august / september, 2026
Wydanie
BiałyOrzel24.com
specjalne
Wydanie specjalne
2
August / September, 2026
WSTĘP
Marcin Bolec Redaktor Naczelny
Szanowni Państwo, oddajemy w Państwa ręce specjalne wydanie poświęcone dożynkom – jednemu z najpiękniejszych i najbardziej wymownych świąt w polskiej tradycji. Choć wielu z nas żyje dziś daleko od rodzinnych pól, wsi i miasteczek, dożynki nadal mają wyjątkową siłę. Przypominają o chlebie, ziemi, pracy ludzkich rąk, wdzięczności i wspólnocie. W Connecticut polonijne dożynki od lat gromadzą parafie, organizacje, zespoły, szkoły, rodziny i przyjaciół. Są okazją do spotkania, rozmowy, modlitwy, wspólnego świętowania i przekazywania młodszym pokoleniom tego, co ważne. Wieniec dożynkowy, bochen chleba, polskie pieśni, stroje ludowe, stoiska z tradycyjnym jedzeniem i obecność wielu pokoleń Polonii tworzą obraz żywej kultury – nie zamkniętej w muzeum, lecz obecnej tu i teraz. Dożynki mają długą historię. Dawniej oznaczały koniec żniw i chwilę wytchnienia po najcięższej pracy w roku. Były podziękowaniem za plony i prośbą o urodzaj w kolejnym sezonie. Z czasem zmieniała się ich forma: od wiejskiego obrzędu, przez uroczystości parafialne i państwowe, aż po współczesne festyny, które łączą tradycję z muzyką, kuchnią, zabawą i prezentacją lokalnych społeczności. Niezmienny pozostał jednak ich sens: wdzięczność za dar chleba i szacunek dla tych, którzy pracują, aby ten chleb trafiał na nasze stoły. Wydanie, które przygotowaliśmy, jest zaproszeniem do spojrzenia na dożynki szerzej. Piszemy o ich historii, symbolach, zwyczajach i przemianach. Przypominamy znaczenie wieńca, chleba, strojów ludowych i dawnych obrzędów. Pokazujemy też, że polska tradycja dożynkowa nie kończy się na granicach Polski. Żyje wszędzie tam, gdzie Polacy i osoby polskiego pochodzenia chcą ją pielęgnować – także tutaj, w Connecticut. To wydanie jest również wyrazem uznania dla wszystkich, którzy co roku angażują się w organizację polonijnych dożynek. Za każdą uroczystością stoją godziny przygotowań, praca wolontariuszy, zaangażowanie parafii, sponsorów, artystów, kucharzy, członków komitetów organizacyjnych i wielu osób, których nazwiska nie zawsze pojawiają się na pierwszym planie. To dzięki nim możemy spotkać się razem i poczuć, że tradycja nadal nas łączy. Życzę Państwu, aby tegoroczne dożynki były czasem radości, wdzięczności i dobrych spotkań. Niech przypominają nam, że polskość buduje się nie tylko przez wielkie słowa, ale także przez obecność, pamięć, wspólny stół, pieśń, modlitwę i chleb dzielony z innymi.
White eagle Media, llc 55 Broad St. Suite 220, New Britain, CT 06053 Sales & Editorial: (860) 223-1150 Email: info@whiteeaglenews.com Toll Free: (800) 668-0667 www.whiteeaglenews.com www.BialyOrzel24.com
Facebook.com/BialyOrzel24
Managing partner & director of sales Darek Barcikowski – publisher@whiteeaglenews.com Managing partner & editor-in-chief Marcin A. Bolec – editor@whiteeaglenews.com director of Operations & associate editor: Joanna Szybiak – joanna.szybiak@whiteeaglenews.com Reporters: Barbara Bilińska Bolec, Edward Bolec, Halina Głowacka, Tomasz Ryzner, Marcin Żurawicz contributors: Tomasz Moczerniuk, Marek Kania, Sylwia Wadach Kloczkowska, Robert Iwanicki, o. Michał Czyżewski, Paweł Markiewicz editorial assistant & hR Manager: Alicja Dębek graphics: Tomasz Świętoniowski, Zbigniew Czeranowski, Dorota Strzelecka layout: michaldutka.com
Dozynki – Polish Harvest Festival Special Edition is a publication of White Eagle Media LLC. The content of this publication may not be reprinted or re-transmitted in whole or in part without the expressed written consent of the publisher. White Eagle Media assumes no responsibility for advertising content or errors but will reprint whatever part of the advertisement needs corrections if written notice is submitted within a week of the date of publication.
Wydanie specjalne August / September, 2026
3
4
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
5
6
Wydanie specjalne August / September, 2026
FESTiwalE dożyNkowE w CoNNECTiCuT – gdziE i kiEdy Się odBędą?
Czas na świętowanie! Archiwum parafii – A. Więciorkowski
od połowy sierpnia do połowy września Polonia w Connecticut będzie świętować dożynki. Tegoroczne festiwale odbędą się w Stamford, Bridgeport, New Britain i Bristol. To wydarzenia, które łączą tradycyjny obrzęd dziękczynienia za plony z muzyką, polską kuchnią, rodzinnym festynem i prezentacją polonijnego dorobku.
Promocja Polonii Dożynkowe festiwale mają również znaczenie poza samym środowiskiem polonijnym. Odbywają się w amerykańskich miastach, są otwarte dla mieszkańców różnych narodowości i często przyciągają osoby, które wcześniej nie miały bliższego kontaktu z polską kulturą. To jedna z najbardziej naturalnych form promocji Polonii. Goście poznają polską kuchnię, muzykę i folklor, ale jednocześnie widzą dobrze zorganizowaną, aktywną społeczność, która potrafi zachować własną tożsamość i dzielić się nią z otoczeniem. Tego rodzaju obecność ma znaczenie szczególnie tam, gdzie kolejne pokolenia Polaków coraz mocniej funkcjonują już w amerykańskiej rzeczywistości. Bochen chleba pełni ważna rolę w dożynkowej tradycji. Na zdj. parafianka przekazująca dożynkowy chleb proboszczowi polskiej parafii w Bridgeport o. Norbertowi Siwińskiemu podczas zeszłorocznych dożynek
D
ożynki wyrosły z dawnej tradycji rolniczej, ale w środowiskach polonijnych od dawna mają znacznie szersze znaczenie. Są okazją do przypomnienia obrzędów i zwyczajów wyniesionych z Polski, do wspólnego spotkania kilku pokoleń, a jednocześnie do pokazania polskiej kultury osobom, które na co dzień mają z nią niewielki kontakt. Boga Davidson
W Connecticut Polonia kultywuje tę tradycję od dziesięcioleci. Zmieniają się organizatorzy, programy i formuła poszczególnych wydarzeń, ale pozostają ich najbardziej charakterystyczne elementy: dziękczynna msza św., dożynkowy chleb, wieńce, stroje ludowe, polska muzyka, taniec i kuchnia. W ostatnich latach coraz wyraźniej dołącza do nich także festiwalowy charakter wydarzeń, dzięki któremu dożynki trafiają do znacznie szerszej publiczności.
żywa tradycja
Polonez tańczony na placu przy świątyni i prowadzony przez członków zespołu „Słowianie” jest wieloletnią tradycją dożynek w Stamford
Dla starszego pokolenia dożynki często są przypomnieniem zwyczajów znanych jeszcze z Polski. Dla dzieci i młodzieży wychowanych już w Stanach Zjednoczonych mogą być natomiast jedną z niewielu okazji, by zobaczyć te tradycje nie w książce czy na ekranie, ale jako część żywego wydarzenia. Udział młodych ludzi ma przy tym szczególne znaczenie. Występy szkół polonijnych, harcerzy czy zespołów folklorystycznych nie są wyłącznie punktem programu artystycznego. To sposób przekazywania języka, muzyki, tańca i obyczajów kolejnemu pokoleniu. Bez tego dożynki z czasem mogłyby stać się jedynie wspomnieniem dawnej tradycji. Dzięki zaangażowaniu młodszych uczestników pozostają wydarzeniem, które nadal ma swoich wykonawców, organizatorów i odbiorców.
okazja do obecności Dożynki połączone z festiwalem są także miejscem promocji polonijnej przedsiębiorczości. Stoiska lokalnych firm, usługodawców, organizacji i sprzedawców pozwalają dotrzeć jednocześnie do setek potencjalnych klientów. Dla małych biznesów, które często opierają działalność na lokalnych kontaktach i rekomendacjach, takie wydarzenia są okazją nie tylko do sprzedaży, ale przede wszystkim do zaprezentowania swojej działalności i usług oraz do nawiązania nowych relacji. W ten sposób tradycyjne święto plonów zyskuje jeszcze jeden wymiar. Obok kultury i religii pojawia się współczesne życie Polonii – jej szkoły, organizacje, restauracje, sklepy, firmy usługowe i inicjatywy społeczne.
Stamford – 15-16 sierpnia Pierwsze z tegorocznych dożynek odbędą się 15 i 16 sierpnia w parafii Holy Name of Jesus w Stamford. Jak co roku wydarzenie zaplanowane jest na dwa dni, a organizatorzy podkreślają, że dożynki od lat należą do ważnych punktów życia parafii. W sobotni wieczór odbędzie się dyskoteka, która co roku przyciąga liczne grono młodszej Polonii. W niedzielę odprawiona zostanie uroczysta msza św., po której na placu koło świątyni kontynuowany będzie program artystyczny. Dożynki w Stamford są przykładem wydarzenia, w którym religijne znaczenie święta łączy się z rodzinnym, festiwalowym charakterem. Parafia wskazuje również, że dochód z tegorocznej imprezy zostanie przeznaczony na konieczne prace
Wydanie specjalne Ewa Gryk
August / September, 2026
Bridgeport zachowuje więc wyraźny religijny charakter dożynek, jednocześnie rozwijając je jako wydarzenie rodzinne. Procesja i msza św. pozostają centralnym elementem święta, ale dalsza część dnia służy już przede wszystkim wspólnemu spotkaniu.
New Britain – 29-30 sierpnia
dożynki w New Britain to wydarzenie z ponad 40-letnią tradycją. Na zdj. weterani niosący dożynkowy wieniec podczas zeszłorocznej edycji imprezy
konserwacyjne i remontowe zabytkowego kościoła. To dodatkowo pokazuje, jaką rolę pełnią podobne festiwale. Poza podtrzymywaniem polskiej tradycji stają się konkretnym wsparciem dla instytucji, wokół których przez wiele lat rozwijało się życie lokalnej Polonii.
Bridgeport – 23 sierpnia Kolejnym przystankiem na dożynkowej mapie Connecticut będzie Bridgeport, gdzie święto plonów odbędzie się w nie-
dzielę, 23 sierpnia, w parafii św. Michała Archanioła przy 310 Pulaski Street. O godz. 11:30 rozpocznie się uroczysta msza św. z procesją dożynkową, a od godz. 1 po południu zaplanowano rodzinny piknik w Ogrodzie Maryjnym. W programie znajdą się m.in. wystawa płodów rolnych, kwiatów i ziół, konkursy, rozgrywki sportowe dla młodzieży, atrakcje dla dzieci oraz muzyka DJ-a Daniela Zeta. Nie zabraknie także jedzenia przygotowanego specjalnie na festyn. Archiwum parafii
dożynkowe obchody są doskonałą okazją, aby młode pokolenie Polonii poznało polskie tradycje. Na zdj. dożynki w polskiej parafii w Bristol, 2024 r.
Szczególne miejsce na tegorocznej mapie zajmuje New Britain, gdzie dożynki mają ponad 40-letnią tradycję i należą do najbardziej rozpoznawalnych polonijnych wydarzeń w tej części Connecticut. W tym roku odbędą się po raz kolejny, tym razem aż przez dwa dni – w sobotę i niedzielę, 29 i 30 sierpnia, na Polance Sokołów, czyli Falcon’s Field w New Britain. W programie dożynek tradycyjnie ważne miejsce zajmują msza św., dożynkowe symbole oraz występy folklorystyczne. Organizatorzy wskazują również na udział młodzieży ze szkoły polskiej i harcerstwa, polskie stoiska, rozrywkę oraz kuchnię serwowaną podczas festiwalu. Organizatorzy tegorocznych dożynki w New Britain zapowiadają bogaty i różnorodny program artystyczny. Na scenie mają pojawić się wykonawcy z Connecticut, a także goście z Polski, Chicago, Massachusetts i Nowego Jorku. Publiczność usłyszy zarówno muzykę rozrywkową, jak i występy chórów, a do polskiej tradycji nawiążą zespoły pieśni i tańca „Słowianie” i „Polanie”. W programie znajdą się również prezentacje grupy artystycznej Szkoły Języka Polskiego z New Britain, Teatru Piosenki „Małej Polski” oraz studia „Volta Dance”. Na scenie wystąpią ponadto m.in. Kaspi Band, Artur Kropiwnicki „Kroppa”, Tomek Popławski, Monika
7
Krajewska, Voy Anuszkiewicz, zespół „Scythe rock”, „Allegro”, Piotr Olejniczak i Tomasz Halat. W New Britain szczególnie dobrze widać, jak dożynki mogą łączyć kilka funkcji jednocześnie. Z jednej strony przypominają o polskim dziedzictwie i tradycji święta plonów. Z drugiej – przyciągają całe rodziny i tworzą przestrzeń dla młodego pokolenia. Z trzeciej – są miejscem, w którym mogą zaprezentować się polonijne organizacje, sprzedawcy i przedsiębiorcy. Dwudniowa formuła daje na to jeszcze więcej możliwości. Pozwala rozbudować część artystyczną i gastronomiczną, a jednocześnie zwiększa szanse na dotarcie do gości spoza samego środowiska polonijnego.
Bristol – 12-13 września Tegoroczny sezon dożynkowy w Connecticut będzie kontynuowany we wrześniu. Dożynki przy parafii św. Stanisława Kostki w Bristol odbędą się 12 i 13 września. W sobotę festiwal potrwa od godz. 12 do 8 wieczorem, a w niedzielę od południa do godz. 5:30 po południu. Parafia przy 510 West Street organizuje dożynki każdego roku jako dwudniowe jesienne święto, którego ważną częścią pozostają polska kuchnia, muzyka, taniec, zakupy i wspólne spotkanie. Tegorocznemu festiwalowi ponownie towarzyszyć będzie również kilkudniowa wyprzedaż „tag sale”. Bristol zamknie tym samym serię czterech dużych polonijnych wydarzeń, które od połowy sierpnia do połowy września będą przypominały o jednej z najbardziej charakterystycznych polskich tradycji.
wspólne święto Dzisiejsze dożynki na emigracji nie są już oczywiście świętem rolniczym w takim znaczeniu, jakie miały przed laty na polskiej wsi. Pozostała jednak ich podstawowa idea – wdzięczność za to, co udało się osiągnąć i potrzeba wspólnego świętowania. Dla Polonii dochodzi do tego jeszcze jeden element: troska o zachowanie ciągłości. Tradycja może przetrwać tylko wtedy, gdy kolejne pokolenie będzie chciało ją poznać i uzna ją za część własnej historii. Dlatego obecność dzieci i młodzieży na dożynkach jest równie ważna jak wieńce, stroje czy polskie potrawy. A gdy do tego tradycyjnego święta dołącza otwarty festiwal, korzysta na tym całe środowisko. Polonia może pokazać swoją kulturę amerykańskim sąsiadom, lokalne organizacje zdobywają nowych odbiorców, a polonijni przedsiębiorcy mają możliwość zaprezentowania swoich usług i produktów. Dożynki pozostają więc tradycją, ale są też bardzo współczesną prezentacją tego, jak dziś wygląda polskie życie w Connecticut. WEM
8
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
9
10
Wydanie specjalne August / September, 2026
dożynki przypominają, że za każdym bochenkiem chleba, każdym stołem i każdym spotkaniem stoi czyjaś praca, cierpliwość i wdzięczność
Wielkie polskie święto Archiwum WEM
P
od koniec lata przychodzi moment, w którym natura zwalnia, a człowiek zaczyna liczyć owoce swojej pracy. Pola nie są już obietnicą, lecz spełnieniem. Zboże trafia do spichlerzy, owoce do koszy, warzywa na stoły, a chleb – najprostszy i najważniejszy symbol codziennego życia – staje się znakiem wdzięczności. Właśnie z tego doświadczenia wyrastają dożynki.
Czas żniw To święto nie jest jedynie barwnym zwyczajem ani nostalgicznym obrazkiem z dawnej polskiej wsi. Jego sens jest głębszy i bardziej uniwersalny. Dożynki mówią o pracy, która wymaga czasu. O cierpliwości, bez której nie ma plonu. O zależności człowieka od ziemi, pogody, drugiego człowieka i Boga. Przypominają, że nic, co naprawdę wartościowe, nie powstaje natychmiast. Dawniej dożynki zamykały czas żniw. Były końcem najważniejszego okresu w rolniczym roku – trudnego, wymagającego, ale też niosącego nadzieję. Po tygodniach pracy przychodził moment zatrzymania. Można było podziękować za urodzaj, podzielić się chlebem, zanieść wieniec, spotkać się przy stole, zaśpiewać, zatańczyć, odpocząć. W tym prostym porządku zawierała się mądrość pokoleń: najpierw praca, potem wdzięczność; najpierw wysiłek, potem wspólne świętowanie. Dziś wielu z nas nie żyje już rytmem pola. Nie czekamy na pogodę przed żniwami, nie mierzymy roku dojrzewaniem zboża, nie znamy ciężaru snopa niesionego z pola do stodoły. A jednak dożynki wciąż pozostają zrozumiałe. Bo każdy człowiek zna własny trud. Każda rodzina ma swoje plony – wychowane dzieci, zbudowany dom, utrzymaną firmę, przepracowany rok, przetrwaną chorobę, rozpoczęty nowy etap życia. Plonem może być wszystko, co wymagało pracy i nie przyszło łatwo.
Tradycja wspólnoty Dlatego dożynki mają sens także tutaj, z dala od polskich pól. W polonijnej rzeczywistości nie są powtórzeniem dawnego świata, lecz sposobem zachowania jego najważniejszych wartości. Chleb, wieniec, msza dziękczynna, polska kuchnia, muzyka i spotkanie kilku pokoleń tworzą język, który nie potrzebuje wielu wyjaśnień. Dzieci widzą, że tradycja nie jest tylko
dożynki wyrastają z tradycji wspólnego świętowania żniw i docenienia zebranych plonów, a także odpoczynku po ciężkiej pracy
opowieścią z podręcznika. Starsi odnajdują w niej fragment własnej pamięci. Ci, którzy urodzili się już poza Polską, mogą dotknąć czegoś, co było ważne dla ich rodziców i dziadków. W dożynkach szczególne miejsce zajmuje wspólnota. To święto nigdy nie było przeżywane samotnie. Potrzebowało ludzi: tych, którzy pracowali, tych, którzy przygotowywali stół, tych, którzy nieśli wieniec, tych, którzy piekli chleb, śpiewali, grali, dekorowali, sprzątali, zapraszali innych. Tak jest również dziś. Za każdą polonijną uroczystością stoją godziny pracy organizatorów, parafian, wolontariuszy, sponsorów, zespołów, kucharek, rodzin i przyjaciół. Często nie widać
ich na pierwszym planie, ale bez nich nie byłoby święta.
wdzięczność i szacunek Dożynki uczą także szacunku do codzienności. Do chleba, którego nie powinno się wyrzucać. Do pracy, której nie wolno lekceważyć. Do ludzi, którzy wykonują ją cicho i systematycznie. W świecie, który coraz częściej mierzy wartość szybkością, skutecznością i natychmiastowym efektem, święto plonów przypomina o innym porządku: o dojrzewaniu, oczekiwaniu, pokorze i wdzięczności. Nie trzeba być rolnikiem, aby rozumieć dożynki. Wystarczy wiedzieć, że nic nie rośnie bez troski. Że wspólnota nie trwa
bez zaangażowania. Że tradycja nie przetrwa, jeśli nikt jej nie podejmie. I że wdzięczność nie jest słabością, lecz dojrzałą odpowiedzią człowieka na dobro, które otrzymał. Kiedy więc pod koniec lata spotykamy się przy dożynkowym stole, uczestniczymy w czymś więcej niż w festynie. Wracamy do prostych znaków, które przez pokolenia porządkowały życie: chleba, pracy, modlitwy, muzyki, rozmowy i wspólnego czasu. To one sprawiają, że dożynki pozostają żywe – nie jako wspomnienie dawnej Polski, ale jako święto ludzi, którzy wiedzą, że każdy plon zasługuje na wdzięczność. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
11
12
Wydanie specjalne August / September, 2026
dożynkowy wieniec jest jednym z najstarszych znaków święta plonów
Kłosy pamięci
Archiwum WEM
wśród dożynkowych symboli wieniec zajmuje miejsce szczególne. Jest widoczny z daleka, niesiony uroczyście, często ustawiany przy ołtarzu lub na honorowym miejscu podczas święta. Przyciąga wzrok kształtem, kolorami i misternym wykonaniem, ale jego znaczenie nie kończy się na dekoracji. dożynkowy wieniec jest opowieścią zapisaną w kłosach, kwiatach i ziołach.
czynieniu, a forma całości o wspólnocie, która potrafi zebrać się wokół jednego znaku.
kłosy pamięci W tradycji polskiej zboże miało szczególną pozycję. Chleb był podstawą pożywienia, a szacunek do niego zaczynał się już od ziarna. Kłosy nie były tylko surowcem. Były zapowiedzią chleba, a więc życia, domu i bezpieczeństwa. Dlatego w dożynkowych zwyczajach tak często pojawiały się gesty podkreślające ich wartość: niesienie ostatniego snopa, plecenie wieńca, błogosławienie plonów, przechowywanie ziaren. Ta symbolika pozostaje czytelna również dziś, choć wielu uczestników dożynek nie ma już bezpośredniego związku z pracą na roli. Kłos nadal przypomina, że wszystko, co najważniejsze, potrzebuje czasu. Nic nie dojrzewa natychmiast. Ziemia wymaga cierpliwości, praca wymaga wytrwałości, wspólnota wymaga troski. W tym sensie dożynkowy wieniec jest znakiem bardzo współczesnym – uczy patrzenia na efekty pracy z pokorą i wdzięcznością.
