Skip to main content

SZOSA 2/2020

Page 1

JA Z DA J E S T L E P S Z A KIEDY JEDZIEMY RAZEM NOWY ELEKTRYCZNY DOMANE+ LT Domane+ LT to nasz najlżejszy elektryczny rower szosowy, który sprawi, że nie będziesz odstawać od grupy. trekbikes.com


2-2020

T

Dziękuję wszystkim, którzy w tym czasie mieli swój wkład w powstawanie SZOSY. Dziękuję wszystkim, którzy ją czytali. Sto lat!

Borys Aleksy

Redaktor Naczelny

3

o jest jubileuszowy numer, który od początku był planowany jako trochę inny niż pozostałe. Chcieliśmy się zatrzymać, przywołać atmosferę sprzed pięciu lat, gdy wydawaliśmy pierwszą SZOSĘ. Brak tematu przewodniego pozwolił dobierać artykuły z większą swobodą. Długo zastanawialiśmy się nad okładką, chcieliśmy oczywiście, żeby była wyjątkowa. Domyślacie się, że tej, którą oglądacie, nie było w żadnych planach. Nie sądziliśmy, że okoliczności tej rocznicy będą aż tak niezwykłe. Świętowanie urodzin i walka z pandemią stoją ze sobą w dużej sprzeczności. Ale jedno je łączy – sprzyjają refleksji. Nam światowy kryzys uświadamia, że od 2015 r. zadrukowaliśmy prawie 20 mln kartek papieru, pisząc o rzeczach mało ważnych. Nowinki sprzętowe, wyniki wyścigów, dylematy, czy na zgrupowanie polecieć tu czy tam... Wystarczyło kilkanaście dni, by przestać o tym wszystkim myśleć. Jednocześnie zaczynamy rozumieć, że na tych milionach stron pojawiały się też sprawy najbardziej istotne. Swoboda, przekraczanie granic, poznawanie nowych miejsc. Radość z samego faktu, że można o własnych siłach pędzić sobie przez świat. Wystarczyło kilkanaście dni, by tak bardzo za tym zatęsknić. Ta myśl napełnia nas jakimś dziwnym entuzjazmem. Mimo – naturalnego dzisiaj – poczucia niepewności. Dokładnie tak samo czuliśmy się pięć lat temu.


Spis treści

4

© Ewa Jezierska

126

12   PRZED STARTEM

© kramon

32 32   WYWIAD

28   FELIETON

32   Pięć lat Z Michałem Kwiatkowskim i Michałem Gołasiem rozmawia Borys Aleksy

30   PRO TIPS

40   Mistrz Z Ryszardem Szurkowskim rozmawia Dominik Rukat

Wolfgang Brylla, Paulina BrzeźnaBentkowska, Miłosz Sajnog, Adam Probosz

Kolarstwo w czasach zarazy Michał Gołaś

50   TOUR DE

Vejle – kolarska stolica Danii Novak Stefanovic

60   FOCUS

60   Amerykańska Fabryka Rowerów Małgorzata greten Pawlaczek 70   Krew, mleko i szutry Atlas Mountain Race Paweł „Piko” Puławski 80   Miłość i kolarstwo ocalą Kolumbię Adam Probosz


© Chas Christiansen

70

5

98   PROFIL

Sztuka życia Taylora Phinneya Dymitry Prudnikau

106   TRENING Tak nie trenuj Arek Kogut

112   ROWER NUMERU Canyon Grail AL 6.0 Wojtek Sienkiewicz

118   FOCUS

owskiego

Jacques Stablinski wspomina Jeana Stablinskiego Dominik Rukat

118   Noga na elektrycznym wspomaganiu Grzegorz Koźmiński 126   Gravelowy Shimano GRX Borys Aleksy

134   AKCESORIA

40

© Archiwum Ryszard Szurk

90   WYWIAD


6

Szkoły zamknięte, więc zyskaliśmy dodatkowe ręce do pracy. Iwko, witamy na pokładzie;)


Redaktor naczelny Borys Aleksy borys@magazynszosa.pl

Dyrektor artystyczna Sekretarz redakcji Hanna Tomasiewicz-Aleksy hania@magazynszosa.pl

