Page 1

Kraków, nr 5/2011 Wydanie specjalne

Błogosławiony Inżynier ducha


I n ż y n i e r

T r y b i k


o d

tekstów i zmiany tytułów.

Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania

Nakład: 5000 egz.

Data zamknięcia numeru: 18 kwietnia 2011

ul. Warszawska 24, 31-155 Kraków, WIL, p. 331

Adres redakcji:

ks. Rafał Buzała

Asystent kościelny:

Archidiecezji Krakowskiej

Wydawca:

Kolportaż: Piotr Łazarz

Wojciech Podlewski (AGH)

Mariola Rząsa (PK), Karolina Pluta,

Michał Chudziński (UEK), Diana Drobniak (UR),

Korespondenci:

Foto:

Okładka: Eyevine/East News

Magdalena Antkowiak, Katarzyna Cieślik

3

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Oprócz tego świetny tekst podsumowujący sześć lat pontyfikatu Benedykta XVI, garść danych, które pozwalają nazwać Jana Pawła II rekordzistą Guinnesa i medialne refleksje o… komercyjnym kiczu. W  hyde-parku słodki konkurs, natomiast na ostatniej stronie plan uroczystości, które 1 maja będą miały miejsce w Krakowie. Spotkajmy się w  Łagiewnikach, naszym „lokalnym Watykanie”. Na naszych oczach spełnia się życzenie Santo Subito! To wielki dar być świadkiem wyniesienia na ołtarze Polaka wszechczasów, Przyjaciela młodzieży, Mistrza kapłanów, Głosiciela prawdy, Patrona rodzin chrześcijańskich… i epitety te można by mnożyć. Życie w cieniu jego świętości to jednocześnie zadanie, by samemu nie poddawać się bylejakości, ale stawiać na najwyższą jakość. Czego sobie i Wam życzę!

Waszej szczególnej uwadze polecam dziś… wszystko. Mam nadzieję, że w każdym tekście znajdziecie coś, co Was zainteresuje i zainspiruje. Dużo cytujemy i jest to zabieg celowy – żadna parafraza nie odda klimatu, jaki tworzył styl Ojca Świętego. Znajdziecie w  „Trybach” artykuł o  człowieku, który żył młodzieżą i  widział w  niej szansę na lepsze jutro. „Pokazywał, jakie możliwości tkwią w  studiach, w  poznawaniu rzeczywistości” – pisze Iza w tekście „W poszukiwaniu Westerplatte”. Artykuł Diany i Karoliny to jakby jedna strona z „podręcznika do świętości w duchu patriotyzmu”. Co przypomina letnią i  wygazowaną colę? O  tym w  tekście „Papieskie zadanie – Polska.” Nade wszystko jednak Jan Paweł II był papieżem rozmiłowanym w modlitwie. Karolina przypomina nam jego najważniejsze przesłanie – zajrzyjcie do „Żyć w miłosnym dialogu z Bogiem”. Gościem „rozmów z charakterem” jest pan prof. Kazimierz Flaga, wieloletni rektor Politechniki Krakowskiej.

Layout: Julian Wierzchowski

DTP: Marcin Nowak

Stanisław Żbikowski

Przemysław Radzyński, Michał Wnęk,

Karolina Mazurkiewicz, Izabela Murzyn,

Agnieszka Całek, Marta Czarny, Anna Kępiak,

Zespół redakcyjny:

Sekretarz: Agata Gołda

Tomasz Wierzbicki

Zastępca redaktora naczelnego:

Magdalena Guziak-Nowak

Redaktor naczelny:

Zapraszam Was do lektury wydania specjalnego „Trybów”. W radosnym oczekiwaniu na Święta Wielkanocne przygotowywaliśmy dla Was numer w całości poświęcony nowemu Błogosławionemu Kościoła katolickiego. Specjalne słowo należy się tym razem okładce „Trybów”. Co ciekawe, fotografia została wykonana z  1982 r. w  Rosignano Solvay we Włoszech, gdzie Jan Paweł II rozmawiał z  pracownikami fabryki wytwarzającej sodę. Cóż za zbieżność nazw – w krakowskiej fabryce Solvay papież pracował w  latach 1940-1945. I  jeszcze ten biały, inżynierski kask – papież, choć rozmiłowany w teatrze i poezji, był po prostu Inżynierem ducha numer jeden. Nie wiemy, kim są towarzyszące mu postacie, ale widzimy, że Inżynier numer jeden musi umieć dobrze pracować w  zespole. Za użyczenie zdjęcia na okładkę dziękuję agencji fotograficznej East News. Dziękuję również krakowskiemu fotografowi Panu Tadeuszowi Warczakowi.

r e d a k c j i


p r z y j a c i e l

m ł o d y c h

Jan Paweł II był postacią niezwykle inspirującą. Umiał nawiązać kontakt z drugą osobą w sposób bezpośredni, autentyczny i prosty. Dzięki temu przyciągał do rzeczywistości, którą pragnął się dzielić. Nie było to jednak przyciąganie ograniczające wolność drugiej osoby. Wprost przeciwnie: ono ją potęgowało, pozwalało bardziej poznać i bronić.

izabela J. Murzyn

Konkretne zadanie Szczególne miejsce w sercu Jana Pawła II mieli ludzie młodzi. Wiedząc co jest istotą udanego i szczęśliwego życia, ogromną część swojego nauczania poświęcił właśnie im. Byli oni jego nadzieją, nadzieją świata i Kościoła. Nadzieją, która ma szansę urzeczywistnić się w odniesieniu do konkretnego zadania. W sposób szczególny Jan Paweł II dał temu wyraz w słowach wypowiedzianych w 1987 r. na Westerplatte: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować”. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba „utrzymać” i „obronić”, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić – dla siebie i dla innych.”

Kochajcie Jezusa Jan Paweł II uczył młodych miłości do Chrystusa. Zachęcał do budowania własnego życia na przyjaźni z Nim. Wynikało to poniekąd z jego ojcowskiej troski o każdego młodego człowieka, o kształt jego życia, o jego bezpieczeń-

Do historii przeszły spotkania Ojca Świętego z młodzieżą, wyczekującą na niego pod oknem papieskim przy ul. Franciszkańskiej 3 w Krakowie. Pierwsze spontaniczne spotkanie odbyło się podczas pielgrzymki w 1979 r., a ostatnie 23 lata później.

stwo. Jednocześnie chciał się dzielić własnym doświadczeniem spotkania z Bogiem. 8 listopada 1978 r. podczas audiencji w bazylice watykańskiej skierował do zebranych tam wielu tysięcy młodych ludzi następujące słowa: „Papież kocha wszystkich, ale w szczególny sposób kocha młodych, gdyż oni mają uprzywilejowane miejsce w sercu Chrystusa, który pragnął przebywać wśród dzieci i rozmawiać z młodymi; do młodych też szczególnie kierował swoje wezwanie, a Jan, najmłodszy spośród apostołów, był Jego uczniem umiłowanym. Patrzę na was uważnie – myślę z drżeniem i z ufnością o tym, co was czeka w życiu, czym będziecie w świecie jutra; pragnę zostawić wam jako wiatyk na całe życie trzy myśli: szukajcie Jezusa, kochajcie Jezusa, dawajcie świadectwo Jezusowi.”

Pytanie podstawowe Papież Karol Wojtyła formując studentów oraz ludzi nauki uwrażliwiał ich na drugiego człowieka. Zwracał uwagę na rzeczy fundamentalne, stanowiące o godności osoby ludzkiej. Uczulał na możliwość uprzedmiotowienia bliźniego. Pokazywał, jakie możliwości tkwią w studiach, w poznawaniu rzeczywistości: „(...) Poprzez studia uniwersyteckie otwiera się przed wami wspaniały świat ludzkiej wiedzy w tylu różnych dziedzinach. W parze z tą wiedzą o świecie rozwija się zapewne i wasza samowiedza. Pytanie o to, kim jestem, stawiacie sobie zapewne już od dawna. Jest to pytanie poniekąd najciekawsze. Pytanie podstawowe. Jaką miarą mierzyć człowie4

fot. Tadeusz Warczak

W poszukiwaniu Westerplatte

ka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem? Czy mierzyć go miarą inteligencji, która sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy? Odpowiedź dnia dzisiejszego, odpowiedź liturgii Zielonych Świąt, wskazuje dwie miary: człowieka trzeba mierzyć miarą „serca”. Sercem! Serce w języku biblijnym oznacza ludzkie duchowe wnętrze, oznacza w szczególności sumienie... Człowieka więc trzeba mierzyć miarą sumienia, miarą ducha, który jest otwarty ku Bogu. Trzeba więc człowieka mierzyć miarą Ducha Świętego. I to właśnie mówi nam dzisiejsza liturgia. Tylko Duch Święty może go „napełnić” – to znaczy doprowadzić do spełnienia poprzez miłość i mądrość.” (Warszawa 1979 r.) Jednocześnie na licznych spotkaniach akademickich, tłumaczył na czym polega powołanie świeckich i pokazywał, w jaki sposób należy je realizować: „Znam wasz młodzieńczy upór w osobistym podejmowaniu odpowiedzialności, którą proponuję wam Chrystus: byciu Jego świadkiem w środowiskach, w których za pośrednictwem studiów wypracowuje się naukę i kulturę.” (Rzym, UNIV 1979 r.)

Całkowita harmonia z przesłaniem Dialog papieża Jana Pawła II z młodzieżą miał niezwykłe wymiary i formy. W jaki sposób można wytłumaczyć ich fenomen? Jak podkreślił były dyrektor biura prasowego Stolicy TRYBY nr 5/2011


p r z y j a c i e l Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls podczas sesji na Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie zorganizowanej w  tym roku, Jan Paweł II nigdy nie wykonywał niezrozumiałych i  enigmatycznych gestów. – Każdy jego gest był naturalny, absolutnie trafiony i  w całkowitej harmonii z  przesłaniem – podkreślił Navarro-Valls. Przyjaźń z  młodymi budował na autentycznym zaangażowaniu, prawdziwej trosce i  radości, które towarzyszyły każdemu spotkaniu. W  sposobie bycia, prezentowaniu swojego nauczania nie wykorzystywał technik obowiązujących w  mediach. Wręcz przeciwnie, łamał wszystkie podstawowe reguły. Jak wspomina Navarro-Valls, w  telewizji dominował obraz Papieża skupionego, modlącego się, z  pochyloną głową. Dialogi, które prowadził z młodzieżą zaskakiwały obustronną radością i spontanicznością. Tak jak ten: – Chciałabym być strażnikiem z gwardii szwajcarskiej, z jego orszaku, aby być z papieżem całymi dniami – śpiewały uczestniczki UNIV-u 1986 podczas audiencji z Janem Pawłem II. – Strażnicy z gwardii szwajcarskiej są zawsze mężczyznami, nie kobietami. Powinniście stworzyć nową gwardię! – odpowiedział papież.

