Page 1

Noworoczna promocja OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Na co wydaliśmy 30 mln zł str. 5

Wójt Babiński: Dla zaradnych kryzys niestraszny str. 15 Miejsce smutku i nadziei str. 13

Wspominam, bo nie mogę zapomnieć o tamtych ludziach str. 12

Zarejestruj swĂłj nowy adres firmowy! nazwatwojejfirmy.szczecinek.com

REKLAMA

KR;R=;AF=C&[ge internetowy katalog firm i usług

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Jak z sennych koszmarów

Jak nic, wychodzi na to, że mieszkamy w miejscu szczególnym. Jesteśmy jak w krainie sennych marzeń, a więc pozbawionym jakichkolwiek zmartwień i problemów dnia codziennego. Tak to przynajmniej można sądzić po tym, co się dzieje podczas sesji w szczecineckim ratuszu. W ostatnim czasie ulubionym hitem tutejszych radnych stała się kwestia przyznawania, bądź nawet odbierania - bo i takie są pomysły - odznaczenia „Zasłużonego dla Miasta Szczecinka”. Doprawdy szczęśliwa to musi być kraina, gdzie jedynym zmartwieniem są medale i odznaczenia. Zauważmy, że trzeba było dwudziestu z okładem lat od pierwszych wolnych wyborów do samorządu, aby dojść do wniosku, że pewna pula medali została przyznana postaciom „niesłusznym”. Oto ogłoszono światu, że pośród odznaczonych znalazł się jakiś esbek i jego urząd. Kto wie, gdyby tak głębiej poszperać w papierach - tych z okresu międzywojennego - można by znaleźć... aż boję się napisać, kto takie odznaczenie mógł otrzymać. Lepiej może nie wiedzieć, w przeciwnym razie należałoby wprowadzić zmiany w podręcznikach historii. Powtórzę zatem, dwadzieścia lat trzeba było czekać na tego rodzaju odkrycie. Zaiste tempo godne watykańskiej administracji tyle, że tam chodzi o wieczność, a tutaj o szybko przemijającą koniunkturę polityczną. Ktoś powie, nowi radni, nowe rewolucyjne pomysły, których nie powstydziliby się hunwejbini z lat sześćdziesiątych. Nic bardziej błędnego. Pośród nowicjuszy są również wielokadencyjni wyjadacze co to z niejednej, pańskiej ręki chleb jedli i powinni pamiętać o tym, że sprawa medalowa miała swój finał w połowie lat dziewięćdziesiątych. To właśnie wtedy Rada Miasta uchwaliła i zaczęła przyznawać medale tym, którzy na to naprawdę zasługiwali, a nie tylko dlatego, że trzeba było wyczerpać medalową pulę przysługującą na dany rok. Co prawda, rada w tym czasie składała się, oczywiście w dzisiejszym pojęciu rządzącej partii, jedynie z wybrańców niesłusznych ugrupowań. Mimo tego, aby nikogo nie osądzać, czy mu się należało czy nie, radni postanowili zacząć od początku. Piszę „zasługującym” i w tym miejscu czuję się nieco zakłopotany, ponieważ muszę napisać o sobie. Wtedy, w 1996 r. niżej podpisany również otrzymał takie odznaczenie. Otrzymał wtedy legitymację z numerem 11. Nie mnie oceniać, czy mi się należało, czy też nie. W każdym razie radni uchwalili, burmistrz wręczył i stało się. Efekt jest taki, że do dzisiaj mogę jeździć za darmo miejskimi autobusami, choć tego nie czynię, bo wolę per pedes apostolorum. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, aby w tamtym okresie, a także potem przyznawano odznaczenie za przynależność, stanowisko lub wpływową pozycję społeczną. Nie pamiętam również, aby medal posłużył jako ekwiwalent za poniesione zasługi dla aktualnej władzy tak, jak to się niestety zdarzyło przy medalu 700-lecia. Czasem bardziej istotne od samego odznaczenia jest choćby gest, zauważenie. Przykładem na to jest casus dr. Leszka Pawelskiego, nauczyciela miejscowego gimnazjum, który uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego. Pisaliśmy o tym wyróżnieniu już ładnych kilka tygodni temu. Od czasów powojennych jest to pierwszy tego rodzaju przypadek w naszym mieście. Niemal na drugi dzień po naszej publikacji, profesora zaprosił i gratulacje złożył sam starosta. Ładny gest, godny i urzędu, i sprawującego urząd człowieka. Nie musiał tego robić, bo zgodnie z prawdą staroście podlegają szkoły ponadgimnazjalne. Tymczasem, świeżo upieczony profesor uczy w szkole, której okręcając to językiem urzędowym - organem założycielskim jest burmistrz. Tyle, że akurat stamtąd żadnych gratulacji nie było. Naszym wspólnym sukcesem w ostatnim dwudziestoleciu jest zmiana wizerunku miasta, ale także porażka myślenia wspólnotowego. To, co miało integrować lokalną społeczność, okazało się celem nieosiągalnym. Okazało się, że ważniejsze są priorytety partyjne oraz powiązania interesów. Co więcej, wszystko to przybrało tak absurdalne formy, że przebija nawet najgorsze senne koszmary. Jerzy Gasiul

Maciej Gaca:

POD PARAGRAFEM Do kuriozalnego zdarzenia doszło na ulicy Polnej. Mieszkaniec Szczecinka uratował napadniętą 83-letnią kobietę. Ocalił też jej sprawunki, które niosła w torbie, a w finale akcji pojmał, obezwładnił i przekazał policji 40-letniego napastnika. - Starsza pani wyszła z apteki i szła w kierunku domu. Napastnik podążał za nią, w pewnym momencie doskoczył do niej, szarpał się z nią, wyrwał jej z rąk torbę z zakupami oraz gotówką w kwocie 390 złotych i uciekł - mówi mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji. - Obserwujący zdarzenie mieszkaniec Szczecinka krzyknął w kierunku napastnika: „co ty robisz?”. Na tyle skutecznie, że ten odrzucił skradziony łup. Mężczyzna rzucił się wówczas w pogoń za rabusiem. Skutecznie. Złodziej - napastnik pozostaje już w dyspozycji szczecineckich policjantów. *** W poniedziałek (16.01) ujęto 51-letnią kobietę, która przywłaszczyła sobie pozostawionego na dworcu PKP laptopa. Za takie działanie grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat. Pasażerka kupując bilet w kasie dworca PKP w Szczecinku postawiła na podłodze torbę z komputerem przenośnym. Zapomniała o nim, wsiadła do pociągu i odjechała. W trakcie jazdy przypomniała sobie o pozostawionym komputerze. Telefonicznie skontaktowała się z rodziną, której członkowie przyjechali do Szczecinka w poszukiwaniu komputera. Pytali kasjerkę, czy może widziała

lub ktoś przyniósł jej torbę z komputerem, na co ta odpowiedziała, że nikt nic nie przynosił. Rodzina pokrzywdzonej poprosiła o pomoc funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei, którzy przejrzeli zapis z monitoringu dworca. Jak się okazało, nieznany mężczyzna podniósł z ziemi torbę i podał ją przez okienko kasowe kasjerce. 51-letnia kobieta została ujęta, gdy wychodziła z pracy wraz z laptopem. Funkcjonariusze SOK powiadomili szczecineckich policjantów o ujęciu sprawcy przywłaszczenia mienia. *** Policjanci z posterunku w Barwicach zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy zamierzali wprowadzić w obieg fałszywy 100-złotowy banknot. Za ten czyn grozi im kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Do zdarzenia doszło w poniedziałek (16.01). Mieszkaniec Barwic przyszedł do sklepu spożywczego i poprosił o paczkę papierosów, za którą chciał zapłacić 100-złotowym banknotem. Właściciel sklepu zauważył, że banknot jest fałszywy, zwrócił uwagę klientowi i poinformował, że zawiadomi o tym fakcie policję. Mężczyzna natychmiast wyszedł ze sklepu pozostawiając papierosy i banknot. Policjanci ustalili tożsamość klienta. 49-letni mężczyzna został zatrzymany w miejscu zamieszkana. W związku z tą sprawą policja zatrzymała również 27-latka, który był w posiadaniu banknotu i przekazał go koledze. *** Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę (14.01) około go-

dziny 22. - W jednym z mieszkań w Szczecinku w łazience kąpała się 9-letnia dziewczynka. Gdy przez dłuższy czas rodzice nie słyszeli żadnych odgłosów zajrzeli do łazienki. Dziecko było pod wodą. Wezwali karetkę pogotowia ratunkowego. Niestety, akcja reanimacyjna nie przyniosła rezultatu - mówi asp. M. Wojnowska. Wstępne wyniki sekcji zwłok dziewczynki wskazują, że przyczyną zgonu był tlenek węgla. To pierwsza, wstępna przyczyna wskazana nam przez lekarza prowadzącego sekcję zwłok - mówi Janusz Bugaj, szef Prokuratury Rejonowej w Szczecinku. - Ostateczną przyczynę poznamy po specjalistycznych badaniach krwi. Póki co uczulam wszystkich mieszkańców Szczecinka, mających w łazienkach piecyki gazowe do podgrzewania wody, na częste ich sprawdzanie pod względem technicznym, wietrzenie pomieszczeń i kontrolę przewodów wentylacyjnych. O tragedię naprawdę nietrudno. *** Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei z posterunku w Szczecinku na wspólnej akcji ze szczecineckimi policjantami zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy włamali się do budynku nieruchomości (PSK) na stacji towarowej Szczecinek. Złodziejami okazali się: 32-latek bez stałego miejsca zamieszkania i 41-latek, mieszkaniec Szczecinka. Złodzieje wyłamali drzwi zewnętrzne do budynku i z pomieszczenia wynieśli trzy metalowe szafki ubraniowe. Łup odzyskano. (sw)

Aeracja i badania jeziora za blisko 240 tys. zł Podobnie jak w poprzednich latach, także w 2012 roku jezioro Trzesiecko zostanie poddane operacji aeracji mobilnej. Zadanie zrealizuje firma AERATOR Stanisław Podsiadłowski z Poznania. Jej koszt wyniesie 239 850 zł. Aeracja to jedno z głównych

przedsięwzięć prowadzonych przez samorząd miejski w ramach rewitalizacji naszego akwenu. Operacja polegać będzie na wykonaniu trzech zabiegów precyzyjnego natleniania z inaktywacją fosforu całej powierzchni jeziora Trzesiecko, a także wykonanie: badań zmien-

ności powierzchniowej i objętościowej zawartości związków fosforu w wodzie oraz opracowanie schematu wykonania zabiegu i mapy zmienności. Operacja zostanie przeprowadzona wiosną tego roku - w kwietniu i maju. (sw)


Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Nowe umiejętności – oknem na pracę, czyli parę słów o zrealizowanym projekcie „Kompetencje, zawód, praca dla osób 45+”. W minionym roku w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki realizowany był regionalny projekt „Kompetencje, zawód, praca dla osób 45+”. Przedsięwzięcie skierowano do mieszkańców wybranych (będących w najgorszym położeniu) gmin

projekt realizowany przez:

www.plus45.eu

REKLAMA

z powiatów koszalińskiego, sławieńskiego, białogardzkiego i szczecineckiego. Trzy grupy szkoleniowe zorganizowane zostały specjalnie dla mieszkańców gmin Szczecinek i Barwice. Udział w projekcie był bezpłatny, mógł w nim uczestniczyć każdy, kto ukończył 45 rok życia i pozostawał bez zatrudnienia. Plan zakładał, że zorganizowanych będzie 6 grup szkoleniowych dla 90 osób (średnio po 15 osób w każdej), jednak z uwagi na duże zainteresowanie ostatecznie w projekcie wzięło udział 113 słuchaczy, a zajęcia odbywały się w 7 grupach. Uczestnicy, dzięki zorganizowanym szkoleniom i warsztatom, mogli zdobyć nowe kwalifikacje i umiejętności zawodowe, co dało im szansę na poprawę ich sytuacji na rynku pracy. Słuchacze mieli zapewnione materiały szkoleniowe, poczęstunek podczas spotkań edukacyjnych oraz zwrot kosztów dojazdu na zajęcia. Otrzymywali oni także stypendium szkoleniowe i mieli możliwość zwrotu kosztów opieki nad dzieckiem lub osobą zależną. Projekt przygotowany był tak, aby zapewnić jak największą kompleksowość pomocy dla osób pozostających bez zatrudnienia i obejmował cztery etapy działań. Pierwszym z nich było doradztwo zawodowe opierające się na zdiagnozowaniu predyspozycji zawodowych osoby bezrobotnej oraz wyznaczeniu dalszego planu działania w celu zdobycia zawodu zgodnego z predyspozycjami oraz zatrudnienia. Spotkania z doradcą odbywały się indywidualnie i w formie grupowej. Drugą część projektu stanowiło szkolenie rozwijające kompetencje kluczowe, czyli te, które są potrzebne do samorealizacji i rozwoju osobistego, integracji społecznej i zatrudnienia oraz bycia aktywnym obywatelem. Szkolenie dotyczące kompetencji kluczowych podzielone było na cztery bloki tematyczne: rozwijanie umiejętności uczenia się, porozumiewania w języku ojczystym w mowie i piśmie, poszerzanie kompetencji matematycznych i naukowo-technicznych oraz rozwój w zakresie wiedzy informatycznej. Podczas trzeciej części projektu obejmującej szkolenia zawodowe, słuchacze na podstawie własnych predyspozycji zawodowych wybierali jedną konkretną specjalność spośród zaproponowanych: pracy biurowej, handlu, bukieciarstwa, opieki środowiskowej czy obsługi wózków widłowych. Lista kierunków szkoleń była obszerna i uwzględniała oczekiwanie lokalnych rynków pracy. W naszym powiecie zorganizowano dwa szkolenia na kierunkach magazynier z obsługą wózków jezdniowych oraz opiekun osób chorych, starszych i niepełnosprawnych skierowane dla mieszkańców gminy Szczecinek oraz jedno szkolenie na kierunku technik biurowy ze specjalnością kadry i płace w Barwicach. Czwarta część przedsięwzięcia dotyczyła wsparcia psychologiczno-doradczego. Obejmowała dodatkową pomoc w zdobyciu zatrudnienia. Poprzez spotkania z psychologiem, słuchacze mogli rozwiązywać swoje problemy osobiste, byli motywowani do dalszego udziału w projekcie i podejmowania starań o podjęcie pracy. Dodatkowo pomagaliśmy i pośredniczyliśmy w znalezieniu zatrudnienia. Dzięki pomocy specjalistów, słuchacze mogli odszukać odpowiednie oferty pracy, nawiązali kontakt z pracodawcami i umawiani byli na rozmowy kwalifikacyjne. Udział w projekcie trwał w zależności od kierunku od 1,5 do 2,5 miesiąca, co początkowo powodowało u niektórych uczestników projektu nieco sceptyczne nastawienie. Jednak szybko nabrali oni przekonania, że warto poświęcić czas na poszerzanie własnych horyzontów i umiejętności w celu poprawienia swojej sytuacji zarówno na rynku pracy, jak i życiu osobistym. Z informacji otrzymywanych od słuchaczy wiemy, że część z nich już dzisiaj cieszy się z powrotu na rynek pracy. 18 osób znalazło zatrudnienie, dzięki własnej aktywności i naszej pomocy. Liczymy na więcej. Dziękujemy uczestnikom projektu, trenerom i partnerom, którzy z nami współpracowali, a także wszystkim osobom zaangażowanym w pracę przy projekcie.


Burmistrz wrĂłciĹ&#x201A; z Chin. Lakoniczna informacja z ratusza.

TydzieĹ&#x201E; straĹźy miejskiej W minionym tygodniu straĹźnicy miejscy podjÄ&#x2122;li 177 interwencji. - Sprawcy 28 wykroczeĹ&#x201E; zostali ukarani mandatami - mĂłwi Jolanta Wiesztort, zastÄ&#x2122;pca komendanta SM w Szczecinku. - NajczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciej popeĹ&#x201A;nianymi wykroczeniami byĹ&#x201A;y nieprawidĹ&#x201A;owe parkowanie, spoĹźywanie alkoholu w miejscach publicznych, a takĹźe baĹ&#x201A;agan na posesjach. SkierowaliĹ&#x203A;my teĹź szeĹ&#x203A;Ä&#x2021; wnioskĂłw do sÄ&#x2026;du o ukaranie. GĹ&#x201A;Ăłwnie za wspomniane juĹź â&#x20AC;&#x17E;spoĹźywanieâ&#x20AC;?. Z kolei jeden wniosek dotyczy mieszkaĹ&#x201E;ca Szczecinka, ktĂłry puszczaĹ&#x201A; psa luzem. CzyniĹ&#x201A; to na boisku szkoĹ&#x201A;y podstawowej. *** Zgodnie z wytycznymi burmistrza Szczecinka, funkcjonariusze SM rozpoczÄ&#x2122;li kontrole kotĹ&#x201A;owni. Wszystko po to by sprawdziÄ&#x2021;, co tam teĹź mieszkaĹ&#x201E;cy Szczecinka spalajÄ&#x2026; w piecach. - W ubiegĹ&#x201A;ym tygodniu zajrzeliĹ&#x203A;my na teren kilku posesji. Na razie obyĹ&#x201A;o siÄ&#x2122; bez mandatĂłw, wedĹ&#x201A;ug zasady â&#x20AC;&#x17E;ten pierwszy razâ&#x20AC;? - dodaje J. Wiesztort. - NastÄ&#x2122;pne, kolejne takie przewinienia skoĹ&#x201E;czÄ&#x2026; siÄ&#x2122; mandatem lub wnioskiem o ukaranie do SÄ&#x2026;du Rejonowego. Gdzie najczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciej zaglÄ&#x2026;damy? Na posesje, w ktĂłrych z komina wydobywa siÄ&#x2122; czarny, nienaturalny, Ĺ&#x203A;mierdzÄ&#x2026;cy dym. NajczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciej o takich zdarzeniach powiadamiajÄ&#x2026; nas mieszkaĹ&#x201E;cy. Niestety, okazuje siÄ&#x2122;, Ĺźe ich podejrzenia sÄ&#x2026; na ogĂłĹ&#x201A; uzasadnione. Przypomnijmy: Burmistrz do takiej kontroli upowaĹźniĹ&#x201A; 4 pracownikĂłw UrzÄ&#x2122;du Miasta i 9 straĹźnikĂłw miejskich. Wszystko w ramach przestrzegania i stosowania przepisĂłw o ochronie Ĺ&#x203A;rodowiska przez osoby niebÄ&#x2122;dÄ&#x2026;ce przedsiÄ&#x2122;biorcami, zgodnie z art. 379 ustawy Prawo ochrony Ĺ&#x203A;rodowiska. KontrolujÄ&#x2026;cy sÄ&#x2026; uprawnieni do: wstÄ&#x2122;pu na teren nieruchomoĹ&#x203A;ci, obiektu lub ich czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ci w godzinach od 6 do 22, przeprowadzania badaĹ&#x201E; lub wykonywania innych niezbÄ&#x2122;dnych czynnoĹ&#x203A;ci kontrolnych, ĹźÄ&#x2026;dania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesĹ&#x201A;uchiwania osĂłb w zakresie niezbÄ&#x2122;dnym do ustalenia stanu faktycznego oraz ĹźÄ&#x2026;dania okazania dokumentĂłw i udostÄ&#x2122;pnienia wszelkich danych majÄ&#x2026;cych zwiÄ&#x2026;zek z problematykÄ&#x2026; kontroli. Kontrole majÄ&#x2026; trwaÄ&#x2021; do koĹ&#x201E;ca sezonu grzewczego. (sw)

StraĹźacki tydzieĹ&#x201E; W minionym tygodniu szczecineccy straĹźacy podjÄ&#x2122;li interwencjÄ&#x2122; przy oĹ&#x203A;miu zdarzeniach. ByĹ&#x201A;y to zarĂłwno poĹźary, wypadki komunikacyjne, jak i inne zdarzenia zagraĹźajÄ&#x2026;ce bezpieczeĹ&#x201E;stwu ludzi czy obiektĂłw uĹźytecznoĹ&#x203A;ci publicznej. *** Na drodze krajowej nr 20 z Jelenina do Przyjezierza zderzyĹ&#x201A;y siÄ&#x2122; dwa samochody â&#x20AC;&#x201C; osobowy i ciÄ&#x2122;Ĺźarowy. DziaĹ&#x201A;ania straĹźakĂłw polegaĹ&#x201A;y na neutralizacji zanieczyszczenia jezdni. Podobne dziaĹ&#x201A;ania straĹźacy podjÄ&#x2122;li teĹź na drodze koĹ&#x201A;o GrzmiÄ&#x2026;cej. *** W czasie silnych wiatrĂłw do niebezpiecznego zdarzenia doszĹ&#x201A;o na drodze koĹ&#x201A;o Jeziorek. â&#x20AC;&#x201C; Konar padajÄ&#x2026;cego na jezdniÄ&#x2122; drzewa odbiĹ&#x201A; siÄ&#x2122; od niej i uderzyĹ&#x201A; w przedniÄ&#x2026; szybÄ&#x2122; nadjeĹźdĹźajÄ&#x2026;cego wĹ&#x201A;aĹ&#x203A;nie samochodu osobowego. Na szczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;cie, nikomu nic siÄ&#x2122; nie staĹ&#x201A;o â&#x20AC;&#x201C; mĂłwi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastÄ&#x2122;pca komendanta powiatowego PSP w Szczecinku. â&#x20AC;&#x201C; Niebezpiecznie byĹ&#x201A;o teĹź w Starym Wierzchowie. Tam z kolei konar drzewa zawisĹ&#x201A; nad prezbiterium. Konieczna byĹ&#x201A;a interwencja przy pomocy podnoĹ&#x203A;nika, pomogli nam pilarze leĹ&#x203A;nicy. *** Niejako tradycyjnie juĹź w Szczecinku pĹ&#x201A;onÄ&#x2122;Ĺ&#x201A;y Ĺ&#x203A;mietniki. Tym razem przy ul. CieĹ&#x203A;laka i Reja. (sw)

KR;R=;AF=C&[ge internetowy katalog firm i usĹ&#x201A;ug Nr 1 w wyszukiwarce google dla zapytania usĹ&#x201A;ugi w Szczecinku

