l a j k r a
Nr 1-2020 (30)
Cena: 20 zł
w tym 8% VAT
9 772392 250202
ISSN 2392-2508 INDEX 40523X ISSN 2392-2508
01
styczeń-luty
2
stroje szosy magazynszosa.pl/sklep
1-2020
T
Samo tą garderobą zarządzanie – logistyka prania, suszenia i przechowywania – mogłoby być tematem na pracę dyplomową. A gdy się już nawet wszystko ładnie poukłada, decyzja o tym, co na siebie włożyć, bywa nie lada wyzwaniem. Membrany, wiatrówki, base-layery, DWR-y, odblaski... Imponujące, jak daleko gatunek ludzki zaszedł technologicznie. Zarazem jednak, zwłaszcza gdy patrzę na psa, który leży obok mnie na kanapie, w tym swoim jedynym, całosezonowym, oddychającym i wiatroodpornym okryciu, którego parametrów wciąż nie jesteśmy w stanie w pełni odtworzyć w najlepszym nawet stroju, trudno opędzić mi się od myśli, że z tym zrzucaniem futra trochę się pospieszyliśmy.
Borys Aleksy
Redaktor Naczelny
3
o niewiarygodne, jak bardzo jesteśmy z natury bezbronni. Futro na ciele już dawno zanikło, ewolucja doprowadziła nas do momentu, w którym brak odzieży skazuje nas na śmierć, przynajmniej w tutejszym klimacie. A na rowerze rzecz się dodatkowo radykalizuje, bo dochodzi silny wiatr i duże różnice temperatur. I jeszcze czas ekspozycji – bywa, że jeździ się cały dzień, więc naprawdę jest kiedy zmarznąć lub się przegrzać. To wszystko sprawia, że niewiele jest sportów, których uprawianie wiąże się z koniecznością kompletowania bardziej pokaźnej i zróżnicowanej garderoby. Nie ma wątpliwości, ciuchy są dla nas ważne.
28 10 PRZED STARTEM 20 WYWIAD Dwójka bez sternika
24 FELIETON
Wolfgang Brylla, Paulina Brzeźna-Bentkowska, Miłosz Sajnog, Adam Probosz
26 PRO TIPS Zbroja Michał Gołaś
© East News
4
48
© Borys Aleksy
© kramon
Spis treści
108
28 LAJKRA
28 Od stóp do głowy Piotr Ejsmont 36 Zawodowa garderoba greten 44 Z Francji do Polski Dominik Rukat 48 Assosa historia przyszłości Borys Aleksy 60 Hołd dla wełny i stali Bartek Gołębiowski 68 Galeria koszulek Olivera Knighta Dominik Rukat 76 Tylko Gabba Borys Aleksy 84 Kreatorzy trendów i mody Michał „Kozes” Kozłowski 92 Metka Borys Aleksy
© greten
36
© greten
76
© Castelli
5
96 96 TOUR DE...
124 ROWER NUMERU
108 PROFIL
128 TEST
Słoneczny Cypr greten
Geny Mathieu van der Poela Wolfgang Brylla
114 PELETON
Pięć dobrych lat polskich kolarzy Wolfgang Brylla
120 TRENING
Bez wychodzenia z domu Arek Kogut
Trek Domane SL 6
Akcesoria
Redaktor naczelny Borys Aleksy borys@magazynszosa.pl
Dyrektor artystyczna Sekretarz redakcji Hanna Tomasiewicz-Aleksy hania@magazynszosa.pl
Redakcja Małgorzata greten Pawlaczek greten@magazynszosa.pl
Skład i przygotowanie do druku Marlena Maciejczyk marlena@magazynszosa.pl
Korekta Dariusz Tokarz
Reklama Borys Aleksy borys@magazynszosa.pl
Fotografie Bartek Gołębiowski Ewa Jezierska Kristof Ramon Dominik Rukat Hanna Tomasiewicz-Aleksy
Adres redakcji Tramwajowa 1-3 51-621 Wrocław tel. 71 725 36 86 www.magazynszosa.pl
Wydawca Cyclemotion sp. z o.o. Zygmunta Wróblewskiego 38 51-627 Wrocław KRS 0000555921 NIP 898-221-03-86
Prenumerata sklep@magazynszosa.pl
Autorzy Borys Aleksy Wolfgang Brylla Paulina Brzeźna-Bentkowska Tomasz Czerniawski Piotr Ejsmont Michał Gołaś Bartek Gołębiowski Arek Kogut Michał „Kozes” Kozłowski Małgorzata greten Pawlaczek Adam Probosz Dominik Rukat Miłosz Sajnog
Rysunek na okładce Jaga Słowińska
Druk Techgraf
ISSN 2392-2508 Indeks 40523X
Wszystkie materiały objęte są prawem autorskim. Przedruk i wykorzystywanie w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody dyrektora Wydawnictwa są zabronione. Prawa autorskie do opracowania plastycznego czasopisma „Szosa” należą wyłącznie do wydawcy. Sprzedaż numerów bieżących i archiwalnych jest zabroniona. Działanie wbrew powyższemu zakazowi skutkuje odpowiedzialnością prawną. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ma prawo odmówić publikacji bez podania przyczyny. Czasopismo niniejsze nie stanowi oferty w rozumieniu prawa i jest publikowane jedynie dla celów informacyjnych. Ceny produktów są cenami sugerowanymi przez producentów lub dystrybutorów.
© Rapha
7
84
8
© Bartek Gołębiowski
9
60
© greten
Przed Startem
PRZEŁAJOWE MISTRZOSTWO POLSKI
10
dla Krzystały i Konwy
Marek Konwa (UKS Krupiński Suszec) po raz ósmy z rzędu wywalczył tytuł Mistrza Polski w kolarstwie przełajowym. W rozgrywanych w dniach 11-12 stycznia w Szczekocinach zawodach pokonał Patryka Kosteckiego (Domin Sport) i Bartosza Miklera (MLUKS Victoria Jarocin Accen). – To był najważniejszy dzień w sezonie przełajowym w Polsce. Wiadomo, że nie można wygrać każdego wyścigu, ale ja specjalnie przygotowywałem się na te zawody – powiedział na mecie Marek Konwa, który mistrzostwo Polski elity zdobył po raz ósmy z rzędu. – Byłem przygotowany perfekcyjnie. Mieszkam 200 metrów od trasy, więc mógłbym dzisiaj startować po ciemku – dodał srebrny medalista Patryk Kostecki. Dla zawodnika Domin Sport to największy sukces na arenie krajowej. W poprzednich dwóch edycjach Mistrzostw Polski Kostecki stawał na najniższym stopniu podium. W rywalizacji elity kobiet mistrzowski tytuł wywalczyła Zuzanna Krzystała (Volkswagen Samochody Dostawcze MTB). Wicemistrzynią Polski została ubiegłoroczna triumfatorka Barbara Borowiecka (AK Team Seven), a trzecie miejsce na podium zajęła Gabriela Wojtyła (UKS Sokół Superior Zator). 83. Mistrzostwach Polski w kolarstwie przełajowym wzięło udział 600 zawodniczek i zawodników z wszystkich kategorii wiekowych, w tym także amatorskich i masters.
BONTRAGER BALLISTA KNIT Kształt inForm Pro zapewnia zoptymalizowane pod kątem ergonomii i wysoce wydajne dopasowanie.
Cena: 1299 zł
Oddychający i lekki tkany materiał Knit z powłoką DWR dokładnie otula całą stopę. System Heel Reel przyciąga stopę do dołu i tyłu utrzymując ją pewnie na miejscu, co umożliwia wydajniejsze pedałowanie. Pokrętło Boa IP1 na pięcie pozwala na precyzyjne dopasowanie w obu osiach. Podeszwa wykonana w 100% z włókna węglowego OCLV jest niezwykle lekka i sztywna (indeks sztywności wynosi 12 na 14), więc efektywnie przekazuje moc. W zestawie znajduje się wytrzymała osłona przeciwdeszczowa na buty z otworem na pokrętło BOA na pięcie. Buty dostępne w trzech wersjach kolorystycznych. W rozmiarze 42 ich masa wynosi 329 g. Produkt objęty gwarancją satysfakcji Bontrager. www.trekbikes.com/pl
© Rapha
Mark Cavendish i księżna Diana? Znacie Sir Paula Smitha? Długo by pisać. Ubierał Księżną Dianę, Micka Jaggera, Davida Bowiego i Kasabian. Jeździł na tandemie z Cavendishem, koleguje się z Wigginsem. Projektował stroje kolarskie dla Raphy (specjalne edycje z okazji Tour De France i Giro ’Italia). Uważa, że Brian Holm był najlepiej ubranym kolarzem. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Wielkiej Brytanii projektantów mody.
