NAJWIĘKSZY MAGAZYN ROLNICZY POLSKI PÓŁNOCNO-WSCHODNIEJ
Nr 3(40)/2013 Białystok
W NUMERZE: ANESTRUS, CZYLI PROBLEM Jeszcze kilka lat temu wiosna była rozwiązaniem wszystkich problemów związanych z rozrodem bydła mlecznego. Świeże powietrze, słońce, wybieg i zielona trawa, podnosiły odporność zwierząt, zwiększając przemianę materii i powodując aktywację hormonów. Dziś wiosna to za mało.
PANIE NA PRAWO, PANOWIE NA LEWO Jedni wybierają inseminację. Inni są zdania, że nic nie zastąpi naturalnych sposobów zapładniania i trzymają w stadzie buhaja. Kolejna grupa hodowców to ci, którzy wolą zapłacić więcej za seksowane nasienie, zwiększające o kilkadziesiąt procent prawdopodobieństwo narodzin cielęcia płci żeńskiej. Kto ma rację?
PAN TADEUSZ I BRONY Od siedmiu lat w Białymstoku, w niewielkim warsztacie, powstają brony, jakich próżno szukać w całej Polsce. Idealne do dużych gospodarstw, bo o potężnych gabarytach oraz składane hydraulicznie.
JAK NIE ZAPRASZAĆ ZŁODZIEI? Czy w środku nocy, w niebezpiecznej dzielnicy miasta, zostawiłbyś otwarty samochód z kluczykami w stacyjce? Nie! A przypomina to pozostawienie w nocy bez dozoru, na oddalonym od zabudowań pastwisku, wartego tysiące złotych bydła.
UCZ SIĘ ROLNIKU, UCZ... Wciąż pojawiają się zapytania dotyczące działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” z Sektorowego Programu Operacyjnego na lata 2004-2006. W jakiej sytuacji spełnione jest zobowiązanie dotyczące wykształcenia? Sprawę wyjaśnia prawnik.
Pstrykasz palcem i... ...wygrywasz
W numerze: AKTUALNOŚCI Prezentacja Podlaskiego Związku Hodowców Królików Rasowych i Drobiu Ozdobnego – str. 4-6 Rozstrzygnięcie etapu wojewódzkiego konkursu „Bezpiecznie na wsi – powiedz stop upadkom” – str. 8-10 Rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Konkursu „Bezpieczna praca w gospodarstwie rolnym” – str. 12 Relacja z Dni Otwartych w Bazie Maszynowej „Danex” w Rogienicach Wielkich – str. 14-16 Nowości w świecie maszyn – str. 18 Lokomobila parowa – str. 20-22 Podsumowania projektu „Lepszy start naszą szansą” w Zespole Szkół Rolniczych w Sokółce – str. 24 Ruszył konkurs fotograficzny „Krajobraz kulturowy wsi województwa podlaskiego” – str. 26 Walne Zgromadzenie Podlaskiej Izby Rolniczej – str. 28-30 Hodowla Wokół kwestii skutecznego zapładniania krów – str. 32-34 Weterynaria Problemy z rują we współczesnej hodowli bydła mlecznego – str. 36 Uprawa Wybór odpowiedniej uprawy kukurydzy – str. 38-40 Dolistne nawożenie kukurydzy na ziarno – str. 40 Elektronika pomaga wykonać precyzyjną orkę – str. 44-48 Test folii do kiszonek – str. 48 Finanse Złodzieje chętnie korzystają z lekkomyślności rolników – str. 50 Wiedza i umiejętności zawodowe odpowiednie do działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” w ramach SPO na lata 2004-2006 – str. 52 Zawieszenie części uzupełniającej renty rolniczej – str. 54 Maszyny W Białymstoku, w niewielkim warsztacie, produkowane są wyjątkowe brony – str. 56-58 Jakie wyniki daje stosowanie przez firmę Lely koncepcji I-flow – str. 62 Krótko – str. 64 Budujemy i mieszkamy – str. 66-68 Rolnictwo na kołach – str. 70-74 Dla zdrowia i urody – str. 76-80 Rozrywka – str. 81-82
Nakład: 15000 egzemplarzy. Redaktor naczelny: Małgorzata Sawicka, msawicka@skryba.media.pl Q Redakcja: Barbara Klem, Marzena Bęcłowicz, Szymon Martysz Q DTP: Marcin Dominów Q Reklama: Sebastian Rutkowski 503-039-455, szef biura reklamy, Edyta Andrukiewicz 508-353-278, Wojciech Gawryluk 606-972-284, Tomasz Fiłończuk 695-119-702, Justyna Radziszewska 500-123-174, Justyna Janowska 533-379-533, Joanna Sawicka 662-234-788, Andrzej Niczyporuk 501-303-181 Q Wydawca: Wydawnictwo Skryba, ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok, tel. 85 742-90-90, fax. 85 742-90-92 Q Druk: Bieldruk Białystok Q Redakcja nie odpowiada za treść reklam Na okładce: Zdjęcie Cezarego Klimaszewskiego pt.: „Ciągnij mała”, II miejsce w ubiegłorocznym konkursie „Podlaskie Rolnictwo w obiektywie”.
www.podlaskieagro.pl
PODLASKIE AGRO
Drodzy Czytelnicy! Przygotowując magazyn „Podlaskie AGRO” odpowiednio wcześniej, musimy wybiegać myślami co nieco do przodu. Czasem np. o roku, który się jeszcze nie skończył, piszemy już ubiegły itd... Wyobraźcie sobie tylko Państwo jak to było, kiedy „Podlaskie Agro” wydawaliśmy jako kwartalnik! Kiedy sięgam do tych czasów pamięcią, wydaje mi się to całkiem zabawne. Był na przykład styczeń, środek zimy, a przygotowywaliśmy artykuły dotyczące wiosennych zabiegów polowych itd. Teraz, kiedy „Podlaskie AGRO” przez pół roku ukazuje się co miesiąc, jest to łatwiejsze, ale mimo to, ciągle zdarzają się zabawne sytuacje. I tak na poprzednie, marcowe wydanie naszego magazynu, przygotowywałam tekst odnoszący się do wiosennej aury, mimo że za oknem śniegu było po kolana i nic nie zwiastowało roztopów. Rozpoczynał się od słów: „W końcu przyszła wiosna, topiąc resztki zalegającego śniegu”. Sądziłam, że w marcu pogoda diametralnie się zmieni, a moje słowa się ziszczą. W końcu jednak, wraz z redakcyjną koleżanką, doszłyśmy do wniosku, że biorąc pod uwagę kapryśną w tym roku pogodę, nie ma co ryzykować. Na całe szczęście, bo gdy Państwo mogliście już czytać to wydanie, wiosny dalej nie było, a rzeczony śnieg hałdami zalegał na ulicy. Ale w końcu, jest, przyszła i już na pewno z nami zostanie! Oświadczam to uroczyście: mamy wiosnę! A zatem cóż takiego znajdziecie Państwo w pierwszym wiosennym wydaniu i pod względem daty, i aury? Całkiem przypadkowo w dwóch artykułach skupiliśmy się na podobnych kwestiach. Mam na myśli tekst pt.: „Panie na prawo, panowie na lewo” oraz „Anestrus czyli problem”. Dobrze się jednak zdarzyło. Potraktujcie je Państwo jako wzajemne uzupełnienie. W pierwszym z nich omówiona jest dość szeroko kwestia sposobów zapładniania krów mlecznych. W drugim nasz „dyżurny dziennikarz”, czyli Józef Wszeborowski – lekarz weterynarii, omawia kwestię problemów z rują. By odpocząć nieco od krów, prezentujemy Związek Hodowców Królików. To jeden z tych wdzięcznych tematów, opisujących pasjonatów. Rok bieżący ma być rokiem kukurydzy. To roślina, której walory doceniane są od lat, nie do przecenienia w kwestii żywienia bydła mlecznego, stąd kilka tematów na jej temat. Ponadto zamieszczamy relacje z finałów dwóch konkursów dla dzieci i młodzieży, organizowanych przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, z Dni Otwartych w Danexie. Mamy też dla Państwa garść ciekawostek dotyczących maszyn rolniczych, w tym obszerny artykuł o bronach konstruowanych przez pewną białostocką „manufakturę”. Reasumując, serdecznie Państwa zapraszam do poświęcenia chwil kilku na lekturę naszego magazynu, mimo że pogoda sprzyja... pracy na polu. MAŁGORZATA SAWICKA, REDAKTOR NACZELNY
e-mail: biuro@podlaskieagro.pl
3
aktualności
Podlaski Związek Hodowców Królików Rasowych i Drobiu Ozdobnego, wkrótce będzie świętował pół roku istnienia
Rasowy
czy „pasztetowy”
▲ Króliki rasowe należy karmić dobrymi paszami pochodzącymi z gospodarstwa, plus pasze granulowane z roślin oleistych, które zadecydują o lepszej budowie, większych przyrostach i lepszej wydajności mięsa – radzi pan Henryk.
Krępa sylwetka, tułów walcowaty, zad lekko ścięty – dobrze umięśniony. Szyja silna, nogi krótkie, ogon prosty. Głowa szeroka, garbonosa, o silnie rozwiniętych policzkach. Oczy duże; uszy mięsiste, zwisające symetrycznie, skierowane otworami słuchowymi w kierunku głowy. Czy ktoś zgadł co opisuję? Jeśli nie, wyjaśniam – jest to opis królika, a dokładnie, królika rasy francuski baran.
Zwierzęta takiej rasy posiada w swojej hodowli m.in. Henryk Koc, prezes Podlaskiego Związku Hodowców Królików Rasowych i Drobiu Ozdobnego z Bielska Podlaskiego. Wybrałam się do niego z wizytą, na kilka dni przed Wielkanocą, gdyż wszyscy w redakcji zgodnie stwierdziliśmy, że hodowla królików to typowo wiosenno-wielkanocny temat. Niestety, pogoda tego dnia nie była ani trochę wiosenna, wprost przeciwnie było śnieżnie i mroźno. Być może z tego też powodu, króliki nie miały zbytniej ochoty na pozowanie do zdjęć. Ale jak mówi pan Henryk, one wcale nie muszą mieć ani ochoty na pozowanie, ani ochoty na prezentowanie się, one mają po prostu być. – Królik na wystawie jest po prostu oglądany przez jury i są mu przyznawane punkty. Przede wszystkim musi mieć zgodną z opisanym wzorcem budowę ciała, doskonałą jakość owłosienia, przycięte pazurki oraz dobry stan zdrowia – wymienia hodowca. – Wyjazd na wystawę to również doskonała okazja do sprzedaży, bądź kupna królików. Ale, ale, zacznijmy od przedstawienia osoby pana Henryka i jego pokaźnej kicającej gromadki. Jak wspomina nasz bohater, hodowlą królików zajmuje się od dzieciństwa i nie może bez nich żyć. Wprawdzie na początku nie były to zwierzęta rasowe. – Kiedy miałem 10 lat prowadziłem dużą hodowlę królików. Była to taka pierwsza forma uzy◄ Mariusz Kamont z Leśników (gm. Perlejewo), to przedstawiciel młodego pokolenia miłośników królików. Hodowlę zwierząt rasowych prowadzi od dwóch lat, ale już może się pochwalić przedstawicielami takich ras jak: kalifornijski czarny, francuski baran niebieski i szary, olbrzym srokacz niebieski i czarno-biały oraz wiedeński szary.
skania jakichkolwiek dochodów, gdyż kiedyś prowadzone były skupy królików – wspomina pan Henryk. Pierwsze rasowe króliki nasz bohater nabył dopiero ok. dziesięć lat temu. Ich hodowla wbrew temu co sądzą inni nie jest ani droga, ani skomplikowana. Pasję tę można połączyć z niewielkim zyskiem, bowiem dzięki odpowiedniej pielęgnacji można wyhodować piękne króliki z rodowodem, które następnie można prezentować na wystawach, a ostatecznie sprzedać. Pan Henryk, królików ma ok.100 szt. A są to przedstawiciele pięciu ras, dwóch dużych – belgijski olbrzym szary i francuski baran (w odmianach barwnych – czarny, niebieski, żelazisty i szary). Rasę średnią reprezentuje kalifornijski czarny, a małą: czarny podpalany i holenderski. – Wprawdzie moje stado jest dość pokaźne, jednak opieka nad zwierzętami nie zajmuje mi dużo czasu. Raz na dziesięć dni czyszczę królikom klatki, gdyż ściółka musi być czysta i sucha, ze względu na tworzące się przebarwienia na futrze zwierzęcia. Jeśli królik posiada sfilcowania czy skłaczenia, to należy je delikatnie wyczesać lub pousuwać, a długie pazurki oczywiście obcinać – wyjaśnia pan Henryk. A teraz kilka słów do początkujących hodowców. Rozpoczynając swoją przygodę z tymi zwierzętami dobrze byłoby cokolwiek o nich wiedzieć. W tym celu można po prostu poszukać ogólnodostępnych informacji (prasa, książki, Internet) lub przystąpić do związku. – Nasz związek zrzesza ludzi mówiących o królikach „tym samym językiem” – ze śmiechem mówi pan Henryk. – Są to formy spotkań poświęcone wymianie doświadczeń. Rozmawiamy o hodowli, chwalimy się własnymi osiągnięciami, wspieramy, dyskutujemy o problemach i chorobach zwierząt.
c.d. na str. 6 4
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
5
aktualności
▲ Andrzej Polak z Przybyszyna (gm. Ciechanowiec) twierdzi, iż hodowlę królików można traktować jako pasję. Swoje zwierzęta ma, jak twierdzi „od zawsze”.
c.d. ze str. 4 Poprzez związek chcemy też propagować hodowlę królików na Podlasiu. Członkowie związku z którymi udało mi się porozmawiać zgodnie twierdzili, iż hodowla królików jest nieuleczalną i zaraźliwą chorobą, gdyż kto raz spotka się z hodowcami w miłej i przyjaznej atmosferze, gdzie ludzie są doceniani, gdzie nie ma rywalizacji ani złej energii, ten po prostu przepadł. Również uczestnictwo w wystawach królików to pewnego rodzaju spotkania, oparte na wzajemnej wymianie doświadczeń fanów tych zwierząt. – Hodowlą królików zajmuję się całe życie. Co prawda zwierzęta czysto-rasowe hoduję dopiero od kilku lat, a wcześniej… no cóż, były to, najprościej mówiąc – króliki rasy „pasztetowej”. Obecnie mam przedstawicieli kilku ras: belgijskiego olbrzyma szarego, francuskiego barana, kalifornijskiego czarnego i nowozelandzkiego białego. Bywam też na wystawach – dwie ostatnie to Lublin i Wieluń. Dzięki temu, że należę do związku mam się gdzie pokazać, a moje króliki, co ważne, mają rodowód – mówi Andrzej Polak z Przybyszyna, właściciel ponad setki zwierząt. Namawiam więc wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć hodowlę królików na kontakt ze związkiem, gdyż są tam ludzie posiadający dużą wiedzę i doświadczenie, którymi chętnie się dzielą. Doradzą jakie króliki i z jakiej hodowli najlepiej kupić oraz na co zwracać uwagę. Ważne jest bowiem, by kupić królika, który na wystawie otrzymał wysoką ocenę od jury (min. 95 punktów), gdyż wtedy w naszej hodowli będziemy mieć znakomity materiał genetyczny. – Królikom rasowym trzeba poświęcić trochę czasu. Należy karmić je dobrymi paszami pochodzącymi z gospodarstwa, plus pasze granulowane z roślin oleistych, które zadecydują o lepszej budowie, większych przyrostach i lepszej wydajności mięsnej. Dobra pielęgnacja królika, daje nam możliwość rywalizacji na wystawach – tłumaczy pan Henryk. 6
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Być może Państwo również czytając ten artykuł, zadają sobie pytanie: Pasja, pasją, ale czy hodowla królików jest opłacalna? Otóż ja również byłam tego ciekawa. Pan Henryk odpowiedział mi na to pytanie wyczerpująco. – Najprościej mówiąc, hodowla królików to pasja połączona z możliwością uzyskania smacznego i zdrowego mięsa, a forma zarobku jest niestety niewielka. Mówiąc wprost – na hodowli królików nie można się dorobić – wyjaśnia hodowca. Mało opłacalna jest również sprzedaż skór, gdyż wartość jednej to max. 5 zł. Ceny skór z królików małych kształtują się na poziomie ok. 1-2 zł. Dlatego powiedzenie „skórka nie warta jest wyprawki” najtrafniej określa ten fakt. Natomiast pozostaje jeszcze kwestia ceny królika, a ta zależy od wielu rzeczy: od rasy, wieku, i wreszcie od tego od jakiego hodowcy go kupujemy. – Królik mój będzie wart 100 zł, natomiast królik z hodowli znanego w kraju hodowcy wart będzie, dwa razy tyle. Pochwalę się natomiast, że jeśli chodzi o króliki rasy francuski baran szary, to ja jestem jednym z najlepszych hodowców w kraju (na wystawie w Lublinie mój królik zdobył 97, na 100 możliwych, punktów od sędziów) i moje zwierzęta są jednymi z droższych – ok. 100 zł. kosztuje mały, a dorosły nawet 400 zł. Na koniec jeszcze kilka słów o samym związku. Obecnie jest w nim zrzeszonych 28 hodowców. Jak sama nazwa wskazuje są to nie tylko pasjonaci królików, ale również hodowcy drobiu ozdobnego. Celem związku jest pokazanie, że na Podlasiu też są hodowcy, którzy godnie reprezentują ten region. – Poza tym, my jako jedyny związek w kraju mamy tak sformułowany statut, że możemy zrzeszać obywateli z krajów ościennych. Pierwszym tego przykładem jest Walerij Lisowski z Wilna na Litwie – chwali się pan Henryk. Jednak większość hodowców twierdzi, że przynależność do związku to przede wszystkim „Kontakty i znajomości, wymiana doświadczeń,
▲ 29-30.06.2013 r. na terenach wystawowych PODR w Szepietowie odbędzie się pierwsza na Podlasiu wystawa królików rasowych z pokazem drobiu ozdobnego. Zgłoszenia przyjmowane będą do 30 maja b.r. Na zdjęciu Krzysztof Owsianiuk, v-ce prezes PZHKRiDO.
Podlaski Związek Hodowców Królików Rasowych i Drobiu Ozdobnego ul. Gomułki 5 17-100 Bielsk Podlaski tel. 501 516 513 www.pzhkr.pl
możliwość zakupu rasowego królika, wyjazdy na wystawy” – to słowa Krzysztofa Owsianiuka z Zaścianek, który hodowlę królików prowadzi od ok. 2 lat. Jak większość pasjonatów tych zwierząt, ma ich setkę. A są to przedstawiciele ras: nowozelandzki, kalifornijski i popielniański. Poza tym hodowca zapisując się do związku otrzymuje księgę rejestrów, czyli tzw. dokument pochodzenia królika. Rodowód ten informuje potencjalnego nabywcę o pochodzeniu królika, lub potwierdza jego pochodzenie. Można też powiedzieć, że stanowi „wizytówkę” hodowcy oraz jego hodowli. Przynależność do związku nakłada na hodowców również obowiązek, jest nim szczepienie królików. Na koniec dobra wiadomość dla wszystkich zainteresowanych założeniem hodowli królików. – Podlaski ODR w Szepietowie dzięki swej uprzejmości zaproponował nam udział w XX Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych, która odbędzie się w ostatni weekend czerwca. Będziemy na niej prezentować zwierzęta pochodzące od najlepszych hodowców z całej Polski, ponieważ wystawa ta będzie pierwszą ogólnopolską wystawą królików rasowych na Podlasiu, współorganizowaną przez nasz związek. Będziemy służyć pomocą w doborze materiału hodowlanego, opowiadać o sposobach pielęgnacji i żywieniu królików rasowych. Wszyscy zainteresowani kupnem będą mogli skorzystać z naszej oferty – zaprasza prezes związku. TEKST I FOT. MARZENA BĘCŁOWICZ PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
7
aktualności
Rozstrzygnięcie etapu wojewódzkiego konkursu „Bezpiecznie na wsi” pod hasłem...
Powiedz
STOP upadkom
▲ Laureaci konkursu wraz z organizatorami.
Jak pracować bezpiecznie? Na pytanie to odpowiadały dzieci. Jednak nie używały do tego słów, tylko kredek, farb i wielu, wielu innych rzeczy. Ich fantazja i twórczość jest bowiem bezgraniczna. I co bardzo ważne – dzieci potrafią dostrzec to, czego nie widzą dorośli. 4 kwietnia 2013 r. odbyło się podsumowanie etapu wojewódzkiego III Ogólnopolskiego Konkursu ◄ Kinga Lewandowska z kl. IV SP w Dobrzyjałowie gm. Piątnica, laureatka pierwszego miejsca w kategorii wiekowej klasy IV-VI.
8
Plastycznego dla Dzieci pod hasłem „Bezpiecznie na wsi – powiedz stop upadkom!”. Uroczyste wręczenie nagród odbyło się w Muzeum Podlaskim w Białymstoku.Celem konkursu jest promowanie pozytywnych zachowań związanych z pracą i zabawą na terenach wiejskich, poszerzanie wiedzy dzieci na temat bezpieczeństwa i higieny pracy w gospodarstwie rolnym, ze szczególnym uwzględnieniem zapobiegania upadkom oraz rozbudzanie i rozwijanie wrażliwości estetycznej i indywidualnych zdolności twórczych uczniów szkół podstawowych.
c.d. na str. 10
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
9
aktualności
▲ Weronika Maria Zamojska z kl. III SP w Wiżajnach zajęła pierwsze miejsce w kategorii wiekowej klasy 0-III. Wraz z Kingą Lewandowską powalczą o miejsca w etapie centralnym.
c.d. ze str. 8 Do konkursu nadesłano 2.158 prac plastycznych ze 155 szkół podstawowych z terenów wiejskich województwa podlaskiego. Prace konkursowe oceniane były w dwóch kategoriach wiekowych: I grupa to klasy 0-III, II grupa – klasy IV-VI.
10
Laureatami etapu wojewódzkiego konkursu z I grupy wiekowej zostali: Weronika Maria Zamojska z kl. III, Szkoły Podstawowej w Wiżajnach – pierwsze miejsce. Tuż za nią Dominika Roszkowska z kl. II Szkoły Podstawowej w Starej Rozedrance gm. Sokółka. Trzecie miejsce zajęła Anna Martynko z kl. II, Szkoły Podstawowej w Karolinie gm. Giby. Laureatami z II grupy wiekowej zostali: Kinga Lewandowska z kl. IV, Szkoły Podstawowej w Dobrzyjałowie gm. Piątnica, która zajęła pierwsze miejsce; Natalia Brutkowska z kl. IV, Publicznej Szkoły Podstawowej w Łętownicy gm. Szumowo – miejsce drugie oraz Eliza Matus z kl. V, Szkoły Podstawowej w Gródku – miejsce trzecie. – Pierwszy raz biorę udział w takim konkursie i jestem bardzo mile zaskoczona tym, że zajęłam pierwsze miejsce. Praca, którą przygotowałam przedstawia cztery scenki. Na pierwszej pre-
zentuję upadek z przyczepy, na drugiej z beli, na trzeciej ze zbiornika na paszę, a na czwartej na podwórku – mówiła Kinga Lewadowska tuż po ogłoszeniu wyników. Ponadto Wojewódzka Komisja Konkursowa przyznała po dziesięć wyróżnień w każdej kategorii wiekowej. Za najaktywniejszy udział w konkursie wyróżnienie otrzymała Szkoła Podstawowa z Polskim i Litewskim Językiem Nauczania im. Dariusa i Girenasa w Puńsku. Uczestnicy konkursu, którzy zajęli pierwsze trzy miejsca w obydwu kategoriach wiekowych, zostali zakwalifikowani do etapu centralnego. Honorowy patronat nad konkursem objął Stanisław Kalemba, minister rolnictwa. TEKST: EDYTA
UTKO, INSPEKTOR OR KRUS W BIAŁYMSTOKU, OPR. MB FOT. ANDRZEJ NICZYPORUK
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
11
aktualności
Finał Wojewódzkiego Konkursu „Bezpieczna praca w gospodarstwie rolnym” rozstrzygnięty
Młodzież
kontra bezpieczeństwo
▲ Uczniowie, organizatorzy i sponsorzy konkursu na wspólnym pamiątkowym zdjęciu.
Przepis na wygraną w tym konkursie jest prosty. Jak najwięcej skorzystać z prelekcji dotyczących bezpieczeństwa pracy w rolnictwie, wziąć udział w teście, zdobyć jak najwięcej punktów. Warto. Nie tylko dla atrakcyjnych nagród, ale przede wszystkim dla przyszłości. Bezpiecznej przyszłości.
12
spodarza przygotowali i przedstawili prezentację multimedialną dotyczącą historii szkoły oraz występ artystyczny szkolnego zespołu wokalnego. TEKST I FOT. ŁUKASZ
GILEWSKI, STARSZY INSPEKTOR OR KRUS W BIAŁYMSTOKU
Konkurs „Bezpieczna praca w gospodarstwie rolnym”, skierowany do uczniów szkół rolniczych, organizowany jest już od 17 lat. Konkurs w województwie podlaskim przebiega w dwóch etapach: szkolnym i wojewódzkim. Etap szkolny, w którym testy rozwiązywało 439 uczniów z 20 szkół, poprzedzony był szkoleniami przeprowadzonymi przez pracowników Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku. W etapie wojewódzkim udział wzięło 17 uczniów, zwycięzców eliminacji szkolnych. Finał konkursu odbył się w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Rudce. Podczas podsumowania konkursu uczniowie szkoły-go-
▲ Krz ysz tof Sienkiewicz, uczeń Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Mońkach, zdobył 47 punktów zajmując I miejsce. Nagrodę wręczył Mirosław Baszko, marszałek województwa podlaskiego.
▲ Dawid Kłopotowski, uczeń Zespołu Szkół Rolniczych w Ostrożanach, zajął II miejsce. Nagrodę – aparat cyfrowy – wręczyła mu Barbara Sołomiewicz, dyrektor OR KRUS w Białymstoku.
▲ Łukasz Walenciej, uczeń ZS CKR w Janowie, to laureat III miejsca. Zdobywając 42 punkty wywalczył tablet wręczony mu przez Elżbietę Łapińską-Żurkowską, nadinspektora OIP Białystok. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
13
aktualności
Baza Maszynowa „Danex” na początku kwietnia zorganizowała Dni Otwarte. Jakie niespodzianki czekały na klientów firmy z Rogienic Wielkich?
◄ Witold Paciukanis z synem Dawidem przy ciągniku Case IH Maxxum 125. Taki sam model od kilku miesięcy pracuje w ich gospodarstwie.
Maszyn do wyboru,
do koloru...
