Nr 1-2019 (24)
Cena: 17 zł
w tym 8% VAT
9 772392 250196
ISSN 2392-2508 INDEX 40523X ISSN 2392-2508
01
styczeń-luty
Regeneracja
© Stanisław Gajewski
2
1-2019
O
Borys Aleksy
Redaktor Naczelny
3
d pokoleń wychowujemy się w kulturze pracy i znoju. Już małe dzieci wiedzą, bez czego nie ma kołaczy. Odpoczynek często traktowany jest jako zwyczajne lenienie się. Dni większości z nas mijają więc na ciągłym trudzeniu się – czy to w pracy, czy przy obowiązkach domowych. Uprawianie kolarstwa, czy jakiegokolwiek innego sportu, daje dodatkowe pole do popisu. Krótko mówiąc, umiemy się zmęczyć, lubimy to robić, a przynajmniej wierzymy, że tak jest, a otoczenie nas do tego gorliwie zachęca. Tymczasem im dłużej nauka bada naszą fizjologię, tym wyraźniej pokazuje, że dobry odpoczynek to nie domena gnuśnych leni, lecz ludzi sukcesu. Kolarzy sukcesu tym bardziej. To podczas regeneracji, nie wysiłku, nasze ciało i umysł podnoszą swoje parametry. Praca nas zużywa, odpoczynek wynosi na wyższy poziom. Warto więc uczyć się odpoczywać, tym bardziej że samo w sobie staje się to coraz trudniejsze. Kiedyś ludzie, choć pracowali bardzo ciężko, trzymali się przynajmniej naturalnego rytmu życia, kładli się i wstawali z kurami. Współczesny człowiek nawet w tej dziedzinie ma pod górkę, bo wyłączyć serial czy wylogować się z Fejsbuka jest znacznie trudniej, niż zdmuchnąć świeczkę. Podobno to już udowodnione, że jesteśmy w większości permanentnie przemęczeni. En masse nie radzimy sobie z odpoczynkiem. Paradoksalnie, nigdy wcześniej nie mieliśmy takich możliwości i wiedzy na temat metod właściwej regeneracji, jak obecnie. Przynajmniej w naszej części świata możliwość umiejętnego zadbania o siebie jest dobrem powszechnie dostępnym, wystarczy trochę poczytać i wyrobić odpowiednie nawyki. Ta dostępność odpoczynku (mam na myśli podstawy, takie jak choćby sen, zdrowe jedzenie i opieka medyczna) to jednocześnie wielki, bezprecedensowy luksus, z którego aż nie wypada nie korzystać. Kto ma wątpliwości, niech spyta Salima Kipkemboi.
4
Spis treści
5
Spis treści
© kramon
© kramon
58
© Chris Auld Photography
6
90
12
PRZED STARTEM 30
28
FELIETON
24 Wyścigi, które trzeba zobaczyć Tomasz Czerniawski 26 Gran fondo tropem wilka Natalia Jerzak
Wolfgang Brylla, Paulina BrzeźnaBentkowska, Miłosz Sajnog, Adam Probosz
54
REGENERACJA
30 Dobre skutki zmęczenia Rafał Hebisz 34 Trenuj myślenie Arek Kogut 40 Wim Hof. Człowiek lodu Paweł F. Majka 46 Odpoczynek zawodowca Michał Gołaś 50 Jechać czy spać? Remigiusz Siudziński
54 Nawyk regeneracji Dominik Omiotek 58 Jakub Czaja o diecie amatora Małgorzata greten Pawlaczek 64 Ciało po tajsku Weronika Semczuk
68
PROFIL
„Przeciętny” rekordzista Valerjan Romanovski Małgorzata greten Pawlaczek
© Archiwum Wima Hofa
30
© kramon
40
106
© Hania Tomasiewicz
7
76
MIASTO
90
PELETON
86
PROFIL
96
PROFIL
Berlin na ostro Natalia Jerzak
Salim Kipkemboi. Kenijczyk, który woli rower Sjors Beukeboom
Czas transferów Wolfgang Brylla
Ambitny Dylan Teuns Elżbieta Kowalska
100
FACTORY TOUR
Akrylowa rewolucja marki Sportful Natalia Jerzak
106
TOUR DE
116
TEST
Zimowe bezdroża w najbliższej okolicy Małgorzata greten Pawlaczek
116 Kross Esker 4.0 120 EnviLiv Advanced Pro 0 Disc 124 Akcesoria
8
Redaktor naczelny Borys Aleksy borys@magazynszosa.pl Dyrektor artystyczna Sekretarz redakcji Hanna Tomasiewicz-Aleksy hania@magazynszosa.pl Redakcja Małgorzata greten Pawlaczek greten@magazynszosa.pl Skład i przygotowanie do druku Marlena Maciejczyk marlena@magazynszosa.pl Korekta Dariusz Tokarz
Fotografie Kristof Ramon Wojtek Sienkiewicz Łukasz Szrubkowski Hanna Tomasiewicz-Aleksy
© kramon
Zdjęcie na okładce East News
ISSN 2392-2508 Indeks 40523X
Wydawca Cyclemotion sp. z o.o. Kochanowskiego 72 51-601 Wrocław KRS 0000555921 NIP 898-221-03-86 Prenumerata Małgorzata Wąchała sklep@magazynszosa.pl Autorzy Borys Aleksy Sjors Beukeboom Wolfgang Brylla Paulina Brzeźna-Bentkowska Tomasz Czerniawski Michał Gołaś Rafał Hebisz Natalia Jerzak Mikołaj Jurkowlaniec Arek Kogut Elżbieta Kowalska Paweł F. Majka Dominik Omiotek Małgorzata greten Pawlaczek Adam Probosz Miłosz Sajnog Weronika Semczuk Remigiusz Siudziński W tym wydaniu użyliśmy nowego kroju Heneczek Pro dostarczonego przez Threedotstype.com
Druk Techgraf
Wszystkie materiały objęte są prawem autorskim. Przedruk i wykorzystywanie w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody dyrektora Wydawnictwa są zabronione. Prawa autorskie do opracowania plastycznego czasopisma „Szosa” należą wyłącznie do wydawcy. Sprzedaż numerów bieżących i archiwalnych jest zabroniona. Działanie wbrew powyższemu zakazowi skutkuje odpowiedzialnością prawną. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ma prawo odmówić publikacji bez podania przyczyny. Czasopismo niniejsze nie stanowi oferty w rozumieniu prawa i jest publikowane jedynie dla celów informacyjnych. Ceny produktów są cenami sugerowanymi przez producentów lub dystrybutorów.
9
Reklama Mikołaj Jurkowlaniec mikolaj@magazynszosa.pl Tomasz Ożóg tomasz@magazynszosa.pl
Adres redakcji Kochanowskiego 72 51-601 Wrocław tel. 71 725 36 86 www.magazynszosa.pl
10
© Roger Viollet | East News
11
Raymond Louviot i Jacques Girard podczas sześciodniówki rozgrywanej w Paryżu w 1948 roku na Vél d'Hiv – krytym torze kolarskim Vélodrome d'Hiver (fr. welodrom zimowy), który w latach 1909-1959 znajdował się w pobliżu wieży Eiffla
Przed Startem Koła EVANLITE DISC 50 Cena kompletu od 3399 zł
EVANLITE DISC 50
Karbonowe koła Evanlite pod hamulce tarczowe mają obręcz o wysokości 50 mm. Jej przekrój ma kształt U-shape i szerokość 26 mm. Ta aerodynamiczna obręcz jest przystosowana do jazdy w systemie tubeless lub z dętką. Wysoka sztywność kół zapewnia efektywne przenoszenie mocy i dynamiczną jazdę, a zaplot 24/28 szprych odpowiada za ich dodatkową wytrzymałość. Komplet, zbudowany na piastach DT 350 i szprychach Sapim CX-Ray, waży 1650 g. Dostępna jest również wersja tych kół ze stożkiem o wysokości 38 mm. Wszystkie modele objęte są pakietem Crash Replacement. Koła budowane są ręcznie w Lemonbike. www.evanlite.com
12
SONKO MULTIGRANO EXPRESS LUNCH
Sonko oferuje błyskawiczny sposób na wsparcie regeneracji po wysiłku. Multigrano Express Lunch to smaczne, pożywne i pełnowartościowe posiłki, bogate w białko i błonnik. Ich przygotowanie trwa tylko chwilę. W składzie znajdziemy miks ziaren, warzyw i przypraw. Stanowią bazę do sałatek i dań głównych z dodatkiem mięs lub ryb. Z mieszanki kaszy kuskus i nasion chia można także przygotować sycące koktajle. www.sonko.pl
SIDI ERGO 5 I WIRE 2
Do sprzedaży wchodzą poprawione i ulepszone modele butów Ergo i Wire. Nową generację Ergo, opatrzoną cyfrą 5, wyposażono w nylonowo-karbonową podeszwę, co zapewne spodoba się sportowo nastawionym amatorom. Buty są komfortowe i jednocześnie sztywne. Zastosowanie systemów zapinania Tecno 3 Push oraz Soft Instep 4 gwarantuje precyzję dopasowania, płynniej niż dotąd pracuje również spinająca cholewkę linka. Nowy system Buty SIDI: Ergo 5 – 1149 zł Wire 2 – 1399 zł
zapinania zastosowano także w modelu Wire 2. To wyścigowe obuwie oparte na sztywniejszej i lżejszej, w pełni karbonowej podeszwie, które spełni oczekiwania „ścigantów”. Wire’y cieszą się zresztą sporą popularnością w zawodowym peletonie. W obu modelach zastosowano nowy sposób tłoczenia materiału i szycia, co sprawia, że wydają się wizualnie bardziej delikatne. Oba dostępne są także w kilku wersjach. Ergo 5 – w klasycznej błyszczącej, w matowej i matowej z szerszą cholewką dla osób, których stopa ma wyższe podbicie, więc potrzebuje w bucie więcej miejsca. Wire 2 z kolei można kupić w opcji błyszczącej, matowej oraz air – lepiej wentylowanej. www.velo.pl
Kask GIRO AETHER SPHERICAL MIPS 1399,90 zł
GIRO AETHER SPHERICAL MIPS
Nowy kask Giro Aether MIPS zaprojektowano z wykorzystaniem rewolucyjnego podejścia do zarządzania energią uderzenia rotacyjnego – MIPS Spherical.
Rower CANNONDALE SYNAPSE NEO 2 17 999 zł
CANNONDALE SYNAPSE NEO 2
Elektryczną szosówkę Cannondale’a zbudowano z wykorzystaniem napędu Bosch Active Line Plus trzeciej generacji, który jest cichy, lekki i mocny. Co więcej, nie stawia praktycznie żadnego oporu po wyłączeniu wspomagania. Akumulator PowerTube o pojemności 500 Wh został elegancko zintegrowany z dolną rurą i według producenta zapewnia wystarczający zapas energii na najdłuższe nawet dni w siodle. Synapse NEO jest jedynym rowerem szosowym ze wspomaganiem Bosch, kompatybilnym z dwublatową korbą, co zapewnić ma odpowiednie przełożenia na każdą trasę. Za pewne prowadzenie, dostosowane do nieco cięższego roweru, odpowiada geometria OutFront, łącząca dynamikę roweru szosowego i stabilność przy wysokich prędkościach. Dodatkowo, przy mniejszych rozmiarach ramy, zmniejsza też ryzyko zahaczenia czubkiem buta o przednie koło. Pozycja w Synapse NEO jest typowa dla rowerów endurance i zapewniać ma komfort podczas długich tras. Obszerne opony 700x32c i mikroamortyzacja Cannondale SAVE zapewniają komfort jazdy. Rower dostępny jest w czterech wersjach i czterech rozmiarach. www.cannondalebikes.pl
13
Opracowanie tej technologii zajęło inżynierom marki trzy lata. Jest ona zintegrowana pomiędzy warstwami pianki EPS – zamiast bezpośrednio z głową kolarza – gwarantując zalety systemu MIPS bez przeszkód w zapewnieniu komfortu i chłodzenia. Skorupę tego lekkiego kasku zbudowano z sześciu pojedynczych kawałków poliwęglanu. W połączeniu z masywnymi otworami wentylacyjnymi wewnętrzne kanały wymuszają przepływ powietrza po skórze głowy, chłodzenie jest więc optymalne. Kask wyposażono w zintegrowane porty do dokowania okularów. Oprócz regulacji dopasowania poprzez ergonomiczne i kompaktowe pokrętło można także regulować pionowe pozycjonowanie i dostroić asymetrycznie punkty styku. Kask dostępny jest w trzech rozmiarach: S (51-55 cm), M (55-59 cm) i L (59-63 cm). www.amppolska.pl
Przed Startem TACX NEO 2 SMART
14
W nowej wersji popularnego trenażera Tacx NEO Smart wprowadzono kilka ulepszeń, choć niezmiennie jego podstawową zaletą pozostają bardzo realistyczne odczucia z jazdy.
