Skip to main content

Magazyn KANAT 2/2021

Page 1

SZANOWNI PAŃSTWO,

LADIES AND GENTLEMEN,

W tym roku Magazyn „KANAT” opuścił mury Toru Wyścigów Konnych Służewiec i możecie go znaleźć w swoich ulubionych punktach miasta – kawiarniach, restauracjach czy salonach urody. Dla nas to fantastyczna okazja, aby wciąż poszerzać grono miłośników wyścigów konnych i nieustanne przyciągać wzrok na Tor. Mamy przyjemność zaprosić Was do przeżycia wyścigowej przygody. Materiały, w Magazynie KANAT to tylko pierwszy krok, aby w pełni poczuć wyścigowe emocje, trzeba być na Torze Służewiec. Zachęcamy do uważnej lektury. W tym wydaniu znaleźć można porządną dawkę wiedzy o Gali Derby. Zarówno o jej aspektach sportowych, czytając o magii i tajemnicach gonitwy Derby, jak i lifestylowych, w materiałach Ewy Okularczyk o dress codzie oraz wywiadzie z Aleksandrą Pakułą o zasadach wyścigowego savoir vivre. Szczególnie polecamy wywiad z profesjonalnym kierowcą Bartoszem Ostałowskim, który opowiada o wyścigach z innej perspektywy oraz materiał „Mistrzowie pod lupą”. Do rozmów zaprosiliśmy dwóch Mistrzów jeździeckiego świata – Szczepana Mazura – multiczempiona wśród dżokejów oraz Jarosława Skrzyczyńskiego – jednego z najlepszych polskich skoczków przez przeszkody. Fascynujący obraz wyłania się z tej rozmowy, co potwierdza, że aby być Mistrzem, trzeba myśleć jak Mistrz. Przekonajcie się sami! Mówi się, że gonitwę o błękitną wstęgę wygra koń obdarzony największym szczęściem. Który w tym roku okaże się tym szczęśliwym? Nie możemy się doczekać, kiedy spotkamy się wszyscy na Torze Służewiec i będziemy mogli wspólnie przeżywać wielkie, sportowe emocje podczas Westminster Derby. Nie zwlekając już ani chwili dłużej, życzymy dobrej lektury!

This year the magazine called „KANAT” has been released outside the Służewiec Racecourse and you can find it in your favorite places in town - cafes, restaurants or beauty parlors. For us, this is a fantastic opportunity to continue to expanding the group of horse racing enthusiasts and to keep attracting attention to the Racecourse, as well as to teach others how to marvel at the beauty of galloping horses. We are pleased to invite you to experience a racing adventure. The material presented within the KANAT Magazine is just the first step. To feel the full racing excitement, you have to be at the Służewiec Racecourse. We encourage you to read it carefully. In this issue you will find a fair amount of knowledge about the Derby Gala - from its sporting aspects, by reading about the magic and secrets of the Derby race, to its lifestyle aspects presented in Ewa Okularczyk’s material about dress code and an interview with Aleksandra Pakuła about the racing savoir vivre. We especially recommend the interview with professional driver Bartosz Ostałowski, who talks about racing from a different perspective, and the material „A close look at Champions”. We invited two equestrian world champions to talk to us - Szczepan Mazur, a multi-champion among jockeys, and Jarosław Skrzyczyński, one of the best Polish show jumping athletes. This conversation is fascinating and confirms that in order to be a Champion, you have to think like one. See for yourself! It is said that the most fortunate horse will win the race for the Blue Ribbon. Which one will be the lucky one this year? We can’t wait to see you all at the Służewiec Racecourse and to experience the great sporting excitement during the Westminster Derby together. Let’s not delay any more. Have a good read!

Wydawca: Totalizator Sportowy Sp. z o.o. Tor Wyścigów Konnych Służewiec ul. Puławska 266 02-684 Warszawa Kontakt do redakcji: redakcja@torsluzewiec.pl +48 22 543 95 00

Redakcja: Magdalena Komarek Paulina Mazurek Ewa Okularczyk Krzysztof Romaniuk Annamaria Sobierajska Jan Zabieglik Hanna Zalewska

Skład: Stowarzyszenie MIASTOPORT Okładka: zdjęcia z archiwum Tor Wyścigów Konnych Służewiec ISSN 2719-7603

3


OLGIERD CIEŚLIK Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego President of the Management Board, Totalizator Sportowy

SZANOWNI PAŃSTWO,

LADIES AND GENTLEMEN,

Właśnie świętujemy wyjątkowy Jubileusz 65-lecia Totalizatora Sportowego, któremu towarzyszy wiele różnorodnych aktywności. Przy ich okazji przypominamy najważniejsze wydarzenia z życia przedsiębiorstwa, do których należy m.in. objęcie mecenatem w 2008 roku Toru Wyścigów Konnych Służewiec – najważniejszej areny wyścigów konnych w Polsce. Obiekt nadal działa w pełnym reżimie sanitarnym, co jednak pozwala na realizację zaplanowanych imprez, do których należy jedno z największych wydarzeń sezonu, czyli Derby. Warto przypomnieć, że pierwowzorem tego wydarzenia są angielskie Derby w Epsom. Nazwa gonitwy wywodzi się od nazwiska Lorda, który jako pierwszy – w ramach zakładu – zorganizował wyścigi konne w formie, którą znamy dziś. Do 1938 roku warszawskie Derby rozgrywane było na starym torze przy ulicy Polnej na Polu Mokotowskim. Potem zostało przeniesione na nowoczesny hipodrom na Służewcu. Westminster Derby 2021 to nie tylko wydarzenie pełne sportowych emocji, lecz także atrakcje dla gości, do których należy tradycyjny już konkurs dla pań na najpiękniejszy kapelusz. I chociaż trybuny nie zapełnią się tak jak zwykle, to fani wyścigów konnych będą mogli być częścią Derby dzięki transmisji online. #WielkieChwile i #Wspólne emocje – to nas czeka podczas Gali Derby i tego życzę startującym jeźdźcom oraz wszystkim miłośnikom sportów konnych.

We are currently celebrating the special 65 anniversary of Totalizator Sportowy, which is accompanied by many different activities. On their occasion, we recall the most important events in the life of the company, which include, among others, the patronage of Służewiec Racecourse in 2008 - the most important horse racing arena in Poland. The facility is still operating in full sanitary regime, which, however, allows for the implementation of planned events, of the biggest events of the season - Derby. It is worth recalling that the prototype of this event is the English Derby in Epsom. The name of the race comes from the name of the Lord, who was the first - as part of the bet - to organize horse racing in the form we know today. Until 1938 the Warsaw Derby was played on the old track at Polna Street in Pole Mokotowskie. Then it was moved to the modern hippodrome in Służewiec. Westminster Derby 2021 is not just an event full of sports emotions but also attractions for the guests, including the traditional women’s competition for the most beautiful hat. And while the stands will not be full as usual, horse racing fans will be able to be part of the Derby thanks to the online broadcast. #WielkieChwile and #Wspólne emocje – this is what awaits us during the Derby Gala and I wish this to the competing riders and all horse sports enthusiasts.

5


BOGDAN PUKOWIEC Członek Zarządu Totalizatora Sportowego nadzorujący Tor Wyścigów Konnych Służewiec Member of the Board overseeing the Służewiec Racecourse

SZANOWNI PAŃSTWO,

LADIES AND GENTLEMEN,

Tor Wyścigów Konnych Służewiec jest miejscem, które przez cały sezon wyścigowy tętni życiem. Ten historyczny, zasłużony hipodrom służy zarówno wydarzeniom poświęconym hippice, jak i imprezom kulturalnym oraz biznesowym. Miniony rok nie był łatwy dla tego typu działalności, ale obecnie jesteśmy gotowi na przyjęcie dozwolonej liczby publiczności zachowując pełne bezpieczeństwo sanitarne. Derby to jeden z najważniejszych wyścigowych eventów 2021 roku, które uświetni dodatkowo Nagroda Prezesa Totalizatora Sportowego oraz Memoriał Fryderyka Jurjewicza. Pula nagród w gonitwie Westminster Derby 2021 wynosi 175 tys. zł. Piękno i przyroda służewieckiego toru oraz najbardziej rozpoznawalna gonitwa na świecie to także ciekawa propozycja na spędzenie wolnego czasu, dlatego serdecznie zapraszam na Służewiec, aby razem przeżywać #WielkieChwile i #Wspólne Emocje! Wszystkim zawodnikom życzę powodzenia i radości ze sportowej rywalizacji, a widzom – niezapomnianych emocji.

Służewiec Racecourse is a place that is teeming with life throughout the racing season. This historical, merited hippodrome serves both equestrian events and cultural and business events. The past year was not easy for this type of activity, but now we are ready to receive the allowed number of audiences while maintaining full sanitary safety. Derby is one of the most important racing events of 2021, which will be additionally graced by the President of Totalizator Sportowy Stakes and the Memorial of Fryderyk Jurjewicz. Prize money in the Westminster Derby 2021 race is 175 thousand. PLN. The beautify and nature of the Służewiec track as well as the most recognizable race in the world are also an interesting proposition for spending free time, that is why I cordially invite you to Służewiec to experience #WielkieChwile and #Wspólne Emocje! To all competitors I wish good luck and joy in the sports competition, and the viewers - unforgettable emotions.

7


TOMASZ CHALIMONIUK Prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych President of the Polish Horse Racing Club

DERBY 2021, CZYLI WSZYSCY NA SŁUŻEWIEC

2021 DERBY, GO TO SŁUŻEWIEC EVERYONE!

To wyjątkowe wydanie Kanatu związane z dniem derbowym na Służewcu. Dniem, który w 2021 roku według mnie jest oficjalnym otwarciem sezonu. Dniem z widzami, strojami i oficjalnymi dekoracjami, czyli tym wszystkim, co straciliśmy w wyniku pandemii w 2020 roku. Pandemia nas nie zatrzymała i miejmy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Trudno było oczekiwać lepszego pierwszego zgłoszenia do Westminster Derby 2021, którego termin upłynął 21 kwietnia. Na liście znalazła się kompletna czołówka polskich trzylatków plus czwórka gości z zagranicy. Po drugim skreśleniu pozostało 20 koni polskich trenerów oraz konie z Czech i z Niemiec. Ostateczną listę koni, które pobiegną w gonitwie o błękitną wstęgę poznaliśmy 23 czerwca. Tegoroczna droga do Derby była bardzo kręta. Nie ma jednego faworyta. Który z koni okaże się szczęśliwy i przekroczy celownik jako pierwszy? Wszystkim właścicielom, hodowcom, trenerom i jeźdźcom życzę zwycięstwa i wspaniałej walki na torze. Niech Derby będą wyjątkowe, a kolejne dni wyścigowe jeszcze lepsze dla wszystkich.

This is a special edition of Kanat related to the Derby Day at Służewiec. A day that I believe marks the official opening of the 2021 season. A day with spectators, appropriate attire and official decorations, all things that we lost due to the 2020 pandemic. The pandemic didn’t stop us and hopefully things will only get better now. It was hard to expect a better first registration round for the 2021 Westminster Derby, for which the deadline was April 21. The list included all of the top Polish three-yearolds plus four guests from abroad. After the second selection, there were 20 horses by Polish trainers and horses from the Czech Republic and Germany. The final list of horses that will run in the race for the Blue Ribbon was announced on June 23rd. This year’s road to the Derby was full of twists and turns. There is no single favorite. Which of the horses will be the lucky one to cross the line first? I wish all owners, breeders, trainers and riders a victory and a great fight on the track. I hope the Derby will be special and the following race days even better for everyone.

9


PROSTO ZE STAJNI

SPIS TREŚCI SŁUŻEWIECKIE WIEŚCI 12 Magia i tajemnice Derby 30 14 koni trójkoronowanych historii Toru Słuzewiec 60 Warsaw Jumping CSIO 4* - LONGINES EEF SERIES FINAL PUNKT WIDZENIA 20 Całe życie z końmi – wywiad z Marianem Ziburske, Prezesem Westminster Unternehmensgruppe 24 Konie to piękno, emocje i pasja – wywiad z Agnieszką Prytulczyk, właścicielką zeszłorocznego Derbisty – Night Thundera LIFESTYLE 40 Fascynator, toczek czy kapelusz? 42 Savoir vivre na wyścigach konnych – rozmowa z Aleksandrą Pakułą, założycielką Instytutu Etykieta 46 Mistrzowie pod lupą – wywiad ze Szczepanem Mazurem i Jarosławem Skrzyczyńskim 54 Wyścigi z innej perspektywy – wywiad z kierowcą wyścigowym Bartoszem Ostałowskim

10

NR2/2021


TABLE OF CONTENTS SŁUŻEWIEC NEWS 16 The magic and mysteries of the Derby 34 14 triple-crown holders in the Służewiec Racecourse history 60 Warsaw Jumping CSIO 4* - LONGINES EEF SERIES FINAL THE POINT OF VIEW 22 All my life with horses – the interview with Marian Ziburske, the President of the Board of Westminster Unternehmensgruppe 27 Horses ar beauty, emotions and passion - the interwiew with Agnieszka Prytulczyk, the owner of Derby winner the Night Thunder. LIFESTYLE 42 Fascinator, toque or hat? 43 Horse Racing savoir vivre- the interwiew with Aleksandra Pakuła, founder of the Etiquette Institute 50 A close look at chamipons - the interwiew with Szczepan Mazur and Jarosław Skrzyczyński 57 A different aspect of racing – the interwiew with professional racing driver Bartosz Ostałowski

11


SŁUŻEWIECKIE WIEŚCI

MAGIA

i TAJEMNICE

DERBY

AUTOR: JAN ZABIEGLIK ZDJĘCIA: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC

Gdy tylko został ogłoszony pierwszy, w tym roku bardzo wczesny zapis (21 kwietnia, a Derby zostaną rozegrane 4 lipca) do tej najbardziej kultowej gonitwy, nie tylko hodowcy i właściciele koni oraz trenerzy, jeźdźcy i pracownicy stajenni, ale także stali bywalcy toru starają się dociekać, jakie tajemnice w sobie kryje.