„Piękną zimę mamy tej wiosny” – tym żartobliwym stwierdzeniem dość często w tym roku podsumowywaliśmy przedłużającą się rekordowo zimę. Organizatorzy wiosennych targów, imprez i spotkań mieli nie lada orzech do zgryzienia. A jednak Dni Otwarte w Danexie, zaplanowane na szóstego kwietnia, odbyły się terminowo. Mimo mało sprzyjającej aury, atmosfera była gorąca. Danex na rynku maszyn używanych funkcjonuje od 1999 r. Handlem nowymi maszynami zajmuje się od pięciu lat, z dużym powodzeniem, o czym najlepiej świadczyła spora ilość uśmiechniętych klientów, biorących udział w Dniach Otwartych w Rogienicach Wielkich. Specjalnie dla nich przygotowano całą gamę niespodzianek. Można było zajrzeć w każdy kąt firmy, obejrzeć dokładnie prezentowane maszyny, zjeść pyszny posiłek, obejrzeć pokazy. W międzyczasie, organizatorzy raczyli zebranych gości dawką informacji o firmie i sprzedawanym przez nią sprzęcie, po czym od-
pytywali z tej wiedzy, nagradzając prawidłowe odpowiedzi. Na szczęści błędnych nie było. Na zgromadzonych czekały również inne niespodzianki i promocje, łącznie z najważniejszą – loterią. Przez cały dzień uczestnicy Dni Otwartych do specjalnego pudełka wrzucali kupony ze swoimi danymi, z których na koniec został wylosowany szczęśliwiec. Przy tylu niespodziankach, nic dziwnego, że humory gościom Dni Otwartych dopisywały. Wśród nich spotkaliśmy Adama Przeździeckiego, mieszkańca Grodzkich Szczepanowięt k. Kuleszy Kościelnych. Pracuje on tam na 30-hektarowym gospodarstwie. – Firma Danex znana jest mi od kilku ładnych lat, również wtedy, gdy sprzedawała maszyny używane – mówi nasz rozmówca. – I wtedy, i dziś nasza współpraca układa się świetnie. I bardzo się ucieszyłem, kiedy do oferty firmy dołączyły nowe maszyny. Przeździecki za pośrednictwem Danexu kupił m.in. ładowarkę Manitou. Użytkuje ją od listopada ubiegłego roku. To zaledwie kilka miesięcy,
▼ Z pytaniami przygotowanymi przez Leszka Domitrza, dyrektora handlowego Danexu, zmagali się i mali, i duzi.
14
ale nowa zabawka w gospodarstwie już pokazała co potrafi. – Miałem kłopoty z ciągnikiem, właściwie to przymierzałem się do jego wymiany – opowiada pan Adam. – Zainteresowałem się ładowarką Manitou i... postanowiłem spróbować. Ładowarka zakupiona przez Przeździeckiego została wyposażona w dość oryginalny i rzadko w Polsce używany osprzęt. – To łyżka o objętości 2,5 msześc. do wybierania kiszonek. Dzięki specjalnemu frezowi, po wybraniu kiszonki, pozostaje idealnie gładka ściana, co zapobiega psuciu się paszy – wyjaśnia nasz rozmówca. – Wiadomo, że zakup takiej ładowarki to spory wydatek, rzędu min. 200 tys. zł, ale uważam, że warto. Zdaniem pana Adama ciągnik jest lepszy do dłuższej jazdy, bardziej komfortowy i szybszy. Jednak ładowarką też można ostatecznie pokonać dłuższe odległości, a do tego jest niedościgniona pod trzema względami, to: zwrotność, wszechstronność, stabilność pracy.
c.d. na str. 16 ▼ Jak „nie szata zdobi człowieka”, tak karoseria jest ważna w ciągniku, ale spenetrować należy przede wszystkim jego wnętrze. A Dni Otwarte dawały ku temu doskonałą okazję.
PODLASKIE AGRO
aktualności c.d. ze str. 14 – Maszyna jest moim zdaniem bardzo dobra. Tak jak i jej sprzedawca oraz serwisant „w jednej osobie” – dodaje Adam Przeździecki. – Serwis przyjeżdża terminowo. A współpraca jak na razie przebiega bezproblemowo. Na tyle dobrze, że zaledwie w lutym br. pan Adam kupił za pośrednictwem Danexu kolejną maszynę. Tym razem prasę belującą McHale. – Już dawno na nią „polowałem” i tak się złożyło, że Danex zaczął sprzedawać prasy tej marki. Więc już dłużej nie czekałem – mówi rolnik. – Jest przed sezonem, więc nie zdążyłem jeszcze jej przetestować i trudno ją oceniać, jednak z tego co penetrowałem rynek, to naprawdę dobra marka i jestem dobrej myśli. A jeśli coś się stanie – mam przecież dobrego serwisanta. W gronie zadowolonych klientów Danexu wypatrzyliśmy też Witolda Paciukanis z m. Rynkojeziory k. Sejn. Współpracę z bazą maszynową w Rogienicach rozpoczął stosunkowo niedawno, bo w listopadzie ub. r. – Przyznaję, że wcześniej kupowałem maszyny od innych dilerów, jednak nie byłem zadowolony.
Brakowało mi jasności i przejrzystości transakcji. Usłyszałem o tej firmie i postanowiłem sprawdzić – wyjaśnia pan Witold. Poszukiwał właśnie ciągnika marki Case. Chciał kupić dobrą i mocną maszynę przeznaczoną do ciężkich prac w swoim niemal 50-hektarowym gospodarstwie. – Miałem już różne marki i nie mogę powiedzieć, że byłem z nich niezadowolony. Jednak powiedzmy, że chciałem zmienić kolor użytkowanego sprzętu – śmieje się nasz rozmówca. – A marka Case ma dobre opinie. Zdecydował się na 125-konny Case Maxxum, w wersji, w której zminimalizowany jest udział elektroniki. – Nie lubię, kiedy maszyna jest naszprycowana elektroniką. Za stary na to jestem – żartobliwie podsumowuje swój wybór rolnik. – Za wcześnie by wydawać opinię o ciągniku, który mam tylko kilka miesięcy. Na razie mogę tylko powiedzieć, że przy największych tegorocznych mrozach palił bez najmniejszego problemu. Pan Witold przyjechał do Danexu z miejscowości oddalonej o 160 km od siedziby firmy w Rogienicach. Podkreśla, że choć odległość niemała, warto kupować maszyny u kogoś, do kogo ma się zaufanie. – Spodobała mi się uczciwość tej firmy. Do zapłacenia zaliczki nikt mnie nawet nie zmuszał. A do tego, dzięki uprzejmości właścicieli, miałem okazję pojechać do Austrii, zwiedzić fabrykę Case. Takie podejście do klienta się liczy – wyjaśnia. – A serwis? Wiem, że mieszkam daleko, ale obiecują, że przyjadą na czas, a ja im wierzę... Przypomnijmy. Właścicielami firmy Danex są Daniel Krajewski i Jarosław Siwik. Swoją współpracę, jak już wspominałam, rozpoczęli w 1999 r. od handlu używanymi maszynami. Od pięciu lat w firmie sprzedawane są głównie maszyny nowe. Dziś firma Danex to nie tylko siedziba główna
◄ Adam Przeździecki z synem Patrykiem zachwalają użytkowaną przez siebie ładowarkę Manitou, zakupioną w Danexie. W tym roku przetestują nową zabawkę, którą nabyli również w Rogieniach – prasę rolującą.
w Rogienicach Wielkich, ale oddział w Białymstoku, Grajewie i nowo otwarty w Kolnie. To też sklep z częściami obsługiwany przez trzy osoby oraz serwis, czyli 12 mechaników, stale będących w stanie gotowości. Do dyspozycji klientów pozostaje również ośmiu doradców, którzy codziennie jeżdżą po terenie służąc radą i pomocą. – Rok przełomowy dla naszej firmy to 2011. Wtedy to podpisaliśmy oficjalne umowy z Case IH i Manitou na dystrybucję tych marek – wyjaśnia Leszek Domitrz, dyrektor handlowy w Danexie. – Z markami, które wcześniej sprzedawaliśmy mieliśmy odgórnie narzucony, dość ograniczony, teren sprzedaży. Maszyny marek: Case IH i Manitou, możemy sprzedawać już na całego woj. podlaskiego. A to oznacza, że teren sprzedaży zwiększył się nam trzykrotnie! Tylko w pierwszym roku współpracy z Case’m z Danexu wyjechało 130 maszyn tej marki. A firmie udało się zdobyć pierwsze miejsce w Polsce w sprzedaży pras belujących. A zatem, po zmianach i przetasowaniach, w ofercie bazy maszynowej Danex są: ciągniki, prasy i kombajny marki Case, maszyny zielonkowe Fella, prasy McHale, wozy paszowe Storti, wozy asenizacyjne Garrant Kotte, ładowarki Manitou, siewniki Mascar, rozrzutniki obornika Rolland, ładowacze czołowe Stoll, Quicke, MX i MetalFach. – W stałej ofercie posiadamy części do ciągników, kombajnów i innego sprzętu ciężkiego wykorzystywanego w branży rolniczej. W chwili obecnej stawiamy na bezpośredni kontakt z klientem, dlatego też nieustannie rozwijamy nasze powierzchnie magazynowe, aby wszystko czego potrzebują rolnicy w zakresie sprzętu rolniczego i części było zawsze dostępne – dodaje Leszek Domitrz. – Dodatkowo świadczymy usługi rolnicze dla gospodarstw, które nie dysponują fachowym sprzętem, a potrzebują maszyn jedynie okazjonalnie. Po kontakcie z naszym biurem obsługi klienta możemy zaoferować wszystkie usługi związane z siewem i zbiorem plonów. Jak podkreśla, firma odniosła sukces przede wszystkim dzięki ludziom: tym, którzy ją tworzą i tym, którzy są jej lokalnymi klientami. TEKST. I FOT.
MAŁGORZATA SAWICKA
▼ Cała gama ciągników Case i każdy opatrzony ulubionym słowem klientów...
16
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
17
aktualności Rada Ekspertów Mleczarstwa
Joskin Tetra Cap – praktyczne modyfikacje
Skuteczne definiowanie rozwiązań problemów istotnych dla polskiego sektora mleczarskiego – takiej idei poświęcone będzie funkcjonowanie powstałej pod koniec marca Rady Ekspertów Mleczarstwa. Rada skupia autorytety branży mleczarskiej, przedstawicieli i szefowów organizacji branżowych oraz autorytety naukowe, posiadające wiedzą teoretyczną i praktyczną w zakresie techniki, technologii oraz ekonomiki mleczarstwa. Cyklicznym obradom REM przewodniczył będzie jej pomysłodawca i inicjator Dariusz Sapiński, prezes Zarządu Mlekovity. Rada Ekspertów Mleczarstwa ma charakter opiniodawczo-konsultacyjny i działa społecznie.
Rewolucja
fot. Joskin Polska
w przyczepie
Bierzcie Państwo kredyty
Rent już nie będzie... …donosi portal Farmer.pl. Oczywiście chodzi o renty strukturalne. Dotychczas w ramach tego działania odbyły się trzy nabory wniosków, a pomoc przyznano ponad 20 tys. beneficjentów. Działanie miało na celu poprawę struktury agrarnej w kraju oraz przyspieszenie procesu wymiany pokoleniowej wśród osób prowadzących gospodarstwa rolne, a także poprawę rentowności i konkurencyjności gospodarstw rolnych poprzez ich przejmowanie przez osoby młodsze, dobrze przygotowane do zawodu rolnika. Pomoc była kierowana do osób w wieku przedemerytalnym, które zdecydowały się na przekazanie gospodarstwa i zaprzestanie działalności rolniczej. Dotychczas wydatkowano 73,53% budżetu na działania, a kolejne nabory wniosków nie będą przeprowadzane.
Mniej czadu Tegoroczny sezon grzewczy to ponad 3,5 tys. interwencji strażaków, związanych z ulatniającym się tlenkiem węgla. Poszkodowanych zostało ponad 2 tys. osób, a 87 zmarło. Strażacy podsumowali akcję „Nie dla czadu”, prowadzoną od początku października 2012 r. Najtragiczniejszym miesiącem był grudzień ubr. Wtedy strażacy interweniowali ponad 900 razy, a liczba ofiar śmiertelnych była także największa – zmarło 36 osób. Mimo końca akcji, strażacy przestrzegają, by nie zaniedbywać regularnych przeglądów urządzeń grzewczych i gazowych. Zdecydowanej większości tych tragedii można było uniknąć, gdyby przestrzegane były podstawowe zasady bezpieczeństwa. Strażacy podkreślają jak niebezpieczne jest m.in. zaklejanie klatek wentylacyjnych, czy korzystanie z niesprawnych technicznie piecyków oraz urządzeń grzewczych. 18
▲ „Lifting” przyczep Joskin Tetra Cap dotyczył wielu elementów, w tym plandek, które wykonywane są obecnie z mocniejszego materiału.
By wyjść na przeciw oczekiwaniom klientów, firma Joskin dokonała szeregu modyfikacji w przyczepach rolniczych serii Tetra CAP, tak aby uczynić ich użytkowanie prostszym i praktyczniejszym. Główna modyfikacja dotyczy zmiany uszczelnienia skrzyni przyczepy. Zastosowano nową uszczelkę główną oraz szersze uszczelki w pionowych słupkach. Dzięki powyższym rozwiązaniom przyczepy uzyskały doskonałą szczelność, tak bardzo pożądaną przy transporcie płodów rolnych. Druga istotna zmiana dotyczy plandek. Zastosowano materiał wielowarstwowy o wy-
OPR. SAM
Owijają... bezpiecznie Podczas marcowych XIX Międzynarodowych Targów Techniki Rolniczej Agrotech w Kielcach nagrodzona została maszyna firmy Metal-Fach z Sokółki. Znakiem Bezpieczeństwa KRUS odznaczono owijarkę bel z załadunkiem Z593. Wyróżniona owijarka charakteryzuje się łatwością obsługi. Rozwiązania konstrukcyjne maszyny zapewniają rolnikom zwiększone bezpieczeństwo pracy, a zainstalowane oświetlenie zapewnia widzialność maszyny podczas transportu po drogach publicznych w warunkach zmniejszonej widoczności. Znak Bezpieczeństwa KRUS Kasa przyznaje wyrobom, które spełniają zwiększone wymagania bezpieczeństwa pracy i ergonomii i w ten sposób wpływają na ograniczenie liczby wypadków podczas pracy w gospodarstwach. Przyznawanie przez KRUS atestu trwa już od 20 lat. Wyróżniona firma zyskuje możliwość oznaczania swego produktu znakiem graficznym KRUS i używania go do celów marketingowych. Umieszczony na wyrobie logo Znaku jest informacją dla nabywcy, że zapewnia on zwiększone bezpieczeństwo użytkowania potwierdzone ekspertyzami i opiniami dotychczasowych użytkowników. Na tych samych targach Metal-Fach zaprezentował grę komputerową będącą innowacyjną formą promocji firmy. W grze o nazwie MetalFarm można wykonywać wszelkie prace polowe, oczywiście
fot. Metal-Fach
Podczas jednego z wyjadów w okolice Torunia Stanisław Kalemba, minister rolnictwa, przekonywał rolników, by śpieszyli się z sięganiem po kredyty preferencyjne. Jak informował, ich udzielanie może być zabronione przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. W tegorocznym budżecie jest ok. trzech mld zł przeznaczonych na kredyty. Oprocentowanie do nich wynosi 3% w skali roku. Podkreślił, że przed kilkoma laty, po trudnych negocjacjach, Rada Europejska zdecydowała o funkcjonowaniu kredytów preferencyjnych jeszcze w 2013 r., ale nie dłużej – przypomina portal Farmer.pl.
sokiej wytrzymałości, aby uniknąć uszkodzeń plandeki powstałych w wyniku tarcia. Zwiększono również liczbę naciągaczy mocujących plandekę, dzięki czemu materiał jest bardziej napięty i skutecznie odprowadza wodę. Z kolei na burtach skrzyni ładunkowej zamontowano również listwę podtrzymującą plandekę, co powoduje zrównanie się linii burty ze słupkami bocznymi. Dzięki takiemu rozwiązaniu plandeka leży w idealnej płaszczyźnie a właściwe jej naciągnięcie jest łatwiejsze. Ostatnia ważna modyfikacja dotyczy systemu zamykania burt w przyczepach 12- i 14-tonowych. Obecnie przyczepy z dzieloną burtą są wyposażone w drugą dźwignię zamykającą. Umożliwia to osobne otwieranie każdej z burt, oraz sprawia, że sama czynność zamykania stała się dużo łatwiejsza. – Obecnie stosowane rozwiązania z pewnością zostaną docenione przez potencjalnych użytkowników przyczep Joskin Tetra CAP. Nowa generacja przyczep pozostaje w zgodzie z filozofią poszukiwania najlepszych, niezawodnych rozwiązań dla rolnictwa – podsumował zmiany Wiktor Moszczeński, specjalista ds. marketingu Joskin Polska.
▲ Owijarka Z593 to maszyna uznana przez KRUS za bezpieczną w użytkowaniu.
przy użyciu maszyn sokólskiej firmy. Łączy ona w sobie elementy gry zręcznościowej z umiejętnością planownia i logicznego myślenia. Do dyspozycji gracza są trzy sezony odpowiadające trzem porom roku, a w każdym z nich po dziewięć plansz o zróżnicowanym poziomie trudności. W każdej porze roku gracz musi, przy pomocy odpowiedniej maszyny, wykonać prace na polu. Produkt skierowany jest nie tylko do najmłodszych, ale i do starszych, dzięki różnym poziomom trudności oraz uniwersalnej tematyce. Podczas marcowych targów przez stoisko z grą przewinęło się w ciągu jednego dnia ponad tysiąc osób, a setki spróbowało swoich sił w MetalFarmie. Od 11 marca zagrać może już na każdy na stronie www.metalfarm.pl, a także na telefonie komórkowym, bo za pomocą kodu QR grę można pobrać na smartfona. TEKST: SAM PODLASKIE AGRO
aktualności
Tajemnice dawnej techniki rolniczej.
Lokomobila
parowa
▲ Pokaz młócenia lokomobilą Lanz z 1922 r.
Chyba każdy, kto choć raz odwiedził Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, widział stojące na ekspozycjach lokomobile parowe – „dziwne” dla współczesnych maszyny, przypominające na pierwszy rzut oka lokomotywy parowe. Prawie wszyscy zwiedzający, nie przeczytawszy jeszcze tabliczki z nazwą, myślą, że to lokomotywa, ciuchcia lub parowóz, od razu kojarzą ten pojazd z szynami. I zaraz nasuwa się refleksja: „Co w Muzeum Rolnictwa robi lokomotywa?”
Zapewniam Państwa, że maszyna ta znajduje się na właściwym miejscu. Te potężne, majestatyczne maszyny, wykorzystywane były w Polsce jeszcze w latach 50. XX w., również do prac rolniczych. Chciałbym podzielić się wiedzą na ich temat. Na początek – garść faktów – bez zbędnych i nudnych dla większości opisów technicznych. Zacznijmy może od rozszyfrowania tego słowa. Wywodzi się ono z łacińskich słów: locus = miejsce + mobilis = ruchomy. Ogólnie rzecz ujmując, jest to agregat złożony z kotła parowego ▼ Lokomobile przed Świętem Chleba w 2011 r.
▲ Lokomobila Lanz z 1913 r. na ekspozycji Działu Techniki Rolniczej.
i osadzonego na nim silnika tłokowego (maszyny parowej) oraz urządzeń pomocniczych, np. służących do transmisji. Całość zespołu napędowego oparta jest na kołach jezdnych, które umożliwiały łatwiejszy transport takiej maszyny z jednego miejsca na inne. Oczywiście pod kotłem z wodą nie mogło zabraknąć paleniska, w którym spalano to wszystko, co dawało jakąś wartość opałową: słomę, torf, drewno, węgiel, zależnie od przystosowanego paleniska. Maszyny te służyły najczęściej do napędu (poprzez zastosowanie przekładni pasowej) stosunkowo dużych i złożonych młocarni, urządzeń młyńskich lub tartacznych, a także do prac w gorzelniach i cukrowniach. Produkowano cztery typy lokomobil parowych: stałe, półstałe, przeciągane i samobieżne. Dwa pierwsze typy miały zastosowanie przede wszystkim w przemyśle, niekoniecznie związanym z rolnictwem. Natomiast lokomobile przeciągane i samobieżne zaczęto wykorzystywać z mniejszym lub większym powodzeniem do prac rolniczych. Produkcję lokomobil przeciąganych rozpoczął w 1841 r. Anglik Aleksander Dean, budując w Birmingham pierwszą przewoźną maszynę parową. Były one przemieszczane za pomocą koni lub wołów. Początkowo osadzano je na kołach drewnianych lub metalowych, w zależności od życzenia kupującego. Z czasem, tylko i wyłącznie na kołach metalowych, gdyż poprawiła się znacznie jakość odlewów metalowych i zaczęły one przewyższać swoimi walorami koła drewniane. Zalecano przeciąganie lokomobil po drogach utwardzonych końmi, a po gruntach piaszczystych lub podmokłych przez woły, „które ciągnąc równiej i bez szarpania, łatwiej daleko ciągnąć są w stanie.” Przeciągnięcie takiej lokomobili nie było prostą sprawą, ponieważ ich waga wahała się najczęściej w granicach 3-7 ton. Do kotła parowego wchodziło dodatkowo od 800 do 2000 l
c.d. na str. 22 20
PODLASKIE AGRO
aktualności c.d. ze str. 20 wody. Przeciętna moc lokomobil przeciąganych wynosiła 5-20 KM. Historia lokomobil samobieżnych jest o wiele dłuższa. Pisząc o nich, byłoby nietaktem nie wspomnieć o pierwszym pojeździe parowym napędzanym silnikiem tłokowym. Zbudował go w 1769 r. francuski inżynier Nicolas Joseph Cugnot. Był to tzw. wóz artyleryjski, który służył do przeciągania ciężkich dział. Sprawność tego pojazdu dawała dużo do życzenia. Poruszał się z prędkością nie większą niż 4 km/h i co 15 minut musiano podgrzewać kocioł nad ogniskiem, aby uzyskać odpowiednie ciśnienie pary wodnej. Jedni uważają pojazd Cugnota za prototyp ciągnika rolniczego, inni za prototyp dzisiejszych..... autobusów. Jedni i drudzy mają po części rację. Być może osiągnięcia Cugnota wykorzystał w swoich pracach Olivier Evans – Amerykanin, który w 1805 r. skonstruował pierwszą udaną lokomobilę samobieżną. Posiadały one własny napęd skierowany na koła jezdne poprzez przekładnie łańcuchowe. Były to tzw. lokomobile lokomotywowe, inaczej nazywane lokomotywami drogowymi. Dziś zazwyczaj mówi się o nich ciągniki parowe. Lokomobile samobieżne były zazwyczaj potężnymi maszynami. Ważyły przeważnie od 6 do 20 ton. Ich moc wahała się w granicach 20-120 KM. Produkcję lokomobil parowych na większą skalę rozpoczęto dopiero w 1845 r. Krajami przodującymi w produkcji były Stany Zjednoczone, a w Europie Anglia, Francja i Niemcy. Na terenach ziem polskich w latach 1857-1918 lokomobile parowe były produkowane przez dziewięć fabryk. Największa produkcja miała miejsce w zakładach Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Trwała ona do końca okresu międzywojennego. Spośród innych firm należy wymienić fabrykę Stanisława Lilpopa w Warszawie i Willego Muscate w Tczewie. Jednak większość lokomobil działających na ziemiach polskich pochodziła z importu z firm angielskich, np. Ransomes, Robey, Clayton-Shuttleworth, Fowler, niemieckich – Lanz, Flöther, Heucke, Kemna, Wolf lub austro-węgierskich, np. Hofherr-Schrantz, która w 1912 r. połączyła swą produkcję z angielskim Clayton’em, aby skutecznie konkurować na rynkach z niemieckim Lanz’em. W 1850 r. Anglik John Fowler wpadł na pomysł „zaprzęgnięcia” lokomobili do orki, jako najcięższego i najpowolniejszego zabiegu rolniczego. W tym celu skonstruował wielolemieszowy pług przechylny, przymocowany do stalowej liny, któ-
22
▲ Lokomobila Wichterle z 1900 r.
rej oba końce nawinięte były na bębny dwóch lokomobil stojących z dwóch stron pola. Orka prowadzona była przez przewijanie liny z bębna na bęben obu lokomobil oraz ich sukcesywne przesuwanie się wzdłuż oranego pasa ziemi. Był to pierwszy pokaz tzw. orki parowej z lokomobilami przystosowanymi do ciągu linowego. Praktycznie tego rodzaju orkę zaczęto stosować od ok. 1865 r. Wykonanie takiej orki nastręczało wiele trudności. Należało przede wszystkim zaciągnąć, ważące niekiedy do 20 t. lokomobile na pole. W tym celu trzeba też było budować solidne mostki przejazdowe. Poza tym potrzebna była duża ilość opału i wody zgromadzona w miejscu orki i oczywiście odpowiednio duże i równe pole. Jednak mimo licznych niedoskonałości system orki parowej stosowano aż do I wojny światowej, a w niektórych krajach nawet dłużej. Np. w Polsce, jak już wcześniej wspominałem, jeszcze w latach 50. XX w., choć rzadko, ale można było zobaczyć taką orkę, szczególnie w Wielkopolsce. Przyjmuje się, iż ostatni raz taki widok na polach Wielkopolski można było zobaczyć ok. 1960 r. Samobieżną lokomobilę próbowano zastosować również jako ciągnik, do którego przyczepiano wieloskibowy pług lub inne narzędzie uprawowe. Były to jednak próby bez większego powodzenia na przyjęcie się w szerokiej praktyce rolniczej. Zbyt duża masa lokomobil powodowała ich małą sprawność i niszczyła nadmiernie strukturę roli. Istotnym mankamentem był rów-
nież fakt, iż taki agregat potrzebował dużej ilości miejsca do zawracania. Obecnie szacuje się, że w Polsce zachowało się w rękach prywatnych kolekcjonerów i muzeach ok. 50 lokomobil przeciąganych i 5 lokomobil samobieżnych. Odwiedzając Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu zobaczymy jedną z największych kolekcji lokomobil parowych w Polsce. Obecny zbiór liczy sześć lokomobil przeciąganych wyprodukowanych w latach 1900-1925. Są to lokomobile niemieckiej firmy Heinrich Lanz z Manhheim – trzy austryjacko-węgierskiej firmy Hofherr-Schrantz z Budapesztu – dwie i jedna czeskiej firmy F. Wichterle z Prostejova. Wszystkie lokomobile są starannie odrestaurowane. Cztery z nich są również w pełni sprawne technicznie, co jest ewenementem w skali naszego kraju. Jedną z lokomobil turyści mogą zobaczyć „przy pracy”, w trakcie pokazów organizowanych na terenie Muzeum. Wzbudza to zawsze wielką sensację i zainteresowanie wśród zwiedzających. Zbiór ciechanowieckich lokomobil przeciąganych już wkrótce powiększy się o sprawną technicznie lokomobilę samobieżną. Będzie to prawdziwy „biały kruk” dla znawców dawnej techniki rolniczej i wszystkich odwiedzających Muzeum w Ciechanowcu. TEKST I FOT.: MAREK WIŚNIEWSKI, KUSTOSZ – KIEROWNIK DZIAŁU TECHNIKI ROLNICZEJ MUZEUM ROLNICTWA IM. KS. KRZYSZTOFA KLUKA W CIECHANOWCU
PODLASKIE AGRO
aktualności
Podsumowanie projektu „Lepszy start naszą szansą” w Zespole Szkół Rolniczych w Sokółce
Zyskali drugą szansę. Już po raz drugi uczniowie Zespołu Szkół Rolniczych w Sokółce uczestniczyli w projekcie finansowanym z Europejskiego Funduszu Społecznego. 22 marca w „Rolniku” odbyła się konferencja podsumowująca realizację projektu.
Skorzystali z niej.