Redakcja Małgorzata greten Pawlaczek greten@magazynszosa.pl

Skład i przygotowanie do druku Marlena Maciejczyk marlena@magazynszosa.pl

Korekta Dariusz Tokarz

Reklama Borys Aleksy borys@magazynszosa.pl

Fotografie Ewa Jezierska Kristof Ramon Dominik Rukat Wojtek Sienkiewicz Hanna Tomasiewicz-Aleksy

Adres redakcji Tramwajowa 1-3 51-621 Wrocław tel. 71 725 36 86 www.magazynszosa.pl

Wydawca Cyclemotion sp. z o.o. Zygmunta Wróblewskiego 38 51-627 Wrocław KRS 0000555921 NIP 898-221-03-86

Prenumerata sklep@magazynszosa.pl

Autorzy Borys Aleksy Wolfgang Brylla Paulina Brzeźna-Bentkowska Tomasz Czerniawski Piotr Ejsmont Michał Gołaś Arek Kogut Grzegorz Koźmiński Małgorzata greten Pawlaczek Adam Probosz Dymitry Prudnikau Paweł „Piko” Puławski Dominik Rukat Miłosz Sajnog Novak Stefanovic

© Iwo Aleksy

Zdjęcie na okładce: Sami Sauri trenująca podczas kwarantanny, marzec 2020, Hiszpania. © Jack Thomson

ISSN 2392-2508 Indeks 40523X Wszystkie materiały objęte są prawem autorskim. Przedruk i wykorzystywanie w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody dyrektora Wydawnictwa są zabronione. Prawa autorskie do opracowania plastycznego czasopisma „Szosa” należą wyłącznie do wydawcy. Sprzedaż numerów bieżących i archiwalnych jest zabroniona. Działanie wbrew powyższemu zakazowi skutkuje odpowiedzialnością prawną. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ma prawo odmówić publikacji bez podania przyczyny. Czasopismo niniejsze nie stanowi oferty w rozumieniu prawa i jest publikowane jedynie dla celów informacyjnych. Ceny produktów są cenami sugerowanymi przez producentów lub dystrybutorów.


8

Pusta trasa anulowanego Strade Bianche 2020


Škramon

9


© Zuza Tokarska

10

Spis treści


11

5

urodziny SZOSY


6. 4. ©kramon

© Michał Kwiatkowski

©kramon

© Michał Kwiatkowski

3.

©kramon

Żródło: arch. Michała Gołasia

5. Żródło: arch. Michała Gołasia

32

© Łukasz Szrubkowski

1. 2.

7.


wywiad na 5-lecie

KARAWANA jedzie dalej

To było pięć lat temu, zimą 2015 r. Przygotowując pierwsze wydanie, spotkaliśmy się w Calpe z Michałem Kwiatkowskim i Michałem Gołasiem. Zdjęcia z treningu, kawa w Moraira, sesja przy basenie, nagrania do podcastu. Tak oto „Kwiatek” i „Goły” towarzyszyli narodzinom SZOSY. Kolejne lata były pełne nowych doświadczeń zarówno dla nas, jak i dla nich. Teraz spotkaliśmy się ponownie, by ten burzliwy okres wspólnie podsumować 33

C

Rozmawiał: Borys Aleksy

zy czujecie, że teraz jesteście innymi kolarzami niż ci, z którymi rozmawiałem 5 lat temu?

Gołaś: Nie sądzę. Wciąż wykonuję tę samą pracę, z podobnym entuzjazmem. Jeśli coś się zmieniło, to raczej moja perspektywa. Czasy Quick-Stepu wspominam już jak przez mgłę, ale pojawiają się obrazy takie jak np. jakiś karkołomny zjazd na Paryż-Nicea, gdzie we dwóch z „Kwiatkiem” próbujemy się zabić, przebłyski myśli, że robiło się takie głupie rzeczy... Wtedy mówiło się tylko: „Ale fun!”. Teraz może i zrobiłbym to samo, ale przynajmniej popukał się w głowę. Oczywiście, to wynika z doświadczenia, ale też i przejścia do Team Sky. Nie chcę porównywać tych dwóch ekip, ale pewne jest, że w Sky poznaliśmy nowych ludzi, dzięki którym zyskaliśmy szerszy obraz tego, czym jest kolarstwo. Mam wrażenie, że teraz więcej widzę i rozumiem z tego, co się dzieje dookoła. Kwiatkowski: Kiedy przypomniałeś, że od tamtego wywiadu minęło aż pięć lat, uświadomiłem sobie, jak czas zasuwa. Na pewno zdobyłem w międzyczasie olbrzymi bagaż doświadczeń. Może i wtedy mówiłem, że zdobycie tytułu