Nie mniej ważne cechy to maksymalny opór wynoszący w NEO 2 2200 watów oraz cicha praca. NEO komunikuje się za pomocą technologii Bluetooth oraz ANT+ FE-C. Technologia Plug in/Plug out pozwala na używanie trenażera z kablem zasilającym lub bez niego. NEO 2 od poprzednika różni wbudowany czujnik kadencji, analiza techniki pedałowania z balansem lewej i prawej nogi, niezależny pomiar mocy z obu nóg, większa pamięć oraz mocniejszy procesor. Zapewne część użytkowników zainteresuje to, że Tacx pracuje również nad symulacją owalnej zębatki! Ciekawą nowością w ofercie tego producenta są również torby ułatwiające transport dość przecież ciężkich i dużych urządzeń NEO. www.velo.pl
Trenażer TACX NEO 2 SMART 5899 zł
GIRO EMPIRE SLX
Empire SLX to lekkie i zaawansowane obuwie kolarskie zaprojektowane z myślą o wygrywaniu. Za przenoszenie mocy na pedały odpowiadają sztywna karbonowa podeszwa Easton EC90 SLX2 oraz jednoczęściowa cholewka Premium Evofiber SL. Klasycznie sznurowane buty Giro ważą zaledwie 350 g (komplet w rozmiarze 42,5). Sznurowadła, zdaniem producenta, gwarantują lepsze dopasowanie niż jakikolwiek inny system zapinania. Buty dostępne są w rozmiarach od 39 do 48 (w tym połówki od 39,5 do 46,5) oraz w dwóch wariantach kolorystycznych: czarnym i białym. W komplecie znajduje się wygodna torba do ich transportu. www.amppolska.pl Buty GIRO EMPIRE SLX 1449,90 zł
AKTUALIZACJA PROGRAMU OCHRONY KÓŁ CARBON CARE
Bontrager uaktualnił program ochrony Carbon Care o bezpłatną wymianę lub naprawę kół z włókna węglowego, które zostaną uszkodzone podczas jazdy w ciągu dwóch lat od pierwszego zakupu. Obejmuje on koła zakupione oddzielnie, jak również koła montowane fabrycznie w nowym rowerze. Do programu automatycznie włączono każde zakupione karbonowe koło i każdy rower, wyposażony w koła z włókna węglowego tego producenta, kupiony po 1 listopada 2018 roku. Ponadto po dwóch latach Carbon Care gwarantuje nabywcy dalszą ochronę, oferując ewentualną wymianę lub naprawę w znacznie niższej cenie. www.trekbikes.com
Koła VITTORIA ELUSION CARBON 3999 zł
VITTORIA ELUSION CARBON
Vittoria wzbogaciła ofertę kół o model Elusion Carbon, dostępny na stożkach o wysokości 30 mm lub 42 mm. Obręcze mają 17 mm szerokości wewnętrznej i 24 mm – zewnętrznej. Aluminiowe piasty wyposażono w łożyska maszynowe. Przednie koło ma 16, a tylne 21 szprych. Elusiony dostępne są tylko w wersji na oponę i klasyczne hamulce, a wyróżnia je bardzo atrak-
cyjna, jak na tego typu produkt, cena. Komplet na obręczach 30 mm waży 1526 g, a 1606 g wskazuje waga dla wersji 42 mm. Na tych kołach śmiało można wziąć udział w wyścigu, a między startami – jeździć na nich treningowo. www.velo.pl
15
BONTRAGER GARMIN EDGE 1030 Komputer rowerowy BONTRAGER GARMIN EDGE 1030 2599 zł
Bontrager wzbogaca Garmina Edge 1030, wiodący w swojej klasie komputer rowerowy z GPS, o dodatkowe funkcje i wyjątkowy czarny kolor. Najważniejsze rozwiązania ze standardowego 1030 wzbogacono o automatyczne sterowanie światłami, powiadomienia serwisowe i lepsze wrażenia od razu po montażu za sprawą wstępnej konfiguracji. Głęboka czerń nadaje elegancji. System sterowania światłami Bontrager Light Control pozwala uruchamiać lampki i przełączać je w poszczególne tryby oraz pokazuje stan sparowanych świateł z poziomu ekranu dotykowego. Światła zostają automatycznie włączone i ustawione w najlepszym trybie na początku jazdy. Dzięki zaleceniom serwisowym, wyliczanym na podstawie czasu jazdy, komputer zawsze oferuje maksymalną wydajność. Produkt objęty jest 30-dniową gwarancją satysfakcji Bontrager Unconditional Guarantee. www.trekbikes.com
Przed Startem
MAT Atom Deweloper w sezonie 2019
16
Pierwszym celem MAT Atom Deweloper w nowym sezonie są torowe mistrzostwa świata elity, które w lutym rozegrane zostaną w Pruszkowie. Cała ekipa trzyma kciuki za dobry występ Łucji Pietrzak i Justyny Kaczkowskiej, które są filarami polskiej kobiecej kadry.
P
rzygotowania do sezonu już się rozpoczęły, a pierwsze zgrupowanie zgromadzi całą drużynę w połowie stycznia w Chorwacji. – Po powrocie, 25 stycznia, podczas Balu Sportowca „Słowa Sportowego”, team zostanie oficjalnie zaprezentowany w pełnym, trochę zmienionym w stosunku do poprzednich lat składzie – mówi Paweł Bentkowski, dyrektor sportowy. Kontrakty przedłużyły: Monika Brzeźna, Katarzyna Wilkos, Agnieszka Bacińska, Karolina Sowa, Łucja Pietrzak, Justyna Kaczkowska oraz Kaja Rysz. Nowymi twarzami w drużynie będą juniorki Oliwia Majewska i Wiktoria Kierat oraz doświadczona już Weronika Humelt. W lutym i w marcu planowane są kolejne dwa obozy sportowe w krajach o klimacie bardziej sprzyjającym treningom szosowym. – Sezon rozpoczniemy najprawdopodobniej od startów krajowych, a następnie obierzemy kierunek na Czechy. Tradycyjnie już, bo po raz czwarty z rzędu, wystartujemy w etapówce Gracia Orlová. Dotąd w każdej edycji nasze zawodniczki stawały na podium lub meldowały się w pierwszej dziesiątce – mówi Paulina Brzeźna-Bentkowska, obecnie trenerka teamu, a także felietonistka SZOSY, która w 2014 roku wygrała ten wyścig. Odniosła w nim także trzy zwycięstwa etapowe.
– Jeśli pozwoli na to budżet, wystartujemy też w kilku nowych wyścigach w Austrii, Belgii, Holandii i być może we Francji – dodaje Paweł Bentkowski. – Ważną dla nas imprezą będą młodzieżowe torowe mistrzostwa Polski, które rozegrane zostaną w połowie maja. W tej imprezie będziemy bronić złotego medalu w wyścigu drużynowym na dochodzenie. W czerwcu uwaga teamu skupi się na szosowych mistrzostwach Polski. – Celujemy w podium i po cichu marzymy, że może w końcu któraś z naszych zawodniczek założy koszulkę z orłem – nie ukrywa trenerka ekipy, która tytuł mistrzyni Polski wywalczyła w 2005 roku. W lipcu Oliwia, Wiktoria, Justyna i Weronika powalczą o medale torowych młodzieżowych mistrzostw Europy. Team stanie także na starcie Tour de Feminin – O cenu Českého Švýcarska, etapówki, którą co roku gości Krásná Lípa. W sierpniu w planach jest Dolny Śląsk Tour i górskie szosowe mistrzostwa Polski. Sezon dla MAT Atom Deweloper zakończy się w październiku mistrzostwami Polski dwójek i drużyn, torowymi mistrzostwami Polski elity oraz torowymi mistrzostwami Europy elity. Zapytaliśmy również o stosowane w teamie metody regeneracji po treningach i wyścigach. – Nasze zawodniczki podczas wyścigów mają do dyspozycji fizjoterapeutę, który wykonuje masaż nóg i pleców. Gdy w okolicy jest jezioro, morze lub rzeka, wchodzą po prostu na chwilę do zimnej wody – mówi Paweł Bentkowski. – Korzystają także z różnego rodzaju rollerów, nogawek kompresyjnych, przenośnego urządzenia Power Play wykorzystującego terapię zimnem i przerywaną pneumatyczną kompresję (RICE), z zestawu stymulującego ugniatanie i gładzenie RecoveryPump oraz z elektrostymulatora Compex. Od czasu do czasu, już indywidualnie, także z kriokomory lub kriokapsuły. Każda zawodniczka we własnym zakresie stosuje odpowiedni trening funkcjonalny, rozciąganie, naprzemienny prysznic zimną i ciepłą wodą. Agnieszka Bacińska jest zwolenniczką jogi, a Monika Brzeźna – akupunktury. www.atomteam.pl
Rower KROSS VENTO 3.0 FEMI LINE 3499 zł Rower KROSS VENTO 6.0 FEMI LINE 5999 zł
KROSS VENTO 3.0 I VENTO 6.0 W WERSJI FEMI LINE
Kross Vento 3.0 z serii Femi Line to lekki i zwrotny rower szosowy, zaprojektowany specjalnie z myślą o kobietach. Został zbudowany z wykorzystaniem aluminiowej ramy i karbonowego widelca ze stożkową rurą sterową. Za napęd i hamulce odpowiada Shimano Sora 2x9, a za komfortową jazdę – opony Schwalbe Lugano o szerokości 28 mm. Tak jak we wszystkich rowerach Femi Line – siodełko, długość korb i szerokość kierownicy zaadaptowano do potrzeb kobiecej anatomii. Vento 6.0 to z kolei rower, który sprosta wymaganiom zawodniczek startujących w wyścigach szosowych lub triatlonie. Zbudowano go na lekkiej karbonowej ramie i wyposażono w pełną grupę Shimano Tiagra. Dopełnieniem są koła na obręczach FSA Vision Team 30 i oponach Schwalbe Lugano Kevlar Guard o szerokości 25 mm. Vento 6.0 Femi Line wyróżnia się elegancką, matową kolorystyką ramy, w której dominują granat, seledyn i fiolet. www.kross.pl
Są kompatybilne z większością rowerów, również z e-bike'ami. Za bezpieczeństwo platformy i rowerów odpowiada system zamków. Bagażnik
YAKIMA JUSTCLICK
Montowane na haku samochodu bagażniki Yakima JustClick zapewniają m.in. największą na rynku odległość między rowerami i zróżnicowanie ich wysokości.
MERIDA REACTO I SCULTURA
Reacto YC Edition i Scultura YC Edition to specjalne propozycje Meridy na sezon 2019.