Czy przyjadÄ&#x2026; do nas inwestorzy zza Wielkiego Muru? Szczecinecka delegacja samorzÄ&#x2026;dowcĂłw, w skĹ&#x201A;ad, ktĂłrej wchodzili: burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, wicestarosta Marek Kotschy i koordynator projektu Civitas Plus Maciej Makselon, wrĂłciĹ&#x201A;a z Chin. Pobyt za Wielkim Murem trwaĹ&#x201A; tydzieĹ&#x201E;. W ratuszu ostroĹźnie podchodzÄ&#x2026; do ewentualnych pozytywnych efektĂłw tej wizyty, czyli w finale Ĺ&#x203A;ciÄ&#x2026;gniÄ&#x2122;cia do szczecineckiej strefy ekonomicznej inwestorĂłw m.in. zza Wielkiego Muru. Faktem jest jednak, Ĺźe trzeba coĹ&#x203A; w tym kierunku robiÄ&#x2021;. W Szczecinku mieszka ponad 3 tys. bezrobotnych, stopa bezrobocia w powiecie wynosi okoĹ&#x201A;o 26 proc., a powiat szczecinecki znajduje siÄ&#x2122; w czoĹ&#x201A;Ăłwce â&#x20AC;&#x17E;bezrobotnejâ&#x20AC;? mapy Pomorza Zachodniego. O pierwsze podsumowanie wizyty szczecineckich samorzÄ&#x2026;dowcĂłw w Chinach poprosiliĹ&#x203A;my rzecznika prasowego UrzÄ&#x2122;du Miasta Konrada Czaczyka. - Nasza delegacja prowadziĹ&#x201A;a rozmowy w miastach: Foshan i X`iamen. Celem wizyty w PaĹ&#x201E;stwie Ĺ&#x161;rodka byĹ&#x201A;o przedstawienie tamtejszym miejskim urzÄ&#x2122;dnikom odpowiedzialnym za kontakty miÄ&#x2122;dzynarodowe i przedstawicielom izb gospodarczych, szczecineckiej specjalnej strefy ekonomicznej oraz moĹźliwoĹ&#x203A;ci zainwestowania

Burmistrz Jerzy Hardie-Douglas i wicestarosta Marek Kotschy w centrum ekspozycyjnym chiĹ&#x201E;skich producentĂłw mebli w mieĹ&#x203A;cie Foshan. Fot. Maciej Makselon, UrzÄ&#x2026;d Miasta Szczecinek w Szczecinku - mĂłwi K. Czaczyk. - Nasza delegacja odwiedziĹ&#x201A;a takĹźe centra wystawiennicze branĹźy meblarskiej i ceramiki uĹźytkowej oraz spotkaĹ&#x201A;a siÄ&#x2122; z zarzÄ&#x2026;dem najwiÄ&#x2122;kszych targĂłw inwestycyjnych Ĺ&#x203A;wiata. Rozmowy przebiegaĹ&#x201A;y w dobrej atmosferze, przedstawiciele chiĹ&#x201E;skich miast, z ktĂłrymi spotkali siÄ&#x2122; nasi samorzÄ&#x2026;dowcy,

wyrazili wolÄ&#x2122; przyjazdu do Szczecinka. Mamy nadziejÄ&#x2122;, Ĺźe do takiej rewizyty dojdzie w tym roku. Dobre kontakty w wĹ&#x201A;adzami chiĹ&#x201E;skich miast sÄ&#x2026; pierwszym, niezbÄ&#x2122;dnym etapem w procesie pozyskiwania inwestorĂłw, poniewaĹź od przyzwolenia tych urzÄ&#x2122;dnikĂłw jest uzaleĹźniona moĹźliwoĹ&#x203A;Ä&#x2021; dalszych kontaktĂłw - z przedsiÄ&#x2122;biorcami. (sw)

Na dworcu kolejowym wielkÄ&#x2026; tablicÄ&#x2122; z rozkĹ&#x201A;adem jazdy zastÄ&#x2026;piono drukowanymi planszami

Nowy, ale nieczytelny rozkĹ&#x201A;ad Do grudnia ubiegĹ&#x201A;ego roku w holu dworca PKP w Szczecinku eksponowana byĹ&#x201A;a duĹźa tablica z aktualnym rozkĹ&#x201A;adem jazdy pociÄ&#x2026;gĂłw. Po wprowadzeniu nowego rozkĹ&#x201A;adu jazdy, tablica zniknÄ&#x2122;Ĺ&#x201A;a. W jej miej-

Zarejestruj swĂłj nowy adres firmowy! nazwatwojejfirmy.szczecinek.com

sce pojawiĹ&#x201A;y siÄ&#x2122; nowe plansze, ale w znacznie mniejszych rozmiarach. Zdaniem, gĹ&#x201A;Ăłwnie starszych mieszkaĹ&#x201E;cĂłw Szczecinka, obecne tablice sÄ&#x2026; mniej czytelne, niĹź eksponowane do tej pory duĹźe plansze. - Czy jest szansa, by kolej powrĂłciĹ&#x201A;a do eksponowania duĹźych tablic z odjazdami i przyjazdami pociÄ&#x2026;gĂłw z i do stacji PKP Szczecinek? SprawÄ&#x2026; zainteresowaliĹ&#x203A;my dyrekcjÄ&#x2122; spĂłĹ&#x201A;ki Przewozy Regionalne, Zachodniopomorski ZakĹ&#x201A;ad PrzewozĂłw Regionalnych w Szczecinie. - Od czasu wejĹ&#x203A;cia nowego rozkĹ&#x201A;adu jazdy (11.12.2011r. - dop. red.) podjÄ&#x2122;liĹ&#x203A;my decyzjÄ&#x2122; o likwidacji na wiÄ&#x2122;kszoĹ&#x203A;ci stacji naszego wojewĂłdztwa duĹźych tablic rozkĹ&#x201A;adu

jazdy - mĂłwi dyrektor spĂłĹ&#x201A;ki PR Andrzej ChaĹ&#x201E;ko. - Podyktowane to jest przede wszystkim wysokimi kosztami aktualizacji takich tablic. W roku 2012 na terenie naszego wojewĂłdztwa spĂłĹ&#x201A;ka Polskie Linie Kolejowe planuje remonty wielu linii kolejowych, dlatego niezbÄ&#x2122;dne bÄ&#x2122;dÄ&#x2026; czÄ&#x2122;ste aktualizacje rozkĹ&#x201A;adu jazdy. DuĹźe tablice zostaĹ&#x201A;y juĹź zastÄ&#x2026;pione kierunkowymi tablicami rozkĹ&#x201A;adu jazdy. OprĂłcz tablic kierunkowych wywieszone bÄ&#x2122;dÄ&#x2026; teĹź stacyjne rozkĹ&#x201A;ady jazdy tzw. planszowe rozkĹ&#x201A;ady jazdy. Kierunkowe tablice sÄ&#x2026; przejrzyste i czytelne, tam gdzie juĹź funkcjonujÄ&#x2026; klienci sÄ&#x2026; zadowoleni. ZaletÄ&#x2026; jednych i drugich tablic sÄ&#x2026; taĹ&#x201E;sze koszty aktualizacji. (sw)

1$-/(36=(/,&(80:0,(Ĺ&#x2019;&,( â&#x20AC;&#x201C; SZĂ&#x201C;STE W WOJEWĂ&#x201C;DZTWIE 4OĂ&#x2019;Ă&#x2019;POPULARNY `+ !4/,)+iĂ&#x2019; Ă&#x2019; 0RYWATNEĂ&#x2019; ,ICEUMĂ&#x2019; /GÂ&#x2DC;LNOKSZTAĂĽCĂŚCE WĂ&#x2019;3ZCZECINKUĂ&#x2019; PRZYĂ&#x2019; ULICYĂ&#x2019;+LASZTORNEJĂ&#x2019; kĂ&#x2019;JESTĂ&#x2019;NAJLEPSZĂŚĂ&#x2019;SZKOĂĽĂŚĂ&#x2019;WĂ&#x2019;MIEĂ&#x153;CIEĂ&#x2019;IĂ&#x2019;SZÂ&#x2DC;STĂŚ WĂ&#x2019;WOJEWÂ&#x2DC;DZTWIEĂ&#x2019;0OTWIERDZAJĂŚĂ&#x2019;TOĂ&#x2019;WYNIKI Edukacyjnego Rankingu Szkó³ PonadGIMNAZJALNYCHĂ&#x2019;PRZEPROWADZONEGOĂ&#x2019;PRZEZ `2ZECZPOSPOLITĂŚiĂ&#x2019;IĂ&#x2019;`0ERSPEKTYWYi

2/:#:!2/7!Ă !Ă&#x2019;#)Ă°Ă&#x2019;47/*!Ă&#x2019;3:+/Ă ! â&#x20AC;&#x201C; DOÂŁÂĽCZ DO NAS! *EĂŞELIĂ&#x2019;SZKOĂĽA Ă&#x2019;KTÂ&#x2DC;RĂŚĂ&#x2019;WYBRAĂĽEĂ&#x153;Ă&#x2019;NIEĂ&#x2019;SPEĂĽNIAĂ&#x2019; 4WOICHĂ&#x2019; OCZEKIWAÄ&#x2020;Ă&#x2019; kĂ&#x2019; MASZĂ&#x2019; SZANSÄ&#x201A;Ă&#x2019; TOĂ&#x2019; ZMIENIÄ&#x20AC;Ă&#x2019;$OĂĽĂŚCZĂ&#x2019;DOĂ&#x2019;NASĂ&#x2019;*ESTĂ&#x2019;TUĂ&#x2019;JESZCZEĂ&#x2019; miejsce dla Ciebie â&#x20AC;&#x201C; a system nauczania  Ă&#x2019;ROKUĂ&#x2019;PROÂľĂ&#x2019;LĂ&#x2019;OGÂ&#x2DC;LNYĂ&#x2019;IĂ&#x2019; Ă&#x2019;ROKUĂ&#x2019;ZAJÄ&#x201A;CIAĂ&#x2019; WĂ&#x2019; WYBRANYMĂ&#x2019; PROÂľĂ&#x2019;LU Ă&#x2019; SPRAWIA Ă&#x2019; ĂŞEĂ&#x2019; MASZĂ&#x2019; SZANSÄ&#x201A;Ă&#x2019; NAĂ&#x2019; PEĂĽNYĂ&#x2019; ROZWÂ&#x2DC;JĂ&#x2019; WĂ&#x2019; WYBRANYMĂ&#x2019; KIERUNKUĂ&#x2019;

STUDIUJ GDZIE CHCESZ! ÂŻeby jutro mĂłc studiowaĂŚ na wymaRZONEJĂ&#x2019;UCZELNIĂ&#x2019;kĂ&#x2019;DZIĂ&#x153;Ă&#x2019;MUSISZĂ&#x2019;PODJĂŚÄ&#x20AC;Ă&#x2019; ODPOWIEDNIĂŚĂ&#x2019;DECYZJÄ&#x201A;Ă&#x2019;.IEĂ&#x2019;ZWLEKAJ

Szczegó³y na www.plogim.fnp.pl lub w sekretariacie szko³y 943731150


o c a N

Civitas Renaissance na finiszu

Dzięki pomocy UE wyremontowaliśmy statek „Księżna Jadwiga”. Nasz wodny tramwaj otrzymał w prezencie z Civitasu m.in. cieszący się sporym wzięciem pasażerów pokład słoneczny.

wydaliśmy 30 mln zł? Dzięki pieniądzom z Brukseli w ubiegłym roku, w sąsiedztwie wieży Bismarcka powstał piękny pomost.

foto:Sławomir Włodarczyk

Civitas Plus Renaissance to największy w ostatnich latach projekt prowadzony przez miasto, a współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Jego całkowity koszt zamknie się kwotą około 6,6 mln euro. To w przeliczeniu na złotówki (po obecnym kursie) astronomiczna, jak na nasze warunki, kwota blisko 30 mln zł! Civitas finiszuje. Do „mety” pozostała nam realizacja ostatniego zamierzenia - inwestycja pod nazwą: „Modernizacja przystanków autobusowych oraz wdrożenie Systemu Dynamicznej Informacji Pasażerskiej”. W lutym br. (wtedy przewidziano finalizację inwestycji) przyjdzie czas na skwitowanie projektu. Ale już teraz pytań jest bez liku. Pierwsze, które zadają sobie zarówno rządzący grodem nad Trzesieckiem, jak i jego mieszkańcy to, czy Civitas był nam naprawdę niezbędny, czy tych olbrzymich pieniędzy nie można było zainwestować w inny - np. generujący miejsca pracy - sposób? Tak naprawdę odpowiedź na te niełatwe pytania otrzymamy dopiero w miarę upływu czasu. Na razie cieszmy się tym, co zrobiliśmy. Nim przypomnimy, w co też nad Trzesieckiem zainwestowaliśmy, wspomnijmy, że Projekt Renaissance w ramach programu Civitas Plus polega na współpracy z innymi miastami europejskimi, tworzącymi tzw. konsorcjum „miast wiodących” i „miast uczących się”, w celu osiągnięcia stabilniejszego, ekologicznego i wydajniejszego systemu transportu miejskiego. Konsorcjum, w którym jest Szczecinek, tworzą także: Perugia (lider konsorcjum, Włochy), Bath (Wielka Brytania), Skopje (Macedonia) i Gorna Oryahovitsa (Bułgaria). Szczecineccy realizatorzy Civitasu podzielili go na tzw. pakiety robocze. Przykładowo wdrożenie floty autobusów LPG realizowała Komunikacja Miejska. W ramach tego pakietu wykonano: punkt techniczny do obsługi po-

jazdów zasilanych LPG, myjnię ekologiczną oraz zakupiono 3 minibusy zasilane LPG. Partnerem miasta w projekcie była też Szczecinecka Lokalna Organizacja Turystyczna. Dwoje dobrało sobie trzeciego - KM i wspólnie wdrożyło pakiet transportu wodnego. W jego ramach przebudowano statek „Księżna Jadwiga”. Wycieczkowiec otrzymał m.in. pokład słoneczny. Zakupiono też i wyremontowano 2 taksówki wodne (jak to było w rzeczywistości, na to pytanie szukają odpowiedzi w Sądzie Rejonowym). Na Trzesiecku wybudowano w sumie trzy nowe pomosty (Centrum - na wysokości ogólniaka, na Mysiej Wyspie i pod wieżą Bismarcka). W pobliżu plaży miejskiej (naszym zdaniem, mało trafione miejsce) postawiono hangar dla statków białej floty. Wykonano także przyłącza wodno - kanalizacyjne i elektryczne do Mysiej Wyspy. Civitas realizowany był też m.in. na papierze, w biurach. Ratusz opracował „Strategię zrównoważonego rozwoju transportu dla miasta Szczecinka” oraz wspólnie ze SzLOT-em i SAPIK-iem poprowadził zamierzenia, które można ująć w trzech inicjatywach: kampanie promujące transport miejski, cykliczne akcje „Bezpieczna droga do szkoły” oraz kampanie promujące transport rowerowy, m.in. dzięki

imprezie „Wkoło jest wesoło”. Kolejny pakiet roboczy nosił nazwę: „Wzrost bezpieczeństwa pieszych i ruchu rowerowego”. Wykonawcą inwestycji w ramach tego pakietu było miasto. Co zrobiliśmy? Powstały dwie sygnalizacje świetlne dla pieszych w pobliżu szkół (I LO przy ul. Ordona i ZS nr 5 przy ul. Koszalińskiej. Z kolei cztery takie przejścia zostały doświetlone oraz wykonano sygnalizację świetlną skrzyżowania ulic Wyszyńskiego i Powstańców Wielkopolskich, a także na dwóch przejściach dla pieszych w pobliżu szkół postawiono trzy tablice dialogowe. Pakiet roboczy pod nazwą: „Miejska wypożyczalnia rowerów i riksze”, tak po prawdzie jeszcze na dobre nie został wdrożony, a już obrósł niemal legendą. Zarówno zwolenników, jak i przeciwników tych inwestycji jest bez liku. Czy rowery i riksze były nam naprawdę potrzebne? Czy spełniają pokładane w nich nadzieje, to okaże się niebawem? Dla porządku dodajmy, że wykonawcą tego przedsięwzięcia był SzLOT. Na pewno wiele pożytku będziemy mieć z inwestycji realizowanych w ramach pakietu roboczego pod nazwą: „Zamknięcie brakujących ścieżek rowerowych”. W jego ramach wybudowaliśmy szlaki dla rowerzystów od Lipowego Potoku do plaży miejskiej, od plaży wojsko-

wej do Trzesieki i w ciągu ulicy Żeglarskiej. Civitas to również rozbudowa systemu monitoringu. Tą inicjatywą zajmował się ratusz. W jej ramach rozszerzono monitoring miejski o dodatkowych 10 kamer i wyposażono centrum monitoringu w siedzibach Komendy Powiatowej Policji i Straży Miejskiej. Jak już wspomnieliśmy, obecnie miasto wspólnie z Komunikacją Miejską realizuje ostatnią inwestycję w ramach Civitasu. W jej ramach wdrożymy dynamiczną informację pasażerską i zmodernizujemy przystanki autobusowe. Łącznie zostało już wymienionych 10 wiat przystankowych, a na 6 z nich

Szczecinecki „wynalazek” - riksze, w swoim pierwszym sezonie letnim cieszyły się sporym wzięciem wśród mieszkańców grodu nad Trzesieckiem. W drugim było już dużo gorzej. Co dalej?

powstanie tzw. „dynamiczna informacja”. Autobusy szczecineckiego przewoźnika zostaną też wyposażone w odbiorniki GPS. Reasumując: fajna inicjatywa, tylko jak długo to wszystko oprze się zakusom rodzimych wandali? Na koniec dodajmy, że koszty sporządzenia dokumentacji technicznej, uzyskiwania odpowiednich zezwoleń budowlanych, itp. są zwracane przez Civitas w wysokości 75 proc., natomiast samo wykonanie inwestycji współfinansowane jest na poziomie 50 proc., czyli po równo - pół na pół zgodnie wykładają Bruksela, Szczecinek i jego partnerzy. (sw)


Kolejki, ach te kolejki Zenek ma głos

Ludzie, ludzie! Błagam was nie przesadzajcie! Ludzie proszę was odpuśta sobie! Przestańcie z tym ustawicznym narzekaniem. Na co? Jak to na co! Łoczywiście na kolejki! No bo jestem na poczcie i co? No ile można czekać?- słyszę gderanie. W aptece słyszę zduszony szept - długo jeszcze, ileż można czekać? To samo w sklepie, na stacji benzynowej, że o innych sklepach i punktach usługowych to ja już nawet nie wspomnę. A za każdem razem przed nami w tej kolejce raptem dwóch, no trzech ludzi na krzyż. A czasem to z tych nerw, że trza nam czekać, to i jakieś grube słowo leci, albo i faka ujrzeć można. No i ja się was zapytywuję - czy warto. I wy ludzie nie kombinujta, bo ja wam z całą siłą i mocą powiadam, że nie warto! Bo co wy wiecie o kolejkach, zapewniam was, że nic, ze-

ro - czyli nul. I wiem co mówię, bo w sprawie kolejek to ja ekspertem mogę być, zwłaszcza dla pokolenia młodszego. Bo kiedyś to były kolejki! Kilkadziesiąt metrów sobie taka cholera liczyła i jeśli była do atrakcyjnego towaru na ten przykład do maszyny do szycia, to trzeba było się na listę zapisać i dwie, trzy doby w niej tkwić, jeśli na wynajęcie stacza cię stać nie było. Były też kolejki po towar zwykły (masło, papierochy, wędlina), stało się w nich godzin kilka. Ja raz w takiej stałem za wędliną. Jak doszedłem do lady była już tylko mortadela i kaszanka. Ponieważ ta druga była kształtem podobna do wędliny to kupiłem trzy kilogramy i zdziwiony byłem bardzo, że ślubna moja za zakup mnie nie pochwaliła, a wręcz zdrowo opieprzyła, że kartki na mięso zmarnowałem. Były też kolejki na wszelki wypadek. Stało się w takiej kolejce nie wiedząc za czym się stoi, a licząc na to że coś rzucą. Wszystkie kolejki łączyło jedno, w nich trzeba było stać. I się stało. I to było piękne i ja nie żartuję. Bo dzięki tym kolejkom kwitło tzw.

życie towarzyskie. Zawiązywały się znajomości, a czasem nawet przyjaźnie, trwające do dzisiaj zresztom. A ileż to wiedzy praktycznej można było zdobyć i żeby nie być gołosłownym, to ja na ten przykład, dowiedziałem się z czego krzakówkę (czyli bimber) można pędzić i jak domowym sposobem aparaturę skonstruować można. Nawet mnie polecono konsultanta, a o tym że skończyło się to pełnym sukcesem (10 litrów 40 proc. trunku) to ja chwalić się nie będę. A moja ślubna dzięki tej wymianie kolejkowych doświadczeń, potrafiła uwarzyć wykwintny posiłek na - przysłowiowym gwoździu. Można było też wejść w posiadanie wiedzy tajemnej, czyli gdzie co rzucą i kiedy, co warte było każdego czasu wystanego w kolejce. No owszem, no nie powiem takie stanie i owszem męczące było, nawet bardzo. Ale gdy się po kilku godzinach stania wracało do domu, to z jaką ulgom se człowiek siadał, albo się wyciągał na wystanym tapczanie. A ileż to opowiadania było o tym jak już, już miałem kupić buty i nagle zabrakło. Zapewne czyta-

jąc to-to, zachodzicie w głowę po co ja o tym mówię? No bo dzisiaj to nastały takie czasy, że cholery dostać i to jasnej można. No stoję ja se ostatnio w kolejce (w super markecie zresztom), raptem pięć osób, no i doszedł jako szósty mój znajomek, którego już z pół roku nie widziałem, no i gadulca żeśmy zaczęli. Nie zdążyłem dwóch zdań powiedzieć, jak kasjerka dzwonek nacisnęła, kasjerkę przywołując i druga kasa pracę zaczęła. A łon z gadulca re-

zygnując do niej poleciał. No i z gadulca nici wyszły. Co za czasy! Żeby już w kolejce se pogadać nie można było. Życie towarzyskie i sztuka konwersacji zanika. I co to za kolejki, trzy łosoby na krzyż. I tak se pomyślałem, że fajnie by było gdyby tak u nas powstał taki jeden sklep retro. Gdzie człek postać by se mógł i gadulca odskuteczniając powspominać dawne czasy, a kartki w gablotach pooglądać i ponarzekać na długie kolejki.