Punkt odniesienia Każdy człowiek w młodości musi zdecydować, w  jaki sposób budować swoje życie, na jakich wartościach je oprzeć, w odniesieniu do jakich zasad dokonywać wyborów. Często tym wątpliwościom towarzyszy poczucie samotności oraz konfrontacja z  własnymi słabościami. Jednocześnie młodzi szukają punktu odniesienia, autorytetu. Kogoś, kto poprowadzi ich przez ten trudny okres, szanując ich wolność. Takim przewodnikiem był Jan Paweł II. Pragnął, by zachowując młodość, odnajdując wartości, na których warto budować swoje życie, odpowiadali za nadzieję, którą ze sobą niosą. Każdy wedle własnego Westerplatte.

m ł o d y c h

Litania do bł. Jana Pawła II Zanurzony w Ojcu, bogatym w miłosierdzie, módl się za nami, Zjednoczony z Chrystusem, Odkupicielem człowieka, Napełniony Duchem Świętym, Panem i Ożywicielem Całkowicie oddany Maryi, Przyjacielu Świętych i Błogosławionych, Następco Piotra i Sługo sług Bożych, Stróżu Kościoła nauczający prawd wiary, Ojcze Soboru i wykonawco jego wskazań, Umacniający jedność chrześcijan i całej rodziny ludzkiej, Gorliwy Miłośniku Eucharystii, Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi, Misjonarzu wszystkich narodów, Świadku wiary, nadziei i miłości, Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych, Apostole pojednania i pokoju, Promotorze cywilizacji miłości, Głosicielu Nowej Ewangelizacji, Mistrzu wzywający do wypłynięcia na głębię, Nauczycielu ukazujący świętość jako miarę życia, Papieżu Bożego Miłosierdzia, Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary, Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba, Bracie i Mistrzu kapłanów, Ojcze osób konsekrowanych, Patronie rodzin chrześcijańskich, Umocnienie małżonków, Obrońco nienarodzonych, Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych, Przyjacielu i Wychowawco młodzieży, Dobry Samarytaninie dla cierpiących, Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych, Głosicielu prawdy o godności człowieka, Mężu modlitwy zanurzony w Bogu, Miłośniku liturgii sprawujący Ofiarę na ołtarzach świata, Uosobienie pracowitości, Zakochany w krzyżu Chrystusa, Przykładnie realizujący powołanie, Wytrwały w cierpieniu, Wzorze życia i umierania dla Pana, Upominający grzeszników, Wskazujący drogę błądzącym, Przebaczający krzywdzicielom, Szanujący przeciwników i prześladowców, Rzeczniku i obrońco prześladowanych, Wspierający bezrobotnych, Zatroskany o bezdomnych, Odwiedzający więźniów, Umacniający słabych, Modlitwa ma imprimatur Uczący wszystkich solidarności. kard. Stanisława Dziwisza 5


r o z m o w a

z c h a r a k t e r e m

Pokora wiary

Od ok. 50 lat jest Pan związany z Politechniką Krakowską. Jak wyglądały studia na PK pół wieku temu? – Rozpoczynałem studia w 1956 r., był to przełomowy okres: wydarzenia poznańskie, rewolucja na Węgrzech. Pamiętam wiec na Politechnice Krakowskiej z  udziałem posła Drobnera, który nawoływał do spokoju. Na PK powstał wówczas Komitet Pomocy Węgrom. Mimo że żyliśmy w zupełnie innym systemie, to swoje wiedzieliśmy. Mieliśmy studia ciężkie. Uczono nas przede wszystkim solidnej pracy. Pamiętam, że nasze projekty były na miarę niektórych dzisiejszych prac dyplomowych. Na V roku kierowałem Komisją Sportu i Turystyki Rady Uczelnianej Zrzeszenia Studentów Polskich i  zostawiłem Politechnice upominek w postaci Rajdu PK. Byłem pomysłodawcą i  kierownikiem pierwszego rajdu. Wówczas te rajdy nie wyglądały tak jak dzisiaj. Dzisiaj to jest zlot młodzieży pod namioty, w  góry się niewielu chce iść. Ja tego nie popieram. Na ogólnym tle upadku obyczajów, kreowaniu w  Polsce wzorców zachodnich, jest to zaprzeczenie rajdu. W okresie, w  którym był Pan Rektorem PK został nadany Janowi Pawłowi II tytuł Honorowego Senatora i Profesora PK. Jak do tego doszło? – Jestem katolikiem i z wielką uwagą śledziłem cały pontyfikat Jana Pawła II. W okresie, w którym byłem Rek-

fot. Jan Zych

Nie jest sztuką być wielkim „mędrcem”. Sztuka polega na zrozumieniu prostego człowieka, który czuje, że musi istnieć jakaś siła, która kieruje jego losami. Nie wolno tych ludzi lekceważyć – w rozmowie z  Izabelą J. Murzyn podkreśla prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga.

Prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga – w latach 1996-2002 Rektor Politechniki Krakowskiej, Profesor Honorowy Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Inżynierii Ekologicznej (2002), Członek Zagraniczny Akademii Budownictwa Ukrainy (1998), Kawaler Rycerskiego Zakonu Grobu Bożego w Jerozolimie (od 2005), w latach 19962001 Przewodniczący Związku Mostowców Rzeczypospolitej Polskiej. Organizator

wypraw naukowo-technicznych na obiekty mostowe Europy i Świata. Promotor 10 przewodów doktorskich, autor i współautor 290 publikacji naukowych oraz 90 projektów, w tym projektu studialnego obiektów olimpijskich w Montrealu (1972) a także weryfikator projektu konstrukcyjnego i konsultant budowy Świątyni Świętej Bożej Opatrzności w Warszawie (2004-2011).

torem PK nastąpiły szczytowe jego lata. Zauważyłem wówczas, że różne instytucje w tym uczelnie, prześcigają się w  honorowaniu Papieża Polaka. Ks. Karol Wojtyła, jeszcze jako wikary w parafii św. Floriana, był związany z  PK poprzez Duszpasterstwo Akademickie, które w 1949 r. założył. Część studentów związała się mocniej z ks. Wojtyłą. Oprócz spotkań formacyjnych wyjeżdżali na kajaki, w góry, nazywali go Wujkiem. W  1951 r. na imieniny Karola, tj. 4 listopada, studenci Politechniki wręczyli ks. Wojtyle czapkę akademicką PK.

Politechniki Krakowskiej. Aby akt ten miał oprawę należną Ojcu Świętemu, należało poczynić starania o podniesienie Kolegiaty do rangi Bazyliki Mniejszej. Skoordynowane działania księdza kardynała i księdza prałata zostały uwieńczone sukcesem. Od 4 maja 1999 r. (uroczystość św. Floriana), aktem papieskim, nasz kościół akademicki jest Bazyliką Mniejszą. Ale wówczas, 2 października 1998 r. rozmawialiśmy z  księdzem kardynałem jeszcze o czymś więcej. Wpadliśmy na pomysł, aby uhonorować Ojca Świętego tytułem Honorowego Senatora i  Profesora PK. 7 maja 1999 r. Senat Akademicki Politechniki Krakowskiej jednomyślnie nadał Janowi Pawłowi II ten tytuł i godność. Dyplom oraz przygotowane na tę okoliczność dary mieliśmy okazję wręczyć Papieżowi podczas jego VII pielgrzymki do Polski. 17 czerwca cały Senat PK został zaproszony na poranną Mszę św. do Katedry Wawelskiej, którą Jan Paweł II odprawił dla przyjaciół. Po Mszy św. wręczyliśmy Ojcu Świętemu stosowny dyplom i dary. Wówczas też Jan Paweł II

Co to oznaczało? – To oznaczało, że ks. dr Wojtyła został włączony w społeczność PK i tak to zawsze traktowaliśmy. Wracając do pytania. Tuż po Mszy św. w Kolegiacie św. Floriana, inaugurującej rok akademicki 1998/99 wystąpiliśmy do ks. kard. Franciszka Macharskiego i ks. prałata Józefa Czyrka z inicjatywą wmurowania w Kolegiacie św. Floriana tablicy pamiątkowej z okazji 50-lecia duszpasterstwa akademickiego dla 6

TRYBY nr 5/2011


w poświęcił Krzyż misyjny, który zdobi Salę Senacką naszej uczelni. To wtedy wypowiedział Papież znamienne słowa: „Politechnika Krakowska mnie też formowała”. Takie słowa zobowiązują! Wasza akcja związana z wydawaniem czasopisma „Tryby” jest realizowana w tym duchu, należy ją pielęgnować i popierać. Co jest dla Pana kluczowym elementem w nauczaniu Jana Pawła II? – Słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego na spotkaniu ze światem akademickim w Toruniu oraz zapisane w encyklice „Fides et ratio”: „Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną. Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Analogicznie, gdy rozum nie ma do czynienia z  dojrzałą wiarą, brakuje mu bodźca, który kazałby skupić uwagę na specyfice i  głębi bytu (...) Odpowiedzią na odwagę (parresia) wiary musi być odwaga rozumu”. Ojciec Święty zawsze starał się wykazywać w swoim nauczaniu, że wiara, mimo iż jest czymś, czego nie można udowodnić naukowo, może z  nauką współdziałać, współpracować. Wiara wymaga pokory... – Dużej pokory! Kiedyś wygłosiłem, w  gronie profesorskim, referat „Pokora wiary”. Poddałem wówczas krytyce pokorę wiary niektórych ludzi uczonych, wierzących, którym się wydaje, że są nośnikami jedynej prawdy. Nie jest sztuką być wielkim „mędrcem”. Sztuka polega na zrozumieniu prostego człowieka, który czuje, że musi istnieć jakaś siła, która kieruje jego losami. Nie wolno tych ludzi lekceważyć! Dziękuję za rozmowę.

t r y b a c h

h i s t o r i i

Długość pontyfikatów w XX w. Jan Paweł II

27 lat

Jan Paweł I

32 dni

Paweł VI

15 lat

Jan XXIII

5 lat

Pius XII

19 lat

Pius XI

17 lat

Benedykt XV

8 lat

Pius X

11 lat

Cyfry z duszą Kto jak kto, ale Papież Jan Paweł II zasługuje na honorowy tytuł rekordzisty wśród rekordzistów Guinnessa. Jego pontyfikat jest pełen liczb z kilkoma zerami na końcu. Żaden inny człowiek nie ma na swoim koncie tak spektakularnych wyników.

