Skip to main content

Głos Rodziny Nr 2 (2) 2019r/I Przyszłość idzie przez rodzinę i musi przez nią iść - św. Jan Paweł II

Page 1

Przyszłość idzie przez rodzinę i musi przez nią iść

G os Rodziny P I S M O PA R A F I I R Z Y M S K O K AT O L I C K I E J Ś W I Ę T E J R O D Z I N Y W P U Ł A W A C H

A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą Ojczyźnie J. Kochanowski, Pieśni, II, 12

fot. rkw

Nr 2 (2) 2019 rok I

św. Jan Paweł II


Wmurowanie kamienia węgielnego kościoła Świętej Rodziny w Puławach

fot. archiwum parafii

30 VIII 2003 r.


www.rmf24.pl

Akt erekcyjny naszej świątyni

Modlitwa o unitarną teorię pola Modlę się do Ciebie Boże równaniem einsteina ścisłością myśli i pięknem symboli krzywizną czasoprzestrzeni i tensorem pędu i tym wszystkim co jest w tym równaniu zapisane a czego dotychczas nie wiemy Modlę się do Ciebie Boże o jeszcze piękniejsze równanie takie które by Ciebie zupełnie zasłaniało które by wyjaśniało świat samym światem a prawa przyrody samymi prawami

https://vod.gazetapolska.pl

Stwórco daj nam zrozumieć że gdy wypełniamy Tobą luki naszej wiedzy nie jesteśmy bliżej lecz dalej że Ty jesteś we wszystkim a nie tam gdzie nic nie ma że tylko myśl obejmująca wszystko może dotknąć Ciebie

Twórca kościoła św. Rodziny w Puławach arch. Marek Skrzyński (z lewej) z Janem Pietrzakiem na spotkaniu poświęcony idei budowy Warszawskiego Łuku Triumfalnego 1920–2020

Proszę by danym mi było kiedyś modlić się do Ciebie tym najpiękniejszym równaniem ks. Michał Heller

1


Ołtarz adoracji Najświętszego Sakramentu

Na

szczególna uwagę zasługuję nastawa ołtarzowa tej świątyni, która w swojej konstrukcji i założeniach ideowych odbiega od tradycyjnego cyborium przypominającego baldachim wsparty na złoconych kolumnach. Nawiązuje do szat arcykapłańskich, zwłaszcza do pektorału zwanego hoszen. Była to kultyczna biżuteria, rodzaj bursy w której znajdowały się losy Urim (światło) i Tummim (prawda), którymi dowiadywano się wyroków Bożych. Pektorał zdobiło dwanaście szlachetnych kamieni umieszczonych w czterech rzędach. Arcykapłan nosząc tak zaprojektowany pektorał, uosabiał jedność dwunastu plemion Izraela w myśl odwiecznej zasady: „Jeden Bóg, jedna świątynia, jeden ołtarz i jedna ofiara.” W nastawie ołtarzowej zwanej lepiej – ołtarzem adoracji Najświętszego Sakramentu, pojawia się bardzo bogata symbolika. Na obramowaniu znajdujemy dwanaście krzyży symbolizujących grono Dwunastu Apostołów. Artysta odwołuje się do mistyki drzewa. Wiemy, że historia ludzka zaczyna się przy drzewie, o czym mówi nam Księga Rodzaju: „Na rozkaz Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące, oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła” (2, 9–10). To drugie drzewo, swoim tajemniczym pięknem, sprowokuje ludzką ciekawość. Owocem pokusy będzie grzech a konsekwencją grzechu utrata pierwotnego szczęścia. Cała historia zbawienia będzie próbą neutralizacji tych śmiercionośnych skutków a wypędzenie z raju będzie prawdziwym błogosławieństwem. Bóg czasowo oddzieli człowieka od drzewa życia tak, by nie utrwalił się na zawsze w złu. Śmierć, którą Zbawiciel zada śmierci, pozwoli człowiekowi bezpiecznie odpoczywać przez całą wieczność i smakować owoców z drzewa życia, „[...] rodzącego dwanaście owoców – wydającego swój owoc każdego miesiąca” o czym mówi Księga Apokalipsy (22,2).

W ołtarzu adoracji puławskiej świątyni pojawia się motyw krzewu gorejącego, który płonie a nie spala się. Przed wiekami taką wizję przeżył Mojżesz w sercu pustyni, w Ziemi Madian, gdy był uciekającym przed gniewem faraona, banitą. Ta niezwykle prywatna, intymna, może nawet mistyczna wizja krzewu gorejącego, stanie się częścią objawienia dla wszystkich. Wtedy Bóg po raz pierwszy objawił swoje imię: Jahwe czyli jestem! Wtedy to Mojżesz pamięć o Bogu ojców, Bogu Abrahama, Bogu Izaaka i Bogu Jakuba skojarzył z osobiście poznanym Bogiem Jahwe. Czy nie jest to doświadczenie każdego pokolenia chrześcijan, że Bóg wyznawany wiarą Kościoła, wiarą minionych pokoleń, wiarą ojców i dziadków, staje się powoli i nie bez problemów, Bogiem osobiście rozpoznanym, przyjętym i wyznawanym przez każdego z nas? Krzew gorejący jest prefiguracją Eucharystii, która trwa w tajemnicy Kościoła, pośród największych i najbardziej dojmujących głodów i pustyń tego świata. Im bardziej stepowieje ludzkie życie, im większa pustka w nas i wokół, im częstsze i dalsze ucieczki serwuje sobie człowiek, tym większa potrzeba źródła, które swoją ożywczą czystością będzie gasić ludzkie pragnienia. Eucharystia adorowana a zwłaszcza przyjmowana z wiarą, ożywia najbardziej strapione i udręczone wszystkim, dusze. Mamy też w tej realizacji odniesienie do tajemnicy Winnego Krzewu o którym mówi Jezus w piętnastym rozdziale Ewangelii św. Jana: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (15,5–8).

Korzeń krzewu gorejącego, symbolizujący Chrystusa, tkwi w tabernakulum gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament. Dotykamy tutaj największej tajemnicy wiary, prawdy o Eucharystii. Od odpowiedzi na kluczowe pytanie: czym a raczej Kim jest Eucharystia?, zależy czy zostaniemy na peryferiach życia sakramentalnego czy zanurzymy się w nim jak w ożywczym źródle. Jeśli Jezus powiedział, że bez Niego nic nie możemy uczynić, to znaczy, że Jego obecność jest naszym „być” albo „nie być”. To nie jest kwestia potrzeb czy ich braków, to jest sakramentalny imperatyw – Chrystus zmartwychwstały, w znakach, które On ustanowił i nadał im sens. W wersji zamkniętej ołtarza mamy trzy sceny biblijne z życia Jezusa w formie płaskorzeźb wykonanych w srebrze: ofiarowanie w świątyni, ucieczkę do Egiptu i ukrzyżowanie oraz postać św. Jana Pawła II z Eucharystią. Wersja otwarta jest bogatsza i tworzy tryptyk nasycony światłem przenikającym przez kryształ i bursztyn. Szlachetność użytych materiałów i symbolika stwarzają niepowtarzalny nastrój zachęcający do spokojnej adoracji najświętszej Hostii. Podobny ołtarz można spotkać w kaplicy wieczystej adoracji w Centrum Modlitw o Pokój otwartym przez papieża Benedykta XVI w Betlejem. ks. Ryszard Winiarski PS. Ołtarz adoracji Najświętszego Sakramentu w liczbach: • Łączna powierzchnia rzeźbiarskich elementów zewnętrznych okutych blachą srebrną wynosi 5,6 m2. Użyto do tego 27 kg srebra; • Łączna powierzchnia elementów złoconych galwanicznie wynosi 9 m2. Użyto 0,423 kg złota i ponad 11 kg bursztynu. Niewyobrażalnie duża jest powierzchnia rytowanych elementów kryształowych. W sumie jest to 9 m2. Wszystkie elementy ważą pond ćwierć tony. Okładziny zewnętrzne zostały wykonane z drewna egzotycznego o nazwie „Bodo” (łac. Detarium senegalense), które jest wytrzymałe i odporne na duże zmiany temperatur. studio drapikowski

Serdecznie zapraszamy na wieczory chwały i uwielbienia 17 XI i 15 XII 2019 roku; 19 I, 16 II, 15 III i 26 IV 2020 r. – godz. 19.00

2


Co

najmniej osiemnastu pracowników kliniki zajmującej się zmianą płci w Wielkiej Brytanii odeszło z pracy z powodu złego diagnozowania dzieci i skierowywania ich na terapię hormonalną. Pięcioro z nich rozmawiało o swoich obawach z dziennikiem „Times”.

tzw. „leczeniu” młodych pacjentów. Dzieciom podaje się m.in. leki hormonalne poza ich zarejestrowanymi wskazaniami. Skutki terapii hormonalnej są nieodwracalne. W związku z niedostatkiem dowodów, pozarejestracyjne stosowanie leków w leczeniu dysforii płciowej

www.clahrc-oxford.nihr.ac.uk

Bunt lekarzy przeciwko zmianie płci u dzieci

„To, co trzymało mnie w tej pracy przez ostatnie dwa lata, to poczucie, że jest tam ogromna liczba dzieci w niebezpieczeństwie. Byłem tam, aby bronić je przed krzywdą” – mówi jeden z byłych pracowników, który wraz z grupą innych starał się zapobiegać

(gender dysphoria) ogólnie oznacza nieuregulowane eksperymenty na dzieciach – stwierdził prof. Carl Heneghan, dyrektor Centrum Medycyny na Uniwersytecie Oksfordzkim. Z kolei były szef personelu zwraca uwagę, że niektóre dzieci zmieniają płeć ze względu na różne nadużycia w rodzinie, bolesną stratę bliskiej osoby czy nawet występowanie spektrum zaburzeń autystycznych. Skierowania do jedynej tego typu instytucji w Wielkiej Brytanii rosną dramatycznie na przestrzeni ostatnich lat. Jeżeli w roku 2010 było ich 94, to w roku ubiegłym liczba ta wzrosła do 2519. Najmłodszy pacjent, jaki został skierowany do kliniki miał zaledwie 3 lata. Koszty tych terapii pokrywane są przez państwo. vaticannews.va / Londyn