Przedderbowe perypetie, ścieżki i pomyłki Już sam fakt, że koń został zgłoszony do Derby w pierwszym zapisie, ma wpływ na ocenę jego szans w pierwszych startach w sezonie, a zainteresowanie nim wzrasta, jeśli spisuje się na tyle dobrze, że nie zostanie skreślony z derbowej listy w pierwszym i drugim terminie. Zdarzało się nieraz, że trenerzy i właściciele niezadowoleni już z pierwszego występu konia w wieku trzech lat, na którego liczyli, nie zgłaszali go do wyścigu o błękitną wstęgę. W ostatnich latach najbardziej spektakularnym tego rodzaju przypadkiem był brak na derbowej liście w 2015 r. zakupionego przez Ukraińca Konstantina Zgarę w Irlandii Tantala, który kosztował 110 tys. euro. Wystarczyło, że w pierwszej przedderbowej próbie, wyścigu o Nagrodę Strzegomia (kat. B, 1600 m), zajął ósme, ostatnie miejsce, by Zgara i Walicki zrezygnowali ze zgłoszenia go do Derby. Ambitny kasztan, mówiąc żartem, musiał chyba poczuć się urażony, bo już po trzech tygodniach w dobrym stylu i czasie wygrał bieg II grupy i następnie

12

NR2/2021

główny wyścig przed Derby, Nagrodę Iwna (kat. A, 2220 m). Jakby tego było mało, ustanowił wtedy rekord toru na 2200 m – 2’14,7”. Następnie wygrał Nagrodę Kozienic (kat. A, 2000 m) oraz zajmował drugie miejsca w St. Leger i Wielkiej Warszawskiej za fenomenalnym, trójkoronowanym derbistą Va Bankiem, który w treningu Macieja Janikowskiego był niepokonany aż w 12 startach (jako jedyny koń w polskim treningu wygrał bieg III gr. w Baden-Baden). Z powodu lekkiej kontuzji pobiegł on w Derby bez sprawdzenia czy „trzyma dystans”, po sześciotygodniowej przerwie, po świetnych wygranych w Strzegomia i Rulera (1600 m).


Janikowski, żeby trzymać w szachu rywali, nie zgłosił w 2019 roku do Nagrody Iwna Ophelia’s Aidana. Gdy zapytałem, jakie są powody tej decyzji, odpowiedział: – „On żadnej dystansowej próby nie potrzebuje. Niech odpoczywa po wyczerpujących wyścigach w Strzegomia i Rulera, w których osiągał metę na drugiej pozycji.” W Derby jednak Ophelia’s Aidan był znowu drugi! Niektórzy trenerzy, żeby uniknąć wcześniejszej konfrontacji z końmi mającymi wyższe notowania, wybierają dla nich tzw. boczną ścieżkę do Derby. W 2013 roku podążał nią wyhodowany przez Andrzeja Zielińskiego Patronus, który był czwarty w Irandy (I gr., 2000 m)

i trzeci w Memoriale Jednaszewskiego (I gr., 2200 m), ale w Derby sprawił dużą niespodziankę, zdobywając pod Piotrem Piątkowskim 11. wtedy błękitną wstęgę dla trenera Walickiego, który jest pod tym względem rekordzistą. Ma w swoim bogatym dorobku aż trzynaście zwycięstw w Derby na Służewcu i jedno za granicą (Korab w Wiedniu w 1984 r.). Na ironię losu zakrawał fakt, że Zieliński sprzedał Patronusa po karierze dwuletniej ówczesnemu ukraińskiemu potentatowi Zgarze za 30 tys. euro pod warunkiem, że koń pozostanie w treningu Walickiego. Dodajmy, że Walicki zanotował wtedy swój drugi w karierze derbowy dublet (pierwszym był porządek Dżesmin – Sodana w 2005 r.), bo Patronus wygrał o trzy długości przed Kundalini, hodowli i własności zadomowionego w Polsce od początku lat 90. hinduskiego biznesmena Kishore Mirpuriego. Potem był drugi w St. Leger i pierwszy w Wielkiej Warszawskiej. Został wybrany Koniem Roku, a Zielińskiemu na osłodę przypadł tytuł Hodowcy Roku. Swoje pierwsze zwycięstwo w Derby, ale już tylko jako współwłaściciel razem ze swym bratem Ryszardem i trenerem Adamem Wyrzykiem, Andrzej Zieliński fetował trzy lata później, gdy wygrał zakupiony na aukcji przez Krzysztofa Falbę w Irlandii Caccini. Falba zapłacił ok. 9 tys. euro za konia, którego mu wybrał trener Wyrzyk, ale jeszcze zanim Caccini wystartował w wieku dwóch lat, rozmyślił się. Nie wierzył, że to może być dobry koń i z niewielką nawiązką odsprzedał go trenerowi Wyrzykowi, który zaproponował udziały braciom Zielińskim. Tym razem Falbę dosięgnęła ironia losu, bowiem Caccini

13


przegrał tylko jako dwulatek w debiucie, ale potem już tylko wygrywał na Służewcu (do historii przejdzie zwycięski pojedynek z Va Bankiem w Wielkiej Warszawskiej), choć trener Wyrzyk początkowo nie kwapił się zbytnio, by rzucać go na głęboką wodę. W wieku trzech lat zgłosił go od razu do dystansowej próby (N. Irandy, 2000 m), omijając nagrody Strzegomia i Rulera. Dopiero w Iwna Caccini pokazał klasę, wygrywając łatwo w czasie 2’16,6” na torze lekko elastycznym. Wtedy było już wiadomo powszechnie, że w Derby „już wisi”, czyli jego numer startowy zostanie umieszczony na pierwszym miejscu na tablicy wyników. I tak też się stało! Wygrał łatwo o 3 dł., podczas biegu rozegranego na końcówkę (29,5). W ostatnim dziesięcioleciu najbardziej spektakularnym było zwycięstwo w 2011 r. trenowanego przez Krzysztofa Ziemiańskiego Intensa, przedostatniego derbisty polskiej hodowli (ostatnim był w 2013 r. Patronus) oraz własności Romana Piwki. W Strzegomia był czwarty pod nadwagą, natomiast Rulera już wygrał, ale łeb w łeb z Małym Kapralem. W Iwna jeździec tak źle go przeprowadził w dystansie („Nie wykonał mojej dyspozycji. Miał prowadzić wyścig, a jechał w grupie” – mówi dziś Ziemiański), że dał się zamknąć jak w klatce na prostej, w wyniku czego Intens zajął dopiero piąte miejsce. Ponadto po biegu okazało się, że został „zarąbany”, czyli zraniony przez podkowę biegnącego za nim konia. Na tydzień został wyłączony z treningu i Ziemiański do końca nie był pewny, czy Intens w ogóle wystartuje. Nic dziwnego, że w totalizatorze zwyczajnym (stawka na

14

NR2/2021

zwycięstwo) jego notowania wynosiły 11:1 (33 za 3 zł). A Intens wygrał pod Czechem Tomášem Lukáškiem, jak to się mówi na wyścigach, o kawał, czyli o 12 długości. Następnie z podobną przewagą zdobył trzecią koronę w St. Leger i wygrał Wielką Warszawską. – Szkoda, że nie został u mnie w treningu. Hodowca i właściciel został skuszony sumą 1 mln zł i sprzedał go Zgarze. W wieku 4 lat Intens był przygotowywany do występu w Moskwie o Nagrodę Prezydenta. W niejasnych okolicznościach padł w stajni z powodu skrętu jelit kilka dni przed wyścigiem. Wielka szkoda. Taki koń rodzi się raz na kilkadziesiąt lat – ubolewa trener Ziemiański.

Wyjątkowość i niepewność Derby Dopiero ten bieg, w którym ogiery i klacze muszą się po raz pierwszy zmierzyć z dystansem 2400 m ujawnia prawdziwe, a nie często domniemywane na podstawie rodowodów ich predyspozycje. Wszystkie wcześniejsze próby dystansowe (2000 i 2200 m) są jedynie w części miarodajne, a przecież zdarza się, o czym już wspomniałem, że niektórzy z trenerów w ogóle z nich rezygnują. Tak zrobił Andrzej Walicki, który niespodziewanie dostał do treningu w pierwszej dekadzie maja zimowego faworyta na Derby Power Barbariana. Właściciel zabrał go ze stajni, w której odnosił on sukcesy jako dwulatek, po pierwszym tegorocznym biegu o Nagrodę Strzegomia (2 maja). Power Barbarian był zimowym faworytem na Derby (wygrał Nagrodę Mokotowską), ale


tym razem przybiegł ostatni blisko 13 dł. za zwycięzcą. Ten wynik tak wstrząsnął właścicielem, że z dnia na dzień postanowił zmienić trenera. – Nie zdążyłem jeszcze dobrze poznać Power Barbariana – mówi Walicki. – Przygotowuję go spokojnie już tylko do Derby. Każda metoda jest dobra, jeśli zakończy się dobrym rezultatem – dodaje.

Wygra koń szczęśliwy? Derby są gonitwą tajemniczą, bo nie wszystkie karty są przed nimi odkryte. Ludzie z wyścigów jak mantrę powtarzają, że tę gonitwę wygrywa koń szczęśliwy, czyli niekoniecznie najlepszy w roczniku, ale taki, któremu od startu do mety wszystko po drodze dobrze się ułoży i będzie miał swój nomen omen „dzień konia”, jak np. Daglezja (w 1971 r.) czy Soros w 2009 r. (nad torem rozpętała się ulewa, a one lubiły błoto), czy mające przedostatnie notowania w totalizatorze Durand (w 1993 r.), Infamia (2010) i Natalie of Budysin (2012), których zwycięstwa kompletnie zaskoczyły publiczność i fachowców. Podobnych fuksów w historii Derby na Służewcu było kilkanaście. Unikatowy wynik osiągnął w 2008 r. Ruten, który w Derby wygrał swój pierwszy wyścig w karierze (wcześniej startował cztery razy) i jakby po tym wyczynie dostał nowe życie, bo zwyciężył także w St. Leger, a potem należał już do czołówki. Który koń okaże się szczęśliwy w Westminster Derby 2021? Ich sylwetki znajdą Państwo w specjalnym dodatku do „Kanatu”.

Gonitwa Derby została ufundowana przez XII lorda miasta Derby sir Edwarda w 1780 r. i z czasem stała się najważniejszą próbą selekcyjną dla trzyletnich ogierów i klaczy (nie mogą w niej biegać wałachy) pełnej krwi angielskiej na torach prawie całego świata. Derby Anglii rozgrywane są w Epsom na dystansie 1 i 1/2 mili (dokładnie 2426 m). W Warszawie (na Polu Mokotowskim) po raz pierwszy odbyły się w 1896 r. Ich dystans na Służewcu wynosi 2400 m (jedno okrążenie toru). Derby stanowią tzw. drugą koronę. Jeśli koń wcześniej wygra Nagrodę Rulera (1600 m), a później jeszcze St. Leger (2800 m) uzyskuje miano trójkoronowanego. 14 takich koni w historii Służewca przedstawiamy w osobnym artykule.

15


PROSTO ZE STAJNI

THE MAGIC

AND MYSTERIES

OF THE DERBY

AUTHOR: JAN ZABIEGLIK PHOTOS: SŁUŻEWIEC RACECOURSE

As soon as the first early registration for this year’s Derby, the most iconic race for three-year-old stallions and mares over 2400 m was announced (April 21, while the Derby will be held on July 4), not only breeders, horse owners, trainers, riders and stable employees but also racecourse’s regular visitors tried to find out what secrets it holds. Pre-Derby experiences, paths and mistakes The fact that a horse is registered for the Derby at the first signing does have an impact on the evaluation of his chances in the first starts of the season, and the interest in him increases if he performs well enough not to be crossed off the Derby list at the first and second dates. There have been times when trainers and owners, dissatisfied with a horse’s first performance at the age of three which they were expecting to perform well, did not enlist them for the Blue Ribbon Race. In recent years, the most spectacular case of this kind was the absence of Tantalus, purchased by the Ukrainian Konstantin

16

NR2/2021

Zhara in Ireland in 2015 for 110 thousand euros, at the Derby list. All it took for Zgara and Walicki to give up on signing him up for the Derby was that he finished eighth and last in his first pre-Derby trial, the Strzegom race (Cat B, 1600m). The ambitious chestnut, to put it humorously, must have felt offended, because just three weeks later he won the run of Group II in a good style and then the Iwna Stakes (category A, 2220 m), the main race before the Derby. Moreover, he set the racecourse record over 2200 m - 2’14,7”. Then he won the Kozienice Stakes (class A, 2000 m) and came in second in the St. Leger and Great Warsaw Race, right behind the phenomenal, triple-


-crowned Derby winner Va Bank, who in Maciej Janikowski’s training was undefeated in as many as 12 starts (he was the only horse trained in Poland to win the group III race in Baden-Baden). Due to a slight injury, after a six-week break, following excellent wins in Strzegom and in the Ruler Stakes (1600 m), he ran in the Derby without any checks to see if he could „keep the distance”. In order to keep the competition under control, Janikowski did not enter Ophelia’s Aidan in the 2019 Iwna Stakes. When I asked what the reasons for this decision were, he replied: „He doesn’t need any distance trial. Let him rest after the strenuous Strzegom and Ruler races in which he reached the finish line in second place.” In the Derby, however, Ophelia’s Aidan came in second again! There are some trainers who choose the so-called side track to the Derby for their horses in order to avoid an early confrontation with horses of higher ratings. In 2013 this path was followed by Patronus, bred by Andrzej Zieliński, who was fourth in the Iranda Stakes (gr. I, 2000 m) and third in the Jednaszewski’s Memorial (gr. I, 2200 m), but made a big surprise in the Derby, winning the 11th Blue Ribbon with Piotr Piętkowski for trainer Walicki,

who holds the record in this regard. He boasts as many as thirteen victories in the Służewiec Derby and one abroad (Korab in Vienna in 1984). Ironically enough Zieliński sold Patronus after a two-year-long career to the Ukrainian tycoon Zgara for 30 thousand euro on the condition that Walicki continue to train the horse. What needs adding here is that Walicki recorded his second career derby double (the first was Dżesmin - Sodana in 2005), because Patronus won by three lengths over Kundalini, bred and owned by the Indian businessman Kishore Mirpuri, who has been based in Poland since the early 90s. Then he came second in the St. Leger and first in the Great Warsaw Race. He was named Horse of the Year and Zieliński was awarded the Breeder of the Year trophy. Andrzej Zieliński celebrated his first Derby victory, but only as co-owner, with his brother Ryszard and trainer Adam Wyrzyk, three years later when Caccini, purchased at an auction in Ireland by Krzysztof Falba, claimed victory. Falba paid around 9 thousand euro for the horse that trainer Wyrzyk chose for him, but even before Caccini started at the age of two, he had second thoughts.

