieszkańców.
Sztuka po sąsiedzku Naprzeciwko Mercer Museum znajduje się kolejne miejsce, które warto uwzględnić podczas spaceru – Michener Art Museum. Nazwana na cześć pochodzącego z Doylestown pisarza Jamesa A. Michenera, instytucja koncentruje się przede wszystkim
na sztuce Pensylwanii i regionu Delaware Valley. Już samo zestawienie obu budynków jest charakterystyczne dla miasta: monumentalny betonowy zamek Mercera sąsiaduje z przestrzenią poświęconą sztuce. Kulturalny charakter Doylestown nie ogranicza się jednak do muzealnych sal. W mieście działa odrestaurowany County Theater – kino z charakterystycznym szyldem w stylu art déco – a przez cały
Spacer bez pośpiechu Po kilku godzinach spędzonych w muzeach dobrym pomysłem jest spacer po centrum. To jedna z największych zalet Doylestown – tutaj nie trzeba przemieszczać się samochodem od jednej atrakcji
27
do następnej. Śródmieście jest pełne miejsc, przy których można się po prostu na chwilę zatrzymać. Wzdłuż głównych ulic działają prywatne sklepy, galerie, restauracje i kawiarnie. Można więc łatwo połączyć zwiedzanie z lunchem, kawą czy zakupami. Zamiast listy obowiązkowych punktów Doylestown proponuje raczej niespieszne odkrywanie miasta. Dla osób, które wolą odpoczynek na świeżym powietrzu, okolica również ma sporo do zaoferowania. Niedaleko miasta znajduje się Peace Valley Park, rozciągający się wokół jeziora Galena. To dobre miejsce na spacer w otoczeniu natury, piknik lub chwilę odpoczynku od muzeów i miejskich ulic. Rodziny podróżujące z dziećmi mogą natomiast zajrzeć do Kids Castle Central Park – dużego placu zabaw stylizowanego na zamek.
zostać dłużej
Fonthill Castle – niezwykła rezydencja Henry’ego Mercera, archeologa i artysty, ma 44 pomieszczenia, ponad 200 okien i jest jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków Doylestown
Doylestown świetnie sprawdza się jako cel jednodniowej wycieczki, ale bez trudu można spędzić tu również cały weekend. Pierwszego dnia warto zwiedzić interesujące muzea i historyczne centrum, a drugiego wybrać się na spokojny spacer, zajrzeć do miejscowych sklepów i spróbować lokalnych produktów. Choć Doylestown leży zaledwie godzinę drogi samochodem od Filadelfii, udało mu się zachować własny, odrębny charakter. Miejscowość nie próbuje konkurować z dużym miastem liczbą atrakcji – zamiast tego oferuje spotkanie z historią, sztuką i ciekawą architekturą w skali, która pozwala odkrywać je bez pośpiechu. Dla polonijnych gości wizyta w tym miasteczku może więc być naturalnym uzupełnieniem podróży do Amerykańskiej Częstochowy i okazją, by przy okazji nieco lepiej poznać południowo-wschodnią Pensylwanię. aD
28
Special Edition September, 2026
Poland’s President Comes to Doylestown L
ess than two months after taking office, President of Poland Karol Nawrocki visited American Czestochowa for his first gathering with members of the Polish diaspora in the United States. On September 21, 2025, President Karol Nawrocki and First Lady Marta Nawrocka visited the National Shrine of Our Lady of Czestochowa in Doylestown, Pennsylvania – widely known as American Czestochowa – during their first official visit to the United States. Nawrocki had taken office only weeks earlier, on August 6, 2025, when he was sworn in as President of the Republic of Poland for a five-year term. Polish Americans began gathering at the shrine early in the day, many carrying red-and-white Polish flags and banners. The presidential couple was welcomed with applause and enthusiastic cheer as many sought out an opportunity to take a picture with Poland’s new leader. WEM
American Czestochowa has a national significance for us. It is a place of national memory and of the values that continue to build our community in the 21st century, whether within the borders of the Republic of Poland or here in the United States. President of Poland Karol Nawrocki
Fot. KPRP, czestochowa.us
Special Edition September, 2026
29
30
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
31
32
Special Edition September, 2026
Pasja, wiedza i chęć doświadczenia epoki – rekonstruktorzy historyczni pokazują, jak wyglądała przeszłość naprawdę
Gdy historia ożywa R
ekonstrukcja historyczna to próba odtworzenia przeszłości tak, aby można ją było nie tylko przeczytać w książce, ale także zobaczyć, usłyszeć i przez chwilę niemal poczuć. Mundury, stroje z epoki, broń, obozowiska, dawne rzemiosło, musztra, kuchnia polowa, a czasem całe inscenizacje bitew – wszystko to składa się na zjawisko, które w Polsce z roku na rok zdobywa coraz większą popularność.
czestochowa.us
Za tymi wydarzeniami stoją grupy rekonstrukcyjne, czyli stowarzyszenia i nieformalne środowiska pasjonatów historii. Ich członkowie wybierają konkretną epokę, formację wojskową, wydarzenie albo postać historyczną i starają się możliwie wiernie odtworzyć jej realia. Jedni zajmują się średniowieczem, inni XVII wiekiem, okresem napoleońskim, powstaniami narodowymi, I wojną światową czy II wojną światową. Są również
Rekonstruktorzy różnych grup historycznych są jedną z atrakcji festiwalu
Dopracowane stroje z epoki budzą zainteresowanie uczestników festiwalu, zwłaszcza Amerykanów, i pozwalają na chwilę przenieść się w przeszłość
grupy rekonstruujące życie cywilne – dawne zawody, stroje, obyczaje czy codzienność mieszkańców miast i wsi. Dobra rekonstrukcja nie polega jednak na samym założeniu munduru. Jej uczestnicy często poświęcają wiele miesięcy na studiowanie źródeł, fotografii, regulaminów wojskowych, wspomnień i dokumentów. Szukają odpowiednich materiałów, zamawiają repliki wyposażenia, uczą się dawnych komend, sposobu poruszania się, zachowania czy posługiwania się sprzętem z epoki. Dla wielu z nich to hobby wymagające zarówno czasu, jak i niemałych nakładów finansowych. Zainteresowanie historią wśród Polaków wyraźnie rośnie, a wraz z nim popularność rekonstrukcji. Coraz częściej lokalne rocznice, święta państwowe, wydarzenia patriotyczne czy festyny historyczne nie ograniczają się już do oficjalnych przemówień i składania kwiatów. Towarzyszą im pokazy wojskowe, inscenizacje, prezentacje dawnego uzbrojenia, dioramy czy spotkania z rekonstruktorami. Dzięki temu historia przestaje być odległym ciągiem dat i nazwisk, a zaczyna nabierać konkretnego kształtu. To właśnie największa wartość rekonstrukcji: pokazuje historię „na żywo”. Inaczej czyta się o żołnierzu z września 1939 roku, a inaczej widzi człowieka ubranego w wiernie odtworzony mundur, z tornistrem, manierką i wyposażeniem, jakie naprawdę noszono wtedy przy sobie. Inaczej mówi się o warunkach życia w
dawnym obozie wojskowym, a inaczej można wejść do namiotu, zobaczyć polową kuchnię, posłuchać komend i dotknąć przedmiotów wykonanych według historycznych wzorów. Dlatego rekonstrukcja ma duży walor edukacyjny. Szczególnie dla dzieci i młodzieży może być pierwszym impulsem do zainteresowania się historią. Dobrze przygotowana inscenizacja potrafi wyjaśnić więcej niż długa lekcja, bo uruchamia wyobraźnię i emocje. Ułatwia także zrozumienie, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi stali zwykli ludzie – z konkretnymi problemami, ograniczeniami, lękami i codziennością. Rekonstruktorzy podkreślają przy tym, że nie chodzi o „zabawę w wojnę”. W poważnie działających grupach duże znaczenie ma szacunek dla historii i ludzi, których losy są odtwarzane. Zwłaszcza w przypadku wydarzeń tragicznych – bitew, okupacji, powstań czy deportacji – ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji i pamięć o rzeczywistych ofiarach. Rekonstrukcja historyczna może więc łączyć pasję, edukację i pamięć. Daje możliwość wejścia w przeszłość na chwilę, ale bez udawania, że da się ją naprawdę powtórzyć. Pozwala za to lepiej ją zrozumieć – i być może właśnie dlatego przyciąga dziś tak wielu ludzi, zarówno tych, którzy sami zakładają mundury, jak i tych, którzy przychodzą na inscenizacje tylko po to, by zobaczyć historię z bliska. WEM
Special Edition September, 2026
33
34
Special Edition September, 2026
kiedyś kościół i obowiązkowy rosół podczas rodzinnego obiadu, a dziś?
Niedziela po polsku P
Archiwum WEM
rzez lata polska niedziela miała dość rozpoznawalny porządek. Rano kościół, potem rodzinny obiad, najczęściej rosół, drugie danie, kompot, ciasto i kawa. Po południu spacer, odwiedziny u krewnych, czasem telewizja, czasem drzemka. Ten obraz nie zniknął całkowicie, ale przestał być jedyny. Współczesna niedziela w Polsce ma wiele wersji. Dla jednych nadal jest dniem mszy, obiadu u rodziców i odpoczynku. Dla innych – czasem spotkań z przyjaciółmi, wyjazdu za miasto, wizyty w kawiarni, siłowni, spaceru z psem, kina albo pracy przy komputerze.
Rosół i obiad Jeśli istnieje jeden kulinarny symbol polskiej niedzieli, jest nim rosół. W wielu domach nadal pojawia się na stole regularnie: klarowny, gorący, z makaronem, marchewką, natką pietruszki, czasem z kawałkiem mięsa. Po nim schabowy, mielony, pieczeń, ziemniaki, surówka, mizeria albo buraczki. Do tego kompot, a potem sernik, szarlotka lub drożdżowe ciasto i kawa. Niedzielny obiad był kiedyś czymś więcej niż posiłkiem. Zbierał rodzinę przy jednym stole, nawet jeśli w tygodniu każdy jadł osobno, w biegu i o różnych porach. W wielu domach dzieci wiedziały, że tego dnia nie wychodzi się „gdziekolwiek” w porze obiadu. Dziś ta zasada bywa trudniejsza do utrzymania. Rodziny mieszkają dalej od siebie, dzieci mają zajęcia, dorośli pracują w nieregularnych godzinach, a weekend często staje się jedynym czasem na załatwianie spraw. Mimo to niedzielny obiad nadal ma znaczenie. Może być mniej formalny, późniejszy, krótszy, zamówiony z restauracji albo zjedzony w ogródku, ale nadal bywa pretekstem do spotkania. Zmieniło się też menu. Obok rosołu pojawiają się kremy warzywne, makarony, sałatki, dania wegetariańskie, grill, pizza, sushi albo jedzenie z dostawą. Nie oznacza to końca tradycji. Raczej pokazuje, że domowy rytuał może zmieniać formę. Najważniejsze pozostaje to samo: wspólny czas.
kościół i zwyczaj Przez pokolenia niedziela była w Polsce ściśle związana z praktyką religijną. Msza porządkowała poranek, a często także życie towarzyskie. Po kościele rozmawiało się z sąsiadami, spotykało znajomych, wymieniało informacje. W mniejszych
Niedzielny obiad nadal pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich rytuałów – nawet w nowoczesnym domu rosół, wspólny stół i rozmowa łączą kolejne pokolenia
miejscowościach kościół był nie tylko miejscem modlitwy, ale też jednym z głównych punktów wspólnoty. Dziś religijny charakter niedzieli jest mniej jednolity. Część rodzin nadal zaczyna dzień od mszy i traktuje to jako naturalny element tygodnia. Inni uczestniczą w praktykach religijnych okazjonalnie albo wcale. Zmienił się język, zmieniły się nawyki, zmieniły się też relacje młodszych pokoleń z instytucjami. Nie znaczy to jednak, że zniknęła potrzeba rytuału. Tam, gdzie niedziela straciła swój dawny religijny porządek, często pojawiły się inne zwyczaje: wspólne śniadanie, spacer, kawa w ulubionym miejscu, telefon do rodziców, odwiedziny u dziadków, wyjazd do lasu, domowe gotowanie, porządkowanie zdjęć, czas offline. Dla jednych jest to duchowość, dla innych odpoczynek, dla jeszcze innych sposób na odzyskanie kontroli nad tygodniem.