Dominicantes i Communicantes Ad 2019

D

la celów statystycznych Kościół katolicki co roku bada frekwencję na Mszach Świętych (Dominicantes) i przyjmujących Komunię Świętą (Communicantes). Według liczenia wiernych w niedzielę 20 X 2019 r. na wszystkich Mszach Świętych w kościele Świętej Rodziny w Puławach było 868 mężczyzn i 1295 kobiet. Razem – 2163 tj. 23,8% parafian. Komunię Świętą przyjęło 361 mężczyzn i 775 kobiet. Razem – 1136 osób tj. 52% obecnych. Statystyka naszej parafii wskazuje, że parafia znajdujemy się poniżej średniej uczestnictwa w Polsce, która w 2017 r. wynosiła odpowiednio 38,3% obecnych i 53% przyjmujących Komunię Świętą a także poniżej średniej w archidiecezji lubelskiej, która jest na

poziomie 39% obecnych i 54% przyjmujących Komunię Świętą. Regularne badania w Polsce są prowadzone od 1980 roku. Wyniki wskazują na dwie trwałe tendencje w naszym katolicyzmie. Maleje liczba obecnych, rośnie liczba komunikujących. Spadek jest gwałtowny. W 1980 r. frekwencja była na poziomie 51,0%, w roku 2000 – 47,5%, w 2010 r. – 41,0%, w 2017 – 38,3%. Najbardziej niepokojąca jest nieobecność wielu młodych ludzi, jeśli dodamy do tego niż demograficzny, coraz częstsze apostazje, migracje i umieralność w pokoleniach tradycyjnie uczestniczących w praktykach religijnych, Kościół katolicki stoi w obliczu niespotykanych dotąd wyzwań. rkw

Chcemy lecieć niby ptaki do Niniwy do Itaki do Sodomy Babilonu a czasami też do domu do podwórka z łubinami starą lipą i powojem między dniami i nocami być we dwoje lub we troje tak kołysząc w pół szczęśliwie co poczęte wbrew lub chciwie chcemy lecieć coraz wyżej na granicę możliwości by w przestworzach się rozgościć by się cieszyć wiatrów siłą i skrzydłami chwytać miłość nic nie musieć lecz pokornie patrzeć nisko nie uznając to za wszystko wspólna ziemia i przestworza własność Boża i dzierżawa wspólna nasza Barabasza i Judasza i Chrystusa i bliźniego wierzącego niewiernego tych co modlą się z nadzieją i co pewni tylko siebie że są sami w siódmym niebie Chcemy lecieć gdzieś do Troi w której każdy się inaczej boi więc inaczej się zamyka nie chcąc strat ani ryzyka mury zbroi chociaż domowników ślady wskażą obcym sposób zdrady Chcemy lecieć gdzie mityczne Eldorado zatopione śni w jeziorze gdzie od zawsze ludzkie stado chce się znaleźć lecz nie może i kolejne tworzy mity karmiąc się złudzeniem dławi bo nie może tęsknot spełnić a nie może ich zostawić ks. Ryszard K. Winiarski

3


Do

starego rabina przyszła pewna kobieta i żaliła się, że wiele lat jest już zamężna, ale nie ma jeszcze upragnionego dziecka.

Rabin opowiedział jej o swojej matce: – Moja matka również zestarzała się i nie miała dziecka mimo, że bardzo

chciała mieć. Pewnego dnia usłyszała, że jakiś świętobliwy rabin zatrzymał się w mieście. Postanowiła natychmiast pobiec do niego i prosić, aby

https://wiadomosci.onet.pl

O kobiecie czekającej na macierzyństwo ten wymodlił jej syna. Chcąc pokazać, jak wielka i ważna dla niej ta prośba, wzięła z domu najkosztowniejszą pelerynę, aby ją ofiarować świętemu mężowi. Kiedy dotarła do gospody w której mieszkał ów rabin, ten akurat odjechał do innego miasta. Kobieta bez zwłoki ruszyła w drogę. Szła od wioski do wioski, od miasta do miasta, aż w końcu dotarła do rabina. Dała mu prezent i przedłożyła mu swoją prośbę. Potem wróciła i za rok urodziła mnie. Kiedy rabin skończył opowiadanie kobieta zawołała: – Ja też jestem gotowa przynieść ci najwspanialszą pelerynę, bylebym tylko urodziła syna. – To nie wchodzi w rachubę – odparł spokojnie rabin – ty słyszałaś tę historię, moja matka nie. Midrasz żydowski

Sytuacja prawna rodziców po poronieniu

4

rzyńskiego jeśli przebywa na urlopie wychowawczym) w wymiarze 8 tygodni. W pracy wystarczy przedstawić skrócony odpis aktu urodzenia. • Prawo do pochówku. Nie jest istotne, jak długo trwała ciąża. Ciałom lub szczątkom dzieci przysługuje ludzki pochówek. Księża proboszczowie powinni być przygotowani na prośby parafian o urządzanie takich pogrzebów i powinni wydzielić na cmentarzu odpowiednią kwaterę. Te działania maja służyć budowaniu świadomości, że są to pogrzeby istot ludzkich i że od poczęcia mamy do czynienia z człowiekiem. • Prawo do zasiłku pogrzebowego. W ZUS- ie wystarczy przedstawić akt urodzenia dziecka martwego lub o poronieniu. • Prawo do dokumentacji medycznej i pełnej informacji. W razie jakichkolwiek problemów np. odmowy ze strony szpitala, ZUS lub pracodawcy istnieje możliwość

dochodzenia swoich praw. Podajemy pomocne adresy: – Biuro Praw Pacjenta przy Min. Zdrowia 800 190 590 – Porady prawne w Fundacji Rodzić po Ludzku 22 635 30 92 – Departament Matki i Dziecka w Ministerstwie Zdrowia 022 53 00 383, – dep-md@mz.gov.pl Więcej na www.poronienie.pl

https://polki.pl

R

odzicom, którzy muszą przeżyć śmierć dziecka obok należnego współczucia przysługują konkretne prawa: • Prawo do rejestracji dziecka w USC. Szpital wystawia wtedy pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka. Przysługuje ono każdemu dziecku (medycznie -płodowi lub zarodkowi) bez względu na czas zakończenia ciąży. W USC otrzymują tzw. skrócony akt urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwe. Nie sporządza się aktu zgonu! Akt urodzenia z odpowiednią adnotacja jest równocześnie aktem zgonu. Prawo dotyczy także tych dzieci, które zostały urodzone lub poronione w domu. • Prawo do rejestracji dziecka w USC dotyczy także dzieci, które zostały urodzone/poronione poza granicami Polski, nawet jeśli kraj w którym to nastąpiło prawo to ogranicza np. ze względu na czas trwania ciąży. • Kobieta ma prawo do urlopu macierzyńskiego (lub zasiłku macie-


Inskrypcje nagrobne – przesłanie dla żywych skazy, sine crimine – bez zbrodni (szerzej – bez winy); fidelis in Christo – wierzący w Chrystusa; religiosissima – bardzo pobożna; vir bonus – dobry człowiek; innocens – niewinny; amicus omnium – przyjaciel wszystkich; amator pauperum – kochający ubogich. Gdy pojawiło się chrześcijaństwo, napisy zaczęły ukazywać nowe treści, niejako w opozycji do przekonań pogan. Chodziło o wyrażenie wiary, że istnieje rzeczywista łączność świata doczesnego i świata zbawionych. Kościół pielgrzymujący, Kościół w oczyszczeniu i Kościół świętych to jedna wspólnota zamknięta w doczesności, a jednocześnie przekraczająca

fot. rkw

P

ogańska nazwa cmentarza to nekropolia (nekropolis – miasto umarłych). Chrześcijańskie określenie dormitorium oznacza, że cmentarz jest miejscem snu, z którego obudzi go Jezus Chrystus – „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana”. Cmentarze również w świecie pogańskim są miejscem, które gromadzi niezwykłe dzieła sztuki funeralnej: nagrobki, rzeźby oraz inskrypcje. Piramidy, czyli grobowce faraonów kryją w sobie długie opowieści zapisane pismem obrazkowym. Dzisiejsze emotikony, które znajdziemy w każdym laptopie lub telefonie komórkowym, nie są żadnym wynalazkiem, lecz którąś wersją pisma obrazkowego. W grobowcach świata starożytnego, niezależnie od religii, znajdziemy ogromną liczbę napisów. Chrześcijaństwo zapożyczyło i zachowało ten zwyczaj, dodając treść, która wynika z wiary w grzeszność człowieka, jego odkupienie, wstawiennictwo świętych i zmartwychwstanie ciał. W listopadzie, częściej niż zwykle, nawiedzamy groby bliskich, a przechodząc alejami cmentarnymi, napotykamy napisy, niekiedy łacińskie, których treści nie znamy i nie rozumiemy. Spróbujmy odkodować napisy, by zrozumieć tych, którzy je umieścili, nierzadko wypełniając ostatnią wolę zmarłego. A poza tym, niektórzy z nas są przed wyborem nagrobka i inskrypcji, którą, niestety, sugerują kamieniarze i grawerzy. Oby to nie był ich wybór, tylko nasz! W pogaństwie najczęściej można spotkać następujące napisy nagrobne, wyrażające powierzenie, przekazanie zmarłego komuś: DM, DMS – dis manibus – bogom zmarłych, DM et somno aeterno – bogom zmarłych i wiecznemu snowi, DM et memoriae aeternae – bogom zmarłych i wiecznej pamięci, DM et terra mater – bogom zmarłych i matce ziemi, HSE – hic situs est, hic iacet, hic quiescit – tu spoczywa i życzenie: Sit terra tibi levis – niech ci ziemia lekką będzie. Czasem napis wyrażał emocjonalny stosunek do zmarłego, jego zasługi lub cnoty: BM – bene merenti – dobrze czyniący (dobroczyńca), sine discordia – bez niezgody, sine macula – bez

