NAJWIĘKSZY MAGAZYN ROLNICZY POLSKI PÓŁNOCNO-WSCHODNIEJ
Nr 6(43)/2013 Białystok
Lucyna i Wojciech Zalewscy
W numerze: Aktualności Relacja z finału wojewódzkiego etapu konkursu Bezpieczne Gospodarstwo Rolne – str. 4 Jubileusz Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego – str. 6-8 MotoAgro prezentuje nowości w ofercie – str. 10 Finał podlaskiej Agroligi – str. 12-14 Dożynki w gm. Kulesze Kościelne – str. 16 Prezentacja gospodarstwa Wojciecha i Lucyny Zalewskich – str. 18-20 Relacja z Ogólnopolskiego Święta Mleka – str. 22-24 Relacja z XX Regionalnej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie – str. 26-30 Relacja ze Święta Chleba w Ciechanowcu – str. 32 Konkurs na najlepiej zachowany zabytek wiejskiego budownictwa drewnianego w województwie podlaskim – str. 34 Relacja z XII Ogólnopolskiego Czempionatu Koni Rasy Polski Koń Zimnokrwisty w Kętrzynie – str. 36 Hodowla Otwarcie zrobotyzowanej obory w gospodarstwie Roberta Trzeszczkowskiego – str. 38-42 W tym roku przypada 10-lecie istnienia wysłodków w Polsce – str. 44 Maszyny Nabywców trzech maszyn-gigantów New Hollanda znalazła firma z Podlasia – str. 46-48 Nowości na czerwcowej wystawie w Szepietowie – str. 50-52 Finanse Dlaczego warto odbierać korespondencję – str. 54 Budujemy i mieszkamy – 60-65 Rolnictwo na kołach – 66-69 Dla zdrowia i urody – str. 70-71 Rozrywka – str. 72-74
Nakład: 15000 egzemplarzy. Redaktor naczelny: Małgorzata Sawicka, msawicka@skryba.media.pl Q Redakcja: Barbara Klem, Marzena Bęcłowicz, Szymon Martysz Q DTP: Marcin Dominów Q Reklama: Sebastian Rutkowski 503-039-455, szef biura reklamy, Edyta Andrukiewicz 508-353-278, Wojciech Gawryluk 606-972-284, Tomasz Fiłończuk 695-119-702, Justyna Radziszewska 500-123-174, Justyna Janowska 533-379-533, Joanna Sawicka 662-234-788, Andrzej Niczyporuk 501-303-181 Q Wydawca: Wydawnictwo Skryba, ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok, tel. 85 742-90-90, fax. 85 742-90-92 Q Druk: Bieldruk Białystok Q Redakcja nie odpowiada za treść reklam Na okładce: fot. Małgorzata Sawicka
www.podlaskieagro.pl
e-mail: biuro@podlaskieagro.pl
Drodzy Czytelnicy! W tym miejscu zazwyczaj pojawia się moje słowo wstępne, w którym zwyczajowo, opisuję zawartość bieżącego wydania „Podlaskiego Agro”, okraszając ją garstką anegdot. To tekst, którego pisać nie umiem i nie lubię. Żartuję sobie nawet czasem, że to zbędny wysiłek, bo i tak nikt tego nie czyta. Po raz pierwszy mam nadzieję, że mylę się w swoich osądach, bo mam do przekazania szczególne wieści. Wybaczcie mi Państwo skrajną prywatę, jaką za chwilę uczynię, jednak względy zawodowe, ludzka przyzwoitość i – mam nadzieję – przyjaźń, która narodziła się przez lata wspólnej pracy, każą mi to uczynić. Od ponad siedmiu lat pracuję w „tej gazecie”. Współtworzyłam ją, rozwijałam i pielęgnowałam, traktując odrobinę jak niesforne dziecko. Nie byłam w tym jednak sama. Od samego początku główną osią i można rzec motorem napędowym działu handlowego był i jest Sebastian Rutkowski. Od pierwszego wejrzenia... nie polubiliśmy się, ale wspólny wysiłek przy pracy nad nowym czasopismem na podlaskim rynku prasowym, sprawił, że początkowa niechęć z dużą dozą przekomarzania się, zamieniła się w sympatię i przyjaźń. Razem przeżywamy zmiany w naszych życiach ciesząc się szczęśliwymi momentami. Takim najszczęśliwszym dla Sebastiana dniem stał się trzeci sierpnia 2013 r. Ot, niby zwykła sobota, a właśnie wówczas nasz redakcyjny kolega zawarł związek małżeński z Sylwią Grzegorczyk w malowniczym monieckim kościele. Reprezentacja redakcji pilnie mu przy tym sekundowała. Dziś to miejsce chcemy poświęcić na życzenia tej młodej parze. Sylwio i Sebastianie – życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze, siedem gramów szczęścia i dziewięć gramów nieustającej miłości. Do tego szczyptę umiejętności zawierania kompromisów, przemilczania gorzkich słów, odrobinkę chęci wybaczania oraz daru radowania się prostymi rzeczami, gestami, słowami... Niech naszym życzeniom towarzyszy sentencja kogoś stokroć mądrzejszego: kard. François Marty. Powiedział on: Miłość małżeńska nie jest prostym dodaniem dwóch różnych miłości: miłości męża i żony, ale jest jedną miłością, którą żyją dwie osoby i która sprawia, że stają się jednym ciałem, ale nade wszystko jednym sercem i jedną duszą. MAŁGORZATA SAWICKA, REDAKTOR NACZELNY
Chcesz otrzymywać każde wydanie „Podlaskiego Agro”? – Zaprenumeruj je! – str. 56
PODLASKIE AGRO
3
aktualności
Bezpieczne Gospodarstwo Rolne’2013 – finał wojewódzki
Solidna
drabina sukcesu
▲ Małgorzata i Dariusz Zaręba z pozostałymi uczestnikami i organizatorami, i gośćmi. Zasłużony gest zwycięstwa...
Małgorzata i Dariusz Zaręba – rolnicy z m. Jastrząbka Młoda w gm. Śniadowo i bohaterowie okładki „Podlaskiego AGRO” sprzed kilku wydań, zostali zwycięzcami wojewódzkiego etapu konkursu Bezpieczne Gospodarstwo Rolne. Z właścicielami piętnastu pozostałych najbezpieczniejszych gospodarstw w kraju powalczą o laury i... ciągnik, główną nagrodę w konkursie. Państwo Zaręba to doskonali rolnicy, a ich gospodarstwo śmiało może być przykładem dla innych. Gospodarują na ponad 60 ha, są ukierunkowani na produkcję mleka. O ich wysiłkach świadczy wiele sukcesów – są oni bowiem wicemistrzami Agroligi i „Farmera”. – Dziękuję za dobre słowa skierowane pod naszym adresem, za zorganizowanie tego konkursu, bo dzięki takim inicjatywom pojawiają się rozwiązania, które sprawiają, że nasza praca staje się bezpieczniejsza – mówił na uroczystym finale Dariusz Zaręba. Drugie miejsce w wojewódzkim finale BGR zajęli Katarzyna i Sławomir Stasińscy z Wysokiego w gm. Wiżajny, a trzecie Grażyna i Waldemar Bobinowie z m. Oszkinie w gm. Puńsk. To już XI edycja tego ogólnopolskiego konkursu, a cel wciąż bez zmian: zapobiegać wypadkom i poprawiać bezpieczeństwo pracy w rolnictwie. Czy działa? Działa! W ubiegłym roku zgłoszono na terenie działania białostockiego oddziału KRUS 37 zdarzeń, czyli mniej o 1,8% niż w 2011 r. Wciąż jednak daleko nam do stanu idealnego. Na szczycie listy najczęstszych rodzajów wypadków w rolnictwie są upadki (40%). Co ciekawe, najczęściej do upadków dochodzi przy poruszaniu się po płaskiej powierzchni. W drugiej kolejności w trakcie poruszania się po budynkach inwentarsko-gospodarczych. Trzecia grupa to upadki 4
▲ Podczas finału konkursu zostały też wręczone odznaczenia Zasłużony dla Pożarnictwa, które przekazał Wojciech Dzierzgowski, wicewojewoda podlaski w towarzystwie bryg. Andrzeja Sobolewskiego, zastępcy Komendanta Wojewódzkiej Straży Pożarnej. Wyróżnione zostały Barbara Sołomiewicz, dyrektor KRUS w Białymstoku oraz jej zastępcy: Elżbieta Swatowska i Joanna Rogucka oraz Irena Michalak, kierownik KRUS w Łomży.
z drabin i schodów. Przyczyny są niby drobne – prowizorycznie zmontowane drabiny, śliskie, czy grząskie powierzchnie, bałagan, winne potrafi być też niewłaściwe obuwie robocze. Do upadków często dochodzi też przy wchodzeniu i schodzeniu z maszyn i ciągników. Drugą najczęstszą przyczyną wypadków w rolnictwie stanowią pogryzienia przez zwierzęta, to ponad 20% zgłoszonych zdarzeń wypadkowych. Kolejna grupa to pochwycenia i uderzenia przez ruchome części maszyn – to 10% czyli 189 zdarzeń. – Zdajemy sobie sprawę jak trudno jest pracować w gospodarstwie rolnym i dbać o bezpieczeństwo, szczególnie w okresach spiętrzenia prac, przy kontaktach z żywymi zwierzętami o dużej masie. To też duża odpowiedzialność brać na siebie kwestie związane z bezpieczeństwem – mówił Wojciech Dzierzgowski, wicewojewoda podlaski. – Ja osobiście mam ogromny szacunek dla osób, które prowadzą działania związane z bezpieczeństwem, robią to w sposób odpowiedzialny, ze względu na życie i zdrowie własne i innych. Wiemy, że zdarzają się wypadki w rolnictwie. Nawet gdyby był to jeden jedyny wypadek, to zapewne będzie to za dużo. Wypadki się zdarzają i pewnie niestety zdarzać się będą. Oby
ich przyczyną nie była ludzka bezmyślność, nieodpowiedzialność i niewłaściwe zachowanie. Myślę, że najlepszą nagrodą dla tych, którzy mają pewną świadomość i dbają o bezpieczeństwo w gospodarstwie rolnym jest fakt, że tak wielu wypadków udaje się uniknąć. Komisje wizytujące gospodarstwa w ramach konkursu zwracają uwagę na elementy wpływające na bezpieczeństwo pracy w gospodarstwie, w szczególności: ład i porządek w obrębie podwórza, zabudowań i stanowisk pracy, stan budynków inwentarskich i gospodarczych, wyposażenie maszyn i urządzeń używanych w gospodarstwie w osłony ruchomych części, podpory i inne zabezpieczenia, stan techniczny pilarek tarczowych i łańcuchowych, warunki obsługi i bytowania zwierząt gospodarskich, stosowanie, stan i jakość środków ochrony osobistej. Brano również pod uwagę elementy dodatkowe, takie jak m.in. wydzielenie w gospodarstwie miejsca do zabawy dzieci i wypoczynku dorosłych, estetykę gospodarstwa. Uroczysty finał wojewódzki konkursu odbył się 9 sierpnia w Urzędzie Marszałkowskim w Białymstoku. TEKST I FOT. MAŁGORZATA SAWICKA PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
5
aktualności
W tym roku przypada okrągła rocznica powstania Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego
Centrum rolnictwa 65 lat – tyle dokładnie istnieje Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. Nie od razu funkcjonował pod tą nazwą, zmieniał się zakres jego działalności, jednak praktycznie od początku miał ten sam cel – służba rolnictwu. Dzięki uprzejmości pracowników PODR prezentujemy Państwu garść informacji o tej instytucji, jej historii, również w tych nieco bardziej humorystycznych odcieniach. A wszystko zaczęło się 26 marca 1948 r. Wówczas to, w dawnej posiadłości dworskiej Kierznowskich utworzony został Zakład Doświadczalny Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego. W ciągu tylu lat funkcjonowania we wspomnieniach pracowników Ośrodka, nazbierało się mnóstwo anegdot. Jak choćby ta dotycząca doradcy rolnego Mirosława Chomicza, który w latach 80. przeprowadzał na wioskach szkolenia rolników. Przenosimy się do czasów, gdy rolnicy byli bardzo żądni wiedzy i chętnie w swoich progach witali doradców. Była zima. Szkolenie miało się odbyć w domu sołtysa, zaplanowano pokaz slajdów i projekcję filmiku. Nasz doradca przewoził siebie i sprzęt w postaci projektora na motocyklu, a mróz był konkretny 20- stopniowy. Szczęśliwie dotarł na miejsce, acz z dwugodzinnym spóźnieniem. A tam w chałupie napalone – w przenośnie i dosłownie. Bo nie dość, że cieplutko, to jeszcze zniecierpliwieni oczekiwaniem rolnicy pykali sobie papieroski do woli, tworząc wokół siebie ścianę burego dymu. Mało co było przez nią widać białego prześcieradła, które miało służyć za ekran. Nic to. Dzielny doradca rozstawił sprzęt i rozpoczął pokaz. Zaległa ciemność i cisza. I nag-
6
świętuje ▲ Czesław Węgrzyniak i Andrzej Rychłowski przy pierwszym komputerze, 1987 r.
▲ Przebudowa domu zakładowego, 1948-1949 r.
le, w tej absolutnej ciszy, rozległ się głośny strzał i blask flesza. „Zmarznięta” żarówka projektora nie wytrzymała różnicy temperatur. A, że nowa kosztowała pół pensji doradcy, szans na szybką wymianę nie było. Nerwową ciszę wypełniły jęki zawodu i pomruki niezadowolenia. Szybko jednak dobre humory wróciły, a szkolenie odbyło się bez pokazu slajdów. Był rok 1987. „Góra” zdecydowała, że wszystkie wopr-y zakupią nowoczesny jak na te czasy sprzęt komputerowy: polski komputer biurowy Elwro 523. A teraz wyjaśnijmy, co to był za cud techniki. Komputer Elwro 523 to był 8-bitowy komputer przeznaczony do prac biurowych, wyprodukowany przez Wrocławskie Zakłady Elektroniczne MeraElwro z Wrocławia. Jego waga łącznie z biurkiem, w którym wmontowana była klawiatura, drukarka i stacja dysków wynosiła ok. 200 kg! W komplecie był monitor oczywiście monochromatyczny NEPTUN 156 oraz drukarka rozetkowa produkcji NRD serii Robotron 1152. Nastąpiła dostawa, a wraz z nią przyjazd dwóch pracowników fabryki, którzy za zadanie mieli przeszkolenie przyszłych obsługujących nowy sprzęt. – Przy pierwszym uruchomieniu notowałem poszczególne kroki na kartce, aby móc urucho-
mić komputer, kiedy już instruktorów nie będzie – wspomina Czesław Węgrzyniak. – Po ich wyjeździe niemal natychmiast przy komputerze pojawili się moi koledzy, którzy chcieli obejrzeć sprzęt i zobaczyć jak on działa. I ta grupa osób kręciła się wokół sprzętu, oswajając się z najnowszymi jak na te czasy, osiągnięciami informatycznymi. Oglądali, podziwiali, ale nikt, za żadne skarby, nie chciał dotknąć klawiatury i uruchomić komputera. – Trwało to jakiś czas zanim, ktoś ze współpracowników odważył się sam uruchomić program – dodaje Węgrzyniak. – Wówczas już były dostępne programy związane z układaniem dawki pokarmowej dla zwierząt, obliczaniem dawki nawozów w zależności od zasobności gleby i wymagań roślin czy optymalizacji bazy paszowej w zależności od posiadanych zwierząt. Był też program pozwalający na opracowanie biorytmów. Ten na początku miał największe wzięcie. Była to doskonała metoda na oswojenie się z komputerem, poznawanie jego możliwości i to, że pracownicy powoli przestawali się bać urządzenia. Więcej wspomnień i anegdot znajdziecie Państwo w jubileuszowym wydawnictwie Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie pt. „Historie prawdziwe”, które ukaże się we wrześniu. Będzie ono również dostępne na stronie Ośrodka www.odr.pl oraz w bibliotece PODR Szepietowo. Zebrała Anna Fatyga, opr. sam
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
7
aktualności
Jan Zalewski, dyrektor Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, uznaje kierowanie nim za największe swoje dotychczasowe wyzwanie zawodowe
Niełatwa
służba
O funkcjonowaniu Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, planach rozwoju na przyszłość i wyzwaniu, jakim jest zarządzanie 250 pracownikami z Janem Zalewskim, dyrektorem tej instytucji, rozmawia Małgorzata Sawicka. – Działalność Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego ma dość szeroki zakres. Mógłby Pan nam to jakoś streścić?
– Może po kolei. Główne zadania Ośrodka to efektywnie szkolić i doradzać. Tu na plan pierwszy wychodzą nasi specjaliści z powiatowych zespołów doradztwa rolniczego, którzy bezpośrednio u rolnika lub w biurze, doradzają bezpłatnie w różnych aspektach funkcjonowania rolnictwa. Mówiąc o doradztwie pośrednim, mam na myśli szkolenia, warsztaty, konferencje organizowane u nas w Ośrodku, bądź „na zewnątrz”. Zajmujemy się też wystawiennictwem. Najbardziej znana z organizowanych przez nas „imprez”, to oczywiście Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych. To wystawa doskonale znana w środowisku, a jej ostatnia, XX już edycja, odbiła się szerokim echem pod względem ilości zwierząt i wystawców. Organizujemy też olimpiady i konkursy. Zajmujemy się doświadczalnictwem. Wydajemy też miesięcznik „Wiadomości Rolnicze” oraz wiele broszur informacyjnych, prowadzimy stronę internetową, a nasza działalność wydawnicza jest wysoko oceniana. Zajmujemy się różnymi pokazami. Prowadzimy własną biopaliwownię, która służy celom produkcyjnym, ale i dydaktycznym. Mamy też własną pasiekę, ok. 40 uli, które są wykorzystywane do pokazów z zakresu pszczelarstwa. – Macie więc Państwo dostęp do potężnej ilości informacji. Czy są one w jakiś sposób systematyzowane?
– Oczywiście: zdajemy sprawozdanie ze swojej działalności oraz przekazujemy informacje, jakie gromadzimy: m.in. dotyczące liczby gospodarstw w województwie, ich sytuacji ekonomicznej, struktury zasiewów w województwie. Dane te za pośrednictwem specjalnego programu informatycznego przekazujemy do różnych instytucji: m.in. do Centrum Doradztwa Rolniczego, Ministerstwa Rolnictwa, Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Marszałkowskiego. – Dyrektorowanie Podlaskim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego przypadło Panu w bardzo przyjemnym momencie – w roku, w którym obchodzony jest okrągły jubileusz instytucji. „65 lat minęło” – chciałoby się zanucić.... Wcześniej pełnił Pan wiele funkcji, m.in. był Pan dyrektorem szkoły rolniczej, starostą... Czy kierowanie placówką taką jak PODR stanowiło dla Pana wyzwanie? 8
– W Ośrodku zatrudnionych jest 250 pracowników, w Szepietowie znajduje się centrala, w każdym powiecie jest powiatowy zespołu doradztwa rolniczego, tak więc mogę powiedzieć, że jest to największe wyzwanie, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Moje doświadczenia, a jest to już piąta placówka, którą kieruję, pozwoliły mi szybko poukładać sprawy zarządzania, poznałem ludzi, relacje, zależności, wydaje mi się, że radzę sobie dobrze. Mam nadzieję, że tę opinię podzielają inni. Od objęcia przeze mnie stanowiska dyrektora minęły już niespełna dwa lata, a jeszcze co jakiś czas coś mnie zaskakuje. Trzeba też podkreślić, że służymy wyjątkowemu klientowi. Mit o zacofanym chłopie ze wsi jest dawno nieaktualny. Współczesny polski rolnik jest mądry, wykształcony i wymagający. To partner, który posiada potężną wiedzę, i z którym trzeba się liczyć. – Jakie cele postawił Pan sobie przejmując kierownictwo nad Ośrodkiem?
– Z racji tego, że przemian strukturalnych jest dużo we współczesnych czasach, jako główny cel postawiłem sobie utrzymanie Ośrodka. Jednocześnie zabiegam też o jego rozwój. Dużo jest tutaj potrzeb inwestycyjnych. W związku z tym pracuję nad programem pn. Utworzenie Centrum Innowacji Rolniczych, który obejmowałby budowę auli konferencyjnej, modernizację Agroareny, żeby robić imprezy pod dachem w okresie jesienno-zimowym. Chcielibyśmy też poprawić nasze doświadczalnictwo poprzez zakup specjalistycznych maszyn, m.in. do przetwórstwa, utworzenie ogrodu roślin użytkowych. To wszystko podniosłoby rangę i konkurencyjność Ośrodka w woj. podlaskim, wśród ościennych województw, w Polsce. Moim celem jest pozyskiwa-
nie jak największej ilości środków ze wszystkich możliwych źródeł na funkcjonowanie Ośrodka. Chcę też dbać o dobry klimat w środowisku, co służy dobrej współpracy z uczelniami, instytucjami polskimi, ale i zza granicy. – Na jakie problemy napotyka Pan kierując PODR Szepietowo?
– Bariera jest oczywista. To zbyt mało środków pochodzących z dotacji budżetowej. Mamy dwa źródła finansowania: dotację budżetową na działalność nieodpłatną i fundusze pozyskane z działalności odpłatnej. To drugie źródło pokrywa niedostatki pierwszego. Bez niezbędnych funduszy, trudno mówić o rozwoju. Dlatego tak bardzo zabiegamy o pozyskanie środków z zewnątrz, mam tu na myśli nową perspektywę finansową. Jednocześnie czynię starania o zwiększenie dotacji budżetowej na kolejny rok, mam w tym względzie poparcie Zarządu Województwa, Federacji Producentów Rolnych, Rady Społecznej działającej przy PODR, Podlaskiej Izby Rolniczej. – Gdzie widzi Pan przyszłość PODR Szepietowo i placówek jemu podobnych?
– Przyszłość Ośrodka jest przy doradztwie, kompetentnym i nowoczesnym. Naszym zadaniem jest i powinno być wdrażanie nowych technologi, w służbie nowoczesnemu rolnictwu, ale i dostrzeganie tych, którzy w drodze przemian, wypadają z rolnictwa. Trzeba stwarzać im nowe inne możliwości. Zmiany zachodzą na naszych oczach. Jest wiele ich pozytywnych przemian, ale są i negatywy. Z nimi też trzeba się zmierzyć. Nie każdy dobrze odnajduje się w nowych okolicznościach. – Dziękuję za rozmowę. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
9
aktualności
Dzięki nowemu systemowi stosowanemu w wozach marki JF-Stoll, przy użyciu jednej maszyny nakarmisz krowy i podścielesz słomę
Niezawodny duet
szyty na miarę
Wóz paszowy JF-Stoll z systemem Multi, czyli systemem ścielenia z elewatorem, to nowość w ofercie firmy Moto-Agro z Białegostoku. Pokaz pracy tej nowoczesnej maszyny, współpracującej z jednym z najzwrotniejszych ciągników marki Steyr, mieliśmy okazję obejrzeć w gospodarstwie Adama Pietruszyńskiego w Stradunach. Firma JF-Stoll, należąca od niedawna do Kongskilde, to producent gamy maszyn rolniczych. Skupmy się jednak na wozach paszowych. Maszyny te produkowane są w Danii, a ich klasę i jakość można śmiało porównać do mercedesów. W ofercie autoryzowanych dystrybutorów marki znaleźć można urządzenia o pojemności od 6,5 msześć. do 45 msześć. Wozy produkowane są ze stali 650, drobnoziarnistej. Dla niewtajemniczonych: o odporności tego materiału na zniszczenie świadczy fakt, że jest on wykorzystywany np. do produkcji wagonów. Grubość ścian wozów wynosi od 6 do 8 cm. Dzięki temu, nawet wieloletnia eksploatacja na maszynach wykonanych z tej stali, pozostawia znikome ślady. – Unikalna jest konstrukcja naszych wozów – wyjaśnia Piotr Kubsik, kierownik sprzedaży wozów paszowych JF-Stoll. – Świder, zbudowany z tej samej stali co ściany wozów, jest tak wyprofilowany, że pasza jest mieszana i cięta, a jednocześnie podrzucana do góry, by noże nigdy nie cięły materiału w tym samym miejscu.