▲ Ci trzej uczniowie podczas kursu na kombajnistę poznali wszelkie tajniki konstrukcji maszyny oraz zasady jej użytkowania, czego żywym dowodem było udzielenie tylko prawidłowych odpowiedzi w publicznym sprawdzianie. Brawo panowie. Tak trzymać! ▲ Karol Tokarzewski, dzięki udziałowi w programie, wyjechał m.in. na targi Agro-Tech w Kielcach. Wcześniej nigdy tam nie był. – Zwiedziliśmy tereny wystawowe w Kielcach, byliśmy w Płocku, Toruniu, zwiedziliśmy fabrykę firmy New Holland. No, po prostu niezapomniane wrażenia.
▲ Podsumowanie projektu uczniowie sami wzięli w swoje ręce. Podczas konferencji można było usłyszeć i zobaczyć z jakich kursów skorzystali, jakie staże odbyli, jakie miejsca odwiedzili. Prezentowane też były fotorelacje.
Środki na realizację projektu pochodziły z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki; Priorytet IX. Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach; Działanie 9.2. Podniesienie atrakcyjności i jakości szkolnictwa zawodowego. W pierwszej edycji projektu na różnego rodzaju szkolenia, wyjazdy i kursy dla uczniów wydano ponad 100 tys. zł. Tym razem do dyspozycji dostali oni niemal 330 tys. zł. – To niemało, ale i potrzeby są spore – przyznaje Andrzej Szumiło, koordynator projektu i nauczyciel w sokólskim „Rolniku”. – Staraliśmy się w jak najbardziej optymalny sposób wykorzystać przyznane nam środki. Pieniądzmi gospodarowaliśmy tak rozsądnie, że pod koniec zostało nam 20 tys. zł oszczędności, które sprawnie zostały przeznaczone na zorganizowanie dodatkowych kursów. Projekt był realizowany od 1 listopada 2011 r., do końca marca br. Wzięło w nim udział 160 uczniów Zespołu Szkół Rolniczych w Sokółce. – Chętnych było tak dużo, że musieliśmy przeprowadzić selekcję, której głównym kryterium było: zamieszkanie na terenach wiejskich oraz 24
sytuacja materialna ucznia. Projekt ma z założenia wyrównywać szanse – wyjaśnia Andrzej Szumiło. Ci, którym się udało, mieli szansę wziąć udział w wyjazdach m.in. na targi Agro-Tech w Kielcach, przeznaczone dla branży rolniczej, do Płocka na Dni Otwarte fabryki New Holland oraz do innych firm obsługujących rolnictwo. Do dyspozycji uczestników projektu były też rozmaite szkolenia i kursy: języka niemieckiego i angielskiego, dekoratora, kucharza i barmana (w szkole w Sokółce uczniowie kształcą się również na kierunkach gastronomicznych), stosowania środków ochrony roślin, kombajnisty oraz trening w wyrażaniu siebie. Równolegle odbywały się praktyki zawodowe, zakończone przyznaniem rekomendacji na zajmowane stanowisko. W tym zakresie ze szkołą współpracowało kilkanaście firm. A wszystko po to, by lepiej przygotować uczniów do funkcjonowania w zawodzie, w którym się kształcą. Jedną z takich osób jest Karol Tokarzewski. Pochodzi z miejscowości Słomianka. Jego rodzice użytkują 70-hektarowe gospodarstwo, w czym i on pomaga. Mimo swoich „nastu lat” już planuje kolejne przedsięwzięcia inwestycyjne. W marzeniach wybitnie pomógł wyjazd na targi rolnicze do Kielc. Jakie Karol miałby szanse wziąć udział w tym wielkim dla świata rolniczego wydarzeniu, gdyby nie program? – No... raczej niewielkie – mówi otwarcie. – A tak spędziliśmy na targach w Kielcach cały dzień. I mogę nawet powiedzieć, że znalazłem tam ciągnik, który bardzo mi się spodobał, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek wyposażenia do ceny. Niewykluczone, że upatrzony model kupimy wspólnie z rodzicami.
Marcowa konferencja i związana z nią uroczystość w szkole, z pewnością na długo zapadnie w mojej pamięci. Tym bardziej, że jej organizacja w dużej mierze spoczywała na barkach młodzieży. Uczniowie szkoły opowiedzieli zebranym na temat tego, czego dotyczył projekt, w jakich kursach udało im się wziąć udział, gdzie wyjechać, co zrobić. Wedle sporządzanych i przedstawionych zebranym statystyk, zostały spełnione oczekiwania 99% uczestników programu, 98% wyraziło chęć wzięcia udziału w kolejnych projektach tego typu. A więc pełen sukces! Andrzej Szumiło podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnej realizacji projektu, m.in. władzom powiatu oraz firmom – organizatorom praktyk zawodowych. – Z wielką przyjemnością podpisywaliśmy ten projekt – mówiła Alicja Rysiejko, wicestarosta powiatu sokólskiego. Jak każdy, który dotyczy młodzieży. Wymiernym jego efektem są uzyskane przez uczniów certyfikaty, ale i zdobyte umiejętności. Mam nadzieję, że zostaną one w przyszłości efektywnie wykorzystane. W trakcie konferencji publicznie sprawdzono wiedzę uczniów biorących udział m.in. w szkoleniu dla kombajnistów. Na wcale nie proste pytania odpowiadali oni bezbłędnie, za co zostali nagrodzeni. Kiedy formalnościom stało się zadość, rozpoczęła się część artystyczna, w której udział wzięli członkowie szkolnego Koła Kabaretowego. Przedstawione przez nich skecze, poprzeplatane wystąpieniami muzycznymi, skutecznie rozluźniły atmosferę. W sali obok uczniowie klas gastronomicznych, biorący udział w kursie kucharskim i dekoratorskim, przygotowali suto zastawione, i co najważniejsze, pięknie ozdobione stoły. W ten atrakcyjny sposób zaprezentowali nabyte umiejętności. I to był chyba najlepszy dowód na to, że zdobyta w ramach projektu wiedza nie poszła w las... TEKST I FOT. MAŁGORZATA SAWICKA PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
25
aktualności
Ruszył konkurs fotograficzny „Krajobraz kulturowy wsi województwa podlaskiego”
Pstrykasz palcem i...
...wygrywasz
Aparat fotograficzny ma dziś prawie każdy, choćby w telefonie komórkowym. Tym łatwiej trafić na odpowiednią okazję i zatrzymać piękny obraz, nietypowe zdarzenie, ulotną chwilę. Nagrodą za użyty w ten sposób refleks, może być zwycięstwo w konkursie fotograficznym przeznaczonym dla mieszkańców wsi.
▲ „W drodze na pastwisko” – I miejsce, fot. Michał Zabokrzecki.
Rozpoczęty właśnie konkurs fotograficzny „Krajobraz kulturowy wsi województwa podlaskiego” to kontynuacja przedsięwzięcia z ubiegłego roku – konkursu „Podlaskie rolnictwo w obiektywie”. Organizatorom – Podlaskiemu Ośrodkowi Doradztwa Rolniczego – udało się uzyskać pomoc w współfinansowaniu konkursu z Sekretariatu Regionalnego Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich w Białymstoku, który jest współorganizatorem przedsięwzięcia. Formuła konkursu pozostała niezmieniona. Konkurs jest kontynuowany, bo jego formuła spotkała się ze sporym zainteresowaniem. W ubiegłorocznej edycji wzięło udział 87 uczestników – w sumie nadesłano 348 zdjęć. Autorami zdjęć były osoby w różnym wieku, najmłodsza uczestniczka miała 7 lat, a najstarszy uczestnik 76 lat. Przesłane fotografie przedstawiały walory regionu, piękne krajobrazy, ciekawe miejsca, specyfikę produkcji rolniczej, ludzi i zwierzęta. Dominowały zdjęcia ukazujące rolnictwo w sposób sentymentalny i melancholijny. Prace przedstawiały tradycyjne zabiegi agrotechniczne, trud pracy na wsi, zapomniane zwyczaje. – Zgłoszone prace odzwierciedlały dominujący kierunek produkcji rolniczej w naszym województwie, tj. produkcję mleka. Na wielu zdjęciach znalazły się krowy, okazało się, że są wdzięcznym obiektem do fotografowania – mówi Marlena Zaremba z PODR Szepietowo, koordynatorka konkursu. – Mogę stwierdzić, że autorzy nadesłanych zdjęć w sposób artystyczny ukazali podlaskie rolnictwo. Poziom pracy został określony jako bardzo wysoki. Najlepsze zdjęcia wybrała komisja konkursowa, która miała przed sobą nie lada zadanie.
▲ „Miotacz ognia”, fot. Patrycja Mazurek. 26
Komisja główny nacisk kładła na zgodność prac z tematem konkursu, musiały być związane z rolnictwem. Brano pod uwagę technikę wykonania, ciekawy pomysł. Wygrało zdjęcie pt. „W drodze na pastwisko”, które wykonał Michał Zabokrzecki z m.Chrołowice w pow. siemiatyckim. Otrzymał nagrodę finansową w wysokości 500 zł oraz grawertony i dyplomy od wojewody podlaskiego i marszałka województwa podlaskiego. W tym roku, dzięki wsparciu z KSOW, udało się zwiększyć wysokość nagród. Za najlepsze zdjęcia autorzy otrzymają nagrody finansowe za I miejsce – 700 zł, za II miejsce – 500 zł, za III miejsce – 300 zł. Przyznane mają też być trzy wyróżnienia po 200 zł każde. – W tym roku chcemy bardziej sprecyzować i uściślić tematykę nadsyłanych prac, fotografie powinny przedstawiać elementy środowiska przyrodnicze-
go i kulturowego – dodaje Marlena Zaremba. – Zależy nam na ukazaniu jak działalność rolnicza wpłynęła na ukształtowanie krajobrazu naturalnego. Jesteśmy ciekawi sposobu interpretowania tematu konkursu przez autorów zdjęć, czekamy na atrakcyjne, niestandardowe prace. A zatem – do aparatów. Zasady konkursu są bardzo proste, wystarczy zrobić zdjęcie i wysłać je do PODR Szepietowo. Zgłaszane fotografie powinny być zgodne z tematem konkursu, który ma charakter otwarty i nie wiąże się z żadnymi opłatami. Każdy uczestnik może przesłać maksymalnie pięć fotografii, w tym celu trzeba wypełnić kartę zgłoszeniową i odpowiednio opisać fotografie. Istotny jest tytuł zdjęcia, trafnie oddający charakter fotografii. Przykładem jest np. zdjęcie, które zajęło w poprzednim roku II miejsce pt. „Ciągnij mała” Cezarego Klimaszewskiego, przedstawiające tradycyjne wykopki. Czy zdjęcie pod tajemniczym tytułem „Miotacz ognia” Patrycji Mazurek, ukazuje tradycyjne sianokosy o zmierzchu. Wersję elektroniczną zdjęć wraz z wypełnioną kartą zgłoszeniową należy wysłać, w jeden ze sposobów: za pośrednictwem poczty na adres: PODR Szepietowo, 18-210 Szepietowo (nagrane na płycie CD-DVD) lub na adres email wpodr@ zetobi.com.pl z dopiskiem konkurs fotograficzny. Najlepiej aby zdjęcia były zapisane w postaci JPG lub TIF. Regulamin i formularz zgłoszeniowy znajdują się na stronie www. odr.pl. Na zgłoszenia organizatorzy czekają do 30 września 2013 r. Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się podczas Jesiennych Targów O g r o d n i c z yc h – 12 i 13 października 2013 r. w Szepietowie. TEKST: SAM
◄ „Gąsiareczka” – wyróżnienie, fot. Bernadetta Uszyńska.
Kalendarz imprez PODR Szepietowo ▲ „Stadko” – III miejsce, fot. Kazimierz Jankowski.
25-26 maja 2013 r. – Zielona Gala, Podlaskie Targi Budownictwa Wiejskiego; R 29-30 czerwca 2013 r. – XX Regionalna Wystawa Zwierząt Hodowlanych i Dni z Doradztwem Rolniczym; R 20-21 lipca 2013 r. – Targi AgroEkoTurystyczne w Augustowie; R 8 września 2013 r. – Podlaski Dzień Kukurydzy, VI Wojewódzki Konkurs Orki; R 12-13 października 2013 r. – Targi Ogrodnicze „Jesień w sadzie i ogrodzie”, Targi Leśne „Las i My”. W tym roku Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie obchodzi 65-lecie powstania. Uroczystości jubileuszowe planowane są na wrzesień. Ośrodek zbiera wspomnienia na temat historii tej instytucji, zdjęcia itp. Kontakt w tej sprawie: tel. 86 275-89-06, e-mail: afatyga@ odrszepietowo.pl. R
▲ „Poranek” – wyróżnienie, fot. Tomasz Sieńczuk. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
27
aktualności
Marcowemu spotkaniu w Podlaskiej Izbie Rolniczej towarzyszyły spore emocje
Gospodarstwa Niby przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt są znane od dawna, a jednak właśnie teraz budzą wśród rolników ogromne kontrowersje i emocje dalekie od pozytywnych. A wszystko przez powiązanie ich z wysokością otrzymywanych dopłat bezpośrednich, co miało swój początek w tym roku. 26 marca w siedzibie Podlaskiej Izby Rolniczej w Porosłach odbyło się Walne Zgromadzenie rolniczego samorządu. Gośćmi spotkania byli: lek. wet. Olga Lewczuk z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Białymstoku oraz Jacek Makarewicz z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa Oddział w Białymstoku. Oboje przedstawili zebranym zadania, jakie leżą w kompetencji tych instytucji, w tym p. Lewczuk przedstawiła wnioski z przeprowadzanych w 2012 r. kontroli dotyczących zasad wzajemnej zgodności (obszar A i B). Do zakresu działania Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w ramach stosowania środków ochrony roślin należą w szczególności urzędowe działania, takie jak kontrola prawidłowości stosowania środków ochrony roślin oraz nadzór nad przeprowadzaniem badań sprzętu do ich stosowania i stanem technicznym tego sprzętu. W trakcie prowadzonych kontroli Inspekcja sprawdza posiadanie i aktualność zaświadczenia o ukończeniu szkolenia z zakresu stosowania środków ochrony roślin oraz zaświadczenia potwierdzające sprawność techniczną opryskiwacza. W przypadku nowych opryskiwaczy wystarczy dowód zakupu. W przypadku urządzeń starszych, wymagane są badania sprawności technicznej. – Powinny być one przeprowadzane w odstępach czasu nie dłuższych niż trzy lata, przy czym pierwsze badanie nowych opryskiwaczy powinno
28
pod nadzorem
▲ Jacek Makarewicz z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa przedstawił zebranych rolnikom zakres działania Inspekcji w ramach nadzoru nad stosowaniem środków ochrony roślin, co wiąże się z przeprowadzonymi kontrolami w gospodarstwach.
być przeprowadzone przed upływem trzech lat od dnia jego zakupu – wyjaśniał Jacek Makarewicz. – Każdy rolnik, właściciel gospodarstwa, w którym, prowadzone są zabiegi ochrony roślin, ma obowiązek prowadzenia ewidencji zabiegów. Nie jest wymagana jakaś szczególna jej forma. Najważniejsza jest kompletność zawartych w niej danych. A zatem wystarczy zwykły zeszyt, w którym dane o wykonanych zabiegach są wpisywane na bieżąco. Zgodnie z ustawą o ochronie roślin ewidencja powinna zawierać: ► nazwę rośliny; ► powierzchnie uprawy roślin;
► powierzchnie, na których są wykonywane za-
biegi ochrony roślin; ► terminy ich wykonania; ► nazwy zastosowanych środków ochrony ro-
ślin i ich dawki; ► przyczyny zastosowania środków ochrony ro-
ślin. – Na przykład jeśli dokonano zabiegu zaprawiania ziarna, to ta informacja również powinna znaleźć się w ewidencji – wyjaśniał Makarewicz. – Zdarza się, że rolnicy deklarują, że w ogóle nie stosują środków ochrony roślin, ale na zdrowy
c.d. na str. 30
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
29
aktualności
▲ Lek. wet. Olga Lewczuk opowiedziała zebranym rolnikom, jakie najczęściej nieprawidłowości odkrywają kontrolerzy z Inspekcji Weterynaryjnej. To m.in. brak kolczyków u zwierząt. „Straszne przestępstwo” – dało się słyszeć komentarze rolników. – Proszą sobie wyobrazić, że taka nieoznakowana sztuka trafia do rzeźni – ripostowała dr Lewczuk.
c.d. ze str. 28 rozum, przecież doskonale wiadomo, że w przypadku niektórych gatunków roślin jest to niemożliwe. Od 28 stycznia br. w Polsce obowiązuje zakaz stosowania materiału siewnego odmian GMO. Wraz z wejściem w życie nowych aktów prawnych Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa będzie kontrolować przestrzeganie zakazu stosowania materiału siewnego odmian zmodyfikowanych genetycznie. Przypomnijmy: obecnie zakazane jest stosowanie materiału siewnego odmian kukurydzy MON 810 i ziemniaka Amflora. W związku z tym Inspekcja apeluje do wszystkich uprawiających kukurydzę, aby zadbali o przechowywanie dokumentów zakupu materiału siewnego kukurydzy oraz etykiet urzędowych, którymi oznakowane są wszystkie opakowania tego materiału. Brak etykiety na opakowaniu świadczy o nielegalnym pochodzeniu materiału siewnego. Producenci rolni, którzy zastosują materiał siewny, co do którego obowiązuje zakaz stosowania będą obowiązani do zniszczenia roślin oraz do wniesienia opłaty sankcyjnej stanowiącej 200% wartości zakupu tego materiału siewnego. W następnej części spotkania lek. wet. Olga Lewczuk z Wojewódzkiego Inspek toratu Weterynarii w Białymstoku opowiedziała zebranym rolnikom o pierwszych o najczęściej występujących nieprawidłowościach stwierdzonych podczas ubiegłorocznych kontroli przestrzegania zasad wzajemnej zgodności w woj. podlaskim. I ta część wywołała wśród zebranych najwięcej emocji. Jednak po kolei. Jak można się było dowiedzieć z wystąpienia pani Lewczuk, w 2012 r. odbyło się prawie dwa tys. kontroli w woj. podlaskim. – Na terenie woj. podlaskiego stwierdzono nieprawidłowości sięgające 22%. To dużo. I w związku z tym zostanie zwiększona liczba kontroli – wyjaśniała Olga Lewczuk. Jakie błędy czy uchybienia zdarzają się najczęściej? Najczęstszym niedociągnięciem jest brak kolczyków u zwierząt. Jednak równie często kontrolerzy spotykają się z brakiem dokumentacji, czy niekompletną dokumentacją: chodzi np. o brak podpisu producenta na paszporcie. 30
Producenci często również zaniedbują kwestię zgłaszania w odpowiednim czasie tzw. zdarzeń w stadzie: urodzeń, sprzedaży, kupna zwierząt. – Inspektorzy odnotowują też zaniedbania jak problem z utrzymaniem czystości w gospodarstwie, czy też nieprawidłowe przechowywanie pasz – wyliczała dr Lewczuk. Częstym „grzeszkiem” okazywała się niekompletna dokumentacja dotycząca leczenie zwierząt lub jej całkowity brak. To samo dotyczy dokumentacji dotyczącej źródła i ilości pasz. – Wystarczy trzymać faktury z zakupu, nie ma potrzeby prowadzenia ewidencji pasz pozyskiwanej z własnego gospodarstwa – wyjaśniała prelegentka. Obecnie zasady wzajemnej zgodności, a szczególnie wymogi obowiązujące od 1 stycznia br., a dotyczce dobrostanu, wywołują nerwowość rolników. Jeden z nich, właściciel gospodarstwa w powiecie białostockim, anonimowo komentuje to tak: – Mnie najbardziej irytuje, że mogą to być niezapowiedziane kontrole. Kwestie praktyczne, jak i względy zwykłej grzeczności, wymagają, żeby zadzwonić przed złożeniem wizyty. Przecież wiadomo, że w ciągu jednej doby nikt rewolucji w gospodarstwie nie zrobi, nie przebuduje obory nie spełniającej wymagań, więc nie rozumiem zupełnie o co mi chodzi. A tu taka łapanka z zaskoczenia. Mnóstwo jest przykładów, dla których można powiedzieć, że rolnicy, łagodnie mówiąc, nie cieszą się z kontroli. Weźmy na przykład kwestię kolczyków. Zdarzają się przypadki, że jednego dnia krowa ma komplet kolczyków, a drugiego dnia ani jednego. A przecież przy dużych stadach, to na bieżąco ciężko upilnować i nie ma na to czasu. A tu wpada znienacka taka kontrola i punkty lecą. To przecież nie nasza wina, że te kolczyki nie są ze stali. Albo kwestia wentylacji. Wystarczy zamknąć drzwi od obory w mroźny poranek, żeby krowy nie zmarzły i już budynek nie spełnia wymogu apropos wentylacji. Lista zarzutów rolników wobec wymogów i kontroli jest długa. Czy to tylko strach przed nowym? Pożyjemy, zobaczymy. TEKST I FOT.
MAŁGORZATA SAWICKA PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
31
hodowla
Kwestie związane z zapładnianiem krów, dzielą hodowców. Jedni stosują inseminację, seksowane nasienie, inni wracają do naturalnych rozwiązań.
Panie na prawo,
panowie na lewo
Rozwój produkcji mleka, a co za tym idzie, potrzeba wycieleń maluchów płci żeńskiej, zaowocowały pracami nad stworzeniem nasienia zwiększającego prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw. W 2000 r. właściciele bydła mlecznego zyskali dostęp do niezwykłego narzędzia hodowlanego – do nasienia seksowanego, czyli takiego, które zwiększa szanse urodzenia się jałówki z 50 do 90%.
Chłopaki, wystąp! Jesteście Państwo ciekawi jak przebiega proces segregacji plemników? Otóż plemniki żeńskie zawierają o 3,8% więcej DNA niż plemniki męskie. Zabarwienie ejakulatu barwnikiem umożliwiającym analizę DNA powoduje, iż plemniki żeńskie chłoną go więcej. – W trakcie sortowania drobny strumień nasienia, zawierający zabarwione plemniki, jest oświetlany wiązką światła laserowego. Ponieważ plemniki niosące chromosom X zawierają więcej DNA niż plemniki niosące chromosom Y, dlatego też jaśniej świecą w zetknięciu ze światłem laserowym – wyjaśnia Justyna Krzyżewska z firmy Top Gen, zajmującą się sprzedażą nasienia buhajów, pochodzących z najlepszych linii hodowlanych na świecie. Skomplikowane urządzenie sortujące plemniki wyłapuje różnice w jasności pomiędzy plemnikami niosącymi chromosom X i Y. Kiedy nasienie przepływa przez urządzenie sortujące, wibrujący kryształ dzieli strumień na drobne kropelki. W zależności od natężenia fluorescencji plemników, poszczególnym kropelkom przypisuje się odpowiednio dodatni, bądź ujemny ładunek elektryczny. Kropelki następnie przechodzą przez pole elektryczne, w którym to dodatnio naładowane przyciągane są w stronę ujemnie naładowanego
Fot. P.H. Konrad
Nasi dziadowie w kwestii płci mającego przyjść na świat cielęcia, wierzyli przepowiedniom. Jedna z nich mówiła, że pojawienie się w Wigilię, jako pierwszego gościa, kobiety – wróży narodziny cieliczki, mężczyzny – byczka. Współcześnie sprawę tę często wolimy powierzać laborantom.
▲ Bardzo ważna jest wnikliwa obserwacja krów i ich zachowań, gdyż przy użyciu nasienia seksowanego preferowane są krycia z naturalnych rui
pola, zaś ujemnie w stronę dodatnio naładowanego pola. Krople zawierające wyselekcjonowane plemniki są następnie zbierane do probówki, do dalszej przeróbki. Tylko żywe plemniki z nieuszkodzoną osłonką są kolekcjonowane, plemniki martwe są usuwane w trakcie sortowania. Mimo selekcji, nadal pozostaje 10% szans na urodzenie się nie tej płci, którą „zamawialiśmy”. Niestety nie jest przewidziana reklamacja dla takiej sytuacji. Także w przeciwnej, gdy urodzi się dziewczynka, a zamawiany był chłopiec, jak to się robi w przypadku krów ras mięsnych.
są również hodowcy, którzy stosują je do krycia krów. Te ograniczone możliwości użycia nasienia seksowanego wynikają z faktu, że w procesie jego pozyskiwania ulega ono nieznacznemu osłabieniu, a poza tym w jednej słomce jest „tylko” ok. 2,5 mln. plemników – wszystko to może powodować pogorszenie wyników rozrodu. – Według dotychczasowych obserwacji skuteczność użycia nasienia seksowanego w Holandii wynosi w przypadku jałówek 69%, w przypadku krów wygląda to nieco gorzej – uzyskany wynik to 46% – wyjaśnia Jan Fijołek z firmy Holland Genetics, która sprzedaż nasienia seksowanego prowadzi od 2008 r.
Wycielenie, nic takiego! Stosowanie nasienia seksowanego w hodowli bydła jest coraz bardziej powszechne, gdyż dzięki eliminacji z niego plemników przenoszących męską płeć potomstwa, wzrasta także współczynnik łatwości wycieleń, określany dla każdego z buhajów. Wynika to z istotnego obniżenia ryzyka trudnych porodów, wskutek ograniczenia udziału urodzeń byczków, a w takich przypadkach występuje najwięcej komplikacji porodowych. Nasieniem seksowanym zasadniczo zaleca się krycie jałówek, aczkolwiek
Jak rozpoznać ruję?
Fot. P.H. Konrad
▼ Nasienie buhajów jest bardzo dokładnie badane w laboratorium
Jednakże, aby wyniki krycia z użyciem nasienia seksowanego były pozytywne, należy przestrzegać kilku podstawowych zasad oraz przede wszystkim obserwować cykl płciowy krów. Trwa on przeciętnie 21 dni, z wahaniami od 18 do 24 dni. Ruja, określana przez hodowców także latowaniem, czy bydleniem, trwa 12-36 godz. Obserwuje się jednak pewne różnice, które związane są z wiekiem krów. U jałówek ruja jest krótsza, u krów starszych – dłuższa. Najodpowiedniejszym terminem krycia jest druga połowa oraz koniec rui. Konieczna jest zatem dokładna obserwacja, żeby nie przeoczyć pierwszych objawów. Po upływie 10-18 godz. od ich zauważenia trzeba unasienić krowy, a po 10-12 godz. – jałówki. – Zajęcie inseminatora, tak jak lekarza weterynarii, wymaga pewnego poświęcenia – także pracy w niedziele i święta. Nie oznacza to jednak, że gdy ruja zaczyna się w południe, to inseminację należy przeprowadzać o północy. Czasami bowiem
c.d. na str. 34 32
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
33
▲ Wprawdzie sprzęt do wykonywania inseminacji tani nie jest, jednak jest to wydatek, który szybko się zwraca. Na zdjęciu: po lewej pistolet, rozmrażacz, osłonki na pistolet, gilotynka do słomek, po prawej wykrywacz rui Estrus Alert.
c.d. ze str. 32 trudno określić dokładny czas rozpoczęcia rui, szczególnie wtedy gdy bydło chodzi po pastwisku. Poza tym plemniki żyją w drogach rodnych samicy prawie 20 godzin, dlatego też nie musimy wykonywać zabiegu inseminacji w środku nocy. Plemniki muszą przecież jeszcze w macicy wykonać pewną drogę, aby dotrzeć do komórki jajowej i ją zapłodnić – mówi Józef Wszeborowski, lekarz weterynarii z Juchnowca Dolnego. Do objawów zbliżającej się rui należą: zwiększona pobudliwość i niepokój, obskakiwanie innych zwierząt – bardzo charakterystyczny objaw – oraz tolerancja na obskakiwanie przez inne, lizanie innych krów, a nawet ludzi. Poza tym z rozpulchnionego, zaczerwienionego sromu wypływa rzadki, wodnisty śluz, który w miarę nasilania się rui, staje się lepki i może nawet zwisać w kształcie długich, szklistych sznurów. Wypływ ze sromu mętnego
Rys historyczny Jedne z pierwszych doświadczeń nad wykorzystaniem cytometrii przepływowej w seksowaniu nasienia przeprowadził Cogent w 1998 r. Pierwsze osobniki pochodzące z krycia nasieniem seksowanym urodziły się już rok później. Po szeroko zakrojonych badaniach i kontrolach stwierdzających, iż proces segregacji plemników nie narusza żadnych przepisów w tej materii, w lipcu 2000 r. Cogent wprowadził na rynek pierwsze porcje nasienia seksowanego. Obecnie Cogent posiada 12 cytometrów przepływowych, które sortują nasienie buhajów przez okrągły rok. Proces seksowania jednego ejakulatu trwa średnio osiem godzin (na wszystkich maszynach jednocześnie). Chociaż sam proces segregacji plemników nie zmienił się znacząco, to w przeciągu tych kilku lat Cogent udoskonalił produkt, poprzez wprowadzenie nowej techniki zamrażania oraz bardzo dokładnej kontroli jakości nasienia. Cogent poddał swój produkt badaniom w światowej sławy włoskim Instytucie Spallanzani. Oceniono procentową zawartość plemników żeńskich w losowo wybranych słomkach nasienia. Wyniki przedstawiają się następująco: Cogent Breeding: 88% – 94%, Instytut Spallanzani: 89% – 94%.