P
aul Smith kocha kolarstwo, kolekcjonuje rowery i tworzy specjalną linię odzieży „Paul Smith 531” dedykowaną szosie. W młodości należał do klubu kolarskiego w Nottingham, ale wypadek sprawił, że porzucił wyczynowy sport, a jego życie skręciło w stronę mody. Paul wciąż umila sobie czas robiąc rundy wokół Londynu i otacza się pamiąt-
kami związanymi ze sportem. Jego ponadczasowa książka, „Paul Smith’s Cycling Scrapbook”, to pięknie wydany zbiór ponad czterystu fotografii i ilustracji związanych z ludźmi kolarstwa, wyścigami i miejscami, które są dla niego ważne. Znajdziecie tam kolekcje koszulek z lat 50. i 60. oraz ciekawe artystyczne kolaboracje z pogranicza designu i kolarstwa. Bez wątpienia warto przyjrzeć się tej publikacji, ale jeszcze ciekawsze może być spostrzeżenie, jak dużą rolę sztuka odgrywa w kolarstwie. A może kolarstwo w sztuce? www.paulsmith.com Tekst: Michał „Kozes” Kozłowski
LEZYNE
SUPER GPS HRSC LOADED Super GPS to wysokiej klasy komputer rowerowy zaprogramowany zgodnie z najnowszymi technologiami i interaktywnymi funkcjami. Zaawansowane dane oraz informacje mogą być zbierane dzięki sparowaniu komputera GPS z miernikiem mocy, czujnikiem tętna lub czujnikiem prędkości/ kadencji poprzez połączenie ANT+ i/lub połączenie Bluetooth Smart. Po połączeniu ze smartfonem z systemem iOS lub Android, urządzenie oferuje więcej zaawansowanych opcji. Super GPS może wyświetlać przychodzące wiadomości tekstowe, e-maile i rozmowy telefoniczne, wraz z nawigacją zakręt po zakręcie i śledzeniem przejazdu oraz wyników
w czasie rzeczywistym na Stravie – wystarczy połączenie z bezpłatną aplikacją Lezyne Ally. Dodatkowo wyświetlacz może zostać spersonalizowany tak, aby pokazywać albo podstawowe funkcje, albo wszystkie – maksymalnie pięć konfigurowalnych stron do nawigacji. Bateria może pracować nawet 24 godziny. Komputerek waży 76 g i jest odporny na warunki atmosferyczne. W zestawie znajdziemy komputer Super GPS, czujnik pracy serca, czujnik kadencji, mocowanie na kierownicę X-Lock, mocowanie na kierownicę Forward i kabel micro USB do ładowania. www.amppolska.pl
Cena: 1 019,90 zł
11
CO MAJĄ Z SOBĄ WSPÓLNEGO
© Adrian Grześków
Przed Startem
WROWELO TRACK,
CZYLI AMATORZY NA TOR
RACE THROUGH POLAND PO RAZ TRZECI
W maju 2020 roku z wrocławskiego toru kolarskiego ruszy kolejna, trzecia już edycja długodystansowego wyścigu kolarskiego Race Through Poland.
Bywa jednak, że zajawka to za mało, szczególnie gdy – jak w przypadku kolarstwa torowego – wymaga ona infrastruktury. Wprawdzie dla pasjonatów toru organizowane są zawody we Wrocławiu, Szczecinie i Łodzi, ale wyłącznie na odkrytych, sezonowych welodromach. Wyścig na jedynym w kraju krytym drewnianym torze w Pruszkowie długo dla amatorów pozostawał jedynie niespełnionym marzeniem. Wreszcie na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku, po raz pierwszy w historii, stowarzyszenie Wrocławski Welodrom im. W. J. Grundmanna umożliwiło wszystkim chętnym rywalizację na pruszkowskich deskach podczas zawodów WroWelo Track w kategorii Open. Podział na grupy A i B (ze względu na umiejętności startujących) dał realną szansę zwycięstwa w klasyfikacji generalnej każdemu z uczestników. Zawody ściągnęły drużyny z Polski, Rosji i Ukrainy, stając się jednocześnie wydarzeniem rangi międzynarodowej. Sukces pierwszej edycji przyczynił się do podjęcia decyzji o organizacji kolejnej – już w marcu 2020 roku. www.facebook.com/wroclawski.welodrom
Wyścig ten prowadzi zawodników przez najpiękniejsze, a jednocześnie najbardziej wymagające górskie przełęcze Polski, czasami przekraczając granice kraju. Uczestników obowiązuje samowystarczalność. Inspiracją dla RTP są najważniejsze tego rodzaju imprezy światowej rangi, jak The Transcontinental Race czy The TransAtlanticWay Race. Trzecia edycja rodzimego wyścigu prowadzi ku Karpatom i to głównie tam rozegra się najważniejsza część tej kolarskiej, długodystansowej przygody. Nawigując pomiędzy czterema punktami kontrolnymi, na dystansie około 1500 km zawodnicy odwiedzą między innymi Beskid Żywiecki, Wyspowy i Sądecki, Gorce, Słowackie Pieniny, Niżne Tatry, Spisz i Orawę. Dla uczestników zapowiada się sporo pięknego, choć ciężkiego wspinania, za to dla dotwatchersów (miłośników śledzenia kropek na mapie) będzie to prawdziwa uczta. Udział już zapowiedziało wielu znanych zawodników z całej Europy. SZOSA od pierwszej edycji sprawuje nad wyścigiem patronat medialny. www.racethroughpoland.pl www.facebook.com/racethroughpoland
© Adrian Crapciu
12
Sprzęt i osiągi amatorów odstają wprawdzie od poziomu elity, ale zaangażowaniem, ambicją i walecznością dorównują oni najlepszym wśród zawodowców.
Okręt flagowy USA na mieliźnie
podpowiada co innego. Wiele mówi historia Tour DuPont, którego osiem edycji odbyło się w latach 1989-1996. Wyścig miał dorównać randze i prestiżowi Tour de France. Jak na tamte czasy zaangażowano ogromne środki, również techniczne, obraz był transmitowany na pięciu kontynentach i w ponad 100 krajach, w epoce, gdy sygnał satelitarny nie stanowił jeszcze normy. Z wielką pompą wystartował pod nazwą Tour de Trump, lecz entuzjazmu i pieniędzy obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych wystarczyło na dwa lata. Impreza, w której triumfy święcili Greg Lemond i Lance Armstrong, dokonała krótkiego żywota po wycofaniu się firmy DuPont. W ostatnich
latach z kalendarza zniknęły Tour of Missouri, Tour de Georgia i USA Pro Challenge. Tylko ten ostatni został reaktywowany pod nazwą Colorado Classic, ale wprowadził biletowanie dla widzów. Problemem kolarstwa w Stanach Zjednoczonych jest otoczenie ekonomiczne, w jakim funkcjonuje. Organizatorzy wyścigów w żadnej formie nie mogą być dotowani z pieniędzy publicznych, muszą nawet opłacić zamknięcie dróg czy zajęcie terenu wokół startu i mety. Niezwykle trudno jest się więc utrzymać w takim biznesie.
Tekst: Tomasz Czerniawski
THULE
ROUNDTRIP PRO XT
Nowoczesny, przemyślnie zaprojektowany kufer do transportowania rowerów. Lekki i łatwy zarówno do przemieszczania się z nim, jak i przechowywania go, jednocześnie skutecznie chroni rower podczas podróży (dzięki składanej ramie i miękkiej, ale grubej powłoce nylonowej). Świetnie nadaje się do przewożenia szosówek oraz rowerów MTB i przełajowych. Po dowiezieniu jednośladu na miejsce przeznaczenia, można go wygodnie złożyć, ponieważ kufer ma wbudowany stojak montażowy. Kółka i uchwyty ułatwiają manewrowanie kufrem. Do zestawu dołączone są adaptery Thru Axle do osi 15 i 20 mm, a także nylonowe torby na koła. Thule RoundTrip Pro XT jest na tyle pojemny, że bez problemu zmieści się w nim nie tylko rower i koła, ale również najróżniejsze dodatkowe akcesoria. www.thule.com Cena: 2 579 zł
13
E
tapowe zmagania na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy odbyły się w lutym 2006 roku. Cztery lata później termin przesunięto na maj, a od 2015 roku wyścigiem cieszył się również peleton kobiet. W ostatnich trzech sezonach Tour of California należał do cyklu UCI World Tour. Listę zwycięzców zapełnili Levi Leipheimer, Michael Rogers, Chris Horner, Tejay van Garderen, Bradley Wiggins, Peter Sagan, Julian Alaphilippe, Egan Bernal i Tadej Pogačar. Sagan uzbierał rekordową liczbę 17 sukcesów etapowych. W opublikowanym komunikacie organizator informuje o zawieszeniu wydarzenia na rok, lecz amerykańska rzeczywistość
© East News
Największy amerykański wyścig szosowy został odwołany. Kurek z pieniędzmi płynący do Tour of California zakręciła firma Amgen, co zmusiło organizatora do podjęcia tak trudnej decyzji.