10
Wozy paszowe JF-Stoll są wyposażone w szereg usprawniających pracę rozwiązań. Jednym z nich jest bezprzewodowy system ważenia, dzięki któremu operator kontroluje załadunek z kabiny ciągnika. Produkowane są na jednym, dwóch lub trzech świdrach, w wydaniu z elewatorami, przenośnikami, jak również wysypami bocznymi, tylnymi. I tu docieramy do najbardziej unikalnej cechy omawianych maszyn. A jest to kompatybilność z potrzebami klienta. – Nie budujemy wozów stojących na placu, ale przygotowujemy maszyny pod potrzeby konkretnego klienta – dodaje Piotr Kubsik. – Klient może dostosować do swoich potrzeb wiele elementów. Można powiedzieć, że jesteśmy jak krawiec, który kroi i zszywa ze sobą poszczególne elementy. A do tego wozy paszowe JF-Stoll są modułowe, co oznacza, że można je w razie potrzeby rozbudować, czy przełożyć wysypy z jednej strony, na drugą. – To cenna właściwość. Czasem hodowca nie do końca zdaje sobie sprawę jaki dokładnie wóz paszowy jest mu potrzebny. W danym momencie potrzebuje 10 msześć, a potem okazuje się to za mało – podsumowuje Piotr Kubsik. Całkowitą nowością w wozach paszowych JFStoll jest system Multi. Wyposażenie wozu w ten system pozwala uczynić go nie tylko maszyną do żywienia bydła, ale też do ścielenia słomy. – To system, który oszczędza, czas i wydajność, redukuje zużycie słomy i przede wszystkim zmniejsza nakład pracy – mówi Kubsik.
ul. Elewatorska 52, 15-620 Białystok, tel./fax 85 65-85-12 e-mail: biuro@moto-agro.pl
I rzeczywiście. Podczas prezentacji w Stradunach część obory wyścielono słomą przy użyciu wozu z systemem Multi. Zazwyczaj pochłania to 3 bele słomy, a przy użyciu wozu zaledwie jedną. I zajmuje tylko chwilę. Co prawda takie urządzenia istnieją już na rynku, ale w przypadku maszyny JF-Stoll odnajdujemy rozwiązania, które czynią jej użytkowanie daleko wygodniejszym. Np. w przypadku napotkania przeszkody, w maszynach innych producentów należy wyskoczyć z ciągnika, zamknąć klapę wysypu, przejechać i ponownie uruchomić całe urządzenie. Kłopotliwe, prawda? W wozie JF-Stoll jednym przyciskiem joysticka zatrzymujemy system. Urządzenie nadal pracuje, tylko po prostu nie wyrzuca ściółki. Po przejechaniu przeszkody, znów jednym przyciskiem ponownie włączamy system. Urządzenie wychwytuje też ewentualne kamienie, które mogą znaleźć się w ściółce, dzięki czemu zwierzęta nie są narażone na uderzenia. Podczas prezentacji w Stradunach z wozem paszowym współpracował ciągnik marki Steyr, model 4075 Kompact. Niewielki gabarytowo i z obniżoną wysokością kabiny, a wszystko po to, by wygodnie pracowało się nim w obrębie obory i podwórza. Bo to maszyna dedykowana do tego rodzaju prac. Takich, w których potrzebne są niewielkie rozmiary i bardzo duża zwrotność. Jednocześnie nie brakuje mu mocy. – Są rolnicy, którzy wykonują nim i orkę – mówi Sławomir Nieciecki z Moto-Agro. – Jednak on najlepiej sprawdzi się w pracach lekkich, które zabierają czas, wymagają prędkości i zwrotności. Poradzi sobie ze zgrabiarkami, rozsiewaczami, przetrząsarkami, opryskiwaczami i to bez problemu. Ma bogate wyposażenie w standardzie, wygodną kabinę, rewers elektrohydrauliczny. To idealna maszyna na tzw. drugi ciągnik w gospodarstwie. Dzięki niemu wiele prac wykonamy równie wygodnie, a paląc mniej paliwa i poświęcając im mniej czasu. Wozy paszowe JF-Stoll, z system Multi lub bez, ciągniki marki Steyr oraz oczywiście fachową i miłą obsługę znajdziecie Państwo oczywiście w firmie Moto-Agro z Białegostoku.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
11
aktualności
Dziesiątego lipca w Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku odbył się uroczysty finał wojewódzkiego etapu Agroligi
Ewolucja
bez rewolucji
Patrycja i Wojciech Pruszkowscy w kategorii rolnicy i Moto-Agro z Białegostoku w kategorii firmy – to oni okazali się najlepsi w tegorocznym wojewódzkim finale konkursu Agroliga. Jego uroczyste podsumowanie odbyło się dziesiątego lipca w Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku. Teraz czekamy na finał krajowy, w którym, bądź co bądź, mamy niemałe osiągnięcia. Czy i tym razem przedstawicielom województwa podlaskiego dopisze szczęście?
▲ Maria Biedrzycka-Kałęka i Grzegorz Kałęka z m. Brzozowo w gm. Kolno, jedni z laureatów, odbierają gratulacje z rąk Stefana Krajewskiego, dyrektora podlaskiego oddziału ARiMR. (z lewej)
▲ Jacek Błoch, współwłaściciel firmy MotoAgro, tuż po ogłoszeniu wyników.
Konkurs Agroliga co roku wyłania najlepszych w województwach, a potem w kraju, rolników oraz liderów agrobiznesu wśród firm. W ciągu 20-letniej historii konkursu wyłoniono 280 laureatów. W podlaskiej edycji tegorocznego wydania konkursu wzięło udział dziesięć gospodarstw i cztery firmy. Wygrali najlepsi. Choć jak podkreślał Marek Skarżyński z Podlaskiego Ośrodka Rolniczego, przewodniczący Komisji Konkursowej, łatwy wybór to nie był. Zwycięzcy w kategorii rolnicy – Patrycja i Zdzisław Pruszkowscy – to młodzi rolnicy gospodarujący w m. Stare Jemielite. Stawiają na nowoczesność. Zaledwie w ubiegłym roku uruchomili nową, mocno zrobotyzowaną oborę. Pozwoliło im to rozszerzyć liczbę krów dojnych do 180 sztuk! Gospodarstwo przejęli zaledwie kilka lat temu, bo w 2003 r. Tym większy zdaje się sukces, jaki odnieśli, wygrywając Podlaską Agroligę. Obszerny arty◄ Barbara i Krzysztof Jaroma z m. Nowe Stajło w gm. Suchowola, I Wicemistrz Podlaskiej Agroligi’2013.
▲ Patrycja i Wojciech Pruszkowscy, najlepsi z najlepszych. Powodzenia w Warszawie!
▲ Mirosław Baszko, marszałek woj. podlaskiego, szarmancko gratuluje Anecie Brzozowskiej z Budlewa w gm. Wyszki.
▲ Wioletta i Wiesław Więcko z m. Szczodruchy w gm. Raczki, laureaci Podlaskiej Agroligi’2013.
kuł dotyczący budowy ich na wskroś nowoczesnej obory mogliście Państwo przeczytać w ubiegłorocznym październikowym wydaniu magazynu „Podlaskie Agro”. Młodzi Pruszkowscy odbierając wyróżnienie podczas finału Agroligi, dziękowali rodzicom, jako tym, którzy położyli podwaliny ich sukcesu. Drugi zdobywca tytułu Mistrza Podlaskiej Agroligi – firma Moto-Agro z Białegostoku, ma
c.d. na str. 14 12
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
13
aktualności Laureaci konkursu Podlaska Agroliga 2013 Kategoria rolnicy
▲ Pamiątkowe zdjęcie kolejnej laureatki – Agnieszki Winkler, właścicielki gospodarstwa agroturystycznego w Żarnowie Pierwszym k. Augustowa (mniej więcej w środku w czerwonej sukience) z przedstawicielami instytucji i firm.
▲ Grażyna i Waldemar Bobin z m. Oszkinie w gm. Puńsk, II Wicemistrz Podlaskiej Agroligi’2013.
▲ Anna i Witalis Jakoniuk z Gradoczna w gm. Narew, laureaci Podlaskiej Agroligi’2013 ze Stefanem Krajewskim, dyrektorem łomżyńskiego oddziału ARiMR.
▲ Jolanta i Waldemar Zdzichowscy z m. Krakówki Zdzichy w gm. Grodzisk, kolejni laureaci. A po lewej Jan Zalewski, dyr. Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
▲ Lucyna i Wojciech Zalewscy z m. Zajki w gm. Trzcianne, laureaci Podlaskiej Agroligi’2013 z Mirosławem Baszko. (z lewej)
c.d. ze str. 12
► Finał Agroligi uświetnił występ Ludowego Zespołu Artystycznego PROMNI ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
ponad 20-letnią historię. Przez wiele lat działalność firmy opierała się m.in. na handlu częściami do maszyn rolniczych, ogumieniem, obecnie jej oferta jest bardziej kompleksowa, pojawiły się w niej ciągniki i maszyny rolnicze. Główne atuty firmy to kompetentni pracownicy i długoletnie doświadczenie w branży. – Zaczynaliśmy od 40 mkw wynajętego sklepu w Mońkach, gdzie po dziś dzień znajduje się nasz sklep. Natomiast główna siedziba firmy po roku została przeniesiona do Białegostoku – wspomina Jacek Błoch, współwłaściciel firmy Moto-Agro. Pan Jacek pytany o receptę na sukces, wymienia sumienność, wytrwałość i zdrowy rozsądek. Jak podkreśla, firma rozwija się ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. W drodze tej ewolucji od kilku lat w jej ofercie są maszyny rolnicze, a zatem MotoAgro wkroczyło do sektora, w którym panuje niemała konkurencja. 14
▲ Kolejka do zwycięzców.
– W mojej opinii oferujemy ciągniki o najlepszym stosunku jakości do ceny i dzięki temu możemy na tym rynku nieco „narozrabiać” – mówi Jacek Błoch.
Mistrz Podlaskiej Agroligi 2013 R Patrycja i Wojciech Pruszkowscy, zam. Stare Jemielite, gm. Śniadowo, pow. łomżyński I wicemistrz Podlaskiej Agroligi 2013 R Barbara i Krzysztof Jaroma, zam. Nowe Stojło, gm. Suchowola, pow. sokólski II Wicemistrz Podlaskiej Agroligi 2013 R Grażyna i Waldemar Bobin, zam. Oszkinie, gm. Puńsk, pow. sejneński Laureaci Podlaskiej Agroligi 2013 R Agnieszka Winkler, zam. Żarnowo Pierwsze, gm. Augustów, pow. augustowski R Wioletta i Wiesław Więcko, zam. Szczodruchy, gm. Raczki, pow. suwalski R Lucyna i Wojciech Zalewscy, zam. Zajki, gm. Trzcianne, pow. moniecki R Maria Biedrzyckiej-Kałęka i Grzegorz Kałęka, zam. Brzozowo, gm. Kolno, pow. kolneński R Anna i Witalis Jakoniuk, zam. Gradoczno, gm. Narew, pow. hajnowski R Jolanta i Waldemar Józef Zdzichowski, zam. Krakówki Zdzichy, gm. Grodzisk, pow. siemiatycki R Grażyna i Jan Brzozowscy, Aneta i Dariusz Brzozowscy, zam. Budlewo, gm. Wyszki, pow. bielski
Kategoria firmy Mistrz Podlaskiej Agroligi 2013 R MOTO-AGRO z Białegostoku Wicemistrz Podlaskiej Agroligi 2013 R P.H.U. „GAMA”, Wysokie Mazowieckie; R Laureaci Podlaskiej Agroligi 2013 R ABIES, Danuta i Marcin Kuczyńscy, Rajgród. R AGRO-BUD, Zambrów.
„Narozrabiać” Moto-Agro planuje też w finale krajowym Agroligii. Obecnie firma realizuje dwie inwestycje – budowę nowoczesnego warsztatu i salonu. Ich ukończenie znacznie zwiększy jej szansę na zwycięstwo w prestiżowym konkursie, czego z całego serca życzy redakcja „Podlaskiego AGRO”. TEKST I FOT.:
MAŁGORZATA SAWICKA PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
15
aktualności
Dożynki `2013 w Kuleszach Kościelnych
Fot. Tomasz Fiłończuk
Niech chleb nas jednoczy
Niech dzielenie chleba będzie wyrazem, że stanowimy wspólnotę samorządową. Życzę, aby nigdy nikomu w naszej gminie i ojczyźnie nie zabrakło chleba. Pamiętajmy, by dzielić się nim z potrzebującymi. Niech wspólnota chleba sprawi, że solidarnie potrafimy sobie pomagać, niech jednoczy nas wokół ważnych spraw, niech przypomina ile zawdzięczamy ziemi i jak bardzo ona nas potrzebuje – mówił Józef Grochowski, wójt gminy Kulesze Kościelne, otwierając VI festyn św. Bartłomieja, połączony z dożynkami gminnymi. Dożynki to najpiękniejszy dzień dla rolnika, który niesie radość z owoców ciężkiej pracy i jest dziękczynieniem za plony. 18 sierpnia br. gminne dożynki świętowali mieszkańcy gminy Kulesze Kościelne. Uroczystość rozpoczęła dożynkowa msza święta, po której barwny korowód wieńców przeprowadził uczestników na plac nad
rzeką. Tu rozpoczęły się oficjalne przemówienia ważnych osobistości. A gości do Kulesz zjechało bardzo dużo. Kilka słów skierował do rolników Dariusz Sapiński, prezes Spółdzielni Mleczarskiej „Mlekovita” z Wysokiego Mazowieckiego. – Rolnicy poprzez swoją trudną i ciężką pracę tworzą bardzo ważną część wspólnoty jaką jest Mlekovita – mówił. Zapewnił, że gdyby rolnicy z Kulesz wyprodukowali następne 40 mln litrów mleka, to Mlekovita je skupi i terminowo zapłaci. Prezes podkreślał też rangę święta: „wiara, tradycja, szacunek i miłość do ziemi są odwzajemnione w postaci obfitych plonów”. Pachnący bochen wypieczony z tegorocznego ziarna, które dojrzewało na kuleskiej ziemi wójt przyjął z rak gospodarzy dożynek rolników ze wsi Niziołki Dobki. Podzielił się nim z zebranymi. Po tych formalnościach już do późnej nocy trwały zabawy. BK
Ponad 300 osób przyjechało w tym roku podziwiać maszyny będące w ofercie firmy Adler Agro w ramach Demo Tour. Impreza odbyła się 17 sierpnia w Rybołach. Zarówno pogoda, jak i frekwencja dopisały. Podczas pokazów zaprezentowano szereg nowości: kombajn New Holland serii TC, ciągnik New Holland serii T4, prasę zmiennokomorową New Holland RB 150 oraz prasę stałokomorową New HollandORKEL 125. Ponadto można było zobaczyć w pracy i skorzystać z jazdy próbnej szerokiej gamy ciągników i kombajnów New Holland oraz maszyn uprawowych i innych takich marek jak Poettinger oraz Krukowiak. Demo Tour w Rybołach, oprócz pokazów i prezentacji najnowszej oferty wiodących producen16
fot. Adler Agro
Maszyny na start
tów maszyn rolniczych, to również doskonała okazja do zapoznania się z nowościami firm nasiennych, nawozowych i chemicznych oraz możliwość wymiany poglądów i doświadczeń w licznym gronie rolników z Podlasia. Organizatorami imprezy były firmy Adler Agro oraz New Holland. GS, OPR. SAM PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
17
aktualności
Prezentacja gospodarstwa Lucyny i Wojciecha Zalewskich z Zajek w gm. Trzcianne
Moim zdaniem najlepszą miarą człowieka nie jest jego własna opinia o sobie samym, ale ludzi z otoczenia i jego dokonania. Według tej teorii bohater tego artykułu to dobry duch lokalnej społeczności, w której żyje, motor wielu działań i... magik, który z 24 godzin doby potrafi wykrzesać kilka dodatkowych.
Lider
lokalnej społeczności
▲ Lucyna i Wojciech Zalewscy to zgrany duet. Pan Wojtek działa, żona zajmuje się domem, dziećmi i... papierami.
„Wojciech Zalewski prowadzi 57-hektarowe gospodarstwo, na glebach słabej jakości z przewagą użytków zielonych. Ukierunkowane jest na produkcję mleka. Roczna sprzedaż to 124 tys. litrów oraz około 6600 kg żywca wołowego. Krowy utrzymywane w systemie bezściołowym, na rusztach. Obora wyposażona została w halę udojową pięciostanowiskową. Cielęta utrzymywane grupowo na głębokiej ściółce.” – tyle dowiemy się o Wojciechu Zalewskim z notki sporządzonej przy okazji konkursu Agroliga, w którym w tym roku wziął udział. Pojawia się tam też wzmian-
▲ Pan Wojtek pokazuje produkowany przez siebie pelet. 18
ka o pozarolniczej działalności – usługach tartacznych i produkcji brykietu opałowego. A na końcu informacja dotycząca znakomitych relacji z sąsiadami, zaangażowania w sprawy gminy i powiatu, które zaowocowało wyborem na sołtysa, radnego gminy i powiatu. Najciekawszy w tym wszystkim jest fakt, że pan Wojciech nie jest rdzennym mieszkańcem Zajek, a jednej z okolicznych wiosek. – Można powiedzieć, że przyjechałem tu „zza rzeki”, ale to zależy z której strony spojrzeć – żartobliwie wyjaśnia Wojciech Zalewski. – Niemałe, bo 40-hektarowe gospodarstwo, należało wcześniej do rodziców żony Lucyny, ja mieszkam tu od 27 lat. Seniorzy postawili na hodowlę opasów, krów mlecznych było niewiele. Młodzi – eksperymentowali... – Były świnie, przez dwa sezony były gęsi, a skończyło się na krowach mlecznych – wylicza Zalewski. W międzyczasie powiększała się powierzchnia gospodarstwa i z 40 ha zrobiło się 60 ha. Zwiększała się też liczba krów mlecznych. Do stanu obecnego, czyli 60 szt. bydła ogółem. Stado to ok. 30 krów, reszta to młodzież. Wszystkie cielęta zostają w gospodarstwie – opasy są odchowywane z przeznaczeniem na sprzedaż. Zwierzęta utrzymywane są w wolnostanowoiskowj oborze na rusztach. Nie jest to nowy obiekt, ale zmodernizowany. Jednak modernizacja była bardzo poważna. Można w zasadzie powiedzieć, że stara obora została rozebrana i na jej miejscu, z wykorzystaniem starych rusztów, postawiono nową. Zmieści się w niej 80 sztuk bydła. W środku jest hala udojowa, która istniała
przed modernizacją, ale podczas przebudowy obory gospodarze własnym sumptem dokonali w niej znaczących zmian. Jak można się domyślić prężnie działający pan Wojciech sięgnął po dofinansowanie unijne. Przy SAPARD-zie wykazał ostrożność, potem już znacznie mniejszą. Korzystał m.in. z działań „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej”, „Modernizacja Gospodarstw Wiejskich”. – Zaletą produkcji mleka jest to, że wypłata jest lepsza-gorsza, ale co miesiąc. To pomaga spokojnie funkcjonować – dodaje rolnik. – Nie ma co narzekać, produkcja mleka się opłaca, ale wymaga ciężkiej, nieustannej pracy. Takiej postawy nauczyli mnie rodzice i taką staram się przekazywać moim dzieciom. Jednocześnie, zdaniem pana Wojciecha, dochody przy tym kierunku produkcji są mocno przereklamowane. – Zapomina się o bardzo wysokich kosztach produkcji, które trudno jest skalkulować – mówi. – Oprócz oczywistych i łatwo policzalnych wydatków jest wiele dodatkowych, trudnych do oszacowania: koszty eksploatacji maszyn, napraw. A do tego przereklamowane są dopłaty bezpośrednie, które należy traktować tylko i wyłącznie jako formę rekompensaty. Poza produkcją mleka Zalewscy parają się wytwarzaniem brykietu ze słomy. Dobrze to brzmi, ale w rzeczywistości gorzej wygląda. Wielkość produkcji zależy od roku, czy słomy zbywa, czy brakuje. Brykietem ogrzewany jest dom Zalewskich, a nadmiar jest sprzedawany. To bardzo energetyczny materiał, do tego pięknie pachnący. Najlepszy
c.d. na str. 20 PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
19
aktualności
▲ Obora, w której utrzymywane są zwierzęta, powstała na bazie starego budynku, stawianego jeszcze w czasach „gierkowskich”. Jednak ze starego obiektu zostały tylko ruszta i fundamenty.
c.d. ze str. 18 brykiet wychodzi nie ze słomy, a z siana. Tona tego materiału kosztuje ok. 500 zł. – Sprzedaż nie jest duża, kupcy to głównie detaliści, kupujący po pół tony brykietu – ocenia Wojciech Zalewski. – Nie jest więc to super biznes, bo co prawda maszyna do produkcji brykietu została kupiona z dofinansowaniem, ale już na naprawy dofinansowania zabrakło. Tymczasem, szczególnie w tego typu maszynach, błyskawicznie należy inwestować w zużywalne części. My pierwszą naprawę musieliśmy wykonać już po kilku tygodniach użytkowania. Zdziwienie
było spore, koszty jeszcze większe. I to należy brać pod uwagę sięgając po jakiekolwiek dofinansowanie na maszyny. Poza działalnością rolnicza i biznesową, pan Wojciech od wielu lat pełni w Zajkach funkcję sołtysa. Mieszkańcy rodzinnej miejscowości jego żony prawie natychmiast obdarzyli go zaufaniem. Funkcję „szeryfa wsi” pełni już kilkadziesiąt lat. Zaufania nie zawiódł. Wprost przeciwnie. Okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jest pracowity, skrupulatny, ambitny, chce mu się pracować na rzecz społeczności – można podsumować krótko. Z tego chcenia są same korzyści dla wsi, która w tym roku np. bierze udział w konkursie na najpiękniejsze sioło Podlasia. – Nie jesteśmy idealni – opisuje siebie i mieszkańców wsi Wojciech Zalewski.- Różnie bywa, jak w życiu. Jednak zawsze znajdzie się tu grupa ludzi, z którymi chce się współpracować. Ta k i m i l u d ź m i s ą m . i n . c z ł o n k o w i e Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Zajkowskiej, w którym to, a jakże, również działa pan Wojtek.
I znów pozwolę sobie wtrącić moje prywatne zdanie. Unia Europejska to plusy i minusy. Niewątpliwym plusem jest dofinansowanie tak poszczególnych gospodarstw, jak i inicjatyw realizowanych na terenach wiejskich. Za pieniądze z tego źródła na podlaskich wsiach powstało mnóstwo świetlic. Tak, tak, często są niewykorzystywane, ale nie w Zajkach. W Zajkach świetlica tętni życiem. Spotykają się tu dzieci i młodzież. Budynek jest czysty i zadbany, w pełni wyposażony. A Stowarzyszenie stworzone przez mieszkańców wsi dla o to, by ten stan trwał nadal. Gromadzą dokumenty, piszą wnioski i dostają dofinansowania. Dzięki temu istnieje sala komputerowa, systematycznie organizowane są imprezy mające na celu kultywowanie tradycji. Dzieci w Zajkach mogą brać udział w różnego rodzaju zajęciach, tak w roku szkolnym, jak i w czasie wakacji, wyjeżdżają na rozmaite wycieczki. – Wszystko to jest dla ludzi, ale i dzięki ludziom – podsumowuje pan Wojtek. FOT. I TEKST: MAŁGORZATA SAWICKA
▼ Zajkowska świetlica tętni życiem przez cały rok.