Wacław Tomczyk:

Kim napuchnie magistrat? Tak, już wiadomo, że magistrat i wszystkie powiązane w jakiś sposób z magistratem firemki napuchną w 2012 roku. Nie wiem jeszcze tylko o ile napuchną, ale mogę stwierdzić, kim napuchną. Kiedyś, nie tak dawno temu, były czasy, gdy na funkcjonariusza służby cywilnej odbywały się konkursy. Ludzie którzy kandydowali rzeczywiście mieli kwalifikacje, znali języki, wykazywali się intelektem, dobrą wolą i kreatywnością. Jakoś gdy PO objęło rządy w 2007 roku zaczęto zmieniać przepisy, pozbywać się niepotrzebnych konkursów i rozmów kwalifikacyjnych na stanowiska służby cywilnej. Ba, zaczęto zatrudniać osoby całkowicie nie znające się na zagadnieniach, które im powierzano! Później było znacznie gorzej. Okazało się, że dla fachowców, którzy choć raz sprzeciwili się głównemu urzędnikowi - nie ma miejsca w strukturach urzędu i choć urzędnik jest mianowany, jest fachowcem i czas pokazał, że miał rację zwalnia się go bez litości. Teraz nie ma konkursów, nie ma rozmów kwalifikacyjnych, nie ma sprawdzenia kwalifikacji i choć podstawowego testu na to, czy przyszły urzędnik umie czytać i pisać. Za to ludzi przyjmuje się po cichu, a współpracownicy,

ci starzy coś umiejący urzędnicy, muszą za takie osoby odwalać całą robotę i oczywiście za siebie też. Czym to skutkuje? Wszyscy w Szczecinku boleśnie odczuwamy to codziennie na własnej skórze: bezrobocie, brak inwestycji przynoszących miejsca pracy, a jednocześnie zatrważające marnotrawstwo funduszy na rzeczy niezbyt potrzebne. W innych miastach, lepiej rządzonych, skutki kryzysu są o wiele mniejsze - bo radni i burmistrz tam wykazali choć cień kompetencji. Patrzę w kroniki „Tematu”, czytam i oglądam wypowiedzi burmistrza i góry UP i zastanawia mnie jedno: Dlaczego jest ta sama ekipa w Szczecinku po raz kolejny? Czyżby dlatego, że w liczeniu głosów uczestniczyło w Szczecinku głównie PO? A może wybory to festiwal popularności i ludzie, którzy nie byli pokazywani na co dzień w sponsorowanej telewizji tak często, przegrali - bo choć burmistrz nie wywiązał się z obietnic, był tak długo widziany, że ludzie stwierdzili - jaki jest, taki jest, choć jest ... Znamy go jednak, a innych nie znamy. To był błąd. Paskudny głupi błąd - którego skutki odczują bardzo dotkliwie nawet nasze dzieci. Gdzie są te fabryki, inwestycje, nowe miejsca pracy - które burmistrz i ekipa PO obiecywała? Gdzie redukcja bezrobocia którą

ekipa PO obiecywała? Gdzie tanie państwo? Może przypomnę - ponieważ nigdy nie wyrzucam ulotek reklamowych polityków z czym wygrała PO w Szczecinku w 2007 roku: Zmiany w funkcjonowaniu miasta - miasto tańsze i bardziej przyjazne. Gospodarka - mniejsze podatki, większa aktywność, nowe miejsca pracy. Miasto tańsze to żart. Koszty mieszkania i prowadzenia firmy są w Szczecinku większe niż w Pile, Wrocławiu, Poznaniu i co roku znacznie się powiększają. Gospodarka - to nie żart, to niebezpieczna kpina. Coś, co pokazują wszystkie statystyki: jest o 50 proc. gorzej niż było przed PO w Szczecinku i powiecie. Dlaczego wymieniam tutaj powiat? Po prostu Szczecinek rozszerzył swoje granice terytorialne, przez co jakakolwiek statystyka dotycząca samego miasta jest przekłamana: ilość ludności, zużycie wody... Na szczęście powiat nie zmienił swoich granic, a jako, że Szczecinek jest największym miastem w powiecie, to niestety urzędnicy nie mogą zwalić na inne miasta tragicznej sytuacji do której doprowadzili miasto i powiat. Od 1990 roku z powiatu uciekło 4000 ludzi. Według danych GUS z powiatu ucieknie do 2035 roku 6000 ludzi. Co to daje? Jedna osoba aby przeżyć - na samo jedzenie wydaje minimum 10 zł dziennie. Fundusze te idą do sklepów lub dużych dyskontów spożywczych - jest mniej o 14 mln złotych od 1990, a będzie mniej o 22 mln złotych - czyli razem w 2035 do sklepów trafi mniej o 34 mln zło-

tych. Oczywiście to suma na dzień dzisiejszy - nie uwzględnia ona inflacji, bo wtedy wzór byłby inny, a wynik bardzo duży i niezrozumiały. To samo dzieje się z resztą wydatków na książki, ubrania, mydła, gazety. Moim zdaniem jest tak źle, że Szczecinek nie powinien sobie pozwolić na stratę choć jednej osoby - nawet tej bezrobotnej niezarejestrowanej, pracującej na czarno. Po prostu miasta na to nie stać. Ta osoba aby żyć, musi kupować żywność, gdzieś żyć, płacić jakieś rachunki i oczywiście stanowić uzasadnienie składki ZUS na UP. Fundusz Pracy: 1500 (36,75 zł); 2500 (61,25 zł); 3500 (85,75 zł); 4500(110,25 zł) Fundusz Pracy - finansuje działania państwa w zakresie tworzenia miejsc pracy i realizowania polityki walki z bezrobociem. Szczecineckie UP zainkasowało od 1990 wieleset milionów złotych. Skutki: 2011 - 24,8 proc. bezrobocia (statystyki GUS). Z tego powodu nad miastem krążą czarne chmury i w statystykach inwestorów w tabeli „Słabe strony miasta Szczecinek” czytamy: Bezrobocie, zubożenie społeczeństwa, korupcja. Brak zakładów pracy. Niefachowość decydentów. Złe kierunki inwestowania. Zanieczyszczenie i degradacja środowiska. Rabunkowa gospodarka leśna - wycinka. Odpływ aktywnych i uzdolnionych do innych ośrodków. To jest opinia fachowców o mieście - z którą po odczytaniu tabelek GUS każdy się zgodzi. To wina kryzysu - wątpię w to, w 2006 roku był dobrobyt dla Pol-

ski. Premier kryzys ogłosił w końcu 2011r. Kryzys tylko odsłonił nieudolność, pazerność i głupotę. Kryzys spowodował, że ludzie choć trochę myślący zastanawiają się nad przyszłością, stabilnością, i nad tym, czy warto w Szczecinku zostawać. I zaczynają powoli dostrzegać, jak ich strasznie oszukano. Wbrew mediom sponsorowanym lokalnym i krajowym. Tylko czy wyciągną z tego wnioski? Można inaczej. Należy zatrudnić fachowców rzeczywiście znających się na podstawach robienia dobrobytu, oddać władzę w ręce ludzi, którym naprawdę leży na sercu dobro miasta i obywateli, ludzi mówiących prawdę. Dlaczego tak bym chciał - nawet jeśli wykazali by się podobną skutecznością w rozwiązywaniu problemów miasta, co obecnie rządząca ekipa PO (w co nie wierzę), to po pierwsze mówiliby ludziom prawdę. Więc pozostaje pytanie: Czy dalej damy puchnąć magistratowi osobami, które nie posiadają podstawowych kwalifikacji? Czy dalej damy rządzić całym miastem osobom, które przez lata dobrobytu w Polsce doprowadziły do ucieczki ludzi, ogromnego bezrobocia i zamknięcia wielu firm w Szczecinku? Pomyślcie, co swoją niekompetencją zrobią w czasach kryzysu. Czy po prostu może, aby ratować przyszłość naszego miasta i naszych dzieci, wyjdziemy na ulice i zaczniemy zbierać podpisy pod petycją o zmianę burmistrza i rady miasta? Z chęcią podpiszę.


Przebudowa skrzydła rycerskiego szczecineckiego zamku być może zakończy się wcześniej niż planowano.

Przebudowa przed czasem Pod bacznym nadzorem Miejskiego Konserwatora Zabytków trwa przebudowa skrzydła rycerskiego Zamku Książąt Pomorskich. Niewykluczone, że firma prowadząca prace budowlane naszego szacownego zabytku upora się z zadaniem szybciej, niż to było planowane, czyli do połowy czerwca 2013 roku. Oczywiście, o ile budowlańcy nie dokonają jakiegoś sensacyjnego odkrycia z przeszłości. Wówczas roboty mogą zostać wstrzymane, a na plac budowy wejdą naukowcy. Póki co, prace prowadzone są zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz obiektu. Robotnicy wyłożyli już kamienną kostką dziedziniec zamkowy. Łagodna zima umożliwia prowadzenie prac na dachu. Właśnie na dachu pojawiły się nigdy dotąd nie istniejące lukarny. Dach jest już przygotowany do montażu dachówek ceramicznych. W ścianie wschodniej jest już także otwór drzwiowy. W tym miejscu planowany jest ziemny taras z prowadzącymi na niego podwójnymi schodami. Jak się dowiedzieliśmy w ratuszu, gotowa jest konstrukcja stalowa więźby dachowej. - Równolegle, we wnętrzu budowli, prowadzone są badania architektoniczne w odsłanianych stopniowo miejscach, wskazanych przez projektanta i uzgodnionych z konserwatorem zabytków. Wykonawcy prac na zamku wyprzedzają harmonogram robót - mówi

Konrad Czaczyk, rzecznik prasowy ratusza, inwestora przedsięwzięcia. Przypomnijmy, że po przebudowie w skrzydle rycerskim będzie się mieścić centrum kongresowo-szkoleniowe z zapleczem gastronomicznym i hotelowym. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach RPO WZ na lata 2007-2013. Przetarg wygrała i roboty prowadzi firma Ciepłownik Spółka z Plewisk koło Poznania. Koszt robót wyniesie blisko 9 mln zł. Zdaniem ratusza, taka kompilacja funkcji jest w pełni uzasadniona pod względem technicznym oraz ekonomicznym. Obiekt będzie mieścił: salę klubową w części piwnicznej, salę szkoleń, restaurację, kuchnię, 4 sale na I piętrze (2 szkoleniowe, 1 z przeznaczeniem na galerię, 1 - dla promocji wydawnictw) 5 pokoi na poddaszu (1 dwuosobowy apartament, 2 dwuosobowe i 2 trzyosobowe pokoje). Dodatkowo w obiekcie znajdą się pomieszczenia zaplecza technicznego, ciągi komunikacyjne, kuchnie oraz dodatkowe toalety. Jak podkreśla ratusz, w odrestaurowanym skrzydle zamku stworzone zostaną możliwości i warunku do organizowania tam wydarzeń kulturalnych - wystaw, wernisaży, koncertów, spektakli wraz z pełną ich oprawą, a także kół zainteresowań dla dzieci i młodzieży. (sw)

Łagodna zima umożliwia prowadzenie prac na dachu. Montaż daszków nad lukarnami.


Potrzebują więcej czasu na projekt obwodnicy

Planowana obwodnica miasta, ma przebiegać pomiędzy jeziorem Wielimie a torem kolejowym na szlaku Szczecinek - Białogard. w październiku 2011 roku. Rok wcześniej, a dokładnie 15 lipca 2010 roku, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Od-

Uważaj, czym palisz w piecu Zgodnie z wytycznymi burmistrza Szczecinka, funkcjonariusze Straży Miejskiej rozpoczęli kontrole prywatnych posesji, a uściślając, kotłowni. Wszystko po to by sprawdzić, co tam też mieszkańcy Szczecinka spalają w piecach. - W ubiegłym tygodniu zajrzeliśmy na teren kilku posesji. Na razie obyło się bez mandatów, według zasady „ten pierwszy raz” - mówi Jolanta Wiesztort, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Szczecinku. - Następne, kolejne takie przewinienia skończą się mandatem lub wnioskiem o ukaranie do Są-

dział w Szczecinie złożyła podobny wniosek na zadanie pod nazwą: „Budowa obwodnicy m. Szczecinek w ciągu drogi krajowej nr 11 wraz

Strażnicy rozpoczęli kontrole

du Rejonowego. Gdzie najczęściej zaglądamy? Na posesje, w których z komina wydobywa się czarny nienaturalny, śmierdzący dym. Najczęściej o takich zdarzeniach powiadamiają nas mieszkańcy. Niestety, okazuje się, że ich podejrzenia są na ogół uzasadnione. Na „śmieciową” akcję zanosiło się już od kilku lat, gdy tylko Szczecinek zaczął borykać się z nadmiarem rakotwórczego pyłu PM10 i benzo(a) pirenu. Zarówno badania dokonywane przez specjalistów jak i ekolodzy wskazują, że palenie w domowych kotłowniach „byle czym” jest

przyczyną znacznego pogorszenia stanu szczecineckiego powietrza. Jaki udział w tych zabrudzeniach mają nierozważni mieszkańcy, którzy potrafią wrzucić do pieca np. stare kalosze czy plastikowe butelki po napojach, z pewnością nigdy się nie dowiemy. Natomiast, sprawy trzeba przypilnować, to nie ulega żadnej wątpliwości. Przypomnijmy: Burmistrz upoważnił do kontroli czterech pracowników Urzędu Miasta i 9 strażników miejskich. Wszystko w ramach przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska

Mieszkanki Szczecinka jadą na truskawki 20 pań z powiatów szczecineckiego i koszalińskiego otrzymało kontrakt na zbiór truskawek w hiszpańskiej Andaluzji. Panie na Półwysep Iberyjski wyjadą w lutym br. Zostaną tam do końca truskawkowego sezonu, czyli nawet do połowy czerwca. - Cieszę się, bo nasza akcja przyniosła pozytywne rezultaty. O jedno miejsce „rywalizowały” bowiem cztery panie - mówi Jarosław Król, kierownik działu pośrednictwa pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Koszalinie (PUP Koszalin prowadził nabór - dop. red.). - Tym bardziej sie cieszymy, bo na rekrutację chętnych mieliśmy zaledwie 4 dni. Telefonów było bez liku, wstępny akces wyjazdu wyraziły 84 osoby. Mówię osoby, bo wśród chętnych byli także... mężczyźni. Na fi-

nalne rozmowy przybyło ponad 70 osób, głównie mieszkańcy powiatów szczecineckiego i koszalińskiego. 20 pań podpisało kontrakty i w lutym pojadą do Andaluzji. Wracając do mężczyzn, dostaną szansę na kontrakt, ale przy zbieraniu cytrusów. Ponoć do truskawek mają zbyt „twardą” rękę. 24 panów wstępnie wyraziło chęć wyjazdu. Sezon na cytrusy rozpocznie się w kwietniu. Dzienny czas pracy przy zbiorze truskawek to 6,5 godz. plus 30 min. na przerwę śniadaniową. Zarobić można dziennie 37,42 euro netto, co w miesiącu daje kwotę około 1000 euro, bez nadgodzin. Zakwaterowanie pań spoczywa na głowie pracodawcy. Można się „załapać” na łóżko w pokojach 2, 3 i 4 osobowych z kuchnią wyposażoną

w pralkę i lodówkę. Pracownice ze swojej kieszeni muszą zapłacić za podróż (w jedną stronę), opłacić ZUS - 55 euro miesięcznie oraz ponieść koszty wyżywienia i zużycia gazu. Można zarobić? Panie twierdzą, że można. Po odliczeniu kosztów (wyżywienie, ubezpieczenie, dojazd, zużyty gaz) i pracując bez nadgodzin wypłata to około 640 euro netto. Przeliczając po obecnym kursie to 2,8-2,9 tys. zł miesięcznie. Razy cztery - daje około 11 tys. zł. To niemal przysłowiowa „Kanada” dla pań, które na próżno poszukują pracy i do tego nie mają nawet zasiłku dla bezrobotnych. Na koniec 2011 roku w Szczecinku mieszkało 3020 bezrobotnych. Blisko 1,7 tys. z nich to panie. (sw)

Starosta „na maksie”, dla burmistrza 65 zł Dokładnie, co do grosza - 12 365,22 zł (uwzględniając wszystkie składniki i dodatki) wyniesie maksymalna pensja m.in. burmistrzów i starostów w 2012 roku. Wszystko za sprawą decyzji resortu finansów, które zaproponowało zamrożenie w przyszłym roku waloryzacji kwoty bazowej dla osób zajmujących

-wschodniego obejścia miasta nad Trzesieckiem odradzał się zarówno przed wyborami samorządowymi w 2010 roku, jak i parlamentarnymi w październiku 2011 roku. Roboty miały ruszyć lada... rok. Najprawdopodobniej kolejne daty zostaną „ujawnione” podczas kolejnej kampanii wyborczej. Tak czy owak, prędzej czy później wymarzonej obwodnicy zapewne się doczekamy. Niestety, szczupłość państwowej kasy spowoduje zapewne, że nie tak szybko, jak to nam obiecywano. Koszt jej budowy wycenia się wstępnie na około 400-500 mln zł i z pewnością będzie to szczecinecka inwestycja stulecia. Oblicza się, że dwupasmowa obwodnica będzie miała około 10 kilometrów długości. Będzie się rozciągać od Turowa, na południu przecinać Las Miejski, ulicę Leśną, tory kolejowe, ulicę Słupską i dalej, aż do wylotu przy szosie koszalińskiej na północy. Na jej całej długości powstaną cztery zjazdy - węzły komunikacyjne. Budowa obejmie obszar miasta oraz częściowo realizowana będzie w granicach gminy Szczecinek (sołectwa: Dalęcino, Sitno, Turowo). (sbb)

kierownicze stanowiska, m.in. w samorządzie. Co zatem z wynagrodzeniem burmistrza Szczecinka Jerzego Hardie-Douglasa i starosty szczecineckiego Krzysztofa Lisa? Burmistrz po wygranych wyborach samorządowych w 2010 roku nie otrzymał nawet jednego grosika podwyżki. Za-

rabia więc nadal 12 300 zł. Oznacza to, że będzie mógł dostać podwyżkę w wysokości 65 złotych. Inaczej ma się sprawa ze szczecineckim starostą. Krzysztof Lis zarabiał powyżej określonego limitu i radni powiatowi w lutym zeszłego roku obcięli mu zarobki do wymaganej przez ustawę kwoty, czyli do 12 365 zł. (sbb)

przez osoby niebędące przedsiębiorcami, zgodnie z art. 379 ustawy Prawo ochrony środowiska. Kontrolujący są uprawnieni do: wstępu na teren nieruchomości, obiektu lub ich części w godzinach od 6 do 22, przeprowadzania badań lub wykonywania innych niezbędnych czynności kontrolnych, żądania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesłuchiwania osób w zakresie niezbędnym do ustalenia stanu faktycznego oraz żądania okazania dokumentów i udostępnienia wszelkich danych mających związek z problematyką kontroli.

Kontrole mają trwać do końca sezonu grzewczego. Zdaniem specjalistów w dziedzinie ochrony środowiska, problem tzw. niskiej emisji, czyli emisji pyłów i szkodliwych gazów pochodzących z domowych pieców grzewczych i lokalnych kotłowni węglowych wynika ze stosowania starych, mało sprawnych urządzeń grzewczych oraz spalania złej jakości paliw energetycznych - zasiarczonych, zapopielonych i niskokalorycznych węgli, mułów węglowych, a także wszelkich odpadów z gospodarstw domowych. (sw)

Pożegnanie z masztem

foto:Jerzy Gasiul

Decyzję środowiskową dla budowy drogi ekspresowej S-11, choć opóźnioną o około 7 miesięcy, wydano dopiero

z obwodnicą w ciągu drogi krajowej nr 20”. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie podjęła stosowne działania w tym zakresie. Jak się jednak okazuje, potrzebuje więcej czasu. Przyrodnicy wydali komunikat w tej sprawie, w którym czytamy m.in.: „Zawiadamia się strony postępowania o przedłużeniu terminu rozpatrzenia wniosku GDDKiA w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego przedsięwzięcia. Wszystko to z uwagi na szczególnie skomplikowany charakter sprawy oraz w związku z wezwaniem do wniesienia uzupełnień o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Sprawa zostanie załatwiona w terminie do 30 kwietnia 2012 r.” Skąd opóźnienie? - Są braki w raporcie i trzeba je uzupełnić - tłumaczy Agata Suchta, specjalista ds. współpracy międzynarodowej, rzecznik prasowy RDOŚ. - Ponadto decyzja przed jej wydaniem musi zostać skonsultowana m.in. z sanepidem oraz przedłożona do wglądu mieszkańców, czyli przeprowadzenia tzw. konsultacji społecznych. To wszystko trwa, potrzebuje czasu. Przypomnijmy. Budowa tzw. dużej obwodnicy Szczecinka jeszcze się nie rozpoczęła, a już niemal obrosła legendą. Pomysł północno-

Stary maszt został zdemontowany 10 stycznia. Łącznościowcy z Telekomunikacji Polskiej rozebrali jeden z dwóch masztów ustawionych na Wisielczym Wzgórzu na cmentarzu komunalnym przy ul. Cieślaka. Według przekazów starszych mieszkańców Szczecinka, konstrukcja pojawiła się tam w połowie lat 60. ubiegłego stulecia. Początkowo maszt służył jako stacja przekaźnikowa programu II Polskiego Radia nadawanego na falach średnich. Niejako przy okazji łącznościowcy pracowali na drugim z masztów. Skąd takie działania? - W okolicy ul. Cieślika stoi nasza stacja, na której (wczoraj 11.01) prowadzone były prace konfiguracyjne. Maszt działał cały czas, nie był wyłączany. Ponad rok temu postawiono nową konstrukcję masztu i przeniesiono na nią infrastrukturę ze starego masztu. Teraz odbył się tylko demontaż starego, pustego masztu, który nie był już użyteczny, bo zastąpił go nowy maszt - mówi Liliana Ciechanowicz-Kulesza z Regionalnego Biura Prasowego Grupy TP SA w Gdańsku. (sw)


W Szczecinku rośnie bezrobocie

Początek nowego roku na rynku pracy w Szczecinku nie zapowiada się najlepiej. Według stanu na dz. 31.12.2011 roku mamy 3020 osób bez pracy. To o 81 osób więcej niż miesiąc wcześniej. - Ale o 10 mniej niż na koniec 2010 roku - zaznacza Wiesław Kosmala, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy. Na szczęście, żadna z firm nie zgłosiła do PUP zamiaru przeprowadzenia zwolnień grupowych. - Na koniec grud-