Marta Czarny

Ogólnie: Papież przez cały swój pontyfikat odwiedził 132 kraje, co stanowi ponad 66% ogółu zarejestrowanych oficjalnie państw. Idąc dalej – był w 900 miejscowościach. Aż 586 dni spędził w podróży, co ciągiem stanowi ponad 19 miesięcy. Pokonał 1650 900 km, co jest równoznaczne z trzykrotną podróżą z Ziemi na Księżyc (i z powrotem!)

Papierowo: Papież słynął z tego, że lubi czytać i pisać, w związku z tym wydał 14 encyklik, 14 adhortacji, 11 konstytucji apostolskich i  43 listy apostolskie. Dodatkowo spod jego pióra wyszło 2400 przemówień. Wykorzystał na to na pewno kilka litrów atramentu.

Osobowo: Jan Paweł II przez okres 27 lat ogłosił 478 świętych (9 z nich było Jego rodakami), 1318 błogosławionych (aż 154 z  Polski). Przyjął indywidualnie 1350 osobistości politycznych i  uczestniczył w 1020 audiencjach generalnych. Wyniki godne mistrza i  chyba nikt nie jest w  stanie odmówić Papieżowi tego tytułu.

Szczególnie: 9 razy odwiedził kraj swoich przodków – Polskę. Ojczyzna Papieża była najczęściej odwiedzanym przez niego krajem. 7 razy gościł w USA, 6 razy we Francji, ale również pięciokrotnie dotarł do Hiszpanii i Meksyku. grafika Katarzyna Cieślik

7


p a p i e ż

m o d l i t w y

Żyć w miłosnym dialogu z Bogiem Modlitwa jest tajemniczym, lecz rzeczywistym dialogiem z Bogiem, dialogiem ufności i miłości. Papież „był zakochany w Bogu. Żył Bogiem. Każdego dnia zaczynał od nowa. Zawsze znajdował nowe słowa, aby modlić się i rozmawiać z Panem...” – powie kard. Dziwisz w swojej książce „Świadectwo”.

K arolina Pluta

Modlitwa chrześcijańskim obowiązkiem W przemówieniu do młodych, wygłoszonym w Rzymie w 1979 r. Jan Paweł II przypominał, że modlitwa jest obowiązkiem każdego wierzącego, każdego chrześcijanina. „Jest aktem inteligencji, uczuciem pokory i  uznania, postawą ufności i  oddania się Temu, który dał nam życie z miłości”. Modlitwa jest zwróceniem się do Boga ułomnych i grzesznych stworzeń, którym daje moc do zachowania ideałów, odwagę do podnoszenia się z upadków, światło do odczytywania swojego życia, historii ludzkości i  znaków czasu w  perspektywie Boga i  wieczności. Wanda Półtawska poświadcza, że Jan Paweł II „pokazywał zawsze, przy każdej okazji, ciągle ukazywał światu, że w  życiu człowieka, każdego człowieka, najważniejszy jest jego kontakt z  Bogiem – że osobista modlitwa jest najważniejsza, a  wszystkie inne sprawy są drugorzędne”.

Żyć modlitwą Kard. Camillo Ruini przedstawiając duchowy portret Jana Pawła II, zwrócił uwagę na autentyczny dar modlitwy, który Ojciec Święty posiadał od dzieciństwa aż do chwili śmierci. Istotnie, od najmłodszych lat Karola Wojtyłę cechowała pobożność i od-

danie modlitwie. Przerywał zabawę z rówieśnikami, by odmówić Anioł Pański. Robił przerwy w nauce, by pomodlić się trochę. Pracując w Solvayu wykorzystywał każdą wolną chwilę na modlitwę lub czytanie książek, zwłaszcza „Traktatu o  prawdziwym nabożeństwie do Maryi Panny” św. Ludwika Grignion de Monfort, z którego pochodzi dewiza jego duchowości i posługi – słowa Totus tuus. Wracając po nocnej zmianie z fabryki zawsze wstępował na Mszę św. do oo. redemptorystów na Podgórzu.

„Radość i nadzieja, a zarazem smutek i trwoga ludzi współczesnych (…) są przedmiotem modlitwy Papieża” Andre Frossard „Przekroczyć próg nadziei” Odnosząc się do posługi papieskiej Jana Pawła II kard. Ruini powiedział, że „Jego modlitwa miała podwójny wymiar. Przede wszystkim wymiar czasu, jaki przeznaczał codziennie wyłącznie na modlitwę, zaczynając od porannej adoracji, jutrzni i  medytacji, potem Msza św. I jeszcze, zaraz po obiedzie, modlitwa w  kaplicy (…), zaś po popołudniowym odpoczynku modlitwa różańcowa w  całości – była to jego umiłowana modlitwa – i  stała lektura Pisma Świętego, w  każdy czwartek święta godzina, w każdy piątek Droga Krzyżowa”. Karola Wojtyłę cechowało wówczas ogromne skupienie, wręcz całkowite oddanie się modlitwie, pogrążał się w niej cały. Nie zawsze modlitwa polega na wypowiadaniu słów. Podczas ósmej pielgrzymki do Polski, 18 czerwca 2002 Jan Paweł II spędził niemal godzinę na modlitwie w katedrze wawelskiej. 8

Papież usiadł w fotelu, zaczął w ciszy odmawiać brewiarz. Proboszcz katedry oświecał teksty modlitw, poza nim w  kościele było niewielu dostojników kościelnych i  księży, którzy stali się bezpośrednimi świadkami „wykładu modlitwy”. Telewizja polska i światowa przez około 25 minut transmitowała… ciszę. Już jako kapłan Karol Wojtyła często bywał widziany w  kaplicy leżący krzyżem, pogrążony w  modlitwie. Nierzadko na modlitwie spędzał późne godziny wieczorne lub noce. Potwierdzał to m.in. Nuncjusz Apostolski w  Meksyku. W  trakcie jednej z  pielgrzymek do tego kraju po intensywnym dniu pracy Papież zapytał, gdzie jest kaplica, bo chciałby się pomodlić. Ojciec Święty przebywał tam prawie do godziny 6 rano, po czym rozpoczął realizację programu następnego dnia wizyty apostolskiej w Meksyku. W szczególny sposób Papież przeżywał Mszę św. Przygotowywał się do niej w skupieniu, odprawiał ją powoli, starannie, a po Eucharystii zawsze zatapiał się w dziękczynieniu. W swoich orędziach niejednokrotnie podkreślał znaczenie Mszy św. jako najwyższej modlitwy, w  której Jezus odnawia Ofiarę Krzyża, oraz rolę kapłanów. „Kapłaństwo jest do samych korzeni kapłaństwem Chrystusa. (…) Kapłan sprawując codziennie Eucharystię, zstępuje do głębi tego misterium. Dlatego sprawowanie Eucharystii powinno być dla niego najważniejszym i  świętym wydarzeniem dnia i  centrum całego życia“ – pisał w  książce „Dar i tajemnica“. Drugim wymiarem jego modlitwy było łączenie jej z  pracą tak, „że ta praca nie tylko mogła być ofiarowana Panu, ale cała była wręcz przesiąknięta modlitwą i się z nią splatała. Świadczy o tym np. jego stół-klęcznik, przy którym studiował i  pisał w  kaplicy kraTRYBY nr 5/2011


p a p i e ż

Pałacu Apostolskiego. „Odsłanialiśmy okiennice, Papież opierał się o parapet, króciutko się modlił, a potem czynił znak krzyża i błogosławił, błogosławił Rzym i cały świat, i cały Kościół. Ten gest Papieża był dla mnie wielkim przeżyciem” – relacjonuje.

„Trzeba nie ustawać w modlitwie! Może to być nawet modlitwa bez słów”

„A jest to wezwanie najważniejsze” Można byłoby zacytować wiele przesłań Jana Pawła II o mocy modlitwy, jej znaczeniu w życiu chrześcijanina. Wiele razy prosił on o modlitwę, również w swojej intencji, by mógł dobrze wypełniać swoje posłannictwo, a Duch Święty działał w napotkanych ludziach, odwiedzanych krajach.

Kalwaria Zebrzydowska, 1979

Jan Paweł II tak łączył modlitwę z pracą, że „że ta praca nie tylko mogła być ofiarowana Panu, ale cała była wręcz przesiąknięta modlitwą i się z nią splatała”

kowskiej kurii. „Pisząc dokumenty czy listy duszpasterskie zamiast numerów stron umieszczał wersety modlitw”.