▲ Owocem działań Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Zajkowskiej jest m.in. odrestaurowanie krzyża stojącego u rozstaju dróg. 20
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
21
aktualności
VI Światowy Dzień Mleka w Polsce odbył się w Wysokiem Mazowieckiem
I Piasek
pije mleko
▲ Symboliczny toast szklanką mleka wznieśli (od lewej): Dariusz Sapiński – prezes Grupy Mlekovita, Janusz Związek – Główny Lekarz Weterynarii, Waldemar Broś – prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Związku Rewizyjnego, Tadeusz Bronakowski – biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej, Tadeusz Nalewajk – podsekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa oraz Wojciech Dzierzgowski – wicewojewoda podlaski.
Wypić litr mleka w niespełna 10 sekund? Tak, to jest możliwe. A udowodnili to mistrzowie konkursu w piciu mleka na czas. Zmagania te, urozmaicone dawką śmiechu, tańca i odrobiną kultury na wysokim poziomie, stworzyły wspaniały klimat do zabawy i promocji picia mleka. Potwierdził to również gość specjalny imprezy – Andrzej Piasek Piaseczny. A mowa o imprezie, która odbywała się siódmego lipca w Wysokiem Mazowieckiem, największej fecie branży mleczarskiej – Światowym Dniu Mleka. Zaś tradycją tego święta jest picie mleka na czas i to na ten punkt programu czekamy z największymi emocjami. I tak w tym roku najlepszy okazał się Wiesław Szydłowski, który wypił prawie litr mleka w 7,22 s. Prawie, ponieważ duża część białego płynu tra-
fiła mu za koszulę, zamiast do gardła. Zawodnik dostał jednak drugą szansę – tym razem wypicie zajęło mu 10,61s. Jury po naradzie stwierdziło, iż średnia czasowa wyniosła 8,91s i tym samym pan Wiesław zdobył najlepszy czas i pierwsze miejsce, i nagrodę główną – telefon stacjonarny, a także telefon typu smartfon. Czy uczciwie? Tłum oponował, ale – tak jak w meczu – słowa sędziego są ostateczne. Miejsce drugie zajął Wojciech Kulbabiński z czasem 9,76s. Za ten wynik otrzymał router Wi-Fi. Równorzędne trzecie i czwarte miejsca zajęli Kamil Ptaszyński i Karol Gaiński, otrzymując bezprzewodowe ładowarki. Nagrody fundował miejscowy salon Play. Ale, ale... Skoro najbardziej emocjonujący punkt mamy za sobą, wróćmy jeszcze do całego wydarzenia. Impreza rozpoczęła się w sali kinowej Miejskiego Ośrodka Kultury. Tu był czas na ofi-
cjalne przemówienia, wystąpienia, wyróżnienia, statuetki oraz medale przyznawane tym, którzy szczególnie zasłużyli się dla rozwoju polskiego rolnictwa i produkcji mleka. Czas umiliły występy m.in. dzieci z Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowia” oraz Niny Nowak – światowej sławy artystki operowej. Później impreza przeniosła się na plac przed budynkiem MOKu, gdzie była „dostępna” dla większej publiczności. Tu oficjalnie święto otworzyli m.in. Dariusz Sapiński, prezes Grupy Mlekovita, Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Związku Rewizyjnego i Tadeusz Nalewajk, podsekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa. – Podlasie produkuje jedną czwartą polskiego mleka, jesteście mleczną stolicą Polski – mówił Tadeusz Nalewajk. – Pamiętam, jak podlascy rolnicy jeździli do Holandii po hf-y, a dziś cieszę się, bo Holendrzy przyjeżdżają do nas po jałówki. Uważam, że osiągnięcie tego sukcesu nie byłoby możliwe, gdyby nie fakt, że trzy czwarte producentów mleka to spółdzielcy. Szkoda, że tak się nie dzieje w innych sektorach rolnictwa. Zapewniam, że branża mleczna jest oczkiem w głowie naszego resortu. Po wypiciu mlecznego toastu „oficjele” ustąpili miejsca na scenie artystom. Koncert „W mlecznym rytmie” rozpoczęli uczniowie Szkoły Estradowej II Stopnia im. Anny German z Białegostoku. Następnie swoimi skeczami bawił zebranych „Kabaret Nowaki”. Najbardziej zabawny – moim zdaniem – był następujący: Parę w jednoznacznej
c.d. na str. 24 ◄ Najbardziej imponujące stoisko przygotowała firma Edmasz z Wysokiego Mazowieckiego. Przy okazji świętowania i zabawy można było załatwić sprawy poważne. Rolnicy mogli obejrzeć ciągniki i maszyny, porozmawiać z pracownikami o warunkach zakupów i serwisu. Powodzeniem cieszyła się również ekspozycja „Junaków”.
22
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
23
aktualności
▲ Święto Mleka ma promować spożywanie mleka i produktów mlecznych wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, a także zwracać uwagę na korzyści dla zdrowia płynące ze spożywania nabiału. Co roku cieszy się dużą frekwencją.
c.d. ze str. 22 sytuacji w sypialni zaskakuje dzwonek do drzwi. Obydwoje trudzą się, gdzie schować mężczyznę. Jedno proponuje szafę – zbyt banalne. Drugie: pod łóżko – nie wejdę, itd. itp. W pewnej chwili kobieta się orientuje, że ów mężczyzna jest... jej mężem”. Proszę się zaśmiać. Na scenie były też telewizyjne gwiazdy. Zaprezentował się Stefano Terrazzino, znany z programu Taniec z Gwiazdami oraz Kinga Paruzel, laureatka programu Masterchef, która pokazała jak gotować z wykorzystaniem mlecznych produktów. Już wieczorem koncert rozpoczęli uczestnicy
24
▼ Wiesław Szydłowski został mistrzem tegorocznego konkursu w szybkim wypijaniu mleka. Tanecznym krokiem wyraził radość ze zwycięstwa.
programu X-Factor. A imprezę zakończył występ gwiazdy wieczoru, którą w tym roku był Andrzej Piasek Piaseczny. Imprezę prowadzili prezenterzy TVN-u: Omena Mensah i Andrzej Sołtysik. Organizatorem Święta był: Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich, Spółdzielnia Mleczarska „Mlekovita”, burmistrz Wysokiego Mazowieckiego i starosta Powiatu Wysokomazowieckiego. Patronat honorowy objęli Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi i MRiRW oraz Minister Gospodarki, zaś partnerem medialnym było m.in. „Podlaskiego Agro”. TEKST: BARBARA KLEM FOT. ANDRZEJ NICZYPORUK
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
25
aktualności
Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie już po raz 20. zorganizował wystawę zwierząt
Wiki i Klara
najlepsze z najlepszych
900 zwierząt. Stop. 140 hodowców. Stop. 300 wystawców. Stop. 100 tys. zwiedzających. Stop. To najważniejsze dane, którymi można w telegraficznym skrócie podsumować 20. jubileuszową Wystawę Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie.
◄ W tym roku Zbigniew Skrodzki przyjechał do Szepietowa po raz dziesiąty. I jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę.
◄ Marzeniem każdego hodowcy jest stanąć na tym podium. W tym roku udało się to Adamowi Pietruszyńskiemu (z lewej) i Zbigniewowi Skrodzkiemu
O ile wstęp udało mi się napisać w telegraficznym skrócie, o tyle dalsza cześć mojego reportażu z imprezy, będzie bardziej szczegółowa. Zacznę tradycyjnie…W ostatni weekend czerwca na terenach wystawowych Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie odbyła się XX jubileuszowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych. Chyba każdy kto ma cokolwiek wspólnego z rolnictwem był na tej uroczystości, oczywiście byliśmy tam też i my. A jakże! Jest to bowiem największa z regionalnych wystawa zwierząt hodowlanych. Mamy się więc czym szczycić i chwalić, że odbywa się właśnie w naszym województwie. I jak pisaliśmy w ostatnim numerze gazety, zapowiadając imprezę, 29 i 30 czerwca wszystkie drogi prowadziły do Szepietowa. Nie jest to jedynie przenośnia, w godzinach szczytu trudno było dostać się na tereny wystawowe. Na szczęście niespodziewany deszcz schłodził emocje kierowców oraz pierwszych wchodzących na ring, gdyż spadł właśnie w momencie gdy rozpoczęto pokazy. 26
Chwilę później na agroarenie maszerowały już jałówki; krowy mleczne, mięsne; trzoda chlewna; konie i owce, a rolnicy z dumą pokazywali swój dorobek hodowlany.
Inne nie miały szans
▲ A oto i zwyciężczyni w kategorii jałówek, Klara w pełnej krasie
Tradycją imprezy jest konkurs „Młodzi Hodowcy”. W tym roku właśnie on rozpoczął wystawę. Miło było popatrzeć na dziecięce zmagania z cielętami. Choć czasem wydawało się, że to raczej cielęta zmagają się z dziećmi. Jednakże przyszli hodowcy nie odpuszczali i z dumą paradowali po ringu.
Wiki, gdyż tak nazywa się prezentowana krowa z hodowli Zbigniewa Skrodzkiego, nie miała sobie równych. Zdobyła tytuł superczempiona, a dumny gospodarz tak podsumował tegoroczne zmagania: – Do Szepietowa przyjeżdżam nieustannie od 2004 r. Superczempion dla hodowcy to naprawdę wielka sprawa. Nie jest to tylko puchar, jest to zwieńczenie ciężkiej pracy, potwierdzenie tego, że było warto – mówił hodowca. Gospodarstwo pana Zbigniewa położone jest w miejscowości Konopki Białystok, w powiecie kolneńskim. Utrzymywane w nim stado liczy 80 szt. Nie jest gigantyczne. I jak widać nie wielkość czyni zwycięzcą, a umiejętności hodowlane. Liczy się też odpowiednie przygotowanie zwierzęcia
c.d. na str. 28 PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
27
aktualności
▲ Maszerując po agroarenie rolnicy z dumą pokazywali swój dorobek hodowlany
▲ Na ringu szepietowskiego ODR-u zaprezentowano ok. 150szt. bydła. Były to krowy mleczne i mięsne oraz jałowice hodowlane pochodzące z 36 hodowli.
c.d. ze str. 26 do wystawy. Parę stosowanych przez hodowców trików z pewnością pomaga. Tu się podfarbuje ogon, tu nabłyszczy sierść... – W przygotowaniu krów wspomaga mnie Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Trzeba jeszcze pamiętać, że udział w wystawie to dla krów trudne doświadczenie. Ludzie do nich podchodzą, dotykają, jest głośno, gorąco. Co tu dużo mówić, zwierzęta źle to znoszą – wyjaśnia Skrodzki. Wystawowe zamieszanie dotyka też ludzi. Hodowca zapytany o ilość pucharów jakie otrzymał, szczerze wyznał: – Nie mam pojęcia. – I wyjaśnił – Emocje i radość są tak duże, że stojąc na podium trudno jest „ogarnąć” wszystko co dzieje się wokół, ale polecam wszystkim te emocje. A jeśli się nie wygra, to cóż, nie należy się zrażać, trzeba z pokorą spuścić głowę, być bogatszym o doświadczenia i w kolejnych latach próbować znów i znów, i znów.
Doświadczenie zaowocowało Nie tylko pan Zbigniew jest weteranem szepietowskiej wystawy. Jest nim również, przyjeżdżający tu co roku, Adam Pietruszyński, właściciel dwóch gospodarstw hodowlanych w Lachowie k. Kolna i w Stradunach k. Ełku. Posiada on ok. 1.000 szt. bydła. I to właśnie pan Adam jest właścicielem jałówki Klary, która zdobyła tytuł superczempiona w swojej kategorii.
▲ O tytuły czempionów walczyło też 12 szt. trzody chlewnej, 20 koni, 58 owiec, 12 szt. bydła mięsnego oraz 32 stada drobiu
– Do Szepietowa przyjeżdżają wspaniali hodowcy. Rokrocznie spotykam tu wielu znajomych i wracam pełen pozytywnych emocji, a dodam, że udział w tej wystawie biorę od 2004 r. Zdradzę początkującym, że receptą na sukces jest po prostu uczestnictwo, zdobywanie doświadczenia poprzez bycie tutaj, zaangażowanie hodowców i szczere chęci. Wiadomo, nie od razu zdobywa się podium i nawet jeśli na sukces trzeba czekać, to tym bardziej warto, bo satysfakcja jest ogromna – mówił Pietruszyński. Pan Adam przywiózł w tym roku na wystawę same jałówki, a dokładnie dziesięć sztuk, gdyż postanowił skupić się na rywalizacji w jednej kategorii. Jak się okazało, to był dobry plan! Ponadto hodowca ma sztab dobrze przeszkolonych ludzi, jego pracownicy bywają na wielu wystawach, gdzie obserwują jak przygotowuje się zwierzęta i jaka jest tendencja w technice wystawienniczej. W ten sposób zdobywają doświadczenie, które następnie owocuje na takich imprezach jak ta w Szepietowie. – Przyznam, że w tym roku wszystkie krowy reprezentują wysoki poziom. Każda sztuka, która się tu znajduje jest znakomita, a o zwycięstwie decydują już jedynie niewielkie niuanse. Według mnie to każda krowa która tu jest, jest w pewnym sensie nagrodzona – dodaje hodowca. Oczywiście oprócz superczempionów rozdano też czempiony. Tytuły te trafiły m.in. do zwierząt należących do Jana Zawadzkiego z Ciemnoszyj,
▲ Królik rasy Francuski Baran Hawana S r o ka c z z h o d o w l i E u g e n i u s z a Małolepszego otrzymał tytuł championa
Superczempiony rozdane A oto i najważniejsze wyróżnienia tegorocznej wystawy. Tytuły superczempionów zostały przyznane w 12 kategoriach: – w kategorii krów mlecznych – za krowę Wiki – Zbigniew Skrodzki – w kategorii jałowic mlecznych – za jałówkę Klara – Adam Pietruszyński – w kategorii krów mięsnych z cielętami – za krowę z cielętami rasy Hereford – otrzymało Stado Ogierów Starogard Gdański Sp. z o.o. Rzeczna – w kategorii loszki – Jadwiga Wysocka, Nowe Zalesie – w kategorii knurki – HZZ Knyszyn, Zakład Ogrodniki – w kategorii owce za białogłową owcę mięsną – Józef Rokicki – w kategorii tryki za owcę rasy wrzosówka – Krzysztof Radkiewicz – w kategorii klacze rasy polski koń zimnokrwisty – klacz Botalda – Sylwester Chrzanowski – w kategorii ogiery rasy polski koń zimnokrwisty – koń Wezer – Leszek Turel – w kategorii kur mięsnych – za stado rodzicielskie kur mięsnych ROSS 308 – Krzysztof Lipski – w kategorii kur nieśnych do półintensywnej produkcji jaj – za stadko hodowlane objęte programem ochrony zasobów genetycznych kur Polbar – Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie – w kategorii gęsi – za stadko rodzicielskie gęsi wieloletnich białych kołudzkich W-33 x W-11 – Bogusława Jamiołkowska
c.d. na str. 30
▼ W Szepietowie byliśmy również i my. Jak zwykle zorganizowaliśmy dla Państwa loterię z atrakcyjnymi nagrodami. Dziękujemy, że odwiedziło nas tak wiele osób. A oto i niektórzy laureaci naszej zabawy.
28
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
29
aktualności c.d. ze str. 28 Tomasza Cieślika z Pokaniewa i Stanisława Falkowskiego z m. Filipy. Na ringu zaprezentowano także bydło mleczne, w tym ras zachowawczych (polska czarno-biała i białogrzbieta), bydło mięsne, owce, konie, trzodę chlewną. Już po raz kolejny w trakcie imprezy odbył się też pokaz korekcji racic, w ramach projektu „Akademia Zdrowej Racicy” prowadzony przez firmę De Heus. Ponadto na imprezie, jak zwykle, można było degustować produkty regionalne oraz odwiedzić piknik zbożowy Podlaskiej Izby Rolniczej. A Ci którzy chcieli poszerzyć swoją wiedzę na temat doskonalenia genetycznego bydła mlecznego, mogli udać się na wykłady organizowane przez PODR. Natomiast na poletkach doświadczalnych można było obejrzeć różne odmiany zbóż, roślin pastewnych, przemysłowych i energetycznych. Praktyczne umiejętności obsługi najnowocześniejszych maszyn, rolnicy zdobyli podczas pokazów firmy Contractus na polach demonstracyjnych PODR. Słoneczna pogoda sprzyjała spotkaniom oraz nawiązywaniu nowych kontaktów biznesowych i wymianie doświadczeń.
Nowości na imprezie W tym roku, po raz pierwszy na szepietowskiej wystawie zaprezentowały się króliki, a to za sprawą, powstałego niespełna rok temu, Podlaskiego Związku Hodowców Królików Rasowych i Drobiu
30
Ozdobnego. Na wystawę przyjechało 55 hodowców z całej Polski i jeden z Litwy, aby zaprezentować swoje zwierzęta. Wystawiono 353 szt. królików rasowych w 31 rasach i odmianach barwnych. Najważniejsze tytuły jakie przyznano dotyczyły całej kolekcji królików w zależności od wieku zwierząt oraz królików poszczególnych ras. A, że prezentowanych kolekcji, jak i ras, było niemało, to lista nagrodzonych i wyróżnionych była szalenie długa. Można się z nią zapoznać na stronie internetowej związku: www.pzhkr.pl. Niewątpliwą atrakcją była też giełda młodych królików rasowych. – Można powiedzieć, że udział w tej wystawie, to taki debiut naszego związku. Jednakże przyznam, że bardzo udany. Jesteśmy zadowoleni, że wszystko udało się tak, jak zaplanowaliśmy. Zaproszenie na naszą wystawę przyjęło wielu liczących się w kraju i za granicą hodowców królików. Jesteśmy dumni z tego, że zaszczycili oni nas swoją obecnością i że Podlasie przestało być białą plamą na „króliczej” mapie Polski. Ponadto, poprzez tę wystawę, wiele osób dowiedziało się o istnieniu naszego Związku i dołączyło do grona miłośników tych zwierząt. Obecnie nasze stowarzyszenie liczy 29 członków i wciąż wpływają do nas nowe deklaracje. Dodam jeszcze, że we wrześniu planujemy być na dożynkach w Wyszkach i być może na dożynkach wojewódzkich w Czarnej Białostockiej. Wszystkich zainteresowanych zapraszam więc na te imprezy – mówił Henryk Koc, prezes Podlaskiego Związku Hodowców Królików Rasowych i Drobiu Ozdobnego.
Znów za rok wystawa Kolejną tradycją szepietowskiej wystawy zwierząt są wyróżnienia dla wystawców, którzy zachwycili swoją ofertą. Są to: Hit wystawy, Najatrakcyjniejsze stoisko i Hit publiczności. Pierwsze wyróżnienie otrzymała firma Agro-Serwis Dariusz Sobol z Zambrowa za kombajn zbożowy Class Lexion 780. Jest to, według wystawcy, najbardziej wydajna i innowacyjna maszyna nowej generacji na świecie, służąca do zbioru zbóż i rzepaku. Posiada gąsienicowe podwozie i inteligentny system doczyszczania ziarna. Wyróżnienie za najatrakcyjniejsze stoisko otrzymała firma Gama T.K. Szepietowscy z Wysokiego Mazowieckiego. Firma proponuje szeroki asortyment maszyn i urządzeń własnej produkcji marki Euromilk – systemy udojowe, roboty paszowe, wozy paszowe, owijarki samozaładowcze, świetliki dachowe i wyposażenie budynków inwentarskich. Oprócz własnej produkcji firma sprzedaje maszyny rolnicze znanych producentów krajowych i zagranicznych. Hitem publiczności okazały się sosy jogurtowe z Mlekovity z Wysokiego Mazowieckiego. Są one idealne do sałatek i warzyw, doskonale komponują się z potrawami z grilla, mięsami, wędlinami, rybami i owocami morza. Śmiało można powiedzieć, że 29 i 30 czerwca Szepietowo było najważniejszym miejscem na rolniczej mapie Polski. Do zobaczenia za rok.
FOT.
MARZENA BĘCŁOWICZ MAŁGORZATA SAWICKA
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
31
aktualności
W Ciechanowcu rokrocznie, od trzynastu lat, odbywa się impreza przybliżająca zwiedzającym uroki dawnych zwyczajów żniwnych
Każdy idzie tam,
gdzie go karmią chlebem ◄ Na ciechanowieckie Święto Chleba przyjeżdża wiele firm oferujących swoje wyroby. Specjalnie na teń dzień przygotowują one naturalne produkty według tradycyjnych receptur, bez dodatków ulepszaczy. Klienci mogą wybierać spośród wielu przeróżnych rodzajów chleba. Na zdjęciu Marcin Kaczmarek, któremu tylko na moment udało się oderwać od pracy.
Parada zabytkowych ciągników, święcenie zwierząt gospodarskich, oborywanie przepiórki, zawijanie „brody”, tradycyjny wypiek chleba. Te i inne atrakcje można było zobaczyć w trakcie imprezy pn. Święto Chleba, która odbyła się 18 sierpnia b.r. w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Święto Chleba, to jedna z największych imprez organizowanych w ciechanowieckim skansenie. W tym roku odbyła się już po raz 13. przyciągając tysiące zwiedzających. A wszysko to za sprawą niezwykłych pokazów żniwnych, które niestety dla większości naszego społeczeństwa, a szczególnie jego młodszej części, są „ciemną magią”. – Dziadku, a co ta pani trzyma w ręku? (chodzi o sierp – przyp. redakcji) A czemy ten pan jest tak dziwnie ubrany, w takie szmaty? A po co ta pani
32
przyniosła dziecko na pole i zostawiła na ziemi, a gdzie jest wózek? Te i wiele innych zabawnych pytań padało z ust najmłodszych uczestników imprezy, kiedy tylko orszak żniwny wkroczył na specjalnie w tym celu przygotowane poletko. – Patrz, patrz, zaraz będą kosić! – tłumaczyli starsi dzieciom. – Jak to kosić, a gdzie kombajn, z której strony przyjedzie? – dopytywały z niedowierzaniem szkraby, a dorośli, pokazywali i tłumaczyli, tłumaczyli, tłumaczyli. Najstarsi natomiast patrzyli na pokaz z łezką w oku. Niektórzy, a było ich sporo, korzystając z okazji podchodzili, brali kosę i pomagali w żniwach. Trzeba zaznaczyć, iż pokazy tradycyjnych obrządków żniwnych od lat cieszą sie wielką popularnością. U starszych przywołuja wspomnienia,
u młodszych śmiech. Szczególnie gdy prezentowany jest zwyczaj oborywania przepiórki. – Zgodnie z tradycją, gdy zbiór zboża dobiega końca, na polu należy zostawić garść niezżętego zboża. Jego końce związuje się, by tworzyły rodzaj czapki ze słomy, zwanej „przepiórką” oraz przystraja kwiatami. „Oborywanie” polega na przeciągnięciu wokół przepiórki najmłodszej panny, uczestniczki żniw. Aby nie było to takie proste, przeciąga się ją, trzymając za nogi – gołą pupą po rżysku. Według tradycji, ma to sprawić, że w kolejnym roku będą dobre plony, gdyż panna ta, ma przekazać ziemi część swojej płodności – wyjaśniał zgromadzonym Antoni Mosiewicz, etnograf z Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Kolejną atrakcją był pokaz białoruskiego obrzędu dożynkowego, zawijania tzw. „brody”. Na czym polegał? Nie zdradzę. Wszystkich ciekawskich zapraszam na kolejne Święto Chleba do Ciechanowca, które odbedzie się już za rok. Na koniec wspomnę jeszcze, że na imprezie odbyła się również parada zabytkowych ciągników. Otwierał ją najstarszy pojazd z kolekcji muzeum – lokomobila z 1910 r. Ponadto zaprezentowano m.in. ciągniki Lanz z 1923 i 1925 r., oraz Ursus z 1948 r. Były też pokazy młocki, tradycyjnego wypieku chleba, promocja wyrobów twórców ludowych, święcenie zwierząt gospodarskich oraz występy kapel podlaskich zespołów muzycznych.
