Skip to main content

Podlaskie Agro Nr 51

Page 1

(NR 6/51)

SIERPIE Ñ 2014

DNI POLA ŻNIWA

W PEŁNI

FINAŁ PODLASKIEJ AGROLIGI SZKODY

ŁOWIECKIE

-

PROTESTY ROLNIKÓW


W NUMERZE:

DRODZY CZYTELNICY!

 AKTUALNOŚCI

 Relacja z czerwcowych targów hodowlanych w Szepietowie – s. 4-10  Finał Podlaskiej AgroLigi – s. 12-14  Międzynarodowa konferencja poświęcona agroturystyce – s. 16-18  Firma Gama rozpoczęła produkcję rozrzutników – s. 20-21  Wizytacje na polach w ramach akcji „Żniwa mogą być bezpiecz-

ne” – s. 22-24  Pokaz maszyn zorganizowany przez firmę Belima w Łapach – s. 26-27  Relacja ze Święta Mleka w Wysokiem Mazowieckiem – s. 28-30  Finał wojewódzkiego etapu konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” – s. 32-34  Protesty rolników związane ze szkodami spowodowanymi przez dzikie zwierzęta – s. 36-40  Afrykański pomór świń – s. 42-46  Otwarcie biogazowni w Rybołach

– s. 48-50

 FOTOREPORTAŻ  Święto Chleba w Ciechanowcu

 UPRAWA

– s. 52-54

 Zgorzel źdźbła  Dni Pola firmy Syngenta

– s. 56 – s. 58-60

 Z wizytą na żniwach

– s. 62-64

 HODOWLA  Relacja z otwarcia obory w m. Wronowo w gm. Raczki

Kończy się powoli najbardziej pracowity okres w rolniczym kalendarzu. Żniwa mamy za sobą, coraz bezpieczniejsze, co się bardzo chwali. Muszę też powiedzieć, że owocne. Rolnicy są zadowoleni z plonów, z cen za nie znacznie mniej. A wynika to z tego, że po pierwsze trudno zapomnieć wysokie stawki za zboże i rzepak sprzed kilku lat, a po drugie przy tym nakładzie pracy, wydaje się, że pieniędzy zawsze zarabia się za mało. I tak umysły rolników zaprzątają zupełnie inne rzeczy. To oczywiście sprawa afrykańskiego pomoru świń, który zdziesiątkował pogłowie świń w woj. podlaskim, a raczej wywołał potrzebę ich uboju. Hodowcy trzody chlewnej z pozostałej części województwa trwają w niemiłym oczekiwaniu. Trudno się dziwić. Dla wyspecjalizowanych gospodarstw to prawdziwa klęska. Podobnie jak i inna plaga, z którą jakoś nikt nie potrafi się od lat uporać – czyli szkody łowieckie. Doprowadzeni do ostateczności rolnicy przeprowadzili akcje protestacyjne, szykują się kolejne. Tylko efektów jakoś nie widać. Pozostaje pytanie, czy brak tu umiejętności, czy chęci satysfakcjonującego rozwiązania? Bo teraz dziki szkodzą tylko rolnikom, a wszyscy się do tego od dawna przyzwy-

– s. 66-68

 WETERYNARIA

czaili. Ciekawe tylko, czy tzw. decydentom miło by było wykładać dwa razy pieniądze z własnej kieszeni na to samo. A przecież tak zmuszeni

– s. 70

są robić rolnicy, których rośliny są po prostu wyjedzone, a pola poryte.

 Pokazy firmy Primator z Czyżewa  Pokaz firmy Tech-Kom

– s. 72-74 – s. 74

Czytajcie Państwo. Jak to bywa w wydaniu sierpniowym zapraszamy też

 Prezentacja firmy Knoch

– s. 76-78

 Bakterie środowiskowe

 MASZYNY

 FINANSE  Służebność drogi koniecznej

– s. 80

Wyczuleni na problemy branży, obszernie opisaliśmy oba te problemy. do mnóstwa relacji z pokazów, dni otwartych i innych tego typu spotkań. Szukajcie swoich twarzy! MAŁGORZATA SAWICKA,

REDAKTOR NACZELNY

 PORADY  Uprawnienia do prowadzenia motocykla

 CIEKAWOSTKI RYNKOWE

– s. 82 –s.84

 BUDUJEMY I MIESZKAMY

– s. 86-89

 ROLNICTWO NA KOŁACH

– s. 91-93

 ZDROWIE I URODA

– s. 94-96

 ROZRYWKA

– S. 97-98

Na okładce: Tadeusz Bienasz, rolnik z m. Husaki koło Bielska Podlaskiego – fot. Małgorzata Sawicka.

PODLASKIE AGRO

ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok, tel. 85 742-90-90, fax. 85 742-90-92, www.podlaskieagro.pl, e-mail: biuro@podlaskieagro.pl Redaktor naczelny: Małgorzata Sawicka, msawicka@skryba.media.pl Redakcja: Barbara Klem, Marzena Bęcłowicz, Szymon Martysz DTP: Marcin Dominów Reklama: Sebastian Rutkowski 503-039-455, szef biura reklamy, Edyta Andrukiewicz 508-353278, Wojciech Gawryluk 606-972-284, Justyna Radziszewska 500-123-174, Justyna Janowska 533-379-533, Joanna Sawicka 662-234-788, Andrzej Niczyporuk 501-303181 Wydawca: Wydawnictwo Skryba Druk: Bieldruk Białystok Nakład: 15000 egz.

Redakcja nie odpowiada za treść reklam

3


AKTUALNOŚCI RELACJA Z NIEZWYKŁEJ VIII OGÓLNOPOLSKIEJ WYSTAWY BYDŁA HODOWLANEGO Z D ORADZTWEM R OLNICZYM W S ZEPIETOWIE

ORAZ

XXI REGIONALNEJ WYSTAWY ZWIERZĄT HODOWLANYCH I DNI

TO TUTAJ BIJE SERCE

POLSKIEGO MLECZARSTWA – O północno-wschodniej Polsce mówiło się kiedyś Polska B. To już dawno nieprawda. Jeśli chodzi o mleczarstwo, to przecież jesteście Polską A – mówił podczas czerwcowej wystawy w Szepietowie dr Zbigniew Lach z Ośrodka Hodowli Zarodowej w Osięcinach.

|

Tradycyjnie wybrani zostali najlepsi hodowcy, a właściwie najlepsze zwierzęta. Stawka w tym roku była bardzo wyrównana.

To właśnie Osięciny zgarnęły najważniejsze nagrody wystawy, ale podlascy hodowcy stanęli w szranki i mają z czego być dumni. Podobnie organizatorzy imprezy, którzy osiągnęli to, co najważniejsze: stworzyli niezapomnianą atmosferę.

– Poziom tegorocznej wystawy oceniam jako bardzo wysoki. Z roku na rok impreza się nam rozrasta. Cieszymy się, że Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego cały czas podnosi sobie poprzeczkę. Osięciny odniosły w tym roku ogromny sukces, ale nie ma co ukrywać,

że to bardzo dobry ośrodek hodowli zarodowej, a my podlascy hodowcy ciągle ich gonimy i powinniśmy się od nich uczyć. Tu mamy najlepszą okazję – powiedział Zdzisław Kraszewski, hodowca bydła mlecznego z Dąbrowy Łaz. C.D. NA STR. 6

|

Grzegorz Falkowski, producent mleka z m. Falki w gm. Wyszki (na zdj. z synem) jest corocznym gościem na szepietowskich targach. Jak mówi,

| 4

tu można obejrzeć maszyny, których zakup jest planowany, spotkać się ze znajomymi i podziwiać Obowiązkowy punkt Wystawy – a więc puchary dla najlepszych hodowców i odznaczenia dla osób z branży.

nalepsze bydło w kraju.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

5


AKTUALNOŚCI

|

Piękny przykład współpracy ponad podziałami – Tadeusz Szepietowski z firmy Gama (z lewej) i Norbert Pawluczuk z białostockiego SaMASZu.

|

VIII Ogólnopolska i XXI Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie otwarta!

C.D. ZE STR. 4

– W ostatnią sobotę i niedzielę czerwca Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie stał się rolniczą stolicą nie tylko Podlasia, ale i Polski – tak z kolei wystawę określił Marek Sawicki, minister rolnictwa. W ciągu dwóch targowych dni (28 i 29 czerwca) odwiedziło ją ponad 100 tys. osób. To rekord w historii szepietowskich imprez.

|

Dr Zbigniew Lach z Ośrodka Hodowli Zarodowej w Osięcinach (z prawej) z Kazimierzem Przeździeckim, rolnikiem z Lendowa Bud.

– Co roku tu przyjeżdżamy, tym razem nawet dwa razy: wczoraj i dziś. Szukamy opryskiwacza do kupienia. To już nie pierwszy raz, kiedy staramy się oglądać konkretną maszynę na targach, gdzie można spokojnie obejrzeć sprzęt kilku producentów, a potem podjąć decyzję o zakupie – wyjaśnił Grzegorz Falkowski, producent mleka z m. Falki w gm. Wyszki. – Na pokaz zwierząt też oczywiście zaglądamy. Korci, żeby swoje pokazać. Może mój syn tego dokona. Szepietowo gościło nie tylko hodowców i rolników, ale także instytucje i firmy działające w rolnictwie i jego otoczeniu. I tak, przyjechali tu producenci maszyn rolniczych, wyposażenia budynków inwentarskich, urządzeń udojowych oraz firmy paszowe, nawozowe, finansowe i doradcze oraz instytucje obsługujące rolnictwo. W sumie na powierzchni ponad 10 ha swoją ofertę przez dwa dni zaprezentowało ponad 350 wystawców. – To jedne z największych targów w Polsce, ale ocenia się je również, a opieram się na opinii wystawców i zwiedzających z kraju, jako jedne z najbardziej merytorycznych – mówi Andrzej Remisiewicz, przedsiębiorca z Kruszewa Wypych

| 6

|

Andrzej Remisiewicz, właściciel firmy TransRol z Kruszewa Wypych, (z lewej) wraz z żoną i księgową w jednej osobie – Grażyną, przez dwa dni wystawy ugościli na swoim stoisku ponad 1,5 tys. osób.

w gm. Sokoły. – My jako firma wystawiamy się od 12 lat, można nas znaleźć zawsze w tym samym miejscu. Dla mnie jako przedsiębiorcy targi są okazją do doskonałej promocji, kontaktu z klientami z regionu i kraju, możliwością spotkania się z kontrahentami. Nasze stoisko odwiedzają rolnicy, przedsiębiorcy, samorządowcy, przedstawiciele różnych instytucji branżowych. Przez dwa dni targów przewinęło się przez nie 1,5 tysiąca osób. Jest to dla nas wielki honor i radość. Trzeba przyznać, że na co dzień nie zawsze mamy czas na tego typu mniej zawodowe spotkania z naszymi klientami. Podobnego zdania jest też Michał Sobiesiak z Bauer Group Polska. Firma kilka razy gościła już na łamach naszego magazynu, w związku z tematem separatorów do gnojowicy, który produkuje doskonałą ściółkę do obory. Czy podlascy rolnicy zaakceptowali techniczną nowinkę? – W sierpniu tego roku będzie zainstalowana nasza setna instalacja. Na zakup zdecydowało się gospodarstwo w Osowej Sieni, w którym już druga obora zostanie wyposażona w separator, w pierwszej urządzenie zamontowaliśmy prawie 3,5 roku temu – mówił Michał Sobiesiak. – Trzeba było ok. pięciu lat, by dobić do tej setki, a 70% z nich to instalacje w rolnictwie. Spora część tych instalacji znajduje się na Podlasiu, a w ciągu najbliższych dwóch lat na tym terenie powstanie wiele nowych.

Najlepsze krowy wystawy, czyli superczempiony. C.D. NA STR. 8

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

7


AKTUALNOŚCI

|

Przedstawiciele firmy Bauer Group wraz z zadowolonymi klientami.

C.D. ZE STR. 6

– Jest jeszcze sporo osób w rolnictwie, które nie wiedzą co to separatory, ale ta świadomość szybko się rozszerza – dodaje Sobiesiak. – Swoje robią też referencje, nowi klienci odwiedzają istniejące instalacje, mogą porozmawiać z ich właścicielami, widzą zdrowotność krów, oszczędność pracy i pieniędzy. – Gama towarów oferowanych przez producentów jest duża. Zauważalna jest też tendencja do wyższych mocy, jeśli chodzi o ciągniki, i do bardziej funkcjonalnych maszyn. Mamy na przykład prasoowijarkę, agregat uprawowo-siewny. To, co było do tej pory, że pracowało się najpierw agregatem, a potem siewnikiem, odchodzi do lamusa – ocenił targi Edward Nowacki, właściciel firmy Edmasz z Wysokiego Mazowieckiego, zajmującej się sprzedażą maszyn rolniczych i ciągników. Zdaniem przedsiębiorcy, takie preferencje współczesnego rolnika zmierzają do tego, by maksymalnie skrócić cykl produkcyjny, co jest też związane z tym, że jakość w ten sposób uzyskiwanej paszy jest lepsza niż przy wykorzystaniu oddzielnych maszyn. – Jeśli jest pogoda taka jak dziś, można się spodziewać, że w każdej chwili może padać. Jak się ma nowoczesną wielofunkcyjną maszynę, to za jednym zamachem belujesz, owijasz i nic się nie dzieje. Jeśli praca jest podzielona na etapy, wystarczy, że deszcz popada, bela poleży parę godzin, zagrzeje się i automatycznie pasza będzie gorsza. Czas jest teraz na wagę złota. A ponadto, cóż, gospodarstwa rosną, potrzebny jest im większy sprzęt. Do tej pory najpopularniejszym przedziałem mocy w ciągnikach był 80-120 KM, a dzisiaj to jest 100-150 KM, bo tego wymagają większe maszyny. Co jeszcze? Rolnik teraz nie szuka byle jakich maszyn, bardzo zwraca uwagę na jakość urządzeń, często poszukuje zachodniego sprzętu, który ma bardzo dobrą opinię. 8

|

Edward Nowacki, właściciel firmy Edmasz z Wysokiego Mazowieckiego, (z prawej) z wieloletnim klientem Waldemarem Kostro

Wystawa w Szepietowie to nie tylko maszyny i nie tylko bydło mleczne, ale też konie, drób, owce i już po raz drugi króliki. – W tym roku jest bardzo fajnie – w ubiegłym roku byliśmy razem z drobiem, w tym roku mamy oddzielną halę. Dopisała też frekwencja – mamy 64 wystawców z całego kraju, reprezentowane są prawie wszystkie województwa, w tym bardzo licznie woj. mazowieckie, wielkopolskie, również łódzkie – ocenił Henryk Koc, prezes Podlaskiego Związku Hodowców Królików i Drobiu Ozdobnego. – Nasza współpraca z Ośrodkiem układa się bardzo pomyślnie. PODR chce mieć dodatkowe atrakcje, my je dostarczamy, a jednocześnie promujemy nasz Związek. Mistrzem Wystawy, czyli najpiękniejszym królikiem, wybieranym przez nas hodowców, został zwierzak należący do Podlasianina Arka Modzelewskiego. Na targi do Szepietowa przyjechało ok. 200 hodowców z całej Polski, którzy zaprezentowali swój dorobek hodowlany – czyli prawie 800 szt. zwierząt. Oddajmy głos przedstawicielowi zwy-

z miejscowości Kostry Litwa. – Pracuję w 15-hektarowym gospodarstwie rolnym nastawionym na hodowlę bydła mlecznego. Z panem Edwardem znam się śmiało ponad 10 lat, wszystkie maszyny, to u niego kupuję i jeszcze nie zdarzyło mi się narzekać na naszą współpracę. To i podczas targów zachodzę odwiedzić moją firmę – wyjaśniał swoją obecność na stoisku rolnik.

cięskiej Hodowli Zarodowej w Osięcinach – dr Zbigniewowi Lachowi: – Tegoroczna wystawa zebrała kwiat polskiej hodowli. Nie ma na świecie hodowcy, który nie chciałby mieć w swojej oborze tej stawki krów. O poziomie wystawianych zwierząt świadczy fakt, że o zwycięstwie decydowały niuanse, takie jak budowa stawu skokowego – podsumował. – Trzeba szczerze przyznać, że Osięciny zabawę z genetyką zaczęły wcześniej niż inni. Trudno więc się dziwić, że hodowcy z Podlasia, ale też ogóle indywidualni hodowcy z całego kraju gonią ośrodki hodowli zarodowej. Tak po prostu jest. Fajnie, że ktoś to rozumie, że jest ktoś, kto ma większe doświadczenie i trzeba się od niego uczyć. Dobra jest taka postawa i jeśli jest takie przesłanie tej wystawy, to się bardzo cieszę. C.D. NA STR. 10

|

W tym roku silnie zaznaczył swoją obecność na Wystawie Podlaski Związek Hodowców Królików i Drobiu Ozdobnego. Do Szepietowa przyjechało grubo ponad 60 hodowców z całego kraju.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

9


AKTUALNOŚCI

|

Anna i Piotr Jankowcy, właściciele zambrowskiej firmy Inter-Tech, zorganizowali przykuwające wzrok stoisko.

 TRADYCYJNIE WYBRANO HIT

WYSTAWY, NAJATRAKCYJNIEJSZE STOISKO, HIT PUBLICZNOŚCI.

Hitem Wystawy została zintegrowana prasoowijarka McHale. Cechuje ją bezpośredni przerzut beli z komory prasy do owijarki w pionowy pierścień owijania. Maszyna polecana jest do gospodarstw utrzymujących ponad 30 szt. bydła. Maszyna ma bardzo wysoką wydajność – 60 bel na godz. co ma istotny wpływ na jakość uzyskiwanej sianokiszonki. Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka otrzymała puchar za najatrakcyjniejsze

|

Podczas Wystawy na powierzchni ponad 10 ha swoją ofertę przez dwa dni zaprezentowało ponad 350 wystawców. Szepietowo podczas dwóch dni odwiedziło ponad 100 tys. zwiedzających.

C.D. ZE STR. 8

Jak powiedział, nie ważne jest, w którym miejscu w stawce dany region się znajduje, ale ważne, że w ogóle chce tam być. Ktoś wygrywa dziś, ktoś wygra jutro, ważne by być z najlepszymi, porównać się i w ten sposób uczyć. Najgorsi hodowcy to ci, którzy nie przyjeżdżają ze swoimi zwierzętami, ale sami i po to, by krytykować. Takie zachowania tylko psują atmosferę, która, jak zauważył dr Lach, w Szepietowie jest wspaniała. – Trudno spodziewać się, żeby w takim miejscu była drętwa, skoro ponad 40% mleka pocho-

dzi z Podlasia i z Mazowsza. To przecież tu bije serce polskiego mleczarstwa. Tu są ludzie, którzy tym żyją – dodał Zbigniew Lach. – Jest jeszcze taka jedna rzecz, o której się może dużo nie mówiło, a to fantastyczna sprawa. Mówię o młodych hodowcach – tych małych dzieciaczkach, oprowadzających po ringu jałóweczki. Ta radość tych, którzy wygrali i zawziętość tych, którzy byli na drugim miejscu. Bo ten co wygrał, będzie chciał to utrzymać, a ten co był na drugim miejscu, będzie chciał wygryźć tego pierwszego. To jest coś na przyszłość. TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

stoisko. W kategorii „Hit Public zności” z w ycięż yło Gagatkowo – zabawa po byku – Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów – Klanza, Oddział Białystok.

|

Podczas Wystawy odbył się Piknik Wieprzowy organizowany przez Podlaską Izbę Rolniczą. Na zdjęciu Bogusława Roszczyk-Parzych, dyrektor Izby z Grzegorzem Mikołajczykiem, kierownikiem biura powiatowego ARiMR w Wysokiem Mazowieckiem.

| 10

|

To wybory najlepszego bydła mlecznego stanowią clue tych targów i przyciągają największą publiczność.

Tradycyjnie podczas targów można było zobaczyć niezwykle widowiskowy konkurs Młodych Hodowców.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

11


AKTUALNOŚCI FINAŁ

PODLASKIEGO ETAPU KONKURSU

AGROLIGA

ROZSTRZYGNIĘTY!

THE BEST OF THE BEST Niekwestionowani liderzy branży rolniczej Polski, a nawet więcej – Europy – tak można określić zwycięzców, ale i laureatów konkursu AgroLiga. Wyłania on w końcu najlepszych z najlepszych. W lipcu odbył się finał podlaskiego etapu tego konkursu. Wygrali Grażyna i Dariusz Putkowscy z miejscowości Rotki w gminie Drohiczyn oraz firma Gama z Wysokiego Mazowieckiego. – W wojewódzkim etapie konkursu AgroLiga uczestniczą najlepsi rolnicy z woj. podlaskiego. To ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że poprzez pracę zawodową mogą spełniać swoje marzenia i wyobrażenia o pracy na wsi oraz ci, którzy mają odwagę zaprezentować publicznie swoje osiągnięcia – mówi Marek Skarżyński, wicedyrektor Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie i przewodniczący konkursowej komisji. – W imieniu komisji konkursowej muszę powiedzieć, że poziom tegorocznej edycji Podlaskiej AgroLigi jest bardzo wysoki. Komisja miała wiele kłopotów i trudności oraz zastosowała wiele porównań, by wyłonić tych najlepszych. Braliśmy pod uwagę m.in. wielkość produkcji, stosowane technologie, posiadane certyfikaty, przestrzeganie przepisów ochrony środowiska, zastosowanie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, ale też: ład i porządek, estetykę wokół zabudowań inwentarskich. Poziom był rewelacyjny, gratuluję wszystkim laureatom i oczywiście zwycięzcom. Naprawdę woj. podlaskie będzie bardzo dobrze reprezentowane na szczeblu krajowym. W tym roku w konkursie wzięło udział dwanaście gospodarstw rolnych i dwie firmy. Zwycięskie gospodarstwo – Grażyny i Dariusza Putkowskich – położone jest w m. Rotki w gm Drohiczyn. Zajmuje powierzchnię 43 hektarów i jest ukierunkowane na produkcję mleka. Stado podstawowe liczy 40 sztuk krów dojnych. Średnia wydajność krów osiąga pułap 6 tys.kg mleka. Roczna sprzedaż mleka wynosi 240 tys.l. Zwierzęta utrzymywane są w oborze wolnosta-

| 12

|

Grażyna i Dariusz Putkowscy – Mistrzowie Podlaskiej Agroligi

nowiskowej z legowiskami na głębokiej ściółce o powierzchni 1000 m², wyposażonej w halę udojową 2x4. Gospodarze umiejętnie wykorzystują środki finansowe ze wsparcia unijnego i krajowego. Gospodarstwo zostało wyposażone w nowy, bezpieczny park maszynowy. Od 2014 r. Putkowscy realizują Program rolnośrodowiskowy – pakiet ochrona gleb i wód. Poza produkcją mleka rolnicy uruchomili pozarolniczą działalność zajmując się przetwór-

stwem mięsa. Obecnie produkują tradycyjne, mięsne wyroby wędliniarskie i przetwarzają mleko na sery i twarogi. Produkty wytwarzane w tym gospodarstwie sprzedawane są pod marką „Dażynka”, coraz szerzej znaną w regionie. Nagradzani od lat w wielu konkursach, chętnie dzielą się z innymi swoją wiedzą. Ich gospodarstwo stanowi ważną bazę pokazowo-szkoleniowo-doradczą. Wizyta tam to prawdziwa przyjemność, ze względu na atrakcyjne zagospodarowanie przestrzeni. – Zwycięstwo w tym konkursie to dla nas olbrzymia radość, zaszczyt i jednocześnie wielkie zobowiązanie, bo w przyszłości nie chcemy spocząć na laurach, ale podążać dalej w tę stronę i realizować nowe pomysły – podkreśla Danuta Putkowska. – Naszym głównym zajęciem jest hodowla krów mlecznych. Oprócz tego od dwóch lat prowadzimy małą masarnię i robimy sery z własnego mleka. To dla nas dodatkowe źródło dochodów i trochę spełnienie marzeń, ale przede wszystkim nieprzeciętna satysfakcja. Robimy to, co lubimy robić i wydaje nam się, że robimy to dobrze. Dowodem tego są klienci, którzy odwiedzają nasze gospodarstwo i wracają do nas. – Jak oceniamy swoje szanse na etapie ogólnopolskim? Jesteśmy ludźmi skromnymi. Jest wiele gospodarstw, które należałoby ocenić,

Krystyna i Tadeusz Szepietowscy z firmy Gama z Wysokiego Mazowieckiego (z lewej) z Wojciechem Dzierzgowskim, wicewojewodą podlaskim.

C.D. NA STR. 14

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

13


AKTUALNOŚCI C.D. ZE STR. 12

nagrodzić, więc poczekajmy... – dodaje Grażyna Putkowska. Z podobną skromnością do walki o laury ogólnopolskie podchodzi drugi Mistrz Podlaskiej Agroligi – firma Gama z Wysokiego Mazowieckiego. Przypomnijmy – przedsiębiorstwo zajmuje się wyposażeniem obór i kompleksową obsługą gospodarstw rolnych specjalizujących się w produkcji mleka. Rozwój firmy postępuje w kierunku wprowadzenia na rynek nowoczesnych, zautomatyzowanych technik w produkcji zwierzęcej. Oprócz maszyn rolniczych i urządzeń do produkcji zwierzęcej, firma proponuje swoim klientom świetliki o lekkiej konstrukcji i okna przesuwane wykonane z poliwęglanu. Jej założycielami są Krystyna i Tadeusz Szepietowscy. - Na razie nie dociera do nas ten sukces, bo bardziej jesteśmy skoncentrowani na pracy niż na nagrodach. Jest to na pewno bardzo ważna rzecz, pokazuje nam, że idziemy w dobrym kierunku. Ten sukces znaczy dla nas wiele również dlatego, że jest wynikiem naszej dwudziestoletniej pracy – mówi Krystyna Szepietowska. Zaczynaliśmy od wizji tego jak ma być obsłużony rolnik, prowadziliśmy sami gospodarstwo, wiedzieliśmy czego oczekuje gospodarz, czyli rzetelnej informacji, rzetelnej wiedzy i partnerstwa. Staraliśmy się na bazie tej wiedzy coś takiego stworzyć i staramy się iść ciągle w tym kierunku. - Zaczęło się od sprzedaży schładzalników do mleka i serwisu. Od firmy jednoosobowej. Dzisiaj zatrudniamy ok. 50 osób – dodaje Tadeusz Szepietowski. - By być dobrym agroprzedsiębiorcą, trzeba być rzetelnym i mieć pozytywne podejście do swoich klientów. - Teraz przekazujemy firmę dzieciom. Młode pokolenie bardzo odważnie wkracza w działalność. Jesteśmy zgranym zespołem i to jest nasza siła – dodaje Krystyna Szepietowska. - Czy wi-

dzimy siebie w pałacu prezydenckim? Powiem tak: jesteśmy skromni, ale jednocześnie ambitni. Kilka lat temu z podobnym podejściem do Pałacu Prezydenckiego na finał Agroligi pojechali inni rolnicy z woj. podlaskiego – Gertruda i Krzysztof Szmurło z Popław k. Brańska. Pojechali i wrócili... ze zwycięskim pucharem Mistrza krajowego. Co się w ich życiu zmieniło od tego czasu? - Tamten dzień to był duży prestiż dla nas, naszej rodziny, ale też dla całego naszego regionu – mówi Krzysztof Szmurło. - A potem zaczęła się integracja środowiska, my „agroligowcy” zaczęliśmy się coraz częściej spotykać, nie tylko tu, w podlaskiem, ale i na terenie całego kraju. Dużo jeździmy, zwiedzamy inne gospodarstwa, uczymy się wiele dzięki temu i po prostu poznajemy się wzajemnie. Czy w tym roku w finale podlaskie ma szansę? My zawsze mamy szansę. - Uważam, że takie konkursy jak Agroliga, które mają pokazać dobre filary naszego rolnictwa, ludzi, którzy się starają, ciężki trud rolników, są bardzo istotne i potrzebne. Po to, by ci najlepsi stali się wzorcem dla innych rolników pokazującym, że warto się rozwijać, dążyć ku nowoczesności, korzystając nie tylko z funduszy unijnych, ale i własnych pomysłów. Bo niekiedy te pomysły nie potrzebują dużego nakładu finansowego, ale zagospodarowania tego, co mamy u siebie na podwórku – podsumowała konkurs Ewa Kulikowska, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Obszarów Rybackich Urzędu Marszałkowskiego Woj. Podlaskiego. - Dzisiejszy rolnik to nie tylko rolnik, ale to przedsiębiorca, biznesmen. A mu urzędnicy powinniśmy jak najbardziej mu pomagać, żeby nie musiał za długo pukać do naszych drzwi, abyśmy starali się owe drzwi otwierać mu jak najszerzej, dawać wskazówki, pokazywać różne drogi i różne wyjścia z trudnych sytuacji.

|

Patrycja i Wojciech Pruszkowscy (z lewej), ubiegłoroczni Mistrzowie, gratulują obecnym. Jak to mówią: „umarł król, niech żyje król”.

Finał Podlaskiej AgroLigi uświetnił występ Szkoły Tańca „Kadryl” Justyna&Gracjan z Białegostoku i koncert skrzypcowy Marcina Roszkowskiego. Mistrzowie Podlaskiej Agroligi wezmą udział w finałach krajowych konkursu, który organizowany jest przez Redakcję Audycji Rolnych Programu 1 TVP, we współpracy ze Stowarzyszeniem AgroBiznesKlub, zrzeszającym wielu laureatów AgroLigi z poprzednich lat. TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

 L AUREACI KONKURSU PODLASKA

AGROLIGA 2014  K ATEGORIA ROLNICY 

Mistrz Podlaskiej AgroLigi 2014 – Grażyna i Dariusz Putkowsc y z Rotek w gm. Drohiczyn, pow. siemiatycki;

I Wicemistrz Podlaskiej AgroLigi 2014 – Bożena i Adam Aramowiczowie z m. Piątak, gm. Suchowola, pow. sokólski;

II Wicemistrz Podlaskiej AgroLigi 2014 – Bogusław Tyczkowski z m. Półkoty, gm. Sejny, pow. sejneński.