14
© Ewa Jezierska
Przed Startem
SAKWA SZOSY
Lekka, zgrabna, ale pojemna, łatwa w montażu sakwa SZOSY jest owocem kilkuletnich testów i niejednej rozmowy z praktykującymi ekspertami od bikepackingu. Największy wkład w jej powstanie, projektowanie i testowanie miał Paweł „Piko” Puławski, uczestnik The Transcontinental Race i Indian Pacific Wheel Race, zwycięzca All Points North, a także pomysłodawca i organizator Race Through Poland. Sakwy z solidnej, wodoodpornej tkaniny szyje dla nas Blahol. Wyposażone są w praktyczną gumę na dodatkowy bagaż oraz – na oblaskowej taśmie – paski pozwalające na przymocowanie do nich lampki.
www.magazynszosa.pl
Photo: Jake Hamm
15
The Grade Escape
Gravel, all-road, czy jakkolwiek chcesz go nazwać, Grade jest gotowy na przygodę zaraz po rozpakowaniu. Dzięki zaprojektowanej na nowo, lekkiej i sprężystej ramie z nowym wcieleniem kultowego Triple Triangle™, Grade stanowi nową jakość w kwestii komfortu, wszechstronności personalizacji. GTBICYCLES.PL
16
Przed Startem
TECHNOLOGIE NALINI
Moa Lab, laboratorium badawczo-rozwojowe Nalini ściśle współpracuje z działami projektowania i produkcji włoskiej marki, czego efektem jest odzież uszyta z nowoczesnych tkanin, starannie dopasowana i korzystająca z innowacyjnych rozwiązań technicznych. Moa Lab dąży do opracowania specjalnych obróbek i przędzy, które mogą poprawić właściwości techniczne tkanin, a tym samym ich wydajność w zależności od warunków, w jakich się je użytkuje. Kluczowymi cechami stosowanych przez Nalini materiałów są wodoodporność i wysoka oddychalność, co pozwala tkaninom działać lepiej niż jakakolwiek inna podobna technologia na rynku, również przy suchej pogodzie. Testy laboratoryjne wykazały, że odzież Nalini poddana obróbce w technologii Nanodry jest 4-5 razy bardziej oddychająca niż ubrania, do których zastosowano standardowe zabiegi hydrofobowe. Technologia Mantodry z kolei pozwala szybko odprowadzać wilgoć z ubrania. MANTO W.R.T. to wodoodporne wykończenie, które odpycha wodę, ale także olej i błoto, co ułatwia utrzymanie ubrania w czystości. Moa Mantotex natomiast to membrana termoregulacyjna, która zapewnia skuteczną ochronę przed wodą i wiatrem. Jej lekkość i odporność na odkształcanie zapewniają najwyższy komfort, bez strat na funkcjonalności. Miękkie, przyjemne w dotyku powłoki MANTOVENT cechują się wysoką ochroną, trwałością, a także lekkością i elastycznością. Wszystkie te zaawansowane technologie decydują o wysokiej jakości, funkcjonalności i trwałości odzieży Nalini. Warto również podkreślić, że firma dba o zdrowie użytkowników swoich ubrań, dlatego wszystkie jej produkty posiadają certyfikat OEKO-TEX®, który gwarantuje brak szkodliwych i rakotwórczych substancji w stosowanych do produkcji odzieży materiałach. www.nalinisklep.pl
W POPRZEDNICH WYDANIACH SZOSY
CZAPECZKI KOLARSKIE Pierwsze kolarskie czapeczki były białe, dzięki czemu mniej się nagrzewały. Dopiero później zaczęto jeździć w kolorowych czapkach z daszkiem, czerpiąc inspirację z jeździectwa. Dżokeje, żeby być bardziej rozpoznawalni podczas gonitw, wkładali czapeczki w rozmaitych barwach. Również kolarze chcieli wyróżniać się w peletonie.
CZAPECZKA
W kontekście kolarstwa przysłowie „kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” nabiera zupełnie nowego, intrygującego znaczenia. Mogą pojawiać się kłopoty z interpretacją powiedzonka, ale nie ma wątpliwości, że zimna głowa i jej nakrycie są koniecznym wyposażeniem szosowca. Poniżej zestaw inspiracji dla poszukujących czapeczek – od klasyków gatunku, przez nowoczesny styl kolarski, aż do nakryć głowy ostrokołowców i kurierów
SANTINI
FIX THAT BIKE
GOD & FAMOUS
MORVELO
CHARI & CO
CHARI & CO
TOKYO FIXED
MAAP
MASH SF
MACHINES FOR FREEDOM
RAPHA
CINELLI
WARSAW CYCLING
TEN SPEED HERO
CAMPAGNOLO
tekst: Michał „Kozes” Kozłowski
78 79
#SZOSA 4/2015
WIZYTA U PAŃSTWA SANTINICH Niezwykle ważne dla marki jest to, aby jeździli w jej produktach najlepsi. To właśnie oni są najbardziej pożądanymi testerami i wiele innowacji oraz udoskonaleń powstaje dzięki ich doświadczeniu. Nowinek jest wiele, żeby pozostać na szczycie, nie wystarczy już tradycja i doświadczenie. W pogoni za „marginal gains” trzeba nieustannie poszukiwać innowacji. reportaż santini
17
WIZYTA U PAŃSTWA
Santinich 56 57
Przedmieścia Bergamo, miasta położonego pomiędzy włoską stolicą mody, Mediolanem, a prawdopodobnie najbardziej znanymi przełęczami górskimi na świecie. Zatrzymujemy się przed jednym z wielu podobnych do siebie budynków. W bramie wita nas kobieta. To Paola, córka Pietra Santini, założyciela sławnej firmy produkującej kolarskie ubrania – Santini SMS. Dziś będzie oprowadzać nas po firmie. W ciągu kilku najbliższych godzin zburzonesantini zostanie reportaż moje wyobrażenie o tym, jak produkowane są obcisłe stroje, w których spędzam większość wolnego czasu tekst i zdjęcia: Maciej Hop
P SZOSA
WWW.MAGAZYNSZOSA.PL
Siedziba firmy Santini
to prawdziwa świątynia
można kultowe Już przy wejściu podziwiać każdym kroku dla pasjonatów kolarstwa. jak Marco Pantani. Na dzięki takim sławom,
się w historię kolarstwa siostrom w prowadzeniu zakładu turystyczną mekkę kolarzy które na stałe wpisały maszyny,lokalnego niewielki biurowiec w kawałki historii, przeobrażające dziewiarskiego. Zajęcie gonapotykamy wciągnęło. Były to czasy, w których kobiety po wyjściu za mąż porzucały pracę – tłumaczy nam Paola. Interes przeszedł więc w ręce Pietra, który za namową swoich przyjaciół postanowił rozpocząć produkcję ubrań kolarskich. Dał się poprowadzić własnej pasji.