Pamięć o tradycji wieniec dożynkowy niesiony w uroczystym korowodzie symbolizuje wdzięczność za zebrane plony, szacunek dla pracy rolników oraz nadzieję na urodzaj w kolejnym roku
J
ego najważniejszym elementem są kłosy zbóż. To one przypominają, że dożynki wyrastają z rytmu pracy na roli i z zakończenia żniw. Kłos jest prostym, ale bardzo mocnym znakiem. Wyrasta z ziemi, dojrzewa w słońcu, wymaga czasu, pogody i troski. Z pojedynczych ziaren powstaje mąka, z mąki chleb, a z chleba codzienny stół. Dlatego wieniec spleciony ze zboża jest symbolicznym podsumowaniem całego rolniczego roku.
znak plonów Dawniej wieniec dożynkowy wykonywano z ostatnich kłosów zebranych z pola. Nie był przypadkową ozdobą, lecz znakiem zakończonej pracy i podziękowaniem za urodzaj. Niesiono go w korowodzie, często ze śpiewem, do gospodarza, dworu, kościoła lub na miejsce wspólnego świętowania. W niektórych regionach przechowywano go do następnego roku, a ziarno z wieńca dodawano do kolejnego zasiewu. W ten sposób zamykał się symboliczny krąg: plon wracał do ziemi jako zapowiedź następnych zbiorów.
Wieniec miał więc znaczenie nie tylko estetyczne, ale także obrzędowe. Mówił o ciągłości życia, o zależności człowieka od ziemi i natury, o nadziei na przyszły rok. Był znakiem tego, co udało się zebrać, ale także prośbą, aby dostatku nie zabrakło w kolejnym sezonie.
nia na pokolenie. W wielu miejscowościach przygotowanie wieńca jest wspólną pracą kilku osób. Jedni zbierają materiały, inni czyszczą i segregują kłosy, jeszcze inni zaplatają, wiążą, układają i dekorują całość.
Co mówi wieniec kształt i sens Tradycyjne wieńce dożynkowe przybierały różne formy. Mogły mieć kształt korony, koła, krzyża, monstrancji, kosza, serca lub bardziej rozbudowanej kompozycji. W wielu z nich powtarza się motyw zamkniętego kręgu. Koło od dawna kojarzyło się z cyklem natury, powrotem pór roku, następstwem siewu, wzrostu, zbioru i odpoczynku. Korona z kolei podkreślała rangę plonów – była jak uhonorowanie ziemi i pracy tych, którzy ją uprawiali. Współczesne wieńce bywają bardzo okazałe. Wykonuje się je z ogromną starannością, często przez wiele dni, a nawet tygodni. Potrzebne są nie tylko zboża, ale też cierpliwość, wyczucie formy i znajomość technik przekazywanych z pokole-
Każdy element dożynkowego wieńca ma swoje znaczenie. Kłosy symbolizują zboże, chleb i pracę rolnika. Zioła przypominają o zdrowiu, leczeniu i związku człowieka z naturą. Kwiaty wnoszą piękno, kolor i świąteczny charakter. Owoce i warzywa pokazują obfitość ziemi. Wstążki dodają uroczystości, ale też często odwołują się do barw narodowych, regionalnych lub parafialnych. Niekiedy w wieńcach pojawiają się także małe bochenki chleba, figurki, krzyże, obrazy religijne albo elementy nawiązujące do konkretnej miejscowości. Wieniec jest więc rodzajem ludowego języka. Nie trzeba czytać jego symboliki akademicko, aby ją zrozumieć. Wystarczy spojrzeć: zboże mówi o pracy, kwiaty o święcie, owoce o plonach, krzyż o dzięk-
W polonijnych dożynkach wieniec ma jeszcze jeden wymiar. Jest znakiem pamięci o miejscu, z którego wielu ludzi wyjechało albo które znają już tylko z rodzinnych opowieści. Niesiony podczas uroczystości, ustawiony przy ołtarzu lub pokazany dzieciom, staje się lekcją tradycji bez długiego wykładu. Pokazuje, że polskość to nie tylko język i historia, ale także gesty, kolory, zapachy, smaki i symbole. Na emigracji wieniec nie musi być wykonany dokładnie tak jak dawniej w polskiej wsi, aby zachował sens. Ważne jest, że przypomina o pracy, chlebie, wdzięczności i wspólnym świętowaniu. Nawet jeśli powstaje z materiałów dostępnych daleko od Polski, nadal niesie tę samą opowieść: o plonach, które trzeba zauważyć, i o ludziach, którym warto podziękować. Dlatego wieniec dożynkowy pozostaje jednym z najpiękniejszych znaków święta plonów. Jest ozdobą, ale także świadectwem. Łączy dawny obrzęd z dzisiejszym spotkaniem. Pokazuje, że za każdym kłosem stoi praca, za każdym bochenkiem chleba – ziarno, a za każdym świętem – wspólnota ludzi, którzy chcą pamiętać, skąd wyrasta ich tradycja. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
13
14
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
15
16
Wydanie specjalne August / September, 2026
Najpiękniejsze wieńce dożynkowe
prezydent.pl
wieniec 2024 – województwo podlaskie powiat.kielce.pl
wieniec 2025 – województwo kujawsko-pomorskie
prezydent.pl
prezydent.pl
Od ponad dekady patronat kolejnych Pierwszych Dam RP towarzyszy jednemu z najważniejszych wydarzeń Dożynek Prezydenckich – konkursowi na najładniejszy wieniec o nagrodę Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Grupy z poszczególnych województw co roku prezentują w nim wyjątkowe, ręcznie plecione wieńce – prawdziwe dzieła sztuki ludowej, łączące mistrzostwo wykonania z bogactwem regionalnych tradycji. Archiwa internetowe Kancelarii Prezydenta RP pozwalają zobaczyć wieńce nagradzane od 2012 roku. Prezentowane w poniższej galerii prace zdobywały na przestrzeni lat najwyższe laury konkursu, będąc świadectwem żywotności polskiej kultury ludowej oraz różnorodności lokalnych zwyczajów związanych ze świętem plonów.
wieniec 2023 – województwo świętokrzyskie
wieniec 2022 – województwo mazowieckie
Wydanie specjalne
wieniec 2020 – województwo małopolskie
wieniec 2018 – województwo małopolskie
wieniec 2016 – województwo lubelskie
wieniec 2015 – województwo warmińsko-mazurskie
pik.kielce.pl
prezydent.pl
wieniec 2017 – województwo lubuskie
prezydent.pl
prezydent.pl
wieniec 2019 – województwo świętokrzyskie
prezydent.pl
pzprz.pl
wieniec 2021 – województwo podlaskie
17 prezydent.pl
prezydent.pl
August / September, 2026
wieniec 2014 – województwo świętokrzyskie
18
Wydanie specjalne August / September, 2026
kim są starostowie dożynek?
Dożynkowi gospodarze Archiwum WEM
Starostowie dożynek to jedna z najważniejszych par podczas święta plonów. Reprezentują rolników, przekazują chleb gospodarzowi uroczystości i przypominają, że dożynki zaczynają się od pracy na roli.
wielu miejscowościach odbywa się ono uroczyście, przy akompaniamencie muzyki, w obecności władz, duchowieństwa, mieszkańców i zaproszonych gości. Starostowie wręczają chleb gospodarzowi dożynek, wypowiadając słowa prośby, aby był on dzielony sprawiedliwie i nikomu go nie zabrakło. Ten gest ma głębokie znaczenie. Chleb jest symbolem życia, pracy, jedności i wdzięczności. Przekazanie go podczas dożynek łączy dawny obyczaj z aktualnym przesłaniem: ziemia daje plon, ale wymaga troski, wytrwałości i odpowiedzialności. Starostowie uczestniczą również w korowodzie dożynkowym, mszy świętej lub nabożeństwie dziękczynnym, prezentacji wieńców oraz oficjalnej części obchodów. Często występują w tradycyjnych strojach, podkreślając ludowy i regionalny charakter święta.
wyróżnienie dla rolników Starostami dożynek zostają zazwyczaj osoby związane z rolnictwem, cenione w lokalnej społeczności, prowadzące gospodarstwo i aktywnie uczestniczące w życiu wsi, parafii lub gminy. Wybór ten nie jest przypadkowy. To forma uznania dla ich codziennej pracy, doświadczenia, gospodarności i przywiązania do tradycji. Często są to rolnicy, którzy od lat prowadzą swoje gospodarstwa, rozwijają je, dbają o ziemię i przekazują młodszym pokoleniom szacunek do pracy albo osoby zaangażowane w działalność lokalnych organizacji i zasłużone dla lokalnej społeczności. Ich obecność podczas dożynek ma przypominać, że za każdym bochenkiem chleba – tym prawdziwym i tym symbolicznym, będącym znakiem wspólnoty – stoi wysiłek wielu osób.
żywa tradycja
Chleb i symbolika Najważniejszym momentem z udziałem starostów jest przekazanie chleba. W
Starostowie dożynkowi z dożynkowym chlebem, będącego obok wieńca najważniejszym symbolem święta plonów
Choć współczesne rolnictwo oraz same obchody dożynek bardzo się zmieniły, funkcja starostów dożynkowych pozostaje ważnym elementem święta plonów. Dzięki nim dożynki nie są jedynie lokalnym festynem, ale zachowują swój pierwotny sens — wdzięczność za chleb, szacunek dla pracy i pamięć o ludziach, którzy żywią społeczność. Starostowie dożynek są więc nie tylko uczestnikami uroczystości. Są jej symbolem. Reprezentują rolników, tradycję i odpowiedzialność za to, co najprostsze, a zarazem najważniejsze – za chleb na stole. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
19
20
Wydanie specjalne August / September, 2026
Symbol pracy, wdzięczności, domu i wspólnoty
Symboliczny bochenek
Archiwum WEM
Na dożynkowym stole może pojawić się wiele potraw. Są pierogi, kiełbasa, ciasta, owoce, miód, domowe przetwory i wszystko to, co kojarzy się z końcem lata oraz obfitością. Jednak najważniejsze miejsce zajmuje chleb. To on jest niesiony w procesji, błogosławiony, przekazywany gospodarzom i dzielony między ludzi. w tradycji dożynkowej bochenek chleba mówi więcej niż najbardziej uroczyste przemówienie.
Tradycyjne powitanie chlebem i solą to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich gestów gościnności. w dożynkowej symbolice chleb oznacza owoc pracy i dostatek, a sól – trwałość, szacunek i życzliwość wobec przybywających gości.
Prosty tradycyjny chlEb na zakWasiE Składniki na 1 bochenek: • 500 g mąki pszennej chlebowej typ 750 lub 650 • 100 g aktywnego zakwasu żytniego lub pszennego • 330-350 ml letniej wody • 10 g soli, czyli ok. 2 płaskie łyżeczki • opcjonalnie: 1 łyżeczka miodu lub cukru • opcjonalnie: garść ziaren słonecznika, siemienia lnianego albo kminku
Przygotowanie: Do dużej miski wsyp mąkę. Dodaj aktywny zakwas, wodę i ewentualnie miód. Wymieszaj łyżką lub dłonią, aż składniki się połączą. Ciasto powinno być miękkie, lekko
klejące, ale nie zupełnie płynne. Odstaw ciasto na 20-30 minut, żeby mąka dobrze wchłonęła wodę. Następnie dodaj sól i wyrabiaj przez kilka minut. Nie musi być idealnie gładkie – chleb na zakwasie lubi spokojne, dłuższe dojrzewanie bardziej niż intensywne wyrabianie. Przykryj miskę ściereczką i zostaw ciasto w temperaturze pokojowej na około 4-6 godzin. W tym czasie można je 2-3 razy delikatnie rozciągnąć i złożyć: podnieść brzegi ciasta i założyć je do środka. Dzięki temu chleb będzie miał lepszą strukturę. Kiedy ciasto wyraźnie urośnie, przełóż je na lekko oprószony mąką blat. Uformuj bochenek i włóż go do koszyka rozrostowego,
miski wyłożonej ściereczką posypaną mąką albo do keksówki wysmarowanej olejem. Przykryj i zostaw do drugiego wyrastania na 2-4 godziny, aż ciasto znów wyraźnie podrośnie. Można też wstawić je na noc do lodówki – wtedy smak będzie głębszy.
Pieczenie: Rozgrzej piekarnik do 240°C/465°F. Najlepiej razem z garnkiem żeliwnym lub naczyniem z pokrywką, jeśli je masz. Przełóż chleb do gorącego garnka albo na
blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Natnij wierzch ostrym nożem. Piecz: • 20 minut w 240°C/465°F pod przykryciem albo z parą, • potem 25-30 minut w 210220°C/410-425°F bez przykrycia. Chleb jest gotowy, gdy ma mocno rumianą skórkę i wydaje głuchy odgłos po stuknięciu od spodu. Po upieczeniu odstaw go na kratkę i zostaw do całkowitego wystudzenia. Najlepiej kroić dopiero po kilku godzinach, choć ciepły będzie kusił najbardziej.
Wydanie specjalne August / September, 2026
C
hleb jest jednym z najstarszych i najmocniejszych symboli polskiej kultury. Przez wieki oznaczał nie tylko jedzenie, ale także bezpieczeństwo, pracę, dom i godność. W polskich rodzinach uczono dzieci, że chleba nie wolno wyrzucać, że upuszczony kawałek należy podnieść, że przed pokrojeniem bochenka można uczynić na nim znak krzyża. Te gesty nie były pustym rytuałem. Wynikały z przekonania, że chleb jest owocem ludzkiego trudu i Bożego błogosławieństwa.
owoc pracy W kulturze rolniczej chleb był końcem długiego procesu. Zanim pojawił się na stole, trzeba było przygotować ziemię, zasiać ziarno, czekać na pogodę, doglądać pola, zebrać plony, wymłócić zboże, zmielić je na mąkę, zarobić ciasto i upiec bochenek. Każdy kromka była więc zapisem pracy wielu rąk. Dlatego podczas dożynek chleb ma znaczenie szczególne. Nie jest tylko elementem dekoracji ani dodatkiem do stołu. Jest materialnym znakiem plonów. Przypomina, że człowiek nie żyje wyłącznie własnym wysiłkiem, ale także dzięki ziemi, naturze, wspólnocie i łasce. W chlebie spotykają się praca rolnika, umiejętność piekarza, troska rodziny i wdzięczność tych, którzy mogą zasiąść do stołu. Dożynkowy bochenek bywa przekazywany gospodarzom uroczystości jako znak zakończonych żniw i prośba, aby dzielili go sprawiedliwie. W tym geście zawiera się dawne rozumienie odpowiedzialności. Ten, kto ma chleb, ma obowiązek pamiętać o innych. Obfitość nie jest wyłącznie powodem do dumy, ale także zobowiązaniem.
dom i gościnność W polskiej tradycji chleb od zawsze był związany z domem. Witanie gości chlebem i solą oznaczało szacunek, otwartość i gotowość przyjęcia drugiego człowieka. Chleb pojawiał się przy najważniejszych momentach życia: na weselach, rodzinnych uroczystościach, świętach kościelnych i narodowych. Był obecny zarówno w codzienności, jak i w chwilach szczególnych. Nieprzypadkowo wiele polskich powiedzeń odwołuje się właśnie do chleba. Mówimy o „zarabianiu na chleb”, „dzieleniu się chlebem”, modlimy się „chleba naszego powszedniego daj nam, Panie”. Te słowa pokazują, jak głęboko chleb wszedł w język i wyobraźnię. Oznacza minimum potrzebne do godnego życia, ale też coś więcej: uczciwą pracę, samodzielność, troskę o rodzinę. W dawnych domach chleb pieczono rzadziej niż dziś, często raz na kilka dni lub raz w tygodniu. Był przechowywany z szacunkiem, krojony uważnie, dzielony między domowników. Gdy go brakowało, brakowało poczucia bezpie-
czeństwa. Gdy był na stole, można było mówić o dostatku, nawet jeśli był to dostatek skromny.
znak wdzięczności Dożynki są świętem plonów, ale ich najgłębszy sens wyraża się właśnie w dziękczynieniu. Chleb błogosławiony podczas mszy dożynkowej przypomina, że człowiek powinien umieć dziękować nie tylko za rzeczy wielkie i wyjątkowe, ale także za to, co codzienne. Za jedzenie, pracę, rodzinę, zdrowie, sąsiadów, wspólnotę, spokojny dom. Współczesny świat przyzwyczaił nas do łatwej dostępności jedzenia. Chleb można kupić o każdej porze, w wielu odmianach, często bez zastanowienia nad tym, skąd pochodzi i ile pracy wymaga jego powstanie. Dożynki zatrzymują ten pośpiech. Każą spojrzeć na zwykły bochenek inaczej: jak na symbol rzeczy podstawowych, których nie wolno traktować jako oczywistości. Ten wymiar dożynek jest szczególnie ważny na emigracji. Wielu Polaków mieszkających poza krajem nie ma już bezpośredniego związku z rolnictwem. Nie uprawia pól, nie zbiera zboża, nie żyje rytmem żniw. A jednak gest dzielenia się chlebem pozostaje czytelny. Łączy pokolenia, przypomina rodzinne domy, parafialne uroczystości, polskie stoły i wartości wyniesione z dzieciństwa.
Chleb i wspólnota Chleb jest pokarmem, którym można się podzielić. Właśnie dlatego tak dobrze wyraża sens wspólnoty. Na dożynkach nie chodzi tylko o to, aby pokazać piękny wieniec, przygotować dobry program czy zastawić stół. Chodzi także o spotkanie ludzi, którzy na co dzień żyją osobno, ale w tym jednym momencie siadają obok siebie, rozmawiają, wspominają i rozpoznają w sobie część tej samej tradycji. W polonijnych dożynkach chleb ma jeszcze jedno znaczenie. Jest znakiem ciągłości. Przypomina, że tradycję można przenieść daleko od miejsca, w którym się narodziła, jeśli zachowa się jej sens. Nie trzeba mieszkać na polskiej wsi, aby rozumieć, że chleb jest owocem pracy. Nie trzeba pamiętać dawnych żniw, aby wiedzieć, że za każdym stołem stoją ludzie, którzy go przygotowali. Nie trzeba znać wszystkich obrzędów, aby poczuć, że dzielenie się chlebem jest gestem prostym, ale głęboko ludzkim. Dlatego dożynkowy bochenek pozostaje jednym z najważniejszych znaków polskiego święta plonów. Jest zwyczajny i uroczysty zarazem. Codzienny, a jednak symboliczny. Leży na stole, ale prowadzi myśl ku temu, co najważniejsze: pracy, wdzięczności, domowi i ludziom, z którymi można się nim podzielić. jls
21
22
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
23
24
Wydanie specjalne August / September, 2026
od żniw do festynu. Jak zmieniały się dożynki?