 L AUREACI PODLASKIEJ AGROL IGI 2014 

Lida i Marek Wiszniewscy z m. Janówka w gm. Augustów w pow. augustowskim;

Zbigniew i Janusz Jabłonowscy z Bokin w gm. Łapy, pow. białostocki;

|| || |

Ewa i Piotr Nazarko z m. Sielc w gm. Boćki, pow. bielski;

„Jeśli rzeka mleka płynie, Jeśli ziarno jest we młynie, Gdy prym wiedziesz wśród rolników, To do laurów głowę szykuj”. Taki oto wiersz można przeczytać na plakacie promującym tegoroczną edycję konkursu.

Aldona i Antoni Kiełczewscy z m. Słucz,

Bożena i Marek Dmitrukowie z Kuraszewa

gm. Radziłów, pow. grajewski; w gm. Czyże, pow. hajnowski; 

Iwona i Kamil Mieczkowscy z m. Filipki Duże w gm. Kolno, pow. kolneński;

Bożena i Wiesław Czajkowscy z Dębiny w gm. Krypno, pow. moniecki;

Sylwia i Paweł Sobolewscy z Wasilówki

Agata i Michał Zienkiewiczowie z Mężenina

w gm. Raczki, pow. suwalski; w gm. Rutki, pow. zambrowski.

 K ATEGORIA FIRMY 

Mistrz Podlaskiej AgroLigi 2014 – P.H.U. „GAMA” Szepietowscy sp. j.

Wicemistrz Podlaskiej AgroLigi 2014 – PHU Marpasz Marek Zabielski

14

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

15


AKTUALNOŚCI SPECYFIKA

WOJEWÓDZTWA PODLASKIEGO SPRZYJA ROZWOJOWI TURYSTYKI I AGROTURYSTYKI W TYM REGIONIE

AGROTURYSTYKA DOBRA DLA ROLNIKA Z roku na rok agroturystyka na terenie województwa podlaskiego zyskuje sobie coraz więcej zwolenników. Nie ma się co dziwić. Walory tego regionu zachęcają do spędzania tu czasu, podobnie, jak i rosnąca liczba kwater o coraz wyższym standardzie i oferujących wiele atrakcji swoim gościom. Tej problematyce poświęcona była międzynarodowa konferencja, jaka odbyła się w sierpniu w Korycinach. - Głównym założeniem tej konferencji jest, by świat nauki przybliżyć urzędnikom i odwrotnie - mówi Ewa Kulikowska, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Rybołówstwa Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku. - Na dzisiejszym spotkaniu, prócz przedstawicieli organizacji, które na co dzień działają na rzecz rolnictwa, głównie w naszym województwie, goszczą także profesorowie, rektorowie uczelni wyższych z kraju i zagranicy, są przedstawiciele uczelni z Litwy, Łotwy, Białorusi, Ukrainy, Rosji. Organizatorzy konferencji właśnie w agroturystyce i turystyce widzą wielką szansę dla regionu. - To spotkanie jest poświęcone między innymi promocji naszego regionu, a przecież mamy co pokazać. Jest u nas pięknie, jest to bogaty tradycyjnie i historycznie, poza tym wielokulturowy i różnorodny region – mówi Walenty Korycki, wicemarszałek województwa podlaskiego. Nasza konferencja ma przybliżyć mieszkańcom innych regionów Polski, to, że do podlaskiego warto przyjechać i, że jest to województwo przyjazne innym. - Trzeba wziąć pod uwagę, że na obszarach wiejskich naszego województwa nie ma większego przemysłu, a agroturystyka to ta dziedzina turystyki, która rozwija się najlepiej w Polsce – mówi dr. Krzysztof Sobolewski, rektor Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki w Białymstoku. - Niemniej jednak specyfika terenów wiejskich woj. podlaskiego, jaką widzimy choćby na przykładzie gospodarstwa „Ziołowy Zakątek”, w którym się znajdujemy, jest wyjątkowa i wzbudza zachwyt przyjezd-

|

|

Mirosław Angielczyk, właściciel „Ziołowego Zakątka”, w którym zorganizowana została konferencja bardzo pozytywnie ocenia minione lata. Z roku na rok odnotowuje u siebie coraz więcej gości.

nych. Na terenie województwa podlaskiego jest chyba najwięcej kwater agroturystycznych w Polsce. Jedyny problem branży, jaki bym widział, to przyciągniecie ludzi na ten teren, żeby jak najwięcej osób w kraju o tym wiedziało. Tak jak jeżdżę po całym województwie to muszę stwierdzić, że ludzi jest coraz więcej, że turyści zaczynają przyjeżdżać i zaczynają dostrzegać walory tutejszej ciszy i przyrody. Opinie te potwierdzają i doświadczenia właścicieli gospodarstwa agroturystycznych.

- W woj. podlaskim stawiamy na agroturystykę, ta dziedzina gospodarki ma szansę poprawić poziom życia wielu mieszkańców, którzy zamieszkują obszary wiejskie – uważa Walenty Korycki, wicemarszałek woj. podlaskiego.

16

|

Mirosław Angielczyk, gospodarz spotkania, już od kilku lat przyjmuje w swoim gospodarstwie gości i widzi w tym przyszłość. - Z tego co widać w naszym gospodarstwie agroturystyka to obiecujący kierunek działalności. „Ziołowy Zakątek” funkcjonuje od czterech lat, z roku na rok mamy coraz więcej gości – mówi. - Ci goście często do nas wracają. Opierając się na ich opinii, mogę powiedzieć, że to barC.D. NA STR. 18

Ewa Kulikowska, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Obszarów Rybackich Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku oraz Wojciech Kasjanowicz, dyrektor oddziału Agencji Rynku Rolnego w Białymstoku, współorganizatorzy

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

17


AKTUALNOŚCI C.D. ZE STR. 16

dzo dobra forma wypoczynku, szczególnie dla rodzin z dziećmi, gdzie maluchy mogą na wsi pożyć w bardziej sprzyjającym dla nich otoczeniu, odetchnąć w czasie wakacji. My w każdym razie widzimy to w bardzo optymistycznym świetle, wręcz musimy rozszerzać liczbę miejsc noclegowych. Goście do „Ziołowego Zakątka” przyjeżdżają z całej Polski, najwięcej oczywiście z Warszawy, Radomia, Łodzi. Ostatnio mieliśmy też gości z Wielkopolski. Jak mówi, goście są bardzo różni, jedni chcą mieszkać w indywidualnej chacie, innym odpowiada forma bardziej hotelowa. Angielczyk zaznacza też, że niezbędne jest zaplecze kuchenne, bo gospodarstwo, które oferuje tylko noclegi, raczej nie ma dużych szans na powodzenie. - Poza tym na pewno niezbędne jest coś, jakieś miejsce, w którym dzieci będą się bezpiecznie bawiły – dodaje Angielczyk. - Musi też być zachowany pewien standard, mam tu na myśli choćby łazienki przy pokojach. W naszym przypadku kilka pokoi, które mieliśmy bez łazienek, w tej chwili jest przerabianych. Goście wolą za standard więcej zapłacić, ale chcą mieć dobre warunki. Dobrą wiadomością dla zainteresowanych podjęciem takiej formy działalności jest fakt, że w nowych PROW zaplanowano pieniądze na ten cel. - Musimy powiedzieć, że już od 1994 r. Agencja, wspierając dopłaty do kredytów preferencyjnych związanych z inwestycją turystyczną i agroturystyczną, już te tematy współfinansowała – zaznacza Jarosław Sierzchulski, wiceprezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Potem był program SAPARAD, celowe działania ewidentnie pod tworzenie miejsc pracy na obszarach wiejskich, szczególnie w ra-

|

- Podlaska Izba Rolnicza włącza się w organizacje takich konferencji, chcemy również dla świata nauki pokazać nasze dokonania, działania, również i w promowaniu agroturystyki i takich przepięknych zakątków, jak ten, w którym się dziś znajdujemy – mówi Bogumiła Roszczyk-Parzych z Podlaskiej Izby Rolniczej. Widzimy, że na terenie całego naszego województwa dochodzi do większego zainteresowania agroturystyką, to też dodatkowy pieniądz, a dziś rolnik szuka każdego możliwego dodatkowego źródła dochodu.

mach turystyki i agroturystyki, dalej Sektorowy Program Operacyjny, czy wreszcie PROW 20072013, gdzie działanie: „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej” jest skierowane dla tworzenia dodatkowych miejsc pracy na terenach wiejskich, na tworzenie dodatkowej działalności nierolniczej, w tym turystycznej i agroturystycznej. I tak kontynuacja ma być planowana w nowej perspektywie finansowej. Aczkolwiek pamiętajmy, że jesteśmy na etapie konsultacji w ramach PROW 2014-2020. Czekamy na informacje z Komisji Europejskiej, czy i w jakim kształcie PROW zostanie zaakcep-

towany, i po jej otrzymaniu będziemy kontynuować realizację programu. - To pierwsza tego typu konferencja międzynarodowa realizowana w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich, ale nie ostatnia. Kolejne szykujemy już jesienią – obiecuje Ewa Kulikowska. TEKST

| | 18

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

Na konferencji gościli profesorowie, rektorowie uczelni wyższych z kraju i zagranicy, m.in. prof. dr hab. Alojzy Szymański, rektor Szkoły Głównej

W takim pięknym otoczeniu odbyła się opisywana konferencja. Zaproszeni goście byli zachwyceni.

Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

19


AKTUALNOŚCI EUROMILK BUFFALO TO DOSTĘPNA W SPRZEDAŻY.

ROZRZUTNIKI OBORNIKA , PRODUKOWANE PRZEZ FIRMĘ

GAMA

Z

WYSOKIEGO MAZOWIECKIEGO. OD

LUTEGO B .R . MASZYNA JEST

POLSKA MARKA – ZACHODNIA JAKOŚĆ Systematycznie rośnie liczba klientów zainteresowanych zakupem produktów marki EUROMILK. Produkcję maszyn firma rozpoczęła od wozów paszowych RINO stopniowo poszerzając ofertę o nowe modele. W ubiegłym roku do grona produktów EUROMILK dołączyła owijarka samozaładowcza SCORPIO. Trzecią maszyną tej marki jest rozrzutnik obornika BUFFALO. Jego oficjalna premiera odbyła się w lutym br. podczas targów „Ferma Bydła” w Łodzi. Od tego momentu sprzedano kilkanaście sztuk tej maszyny, a już są chętni na następne. Skąd takie zainteresowanie?

|

Gama produkuje rozrzutniki o ładowności od 6 do 12 ton i objętości od 9 m³ do 15 m³.Obecnie trwają prace konstruktorskie nad objętościami: od 17 do 24 m³

Paweł Moczydłowski wraz z żoną Ewą prowadzi 33-hektarowe gospodarstwo w miejscowości Rzące, położonej nieopodal Wysokiego Mazowieckiego, ukierunkowane na produkcję mleka.. Stado liczy w sumie 40 sztuk, w tym ponad połowa to bydło mleczne. Owocna współpraca Pawła Moczydłowskiego z firmą GAMA trwa kilka lat. – Cóż mogę powiedzieć– to super firma – mówi młody rolnik. – W przeciwnym razie nie kupiłbym tyle maszyn za ich pośrednictwem. Pierwszym zakupem w firmie GAMA był ciągnik, a potem kolejno – pług, agregat uprawowo-siewny, przetrząsacz, kosiarka rotacyjna. Przed dwoma laty do gospodarstwa trafił też paszowóz EUROMILK, którego produkcję rozpoczęto zaledwie rok wcześniej.

– Pojechałem do firmy GAMA i obejrzałem maszynę stojącą na placu – od razu mi się spodobała. Cena była przystępna, wykonanie bardzo dobre. Łatwo podjąłem decyzję – wyjaśnia Paweł Moczydłowski. – Okazało się, że trafną. Wóz sprawuje się super, a ja jestem bardzo zadowolony. Mieszam półtorej, do dwóch ton paszy dziennie. Mniejszy nakład pracy przekłada się również na wzrost wydajności stada. Pr zekonany do marki EUROMILK Moczydłowski dokonał wkrótce kolejnego zakupu. Został pierwszym nabywcą rozrzutnika. Czy nie obawiał się Pan kupić maszyny, której nikt wcześniej nie użytkował? – Oczywiście, że nie. Mam zaufanie do tej firmy – mówi rolnik. – Byłem na hali produkcyjnej, widziałem jak się je wykonuje, nie kupiłem kota

w worku. Przekonała mnie wysoka jakość wykonania i użytych materiałów. Już podczas pierwszego uruchomienia okazało się, że miałem rację. Rozrzutnik to maszyna na moją kieszeń, jest pojemny, a praca dzięki niemu przebiega szybko i sprawnie. Moim zdaniem nic w nim nie trzeba poprawiać, śmiało mogę polecić go innym. Na chwilę obecną obornik w pełni załadowanym rozrzutnikiem przewiozłem ok. 30 razy, a zaraz będą kolejne transporty. – Długo i rzetelnie przygotowywaliśmy się do wyprodukowania rozrzutnika. Zależało nam na tym, aby osiągnąć jakość przypisywaną zachodnim producentom, ale jednocześnie zaproponować naszym klientom przystępną cenę – mówi Robert Szepietowski, dyrektor handlowy firmy GAMA. – Powstanie pierwszego rozrzutnika poprzedziły miesiące przygotowań, zbierania informacji od serwisantów maszyn, konsultacji z klientami, poznanie ich potrzeb, w końcu pracy konstruktorów. Chcieliśmy stworzyć zupełnie nową jakość, dającą użytkownikowi znacznie więcej możliwości niż oferują inne maszyny dostępne na rynku. W końcu powstał rozrzutnik Buffalo – maszyna solidna a przede wszystkim odporna na użytkowanie w każdych, nawet najgorszych warunkach. To co wyróżnia BUFFALO, od maszyn produkowanych przez krajowych producentów, to przede wszystkim wysoka jakość materiałów użytych podczas produkcji oraz precyzja wykonania. Dodatkowym jego atutem jest możliwość doposażenia według indywidualnych potrzeb każdego klienta. Na szczególną uwagę zasługuje przebudowa na przyczepę pojem-

P.H.U.GAMA Szepietowscy sp.j. siedziba główna: ul. Przemysłowa 5 18-200 Wysokie Mazowieckie tel./fax +48 86 225 23 80 kom. +48 604 174 155 e-mail: firma@phu-gama.com

Mazowieckie, tel. +48 86 275 36 66, ul. Elewatorska 29, Białystok

20

PODLASKIE AGRO

Artykuł reklamowy

www.phu-gama.com, www.euromilk.pl oddziały: ul. Staszica 10/18-200 Wysokie


AKTUALNOŚCI

| |

Rozrzutniki Euromilk Buffalo charakteryzują się najwyższym dostępnym na rynku adapterem.

Artykuł reklamowy

nościową, dzięki czemu zyskuje on zupełnie nowe możliwości jeśli chodzi o zastosowanie . Rozrzutnik staje się maszyną wielozadaniową – oprócz podstawowej funkcji wywozu i rozrzucania obornika, w okresie zbioru kukurydzy przeznaczonej na paszę pełni rolę przyczepy. Bardzo ważnym elementem wyposażenia opcjonalnego maszyny jest także sterowanie elektroniczne. Czytelny i łatwy w obsłudze panel, umożliwia kontrolowanie poszczególnych etapów pracy. Klient, który zdecyduje się na zakup rozrzutnika ze sterowaniem elektronicznym będzie posiadał do dyspozycji szereg innowacyjnych rozwiązań niedostępnych dotychczas na rynku, m.in. procentowy wskaźnik wysunięcia gilotyny, automatyczne zmniejszenie prędkości posuwu taśmy bądź jej cofnięcie w razie konieczności, czy też automatyczne dozowanie ilości wyrzucanego materiału uzależnione od prędkości z jaką porusza się ciągnik. – Skrzynia ładunkowa BUFFALO została w całości wykonana z 6 milimetrowej stali jakościowej o podwyższonej wytrzymałości– tłumaczy Robert Szepietowski. – To bardzo ważne, tym bardziej, że użytkownicy dość często mają tendencję do przeciążania i przeładowywania maszyn. Warto zaznaczyć, że klienci są coraz

|

Paweł Moczydłowki z żoną Ewą, to właściciele pierwszego rozrzutnika Euromilk Buffalo.

bardziej wymagający poszukują sprzętu wysokiej jakości.Według mnie, to właśnie ta cecha decyduje o wyborze naszych maszyn. Zastosowanie stali o grubości 6 mm sprawia, że masa rozrzutnika zwiększa się o ok.800-1400 kg, ale jego konstrukcja nie wpływa na wzrost obciążenia zaczepu ciągnika – większość ciężaru przenoszą koła. Duże znaczenie ma zastosowanie szerokiego ogumienia w standardowym wyposażeniu maszyny, gdyż wpływa ono na stabilność podczas pracy. Podczas produkcji rozrzutnika BUFFALO zastosowano szereg innowacyjnych rozwiązań konstrukcyjnych, które znacznie podwyższają komfort i bezpieczeństwo pracy. Maszyna przystosowana jest do wywozu i rozrzucania każdego rodzaju materiału, w tym także wapna. – Mam tu na myśli m.in. amortyzację hydrauliczną – większość polskich producentów nie stosuje takiego rozwiązania. Z kolei zachodni producenci amortyzację hydrauliczną oferują w wyposażeniu opcjonalnym, czyli za dodatkową dopłatą, u nas jest ona w standardzie – zaznacza Robert Szepietowski. – Rozwiązanie to, umożliwia regulację siły amortyzacji, która minimalizuje przenoszenie wstrząsów na ciągnik sprzężony z rozrzutnikiem, ma to kluczowe znaczenie w zależności od tego, czy rozrzutnik jest pusty, czy pełny. Dołożyliśmy wszelkich starań aby wyprodukowana przez nas maszyna spełniała wszelkie standardy dotyczące bezpieczeństwa i wygody użytkowania. W przeważającej części nabywcami rozrzutnika naszej produkcji są klienci, którzy

Tadeusz Kościuczyk, rolnik z Izbiszcz z nowym nabytkiem.

PODLASKIE AGRO

|

wcześniej kupili wóz paszowy lub inne maszyny z linii produktów Euromilk. Fakt ten świadczy o tym, że mają zaufanie do marki– dodaje Robert Szepietowski. – Systematycznie rośnie także grono nowych klientów Kazimierz Kościuczyk z Izbiszcz k. Choroszczy to jeden z klientów wysokomazowieckiej firmy, który miał okazję sprawdzić możliwości maszyn EUROMILK podczas testów wozu paszowego. Pewnego dnia do mojego gospodarstwa przyjechał przedstawiciel Gamy. Szybko przekonał mnie do zakupu wozu paszowego. W Gamie można dostosować maszynę do własnych potrzeb – opowiada rolnik. – Do mojej obory nie mieściły się wozy innych marek. Wóz paszowy EUROMILK wyprodukowano w taki sposób że bez problemu mogę wjechać do budynku. Maszyna pracuje u mnie już półtora roku i zdaje egzamin. Rozrzutnik jest najnowszym zakupem, jeszcze nie został użyty, ale lada chwila czekają go ciężkie testy. – To świetna maszyna. Przekonało mnie do niej kilka czynników: wykonanie, cena oraz jakość. Oprócz tego rozrzutnik ma wysokie borty i szerokie koła. Byłem w fabryce, na własne oczy mogłem zobaczyć jak są produkowane maszyny– wyjaśnia Kazimierz Kościuczyk. – Do Gamy przekonują też ludzie – właściciele i pracownicy. Mają dobre podejście do klienta więc nie ma się co dziwić, że mają sporo klientów. Robią dobre owijarki samozaładowcze, sam jestem zainteresowany. W gospodarstwie przydał by się jeszcze robot paszowy.

Rozrzutnik obornika BUFFALO o ładowności 10 ton zyskuje pojemność 23 m³ dzięki przebudowie na przyczepę pojemnościową.

21


AKTUALNOŚCI ZAKOŃCZONA

ZOSTAŁA SIEDEMNASTA JUŻ AKCJA

„ŻNIWA

MOGĄ BYĆ BEZPIECZNE ”

SZANUJ ŻYCIE Jest środek lata, żar leje się z nieba. W najlepsze trwa najbardziej niebezpieczny okres w rolnictwie. Żniwa. Rolnicy pracują w zawrotnym tempie, bo przecież w każdej chwili kapryśna pogoda może zepsuć najlepsze plony. Stop! Czas na wizytacje. Do akcji wkraczają: Krzysztof Kozioł z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i Bartłomiej Królik z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku. Już od kilkunastu lat wizytują pola województwa podlaskiego w czasie żniw w ramach akcji: „Żniwa mogą być bezpieczne”. Tu nie ma kar, bo o kary nie chodzi. Tu chodzi o bezpieczeństwo.

|

Marek Sadowski ze wsi Złotoria w czasie żniw pracuje spokojnie. O stan maszyn zadbał wcześniej. Z tego samego powodu wizytacja panów z KRUS i PIP mu nie straszna.

Taka sytuacja. Inspektorzy jeżdżą po powiecie białostockim, a konkretnie po podbiałostockiej wsi Złotoria, wypatrując żniwujących rolników. Na polu pracuje ciągnik z prasą rolującą. Panowie podchodzą do maszyny. Operator wyłącza sprzęt i wysiada z ciągnika. Dobrze się zaczyna. – Dzień dobry. Bartłomiej Królik z Państwowej Inspekcji Pracy. Właśnie jesteśmy w trakcie corocznej akcji „Żniwa mogą być bezpieczne”. Ostrzegamy, radzimy, przypominamy o zasadach bezpiecznej pracy. Pan widzę, sądząc po maszynach, je zna – zaczyna rozmowę inspektor. – Oczywiście – odpowiada rolnik. – Na początku muszę pochwalić Pana za to, co Pan zrobił. Wyłączanie napędu to podstawowa sprawa jeśli chodzi o bezpieczeństwo pracy – kontynuuje Królik. – Widzę, że sprzęt jest w dobrym stanie, osłony na swoim miejscu również. 22

– Przy prasach rolujących najczęstszym błędem rolników jest nie wyłączanie napędu w czasie usuwania zapchań, czy też awarii – tłumaczy Krzysztof Kozioł z KRUS. – Rolnicy w takich sytuacjach wychodzą z ciągnika nie wyłączając napędu. Manipulują wówczas w obrębie części roboczych tych maszyn i często dochodzi do pochwyceń, a te pochwycenia skutkują dużymi urazami, a nawet dochodzi do wypadków śmiertelnych.

Rolnicy coraz bardziej szanują własne... życie. Pokolenie się zmienia, młodsi są trochę bardziej świadomi, trochę bardziej dbający i uważający na własne życie – mówi Bartłomiej Królik. Kozioł kontynuuje oględziny sprzętu. Z grubsza wszystko jest w porządku, poza małą usterką.

– Tutaj osłonę na wale widzę przetartą. Trzeba byłoby ją wymienić – mówi. – Tutaj widzimy zamontowany łańcuszek, żeby ta osłona się nie przesuwała. To jest w porządku. Oświetlenie jest w porządku. Można spokojnie takim urządzeniem wyjeżdżać na drogi publiczne. Trafił się nam porządny gospodarz, który doskonale zdaje sobie sprawę z zasad bezpieczeństwa. – Nigdy wcześniej nie miałem okazji spotkać się z panami inspektorami, ale nie jestem zaskoczony, widuje się tu ich – mówi kontrolowany rolnik: Marek Sadowski ze Złotorii. – Mam dobrze przygotowany sprzęt do żniw, wszystko jest sprawne, nie ma czego się obawiać. Ja mam w zwyczaju codziennie robić przegląd maszyn, bo bez tego nie ma przecież wyjazdu na pole. Zwracam uwagę na to, żeby wszystko było sprawne, trzeba smarować codziennie. Wiadomo

C.D. NA STR. 24

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

23


AKTUALNOŚCI C.D. ZE STR. 22

jak jest podczas żniw: chwila nieuwagi i może się stać nieszczęście. W zakresie takich „nieszczęść” w województwie podlaskim nie dzieje się najlepiej. Pod tym względem zajmujemy niechlubne drugie miejsce w kraju. - Pocieszające jest to, że wypadków rok rocznie jest mniej. W stosunku do 2012 r. w 2013 r. odnotowaliśmy ponad 13-procentowy spadek wypadków – zaznacza Kozioł. - Wydaje mi się, że odnowione parki maszynowe, jak również większa świadomość rolników, wpływają na taką sytuację. Równie spokojny o swoje bezpieczeństwo jest kolejny napotkany przez nas rolnik. Piotr Pogorzelski, również ze Złotorii, pracuje na kombajnie.

|

Wygodne, ale niebezpieczne. Klapki nie nadają się do prowadzenia kombajnu. Łatwo w nich o uraz, a ze skręconą kostką trudno kontynuować żniwa.

- Myślę, że nie ma takiej możliwości, żeby doszło do wypadku, jeśli chodzi o prace tym kombajnem – mówi. - Przed sezonem sprawdził go dokładnie serwis, nie ma się do czego

| 24

|

Piotr Pogorzelski (drugi z lewej) pracuje na nowoczesnym i sprawdzonym w serwisie kombajnie. To się chwali. Gdyby tylko zamiast klapek nosił kryte buty...

tu przyczepić. Pogoda jest bardzo dobra, mogłoby nawet być jeszcze cieplej. Upałów w klimatyzowanej kabinie w ogóle się nie odczuwa. Tylko, że ta cudowna pogoda sprawia, że nie chce się wkładać odpowiedniej odzieży i butów, a to niestety ciężki grzeszek podlaskich rolników. Nie inaczej jest w przypadku Pogorzelskiego, który tłumaczy: - W klapkach pracuję bo jest wygodniej, chłodno jest. I niebezpiecznie. - Klapki przyczyniają się całkiem często do urazów. To jest tak, że człowiek długo siedzi w ciągniku, musi nagle wysiąść, przeważnie się ludziom śpieszy, więc wyskakują. Pole jest nierówne i mamy kłopot. Skręcenie stawu skokowego bądź zerwanie ścięgna Achillesa, to są najczęstsze urazy przy tego typu zdarzeniach – opowiada Bartłomiej Królik. - Do pracy w rolnictwie odpowiednie są buty kryte, najlepiej żeby było to obuwie typowo robocze, takie do kostki. Są osoby, które się przyzwyczaiły i

- Przez tyle lat rolnicy zdążyli się już przyzwyczaić do naszych wizyt w czasie żniw i podchodzą do nich spokojnie – mówi Krzysztof Kozioł.

|

pracują w ten sposób. Kilkanaście takich osób spotkałem w tym roku. Na szczęście coraz rzadziej inspektorzy spotykają na polach pracujące dzieci, co niegdyś było prawdziwą plagą. Jak mówi Królik, w tym roku, na sto wizytacji spotkał się może z trzema takimi przypadkami. Jeśli dzieci pojawiają na polach, to są raczej obserwatorami, bo nie było gdzie ich zostawić. Jakie wnioski po siedemnastej już akcji „Żniwa mogą być bezpieczne” mają inspektorzy? - Do najczęstszych spotykanych przez nas nieprawidłowości należałoby zaliczyć: nieodpowiednie ubranie i obuwie robocze, brak osłon na częściach ruchomych, nieodpowiednie zachowanie, takie jak: nie wyłączanie sprzętu podczas napraw – ocenia Bartłomiej Królik. - Jednak ogólnie żniwa wydają się bezpieczniejsze niż w poprzednich latach, jest więcej nowoczesnego sprzętu, mniej ludzi na polach i jak na razie mniej zgłoszonych wypadków TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

Drogi rolniku, jeśli w trakcie żniw tych dwóch panów zacznie zbliżać się do twojego ciągnika, czy kombajnu, bądź spokojny. Nie przyjdą karać, a pomagać. Bartłomiej Królik z PIP (z lewej) i Krzysztof Kozioł z KRUS.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

25


AKTUALNOŚCI NOWOCZESNE

I PROFESJONALNE MASZYNY DO ZBIORU ZIELONEK ZAPREZENTOWAŁA FIRMA

BELIMA

Z

ŁAP

TRUD CIĘ OMINIE, GDY KUPISZ W BELIMIE Maszyny marek Metaltech, Fella i Feraboli do wydajnego i szybkiego zbioru pasz, głównie sianokiszonek oraz ciągniki Tym i Landini prezentuje Czytelnikom łapska Belima – firma o kilkunastoletniej, ugruntowanej pozycji na rynku, dobrze znana już niemal wszystkim rolnikom.

|

Przyczepa samozbierająca Roto 10 produkcji Metaltech Mirosławiec plus ciągnik Landini serii 7 – 180KM.