RODZINNY BIZNES Z CHARAKTEREM
Wizytę zaczynamy od części biurowej, znajdującej się w niedawno zakupionym budynku, tuż obok hali produkcyjnej. W firmie pracuje około 80 osób, 12 z nich to członkowie rodziny. Panuje tu cisza i spokój, a sielankową atmosferę dopełnia pokój zabaw przeznaczony dla dzieci pracowników – przychodzą do niego prosto ze szkoły. Najpierw spotykamy grafików i projektantów. To dzięki tym
l i s t o p a d / g r u d z i e ń
oddychający materiał, między innymi Bio-ceramic, UV, przepuszczając i przygotowującą gotowe który blokuje promienie przytwierdzającą etykiety W hali pracuje jednocześnie jednocześnie promieniowanie cieplne wspierające paczki do wysyłki. który zaskoczony, bo byłem To także materiał Aquazero, kilkanaście osób. Jestem taka metabolizm. skórę podczas godzinnej w czasach, gdy każda pozwala utrzymać suchą przekonany, że żyjemy Santini osobiście polewały w pełni zautomatyzowana, jazdy w ulewie. Siostry czynność jest już zawodników się do odpowiedniego stroje z tego materiału a rola człowieka ogranicza drugiej ubranych w aby udowodnić jego działanie procesu. Choć z zaprogramowania linię z drużyny GreenEDGE, sobie znacznie większą strony wyobrażałem na sceptycznym kolarzom. Santini rozsyła produkty produkcyjną. Wszak są żeby pozostać na szczycie, z pokojów składowane Nowinek jest wiele, bo cały świat. W jednym szaf do ubrań – widok i doświadczenie. W pogoni nie wystarczy już tradycja etykiety przytwierdzane poszukiwać z setkami elementów gains” trzeba nieustannie „marginal za wypełnionych pudełkami się podczas naszej wizyty, produkcji w tym zdawałoby innowacji. Teraz jednak, uświadamia mi skalę o tradycji. Z prostego mówimy przede wszystkim niewielkim budynku. rozpocznie się uroczyste powodu: za kilka godzin od firmy. Firmy, której dzieje świętowanie 50-lecia BIO-CERAMIC CZY AQUAZERO? z historią kolarstwa są tajemniczo brzmiące Na metkach nadrukowane 1965 r. splatają się nierozerwalnie z własnego działu R&D, współtworzyła. i która tę historię nieraz nazwy, pochodzące wprost pracowników. To – wspieranego przez zewnętrznych
62 63
oczątki firmy są dość zabawne i zdają się dziełem przypadku. Pietro od zawsze kochał kolarstwo, nie osiągał jednak sukcesów na tyle znaczących, by zostać zawodowcem jak jego szkolni koledzy, chociażby Felice Gimondi, któremu udało się wygrać wszystkie trzy Wielkie Toury. Santini wspomina, że na wspólnych trasach widywał się z nim tylko na starcie i mecie. – Zwyczajnie zabrakło mu nieco talentu – stwierdza ze śmiechem jego córka. Jednak by pozostać możliwie blisko kolarstwa, zatrudnił się jako mechanik. Niestety, nawet ta kariera nie trwała długo – złamana noga wykluczyła go chwilowo z działalności, otwierając niespodziewanie nowe ścieżki. Czas rekonwalescencji spędził w domu, gdzie pomagał
2 0 1 5
#SZOSA 5/2015
obecności rodzinne przyjęcie. Dzięki pełnej firmy przypominały duże, podróż do przeszłości z 50-leciem istnienia zarówno na nostalgiczną Uroczystości związane tempa Santini znalazło się miejsce pół wieku nie zwalnia trzech pokoleń rodziny familii, która od przeszło osiągnięcia włoskiej sukcesów, jak i aktualne
r u d z i e ń l i s t o p a d / g
SZOSA
WWW.MAGAZYNSZOSA
2 0 1 5
.PL
AKRYLOWA REWOLUCJA Sportful jest dla ludzi, którzy chcą doświadczać kolarstwa w pełni, a więc dla tych, którzy nie tylko wyłącznie gnają przed siebie, ale potrafią też cieszyć się z otaczających ich pięknych widoków. Do tego stanu ducha i ciała odnosi się hasło włoskiej marki: „Live it!” – czyli korzystaj z kolarstwa w pełni, bez względu na wszystko! Ubrania Sportful mają to umożliwić. FAC T O RY T O U R
FAC T O RY T O U R
SPORTFUL
AKRYLOWA REWOLUCJA
strojów. – Testujemy je w tunelu aerodynamicznym oraz w... okolicznych górach. Spójrz wokoło, natura stwarza nam idealne warunki do wszelkiego rodzaju testów! – ze śmiechem mówi Devis, a ja bez chwili namysłu przyznaję mu rację. Podczas dzisiejszej kilkugodzinnej zaledwie wyprawy w góry doświadczyliśmy na własnej skórze trzech pór roku – temperatura zmieniała się od 2°C na starcie do 22°C na mecie. Symulacje aury nie są więc potrzebne. – Współpracujemy z profesjonalnymi teamami kolarskimi i to zawodowi kolarze dostarczają nam najwięcej informacji o tym, czego potrzebują, co się sprawdza, a co można jeszcze ulepszyć – dodaje Marco Toselli, koordynator Sagan Days. – Wprowadzamy te uwagi do produktów, które są później dostępne dla wszystkich naszych klientów, nie tylko dla profesjonalistów.
Tekst: Natalia Jerzak Zdjęcia: Poci's | Sportful, Natalia Jerzak
Zaczęło się od bielizny (ale to musiało drapać!) i dystrybucji wełny do pobliskich firm, a wkrótce również na eksport do Stanów Zjednoczonych. W latach 60. w przemyśle odzieżowym pojawiają się pierwsze próby mieszania włókien wełnianych z włóknami sztucznymi. Tego rodzaju eksperymenty przeprowadza również Giordano, który wiedzę z zakresu materiałoznawstwa i technologii łączy ze swoją pasją do sportu. Na początku lat 70. koniunktura na eksport wełny się kończy, ale rodziny
pomieszczeń, krocząc poniekąd jego śladami.
Taką opowieścią Devis Barchi, który jest menedżerem marki, wita nas w siedzibie Manifattura Valcismon. Przed chwilą w międzynarodowej grupie dziennikarzy przejechaliśmy fragmentem trasy gran fondo Sportful Dolomiti Race. Podczas tego przejazdu dowiedzieliśmy się kilku, jeszcze wtedy niejawnych, faktów dotyczących przebiegu przyszłorocznej trasy Giro d'Italia. To był też test dla kolarskich ubrań Sportfula, których historię poznamy zaraz od... podszewki. I to dosłownie.
Najpierw szwalnia, mieszcząca się w przeszklonej sali – pracownicy pewnie czują się tu trochę jak w akwarium. Kilkanaście maszyn do szycia o różnorodnym zastosowaniu, każda służy do wszywania innego elementu stroju. Spodziewałam się raczej hali fabrycznej, rozmachu godnego współczesnej wersji „Ziemi obiecanej”, ale właściwa produkcja odbywa się w Europie Wschodniej. Może i Sportful nie ma tytułu marki „Made in Italy”, ale wiernie trzyma się europejskiego rynku. A tutaj, na miejscu, powstają prototypy oraz zamówienia specjalne (np. szyte na miarę stroje „prosów” lub specjalnych klientów indywidualnych).
To tutaj Peter Sagan doglądał wczoraj swojej nowej kolekcji (o której pisaliśmy w SZOSIE 6/2018). Teraz zaglądamy do poszczególnych
Fonzaso to centrum dowodzenia, w którym pracuje 160 osób. To tutaj powstają projekty wykrojów i grafik, nadruki, dopracowane prototypy »
TO TUTAJ PETER SAGAN DOGLĄDAŁ WCZORAJ SWOJEJ NOWEJ KOLEKCJI. TERAZ ZAGLĄDAMY DO POSZCZEGÓLNYCH POMIESZCZEŃ, KROCZĄC PONIEKĄD JEGO ŚLADAMI
102
Cremonese fakt ten nie zdąży zmartwić. Są już zajęci wybieraniem nazwy dla swego nowego „dziecka”, które wyznaczy całkiem nowy kierunek rozwoju rodzinnego biznesu. Tak rodzi się Sportful.
Ze szwalni udajemy się do pomieszczenia projektantów nadruków. A dokładniej – tylko przed jego próg. Za drzwiami w tym momencie powstają ściśle tajne projekty koszulek tegorocznego Giro, których absolutnie nie możemy zobaczyć. Pomimo próśb. Żadne negocjacje nie wchodzą w grę – Devis zaledwie uchyla dla mnie drzwi, prosząc wcześniej wszystkich projektantów, by wygasili swoje monitory. – Przed samym Giro stopniowo pokazujemy fragmenty koszulek aż do dnia premiery, a i tak na Instagramie pojawi się około 1500 postów od podrabiaczy – wyjaśnia. – Nasza firma traci rocznie 6 milionów euro (a ściślej – nie zarabia możliwych 6 milionów) z powodu podróbek. Nie miej mi więc za złe tej nadmiernej ostrożności.
103
anifattura Valcismon – zrzeszająca trzy marki: Sportful, Karpos i Castelli – to rodzinny biznes familii Cremonese, który od 72 lat rozwija się u stóp Dolomitów otaczających Fonzaso. Właściwie to u stóp Monte Grappa, w okolicy szczególnie dobrze znanej narciarzom, którzy tak często wybierają Cortinę d’Ampezzo jako cel swoich zimowych wakacji. Na początku była wełna i specjalny sposób jej „odwijania” w przędzę. Tak wyglądały pierwsze kroki rodziców Giordano – Olindo i Irmy Cremonese, którzy po II wojnie światowej przenieśli się z Casella d’Asolo (koło Treviso) do Fonzaso, by być blisko pastwisk. A więc również, by móc rozpocząć swój wełniany biznes.