Tradycja, która przetrwała D
ożynki zaczynały się od ostatnich kłosów zboża, wieńca i chleba wypieczonego z nowej mąki. Z czasem stały się nie tylko świętem rolników, lecz także uroczystością państwową, religijną, lokalnym festynem i jednym z najważniejszych znaków polskiej tradycji pielęgnowanej również poza granicami kraju. Dożynki są jednym z tych świąt, które przetrwały, choć świat wokół nich zmienił się niemal całkowicie. Dawniej kończyły okres najcięższej pracy w roku. Dziś odbywają się często przy scenie koncertowej, stoiskach kół gospodyń wiejskich, konkursach wieńców, pokazach sprzętu rolniczego i atrakcjach dla dzieci. Między dawnym obrzędem a współczesnym festynem wciąż jednak istnieje wyraźna nić: wdzięczność za plony i szacunek dla pracy rolników. Najstarsze zwyczaje dożynkowe wyrastały z rytmu życia wsi. Żniwa były momentem granicznym. Od ich powodzenia zależało bezpieczeństwo rodziny, dworu, wspólnoty i całej okolicy. Gdy ostatnie kłosy zostały zebrane, przychodził czas ulgi, dziękczynienia i zabawy. Nie była to tylko radość po pracy. Był to także symboliczny koniec jednego roku gospodarczego i przygotowanie do następnego.
ostatni kłos W dawnych obrzędach ogromne znaczenie miały ostatnie kłosy zboża pozostawione
na polu. Ścinano je uroczyście, często z udziałem najlepszych żniwiarzy. Zboże z ostatniego snopa traktowano szczególnie, bo miało symbolizować ciągłość urodzaju. Wierzono, że zachowuje ono siłę plonów i może przynieść pomyślność w kolejnym roku. Z kłosów, ziół, kwiatów, owoców i wstążek wyplatano wieniec dożynkowy. Dawniej przybierał często formę korony, bo był traktowany jako „korona plonów” i znak zakończonej pracy. Niosły go przeważnie żniwiarki, a cały korowód udawał się do gospodarza, właściciela ziemskiego lub do dworu. Po drodze śpiewano pieśni dożynkowe, w których mieszały się wdzięczność, humor, prośby o zapłatę i pochwała urodzaju. Wieniec nie był zwykłą dekoracją. Przechowywano go, a ziarno z niego bywało wykorzystywane do pierwszego siewu. W tym prostym geście zawierała się logika dawnej wsi: zbiory z jednego roku miały stać się początkiem następnego.
KPRP
Prezydent aleksander kwaśniewski (na zdj. z małżonką Jolantą kwaśniewską) był inicjatorem odrodzenia tradycji dożynek Prezydenckich w Spale, przywracając to ogólnopolskie święto plonów w 2000 roku po kilkudziesięciu latach przerwy
Chleb i gospodarz Jednym z najważniejszych znaków dożynek był i pozostał chleb. Wypiekano go z mąki pochodzącej z nowego ziarna. Podczas uroczystości starosta i starościna dożynkowi przekazywali bochen gospodarzowi obchodów. Ten gest oznaczał nie tylko podziękowanie za plony, ale też zobowiązanie: chleb miał być dzielony spra KPRP
obecnie dożynki Prezydenckie odbywają się w stolicy, gromadząc w Pałacu Prezydenckim przedstawicieli środowisk rolniczych z całego kraju
wiedliwie, tak aby nikomu go nie zabrakło. W dawnej Polsce dożynki miały różne nazwy. Mówiono na nie także wyżynki, obżynki, okrężne albo wieńcowe. W zależności od regionu różniły się szczegóły obrzędów, pieśni, wygląd wieńców i przebieg zabawy. Wspólna pozostawała jednak idea: zakończenie żniw trzeba było uczcić
publicznie, we wspólnocie. Z czasem obchody coraz mocniej łączyły się z chrześcijaństwem. Wieniec zanoszono do kościoła, święcono plony, odprawiano mszę dziękczynną. Dawne zwyczaje nie zniknęły, lecz zostały włączone w religijną oprawę. Dlatego dożynki do dziś są świętem o podwójnym Jasna Góra
Jasnogórskie dożynki zbiegają się z ogólnopolską pielgrzymką rolników i od lat 80. XX wieku gromadzą w polskiej stolicy duchowości tysiące wiernych
Wydanie specjalne NAC
Pierwsze dożynki Prezydenckie odbyły się w Spale w 1927 r., zainicjowane przez prezydenta ignacego Mościckiego
dożynki na Stadionie dziesięciolecia w warszawie, 1955 r.
charakterze: ludowym i religijnym, społecznym i symbolicznym.
ciel władzy partyjnej, i wręczali mu bochen chleba. Były to uroczystości widowiskowe, masowe i starannie reżyserowane. Obok prawdziwej dumy rolników z plonów pojawiała się obowiązkowa dekoracja ideologiczna: hasła, transparenty, pochody, przemówienia i pokazy osiągnięć gospodarki socjalistycznej. Ludowa forma była atrakcyjna i zakorzeniona w tradycji, dla-
w stronę państwa Przez stulecia dożynki były przede wszystkim świętem lokalnym. Obchodzono je we wsiach, parafiach, majątkach ziemskich, później także w gminach i powiatach. W okresie międzywojennym zaczęły jednak nabierać charakteru ogólnopaństwowego. Najważniejszym momentem były pierwsze Dożynki Prezydenckie w Spale. Odbyły się 28 sierpnia 1927 roku pod patronatem prezydenta Ignacego Mościckiego. Spała nie była miejscem przypadkowym – w okresie międzywojennym pełniła funkcję letniej rezydencji prezydentów Rzeczypospolitej. Uroczystość przygotowano z dużym rozmachem. Przybyły delegacje z różnych ziem i dzielnic Polski, a obchody miały pokazać jedność kraju, który niespełna 10 lat wcześniej odzyskał niepodległość i wciąż scalał ziemie po trzech zaborach. Dożynki prezydenckie w Spale szybko stały się ważnym wydarzeniem państwowym. Łączyły obrzęd ludowy z reprezentacją państwa. Wieniec, chleb, stroje regionalne, delegacje rolników i obecność prezydenta tworzyły obraz Polski rolniczej, różnorodnej, ale wspólnej. Do wybuchu II wojny światowej uroczystości miały charakter ogólnopaństwowy. Ostatnie przedwojenne dożynki prezydenckie odbyły się w 1938 roku.
ogromnym rozmachem, często na stadionach i w dużych miastach. Rolnicy mieli dziękować za plony, ale jednocześnie manifestować poparcie dla państwa socjalistycznego. W oficjalnej narracji mówiono o sojuszu robotniczo-chłopskim, postępie na wsi, mechanizacji rolnictwa i wdzięczności wobec partii. Przedstawiciele wsi składali meldunki gospodarzowi dożynek, którym bywał najważniejszy przedstawi-
NAC
Po wojnie Po II wojnie światowej dożynki nie zniknęły, ale zmienił się ich sens oficjalny. W Polsce Ludowej władza przejęła święto plonów i nadała mu charakter propagandowy. Nadal były wieńce, chleby, stroje ludowe, zespoły pieśni i tańca oraz pochody, ale nad wszystkim dominował przekaz polityczny. Centralne Dożynki organizowano z
25 NAC
August / September, 2026
tego władza chętnie ją wykorzystywała. Dożynki w PRL-u stały się więc świętem podwójnym: autentycznym dla wielu uczestników, a zarazem silnie podporządkowanym polityce.
Jasna góra Osobną i bardzo ważną kartą w historii dożynek są Ogólnopolskie Dożynki Jasnogórskie. Pierwsze odbyły się w 1982 roku, w czasie stanu wojennego. Miały charakter dziękczynienia za plony, ale były również wydarzeniem religijnym i społecznym o dużym znaczeniu. Dla wielu rolników Jasna Góra stała się miejscem, w którym można było wyrazić przywiązanie do wiary, ziemi, pracy i wspólnoty, niezależnie od oficjalnej propagandy państwowej. Od tamtej pory jasnogórskie dożynki gromadzą rolników z całej Polski. Centralnym punktem obchodów jest msza święta, modlitwa za rolników i błogosławieństwo wieńców żniwnych. Do Częstochowy przywożone są wieńce z różnych regionów kraju – często prawdziwe dzieła sztuki wykonane z kłosów zbóż, ziaren, ziół, kwiatów, owoców i warzyw. Jasnogórskie dożynki pokazują religijny wymiar święta plonów. Nie są tylko prezentacją folkloru ani lokalną zabawą. Są pielgrzymką, modlitwą i publicznym przypomnieniem, że praca na roli zależy nie tylko od wysiłku człowieka, lecz także od pogody, ziemi i okoliczności, których nie da się w pełni kontrolować.
Powrót Spały
w czasach PRl-u dożynki były nie tylko okazją do celebracji plonów, ale też do propagowania idei politycznej. Na zdj. dożynki Centralne w warszawie w 1956 r., w tle Pałac kultury i Nauki
Po 1989 roku dożynki odzyskały większą swobodę znaczeń. Mogły być znowu świętem lokalnym, parafialnym, gminnym, wojewódzkim, kościelnym, państwowym i rodzinnym – bez jednego obowiązującego scenariusza ideologicznego.
Ciąg dalszy str. 26
26
Wydanie specjalne August / September, 2026
dokończenie ze str. 25 Tradycja Dożynek Prezydenckich została reaktywowana w 2000 roku przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Powrót do Spały miał znaczenie symboliczne: nawiązywał do II Rzeczypospolitej i przedwojennej formy uroczystości, w której rolnicy spotykali się z głową państwa. Kolejni prezydenci kontynuowali tę tradycję, choć formuła obchodów zmieniała się w zależności od czasu, miejsca i decyzji organizacyjnych. Dożynki prezydenckie są dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych oficjalnych świąt rolniczych w Polsce. Choć w ostatnich latach zamiast w Spale organizowane są w stolicy, to zachowują najważniejsze znaki: wieniec, chleb, starostów dożynkowych, delegacje rolników i prezentację regionów. Jednocześnie są wydarzeniem medialnym i państwowym, w którym mówi się o kondycji polskiej wsi, bezpieczeństwie żywnościowym, problemach rolnictwa i znaczeniu pracy gospodarzy.
kodziełem, miodami, serami, wypiekami i produktami lokalnymi. Koła gospodyń wiejskich prezentują potrawy, dzieci korzystają z dmuchańców i warsztatów, a wieczorem odbywa się zabawa taneczna. Coraz częściej dożynkom towarzyszą pokazy maszyn rolniczych, wystawy zwierząt, targi produktów ekologicznych, konkursy kulinarne i prezentacje lokalnych firm. Dla jednych to dowód, że tradycja się rozmywa. Dla innych – znak, że żyje. Dożynki zawsze były przecież świętem wspólnotowym. Dawniej biesiadowano przy dworze albo w gospodarstwie, dziś przy scenie, stoisku i nagłośnieniu. Zmieniła się oprawa, ale potrzeba spotkania pozostała ta sama. Współczesny festynowy charakter dożynek ma też praktyczny wymiar. Wieś nie jest już wyłącznie rolnicza, a rolnictwo wygląda inaczej niż przed stu laty. Mniej osób pracuje bezpośrednio na roli, gospodarstwa są bardziej zmechanizowane, a mieszkańcy wsi często łączą różne style życia. Dożynki stały się więc świętem nie tylko rolników, lecz całej lokalnej społeczności.
od obrzędu do festynu Współczesne dożynki mają wiele twarzy. W małych miejscowościach nadal zaczynają się od mszy świętej, poświęcenia wieńców i korowodu. Potem przychodzi czas na część oficjalną: przemówienia, przekazanie chleba, podziękowania dla rolników, konkurs na najpiękniejszy wieniec. Następnie święto często przechodzi w festyn. Na placach pojawiają się sceny, koncerty, stoiska z regionalnym jedzeniem, rę-
wieńce jak opowieści Jednym z najpiękniejszych elementów, który przetrwał mimo wszystkich zmian, jest wieniec dożynkowy. Wciąż wykonuje się go z naturalnych materiałów: zbóż, ziół, kwiatów, nasion, owoców i warzyw. W wielu miejscowościach przygotowanie wieńca trwa tygodniami i wymaga dużej precyzji. Dawniej wieniec miał najczęściej formę korony lub snopa. Dziś bywa znacznie NAC
dożynkowe obchody w Polsce ludowej często odbywały się na stadionach i gromadziły tysiące uczestników. Na zdj. dożynki Centralne w lesznie, 1977 r.
bardziej rozbudowany. Można spotkać wieńce w kształcie monstrancji, kapliczki, serca, mapy Polski, herbu gminy, kościoła, kosza pełnego plonów albo symbolicznej bramy. Czasem są bardzo tradycyjne, czasem niemal rzeźbiarskie. To nie jest tylko konkurs estetyczny. W wieńcu zapisana jest praca ludzi, pamięć o dawnych technikach i lokalna wyobraźnia. Każdy region, parafia czy sołectwo może dosłownie i w przenośni wpleść w wieniec opowieść o sobie.
Polonia świętuje Dożynki są także ważną tradycją Polonii. Obchodzą je polskie społeczności na różnych kontynentach – od Australii, przez Stany Zjednoczone i Kanadę, po Brazylię. Czasem są organizowane przy parafiach, czasem przez organizacje polonijne, zespoły folklorystyczne, domy polskie albo stowarzyszenia regionalne. W Australii znany jest Polish Harvest Festival Dożynki w Adelajdzie. W Stanach Zjednoczonych święta plonów odbywają się m.in. przy polskich parafiach i ośrodkach społecznych, a w okolicach Chicago swoje dożynki organizują także środowiska góralskie. W Kanadzie dożynki polonijne są okazją do spotkania kolejnych pokoleń emigracji, wspólnej modlitwy, występów zespołów i przypomnienia polskich zwyczajów. W Brazylii, zwłaszcza na południu kraju, gdzie żyją liczni potomkowie polskich osadników, dożynki wpisują się w szersze pielęgnowanie polskiej kultury, języka, kuchni i religijności. Poza Polską dożynki mają jeszcze jeden wymiar. Nie zawsze są bezpośrednio
związane z pracą na roli uczestników. Często stają się świętem pamięci o kraju przodków. Wieniec, chleb, strój ludowy i pieśń przypominają o miejscu, z którego wyjechali dziadkowie lub pradziadkowie. Dla młodszych pokoleń mogą być pierwszym kontaktem z polską tradycją – bardziej zrozumiałym niż lekcja historii, bo przeżywanym przez smak, muzykę, taniec i wspólnotę.
Święto, które się zmienia Historia dożynek pokazuje, że tradycja nie polega na niezmienności. To samo święto potrafiło być obrzędem żniwiarzy, uroczystością dworską, wydarzeniem parafialnym, świętem państwowym, narzędziem propagandy, pielgrzymką, gminnym festynem i polonijnym spotkaniem. Każda epoka dopisywała do niego własne znaczenia. Najważniejsze symbole pozostały jednak zaskakująco trwałe. Nadal jest wieniec. Nadal jest chleb. Nadal są starostowie dożynkowi, korowód, podziękowanie za plony i wspólne świętowanie. Nawet jeśli obok tradycyjnej kapeli gra dziś zespół rozrywkowy, a obok wieńca stoją food trucki i nowoczesne traktory, sens dożynek pozostaje czytelny. To święto przypomina, że chleb nie bierze się znikąd. Za każdym bochenkiem stoją ziemia, pogoda, ziarno, praca i ludzie. Dlatego dożynki – choć coraz bardziej festynowe – wciąż mają w sobie powagę dawnych żniw. Są chwilą, w której wspólnota mówi rolnikom: widzimy waszą pracę i dziękujemy. WEM FB – Urząd Marszałkowski Woj. Dolnośląskiego
współcześnie dożynki połączone są z koncertami i występami artystycznymi. Na zdj. publiczność bawiąca się podczas występu Cleo na dożynkach wojewódzkich dolnego Śląska w 2025 roku
Wydanie specjalne August / September, 2026
27
28
Wydanie specjalne August / September, 2026
z PolSki Na FloRydę: ceniona marka aliness rozpoczyna swój amerykański rozdział
Czy polskie suplementy podbiją USA? P
o zdobyciu zaufania konsumentów w Polsce marka Aliness przenosi do Stanów Zjednoczonych swoją filozofię Clean Label, własną produkcję oraz przywiązanie do przejrzystości. Amerykańska siedziba tej wywodzącej się z niewielkiego podwarszawskiego miasteczka firmy mieści się dziś w Largo na Florydzie.
zaufanie i jakość Dla wielu polskich rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych znalezienie na amerykańskiej półce znanego produktu z kraju przypomina odnalezienie małej cząstki Polski. To coś więcej niż etykieta. To wspomnienia, poczucie zaufania i cicha duma z tego, że polska firma odnosi sukces poza granicami kraju. Właśnie dlatego pojawienie się Aliness w Stanach Zjednoczonych ma tak wyjątkowe znaczenie. Nie jest to jedynie wprowadzenie na rynek kolejnej marki suplementów diety. To następny rozdział historii polskiej marki, która zdobyła już uznanie i zaufanie, a teraz buduje swoje miejsce w Ameryce.
15 lat doświadczenia Marka Aliness powstała w Polsce w 2011 roku w oparciu o proste przekonanie: każdy powinien dokładnie wiedzieć, co wybiera dla siebie i swojej rodziny. Z czasem stała się rozpoznawalna dzięki starannie opracowywanym suplementom diety, czytelnym informacjom o składnikach oraz podejściu Clean Label, które stawia na przemyślane formuły i – tam, gdzie jest to możliwe – rezygnację ze zbędnych dodatków. Dla polskich konsumentów, którzy już znają tę nazwę, wejście Aliness na rynek amerykański jest powodem do dumy. Dla osób w Stanach Zjednoczonych, które dopiero odkrywają markę, to okazja, aby poznać podejście do jakości, dzięki któremu Aliness zyskało w Polsce grono lojalnych klientów.
Sprawdzony skład Jednym z najważniejszych elementów historii Aliness jest miejsce i sposób powstawania produktów. Suplementy Aliness są produkowane przez firmę Medicaline we własnym zakładzie w Karczewie, niedaleko Warszawy. Własna produkcja, laboratorium oraz zaplecze badawczo-rozwojowe pozwalają firmie uczestniczyć w całym procesie - od opracowywania formuł i doboru składników po produkcję i nadzór nad jakością. Tak bezpośrednie zaangażowanie wyróżnia Aliness na zatłoczonym rynku suplementów. Marka nie opiera się na zakupie gotowego, anonimowego produktu i umieszczeniu na nim tylko własnej nazwy. Produkty marki Aliness powstają w jej własnym polskim zakładzie, gdzie łączą się wiedza, doświadczenie produkcyjne i dbałość o szczegóły, a także dzięki czemu zachowana jest pełna kontrola nad tym, co dokładnie zawierają poszczególne produkty. W ten sposób rozwija się marka oparta na przejrzystości, starannie przemyślanych formułach i długofalowym budowaniu zaufania konsumentów – nie tylko na przyciąganiu ich uwagi ładnym opakowaniem.
z Polski do uSa Aliness otworzyło swoją amerykańską siedzibę w Largo na Florydzie, tworząc bezpośredni most pomiędzy polskimi korzeniami produkcyjnymi marki a rosnącą społecznością klientów w Stanach Zjednoczonych. Zespół w Largo ściśle współpracuje z producentem w Polsce i odpowiada za import, dystrybucję, relacje z partnerami handlowymi oraz obsługę klientów na rynku amerykańskim. Dla Polonii na Florydzie i w całym kraju jest to historia, którą warto wspólnie świętować: ceniona polska marka wnosi na rynek amerykański polską wiedzę, ambicję i przedsiębiorczość, nie tracąc przy tym więzi z miejscem, w którym wszystko się zaczęło.