Pomnik K. Kieślowskiego na warszawskich Powązkach

jakikolwiek czas. Wspólnota ziemskich braci przekazuje wspólnocie braci świętych i odkupionych tego konkretnego człowieka i ogłasza to publicznie na jego nagrobku. Jak się mają współczesne inskrypcje nagrobne do tych najbardziej pierwotnych? DP, DEP – depositus – złożony jakby w depozycie z nadzieją, że Ktoś go odbierze; receptus ad Deum – przyjęty przez Boga; pax tibi – pokój tobie; pax tecum – pokój z tobą; pax tibi a Deo – pokój tobie od Boga; pax tecum cum sanctis – pokój tobie ze świętymi. Zastanawiają i wzruszają inskrypcje wyrażające dalszy ciąg życia za progiem śmierci: Vivas in Deo – żyj w pokoju; Vivas in aeterno – żyj w wieczności; Vivas inter sanctis – żyj wśród świętych. Ważnym pragnieniem

utrwalonym w napisach nagrobnych jest pragnienie nienaruszalnego pokoju dla zmarłych. Szabrownicy, którzy naruszali integralność cielesną zmarłych lub ich okradali z kosztowności; wszyscy, którzy zaniedbywali obowiązek miłosierdzia chrześcijańskiego – umarłych grzebać lub którzy bezcześcili pamięć zmarłych, byli powszechnie napiętnowani. Stąd pojawiało się wezwanie: hic quiescit, hic dormit – tu odpoczywa (dosłownie: śpi). Niektóre nagrobki apelują do życzliwości przechodniów: Qui legis ora pro me – ty, który czytasz, módl się za mnie (jakby to były słowa zmarłego) albo są napomnieniem dla żywych: Mors nihil est, vitam respice aeternam – śmierć jest niczym, troszcz się o wieczność. Na innych wskazany jest jakby adres, pod który ma dotrzeć zmarły: Migravit ad astra – powędrował do gwiazd; Coelestia regna intravit – wszedł do królestwa niebieskiego; In Christo credens premia lucis abet – wierząc w Chrystusa, odszedł po nagrodę światła; acceptus a Deo – przyjęty przez Boga; acceptus in luce Domini susceptus – przyjęty do światłości Pana; in spe resurrectionis – w nadziei zmartwychwstania. Można spotkać wiele napisów chrystocentrycznych w swej wymowie: redemptus – odkupiony (przez Chrystusa); Solus Deus animam tuam defendat – sam Bóg niech broni twojej duszy; Christus quo duce mors moritus – Chrystus, który zwyciężył śmierć; Roges pro nobis quia scimus te in Christo – proś za nami, ponieważ znamy cię w Chrystusie (uważamy cię za chrześcijanina). Jak widać, inskrypcja nagrobna może być trwałym przesłaniem dla tych, którzy zostają. Wydaje się więc zasadne, by nie umieszczać napisów banalnych, niezgodnych z wyznawaną wiarą czy wyrażających rozpacz. Jeśli uświadomimy sobie, że najstarsze cmentarze i nagrobki mają po kilkaset lat, to musimy policzyć, ile pokoleń przeszło między nimi w wielkiej refleksji lub całkiem bezrefleksyjnie. opr. ks. R.K. Winiarski na podstawie Leksykonu liturgii, Poznań 2006

5


T

www.pomponik.pl

abula rasa – czysta, niezapisana karta – tak o nowo narodzonym człowieku mówił na przełomie XVII i XVIII wieku John Locke. Twierdził, iż w momencie narodzin jesteśmy istotami, które można w dowolny sposób ukształtować, dajemy się uformować według określonego wzorca niczym dopiero co rozczynione ciasto w rękach kucharki, która ostatecznie uczyni je albo zwykłym plackiem, albo wykwintnym tortem, a wszystko zależy od jej potrzeb, celów i umiejętności. Zofia Nałkowska natomiast dodała, pozostającą w tym samym duchu, a wyrażającą deterministyczną koncepcję ludzkiego życia, refleksję: „Jest się takim jak miejsce, w którym się jest”, mając raczej na myśli ludzi tworzących to miejsce niż samą przestrzeń, która bez obecności drugiego człowieka nie ma mocy aż tak zdecydowanego wpływania na czyjąkolwiek osobowość. Chociaż prawda o ludzkim życiu jest bardziej skomplikowana i o tym, kim tak naprawdę jesteśmy, decyduje bardzo wiele czynników, ów angielski filozof i polska pisarka zauważyli rzecz ważną, gdyż wpływ środowiska i ludzi, których na naszej drodze spotykamy, na ostateczny kształt naszej osobowości to sprawa niewątpliwie niebagatelna.

Piotr Najsztub potrącając kobietę na pasach, nie miał uprawnień do prowadzenia auta (zatrzymane prawo jazy), ani aktualnych badań technicznych samochodu, ani polisy OC. Sąd uznał dziennikarza za niewinnego spowodowania wypadku – nie był w stanie stwierdzić z jaką prędkością 77-letnia ofiara poruszała się

6

Kto i w jaki sposób wpływa na życie twoje i twoich najbliższych? Myślę, że warto postawić takie pytanie oraz rozważyć tę kwestię. Dzisiejszy świat podsuwa nam bowiem dwie możliwości – idoli i autorytety. Z pełną świadomością jako pierwszych wymieniam idoli, gdyż to oni zgrabnie i jakby mimo woli za naszą zgodą, a nawet przy naszej pomocy zajmują dziś, niestety, miejsce tych drugich. Rozejrzyjmy się tylko wokół, włączmy telewizor, kupmy kolorową prasę i oto świat wokół nas zaludni się natychmiast! Idole będą uśmiechać się do nas z każdego kąta, intrygować swoim nieco dziwacznym lub idealnie sztucznym wyglądem, zaciekawiać ekscentryczną osobowością, ekscytować ostatnim skandalem obyczajowym – najczęściej starannie wyreżyserowanym dla potrzeb show biznesu. Przyjdą do nas ze świata muzyki, filmu, sportu, reality show... Będą głośno mówić o sobie, manifestować swoją „bezcenną” obecność. Zaproszą cię do swojego „pozorowanego” życia i... za jakiś czas patrząc w lustro, zobaczysz obcą twarz. To nie będziesz już Ty, to spojrzy na ciebie kopia Dody czy Kuby Wojewódzkiego... Idole odbiorą ci nie tylko Twoje oblicze, ale i co gorsza osobowość, obdarowując pozorną atrakcyjnością, która bardziej czyni człowieka śmiesznym i groteskowym niż nowoczesnym i interesującym. Rozpatrując dziś wszystko w kategoriach ofert składanym klientom, którymi jesteśmy prawie we wszystkich dziedzinach życia (nie tylko w sklepach, bankach czy biurach podróży, ale i w szkołach, na uczelniach, w gabinetach lekarskich czy placówkach kulturalnych), zastanówmy się, jaką „ofertę” składają współczesnemu społeczeństwu idole. Musi nas przecież coś w nich pociągać, jeśli chcemy być tacy jak oni! Ten fakt nie dotyczy tylko młodzieży, która już w czasach Goethego naśladowała pewne postawy (słynna „gorączka werterowska”), ale także dorosłych, których dojrzałość z założenia powinna ujawniać się w pragnieniu pozostania zawsze sobą. Otóż myślę, że idole (gr. eidolon – podobizna) proponują nam uprosz-

https://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl

O zwykłym placku i torcie z niespodzianką

Znany dziennikarz telewizyjny Kamil Durczok pod Piotrkowem Trybunalskim uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku drogi. Kierując samochodem miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

czoną drogę do sukcesu, który staje się, niestety, miarą życiowego spełnienia. Nie musimy się bowiem natrudzić, gdyż skopiowanie paru rozpoznawalnych rysów wybranego celebryty jest zadaniem banalnym. Wystarczy odpowiednia fryzura, makijaż, strój, jakiś gadżet, no i parę gestów, min, może słów lub nieartykułowanych dźwięków i już czujemy się „na fali”, spełniamy oczekiwania świata wobec nas, płyniemy we wspólnej rzece jak płotki, z których każda myśli, że jest okazem wyjątkowego gatunku. Naśladowanie idoli spełnia dwie potrzeby człowieka – bycia akceptowanym na zasadzie podobieństwa do osoby publicznie pożądanej i poczucia wyjątkowości, atrakcyjności, którą spodziewamy się osiągnąć, przypominając „atrakcyjnego i wyjątkowego” idola. Jednoczesne zatracanie własnej tożsamości i wewnętrzne zubożenie wydaje się nieistotne. Naśladowanie idoli na tak szeroką skalę jak współcześnie prowadzi do tego, czego tak obawiali się autorzy XX-wiecznych antyutopii – Aldous Huxley czy George Orwell – totalnej unifikacji społeczeństwa. Jej czynnikiem sprawczym miały być przede wszystkim systemy totalitarne, ale paradoks życia pokazuje, że to nie polityka jest dla człowieka zagrożeniem największym, ale on sam, gdyż warunki, wydawałoby się sprzyjające jego rozwojowi, potrafi uczynić źródłem zniszczenia swojej podmiotowości.