Pracy poszukuje już ponad 3 tys. osób

nia w naszych rejestrach figurowało 3020 osób. Pracy poszukują też 1644 panie (więcej o 9 osób). Prawo do zasiłku posiada 740 bezrobotnych mieszkańców Szczecinka, miesiąc wcześniej 712 osób. Podobna „bezrobotna” tendencja utrzymuje się w powiecie szczecineckim. Na początku 2012 roku pracy poszukuje 7461 osób. To o 424 osób więcej niż przed miesiącem. Stopa bezrobocia za cały

powiat, liczona za listopad, to 25,5 proc. wobec 24,9 proc. w październiku. Niestety, nasz powiat przoduje na zachodniopomorskiej mapie bezrobocia. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy (na koniec listopada 2011 roku) w tej smutnej kwalifikacji wyprzedzają nas tylko powiaty: łobeski, pyrzycki, białogardzki i choszczeński. Szczecinecki PUP dysponuje

obecnie 64 ofertami pracy (miesiąc wcześniej było ich 55). Są one nadzwyczaj cenne, gdyż jedna przypada: w powiecie na ponad 116 bezrobotnych, a w mieście na 47 bezrobotnych. Kogo cenią i poszukują pracodawcy? Monterów instalacji przemysłowej (10 ofert), mechaników maszyn i urządzeń przemysłowych (10 osób), sprzedawców - kasjerów (8 osób), spawaczy i agentów ubez-

pieczeniowych (po 5 ofert). Pracodawcy zatrudnią też: sprzątaczki, traktorzystę, majstra budowlanego, cukiernika, protetyka słuchu, księgową, a nawet nauczyciela gry na gitarze. Praca jest także poza Szczecinkiem. W Trzebielu szukają pracownika gorzelni, a nasi sąsiedzi zza Odry chętnie zatrudnią instalatora sprzętu komputerowego i opiekuna osoby starszej. (sw)

Ma być ekonomiczniej

Autobusy pojadą inaczej Nasz miejski przewoźnik postanowił nieco zmodyfikować rozkład jazdy autobusów. Wszystko po to, by wyjść naprzeciw - jak zapewnia - potrzebom swoich pasażerów, czyli mieszkańców Szczecinka. - Zmiany dotyczą niemal wszystkich linii. Wymusiły je przede wszystkim ekonomia oraz poczyniona przez nas obserwacja obłożenia naszych autobusów w różnych porach dnia i na różnych liniach. Również konieczności zagwarantowania naszym kierowcom po zakończeniu kursu przynajmniej 15 minutowego odpoczynku - mó-

wi Romuald Szkiłądź, prezes Komunikacji Miejskiej. - Chcemy doprowadzić do sytuacji, by w szczycie przewozowym autobusy na przystankach pojawiały się cyklicznie przynajmniej, co 3 do 6 minut. Obecnie niejednokrotnie mamy sytuacje, że na przystanek podjeżdżają na przykład dwa - trzy autobusy, z kolei na następny pasażerowie muszą czekać nawet kilkanaście minut. Planujemy też, by autobusy linii nr 1 i 2 w szczycie kursowały co 24 minuty, poza szczytem co 36 minut. Z kolei linie nr 6 i 7 odpowiednio

- co 36 i 72 minuty. Dla autobusów linii nr 13 chcemy zmniejszyć kilka najmniej ekonomicznych kursów. W jakich godzinach? Jeszcze nie zdecydowaliśmy. Zamierzamy je „wpasować` w kursy autobusów linii nr 1 i 6. Rozkłady jazdy autobusów linii nr 4 i 5 pozostaną bez zmian, no, może będą minimalne przesunięcia czasowe w rozkładzie jazdy. Z kolei dla linii nr 8 i 14 planujemy zmniejszyć częstotliwość o jeden kurs. Autobusy tych linii pojadą z częstotliwością, co 72 minuty. Z rozkładu jazdy linii „N” chcemy natomiast „zdjąć” pierwszy i ostat-

Akcja „Zima” w kolejności

Zobacz, kiedy Cię

odśnieżą

ni kurs. Obłożenia autobusów są tak minimalne, że przynoszą tylko straty. Reasumując: autobusy linii 6 i 13 jeżdżą już inaczej od niedzieli 15 stycznia - kursy „szkolne” oraz linia „N”. Z kolei w dniach od 22 do 29 stycznia br. zmiany będą wprowadzane sukcesywnie dla linii nr 1, 2, 4, 6, 7, 8, 13, 14. - Szczegóły znajdą się w nowych rozkładach jazdy na przystankach. Bieżąco aktualizowane zmiany będą też dostępne na naszej stronie internetowej: www. km.szczecinek.pl w części „Aktualności” dodaje prezes R. Szkiłądź. (sw)

Sypnęło śniegiem, na szczecineckich ulicach pojawiły się pierwsze w tym roku pługi śnieżne i piaskarki. Okazuje się, że podobnie jak na sieci dróg krajowych, wojewódzkich czy powiatowych, również w Szczecinku są ulice, którymi w pierwszej kolejności przejadą specjalistyczne pojazdy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Które? Określił je burmistrz Szczecinka w zarządzeniu z 22 grudnia 2011r. w sprawie zimowego i letniego utrzymania ulic w granicach administracyjnych Miasta Szczecinek w 2012 roku. Z zapisów zarządzenia dowiadujemy się również, że miasto pokryje koszty zimowej operacji. Spójrzmy zatem, jakie ulice (należące do gminy miejskiej Szczecinek) są priorytetowe, czyli zakwalifikowane do pierwszej kategorii odśnieżania: 1 Maja, 3 Maja, 9 Maja, Bohaterów Warszawy, Bukowa, Cisowa, Derdowskiego, Drzymały, Emilii Plater, Grudziądzka, Fabryczna, Grunwaldzka, Harcerska, Władysława Jagiełły, Jasna, Jeziorna, Kamienna, Harc. Aleksandra Kamińskiego, Kisielewskiego, Kopernika, Kosińskiego, Krakow-

ska, Kwiatowa, Limanowskiego, Lwowska, łącznik Kopernika - Reja, Łukasiewicza, M.C. Skłodowskiej, Mickiewicza, Mierosławskiego, Reja, Miła, Myśliwska, Ordona, Parkowa, Piłsudskiego, plac Wolności, Polna, Poniatowskiego, Powstańców Wlkp., Przemysłowa, Rzemieślnicza, Warszawska, Winniczna, Wiśniowa, Wojska Polskiego, Zielona, Dworcowa - plac przed Dworcem PKP, Karlińska - do Białogardzkiej oraz pętla autobusowa na ulicy Staszica. W razie wystąpienia opadów śniegu kierowcy pługów śnieżnych roboty mają moc. Wszystkie (ponad 200) miejskie ulice (I, II i III kolejności odśnieżania) mają łączną długość 237,35 km. Do tego trzeba dodać też drogi powiatowe (np. Jana Pawła II, Kościuszki czy Szafera - odśnieża PGK w pierwszej kolejności), wojewódzkie (np. Kościuszki od skrzyżowania z ul. Karlińską w kierunku Trzesieki i dalej ul. Trzesiecka do granic administracyjnych miasta) oraz krajowe (np. Szczecińska, Narutowicza czy Cieślaka). Wszystkie należą do I kat. odśnieżania. (sbb)


Wystawa w Muzeum Regionalnym

Propaganda PRL w komiksie Od 12 stycznia w salach Muzeum Regionalnego czynna jest wystawa „Propaganda PRL w komiksie” autorstwa Wojciecha Łowickiego. Podczas wernisażu wykład na temat komiksu i propagandy w okresie PRL wygłosił dr Tomasz Marciak z UMK. Kto z nas nie zna z czasów młodości barwnych przygód Kajka i Kokosza? A może kapitana Klosa lub milicjanta Żbika. Już w okresie dzieciństwa poznawaliśmy przygody Koziołka Matołka, a później z łamów „Świata Młodych” wielu fascynowało się przygodami Tytusa, Romka i A`Tomka. Rodowód komiksu jest tak stary jak sztuka rysunku. Przez ostatnie dziesięciolecia zdołał wykształcić język, który potrafi wyrazić emocje i problemy trudne do przekazania innymi środkami wyrazu, niż obraz i tekst. Zwyczajowo komiks kojarzony jest z rozrywką na niskim poziomie, czymś w rodzaju zatrzymanego w kadrze filmu. Wzrastająca w ostatnich latach ilość wydawanych dzieł tego gatunku świadczy o jego renesansie. Jest gatunkiem szczególnie oczekiwanym przez młodych ludzi, działając w większym stopniu niż kino na wyobraźnię i dostarczającym największych emocji. Do dzisiaj w Polsce krytycy sztuki zastanawiają się, czy komiks jest sztuką, a jeśli tak, to z jej pogranicza. Od czasu kiedy sąd amerykański orzekł w 1969 roku, że „komiks jest sztuką” tego typu wątpliwości nie mają ani Amerykanie, ani na zachodzie Europy. Walory komiksu dostrzegali komuniści, stąd jego obecność i na propagandowych plakatach i w opowiadaniach dla dzieci i młodzieży, a także tygodnikach takich jak „Przyjaciółka” czy „Nowa Wieś”. Wystawa zaprezentowana w salach szczecineckiego muzeum jest imponująca. - Wystawa składa się z ok. 35 plansz. Została zorganizowana tematycznie - mówi jej kustosz Anna Dymna. - Jest więc dział milicyjny z kapitanem Żbikiem, są także czerwoni harcerze (lata pięćdziesiąte), jest także część wojskowa z kapitanem Klosem. Zaprezentowaliśmy dzieła najważniejszych polskich autorów. Właśnie z tej okazji Muzeum Regionalne ogłosiło konkurs na plakat zachęcający do odwiedzenia muzeum wykonany w stylu propagandy z czasów PRL. Konkurs jest w dwóch kategoriach wiekowych do lat 15 i powyżej. Jego rozstrzygnięcie nastąpi 26 lutego tj. w dniu zakończenia wystawy. Cały regulamin dostępny jest na stronie internetowej Muzeum Regionalnego. Na zwycięzców czekają bardzo atrakcyjne nagrody w postaci robotniczych kalendarzy, kubków i gier planszowych. Jak pisze w swojej przedmowie kurator wystawy Wojciech Łowicki: „Bardziej niż jakość

„Przygody Koziołka Matołka - wydanie z 1957 r. Cenzor nakazał zamienić gwiazdę sześcioramienną na pięcioramienną, w krajobrazie kościelną wieżę zastąpić domem... bo się lepiej komponuje, wymienić policjantów na milicjantów... itd.

Wydawnictwami zajmował się wydział prasy KC PZPR i nie mogło być mowy o dowolności. Każda książka w tym komiksy podległy kontroli. Autorzy komiksów otrzymywali bezpośrednie wytyczne wskazówki, co powinny zwierać pisma dla młodzieży, a co jest niedopuszczalne. Na zdjęciu: Romek i i A’Tomek - czerwoni harcerze z gazety „Świat Młodych”.

„Przyjaciółka” : „Nie chcemy, aby nasze dzieci uczył ksiądz - przeciwnik pokoju”. Tuż obok następujący tekst: „Trzy razy nie dla wyzyskiwaczy. Chłop biedny musiał w swojej ogromnej nędzy wiejskim bogaczom się wynajmować lub za Bóg zapałać na polu księdza w okrutnym skwarze ciężko pracować. Z chłopskiego trudu i z chłopskiego potu, z chłopskiego głodu i chłopskiej niedoli, zysk czerpał bogacz i porastał złotem, wszystkiego mając do syta, do woli” artystyczna liczyła się treść. Skrupulatnie zresztą opracowywana. Nie można było pozwolić na błędy, zwłaszcza polityczne. Wszystko musiało być zgodne z wytycznymi partii. Tu dochodzę do przekonania, że ta dbałość o treść, przesłoniła cenzorom baczenie na formę. A ta, mało że naśladowała klasyczną amerykańską, to jeszcze narodziły się indywidualności. Zdarza-

ło się, że rysownicy, którzy w zamierzeniu wydawcy mieli pozostać anonimowi, stali się niemalże narodowymi bohaterami...” Na wystawie można zobaczyć najbardziej znane komiksy jakie ukazały się za czasów PRL, a także oryginalne prace takich autorów: Papcia Chmiela, Lutczyna, Raczkiewicza, Sadurskiego, Christy, Szyszki, Maciejewskiego i innych. (jg)

Plakat ze Stalinem i Bierutem. „Polskie masy pracujące i cały naród polski będą czcić po wszystkie czasy pamięć Józefa Stalina jako wyzwoliciela naszej Ojczyzny z potwornej hitlerowskiej niewoli.” Poniżej plakat zatytułowany „Szczekaczki” .


Tegoroczne ferie w naszym mieście przebiegają pod znakiem dobrej zabawy i sportu

Czas na zimowy odpoczynek i zabawę W poniedziałek (16 stycznia) dzieci i młodzież z całego województwa zachodniopomorskiego rozpoczęły dwutygodniowe ferie zimowe. W tym roku w naszym województwie okres zimowego wypoczynku przypada między 16 a 29 stycznia. Co prawda pogoda w tym roku poskąpiła nam prawdziwej zimowej aury, ale w Szczecinku podczas ferii zdecydowanie nie będzie nudno. Samorządowa Agencja Promocji i Kultury zaprosiła młodzież szkolną do wzięcia udziału we wspólnej zabawie. W programie Feryjnej Kuźni Talentów nie zabraknie atrakcyjnych zajęć sportowych, tanecznych, rekreacyjnych i kulturalnych. Znajdziemy tu takie atrakcje jak taneczne show, które przypadnie do gustu każdemu, kramik z zabawami, modelarnia oraz wspaniałe wycieczki. Dodatkowo odbywać się będą warsztaty ceramiczne, wokalne, gitarowe oraz warsztaty biżuterii artystycznej, origami, reportażu radiowego i wiele innych atrakcji. Odbywać się będą również zajęcia z aerobiku, świetlice hip-hop i rockowa, uczestnicy zajrzą także do pracowni garncarskiej. Podczas ostatniego spotkania wszyscy będą mogli zaprezentować zdobyte podczas warsztatów talenty. Program Feryjnej Kuźni uzupełnią wycieczki m. in. do Luboradzy, do teatru w Gdyni oraz do teatru muzycznego w Poznaniu, a także na tor kartingowy i sztuczne lodowisko. Nie zabraknie również ogniska z tradycyjnym pieczeniem kiełbasek. Jest też dobra wiadomość dla wszystkich małych kinomanów. Wszystkie osoby, które od 16 do 27 stycznia zakupią bilet na seans dla dzieci (na godz. 16.00) wezmą udział w losowaniu atrakcyjnych zestawów klocków LEGO, których fundatorem jest sklep zabawkowy „Pajacyk”. W wielu szkołach jak co roku organizowane są również półkolonie oraz zajęcia sportowe dla dzieci i młodzieży. O możliwości wzięcia udziału w szkolnych zajęciach, zarówno uczniowie, jak i rodzice zostali poinformowani przez nauczycieli wychowawców. Dla przykładu w SP1 w dni robocze w godzinach między 9.00 a 15.00 organizowane są różnego rodzaju zajęcia i warsztaty, których koszt dzienny wynosi 9 zł (obejmując drugie śniadanie

oraz obiad). Natomiast uczniowie SP4 mają możliwość wzięcia bezpłatnego udziału w zajęciach sportowych. Wszyscy mali miłośnicy sportu mogą również wybrać się na nasz szczecinecki basen, z którego w wyznaczonych godzinach mogą bezpłatnie skorzystać. Uczniowie szkół podstawowych mogą wybrać się na basen między godz. 13.00 a godz. 15.30, natomiast gimnazjaliści skorzystają z tej możliwości od godz. 9.30 do godz. 11.00. Wszystkim chętnym uczniom (między godz. 11.00 a 13.00) udostępnione zostały korty tenisowe, które mieszczą się przy szczecineckim basenie. Tam, również bezpłatnie, instruktorzy będą udzielali lekcji gry w tenisa. Należy jednak pamiętać, że kiedy chcemy skorzystać z tych atrakcji, koniecznie musimy zabrać ze sobą ważną legitymację szkolną, a jednorazowo na basenie w ramach feryjnej oferty może przebywać łącznie 38 uczniów. Również dla dzieci ze świetlicy TRATWA przygotowanych zostało mnóstwo feryjnych atrakcji. Zorganizowane zostały między innymi warsztaty plastyczne oraz zajęcia muzyczne, a także wyjście do kina. Uczestnicy poznają także pochodzącą z Chin sztukę origami oraz techniki plecenia kolorowych bransoletek. Tradycyjnie, we współpracy z innymi świetlicami, zorganizowany został coroczny feryjny bal, nie zabraknie także długo wyczekiwanej przez wszystkich nocy w świetlicy. Wspólny feryjny wypoczynek proponuje także Szczecinecka Lokalna Organizacja Turystyczna. W ramach Academii Nautica przez całe ferie (z wyjątkiem weekendów) organizowanych jest szereg zajęć dla dzieci i młodzieży. W programie znalazło się wyjście do pływalni, do hali sportowej, na lodowisko, a także szereg wyjazdów, rajd szlakiem ścieżki edukacyjnej oraz ognisko. Również największa wspólnota protestancka tradycyjnie już zorganizowała zimowisko dla dzieci i młodzieży. Bierze w nim udział łącznie trzydzieścioro dzieci. Wśród nich są również te, których rodzice korzystają z pomocy społecznej. Na miejscu na dzieciaki czeka mnóstwo atrakcji jak wszelkiego rodzaju gry i zabawy, wycieczki

Feryjna Kuźnia Talentów przyciągnęła mnóstwo uczestników. Poniżej - pierwsza w tym roku bitwa na „śnieżki”

na lodowisko czy bowling. Podczas uczestnictwa w feryjnych zajęciach wszystkie dzieci otrzymują pełne wyżywienie, które częściowo zostało przydzielone przez PCPR. Ponadto Ewangeliczny Związek Brater-

ski na cały tydzień udostępnia bezpłatnie, włączając również transport, swój Ośrodek Wypoczynkowy w Kołobrzegu dla sportowców Miejskiego Klubu Sportowego Gryf w Szczecinku.

Jak widać tegoroczne ferie w naszym mieście przebiegają pod znakiem dobrej zabawy i sportu, a także doskonalenia swoich umiejętności i odkrywania w sobie nowych talentów. (mg)

Wystawa Łukasza Szpieca

Szczecinek dawniej... W ubiegły czwartek (13 stycznia) w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. B. Horodyskiego, mieszczącej się przy ul. Wyszyńskiego 34, odbyło się otwarcie wystawy „Szczecinek dawniej...”, której autorem jest Łukasz Szpiec. Prace młodego artysty z pewnością budzą wspomnienia wśród najstarszych mieszkańców naszego miasta, pokazując Szczecinek, którego już nie można zobaczyć spacerując miejskimi uliczkami. Przy wykorzystaniu ołówka i tuszu Łukasz Szpiec cofnął się w czasie, ukazując miejsca, które wielu mieszkańcom są znane jedynie ze starych pocztówek. Jest to już trzecia wystawa zorganizowana przez młodego artystę w szczecineckiej bibliotece. Łukasz Szpiec jest absolwentem Instytutu Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej, z zawodu jest architektem wnętrz. Już od blisko pięciu lat zajmuje się rysowaniem

ilustracji, wzorując się na starych pocztówkach przedstawiających nasze miasto. - Inspiracją dla moich prac jest Szczecinek, ponieważ bardzo lubię to miasto. Swego czasu zafascynowałem się starymi pocztówkami przedstawiającymi szczecineckie ulice czy jezioro. Przez dłuższy czas interesowałem się historią naszego miasta, kiedyś prowadziłem nawet pewnego rodzaju kroniki i zbierałem stare zdjęcia. Obecną wystawę chciałem poświęcić pierwszy raz właśnie Szczecinkowi i również pokazać mój warsztat, który doskonaliłem przez wiele lat. Jest to także związane z moją pasją, ponieważ zajmuję się również grafiką oraz rzeźbą - mówi Łukasz Szpiec. Wystawę można obejrzeć w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej do 31 stycznia. (mg)

Autor wystawy - Łukasz Szpiec


Wspominam, bo nie mogę zapomnieć o tamtych ludziach W Szczecinku pozostało już ich niewielu. Mówi się, że najwięcej było tych, którzy przyjechali tutaj z Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny. Porzucili swoje rodzinne strony, by osiąść w zupełnie obcym miejscu. Jechali tygodniami w bydlęcych wagonach, z całym swoim życiowym dobytkiem mieszczącym się w walizkach ,lub zawiniętym w koce czy w prześcieradła. Zdarzało się, że ci ze wsi zabierali ze sobą swoją krówkę - żywicielkę podczas długiej podróży. Pociągi wlokły się niemiłosiernie. Dłużej stali na kolejowych bocznicach, niż jechali. Pierwszeństwo miały transporty wojskowe. Wyjeżdżali z rodzinnych stron ze łzami w oczach, a nieraz i z trwogą. Czy aby na pewno nie zawrócą ich na nowej, polsko-sowieckiej granicy? Nikt się tego nie spodziewał, że ich Polska w której rodziły się i umierały pokolenia, wejdzie w skład ukraińskiej, białoruskiej lub litewskiej republiki. Nową granicę wytyczono niemalże na przedpolach Grodna. Wileńszczyzna znalazła się bardzo daleko od Polski. Tak, to prawda, że nikt im nie kazał wyjeżdżać. Ale ich ziemia rodzinna, za przyczyną obłudy wyspiarzy i stetryczałego,amerykańskiego prezydenta stała się łupem Stalina. A ten - wiadomo - co raz wziął już nigdy nie oddawał. Dobrze poznali, co to sowieckaja włast. Dlatego woleli porzucić ojcowiznę i uciec jak najdalej od czerwonego terroru. Tutaj nikt na nich nie czekał. Nie witano ich z kwiatami i transparentami, tak jak to się dzieje na propagandowych filmach. Pociąg zatrzymywał się po drodze na niemal każdej stacji z rozjazdem. Tam zaopatrywali się w żywność i wodę. Mogli też w każdej chwili zasięgnąć języka u miejscowych. Czy są wolne domy i mieszkania? Czy może są jacyś przyjezdni z ich rodzinnych stron? Jeśli dowiadywali się, że są tu ich krewni, znajomi, czy choćby mieszkańcy ich miejscowości decydowali się niemal natychmiast i wysiadali. Przewodnikami byli polscy kolejarze i ci ,którzy trafili tutaj wcześniej. Nazywano ich repa-

triantami, a tak naprawdę byli przecież wygnańcami, pozbawionymi rodzinnych domów. W ten sposób na wielkim, zatłoczonym pociągami szczecineckim dworcu kolejowym postanowiła wysiąść rodzina Henryka Muryna. Przyjechali tutaj z dalekiego Grodna.