Rower REACTO YC EDITION 18 990 zł Rower SCULTURA YC EDITION 18 990 zł
Skrót YC oznacza „Your Choice – Twój Wybór”. A ten sprowadza się do decyzji: nowoczesność czy klasyka? Reacto YC w malowaniu inspirowanym technologią i kultowym filmem SF „Tron” wpisuje się w najnowsze trendy. To model aero z hamulcami tarczowymi i chłodzeniem disc cooler. Klasyczna Scultura YC z hamulcami szczękowymi oferowana jest w malowaniu inspirowanym naturą. Oba modele wyposażono w karbonowe koła Vision, kompozytowe korby FSA i mechaniczną grupę Shimano Dura-Ace. Oferowane są w tej samej cenie. Mimo podobieństw każdy z nich to wyraz zupełnie innego podejścia do roweru szosowego. Kwestia wyboru. www.rowerymerida.pl
17
Bagażniki rowerowe YAKIMA JUSTCLICK (sugerowana cena) 2599-2899 zł
można odchylać przy zamontowanych rowerach, uzyskując dostęp do części bagażowej samochodu. Wykorzystany w platformach system pozwala na zamontowanie już złożonej platformy jedną ręką i bez używania narzędzi. Bagażniki wyposażono dodatkowo w kółka ułatwiające ich przemieszczanie. Yakima JustClick dostępne są w dwóch wariantach – na 2 lub 3 rowery. Specjalna przystawka pozwala zwiększyć ładowność nawet do 4 jednośladów. Okres gwarancji wynosi 5 lat. www.taurus.info.pl
Przed Startem Rower MARIN NICASIO 2 Cena: 5499 zł
MARIN NICASIO 2
Nicasio 2, szutrowy all-rounder zbudowany na stalowej ramie, łączy klasykę z nowoczesnością. Chromowo-molibdenową ramę uzupełnia w pełni karbonowy widelec, sztywne ośki i hydrauliczne hamulce. Rama ma możliwość zamontowania droppera, Marin przygotował otwór w ramie na przewód do manetki. Przeznaczeniem Nicasio 2 są zarówno kilkugodzinne gravelowe jazdy, jak też wielodniowe przygodowe eskapady z sakwami, przewidziano w nim bowiem możliwość montażu bagażników i błotników. Fabrycznie wyjeżdża na uniwersalnych i szybkich oponach Schwalbe G-One o szerokości 35 mm, ale w prześwity zmieszczą się także grubsze – do 40 mm. Napęd stanowi korba FSA 50/34 zestawiona z przerzutkami i kasetą 11-34 Shimano Tiagra oraz łańcuchem KMC. Nicasio 2 dostępny jest w sześciu rozmiarach – od 50 do 60 cm. www.marinbikes.com/pl
18
CCC-LIV
© CCC-Liv Team
Od udziału w Santos Women Tour Down Under sezon rozpocznie CCC-Liv, kobiecy team sponsorowany przez polkowicką firmę. Grupa jest kontynuacją WaowDeals Pro Cycling, w jej składzie została m.in. utytułowana Marianne Vos i młodziutka Jeanne Korevaar. – Kolarstwo kobiet ewoluuje w dojrzały, profesjonalny sport, w którym dotąd odgrywaliśmy i nadal chcemy odgrywać ważną rolę – mówi dyrektor sportowy Eric van den Boom.
ale w przyszłym roku liczę na więcej. Wciąż mam potencjał, by się rozwijać, a na pewno będzie to możliwe w ambitnym środowisku z profesjonalnym doradztwem – mówi.
Dlatego team pozyskał Ashleigh Moolman-Pasio, która w sezonie 2018 ukończyła sześć wiosennych klasyków w pierwszej dziesiątce i była druga w Giro Rosa. – Zdaję sobie sprawę, że są to dobre wyniki,
Do CCC-Liv przeszły także dwie Polki, Agnieszka Skalniak i Marta Lach. Skład teamu uzupełniają: Valerie Demey, Inge van der Heijden, Evy Kuijpers, Riejanne Markus, Pauliena Rooijakkers i Sabrina Stultiens.
© kramon
Majestatyczne dwutysięczniki znajdą się w centrum uwagi tegorocznego Tour de France. Przed kolarzami wyrośnie siedem wysokich przełęczy, w tym najwyżej położony drogowy przejazd Europy, Col de l'Iseran (2764 m).
107.
„Wielka Pętla” wyruszy 6 lipca z Brukseli. Stolica Belgii nieprzypadkowo dostąpi tego zaszczytu, to na cześć Eddy'ego Mercxa i 50. rocznicy pierwszego zwycięstwa „Kanibala” w Paryżu. Peleton na swojej trasie odwiedzi Wogezy i Masyw Centralny, następnie zagości na dłużej w Pirenejach, skąd przemieści się w Alpy, przed ceremonią zamknięcia na Polach Elizejskich. Jazda na czas została ograniczona do 57 kilometrów, rozłożonych po równo na odcinek jazdy drużynowej i etap indywidualny. Początku zmagań nie powinna cechować tak charakterystyczna dla TdF monotonia, gdyż już drugiego dnia zmierzą się ośmioosobowe zespoły, a cztery etapy w pierwszym tygodniu można śmiało przypisać do kategorii „górzyste”. Co więcej, szósty odcinek powróci na „Płaskowyż Pięknych Panien” drogą, która została poprowadzona wyżej, szutrowym odcinkiem, sięgając szczytu. Środkową część wyścigu przeznaczono na Pireneje, tam peleton spędzi cztery dni. Układ w czołówce na pewno zweryfikują jazda indywidualna wokół Pau oraz pierw-
szy z dwutysięczników – Col du Tourmalet (2115 m). Końcowe rozstrzygnięcia pozostawiono Alpom. Osiemnasty etap poprowadzi przez Col de Vars (2109 m), Col d'Izoard (2360 m) i Col du Galibier (2642 m), dziewiętnasty powróci po 12 latach na wspomnianą Col de l'Iseran oraz do ośrodka sportów zimowych Tignes (2113 m), wreszcie przedostatni zakończy się na wykorzystanym po raz ostatni w 1994 roku 33-kilometrowym podjeździe do najwyżej w Europie położonej stacji narciarskiej Val Thorens (2365 m).
SAMOOBSŁUGOWE
STACJE NAPRAWY ROWERÓW
W sumie podczas „Wielkiej Pętli” kolarzy czeka siedem górskich etapów i pięć wspinaczek na mety etapów. – Postanowiliśmy „zagrać” podjazdami powyżej 2000 metrów. W takich warunkach kumulacja wysiłku odegra szczególną rolę, gdyż wystąpi psychologiczna i fizjologiczna bariera, gdy zacznie brakować tlenu, a w mięśniach pojawi się więcej toksyn. Kolarze nie są przyzwyczajeni do tego typu wysiłku – wyjaśnił pomysł na trasę dyrektor techniczny Tour de France Thierry Gouvenou. Tekst: Tomasz Czerniawski
• PONAD 2500 STACJI W POLSCE • EKSPORT DO 21 KRAJÓW • PATENT NA WYNALAZEK
19
Tour de France NA WYSOKOŚCIACH
Przed Startem
Z
poprzedniego składu BMC pozostał mistrz olimpijski Greg van Avermaet oraz solidni Alessandro de Marchi, Joey Rosskopf i Patrick Bevin. Grupę zasilili doświadczeni zawodnicy: Simon Geschke, Guillaume Van Keirsbulck, Serge Pauwels, Riccardo Zoidl i Laurens Ten Dam, a także dwaj młodsi, z wciąż nie w pełni uwolnionym potencjałem, Jakub Mareczko i Łukasz Wiśniowski. Z CCC Sprandi Polkowice przeszli: Paweł Bernas, Kamil Gradek, Łukasz Owsian, Szymon Sajnok i Amaro Antunes. Zakontraktowano również dwóch innych zawodników z przeszłością w polkowickim zespole, Josefa Černego i Victora de la Parte. Pierwsza polska grupa World Tour zarządzana przez Continuum Sports, liczy na mocne otwarcie sezonu, a jej powodzenie w wiosennych klasykach spocznie na barkach Van Avermaeta. Sezon 2019 rozpocznie się dla
„pomarańczowych” mistrzostwami Nowej Zelandii w jeździe na czas. Kolejnym startem będzie pierwszy wyścig UCI World Tour – Santos Tour Down Under. CCC Team skupi się też na tygodniówkach zaliczanych do UCI World Tour, w których nastawia się na zwycięstwa etapowe oraz walkę w klasyfikacji generalnej. Najważniejszym z grand tourów
będzie Tour de France. – Nie mamy w naszym składzie faworyta klasyfikacji generalnej, ale liczymy na mocny start w Brukseli w jeździe drużynowej na czas. Mamy nadzieję, że uda nam się zamknąć sezon z przynajmniej 20 zwycięstwami na koncie – mówi Jim Ochowicz. Tekst: Tomasz Czerniawski
© Chris Auld Photography
20
CCC TEAM
CCC Team to całkiem nowa drużyna, niemająca już wiele wspólnego z BMC Racing czy CCC Sprandi.
SZYBSZY WSZĘDZIE SYSTEMSIX
21
Długo oczekiwany SystemSix to najszybszy zgodny z przepisami UCI rower szosowy. To kompletny system do zwiększania prędkości wszędzie, gdzie się tego spodziewasz i tam, gdzie niekoniecznie. Szybciej na podjazdach, szybciej na zjazdach, szybciej w sprintach i w grupie. To najszybszy rower na świecie. Sprawdź dlaczego na cannondalebikes.pl
Przed Startem
RACE THROUGH POLAND
J
ak zapewnia pomysłodawca i organizator Paweł Puławski, lepiej znany jako „Piko”, będzie „jeszcze lepsza, jeszcze większa, jeszcze bardziej wymagająca”. – Każdy uczestnik sam wyznacza swoją trasę i decyduje, jak długa ona będzie – mówi Paweł. – Organizator przekazuje tylko informacje o starcie i mecie oraz punktach kontrolnych, w których trzeba pojawić się w określonej kolejności.
22
Wyścig wystartuje spod Hali Stulecia we Wrocławiu. Tutaj odbędzie się oficjalny wyjazd na południe miasta pod eskortą policji. Dalej poprowadzi przez południowe przygraniczne zakątki Polski w kierunku z zachodu na wschód. Zahacza również o tzw. czeski Śląsk – w nawiązaniu do strategicznego ominięcia „podwójnej wspinaczki” przez zwycięzcę pierwszej edycji wyścigu, Pawła Pieczki. – Zbyt łatwo jednak nie będzie – mówi „Piko”. – Pogórze Kaczawskie, Góry Izerskie, Sudety Wschodnie, Pieniny czy Beskid Wyspowy to tylko niektóre pasma górskie, jakie odwiedzą uczestnicy, a naprawdę potrafią one dać w nogi nawet profesjonalnym kolarzom. Race Through Poland to wyścig „self support”, w którym samodzielnie trzeba radzić sobie z ewentualnymi kłopotami, bez zewnętrznego wsparcia. Jesteś na tyle odważny, żeby to zrobić?
© kramon
www.racethroughpoland.pl
© Paweł Puławski
Drugą edycję długodystansowego wyścigu kolarskiego „przez Polskę” zaplanowano na maj 2019 roku.
KOSZT UTRZYMANIA GRUPY
World Tour
Ile wynosi budżet CCC Team? Dokładna kwota owiana jest tajemnicą, podobnie jak w przypadku niemal wszystkich zespołów profesjonalnych. Publicznie znane są liczby krezusa w tym towarzystwie, Team Sky, oraz francuskiej grupy sponsorowanej przez firmę z branży finansowej AG2R La Mondiale.