www.gosc.pl

„Ojciec Augustyn Pelanowski, znany paulin kaznodzieja, został przeniesiony [...] do klasztoru w Łęczyszycach niedaleko Grójca. Otrzymał zakaz publicznych wystąpień i może odprawiać tylko msze prywatne. Kara za mówienie prawdy” – pisał 5 VI 2018 r. na Twitterze Rafał Dudkiewicz, dziennikarz Polskiego Radia 24

to zadanie wyznaczone nam także przez Boga, który w akcie stwórczym umieścił nas pośrodku świata, aby każdy „jako swobodny i godny siebie twórca i rzeźbiarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechce”. Ta myśl włoskiego humanisty akcentuje wielką godność człowieka jako umiłowanego dziecka Bożego, często jednak odrzucaną przez współczesnych, wybierających łatwiejszą drogę wskazywaną przez idoli. Po drugie autorytetu trzeba szukać, gdyż w odróżnieniu od idola nie pcha się on do naszych drzwi, nie narzuca się, jest zwykle skromny, choć obecny, gdyż nie ucieka od świata i ludzi. Niewątpliwie dla chrześcijanina najwyższym autorytetem powinien być Chrystus, ale potrzebujemy też jako ludzie czysto ludzkich autorytetów, które można znaleźć wśród świętych, ale także wśród artystów, myślicieli, polityków, społeczników różnych epok, jak i świata współczesnego. Ci z odległych czasów przemawiają już do nas tylko z kart książek, kronik, biografii, czasopism, ci z niedalekiej przeszłości dysponują jeszcze filmową kliszą, nagraniem, a ci, którzy żyją obok nas, mówią po prostu swoim życiem. Każdy może znaleźć swój autorytet, należy tylko uważnie poznawać świat zmysłami, ale i duszą, umysłem, bo to, co wartościowe, dla oczu bywa niekiedy zakryte. Po trzecie należy odrzucić powszechne biadolenie, że współczesnemu światu brakuje autorytetów. Uważam, że jest odwrotnie. To współczesny świat odrzuca autorytety i nie chce spełnić dwóch powyższych warunków – czerpania i szukania. Zadanie budowania swojego życia na autorytetach zostaje odrzucone jako za trudne! Autorytet z idolem przegrywa już na starcie, gdyż biorą udział w zupełnie innych „zawodach”. To my sami decydujemy o tym, że wokół nas... zatrzęsienie idoli, a pustynia autorytetów! Jeśli nie staliśmy się jeszcze, wspomnianymi na wstępie, zwykłymi „plackami” urobionymi przez idoli naszych czasów, podejmijmy się trudu kształtowania siebie w oparciu o autorytety, a wówczas każdy z nas ujrzy siebie nie tylko smacznym, okazałym oraz pięknym, ale i oryginalnym... tortem z niespodzianką. Joanna Kurlej

www.ingenieur.de

Powyższe rozważania o człowieku minęłyby się z prawdą, gdyby wykluczyć w ogóle potrzebę wzorców w naszym życiu. Myślę, że takie pragnienie kształtowania siebie, ale w odniesieniu do jakichś wartości, jest w każdym z nas i nic w tym złego, gdyż poszukiwania tego typu mogą prowadzić ludzi we właściwym kierunku. I tutaj pomocny, niezbędny wręcz, okazuje się autorytet (łac. auctoritas – powaga moralna), który wyparty dziś przez idola, nie bardzo potrafi się jednak obronić. Dlaczego? Po pierwsze autorytetu się nie naśladuje, z autorytetu się czerpie! Pije się jak z najczystszego źródła wodę, która ma przedziwną moc wzbogacania wnętrza człowieka, czynienia go wartościowym, ale zarazem samodzielnym, niepowtarzalnym i nie będącym niczyją kopią. Takie czerpanie wartości i postaw wymaga jednak wysiłku znalezienia i poznawania autorytetu oraz twórczego korzystania z tego duchowego bogactwa, jakie nosi w sobie. Wzorowanie się na człowieku, uznanym za autorytet, to zadanie kształtowania samego siebie na wybranym fundamencie, na którym musimy wznieść jednak własną budowlę, mającą oryginalny styl i pozwalającą rozpoznać jej „architekta”. Wówczas istotę naszego życia określi trud budowania, który zastąpi łatwość naśladowania idoli, ale da ogromną satysfakcję i uczyni z nas ludzi prawdziwych, autentycznie ciekawych i mądrych. Ciężka praca tworzenia siebie, abyśmy, jak mówił w XV w. Mirandola, wznosili się ku aniołom, a nie staczali do poziomu zwierząt,

Pan Bóg i matematyka Na uroczystym przyjęciu spotkali się wielki fizyk Albert Einstein i kardynał Michael Faulhaber, arcybiskup Monachium. Uczony chcąc zaskoczyć dostojnika postawił mu pytanie: – Co eminencja zrobiłby, gdyby matematyka precyzyjnie dowiodła, że nie ma Boga? – Czekałbym cierpliwie, aż matematycy znaleźliby swój błąd – odparł spokojnie kardynał.

O Sparcie i nie tylko Pewien wędrowiec zjawił się w starożytnej Sparcie. Pełen podziwu dla tego miasta, zagadnął napotkanego mieszkańca: – Rozejrzawszy się tutaj, doszedłem do przekonania, że podstawą rządów króla, jest jego niebywała mądrość. – Nie – odparł mieszkaniec – panowanie władcy opiera się u nas na niebywałej głupocie ludu.

O pracy przed końcem świata W XIX wieku podczas posiedzenia parlamentu stanowego, gdzieś na zachodzie Stanów Zjednoczonych, miało miejsce zaćmienie słońca. Zebrani wpadli w panikę, myśląc, ze to koniec świata. Wtedy spiker izby odezwał się w ten sposób: – Panowie! W obecnej chwili istnieją tylko dwa problemy ale z jednym skutkiem: albo jest to koniec świata i Pan powinien nas zastać w pracy; albo też Pan nie przychodzi – wtedy nie ma żadnego powodu, by pracę przerywać. K. Wójtowicz, Przyprawy do kazań, Wrocław 1993

7


N

ie wiemy jak było wcześniej, ale teraz Polska po raz pierwszy w swojej najnowszej historii musi zmierzyć z kryzysem powołań. Brak księży po drugiej wojnie światowej wynikał z doświadczeń wojennych i męczeństwa wielu pasterzy w niemieckich obozach zagłady, choćby w KL Auschwitz i KL Dachau. Współczesny kryzys jest inny. Dotyka wszystkich powołań: małżeńskiego, kapłańskiego i zakonnego (zwłaszcza zgromadzeń żeńskich) i nie jest skutkiem wojny. Spróbujmy się zastanowić jakie mogą być przyczyny i możliwe konsekwencje tego trudnego do opisania zjawiska? Zgodnie z wiarą musimy przyjąć, że każde powołanie jest łaską, którą osobiście i imiennie wezwany rozpoznaje, przyjmuje, rozwija i przeżywa. Możliwy też jest brak koniecznego rozeznania albo odrzucenie powołania. Możliwy jest i taki scenariusz, że wezwany przyjmuje łaskę powołania ale przeżywa je: naskórkowo, formalnie, zewnętrznie, subiektywnie, bez możliwej i koniecznej głębi. Wcześnie popada w rutynę i częste kryzysy, gubi albo wręcz nigdy nie odkrywa radości z otrzymanej łaski. Wreszcie możliwy jest też najbardziej dramatyczny scenariusz radykalnego odejścia czyli porzucenia kapłaństwa. Przypomina to trzęsienie ziemi i kolejne serie wstrząsów wtórnych, które następują po nim. Jeszcze bardziej niszczycielskie. Każdy z tych scenariuszy wymaga osobnej refleksji. Ale musimy wiedzieć mówiąc o kryzysie powołań, czy mamy do czynienia z brakiem łaski czy z łaską zmarnotrawioną? Wstrząsające świadectwo utraconego przez Kościół powołania, zostawiła

8

https://kosciol.wiara.pl

Kryzys powołań jest faktem była zakonnica Doris Vagner w książce pt. To już nie ja. Prawdziwa historia młodej zakonnicy wydanej w 2014 r. Ujawniła, że była wykorzystywana duchowo i seksualnie. Przez długi czas nikt w Kościele nie reagował na jej skargi, że jest molestowana. Szczególnie zaś bolało ją to, że tak długo nikt jej nie chciał uwierzyć. Być może i u nas życie napisało podobne historie.

Brak łaski Czy Bóg może nie chcieć powołań dla jakiejś przyczyny? Czy może pozbawić swój Kościół tej łaski z jakiegoś powodu? Może! Jeśli uzna, że paradoksalnie (!) to jest najlepsze, co Kościół powinien przeżyć! W historii biblijnej Bóg wielokrotnie dopuścił do zniszczenia Jerozolimy, choć bezsprzecznie wybrał i kochał to miasto. Ale gdy widział, że dopiero zniszczenie świątyni, może nakłonić do nawrócenia, nie wahał się wydać Jerozolimę na podeptanie przez pogan. Jeremiasz, który był zwiastunem jednej z wielu klęsk, został publicznie oskarżony i uwięziony. Niewiele brakowało a zginąłby! Powodem były te oto słowa: „Kapłani nie mówili: »Gdzie jest Pan?« Uczeni w Piśmie nie uznawali Mnie; pasterze zbuntowali się przeciw Mnie; prorocy głosili wyrocznie na korzyść Baala i chodzili za tymi, którzy nie dają pomocy. Dlatego będę nadal prowadził spór z wami – wyrocznia Pana” (Jr 2, 8–10). Czy te słowa dzisiaj tracą czy zyskują swoją aktualność? Czy współcześni pasterze potrafią wskazywać owcom życiodajny pokarm? Jak dzisiejsi uczeni w Piśmie czyli teologowie definiują swoją tożsamość i misję? Czy oznacza ona pełną autonomię rozumu wobec objawienia i Magisterium Kościoła? Czy z wiary wypływa i do wiary prowadzi? Gdzie kończą się granice wolności intelektualnej, by nie popaść w bałwochwalstwo rozumu? Którzy to uchodzą za proroków a wygłaszają wyrocznie na „korzyść współczesnych Baali”? Ilu z nas wiąże się z tymi, którzy nie dają pomocy? Ilu pasterzy zapomina o przestrodze wyrażonej w psalmie: „Nie pokładajcie ufności w książętach, ani w człowieku, który zbawić nie może” (Ps 146,3)? Ilu pamię-