mistrza nie zmieniło mnie jako człowieka, ale tak naprawdę zmieniło się bardzo dużo, choćby w tym, jak ludzie mnie postrzegają. Właściwie tylko jedna rzecz pozostała niezmienna – wielkie ambicje, może nawet zbyt wielkie. Bo na przestrzeni tych pięciu lat miałem wrażenie, że płacę za swoje ambicje. Mistrzostwo świata pozwoliło mi uwierzyć, że mogę osiągnąć wszystko w kolarstwie, ale kalendarz startów i wielka konkurencja kazały zaakceptować fakt, że nie da się wszystkiego przejechać, wygrać, wiecznie być w formie. Mówiłeś wtedy, że w kolarstwie zawsze jest więcej porażek niż sukcesów. Kwiatkowski: Doświadczyłem porażek, ale nie jestem z tego powodu rozczarowany. Były i porażki, i sukcesy, niczego bym w tym nie zmienił. Taki był mój plan – podążać za zwycięstwami, coraz większymi wyścigami, stawać się coraz lepszym kolarzem. Cieszę się, że odważyłem się przejść z dobrej ekipy, w której wygrywałem wyścigi, do innej, która wtedy była właściwie niewiadomą. Dzięki temu jestem tu, gdzie jestem. I mam nadzieję, że jeszcze wiele przede mną. »

1. „Kwiato” z dronem, Calpe, 2015 r. 2. Zgrupowanie, 2016 r. 3. Radość „Gołego” ze zwycięstwa „Kwiata” w Strade Bianche w 2017 r. 4. Z Chrisem Froome'em na prezentacji drużyn w Düsseldorfie, Tour de France 2017 5. Liga UKS, 2008 r. „Kwiato” już w koszulce mistrza świata juniorów w jeździe na czas, „Goły” w barwach Cycle Collstrop  6. Pierwszy rok (2012) w Omega Pharma – Quick-Step 7. E3 – Harelbeke 2016 r.


34

©kramon

wywiad na 5-lecie

Zwycięstwo „Kwiatka” w Mediolan-San Remo w 2017 r.

Gołaś: Wiesz, jeśli chodzi o to, że kolarstwo jest generalnie sportem porażek, to ja jestem osobą, która może to najlepiej potwierdzić. Jeśli popatrzeć na to w ten sposób, że zawsze jeden wygrywa, a 198 przegrywa, to tak na zdrowy rozum uprawianie tego sportu jest pasmem klęsk. Trzeba się cały czas uczyć z tym żyć. Może ja tak bardzo nie musiałem, ale przecież Michał wygrywał tyle wyścigów od wczesnej młodości... To wymaga odpowiedniego dystansu i oceny we właściwych kategoriach. Trzeba na siebie patrzeć bardziej pod kątem całościowego rozwoju, bo gdyby oceniać tylko suchy wynik, to byłby to jeden wielki dół. Kwiatkowski: Pamiętam siebie z 2015 r., były wtedy momenty euforii, ale i mogłem beczeć, wycofując się z wyścigu. Teraz podchodzę do tego inaczej: że to jednak tylko sport, nie ma sensu zrażać się chwilowym brakiem wyników albo nie wiadomo, jak się cieszyć ze zwycięstwa, bo tak naprawdę coś przychodzi, coś przemija, a karawana jedzie dalej, jak to mówią. Gołaś: To jest chyba właśnie to brytyjskie podejście, którego nauczyliśmy się w Sky. W Quick-Stepie była euforia po każdej wygranej, nawet gdybyś wygrał koszulkę górala na Tour of Guangxi, a w Sky... Pamiętam na przykład taką sytuację z początku pierwszego sezonu w Sky. Na Algarve „G” (Geraint Thomas, red.) stał ze zwieszoną głową, podchodzę, pytam, co się stało, a on: – No nic, wygrałem.