Tym razem pokaz odbył się na początku lipca w okolicy Kramkówki Dużej k. Moniek. Na pole gospodarzy Anety i Przemysława Radomskich z kolonii Kramkówka Duża wyjechały cztery zestawy maszyn. Ich pracy przyglądało się kilkudziesięciu zebranych gospodarzy. Pogoda sprzyjała, więc pokaz był miłą okazją do zapoznania się ze sprzętem, jak też towarzyskich spotkań i dyskusji. Gości powitał i prezentację prowadził Krzysztof Kozłowski z firmy Belima. Tak, więc czas najwyższy, by przedstawić głównych bohaterów dnia. Zacznijmy od zestawu: przyczepa samozbierająca Metaltech Mirosławiec Roto 10 plus ciągnik Landini serii 7 – 180KM. Imponujące rozmiary przyczepy już na początku usprawiedliwiał przedstawiciel producenta. – Przyczepa ma 3,8m wysokości, 8,85m długości, ładowność 10 ton i wygląda na bardzo dużą, ale jest składana do transportu – mówił Przemysław Kowalski z firmy Metaltech Mirosławiec. – Wyposażona jest w podajnik rotorowy i 27 noży docinających, załączanych hydraulicznie, które tną zieloną masę na 5cm odcinki. Maszyna posiada hydraulicznie łamany dyszel i hydrauliczny napęd podłogi. Prędkość zbioru, w zależności od wielkości usypane-

go stożka sianokiszonki, możne dochodzić do 15 km/h. Wszystkie polecenia obsługi sterowane są z pilota, jedynie łamanie dyszla następuje poprzez dźwignię hydrauliczną. Załadunek odbywa się w sposób automatyczny. W praktyce wygląda to tak, że podczas jazdy opuszczamy podbieracz, włączamy przycisk na „automat” i przyczepa się napełnia. Fotokomórki odczytują nacisk masy i przesuwają automatycznie taśmę. Po napełnieniu przyczepy nacisk na tylne bębny uruchamia piszczyk, który informuje o zapełnieniu przyczepy i następuje rozłączenie taśmy. Operatorowi zostaje podniesienie podbieracza, zjazd na pryzmę i rozładunek, który dzięki bębnom dozującym jest bardzo równomierny. Wielkość załadunku zależy od wilgotności paszy i wynosi maksymalnie 10 tys. kg lub 35 msześc. Z przyczepą współpracował ciągnik Landini. – Landini to marka włoska, która produkuje ciągniki w zakresie mocy 30-230 KM – informował Krzysztof Kozłowski. – Dostępnych jest ok. 15 modeli w różnych układach specyfikacyjnych. Przed publicznością wystąpił Landini serii 7, o mocy 180KM, z silnikiem 6-cylindrowym. Inne dane techniczne: układ zasilania common rail,

pojemność 6.700, układ przeniesienia napędu to 36 przełożeń, w tym 8 półbiegów przełączanych pod obciążeniem, podnośnik sterowany elektrohydraulicznie, udźwig podnośnika – 8 ton, rewers elektrohydrauliczny, amortyzacja przedniej osi na niezależnych wahaczach, komfortowa kabina z amortyzacją, klimatyzacją i siedzeniem dla pasażera. Kolejny Landini – model Landpower 125 o mocy 117 KM współpracował z prasoowijarką Feraboli. – Modele Landpower występują w dwóch wersjach: Top i Techno – zwracał uwagę prowadzący. – Top jest wyposażony w elektrohydraulikę, czyli elektrohydrauliczny rewers, podnośnik EHR, trzy biegi przełączane pod obciążeniem. Natomiast wersja Techno, która jest tutaj prezentowana, to ciągnik typowo mechaniczny. Jest to bardzo prosta maszyna i niezawodna. Charakterystyczne jest również to, że jest to ciągnik – przede wszystkim – masywny, o dużych gabarytach, z bardzo dużą siłą uciągu. Obecnie na rynku praktycznie nie spotkamy innych firm, które produkują 117-konne ciągniki z sześcioma cylindrami. Jedynie Landini nadal ma takie modele w ofercie. Prasoowijarka Feraboli model Omnia 125 Topcut to prasa stałokomorowa zintegrowana z owijarką. Prasa walcowa pozwala na formowanie bel o wymiarach 120x120 cm i owijanie ich siatką, folią czy też dwoma sznurkami. Owijarka ma podwójne ramie owijające i stół na trzech walcach.

Jedyny polski producent przyczep samozbierających Zakład Mechaniczny METALTECH sp. z o.o. ul. Orla 6, 78-650 Mirosławiec Tel. 67 259 51 76, Fax: 67 259 50 35 26

JAKOŚĆ, TRWAŁOŚĆ, NIEZAWODNOŚĆ

www.metaltech.com.pl poczta@metaltech.com.pl PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

|

Aneta i Przemysław Radomscy gospodarzą na 70 ha, utrzymując sto sztuk bydła mlecznego. Pracownicy Belimy wyposażyli ich oborę w dojarkę przewodową. Później były kolejne inwestycje: ciągnik Landini, wóz paszowy, dwie przyczepy, zgrabiarka. – Sympatyczni ludzie, przystępne ceny, nie ma problemu z serwisem – ocenia Belimę pani Aneta. – Chętnie kupilibyśmy i taki sprzęt do zbioru trawy, ale pieniądze, obecnie ceny mleka zaczęły spadać. Na zdjęciu gospodarze z synami: Hubertem i Krystianem.

– Jest to maszyna wydajna, pozwalająca na bardzo szybki zbiór materiału – informuje Krzysztof Kozłowski. – Bela po uformowaniu jest wyładowywana na stół i tu zaczyna być owijana, a w tym samym czasie można zbierać już drugą belę. Cały proces formowania i owijania bel odbywa się w pełni automatycznie, a informacje przekazywane są do centralki elektronicznej. Operator musi jedynie dać sygnał do wyładunku beli. Kolejne dwie maszyny zielonkowe ciągnęły już ciągniki Tym. – Koreańska firma Tym zajmuje się produkcją ciągników od 1951 r. Głównym ich odbiorcą są Stany Zjednoczone, choć i w Europie pojawia się coraz więcej ciągników tej marki – opowiada Marcin Warmiński z Hydro-Maszu z Zapola. – Dostępne są one w Niemczech i Francji, a z roku

|

Prasa Farabolii model Extreme 365 i ciągnik Tym T1003.

ul. Brańska 1, 8-100 Łapy Tel.: 85 715 67 79, 85 715 76 05 Tel./fax: 85 715 49 19 PODLASKIE AGRO

na rok rośnie ich liczba w Polsce. Od czterech lat importem Tym-ów do naszego kraju zajmuje się nasza firma – Hydro-Masz. Od zeszłego roku współpracujemy z Belimą. Ciągniki Tym są oferowane w przedziale mocy 27-101 KM. W ciągnikach „mniejszych”, do 35 KM montowane są silniki Mitsubishi, w większych – Perkinsa. Maszyny charakteryzują się bardzo dużą oszczędnością, wytrzymałością, mają przednie zwrotnice stożkowe w kąpieli olejowej. Prezentowany tu ciągnik ma bardzo komfortową wyciszoną kabinę, maksymalny poziom hałasu nie przekracza 70 dB. W standardzie oferujemy radio i klimatyzację. Ciągniki marki Tym mają bardzo wysoki standard pod względem wyposażenia, w atrakcyjnych cenach. A co widzieliśmy na łące? Model T1003, moc 101KM, silnik Perkins oczywiście. Co w stan-

|

Zgrabiarka Fella i ciągnik Tym T603.

Belima - partner Metaltech na Podlasiu

dardzie? Rewers bezsprzęgłowy elektrohydrauliczny, półbiegi, podnośnik elektrohydrauliczny, klimatyzacja, pneumatyka jednoi dwuobwodowa, sterowanie podnośnikiem na błotnikach. A za nim... Prasa Faraboli model Extreme 365. – To najnowsza konstrukcja producenta – zapewniał Krzysztof Kozłowski. – Jest to prasa, którą możemy pozycjonować na najwyższej półce, gdyż zastosowane tu rozwiązania są innowacyjne i nowatorskie. Przykładem może być choćby opuszczana podłoga, pasy bezszwowe lub system obwiązywania folią, siatką, czy też dwoma sznurkami. Prasa formuje bele o średnicy od 50 do 160 cm. Co ciekawe, ma regulowany zakres zgniotu od 100 do 200 atmosfer. Dzięki tak szerokim przedziałom, można w idealny sposób dopasować parametry beli do zbieranego materiału. Poza tym Feraboli ma patent zmiennej geometrii, który polega tym, że możemy ustalić sobie środek beli luźniejszy, a pod koniec formowania ustawić maksymalny zgniot po obwodzie. Dzięki temu bele w przypadku sianokiszonki wagowo mogą się bardzo różnić. Jedna może bowiem ważyć 500 kg, a inna może i 1.200 kg. Najsprawniej pomiędzy tłumem osób przemieszczał się ciągnik Tym T603 moc 58,5KM bez kabiny z ropsem (w sprzedaży dostępny jest oczywiście też w wersji z kabiną). Z nim zagregowano zgrabiarkę Fella. Niemiecka marka znana jest dla większości osób. Tylko ku przypomnieniu powiedzmy, iż Fella skupia się na produkcji jedynie maszyn zielonkowych. Dlatego w tej dziedzinie nie ma sobie równych, jest profesjonalistą w produkcji maszyn, na których się skupiła. Oferta kosiarek Felli to ok. 60 różnych modeli, 20 przetrząsaczy i tyle samo zgrabiarek. Ta prezentowana w Kramkówce to jedno karuzelowy model TS 456 DN wyposażony w 12 ramion grabiących, układ jezdny tandem i ruchome kółko podporowe. Po pracy w polu przyszedł czas na coś dla ciała. Zapachniało kiełbaskami z grilla, a po smacznych przekąskach już łatwiej było pytać o ceny prezentowanych maszyn.

|

Prasoowijarka Feraboli model Omnia 125 Topcut i Landini Landpower 125.

www.belima.com.pl belima@belima.com.pl 27


AKTUALNOŚCI VII

EDYCJA

ŚWIATOWEGO DNIA MLEKA

W

POLSCE

ODBYŁA SIĘ

6

LIPCA W

WYSOKIEM MAZOWIECKIEM

MLEKO TO ŻYCIE I CIĘŻKA PRACA Polscy rolnicy do perfekcji opanowali już produkcję wysokiej jakości mleka. Jesteśmy krajem, gdzie ta rozpędzona rzeka „białego złota” będzie płynęła nieustannie. Teraz musimy promować jego spożycie, dbać o rynek sprzedaży. I temu celowi służy Ogólnopolskie Święto Mleka. Tak mówił dla „Podlaskiego Agro” Dariusz Sapiński, prezes zarządu Grupy Mlekovita z Wysokiego Mazowieckiego, podczas obchodów siódmej już edycji Święta Mleka. – Produkcję mleka opanowała technika, wzrosła wydajność krów, poprawiły się warunki hodowli i jakość mleka. Wieś przeszła olbrzymi postęp, wiedza i doświadczenie nie zostały zmarnowane, a ostatnie lata były rzeczywiście czasem konstruktywnych zmian – kontynuował Dariusz Sapiński. – Dlatego jesteśmy krajem, w którym płynie i będzie płynęła rzeka mleka. Na razie jeszcze się nie rozlała, jest go tyle, ile możemy sprzedać. Ale w dobie gospodarki rynkowej, dla każdego kto zajmuje się produkcją najważniejszy jest rynek sprzedaży. Oczywiście trzeba dbać o producentów. Jestem jednak spokojny o naszych dostawców, długofalowa praca dziś daje znakomite efekty. Trzeba nam – przede wszystkim – promować spożycie produktów mleczarskich, dążyć do jego zwiększenia. Mimo, że Polacy chętnie konsumują nabiał, to okazuje się, że jemy go dwa razy mniej niż średnia w Europie. I nad tym trzeba pracować, pokazywać prozdrowotne właściwości mleka, dotrzeć z tym do konsumentów. I temu służy dzisiejsze Święto Mleka. A tegoroczna mleczna impreza odbyła się na placu przy Miejskim Ośrodku Kultury. Zanim jednak plac zapełnił się ludźmi, a scena artystami, o mleku, problemach i sukcesach jego produkcji i sprzedaży rozmawiali przedstawiciele branży mleczarskiej, politycy, władze szczebla krajowego, wojewódzkiego i samorządu terytorialnego. Salę kina MOK-u zapełnili zaproszeni goście, rolnicy i pracownicy Mlekovity.

28

|

Mleko to produkt naturalny, o bardzo wysokiej wartości odżywczej, niezbędny do prawidłowego odżywiania się. Sięgajmy więc po nie! Choć niekoniecznie na co dzień powinniśmy wypijać litr mleka w 12,14 sekund – jak to zrobił Piotr Zdziarski - tegoroczny zwycięzca mistrzostw w piciu mleka na czas.

Uroczystość rozpoczął mlecznym toastem Dariusz Sapiński. – Każde święto skłania do sięgnięcia w przeszłość, ale i spojrzenia w przyszłość – mówił do zebranych prezes Sapiński. – Rok 2013 był udany dla mleczarstwa i dał mocne fundamenty do dalszego rozwoju. A świadczą o tym choćby te przykładowe liczby: 933 mln litrów mleka skupionych w skali całego kraju w maju br., co jest wynikiem o 10% wyższym w odniesie-

niu do kwietnia br. i o 8% wyższym – do maja 2013r. Na szczególne podkreślenie zasługuje 11% wzrost cen skupu mleka w porównaniu z majem ub.r. Gdyby każda branża tak się rozwijała, to Polska byłaby najbogatszym krajem w Europie. Zdanie prezesa potwierdził Marek Murawski, pełnomocnik Krajowego Związku Spółdzielni C.D. NA STR. 30

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

29


AKTUALNOŚCI

I like mleko

Pedro Pereira da Silva, dyrektor operacyjny Grupy Jeronimo Martins i Country Manager na Polskę dla „Podlaskiego Agro”.

C.D. ZE STR. 28

Mleczarskich Związek Rewizyjny, zapewniając, iż spółdzielczość w Polsce dobrze się trzyma, a jego kondycja w dużej mierze zależy od ostatniego ogniwa – czyli konsumenta kupującego mleko. – Mleczarstwo ma przed sobą dobrą perspektywę, choć czeka nas też wiele wyzwań. Mleko trzeba nie tylko wyprodukować, ale i sprzedać – dodał Dariusz Sapiński. Stąd obecność na uroczystej gali wielu kontrahentów i największych odbiorców Mlekovity, jak też zagranicznych delegacji, m.in. z Chin. Według prezesa Sapińskiego nastąpił znaczny rozwój dystrybucji produktów mleczarskich na świecie. Dziś produkty z logo Mlekovity można znaleźć na półkach sklepów od Europy Zachodniej aż po Chiny. Trwałe produkty, o długich terminach przydatności, eksportowane są do tak odległych państw jak Nigeria, Czad, czy Angola w Afryce. Były więc na Święcie Mleka podziękowania dla osób i firm, dzięki którym nastąpił rozwój dystrybucji produktów mleczarskich na świecie i w Polsce. Im, jak i osobom szczególnie zasłużonym dla rozwoju polskiego mleczarstwa i produkcji mleka, wręczono wyróżnienia i pamiątkowe statuetki przyznane przez Radę Ekspertów Mleczarstwa. Kilkanaście osób – postanowieniem prezydenta RP – nagrodzono medalami za wzorowe, wyjątkowo sumienne wykonywanie obowiązków wynikających z pracy zawodowej. Zarząd Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich wyróżnił zaś osoby szczególnie zasłużone dla rolnictwa i spółdzielczości mleczarskiej. – Dziś wszystko „kręci się” wokół mleka – mówił Karol Pilecki, członek zarządu województwa 30

podlaskiego. – Myśląc o mleku, widzę ciężką pracę ludzi, którzy wstają o godz. 4.30. Widzę ludzi, którzy poświęcili temu biznesowi całe życie. A po trosze, czuję się jak jeden z was. Jeszcze niedawno moja żona była jednym z młodych rolników, dziś jest doświadczoną rolniczką, więc wiem jak to wygląda z praktyki. Patrząc na polską wieś, serce mi się raduje. Na tym szczególnym terenie, mleko to życie, to złoto, ale to też ciężka praca. Dzisiejsze święto, to nie święto mleka, ale święto producentów – rolników. Gdyby nie oni, to nie byłoby dużych firm mleczarskich, transportowych, przetwórczych. Jednym słowem: od myszy po cesarza wszyscy żyją z gospodarza. Albo żyją z mleka, dokończyli co poniektórzy na sali. Dziś jednak nikt o problemach i ciężkiej pracy starał się nie myśleć. Oficjalne uroczystości uświetniały występy artystki światowych scen operowych i operetkowych Niny Nowak. Po wykonaniu ostatniego utworu, wszyscy zachęceni słowami prezesa: znakomitej zabawy i niezapomnianych wrażeń, udali się przed scenę. Tam już od wczesnych godzin popołudniowych prezentowały się zespoły ludowe i rockowe. Poszczególne punkty programu, zgodnie z ideą Święta, zyskały mleczną odsłonę, by promować korzyści dla zdrowia płynące z codziennego spożywania nabiału. Najważniejszym punktem były oczywiście – jak co roku – mistrzostwa w piciu mleka na czas. W tegorocznych zmaganiach wystartowało 15 zawodników, w tym – po raz pierwszy – dwie panie. Zwyciężył Piotr Zdziarski. Obok sceny, w parku zorganizowały się stoiska z regionalnymi potrawami, dzieci kusiło wesołe miasteczko. A prawdziwe tłumy przyciągnął występ gwiazdy wieczoru – zespołu IRA. Światowy Dzień Mleka, z inicjatywy SM Mlekovita, jest organizowany przez Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich Związek Rewizyjny i finansowany ze środków Funduszu Promocji Mleka. Patronat honorowy sprawuje Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Minister Gospodarki. A patronem prasowym imprezy jest m.in. magazyn „Podlaskie Agro”. BARBARA KLEM FOT. MLEKOVITA

– Padł pierwszy miliard złotych w obrotach między JMP a Mlekovitą. 15. pierwszych wspólnych lat za Wami. Jak Pan ocenia współpracę ze Spółdzielnią Mleczarską „Mlekovita” ? – Rezultaty mówią same za siebie. To było ponad 15 lat ciężkiej pracy, którą rozpoczęliśmy na przełomie lat 1997/98. Z panem Dariuszem Sapińskim znaleźliśmy wspólną płaszczyznę i wizję rozwoju i ciężko pracowaliśmy. Każdego dnia staraliśmy się dostarczać klientom innowacyjne produkty, o jak najwyższej jakości i w możliwie najniższej cenie. Kierowaliśmy się codziennymi potrzebami polskiego konsumenta. Dlatego nieprzypadkowo w 2013 r. obroty sieci sklepów Biedronka ze Spółdzielnią Mleczarską Mlekovita przekroczyły miliard złotych.. Nie jest on zaskoczeniem dla nas. Jeżeli ktoś tak mocno jak Biedronka i Mlekovita skupia się na potrzebach klientów – sukces jest naturalnym wynikiem działań. To wielki honor dla mnie, by być tu dziś z wami. Ten region jest dla mnie wyjątkowy, wyjątkowym człowiekiem jest pan Dariusz Sapiński. Dziękuję mu za odwagę, determinację, podjęcia ryzyka. Za dzisiejszymi osiągnięciami Mlekovity stoi człowiek, który jest wielkim liderem i wizjonerem. Ostatnio byłem w Mlekovicie trzy lata temu i powiedziałem, że mamy wizję, aby do 2014 r. osiągnąć 1 mld zł obrotu. I w ubiegłym roku wizja ta, stała się prawdą. – Czy nasi Czytelnicy – rolnicy – mogą być dumni, że podlaskie mleko smakuje „Biedronce” ? – Tak. Muszą być też dumni ze swojej codziennej pracy i ze swojego poświęcenia. Podlaskie mleko i produkty z niego wytwarzane są ambasadorem, flagą Polski za granicą. Biorąc pod uwagę jakość, uzyskiwaną dzięki ich ciężkiej pracy, chciałbym im pogratulować i podziękować za wysiłki. – Czy lubi Pan mleko i jakie produkty Mlekovity smakują Panu najbardziej? – Lubię mleko, ser i jogurty. W zasadzie: „I like wszystko”. PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

31


AKTUALNOŚCI KONFERENCJA „BEZPIECZNA PRACA W GOSPODARSTWIE „BEZPIECZNE GOSPODARSTWO ROLNE”

ROLNYM” ORAZ FINAŁ ETAPU WOJEWÓDZKIEGO

XII

EDYCJI

OGÓLNOKRAJOWEGO KONKURSU

W UŁAMKU SEKUNDY Setki, tysiące razy się udaje. Niektórym udaje się przez całe życie. Pechowcy, konsekwencje lekceważenia zasad bezpiecznej pracy w gospodarstwie rolnym ponoszą całe życie. Ich zapobieganiu służy wiele działań, w tym konkurs „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, którego finał wojewódzki został rozstrzygnięty siódmego sierpnia. Wygrali rolnicy z m. Piątak w gm. Suchowola: Zofia i Bogusław Kryniccy.

|

Laureaci trzech pierwszych miejsc w konkursie: (od lewej) zwycięzcy: Zofia i Bogusław Kryniccy, laureaci drugiego miejsca: Maria i Maciej Makarscy z miejscowości Jatwieź Duża, w gm. Suchowola (pow. gospodarstwa 46 ha, profil produkcji – hodowla drobiu) oraz Ewa i Ireneusz Chodniccy z miejscowości Kumelsk, gm. Kolno (pow. gospodarstwa 44 ha, profil produkcji – hodowla bydła mlecznego).

- Jednym z ust awow ych z adań Kas y Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego jest prowadzenie działalności prewencyjnej, a jej elementem jest m.in. organizowanie co roku tego właśnie konkursu – mówi Krystyna Gdula, wiceprezes KRUS, organizatora konkursu. - Ma on taką specyfikę, że wskazuje miejsca niebezpieczne w gospodarstwach, ale i spełnia rolę doradczą, ponieważ komisje, które uczestniczą

| 32

Barbara Sołomiewicz, dyr. oddziału regionalnego KRUS, gratuluje zwycięzcom.

w ocenie gospodarstw, przyjeżdżają do nich i wskazują te miejsca, które mogą być zagrożeniem dla bezpiecznej pracy rolnika. Jak zauważa pani prezes, podlaskie jest województwem typowo rolniczym, z przewagą produkcji mleczarskiej, więc położone tu gospodarstwa to takie, w których rolnicy są narażeni na kontakt ze zwierzętami, co jest szczególnie niebezpieczne. Mimo to, tak jak i w odniesieniu

|

Maria i Maciej Makarscy, laureaci drugiego miejsca, przyjmują gratulacje z rąk przedstawiciela Podlaskiej Izby Rolniczej, Stanisława Rogalskiego.

do całej Polski, tak i tutaj sytuacja ulega systematycznej poprawie. Spora w tym rola właśnie działań prewencyjnych, takich jak opisywany konkurs. Na jego przykładzie doskonale widać jak na lepsze zmienia się wieś. - Każdego roku w konkursie „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” w woj. podlaskim bierze udział ok. 50 rolników – informuje Marek C.D. NA STR. 34

|

Ewa i Ireneusz Chodniccy przyjmują pamiątkowy grawerton z rąk z Krystyny Gduli, wiceprezes KRUS.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

33


AKTUALNOŚCI C.D. ZE STR. 32

Milewski z placówki terenowej KRUS w Zambrowie. - Z roku na rok gospodarstwa te są coraz lepiej do tego przygotowane. Jeżdżąc po wsiach widzimy, że są ładniejsze, ale i bezpieczniejsze. Świadczy o tym spadająca liczba wypadków w naszym województwie, choć wciąż jest zbyt wysoka. W roku ubiegłym rolnicy zgłosili 1779 zdarzeń wypadkowych. 1308 rolników doznało trwałego, bądź długotrwałego, uszczerbku na zdrowiu, pięciu zginęło. W gospodarstwach przez ostatnie lata poprawiło się wiele. Jak zauważa Milewski, zdecydowanej poprawie uległ stan nawierzchni podwórzy, gospodarstwa są estetyczne, podwórza wyrównane i uporządkowane. Pojawiły się też wydajne, ale i bezpieczne maszyny. W większych gospodarstwach powstają nowoczesne bezpieczne budynki. Niestety w większości gospodarstw rolnych naszego woj. zwierzęta nadal są utrzymywane w obiektach starszego typu, w których krowy trzeba wiązać na stanowiskach, wyrzucać z nich obornik. I tam zagrożeń jest najwięcej. Są to progi, zbyt wąskie korytarze, niezabezpieczone otwory zrzutowe. - W naszym regionie rolnicy ulegają wypadkom głównie wskutek upadków, w wyniku potknięcia, poślizgnięcia się, albo upadku z wysokości. Więc ważne jest, by zadbać o stan techniczny ścieżek, korytarzy, by nie były śliskie, by nie było na nich przeszkód w postaci progów, by nie stały na nich zbędne narzędzia, czy jakieś inne przedmioty codziennego użytku – przestrzega Milewski. - Trzeba w gospodarstwie korzystać z bezpiecznych drabin ustawionych stabilnie. Powinniśmy pozabezpieczać barierkami wszelkiego rodzaju stropy, czy stropowe otwory zrzutowe. Praca w gospodarstwie rolnym, szczególnie tym ukierunkowanym na pracę ze zwierzętami, jest tak naszpikowana miejscami i zdarzeniami niebezpiecznymi, że konkurs i inne działania prewencyjne, pewnie nigdy nie przestaną być potrzebne. Biorące w nim udział gospodarstwa zostały zwizytowane przez Wojewódzką Komisję Konkursową, dziewięć zakwalifikowanych zosta-

| |

Bartłomiej Królik z Państwowego Inspektoratu w Białymstoku podczas konferencji poprowadził wykład dotyczący pochwyceń przez maszyny. Ludzie często lekceważą to zagadnienie, a zapobieganie tym zdarzeniom jest bardzo proste i zaczyna się już na etapie zakupu maszyny – przekonywał zebranych.

34

|

- Każda działalność prewencyjna przynosi dobre efekty. Świadczą o tym najlepiej statystyki. W 2009 r. miały miejsce 102 wypadki śmiertelne w gospodarstwach rolnych, natomiast w 2013 r. - 77 - zaznacza Krystyna Gdula, wiceprezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

ło do finałowej oceny na etapie wojewódzkim, z nich wybrane zostało to najlepsze. - Gospodarstwo państwa Krynickich jest średnim pod względem wielkości, specjalizuje się w hodowli bydła mlecznego, krowy tam są utrzymywane w oborze uwięziowej starszego typu – dodaje Marek Milewski. - Gospodarstwo jest bardzo estetycznie urządzone. Wszelkiego rodzaju przeszkody na traktach komunikacyjnych są zlikwidowane, a te, które musiały pozostać, są wyraźnie oznaczone. W tym gospodarstwie pracuje się bezpiecznie, a fakt, że to takie typowe gospodarstwo naszego regionu, sprawi, że będzie doskonałym przykładem dla innych rolników. Tak jak gospodarstwo Danuty i Zbigniewa Klimaszewskich z Klimaszy k. Zambrowa. Rolnicy Ci w 2007 r. wygrali w finale krajowego etapu konkursu. Jak wspominają to wydarzenie? - To, że jesteśmy laureatami krajowymi konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, zobowiązuje nas jeszcze bardziej do przestrzegania zasad bezpiecznej pracy i uczulania innych na te kwestie – uważa Zbigniew Klimaszewski. Nawet niekiedy sąsiadom i znajomym mówimy, gdzie to niebezpieczeństwo może występować. Kolejnym etapem zmagań są eliminacje centralne. Weźmie w nich udział 16 laureatów wyłonionych w poszczególnych etapach wojewódzkich w kraju, w tym państwo Kryniccy, jako przedstawiciele województwa podlaskiego. Nagrodą główną w konkursie jest ufundowany przez prezesa KRUS ciągnik rolniczy. - Warto brać udział w takich konkursach, bo z każdej nagrody trzeba się cieszyć. Jeśli tak jak u nas, komisja zadecydowała, żeśmy dostali pierwsze miejsce w kraju, no to jest naprawdę wyjątkowe. Pomijając fakt, że wygrana w konkursie, czyli ciągnik, to też atrakcyjna nagroda w sensie materialnym - - dodaje Zbigniew Klimaszewski. - Jednak ostatecznie trzeba pamiętać, że w tym wszystkim najważniejsze jest ludzkie życie i zdrowie. TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

35


AKTUALNOŚCI WZRASTA

ILOŚĆ SZKÓD WYRZĄDZANYCH W UPRAWACH ROLNYCH PRZEZ ZWIERZĘTA

DZIKI PROBLEM Fot. Podlaska Izba Rolnicza

Dramatyczna sytuacja gospodarstw rolnych, arogancja władzy oraz brak jakichkolwiek działań z jej strony związanych ze szkodami spowodowanymi w uprawach przez dzikie zwierzęta. To wszystko, jak mówią podlascy rolnicy, zmusiło ich do wyjścia na ulice. W lipcu przez woj. podlaskie przetoczyła się fala protestów. Jeden z nich odbył się pod Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku.

|

21 lipca b.r. w Białymstoku przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim odbył się protest zorganizowany przez podlaskich rolników. Rolnicy domagali się odstrzału dzików oraz wyrównania strat, jakie ponoszą w związku z żerowaniem tych zwierząt na swoich uprawach.

| 36

– Nasza obecna sytuacja jest krytyczna. Pomimo naszych wcześniejszych skarg, a potem protestów, nikt nie zwrócił uwagi na zgłaszane przez nas problemy. Czujemy się po prostu pomijani. Nikt nie traktuje poważnie naszej sytuacji – mówi Marcin Szarejko, rolnik z miejscowości Zabłudów Kolonia. Pan Marcin jest właścicielem gospodarstwa rolnego o pow. 350 ha. Prowadzi hodowlę bydła

(150 sztuk, z czego 50 dojnych), ma także 50 koni. Na tak dużym areale, w tym roku uprawia kukurydzę (155 ha) i zboże (ok. 100 ha), resztę stanowią łąki. W lipcu wziął udział w proteście w Białymstoku. – Pomysł zorganizowania protestu wyszedł od wszystkich rolników z naszego regionu i jest C.D. NA STR. 38

Fot. Podlaska Izba Rolnicza

Podlascy rolnicy o dzikach nie potrafią mówić inaczej jak o wielkiej pladze. Wprawdzie szkody, które powstają w wyniku żerowania tych zwierząt, powtarzają się co roku, ale zdaniem protestujących rolników, w tym są szczególnie dotkliwe. Ponadto dochodzi do tego jeszcze kwestia rozprzestrzeniania się wirusa ASF (afrykański pomór świń), który przenoszony jest właśnie przez dziki.

