MAGAZYN TORU SŁUŻEWIEC | NR 2/2020
SZANOWNI PAŃSTWO, Cieszymy się ogromnie, że możemy spotkać się wszyscy na Torze podczas Gali Derby 2020. Ostatnie bezprecedensowe miesiące były wielkim wyzwaniem, ale nareszcie i tutaj na Służewcu pojawiło się już słońce, które przyświeca naszej branży ośmielając strumień zmian. Życzymy wszystkim pięknych sportowych emocji podczas niezwykłego dnia, udanego spektaklu „Gala Derby”, wyreżyserowanego przez trenerów, w którym główne role zagrają konie i jeźdźcy. Misja, jaka nam przyświeca, oddając na Państwa ręce kolejne wydanie magazynu wyścigowego „Kanat”, to ciągłe poszerzanie grona miłośników wyścigów konnych, edukacja jak najszerszej grupy, nieustanne przyciąganie wzroku na Tor i nauka zachwytu tym pięknym sportem. Staraliśmy się zaplanować magazyn w taki sposób, aby jego lektura kompleksowo przygotowała Państwa na
wydarzenie, jakim jest Gala Derby 2020. Można w nim znaleźć program dzisiejszego dnia wyścigowego, prezentację koni, które wystartują w najważniejszej gonitwie o błękitną wstęgę oraz sesje Q&A przeprowadzone z właścicielami derbistów z ostatnich trzech lat. Opiekunowie najlepszych koni roku 2017, 2018 i 2019 w wywiadach zdradzają, jakie to uczucie, kiedy podopieczny wygrywa najważniejszy wyścig. Liczymy, że branżowi znawcy znajdą także coś dla siebie wśród derbowych ciekawostek, przeglądu zwycięzców polskich gonitw o błękitną wstęgę oraz zestawienia najsłynniejszych, derbowych lokalizacji na świecie. Polecamy wszystkim także wywiad z pięciokrotnym czempionem polskich jeźdźców – Szczepanem Mazurem, który opowiada o wyścigach konnych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Nie zwlekając już ani chwili dłużej, życzymy dobrej lektury!
Kontakt do redakcji: redakcja@torsluzewiec.pl +48 22 543 95 00
Redaktor naczelny: Jakub Kaczmarek Osoby współpracujące: Mateusz Błaszczak Iwona Chojnowska Magdalena Komarek Krzysztof Romaniuk Annamaria Sobierajska Hanna Zalewska Robert Zieliński
Skład: Stowarzyszenie MIASTOPORT Okładka: zdjęcia z archiwum Tor Wyścigów Konnych Służewiec
MAGAZYN TORU SŁUŻEWIEC | NR 2/2020
Wydawca: Totalizator Sportowy Sp. z o.o. Tor Wyścigów Konnych Służewiec ul. Puławska 266 02-684 Warszawa
DOMINIK NOWACKI Dyrektor Toru Wyścigów Konnych Służewiec
Szanowni Państwo, Bardzo się cieszę, że przyszło mi dziś przywitać Państwa na kolejnej Gali Derby. Biorąc pod uwagę czasy pełne niepewności, które przeżywaliśmy w ostatnich miesiącach, moja radość jest tym większa, że powoli udaje się nam powracać do normalności, a dziś możemy świętować jeden z najważniejszych dni wyścigowych w sezonie. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby sezon na Torze Służewiec mógł wystartować. Wyrazy wdzięczności należą się także uczestnikom mitingów wyścigowych, którzy bezwzględnie stanęli na wysokości zadania, by zachować wszystkie zasady bezpieczeństwa i higieny, które musieliśmy wprowadzić w związku z panującą pandemią. To był dla nas wszystkich ważny test dyscypliny, współpracy,
ale i determinacji do tego, by wspólnie kontynuować nasze dzieło. Dzięki zaangażowaniu wielu osób możemy cieszyć się już 76. edycją Gali Derby na Służewcu. Gonitwa, której światową historię zapoczątkował XII lord Derby do dziś otaczana jest wyjątkową osnową. Publiczność ma okazję przenieść się do tych znakomitych czasów świetności wyścigów konnych, w których podczas gonitw damy zwykły prezentować swoje fantazyjne kapelusze, a dżentelmeni mogli dać się porwać emocjom związanym z odbywającą się na torze rywalizacją. Zobaczymy dziś na torze wyścigowym crème de la crème – najszybsze konie i najlepszych jeźdźców. Mam nadzieję, że ten dzień dostarczy Państwu wielu niezapomnianych emocji.
5
TOMASZ CHALIMONIUK Prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych
Szanowni Państwo, Derby 2020 trochę później, niż zwykle i w innych warunkach, jak przez lata, ale zawsze to Derby – ten jedyny wyścig sezonu, dający odpowiedź, kto przygotował konie najlepiej, kto zrobił dobre zakupy, kto miał dobre oko w hodowli i oczywiście, kto miał tego dnia najwięcej szczęścia. Doświadczenie uczy, że snucie opowieści o faworytach czy też strategicznych planach trenerów zwykle rozmija się z tym, co potem widać na zielonym torze. Ale ten rok, trzeba przyznać, sprzyja rodzinie Wyrzyków i jest szansa, aby wygrał koń trenowany i dosiadany przez członków jednej rodziny. Ja trzymam kciuki za wszystkich i niech wygra najlepszy koń tego dnia, dosiadany przez najlepszego jeźdźca, bo to stanowi ducha wyścigów i to powoduje, że wszyscy czekamy na ten wyścig, a jego zwycięzca zostaje wpisany do historii naszych wyścigów. Szkoda tylko, że w tym roku nie będzie mogło obejrzeć go tyle ludzi, co w latach ubiegłych. Mam jednak nadzieję, że
choć będzie nas z wiadomych powodów mniej, to doping na prostej finiszowej nie będzie słabszy. Ale Derby to nie koniec sezonu – zostaje jeszcze wiele wspaniałych okazji do spotkania się na torze w Warszawie czy Wrocławiu, a i słychać znad Bałtyku, że i w Sopocie jest szansa na parę dni wyścigowych w tym roku. Trzeba tutaj pochwalić Prezydenta miasta i władze hipodromu Sopot, którzy razem starają się, aby wyścigi w sierpniu odbyły się i uatrakcyjniły czas spędzany nad naszym morzem. Nadal jeszcze jest nadzieja na wyścigi w Krakowie. Może uda się we współpracy z władzami miasta, Małopolską Hodowlą Roślin i Totalizatorem Sportowym zrobić 1-2 weekendy na błoniach – jest szansa, jest klimat i są chęci, reszta zależy od stanu epidemii i zgód sanitarnych. Jak się nie uda w roku 2020, to się uda w latach następnych. Przy okazji kolejnej edycji tego magazynu życzę wszystkim jak zwykle wszystkiego najlepszego, powodzenia i samych zwycięstw w każdym z wyścigów, w których startować nam przychodzi.
7
GALA DERBY - 19 LIPCA 2020 – PROGRAM 1200
ROZPOCZĘCIE
13
45
Nagroda Novary - Gonitwa dla 3-letnich klaczy I grupy
14
00
Pokaz pierwszej pomocy (strefa B obok Trybuny II)
1415
Gonitwa dla 2-letnich koni II grupy
1445
Memoriał Fryderyka Jurjewicza (wcześniej Rzecznej) – L (kat. A) Gonitwa międzynarodowa dla 3-letnich i starszych koni
1500
Pokaz pierwszej pomocy (Strefa B obok Trybuny II)
1515
Gonitwa dla 2-letnich koni II grupy hodowli krajowej wpisanych do Polskiej Księgi Stadnej Koni Pełnej Krwi Angielskiej (PSB), które nie biegały
dystans 2000 m
suma nagród 18 550 zł
dystans 2000 m
suma nagród 15 750 zł
BOGDAN PUKOWIEC
dystans 1600 m
suma nagród 52 500 zł
Członek Zarządu Totalizatora Sportowego nadzorujący Tor Wyścigów Konnych Służewiec
dystans 1200 m
suma nagród 15 750 zł
Bardzo się cieszę, że dzięki naszej determinacji kontynuujemy dotychczas bez zakłóceń sezon wyścigów konnych 2020 i co najważniejsze, od 20 czerwca obiekt jest otwarty dla publiczności – oczywiście z odpowiednimi obostrzeniami. Wyścigi konne są pierwszym profesjonalnym sportem, który wystartował w dobie koronawirusa. Zachowaliśmy pierwotną liczbę dni wyścigowych, a Gala Derby, która odbędzie się 19 lipca, to wielkie święto wyścigów konnych, które każdego roku zwiększa rozpoznawalność Służewca w Polsce i na świecie. Gala Derby będzie dniem pełnym sportowych emocji, który uświetnią dodatkowo Nagroda Prezesa Totalizatora Sportowego oraz Memoriał Fryderyka Jurjewicza. Warto także podkreślić, że Polska jest również jedynym krajem, który utrzymał pulę nagród Gali Derby na tym samym poziomie. Wszystkim kibicom życzę niesamowitych wrażeń, a jeźdźcom – satysfakcji ze sportowej rywalizacji.
OLGIERD CIEŚLIK
GALA DERBY - 19 LIPCA 2020 – PROGRAM
Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego
Możliwość powitania publiczności na służewieckim torze podczas Derby to jedna z najlepszych wiadomości tego sezonu wyścigowego. Jako Totalizator Sportowy postawiliśmy sobie za cel, by obecny sezon w jak największym stopniu przypominał dobrze nam znane wyścigi. Cieszę się, że mimo niesprzyjających okoliczności, tradycji stanie się zadość i będziemy mogli podziwiać wspaniałą gonitwę – oczywiście z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności. W imieniu organizatora Derby życzę wielu wspaniałych sportowych emocji.