Spacer i kawiarnia Współczesna niedziela w Polsce coraz częściej rozgrywa się poza domem. W dużych miastach kawiarnie, piekarnie rzemieślnicze, restauracje śniadaniowe, parki i bulwary są pełne ludzi. Spacer stał się jednym z najprostszych niedzielnych rytuałów. Rodziny z dziećmi idą na plac zabaw, młodzi spotykają się na kawę, seniorzy wybierają spokojniejszą trasę, właściciele psów mają swoje stałe miejsca.
Ten zwyczaj nie jest nowy. Niedzielne spacery były popularne od dawna. Zmieniła się jednak ich oprawa. Dawniej często był to spacer „po obiedzie”, czasem odświętny, w lepszym ubraniu, po głównej ulicy, rynku albo parku. Dziś bywa bardziej swobodny: w sportowych butach, z kawą na wynos, z dzieckiem na hulajnodze, z telefonem w ręku, czasem połączony z zakupami, wystawą, targiem śniadaniowym albo wizytą w lodziarni. Kawiarnia przejęła część funkcji dawnego salonu. To tam spotykają się znajomi, tam rodzice odpoczywają po spacerze, tam młodzi pracują przy laptopach albo planują tydzień. Niedziela stała się bardziej miejska, bardziej mobilna i mniej związana wyłącznie z domowym stołem.
Wyjazd za miasto Nowym, a właściwie odnowionym, zwyczajem stały się krótkie niedzielne wyjazdy. Las, jezioro, działka, góry, małe miasteczko, skansen, lokalny festyn, targ staroci, gospodarstwo agroturystyczne, restauracja pod miastem – to wszystko wpisuje się w dzisiejszy sposób spędzania wolnego dnia. Dla wielu rodzin niedziela jest jedyną okazją, by wyjechać choć na kilka godzin. Zmęczenie tygodniem, praca przy ekranie i życie w mieście sprawiają, że rośnie potrzeba kontaktu z naturą. Spacer po lesie, obiad w drodze, kawa na rynku małego miasteczka albo kilka godzin na działce
pełnią funkcję podobną do dawnego odpoczynku po obiedzie. Pozwalają zmienić rytm.
Co zostało Z dawnej niedzieli zostało więcej, niż mogłoby się wydawać. Zostało przekonanie, że ten dzień powinien być trochę inny. Został obiad jako pretekst do spotkania. Został rosół, choć nie w każdym domu i nie co tydzień. Zostały odwiedziny u rodziców i dziadków, telefon do bliskich, kawa i ciasto, spacer, potrzeba odpoczynku, a w wielu rodzinach także msza i religijny charakter dnia. Zmieniła się natomiast forma. Niedziela stała się mniej obowiązkowa, bardziej różnorodna i bardziej zależna od stylu życia. Dawniej jej rytm był mocniej narzucony przez religię, rodzinę, handel, szkołę i obyczaj. Dziś każdy układa ją bardziej po swojemu. To daje wolność, ale też wymaga większej świadomości. Bo jeśli nic nie chroni niedzieli, łatwo staje się zwykłym dniem do nadrabiania zaległości. Dla Polonii obraz polskiej niedzieli może być szczególnie mocny. Wspomnienie rosołu, kościoła, rodzinnego stołu, ciasta u babci i spokojnego popołudnia często należy do najtrwalszych obrazów kraju. Nie w tym jednak rzecz, by każda niedziela wyglądała tak jak dawniej, ale by nie straciła całkiem swojego rytmu. Bo człowiek potrzebuje dnia, w którym można zwolnić. WEM
Special Edition September, 2026
35
36
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
37
38
Special Edition September, 2026
Czy młode pokolenie Polaków interesuje się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Tak, ale…
Po swojemu C
zy młodzi Polacy interesują się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Odpowiedź nie jest prosta, bo samo słowo „tradycja” dla dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków znaczy coś innego niż dla ich rodziców czy dziadków. Rzadziej kojarzy się z obowiązkiem, uroczystą akademią albo patetycznym gestem. Częściej z wyborem: z podróżą do rodzinnej miejscowości, rozmową z babcią, przepisem zapisanym w telefonie, haftem na ubraniu, regionalnym daniem, lokalnym festiwalem, archiwalnym zdjęciem albo filmem znalezionym w internecie. Najnowsze badania CBOS, z czerwca 2025 r., o wartościach młodych Polaków pokazują, że pokolenia Z i Y nie odrzucają wszystkiego, co tradycyjne. Na czele ich hierarchii są rodzina, zdrowie, uczciwość, spokój, bezpieczeństwo finansowe, wolność i prywatność. Patriotyzm czy wiara nie należą do wartości najważniejszych dla wszystkich, a ich znaczenie jest wyraźnie większe u starszych millenialsów niż u najmłodszych dorosłych. To ważna różnica. Młodzi niekoniecznie mówią o tożsamości językiem wielkich deklaracji, ale często szukają jej w tym, co bliskie, osobiste i autentyczne.
Po swojemu Dawniej zainteresowanie tradycją często przechodziło przez szkołę, parafię, dom kultury, zespół pieśni i tańca albo rodzinny przekaz. Dzisiaj te drogi nadal istnieją, ale obok nich pojawiły się nowe: TikTok, Instagram, YouTube, podcasty, grupy genealogiczne, warsztaty kulinarne, targi rękodzieła, lokalne spacery historyczne, rekonstrukcje, potańcówki i małe festiwale. Młody człowiek może nie znać pełnej historii stroju łowickiego, ale może kupić torbę z motywem wycinanki, obejrzeć film o hafcie kaszubskim, pojechać na Podlasie, spróbować kartaczy i dopiero potem zacząć pytać, skąd to wszystko pochodzi. To bywa powierzchowne, ale nie musi takie zostać. Współczesne zainteresowanie tradycją często zaczyna się od estetyki. Najpierw jest kolor, smak, obraz, melodia albo ciekawy przedmiot. Dopiero później pojawia się wiedza. Właśnie dlatego tak ważne jest, by tradycja była dobrze opowiadana – bez moralizowania, ale też bez spłaszczania jej do dekoracji.
Rodzina jako archiwum Jednym z najmocniejszych miejsc, w których młodzi Polacy szukają tożsamości, jest historia rodzinna. Widać to w popu-
larności poszukiwań genealogicznych, porządkowania starych zdjęć, nagrywania wspomnień seniorów, odtwarzania rodzinnych przepisów i zainteresowania miejscowościami, z których pochodzili dziadkowie. Ta potrzeba jest szczególnie zrozumiała w świecie ciągłej zmiany. Młodzi często migrują za pracą, studiami i lepszym życiem. Zmieniają miasta, mieszkania, środowiska. W takim świecie pytanie „skąd jestem?” nabiera nowego znaczenia. Nie zawsze chodzi o narodowe hasła. Czasem chodzi o bardzo konkretną odpowiedź: z jakiej wsi pochodziła prababcia, jak mówiło się w domu, dlaczego na święta gotowało się właśnie tę zupę, gdzie stał rodzinny dom, jak wyglądało życie przed wojną albo w czasach PRL.
stytucji, szkół i organizatorów wydarzeń. Jeśli kultura ludowa ma trafić do młodych, nie wystarczy pokazać im gabloty albo występu „na scenie”. Trzeba pozwolić im czegoś spróbować: zatańczyć, zaśpiewać, ulepić, ugotować, zaprojektować, nagrać, opowiedzieć własnym językiem. Tradycja zaczyna działać wtedy, gdy przestaje być eksponatem, a staje się praktyką. Dlatego powodzenie mają warsztaty rękodzieła, potańcówki, spacery z lokalnymi przewodnikami, spotkania z twórcami, kuchnia regionalna i projekty łączące archiwa z nowymi mediami. Młodzi chcą autentyczności, ale nie zawsze chcą formy odziedziczonej jeden do jednego. Często wolą dialog z przeszłością niż jej wierną rekonstrukcję.
kultura uczestnictwa
Między dumą a dystansem
Raporty Narodowego Centrum Kultury z 2024 r. pokazują, że młodsi i starsi odbiorcy różnią się podejściem do kultury. Starsze pokolenia częściej traktują uczestnictwo w kulturze jako wartość samą w sobie, coś społecznie pożądanego. Młodsi potrzebują często innego uzasadnienia: doświadczenia, emocji, wspólnoty, możliwości działania, a nie tylko biernego oglądania. To ważna wskazówka dla in-
Młode pokolenie ma też większą swobodę w zadawaniu pytań. Interesuje się tradycją, ale nie zawsze przyjmuje ją bezkrytycznie. Pyta o rolę kobiet, o wieś idealizowaną i wieś biedną, o historię mniejszości, o pamięć żydowską, ukraińską, białoruską, niemiecką, łemkowską czy tatarską. Dla części młodych tożsamość nie polega na prostym powtarzaniu, że „tak było zawsze”. Polega raczej na sprawdzaniu, co warto zachować, co trzeba opowiedzieć uczciwiej, a co można przetworzyć. To może budzić niepokój starszych pokoleń, ale nie musi oznaczać zerwania. Przeciwnie, może być szansą na dojrzalszą rozmowę o Polsce. Tradycja, która pozwala pytać, ma większą szansę przetrwać niż tradycja wymagająca tylko posłuszeństwa.
Archiwum WEM
Nowa forma pamięci
Młode pokolenie sięga po tradycję na własnych zasadach — łącząc ludowe motywy, rodzinne dziedzictwo i historię z językiem współczesnej kultury
Młodzi Polacy nie rezygnują z tożsamości. Raczej układają ją z innych elementów. Ich polskość bywa mniej uroczysta, bardziej prywatna, czasem ironiczna, czasem estetyczna, czasem bardzo głęboka. Nie zawsze mieści się w dawnych definicjach patriotyzmu czy tradycji. Tradycja nie musi więc stać w sprzeczności z nowoczesnością. Dla młodych może być materiałem do własnej opowieści – pod warunkiem, że nie zostanie zamknięta w patosie, szkolnej formule albo pamiątkowym wzorze bez znaczenia. Najsilniej działa wtedy, gdy prowadzi do rozmowy: o rodzinie, miejscu, języku, pamięci i odpowiedzialności za to, co dziedziczymy. WEM
Special Edition September, 2026
39
40
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
41
42
Special Edition September, 2026
Rzeczy z duszą, w których zaklęta jest opowieść. Ceramika, len czy haft coraz częściej wracają do domów jako świadomy wybór, nie tylko pamiątka z przeszłości
Powrót do rękodzieła Archiwum WEM
R
ękodzieło przez długi czas kojarzyło się z izbą regionalną, skansenem, szkolną wystawą albo pamiątką przywiezioną z wakacji w Polsce. Dzisiaj coraz częściej wraca do codziennego życia w innej formie. Nie jako ozdoba od święta, ale jako element współczesnego stylu: kubek z lokalnej pracowni, lniany obrus, haftowana serweta, drewniana deska, koronkowa firanka, wycinanka w ramie albo ceramiczna misa stojąca na kuchennym stole. Ten powrót nie jest przypadkowy. W świecie masowej produkcji coraz więcej osób szuka przedmiotów z historią, wykonanych wolniej, uważniej i bliżej człowieka. Rękodzieło przypomina, że rzecz może być czymś więcej niż tylko produktem. Może nieść pamięć miejsca, pracy rąk, rodzinnych zwyczajów i regionalnego smaku.