Bogata oferta Aliness rozpoczyna działalność w Stanach Zjednoczonych z rosnącą ofertą suplementów diety. Klienci w całym kraju
mogą robić zakupy online na stronie Aliness.com, gdzie znajdują się wszystkie produkty dostępne obecnie na rynku amerykańskim. Kolejne produkty Aliness są regularnie sprowadzane z Polski, dzięki czemu oferta w USA będzie systematycznie się poszerzać. Firma ma również nadzieję, że produkty Aliness będą coraz łatwiej dostępne w polskich sklepach i lokalnych punktach handlowych w całych Stanach Zjednoczonych. Właściciele sklepów zainteresowani wprowadzeniem marki Aliness do swojej oferty są serdecznie zaproszeni do kontaktu z amerykańskim zespołem. Cel jest prosty: niezależnie od tego, czy ktoś odkryje Aliness w zaufanym polskim sklepie w swojej okolicy, czy zamówi produkty online z innego stanu, marka ma być dostępna i bliska społeczności, której służy.
dobre, bo polskie! Każda międzynarodowa ekspansja zaczyna się od pierwszej dostawy, pierwszego zamówienia i pierwszego klienta, który z otwartością wita znaną markę na nowym rynku. Dla Aliness te pierwsze chwile stają się już częścią większej historii – historii rozpoczętej w Polsce, która teraz rozwija się na Florydzie. Wspierając Aliness w Stanach Zjednoczonych, kibicujemy polskiej firmie, która odważnie wchodzi na większą scenę. Pomagamy marce budowanej przez lata w Polsce stać się częścią codziennego życia rodzin w Ameryce. Przede wszystkim pokazujemy, że ceniona polska nazwa może przekroczyć ocean, pozostać wierna swoim korzeniom i stworzyć w Stanach Zjednoczonych coś trwałego. •
zamów już dziś na aliness.com lub szukaj w lokalnych sklepach. Chcesz mieć produkty aliness w swoim sklepie? Skontaktuj się z nami!
Wydanie specjalne August / September, 2026
29
30
Wydanie specjalne August / September, 2026
Rzeczy z duszą, w których zaklęta jest opowieść. Ceramika, len czy haft coraz częściej wracają do domów jako świadomy wybór, nie tylko pamiątka z przeszłości
Powrót do rękodzieła Archiwum WEM
R
ękodzieło przez długi czas kojarzyło się z izbą regionalną, skansenem, szkolną wystawą albo pamiątką przywiezioną z wakacji w Polsce. Dzisiaj coraz częściej wraca do codziennego życia w innej formie. Nie jako ozdoba od święta, ale jako element współczesnego stylu: kubek z lokalnej pracowni, lniany obrus, haftowana serweta, drewniana deska, koronkowa firanka, wycinanka w ramie albo ceramiczna misa stojąca na kuchennym stole. Ten powrót nie jest przypadkowy. W świecie masowej produkcji coraz więcej osób szuka przedmiotów z historią, wykonanych wolniej, uważniej i bliżej człowieka. Rękodzieło przypomina, że rzecz może być czymś więcej niż tylko produktem. Może nieść pamięć miejsca, pracy rąk, rodzinnych zwyczajów i regionalnego smaku.
Drewno z kolei jest jednym z najstarszych materiałów obecnych w polskiej kulturze. Budowano z niego domy, kapliczki, płoty, skrzynie, łyżki, zabawki, naczynia i narzędzia. Współcześnie drewniane przedmioty wracają do kuchni i salonów w bardzo prosty sposób. Deski do krojenia, misy, łyżki, stołki, ramy, półki czy zabawki wykonane ręcznie są trwałe i dobrze się starzeją. Nie są idealnie jednakowe, i właśnie w tym tkwi ich urok. Drewno ociepla też przestrzeń. W nowoczesnym domu może przełamać chłód gładkich powierzchni i bieli.
Tradycja na co dzień
Rzeczy z duszą Współczesne domy są często jasne, proste i praktyczne. Ale nawet w bardzo nowoczesnym wnętrzu dobrze odnajdują się przedmioty wykonane tradycyjnymi technikami. Ceramiczny dzbanek, lniana ściereczka, drewniana miska czy haftowana poduszka nie muszą zmieniać mieszkania w izbę ludową. Wystarczy jeden akcent, by wnętrze stało się cieplejsze i bardziej osobiste. Na tym polega siła rękodzieła. Nie potrzebuje przesady. Dobrze wygląda wtedy, gdy jest używane naturalnie: gdy w ceramicznym kubku pije się poranną kawę, na lnianym obrusie stawia rodzinny obiad, w drewnianej misie leżą owoce, a ręcznie robiona koronka pojawia się jako drobny detal, nie muzealna dekoracja. Dla nas, Polaków mieszkających z dala od ojczyzny, takie przedmioty mają często szczególne znaczenie. W wielu domach stoją rzeczy przywiezione z Polski: talerz z Bolesławca, haftowana serwetka od babci, drewniana figurka z Podhala, koronka z Koniakowa, pisanka, wycinanka albo obrazek z regionalnym motywem. Czasem są używane na co dzień, czasem przechowywane w kredensie. Jedne mają wartość artystyczną, inne przede wszystkim rodzinną. Wszystkie jednak mówią coś o więzi z miejscem, z którego pochodzimy.
Ceramika z Bolesławca może być częścią codzienności — używana do porannej kawy, herbaty z przyjaciółką czy rodzinnego spotkania przy stole
ramika. Bolesławiec od lat kojarzy się z naczyniami zdobionymi charakterystycznymi kobaltowymi wzorami. Ceramika dobrze pokazuje, jak tradycja może funkcjonować współcześnie. Pasuje zarówno do klasycznych kredensów, jak i do nowoczesnych kuchni. Może być częścią świątecznego nakrycia, ale może też służyć codziennie: do zupy, owoców, herbaty, ciasta czy porannej owsianki, nie musi stać za szybą. Obok znanych marek i dużych ośrodków ceramicznych coraz większe znaczenie mają małe pracownie. W wielu regionach Polski działają artyści i rzemieślnicy, którzy tworzą naczynia inspirowane lokalnymi wzorami, naturą i dawnymi technikami. Często łączą prostotę formy z subtelnym ornamentem. Dzięki temu ceramika nie jest tylko kopią przeszłości, ale współczesnym językiem tradycji.
Blisko natury Ceramika na stole Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów polskiego rzemiosła jest ce-
Haft przez lata był obecny w polskich domach bardzo naturalnie: na koszulach, obrusach, serwetach, ręcznikach, pościeli
i strojach regionalnych. Z czasem zaczął kojarzyć się bardziej z pamiątką po starszym pokoleniu niż z codziennym stylem. Dzisiaj znów wraca — czasem w klasycznej formie, czasem jako drobny akcent na ubraniu, torbie, poduszce czy dekoracji ściennej. Podobnie jest z lnem. Dawniej był tkaniną praktyczną, związaną z pracą, domem i codziennością. Dziś wraca jako materiał naturalny, trwały i elegancki. Lniane obrusy, zasłony, sukienki, koszule, fartuchy czy pościel wpisują się w modę na prostotę i jakość. Len nie potrzebuje przesadnej dekoracji. Jego urok polega na fakturze i naturalnym charakterze. W dożynkowym kontekście len ma dodatkowe znaczenie. Przypomina o pracy ziemi, o roślinach, z których powstawały tkaniny, o dawnych domowych obowiązkach i o świecie, w którym nic nie pojawiało się natychmiast. Od pola do gotowego obrusa prowadziła długa droga. Dzisiaj, gdy wiele rzeczy kupuje się szybko i łatwo wymienia, ta świadomość nabiera nowej wartości.
Powrót do rękodzieła nie byłby możliwy bez lokalnych pracowni. Zarówno w małych miejscowościach, jak i dużych miastach w Polsce działają dziś pracownie ceramiczne, tkackie, hafciarskie, stolarskie czy jubilerskie. Część z nich korzysta z dawnych wzorów, część tworzy własne projekty inspirowane naturą, regionem i codziennym życiem. Takie miejsca są ważne nie tylko gospodarczo, ale też kulturowo. Rzemieślnik nie produkuje anonimowej rzeczy. Zna materiał, technikę i często historię wzoru. Kiedy kupujemy przedmiot z lokalnej pracowni, wspieramy konkretną osobę i konkretną umiejętność. To inny rodzaj relacji niż zakup rzeczy z taśmy produkcyjnej. Dla osób odwiedzających Polskę lokalne pracownie mogą być ciekawszym celem niż typowy sklep z pamiątkami. Warto szukać miejsc, gdzie można zobaczyć proces, porozmawiać z twórcą, dowiedzieć się, skąd pochodzi wzór i jak powstaje przedmiot. Taka pamiątka ma później większe znaczenie, bo wiąże się z opowieścią. Współczesny powrót do rękodzieła nie oznacza rezygnacji z nowoczesności. To właśnie to połączenie dawnego z nowym jest najciekawsze – i najcenniejsze. W tych rzeczach – „z duszą”, nieidealnych, wyjątkowych – zaklęte są opowieści. I poprzez nie można opowiedzieć też o sobie, o naszych rodzinnych stronach. Można przekazać tę historię naszym dzieciom albo pokazać ją amerykańskim znajomym, serwując przystawki w miseczkach z Bolesławca. Nie zawsze da się często wracać do rodzinnych miejsc. Ale zawsze można mieć przy sobie przynajmniej symboliczny kawałek tej ojczyźnianej historii. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
31
32
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
33
34
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
35
36
Wydanie specjalne August / September, 2026
kiedyś kościół i obowiązkowy rosół podczas rodzinnego obiadu, a dziś?
Niedziela po polsku P
Archiwum WEM
rzez lata polska niedziela miała dość rozpoznawalny porządek. Rano kościół, potem rodzinny obiad, najczęściej rosół, drugie danie, kompot, ciasto i kawa. Po południu spacer, odwiedziny u krewnych, czasem telewizja, czasem drzemka. Ten obraz nie zniknął całkowicie, ale przestał być jedyny. Współczesna niedziela w Polsce ma wiele wersji. Dla jednych nadal jest dniem mszy, obiadu u rodziców i odpoczynku. Dla innych – czasem spotkań z przyjaciółmi, wyjazdu za miasto, wizyty w kawiarni, siłowni, spaceru z psem, kina albo pracy przy komputerze.
Rosół i obiad Jeśli istnieje jeden kulinarny symbol polskiej niedzieli, jest nim rosół. W wielu domach nadal pojawia się na stole regularnie: klarowny, gorący, z makaronem, marchewką, natką pietruszki, czasem z kawałkiem mięsa. Po nim schabowy, mielony, pieczeń, ziemniaki, surówka, mizeria albo buraczki. Do tego kompot, a potem sernik, szarlotka lub drożdżowe ciasto i kawa. Niedzielny obiad był kiedyś czymś więcej niż posiłkiem. Zbierał rodzinę przy jednym stole, nawet jeśli w tygodniu każdy jadł osobno, w biegu i o różnych porach. W wielu domach dzieci wiedziały, że tego dnia nie wychodzi się „gdziekolwiek” w porze obiadu. Dziś ta zasada bywa trudniejsza do utrzymania. Rodziny mieszkają dalej od siebie, dzieci mają zajęcia, dorośli pracują w nieregularnych godzinach, a weekend często staje się jedynym czasem na załatwianie spraw. Mimo to niedzielny obiad nadal ma znaczenie. Może być mniej formalny, późniejszy, krótszy, zamówiony z restauracji albo zjedzony w ogródku, ale nadal bywa pretekstem do spotkania. Zmieniło się też menu. Obok rosołu pojawiają się kremy warzywne, makarony, sałatki, dania wegetariańskie, grill, pizza, sushi albo jedzenie z dostawą. Nie oznacza to końca tradycji. Raczej pokazuje, że domowy rytuał może zmieniać formę. Najważniejsze pozostaje to samo: wspólny czas.
kościół i zwyczaj Przez pokolenia niedziela była w Polsce ściśle związana z praktyką religijną. Msza porządkowała poranek, a często także życie towarzyskie. Po kościele rozmawiało się z sąsiadami, spotykało znajomych, wymieniało informacje. W mniejszych
Niedzielny obiad nadal pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich rytuałów – nawet w nowoczesnym domu rosół, wspólny stół i rozmowa łączą kolejne pokolenia
miejscowościach kościół był nie tylko miejscem modlitwy, ale też jednym z głównych punktów wspólnoty. Dziś religijny charakter niedzieli jest mniej jednolity. Część rodzin nadal zaczyna dzień od mszy i traktuje to jako naturalny element tygodnia. Inni uczestniczą w praktykach religijnych okazjonalnie albo wcale. Zmienił się język, zmieniły się nawyki, zmieniły się też relacje młodszych pokoleń z instytucjami. Nie znaczy to jednak, że zniknęła potrzeba rytuału. Tam, gdzie niedziela straciła swój dawny religijny porządek, często pojawiły się inne zwyczaje: wspólne śniadanie, spacer, kawa w ulubionym miejscu, telefon do rodziców, odwiedziny u dziadków, wyjazd do lasu, domowe gotowanie, porządkowanie zdjęć, czas offline. Dla jednych jest to duchowość, dla innych odpoczynek, dla jeszcze innych sposób na odzyskanie kontroli nad tygodniem.
Spacer i kawiarnia Współczesna niedziela w Polsce coraz częściej rozgrywa się poza domem. W dużych miastach kawiarnie, piekarnie rzemieślnicze, restauracje śniadaniowe, parki i bulwary są pełne ludzi. Spacer stał się jednym z najprostszych niedzielnych rytuałów. Rodziny z dziećmi idą na plac zabaw, młodzi spotykają się na kawę, seniorzy wybierają spokojniejszą trasę, właściciele psów mają swoje stałe miejsca.
Ten zwyczaj nie jest nowy. Niedzielne spacery były popularne od dawna. Zmieniła się jednak ich oprawa. Dawniej często był to spacer „po obiedzie”, czasem odświętny, w lepszym ubraniu, po głównej ulicy, rynku albo parku. Dziś bywa bardziej swobodny: w sportowych butach, z kawą na wynos, z dzieckiem na hulajnodze, z telefonem w ręku, czasem połączony z zakupami, wystawą, targiem śniadaniowym albo wizytą w lodziarni. Kawiarnia przejęła część funkcji dawnego salonu. To tam spotykają się znajomi, tam rodzice odpoczywają po spacerze, tam młodzi pracują przy laptopach albo planują tydzień. Niedziela stała się bardziej miejska, bardziej mobilna i mniej związana wyłącznie z domowym stołem.
wyjazd za miasto Nowym, a właściwie odnowionym, zwyczajem stały się krótkie niedzielne wyjazdy. Las, jezioro, działka, góry, małe miasteczko, skansen, lokalny festyn, targ staroci, gospodarstwo agroturystyczne, restauracja pod miastem – to wszystko wpisuje się w dzisiejszy sposób spędzania wolnego dnia. Dla wielu rodzin niedziela jest jedyną okazją, by wyjechać choć na kilka godzin. Zmęczenie tygodniem, praca przy ekranie i życie w mieście sprawiają, że rośnie potrzeba kontaktu z naturą. Spacer po lesie, obiad w drodze, kawa na rynku małego miasteczka albo kilka godzin na działce
pełnią funkcję podobną do dawnego odpoczynku po obiedzie. Pozwalają zmienić rytm.
Co zostało Z dawnej niedzieli zostało więcej, niż mogłoby się wydawać. Zostało przekonanie, że ten dzień powinien być trochę inny. Został obiad jako pretekst do spotkania. Został rosół, choć nie w każdym domu i nie co tydzień. Zostały odwiedziny u rodziców i dziadków, telefon do bliskich, kawa i ciasto, spacer, potrzeba odpoczynku, a w wielu rodzinach także msza i religijny charakter dnia. Zmieniła się natomiast forma. Niedziela stała się mniej obowiązkowa, bardziej różnorodna i bardziej zależna od stylu życia. Dawniej jej rytm był mocniej narzucony przez religię, rodzinę, handel, szkołę i obyczaj. Dziś każdy układa ją bardziej po swojemu. To daje wolność, ale też wymaga większej świadomości. Bo jeśli nic nie chroni niedzieli, łatwo staje się zwykłym dniem do nadrabiania zaległości. Dla Polonii obraz polskiej niedzieli może być szczególnie mocny. Wspomnienie rosołu, kościoła, rodzinnego stołu, ciasta u babci i spokojnego popołudnia często należy do najtrwalszych obrazów kraju. Nie w tym jednak rzecz, by każda niedziela wyglądała tak jak dawniej, ale by nie straciła całkiem swojego rytmu. Bo człowiek potrzebuje dnia, w którym można zwolnić. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
37
38
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
39
40
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
41
42
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
43
44
Wydanie specjalne August / September, 2026
PlaNowaNiE EMERyTalNE w uSa:
Rola Annuity (rent dożywotnich) i ubezpieczenia na życie P
lanowanie emerytalne w Stanach Zjednoczonych opiera się na kilku filarach, które wspólnie tworzą system zabezpieczenia finansowego na starość. W przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, gdzie dominuje państwowy system emerytalny, w USA odpowiedzialność za budowę kapitału na emeryturę w dużej mierze spoczywa na samym pracowniku. Kluczowe znaczenie ma tu połączenie programów rządowych, planów pracowniczych, indywidualnych kont emerytalnych oraz produktów ubezpieczeniowych, takich jak renty dożywotnie (annuity) i ubezpieczenie na życie.
Trzy filary amerykańskiego systemu emerytalnego
Social Security Podstawowym, powszechnym elementem jest Social Security – rządowy program finansowany ze składek płaconych w trakcie kariery zawodowej. Wysokość świadczenia zależy od historii zarobków i wieku, w którym podejmuje się decyzję o rozpoczęciu pobierania renty. W praktyce Social Security pokrywa jedynie część potrzeb finansowych emeryta – zazwyczaj od 30 do 40% dotychczasowego dochodu – co oznacza, że samo poleganie na tym filarze rzadko wystarcza do utrzymania dotychczasowego standardu życia. Plany pracownicze 401(k), 403(b), 457 Drugim filarem są pracownicze plany emerytalne, z których najpopularniejszy to 401(k). Pracownik odkłada część wynagrodzenia przed opodatkowaniem (lub – w wersji Roth – po opodatkowaniu), a wielu pracodawców dopłaca dodatkowe środki (tzw. employer match), co stanowi realny, bezpłatny dodatek do oszczędności. Limity wpłat są aktualizowane corocznie przez IRS. Na 2026 rok limit wpłat własnych do 401(k) wynosi $24,500 dla odliczeń pracowniczych, a łączny limit wpłat pracownika i pracodawcy to $72,000. Osoby w wieku 50 lat i starsze mogą dodatkowo wpłacić kwotę wyrównawczą (catch-up contribution) w wysokości $8,000, natomiast osoby w wieku 60-63 lata mogą skorzystać z podwyższonej kwoty wyrównawczej w wysokości $11,250, jeśli plan na to pozwala. Osoby samozatrudnione mogą korzystać
z planów Solo 401(k) lub SEP IRA, który ma wyższe limity wpłat; 25% dochodu netto, ale maksymalnie do $72,000. Indywidualne konta emerytalne (IRA) Trzeci filar to indywidualne konta emerytalne (Traditional IRA i Roth IRA), dostępne niezależnie od tego, czy dana osoba ma dostęp do planu pracowniczego. Na 2026 rok limit wpłat na IRA wynosi $7,500 dla osób poniżej 50. roku życia, a dla osób w wieku 50 lat i starszych limit to $8,600. Warto pamiętać, że jest to limit łączny – nie można wpłacić $7,500 na konto tradycyjne i kolejnych $7,500 na konto Roth w tym samym roku. Możliwość odliczenia wpłat na tradycyjne IRA od podatku zależy od dochodu i tego, czy podatnik (lub jego małżonek) ma dostęp do planu pracowniczego. Podobnie próg dochodowy decyduje o prawie do wpłat na konto Roth IRA – w 2026 roku pełna wpłata na Roth IRA jest możliwa dla osób samotnie rozliczających się z dochodem poniżej $153,000, dla małżeństw poniżej $252,000, a powyżej tego limitu prawo do wpłaty stopniowo wygasa.