1545
Nagroda Prezesa Totalizatora Sportowego (wcześniej Prezesa Rady Ministrów) – L (kat. A) Gonitwa międzynarodowa dla 4-letnich i starszych koni
1630
Westminster Derby – G1 POL (kat. A) Gonitwa międzynarodowa dla 3-letnich ogierów i klaczy
dystans 2600 m
suma nagród 94 500 zł suma nagród 175 000 zł
dystans 2400 m
Nagrody dodatkowe w łącznej kwocie 50 000 zł funduje partner sezonu 2020 WESTMINSTER UNTERNEHMENSGRUPPE
1650
Finał Konkursu na najpiękniejszy kapelusz
1715
Gonitwa handikapowa III grupy dla 3-letnich koni. Wagi według handikapu generalnego
dystans 1600 m
suma nagród 13 125 zł
1745
Gonitwa dla 4-letnich i starszych koni II grupy
dystans 2000 m
suma nagród 15 750 zł
18
Gonitwa dla 3-letnich i starszych koni II grupy
dystans 1400 m
suma nagród 15 750 zł
15
stan na 14.07.2020
8
9
GŁÓWNI AKTORZY SPEKTAKLU
numer startowy: 3 nazwa: HIGH IN DANCER stajnia: Ogrody Resgal właściciel: „UNI-RES” Sp. z o.o trener: Maciej Jodłowski dżokej Martin Srnec (59)
WESTMINSTER DERBY
Autor: Mateusz Błaszczak Zdjęcia: Tor Wyścigów Konnych Służewiec
numer startowy: 1 nazwa: SEWERUS stajnia: Esperance właściciel: Beata Olkowska trener: Wojciech Olkowski dżokej Jan Verner (59)
Sewerus reprezentuje w Derby mniej liczne grono koni polskiej hodowli. W wieku dwóch lat zanotował bardzo wartościowe wyniki. Zaczął od wygranej w II grupie pod koniec czerwca, następnie zajął trzecie miejsce w pierwszogrupowej Nagrodzie Dorpata, jednak co istotne przegrał tam tylko z dwoma najlepszymi końmi rocznika - Inter Royal Lady i Fiburn F. W następnym starcie uległ będącej wtedy w świetnej formie I Belive in Angels, a sezon zakończył wygraną w Nagrodzie Intensa - gonitwie kategorii B, dla koni polskiej hodowli. Sezon 2020 rozpoczął się dla Sewerusa pechowo. Przed startem w Nagrodzie Strzegomia ogier nabawił się kontuzji i ten sprawdzian mu przepadł. Zgodnie z klasyczną drogą do Derby, następny zaplanowany występ to już Nagroda Rulera, gdzie w solidnie obsadzonej gonitwie nie odegrał żadnej roli. Trzeba jednak zaznaczyć, że rywalizował z mającymi już za sobą wejście w sezon końmi, co na pewno utrudniło mu zadanie. W Iwna Sewerus przebiegł znacznie lepiej, pokazując, że jego forma rośnie i można liczyć na jego predyspozycje dystansowe. Wydaje się, że może to być czarny koń gonitwy.
numer startowy: 2 nazwa: NIGHT THUNDER stajnia: Bonanza właściciel: Agnieszka Prytulczyk trener: Adam Wyrzyk dżokej Szczepan Mazur (59) Ojciec Night Thundera, Nathaniel, daje dystansowe konie, dlatego nie jest przypadkiem, że na sześć startów w wieku dwóch lat, ogier tylko raz startował na dystansie poniżej 1400 metrów. Zeszły sezon zakończył z jedną grupową wygraną, jednak poziom, na jakim biegał mógł się podobać, co znalazło odzwierciedlenie w wysokiej (10.) pozycji w handicapie generalnym przed obecnym sezonem. Night Thunder nie był mocno eksploatowany w wieku trzech lat, ale progres jaki poczynił przez zimę jest wyraźny. Najpierw łatwo zwyciężył w Nagrodzie Irandy na dystansie 2000 metrów, a następnie wystartował w Iwna, gdzie także okazał się najlepszy. Takie wyniki muszą stawiać go w gronie kandydatów do zwycięstwa w Derby, zwłaszcza, że w siodle będzie miał Czempiona Toru, Szczepana Mazura.
10
Pomimo dystansowego rodowodu High in Dancer rozpoczął karierę od błyskotliwego zwycięstwa i szybko dołączył do czołówki rocznika. Po nieudanym starcie w Nagrodzie Dakoty, przyszła kolej na kolejne grupowe zwycięstwo, a następnie na dwa świetne wyniki: trzecie miejsce w Nagrodzie Mokotowskiej, zaraz za Fiburnem F oraz Greek Getaway i drugie miejsce w Nagrodzie Nemana (za Night Tornado). Podczas inauguracji obecnego sezonu, ogier nie sprostał oczekiwaniom, jakie były w nim pokładane. Odległe miejsce w Nagrodzie Irandy, mogło oznaczać nawet wycofanie z zapisu derbowego. Jednak podopieczny trenera Jodłowskiego dostał jeszcze jedną szansę i znacznie poprawił się w Memoriale Jerzego Jednaszewskiego. Nadal jednak brakuje mu argumentów świadczących o tym, że stać go na włączenie się do walki o czołowe lokaty w Derby, chociaż ogier wydaje się lepszy niż jego tegoroczne wyniki. Pewnym problemem może być fakt, że nie High In Dancer najlepiej spisywał się dotąd prowadząc wyścigi.
numer startowy: 4 nazwa: HIPOP DE LOIRE stajnia: Pegza Horse Racing właściciel: BMS Group S. Pegza trener: Adam Wyrzyk dżokej Tomáš Lukášek (59) Podopieczny trenera Wyrzyka ma na swoim koncie jedną z mniejszych liczb startów z grona uczestników Derby. W wieku dwóch lat Hipop zainaugurował karierę drugim miejscem, za to już w kolejnym odniósł łatwą wygraną. Sezon rozpoczął dość nietypowo, od startu w Nagrodzie Generała Andersa, gdzie wygrał, choć nie bez trudu. W drugim tegorocznym starcie problemów z wygraną już nie było. Najważniejszym sprawdzianem dla ogiera był start w gronie uczestników Derby – w Nagrodzie Iwna, w której po raz pierwszy rywalizował z czołówką rocznika. Trzeba przyznać, że Hipop De Loire, pokazał się nadspodziewanie dobrze, zajmując czwarte miejsce i tracąc do zwycięzcy zaledwie 2,5 długości. Adam Wyrzyk podkreślał, że jest to koń trudny, wymagający silnej ręki jeźdźca. Trener twierdzi, że mógł wypaść jeszcze lepiej. W Derby dosiadać go będzie znany i ceniony na Służewcu Tomáš Lukášek.
11
numer startowy: 7 nazwa: PETIT stajnia: Borussia właściciel: Borussia Sp. z o.o. trener: Krzysztof Ziemiański dżokej Michal Abík (59)
numer startowy: 5 nazwa: PROLETARIUS stajnia: Pegza Horse Racing właściciel: BMS Group S. Pegza trener: Adam Wyrzyk kandydat dżokejski Ireneusz Wójcik (59) Zdecydowanie najniżej sklasyfikowany w handicapie generalnym uczestnik Derby. W sześciu startach jako dwulatek ani razu nie wygrał gonitwy. Mocno się poprawił przez zimę i w drugim tegorocznym starcie wygrał handikap II grupy. Niemal pewne jest, że podobnie jak w Iwna, w Derby pobiegnie do pomocy swoim stajennym towarzyszom – zatem jego rola jest kluczowa, choć nie główna.
numer startowy: 6 nazwa: NEVERLAND stajnia: Sagittario właściciel: Andrzej, Magdalena i Patrycja Laskowscy trener: Andrzej Laskowski jeździec: kandydatka dżokejska Daria Pantchev (59) Syn Derbisty Rutena nie powtórzy wyczynu swojego ojca, dla którego wygrana w Derby była jego pierwszą wygraną w karierze. Neverland w trzech startach jako dwulatek odnotował jedną wygraną i dwa drugie miejsca. Dwukrotnie przegrał wtedy z Airy Boy’em, któremu zrewanżował się w tym roku w Memoriale Jerzego Jednaszewskiego. Rodowód Neverlanda jest obustronnie dystansowy i wydaje się, że odziedziczył też predyspozycje do biegania na wolniejszej bieżni. W gronie faworytów nie będzie, jednak mniejsza niespodzianka, na przykład wywalczenie płatnego miejsca, jest w jego zasięgu.
12
Do startu w wieku dwóch lat wyszedł dość wcześnie, jednak na pierwszą wygraną musiał poczekać do ostatnich dni października, kiedy zwyciężył w II grupie. Był to dla niego już piąty start. Natomiast w ostatnim występie w wieku dwóch lat, Nagrodzie Hipokratesa, uległ jedynie Timemasterowi, Od początku sezonu 2020 startuje reprezentując stajnię Krzysztofa Ziemiańskiego (wcześniej trenowany przez Adama Wyrzyka). Petit do Derby został poprowadzony boczną ścieżką, przez nagrodę Irandy i Memoriał Jerzego Jednaszewskiego. W Irandy musiał uznać wyższość byłego kolegi stajennego - Night Thundera i zajął ostatecznie drugie miejsce. Poprawił się w Memoriale Jerzego Jednaszewskiego, gdzie pokazał, że wydłużenie dystansu nie jest mu straszne. Pokonał też kilku rywali, z którymi spotka się w zmaganiach o błękitną wstęgę. Kandydat do walki o niższe płatne miejsce.
numer startowy: 8 nazwa: INTER ROYAL LADY stajnia: Pegza Horse Racing właściciel: BMS Group S. Pegza trener: Adam Wyrzyk kandydatka dżokejska Joanna Wyrzyk (57) Jedyna klacz w stawce, niepokonana w dziewięciu startach w karierze, a zarazem faworytka biegu o błękitną wstęgę. W wieku dwóch lat po wygranych w grupie, zgarnęła Nagrodę Skarba, Dakoty, Przychówku i Efforty, a dla rywali była nieuchwytna. Po ostatnim starcie przytrafiła jej się kontuzja, ale po zabiegu wróciła do treningów i rozpoczęła sezon w Nagrodzie Strzegomia, gdzie ponownie nie dała rywalom żadnych szans. Została poprowadzona drogą dla klaczy, przez Wiosenną i Soliny, gdzie w rywalizacji z klaczami była bezkonkurencyjna, a do tego wyścigi kosztowały ją mniej sił niż miałoby to miejsce w pojedynkach z ogierami w Rulera czy Iwna. Rysą na szansach w Derby, jest pochodzenie klaczy. Holy Roman Emperor zwykł dawać dobre konie na milę. Czy właśnie dystans może zniwelować przewagę, jaką klacz osiągała we wcześniejszych biegach? Na pewno na to liczą rywale. Trener Wyrzyk ma do dyspozycji dodatkowy atut - kilka zapisanych koni z tej samej stajni, które mogą dyktować warunki gonitwy optymalne dla Inter Royal Lady. W wypadku wygranej, klacz zanotuje 10. wygraną z rzędu i zroby duży krok do służewieckiego rekordu 12. wygranych.
13
numer startowy: 9 nazwa: TIMEMASTER stajnia: Carramba II właściciel: Niespodzianka, Aleksandra i Tomasz Oświecińscy i Marianna Surtel trener: Krzysztof Ziemiański dżokej Stefano Mura (59) Do Nagrody Iwna, Timemaster znajdował się tylko na rozkładzie Inter Royal Lady, która pokonała go w Nagrodzie Strzegomia. W wieku dwóch lat ogier dość późno wyszedł do startu, bo w październiku. To sprawiło, że wystartował tylko dwukrotnie. Mimo to pokazał się z bardzo dobrej strony. Wygrane w obu startach dały mu szóste miejsce w handikapie generalnym przed sezonem 2020. Po przegrupowaniu mógł startować w biegach grupowych, jednak do Derby poprowadzony został klasyczną ścieżką. W biegu o Nagrodę Strzegomia zameldował się na celowniku jako drugi. Później okazał się lepszy od rywali z czołówki rocznika, co potwierdził w Rulera, odnosząc przekonujące zwycięstwo. Ta wygrana postawiła go
numer startowy: 10 nazwa: GRAN EMPEROR stajnia: SK Tarnawka właściciel: Czesław Witko trener: Maciej Jodłowski jeździec: dżokej Anton Turgaev (59) Gran Emperor, mający tego samego ojca co Inter Royal Lady, w wieku dwóch lat startował trzykrotnie, a zwyciężał dwa razy. Jedyna porażka, trzecie miejsce w Nagrodzie Skarba, to przegrana z Inter Royal Lady i towarzyszem stajennym - Fiburnem F. Obecny sezon rozpoczął się dla Gran Emperora pechowo. W Nagrodzie Strzegomia, ogier brał udział w kolizji, po której dosiadający konia Szczepan Mazur, odpuścił w połowie prostej. Dużo lepiej ogier wypadł w Nagrodzie Rulera, gdzie przed nim celownik minął jedynie faworyzowany Timemaster. W Nagrodzie Iwna, wynik był już jednak zdecydowanie poniżej oczekiwań. Być może problemem dla Gran Emperora był dystans. Jeśli tak, trudno będzie ogierowi nawiązać walkę o płatne miejsca w Derby. Jeśli jednak słabszy wynik był spowodowany czymś innym, co uda się wyeliminować, to nie można wykluczyć, że ogier powalczy o czołowe lokaty. Wierzy w to jego trener.