Drewno z kolei jest jednym z najstarszych materiałów obecnych w polskiej kulturze. Budowano z niego domy, kapliczki, płoty, skrzynie, łyżki, zabawki, naczynia i narzędzia. Współcześnie drewniane przedmioty wracają do kuchni i salonów w bardzo prosty sposób. Deski do krojenia, misy, łyżki, stołki, ramy, półki czy zabawki wykonane ręcznie są trwałe i dobrze się starzeją. Nie są idealnie jednakowe, i właśnie w tym tkwi ich urok. Drewno ociepla też przestrzeń. W nowoczesnym domu może przełamać chłód gładkich powierzchni i bieli.
Tradycja na co dzień
Rzeczy z duszą Współczesne domy są często jasne, proste i praktyczne. Ale nawet w bardzo nowoczesnym wnętrzu dobrze odnajdują się przedmioty wykonane tradycyjnymi technikami. Ceramiczny dzbanek, lniana ściereczka, drewniana miska czy haftowana poduszka nie muszą zmieniać mieszkania w izbę ludową. Wystarczy jeden akcent, by wnętrze stało się cieplejsze i bardziej osobiste. Na tym polega siła rękodzieła. Nie potrzebuje przesady. Dobrze wygląda wtedy, gdy jest używane naturalnie: gdy w ceramicznym kubku pije się poranną kawę, na lnianym obrusie stawia rodzinny obiad, w drewnianej misie leżą owoce, a ręcznie robiona koronka pojawia się jako drobny detal, nie muzealna dekoracja. Dla nas, Polaków mieszkających z dala od ojczyzny, takie przedmioty mają często szczególne znaczenie. W wielu domach stoją rzeczy przywiezione z Polski: talerz z Bolesławca, haftowana serwetka od babci, drewniana figurka z Podhala, koronka z Koniakowa, pisanka, wycinanka albo obrazek z regionalnym motywem. Czasem są używane na co dzień, czasem przechowywane w kredensie. Jedne mają wartość artystyczną, inne przede wszystkim rodzinną. Wszystkie jednak mówią coś o więzi z miejscem, z którego pochodzimy.
Ceramika z Bolesławca może być częścią codzienności — używana do porannej kawy, herbaty z przyjaciółką czy rodzinnego spotkania przy stole
ramika. Bolesławiec od lat kojarzy się z naczyniami zdobionymi charakterystycznymi kobaltowymi wzorami. Ceramika dobrze pokazuje, jak tradycja może funkcjonować współcześnie. Pasuje zarówno do klasycznych kredensów, jak i do nowoczesnych kuchni. Może być częścią świątecznego nakrycia, ale może też służyć codziennie: do zupy, owoców, herbaty, ciasta czy porannej owsianki, nie musi stać za szybą. Obok znanych marek i dużych ośrodków ceramicznych coraz większe znaczenie mają małe pracownie. W wielu regionach Polski działają artyści i rzemieślnicy, którzy tworzą naczynia inspirowane lokalnymi wzorami, naturą i dawnymi technikami. Często łączą prostotę formy z subtelnym ornamentem. Dzięki temu ceramika nie jest tylko kopią przeszłości, ale współczesnym językiem tradycji.
Blisko natury Ceramika na stole Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów polskiego rzemiosła jest ce-
Haft przez lata był obecny w polskich domach bardzo naturalnie: na koszulach, obrusach, serwetach, ręcznikach, pościeli
i strojach regionalnych. Z czasem zaczął kojarzyć się bardziej z pamiątką po starszym pokoleniu niż z codziennym stylem. Dzisiaj znów wraca — czasem w klasycznej formie, czasem jako drobny akcent na ubraniu, torbie, poduszce czy dekoracji ściennej. Podobnie jest z lnem. Dawniej był tkaniną praktyczną, związaną z pracą, domem i codziennością. Dziś wraca jako materiał naturalny, trwały i elegancki. Lniane obrusy, zasłony, sukienki, koszule, fartuchy czy pościel wpisują się w modę na prostotę i jakość. Len nie potrzebuje przesadnej dekoracji. Jego urok polega na fakturze i naturalnym charakterze. W dożynkowym kontekście len ma dodatkowe znaczenie. Przypomina o pracy ziemi, o roślinach, z których powstawały tkaniny, o dawnych domowych obowiązkach i o świecie, w którym nic nie pojawiało się natychmiast. Od pola do gotowego obrusa prowadziła długa droga. Dzisiaj, gdy wiele rzeczy kupuje się szybko i łatwo wymienia, ta świadomość nabiera nowej wartości.
Powrót do rękodzieła nie byłby możliwy bez lokalnych pracowni. Zarówno w małych miejscowościach, jak i dużych miastach w Polsce działają dziś pracownie ceramiczne, tkackie, hafciarskie, stolarskie czy jubilerskie. Część z nich korzysta z dawnych wzorów, część tworzy własne projekty inspirowane naturą, regionem i codziennym życiem. Takie miejsca są ważne nie tylko gospodarczo, ale też kulturowo. Rzemieślnik nie produkuje anonimowej rzeczy. Zna materiał, technikę i często historię wzoru. Kiedy kupujemy przedmiot z lokalnej pracowni, wspieramy konkretną osobę i konkretną umiejętność. To inny rodzaj relacji niż zakup rzeczy z taśmy produkcyjnej. Dla osób odwiedzających Polskę lokalne pracownie mogą być ciekawszym celem niż typowy sklep z pamiątkami. Warto szukać miejsc, gdzie można zobaczyć proces, porozmawiać z twórcą, dowiedzieć się, skąd pochodzi wzór i jak powstaje przedmiot. Taka pamiątka ma później większe znaczenie, bo wiąże się z opowieścią. Współczesny powrót do rękodzieła nie oznacza rezygnacji z nowoczesności. To właśnie to połączenie dawnego z nowym jest najciekawsze – i najcenniejsze. W tych rzeczach – „z duszą”, nieidealnych, wyjątkowych – zaklęte są opowieści. I poprzez nie można opowiedzieć też o sobie, o naszych rodzinnych stronach. Można przekazać tę historię naszym dzieciom albo pokazać ją amerykańskim znajomym, serwując przystawki w miseczkach z Bolesławca. Nie zawsze da się często wracać do rodzinnych miejsc. Ale zawsze można mieć przy sobie przynajmniej symboliczny kawałek tej ojczyźnianej historii. WEM
Special Edition September, 2026
43
44
Special Edition September, 2026
Polish Billionaire Survives Life-Threatening illness and Funds Giant Statue of the Virgin Mary
A new icon comes to life I
t is bigger than Christ the Redeemer in Rio de Janeiro and even the Christ the King statue in Świebodzin. The figure itself stands more than 40 meters tall, and together with its pedestal reaches 55.6 meters. Its construction cost approximately PLN 100 million ($27 million). A monumental statue of Our Lady of Mercy has now been unveiled in Konotopie, Poland.
A Giant Monument in a Tiny Village Konotopie is located in Poland’s Kuyavian-Pomeranian region, about 40 kilometers from Toruń and just a few kilometers from Kikół. It was there, in the early 1990s, that Roman Karkosik purchased a small neoclassical palace. Karkosik, a well-known businessman and chairman of the Boryszew Group, financed the monumental statue together with his wife, Grażyna. The couple described it as a “personal votive offering
Diocese of Włocławek / Facebook
of gratitude for the restoration of health and life.” The fortune of the 75-year-old businessman is estimated at nearly PLN 2 billion. But when he became seriously ill, money suddenly mattered very little. Doctors gave his wife little reason for hope. “Five years ago, a doctor told me that my husband was going to die. That was when we began to pray. Masses were celebrated in his intention. This monument is not just some whim of ours – it came from inspiration. God and the Holy Spirit must have been behind it. My husband has difficulty walking, but his mind is still sharp,” Grażyna Karkosik told the Polish newspaper Fakt.
One Hand Weighs… 13 Tons The monument was designed by Adam Jakub Matejkowski, a sculptor from Płowęże, also in the Kuyavian-Pomeranian region, about 77 kilometers from Konotopie.
The construction of “Maryjka” required 55,000 tons of concrete and more than 450 tons of steel
The artist said that one of the original ideas was to place the statue on a lake in Kikół. Ultimately, Konotopie was chosen so that the monument would not merely be something visible from afar, but a place people could actually visit, enter, stop for a moment and pray. A ceremony marking the placement of the foundation was held on March 12, 2025. Construction took 13 months and involved 55 workers. There was one accident during the project, when a worker fell from scaffolding and broke his leg. The structure required 55,000 tons of concrete and more than 450 tons of steel. Joining the statue’s arms presented significant technical challenges, while the planning stage alone took more than six months. Each of the statue’s hands weighs approximately 13 tons.
By Stairs or Elevator The monument stands on a foundation made of light-colored reinforced concrete. The high-quality materials used in its construction are intended to ensure that the structure lasts for at least the next 300 years. Eight pillars surround the pedestal, forming a crown-like structure. Inside it, at a height of 15.3 meters, an observation terrace has been built. Visitors can reach it either by stairs or by elevator.
Special Edition September, 2026
A guest of honor The monument was blessed on August 15, the Feast of the Assumption of the Blessed Virgin Mary. The ceremony began at noon, although the first pilgrims started arriving three hours earlier. No politicians were invited to the event, with one exception: 83-year-old former Polish president Lech Wałęsa. Wałęsa was born in Popowo, about 40 kilometers from Konotopie. Grażyna Karkosik arrived at the ceremony in a Bentley, a detail eagerly noted by Polish tabloids. She was dressed in white. Roman Karkosik arrived shortly before the ceremony began. He did not use a wheelchair. Supported by his wife and a friend, he walked to his seat on his own.
A Votive Offering for Life The blessing of the monument was preceded by the Rosary and a Catholic Mass. “In this image, Mary welcomes all of us, leaning toward us and opening her arms, inviting us to lift our eyes toward God and toward heaven. Many people today look only toward the earth and remain focused solely on themselves,” Bishop Krzysztof Wętkowski of the Diocese of Włocławek said during his homily. Two helicopters were sent over the site and circled the monument several times. After the blessing, their crews scattered rose petals over the statue of the Virgin Mary. Catering for 300 guests was provided in an airconditioned tent. The invited guests were also treated to a performance by Poland’s State Folk Group of Song and Dance “Mazowsze.” After 3 p.m., the grounds were opened to the public.
Megalomania – or a Symbol of Hope? The unveiling attracted attention not only in Poland. France’s Le Figaro also covered the event, describing it as a combination of religious tradition,
a private gesture of gratitude and a new attraction on Poland’s map. The French newspaper highlighted both the enormous scale of the statue and the personal story behind its creation, noting that the monument is intended as an invitation to reflect on life, hope and faith. In Poland, however, the construction of such a massive monument has sparked considerable controversy and prompted debate in both the media and the wider public. Critics have accused the Karkosiks of megalomania, arguing that the money spent on the project could have been used to provide more tangible help – for example, by supporting people in need, sick children or hospitals. Others have criticized the statue itself, saying it falls far short of what they would consider art. But there are also many voices defending the project. Supporters argue that modern society needs visible symbols of faith and that the businessman had every right to spend his own money as he wished. Some also see potential economic benefits behind the project. Renata Gołębiewska, the mayor of Kikół, told Le Figaro that local residents were initially divided over the monument, but interest grew as construction progressed. Local authorities hope that an influx of pilgrims will benefit area businesses, hotels, restaurants and other services, much as it has in Świebodzin, where the Christ the King statue is believed to attract several hundred thousand visitors every year.
The statue of the Virgin Mary took 13 months to build and involved 55 workers
ToMasz ryznEr
The actual figure of the Virgin Mary rises from the level of the terrace. The entire monument is 55.6 meters tall, while the figure itself measures 40.6 meters. During construction, workers affectionately nicknamed it “Maryjka,” a diminutive form of Mary. The open-handed pose of Our Lady of Mercy, with her palms turned toward visitors, is meant to symbolize mercy and an invitation to a spiritual encounter.
45
46
Special Edition September, 2026
Polskość trafiła do rolek, shortów i podcastów. i okazało się, że… całkiem dobrze sobie radzi!