Zbrodnia w wąwozie Henryk Muryn - grodnianin, rocznik 1928. Jego dom, w którym zamieszkiwało dziesięć rodzin, znajdował się na peryferiach Grodna. Tuż obok biegł w kierunku Niemna głęboki wąwóz. Służył też jako żwirownia. Było to we wrześniu 1939. Byłem świadkiem, jak zabili tam 36 polskich żołnierzy - wspomina Henryk Muryn. - Pewnego dnia mama mówi do taty - zobacz Antoś, prowadzą polskich żołnierzy. Patrzę, rzeczywiście. Idą w kierunku żwirowni. Byłem taki, że wszędzie się wpychałem. Sam diabeł mnie tam prowadził, ale Bóg był nade mną. Pobiegłem. Skryłem się za skarpą, na której rósł berberys. Rozsunąłem gałęzie i przyglądam się. Najpierw zaczęli ich tłuc kolbami. Potem rozstrzeliwali. W pewnym momencie patrzę, a jeden z żołnierzy kieruje na mnie lufę swego karabinu. Być może mi się tylko tak wydawało, ale uciekłem. Dołem dobiegłem do rowu i dalej do domu. Na drugi dzień poszedłem do wąwozu. Zabici żołnierze byli ledwie przysypani. Spod cienkiej warstwy żwiru wystawały ich nogi... Ponieważ wrzesień był upalny, ciała zaczęły się rozkładać. Fetor dochodził aż do naszego domu. Do ojca przyszli sąsiedzi i mówią, żeby poszedł na milicję, bo ich lepiej zna i poprosił o pozwolenie pochowania żołnierzy. Ojciec zgodził się i poszedł na milicję. Tam mówią, że oni nic nie mogą, bo to NKWD. Poszedł więc do nich, a tam na niego naskoczyli. Ty swołocz, ty jesteś taki sam jak oni. Nada ciebia raztrelać. A był tam taki Czyż. Mieszkał niedaleko. Był prawosławny, ale ojca dobrze znał. Wstawił się za ojcem, mówiąc enkawudziście, że to bardzo dobry człowiek. I ojca wypuścili.

To Stalin wam darował - Uczyłem się przed wojną w czwartej klasie. Jak Ruskie przyszli od razu przesunięto nas o klasę niżej. Niby, że u nich był wyższy

Henryk Muryn - grodnianin, rocznik 1928. poziom, a polskiej kultury nie było. Pamiętam, jak przyszło dwóch oficerów i ładnie ubrany cywil. Zaczęli zdejmować ze ścian krzyże i wszystkie obrazy patriotyczne i religijne. Pamiętam, że młodsi od nas, ci z najniższych klas zaczęli płakać, dlaczego to robią? W sali powiesili kotarę, a na niej wielki portret Stalina. Oficer powiedział nam, że wielki Stalin kocha dzieci. Dziadzia Stalin da wam kamfiety. Patrzę, a zza kotary z portretem Stalina sypią się cukierki. Oficer otworzył kotarę i mówi: zobaczcie dzieci, co Stalin wam darował. Dzieci rzuciły się na cukierki...

Uratowani przed wywózką - Potem przyszli Niemcy i... trochę odetchnęliśmy. Wszyscy baliśmy się Ruskich. Mój ojciec wygadywał na Ruskich, co mu na język przyszło. Nieraz mówili mu: Antoni, ciebie mogą za to rozstrzelać. Ale jak przyszli Niemcy zaczęli rządzić Białorusini. W mieście pojawiły się nawet białoruskie gazety i szkoły. W tym czasie sąsiad mówi do ojca, że Niemcy mają sowieckie listy z nazwiskami osób, które miały być wywiezione na Syberię. Kilku znajomych poszło zobaczyć. Powiedzieli wówczas ojcu, że on też już był na tej liście. Miał być wywieziony. - Tak to wygląda, że Niemcy uratowali nas przed wywózką. Widzi pan, jak to jest w życiu...

Ruskim już nie dowierzali Potem znowu pojawili się Sowieci? - A przyszli. Tylko, że wtedy już trochę delikatniej postępowali. Pamiętam, że jak pierwszy raz przyszli, to niektórzy sąsiedzi paradowali z czerwonymi kokardami. Pamiętam takiego jednego. Mieszkał potem tutaj na Miłej. Już nie żyje. Też nosił czerwoną kokardę. Kiedy przyszli po raz drugi, to nawet prawosławni zaczęli wyjeżdżać z Grodna. Do Szczecinka sporo ich przyjechało. Uciekli, bo Ruskim już nie dowierzali.

Rozstrzeliwali nas wszędzie. Nie do wiary, że to przeżyliśmy. Takich doświadczeń nie życzyłbym nikomu. Ruskie więcej zrobili nam złego, niż Niemcy. Niemcy brali na roboty, do bauera wywozili, a Ruscy do łagrów.

Dali nam spokój - Nikt nas z Grodna nie wyganiał. To my nie chcieliśmy zostać. Dobrze wiedzieliśmy, co Ruskie potrafią. Do Szczecinka przyjechaliśmy 15, czy 16 czerwca 1945 - dokładnie już nie pamiętam. Z dworca zabrał nas małym konikiem jakiś Niemiec z ul. Curie-Skłodowskiej. Zawiózł nas na miejsce to znaczy, na Rosengartenweg - to dzisiejsza ul. Kwiatowa. Zamieszkaliśmy tam we dwie rodziny w domku. Niedaleko domu, na górce w miejscu, gdzie dzisiaj są ogrody działkowe, stały działa przeciwlotnicze. Ojciec przekupił ruskiego oficera i ten dał nam domek przy baterii przeciwlotniczej. Oficer zamieszkał na górze. Nam nakazali jedynie zabić okno deskami, aby nie spoglądać na sąsiedni domek, w którym byli oni. - Przyjechaliśmy do Szczecinka, choć mieliśmy jechać gdzieś indziej. Zostaliśmy tutaj, bo spotkaliśmy bardzo dużo znajomych z Grodna, a nawet krewnego. Mama powiedziała wtedy ojcu: jak masz tu znajomych, a nawet rodzinę, to dlaczego nie. - Okazało się, że w Szczecinku spotkałem dużo kolegów z Grodna. Tak naprawdę, to do Szczecinka trafiało bardzo dużo mieszkańców Grodna i Wilna. Było ich znacznie więcej ,niż ze Lwowa. Tych można było policzyć na palcach. - Walutą był bimber. Zaczęliśmy go pędzić i sprzedawać. Robiliśmy go z buraków cukrowych. Buraki braliśmy spod elewatora... - Bardzo często przychodzili do nas Ruskie. Nawet ukradli nam krowę. Sprawdzali nam dokumenty. Mówili: prawierka dokumentow. Kiedy tak pewnego razu kolejny raz przyszli ojciec powiedział , że pójdzie na górę do oficera, aby go zapytać, co o tym sądzi. Wtedy uciekli

i mieliśmy już spokój.

To był dezerter - Pewnego razu zabili jakiegoś Ruskiego. Zabił go Polak mieszkający przy ul. Wiejskiej, bo go przyłapał na kradzieży. Pamiętam, że przez nasz ogród prowadziły ślady krwi. Rano wstajemy, patrzymy, a to Ruskie zaglądają do okien. Zawołali ojca i pytają o świeżo zakopaną ziemię. A ojciec pędził bimber i to, co z tego zostało po prostu wysypał do ogrodu i zasypał. Poszli dalej tam, gdzie dzisiaj są działki. Okazało się, że Ruski został właśnie tam zawleczony i wrzucony do dołu. Było tam pełno beczek. Jedna z nich nałożona była na jego głowę. Po śladach na ziemi widać było, że ten człowiek po wrzuceniu do dołu jeszcze żył. Jego zabójca dostał mały wyrok, bo jak się okazało zabił dezertera.

Nie ma takiego człowieka - Rosjanie gwałcili niemieckie kobiety. Pamiętam, jak dzieci odnalazły pływającego trupa rosyjskiego żołnierza w sadzawce przy ul. Kwiatowej. Wyciągnęli go. Ruski oficer zdjął mu z ręki zegarek. Nakręcił. Zdziwił się, że chodzi. Był wodoszczelny. Nie wiem, kto tego Ruskiego zabił. Ale oni wszędzie wchodzili. Mój ojciec był furmanem, woził po mieście węgiel. Na Lipowej mieszkał taki niby Niemiec, ale mówił po polsku. Jak zaczęli zbierać i przywozić zabitych żołnierzy, kiedy robili im pomnik, to mówi: - Anton, to wszystko gorzelniani. Niemcy zatruli gorzelnie, a wtedy gorzelnie były wszędzie. - Chodziłem do szkoły dla dorosłych. Uczyła nas pani Kwatkowska - jej mąż był potem dyrektorem w MPGK. - Nie ma człowieka, który nie popełniłby błędu. Handluję teraz sadzonkami. Latem cały czas jestem na działce.

Porwało mi fufajkę - Pracowałem w Chemii, wtedy dyrektorom był Piotrowski, wcze-


Spotkanie ze Sławomirem Miarą

Znani - nieznani mieszkańcy Szczecinka zabytków. Od października odbywamy cykliczne spotkania poświęcone historii Szczecinka i regionu, czyli poznajemy ziemię szczecinecką jakiej nie znamy. W tym roku skupiliśmy się głównie na Szczecinku oraz gminie Borne Sulinowo. Młodzież biorąca udział w programie miała już okazję uczestniczyć w spotkaniu w muzeum, gdzie poznawała m. in. architekturę sakralną naszej gminy. Odbyło się również spotkanie na zamku, które poprowadził Paweł Połom. Takie spotkania odbywają się przeważnie raz w miesiącu, a kolejne planujemy już w lutym. Będą również odbywały się wyjazdy terenowe, podczas których zwiedzimy m. in. gminę Borne Sulinowo oraz gminę Szczecinek. W ten sposób dzieci i młodzież będą mogły poznać i zobaczyć to, o czym przez cały rok się uczyli w teorii - mówi Renata Kubicka - Waśkiel z Samorządowej Agen-

cji Promocji i Kultury. Tym razem bardzo ciekawą prelekcję wygłosił Sławomir Miara, dyrektor szczecineckiego Archiwum Państwowego. Licznie przybyła młodzież, na pierwszym w tym roku spotkaniu, miała okazję zapoznać się z sylwetkami sławnych postaci ziemi szczecineckiej, a tematyka wykładu krążyła wokół zagadnienia „Znani - nieznani mieszkańcy Szczecinka”. Sławomir Miara przybliżył licznie przybyłym uczniom portrety takich postaci jak: księżna Jadwiga, Karl Julius Tuempel, Paul Stubbe, ksiądz Anatol Sałaga, Edmund Łuczak, Aleksander Józef Stafiński, Adam Giedrys oraz Marian Goliński. Po zakończonej prelekcji wybrani uczniowie reprezentowali swoje szkoły podczas mini konkursu, którego pytania dotyczyły przedstawionej tego wieczoru prezentacji. (mg)

Przez szczecineckie schronisko przewinęło się już ponad 800 psów

Miejsce smutku i nadziei Pracownicy Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinku mówią, że wiele psów niemiłosiernie cierpi. Ze smutnymi oczami i nosem włożonym w metalowe kraty przez wiele godzin potrafią wypatrywać swojego przyszłego pana. Czekają cierpliwie i z wielką nadzieją. Zupełnie jak w świecie ludzi. - Z psami przywiezionymi do schroniska radzimy sobie w miarę dobrze, a jak radzą sobie one? Najgorzej znoszą schronisko, co jest zresztą naturalne, te zabrane z domu i przywiezione do nas. To raptownie całkiem inne środowisko, pełno nowych zapachów, szczekanie psów... i pana nagle nie ma obok - mówi Danuta Maria Kadela, szefowa schroniska. - Pies ma mentalność 3-4 letniego dziecka. Wyobraźcie sobie państwo takiego zagubionego malca, to właśnie czuje pies. Dobrze, jeśli znajdzie szybko dom, dobrze, jeśli jest młody, piękny. Ale takie trafiają do nas rzadko, z reguły są to już stare psy i nikomu

niepotrzebne. Dobrze, jeśli jest lato i dużo wolontariuszy, wtedy łatwiej się taki pies przyzwyczaja. Kolejna kategoria naszych podopiecznych to te porzucone już dawno, błąkające się od jakiegoś czasu, te, które przetrwały, często lekko zdziczałe, urodzone czasem na wolności. One są szczęśliwe, pełna micha, własne posłanie, pieszczotki, kąpiel i czesanie. Dla nich to przysłowiowa Ameryka. I te najbiedniejsze, wychudzone na granicy odejścia, wyniszczone, skatowane, te, które się poddały... Ratujemy je, chuchamy, leczymy rany fizyczne i te psychiczne. Niestety, nie zawsze się udaje. Mieszkańcy Szczecinka chętnie zaglądają do schroniska przy ul. Rybackiej. Z różnych przyczyn. - Są tacy, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok psiego nieszczęścia. Na szczęście takich ludzi jest coraz więcej - zapewnia D. Kadela. - Są też tacy, którzy z różnych przyczyn losowych nie mogą mieć dłużej psa, rozpaczają i pła-

czą, dzwonią, pytają się, co dalej z ich pupilem. Czasem opłacenie leczenia i pomoc w postaci karmy, pozwala utrzymać zwierzaka w domu. I tacy, dla których pies jest rzeczą, często chcą oddać starego i wziąć szczeniaka. Dziwią się przy tym, dlaczego nie? Przecież to tylko zamiana, pies za psa. I tacy, którzy chamsko kłamią i oszukują. Zdarzyło się nawet, że jedna „pańcia” zawołała Straż Miejską, aby zabrała do schroniska błąkającego się koło jej domu psa. Jak się później okazało, to był jej pies! I tacy, którzy nawet nie ukrywają, że pies już jest im niepotrzebny, ale za przyjęcia psa do schroniska nie zapłacą. Stać ich wprawdzie na zakup tony karmy, ale nie, bo to z jego podatków schronisko jest utrzymywane. To przecież nasz„psi” obowiązek. Szczecineckie schronisko zostało otwarte 3 lipca 2009 roku. Inwestycja kosztowała ponad 4 mln zł i spełnia wszelkie wymogi unijne.

śniej w zespole rybackim. Jeździłem tam zisem 5. Miał drewnianą kabinę. Zapalało się go na korbę. Pamiętam, kiedyś przy zapalaniu korba zahaczyła o fufajkę. Taki był odrzut, że fufajkę mi porwało. Rybę łapaliśmy tutaj w Szczecinku i koło Człuchowa. Jeździliśmy wszędzie. Kiedyś nawet poczęstowano mnie zupą rakową. Nigdy wcześniej jej nie jadłem. - Wybudowałem domek z płaskim dachem za komuny i mieszkam na Wiejskiej, ale do Kwiatowej

mam niedaleko.

czapki żołnierskie... Po kilku latach grobów już nie było. Takich grobów było pełno. Wspominam, bo nie mogę zapomnieć o tamtych ludziach. Młody człowiek żyje marzeniami, a człowiek stary - wspomnieniami. Ja już tylko wspominam. Nie mam marzeń. Marzenia już dawno się spaliły. Mam jakiegoś kręćka. Piszę wspomnienia. Widział pan moje wiersze? Wspominam, bo nie mogę zapomnieć o tamtych ludziach. Jerzy Gasiul

Marzenia już dawno się spaliły

- Początkowo pracowałem w Pagedzie - była to państwowa centrala drzewna. Pracowałem razem z bratem. Pamiętam, woziliśmy drewno z Mirosławca. Zagrażali nam Amerykanie, więc wycinaliśmy lasy. Mieliśmy opla na holzgas (gaz drzewny). Był też jakiś poniemiecki mercedes. Kiedyś jechaliśmy - patrzymy - przy drodze pomniki i polskie

Spotkanie prowadził kierownik tutejszego Archiwum Państwowego Sławomir Miara. - Przez te 2,5 roku (do 31 grudnia ub.r.) przewinęło się przez schronisko 819 psów - mówi D. Kadela. - W większości te psy zostały przywiezione przez Straż Miejską. Także te, które przyprowadzili mieszkańcy, często ratując im w ten sposób życie i te oddawane bez serca, żywe zabaweczki. Udało się 477 psom, znalazły nowe domy. Kolejna kategoria to uciekinierzy. Właściciele odebrali 186 psów. Część uciekinierów, niestety zostaje w schronisku. Mimo ponagleń, często mandatów, nie są odbierane. Przez 2,5 roku uśpiliśmy 31 psów. Z trzech powodów: z wypadków 10 psów, z powodu agresji 2 psy, pozostałe to było już tylko humanitarne skrócenie im cierpień. Z przyczyn naturalnych odeszły 22 psy, no i uciekły nam dwa. To Sara z osiedla Zachód i Mądrala, który sam wrócił do właścicieli, ale w kartotece figuruje jako uciekinier. Każdy pies i kot ma swoją podwójną kartotekę - papierową i w programie komputerowym - wyjaśnia D. Kadela. - Tak wygląda psia statystyka za te dwa i pół roku. Może te liczby przekonają miesz-

kańców Szczecinka, co do zasadności powstania schroniska. Szczególnie, jak się do tego jeszcze doda 444 koty. A to nie wszystko. Schronisko realizuje i finansuje „Program zapobiegania bezdomności zwierząt”. W ramach tego programu w 2011 roku wydano społecznym opiekunom kotów karmę suchą w ilości 1315 kg i 2027 puszek. Finansuje również kastrację i sterylizację kotów wolno żyjących i sterylizację i kastrację kotów i psów mających wprawdzie dom, ale gdy właściciela na to nie stać. - Nie uratujemy wszystkich zwierząt z całego powiatu, nie mamy na to miejsca, ani środków finansowych. Wprawdzie dzwonią do nas mieszkańcy z całego powiatu, czasem proszą o zabranie psa, a czasem wręcz żądają. Nie możemy tego zrobić, schronisko nie ma w zakresie obowiązków zabierania zwierząt, nie ma nawet samochodu. A poza tym schronisko, finansowane z budżetu miasta, jest wyłącznie dla zwierząt z terenu miasta Szczecinka - dodaje Danuta Kadela. (sw)

REKLAMA

W ubiegłą środę (11 stycznia) w Miejskiej Bibliotece Publicznej, mieszczącej się przy ul. Wyszyńskiego 34, odbyło się kolejne spotkanie uczestników programu „Ziemia szczecinecka jakiej nie znamy”. Podczas tegorocznej edycji, uczniowie ze szkół podstawowych i gimnazjalnych poznają zabytki, architekturę i historię zarówno naszego miasta, jak i jego okolic. W tym ciekawym projekcie biorą udział uczniowie ze szkół podstawowych z klas IV-VI oraz gimnazjaliści, a drużyny wytypowane zostały przez nauczycieli historii, dzięki czemu w spotkaniach biorą udział uczniowie, którzy rzeczywiście interesują się tą tematyką. - Jest to program realizowany przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum Regionalnego, Koła Wojskowego PTTK Wiarusy. W inicjatywę włączył się również Paweł Połom, miejski konserwator


O wzgórzu z niechcianą wieżą

foto:Archiwum

Ulica Lipowa (lata pięćdziesiąte XX w.) daleko między wysokimi lipami widać zwieńczenie wieży wodociągowej. W tym czasie ulicę zamieszkiwało całkiem sporo rolników. Codziennym widokiem były stada krów wracających z pastwisk, a także ustawione przy domach (widać je na zdjęciu) maszyny rolnicze.

Ulica Lipowa z nieistniejąca już dzisiaj zabudową i szpalerem lip. W tle wieża wodociągowa. Oryginalny rysunek z projektu wieży wodociągowej - przekrój poprzeczny. tem wyliczano, 85 stodół zapełnionych zbiorami pod dachy. Zanim pojawiały się miejskie wodociągi, od 1878 roku istniała już sieć wodociągowa na tutejszej stacji kolejowej. Miała przy dz. ul. Szczecińskiej własne ujęcie i własną wieżę wodną. Do chwili uruchomienia miejskich wodociągów, mieszkańcy czerpali wodę (dane z 1888 r.) z 22 publicznych studni. Sieć wodociągowa oraz kanalizacyjna na terenie miasta pojawiła się dopiero w 1912 roku. Z tego też czasu pochodzi wieża wodociągowa. Ulokowano ją w najwyżej położonej partii wzgórza. W tym czasie ujęcie wody znajdowało się przy ul. Wodociągowej, a więc strony północnej wzgórza. Na wieżę wodę ze studni głębinowych tłoczono rurą o przekroju 25 cm. Główny korpus wieży stanowi ośmiokątny, ceglany trzon ze ścianami rozrzeźbionymi smukłymi pilastrami. Wieńczy go ośmiokątny bęben, nakryty hełmowym dachem z latarnią. W jego wnętrzu

foto:Archiwum

W tym czasie powstało ich ok. 20 tysięcy! Zarażeni dżumą lub inną cholerą, musieli opuścić miejskie mury. Ich azylem stawały się szpitale św. Jerzego. Choroba wykluczała ich z lokalnej społeczności. Ponieważ szanse na wyzdrowienie były raczej mizerne, więc swój ziemski żywot kończyli zazwyczaj w tym miejscu. Nieszczęśników grzebano tuż pod szpitalnym murem. Zazwyczaj tego typu szpitalami opiekowali się głównie zakonnicy. Być może opiekę nad szpitalem sprawowali augustianie z tutejszego Marientronu. Tomasz Kantzow, szesnastowieczny kronikarz, w swoim dziele „Pomerania”, zamieścił znamienne słowa dotyczące ufundowania przez Bogusława, Barnima i Warcisława klasztoru Marientron: Książęta zaś nakazali im (zakonnikom - dop. red.) jako i wszystkim duchownym w kraju, szczerze Pana Boga naszego prosić, iżby łaskawie zarazę wszelką uspokoić wreszcie raczył i oddalić, która lat kilka w całych szalała Niemczech, tylu zabierając ludzi, że niebawem ledwie trzecia część narodu została przy życiu. Jest też bardzo prawdopodobne, że kaplica - szpital na wzgórzu, służyła również mieszkańcom pobliskiego Kiecza - szczecineckiego podgrodzia od strony Wielimia zamieszkałego przez rodzimych mieszkańców - Kaszubów (Wendów). Kiecz zwany dzisiaj Chyże, znajdował się poza wałami miejskimi. Osada była zbudowana na palach tworząc tzw. okolnicę - koliste zgrupowanie chałup wokół placu lub, co jest najbardziej prawdopodobne - stawu. Niemieccy osadnicy uniemożliwiali rodzimej ludności osiedlanie się w mieście. Z biegiem czasu wzgórze stało się swoistym spichlerzem miasta. W obawie przez wodą, to właśnie tutaj miejscowi rolnicy zaczęli stawiać swoje stodoły. Jak wynika z mapy miasta sporządzonej w połowie XIX w. w tym czasie na wzgórzu istniało ok. 50 stodół. Od XVIII wieku w południowo-wschodniej części wzgórza, wydzielono teren pod niewielki kirtut (cmentarz) miejscowym Żydom. To właśnie tam w 1862 roku powstał istniejący do dzisiaj dom przedpogrzebowy z łukowo przesklepioną (potem zamurowaną) bramą. Wg danych urzędowych w tym czasie w Szczecinku mieszkało 348 starozakonnych. Znaczącym okresem dla wzgórza były czasy wojen napoleońskich. Od grudnia 1812 do lutego 1813 w szczecineckich lazaretach, z chorób i wycieńczenia, zmarło w sumie 119 żołnierzy Wielkiej Armii. Na miejsce pochówku w 10-15 osobowych mogiłach wybrano teren na południe od kirkutu. Niestety, podczas budowy w latach siedemdziesiątych ul. Szafera, przeprowadzono w tym miejscu jezdnię. W 1814 roku istniejącą jeszcze kaplicę św. Jerzego zamieniono ma magazyn prochu strzelniczego. Pamiętną dla wzgórza datą był 18 grudzień 1847 roku . Tego dnia spaliło się tam, jak to po-

foto:Archiwum

Dokończenie z poprzedniego numeru

Zdjęcie z lat pięćdziesiątych XX w. Na pierwszym planie od lewej nieistniejąca trafostacja (dzisiaj w tym miejscu przebiega jezdnia ul. Szafera) za nią stóg zebranego na górce siana. zamontowany był stalowy zbiornik o średnicy 640 cm. Mieściło się w nim ok. 250 metrów sześciennych wody. W latach siedemdziesiątych XX w. miasto wybudowało na Bugnie

nowe ujęcie wody pitnej, a wraz z nim nową stację uzdatniania wody. Od tego też czasu stare urządzenia przy ul. Wodociągowej sukcesywnie wyłączano z eksploatacji. Z biegiem lat zbyteczna stała się też

i wieża. Od lat dziewięćdziesiątych ciśnienie w sieci zapewniają sterowane komputerem pompy. Jerzy Gasiul


Dla zaradnych kryzys niestraszny Jak się zapowiada bieżący rok? Mamy kryzys, na wszystkich szczeblach władzy słyszymy narzekania, niemal lament, co to będzie, co to będzie? - Nie jest nam w gminie łatwo funkcjonować, gdy nie mamy Świątek i Trzesieki, ale musimy sobie radzić. Nasi mieszkańcy oczekują zmian, chcą lepszych warunków bytowania. Gminna władza na ile tylko może musi o nie zadbać, stwarzać takie warunki. I tak, będzie w tym roku budowa nowoczesnej oczyszczalni ścieków w Turowie. Nie tylko oszczędnej, gdy chodzi o koszty eksploatacji, ale pozwalającej na przejęcie ścieków z okolicznych miejscowości - z Dzików i Wilczych Lasków. Co istotne dla mieszkańców, nowoczesna oczyszczalnia nie podniesie kosztów utylizacji nieczystości, ceny odprowadzenia ścieków drastycznie nie wzrosną. Wspomnę tylko, że inne niż ta w Turowie inwestycje w gminach dorzecza Parsęty przysporzyły kłopotów inwestorom, a mieszkańcy zapłacą za utylizację ścieków bardzo drogo. U nas takiego problemu nie będzie. Mamy w planach przygotowanie - w sferze projektowania - kolejnej inwestycji wodociągowej z Parsęcka do Dębowa.