też w roli faworyta w ostatnim sprawdzianie - Iwna. Tu jednak miał pecha, ponieważ po starcie został skaleczony przez innego konia, co musiało mieć wpływ na jego wynik. Ostatecznie w Nagrodzie Iwna zajął piąte miejsce, finiszując bez błysku, do którego przyzwyczaił publiczność. Na konferencji prasowej trener ocenił jednak, że ogier już wrócił do siebie i spodziewa się, że w Derby pokaże się z dużo lepszej strony. Można zastosować tu analogię do wyśmienitego Intensa (trenowanego przez Krzysztofa Ziemiańskiego w latach 2010-2011), który po wygranej w Rulera, zaliczył zupełnie nieudany start w Iwna, a w kolejnych biegach zdominował rywalizację na torze, wygrywając w kapitalnym stylu Derby, St. Leger i Wielką Warszawską.
numer startowy: 11 nazwa: NIGHT TORNADO stajnia: Tracja właściciel: Emilia, Joanna i Magdalena Traka trener: Krzysztof Ziemiański kandydat dżokejski Błażej Giedyk (59) Night Tornado rozpoczął karierę w połowie sierpnia od trzeciego miejsca z wyraźną stratą. Była to jednak jego jedyna porażka w wieku dwóch lat. Dwie następne gonitwy wygrał - najpierw II grupy, a następnie Nagrodę Nemana, gonitwę kategorii B. Ta wygrana sprawiła, że do obecnego sezonu podchodził jako drugi koń w handikapie generalnym, za Inter Royal Lady. Ogier zajął czwarte miejsce w sezonowym debiucie w Nagrodzie Strzegomia. W Rulera poprawił się o jedną pozycję, przegrywając z bezkonkurencyjnym wtedy Timemasterem i nieznacznie, z Gran Emperorem. W Iwna Night Tornado należał do koni, które w samej końcówce poprawiały, co oznacza, że zgodnie z rodowodem, dystans w Derby będzie jego sprzymierzeńcem. W opinii trenera, Night Tornado nie jest jeszcze w pełni dojrzały. W związku z tym, cały czas można spodziewać się po nim poprawy, zwłaszcza, że w Derby celownik będzie 200 metrów dalej niż w Nagrodzie Iwna. Czy te czynniki, mogą sprawić, że ogier z pewnego kandydata do płatnego miejsca w Derby, będzie stać na końcowy sukces?
14
15
numer startowy: 12 nazwa: AIRY BOY stajnia: Sobienie właściciel: Elwira Krakowiak trener: Maciej Janikowski dżokej Aleksander Reznikov (59) Obiecująco rozpoczął karierę. Po wygranej w debiucie, ogier zajął niezłe trzecie miejsce w Nagrodzie Intensa. Na zakończenie sezonu zanotował drugie zwycięstwo. Do Derby był prowadzony boczną ścieżką. W Nagrodzie Irandy i Memoriale Jerzego Jednaszewskiego był trzeci. Wydaje się, że nie straszny ogierowi będzie dystans w Derby, ponieważ nieco lepiej na tle podobnej stawki spisał się w dłuższej o 200 metrów gonitwie. Podopieczny trenera Janikowskiego przyzwyczaił nas do zajmowania 1. i 3. miejsc. Jednak nawet trzecie miejsce Airy Boya w Derby byłoby sporą niespodzianką.
numer startowy: 13 nazwa: SAIGET stajnia: RMP Stable właściciel: RMP Sp. z o.o trener: Michał Borkowski dżokej Clement Cadel (59) Najmniej doświadczony w stawce uczestnik Derby, z zaledwie jednym startem w wieku dwóch lat - zwycięskim debiutem w listopadzie na Służewcu. Od początku obecnego sezonu rywalizuje jednak z czołówką rocznika, w Nagrodzie Strzegomia i Rulera. W Strzegomia Saiget brał udział w kolizji, która zaprzepaściła szansę kilku uczestników na dobry wynik, jednak w Nagrodzie Rulera wypadł nadspodziewanie dobrze, zajmując czwarte miejsce i tracąc niespełna pięć długości do zwycięzcy. Z każdym startem ogier wyhodowany w Irlandii, powinien się poprawiać, ale trudno zakładać, że z tak małym doświadczeniem odegra większą rolę w wymagającym biegu, jakim są dla konia Derby.
16
DERBOWE
W 2003 r. zwycięzcą został ogier Joung Islander. Dla dosiadającego go dżokeja Jerzego Ochockiego było to jednocześnie 1000. zwycięstwo w karierze jeździeckiej! Warto dodać, że Joung Islander był ostatnim koniem, który dwa tygodnie przed tym sukcesem wygrał też bieg o Nagrodę Aschabada, zwany też „kuchennymi schodami do Derby”.
CIEKAWOSTKI Autor: Krzysztof Romaniuk Zdjęcia: Tor Wyścigów Konnych Służewiec
Pula nagród w gonitwie Westminster Derby 2020 wynosi 175 tys. zł. Zwycięski koń zdobędzie dla swojego właściciela 100 tys. z tej puli. Nagrody dodatkowe w łącznej kwocie 50 000 zł funduje partner sezonu 2020 Westminster Unternehmensgruppe.
Pierwowzorem jest oczywiście angielskie Derby w Epsom. Nazwa gonitwy wywodzi się od nazwiska Lorda, który jako pierwszy (w ramach zakładu) zorganizował wyścigi w znanej nam obecnie formie.
W 2008 roku Derby wygrał trenowany przez Dorotę Kałubę Ruten, dla którego… było to pierwsze zwycięstwo w karierze! W tym roku żaden z zapisanych koni nie znajduje się w takiej sytuacji. Każdy z nich wygrał już przynajmniej jedną gonitwę w karierze.
Trzech trenerów, którzy zgłosili swoje konie do gonitwy o błękitną wstęgę czeka na pierwszy sukces w Derby: Michał Borkowski, Maciej Jodłowski oraz Andrzej Laskowski.
18
Najlepszy czas w Derby w XXI w. osiągnął San Mor it z (20 07) – 2’28,1”. Ogier wygrał z przewagą 6 długości, nie poganiany przez dżokeja. Prawdopodobnie, gdyby miał godnego rywala, z łatwością wyśrubowałby rekord, należący od 2015 r. do Espadona (2’27,8”).
Najmłodszym jeźdźcem, który zapisał się w historii zwycięstw gonitwy Derby na Torze Służewiec jest Szczepan Mazur, który w 2012 roku jako siedemnastolatek triumfował na koniu Natalie of Budysin.
Spośród 13 zgłoszonych do Derby koni, pięć zostało wyhodowanych w Irlandii, a cztery we Francji. Jednego reprezentanta ma hodowla brytyjska (Night Tornado).
Do 1938 r. warszawskie Derby rozgrywane było na starym torze przy ulicy Polnej na Polu Mokotowskim.
Ostatnim koniem wyhodowanym w Polsce, dekorowanym błękitną wstęgą na padoku, był Patronus. Zwycięstwo odniósł w 2013 r. W tym roku krajową hodowlę reprezentują: Airy Boy, Neverland i Sewerus.
19
GALOPEM
wrześniu innym klasykiem – St. Leger (2800 m), Derby stanowią tzw. potrójną koronę. Zwycięzca Rulera, Derby i St. Leger zyskuje miano konia trójkoronowanego. Popularne jest powiedzenie, że Rulera wygrywa koń najszybszy, Derby najszczęśliwszy, a St. Leger najlepszy (choć chyba najbardziej miarodajna jest Wielka Warszawska, bo w niej z ogierami z kilku roczników ścigają się też najlepsze klacze, rzadko biegające w St. Leger). W historii polskich wyścigów było 19 koni trójkoronowanych. Trzy przed drugą wojną światową – Liege (w 1917 roku gościnnie w Odessie), Mat (1934) i Jeremi (w 1938 roku, ostatnim sezonie na starym torze przy Polnej w Warszawie).
PRZEZ HISTORIĘ
POLSKIEGO
DERBY
niesamowite historie wielkich koni, jeźdźców i trenerów
Dwa konie polskiej hodowli zdobyły potrójną koronę za granicą – wyhodowany w Strzegomiu przez rodzinę Romanowskich i Konarskich Age of Jape w Czechach w 2009 roku oraz golejewski Tankred na Słowacji w 2003 roku.
Autor: Robert Zieliński Zdjęcia: Tor Wyścigów Konnych Służewiec
Derby. To słowo przyciąga na tory wyścigowe ludzi na całym świecie. Magiczny wyścig. Walczyć o zwycięstwo w Nagrodzie Łuku Triumfalnego czy Wielkiej Warszawskiej można wielokrotnie, ale w Derby koń może biegać tylko raz, jako trzylatek. To sprawia, że emocje, dramaturgia są niezwykłe. Trzeba mieć nie tylko klasę, umiejętności, ale i szczęście, by wygrać Derby, zwykle w licznej, kilkunastokonnej stawce. Skąd nazwa Derby? W 1780 roku dwóch dżentelmenów Sir Charles Bunbury i dwunasty lord Derby, wpadło na podobny pomysł, aby rozgrywać wyścig dla trzyletnich koni pełnej krwi angielskiej (rok wcześniej w 1779 roku na wzgórzach Epsom został rozegrany Oaks, gonitwa tylko dla klaczy, zapoczątkowana przez małżonkę lorda Derby). Ustalili, że gonitwa zostanie nazwana imieniem tego, który wygra rzut monetą. Los był łaskawy dla lorda Derby. Bunbury pocieszył się tym, że pierwsze Derby wygrał jego koń - kasztanowaty Diomed. W Anglii Derby rozgrywane są nieprzerwanie od 1780 roku do dziś, nie zakłóciły ich nawet wojny. W większości krajów przyjęto nazwę Derby dla najważniejszej gonitwy dla trzylatków, choć np. Francuzi, którzy często manifestują swoją odrębność w stosunku do Anglików, oficjalnie używają nazwy Prix du Jockey Club, choć powszechnie wyścig określany jest mianem francuskiego Derby. W większości krajów, w tym w Polsce, Derby są rozgrywane na dystansie 2400 m (czyli w Anglii mila i cztery furlongi), ale jest sporo odstępstw. Słynne Kentucky Derby w USA odbywają się na 2000 m, włoskie Derby na
20
2200 metrów, a w 2005 roku Francuzi skrócili dystans swojego Derby z 2400 do 2100 metrów. W Polsce Derby (w których klacze niosą 57 kg, a ogiery 59 kg) rozegrano pierwszy raz w 1896 roku na Polu Mokotowskim w Warszawie. Wygrał kasztanowaty Wrogard, należący do śpiewaka operowego Jana Reszkego. Wrogard wygrał też nagrody Rulera i Prezydenta RP. Derby były rozgrywane na warszawskim torze przy Polnej do 1938 roku, gdy triumfował trójkoronowany Jeremi. Od 1939 roku polskie Derby odbywają się na Służewcu (wygrał wtedy syn świetnego reproduktora Bafura - Colt, trenowany przez Michała Molendę, a dosiadany przez Zenona Nowaka). Tylko w latach 1940-1945 nie zostały rozegrane. Pierwsze powojenne Derby w 1946 roku wygrała na Służewcu w treningu Andrzeja Matczaka klacz Bystra II (córka przedwojennej oaksistki – Dziwo II), dosiadana przez Stefana Michalczyka.