Tradycja w internecie K
iedyś było tak: jeśli ktoś chciał mówić o tradycji, potrzebował sceny, stroju, akademii, muzealnej gabloty albo przynajmniej poważnego tonu. Dzisiaj wystarczy telefon, dobre światło, trzydzieści sekund nagrania i pomysł. Rosół, śląska godka, stary przepis, haft, historia miasta, zapomniane słowo po kaszubsku albo babciny sposób na kluski mogą trafić do tysięcy ludzi szybciej niż niejeden wykład. Internet nie wymyślił tradycji na nowo. Zmienił jednak sposób, w jaki się o niej mówi. Krócej. Prościej. Czasem zabawniej. Czasem z przesadą. Czasem bardzo mądrze. TikTok, Instagram i YouTube zabrały polskość z oficjalnej gabloty i przeniosły ją tam, gdzie ludzie naprawdę spędzają czas: do telefonu.
Nie wykład, tylko rolka Największa zmiana dotyczy języka. W internecie nie ma cierpliwości do długich wstępów. Twórca ma kilka sekund, żeby zatrzymać widza. Dlatego tradycja musi zacząć mówić inaczej. Nie: „Dziedzictwo kulinarne regionu śląskiego stanowi ważny element niematerialnej kultury lokalnej”. Raczej: „To jadła moja oma. I zaraz pokażę wam, jak to zrobić”. Taka różnica jest ogromna. W pierwszym zdaniu słyszymy instytucję. W drugim – człowieka. A internet lubi ludzi bardziej niż instytucje. Dobrym przykładem jest Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, twórca znany z TikToka. W jego materiałach tradycyjna kuchnia, śląska gwara, domowe wnętrza i emocjonalna pamięć jedzenia tworzą całość, która działa nie dlatego, że jest „edukacyjna”, ale dlatego, że jest rozpoznawalna. Widz nie dostaje lekcji o dziedzictwie. Dostaje scenę z domu, smak dzieciństwa, słowo usłyszane kiedyś przy stole.
kuchnia ma zasięgi Kuchnia jest jednym z najmocniejszych nośników polskości w sieci. Nie trzeba tłumaczyć, czym jest sentyment do pierogów, rosołu, placków ziemniaczanych, ogórków małosolnych, drożdżowego ciasta czy kompotu. Wystarczy pokazać garnek, drewnianą łyżkę i ręce, które coś wyrabiają. Na TikToku i Instagramie przepisy działają jak małe wehikuły pamięci. Użytkownik nie tylko ogląda, jak ktoś gotuje. Często dopowiada własną historię: „u
YouTube
mnie w domu robiło się inaczej”, „moja babcia dodawała majeranek”, „na Podlasiu mówi się na to inaczej”, „u nas bez tego nie ma Wigilii”. Komentarze stają się drugim stołem. Przy nim siedzą ludzie z różnych regionów, rodzin i emigracyjnych doświadczeń. YouTube z kolei pozwala iść głębiej. Można tam znaleźć nie tylko przepisy, ale też opowieści o historii polskiej kuchni. Przykładem jest seria i podcasty Muzeum Historii Polski dotyczące kuchni staropolskiej, karczm czy sarmackiego stołu. To inny format niż rolka: wolniejszy, bardziej źródłowy, dla tych, którzy po pierwszym zaciekawieniu chcą wiedzieć więcej.
Gwara bez wstydu Jeszcze niedawno gwara w wielu domach była czymś, co należało „poprawiać”. Dziecko miało mówić „ładnie”, czyli ogólnopolską polszczyzną. Regionalne słowa bywały traktowane jak błąd, znak prowincji albo coś nie do szkoły. Internet częściowo to odwrócił. Śląska godka, kaszubskie słowa, góralskie powiedzenia, podlaskie naleciałości czy lokalne nazwy potraw zaczęły pojawiać się w krótkich nagraniach jako powód do dumy, żartu i rozpoznania. Widzowie lubią treści, w których ktoś mówi „po swojemu”, bo brzmi to bardziej prawdziwie niż wygładzony język reklam i telewizji. Oczywiście jest też ryzyko. Gwara w internecie łatwo może stać się skeczem, uproszczeniem albo zestawem kilku zabawnych słów. Ale nawet wtedy wykonuje ważną pracę: przypomina, że polszczyzna nie jest jedna. Ma akcenty, melodie, lokalne słownictwo i rodzinne odcienie. Dla Polonii to może być szczególnie ciekawe. Osoba wychowana w Ameryce często zna polski z domu, ale ten domowy polski bywa mieszanką dawnej emigracyjnej polszczyzny, regionalizmów i angielskich wtrętów. Internet pokazuje, że język żywy zawsze jest trochę niejednolity. I właśnie dlatego jest ciekawy.
Wojciech Drewniak na kanale „Historia bez cenzury” opowiada o historii Polski bez patosu i z przymrużeniem oka
przykładów takiego stylu. Nie jest to muzealna narracja ani akademicki wykład. To historia opowiadana językiem popkultury, z mocnym prowadzącym, żartem, skrótem i wyrazistą pointą. Można dyskutować o tonie, uproszczeniach i granicach takiego formatu, ale trudno zaprzeczyć, że podobne kanały otworzyły historię dla odbiorców, którzy nie sięgnęliby po tradycyjny wykład. Obok nich istnieje drugi nurt: podcasty muzeów, filmy instytucji, kanały popularnonaukowe, archiwa cyfrowe, profile pokazujące stare fotografie, mapy, pocztówki i dokumenty. Tu tempo jest spokojniejsze, ale mechanizm podobny: historia musi wejść w format, który pasuje do współczesnego odbiorcy. Najciekawsze dzieje się wtedy, gdy oba światy się spotykają. Ktoś trafia na zabawny film o królu, powstaniu albo PRLu, a potem sam zaczyna szukać źródeł. Internet bywa płytki, ale potrafi też być bramą.
Historia z memem w tle Historia też zmieniła opakowanie. Przez lata wielu uczniom kojarzyła się z datami, sprawdzianami i podręcznikiem. YouTube pokazał, że można mówić o niej inaczej: szybciej, ostrzej, z humorem, czasem prowokacyjnie. Kanał „Historia bez Cenzury” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych
Muzeum w kieszeni Instytucje kultury długo mówiły językiem plakatów, katalogów i opisów wystaw. Dzisiaj coraz częściej uczą się języka sieci. Muzea etnograficzne, biblioteki cyfrowe, archiwa, domy kultury i regionalne pracownie publikują zdjęcia obiektów, krótkie opowieści, kulisy pracy, nagrania z
warsztatów, detale strojów, stare fotografie i fragmenty dokumentów. To zmienia relację z odbiorcą. Dawniej trzeba było przyjść do muzeum. Dzisiaj muzeum może najpierw przyjść do użytkownika – w poście, rolce albo shortcie. Dopiero potem widz może zdecydować, czy chce zobaczyć więcej. Muzeum Etnograficzne w Krakowie od lat podkreśla, że etnografia dotyczy nie tylko przeszłości, ale też współczesnych zjawisk: rodzinnych fotografii, wesel, rzemiosła czy miejskich ogrodników. To bardzo internetowe podejście, nawet jeśli nie ogranicza się do internetu. Pokazuje, że tradycja nie jest zamrożona. Ona dzieje się dalej.
Wycinanka jako design Instagram szczególnie dobrze nadaje się do pokazywania wzorów. Haft kaszubski, ceramika z Bolesławca, łowickie wycinanki, koronka, len, drewno, stare makatki, regionalne stroje, ludowe kwiaty – wszystko to jest wizualne, kolorowe i łatwe do udostępnienia. Ale Instagram zmienił też sposób patrzenia na rękodzieło. Dawniej wiele osób widziało w nim pamiątkę albo coś „dla babci”. Dziś ręcznie robiona ceramika, haftowana bluza, lniany obrus, drewniana misa czy plakat inspirowany wycinanką mogą być częścią nowoczesnego stylu
Special Edition September, 2026
życia. Tradycja nie musi stać w kącie. Może leżeć na stole, wisieć na ścianie albo pojawić się w codziennym ubraniu. Tu również trzeba uważać. Internet kocha ładne obrazki, ale nie zawsze pyta o źródło wzoru. Łowickie, kaszubskie, kurpiowskie i podhalańskie motywy nie są jednym workiem z napisem „folk”. Każdy ma swoje miejsce i historię. Dobre profile edukacyjne robią więc coś więcej niż pokazują estetykę. Dopisują kontekst.
Polskość bez akademii Największa zmiana polega na tym, że internet odformalizował rozmowę o polskości. Nie trzeba zaczynać od wielkich słów: naród, dziedzictwo, obowiązek, ojczyzna. Można zacząć od zupy, gwary, rodzinnego zdjęcia, babcinego przepisu, starej piosenki, lokalnego święta, zapomnianej nazwy albo filmiku z potańcówki. Czy to spłyca tradycję? Czasem tak. Internet premiuje skrót, emocję i efekt. Nie wszystko da się opowiedzieć w trzydzieści sekund. Algorytm lubi uproszczenie, konflikt i wzruszenie. Łatwo pomylić wiedzę z nastrojem, a tradycję z dekoracją. Ale jest też druga strona. Nigdy wcześniej tak wiele małych tematów nie miało tak łatwej drogi do odbiorcy. Mała pracownia, regionalny przepis, lokalna gwara, rodzinne archiwum, stary zwy-
czaj z jednej wsi – wszystko to może znaleźć publiczność. Nie trzeba mieć anteny telewizyjnej ani dużego wydawnictwa. Wystarczy opowieść, która kogoś zatrzyma.
Nowy stół Internet stał się nowym stołem. Ludzie siadają przy nim z różnych miejsc: z Polski, Chicago, Nowego Jorku, Londynu, Dublina, małych miasteczek i dużych osiedli. Jedni pamiętają smak dzieciństwa. Inni dopiero go odkrywają. Jedni poprawiają przepis. Inni pytają, co znaczy słowo z gwary. Ktoś dopowiada historię rodziny. Ktoś wysyła filmik mamie. Ktoś zapisuje rolkę, żeby ugotować w niedzielę. To nie zastąpi domu, rozmowy z dziadkami ani prawdziwego kontaktu z regionem. Ale może być początkiem. Może przywrócić ciekawość. A ciekawość jest dla tradycji ważniejsza niż sama nostalgia. Bo tradycja w internecie nie wygląda jak akademia ku czci. Bardziej jak kuchnia, komentarze pod filmem, krótki żart, rolka z przepisem, nagranie z muzeum, stara fotografia i ktoś, kto mówi: „U nas w domu było tak”. I właśnie w tym „u nas” zaczyna się najciekawsza rozmowa o polskości. WEM Instagram
Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, to chłopak, który podbił media społecznościowe, gotując jak za czasów naszych babć. Fartuszek, retro kuchnia i śląska godka to jego znaki rozpoznawcze
47
48
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
49
50
Special Edition September, 2026
A quick festival guide to the symbols, sounds and flavors that help tell the Polish story
Poland in Five Images F
or many Americans, Polish culture first appears through food, music, family stories or festivals like the Little Poland Festival in New Britain, Connecticut. You may hear a few Polish words, see red and white flags, taste pierogi for the first time, or watch dancers in colorful folk costumes. Each of these moments offers a small window into a much bigger story. Poland’s history is long, complex and often difficult, but its culture is also warm, joyful and easy to share. Here are five simple images that help explain what
WEM archive
Polish identity means – not as a museum exhibit, but as something alive, visible and celebrated in communities like Little Poland.
The Polish flag The Polish flag is simple: white on top, red on the bottom. But behind that simplicity is a strong national symbol. The colors come from Poland’s coat of arms – a white eagle on a red background. Over time, white and red became the colors most closely associated with Polish identity, independence and pride.
Dance is deeply rooted in Polish culture. Pictured: a couple performing the krakowiak in traditional regional costumes
Pierogi are one of the most recognizable Polish dishes in the world
You will see these colors at national celebrations, sports events, parades, schools, churches and Polish festivals around the world. For Polish Americans, the flag often connects two homes: the country where their families built a new life, and the country from which their parents, grandparents or great-grandparents came. At a festival, the flag is more than decoration. It says: we remember where we come from, and we are proud to share it.