Wójt Janusz Babiński podsumowuje miniony rok Jaki był miniony rok dla gminy, dobry czy kiepski? - Dobry! Mieliśmy boom inwestycyjny. Udało się wybudować halę sportową w Żółtnicy, wieś zyskała kanalizację. Ta inwestycja, podobnie jak inne, była wspomagana europejskimi środkami pomocowymi. Poprawiliśmy bezpieczeństwo mieszkańców budując chodniki w miejscowościach Wilcze Laski, Parsęcko - pierwszy etap, oraz Trzcinno - także pierwszy etap. Ciąg dalszy, oczywiście, nastąpi. Mieliśmy zaplanowane środki na budowę ujęcia wo-

dy w Wierzchowie, inwestycja jest praktycznie na ukończeniu, czekamy jeszcze na milion złotych pomocy unijnej, by całkowicie zamknąć i rozliczyć budowę. Budowaliśmy drogi asfaltowe, na przykład w Skotnikach i Godzimierzu. W tej ostatniej wsi budowa miała kilka etapów, w efekcie skróciła się droga dowozu dzieci do szkół, nie trzeba jechać przez Żółtnicę. Łatwo spostrzec, że inwestowaliśmy w infrastrukturę. To podstawowa potrzeba gminy, jej obywateli. I taki trend inwestycyjny chcemy podtrzymywać w najbliższych latach.

A co się nie udało w minionym roku? - Nie mamy do odnotowania, na szczęście, dużych porażek. Na przykład nie udało się ułożyć chodnika w Gałowie i wodociągu w Gonnem. Były opory ze strony niektórych mieszkańców Nowego Gonnego. Nie dlatego, by nie chcieli cywilizacji, chodziło o przebieg akweduktu przez poszczególne działki. Ale po rozmowach z mieszkańcami - chodziłem ze współpracownikami od domu do domu - i wyjaśnieniu spornych kwestii, inwestycja jest na dobrej drodze i będzie realizowana w tym roku.

W tym roku rozpocznie się budowa nowoczesnej oczyszczalni ścieków.

Minęły dwa lata od wyborów samorządowych, na którą to kadencję mieszkańcy gminy wybrali pana wójtem? - Biegnie trzecia kadencja. Wybory pokazały, że w gminie nie jest źle, jak to niekiedy tendencyjnie przedstawiały niektóre media. To już przeszłość. W rozmaitych rankingach gmin, które śledzę, nasza gmina przedstawia się dobrze. Ale ostatnie wybory pokazały też, że mieszkańcy, nasi wyborcy oczekują zmian, chcą żyć wygodniej, bez stresów; cenią spokój oraz przewidywalność postępowania i decyzji gminnej władzy samorządowej. Wracajmy do gminnych inwestycji, polepszających warunki bytowania. W minionym i w tym roku. - O właśnie! W gminie będzie

wieczorami widniej. Instalujemy lampy solarne, zasilane energią słoneczną. Zajmie się tym gmina, bo współpraca z pewną spółką się nie układała, niekiedy na wymianę żarówki na oświetleniowym słupie czekało się nawet trzy miesiące. Teraz jesteśmy w gminie „uzbrojeni” w wysięgnik i dwie koparki, mamy przeszkolonych ludzi. Będzie widniej i tym samym bezpieczniej. W jakim stopniu zostały wykorzystane pomocowe programy UE? - Większość inwestycji infrastrukturalnych mogliśmy realizować i realizujemy wsparci tymi programami i płynącymi z tego tytułu pieniędzmi. Przypomnę stację uzdatniania wody w Wierzchowie oraz sieć wodną do pobliskiego Grąbczyna. Z pomocą zewnętrzną będziemy budowali stację uzdatniania wody w Turowie. Sieć wodociągową Wierzchowa połączymy z Trzebiechowem. Słyszałem, że coraz więcej mieszczuchów ze Szczecinka i nie tylko, przenosi się na wieś. Sprzedają mieszkania w mieście, kupują domy na wsi. Także w gminie, bo to niedaleko od Szczecinka, dojazd łatwy. - Gmina jest przyjazna przybyszom. Zjawisko przeprowadzek na wieś będzie zapewne narastało. Na wsi życie jest tańsze. Płacimy mniej za wodę, ścieki, za ogrzewanie zimą, niższe są lokalne podatki. To po pierwsze. A po drugie ludzie szukają spokoju i ciszy, a przy tym chcą ponosić mniejsze koszty utrzymania. Ten trend utrzymuje się w Europie od jakiegoś czasu. Kolej na nas. Rozmawiał: Wojciech Jurczak


Sztuka jest odzwierciedleniem duszy Marek Zaleski o swojej życiowej pasji Rzeźba Enta znajdująca się na stacji paliw „Canpol” Człuchów

Marek Zaleski urodził się 40 lat temu na Opolszczyźnie. Do Szczecinka przyjechał kilka lat temu z Grodkowa. Z wykształcenia jest certyfikowanym dekoratorem wnętrz, z pasji i miłości do sztuki tworzy niebanalne dzieła. W jego artystycznym dorobku znalazły się m. in. rzeźby, artystyczne meble, niebanalne malowidła ścienne, a także wiele unikalnych dekoracji i płaskorzeźb. Jego prace można obejrzeć odwiedzając www. mazagro-art.com.pl, gdzie prezentuje wszystkie swoje niecodzienne prace. Czym dla ciebie jest sztuka? - Sztuka jest dla mnie takim innym światem, gdzie mogę się w jakiś sposób odnaleźć i przekazać swoje uczucia, wyrazić siebie samego. Jest odzwierciedleniem mojej duszy. Sztuka jest dla mnie właśnie takim sposobem przekazania siebie. Jak byś sam siebie przedstawił czytelnikom. Kim jest Marek Zaleski? - Próbując wyrazić siebie zawsze staram się w jakiś sposób pokazać swoje wnętrze i taką swoistą akceptację dla świata. Tu mogę wyrazić swoje uczucia i światopogląd. Ja czasami widzę rzeczy inaczej niż większość ludzi, oczywiście nie obrażając tu nikogo. Po prostu mam swoje własne sposoby odbierania rzeczywistości. I staram się to jakoś pokazać właśnie poprzez swoje prace, choć nie zawsze mi się to udaje. W dzisiejszych komercyjnych czasach nie zawsze jest to proste. Przekazanie swoich uczuć w sztuce jest kwestią bardzo trudną, ponieważ zawsze można napotkać pewne kontrowersyjne opinie. Ale o to właśnie w tym chodzi, żeby wyzwalać w ludziach emocje i wywoływać uśmiech czy łzy, może wzruszenia, a może radości. W tym całym moim `ja` chyba o to chodzi, żeby ludziom w jakiś sposób wyostrzyć wrażliwość na pewne rzeczy, na postrzeganie świata. Podobno artystą jest się od zawsze albo wcale. A ty od kiedy wiedziałeś, że chcesz zajmować się sztuką również profesjonalnie, że to będzie

coś, co będziesz robił w życiu? - Tak naprawdę to nie wiem czy w ogóle zasługuję na miano artysty, to ludzie oceniają w jaki sposób mnie odbierają i postrzegają moje prace. Ale wcześniej nigdy nie myślałem, że sztuka stanie się moim zawodem, bo jest to specyficzna profesja, i nie okłamujmy się, ze sztuki ciężko się żyje. Od początku traktowałem to jako hobby, myślałem o tym bardziej jak o pasji niż sposobie na życie. Ale gdzieś tam już w szkole podstawowej przychodziły mi do głowy takie myśli, jednak wtedy nie miałem sposobności, żeby dalej się w tym kierunku kształcić, ponieważ życie zmuszało do podejmowania innych decyzji. Mówią, że przyszłość tworzymy w chwili podejmowania decyzji i coś w tym jest. Na początku wylądowałem w szkole mechanicznej, takie były czasy. Raz podejmowałem takie decyzje, które wychodziły mi na dobre, a innym razem niekoniecznie - tak jak u każdego człowieka. A tak naprawdę podjąłem taką decyzję kilka lat temu, to był 2006 czy 2007 rok, przebywałem wtedy w Wielkiej Brytanii i kiedyś tak mnie tknęło, żeby coś ze sobą zrobić, dla siebie i dla ducha. W tamtym czasie podjąłem decyzję o rozpoczęciu nauki w profesjonalnej szkole dla dekoratorów wnętrz, bo zawsze mnie do tego ciągnęło. A ten zawód jest zlepkiem wszystkich moich doświadczeń życiowych i zawodów, które przez te ponad 20 lat wykonywałem. Zajmowałem się tapicerstwem, mechaniką, malarstwem, rzeźbą, a nawet metaloplastyką. Po pewnym czasie od rozpoczęcia nauki wyjechałem do Danii. I średnio co dwa tygodnie robiłem po tysiąc kilometrów w jedną stronę, żeby dojechać na zajęcia. Ale udało mi się skończyć szkołę, z czego ogromnie się cieszyłem, że udało mi się dotrwać do końca, bo zawsze coś zaczynałem i nigdy nie kończyłem. To była moja pierwsza szkoła którą ukończyłem z pasji i miłości do sztuki. Jak wyglądały początki, te pierwsze próby nadania realnych kształtów rzeczom, które krążą ci po głowie? - Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo zawsze kiedy coś robię, to wszystko jakoś tworzy się automatycznie, tak jakbym tego nie robił ja, tylko ktoś inny robił to dla mnie. Bardzo ciężko jest to wytłumaczyć. Nawet czasami, kiedy uda mi się zrobić coś fajnego, to sam się dziwię później i mówię „Kurcze, Ma-

rek, to ty to zrobiłeś?” (śmiech). Kiedy tworzę w pewien sposób odrywam się od rzeczywistości, gdzieś mnie wchłania ta sztuka. Ale przede wszystkim muszę mieć natchnienie, kiedy go zabraknie to wiadomo, nic nie wychodzi tak, jak powinno. W takich chwilach odkładam pracę i nie ruszam nic. Niech minie trochę czasu i niech to dojrzewa we mnie, a kiedy wiem, że to już jest to, wtedy zabieram się za pracę. Zawsze jest jakiś zamysł, mam w głowie jakieś kształty i pomysły, a dopiero później to nabiera jakichś barw i to wszystko maluje się samo. Ja tego nie kontroluję. W twojej pracy niewątpliwie potrzebna jest wrażliwość. Co jeszcze? - Na pewno potrzebna jest również cierpliwość, której cały czas się uczę. Cierpliwość w tym zawodzie, zaraz po wrażliwości, to druga rzecz, która jest bardzo potrzebna każdemu artyście. Osobiście nie znam żadnego artysty choleryka, może są, ale ja takich nie spotkałem. Z reguły ludzie zajmujący się sztuką są osobami spokojnymi i cierpliwymi, którzy mają swój światek, żyją po swojemu, swoim tempem. Ja nauczyłem się żyć po swojemu i w swoim tempie. Mi się nigdzie nie śpieszy, zawsze mam czas, żyję tak, jak mi jest wygodnie. Kiedy coś robię, to staram się to robić dokładnie. Czy są jakieś tematy w sztuce, od których się odcinasz i których nie chcesz realizować, istnieje dla ciebie jakieś artystyczne tabu? - Myślę, że nie. Kiedyś nagminnie malowałem motywy sakralne, teraz mi to przeszło, gdzieś coś kiedyś we mnie pękło. I nie chodzi tu już o kwestie wiary, ale o symbolikę kościelną, rzeczy sakralne już mnie tak nie pociągają jak kiedyś. Teraz patrzę na to z innej strony, już mniej tworzę tego typu dzieł, ponieważ każdy człowiek dojrzewa, z wiekiem zmienia się charakter. Teraz unikam takich tematów, ale się ich nie wyrzekam. Ale żadne swoiste tabu nie istnieje. Sądzę, że podjąłbym się wszystkiego, nawet najdziwniejszych tematów. Czasami sam szukam takich wyzwań, ostatnim z nich był Ent. No właśnie. Klienci Campolu od dłuższego czasu mogą podziwiać, i zachwycają się, fascynującą rzeźbę Enta. Skąd wziął się pomysł na stworzenie rzeźby tej fil-

mowej postaci? - Pomysł wykonania takiej rzeźby tak naprawdę wziął się z mojego „widzimisię”. Od dawna chciałem gdzieś się sprawdzić, miałem taki niedosyt artystyczny, pragnąłem zrobić coś wielkiego. Zawsze robiłem jakieś drobne rzeczy, a nie miałem sposobności do tego, aby stworzyć coś naprawdę dużego. A Ent to postać, która jest olbrzymia (śmiech). Kiedyś właśnie w Internecie znalazłem takiego Enta, który został stworzony przez artystkę ze Stanów Kim Graham i zainspirowałem się jej pracą. Osobiście bardzo lubię Tolkiena i jego trylogię, dlatego postanowiłem sprawdzić się w tym temacie, zwłaszcza ze Ent jest postacią bardzo sympatyczną. Na początku pracy korespondowałem z Kim Graham prosząc o wskazówki i sugestie, choć przyznam, że nie spodziewałem się od niej odpowiedzi. Jednak ku mojemu zdziwieniu artystka udzieliła mi wielu istotnych informacji, choć oczywiście nie przekazała mi wszystkiego, do reszty musiałem dojść już sam, dla ułatwienia zrobiłem wydruki. W tym czasie natknąłem się na firmę Campol z Człuchowa, napisałem do pani Izy Odojewskiej, która po pierwszym moim mailu odpisała „tak, jestem bardzo zainteresowana, proszę przyjeżdżać”. We dwójkę, bo bardzo pomagała mi moja narzeczona Beata, po dwóch miesiącach skończyliśmy pracę nad rzeźbą. A co sprawiło wam najwięcej trudności? - Enta robiliśmy u nas w pracowni, która znajduje się w naszym mieszkaniu, i nie zauważyłem na zdjęciach jednej rzeczy. Mianowicie cały korpus składał się z dwóch odrębnych części, gdzie jedna była nasadzana na drugą. Ja natomiast zrobiłem korpus jako jedną całość. Za każdym razem kiedy coś robiłem, przenosiłem to przez drzwi żeby mieć pewność, że wyjdę z tym z mieszkania (śmiech). Po zrobieniu stelaża korpusu przeszedłem z nim przez jedne drzwi, przez drugie drzwi ale przez wyjściowe już nie mogłem i musiałem przeciąć go na pół. Praca opóźniła się o kilka dni przez konieczność przeróbki, ale udało się nam. Skąd czerpiesz inspiracje do swoich prac? - Najczęściej szukam inspiracji

w drugim człowieku. Moja praca zaczyna się zawsze od pewnego rodzaju wywiadu „środowiskowego”, długo rozmawiam z daną osobą, wypytuję o to, czego ona ode mnie oczekuje. Bardzo ciężko jest trafić dokładnie w czyjś gust, jest tyle ludzi, tyle charakterów i każdy ma inne gusta, inaczej postrzega sztukę. Dla jednego kolor czerwony będzie odrażający, a dla drugiego będzie on piękny. Za każdym razem kiedy rozpoczynam pracę nad jakimś projektem, obrazem czy malunkiem na ścianie, to zawsze staram się jak najdokładniej wypytać i zaczerpnąć jak najwięcej informacji o tym, co to ma być i jak ma wyglądać. Czy to ma być ukazanie pasji tego człowieka, wizerunek, czy to ma się podobać żonie, mężowi, dzieciom lub czy to ma być może prezent, jakaś niespodzianka - bo to też jest istotne. Wypytuję klienta o to, jakie konkretnie ma nosić cechy, czy to ma być przerażające lub kojarzyć się miło. Również niezwykle istotną informacją jest kolorystyka, pytam daną osobę o to, jakie kolory preferuje, w czym się najlepiej czuje, co lubi a czego nie lubi. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, ile złego można wyrządzić drugiemu człowiekowi poprzez właśnie nieodpowiedni dla jego charakteru i temperamentu dobór kolorów, którymi będzie się otaczał. Z czym jeszcze chciałbyś się zmierzyć, jakie masz plany na przyszłość? - Pewien pomysł tli mi się w głowie już od dawna. Razem z Beatką uwielbiamy tematykę sci-fi, nie chce powiedzieć, że jesteśmy jakimiś fanatykami, ale dobrze się czujemy i odnajdujemy w takim klimacie. Mnie inspiruje sztuka Hansa Gigera, twórcy postaci Obcego do filmu „Obcy ósmy pasażer Nostromo”. Tworzy on rzeźby, które wzbudzają we mnie emocje i sam chciałbym stworzyć kiedyś taką galerię postaci, która jednocześnie byłaby herbaciarnio-kawiarnią. Nie wiem czy w Szczecinku coś takiego udało by się otworzyć, czy znalazł bym klientów. Ale jeśli nie tutaj, to na pewno gdzie indziej. I będę do tego dążył, aby stworzyć takie miejsce dla wszystkich, którzy uwielbiają gatunek science fiction oraz fantasy. Chciałbym sam zrobić te wszystkie rzeźby, które będą przedstawiały znane filmowe postaci. Moim marzeniem jest stworzenie właśnie takiego miejsca. Rozmawiała: Marzena Góra


Noworoczne spotkanie W sobotę (14 stycznia) w sali kameralnej byłego ośrodka kultury przy ul. 9 Maja miało miejsce niecodzienne spotkanie. Tego dnia członkowie Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Szczecinku zorganizowali spotkanie wigilijno - noworoczne, które rozpoczęło się Mszą św. w kościele pw. NNMP, a następnie wszyscy zaproszeni udali się do sali kameralnej dawnego SZOK - u. Nie zabrakło tradycyjnego dzielenia się opłatkiem, życzeń noworocznych i serdecznej atmosfery. Wszyscy goście bawili się przy wspaniałych występach lokalnego zespołu muzycznego i wraz z nimi odśpiewali bożonarodzeniowe kolędy. Noworoczne życzenia Tadeusz Błaszczak, prezes szczecineckiego koła PSD, złożył również naszym czytelnikom. - Wszystkim czytelnikom „Tematu Szczecineckiego” życzę przede wszystkim tego, aby w tym nowym roku byli dla siebie bardziej przyjaźni. Wokół coraz częściej dostrzec można panującą nienawiść, dotyka to nawet często członków jednej rodziny. Dlatego życzę zwłaszcza tej życzliwości, serdeczności i dobroci wobec innych ludzi. Ponadto chciałbym również wszystkim złożyć życzenia zdrowia, bo jest ono bardzo ważne, aby móc w pełni cieszyć się życiem. Mam również nadzieję, że aktualna sytuacja dotycząca zamieszania związanego z refundacją leków oraz sytuacja-

W marcu 2011 nabyłem w galerii handlowej w Szczecinku czajnik do kuchni indukcyjnej. Nie był tani, ale zdecydowałem się na zakup czegoś naprawdę dobrego. Zwłaszcza, że posiadał dożywotnią gwarancję. Po kilku miesiącach użytkowania czajnik zaczął rdzewieć od strony zewnętrznej. Postanowiłem wykorzystać możliwość reklamacji i zaniosłem go do sprzedawcy. Sprzedawca pokwitował przyjęcie

Tadeusz Błaszczak, prezes szczecineckiego koła PSD, dzielił się z uczestnikami spotkania opłatkiem. Podczas spotkania nie zabrakło występów artystycznych

mi w naszych aptekach wkrótce się wyklaruje i unormuje. Zarówno sobie jak i wszystkim życzę tego, aby wszystkie nasze plany, cele i marze-

nia udało się zrealizować. I przede wszystkim, aby ten rok nie był gorszy od poprzedniego, a na pewno żeby był lepszy. (mg)

reklamacji, przyjął czajnik i powiadomił mnie, że wysyła go do producenta. Po 2 tygodniach czajnika jeszcze nie było z powrotem. Otrzymałem ze sklepu wiadomość sms, że sprawa się przedłuża. Na początku stycznia osobiście pojawiłem się w sklepie z pytaniem, gdzie jest mój czajnik? Usłyszałem, że reklamacja jest zaakceptowana i że lada chwila otrzymam wymienione, nowe urządzenie. Minął kolejny tydzień. W sklepie poinformowano mnie, że producent jeszcze nie przywiózł mi urządzenia, mimo że w sklepie już się pojawiał. Nie wiadomo dlaczego...