ta o jeszcze innej przestrodze: „Lepiej się uciec do Pana, niż pokładać ufność w człowieku. Lepiej się uciec do Pana niżeli zaufać książętom” (Ps 118, 8–9). Ale wróćmy do zniszczenia Jerozolimy. Jak trzeba kochać, by dopuścić zniszczenie miasta i świątyni, aby nawrócić ludzi? Bóg poszedł o wiele dalej pozwalając na odrzucenie i ukrzyżowanie swojego jedynego Syna. Jezus został oskarżony, osądzony, odrzucony i ukrzyżowany. Przez to odrzucenie Sprawiedliwego, Bóg nas zbawia. Prawdziwy „skandal miłosierdzia” – by użyć słów arcybiskupa Grzegorza Rysia! Jeśli więc Bóg uzna, że dopiero radykalny brak powołań będzie szansą na przebudzenie pasterzy i owczarni, to dopuści taki brak. Tak było w czasach proroka Eliasza. Bóg zesłał nie tylko głód chleba ale także głód Słowa Bożego. Eliasz, który był jedynym prawdziwym prorokiem wobec setek proroków Baala, modlił się o klęskę suszy z taką siłą z jaką my modlimy się o urodzaje. Księga Syracydesa mówi bez ogródek: „Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebiosa”. (48,1n). Bóg go wysłuchał. Zesłał klęskę, która miała wszystkie cechy terapii szokowej. Być może teraz mamy doświadczyć posuchy powołań, ponieważ zbyt wiele powołań wspólnie zmarnowaliśmy. By wzbudzić pragnienie światła, Pan Bóg może zesłać „panowanie ciemności”. Boom powołaniowy miał znamiona swoistego sukcesu, który nas uśpił i przyzwyczaił, że zawsze tak będzie. Ale sukces nie jest imieniem Boga. W pewnym sensie sukces bywa gorszy od klęski. Nagle okazuje się, że w Polsce trzeba likwidować wikariaty, łączyć parafie, seminaria i nowicjaty. Nagle ta łatwość i dostępność posługi pasterskiej przestaje być łatwa a będzie jeszcze trudniejsza!

Brak rozeznania Dar rozeznawania jest kluczowy. Jest podstawową umiejętnością jakiej udziela Bóg, by Lud Boży był ludem proroczym. Rozeznanie powołania


Odrzucenie powołania Zastanawiam się często, co sprawia, że ksiądz porzuca kapłaństwo. Co prawda miał sześć lat, by przemyśleć wszystkie argumenty za i przeciw, ale nie mógł przewidzieć wszystkiego, co go spotka i wszystkich, których spotka. W chwili święceń i prymicji ciąży nad nim ten sam znak zapytania jak w chwili, kiedy pierwszy raz przekroczył furtę seminarium. Na niewielu rzeczach się znam, ale o kryzysach

kapłańskich wiem dużo. Sam przeżyłem ich kilka. Wiem jak się kryzys zaczyna, jakie daje objawy, jakie są możliwe strategie przetrwania, jakie mechanizmy obronne i mechanizmy uruchamiają się niemal samoczynnie w człowieku. Wreszcie walka z pokusą podwójnego życia tak samo silna jak pokusa definitywnego odejścia. Kryzysy zdarzają się w każdym powołaniu i są wyzwaniem rzuconym człowiekowi, próbą, która ma go sprawdzić i umocnić. Odejście z kapłaństwa w pewnym sensie jest podobnym dramatem, co dla małżonków rozwód. Wcześniej ktoś, idealizując wszystko, nie wyobraża sobie życia bez kapłaństwa, a po jakimś czasie, z jakiegoś powodu, życie w kapłaństwie wydaje mu się nudne, za trudne, bezsensowne i nie do zniesienia. Nic go nie cieszy, wszystko go uwiera. Wszystko wygląda jak niewygodny gorset, by nie powiedzieć – kaftan bezpieczeństwa. Obowiązki przyjęte w chwili święceń: celibat, brewiarz, posłuszeństwo biskupowi i jego następcom, katecheza, konfesjonał, katecheza, kancelaria, kolęda, nabożeństwa, modlitwy, wspólne przebywanie z współbraćmi w kapłaństwie itd., stają się polem kolejnych ucieczek. Najpierw pojawiają się pojedyncze przypadki zaniedbań. To pierwszy kamyk, który może spowodować lawinę. Zaniedbane dobro to drugie imię zła, które jednak łatwo zlekceważyć, bo nie jest złem oczywistym. Przykładem takiego zła może być pośpiech w liturgii i eliminowanie śpiewu na rzecz recytacji. Niby nic się nie dzieje a jednak, liturgia powoli przestaje być źródłem a zaczyna być kałużą. Podobnie sprawowana pobieżnie spowiedź; katecheza bez rzeczowego przygotowania i problem jak i czym wypełnić godzinę lekcyjną; homilie mówione z konieczności i bez przekonania, eklektycznie, klecone naprędce z wielu zapożyczonych tekstów, nudne same w sobie nawet dla mówiącego. Ale kluczem do zrozumienia kryzysu kapłańskiego są cztery momenty: a) osobista modlitwa, która jest tym, czym korzeń dla rośliny; b) osobista spowiedź, która nie tylko sięga po rozgrzeszenie ale jest ustawicznym nawracaniem się i formowaniem sumienia; c) osobista relacja do Eucharystii, której świętość mi nie tylko nie pozwala

sprawować w stanie grzechu ale z której ksiądz nie rezygnuje np. w tzw. dzień wolny lub gdy nie ma zamówionej konkretnej intencji; d) osobista praca ze Słowem Bożym, które jako jedyna mądrość nie myli nikogo i którą ksiądz jest winny swoim wiernym. Oczywiście nie bez znaczenia jest tzw. wspólnota kapłańska, która bywa też gronem, rywalizujących ze sobą o te same wikariaty i probostwa, samców alfa. Wspólnota wyuczonych indywidualistów, niekiedy nawet wielkich samotników, którzy nie potrafią albo boją się nawiązywać relacje z innymi nie umie dostrzec i mądrze reagować na wewnętrzny konflikt, który przeżywa pojedynczy człowiek. Nie bez znaczenia są też osobiste porażki, rozczarowania, klęski, upokorzenia, odrzucenie, które w mniejszym lub większym stopniu staje się udziałem każdego a także nadludzkie, a przez to nieludzkie, oczekiwania wiernych, by ksiądz nie grzeszył i nie popełniał błędów. Dla księdza zawsze najtrudniejszą pozostanie świadomość jaki jest a jaki ma być. Czuje się winny, gdy widzi, że rozczarowuje wszystkich: Boga, wiernych, przełożonych, współbraci a nawet samego siebie. Wtedy jest bardzo blisko odejścia albo decyzji, że trzeba się nawrócić do tego co było niewinne, pierwsze i świeże. Czeka nas poważna dyskusja w obliczu narastającego kryzysu, który nas wszystkich dopadł, gdyśmy wszyscy spali, jak mówi ewangeliczna przypowieść o chwaście. Nie bójmy się rozmawiać o tym, co trudne, bo troska o powołania oznacza „inwestycję” w wiarę następnych pokoleń. Jeśli kochamy Kościół to mamy otoczyć serdeczna troską powołania, które jak mówił św. Jana Paweł II są darem i tajemnicą. I nie wiadomo czy bardziej: darem czy tajemnicą. ks. Ryszard K. Winiarski

https://saletyni.pl

czyli odszukania nadawcy wśród wielu głosów, nie jest łatwe ale możliwe. Bóg nie jest jedynym, który do nas mówi. Tutaj kluczową figurą może być Samuel, który słyszy czyjś głos, ale nie wie czyj. W dodatku jest noc, panują ciemności, granica miedzy jawą a snem jest niewielka. Łatwo zignorować natchnienie, które się pojawia nie wiadomo skąd. Jak mówi Pierwsza Księga Samuela (3,1) „[...] w owym czasie rzadko odzywał się Bóg a widzenia nie były częste”. W jakimś sensie jest to opis obecnej rzeczywistości. W takiej sytuacji łatwo stracić dar rozeznania. Samuel potrzebuje kogoś doświadczonego. Jest nim Heli, który co prawda obrósł w rutynę, ale nie przestaje być Bożym wybrańcem. W kluczowym momencie dla młodzieńca, umie rozeznać. Wskazuje mu drogę posłuszeństwa, z którym sam ma problemy. Powiedzielibyśmy, mimo wszystko, nie lekceważy głosu, który przemawia do przyszłego proroka. Być może wtedy w sercu Helego obudziły się wspomnienia pierwocin jego kapłaństwa, kiedy wszystko było w nim pierwsze, niewinne i świeże. A może przypomniał sobie swój błąd, gdy modlącą się o dar poczęcia Annę (matkę Samuela) usiłować wygonić z sanktuarium, sądząc, że jest pijana. Samuel jest młody, brakuje mu doświadczenia a nigdy wcześniej nie stał na takim rozdrożu. Więc głos Helego jest dla niego niezbędny! Nikt inny nie może mu w tym pomóc. Także dzisiaj niejedno powołanie wyrasta w bliskości zmęczonego, pełnego rutyny i obarczonego słabościami księdza. Nikt z powołanych nie miał sterylnych duchowo warunków, gdy odkrywał swoje powołanie. Także narzeczeni nie mają idealnych wzorców małżeńskich w rodzinach z których wychodzą, by założyć swoje.

9


B

yć dumnym to przede wszystkim być świadomym wartości, które określają naszą tożsamość. Używane symbole stawiają nam wymagania. Zbliża się koniec roku szkolnego nauczyciele z uczniami opracowują scenografie i scenariusze akademii. W części oficjalnej pojawia się poczty sztandarowe i symbole narodowe. Także w kościołach niemal przez cały rok eksponowane są flagi narodowe wraz z kościelnymi. Niestety bywa, że flaga jest tłem dla innych treści, zwłaszcza gdy dostanie się w ręce kibiców. Ludzie odpowiedzialni za wystrój świątyni, szkoły czy instytucji publicznej nie mają często pojęcia o obowiązujących zasadach opracowanych przez Polskie Towarzystwo Weksylologiczne. Także sprawozdawcy sportowi nie zwracają w ogóle uwagi na ten narastający problem. Pieją z zachwytu na widok tysięcy zamazanych, pomiętych i ubrudzonych barw narodowych, za które wielu cierpiało lub oddało życie. Dlatego chcemy

wej stronie mównicy, umieszczenie na pręcie z podstawką i ustawienie na stole (flaga stolikowa), umocowanie górnego skraju do poziomej listwy w krytych obiektach sportowych.

zmroku. Jeśli ma pozostać na maszcie dłużej musi być dobrze oświetlona. Nie eksponuje się flagi w dni deszczowe, w czasie zamieci śnieżnej i przy wyjątkowo silnym wietrze. Flaga nie może dotknąć podłogi, ziemi, bruku lub wody. Na fladze nie umieszcza się żadnych napisów i żadnego rodzaju rysunków. Jedynym godnym sposobem likwidacji zużytej flagi jest jej niepubliczne spalenie. Flagi związane z wyjątkowymi wydarzeniami przekazuje się do muzeum.