Jak modli się Papież?

kard. Camillo Ruini fot. Ryszard Rzepecki

We włoskim sanktuarium Menterolla, w drugim tygodniu posługi na tronie Piotrowym Ojciec Święty powiedział, że modlitwa „jest pierwszorzędnym obowiązkiem, a także i pierwszym przepowiadaniem papieskim, podobnie jak jest ona również pierwszym warunkiem jego posługiwania w Kościele i w świecie.” Papież modli się „tak jak każdy chrześcijanin: mówi i słucha. Czasem modli się bez słów – wtedy jeszcze bardziej słucha. Najważniejsze jest właśnie to, co »usłyszy«. A prócz tego stara się wiązać modlitwę ze swoimi zajęciami, z działaniem, pracą, a pracę z modlitwą” – odpowiedział w 1980 r. w Parc-de-Princes Jan Paweł II zapytany przez młodych ludzi o to, jak się modli się. O co modli się Papież? „Gaudium et spes, luctus et angor hominum huius temporis – radość i nadzieja, a zarazem smutek i trwoga ludzi współczesnych (…) są przedmiotem modlitwy Papieża” (Andre Frossard „Przekroczyć próg nadziei”)

m o d l i t w y

Dotyka serca świadomość, że Jan Paweł II modlił się za każdego napotkanego człowieka. W książce „Wstańcie, chodźmy” wyznaje: „Ja za wszystkich po prostu modlę się dzień w dzień. Gdy spotkam człowieka, to już się za niego modlę (…). Mam jednak taką zasadę, że każdego przyjmuję jako osobę, którą przysyła Chrystus – jako tego, którego mi dał i zarazem zadał”. Abp Mieczysław Mokrzycki, były osobisty sekretarz Jana Pawła II, metropolita lwowski obrządku łacińskiego, wspomina szczególny gest wieczornego błogosławieństwa z okna 9

Jako podsumowanie, przypomnę słowa wypowiedziane w Kalwarii Zebrzydowskiej w 1979 r.: „Nie ustawajcie w modlitwie! (…) Módlcie się i kształtujcie poprzez modlitwę swoje życie. Nie samym chlebem żyje człowiek (Mt 4,4) i nie samą doczesnością, i nie tylko poprzez zaspokajanie doczesnych – materialnych potrzeb, ambicji, pożądań, człowiek jest człowiekiem... Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych. Jeśli mamy żyć tym słowem, słowem Bożym, trzeba nie ustawać w modlitwie! Może to być nawet modlitwa bez słów. (...) Niech z tego miejsca do wszystkich (…) przemówi proste i zasadnicze papieskie wezwanie do modlitwy. A jest to wezwanie najważniejsze. Najistotniejsze orędzie!”


ś w i a t o w e

d n i

m ł o d z i e ż y

Jak to się zaczęło?

Trudno sobie dziś wyobrazić świat bez Jana Pawła II. Jest autorytetem dla młodych ludzi. To do nich powiedział: „Wy jesteście nadzieją Kościoła i świata, wy jesteście moją nadzieją” podczas uroczystej inauguracji swojego pontyfikatu 22 października 1978 r. Nic więc dziwnego, że to właśnie on pociągnął za sobą rzesze młodzieży z całego świata i zainicjował Światowe Dni Młodzieży. W 1984 r. Jan Paweł II zaprosił młodych do Wiecznego Miasta z okazji Roku Jubileuszowego ogłoszonego z  powodu 1950-lecia Odkupienia. W Niedzielę Palmową 15 kwietnia na Plac św. Piotra przybyło kilkaset tysięcy młodych z całego świata. W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego

Ojciec Święty przekazał młodzieży drewniany krzyż, który odtąd pielgrzymuje wspólnie z młodymi po całym świecie. Rok 1985 został ogłoszony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowym Rokiem Młodzieży i  z tej okazji papież powtórnie zaprosił młodych do Rzymu na Niedzielę Palmową. Na Placu św. Piotra zgromadziło się około 300 tys. młodych ludzi. Te dwa wielkie spotkania utwierdziły Jana Pawła II w przekonaniu, że młodzi potrzebują tych zgromadzeń, że trzeba je kontynuować oraz na stałe wprowadzić do kalendarza Kościoła. Światowe Dni Młodzieży są świętowane odtąd przez cały Kościół katolicki co rok w  Niedzielę Palmową w  poszczególnych diecezjach i  parafiach jako obchody lokalne. Natomiast dodatkowo, raz na dwa-trzy lata, spotka-

nie to ma charakter międzynarodowy. Pierwszy „numerowany” Światowy Dzień Młodzieży odbył się w 1986 r. na szczeblu diecezjalnym, natomiast na szczeblu międzynarodowym spotkania odbyły się w  Buenos Aires (1987), Santiago de Compostela (1989), Częstochowie (1991), Denver (1993), Manili (1995), Paryżu (1997), Rzymie (2000), Toronto (2002), Kolonii (2005) i Sydney (2008). Najbliższe – XXVI ŚDM odbędą się w sierpniu 2011 roku w Madrycie. Zapisy cały czas trwają. Więcej informacji na www.madryt2011.pl oraz www.sdm-info.dl.pl.

Miejsca gdzie odbyły się ŚDM

10

fot. i oprac. własne Anna Stępniak

Anna Stępniak

TRYBY nr 5/2011


j p 2

n a

fot. Jan Zych

Czytelnicy „Trybów” o Papieżu

n a s z y c h

Łukasz Rzepka

u c z e l n i a c h

Prof. dr hab. inż. Leszek Mikulski, prorektor Politechniki Krakowskiej

Politechnika Krakowska uczestniczy w tym roku aktywnie po raz szósty w Dniach Jana Pawła II organizowanych przez uczelnie Krakowa i Małopolski. Dni Jana Pawła II są szczególną refleksją nad nauczaniem Ojca Świętego na poziomie naukowym i kulturalnym, popularyzują dziedzictwo, jakie postawił po sobie Ojciec Święty. Jan Paweł II podkreślał w swoim nauczaniu, że rola nauczyciela akademickiego nie polega tylko na przekazywaniu wiedzy, ale na osobistym świadectwie, na dzieleniu się swoim doświadczeniem i mądrością życia. Władze Politechniki Krakowskiej mają świadomość, że uczelnie akademickie są miejscem formacji młodego pokolenia polskiej inteligencji technicznej. Stanowi to wyzwanie dla całej społeczności, by kierować tak edukacją i formacją intelektualną młodych ludzi, aby ich czas pobytu na uczelni służył rozwijaniu wiedzy i ukształtował w nich pragnienie życia w dobru i prawdzie. Uczelnia nasza służy prawdzie i staje w jej obronie. „Ludziom nauki powierzona została szczególna odpowiedzialność za prawdę – dążenie do niej, jej obrona i życie według niej.” Bycie człowiekiem społeczności akademickiej zobowiązuje. Uświadamiać sobie należy ustawicznie i bardzo osobiście, iż „uczyć i wychowywać należy własną postawą i przykładem”.

Mówią, że życie ocenia się po śmierci. Pewnie mają rację. Każda próba analizy moich doświadczeń kończyła się niechęcią, swoistym zażenowaniem, obietnicą nie podejmowania takich działań ponownie. Tak sobie myślę, że dopiero po śmierci, ktoś – może – przypomni sobie miłe spojrzenie, dobre słowo, pomocną dłoń, którą kiedyś, gdzieś podałem potrzebującemu. Tak pesymistyczne podejście z góry skazuje na niepowodzenie podejmowanie jakichkolwiek prób zmiany. A Wujek powiedział kiedyś: „Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się – na próbę.” Mimo młodego wieku często mówię sobie, że straciłem i zdradziłem życie. Niezrealizowane plany, niepowodzenia, niespełnione marzenia. Czasem tak myślę, że nie jestem przygotowany do życia, że gdzieś nie postawiłem odpowiedniego kroku i wciąż wpadam w tę małą przepaść, która z konieczności staje się moim początkiem – i tak za każdym razem. Wciąż żyjąc w ułudzie młodości, braku odpowiedzialności za siebie tu i teraz skazuję się na niepowodzenie jutro, tam. A Mistrz Wujka szepcze czasem: „Nie bój się! Uwierz tylko!” (Łk 8,50)

fot. Archiwum UR

(…) Chciałem wierzyć w uczucia, w gest człowieka, dotyk serca, spojrzenie pożądania. Nauczony świata szedłem nie bacząc na Miłość drugiego. I przypomniałem sobie zapach szpitalnej czystości, foliowych ochraniaczy, pomarańczy na szafce metalowej, pościeli zszarzałej, pocerowanej nawet – po babcinemu, by nikt nie zobaczył. Doświadczyłem ciepłej dłoni budzącej mnie w środku nocy, słowa pełnego nadziei, kolejnego ukłucia. I uwierzyłem w Człowieka, jakby w przykład Wujkowego: Wy nie możecie przegrać miłości. Więc walczę. Droga wojownika to nieustanne zmaganie z samym sobą. W jednej chwili uświadamiasz sobie ogrom niebezpieczeństw, a serce nuci lednicką pieśń: Nie bój się, wypłyń na głębie.

Prof. dr hab. Zenon Pijanowski, prorektor ds. Organizacji Uczelni i Współpracy z Gospodarką Uniwersytetu Rolniczego

Z głębokiej potrzeby serc, a także z poczucia ciążącego na nas obowiązku kontynuacji nauczania Papieża rodaka Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa zainicjowało cykl corocznych spotkań naukowo-kulturalnych. Nazwaliśmy je Dniami Jana Pawła II.

Arek, Wydział Mechaniczny PK Nigdy nie byłem na spotkaniu z Papieżem, kiedy przyjeżdżał do Polski… czego żałuję. Pamiętam ostatnią pielgrzymkę w 2002 r. Planowałem wtedy jechać na spotkanie do Krakowa, ale wybrałem wycieczkę klasową do Zakopanego (…)

W ramach Dni Jana Pawła II w środowisku Uczelni Wyższych Krakowa i woj. małopolskiego odbyło się pięć edycji tych spotkań, które za „myśl przewodnią zgodnie z nauczaniem Jana Pawła II” przyjmowały w roku 2006 – PRAWDĘ, 2007 – DOBRO, 2008 – PIĘKNO, 2009 – WIARĘ I NAUKĘ, 2010 – WOLNOŚĆ, a w roku bieżącym – GODNOŚĆ.

Kiedy przyjechałem na studia do Krakowa wstąpiłem do duszpasterstwa akademickiego. Ludzie dziwili się temu, że nigdy nie uczestniczyłem w pielgrzymkach Papieża do Polski, wiele osób jeździło na nie przez pół kraju. Kiedy w 2006 r. Papież Benedykt XVI miał przyjechać do Krakowa powiedziałem sobie, że muszę być na Błoniach. Poszedłem… i byłem zdumiony tą wspólnotą, jaką tworzyli ludzie, entuzjazmem, wspólną modlitwą przez śpiew. Zrozumiałem, jak wiele straciłem.