M
ożna przyjąć, że budżet pierwszej polskiej drużyny w elicie peletonu niewiele odbiega od zasobów, które ma do swojej dyspozycji AG2R. Skład tej ekipy oparty jest na francuskich kolarzach. Zespół Vincenta Lavenu w sezonie 2017 dysponował budżetem w wysokości 16,85 mln euro. Gros tej kwoty, bo 69%, pochłonęły pensje, na które przeznaczono 8,75 mln euro, plus 2,88 mln euro odprowadzonego podatku od wynagrodzeń. Blisko 4 mln euro poszło na zakupy i opłaty, a 0,41 mln euro na pozostałe podatki, cła i tym podobne. Budżet AG2R w 2011 roku wynosił niewiele ponad 9 mln euro, co świadczy, że w dłuższym okresie koszt utrzymania grupy na najwyższym poziomie rośnie. To samo widać po słupkach wydatków Team Sky. Brytyjczycy przed ośmiu laty zamykali budżet w kwocie 18,7 mln euro, natomiast w 2017 roku potrzebowali już ponad dwa razy więcej. Ten trend zapewne się nie zmieni. Presję na wzrost płac już wywierają arabskie zespoły UAE Team Emirates i Bahrain-Merida, a rozbujaniem rynku transferowego grozi zapowiadane wejście nowego gracza z chińskim kapitałem, przewyższającym możliwości Team Sky. Tekst: Tomasz Czerniawski
© kramon
NA TRASIE GIRO D'ITALIA
W czasach, gdy Tour de France cierpi pod panowaniem grupy Sky, Giro d'Italia skutecznie broni swoich przewag. Niedzisiejszy rajd Chrisa Froome'a przez Colle delle Finestre, wysoki wzlot Toma Dumoulina nad Nairo Quintaną czy cudowne odrodzenie Vincenzo Nibalego – to tylko przykłady z ostatnich lat. 102. edycja „Corsa Rosa” ma ponownie zdobyć serca kibiców nieprzewidywalnością i statusem wybitnie górskiej trzytygodniówki.
S
pektakl 11 maja rozpocznie krótka jazda indywidualna na czas (8,2 km) ze stromym podjazdem na Wzgórze Św. Łukasza w Bolonii. Pierwsza część wyścigu ominie wielkie przełęcze, otwierając pole do popisu przed sprinterami i harcownikami. Dziewiątego dnia kolarze na jeden jedyny dzień opuszczą Włochy podczas jazdy indywidualnej do San Marino (35 km).
W ostatni tydzień wprowadzi kolarzy i kibiców królewski odcinek Lovere-Ponte di Legno, którego różnica wzniesień zbliży się do 6 tys. metrów za sprawą mitycznych przełęczy Gavia i Mortirolo. Bariera 5 tys. pęknie jeszcze raz, przedostatniego dnia rywalizacji w Dolomitach. Wyścig zakończy 2 czerwca trzecia jazda indywidualna na czas – w Weronie, na dystansie 16 kilometrów, z podjazdem Torricelle na trasie.
Konkretne uderzenie nastąpi dopiero pod koniec drugiego tygodnia w zachodniej części włoskich Alp. W Piemoncie trzynasty etap zakończy wspinaczka pod Nivolet, a przejazd przez Dolinę Aosty przypomni dawno niewidzianą przełęcz San Carlo.
– Myślę, że to najtrudniejsze Giro d'Italia w ostatnich 20 latach – powiedział dyrektor wyścigu Mauro Vegni. – Nie z uwagi na 46 tys. metrów przewyższenia, ale z powodu rozłożenia tych trudności i wpakowania 25 tys. metrów w zaledwie pięć etapów.
Tekst: Tomasz Czerniawski
23
Gavia i Mortirolo
Przed Startem
NIE PRZEGAP!
WYŚCIGI, 24
SANTOS TOUR DOWN UNDER (2.UWT) ▶ 15-20 stycznia ▶ Tygodniówka po drogach południowej Australii co roku inauguruje cykl UCI World Tour. Przed rokiem dominację kolarzy z Antypodów niespodziewanie przerwał kolarz z RPA Daryl Impey. Impreza powróci w znane sobie tereny i zakończy się królewskim rozdaniem na Willunga Hill. VUELTA A SAN JUAN INTERNACIONAL (2.1) ▶ 27 stycznia-3 lutego ▶ Osiem dni ścigania w argentyńskiej prowincji San Juan, położonej w zachodniej części kraju. Przewaga płaskich etapów przyciągnie na start Petera Sagana, Fernando Gavirię i Marka Cavendisha. Oczy wytrawnych obserwatorów będą również skierowane na debiutanta w zawodowym towarzystwie, mistrza świata juniorów Remco Evenepoela. CHALLENGE MALLORCA (4 X 1.1) ▶ 31 stycznia-3 lutego ▶ Seria czterech wyścigów jednodniowych na Majorce ponownie rozpocznie sezon na Starym Kontynencie. Tym razem trzy pierwsze dni poprowadzą kolarzy przez tereny górzyste, a tylko ostatni otworzy drzwi przed sprinterami. MISTRZOSTWA ŚWIATA W KOLARSTWIE PRZEŁAJOWYM (CM) ▶ 2-3 lutego ▶ Elitę przełajową wszystkich kategorii podejmie nadbałtyckie miasteczko Bogense na duńskiej wyspie Fionia. Przetestowana podczas Pucharu Świata pętla godna jest rangi zawodów. Spore wrażenie robi długi
odcinek smagany morskimi falami, na którym Mathieu van der Poel będzie chciał przerwać trzyletnią serię Wouta Van Aerta. VOLTA A LA COMUNITAT VALENCIANA (2.1) ▶ 6-10 lutego ▶ Dobrze obsadzona rywalizacja na drogach wschodniego wybrzeża Hiszpanii. Zawody rozpocznie w Alicante jazda indywidualna na czas, a zwycięzcę zapewne wyłoni przedostatni etap, z finałem na trzykilometrowej ściance do kaplicy św. Łucji. TOUR COLOMBIA (2.1) ▶ 12-17 lutego ▶ Najlepiej obecnie obsadzony wyścig Ameryki Południowej. W minionym sezonie pierwszą edycję wygrał Egan Bernal. W centrum drugiej znajdzie się miasto Medellín oraz królewski etap z metą na Alto Palmas (2480 m n.p.m.). Oprócz kolumbijskiej czołówki na starcie spodziewani są Chris Froome, Alejandro Valverde i Vincenzo Nibali. VOLTA AO ALGARVE (2.HC) ▶ 20-24 lutego ▶ Impreza na południu Portugalii pozostała wierna swojemu sprawdzonemu formatowi. Dwa etapy dla sprinterów, dwa z podjazdami i jazda indywidualna na czas tworzą układ idealny dla Michała Kwiatkowskiego. W Algarve kolarz Team Sky dopisał do swego bogatego palmarès już cztery etapy oraz dwa końcowe triumfy, w tym ten ubiegłoroczny. VUELTA A ANDALUCÍA „RUTA DEL SOL” (2.HC) ▶ 20-24 lutego ▶ Wyścig odwiedzi sześć z ośmiu andaluzyjskich prowincji, od Sanlúcar de Barrameda w Kadyksie po Alhaurín de la Torre pod Ma-
© kramon
które trzeba zobaczyć lagą. Trasa – pozbawiona klasycznego górskiego finału, za to z krótką jazdą indywidualną na czas – sprzyja wszechstronnym kolarzom, z umiejętnościami zeszłorocznego zwycięzcy Tima Wellensa. MISTRZOSTWA ŚWIATA W KOLARSTWIE TOROWYM (CM) ▶ 27 lutego-3 marca ▶ Welodrom w Pruszkowie po 10 latach ma ponownie zostać areną zmagań najlepszych torowców globu. Podczas pięciodniowych zawodów będzie do zdobycia 20 kompletów medali. Nie lada wyzwanie przed Szymonem Sajnokiem, który stanie do obrony tytułu w olimpijskim wieloboju omnium. UAE TOUR (2.UWT) ▶ 25 lutego-2 marca ▶ Nowość w kalendarzu UCI World Tour, poskładana z dwóch wyścigów – Abu Dhabi Tour i Dubai Tour. Peleton w sześć dni zwiedzi wszystkich siedem emiratów Zjednoczonych Emiratów Arabskich, od Abu Zabi po Dubaj. Trasa nie ominie podjazdu pod Jebel Hafeet, gdzie zabawił się ostatnio Alejandro Valverde. OMLOOP HET NIEUWSBLAD (1.UWT) ▶ 2 marca ▶ Ceniony wyścig we Flandrii, inaugurujący sezon północnych klasyków. Na jego trasie, pomiędzy brukowanymi ściankami Muur-Kapelmuur i Borsberg, największy sukces w karierze odniósł Łukasz Wiśniowski, zajmując na mecie poprzedniej edycji drugie miejsce za Michaelem Valgrenem. Tekst: Tomasz Czerniawski
Już czas na
PRENUMERATĘ!
Tylko Ty i
Przed Startem
SPORTFUL DOLOMITI RACE
26
Corsa da lupi
W tym roku gran fondo Sportful Dolomiti Race obchodzi swoje ćwierćwiecze, o czym wyje wilk (wł. lupo) widniejący w jego logo. Jest to jeden najcięższych amatorskich wyścigów w Europie. Pewnie dlatego przyciąga wszystkich tych, którzy nie wahają się na myśl, że przyjdzie im wylać w Dolomitach hektolitry potu i łez Tekst: Natalia Jerzak Zdjęcia: Gaetano Caberlotto, Natalia Jerzak
T
egoroczny tytuł najwyższego szczytu, „Cima Coppi” tego wyścigu, dzierży Passo Manghen, którego szczyt dumnie wznosi się na 2047 m n.p.m. Zanim jednak uczestnicy go osiągną, muszą wystartować z Feltre. Start i meta zaznaczone są żółtą gwiazdą wymalowaną na kostkach brukowych tego uroczego miasteczka, a ściślej na Piazza Maggiore – historycznym placu w centrum miejscowości, z renesansowymi schodami prowadzącymi do kościoła św. Rocha. To stąd w roku 2011 wystartował 17. etap Giro d’Italia, a 1 czerwca tego roku właśnie tutaj będzie meta 20. odcinka „Corsa Rosa”. Biorąc udział w Sportful Dolomiti Race, można więc podążyć włoskim śladem kolarskiej historii. Wyścig rozgrywany jest na dwóch dystansach, do wyboru – medio route (133,8 km i 3050 metrów przewyższeń) i gran fondo (204 km,
4900 metrów przewyższeń). Dodatkowo organizatorzy przewidzieli wyścig dla dzieci, czyli minifondo. Na obu trasach do zdobycia są cztery szczyty, ale medio route ma łagodniejszy przebieg – chociaż i na tej trasie można spotkać nachylenie 16% – oraz 8 zamiast 11 klasyfikacji. O ile w tym wyścigu, którego drogi splatają się z największą włoską etapówką, lidera nie wyróżnia się słynną „maglia rosa”, o tyle – podobnie jak praktykowano to w Giro d'Italia w latach 1946-1951 – ostatni zawodnik otrzymuje czarny trykot. To nie ujma, tylko wyraz uznania. Organizatorzy mają świadomość, że to nie jest lekkie, łatwe i przyjemne gran fondo, nie bez powodu promują je hasłem „Only Real Cyclists!”. I dlatego też dla wszystkich biorących w nim udział przewidziano pomarańczowe koszulki kolarskie z limitowanej edycji Body Fit Pro EVO, zaprojektowane
gran fondo Sportful Dolomiti Race 16 czerwca 2019 roku
Start i meta: Feltre Gran fondo route: 204 km, przewyższenie 4900 m Medio route: 133,8 km, przewyższenie 3050 m www.sportfuldolomitirace.it
27
specjalnie na tę okazję. Dla większości uczestników ten trykot będzie miał przede wszystkim wartość sentymentalną. Taką koszulkę można wprawdzie kupić, ale to nie to samo. Nie da się przecież po prostu zapłacić za wrażenia, których dostarcza zdobywanie kolejnych szczytów i poczucie przekraczania własnych ograniczeń. To trzeba przeżyć. Udział w wyścigu ma jednak swoją – zaskakująco niewygórowaną – cenę: 50 euro płatne do 26 stycznia, później wpisowe wzrasta do 60 euro (i 70 euro tuż przed samym wyścigiem). W pakiecie startowym, oprócz wspomnianej koszulki, uczestnicy znajdą ubezpieczenie, serwis rowerowy oraz sześć punktów żywieniowych i z nawodnieniem na trasie, numer startowy, bezpłatny parking do bezpiecznego przechowywania roweru, dostęp do szatni i prysznica oraz posiłek regeneracyjny w trakcie „pasta party”. Aby wziąć udział, nie trzeba należeć do żadnego teamu: wystarczy mieć więcej niż 19 lat oraz przedstawić aktualne zaświadczenie lekarskie, orzekające o braku przeciwwskazań do udziału w wyścigu kolarskim (zaświadczenia dotyczące triatlonu lub fitnessu nie będą brane pod uwagę!). Osoby powyżej 64. roku życia mogą wystartować tylko na medio route.