• Immediate Annuity – wypłaty rozpoczynają się niemal od razu po wpłacie kapitału; stosowana zwykle w momencie przejścia na emeryturę. • Deferred Annuity – kapitał narasta przez określony czas, a wypłaty rozpoczynają się w przyszłości, np. po osiągnięciu wieku emerytalnego.
zalety annuity annuity (renty dożywotnie) jako element planu emerytalnego Annuity to kontrakt zawierany z zakładem ubezpieczeń, gdzie klient wpłaca kapitał (jednorazowo lub w ratach), a w zamian otrzymuje gwarancję regularnych wypłat – dożywotnio lub przez określony czas. W amerykańskim planowaniu emerytalnym renty dożywotnie pełnią rolę uzupełniającą wobec 401(k) i IRA, adresując ryzyko, którego te programy nie eliminują: ryzyko przeżycia własnych oszczędności (longevity risk). Do najczęściej spotykanych typów annuity należą: • Fixed Annuity – gwarantowane, stałe oprocentowanie i przewidywalne wypłaty; najniższe ryzyko, ale i ograniczony potencjał wzrostu. • Indexed Annuity – zwrot powiązany z wynikiem wybranego indeksu giełdowego (np. S&P 500), zwykle z określonym limitem zysku (cap) i ochroną kapitału przed spadkami. • Variable Annuity – wartość kontraktu zależy od wyników wybranych funduszy inwestycyjnych; wyższy potencjał zysku, ale i ryzyko strat.
• Gwarancja dożywotniego dochodu, niezależnie od tego, jak długo żyje ubezpieczony. • Ochrona przed ryzykiem rynkowym (w przypadku rent stałych i indeksowanych). • Możliwość odroczenia opodatkowania zysków do momentu wypłaty (tax-deferred growth). • Elastyczność w zakresie wyboru beneficjentów i opcji dziedziczenia. Renty dożywotnie mogą być zarówno o statusie podatkowym odroczonym (tzw. qualified annuity, np. w ramach IRA), jak i poza (non-qualified annuity), co wpływa na sposób opodatkowania wypłat. Należy też pamiętać o opłatach likwidacyjnych (surrender charges) naliczanych przy wcześniejszym wykupie kontraktu oraz o tym, że jej bezpieczeństwo zależy od kondycji finansowej ubezpieczyciela. Annuity może stanowić dodatkową warstwę bezpieczeństwa, gwarantując stały dochód niezależnie od długości życia. Decyzja o włączeniu renty dożywotniej do portfela emerytalnego powinna być poprzedzona analizą indy-
widualnej sytuacji finansowej, celów oraz tolerancji ryzyka, najlepiej we współpracy z licencjonowanym doradcą finansowym.
ubezpieczenie na życie jako narzędzie planowania emerytalnego i majątkowego Choć podstawową funkcją ubezpieczenia na życie jest ochrona finansowa bliskich na wypadek śmierci ubezpieczonego, niektóre jego formy odgrywają istotną rolę również w planowaniu emerytalnym: • Term Life Insurance – ochrona na określony czas, bez wartości gotówkowej; najtańsza forma zabezpieczenia dochodu rodziny w okresie aktywności zawodowej. • Whole Life Insurance – ochrona dożywotnia połączona z narastającą wartością gotówkową, z której można korzystać (np. w formie pożyczki) jeszcze za życia ubezpieczonego. • Universal Life / Indexed Universal Life (IUL) – elastyczna forma ubezpieczenia z komponentem inwestycyjnym, pozwalająca na akumulację kapitału powiązanego z wynikami rynku, przy jednoczesnym zachowaniu ochrony ubezpieczeniowej. Polisy z wartością gotówkową bywają wykorzystywane jako dodatkowe, elastyczne źródło środków na emeryturze – wypłaty lub pożyczki z polisy mogą, przy odpowiedniej konstrukcji, stanowić źródło dochodu nieobciążone bieżącym podatkiem dochodowym. Ubezpieczenie na życie pełni też ważną funkcję w planowa-
Wydanie specjalne August / September, 2026
niu majątkowym (estate planning), zapewniając płynność finansową spadkobiercom oraz pomagając pokryć potencjalne zobowiązania podatkowe związane z przekazaniem majątku. Można wykorzystać ubezpieczenie na życie do przekazywania majątku spadkobiercom praktycznie bez podatku, łącząc kilka mechanizmów prawnych, które są w USA legalne i powszechnie stosowane.
Jak łączyć te narzędzia w spójną strategię Typowe podejście do planowania emerytalnego w USA polega na: 1. Maksymalnym wykorzystaniu dopłat pracodawcy do 401(k). 2. Uzupełnieniu oszczędności o IRA, w zależności od sytuacji podatkowej – tradycyjne lub Roth. 3. Rozważeniu annuity jako elementu zabezpieczającego stały dochód na późniejszym etapie emerytury, szczególnie dla osób obawiających się długiego życia bez wystarczających oszczędności lub szukających przewidywalności obok bardziej zmiennych inwestycji giełdowych. 4. Regularnym przeglądzie strategii wraz ze zmianą sytuacji życiowej, dochodów i przepisów podatkowych.
ryzontu czasowego. Osoby o niższej tolerancji ryzyka i obawie przed przeżyciem swoich oszczędności częściej rozważają większy udział rent dożywotnich, podczas gdy osoby z dziećmi czy zobowiązaniami kredytowymi w pierwszej kolejności zabezpieczają się ubezpieczeniem na życie.
Na co zwrócić uwagę
• Opłaty i prowizje – zarówno w planach 401(k), jak i w kontraktach annuity oraz polisach z wartością gotówkową, koszty mogą istotnie wpływać na długoterminową efektywność produktu. • Płynność – annuity i polisy z wartością gotówkową mogą wiązać się z ograniczeniami w dostępie do kapitału w pierwszych latach trwania umowy. • Opodatkowanie – sposób opodatkowania wypłat różni się w zależności od rodzaju konta (tradycyjne vs. Roth) oraz rodzaju kontraktu (qualified vs. non-qualified annuity). • Kondycja finansowa ubezpieczyciela – w przypadku annuity i ubezpieczeń na życie gwarancje wypłat zależą od wypłacalności instytucji oferującej produkt, dlatego należy wybrać firmę o wysokiej stabilności finansowej.
Jak te elementy współgrają ze sobą Skuteczny plan emerytalny w USA rzadko opiera się na jednym instrumencie. Typowa struktura może wyglądać następująco: 1. Social Security – stały, gwarantowany dochód bazowy. 2. 401(k)/403(b) + IRA – główny silnik akumulacji kapitału, korzystający z ulg podatkowych i w przypadku 401(k) dopłat pracodawcy. 3. Annuity – zabezpieczenie przed ryzykiem „przeżycia oszczędności”, często wdrażane w momencie przejścia na emeryturę poprzez przekształcenie części kapitału w gwarantowany strumień dochodu. 4. Ubezpieczenie na życie – ochrona rodziny w trakcie kariery zawodowej oraz dodatkowe źródło elastycznego kapitału i narzędzie planowania spadkowego. Proporcje między tymi elementami zależą od indywidualnej sytuacji: wieku, tolerancji na ryzyko, sytuacji rodzinnej, celów podatkowych oraz ho-
Podsumowanie Amerykański system emerytalny to złożona układanka, w której Social Security, plany pracownicze i indywidualne konta emerytalne stanowią fundament, a renty dożywotnie i ubezpieczenie na życie pełnią funkcję uzupełniającą – odpowiadając na ryzyka, których pozostałe elementy nie adresują w pełni: ryzyko długowieczności oraz potrzebę ochrony finansowej rodziny. Choć każde źródło dochodu ma wartość samą w sobie, prawdziwą siłą jest ich połączenie w skoordynowany plan. Zrównoważenie tych źródeł wymaga starannego planowania i zrozumienia, jakich dochodów będziesz potrzebować, z których kont najpierw wypłacić oraz jak podatki wpływają na Twoje wypłaty. Przemyślane podejście sprawia, że nie jesteś zbyt zależny od jednego źródła dochodów, jednocześnie pozostawiając przestrzeń na zmiany w za• leżności od sytuacji.
BEzPŁaTNiE oferuję wsparcie przy planowaniu ważnych decyzji emerytalnych oraz pomoc i edukację w zakresie planów Medicare. aleksandra Mróz – Licencjonowany Specjalista Ubezpieczeń Medycznych w CT, MA, RI, SC tel. 860.997.3054 | ola_mroz@yahoo.com Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady prawnej, podatkowej ani finansowej. Limity wpłat i progi podatkowe podane w artykule dotyczą roku podatkowego 2026 – przed podjęciem decyzji warto skonsultować się z licencjonowanym doradcą finansowym lub podatkowym.
45
46
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
47
48
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
49
50
Wydanie specjalne August / September, 2026
Czy młode pokolenie Polaków interesuje się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Tak, ale…
Po swojemu C
zy młodzi Polacy interesują się tradycją, historią rodzinną, lokalnością i kulturą ludową? Odpowiedź nie jest prosta, bo samo słowo „tradycja” dla dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków znaczy coś innego niż dla ich rodziców czy dziadków. Rzadziej kojarzy się z obowiązkiem, uroczystą akademią albo patetycznym gestem. Częściej z wyborem: z podróżą do rodzinnej miejscowości, rozmową z babcią, przepisem zapisanym w telefonie, haftem na ubraniu, regionalnym daniem, lokalnym festiwalem, archiwalnym zdjęciem albo filmem znalezionym w internecie. Najnowsze badania CBOS, z czerwca 2025 r., o wartościach młodych Polaków pokazują, że pokolenia Z i Y nie odrzucają wszystkiego, co tradycyjne. Na czele ich hierarchii są rodzina, zdrowie, uczciwość, spokój, bezpieczeństwo finansowe, wolność i prywatność. Patriotyzm czy wiara nie należą do wartości najważniejszych dla wszystkich, a ich znaczenie jest wyraźnie większe u starszych millenialsów niż u najmłodszych dorosłych. To ważna różnica. Młodzi niekoniecznie mówią o tożsamości językiem wielkich deklaracji, ale często szukają jej w tym, co bliskie, osobiste i autentyczne.
Po swojemu Dawniej zainteresowanie tradycją często przechodziło przez szkołę, parafię, dom kultury, zespół pieśni i tańca albo rodzinny przekaz. Dzisiaj te drogi nadal istnieją, ale obok nich pojawiły się nowe: TikTok, Instagram, YouTube, podcasty, grupy genealogiczne, warsztaty kulinarne, targi rękodzieła, lokalne spacery historyczne, rekonstrukcje, potańcówki i małe festiwale. Młody człowiek może nie znać pełnej historii stroju łowickiego, ale może kupić torbę z motywem wycinanki, obejrzeć film o hafcie kaszubskim, pojechać na Podlasie, spróbować kartaczy i dopiero potem zacząć pytać, skąd to wszystko pochodzi. To bywa powierzchowne, ale nie musi takie zostać. Współczesne zainteresowanie tradycją często zaczyna się od estetyki. Najpierw jest kolor, smak, obraz, melodia albo ciekawy przedmiot. Dopiero później pojawia się wiedza. Właśnie dlatego tak ważne jest, by tradycja była dobrze opowiadana – bez moralizowania, ale też bez spłaszczania jej do dekoracji.
Rodzina jako archiwum Jednym z najmocniejszych miejsc, w których młodzi Polacy szukają tożsamości, jest historia rodzinna. Widać to w popu-
larności poszukiwań genealogicznych, porządkowania starych zdjęć, nagrywania wspomnień seniorów, odtwarzania rodzinnych przepisów i zainteresowania miejscowościami, z których pochodzili dziadkowie. Ta potrzeba jest szczególnie zrozumiała w świecie ciągłej zmiany. Młodzi często migrują za pracą, studiami i lepszym życiem. Zmieniają miasta, mieszkania, środowiska. W takim świecie pytanie „skąd jestem?” nabiera nowego znaczenia. Nie zawsze chodzi o narodowe hasła. Czasem chodzi o bardzo konkretną odpowiedź: z jakiej wsi pochodziła prababcia, jak mówiło się w domu, dlaczego na święta gotowało się właśnie tę zupę, gdzie stał rodzinny dom, jak wyglądało życie przed wojną albo w czasach PRL.
stytucji, szkół i organizatorów wydarzeń. Jeśli kultura ludowa ma trafić do młodych, nie wystarczy pokazać im gabloty albo występu „na scenie”. Trzeba pozwolić im czegoś spróbować: zatańczyć, zaśpiewać, ulepić, ugotować, zaprojektować, nagrać, opowiedzieć własnym językiem. Tradycja zaczyna działać wtedy, gdy przestaje być eksponatem, a staje się praktyką. Dlatego powodzenie mają warsztaty rękodzieła, potańcówki, spacery z lokalnymi przewodnikami, spotkania z twórcami, kuchnia regionalna i projekty łączące archiwa z nowymi mediami. Młodzi chcą autentyczności, ale nie zawsze chcą formy odziedziczonej jeden do jednego. Często wolą dialog z przeszłością niż jej wierną rekonstrukcję.
kultura uczestnictwa
Między dumą a dystansem
Raporty Narodowego Centrum Kultury z 2024 r. pokazują, że młodsi i starsi odbiorcy różnią się podejściem do kultury. Starsze pokolenia częściej traktują uczestnictwo w kulturze jako wartość samą w sobie, coś społecznie pożądanego. Młodsi potrzebują często innego uzasadnienia: doświadczenia, emocji, wspólnoty, możliwości działania, a nie tylko biernego oglądania. To ważna wskazówka dla in-
Młode pokolenie ma też większą swobodę w zadawaniu pytań. Interesuje się tradycją, ale nie zawsze przyjmuje ją bezkrytycznie. Pyta o rolę kobiet, o wieś idealizowaną i wieś biedną, o historię mniejszości, o pamięć żydowską, ukraińską, białoruską, niemiecką, łemkowską czy tatarską. Dla części młodych tożsamość nie polega na prostym powtarzaniu, że „tak było zawsze”. Polega raczej na sprawdzaniu, co warto zachować, co trzeba opowiedzieć uczciwiej, a co można przetworzyć. To może budzić niepokój starszych pokoleń, ale nie musi oznaczać zerwania. Przeciwnie, może być szansą na dojrzalszą rozmowę o Polsce. Tradycja, która pozwala pytać, ma większą szansę przetrwać niż tradycja wymagająca tylko posłuszeństwa.
Archiwum WEM
Nowa forma pamięci
Młode pokolenie sięga po tradycję na własnych zasadach — łącząc ludowe motywy, rodzinne dziedzictwo i historię z językiem współczesnej kultury
Młodzi Polacy nie rezygnują z tożsamości. Raczej układają ją z innych elementów. Ich polskość bywa mniej uroczysta, bardziej prywatna, czasem ironiczna, czasem estetyczna, czasem bardzo głęboka. Nie zawsze mieści się w dawnych definicjach patriotyzmu czy tradycji. Tradycja nie musi więc stać w sprzeczności z nowoczesnością. Dla młodych może być materiałem do własnej opowieści – pod warunkiem, że nie zostanie zamknięta w patosie, szkolnej formule albo pamiątkowym wzorze bez znaczenia. Najsilniej działa wtedy, gdy prowadzi do rozmowy: o rodzinie, miejscu, języku, pamięci i odpowiedzialności za to, co dziedziczymy. WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
51
52
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
53
54
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
55
56
Wydanie specjalne August / September, 2026
w brazylijskim stanie Paraná potomkowie polskich osadników od pokoleń pielęgnują tradycje święta plonów
Polskie dożynki w Brazylii W
Instagram/prefeiturasjp
Kolonii Murici, położonej w brazylijskiej prefekturze São José dos Pinhais, od pokoleń odbywa się polonijna Festa da Colheita – święto plonów, uznawane za odpowiednik dożynek. Uroczystość organizowana przez potomków polskich osadników jest jednym z najważniejszych wydarzeń dla polskiej społeczności w południowej Brazylii i stanowi żywe świadectwo tego, jak silnie tradycje przywiezione przez imigrantów znad Wisły zakorzeniły się w południowym regionie tego kraju.
wiekowe tradycje Dożynki rozpoczynają się uroczystą mszą dziękczynną za plony, odprawianą po polsku i portugalsku. Kościół Sagrado Coração de Jesus jest na tę okazję dekorowany płodami ziemi, przygotowanymi przez lokalnych rolników. W czasie nabożeństwa wierni składają w darze owoce, warzywa, pieczywo i kwiaty, wyrażając wdzięczność za zbiory oraz prosząc o pomyślność na kolejny rok. Religijny charakter święta pozostaje ważny i nawiązuje do tradycji, które polscy chłopi przywieźli do Brazylii jeszcze w XIX wieku. Po nabożeństwie rozpoczyna się barwny korowód. Udekorowane traktory, wozy, ciężarówki i konie przemierzają lokalne drogi, przypominając historię polskiego osadnictwa oraz znaczenie pracy na roli dla rozwoju regionu. Mieszkańcy prezentują w korowodzie symbole związane z codziennym życiem pierw-
Polonia w Brazylii od pokoleń pielęgnuje tradycję dożynek, łącząc święto plonów z polską kulturą, muzyką, kuchnią i obrzędami przekazywanymi kolejnym pokoleniom
szych kolonistów, a uczestnicy parady często prezentują się w strojach ludowych. Uczestnicy parady dzielą się ze zgromadzonymi gośćmi żywnością, co symbolizuje wdzięczność za plony oraz gotowość do dzielenia się nimi z innymi. Szczególne miejsce w obchodach zajmuje prezentacja
owoców pracy rolników, które traktowane są jako dar i błogosławieństwo. Organizatorzy dożynek podkreślają, że właśnie wdzięczność, wspólnota i wiara stanowią fundament tego święta. Dożynki są dla mieszkańców również okazją do prezentacji polskiej kultury. Na
scenie występują zespoły folklorystyczne wykonujące tradycyjne tańce i pieśni, a kolejne pokolenia mieszkańców pokazują, że dziedzictwo przodków pozostaje żywe mimo upływu czasu i znacznej odległości od kraju ich pochodzenia. Nieodłączną częścią wydarzenia jest także kuchnia.
Wydanie specjalne August / September, 2026
Podczas święta serwowane są potrawy inspirowane polską tradycją, wśród nich pierogi, które należą do najbardziej rozpoznawalnych symboli kulinarnego dziedzictwa imigrantów. Goście mogą odwiedzać także zabytkowe domy, lokalne muzea, tradycyjne piekarnie czy gospodarstwa rolne, poznając codzienne życie społeczności, która przez dziesięciolecia zachowała wiele elementów dawnej kultury.
dziedzictwo imigrantów Nie jest przypadkiem, że właśnie Kolonia Murici stała się miejscem tak silnie związanym z polskim dziedzictwem. Osada została założona w 1878 roku przez
polskich imigrantów i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych ośrodków polonijnych w stanie Paraná. Zlokalizowana około 30 kilometrów od Kurytyby, zwanej najbardziej polską wioską w Brazylii, miejscowość zachowała swój tradycyjny charakter, a doroczne święto plonów jest dla jej mieszkańców okazją do manifestacji wielokulturowej tożsamości regionu. Historia dożynek w Kolonii Murici jest nierozerwalnie związana z dziejami polskiej emigracji do Brazylii. Kraj ten jest obecnie drugim po Stanach Zjednoczonych największym skupiskiem Polonii na świecie. Pierwsi Polacy pojawili się tam już w XVII wieku, jednak masowa emi-
gracja rozpoczęła się w drugiej połowie XIX stulecia. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku do Brazylii wyjechało od 8 do 9 tysięcy Polaków, głównie z zaboru pruskiego. Po proklamowaniu republiki w 1889 roku liczba emigrantów zaczęła gwałtownie rosnąć, a przełom XIX i XX wieku przyniósł prawdziwy exodus. Większość przybyszów osiedlała się na południu, gdzie otrzymywała ziemię pod uprawę. Rolnictwo stało się podstawą ich utrzymania, a jednocześnie ważnym elementem budowania lokalnych wspólnot. Na początku lat dwudziestych XX wieku w Brazylii mieszkało
57
już ponad 100 tysięcy Polaków. Największe skupiska polonijne powstały w stanach: Paraná, Santa Catarina, Rio Grande do Sul i São Paulo. Tegoroczna Festa da Colheita odbyła się 8 marca. Program tradycyjnie obejmował mszę dziękczynną, barwną paradę, wspólny posiłek z regionalnymi specjałami, występy folklorystyczne zespołu Wawel, koncert i loterię fantową. Jak co roku, wydarzenie zgromadziło mieszkańców okolicznych miejscowości oraz gości, którzy przybyli do Kolonii Murici, by uczestniczyć w jednym z najważniejszych polonijnych świąt w południowej Brazylii. ad
58
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
59
60
Wydanie specjalne August / September, 2026
Polskość trafiła do rolek, shortów i podcastów. i okazało się, że… całkiem dobrze sobie radzi!