34
śluzu z domieszką krwi świadczy o tym, że ruja się zakończyła. Jest jeszcze jedna ważna kwestia dotycząca inseminacji. Zwierzęta w trakcie zabiegu powinny być przeprowadzane w ustronne i spokojne miejsce. Jednak nie może to być miejsce „nowe” i zupełnie odosobnione. Zwierzęta najlepiej przeprowadzać tam parami lub w małych grupach, nie będą wtedy przestraszone, a i sam efekt inseminacji będzie lepszy. Po zabiegu należy spokojnie odprowadzić zwierzęta do ich grupy, zapewnić im bezstresowe warunki oraz utrzymywać ustabilizowaną dietę przez miesiąc. Przeoczenie wystąpienia objawów rui oraz wykonanie zabiegu zbyt wcześnie lub za późno, to jeden z częstszych powodów złych wyników unasieniania, którym niestety niesłusznie obwinia się tę metodę rozrodu.
Seksowana słomka kosztuje Ceny nasienia seksowanego są, co oczywiste, wyższe niż standardowego. – Cena porcji w firmie Top Gen oscyluje w granicach 115-155 zł i jest o ok. 100% wyższa od nasienia konwencjonalnego uzyskanego od tego samego buhaja – mówi Justyna Krzyżewska. Natomiast oferta firmy P.H. Konrad przedstawia się następująco: – Materiał seksowany w naszej ofercie jest droższy w związku z dwoma faktami: od każdej wyprodukowanej słomki jest odprowadzana opłata licencyjna dla amerykańskiej firmy Sexing Technologies, a po drugie, aby wyprodukować słomkę nasienia seksowanego tracimy równowartość 4-6 słomek nasienia konwencjonalnego. Więc cena, w stosunku do nasienia konwencjonalnego tego samego buhaja, może być wyższa nawet do czterech razy. U nas wynoszą one od 85 do 150 zł w zależności od wartości hodowlanej – wyjaśnia Emilia Brulińska, specjalista ds. marketingu w P.H Konrad.
– 35 zł., rękawice ginekologiczne – 25 zł/100szt., osłonki rozcięte/nierozcięte – 4,90 zł/50szt., buty ochronne – 0,95 zł/szt., koszulki na pistolet – 25 zł/80 szt.,wykrywacz rui Estrus Alert – 199 zł. Wszystkie podane ceny są cenami netto. I Top Gen, i P.H. Konrad są również organizatorami kursów dla inseminatorów. Mogą w nich uczestniczyć osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodziców lub opiekunów. – Kurs obejmuje 23 godziny zajęć teoretycznych i 40 zajęć praktycznych. Po zaliczeniu egzaminu uczestnik otrzymuje państwowe zaświadczenie uprawniające do wykonywania zawodu inseminatora bydła (decyzja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi nr 52/2012) – wyjaśnia Krzyżewska. – U nas kurs trwa tydzień. Prowadzone są zajęcia teoretyczne z fizjologii rozrodu, anatomii, uwarunkowań prawnych, pracy hodowlanej, bhp itp., oraz praktyczne, początkowo na wypreparowanych żeńskich narządach rozrodczych, a następnie na żywych krowach – mówi Emilia Brulińska.
Natura górą? Jednak wśród rolników nie brakuje też zwolenników naturalnego krycia krów. Jednym z nich jest Sylwester Jaszczołt z miejscowości Jaszczołty w gm. Grodzisk, który posiada ok. 200 krów mlecznych. – Według mnie utrzymywanie w stadzie buhaja daje lepsze efekty niż sztuczna inseminacja. Mówiąc wprost – natura górą. Nie trzeba wnikliwie obserwować rui u krów, gdyż wszystkie te sprawy „załatwia” buhaj. Co prawda jego zakup to wydatek rzędu 2.000-2.200 euro (kupuję na niemieckich aukcjach), ale otrzymuję pełną dokumentację oraz certyfikaty zdrowotności. Buhaja utrzymuję w stadzie wraz z innymi krowami, do momentu aż osiąga on zbyt dużą masę do krycia. Pilnuję też, by nie doszło do sytuacji w której mógłby kryć własne potomstwo, poprzez utrzymywanie krów w kilku mniejszych stadach. Fakt, że buhaj przebywa cały czas z krowami pozwala mi ustalić ojcostwo potomstwa całej grupy krytych samic. Jednak dodam jeszcze, że przymierzam się do przeprowadzenia inseminacji nasieniem seksowanym stada 60 jałówek ze względu na lepszą wydajność mleczną krów z tej grupy – mówi pan Sylwester. TEKST:
MARZENA BĘCŁOWICZ
Inseminować samodzielnie Sporo rolników zabieg inseminacji wykonuje samodzielnie. Jak przebiega? – Należy przygotować kąpiel wodną o temperaturze ok. 37st.C (lub wykorzystać do tego specjalny termostat). Pistolet inseminacyjny ogrzewamy wkładając sobie pod ubranie. Następnie wyciągamy pincetą słomkę z pojemnika i wkładamy ją do kąpieli wodnej na ok. 40sek. Wyjmujemy, osuszamy, strzepujemy, by spowodować przemieszczenie się plemników i wkładamy do pistoletu, który cały czas utrzymujemy pod ubraniem. Nasienie powinno być wykorzystane najpóźniej w ciągu 5 min. od momentu wyjęcia słomki z kontenera – wyjaśnia Jan Fijołek z Holland Genetics. Firmy oferują kompleksowy osprzęt do przeprowadzenia inseminacji. Propozycja cenowa firmy Top Gen wygląda następująco: kontener o poj. 20l – 1.999 zł., rozmrażacze do słomek – 650 zł., pistolety inseminacyjne – 72 zł., gilotynki do słomek
▼ Zajęcia praktyczne na kursie, prowadzone są początkowo na wypreparowanych żeńskich narządach rozrodczych, a następnie na żywych zwierzętach
Fot. Top Gen
Fot. Top Gen
hodowla
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
35
weterynaria
Wśród problemów z rozrodem bydła mlecznego poczesne miejsce zajmuje brak rui
Anestrus,, czyli Anestrus
Przy dużej, intensywnej produkcji mleka, potrzeby żywieniowe zwierząt są wielokrotnie większe i, mimo uzupełnienia diety krów o składniki odżywcze, zaburzenia nadal często występują. Dochodzą do tego czynniki genetyczne, hodowlane, organizacyjne, zootechniczne itp. Całkowity brak objawów rujowych określany jest jako anestrus. Fizjologicznie brak rui występuje w okresie dojrzewania zwierzęcia, ciąży oraz po porodzie. Pozostałe stany określane są jako patologiczny (chorobowy) brak rui.
Na moje oko... Właściciel zwierzęcia powinien zrozumieć, że to od niego zależy wykrycie pierwszych objawów rujowych. Żadne urządzenia mechaniczne, czy wynalazki naukowe, nie zastąpią zmysłu obserwacji hodowcy. Służą nam jedynie jako pomoc. Obserwacja zwierząt powinna być dokonywana codziennie: rano i wieczorem. Należy pamiętać, że krowy bytujące na stanowiskach w oborze uwiązowej, mają mniejsze możliwości okazywania objawów rujowych. Za to te na wolnych wybiegach dysponują całą paletą zachowań (mogą się obskakiwać, obwąchiwać) i u takich krów łatwiej nam zauważyć oznaki rui. Są jednak od tego wyjątki. Na przykład sztuki z chorymi kończynami, u których występuje reakcja bólowa, nie są w stanie w pełni manifestować objawów rujowych i możemy je wówczas przegapić.
Przetrwać trudny czas Okresem newralgicznym w życiu krowy jest czas tuż po porodzie. Wówczas organizm zwierzęcia musi przestawić się z okresu ciąży na wysoką produkcję mleka. Po wycieleniu u wielu krów dochodzi do zmniejszenia bilansu energetycznego
problem
Fot. sam
Jeszcze kilka lat temu wiosna była rozwiązaniem wszystkich problemów związanych z rozrodem bydła mlecznego. Świeże powietrze, słońce, wybieg i zielona trawa, podnosiły odporność zwierząt, zwiększając przemianę materii i powodując aktywację hormonów odpowiedzialnych za wystąpienie objawów rujowych. Promienie ultrafioletowe słońca zwiększały przyswajalność makro- i mikro-elementów oraz witamin, a dieta z zielonki pobudzała procesy fermentacyjne i enzymatyczne. Dziś wiosna to za mało...
▲ Przy współcześnie prowadzonej wysokiej produkcji mleka nie ma co marzyć, że przyjście długo oczekiwanej wiosny – czasu amorów, załatwi sprawę kłopotów z rozrodem. Są przypadki, w których niezbędna jest pomoc specjalistów.
– produkcja mleka jest za duża w stosunku do pobranej paszy (krowa ma ograniczoną możliwość jej przeżuwania). W takiej sytuacji dochodzi do problemu z zapoczątkowaniem cyklu rujowego i wystąpieniem pierwszej rui po porodzie. Jeśli po 60 dniach od porodu nie ma rui, oznacza to, że mają miejsce zaburzenia hormonalne. Mogą to być zaburzenia mające swoje źródło w jajnikach (cysty, torbiele), w macicy (stany zapalne błony śluzowej) oraz stany zapalne jajowodu. Naukowo obliczono, że najczęstszą przyczyną zaburzeń poporodowych (ok. 30%) są torbiele jajników. To pęcherzyki wielkości 2-3 cm, które najczęściej powstają po 40 dniach od porodu. Przy znacznym wypełnieniu płynu ich wielkość może dochodzić nawet do 10 cm średnicy. Krowy z tak dużą cystą wykazują całkowity brak rui, ruje nieregularne, a w sporadycznych przypadkach, dochodzi do tak zwanej rui ciągłej przez 10-15 dni. Torbiel wydziela estrogeny do krwi i przez to wzmaga zewnętrzne objawy rujowe. Jedynym sposobem jego wykrycia jest badanie rektalne. Cystę należy jak najszybciej wycisnąć. Ma ona jednak tendencję do ponownego powstawania, dlatego po 10 -15 dniach trzeba badanie rektalne powtórzyć. Najdokładniejsze badanie cyst wymaga użycia aparatu USG, które pomaga rozróżnić cysty pęcherzykowe od luteinowych. Sprzęt tego typu wysokiej klasy to spory wydatek. Kosztuje
PRZYCHODNIA DLA ZWIERZĄT 16-061 JUCHNOWIEC DOLNY 98, TEL. 85 71-96-100, GSM 608-155-871 JÓZEF WSZEBOROWSKI, LEKARZ WETERYNARII
36
mniej więcej tyle, co dobry samochód. Natomiast praktyk z wieloletnim doświadczeniem poradzi sobie bez pomocy aparatu.
Psychologia i choroba Przyczyny problemów z rują mogą być różne. Zauważono na przykład, że krowa, obok której jest trzymane cielę, bardzo rzadko wykazuje objawy rujowe, aby w ten sposób przedłużyć macierzyństwo. Na brak objawów rujowych wpływają też choroby, które nie mają bezpośredniego związku z płodnością i rozrodem. Chorujące krowy przyjmują mniej paszy, mają zmniejszony bilans energetyczny w organizmie, a tym samym powstają u nich zaburzenia cyklu płciowego. Właśnie we wspomnianym „trudnym czasie”, a więc okresie po porodzie, często przytrafiają się choroby wymienia, racic, ketoza, kwasica, zasadowica, przemieszczenie trawieńca, zapalenie macicy, ujemny bilans energetyczny oraz stres poporodowy. Wszystkie te czynniki mają bezpośredni wpływ na brak pierwszych objawów rujowych. Brak rui po porodzie to najczęściej ruja nierozpoznana lub niezauważona. Hodowca lub pracownik powinien prowadzić obserwacje rujowe rano i wieczorem w czasie dojenia, ponieważ niektóre ruje występują zaledwie przez kilka godzin. Wskazane jest, by te obserwacje prowadzić także w południe. Sztuki w rui należy odpowiednio oznaczyć, by móc je łatwiej obserwować. Można stosować specjalne wykrywacze rui, urządzenia do pomiaru śluzu pochwowego czy pedometry. W niektórych stadach są „krowy-nimfomanki”, których zadaniem jest wykrywanie sztuk z cichą rują lub z rują słabo wyrażoną. Krowy te obskakują te sztuki lub je obwąchują. Jeżeli hodowca na podstawie tych kilku uwag, o których pisaliszemy, nie jest w stanie poradzić sobie sam – pozostaje kuracja hormonalna i pomoc lekarza weterynarii. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
37
uprawa
Wybór odpowiedniej odmiany kukurydzy – jak go dokonać?
W gąszczu
możliwości
Milion hektarów przekroczyła w ubiegłym roku w Polsce powierzchnia uprawy kukurydzy. Wydaje się, że i w tym roku wzrośnie areał tej rośliny. Widać to po zainteresowaniu rolników materiałem siewnym już na początku sezonu sprzedażowego. Wpływ na to ma wszechstronność zastosowania kukurydzy. Rynek kukurydzy jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się rynków rolniczych. Wpływa na to ma niepodważalna produktywność kukurydzy oraz fakt, że jest to uprawa jara, która często zastępuje uprawy ozime po wymarznięciu. W Polsce najważniejszym kierunkiem uprawy kukurydzy jest zastosowanie paszowe. Bez niego trudno wyobrazić sobie intensywny chów drobiu czy trzody chlewnej. Także hodowcy bydła mlecznego i opasowego nie mogą obejść się bez wysokoenergetycznej paszy, jaką jest kiszonka z całych roślin kukurydzy. Zapewnia ona wysoką produkcyjność mleka i mięsa. Można przypuszczać, że powierzchnia areału uprawy kukurydzy przeznaczonej na kiszonkę, będzie rosła wraz ze wzrostem wykorzystania tego surowca do produkcji bioenergii – biogazu. Ziarno kukurydzy jest podstawowym surowcem wykorzystywanym w produkcji bioetanolu (spirytusu). Dynamicznie rośnie wykorzystanie kukurydzy na cele spożywcze. Mąka, kaszka, a także skrobia kukurydziana, wchodzą w skład wielu produktów spotykanych na półkach sklepowych: dania gotowe (płatki kukurydziane), pro-
38
dukty mleczarskie, odżywki dla dzieci, słodycze, napoje, pieczywo itd. Kukurydza jest gatunkiem nie przysparzającym zbyt wielu problemów w uprawie. W odróżnieniu od większości innych upraw nie stosujemy w kukurydzy zabiegów fungicydowych ani insektycydowych. Znane nam agrofagi nie wyrządzają w tej uprawie zbyt wielu szkód. Jedynym wyjątkiem jest tu omacnica prosowianka, której wzmożona szkodliwość zaznacza się zwłaszcza w latach z wysokimi temperaturami w rejonach Polski o najcieplejszym klimacie. Jednak jej szkodliwość można znacznie ograniczyć zabiegami agrotechnicznym, a zwłaszcza głębokim zaorywaniem resztek pożniwnych kukurydzy na jesieni. Szkodnik zidentyfikowany w Polsce kilka lat temu – stonka kukurydziana (Diabrotica), występuje sporadycznie, a w każdym razie poniżej progów uznania jej za szkodnika kwarantannowego w jakimkolwiek rejonie kraju. W tym przypadku szkodliwość można niemal całkowicie eliminować stosując zmianowanie w uprawie kukurydzy i roślin żywicielskich dla larw szkodnika. W szerszym kontekście uprawie kukurydzy zagrażają niekorzystne warunki pogodowe – w tym głównie okresowe susze, które są głównym czynnikiem limitującym plon wszystkich upraw, nie tylko kukurydzy. Oczywiście najważniejszym aspektem jest ekonomia. Opłacalność uprawy to kolejny czynnik, na który nie mamy wpływu. Polska jest częścią globalnego rynku, na którym cena za ziarno kukurydzy jest dyktowana przez relację popytu do podaży w obrębie całej Europy, a nawet
świata. Warunki klimatyczne naszego kraju nie są tak sprzyjające dla kukurydzy, jak te na południu kontynentu. Rozmieszczenie upraw kukurydzy na terenie naszego kraju z uwagi na uwarunkowania przyrodnicze jest bardzo zróżnicowane. W płd.wsch. i płd.-zach. części Polski można uprawiać kukurydzę na wszystkie kierunki użytkowania, a poprzez dobór odmian o różnej wczesności możliwe jest wydłużenie optymalnego terminu zbioru. Mniej pewne dojrzewanie i mniejszy zakres użytkowania ma miejsce w rejonie środkowym. Natomiast na północy i w regionie podgórskim wysoką jakość plonu w użytkowaniu na kiszonkę dają odmiany wczesne i średniowczesne. Rynek odmian kukurydzy staje się coraz bardziej techniczny. Odmiany różnią się już nie tylko wczesnością, czyli liczbą FAO, ale także preferowanym kierunkiem użytkowania. Stąd coraz częściej spotykane są odmiany rekomendowane tylko do użytkowania ziarnowego, kiszonkowego, ale także na biogaz czy na cele przemiałowe. Nigdy nie udaje się połączyć wszystkich tych zalet w jednej odmianie. W Polsce 60% zasiewów kukurydzy przeznaczone jest na kiszonkę. Z roku na rok rośnie jednak znaczenie kukurydzy ziarnowej. Ten segment rynku jest najbardziej konkurencyjny, ale dzięki temu postęp jest tu najszybszy i najbardziej zauważalny. Na podstawie danych z wyników doświadczeń rejestrowych COBORU w ostatnim piętnastoleciu, szacuje się, że średnioroczny przyrost plonu ziarna w doświadczeniach wyniósł 0,73dt/ha przy wilgotności ziarna niższej co rok o średnio 0,23%. Dlatego tylko dobre hodowle rejestrują regularnie w Polsce nowe odmiany kukurydzy. W sezonie 2011 i 2012 dobrze sprawdziły się odmiany, które są zarejestrowane w Polsce i dostęp-
c.d. na str. 40
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
39
uprawa
Prawidłowe dolistne nawożenie kukurydzy
Po listku
do kłębka
▲ Ważne jest, aby nawożenie dolistne kukurydzy było stosowane prewencyjnie, a nie objawowo, gdyż część niedoborów ma przebieg utajony – nie można dostrzec ich gołym okiem obserwując rozwój roślin, a mimo tego negatywnie wpływają one na ich plonowanie.
Wyjątkowym okazał się ubiegły rok dla kukurydzy, głównie z uwagi na konieczność przesiewu części ozimin roślinami jarymi. Bardzo często producenci decydowali się w takiej sytuacji na zasiew kukurydzy na ziarno. Wskutek tego po raz pierwszy w historii polskiego rolnictwa areał tej rośliny produkowanej na ziarno, przekroczył wartość pół miliona ha. Kukurydza nie jest rośliną wymagającą co do przedplonu – dobrze znosi uprawę w monokulturze. Najkorzystniej jest jednak, aby ewentualna uprawa w monokulturze nie trwała dłużej niż trzy lata, głównie ze względu na kompensację szkodników oraz duże potrzeby pokarmowe tej rośliny. Kukurydza na ziarno, szczególnie uprawiana na oborniku, jest świetnym składnikiem płodozmianów o dużym wysyceniu zbożami. Wartość nawozowa resztek pożniwnych z udanej kukurydzy zebranej na ziarno, jest porównywalna z połową dawki obornika, roślina ta jest zatem świetnym
c.d. ze str. 38 ne na rynku od kilku lat. Chętnie wybierane przez wielu rolników są odmiany o sprawdzonej reputacji takie jak: Veritis czy ES Makila. Rekomendowane są odmiany wczesne, które gwarantują bezpieczny zbiór niezależnie od przebiegu pogody w okresie wegetacyjnym. Na szczególną uwagę zasługuje jedna z wcześniejszych odmian w polskim rejestrze – ES Zizou. 40
przedplonem dla zbóż, szczególnie jarych, ze względu na późny okres schodzenia z pola odmian przeznaczonych na ziarno. Kukurydza jest rośliną średnio wymagającą w stosunku do kwasowości gleby, ale bardzo mocno reagująca na okresowy niedobór wody (szczególnie przed kwitnieniem). Udaje się na glebach o pH≥5,5. Jeżeli wartość ta jest niższa, zaleca się wapnowanie gleby wapnem magnezowym, najlepiej jesienią. Wiąże się to między innymi z dość dużymi potrzebami pokarmowymi tej rośliny. Kukurydza bardzo źle reaguje na niedobór magnezu, podobnie zresztą, jak i na niedobór fosforu, którego pobieranie i przyswajanie drastycznie spada wraz z obniżaniem się pH gleby. Dochodzi tu jednak do pewnego paradoksu. Mianowicie w glebach o odczynie obojętnym czy zasadowym dobrze pobieranie są makroelementy jak: azot, fosfor, potas, magnez czy siarka. Jednak im wyższy wskaźnik pH, tym słabsze pobieranie mikroelementów (poza molibdenem), które również są niezbędne do osiągnięcia wysokich plonów
Pierwsza grupa – to odmiany, które potwierdziły już swoją wartość gospodarczą oraz przydatność do wybranego kierunku użytkowania w różnych warunkach polowych oraz w różnych pogodowo latach. Odmiany wczesne ubezpieczają plon pod względem wilgotności zbieranego ziarna, a także umożliwiają siew zbóż ozimych po wrześniowym zbiorze kukurydzy. Wszystkie wymienione mieszańce kukurydzy to odmiany o sprawdzonej wartości gospodarczej, które były badane w urzędowych badaniach rejestrowych i porejestro-
kukurydzy. Przy pH powyżej 6,5 niezbędne staje się nawożenie kukurydzy manganem. Spore znaczenie ma również bor, którego dostępność waha się w przedziale 5-7 pH. Niedobór boru przyczynia się do niedostatecznego wykształcenia kolb i ziaren kukurydzy. W uprawie kukurydzy najważniejszym mikroelementem jest jednak cynk, który podobnie jak fosfor, wpływa w początkowej fazie rozwoju na szybki rozwój systemu korzeniowego, a później na procesy enzymatyczne i syntezę białek, przez co wyraźnie zwiększa się efektywność nawożenia NPK. Różnica w pobieraniu i przetwarzaniu, szczególnie azotu, przy dostatecznym zaopatrzeniu w cynk, jest tak duża, że możliwe jest uzyskiwanie porównywalnych czy nawet wyższych plonów ziarna przy niższym nawożeniu azotem. Przy podawaniu mikroelementów bardzo ważna jest faza rozwoju roślin oraz forma zastosowanego pierwiastka. Najwygodniejszym i dość skutecznym sposobem jest podanie cynku doglebowo podczas siewu współrzędnego razem ze startowym nawozem wieloskładnikowym/najlepiej azotowo-fosforowym z wapniem, siarką i magnezem/w ilości około 1-1,5kg/ha. Zakładając, że nie podaliśmy wystarczającej dawki cynku lub fosforu w nawożeniu doglebowym lub ze względu na nieodpowiednie pH lub temperaturę nie zostały one pobrane, należy w fazie do 6-go liścia uzupełnić te pierwiastki w dodatkowym nawożeniu dolistnym. Jest to faza, w której kukurydza buduje swój potencjał plonowania, pojawiają się już zawiązki kolb wewnątrz roślin i każdy niedobór makro czy mikroelementów może skutkować obniżką plonu ziarna. Przykładem preparatu dolistnego dostosowanego do potrzeb kukurydzy może być nawóz Fertileader Axis, który oprócz cynku i manganu zawiera także niezbędne makroelementy, takie jak azot i fosfor. Składniki są podane w formie wyselekcjonowanych aminokwasów, co warunkuje ich szybką przyswajalność dla roślin. Preparat zawiera też składniki biostymulujące w formie kompleksu Seactiv, który ma działanie antystresowe i stymulujące transport składników pokarmowych oraz rozwój systemu korzeniowego. Skuteczne nawożenie dolistne, szczególnie preparatami biostymulującymi będzie miało zasadnicze znaczenie szczególnie w tym roku ze względu na znacznie opóźniony okres wegetacji roślin. Każdy dzień prawidłowego rozwoju będzie na wagę złota i należy zrobić wszystko, aby zapewnić roślinom optymalne warunki i wszystkie składniki niezbędne do ich prawidłowego rozwoju i wzrostu. TEKST:
WOJCIECH PROKOP, OPR. SAM
wych przez instytucję do tego powołaną, przez COBORU. Można je więc, bez wątpienia polecać do uprawy na rodzimym rynku. Ponieważ rynek kukurydzy jest bardzo zróżnicowany warto, aby producenci dobrali najlepsze odmiany dla swoich potrzeb. Wybierając odmiany, które są zarejestrowane w naszym kraju, mamy pewność, że sito selekcyjne było bardzo gęste, a na rynek trafiają naprawdę odmiany sprawdzone. TEKST:
BŁAŻEJ SPRINGER, OPR. SAM FOT. SAM PODLASKIE AGRO
uprawa
Dlaczego opłaca się wapnować glebę?