Postanowilem udać się do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta, u którego dowiedziałem się, że mogę odstąpić od umowy kupna. Tak też uczyniłem - pismo zaniosłem do sklepu w galerii. Nie zostało jednak przyjęte, więc wysłałem je pocztą na adres właściciela sklepu. Jestem oburzony formą obsługi reklamacji i zdumiony ignorancją, z którą się spotykam. Przecież za wadliwy towar odpowiada sprzedawca, a klienta nie powinna interesować jego współpraca z producentem czy też hurtownią. Dane do wiadomości redakcji

Biegi i przyrzeczenia Bardzo często można usłyszeć o harcerskich „biegach po krzyż” i przyrzeczeniach. Może to być niezrozumiałe. W końcu - po co biec po krzyż i co przyrzekamy ? Krzyż - jest to odznaczenie harcerskie. Gdy krzyż się już zdobędzie, można w pełni nazywać samego siebie harcerzem, dalej się rozwijać i w tym momencie zazwyczaj się zaczyna ta prawdziwa, harcerska

przygoda. Ale jak ten krzyż zdobyć? W naszym szczepie, podobnie jak w wielu innych środowiskach w Polsce, jest przyjęta tradycja. Po okresie próbnym, w którym dowiadujesz się o co w tym wszystkim chodzi, kompletujesz umundurowanie - po prostu wdrążasz się w harcerskie życie, trwającym zwykle od trzech do sześciu miesięcy, odbywa się „bieg po krzyż” - pewnego rodzaju test.

Sprawdza on, czy już jesteśmy godni i gotowi zdobyć tą ważną odznakę - ale także przyjąć na siebie dużą odpowiedzialność. Podczas biegu trzeba się wykazać wiedzą. Znać historię, obowiązujące prawo, symbolikę oraz inne fakty na temat naszej organizacji to podstawa. Ale to nie koniec. Nie nazywa się to biegiem przypadkowo. Zazwyczaj odbywa się w godzinach późnych i przyszli harcerze nic o nim nie wiedzą. Wykazują się swoją gotowością. Przyjeżdżają po nich funkcyjni drużyny lub zostają obudzeni podczas szczepowego przedsięwzięcia, przykładowo podczas biwaku. Na trasie rozmieszczone są punkty, na których inni harcerze - posiadający już krzyż - przepytują ich ze zdobytej wiedzy. Mimo że harcerze wiedzą, że wszystko tej nocy jest zaplanowane, nieraz czują strach przed wyruszeniem na samotną trasę. Wykazują się naprawdę dużą odwagą i chęcią uczestniczenia w harcerskim życiu. Na harcerzy, który zdali swój bieg, na końcu zwykle czeka ognisko. Składają wtedy przyrzeczenie. Wyrażają w nim chęć służby i zobowiązują się przestrzegać prawa harcerskiego. Stają się prawdziwą cząstką Związku Harcerstwa Polskiego. Jest to jedno z najważniejszych wydarzeń na ich harcerskiej drodze. dh Agata Bijak

W czwartkowe wczesne popołudnie, przed świętem Trzech Króli, wyjątkowo często dzwonił spacerkowy telefon. Wielu naszych Czytelników bezskutecznie biegało po sklepach bądź spożywczych stoiskach w poszukiwaniu pieczywa - i rzadko gdzie udało im się znaleźć choćby bochenek. Okazuje się, że nerwowe bieganie i poszukiwanie pieczywa przed długimi weekendami to już nasza handlowa „tradycja”. Pisaliśmy o tym i to nie raz. W tenże czwartek, na stoisku piekarniczym znanego śródmiejskiego sklepu, próbowaliśmy dość stanowczo wypytać jego personel - dlaczego tak jest niemal przed każdymi świętami. Odpowiadano nam, i owszem, że... wtedy trudno jest zamówić pieczywo, bo nie ma się pewności, że wszystko zejdzie. Warto to jeszcze raz przeczytać, bo lepiej nawet i Mrożek by nie wymyślił. Kebab czy kebap - zastanawia się znajomy Czytelnik, dostrzegając w handlowych reklamach taki i taki napis. Pisaliśmy już o tym, także w spacerkowej rubryce, ale że ostatnio otrzymaliśmy i to nawet dwa na ten temat sygnały, powracamy do owych nazewniczych wątpliwości. Właściwie, nie powinno ich być, ponieważ nazwę tego wschodniego przysmaku, jakim niewątpliwie są kawałki pieczonego marynowanego mięsa z cebulą, pomidorami, jarzynami i ryżem, możemy pisać i tak, i tak. Co prawda bardziej przyjęła się nazwa kebab, wywodząca się z języka perskiego czy hindi, ale gdyby ktoś zechciał wzorować się na nazwie pochodzenia tureckiego - kebap, to tak też można i nie będzie to udziwnione ani niestosowne. Tak czy inaczej - smacznego! W ubiegły wtorek, uczniowie klas szóstych przystąpili do ogólnopolskiej próby przed kwietniowymi zewnętrznymi sprawdzianami wiedzy i umiejętności na zakończenie podstawówki. Było jak podczas prawdziwego egzaminu, w szkołach powołano komisje nadzorujące sprawny przebieg sprawdzianu, każdy szóstoklasista wylosował swoje egzaminacyjne miejsce i nie było żadnej szansy na ściąganie. Próbny sprawdzian trwał równą godzinę i tyle czasu musi im też wystarczyć za nieco ponad 80 dni, gdy będą pisać już właściwy czy prawdziwy test kompetencyjny, jak się ten sprawdzian w szkołach powszechnie nazywa. A jak było? Zdaniem szóstoklasistów - łatwizna, odpowiedzieć na 20 pytań zamkniętych, coś tam obliczyć, napisać list zachwalający ulubiona książkę i ogłoszenie. Rzeczywiście, łatwizna, ale póki co, trzeba to jeszcze ocenić, wtedy dopiero wyjdzie szydło z worka, jak co roku... Niestety, nic nie możemy po-

radzić, co najwyżej - pochylić się z troską nad problemem, zgłoszonym w nasz spacerkowy adres przez kilkoro licealistów, znajomych, choć nie ma to oczywiście znaczenia. I także co najwyżej współczuć tym wszystkim, którzy muszą ściśle stosować się do nauczycielskiego punktu widzenia, gdy chodzi o interpretację tekstów prozatorskich czy, nie daj Boże, utworów poetyckich. Tak, współczuć, bo istotą twórczego i innowacyjnego uczenia się i nauczania jest właśnie owa dowolność interpretacyjna, zwłaszcza w obszarze poetyki. No tak, niby wszyscy o tym wiedzą, ale sprawiedliwość, jakby co - musi być... po naszej stronie. Ciekawe, co na to nadzór? Iwonie P., totalnie krytykującej obcojęzyczne nazwy szczecineckich sklepów, lokali gastronomicznych czy punktów usługowych przyznajemy rację, ale co do meritum. Fakt, zgodnie z Ustawą o języku polskim z dnia 22 lipca 1999 roku wszelkie nazwy, napisy, informacje i reklamy umieszczone w placówkach użyteczności publicznej, powinno się sporządzać w języku polskim. Za nieprzestrzeganie powyższego grożą nawet sankcje do 100 tys. złotych grzywny (rozdz.4, art.14), ale jak jest - każdy widzi. Natomiast co do występującego w nazwie tutejszego lokalu „kredensu”, nie podzielam Pani zdania. Nie chodzi wszak o mebel do naczyń kuchennych, który - gdyby tak miało być - rzeczywiście cyt. ni przypiął, ni przyłatał do tej nazwy. Kredens, to także a tu, przede wszystkim - w dawnych pałacach i dworach szlacheckich pomieszczenie do przechowywania zastawy i spożywania posiłków. A więc czemu nie, nazwa wszak oryginalna i jak najbardziej pasująca, i mało że rodzima, to powiedziałbym nawet - staropolska. Natomiast co do zasadności nazw szczecineckich ulic, placów czy rond - obiecuję nieco dłuższy materiał. Także serdecznie Panią pozdrawiam! Z podróży służbowej wróciłem do Szczecinka po godzinie czwartej w nocy - pisze nasz długoletni Czytelnik - Byłem przekonany, że w tej sytuacji nie powinienem stawiać się do pracy na godzinę 7, należało mi się choć kilka godzin odpoczynku. Gdy przyszedłem do biura około godziny 10-tej, szef zrobił mi awanturę, grożąc nawet sankcjami finansowymi. Dodam, że firma, w której pracuję jest prywatną spółką. Nie ma to żadnego znaczenia. Zgodnie z Kodeksem Pracy (Dz.U. 1998, nr 21 poz. 94 ze zmianami) w takiej sytuacji ma Pan prawo do urlopu okolicznościowego, a podstawą prawną jest pańskie oświadczenie, potwierdzające odbycie podróży służbowej w godzinach nocnych zakończonej w takim czasie, że do rozpoczęcia pracy nie upłynęło 8 godzin. Co do drugiej kwestii, wydaje się, że nagła awaria w mieszkaniu jest dostatecznym powodem, by pracownika zwolnić na kilka godzin do domu, by zapobiec ewentualnym szkodom. Zależy to oczywiście od pracodawcy, no ale w takich sytuacjach trzeba być po prostu człowiekiem. (ur)


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Aleksandra - ur 16.01 - 3220 g - 55 cm.

Aurelia - ur 18.01 - 3050 g - 54 cm.

Bartosz - ur 17.01 - 4100g - 58 cm.

Dawid - ur 14.01 - 3570 g - 57cm.

Dominika - ur 17.01 - 3300g - 56 cm.

Gabryś - ur 18.01 - 2760 g - 53 cm.

A-Hania - ur 16.01 - 4200g - 60cm.jpg

Laura - ur 14.01 - 3800 g - 55 cm.

Lena - ur 12.01 - 3150 g - 55 cm.

Marcel - ur 15.01 - 3590 g - 56 cm.

Mateusz - ur 12.01 - 3370 g - 57 cm.

Milena - ur 14.01 - 4100 g - 58 cm.

Olaf - ur 15.01 - 3140 g - 50 cm.

Oliwia - ur 12.01 - 3750 g - 60 cm.

Oliwia - ur 14.01- 3520 g - 57 cm.

Zuzia - ur 12.01 - 3850 g - 56 cm.


Zanim powstało miasto CZĘŚĆ II

Szczecinek na starych zdjęciach (73)

Wprawdzie do całej epoki jeszcze daleko, ale od tego czasu kiedy powstało to zdjęcie, mija półwiecze. Współczesna ul. Bohaterów Warszawy różni się dość znacznie od tej uwiecznionej na widokówce z 1964 roku. Sądząc po ubiorze przechodniów, a także wywieszonych chorągwiach, zdjęcie powstało w okolicy 22 lipca. Młodszym czytelnikom wyjaśniamy, że było to święto państwowe i przystrajanie sklepów było obowiązkowe. Ponieważ wszystkie sklepy były państwowe (prywatny na tej ulicy był tylko jeden - naprzeciwko poczty) więc egzekwowanie nakazu nie nastręczało władzy żadnych problemów. Jednym z najbardziej znanych sklepów na tej ulicy - przynajmniej dla dzieci - był widoczny na pierwszym planie sklep cukierniczy z dużą witryną i wielkim napisem„Upominki”. Jakiś czas nosił nazwę 22 Lipca - tak w okresie PRL nazwano dawną fabrykę czekolady E. Wedla. Za „słodkim sklepem” znajdował się salon fryzjerski, a dalej już w następnej kamienicy - tej z długimi wąskimi oknami w parterze - sklep branży metalowej. Należał on do Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska i oprócz narzędzi rolniczych, można było kupić coś z gospodarstwa domowego w tym rowery, a nawet motocykle WFM. Za nim w cieniu płóciennych markizów, mieścił się dom towarowy, potem chyba już w latach siedemdziesiątych, zamieniony na sklep firmowy Polamu - to poprzednik dzisiejszych zakładów Elda. W dalekim planie widać szczyt kamienicy, której ściany zaczęły pękać po tym, jak na przyległej działce rozpoczęto budowę popularnego, a dzisiaj mocno już zmienionego „Blaszaka”. Kamienicę wtedy rozebrano i teraz w tym miejscu znajduje się parking i jezdnia ul. Kisielewskiego. Dzisiejszą ul. Boh. Warszawy po wojnie nazwano ul. Stalina, wcześniej była to Königstrasse, a więc po naszemu - ul. Królewska, a jeszcze wcześniej Białogardzka. To tutaj przy skrzyżowaniu z ul. Junacką i Podwale znajdowała się Brama Białogradzka i początek traktu w kierunku Bobolic i Połczyna (Białogardu). (jg)

foto:Jerzy Gasiul

wej, a co za tym idzie gospodarcze przeznaczenie grodów, jako miejsc koncentracji dóbr ludzkich. Grody oprócz tego, że pełniły funkcję ośrodków władzy i życia religijnego, były miejscami produkcji rzemieślniczej. Rozszerzanie się osadnictwa wczesnośredniowiecznego na Pomorzu towarzyszyło kształtowaniu się zrębów nieznanych wcześniej struktur przestrzennych zasiedlenia, co spowodowało pojawienie się charakterystycznej we wczesnym średniowieczu formy osiedla obronnego, współwystępującego z otwartą osadą nie umocnioną. Również w tym czasie zapoczątkowany został i pogłębiający się w następnych stuleciach proces stabilizacjo osadnictwa. W krajobrazie Pomorza grody zajmowały szczególne miejsce. Jako osiedla obronne, grodziska pomorskie doczekały się wielu opracowań, dzięki czemu są zdecydowanie najlepiej rozpoznanym składnikiem osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Swoim wyglądem zwracały uwagę osadników wczesnośredniowiecznych, im samym dawały przede wszystkim schronienie i bezpieczeństwo. Bardzo prawdopodobne, że osiedla obronne służyły za miejsca sądów i kar, będąc najbardziej reprezentatywnym elementem osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Charakteryzując wczesnośredniowieczną formę osadniczą, jaką są grodziska, uwagę zwraca ich walor poznawczy. Biorąc pod uwagę skalę szczegółowości i niepełnej kompletności zbiorów informacji archeologicznych jakich dostarczają różne rodzaje odkryć i badań terenowych, można ustalić następującą ich hierarchie: 1) szerokopłaszczyznowe badania wykopaliskowe, 2) badania sondażowe, 3) badania powierzchniowe, 4) odkrycia przypadkowe, 5) odkrycia nieokreślone. Identyfikacja grodzisk w terenie nie nastręcza dużych problemów. Wielkość grodzisk, ich morfologia i topografia pozwala na stosunkowo szybkie rozpoznanie. Do eksploracji grodzisk wystarczą przeprowadzone profesjonalnie i rzetelnie badania powierzchniowe. Założony na wale wykop sondażowy rozwiewa wątpliwości o charakterze i funkcji grodu w okresie świetności. Oprócz badań powierzchniowych i metody sondażowej, grodziska eksploruje się przede wszystkim szerokopłaszczyznowymi badaniami archeologicznymi. Najobszerniej usystematyzował grodziska słowiańskie niemiecki archeolog Robert Behla, który rozpatruje ich budowę, kształt i rozmieszczenie topograficzne na terenie Pomorza niemieckiego. Uważa on grodziska wczesnośredniowieczne za twór kultury łużyckiej. Znajdywana na grodziskach ceramika wczesnosłowiańska, jest najlepszym dowodem, że wykorzystywane były także od VI do XI w. n.e. Pierwsze polskie zestawienie grodzisk pomorskich przedstawił Władysław Łęga w pracy „Kultura Pomorza we wczesnym średniowieczu”. Syntetyczna praca miała na celu przeanalizowanie osadnictwa wczesnośredniowiecznego na podstawie wykopalisk na Pomorzu i uchwycenie wszystkich jego części składowych oraz szczegółową ich charakterystykę. Do czasów współczesnych ceniona i ciągle wykorzystywana przy analizie osadnictwa wczesnośredniowiecznego. (...) Chronologia obiektów obronnych pozwoli wyjaśnić na kiedy

Zdjęcie lotnicze grodziska w Brzeźnie. Zdjęcie powstało dzięki uprzejmości pilota Pawła Zimorodzkiego.

foto:Archiwum

Odpowiednie jej wykorzystanie stanowiło o rozwoju sztuki wojennej w zakresie: sposobu prowadzenia walki oblężniczej i obronnej oraz techniki wojennej (np. uzbrojenie, maszyny oblężnicze), techniki wznoszenia fortyfikacji, właściwości materiałów niezbędnych do ich budowy i środowiska fizycznogeograficznego z punktu widzenia jego walorów obronnych. Przejście z osadnictwa otwartego do obronnego, spowodowało rozwój omawianej formy osadniczej na terenach całej Słowiańszczyzny północno-zachodniej. Gród oprócz tego, że dawał zabezpieczenie pobliskim osadom w razie niebezpieczeństwa, ułatwiał rozwój targów. Chętniej kupiec odwiedzał miejsca chronione, w których miał gwarancję bezpieczeństwa, istniały tam bowiem rozwinięte formy organizacji politycznej. Targi ułatwiały okolicznej ludności pozyskiwanie produktów, spowodowały konkurencję, a co za tym idzie troskę o rosnącą jakość produktów. Względy gospodarcze, a następnie polityczne spowodowały konieczność zabezpieczenia grodu przed nagłym atakiem nieprzyjaciela. Były chronionymi i otoczonymi: wałem, ostrokołem, palisadą, rowem, fosą licznymi osadami, które produkowały i funkcjonowały na swoją własną konsumpcje. Kontakty handlowe dalekosiężne potwierdza materiał znaleziony podczas szeroko płaszczyznowych badań archeologicznych. Często utożsamia się je z drewnianymi konstrukcjami, które podczas upadku grodów zostały zniszczone, rozebrane lub spalone. (...) Grody już od pradziejów stanowiły wyższą formę osadniczą. Mieszkańcy grodu należeli do warstwy społecznej i ekonomicznej wiodącej prym w najbliższej okolicy. Grody miały duże znaczenie handlowe, patrząc, miedzy innymi przez pryzmat głównych szlaków wymiany towarowej. Powstawaniu grodów nie towarzyszyły jakieś z góry narzucone wytyczne, wręcz przeciwnie, zaobserwować można duże ich zróżnicowanie tak samo pod względem budowy zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Powstawały małe grody o wielkości mniejszej niż 0,5 ha jak i naprawdę ogromne, zajmujące ponad kilka ha. Małe grody pełniły zasadniczo funkcję strażnic, miejsc, w których osadnicy znajdywali schronienie w razie niebezpieczeństwa. Kształt wczesnośredniowiecznych osiedli obronnych najczęściej podyktowany był rzeźbą terenu (wierzchołkiem wyniesienia, rozmiarem wyspy). Osiedla różniły się także funkcją, jaką miały spełniać. Dwie podstawowe funkcje grodów, nie budzą wątpliwości i wysuwały się na pierwszy plan, militarna, jako miejsce schronienia i obrony i ustrojowa jako ośrodków życia publicznego. Ośrodki grodowe były jednymi z najbardziej charakterystycznych cech organizacji terytorialnej Słowian zachodnich, wielokrotnie wspomniane w źródłach łacińskich jako civitas, urbs, castrum, castellum, niekiedy też jako arx (jeżeli chodziło o siedzibę książęcą). Będąc ośrodkami dyspozycyjnymi tworzącej się klasy wczesnofeudalnej i władzy państwowej, zapewniały trwałość następujących przemian ustrojowych oraz jak wskazują badania archeologiczne, były podstawą obrony przed zagrożeniem zewnętrznym. Niewątpliwe są także funkcje osiedli obronnych jako ośrodków wymiany towaro-

FOTO F. Archiwum

Mateusz Zacharewicz

przypada apogeum osadnictwa grodowego w rejonie jezior. Materiałem datującym 12 grodzisk z okolic Szczecinka będzie ceramika, w większości rozdrobniona, nie stanowiąca zwartych zespołów. Tylko przeprowadzone badania archeologiczne na stanowiskach nr 1 i 2 w Radaczu dostarczyły artefaktów na podstawie, których można ustalić chronologie radackich osiedli. Jako najważniejsze w strukturze osadniczej grody we wczesnym średniowieczu pełniły szereg funkcji to również zostanie poruszone w dalszej części pracy. Analiza rozmieszczenia i położenia topograficznego grodzisk na podstawie zdjęć lotniczych będzie podsumowywała charakterystykę wczesnośredniowiecznych osiedli obronnych. cdn.


Sprzedam • UBRANKA dziecięce 0-4 m-ce, stan idealny, od 1-15 zł. Tel. 94 374 20 89 . • DESKĘ barlinecką 2 m2, tanio, kolor - jesion z połyskiem. Tel. 784 124 967. • LAMPĘ halogenową nową, kolor - chrom. Tel. 784 124 967. • MOZAIKĘ nową, 1cm x 1cm, kolor niebieski, połysk, 1,5 m2 Tel. 784 124 967.

• DZIAŁKI budowlane 2500m2, na wsi, droga asfaltowa, 400 m od lasu, 53000 zł. Tel. 691 976 366.

• DZIAŁKĘ rekreacyjnowarzywną, os. Zachód, 1500 zł. Tel. 508 234 051.

• GARAŻ w Szczecinku, bezpiecznie położony, energia elektryczna. Tel. 502 542 191.

• MIESZKANIE 120 m2, ul. Piłsudskiego 8, po kapitalnym remoncie, wysoki standard. Tel. 662 052 082.

• MIESZKANIE, Ostrowąsy k/ Barwic, 66m2, 3p, IIp, kuchnia, łazienka, toaleta, garaż, piwnica, bud. gospodarcze, c.o., po remoncie. Tel. 665 242 503 lub 669 258 139.

• GARAŻ, os. Zachód, światło, kanał, metalowe drzwi. Tel. 692 172 074.

• MIESZKANIE w bloku 72,6 m2 IIp 4p, wyremontowane, ul. Grudziądzka, 230 000 zł Tel. 604 300 396 lub 605 821 514

• DWA piece kaflowe, kremowy i zielony. Tel. 692 499 837.

• KAWALERKĘ 29 m2 IIp, po remoncie, okna PCV, glazura, nie wymaga wkładu finansowego, ul. Mierosławskiego. Tel. 666 963 377.

• ROWER 3 kołowy z koszem dla osoby niepełnosprawnej, nowy, koła 26 cali. Tel. 511 274 982.

• ZADBANE, b. ładne mieszkanie, 3p, Ip, 60 m2, balkon, ul. Warszawska. Tel. 797 865 076.