Zgodnie z przyjętymi zasadami – coroczne Dni Jana Pawła II organizuje inna Uczelnia. W roku 2006 pierwszą edycję organizował Uniwersytet Papieski. Kolejne: w 2007 – Uniwersytet Ekonomiczny, w 2008 – uczelnie artystyczne Krakowa, w 2009 – Uniwersytet Jagielloński, w 2010 – AGH, a obecnie w 2011 – Politechnika Krakowska. Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie uczestniczył czynnie we wszystkich edycjach – zarówno w spotkaniach o zasięgu krakowskim, jak również organizując własne sesje naukowo-problemowe (…)

JP II jest dla mnie przykładem do naśladowania. Mimo tego, że był tak wysoko, zadziwiał wielką skromnością, szacunkiem do każdego człowieka i pogodą ducha; tym, czego brakuje współczesnemu człowiekowi. Cieszę się, że żyję w czasach, w których Polak był Papieżem, dzięki któremu Polska odzyskała pozycję na świecie, czego nie boję się powiedzieć. Kiedy jestem w okolicach Rynku, lubię chodzić na ul. Franciszkańską pod okno papieskie na chwilę zadumy. Polecam książki JPII, szczególnie „Wstańcie, chodźmy”.

[Na przykład] na drugim spotkaniu (…) motywem przewodnim Dni Jana Pawła II było dobro. Uczelnia nasza zorganizowała warsztaty naukowe pod hasłem „Być dobrym jak chleb – chleb w życiu człowieka”, w trakcie których wyeksponowano słowa św. Brata Alberta – Adama Chmielowskiego: „Powinno się być dobrym – jak chleb, powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli głodny.”

11


p a p i e ż - p a t r i o t a

Papieskie zadanie – Polska W książce „Pamięć i tożsamość” podkreślał obowiązek, jaki spoczywa na każdym Polaku wobec matki – Ojczyzny. To zadanie zawarte jest w czwartym przykazaniu „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Kto nie traktuje Polski jak rodziny, grzeszy.

Diana Drobniak K arolina Mazurkiewicz

Dzisiejsze media, te prasowe jak i telewizyjne, temat „Papież – patriota” traktują jako obowiązkową pozycję w  swojej ramówce. Strzelamy, że na beatyfikację pojawi się przynajmniej kilka takich reportaży. Tradycyjnie spodziewamy się wypowiedzi z Placu Zwycięstwa w Warszawie z 1979 r. ze słynnymi: „Niech zstąpi Duch Twój i  odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” Przez nadużycie moc tych słów zbladła i jeżeli w ‘79 były gorące, tak teraz przypominają letnią i  lekko wygazo-

waną colę. My stawiamy na oryginalność i nie będziemy powtarzać za mass mediami. Nie chcemy tworzyć kolejnego „kalendarium” patriotyzmu Papieża – Polaka. Chcemy przeprowadzić małą refleksję nad jego tekstami.

Kiedy milczeć nie potrafił W okresie PRL-u, gdy kard. Karol Wojtyła został papieżem, Edward Gierek miał ponoć powiedzieć „To wielkie wydarzenie dla narodu i duże komplikacje dla nas”. I rzeczywiście – ówczesne władze nie były przychylnie nastawione do pielgrzymek papieża, ale ze względu na polityczne i  społeczne konsekwencje wolały tolerować jego kilkudniowe pobyty w ojczyźnie. Po zakończeniu pielgrzymki w ‘79 Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej pisał w  swoich raportach, że „zainteresowanie wizytą papieża było znacznie mniejsze niż oczekiwano”. Dobrze wiemy, że było zupełnie inaczej. Ojciec Święty przy-

Kurtuazyjna wymiana uprzejmości na łamach polskiej prasy w październiku 1978 r.

ciągnął rzesze ludzi oczekujących słów otuchy i prawdy. Sam główny bohater, czyli Jan Paweł II miał nadzieję na poprawę stosunków między Kościołem a  ówczesną władzą, mimo iż PZPR nazwało jego przemówienie umoralniającymi pogadankami z elementami skeczu.

Polska <-> Europa Bardzo ważnym okresem pontyfikatu Jana Pawła II był czas walki z socjalizmem. Jednak dla nas, ludzi urodzonych pod koniec lat 80., nie jest to tak bardzo istotne jak dla starszych. Wychowani w kulturze rozwoju myślimy bardzo przyszłościowo. Interesuje nas bardziej pogląd papieża na sprawy Europy, kultury, nauki itp. Obecność Polski w  Unii Europejskiej to temat, którego Ojciec Święty nie omijał. W  1993 r., gdy rozpoczęliśmy starania o  wejście do struktur Wspólnoty Europejskiej, w wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Stampa” powiedział, że nie jest przeciwny wejściu naszego państwa do UE, lecz należy uważać, by nie zagubić tożsamości narodowej i  stać się państwem multikulturowym. A  przecież mówił o  pa-

Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i  miłością – taką, jaką zaszczepia w  nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i  nie znużyli się, i  nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

fot. Magdalena Guziak-Nowak

Proszę was, abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, abyście od Niego nigdy nie odstąpili, abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. Jan Paweł II, Błonia Krakowskie, 9 czerwca 1979 r.

12

TRYBY nr 5/2011


p a p i e ż - p a t r i o t a triotyzmie, że „oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego”. Zwróciliście uwagę na częstotliwość pojawiania się słowa „ojczyste” w przemówieniach papieża? Myślimy, że nie był to przypadek, a  wręcz celowy zabieg podkreślający wagę tego słowa. Istotne jest to, żeby nie popaść w skrajność pod wpływem tych wypowiedzi, ponieważ jest cienka granica między patriotyzmem a nacjonalizmem. Jan Paweł II w „Pamięci i  tożsamości” pisał, że „Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej”.

Nowe obowiązki pokolenia JPII Idąc na defiladę z okazji 3 maja bądź 11 listopada na sztandarach często widzimy napis „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Pytanie, gdzie we współczesnym kosmopolitycznym świecie zgubiliśmy to ostatnie słowo? Czy Papież był ostatnim, który o tym pamiętał? Na pewno nie, ale był jednym z tych, którzy mówili o tym jasno i  wprost z  odwagą. Świadczy o  tym choćby fragment rozważania w czasie Apelu Jasnogórskiego z 1983 r.: „Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje. Może czasami zazdrościmy Francuzom, Niemcom czy Amerykanom, że ich imię nie jest związane z takim kosztem historii, że o  wiele łatwiej są wolni, podczas gdy nasza polska wolność tak dużo kosztuje (…) Powiem tylko, że to, co kosztuje, właśnie stanowi wartość (…) Nie pragnijmy takiej Polski, która by nic nas nie kosztowała. (…) Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą!” Dlatego naszym obowiązkiem, „młodszego” pokolenia JPII jest

troska o historię, o pamięć o tych, którzy zginęli w imię Ojczyzny. A ginęli nasi rodzice, dziadkowie, obcy ludzie. Wszyscy sprzeciwiali się totalitarnemu systemowi.

Nie pragnijmy takiej Polski, która by nic nas nie kosztowała. (…) Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. W homilii wygłoszonej w 1995 r. w  Skoczowie Ojciec Święty uświadamiał, że „Być człowiekiem sumienia (…) to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o  dobro wspólne”. Nie sądźmy, że te słowa skierowane są tylko do polityków! Jak my mamy to robić – zapytacie. Najprościej – widzieć, ocenić, działać, jak głosi Katolicka Nauka Społeczna, którą zresztą Papież wykładał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Lekcja patriotyzmu Nauczyć się można wszystkiego, ale czy patriotyzmu też? Jeżeli szukacie dobrego nauczyciela tego przedmiotu to niewątpliwie był nim Karol Wojtyła, zaraz po rodzinie. Już jako krakowski duszpasterz stawiał na młodzież. Wiedział, że to oni będą tworzyć przyszłość. Na dobrą sprawę nie jesteśmy pierwszym pokoleniem, które ma z tym problem – ze stworzeniem poczucia narodowości. „Każde pokolenie Polaków, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich dwustu lat, ale i wcześniej, przez całe tysiąclecie, stawało przed tym samym problemem, można go nazwać problemem pracy nad sobą, i  – trzeba powiedzieć – jeżeli nie wszyscy, to w  każdym razie bardzo wielu nie uciekało od odpowiedzi na wyzwanie swoich czasów. Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei.” Czy to nie cudowne, że Papież tak wierzył w młodzież? 13

Ale ściema? Czym dzisiaj jest patriotyzm? Czasem słyszymy, że to ściema. Czy wśród znajomych nie wstydzimy się przyznać do Polski (patrz: czasy liceum, gdzie większość uczniów mruczała pod nosem najważniejszą pieśń „Jeszcze Polska nie zginęła”)? Drugi symbol naszej polskości – flaga. Czy masz ją w swoim studenckim mieszkaniu i  zdarza ci się jej używać poza skokami narciarskimi i meczami piłki nożnej z  udziałem naszej reprezentacji? I  jeszcze najstarszy pomnik polskiej literatury „Bogurodzicę”. Papież opisywał ją jako wyznanie wiary, jako polski symbol, nasze credo. Uważał, że zawiera ona główne prawdy wiary i zasady moralności „Śpiewamy ją zawsze z  głębokim przejęciem, z  uniesieniem, pamiętając, że śpiewano ją w  momentach uroczystych i  decydujących (…) Trudno czytać inaczej te prastare wersety, jeśli się pomyśli, że wychowały się na nich pokolenia naszych praojców” (Gniezno, 1979 r.) I ostatni symbol, chyba najważniejszy, bo po nim najłatwiej rozpoznać czyjąś narodowość – język. Rozumiemy konieczność uczenia się obcych, ale czy to dostateczny powód, by zaniedbywać ojczysty? Zauważyliście, że w codziennej komunikacji międzyludzkiej używamy tak wielu zapożyczeń typu: „Hello! We’ll see. Cya!”. A  co z  naszym pięknym dziedzictwem? Papież nawet nie musiał mówić o tym wprost. Wystarczy przeczytać jakiekolwiek jego przemówienie, by zobaczyć to bogactwo. Język to nasza największa duma. Powinniśmy go pielęgnować, poprawnie używać i nie bezcześcić zapożyczeniami. Fakt beatyfikacji Ojca Świętego potraktujmy jako koniec „JuPiTu”, a początek błogosławionego Jana Pawła II, od którego będziemy czerpać wzór i inspirację do dalszych działań, a jego teksty jako podręcznik prowadzący do świętości w duchu patriotyzmu.