Ekonomia
to zysk
Sytuacja w gospodarstwie rolnym jest podobna do tej, z jaką mamy do czynienia w przedsiębiorstwie produkcyjnym. Zarządzając firmą dobieramy działania według ich roli i oceny potencjalnego efektu, jaki chcemy osiągnąć. W rolnictwie analityczne podejścia do wydatków ponoszonych na produkcję jest równie ważne jak w każdej innej działalności gospodarczej. Wielkość nakładów powinna być tak dobrana, żeby stosunek kosztów do oczekiwanego plonu zapewnił jak najlepszy końcowy rezultat finansowy. W literaturze rolniczej możemy spotkać wiele opracowań na temat roli poszczególnych elementów agrotechniki. Ich wagę przedstawia rys. 1. Analizując rolę poszczególnych elementów agrotechniki, dostrzegamy wśród nich kluczową rolę nawożenia. Jego wpływ na plonowanie oraz znaczący udział w kosztach produkcji, sięgający nierzadko 50% udziału w nakładach, zmusza nas do traktowania tego zabiegu racjonalnie i z niezwykłą uwagą. Należy pamiętać, że w odżywianiu roślin wszystkie czynniki pełnią istotną rolę, jednak tym limitującym jest zawsze najsłabszy, dlatego też ważna jest wiedza na temat zasobności gleby w składniki pokarmowe i racjonalne ich uzupełnianie. Najważniejszym parametrem decydującym o wielkości plonu jest jednak odczyn gleby. Wpływa on w zasadniczym stopniu na dostępność wielu składników pokarmowych (rys. 2) i wykorzystanie potencjału plonotwórczego. Znając ilość utraconych w wyniku zakwaszenia gleby składników pokarmowych, możemy samodzielnie wyliczyć straty finansowe, jakie ponosimy w uprawie. Wynoszą one średnio, w zależności od stopnia zakwaszenia, od 400 do 1000 zł na hektar uprawy. Wysokie dawki nawożenia w glebie kwaśnej nie są efektywne i powiększają jeszcze bardziej poziom strat. Poza tym długotrwałe utrzymywanie niskiego odczynu gleby pogłębia ten stan i w przyszłości prowadzi do konieczności przeprowadzenia wieloletniej rekultywacji wysokimi dawkami wapna. Dodatkowo konieczne będzie przywrócenie zaburzonego życia biologicznego poprzez nawożenie obornikiem oraz stosowanie preparatów przywracających życie biologiczne w glebie. Tym samym przywrócenie żyzności glebie silnie zakwaszonej wiąże się zawsze z dodatkowymi kosztami. Gleba kwaśna charakteryzuje się zdecydowanie gorszą strukturą glebową, co w dużym stopniu wpływa na wzrost i plonowanie roślin, ale również na koszty uprawy które mogą być wyższe o ponad 30%. O zasadności ekonomicznej zabiegu wapnowania świadczą sukcesy gospodarstw stosujących wapno Nordkalk oraz wyniki osiągnięte w prowadzonych doświadczeniach. Wzrost uzyskanych plonów w wyniku zastosowania produktów 42
▲ Rys.1 Wpływ zabiegów agrotechnicznych na plon.
▲ Rys. 2 Wykorzystanie potencjału nawozowego.
▲ Rys. 3. Wartość wzrostu plonu w wyniku wapnowania wapnem Nordkalk.
Nordkalk wskazuje na celowość umieszczenia tego zabiegu agrotechnicznego, jako stałego elementu planu nawożenia w gospodarstwie. Zysk ekonomiczny uzyskany w doświadczeniach Nordkalk został przedstawiony na rys. 3. W celu poprawy odczynu gleby, bezwzględnie koniecznym zabiegiem jest wapnowanie. O wyborze dawki i rodzaju wapna powinna decydować aktualna sytuacja w gospodarstwie i cel
jaki chcemy osiągnąć. Bazując na wiedzy i wieloletnim doświadczeniu firma Nordkalk służy zawsze pomocą we właściwym wyborze produktu. Zapraszamy do kontaktu z naszymi przedstawicielami i dystrybutorami.
TEKST: PRZEDSTAWICIEL REGIONALNY
ROMAN RUTKOWSKI, NORDKALK SP. Z O.O. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
43
uprawa
Precyzyjna orka, dziś nie zależy już tylko od doświadczenia człowieka. Rolnikom pomaga elektronika.
A pole
orze się samo
◄ Idealna orka ma dawać proste i równe bruzdy. Użycie odpowiedniej technologii pozwala uzyskać taki efekt nawet mało doświadczonemu oraczowi.
Obowiązkowy i bardzo ważny zabieg. Tworzy optymalne warunki do gromadzenia wody i składników pokarmowych w glebie. Można więc powiedzieć, że orka – bo o niej mowa – jest jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą pracą na polu. Dobrze wykonana orka wymaga wieloletniego doświadczenia. Niektórzy twierdzą, że wystarczy kupić dobrą maszynę i wszystko zrobi się samo. A wiecie, że to nawet prawda? Pomysł na perfekcyjną orkę narodził się w Holandii, gdzie do tego zabiegu uprawowego przykłada się dużą wagę. Opracowano tam rozwiązanie oparte na technologii Trimble, które otrzymało nazwę GeoPloughX.
Ale zanim przejdziemy do wychwalania urządzenia, zatrzymajmy się chwilę nad tematem orki. Orka jest pierwszym zabiegiem, przygotowującym pole pod konkretną uprawę i od jej jakości zależy efekt końcowy w postaci dobrego plonu. Prawidłowa orka wykonywana jest na odpowiednią do warunków i potrzeb głębokość oraz doskonale przykrywa pozostałości pożniwne. Ogromne znaczenie ma dobór odpowiedniego pługa do specyfiki gleb gospodarstwa, a także do mocy posiadanych ciągników. Idealna orka jest prosta i równa, wszelkie odstępstwa od tych cech to konieczność wykonania głębokiej uprawy, co skutkuje przesuszeniem gleby i zniszczeniem idealnych warunków kiełkowania nasion. Idealne wykonanie orki to wyzwanie. Siły działające na pług oraz ciągnik są bardzo zmienne.
▼ Standardowa orka wykonywana na zmiennej glebie najczęściej wygląda tak
44
Zależą od wilgotności, ciężkości gleby oraz trakcji ciągnika. Szybko i często zmieniają się w trakcie pracy na polach o dużej zmienności gleby oraz w pofałdowanym terenie. W konsekwencji niemożliwym jest wykonanie idealnie prostej bruzdy, za czym idzie nierówne odkładanie gleby. Wszelkie próby „prostowania” polegające na delikatnym wjeżdżaniu na zorane pole przynoszą negatywny skutek w niedokładaniu pierwszej skiby oraz ugniataniu zaoranego już pola. Producenci pługów opracowali konstrukcje umożliwiające płynną regulację szerokości pługa w czasie orki, która pozwala na częściową eliminację krzywizn, lecz wciąż to nie rozwiązuje problemu. Ciągła obserwacja i regulacja z tyłu ciągnika oraz uważna jazda do przodu to czyn-
c.d. na str. 46
▼ Po włączeniu systemu GeoPloughX nierówność zostaje wyprostowana przy kolejnym przejeździe
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
45
uprawa ◄ Po zaoraniu zakrzywionej części pola, operator przełącza urządzenie na linię prostą dopasowaną do granicy pola w miejscu, gdzie ma skończyć. Następnie orzemy w liniach prostych kolejną część pola, a ostatni przejazd idealnie wypełni pole do samej granicy. W przypadku wykańczania uwroci, gdy chcemy orać od granicy ustawiamy linię nawigacyjną przy granicy, jako docelową i zaczynamy orać od zaoranego pola. Pierwszy przejazd uwrocia dla ułatwienia można przejechać z Autopilotem, aby był równoległy do granicy. Ostatni przejazd będzie wykonany idealnie do brzegu. Bez cofania!
c.d. ze str. 44 ności, które nie idą w parze, zwłaszcza że orka jest zajęciem monotonnym, ciężkim, czasochłonnym i męczącym operatora. Drugim problemem są nierówne kształty pól. Pola w idealnym prostokącie, podzielnym na pełne pasy o szerokości naszego pługa po prostu nie istnieją. Nawet, jeśli by istniały, nie jesteśmy w stanie utrzymać idealnie jednakowej szerokości pracy z powodów opisanych we wcześniejszym akapicie. Skutkiem tego ostatni przejazd, czy też wykańczanie orki przy granicach, to bardzo żmudny proces wymagający doświadczenia i anielskiej cierpliwości operatora. Przypominam, że po zaoranym polu się nie jeździ! Więc wykańczanie, to często sporo cofania i manewrowania, a i też nie da się uniknąć ponownego wjechania na wykonaną orkę. ▼ System Trimble Autopilot zarządzany jest przez panele nawigacyjne: Trimble AgGPX FmX (na zdjęciu) lub mniejszy Trimble AgGPS CFX-750
Trzeci aspekt to ekonomia. Orka należy do zabiegów czasochłonnych i ciężkich, a przez to paliwożernych. Dlatego prawidłowe i przemyślanie jej wykonanie to znaczne ograniczenie kosztów paliwa, zużycia maszyn i oszczędność czasu, którego zawsze brakuje. Rozwiązaniem powyższych problemów jest wspomniany wyżej GeoPloughX. System współpracując z Autopilotem Trimble, bezustannie i automatycznie steruje szerokością pługa tak, aby orka była w pełni kontrolowana. Został zaprojektowany i stworzony przez holenderskiego dilera Trimble – AgroMethius. Powstał na podstawie doświadczeń i potrzeb bardzo wymagających holenderskich rolników, gdzie perfekcyjna uprawa i każdy kawałek pola jest na wagę złota. System przeznaczony jest dla pługów o hydraulicznej zmiennej szerokości pracy. Automatycznie reguluje szerokość orki bazując na informacji z Autopilota Trimble o odległości/odstępstwa od idealnej linii bruzdy. Wymagana dokładność GPS
to przynajmniej OmniSTAR 5-8 cm, CenterPoint RTX 4 cm, a zalecana to RTK 1-2 cm. Prowadząc ciągnik ręcznie w bruździe otrzymujemy informację o jej odstępstwie od ideału i ten właśnie błąd jest korygowany na bieżąco przy kolejnych przejazdach. O aktualnej szerokości pługa informuje czujnik, zainstalowany na ramie. Całość jest odpowiednio skalibrowana, aby osiągnąć jak najlepszy rezultat. Jak wcześniej wspominałem, problemem jest odpowiednie zaplanowanie orki i jej wykończenie przy nieregularnych kształtach pól. Poniżej zamieszczamy kilka przykładów rozwiązań. GeoPloughX pracuje nierozłącznie z systemem Trimble Autopilot. Jest to najdokładniejszy, najbardziej zaawansowany system prowadzenia automatycznego. Jest zintegrowany z hydrauliką ciągnika. Idealny do każdych prac wymagających wysokich dokładności prowadzenia, w tym
c.d. na str. 48
B
A ▼ Schemat zainstalowania urządzenia GeoPloughGeoPlugX na pługu
▲ Przykład 1. W tym przypadku orkę rozpoczynamy od ustawienia w panelu nawigacyjnym Trimble FmX lub CFX docelowych linii, gdzie chcielibyśmy skończyć orkę. Dzięki temu od początku orki system będzie tak ustawiał pług, aby przy granicy ostatni przejazd odbył się pełną szerokością do granicy pola. W tym przypadku jest to linia - prosta AB. Odznaczona linia rozgranicza pole na dwa rejony. Jest to rysa wykonana pługiem, aby widzieć, gdzie podnosić pług przy wyorywaniu zakrzywionej części pola.
▼ Elektrozawór sterujący szerokością pracy pługa
▲ Przykład 2. W pierwszej kolejności orzemy zakrzywioną część pola do wyznaczonej wcześniej linii. Linia, do której orzemy (falowana) jest równoległa do granicy pola, tam gdzie chcemy zakończyć orkę. 46
▲ Przykład 3. W przypadku bardzo nieregularnego kształtu, można zaplanować pole tak, że środek wyoramy w liniach prostych, natomiast cała granica będzie stanowiła uwrocie. Przy zaznaczeniu granicy jako linii docelowej, ostatni przejazd będzie zawsze wykonany do samego brzegu pola. Uwrocie będzie widoczne na ekranie panela nawigacyjnego, więc operator będzie widział dokładnie, w którym momencie podnieść pług. Po zaoraniu „zatoczek” w polu, bez problemu połączą się, gdy z nich wyjdziemy. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
47
uprawa
Testujemy nową folię Silotite PRO 750 mm
Gdzie wyka
jak śnieg biała...
▲ Pobranie próbki do analizy z balotu owiniętego testowaną folią.
Dla tych, którzy tęsknią za latem – wracamy do lipca ubiegłego roku. Właśnie wtedy przeprowadzony został test folii Silotite, z którego teraz, tuż przed sezonem, przedstawiamy relację. Wnioski bowiem są bardzo interesujące... Eksperyment odbył się na polach Mateusza Makarewicza, który usługowo robi sianokiszonkę w belach. W ramach sprawdzianu folii, owiniętych zostało ok. 80 bel wyki. Do owijania użyto folii Silotite PRO o grubości 19 mikronów i szerokości 750 mm, oraz praso-owijarki Krone CombiPack Multicut 1500+. Ogromny upał nie stanowił przeszkody dla pomyślnego przebiegu testów. Użyta folia, mimo tego, że jest cieńsza od standardowej o grubości 25 mikronów, nie zrywała się podczas owijania. Na zdjęciu widać jak dużo kurzu osiadało na beli podczas owijania w bardzo suchych warunkach. Mimo to klej w folii sprawdził się doskonale i bele zostały szczelnie zamknięte. – Owijanie przebiegło bez zastrzeżeń, nie dostrzegam mankamentów. Testowana folia lepiej dolegała do beli. Chodzi tu o dobry klej w folii oraz jej elastyczność – tak określił wrażenia z pracy z folią Silotite PRO Mateusz Makarewicz. – Moja praso-owijarka z dwóch rolek folii owinęła 80 bel. Tak
Antoni Sikora, doradca żywieniowy: Pod względem organoleptycznym kiszonka wydaje się być bez zarzutu. Niskie ph w badanym materiale sugeruje o wysokiej wulkanizacji folii okrywającej balot. Oznaki pleśni nie występowały na badanym materiale, co świadczy o braku uszkodzeń folii. Zakiszany materiał był bardzo suchy i mocno zwłókniony ze względu na późny zbiór z pola, pomimo tego nie zauważyłem jakichkolwiek oznak uszkodzeń folii. Materiał charakteryzował się odpowiednim zapachem.
▲ Mateusz Makarewicz (po lewej) oraz Dariusz Kowalik, doradca handlowy Blattin Polska tuż po zakończeniu testu.
duża wydajność sprawia, że mam mniej przestojów maszyny potrzebnych do wymiany rolek na nowe. Jest to duży plus, jeżeli owija się bele usługowo. To konkretna oszczędność czasu i wygoda. Jestem w stanie owinąć więcej bel dziennie, a wiadomo, że usługodawcy płaci się za zrobioną ilość bel, a nie za czas pracy. Na moją praso-owijarkę jestem w stanie włożyć 12 rolek folii. Dwie na ramiona owijarki i 10 na stojaki do schowków po bokach maszyny. Jeżeli tak załaduję folią mój sprzęt, jestem w stanie owijać cały dzień bez potrzeby powrotu do domu po nowe rolki folii. Z 12 rolek mogę owinąć ponad 450 bel, zatem spokojnie wystarcza mi folii na cały dzień pracy. Testowana folia jest produkowana w rozmiarze 750 mm i ma długość 2000 m. Oznacza to, że na rolce znajduje się 500 m więcej w porównaniu ze standardowymi foliami 750 mm oferowanymi na rynku. Dzięki dodatkowej długości można zrobić około 33% więcej bel, czyli około 9-10 balotów więcej z rolki w porównaniu z folią o długości 1500 m. Jeżeli podzielimy cenę rolki przez jej wydajność (39 bel) wyliczymy koszt folii na jeden balot. Dzięki zastosowaniu Silotite PRO koszt ten jest około 8% mniejszy niż w przypadku użycia standardowej folii o grubości 25 mikronów. Użycie tej folii zwiększa wydajność pracy, ponieważ rzadziej zmienia się rolki na owijarce oraz powoduje zmniejszenie odpadu i co za tym idzie obniża koszty recyklingu zużytej folii do bel. Folia Silotite PRO jest wytwarzana w rozmiarze 750 mm szerokości i 2000 m długości, ma 19 mikronów grubości i jest w kolorze jasno-zielonym ECO. TEST:
c.d. ze str. 46 w pracach o ultraniskich prędkościach. W powiązaniu z panelem FmX daje bardzo dużo możliwości rozbudowy do nawigacji doczepionej maszyny, prac melioracyjnych, sterowania orką i wiele innych. Wydajny i dokładny zarówno na prostych jak i krzywych liniach nawigacyjnych. System Trimble Autopilot można zastosować w ciągnikach każdej marki, wyposażonych w hydrauliczny układ kierowniczy, a także do maszyn przystosowanych fabrycznie do nawigacji takich jak: JohnDeere AutoTrack Ready, Fendt AutoGuide Ready, NewHolland IntelliSteer Ready, gąsienicowy Challenger oraz wile innych. Orkę można zaprojektować. Umożliwia to oprogramowanie rolnicze FarmWorks Mapping. Gdy 48
mamy zarejestrowaną granicę pola z użyciem precyzyjnego GPS, możemy na tej podstawie optymalnie zaprojektować linie nawigacyjne dla pługa. Projekt pola przenosimy z komputera biurowego do ciągnika przy pomocy pamięci USB lub poprzez bezprzewodowy system Trimble Connected Farm. Projekt orki może być wykorzystany jako wzór dla kolejnych zabiegów wykonywanych z nawigacją Trimble. Na koniec podsumuję zalety rozwiązania GeoPlough: – Uzyskujemy zawsze prostą bruzdę, a dzięki temu bardzo równą orkę o wysokiej jakości. – Nie wymaga doświadczonego operatora. – Działa precyzyjnie w dzień i w nocy. – Umożliwia dokładne dooranie do granicy bez cofania, dzięki możliwości ustawienia linii
RAFAŁ ŚWIECKI, BPI.FORMIPAC, OPR. SAM
docelowej w miejscu, gdzie chcemy skończyć orkę. Dzięki temu przygotowujemy 100% pola bez ugniatania zaoranej gleby. – Umożliwia zaplanowanie orki w panelu nawigacyjnym lub projektowanie w oprogramowaniu biurowym FarmWorks Mapping. – Zapewnia znaczne oszczędności paliwa, czasu i ogranicza zmęczenie operatora co przekłada się na wydajność pracy. – W pełni wykorzystuje zalety nowoczesnych pługów ze zmienną szerokością roboczą w czasie jazdy.
TEKST I ZDJĘCIA:
SEBASTIAN RUBLEWSKI,
WWW.PRECYZYJEROLNICTWO.COM PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
49
finanse
Kradzieże na wsi, niestety często wynikają z lekkomyślności gospodarzy
Jak nie zapraszać Czy w środku nocy, w niebezpiecznej dzielnicy miasta, zostawiłbyś otwarty samochód z kluczykami w stacyjce? Nie! A przypomina to pozostawienie w nocy bez dozoru, na oddalonym od zabudowań pastwisku, wartego tysiące złotych bydła. Wieś ciągle postrzega się jako oazę spokoju w coraz bardziej zwariowanym świecie. Tu się zna sąsiadów, nikt nie boi się wracać nocą do domu, ale ta idylla ma też swoje minusy. Wiejska zabudowa, jak i zwyczaje tu panujące, stwarzają bardzo korzystne warunki dla złodziei. Trochę w tym winy samych mieszkańców wsi. Z ręką na sercu, ile budynków w gospodarstwie mają Państwo zabezpieczonych, choćby kłódką? A przecież w ich wnętrzach kryją się warte grube tysiące maszyny, zwierzęta. A właśnie – zwierzęta. Choć współczesna hodowla zmieniła znacznie zwyczaje hodowlane, wciąż od wiosny po późną jesień, na pastwiskach wypasane jest bydło. Często bez nadzoru i praktycznie bez zabezpieczenia. Jak mówi st.asp. Justyna Aćman z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, kradzieże zwierząt hodowlanych na Podlasiu wprawdzie nie są plagą, ale wciąż stanowią dokuczliwy problem. – W ubiegłym roku na terenie woj. podlaskiego odnotowanych zostało 61 takich przypadków, w 2011 r. – 40. Natomiast ciągników rolniczych skradziono 12, w roku 2011- 7szt. – mówi policjantka. – Z reguły złodzieje w tego typu sytuacjach postępują podobnie – najczęściej w nocy bezlitośnie wykorzystują niefrasobliwość właścicieli, którzy pozostawiają zwierzęta bez opieki na pastwiskach i w niezamkniętych oborach oraz niezabezpieczone maszyny rolnicze. Wystarczy przyjrzeć się kilku zdarzeniom z lat ubiegłych, by przekonać się, że scenariusz działania złodziei jest w tego typu przypadkach niemal taki sam. Przed kilkoma laty (2008 r.) policjanci z powiatów grajewskiego i monieckiego odnotowali kilka przypadków kradzieży bydła w okresie wakacyjnym. W rezultacie sześciu pokrzywdzonych gospodarzy straciło 16 krów, cieląt i jałówek wartych kilkadziesiąt tysięcy złotych. We wszystkich tych przypadkach sprawcy wykorzystywali niefrasobliwość gospodarzy. Ich łupem padło bydło, które bez dozoru było pozostawione na noc na pastwiskach. Pierwsze z tych zdarzeń zostało zgłoszone grajewskim policjantom. Rankiem pod koniec lipca hodowca z Woźnejwsi poinformował funkcjonariuszy o tym, że w nocy z pastwiska ukradziono mu trzy krowy, których wartość oszacował na 12 tys. zł. Tydzień później policjanci z Grajewa odebrali kolejny sygnał. Tym razem pod osłoną nocy z pastwiska oddalonego o dwa km od wsi Danowo skradzionych zostało sześć krów. Wartość strat oszacowana została na 20 tys. zł. Kolejne zdarzenia odnotowane zostały w powiecie monieckim. W nocy z siódmego na ósmego sierpnia z pastwiska k. Knyszyna ukradziony został cielak, podob50
złodzieja
nie jak dziesięć dni później z pastwiska na kolonii wsi Bajki Zalesie. W ubr. przeprawę ze złodziejami bydła mieli też policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim. W sierpniu sprawcy zostali zatrzymani. 37-letni mieszkaniec powiatu ostrowskiego (woj. mazowieckie) oraz 30-latek z powiatu wysokomazowieckiego w czerwcu i lipcu ubr. z pastwisk położonych na terenie gm. Brańsk czterokrotnie kradli bydło na szkodę miejscowych rolników. Straty w każdym przypadku wynosiły od trzech i pół do czterech tys. zł. Jak się później okazało, sprawcy mieli na swoim koncie także inne podobne kradzieże. Do zdarzeń dochodziło w okresie wakacyjnym w okolicach Łap, Turośni Kościelnej, Wysokiego Mazowieckiego oraz Ostrowi Mazowieckiej. Mężczyźni podjeżdżali najczęściej samochodem dostawczym w nocy w upatrzone wcześniej miejsce, a następnie z pastwiska wyprowadzali bydło i ładowali na pojazd lub przyczepkę. Następnie sprzedawali zabrane zwierzęta rolnikom na targowiskach lub handlarzom. – Jednak nie wszystkie zgłoszone policji kradzieże zwierząt okazują się działaniami przestępców – wyjaśnia policjantka. – Tak było na przykład w gm. Choroszcz. Tam właściciel klaczy zgłosił jej kradzież z pastwiska. Po paru godzinach okazało się, że zwierzę spaceruje dokładnie w miejscu, z którego – zdaniem gospodarza zostało skradzione. Drugą kategorią „wiejskich kradzieży” są włamania do budynków. Niejednokrotnie cenne maszyny znajdują się w pomieszczeniach, znacznie oddalonych od domu i tym samym od czujnego gospodarskiego oka. A to kusi nieuczciwych. Czas na przykład. Na początku marca br. hajnowscy policjanci zatrzymali pięciu sprawców kilkunastu włamań i kradzieży, do jakich doszło na terenie gm. Hajnówka i Narew. Łączna wartość poniesionych strat to ponad dziewięć tys. zł. Zdarzenia te miały miejsce w okresie od listopada 2012 r. do 27 lutego br. Czterech spośród nich zostało zatrzymanych na gorącym uczynku, podczas kradzieży pługa ciągnikowego, znajdujące-
E DAR Z IĄ. P Ś Z TER A Z AĆ? ZE K A O Ś PR C Y Z C
GOSPO
go się na polu w pobliżu miejscowości Rzepiska. Mężczyźni wpadli w ręce mundurowych w momencie, gdy próbowali wywieźć pług z pola na sankach. Funkcjonariusze ustalili ponadto, że jeden z nich już wcześniej, wspólnie z innym 22latkiem, wielokrotnie włamywał się do różnego rodzaju pomieszczeń. Ich łupem padały najczęściej narzędzia, maszyny rolnicze oraz ich części, a także inne urządzenia wykonane z metalu. Łączna wartość poniesionych strat to ponad dziewięć tys. zł. Maszyny, części do nich, mogą trafić do dalszej sprzedaży, bądź na złom. To dość oczywiste, że bydło i konie są kradzione w celu dalszej odsprzedaży lub dla mięsa. System rejestracji i znakowania zwierząt rodzi oczywiste ograniczenia, ale jak to się mówi, dla chcącego nic trudnego. W każdym systemie można znaleźć luki. W związku z tym podlascy policjanci na bieżąco monitorują ubojnie, a przede wszystkim bazary i targi, gdzie handluje się zwierzętami. Policja rok rocznie apeluje o rozsądek. Niestety, mimo ostrzeżeń, wciąż zdarza się, że rolnicy nocą pozostawiają bez jakiegokolwiek dozoru na pastwiskach konie, krowy czy maszyny rolnicze, które to stają się łatwym celem dla potencjalnego złodzieja. – Wręcz nieoceniona w takich przypadkach jest sąsiedzka czujność i wzajemna pomoc – wyjaśnia st.asp. Justyna Aćman. – Szczególnie istotne, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, jest zadbanie, by pomieszczenia dla zwierząt były należycie zabezpieczone przed dostępem osób niepożądanych. Prosimy również o informowanie policji o wszelkich dostrzeżonych niepokojących sygnałach w takich sprawach. Jak pokazują przytoczone przykłady, bydło pozostawione nocą bez dozoru i opieki może się stać łatwym łupem dla złodziei. W przypadku stwierdzenia kradzieży należy w możliwie najkrótszym czasie o zdarzeniu powiadomić policję. Szybki sygnał może być kluczowy dla zatrzymania sprawców przestępstwa. SAM ŹRÓDŁO: WWW.PODLASKA.POLICJA.GOV.PL PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
51
finanse
Jaką „odpowiednią wiedzę i umiejętności zawodowe” należy posiadać, by spełnić warunki działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” w ramach SPO na lata 2004-2006
Ucz się rolniku,
ucz...
… bo to do pieniędzy klucz. Chciałoby się zmienić znany uczniowski wierszyk, mając na myśli wciąż liczne zapytania w kwestii konieczności uzupełnienia wykształcenia rolników ubiegających się o unijne fundusze. Czy każdy musi mieć co najmniej średnie rolnicze wykształcenie?
▲ Jednym z kryteriów przyznawania wsparcia w ramach działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” w ramach SPO na lata 2004-2006, było posiadanie odpowiedniego wykształcenia z możliwością jego uzupełnienia. Problematyczna okazała się interpretacja czasu przeznaczonego na to przeznaczonego.