„Kurde, jak tak można do tego podchodzić?!” – myślałem wtedy. Teraz widzę, że ten dystans pozwala łatwiej przetrwać trudne chwile. Gdy przechodziliście do Sky, mieliście zapewne jakieś wyobrażenia co do swojej roli w nowym zespole. Jak to wspominacie z perspektywy czasu? Kwiatkowski: Mam teraz na pewno więcej swobody niż w Q-S. Tam było zawsze wielu liderów, ciągle musiałem walczyć, udowadniać, że można na mnie liczyć, a tutaj jestem bardziej spokojny. Nie ma tak silnej wewnętrznej rywalizacji. Ta większa swoboda polega na tym, że mogę skupić się na konkretnych wyścigach, zamiast ciągle walczyć o pozycję w zespole. Ale przecież często można usłyszeć opinie, że to w Sky cię właśnie ograniczają, zaprzęgają do roboty, nie dają szans. Kwiatkowski: Sytuacja w naszym zespole jest bardziej klarowna, wiadomo, kto i w których wyścigach ma walczyć, nie ma za każdym razem rywalizacji. Jeśli ktoś pisze takie komentarze, to znaczy, że nie siedzi w tym sporcie i nie wie, jak funkcjonuje 32-osobowy zespół, jak to jest wymieniać się rolami w zależności od tego, kto jest w danym czasie silniejszy.


©kramon

Nie można też porównywać kolarstwa do tego, czym ono było, powiedzmy, 10 lat temu. Teraz jest nieporównywalnie większa presja na wygrywanie wszystkiego, nawet wyścigów niskiej rangi, każdy chce walczyć i zwyciężać od samego początku sezonu. Gołaś: Większa presja jest wśród pomocników, bo jest ich więcej niż w Quick-Step. Trudniej wbić się na duże wyścigi, przy tym atomowym składzie na TdF są wybierani najlepsi z najlepszych. Trudniej było mi się odnaleźć w roli kapitana. Musisz pojeździć parę lat z tymi chłopakami, żeby ci zaufali. Tak czy inaczej miałem jasno określone zadania i jest tak, jak się spodziewałem. Wiem dokładnie, co mam robić. I to motywuje do pracy – robisz to, czego od ciebie oczekują, i jesteś za to chwalony. Jak rozumiem, kolarstwo w międzyczasie się zmieniło. W jaki sposób? Gołaś: Teraz 20-letnie dzieciaki, które powinny jeszcze walczyć o salami we Włoszech, wygrywają worldtourowe wyścigi. Pięć lat temu ci chłopcy mieliby jeszcze kilka lat przed sobą, żeby w ogóle zacząć się ścigać w zawodowcach, a teraz są już na takim poziomie, że mogą jako zawodowcy wygrywać. To jest zastanawiające. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, przecież dzięki Stravie, Garminom, Instagramowi, trenerom na każdym rogu itd. dostęp do wiedzy

i inspiracji tak się rozpowszechnił. Nie wiem, czy to kwestia tylko tych 5 lat, ale na pewno w tym okresie wszystko bardzo przyspieszyło. Wcześniej, jeśli się na własnych błędach czegoś nie nauczyłeś, to musiałeś przez sezon czy dwa dawać sobie skopać tyłek. Teraz masz trenera, który ci mówi: zrób to, to i to, to trzeba poprawić, tu skorygujemy, tu masz fitting, tu ciuszki, pojedziesz na zgrupowanie, nawet wysokogórskie – taki młody od juniora już nie ma gdzie popełniać błędów. Jest otoczony opieką od samego początku. A my? Ja to na pewno, ale myślę, że „Kwiatek” też musiał ładnych parę lat szukać, żeby znaleźć swoją drogę. Kwiatkowski: Gdy byłem juniorem, to żeby dowiedzieć się nowinek np. o jakiejś metodzie treningu, który Michał Gołaś – już jako zawodowiec – wykonywał, to musiałbym go spotkać, zapytać i – gdyby ewentualnie był skłonny wytłumaczyć – może coś bym zarejestrował. A teraz widzę, jak dzieciaki w mojej akademii trenują, mając dostęp do Training Peaksa, mierników mocy. W takich warunkach łatwo odwzorować to, co robią doświadczeni kolarze. I nie chodzi o śrubowanie młodego zawodnika, tylko o znalezienie dla niego optymalnej drogi. Gołaś: Kiedyś w pierwszej grupie przyjeżdżało 50-60 kolarzy, a teraz może ich być dwa razy więcej. Poziom się tak wyrównał, więcej ekip ma dostęp do tych wszystkich możliwości, łatwiej jest kopiować innych. Gdy widzisz »

35

„Kwiato” daje z siebie wszystko dla Chrisa Froome'a przed finałowym podjazdem 8. etapu Critérium du Dauphiné (2017 r.)