ż y w e

p o m n i k i

wizualizacja FP Multimedia/architekt Andrzej Mikulski

Jeśli nie pomnik, to co? W całej Polsce powstały setki różnych pomników Jana Pawła II. Takiemu sposobowi upamiętniania Wielkiego Rodaka towarzyszyło również budowanie „żywych pomników”, których celem jest dbanie o to, by papieskie nauczanie było obecne w życiu Polaków na co dzień.

Organizacji, które są „żywymi pomnikami” Jana Pawła II z całą pewnością jest w  Polsce znacznie więcej. Opisaliśmy trzy, by pokazać, że osobę i  pontyfikat Ojca Świętego można upamiętniać znacznie skuteczniej niż stawiając pomniki i  nadając nazwy ulicom. Dobitnym tego dowodem są setki osób, które dzięki działalności papieskich instytucji żyją na co dzień nauczaniem Jana Pawła II, zmieniając rzeczywistość z dobrym skutkiem. W 2000 r. powstała Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Głównym obszarem działań tej organizacji pożytku publicznego jest promowanie papieskiego nauczania poprzez wspieranie inicjatyw kulturalnych i społecznych – zwłaszcza w edukacji, a także działania na rzecz budowania chrześcijańskich mediów w Polsce. Fundacja prowadzi program stypendialny dla zdolnej młodzieży z terenów wiejskich. Obecnie pomaga 2500 stypendystów w gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych oraz na studiach. Poza tym od 2003 r. jest organizatorem Dnia Papieskiego. Każdego roku w niedzielę poprzedzającą dzień wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” przybliża Polakom jakiś aspekt jego działalności. Dotąd zorganizowała między innymi Dzień Papieski poświęcony nauczaniu Jana Pawła II o młodych, wolności, przebaczeniu i miłosierdziu. Fundacja koordynuje także dwa Konkursy Akademickie, w których uzdolnieni maturzyści mogą wygrać indeksy na studia na prestiżowych, polskich uczelniach.

ją z dziećmi i młodzieżą. Poprzez Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II dba szczególnie o wymianę kulturową i działalność ekumeniczną zgodną z myślą Ojca Świętego. Ponadto instytucja prowadzi Szkołę Modlitwy, a ostatnio także Mobilne Muzeum. Samochód w barwach papieskich ma naczepę o powierzchni ponad 60 mkw, na której rozlokowana jest ekspozycja o Ojcu Świętym, zawierająca między innymi osobiste pamiątki, takie jak różaniec czy buty. W kwietniu Mobilne Muzeum będzie stacjonowało w Warszawie, a następnie pojedzie do innych miast Polski.

Rok po śmierci Jana Pawła II rozpoczęło swoją działalność Centrum Myśli Jana Pawła II jako organizacja samorządowa Warszawy. Za cel przyjęła badanie, dokumentowanie i nowatorskie upowszechnianie nauczania Papieża Polaka, ze szczególnym uwzględnieniem zaangażowania młodzieży. W związku z tym Centrum prowadzi szereg projektów edukacyjnych, badawczych i kulturalno-popularyzatorskich, w tym interesujące konferencje, studia podyplomowe, a także wydarzenia specjalne, takie jak np. impreza plenerowa dla dzieci urodzonych w 2005 r., które nie miały szansy poznać Jana Pawła II. Instytucja udostępnia też za pośrednictwem swojej strony

internetowej materiały dotyczące nie tylko pontyfikatu Papieża Polaka, ale również ciekawych wydarzeń z nim związanych. Ostatnio można się tam zapoznać z cyklem „Mundial z JP II” o działalności sportowej Ojca Świętego. Materiały zawierają wspomnienia, zdjęcia, a także filmy. Strona Centrum Myśli Jana Pawła II przyciąga internatów nie tylko ze względu na ważne treści, jakie można tam odnaleźć, ale także formę, która jest atrakcyjna szczególnie dla młodszych użytkowników. Warto dodać, że komentarze do „trybowego” działu „b16/ jp2” piszą właśnie badacze papieskiej myśli pracujący w tej instytucji.

www.centrumjp2.pl

Agnieszka Całek

W krakowskich Łagiewnikach trwa budowa Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”, choć faktycznie funkcjonuje ono już od 2006 r. Centrum skupia kilka instytucji, których celem jest propagowanie papieskiego nauczania. Naukowym aspektem zajmuje się rzymski Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II oraz Ośrodek Badań nad Myślą Jana Pawła II w Krakowie. Centrum za pośrednictwem Niepublicznego Zakładu Doskonalenia Nauczycieli im. Jana Pawła II troszczy się także o rozwój zawodowy pedagogów i wychowawców, którzy na co dzień pracu-

14

TRYBY nr 5/2011


p r y m a s

Kardynał z mocą u boku papieża

t y s i ą c l e c i a

w trudnym i pełnym dramatów okresie w naszych dziejach. Stały się kluczowe, a ich dzieła trwają do dziś.

W Watykanie

Relację, jaka ich połączyła, zbudowali na fundamencie bardzo głębokiej wiary oraz szczególnego zawierzenia Maryi. Obaj w młodości stracili matkę i to Matka Boska była od tamtej pory ich drugą mamą. Szczególnymi dla nich miejscami były zarówno Jasna Góra jak Ostra Brama w Wilnie, i to tam często zawierzali swoje problemy i troski, oraz Kalwaria Zebrzydowska. Obaj niejednokrotnie zawierzali także nasz naród i prosili o pomoc i Jej wstawiennictwo w najcięższych chwilach.

Decyzja o wyborze na pasterza Kościoła całego świata była dla kard. Karola Wojtyły niesamowicie wielkim brzemieniem, odpowiedzialnością i wyzwaniem. Misja, by wprowadzić ludy świata z tak wieloma problemami i słabościami w cywilizację miłości była bardzo ciężką pracą. U boku pozostawał wierny kapłan z Polski, który był oparciem, dodawał odwagi i służył dobrą radą. Dopóki żył, starał się być do usług papieskich. Papież darzył go ogromnym szacunkiem: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności, rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, twojej heroicznej nadziei, twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Wspólna walka

Praca i dzieła

Kościoła Rzymskiego i Prymas Tysiąclecia – dwaj bracia, Słudzy Boży.

Zawierzenie Maryi

fot. Ryszard Rzepecki

Dwaj słudzy, pasterze Kościoła, którzy wiedli swoje owce do łąk i zielonych pastwisk... często nawet przez ciemne doliny.

toMaSz wierzbiCKi

Dwie niezwykłe postacie Kościoła polskiego. Jeden z nich urodził się pod obrazem Matki Bożej Częstochowskiej w małej wiosce na pograniczu Mazowsza i Podlasia. Drugi wychował się w małopolskim miasteczku, służąc jako ministrant w pobliskim kościele. Ich duszpasterstwo wpłynęło na nasz Kościół, całą Polskę i świat. Kard. Wojtyła oraz kard. Wyszyński, Papież

Zarówno Karol Wojtyła jak i Stefan Wyszyński mieli do czynienia z komunistycznym aparatem państwowym Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Pełniąc swoją posługę byli uciskani, piętnowani, nie obyło się również bez więzienia i innych prześladowań. Wyjątkowo dotkliwie odczuł je kard. Wyszyński. Przebywając w areszcie i pod presją komunistów był prawdziwym bohaterem nie tylko Kościoła, ale zniewolonego narodu. Był także wzorem do naśladowania i przykładem nieugiętej i bezkompromisowej walki dla przyszłego papieża. To ta walka zbliżała tak bardzo dwie strudzone dusze, które dzięki niej umocniły się tak bardzo. Połączyła ich także wspólna sprawa – męstwo i oddanie Ojczyźnie. Ich patriotyzm przejawiał się podczas strajków, zamieszek, nieprzespanych nocy. Te dwie postacie pojawiły się 15

Myśląc o nich powracają obrazy z relacji, z filmów, książek, czasopism. Najczęściej chyba można ich spotkać przy krzyżu, obok obrazu Matki Boskiej z modlitwą na ustach, z brewiarzem lub różańcem w ręku, podnoszących Najświętszy Sakrament z roziskrzonymi oczami. Często zapracowanych przy biurku w nocy, innym razem na spacerze, gdy rozmawiali o problemach Kościoła i Ojczyzny, raz uśmiechniętych radośnie, a raz w ucisku i w cierpieniu. Przychodzi mi na myśl obraz trzech osób... to jest razem z Jezusem. „Bóg w swej niewysłowionej Opatrzności pisze dzieje Kościoła poprzez dzieje duszy ludzi, zwłaszcza tych, którym szczególnie wiele zawierza”. Tak można by było podsumować dzieje ziemskie tych dwóch szczególnych postaci.


b16 / j p 2

Papież siły słowa

Teologiczny tryptyk

fot. ks. Roman Walczak

Rozpoczęło się zwyczajnie i z naturalną lekkością, od owego exposé zawartego w homilii inauguracyjnej z 24 kwietnia, w której papież mówił: „Moim prawdziwym programem jest to, by nie realizować swojej własnej woli, nie kierować się swoimi ideami, ale wsłuchiwać się z całym Kościołem w słowo i w wolę Pana (…) w tej godzinie naszej historii”.

kS.