TEKST I FOT. MARZENA BĘCŁOWICZ
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
33
aktualności
Konkurs na najlepiej zachowany zabytek wiejskiego budownictwa drewnianego w województwie podlaskim
Ocalić
od zapomnienia
▲ Budynek mieszkalny w Pawłach, ubiegłoroczny lider konkursu.
▲ Budynek dworca w Białowieży. Zwycięzca konkursu w 2008 r.
W krajobrazie kulturowym Podlasia niezwykle istotną rolę odgrywa drewniane budownictwo. Stanowi ono niejako naturalny element wiejskiego krajobrazu. Tradycyjna drewniana architektura wsi i miasteczek Podlasia, ze względu na swoją skalę i walory architektoniczne, wyróżnia nasz region. Niestety, procesy cywilizacyjne nieuchronnie powodują powolny, acz stały zanik wiejskiego drewnianego budownictwa. Każdego roku znikają często już unikalne – ze względu na swe walory historyczno-architektoniczne - budynki mieszkalne, gospodarcze i przemysłowe. Instytucje powołane do ochrony naszego dziedzictwa mogą tylko w niewielkim stopniu hamować ten proces, chroniąc najcenniejsze obiekty. Stąd też tak ważna jest zmiana mentalności mieszkańców naszego regionu, którzy właśnie w drewnianej architekturze powinni dostrzegać niezwykle cenną wartość przekazaną nam przez minione pokolenia. Z myślą o zachowaniu dla przyszłych pokoleń i dotarciu do świadomości mieszkańców wsi i małych miasteczek potrzeby zachowania w możliwie nienaruszonym stanie obiektów budownictwa drewnianego Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego i Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu od 2005 r. organizują Konkurs na Najlepiej Zachowany Zabytek Wiejskiego Budownictwa Drewnianego w Województwie Podlaskim. W latach 2005-2013 do Konkursu zgłoszono 668 budynków. Były wśród nich oprócz budynków mieszkalnych, stodół i spichlerzy dworce kolejowe, wiatraki, dróżniczówki, szkoły, plebanie, budynki urzędów i poczt, austerie. Każdy 34
▲ Dom w m. Sioło Budy. Zdobył I nagrodę przed trzema laty.
z wymienionych grup obiektów miał swojego przedstawiciela wśród laureatów pierwszych lub drugich miejsc. Jury przyznaje dziewięć nagród (jedną pierwszą, trzy drugie i pięć trzecich) oraz dziesięć wyróżnień. Należy podkreślić, iż dzięki Konkursowi na Najlepiej Zachowany Zabytek Wiejskiego Budownictwa Drewnianego w Województwie Podlaskim zgromadziliśmy bezcenną i bogatą dokumentację 668 budynków. Trwałym dorobkiem są też wydawane katalogi, które oprócz opisów i zdjęć nagrodzonych oraz wyróżnionych budynków ukazują też inne zgłoszone obiekty a także ciekawe i unikatowe detale architektoniczne. Nagrodzone obiekty otrzymują tabliczki, które po umocowaniu na budynku są powodem do szczególnej satysfakcji zarówno dla ich właścicieli, jak też mieszkańców wsi i gminy. Konkurs spowodował, że mieszkańcy wsi zaczynają cenić nie tylko piękno drewnianych obiektów,
ale również stary sprzęt domowy, meble i tkaniny, prezentując je w czasie wizytacji we wnętrzach. Przełamany też został pęd do plastikowych okien i sajdingu. Tam gdzie one się znajdują są powodem do zażenowania mieszkańców. To też jest jednym z osiągnięć Konkursu. Patronat honorowy nad Konkursem sprawują Generalny Konserwator Zabytków i Marszałek Województwa Podlaskiego. Opierając się na znajomości przeznaczenia, użytkowania i sytuacji własnościowej nagrodzonych budynków można stwierdzić, że będą one w niezmienionym stanie i przeznaczeniu funkcjonowały jeszcze co najmniej 50, a może i 100 lat.
ANTONI MOSIEWICZ, KIEROWNIK DZIAŁU ETNOGRAFICZNEGO MUZEUM ROLNICTWA IM. KS. KRZYSZTOFA KLUKA W CIECHANOWCU, PRZEWODNICZĄCY JURY KONKURSU FOT. MUZEUM ROLNICTWA W CIECHANOWCU PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
35
aktualności
Sukces podlaskiego hodowcy koni na XII Ogólnopolskim Czempionacie Koni Rasy Polski Koń Zimnokrwisty
Wahura
ruszyła z kopyta
Rekordową stawkę 90 koni zgromadził tegoroczny XII Ogólnopolski Czempionat Koni Rasy Polski Koń Zimnokrwisty. Wśród nich znalazły się zwierzęta 14 podlaskich hodowców. Czempionat odbył się w dniach 20-21 lipca na terenie Stada Ogierów w Kętrzynie. Konie oceniano w podziale na na grupy: klacze roczne i dwuletnie oraz ogiery roczne i dwuletnie. Największym wygranym okazał się bezapelacyjnie Roman Szultka z woj. pomorskiego. Praktycznie wszystkie tytuły czempiona padły jego „łupem”. To hodowca, który na ten moment przewyższa pozostałych o co najmniej dwie klasy. Konie są doskonale przygotowane, z dbałością o najmniejszy szczegół, wytrenowane do granic możliwości, prezentują się wręcz idealnie. Poza Romanem Szultko o tytuły czempionów udało zawalczyć się jedynie SK Nowe Jankowice, reprezentantowi Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni w Białymstoku oraz Janowi Napiwodzkiemu z klaczą pochodzą z hodowli Henryka Strzeleckiego. Województwo podlaskie reprezentowało łącznie 14 hodowców. Byli to: Jan Kozłowski z klaczką roczną Fioną, Andrzej Ślepowroński z dwiema klaczkami rocznymi Warką i Branką, Henryk Strzelecki z klaczką Intrygą oraz ogierkiem rocznym Fotosem, Iwanicki Marek z roczną Werą, Świderski Paweł z Cermanką, Święckowski Wojciech z Wahurą, Jerzy Giedrojć z ogierami rocznym Miodkiem i dwuletnim Bruno, Zdzisław Ciborowski z ogierkiem rocznym Mario oraz Marek Lewkowicz z Gromem i Piotr Majewski z Berylem – ogierami dwuletnimi. Z klaczą dwuletnią Centą pojechała jedyna w tym zacnym gronie kobieta – Mariola Wiszowata. Największy sukces odniósł Wojciech Święćkowski z klaczą Wahura (Betowen – Verwa po Rulonek). Wahura uzyskała bardzo wysokie noty za wszystkie ocenianie kategorie, w tym dziesięć za typ, a łączna ich suma wyniosła 44,67 pkt. Trzeba przy-
▲ Grom - najwyżej sklasyfikowany dwuletni ogier z naszego województwa.
▲ Wahura - wiceczempionka klaczy dwuletnich i Wojciech Święćkowski.
znać, że jest to klacz wyjątkowo urodziwa, harmonijnie zbudowana i, co bardzo ważne, ma świetny ruch. Swoją wartość potwierdziła po raz kolejny, będąc zarówno rok temu, jak i w tym roku, czempionką w Pomigaczach podczas Regionalnego Czempionatu Młodych Koni. Co ciekawe, Wahura jest hodowli Henryka Strzeleckiego, podobnie jak Pedycja, która zajęła 3 miejsce w tej samej kategorii. Niestety została ona sprzedana i nie broniła „naszych barw”. Jednakże jest to bez wątpienia sukces hodowlany Strzeleckiego. W tej grupie reprezentowały nas jeszcze Centa i Cermanka zajmując 11 i 13 lokatę. Wśród ogierów dwuletnich najwyższe siódme miejsce zajął ogier Grom (Jowisz – Gandia po Blezer), którego wystawiał Marek Lewkowicz. Uzyskał on łącznie 43,71 pkt. na miejscu 10 uplasował się ogier Beryl (Atlas – Brewka po Foton) własności Pana Piotra Majewskiego z sumą 43,21 pkt., na miejscu 18 w tej stawce znalazł się gniady ogier Bruno (Ikar – Bewisza po Homer) Jerzego Giedrojcia gromadząc 42,08 pkt. W klaczkach rocznych siódme miejsce w stawce zajęła klacz Fiona (Kaszmir – Fuzja po Sab) własności Jana Kozłowskiego zdobyła ona łącznie 41,42 pkt. Dziewiąte miejsce zajęła kara Intryga (Sultan De La Chapelle 2 – Jina De Maucourt po Cesar Maucourt) z bagażem 41,25 pkt. Odpowiednio
na miejscach 11, 15 i 16 uplasowały się pozostałe klacze: Branka, Warka i Wera. Ogierki roczne również nie okazały się nazbyt szczęśliwą dla nas grupą. Najwyższe miejsce z punktacją 43,17 zdobył ogierek Fotos (Sultan De La Chapelle 2 – Ferola po Skrzat) hodowli i własności Henryka Strzeleckiego, plasując się na dziewiątym miejscu. Ogierki Mario i Miodek nie miały swojego dnia i zajęły ostatecznie 17 i 19 miejsce. Trzeba przyznać, że poza występem Wahury i jej bardzo wysokiego miejsca, nie można go zaliczyć do nazbyt udanych. Konie, które zajmowały wysokie miejsca były bardzo dobre ruchowo. Już od wielu lat, wyraźnie daje się zauważyć tendencję, że podczas oceny koni duży nacisk kładzie się na ruch, zarówno w stępie, jak i kłusie. Bez uzyskania not na poziomie 9 pkt za ten element nie może być mowy o dobrym wyniku na tego typu wystawach. O ile nasze konie są poprawne pokrojowo i w tym elemencie nazbyt nie odstajemy od reszty stawki o tyle w ruchu zostajemy daleko z tyłu. Należy zadać sobie pytanie czy wynika to z braków ruchowych koni, czy też ze złego ich prezentowania. Niezależnie od przyczyny trzeba zaostrzyć zdecydowanie kryteria podczas przyszłorocznych kwalifikacji koni na czempionat. Czasem lepiej wysłać mniej liczną stawkę za to na tyle dobrą, że będzie w stanie powalczyć o miejsce na podium. A zatem do zobaczenia za rok w Kętrzynie, obyśmy wówczas mogli świętować sukces koni naszej hodowli. MARTA KOWALCZYK, WOJEWÓDZKI ZWIĄZEK HODOWCÓW KONI W BIAŁYMSTOKU FOT. MARZENA WOŹBIŃSKA
Zapraszamy na 57 Aukcję Ogierów Rasy Polski Koń Zimnokrwisty! Miło nam Państwa powiadomić, że sprawujemy patronat medialny nad 57 Aukcją Ogierów Rasy Polski Koń Zimnokrwisty. Odbędzie się ona w dniach 7-8 października 2013 w Janowie (pow. sokólski). Program Wystawy: Poniedziałek 07.10. 2013 Godz. 15.00 – zwózka ogierów, komisyjny pomiar koni Wtorek 08.10.2013 Godz. 8: 30* – Ocena Komisyjna ogierów Godz. 14.00 – Uroczyste wręczenie nagród, podsumowanie Wystawy
W przerwie: Występy artystyczne, wystawa prac twórców ludowych Prezentacja produktów regionalnych Wszystkich Państwa zapraszamy bardzo serdecznie!
* dokładna godzina rozpoczęcia wyceny zostanie podana po wrześniowych przeglądach ogierów, kiedy to będzie znana pełna lista zakwalifikowanych koni. Aktualne informacje dotyczące Aukcji znajdziecie Państwo na stronie internetowej naszego magazynu www.podlaskieagro.pl bądź na stronie Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni w Białymstoku: www.wzhk.bialystok.pl. 36
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
37
aktualności
Otwarcie nowej obory w gospodarstwie Elżbiety i Roberta Trzeszczkowskich
Smak i ciężar
rolniczego chleba
Przejście z obory uwięziowej na wolnostojącą z najnowocześniejszym systemem doju, to jak przenieść się w jednym momencie w przyszłość o 30 lat – wyjaśniał jeden z mówców podczas uroczystego otwarcia nowego obiektu w gospodarstwie Roberta i Elżbiety Trzeszczkowskich. Taka rewolucja odbyła się 28 lipca w m. Werpechy Stare w gm. Wyszki.
▲ I... wstęga przecięta. Nożyczki w dłoni dzierżyli ci, którzy najbardziej na to zasłużyli. W samym środku właściciel nowej obory – Robert Trzeszczkowski, a obok przedstawiciele firm, z którymi współpracuje na co dzień oraz mama Weronika, seniorka rodu.
Dorzućmy coś jeszcze z rewolucyjnych teorii. Najpierw musi być wizja. Wizję poprzeć należy konsekwentną realizacją. Potem pozostaje już tylko zbierać owoce swojej pracy. Gospodarstwo Trzeszczkowskich doskonale ilustruje ten schemat. Jeszcze do niedawana krowy utrzymywane tu były w oborze uwiązowej, a dojone dojarką przewodową. Mimo tego od kilkunastu lat właściciele plasują się w pierwszej dziesiątce największych dostawców Spółdzielni Mleczarskiej w Łapach. Teraz, gdy zwierzęta mają w nowym obiekcie lepsze warunki życia, a obsługujący ich ludzie pracy – będzie się działo... – Jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, rozwój jest nieunikniony – mówi sam gospodarz. To właśnie Robert Trzeszczkowski powitał liczne grono szacownych gości, które przybyło na
▲ Nowy obiekt to szansa na zwiększenie i usprawnienie produkcji. Uroczystość otwarcia zgromadziła wielu gości. Spotkanie zaszczycili swoją obecnością m.in. Sławomir Snarski, starosta powiatu bielskiego, Antoni Żdanuk, prezes Spółdzielni Mleczarskiej w Łapach, przedstawiciele banków, agencji rolniczych, firm współpracujących na stałe z gospodarstwem, a przede wszystkim wielu rolników z terenu bielskiego zainteresowanych pracującym robotem udojowym DeLaval.
inaugurację obory. Zaczął od rolników, jako od tych, którzy, jak pięknie powiedział, najlepiej znają smak i ciężar rolniczego chleba. Dziękował też wszystkim, którzy przez lata udzielali mu wsparcia, przede wszystkim rodzinie, która na tej ziemi pracuje od ponad 200 lat. Potem ojcom swoim i żony, który już niestety odeszli, ale swoim dzieciom pozostawili nie tylko ziemię, ale i miłość do niej oraz szacunek do pracy. W końcu firmom współpracującym przy realizacji inwestycji.
Robert Trzeszczkowski wraz z żoną kieruje gospodarstwem od 1992 r. Po rodzicach odziedziczył 25 ha. – I od razu postawiliśmy na sukcesywny rozwój. Przyszły nowe czasy, pojawiły się nowe wyzwania – mówi Robert Trzeszczkowski. – Do dnia dzisiejszego dorobiliśmy się 60 ha użytków własnych, ale dodatkowo dzierżawimy 25 ha. I w chwili
c.d. na str. 40
▼ Robert Trzeszczkowski (na pierwszym planie z prawej) jak prawdziwy gospodarz oprowadził po nowym obiekcie zaproszonych gości.
▲ Rober t Trzeszczkowski (trzeci z lewej) wraz z przedstawicielami firm współpracujących: Bud-Mar, Spółdzielni Mleczarskiej w Łapach. 38
PODLASKIE AGRO
aktualności
▲ Większość podziękowań pan Robert kierował do swojej bliższej i dalszej rodziny. Ród Trzeszczkowskich, jak widać na zdjęciu, jest liczny, ale i zgodny.
c.d. ze str. 38 obecnej w zupełności zaspokaja to nam potrzeby paszowe. To się oczywiście może zmienić. Bo przed gospodarzami pojawił się nowy priorytet, czyli zapełnienie świeżo wybudowanej obory. W tej kwestii rolnicy, jak na razie, stawiają na własne możliwości hodowlane. – Powiem tak: uważamy, że własne zwierzęta są najlepsze, z kupnem jałówek zawsze związane jest jakieś ryzyko – mówi rolnik. – Jednak to nie jest tak, że mówi na pewno „nie”. Być może zdecydujemy się na taką opcję.
Jak podkreśla Trzeszczkowski, inwestycja w oborę z robotem udojowym była strzałem w dziesiątkę. Świetne pod względem możliwości produkcyjnych zwierzęta nie miały możliwości wykazać się na starej oborze. Nowy obiekt, a właściwie warunki w nim panujące, w pełni pokazały potencjał produkcyjny krów. – Wydajności poszły ogromnie w górę. Momentami aż ze zdziwienia nam szczęki opadają, że te krowy tyle mleka dają – śmieje się Trzeszczkowski. – Obecnie dzienna produkcja sięga 1200-1300 l mleka. Można więc śmiało powiedzieć, że zakup robota udojowego to według niego dobrze wydane pieniądze. Jak każde, które wydatkuje się na ma-
szyny pracujące codziennie lub często. Zdaniem pana Roberta inwestowanie w drogie maszyny sezonowe to relikt starych czasów i wynik przerostu ambicji. Ambicji, bijącej po kieszeni, angażującej mnóstwo pieniędzy i czasu, który na wsi jest towarem najbardziej deficytowym. Piszę: „nowa obora to, nowa obora tamto”. Zajrzyjmy do niej. A raczej przyjrzyjmy się jej i firmom, które uczestniczyły w realizacji przedsięwzięcia. Stalową konstrukcję wykonała opisywana już na łamach naszego czasopisma firma KSB Grupa. Wykonawstwo powierzone zostało natomiast lokalnej firmie Bud-Mar z m. Łopienie Jeże. – Budynek został wzniesiony w sposób tradycyjny: wykonaliśmy ławy żelbetowe oraz ściany trójwarstwowe z boczków silikatowych, styropianu i tzw suporku – mówi Marek Łopieński z Bud-Maru. – Metalowa ocynkowana konstrukcja dachu pokryta została płytą warstwową o grubości 6 cm. Ostatecznie budynek powstał w przeciągu ok. 70 dni i jak mówią obie strony, współpraca przebiegała bezproblemowo. – Wszystkie kwestie związane z zastosowaniem nowoczesnych urządzeń w budynku staraliśmy się rozwiązywać w jak najlepszy sposób, czego owocem jest ten nowoczesny obiekt – z dumą dodaje Marek Łopieński. Sercem tego obiektu jest robot udojowy VMS marki DeLaval pracujący w nowej oborze już od kilku miesięcy. Zastosowano w niej tzw. system wolny, a zatem zrezygnowano z montażu bramek kontrolnych. Oznacza to, że krowy mają swobodny
c.d. na str. 42 40
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
41
aktualności c.d. ze str. 40 dostęp do robota udojowego, ale dojone są według ustawień systemu tj. pozwolenia na dój. Po wyjściu krów z robota są one za pomocą bramki dwukierunkowej odpowiednio kierowane – a więc w przypadku określonych sztuk, trafiają one na głęboką ściółkę. Zastosowanie rozdzielacza mleka daje właścicielom możliwość automatycznego segregowania mleka w trzech dodatkowych kierunkach: siarę, mleko z podwyższoną ilością komórek somatycznych oraz mleko z antybiotykiem. Zarządzanie stadem odbywa się za pomocą programu komputerowego DelPro. Krowy wyposażone są w aktywometry, dzięki którym oraz zainstalowanej w obiekcie antenie do przesyłu danych kierowanych do programu komputerowego, kontrolowana jest ich aktywność ruchowa, co pomaga przy wykrywaniu rui. – Przejście na robota najlepiej zaakceptowały młode sztuki, szczególnie szlachetne krowy wysokomleczne – ocenia Robert Trzeszczkowski. – Kłopot sprawiały jedynie starsze zwierzęta, niechętnie podchodzące do zmian, albo agresywne, które i tak nie sprawdzają się w oborze wolnostanowiskowej, bo zaburzają ruch krów. Właściciele szczególnie mocno postawili na komfort krów w przekonaniu, że dobre warunki w oborze poprawiają zdrowie i wydajność mleczną. Legowiska krów wyłożone zostały matami legowiskowymi RM21S, które zapewniają im komfort i wysoką higienę w obrębie legowiska. Dodatkowo na korytarzach gnojowych ułożone zostały antypoślizgowe maty puzlowe R18P. Taka mata nie tylko poprawia warunki higieniczne, ale przede wszystkim zapewnia krowom bezpieczeństwo ułatwiając im swobodne poruszanie się po oborze. Szczególnym zainteresowaniem zwierząt cieszy się automatyczne czochradło DeLaval. Dodatkowo obiekt został wyposażony w system zgarniania obornika typu CSL. Instalację wykonał i serwis sprawuje Autoryzowany Dealer DeLaval Ryszard Targosz.
42
▲ To właśnie robot udojowy VMS będzie wyręczał Trzeszczkowskich w doju krów.