17


SŁUŻEWIEC NEWS He did not believe that it could be a good horse and sold it back to trainer Wyrzyk who offered the shares to the Zieliński brothers for a little money. Ironically for Falba on this occasion, Caccini only lost as a two-year-old in his debut, but later kept winning at the Służewiec Racecourse (the victorious duel with Va Bank in the Great Warsaw Race will go down in history), despite the fact that trainer Wyrzyk was initially reluctant to throw him into the deep water. At the age of three he entered him immediately for the distance trial (Iranda, 2000 m), bypassing the Strzegom and Ruler stakes. It was only in Iwna that Caccini showed his class, winning easily in a time of 2’16,6”, on a mildly loose track. At that point it was clear that he was already in the Derby, meaning that his starting number would be placed first on the scoreboard. And so it happened! He won easily by 3 lengths, during a race settled towards the finish (29.5). The most spectacular victory in the last decade was that of Intens in 2011, trained by Krzysztof Ziemiański, the penultimate Polish-bred Derby winner (the last was Patronus in 2013) and owned by Roman Piwka. In Strzegom he came fourth, while he won the Ruler, yet went head to head with Mały Kapral. In the Iwna Stakes the rider led him so badly in the distance („He did not follow my instructions. He was supposed to lead the race, but he rode in the group,” recalls Ziemiański) that he let himself be locked up like in a cage on the straight, as a result of which Intens finished only fifth. Moreover, after the race it turned out that he had been injured by the horseshoe of the horse running behind him. He was out of training for a week and Ziemiański was not sure whether Intens would start at all. No wonder that in the regular Totalizator (stakes for victory) his odds were 11:1 (33 for 3). Yet Intens won with Czech Tomáš Lukášek, as they say in racing, by as much as 12 lengths. He then took the third crown in the St. Leger by a similar margin and won the Great Warsaw Race. “It is a pity that I couldn’t keep him in training. The breeder and owner were tempted by the sum of 1 million złoty and sold him to Zgara. At the age of 4, Intens was being prepared to perform in Moscow for the President’s Stakes. However, he died in the stable due to an intestine problem a few days before the race and the circumstances remain unclear. It was a great pity. Such a horse is born once every several dozen years”, regrets trainer Ziemiański.

The uniqueness and uncertainty of the Derby It is only this race, in which the stallions and mares have to face the distance of 2400 meters for the first time, that reveals their true capabilities, not those which are often implied by their pedigrees. All the previous distance trials (2000 and 2200 meters) are only meaningful to some extent, and yet some trainers, as I have already mentioned, sometimes give up on them. That’s what Andrzej Walicki did this year when he got the winter favorite for the Derby Power Barbarian for training three weeks ago. The owner took him from the sta-

18

NR2/2021

ble, where he was successful as a two-year-old, following the first race for this year’s Strzegom Stakes (May 2nd). Power Barbarian was the winter Derby favorite (he won the Mokotow Stakes), but this time he came in last, nearly 13 furlongs behind the winner. The result was so shocking for the owner that he decided to change the trainer overnight. “I haven’t had time to get to know Power Barbarian well yet”, says Walicki, and adds “I am taking it easy to prepare him for the Derby only. Every method is good if it ends in a good result.”

Will a lucky horse win? The Derby is a mysterious race because not everything is clear beforehand. People from the racing industry keep saying that this race is won by a lucky horse, one that is not necessarily the best in the year, but one that has everything going right from the start to the finish line and is having its so-called „horse day”, such as Daglezja (in 1971) or Soros in 2009 (they were caught in heavy rain and they liked mud), or ones like Durand (1993), Infamia (2010) and Natalie of Budysin (2012), whose victories took the public and the experts completely by surprise though their odds were not very good. There have been more than a dozen similar lucky races in the history of the Służewiec Derby. In 2008, Ruten, who won the Derby, achieved a unique


The Derby was founded by Sir Edward, the 12th Lord of Derby, in 1780 and over time it has become the most important selection race for three-year-old thoroughbred English stallions and mares (geldings are not allowed) at racecourses around the world. The English Derby is held at Epsom over a distance of 1.5 miles (2426 m to be exact). In Warsaw (at Pola Mokotowskie) they were first held in 1896. Their distance at the Służewiec Racecourse is 2400 m (one lap of the racecourse). The Derby is the so-called second crown. If a horse previously wins the Ruler’s Prize (1600 m), and later wins the St. Leger’s Prize (2800 m), it becomes a Triple Crown winner. We are presenting 14 such horses in the history of the Służewiec Racecourse in a separate article. result. Ruten won his first career race in the Derby (he had started four times before) and seemingly got a new lease of life after this feat, as he also won the St. Leger and then was among the best.

Which horse will turn out to be the lucky one in the 2021 Westminster Derby? You will find their profiles in a special supplement to Kanat.

19


PUNKT WIDZENIA

CAŁE ŻYCIE

Z KOŃMI

wywiad z Prezesem Zarządu Westminster Polska Marianem Ziburske ZDJĘCIA: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC

Jak rozpoczęła się Pana pasja do wyścigów konnych? Marian Ziburske: Moja pasja pojawiła się bardzo wcześnie, miałem wtedy pięć lat. Co prawda nie przejąłem jej od rodziców, gdyż nie interesowali się oni szczególnie wyścigami konnymi, pasjonowała się nimi za to moja babcia. I to ona któregoś dnia, kiedy ją odwiedziliśmy, zabrała mnie po raz pierwszy na tor. Dostałem nawet pozwolenie

20

NR2/2021

na to, żebym postawił zakład i okazał się trafiony. Od tej pory wyścigi konne stały się nieodłączną częścią mojego życia. Jakie ma Pan największe marzenia jako właściciel koni wyścigowych? M.Z.: Moim największym marzeniem jako właściciel koni jest wygrana w wyścigu Prix de l’Arc Triomphe w Paryżu.


Wiemy, że jest Pan bardzo zapracowaną osobą. Czy znajduje Pan czas na wizyty w stajniach i obcowanie z końmi? M.Z.: Staram się znaleźć czas na to, aby odwiedzać stajnie na Służewcu i cieszę się, że udaje mi się to robić znacznie częściej niż w przeszłości. Chciałbym mieć tego czasu jeszcze więcej, tak, abym mógł odwiedzać nasze stadniny, gdyż są to piękne miejsca. Jednak z racji tego, że znajdują się we Francji, Czechach i do pokonania jest duży dystans, na takie kilkudniowe wizyty mogę sobie pozwolić rzadziej. Staram się robić to przynajmniej raz w roku. W przyszłym roku rozpoczniemy hodowlę w Polsce i wtedy będzie bliżej. Można spotkać całą Pana rodzinę podczas mitingów na Torze. Czy wyścigi to Państwa rodzinna pasja? M.Z.: Myślę, że cała moja rodzina pasjonuje się końmi, ale każdy z nas robi to na swój sposób i od innej strony. Moja żona i obie córki kochają przede wszystkim jazdą konną, mają treningi jeździeckie 3-4 razy w tygodniu i stały kontakt z końmi. Jedyną osobą w naszej rodzinie, która nie jeździ konno jest mój syn. Jego za to bardzo interesują aukcje koni, rodowody i inne zagadnienia związane z ich wyborem i zakupem. Same wyścigi konne łączą nas natomiast jako forma wspólnie spędzanego czasu. Nie mamy go zbyt wiele na co dzień ze względu na moje zobowiąza-

nia i aktywności sportowe dzieci, dlatego weekendy na torze spędzamy razem. Co prawda podczas dni wyścigowych, zwłaszcza tych największych, moją uwagę muszę podzielić między rodzinę i gości, których zapraszamy, ale cieszymy się, że możemy w taki sposób spędzać czas razem. Stajnie też odwiedzamy w miarę możliwości całą rodziną. Jakie konie z Pana stajni zrobiły na Panu do tej pory największe wrażenie, które najwięcej dla Pana znaczyły/znaczą? M.Z.: W Polsce najlepsza do tej pory jest Lady Joanna. To klacz z bardzo dobrym charakterem, uważam, że trener może na długo utrzymać ją na bardzo wysokim poziomie, aby mogła wygrać dla nas kilka większych gonitw podczas tego sezonu. Jeśli chodzi o nasze dwulatki, mam duże nadzieje związane z klaczą po Alhebayeb i Katdogawn, która ma wspaniałe pochodzenie, jej matka trzykrotnie zwyciężała w wyścigach II grupy. To bardzo silna klacz, mam nadzieję, że spełni nasze nadzieje. Mamy też obiecujące konie poza Polską, na czele z Syrenką, która już wygrała swoją pierwszą klasyczną gonitwę i oczywiście Global Manem. Wśród naszych najmłodszych koni przebywających za granicą wyróżniłbym klaczkę po Golden Horn, która została odkupiona za 30 000 funtów na aukcji Tattersalls w Newmarket a później my zakupiliśmy ją prywatnie.

21


PROSTO ZE STAJNI

ALL MY LIFE WITH HORSES interview with the President of the Board of Westminster Group Marian Ziburske

PHOTOS: SŁUŻEWIEC RACECOURSE

How did your passion for horse racing began? Marian Ziburske: My passion appeared very early, I was 5 years old. Admittedly I did not take it over from my parents, because they were not particularly interested in horse racing, but my grandmother was passionate about them. And it was her who one day, when we visited her, took me to the race track for the first time. I even got permission to place a bet and it turned out to be a hit. Since then, horse racing has become an integral part of my life. What are your biggest dreams as a racehorse owner? M.Z.: My biggest dream as a horse owner is to win the Prix de l’Arc Triomphe in Paris. We know that you are a very busy person. Do you find time to visit the stables and associate with horses? M.Z.: I try to find time to visit the stables at Służewiec and I am glad that I manage to do it much more frequently than in the past. I would like to have even more of that time, so that I could visit our studs, because those places are beautiful. However, due to the fact that they are located in France, the Czech Republic and there is a long distance to cover, I can afford such several-day visits less often. But

22

NR2/2021

I try my best to do it at least once a year. Next year we will start breeding in Poland and then it will be closer. You can meet your whole family during racing events in Służewiec. Is horse racing your family passion? M.Z.: I think that my whole family is passionate about horses but each of us does it in our own way and from a different side. My wife and both daughters most of all love horse riding, they have horse riding training 3-4 times a week and constant contact with horses. The only person in our family who does not ride horses is my son. He, however, is very interested in horse auctions, pedigrees and other issues related to their selection and purchase. Horse racing itself connects us as a form of spending time together. We don’t have much of it every day due to my obligations and children’s sports activities, so we spend weekends on the race track together. Admittedly during the racing days, especially the largest ones, I need to divide my attention between the family and the guests we invite, but we are glad that we can spend time together in this way. We also visit the stables, if possible, with the whole family. Which horses from your stable have made the greatest impression on you so far, which meant/ mean the most to you?


M.Z.: In Poland the best so far is Lady Joanna. She is a filly with a very good character, I think the trainer can keep her on a very high level for a long time so that she can win a few big races for us this season. When it comes to our twoyear-olds, I have high hopes for the filly by Alhebayeb and Katdogawn, who has a wonderful pedigree, her mother won three races in group II. It is a strong filly, I hope she will fulfill our hopes. We also have promising horses outside of Poland, headed by Syrenka, who has already won her first classic race and of course, Global Man. Among our youngest horses staying abroad, I would distinguish a filly by Golden Horn. She was bought back for 30 000 GBP at the Tattersalls auction in Newmarket and then we bought her privately.