W większości krajów przyjęto nazwę Derby dla najważniejszej gonitwy dla trzylatków, choć np. Francuzi, którzy często manifestują swoją odrębność w stosunku do Anglików, oficjalnie używają nazwy Prix du Jockey Club, choć powszechnie wyścig określany jest mianem francuskiego Derby. Tradycją jest, że w Polsce Derby są rozgrywane w pierwszą niedzielę lipca i tylko niecodzienne wydarzenia – jak w tym roku pandemia koronawirusa – sprawiają, że są odstępstwa od tej reguły. Wraz z klasycznym majowym wyścigiem o Nagrodę Rulera (w Anglii 2000 Guineas Stakes) na dystansie 1600 m oraz rozgrywanym w sierpniu lub
14 koni było trójkoronowanych na Służewcu: 1948 – Ruch, 1961 – Solali, 1972 – Dipol, 1974 – Czerkies, 1989 – Krezus, 1992 – Mokosz, 2000 – Dżamajka, 2002 – Dancer Life, 2005 – Dżesmin, 2007 – San Moritz, 2011 – Intens, 2015 – Va Bank, 2017 – Bush Brave, 2018 – Fabulous Las Vegas. Dwa konie polskiej hodowli zdobyły potrójną koronę za granicą – wyhodowany w Strzegomiu przez rodzinę Romanowskich i Konarskich Age of Jape w Czechach w 2009 roku oraz golejewski Tankred na Słowacji w 2003 roku. Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w Derby w Polsce jest trener Andrzej Walicki, którego konie triumfowały na Służewcu aż 13 razy, a jego Korab w 1985 roku oprócz Polski błękitną wstęgę Derby zdobył również w Austrii. Dziewięć razy Derby na Służewcu wygrywały konie trenowane przez Stanisława Molendę. Wśród dżokejów rekordzistą jest nieżyjący już niestety Mieczysław Mełnicki, który wygrał Derby na Służewcu 6 razy, a na dodatek w 1984 roku dokonał wyczynu bez precedensu w historii światowych wyścigów – w ciągu trzech zaledwie tygodni wygrał na Nemanie Derby nie tylko Derby w Warszawie, ale także w Wiedniu, a na Jurorze Derby w Pradze. Wygrał też na Korabie austriackie Derby, triumfował również w Derby w Belgii. Pięć razy w Derby na Służewcu zwyciężał dżokej Tomasz Dul. Po raz pierwszy w 1989 roku na Krezusie, który do dziś dzierży rekord, jeśli chodzi o najlepszy czas w służewieckim Derby – 2 min 28 s. Pięć razy triumfowali w Derby także – genialny dżokej Jerzy Jednaszewski oraz Kazimierz Jagodziński, który zaczął triumfem jeszcze przed II wojną na Polu Mokotowskim w 1935 roku na Impecie, a skończył w 1951 roku już na Służewcu na Arrasie. Wśród hodowców absolutny rekord, chyba nie do pobicia, należy do stadniny w Golejewku, która wyhodowała 19 derbistów, ale ostatnim był aż 30 lat temu Aksum w 1990 roku.
21
Derby to też legendy, mnóstwo anegdot, ciekawostek, niesamowitych wydarzeń, sensacji, fuksów i niespodziewanych porażek faworytów, barwne postaci dżokejów, trenerów, hodowców i właścicieli. Subiektywny, prywatny przegląd najciekawszych wydarzeń w Derby w ostatnich dziesięcioleciach wg Roberta Zielińskiego.
1953 – Przecudnej urody Dorpat Przed laty zobaczyłem w „Koniu Polskim” zdjęcie kasztanowatego ogiera Dorpat. Był przecudnej urody, kapitalnie zbudowany, sierść aż lśniła, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Pseudonimem Dorpat od lat posługuję się często w artykułach o wyścigach konnych, na forach internetowych. Wyhodowany w Golejewku Dorpat, trenowany przez Konstantego Chatizowa, wygrał Derby w 1953 roku pod dżokejem Walentym Stasiakiem, a także St. Leger. Koniem trójkoronowanym nie został, bo w 1953 r. nie rozegrano Nagrody Rulera. Był urodzony w purpurze, od włoskich rodziców – zarówno jego ojciec Ettore Tito, jak i matka Acquasparta, zostały wyhodowane przez Federico Tesio, najwybitniejszego hodowcę wszech czasów na świecie. Do legendy przeszło zwycięstwo Dorpata podczas Mityngu Państw Demokracji Ludowej od dwie długości nad wspaniałym rosyjskim Charkowem w Nagrodzie Moskwy. Dwa tygodnie później w gonitwie o Puchar Charków wygrał o długość z Dorpatem, ale po crossingu dżokeja Nasibowa. Wkurzony dżokej Stasiak w rewanżu zdzielił batem po plecach radzieckiego jeźdźca. Dorpat okazał się też wybitnym reproduktorem. Jego syn Cross wygrał Wielką Warszawską, a córki Dorpata okazały się przecenne w hodowli. Dostojna urodziła trójkoronowanego Dipola i Dixielanda, który wygrał Wielką Warszawską z miejsca do miejsca, a Intrada derbistkę Irandę, prababkę Intensa.
22
1961 – Pechowa Dziwaczka i trójkoronowany Solali Do legendy przeszedł pech w Derby dla folblutów znakomitego dżokeja i trenera Stanisława Sałagaja, który wygrał wszystkie najważniejsze gonitwy oprócz Derby koni pełnej krwi. Legenda głosi, że pech zaczął się od Dziwaczki, która w 1961 roku podobno wygrała o krótki łeb Derby pod Sałagajem, ale sędzia na celowniku orzekł zwycięstwo kozienickiego Solaliego (syn Soliny), na którym jechał Władysław Biesiadziński (nie było jeszcze wówczas fotokomórki), choć większość osób uważa, że jednak pierwszy był Solali, który został później koniem trójkoronowanym.
1964 – Słynna para: Demona i Mełnicki To były narodziny dwóch gwiazd. Mieczysława Mełnickiego, który wygrał swoje pierwsze Derby na Służewcu oraz Demony, która jako pierwszy polski koń w erze PRL wygrała, w treningu Stefana Michalczyka, znaczący wyścig na Zachodzie (St. Leger w Wiedniu) i niedawno została wybrana koniem 80-lecia toru Służewiec. Jako pierwsza klacz po wojnie wygrała dwa razy Wielką Warszawską, bijąc w 1965 roku wybitnego golejewskiego derbistę – Epikura. Porządek w Derby był do rymu: Demona – Gerona (wygrała Oaks). Obie wyhodowane w Mosznej, obie po czeskim derbiście Masisie. Demona urodziła ogiera Demon Club, który wygrał na Służewcu Derby w 1981 roku, również pod Mełnickim. Ciekawostka hodowlana: Demona jest prawnuczką klaczy Gaff, której syn Forward wygrał polskie Derby w 1925 roku, triumfował też w Wielkiej Warszawskiej i trzy razy w Nagrodzie Prezydenta RP. Natomiast wnuczką Gaff była pierwsza powojenna derbistka na Służewcu – Bystra. Z kolei pradziadkiem Demony był Jeremi, ostatni koń trójkoronowany na Polu Mokotowskim (1938). Jego matkę Igłę, wybrakowaną ze stadniny w Kozienicach, kupił leśniczy Mieczysław Czarnecki, pokrył Bafurem, i tak narodził się Jeremi.
1969 – Kadyks z m do m Jerzy Jednaszewski, „Jerzyk”, być może najlepszy dżokej w historii polskich wyścigów. Znakomity technicznie i taktycznie, jeżdżący elegancko, mało używający bata. Zrobił też w czasach komuny karierę w Niemczech, dwa razy na Windwurfie wygrał prestiżową Nagrodę Europy w Kolonii. Legendarny francuski dżokej Yves Saint-Martin powiedział, że Jednaszewski był lepszy od niego, że gdyby urodził się na Zachodzie, byłby europejskim championem. W 1969 roku Jednaszewski dokonał niebywałego, śmiałego wyczynu. Wygrał Derby na Służewcu na wyhodowanym w Golejewku Kadyksie (brat Kasjopei, która urodziła derbistki Konstelację i Kosmogonię), prowadząc od startu do celownika, z miasta do miasta, jak mawiają służewieccy bywalcy!
1971 - Daglezja i Durango, sensacja i fortuna na błocie To były pierwsze Derby wygrane przez trenera Andrzeja Walickiego, ale do legendy przeszły ze względu na niezwykłe okoliczności. Poprzedziły je burze i ulewy. Tor był ciężki, choć na wyścig wyszło słońce, na trybunach komplet, kilkadziesiąt tysięcy osób. Pierwszy raz na żywo Derby transmitowane były w TVP, komentował legendarny Jan Ciszewski, który uwielbiał futbol, żużel i wyścigi konne. Wiedział, że mała, drobna Daglezja, choć nie była faworytką, fruwa po miękkiej bieżni. Od zaprzyjaźnionego Stanisława Dzięciny Ciszewski dowiedział się, że Durango również powinien poprawić po błocie. To były mega fuksy. Ciszewski jako jeden z nielicznych postawił w totalizatorze porządek Daglezja – Durango. Wyhodowana w Golejewku córka Negresco, siostra świetnego Doryanta, rzeczywiście pofrunęła, wygrała pod wybornym rumuńskim dżokejem Vasile Hutuleacem o 5 długości! To był szok, za porządek z Durano płacono 4128 zł za 20 zł. Przebitka – ponad 200 razy za stawkę. Ciszewski obstawił to dość grubo. Jak mówił – przyjechał na wyścigi tramwajem, mógł wyjechać samochodem.
1976 – Dylemat Sałagaja: Iranda czy Jurystka Stanisław Dzięcina miał rękę do klaczy. To w mojej ocenie, obok Andrzeja Walickiego, najwybitniejszy polski trener w historii, choć Stanisław Molenda, trenując znakomite konie z Golejewka, wygrał więcej. Tego roku miał dwie wybitne trzyletnie klacze z Mosznej. Jurystka wygrała z ogierami Nagrodę Iwna, Iranda pokonała klacze w Soliny. Sałagaj, jako dżokej nr 1 u „Dzięcioła”, miał prawo wyboru, znał obie klacze. Siedział i dumał. Wybrał Jurystkę (matkę Jurora, który wygrał Derby Czech), bo ograła ogiery. Derby (po raz pierwszy ze start maszyny) wygrała Iranda pod Janem Filipowskim przed znakomitą Smużką, Jurystka po Sałagajem była czwarta. Iranda miała fenomenalne przyspieszenie po ojcu, sprinterze Deer Leapie i trzymała dystans. Założyła znakomitą rodzinę. Jest czwartą matką trójkoronowanego Intensa.