Rozwój gospodarstwa cieszy wszystkich, w tym zarząd Spółdzielni Mleczarskiej w Łapach, dla której większa ilość surowca to bardzo dobra nowina. – Nasza Spółdzielnia ma 600 dostawców. To mniej niż w poprzednich latach, co jest wynikiem zmiany struktury gospodarstw. Zwiększa się za to ilość surowca – mówi Antoni Żdanuk, prezes łapskiej Spółdzielni. – Robert Trzeszczkowski to od wielu lat jeden z naszych większych dostawców, plasuje się w pierwszej dziesiątce i każdego roku jest za to przez nas nagradzany. Cieszy nas bardzo, że młodzi gospodarze zdecydowali się na unowocześnienie produkcji mleka poprzez wybudowanie nowej obory i wyposażenie jej w robota udojowego. Uważam, ze kierunek, który
obrali jest jedynym właściwym. To dla nich i dla nas przyszłość. Zdaniem prezesa to też dobry moment na taką inwestycję. Koniunktura na rynku mleka nie jest zła. Obecnie Spółdzielnia w Łapach płaci za litr mleka 1,35 zł netto, starając się oferować dostawcom konkurencyjną cenę. – To gospodarz, który wie na czym stoi – podsumowuje konkretnie Antoni Żdanuk. – Zakładamy, że produkcja mleka w naszym gospodarstwie już wkrótce będzie większa, bo obecnie sporo jest krów zasuszonych. Liczymy na to, że jesienią zbiornik na mleko okaże się za mały – równie konkretnie opinię prezesa potwierdza sam gospodarz. MAŁGORZATA SAWICKA ANDRZEJ NICZYPORUK
FOT.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
43
hodowla
W tym roku przypada jubileusz pojawienia się uszlachetnionych wysłodków
Słodkie
życie Mućki
Największą bolączką hodowców krów mlecznych jest dziś zdrowie i długowieczność zwierząt. Jesteśmy coraz bardziej świadomi jak wielka w tym rola odpowiedniego żywienia. Jednym z jego elementów jest stosowanie odpowiednich dodatków. Jeden z nich – wysłodki – obchodzą w tym roku pewien jubileusz... Wysłodki to produkt uboczny produkcji cukru z buraka cukrowego. Hodowcy krów mlecznych wykorzystują je w ich żywieniu już od lat. Niegdyś te bez obróbki i dodatków, tzw. mokre. Sprzedawała je cukrownia w Łapach. Po jej zamknięciu zabrakło dostępu do towaru, ale pozostał na niego popyt. Na potrzebę hodowców z Podlasia odpowiedziała lokalna firma Trans-Rol z Kruszewa-Wypych w gm. Sokoły. Nawiązała ona współpracę z cukrownią z Glinojecka, której obecnie właścicielem jest Pfeifer&Langen. Cukrownia ta produkowała suszone i wzbogacane różnymi dodatkami wysłodki. Niegdyś była to śruta rzepakowa, potem melasa. Granulowane wysłodki Tofi szybko znalazły odbiorców na Podlasiu, ale też poza nim. Do tego stopnia, że Trans-Rol, szybko stał się największym ich dystrybutorem w kraju. To było dokładnie dziesięć lat temu. – Nawet ostatnio podczas Dni Pola, organizowanych przez cukrownię Pfeifer&Langen, otrzymaliśmy tytuł „Złotego Partnera – mówi Andrzej Remisiewicz, właściciel firmy. – Pewnie, że to powód do dumy, bo gdy kilka lat temu zaczynaliśmy, była to wielka niewiadoma. Najbardziej jednak cieszy, że możemy robić coś, co pozwala rozwinąć skrzydła mojej firmie z korzyścią dla hodowców. Bo to naprawdę świetny dodatek do paszy. Obecnie zastanawiamy się na powrocie do wysłodków ze śrutą rzepakową, ze względu na to, że to bardzo dobry komponent, wysokobiałkowy, ale nie należy do najtańszych. Co decyduje o przydatności wysłodków w żywieniu krów wysokomlecznych? Wysłodki postrzega się jako dodatek wysokoenergetyczny. I bardzo dobrze. Mam on jednak jeszcze jedną fenomenalną zaletę. By wyjaśnić jaką, dotknijmy może podstaw wiedzy o właściwym żywieniu krów mlecznych, czyli o białku i energii, gdzie jeden element jest trudny do osiągnięcia, a drugi po prostu kosztowny. Należy tu podkre-
44
▲ Andrzej Remisiewicz, właściciel firmy Trans-Rol, z dyplomem przyznającym mu tytuł „Złotego Partnera” grupy Pfeifer&Langen, właściciela cukrowni w Glinojecku.
ślić, że by mówić właściwie o białku, w przypadku krów nie można brać pod uwagę białka ogólnego, a mikrobiologiczne, wytworzone w żwaczu. Doświadczeni hodowcy wiedzą w czym rzecz, ci, dla których jest to sprawa niejasna powinni wybrać się na wykład dr. Zbigniewa Lacha z Hodowli Zarodowej w Osięcinach, doskonałego praktyka, który świetnie wyjaśnia kwestię żywienia. A zatem, syntezę białka w żwaczu ogranicza nadmiar azotu w stosunku do energii. – Taka sytuacja to podwójna strata. Po pierwsze jest to obciążenie dla wątroby, po drugie białko jest drogie, a takim przypadku, jest ono zupełnie nieefektywne – wyjaśnia Remisiewicz. Stajemy zatem przed wyzwaniem jak dostarczyć energii dla mikroorganizmów żwaczowych. Są skrobia, owszem. Jednak ich bezpieczna ilość to 25% w suchej masie dawki. I tu pojawiają się wysłodki, które są doskonałą alternatywą dla skrobi i źródłem energii dla żwacza. Nie zawierając dużo białka, świetnie wpływają na jego bilans. – Wysłodki zostały docenione przez śmietanka hodowlaną Podlasia – mówi właściciel Trans-Rolu. – Wystarczy wspomnieć choćby takie nazwisko jak Adam Guzel ze Szpakowa. Właściciel stada ok. 120 krów mlecznych. Postawił na genetykę i wydajność, bo tylko taka postawa daje szansę godnego zarobku. Guzelowie od lat kupują wysłodki. Na własnej skórze przekonali się jak wpływają na wydajność. Pewnego roku, kiedy cena mleka się zawahała, postanowił zaoszczędzić i zaczął kupować zwykłe wysłodki, niemelasowane. Odnotowując spadek wydajności, szybko zrozumiał, że nie tędy droga. Wrócił do wysłodki melasowej, wróciła i wydajność.
▲ Marek Komar ma międzypokoleniowe doświadczenia z wysłodkami. Wysłodki stosował jego ojciec, stosuje i on, i zmieniać tego nie zamierza.
„Fanem” wysłodków melasowanych jest też Marek Komar z Poświętnego, właściciel 200-hektarowego gospodarstwa. Obecnie jego stado bydła liczy 320 sztuk ogółem. – Z Andrzejem znam się od wielu lat, stałem się jego klientem praktycznie od początku jego działalności. Wysłodki były używane do karmienia jeszcze za czasów gdy to mój ojciec prowadził gospodarstwo, gdy byłem małym chłopcem. Po zamknięci cukrowi Łapy, pojawił się Andrzej. Nie chciałem rezygnować, bo poznałem już rolę wysłodków w karmieniu krów. Zróżnicowanie paszy jest bardzo ważne i świetnie wpływa na jej pobranie – mówi rolnik. Pan Marek dawkę żywieniową układa sam. Jak mówi, słucha wielu, ale ostateczne decyzje podejmuje on, po konsultacji z doświadczonym i sprawdzonym lekarzem weterynarii. Najlepszym sposobem weryfikacji zmian, jest po prostu obserwacja. – Szybko po wydajnościach, wycieleniach i zdrowotności można ocenić, czy zmiany w żywieniu służą krowom – wyjaśnia. – Stosowanie wysłodków ma pływ na wydajność, melasy na smakowitość, a więc pobranie. A do tego krowa jest zwierzęciem, które lubi być „wypełnione”, a wysłodki pęcznieją w środku, świetnie spełniając to zadanie. Podstawą TMRu podawanego zwierzętom w jego gospodarstwie są pasze objętościowe: sianokiszonka i kiszonka z kukurydzy plus dodatki. Pasza treściwa mieszana jest w gospodarstwie z dodatkiem wysłodków. Na trzy tony paszy rolnik dodaje 150-180 kg wysłodków suchych. – Nikt nie lubi wydatków, to oczywiste, ale ja z wysłodków nie zrezygnuję. Uważam, że to świetny dodatek – podsumowuje pan Marek. FOT. I TEKST: SAM
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
45
aktualności
Niezwykły dzień w firmie Primator z Czyżewa
Było ich
trzech...
A raczej były... Trzy potężne maszyny marki New Holland: dwa ciągniki z serii T9 z silnikami o mocach 615 i 670 KM oraz sieczkarnia samobieżna FR znalazły nowych właścicieli spośród rolników z Podlasia i Mazur. To niezwykłe wydarzenie tak dla producenta, jak i dealera, bowiem maszyny z serii T9 to w tej chwili największe na świecie traktory kołowe. ▲ Teraz praca Przemysława Wiszowatego (z lewej) i jego ojca Kazimierza (z prawej) będzie znacznie mniej czasochłonna. O zakupie nowego ciągnika tej klasy myśleli od kilku lat. W końcu rzecz dokonała się za pośrednictwem firmy Primator Barbary Kraszewskiej (na zdj.).
22 lipca odbyło się uroczyste przekazanie opisywanych urządzeń. Gospodarzem spotkania był Primator z Czyżewa, dealer m.in. marki New Holland. Tej firmy w naszym regionie nie trzeba specjalnie przedstawiać. Założył ją śp. Henryk Kraszewski, a jego dzieło kontynuują wspólnie – żona Barbara i syn Arkadiusz. To jeszcze pan Henryk rozpoczął negocjacje dotyczące sprzedaży maszyn, o których mowa w poniższym artykule, a jego bliscy sfinalizowali transakcje. Seria T9 to największe spośród ciągników New Holland, tworzona z myślą o właścicielach wielkich kilkusethektarowych gospodarstwach. Na Podlasie przyjechały, a raczej przypłynęły, prosto ze Stanów Zjednoczonych. To tam, w miejscowości Fargo, znajduje się fabryka, w której produkowane są giganty z serii T9 i nieco mniejszej T8. Określenie, którego użyłam, nie jest w żadnym stopniu naciągane – jedna taka maszyna waży kilkanaście ton. – Warunki panujące w amerykańskim rolnictwie wymusiły od producentów ciągników, by produkować maszyny o sporej mocy. Tam jest na nie popyt, bardziej opłaca się przywieźć kilka sztuk do Europy niż odwrotnie. Bo całkowity roczny rynek na te ciągniki w Europie to zaledwie kilkanaście sztuk. W Polsce produkowane są za to kombajny zbożowe. Ich fabryka znajduje się w Płocku. Na całym świecie New Holland ma 20 fabryk. – wyjaśnia Andrzej Kopeć, regionalny kierownik sprzedaży marki New Holland. Oba przekazywane klientom Primatora ciągniki wyposażone są w rozwiązania SCR spełniające normy Tier IV A. Maszyny są z napędem na cztery koła, jak również z trójpunktowym zawieszeniem tylnym. To pierwsze maszyny tej klasy, które trafia46
ją do regionu północno-wschodniego. W Polsce pracuje już kilka sztuk. Jako, że są przeznaczone do kilkugodzinnej pracy, projektanci zadbali o komfort operatorów. Są, jak samochody osobowe: ogrzewane, klimatyzowane, amortyzowane, operator może pracować przez kilka godzin z rzędu bez większego zmęczenia. Pewnie ciśnie się Państwu na usta pytanie: „ile palą?”. – Z reguły każdy pojazd pali tyle ile mu się wleje – żartobliwie odpowiada Andrzej Kopeć. – Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pyta-
nie, dlatego, że jednostkowe zużycie paliwa jest na poziomie 200 g na kWh, natomiast należy to zawsze przeliczyć przez uprawianą powierzchnię i dopiero wówczas nasze obliczenia będą adekwatne. W przypadku tych maszyn zużycie paliwa na hektar zamyka się w ok. 10-12 l oleju napędowego. A to niewiele przy tak wysokiej wydajności. New Holland sprzedaje maszyny przygotowywane pod konkretnego klienta. Ma on wpływ na dobór sporej ilości elementów wyposażenia ciągnika: począwszy od ogumienia, po wydajność
c.d. na str. 40
Demo Tour Primatora Frekwencja dopisała podczas pokazów polowych Demo Tour 2013 organizowanych przez firmę Primator z Czyżewa i New Holland. Pokazy odbyły się w dniu 16 lipca 2013 r. w miejscowości Poryte Jabłoń k. Zambrowa. Lato to raj dla rolników ciekawych nowości maszynowych. Co krok organizowane są wystawy i pokazy. To najlepsza okazja, by obejrzeć maszyny w czasie pracy, a nawet usiąść za sterami. Próbna jazda maszynami New Holland to była jedna z głównych atrakcji Demo Tour w Porytych. Podczas pokazów zaprezentowano nowości : kombajn New Holland TC 5070, ciągnik serii T8, prasę zmiennokomorową New Holland RB 150 oraz prasę stało komorową New Holland 125. Ponadto
można było skorzystać z jazdy próbnej maszynami New Holland. Dodatkowo prezentowane przy pracy były maszyny uprawowe firm Kuhn oraz Metal Fach. Manewry maszynowe było można oglądać na zamontowanym na polu telebimie. SAM PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
47
aktualności c.d. ze str. 38 hydrauliki, może domówić sobie jako wyposażenie tylny TUZ, opcję tylnego WOM-u, obciążniki, dodatkowe oświetlenie, oświetlenie ksenonowe, pełny pakiet precyzyjnego rolnictwa, czyli pakiet GPS. Jednak warto pamiętać, że zakup takiego ciągnika wiąże się z koniecznością posiadania odpowiednich maszyn, tak by w pełni wykorzystywać jego możliwości. Jego prowadzenie nie wymaga szczególnych umiejętności. Aczkolwiek każdy przyszły operator przechodzi zasadnicze szkolenie do prowadzenia tego typu pojazdów. Nowymi właścicielami prawdziwych „niebieskich smoków” z Primatora zostali: Waldemar Modzelewski z m. Babki w gm. Gołdap oraz Kazimierz Wiszowaty z m. Katarzynowo k. Prostek. Natomiast sieczkarnia samobieżna FR 9040 będzie pracowała w gospodarstwie Wiesława Kozłowskiego z m. Jośki, k. Hodyszewa. Kazimierz Wiszowaty posiada potężne gospodarstwo o powierzchni ponad 600 ha, specjalizujące się w produkcji roślinnej. W głównej mierze położone jest w Katarzynowie (ponad 500 ha), w okolicach Olecka położone jest kolejne 100 ha, a w łomżyńskim 30 ha. Decyzja o zakupie potężnego ciągnika rozważana była już od dawna – rozmowy trwały od kilku lat. – To trwało, bo musieliśmy przygotować odpowiednią bazę maszynową. Jednak decyzja o zakupie dużego ciągnika była w naszym przypadku kwestią czasu – wyjaśnia mój rozmówca. – Zdecydowaliśmy się na jego zakup, bo ciężko u nas o dobrego pracownika i chcemy z synem jak najwięcej prac wykonywać we własnym zakresie. W rolnictwie wydajność jest bardzo potrzebna, bo zazwyczaj chodzi o to, by na poszczególne prace poświęcić jak najmniej czasu. Bo raz, że go brakuje, a po drugie kapryśna pogoda wymusza
▲ Waldemar Modzelewski zabierze nową maszynę – ciągnik New Holland z silnikiem o mocy 670 KM – do swojego gospodarstwa w m. Babki k. Gołdapi. Odbierając upominki od przedstawicieli New Hollanda, gratulował tak dobrego dilera jak Primator.
szybkie działanie. No i uważam, że w rolnictwie należy ciągle zapewniać sobie możliwość rozwoju. Np. kupno maszyny, która w danym momencie idealnie nam pasuje to błąd. Szybko może się bowiem okazać, że gospodarstwo nam się powiększyło, a możliwości sprzętu są niewystarczające. Ciągniki z serii T9 spełniają te kryteria. Są bardzo wydajne i przygotowane do pracy w najcięższych warunkach. Oczywiście za możliwości, które stwarzają, trzeba najpierw zapłacić, a potem...
uzbroić się w cierpliwość. Czas oczekiwania wynosi bowiem... pół roku. Mimo tego oraz mimo, że rynek zbytu tej klasy maszyn w Polsce nie jest zbyt wielki, przedstawiciele New Hollanda spodziewają się nowych zainteresowanych, którzy teraz będą mogli podejrzeć te potężne maszyny przy pracy u swoich sąsiadów. Kolejni nabywcy gigantów to teraz już tylko kwestia czasu. TEKST I FOT. MAŁGORZATA SAWICKA
▼ Sieczkarnia samobieżna New Holland FR 9040to nowy nabytek Wiesława Kozłowskiego z Josiek k. Hodyszewa. Arkadiusz Kraszewski z Primatora podkreślił, że sprzedaż nowej sieczkarni to rzadkość, tym dumniejszy jest z tego faktu.
▲ Barbara Kraszewska, właścicielka firmy została od rolników obdarowana ulubionymi słonecznikami. W tej firmie współpraca między klientem, a sprzedawcą, zdecydowanie się układa. 48
PODLASKIE AGRO
fot. Małgorzata Sawicka
maszyny
Z ofertowymi nowościami firm można zapoznać się w katalogu, ale na targach jest sposobność, by nowe maszyny, pasze i inne środki do produkcji, zobaczyć, dotknąć i porozmawiać o nich
Urok
nowości
Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie to przede wszystkim święto hodowców. Prawda. Jednak to też okazja dla firm, by zaprezentować szerszemu gremium nowości wprowadzane do oferty. ▲ Karol Pieczyński z firmy AgroKomplex z m. Lepaki Małe k. Ełku, prezentuje kanadyjską owijarkę szeregową Tube.
Z racji tego czym zajmują się nasi Czytelnicy – gros naszej uwagi poświęcamy wszystkiemu co związane z hodowlą, szczególnie bydła mlecznego. Na szepietowskich targach udało nam się znaleźć chwilę czasu, by „pobuszować” po stoiskach i oto co ciekawego znaleźliśmy.
Biało-czerwone stoisko firmy Lely od razu przykuło naszą uwagę. Czyżby nowy wóz paszowy? A jakże. Tyle, że automatyczny, co w praktyce oznacza, że sam się naładuje i sam nakarmi krowy. -Urządzenie nosi nazwę Lely Vector i to całkowita nowość na rynku tak polskim, jak i europejskim
fot. Małgorzata Sawicka
▼ Dzięki tej sprytnej maszynie można zafoliować kilka bel jednocześnie. Do kompletu jest pilot, który znacznie ułatwia pracę.
– wyjaśnia Rafał Gaiński, specjalista ds rozwiązań żywieniowych firmy Lely. – Mówiąc najprościej to sprytniejsza wersja wozu paszowego. Natomiast mówiąc bardziej konwencjonalnie – to posadowione na kołach, samojezdne urządzenie do samodzielnego sporządzania mieszanki TMR i zadawania paszy. Jak to działa? Już śpieszę wyjaśnić. Otóż robot „w spoczynku” zaparkowany jest w tzw. kuchni paszowej, tam zgromadzone są poszczególne składniki TMR-u. Jedyne co musi zrobić rolnik, to zapełnić je składnikami paszy na ok. trzy dni. Tych składników może być nawet kilkanaście (do 16). Rolnik sam decyduje, jak często chce napełniać kuchnię paszową, jak również kiedy ma to robić. Zaprogramowany robot uruchamia się w wyznaczonym czasie, ładuje i krąży między kuchnią paszową, a oborą karmiąc krowy. Przy pomocy zamontowanego lasera mierzy ilość paszy na stole paszowym. Jeśli „zauważy”, że paszy jest mniej niż wymaga tego gospodarz, wraca do kuchni, napełnia się i wiezie TMR do krów. – Urządzenie znakomicie odciąża człowieka od żmudnej czynności jaką jest zadawanie pasz. Już nie musimy codziennie o tej samej porze fatygować się do obory, by karmić krowy, robot zrobi to za nas. Wszystko jest kwestią zaprogramowania, co zajmuje kilka godzin. Lely szkoli klientów, by potrafili sami zaprogramować urządzenie – dodaje Rafał Gaiński.
c.d. na str. 52 50
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
51
maszyny
Obecnie na świecie pracuje ok. 60 takich urządzeń, ale z pewnością wkrótce ta liczba się zwiększy, zainteresowanie bowiem jest spore. W Polce Lely Vector ma jednego nowego właściciela. Równie niezwykłe urządzenie znaleźliśmy na stoisku firmy AgroKomplex z m. Lepaki Małe k. Ełku. Mowa o owijarce szeregowej TubeLine. – To druga maszyna tego typu w Polsce. Sprowadziłem ją od kanadyjskiego producenta. Jedną do pokazów i świadczenia usług, druga czeka na nowego właściciela – mówi Karol Pieczyński z firmy Agrokomplex. – Po zainteresowaniu wnoszę, że niedługo go znajdzie. Ta nowa technologia powstała w Kanadzie zaledwie kilka lat temu. Maszyna jest tak skonstruowana, by foliować kilka bel naraz, tworząc niejako rękaw. – Jest na tyle uniwersalna, że może owijać bele od 80 cm do 165 cm średnicy. Większe modele mogą owijać jeszcze większe bele – dodaje Karol Pieczyński. Technologia pozwala, przy owijaniu zwykłych bel o średnicy 120 cm, na zaoszczędzanie ok. 60% folii. Przy owijaniu większych bel (160 cm średnicy) oszczędności mogą być jeszcze większe – sięgające nawet 80%. Zatem maszyna jest dużo bardziej wydajna niż konwencjonalna owijarka. – Należy pamiętać, że oszczędzamy nie tylko materiał, mam tu na myśli folię, ale i czas – mówi Pieczyński. – Ile kosztuje? W najbogatszej specyfikacji 138 tys. zł. Najtańszy model owijarki dostępny jest już za mniej niż 100 tys. zł. Decydując się na tańszą wersję „dostaniemy” mniejszy silnik, bez hamulca hydraulicznego. Może też nie posiadać napędu bądź posiadać napęd tylko na jedno koło. Wróćmy na lokalne podwórko. Sokólski MetalFach przywiózł do Szepietowa całe mnóstwo nowości. A wśród nich agregat uprawowo-siewny talerzowy U741. Przeznaczony jest do przedsiewnej uprawy gleby po orce, jak i pościerniskowej. Głównymi elementami roboczymi agregatu są talerze o średnicy 510 mm. Agregat przystosowany jest do współpracy z siewnikiem, głębokość pracy regulowana jest za pomocą wału dognia-
fot. Małgorzata Sawicka
c.d. ze str. 50
▲ Robert Gaiński, specjalista ds rozwiązań żywieniowych firmy Lely oraz Wioletta Filipkowska z firmy PHU Filipkowski (od lewej), a w tle Lely Vector – zautomatyzowany wóz paszowy.
tającego, wał rurowy ma średnicę 500 mm, jego szerokość robocza wynosi 3 m. Agregat waży ok. 1100 kg. Co jeszcze warto wiedzieć o nowej maszynie sokólskiej firmy? Głębokość pracy skrajnych talerzy jest w agregacie U741 regulowana, zamontowane są w nim też ekrany boczne ograniczające przesypywanie się ziemi poza obszar roboczy – wyjaśnia Anita Niechoćko z firmy Metal-Fach. – Zdecydowaliśmy się na zastosowanie w nowym agregacie piast bezobsługowych renomowanej firmy SKF. Warto jeszcze dodać, że liczba talerzy wynosi 24, z a zapotrzebowanie na moc 90-120 KM. Z nowości w Szepietowie można też było obejrzeć przyczepę taczkę T930. To uniwersalna maszyna do przewożenia różnego rodzaju materiałów
TEKST I FOT.
MAŁGORZATA SAWICKA
▼ Agregat U741 o szerokości roboczej 3 m można było znaleźć na stoisku firmy MetaFach z Sokółki.
fot. Metal-Fach
▼ Taczka T930 – uniwersalna maszyna do przewożenia z prostym rozładunkiem.
(buraki, pszenica, piasek). Rozładunek przyczepy odbywa się ręcznie lub poprzez przechylenie skrzyni ładunkowej do tyłu. Wywraca się praktycznie do kąta prostego i dzięki temu materiał łatwo się wysypuje. Maszyna jest krótka, przez co można nią manewrować przy małych zakrętach. Posiada hamulec pneumatyczny, a jej hydraulika jest sterowana z ciągnika. Opisywane urządzenia to oczywiście malutki wycinek tego, co można było zobaczyć w czerwcu w Szepietowie. Ci, którym wyostrzyliśmy apetyt, powinni już teraz odpowiednio planować czerwcowe weekendy, tak by pojawić się na wystawie w Szepietowie już za rok.