Protestujący rolnicy przyjechali do Białegostoku ciągnikami z Zabłudowa. Na pojazdach pozawieszali transparenty. Napis na jednym z nich brzmiał: „Dziki z ASF zniszczą polskich rolników”.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

37


C.D. ZE STR. 36

|

Zbiór plonów z miejsc, w których żerowały dziki jest niemożliwy. Dziury w ziemi są głębokości do pół metra. W czasie prac można uszkodzić maszynę – tłumaczy Marcin Szarejko z m. Zabłudów Kolonia.

na wypadek rozprzestrzenienia się wirusa ASF na inne regiony kraju. Chcieli także by to państwo, a nie koła łowieckie, rekompensowało im straty wyrządzone przez dziki. – Służby weterynaryjne oraz powiatowi lekarze weterynarii mają przygotowane i uzgodnione decyzje, które już wchodzą w życie – powiedział protestującym Dzierzgowski. – Koła łowieckie będą sukcesywnie dokonywać odstrzału dzików. Natomiast jeśli chodzi o szacowanie strat wyrządzonych przez dziki w uprawach rolnych, jest to prawnie uregulowane – szkody szacują i odszkodowania wypłacają koła łowieckie. W obecnej sytuacji polegającej na odstrzale tych zwierząt, kołom łowieckim wypłacane będą rekompensaty za każdego odstrzelonego i przekazanego do badań i późniejszej utylizacji dzika. Środki te stanowić bę-

dą przychód koła i w pierwszej kolejności będą przeznaczone na wypłatę odszkodowań z tytułu szkód wyrządzonych przez dziki. Ponadto rolnicy zostali poinformowani, iż w połowie lipca główny lekarz weterynarii wydał zgodę na odstrzał ponad 3 tys. dzików w naszym województwie, w celu rozrzedzenia istniejącej, nadmiernej populacji w strefie z ograniczeniami, tj. w czterech powiatach: sejneńskim, augustowskim, sokólskim i białostockim. Na proteście obecny był także Krzysztof Jurgiel, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa, poseł PiS, który powiedział, że zmian legislacyjnych wymaga zapis dotyczący tego, kto ma wypłacać odszkodowania wyrządzone przez dziki. Poinformował, że propozycja, C.D. NA STR. 40

Fot. Andrzej Niczyporuk

wynikiem naszej bezradności. Piszemy pisma do kół łowieckich z prośbą, aby przyjeżdżali i wyceniali straty powodowane przez dziki. Jednak arogancja z jaką traktują nas myśliwi doprowadza do tego, że większość rolników nawet nie zgłasza szkód, aby się dodatkowo niepotrzebnie nie denerwować – mówi gospodarz. Po stronie poszkodowanych rolników murem stoi Podlaska Izba Rolnicza, która w swoich komunikatach informuje, że od początku roku kilkakrotnie problem dzików przedkładała władzom administracyjnym i samorządowym województwa podlaskiego. – Dzików jest z pewnością za dużo i ten problem trzeba rozwiązać jak najszybciej. Inną kwestią jest to, czy nasze prawo jest dobre, czy rzeczywiście koła łowieckie powinny zajmować się szacowaniem strat i wypłatą odszkodowań – mówi Grzegorz Leszczyński, prezes PIR. – Myślę, że w obecnej sytuacji główny ruch w tej sprawie leży po stronie ministra ochrony środowiska. Powinien on dokładnie zbadać sprawę i przyjrzeć się postulatom rolników na równi z racjami ekologów. W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim sprawą kieruje Wojciech Dzierzgowski, wicewojewoda podlaski. W trakcie protestu to z nim rozmawiali rolnicy. Przekazali mu trzy petycje z postulatami – jedna skierowana była do premiera, druga do posłów, trzecia do marszałka województwa. Wicewojewoda zapewnił, że przekaże je w trybie pilnym i tak też się stało. Rolnicy domagali się w nich zmniejszenia populacji dzików w całej Polsce, co jednocześnie miałoby przyczynić się do zmniejszenia szkód, a także zminimalizować przenoszenie się wirusa ASF na inne regiony kraju oraz na trzodę chlewną. Protestujący podkreślali, że ze zwierzyną łowną mają problemy nie od momentu wykrycia na Podlasiu pierwszych przypadków wirusa ASF, ale od wielu lat. Jednak dotychczas stykali się z brakiem zrozumienia ze strony władzy oraz myśliwych. Wśród ich postulatów znalazł się też apel o opracowanie programów operacyjnych

Fot. Andrzej Niczyporuk

AKTUALNOŚCI

|

Jak duże są zniszczenia w kukurydzy okazuje się dopiero podczas jej zbioru. Nie sposób chodzić codziennie po całym polu i sprawdzać co dzieje się na środku.

38

|

W ubiegłym roku rolnicy założyli 124 sprawy sądowne dotyczące wypłaty odszkodowań za szkody spowodowane przez dziki. Wygrane były jedynie cztery.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

39


|

Fot. Andrzej Niczyporuk

AKTUALNOŚCI

– Już teraz straty są bardzo duże, w niektórych gospodarstwach sięgają nawet ok. 80% upraw, a przecież gdy na polach zostanie tylko kukurydza, to dziki od razu się do niej „przeniosą”, bo nie będzie nic innego – mówi Marcin Szarejko.

C.D. ZE STR. 38

by to państwo, a nie koła łowieckie płaciły rekompensaty, jest przygotowana, ale – dodał – nie może jak dotychczas zdobyć większości głosów w parlamencie. Cóż… nasza władza debatuje, a problem nie znika. – Szkody wyrządzone przez dziki powodują to, iż mam o kilka ton np. kukurydzy i jednocześnie paszy mniej. Poza tym jak dziki poryją uprawy, to w jaki sposób zebrać zboże lub siano? Dziury w ziemi są głębokości pół metra. Przecież można uszkodzić maszynę – mówi Marcin Szarejko. Dlatego też gros rolników, aby nie siedzieć bezczynnie, chwyta się wielu przeróżnych sposobów i próbuje na własną rękę „rozprawić się” z dzikami. Są bowiem różne domorosłe metody walki z tymi szkodnikami. – Odstraszacze dźwiękowe, zapachowe, palenie opon, świec, zniczy, stawianie pastucha elektrycznego, armatki hukowe, włączone głośno radio i wiele, wiele innych metod. Niestety wszystko na nic. Dzik to mądre i bardzo przebiegłe zwierzę. Przyzwyczaja się do odgłosów, przykrego zapachu w ten sposób, iż zamiast się tego bać, kojarzy mu się z tym, że gdzie hałas lub zapach tam dobre jedzenie – tłumaczy pan Marcin. Inny „pomysł” na walkę z dzikami ma Grzegorz Sokół, rolnik z miejscowości Pańki w gminie Choroszcz. 40

– Wokół mojej posesji znajdują się pola z kukurydzą. Wiosną dziki potrafią mi zrobić na nich taki „rajd”, że mało co zostaje z zasianego ziarna. Dlatego też chcę walczyć z tymi zwierzętami zgodnie z prawem. W ubiegłym roku jesienią zapisałem się na kurs dla myśliwych, ukończyłem go pomyślnie zdając w tym roku w maju egzamin – mówi rolnik. Ale egzamin to nie wszystko, jeśli ktoś chciałby zostać myśliwym, to musi spełnić szereg innych wymogów, m.in. odbyć staż, zdać egzamin praktyczny obejmujący naukę strzelania, przejść pomyślnie badania psychotechniczne oraz zgłosić się do Komendy Wojewódzkiej Policji, która to wyda, bądź nie, pozwolenie na broń. Do tego należy dodać, że łączne wydatki poniesione na załatwienie tych wszystkich spraw nie są małe. Pozostaje też jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. – Chciałbym zostać członkiem koła łowieckiego, na terenie którego jest moja ziemia. Na początku lipca b.r. złożyłem podanie i czekam na jego, mam nadzieję, pozytywne rozpatrzenie – mówi Sokół. Niestety, jak na razie rolnicy są w dość mało komfortowej sytuacji gdyż niektóre koła łowieckie odszkodowań nie wypłacają wcale, tłumacząc się brakiem pieniędzy. Dzieje się tak dlatego, że część kół dzierżawi obwody na terenach, na których uprawy kukurydzy są wielohektarowe. I tam też jest odnotowywanych

najwięcej szkód. Czas pokaże co będzie działo się na tych terenach dalej, gdyż z reguły wartość szkód gwałtownie rośnie w terminach zbioru kukurydzy, szczególnie tej późnej, przeznaczonej na ziarno. – Aby dojść do porozumienia, trzeba dobrej woli wszystkich: i myśliwych, i naszego rządu – dodaje Grzegorz Leszczyński. – Nastroje wśród rolników są bardzo złe, zgłaszanych jest jedynie ok. 30-40% szkód. Rolnicy twierdzą, że nie mają, ani czasu, ani cierpliwości na szarpaninę z myśliwymi. Moim zdaniem zbyt mało aktywni w tej kwestii są wójtowie i starostowie gmin. Powinni oni wspierać rolników ze swoich terenów. A koła łowieckie? Cóż… jeśli nie radzą sobie z wypłatą odszkodowań, powinny chcieć się porozumieć i z rolnikami, i z rządzącymi, jednak ja nie widzę z ich strony chęci na jakiekolwiek wspólne porozumienie. – Nieprawdą jest, że myśliwi nie reagują na pisma w sprawie szkód sporządzanych przez dziki – mówi Jarosław Żukowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Białymstoku, Łowczy Okręgowy. – My jednak mamy swoje przepisy, których się trzymamy. Szkodę rolnik powinien zgłosić nam listem poleconym opatrzonym datą i informującym nas co stało się na polu. My na reakcję mamy siedem dni. To minister wydał takie rozporządzenie, nie my. My się do niego stosujemy i zawsze interweniujemy w ciągu tych ustawowych siedmiu dni. W praktyce rolnik nie czeka ze zbiorem plonów kilka dni do przyjazdu myśliwych. Kiedy jest sprzyjająca pogoda, w pośpiechu zbiera zboże. – Gdy przyjechał do mnie biegły sądowy oglądał straty oraz dokonywał różnych pomiarów, natomiast panowie z koła łowieckiego przyjeżdżają tylko po to, by denerwować. Próbują udowadniać, że straty powstały z innego powodu niż przez dziki – mówi Marcin Szarejko. – Rozumiem skargi rolników, jednakże powinny być one kierowane nie do nas – odpowiada Żukowski. – 31 marca b.r. został wydany, rozporządzeniem ministra, zakaz dokarmiania dzików. Ponadto problem nadmiernej wielkości populacji dzików w naszym województwie, i wynikających z tego nadmiernie wysokich szkód łowieckich, to przede wszystkim skutek rozporządzeń wojewody i ministra rolnictwa oraz restrykcje służb weterynaryjnych, które bardzo znacząco ograniczyły możliwość polowania na dziki od sierpnia ub.r., a w roku bieżącym na ponad dwa miesiące, je całkowicie wstrzymały. Myśliwi pomimo, że chcieli, to nie mogli polować bez zgody Powiatowych Lekarzy Weterynarii. Natomiast jeśli chodzi o obecnie obowiązujące przepisy, dotyczące szkód rolniczych spowodowanych przez zwierzęta łowne, to uważam, że są dobre i nie należy ich zmieniać. Rolnicy nie ustępują, chcą spełnienia swoich oczekiwań do końca sierpnia. W przeciwnym razie, zapowiadają dalsze akcje. TEKST: MARZENA BĘCŁOWICZ

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

41


AKTUALNOŚCI ASF

ROZPRZESTRZENIA SIĘ W WOJ. PODLASKIM W CORAZ SZYBSZYM TEMPIE

ZARAZA Z AFRYKI 13 przypadków choroby u padłych dzików, u których potwierdzono obecność materiału genetycznego wirusa afrykańskiego pomoru świń oraz ponad 250 uśpionych świń w strefie zakażonej. To stan na 11 sierpnia b.r. Liczby te jednak zmieniają się z dnia na dzień. Afrykański pomór świń atakuje woj. podlaskie!

Afrykański pomór świń pierwszy raz został stwierdzony w 1921 r. w Kenii u świń, które miały kontakt z dzikimi afrykańskimi świniami. Na kontynencie europejskim choroba pojawiła się po raz pierwszy w 1957 r. w Portugalii. Z tamtąd wirus ASF przedostał się do Hiszpanii (1960 r.), Francji (1964 r.) oraz do Włoch (1967 r.). Na półwyspie iberyjskim ASF utrzymywał się endemicznie – w Hiszpanii do 1995 r., a w Portugalii do 1999 r. W latach 70. i 80. ostra postać choroby wystąpiła także w Ameryce Środkowej (na Dominikanie, Haiti i Kubie) oraz Południowej (w Brazylii). W czerwcu 2013 r. afrykański pomór świń dostał się na Białoruś. Natomiast pierwsze przypadki ASF w Polsce wykryto w lutym 2014 r. u padłych dzików,

Afrykański pomór świń, o tej chorobie słyszał każdy rolnik zarówno na Podlasiu jak i w Polsce. Dla trochę mniej zorientowanych w temacie przypomnę cóż to takiego. Otóż choroba ta jest obecnie uznawana za najgroźniejszą przypadłość dotykającą trzodę chlewną. Jest to nieuleczalna, wysoce zakaźna i zaraźliwa, wirusowa choroba świń domowych wszystkich ras oraz dzików. Jedyna dobra informacja dotycząca ASF jest taka, iż ludzie jak również pozostałe gatunki zwierząt są niewrażliwi na zakażenie się tym groźnym wirusem. W związku z zakazem leczenia chorych zwierząt oraz brakiem szczepionek przeciwko ASF choroba ta zwalczana jest wyłącznie poprzez wybijanie stad zakażonych zwierząt z tzw. strefy zapowietrzonej (zakaźnej). Z tego też powodu wystąpienie ognisk ASF jest przyczyną niezwykle poważnych strat ekonomicznych ponoszonych przez hodowców i producentów świń, ale także przez budżet państwa. Są one związane zarówno z padnięciami (lub usypianiem) zwierząt, kosztami ich utylizacji, jak i wypłatą odszkodowań, a przede wszystkim wstrzymaniem obrotu i eksportu świń, wieprzowiny, artykułów żywnościowych wyprodukowanych z mięsa wieprzowego oraz nasienia zwierząt. – Nasze nastroje, w obliczu zbliżającej się do nas wielkimi krokami choroby, są najprościej mówiąc minorowe. Sytuacja jest nieciekawa, bowiem w każdej chwili możemy znaleźć się w strefie zagrożonej. Już teraz dzieli nas od niej bardzo niewiele, a jak wiadomo migracja dzików jest duża i istnieje duże niebezpieczeństwo, że afrykański pomór świń wkrótce dotknie także nasze stado – mówi Adam Kochański 42

Fot. Archiwum

które prawdopodobnie przedostały się do nas z Białorusi.

|

Tablica oraz napis na niej ma mieć takie wymiary, aby był czytelny z odległości co najmniej 100 m. Po potwierdzeniu wystąpienia choroby w danym gospodarstwie, od tego terenu zostają wyznaczone obszary o promieniu 3 km „strefa zapowietrzona” i 7 km „strefa zagrożona”.

z Jasionóweczki w gm. Jasionówka, właściciel gospodarstwa specjalizującego się w hodowli trzody chlewnej. Jego obecne stado podstawowe liczy 130 loch, produkcja prowadzona jest w cyklu zamkniętym. Czynnikiem wywołującym chorobę jest wirus ASF, który namnaża się przede wszystkim w komórkach odpornościowych zwierzęcia. Najczęstszą bramą wejścia zarazka do organizmu jest przewód pokarmowy, choć zakażenie może nastąpić też przez drogi oddechowe, uszkodzoną skórę, odbyt lub zakażone nasienie. Po wtargnięciu do organizmu, wirus drogą naczyń krwionośnych i limfatycznych dostaje się w pierwszej kolejności do komórek odpornościowych, a następnie do poszczególnych narządów, w których namnaża się intensywnie, po czym ponownie wraca do układu krwionośnego, gdzie utrzymuje się aż do śmierci zwierzęcia.

A jak stwierdzić, czy dane zwierzę zaraziło się wirusem ASF? Najczęściej obserwowane objawy kliniczne choroby ujawniają się dopiero ok. tydzień po zakażeniu i zależą od tego, jakie narządy uległy uszkodzeniu. Najbardziej dramatyczne objawy kliniczne i zmiany sekcyjne towarzyszą ostremu przebiegowi infekcji. – Książkowym objawem klinicznym choroby jest wzrost temperatury ciała zwierzęcia, nawet do 41-42 st. C, bez żadnych innych towarzyszących symptomów. Gorączkujące świnie mają zachowany apetyt, poruszają się normalnie i tylko niektóre sztuki mogą wykazywać objawy podniecenia lub dużo leżą – wyjaśnia Józef Wszeborowski, lekarz weterynarii z Juchnowca Dolnego. Mogą też pojawić się inne objawy kliniczne, które ulegają szybkiemu nasileniu i powodują śmierć zwierząt. Do najczęściej spotykanych, C.D. NA STR. 44

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

43


|

Fot. Małgorzata Sawicka

AKTUALNOŚCI

– W przypadku terenów o wysokim zagęszczeniu gospodarstw utrzymujących świnie, rozprzestrzenianie się wirusa między gospodarstwami jest stosunkowo łatwe, choćby za pośrednictwem osób odwiedzających gospodarstwo – mówi Adam Kochański.

C.D. ZE STR. 42

| 44

Fot. Archiwum

które powstają po spadku gorączki i poprzedzają śmierć zwierząt chorych, należą: sinica skóry uszu, brzucha i boków ciała; drobne, lecz liczne wybroczyny w skórze; duszność; pienisty i niejednokrotnie krwisty wypływ z nosa; zapalenie spojówek i wypływ z worka spojówkowego; biegunka, często z domieszką krwi oraz wymioty. – Należy jednak wziąć pod uwagę to, iż opisane powyżej objawy, są jak już wspomniałem jedynie książkowe. W swojej praktyce, jak dotychczas, nie spotkałem się z większością z nich. Padłe zwierzęta nie miały żadnych z wymienionych tu symptomów – dodaje lekarz. Dlatego też bardzo ważne jest, by właściciel codziennie wnikliwie obserwował swoje stado, włącznie z oceną apetytu i objawów gorączki. Jeżeli hodowca stwierdzi objawy zwiększonych zachorowań i padnięć świń, natychmiast powinien zawiadomić powiatowego lekarza weterynarii, bezpośrednio lub za pośrednictwem

swojego lekarza, wójta lub burmistrza. Po dokonaniu zgłoszenia – do czasu przybycia lekarza – posiadacz zwierząt powinien izolować wszystkie pozostałe zwierzęta w gospodarstwie; wstrzymać się od: wywożenia bądź pozbywania produktów z gospodarstwa, w szczególności mięsa, zwłok zwierzęcych, środków żywienia zwierząt, wody, ściółki, nawozów naturalnych; wywożenia z gospodarstwa materiału biologicznego (nasienia, komórek jajowych, zarodków); oraz nie wpuszczać osób postronnych do pomieszczeń lub miejsc, w których znajdują się zwierzęta podejrzane o zakażenie lub chorobę. – Należy podkreślić, że właściciele świń nie powinni obawiać się zgłaszania podejrzanych przypadków zachorowań świń, ponieważ w przypadku stwierdzenia ASF i likwidacji stada z nakazu powiatowego lekarza weterynarii, właściciel otrzymuje odszkodowanie z budżetu państwa – mówi Mirosław Czech, lekarz weterynarii, Wojewódzki Inspektor Weterynaryjny ds. zdrowia zwierząt i zwalczania chorób zakaźnych zwierząt z Białegostoku. – Odszkodowanie ustalane jest wg aktualnie obowiązujących cen rynkowych. Wartość rynkowa zwierzęcia ustalana jest przez komisję składającą się z powiatowego lekarza weterynarii oraz dwóch rzeczoznawców z urzędu gminy. Jednakże, aby niedopuścić do rozprzestrzeniania się choroby należy przedsięwziąć pewne środki ostrożności. Za ochronę stada przed chorobą odpowiada właściciel gospodarstwa. Dlatego też powinien on bardzo solidnie zabezpieczyć chlewnię, odpowiednio ją ogradzając, w taki sposób, aby uniemożliwić kontakt świń z dzikami. Nie powinien też wpuszczać na teren gospodarstwa postronnych, obcych osób oraz pilnować zmiany obuwia i odzieży przez osoby, które muszą wejść do chlewni. – Stosujemy się do wszystkich możliwych środków bezpieczeństwa, czyli mamy maty zabezpieczające, nie wpuszczamy nikogo obcego do chlewni, zwierzęta są zabezpieczone od dostępu innych zwierząt – mówi Adam Kochański. –

Na drogach wjazdowych do stref zagrożonych rozłożone są maty dezynfekcyjne.

|

 AFRYKAŃSKI POMÓR ŚWIŃ NA

PODLASIU

13.02.2014 r. – Padły dzik w gm. Szudziałowo (ok. 900 m od granicy polsko-białoruskiej). 18.02.2014 r. – Padły dzik w gm. Krynki. 29.05.2014 r. – Padł y dzik k . miejscowości Rudaki, gm. Krynki (wyłowiony ze Świsłoczy). 30.05.2014 r. – Padłe dziki (locha oraz dwa prosięta) k. miejscowości Łosiniany, gm. Krynki. 24.06.2014 r. – Padły dzik k. miejscowości Słoja, gm. Szudziałowo, ok. 9 km od granicy polsko-białoruskiej. 30.06.2014 r. – Padłe dziki (locha i trzy prosięta) k. Bobrownik, ok. 5 m od rzeki Świsłocz. 04.07.2014 r. – Sześć padłych dzików k. miejscowości Łużany, gm. Gródek. 08.07.2014 r. – Padły dzik k. miejscowości Wiejki, gm. Gródek. 15.07.2014 r. – Sześć padłych dzików k. miejscowości Skroblaki, gm. Gródek. 19.07.2014 r. – Pierwszy przypadek zachorowań wśród trzody chlewnej! Dwie martwe świnie w miejscowości Zielona, gm. Gródek. 29.07.2014 r. – Padły dzik k. miejscowości Wiejki 29.07.2014 r. – Padły dzik k. miejscowości Jałówka, gm. Michałowo. 30.07.2014 r. – Dwa martwe dziki k. miejscowości Wiejki. 06.08.2014 r. – Drugie ognisko ASF u świń! Ok. 13 km na północ od gospodarstwa w Zielonej, w którym stwierdzono pierwszy przypadek ASF u świń. 11.08.2014 r. – Martwy dzik k. miejscowości Horczaki Górne, gm. Szudziałowo.

C.D. NA STR. 46

Miejscowość Zielona w gm. Gródek. To właśnie w tej wsi zanotowano pierwszy przypadek ASF wśród trzody chlewnej.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

45


AKTUALNOŚCI

|

28 czerwca 2014 r. odbyła się Krajowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie. Pierwszy raz nie było na niej trzody chlewnej, a był to jak dotychczas stały punkt imprezy.

się usypianiem świń znajdujących się w strefie zapowietrzonej. Ponadto 11 sierpnia b.r. Główny Lekarz Weterynarii wydał komunikat w sprawie działań związanych z sytuacją epizootyczną dotyczącą afrykańskiego pomoru świń u dzików. W komunikacie tym zwraca się do mieszkańców i turystów przebywających na terenach leśnych położonych na terenach gmin Gródek, Krynki, Michałowo i Szudziałowo z uprzejmą prośbą

o zaprzestanie wędrówek turystycznych, grzybobrania i innych form rekreacji do odwołania. – Po dokonaniu analizy ryzyka stwierdza się, że obecnie zagrożenie przenoszenia wirusa ASF może być związane z jego transmisją z obszarów leśnych (na butach, ubraniu i różnego rodzaju narzędziach lub sprzętach), w tym również z runem leśnym w sposób mechaniczny – napisano w komunikacie. TEKST: MARZENA BĘCŁOWICZ

Fot. Andrzej Niczyporuk

Czasem jednak wydaje się nam, że jest to wręcz niemożliwe, by ta zaraza nie rozprzestrzeniła się na inne regiony kraju, w tym doszła do nas. Boimy się jej bardzo, myślimy o tym co może nas spotkać, ale cóż... pozostajemy względem tego bezsilni. Jesteśmy bardzo świadomi skutków tej choroby i tego co być może nas czeka. Ten wirus to poważny problem gospodarczy, nie tylko dla Podlasia, ale dla całej Polski i Europy. Pocieszające jest to, że nasze służby powołane do walki z rozprzestrzenianiem się ASF radzą sobie coraz sprawniej. Głos w sprawie zabiera również Podlaska Izba Rolnicza, która jak zwykle wspiera i stoi murem za rolnikami. – Tylko polowania zbiorowe mogą zagwarantować właściwą populację dzików w lasach i zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się ASF u świń. Niczym nie jest uzasadniona ochrona populacji dzików w obliczu strat, jakie poniosą rolnicy z gospodarstw utrzymujących się z produkcji trzody chlewnej z przełożeniem na wymiar ekonomiczny całego kraju – mówi Grzegorz Leszczyński, prezes PIR. – To nieprawdopodobne, by dziki „rozłożyły” nam hodowlę ok. 350 tys. świń w naszym regionie. Obecna sytuacja jest krytyczna, rolnicy rozpoczeli zbiory i razem z nimi mogą przywieźć wirusa afrykańskiego pomoru świń do swoich gospodarstw. Rozrzedzenie populacji dzików jest koniecznością. Trzeba też odwołać zakaz dokarmiania dzików w lasach. Powoduje on bowiem to, że głodne zwierzęta wychodzą na uprawy powodując jednocześnie coraz więcej szkód. Aktualnie zwalczanie choroby odbywa się wyłącznie metodami administracyjnymi poprzez wybijanie zwierząt chorych oraz znajdujących się w strefie zapowietrzonej. Z dnia na dzień przybywa padłych dzików. Pełne ręce roboty mają także służby weterynaryjne zajmujące

Fot. Małgorzata Sawicka

C.D. ZE STR. 44

|

Ważnym źródłem zakażenia ASF jest mięso, produkty mięsne oraz niegotowane odpadki kuchenne i poubojowe, pochodzące od chorych świń. Z tego powodu trzeba bezwzględnie przestrzegać zakazu skarmiania zwierząt zlewkami kuchennymi.

46

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

47


AKTUALNOŚCI WE

WRZEŚNIU NASTĄPI OFICJALNE OTWARCIE PIERWSZEJ NA

PODLASIU

BIOGAZOWNI ROLNICZEJ

PRĄD NA GAZ Pierwsza na Podlasiu. Pierwsza tak duża. Mowa o biogazowni w Rybołach. Z kukurydzianej kiszonki, kurzego i świńskiego obornika produkuje 1,052 MW energii elektrycznej. W planach jest również wykorzystanie odpadów pochodzących z produkcji i przetwórstwa rolniczego. W ciągu zaledwie kilku miesięcy od rozruchu, biogazownia osiągnęła maksymalną moc.