Tradycja w internecie K
iedyś było tak: jeśli ktoś chciał mówić o tradycji, potrzebował sceny, stroju, akademii, muzealnej gabloty albo przynajmniej poważnego tonu. Dzisiaj wystarczy telefon, dobre światło, trzydzieści sekund nagrania i pomysł. Rosół, śląska godka, stary przepis, haft, historia miasta, zapomniane słowo po kaszubsku albo babciny sposób na kluski mogą trafić do tysięcy ludzi szybciej niż niejeden wykład. Internet nie wymyślił tradycji na nowo. Zmienił jednak sposób, w jaki się o niej mówi. Krócej. Prościej. Czasem zabawniej. Czasem z przesadą. Czasem bardzo mądrze. TikTok, Instagram i YouTube zabrały polskość z oficjalnej gabloty i przeniosły ją tam, gdzie ludzie naprawdę spędzają czas: do telefonu.
Nie wykład, tylko rolka Największa zmiana dotyczy języka. W internecie nie ma cierpliwości do długich wstępów. Twórca ma kilka sekund, żeby zatrzymać widza. Dlatego tradycja musi zacząć mówić inaczej. Nie: „Dziedzictwo kulinarne regionu śląskiego stanowi ważny element niematerialnej kultury lokalnej”. Raczej: „To jadła moja oma. I zaraz pokażę wam, jak to zrobić”. Taka różnica jest ogromna. W pierwszym zdaniu słyszymy instytucję. W drugim – człowieka. A internet lubi ludzi bardziej niż instytucje. Dobrym przykładem jest Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, twórca znany z TikToka. W jego materiałach tradycyjna kuchnia, śląska gwara, domowe wnętrza i emocjonalna pamięć jedzenia tworzą całość, która działa nie dlatego, że jest „edukacyjna”, ale dlatego, że jest rozpoznawalna. Widz nie dostaje lekcji o dziedzictwie. Dostaje scenę z domu, smak dzieciństwa, słowo usłyszane kiedyś przy stole.
kuchnia ma zasięgi Kuchnia jest jednym z najmocniejszych nośników polskości w sieci. Nie trzeba tłumaczyć, czym jest sentyment do pierogów, rosołu, placków ziemniaczanych, ogórków małosolnych, drożdżowego ciasta czy kompotu. Wystarczy pokazać garnek, drewnianą łyżkę i ręce, które coś wyrabiają. Na TikToku i Instagramie przepisy działają jak małe wehikuły pamięci. Użytkownik nie tylko ogląda, jak ktoś gotuje. Często dopowiada własną historię: „u
YouTube
mnie w domu robiło się inaczej”, „moja babcia dodawała majeranek”, „na Podlasiu mówi się na to inaczej”, „u nas bez tego nie ma Wigilii”. Komentarze stają się drugim stołem. Przy nim siedzą ludzie z różnych regionów, rodzin i emigracyjnych doświadczeń. YouTube z kolei pozwala iść głębiej. Można tam znaleźć nie tylko przepisy, ale też opowieści o historii polskiej kuchni. Przykładem jest seria i podcasty Muzeum Historii Polski dotyczące kuchni staropolskiej, karczm czy sarmackiego stołu. To inny format niż rolka: wolniejszy, bardziej źródłowy, dla tych, którzy po pierwszym zaciekawieniu chcą wiedzieć więcej.
gwara bez wstydu Jeszcze niedawno gwara w wielu domach była czymś, co należało „poprawiać”. Dziecko miało mówić „ładnie”, czyli ogólnopolską polszczyzną. Regionalne słowa bywały traktowane jak błąd, znak prowincji albo coś nie do szkoły. Internet częściowo to odwrócił. Śląska godka, kaszubskie słowa, góralskie powiedzenia, podlaskie naleciałości czy lokalne nazwy potraw zaczęły pojawiać się w krótkich nagraniach jako powód do dumy, żartu i rozpoznania. Widzowie lubią treści, w których ktoś mówi „po swojemu”, bo brzmi to bardziej prawdziwie niż wygładzony język reklam i telewizji. Oczywiście jest też ryzyko. Gwara w internecie łatwo może stać się skeczem, uproszczeniem albo zestawem kilku zabawnych słów. Ale nawet wtedy wykonuje ważną pracę: przypomina, że polszczyzna nie jest jedna. Ma akcenty, melodie, lokalne słownictwo i rodzinne odcienie. Dla Polonii to może być szczególnie ciekawe. Osoba wychowana w Ameryce często zna polski z domu, ale ten domowy polski bywa mieszanką dawnej emigracyjnej polszczyzny, regionalizmów i angielskich wtrętów. Internet pokazuje, że język żywy zawsze jest trochę niejednolity. I właśnie dlatego jest ciekawy.
wojciech drewniak na kanale „Historia bez cenzury” opowiada o historii Polski bez patosu i z przymrużeniem oka
przykładów takiego stylu. Nie jest to muzealna narracja ani akademicki wykład. To historia opowiadana językiem popkultury, z mocnym prowadzącym, żartem, skrótem i wyrazistą pointą. Można dyskutować o tonie, uproszczeniach i granicach takiego formatu, ale trudno zaprzeczyć, że podobne kanały otworzyły historię dla odbiorców, którzy nie sięgnęliby po tradycyjny wykład. Obok nich istnieje drugi nurt: podcasty muzeów, filmy instytucji, kanały popularnonaukowe, archiwa cyfrowe, profile pokazujące stare fotografie, mapy, pocztówki i dokumenty. Tu tempo jest spokojniejsze, ale mechanizm podobny: historia musi wejść w format, który pasuje do współczesnego odbiorcy. Najciekawsze dzieje się wtedy, gdy oba światy się spotykają. Ktoś trafia na zabawny film o królu, powstaniu albo PRLu, a potem sam zaczyna szukać źródeł. Internet bywa płytki, ale potrafi też być bramą.
Historia z memem w tle Historia też zmieniła opakowanie. Przez lata wielu uczniom kojarzyła się z datami, sprawdzianami i podręcznikiem. YouTube pokazał, że można mówić o niej inaczej: szybciej, ostrzej, z humorem, czasem prowokacyjnie. Kanał „Historia bez Cenzury” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych
Muzeum w kieszeni Instytucje kultury długo mówiły językiem plakatów, katalogów i opisów wystaw. Dzisiaj coraz częściej uczą się języka sieci. Muzea etnograficzne, biblioteki cyfrowe, archiwa, domy kultury i regionalne pracownie publikują zdjęcia obiektów, krótkie opowieści, kulisy pracy, nagrania z
warsztatów, detale strojów, stare fotografie i fragmenty dokumentów. To zmienia relację z odbiorcą. Dawniej trzeba było przyjść do muzeum. Dzisiaj muzeum może najpierw przyjść do użytkownika – w poście, rolce albo shortcie. Dopiero potem widz może zdecydować, czy chce zobaczyć więcej. Muzeum Etnograficzne w Krakowie od lat podkreśla, że etnografia dotyczy nie tylko przeszłości, ale też współczesnych zjawisk: rodzinnych fotografii, wesel, rzemiosła czy miejskich ogrodników. To bardzo internetowe podejście, nawet jeśli nie ogranicza się do internetu. Pokazuje, że tradycja nie jest zamrożona. Ona dzieje się dalej.
wycinanka jako design Instagram szczególnie dobrze nadaje się do pokazywania wzorów. Haft kaszubski, ceramika z Bolesławca, łowickie wycinanki, koronka, len, drewno, stare makatki, regionalne stroje, ludowe kwiaty – wszystko to jest wizualne, kolorowe i łatwe do udostępnienia. Ale Instagram zmienił też sposób patrzenia na rękodzieło. Dawniej wiele osób widziało w nim pamiątkę albo coś „dla babci”. Dziś ręcznie robiona ceramika, haftowana bluza, lniany obrus, drewniana misa czy plakat inspirowany wycinanką mogą być częścią nowoczesnego stylu
Wydanie specjalne August / September, 2026
życia. Tradycja nie musi stać w kącie. Może leżeć na stole, wisieć na ścianie albo pojawić się w codziennym ubraniu. Tu również trzeba uważać. Internet kocha ładne obrazki, ale nie zawsze pyta o źródło wzoru. Łowickie, kaszubskie, kurpiowskie i podhalańskie motywy nie są jednym workiem z napisem „folk”. Każdy ma swoje miejsce i historię. Dobre profile edukacyjne robią więc coś więcej niż pokazują estetykę. Dopisują kontekst.
Polskość bez akademii Największa zmiana polega na tym, że internet odformalizował rozmowę o polskości. Nie trzeba zaczynać od wielkich słów: naród, dziedzictwo, obowiązek, ojczyzna. Można zacząć od zupy, gwary, rodzinnego zdjęcia, babcinego przepisu, starej piosenki, lokalnego święta, zapomnianej nazwy albo filmiku z potańcówki. Czy to spłyca tradycję? Czasem tak. Internet premiuje skrót, emocję i efekt. Nie wszystko da się opowiedzieć w trzydzieści sekund. Algorytm lubi uproszczenie, konflikt i wzruszenie. Łatwo pomylić wiedzę z nastrojem, a tradycję z dekoracją. Ale jest też druga strona. Nigdy wcześniej tak wiele małych tematów nie miało tak łatwej drogi do odbiorcy. Mała pracownia, regionalny przepis, lokalna gwara, rodzinne archiwum, stary zwy-
czaj z jednej wsi – wszystko to może znaleźć publiczność. Nie trzeba mieć anteny telewizyjnej ani dużego wydawnictwa. Wystarczy opowieść, która kogoś zatrzyma.
Nowy stół Internet stał się nowym stołem. Ludzie siadają przy nim z różnych miejsc: z Polski, Chicago, Nowego Jorku, Londynu, Dublina, małych miasteczek i dużych osiedli. Jedni pamiętają smak dzieciństwa. Inni dopiero go odkrywają. Jedni poprawiają przepis. Inni pytają, co znaczy słowo z gwary. Ktoś dopowiada historię rodziny. Ktoś wysyła filmik mamie. Ktoś zapisuje rolkę, żeby ugotować w niedzielę. To nie zastąpi domu, rozmowy z dziadkami ani prawdziwego kontaktu z regionem. Ale może być początkiem. Może przywrócić ciekawość. A ciekawość jest dla tradycji ważniejsza niż sama nostalgia. Bo tradycja w internecie nie wygląda jak akademia ku czci. Bardziej jak kuchnia, komentarze pod filmem, krótki żart, rolka z przepisem, nagranie z muzeum, stara fotografia i ktoś, kto mówi: „U nas w domu było tak”. I właśnie w tym „u nas” zaczyna się najciekawsza rozmowa o polskości. WEM Instagram
Pan Babcia, czyli Michał Froehlich, to chłopak, który podbił media społecznościowe, gotując jak za czasów naszych babć. Fartuszek, retro kuchnia i śląska godka to jego znaki rozpoznawcze
61
62
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
63
64
Wydanie specjalne August / September, 2026
Cepeliowski sentyment czy chwilowy trend w popkulturze? Folkowe akcenty pojawiają się w muzyce, sztuce i codziennym życiu
Folk znowu w modzie
Eurovision
wykonujący muzykę nowoczesną z elementami folku zespół Tulia zasłynął wykonaniem przeboju zespołu Metallica „Nothing Else Matters” i reprezentował Polskę na Eurowizji w 2019 r.
P
olski folk nie jest już tylko wspomnieniem wiejskich zabaw, muzealną ekspozycją ani występem zespołu pieśni i tańca podczas oficjalnej uroczystości. Dzisiaj wraca w muzyce, modzie, designie, edukacji i internecie – czasem wierny źródłom, czasem odważnie przetworzony. Jeszcze niedawno folklor wielu osobom kojarzył się z czymś odświętnym, trochę szkolnym i trochę cepeliowskim: pasiastą spódnicą, haftowaną bluzką, łowicką wycinanką, kapelą na gminnym festynie. Ten obraz nie zniknął, ale przestał być jedyny. Polski folk coraz częściej pojawia się tam, gdzie dawniej mało kto by go szukał – na dużych scenach koncertowych, w klubach, w projektach graficznych, na ubraniach, w filmie, reklamie i mediach społecznościowych. Nie oznacza to prostego powrotu do przeszłości. Współczesny folk jest raczej rozmową z tradycją. Jedni artyści starają
się jak najwierniej odtwarzać dawne melodie, pieśni i tańce. Inni biorą z nich rytm, skalę, sposób śpiewania, instrument albo ornament, a potem łączą je z elektroniką, popem, jazzem czy muzyką świata. Najciekawsze przykłady pokazują, że tradycja nie musi być martwa ani dekoracyjna. Może być tworzywem.
Scena i źródła Jednym z najważniejszych przykładów pozostaje Kapela ze Wsi Warszawa, znana także jako Warsaw Village Band. Zespół od lat wykorzystuje polską muzykę tradycyjną, zwłaszcza wiejskie melodie, surowe brzmienia smyczkowe, bębny i techniki śpiewu, ale nie odtwarza ich w muzealny sposób. To muzyka zakorzeniona w tradycji, a jednocześnie przygotowana dla współczesnej publiczności – także tej międzynarodowej. Ważne jest to, że taki folk nie udaje dawnej wsi. Dzisiejszy odbiorca żyje w in-
nym świecie niż muzykant sprzed stu lat. Nie ma tych samych obrzędów, tej samej codzienności, tych samych zabaw i tego samego rytmu pracy. Dlatego współczesne zespoły często nie rekonstruują przeszłości jeden do jednego, ale próbują wydobyć z niej energię, emocję i język muzyczny. Innym przykładem jest Laboratorium Pieśni, grupa oparta na kobiecym wielogłosie i pracy z pieśniami tradycyjnymi. W jej działalności ważny jest nie tylko koncert, ale także doświadczenie wspólnego śpiewu. To pokazuje szerszą zmianę: folk nie jest dziś wyłącznie występem dla publiczności. Coraz częściej staje się praktyką – czymś, czego można się uczyć, w czym można uczestniczyć, co można przeżywać wspólnie. Na pograniczu folku i popkultury warto wspomnieć Tulię. Zespół zwrócił uwagę charakterystycznym białym śpiewem i folkową interpretacją znanych utworów, a w 2019 roku reprezentował Polskę na
Eurowizji z piosenką „Pali się”. Dla części odbiorców był to pierwszy kontakt z tak wyrazistą techniką wokalną w popularnym wydaniu. Tulia dobrze pokazuje, że element tradycyjny może trafić do masowej publiczności, nawet jeśli później żyje już własnym, popowym życiem. Jeszcze inaczej działa Kwiat Jabłoni. To nie jest zespół ludowy w ścisłym znaczeniu, ale jego akustyczne brzmienie, mandolina, prostota melodii i bliskość piosenki autorskiej sprawiają, że bywa kojarzony z nurtem folk-popowym. Ten przykład jest ważny, bo pokazuje, jak szeroko rozumiane dziś słowo „folk” może oznaczać nie tylko muzykę źródeł, lecz także pewien typ wrażliwości: naturalność, opowieść, wspólne śpiewanie, odwołanie do prostszych form.
Potańcówka wraca Najbardziej żywym dowodem na to, że folk nie jest wyłącznie sceniczną styli-
Wydanie specjalne zacją, są festiwale i potańcówki. Warszawski festiwal Wszystkie Mazurki Świata od lat pokazuje, że tradycyjne tańce – mazurki, oberki, polki – mogą przyciągać ludzi z dużych miast, młodzież, rodziny i osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z kulturą ludową. W takich miejscach publiczność nie jest bierna. Ludzie nie tylko słuchają kapeli, ale uczą się kroków, tańczą, śpiewają, rozmawiają z muzykami, poznają instrumenty. To bardzo ważna różnica. Folk oglądany z daleka łatwo staje się dekoracją. Folk przeżywany we wspólnym tańcu albo śpiewie odzyskuje swoją podstawową funkcję – łączy ludzi. Podobną rolę pełni Festiwal Folkowy Polskiego Radia „Nowa Tradycja”. Sama nazwa dobrze oddaje napięcie obecne we współczesnym folku: między tym, co dawne, a tym, co nowe. W konkursach i koncertach pojawiają się artyści, którzy korzystają z muzyki źródeł, ale nie boją się własnego języka. Dzięki temu obok brzmień bliskich dawnym kapelom można usłyszeć elektronikę, improwizację, eksperyment i muzykę z pogranicza gatunków. Takie wydarzenia są ważne również dlatego, że porządkują pojęcia. Pokazują różnicę między muzyką tradycyjną, folkiem, etno, world music i folk-popem. W codziennym języku często wrzuca się je do jednego worka, ale w praktyce oznaczają różne podejścia: od pracy ze źródłami, przez twórcze przetwarzanie, po luźną inspirację ludową estetyką.
wzór na codzienność Folk wrócił także do przedmiotów codziennego użytku. Łowickie wycinanki, kaszubskie hafty, kurpiowskie motywy, podhalańskie ornamenty czy wzory z Kujaw i Opolszczyzny pojawiają się na torbach, kubkach, notesach, ubraniach, plakatach i dekoracjach. Przykładem takiego komercyjnego etnodizajnu jest marka Folkstar, która buduje ofertę wokół wzorów inspirowanych polską sztuką ludową z różnych regionów. To zjawisko ma dwie strony. Z jednej – pomaga oswoić tradycję. Ludowy motyw przestaje być czymś zarezerwowanym
Archiwum WEM
August / September, 2026
Folk coraz częściej wchodzi do codzienności – nie tylko w muzyce, ale też w wystroju współczesnych wnętrz czy w modzie
na występ albo święto. Trafia do kuchni, biura, szkoły, walizki, codziennego stroju. Dzięki temu folklor może stać się bliższy osobom, które nie założą pełnego stroju regionalnego, ale chętnie wybiorą drobny przedmiot z motywem łowickim czy kaszubskim. Z drugiej strony pojawia się ryzyko uproszczenia. Wzór oderwany od regionu łatwo staje się tylko kolorową ozdobą. Łowicka róża, parzenica czy kaszubski haft mają konkretne źródła i znaczenia. Jeśli traktuje się je wyłącznie jako ładny nadruk, tradycja zostaje spłaszczona. Dlatego najlepszy etnodizajn nie tylko korzysta z ludowej estetyki, ale też szanuje jej pochodzenie.
o kulturze mieszkańców obszarów wiejskich. Takie działania są potrzebne, bo tradycja ludowa nie przetrwa wyłącznie dzięki modzie. Potrzebuje zapisu, edukacji, ciągłości i kontaktu z mistrzami. Coraz większe znaczenie mają też lokalne archiwa, nagrania terenowe, warsztaty mistrz-uczeń, domy tańca i małe inicjatywy regionalne. To tam można zobaczyć, że folklor nie jest jedną ogólnopolską dekoracją. Inaczej śpiewa się na Kurpiach, inaczej tańczy w centralnej Polsce, inaczej wygląda haft kaszubski, a inaczej strój podhalański. Polska kultura ludowa jest mozaiką, nie jednym wzorem powielanym na pamiątkach.