Ceremoniał Uroczyste podniesienie flagi odbywa się publicznie z uroczystą asystą i przy wykonaniu hymnu państwowego. Dwie osoby rozwijają złożoną flagę, po czym jedna z nich umocowuje ją do linki a druga trzyma część swobodną tak, by nie dotknęła podłoża. Osoba, która umocowała flagę wciąga ją na maszt. Druga puszcza skraj części swobodnej dopiero gdy jest na wysokości jej ramion. W dniach żałoby narodowej flagi na masztach pionowych spuszcza się do połowy masztu. Rano podnosi się flagę na szczyt masztu, po czym powoli opuszcza się ją do połowy wysokości masztu. Wieczorem podnosi się flagę na chwilę na szczyt masztu, po czym opuszcza na dół i składa. Flagę na masztach skośnych opatruje

Sposoby eksponowania flagi Najbardziej godnym sposobem eksponowania flagi jest na maszcie pionowym lub skośnym. Inne sposoby eksponowania flagi to: wywieszenie z okna lub balkonu na drążku prostopadłym do ściany budynku, zawieszenie pionowo na linie umieszczonej nad ulicą między dwoma budynkami, zatknięcie na drzewcu w skośnym uchwycie przymocowanym do ściany

fot. rkw

Jak postępować z flagą

przypomnieć podstawowe zasady obowiązuję przy użyciu flagi narodowej.

Warunki eksponowania flagi Flaga musi być czysta i nie postrzępiona, a jej barwy nie mogą być wyblakłe. Na otwartym powietrzu flaga jest eksponowana od świtu do

10

budynku, latarni ulicznej lub pojazdu komunikacji miejskiej, umieszczenie na pręcie umocowanym do prawego błotnika samochodu (chorągiewka samochodowa), niesienie na drzewcu w pochodzie, umieszczenie na drzewcu na specjalnej podstawie w sali lub gabinecie, a także na podium po pra-

się kirem. Flagę podnosi się na maszt energicznie i opuszcza powoli. Zawsze po ściągnięciu flagi z masztu należy ją odpowiednio złożyć. Flaga zawieszona pionowo ma zawsze pas biały z lewej strony. Jeśli jest na maszcie umocowana do ruchomego pręta poprzecznego, pas biały będzie zawsze przy maszcie. Jeśli flaga jest zawieszona nad jezdnią ulicy, pas biały będzie po lewej dla patrzących w kierunku rosnącej numeracji domów. Flaga skrzyżowana z inną flagą jest z lewej strony a jej drzewce krzyżuje się nad drzewcem innej flagi. Flaga przykrywająca trumnę jest ułożona na niej tak, że linia oddzielająca obie barwy flagi pokrywa się z wyimaginowaną linią dzielącą trumną na pół wzdłuż jej długości. Pas biały jest nad sercem zmarłego. Przed złożeniem trumny do grobu należy flagę zdjąć, złożyć w sposób przewidziany ceremoniałem i wręczyć najbliższemu krewnemu osoby zmarłej lub jej pełnomocnikowi. W czasie uroczystości odsłonięcia pomnika lub tablicy pamiątkowej zalecane jest użycie flagi, lecz nie można


jej użyć jako zasłony lub przykrycia pomnika lub tablicy. Na fladze nie kładzie się żadnych przedmiotów, w tym wieńców lub kwiatów. Flagi nie należy nieść rozpostartej poziomo lecz musi ona zawsze być na drzewcu i swobodnie powiewać. Flagą nie oddaje się honorów (na przykład jej pochyleniem) żadnej innej fladze, znakowi lub osobie. Flagi nie używa się jako opakowanie i do przenoszenia czegokolwiek.

Trudne dzieje budowy kaplicy

Generalnie obowiązuje zasada, że flaga gospodarza zajmuje miejsce honorowe. Tak więc flaga Rzeczypospolitej Polskiej ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi flagami, a w przypadku flag jednostek samorządowych flagi polskich samorządów mają pierwszeństwo przed flagami zagranicznych jednostek terytorialnych tego samego rzędu. Flagi umieszczane są w zgodzie z następującą hierarchią: – flaga Rzeczypospolitej Polskiej. – flaga innego państwa. – flaga województwa. – flaga powiatu. – flaga gminy. – flaga Unii Europejskiej. – flaga organizacji ogólnopolskiej. – flaga organizacji międzynarodowej. – flaga służbowa (policji, straży miejskiej, straży pożarnej, poczty itp.) – flaga firmowa (instytucji, organizacji, uczelni, szkoły, klubu sportowego itp.) – flaga okolicznościowa (związana z rocznicą lub imprezą). W przypadku użycia flag więcej niż jednego obcego państwa, kolejność (po fladze Rzeczypospolitej Polskiej) wyznaczają nazwy tych państw w języku polskim. Wszystkie maszty muszą mieć jednakową wysokość. Wszystkie flagi muszą mieć jednakowy format. Na każdym maszcie wolno podnieść tylko jedną flagę. Jeśli flaga Rzeczypospolitej Polskiej jest eksponowana obok innych flag to wciąga się ją na maszt jako pierwszą i opuszcza jako ostatnią. opr. rkw na podstawie art. Protokół flagowy

fot. arch. parafii

Eksponowanie flagi Rzeczypospolitej Polskiej z innymi flagami

Ks. prob. T. Siwkiewicz i płk M. Skiba

Dekret Arcybiskupa pozwalający na zmianę przeznaczenia kaplicy

11


http://whitebet.pl

Anioł Stróż Olusia Mały Anioł Stróż Olusia ma skarpetki nie od pary, ogrodniczki z jedną łatą i różowe okulary. Mały Anioł Stróż Olusia jest mięciutki i pachnący; podczas lotu mu powiewa fryz niesforny i stojący. Mały Anioł Stróż Olusia nosi wielki biały plecak, a w plecaku cuda, dziwy! Co kolejna rzecz, to heca! Złote skrzydła (zapasowe, bo się ciągle odpinają), paczkę żelków dla mamusi i dla Zosi słodkie jajo. A w kieszonce na zameczek teleskopek dla tatusia (żeby tatuś w dni gwieździste długo nudzić się nie musiał). Dla Anitki spinki w kropki, dla Kornelki moc łaskotek i buziaków pudełeczko dla babć, dziadków, wujków, ciotek. Mały Anioł Stróż Olusia ma szumisia, otulacze, chustą lubi się omotać i naprawdę rzadko płacze. Olo jemu, on Olowi szepczą w uszka senki swoje; na calutkim świecie nie ma takich kumpli jak ci dwoje! Justyna Szychowska

12

Użyj kolorów, by droga wydała się bardziej atrkacyjna

Humor dziecięcy Bliźniaki wracają ze szkoły i od progu wołają: – Mamo, mamo! Wygrałaś konkurs klasowy „Czyja mama jest najpiękniejsza?”. Wszyscy głosowali na swoje własne mamy, a Ty dostałaś dwa głosy... *** Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu: – Mój tata pływa w marynarce – chwali się pierwszy. – A mój w kąpielówkach – odpowiada drugi.

*** W kościele za chwilę ma się odbyć ślub. Młoda para zbliża się powoli do ołtarza. Wśród zebranych gości jest mała dziewczynka, która pyta mamę: – A dlaczego panna młoda jest tak ślicznie ubrana w białą sukienkę? – Widzisz córeczko, Ona chce wszystkim pokazać, jaka jest bardzo szczęśliwa – odpowiada matka. – To dlaczego pan młody jest ubrany na czarno?


Historia modlitwy do Św. Michała Archanioła

W

książce Wyznania Egzorcysty nieżyjący już o. Gabriele Amorth, główny egzorcysta Warykanu, napisał: „Najstarsi spośród nas przypominają sobie, że przed reformą liturgiczną, dokonaną przez Sobór Watykański II, kapłan i wierni klękali po zakończeniu Mszy świętej, aby odmówić modlitwę do Matki Najświętszej i św. Michała Archanioła. Oryginalny tekst tej modlitwy brzmi następująco: Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”. Jak powstała ta modlitwa? Przytaczam to, co ogłosił przegląd „Ephemerides Liturgicae” z 1955 r. Ojciec Domenico Pechenino tak tam pisze: „Nie pamiętam dokładnie roku. Pewnego poranka wielki papież Leon XIII zakończył Mszę świętą i uczestniczył w innej, odprawiając dziękczynienie, jak to zawsze miał zwyczaj czynić. W pewnej chwili zauważono, że energicznie podniósł głowę, a następnie utkwił swój wzrok w czymś, co się unosiło nad głową kapłana odprawiającego Mszę świętą. Papież wpatrywał się niewzruszenie, bez mrugnięcia okiem, ale z uczuciem przerażenia i zdziwienia, mieniąc się na twarzy. Coś dziwnego, coś nadzwyczajnego działo się z nim. Wreszcie, jakby przychodząc do siebie, dał lekkim, ale energicznym uderzeniem dłoni znak, wstał i udał się do swego prywatnego gabinetu. Na pytanie zadane przyciszonym głosem: „Czy Ojciec Święty czuje się dobrze? Może czegoś potrzebuje?”, odpowiedział: „Nic, nic”. Dokładniejszy opis tego zdarzenia podają inne źródła: Dnia 13 października 1884 r. Papież Leon XIII doświadczył szczególnego przeżycia mistycznego. W czasie dziękczynienia po Mszy Świętej popadł na krótko w ekstazę, w czasie której usłyszał w pobliżu tabernakulum następujący dialog szatana z Chrystusem. Gardłowym głosem, pełnym złości szatan krzyczał:

– Mogę zniszczyć Twój Kościół! Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: Potrafisz? Więc próbuj. Szatan: Ale do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy! Jezus: Ile czasu i władzy potrzebujesz? Szatan: Od 75 do 100 lat i większą władzę nad tymi, którzy mi służą. Jezus: Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz? Szatan: To nadchodzące [XX w.]. Jezus: Więc próbuj, jak potrafisz. Po tym przeżyciu Leon XIII udał się pośpiesznie do swego biura i ułożył tę modlitwę, którą nakazał biskupom i kapłanom odmawiać po Mszy Świętej. Po upływie pół godziny kazał przywołać sekretarza Kongregacji Rytów, dał mu zapisany arkusz papieru i polecił wydrukować go oraz przesłać do wszystkich w świecie biskupów, ordynariuszy diecezji. Co on zawierał? Treść modlitwy, którą odmawiamy razem z ludem po zakończeniu Mszy świętej, z prośbą skierowaną do Maryi i gorącym wołaniem do Księcia wojska niebieskiego, błagając, aby Bóg strącił szatana do piekła. W piśmie polecono także, aby tę modlitwę odmawiano na klęczkach. O tym wydarzeniu pisał także dziennik „La settimana del clero”, z 30 III 1947 r., ale bez podania źródeł, skąd pochodziły przekazane wiadomości. Zadziwia nas niezwykły sposób, w jaki polecono odmawiać modlitwę rozesłaną do biskupów ordynariuszy w 1886 r. Potwierdzeniem tego, o czym napisał o. Pechenino, jest wiarygodne świadectwo kardynała Nasallego Rocca, który w swoim liście pasterskim na wielki post, ogłoszonym w Bolonii w 1946 r. napisał: „Leon XIII ułożył osobiście tę modlitwę. Zdanie o złych duchach, które na zgubę dusz ludzkich krążą po tym świecie, ma swoje uzasadnienie historyczne, o czym kilka razy opowiadał nam jego osobisty sekretarz, ks. Rinaldo Angeli. Leon XIII miał rzeczywiście widzenie duchów piekielnych, które gromadziły się nad Wiecznym Miastem.” Z jego osobistego doświadczenia pochodzi modlitwa, którą polecił odmawiać w całym w Kościele. Mo-

dlitwę tę odmawiał on sam głosem drżącym i silnym. Słyszeliśmy ją tyle razy w Bazylice Watykańskiej. Oprócz tej modlitwy, Leon XIII, ułożył także treść specjalnego egzorcyzmu, zawartego w Rytuale Rzymskim (wydanie w 1954 r., rozdz. III, s. 863 nn.). Polecił, aby go odmawiali biskupi i kapłani w swoich diecezjach i parafiach. Egzorcyzm ten odmawiał także on sam bardzo często w ciągu dnia. Warto także zwrócić uwagę na inny fakt, który jeszcze bardziej podkreśla znaczenie tych modlitw, odmawianych po każdej Mszy świętej. Papież Pius XI pragnął, aby w czasie ich odmawiania pamiętano w szczególny sposób o Rosji. W swoim przemówieniu z 30 VI 1930 r. papież Pius XI, po przypomnieniu potrzeby modlitwy za Rosję, do której zachęcał także wszystkich wiernych z okazji święta patriarchy św. Józefa (19 III 1930 r.) i po nawiązaniu do prześladowania religijnego w Rosji, powiedział: „Aby wszyscy mogli bez trudu i niewygody uczestniczyć w tej świętej krucjacie, zarządzamy, by te modlitwy, które nasz poprzednik, błogosławiony Leon XIII, polecił odmawiać kapłanom i wiernym po Mszy świętej, odmawiano właśnie w tej szczególnej intencji, to znaczy za Rosję [...]. Niech przeto biskupi, duchowieństwo diecezjalne i zakonne postarają się powiadomić o tym swój lud i wszystkich uczestniczących w Świętej Ofierze, niech często o tym przypominają”. („Civilta Cattolica”, 1930, t. III). Jak z tego wynika, papieże mieli jasną świadomość przerażającej obecności szatana, a intencja dołączona przez Piusa XI dotyczyła ośrodka błędnych nauk, które w naszym wieku zatruwają życie nie tylko narodów, ale także samych teologów i pasterzy. Niestety, w późniejszym czasie nie przestrzegano zarządzeń Piusa XI. Stało się to z winy osób, którym zostały powierzone. Z całą pewnością zbiegły się one z cudownymi wydarzeniami, które Bóg dał poznać ludzkości przez objawienia w Fatimie, chociaż były od nich niezależne, ponieważ Fatima nie była jeszcze wtedy znana w świecie. oprac. red.

13


Prośba skruszonej matki

N

iedawno matka Stefana W., zabójcy prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza wypowiedziała takie słowa: „Przepraszam za syna i proszę o wybaczenie. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas... A ja nadal jestem matką. To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci oraz rodziców pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać [...]. Bardzo przepraszam za moje dziecko. Tak bardzo

bym chciała cofnąć czas. Przepraszam wszystkich”. Trzeba ogromnej odwagi i jeszcze większej pokory, by na oczach narodu przyznać się do trudnego macierzyństwa i może pośrednio do winy, do zaniedbań i błędów popełnionych dawno temu, które wykoślawiły sumienie i wolę dziecka. Jest to niewątpliwa lekcja przyznawania się do błędów, które popełnia każdy. Rodzice, nie usprawiedliwiajcie dzieci za wszelką cenę. Miejcie odwagę przepraszać za grzechy i błędy swoich dzieci. Nie oskarżajcie świata, śro-

dowiska, szkoły, mediów, Kościoła, współmałżonków, teściów, kolegów, kogokolwiek. Okażcie skruchę wobec ofiar waszych dzieci. Okażcie skruchę wobec sprawiedliwości, która dopada wasze potomstwo. Nie zaprzeczajcie faktom! Nie szukajcie dla dzieci alibi za wszelką cenę, skoro go nie mają. Nie banalizujcie zaniedbanego dobra ani rozmiarów krzywd. Niech przykładem trudnego męstwa i odwagi będzie dla was matka Stefana W., nawet jeśli winy waszych synów czy córek są nieporównanie mniejsze! red.

Modlitwa ofiary obozu nazistowskiego ich złamane serca, nie poddające się nawet w obliczu śmierci, nawet w godzinie wielkiej słabości... weź to wszystko pod uwagę. Pozwól nam pozostać w pamięci naszych wrogów, jako cenę zwycięstwa sprawiedliwości. Weź wyłącznie dobro, nie zło, pod uwagę. Pozwól nam pozostać w pamięci naszych wrogów nie jako ofiary, nie jako zmory i widziadła, lecz jako ci, którzy im dopomogli przezwyciężyć zbrodnie. To wszystko, o co dla nich prosimy. Amen!

https://www.polin.pl

P

okój wszystkich ludziom złej woli! Niech zniknie zemsta, niech zniknie kara, niech ustanie odpłata. Zbrodnie przekroczyły wszelką miarę, nasze umysły nie potrafią już ich objąć. Zbyt wielu jest męczenników... Panie, nie waż ich cierpień na wadze swej sprawiedliwości, niech nie będą zapisane w aktach oskarżenia i żądaniach zadośćuczynienia. Niech będą opłacone inaczej. Tym, którzy zadają tortury, zdradzają, donoszą, przypisz zasługę za odwagę i siłę ducha ich ofiar, ich dumę i wytrwałość, ich uśmiech, ich miłość,

Bloom, Odwaga modlitwy, W drodze, 1987

Roraty ze śniadaniem

W

Przygotowanie kanapek dla uczestników rorat

14

tym roku wracamy do praktyki rorat ze śniadaniem dla dzieci. Na łamach kościelnej „Wspólnoty Puławskiej”, wydawanej w latach 2009–2013, pisaliśmy o oryginalnym pomyśle łączenia modlitwy z gorącym śniadaniem dla dzieci uczestniczących w adwentowych roratach. Zachowały się zdjęcia z adwentu 2010 r. na których Bożena Krygier, przewodnicząca Rady Miasta, razem z rodzicami przygotowuje kanapki ale była to akcja całego stowarzyszenia „Rodzina”. Tegoroczny adwent będziemy przeżywać podobnie. Do tego celu odnowiliśmy dawane mieszkanie po

ks. Karolu, na starej plebanii. Zapraszamy najpierw na poranną Mszę z lampionami a potem do świetlicowego stołu. To, co dobre zawsze warto zachowywać. Rodziców bardzo prosimy o współpracę. Roraty będą wcześnie, o 6.00 rano. Pogoda też może być różna – siarczysty mróz, śnieżyca albo deszcz. Niezależnie od wszystkiego taki wysiłek warto podjąć. Dzieci będą nam wdzięczne przez resztę życia. Kiedyś, jako dorośli, będą wspominać swój udział w roratnim czuwaniu i może swoje dzieci przyprowadzą na roraty w tej lub innej parafii. proboszcz


jąc majątek zakonny. KEN przeprowadziła zeświecczenie szkolnictwa, zarówno w doborze zespołu nauczającego, jak i przedmiotów nauczania. Duży nacisk położono na nauki ścisłe, poznanie języka polskiego, ojczystej historii i geografii oraz etyki świeckiej, ograniczono natomiast rolę łaciny i usunięto teologię. Komisja Edukacji Narodowej zainicjowała zakładanie szkół elementarnych, zwanych parafialnymi, udostępniając je dzieciom chłopskim. Po raz pierwszy w Polsce zorganizowała seminaria nauczycielskie, które miały uniezależnić szkolnictwo od nauczycieli duchownych (księży i zakonników). KEN zajęła się opracowaniem nowoczesnych podręczników. Powołane przez Komisję w 1775 Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, złożone z pedagogów i uczonych, opracowało 27 nowych podręczników, w większości dla szkół średnich, ale także