Inwestycja została zrealizowana w latach 2012-2014 w miejscowości Ryboły przy drodze krajowej nr 19 (Białystok-Lublin). Jest to nowość dla przeciętnych inwestorów, rolników, ale było to też nie lada wyzwanie dla ekipy budującej obiekty. – Na decyzję o budowie biogazowni wpłynęło kilka czynników – wspomina Tomasz Sikorski, prokurent firmy Adler Biogaz, jeden z pomysłodawców inwestycji. – Inwestorzy są właścicielami dużego gospodarstwa rolnego, które jest dostawcą substratów do produkcji biogazu. Dodatkowo chcieliśmy wykorzystać fakt, że nadmiar produktów ubocznych takich jak gnojowica czy obornik nie muszą być problemem dla rolników. W procesie wytwarzania biogazu rolniczego składniki te pozwalają na produkcję energii elektrycznej i cieplnej, a uzyskany osad pofermentacyjny stanowi cenny nawóz. Tak powstał pomysł o utworzeniu spółki Adler Biogaz. W skład zrealizowanej inwestycji wchodzą: zbiornik zasypowy (podajnik) do przyjmowania i układ do podawania substratów do komór fermentacyjnych, trzy zbiorniki, w których zbiera się biogaz – w tym dwa zbiorniki fermentacyjne o średnicy 30 m i wysokości 6 m oraz zbiornik pofermentacyjny o średnicy 32 m i wysokości 8 m. Każdy z tych zbiorników spełnia jedno48

|

Dzienne wkład biogazowni: 37 ton kiszonki z kukurydzy i 3 tony obornika drobiowego 1 godzina pracy: 1 MWh energii elektrycznej Na 1 MWh zużywanych jest 480 mln m3 biogazu Na produkcję 1 MWh zużywanych jest 1,6-1,8 ton kiszonki z kukurydzy

Dzienna produkcja biogazu: ok. 11.000-11.600 mln m3 biogazu Dzienna produkcja energii elektrycznej: 23-24 MWh

cześnie rolę magazynu biogazu: przestrzeń nad substratem i pod elastycznymi kopułami jest wypełniona biogazem dla agregatów kogeneracyjnych. Kolejnymi elementami biogazowni są: pompownia i system podziemnych rur będące połączeniem zbiorników. Dzięki dwóm kogeneratorom (o mocy 600 kW i 400 kW), w których jest spalany biogaz, powstaje energia elektryczna i cieplna. Instalacja biogazowni zaopatrzona jest także w tzw. flarę, czyli pochodnię awaryjną, która spala nadmiar biogazu oraz trafostację do pomiaru i przekazywania energii elektrycznej do PGE. Budowa rozpoczęła się w wrześniu 2012 r. Wszystkie roboty budowlane powierzone zostały firmie Eko-System, która działa na rynku budowlanym już od 20 lat. W tym czasie przedsiębiorstwo nabyło ogromne doświadczenie. Specjalizuje się w profesjonalnym wykonaniu zadań inwestycyjnych w systemie generalnego

wykonawcy w zakresie projektowania i realizacji usług ogólnobudowlanych. Wysoką jakość potwierdzają liczne nagrody i wyróżnienia, w tym tytuły Gazeli Biznesu oraz Diamentów Forbesa. – Jest to nowość w naszym regionie, pierwsza biogazownia rolnicza w województwie, jest to też nowość dla nas – mówi Michał Kamiński, kierownik budowy. – Ze względu na agresywne środowisko, panujące wewnątrz zbiorników fermentacyjnych podczas procesu produkcji biogazu, stosowaliśmy beton klasy C35/45 wysokiej wodoszczelności W8 o klasach ekspozycji XC4, XF3, XA3. Producentem i dostawcą dosyć wymagającej i na pewno niecodziennie stosowanej mieszanki betonowej była firma Bosta Beton z Białegostoku. Beton można powiedzieć „górna półka”, ale jego poprawne wbudowanie, pielęgnacja i zabezpieczenie zwłaszcza, że realizacja zaczepiła o okres może łagodnej, ale zawsze zimy był niemałym wyzwaniem i spędzał nam C.D. NA STR. 50

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

49


AKTUALNOŚCI C.D. ZE STR. 48

sen z powiek. Ale jak widać dla chcącego nic trudnego i tym razem udało nam się pokonać siły natury i wykonać poprawnie i terminowo obiekt. Ściany każdego zbiornika były betonowane w dwóch cyklach roboczych. Musieliśmy ponadto koordynować i dostosowywać nasze prace do robót firmy Biogaz-Tech, która zajmowała się wyposażeniem obiektów w technologię. A przyłączy technologicznych jest tu... masa. – Próbny rozruch biogazowni odbywał się od grudnia 2013 do stycznia 2014 r. W lutym osiągnęliśmy 47% mocy, w marcu – 83%, a od kwietnia do dzisiaj osiągamy 98,5% mocy maksymalnej, czyli średnio produkujemy 0,985 MWh energii elektrycznej co godzinę – mówi Tomasz Sikorski. – Niestety wydajność miesięczną obniżają nam przestoje spowodowane wyłączeniami linii 15kV zasilającej zakład. W czasie, gdy nie mamy takich problemów faktyczna moc biogazowni w godzinach pracy kogeneratorów wynosi ok. 102-105%! Energia elektryczna wytworzona w biogazowni sprzedawana jest do sieci przesyłowej, zaś energia cieplna wykorzystywana jest na potrzeby własne biogazowni. Obecnie projektowane są przyłącza ciepła do pobliskich bloków oraz własnej suszarni zboża. I jeszcze słowo o tym, jak działa biogazownia? – Substrat w postaci gnojowicy bydlęcej, kiszonki z kukurydzy i obornika z dodatkiem wody w szczelnych komorach fermentacyjnych, w temp. 38-43 st. C. ulegają procesowi fermentacji beztlenowej w wyniku której wydzielany jest biogaz, który zbiera się nad powierzchnią substratu – pod foliowymi kopułami – tłumaczy Helena Paszko, kierownik biogazowni. – Po odpowiednim uzdatnieniu (odwadnianie, odsiarczanie, chłodzenie) jest on spalany w agregatach kogeneracyjnych, produkujących energię elektryczną i ciepło. Z przefermentowanego wsadu, oprócz biogazu pozostaje do wykorzystania wartościowy ekologiczny nawóz organiczny, pozbawiony charakterystycznego „zapachu” jaki ma obornik czy gnojowica. Inwestycja w Rybołach została dofinansowana z Regionalnego Programu Operacyjnego. Całkowita wartość projektu wynosiła niemal 12,3 mln zł z czego ponad 4 mln zł pochodziło z funduszy UE, a prawie 734 tys. zł z budżetu województwa podlaskiego. – Zwrot poniesionych kosztów możliwy będzie po ok. pięciu latach – ocenia Tomasz Sikorski. – Wszystko jednak będzie zależało od nowej ustawy OZE, na którą czekamy już dwa lata. Biogazownia w Rybołach zapoczątkowuje budowę tego typu obiektów w podlaskim. Kolejne cztery mają powstać w Pokaniewie gm. Milejczyce, w Michałowie, we wsi WojnyWawrzyńce gm. Szepietowo oraz w Sokółce.

| 50

Ok. 30-35 mln m3 substratu jest codziennie przepompowywanego ze zbiornika pierwszego do drugiego

TEKST: ELŻBIETA SUCHOWIERSKA, BARBARA KLEM FOT.: ADLER AGRO

i ze zbiornika drugiego do zbiornika pofermentacyjnego. Zdjęcia ilustrują kilka faz budowy.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

51


FOTOREPORTA¯ 10

SIERPNIA W MUZEUM R OLNICTWA IM . KS . ODBYŁO SIĘ XIV PODLASKIE Ś WIĘTO C HLEBA

K. KLUKA

W

CIECHANOWCU

BIEDNA TO KRAINA,

GDZIE CHLEB SIĘ KOŃCZY, A KAMIEŃ ZACZYNA Tradycyjnym przełamaniem ogromnej chałki rozpoczęło się w Ciechanowcu XIV już Podlaskie Święto Chleba. W czasie imprezy do dyspozycji zwiedzających było ponad 200 stoisk z twórczością ludową, artystyczną, jedzeniem regionalnym, miodami, a przede wszystkim ze świeżym i pachnącym chlebem. Do tego moc innych atrakcji.

52

PODLASKIE AGRO


FOTOREPORTA¯

PODLASKIE AGRO

53


FOTOREPORTA¯

O poranku w ciechanowieckim kościele odbyła się msza święta celebrowana przez bp Tadeusza Pikusa. – Dzielenie się chlebem to dzielenie się miłością. Jest to uroczystość, która ma swoją treść i przesłanie. Oprócz tego, że jest rozrywką, to ma też wymiar edukacyjny i historyczny – powiedział duchowny. Następnie orszak zaprzęgów konnych udał się spod kościoła na teren Muzeum. Tam uczestnicy imprezy, których przyjechało do Ciechanowca kilkadziesiąt tysięcy, mogli obejrzeć przejazd zabytkowych pojazdów mechanicznych należących do zbiorów muzeum. Po tym scenę główną opanowały zespoły ludowe. Nieopodal rozpoczęły się natomiast pokazy tradycji związanych ze żniwami i dożynkami w Polsce i na Białorusi. Na polu pojawił się orszak żniwny z pieśniami na ustach, żniwiarze kosili żyto sierpem i kosą, robili snopki i ustawiali kopy. Wkrótce pozostała tylko kępa niezżętego zboża – tzw. „przepiórka”, którą ozdobiono kwiatami, ułożono wokół kamienie, a w środku na jednym z kamieni położono kawałek chleba. Zwyczaj ten nazywano wiązaniem „przepiórki”. Podczas pokazów żniwnych zaprezentowano też białoruski obrzęd do-

54

żynkowy zawijania tzw. brody. Na zakończenie żniw miał miejsce przemarsz orszaku z wieńcem dożynkowym. Kulminacyjnym momentem dożynek było przekazanie wieńca gospodarzowi. Śpiewano mu też wtedy pieśni żniwne a gospodarz, w podziękowaniu, zapraszał uczestników przemarszu do wspólnego biesiadowania. Podczas Święta Chleba można było też zobaczyć obrzęd święcenia zwierząt, młócenie zboża, wypiek chleba w piecu chlebowym. Impreza zakończyła się wręczeniem nagród za konkurs wypieku chleba i wykonania równianki. TEKST

I FOT . SAM

PODLASKIE AGRO


FOTOREPORTA¯

PODLASKIE AGRO

55


UPRAWA CHOROBA

WADLIWEGO ZMIANOWANIA

ZGORZEL PODSTAWY ŹDŹBŁA Duża koncentracja zbóż w strukturze upraw powoduje namnażanie się w glebie grzybów patogenicznych, wywołujących szereg groźnych chorób. Do najgroźniejszych zalicza się choroby podstawy źdźbła, zwane podsuszkowymi, określane czasem mianem „chorób płodozmianowych”. Duże znaczenie tych chorób w Polsce wiąże się z ponad 70% udziałem zbóż w strukturze zasiewów oraz brakiem uniwersalnych fungicydów stosowanych w celu ochrony podstawy źdźbła.

|

Czerń zbóż występująca na osłabionych kłosach.

|

Białokłosowość, występująca po kwitnieniu zbóż.

Wśród chorób podsuszkowych w naszym kraju najczęściej notujemy: fuzaryjną zgorzel podstawy źdźbła (Fusarium spp.), łamliwość źdźbła zbóż (Tapesia yallundae) oraz zgorzel podstawy źdźbła (Gaeumannomyces graminis var. tritici). Mimo, że występują na podstawie źdźbła i korzeniach zbóż, w znaczącym stopniu wpływają na obniżenie uzyskiwanego plonu ziarna, pogarszając przy tym jego parametry jakościowe, takie jak: masa 1000 ziaren, liczba ziaren w kłosie, rozkrzewienie produkcyjne oraz plon ziarna z kłosa. Zazwyczaj charakterystyczne objawy występowania chorób podsuszkowych w łanie obserwujemy po kwitnieniu zbóż. Wówczas widać placowo występujące przedwczesne „dojrzewanie” i zamieranie roślin, tzw. białokłosowość. Po pewnym czasie, ale jeszcze na długo przed zbiorem, szczególnie w lata mokre, rośliny porażone przez patogeny powodujące choroby podsuszkowe stają się jeszcze bardziej widoczne w łanie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest występowanie na kłosach osłabionych roślin czerni zbóż (Alternaria spp., Cladosporium spp.). Kiedy objawy chorób podsuszkowych stają się widoczne w łanie, na walkę z nimi jest już jednak zdecydowanie za późno. Wydawać się może, że dobrze znaną chorobą podsuszkową, występującą na naszych polach od wielu lat, jest zgorzel podstawy źdźbła powodowana przez grzyb G. graminis var. tritici. Znamy jednak dobrze jej objawy występujące na źdźbłach w późniejszych fazach wegetacji. Są to smolisto-czarne przebarwienia na dolnych międzywęźlach, widoczne dobrze po usunięciu pochwy liściowej Jednak te objawy pojawiają się stosunkowo rzadko, a najbardziej szkodliwe stadium choroby jest bardzo często przez rolnika niezauważane. 56

|

Po lewej zdrowa roślina, po prawej zaatakowana zgorzelą korzenia.

Na zlokalizowanym w Bałcynach doświadczeniu Katedry Systemów Rolniczych UWM w Olsztynie, w którym pięć gatunków zbóż uprawia się w ponad 40-letnich monokulturach, prowadzone są wielokierunkowe badania. Wykazały one, że mimo wysiewu takiej samej liczby zaprawionych ziaren na 1 m² w monokulturze i w prawidłowym – 6-polowym płodozmianie, już po wschodach w monokulturach obsada roślin była mniejsza. Ta dysproporcja pogłębiała się w ciągu sezonu wegetacyjnego. Różnica w obsadzie roślin między monokulturą, a płodozmianem była większa w uprawach zbóż ozimych niż zbóż jarych, a największa była dla pszenicy ozimej i pszenżyta ozimego. Badania fitopatologiczne prowadzone przez autora w Katedrze Fitopatologii i Entomologii wykazały, że głównym sprawcą zmniejszenia obsady roślin w monokulturze jest właśnie G. graminis var. tritici. Objawy tej choroby pozostają często niezauważone przez rolników, ponieważ rośliny zdrowe, rozwijając się normalnie, już od momentu krzewienia maskują rośliny porażone i nie pozwalają ich dostrzec. Występowanie choroby w tej fazie możemy stwierdzić dopiero po wykopaniu roślin i opłukaniu korzeni w wodzie. Objawy choroby najlepiej widać, gdy wypłukane korzenie roślin są zanurzone w czystej wodzie znajdującej się w białym, płaskim naczyniu. Porażone rośliny mają ciemno zabarwione korzenie bądź ich fragmenty. Silne porażenie korzeni pszenicy ozimej przez G. graminis powoduje zamieranie roślin i ich wypadanie we wczesnych fazach rozwojowych. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę, że nazwa choroby jest myląca. Najgroźniejszą

formą tej choroby jest zgorzel, czyli zamieranie korzeni, a nie zgorzel podstawy źdźbła. Toteż nazwa tej choroby powinna brzmieć „zgorzel korzeni i podstawy źdźbła”, a nie zgorzel podstawy źdźbła, jak dotychczas. Zwalczanie zgorzeli korzeni jest niezwykle trudne ze względu na nieprzewidywalność rozwoju choroby. Infekcja może przebiegać w różnym tempie powodując pojawienie się objawów w innym czasie, nawet w obrębie tej samej uprawy. Zjawisko to wskazuje jak bardzo zmienne czynniki biologiczne i fizyczne w obrębie danego pola oraz obecność lub brak zmianowania wpływają na potencjał infekcyjny G. graminis wobec zbóż. Z badań dotyczących plonowania pszenicy w zależności od stopnia występowania zgorzeli korzeni wynika, że zarówno termin siewu, jak i zastosowany przedplon są czynnikami w największym stopniu determinującymi nasilenie porażenia roślin przez G. graminis. Do istotnych czynników wpływających na nasilenie choroby zalicza się również: nawożenie, odmianę, parametry fizykochemiczne gleby, zabiegi agrotechniczne, fazę rozwojową rośliny w momencie infekcji i inne. Jedynym skutecznym i racjonalnym sposobem ochrony zbóż ozimych przed G. graminis jest zaprawianie ziarna. Autor prowadził badania dotyczące wpływu zaprawiania ziarna pszenicy na nasilenie występowania zgorzeli podstawy źdźbła. Najwyższą skuteczność działania uzyskał stosując po dwie zaprawy Raxil 020 FS i Latitude 125 FS lub Maxim 025 FS i Latitude 125 FS. TEKST: PROF.

DR HAB .

TOMASZ P. KUROWSKI,

UNIWERSYTET WARMIŃSKO-MAZURSKI

W

OLSZTYNIE

PODLASKIE AGRO


UPRAWA

PODLASKIE AGRO

57


UPRAWA POD

KONIEC CZERWCA W

DĄBROWIE ŁAZACH K. ZAMBROWA

ODBYŁY SIĘ

DNI POLA,

W KTÓRYCH WZIĘŁO UDZIAŁ KILKUSET ROLNIKÓW

A NA POLACH KLASY S... Zapoznanie się z kompleksowymi programami ochrony firmy Syngenta, ale też lustracja pól z odmianami rzepaku, kukurydzy, jęczmienia hybrydowego, rozmowy z ekspertami na temat najnowszych osiągnięć, spotkanie z innymi rolnikami i podzielenie się z nimi swoimi doświadczeniami – to tylko niektóre z zalet płynących z udziału w tzw. Dniach Pola. Syngenta na ten rok zaplanowała sześć takich spotkań, w tym jedno w Dąbrowie Łazach k. Zambrowa. Katarzyna i Tomasz oraz Krystyna i Zdzisław Kraszewscy, właściciele pól, na których odbyły się pokazy, prowadzą gospodarstwo rodzinne o powierzchni ok. 200 ha i o wieloletnich tradycjach. Podstawą produkcji jest hodowla bydła mlecznego. Ich działalność cechuje otwartość w stosunku do nowości, czemu zawdzięczają doskonałe wyniki hodowlane, ale niezgorsze w zakresie uzyskiwania wysokich plonów. Od lat współpracują z Syngentą, udostępniając firmie kilkanaście hektarów pod pola pokazowe. Od trzech lat do gospodarstwa przyjeżdżają rolnicy z całego kraju, by ocenić, to, co na nich rośnie. W tym roku w Dąbrowie Łazach gościło ok. 400 osób. Jednym z nich był Józef Chromiński, który przyjechał tu aż spod Siedlec, z miejscowości Zdany. – Ciekawość mnie tu przywiodła, postanowiłem sprawdzić jakie są postępy w agrotechnice – wyjaśnia rolnik. – W końcu najnowocześniejsze trendy z tego zakresu znajdują się właśnie na tych polach. Tu można im się przyjrzeć, można zadać kilka praktycznych pytań obecnym fachowcom, którzy, co trzeba przyznać, są z tej najwyższej półki. Tak więc trudno taką okazję przegapić. Jak mówi, mimo lat doświadczeń w uprawie zbóż i kukurydzy, i jego w tym roku wiele zaskoczyło. – Szczególnie rozstaw posianych roślin, a więc gęstość siewu. My w Polsce siejemy rośliny zdecydowanie za gęsto, bo po prostu mamy taką tradycję. W tej chwili w nowoczesnych systemach agrotechnicznych jest zupełnie ina-

| 58

|

Józef Chromiński do Dąbrowy Łaz przyjechał aż spod Siedlec i to nie po raz pierwszy. Jak mówi, to najlepsza okazja, by w praktyce podejrzeć najnowsze osiągnięcia agrotechniki i porozmawiać z fachowcami.

czej i tu możemy to zobaczyć – dodaje Józef Chromiński. Jak widać, choć o uprawie zbóż i kukurydzy wiemy już naprawdę dużo, firmy zajmujące się produkcją nasion i preparatów do ochrony roślin i do ich nawożenia, wciąż nie powiedziały ostatniego słowa. – Myślę, że frekwencja, sięgająca po raz kolejny kilkuset osób, najlepiej świadczy o zapotrzebowaniu na informacje, które

są tu przekazywane, bezpośrednio na polu, a nie w trakcie stacjonarnych szkoleń na sali. Tym bardziej, że w województwie podlaskim takich okazji zbyt wiele nie ma – tłumaczy Zenon Smyk, specjalista polowy z Syngenty. – Na organizowanych przez nas Dniach Pola pokazujemy technologie uprawy różnych roślin, poczynając od kukurydzy, poprzez rzepak, aż po zboża. Dysponujemy całą kolekcją odmian kukurydzy, choć z ponad 30 dostępnych na naszym rynku, prezentujemy tu osiem, ale są to te dobrane do potrzeb miejscowych rolników, a więc głównie odmiany kiszonkowe. Poza paletą odmian prezentujemy tutaj również technologię ich ochrony. Właściciel gospodarstwa w Dąbrowie Łazach nie kryje zadowolenia ze współpracy z firmą i przebiegu tegorocznych Dni Pola. – Pod uprawy Syngenty udostępnionych jest ok.15 ha pola, aczkolwiek na pozostałym areale również uprawiana jest kukurydza i inne zboża na bazie nasion tej firmy – wyjaśnia Tomasz Kraszewski. – Dla mnie najważniejszą korzyścią płynącą z naszej współpracy jest wiedza, którą uzyskuję od ludzi Syngenty. Za tym idą zyski w postaci dobrej jakości zbóż, wysokich

Każdemu rolnikowi zależy na wysokich plonach. Otwartość na nowości pozwala je znacznie zwiększyć. C.D. NA STR. 60

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

59


UPRAWA

|

Dostępność fachowców, którzy jak nikt znają się na uprawie, to jedna z wielu zalet uczestnictwa w tego typu inicjatywach.

|

Zenon Smyk z Syngenty, organizator Dni Pola i Tomasz Kraszewski, właściciel prezentowanych pól (od lewej)

C.D. ZE STR. 58

plonów i, w efekcie, pieniędzy. Zresztą dla mnie to również fajne doświadczenie, które motywuje mnie do tego by działać, rozwijać się i pokazywać innym coś, co było do tej pory nieosiągalne na naszych terenach. Pięć lat temu plon pszenicy z jednego hektara w tym gospodarstwie wynosił ok. 4,5 tony. W tamtym roku wzrósł do ośmiu ton. To samo dotyczy rzepaku. Niegdyś 3,5-4 tony plonu tej rośliny z hektara uważane było w okolicy za rewelacyjny wynik. Młody Kraszewski już w pierwszym roku gospodarowania z tej samej powierzchni uzyskał 5,150 t. – Stare odmiany są bardziej prymitywne, bardziej podatne na choroby i szkodniki, dlatego ja co roku sieję nowe – dodaje rolnik. – Czasami na takim eksperymencie można nie zyskać, cza-

| 60

sem nawet troszkę stracić, dużo częściej jednak zysk jest bardzo duży. Dlatego uważam, że warto eksperymentować. Podobnego zdania jest ojciec rolnika – Zdzisław Kraszewski. – Współpracujemy z firmą, która daje nam wiedzę, możliwości rozwijania się, wprowadza nowe technologie w naszym gospodarstwie: w uprawie rzepaku, jęczmienia ozimego i pszenicy oraz kukurydzy. Gdyby tak cofnąć się w rozwoju o kilkanaście lat, to dzisiaj nie patrzylibyśmy na prężnie stojący jęczmień, tylko leżałby na polu – mówi rolnik.- Ja uważam, że obecnie każdy musi szukać nowości. W zasadzie to nie ma innej możliwości, biorąc pod uwagą podlaskie warunki glebowe oraz rosnące koszty produkcji. I, jak miałam się okazję naocznie prze-

konać, niektórym bardzo dobrze to wychodzi. Słusznie to podsumował obecny na Dniach Pola Stefan Krajewski, dyrektor podlaskiego Oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa: – Teoria, teorią – praktyka, praktyką, ważne jest połączenie jednego z drugim. A tutaj jest do tego świetna okazja. Również do tego, by zobaczyć, jak wspaniały plon można osiągnąć. Bo choć ziemie mamy tu słabe, to są dobrze wykorzystane. Podlascy rolnicy potrafią z nich wyciągnąć wszystko, co możliwe. TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

W Dniach Pola w Dąbrowie Łazach uczestniczyli nie tylko rolnicy, ale też przedstawiciele instytucji związanych z branżą.

PODLASKIE AGRO


UPRAWA

PODLASKIE AGRO

61


UPRAWA DZIĘKI

NOWOCZESNEMU SPRZĘTOWI ŻNIWA TRWAJĄ OBECNIE CORAZ KRÓCEJ .

ZBOŻA

I RZEPAK POZBIERANE Z PÓL.

CZAS

NA DOŻYNKI .

ŻNIWA, ŻNIWA I PO ŻNIWACH 80 hektarów rzepaku, 80 kukurydzy, 20 bobiku i 220 pszenicy! Tadeusz Bienasz wraz z synami prowadzi potężne 400-hektarowe gospodarstwo w m. Husaki k. Bielska Podlaskiego. Potężne i znane w regionie z osiąganych wspaniałych efektów. Na tak wielkiej powierzchni żniwa przebiegają zadziwiająco sprawnie i krótko. A my to sprawdziliśmy osobiście kilka tygodni temu. Najważniejsze, że tegoroczne plony cieszą oko. Kieszeń może nieco mniej, bo ceny w tym roku, do rekordowych nie należą. Może to zrekompensować tylko osiągany wysoki plon, o co nietrudno w tym akurat gospodarstwie, które należy do czołówki wojewódzkiej. – Cena rzepaku kształtuje się w tym roku powyżej 2 tys. za tonę, w porównaniu do ubiegłego roku jest wyższa o około 200 zł za tonę – mówi Maciej Bienasz, jeden z dwóch synów Tadeusza. Taka stawka w przypadku rodziny Bienaszów jest satysfakcjonująca, biorąc pod uwagę uzyskany plon, który jest w tym roku wyższy o, bagatela, 30%. – Dorodny rzepak to efekt pracy i wiedzy. By plantację utrzymać w prawidłowym stanie, trzeba odpowiednio stosować zabiegi i chemię. O zdrowiu rośliny świadczy kolor łodygi, gdy jest zielona - jest zdrowa, gdyby była chora, byłby czarna – wyjaśnia Tadeusz Bienasz, prezentując dokonania swoje i synów. – Nam w uzyskaniu wyższych plonów w tym roku pomogła troszkę pogoda, ale przede wszystkim nowa technika. Po raz pierwszy zastosowaliśmy w nawożeniu siarkę, zmieniliśmy też stosowane środki chemiczne i odżywki. Ten doświadczony rolnik, by osiągnąć wysokie plony w rzepaku, radzi stosować niezbyt gęsty wysiew. – Siejmy go tak jak zalecają producenci nasion, 52 ziarenka na m²- podkreśla. – W ubie-

|

|

Jak mówi żartobliwie Tadeusz Bienasz: „Każda cena jest dobra, tylko człowiek musi się do niej przyzwyczaić”. Przy wysokich plonach, jakie potrafi uzyskać z hektara, łatwiej przetrwać trudniejsze lata.

głym roku wysialiśmy 2,7 kg rzepaku na hektar. Można sobie wyobrazić jak to mało, a efekty jakie są – widać gołym okiem. Rzadki rzepak się rozgałęzia, ma dobry pobór wody, dobry dostęp nawozów i środków ochrony roślin. Przy dobrym rzepaku może być nawet 400 strąków. To samo dotyczy zbóż. Optymalna gęstość siewu gwarantuje mniej chorób i dorodniejszy

plon. Liczy się przede wszystkim odpowiednio przygotowane pole, ma być zasobne w składniki pokarmowe: fosfor, potas, magnez, siarkę. Czy jeszcze ktoś z Państwa pamięta żniwa ze snopkami i kopami, z kosą, sierpem, trwające tygodniami? Dziś takie obrazki zobaczyć można jedynie na imprezach folklorystycznych C.D. NA STR. 64

- Obecnie żniwa to prawie odpoczynek. A wszystko to dzięki maszynom najwyższej klasy. A zatem, w sprzęt warto inwestować -mówi Maciej Bienasz.

62

PODLASKIE AGRO


UPRAWA

PODLASKIE AGRO

63


UPRAWA  ZBIGNIEW SULEWSKI, EKONOMISTA, EKSPERT CENTRUM IM. ADAMA SMITHA - Cena jaką rolnik dostaje za sprzedane zboże i inne produkty uzależniona jest od bardzo wielu czynników: od wielkości podaży i popytu, od tego, jak zachowują się rynki poza Polską. Polska jest krajem otwartym i jeśli napływają na niego towary z zagranicy, to one zwiększają podaż i cena spada. Co do wyboru kierunku działalności: jest taki pogląd w ekonomii, że warto jest robić dokładnie coś odwrotnego niż to, co robią wszyscy. Jeśli więc rolnik widzi, że w tym roku doskonale sprzedaje się rzepak, to nietrudno przewidzieć, że za 2-3 lata tego rzepaku będzie na tyle dużo, że jego cena będzie niższa. Tak więc nie zawsze warto podążać za ogólnym nurtem, choć czasem takie postępowanie może wiązać się z ryzykiem. Jednak każde prowadzenie biznesu zawiera element ryzyka.

|

Cena rzepaku w porównaniu do ubiegłego roku jest wyższa o około 200 zł za tonę - mówi Maciej Bienasz, jeden z dwóch synów Tadeusza.

w skansenach. Obecnie żniwa to najnowocześniejsze kombajny i tempo pracy, od którego kręci się w głowie. - Żniwa to obecnie, można powiedzieć, prawie odpoczynek – mówi Maciej Bienasz. - Mamy kombajn wyposażony w klimatyzację, wszystko jest w zasięgu kciuka, nie odczuwa się dyskom-

fortu z powodu kurzu, a sprzęt nie jest tak awaryjny jak kiedyś. To też zaoszczędza nasz czas. Jednym kombajnem obkaszamy wszystko, nie ważne jakie są warunki pogodowe. Kiedyś bywało tak, że mieliśmy cztery kombajny i problem ze żniwami. - Na dobry sprzęt warto wydać pieniądze, nawet jeśli dla zakupu trzeba wybrać się do banku. Zamiast płacić komuś za usługę, lepiej spłacać kredyt. Bo ta inwestycja szybko się zwraca – dodaje Tadeusz Bienasz. - W czasach kiedy maszyn nie było, żniwa wyglądały zupełnie inaczej. Zaczynałem od 70 hektarów i wtedy pracowało 8-9 osób, a teraz przy 400 – pracuję ja i dwóch studiujących synów. TEKST

I FOT .

|

- Tak wygląda dobrze odżywiona i chroniona od chorób kukurydza – mówi Tadeusz Bienasz i liczy – Raz, dwa, trzy, dziesięć – jedenaście wianuszków ziarnowych.

MAŁGORZATA SAWICKA

fot. Jacek Murawski

OMŁOTY U KOCHAŃSKICH’2014

|

Wzorem lat ubiegłych Jolanta i Adam Kochańscy, rolnicy z Jasionóweczki w gm. Jasionówka zorganizowali w swoim gospodarstwie folklorystyczną imprezę pod roboczą nazwą „Omłoty u Kochańskich”. Liczni przybyli goście mieli okazję zakosztować... ciężkiej pracy: żęcia zboża, robienia snopków i kop, ale też młócenia i cepem, i maszyną, w końcu orki. I choć żar lał się z nieba, a roboty nie ubywało, humory dopisywały i uśmiechy nie schodziły z twarz żniwiarzy. Godna pochwały inicjatywa, która pozwala wspomnieć, zachować od zapomnienia dawne zwyczaje, a przy okazji zintegrować się jeszcze bardziej podlaskiemu (i nie tylko!) środowisku rolniczemu.