Między dumą a modą instytucje i archiwa Współczesny folk nie rozwijałby się tak intensywnie bez archiwów, badaczy, animatorów kultury i instytucji. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi zajmuje się dokumentowaniem, popularyzowaniem i upowszechnianiem wiedzy
Popularność folku mówi coś ważnego o współczesnej Polsce. Przez lata ludowość bywała traktowana z góry: jako coś prowincjonalnego, staroświeckiego albo mało prestiżowego. Dziś coraz częściej wraca jako powód do dumy. Młodzi ludzie interesują się historią rodzinnych miejsco-
65
wości, uczą się tradycyjnych tańców, szukają pieśni z regionów swoich dziadków, noszą elementy inspirowane haftem albo wzorem ludowym. Nie zawsze jest to głęboka znajomość tematu. Czasem zaczyna się od koncertu, filmu, warsztatu, teledysku albo estetycznego zachwytu. To nie musi być wada. Ważne, co dzieje się później. Jeśli pierwszy kontakt prowadzi do ciekawości, wiedzy i szacunku dla źródeł, folk staje się czymś więcej niż sezonową modą. Problem pojawia się wtedy, gdy tradycja zostaje użyta powierzchownie. Nie każda piosenka z mandoliną jest muzyką ludową. Nie każdy kwiatowy wzór jest wzorem regionalnym. Nie każdy „folkowy” kostium ma związek z konkretnym miejscem. Dlatego we współczesnym podejściu do folku coraz ważniejsza jest odpowiedzialność: za słowo, wzór, melodię, strój i kontekst.
Tradycja w ruchu Polski folk dzisiaj nie ma jednej twarzy. Może być surowym śpiewem bez mikrofonu, koncertem na dużej scenie, potańcówką w klubie, warsztatem w małej miejscowości, haftem na nowoczesnej torbie albo projektem muzycznym łączącym skrzypce, bęben i elektronikę. Najważniejsze jest jednak to, że folk przestał być wyłącznie „pokazywany”. Coraz częściej jest używany, śpiewany, tańczony, projektowany i przetwarzany. Nie zawsze w sposób idealny, nie zawsze bez uproszczeń, ale z wyraźnym znakiem, że tradycja nadal ma znaczenie. To, co kiedyś było częścią codziennego życia wsi, dzisiaj często wraca jako świadomy wybór. Nie odtwarza dawnego świata jeden do jednego, bo ten świat już się zmienił. Może jednak przedłużać pamięć o nim i nadawać jej nowe formy. Polski folk dzisiaj jest więc nie tyle powrotem do przeszłości, ile sposobem zadawania pytań o tożsamość: skąd jesteśmy, co dziedziczymy i co chcemy z tym zrobić. Najciekawsza odpowiedź brzmi: nie zamykać tradycji w gablocie, ale pozwolić jej pracować dalej. WEM
66
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
67
68
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
69
70
Wydanie specjalne August / September, 2026
10 najciekawszych miejsc w Polsce, które każdy miłośnik folkloru powinien odwiedzić
czy znasz te miejsca?
skansen.mblsanok.pl
Na terenie skansenu w Sanoku znajduje się ponad 180 obiektów do zwiedzania
P
olska ma wiele miejsc, w których można zobaczyć kulturę ludową w praktyce: dawne domy, warsztaty rzemieślnicze, stroje regionalne, narzędzia, wyposażenie gospodarstw, sztukę ludową i obrzędy związane z codziennym życiem. Muzea etnograficzne i skanseny pokazują nie tylko pojedyncze eksponaty, ale całe regionalne środowiska – od Mazowsza i Lubelszczyzny po Kaszuby, Warmię, Mazury, Podkarpacie i Sądecczyznę. Poniżej dziesięć miejsc, które warto odwiedzić, jeśli chce się lepiej poznać różnorodność polskiego folkloru
zealny, pogłębiony, z naciskiem na przedmioty, dokumenty, sztukę i refleksję nad dziedzictwem. etnomuzeum.eu
kazujące dawne życie wsi i małych miasteczek. Dobre miejsce do pokazania codzienności, nie tylko świątecznego folkloru. etnomuzeum.pl
3. Muzeum Etnograficzne im. Marii znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu
4. Muzeum Budownictwa ludowego w Sanoku
Dlaczego warto: łączy klasyczne muzeum z przestrzenią skansenowską. Prezentuje kulturę ludową ziem polskich, ma wystawy stałe i czasowe, a także obiekty po-
Dlaczego warto: jeden z najważniejszych skansenów w Polsce, szczególnie cenny ze względu na kulturę pogranicza polskoruskiego/ukraińskiego i Karpat. To bardzo
dobre miejsce, jeśli chcesz pokazać wielokulturowość dawnych wsi: Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian. Oficjalna strona muzeum potwierdza, że instytucja działa i udostępnia wystawy. skansen.mblsanok.pl
5. Muzeum wsi Mazowieckiej w Sierpcu Dlaczego warto: bardzo malowniczy skansen mazowiecki, często wykorzystywany jako plener filmowy i edukacyjny. mwmskansen.pl
1. Państwowe Muzeum Etnograficzne w warszawie Dlaczego warto: największe i jedno z najważniejszych muzeów etnograficznych w Polsce. Dobre miejsce, jeśli artykuł ma pokazać folk nie tylko jako wieś i stroje regionalne, ale szerzej: kulturę, obrzędy, rzemiosło, przedmioty codzienności i współczesne interpretacje tradycji. Muzeum działa i podaje aktualne godziny zwiedzania. ethnomuseum.pl
2. Muzeum Etnograficzne im. Seweryna udzieli w krakowie Dlaczego warto: bardzo ważna instytucja dla polskiej etnografii, z jedną z najstarszych kolekcji etnograficznych w kraju. Pokazuje tradycję w sposób bardziej mu-
Niektóre placówki oferują nie tylko ekspozycje, ale również możliwość uczestnictwa w warsztatach lub wydarzeniach takie, jak prawdziwe żniwa. impreza przybliża zwyczaje i prace związane z okresem żniwnym odbędzie się 2 sierpnia w Muzeum wsi Mazowieckiej w Sierpcu
Wydanie specjalne August / September, 2026
Pokazuje wieś Mazowsza z chałupami, zagrodami, dworem, kościołem i wyposażeniem wnętrz. Muzeum podaje aktualne godziny otwarcia w różnych sezonach, więc jest to działająca placówka. mwmskansen.pl
71
kulturę regionu kaszubskiego. Położenie nad jeziorem Gołuń sprawia, że to także jedno z bardziej malowniczych muzeów na wolnym powietrzu. Oficjalne informacje potwierdzają możliwość zwiedzania samodzielnego i z przewodnikiem. muzeum-wdzydze.gda.pl
6. Muzeum wsi lubelskiej w lublinie Dlaczego warto: jeden z dużych polskich skansenów, ciekawy zwłaszcza dlatego, że pokazuje nie tylko wieś, ale też dwór, miasteczko prowincjonalne i różnorodność kulturową regionu lubelskiego. Muzeum prowadzi aktualną działalność i organizuje wydarzenia, m.in. związane z obrzędowością sezonową. skansen.lublin.pl
7. Muzeum Budownictwa ludowego – Park Etnograficzny w olsztynku Dlaczego warto: bardzo dobre miejsce do pokazania kultury Warmii, Mazur, Powiśla i Prus Wschodnich. Wyróżnia się drewnianą architekturą, rozległym terenem i sezonową dostępnością przez cały rok. Oficjalna strona podaje aktualne informacje dla zwiedzających. muzeumolsztynek.pl
8. kaszubski Park Etnograficzny we wdzydzach kiszewskich Dlaczego warto: obowiązkowy punkt, jeśli temat ma objąć Kaszuby. Muzeum pokazuje architekturę, wnętrza, rzemiosło i
9. Muzeum wsi Słowińskiej w klukach Dlaczego warto: miejsce wyjątkowe, bo dotyczy Słowińców i kultury Pomorza, związanej z wodą, rybołówstwem, torfowiskami i życiem w trudnym nadmorskim krajobrazie. To dobry kontrapunkt wobec skansenów z centralnej czy południowej Polski. Muzeum działa jako oddział Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku i ma aktualne informacje dla zwiedzających. muzeumkluki.pl
10. Sądecki Park Etnograficzny w Nowym Sączu Dlaczego warto: największe muzeum skansenowskie w Małopolsce, pokazujące kulturę Lachów, Pogórzan, Górali Sądeckich, a także Łemków, Niemców i Romów. To bardzo dobry przykład miejsca, które nie upraszcza tradycji do jednego „ludowego” wzoru, ale pokazuje regionalną i etniczną różnorodność. muzeum.sacz.pl/oddzialy/sadeckipark-etnograficzny WEM
72
Wydanie specjalne August / September, 2026 Archiwum WEM
Jak nie dać się zwariować idealnemu światu pokazywanemu na instagramie?
Lato na luzie
żyjemy w czasach, w których nawet odpoczynek potrafi stać się kolejnym zadaniem do wykonania. wakacje powinny być egzotyczne, weekend „instagramowy”, kolacja wyjątkowa, a zachód słońca koniecznie sfotografowany. wszystko ma być piękne, ciekawe, produktywne i najlepiej jeszcze warte pokazania innym. a może letni chill oznacza coś zupełnie odwrotnego? Może chodzi właśnie o to, żeby przez chwilę przestać się starać.
5 książek na lato
Ciągle mało Na co dzień wielu z nas funkcjonuje w trybie „jeszcze tylko”. Jeszcze tylko skończę projekt. Jeszcze tylko odpowiem na kilka wiadomości. Jeszcze tylko zrobię zakupy, posprzątam, załatwię, sprawdzę. Potem odpocznę. Problem w tym, że lista właściwie nigdy się nie kończy. Zawsze można pracować trochę więcej, zarobić trochę więcej, zrobić więcej kroków, przeczytać więcej książek, zobaczyć więcej miejsc. Nawet czas wolny bywa dziś oceniany według tego, ile udało się w nim zmieścić. I właśnie dlatego zwyczajne nicnierobienie zaczyna być czymś niemal luksusowym.
Bez planu Letni luz nie musi oznaczać dwóch tygodni na rajskiej plaży. Czasem zaczyna się znacznie bliżej. Od kawy wypitej bez telefonu w ręce, spaceru bez konkretnego celu, godziny na balkonie, podczas której nie robimy niczego „pożytecznego” czy od rozmowy, która trwa dłużej, niż planowaliśmy. Psychiczny odpoczynek pojawia się wtedy, kiedy przez chwilę nie musimy odpowiadać na kolejne wymagania. Ani cu-
dze, ani własne. Nie wszystko musi prowadzić do jakiegoś rezultatu. Nie każdy weekend czy wieczór musi być zaplanowany i wykorzystany „na maksa” na coś, czym można się pochwalić w mediach społecznościowych.
Nie musi być „wow” Presja idealnego życia jest szczególnie widoczna latem. Patrzymy na zdjęcia cudzych podróży, tarasów nad morzem, pikników, koncertów i zachodów słońca. Idealne sylwetki w modnych bikini, podróże do miejsc, których większość z nas bez pomocy Google nie potrafi wskazać na mapie… Łatwo wtedy dojść do wniosku, że nasze lato jest jakieś zbyt zwyczajne, porównywać się i zastanawiać, co jest z nami nie tak. Tylko że życie w większości właśnie takie jest. Zwyczajne. I wcale nie musi to być wada. Dobry dzień może oznaczać zimnego arbuza, otwarte rankiem okno, dobrą książkę, jazdę samochodem bez korków albo pół godziny ciszy. Przyjemność nie zawsze musi być spektakularna, żeby była prawdziwa. Być może jedną z najważniejszych umiejętności jest nauczyć się za-
uważać chwile, które nie wyglądają imponująco, ale naprawdę dają nam spokój.
Pozwolić sobie być Odpoczynek nie jest nagrodą, na którą trzeba wcześniej zasłużyć wystarczającą ilością pracy. Organizm potrzebuje przerw tak samo jak snu czy jedzenia. Gdy przez długi czas funkcjonujemy na wysokich obrotach, nawet wolny weekend może nie wystarczyć, żeby natychmiast poczuć ulgę. Czasami dopiero po kilku spokojniejszych dniach zauważamy, jak bardzo byliśmy zmęczeni. Dlatego warto latem zrobić trochę miejsca na nudę. Na wolniejszy poranek. Na zmianę planów albo brak planów. Na dzień, który nie przyniósł niczego szczególnego. Może właśnie o to chodzi w letnim chilloutcie: żeby przez chwilę nie próbować być najlepszą wersją siebie. Nie nadrabiać. Nie optymalizować. Nie porównywać. Po prostu być. Bo świat naprawdę nie zawali się od jednego spokojnego popołudnia. A my możemy dzięki niemu przypomnieć sobie, że życie to nie tylko kolejne rzeczy do zrobienia. WEM
1. „Słowik” – Kristin Hannah Wciągająca, emocjonalna historia dwóch sióstr żyjących we Francji podczas II wojny światowej. Dobra propozycja dla tych, którzy latem lubią zanurzyć się w większej opowieści. 2. „Gdzie śpiewają raki” – Delia owens Tajemnica, przyroda, samotność i dojrzewanie. Powieść ma spokojny rytm i atmosferę, która dobrze pasuje do długich letnich wieczorów. 3. „Jedz, módl się, kochaj” – elizabeth Gilbert Książka o zatrzymaniu się, zmianie i szukaniu własnego sposobu na życie. Lekka w formie, ale dająca sporo tematów do przemyślenia. 4. „Małe kobietki” – louisa May alcott Klasyka, do której dobrze wraca się właśnie wtedy, kiedy mamy więcej czasu. Rodzina, relacje, dorastanie i codzienność pokazana bez niepotrzebnego pośpiechu. 5. „człowiek w poszukiwaniu sensu” – Viktor e. Frankl Najpoważniejsza pozycja na tej liście, ale też jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo. Krótka, mocna i przypominająca, jak wiele znaczenia może mieć nasze podejście do życia.
Wydanie specjalne August / September, 2026
73
74
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
75
76
Wydanie specjalne August / September, 2026
Historia zapisana w barwach i materiałach
Z regionalnym akcentem P
olskie stroje ludowe kojarzą się dziś z występami zespołów folklorystycznych, dożynkami i świętami regionalnymi. Dawniej były jednak czymś więcej niż ozdobnym ubiorem. Opowiadały o miejscu pochodzenia, zamożności, stanie cywilnym, wieku, a nawet o okazji, na którą zostały założone.
Barwna historia Z daleka widać kolory, hafty i ozdoby. Z bliska – historię. Polski strój ludowy nie był przypadkowym zestawem ubrań. Powstawał przez lata, zmieniał się pod wpływem mody, dostępności tkanin, zamożności mieszkańców, kontaktów handlowych i lokalnych tradycji. Inaczej ubierano się na co dzień, inaczej do kościoła, na wesele, odpust, procesję czy święto plonów. Wbrew popularnemu wyobrażeniu nie istnieje jeden „polski strój ludowy”. Jest ich wiele, a każdy region wypracował własny styl. Różniły się krojem, kolorystyką, haftem, nakryciami głowy i dodatkami. Strój był wizytówką lokalnej społeczności – tak czytelną, że dawniej po wyglądzie spódnicy, gorsetu, czepca czy kapelusza można było rozpoznać, skąd ktoś pochodzi.
ubranie z informacją Dawny strój wiejski miał przede wszystkim funkcję praktyczną. Musiał chronić przed zimnem, deszczem i słońcem, nadawać się do pracy oraz odpowiadać warunkom życia. Z czasem jednak ubiór odświętny stawał się coraz bardziej dekoracyjny. To właśnie stroje zakładane na święta, uroczystości rodzinne i kościelne najlepiej zachowały się w pamięci. Materiał także wiele mówił o właścicielu. Tkaniny samodziałowe, czyli wykonywane w gospodarstwie, stopniowo uzupełniano suknem, jedwabiem, aksamitem, tiulem czy fabrycznymi wstążkami. Im bogatszy dom, tym okazalszy mógł być strój. Ważne były też dodatki: korale, pasy, zapaski, haftowane chusty, czepce, sprzączki i guziki. Strój ludowy zmieniał się wraz z modą. Nie był skamieliną, lecz żywą częścią kultury. W niektórych regionach nowe kolory, wzory i materiały przyjmowały się szybko, w innych dłużej trzymano się dawnych form. Dlatego nawet w obrębie jednego regionu można było spotkać kilka odmian ubioru.
D. Barcikowski
krakowska rozpoznawalność Jednym z najbardziej znanych polskich strojów jest strój krakowski. Kojarzy się z czerwoną rogatywką ozdobioną pawimi piórami, białą sukmaną, pasem, haftowanym gorsetem i kwiecistą spódnicą. Z czasem stał się tak popularny, że zaczął pełnić funkcję niemal ogólnonarodowego symbolu. Szczególnie rozpoznawalny jest męski strój Krakowiaków Zachodnich. Biała sukmana, czapka krakuska i ozdobne pasy pojawiały się w przedstawieniach, uroczystościach patriotycznych i szkolnych akademiach. Strój ten wyszedł poza swój pierwotny region i zaczął być traktowany jako znak polskości. Kobiece stroje krakowskie przyciągają uwagę bogato zdobionymi gorsetami. Często haftowano je kwiatami, cekinami i koralikami. Do tego zakładano białą koszulę, spódnicę w kwiaty, zapaskę oraz czerwone korale. Całość była barwna, odświętna i bardzo efektowna.
Łowickie kolory Jeśli jakiś strój można nazwać eksplozją barw, to z pewnością łowicki. Pasiaki łowickie, czyli tkaniny w szerokie, kolorowe pasy, należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów polskiego folkloru. Z czasem ich kolorystyka stawała się coraz śmielsza. Dawniejsze zestawienia były spokojniejsze, późniejsze – bardziej kontrastowe i nasycone. W stroju kobiecym ważne były spódnice, zapaski, haftowane koszule i chusty. Haft łowicki także przechodził przemiany. Wzory kwiatowe stawały się coraz większe i bardziej dekoracyjne. Popularne były róże, maki, bratki i inne motywy roślinne. Ciekawostką jest to, że strój łowicki nie był jednolity przez cały czas. Zmieniały się szerokości pasów, kolory, rodzaje haftów i sposoby noszenia poszczególnych części ubioru. To dobry przykład na to, że tradycja ludowa nie oznacza bezruchu. Przeciwnie – potrafiła reagować na modę, gust i ambicje lokalnej społeczności.
góralska prostota i duma Strój podhalański jest zupełnie inny niż łowicki czy krakowski. Mniej w nim wielobarwnych tkanin, więcej surowej elegancji wynikającej z materiału, kroju i zdobienia. Męskie portki z białego sukna, haftowane parzenice, szeroki pas, cuchy, kierpce i kapelusz tworzą sylwetkę, którą łatwo rozpoznać.
Tradycyjne stroje łowickie można współcześnie podziwiać np. podczas procesji z okazji Bożego Ciała odbywającej się w Łowiczu
Parzenice, czyli ozdobne hafty na spodniach góralskich, są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego stroju. Początkowo pełniły także funkcję praktyczną – wzmacniały miejsca narażone na przetarcia. Z czasem stały się dekoracją i znakiem regionalnym. Strój góralski był związany z warunkami życia w górach. Sukno chroniło przed chłodem, kierpce sprawdzały się na górskich ścieżkach, a cucha służyła jako okrycie. Jednocześnie ubiór ten podkreślał odrębność i dumę mieszkańców Podhala.
kurpie, czyli las i bursztyn Stroje kurpiowskie, wywodzące się z terenów Puszczy Zielonej i Puszczy Białej, mają własny, wyrazisty charakter. W stroju kobiecym ważne były spódnice, fartuchy, gorsety, chusty i charakterystyczne nakrycia głowy. W męskim – koszule, kamizele, sukmany, pasy i buty z cholewami. Kurpiowszczyzna kojarzy się także z bursztynem. Naszyjniki z bursztynowych paciorków były ważną ozdobą kobiecego stroju. W regionie znane były również wy-
Wydanie specjalne August / September, 2026
cinanki, palmy i bogata obrzędowość, dlatego ubiór stanowił część szerszego świata kultury ludowej. Kolorystyka stroju kurpiowskiego bywała mniej krzykliwa niż łowicka, ale miała swoją siłę. Liczyły się proporcje, ozdoby i sposób zestawiania elementów. Strój mówił o przynależności do wspólnoty, ale też o staranności i gospodarności.