R AFAł WiLkOłek

Niemniej jednak już sam wybór imienia – nawiązujący do osoby Benedykta XV, „który przewodził Kościołowi w okresie zamętu spowodowanego przez I wojnę światową” oraz do dzieła św. Benedykta z Nursji, duchowego ojca wszystkich mnichów Zachodu, przypominającego dziś myśl „o niezbywalnych chrześcijańskich

korzeniach kultury i cywilizacji” europejskiej – wiele powiedział. Pokazał Ojca Świętego jako wnikliwego obserwatora i interpretatora tej historii oraz właściwych jej znaków czasu, spośród których znamiennym wydaje się być zamęt poczucia tożsamości. Wstępne przebłyski, objawiające Ratzingera jako rozmówcę szczerze otwartego na dialog ze światem, ujawniły się już w pierwszych miesiącach pontyfikatu. Najbardziej tu wymowne i medialne okazało się przełamanie mitu niedostępnego, posępnego i nie znającego uśmiechu „Panzerkardinal” podczas sierpniowych XX Światowych Dni Młodzieży w Kolonii. Młodych (i chyba nie tylko ich) zdobył sobie papież serdecznością, ale też odwagą, z jaką mówił o więzi z Bogiem. Bezprecedensowe przyrównanie wiary do relacji intymnych oraz nazwanie Boga Miłością stało się tylko preludium do kolejnej odsłony pontyfikatu. 16

W styczniu 2006 r. ukazała się pierwsza encyklika Ojca Świętego „Deus caritas est” („Bóg jest Miłością”), w której sporo miejsca poświęcił rozważaniom na temat miłości erotycznej (eros) i miłości opartej na wierze (agape), ich wzajemnych odniesień i jednego Bożego źródła, z którego pochodzą. Wątek wiary dominujący w pierwszej encyklice został w kolejnych latach uzupełniony o dwa następne skrzydła teologicznego tryptyku „wiara-nadzieja-miłość”. W 2007 r. ukazała się encyklika „Spe salvi” – o nadziei chrześcijańskiej; rok 2009 przyniósł „Caritas in veritate”, podejmującą treści społecznego i chrześcijańskiego braterstwa. Wszystkie trzy ujawniły charakterystyczne cechy posługi „papieża, który został Józefem”: w swym przepowiadaniu nadal skupia się na ukazywaniu istoty przesłania chrześcijańskiego, wciąż nie boi się konfrontacji ze współczesną kulturą i jest przekonany, że to, co Boże nie stoi w sprzeczności z tym, co najbardziej ludzkie.

Pielgrzym-dyplomata Drugi rok pontyfikatu stał szczególnie pod znakiem pielgrzymek zagranicznych. Papież odwiedził Polskę, Hiszpanię, Niemcy i Turcję. O ile dwa pierwsze przystanki na papieskim szlaku zostały zakwalifikowane jako TRYBY nr 5/2011


b16 / j p 2 ukłon w stronę „czcigodnego Poprzednika”, o tyle dwa ostatnie odbiły się – zwłaszcza w  świecie muzułmańskim – szerokim echem. Wizyta w ojczyźnie na forum ogólnoświatowym została sprowadzona tylko do jednego wydarzenia – wygłoszonego na Uniwersytecie w Ratyzbonie wykładu na temat relacji wiara-rozum. Papież przekonywał tam, że argument „kija” – jako nieracjonalny – nie może mieć nigdy zastosowania, gdy się chce kogoś przekonać do Boga. Za ilustrację takiego podejścia i  takiego postawienia problemu miało posłużyć stanowisko, jakie pod koniec XIV w. w  rozmowie z  pewnym perskim uczonym zajął cesarz bizantyjski Manuel II. „Pokaż mi, co przyniósł Mahomet, co byłoby nowe, a odkryjesz tylko rzeczy złe i  nieludzkie, takie jak jego nakaz zaprowadzania mieczem wiary, którą głosił” – te zacytowane przez Benedykta XVI słowa monarchy, umieszczone już nie w kontekście dialogu wiary z  rozumem, ale w kontekście dialogu międzyreligijnego, dla wielu stały się kamieniem obrazy. W  krótkim czasie rządy państw muzułmańskich wystosowały pisma, w których oskarżały Benedykta o wrogość wobec islamu. Pielgrzymka do Turcji nieoczekiwanie nabrała nowego kolorytu. Pierwotnie zamiarem przybycia do Azji Mniejszej było ekumeniczne zbliżenie z  prawosławiem reprezentowanym przez patriarchę Konstantynopola Bartłomieja I. Miały temu służyć spotkania liturgiczne (Efez, katedra św. Jerzego w  Stambule) i  wspólne deklaracje obu patriarchów: Wschodu i  Zachodu. Choć miały one miejsce, uwagę mediów zwróciły gesty życzliwości wobec Turcji i  islamu. Papież podnoszący turecką flagę, czy modlący się w  skupieniu w  Błękitnym Meczecie w  Stambule – te wydarzenia zaowocowały przełamaniem impasu w relacjach Benedykta z wyznawcami Allaha i  sukcesem dyplomacji watykańskiej.

Rok 2007 z jednej strony ujawnił nowy rys papieskich pielgrzymek: Ojciec Święty rozpoczął serię wizyt w  krajach zlaicyzowanych. (wrzesień 2007, 2008 i 2009 r. to wizyty kolejno w Austrii, Francji i Czechach). Z drugiej jednak, był dla Benedykta XVI czasem bardziej zażyłego zaprzyjaźnienia się z piórem (a właściwie ołówkiem – nim to posługuje się papież w twórczości pisarskiej). Obok pierwszej części „Jezusa z  Nazaretu”, encykliki, adhortacji i  innych pomniejszych dokumentów warto wymienić list motu proprio (łac. „z własnej inicjatywy”) „Summorum pontificum”, przywracający przedsoborową tzw. Mszę trydencką.

Trudna decyzja Ten ostatni fakt stał się okazją do wywołania kontrowersji wokół wykorzystywanej swego czasu w liturgii trydenckiej wielkopiątkowej modlitwy za „wiarołomnych” Żydów. O  ile pół roku później zmieniono ostatecznie jej niejasny teologicznie kształt, o tyle następne przedsoborowe inklinacje przywołały nową falę oskarżeń o  antysemityzm kierowanych względem Stolicy Apostolskiej. Z początkiem roku 2009 Benedykt XVI podpisał dekret zdejmujący ekskomunikę z  biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (lefebryści). Ten akt spotkał się jednak z  żywym protestem organizacji żydowskich. Powodem miała być osoba bpa Richarda Williamsona, znanego z  kwestionowania rozmiarów Holokaustu. W tym kontekście i  z nowymi wyzwaniami Ojciec Święty udał się w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Odwiedził tam Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu „Yad Vashem”, gdzie wprost odrzucił negacjonizm oraz wszelkie tendencje rewizjonistyczne w  sprawie zagłady Żydów. I  tym razem – podobnie jak w przypadku wizyty w Turcji – mimo trudnych „uwarunkowań wstępnych”, ta czasowo najdłuższej trwająca papieska podróż zagraniczna zakończyła się sukcesem. 17

5 biskupów konwertytów Ostatnim znaczącym kierunkiem papieskich dążeń jest kierunek anglosaski. I nie idzie tu tylko o  „przerażenie i  poczucie zdrady” związane z postępowaniem moralnym kapłanów amerykańskich, czy irlandzkich, ale o  dialog katolicko-anglikański. Pod koniec 2009 r. papież podpisał konstytucję apostolską „Anglicanorum coetibus” pozwalającą grupom wiernym anglikańskim na przejście pod jurysdykcję Kościoła katolickiego. Jak słusznie zauważono w  mediach, niewiele papieskich dokumentów stało się przyczyną tak wielkiego ogólnochrześcijańskiego poruszenia. A to przynajmniej z trzech motywów: jej rozmachu (skierowana jest nie tyle do pojedynczych osób, co do wspólnot anglikańskich), tradycjonalizmu ekumenicznego (posługuje się rzekomo wsteczniczą praktyką „przyciągania wiernych”) i rzeczywistych konwersji (5 biskupów i 50 księży z Anglii i Walii, jednej kanadyjskiej parafii z Calgary). Ostatecznym przypieczętowaniem dokumentu okazało się tegoroczne styczniowe powołanie na terytorium Anglii i Walii ordynariatu personalnego dla grup anglikańskiego duchowieństwa i wiernych, któremu patronuje bł. John Henry Newman, konwertyta.

*** Sekretarz osobisty Ojca Świętego ks. prał. Georg Gaenswein, podsumowując rok temu pierwszych pięć lat pontyfikatu swego pracodawcy powiedział: „Jan Paweł II był papieżem wielkich obrazów, posiadającym moc sugestywnej bezpośredniości; Benedykt XVI jest papieżem słowa, siły słowa: jest bardziej teologiem, aniżeli mężem wielkich gestów, człowiekiem, który »mówi o Bogu«”. Jak to można było zobaczyć wyżej, czasami jest to mowa inicjowana przez samego Ojca Świętego, czasem jest to odpowiedź. Jedno jest jednak pewne: Papież-Niemiec jest naprawdę kontynuatorem Papieża-Polaka – jest sobą.


m e d i a

p o d

l u p ą

Papieskie narzędzia pracy „Wezwali go z dalekiego kraju. Nie wiem czy będę się umiał wysłowić w waszym… naszym języku włoskim. Gdyby się pomylił poprawcie mnie.” Tymi słowami Jan Paweł II rozpoczął swój pontyfikat.