Na wstępie chcę podkreślić, że umowa o dofinansowanie projektu w ramach działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” z Sektorowego Programu Operacyjnego na lata 2001-2006 należy do umów szczególnego zaufania. Rolnicy muszą więc mieć możliwość zapoznania się z ogólnymi warunkami przyznawania pomocy i zrozumienia ich bez szczególnego przygotowania ani sięgania do innych uregulowań. Jest oczywiste, że instytucja wdrażająca projekt, może te warunki formułować swobodnie i w taki sam sposób kształtować swoją odpowiedzialność, byleby tylko nie naruszało to bezwzględnie obowiązujących przepisów. Jednak wszystkie zobowiązania ciążące na stronach umowy i zakres odpowiedzialności za ich wykonanie, muszą być jednoznaczne, jasne i zrozumiałe dla przeciętnego adresata bez szczególnego wykształcenia i przygotowania. Art. 8 ust. 1 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1257/1999 stanowi, iż „pomoc młodym rolnikom w celu ułatwienia im podejmowania działalności w rolnictwie będzie przyznawana, pod warunkiem m.in. posiadania przez nich odpowiedniej wiedzy i umiejętności zawodowych”. Jednocześnie art. 4 Rozporządzenia Komisji (WE) nr 817/2004 w ust. 2 dodatkowo podkreśla m.in., że na spełnienie wymogów, odnoszących się do umiejętności i kompetencji zawodowych, rolnikowi przyznaje
się okres nieprzekraczający pięciu lat od rozpoczęcia działalności. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi w odpowiednich aktach prawnych określił kryteria dostępu do wsparcia w ramach omawianego działania. Tak więc pomoc może być przyznana rolnikowi, który posiada odpowiednie kwalifikacje zawodowe: – wyższe lub średnie wykształcenie rolnicze; – zasadnicze zawodowe wykształcenie rolnicze i co najmniej 3-letni staż pracy w gospodarstwie rolnym lub tytuł kwalifikacyjny w zawodzie przydatnym do prowadzenia działalności rolniczej i co najmniej 3-letni staż w gospodarstwie rolnym; – wykształcenie wyższe na kierunku innym niż rolniczy i co najmniej 3-letni staż pracy w gospodarstwie rolnym albo wykształcenie wyższe na kierunku innym niż rolniczy i ukończone studia podyplomowe na kierunku związanym z rolnictwem, albo wykształcenie średnie nierolnicze i co najmniej 3-letni staż pracy w gospodarstwie rolnym; – wykształcenie podstawowe lub zasadnicze zawodowe i co najmniej 5-letni staż pracy w gospodarstwie rolnym. Szczegółowy wykaz kierunków studiów, zawodów i specjalności oraz tytułów kwalifikacyjnych wymaganych w ramach działania jest określony w załączniku nr 2 do uzupełnienia programu. Zaś za staż pracy w gospodarstwie rolnym uznaje się
UL. JANA
KILIŃSKIEGO 12 LOK. 9 15-089 BIAŁYSTOK TEL. 85-85-732-42-60, 606-641-111 WWW.ADWOKACI- CHZ.PL PCHOJNOWSKI@ADWOKACI- CHZ.PL 52
PAWEŁ CHOJNOWSKI, ADWOKAT
okres, w którym wnioskodawca podlegał ubezpieczeniu społecznemu w KRUS jako domownik oraz okres, w którym rolnik prowadził przejęte gospodarstwo rolne. Do stażu pracy w gospodarstwie rolnym nie wlicza się okresów wyłączeń. Jednocześnie, jak już wspomnieliśmy, dopuszcza się w okresie nieprzekraczającym pięciu lat od rozpoczęcia działalności, możliwość spełnienia wymogów odnoszących się do umiejętności i kompetencji zawodowych. Stosowny przepis uwzględnia więc nie tylko możliwość uzupełnienia samego wykształcenia do poziomu wyższego lub średniego wykształcenia rolniczego, lecz również uzupełnienia stażu pracy w gospodarstwie rolnym. Natomiast literalny zapis § 5 ust. 1 pkt 9 łączącej strony umowy zawęża w sposób nieuprawniony literalne brzmienie ust. 2 art. 4 rozporządzenia Komisji (WE) nr 817/2004. Ogranicza możliwość uzupełnienia przez beneficjenta umiejętności i kompetencji zawodowych wyłącznie do uzyskania wykształcenia wyższego lub średniego rolniczego. Treść § 5 ust. 1 pkt 9 łączącej strony umowy kształtowały przede wszystkim art. 8 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1257/1999 i art. 4 rozporządzenia Komisji (WE) nr 817/2004 i do wypełnienia takiej treści zobowiązania obowiązany był beneficjent tego działania. Analizując granice swobody umów wyznaczane przez ustawę należy podkreślić, iż art. 4 ust.2 rozporządzenia Komisji (WE) nr 817/2004 jest co do zasady normą semiimperatywną, wyznaczającą stronie słabszej minimalny zakres uprawnień (których nie można bardziej ograniczyć) i maksymalny zakres obowiązków (których nie można zwiększać). Należy, więc stwierdzić, iż każdy beneficjent stosownego działania, który wykonał zobowiązanie zgodnie z treścią wyznaczoną przez art. 8 ust. 1 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1257/1999 i art. 4 ust. 2 rozporządzenia Komisji (WE) nr 817/2004 i w sposób odpowiadający celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, to stosowne warunki dotyczące wykształcenia – spełnił. Podsumowując, stosowne zobowiązanie zostanie spełnione przez rolnika który posiada: – zasadnicze zawodowe wykształcenie rolnicze lub tytuł kwalifikacyjny w zawodzie przydatnym do prowadzenia działalności rolniczej i uzupełni staż pracy w gospodarstwie rolnym o co najmniej 3-letni staż pracy w okresie związania celem (od momentu podpisania przez beneficjenta umowy o dofinansowanie do dnia wygaśnięcia ostatniego zobowiązania wynikającego z rzeczonej umowy, tj. co do zasady do dnia upływu pięciu lat od daty wypłaty środków pomocowych); – wykształcenie wyższe na kierunku innym niż rolniczy, albo wykształcenie średnie nierolnicze i uzupełni staż pracy w gospodarstwie rolnym o co najmniej 3-letni staż pracy w okresie związania celem; – wykształcenie podstawowe lub zasadnicze zawodowe i uzupełni staż pracy w gospodarstwie rolnym o co najmniej 5-letni staż pracy w okresie związania celem. PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
53
finanse
Zawieszenie części uzupełniającej renty rolniczej
Powiadom KRUS Od 2008 r. jestem uprawniony do renty rolniczej stałej. KRUS wypłacał mi część składkową i połowę części uzupełniającej renty rolniczej. Prowadzę gospodarstwo rolne o powierzchni 5 ha przeliczeniowych z małżonką, która podlegała ubezpieczeniu społecznemu rolników z mocy ustawy. Od początku października 2012 r. żona jest zatrudniona na podstawie umowy o pracę, o czym powiadomiła KRUS w grudniu 2012 r. W styczniu otrzymałem decyzję z Kasy o zawieszeniu w całości wypłaty części uzupełniającej od pierwszego stycznia 2013 r. oraz decyzję o żądaniu zwrotu nienależnie pobranych świadczeń za okres od pierwszego października 2012 r. do 31 grudnia 2012 r. Czy postępowanie KRUS jest prawidłowe? – pyta Czytelnik. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniu społecznym rolników wypłata części uzupełniającej emerytury lub renty rolniczej ulega zawieszeniu, jeżeli emeryt lub rencista prowadzi działalność rolniczą. W myśl tej ustawy wypłata części uzupełniającej ulegała zawieszeniu w połowie, jeżeli: emeryt lub rencista prowadził działalność rolniczą z małżonkiem, który nie miał ustalonego prawa do eme-
54
na czas
rytury lub renty i nie spełniał warunków do uzyskania emerytury rolniczej albo renty rolniczej z tytułu niezdolności do pracy, jeżeli małżonek ten podlegał ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu z mocy ustawy. Ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu z mocy ustawy nie podlega osoba, która podlega innemu ubezpieczeniu społecznemu lub ma ustalone prawo do świadczeń z ubezpieczeń społecznych. W związku z powyższym od dnia podjęcia przez małżonkę zatrudnienia, ustał obowiązek podlegania ubezpieczeniu społecznemu z mocy ustawy. Zgodnie z art. 134 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227, z późn. zm.), wypłatę świadczenia wstrzymuje się, jeżeli powstaną okoliczności uzasadniające zawieszenie. W decyzji przyznającej prawo do renty rolniczej znajdowała się informacja o obowiązku zgłaszania w ciągu 14 dni okoliczności mających wpływ na zawieszenie lub zmniejszenie wysokości świadczenia. Obowiązek ten wynika z art. 37 ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników.
Stanowi on, że: ► rolnik jest obowiązany, nie czekając na we-
zwanie, w ciągu 14 dni zgłaszać osoby podlegające ubezpieczeniu społecznemu w jego gospodarstwie rolnym oraz informować Kasę o okolicznościach mających wpływ na podleganie ubezpieczeniu i o zmianach tych okoliczności; ► osoba pobierająca świadczenie z ubezpieczenia jest obowiązana, nie czekając na wezwanie, w ciągu 14 dni zgłaszać Kasie okoliczności mające wpływ na wysokość i prawo pobierania tych świadczeń. Postępowanie KRUS jest prawidłowe, ponieważ w związku z ustaniem ubezpieczenia społecznego rolników małżonki, prawo do wypłaty połowy części uzupełniającej nie przysługiwało. Zatem wypłacona za okres od 01.10.2012 r. do 31.12.2012 r. część uzupełniająca renty rolniczej jest świadczeniem nienależnym. Nadmieniam, że zgodnie z wprowadzonymi od 1 stycznia 2013 r. zmianami do ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, renciści lub emeryci w pełnym wieku emerytalnym, którzy prowadzą działalność rolniczą z małżonkiem podlegającym ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu z mocy ustawy, mają prawo do wypłaty pełnej części uzupełniającej emerytury lub renty rolniczej.
KIEROWNIK
TEKST: MARIA FREJDA. WYDZIAŁU ŚWIADCZEŃ W OR KRUS W BIAŁYMSTOKU.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
55
maszyny
Niewiele osób wie, że w Białymstoku, w niewielkim warsztacie, produkowane są brony, których próżno szukać po obu stronach Wisły
Pan Tadeusz
i brony
Są idealne do dużych gospodarstw. Ich fenomen tkwi w potężnych gabarytach i hydraulicznym składaniu. Produkowane przez białostocką firmę Tadeusza Skobodzińskiego brony są coraz bardziej znane w kraju. Zakład Remontowo-Montażowy istnieje od wielu lat, od kilku zajmuje się produkcją bron. O to, jaka jest historia firmy i dlaczego brony w niej produkowane są takie wyjątkowe, zapytaliśmy właściciela – Tadeusza Skobodzińskiego. Pan Tadeusz, choć od lat mieszka w Białymstoku, pochodzi ze wsi – Kulikówki, położonej w gminie Dobrzyniewo. Ukończył technikum mechaniczne w Łapach, a następnie, w 1983 r., Politechnikę Białostocką, kierunek: budowa maszyn. – Zamiłowanie do konstruowania maszyn, do mechaniki, miałem już jako małych chłopiec w szkole podstawowej – opowiada Skobodziński. – W ogóle pasjonowały mnie przewody, kable, rury. W czwartej klasie technikum zrobiłem samodzielnie instalację wodną w swoim domu, niewiele później to samo powtórzyłem u sąsiada. Po ukończeniu studiów pracował m.in. w białostockiej elektrociepłowni jako inspektor nadzoru w wydziale inwestycji. – Nadzorowałem m.in. montaż taśmociągów, generatorów, turbin, pomp – opowiada nasz bohater. – To były lata 1985-89. Zacząłem jednak dorabiać. I szybko okazało się, że idzie mi na tyle dobrze, że postanowiłem założyć własną firmę.
Pan biznesmen Ciekawostką jest fakt, że wpis do ewidencji firmy, założonej wówczas przez Tadeusza Skobodzińskiego, miał numer 428. Pierwsze zlecenia pochodziły od rodzimej można by rzec firmy – białostockiej elektrociepłowni. – Po latach pracy w elektrociepłowni, znałem tam wiele osób i właściwie każdy kąt – wspomina. To były naprawdę dobre czasy dla firmy. W stosunkowo krótkim czasie zyskała ona nową lokalizację, w postaci dzisiejszych warsztatów przy ul. Wańkowicza. Pan Tadeusz zarobił pieniądze na nowe, lepsze narzędzia i maszyny, których dotychczas brakowało. Mógł zatrudnić kilka osób, a sam miał tyle zajęć, że jego rola ograniczała się wówczas właściwie tylko do organizacji pracy innym. – To była harówka. Imaliśmy się różnych zajęć, ale było warto – wspomina pan Tadeusz z uśmiechem. Jednak to, co dobre, zazwyczaj ma swój koniec. Był rok 1994. Nadeszły inne czasy, a wraz z nimi prywatyzacja. Zmienił się właściciel elektrociepłow-
56
▲ Tadeusz Skobodziński w swoim warsztacie. Pomieszczenia, w których wykonywane są elementy bron, są sporych rozmiarów, a i tak nie mieszczą potężnych urządzeń przy montażu całości. Jeśli więc przejeżdżając ulicami Białegostoku zobaczycie Państwo na ulicy brony na lawecie, bądźcie pewni, że gdzieś obok pracuje pan Tadeusz.
ni, a wówczas miejscowe drobne firmy, współpracujące z elektrociepłownią na tej same j zasadzie, co pan Tadeusz, straciły zajęcie. – Szukałem pracy, zleceń – jakichkolwiek. Robiliśmy wówczas przeróżne rzeczy: instalacje sanitarne, konstrukcje budynków, m.in. giełdę owocowowarzywną w Białymstoku. Robiliśmy też podpory pod kontenery okrętowe. I tak to się jakoś kręciło – mówi Skobodziński.
Czas bron nadszedł! Historia dotycząca początku produkcji bron zaczęła się dość przypadkowo. W 2006 r. znajomy rolnik poprosił pana Tadeusza o zbudowanie brony wedle jego potrzeb, spełniającej jego określone wymagania. Potrzebował dużych urządzeń, solidnych, a jednocześnie precyzyjnych i wygodnych w transporcie. Skobodziński pomyślał – czemu nie, zawsze można spróbować. I rozpoczął pracę nad prototypem swojej brony.
c.d. na str. 58
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
57
maszyny dyną, która jest składana hydraulicznie do pozycji transportowej, a warto podkreślić, że posiada ona niemałą szerokość roboczą. Obecnie dostępne są brony w trzech szerokościach roboczych: 8,6 m (ośmiopolowa), 10,8 m (dziesięciopolowa), i 13, 0 m (dwunastopolowa). Po złożeniu każda z nich ma szerokość 2,8 m. Firma wykonuje brony na indywidualne zamówienie. Parametry, takie jak np. liczba segmentów, są możliwe do uzgodnienia. Do tego możliwe jest zamówienie samej lawety w przypadku, gdy klient dysponuje własnymi polami.
Pracują w całej Polsce
▲ Frezarka choć leciwa, doskonale wykonuje powierzone jej zadania. Tadeusz Skobodziński pokazał nam i inne skarby zgromadzone w swoim warsztacie – np. wkrętarkę po raz pierwszy uruchomioną w latach 50. w białostockich uchwytach.
c.d. ze str. 56 – Na nim zdobywałem doświadczenia. Ta pierwsza brona wracała do warsztatu kilkakrotnie na poprawki, modernizacje, aż wypracowaliśmy maszynę, która satysfakcjonowała obie strony – mówi właściciel firmy. – Do tej pory mam takie podejście jak tego dnia. Myślę, że zaletą współpracy ze mną jest to, że chętnie uwzględniam sugestie klientów i jestem otwarty na zmiany. W zasadzie można powiedzieć, że każda z bron opuszczających mój warsztat jest inna, doskonalsza.
Jedyna taka... W czym tkwi fenomen bron budowanych w firmie Tadeusza Skobodzińskiego? – Po pierwsze jest to jedna z nielicznych, a może nawet jedyna w Polsce brona o takiej konstrukcji. Konstrukcję brony stanowi laweta złożona z trzech części połaczonych ze sobą przegubami, co pozwala na dokładne odwzorowanie terenu – wyjaśnia konstruktor. – Do tego jest na pewno je-
Do pracy na terenie całej Polski wyjechało już z warsztatu pana Tadeusza kilkanaście bron. Najdalej – w okolice Poznania, ale też do gospodarstwa w woj. kujawsko-pomorskim. Jednak najwięcej maszyn sprzedało się w woj. suwalskim. Jednym z kilkuletnich użytkowników bron z firmy Skobodzińskiego jest Andrzej Czerniawski, właściciel potężnego, ok. 150-hektarowego gospodarstwa, położonego w Rafałówce w gm. Zabłudów. O urządzeniach produkowanych w Białymstoku dowiedział się zupełnie przypadkiem. – Przejeżdżałem przez Białystok i zobaczyłem jedną z bron Tadeusza na ulicy. Zainteresowałem się, zatrzymałem i tak to się zaczęło – opowiada Czerniawski. Pan Andrzej bronę użytkuje już od trzech lat i nie narzeka. Tym bardziej, że została ona wykonana pod jego dyktando, z uwzględnieniem wskazówek. – Wiem, że modyfikacje, które razem zrobiliśmy przetrwały w kolejnych modelach – mówi Czerniawski. – Trudno te urządzenia porównać do jakichkolwiek na rynku, bo takich po prostu nie ma. To jedyne tak dużych rozmiarów brony, do tego składane hydraulicznie. To ważne dla właściciela tak dużego gospodarstwa, do tego w części ekologicznego. – Nie ma na polskim rynku maszyn tak dużych bron, hydraulicznie składanych. Przy poprzednio użytkowanych urządzeniach tego typu kłopotliwy był zarówno transport brony na pole i z powrotem, jak również składanie i rozkładanie ręczne urządzenia – ocenia mój rozmówca. Czas realizacji zlecenia w firmie Tadeusza Skobodzińskiego wynosi do 14 dni od daty złożenia zamówienia. Producent zapewnia klientom 12-miesięczną gwarancję i serwis pogwarancyjny. TEKST:
MAŁGORZATA SAWICKA
FOT. SAM, ARCHIWUM FIRMY
◄ Jedną z największych zalet produkowanej w Białymstoku brony jest jej hydrauliczne składanie. Nie trzeba się wysilać, by przygotować urządzenie do transportu, czy do pracy. ▼ Oparta na lawecie brona dokładnie kopiuje teren.
58
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
59
uprawa
Ostrożne szacunki sprzedaży materiału siewnego kukurydzy wskazują, że jej powierzchnia przekroczy 1,2 mln ha w bieżącym roku! Stratégie Grains prognozuje, że w UE będzie o 14% więcej kukurydzy, niż w roku ubiegłym. Widać to już w jesiennych kontraktach terminowych, gdzie cena kukurydzy spada.
Rok pod znakiem Boom na kukurydzę spowodował, że staje się ona rośliną uprawianą na wszystkich glebach, od V do I klasy, w gospodarstwach, które mają wieloletnie, ale też i niewielkie doświadczenie w tym zakresie.
Rok
Kukurydzy Lokalizacja
Rezultaty Kukurydza ziarnowa
2007
Brux, Francja, firma ANTEDIS
wzrost plonu z 99,7 na 109,4 dt/ha
2010
Brux, Francja, firma ANTEDIS
wzrost plonu z 120,0 na 128,8 dt/ha
2010 Puy-de-Dôme, Francja, firma Ceta du val de Morge wzrost plonu ziarna z 99 na 107,5 dt/ha Kukurydza jest tolerancyjna, znosi wiele, jest w mniejszym stopniu, niż inne rośliny, atakowana Kukurydza kiszonkowa przez choroby i szkodniki. Przy niewielkim wysił2006 Sourches, Francja, firma AGRO EVOLUTION SAS wzrost plonu suchej masy z 144 na 150 ku, daje satysfakcjonujący plon. dt/ha, wzrost strawności s.o. z 69,9 do Należy jednak pamiętać, że w 2013 r. o sukcesie 71,1 % finansowym uprawy kukurydzy będą decydować: poniesione koszty i uzyskane plony. 2009 Ize, Francja, firma Négoce Comptoir Rural wzrost plonu suchej masy z 133 na 155 Zacznijmy od plonów: zależą one od tego, jak dt/ha, wzrost produkcji JPM o 17% bardzo niekorzystne czynniki środowiska ogra2010 Ampoigné, Francja, EARL Rouerie wzrost plonu skrobi o 253 kg/ha, wzrost niczą potencjał genetyczny zaprogramowany plonu białka z 659 do 780 kg/ha w danej odmianie. Każda odmiana ma określony, teoretyczny poziom plonowania (szacuje się, że kukurydza jest w stanie wydać plon ziarna 200 który ma za zadanie chronić rośliny przed skut- ce, gdy spodziewamy się, że zabraknie czasu na dt/ha). W trakcie wegetacji czynniki środowiskowe kami stresów, lub je należycie do nich przygoto- drugą aplikację lub siewki kukurydzy są w gorszej wywać. Cząsteczki preparatu, wnikając kondycji (skutki chłodów wiosennych lub popai agrotechniczne powodują zmniejszeprzez aparaty szparkowe, dostarczają rzeń herbicydowych). nie plonu: niska temperatura, susza, PRP EBV wpływa na cechy ilościowe, jak i jaroślinom specyficznych związków niedostateczne usłonecznienie, UWAGA kościowe (patrz szczegóły w ramce u góry), pomineralnych MIP (Mineral Inducer niedobór składników pokarPRAKTYCZNA: Process), które decydują o ak- wodując: mowych, zła struktura gleby, Aby zwiększyć efektywność działania, – wzrost plonu ziarna, tywności enzymów katalizuchwasty, szkodniki i wiele indo roztworu należy dodać nawóz azoto– wzrost plonu masy kiszonkowej, jących procesy syntezy fotonych czynników stresowych. wy (najlepiej mocznik), w ilości około 2-3 – wzrost strawności masy kiszonkowej, syntezy i oddychania. W efekcie tych stresów, plon kg N/ha, a później właściwą ilość PRP EBV. – wzrost zawartości białka i skrobi (energii), a co MIP jest zestawem pierzbierany jest dużo niższy, niż Zwiększy to przyswajalność związków wiastków (w różnych formach za tym idzie zwiększenie wartości pokarmowej ten, który roślina jest w stanie mineralnych preparatu. chemicznych) niezbędnych dla dla przeżuwaczy. wytworzyć. W Polsce, PRP EBV jest sprzedawany z powodzeaktywacji i funkcjonowania życioWiększości tych stresów nie wych systemów fizjologicznych roślin. niem od 2008 r. przez wiele firm handlowych. uda się uniknąć lub można je jedyDystrybutorem PRP EBV na Podlasiu są: BH Zalecany jest do stosowania w okresach nie zmniejszyć. Rośliny jednak mają wbudowane mechanizmy fizjologiczne obrony przed występowania czynników stresowych. PRP EBV AGRO-BAKAŁARZEWO, ADLER AGRO, PROCAM, czynnikami stresowymi. Nie zawsze są one odpo- może uratować plantację, pozornie przeznaczo- ANFARM, PROGRESS CHEM. W celu uzyskania bardziej szczegółowych inwiednio wydolne i stresy, szczególnie pogodowe, ną do likwidacji. PRP EBV jest stosowany także rutynowo w fa- formacji, proszę o kontakt z PRP Polska (dane do czynią spustoszenie. Kukurydza, roślina ciepłolubna, o cyklu fotosyn- zach rozwojowych rośliny, kluczowych dla plono- kontaktu u dołu strony). tezy C4, odmiennym niż u roślin naszego klimatu, wania. Dla kukurydzy zalecane są dwie aplikacje TEKST: DR SYLWESTER LIPSKI posiada rozbudowany aparat produkcji związków (szczegóły w ramce poniżej). PRP EBV stosuje się PS. W TYM NUMERZE JEST REKLAMA PRP SOL – NAWOZU organicznych. Opiera się ona na mniej lub bardziej też jednorazowo, w odpowiednio większej dawDOGLEBOWEGO POLECANEGO DLA KUKURYDZY! złożonych systemach enzymatycznych, których Termin aplikacji 4-6 liści BBCH 14-16 8-10 liści BBCH 18-20 wydajność zależy od dostępności i aktywności związków mineralnych (szczególnie metali) pełFaza fizjologiczna Wyczerpanie składników zapasowych Indukcja tworzenia kwiatów niących funkcje centrów aktywności. ziarniaka W warunkach stresowych, właśnie niedobór tych związków mineralnych powoduje, że rośliTworzenie plonu Faza determinowana ilości rzędów ziaren w Faza determinowania ilości ziaren w rzędzie ny nie mogą obronić swojego potencjału plokolbie nowania. Program 1 4 litry Dział Badawczo-Rozwojowy PRP Technologies (francuska firma z ponad 45 letnią tradycją) opraProgram 2 2 litry 2 litry cował formulację preparatu nalistnego PRP EBV, PRP Polska Sp. z o.o. 02-585 Warszawa, Aleja Niepodległości 106 tel. +48 22 865 79 00, fax. +48 22 835 75 27 polska@prp-infos.pl; www.prp-infos.pl
60
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
61
maszyny
Czy komfort doju i czynności z nim związane, mogą wpływać na ilość oddawanego przez krowę mleka?
Więcej mleka...
naturalnie
Ponad dwa lata temu firma Lely, producent m.in. robotów udojowych, wprowadziła do sprzedaży nowe boksy udojowe zaprojektowane zgodnie z tzw. koncepcją I-flow. Filozofia ta oparta na zapewnieniu krowom jak największego komfortu, zgodnie z ich naturalnymi potrzebami i ograniczeniami, według producenta przynosi rewelacyjne efekty: wymierne, bo finansowe. Według Lely, dój przy pomocy robota to nie tylko rewolucja codziennej rutyny rolnika. Przede wszystkim to zmiana dla krów, które mogą być dojone w sposób bardziej zgodny z ich naturalnym rytmem. A wysiłki konstruktorów firmy podążały w tym kierunku, by zoptymalizować warunki doju jeszcze bardziej, usuwając (częściowo dosłownie) wszystkie przeszkody na drodze krowy do oddania mleka.
Co to jest I-flow Temu właśnie służy koncepcja I-flow, która, mówiąc najprościej, oznacza wejście na wprost, bez konieczności skręcania. Jak bowiem wynika z badań oraz praktyki, krowy nie potrafią z łatwością skręcać. Dodatkowo założeniem systemu jest to, by krowa oddająca w robocie mleko, pozostawała w ciągłym kontakcie ze stadem, dzięki czemu eliminuje się jej niepotrzebny stres. Po zakończeniu doju odsuwane jest koryto paszy treściwej, co zachęca zwierzę do opuszczenia boksu. Jej szybsze wyjście pozwala na wejście do boksu kolejnej sztuki. – Może się to wydawać mało znaczącą zaletą, ale o pięć sekund krótsze dojenie każdej krowy oznacza 15 zaoszczędzonych minut w ciągu dnia lub dój jednej dodatkowej krowy – wyjaśnia Joanna Aerts z Lely East. – Dzięki tej wyjątkowej innowacyjności zwiększyliśmy wydajność systemu Astronaut, który pozwala naszym klientom na uzyskanie maksymalnej produkcji. Stworzyliśmy rozwiązania nie do pobicia.
▲ Wykorzystanie koncepcji I-flow oznacza, że krowy pozostają w stałym kontakcie (wzrokowym) ze stadem podczas doju, mają więcej miejsca w boksie i szybciej przyzwyczajają się do doju wykonywanego przez robot.
▲ Po lewej boks bez koncepcji I-flow, po prawej z nowym rozwiązaniem. Rysunek obrazuje drogę, jaką pokonuje zwierzę wchodząc do robota.
Jak zapewnia producent użycie w robocie koncepcji I-flow znacznie zwiększa motywację krowy do doju. – Analiza porównawcza przeprowadzona za pomocą programu zarządzającego Lely T4C wskazuje, że łatwiejszy dostęp skutkuje zwiększonym potencjałem produkcyjnym. W gospodarstwie utrzymującym 120 krów może to oznaczać zwiększenie wydajności robota nawet o 150 kg mleka dziennie – dodaje Joanna Aerts. Aby uzyskać konkretne dane, firma Lely porównała wyniki kilku tysięcy robotów Astronaut A4 wyposażonych w I-flow z tysiącami starszych robotów bez tego systemu. Porównanie przyniosło wiele interesujących wniosków.