52
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
53
Fot. Barbara Klem
finanse
O pożytkach płynących z odbierania listów poleconych
Nie bój się
listonosza
Kilka dni temu stałem w kolejce na poczcie. Pani przede mną przyszła po odbiór awizowanego listu, ale po sprawdzeniu kto jest nadawcą, odmówiła odebrania przesyłki. Podziękowała i wyszła. Może to niezbyt ładnie, ale przez ramię udało mi się zobaczyć, że list był z banku. Zapytałem panią w okienku jak wiele osób nie odbiera korespondencji bankowej. Mnóstwo – usłyszałem. Jest to, niestety, zgodne z moim doświadczeniem. Bardzo często trafiają do nas klienci zadłużeni po uszy i nawet nie potrafią odpowiedzieć jakiej wielkości mają zadłużenie, bo od dawna nie odbierają korespondencji z banku. Chyba nigdy nie zrozumiem tego postępowania. Chowanie głowy w piasek jest najgorszym z możliwych rozwiązań. To w niczym nie polepsza naszej sytuacji, a wręcz przeciwnie – stawia nas w niekorzystnym świetle w oczach banku. Co więcej, generuje dodatkowe koszty dla klienta (koszty monitów, upomnień, egzekucji). Bank, wbrew pozorom, jest jak najbardziej zainteresowany w tym, aby nasz kredyt był spłacany terminowo. Bank jako instytucja musi tworzyć rezerwy na źle spłacane kredyty. Oznacza to, że część środków, które bank posiada, zamiast pracować i zarabiać dla banku pieniądze w formie odsetek od kredytów, jest zablokowana na kontach banku jako rezerwa. Każdy kredyt jest monitorowany i w sytuacji, gdy wystąpi kilka opóźnień w spłacie, to nadzór finansowy wymaga od banku tworzenia rezerw. Im więcej kredytów nie spłaconych, czy spłacanych z opóźnieniami, tym większe rezerwy bank tworzy. Tak więc bank pozyskuje pieniądze z rynku płacąc za nie (czy to w formie oprocentowania lokat, czy też w formie oprocentowania pieniądza pozyskanego z rynku międzybankowego, czyli pożyczonego od innych banków) i trzyma te pieniądze bez zarabiania na nich. Co gorzej: im więcej takich nietrafionych kredytów, tym niższy standing banku i tym więcej bank musi płacić za pozyskanie pieniądza. Tak więc z punktu widzenia banku opłaca się pójść na rękę klientowi i np. wydłużyć mu okres spłacania kredytu, a co za tym idzie, zmniejszyć wysokość raty miesięcznej. Często w sytuacji klienta jest to wystarczające rozwiązanie. Kredyt, który mógłby być powodem tworzenia rezerwy, po rozłożeniu na dłuższy okres, zmniejszeniu raty, pozostaje w portfelu banku jako kredyt dobry. Oprócz dalekosiężnej, strategicznej polityki banku można tu jeszcze wykorzystać pewną taktyczną, wręcz osobistą zależność. Pracownicy banków oceniani są nie tylko z perspektywy wielkości swojej sprzedaży, czyli tego ile kredytów sprzedadzą, ale także z jakości swojego portfela. O ile fakt wielkości rezerw banku dla szeregowego pracownika może nie mieć większego znaczenia, o tyle wielkość jego premii miesięcznej jest już jak najbardziej istotna. Pamiętajmy o tym, że 54
▲ Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, że klient, który nie odbiera listu poleconego, robi to z powodu jakiś problemów. Może ze spłacalnością kredytu? Może jest to sytuacja losowa, może błąd, a może przeinwestowanie? Z każdej z tych sytuacji istnieje wyjście. Przesyłki trzeba odbierać.
bank jest instytucją zbiurokratyzowaną i w sytuacji wystąpienia zaległości, nasza sprawa może zostać przekazana do działu windykacji, który często znajduje się na drugim końcu Polski. O ile zadziałamy szybko, możemy rozmawiać z panią/ panem, który udzielał nam kredytu i jest żywotnie zainteresowany jego dobrym spłacaniem. Jeżeli natomiast prześpimy sprawę, to będziemy skazani na rozmawianie z panią/panem z działu windykacji, którego jedynym zadaniem jest wyrwanie od nas jak największej kasy. Niestety, jeżeli nie zwrócimy się do oddziału banku przed momentem przekazania kredytu do działu windykacji, od pracownika, który udzielał nam kredytu możemy usłyszeć tylko: „No gdyby pan przyszedł wcześniej, to moglibyśmy coś zrobić, a teraz to już jest w windykacji i ja nic nie mogę”. Jak negocjować z bankiem? – Nie czekajmy do ostatniej chwili. Jeżeli czujemy, że wkrótce możemy mieć kłopoty ze spłatą – idźmy do banku. – Zacznijmy od pracownika, który „robił” nam kredyt – on jest zainteresowany tym, aby mieć dobry portfel. – Nie dajmy się zbyć. Jeżeli pracownik z tzw. „lady” mówi, że się nie da, że nie można, że nie ma takiej możliwości, nie poddawajmy się, idźmy wyżej. Do kierownika, menagera, a nawet do dyrektora banku. – Rozmawiajmy merytorycznie. Nie ma sensu opowiadać przez godzinę o tym jak ciężko jest na świecie, o wiele lepiej jest w prosty sposób określić źródło swoich kłopotów i możliwość wyjścia z nich z pomocą banku. Np. mam kłopoty z obsługą swojego zadłużenia z powodu nagłej choroby. Nie pracowałem przez miesiąc i zarabiałem mniej. Teraz już moje zarobki wracają do normy. Jeżeli zgodzicie się na rozłożenie kredytu na dłuższy okres, wyjdę z problemów w ciągu kilku miesięcy i kredyt będzie dalej spłacany prawidłowo. – Starajmy się zaproponować rozwiązanie. Nawet jeżeli będzie ono niewykonalne z punktu widzenia banku w 100%, to może chociaż w 50%. Np. na propozycję: mam kredyt gotówkowy od trzech lat, umowa była zawarta na siedem lat. Rozłóżcie mi kwotę, która pozostała do spłaty na dziesięć lat, wtedy moja rata spadnie do poziomu, który będę mógł obsługiwać bez problemu, bank
może odpowiedzieć, że zgodzi się na rozłożenie na kolejne siedem lat. – Pokażmy w banku alternatywę. Np. mam kredyt, który do tej pory obsługiwałem prawidłowo, ale na skutek problemów mogę w najbliższym czasie mieć kłopoty z terminowością spłat. Jeżeli rozłożycie mi kredyt na dłuższy okres i zmniejszycie ratę miesięczną, będę w stanie dalej obsługiwać go terminowo, jeżeli nie – będę miał zaległości. Wszystkie tego typu rozwiązania są możliwe do wynegocjowania z bankiem. Warunkiem podstawowym jest jednak podjęcie działań z naszej strony z wyprzedzeniem. Co więcej klient, który prawidłowo obsługuje swoje zobowiązania i przychodzi do banku z propozycją renegocjacji swojej umowy, bo spodziewa się problemów, to w dalszym ciągu dobry klient banku. Dobremu klientowi bank może pójść na rękę. Dobremu klientowi łatwiej jest wynegocjować warunki niestandardowe. Nawet patrząc na to z punktu widzenia szeregowego pracownika banku, który musi iść do przełożonego z propozycją zmiany w umowie klienta, łatwiej uzyskać odstępstwo dla dobrego klienta. Jeżeli będziemy udawać, że nie ma nas w domu, zaprzestaniemy kontaktów z bankiem w nadziei, że jakoś to będzie, że rozejdzie się po kościach, to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jedno: nie rozejdzie się, a będzie jeszcze gorzej. Pracownik, który przygotowywał nasz kredyt już „dostał po uszach” za to, że nasza umowa nie spłaca się i w zasadzie nie ma już żadnej motywacji żeby nam pomóc, dyrektorowi placówki „poszło już w szkodę” i tak jak powyżej nie ma motywacji, a sprawa jest przekazana do windykacji. Niemniej jednak nawet w takiej sytuacji możemy próbować negocjacji. Będą już znacznie trudniejsze, ale nie niemożliwe. Nawet z windykacją banku można wynegocjować rozłożenie zobowiązania na raty, zawarcie ugody co do spłaty, zawieszenie na pewien okres spłaty zobowiązania. Jeśli nie poradzicie sobie Państwo sami z problemem albo rozmową w banku – można skorzystać z pomocy doświadczonych doradców finansowych. Zapraszam. Tak więc drodzy Państwo: odbierajcie listy polecone z banku! TEKST: JACEK
KONOCHOWICZ, WWW.NEOFINANSE.PL PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
55
Konkurs dla prenumeratorów
Spośród czytelników, którzy zaprenumerują naszą gazetę wybierzemy czterech, których nagrodzimy zestawami upominków do firmy NordGlass. NordGlass to firma obecna na polskim rynku od ponad 20 lat. W Białymstoku ma dwie siedziby: na ul. Ciołkowskiego 73 i ul. Ogrodniczki 1. Dodatkowo dziewięć osób otrzyma od nas preparat Plomb-R, który pełni rolę zastępczej plomby (gdy wypadnie nam dotychczasowa) do momentu kiedy będziemy mogli udać się do dentysty.
56
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
57
ogłoszenia drobne
CIĄGNIKI BIAŁORUŚ, silnik Fendt, po naprawie głównej, nowe opony. 15.000 zł 725523-730 BIAŁ C 330 (1985), stan bdb, II właściciel, mało używana. 16.500 zł 667-081-286 MOŃ C 360 -likwidacja gospodarstwa. 10.000 zł szt. do uzg. 606-405-564 ŁOM C-330 (1982), stan db.1wł. 14.600 zł 509369-157 BIAŁ C-330 M (1986) oryginał, kabina. 14.200 zł 660-529-185 ŁOM C-330 M (1990) nowe akumulatory, na płynie, stan bdb. 16.500 zł (85)737-3837 BIEL C-330 stan db. 11.500 zł 696-125-174 BIAŁ C-330M (1986), oryginał, nie pracował w polu, kabina, 2000mth. 18.000 zł do uzg. 518-457-738 AUG C-355 (1972) stan dobry. 9.500 zł szt. 508-770-085, 507-759-449 OLE C-360 (1980) stan bdb. 13.500 zł 505974-491 SOK C-360 (1980), sprawny, zarejestrowany i opłacony, czeska kabina. 12.500 zł do uzg. 518-392-194 SUW C-360 (1986). 13.200 zł 662-593-789 SUW C-360 z kabiną czeską (1980), w pełni sprawny i opłacony, od ponad 10 lat nie pracował w polu. 13.500 zł do uzg. 518392-194 SEJ C-360 z turem, lub części 12.000 zł 782031-442, (85)737-71-13 BIAŁ C-360 zarejestrowany i opłacony z czeską kabiną. 12.500 zł do uzg. 696-201-297 SUW C-360, 2szt. stan bdb lub zamiana na Zetor z turem. 45.000 zł 604-725-505 AUG C-360, nowe opony, stan bdb, gm. Boćki. 14.500 zł 531-252-523 BIEL C-385, tur 3-sekcyjny. 24.000 zł 512-829794 WYS C330 (1982), I właściciel. 14.600 zł 509369-157 BIEL C360 stan bdb lub na części 9.000 zł 782031-442 CASE 1594 90KM (1993), ok. Łap. 35.500 zł 603-454-874 BIAŁ CASO 1394, tur (1985), sprowadzony, uszkodzony silnik. 20.000 zł 511-379-087 SUW CLASS Celtis 446 RX (2005) 95KM, napęd 4x4, układ hamulcowy do przyczep, siedzenie pneumatyczne. 88.000 zł 886-666-382 WYS DEUTH Fahr Agrotron K 90 (2006) 95KM, 4x4, układ hamulcowy do przyczepy, zaczep hith. 119.500 zł 886-666-382 WYS DEUTZ-FAHR DX 4.50, 85Km (1986) bez napędu, z turem 3 sekcyjnym samopoziomującym, stan bdb, od rolnika . 32.000 zł do uzg. 511-945-917 ŁOM DOKUMENTY do ciągników Ursus, Zetor, Mtz i innych, dokumenty są ważne i mają ważny przegląd. 900 zł 723-068210 BIAŁ FEND 108, 4x4, 80km, tur 3 sekcyjny, zarejstrowany stan db. 23.000 zł szt. do uzg. 788-597-348 BIAŁ FENDT 105, 68 KM (1985) w bardzo dobrym stanie, 100% sprawny, małe spalanie. 10.000 zł 730-151-878 BIAŁ FENDT 106 (1978) kabina, przedni napęd, do remontu, Ciechanowiec. 14.000 zł 797-239-777 WYS FENDT 308 (1984) +tur z łyżką. 43.000 zł 608-231-461 FENDT 308 4x4 40 km h 80 km, trzy szybkosci WOM. 36.500 zł do uzg. 796-599696, (85)714-02-40 BIAŁ
58
FENDT 311, z turem oryginalnym (1989) stan oceniam na idealny, opony 40%. 60.000 zł do uzg. 510-075-456 BIEL FENDT 514 (2000) 140KM, 4x4, wyjścia hydrauliczne, zaczep hith, stan bdb. 154.000 zł 886-666-382 WYS FENDT z turem 4x4 (1994) 80KM. 59.000 zł 690-021-590 SOK FORD T20 (1988). 20.500 zł 510-683957 OMA FORTSCHRIT ZT 300 (1983) 100KM, zarejestrowany, ubezpieczony, zamiana na kombajn zbożowy w podobnej cenie, inne propozycje 13.500 zł 721-310-822 MOŃ JD 3050 bez turbiny 96KM, (1988) 6 cylindrowy, stan bdb, niskie zużycie paliwa. 41.000 zł 511-995-497 MOŃ JOHN Deere 2140, 4-cylindrowy turbo, stan db, ogumienie 50%, sprowadzony, wszystko działa, żadnych wad ukrytych. 26.000 zł do uzg. 510-075-456 BIEL LANDINI 1300, 110KM (1986), 6-cylindrowy, przedni napęd, kabina. 30.000 zł do uzg. 797-239-777 WYS MASSEY Ferguson 285 (1979) 80KM, 4x4, stan bdb. 23.000 zł 886-666-382 WYS MF 255 (1988), kabina. 21.000 zł 513548-351 ŁOM MF 3080, (1990), komplet zaczepów, adaptacja do TURa, stan bdb, 36.000 zł szt. 668-200-250 SIEM
»
URSUS 902, stan bdb. 15.000 zł 696072-962 ZAM URSUS 904 De luxe, sprowadzony. 24.000 zł 511-379-087 SUW URSUS 912 (1986) stan bdb. 22.500 zł do uzg. 511-554-998 AUG URSUS 912 (1987). 16.000 zł 660-529185 ŁOM URSUS 912 (1987). 17.200 zł 512-801623 ŁOM URSUS 914 De Luxe (1991) sprowadzony, 2400mtg. 41.000 zł 511-379-087 SUW URSUS 914 De Luxe (1991), 2500mth, sprowadzony. 41.000 zł 511-379-087 SUW URSUS C 4011 stan bdb. 7.000 zł 696125-174 BIAŁ URSUS C-355 De Luxe, sprowadzony, pług do śniegu. 13.000 zł 511-379-087 SUW WŁADIMIREC T25 (1978), stan db, przerobiony układ kierowniczy od C-360. 8.000 zł 500-581-396 BIAŁ WYCINAKI do kiszonek na dwa lub jeden siłownik 3.500 zł 513-660-132, 513660132 ZETOR 10145 (1987) sprowadzony, ogumienie stan bdb. 30.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 10641 Forterra (2007) stan bdb, klimatyzacja, komplet obciążników. 95.000 zł 789-431-054 BIAŁ
MF 575, STAN BDB, NOWE OPONY, 22.000 ZŁ, TUR 2-SEKCYJNY, ŁYŻKA, WIDŁY, 6.500 ZŁ. 502460-500 BIAŁ
MF 675 (1983) 75KM, komfortowa kabina, bez elektroniki, opony 70%, stan dobry. 22.500 zł 513-660-132 MF-255 (1988) kabina, stan bardzo dobry. 21.500 zł 608-819-033 ŁOM MF175 75km, zarejstrowany, stan db. 9.500 zł szt. do uzg. 788-597-348 BIAŁ MTZ 80 z kabiną. 18.500 zł 605-552-257 BIAŁ MTZ 82 (1992), napęd 26.500 zł 601-320889 BIAŁ MTZ Belarus 50F, sprowadzony, stan bdb. 12.500 zł 511-379-087 SUW MTZ przednim napędem, (1984) stan db. 14.000 zł 729-458-898 SIEM RENAULT 10354 (1996) +tur z widłami. 57.000 zł 608-231-461 RENAULT 11054. 41.000 zł 697-671-675 GRAJ RENAULT 7624, sprowadzony, zarejestrowany, opłacony, w dobrym stanie, 4x4, tur 2-sekcyjny na dżojstik. 27.800 zł szt. do uzg. 669-700-773 BIEL RENAULT z turem, zamiana na większy 10.500 zł 883-154-615 AUG T 25 (1980). 8.500 zł 500-598-231 AUG T-25 (1981). 8.000 zł 507-144-467 ŁOM T-25 (1989). 9.200 zł 797-280-927 ŁOM T-25 Władimirec (1983) 3000 mtg, stan bdb. 9.500 zł 785-103-868 ZAM T25 (1979) z kabiną 5.500 zł 782-031-442 T25 (1989). 9.200 zł 504-854-431 ŁOM T25 (1989). 9.000 zł 660-529-185 ŁOM T25, po remoncie kapitalnym silnika i reszty, kabina do podspawania. 6.200 zł szt. do uzg. 669-700-773 BIEL URSUS 1014, stan db.orginał+tur norstyń zachodni. 42.000 zł 601-510-807 BIAŁ URSUS 1614 lub zamiana na mniejszy, ok. 100KM. 37.000 zł 600-189-029 URSUS 3512 DeLuxe, 380mth, sprowadzony, jak nowy. 41.000 zł 511-379-087 SUW URSUS 3p (1989) I rej 1991r, stan idealny. 19.000 zł 603-762-511 AUG URSUS 4011 (1970). 4.700 zł do uzg. 501746-419 HAJ URSUS 4512 (1992), oryginał, silnik do naprawy, do sprowadzenia, zdjęcia na email. 23.500 zł do uzg. 600-074-823 BIAŁ URSUS 5314 (1996) 72KM, 4x4, zaczep hith, wyjścia hydrauliczne. 52.500 zł 886-666-382 WYS URSUS 5314 tur (1998), 72KM, tur 4 3sekcyjny samopoziomujący, komfortowa kabina Agro z 2 siedzeniami, opony 70% i 95%, stan bardzo dobry. 60.000 zł 513660-132 URSUS 902 (1982) 14.000 zł 662-593789 SUW URSUS 902, stan bdb, okolice Rutek. 15.000 zł 696-072-962 ZAM
ZETOR 2545, 4x4, oryginał, wspomaganie. 28.500 zł 609-372-586 WYS
ZETOR 5011 (1984) 50KM, wspomaganie, silnik trzycylindrowy, opony 80%, stan bdb. 23.500 zł 513-660-132 ZETOR 5211 (1988). 20.500 zł 503-619332 SOK ZETOR 5211 92r. 50KM wersja sadownicza wąski rozstaw obniżona wysokość wydech pod ciągnikiem silnik trzycylindrowy wspomaganie kierownicy WOM 540 1000 opony 70% 27.500 zł 504937-132 ZETOR 6045 (1983) 60KM, wspomaganie, duża kabina, dwie prędkości wałka, opony 80%, stan bdb. 32.000 zł 513-660132 ZETOR 6045 (1984), 1500mth, sprowadzony. 29.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 6045 84r. 60KM wspomaganie duża kabina dwie prędkości wałka opony tył 60% przód 80% stan bardzo dobry 31.500 zł 513-660-132 ZETOR 6211 92r. 60KM wspomaganie kierownicy wzmacniany podnośnik opony tył 80% przód 50% stan bardzo dobry 26.000 zł 513-660-132 ZETOR 6211 z ładowaczem (1987) 62KM, w oryginale, stan bdb. 35.000 zł 886666-382 WYS ZETOR 6245 91986) sprowadzony, duże koła. 26.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 6320 96r. 75KM wspomaganie na orbitrolu wzmacniany podnośnik opony 90% stan bardzo dobry 37.500 zł 513660-132 ZETOR 6718 (1978) 65KM, duża kabina, dwie prędkości wałka, 540 1000, opony 60%, stan bdb. 16.000 zł 513-660-132 ZETOR 6945 duża kabina, wspomaganie, z napędem, stan bdb, tur 3-sekcyjny 31.500 zł 721-310-822 MOŃ ZETOR 70 45 4wd 1984r, do poprawek 24.500 zł do uzg. 600-074-823 BIAŁ ZETOR 7011 (1982) szeroka kabina, krajowy, stan bdb 21.500 zł 883-154-615 AUG ZETOR 7011 (1983) 60KM, wspomaganie, duża kabina, wom 540 1000, opony 50%, stan bdb. 23.500 zł 513-660-132 ZETOR 7011 (1984), sprowadzony, stan bdb. 21.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 7045 84r, wymaga malowania, sprowadzony 24.500 zł do uzg. 600074-823 BIAŁ
ZETOR 7211 (1987) 72KM, ogumienie 90%, cały w oryginale, zaczep hitch, stan bdb. 27.000 zł 886-666-382 WYS ZETOR 7245 (1987) tur 2-sekcyjny, sprowadzony. 31.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 7245 (1989), stan bdb, 3800mtg, I właściciel. 39.500 zł 697-011-490 KOL ZETOR 7245 (1992), ok. Łap. 36.000 zł 603-454-874 BIAŁ ZETOR 8045, tur Trima, sprowadzony, oryginał, stan bdb. 31.000 zł 511-379087 SUW ZETOR 8145, sprowadzony. 28.000 zł 511-379-087 SUW ZETOR 8540 (1997) stan bdb. 48.000 zł 789-431-054 BIAŁ
KOMBAJNY ANNA (1988), mało używany, garażowany. 9.000 zł 886-330-101 ZAM ANNA (1990). 8.000 zł 660-529-185 ŁOM ANNA Z-644 (1986) gotowy do sezonu, koła 11, stan db. 5.500 zł 881-307-342 ZAM BIZON (1984), szerokie opony, nowe akumulatory, stan bdb. 27.000 zł 507-248712 ŁOM BIZON (1986) stan db, sprawny, po 18:00 26.000 zł 721-885-949 AUG BIZON Z0 56 (1986) z szarpaczem do słomy. 35.000 zł 698-069-032 SIEM BIZON Z056 (1985) kabina, sieczkarnia, powrót hederu, mechaniczna rura wysypu, po kapitalnym remoncie 39.000 zł 511-240-244 SOK BIZON Z056, 2szt, w całości lub na części, zamiana na bydło mleczne, inne propozycje, 10.000-15.000 zł. 788-348765 PISZ BIZON, stan bardzo dobry. 697-169-745 AUG CLAAS Compact 30, heder 2.40m (1981). 17.500 zł do uzg. 500-082-466 BIAŁ CLAAS Dominator 85, stan bdb, heder 3.9m, rura hydraulicznie otwierana, napęd hydrostatyczny, wózek do hederu, silnik Mercedes 130KM 6-cylindrowy. 35.000 zł do uzg. 693-078-782 BIEL CLAAS Merkator 75, używany do końca, stan bdb, ok. Moniek. 25.000 zł 607448-700 MOŃ CLAAS Senator (mercator) stan bdb 3.2m, silnik perkins 6. 19.500 zł do uzg. 502157-401, 516163894 GRAJ CLASS Consul szer. hed. 2.80 sprawny tech. 10.500 zł do uzg. 500-276-420 ZAM CLASS Merkator 50. 18.500 zł 691-590976 SOK CLASS Protector kosa 2.80m, z sieczkarnią, gotowy do sezonu, zamiana na większy 15.200 zł 721-310-822 MOŃ FORSHMIT 512, kabina, stan db. 15.000 zł 691-046-974 BIAŁ JOHN deere, 965, kabina, heder 3m, silnik perkins 6-cyl, 1980r 29.500 zł 797239-777 WYS JOHN derre 950, heder 3.60m, po sezonie żniwnym, stan bdb. 20.000 zł szt. do uzg. 788-597-348 BIAŁ KOMBAJN buraczany Neptun, stan db, w całości lub cześci. 3.700 zł całość 501756-192 WYS KOMBAJN zbożowy NEW HOLLAND 1545, heder szer. 4m, z kabiną i sieczkarnią, stan bdb. 31.000 zł 783554-648 SOK MF 330 (1984) heder 270 cm, stan bdb. 35.000 zł 517-642-411 SUW
SIECZKARNIA Fortschirtt E 281 C (1988) wyposażona w turbinę, hydraulicznie oposzczana rure, nie wymaga żadnego wkładu finansowego. 15.000 zł 603-671-419 SEJ
ZBOŻOWY Bizon super ZO56. 25.000 zł do uzg. (87)521-40-86 OLE ZBOŻOWY Bizon Z50. 10.000 zł 605289-987 BIAŁ ZBOŻOWY Deutz Fahr M88s, uszkodzony silnik, na części, 50-2.000 zł, po 20.00, gm. Suchowola. (85)712-46-28 SOK ZBOŻOWY Fahr M 750, kosa 2.70, sprowadzony, w oryginale. 16.000 zł 511-379087 SUW ZBOŻOWY Fahr, kosa 2.70, silnik 4 cylindrowy Deuth, stan bdb. 14.900 zł 515891-258 MOŃ ZBOŻOWY International heder 2.70, silnik Perkins 4, w całości lub na części, od 200 do 4000 zł. 666-468-280 BIAŁ ZBOŻOWY JD 1072 (1984) heder 4.2m. 42.000 zł 697-671-675 GRAJ ZBOŻOWY MF 487, kosa 3.6m, sprawny, gotowy do żniw. 15.200 zł 660-529185 ŁOM ZBOŻOWY Sampo 580, kabina, sieczkarnia, heder 3m, stan bdb. 36.000 zł 886666-382 WYS ZBOŻOWY Volvo BM 830, w całości lub na części, ok. Szczuczyna. 7.000 zł 505-315-464 GRAJ ZIEMNIACZANY Anna (1987), oryginał. 8.500 zł 728-939-869 KOL ZIEMNIACZANY Anna (1988) mało używany, stan bdb. 10.500 zł 728-939869 KOL ZIEMNIACZANY Anna (1988), oryginał, stan bdb. 9.500 zł 886-330-101 ZAM ZIEMNIACZANY Anna Agromet Pionier Z644 (1997), I właściciel, stan bdb. 13.800 zł 517-909-550 WYS ZIEMNIACZANY Anna Z-644 1997r. Agromet Pionier stan bdb 14.000 zł 517909-550 WYS ZIEMNIACZANY Anna Z644 (1985) oryginał. 6.000 zł 536-010-427 KOL ZIEMNIACZANY Anna, oryginał (1990). 7.700 zł 504-854-431 ŁOM ZIEMNIACZANY Anna. 7.800 zł 691675-411 KOL ZIEMNIACZANY Anna. 9.000 zł 513548-351 ŁOM ZIEMNIACZANY Anna. 20.000 zł 519576-459 MOŃ ZIEMNIACZANY Karlik 6.500 zł 601-320889 BIAŁ
INNE MASZYNY KOSIARKA dyskowa Kuhn GMD602, c.zawieszenie, 2, 40 m (2000) 8.500 zł 608-511-154 ŁOM ŁADOWACZ do bel masztowy na tył ciągnika 3.000 zł 533-539-848 AUG ŁADOWACZ masztowy do bel. 2.100 zł 533-539-848 ŁADOWARKA czołowa OK (1985). 25.500 zł (86)273-42-66 GRAJ ŁADOWARKA kamatsu, łyżka, napęd na przód, zwrotna, podnoszenie stan bdb. 10.500 zł szt. do uzg. 788-597348 BIAŁ ŁADOWARKA Kramer, silnik 2 cylindrowy Deuth, stan bdb. 22.000 zł 604-206820 OMA ŁADOWARKA przegubowa Okey, z łyżką. 19.000 zł 608-231-461 ŁADOWARKA Schaffer, jak Weidemann, osprzęt. 24.000 zł do uzg. (87)521-4086 OLE ŁADOWARKA teleskopowa Caterpillar CAT TH 220B (2005), wysięg 6.5m, udźwig 3.5t, sterowanie w yoisticku. 99.000 zł 886-666-382 WYS ŁADOWARKA teleskopowa MATBRO TR 200 95r. łamana w połowie szerokość 2, 0m wysokość 2, 45m udzwig 2, 3t wysięg 5.5m silnik perkins turbo opony 60% stan bardzo dobry 46.500 zł 513-660-132
ŁADOWARKA teleskopowa Matbro, rolnicza, paleciak (1990), przyczepa Pottinger z nożami. 25.500 zł 609-372-586 ZAM
ZBOŻOWY bizon i kombajn ziemniaczany anna . 18.000 zł do uzg. 660-699116 KOL
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
59
budujemy i mieszkamy
Inspiracje z natury: cedrowa elewacja
i wytrzymała
Drewniane elewacje to jeden z trendów silnie obecnych w projektach nowoczesnych domów. Jest to odpowiedź na potrzeby klientów, którzy, szukając stylowych wykończeń, pragną jednocześnie zachować element tradycji. Cedrowe drewno elewacyjne spełnia te wymogi, oferując jednocześnie bardzo dobre parametry użytkowe. Decydując się na naturalne drewno na elewację, mamy do wyboru kilka jego rodzajów. Coraz większą popularnością cieszą się gatunki nie występujące naturalnie w Polsce. Przykładem może być tutaj cedr czerwony – jedna z najbardziej wytrzymałych, odpornych na szkodniki i grzyby odmian drewna. Ten szlachetny gatunek twardego drewna pochodzi z Kanady i charakteryzuje się niezwykłą lekkością i niską podatnością na absorpcję wilgoci.