Agnieszka Całek

Nowo wybrany papież wyszedł do okna, by pokazać się zebranym na Placu św. Piotra. Został zapowiedziany w tradycyjnej, łacińskiej formule, ale wyszedł poza sztywne kanony. Przemówił do zebranych prosto i  w ich ojczystym języku. Wypowiedziane przez niego słowa spotkały się z gromkimi oklaskami, wyrażającymi radość

diów było… ba, jest bardzo atrakcyjne. Później Jan Paweł II swoją otwartością i spontanicznością wielokrotnie koncentrował na sobie uwagę mediów. Nie zamykał się w sztywnych ramach, dzięki temu był słuchany i  zaskarbiał sobie sympatię odbiorców. Media szybko stały się jego narzędziem. To pozwalało mu za ich pośrednictwem mówić o  sprawach ważnych i  trudnych. Dzięki niemu do przestrzeni medialnej, zwykle kierującej się tym, co atrakcyjne wizualnie, przedarła się prawda o starości i cierpieniu. Pod koniec pontyfikatu następowały chwile, gdy Jan Paweł II pojawiał się w  mediach po to, by swoją naukę przekazywać milczeniem. Podczas swojego ostatniego publicznego wystąpienia Ojciec Święty nie był w stanie powiedzieć nic do zebranych, ale jego gesty i twarz były tak wymowne, że nie potrzebował słów.

i aprobatę. Jan Paweł II jako człowiek wszechstronnie wykształcony mógł się przywitać z  wiernymi po łacinie. Wybrał jednak włoski, który pozwolił mu skruszyć barierę i  zrównać się ze swoimi odbiorcami. Sam wybór języka to jeszcze nie wszystko; prostota jego przekazu i  szczerość sprawiły, że nie tylko został zrozumiany, ale także zaakceptowany przez zebranych. Do dziś scena ta wzbudza emocje: nie tylko dumę, ale przede wszystkim ogromną sympatię do Jana Pawła II. A co to wszystko ma wspólnego z mediami? No cóż. Właściwie to pierwsze publiczne wystąpienie Ojca Świętego zdefiniowało całkowicie jego przyszłe relacje z mediami. Wtedy je oczarował. Takie nagranie z punktu widzenia me-

JP II w komercyjnym kiczu

Agnieszka Całek

Twarz Ojca Świętego zdobi książki, płyty, ubrania, breloczki, a nawet sportowe kaski. Na ulicy można kupić – mniej lub bardziej udane – wizerunki Jana Pawła II wykonane na dowolnym materiale, od płótna i  deski począwszy. Tego rodzaju produkty budzą wątpliwości raczej natury estetycznej. Są jednak i  takie, które powodują, że odczuwa się pewien niesmak lub – w  przypadku wrażliwszych jednostek – nawet zażenowanie. W  tej kategorii mieszczą się np. lalki typu matriosz-

fot. Magdalena Guziak-Nowak

Jan Paweł II to dziś marka ze znakomitą renomą. Wielu chętnie grzeje się w jej blasku i korzysta z jej dobrodziejstw, eksploatując papieski wizerunek. Czy są jakieś granice?

ka, etykiety alkoholi, butelki na wodę święconą oraz otwieracze do piwa z wizerunkiem papieża. Gdzieś na samym krańcu, w bezpośredniej bliskości obrazy uczuć religijnych, znajdują się doprawdy dziwaczne gadżety. Niektóre można uznać po prostu za wyjątkowo kiczowate dewocjonalia. W tej grupie mamy np. zegar ścienny z portretem Jana Pawła II ze wskazówkami osadzonymi mniej więcej w  miejscu ust, a także świąteczną kulę z figurką Ojca Świętego w środku, umieszczoną w  jakiejś cieczy pośród plastikowych kwiatów. Oczywiście, gdy potrzą18

śnie się takim osobliwym gadżetem, w środku zacznie padać brokatowy śnieg. Plastikowy papież świecący w nocy, dywanik podłogowy z Ojcem Świętym, różową bransoletkę ze zdjęciami Papieża, dziwny, mroczny twór w stylu Harry’ego Pottera obejmujący: obraz z zegarem, przyklejoną podobiznę Jana Pawła II i Bóg wie, co jeszcze, można kupić niemal w  każdym miejscu kultu w kraju. Większość wspomnianych tutaj produktów prawdopodobnie nie prezentuje ani szczególnej wartości, ani też kunsztu wykonania. Zależnie od podejścia oglądającego budzą one ironiczny uśmiech, poirytowanie lub totalną negację. Niestety, nie są to jedyne reakcje. Wiadomo, gdyby nie było popytu, nie byłoby na rynku tego typu gadżetów. Prawdopodobnie więc dobrze się one sprzedają. Czy zatem są jakieś granice wykorzystania wizerunku Jana Pawła II do celów komercyjnych? To zależy głównie od odbiorców produktów. Paradoksalnie to oni, a nie producenci stawiają granice. TRYBY nr 5/2011


h y d e

p a r k

fot. Magdalena Guziak-Nowak

„...A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki...” MARtA CzARnY, k AtARzYnA CieŚLik

Zapewne każdy z nas przynajmniej raz w życiu słyszał owy cytat. Oczywiście, pierwsza jego część jest zrozumiała. Młody Karol Wojtyła nie mógł korzystać z dobrodziejstw pubów, dyskotek, klubów, restauracji, w których dziś możemy świętować każdy odniesiony w życiu sukces. Dlatego też, zaraz po maturze, razem z grupa przyjaciół świętował zakończenie egzaminu dojrzałości dużą porcją ulubionego ciasta. Ale czy jesteście świadomi, skąd wzięła się druga część zdania, które w 1999 r. w Wadowicach wypowiedział Papież? „...Że myśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze...” Owszem, było co „wytrzymywać”. Jak podaje przyjaciel Karola Wojtyły

Do tej cukierni Karol chodził na kremówki. Zdjęcie znajduje się na wystawie „Skarb mojego życia” w Wadowicach

z okresu liceum, Eugeniusz Mróz, Papież miał wyjątkową słabość do tego wypieku. Pewnego dnia, razem z kolegami założył się o to, kto zje najwięcej przekładanych ciastek. Według przekazu Lolek zajął drugie miejsce z wynikiem 18 kremówek. Wynik zwycięzcy niestety nie jest znany. Interesujący konkurs, niesamowity wynik, ciekawe tylko, jaka była nagroda – oby nie kolejna kremówka! Niestety, sławetna kawiarenka, w której młody Karol Wojtyła pochłaniał stosy kremówek już nie istnieje. Założył ją imiennik Papieża, Karol Hagenhuber w 1936 r.,

a oryginalne kremówki wykonywane były z doskonałej jakości produktów – przede wszystkim z wiejskiego masła, na bazie którego powstawał słodki krem. Ciastka były zawsze świeże, robione ze znawstwem przedwojennego mistrza. W Wadowicach, jak i również w całej Polsce, jest wiele miejsc, w których można zjeść „Papieskie Kremówki”, ale czy są tak samo dobry jak kiedyś? Zapewne wiele smaków zależy od okazji i okoliczności, w jakich się ich kosztuje. Odpowiedź, czy dzisiejsze kremówki są smaczne, pozostawiamy Waszym podniebieniom.

Przepis na domową kremówkę Składniki na ciasto: 2 szklanki mąki kostka margaryny 1/2 szklanki gęstej śmietany Składniki na masę: 3/4 l mleka 3,2% 1/4 kostki masła

KONKURS Darmowe kremówki! Drodzy Czytelnicy! W tym miesiącu cukiernia Michalscy ufundowała dla was trzy podwójne zaproszenia na kremówkę i kawę. Co trzeba zrobić, żeby je zdobyć? Wystarczy, że w kilku zdaniach napiszecie, co Waszym zdaniem wniesie do życia świata beatyfikacja Ojca Świętego Jana Pawła II. Na wasze opinie czekamy do końca maja. Wysyłajcie je na adres sekretariat.tryby@gmail.com 19

1 szklanka cukru cukier waniliowy 1 budyń waniliowy 2 łyżki mąki pszennej 1 łyżka mąki ziemniaczanej 2 całe jaja

Składniki na ciasto posiekać na stolnicy, zagnieść. Podzielić na 2 części, schłodzić. Następnie rozwałkować na dwie blaszki i piec w temp. 200 st. C przez ok. 20 min. 1/2 l mleka zagotować z masłem i cukrem oraz cukrem waniliowym. W 1 szklance mleka rozmiksować pozostałe składniki, czyli jajka, budyń oraz obie mąki, wlać to na wrzące mleko i ugotować jak budyń. Gorący krem wyłożyć na jeden placek, na to ostrożnie zsunąć drugie ciasto. Przestudzone ciasto posypać cukrem pudrem.


b e a t y f i k a c j a

w k r a k o w i e

Spotkajmy się w Łagiewnikach!

1 maja Porządek Mszy św. i nabożeństw 6.00 - Msza św. (Bazylika), przewodniczy ks. kanonik Zygmunt Kosowski – dyrektor Wydawnictwa św. Stanisława w Krakowie

8.00 - Msza św. (Bazylika), przewodniczy ks. dr Sławomir Wasilewski – rektor WSD w Łowiczu

10.00 - Fragment transmisji uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II na telebimach, następnie po homilii Ojca Świętego – Msza św.

fot. Tadeusz Warczak

12.00 – Msza św. (ołtarz polowy), przewodniczy ks. bp Wiesław Lechowicz – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej

Centrum diecezjalnych obchodów beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II będzie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Większość studentów nie pojedzie do Rzymu. Przyjedźmy więc do Łagiewnik, miejsca, które w tym dniu stanie się naszym „małym Watykanem”. Zabierzmy flagi papieskie i  studenckie transparenty.

A wieczorem… „Wracam do Was. Błogosławiony Jan Paweł II” Koncert dziękczynny z okazji wyniesienia na ołtarze Sługi Bożego Jana Pawła II odbędzie się 1 maja 2011 r. na Rynku Głównym w  Krakowie. Podczas

wydarzenia przypomnimy sobie niezapomniane wypowiedzi Ojca Świętego. W koncercie udział wezmą gwiazdy polskiej sceny muzycznej (m.in. Elżbieta Towarnicka, Kayah, Ryszard Rynkowski, Andrzej Lampert, Zakopower, Bracia, Zbigniew Wodecki, IRA, Kasia Kowalska), które zaprezentują utwory będące muzyczną ilustracją życia Papieża Polaka.

15.00 – Godzina Miłosierdzia (prowadzona z Bazyliki), przewodniczy ks. bp Jan Zając – transmisja TVP 3

16.30 – Msza św. (ołtarz polowy), przewodniczy ks. dr Ryszard Andrzejewski ze zgromadzenia św. Michała Archanioła

18.00 – Msza św. (Bazylika), przewodniczy ks. infułat Jerzy Bryła

19.00 – Msza św. (kaplica klasztorna), przewodniczy o. dr Wojciech Ziółek SI – prowincjał oo. jezuitów

Tryby - Katolicki Misięcznik Studencki maj 2011  

Piąty numer Trybów. Katolicki Miesięcznik Studencki - grzbiet główny - maj 2011

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you