i 30 minut (pod warunkiem że w odpowiednim czasie zawodnik zamelduje się także na dwóch punktach kontrolnych). Na początku października, przy okazji Sagan Days, wraz z międzynarodową grupą dziennikarzy mieliśmy okazję przetestować część trasy i zaatakować trzy z czterech szczytów: Passo Manghen, Passo Rolle i Croce d’Aune, gdzie będzie meta ostatniego z górskich etapów Giro. I gdzie 11 listopada 1927 roku Tullio Campagnolo, zmagający się z wymianą tylnego koła, wpadł na pomysł znanego do dziś zacisku na szosowe piasty. Mogliśmy zrobić sobie pod jego pomnikiem zdjęcie.
W razie problemów ze sprzętem lub po prostu rezygnacji z dalszej jazdy liczyć można na busy organizatora, które zwiozą zawodników z rowerami do mety. Być może na pociechę będą mogli nałożyć sobie dodatkową porcję pasty. Być może...
O skrajnych zmianach temperatur nawet nie ma co wspominać, na górskich wyścigach to oczywiste. Ale w Dolomitach nie tyle mamy szansę odczuć na własnej skórze różne warunki pogodowe, co w ciągu jednego dnia doświadczyć kilku pór roku. Podjeżdżając pod Passo Manghen, wyjeżdżaliśmy z jesieni i wjechaliśmy w... wiosnę. Za lasem rozciągał się wspaniały widok na dolinę, promienie słońca głaskały nas po twarzach, a zieleń trawy syciła oczy. Zimny poranek stanowił zaledwie blade wspomnienie, gdy osiągnęliśmy wysokość 1722 metry i 9,8%, o czym informowała tabliczka. Docisnęliśmy do 10,2%, ogień poszedł w łydy, ale pod oponami zamiast iskier błysnął... lód. Widok ze szczytu na poziomie 2047 m n.p.m. przypominał pocztówkę z siedziby św. Mikołaja. Mróz szczypał, śnieg się skrzył, a w schronisku czekały na nas gorąca herbata i stosy pizzy.
W roku ubiegłym na linii startu dłuższego dystansu stanęło 1657 zawodników oraz 80 zawodniczek, a zwycięzca przejechał trasę wyścigu w 6 godzin i 32 minuty (ze średnią prędkością 31 km/h). Ale spokojnie – limit czasu wynosi dwa razy więcej, bo 12 godzin
Jak łatwo można przewidzieć, 16 czerwca na tej przełęczy śniegu raczej nie należy się spodziewać. Ale wspomnienia po „Corsa Rosa” już tak. A czy czegoś więcej, to zależy już tylko od tego, czy zdecydujesz się odpowiedzieć na zew wilka.
Felieton
Adam Probosz
28
AND THE OSCAR GOES TO…
Założyłem sobie, że nie będę pisał felietonów bieżących. To raczej refleksje na założony temat, obrazki związane z kolarskim światem. Sezon 2018 także nie jest już bieżący i skusiło mnie, żeby wybrać z niego to, co najbardziej mnie poruszyło. Numer jeden to z pewnością ucieczka Christophera Froome'a na Colle delle Finestre, kolarski spektakl, jakiego dawno nie widziałem. Takiego Froome'a nie znałem i tym większą radość sprawiła mi jego akcja. Tej odrobiny szaleństwa, postawienia na jedną kartę, podjęcia ryzyka tak brakuje w dzisiejszym kolarstwie, które – jak powiedział ostatnio jeden z zawodników – „stało się czystym biznesem”. Numer dwa to zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego w Tirreno-Adriático. „Kwiato” z sezonu na sezon przekracza kolejne granice. Jako „pierwszy Polak” zapisał już na koncie wiele sukcesów i z pewnością przyjdą następne. W „Wyścigu Dwóch Mórz” nie był jedynym liderem swojej ekipy, ale znów pokazał nie tylko znakomitą formę, ale także coś, z czym trzeba się urodzić – umiejętność sięgania po swoje tam, gdzie nadarzy się okazja. Po raz kolejny pojechał jak profesor. Numer trzy to triumf Vincenzo Nibalego w Mediolan-San Remo. „Rekin z Mesyny” udowodnił, że otwierający sezon wielkich klasyków wyścig nie jest tylko wiosennymi mistrzostwami świata dla sprinterów. Wyczuł, że Cipressa i Poggio to wciąż wzniesienia dające szansę na skuteczny atak. Ruszył w swoim stylu, a że zjeżdżać potrafi znakomicie, to... tyle go widzieli. Znakomity góral był najszybszy na Via Roma, co już na początku sezonu przypomniało wszystkim, jak nieprzewidywalne potrafi być kolarstwo. Chciałbym zmieścić na podium jeszcze jeden moment, więc umówmy się, że na trzecim miejscu ex aequo z Nibalim stanie John Degenkolb. Takiego ładunku emocji w jednym etapowym zwycięstwie nie było już dawno. Półtora roku po wypadku, który mógł zakończyć jego karierę, Niemiec uniósł ręce na mecie najbardziej epickiego etapu ubiegłorocznego Tour de France. To był wielki powrót wspaniałego zawodnika.
Wolfgang Brylla
STARY, NIE JARY
„20 lat minęło jak jeden dzień” – śpiewał Andrzej Rosiewicz w sequelu przygód inżyniera Karwowskiego. Po 20 latach Andrea Tafi zdecydował, że wróci na kolarskie trasy. Dokładniej: wróci na jeden konkretny wyścig. I wróci tylko, jeśli znajdzie na tyle sfrajerowaną drużynę, która zaproponuje mu krótkoterminowy kontrakt. Tafi kolarzem był przednim, jednym z najlepszych „klasykowców” drugiej połowy lat 90. Wygrywał i „Flandryjską Piękność”, i Lombardię, i Paryż-Roubaix. Zyskał sobie przydomek „Gladiator”. A gladiatorzy poddawać się nie zamierzają. Dlatego też Tafi, który dwanaście lat temu zakończył karierę, wpadł na genialny według niego pomysł. By uczcić 20-lecie triumfu w „Piekle Północy”, pojawi się ten jeden jedyny raz na bruku. Nie w charakterze widza, tylko na rowerze. Podobno 52-letni Włoch jest już po słowie z jakimś teamem. Jakim? O tym oczywiście oficjalnie nie chce mówić. Tafi nadal kręci na szosówce. Rocznie pokonuje spore dystanse, rzędu 19 tys. kilometrów, wagowo nie przekracza 80 kg. Choć nie ścigał się od dawna, prawdopodobnie miałby niezłe szanse, by ukończyć Roubaix w ogonie. Nikt oczywiście nie myśli, nawet on sam, o tym, że odegra ważną rolę w królowej wiosennych klasyków. Eksbożyszcze kibiców chce po prostu zobaczyć, czy podoła trudom nowoczesnego kolarstwa z jego „marginal gains”. Choć nie jest ono koncertem życzeń, marzyć każdemu wolno. Niech marzy więc i Tafi. Czy zastanawiał się jednak nad tym, jaką pseudoreklamę zaserwuje on swojej rzekomo ukochanej dyscyplinie? Bo raczej żadna poważna ekipa, której zależy na osiągnięciach sportowych, nie podpisze z nim umowy. Jeśli już, chyba tylko po to, żeby na chwilę zaistnieć w mediach, żeby było wokół niej głośno. Start Tafiego potraktowano by w kategoriach spóźnionego primaaprilisowego żartu bądź gminnych dożynek. A nie daj Boże, coś by się Andrei jeszcze przydarzyło na trasie – kraksa, upadek, szpital. Dla dobra kolarstwa i własnego, Andrea, wyluzuj! Twoja EPOka już się zakończyła. I dobrze.
Miłosz Sajnog
DZBAN
KARUZELA
No i ruszyła transferowa karuzela... A tak naprawdę to już się zatrzymała. Z peletonem pożegnało się kilka doświadczonych i utytułowanych zawodniczek: mistrzyni świata Giorgia Bronzini, mistrzyni Słowenii Polona Batagelj czy też mistrzyni Austrii Martina Ritter. Do życia powołana została nowa ekipa Trek-Segafredo, w której oprócz Lizzie Deignan, Elisy Longo Borghini i Ellen Van Dijk zobaczymy Anię Plichtę. W mojej ocenie to duży i ważny krok w jej sportowej karierze. Głośno, przynajmniej na naszym podwórku, było o pozyskaniu przez ekipę Marianne Vos nowego sponsora – firmy CCC. Bardzo ciekawy ruch, który otworzył drzwi do jednej z najlepszych drużyn świata dwóm Polkom: Agnieszce Skalniak i Marcie Lach, która po trzech latach spędzonych w MAT Atom Deweloper trafia do grupy UCI. Tego właśnie potrzebowała Marta, by móc rozwijać swoją karierę. Będę ją bacznie obserwować i nie ukrywam, że liczę, iż odniesie kilka zwycięstw w światowych wyścigach. Ze swoimi teamami pozostały Kasia Niewiadoma, Gosia Jasińska, Kasia Pawłowska i Gienia Bujak. Na krajowym podwórku też trochę się pozmieniało. Wrocławska ekipa, sponsorowana przez deweloperów, odmłodziła nieco skład, podpisując kontrakt z Oliwią Majewską (Copernicus-Akademia Michała Kwiatkowskiego), Wiktorią Kierat (BCM Nowatex Ziemia Darłowska) oraz Weroniką Humelt (UKS Mróz Colnago Kórnik). Z teamem pożegnała się Aurela Nerlo, która w sezonie 2019 zasili szeregi toruńskiego Pacificu – ten w przyszłym sezonie nastawia się wyłącznie na szkolenie kobiet. O ile w światowym peletonie powoli szykują się poważne zmiany dotyczące wynagrodzeń, wyścigów i zasad prowadzenia drużyn, o tyle w Polsce w tej kwestii nie dzieje się nic nowego. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie zapowiada się ani na ewolucję, ani na rewolucję. Od trzech lat próbujemy w 38-milionowym kraju znaleźć sponsora, by wskoczyć wreszcie do grona ekip UCI, ale co roku wyrasta mur nie do przebicia. Dopóki w Polsce nie będzie dla kobiet wyścigów z prawdziwego zdarzenia, dopóty ciężko będzie znaleźć sponsora, który wyłoży miliony na grupę. Smutne, ale niestety prawdziwe.