1977 – Spotkanie na szczycie. Konstelacja bije Pawimenta w Derby Wyścig, który wywołuje ciarki. Ironia losu sprawiła, że w jednym Derby spotkały się dwa być może najwybitniejsze konie w historii polskiej hodowli. Konstelacja pod Bolesławem Mazurkiem pobiła w Derby Pawimenta, na którym jechał sam Mełnicki. To był pojedynek gigantów. Oba konie po multichampionie reproduktorów – Meharim. W tym samym roku Konstelacja pod Bolesławem Mazurkiem zajmuje 5. miejsce w Yorkshire Oaks w Anglii w gronie najlepszych klaczy w Europie. Do drugiej na celowniku Dunfermline (klacz królowej angielskiej, dla której wygrała St. Leger, bijąc dwukrotnego zwycięzcę Łuku – Allegeda) traci tylko dwie długości. A Mazurek na Konstelacji przez pół prostej był zamknięty w klatce, nie miał przejścia. Gdyby nie to, polska derbistka mogła pokonać Dunfermline. Konstelacja okazuje się wybitną matką. Jej syn Korab wygrywa Derby w Warszawie i Wiedniu, Karina polski Oaks, a Księżyc Wielką Warszawską. Pawiment okazał się koniem światowej klasy. Żaden koń z Polski nie miał nigdy lepszej kariery. Wygrał, w niemieckim już treningu (został wydzierżawiony) dwa wyścigi G1 – Preis von Euro-
23
pa w Kolonii (bije wybitnego niemieckiego Nebosa) i Gran Premio Jockey Club e Coppa d’Oro w Mediolanie, co było sensacją, że koń zza żelaznej kurtyny, bije najlepsze konie w Europie. Obok Dżudo jest jednym z dwóch polskich koni, które biegały w Łuku Triumfalnym na Longchamp. Wypadł nieźle – zajął 9. miejsce na 22 konie. Biegał w USA i w Ameryce Południowej.
1979 – Skunks kontra Czubaryk Był przed laty na trybunie zwanej pieszczotliwie „Świniarnią” kibic-bywalec, który kilka razy do roku krzyczał: „Skuuuunks, szybszego tu nie było”. Prawdopodobnie miał rację. Skunks to była torpeda, fenomenalne przyspieszenie. A jako roczniaka nikt go nie chciał wziąć do treningu, bo był chudy, mały i brzydki. Z losowania trafił do Stanisława Dzięciny. To był piekielnie silny rocznik z Akceptem, Śmigoniem, Kofeiną, Diakową, Narzanem. Z nimi atletyczny Czubaryk wygrywał. Ale miał pecha, że trafił na Skunksa. Przegrał z nim i w Rulera i w Derby. Rewanż wziął w Niemczech, w wielkiej gonitwie Preis von Europa – G1. W Kolonii był drugi, zaledwie pół długości za niemieckim championem Nebosem (to do dziś najlepszy wynik w historii konia w polskim treningu). A gdyby dżokej Sałagaj nie zgubił bata, Czubaryk wygrałby ten wyścig! Chyba, że… przegrałby ze Skunksem, który długo nie miał przejścia na prostej i finiszował blisko czwarty, szedł do rywali jak do stojących. To mógłby być dublet polskich koni. Za nimi był Pawiment, który trenował już w Niemczech. Czubaryk był też później ponownie drugi w Preis von Europa, już w niemieckim treningu. Biegał też w Nowym Jorku w Turf Classic i w Eclipse Stakes G1 w Anglii. Dziś to marzenie dla Polaków.
Baaassetla”. Syn Addis Abbeby, wnuk Dakoty wygrywa z Basetlą o łeb. Cóż to był za finisz Kozłowskiego z ostatniego miejsca.
niewysokim Krezusem (Pyjama Hunt – Kresyda po Dersław), zwycięzcą Rulera. W Derby trener Stanisław Dzięcina postanowił „zabić” Krezusa tempem. Na front wyszły trzy „Dakociaki” z Mosznej – siwa Jessica, Toskano i Oregon. Podkręcały tempo. Na prostej szaleńcza walka. Oregon, Krezus, Krezus, Oregon, Krezus, Oregon – słychać z megafonów. Za nimi trzy wspaniałe klacze – Świtezianka, Karina i Dione. Krezus pokonuje Oregona o długość i bije rekord toru na 2400 m – 2 min 28 s. Do dziś to najlepszy czas w polskim Derby. To też pierwsze wygrane Derby dla Tomasza Dula. Krezus zdobywa potrójną koronę, a następnie biega w niemieckim treningu na Zachodzie, rozsławia polską hodowlę, jako „król płatnych miejsc”. Jest drugi w Preis von Europa G1 za niemieckim derbistą Mondrianem. W gonitwach G1 w Berlinie i Wielkiej Nagrodzie Baden Baden jest na 3-4 miejscu, wygrywa słynny Lomitas, z którym pracował „zaklinacz koni” Monty Roberts. Krezus – cóż to był za koń.
1991 – Córki Pyjamy Hunta Trzeci rok z rzędu Derby na Służewcu wygrywa koń po Pyjama Hunt, ogierze który był czwarty w angielskim Derby w Epsom. Ponad rok przed tym wyścigiem biorę jako 17-letni chłopak spis wszystkich kilkuset dwulatków w Polsce i mówię do mojego kolegi: Derby wygra Kliwia przed Tabakierką (moja ulubiona klacz, dziś mam z tej rodziny Testarossę, która wygrała 5 imiennych gonitw na Służewcu i nieźle biegała we Francji). Puka się w czoło. Obie klacze po Pyjama Hunt, matki mają po Dakocie. Przychodzi pierwsza niedziela lipca. Dorabiamy sobie, by zagrać w Derby porządek Kliwia – Tabakierka. Znowu upał. Pierwszy raz w życiu wypijam lampkę alkoholu. To plus słońce wystarczy, abym zasnął na torze. Budzę się po Derby, nie widziałem na żywo wyścigu, pytam kolegi, kto wygrał. „Kliwia przed Tabakierką” – odpowiada. Wręcza mi plik banknotów. „Postawiłem za ciebie twój porządek w Derby” – oświadcza. Ale słyszę gwizdy. Cały tor skanduje „Sta-siek Sa-ła-gaj”. O co chodzi – pytam kolegę. „Susy wygrała, ale ją zdyskwalifikowali. Zajechał Rumen drogę Kozłowi i Dulowi. Szwagrowie wygrali”. Znowu pech Sałagaja. Nawet jak wygrał Derby, to przegrał. Bo to on trenował Susy. Dul podniósł rękę w górę, złożył protest przeciwko Ganczewowi. Komisja go uwzględniła. Crossing był, ale niewielki, przeszkadzanie takie sobie. W Anglii by to nie przeszło. Ja miałem farta z porządkiem, Sałagaj znów pecha.
1988 – O koński nos O tym Derby krążą legendy. Odległości były minimalne, cztery konie wpadły na celownik niemal łeb w łeb. Józef Gęborys mógł być pierwszym dżokejem, który wygra Derby trzy razy z rzędu. Dostał do wyboru Diablika i Barnauła. Wybrał Barnauła. Derby wygrał Diablik (to był wielki fuks), o nos przed Iluzjanem (w ten sposób Jerzy Jednaszewski nigdy nie wygrał Derby jako trener), tu za nimi o krótki łeb, był Tytoń pod Dulem i niecałą długość dalej Angola. Barnauł skończył piąty. Diablik, syn legendarnego Dakoty, wszedł do Derby kuchennymi schodami poprzez zwycięstwo w Nagrodzie Aschabada. Dostał pechowy, trzynasty numer startowy. Pojechał na nim jedyny dżokej, który był wtedy wolny – Stanisław Karkosa. Popularny „Foka” (ze względu na sumiastego wąsa), pojechał życiowy wyścig. Wygrał Derby o nos (o wąs).
1989 – Rekord Krezusa To niezapomniane wspomnienie. Pierwsze Derby, które pamiętam z pobytu na torze. W Nagrodzie Iwna wygrał moszniański syn Dakoty – Oregon przed golejewskim,
24
1993 - Starszy uczeń wygrywa Derby!
1990 – Kozłowski z ostatniego miejsca Upał, 30 stopni. Kilkanaście koni w Derby. Mały, niepozorny kasztan z Golejewka w treningu Walickiego biegnie na ostatnim miejscu w dystansie, jak to miał wówczas w zwyczaju dżokej Janusz Kozłowski. Konie wychodzą na prostą. „Kozioł” w swoim stylu przesuwa się do przodu, wychodzi jak zwykle szeroko na pole, mija kolejnych rywali. Zwykle spokojna, a wtedy na finiszu podekscytowana Krystyna Karaszewska, która wówczas komentowała wyścigi, a od lat do dziś prowadzi księgę stadną, swoim pięknym niskim głosem, krzyczy na ostatnich metrach: ”Akkkksum,
Upsala, córka Who Knowsa, jest fenomenalna. Wygrywa Rulera z ogierami o kilkanaście długości. „Maszyna do galopowania” – komentują w telewizji Małgorzata Caprari (znakomita znawczyni wyścigów i hodowli) oraz hodowca Upsali Roman Krzyżanowski. W Iwna stajnia jedzie na Tanamerę, Upsala jest druga, wstrzymywana. W Derby jest faworytką. „Stasiek Sałagaj tym razem nie przegra” – zaklinają rzeczywistość. Przegrał. W niezwykłych okolicznościach. Upsala jest druga. Wygrywa mega fuks Durand (w Iwna był daleko) pod starszym uczniem Mirosławem Pilichem, którego prawie nikt nie zna. Wypłata z góry 111:1. Szok. Pierwszy triumf w Derby przyszłej „Królowej Służewca” – Doroty Kałuby i reaktywowanej stadniny w Stubnie, kierowanej wprawną ręką Leszka Strzałkowskiego. Durand jest synem polskiego Jurora, derbisty z Pragi. Później Upsala wygrywa Oaks, w Wielkiej Warszawskiej bije jak chce Duranda, ale w Derby znów zadziałało „fatum Sałagaja”. Durand jest przez Jurora wnukiem Jurystki, którą wybrał Sałagaj zamiast Irandy. Klątwa wielopokoleniowa.
Pełna wersja artykułu dostępna na www.torsluzewiec.pl
25
NAJSŁYNNIEJSZE
LOKALIZACJE
DERBY Zdjęcia: www.shutterstock.com
Wielka Brytania:
Ojczyzna wyścigów konnych w szczególny sposób celebruje ten dzień. Historia Derby w Anglii sięga 1780 roku, a jego nazwa pochodzi od nazwiska lorda Derby, który wraz z Sir Charles Bunbury rozegrali pierwszy oficjalny wyścig dla trzyletnich koni pełnej krwi angielskiej. W tym kraju najważniejszy wyścig dla koni z tej grupy wiekowej odbywa się nieprzerwanie od tamtego czasu. Podczas upływu lat zmieniał się tylko dzień, w którym odbywało się to święto wyścigowe. Obecnie data Derby zwyczajowo przypada na pierwszą sobotę czerwca, oczywiście z wyjątkiem bieżącego roku, kiedy sytuacja związana z koronawirusem spowodowała, że tegoroczne Derby odbyły się 4 lipca 2020. Epsom to tor uznawany jest za jeden z najtrudniejszych na świecie, gdyż nie jest płaski, w dystansie konie pokonują wzniesienie, następnie galopują delikatnie w dół, by finiszować do celownika znów pod górę na nawierzchni z trawy. Tegoroczne
26
Gonitwa Derby jest na całym świecie marką samą w sobie. W niektórych krajach ta gonitwa rozgrywana jest ze szczególną oprawą, a kibice wyścigów konnych czekają na to wydarzenie przez cały rok. Wyścig wyjątkowy, historyczny i taki, o wygraniu którego marzy każdy właściciel, trener i dżokej.