Nie rozumiej, że kiedy umiesz czytać, pisać i liczyć, jużeś zdatny, jak należy dawać wychowanie dzieciom.“ Źródło: https://slynne-cytaty.pl/autorzy

https://myvimu.com

G

rzegorz Piramowicz urodzony 25 XI 1735 r. we Lwowie, to ksiądz rzymskokatolicki z pochodzenia Ormianin, filozof, pedagog, działacz oświatowy, pisarz i poeta. Autor podręczników i rozpraw pedagogicznych. Pochodził z wielodzietnej rodziny, z której aż pięcioro rodzeństwo wstąpiło do zakonów. Do kasaty jezuitów w 1773 r. był członkiem tego zakonu, potem proboszczem w Kurowie, Końskowoli i Międzyrzeczu Podlaskim oraz nauczycielem w kolegiach zakonnych. Był wybitnym pracownikiem Komisji Edukacji Narodowej i współtwórcą nowoczesnego ustawodawstwa szkolnego, w latach 1775–1787 był sekretarzem Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, wizytatorem, członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Dopiero niemal całkowita utrata wzroku zmusiła go do dymisji. Najwybitniejszy z Ormian polskich XVIII

Patronowie naszych ulic

Grzegorz Piramowicz – wychowawca nauczycieli stulecia nie zdobył wielu honorów. Nie doczekał się uszlachcenia, odznaczono go jedynie tytułem doktora uniwersytetu krakowskiego. Zmarł w 1801 r. w Międzyrzecu Podlaskim. Znany jest przede wszystkim jako autor „Powinności nauczyciela”, „Nauki obyczajowej dla ludu” oraz podręcznika „Wymowa i poezja.” Bez przesady można nazwać go prekursorem wychowania fizycznego i oświaty zdrowotnej w Polsce. Podczas walk konfederacji barskiej z królem Stanisławem Augustem bronił go publicznie (1772), chcąc widzieć w nim patriotę. Stał się uczestnikiem „obiadów czwartkowych” na zamku warszawskim. „Niski, krępy, prawie ślepy, „niemile uderzający postacią, lecz w obcowaniu, w mowie jak przyjemny, jak wzbudzający szacunek, przychylność, przyjaźń” – wspominał go inny bywalec obiadów, Julian Ursyn Niemcewicz. Utworzona na mocy uchwały Sejmu z 14 X 1773 r., Komisja Edukacji Narodowej po kasacie zakonu jezuitów, skupiła w swych rękach całe niemal szkolnictwo Rzeczpospolitej przejmu-

m.in. „Gramatykę języka polskiego” i „Elementarz.” Grzegorz Piramowicz znalazł się w doborowym towarzystwie awangardy oświatowej obok takich postaci jak: Adam Kazimierz Czartoryski, Ignacy Potocki – największa poeta wśród biskupów, Michał Poniatowski – ostatni prymas I Rzeczypospolitej, Andrzej Zamoyski – kawaler Orderu Orła Białego, Hugon Kołłątaj i Antoni Popławski – profesor Collegium Nobilium. Pod względem poziomu i organizacji szkolnictwa Polska znalazła się wtedy w czołówce krajów europejskich. Jako pierwsza wcielała w życie nowe idee pedagogiczne. KEN dążyła do zmniejszenia różnic stanowych w oświacie, zajęła się domowym wychowaniem dziewcząt. Domagając się wychowania patriotycznego wpłynęła na kształtowanie się nowoczesnej świadomości obywatelskiej i narodowej. Grzegorz Piramowicz niezwykle gorliwie zachęcał nauczycieli do podnoszenia swoich kwalifikacji: „Jest zatem powinnością Twoją sposobić się do tej wielkiej wagi posługi dla ludzi.

PS. Szczątki księdza Grzegorza Piramowicza archeolodzy odnaleźli podczas remontu posadzki w kurowskim kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Duchowny, który uczestniczył w obradach Komisji Edukacji Narodowej, a także przez ponad 20 lat sprawował funkcję proboszcza w Kurowie, został pochowany obok swojej matki w krypcie pod prezbiterium. […] Ksiądz Piramowicz był związany z Kurowem przez kilkadziesiąt lat. Tu, w budynku obecnie zajmowanym przez bibliotekę i muzeum imienia duchownego, mieściła się, założona przez niego, pierwsza w okolicy szkoła elementarna. Proboszcz konsultował także treść powstającej Konstytucji 3 Maja z jednym z jej autorów – Ignacym Potockim. – Cztery lata przed śmiercią Piramowicz musiał opuścić probostwo w Kurowie i wyjechać do Międzyrzeca Podlaskiego. Władze austriackie chciały go oddzielić od Potockiego, bo łączyła ich przyjaźń – tłumaczy kurowski proboszcz. opr. red.

15


Relikwie bł. Bronisława Markiewicza na Niwie

W

październiku br. dzięki uprzejmości Zgromadzenia Sióstr Michalitek otrzymaliśmy relikwie I stopnia błogosławionego założyciela tego zgromadzenia, gorliwego kapłana diecezji przemyskiej, wielkiego patrioty, ucznia św. Jana Bosko. Błogosławiony był wybitnym wychowawcą zaniedbanej młodzieży, twórcą pisma „Powściągliwość i Praca” i założycielem trzech przytułków wychowawczych na terenie Galicji. Błogosławiony żył w latach 1842–1912. Jego doczesne szczątki spoczywają w Miejscu Piastowym. Zgromadzenie Michalitów, którego tak bardzo pragnął, powstało dopiero po jego śmierci. W dramacie Bój bezkrwawy przepowiedział wybór papieża Polaka. Jego beatyfikacja odbyła się 19 VI 2005 r. w Warszawie. W imieniu papieża Benedykta XVI dokonał tego prymas Polski kard. Józef Glemp. Swoje życiowe credo wyraził następująco: „Chciałbym zebrać miliony dzieci i młodzieży z wszystkich

krajów i narodów, żywić ich za darmo i przyodziewać ich na duszy i na ciele”. Jego imię nosi: Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna w Jarosławiu, Szpital Specjalistyczny w Brzozowie oraz Podkarpacki Ośrodek Onkologiczny. proboszcz

PS. Bój bezkrwawy jest to dramat z 1908 r. w siedmiu odsłonach z proroctwami błogosławionego ks. Bronisława Markiewicza dotyczącymi Polski i świata oraz wyboru Polaka na Papieża. Tłem dramatu są prześladowania Polaków w czasie „Kulturkampfu” na terenie Wielkopolski. Pruski zaborca stosował dyskryminację, posługiwał się często brutalnymi formami nacisku – nawet nie pozwalał się modlić w ojczystym języku. Autor – długoletni wychowawca młodzieży i duszpasterz ubogiego ludu – działał co prawda pod zaborem austriackim, ale z uwagą śledził represyjne posunięcia we wszystkich zniewolonych ziemiach polskich i w posłudze słowa

upominał się o prawa swoich rodaków. Najważniejszą częścią Boju bezkrwawego jest Odsłona siódma, która zawiera przepowiednie Anioła Polski. Dominują w niej akcenty wielkiej nadziei co do przyszłych losów narodu i świata. Ksiądz Bronisław Markiewicz wykorzystał w niej konkretne fakty i osobiste przeżycia. Utwór został opublikowany po raz pierwszy w 1908 roku. Autor, zwracając się wtedy do ordynariusza przemyskiego o kościelną aprobatę, pisał w uzasadnieniu: „Szczegóły zawarte w siódmej odsłonie wziąłem z widzenia, jakie wydarzyło się 3 maja w Przemyślu roku 1863 między 5 a 7 godziną rano, i które zdecydowało o moim powołaniu kapłańskim i o jego kierunku od początku aż dotąd. To, co się ziściło, jest rękojmią, że i reszta się ziści”. Dnia 16 X 1978 r. papieżem został Polak – Karol Wojtyła – Jan Paweł II. To kolejne świadectwo na to, „że i reszta się ziści”. Wydawnictwo Michalineum

Przekleństwo własnych pragnień

B

óg stworzył osła i rzekł do niego: – Ty będziesz osłem. Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoich plecach nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat. Na to odparł osioł: – 50 lat takiego życia to za wiele. Daj mi proszę nie więcej jak 30 lat. I tak było. Następnie Bóg stworzył psa i powiedział do niego: – Ty będziesz psem. Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem. Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat. Pies na to:

– Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat. I tak było. Później stworzył Bóg małpę i rzekł do niej: – Ty będziesz małpą. Masz skakać z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat. Małpa rzekła: – Boże, 20 lat bycia pośmiewiskiem to za wiele. Proszę, daj mi nie więcej jak 10 lat. I tak było. W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: – Ty będziesz człowiekiem, jedyną logicznie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz

PISMO PARAFII RZYMSKOKATOLICKIEJ ŚW I Ę T E J RO DZ I NY W PU Ł AWACH

16

używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia. Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat. Na to powiedział człowiek: – Boże, bycie człowiekiem tylko 20 lat to za mało ! Proszę, daj mi te 20 lat, które odrzucił osioł, 15 psa i 10 małpy. I tak się stało. Człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat jak osioł, haruje od rana do wieczora. Potem ma dzieci i 15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to, co mu rodzina zostawi. Ostatnie 10 lat spędza jak małpa, chodząc na czworaka, robiąc głupie miny i zabawiając swoje wnuki.

Adres redakcji: ul. Saperów Kaniowskich 2, 24-100 Puławy; e-mail: ryszard.k.winiarski@gmail.com; https://pulawy-swrodziny.kuria.lublin.pl Z E S P Ó Ł R E D A K C YJ N Y: ks. Ryszard Winiarski – red. prowadzący, Agnieszka Kawka, Wojciech Kostecki, Joanna Kurlej – korekta, Wojciech Olech, Anna Różycka, Tomasz Sajnog, Justyna Szychowska, Andrzej Więcławski


fot. rkw

Koncert Antoniny Krzysztoń w 10-lecie Stowarzyszenia „Rodzina”


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Głos Rodziny Nr 2 (2) 2019r/I Przyszłość idzie przez rodzinę i musi przez nią iść - św. Jan Paweł II by Parafia Świętej Rodziny w Puławach - Issuu