Zwiększona produkcja mleka Z opisywanych badań wynika, że czas przebywania w boksie można skrócić o prawie 4% na jeden dój. Lely uzyskało krótszy czas doju głównie dzięki szybszemu wykonywaniu czynności pomocniczych. Czas na wykonanie czynności pomocniczych obejmuje czas potrzebny na wej◄ Kontakt wzrokowy podczas doju to poczucie bezpieczeństwa dla zwierzęcia.
ście i wyjście krowy oraz czas na czynności przed dojem i po nim. Dalsza analiza danych wskazała na to, że – w porównaniu z wcześniejszymi robotami, które nie wykorzystywały koncepcji Iflow – różnica w czasie przebywania w boksie wyposażonym w system I-flow oznacza siedem dodatkowych dojów dziennie (o 4% krótszy czas w boksie pomnożony przez 20 godzin na dobę). W gospodarstwie utrzymującym 120 krów może to oznaczać dodatkowy potencjał produkcyjny około 150 kg dziennie.
Częstsze wizyty w robocie Z analizy Lely wynika także spostrzeżenie, że liczba odrzuceń zwiększyła się, aż o 31%. W tym przypadku odrzucenie jest czynnikiem pozytywnym i ma miejsce wtedy, gdy krowa wchodzi do robota i chce być wydojona, ale nie uzyskuje dostępu do robota, ponieważ była dojona przed chwilą lub niedawno i nie jest jeszcze jej czas nadój. Wzrost wskaźnika odrzuceń wskazuje, że krowy bardzo chętnie odwiedzają robota. Dla producenta mleka oznacza to oszczędność pracy. Większa liczba krów, które same podchodzą do doju oznacza mniej czasu potrzebnego na podganianie krów do robota. – Oczekiwaliśmy dobrych wyników, ale rezultaty, które uzyskaliśmy dają nam szczególne powody do zadowolenia. Dowodzi to, że nasze podejście, zgodnie z którym krowa odgrywa kluczową rolę w rozwoju produktów, jest prawidłowe – podsumowuje Joanna Aerts. OPR. SAM, FOT. LELY
62
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
63
krótko Rusza konkurs „Serwis na medal” Wyłonienie najlepszego serwisu i podkreślenie roli tego rodzaju usług oraz stymulowanie ich rozwoju – to główne cele przyświecające organizacji konkursu „Serwis na medal”. Organizatorem konkursu jest Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). To już trzecia jego edycja. Mogą w nim wziąć udział zakłady prowadzące działalność w zakresie obsługi maszyn rolniczych – zarówno serwisy firmowe, jak i nieautoryzowane. Formularze zgłoszeń są dostępne na stronie internetowej Izby. Wypełnione zgłoszenia należy złożyć maksymalnie do 10 czerwca br. Zwycięzcy będą wyłaniani w dwóch etapach. Pierwszy polega na analizie nadesłanych dokumentów, a drugi ma odwiedzinach warsztatu. Wygra ten zakład serwisowy, który otrzyma łącznie najwięcej punktów. Nagroda za zajęcie pierwszego miejsca to 15 tys. zł, drugiego – 10 tys. zł, a trzeciego – 5 tys. zł.
Programy rolnośrodowiskowe dopiero po 2014 r. W tym roku nie będzie nowych naborów na programy rolnośrodowiskowe. Limit na razie został wyczerpany. Chętni muszą poczekać do przyszłego roku – poinformował porat Farmer.pl. Portal cytuje Stanisława Kalembę, ministra rolnictwa, który wyjaśnia, że w nowej perspektywie finansowej programy te będą prowadzone. Trzeba jednak spodziewać się zmian. Zofia Szalczyk, wiceminister rolnictwa, poinformowała, że Komisja Europejska sygnalizowała zaniepokojenie wydawaniem środków na te programy – przyrosła powierzchnia sadów, a nie pojawiły się w sprzedaży jabłka ekologiczne.
Skup mleka do lutego Ok. 8,99 mld kg mleka skupiono w Polsce w okresie kwiecień 2012 – luty 2013 (wg danych zaczytanych do systemu informatycznego ARR na dzień 25 marca 2013 r.), czyli o 3,30% więcej
64
niż w tym samym okresie ubiegłego roku kwotowego. Stopień wykorzystania kwot indywidualnych przysługujących dostawcom hurtowym po jedenastu miesiącach roku kwotowego 2012/2013 wyniósł ok. 92,06%. W lutym 2013 r. odnotowano znaczący spadek wolumenu skupionego mleka. W analizowanym miesiącu do podmiotów skupujących dostarczono 736,8 mln kg surowca, czyli o 7,1% mniej niż w styczniu i aż o 4,3% mniej niż w lutym ubr. Jeżeli tendencja w skupie mleka z ostatnich kilku miesięcy utrzyma się do końca tego sezonu, wówczas ryzyko przekroczenia kwoty krajowej dostaw jest minimalne.
Energetyczna praca Tworzony jest projekt edukacyjny dla uczniów szkół rolniczych, przygotowujący ich do pracy w biogazowniach. Takich miejsc pracy związanych z energetyką odnawialną może powstać nawet kilkaset tys. do 2035 r. Założeniem projektu jest zbudowanie w ok. 20 szkołach rolniczych (minimum po jednejw każdym woj.) mikro- lub małych instalacji OZE, wykorzystujących energię m.in.: z biomasy, wiatru, słońca, wody, płytkiej geotermii (pompy ciepła). Ma to być baza dydaktyczna do teoretycznego oraz praktycznego kształcenia młodzieży w zawodzie technik systemów i urządzeń energetyki odnawialnej.
Najlepsi młodzi geodeci Marek Wojciechowski, Marcin Rzepniewski i Łukasz Borowski, trzej uczniowie Technikum Budowlano-Geodezyjnego Zespołu Szkół Budowlano - Geodez yjnych im. W. S.Br ył y w Białymstoku to najlepsi młodzi geodeci na Podlasiu. 6 kwietnia br. zakończyła się trzydniowa Olimpiada Wiedzy Geodezyjnej i Kartograficznej, która w tym roku odbywała się w białostockiej „budowlance”. Zespołu Szkół kształci obecnie 721 uczniów na czterech kierunkach: technik budownictwa, technik drogownictwa, technik geodeta i technik urządzeń sanitarnych. Od września br.,
rusza nowy kierunek: technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej (OZE). Zawód ten umożliwi specjalizację w zakresie energetyki wodnej, energetyki wiatrowej, energetyki geotermalnej i słonecznej. Absolwenci tego kierunku będą przygotowani do organizowania i wykonywania prac związanych z montażem i obsługą systemów energetyki odnawialnej. To pionierskie przedsięwzięcie w Białymstoku i regionie, które ma duże szanse rozwoju. To też modny ostatnio temat i na pewno z perspektywami rozwoju. Zapraszamy młodzież.
I Forum Polski Wschodniej O potencjale i potrzebach wschodnich województw Polski rozmawiano podczas I Forum Polski Wschodniej, jakie odbyło się 8 kwietnia 2013 r. w Białymstoku. W spotkaniu uczestniczyli: Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki, Stanisław Kalemba, minister rolnictwa, przedstawiciele władz samorządowych, parlamentarzyści oraz przedstawiciele instytucji i firm rolniczych. Stanisław Kalemba przedstawił uczestnikom Forum ostatnie ustalenia po szczycie w Brukseli. Polski rząd wynegocjował 441 mld zł dla polskiej wsi. Janusz Piechociński wymienił priorytety na najbliższe lata, a wśród nich przemysł przyjazny środowisku i dokończenie inwestycji strukturalnych. Podkreślił także, iż trzeba jeszcze lepiej wykorzystywać potencjał tej części kraju w dziedzinie współpracy nauki z biznesem w sferze innowacyjnych rozwiązań. Dodał także, że będą utrzymywane preferencje w strefach ekonomicznych i dotacje dla firm. Z danych zaprezentowanych podczas I Forum Polski Wschodniej wynika, że w pięciu regionach objętych programem Rozwój Polski Wschodniej mieszka ok. 8 mln osób, co stanowi 21%. ogółu mieszkańców Polski. W tej części kraju działa 76 wyższych uczelni, które kształcą około 300 tys. studentów. I Forum Polski Wschodniej w Białymstoku to pierwsze z serii takich spotkań. (ŹRÓDŁO: WWW.ARR.GOV.PL)
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
65
Poznaj dezynfekcyjne działanie ozonu i... zrób wiosenne porządki
Zamiast
Fot. Brugman
budujemy i mieszkamy
miotły i ścierki
Ozon to jeden z silniejszych utleniaczy występujących naturalnie. Jest bardzo skuteczny w niszczeniu bakterii, wirusów oraz zapachów. Ale też... znakomicie „oczyszcza” mieszkania, domy, wnętrza samochodów. Ozonowanie, jest znakomitą metodą dezynfekcji bez użycia środków chemicznych, w której czynnikiem biobójczym jest ozon, gaz o silnych właściwościach utleniających. Jest to doskonała i ekologiczna metoda, która nie tylko odkazi Twój dom, czy mieszkanie, ale także pozbawi go wszelkich nieprzyjemnych zapachów. – Ozon jest obecnie szeroko wykorzystywany w celu dezynfekcji. Kiedy ogrzewamy mieszkania i szczelnie zamykamy okna, stwarzamy idealne warunki dla rozwoju wszelkich alergenów i patogenów – dlatego też, szczególnie polecam dezynfekcję mieszkań alergików – mówi Piotr Halicki z firmy Ozonowanie Podlasie. Ozonowanie staje się też bardzo powszechne w różnych innych dziedzinach naszego życia. Można je bowiem wykorzystać do odgrzybiania klimatyzacji i wnętrz samochodów, wspomnianej już dezynfekcji mieszkań, pokoi hotelowych, siłowni, saun, pomieszczeń dla zwierząt, odgrzybiania łazienek, piwnic, lodówek i klimatyzatorów domowych a także do odkażania tapicerek, dywanów, pościeli a nawet ubrań. – Kupując stary dom, ludzie często decydują się na całkowity remont, obejmujący skuwanie tynków i dodatkowe wykorzystanie preparatów grzybobójczych. Ozonowanie pozwala oszczędzić na kosztach kompletnej renowacji. Ozon głęboko wnika w struktury materiału budowlanego. Niszcząc grzybnie rozwijające się w głębi ścian,
66
▲ Mamy wiosnę, a wraz z nią czas gruntownych porządków. Może w tym roku zdecydujmy się na ozonowanie mieszkania? Skutecznie wyczyścimy mieszkanie i usuniemy wszelkie zapachy, w tym dym tytoniowy.
likwiduje i oczyszcza powietrze z zarodników grzybów i pleśni – wyjaśnia Piotr Halicki. Działanie bakteriobójcze ozonu jest ok. 50 razy skuteczniejsze i 3.000 razy szybsze niż chloru. W ciągu kilku minut zabija on wszystkie bakterie, wirusy, grzyby. Ponadto usuwa również opary substancji organicznych, takich jak rozpuszczalniki, benzyny, lakiery, farby, oleje naturalne oraz syntetyczne i wiele innych.
W przeciwieństwie do środków chemicznych, ozon ulega biodegradacji do czystego tlenu, a więc nie pozostawia po sobie toksycznych półproduktów rozpadu. Nie skaża środowiska, ani nie odkłada się w tkankach żywych organizmów. Nie obawiajcie się jednak Państwo, ozon nie jest trucizną, jest tylko bardzo gwałtownym utleniaczem. MARZENA BĘCŁOWICZ
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
67
budujemy i mieszkamy
Świat
zza firanki
Fot. Klem Barbara
Okna zarówno wewnątrz mieszkania, jak i z zewnątrz domu są prawdziwą ozdobą budynku. Nic więc dziwnego, że poświęcamy im tyle uwagi i chcemy, aby wyglądały pięknie.
68
Coraz częściej ludzie kupują firanki i zasłony – powraca bowiem moda na przytulne wnętrza. Choć wokół kwitnie wybór żaluzji i rolet, my tradycyjnie w domach chcemy mieć tkaniny. Najnowsze modele firanek haftowanych z Fabryki Firanek i Koronek Haft s.a to niebanalny element dekoracji. Uniwersalne wymiary wszystkich modeli – 160 x 300 cm – dopasowane są do wielkości standardowych okien. W zależności od naszych preferencji możemy wybrać wzór firanek nawiązujący do klasycznych motywów roślinnych, wymyślnej ornamentyki lub fantazyjnych geometrycznych kształtów. Każdy z nich z pewnością ujmie nas swoim niepowtarzalnym oraz odpornym na upływ czasu urokiem. Iponującym projektem, wprowadzonym na rynek przez Fabrykę Firanek i Koronek Haft, stanowi model firanki z delikatną markizetową siatką, którą wzdłuż dolnej krawędzi zdobią precyzyjne ściegi, układające się w regularną kompozycję przywo-
dząca na myśl wzburzone fale. Urozmaiceniem aranżacji są delikatne gałązki akacji. Projekt ten harmonijnie wkomponuje się zarówno w nowoczesny, jak i bardziej klasyczny wystrój, przydając domowym oknom wyrazistości. Fabryka Firanek i Koronek Haft to niekwestionowany lider na rynku firanek oraz jedyny na skalę przemysłową producent wyrobów haftowanych w Polsce. Firma prowadzi swoją działalność produkcyjną w oparciu o dwie niezależne technologie: dziewiarską i hafciarską. Lista wyrobów tej firmy nigdy nie jest zamknięta, bowiem młoda, wykwalifikowana i ambitna kadra, z doświadczonym zarządem na czele, wie jak działać w warunkach gospodarki rynkowej, wyczuwa koniunkturę i modę, nie obawia się kreowania nowych trendów i kształtowania dobrego gustu. OPRAC. MB
Konkurs A dla naszych czytelników mamy konkurs, w którym nagrodami są trzy firanki ufundowane przez Fabrykę Firanek i Koronek Haft. Aby otrzymać jedną z nich, należy nam przesłać propozycję hasła na temat wiosennego ozdabiania okien, np. „Ozdób okna wiosną, gdy listki na drzewach rosną”. Zgłoszenia prosimy przesyłać do 31 maja 2013 r. na adres redakcji: „Podlaskie Agro” ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok lub biuro@podlaskieagro.pl. Zapraszamy do zabawy!
PODLASKIE AGRO
Fot. Haft s.a.
Ubierz okno na wiosnę
PODLASKIE AGRO
69
rolnictwo na kołach
Wiosenne porządki w... aucie
I deszcz nie straszny Wiosna to czas wprowadzania zmian i porządków, zarówno w domu jak i w... aucie. Zanim wyruszymy w długie trasy warto zainteresować się stanem technicznym naszego samochodu. Po zimowej eksploatacji zwłaszcza szyby, narażone na szkodliwe działanie wody, soli i kruszyw mogą wymagać specjalnej troski.
70
Konkurs ▲ W serwisach NordGlass proces nakładania powłoki hydrofobowej na szybę kosztuje 50 zł i trwa około pół godziny. Na zdjęciu efekt hydrofobizacji.
kiwanej wiosennej ulewy poddana hydrofobizacji szyba zagwarantuje nam bardzo dobrą widoczność – wyjaśnia Jarosław Kuciński, ekspert z firmy NordGlass. Nałożona powłoka hydrofobowa standardowo zachowuje swoje właściwości przez rok, bądź do 15tys. przejechanych kilometrów, w przypadku szyby przedniej i do 60tys. km na szybach bocznych. Należy jednak pamiętać, że po hydrofobizacji korzystanie z myjni automatycznej powinno odbywać się bez woskowania. Odwiedzając serwisy tak renomowanych marek jak NordGlass, zyskuje-
A dla naszych czytelników mamy konkurs, w którym do wygrania jest pięć kuponów na zabieg hydrofobizacji przedniej szyby samochodowej, ufundowanych przez firmę NordGlass. Aby otrzymać jeden z nich, należy przesłać propozycję hasła promującego firmę NordGlass. Zgłoszenia prosimy przesyłać do 31 maja 2013r. na adres redakcji: „Podlaskie Agro” ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok lub biuro@podlaskieagro.pl. Kupony ważne są do 30 czerwca br. Zapraszamy do zabawy!
my pewność, że przeprowadzony przegląd szyb i dokonanie najpilniejszych napraw i zabiegów, zagwarantują nam komfortowe warunki wiosennego i letniego podróżowania. OPRAC. MB
PODLASKIE AGRO
Fot. NordGlass
Wiosną bardzo często występują obfite deszcze. Podczas długiej jazdy takie warunki atmosferyczne mogą okazać się bardzo uciążliwe. Obniżona widoczność powodowana przez opady oraz nieustannie pracujące wycieraczki, w znacznym stopniu utrudnią nam prawidłową ocenę sytuacji na drodze. Doskonałym rozwiązaniem tego problemu jest innowacyjny zabieg hydrofobizacji, przeprowadzany w salonie NordGlass. - Hydrofobizacja to zabieg polegający na nadawaniu materiałom właściwości utrudniających przyleganie wody. Poddane hydrofobizacji szyby zyskują powłokę, dzięki której aż o 70% zmniejsza się przyczepność cząstek brudu i wody. Dzięki temu, już przy prędkości 60–70km/h, opady atmosferyczne nie osiadają na szybie, ale niemal samoczynnie spływają z jej powierzchni. W efekcie o 60% zmniejsza się zużycie płynu do spryskiwaczy i rzadziej korzysta się z wycieraczek samochodowych. Nawet w przypadku nieocze-
PODLASKIE AGRO
71
rolnictwo na kołach
Opel prezentuje wersje Active
▼ Opel Antara zużywa średnio 6,1 l paliwa na 100 km
Polskie ceny, niemiecki standard
▲ Opel Insignia zużywa średnio 7,4 l paliwa na 100 km
„Żyjemy samochodami” – tak można przetłumaczyć na język polski motto Opla – Wir leben Autos. Wyniki sprzedaży oraz niezależne rankingi niezawodności z ostatnich lat zdecydowanie potwierdzają, że niemiecka marka dba o jakość, komfort oraz bezpieczeństwo swoich produktów, a dodatkowo oferuje przyjazne dla kieszeni ceny. Opel to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych marek samochodów w Europie. Jej wieloletnim i ważnym partnerem na Podlasiu jest firma Top Auto, która z koncernem General Motors współpracuje już od ponad 15 lat. W salonie samochodowym w Krupnikach rozpoczyna się właśnie kampania promocyjna Opla, oferująca wersje specjalne swoich modeli o nazwie Active. Pojazdy dostępne w tej opcji charakteryzują się dwiema cechami – są bardzo dobrze wyposażone, zaś koszty ich zakupów są przyjazne dla kieszeni. Można więc śmiało określić wszystkie modele oferowane w wersji Active hasłem – polskie ceny i niemiecki standard wyposażenia. Nowy Opel Astra Active to model specjalny prosto z gliwickiej fabryki Opla. Pojazd dostępny jest w dwóch wersjach nadwoziowych: sedan i hatchback. Wyposażenie wersji Active obejmuje m.in.: klimatyzację, radioodtwarzacz CD 300 MP3, przednie, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, układ stabilizacji toru jazdy ESP, elektrycznie sterowane szyby przednie, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne w kolorze nadwozia, składane ręcznie, zdalnie sterowany zamek centralny i tapicerkę Salta. Opel Astra Active z rocznika produkcyjnego i modelowego 2013, z silnikiem 1.4 Twinport 100 KM i manualną skrzynią biegów, z nadwoziem hatchback lub sedan, dostępny jest już od 54.900 zł. Pojazdy wyposażone w mocniejsze jednostki napędowe (1.6 Twinport 115 KM i skrzynię biegów M5 oferowane są w cenie 57.900 zł. Przy zakupie auta można również skorzystać z oferty kredytowej 50/50 lub 2,99%. Nowy Opel Insignia Active dostępny jest we wszystkich wersjach nadwoziowych: sedan, hatchback i kombi (Sports Tourer). Wyposażenie specjalnej wersji Active obejmuje m.in.: klimatyzację jednostrefową sterowaną elektronicznie, radiood72
▲ Opel Astra zużywa średnio 5,5 l paliwa na 100 km
twarzacz CD 400 MP3, złącze USB dla urządzeń zewnętrznych, portal telefonu komórkowego Bluetooth, przednie, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne, układ stabilizacji toru jazdy ESP, kierownicę trójramienną pokrytą skórą, tempomat, elektrycznie sterowane szyby przednie, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne w kolorze nadwozia, zdalnie sterowany zamek centralny, alarm i tapicerkę Labirynth. Specjalna cena promocyjna Opla Insignia Active z rocznika produkcyjnego i modelowego 2013, z nadwoziem sedan, silnikiem 1.8 Twinport Ecotec (140 KM) i skrzynią M6, dostępny jest od 80.300 zł. Hatchback i Sports Tourer z jednostką napędową o pojemności 1.8 litra, kosztuje odpowiednio 81.800 zł i 84.900 zł. Pojazd można również zakupić w promocyjnej ofercie Opel Kredyt 50/50 lub 2,99%. Dodatkowo można nabyć także pakiet ubezpieczeniowy już za 3,5%. Nowy Opel Antara Active to niezawodny, szykowny i gotowy na każde wyzwanie SUV. Wyposażenie specjalnej wersji Active obejmuje m.in.: klimatyzację, radioodtwarzacz CD 40 MP3 USB, przyciski sterowania radiem na kierownicy, portal telefonu komórkowego Bluetooth, przed-
nie, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, układ stabilizacji toru jazdy ESP, elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne w kolorze nadwozia, zdalnie sterowany zamek centralny, reflektory przeciwmgielne, alarm, obręcze kół ze stopów lekkich (roz.17”) oraz srebrne relingi dachowe. Opel Antara Active z rocznika produkcyjnego i modelowego 2013, z napędem na jedną oś i z silnikiem 2.2 CDTI Ecotec o mocy 163 KM i skrzynią M6 kosztuje od 84.200 zł. Pojazd z tą samą jednostką napędową oraz z napędem na cztery koła (w wersji Enjoy Plus) oferowany jest w promocyjnej cenie 102.000 zł. W salonie Top Auto, mieszcząc ym się w Krupnikach, trwa właśnie wyprzedaż rocznika 2012, gdzie oprócz korzystnych rabatów związanych ze sprzedażą pojazdów, oferuje się także liczne promocje na obsługę serwisowanych pojazdów oraz atrakcyjne programy lojalnościowe. Warto także zapytać o upusty dla firm i osób prowadzących działalność gospodarczą oraz wybranych grup zawodowych. SZYMON MARTYSZ FOT. OPEL
TOP AUTO Krupniki 25, 15-641 Białystok, tel. 85 661-68-02, 661-47-87 www.topauto.com.pl
PODLASKIE AGRO
rolnictwo na kołach
Wygraj nową ekonomiczną Toyotę Auris!
Jazda hybrydą Toyota Auris to w ostatnim czasie zdecydowanie najczęściej wybierany samochód w Polsce. W samym tylko marcu br. dokonano blisko 800 rejestracji tego pojazdu. Tak doskonały wynik jest efektem interesującej oferty pojazdów z różnych segmentów. Oprócz tego przed kilkoma dniami (13-14 kwiecień) w salonach samochodowych zadebiutowała kolejna wersja Aurisa. Tym razem do klientów trafił model hybrydowy. Z tego też powodu następne miesiące będą z pewnością dalej utrzymywać Toyotę na czele rankingów popularności. Toyota Auris Hybrid jest już piątym po Yarisie Hybrid, Priusie, Priusie Plug In oraz Priusie Plus w pełni hybrydowym samochodem tej marki, który dostępny jest w Polsce. Auris Hybrid wyróżnia się zarówno elementami nadwozia, jak i detalami w kabinie. Z zewnątrz wersja hybrydowa otrzymała matowo-grafitowy dolny grill i dyfuzor tylnego zderzaka. Tylne lampy wyposażone są w diody LED. Wewnątrz pojazdu wersja hybrydowa charakteryzuje się pełną funkcjonalnością przedziału pasażerskiego i bagażnika, tak jak tradycyjne odmiany Aurisa. Elementy układu hybrydowego, m.in. akumulatory zasilające pracę silnika elektrycznego, zostały umieszczone pod tylną kanapą, więc w żaden sposób nie ograniczają przestrzeni pasażerskiej. W kabinie zamontowano eleganckie detale – błękitną dźwignię zmiany biegów oraz zegary i specjalny ekran monitorujący pracę systemu hybrydowego ze wskaźnikiem ekonomicznej jazdy. Sercem zespołu napędowego Aurisa Hybrid jest silnik elektryczny zasilany akumulatorami niklowo-metalowymi, współpracujący z jednostką benzynową o pojemności 1.8 litra. Łączna moc systemu hybrydowego wynosi 136 KM, co pozwala na przyśpieszenie od 0 do 100 km/h w niespełna 11 s. oraz na maksymalną prędkość 180 km/h. Auris Hybrid, podobnie jak pozostałe modele hybrydowe Toyoty, wyróżnia się rekordowo niskim zużyciem paliwa. Pojazd zużywa w mieście zaledwie 3.7 l paliwa/100 km. To obecnie najbardziej oszczędny samochód kompaktowy na rynku. System hybrydowy nowego Aurisa został zaprojektowany w taki sposób, aby w ruchu miejskim eliminować pracę silnika spalinowego i pozwalać użytkownikowi na poruszanie się w trybie elektrycznym. Dzięki temu można pokonać dystans ok. 2 km przy prędkości do 50 km/h zupełnie bez zużycia paliwa.