101
100
Historia marki Sportful ma swój początek w roku 1972. W Val di Fiemme na starcie 70-kilometrowego biegu Giordano Cremonese pojawia się w intensywnie pomarańczowym stroju. Komplet, wykonany w 100% z włókien akrylowych, zamiast – jak wszystkie inne w tych zawodach – z wełny, nie tylko zwraca uwagę, ale też zapewnia ciepło, lekkość i oddychalność. Po zakończonym wyścigu Giordano zbiera pierwsze zamówienia
M
SPORTFUL
Przechodzimy do działu prototypów i rozwoju, w którym otwarcie wita nas uśmiechnięty Riccardo. To stąd ubrania „jadą w góry” na testy. Dalej drukarnia cyfrowa, w której z prędkością 13 m/h (wkrótce 100 m/h) drukuje się tajne lub zupełnie jawne wzory na specjalnym papierze transferowym (wbrew obiegowej opinii – nie są drukowane bezpośrednio na materiałowych wykrojach czy gotowych koszulkach). Wydruki mają kształty wykrojów i są odpowiednio dopasowane do danego »
PRZED SAMYM GIRO STOPNIOWO POKAZUJEMY FRAGMENTY KOSZULEK AŻ DO DNIA PREMIERY, A I TAK NA INSTAGRAMIE POJAWI SIĘ OKOŁO 1500 POSTÓW OD PODRABIACZY
#SZOSA 1/2019
Przed Startem
Tourmalet i L'Angliru na Vuelta a España
Vuelta a España przytępiła swoje zęby. Tegoroczne zmagania na Półwyspie Iberyjskim wbrew temu, do czego nas przyzwyczaiły, zaproponują tylko siedem górskich końcówek i tyle samo finałów sprinterskich.
T
rasa całkowicie pominie południową część Hiszpanii, za to odwiedzi trzy inne kraje. Drugi raz w dziejach Vuelty wyścig wyruszy z Holandii. 14 sierpnia etapówkę rozpocznie jazda drużynowa w Utrechcie, a wyścig w Królestwie Niderlandów łącznie spędzi trzy dni, czwarty przeznaczając na transport do Kraju Basków. Tam czeka górska konfrontacja na dobrze znanym podjeździe do Sanktuarium Arrate. Etap petardę organizator przygotował na koniec pierwszego tygodnia. 23 sierpnia droga w Pirenejach przetnie granicę z Francją i powiedzie przez Col d'Aubisque na jedną z ikon Tour de France, przełęcz Tourmalet. W drugim tygodniu w centrum uwagi znajdzie się Asturia, za sprawą intensywnego odcinka na La Farraponę, a potem w kość kolarzom da piekielna ścinaka L'Angliru, powracająca na trasę po raz siódmy. Tu już możemy poznać zwycięzcę, gdyż w ostatniej części 75. edycji Vuelta a España zabraknie ciężkich podjazdów. Ciekawie zapowiada się trzydziestotrzykilometrowa jazda indywidualna wzdłuż galicyjskiego wybrzeża, z finałem na Mirador do Ezaro – o niespełna dwukilometrowej, nieregularnej stromiźnie sięgającej nawet 30%. Peleton następnie nawiedzi sąsiednie terytorium Portugalii, zapuszczając się w okolice Porto, a ostatnia górska konfrontacja związana będzie ze stacją narciarską La Covatilla, w przeddzień zakończenia wyścigu w Madrycie.
© kramon
18
Tekst: Tomasz Czerniawski
Żegnaj „Poupou”
Rodzina kolarska straciła swoją ikonę, Raymonda Poulidora, postać przez dziesięciolecia stanowiącą pomost między ściganiem w „czarno-białym” wydaniu a dzisiejszym, nowoczesnym sportem. Francuz odszedł w wieku 83 lat, pozostając w pamięci zbiorowej jako jeden z najpopularniejszych kolarzy w historii.
© East News
P
oulidor przyszedł na świat w 1936 roku, w środkowej Francji. Pochodził z rodziny rolniczej, dlatego często był przedstawiany jako paysan (fr. wieśniak) o prostym, łagodnym usposobieniu. Taki też miał styl jazdy, pozbawiony finezji. Odniósł 159 profesjonalnych zwycięstw w czasie osiemnastoletniej kariery, w tym wygrał Vuelta a España, ale został legendą wyścigu, który przysporzył mu najwięcej goryczy – Tour de France. „Poupou” w Wielkiej Pętli startował czternaście razy, ośmiokrotnie stając na końcowym podium, co do dziś stanowi rekord. Wygrał siedem etapów, spinając swój pierwszy (1962) i ostatni (1976) występ trzecim miejscem w klasyfikacji. Nigdy jednak nie odniósł końcowego zwycięstwa, co więcej – przez te wszystkie lata nawet na jeden dzień nie założył żółtej koszulki. Do legendy przeszły jego pojedynki z Jacquesem Anquetilem, później na drodze do zdobycia Tour de France stawały mu przeciwności losu i Eddy Merckx. Zapracował na przydomek „wiecz-
nie drugiego”, zdobywając serca nieśmiałym uśmiechem, pokorą i upartym, wbrew wszystkim przeciwnościom, dążeniem do celu. „Grande Boucle” pozostała jednak dla niego niezdobyta. – Miałem pecha, ale rower dał mi więcej, niż kosztował – mówił po latach. Popularność Poulidora nie zmalała po odstawieniu roweru. Pomimo zaawansowanego wieku do końca co roku wracał na Tour de France, pozostając w stałym kontakcie z kolarzami, dziennikarzami i kibicami wszystkich pokoleń. Widywany był też na wyścigach swojego wnuka Mathieu van der Poela. „To wielka, nieprzyjemna niespodzianka dla tych z nas, którzy przez ostatnich kilkadziesiąt lat regularnie spotykali się z Poulidorem i rozmawiali z nim na Tour de France. Podobnie jak Gimondi, wydawał się nieśmiertelny, stoicki. Stary dąb, zbudowany z twardszego włókna niż my wszyscy” – napisał w pożegnaniu dziennikarz Daniel Friebe. Tekst: Tomasz Czerniawski
Giro d'Italia
© kramon
W KONTRZE DO TOUR DE FRANCE
Giro nie kombinuje, Giro robi swoje. Tegoroczną „Corsa Rosa” zaprojektowano w starym dobrym stylu, opierając trasę na potężnej dawce maratońskich przepraw przez Alpy i trzech odcinkach jazdy na czas. Wyłącznie najtwardsi wyjadacze wielkich tourów poradzą sobie z zaproponowanymi warunkami.
9
Pierwszy zaprowadzi do Madonna di Campiglio, drugi – trasą przez położoną na wysokości 2758 m Passo dello Stelvio, dotrze nieutwardzoną drogą, prowadzącą przez dawną bazę wojskową, na Laghi di Cancano. Wreszcie rajd w zachodniej części Alp przebiegnie serpentynami Colle dell’Angello (2744 m), Col d'Izoard i Montgenevre. To etap prawdy, na papierze do wczesnego ataku, podobnego do akcji Chrisa Froome’a na przełęczy Finestre, która w 2018 roku wywróciła wyścig do góry nogami. Dzieło zwieńczy jazda indywidualna w Mediolanie, gdzie 31 maja na Piazza Duomo zwycięzca 103. Giro d’Italia uniesie Trofeo Senza Fine. Tekst: Tomasz Czerniawski
BONTRAGER VELOCIS STORMSHELL
Kurtka z wodoodpornej tkaniny Stormshell z technologią aktywnych cząstek 37.5™. Zapinana na wodoszczelny suwak YKK AquaGuard o podwyższonym komforcie, dzięki miejscu na jego ukrycie. Wewnętrzne mankiety wykonano z miękkiego i rozciągliwego elastanu, zapewniają więc komfort w kontakcie ze skórą. Dwa regulowane ściągacze w pasie z blokadami chronią przed wilgocią. Dodatkowy wydłużony tył można rozwinąć i zwinąć dzięki wbudowanym magnesom. Superlekka konstrukcja sprawia, że kurtka mieści się w koszulce kieszonki. Pętelka ułatwia wieszanie do szybkiego wyschnięcia po jeździe. Dopasowany krój poprawia osiągi. Produkt objęty gwarancją satysfakcji Bontrager, która pozwala na dokonanie w ciągu 30 dni zwrotu lub wymiany. www.trekbikes.com/pl
Cena: 749 zł
19
maja Giro rozpocznie krótka czasówka na ulicach Budapesztu. Peleton spędzi na Węgrzech trzy dni, a czwartego wyląduje 1000 km dalej, w śródziemnomorskim klimacie Sycylii. Tu nastąpi pierwsza górska próba sił pod niespokojną Etną. Po powrocie na stały ląd wyścig szybko przemieści się w górę „włoskiego buta”, wzdłuż wschodniego wybrzeża. Pod koniec drugiego tygodnia zamelduje się pod Wenecją, gdzie wśród winnic Prosecco zostanie rozegrana druga jazda indywidualna, oraz dotrze w Dolomity, kończąc niedzielne ściganie na podjeździe do stacji narciarskiej Piancavallo. Niewiadome, jak w klasycznym thrillerze, rozwiąże ostatnia część wyścigu. Trzy górskie etapy, każdy o długości ponad 200 km i deniwelacji przekraczającej 5000 m, odkryją godnego właściciela „maglia rosa”.