Investec Derby zwyciężył wyhodowany w stadninie Coolmoor ogier Serpentine, dosiadany przez Emmet’a McNamare, a trenowany przez rekordzistę wygranych wyścigów Derby w Anglii (8) Aidan O’Brien. Najszybszy dotychczas w Derby w Epsom był koń Workforce, który w 2010 roku pokonał dystans 2400 metrów (1m 4f 10y) w czasie 2m 31.33s. Firma Invectec od 2009 roku sponsoruje tę prestiżową gonitwę, a tegoroczna pula nagród wynosiła: £ 1,625,000.
Irlandia:
Kraj, w którym wyścigi konne są istotnym elementem zarówno kultury, jak i ważną gałęzią gospodarki. Jeden z najważniejszych dni wyścigowych - Derby w Irlandii po raz pierwszy odbył się w 1866 roku. Tor Curragh, na którym rozgrywana jest najważniejsza próba dzielności dla trzyletnich koni mieści się niedaleko stolicy Irlandii – Du-
blina. W ostatnich latach ten obiekt przeszedł gruntowną renowacje, a sama nazwa pochodzi od słowa Curragh co w tłumaczeniu określa miejsce galopowania koni. Dystans gonitwy Derby jest klasyczny 2400 metrów po unikalnej bieżni trawiastej. Rekordzistą w wygranych na tym torze w najważniejszej gonitwie dla trzyletnich koni jest Aidan O’Brien. Najbardziej utytułowany trener w Irlandii zdobył w tym kraju pierwsze miejsce aż 14 razy. Derby Irlandzkie tradycyjnie rozgrywane są na koniec czerwca, a pula nagród to €750,000
nach Zjednoczonych charakteryzuje się nietypowym dystansem - 2000 metrów, a odbywa się zawsze na początku września. Pula nagród w tej gonitwie jest iście zawrotna i wynosi dwa miliony dolarów. Największą liczbę zwycięstw w Kentucky Derby należy do trenera Bena A. Jonesa. Konie zapisane przez niego 6 razy wygrywały w tej gonitwie. Nawierzchnia na tym torze, odróżnieniu od większości torów w Europie jest pokryta piaskiem zamiast trawą.
USA:
Położony pod Paryżem Chantilly stał się miejscem rozgrywania Prix du Jockey Club, czyli francuskiej odmiany Derby. We Francji, gdzie dystans tej gonitwy zmieniono kilka lat temu z klasycznego 2400 metrów na 2100, triumfował w 2020 roku faworyt Intello pod dżokejem Olivierem Peslier. Pierwszy wyścig Derby we Francji miał
Wyjątkowy meeting wyścigowy ma również miejsce w Stanach zjednoczonych. Kentucky Derby – gonitwa rozgrywana corocznie od 1875 roku w pierwszą sobotę maja na torze Churchill Downs w Louisville, w Kentucky. Jedno z największych wydarzeń wyścigowych w Sta-
Francja:
27
miejsce w 1836 roku początkowo na dystansie 2500 metrów. Bieżnia ma powierzchnię trawiastą. Rekordzistą wśród trenerów jest Tom Jennings, który zdobył Prix du Jokey Club aż 10 razy. Pula nagród we Francji w tym wyścigu wynosiła 1,5 milona Euro.
Niemcy:
Nasi zachodni sąsiedzi również celebrują jedno z największych wydarzeń wyścigowych - Derby w Hamburgu. Pierwszy tego typu wyścig w tym kraju został rozegrany w 1869 roku. Gonitwa rozgrywana jest na dystansie 2400 metrów. Rekordzistą Deutsches Derby pod względem ilości jest trener George Arnull. W roku 2020 do gonitwy zostało zapisanych 19 koni a pula nagród 650.000 euro.
Japonia:
W kraju kwitnącej wiśni od 1932 roku w kalendarzu wyścigowym znajduje się Derby, które rozgrywane jest na torze w Tokio. Tokyo Yūshun jest oryginalna nazwa tego wyścigu. Pula nagród w to imponująca suma w wysokości 432,000 000 ¥. (jest to równowartość około 2,8 miliona funtów, co czyni go jednym z najlepiej dotowanych wyścigów w kalendarzu wyścigów na świecie). Rekordzistą na tym torze jest koń Duramente, który pokonał dystans na zielonej bieżni w rekordowym czasie 2: 23.2.
Australia:
Tor Randwick to stolica Australijskich Derby, które swoją inauguracje miały w tym miejscu w 1861 roku. Początkowo wyścig odbywał się na dystansie 2414 metrów, od 1972 r. gonitwa jest rozgrywana na dystansie 2400 m. Tor, który zlokalizowany jest w Sydney co roku w pierwszą sobotę kwietnia staje się stolicą wyścigów dla najlepszych koni trzyletnich. Pula nagród w tym wyścigu to $1,000,000 dolarów australijskich
Polska:
W Polsce Derby rozegrano pierwszy raz w 1896 r. na Polu Mokotowskim w Warszawie. Wygrał Wrogard, należący do śpiewaka operowego Jana Reszkego. Tak jak w większości krajów, w Polsce Derby są rozgrywane na dystansie 2400 m. W tym roku pula nagród w gonitwie o błękitną wstęgę wynosi 175 000 PLN, a weźmie w niej udział 13 koni. Trenerem, który ma najwięcej wygranych na koncie w Polsce jest trener Andrzej Walicki, który ze swoimi końmi zdobył tytuł Derbisty 13 razy.
28
29
GOTOWI?
START!
Gonitwy to publiczne próby, których zadaniem jest ocena stopnia dzielności koni zgodnie z przepisami. Tak mówi ustawa o wyścigach konnych. Oznacza to, że wszystko, co dzieje się na torze wyścigów konnych, ujęte jest w ramy przepisów, które regulują całą przestrzeń od zapisu konia do gonitwy do momentu, kiedy ostatni koń opuści padok po wyścigu. Na każdym etapie przygotowań do gonitwy osoby w to zaangażowane mają zapisane w przepisach – prawa i obowiązki. Ciekawe jest to, że wiele z nich zostało wprowadzonych ponad 200 lat temu i w niezmienionej postaci obowiązują do dzisiaj. Posiadanie barw wyścigowych to prawo właściciela konia ustanowione już w 1762 roku. Same barwy zaś, czyli kolorowa kurtka, w której jeździec dosiada konia w wyścigu, pozwalają rozpoznać konia i jego właściciela. Jeździec w wyścigu, oprócz kolorowej kurtki, musi mieć białe spodnie, buty z cholewami, kask i kamizelkę ochronną. Dwa ostatnie elementy to wymóg zwiększający jego bezpieczeństwo, jeśli dojdzie do upadku z konia. Kolejna sprawa to waga, jaką koń niesie w gonitwie, a stanowi ją ciężar jeźdźca wraz z wyposażeniem. Wszyst-
30
Kulminacja emocji w wyścigu to prosta finiszowa. Koń, który pierwszy minie celownik, czyli metę, wygrywa gonitwę. Ale czy zawsze? Autor: Iwona Chojnowska Zdjęcia: Tor Wyścigów Konnych Służewiec
ko jest opisane w programie wyścigowym, aby każdy miał wiedzę, pod jaką wagą dany koń będzie dosiadany w gonitwie. Wagi wynikają bezpośrednio z przepisów. Inną mają konie dwuletnie pełnej krwi angielskiej, inną trzyletnie araby, a jeszcze inną konie starsze czy klacze. O wszystkim decyduje zapis konia do określonej gonitwy, jego wiek, płeć i rasa. Kiedy jeźdźcy przygotują się do gonitwy, dosiadają w padoku swoje konie i udają się na tor zielony w miejsce, gdzie ustawiona jest maszyna startowa wyznaczająca dystans, na którym zostanie rozegrana gonitwa. Zanim jednak wejdą do maszyny – konie prezentują się w próbnym galopie przed komisją techniczną i publicznością. Komisja techniczna to zespół sędziów, którzy sprawują nadzór nad wszystkim, co łączy się z rozgrywaniem gonitw. Kompetencje komisji dają jej prawo do podejmowania decyzji mogących mieć wpływ na ostateczny wynik gonitw y, takich jak przesunięcie konia czy dyskwalifikacja. Komisja ma też prawo karać jeźdźców, trenerów i właścicieli. Zasady oceny zdarzeń szczegółowo opisane są w przepisach regulaminu wyścigów kon-
nych. Na ich podstawie zatwierdzany jest wynik gonitwy, na który ma wpływ nie tylko to, który koń jest pierwszy w celowniku, ale też zachowanie się jeźdźców w trakcie rozgrywania gonitwy i waga jeźdźca sprawdzona po gonitwie. Czasami trudno rozstrzygnąć, który z koni był pierwszy, szczególnie gdy kilka walczy o zwycięstwo i na ostatnich metrach tasuje się ich kolejność. Ostatecznie o zwycięstwie rozstrzyga zdjęcie z fotokomórki i podawane są odstępy pomiędzy końmi w celowniku, opisane w przepisach np. nos, krótki łeb, łeb, szyja, ½ lub 1 (długość konia). Zdarzają się również rozstrzygnięcia „łeb w łeb” w sytuacjach, gdy dwa lub więcej koni mijają linię mety w tym samym momencie. Do zajmowanych przez konie w gonitwie miejsc przypisane są nagrody finansowe wypłacane właścicielom koni. Wynik gonitwy to również podstawa do wypłat w totalizatorze konnym. Nie dziwi więc fakt, że bywają rozstrzygnięcia, które wywołują wiele emocji. Należy jednak pamiętać, że wszyscy zaangażowani w przeprowadzanie gonitw działają w oparciu o przepisy, co czyni ten sport przejrzystym i profesjonalnym.
31
R ACING HORSES PRESE A SON
WYŚCIGI KONNE
W ZJEDNOCZONYCH
EMIRATACH ARABSKICH
z perspektywy czempiona polskich jeźdźców - Szczepana
Mazura
Zdjęcia: Marta Chowańska i Łukasz Kowalski
Spędziłeś już pięć sezonów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak tam wygląda sezon i czym różni się od tego w Polsce? Różnica tkwi głównie, w skali w jakiej odbywają się tam wyścigi konne. Dużo bardziej odczuwa się takiego ducha rywalizacji, ponieważ poziom jest naprawdę wysoki, a wraz z nim wzrastają stawki, o jakie się ścigamy. Na Służewcu w tym sezonie dla koni arabskich odbędzie się jedna gonitwa w randze G3 (Nagroda Europy) i dwie listed (Al Khalediah Poland Cup i Nagroda Porównawcza) natomiast w ZEA gonitwy w tych najwyższych rangach są codziennością. Jest też zdecydowanie więcej jeźdźców. W poprzednim sezonie było ich około stu na liście, a to sprawia, że stosunkowo często miałem okazję spotkać na torze dżokejów z najwyższej półki. Dodatkowo w Emiratach jest 5 torów wyścigowych, co powoduje, że jest zdecydowanie więcej okazji do ścigania się. Wyścigi odbywają się przez cały tydzień, a w ciągu dnia, podobnie jak w Polsce, jest około 6-7 gonitw. Tam też nie wszystkie tory są trawiaste, ponieważ tak samo popularne są wyścigi na piasku.