The white eagle The white eagle is Poland’s national emblem and one of its oldest symbols. According to legend, Poland’s mythical founder, Lech, saw a white eagle against a red sky and took it as a sign to settle and build a homeland. Whether read as legend or as a cultural story, the image became deeply rooted in Polish identity. Today, the crowned white eagle appears on official documents, passports, government buildings and national sym-
Special Edition September, 2026
51
bols. It represents sovereignty, resilience and the long effort to preserve Polish identity even during times when Poland disappeared from the map of Europe. For children, the eagle is often one of the first national symbols they learn. For adults, it carries a deeper message: Poland has survived partitions, wars, occupation and political oppression – and still found a way to rise.
Folk dances Polish culture has always had a strong connection to music and dance. At festivals, one of the most recognizable sights is a group of dancers in traditional costumes: embroidered vests, colorful skirts, boots, ribbons, beads and hats decorated with flowers or feathers. Two dances often associated with Polish tradition are the krakowiak and the polonez. The krakowiak, with its quick rhythm and proud posture, comes from the Kraków region and is one of Poland’s national dances. The polonez, slower and more ceremonial, has long been connected with important celebrations and formal occasions. Both show that Polish dance can be lively, elegant and deeply tied to history. To someone watching for the first time, folk dance may simply look festive and fun. But it also carries regional history. Costumes, steps and music can show where a community came from and what traditions it preserved. On a festival stage, dance becomes a moving story – one that children can learn, families can celebrate and audiences can understand even without speaking Polish.
Delicious pierogi Few Polish words are as widely recognized in America as pierogi. These filled dumplings are often the first Polish food
Polish communities often show their attachment to the national colors during Polish-American celebrations. Pictured: members of Polonia raising the Polish flag on the kosciuszko Bridge in New York during this year’s observances of Polish Flag Day and Constitution Day
people try, and for good reason: they are comforting, versatile and easy to love. Pierogi can be filled with potato and cheese, sauerkraut and mushrooms, meat, sweet cheese, fruit or other regional variations. They can be boiled, pan-fried, topped with onions, served with sour cream, or eaten straight from a festival
plate while standing in line for the next attraction. But pierogi are more than a popular dish. They represent the Polish approach to food: practical, hearty, family-centered and made to be shared. Many Polish Americans have memories of grandmothers, parents, parish volunteers or school communities making hundreds of pierogi before a holiday, fundraiser or festival. That is why pierogi taste like more than dough and filling. They often taste like family, work, patience and home.
church to be blessed, then shared during Easter breakfast. It is a beautiful tradition because it connects faith, family, food and memory in one simple gesture. For Polish Americans, these customs often remain strong even when language fades. A child may not speak Polish fluently, but may still recognize the opłatek, help decorate pisanki, or carry an Easter basket to church. In that way, tradition continues – sometimes quietly, but powerfully.
A living culture The holiday table
Poles are deeply attached to tradition. The blessing of Easter baskets is one of the customs passed down and practiced by generations
Polish tradition is especially strong around holidays. Two customs are particularly meaningful: Wigilia and święconka. Wigilia is the Christmas Eve supper, one of the most important family traditions in Poland. The meal is usually meatless and often includes dishes such as beet soup, pierogi, fish, cabbage with mushrooms and poppy seed desserts. Before dinner, families share opłatek, a thin Christmas wafer, and exchange wishes for health, peace and happiness. For many families, this is the most emotional moment of the year. Święconka is the blessing of Easter baskets on Holy Saturday. Families prepare baskets filled with symbolic foods: eggs, bread, salt, sausage, horseradish and sweets. The basket is brought to
Polish culture is not only something preserved in books, museums or old photographs. It lives in kitchens, churches, schools, dance groups, festivals and family stories. It lives when children learn a Polish song, when grandparents teach a recipe, when a flag is raised, when a dancer steps onto the stage, and when someone tries pierogi for the first time. That is what makes Polish festivals so special. They bring these images together in one place: the flag, the eagle, the music, the food and the traditions that have traveled across generations and oceans. You do not have to be Polish to enjoy them. But after a day in Little Poland, you may understand a little better why so many people are proud to keep them alive. WEM
52
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
53
54
Special Edition September, 2026
Why Polish Saturday schools still matter for children growing up between two cultures
More than just words
facebook.com/polskaszkola.doylestown
F
or many Polish-American families, Saturday morning begins with a familiar question: is it really worth it? After a full week of regular school, homework, sports, activities and family obligations, sending a child to Polish Saturday school can feel like one more responsibility in an already crowded schedule. For children, it may sometimes feel like extra work. For parents, it may require driving, planning and persistence. For grandparents, it may carry a deeper hope: that the next generation will not lose the language, faith, customs and family stories that connect them to Poland. But Polish Saturday schools are not simply about grammar, spelling or memorizing poems for a school performance. At their best, they are places where children learn that being Polish-American is not a contradiction. It is an identity that can be lived in English and Polish, at home and in school, in America and in connection with Poland.
A bridge between worlds Many children in Polish-American families grow up between languages. They may hear Polish from grandparents, understand it better than they speak it, answer in English when spoken to in Polish, or know only a few words connected with food, holidays and family life. This is normal in immigrant communities. Language often changes from one generation to the next. Saturday school cannot reverse every natural process of assimilation. It cannot make every child perfectly bilingual, and it should not be judged only by that standard. Its role is broader. It gives children a structured place to hear Polish regularly, speak it without embarrassment, learn its sounds and rhythms, and understand that the language belongs not only to older relatives, but also to them. Even limited Polish matters. A child who can greet relatives, read a prayer, understand a Christmas carol, recognize a Polish sign, order food during a trip to Poland or follow a family conversation has a different relationship with heritage than a child who only hears that “we are Polish” but has no practical connection to the culture.
Not just words The most successful Polish schools understand that language alone is not eno-
The Polish Saturday School of Our Lady of Częstochowa has been operating at the Shrine in Doylestown for more than a quarter of a century. Pictured: the ceremonial induction of new students, 2025/2026 school year
ugh. Children need context. They need to know why Poland matters, what their grandparents left behind, why certain holidays are celebrated, why the white-andred flag appears at parades and festivals, and why families still prepare Easter baskets or share opłatek on Christmas Eve. That is where Saturday schools become cultural anchors. They teach history, geography, literature, music, traditions and national symbols. They prepare children for Constitution Day programs, Independence Day commemorations, Christmas pageants, Easter traditions and end-ofyear performances. Through these experiences, children learn that culture is not only something described in a textbook. It is something practiced, sung, tasted, worn, recited and shared. A child may not remember every date from Polish history. But he or she may remember standing on stage in traditional costume, singing a Polish song, decorating pisanki, learning about the Warsaw Uprising, or seeing grandparents moved to tears during a school celebration. These
moments build emotional memory. And emotional memory often lasts longer than vocabulary lists.
later become meaningful. Many adults who attended Saturday school as children admit that they appreciated it more years later than they did at the time.
A place to belong For children growing up in America, Polish identity can sometimes feel private — something that belongs at home, at church or at a family gathering. Saturday school makes that identity social. It shows children that they are not alone. They meet other students with similar names, similar family stories, similar holiday traditions and similar experiences of living between cultures. They see that other families also speak two languages, travel to Poland, eat pierogi, attend Polish Mass, belong to dance groups or celebrate Wigilia. That shared environment matters. Identity becomes stronger when it is experienced in community. A child who may feel “different” in regular school can feel understood in Polish school. A teenager who may resist Polish at home may still form friendships and memories that
The role of parents Polish schools cannot do the work alone. They are strongest when parents treat them not as a drop-off activity, but as a partnership. A child who hears Polish only once a week for a few hours will have limited progress. But a child who hears even small amounts of Polish at home, celebrates traditions with family, watches Polish cartoons, listens to Polish songs, visits Polish events, reads bilingual books or travels to Poland will gradually build a deeper connection. Parents do not need to be perfect Polish speakers. Many second- or third-generation parents feel insecure about their own language skills. Some speak Polish fluently but find that English dominates family life. Others understand Polish but cannot easily teach it. That should not be
Special Edition September, 2026
a reason to give up. In fact, Saturday schools can support not only children, but entire families trying to reconnect with their heritage. The message children hear should be simple: Polish is not a punishment, and Polish school is not just another obligation. It is a gift — one that may become more valuable with time.
Why it matters now In today’s world, bilingualism and cultural knowledge are real advantages. Speaking another language, even imperfectly, expands the way a child thinks and communicates. Knowing another culture builds confidence and perspective. For Polish-American children, it also opens doors to family history, travel, study, friendships and future professional opportunities. Poland itself has changed dramatically in recent decades. It is a modern European country with a growing economy, strong universities, dynamic cities and an increasingly visible role in international affairs. For young Polish Americans, connection with Poland does not have to be only nostalgic. It can also be contemporary. That is an important shift. Polish Saturday schools should not only teach children where their ancestors came from. They should also help them understand what Poland is today — a living country, not just an old photograph.
A fragile inheritance Heritage does not preserve itself. It needs people, institutions and repetition. It needs parents who sign children up, teachers who prepare lessons, volunteers who organize events, parishes and community centers that provide space, and donors who understand that cultural education requires support.
Many Polish Saturday schools operate with limited resources. Teachers often do far more than classroom instruction. They organize performances, prepare students for exams, communicate with parents, decorate halls, plan holiday events and carry responsibility for preserving something much larger than a curriculum. Their work deserves recognition. If a community wants Polish identity to survive beyond one generation, it must support the schools that carry it forward. Festivals, parades, concerts and church celebrations are important, but schools give children the tools to understand what those events mean.
The long view The value of Polish Saturday school is not always visible immediately. A child may complain about getting up early. A teenager may prefer soccer, dance, friends or sleeping in. Parents may wonder whether the effort is worth it. But years later, that same child may light a candle at a Polish cemetery, speak with relatives in Kraków, teach their own children to say “dziękuję,” understand why Wigilia begins with opłatek, or feel unexpectedly proud when hearing the Polish anthem. That is when the meaning becomes clear. Polish Saturday schools matter because they keep a door open. Through that door, children can enter a larger story — of family, faith, language, memory, tradition and belonging. They may walk through it slowly, reluctantly or only later in life. But if the door is closed, the path becomes much harder to find. For Polish-American families, Saturday school is not only about preserving the past. It is about giving children a heritage they can carry into the future. WEM
The Polish school teaches more than just the language. An important part of school life is also celebrating Polish holidays and anniversaries. Pictured: a school program marking Polish Constitution Day on May 3
55
56
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
57
58
Special Edition September, 2026
z POLSki NA FLORYDę: ceniona marka Aliness rozpoczyna swój amerykański rozdział
Czy polskie suplementy podbiją USA? P
o zdobyciu zaufania konsumentów w Polsce marka Aliness przenosi do Stanów Zjednoczonych swoją filozofię Clean Label, własną produkcję oraz przywiązanie do przejrzystości. Amerykańska siedziba tej wywodzącej się z niewielkiego podwarszawskiego miasteczka firmy mieści się dziś w Largo na Florydzie.
zaufanie i jakość Dla wielu polskich rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych znalezienie na amerykańskiej półce znanego produktu z kraju przypomina odnalezienie małej cząstki Polski. To coś więcej niż etykieta. To wspomnienia, poczucie zaufania i cicha duma z tego, że polska firma odnosi sukces poza granicami kraju. Właśnie dlatego pojawienie się Aliness w Stanach Zjednoczonych ma tak wyjątkowe znaczenie. Nie jest to jedynie wprowadzenie na rynek kolejnej marki suplementów diety. To następny rozdział historii polskiej marki, która zdobyła już uznanie i zaufanie, a teraz buduje swoje miejsce w Ameryce.