28
lajkra przeglÄ…d historyczny
Kolarskie przebieranki Tekst: Piotr Ejsmont Zdjęcia: East News
O
d lat peleton przyciąga spojrzenia bogactwem barw, a kolarze przypominają egzotyczne ptaki. Niejeden dzieciak urzeczony takim obrazem marzył o dołączeniu do tego stada. Zanim jednak kolarze zaczęli wciskać się w kolorowe lajkry, na rowerze jeżdżono we frakach i cylindrach, bo początkowo jednoślad dostępny był tylko dla zamożnej arystokracji. Kiedy się upowszechnił, dosiadający go cykliści mieli na sobie to, w czym chodzili na co dzień. Również ze względów praktycznych – większość szlaków komunikacyjnych to były po prostu drogi gruntowe. Jedynie na torach kolarskich mogła obowiązywać elegancja, która przybrała postać bawełnianych strojów gimnastycznych. Dalsza ewolucja odzieży kolarskiej związana była zarówno z rozwojem technologicznym tkanin, jak i wypadkową szeregu pobocznych czynników – moralnych obyczajów, przepisów prawa, wywalczonych zasług, obowiązku patriotycznego, wymogów sponsorskich, względów taktycznych, braków rynkowych, zabiegów marketingowych, wreszcie modowych trendów i indywidualnych gustów. Mając na uwadze i początki, i współczesne wymogi, ubierzmy kolarzy i kolarki od stóp do głowy
i opatentowanymi systemami zaciskowymi, wykorzystującymi cienką żyłkę. Współcześnie nie tylko z zegarmistrzowską precyzją ustawia się bloki, ale również dopasowuje buty do stopy danego zawodnika. Shimano jako jedna z pierwszych marek zaprezentowała proces, w którym w systemie próżniowym wnętrze obuwia stawało się negatywem kształtu konkretnej stopy, a następnie but lądował na chwilę w mikrofalówce. Przez pewien
czas pokazywano niezbyt mądrą telewizyjną reklamę butów Sidi, które Ivan Basso z całą powagą gotował w garnku jak spaghetti. Jeśli takie ekstrawagancje nie są dla ciebie, wystarczy, że będziesz pamiętać, by kupować buty ciut większe od tych, w których chodzisz na co dzień. Ewentualnie możesz zainwestować we wkładki korygujące. A co z wyglądem buta? Przez lata obowiązywała czerń, teraz paleta jest szeroka – od wściekłego »
Noski pozwalały wprawdzie na efektywne pedałowanie, ale zaciągnięte na bucie paski dosłownie wiązały kolarza z rowerem, uniemożliwiając szybkie podparcie się stopą w razie potrzeby
29
BUTY Debiutantom zdarza się jeździć w tenisówkach, ale od dawna wiadomo, że w butach na rower przydaje się sztywna podeszwa, która trzyma stopę na pedale. Zanim wynaleziono popularne dziś SPD, rewolucją były pedały złożone z aluminiowych, połączonych w prostokąt blaszek – buty trzymały się ich za sprawą specjalnych progów. Przybijało się je do podeszwy, najlepiej podwójnej, maleńkimi gwoździkami, które często wypadały na drogę i lądowały w oponach. Z czasem gwoździe zastąpiono śrubami, a do pedałów dodano noski ze skórzanymi, a później syntetycznymi paskami z mechanizmem zaciskowym, które obejmowały stopę. Tu ciekawostka, kiedy nasz pierwszy górski mistrz Józef Gawliczek w 1964 roku pojechał na Tour de France, zapomniał wrzucić do walizki buty kolarskie. W Paryżu w ostatniej chwili kupiono mu... baletki, do których dokręcono progi. Kamieniem milowym było wynalezienie w latach 80. XX wieku pedałów zatrzaskowych, które z czasem wyewoluowały w szosowe i MTB. W butach szosowych chodzi się z trudem, w tych do kolarstwa górskiego czy przełajów próg ukryty jest w podeszwie. Buty kolarskie, jak każde inne, szyto wyłącznie ze skóry, którą i dziś niekiedy wykorzystuje się do ich produkcji. Ale częściej wytwarza się je z oddychających materiałów syntetycznych, w tym z karbonu. Za prekursora wentylowanych butów uznać można francuskiego kolarza René Vietto, który w latach 30. podziurawił swoje obuwie, by zapewnić stopom lepszą cyrkulację powietrza. Z czasem i sznurowadła, które niejednemu wkręciły się w łańcuch, zastąpiono rzepami
Š greten
36
lajkra szafa kolarza
Każdy ma jakiś klucz, według którego segreguje kolarskie ciuchy, oraz sposób, w jaki je przechowuje – ten drugi najczęściej zależy od możliwości lokalowych. Zapytaliśmy kilkoro zawodniczek i zawodników, jak wyglądają ich kolarskie szafy, jakie części odzieży lub akcesoria lubią mieć pod ręką i czy stosują jakąkolwiek metodę, pozwalającą w każdej chwili znaleźć potrzebną rzecz. Wygląda na to, że sposobów na zorganizowanie kolarskiej garderoby jest dokładnie tyle, ile kolarek i kolarzy...
37
ZAWODOWA GARDEROBA
lajkra szafa kolarza
e ni e ba rd zo ubrani ach porzą de k, al Lu bię mi eć w kol arski ch ch ować ta ki stan ud aj e mi się na dł użej za
Michał Gołaś INEOS TEAM
38
Lubię mieć w kolarskich ubraniach porządek, ale nie bardzo udaje mi się na dłużej zachować taki stan. Ciągłe pranie ciuchów sprawia, że pozostaje mi tylko segregacja, żebym przed każdym treningiem nie musiał wszystkiego szukać. Powiedzmy, że zawsze w miarę sprawnie znajduję to, czego potrzebuję danego dnia. Przeważnie mam problem z rękawkami i rękawiczkami, czasami zdarza się, że na wyścigu okazuje się, iż mam dwie lewe. Generalnie w każdej szufladzie mam inne części garderoby. Może nie są one zawsze poukładane w kosteczkę, ale ciuchy zimowe jestem w stanie odnaleźć w kilka sekund. Zestaw ubrań podczas jednej pory roku jest raczej stały, nie zmieniam go i dopiero wiosną przegrupowuję szuflady. Jest to dla mnie wygodny system, bo mam wgląd w to, co się w nich znajduje, i nie muszę „nurkować” do szafek. Każdej jesieni staram się usuwać stare rzeczy z szaf i na kilka następnych lat pozostają w nich tylko te ulubione. Podobnie jest wiosną – kiedy definitywnie rezygnuję z zimowych, wędrują do garażu. Później przenoszę je na strych, sporą część rozdaję znajomym, a i tak przez ostatnich kilkanaście lat uzbierało się pewnie ze 20 worków, które są gdzieś poukrywane. Wiem, że kiedyś do nich wrócę i może za kilka lat wyjadę w ciuchach Quick-Stepu na niedzielną przejażdżkę. Z niektórymi ubraniami naprawdę żal się rozstawać.
Katarzyna Wilkos MAT ATOM DEWELOPER WROCŁAW
Pod ręką mam szafkę, w której znajdują się najczęściej używane ubrania, czyli te, w których na co dzień trenuję. Głębiej leżą grube rzeczy, a lekkie i cienkie trzymam na wierzchu. Lubię mieć wszystko poukładane, ale nie zawsze udaje się utrzymać porządek... Niemniej wiem, gdzie co jest, a to jest najważniejsze. Osobną półkę przeznaczyłam na stroje, których używam sporadycznie albo niemal w ogóle.
kt órej P od rę ką mam szaf kę, w ywane ej uż zn aj d u ją się naj części ubrani a
Nie st e ty, mój ch arak ter, a może to zwyc zaj ne le nis two, ni e pozwal a mi na ja ki eś ba rdziejfine zy jne i wyszuk ane prze ch owywan ie rzec zy
Łukasz Owsian ARKÉA SAMSIC
Lubię mieć porządek w szafie, ale tak naprawdę jest on tam tylko wówczas, gdy robię w niej przegląd rzeczy, żeby zostawić nowe, a stare wrzucić do worków. Po jakimś czasie ułożone są tylko te najmniej używane ciuszki, reszta ląduje na półkach dość bezładnie, ale i tak wiem, gdzie co jest. Choć zdarza się, że coś pomylę, na przykład niby zarówno rękawiczki, jaki rękawice zimowe mam w jednej szufladzie, ale gdy szukam konkretnej pary, nagle okazuje się, że jej tam nie ma. Jakiegoś konkretnego klucza, według którego organizuję szafę, nie mam, ale lubię, gdy rzeczy na wiosnę i lato są na dwóch pierwszych półkach, a na jesień i zimę na dwóch kolejnych. Nie zmieniam niczego mimo pór roku, w mojej szafie są zarówno letnie, jak i zimowe cuchy. Takie rozwiązanie jest najlepsze, bo pogoda czasem zaskakuje.