40

wywiad  ryszard szurkowski

Mistrz

Ryszard Szurkowski


Na tę rozmowę czekałem bardzo długo, ale byłem cierpliwy, bo spotkanie z Ryszardem Szurkowskim to jak dotknięcie absolutu, jeśli chodzi o polskie kolarstwo. Pierwszy amatorski zwycięzca mistrzostw świata w kolarstwie szosowym (Barcelona, 1973), dominator Wyścigu Pokoju w latach 1970, 1971, 1973 i 1975 czy dwukrotny wicemistrz olimpijski, ale przede wszystkim człowiek z niesamowitą biografią. Kiedyś w jednym z wywiadów powiedział, że kolarstwo dało mu właściwie wszystko, ale i wszystko mu odebrało. Wystarczyła chwila, by wypadek na amatorskim wyścigu w Kolonii dwa lata temu pozbawił go pełnej sprawności. Niemniej jego historia i pasja są wciąż żywe, bo przecież to wszystko, co wspaniałe, co uczyniło z niego Mistrza i co na zawsze zapisało jego nazwisko na kartach światowej historii, zdarzyło się jedynie chwilę temu... Rozmawiał: Dominik Rukat Zdjęcia: prywatne archiwum Ryszarda Szurkowskiego

A ten pierwszy skąd się wziął? Tata go przyprowadził do domu? Nie, nie. To było składanie pieniędzy i czekanie, aż się pojawi w sklepie. Wtedy, żeby móc kupić rower, trzeba było albo mieć na niego przydział – nie mówię o wyścigowym, ale o takim zwykłym – albo po prostu trzeba było czekać, aż przyjdą gdzieś do sklepu w gminie czy w powiecie, i wtedy kupić. Ja czekałem, aż przyszły... Zebrałem pieniądze, cena – 2260 złotych. To pan nawet dokładnie pamięta cenę! No tak, bo to była wtedy duża kwota. Bardzo wysoka cena, szczególnie dla kogoś, kto miał wówczas 17 lat, naprawdę ogromny pieniądz. I oczywiście wybrałem rower pierwszy z brzegu. A były dwa, oba w jednakowym kolorze, natomiast rozmiaru nie pamiętam. Ten, na który się zdecydowałem, to był rower na człowieka o wzroście metr dziewięćdziesiąt parę! Ja o tym nie wiedziałem, po prostu kupiłem rower...

Żona Ryszarda Szurkowskiego dyskretnie pyta, której kawy się napiję. – Tę poproszę – odpowiadam. – Ja też bym się kawki napił! Do pączków kawkę – mówi pan Ryszard. Nasz Mistrz powoli się rozkręca. No i na dwa rowery jechałem do domu! Wyścigowy w ręce, prowadzony obok, sam zaś jechałem na tym zwykłym. Po drodze chciałem zobaczyć, jak się na tym wyczynowym jeździ, bo nie miałem wcześniej okazji. Oczywiście siodełko było za wysoko, a nie miałem z sobą klucza... Ale jakoś sobie poradziłem. Nie potrafiłem przerzucać, mimo że tam były tylko cztery tryby i dwie tarcze z przodu. Ta przerzutka z przodu to taka na wajchę. Z tyłu łańcuch nie był ustawiony prosto na przerzutce, więc co nacisnę na pedały, to przeskakuje! Wtedy przyszła konsternacja – kupiłem zepsuty rower! Ale dosyć szybko udało mi się to skorygować. Jako tako ustawiłem też później tę pozycję, żeby móc siedzieć i jeździć. Ale nie wiedziałem, że szytki na obręczach trzeba przyklejać i po prostu jeździłem na nieprzyklejonych. To były czechosłowackie Barumy, wysokie, a takie wysokie szytki się przekręcały. Jak się przekręcały, to z tej taśmy zsuwały się na bok i po kilkuset kilometrach przecięło się w nich płótno z boku, więc wystrzeliły. Na tym się skończyły moje pierwsze jazdy, bo wtedy taka szytka, czy też oponodętka, kosztowała 130 złotych. Polska – 110 złotych, ale nasze były bardzo słabe. »