Dużo bardziej odczuwa się takiego ducha rywalizacji, ponieważ poziom jest naprawdę wysoki, a wraz z nim wzrastają stawki, o jakie się ścigamy. Jak trafiłeś po raz pierwszy do ZEA i dlaczego właśnie tam? W jakiej stajni i dla kogo pracowałeś? Pierwszy raz pojechałem do Emiratów dzięki trenerowi Maciejowi Malinowskiemu. Zacząłem wtedy pracę w stajni wyścigowej dla trenera Ibrahima Al Hadrami, u którego przepracowałem wszystkie moje dotychczasowe kontrakty w ZEA. Przyznam, że pierwsze 3 lata tam nie były dla mnie pasmem sukcesów. Wracałam za każdym razem z trzema wygranymi na koncie, co niespecjalnie dawało mi satysfakcję. Później w 2018 roku miałem rok przerwy i kiedy wróciłem do
36
ZEA ponownie, to pierwszy raz poczułem, że mogę się ścigać ramię w ramię z pozostałymi dżokejami. Wróciłem wtedy z 17 zwycięstwami, natomiast w tym roku wygrałem 19 gonitw. Cieszę się, że nie odpuściłem po tych trzech latach i jestem teraz jeszcze bardziej zmotywowany bo wiem, że bardzo się tam rozwijam. Jak wyglądała tam Twoja praca? Jeżeli chodzi o taką fizyczną pracę przy koniach w stajni to pracuje się tam zdecydowanie mniej. Trenerzy są bardziej skupieni na rozwijaniu i wykorzystywaniu naszych umiejętności dżokejskich. Już przed sezonem startujemy w tzw. trialach. Są to takie gonitwy dla koni, które się jeszcze nie ścigały i to właśnie podczas tych startów przeprowadzane są kwalifikacje do sezonu zasadniczego. Sędzia starter obserwuje jak koń zachowuje się w maszynie, czy z łatwością do niej wchodzi i tym samym, czy jest gotowy do ścigania się w sezonie. To często wymaga także sporych umiejętności od dżokeja, ponieważ takie niedoświadczone konie zawsze potrzebują trochę innego traktowania. Co uważasz za swój największy sukces podczas tych dwóch sezonów w ZEA? Jeżeli za sukces uważamy wygrane gonitwy to wskazałabym dwa zwycięstwa z których się najbardziej cieszę. Jednym z nich jest wygrana na koniu Wadeeaa w wyścigu Al Maktoum Challange (przyp. gonitwa rangi G1 dla koni arabskich) na torze Meydan.
37
nadzieję, że im bardziej będziemy widoczni w ,,wielkim’’ świecie wyścigowym, tym większa szansa na to, że potencjał wyścigów konnych w Polsce zostanie doceniony, a dzięki temu nasze środowisko będzie się rozwijać.
Po pierwsze to ważna lekcja dla mnie i okazja do nauki, a po drugie wyjątkowa szansa na nawiązanie relacji, które mogą zaprocentować kiedyś w przyszłości. Po cichu także liczę na to, że choć trochę mogę być ambasadorem polskich wyścigów za granicą Wybierasz się tam ponownie na kolejny sezon? Tak, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to spędzę w ZEA kolejny sezon. Mam już nawet kilka ciekawych propozycji. Będę pracował dalej z moim trenerem Ibrahimem Al Hadrami, także z trenerem Musabah Al Muhairi już umówiłem się, że będę jeździł dalej dla niego na drugą rękę. Mam też nową ciekawą propozycję od trenera Helala Al Alawi, który zaproponował mi dosiadanie jego koni na pierwszą rękę, co jest dla mnie wyjątkowo ciekawą ofertą, ponieważ trenuje on konie pełnej krwi angielskiej. Bardzo się na to cieszę, ponieważ to będzie kolejny ważny krok w mojej karierze. Dużym osiągnięciem było dla mnie również zajęcie drugiego miejsca w gonitwie rangi listed na folblucie. Jednak dla mnie wielkim sukcesem jest też to, że zostałem doceniony przez tamten świat wyścigowy. Kilku naprawdę świetnych trenerów obdarzyło mnie zaufaniem. Ścigałem się na koniach szejka Hamdana ibn Mohammed Al Maktum, pracowałem na drugą rękę dla trenera Musabah Al Muhairi. To dla mnie swojego rodzaju potwierdzenie moich umiejętności i wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to spędzę w ZEA kolejny sezon. Mam już nawet kilka ciekawych propozycji Co dla Ciebie, jako dżokeja, oznacza taka okazja jak wyjazd do ZEA? Przede wszystkim to dla mnie ogromna szansa na rozwój mojej kariery. Każdy dżokej, który łączy z wyścigami swoją przyszłość, codzienne ciężko pracuje właśnie dla takich okazji. Wyjazd do ZEA, czy Europy Zachodniej to otwarcie kolejnych drzwi do rozwoju swoich umiejętności. Dzięki moim wyjazdom mam okazję ścigać się z najlepszymi dżokejami na wyjątkowych koniach i poznałem wielu znakomitych trenerów. Po pierwsze to ważna lekcja dla mnie i okazja do nauki, a po drugie wyjątkowa szansa na nawiązanie relacji, które mogą zaprocentować kiedyś w przyszłości. Po cichu także liczę na to, że choć trochę mogę być ambasadorem polskich wyścigów za granicą. Mam
38
SESJA Q&A
Z WŁAŚCICIELAMI DERBISTÓW
Z OSTATNICH TRZECH LAT
Wszystkim zadaliśmy 10 takich samych pytań. Zobaczcie, jakie padły odpowiedzi. Zapraszamy do lektury!
Zdjęcia: Tor Wyścigów Konnych Służewiec
DARIUSZ JASKÓLSKI 1. Jak zaczęła się Pańska historia związana z końmi wyścigowymi? Do posiadania koni namówili mnie moi dobrzy koledzy Kishore Mirpuri i Zbigniew Górski. Najpierw była spółka właścicielska w sezonie 2014, a w 2015 miałem już swoje konie w treningu. 2. Pierwszy zakupiony koń to… Pierwszym koniem, którego posiadałem na własność był Admiral Quest – wałach odkupiony od wspólników jesienią 2014 r. Na jego pamiątkę stajnię nazwałem Quest Point. Wałach był bardzo przydatny, wygrał 3 gonitwy grupowe i nauczyłem się na jego przykładzie procedur zapisów i dosiadów do wyścigu. 3. Gdzie został zakupiony Bush Brave? Czy to Pan go wypatrzył czy ktoś doradzał przy jego zakupie? Jesienią 2015 roku pojechałem na aukcję koni do Irlandii, gdzie zakupiłem trzy konie. Pierwszym był ogier Invincible Gunner po Frozen Power, następnie ogier Bush Brave po Bushranger i klaczka Fibi po Fast Company. Wszystkie konie sam wyszukałem. Do dnia dzisiejszego zastanawiam się, jak mi się to udało. Oczywiście wybierałem konie pod czujnym okiem naszego irlandzkiego agenta Bobbiego O’Ryana, który sprawdzał konie pod względem ukrytych wad i przydatności wyścigowej. 4. Czy kupując konie robi to Pan z myślą od razu o Derby? Kupując te roczniaki liczyłem, że uda się wystartować do debiutu w następnym sezonie. Tak też się stało, koniki były bardzo waleczne i przysporzyły mojej rodzinie wiele radości i satysfakcji.
40
PL
właściciel konia Bush Brave, derbisty z roku 2017
5. Kiedy zapadła decyzja o zapisie konia do Derby 2017? W sezonie 2016 Bush Brave – jako 2-latek, był już widoczny w gonitwach. Łatwo wygrał debiut, I-grupę, był trzeci w Dakoty, drugi w Ministerstwa Rolnictwa i pierwszy w Mokotowskiej. W tej ostatniej gonitwie w sezonie 2016 wygrał bardzo łatwo, z przewagą kilkunastu długości. Stał się zimowym faworytem na Derby 2017. 6. Koń Pana własności zwyciężył w Derby – jak można opisać emocje z tym związane? W sezonie 2017 Bush Brave wystartował do gonitwy Derby. Emocje sięgały zenitu. Zapisałem dwa konie, do pomocy Bushowi biegł Invincible Gunner, chciałem mieć z trenerem Olkowskim pewność, że gonitwa będzie rozegrana w solidnym tempie. Okazało się, że trener Adam Wyrzyk z taką samą myślą zapisał ogiera Largo Forte. Gonitwa przebiegała tak jak myśleliśmy, po wyjściu na prostą Bush zaczął swobodnie odchodzić od reszty stawki o kilkanaście długości. Wiedzieliśmy, że gonitwa jest nasza, 200 metrów od celownika modliliśmy się z żoną i synem, żeby tylko nie przydarzył się jakiś niespodziewany wypadek. Ogier zdobył 3 korony. Sezon zakończył zwycięstwem w Wielkiej Warszawskiej i tytułem konia roku 2017.
8. Jak wygląda kariera Bush Brave’a po zwycięstwie w najważniejszej gonitwie dla 3-letnich koni pełnej krwi? Niestety przedwcześnie zakończył karierę z powodu kontuzji ścięgna przedniej nogi. Po przejściu do hodowli został reproduktorem, obecnie stanowi w Stadninie Koni Moszna, ma dobre spokojne życie, na które w pełni zasłużył swoją ciężką pracą i dokonaniami. 9. Ile i jakie konie macie Pan i Pańska rodzina aktualnie w treningu wyścigowym? Czy wśród nich jest koń klasy Bush Brave’a, czyli przyszły derbista? Obecnie mamy z moją rodziną 8 koni: w hodowli – Busha, 2 źrebne klacze, 2 ogierki po Bushu, na torze
biega klaczka Nandi, ogierki Philbert i Arkano. Nie mamy takiego konia w treningu jak Bush, ale mamy głęboką nadzieje, że pewnego dnia wyjdzie na tor służewiecki jego syn lub córka i namiesza w gonitwach. Tym samym przypomni kibicom o dokonaniach Bush Brave’a. 10. Jakie jest Pana marzenie jako właściciela koni wyścigowych? Moim marzeniem jest dobry występ małych Buszków. W ubiegłym roku nie kupowałem roczniaków w Irlandii, w tym może kupię jedną klaczkę z dobrym pochodzeniem, aby w przyszłości, jak zejdzie z toru była partnerką Busha do hodowli.
7. Jaki jest Bush Brave? Bush Brave to fantastyczny koń, dał nam wiele radości, do dnia dzisiejszego spotykamy kibiców, którzy zawsze pytają co u Buszka? To bardzo przyjemne być rozpoznawalnym w środowisku służewieckim za sprawą dokonań tego wspaniałego wierzchowca. Bush jest koniem spokojnym, przyjaznym, nie gryzie, nigdy nikogo nie kopnął. Lubi się przymilać i częstować marchewką.