Śląscy, inaczej mieszkańcy okolic Pszczyny, Raciborza czy Rozbarku. W wielu odmianach stroju kobiecego uwagę zwracały bogate nakrycia głowy, czepce, chusty, fartuchy i gorsety. Na Śląsku ważna była elegancja i staranność wyko-
nania. Strój odświętny miał podkreślać powagę okazji. W regionach górskich, podobnie jak na Podhalu, ważne były elementy praktyczne: sukno, kierpce, pasy i okrycia wierzchnie. Śląskie stroje są dobrym przykładem tego, że granice ad-
Na północy Polski szczególne miejsce zajmuje strój kaszubski. Jednym z najlepiej rozpoznawalnych elementów są hafty, zwłaszcza te inspirowane szkołami haftu kaszubskiego. Pojawiają się w nich motywy kwiatowe, m.in. tulipany, stokrotki, niezapominajki, owoce granatu i palmety. Dawne kobiece czepce kaszubskie, zwane złotnicami lub złotogłowiami, haftowano złotą albo srebrną nicią na aksamicie lub jedwabiu. Były to elementy wymagające ogromnej precyzji i czasu. Czepiec nie był zwykłym dodatkiem – podkreślał status kobiety i uroczysty charakter stroju. Kaszubski ubiór pokazuje, jak silnie strój ludowy łączył się z rękodziełem. Haft nie tylko zdobił, ale też przenosił lokalną estetykę z pokolenia na pokolenie.
Stroje śląskie różniły się w zależności od części regionu. Inaczej wyglądali Górale
ministracyjne nie zawsze pokrywają się z granicami kultury. W obrębie jednego województwa można znaleźć wiele tradycji ubioru, zależnych od historii, położenia i kontaktów z sąsiadami.
Nie tylko ozdoba
kaszubskie hafty
Śląska elegancja
77
dziś regionalna tradycja podtrzymywana jest także przez kolejne pokolenia Polonii na całym świecie. Na zdj. grupa dzieci podczas Światowego Festiwalu zespołów Polonijnych i Folklorystycznych, który odbył się w tym roku w Rzeszowie
Dziś stroje ludowe oglądamy najczęściej podczas występów zespołów, procesji, festynów, dożynek i świąt regionalnych. Czasem są wiernymi rekonstrukcjami, czasem stylizacją. Bywa, że elementy ludowe trafiają także do współczesnej mody – hafty pojawiają się na bluzkach, torebkach, sukienkach czy dodatkach. Warto jednak pamiętać, że strój ludowy nie był kostiumem scenicznym. Był częścią życia. Towarzyszył ludziom w najważniejszych momentach: podczas ślubów, świąt, uroczystości religijnych, rodzinnych i wspólnotowych. Pokazywał, skąd człowiek jest, do jakiej grupy należy i jaką rolę pełni. Polskie stroje ludowe są niezwykle różnorodne. Jedne zachwycają kolorem, inne haftem, krojem albo skromną elegancją. Wszystkie jednak są świadectwem pracy wielu rąk: tkaczek, hafciarek, krawców, kuśnierzy, szewców i rzemieślników. Dlatego strój ludowy to nie tylko piękny ubiór. To zapis historii regionu, pamięci rodzinnej i lokalnej tożsamości. WEM
78
Wydanie specjalne August / September, 2026
letnie orzeźwienie latem najprostsze napoje smakują najlepiej: dobrze schłodzone, lekkie, niezbyt słodkie i przygotowane z owoców, ziół albo herbaty. Nie muszą być skomplikowane. wystarczy kilka składników, dzbanek, lód i chwila w lodówce, by zwykły dzień stał się przyjemniejszy. oto cztery propozycje na domowe napoje idealne na ciepłe popołudnie, spotkanie w ogrodzie albo rodzinny obiad. lemoniada z ogórkiem i miętą
domowa ice tea z brzoskwinią
kompot z jabłek, truskawek i rabarbaru
Malinowy spritz bez alkoholu z bazylią
Składniki:
Składniki:
Składniki:
Składniki:
• 3 cytryny • 1 limonka • pół świeżego ogórka • garść świeżej mięty • 3-4 łyżki miodu lub syropu cukrowego • 1 litr zimnej wody • lód
• 3 torebki czarnej herbaty • 1 litr wody • 2 dojrzałe brzoskwinie • 2-3 łyżki miodu lub cukru • sok z połowy cytryny • lód
• 2 jabłka • 2 łodygi rabarbaru • 1 szklanka truskawek • 1.5 litra wody • 2-4 łyżki cukru lub miodu • kilka listków mięty, opcjonalnie
• 1 szklanka malin • 1 łyżka miodu lub syropu malinowego • sok z połowy limonki • kilka listków bazylii • woda gazowana • lód
Przygotowanie:
Przygotowanie:
Przygotowanie:
Herbatę zaparzyć w gorącej wodzie i odstawić do wystudzenia. Brzoskwinie pokroić w plasterki, część można lekko rozgnieść, aby puściły sok. Do zimnej herbaty dodać owoce, miód lub cukier oraz sok z cytryny. Schłodzić przez co najmniej godzinę. Podawać z lodem i plasterkami brzoskwini.
Jabłka pokroić w cząstki, rabarbar w kawałki, truskawki przekroić na pół. Owoce zalać wodą, dodać cukier i gotować około 15-20 minut, aż puszczą smak. Kompot wystudzić, a następnie dobrze schłodzić. Można podawać z owocami w szklankach albo przecedzony, z kostkami lodu i miętą.
Maliny rozgnieść z miodem lub syropem i sokiem z limonki. Przetrzeć przez sitko, jeśli napój ma być bardziej elegancki. Do szklanek włożyć lód, dodać malinowy mus, kilka listków bazylii i dopełnić wodą gazowaną. Delikatnie wymieszać. To lekki, efektowny napój, który wygląda bardziej odświętnie, ale nadal jest bardzo prosty do przygotowania.
Przygotowanie: Cytryny i limonkę wycisnąć. Ogórek pokroić w cienkie plasterki. Do dzbanka wlać sok z cytrusów, dodać miód lub syrop, miętę, ogórek i zimną wodę. Wymieszać, schłodzić w lodówce i podawać z lodem. Ogórek nadaje lemoniadzie świeży, lekko „spa” charakter, a mięta wzmacnia efekt orzeźwienia.
Archiwum WEM
Wydanie specjalne August / September, 2026
79
80
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
81
82
Wydanie specjalne August / September, 2026
Przewodnik MiCHEliN 2026 pokazuje, że współczesna polska kuchnia ma smak, odwagę i coraz większe ambicje
Polska kuchnia na topie
FB/Beata Śniechowska
P
olska coraz mocniej zaznacza swoją obecność na kulinarnej mapie Europy. Najnowsza edycja przewodnika MICHELIN Polska 2026 przyniosła historyczną zmianę: po raz pierwszy inspektorzy objęli oceną cały kraj, a nie tylko wybrane miasta i regiony. W tegorocznym zestawieniu znalazło się 196 restauracji – od eleganckich lokali fine dining po miejsca bardziej swobodne, nowoczesne i przystępne. Dla Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych to ciekawy sygnał. Dzisiejsza Polska, którą warto odwiedzić nie tylko podczas wakacji, to już nie tylko kraj pierogów, żurku i schabowego. To także miejsce, gdzie młodzi i doświadczeni szefowie kuchni sięgają po lokalne produkty, wracają do regionalnych tradycji, ale podają je w zupełnie nowy sposób.
Nowe gwiazdki W 2026 roku jedną Gwiazdką MICHELIN może pochwalić się w Polsce dziesięć restauracji. Cztery z nich otrzymały to wyróżnienie po raz pierwszy. To Steampunk w Pszczynie, Alon Omakase w Warszawie oraz dwie wrocławskie restauracje: BABA i Most. Steampunk w Pszczynie to jeden z najbardziej nieoczywistych adresów tegorocznego przewodnika. Restauracja mieści się na ósmym piętrze dawnej wieży ciśnień, a jej klimat łączy industrialną scenografię z dopracowaną, współczesną kuchnią. To przykład tego, że kulinarna Polska coraz częściej wychodzi poza największe miasta i zaprasza gości także do mniejszych, zaskakujących miejsc. Warszawski Alon Omakase zapisał się w historii jako pierwsza japońska restauracja w Polsce z Gwiazdką MICHELIN. Kameralna formuła omakase, w której gość oddaje wybór menu w ręce szefa, opiera się tu na precyzji, prostocie i jakości produktu. To zupełnie inna twarz polskiej sceny gastronomicznej – międzynarodowa, minimalistyczna i bardzo konsekwentna. Dużym wydarzeniem była także gwiazdka dla restauracji BABA we Wrocławiu, prowadzonej przez Beatę Śniechowską. To moment szczególny, bo Śniechowska została pierwszą kobietą w Polsce wyróżnioną Gwiazdką MICHELIN. Jej kuchnia pokazuje polską tradycję w lżejszej, współczesnej odsłonie. W menu pojawiają się znajome smaki, ale podane z pomysłem, wyczuciem i elegancją.
Beata Śniechowska, szefowa kuchni i właścicielka restauracji BaBa we wrocławiu, została pierwszą kobietą w historii Polski, której restauracja otrzymała gwiazdkę MiCHEliN
Czwartym nowym lokalem z gwiazdką jest Most we Wrocławiu, kameralna restauracja ukryta w przestrzeni brasserie Między Mostami. To miejsce stawia na menu degustacyjne, sezonowe składniki i zaskoczenie. Wrocław, dzięki dwóm nowym gwiazdkom, stał się jednym z najważniejszych punktów tegorocznej kulinarnej mapy Polski.
Sprawdzone adresy Obok nowych wyróżnień są też lokale, które po raz kolejny potwierdziły swoją
klasę. Jedną Gwiazdkę MICHELIN utrzymały: Arco by Paco Pérez w Gdańsku, Giewont w Kościelisku, Muga w Poznaniu oraz trzy warszawskie restauracje – NUTA, hub.praga i Rozbrat 20. To bardzo różnorodna grupa. Gdańskie Arco by Paco Pérez przyciąga elegancją i śródziemnomorskim rozmachem. Giewont w Kościelisku pokazuje, że kuchnia Podhala może być czymś znacznie więcej niż regionalną ciekawostką dla turystów. Poznańska Muga od lat kojarzona jest z dopracowanym fine diningiem, a war-
szawskie restauracje NUTA, hub.praga i Rozbrat 20 potwierdzają, że stolica pozostaje jednym z najważniejszych centrów nowoczesnej gastronomii w Polsce. Na samym szczycie nadal znajduje się krakowska Bottiglieria 1881. Restauracja z szefem Przemysławem Klimą już czwarty rok z rzędu utrzymała dwie Gwiazdki MICHELIN i pozostaje jedynym lokalem w Polsce z takim wyróżnieniem. To miejsce eleganckie, ale nie sztywne; nowoczesne, ale mocno zakorzenione w polskich i małopolskich smakach. Dla
Wydanie specjalne August / September, 2026
wielu smakoszy jest dziś kulinarnym adresem numer jeden nad Wisłą.
Nie tylko fine dining Przewodnik MICHELIN to jednak nie wyłącznie białe obrusy, długie menu degustacyjne i kolacje planowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Coraz większe znaczenie mają wyróżnienia Bib Gourmand, przyznawane restauracjom oferującym bardzo dobrą kuchnię w rozsądnej cenie. W 2026 roku w Polsce jest ich już 38, w tym 19 nowych. To ważna informacja dla podróżnych. Podczas wizyty w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Białymstoku, Katowicach, Kielcach, Toruniu, Rzeszowie, Łodzi czy Olsztynie można dziś znaleźć miejsca, które łączą świetny smak z luźniejszą atmosferą. Nie trzeba rezerwować całego wieczoru na formalną kolację, aby zjeść w Polsce ciekawie i na wysokim poziomie. Nowe Bib Gourmand pokazują też, jak różnorodna stała się polska gastronomia. Obok kuchni polskiej pojawiają się inspiracje azjatyckie, śródziemnomorskie, marokańskie, włoskie i autorskie. Polska scena kulinarna jest dziś bardziej otwarta, swobodna i miejska, ale jednocześnie coraz uważniej korzysta z lokalnych produktów.
zielony akcent W tegorocznym przewodniku Zieloną Gwiazdkę MICHELIN utrzymała restauracja Eliksir w Gdańsku. To wyróżnienie przyznawane jest miejscom szczególnie zaangażowanym w zrównoważoną gastronomię. W praktyce oznacza to większą uważność na sezonowość, lokalnych dostawców, ograniczanie marnowania żywności i bardziej odpowiedzialne podejście do gotowania.
Ten kierunek dobrze wpisuje się w to, co dzieje się dziś w polskiej kuchni. Coraz więcej restauracji wraca do prostych składników, ale traktuje je z nowoczesną precyzją. Kasze, kiszonki, ryby, grzyby, dziczyzna, warzywa korzeniowe czy regionalne sery przestają być jedynie elementem domowego stołu. Trafiają do menu degustacyjnych, bistr i autorskich restauracji.
Smak podróży Dla osób odwiedzających Polskę z USA przewodnik MICHELIN 2026 może być dobrym pretekstem, aby zaplanować podróż trochę inaczej. Kraków, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań, Podhale czy Pszczyna mogą stać się nie tylko punktami na trasie rodzinnych spotkań i zwiedzania, ale też miejscami kulinarnych odkryć. Współczesna polska kuchnia nie odcina się od tradycji. Przeciwnie – bardzo często właśnie z niej czerpie. Różnica polega na tym, że dziś pierogi mogą być małym, eleganckim daniem degustacyjnym, podhalańskie inspiracje mogą trafić do restauracji z gwiazdką, a lokalny produkt może zostać podany z lekkością i wyobraźnią, której jeszcze kilkanaście lat temu w polskiej gastronomii szukano znacznie rzadziej. MICHELIN Guide Polska 2026 pokazuje kraj, który warto odkrywać także od kuchni. To Polska bardziej pewna siebie, ciekawa świata, ale nadal rozpoznawalna w smaku. Dla tych, którzy planują najbliższą podróż za ocean, może to być najlepsza zachęta: oprócz odwiedzin u rodziny, spacerów po starych miastach i powrotów do znanych miejsc, warto zarezerwować stolik i sprawdzić, jak dziś smakuje Polska. WEM Instagram/Przemysław Klima
Przemysław klima, właściciel restauracji Bottiglieria 1881 w krakowie, jedynej w Polsce z dwoma gwiazdkami MiCHEliN
83
84
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
85
86
Wydanie specjalne August / September, 2026
Krzyżówka dożynkowa Poziomo: 4. W godle Polski 7. Z owoców lub warzyw na zimę 8. Zebrane z pola 10. Symbol dożynek 11. Wiązka ściętego zboza 14. Dokończ: „Bóg, Honor, ...” 15. Zwierzę żyjące w Puszczy Białowieskiej 16. Przydomek Bolesława I 17. W nim bursztyny 20. Wzgórze z zamkiem w Krakowie
Pionowo: 1. Zjadły Popiela 2. Nadmorska miejscowość z przeboju Wodeckiego 3. Szczyt ze śpiącym rycerzem 5. Autor „Chłopów” 6. Dach na dawnej wiejskiej chacie 9. Pierwsza stolica Polski 12. Może być jabłkowy lub truskawkowy 13.Jak śnieg biała w inwokacji 18. Narzędzie dawniej wykorzystywane podczas żniw 19. Dawniej władał Polską
Wydanie specjalne August / September, 2026
87
88
Wydanie specjalne August / September, 2026
Quiz dożynkowy Sprawdź, ile wiesz o polskich zwyczajach, regionach i potrawach 9. Co symbolizuje sól w tradycyjnym powitaniu chlebem i solą? A. Trwałość, szacunek i życzliwość B. Smutek C. Zakończenie zabawy D. Tylko przyprawę do potraw 10. Który z tych tańców jest polskim tańcem narodowym? A. Polonez B. Flamenco C. Walc wiedeński D. Tango 11. Z jakim regionem Polski kojarzą się charakterystyczne pasiaki, kolorowe wycinanki i motywy kogutów? A. Z regionem łowickim B. Z Mazurami C. Z Pomorzem Zachodnim D. Z Bieszczadami 12. Który region Polski słynie z kultury góralskiej? A. Podhale B. Kujawy C. Warmia D. Żuławy 13. Jak nazywa się tradycyjna góralska ozdoba wyszywana na spodniach? A. Parzenica B. Koronka C. Zapaska D. Krajka 14. Która z tych potraw najczęściej pojawia się na polonijnych festynach i dożynkach? A. Sushi B. Pierogi C. Tacos D. Curry 15. Z czego najczęściej robi się gołąbki? A. Z liści kapusty, farszu mięsno-ryżowego i sosu B. Z ciasta drożdżowego i maku C. Z ziemniaków i sera D. Z buraków i chrzanu 16. Jak nazywa się tradycyjna polska zupa przygotowywana z kaczej krwi?
A. Ogórkowa B. Barszcz biały C. Krupnik D. Czernina 17. Który produkt jest podstawą tradycyjnego bigosu? A. Kapusta B. Ryż C. Makaron D. Kukurydza 18. Czym zajmowały się dawniej Koła Gospodyń Wiejskich? A. Wyłącznie organizacją zawodów sportowych B. Gotowaniem, rękodziełem, edukacją domową i działalnością społeczną C. Tylko handlem zagranicznym D. Budową dróg 19. Co oznacza słowo „plony”? A. Zebrane owoce pracy rolniczej B. Nazwę tańca ludowego C. Rodzaj stroju regionalnego D. Dawny instrument muzyczny 20. Który instrument często kojarzy się z muzyką ludową i festynową? A. Akordeon B. Syntezator kosmiczny C. Gitara elektryczna bez wzmacniacza D. Harfa laserowa
Odpowiedzi: 1.B 2.B 3.A 4.B 5.B 6.A 7.B 8.A 9.A 10.A 11.A 12.A 13.A 14.B 15.A 16.D 17.A 18.B 19.A 20.A
1. Czym przede wszystkim są dożynki? A. Świętem rozpoczęcia wiosny B. Świętem zakończenia żniw i dziękczynienia za plony C. Świętem patronów miast D. Dawnym zwyczajem weselnym 2. Jaki symbol najczęściej niesiony jest w dożynkowej procesji? A. Palma wielkanocna B. Wieniec dożynkowy C. Choinka D. Pisanka 3. Co symbolizuje chleb podczas dożynek? A. Bogactwo, pracę i owoce ziemi B. Wyłącznie codzienny posiłek C. Koniec zimy D. Zabawę karnawałową 4. Kim są starosta i starościna dożynek? A. Osobami prowadzącymi zabawę taneczną B. Przedstawicielami rolników lub gospodarzy uroczystości C. Członkami orkiestry D. Osobami odpowiedzialnymi za dekoracje sali 5. Z czego tradycyjnie wykonuje się wieniec dożynkowy? A. Z papieru i szkła B. Z kłosów zbóż, kwiatów, ziół, owoców i warzyw C. Wyłącznie z drewna D. Z gałązek choinkowych 6. Które zboże najczęściej kojarzy się z chlebem? A. Pszenica B. Ryż C. Kukurydza cukrowa D. Gryka 7. Jak nazywa się czas zbioru zbóż z pól? A. Wykopki B. Żniwa C. Kolędowanie D. Kiszenie 8. Jakim gestem w polskiej tradycji często witano ważnych gości? A. Chlebem i solą B. Wodą i ogniem C. Jabłkiem i miodem D. Kwiatami i świecą
Wydanie specjalne August / September, 2026
89
90
Wydanie specjalne August / September, 2026
Wydanie specjalne August / September, 2026
91
92
Wydanie specjalne August / September, 2026