23


PUNKT WIDZENIA

KONIE TO PIĘKNO,

EMOCJE i PASJA

Rozmowa z Agnieszką Prytulczyk, właścicielką derbisty Night Thundera. AUTOR: KRZYSZTOF ROMANIUK ZDJĘCIA: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC

Właścicielką koni wyścigowych jest Pani od niedawna. Jak to się zaczęło? Agnieszka Prytulczyk: Tak naprawdę największy udział w tym wszystkim miał mój partner. Od zawsze był zafascynowany końmi i już szukając miejsca na dom planował, że obok niego stanie stajnia. Rzeczywiście tak też się stało, a jego pasja stała się również moją. Początkowo mieliśmy kilka swoich koni zimnokrwistych fryzyjskich. Wkrótce zaczęliśmy prowadzić pensjonat, więc pod naszą opieką znalazły się również inne wierzchowce. Jeśli chodzi o przygodę z wyścigami konnymi, to zaczęło się od obejrzenia filmów z cyklu „Życie na wyścigach”, opowiadającego o trenerze Adamie Wyrzyku i jego stajni. Poczuliśmy, że to człowiek barwny, z jednej strony wyluzowany i z humorem, a z drugiej pracowity i godny zaufania. Zafascynował nas świat wyścigów i uznaliśmy, że chcielibyśmy spróbować. Spontanicznie zapadła

24

NR2/2021

decyzja w którąś niedzielę – jedziemy na Służewiec i tam spróbujemy znaleźć trenera Wyrzyka. Udało się? A.P.: Dla osób, które nie odwiedzają Służewca, może to się wydawać nieprawdopodobne, ale dokładnie tak się stało. Spotkaliśmy go przechadzającego się na terenie wyścigów i zaczęliśmy rozmawiać. Stwierdził, że jeśli chcemy mieć konia wyścigowego, to powinniśmy udać się z nim na aukcję do Irlandii. Tak po prostu. Wcześniej nie mieli Państwo do czynienia z końmi wyścigowymi. Pierwszy zakup i od razu derbista? A.P.: Zakupiliśmy wówczas trzy folbluty. Na podstawie rodowodów, a także porad trenera Adama Wyrzyka, który ocenia nie tylko ich pochodzenie, ale również zdrowie i wygląd. To bardzo ważne, bo przecież znako-


mitego rodowodu koń o wątłym zdrowiu może nawet nie wystartować. W ten sposób staliśmy się właścicielami klaczy Sunmoonstar oraz ogierów: Polish Kinga i Night Thundera. Przy tym ostatnim Adam Wyrzyk od razu zaznaczał, że to duży i masywny koń, więc musimy być przygotowani, że w wieku dwóch lat raczej nic nie osiągnie. Radził sobie jednak nieźle, wygrał gonitwę, podobnie jak Sunmoonstar. Po pierwszym sezonie startów postanowiliśmy zostawić sobie jednego konia w treningu wyścigowym. Padło na Night Thundera, ze względu na jego rodowód i ciągłą wiarę trenera w jego możliwości. Mówił: „Aga, poczekaj na niego, on jeszcze rośnie i się rozwija.” Nie pomylił się. W wieku trzech lat Night Thunder wygrał w trzech pierwszych biegach, w tym w najważniejszym – Derby. Jestem bardzo dumna z tego, że jestem właścicielką właśnie tego konia. Nawet kiedy nie wygrywa, ogromną radość sprawia mi to, że jest zdrowy, biega i spełnia się w tym sporcie. Emocje, jakie temu towarzyszą są bezcenne. To właśnie kocham w wyścigach i koniach. Niezwykłe emocje, piękno i ruch tych zwierząt.

Jakie są dalsze plany wobec Night Thundera. Czy planują Państwo kolejne zakupy? A.P.: Jeśli chodzi o dalszą karierę Night Thundera, to tutaj polegam na zdaniu trenera. To świetny i doświadczony fachowiec. Współpraca z nim układa się doskonale. Dopóki Night Thunder będzie miał ochotę się ścigać na wysokim poziomie, będzie biegał. W dalszej perspektywie na pewno rozważamy wcielenie go do hodowli, ze względu na jego osiągnięcia, a także rodowód. Jeśli chodzi o kolejne zakupy, to zdecydowanie tak, fajnie byłoby mieć kolejnego derbistę! Niestety, na razie trochę w tych planach przyhamowała nas pandemia. Chcemy udać się na normalną aukcję, zobaczyć konie, które kupujemy. Zobaczymy, jak sprawy się potoczą w kontekście najbliższego sezonu aukcyjnego, czy wrócą już one w tradycyjnej formie, czy ponownie będą tylko online. Gdyby miała Pani wskazać coś, co dało Pani bycie właścicielką – co by to było? A.P.: Nie jest to łatwe do opisania. Można wyciągnąć z tego wiele nauki. Trzeba być cierpliwym – nie wszystko

25


PUNKT WIDZENIA

przychodzi od razu, mieć zaufanie do trenera, można nauczyć się przeżywania emocji na niesamowitym poziomie. Zwycięstwa cieszą, ale tak jak wygrywać, trzeba umieć przegrywać. Konie to żywe organizmy, mogą mieć gorszy dzień, może im coś akurat nie odpowiadać. Trzeba o tym pamiętać i być na to przygotowanym. Nie wolno się zrażać, należy to traktować jako przygodę. Wszystkie te emocje, przeżycia i ostatecznie radość – to coś bezcennego, co pozostaje z nami na zawsze. Wspaniałe wspomnienia.

26

NR2/2021

Na koniec proszę opowiedzieć trochę o pensjonacie dla koni. Jak wygląda prowadzenie takiego miejsca i normalny dzień pracy?

A.P.: Można to też nazwać hotelem dla koni. Udostępniamy boksy osobom, które chcą trzymać u nas swoje wierzchowce. Zapewniamy im miejsce i opiekę, natomiast właściciele sami się nimi zajmują, jeżdżą na nich. Jest to jednak trudne i wymagające zajęcie. Zaczynamy rano, a kończymy wieczorem. Jeśli starcza mi czasu i sił, sama także jeżdżę konno.


HORSES ARE BEAUTY,

EMOTIONS AND PASSION

An interview with Agnieszką Prytulczyk, the owner of Derby winner the Night Thunder.

AUTHOR: KRZYSZTOF ROMANIUK PHOTOS: SŁUŻEWIEC RACECOURSE

You have been the owner of racing horses for a short time. How did it start? Agnieszka Prytulczyk: In fact, my partner had the greatest part in all of this. He has always been fascinated by horses and, when looking for a place for a house, he planned a stable next to it. Indeed, it happened and his passion became mine as well. Initially, we had a few of our own Friesian Draft Horses. Soon we started running a guesthouse, so we had other mounts under our care as well. When it comes to the adventure with horse racing, it started with watching the films from the series „Life on the races”, telling about the trainer Adam Wyrzyk and his stable. We felt that he is a colorful man, on one hand relaxed and humorous, hard-working and trustworthy on the other. We were fascinated by the world of racing and decided that we would like to give it a try. A decision was

made spontaneously one Sunday - we are going to Służewiec and there we will try to find coach Wyrzyk. Have you made it? A.P.: For people who do not visit Służewiec it might seem unbelievable but that is exactly what happened. We met him walking in the racing area and started talking. He stated that if we want to have a racing horse, we should go with him to the auction in Ireland. Just like that. Previously, you have not dealt with race horses. First purchase and derby winner right away? A.P.: We bought three Thoroughbreds then. Based on pedigrees and advice from trainer Adam Wyrzyk, who assesses not only their origin, but also their health and appearance. This is very important, because a horse of excellent pedi-

27


THE POINT OF VIEW

gree with poor health may not even start. This is how we became the owners of Sunmoonstar and stallions: Polish King and Night Thunder. With the latter, Adam Wyrzyk immediately emphasized that it was a large and massive horse, so we need to be prepared that at the age of two he might rather not achieve anything. He did quite well however, he won the race, as did Sunmoonstar. After the first season of racing, we decided to leave one horse in racing training. Our choice was Night Thunder because of his pedigree and the trainer’s continued faith in his abilities. He said „Aga, just wait for him, he is still growing and developing”. He was not wrong. At the age of three, Night Thunder won his first three heats, including the most important one - Derby. I am very proud to be the owner of this very horse. Even when he does not win, it brings me great joy that he is

28

NR2/2021

healthy, running and fulfilling himself in this sport. The emotions that accompany it are priceless. This is what I love about racing and horses. The amazing emotions, beauty and movement of these animals. What are the next plans for Night Thunder. Are you planning any further purchases? A.P.: As for the Night Thunder’s further career, I rely on the opinion of the trainer. He is a great and experienced specialist. Our cooperation is perfect. As long as Night Thunder feels like racing at a high level, he will keep running. In the longer term, we are definitely considering incorporating him into breeding, due to his achievements and pedigree. As for the next shopping, definitely yes, it would be nice to have another Derby winner! Unfortunately, our plans were


slowed down a bit by the pandemic. We want to attend a normal auction, see the horses which we are buying. We will see how things will turn out in the context of the upcoming auction season, whether they will come back in their traditional form or will only be online again. If you were to point out something that being an owner gave you - what would it be? A.P.: It is not easy to describe. There is a lot to learn from this. You have to be patient – not everything comes right away, you have to trust the trainer, you can learn how to experience emotions at an amazing level. Winning brings joy, but just like winning, you have to be able to lose. Horses are living organisms, they may have a bad day, or something may not suit them. You need to remember that and

be prepared for it. Do not be discouraged, it should be treated as an adventure. All these emotions, experiences and ultimately joy - this is something priceless that stays with us forever. Wonderful memories. Finally, please tell me a bit about the horse boarding house. How does running such a place and a normal working day look like? A.P.: You can also call it a hotel for horses. We provide stalls to people who want to keep their mounts at our place. We provide them with space and care, while the owners take care of them and ride them. However, it is a difficult and demanding job. We start in the morning and end in the evening. If I have enough time and strength, I also ride horses myself.

29


SŁUŻEWIECKIE WIEŚCI

14 KONI

TRÓJKORONOWANYCH

W HISTORII TORU SŁUŻEWIEC

Mianem koni trójkoronowanych zaczęto najpierw określać zwycięzców trzech gonitw klasycznych: 2000 Gwinei na dystansie 1 mili, Derby – 1½ mili i St. Leger – 1¾ mili w ojczyźnie nowożytnych wyścigów – Anglii. W Polsce ich odpowiednikami są nagrody: Rulera (1600 m), Derby (2400 m) i St. Leger (2800 m). W 77 sezonach na Służewcu (jednym skróconym z powodu wybuchu wojny w 1939 r. i 76 powojennych) miano to zdobyło 14 trzylatków: 13 ogierów i klacz Dżamajka (w 2000 r.). Polska edycja St. Leger od 1987 r. jest otwarta także dla koni starszych, ale dotychczas tylko raz się zdarzyło, że wygrał tę gonitwę derbista z poprzedniego roku (Fabulous Las Vegas przed dwoma laty). AUTOR: JAN ZABIEGLIK ZDJĘCIA: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC, EDYTA TWARÓG

Konie trójkoronowane przedstawiamy w porządku chronologicznym.

1948

RUCH (AVANTI – ROSA NERA PO NEKTAR), hodowli R. Jeżewskiej. W 24 startach w sezonach 1947–50 wygrał 12 razy. Jako dwulatek zdobył Nagrodę Borowna, która później została przemianowana na Mokotowską. Po zdobyciu trzech koron wystąpił w Wielkiej Warszawskiej i uległ słynnemu Turyście. Zrewanżował mu się w tej gonitwie w następnym roku. Trenerami ogiera Ruch byli Jan Paszkiewicz i Józef Dorosz. W wieku 3 lat dosiadali go Aleksander Fomienko i Kazimierz Jagodziński – z racji specyficznej urody nazywany „Diabłem”, ale miał za to piękną żonę, której inni dżokeje mu zazdrościli.

1961

SOLALI (SKARB – SOLINA PO AVENTIN), hod. SK Kozienice. Był synem niepokonanego w 1938 roku w wieku 2 lat Skarba (ustanowił rekord na 1200 m 1’11”) i wybitnej klaczy Solina po Aventin. Rodziców Solaliego upamiętniają nagrody: Skarba dla dwulatków i Soliny dla 3-letnich klaczy. Wystartował 11 razy. Odniósł 8 zwycięstw, w tym jako dwulatek zdobył nagrody: Ministra Rolnictwa oraz Sofii podczas mityngu międzynarodowego w Warszawie

30

NR2/2021

RUCH (1948)


w 1960 r., a jako trzylatek wygrał jeszcze Nagrodę Iwna. W wieku 2 lat trenował go dr Aleksander Falewicz, a jako trzylatka debiutujący trener Mirosław Stawski. Trzy korony zdobył na nim dż. Władysław Biesiadziński.

1972

DIPOL (ANTIQUARIAN – DOSTOJNA PO DORPAT), hod. SK Widzów. W wieku 2–4 lat biegał 17 razy, wygrywając dziewięciokrotnie. Zwyciężył także w Iwna i Wielkiej Warszawskiej. Jego trenerem był Józef Paliński, a jeździł na nim Stanisław Dzięcina, najwyższy ze służewieckich dżokejów (miał 175 cm wzrostu), który po objęciu posady trenera trzykrotnie triumfował w Derby: Iranda (1976), Skunks (1979) i Demon Club (1981). Trener Paliński wygrał jeszcze Derby trzykrotnie: 1980 – Sinaja; 1982 – Otmar i 1987 – Solozzo.

1974

CZERKIES (EROTYK – CZEREMCHA PO MERRY MINSTREL), hod. SK Kozienice. W treningu Macieja Janikowskiego na 11 startów wygrał 10 razy, w tym nagrody: Stolicy, Mokotowską, Strzegomia, a rok później Widzowa i Prezesa Rady Ministrów. Jedyną przegraną o łeb było II miejsce w Iwna. Wszystkie zwycięstwa na Czerkiesie odnosił dż. Jan Filipowski.

1989

KREZUS (PYJAMA HUNT – KRESYDA PO DERSŁAW), hod. SK Golejewko. W treningu Mirosława Stawskiego jako dwu- i trzylatek startował w 10 wyścigach, odnosząc 8 zwycięstw. Wygrał Nagrodę Budapesztu (jako dwulatek). Za granicą zwyciężył także w biegu o Nagrodę Moskwy na ostatnim Mityngu Państw Socjalistycznych w Berlinie. W Derby ustanowił rekord toru na 2400 m - 2’28”. Wynik ten został wyrównany przez Dancer Life’a w 2002 r. i poprawiony dopiero w 2015 r. w biegu o Nagrodę Widzowa przez konia Wojciecha Olkowskiego, pięcioletniego Espadona – 2’27,8”.

1992

MOKOSZ (UNOAPRILE – MABELL PO BEHISTOUN), hod. SK Rzeczna. Biegał w wieku 2 i 3 lat 12 razy, zwyciężając w sześciu gonitwach, w tym również w Iwna. Trenerem Mokosza był Piotr Czarniecki, a dosiadał go głównie dż. Wiaczesław Szymczuk. – Wszystkim szczęki opadły, gdy zaczął wygrywać, bo to był koń bez dobrego pochodzenia ze stadniny Rzeczna, zapomnianej przez Boga i ludzi, gdzie dobrą robotę wykonywał hodowca, inż Tadeusz Pietrzyk – powiedział nam Piotr Czarniecki.