są tylk o te P o ja ki mś czasie u łożone szta lą d u je zki, re naj mni ej używane ci us ta k wi em, gd zi e al e i na półk ach be zł ad ni e, co je st
Adrian Tekliński KYIV CAPITAL TEAM
Małgorzata Jasińska ch, to zal ed wi e To, co wi dać na zd ję cia Wł oszech połowa. D ru ga jest we
© greten
CASA DORADA WOMEN CYCLING TEAM
To, co widać na zdjęciach, to zaledwie połowa. Druga jest we Włoszech. Oczywiście kolarskich ubrań mam więcej niż cywilnych. To samo dotyczy butów, choć tego na zdjęciach nie widać. Mam wypracowany taki system, że w pojemniku trzymam krótkie spodenki, a getry mają oddzielne miejsce. Rozdzielam też ubrania zimowe i letnie. Potówki z krótkim i długim rękawem także trzymam oddzielnie. Osobny pojemnik przeznaczyłam na ochraniacze i zimowe rękawiczki, w innym z kolei trzymam opaski, czapki i kominy oraz rękawki i nogawki. W kolejnym mam skarpetki. Osobno trzymam topy. Kolarskie ubrania dzielę także » na kadrowe, aktualnej ekipy i te z poprzednich lat.
39
Porządek w mojej szafie zawsze panuje bardzo krótko. Dlatego uwielbiam lato, bo wtedy stan ładu utrzymuje się w mojej garderobie najdłużej. Staram się mieć ubrania podzielone, ale to potówki wprowadzają chaos – najczęściej właśnie ich szukając, burzę wszystko, co wcześniej tak starannie poukładałem. Niestety, mój charakter, a może to zwyczajne lenistwo, nie pozwala mi na jakieś bardziej finezyjne i wyszukane przechowywanie rzeczy. Nierzadko je niedbale upycham, byle tylko domknąć szafkę. No cóż... Przynajmniej staram się je prać po każdym treningu, choć ostatnio się to zmieniło, bo pierwszeństwo w pralce mają śpioszki i pieluszki.
48
lajkra wizyta w siedzibie assos
49
A S S O S HISTORIA PRZYSZŁOŚCI Przez lata wyobrażałem sobie Assosa jako potężną organizację. Informacja, że to w rzeczywistości stosunkowo niewielka, rodzinna firma, była intrygująca. Podobnie jak zaproszenie, by odwiedzić ich siedzibę w szwajcarskim Stabio Borys Aleksy
lajkra wizyta w siedzibie assos
D
wa białe, pięknie utrzymane budynki stoją na obrzeżach Stabio, małej miejscowości na szwajcarsko-włoskim pograniczu. To już właściwie wieś. Prawie nie jeżdżą tu auta, nic się nie dzieje. Wiem wprawdzie, że odbywa się tu m.in. produkcja, gdy jednak wchodzę do środka, panująca tam cisza zupełnie na to nie wskazuje. Czuję się, jakbym przekraczał klasztorną furtę, a nie centrum odzieżowego hi-tech. Wnętrze jest minimalistyczne, wystrój starannie dobrany. Wygląda znajomo – przypomina wzornictwo strojów Assosa. Biel i czerń. Proste formy i dbałość o detale. W holu kawa, miniwystawa historyczna, półka z kolarskimi czasopismami z różnych stron świata. Wita mnie Dalany Watkins, odpowiedzialna m.in za kontakty z prasą. Prowadzi do dystyngowanej pani Désirée Bergman-Maier, córki założyciela firmy, która czeka już w swoim gabinecie, by opowiedzieć mi o historii marki.
ZACZĘŁO SIĘ OD ROWERU A historia jest zaiste niezwykła. Toni Maier, mówiący twardym szwajcarskim dialektem były
© Assos
50
TONI MAIER W MŁODOŚCI
kolarz i początkujący importer Shimano, zapragnął stworzyć coś niezwykłego – aerodynamiczną ramę z kompozytu węglowego. Wtedy, w latach siedemdziesiątych, pomysł iście bezprecedensowy i trudny w realizacji, bo włókna węglowe były praktycznie niedostępne i kosztowały majątek. Ale hardy Szwajcar wykazał się determinacją. Po skomplikowanych poszukiwaniach znalazł dostawcę z USA, obiecał na piśmie, że nie przekaże drogocennych włókien komunistom, bardzo poważnie się zapożyczył – i wreszcie wszedł w posiadanie materiału, który umożliwił mu eksperymentowanie w domowym warsztacie. Miał trochę wiedzy na temat budowy ram, bo od dziecka biegał po sklepie rowerowym swego ojca, a we wczesnej młodości praktykował u słynnego Masiego. Kolarskie doświadczenie »
© Borys Aleksy
51
© Phil Gale
PIERWSZE SPODENKI, KTÓRE W ASSOS USZYTO Z LYCRY
60
retro l'eroica
HOŁD DLA WEŁNY I STALI Tekst i zdjęcia: Bartek Gołębiowski
61
Kilkanaście minut po piątej rano wciąż jest zupełnie ciemno. Szutrową drogę, wspinającą się pod Castello di Brolio, oświetlają jedynie pochodnie i znicze ustawione wzdłuż szpaleru cyprysów. Z mroku, a może z innej epoki, zaczyna wyłaniać się osobliwy tłum. Tweedowe kaszkiety, cyklistówki, koszulki z grubej wełny, „szelki” z szytek zarzucone na ramiona. To L’Eroica – hołd dla historii kolarstwa i jego bohaterów
68
wywiad oliver knight
SZEROKIE KRĘGI
trzech kieszonek
Mam z tej rozmowy w pamięci kilka szczególnych kadrów. Najpierw przeciskamy się wąskimi, wybrukowanymi uliczkami Montmartre'u przez tłum turystów, by znaleźć mniej zatłoczone miejsca i wykonać zdjęcia portretowe. Później ruszamy na rowerową przejażdżkę z Nicei do Menton, wzdłuż Lazurowego Wybrzeża skąpanego we wrześniowym, wciąż ciepłym słońcu. Zatrzymujemy się na jednej z plaż i zaczynamy rozmowę. Oliver Knight, autor książki „The Cycling Jersey. Craftmanship, Speed and Style”, przy szumie leniwie rozbijających się o brzeg fal opowiada o dziedzictwie kolarskiej koszulki, fascynacji polskimi wątkami w jej historii i o tym, czym jest prawdziwy design
rzed chwilą na szosie mijaliśmy Gerainta Thomasa. To dla kolarzy chyba wymarzony region? Tak myślę! Asfalt niczym wstęga przepięknie oplata wybrzeże i meandruje między wysokimi górami – dzięki temu jeszcze lepiej możesz poznać piękno tego kraju. Jest to część Francji, którą znam bardzo dobrze. To niesamowite uczucie jeździć tu na rowerze. Nie dziwię się, że tak wielu kolarzy przenosi się tu, by trenować. To nie tylko znakomite miejsce do jazdy rowerem, ale i do tego, by robić tu cokolwiek (śmiech)! Staram się przyjeżdżać tutaj tak często, jak to tylko możliwe. Jest środek września. Słońce zalewa okoliczne drogi, temperatura wynosi 27°C. A skoro mówisz o „robieniu tu czegokolwiek”, to, jak rozumiem, tu właśnie powstał pomysł na twój projekt. Jak właściwie zaczęła się przygoda z „Three Back Pockets”? Pracuję jako zawodowy fotograf od ponad 20 lat, wykonałem przez ten czas wiele zdjęć do przewodników. Któregoś dnia jeden z klientów zamówił u mnie serię fotografii różnych paryskich sklepów. Jednym z nich był „Omaya Vintage”, słowo „vintage” w jego nazwie nie było przypadkowe. Po sesji pozostałem w kontakcie z jego właścicielami, to bardzo ciekawi i fajni ludzie. Niedługo potem wynająłem w pobliżu apartament i stałem się częstym gościem tej dwójki braci, którzy interesują się muzyką punkową,
w sklepie mają wiele rockowych ubrań i bardzo lubią kolarstwo! Poprosiłem, by odkładali dla mnie stare kolarskie koszulki. To wtedy zaczęła się twoja pasja? Dużo wcześniej. Jestem w połowie Francuzem, w dzieciństwie bywałem we Francji dość często, spędzałem tu każde lato. Wychowywałem się w Londynie, ale na wakacje przyjeżdżałem tutaj. I oczywiście każdego lipca oglądaliśmy Tour de France. Te wszystkie koszulki z końca lat 70. do jakiejś połowy lat 80. przynoszą mi ciekawe wspomnienia, bardzo dobrze je znam z telewizyjnych transmisji i zdjęć w prasie z tamtego okresu. Mam wrażenie, że wywarły na mnie olbrzymi wpływ, mimo iż miałem wtedy 7 czy 8 lat. Chłopaki z „Omaya Vintage” odkładali dla mnie co ciekawsze egzemplarze. Najpierw było ich 5, później » Podróż do Polski uświadomiła mi, jak bogata jest kolarska historia waszego kraju i jak wiele jest w niej niezwykle ciekawych, ale nieznanych szerzej opowieści. Wspaniale byłoby pokazać je na Zachodzie. Szczególnie że nie ma zbyt wielu książek o Wyścigu Pokoju po angielsku
69
P
Tekst i zdjęcia: Dominik Rukat
lajkra castelli – historia gabby
GABBA
76
WYBRANKA PELETONU Castelli, podobnie jak inne włoskie marki z wielopokoleniową tradycją, ma w zanadrzu wiele historii. Niektóre sięgają wręcz dziewiętnastego wieku. Co jednak ciekawe, jedna z najbardziej intrygujących wiąże się z wydarzeniami sprzed zaledwie kilku lat. Powstała w samym sercu walczącego z deszczem, wiatrem i zimnem zawodowego peletonu Tekst: Borys Aleksy Zdjęcia: Castelli
Š kramon
77
78
lajkra castelli – historia gabby
T
rudno uwierzyć, ale jeszcze dziesięć lat temu kolarze ze światowej czołówki mieli w deszczowe dni takie same problemy jak amatorzy – do wyboru było albo moknięcie, albo pocenie się przy akompaniamencie deprymującego łopotu rękawów kurtki. Problem nie wziął się z niczego. Z wodoszczelnych i oddychających membran stosowanych w odzieży turystycznej nie sposób skroić elastycznego i przylegającego do ciała stroju, są one bowiem zbyt mało rozciągliwe. By zapewnić swobodę ruchu, potrzebny był odpowiedni zapas materiału. Czytaj: łopoczącego „żagla”. Materiały bardziej elastyczne z kolei nie dają pełnej ochrony. Błędne koło. O tym, jak próbowano je przełamać, opowiadał nam Steve Smith, jeden z szefów Castelli, podczas prezentacji prasowej, na którą zaproszono nas do Tyrolu.