Nie zawiera też żywic ani substancji oleistych, co pozwala na zastosowanie szerokiej gamy środków wykańczających. – Cedr jest również znakomitym izolatorem – latem będzie skutecznie chronił przed nadmiernym nagrzaniem budynku, a zimą nie pozwoli nam zmarznąć – tłumaczy Paweł GorylNieciuński z firmy Kopp. – Dzięki zdolności tłumienia wibracji i pochłaniania dźwięków, świetnie sprawdzi się również w roli bariery dźwiękoszczelnej. Zainspirowany przez naturę, dzisiejszy design stawia na nieoczywiste mieszanki surowców – drewno w połączeniu ze szkłem lub metalem? Właśnie takie są najnowsze tendencje. Rzadko zdarza się, by cała powierzchnia pokryta była jednolicie. W cenie są oryginalne zestawienia drewna z innymi materiałami, których owocem jest nietuzinkowy i elegancki zarazem wizerunek. Rozwiązanie to ciekawie prezentuje się zarówno
Fot. KOOP
Piękna
▲ Dzięki świetnym parametrom użytkowym cedru, wykonana z niego elewacja będzie się sprawdzać przez wiele lat.
w przypadku domów mieszkalnych, jak i budynków użytku publicznego. Czy jednak montaż nowoczesnej i stylowej elewacji to nie zbyt skomplikowane i wymagające przedsięwzięcie? Nic bardziej mylnego. Dzięki lekkości i nieskomplikowanej obróbce, montaż elewacji cedrowej można wykonać sprawnie i szybko. OPRAC.
BK
krótko Stare, ale... wyremontowane W Polsce ubywa ruder, ale wciąż co piąte mieszkanie pamięta czasy II RP, lub nawet zaborów. Mimo to, jak informuje Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, inspektorzy budowlani wydali w 2012 r. nakazy rozbiórki tylko 467 budynków mieszkalnych z powodu „niewłaściwego utrzymania obiektu”, czyli m.in. zaniedbań remontowych. Jeśli chodzi o stan techniczny i wyposażenie mieszkań, to w ciągu ostatnich dwóch dekad odnotowaliśmy ogromny postęp.
Solary inaczej Więcej paneli o słabszej efektywności czy może lepiej mniej, ale za to o wysokiej sprawności – taki dylemat będą mieli ci, którzy zdecydują się skorzystać z dopłat do kolektorów słonecznych. Od 1 października 2013 r.
60
zmieniają się bowiem zasady bardzo popularnego na polskim rynku programu dopłat do solarów. Jak informuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w celu obliczania wielkości dopłaty indywidualnej zastępuje się powierzchnię całkowitą (wymiary zewnętrzne) paneli słonecznych na powierzchnię czynną, czyli tylko tę wytwarzającą ciepło. W obu sytuacjach dofinansowanie obejmie tylko powierzchnię czynną urządzenia. Zmiany te podyktowane są pojawieniem się na rynku kolektorów, w których występują coraz większe różnice pomiędzy wymiarami obudowy, a ich powierzchnią czynną. Dotychczas, w ramach programu wypłacono dotacje, na łączną kwotę ok. 280 mln zł dla ok. 42.000 osób, którzy zainstalowali kolektory o łącznej powierzchni przekraczającej 280 tys. mkw. OPRAC.
MB
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
61
budujemy i mieszkamy
Nowości łazienkowe
Na co zwracać uwagę dobierając płytki do łazienki
Relaks na zielono
Małe
Kąpiel w sepi Fot. Tubądzin
Motyw kwiatu jabłoni z kolekcji Moringa marki Tubądzin, może stać się najciekawszą ozdobą łazienki. Kolorystyka dekoru i subtelny rysunek obrazu nadadzą wnętrzu harmonii i utrwalą na długo wspomnienie wczesnego lata. Dekor, utrzymany w ciepłej kolorystyce przypominającej zdjęcie sepii, można skontrastować płytkami o fakturze kamienia w kolorze ciemnego brązu lub beżu. Kolekcję Moringa marki Tubądzin tworzą płytki, mozaika i różne dekory. Przykładowa cena płytki ściennej o wym. 593x327 mm – 114,88 zł/mkw.
Przytulne kolory Fot. DOMINO
Beże i brązy, które tak lubimy w aranżacji wnętrz, sprawiają, że czujemy się komfortowo i przytulnie. W kolekcji Lily marki Domino zachowano stonowaną kolorystykę, którą przełamują delikatne, stylowe wzory lilii. Kolekcja Lily to płytki ścienne i podłogowe w kolorze kremowym i brązowym, ozdobne listwy (z motywem lilii i ze strukturą) oraz dwa dekory. Motywem przewodnim pierwszego jest wyrazisty wzór lilii z elementami lustra, mieniącego się pod wpływem światła. Drugi dekor, o rysunku kamienia, jest bardziej współczesny: to przeplatające się jak fala kolory kremowy i brązowy. Przykładowa cena: płytka ścienna o wym. 360x250 mm – 32,50 zł/mkw (netto).
62
zmniejszają
Remont, czy wykończenie nowej łazienki stawia nas przed trudnym wyborem odpowiednich płytek. Małe pomieszczenia dodatkowo zawężają wybór. Pomagamy podjąć dobrą decyzję. Na temat doboru płytek do małej łazienki krąży wiele mitów. Na forach internetowych można przeczytać, że małe, mozaikowe płytki poszatkują przestrzeń niedużej łazienki. Duże z kolei będą wymagać zbyt wielu cięć. Krąży także opinia, że w takim pomieszczeniu nie należy łączyć różnych formatów i kontrastowych kolorów płytek. Jak jest naprawdę? Do małej łazienki pasuje każdy rozmiar płytek. Aby jednak uniknąć poszatkowania przestrzeni, należy dobrać fugę odpowiadającą kolorowi płytek. To zapobiegnie wprowadzeniu niepotrzebnych podziałów w pomieszczeniu i wywoła efekt jednolitej powierzchni. Należy pamiętać, że im więcej widocznych linii, tym mniejsza wyda się łazienka. Dostępne na rynku wzory i kolory płytek pozwalają zredukować niedoskonałości łazienki. Układane pionowo prostokąty optycznie podwyższą pomieszczenie, z kolei ich poziomy układ – poszerzy zbyt wąskie. Istnieje także sposób na przywrócenie proporcji zbyt wąskiej łazienki. Można to osiągnąć przez poziome ułożenie jasnych płytek na trzech ścianach, a na czwartej, krótszej – płytek ciemnych. O ile do małych pomieszczeń polecane są jasne kolory, o tyle odpowiednio przemyślany kontrast potrafi zdziałać cuda. Przykładem mogą stać się aranżacje z wykorzystaniem płytek z kolekcji Cado czy Oriano – takie zestawienie kolorystycz-
Fot. DOMINO
Fot. Tubądzin
Zieleń uspokaja i pozwala odpocząć. Relaksuje, ale nie nudzi. Przywołuje oczywiste skojarzenie z naturą i świeżością. Umiejętnie skontrastowany z ciemną szarością długo nie znudzi się w łazienkowej aranżacji. W takim wnętrzu świetnie odnajdą się nie tylko wyznawcy ekologicznego trybu życia, ale także wszyscy, którzy w wielkomiejskim pośpiechu tęsknią za bliskością przyrody. Kolekcję Colour Green marki Tubądzin tworzą płytki, mozaika i różne dekory. Przykładowa cena płytki ściennej o wym. 327x593x8 mm – 119,93 zł/mkw.
▲ Wybór odpowiednich płytek do małego pomieszczenia nie jest zadaniem łatwym, jednak to właśnie format i kolor potrafią odmienić niedużą łazienkę. Kolorystyczne kontrasty i nietypowe połączenia rozmiarów płytek są sojusznikami w tworzeniu nowego wyglądu niezbyt dużego wnętrza.
ne doda pomieszczeniu głębi. To samo dotyczy mozaiki. W małych pomieszczeniach sprawdzą się jako podkreślenie jednego z elementów łazienki, na przykład nad umywalką. Nie powinno się też łączyć w jednej aranżacji więcej niż dwóch formatów płytek. Mała łazienka nie wymaga rezygnacji z dużych płytek. Nie jest prawdą, że są one przeznaczone wyłącznie do przestronnych pomieszczeń. Jednak jeśli nasz wybór padnie na wielkoformatowe płytki, należy przemyśleć ich układ. Zbyt wiele cięć sprawi, że niewiele zostanie z dużego formatu płytki. KATARZYNA MADALIŃSKA, ARCHITEKT MARKI DOMINO
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
63
budujemy i mieszkamy
Nowości do ogrodu
◄ Ze względu na swoje niewielkie rozmiary i niską wagę piła do gałęzi Skil Lynx sprawdzi się szczególnie w trudnych warunkach pracy: podczas cięcia jedną ręką, nad głową, w miejscach trudno dostępnych lub na drabinie.
Lekkie
cięcie
to szeroka gama komfortowych i ułatwiających pracę elektronarzędzi dla właścicieli ogrodów. Narzędzia Skil Urban Series są idealne do prac wykonywanych w małych ogródkach przydomowych, na balkonach i tarasach. Gamę Skil Urban Series tworzy obecnie 17 elektronarzędzi ogrodowych. Poza nową piłą do gałęzi należą do niej: trzy kosiarki elektryczne, kosiarka ręczna, trzy podkaszarki, dwa sekatory, nożyce akumulatorowe (w technologii litowo-jonowej, jak również z wymiennymi akumulatorami NiMH), myjka wysokociśnieniowa, rozdrabniacz, piła łańcuchowa, odkurzacz/dmuchawa ogrodowa i wycinak do chwastów.
Piła do gałęzi Skil Lynx wyposażona jest w ruchomy brzeszczot o długości 150 mm, który jest wprawiany w ruch przez silnik o mocy 350 W, co pozwala na efektywne cięcie gałęzi o średnicy do 80 mm. Nowe narzędzie jest wyjątkowo ergonomiczne: ma niewielkie rozmiary, niską wagę (zaledwie 1,5 kg) i miękką okładzinę uchwytu zapewniającą pewny chwyt oraz pełną kontrolę nad narzędziem podczas pracy. Dzięki systemowi Clic wymiana brzeszczotu jest wyjątkowo łatwa.
Fot. SKIL
Skil Lynx – to lekka i kompaktowa piła do cięcia gałęzi o średnicy do 80 mm. Piła pojawiła się w sprzedaży w sierpniu br.
Wystarczy przekręcić dźwignię blokującą brzeszczot, wysunąć stary brzeszczot i wymienić go na nowy. W wyposażeniu standardowym znajdują się dwa brzeszczoty do drewna. Pełna oferta komfortowych elektronarzędzi ogrodowych Skil Urban Series Skil Urban Series
OPRAC.
BK
Miękka obróbka komina
Miejsce, gdzie komin przechodzi przez połać dachową, można uszczelnić na dwa sposoby: tzw. obróbką twardą lub obróbką miękką. Ta druga stanowi alternatywę dla tradycyjnej obróbki z blachy i jest wygodniejsza, ale wymaga dużej precyzji. Obróbka komina to istotny i niełatwy do wykonania element dachu. Należy jej poświęcić dużo uwagi, ponieważ w razie niepoprawnego wykonania może być przyczyną przeciekania dachu. Obróbkę miękką wykonuje się z taśmy aluminiowej lub ołowianej, która z jednej strony jest pokryta warstwą farby nanoszonej metodą proszkową, a z drugiej (przyczepnej) – powleczona klejem butylowym. Z taśmy wycina się fragmenty odpo-
64
wiedniej długości, które następnie przykleja się do uprzednio oczyszczonej powierzchni komina i dachówek. Boczne odcinki powinny mieć długość min. 15 cm z każdej ze stron. Poszczególne elementy łączy się ze sobą, zaginając jednocześnie łączone części i tworząc w ten sposób tzw. rąbek stojący. Wyjątkowo uważnie należy wykonać obróbkę z tyłu komina, ponieważ w tym miejscu często gromadzi się spływająca po połaci woda, co zwiększa ryzyko przeciekania. Należy pamiętać, że taśmę można montować tylko wtedy, gdy temperatura dobowa nie spada poniżej 5 st.C. W przeciwnym wypadku klej nie zwiąże. RADZI: KRZYSZTOF OMILIAN Z FIRMY RÖBEN
Fot. Röben
Taśma kontra woda
▲ Obróbkę wykańcza się listwą, którą mocuje się na górze obróbki, przykręcając do komina kołkami rozporowymi. Od góry należy ją uszczelnić silikonem dekarskim.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
65
rolnictwo na kołach
Toyota wprowadza kompaktowe kombi
▼ Auris Touring Sports to aż 1.658 litrów załadunku
Wyjątkowo duża przestrzeń Toyota właśnie wprowadziła na polski rynek wersję kombi modelu Auris. Pojazd dzięki podwójnej podłodze bagażnika i systemowi łatwego składania foteli Easy Flat charakteryzuje się największą w swojej klasie możliwością załadunku. Toyota Auris Touring Sports dostępna jest w trzech wersjach napędowych – benzynowej, wysokoprężnej oraz hybrydowej. Model Auris Touring Sports jest o ponad 28 cm dłuższy od wersji hatchback, zachowując ten sam rozstaw osi i średnicę zawracania. Większa długość całkowita samochodu pozwoliła wyraźnie powiększyć bagażnik. Jego standardowa pojemność wynosi 530 litrów. Po złożeniu tylnych siedzeń rośnie aż do 1.658 litrów. Jest to najlepszy wynik w segmencie C. Krawędź załadunku bagażnika jest dodatkowo umieszczona aż o 10 cm niżej niż w Aurisie hatchback. Wartość ta daje także Aurisowi Touring Sports pierwszeństwo w segmencie kompaktowych kombi pod względem możliwości przewozowych. Oprócz olbrzymich rozmiarów bagażnika, o jego funkcjonalności decyduje podwójna podłoga, podwójna roleta, system Easy Flat, pozwalający jednym ruchem położyć oparcie tylnych foteli, siatka i haczyki na torby oraz gniazdo 12V. Samochód jest wyposażony również w zintegrowane, aluminiowe relingi dachowe i opcjonalny dach panoramiczny, który jest jednym z największych oferowanych w klasie.
◄ Ceny wersji kombi rozpoczynają się od 62.900 zł
zostały umieszczone pod tylną kanapą, pozwalając na wykorzystanie pełnej przestrzeni ładunkowej, identycznie jak w wersjach z tradycyjnymi silnikami. Nowością w Auris Touring Sports jest możliwość holowania przyczepy o masie do 345
kg. Jest to pierwszy samochód hybrydowy Toyoty, który dysponuje taką funkcją. SZYMON MARTYSZ FOT. TOYOTA
Dynamiczna jazda Nadwozie ma zwiększoną sztywność i niżej położony środek ciężkości. Obniżona została także pozycja za kierownicą, a sam układ kierowniczy ma bardziej prężną charakterystykę. Za komfort wszystkich pasażerów odpowiada przeprojektowane, wielowahaczowe zawieszenie tylne oraz większe wyciszenie kabiny. Dzięki aerodynamicznej karoserii udało się również uzyskać współczynnik oporu powietrza na poziomie zaledwie Cd 0,28. Ten wynik znacznie przyczynia się do obniżenia zużycia paliwa, pozwalając jednocześnie na świetną dynamikę auta. Auris Touring Sports jest dostępny z tymi samymi silnikami co odmiana hatchback: benzynowymi 1.33 Dual VVTi o mocy 99 KM, 1.6 Valvematic o mocy 132 KM oraz Dieslami 1.4 D-4D o mocy 90 KM i 2.0 D-4D o mocy 124 KM.
Opcja Hybrid Auris Touring Sports jest jedynym w Europie kompaktowym kombi, oferującym klientom możliwość wyboru pełnego napędu hybrydowego. Toyota powiększyła tym samym liczbę modeli z technologią hybrydową, dostępnych na europejskim rynku. Napęd Toyota Hybrid Synergy Driver charakteryzuje się mocą 136 KM, przyspieszeniem do „setki” w czasie 10,9 sekundy oraz prędkością maksymalną 180 km/h. Akumulatory w pojeździe 66
PODLASKIE AGRO
rolnictwo na kołach
Chevrolet z instalacją LPG
TOP AUTO
Tanie podróżowanie Krupniki 25, 15-641 Białystok, tel. +48 85 661-68-02, www.topauto.com.pl stalacji LPG, można wyposażyć w taką instalację za 1 zł. Oferta dotyczy także modelu Spark w opcji LS o pojemności 1 litra z klimatyzacją i radiem. Pięciodrzwiowy Cruze w wersji wyposażenia LS+, która obejmuje m.in. klimatyzację, systemy ABS, ESC, system kontroli trakcji oraz 6 poduszek powietrznych, dostępny jest już od 54.990 zł. Siedmiomiejscowego Chevroleta Orlando w takiej samej wersji wyposażenia można kupić już od 64.990 zł. Natomiast miejski, pięciodrzwiowy Spark jest do nabycia już od niespełna 29 tys. zł.
Autoryzowany dealer ▲ Cruze to dynamiczne auto dla osób prowadzących aktywny tryb życia.