SOLALI (1961)

31


SŁUŻEWIECKIE WIEŚCI

DŻAMAJKA (2000)

2000

DŻAMAJKA (JUROR – DŻAMIRA PO RUTILIO RUFO), hod. SK Widzów. Zadebiutowała jesienią w wieku 2 lat i nie uczestniczyła w ważnych gonitwach. Klasę pokazała jako trzylatka, wygrywając we wszystkich 7 występach pewnie lub łatwo – w Rulera, Iwna, Derby, Oaks, St. Leger oraz Wielkiej Warszawskiej. Jako czterolatka wygrała: Golejewka, Kozienic i Wielką Nagrodę Słowacji w Bratysławie. W sumie biegała w wieku 2–4 lat 13 razy, zwyciężając w 11 gonitwach. Była trenowana przez Bogdana Strójwąsa, a dosiadana – z wyjątkiem debiutu – przez „króla toru” Tomasza Dula.

2002

DANCER LIFE (PROFESSIONAL – DYKTATORKA PO KASTET), hod. Mariana Pokrywki, który wraz z żoną Barbarą miał stadninę na przedmieściach Jeleniej Góry. Podczas dwóch sezonów wystartował 12 razy, odnosząc 6 zwycięstw. Jego trenerem był Andrzej Walicki, a dosiadał go w najważniejszych gonitwach Janusz Kozłowski, który był jednak na nim czwarty w Iwna. – To był mój pierwszy koń trójkoronowany po 31 latach kariery – podkreśla Walicki. Dzięki Dancer Life’owi państwo Pokrywkowie wreszcie się trochę „odkuli”, gdyż sprzedali go do Anglii za ponad 200 tys. dolarów. Wcześniej pani Barbara musiała finan-

32

NR2/2021

sować pasję męża z dochodów z butiku, jaki prowadziła w centrum Jeleniej Góry.

2005

DŻESMIN (PROFESSIONAL – DŻAKARTA PO APRIZZO), hod. Mariana Pokrywki, trenowany przez Walickiego. Biegał w ciągu 2 sezonów 11 razy, wygrywając 8 gonitw, w tym nagrody: Dakoty i Mokotowską. Walicki zanotował wtedy pierwszy derbowy dublet, bo drugie miejsce zajęła Sodana. – Dżesmin był koniem średniej klasy. Trzecią koronę zdobył szczęśliwie, gdyż bieg wygrywał inny mój koń San Luis, ale się zarzucił uderzony batem na ostatnich 100 m – ocenia Walicki. Dżesmina dosiadał Aleksander Reznikov.

2007

SAN MORITZ (ROULETTE – SANTA MONIKA PO WHO KNOWS), hod. SK Widzów – Krzysztof Tyszko. Trzeci i ostatni trójkoronowany koń Walickiego. W 11 startach odniósł 8 zwycięstw. W wieku 3 lat wygrał także nagrody: Strzegomia, Iwna i Kozienic. Wygrywał Derby pod Piotrem Piątkowskim z zadziwiającą lekkością. Niestety, był dobry tylko na Służewcu. W Hoppegarten zajął 10. miejsce. Jego gwiazda zgasła szybko. Jako czterolatek pobiegł tylko raz (w Rzecznej).


FABULOUS LAS VEGAS (2018)

2011

INTENS (BELENUS – INICJATYWA PO JUROR), hod. Romana Piwki, trenowany przez Krzysztofa Ziemiańskiego, w wieku 2–3 lat biegał 8 razy, wygrywając 7 gonitw. Prawdziwą klasę pokazał dopiero w Derby, wygrywając pod Tomášem Lukáškiem dowolnie w stawce 17 koni o 12 długości. W tym samym stylu i z dużą przewagą zwyciężał pod tym samym jeźdźcem w St. Leger i Wielkiej Warszawskiej. Więcej o Intensie w artykule: Magia i tajemnice Derby.

2015

VA BANK (ARCHIPENKO - VINALES PO DILSHAAN), hodowli Airlie Stud (IRE). Wybrany przez trenera Macieja Janikowskiego na aukcji Tattersalls i zakupiony przez Janusza Piotra Zienkiewicza i Balatbeka Abdrakhmanova za niską cenę 4,5 tys. euro. Był to koń niezwykły, który na Służewcu wygrał 11 gonitw (w tym 10 pozagrupowych) z rzędu i 1 za granicą (III gr. w Baden-Baden). W najważniejszych biegach dosiadał go szwedzki czempion Per-Anders Graberg.

2017

BUSH BRAVE (BUSHRANGER – MORICHES PO ALHAARTH), hod. E. Banahana (IRE). Dariusz Jaskólski kupił go za 1800 euro na aukcji Tattersalls i oddał do treningu

Wojciechowi Olkowskiemu. Był zimowym faworytem na Derby. W wieku trzech lat oprócz zdobycia trzech koron zwyciężył także w Wielkiej Warszawskiej. Był drugi o 2 dł. za Velnelisem w Iwna, którego w Derby pokonał łatwo o 6 dł. Dosiadał go Tomáš Lukášek. Po wygraniu w wieku 4 lat Nagrody Golejewka doznał kontuzji i już nie wrócił na tor. Obecnie jest reproduktorem.

2018

FABULOUS LAS VEGAS (AIR CHIEF MARSHAL – COLEENE PO KINGS BEST), hodowcy: R. Reveillere i V. Teillard, (FR), własności: Joanny, Emilii i Magdaleny Traki. Drugi trójkoronowany koń Krzysztofa Ziemiańskiego. Po 4. miejscu w Strzegomia sprawił niespodziankę w Rulera, wygrywając w świetnym czasie 1’36,3”. Następnie pewnie wygrał w Iwna, ale w Derby niewiele brakowało, by go pokonał fuks Cape Ducato. Na szczęście Szczepan Mazur wykonał po mistrzowsku rzut na taśmę i Fabulous Las Vegas był pierwszy o krótki łeb. W Wielkiej Warszawskiej zajął trzecie miejsce za klaczami Rain and Sun i Santa Klarą. W wieku czterech lat wygrał nagrody Widzowa i Prezesa Totalizatora Sportowego oraz po raz drugi Nagrodę St. Leger (jako pierwszy starszy koń). W 2020 r. nie startował z powodu kontuzji. Na początku czerwca br. wrócił na tor.

33


SŁUŻEWIEC NEWS

14 TRIPLE-CROWN HOLDERS IN THE SŁUŻEWIEC RACECOURSE HISTORY

The title of the Triple-Crown horses was first used to describe the winners of three classic races: 2000 Guineas over 1 mile distance, Derby - 1½ miles and St. Leger - 1¾ miles in the motherland of modern racing - England. In Poland their equivalents are the stakes of Ruler (1600 m), Derby (2400 m) and St. Leger (2800 m). Over the course of 77 seasons at the Służewiec Racecourse (of which one was shortened due to the outbreak of World War II in 1939, and 76 in the post-war period), a total of 14 three-year-old horses earned the title including 13 stallions and the mare Dżamajka (in 2000). Since 1987 the Polish edition of St. Leger is also open to older horses, but so far there has only been one race that saw a victory of a derby winner from the previous year (Fabulous Las Vegas two years ago).

AUTHOR: JAN ZABIEGLIK PHOTOS: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC, EDYTA TWARÓG

Here is the list of Triple-Crown Horses presented in a chronological order:

1948

RUCH (AVANTI - ROSA NERA BY NEKTAR), bred by R. Jeżewska. In 24 races from 1947 through 1950 he won 12 times. As a two-year-old he won the Borowna Stakes, which was later renamed as the Mokotowska Stakes. After winning Three Crowns he performed in the Great Warsaw Race and yielded to the famous Turysta. However, he got his revenge in this race the following year. The trainers of the stallion Ruch were Jan Paszkiewicz and Józef Dorosz. At the age of 3 he was ridden by Aleksander Fomienko and Kazimierz Jagodziński. He was called „Diablo” because of his specific looks, but he had a beautiful wife other jockeys were jealous of.

1961

SOLALI (SKARB - SOLINA BY AVENTI), bred by SK Kozienice. He was a son of Skarb, unbeaten in 1938 at the age of 2 (he set a record at 1,200

34

NR2/2021

CZERKIES (1974)

m, 1’11”) and the outstanding mare Solina by Aventi. Solali’s parents are commemorated through the stakes of Skarb for 2-year-olds and Solina for 3-year-old mares. He started 11 times, recording 8 victories, including prizes won as a 2-year-old: Minister of Agriculture and Sofia at the International Meeting in Warsaw in 1960. As a 3-year-old he also won the Iwna Stakes. At the age of two he was trained by Dr. Aleksander Falewicz and as


INTENS (2011) a three-year-old by his debut trainer Mirosław Stawski. It was Władysław Biesiadziński who won three crowns with him.

1972

DIPOL (ANTIQUARIAN - DOSTOJNA BY DORPAT), bred by SK Widzów. At the age from 2-4 he ran 17 times, winning nine times. He also won at the Iwna Stakes and the Great Warsaw Race. His trainer was Józef Paliński and he was ridden by Stanisław Dzięcina, the tallest of Służewiec jockeys (he was 175 cm tall), who after taking over the trainer’s post triumphed in the Derby three times: Iranda (1976), Skunks (1979) and Demon Club (1981). Coach Paliński won the Derby three more times: 1980 - Sinaja; 1982 - Otmar and 1987 - Solozzo.

1974

CZERKIES (EROTYK - CZEREMCHA BY MERRY MINSTREL), bred by SK Kozienice. When trained by Maciej Janikowski he won 10 out of 11 races he started in, including the Stakes of the Capital, Mokotowska, Strzegom, and a year later Widzów and that of the Prime Minister. The only loss was the second place in the Iwna Stakes. It was jockey Jan Filipowski who claimed all the victories with Czerkies.

1989

KREZUS (PYJAMA HUNT - KRESYDA BY DERSŁAW), bred by Golejewko Stud. As a two and three year old, trained by Mirosław Stawski, he competed in 10 races,

claiming 8 victories. He won the Budapest Stakes (as a two-year-old). In races abroad, he also won the Moscow Stakes at the last Socialist Games in Berlin. In the Derby he set a record of 2’28” for the course over a distance of 2,400 m. This result was later also achieved by Dancer Life in 2002 and only improved in 2015 in the race for the Widzów Stakes by the horse of Wojciech Olkowski, the five-year-old Espadon who recorded the time of 2’27.8”.

1992

MOKOSZ (UNOAPRILE - MABELL BY BEHISTOUN), bred by SK Rzeczna. He raced 12 times at the age of 2 and 3, scoring victories in 6 races, including the Iwna Stakes. Mokosz was trained by Piotr Czarniecki and ridden mainly by jockey Vyacheslav Szymchuk. “Everybody was awe-struck when he started winning as he did not have a good background as a horse from the Rzeczna Stud, forgotten by God and people, but where his breeder, engineer Tadeusz Pietrzyk, did a great job”, said Piotr Czarniecki.

2000

DŻAMAJKA (JUROR - DŻAMIRA BY RUTILIO RUFO), bred by SK Widzów. She made her debut at the age of 2, but she did not participate in important races. She proved her class as a 3-year-old, winning all 7 of her appearances confidently and easily: in Ruler, Iwna, Derby, Oaks, St. Leger and the Great Warsaw Race. As a four-year-old she won the Stakes of Golejewko, Kozien-

35


SŁUŻEWIEC NEWS ice and the Grand Stakes of Slovakia in Bratislava. In total, she ran 13 times at the age from 2 to 4, winning 11 races. She was trained by Bogdan Strójwąs and ridden, except for her debut, by the „king of the racecourse” Tomasz Dul.

2002

DANCER LIFE (PROFESSIONAL - DYKTATORKA BY KASTET), bred by Marian Pokrywka, who ran a stud together with his wife Barbara in the suburbs of Jelenia Góra. During two seasons he started 12 times, claiming 6 victories. His trainer was Andrzej Walicki and he was ridden in the most important races by Janusz Kozłowski, who came in fourth at Iwna. „It was my first Triple-Crown horse after 31 years of my career”, highlighted Walicki. Thanks to Dancer Life The Pokrywkas finally managed to make some money as they sold him to England for over 200 thousand dollars. Prior to that Barbara had to finance her husband’s passion with the income from the boutique she ran in the center of Jelenia Góra.

2005

DŻESMIN (PROFESSIONAL - DŻAKARTA BY APRIZZO), bred by Marian Pokrywka, trained by Walicki. He raced 11 times during 2 seasons, winning 8 races including the Stakes of Dakota and Mokotowska. It was

then that Walicki recorded his first derby double, as Sodana came in second. „Dżesmin was a middle-class horse. He was lucky to win the third crown, because another of my horses, San Luis, was in the lead in the race, but he gave up when whipped in the last 100 meters”, said Walicki. It was Alexander Reznikov who rode Dżesmin.

2007

SAN MORITZ (ROULETTE - SANTA MONIKA BY WHO KNOWS), bred by SK Widzów - Krzysztof Tyszko. Walicki’s third Triple-Crown horse. In 11 starts he claimed 8 victories. At the age of 3 he also won the stakes of Strzegom, Iwna and Kozienice. He won the Derby ridden by Piotr Piątkowski surprisingly easily. Unfortunately, he only did well at the Służewiec Racecourse. In Hoppegarten he finished 10th and his star died out quickly. As a four-year-old he ran only once in the Rzeczna stakes and came in sixth.

2011

INTENS (BELENUS - INICJATYWA BY JUROR), bred by Roman Piwka and trained by Krzysztof Ziemiański. He raced 8 times when he was 2-3 years old and won 7 races. He demonstrated his true class in the Derby with Tomáš Lukášek, winning easily by 12 lengths against 17 horses.

VA BANK (2015)

36

NR2/2021


He also won easily in the same style and by a large margin with the same rider in the St. Leger and the Great Warsaw Race. You can read more about Intens in the article: The Magic and Secrets of the Derby.

lengths in the Derby. He was ridden by Tomáš Lukášek. After winning in the Golejewko Stakes at the age of 4, he suffered an injury and did not get back to racing. Now he is a sire.