29
Ogłoszono młodzieżowe słowo roku. Jak zawsze mam z tym problem, głównie ze względu na wiek, coraz odleglejszy od młodzieżowego. Miałem już wcześniej problem ze słowem roku – „odjaniepawlić”. Ale skorzystałem z pomocy młodzieży, która wyjaśniła mi, co to oznacza i kiedy używać. Z dzbanem historia jest prostsza. Mamy pusty dzban, dzban z urwanym uchem, mamy również „Malowany dzbanek”, o którym śpiewała Helena Vondráčková... Dzban nie kojarzy się zatem zbyt prestiżowo i nic dziwnego, że młodzież wyzywa się od dzbanów. Ponoć obecna kariera tego słowa to w dużej mierze zasługa mediów społecznościowych. Właśnie w mediach społecznościowych ukazał się rozbrajająco szczery apel o pomoc w ratowaniu toru kolarskiego w Pruszkowie. Zbiórkę organizują pracownicy, którzy wierzą w dobrą wolę zwykłych ludzi. Trzeba się spieszyć, bo do końca roku oddać należy 600 tysięcy plnów, a całe zadłużenie sięga 8 mln monet. Ujęło mnie również wskazanie winnych tej sytuacji – tor umiera przez niegospodarność i zaniechania osób odpowiedzialnych za jego budowę. Byłem na torze podczas jego budowy i po jego otwarciu. Byłem też w gabinecie prezesa związku kolarskiego, a PZKol to jeden z niewielu związków sportowych w Polsce, który do gabinetu prezesa ma doklejony taki wspaniały obiekt treningowy. Widniejące w KRS nazwisko prezesa spółki zarządzającej torem brzmi bardzo tak samo jak nazwisko byłego sekretarza generalnego PZKol z czasów budowy. Ale to, jak mawiają politycy, nic nie znacząca koincydencja. W każdym razie w tym gabinecie prezesa na specjalnej podstawce spoczywał wieniec zbóż w postaci tarczy z napisem: „Prezesowi – brać kolarska”. I tak sobie myślę, że od nowego roku brać kolarska powinna wręczać w podziękowaniu dla działaczy związkowych właśnie dzban. Może być prestiżowy, może być malowany. Może być z jakimś okolicznościowym napisem. Pewnie młodzież wymyśli wkrótce jakieś krótkie słowo na określenie szybkiego oddalenia się w nieznane. Może dzbany zaczną też wręczać zwykli ludzie dobrej woli? Może wręczanie dzbanów utrwali się jako nowa świecka tradycja? I może wtedy tak zwanych działaczy najdzie w końcu jakaś refleksja…
Paulina Brzeźna-Bentkowska
30
R E GE N E R AC JA
ZMĘCZENIE
DOBRE SKUTKI
zmęczenia
ABY OSIĄGAĆ ZMIANY ADAPTUJĄCE ORGANIZM DO WYSIŁKU, NALEŻY WIELOKROTNIE PROWOKOWAĆ STAN ZABURZENIA RÓWNOWAGI WEWNĘTRZNEJ ORGANIZMU. EFEKTEM TYCH ZABURZEŃ JEST ZMNIEJSZANIE SIĘ MOCY MIĘŚNI PODCZAS WYSIŁKU, CZYLI ZMĘCZENIE. POJAWIENIE SIĘ TAKIEGO STANU PODCZAS TRENINGU MOŻE BYĆ KORZYSTNE
Tekst: Rafał Hebisz Zdjęcia: Kristof Ramon
31
PRO TIPS
46
R E GE N E R AC JA
DOBRE PROPORCJE
Niedziela, godzina 22.30. Dzisiaj właśnie skończyłem swój trzydniowy mikrocykl: prawie 10 godzin na rowerze w temperaturze poniżej zera, siłownia i basen. W tym czasie dwie wizyty gości, na głowie sklep i kilka innych spraw, włączając w to ugotowanie wielkiego garnka gulaszu. Tak sobie myślę, że to nie jest najlepszy moment, żeby pisać o regeneracji Tekst: Michał Gołaś
Nie umniejszam oczywiście jej roli, bo przecież właśnie ten element połączony z treningiem jest kluczem do sukcesu, ale obie składowe muszą mieć dobrze dobrane proporcje. Inaczej: mój trening uzależniony jest od tego, ile czasu mogę po nim odpocząć. Jeśli wiem, że czeka mnie w domu niezła orka, to zmniejszam obciążenia – odejmuję jedną serię interwałów, skracam trening o pół godzinki. Moje dzieci nauczyły mnie, że rodzina to dodatkowa jednostka treningowa, która oficjalnie powinna znajdować się w naszym dzienniczku.
© kramon
„Sen i wypoczynek są przereklamowane” – powiedział mój przyjaciel. Dźwięczy mi to w głowie i biję się z myślami, czy słodzić wam, czy napisać, jak jest... Zakładam, że większość artykułów w tym numerze jest bardzo interesujących i wyjaśnia wszelkie metody, które pozwolą wam osiągnąć „marginal gains”, więc mogę włożyć kij w szprychy, no, może patyk, i opowiem wam, czego doświadczyłem przez ostatnich kilkanaście lat w dziedzinie regeneracji.
PODSTAWA TO SEN I JEDZENIE, STARAJCIE SIĘ UTRZYMAĆ PEWNĄ HIGIENĘ I DBAŁOŚĆ O TO KAŻDEGO DNIA. DRUGI, NIE MNIEJ WAŻNY ELEMENT REGENERACJI TO MASAŻ Zgrupowania to inna bajka, tam śpię po dziewięć godzin, mam masażystę i kucharza, nikt po mnie nie skacze popołudniami, więc mogę docisnąć na rowerze, a organizm wraca do siebie niczym u nastolatka. Podstawa to sen, starajcie się utrzymać pewną higienę i dbałość o to każdego dnia. Jeśli planujecie bić własne rekordy lub szykujecie się na zgarnięcie KOM-a w okolicy, przynajmniej się wyśpijcie i dobrze zjedzcie. To takie
Drugi podstawowy element regeneracji to masaż. W Sky mamy dwóch asów – Marka i Jacka, którzy nasze nogi znają jak własną kieszeń. Czują mięsień i wiedzą, czego nam brakuje i jaka forma będzie następnego dnia. Pewny ruch i siła dostosowana do preferencji zawodnika to ich największe atuty. Z potrzebami zawodników bywa różnie – znam chłopaków, którzy lubią mizianie, wystarczy dobrze oliwkę rozsmarować na nogach i zawodnik zadowolony. U innego trzeba rozbijać mięsień twardy jak kamień z całej siły, a pacjent i tak zasypia na stole. Nie zapomnę, jak mnie Phil Deignan załatwił na Giro d’Italia – zamienił się z masażystą Azjatą, który przez ciepły ręcznik masował mi plecy. Przyjemne to było bardzo, ale zagruzowanym nogom nie pomagało. Trzeci tydzień w Dolomitach kończyłem na kolanach i wtedy uświadomiłem sobie, jak ważny jest odpowiedni masaż po wyścigu. Mógłbym przecież, jak jeden ze zwycięzców Giro d’Italia, po kolacji w sekrecie chodzić do innego masera na „poprawkę”, ale ja wtedy mam face time z domem albo zwyczajnie chcę się zrelaksować i poleżeć w łóżku, zamiast robić zamieszanie wśród ludzi, którym tak bardzo ufamy. Jeśli chodzi o regenerację po wyścigu, to najważniejszy jest czas. Oczywiście pierwszym elementem jest dostarczenie węglowodanów i aminokwasów, a kiedy żołądek chwilę odpocznie po wysiłku, możemy startować z przywracaniem świetności mięśniom. W autobusie mamy Space Legs, czyli nogawki, które pod ciśnieniem odpompowują krew z nóg, rozbijają tzw. zakwasy i robią pierwszą część pracy dla masażysty. Przy dłuższym transferze traktuję to jako formę rozrywki. Kiedy oddzwania się do ludzi, którzy nie wiedzą, że ja pracuję od 12 do 17, lub odpisuje na maile, to dosyć mocna »
47
Wielu spośród was traktuje jazdę na rowerze hobbystycznie i mimo najszczerszych chęci trochę nieumiejętnie wplata treningi w kilkunastogodzinny grafik pracy. Pamiętajcie o tym – nie za wszelką cenę. Odpoczynek jest równie ważny, więc jeśli właśnie walczycie o premię kwartalną i nie możecie się nawet dobrze wyspać, zalecałbym zmniejszenie obciążeń i dostosowanie ich do tego, co czeka was następnego dnia w pracy. Inaczej się zakatujecie.
minimum, którego nie zastąpią wam nawet najlepsze metody odnowy biologicznej. Jeśli nocami walczycie z Excelem lub podgrzewacie butelki z mlekiem dla swoich pociech, to nie są to najlepsze chwile na śrubowanie waszych „personal best”.
R E GE N E R AC JA
U LT R A
50
JECHAĆ
Pamiętam, jak trzy lata temu na Kongresie Kolarskim Marek Sawicki, masażysta Michała Kwiatkowskiego, podkreślał rolę odpowiednio długiego i głębokiego snu. Pomyślałem wtedy o totalnej deprywacji snu, jakiej poddajemy się na Race Across America czy Maratonie Rowerowym Dokoła Polski. Tak, regeneracja w wydaniu kolarskim i ultrakolarskim to dużo podobieństw, ale i mnóstwo różnic Tekst: Remigiusz Siudziński
© Mariusz Michalik
51
CZY SPAĆ?
R E GE N E R AC JA
ODŻY W IA NIE
ZAWODOWE ŻYWIENIE AMATORA Wysiłek sportowy oznacza zwiększone zapotrzebowanie na kalorie. Dietetycy podkreślają, że trenując, trzeba jeść często i dobrze. Zgrabny slogan, ale jak wdrożyć go w praktykę? Na (niemal wszystkie) pytania o żywienie sportowca amatora odpowiada dietetyk i trener Jakub Czaja
58
Tekst i rysunki: Małgorzata greten Pawlaczek
Prawidłowe nawyki żywieniowe To jest tzw. dieta zwyczajowa, którą stosują nawet zawodowcy. I to jest dobry kierunek, bo w żywieniu sportowca nie można dać się zwariować. Jeśli przesadzisz w którąkolwiek ze stron, to musi skończyć się źle. Są okresy, kiedy, jak np. w okolicy startowej, konieczne jest podawanie zwiększonej ilości węglowodanów, co pozwoli w pełni – w połączeniu z treningiem fizycznym i mentalnym – przygotować się do zawodów. Ale pamiętaj, że mimo iż węglowodany są najłatwiej dostępnym źródłem energii, to nie one są najważniejsze w prawidłowym odżywianiu. Skupienie się tylko na nich sprawi, że twoja dieta będzie niepełnowartościowa. Nie zapominaj więc także o dobrych źródłach witamin, minerałów czy białka. I nie przesadzaj w drugą stronę – diety białkowe czy tłuszczowe, które mają pomóc w zrzuceniu wagi, stosowane powyżej 6-12 miesięcy, są niebezpieczne dla zdrowia. Co więcej, przy takim sposobie odżywiania nie da się optymalnie trenować, a i regeneracja może zostać wyhamowana.