15 lat doświadczenia Marka Aliness powstała w Polsce w 2011 roku w oparciu o proste przekonanie: każdy powinien dokładnie wiedzieć, co wybiera dla siebie i swojej rodziny. Z czasem stała się rozpoznawalna dzięki starannie opracowywanym suplementom diety, czytelnym informacjom o składnikach oraz podejściu Clean Label, które stawia na przemyślane formuły i – tam, gdzie jest to możliwe – rezygnację ze zbędnych dodatków. Dla polskich konsumentów, którzy już znają tę nazwę, wejście Aliness na rynek amerykański jest powodem do dumy. Dla osób w Stanach Zjednoczonych, które dopiero odkrywają markę, to okazja, aby poznać podejście do jakości, dzięki któremu Aliness zyskało w Polsce grono lojalnych klientów.
Sprawdzony skład Jednym z najważniejszych elementów historii Aliness jest miejsce i sposób powstawania produktów. Suplementy Aliness są produkowane przez firmę Medicaline we własnym zakładzie w Karczewie, niedaleko Warszawy. Własna produkcja, laboratorium oraz zaplecze badawczo-rozwojowe pozwalają firmie uczestniczyć w całym procesie - od opracowywania formuł i doboru składników po produkcję i nadzór nad jakością. Tak bezpośrednie zaangażowanie wyróżnia Aliness na zatłoczonym rynku suplementów. Marka nie opiera się na zakupie gotowego, anonimowego produktu i umieszczeniu na nim tylko własnej nazwy. Produkty marki Aliness powstają w jej własnym polskim zakładzie, gdzie łączą się wiedza, doświadczenie produkcyjne i dbałość o szczegóły, a także dzięki czemu zachowana jest pełna kontrola nad tym, co dokładnie zawierają poszczególne produkty. W ten sposób rozwija się marka oparta na przejrzystości, starannie przemyślanych formułach i długofalowym budowaniu zaufania konsumentów – nie tylko na przyciąganiu ich uwagi ładnym opakowaniem.
z Polski do USA Aliness otworzyło swoją amerykańską siedzibę w Largo na Florydzie, tworząc bezpośredni most pomiędzy polskimi korzeniami produkcyjnymi marki a rosnącą społecznością klientów w Stanach Zjednoczonych. Zespół w Largo ściśle współpracuje z producentem w Polsce i odpowiada za import, dystrybucję, relacje z partnerami handlowymi oraz obsługę klientów na rynku amerykańskim. Dla Polonii na Florydzie i w całym kraju jest to historia, którą warto wspólnie świętować: ceniona polska marka wnosi na rynek amerykański polską wiedzę, ambicję i przedsiębiorczość, nie tracąc przy tym więzi z miejscem, w którym wszystko się zaczęło.
Bogata oferta Aliness rozpoczyna działalność w Stanach Zjednoczonych z rosnącą ofertą suplementów diety. Klienci w całym kraju
mogą robić zakupy online na stronie Aliness.com, gdzie znajdują się wszystkie produkty dostępne obecnie na rynku amerykańskim. Kolejne produkty Aliness są regularnie sprowadzane z Polski, dzięki czemu oferta w USA będzie systematycznie się poszerzać. Firma ma również nadzieję, że produkty Aliness będą coraz łatwiej dostępne w polskich sklepach i lokalnych punktach handlowych w całych Stanach Zjednoczonych. Właściciele sklepów zainteresowani wprowadzeniem marki Aliness do swojej oferty są serdecznie zaproszeni do kontaktu z amerykańskim zespołem. Cel jest prosty: niezależnie od tego, czy ktoś odkryje Aliness w zaufanym polskim sklepie w swojej okolicy, czy zamówi produkty online z innego stanu, marka ma być dostępna i bliska społeczności, której służy.
Dobre, bo polskie! Każda międzynarodowa ekspansja zaczyna się od pierwszej dostawy, pierwszego zamówienia i pierwszego klienta, który z otwartością wita znaną markę na nowym rynku. Dla Aliness te pierwsze chwile stają się już częścią większej historii – historii rozpoczętej w Polsce, która teraz rozwija się na Florydzie. Wspierając Aliness w Stanach Zjednoczonych, kibicujemy polskiej firmie, która odważnie wchodzi na większą scenę. Pomagamy marce budowanej przez lata w Polsce stać się częścią codziennego życia rodzin w Ameryce. Przede wszystkim pokazujemy, że ceniona polska nazwa może przekroczyć ocean, pozostać wierna swoim korzeniom i stworzyć w Stanach Zjednoczonych coś trwałego. •
zamów już dziś na Aliness.com lub szukaj w lokalnych sklepach. Chcesz mieć produkty Aliness w swoim sklepie? Skontaktuj się z nami!
Special Edition September, 2026
59
60
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
61
62
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
63
64
Special Edition September, 2026 WEM archive
A JOURNEY THROUGH POLAND’S UNESCO WORLD HERiTAGE SiTES
Treasures of Poland
Poland is often introduced through familiar images: pierogi, folk costumes, Chopin, the white-and-red flag, family stories passed down across generations. But there is another way to understand the country – through the places the world has recognized as part of humanity’s shared heritage.
The Old Town of zamość is an outstanding example of Renaissance architecture. known as an “ideal city,” it was designed by italian architect Bernardo Morando and has preserved its original urban layout and impressive fortifications
P
oland has 18 properties inscribed on the UNESCO World Heritage List: 16 cultural sites and 2 natural sites. Together, they tell a story much larger than any postcard. They show Poland as a land of royal cities, medieval towns, wooden churches, salt mines, forests, memory, architecture, faith, resilience and remarkable regional diversity.
Historic cities For many travelers, the best place to begin is Kraków. Its historic center, one of the first sites ever placed on the UNESCO list in 1978, remains one of Europe’s great old cities. The Main Market Square, Wawel Castle, medieval streets, university tra-
ditions and churches create a city where Polish history feels close and alive. Kraków is not only beautiful; it is one of the cultural hearts of Poland. The country’s capital Warsaw, however, tells a different story. Its Historic Centre was almost completely destroyed during World War II, then rebuilt with extraordinary determination. Its UNESCO inscription honors not only architecture, but also the will of a nation to bring a city back to life. For visitors, the Old Town is both charming and deeply moving — a reminder that heritage is sometimes recovered through memory, documentation and collective effort. Toruń and Zamość further enrich Poland’s urban story. Toruń, the birthplace
of Nicolaus Copernicus, preserves the atmosphere of a medieval trading town on the Vistula River. Zamość, designed in the Renaissance as an “ideal city,” reflects the influence of Italian urban planning adapted to Central Europe. The newest chapter was added in 2026, when Gdynia’s Modernist City Centre, distinguished by its interwar architecture and urban planning, became Poland’s latest entry on the UNESCO World Heritage List. Together, these cities show how Poland has always been part of a wider European conversation.
Underground wonders Some of Poland’s greatest treasures are hidden below ground. The Wieliczka and
Bochnia Royal Salt Mines are among the country’s most famous attractions. For centuries, salt was a source of wealth and power. Today, visitors walk through underground chambers, chapels, tunnels and sculptures carved from salt. The mines are both industrial monuments and works of human imagination. Another underground site, the Tarnowskie Góry Lead-Silver-Zinc Mine and its water management system, tells the story of mining, engineering and technical skill in Silesia. Krzemionki, a prehistoric striped flint mining region, reaches even farther back — to the Neolithic period. It reminds us that the story of human creativity on Polish lands began thousands of years before written history.
Special Edition September, 2026
These natural sites are especially important because they show a different side of the country. Poland is not only old towns and church towers. It is also forests, mountains, rivers, wildlife and protected landscapes — places where nature has its own history.
Castles, churches and faith The Castle of the Teutonic Order in Malbork is one of the most impressive medieval b castles in the world. Massive, dramatic and beautifully restored, it speaks of power, conflict and the complex history of the Baltic region. It is also one of those places that can immediately capture the imagination of younger visitors. Poland’s UNESCO list also includes extraordinary religious architecture. The Churches of Peace in Jawor and Świdnica, built after the Thirty Years’ War, are among the largest timber-framed religious buildings in Europe. The Wooden Churches of Southern Małopolska and the Wooden Tserkvas of the Carpathian Region in Poland and Ukraine show the beauty of regional craftsmanship, local faith and centuries-old traditions preserved in wood. Kalwaria Zebrzydowska offers yet another form of sacred heritage. Its Mannerist architectural and park landscape, with chapels and pilgrimage paths, reflects a deeply Polish connection between faith, landscape and community. For generations, pilgrimage has been one of the ways Poles expressed identity, devotion and continuity.
Much to discover
Primeval nature Poland’s heritage is not limited to buildings. Białowieża Forest, shared with Belarus, is one of Europe’s last and most important primeval forests and home to the European bison. It offers a glimpse of the natural world that once covered much of the continent. The Ancient and Primeval Beech Forests of the Carpathians and Other Regions of Europe, a large transnational UNESCO property that includes Polish areas, also highlights the ecological importance of Poland’s landscapes.
65
The Małopolska Wooden Architecture Route is about 1,500 kilometers long and is known for more than 250 architectural treasures. Pictured: the Church of the Protection of the Mother of God in Owczary
Malbork Castle is the most powerful fortress of medieval Europe. in 1997, it was inscribed on the prestigious UNESCO World Heritage List
For Polish Americans, these sites can be more than tourist destinations. They can become a way to reconnect with a country that may be known mostly through family stories. For Americans without Polish roots, they offer a fuller picture of Poland as a modern European country with deep cultural foundations and exceptional travel opportunities. What makes Poland’s UNESCO list so interesting is its range. It includes places of beauty, like Kraków and Zamość; places of engineering, like Wieliczka and Tarnowskie Góry; places of faith, like Kalwaria and the wooden churches; places of nature, like Białowieża; and places of difficult memory, like Auschwitz-Birkenau, the former German Nazi concentration and extermination camp. No honest story of Poland can avoid tragedy, but no full story of Poland ends there. Poland’s heritage is rich because the country’s history has been rich — shaped by kings and workers, builders and miners, priests and artists, scholars and soldiers, destruction and renewal. Visiting these places is to see a country that has preserved beauty, rebuilt what was lost and continued to share its treasures with the world. For anyone planning a trip to Poland, the UNESCO list is a perfect starting point. It is not just a checklist of monuments. It is a map of memory, creativity and identity — and an invitation to discover Poland beyond stereotypes, one remarkable place at a time. WEM
Białowieża Forest is a unique site — the last natural lowland forest in Europe, famous for having the world’s largest population of European bison
66
Special Edition September, 2026
An American’s Guide to Polish Proverbs 20 popular Polish proverbs, what they mean, and how to use them 1. Nie mój cyrk, nie moje małpy.
2. Co kraj, to obyczaj.
Literal translation: Not my circus, not my monkeys. Natural English meaning: Not my problem. How it’s used: Said when someone wants to distance themselves from drama, chaos, or someone else’s mess. It can be funny, blunt, or a little dismissive depending on tone. American equivalent: “Not my problem” or “Not my circus.”
Literal translation: Every country has its custom. Natural English meaning: Different places have different ways of doing things. How it’s used: Useful when explaining cultural differences without judging them. A Pole might say this when something seems strange abroad but is normal locally. American equivalent: “When in Rome, do as the Romans do.”
3. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
4. Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
Literal translation: Better a sparrow in the hand than a pigeon on the roof. Natural English meaning: A sure small thing is better than a risky bigger thing. How it’s used: Said when advising someone not to gamble away something reliable for an uncertain reward. American equivalent: “A bird in the hand is worth two in the bush.”
Literal translation: Where there are six cooks, there is nothing to eat. Natural English meaning: Too many people in charge can ruin the result. How it’s used: Often used when too many opinions, managers, or helpers make a task more confusing. American equivalent: “Too many cooks spoil the broth.”
5. Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
6. Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.
Literal translation: Don’t praise the day before sunset. Natural English meaning: Don’t celebrate too early. How it’s used: Said when something looks promising but is not finished yet. American equivalent: “Don’t count your chickens before they hatch.”