2015

2018

VA BANK (ARCHIPENKO - VINALES BY DILSHAAN), bred by Airlie Stud (IRE). He was chosen by trainer Maciej Janikowski at the Tattersalls auction and purchased by Janusz Piotr Zienkiewicz and Balatbek Abdrakhmanov for only 4,500 euro. He was an extraordinary horse, who won 11 races in a row at Służewiec (including 10 races outside of the group) and 1 abroad (gr. III in Baden-Baden). In the most important races he was ridden by the Swedish champion Per-Anders Graberg.

2017

BUSH BRAVE (BUSHRANGER - MORICHES BY ALHAARTH), bred by E. Banahan (IRE). Dariusz Jaskólski bought him for 1800 euro at the Tattersalls auction and entrusted him to Wojciech Olkowski for training. He was the favorite for the winter Derby. At the age of three, in addition to winning three crowns, he also won the Great Warsaw Race. He came in second by 2 lengths behind Velnelis in the Iwna Stakes but easily beat him by 6

FABULOUS LAS VEGAS (AIR CHIEF MARSHAL COLEENE BY KINGS BEST), bred by R. Reveillere and V. Teillard, (FR), owned by: Joanna, Emilia and Magdalena Traka. The second Triple-Crown horse of Krzysztof Ziemiański. After the 4th place in Strzegom he delivered a surprising win in the Ruler Stakes, marking an excellent time of 1’36,3”. Then he won comfortably in the Iwna Stakes, but came close to being defeated in the Derby by Cape Ducato. Fortunately Szczepan Mazur made a brilliant move and Fabulous Las Vegas came in first by a neck. He came in third in the Great Warsaw Race behind the mares Rain and Sun and Santa Klara. At the age of four he won the Widzów Stakes and the Chairman’s of Totalizator Sportowy Stakes, as well as the St. Leger Stakes for the second time (as the first older horse). In 2020 he did not start due to an injury. At the beginning of June this year he came back on the track.

BUSH BRAVE (2017)

37


LIFESTYLE

FASCYNATOR,

TOCZEK CZY

KAPELUSZ?

AUTOR: EWA OKULARCZYK, MODYSTKA

Wyścigi konne to wyjątkowe wydarzenie i niezwykła okazja, aby zadbać o elegancką stylizację. Podczas tego wydarzenia panuje szczególny dress code, więc warto o tym pamiętać, szczególnie w Trybunie Honorowej. Wyścigi konne to sport prestiżowy z bogatą historią. Szykowny strój w przypadku zarówno panów, jak i pań to obowiązek, a zarazem wyraz szacunku do całego wydarzenia. Nie ma możliwości pojawienia się na wyścigach w jeansach, krótkich spodniach, t-shircie, czy butach sportowych. To wręcz niedopuszczalne! Obowiązuje wysokiej klasy elegancja. Charakterystycznym elementem stylizacji są nakrycia głowy, które uzupełniają kreacje, jak i są nieodzownym elementem. Dodatkiem może być piękny kapelusz, toczek lub fascynator. Nakrycie głowy powinno być dopasowane do koktajlowej sukienki, zestawu ze spódnicą lub eleganckiego garnituru. Należy zwrócić uwagę na odpowiednią długość spódnicy i sukienki. Najkrótsze powinny kończyć się na wysokości kolan. W Wielkiej Brytanii panuje obowiązek noszenia nakryć głowy po prawej stronie. Jednakże w Polsce przyjęło się noszenie fascynatorów tak, aby kobieta czuła się komfortowo i wyglądała pięknie niezależnie od strony, po której nosi nakrycie głowy. Kapelusz na Derby to okazja do szaleństwa modowego. Należy pamiętać, aby nakrycie głowy było dopasowane do stylizacji, jak i naszej sylwetki. Podkreślało atuty, a nie stało się kiczowatym elementem

40

NR2/2021

garderoby. Odpowiednia proporcja to podstawa sukcesu i nienagannego wyglądu. Panów obowiązuje stylizacja w trendzie smart casual, jednak nadal w rytmie elegancji. Panowie także muszą pamiętać o dodatkach, takich jak szykowna mucha, czy nakrycie głowy, na przykład o kapeluszu typu fedora. Koniecznością jest koszula z długim rękawem. STR. 40: fotograf: Szymon Kłossowski, modelka: Marta Kalwarczyk, nakrycia głowy: YOKOdesign, stylizacja: Małgorzata Sikorska


FASCINATOR,

TOQUE

OR HAT? AUTHOR: : EWA OKULARCZYK, MODYSTKA

Horse racing is a unique event and an extraordinary opportunity to take care of elegant stylization. There is a special dress code during this event, so it is worth remembering, especially in the Tribune of Honor. Horse racing is a prestigious sport with a rich history. A stylish outfit for both men and women is a duty, and at the same time an expression of respect for the whole event. There is no possibility to appear at the races wearing jeans, short pants, a T-shirt or sport shoes. Headwear is a characteristic element of the styling, which complement the outfits and are an indispensable element. An accessory can be a beautiful hat, toque or a fascinator. The headdress should match a cocktail dress, a set with a skirt or an elegant suit. Pay attention to the correct length of the skirt and dress. The shortest ones should end at the knee level. In Great Britain it is a duty to wear headwear on the right side. However, in Poland it is customary to wear fascinators so that a woman feels comfortable and looks beautiful regardless of the side on which she wears the headdress. The Derby hat is an occasion for fashion madness. It should be remembered that the headwear should match the styling as well as our figure. It should emphasize the assets, not become a kitschy piece of clothing. The right proportion is the basis for success and impeccable appearance. Gentlemen are obliged to be styled in the smart casual trend, but still in the rhythm of elegance. Gentlemen also need to remember about accessories, such as a stylish bow tie or a hat, such as a fedora hat. A long sleeve shirt is a must.

pages 40: photographer: Szymon Kłossowski, model: Marta Kalwarczyk, headwear: YOKOdesign, stylization: Małgorzata Sikorska pages 41: photographer: Barbara Sinica, model: Marta Kalwarczyk, stylization:Aleksandra Łagodzińska-Lis, headwear: fascinators YOKOdesign, the photos were created in cooperation with Koleje Wielkopolskie. STR. 41: fot: Barbara Sinica, modelka: Marta Kalwarczyk, stylizacja: Aleksandra Łagodzińska-Lis, nakrycia głowy: fascynatory YOKOdesign, Zdjęcia powstały we współpracy z Kolejami Wielkopolskimi

41


LIFESTYLE

SAVOIR VIVRE

NA WYŚCIGACH

KONNYCH

AUTOR: ANNAMARIA SOBIERAJSKA ZDJĘCIA: SHUTTERSTOCK.COM

rozmowa z Aleksandrą Pakułą, założycielką Instytutu Etykieta Czy głębokie przywiązanie do tradycji i to że wyścigi konne uznane są sport elitarny ma również związek z etykietą i odpowiednim zachowaniem? Aleksandra Pakuła: Uczestnikami wydarzeń takich jak wyścigi konne w przeszłości byli reprezentanci arystokracji, którzy już dzieciom wpajali zasady kindersztuby. Wyścigi konne uznawane były za wydarzenie wyjątkowe, co prezentowano nie tylko strojem czy bogatym anturażem, ale także nienagannym zachowaniem. Był to jeden ze sposobów na odróżnienie się od klas niższych. Pielęgnowanie tej tradycji sprawiło, że wyścigi – jako jedno z niewielu wydarzeń – wciąż pozostają wydarzeniem uznawanym za wymagające przestrzegania reguł zachowania oraz ubioru. W świecie nieustannego pośpiechu wyścigi są jedną z niewielu okazji do zatrzymania się i powrotu do tradycji oraz docenienia elegancji. Cały strój też ma znaczenie? Jaki jest odpowiedni strój na wyścigi? A.P.: Strój na tym wydarzeniu jest szczególnie ważny. Zgodnie z zasadami dress codu uczestnicy powinni zdecydować się na wybranie stroju formalnego dziennego. Z Pani doświadczenia zawodowego, proszę powiedzieć dlaczego wiele osób czuje się ograniczonych zasadami dress codu i savoirvivre? I z czego to wynika? A.P.: Savoir-vivre ogranicza nas tylko wtedy, gdy go nie znamy i dajemy wmówić sobie, że jest trudny, sztuczny i zarezerwowany dla nielicznych. Savoir-vivre to przede wszystkim umiejętność okazywania szacunku innym, a to wcale nie jest trudne. Dobre maniery wymagają od nas dostosowywania swojego zachowania do okoliczności tak, by inni czuli się w naszym towarzystwie po prostu dobrze. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie, którzy poznają moją filozofię życia zgodnie z zasadami etykiety, natychmiast doceniają jej użyteczność oraz urok czynienia swojej codzienności bardziej elegancką.

42

NR2/2021

Czy przestrzeganie etykiety oznacza, że podczas rywalizacji koni na zielonej bieżni, kibice nie mogą dać się ponieść sportowym emocjom i kibicować swoim faworytom? A.P.: Etykieta nigdy nie wymaga od nas nienaturalnych zachowań oraz sztucznej powagi. Wyścigi konne to fascynujący sport i każdy zagorzały kibic ma prawo tego dnia okazywać swoje emocje. Do czasu, gdy szanujemy zasady współżycia społecznego (nie naruszamy przestrzeni innych, nie używamy wulgarnego języka), etykieta nie ma nic przeciwko gorącemu kibicowaniu faworytom.


HORSE RACING

AUTHOR: ANNAMARIA SOBIERAJSKA PHOTOS: SHUTTERSTOCK.COM

SAVOIR VIVRE

Does respect for tradition and the fact that horse racing is considered an elite sport also have to do with etiquette and appropriate behavior? Aleksandra Pakuła: In the past, horse racing events were attended by representatives of the aristocracy, who instilled the rules of manners in their children. Horse races were considered to be an exceptional event, which was demonstrated not only by the dress or the rich attire, but also by impeccable behavior. It was one of the ways to be different from the lower classes. As a result of nurturing this tradition, horse racing as one of very few events, is still considered an event that requires adherence to rules of behavior and dress. In a world of constant rush, horse racing is one of a few occasions to stop and go back to tradition and appreciate elegance. Does the outfit as a whole matter? What is the appropriate attire for racing? A.P.: At this event, the attire is especially important. According to dress code rules, participants should opt for formal daytime attire. Based on your professional experience, please tell us why many people feel restricted by dress code

interview with Aleksandra Pakuła, founder of the Etiquette Institute

and savoir- vivre rules? And what does it result from? A.P.: Savoir-vivre limits us only when we do not know the rules and we let ourselves believe that they are difficult, artificial and reserved for a limited group of people. Savoir-vivre is, above all, the ability to show respect to others, and this is not difficult at all. Good manners require us to adapt our behavior to the circumstances so that others feel good in our company. In my experience, people who learn my philosophy of etiquette immediately appreciate its usefulness and the specific charm that comes from making your everyday life more elegant. Does adherence to etiquette mean that when horses are competing on the green track, spectators cannot get carried away with their sporting emotions and cheer for their favorites? A.P.: Etiquette never requires us to behave unnaturally or be artificially serious. Horse racing is a fascinating sport and every ardent fan has the right to show his emotions on that day. As long as we respect the rules of social conduct (do not violate the space of others, do not use abusive language), etiquette has nothing against passionately cheering for the favorites.

43


postaw na najpiękniejszą muzykę filmową Warszawa 93,8 FM

Galop #naMAXXXa 95.8 FM


LIFESTYLE

MISTRZOWIE POD LUPĄ

AUTOR: MAGDALENA KOMAREK ZDJĘCIA: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC

Obaj są swojego rodzaju ikonami w dyscyplinach, które reprezentują. Dopiero kiedy pozna się ich bliżej można zobaczyć zaskakujące podobieństwo. Nie wyróżniają się oni na tle innych zawodników tylko ilością sukcesów na swoim koncie, ale także tym, jakie mają podejście, sposób myślenia i bycia. To właśnie te obserwacje były inspiracją do tej rozmowy. Jak wygląda Twój dzień? Jarosław Skrzyczyński: Ja właściwie mieszkam w stajni, i nie mówię tego w przenośni - stajnię mam zaraz obok domu. My zaczynamy trochę później niż wyścigowcy, ja jestem w stajni ok 7:30, ale z kolei później kończę pracę, bo jeżdżę mniej więcej do godziny 16. Ale praca w stajni to nie tylko jazda konna, jest też mnóstwo innych rzeczy do zrobienia i czasami trzeba też naprawić traktor albo chwycić za pędzel coś pomalować, podreperować. Tu nie ma dla nikogo taryfy ulgowej i nikt takich rzeczy za nas nie zrobi. Teraz trwa sezon, więc właściwie co tydzień, od czwartku jesteśmy na zawodach, wracamy w niedzielę i w poniedziałek znowu do stajni.

JAROSŁAW SKRZYCZYŃSKI jest liderem rankingu Polskiego Związku Jeździeckiego, czterokrotnym Mistrzem Polski Seniorów, reprezentantem klubu KJ Agro-Handel Śrem. Najwyżej sklasyfikowany w historii Polak w rankingu FEI - 51. miejsce. (2018 r.)

46

NR2/2021

Szczepan Mazur: Na co dzień przyjeżdżam do stajni na 6:30, muszę wyjechać z domu mniej więcej pół godziny wcześniej. żeby zdążyć na czas, a później czeka mnie około 6 – 7 przejażdżek. Wszystko zależy od tego, jaki plan treningowy ma ułożony trener dla każdego z koni. W międzyczasie jest trochę pracy do zrobienia w stajni i kończę około 14:00, wracam do domu coś zjeść i wychodzę na trening – na rower, pobiegać albo na siłownię. W sobotę również jestem od rana w stajni, ale mam tylko 4 przejażdżki i jedziemy prosto na Służewiec, a tam jeszcze sauna i później wyścigi. Niedziela jest już trochę spokojniejsza, bo poranek mam dla siebie, natomiast poniedziałek mamy wolny.