Chevrolet w ostatnim czasie notuje najwyższe wyniki sprzedaży w historii. Wysoka sprzedaż samochodów marki, należącej do koncernu General Motors, to zapewne efekt bardzo dobrego wyposażania i bogatej oferty pojazdów. Dodatkowo niektóre modele objęte są promocją na zakup i montaż instalacji LPG tylko za 1 zł. Pełna gama Chevroleta w Europie obejmuje miejskie modele Spark (od 28.990 zł) i Aveo (cena od 36.990 zł), niewielkiego SUV-a o nazwie Trax (od 59.990 zł), kompaktowy model Cruze (od 49.490 zł), rodzinnego vana Orlando (od 60.990 zł), SUVa Captivę (od 87.990 zł) oraz komfortowego sedana segmentu D o nazwie Malibu (od 92.390 zł). Samochody te są objęte licznymi rabatami, co jeszcze bardziej zwiększa ich atrakcyjność. Co ciekawe, rabaty te łączą się ze sobą (np. rabat na grupy zawodowe łączy się z rabatem lojalnościowym). Oprócz tego pojazdy dostępne są także w promocyjnych programach finansowych: 50/50, 3x33 oraz 4x25, dzięki którym pojazd może trafić w nasze ręce już po wpłaceniu jedynie części ceny całkowitej.
niana siarka, benzen ani ołów. Znacząco zmniejsza emisję zanieczyszczeń i gazów cieplarnianych, takich jak CO2. LPG jest obecnie jedynym ekologicznym i ekonomicznym paliwem, które jest w pełni niezawodne i dostępne na co dzień. Decydując się na zakup i montaż instalacji LPG u autoryzowanego dystrybutora Chevroleta, klient zachowuje warunki gwarancji swojego nowego samochodu. Co więcej, producent instalacji LPG udziela na nią 2-letniej gwarancji bez limitu kilometrów lub 3-letniej gwarancji do 100.000 km przebiegu. Egzemplarze modelu Cruze w wersji sedan i hatchback oraz modelu Orlando z benzynowym silnikiem o pojemności 1,8 l i mocy 141 KM, które przystosowane są do montażu in-
Znajdujący się w Krupnikach salon Top Auto, oprócz przedstawionej wyżej oferty, wprowadził także wiele zachęt finansowych w postaci promocji, atrakcyjnych kredytów oraz korzystnych leasingów. Największe zainteresowanie rolników oraz innych grup zawodowych wzbudzą zapewne specjalne rabaty oraz program lojalnościowy, który można połączyć z aktualnie obowiązującymi promocjami. Co ciekawe, oferta ta obejmuje także osoby fizyczne pozostające w pierwszej linii pokrewieństwa z właścicielem pojazdu. Warto też pamiętać, że w salonie możemy wyposażyć samochody w instalację gazową (modele Spark, Cruze i Orlando za 1 zł). Nabywając i montując instalację LPG, warunki gwarancji na nowego Chevroleta nie ulegają zmianie. SZYMON MARTYSZ FOT. CHEVROLET
▼ Orlando to wszechstronny samochód rodzinny o niepowtarzalnej stylistyce.
Ekonomiczna jazda Wysokie ceny paliw to zmora polskich kierowców. Świetnym wyjściem jednak z tej sytuacji wydaje się nabycie samochodu wraz z instalacją LPG. Osobom szukającym samochodu taniego w eksploatacji, Chevrolet przygotował ciekawą ofertę, w ramach której podczas zakupu wybranych wersji modeli Cruze, Orlando lub Spark można za 1 zł wyposażyć swój nowy samochód w zestaw instalacji gazowej. LPG jest płynną mieszaniną propanu i butanu i powstaje podczas rafinacji ropy naftowej. Jego spalanie nie wytwarza żadnych zanieczyszczeń stałych ani dymu. Nie jest uwalPODLASKIE AGRO
67
rolnictwo na kołach
Opel z terenowym zacięciem
Auto na co dzień
▲ Mokka wyposażona w silnik wysokoprężny oraz manualną skrzynię biegów i napęd FWD zużywa w cyklu mieszanym 4,5 l paliwa na 100 km
Opel Mokka to dynamiczny pojazd z segmentu kompaktowych SUVów. Komfort jazdy w tym modelu został dostosowany do potrzeb życia w aglomeracji miejskiej, przy zachowaniu wszystkich zalet samochodu przeznaczonego do jazdy po drogach gruntowych. Opel Mokka trafił do salonów w ubiegłym roku i od tego czasu podbija serca polskich kierowców. Jego nieprzeciętne zalety zostają także docenione przez niezależne organizacje motoryzacyjne oraz media (Pięć gwiazdek w testach bezpieczeństwa NCAP, Samochód Roku Playboya `2013 w kategorii „auto na co dzień”). Jest to efekt dopracowanej koncepcji i technologii, która dobrze sprawdza się na polskich drogach. Mokka stanowi mieszankę funkcjonalności, komfortu oraz smaku przygody. Model ten może być wyposażony w technologię napędu na wszystkie koła, która płynnie przenosi moment obrotowy na tylne koła ilekroć jest to konieczne dla uzyskania lepszej przyczepności i lepszego panowania nad pojazdem. Moc dostarczana jest przez trzy ekonomiczne silniki. Wszystkie wersje z manualną skrzynią biegów są wyposażone w system Start/ Stop, oszczędzający paliwo. Oferta silników benzynowych obejmuje silnik wolnossący o mocy 115 KM i pojemności 1,6 l, a także silnik Turbo o mocy 140 KM i pojemności 1,4 l. W ofercie silników wysokoprężnych znajduje się jednostka 1.7 CDTI Turbo diesel o mocy 130 KM.
Wygodnie i zdrowo Pojazd wprowadza także nowoczesne technologie do segmentu B samochodów SUV, wspomagające kierowcę, takie jak: system kamer przednich Opel Eye, a także system kamery tylnej. Ponadto Mokka jest wyposażona w ergo68
nomiczne fotele, certyfikowane przez niemieckie stowarzyszenie lekarzy. Mokka oferuje także, wyłączny dla Opla, w pełni zintegrowany system do przewożenia rowerów FlexFix najnowszej generacji. Mokka została zaprojektowana dla ludzi prowadzących aktywny i luksusowy styl życia.
Właściwości jezdne W nowym Oplu Mokka dostępny jest zarówno napęd na przednie koła, jak i napęd na wszystkie koła. System napędu na wszystkie koła zapewnia wysoki poziom stabilności i bezpieczeństwa, zwiększając równocześnie zdolność Mokki do radzenia sobie w bardziej surowych warunkach. Gdy panowanie nad pojazdem i przyczepność zostają wystawione na próbę, system automatycznie i płynnie przenosi moc na tylne koła. Jest to oszczędna, inteligentna i niedroga technologia, która zmienia Mokkę z solidnego miejskiego SUVa w znakomity samochód terenowy. W warunkach dobrej przyczepności do nawierzchni, na przykład na drogach asfaltowych, cały moment obrotowy przekazywany jest na przednie koła. Pomaga to w utrzymaniu ekonomicznego poziomu spalania. Jednak w celu poprawienia właściwości jezdnych i przyczepności do nawierzchni, moment obrotowy automatycznie rozdzielany jest na oś przednią i tylną, w zależności od stylu jazdy lub warunków drogowych. Na bardzo śliskich nawierzchniach podział momentu obrotowego między przodem i tyłem osiąga wartość 50/50. Ogólnie
mówiąc, kierowca ma do dyspozycji system, który automatycznie dostosowuje się do panujących warunków drogowych. Standardowe urządzenia, poprawiające wrażenia z jazdy Mokką, we wszystkich wersjach obejmują elektroniczną kontrolę stabilności Electronic Stability Control (ESC), kontrolę trakcji Traction Control (TC), a także systemy Hill Start Assist (HSA) i Hill Descent Control (HDC), które zwiększają komfort i bezpieczeństwo jazdy, ułatwiając ruszanie na dużych nachyleniach.
Udane zakupy Top Auto to firma, której siedziba mieści si ę w K r up nik a ch p o d B ia ł y ms to k i e m . Przedsiębiorstwo rozpoczęło działalność w 1992 r. Już po trzech latach uzyskało licencję General Motors i rozpoczęło swoje funkcjonowanie jako Autoryzowany Dealer marki Opel. Ten profil działalności przedsiębiorstwa kontynuowany jest aż do dzisiaj. Tutaj też można nabyć uterenowioną Mokkę. Ceny tego kompaktowego SUVa rozpoczynają się od 67.900 zł. Dodatkowo wprowadzono liczne sposoby finansowania: kredyt 50/50 i 4x25% (Corsa, Astra, Adam) oraz atrakcyjny leasing. Będąc w salonie Top Auto warto także zapytać o upusty dla firm i osób prowadzących działalność gospodarczą oraz wybranych grup zawodowych, obejmujących branżę rolniczą. SZYMON MARTYSZ FOT. OPEL
TOP AUTO Krupniki 25, 15-641 Białystok, tel. 85 661-68-02, 661-47-87 www.topauto.com.pl
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
69
Warto wiedzieć, że możesz uratować życie osoby chorej na białaczkę
Fot. PBKM
dla zdrowia i urody
Dobry
do szpiku kości
Białaczka to choroba potocznie zwana rakiem krwi. Niestety rokrocznie przybywa w Polsce ok. 6 tys. nowych zachorowań na tę chorobę. Ratunkiem dla chorych jest przeszczepienie szpiku od innego człowieka. Przeczytaj jak dołączyć do grona dawców. Obecnie na całym świecie jest ponad 20 mln. osób, deklarujących zgodę na zostanie dawcą szpiku. Jednakże prawdopodobieństwo znalezienia genetycznego bliźniaka wynosi zaledwie od 1: 25.000 do nawet kilku milionów. To ciągle zbyt mało… Postaram się z pomocą Rafała Młodzikowskiego, koordynatora ds. rekrutacji dawców Fundacji DKMS Polska wyjaśnić Państwu jak zostać dawcą oraz na czym polega zabieg pobrania szpiku. – Istnieją dwie metody pobrania szpiku. Jedna to pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej, druga – pobranie szpiku z talerza kości biodrowej – wyjaśnia pan Rafał. – O wyborze metody decyduje lekarz dokonujący przeszczepienia. Jednak zanim dojdzie do pobrania, dawca musi przejść badania, których celem jest sprawdzenie jego stanu zdrowia, zarówno pod kątem bezpieczeństwa dla pacjenta, jak i samego dawcy. W momencie ostatecznego potwierdzenia, że może dojść do przeszczepienia zarówno dawca, jak i pacjent są odpowiednio przygotowywani. Na pięć dni przed zabiegiem pacjent dostaje chemioterapię, która ma spowodować obniżenie jego odporności do zera, po to, aby jego organizm przyjął komórki obce. Jeśli na tym etapie dawca by się wycofał, lub z jakiegokolwiek powodu nie mogłoby dojść do pobrania, a w efekcie do prze-
70
szczepienia, życie pacjenta byłoby zagrożone. W przypadku pobrania komórek macierzystych z krwi obwodowej, na pięć dni przed pobraniem, dawca przyjmuje zastrzyki stymulujące produkcję komórek macierzystych szpiku, skąd przedostają się one do krwi, a następnie są z niej bezpośrednio pobierane. Samo pobranie odbywa się na drodze tzw. aferezy. Jest to zabieg przypominający autotransfuzję. Siedząc lub leżąc mamy wbite igły – jedną w zgięcie łokciowe, drugą w nadgarstek. Z przetaczanej krwi separowane są komórki macierzyste. Cały zabieg trwa maksymalnie cztery godziny, a ilość pobranego płynu to mniej niż puszka coli. Po kilku godzinach odpoczynku dawca może normalnie funkcjonować nie odczuwając praktycznie żadnych skutków ubocznych. Druga metoda, czyli pobranie szpiku z talerza kości biodrowej wymaga ok. dwudniowego pobytu w szpitalu, ponieważ zabieg wykonywany jest w pełnym znieczuleniu. Dawca przyjmowany jest na oddział wieczorem w dniu poprzedzającym pobranie, następnego dnia rano odbywa się zabieg, który wraz z narkozą trwa ok. godziny. W trakcie zabiegu dawca leży na brzuchu, a dwóch lekarzy równolegle pobiera szpik z talerza kości biodrowej – są to dwa dołeczki, które każdy ma powyżej pośladków. Następnego dnia po zabiegu dawca wraca do domu. Szpik dawcy regeneruje się w ciągu dwóch tygodni. A kto może zostać dawcą? Otóż zarejestrować się może każdy zdrowy człowiek (nawet przez internet – www.dkms.pl) pomiędzy 18 a 55 rokiem życia. Rejestracja polega m.in. na pobraniu 4 ml krwi lub wymazu z wewnetrznej strony policzka. Na podstawie tej próbki zostają określone cechy zgodności antygenowej, a jeśli okaże się,
▲ Niewiedza jest ciągle głównym powodem tego, że mamy tak mało dawców
że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem genetycznym chorego, wtedy może dojść do przeszczepienia. Warto jeszcze dodać, iż dawcy zwracane są wszystkie koszty dojazdu do kliniki oraz ewentualnego pobytu w hotelu. Dołączając do bazy dawców Fundacji DKMS Polska możemy zostać dawcą dla pacjenta zarówno w Polsce, jak i gdziekolwiek na świecie. Dane dawców w postaci anonimowej (wiek, płeć, wyniki typowania antygenów HLA) są bowiem przekazywane do światowej bazy BMDW (Bone Marrow Donor Worldwide). Pamiętaj! Zostanie potencjalnym dawcą to poważna decyzja, którą podejmujemy na całe życie. Być może kiedyś, za rok, dwa, pięć czy dziesięć, zadzwoni Twój telefon z informacją, że jest pacjent, któremu możesz uratować życie. OPRAC.
MB
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
71
dla zdrowia i urody
Oni wygrali,
Przedłużmy życie owocom i rozkoszujmy się ich smakiem także w środku zimy
wygraj i Ty Zamykamy lato
w słoiki
▲ Kinga Kondracka z bratanicą Julią Fot. GreenOK
▲ Maria Kraśnicka
▲ Koniec lata, to doskonały moment, aby przygotować rośliny do zimowego spoczynku. Pomocny będzie tu bioaktywny nawóz GreenOK z mikroelementami, który nie tylko wzbogaca drzewa o utracone składniki odżywcze, ale również zwiększa ich odporność na niekorzystne warunki klimatyczne.
▲ Renata Zimnoch
▲ Anna Juszczyk
W ostatnim wydaniu naszej gazety były dwa konkursy. Przedstawiam więc Państwu ich rozwiązania. Jednym z nich była krzyżówka, jej hasło brzmiało: „Zabierz Lirene na wakacje”. Druga zabawa, sponsorowana przez markę Venita, polegała na dowolnym rozwinięciu tekstu piosenki „Tyle słońca w całym mieście”. Najciekawsze propozycje przesłały nam: Anna Bartosiak z Oleksina – „Tyle słońca w całym mieście, opalić się można wreszcie.”, Renata Zimnoch z Tykocina – “Tyle słońca w całym mieście, to czas relaksu przy zimnym lodzie i owocowym cieście, bo gdy przyjdzie zima to słońce sobie kima.” oraz Wysocka Ewa - „Tyle słońca w całym mieście, wszystkim tę nowinę nieście! Tyle słońca wkoło nas – niech zostanie tak cały czas.” Do zwycięzców zostały wysłane zawiadamienia o wygranej. Zapraszamy więc wszystkich po odbiór nagród do naszej redakcji. Upominki czekają na Państwa przez miesiąc. Jeśli ktoś nie może odebrać w tym czasie nagrody, proszony jest o telefoniczny kontakt z nami, w celu ustalenia szczegółów odbioru upominku. Powyżej przedstawiamy zdjęcia laureatów. A w tym numerze jak zwykle mamy dla Państwa krzyżówkę z atrakcyjnymi nagrodami oraz konkurs dla prenumeratorów. Zachęcamy do zabawy z nami. Jednocześnie po raz kolejny przypominamy, by razem z rozwiązaniami podawać swój adres, gdyż tylko takie zgłoszenia bierzemy pod uwagę przy losowaniu. Czekamy na maile i kartki od Państwa.
Lato kojarzy nam się przede wszystkim ze smakiem soczystych owoców z własnego sadu. Cały rok czekamy na pyszne truskawki, wiśnie, czereśnie, maliny, porzeczki, jagody czy brzoskwinie. Aby cieszyć się nimi także zimą, już teraz powinniśmy zacząć robić przetwory. Koniec sierpnia i początek września to doskonały moment, aby przygotować smakowite kompoty, powidła, konfitury, nalewki i inne pyszności, które przez całą zimę będa przypominać nam lato. A wiadomo, że te przygotowane własnoręcznie, są zawsze najsmaczniejsze. Proponujemy Państwu kilka naszych redakcyjnych, sprawdzonych przepisów:
jemy kolejne 10 min. Tak przygotowany wywar zostawiamy na 24 godz. Po tym czasie dokładnie odcedzamy i dolewamy spirytus. Przelewamy do butelek i czekamy na zimowe długie wieczory, kiedy nalewka smakuje najlepiej.
Dżem z rabarbaru Składniki: 1kg obranego, posiekanego rabarbaru, 2szkl. cukru, 2 łyżeczki startej skórki z pomarańczy, 80 ml soku pomarańczowego, 0,5 szkl. wody. Wykonanie: Rabarbar z cukrem, skórką z pomarańczy, sokiem pomarańczowym i wodą gotujemy na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, przez ok. godzinę. Gdy zgęstnieje i lekko przestygnie wkładamy dżem do słoików i szczelnie zakręcamy. Pasteryzujemy ok. 15 min.
Nalewka aroniowa Śliwka w czekoladzie
Składniki: 1kg aronii, ok. 100szt. liści z drzewa wiśniowego, 1kg cukru, 2 łyżeczki kwasku cytrynowego, 1l wody, 0,5l spirytusu. Wykonanie: Owoce aronii zrywamy z krzaczka jak najpóźniej, najlepiej gdy pojawią się pierwsze przymrozki, które zmrożą owoce. Można też zebrać je wcześniej i na jedną noc zamrozić. Dzięki temu zabiegowi owoce aronii tracą charakterystyczną dla siebie gorycz. Następnie owoce i liście wiśni wkładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy ok. 10 min. Dosypujemy cukier i kwasek cytrynowy, i gotu-
Składniki: 2,5kg śliwek węgierek, 0,5kg cukru, 2 cukry wanilinowe, 5 łyżek kakao. Wykonanie: Śliwki wypestkować i zmielić. Gotować na małym ogniu przez ok. 1,5godz. Przed dodaniem pozostałych składników śliwki można przetrzeć przez gęste sito, by pozbyć się resztek skórek. Następnie wsypać cukier, cukier waniliowy i kakao. Gotować jeszcze ok. pół godziny często mieszając, by dżem się nie przypalił. Nakładać gorący do wyparzonych słoików.
Gładkie nogi
Depilacja twarzy
Pachnąca kąpiel
Wzbogacony olejkiem arganowym krem do depilacji nóg zapewnia szybką i skuteczną depilację. Krem posiada przyjemny, świeży zapach a zawarty w nim ekstrakt z olejku arganowego, działa nawilżająco, kojąco i odżywczo. Do opakowania dołączona jest saszetka z nawilżająco-łagodzącą emulsją po depilacji. Po zabiegu skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Cena: 7,5 zł/100g.
Plastry z woskiem do depilacji twarzy, dzięki swojemu kształtowi i elastycznej strukturze umożliwiają skuteczne i trwałe usunięcie nawet najdrobniejszych włosków wraz z cebulkami. Do opakowania dołączono butelkę z łagodząco-kojącą oliwką po depilacji. Plastry pozostawiają skórę gładką nawet przez kilka tygodni, a systematyczne stosowanie ich osłabia włosy i spowalnia ich odrastanie. Cena: 7,5 zł/12szt.
Peelingi myjące Naturia o intensywnych owocowych zapachach doskonale wygładzają i odświeżają ciało. Specjalnie dobrane receptury zapewniają skuteczne nawilżenie, a drobinki ścierające skutecznie usuwają martwe komórki naskórka, przygotowując skórę do przyjęcia kosmetyków pielęgnacyjnych. Po zastosowaniu skóra jest odświeżona i oczyszczona, gładka i miła w dotyku. Cena: 5 zł/200 ml.
MB, FOT. REDAKCJA
MARZENA BĘCŁOWICZ
polecamy
72
OPRAC. MB, FOT. JOANNA PODLASKIE AGRO
rozrywka
Po rozwiązaniu krzyżówki wpisz hasło do ponumerowanych kratek. Rozwiązanie (wraz ze swoimi pełnymi danymi teleadresowymi) wyślij na adres redakcji lub biuro@podlaskieagro.pl. Na zgłoszenia czekamy do 30 września 2013 r. Do wygrania vouchery na bezpłatne badania TSH + 30% rabat na wszystkie pozostałe. Badania można będzie wykonać w dowolnym punkcie pobrań laboratorium Diagnostyka na podlasiu (13 miejsc). Nagrodzimy siedem osób. Zapraszamy do zabawy!
PODLASKIE AGRO
73
Fot. Sławomir Grabowski
Garść zabawnych wierszyków ze zbiorku Apoloniusza Bogumiła Ciołkiewicza „Koń by się uśmiał – spróbuj i Ty”:
*** Do lekarza, świeżo upieczonego docenta, przyszła rodzina z podziękowaniami za wyleczenie chorego. – Dziękujemy, panie doktorze – mówią. – Docencie, docencie – poprawia docent. – Doceniamy, oczywiście, że doceniamy.
*** Mówi żona do męża: – Kochanie, sprawmy sobie cudowny weekend! – Świetny pomysł moja droga, do zobaczenia w poniedziałek!
O motylu dwojga nazw
Rozmowa z biedronką – Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba. – Facet, podnieś sam swój tyłek, ja nie jestem od posyłek…
Komentarz do Sztaudyngera Rzekła róża do motyla: „Nikt nie patrzy, niech pan zapyla.” Motyl czułki nastroszył trochę: „Ale chyba nie za darmochę?”
Po wypłacie Tata taki szałowy, ciepło mu, ściągnął sweterek. Uprawia styl motylkowy, rzuca nim lada wiaterek…
Szarańcza Ten gatunek się w Polsce raczej nie rozradza, choć mocno przypomina go obecna władza…
Ryby mają glos Rzekła żona do jesiotra: – Chociaż z ciebie kawał łotra i choć życie z tobą przykre, ale mieć będziemy ikrę...
Po świńsku Że w chlewie mieszka, bardzo jest rada, choć jedna drugiej – świnię podkłada….
Patrząc na świnię Kiedy na nią patrzę, pogląd mam dość zdrowy: Te wspaniałe nóżki! A ile schabowych…
74
▲ Nieważne gdzie, deklarację złożyć trzeba!
*** Podczas obiadu Jaś pyta mamę: – Mamo, dlaczego tatuś jest łysy? – Ponieważ jest bardzo mądry. – To dlaczego ty masz tak dużo włosów? – Daj spokój i jedz zupę!
*** Synek mówi do mamy – Mamo, a dlaczego moja kuzynka nazywa się Róża? – Ponieważ twoja ciocia lubi kwiaty. – A ty co lubisz mamo? – Przestań zadawać głupie pytania Wacuś.
*** Kierowca zatrzymuje się obok stojącej na poboczu dziewczyny. – Podwieźć Cię? – pyta. – Nie. Po dwieście pięćdziesiąt.
Fot. Justyna Janowska
Kiedy raz do klasztoru wleciała brudnica, natychmiast ją pragnęła zabić zakonnica. Wówczas motyla z gniewu chwyciła zadyszka: A, brzydko, siostro! Przecież ja też jestem mniszka...
*** Pewien mężczyzna odwiedza starego znajomego. Nagle przez pokój przebiega mały chłopczyk. – Patent! – woła za nim gospodarz. – Zrób nam herbatę i przynieś jakieś ciastka! – Patent? – dziwi się gość. – Cóż za niezwykłe imię! Skąd się wzięło? Gospodarz wzdycha ciężko. – Wysłałem córkę na kurs żeglarski i zobacz, z czym wróciła...
*** Blondynka wraca do domu i słyszy jednoznaczne odgłsy dochodzące z sypialni. Dla potwierdzenia otwiera drzwi i widzi męża z obcą kobietą. Wybiega z sypialni otwiera schowek, wyjmuje pistolet, przeładowuje, przykłada sobie do skroni i w tym momencie mąż krzyczy: – Kochanie, nie rób tego, ja ci wszystko wytłumaczę! Blondynka patrząc na niego groźnie, krzyczy: – Zamknij się! Ty będziesz następny!
▲ Każdy chciałby mieć taki korzeń... chrzanu.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
75
76
PODLASKIE AGRO