Złe nawyki żywieniowe wśród amatorów
Najważniejsze są dostarczenie paliwa i regeneracja. Twój organizm to nie perpetuum mobile – potrzebuje węglowodanów przed ciężką sesją treningową, żeby w pełni funkcjonować. Dlatego w przeddzień już od popołudnia trzeba zacząć dostarczać mu węglowodanów, należy je także uwzględnić w śniadaniu i pozostałych posiłkach w dniu treningu, tak by organizm miał energię na wykonanie ćwiczeń. Wspomagaj organizm jedzeniem także podczas treningu! Jeśli nazajutrz, zgodnie z planem treningowym, masz dzień wolny, to po tym ciężkim treningu konieczny jest posiłek z węglowodanami, ale potem wystarczą posiłki zawierające białko i oczywiście warzywa. Węglowodany nie będą potrzebne, skoro odpoczywamy. Organizm będzie tylko gromadził tkankę tłuszczową. Po wysiłku ważna jest regeneracja. I tu ogromną rolę odgrywa białko, o którym amatorzy często zapominają. Można je przyjmować w postaci odżywki białkowej lub naturalnego jedzenia. W odżywkach typu recovery węglowodanów na ogół jest 3-4 razy więcej niż białka. Jeśli nie masz możliwości przygotowania posiłku, korzystaj z odżywek. A jeśli możesz, zrób koktajl z mleka, dwóch bananów, winogron i owocu, który jest źródłem witaminy C i antyoksydantów, jak jabłko, pomarańcza, mandarynka, kiwi. Do tego łyżka oleju lnianego, który zawiera kwasy omega-3, wspomagające naturalne procesy regeneracji. Następnie kąpiel i kolejny posiłek, którego podstawą są węglowodany w prostej proporcji – pół talerza to węglowodany, 1/4 to jakiś rodzaj białka (roślinne lub zwierzęce), a pozostała część to warzywa. Jeśli to był długi trening, kolejny posiłek powinien też bazować na węglowodanach (np. na owocach), następne zwykle już nie muszą być węglowodanowe. Przed snem spożyj większą ilość białka, żeby organizm mógł zregenerować mikrourazy, które powstały w czasie treningu. Podczas snu organizm odbudowuje aminokwasy, czerpiąc je z pożywienia, i dzięki temu szybciej się regenerujesz. A więc taki typowy schemat po ciężkiej sesji treningowej obejmuje: węglowodany – białko i węglowodany – białko i węglowodany, a później już głównie coraz więcej białka, coraz mniej węglowodanów. Chyba że następnego dnia znów czeka cię wymagający trening, a może kolejny etap wyścigu, wówczas ostatni posiłek powinien bazować na węglowodanach. A jeśli nie – to pod koniec dnia jedz więcej warzyw i produktów zawierających głównie białko.
Dlaczego ważne jest podanie węglowodanów bezpośrednio po wysiłku Niepodanie węglowodanów po treningu obniża twoją odporność i opóźnia regenerację. Podczas wysiłku organizm wydziela kortyzol. Ten hormon jest o tyle istotny, że działa przeciwzapalnie i zatrzymuje w ciele sód, który odpowiada za nawodnienie – wszystko to jest istotne podczas trwania treningu. Ale kortyzol, jako hormon stresu, po wysiłku wspomaga katabolizm, czyli rozkład tkanki mięśniowej, hamuje regenerację i obniża odporność. Jeśli po treningu zaniedbasz spożycie węglowodanów, to poziom kortyzolu będzie spadał bardzo wolno, a długo utrzymując się w organizmie, zmniejszy odporność – staniesz się więc bardziej podatny na choroby. Dlatego nawet jeśli teraz, w okresie zimowym, późno schodzisz z trenażera i chcesz tylko napić się wody i pójść spać, koniecznie zmień ten nawyk.
Ile godzin przed snem trzeba spożyć ostatni posiłek Najlepiej dwie-trzy godziny przed snem, ale bywa z tym bardzo różnie. Nie każdy może pozwolić sobie na komfort trenowania w dzień. Jeśli trenujesz dopiero wieczorem i z trenażera schodzisz o 23, spożyj przynajmniej koktajl albo odżywkę węglowodanowo-białkową. Nie objadaj się na noc, tylko idź spać. Ale pamiętaj, by rano uzupełnić zapasy glikogenu, zwłaszcza jeśli czeka cię ciężki dzień – masz dużo pracy, innych zajęć albo wymagającą sesję treningową. »
59
Zdarzają się i „prosom”, choć ekipy worldtourowe i pro continental, czasami również kontynentalne, pracują z dietetykami, którzy w porozumieniu z trenerami określają, kiedy konieczne jest spożycie większej ilości węglowodanów, a kiedy białka, w zależności od rodzaju treningu. W kolarstwie amatorskim korzystanie z usług dietetyka nie jest standardem, ale to nie znaczy, że wszyscy amatorzy odżywiają się źle. Przez ostatnich 10 lat świadomość, że właściwe odżywianie ma ogromny wpływ na wyniki sportowe i życie codzienne, znacznie wzrosła. Niemniej kolarz amator rzadko zajmuje się w życiu tylko sportem. Najczęstszą przyczyną złego odżywiania jest więc brak czasu na regularne posiłki – a powinno się ich spożywać 4-5 dziennie, z przerwami do 3-4 godzin między nimi – oraz na porządne ich przygotowanie z produktów wysokiej jakości. Niska jakość jedzenia zaburza cykl treningowy. Nierzadko amatorzy nie dostarczają obciążonemu ćwiczeniami organizmowi odpowiedniej ilości żelaza, które jest niezbędne do tego, by hemoglobina mogła dostarczać tlen do komórek. Również za mało jedzą na treningu. Podczas intensywnego wysiłku należy dostarczać organizmowi energii średnio co 20-30 minut. Zawodowy peleton korzysta nawet z programów, które pozwalają wyznaczyć ilość i formy tego, co powinno się zjeść podczas określonego wysiłku. Podaje się masę ciała, temperaturę otoczenia, profil wyścigu itd. oraz określa preferencje – czy wolę jeść czy pić. Taki wydruk można nakleić sobie na ramę. André Greipel choćby jeździł niektóre klasyki według wytycznych tego programu.
Co trzeba wiedzieć o funkcjonowaniu ciała poddawanego wysiłkowi, żeby zrozumieć, jak się odżywiać
PROFIL
VA L E R J A N R O M A N O V S K I
„PRZECIĘTNY”
68
REKORDZISTA
USTANOWIŁ NA ROWERZE DZIEWIĘĆ REKORDÓW GUINNESSA W INDYWIDUALNEJ JEŹDZIE DŁUGODYSTANSOWEJ I W NAJWIĘKSZYM PRZEWYŻSZENIU. TO OZNACZA, ŻE NIE SCHODZIŁ Z SIODEŁKA PRZEZ 12, 24 I 48 GODZIN. JEŹDZIŁ W UPALE I PRZY -50°C. ALE NIE LUBI, KIEDY WYZWANIA, KTÓRE SOBIE STAWIA, OKREŚLA SIĘ JAKO „EKSTREMALNE”. – JESTEM PRZECIĘTNYM CZŁOWIEKIEM, KTÓRY MOŻE TYLKO ROBI DOŚĆ NIEPRZECIĘTNE RZECZY – MÓWI O SOBIE VALERJAN ROMANOVSKI Tekst: Małgorzata greten Pawlaczek Zdjęcia: Hania Tomasiewicz, Valerjan Romanovski Team
K
69
często tak jest, ale moim zdaniem, jeśli umiejętnie pracuiedy się urodził – na Wileńszczyźnie, w majemy nad określonymi cechami, możemy poprawiać sprawłej wiosce Gudele, położonej niedaleko Mejność organizmu niezależnie od wieku. szagoły – sąsiadka, znachorka, nisko oceniła jego szanse na przeżycie. Przy swoim Valerjan podkreśla przy tym, że najważniejsza jest znabracie bliźniaku wyglądał bardzo mizernie. jomość swojego organizmu i nawiązanie właściwej relacji I choć w późniejszych latach, jeszcze na Litwie, z sukcesami z ciałem. Opiera się ona na prostych zasadach: być partreprezentował szkołę w lekkoatletyce, nie wzięli go do wojnerem swojego ciała, a nie jego wrogiem, właściwie odska z powodu... słabego zdrowia. Lekarz, do którego – przed czytywać wysyłane przez skokiem na spadochronie sygnały, wydajnie je renie – poszedł po zaświadgenerować, dobrze, zdroczenie o stanie zdrowia, ZAWSZE FASCYNOWAŁY wo je odżywiać – w czym zdiagnozował problemy GO MOŻLIWOŚCI LUDZKIEGO pomagają nie restrykcyjne z kręgosłupem. A kiedy dodiety (kolejne słowo, któwiedział się, że Valerjan ustaCIAŁA, DLATEGO NAJWIĘKSZĄ rego Valerjan nie lubi), nawia na rowerze rekorSATYSFAKCJĘ DAJE MU ale prawidłowe nawyki żydy Guinnessa, ostrzegł go, wieniowe. I szanować jego że skończy na wózku inwaWYDOBYWANIE Z ORGANIZMU potrzeby. – Źle traktowane, lidzkim. Zmienił więc speJEGO „UŚPIONYCH” ZASOBÓW. szybko nam się „odwdzięcjalistę na takiego, który czy” chorobami, kontuzjami przyjrzał się problemowi I PRZEKRACZANIE KOLEJNYCH czy frustracją – odkrywa i zalecił odpowiednie ćwiGRANIC, PRZEDE WSZYSTKIM sekrety swoich osiągnięć czenia, wzmacniające gorset POZNANIA NIEZBADANYCH Valerjan. Jedzenie uważa mięśniowy. za przyjemność. Nie waży DOTĄD REZERW ORAZ produktów, ale zwraca uwaMimo wszystko – jeśli nie POTENCJAŁU ZARÓWNO CIAŁA, gę na wysokie wartości odjest się zawodowym kolażywcze, naturalne składniki rzem, a codziennym zadaJAK I UMYSŁU i sprawdzone pochodzenie. niem nie jest jedynie wykoI dostarcza organizmowi donanie treningu albo udział kładnie tyle kalorii, ile ich w zawodach – takie obciąw danym okresie przygożenia wydają się dla orgatowań, startu czy regeneracji potrzebuje. Sam na wadze nizmu przeciętnego, nawet w pełni zdrowego człowieka staje raz w miesiącu. – Ale mam w domu lustro i widzę, po czterdziestce, niemożliwe do udźwignięcia. A przyże gdzieś jest za dużo. Albo za mało, bo i tak bywa. Ciało najmniej bardzo trudne. Jednak nie, nie „bardzo trudne”. narażone na niskie temperatury potrzebuje tkanki tłuszSłowo „niemożliwe” jest tu bardziej adekwatne, uwzględczowej. W komorze termoklimatycznej, w której spędziłem niając, że każdego roku Valerjan przygotowuje się do przyponad cztery doby, straciłem 4 kilogramy. najmniej dwóch – letnich i zimowych – długodystansowych wyzwań, którym towarzyszą ekstremalne warunki Na tym opiera rezultaty w sporcie i realizację ponadprzeklimatyczne. ciętnych przedsięwzięć. Chociaż największą przyjemność sprawia mu nie sam wynik, efekt końcowy, ale ten cały W tym, co robi, największą satysfakcję daje mu wydoproces związany z przygotowaniami do zawodów. – Drobywanie z organizmu jego uśpionych możliwości i zasoga jest o wiele ciekawsza i bardziej rozwijająca niż cel, bów. – Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę do którego prowadzi. On jest tylko efektem przebytej drogi przez 48 godzin jeździł po Jakucji na Syberii w temperai jeśli skupisz się wyłącznie na nim, możesz doznać rozczaturze -40°C, powiedziałbym, że to jest niemożliwe. Albo rowania. Wystarczy, że przed startem przytrafi się kontuże będę siedział 100 godzin w komorze termoklimatyczzja i trzeba będzie zrezygnować z wyzwania albo przełożyć nej, w której odczuwalna temperatura wynosi -60°C – też je na inny termin. uznałbym to za nierealne – mówi. – A jednak to się wydarzyło. Wydobyłem przy tym z organizmu dużo więcej, niż Takie podejście przekłada się na wszystko, czym zajmuje wydawało się, że można. Tak przekracza się kolejne granisię w życiu. A musi pogodzić wiele kwestii. Wraz z braćce, przede wszystkim poznania niezbadanych dotąd rezerw mi prowadzi firmę zajmującą się wyrobami z drewna, jest i potencjału zarówno swojego ciała, jak i umysłu. w niej konsultantem, ma również uprawnienia do wykonywania ekspertyz w zakresie podłóg drewnianych. Jest takPraca z ciałem jest jego pasją. – Człowiek zawsze mnie że doktorantem warszawskiej SGGW w Zakładzie Ochrofascynował – mówi. – Sprzęt może zawieść, z człowieny Drewna. – Drewno jest moją pasją. Na uczelni śmieją kiem jest inaczej. To nie jest tak, że mając lat 40, 50 czy się, że z nim rozmawiam, nazywają mnie „doktorkiem » 60, z założenia jest się mniej sprawnym. Owszem, pewnie