• PSA YORKA- szczeniaka (pies lub suczka). Tel. 504 320 011.

• DZIAŁKA 19 i 57 arów, z budynkami. Tel. 798 198 683.

• MIESZKANIE 46 m2, 2p, parter, balkon, ogródek, os. Zachód. Tel. 609 174 436 lub 94 374 57 15. • MIESZKANIE 3p, ul.Wyszyńskiego 90, 63 m2 , wysoki standard, środkowe, ciepłe, słoneczne, IIp, okna PCV , parkiety, gładzie, zabudowy. Tel. 695 662 970. • MIESZKANIE centrum, 58 m2, 3p, IVp po remoncie, 180 000 zł. Tel.604366041. • MIESZKANIE 3p, parter, 47,20 m2, ul. Koszalińska. Po remoncie Tel. 502 742 748.

• SUKNIĘ ślubną kolekcji 2011. roz.36/38, kolor ecru, stan bdb. Tel. 791 056 622.

• MIESZKANIE 72m2, 3p, na poddaszu, centrum. Tel. 782 575 120.

• BAŻANTY srebrzyste. Tel. 889 189 598.

• MIESZKANIE 2p, IVp, po remoncie, centrum. Tel. 530 444 435.

• LOKAL 33m2, na biuro, usługi, sklep, gabinet lekarski, centrum Szczecinka. Tel. 502 566 109.

• MIESZKANIE 83m2, 2p, ul. Limanowskiego oraz kawalerka 24 m2 ul. Koszalińska. Tel. 798 583 353.

• DZIAŁKA budowlana, uzbrojona, 1215m2, ul. Krajobrazowa ( Trzesieka), 105000 zł. Tel. 600 032 850.

• MIESZKANIE 2p IIIp 44 m2, balkon, środkowe, 130 000 zł. ul. Wyszyńskiego 55. Tel. 880 287 876.

• GARAŻ własność grunt uwłaszczony ul.Toruńska, w podwórku własność . Tel. 606 315 256.

Kupię • PILNE - mieszkanie, 4p, do IIp. Tel. 604 566 432. • ODKUPIĘ łóżko dla leżącej osoby. Tel. 604 644 436. • GITARĘ zwykłą tanio kupię Tel. 608 674 140. • KROWĘ mleczną. Tel. 672 660 860 po godz. 20.00 • ZBOŻE łubin, bobik, ekolog. Zapewniam transport, płacę w dniu odbioru. Tel. 509 942 079.

Nieruchomości • DOM parter, 130m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, komfortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. • MIESZKANIE bezczynszowe, 78 m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna PCV, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632.

• MIESZKANIE własnościowe, 3p, 47 m2, parter, ul. 28 Lutego, 2 zabudowy comandor, nowe okna. Tel. 697 671 749. • DZIAŁKĘ 1,7 ha budowlano usługową. Graniczy z drogą nr 20, przy lesie, 25 km od Szczecinka w kier. Szczecina Tel. 693 401 158. • DOM jednorodzinny, parterowy, szeregowy z garażem 200 m2, działka 280 m2, os. Zachód Tel. 693 401 158. • MIESZKANIE 51m2, 2p, Ip, kuchnia, nowe, ul. Armii Krajowej 69. Tel. 506 173 412.

KUPON WAŻNY DO 26 STYCZNIA

• MIESZKANIE 41m2, dwupokojowe, parter w Skotnikach, 112000 zł + garaż. Tel. 660 631 221. • DOM w miejscowosci Parsęcko o powierzchni 64 m2, 2p, kuchnia, łazienka. Tel.888 647 879. • MIESZKANIE 4p, 58 m2, II p, ul. Spółdzielcza, 165000 zł. Tel. 693 684 253. • DZIAŁKA rekr.-bud. Stare Wierzchowo,1000 m2 z drewnianym domkiem, 65000 zł. Tel. 508 171 300.

• DZIAŁKA 2540 m2, pod zabudowę jednorodzinną, Szczecinek, ul. Szczecińska budynki gospodarcze z widokiem na jezioro. Tel. 500 284 208. • MIESZKANIE w centrum Szczecinka, 91m2, bezczynszowe, Ip, 3p. Tel. 792 333 503. • DZIAŁKA budowlana, nad jez. Dołgie 1570 m2, 360000 zł, możliwe raty. Tel. 694 886 720.

Do wynajęcia mam • LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. • LOKAL handlowo-usługowy, 35 m2. Tel. 661 732 085. • KAWALERKA, 30 m2. Tel. 602 216 792. • MAGAZYN 300 m2 w Szczecinku, ul. Słowiańska, na dowolną działalność. Tel. 602 216 792. • LOKAL użytkowy 20 m2 przy pl. Winnicznym 12 od strony Netto w Szczecinku Tel. 886 403 149. • KAWALERKĘ umeblowaną ul. Kopernika 33. Warunki do uzgodnienia. Tel. 886 324 521. • LOKAL usługowo-handlowy, centrum Szczecinka, 660 m2, ul. E. Plater 5, od 1 kwietnia. Tel. 602 434 668. • WARSZTAT z możliwością zamieszkania, ul. Miła 49 Tel. 606 216 764. • MIESZKANIE 2p, centrum Szczecinka, od lutego. Tel. 94 374 06 13. • LOKAL użytkowy 80 m2 w centrum Szczecinka. Ogrzewanie z sieci Tel. 504 370 813.

• LOKAL użytkowy 35 m2 Tel. 661 732 085. • WYDZIERŻAWIĘ budynek gospodarczo-garażowy, blisko dworca PKS. Tel. 531 337 388. • MIESZKANIE 2 p, częściowo umeblowane w Szczecinku. niska cena. Tel. 531 638 254. • SKLEP w centrum 80m2, ogrzewanie z sieci. Tel. 504 370 813. • MIESZKANIE od. 01.02.2012 w Szczecinku, ul. Bugno. Tel. 721 138 368.

Do wynajęcia szukam • PILNIE mieszkania 3p. Tel. 604 566 432.

Zamienię • MIESZKANIE ZGM TBS 52m2, Ip, balkon, na większe 3-4p, mogą być do remontu lub z piecami. Tel. 511 803 954. • MIESZKANIE 2p, IIIp, 37m2, na większe. Tel. 604 569 045. • MIESZKANIE kawalerka, w Szczecinku ul. Kopernika, na podobne lub 2p, Borne Sulinowo lub Czarne. Tel. 605 524 385. • MIESZKANIE 3p, 70 m2 w starym budownictwie na 2-3p, spółdzielcze, może być zadłużone. Tel. 94 374 91 09. • MIESZKANIE w Połczynie Zdroju, 2p, Ip, własność, na podobne w Szczecinku. Tel. 516 371 893.

Auto - moto • VW golf II, 1989r, automat, benzyna, 5d, stan db. Tel. 508 135 269. • FELGI aluminiowe, 4 szt, na 4 śruby, 16 cali, koncetrujące 8 cm, 150 zł/ szt. Tel. 514 124 320. • BMW 520i benz.+gaz sekwencja, 1994 r, stan bdb., segment, szare fronty, b. ładne, tanio. Tel. 602 612 295.


• MITSUBISHI colt 1.5DID diesel 12.2004 5 drzwi klima elektryka 14300 zł do oplat. Tel. 508 076 742. • VW passat B5 FL poj. 1.9 TDI rok pr. 2002 przebieg 176 tys. km, 21000 zł. Tel. 694 890 904. • QUAD 110 cm3 , Tel. 781 084 337. • PRZYCZEPKĘ samochodową lekką Tel. 889 189 598.

Różne • ODDAM ziemię po niwelacji terenu, os. Marcelin. Tel. 509 214 515. • STOWARZYSZENIE Pro Bono przyjmie rzeczy, AGD, RTV, meble, pościel- odbiór własny spod wskazanego adresu. Tel. 697 014 217. • ODSTAPIĘ lokal gastronomiczny w centrum miasta Szczecinka Tel. 606 315 256. • ZAGUBIONO kartę parkingową, osoby niepełnosprawnej na nazwisko Mirzikyan Suren.

Usługi • USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówkapalnedka. Tel. 608 809 335. • WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641.

• RADCA prawny Tomasz Wilicki. Pomoc prawna w formie Kancelarii Radcy Prawnego przy ul. Szkolnej 2/1 w Szczecinku Tel. 604 366 041. • SPRZEDAŻ części nowych i używanych, skup aut do 500 zł/ każdy, naprawysamochodów os. i dost. wymiana opon, opony używane, ul. Pilska39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. • CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel.94 374 58 34 lub 880 165 586. • STUDIO i laboratorium Foto Marita, zdjęcia do dokumentów, ślubne w studio i w plenerze. Wideofilmowanie. Szczecinek ul. Koszalińska 9 Tel.511 297 357. • MATEMATYKA- korepetycje, szkoła podstawowa, gimanzjum. Tel. 889 272 610. • CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. • OGRODZENIA, bramy, balustrady Tel. 887 790 795. • NAPRAWA pralek, lodówek, kuchenek elektrycznych, sprzętu agd. Henryk Wiórek. Tel.94 374 36 63 lub 605 288 141. • PRZERÓBKI krawieckie, naprawa odzieży, art. pasmanteryjne, os. Zachód, ul. Jagiełły 56A (sklep połączony z kwiaciarnią). Tel. 693 450 504.

• PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe Tel. 604 272 178. • NAUKA jazdy kat B, szkoła 4you zaprasza na kursy, www.4you-szczecinek.pl Tel. 889 990 865 lub 608 654 567. • BUDOWA i remonty domów, remonty mieszkań, łazienek, cyklinowanie podłóg. Tel. 692 120 390. • KRAWIECKIE ul. Powst. Wielkopolskich 3, Igiełka Zaprasza. Tel. 501 260 563. • ZWROT PODATKU- Holandia, Niemcy, Anglia, Irlandia, Norwegia, Dania, Belgia, Austria. Centrum POdatkowe. Tel. 67 265 12 70 lub 502 846 635.

Praca • ZAKŁAD mechanika maszyn i urządzeń zatrudni na stanowisko: tokarz, frezer, ślusarz - mechanik. Kontakt osobisty, ul. Pilska 5.

Nr certyfikatu: 6837

Praca w Niemczech

• SZUKAM opiekunki do osoby starszej. Tel. 604 327 244.

opiekunka osób starszych

• DOŚWIADCZONA opiekunka zaopiekuje się dzieckiem lub osobą starszą. Tel. 885 101 668.

Pewna praca Wysokie zarobki Bezpłatne kursy

Nowe wyższe stawki ! Koszalin, ul. Zwycięstwa 37/22 tel. 94 711 20 07 e-mail: koszalin@promedica24.pl www.promedica24.pl

• ZAOPIEKUJĘ się osobą starszą, posiadam doświadczenie i referencje. Tel. 504 509 041. • ZAOPIEKUJĘ się starszą osobą, posprzątam, ugotuję, dotrzymam towarzystwa, mam 40 lat. Tel. 669 291 970. • ZAOPIEKUJE się starszą osobą posiadam kwalifikacje do opieki. prosze o kontakt! Tel. 507 046 447.

Nauka • NAUCZYCIELKA pomoże codziennie przy odrabianiu lekcji i zajmie się sprawami szkolnymi dziecka. Atrakcyjna oferta! Tel. 791 740 205. • ANGIELSKI-przygotowanie do egzaminu gimnazjalnego, maturalnego, FCE, CAE, mgr filologii angielskiej Tel. 505 025 793. • KOREPETYCJE z matematyki tanio, profesjonalnie i skutecznie. Tel. 660 317 602. • KOREPETYCJE, j. polski, przygotowanie do testów, matury. Tel. 880 332 998.

REKLAMA

• RENAULT laguna 1.9dci hatchback 01’ skóra klimatronic, 6 biegów 11600 zł do oplat. Tel. 508 076 742.

• USŁUGI hydrauliczne c.o. wod-kan, gazowe montaż piecyków,wodomierzy. Tel. 606 897 641.

REKLAMA

• DYWANIKI gumowe, komplet, nowe, do forda focusa kombi Tel.784 124 967.


REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

AMALKER

, 605 288 141

PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05 codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.


Amatorska Halowa Liga Piłki Nożnej Krono Arena HG<F9KRQE

Mecz Kronospanu (koszulki w paski) z Dalbetem dostarczył sporo, niekoniecznie sportowych emocji. Dobiegła końca pierwsza runda Amatorskiej Halowej Ligi Piłki Nożnej - Krono Arena. Dwie ostatnie kolejki I rundy dostarczyły sporo emocji i, co najważniejsze, przyniosły zmianę na pozycji lidera. Dotychczasowy lider i wciąż niepokonany zespół Oskart, w sobotę 14 stycznia niespodziewanie zremisował tylko z WZ Eurocopert 6:6 i tracąc kolejne 2 punkty dał się wyprzedzić ekipie Kronospanu, która z kolei odniosła dwa kolejne wysokie zwycięstwa i to z czołowymi drużynami ligi. W sobotę z Wektrą 12:3, która zagrała bez swojego najlepszego strzelca, a dnia następnego z Dalbetem 8:1, który nie wytrzymał tego meczu tak kondycyjnie, jak i psychicznie. Ten sam Dalbet dzień wcześniej w meczu z Brian Expert zaaplikował rywalom rekordową liczbę aż 19 goli. W górę tabeli wspiął się WZ Eurocopert, który oprócz remisu z Oskartem, pokonał też Sokoła 3:2. Oto komplet wyników i strzelcy goli: VIII kolejka: WZ Eurocopert - Sokół 3:2 Dadasiewicz 2, Górny 1 - Klepczarek 1, Kaczmarek 1, Błękitni - Ins Drog 4:7 B. Apanel 3, Brajczewski 1 - Rychter 3, Piotr Wasilewski 2, A. Wasilewski 1, Gocałek 1, Brian Expert - Dalbet 3:19 M. Barański 1, Przymeński 1, Tederko 1 - G. Kwiatkowski 6, Close 4, Bieguński 3, Bernatek 3, Dziadek 1, D. Nazarewski 1, Wektra - Kronospan Brzozowski 1, Droszcz 1, Romańczuk 1 - Socha 3, Adamowicz 2, Gersztyn 2, Duda 2, Bełzowski 1, Kielar 1, Kaszubowski 1; IX kolejka: WZ Eurocopert - Oskart 6:6 Górny 3, Dadasiewicz 1, Kaszczyc 1, Kłos 1 - Kijewski 3, Adamiak 2, Poczobut 1, Brian Expert - Sokół 7:3 Przymeński 3, Tederko 3, Podolańczyk 1 - Guła 2, Łochowicz 1, Ins Drog - Wektra 5:10 Jabłoń-

ski 3, Piotr Wasilewski 1, A. Wasilewski 1 - T. Spryszyński 7, Kulik 1, Droszcz 1, Popiel 1, Kronospan - Dalbet 8:1 Adamowicz 5, Socha 1, P. Spryszyński 1, Gersztyn 1 Głuszak 1. Ciekawa rywalizacja między dwoma graczami toczy się wśród najskuteczniejszych strzelców. Nieobecny w sobotę Tomasz Spryszyński (Wektra), w niedzielnym meczu z Ins Drog strzelił aż 7 goli i tym samym z 22 golami w dorobku wysunął się na pozycję lidera tabeli strzelców. Zluzował na tej pozycji Wojtka Gersztyna, który teraz jest drugi z 20 golami, a kolejne miejsca w 10-tce zajmują - Closse (dalbet) 15, B. Apanel (Błękitni) i Bernatek (Dalbet) po 14, Socha (Kronospan) 12, G. Kwiatkowski (Dalbet) i Górny (Eurocopert) po 11, Szydlak (Oskart) 10, Adamowicz (Kronospan), Duda (Kronospan), Kijewski (Oskart) wszyscy trzej po 9 goli. W prowadzonej także klasyfikacji Fair Play po I rundzie na czele Ins Drog 26 p., a dalej kolejno Brian Expert 30 p., Błękitni 36 p., WZ Eurocopert 41 p., Dalbet 50 p., Wektra 51 p., Oskart 54 p., Kronospan 58 p., Sokół 60 p. W drużynie weekendu znaleźli się: Kulczewski (Eurocopert) - Closse (Dalbet), T. Spryszyński (Wektra), Górny (Eurocopert), Przymeński (Brian Expert). Runda rewanżowa AHLPN Krono Arena rozpocznie się 21 22 stycznia 2012 roku, a grać będą: X kolejka 16.00 Błękitni - WZ Eurocopert, 16.45 Brian Expert - Oskart, 17.30 Sokół - Dalbet, 18.15 Kronospan - Ins Drog. Pauza - Wektra; XI kolejka 12.00 WZ Eurocopert - Wektra, 12.45 Brian Expert - Błękitni, 13.30 Oskart Dalbet, 14.15 Sokół - Kronospan. Pauza - Ins Drog. Mecze odbyły się w hali OSiR przy Wiatracznej. (zp)

TABELA PO 7 KOLEJKACH miejsce

punkty

bramki

zdobyte / stracone

OSKART

7

19

46-16

KRONOSPAN

6

15

50-9

DALBET

6

12

41-25

WEKTRA

6

10

38-21

SOKÓŁ

6

6

16-32

BRIAN EXPERT

6

6

23-46

EUROCOPERT

6

6

14-40

BŁĘKITNI

7

6

24-46

INS DROG

6

3

29-46

Szczecineckie potyczki płotkarskie

foto:(zp)

foto:(zp)

H9LJGF9L=E

Najważniejszy moment , gdy medal zawisł już na szyi. Kolejną imprezą biegową organizowaną w Szczecinku przez STS Pomerania i Zarząd Powiatowy LZS, były tym razem „Szczecineckie potyczki płotkarskie” w hali Ślusarnia, gdzie głównie rywalizowano w biegu na 50 m ppł. W zawodach wystartowało łącznie 65 biegaczek i biegaczy podzielonych na kilka kategorii wiekowych: od 2006 i młodsi do 1994 oraz starsi. Zmagania, głównie tych najmłodszych, obserwowała duża grupa rodziców, opiekunów i znajomych. Biegi dzieciaków przez specjalne płotki wysokości 40 cm, do-

starczyły wiele emocji i często niespotykanych wrażeń. Namiastką poważnej imprezy były bloki startowe, czy też strzelający z pistoletu starter. Oglądaliśmy potrącenia płotków czy niegroźne na szczęście upadki. Nawet po upadku nikt nie płakał, lecz szybko podnosił się i biegł dziarsko do mety. Zawody przebiegały szybko i sprawnie, a na zakończenie każdy uczestnik dostał pamiątkowy medal. Zwycięzcami poszczególnych kategorii zostali: dziewczęta - 2006 i mł. - Anastazja Przybyłowicz, 2005 - Alicja Skrzypczak, 2004/03 - Karolina Pietrzyk,

2002/01 - Joanna Trzcińska, młodziczki - Mariola Bołdysz, juniorki mł. i juniorki - Weronika Figurska; chłopcy - 2006 i mł. - Łukasz Mazur, 2005 - Maciej Dolak, 2004/03 - Adam Sawicki, 2002/01 - Dawid Szczepanowski, młodzicy i juniorzy - Marcin Pazderski. W rozegranych dodatkowo biegach na 50 m juniorów młodszych i juniorów wśród dziewcząt wygrała Renata Drętkiewicz, a wśród chłopców Marcin Pazderski. Pełne wyniki zawodów w dodatkowym pliku na stronie internetowej www. temat.net. (zp)

Miniony rok był różny dla poszczególnych szczecineckich klubów i stowarzyszeń. Dla jednych lepszy, dla drugich gorszy. Jedni mieli się czym pochwalić, inni niestety nie. Dwa z nich - Szczecineckie Towarzystwo Tenisowe i Klub Sportów Walki - przesłały nam zestaw medalistów z imprez wojewódzkich, krajowych, a nawet, jak w przypadku KSW zagranicznych. Oto on.

Rok 2011 w SzTT i KSW Szczecineckie Towarzystwo Tenisowe Maciej Dolny - Wicemistrz Województwa Juniorów w grze pojedynczej i podwójnej; III miejsce w Ogólnopolskim Turnieju Klasyfikacyjnym Seria 1 w hali w Warszawie, uczestnik Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży; Aleksandra Makiewicz - Wicemistrzyni Województwa Juniorek w grze pojedynczej i podwójnej; uczestniczka OOM; Maria Szpakowska - Wicemistrzyni Województwa Kadetek w grze pojedynczej i mistrzyni w grze podwójnej; Zuzanna Domaracka - III miejsce w województwie wśród kadetek w grze pojedynczej; Oliwia Bogdanowicz - III miejsce w Halowych Mistrzostwach Województwa w grze pojedynczej młodziczek; III miejsce drużyny w Mistrzostwach Województwa do lat 10 w składzie: Oliwia Bogdanowicz, Julia Wach, Ola Wach, Julia Borkowska, Kacper Hemperek, Filip Tomczak, Dawid Bogdanowicz.

Klub Sportów Walki Taekwondo Zbigniew Sołtys - Mistrz Polski seniorów; Damian Kowalczyk - brązowy medalista Mistrzostw Polski;

Zbigniew Sołtys mimo upływu lat wciąż w formie i wciąż zdobywa medale. Adrian Korkus - Mistrz Polski Juniorów, zwycięzca Pucharu Polski; Bartłomiej Mienciuk - Wicemistrz Polski Juniorów, srebrny medal w Pucharze Polski; Marika Dziuba - Wicemistrzyni Polski Juniorek, brązowy medal w Pucharze Polski; Jakub Pokusa - złoty medal w Pucharze Polski Juniorów; Paula Kuźniecow brązowy medal OOM; Kaja Tomaszczyk - złoto w Pucharze Polski Juniorek Młodszych, brązowy medal OOM;

Klub Sportów Walki Kickboxing Marcin Wójcik - złoty medal w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski K-1; Damian Kowalczyk - brązowy

medal w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski seniorów K-1, brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski K-1; Mikołaj Chamarczuk - złoty medal Międzynarodowych Mistrzostw Polski Juniorów K-1; Adrian Korkus - złoty medal Międzynarodowych Mistrzostw Pragi juniorów; Jakub Pokusa - złoty medal Międzynarodowych Mistrzostw Pragi Juniorów; Bartłomiej Mienciuk - srebrny medal Międzynarodowych Mistrzostw Pragi Juniorów; Kaja Tomaszczyk - złoty medal Międzynarodowych Mistrzostw Pragi Juniorek Młodszych; Piotr Kordowski - złoty medal Międzynarodowych Mistrzostw Pragi Juniorów Młodszych. (zp)


REKLAMA REKLAMA

601net  

Na co wydaliśmy 30 mln zł 30 mln zł str. 5 Wspominam, bo nie mogę zapomnieć o tamtych ludziach str. 12 Noworoczna promocja Wójt Babiński: Wó...