SZCZEPAN MAZUR jest sześciokrotnym czempionem dżokei, wygrał trzy razy Derby, poza sezonem w Polsce możemy zobaczyć go na torach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie również ma na koncie wiele sukcesów.

Co sprawia, że jest się najlepszym? J.S: Nie wiem czy jest na to jakiś schemat. Każdy pewnie ma swoją własną ścieżkę, ale myślę, że chodzi głównie o powtarzalność, konsekwencję w działaniu. Trzeba tysiące razy powtarzać jedną czynność, aż do znudzenia (co w pewnym momencie wydaje się już nie do końca normlane), ale jeżeli miałbym wybierać to chyba właśnie to ostatecznie daje najlepsze efekty. Dodałbym jeszcze do tego cierpliwość, która zresztą nie do końca jest moją najmocniejszą stroną, ale cały czas nad tym pracuję, bo to jest bardzo potrzebne. Niektórzy mówią, że trzeba mieć spokojną głowę, ale bardziej chodzi o to, żeby kontrolować to wszystko co się w niej pojawia. S.M: Myślę, że po prostu nie można się zatrzymywać, ani na chwilę osiąść na lurach. Cały czas trzeba pracować, poznawać konie, uczyć się ich i wiedzieć, czego każdy z nim potrzebuje. Ten sport jest bardzo wymagający, nie można odpuścić ani na chwilę, bo każdy spadek formy, niedociągnięcie, brak informacji o koniu jest od razu zdemaskowany i widoczny w wyniku. Tylko nieustanna praca pozwala osiągać dobre rezultaty. Jeżeli osiągnąłbyś wszystko o czym marzysz, myślisz, że zszedłbyś ze sceny na zasłużony odpoczynek czy dalej byś ciężko pracował? J.S: Nie wiem czy jest jakaś taka przejrzysta granica, w której się już osiągnęło wszystko. Raczej nie. Ja mam trochę tak, że dążę do czegoś i w momencie, jak to zdoby-

wam to nie ma to już dla mnie znaczenia. Zjeżdżam z parkuru zadowolony, ale za jakąś godzinę mam nowy cel i jestem na nim w 100% skupiony. Nie przeżywam zwycięstw, nie żyję nimi. Nie wiem czy to jest normalne, że tego w sobie nie pielęgnuję, ale mam zaraz inny plan, nowe cele, myślę o kolejnych koniach, idę do przodu. S.M: Nie chodzi tutaj nawet o odpoczynek, ale ciągle gdzieś tam pojawiają się nowe cele. Nigdy nie spełnia się marzeń w pełni, zawsze można coś zrobić lepiej. Można wygrywać ważne gonitwy, ale za rok jest znowu inna stawka koni, inne wyzwanie. Jedne marzenie się spełnia to pojawiają się nowe. Wybierz tylko jedną cechę charakteru, która według Ciebie determinuje zwycięzcę. J.S: Upór. S.M: Upór. Co jest najtrudniejsze kiedy już jest się na topie? J.S: Najtrudniejsze jest to, że trzeba nie tylko cały czas utrzymywać formę, ale też ciągle ją podnosić. Konkurencja nie śpi, dlatego nie można sobie odpuścić nawet na jeden dzień. Ja wiem, że jak zwolnię tempo na tydzień to jestem już daleko w tyle. Największym błędem jest w takiej sytuacji stwierdzenie, że nie trzeba już tak samo pracować, wtedy spada się na łeb na szyję. Konie i ludzie nie mogą być w topowej formie przez cały czas, dlatego też trzeba tak tym menażować, żeby być gotowym w tych

47


LIFESTYLE najważniejszych momentach. To zarządzanie energią, planem treningowym jest szczególnie trudne teraz, gdy jest tak dużo różnych zawodów. S.M: Presja, żeby się utrzymać na szczycie. To chyba jest naturalne. U nas, w wyścigach wraz z sukcesem przychodzą kolejne szanse i możliwości. Będąc na topie dostaje się lepsze konie, ale to nie znaczy, że jest łatwiej. Menażowanie dosiadami to jest też pewna sztuka,, żeby nic nie stracić, nikogo nie urazić. Dokonując wyboru zawsze coś się odrzuca, z czegoś rezygnuje. To czasami są bardzo trudne decyzje. Okazuje się chyba, że sukces przynosi nam inne wyzwania, może nawet trudniejsze niż kiedy było się w drodze na szczyt. Czy zaczynając swoją karierę spodziewałbyś się, że będziesz tu gdzie jesteś teraz? J.S: Może gdzieś w jakiś bardzo odważnych marzeniach, ale na pewno nie spodziewałem się tego. To było dla mnie

48

NR2/2021

niedostępne…albo wydawało się takie być. Raczej byłem zawsze gdzieś tam z boku, większość rzeczy była poza moim zasięgiem. To wszystko przyszło z czasem. Nie ośmieliłbym się kiedyś powiedzieć na głos, że będę tu gdzie jestem teraz, ale zaprowadził mnie do tego miejsca upór. To raczej nie była droga usłana różami. Zrodziło się to ze żmudnego powtarzania w kółko tych samych czynności, wstawania rano. Im więcej pracowałem i im dłużej przebywałem z końmi, tym więcej pojawiało się szans i możliwości. S.M: Ja nie pochodzę z rodziny tzw. ,,wyścigowej’’. Rodzice kupili kiedyś konia na gospodarstwo, wsiadłem i tak zostałem na tym grzbiecie. Wtedy nie wiedziałem o czym w ogóle mogę marzyć. Jeździłem, pracowałem, z czasem pojawiały się jakieś propozycje, szanse żeby pójść dalej, ale na pewno nie wiedziałem wtedy do czego to zmierza i na pewno nie spodziewałbym się, że będę tu gdzie jestem teraz.


Łatwo zapominasz o przegranych, żeby nie obciążać psychiki czy wracasz do nich i wielokrotnie analizujesz? J.S: Oczywiście, że przegrane przeżywam dużo dłużej niż wygrane. Zwycięstwa to jest moment. 5 min, dekoracja, runda honorowa. Niepowodzenia analizuję, przepracowuję, bo nawet jak parkur stoi w tym samym miejscu w trakcie konkursu, a ja mam różne konie to jest za każdym razem inaczej. To ludzie chodzą, to pies, to dzieci, to słońce, cień, deszcz. Trzeba wyciągać wnioski na przyszłość i przygotowywać do tych wszystkich sytuacji i siebie i konia. Tak buduje się intuicję. S.M: Zawsze analizuję gonitwy przegrane, zastanawiam się co można było zrobić inaczej, dlaczego koń tak zareagował. Analizuję przegrane, ale to dlatego, żeby wyciągnąć wnioski, a nie żeby zamęczać się psychicznie.

Kto Cię inspiruje? J.S: Najlepsi. Każdy jeździ swoim stylem i od każdego można się czegoś nauczyć, zainspirować się. Trzeba mieć swój styl, ale cały czas obserwować tych, którzy osiągają sukcesy. Nie możemy spocząć na laurach, a od każdego można się czegoś nauczyć. S.M: Obserwuję od zawsze najlepszych dżokei na świecie. Każdy z nich jest trochę inny, mają różne style, ale warto zaobserwować te niuanse, które są decydujące w wyścigu. Dostrzegasz te podobieństwa? Ważna jest jeszcze jedna informacja - rozmowy z bohaterami wywiadu były przeprowadzane osobno, jeden nie słyszał co odpowiada drugi. Jaki płynie z tego wniosek? Aby być Mistrzem, trzeba myśleć jak Mistrz.

49


LIFESTYLE

A CLOSE LOOK AT

CHAMPIONS

AUTHOR: MAGDALENA KOMAREK PHOTOS: TOR WYŚCIGÓW KONNYCH SŁUŻEWIEC

They are both somewhat iconic in the disciplines they represent. It is only when you get to know them better, however, that you see surprising similarities. Not only do they stand out from other athletes in terms of the number of successes they have achieved, but also in terms of their attitude, way of thinking and being. It is such observations that inspired this conversation. What is your day like? Jarosław Skrzyczyński: I practically live in a stable and I am not saying that metaphorically, I have a stable right next to my house. We start a bit later than the racers, I’m at the stable at about 7:30 a.m., but then I finish work later, because I ride more or less until 4 p.m. Anyway, work at the stable isn’t only about riding, there is also a lot of other things to do and sometimes you have to fix the tractor or take a paintbrush and repair something. There is no letting go for anyone and there is nobody who will do those different things for us. Now we are in the season, so actually every week from Thurs-

JAROSŁAW SKRZYCZYŃSKI is the highest ranked Polish rider in the FEI ranking, leader of the Polish Equestrian Federation ranking, four-time Polish Senior Champion, representative of KJ Agro-Handel Śrem.

50

NR2/2021

day we are at a competition, we come back on Sunday and on Monday we are back in the stable. Szczepan Mazur: I arrive at the stable at 6:30 am every day, I have to leave home about half an hour earlier to be there on time, and then I have about 6 - 7 rides. It all depends on what training plan the trainer has put together for each horse. In the meantime there is some work to do in the stable and I finish around 2 pm, come home to eat something and go out to work out - go cycling, jogging or to the gym. On Saturday I am also at the


stable in the morning, but I only have 4 rides and we go straight to Służewiec, where I go to the sauna and then to the races. Sunday is a bit easier, because I have the morning to myself, while Monday is a day off. What makes an athlete become the best? Jarosław Skrzyczyński: I don’t know if there’s a formula for that. I guess everyone has their own path, but I think it’s mostly about being consistent, repetitive. You have to repeat one action thousands of times until you get bored (which at some point seems not quite normal anymore), but if I had to choose something, I think this is what ultimately gives the best results. I would also add patience, which isn’t exactly my strong point, but I keep working on it because it’s really necessary. Some people say that you need to keep calm, but it’s more about controlling everything that goes on in your head.

Szczepan Mazur: I think you just can’t stop, you can’t settle for a moment. You have to work all the time, get to know the horses, learn them and know what each of them needs. This sport is very demanding, you can’t let go even for a moment, because every decline in shape, any deficiency, lack of information about the horse is immediately exposed and reflected in the result. It is only through constant work that good results can be achieved. If you achieved everything you dreamed of, do you think you would step away and take a welldeserved rest or would you continue to work hard?

Jarosław Skrzyczyński: I don’t know if there is a clear boundary where you have achieved everything. I don’t think so. For me I strive for something and the moment I achieve it, it doesn’t matter to me anymore. I leave the arena satisfied, and an hour later I have a new goal and I am 100% focused on it. I don’t spend my time living the victories. I don’t know if it is normal that I don’t cherish it, but I have another plan, new goals, I think about other horses, I move forward. Szczepan Mazur: It’s not even about resting, but there are constantly new goals popping up somewhere. You can never fully fulfil your dreams, you can always do something better. You can win important races, but next year there is another stake of horses, another challenge. One dream comes true, then another one appears. Point to a single character feature that determines a winner. Jarosław Skrzyczyński: Persistence. Szczepan Mazur: Persistence. What is the hardest thing once you reach the top? Jarosław Skrzyczyński: The hardest thing is that you not only have to maintain your shape all the time, but also constantly improve it. Your competition never rests so you cannot give up even for one day. I know that if I slow down for a week, I am already far behind. The biggest mistake in such a situation is to say that you don’t have to work the same way, then your form plummets. Horses and people can’t be in top shape all the time, that’s why you have to manage it so that you are ready for

SZCZEPAN MAZUR is a six-time champion jockey, three-time Derby winner, outside the season in Poland we can watch him on the racecourses in the United Arab Emirates, where he has also been very successful.

51


LIFESTYLE

the most important of times. That energy management and a training plan is especially difficult now, when there are so many different competitions. Szczepan Mazur: The pressure to stay on top. I think that’s natural. Here, in racing, success means more chances and more opportunities. When you are one of the best, you get better horses, but it doesn’t mean that it is easier. Managing horses for competitions is also a kind of art, so as not to lose anything, not to offend anyone. You always have to give something up or reject something when making a choice. These are sometimes very difficult decisions. It turns out that success brings us different challenges, maybe even more difficult than when you were on your way to the top. Would you have expected to be where you are now when you started your career? Jarosław Skrzyczyński: Maybe somewhere in some

52

NR2/2021

very bold dreams, but I certainly wasn’t expecting it. It was out of reach for me...or so it seemed. I was rather always somewhere off to the side, most things were out of my reach. It all came with time. I wouldn’t have dared to say out loud one day that I would be where I am now, but it was persistence that led me to this place. It was hardly an easy path. It developed through painstakingly repeating the same actions over and over again, getting up in the morning. The more I worked and the longer I spent with the horses, the more opportunities and possibilities opened up. Szczepan Mazur: I am not from a so-called „racing” family. My parents once bought a horse for their farm, I got on and that’s how I stayed there. At that time I didn’t know what I could even dream of. I rode, I worked, as time went by I received some offers to go further, but I didn’t know where it was going to take me and I wouldn’t have expected to be where I am now.


Do you easily forget defeets to avoid straining your mind or do you go back and analyze them repeatedly? Jarosław Skrzyczyński: It goes without saying that I process defeats much longer than victories. Winning is all about the moment; 5 minutes, the decoration, the honorary round. By contrast, I analyze defeats, I work through them, because even if the arena is in the same place during the competition and I have different horses, each time it is different. There are people walking, or a dog, or children, then it is the sun, shade or rain. You have to draw conclusions for the future and prepare yourself and the horse for all these situations. This is how you build intuition. Szczepan Mazur: I always analyze lost races, I wonder what could have been done differently, why the horse reacted the way he did. I analyze the lost races, but I do it because I want to draw conclusions, not to torture myself mentally.

Who is your inspiration? Jarosław Skrzyczyński: The best ones. Everyone has their own style and you can learn something from everyone, to get some inspiration. You have to have your own style, but all the time observe those who are successful. We can’t simply rest as you can learn something from everyone. Szczepan Mazur: I have been watching the best jockeys in the world forever. Each one is a little different, they have different styles, but it’s interesting to observe the nuances that are critical in a race.