64

PODLASKIE AGRO


UPRAWA

PODLASKIE AGRO

65


HODOWLA 24

SIERPNIA ODBYŁO SIĘ OTWARCIE NOWOCZESNEJ WOLNOSTANOWISKOWEJ OBORY W MIEJSCOWOŚCI

WRONOWO

W GM .

RACZKI

NIECH SIĘ KRĘCI Pierwsza tego typu dojarnia na wschód od Niemiec. Wyposażona w tyle opcji, że od możliwości, jakie daje, kręci się w głowie. No właśnie, kręci. Bo sercem obory, o której mowa jest dojarnia karuzelowa, która doi krowy w kółko i na okrągło.

Karuzela, karuzela Na Bielanach co niedziela, śmiechu beczka i wesela, karuzela, karuzela Słowa tej piosenki Marii Koterbskiej rozległy się, gdy członkowie rodziny Kłoczko z m. Wronowo w gm Raczki kolejno przecinali wstęgę w nowym budynku w gospodarstwie. Już za chwilę goście będą mieli okazję zwiedzić ten piękny potężny obiekt, na wskroś nowoczesną oborę wolnostanowiskową przeznaczoną pod obsadę wynoszącą 200 sztuk. - Pomysł pojawił się dużo wcześniej, a wynikał, po prostu, z potrzeby – wyjaśnia Karol Kłoczko,

| 66

Sławomir Kosiński z firmy Farm-MPartner prezentuje halę udojową.

|

Rodzina Kłoczko w komplecie: (od lewej) Karol Kłoczko, Anna Ostrowska, Adam Jedliński, Diana Kłoczko, Bożena, Tadeusz, Magdalena i Kamil Kłoczko.

jeden z dwóch braci pracujących wraz z rodzicami w tym ok. stuhektarowym gospodarstwie. - Długo o tym rozmawialiśmy. Najpierw był plan postawienia mniejszej obory, ale później brat orzekł, że potrzebny jest warsztat i garaż,

|

rodzice wspomnieli, że przydałyby się też silosy, potem mama powiedziała, że wypadałoby skończyć jeszcze jeden budynek. Potem wyszło tak, że zaplanowana obora będzie zbyt mała C.D. NA STR. 68

Obecni na otwarciu rolnicy najchętniej oglądali osławione serce obory, czyli karuzelę, która jednocześnie jest w stanie obsłużyć 22 sztuki, a stado złożone z 200 krów ma doić w ciągu dwóch godzin.

PODLASKIE AGRO


HODOWLA

PODLASKIE AGRO

67


HODOWLA

||

Jej budowa trwała od października ub.r. do końca lipca br. Finalnie nowy budynek pomieści prawie 200 sztuk. - Mamy nadzieję zapełnić go jak najszybciej – śmieje się Kamil Kłoczko. - Naszym zdaniem większy obiekt, pod większą liczbę krów, to lepsze rozwiązanie, dające szansę rozwoju i pozwalające łatwiej spłacić zobowiązania finansowe, jakie musieliśmy zaciągnąć na ten cel.

|

Tomasz i Andrzej Ladzińscy – ojciec i syn, właściciele firmy Ladziński Budownictwo Ogólne.

C.D. ZE STR. 66

w stosunku do reszty, więc w praktyce można powiedzieć, że pierwotny plan podwoiliśmy i wszystkie budynki połączyliśmy w jeden projekt. Na wykonawcę obiektu rodzina Kłoczko wybrała ełcką firmę Ladziński Budownictwo Ogólne, której „agrorealizacje” coraz częściej możemy oglądać na terenie woj. podlaskiego. - Jak na nasz region jest to obiekt nietypowy, ze względu na typ udojni. Obora składa się z dwóch części: hali obory o gabarytach 42x37m i wysokości 11 m oraz przylegającej do niej udojni o powierzchni 15x27 m – opisuje obiekt Dariusz Derdziński, kierownik budowy z firmy Ladziński Budownictwo Ogólne. - Pod większością głównej hali znajduje się zbiornik na gnojowicę, który ma pojemność 1500 m³ i jest wyposażony w mieszadła. Obiekt jest nietypowy również ze względu na położenie stołów paszowych. W przeciwieństwie do najczęściej stosowanego rozwiązania, w którym jeden stół przebiega przez sam środek obory, tu są dwa, umiejscowione wzdłuż bocznych ścian budynku. - Takie było życzenie inwestora wynikające z zamysłu organizacji stada – wyjaśnia Derdziński. Jego wolą było, by krowy przebywały w jednej gromadzie i nie były rozdzielone. Z tego też wynika większa wysokość obory, umożliwiająca przejazdy bokami obiektu.

68

- Współpraca z wykonawcą przebiegała bez problemu i szczerze możemy tę firmę polecić innym – mówi Karol Kłoczko. - Mówię tu też o poziomie czysto ludzkim. Oceniamy Tomka Ladzińskiego i jego ekipę, jako ludzi dokładnych, słownych i pomocnych. - Trudno znaleźć takiego człowieka, który by podchodził tak do ludzi i do sprawy – dodaje pani Bożena. Rolnicy pierwotnie nie planowali montażu w oborze karuzeli, a hali udojowej typu rybia ość 2x10, ale... - … ale byłem na wyjeździe z jedną firmą w Niemczech. Tam zwiedzałem oborę wyposażoną właśnie w karuzelę. Przyjechałam do domu, pokazałem zdjęcia. Zainteresowaliśmy się tym pomysłem, który coraz bardziej w nas dojrzewał – opowiada Karol Kłoczko. - Doszliśmy do wniosku, że karuzela to dużo wydajniejsze rozwiązanie od rybiej ości, a nam zależało, żeby dój trwał krócej. Rozważaliśmy montaż robotów, dwóch sztuk, ale to jeszcze kosztowniejsze rozwiązanie, a do tego rozbudowa stada wiązałaby się z koniecznością dokupowania kolejnych urządzeń. Tak do gospodarstwa trafił Sławomir Kosiński, przedstawiciel firmy Farm-MPartner, wyłącznego importera systemów udojowych firmy Fullwood na terenie Polski oraz wozów paszowych izraelskiej firmy RMH. Dojarnię tej właśnie marki zamontowano w opisywanym obiekcie. - Zajmujemy się sprzedażą systemów udojowych marki Fullwood, ich montażem, serwisem. Posiadamy w ofercie również schładzalniki do mleka – mówi Kosiński. - Zamontowana w gospodarstwie we Wronowie dojarnia to pierwsza w Polsce karuzela firmy Fullwood na 22 stanowiska.

To optymalna wielkość karuzeli dla planowanego stada liczącego 200 sztuk. Powinna je wydoić w ciągu 2 godzin. - Jest to bogato wyposażono dojarnia, w pełni zautomatyzowana, m.in. z automatycznym zdejmowaniem aparatów, pomiarami ilości udojonego mleka oraz somatyki. Do tego mamy tu system wykrywania rui, zalegania, chorób krów itp., automatyczny naganiacz bramowy krów w poczekalni, zdalnie sterowany przez dojarza oraz robot do automatycznej dezynfekcji strzyków po zdjęciu aparatu udojowego. Te wszystkie rzeczy, które wymieniłem dają gwarancję, że tę karuzelę jest w stanie obsługiwać jedna osoba – dodaje Kosiński. Zamontowany system ma możliwość selekcji krów wychodzących z dojarni, a zatem bramka separacyjna automatycznie oddziela sztuki, które muszą być poddane leczeniu, innym zabiegom, czy na przykład inseminacji. Wychodzące krowy są kierowane do specjalnego boksu i po zakończeniu doju dojarz może się tymi krowami zająć, nie tracąc czasu na wyszukiwanie ich w oborze. - Zamontowaliśmy też system czyszczenia podłogi rusztowej za pomocą robota holenderskiej marki Joz Tech. Będzie wykonywał tę pracę w ciągu 16-17 godzin na dobę. Pozostały czas potrzebny jest do tego, by mógł się naładować. Będzie sprzątał tę oborę 7-8 razy na dobę – opowiada przedstawiciel firmy FarmMPartner. - Co jeszcze zrobiliśmy w tej oborze? W jałowniku zamontowaliśmy system wykrywania rui dla jałówek. Dla cielaków zamontowaliśmy system automatycznego pojenia z dwoma boksami. Jednym słowem wyszła nam supernowoczesna, dobrze wyposażona obora. TEKST

I FOT .

MAŁGORZATA SAWICKA

PODLASKIE AGRO


HODOWLA

PODLASKIE AGRO

69


WETERYNARIA BAKTERIE

ŚRODOWISKOWE

–

JEDNA Z PRZYCZYN ZAPALENIA WYMIENIA

WRÓG U BRAM W ciągu ostatnich 15 lat dogoniliśmy wysokie standardy produkcji mleka występujące na zachodzie. Nowoczesność w tym zakresie przyniosła wiele zmian. Gdy w latach 80. rozpoczynałem pracę lekarza weterynarii bakterie środowiskowe były przyczyną prawie 2/3 zapaleń wymienia, obecnie stwierdza się, że zaledwie 1/3 przypadków klinicznych tego schorzenia wywołują drobnoustroje. Dzieje się tak z kilku przyczyn. Unowocześniły się znacząco obory. Krowy często przebywają w obiektach na stanowiskach z gumowymi matami, które dają się łatwo oczyścić, zmyć i zdezynfekować. Ściany w budynkach zazwyczaj wykładane są glazurą lub pomalowane farbą olejną więc wystarczy odrobina wody, szczotka i mydło, by usunąć zabrudzenia. Niektóre obory mają stanowiska wyłożone drewnianymi pieńkami. To świetny sposób na uniknięcie chorób racic w przeciwieństwie do betonowych, twardych podłoży, przy których nacisk rogu racicowego powoduje kulawizny. Nie jest to jednak idealne rozwiązanie, gdyż drewniane pieńki chłoną wilgoć, a wilgotne podłoże jest doskonałym siedliskiem bakterii. Najlepsze rezultaty daje trzymanie zwierząt w bezściółkowych oborach wyłożonych na przykład żółtym piaskiem, który nie powoduje rozwoju bakterii. Nie jest on jednak odpowiedni dla skóry wymienia, ponieważ powoduje jej otarcia. Największym problemem wśród zapaleń wymion są bakterie z grupy paciorkowców – Streptococcus uberis i Streptococcus dysgalactie. Są typowymi bakteriami bytującymi w ściółce, na ścianach obór oraz skórze zwierzęcia. Bakterie te powodują zapalenia wymion w okresie przed wycieleniem, a więc w czasie zasuszenia i tuż przed porodem. W okresie zasuszenia wymię ma małą odporność i często dochodzi do samoistnych obrzęków. Wówczas stajemy przed dylematem: doić krowę czy nie doić? Z doświadczenia wiem, że opuchniętą ćwiartkę trzeba wydoić, usunąć z niej zainfekowaną zawartość i zaaplikować antybiotyk.

Fot. Blattin

|

Dezynfekując wymiona i strzyki przed i po udoju zmniejszamy ilość bakterii mogących bezpośrednio wnikać do kanału strzykowego.

70

|

Zapadalność na choroby wymienia w okresie zasuszania jest wielokrotnie większa zimą niż latem. A to dlatego, że warunki panujące na pastwisku są dla zdrowia dużo korzystniejsze niż te w oborze.

Następnie należy zastosować maści przeciwobrzękowe i ściągające. Przy dobrym wysokobiałkowym żywieniu zasuszone wymię sprawia nam kłopoty, dlatego lepiej żywić zasuszone krowy mniejszą ilością pasz wysokobiałkowych. W tym okresie krowy zasuszone są pięć razy bardziej narażone na zakażenia bakteryjne niż w czasie laktacji. Bakteria, która wnika przez kanał strzykowy ma więcej czasu, by się w nim rozwijać. Krowa w laktacji jest dojona dwa razy dziennie więc bakteria razem z mlekiem jest częściej z niej usuwana. Naukowo stwierdzono, że zapadalność na choroby wymienia w okresie zasuszania jest wielokrotnie większa zimą niż latem. Krowy zasuszone latem przebywają na pastwisku więc słońce, deszcz, wilgotność i wysokie temperatury samoczynnie usuwają bakterie ze skóry zwierzęcia. Zimą krowa stoi na stanowisku więc w długim okresie czasu ma styczność z bakteriami w jej otoczeniu. W badaniach laboratoryjnych stwierdzono, że bakterie Streptococcus uberis i Streptococcus dysgalactie dają mały wzrost liczby komórek somatycznych w mleku. Są więc trudne do zidentyfikowania w czasie codziennego badania na płytkach płynami do badania komórek somatycznych mleka. Duża liczba komórek somatycznych jest pierwszym objawem, że toczy

się proces zapalny wymienia. Przy bakteriach środowiskowych stwierdzono brak tego objawu. Dopiero po kilku dniach można zauważyć obrzęk wymienia czy zmianę w gęstości mleka. Przypadki te są trudne do wyleczenia ze względu na zbyt późne pojawiające się objawy i, co za tam idzie, opieszale rozpoczęte leczenie. Należy nadmienić, że w przypadku około 50 % zapaleń spowodowanych przez bakterie środowiskowe dochodzi do samowyleczenia. Wystarczy, że zmienimy ściółkę, zastosujemy odkażanie przed i poudojowe strzyków i w ten sposób zmniejszymy automatycznie ilość bakterii w otoczeniu strzyków. Brak kontaktu z bakterią, która musi przez kanał strzykowy dostać się do środka wymienia sprawia, że zapalenie przejdzie niezauważone. Zmian organoleptycznych w mleku też możemy nie zauważyć.

 PRZYCHODNIA

DLA ZWIERZĄT

16-061 Juchnowiec Dolny 98, tel. 85 71-96-100, GSM 608-155-871

JÓZEF WSZEBOROWSKI, LEKARZ WETERYNARII

PODLASKIE AGRO


WETERYNARIA

PODLASKIE AGRO

71


MASZYNY 6

SIERPNIA B .R . NA TERENIE

PODLASKIEGO OŚRODKA DORADZTWA ROLNICZEGO

W

SZEPIETOWIE

ODBYŁY SIĘ POKAZY MASZYN MARKI

NEW HOLLAND

MISTRZOWIE ŻNIW W AKCJI Lato w pełni, pogoda dopisuje – żniwa idą pełną parą. Taki czas to doskonały moment na to, aby poznać żniwne nowości jeśli chodzi o maszyny rolnicze. Byliśmy na pokazie przygotowanym przez czyżewską firmę Primator Henryk Kraszewski. Było co oglądać. Kto nie był, niech żałuje.

|

Piotr Kowalczuk jest właścicielem 100 ha gospodarstwa nastawionego

|

Marek Konarzewski z synem Pawłem z miejscowości Pieńki Wielkie, przybył na pokazy z zamiarem kupna ciągnika. Od tego roku jest też właścicielem

na produkcję mleka (120 sztuk krów dojnych). W pracy pomagają mu synowie,

kombajnu New Holland. Pan Marek prowadzi 65 ha gospodarstwo nastawione

ma bowiem pięciu godnych następców.

na produkcję mleka (50 krów).

To był jeden z nielicznych dni tego upalnego lata, gdy słupek rtęci na chwilę opuścił rejony 30-33 st. C i zatrzymał się w okolicach dwudziestki. Do tego dzień wcześniej spadł deszcz. Było rześko i przyjemnie. Pogoda sprawiła, że można było do woli oglądać prezentowany podczas pokazu sprzęt, bez konieczności chowania się w jego cieniu i bezustannego ocierania potu z czoła. Bohaterowie pokazu, maszyny marki New Holland: m.in: dwa traktory, trzy kombajny i prasa, dumnie stały na polu, prezentując jednocześnie efekt swojej pracy, którą wykonały dzień wcześniej. – T7.250 i T7.270 to dwa modele ciągników, które chcielibyśmy dziś zaprezentować – po-

wiedział Łukasz Chęciński, specjalista produktowy z firmy New Holland. – Na szczególną uwagę zasługuje ten drugi gdyż jest to traktor ze specjalnej wersji Golden Jubilee. Jest to jubileuszowa edycja z okazji 50-lecia istnienia naszej fabryki w Basildon. Ciągnik T7.270 Auto Command Golden Jubilee to najmocniejszy traktor, jaki wyprodukowano kiedykolwiek w tej fabryce. Ten model charakteryzuje się metaliczną ciemnoniebieską barwą lakieru. Elementami dodatkowymi są także: luksusowe wnętrze ze skórzanym fotelem. Kto chciałby zostać posiadaczem takiego nietypowego traktora musi się pośpieszyć, bowiem ciągnik T7.270 Auto Command Golden Jubilee

dostępny jest w sprzedaży tylko do końca tego roku. – Ciągnik posiada sześciocylindrowy silnik, o maksymalnej mocy 270 KM. Na szczególną uwagę zasługuje bezstopniowa skrzynia biegów Auto Command, którą cechuje bardzo duża sprawność przy niskim zużyciu paliwa. Traktor ma dużą, przestronną czterosłupkową kabinę wyposażoną w dwusekcyjne lusterka – wyjaśniał ekspert. Ciągnik ten zwiedzający mogli jedynie obejrzeć, gdyż jak się okazało miał on już swego właściciela. Był nim Piotr Kowalczuk z miejscowości Kobusy, stały klient Primatora. C.D. NA STR. 74

Żółty kolor kombajnów New Holland to wieloletni standard. Z płockiej fabryki na polski rynek trafia aż 1/3 produkcji.

72

PODLASKIE AGRO


MASZYNY

PODLASKIE AGRO

73


MASZYNY 21

SIERPNIA W S ZEPIETOWIE ODBYŁ SIĘ POKAZ MASZYN MARKI POLSKIEGO DYSTRYBUTORA – FIRMĘ TECH -KOM

AMAZONE

ORGANIZOWANY PRZEZ

ZIELONA MOC Agregat uprawowo-siewny z serii Cirrus, brona talerzowa Catros plus i czterometrowy agregat ścierniskowy Cenius – te trzy maszyny marki Amazone prezentowały się rolnikom w pełnej krasie, podczas pokazu w Szepietowie. – Dzisiejszy pokaz odbywa się w ramach Demotour Amazone, czyli cyklu pokazów odbywających się po raz pierwszy w Polsce, a od dwóch lat w Europie – wyjaśnia Łukasz Nowicki, przedstawiciel firmy Tech-Kom, bezpośredniego importera maszyn marki Amazone na Polskę. – W ramach cyklu odbyło się ok. dziesięciu spotkań, w tym trzy w woj. podlaskim: w Krynkach, w Szepietowie i w Popławach.

|

Marka Amazone jest znana od lat i ceniona. W regionie północno-wschodnim sporo jest jej zwolenników i użytkowników.

C.D. ZE STR. 72

– Przyjechałem tu dziś, by zobaczyć tę maszynę, jest ona bowiem sprowadzona specjalnie dla mnie. Jest to już mój trzeci traktor kupiony u Kraszewskich. Cenię sobie współpracę z tą firmą, szczególnie jeśli chodzi o jakość usług serwisowych – mówił rolnik. Prawdziwe żniwa nie obędą się bez kombajnów, dlatego też tuż obok ciągników stały „gwiazdy” żniwnego pokazu. Były to doskonale wszystkim znane, żółte New Holland’y. A było ich trzech… Maszyny charakteryzował Józef Dębski, specjalista ds. maszyn żniwnych, który wiedział o nich wszystko. – TC4.90 to najmniejszy kombajn jaki w tej chwili oferujemy. Przeznaczony jest w szczególności dla rolników posiadających niewielkie, do 100 ha, gospodarstwa. Jego wydajność to ok. 1 ha/1 godz. Kolejny – TC5070 to, można, by powiedzieć „starszy brat” tego wcześniejszego. Jego wydajność jest większa, gdyż sięga ok. 2,2 ha/1 godz. Maszyna polecana jest dla rolników, którzy chcieliby korzystać z niej sami oraz świadczyć usługi innym. Na szczególną uwagę w tym kombajnie zasługuje przestronna kabina wyposażona w dotykowy monitor – wyjaśniał specjalista. Trzecią maszyną, tym razem z serii CX, był średniej klasy kombajn CX5080 polecany dla du74

Tech-Kom to firma mająca siedzibę w Środzie Wielkopolskiej. Stamtąd maszyny Amazone są dystrybuowane na Polskę. W regionie północno-wschodnim oddziału firmy jako takiego nie ma, ale trwają przymiarki do jego powstania. – Z tego co wiem, w najbliższym czasie jest na to duża szansa – dodaje Łukasz Nowicki. Na pokaz w Szepietowie zaproszeni zostali współpracujący z firmą Tech-Kom rolnicy. Mieli okazję zobaczyć w akcji pięciometrową bronę talerzową Catros plus i czterometrowy agregat ścierniskowy Cenius oraz nowość – agregat uprawowo-siewny o szerokości roboczej 6 m, z serii Cirrus. Ostatnia maszyna to własność Eugeniusza Roszkowskiego, na którego polu pracowały żółto-zielone urządzenia. Roszkowski wraz z synem prowadzi ok. 300-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną. Uprawia kukurydzę, rzepak i pszenicę. Oddajmy mu głos:

żych gospodarstw. Prezentujący zwrócił uwagę na fakt, iż można go w szybki (ok. pół godziny) i prosty sposób, zmieniając klepisko omłotu, przystosować do zbioru kukurydzy. Na uwagę zasługuje też komputer, w którym można zapisać sobie konkretne parametry dotyczące koszenia np. pszenicy, tak by za rok móc do nich powrócić. Warto jeszcze dodać, że wszystkie prezentowane na pokazie kombajny wyposażone są w funkcje, które zwiększają efektywność i wydajność pracy. W modelach dwóch prezentowanych serii można było podziwiać zupełnie nową kabinę, Harvest Suite Comfort Cab, która wyznacza obecnie normy w ergonomii i wygodzie obsługi maszyn żniwnych. Z kolei technologia Opti-Fan pozwala przeciwdziałać skutkom grawitacji na system czyszczący, dzięki czemu straty są mniejsze, a dostarczane ziarno czystsze. Przydatny dla wielu rolników może okazać się również system SmartSieve, który umożliwia pracę na pochyłym terenie, zmieniając automatycznie kąt wyrzutu ziarna na sito i kompensując nachylenia boczne, dlatego jego działanie może przyczynić się do zwiększenia wydajności czyszczenia nawet do 30%. – Z okazji swego jubileuszu marka New Holland chce uhonorować swoich klientów. Dlatego też każdy kto zdecyduje się na zakup traktora do 30 września 2014 r. ma zagwarantowaną nagrodę specjalną. W przypadku ma-

|

Eugeniusz Roszkowski i Łukasz Nowicki (od lewej)

– To już trzecia maszyna Amazone, która pracuje w naszym gospodarstwie – mówi rolnik. – Wcześniej mieliśmy trzymetrowy agregat, który wymieniliśmy na prezentowany większy i nowocześniejszy. Model ten, w przeciwieństwie do poprzednika, nie jest manualny, a pneumatyczny, dostrzegamy większą precyzję siewu, mocniejsze są w nim elementy zagarniające, mocniejsze tarcze i kultywator, szybciej się sieje, jakość pracy jest większa. Dlaczego Amazone? Jak człowiek jest z czegoś zadowolony, nie zmienia tego raczej. Z firmą TechKom współpracuję od lat, ludzie są naprawdę w porządku. Brakuje tylko serwisu na miejscu, na to czekamy, choć muszę przyznać, że mimo tego w momencie, kiedy potrzebowałem pomocy, pojawili się w kilka godzin, mimo że było to sobotnie popołudnie. Także muszę pochwalić, stanęli na wysokości zadania. TEKST

|

I FOT . SAM

Pokazy maszyn to znakomita okazja dla zwiedzających do wymiany poglądów i doświadczeń z innymi rolnikami oraz możliwość uzyskania szczegółowych informacji od specjalistów. Na imprezę przybył także Stefan Krajewski, dyrektor podlaskiego oddziału ARiMR. Na zdjęciu z Barbarą Kraszewską, właścicielką firmy Primator.

szyn serii T8 będzie to wycieczka do USA, serii T7 – wyjazd do Wielkiej Brytanii, połączony ze zwiedzaniem fabryki w Basildon. Z kolei kupno ciągnika serii T5 Electro Command lub T6 Auto Command będzie równoznaczne z wygraniem wycieczki do Włoch – mówił Arkadiusz Kraszewski z Primatora. TEKST: MARZENA BĘCŁOWICZ, FOT.: SEBASTIAN RUTKOWSKI

PODLASKIE AGRO


MASZYNY

PODLASKIE AGRO

75


MASZYNY KNOCH –

PODLASKI PRODUCENT WYSOKIEJ JAKOŚCI ŁADOWACZY CZOŁOWYCH , ROZSZERZYŁ OFERTĘ O CIĄGNIKI I ŁADOWARKI

NOWATORSKIE PODNOSZENIE Cztery typy ładowaczy, dostosowanych do różnych mocy ciągników. Nowatorskie rozwiązania techniczne, ułatwiające pracę z tym osprzętem. Wysoka jakość, a przy tym konkurencyjna cena. Firma Knoch zaprasza...

Zakład produkcyjny firmy Knoch mieści się w małej miejscowości gminnej – Czyże, leżącej na skraju Puszczy Białowieskiej. Rocznie powstaje tu ok. 250-300 ładowaczy czołowych wraz z niezbędnym osprzętem. Ładowacze Knoch współpracują z wszystkimi wiodącymi markami ciągników. – Nasze urządzenia pozwalają zoptymalizować pracę ciągników różnej mocy – mówi Jan Konach, właściciel firmy. – Aby ich wykorzystanie było efektywne stworzyliśmy cztery główne typy ładowaczy. Są to nasze sztandarowe produkty, jednak duże doświadczenie i bogaty park maszynowy pozwala na wytworzenie ładowacza, dostosowanego do indywidualnych potrzeb klienta na niemal każdy typ ciągnika. Co wyróżnia ładowacze z Czyż? Przykładem są, choćby, zastosowane w urządzeniach rozdzielacze hydrauliczne. Są podobne do tych, które montuje się w maszynach budowlanych, np. w koparko-ładowarkach. Dzięki nim wygodniej się steruje maszyną, bo nie ma linek, a energia mechaniczna jest przenoszona do określonej gałęzi układu przez strumień cieczy roboczej rozprowadzanej – właśnie – przez rozdzielacz. Drugą nowinką są niemieckie amortyzato-

|

Czerwcowe targi – Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie były pierwszą okazją do zaprezentowania wspólnej oferty firmy Knoch i dolnośląskiego przedsiębiorstwa Marmur. Na zdjęciu właściciele firm (od lewej) Jan Konach i Mirosław Pakosz.

ry drgań, tłokowe a nie membranowe, jakie są w powszechnym użyciu. Dzięki nim obciążony ładowacz nie jest sztywny, można powiedzieć, że ładunek jakby się huśta. Wydłuża to żywotność przedniej osi ciągnika, która dzięki temu nie jest tak mocno dociążona. Bardzo łatwy jest montaż i demontaż osprzętu, który odbywa się również hydraulicznie. Nie trzeba wysiadać z ciągnika, a wymiana sprowadza się jedynie do odblokowania zatrzasku w ramce mocującej przez wciśnięcie przycisku na joysticku. K woli formalności wymienię jesz-

17-207 Czyże woj. podlaskie tel. 519 060 006 lub 856 796 000 76

cze wyposażenie ładowaczy, które oferuje firma Knoch. Są to: łyżki w różnych rozmiarach, chwytaki (tzw. krokodyle) o różnej szerokości, chwytaki do bel, widły do palet stałe i regulowane, widły do obornika i sianokiszonki, czerpaki i tuzy. – Uczyłem się w technikum mechanicznym, zamiłowanie do mechanizacji pozostało, dlatego staram się udoskonalać nasze ładowacze – zdradza producent. – Pewne rozwiązania sugerują mi przedstawiciele firm, od których kupuję podzespoły. Nikt z polskich producentów tego

www.knoch.pl sprzedaz@knoch.pl PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

77


MASZYNY Dane techniczne Model ładowacza

Knoch 1

Knoch 2

Knoch 3

Knoch 4

Moc ciągnika (KM)

70-130

60-100

50-80

30-50

Udźwig nominalny (kg)

1.600

1.200

850

800

Wysokość podnoszenia (m)

4

3,3-4

3,4

2,4

nie stosuje z racji na ceny. Dużo jest naszych oryginalnych części, ale hydrauliki, amortyzatorów, czy łożysk nie jesteśmy, jeszcze, w stanie produkować. Staramy się więc kupować je w dobrych markowych firmach. Mimo dobrych rozwiązań technicznych i wysokiej jakości, ładowacze Knoch są konkurencyjne cenowo. Szybko licząc ich cena, jest o ok. 30% niższa od innych. Z racji na przygraniczne usytuowanie zakładu, 90% produkcji trafia na eksport. Ładowacze jadą głównie do Litwy, Łotwy, Rosji, Rumunii i Białorusi. – Jest to bardzo chłonny rynek – ocenia Jan Konach. – Nasi wschodni sąsiedzi znaleźli się obecnie w takiej sytuacji, jak Polska 10 lat temu, gdy wchodziliśmy do Unii. Mimo to, dążymy do poszerzenia sieci sprzedażowej w Polsce. No i... wzbogacamy stale naszą ofertę. W ramach owego wzbogacania, firma Knoch podjęła współpracę z PHU „Marmur” z Wojcieszowa na Dolnym Śląsku. Jest to wyłączny dystrybutor ciągników marki Branson oraz trzech oraz trzech marek ładowarek: przegubowych KMM, teleskopowych Taian i sterownych burtowo Bawoo. Marka Branson należy do koreańskiego koncernu Kukje Machinery Co., Ltd, który jest częścią Dongkuk Steel Group – drugiego po Hyundaiu producenta stali w Korei Południowej. – Oferujemy trzy serie ciągników – wylicza Mirosław Pakosz, współwłaściciel firmy Marmur. – Serię 00 stanowią małe maszyny o mocy 2128KM, polecane jako maszyny pomocnicze w gospodarstwach. Ich niewielka szerokość 112cm sprawia, że są doskonałe do pracy wewnątrz obór. Druga seria 20, to przedział mocy 35-55KM. Te ciągniki mogą zastępować obecne 30-stki lub 60-tki. Dzięki napędowi na cztery koła wygrywają rywalizację z konkurencją. I najnowszy ciągnik – seria K78 o mocy 74KM to typowo rolnicza maszyna mogąca pracować jako podstawowy ciągnik w małych i średnich gospodarstwach lub jako pomocniczy w dużych. Ceny zaczynają się od 38 tys. zł netto. Oferujemy korzystne warunki finansowania fabrycznego. Dostawcą ładowaczy do ciągników Branson jest firma Knoch. Poprzez firmę Knoch można nabyć ciągniki Branson. Poza nimi Knoch będzie rozprowadzał:

PARTNER FIRMY KNOCH – www.kmm.info.pl 78

– Ładowarki przegubowe z osprzętem, z ogrzewaną kabiną, produkowane przez KMM Holding w Hongkongu. Dane techniczne: udźwig od jednej do pięciu ton – mierzone przy pełnym skręcie, na pochylni i przy pełnym wysięgu. Ceny od 35 tys. zł (netto). – Ładowarki teleskopowe marki Taian, produkowane w jednej z najnowocześniejszych tego typu fabryk w Chinach w mieście Taian. Szerokość maszyn od 98cm do 2m, udźwig od 620kg do 3,6t, ceny od 59 tys. zł (netto). – Ładowarki ze sterowaniem burtowym, produkowane przez koreańską firmę Bawoo. Wyposażone są one w silniki Cummins – najbardziej niezawodne i ekonomiczne oraz hydraulikę Eaton. Ceny od 82 tys. zł (netto).