OJCIEC GABRIEL Zagadnienie stworzenia zewnętrznej warstwy, która dobrze ochroni przed wodą i wiatrem, a jednocześnie zapewni oddychalność i właściwą aerodynamikę, niewątpliwie nurtowało przez lata wielu różnych projektantów kolarskiej odzieży. W 2009 roku grunt dla owych idei okazał się najbardziej podatny właśnie w Castelli, być może dlatego, że włoska marka intensywnie poszukiwała wtedy nowych pomysłów. Od pewnego czasu znajdowała się bowiem w stagnacji. – Brakowało świeżości, porywających idei, lepszych produktów. Strategia prowadziła w mało obiecującym kierunku – opowiada Steve. Ma włoskie pochodzenie, ale młodość spędził w Stanach i coś z tej amerykańskości z pewnością wniósł do firmy. Gdy się z nim rozmawia, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest tu motorem wielu zmian.
79
TRUDNO UWIERZYĆ, ALE JESZCZE DZIESIĘĆ LAT TEMU KOLARZE ZE ŚWIATOWEJ CZOŁÓWKI MIELI W DESZCZOWE DNI TAKIE SAME PROBLEMY JAK AMATORZY – DO WYBORU BYŁO ALBO MOKNIĘCIE, ALBO POCENIE SIĘ PRZY AKOMPANIAMENCIE DEPRYMUJĄCEGO ŁOPOTU RĘKAWÓW KURTKI
Drugim zapalnikiem okazał się człowiek o skrajnie innym sposobie bycia niż Steve. To małomówny, zamknięty w sobie Norweg, Gabriel Rasch, który jeździł wtedy w szeregach sponsorowanego przez Castelli Cervélo TestTeam. Poza niechęcią do zbyt wylewnych rozmów, wykazywał się wyjątkowym wstrętem do jazdy w baloniastych i furkoczących przeciwdeszczówkach. – Któregoś dnia zobaczyłem go w jego starej treningowej kurtce, którą przerobił, ręcznie zszywając rękawy, by były węższe. Rozmowa, która się wtedy między nami wywiązała, dała początek pracom nad nowym projektem, w który Gabriel bardzo się zaangażował – wspomina Steve. Tak oto Gabriel Rasch został ojcem. A przynajmniej ojcem chrzestnym.
KURTKA W KSZTAŁCIE KOSZULKI W Castelli podjęli trop z dużym zaangażowaniem.
Powołali zespół, którego zadaniem było rozwiązanie palącego – czy raczej mrożącego – problemu kurtki umożliwiającej ściganie się w deszczu i zimnie. Wokół Rascha powstała grupa testowa badająca w rzeczywistych warunkach kolejne prototypy. W jej skład wchodzili, poza Raschem, Marcel Wyss, Serge Pauwels, Jeremy Hunt, Dan Lloyd, Roger Hammond i Philip Deignan. Efektem ich współpracy z działem rozwoju Castelli była czarna, obcisła softshellowa koszulka z krótkim rękawem, chroniąca przed zimnem, wiatrem i wodą. Krótki rękaw tylko z pozoru jest nielogiczny, zawodnicy woleli taki wariant w połączeniu z wodoodpornymi rękawkami niż mniej uniwersalną bluzę długim rękawem. Nazwano ją „Gabba”– od peletonowej ksywki Rascha. Powstanie Gabby wymagało pewnego przełomu w myśleniu. – Wcześniej kierowaliśmy się »
84
lajkra trendy
CZY ROWERZYŚCI TO KONSERWATYŚCI? Po kilku latach dominacji kolorowych, fluorescencyjnych czy wzorzystych ciuchów, mieniących się obrazkami owoców, kształtami geometrycznymi i tatuażami, większość odzieżowych marek znów stawia na klasykę Tekst: Michał „Kozes” Kozłowski
© Café du Cycliste
sklepach dominują czarne, szare i ciemnogranatowe garnitury zamiast kraciastych dwurzędowych tweedów w odcieniu khaki? Niezależnie od tego, czy jesteś konserwatystą, czy też lubisz zwracać na siebie uwagę na rowerze, najważniejsze, że dobrze się czujesz, w tym, w czym jeździsz i przede wszystkim – że masz ochotę kręcić! A wśród różnorodnej jak nigdy dotąd oferty rynkowej na pewno znajdziesz coś dla siebie, w zależności od gustu czy obecnego nastroju. Do naszej prezentacji modowych trendów w kolarskim świecie wybraliśmy producentów, którzy są już jakiś czas na rynku, a ich estetykę można zakwalifikować jako klasyczną elegancję. Przejrzeliśmy przede wszystkim europejskie marki, ale wybór subiektywnie ograniczyliśmy do kilku z nich. Liczymy, że tym artykułem zainspirujemy cię do dalszych poszukiwań. »
85
W
ydaje się, że w ostatnich latach, wraz ze wzrostem popularności wszystkich odmian roweru, równolegle pojawiło się mnóstwo mniejszych i większych pomysłów na nowe marki kolarskie. Od jednoosobowych, niszowych przedsięwzięć zajawkowiczów, poprzez odłamy większych firm – zalały nas nowe ciuchy, a wraz nimi moc postów na Instagramie i Facebooku. Obserwacja mediów społecznościowych z tego okresu prowadzi do spostrzeżenia, że przetrwali ci, którzy łączyli i nadal łączą nowe wzory i trendy z kolarskim evergreenami. Jeśli interesują cię fatałaszki, zapewne nie umknęło twojej uwadze, że prym w ekstrawagancji wiodą Australijczycy i Amerykanie. Czy to możliwe, że tak bardzo różnimy się gustami? Może nieprzypadkowo w eleganckich polskich
86
lajkra trendy
CAFÉ DU CYCLISTE Daw n i e j p r ze d e w s z y s tk i m kaw i a r n i a , o d k i l ku l a t t a k że f i r m a o dzi e żow a z o ko l i c N i ce i . D y s k r e tn e a kce n t y ko l o r y s t yc zn e , e l e g a n c j a i m i n i m a l izm .
© Café du Cycliste
• w w w.c a fe d u c yc l i s te .co m • Fr a n c j a •
RAPHA B r y t y j s ka i ko n a ko l a r s k i e g o k l a s yc zn e g o s t y l u . M i n i m a l i s t yc zny d e s i g n , n a j w y ż s ze j k l a s y tka n i ny i d oż y wotn i a g w a r a n c j a n a o dzi e ż – to zn a k i r ozp ozn awc ze te j m a r k i . • w w w. r a p h a .cc • W i e l ka B r y t a n i a •
87
© Rapha
»