Do you see these similarities? There is one more important piece of information here - the athletes were interviewed separately, one could not hear what the other was saying. What is the conclusion that comes from this? To be a Champion, you have to think like a Champion.

53


LIFESTYLE

WYŚCIGI Z INNEJ PERSPEKTYWY Konie wyścigowe i ich rywalizacja podczas wyścigów są nam już dobrze znane. Nieco innymi końmi, bo mechanicznymi powoduje Bartosz Ostałowski profesjonalny kierowca wyścigowy i drifter, który jako jedyny na świecie prowadzi auto stopą. Wśród największych jego sukcesów należy wymienić: wicemistrzostwo Polski w 2019 r., 1. miejsce w pierwszej rundzie Mistrzostw Polski 2020 oraz zwycięstwo podczas dużej, międzynarodowej imprezy na torze Lausitzring w Niemczech. Jego miłości do ścigania się nic nie powstrzyma. Upór, wytrwałość i dążenie do celu to doskonały opis jego osobowości. Historia tego niesamowitego człowieka zainspiruje z pewnością niejednego czytelnika. AUTOR: PAULINA MAZUREK ZDJĘCIA: RAFAŁ KUREK, SŁAWOMIR FARBANIEC

Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do wyścigów? Bartosz Ostałowski: Zawsze wiedziałem, że chce się ścigać i że chcę zostać profesjonalnym kierowcą sportowym. Moje zamiłowanie do wyścigów istnieje odkąd tylko pamiętam. To jest coś co mnie poruszało jeszcze kiedy byłem dzieckiem. Pamiętam, że jak przejeżdżał jakiś fajny samochód czy motocykl to zawsze się oglądałem. Frajdą było dla mnie zajęcie miejsca u taty na kola-

54

NR2/2021

nach i potrzymanie kierownicy, dojeżdżając dosłownie parę metrów do domu. Kiedy później wybierałem liceum, studia, to starałem się dobierać takie przedmioty, dzięki którym wykształcę się z zakresu wiedzy dotyczącej samochodów. Z czasem ta pasja nabierała kształtów związanych stricte z wyścigami. Ściganie się tak jak moi idole stało się moim głównym marzeniem.


W trakcie rozwoju Twojej kariery uległeś wypadkowi motocyklowemu. Co Cię motywowało do powrotu do ukochanego sportu? B.O.: Przede wszystkim moje pasje. Po wypadku wręcz niekomfortowo czułem się w domu. Na początku było trudno. Kiedy wróciłem do swojego warsztatu, gdzie wszystko zostawione było tak, jak przed tym felernym wydarzeniem, poczułem smutek, że już nigdy, nic nie zrobię w samochodzie i nie wsiądę na motocykl. To było przytłaczające, ale wkrótce zdałem sobie sprawę, że nie chcę pozostawać bierny. Postanowiłem, że wrócę na studia, żebym mógł zostać inżynierem w zespole wyścigowym, projektować zawieszenia, pracować w programach graficznych. Chciałem przede wszystkim zostać w środowisku motosportu. To właśnie dało mi cel, motywację do działania. Moja pasja spowodowała, że nie odpuszczałem, ciągle szukałem informacji na temat tego, jak ludzie w podobnej sytuacji sobie radzą.

W końcu zobaczyłem filmik, w którym kierowca kieruje stopą, a to zmotywowało mnie jeszcze bardziej, by spróbować dalej jeździć. Pomogło mi też wsparcie płynące od rodziny, przyjaciół, mojej dziewczyny. Co najbardziej cenisz w wyścigach? Co sprawia Ci największą radość? B.O.: Cieszy mnie fakt, że ścigam się na równych zasadach. W codziennym życiu występują ograniczenia związane z moim stanem. Jednak kiedy się przygotowuję do startu, a moi mechanicy szykują samochód, widzę, że odbywa się to tak samo jak we wszystkich innych zespołach. Ten magiczny moment, gdy wsiadam do auta i drzwi się zatrzaskują sprawia, że cała moja niepełnosprawność znika. Jestem ja - kierowca, jest samochód i jest walka na torze. Wtedy czuję wolność, czuję że mogę zrobić wszystko. To jest wspaniałe uczucie. Jestem wtedy w 100% panem sytuacji. Tak na prawdę z perspek-

55


LIFESTYLE tywy moich 10 lat w motosporcie nic się nie zmieniło, jestem po prostu kierowcą. Czy odwiedzasz Tor Wyścigów Konnych Służewiec? B.O.: W wyścigach konnych nie miałem okazji uczestniczyć, ale byłem na Torze dwukrotnie na imprezach motoryzacyjnych. Miałem wtedy okazję zobaczyć obiekt, poobserwować - bardzo mnie zainspirował. Czy możemy liczyć, że spotkamy się w tym sezonie na Torze? B.O.: Na pewno tak. Chętnie się pojawię i zobaczę jak wygląda cały dzień wyścigowy. Poczuję te emocje, o których już dużo słyszałem. Czy myślisz, że istnieją jakieś punkty wspólne Twojej dyscypliny i wyścigów konnych? B.O.: Łączy nas na pewno wyczucie możliwości, potencjału, podłoża, dobra komunikacja, porozumienie, umiejętność zapobiegania kontuzjom poprzez odpowiednie prowadzenie konia i maszyny. Punktem wspólnym jest

56

NR2/2021

także zrozumienie i strategia na przejazd. Musimy wiedzieć, po czym jedziemy, jak jest przygotowany samochód czy koń, mieć strategię, aby nie przeszarżować na początku tak, by później czegoś zabrakło. Także walka tutaj konie biegną obok siebie, tak samo jak w drifcie auta jadą bok w bok. Skąd bierze się Twoja motywacja i siła do stawiania czoła tak ogromnym wyzwaniom? B.O.: Skupienie się na tym co wychodzi, co jest pozytywne. Motywuje mnie fakt, że nie stanąłem w miejscu, a cały czas się rozwijam i staje się co raz lepszym zawodnikiem. Siłę dają mi także zewnętrzni obserwatorzy, którzy potwierdzają nasz progres. Kiedy patrzę na osiągnięcia innych zawodników, na to ile oni przeszkód musieli pokonać, to myślę sobie, że warto walczyć o te osiągniecia. Na co dzień w sumie nie zastanawiam się nad tym czy mnie coś motywuje. Raczej skupiam się na celach. Wiem co mam do zrobienia i po prostu to wykonuje. Już nie robię czegokolwiek, bo muszę - to jest za mną. Robię wszystko z ciekawości tego, co przyniesie przyszłość.


A DIFFERENT ASPECT OF RACING We already know a lot about racehorses and their competition during races. Bartosz Ostałowski - a professional racing driver and drifter, who is the only one in the world to drive a car with his foot - makes use of slightly different horses, namely those mechanical ones. Among his greatest successes are: vice-championship of Poland in 2019, 1st place in the first round of the Polish Championship 2020 and a victory during a major international event at the Lausitzring circuit in Germany. Nothing can stop his passion for racing. His persistence, tenacity, and drive for his goals are a perfect description of his personality. The story of this amazing man will surely inspire many readers. AUTHOR: PAULINA MAZUREK PHOTO: RAFAŁ KUREK, SŁAWOMIR FARBANIEC

Where does your passion for racing come from? Bartosz Ostałowski: I always knew I wanted to race and that I wanted to become a professional sports driver. My love for racing has been around for as long as I can remember. It is something that moved me even when I was a kid. I remember when a cool car or motorcycle drove by and I would always look at it. It was fun for me to sit on my dad’s lap and hold the steering wheel while driving literally a few yards home. Later, when I was choosing a high school or college, I tried to choose subjects that would educate me about cars. With time, this passion became strictly racingoriented. Racing just like my idols became my main dream. As your career progressed, you suffered a motorcycle accident. What motivated you to return to your beloved sport? B.O.: My passion, above all. After the accident I felt uncomfortable at home. It was difficult at first. When I went back to my garage, where everything was as it had been before the accident, I felt sad that I would never do anything with my car or get on a motorcycle again. It was overwhelming, but I soon realized that I did not want to remain passive. I decided I would go back to college so I could become an engineer on a race team, design suspensions, and work in graphics programs. Above all, I wanted to stay in the motorsport environment. That’s what gave me purpose, the motivation to move forward. My passion inspired me not to let go and I was constantly looking for information on how people in a similar situation were coping. Eventually I saw

57


PROSTO ZE STAJNI

58

NR2/2021


a video of a driver steering with his foot, and that motivated me even more to try to keep on going. I was also supported by my family, friends, and my girlfriend. What do you value most about racing? What do you enjoy the most? B.O.: I enjoy the fact that I am racing on equal terms. On a daily basis there are limitations due to my condition. But when I get ready for a race and my mechanics prepare the car, I can see that it is the same as in all the other teams. That magical moment when I get in the car and the door slams shut makes all my disabilities disappear. It is me, the driver, the car and the competition on the track. This is when I feel free, I feel I can do anything and it is a great feeling. This is when I am 100% in control of the situation. As a matter of fact, from my 10 years in motorsport nothing has changed, I am just a driver. Do you visit Służewiec Race Track? B.O.: I have never been to a horse race, but I have been to the Służewiec Racecourse twice for motorsport events. I had a chance to see the facility, observe - it inspired me a lot. Can we hope to see you at the Track this season? B.O.: I’m sure we will. I’d love to show up and see what a full race day is like. I’ll feel the excitement, which I’ve already heard a lot about.

Do you think there is anything in common between your sport and horse racing? B.O.: What we certainly have in common is a sense of potential, the feel for ground, good communication, understanding, the ability to prevent injury through proper handling of the horse and machine. The common thing is also understanding and strategy for the ride. We have to know what we’re riding on, how the car or the horse is prepared, have a strategy so that we don’t overdo it at the beginning and then miss something. Finally, there is the battle - here the horses race side by side, just like in drifting the cars go side by side. Where do you get your motivation and strength to tackle such huge challenges? B.O.: Focusing on what works well, which is positive. I’m motivated by the fact that I have never stopped, but I’m constantly developing and becoming a better athlete. I am also strengthened by external observers who confirm our progress. When I look at the achievements of other competitors, at how many obstacles they had to overcome, I think to myself that it is worth fighting for these achievements. On a daily basis I do not really think about whether something motivates me. Rather, I focus on my goals. I know what I have to do and I just do it. I no longer do anything because I have to, I’m over that. Everything I do is driven by my curiosity about what the future holds.

59


WARSAW JUMPING CSIO4*

- LONGINES EEF SERIES FINAL W tym roku czeka nas wydarzenie hippiczne, jakiego jeszcze w Polsce nie było. Finał Pucharu Narodów Longines EEF Series odbędzie się podczas zawodów Warsaw Jumping CSIO4* w lipcu w dniach 22-25 na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie. Wysoka ranga zawodów oraz atrakcyjna pula nagród – ponad 1 000 000 PLN, zagwarantują obecność najważniejszych europejskich nazwisk w dyscyplinie skoków przez przeszkody. Podczas zawodów zostaną rozegrane także konkursy dla młodych koni. Wydarzenie to wpisze się w kalendarz najważniejszych sportowych imprez w 2021 roku, przyciągając uwagę nie tylko świata jeździeckiego, ale także biznesu, kultury i polityki. Kwalifikacje do finału odbywają się w całej Europie, a rozpoczęły się 23 kwietnia we włoskim Gorla Minore. Kolejne przystanki to Ateny, Peelbergen, Uggerhalne, Drammen, Bojouriste i Budapeszt. W Warszawie zoba-

60

NR2/2021

czymy 10 najlepszych ekip. Możliwość organizacji takiego wydarzenia jeździeckiego w Polsce to ogromne wyróżnienie. W weekend podczas zawodów Warsaw Jumping równolegle odbędą się dni wyścigowe. Ich program zapowiada się także wyśmienicie. Będzie można podziwiać nie tylko najważniejszą w sezonie gonitwę dla 4-letnich ogierów i klaczy czystej krwi arabskiej hodowli krajowej – Derby Arabskie, ale także wyścig z cyklu Women Power Series oraz międzynarodowy bieg z serii Wathba Stallions Cup. Ponadto odbędą się wyścigi płotowe, które z pewnością wzbudzą wiele emocji – Nagroda 1. Dywizji Kawalerii Wojska Polskiego oraz Nagroda Baracza. Nie zabraknie także gonitwy pokazowej. Ponownie zostanie dokonana hippiczna zamiany ról. Na zielonej bieżni zawodnicy ze świata jeździeckiego zmierzą się w wyścigu.


SŁUŻEWIEC NEWS

WARSAW JUMPING CSIO4*

- LONGINES EEF SERIES FINAL This year we are going to have an equestrian event that has never happened in Poland. The Longines EEF Nations Cup Final will take place during the Warsaw Jumping CSIO4* in July on 22-25 at Służewiec Racecourse in Warsaw. The high rank of the event and attractive prize pool - over 1 000 000 PLN will guarantee the attendance of the most important European names in the show jumping discipline. During the competition there will also be held competitions for the young horses. The event will be included in the calendar of the most important sports events in 2021, attracting the attention of not only the equestrian world, but also business, culture and politics. Qualifications for the final take place all over Europe, starting on April 23 in Gorla Minore, Italy. The next stops are Athens, Peelbergen, Drammen, Bojouriste and Budapest. We will see the top 10 teams in Warsaw. The possibil-

ity of organizing such an equestrian event in Poland is a great distinction. During the weekend, when Warsaw Jumping will be happening, racing days there will be held simultaneously. The racing program seems to be excellent too. You will be able to admire not only the most important race of the season for the 4-year-old domestic pure-bred Arabian stallions and mares - Arabian Derby, but also Women Power Series race and the international race of the Wathba Stallions Cup series. Moreover, there will be fence races, which will surely bring a lot of emotions - 1st Cavalry Division of the Polish Army Stakes and Baracza Stakes. There will also be held so called show race. Once again the rider role swap will be performed. On the green track, riders from the equestrian world will compete on the green track- in a race.

REKLAMA


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Magazyn KANAT 2/2021 by TorSluzewiec - Issuu