***

Sięgnijmy jeszcze krótko do historii firmy Knoch. Jej początek to rok 2005, kiedy Jan Konach zaczął sprzedawać ciągniki rolnicze MTZ. Rolnicy kupując traktory pytali o osprzęt. Wkrótce w sprzedaży pojawiły się więc ładowacze. Zamówień było dużo, a dostawca maszyn się spóźniał. Jakby oczywistą była decyzja o rozpoczęciu własnej produkcji. Wspomniane wyżej zainteresowanie mechaniką plus doświadczenie na stanowisku głównego księgowego w wojsku, bo Jan Konach jest zawodowym wojskowym, przełożyło się na własną firmę. A... w międzyczasie była jeszcze produkcja kotłów grzewczych. Obecnie nie ma na nie czasu, ale – jak mówi właściciel – na zamówienie jesteśmy w stanie zrobić każdy kocioł. Można więc kupić tu tradycyjny kocioł spalający wszystko lub nowoczesny z podajnikiem paliwa, zasilany

|

|

Firma Knoch oferuje Państwu ładowarki przegubowe, teleskopowe i ładowarki ze sterowaniem burtowym.

ekogroszkiem i peletami, z pełną automatyką. Przedział mocy: od 0,8 do 100kW. A co dalej? Najbliższe plany to rozbudowa zakładu. Trwa gromadzenie dokumentacji na nową halę produkcyjną. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to budowa powinna ruszyć jesienią, a przy sprzyjającej aurze jeszcze zimą dałoby się zacząć produkcję. Inwestycja pociągnie za sobą także zakup nowych maszyn i zwiększenie zatrudnienia. – To będzie duża rozbudowa – zdradza właściciel. – Oprócz budynku o wymiarach 17x40m, pojawią się nowoczesne maszyny: obrabiarki i laser do wypalania metalu. Chcemy w ten sposób być bardziej konkurencyjnym na rynku i jak najbardziej uniezależnić się od dostawców. Sądzę, że każdy ładowacz jesteśmy zdolni wykonać sami w 80%. To przyśpieszy produkcję, bo nie będzie czekania na dostawców. Poza tym nowa inwestycja pozwoli zwiększyć produkcję dwukrotnie, a – co istotne dla rolników – obniżyć ceny ładowaczy.

Produkcja własna firmy Knoch – ładowacze czołowe cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród zwiedzających szepietowską wystawę.

PODLASKIE AGRO


AKTUALNOŚCI

PODLASKIE AGRO

79


FINANSE JEŻELI

NIERUCHOMOŚĆ NIE MA ODPOWIEDNIEGO DOSTĘPU DO DROGI PUBLICZNEJ MOŻNA ŻĄDAĆ OD WŁAŚCICIELI GRUNTÓW SĄSIEDNICH USTANOWIENIA POTRZEBNEJ SŁUŻEBNOŚCI DROGOWEJ

NIERUCHOMOŚĆ W IZOLACJI W świetle prawa może być tak, że posiadamy działkę, a nie mamy do niej dostępu. Brak możliwości dojścia, dojazdu, przejazdu pojazdami mechanicznymi lub przepędu zwierząt na swoją nieruchomość jest wyjątkowo uciążliwym problemem. Na szczęście, to samo prawo daje nam pewną możliwość: ustanowienie służebności drogi koniecznej. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być utrwalona od dawna niewłaściwa konfiguracja gruntów lub przeprowadzenie podziału nieruchomości w taki sposób, że jedna z działek w ogóle nie będzie miała dostępu do drogi publicznej. Oczywiście, najlepiej jest, gdy nasz sąsiad jest osobą życzliwą i z grzeczności pozwoli nam na przechodzenie lub przejazd przez swoją nieruchomość. Nie daje to jednak żadnej gwarancji, nie zapewnia ochrony prawnej i nie wyklucza ewentualnych konfliktów w przyszłości. W takiej zaś kryzysowej sytuacji alternatywnym rozwiązaniem będzie, albo rozważenie sprzedaży naszej nieruchomości, albo skierowanie sprawy na drogę sądową w celu ustanowienia na naszą rzecz służebności drogi koniecznej. Zgodnie z art. 145 § 1 Kodeksu cywilnego, jeżeli nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich, właściciel może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej. Żądając ustanowienia służebności musimy jednak zdawać sobie sprawę, że zapewnienie drogi koniecznej nie może służyć wyłącznie naszej wygodzie, kosztem właścicieli sąsiednich gruntów. Nie możemy więc upierać się, że chcemy ustanowienia drogi koniecznej przez działkę jednego z sąsiadów tylko dlatego, że tak jest dla nas wygodniej, a posiadany wjazd, z którego korzystamy jest np. za wąski lub nieodpowiedni. Na uwagę zasługuje w tym miejscu przepis art. 145 § 2 Kodeksu cywilnego, w myśl którego przeprowadzenie drogi koniecznej następuje i z uwzględnieniem potrzeb nieruchomości niemającej dostępu do drogi publicznej oraz z najmniejszym obciążeniem gruntów, przez które droga ma prowadzić. Jeżeli potrzeba ustanowienia drogi jest następstwem sprzedaży gruntu lub innej czynności prawnej, a między zainteresowanymi osobami nie dojdzie do porozumienia, sąd zarządzi, o ile to jest możliwe, przeprowadzenie drogi przez grunty, które były przedmiotem tej czynności prawnej. Ponadto, jak wynika z omawianego przepisu przeprowadzenie drogi koniecznej powinno uwzględniać interes społeczno-gospodarczy. Wróćmy w tym miejscu do wynagrodzenia za ustanowienie służebności drogi koniecznej. Może się bowiem zdarzyć, że to my będziemy właścicielami działki, przez którą sąsiad 80

będzie chciał przejeżdżać na swoją nieruchomość. Zgodnie z jednym z orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Łodzi, sąd ustanawiając drogę konieczną bez zgody właściciela nieruchomości obciążonej winien z urzędu rozważyć, czy i jakie wynagrodzenie należy się właścicielowi nieruchomości obciążonej. Jeżeli sąd zaniechał bez wiedzy właściciela nieruchomości obciążonej określenia wynagrodzenia za ustanowienie drogi koniecznej przy ustanawianiu tej służebności, to należy rozważyć, czy to pozbawia każdoczesnego właściciela nieruchomości obciążonej prawa żądania zasądzenia takiego wynagrodzenia w przyszłości, a jeżeli nie to za jaki okres może tego wynagrodzenia żądać. Grzeczność grzecznością, ale regularne przechodzenie lub przejazd przez naszą nieruchomość może przecież okazać się dość uciążliwym obciążeniem. Poza tym, jak wynika z postanowienia Sądu Najwyższego z 14 grudnia 2012 r., w postępowaniu o ustanowienie drogi koniecznej o wynagrodzeniu na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej orzeka się z urzędu. W sytuacji zatem, w której uprawniony nie zrzekł się tego wynagrodzenia i nie zgadza się na określenie jego wysokości zgodnie z propozycją zobowiązanego, sąd zobligowany jest do przeprowadzenia wszystkich dowodów przydatnych do prawidłowego ustalenia rozmiaru tego świadczenia. Pamiętajmy wreszcie, że niedokonanie przez sąd pierwszej instancji w sprawie o ustanowienie służebności drogi koniecznej ustaleń dotyczących wysokości wynagrodzenia oznacza nierozpoznanie istoty sprawy uzasadniające uchylenie postanowienia przez sąd drugiej instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

W kryzysowej sytuacji rozwiązaniem będzie, albo rozważenie sprzedaży naszej nieruchomości, albo skierowanie sprawy na drogę sądową. Zawsze warto próbować, aby ustanowienie omawianej służebności nastąpiło na podstawie umowy między zainteresowanymi właścicielami. Nie zapominajmy jednak, że oświadczenie właściciela, który ustanawia służebność, wymaga zachowania formy aktu notarialnego. Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia konieczna

jest natomiast ingerencja sądu. Ustanowienie omawianej służebności następuje wtedy w postępowaniu nieprocesowym, na podstawie stosownego wniosku. We wniosku o ustanowienie drogi koniecznej należy wskazać właścicieli wszystkich nieruchomości, przez które mogłaby prowadzić droga, aby nieruchomość wnioskodawcy miała odpowiedni dostęp do drogi publicznej. Przed wydaniem postanowienia o ustanowieniu drogi koniecznej sąd powinien przeprowadzić dowód z oględzin nieruchomości, chyba że okoliczności istotne dla wytyczenia drogi koniecznej są niesporne i niewątpliwe albo że przeprowadzenie dowodu z innych przyczyn nie jest potrzebne. Sąd nie jest związany żądaniem wniosku, co do przeprowadzenia trasy drogi koniecznej; stosownie do wyników postępowania dowodowego powinien wytyczyć drogę przez nieruchomość właścicieli, przeciwko którym żądanie było skierowane. Z tego względu adresatem roszczenia o ustanowienie drogi koniecznej są właściciele lub użytkownicy wieczyści, przez których nieruchomości może być przeprowadzona droga łącząca nieruchomość pozbawioną dostępu do drogi publicznej z tą drogą. Na koniec kilka słów o zasiedzeniu służebności drogi koniecznej. Zgodnie z przepisem, służebność gruntowa może być nabyta przez zasiedzenie tylko w wypadku, gdy polega na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. Przepisy o nabyciu własności nieruchomości przez zasiedzenie stosuje się odpowiednio. Terminy zasiedzenia wynoszą więc 20 w dobrej wierze i 30 lat w złej wierze. Natomiast pod pojęciem urządzenia, zdaniem Sądu Najwyższego, kryje się wynik celowego działania ludzkiego, uzewnętrzniony w trwałej postaci widocznych przedmiotów czy urządzeń, wymagających do ich powstania pracy ludzkiej. Stąd też zwykła polna droga powstała na skutek stałego przejeżdżania i zaznaczona na gruncie jedynie koleinami nie jest trwałym i widocznym urządzeniem.

 URSZULA PROROK-DUCHNOWSKA, RADCA PRAWNY

Adres Kancelarii: ul. Ludowa 11/5a 18-200 Wysokie Mazowieckie tel. 601 406 573

PODLASKIE AGRO


FINANSE

PODLASKIE AGRO

81


LATEM WIELU KORCI, BY WSIĄŚĆ ZA KIEROWNICĘ JEDNOŚLADU. STOP! NIE TAK SZYBKO! NAJPIERW FORMALNOŚCI.

NIE JEŹDZIJ SZYBCIEJ

fot. Małgorzata Sawicka

PORADY

NIŻ POTRAFISZ MYŚLEĆ Niektórzy preferują komfort, przestronne wnętrze i małe spalanie rodzinnego autka. Inni zdecydowanie wolą poczuć adrenalinę, uwalnianą do krwi na wirażach zakrętów podczas jazdy jednośladem. Motocykle i skutery to środek transportu jak każdy inny, ale wymaga prawa jazdy odpowiedniej kategorii. Obecnie mamy aż cztery kategorie prawa jazdy dotyczące jednośladów, a mianowicie AM, A1, A2 i A. Zacznijmy od „najmłodszej” kategorii uprawniającej do kierowania najmniejszymi jednośladami. Prawo jazdy kat. AM stwierdza posiadanie uprawnienia do kierowania motorowerem i czterokołowcem lekkim. Motorower jest to pojazd dwu- lub trójkołowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3 lub w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. Najczęstszym spotykanym rodzajem motoroweru są motorowery dwukołowe. Te z kolei możemy podzielić na skutery, które najczęściej posiadają automatyczną skrzynię biegów i motorowery z manualną skrzynią biegów (biegi przełącza kierujący pojazdem). Czterokołowiec lekki (potocznie nazywany quadem lub wszędołazem) to maszyna, której masa własna nie przekracza 350 kg, a konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. Jest to więc najmniejszy z wszędołazów. By móc kierować takimi pojazdami należy zapisać się na kurs prawa jazdy kat. AM, a następnie zdać egzamin państwowy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Kurs – to zaledwie 10 godzin zajęć teoretycznych i tyle samo praktycznych. Zapisując się na niego należy zastanowić się, na jakim motorowerze chcemy się nauczyć jeździć i jakim zamierzamy zdawać egzamin. Jeśli zdecydujemy się na skuter z automatyczną skrzynią biegów, to pamiętajmy, że później w dokumencie prawa jazdy w rubryce 12, dotyczącej ograniczeń, zostanie nam wpisany kod 78, który oznacza możliwość kierowania motorowerami wyłącznie bez dźwigni ręcznej sprzęgła, czyli tzw. au-

Prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o kierujących pojazdami, która dopuszcza kierowanie motocyklem o poj. skokowej silnika nieprzekraczającej 125 cm3 mocy nieprzekraczającej 11 kW i stosunku mocy do masy własnej nieprzekraczającej 0,1 kW/ kg pod warunkiem, że osoba posiada prawo jazdy kategorii B od co najmniej trzech lat. Ustawa w tym zakresie weszła w życie 24 sierpnia br..

82

tomatami. Nie będziemy więc mogli kierować motorowerami z manualną skrzynią biegów, takimi jak np. Simson, Jawa itp. By uniknąć takiego ograniczenia wystarczy zadeklarować w Ośrodku Szkolenia Kierowców, że chcemy uczyć się i zdawać egzamin na motorowerze z manualną skrzynią biegów. Wymagany minimalny wiek do kierowania motorowerem lub czterokołowcem lekkim wynosi 14 lat. Kurs można rozpocząć mając 13 lat i 9 miesięcy, zaś egzamin można zdawać mając 13 lat i 11 miesięcy. Dokument otrzymamy mając ukończone 14 lat. Na kurs możemy zapisać się w dowolnie wybranym przez siebie ośrodku, który zajmuje się szkoleniem w zakresie kategorii AM. Prawo jazdy kategorii A1 stwierdza posiadanie uprawnienia do kierowania motocyklem o pojemności skokowej silnika nieprzekraczającej 125 cm3, mocy nieprzekraczającej 11 kW (15 koni mechanicznych) i stosunku mocy do masy własnej nieprzekraczającym 0,1 kW/kg. Oznacza to, że motocykl mający 11 KW nie może być lżejszy niż 110 kg. Uprawnia także do kierowania motocyklem trójkołowym o mocy nieprzekraczającej 15 kW (20,4 konia mechanicznego), a także pojazdami określonymi dla prawa jazdy kategorii AM. Na rynku jest obecnie duży wybór motocykli, którymi można jeździć mając kategorię A1. Każdy może wybrać sobie markę motocykla w zależności od funduszy posiadanych na zakup motocykla. Aby móc kierować takimi pojazdami również należy zapisać się na kurs prawa jazdy, w tym przypadku kat. A1, a następnie zdać egzamin państwowy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Wymagany minimalny wiek do kierowania pojazdem określonym w kat.A1 wynosi 16 lat. Liczba godzin zajęć w zakresie części teoretycznej nie może być mniejsza niż 30 godzin, a liczba godzin zajęć praktycznych nie może być mniejsza niż 20. Prawo jazdy kategorii A2 stwierdza posiadanie uprawnienia do kierowania motocyklem o mocy nieprzekraczającej 35 kW (47,6 koni mechanicznych) i stosunku mocy do masy własnej nieprzekraczającym 0,2 kW/kg, przy czym nie może on powstać w wyniku wprowadzenia zmian w pojeździe o mocy przekraczającej dwukrotność mocy tego motocykla. Uprawnia też do kierowania motocyklem trójkołowym

|

O podróżach jednośladem, trzeba pomyśleć odpowiednio wcześniej. Potem załatwić formalności i... jak nastaną ciepłe letnie dni, można poczuć wiatr we włosach...

o mocy nieprzekraczającej 15 kW i pojazdami określonymi dla prawa jazdy kategorii AM. Oznacza to, że motocykl mający moc 35 KW nie może być lżejszy niż 175 kg. Kategoria ta nie ma ograniczenia pojemności skokowej silnika, tak jak ma to miejsce w przypadku kategorii A1. Warto też wspomnieć, że kategoria A2 jest nową kategorią obowiązującą od 19 stycznia 2013 r. Wymagany minimalny wiek do kierowania pojazdami określonym w kat. A2 wynosi 18 lat. Również należ zapisać się na kurs prawa jazdy i zdać egzamin państwowy. Liczba godzin zajęć teoretycznych i praktycznych jest identyczna jak w przypadku kat.A1. Prawo jazdy kategorii A stwierdza posiadanie uprawnienia do kierowania motocyklem i pojazdami określonymi dla prawa jazdy kategorii AM.W przypadku tej kategorii nie ma żadnych ograniczeń, ani związanych z pojemnością skokową silnika, ani z mocą silnika. Wymagany minimalny wiek do kierowania pojazdami określonymi w kat. A wynosi 24 lata. Od wymogu wiekowego jest jeden wyjątek. Jeśli dana osoba posiada co najmniej od dwóch lat prawo jazdy kategorii A2, wówczas może zrobić prawo jazdy kat. A już w wieku 20 lat. Oczywiście, tak jak w przypadku pozostałych kategorii, warunkiem uzyskania prawa jazdy jest obowiązek zapisania się na kurs (30 godzin zajęć teoretycznych i 20 godzin zajęć praktycznych) oraz uzyskania pozytywnego wyniku egzaminu państwowego.

 MARIUSZ DUCHNOWSKI Ośrodek Szkolenia Kierowców ul. Ludowa 11/5A 18-200 Wysokie Mazowieckie tel. 603 104 184

PODLASKIE AGRO


PORADY

PODLASKIE AGRO

83


 MASZYNA UNIWERSALNA

Fot. APV Polska

CIEKAWOSTKI RYNKOWE też osiągnięcie większej szerokości roboczej przy

Siewnik pneumatyczny PS 300 D może służyć

zastosowaniu dmuchawy hydraulicznej siewnika

do wysiewu poplonów, podsiewu traw, wysiewu

(od 1 do 12 m!).

nawozów (zarówno mikrogranulatów jak i

Ponadto wyposażenie standardowe siewnika

nawozów mineralnych). Znane są praktyki wyko-

obejmuje m.in.: dwa wałki wysiewające, z czego

rzystania urządzenia do czystego siewu rzepaku.

jeden do drobnych nasion, a drugi do nawozu

Siewniki APV są już dostępne w specjalnej wersji

Flex20; mieszadło ze stali nierdzewnej; płytę do

do nawozów. Od standardowej, różnią się el-

próby wysiewu odporną na korozję; ocynkowaną

ementami wykonanymi ze stali nierdzewnej

płytę do montażu na maszynach współpracu-

oraz rozwiązaniami, które zapewniają idealną

jących; płytki rozsiewające ze stali nierdzewnej

szczelność siewnika tak, że nawóz w każdej postaci

ji D dostepne są ze zbiornikiem o poj. 120l, 200l,

oraz ocynkowane profile sześciokątne do montażu

może się wydostać na zewnątrz jedynie przewodami

300l; szer. robocza w przedziale 1-6 m z podwójną

płytek rozsiewających.

nasiennymi, podczas pracy maszyny. Siewniki wers-

dmuchawą elektryczną na osiem wyjść. Możliwe jest

 ROUNDUP DAJE KASĘ

 HIT Z DANEXU Fot. Roundup

Na czerwcowej Wystawie w Szepietowie, o tytuł najlepszej maszyny rolniczej ubiegało się wiele różnych marek. Najlepiej, zdaniem komisji, wypadła prasoowijarka McHale Fusion 3. Złożyło się na to kilka czynników: parametry techniczne maszyny, jej niezawodność i wydajność oraz serwis i podejście sprzedawcy do klienta. A teraz kilka

łańcuchom w maszynie odpowiednią ilości oleju. Po

słów o tej maszynie. Przeniesienie beli na blat owijarki

osiągnięciu zaprogramowanej liczby wykonanych

odbywa się tuż nad osią prasy, przez co zmniejsza się

bel, system sam ostrzega operatora, o konieczności

nacisk na zaczep traktora oraz minimalizują naprężenia

uzupełnienia oleju. Dolna część komory prasy pełni

w maszynie. Dzięki temu systemowi, ograniczono

dodatkowo funkcję przenośnika bel, co wyeliminowało

ilość części ruchomych oraz zbędnych elementów

konieczność zastosowania dodatkowego systemu

elektronicznych. Wpłynęło to pozytywnie na trwałość

przenoszenia między prasą, a owijarką. Dzięki temu

Mnóstwo zalet agrotechnicznych, bardzo wytrzy-

i niezawodność maszyny. Komora prasująca otwiera

rozwiązaniu obsługa maszyny jest naprawdę prosta,

małe opakowanie oraz łatwe do zutylizowania

się, przenosząc jednocześnie belę na blat owijarki.

a czas całego procesu produkcji beli skrócony do

worki – mowa o Roundup Max2. Dodatkowo

Rozwiązanie to minimalizuje czas transferu beli i

minimum. Maszynę zaprezentowała firma BM Danex

producent przygotował dla każdego kto teraz

poprawia niezawodność systemu. Automatyczny

Rogienice Wielkie.

kupi Roundup coś jeszcze.

system oliwienia zapewnia dostarczenie wszystkim

Sprzedaż premiowana herbicydu odbywa się w ramach programu Monsanto Premium Box Plus. Promocją objęte są opakowania zbiorcze 55x10 kg,

Fot. Alima Bis

 JAK SOBIE POŚCIELESZ

czyli cała paleta, która wystarcza, przy średniej dawce 1,5-2 kg/ha, na oprysk powierzchni 275370 ha. Wewnątrz opakowania znajduje się naklejka z kodem promocyjnym. Kod ten wystarczy

Evo Comfort to ścielarki umożliwiające rozdrabnianie bel siana, słomy jak również sianokiszonki.

zarejestrować w formularzu zgłoszeniowym, aby

Sprawdzają się zarówno z materiałem sprasowa-

otrzymać 1.100 zł w postaci zasilenia na karcie

nym, jak i formowanym w kostki. Skracają czas

przedpłaconej. Wartość otrzymanego bonusu

pracy hodowcy dzięki wydajnemu systemowi

łatwo zwiększyć przez zarejestrowanie kolejnych

wyrzutu rozdrobnionej słomy oraz poprawiają

kodów. Rejestracja jest prosta. Wystarczy podać

dobrostan zwierząt, zapewniając równomierne

REGON oraz dane firmy. Formularz zgłoszenio-

rozłożenie sieczki.

wy, zasady promocji i regulamin znajdują się na

Evo Comfort wykorzystuje podnoszoną hy-

stronie www.premiumbox.monsanto.pl/latitude. Uczestnicy mogą rejestrować się do 15 październi-

draulicznie klapę załadowczą zamontowaną w tylnej części maszyny. Dzięki niej bela podawana

Sterowanie maszyną odbywa się za pomocą pilota z

ka, a do 31 października wpisywać kody z kuponów.

jest do komory rozdrabniania. Dolna część podłogi

kabiny ciągnika, co bardzo ułatwia pracę operatora.

Przypomnijmy, iż Roundup Max2 jest środkiem

komory wyposażona jest w podajnik łańcuchowy

Rękaw wysypowy może być skierowany w prawą lub

chwastobójczym w formie granul rozpuszczalnych

– listwowy, przemieszczający belę ku poziomemu

lewą stronę. Maszyna nie wymaga zastosowania

w wodzie, do stosowania nalistnego. Przeznaczony

walcowi rozdrabniającemu, wyposażonemu w noże.

ciągnika o dużej mocy, wystarczy 55 KM. Dodatkowym

jest do zwalczania perzu oraz innych chwastów

Uzyskiwany dzięki niemu materiał o odpowiedniej

ułatwieniem jest również możliwość zastosowania

jednoliściennych i dwuliściennych jednorocznych

strukturze przekazywany jest na łopatki wirnika

separatora, który oddziela większe kamienie, jakie

oraz wieloletnich. Łatwo rozpuszcza się w wodzie

pionowego, który wyrzuca pociętą słomę poprzez

mogą znajdować się w słomie.

i jest szybko pobierany przez rośliny.

górny rękaw wysypowy.

84

PODLASKIE AGRO


CIEKAWOSTKI RYNKOWE

PODLASKIE AGRO

85


BUDUJEMY I MIESZKAMY INNOWACYJNE

 HORRENDALNE KARY Ponad 150 tys. zł mogą zapłacić ci, którzy wytną nawet jedno drzewo na swojej posesji bez odpowiedniego zezwolenia. I mimo, iż Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją przepisy, dotyczące wymierzania kar pieniężnych za wycinkę bez zezwolenia drzew z własnej działki,

MATERIAŁY DO BUDOWY ŚCIAN FUNDAMENTOWYCH

FUNDAMENT ZALANY Zalewowe pustaki szalunkowe do wznoszenia fundamentów proponuje firma BrukBet. Stanowią one monolityczną betonową konstrukcję, a jednocześnie są niezwykle prostym i szybkim sposobem wykonywania ścian fundamentowych i piwnicznych.

półtora roku. Władze samorządowe mają możliwość nakładania tak drakońskich kar. I nakładają. Polskie Radio przedstawiło przypadek rodziny, która została ukarana za wycinkę obumarłej wierzby. W tej sytuacji wierzba rosła w ogrodzie rodziny i była w 80% spróchniała, stwarzała zagrożenie dla ludzi i linii telefonicznej. Dlatego została ścięta. Kary za wycięcie prywatnego drzewa bez zezwolenia naliczane są z uwzględnieniem wieku rośliny. Im drzewo starsze, tym kara wyższa. Ci, na których nałożono wysokie kary tłumaczą się, że nie występowali o zezwolenia, bo nie wiedzieli o takiej potrzebie, albo też tym, że stan drzewa zagrażał życiu ludzi i drzewo trzeba było szybko wyciąć. O uznanie regulacji za niezgodne z ustawą zasadniczą wnosił Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich. Wnioskodawcy przekonywali, że kary są za wysokie i nieproporcjonalne do winy i wartości drzew, a karanie za usunięcie martwego drzewa nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody. Trybunał odroczył utratę mocy tych przepisów na 18 miesięcy, bo inaczej powstałaby luka prawna i nie byłoby podstaw do żadnych kar. OPRAC .