PROFIL
SALIM KIPKEMBOI
„conti team” NA JEDNYM DO
86
PRZEŁOŻENIU
– Pięć lat temu nie wiedziałem nawet o istnieniu Chin – mówi Salim Kipkemboi w przeddzień startu wyścigu Tour of Qinghai Lake. Kariera i życie dziewiętnastoletniego obecnie kolarza z Kenii nabrały tempa od chwili, gdy w 2014 roku po raz pierwszy wziął udział w zawodach Tekst: Sjors Beukeboom Zdjęcia: Sonoko Tanaka
S
alim Kipkemboi siedzi na miękkim hotelowym łóżku w Xining w Chinach. Opowiada o niewielkiej rodzinnej wiosce w Kenii, skąd pochodzi. Mieszkał tam w maleńkiej, okrągłej chatce z gliny i błota, z dachem zbudowanym z trawy. – Spałem na podłodze razem z trzema braćmi i trzema siostrami, gdyż z łóżka korzystali tylko rodzice. Żeby zdobyć jedzenie, codziennie musieliśmy ciężko pracować. Wraz z braćmi sprzedawaliśmy na ulicach drewno. Niekiedy nie udało się nic sprzedać, innym razem, może ze dwa razy w tygodniu, ktoś je od nas kupił. To nigdy nie wystarczało na wiele, ale jeśli trafił się dobry tydzień, zapewniało całej rodzinie wyżywienie chociaż przez kilka dni. Salim nie chodził do szkoły. Nie miał na to czasu w sytuacji, gdy ośmioro członków rodziny oczekiwało, że zapewni im obiad. – Nie jesteś w stanie
się uczyć i nie myślisz o wykształceniu, kiedy nie masz nic. Codziennie musiałem przede wszystkim zdobyć trochę jedzenia. Wszystko zmieniło się w roku 2012, gdy całkiem przypadkiem zaczął uprawiać kolarstwo. Miał wówczas trzynaście lat. – Miałem rower, ale nie dlatego, że kocham sport. Potrzebowałem go do pracy. To był jednoślad z jednym przełożeniem i bez hamulców, Salim zatrzymywał go stopami. Któregoś dnia zobaczył zawodników Kenyan Riders, najmocniejszej grupy kolarskiej w kraju, którzy mieli trening. – Akurat przebywali na zgrupowaniu w mojej okolicy. Ruszyłem za nimi. Chciałem się trochę rozerwać, bo znudziło mi się już sprzedawanie drewna. Kolarze byli zaskoczeni, że nadążałem za ich luksusowymi maszynami. »
87
96
PROFIL
DY L A N T E U NS
Zachować
RÓWNOWAGĘ Tekst: Elżbieta Kowalska Zdjęcia: Kristof Ramon
– Nie byliśmy kolarską rodziną, więc wszystko było dla nas nowe. Taktyka, trening, dieta – uczyliśmy się tego wspólnie – wspomina Dylan Teuns, z którym spotkaliśmy się na kilka dni przed mistrzostwami świata
PRZEZNACZENIE Teuns do kolarstwa trafił przez przypadek. Do dwunastego roku życia grał w piłkę nożną. – Jak na swój wiek, byłem bardzo wysoki, rozstawiano mnie na środku obrony – wspomina. Ale futbol go nie pociągał, więc zrezygnował z piłkarskiej kariery. Przez blisko rok nie uprawiał żadnego sportu, aż na trening kolarski namówił go kolega ze szkoły. Szybko okazało się, że ma do tego talent i ogromny potencjał. Na początku poza szosą trenował też przełaje. Ale jakimkolwiek rowerem by nie jeździł, wyróżniał się na tle rówieśników. – Najważniejsze było to, że się rozwijałem. To wprawdzie nie był wystrzał, ale stopniowy progres, niemniej zauważalny. Nie uszedł więc uwadze osób, które w kolarstwie pracowały od lat. To, że mam
97
S
tart w Innsbrucku był dla Belgów, mówiąc oględnie, niezbyt udany. Niedługo potem Kevin de Weert, selekcjoner belgijskiej reprezentacji, zrezygnował z funkcji i przyjął ofertę Lotto Soudal. Jego miejsce zajął Rik Verbrugghe, który w zawodowej karierze Teunsa odegrał znaczącą rolę. Kilka lat temu to właśnie on otoczył go opieką w BMC Development Team. A teraz to za jego namową Dylan zdecydował się przejść do Bahrain-Merida, gdzie zakotwiczył także Verbrugghe, łączący stanowisko dyrektora sportowego teamu z funkcją selekcjonera reprezentacji Belgii.
predyspozycje do ścigania, wynikało też z różnego rodzaju testów, które przechodziłem – wyjaśnia. Istotną rolę w jego kolarskiej drodze odegrał ojciec. – Gdy byłem nastolatkiem, tata pomagał mi w opracowaniu taktyki na wyścigi. Wtedy nie było to moją mocną stroną, dopiero się tego uczyłem – mówi. Ale odkąd zaczął profesjonalną karierę, mniej rozmawia z ojcem na temat kolarstwa. Zwłaszcza przed ważnymi wyścigami. – Myślę, że on po prostu nie chce mnie stresować – wyjaśnia po chwili namysłu. Choć na wsparcie rodziców zawsze może liczyć. Kiedy okazało się, że ma spore szanse spełnić się właśnie w tej dyscyplinie, zaangażowała się cała rodzina, która wcześniej – co trudno sobie w Belgii wyobrazić – z kolarstwem niewiele miała wspólnego. – Mieszkaliśmy w pagórkowatej okolicy, gdzie nie było odpowiednich wzniesień do trenowania podjazdów. Droga w rejony, gdzie mogłem realizować ćwiczenia zajmowała godzinę w jedną stronę. Ale dla mojego ojca, który mnie tam woził z rowerem, nie stanowiło to żadnego problemu. Jak wyznał, dla rodziców jego kolarska kariera i związane z nią treningi były tak ważne, że został nawet zwolniony z wszelkich prac domowych. Starał się odwdzięczyć zaangażowaniem w ćwiczenia i sukcesami na wyścigach. – Chciałem dać mamie powody do dumy i rzeczywiście jest ze mnie dumna, często to podkreśla – mówi. – Pisze do mnie codziennie, ale nie zawsze jej odpisuję, a jeśli »
106
DRUGA STRONA LUSTRA
O gravelach sporo pisaliśmy w poprzednim wydaniu SZOSY. W tym wracamy do tematu za sprawą przynajmniej trzech rowerów na szerokich oponach, które testowaliśmy jesienią i zimą. I tak zawodowa powinność przekształciła się w przygodę, bo nawijając kilometry, odkrywaliśmy – nie tak daleko od (redakcji) SZOSY – całkiem nowe ścieżki Tekst: Małgorzata greten Pawlaczek Zdjęcia: Hania Tomasiewicz
107
K ROSS ESK ER 4.0
116
TEST
Produkcja stalowych gravelbike'ów raczej nie jest szczególnie opłacalna. Dlatego rozsądni producenci rzadko stawiają na stal. Jak dobrze, że Kross nie kieruje się wyłącznie rozsądkiem!
Tekst: Borys Aleksy Zdjęcia: Łukasz Szrubkowski
KROSS ESKER 4.0
117
TEST
E N V I L I V A D VA N C E D P R O 0 D I S C
NIE DOGONISZ!
Jedni producenci budują ramy o typowo kobiecej geometrii, inni dowodzą, że nie jest to konieczne, wystarczą odpowiednio dobrane komponenty. Liv nie ma wątpliwości. Nowy EnviLiv Advanced Pro 0 Disc to maszyna w każdym detalu stworzona specjalnie dla kobiet. Szczególnie dla tych z nas, które do wyścigu stają nie tylko po to, by go wygrać, ale i skopać tyłki najmocniejszym nawet rywalkom
120
Tekst: Małgorzata greten Pawlaczek Zdjęcia: Wojtek Sienkiewicz
W
wydaniu Advanced Pro 2 Disc widziałyśmy go z Hanią już podczas sierpniowej prezentacji kolekcji Liv na rok 2019. Wizualnie robił wrażenie, choć pastelowe malowanie zupełnie do niego nie pasowało, pozbawiając go „pazura”. Ale wersja „0” to już zdecydowanie – i to pod każdym względem – wyższa półka. Sam wygląd nowej matowoczarnej „Livki” z zaczepnie mieniącymi się paskami jest zapowiedzią zabawy na krawędzi ryzyka i igrania z siłami, których mniej doświadczonym nie będzie łatwo poskromić.
Co ważne, choć rama jest bardzo sztywna, użyte komponenty sprawiają, że nawet szybki przejazd przez gorsze asfalty czy brukowe odcinki nie wybija ramion ze stawów barkowych. Rower fabrycznie wyposażony jest w opony bezdętkowe Giant Gavia AC1 o szerokości 25 mm – już w Langmie okazały się niezawodne (więcej o Langmie w SZOSIE 5/2017 i 3/2018) – ale prześwity są gotowe na przyjęcie ogumienia 28c, które na pewno podniesie komfort jazdy. Koła Giant SLR 1 Aero Disc różnią się wysokością obręczy – z przodu ma ona 42 mm, a z tyłu 65 mm. Z badań Liva wynika, że takie zestawienie pozwala jeździć szybciej niż na komplecie 42/42 mm. Jest natomiast wolniejsze od kół na obręczach »
121
Rower zaprojektowano zgodnie z filozofią, którą Liv określa jako „3F Liv Design” – fit, form, function, a więc dopasowanie, forma i funkcjonalność (użyteczność). Swoje uwagi dotyczące geometrii przekazały zawodniczki Team Sunweb, w tym Coryn Rivera i Ruth Winder, które jeździły na prototypowych wersjach. Liv buduje ramy kobiecych rowerów na podstawie badań, z których wynika m.in., że kobiety podczas jazdy nie wyciągają nadmiernie tułowia i że moc na pedały przenosi praca przede wszystkim mięśnia prostego uda, który znajduje się w przedniej części mięśnia czworogłowego. Producent nie zapomina przy tym o walorach estetycznych, nowy EnviLiv zaprojektowano, czerpiąc inspirację z dwóch źródeł: świata natury i z wirtualnej, cyfrowej rzeczywistości. Funkcjonalność zagwarantować ma sztywność boczna opływowego widelca, aerodynamiczny przekrój rur i wzmocnione po stronie napędu widełki, co dodatkowo zwiększa wyważenie tej maszyny.
ICON Dzieła sztuki
Jest wzór malowania i jest wzór malowania Project One ICON— zupełnie nowa kolekcja sześciu wzorów malowania na zamówienie klasy premium wypełnionych teksturą, głębią i nastrojem. Dostępne wyłącznie dla platformy Madone SLR. Znajdź swój wzór ICON na trekbikes.com/ICON
Kolor: Czarne złoto