Literal translation: God gives to the one who gets up early. Natural English meaning: Early risers and hard workers are rewarded. How it’s used: Said to encourage discipline, punctuality, or getting a head start. American equivalent: “The early bird gets the worm.”
7. Bez pracy nie ma kołaczy.
8. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Literal translation: Without work, there are no cakes. Natural English meaning: You have to work for rewards. How it’s used: Commonly used with children, students, or anyone hoping for results without effort. American equivalent: “No pain, no gain.”
Literal translation: Appetite grows as you eat. Natural English meaning: The more you get, the more you want. How it’s used: Used when ambition, desire, or greed increases after someone gets a taste of success. American equivalent: “Give them an inch and they’ll take a mile,” depending on context.
9. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
10. Kto pyta, nie błądzi.
Literal translation: Don’t look a gifted horse in the teeth. Natural English meaning: Don’t criticize a gift. How it’s used: Said when someone complains about something they received for free. American equivalent: “Don’t look a gift horse in the mouth.”
Literal translation: Whoever asks does not go astray. Natural English meaning: Asking questions prevents mistakes. How it’s used: Encourages humility, curiosity, and asking for directions or advice. American equivalent: “It never hurts to ask.”
Special Edition September, 2026
11. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
12. Mądry Polak po szkodzie.
Literal translation: As you make your bed, so you will sleep. Natural English meaning: You live with the consequences of your choices. How it’s used: Said when someone’s current situation is the result of their own decisions. American equivalent: “You made your bed, now lie in it.”
Literal translation: A Pole is wise after the damage. Natural English meaning: People often learn only after something goes wrong. How it’s used: A self-critical saying about hindsight and preventable mistakes. American equivalent: “Hindsight is 20/20.”
13. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
14. Cicha woda brzegi rwie.
Literal translation: There is nothing so bad that some good won’t come of it. Natural English meaning: Something positive can come from misfortune. How it’s used: Used to comfort someone after a setback. American equivalent: “Every cloud has a silver lining.”
Literal translation: Quiet water tears away the banks. Natural English meaning: Quiet people can be surprisingly strong, passionate, or dangerous. How it’s used: Said about someone who seems calm or shy but has hidden depth, determination, or mischief. American equivalent: “Still waters run deep.”
15. Kruk krukowi oka nie wykole.
16. Kłamstwo ma krótkie nogi.
Literal translation: A raven will not peck out another raven’s eye. Natural English meaning: People from the same group protect each other. How it’s used: Often used cynically about insiders, institutions, politicians, or colleagues covering for one another. American equivalent: “Thieves have honor among thieves,” though the Polish version is broader.
Literal translation: A lie has short legs. Natural English meaning: Lies don’t get very far before being exposed. How it’s used: Said as a warning that dishonesty will eventually be discovered. American equivalent: “The truth will come out.”
17. Tonący brzytwy się chwyta.
18. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Literal translation: A drowning person grabs at a razor. Natural English meaning: Desperate people will try desperate solutions. How it’s used: Used when someone in trouble makes a risky or irrational choice. American equivalent: “A drowning man will clutch at a straw.”
Literal translation: The apple falls not far from the apple tree. Natural English meaning: Children often resemble their parents. How it’s used: Can be affectionate, teasing, or critical depending on whether the inherited trait is good or bad. American equivalent: “The apple doesn’t fall far from the tree.”
19. Biednemu zawsze wiatr w oczy.
20. Gość w dom, Bóg w dom.
Literal translation: The poor person always has the wind in their eyes. Natural English meaning: Unlucky or struggling people often face even more obstacles. How it’s used: Said when someone already having a hard time gets hit with another problem. American equivalent: “When it rains, it pours.”
Literal translation: A guest in the house is God in the house. Natural English meaning: Guests should be treated with great hospitality. How it’s used: Reflects the Polish tradition of warmly feeding and welcoming visitors, sometimes instantly. American equivalent: “Make yourself at home,” but with a stronger cultural emphasis on hospitality.
67
QUICK CULTURAL NOTE FOR AMERICANS Polish proverbs often sound more vivid, rural, or blunt than their English equivalents. Animals, food, weather, God, and household life appear frequently because many sayings come from older village, family, and religious contexts. In conversation, they can be used seriously, jokingly, or with a bit of dry humor. The safest way to use them is lightly–especially with classics like Nie mój cyrk, nie moje małpy, Co kraj, to obyczaj, and Kto pyta, nie błądzi.
68
Special Edition September, 2026
Rozmowa z dr. Dariuszem Nasiekiem, specjalistą medycyny bólu z Allied Neurology & interventional Pain Practice (ANiPP)
czasami wystarczy zadzwonić Panie Doktorze, ból kręgosłupa po wypadku to chyba najczęstsza dolegliwość, z jaką zgłaszają się pacjenci? Dr Nasiek: Zdecydowanie tak. Ból szyi, ból krzyża, ból promieniujący do ręki czy nogi – to codzienność po wypadkach w pracy i wypadkach samochodowych. I chcę od razu przekazać pozytywną wiadomość: dzisiejsza medycyna bólu ma naprawdę wiele skutecznych narzędzi. Nikt nie musi „nauczyć się żyć z bólem”. Ból można i trzeba leczyć.
Od czego zaczyna się droga pacjenta w Pana praktyce? Od czegoś bardzo prostego – od telefonu. Ja to zawsze powtarzam: czasami wystarczy zadzwonić i nic więcej nie trzeba robić – możemy poprowadzić część leczenia na odległość. Czasami potrzebna jest konsultacja osobista. Czasami zastrzyk. A czasami operacja. Każdy pacjent jest inny i dla każdego dobieramy właściwą drogę. Wszystko to jest pod ręką, blisko domu – i można dogadać się po polsku.
Jak wygląda diagnostyka bólu kręgosłupa? Zaczynamy od dokładnego badania i rozmowy – pacjent musi mieć czas, żeby opowiedzieć swoją historię. Potem, jeśli trzeba, koordynujemy rezonans magnetyczny i inne badania. Szukamy źródła bólu: czy to dysk, czy stawy kręgosłupa, czy podrażniony nerw. Dopiero gdy wiemy, skąd pochodzi ból, możemy go skutecznie leczyć. To jak w lotnictwie, które jest moją pasją – najpierw dokładna nawigacja, potem pewny lot do celu.
A jakie są metody leczenia? Cała drabina możliwości. Zaczynamy od metod najłagodniejszych: leków, rehabilitacji, terapii. Gdy to nie wystarcza, mamy zabiegi interwencyjne – precyzyjne zastrzyki wykonywane pod kontrolą ob-
razowania, blokady nerwów, neuromodulację. Zabiegi wykonujemy w nowoczesnym centrum chirurgicznym w Hackensack. Większość pacjentów wraca do domu tego samego dnia. A gdy potrzebna jest operacja, kierujemy do zaufanych chirurgów i koordynujemy całość leczenia.
Wielu czytelników pyta o sprawy Workers' Compensation i dokumentację. Jak Państwo pomagają? To bardzo ważna część naszej pracy. Mieszkańcy New Jersey, którzy ulegli wypadkowi w Nowym Jorku, mogą leczyć się u nas, blisko domu, a my w pełni wspieramy ich sprawę w Nowym Jorku. Przygotowujemy szczegółowe raporty medyczne, analizy przyczynowe i oceny trwałego uszczerbku – szczególnie po ciężkich wypadkach na budowie i na kolei. Jesteśmy w stałym kontakcie z adwokatami pacjentów. Pacjent skupia się na zdrowiu, my dbamy o dokumentację.
Co wyróżnia ANiPP na tle innych praktyk? Trzy rzeczy. Po pierwsze – kompleksowość: neurologia, ortopedyczna ocena, medycyna bólu i dokumentacja w jednym miejscu. Po drugie – bliskość: cztery lokalizacje w New Jersey, w Englewood, Garfield, East Orange i Elizabeth. Po trzecie – język i serce: pacjent może rozmawiać po polsku, a my zawsze jesteśmy do jego dyspozycji. Medycyna to nie tylko procedury – to także zaufanie i spokój pacjenta.
Ostatnie słowo dla naszych czytelników? Nie odkładajcie zdrowia na później. Bezpłatne konsultacje po wypadkach czekają – neurologiczne, ortopedyczne i leczenia bólu kręgosłupa. Telefon: 201894-1313. Naprawdę – czasami wystarczy zadzwonić, a resztą zajmiemy się my. Za• praszam serdecznie!
Dariusz Nasiek, MD Allied Neurology & Interventional Pain Practice (ANIPP) Tel. 201-894-1313, www.alliedspineinstitute.com 185 Grand Ave., Englewood, NJ 07631 Lokalizacje: • Englewood • Garfield • East Orange • Elizabeth Ta kolumna powstała w celach edukacyjnych i w żadnym wypadku nie może zastępować specjalistycznej porady.
Special Edition September, 2026
69
70
Special Edition September, 2026
Historia zapisana w barwach i materiałach
Z regionalnym akcentem P
olskie stroje ludowe kojarzą się dziś z występami zespołów folklorystycznych, dożynkami i świętami regionalnymi. Dawniej były jednak czymś więcej niż ozdobnym ubiorem. Opowiadały o miejscu pochodzenia, zamożności, stanie cywilnym, wieku, a nawet o okazji, na którą zostały założone.
Barwna historia Z daleka widać kolory, hafty i ozdoby. Z bliska – historię. Polski strój ludowy nie był przypadkowym zestawem ubrań. Powstawał przez lata, zmieniał się pod wpływem mody, dostępności tkanin, zamożności mieszkańców, kontaktów handlowych i lokalnych tradycji. Inaczej ubierano się na co dzień, inaczej do kościoła, na wesele, odpust, procesję czy święto plonów. Wbrew popularnemu wyobrażeniu nie istnieje jeden „polski strój ludowy”. Jest ich wiele, a każdy region wypracował własny styl. Różniły się krojem, kolorystyką, haftem, nakryciami głowy i dodatkami. Strój był wizytówką lokalnej społeczności – tak czytelną, że dawniej po wyglądzie spódnicy, gorsetu, czepca czy kapelusza można było rozpoznać, skąd ktoś pochodzi.
Ubranie z informacją Dawny strój wiejski miał przede wszystkim funkcję praktyczną. Musiał chronić przed zimnem, deszczem i słońcem, nadawać się do pracy oraz odpowiadać warunkom życia. Z czasem jednak ubiór odświętny stawał się coraz bardziej dekoracyjny. To właśnie stroje zakładane na święta, uroczystości rodzinne i kościelne najlepiej zachowały się w pamięci. Materiał także wiele mówił o właścicielu. Tkaniny samodziałowe, czyli wykonywane w gospodarstwie, stopniowo uzupełniano suknem, jedwabiem, aksamitem, tiulem czy fabrycznymi wstążkami. Im bogatszy dom, tym okazalszy mógł być strój. Ważne były też dodatki: korale, pasy, zapaski, haftowane chusty, czepce, sprzączki i guziki. Strój ludowy zmieniał się wraz z modą. Nie był skamieliną, lecz żywą częścią kultury. W niektórych regionach nowe kolory, wzory i materiały przyjmowały się szybko, w innych dłużej trzymano się dawnych form. Dlatego nawet w obrębie jednego regionu można było spotkać kilka odmian ubioru.
D. Barcikowski
krakowska rozpoznawalność Jednym z najbardziej znanych polskich strojów jest strój krakowski. Kojarzy się z czerwoną rogatywką ozdobioną pawimi piórami, białą sukmaną, pasem, haftowanym gorsetem i kwiecistą spódnicą. Z czasem stał się tak popularny, że zaczął pełnić funkcję niemal ogólnonarodowego symbolu. Szczególnie rozpoznawalny jest męski strój Krakowiaków Zachodnich. Biała sukmana, czapka krakuska i ozdobne pasy pojawiały się w przedstawieniach, uroczystościach patriotycznych i szkolnych akademiach. Strój ten wyszedł poza swój pierwotny region i zaczął być traktowany jako znak polskości. Kobiece stroje krakowskie przyciągają uwagę bogato zdobionymi gorsetami. Często haftowano je kwiatami, cekinami i koralikami. Do tego zakładano białą koszulę, spódnicę w kwiaty, zapaskę oraz czerwone korale. Całość była barwna, odświętna i bardzo efektowna.