86

BK

Pustaki szalunkowe Bruk-Bet (PS-24, PS-30, PS-36,5) to. Układane warstwami na zakładkę, zbrojone i zalewane betonem, stanowią solidną podstawę każdego budynku i, w porównaniu z innymi metodami, pozwalają znacząco skrócić ten etap prac budowlanych. Dużym ułatwieniem jest możliwość montażu poszczególnych elementów bez użycia zaprawy oraz połączenia wpust-wypust, które powodują wzajemne blokowanie się pustaków podczas wznoszenia ścian. Specjalne podcięcia w ściankach poprzecznych pustaków umożliwiają ponadto układanie zbrojenia w spoinach poziomych, a szerokie komory wewnętrzne mogą, w razie konieczności, zostać dozbrojone dodatkowo słupkami pionowymi. Pustak betonowy PF-24 wyposażony jest w pełne dno ułatwiające nanoszenie zaprawy murarskiej i kieszenie do wypełniania spoin pionowych. W przypadku ścian fundamentowych i piwnicznych pustaki muruje się na spoinę poziomą i pionową przy użyciu zaprawy cementowej. Pustaki PF-24 należy układać pełnym dnem do góry, rozkładając na nich równomiernie zaprawę o grubości 10-15 mm. Spoiny pionowe wykonać można tradycyjnie lub przez wypełnienie zaprawą powstałych kieszeni. Bloczki fundamentowe BF-25/38 wykorzystywane są do stawiania ścian fundamentowych oraz piwnicznych. Muruje się je na zaprawie cementowej, na pełną spoinę poziomą i piono-

|

Fot. Bruk-Bet

będą one jednak obowiązywać jeszcze przez

W skład systemu budowy Termalica wchodzą gotowe rozwiązania dla wszystkich typów konstrukcji.

wą o grubości 10-15 mm. Doskonałe parametry techniczne zapewnia technologia produkcji oparta na naturalnych surowcach mineralnych oraz odpowiednie zagęszczenie mieszanki betonowej w wibroprasie. Bloczek odznacza się wysoką wytrzymałością na ściskanie 20 MPa, odpornością ogniową, niską nasiąkliwością oraz mrozoodpornością. Dane techniczne: S-24: 240x250x500 mm, 24 kg/szt., 8 szt/mkw bez spoin, cena -6,89 zł brutto/szt. BF-25/38: 120x250x380 mm; 25 kg, 22 szt./mkw bez spoin, cena – 4,43 zł brutto/szt. BK

PODLASKIE AGRO


BUDUJEMY I MIESZKAMY

PODLASKIE AGRO

87


BUDUJEMY I MIESZKAMY EKONOMICZNE

I PIĘKNE , NOWE GRZEJNIKI MARKI JAGA DOSTĘPNE NA

PODLASIU

ROZGRZEWAJĄ DOMY I SERCA

|

|

|

Heatwave – zachwycający betonowy grzejnik w formie ornamentu, który niczym ozdobna roślina pnie się po ścianie. Przygotowany został jako system modułów: największy model może składać się aż z sześciu elementów. W ten sposób użytkownik może mieć grzejnik, którego wydajność będzie idealnie dopasowana do wielkości pomieszczenia, które ma ogrzewać.

50 lat doświadczenia, własne laboratorium badawcze, oddziały w ponad 60 krajach świata, galeria nagród i wyróżnień za technologię i wzornictwo, to osiągnięcia, którymi może pochwalić się Jaga. Jej produkty od niedawna są obecne również na podlaskim rynku. Jaga, to firma kreatywna i innowacyjna, której celem jest dostarczenie twórczych i funkcjonalnych rozwiązań grzewczych, przy jak najmniejszym wpływie na środowisko naturalne. Zwolennicy nowoczesnych materiałów znajdą w ofercie Jagi grzejniki z konglomeratu, włókna na bazie soi czy płyty MDF. Wśród tradycyjnych rozwiązań są do wyboru klasyczne grzejniki ścienne z eleganckimi gładkimi obudowami, grzejniki wandaloodporne, grzejniki kanałowe, idealnie do zastosowania przy dużych prze-

szkleniach czy niewielkie grzejniki stojące, które świetnie wpasowują się pod obniżone parapety. W ofercie Jaga dostępne są też grzejniki hybrydowe, czyli takie, które oprócz funkcji grzewczej mają funkcję chłodzenia lub wentylacji. Jaga proponuje też grzejniki, które odpowiadają na nietypowe zapotrzebowania użytkowe: są tu grzejniki-zabudowy, które można ukryć pod wanną czy w szafce kuchennej, grzejniki z lustrem czy idealne na poddasze grzejniki w formie kolumny oraz w barierce schodów. Szeroki jest też wybór modeli grzejników kanałowych, montowanych poniżej poziomu podłogi w specjalnych wannach. Grzejniki te znakomicie sprawdzają się przy dużych przeszkleniach tworząc swego rodzaju barierę przed przenikającym przez szyby chłodem.

|

Wielbiciele ekologii znajdą grzejniki z obudowami wykonanymi z drewna.

Grzejnik Freedom ma funkcję grzania i chłodzenia.

Fot. JAGA

Jeśli ktoś poszukuje grzejnika, który zdobi, intryguje formą lub materiałem koniecznie powinien zwrócić uwagę na grzejniki Jaga. W ofercie belgijskiego producenta są grzejniki z kamienia, drewna, konglomeratu, betonu i innych materiałów, po których byśmy się nie spodziewali, że można z nich stworzyć grzejnik.

Grzejnik narożny – grzeje i zdobi.

Większość grzejników marki Jaga oparta jest o technologię małej pojemności wodnej określaną skrótem Low-H2O. To technologia ekonomiczna i ekologiczna – w aluminiowo-miedzianym wymienniku mieści się mało wody, dzięki czemu grzejnik ma szybszy czas reakcji niż tradycyjny grzejnik płytowy. Szybkie nagrzewanie się i szybkie stygnięcie oprócz walorów ekonomicznych ma też tę zaletę, że grzejnik pracujący w ten sposób zapewnia maksymalny komfort cieplny w pomieszczeniu – równomierny rozkład temperatur. Grzejniki belgijskiego producenta można znaleźć w dwóch białostockich sklepach: Rzońca przy ul. Hurtowej 7 i Dartom przy ul. Ekologicznej 1. BARBARA KLEM

 SZYBCIEJ BUDUJEMY, NIŻ POZWALAMY Przyspieszenia formalności budowlanych chcą architekci

ła się w 100 dniach. Samorządy zawodowe uważają,

ważniejszego celu, jakim jest prawidłowe prowadzenie

i inżynierowie zrzeszeni w Podlaskiej Okręgowej Izbie

że wynika to z nadinterpretacji prawa przez urzędników.

postępowania administracyjnego, z poszanowaniem

Architektów RP i Podlaskiej Okręgowej Izbie Inżynierów

Podobne spostrzeżenia ma Ministerstwo Infrastruktury

słusznego interesu osób trzecich i interesu inwestora

Budownictwa. Wystąpili do prezydenta Białegostoku

i Rozwoju. 1 lipca br. Izby złożyły na ręce prezydenta

oraz prawidłowego realizowania obowiązków przez

i wojewody podlaskiego o pomoc.

Białegostoku oraz wojewody listy, w których czytamy:

członków samorządów zawodowych.” A to tylko wierz-

Uzyskanie pozwolenia na budowę to czasochłonny

„Uważamy, że urzędnik nie ma prawa interpretować

chołek góry lodowej – spraw takich jest o wiele więcej.

proces. Często duża budowa trwa krócej niż „chodzenie

przepisów oraz wnosić – według swojego mniemania

Izby liczą na współpracę władz miasta i województwa

po urzędach”. Bo na budowie 322 dni (a tyle przeciętnie

– żadnych „udoskonaleń”, które nakładają nadmierne

w szukaniu optymalnych rozwiązań w tym zakresie.

trwają formalności budowlane w naszym kraju) to szmat

wymagania ponad to, co wynika z przepisów. Wierzymy,

czasu, a np. budowa białostockiej Castoramy zmieści-

że dialog jest najwłaściwszą formą do osiągnięcia naj-

88

MONIKA URBAN-SZMELCER, BIURO POIIB

PODLASKIE AGRO


BUDUJEMY I MIESZKAMY

PODLASKIE AGRO

89


ROLNICTWO NA KO£ACH

90

PODLASKIE AGRO


ROLNICTWO NA KO£ACH TOYOTA: SYMBOL

MIEJSKIEJ NIEZAWODNOŚCI

TRZECIA GENERACJA YARIS Toyota Yaris od lat jest jednym z najczęściej wybieranych nowych samochodów w Polsce. Od debiutu modelu pierwszej generacji w 1999 r. znalazła ponad 130 tys. nabywców w naszym kraju. Każda kolejna generacja modelu umacniała pozycję rynkową auta. Dziś Yaris ma niemal 30% udział w sprzedaży Toyoty w Polsce oraz czołowe miejsce na rynku samochodów miejskich. Trzecia generacja miejskiej Toyoty zadebiutowała w 2011 r., z miejsca stając się przebojem i liderem klasy. Po trzech latach rynkowych sukcesów Toyota przeprowadziła gruntowny face-lifting pojazdu, który właśnie debiutuje w polskich salonach samochodowych. Stylistyka modelu Yaris utrzymana jest w znacznie odważniejszej formie. Całkowicie nowy kształt otrzymał przedni grill, masywnie wkomponowany w zderzak. Przebudowane zostały reflektory przednie, wykorzystujące projektorowe światła główne, diody LED do jazdy dziennej, a także dodatkową, charakterystyczną listwę LED-ową. Dzięki nowej technologii Toyota zyskała nie tylko atrakcyjność przedniej części pojazdu, ale także wyraźnie wzrósł zasięg świateł mijania i drogowych. W tylnej części auta przeprojektowany został zderzak, dzięki któremu Yaris sprawia wrażenie pewniej osadzonego na drodze i szerszego niż do tej pory. Pojawił się także nowy kształt reflektorów tylnych z charakterystycznymi, czerwonymi kloszami na całej powierzchni. Ponadto nadwozie modelu dostępne jest teraz w większej palecie kolorów oraz szerszą ofertą wzorów felg. Dzięki tym zmianom miejska Toyota prezentuje się bardziej wyraziście i odważniej niż do tej pory. Rewolucja jakościowa i stylistyczna nastąpiła także we wnętrzu pojazdu. Dominującym elementem konsoli nadal jest charakterystyczny, miękki panel przebiegający przez całą jej szerokość. Od teraz dostępny jest jednak w bogatszej wersji kolorystycznej. We wnętrzu nowy kształt otrzymała konsola centralna, osłona zegarów i nawiewów oraz elementy wykończenia drzwi. Dla większej ergonomii wnętrza skrócony został także drążek zmiany biegów oraz podniesiony został panel centralny. Dzięki temu pojawił się dodatkowy schowek. W aucie zastosowano także nowy system multimedialny o nazwie Toyota Touch II. Toyota Yaris pozostaje jedynym przedstawicielem pojazdów miejskich, który wykorzystuje trzy rodzaje napędów: silnik benzynowy (1.0 VVT-i o mocy 69 KM lub 1.33 Dual VVT-i o mocy 99 KM), Diesel (1.4 D-4D o mocy 90 KM) PODLASKIE AGRO

|

Ceny zmodernizowanej Toyoty Yaris rozpoczynają się od 39.900 zł.

oraz innowacyjny napęd hybrydowy (100 KM wykorzystujący silnik benzynowy i elektryczny). Toyota Yaris Hybrid pozostaje mistrzem

oszczędności, zużywając w mieście zaledwie 3,1 l/100 km. SZYMON MARTYSZ

91


ROLNICTWO NA KO£ACH NIEMIECKA

JAKOŚĆ W NIŻSZEJ CENIE

WIĘCEJ OPLA W REGIONIE Opel jest liderem w wyznaczaniu trendów w dziedzinie projektowania samochodów i technologii. Potwierdzają to liczne, nowoczesne i funkcjonalne rozwiązania wprowadzane przez markę w ostatnich latach. Pojazdy Opla, wyposażone w najnowszej generacji technologie, można zobaczyć w salonach Top Auto – w Białymstoku ul. Gen. Maczka oraz w Krupnikach 25. Opel to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych marek samochodów w Europie z ponad 150-letnią tradycją. Jej wieloletnim

|

92

partnerem na Podlasiu jest firma Top Auto, która z koncernem General Motors współpracuje już kilkanaście lat. W salonach mieszczących się w Białymstoku przy ul. Generała Maczka 66 oraz w Krupnikach 25, oprócz korzystnych rabatów związanych ze sprzedażą pojazdów, oferuje się także liczne promocje na obsługę serwisowanych pojazdów. Top Auto dysponuje również autoryzowanym serwisem blacharsko-lakierniczym, który świadczy swoje usługi w oparciu o najwyższe standardy jakości, obejmujące cały proces naprawy: począwszy od wyposażenia warsztatu poprzez odpowiedni program szkoleń, wysokie kwalifikacje oraz duże doświadczenie Nowy salon Top Auto – Białystok ul. Gen. Maczka 66 personelu. Wszystkie modele

Opla w ofercie dostępne są z atrakcyjnym finansowaniem – Opel Kredyt 4x25% i 4-letnią gwarancją. Interesujący jest także pakiet „Opel Ubezpieczenie” i Promocje Serwisowe (m.in. wymiana oleju syntetycznego dexos2 z filtrem za 199 zł). Warto także zapytać o upusty dla firm i osób prowadzących działalność gospodarczą oraz wybranych grup zawodowych. Opel w ostatnim czasie przygotował promocyjną ofertę na samochody z nowej gamy modelowej z lat 2013 i 2014. Wśród nich najciekawsze to: Corsa z upustem 7.100 zł, Astra z upustem 13.500 zł, Insignia z upustem 20.000 zł, Meriva z upustem 11.000 zł, Zafira z upustem 14.000 zł, Adam z upustem 5.500 zł oraz uterenowione samochody – Mokka i Antara (odpowiednio z rabatem 10.000 i 24.000 zł). Interesującą propozycją są również Ople z fabryczną instalacją LPG dostępne w kredycie 50/50, 3x33%, 4x25%. SZYMON MARTYSZ FOT. OPEL

PODLASKIE AGRO


ROLNICTWO NA KO£ACH

PODLASKIE AGRO

93


DLA ZDROWIA I URODY ZADBAJ

O WZROK DZIECKA PRZED JEGO POWROTEM DO SZKOŁY

OSTROŚĆ WIDZENIA Liczba dzieci z wadami wzroku, rośnie z roku na rok. Jak dbać o wzrok dziecka podpowiada Piotr Toczołowski, specjalista optometrii klinicznej z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok z Warszawy. – Do najczęstszych wad wzroku u dzieci należy nadwzroczność i astygmatyzm. Czasami występuje także zez rozbieżny lub zbieżny obojga oczu oraz amblyopia, czyli osłabienie zdolności widzenia w jednym oku, tak zwane „leniwe oko”, które może być wynikiem zeza lub wad refrakcyjnych – mówi specjalista. Brak obowiązkowych badań okulistycznych, umożliwiających wykrycie wad wzroku we wczesnej fazie, sprawia, iż rodzice powinni sami obserwować rozwój prawidłowego widzenia dziecka. Należy zwrócić szczególną uwagę, gdy dziecko mruży, pociera i wytrzeszcza oczy. Niepokojącym symptomem są też częste zapalenie spojówek, zezowanie i bóle głowy niewiadomego pochodzenia. Nie należy również ignorować problemów z nauką czytania i pisania na wstępnym etapie edukacji dziecka. Może się okazać, iż przyczyny frustracji i niepowodzeń w szkole nie wynikają z rozkojarzenia lub lenistwa, lecz są efektem pogłębiającej się wady wzroku.

– W dbaniu o wzrok dziecka bardzo ważna jest profilaktyka związana z utrwalaniem dobrych nawyków. W przypadku dzieci w wieku szkolnym dotyczy to przede wszystkim: przestrzegania właściwej odległości od ekranu telewizora (min. 3 m) i komputera, prawidłowej postawy ciała podczas pisania i czytania. Równie istotne jest też właściwe oświetlenie miejsca pracy dziecka – z lewej strony biurka z przodu – wyjaśnia lekarz. Niestety w wielu przypadkach z powodu braku odpowiedniej profilaktyki jak również wad wrodzonych, wykrytych zbyt późno, okazuje się iż trzeba rozpocząć leczenie zdiagnozowanej już wady wzroku. Najczęściej wówczas stosowanym leczeniem jest noszenie szkieł korekcyjnych w ciągu dnia. Jeśli zgodnie z zaleceniem lekarza decydujemy się na zakup okularów należy pamiętać, aby kupić je w profesjonalnym salonie optycznym i skorzystać z pomocy specjalisty, który pomoże dobrać odpowiednie noski, zauszniki i oprawki, aby dawały małemu użytkownikowi okularów jak najlepszą wygodę. Alternatywą dla starszych dzieci są dzienne soczewki kontaktowe. – Obecnie rozwój nowych technologii umożliwia skuteczne leczenie wad wzroku, które jest

Fot. Marzena Bęcłowicz

Oczy są jednym z najważniejszych narządów, dzięki którym dziecko zdobywa aż 90% wiedzy o świecie. Przygotowując wyprawkę szkolną dla dziecka skupiamy się na zakupie podręczników i zeszytów, a zapominamy, iż regularne sprawdzanie stanu zdrowia dziecka jest kluczową kwestią jego prawidłowego rozwoju.

|

Ortokorekcja może być stosowana u dzieci już od 10 roku życia.

łatwiejsze i bardziej komfortowe dla młodych pacjentów. Ponieważ u dzieci nie można przeprowadzić operacji laserowej korekcji wzroku, wynaleziono innych sposób. Jest to ortokorekcja, czyli niechirurgiczna metoda korekcji krótkowzroczności i niewielkiego astygmatyzmu. Polega ona na modelowaniu kształtu rogówki oka za pomocą najnowszej generacji soczewek ortokeratologicznych. Cały proces korekcji odbywa się podczas snu, dzięki czemu w ciągu dnia dziecko widzi dobrze bez użycia okularów czy tradycyjnych soczewek kontaktowych – wyjaśnia Piotr Toczołowski. Czas działania ortokorekcji uzależniony jest od wady wzroku, długości snu, okresu stosowania ortokorekcji oraz podatności tkanki rogówki na działanie soczewek. OPR. I FOT. MARZENA BĘCŁOWICZ

 LETNIE NOWOŚCI

Nie martw się potem

Tylko 10 minut

Na jeden dzień

Rozpieszczaj usta

Latem problem osób z nadmierną pot-

Soraya 10 minut to kremowa masecz-

Zmywalny spray do szybkiej koloryzacji

Pomadka w kredce to kosmetyk nowej

liwością narasta proporcjonalnie do

ka do cery odwodnionej zapewniajaca

i stylizacji włosów, przeznaczony jest

generacji, nie wymagający temperowa-

zwiększającej się temperatury. Dłonie,

prawdziwy zastrzyk witalności dla skóry.

do kolorowych pasemek, zmiany koloru

nia. Formuła typu „masełko” gładko się

stopy, pachy są stale wilgotne nie tylko

Dzięki poprawie nawilżenia, skóra staje

całych włosów lub malowania wybranych

rozprowadza, pozostawiając na ustach

podczas upałów, ale stają się krępującym

się napięta, gładka i promienna. Zawarty

fragmentów np. przy pomocy szablonów.

kremową warstwę intensywnie lśnią-

problemem w każdych warunkach. Nie

w maseczce kwas hialuronowy otacza

Dla uzyskania kontrastowych kolorów

cego koloru. Specjalny mix składników

pozwól, by lato stało się koszmarem.

skórę wilgotnym kompresem, zapewniając

podczas stosowania na ciemne włosy

nawilża, uelastycznia i zmiękcza skórę

Antidral zmniejsza aktywność gruczołów

jej nawodnienie oraz idealną gładkość.

należy wcześniej wykonać podkład ko-

warg. Lekka, nieklejąca konsystencja nie

potowych dzięki wysokiemu stężeniu

Ekstrakt z fiołka pomaga dostarczyć wodę

lorem śnieżna biel. Spray jest łatwy w

zostawia smug i powoduje, że noszenie

chlorku glinu (10%); ponadto działa

komórkom skóry i zmagazynować ją.

aplikacji, zmywalny po pierwszym myciu,

pomadki jest prawdziwą przyjemnością.

kompleksowo (pachy, stopy, dłonie)

Zwiększa także ilość kwasu hialurono-

doskonały na imprezę oraz łagodny dla

Dostępna jest w siedmiu niezwykle ko-

oraz posiada wygodny aplikator roll-on.

wego w naskórku.

włosów - bez amoniaku i utleniaczy.

biecych odcieniach.

94

PODLASKIE AGRO


DLA ZDROWIA I URODY

PODLASKIE AGRO

95


DLA ZDROWIA I URODY KAŻDEGO, COŚ SŁODKIEGO

DLA

ZA

 „USTA ADAMA”

ka margaryny, 3 łyżki kakao, 0,5 szkl. cukru,

CO KOCHAMY OGÓRKI ?

OGRODOWI WĄSACZE Fot. M. Bęcłowicz

Zielono nam! A czy Państwu też? Jeśli tak, to proszę skorzystać z naszych redakcyjnych, wypróbowanych przepisów na przetwory z ogórków. Będą świetnie smakowały zimą, przypominając nam równocześnie o tegorocznym upalnym lecie.

Składniki na ciasto: 30 dkg okrągłych biszkoptów, słoiczek powideł śliwkowych, kost1,5 szkl. mąki, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 6 jajek, 5 łyżek wody. Przygotowanie ciasta zaczynamy od posmarowania powidłami spodniej części biszkoptów, które następnie łączymy ze sobą i układamy jeden obok drugiego na blaszce. Następnie roztapiamy margarynę z cukrem, wodą i kakao. Po zagotowaniu pozostawiamy do ostygnięcia. Do zimnej masy dodajemy jedno jajko, 5 żółtek, mąkę i proszek do pieczenia. Wszystko miksujemy. Z pozostałych białek ubijamy pianę, którą dodajemy do ciasta.

|

Ogórki to świetny wybór, gdy zależy nam na wprowadzeniu do dania lekkości i orzeźwienia.

Tak przygotowanym ciastem zalewamy biszkopty. Pieczemy ok. 35-40 min. w temp 180 st. C.

Składniki na krem: budyń waniliowy lub śmietankowy, 2 szkl. mleka, 5 łyżek cukru, 3 żółtka, łyżka mąki, 0,5 margaryny. Żółtka ucieramy z cukrem, mąką i budyniem. Utarte

Ogórki to jedne z najpopularniejszych warzyw z rodziny dyniowatych. Znane i uprawiane są niemalże na całym świecie. Doceniane są przede wszystkim za swoje walory smakowe. Można się bowiem nimi zajadać zarówno

na surowo, jak i po przetworzeniu ich. W tej pierwszej wersji najczęściej i najchętniej dodajemy je do kanapek. W tej postaci równie dobrze sprawdzają się w różnego rodzaju sałatkach. Pokrojone na cienkie plasterki i wymieszane ze śmietaną stanowią wyśmienity dodatek do obiadu, zwany mizerią. Natomiast starte na tarce z dodatkiem czosnku i koperku komponują się w aromatyczne tzatziki. Jeśli chodzi o wartość odżywczą ogórków, to nie jest ona zbyt bogata. Warzywa te cenione są przede wszystkim pod względem dietetycznym. Zawierają bowiem związki o charakterze zasadowym, które mają dobroczynny wpływ na proces trawienia. Warto też pamiętać, że ogórki zawierają askorbinazę – enzym, który niszczy witaminę C. Dlatego też nie powinno się ich łączyć z warzywami, które mają duże ilości tej witaminy, np. z pomidorami. TEKST

I FOT .:

MARZENA BĘCŁOWICZ

składniki zalewamy wrzącym mlekiem i gotujemy aż masa zgęstnieje. Po wystygnięciu dodajemy margarynę i miksujemy. Przygotowanym kremem

 OGÓRKI Z MUSZTARDĄ

 SAŁATKA Z OGÓRKÓW Z CURRY

smarujemy wystudzone ciasto.

Składniki: 4 kg ogórków.

Składniki: 2,5 kg ogórków, 4 łodyżki natki selera,

Składniki polewy: 0,5 kostki margaryny, 3 łyżki

Ogórki dokładnie umyć i ze skórką pokroić w cien-

0,5 kg cebuli, gorczyca.

kakao, 5 łyżek cukru pudru, 5 łyżek śmietany

kie plasterki.

Ogórki obrać i pokroić w słupki, cebulę pokroić

18%, łyżka żelatyny.

Składniki zalewy: 1 l wody, 0,5 szkl. octu, 3 szkl.

w półplasterki. Ogórki układać w słoiki do każde-

Margarynę, kakao, cukier i śmietanę zagotowu-

cukru, 2 łyżki soli, 3 łyżki musztardy.

go dodając kilka listków natki selera, kilka ziaren

jemy. Żelatynę rozpuszczamy w dwóch łyżkach

Z podanych składników ugotować zalewę (musz-

gorczycy oraz cebulę.

gorącej wody, dodajemy do ciepłej polewy i do-

tardę dodając tuż przed zagotowaniem się płynu).

Składniki zalewy: 1 l wody, 1,5 szkl. octu, 2 szkl.

kładnie mieszamy. Ciasto posmarowane kremem

Gorącą zalać pokrojone ogórki. Docisnąć i zostawić

cukru, 1,5 łyżki soli, opakowanie curry. Wszystkie

polewamy przestudzoną polewą.

na 24 godz. Po tym czasie przełożyć do słoików.

składniki zagotować i ostudzić. Chłodnym płynem

Smacznego!

Pasteryzować 10-15 min.

zalać ogórki w słoikach. Pasteryzować 10-15 min.

96

PODLASKIE AGRO


ROZRYWKA

 SORAYA POLECA Modeluj ciało

Spośród osób, które prześlą prawidłowe hasło

Lactissima to seria prepa-

Trzy skoncentrowane

krzyżówki wylosujemy pięć i nagrodzimy kosme-

ratów przeznaczonych

składniki ak t y wne

tykami marki Soraya. Zgłoszenia prosimy wysyłać

do higieny int ymnej.

w nowej serii pro-

na adres:

Zawierają one delikat-

duktów Body Diet24.

Podlaskie Agro

n ą i sk u t e c z n a f o r -

Fat burner aktywu-

ul. Zwycięstwa 10a/201

mułę, fizjologiczne ph

je procesy spalania

15-703 Białystok

oraz hipoalergic zną

tłuszczu, adipobloker

lub biuro@podlaskieagro.pl

Higiena intymna

kompozycje zapachową. Zostały przebadane przez

hamuje dojrzewanie komórek tłuszczowych, zapob-

Na roz wiązania c zekamy do 30.09. 2014 r.

niezależne, specjalistyczne laboratorium badawcze

iegając wzrostowi ich liczebności, dieta komórkowa

Zapraszamy do zabawy!

na osobach ze skórą wrażliwą, alergiczną i ze skłonnością

blokuje wchłanianie glukozy do komórek tłuszczowych.

Odbiór nagród w redakcji.

do podrażnień. Polecamy: ciaża i połóg, menopauza,

Polecamy: balsam do ciała, serum przeciw rozstępom,

dla aktywnych, świeżość, delikatność, ukojenie.

serum antycelulitowe oraz krem do biustu.

PODLASKIE AGRO

97


ROZRYWKA

– Rośliny motylkowe to te, na których siadają motyle, żeby się zapylać. – W zimie należy dokarmiać zwierzęta leśne, żeby były smaczne na wiosnę. – Kaj i Gerda nie byli ani siostrą, ani bratem, tylko rodzeństwem. – Nasz pies ma trzy lata, długi ogon i niebieskie oczy, zupełnie jak nasz tata. – Wewnątrz naszego ciała znajduje się kij, zwany kręgosłupem. Na jednym jego końcu sied-

 ONI WYGRALI, WYGRAJ I TY Na ostatnich stronach naszej gazety jak zwykle informacja dla osób, biorących udział w naszych zabawach. W czerwcowym wydaniu Podlaskiego AGRO była jedna zabawa - krzyżówka. Jej hasło brzmiało: Herbata z nutą magii. Spośród mnóstwa poprawnych zgłoszeń, wylosowaliśmy pięć. Szczęśliwców nagrodziliśmy produktami marki Mokate.

zi głowa, a na drugim siedzimy my. – Harfa jest podobna do łabędzia, tylko gorzej pływa. – Dawniej ludzie żyli w biedzie. Mieli reumatyzm i dużo dzieci, a to wszystko z wilgoci. – Jeż i jaskółka to zwierzęta, które pomagają rolnikowi w zjadaniu robaków. – Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy, że ona całkiem go nie ma. – Pszczoła gr yzie tyłem, bo przód ma do zbierania miodu. – Stolicą Polski jest przeważnie Warszawa. – Alkohol nie ma blasku, ale jak ktoś się go napije, to mu oczy świecą. – Pot spływał po nim od stóp do głów. – Na łące leżała Zosia, a przez jej środek płynął strumień. – Kiedy ojciec wracał z koniem do domu, to chłopcy pchali mu do pyska skórki od chleba. – Pierwsi Słowianie, gdy chcieli rozpalić ogień, pocierali krzemień o krzemień, a pod spód kładli stare gazety. – Żołnierze noszą zielone mundury, żeby udawać trawę. – W jej stroju pełno było dziur, przez które było widać sytuację społeczną. – Ślimak ma jednocześnie płeć męską i żeńską, ale z niej nie korzysta.

***

|

Albert Karpiesiuk za poprawne rozwiązanie krzyżówki wygrał produkty Mokate. Po odbiór upominku przyjechał do nas z dziećmi.

98

Pielęgniarka wchodzi do gabinetu lekarskiego i mówi: – Dzwoni żona Kowalskiego. Tego, którego dziś odwieźliśmy do domu. Po zdjęciu bandaży z głowy okazało się, że to nie jest jej mąż. – Jest bardzo zdenerwowana?

– Przeciwnie, bardzo nam dziękuje.

***

Facet naprawiając elek tr ykę w domu zwraca się do teściowej: – Mamusia potrzyma przez chwilę ten drut. – Już trzymam. – Czuje mamusia coś? – Nie. – Aha. To znaczy, że faza będzie w drugim.

***

– Jaki jest ulubiony napój Brazylijczyków? – 7Up Rys. Grzegorz Kossowski

Humor z zeszytów szkolnych:

***

Przeglądająca się w lustrze żona pyta męża: – Powiedz mi kochanie, za co mnie tak kochasz: za piękną buzię, czy za rewelacyjną figurę? – Za poczucie humoru – odpowiada mąż.

***

Kelner pyta gościa w restauracji: – Jak panu smakował nasz chłodnik? – No cóż. Tyłka nie urywa. – Cierpliwości...

PODLASKIE AGRO


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Podlaskie Agro Nr 51 by Tomasz Filonczuk - Issuu