41
JOANNA, MAGDALENA I EMILIA TRAKA
PL
właścicielki konia Fabulous Las Vegas, derbisty z roku 2018
1. Jak zaczęła się Państwa historia związana z końmi wyścigowymi? Nasz związek z końmi wyścigowymi wziął się z miłości do zwierząt i jazd rekreacyjnych Magdaleny i Emilii od najmłodszych lat.
2. Pierwszy zakupiony koń to… Pierwszym naszym koniem był kupiony w 2010 roku Tudul. Trafił do Krzysztofa Ziemiańskiego. Wygrał na Służewcu gonitwę grupy III, ale sukcesy odnosił w płotach, wygrywając jedną gonitwę w Warszawie, ale przede wszystkim Velką Starohajską w Bratysławie w 2013 roku (najważniejszą gonitwę płotową na Słowacji). 3. Gdzie i kiedy dokładnie został zakupiony Fabulous Las Vegas? Czy to Państwo go wypatrzyliście czy ktoś doradzał przy jego zakupie? Fabulous Las Vegas został zakupiony na aukcji Arqana 16.11.2016 roku z numerem 638 jako przedostatni koń wystawiany w ciągu 4 dni aukcji. Konia wybierał i licytował w naszym imieniu Krzysztof Ziemiański. 4. Czy kupując konie robicie to Państwo z myślą od razu o Derby? Nigdy nie robimy dalekosiężnych planów dla naszych koni, staramy się każdemu z nich stwarzać jak najlepsze warunki, a wtedy można być spokojnym o wyniki. 5. Kiedy zapadła decyzja o zapisie konia do Derby 2018? Ostateczna decyzja o starcie w Derby zapadła po nagrodzie Iwna, którą Fabulous Las Vegas wygrał. Oczywiście pierwszy zapis był dużo wcześniej, ale koń musiał być sprawdzony w dystansie, choć wielką klasę pokazał już w nagrodzie Rulera wygrywając w bardzo dobrym czasie. 6. Koń Państwa własności zwyciężył w Derby – jak można opisać emocje z tym związane? Każdemu, kto ma, kto będzie miał albo kto marzy o koniu wyścigowym życzymy zwycięstwa w Derby i przeżycia tych chwil – są nie do opisania. 7. Jaki jest Fabulous Las Vegas? Fabulous Las Vegas jest koniem emocjonalnym, bardzo wrażliwym. W wieku trzech lat był energiczny, momentami niespokojny, co szczególnie było widać przed wyścigami, którymi najwidoczniej się stresował. Obecnie dojrzał, można powiedzieć, że jest bardzo spokojny, ale potrafi też pokazać charakter, kiedy zaczepia nas zębami. Ponadto jest bardzo ambitny i zarówno potrafi się cieszyć ze zwycięstwa, jak i przejmować porażką.
42
8. Jak wygląda kariera Fabulousa po zwycięstwie w najważniejszej gonitwie dla 3-letnich koni pełnej krwi? Po trzech latach kariery wypełnionej zwycięstwami w tym roku Fabulous Las Vegas pauzuje z powodu niedużej, ale przewlekłej kontuzji, której nabawił się podczas pobytu we Francji na wyścigach. Początkowo myśleliśmy o startach w tym roku, ale jest już to raczej nieosiągalne. Treningi Fabulous Las Vegas wznowi po zezwoleniu lekarza weterynarii. Raczej późną jesienią, tak aby wystartować na wiosnę na Służewcu, a później możliwe, że i poza nim. Po karierze wyścigowej koń pozostanie z nami i mamy nadzieję na jego udaną karierę hodowlaną.
trójkoronowanych po wojnie było 14. Jednak każdy z nich pisze swoją własną historię, a my każdemu z nich pomagamy i kibicujemy tak, jak potencjalnemu derbiście. 10. Jakie jest Państwa marzenie jako właścicieli? Przede wszystkim, marzymy o tym, żeby nasze konie
były zdrowe, niezależnie od wyników osiąganych przez nie w gonitwach. Oczywiście bardzo cieszymy się z każdego sukcesu, ponieważ poniekąd o to chodzi w wyścigach. Spełnieniem naszego marzenia, jako właścicieli, jest wygranie Wielkiej Warszawskiej, ponieważ jest to nagroda, której jeszcze nie udało nam się zdobyć.
9. Ile i jakie konie macie Państwo aktualnie w treningu wyścigowym? Czy wśród nich jest koń klasy Fabulousa, czyli przyszły derbista? W treningu wyścigowym mamy teraz 6 koni. Znane wszystkim dwa starsze: Fabulousa Las Vegas i Incepcję (najlepszego w zeszłym roku polskiego folbluta, dzięki któremu zostaliśmy hodowcami roku 2019), 2 konie trzyletnie Bright Amber i Night Tornado oraz 2 dwulatki Exostar i Zanzilly Passion. Z naszych koni w Derby 2020 pobiegnie Night Tornado - koń utalentowany, ale wciąż się rozwijający, który swoje możliwości będzie mógł w pełni pokazać prawdopodobnie na jesieni, dlatego jego występ w Derby jest zagadką. Zadatki klasy pokazuje i pochodzenie ma wyborne, ale na 100% jego formy trzeba jeszcze poczekać. Z dwulatków bardzo ciekawie zapowiada się Exostar od naszej derbistki Infamii. Jeśli uda mu się zadebiutować w tym roku, to możemy być umiarkowanymi optymistami. Rangą dokonań ciężko będzie każdemu naszemu koniowi dorównać Fabulousowi, wszak
43
ANDRZEJ ZIELIŃSKI 1. Jak zaczęła się Pana historia związana z końmi wyścigowymi? Moja historia z końmi zaczęła się w roku 1994, czyli w pierwszym roku prywatyzacji warszawskiego Toru Służewiec. Jednak zacznę cofając moja opowieść o pół roku, kiedy zostałem zaproszony przez mojego kolegę na obiad. Poznałem tak bardzo sympatycznego mężczyznę, który opowiedział mi o służewieckim torze, koniach tam trenowanych, a następnie o możliwości stania się właścicielem takich koni poprzez dzierżawę. W tamtych latach prowadziłem kilka firm i uznałem, że taka przygoda pozwoli spojrzeć na moje życie z zupełnie innej perspektywy. Tak stałem się szczęśliwym posiadaczem 13 koni wyścigowych i wyraźnie szczęście mi sprzyjało, gdyż nie straciłem na tym ani złotówki. Szybko odezwała się we mnie chęć bycia prawdziwym właścicielem. Szybko zrozumiałem, że prawdziwa przyjemność to hodować konie. Powiem szczerze, że inaczej odbieram sukcesy i porażki koni mojej hodowli, niż koni kupionych od innych hodowców. Na początku zakupiłem na aukcji koni na Torze Służewiec, którą w tym czasie prowadziła firma Polish Prestige, klacz Becky Princess wyhodowaną przez wybitnego, jak na polskie warunki, prywatnego hodowcę Knuta Enga. Prowadził on stadninę koni pełnej krwi angielskiej w Ostrobrzegu. Wkrótce zacząłem dokupować kolejne klacze, jak Buena i Marionetka. Z tej ostatniej urodziła się pierwsza w przychówku klaczka Marwer, która szczęśliwie
PL
właściciel klaczy Nemezis, derbistki z roku 2019
biegała wygrywając w pierwszym roku nagrodę Dorpata, a w wieku 3 lat nagrodę kategorii A - Wiosenną. Ogromnym szczęściem bycia hodowcą jest to, że zawsze mamy przed sobą ten największy sukces i to pozwala nam patrzeć na świat ze szczęśliwym optymizmem. 2. Pierwszy zakupiony koń to… Pierwszym kupionym do wyścigów koniem był bardzo urodziwy roczny ogierek Nobody’Knows, hodowli państwowej stadniny folblutów Moszna. Biegał on przyzwoicie, ale przed wyścigiem Derby, do którego był zgłoszony uległ kontuzji ścięgna i został sprzedany Krzysztofowi Kaczorowskiemu. Na tym koniu jego córka Kaya święciła wiele triumfów w zawodach WKKW. 3. Gdzie i kiedy dokładnie została zakupiona klacz Nemezis? Czy to Państwo ją wypatrzyliście czy ktoś doradzał przy jej zakupie? Klacz Nemezis została zakupiona w Irlandii na aukcji Goffs. Na tej aukcji kupiliśmy w sumie z bratem 3 konie. Konie wybieramy sami. Być może korzystanie z profesjonalistów, których tam nie brakuje byłoby korzystniejsze. Jednak przyjemność możliwości wyboru osobiście jest zbyt kusząca. 4. Czy kupując konie robicie to Państwo z myślą od razu o Derby? Kupując pierwsze konie nie kierowaliśmy się chęcią zdobywania sukcesów. Myślę, że kierowała nami podświadomość przeżycia przygody. Dziś to jest pasja, która pozwala zapomnieć o trudach życia codziennego. W międzyczasie dołączył do mnie mój brat Ryszard i niewątpliwie od tego momentu jakość naszego stada systematycznie rośnie, pozwalając nam z jeszcze większym optymizmem patrzeć w przyszłość. 5. Kiedy zapadła decyzja o zapisie klaczy Nemezis do Derby 2019? Historia zapisu klaczy Nemezis do Derby jest o tyle ciekawa, że trener Andrzej Walicki już kiedy była 2-latką orzekł, że to derbistka. Przed Derby trener odrzucił możliwość zwycięstwa przez największych faworytów, czyli „Wygramy” powiedział. 6. Koń Państwa własności zwyciężył w Derby – jak można opisać emocje z tym związane? Emocje były ogromne, ponieważ to nie nasza klacz była faworytem, a wróżby naszego trenera okazały się szczęśliwe i prawdziwe dopiero po fakcie. 7. Jaka jest Nemezis? Klacz Nemezis jest bardzo zrównoważona psychicznie, piękna i dostojna. Będzie perłą w naszej stadninie po zakończeniu kariery.
44
8. Jak wygląda kariera Nemezis po zwycięstwie w najważniejszej gonitwie dla 3-letnich koni pełnej krwi? Plany na przyszłość dla tej klaczy są następujące: jeśli wygra w wyścigu o puchar Prezesa Totalizatora Sportowego to spróbujemy szczęścia u naszych zachodnich sąsiadów w wyścigu rangi Pattern, aby spróbować wzmocnić jej wartość hodowlaną. Być może następnym wyścigiem w Polsce będzie dopiero Wielka Warszawska. 9. Ile i jakie konie macie Państwo aktualnie w treningu wyścigowym? Czy wśród nich jest koń klasy Nemezis, czyli przyszły derbista? Mamy obecnie tylko 8 koni w treningu polskim, jednego konia w treningu czeskim iWarszawskajednego konia w treningu francuskim. W tym roku nie widzimy, aby jakiś nasz koń 3-letni mógł rywalizować w wyścigu kategorii A, więc tym bardziej w Derby. Mamy dobre 4-latki i niezłe 2-latki. 10. Jakie jest Państwa marzenie Pana jako właściciela? Naszym największym marzeniem jest posiadanie konia wyścigowego, który mógłby z powodzeniem rywalizować na torach Zachodniej Europy. A gdyby to był koń naszej hodowli to szczęście byłoby podwójne.
45
NAJCIEKAWSZE
KREACJE GALA
DERBY Zdjęcia: Damosfera
46
47