▲ Toyota Auris Hybrid to już piąty całkowicie hybrydowy pojazd japońskiego koncernu oferowany w polskich salonach
Konkurs dla kierowców! W związku z wprowadzeniem modelu Auris Hybryd, firma Toyota Motor Poland zorganizowała niesamowity konkurs. Otóż od 13 kwietnia aż do 15 czerwca przeprowadzane będą jazdy testowe wśród kierowców, którzy odwiedzą salon Toyoty. – Zadanie polega na przejechaniu ok. 5 km przy jak najmniejszym zużyciu paliwa. Zwycięzca konkursu stanie do rywalizacji ogólnopolskiej, gdzie główną nagrodą jest hybrydowa Toyota Auris. Zapraszamy wszystkich kierowców do spróbowania swoich sił, bo wygrać może każdy – przekonuje Mariusz Buchnowski, dyrektor sprzedaży Toyoty z salonu G.P. Auto w Ełku. SZYMON MARTYSZ FOT. TOYOTA PODLASKIE AGRO
73
rolnictwo na kołach
Dwie propozycje od Chevroleta
TOP AUTO
Wygodne podróżowanie Krupniki 25, 15-641 Białystok, tel. +48 85 661-68-02, www.topauto.com.pl
▲ Chevrolet Orlando to rodzinny, siedmiomiejscowy van
Chevrolet Aveo i Chevrolet Orlando to dwie interesujące propozycje samochodów adresowanych do szerokiego grona odbiorców, w tym także do branży rolniczej i ogrodniczej, które przygotował w kwietniu Chevrolet. Pojazdy są dostępne w salonie samochodowym Top Auto w Krupnikach pod Białymstokiem. Chevrolet to sprawdzona i pewna marka, należąca do koncernu General Motors. Bardzo dobre wyniki sprzedaży samochodów wszystkich segmentów to zasługa polskiej sieci salonów, w której zdecydowanie wyróżnia się autoryzowany dealer Top Auto. Pośród szerokiej gamy pojazdów oferowanych w salonie samochodowym, zdecydowanie najpopularniejszym modelem jest Chevrolet Aveo. Jego świetne wyniki sprzedaży to efekt przemyślanej koncepcji, pozwalającej na komfortową i niezawodną jazdę autem. Dodatkowo pojazd dostępny jest w przystępnej cenie, a to w obecnych czasach jest bardzo znaczący argument, pozwalający na zakup samochodu bez nadwyrężania rodzinnego budżetu. Chevrolet Aveo oferowany jest w dwóch opcjach – jako pięciodrzwiowy hatchback oraz czterodrzwiowy sedan. Rabaty na obie wersje sięgają nawet 65.000 zł. Opcja 4-drzwiowa jest stylowym sedanem, który zachęca bogato wyposażonym i przestronnym wnętrzem oraz wyborem energicznych i oszczędnych silników. Jego ceny rozpoczynają się od 37.990 zł. Natomiast wersja 5-drzwiowa (hatchback) łączy w sobie wysoką jakość oraz niską cenę, niezwykle oszczędne zużycie paliwa oraz ładną linię nadwozia. Koszt takiego Aveo zaczyna się od 36.490 zł. Orlando to kompaktowy model Chevroleta, wnoszący nową jakość do segmentu rodzinnych vanów. Wynika to z bardziej śmiałego wyglądu, uzyskanego dzięki nisko poprowadzonej linii dachu oraz sylwetce inspirowanej modelami typu crossover. Chevrolet Orlando jest prawdziwym sa74
mochodem rodzinnym naszych czasów, oferującym funkcjonalność siedmiu miejsc, elastyczność wnętrza i ogromną przestrzeń bagażową. Można też w nim w rozmaity sposób skonfigurować siedzenia. Fotele drugiego i trzeciego rzędu mogą być rozkładane niezależnie lub wspólnie, co pozwala stworzyć nawet całkowicie płaską podłogę części ładunkowej. Kiedy pojawi się konieczność przewiezienia dużego ładunku, przestrzeń bagażowa modelu Orlando okazuje się jedną z największych w klasie samochodów typu monocab, oferując aż 1.487 litrów przy rozłożonych dwóch rzędach foteli. Siedzenia drugiego rzędu przesuwają i odchylają się również do przodu, co ułatwia zajmowanie miejsc w ostatnim rzędzie. Pojazd dostępny jest z rabatem detaliczny sięgającym 6.000 zł (dla modeli diesel) oraz 4.000 zł (dla pozostałych modeli). Ceny promocyjnego Orlando rozpoczynają się już od 59.990 zł.
Wszystkie te pojazdy dostępne są w autoryzowanym salonie w Krupnikach pod Białymstokiem. Dealer Chevroleta wprowadził wiele zachęt finansowych w postaci promocji, atrakcyjnych kredytów oraz korzystnych leasingów. W Top Auto trwa właśnie wyprzedaż modeli rocznika 2012 – wszystkie samochody dostępne są w bardzo atrakcyjnych cenach. Największe zainteresowanie rolników oraz innych grup zawodowych wzbudzą również specjalne rabaty oraz program lojalnościowy, który można połączyć z aktualnie obowiązującymi promocjami. Co ciekawe, oferta ta obejmuje także osoby fizyczne, pozostające w pierwszej linii pokrewieństwa z właścicielem pojazdu. Wszystkie samochody dostępne są w promocyjnych programach finansowych 50/50, 3x33 oraz 4x25, natomiast osoby regularnie korzystające z usług salonu mogą liczyć na Kartę Stałego Klienta, która jest honorowana w każdej firmie należącej do Konsorcjum Arefiew, czyli w Nord Auto (dealer Volvo i Hyundai) i Top Auto (dealer Opel, Chevrolet, Isuzu, serwis Skoda, Volkswagen, Saab). W salonie możemy również wyposażyć samochody w instalację gazową (modele Cruze i Orlando za 1 zł!). Nabywając i montując instalację LPG, warunki gwarancji na nowego Chevroleta nie ulegają zmianie. Oprócz tego dealer ma również ofertę o nazwie „Auta dostępne od ręki”, wśród której znajdują się sprzedawane są po okazyjnych cenach modele Aveo, Orlando oraz Spark i Cruze. SZYMON MARTYSZ FOT. CHEVROLET
▼ Chevrolet Aveo w wersji czterodrzwiowej to elegancki sedan
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
75
dla zdrowia i urody
Diagnostyka i leczenie chorób sromu
Pupa
w centrum uwagi
▲ Ginekolodzy apelują, aby kobiety nie ulegały promowanym przez media zachowaniom, które kłócą się z fizjologią i mogą skutkować w przyszłości przewlekłymi i dolegliwymi chorobami sromu.
Moje wieloletnie doświadczenie pokazuje, że pacjentki dość długo unikają wizyty u lekarza, nawet w przypadku, gdy wymienionym powyżej dolegliwościom towarzyszą zmiany (grudki, owrzodzenia, brodawki). A jeśli nawet zgłaszają się na badanie, to większość z nich ma za sobą – niestety – liczne próby samoleczenia. Natomiast spotkanie z ginekologiem jest konieczne, gdyż niemal wszystkie leki, dostępne bez recepty, łagodzą tylko zmiany błony śluzowej pochwy. Natomiast nie pomagają, a wręcz szkodzą, gdy zmiany chorobowe obejmują już naskórek. A tym poważniejszym schorzeniom towarzyszy zwykle uczucie suchości. W takiej sytuacji należy nawilżać błonę śluzową pochwy, a naskórek – natłuszczać. Pozwoli to odtworzyć lipidową warstwę skóry i zmniejszy tzw. przeznaskórkową utratę wody. Z suchością sromu przebiega również wiele chorób wrodzonych, metabolicznych, czy przewlekłych, zapalnych dermatoz. Zwykle łączą się one z dystrofią naskórka, objawiającą się rogowaceniem błony śluzowej przedsionka pochwy, pogrubieniem naskórka warg sromowych z objawem skóry pergaminowej, odbarwieniem naskórka oraz jego pękaniem. Niestety wiele zachowań współczesnych kobiet sprzyja powstawaniu dystrofii. Można tu wymienić: nadmierną depilację; noszenie obcisłej, syntetycznej bielizny; częste korzystanie z solarium oraz używanie silnych detergentów. Najgorsze jest połączenie obcisłych spodni z syntetyczną bielizną, które praktycznie uniemożliwia cyrku76
lację powietrza i sprawia, że skóra okolic intymnych ściśle przylega do siebie (skóra do skóry – okluzja). Do tego dołącza się drażniące działanie potu, substancji chemicznych (np. pozostałości enzymów zawartych w proszkach do prania), czy chorobotwórczych drobnoustrojów, np. bielnika białego wywołującego tzw. drożdżakowe, grzybicze zapalenie pochwy i sromu. Badanie ginekologiczne polega na szczegółowej rozmowie z pacjentką i ocenie biocenozy pochwy, przez wykonanie rozmazu i określenie pH. Lekarz wykonuje także tzw. wulwoskopię, czyli badanie nabłonków okolic intymnych przy użyciu kolposkopu. Dzięki temu można bezinwazyjnie i bezboleśnie rozpoznawać wiele chorób. Wymaga to jednak kilku wizyt. Na początku wykluczam zakażenia pochwy i oceniam wulwoskopowo nabłonki sromu. Następnie pacjentka stosuje przez ok. dwa tygodnie silne maści przeciwzapalne wraz z emolientami. Na szczęście do rzadkości należą kobiety, u których na tym etapie leczenia nie ma poprawy. Rzadko też podejrzenie powstawania raka sromu, zmusza do pobierania wycinków i dalszej weryfikacji histopatologicznej. Podkreślić należy, że przewlekłe zapalne dermatozy, obserwowane również u dziewczynek, nie mają nic wspólnego z zakażeniem, choć niestety najczęściej są leczone lekami przeciwgrzybiczymi lub antybiotykami. Nie znając do końca ich przyczyn, doszukujemy się analogii do takich chorób skóry jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, wyprysk podrażnieniowy i alergiczny. Są
W przypadku dolegliwości lub stwierdzonych zapaleń sromu należy pamiętać o właściwych zasadach pielęgnacji 1. Nie można leczyc się samodzielnie. 2. Do mycia należy używać słabych detergentów, np. mydła szarego w płynie lub mydeł glicerynowych. 3. Okolice intymne po myciu trzeba dokładnie osuszyć, gdyż wilgoć uwięziona w fałdach skórnych szkodzi suchej skórze. 4. Zalecane jest noszenie luźnej, bawełnianej lub jedwabnej bielizny. Nie powinna być ona barwiona na ciemne kolory, gdyż barwniki mogą podrażniać naskórek. 5. Należy ograniczyć stosowanie preparatów nawilżających pochwę, dezodorantów itp. oraz nadmiaru środków piorących. 6. Nie powinno się używać kolorowego papieru toaletowego z dodatkami zapachowymi. 7. Naskórek sromu nie powinien być poddawany naświetlaniom w solarium, golony a zwłaszcza depilowany. Mikrourazy uszkadzają przydatki skóry zawarte w mieszku włosowym i sprzyjają uczuleniom.
to zatem choroby przewlekłe, nawracające, wymagające cierpliwości i zaufania do lekarza. Z moich obserwacji wynika, że występują one coraz częściej. Część z nich ma przyczynę zakaźną np. opryszczka, czy kłykciny kończyste, inne wynikają z zaburzeń biocenozy pochwy np. grzybicze zapalenie, czy dysbakterioza.
KONRAD FLORCZAK, GINEKOLOG, NZOZ PRZYCHODNIA POŁOŻNICZOGINEKOLOGICZNA W BIAŁYMSTOKU, TEL. 85 66 44 333
Fot. Archiwum
Świąd, pieczenie, uczucie suchości, zaczerwienienie, pękanie naskórka, tkliwość i ból w trakcie współżycia – to długa lista najczęstszych objawów, jakie towarzyszą schorzeniom okolic intymnych. Jeśli odczuwasz choć jeden z nich – idź do lekarza.
PODLASKIE AGRO
PODLASKIE AGRO
77
dla zdrowia i urody
Poznaj sekrety pielęgnacji i zdrowia stóp
w dobre ręce dla jednej osoby. Po umyciu należy bardzo dokładnie osuszyć stopy i przestrzenie międzypalcowe, bo zwłaszcza tam bardzo chętnie zagnieżdżają się bakterie i grzyby. Paznokcie na palcach stóp należy obcinać zawsze na prosto, brzegi natomiast można delikatnie opiłować. Nieprawidłowe obcinanie paznokci jest najczęstszą przyczyną ich wrastania! Codzienna pielęgnacja stóp powinna być zakończona nałożeniam kremu nawilżającego, który zmiękcza naskórek i zapobiega nadmiernemu odtwarzaniu warstwy rogowej. W przypadku problemu z nadmierną potliwością należy codziennie stosować krem o właściwościach dezodorujących, antybakteryjnych i likwidujących przykry zapach. Dodatkowo warto używać specjalnych dezodorantów antyseptycznych do stóp i butów.
Dawniej pielęgnacja stóp ograniczała się do kosmetycznego zabiegu pedicure oraz zdobienia paznokci i była zarezerwowana głównie dla kobiet. Dzisiaj się to zmienia. Dzięki zwiększonej świadomości społecznej oraz coraz liczniej pojawiającym się publikacjom w prasie pielęgnacja stóp nabiera coraz większego znaczenia.
Zima, zima i po zimie... Aby bez skrępowania odsłonić stopy wiosną i latem, już teraz należy o nie zadbać. Pamiętajmy jednak, iż warto pielęgnować je przez cały rok! W pierwszej kolejności należy dokładnie obejrzeć stopy, ponieważ grube skarpety i ciężkie zimowe obuwie w niewielkim stopniu umożliwiają wentylację. Mały dopływ powietrza, duża wilgotność spowodowana poceniem się stóp, to idealne warunki dla rozwoju bakterii i grzybów. Oprócz tego chodzenie w twardych, sztywnych lub uciskających butach może stać się przyczyną różnych dolegliwości. Wrastające paznokcie stóp, obtarte głęboko palce, modzele i odciski, pęcherze oraz szorstka i popękana skóra pięt i podeszew to tylko niektóre z przypadłości, na które skarży się naprawdę bardzo wiele osób po zimie.
▲ Nasze stopy zasługują na właściwą pielęgnację nie tylko ze względów estetycznych, lecz i zdrowotnych
można zignorować soczystych odcieni cukierkowych, prawie neonowych. Niezmiennie, od wielu lat zawsze modny pozostaje pedicure francuski – french. Ten sposób malowania paznokci, niezależnie od trendów panujących w danych sezonie, sprawia, że paznokcie wyglądają zawsze świeżo, elegancko, pasują do każdego stroju i są odpowiednie na każdą okazję. Aby efekt pomalowanych paznokci utrzymał się jak najdłużej warto zastosować lakier hybrydowy, który znajdziemy w ofercie większości gabinetów kosmetycznych. Jest to sposób malowania paznokci, za pomocą specjalnego lakieru utwardzanego w lampie UV. Lakiery hybrydowe zdecydowanie dłużej pozostają na paznokciach, nie odpryskują i nie niszczą płytki paznokciowej. Dla bardziej odważnych Pań gabinety kosmetyczne mają szerszą ofertę, m.in. cyrkonie, cekiny, koraliki, naklejki, suszone kwiatki, dżety. Takimi ozdobami można dodatkowo upiększyć stopy, na specjalną okazję.
To nie zawsze wystarczy W przypadku niektórych dolegliwości warto oddać się w ręce specjalisty pielęgnacji stóp. Wrastające paznokcie można skorygować za pomocą klamer, bez ingerencji chirurgicznej. Założenie klamry na wrastający paznokieć jest metodą bezinwazyjną i natychmiast po założeniu przynosi ulgę w bólu. W wyniku uszkodzenia macierzy paznokcia (urazy mechaniczne, grzybica) płytka paznokciowa może nie odrastać. W takim przypadku wykonuje się tzw. rekonstrukcję, dzięki której defekt estetyczny jest praktycznie niewidoczny. Oprócz tego niezbędnym wyposażeniem gabinetu jest specjalistyczna frezarka do stóp z pochłaniaczem pyłu. Taki sprzęt umożliwia bardzo precyzyjne i bezpieczne usuwanie głębokich pęknięć na stopie, bezbolesne usuwanie odcisków oraz modzeli.
Każdy wiedzieć powinien Elementarną zasadą w codziennej pielęgnacji stóp jest dokładne ich mycie oraz stosowanie preparatów zapewniających komfort stóp i nóg, noszenie wygodnego, przewiewnego obuwia oraz skarpet/rajstop z materiałów naturalnych (bawełna, wełna), które zapewniają prawidłową wentylację. Po ciężkim dniu warto zafundować stopom kąpiel w specjalnej soli, która je odświeży, odpręży oraz zmiękczy naskórek. Nadmierny zrogowaciały naskórek należy zetrzeć tarką. Żyletce mówimy kategoryczne NIE! Jeśli pumeks, to jeden
Po pielęgnacji... czas na kolor Należy pamiętać, że modne kolory paznokci zaprezentują się najlepiej na zadbanych stopach. Dobrze wypielęgnowane skórki, prawidłowo skrócone paznokcie oraz zadbane podeszwy stóp, to podstawa. Kolejnym etapem jest ozdabianie paznokci. W nadchodzącym sezonie na pewno nie
Fot. Centrum Kosmetologii
Grube skarpety, ciężkie zimowe obuwie, mały dopływ powietrza i co się z tym wiąże duża wilgotność – wszystko to stwarza idealne warunki dla rozwoju bakterii i grzybów na naszych stopach. To niestety tylko niektóre z przypadłości, na które skarży się bardzo wiele osób po zimie.
Fot. Marzena Bęcłowicz
Oddam stopy
MGR MARTA WACEWICZ, CENTRUM KOSMETOLOGII I FARMACJI FUNDACJI UMB, BIAŁYSTOK
Regenerujący spray
Joanna KoroLOVE to doskonale wszystkim znane kremowe mydła w płynie do rąk i ciała. Jest to niezwykła seria produktów o ekscytujących zapachach i apetycznym wyglądzie. Mydła dokładnie oczyszczają i wygładzają skórę, pozostawiając ją miękką i miłą w dotyku. Gama kremowych mydeł łączy w sobie właściwości odżywcze i nawilżające, jednocześnie zachwyca intensywnym i trwałym kwiatowym zapachem. Delikatna kremowa formuła produktu dokładnie oczyszcza i odświeża skórę zapewniając jej optymalną pielęgnację. Dla większej wygody użytkowania, mydła posiadają dozownik z pompką. Polecamy trzy nowe rodzaje: orchidea, bez oraz lilia wodna. Cena 7 zł/500 ml.
Kolejny produkt z serii Argan Oil to dwufazowa odżywka przeznaczona do pielęgnacji włosów suchych, zniszczonych oraz potrzebujących szczególnej pielęgnacji. Dzięki zawartości odżywczego olejku arganowego, odżywka intensywnie pielęgnuje nawet najbardziej zniszczone i przesuszone włosy oraz ich rozdwajające się końcówki. Znacząco regeneruje i wygładza włókna całych włosów, przywracając naturalny połysk i nadając im sprężystość. Dzięki lekkiej konsystencji oraz praktycznemu aplikatorowi w formie sprayu szybko i bez trudu nakłada się ją na włosy. Piękny zapach odżywki sprawia, że pielęgnacja włosów jest przyjemną czynnością. Cena 7 zł/100 ml.
78
Fot. Joanna
Kolorowe mydła
Produkty z serii Joanna Argan Oil intensywnie regenerują nawet najbardziej zniszczone i przesuszone włosy, które po pielęgnacji stają się lśniące, jedwabiście miękkie i nie puszą się. Produkty posiadają piękny zapach, który sprawia, że codzienna pielęgnacja stanie się ulubionym rytuałem. W skład serii wchodzą m.in.: jedwabisty eliksir – który dzięki zawartości odżywczego olejku arganowego intensywnie pielęgnuje zniszczone i przesuszone włosy oraz rozdwajające się końcówki (cena 15,5 zł/30 ml.); szampon przywracający naturalny połysk i nadający włosom sprężystości (cena 6,5 zł/200 ml.); odżywka ułatwiająca rozczesywanie i redukująca łamliwość włosów (cena: 6,5 zł/200 ml.).
Fot. Joanna
Piękne włosy
PODLASKIE AGRO
Fot. Joanna
polecamy
PODLASKIE AGRO
79
dla zdrowia i urody
Zastanawiasz się czasem co zrobić z czerstwym pieczywem? Nie wyrzucaj!
Zrób sobie
kwas chlebowy
Doskonale zaspokaja pragnienie, jest smaczny i zdrowy, zawiera dużą ilość witamin, przyśpiesza trawienie oraz leczy wiele dolegliwości. Krótko mówiąc – same korzyści. Ale, ale, o czym mowa… Przedstawiam państwu kwas chlebowy.
Składniki na osiem litrów: bochenek czarnego chleba (najlepiej żytniego), drożdże (60g świeżych albo 4 łyżeczki suchych), pół szklanki cukru. Chleb powinien być czerstwy lub przynajmniej suchy. Należy pokroić go na kawałki i upiec w piekarniku, by był dokładnie zapieczony, ale nie przypalony. Do dużego naczynia wlewamy 8 l wody (najlepsza będzie mineralna niegazowana) i dodajemy pozostałe składniki. Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na dwa dni w ciepłe miejsce. Następnie przecedzamy przez gazę i przelewamy do butelek. Na zdrowie!
układu sercowo-naczyniowego. Natomiast produkty fermentacji zawierają dobroczynne bakterie, które wypełniają jelita, wspomagają procesy trawienia, walczą z chorobotwórczymi bakteriami i polepszają metabolizm. JANUSZ WYSOCKI, ALOSA BIAŁYSTOK
Polecamy
Tort na Pierwszą Komunię Świętą Fot. Marzena Bęcłowicz
Pierwsze znane kwasy chlebowe przyrządzali Słowianie. Robili je z różnych rodzajów ziarna: żyto, jęczmień, owies, proso. Receptur wówczas było bardzo wiele – niektórzy autorzy podają liczbę większą od tysiąca! Kwas z miętą i rodzynkami, z mielonego słodu jęczmiennego, północny kwas z żytniej mąki, kwas biały, czerwony, mocny, imbirowy, malinowy, poziomkowy, śliwkowy… Produkowano go na różne sposoby, w zależności od miejscowości, klimatu, pory roku czy zamożności rodziny.
Obecność kwasu w domu wskazywała na powodzenie rodziny, podkreślając jej społeczny status. W dzisiejszych czasach kwas chlebowy można kupić praktycznie w każdym sklepie, ale można też przygotować ten pyszny napój w warunkach domowych. Ma on naturalnie słodko-kwaśny zapach i smak pieczonego chleba, dobrze gasi pragnienie i długo utrzymuje niską temperaturę po schłodzeniu. Swoje korzystne właściwości zawdzięcza trzem komponentom. Ze względu na wysoką zawartość drożdży, kwas bogaty jest w wit. B, PP oraz kwasy organiczne, które wstrzymują rozwój chorobotwórczych bakterii oraz oczyszczają układ pokarmowy. Źródłem witaminy E jest w kwasie słód. Witamina ta wspomaga organizm w walce ze starzeniem się, zmarszczkami oraz chorobami
Prosty przepis na kwas chlebowy:
Przedstawiamy Państwu wypróbowany przepis na biszkopt, który zawsze się udaje! Dekorację oraz krem do przełożenia tortu pozostawiamy do wyboru, bowiem jedni lubią lekkie torty owocowe, inni mocno czekoladowe. A o gustach, rzecz jasna, się nie dyskutuje. Biszkopt Składniki: 6 świeżych jajek, 1 szkl. maki ziemniaczanej, 0,5 szkl. mąki pszennej, 1,5 szkl. cukru pudru, łyżka wódki lub octu, łyżeczka proszku do pieczenia. Wykonanie: Tajemnicą udanego biszkoptu jest robienie go bez przerywania. Przygotujmy więc sobie zawczasu posmarowaną tłuszczem tortownicę i bierzmy się za wykonanie ciasta. Oddzielmy żółtka od białek i połączmy obie mąki z proszkiem do pieczenia (najlepiej przesiać je przez sito). Do żółtek dodajmy alkohol i wymieszajmy widelcem. Pianę z białek ubijamy tak, by nie wypadała nam z miski, następnie dodajemy cukier puder i ubijamy dalej aż się rozpuści. Potem wlewamy do piany rozmącone żółtka i delikatnie mieszamy. Na koniec dosypujemy porcjami mąki z proszkiem do pieczenia i wolno mieszamy. Wylewamy ciasto na wcześniej przygotowaną blaszkę i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy ok. 40 min. w temp. 180st.C. Po upieczeniu biszkopt pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia, kroimy na plastry, każdy nasączamy herbatą z cytryną lub esencją rumową. Placki biszkoptowe przekładać możemy owocami i bitą śmietaną z dodatkiem żelatyny, dowolnym kremem maślanym, karpatkowym, galaretką, albo też musem owocowym. Dekorujemy według uznania. MARZENA BĘCŁOWICZ 80
PODLASKIE AGRO
rozrywka
Po rozwiązaniu krzyżówki wpisz hasło do ponumerowanych kratek. Rozwiązanie wyślij na adres: Podlaskie Agro, ul. Zwycięstwa 10A/201, 15-703 Białystok lub biuro@podlaskieagro.pl. Na zgłoszenia czekamy do 31 maja 2013 r. Do wygrania gadżety ufundowane przez firmę De Heus. Nagrodzimy trzy osoby. Zapraszamy do zabawy!
PODLASKIE AGRO
81
rozrywka
Oni wygrali,
wygraj i Ty
*** Żona mówi do męża – informatyka: – Czy widzisz tego człowieka na zdjęciu? – Tak. – Masz go dziś odebrać o 15.00 z przedszkola.
*** Rozmawiają dzieci w przedszkolu o swoich dziadkach. – Mój dziadek jest już tak stary, że nie ma już ani jednego własnego zęba, tylko sztuczne! Dzieci na to z podziwem: – Uuuuu... – A mój jest taki stary, że wypadły mu wszystkie włosy. – Uuuuuuuuuuuuu... A Jaś mówi: – A mój był już taki stary, że tata musiał go zastrzelić!
*** Przyjeżdża Amerykanin na wieś, a gospodarz mówi do niego: – Idź do chlewa i wyrzuć gnój. Amerykanin zdziwiony pyta gospodarza: – What? – Łot krowy i łot konia.
*** Mąż wraca ze szpitala, gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową. Zły mówi do żony: – Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami. – Nie możliwe – mówi żona – wczoraj lekarz powiedział, że mama jest umierająca! – Nie wiem co powiedział Tobie, ale mi radził przygotować się na najgorsze.
82
▲ Mariusz Łuckiewicz
▲ Kinga Świsłocka
▲ Tadeusz Romanowski
Witamy Państwa w naszej stałej konkursowej rubryce. Dokładamy wszelkich starań, by przygotowywane przez nas zabawy były ciekawe, a nagrody atrakcyjne. Krótko mówiąc: polecamy rozrywkę z nami! Tym razem prezentujemy rozwiązanie tylko jednego konkursu, a dokładnie chodzi o krzyżówkę z numeru 1 (38)/2013 naszej gazety. Jej hasło brzmiało „NordGlass już w Białymstoku”. Wyłoniliśmy pięcioro zwycięzców, którzy otrzymali od nas zestawy gadżetów od sponsora. Zdjęcia tych którzy zgłosili się do nas przed zamknieciem tego wydania gazety, prezentujemy obok. W tym numerze również mamy dla Państwa krzyżówkę oraz dodatkowo dwa konkursy. Zachęcamy do zabawy z nami, gdyż nagrody są bardzo atrakcyjne. Funduje je tym razem – ponownie – firma NordGlass oraz dwie inne: De Heus i Fabryka Firanek i Koronek „Haft”. Przedstawię je Państwu w telegraficznym skrócie. NordGlass to ogólnopolska sieć napraw i wymiany szyb samochodowych. Specjalizuje się w naprawie szyb czołowych przy wykorzystaniu
najnowocześniejszych technologii i unikalnych rozwiązań oraz w montażu szyb do samochodów osobowych, dostawczych ciężarowych, autobusów i pojazdów specjalnych. De Heus to wiodący producent pasz, koncentratów paszowych, premiksów oraz preparatów mlekozastępczych w Polsce. Dzięki doświadczeniu, wiedzy i kompetencji pracowników, klienci firmy De Heus mają zagwarantowane najwyższej jakości pasze oraz profesjonalne doradztwo żywieniowe i hodowlane. Fabryka Firanek i Koronek „Haft” to niekwestionowany lider na rynku firanek oraz jedyny na skalę przemysłową producent wyrobów haftowanych w Polsce. Firma prowadzi swoją działalność produkcyjną w oparciu o dwie niezależne technologie: dziewiarską i hafciarską. Zapraszamy do zabawy! Przypominamy, po raz kolejny, iż w rozwiązaniach prosimy zwracać uwagę na polskie znaki typu: ą ę, ś, ż itp. Rozwiązania bez tych liter traktujemy bowiem jak nieprawidłowe. Prosimy też, by razem z rozwiązaniem konkursu podawali Państwo od razu swój adres. MB, FOT. REDAKCJA
PODLASKIE AGRO
84
PODLASKIE AGRO