Łowickie kolory Jeśli jakiś strój można nazwać eksplozją barw, to z pewnością łowicki. Pasiaki łowickie, czyli tkaniny w szerokie, kolorowe pasy, należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów polskiego folkloru. Z czasem ich kolorystyka stawała się coraz śmielsza. Dawniejsze zestawienia były spokojniejsze, późniejsze – bardziej kontrastowe i nasycone. W stroju kobiecym ważne były spódnice, zapaski, haftowane koszule i chusty. Haft łowicki także przechodził przemiany. Wzory kwiatowe stawały się coraz większe i bardziej dekoracyjne. Popularne były róże, maki, bratki i inne motywy roślinne. Ciekawostką jest to, że strój łowicki nie był jednolity przez cały czas. Zmieniały się szerokości pasów, kolory, rodzaje haftów i sposoby noszenia poszczególnych części ubioru. To dobry przykład na to, że tradycja ludowa nie oznacza bezruchu. Przeciwnie – potrafiła reagować na modę, gust i ambicje lokalnej społeczności.
Góralska prostota i duma Strój podhalański jest zupełnie inny niż łowicki czy krakowski. Mniej w nim wielobarwnych tkanin, więcej surowej elegancji wynikającej z materiału, kroju i zdobienia. Męskie portki z białego sukna, haftowane parzenice, szeroki pas, cuchy, kierpce i kapelusz tworzą sylwetkę, którą łatwo rozpoznać.
Tradycyjne stroje łowickie można współcześnie podziwiać np. podczas procesji z okazji Bożego Ciała odbywającej się w Łowiczu
Parzenice, czyli ozdobne hafty na spodniach góralskich, są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego stroju. Początkowo pełniły także funkcję praktyczną – wzmacniały miejsca narażone na przetarcia. Z czasem stały się dekoracją i znakiem regionalnym. Strój góralski był związany z warunkami życia w górach. Sukno chroniło przed chłodem, kierpce sprawdzały się na górskich ścieżkach, a cucha służyła jako okrycie. Jednocześnie ubiór ten podkreślał odrębność i dumę mieszkańców Podhala.
kurpie, czyli las i bursztyn Stroje kurpiowskie, wywodzące się z terenów Puszczy Zielonej i Puszczy Białej, mają własny, wyrazisty charakter. W stroju kobiecym ważne były spódnice, fartuchy, gorsety, chusty i charakterystyczne nakrycia głowy. W męskim – koszule, kamizele, sukmany, pasy i buty z cholewami. Kurpiowszczyzna kojarzy się także z bursztynem. Naszyjniki z bursztynowych paciorków były ważną ozdobą kobiecego stroju. W regionie znane były również wy-
Special Edition September, 2026
cinanki, palmy i bogata obrzędowość, dlatego ubiór stanowił część szerszego świata kultury ludowej. Kolorystyka stroju kurpiowskiego bywała mniej krzykliwa niż łowicka, ale miała swoją siłę. Liczyły się proporcje, ozdoby i sposób zestawiania elementów. Strój mówił o przynależności do wspólnoty, ale też o staranności i gospodarności.
Śląscy, inaczej mieszkańcy okolic Pszczyny, Raciborza czy Rozbarku. W wielu odmianach stroju kobiecego uwagę zwracały bogate nakrycia głowy, czepce, chusty, fartuchy i gorsety. Na Śląsku ważna była elegancja i staranność wyko-
nania. Strój odświętny miał podkreślać powagę okazji. W regionach górskich, podobnie jak na Podhalu, ważne były elementy praktyczne: sukno, kierpce, pasy i okrycia wierzchnie. Śląskie stroje są dobrym przykładem tego, że granice ad-
Na północy Polski szczególne miejsce zajmuje strój kaszubski. Jednym z najlepiej rozpoznawalnych elementów są hafty, zwłaszcza te inspirowane szkołami haftu kaszubskiego. Pojawiają się w nich motywy kwiatowe, m.in. tulipany, stokrotki, niezapominajki, owoce granatu i palmety. Dawne kobiece czepce kaszubskie, zwane złotnicami lub złotogłowiami, haftowano złotą albo srebrną nicią na aksamicie lub jedwabiu. Były to elementy wymagające ogromnej precyzji i czasu. Czepiec nie był zwykłym dodatkiem – podkreślał status kobiety i uroczysty charakter stroju. Kaszubski ubiór pokazuje, jak silnie strój ludowy łączył się z rękodziełem. Haft nie tylko zdobił, ale też przenosił lokalną estetykę z pokolenia na pokolenie.
Stroje śląskie różniły się w zależności od części regionu. Inaczej wyglądali Górale
ministracyjne nie zawsze pokrywają się z granicami kultury. W obrębie jednego województwa można znaleźć wiele tradycji ubioru, zależnych od historii, położenia i kontaktów z sąsiadami.
Nie tylko ozdoba
kaszubskie hafty
Śląska elegancja
71
Dziś regionalna tradycja podtrzymywana jest także przez kolejne pokolenia Polonii na całym świecie. Na zdj. grupa dzieci podczas Światowego Festiwalu zespołów Polonijnych i Folklorystycznych, który odbył się w tym roku w Rzeszowie
Dziś stroje ludowe oglądamy najczęściej podczas występów zespołów, procesji, festynów, dożynek i świąt regionalnych. Czasem są wiernymi rekonstrukcjami, czasem stylizacją. Bywa, że elementy ludowe trafiają także do współczesnej mody – hafty pojawiają się na bluzkach, torebkach, sukienkach czy dodatkach. Warto jednak pamiętać, że strój ludowy nie był kostiumem scenicznym. Był częścią życia. Towarzyszył ludziom w najważniejszych momentach: podczas ślubów, świąt, uroczystości religijnych, rodzinnych i wspólnotowych. Pokazywał, skąd człowiek jest, do jakiej grupy należy i jaką rolę pełni. Polskie stroje ludowe są niezwykle różnorodne. Jedne zachwycają kolorem, inne haftem, krojem albo skromną elegancją. Wszystkie jednak są świadectwem pracy wielu rąk: tkaczek, hafciarek, krawców, kuśnierzy, szewców i rzemieślników. Dlatego strój ludowy to nie tylko piękny ubiór. To zapis historii regionu, pamięci rodzinnej i lokalnej tożsamości. WEM
72
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
73
74
Special Edition September, 2026
Krzyżówka festiwalowa Poziomo: 4. W godle Polski 7. Z owoców lub warzyw na zimę 8. Zebrane z pola 10. Symbol dożynek 11. Wiązka ściętego zboza 14. Dokończ: „Bóg, Honor, ...” 15. Zwierzę żyjące w Puszczy Białowieskiej 16. Przydomek Bolesława I 17. W nim bursztyny 20. Wzgórze z zamkiem w Krakowie
Pionowo: 1. Zjadły Popiela 2. Nadmorska miejscowość z przeboju Wodeckiego 3. Szczyt ze śpiącym rycerzem 5. Autor „Chłopów” 6. Dach na dawnej wiejskiej chacie 9. Pierwsza stolica Polski 12. Może być jabłkowy lub truskawkowy 13.Jak śnieg biała w inwokacji 18. Narzędzie dawniej wykorzystywane podczas żniw 19. Dawniej władał Polską
Special Edition September, 2026
75
76
Special Edition September, 2026
TAkE OUR TOTALLY UNOFFiCiAL, SLiGHTLY SCiENTiFiC POLiSH-AMERiCAN QUiz
How Polish are you? You may know how to pronounce pierogi. You may even own something with a white eagle on it. But how Polish are you really? Circle your answers, add up your points and discover where you fall on our highly unofficial Polishness scale. No citizenship test required. 1. Someone says, “Have some more food.” You are already completely full. What do you do?
9. What does a proper Polish wedding look like?
A. Politely say, “No, thank you.” B. Say no twice, then accept a small piece. C. Accept immediately. It would be rude not to. D. Ask, “Is there more pierogi?”
A. Dinner and dancing. B. A big party. C. Food, music, dancing and more food. D. You arrive on Saturday and begin wondering sometime Sunday morning whether the party is ever going to end.
1 point 2 points 3 points 4 points
2. How do you feel about pierogi? A. I’ve heard of them. B. I like them. C. I have strong opinions about the best filling. D. I know exactly whose pierogi are the best, and I’m prepared to defend that opinion.
1 point 2 points 3 points 4 points
3. What happens when someone enters your home? A. I say hello. B. I offer coffee. C. I offer coffee, cake and something to eat. D. Within five minutes, the table looks like I’m expecting 20 guests.
1 point 2 points 3 points
11. Poland is playing an important soccer match. How invested are you? 1 point 2 points 3 points 4 points
10. You hear the first notes of a polka at a Polish festival. What happens? A. Nothing. B. I tap my foot. C. I start looking for a dance partner. D. Somehow I’m already on the dance floor.
1 point 2 points 3 points 4 points
A. I might check the score later. B. I’ll watch if I have time. C. My schedule has been cleared. D. For 90 minutes, I become the coach, referee and national team strategist.
1 point 2 points 3 points 4 points
12. You’re at a Polish-American Festival. What’s your first stop? A. I take a walk around and see what’s happening. B. The music stage. C. The Polish food stand. D. Food first, music second, another round of food third. This is called planning.
1 point 2 points 3 points 4 points
4 points
4. Someone says your last name is difficult to pronounce. Your reaction? A. “That’s OK.” 1 point B. I slowly pronounce it for them. 2 points C. I explain which letters they should completely ignore. 3 points D. I give them a full lesson involving “cz,” “sz,” “rz” and several sounds they did not know humans could make. 4 points
5. Which statement best describes your relationship with Polish food? A. I’ve tried kielbasa once. 1 point B. I enjoy Polish food at festivals and holidays. 2 points C. I know the difference between bigos, gołąbki and flaczki. 3 points D. I’m already wondering why this quiz hasn’t mentioned pączki yet. 4 points
6. It’s Fat Thursday. What are you doing? A. What’s Fat Thursday? B. Eating one pączek. C. Buying a box for the family. D. Counting pączki is unnecessary and possibly disrespectful to tradition.
1 point 2 points 3 points 4 points
A. No. B. Maybe later. C. Apparently, “yes.” D. It means a plate of food is already on its way.
1 point 2 points 3 points 4 points
8. How many Polish words do you know? A. “Dzień dobry.” B. Enough to order food. C. Enough to have a conversation. D. Enough to know that one Polish word can contain an alarming number of consonants.
1 point 2 points 3 points 4 points
This quiz is intended purely for fun and entertainment. It is not meant to offend, stereotype or exclude anyone, and the results should not be taken too seriously.
YOUR RESULTS
7. Your Polish grandmother, mother or aunt asks if you’re hungry. What does “no” mean? 12-20 points: Polish Curious You may be new to Polish culture, but you’re in the right place. Start with a plate of pierogi, learn how to say dziękuję and enjoy the festival. We’ll check on your progress next year.
31-40 points: Very Polish You understand that guests must be fed, weddings require stamina and nobody makes that particular dish quite like someone in your family. Your Polish credentials are looking strong.
21-30 points: Polish at Heart You know your pierogi from your pączki and probably have at least one Polish tradition in the family. A little more kielbasa and a few Polish language lessons, and you’ll be unstoppable.
41-48 points: 100% Polish – No Further Questions You didn’t need this quiz. You probably brought food with you, know where to find the best kielbasa and have already corrected someone’s pronunciation of “pierogi.” Please proceed directly to the dance floor.
Special Edition September, 2026
77
78
Special Edition September, 2026
Special Edition September, 2026
79
80
Special Edition September, 2026