41

C

hciałbym z panem porozmawiać, zaczynając od samych początków, od tego, skąd się wzięło kolarstwo w pana życiu? Jak się ten rower w nim pojawił? Pamięta pan ten pierwszy? Nietrudno zapamiętać rower, który był pierwszy. Może kolejne nie, ale ten pierwszy to się pamięta. Bo później było ich sporo – dwa albo trzy rowery w roku.


tour de vejle

WZGÓRZA Z WIDOKIEM

na fiordy

50

Tekst: Novak Stefanovic Zdjęcia: Pas Normal Studios | Grejsdalsloebet.com


51

Kiedy mówi się o rowerowych wyjazdach, Danii raczej nie bierze się pod uwagę. Chociaż zdominowana przez jednoślady Kopenhaga to oczywiste skojarzenie, podobnie jak Bornholm – cel niejednego szukającego spokojnych dróg rowerzysty. A przecież to przesycona kolarstwem ojczyzna dwojga zawodowych mistrzów świata – Amalie Dideriksen i Madsa Pedersena. A w 2021 roku tu rozegrane zostanie „Grand Départ” i – wraz z prologiem – pierwsze trzy etapy Tour de France. Trzeci, liczący 182 km, prowadzić będzie z Vejle do Sønderborg


58

tour de vejle

oba te plany i po przejażdżce oraz lekkim obiedzie oddać się w ręce ekspertów od odnowy biologicznej. Wycieczka wokół wzgórz Vejle, tj. „Bjergbyen Vejle Rundt”, licząca 65 km i 1000 m przewyższenia, to idealne „grande finale” kolarskiego weekendu w tych okolicach. Link do mapy znaleźć można na stronie Visit Vejle. Ta trasa to wizytówka miasta, połączenie wspaniałej przyrody i podjazdów, będących integralną częścią tego regionu. W menu jest znany ci już Munkebjerg, ale także dolina Ådalen, Skibet i Sandagervej. I nie tylko! Po zjeździe ulicą Jennumvej w dzielnicy Skibet daj się ponieść urokom podjazdu 4. kategorii. Może nie jest najbardziej popularny w okolicy, ale wart jest tego, by go pokonać. Dalej trasa biegnie do Vejle. Na początku pokonuje się zbocze Østengård o wysokości trochę poniżej 1000 m, ale ze średnim nachyleniem 8,3% i aż 17% przed samym szczytem, co na pewno da się odczuć nie tylko w nogach. Ostatnie 20 km trasy to ponowne spotkanie z Gammel Kogevej. Mads Würtz Schmidt pokonał tych 500 m z 13% nachyleniem zaledwie w jedną minutę i 30 sekund. Podejmiesz wyzwanie i ustanowisz nowy rekord? Przypomnę, mimo iż Dania nie jest oczywistym celem kolarskich wyjazdów, niełatwo tu gdziekolwiek wepchnąć się do top 10 na Stravie.

„BRAŁEM UDZIAŁ W WIELU WYŚCIGACH W MOJEJ RODZINNEJ BELGII, ALE ŻADEN Z NICH NIE ZBLIŻA SIĘ ORGANIZACJĄ DO GREJSDALSLØBET. WSZYSTKO W NIM JEST NIEMAL BLISKIE IDEAŁU – NAWET POGODA” Ponieważ trudno wyznaczyć w okolicy trasę, która omijałaby dolinę, więc i na tym szlaku na koniec zahacza się o Grejsdalen i Bøgeagervej, pod względem malowniczych widoków – prawdziwe wisienki na torcie. Jeśli wciąż masz pod nogą, pojedź dalej przez ogród zoologiczny Dyrehaven i las Nørreskoven. Dzień, a w zasadzie cały weekend dobrze jest zakończyć wypoczynkiem w SPA. W Vejle są aż trzy znakomite specjalistyczne centra odnowy biologicznej, w których potrafią zatroszczyć się i o ciało, i o duszę. Mięśnie doświadczają tu odprężającej odskoczni od sportowej aktywności, a głowa – relaksującej, beztroskiej przyjemności. Z rozrzewnieniem będziesz wspominać te błogie chwile, jak i samo urocze Vejle z jego niespodziewanymi wzgórzami i mistrzowskimi szosami, po powrocie ›‹ do domu i codziennej krzątaniny.


PURE CYCLING

THE HOLY GRAIL 59

Nasza krucjata o rower, który jest zwinny na prostym i pewny w trudnym terenie właśnie dobiegła końca. Grail – legendarny święty graal, który godzi szybkość i komfort, właśnie został zdobyty. Grail to efekt otwartości umysłu w projektowaniu i inżynierii. To rower gravelowy, który przyciąga wzrok, otwierając niezliczone drogi do nowych możliwości. canyon.com


60

focus fabrykarowerów.com


AMERYKA!

Kiedy dwa lata temu po raz pierwszy odwiedziliśmy częstochowską FabrykęRowerów.com, Wojciech Kluk szukał dla swojego wówczas niespełna 190-metrowego sklepu nowego, bardziej przestronnego miejsca. Wreszcie znalazł. W grudniu ubiegłego roku, po trzech i pół miesiąca intensywnych prac remontowych, niegdysiejszy warsztat samochodowy na osiedlu Parkitka zmienił się w czerwoną stodołę. Niemal taką samą, w jakiej w 1976 roku, w Waterloo w stanie Wisconsin, produkcję ram sygnowanych marką Trek rozpoczęli Richard „Dick” Burke i Bevil Hogg Tekst: Małgorzata greten Pawlaczek Zdjęcia: Ewa Jezierska

61


70

focus  atlas mountain race

G R AV E L W AT L A S I E


Atlas Mountain Race, w którym wziąłem udział w połowie lutego, to jednoetapowy wyścig w formule self-supported. Na dystansie 1150 km miał prowadzić zawodników przez pasma gór Atlas z Marrakeszu do Sidi Rabat. Trasę zaprojektował Nelson Trees, organizator Silk Mountain Race w Kirgistanie, jednego z najtrudniejszych wyścigów tego typu. Dlatego zapisując się na Atlas Mountain Race, tak naprawdę spodziewałem się wszystkiego Tekst: Paweł „Piko” Puławski Zdjęcia: Chas Christiansen, Lian van Leeuwen, Paweł „Piko” Puławski

71


90


W Y W I A D

•

J A C Q U E S

S T A B L I N S K I

mojego ojca

Jadąc na spotkanie z Jacquesem Stablinskim, synem legendarnego kolarza polskiego pochodzenia Jeana Stablinskiego, miałem minę równie pochmurną, jak szare stratusy kłębiące się wówczas za oknem. Krajobraz zmieniał się niezwykle szybko, gdyż TGV z Paryża do Valenciennes pędziło z prędkością ponad 300 km/godz. Od pięknego paryskiego centrum, przez coraz głębsze przedmieścia, które wreszcie zastąpił bezkres łąk i lasów ciągnących się aż po horyzont. Mijane miejscowości miały coraz bardziej robotniczy charakter. Ale – jak się okazało – północ Francji to miejsce, gdzie krajobrazy i miasta pulsują niezwykłą energią

Tekst i zdjęcia: Dominik Rukat

91

LEGENDA


profil  taylor phinney

98

ROWER, sztuka i życie

Głęboki oddech, narastające zmęczenie, serce pulsuje z częstotliwością 200 uderzeń na minutę. Mimo wrzasku kibiców w jego głowie panuje kompletna cisza, a w jego oczach dostrzec można wyraźne ożywienie. Spogląda w stronę pobocza na tłum rozemocjonowanych ludzi. Każdy z nich robi w życiu co innego, ale łączy ich miłość do kolarstwa. – Co, poza kolarstwem, potrafię z miłością robić ja? – pyta sam siebie Taylor Phinney

Tekst: Dymitry Prudnikau Zdjęcia: Kristof Ramon


99


118


NIEZALEŻNIE OD OPINII KAŻDEGO Z NAS NA TEMAT ROWERÓW ELEKTRYCZNYCH, JEDNEGO MOŻEMY BYĆ PEWNI – BĘDZIE ICH CORAZ WIĘCEJ Tekst: Grzegorz Koźmiński Zdjęcia: Wojtek Sienkiewicz

119

NOGA NA WSPOMAGANIU


126

focus  shimano grx


Czy do roweru szutrowego potrzebny jest specjalny, dedykowany osprzęt? Zanim pojeździłem na GRX, miałem sporo wątpliwości. Na szczęście w Shimano od początku podeszli do sprawy inaczej

Tekst: Borys Aleksy Zdjęcia: Ewa Jezierska

127

SHIMANO GRX


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
SZOSA 2/2020 by SZOSA - Issuu